ogólniak 2
Transkrypt
ogólniak 2
Ogólniak Gazetka koła dziennikarskiego LO im. II Armii Wojska Polskiego w Trzebnicy Numer: 02(03)/2010 Data wydania: 17.12.2010 Wydanie bezpłatne Tydzień Edukacji Globalnej W październiku dowiedzieliśmy się o warsztatach przygotowujących do Tygodnia Edukacji Globalnej, wraz z Bartkiem Bednarzem poje- chaliśmy do Kowar, aby móc mości, gotowi do rozpoczęzdobyć wiedzę i poszerzyć cia zajęć. Jak wywiązaliśmy swoje horyzonty. Wróciliśmy się z tego zadania? do Trzebnicy z bagażem Czytaj więcej na s.3 wspomnień i nowych wiado- 2 AKTUALNOŚCI •03.XI.2010 - Próbna matura z matematyki dla klas III LO (OKE) •03.XI.2010 - Klasa II c LO uczestniczyła w sesji Rady Powiatu •04.XI.2010 - Wyjazd klasy I c i I b LO do Muzeum Narodowego (op. p. K. Możdżeń i A. Biarda) •05.XI.2010 - Szkolny etap Olimpiady Języka Niemieckiego •05. XI. 2010 - Wyjazd klasy I a i II e LO do Biblioteki Pedagogicznej we Wrocławiu (op. p. A. Jagodzińska i J. Majchrzak) •10. XI.2010 - Zaprzysiężenie nowego Prezydium SU •12.XI.2010 - Inauguracja projektu „Mobilny przewodnik po powiecie trzebnickim” •15 -19.XI.2010 - Tydzień Edukacji Globalnej (op. p.Monika Komisarczyk) •15.XI.2010 - Szkolny etap Olimpiady Języka Angielskiego •15.XI.2010 - „Lekcja ze Z.Herbertem” - spotkanie z W. Bonowiczem (op. p. B. Łukaniec) •18.XI.2010 - Etap szkolny Olimpiady Teologii Katolickiej •19. XI.2010 - 6 przedstawicieli klasy I c LO wzięło udział w Internetowym etapie Konkursu „Wirtualny Festiwal Śladów Przeszłości” (op. p. M. Komisarczyk) •22.XI.2010 - Zaduszki Jazzowe (p. B. Łukaniec) •23 - 26.XI.2010 - Próbna matura z Operonem dla klas III LO • 22.XI.2010 - Spotkanie członków wolontariatu z dziennikarką U. Lubecką •29. XI. 2010 - Uczniowie kl. II a LO wzięli udział w „Lekcji historii w Bazylice” (op. p. A Sempik) • 30. XI. 2010 - Ogólnopolska Akcja Góra Grosza • 01.XII.2010 - Światowy Dzień Wali z AIDS • 03. XII. 2010 - Kiermasz wyrobów świątecznych (wolontariat, SAPLO) STOPKA REDAKCYJNA Opiekunka projektu: p. Kamila Możdżeń Berbeć Redaktor naczelny, DTP: Bartosz Bednarz, 1a Reporteży / kolportaż: Iga Lech, 3c Eunika Zięba, 2b Małgorzata Mróz, 1a Patrycja Iwaszuk, 2b Magda Kowalczyk, 2b Aleksandra Maj, 2c Katarzyna Malesa, 2c Marta Adamczyk, 1a Adam Górnicz, 2b Mateusz Hercuń, 2d Konrad Marecki, 1a Gościnnie: Gabriela Czachor, 2d Zdjęcia: Agata Winiarska, 3aG Mateusz Kempa, 2d http://dziennikarzykilku. blogspot.com/ Ogólniak, nr 02/2010, 17.12.2010 OSIĄGNIĘCIA • 26 listopada Karolina Pietraszewska ( III c ) odebrała stypendium PRM • Drużyna w składzie : Jakub Dąbrowski, Karol i Paweł Marschollek z kl. I c, dwukrotnie odpowiedziała najszybciej ze wszystkich drużyn w Polsce, zdobywając nagrody w konkurencji Wirtualnego Festiwalu „Ślady przeszłości” w ramach CEO (op. p. M. Komisarczyk) • Nasze liceum zajęło 51 miejsce (na 213) we współzawodnictwie sportowym, w ramach Dolnośląskiej Licealiady Młodzieży, organizowanej przez Szkolny Związek Sportowy we Wrocławiu w roku szkolnym 2009/2010 • 5 osobowa drużyna LO zajęła VIII miejsce, a Patryk Skóra (II b) indywidualnie 12 miejsce (na 75 osób) w Międzyszkolnych Zawodach Strzeleckich we Wrocławiu (op. p. K. Bartosz) • 4 osobowa drużyna LO zajęła V miejsce w Międzyszkolnych Zawodach strzeleckich Klas Pierwszych w XV LO we Wrocławiu (op. p. K. Bartosz) http://dziennikarzykilku.blogspot.com/ 3 15-19 LISTOPADA 2010 TYDZIEŃ EDUKACJI GLOBALNEJ W POWIATOWYM ZESPOLE SZKÓŁ NR 1 W TRZEBNICY Po krótkim wprowadzeniu, przyszedł czas na prezentację głównego zagadnienia warsztatów – obywatelstwa. Krótka przebieżka po historii, pojęcie obywatela w starożytnych Atenach, czasach feudalnych i współczesności. Przygotowaliśmy salę, przedzielając ją na pół taśmą i przyklejając na jednej ze ścian- TAK, a na równoległej do niej- NIE. Kiedy uczniowie pojawili się w klasie, poprosiliśmy ich o ponowne zajęcie miejsc w kole. Przeszliśmy do bardzo istotnej części warsztatów. Wykorzystaliśmy przedzieloną salę i dwie kartki zawieszone na ścianach. Uczestnicy zależnie od zdania, przy którym będą, mają za zadanie stawiać kroki na jedną ze stron, uzasadniając swoją opinię. Pytanie testowe brzmiało „Czy Pepsi jest lepsza niż Coca-Cola?”. Już na początku wywiązała się żywa dyskusja i przekonujące argumenty obu stron. Przeszliśmy do zagadnień związanych z tematem warsztatów. Największe zainteresowanie, wzbudziło pytanie dotyczące wprowadzenia inwigilacji w Polsce. Uczniowie bardzo wyraźnie zareagowali, natychmiast uzasadniając swoją opinię. Pytanie testowe brzmiało „Czy Pepsi jest lepsza niż Coca-Cola?”. Już na początku wywiązała się żywa dyskusja i przekonujące argumenty obu stron. Przeszliśmy do zagadnień związanych z tematem warsztatów. Największe zainteresowanie, wzbudziło pytanie dotyczące wprowadzenia inwigilacji w Polsce. Uczniowie bardzo wyraźnie zareagowali, natychmiast uzasadniając swoją opinię. Ruszyliśmy do innych klas liceum. Było ich aż 7! Wykorzystywaliśmy tą samą formę przekazu informacji, w każdej klasie reakcje na zadania były bardzo zbliżone, a energizery wzbudzały równie duże emocje. Poniedziałkowe popołudnie upłynęło w świetle działań polityczno-społecznych. W szkolnej auli gościliśmy przedstawicieli lokalnej władzy, szukając odpowiedzi na pytania obywatelskie, rozmawialiśmy z naszymi ekspertami. Każdego dnia spotykaliśmy się na zajęciach z edukacji obywatelskiej. Środa była przełomowym dniem, z jednej strony był to półmetek naszych działań, z drugiej –ważne przedsięwzięcie i wielki test - dla nas. W całej szkole rozwiesiliśmy plaka- 4 Ogólniak, nr 02/2010, 17.12.2010 plakaty promujące emisję krótkometrażowego filmu „W imię honoru”. Piątkowy poranek nie zachęcał do prowadzenia warsztatów, za oknem było mokro i szaro. Na samą myśl o temperaturze panującej na dworze robiło się zimno i wcale nie miałam ochoty na sprawdzanie słupka rtęci przy oknie. Otworzyliśmy szkolną aulę, przygotowując się tym samym do zajęć z klasą, do której uczęszczamy. Czekaliśmy na specjalnego gościa, szykując plakaty potrzebne do pracy w grupach. Tuż przed godziną 8 powitaliśmy Zuzę Naruszewicz –koordynatorkę projektów z Centrum Edukacji Obywatelskiej. Przyjechała z Warszawy, przywożąc ze sobą ogromną ilość pozytywnego nastawienia i ciepłego uśmiechu. Dzień upłynął błyskawicznie. Na ostatnich lekcjach ponownie spotkaliśmy się z Zuzą, tym razem w roli uczestników warsztatów, które sama prowadziła. Czwarta odsłona Tygodnia Edukacji Globalnej już za nami. Bardzo dużo wysiłku, przy wykonanej pracy, ale niezliczona ilość ciepłych słów, jakie otrzymaliśmy po warsztatach, zarówno od uczniów, jak i nauczycieli. Co możemy powiedzieć o odczuciach jakie nam towarzyszą? Wielka satysfakcja! Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się trafić do tak dużej ilości osób, przekazując im wiedzę, którą zdobyliśmy w trakcie 4-dniowego seminarium. Nasz bagaż został rozpakowany, a TEG zostaje zapisany w historii naszej szkoły. Gosia Mróz KOT KASKADER „Dzieciak kontra kot. Prawdziwa historia” – to słowa, które rozpoczynają filmik opublikowany na popularnej stronie internetowej - youtube.com. Materiał wstrząsnął nie tylko internautami, bowiem sprawa nagłośniona była także w telewizji oraz radiu. Ukazane jest w nim dziecko ewidentnie znęcające się nad kotem. Cała akcja sprawiała zabawę nie tylko 3 letniemu chłopcu, ale i operatorowi kamery – jego 15 letniemu bratu. Autor filmu został zatrzymany przez policję, gdyż maltretowanie zwierząt w naszym kraju podlega odpowiedzialności karnej. Obejrzałam tylko początek, ponieważ nie chciałam i nie byłam w stanie doczekać do końca tych okrucieństw, a także sławetnych w tym wypadku słów „ To be continued”. Kim są zwierzęta dla tych bezwzględnych ludzi? jakim duchu zostały wychowane te dzieci? I kim są rodzice, skoro doprowadzili do takich wielokrotnie powtarzanych sytuacji we własnym domu? Pamiętam swoje wielkie zadowolenie, gdy dostałam własnego, długo wyczekiwanego psiaka. Radości było co niemiara, a cała rodzina do tej pory nie może się nim nacieszyć. Ciągle jest głaskany, przytulany, nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Tym bardziej, ze zwierzęta domowe potrafią być nie tylko wdzięczne za swój własny kąt – czasem stają się nawet czworonożnymi W przyjaciółmi. Tym bardziej więc zachowanie tej rodziny jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Mentalność tych ludzi pozostaje dla mnie zagadką. Jest to brak jakichkolwiek zahamowań, które w efekcie prowadzą do śmierci bezbronnych stworzeń, których obecność w domu potrafi być czymś naprawdę wspaniałym. Zachowanie ukazane w filmie jest aktem przemocy. Dzieckiem, które zdolne jest do takich rzeczy, powinien zając się psycholog. Mnie pozostaje mieć jedynie nadzieję na to, że takich wydarzeń będzie coraz mniej, Marta Adamczyk 5 http://dziennikarzykilku.blogspot.com/ Wywiad z Karoliną Kudłacz Z okazji zbliżających się Mistrzostw Świata w męskiej piłce ręcznej mamy dla wszystkich fanów niespodziankę - wywiad z czołową zawodniczką naszej reprezentacji Karoliną Kudłacz. Gabriela Czachor: Czy pamięta pani, kiedy po raz pierwszy zetknęła się z piłka ręczną? Karolina Kudłacz: Oczywiście, że pamiętam. To był zarazem mój pierwszy trening. Zanim zaczęłam przygodę z ręczną, zajmowałam sie lekkoatletyką i w sumie na początku to własnie chciałam robić. Jednak po skończeniu szkoły podstawowej musiałam przenieść sie do innej szkoły, gdzie trenowano piłkę ręczną i jakby z przymusu poszłam na trening ręcznej. GC: Czy kiedykolwiek liczyła Pani, że zajdzie aż tak daleko? Najpierw MVP BIOGRAM Karolina Kudłacz (ur. 17 stycznia 1985 roku w Wąbrzeźnie) - polska piłkarka ręczna, zawodniczka kadry narodowej grająca na pozycji rozgrywającej. Swoją karierę rozpoczęła w klubie Vambresia pod okiem Jarosława Rutkowskiego. Obecnie gra w Bundeslidze, w drużynie HC Leizpig. Młodzieżowych Mistrzostw Europy później Mistrzostwo Polski i Niemiec. A może to konsekwentna realizacja marzeń? KK: Nie, nigdy tak nie sądziłam, bo też nie miałam takich wysokich celów. Jestem osobą, która jeśli się do czegoś zabiera, to robi to na 100 procent i jak najlepiej potrafi. To były małe pojedyncze cele, jakie sobie stawiałam. Nie zaprzeczam, że moją cechą rzeczywiście jest perfekcjonizm. GC: Jak godzi Pani studia z grą w piłkę? KK: To nie jest łatwe, ale jeśli naprawdę się chce, to można wiele, nawet czasem wychodząc poza swoje granice. Ja już w zasadzie studia skończyłam i teraz jestem z siebie dumna. Mam wykształcenie i swojej przyszłości nie muszę za wszelka cenę wiązać z piłką! To bardzo ważne, aby mieć zawód na wypa- -dek np. kontuzji. GC: Co jeszcze chce Pani osiągnąć w życiu? KK: W życiu najważniejsza jest dla mnie szczęśliwa rodzina. Do tego dążę, na to czekałam i byłabym gotowa oddać wszystko, aby ja mieć. GC: I ostatnie pytanie. MŚ piłkarzy ręcznych. Jak Pani myśli, czy tym razem będzie w końcu złoto? KK: Życzę chłopakom jak najlepiej, ale naprawdę jest ciężko. To jest sport i nie zawsze wygrywają zespoły najmocniejsze na papierku. Niemniej mają bardzo dobry zespól, ze świetnymi trenerami i myślę, że będzie dobrze. Trzymajmy wszyscy za nich kciuki, bo wierzę, że mogą nam dostarczyć niemałych wrażeń. Rozmawiała Gabriela Czachor Chcesz być jak Karolina Kudłacz? W Trzebnicy też odbywają się treningi piłki ręcznej. Zapraszamy wszystkie dziewczęta w każdy wtorek i czwartek o 15:30 do hali ZAPO. Po więcej informacji proszę kierować się do Pani Profesor Krzemieniec lub dziewczyn z klasy 2d LO. 6 POZNAJ BELFRA SWEGO Jan Niżyński Imię i nazwisko Ogólniak, nr 02/2010, 17.12.2010 Monika Wojewódka Staż nauczania w PZS nr 1 5 lat Plusy pracy w szkole Praca z młodzieżą, rozmowy z nią, poznawanie ciekawych ludzi, ich pasji i zainteresowań i - nie ukrywajmy - ferie i wakacje Niski status społeczny i delikatnie mówiąc brak zrozumienia ze strony społeczeństwa, powodujący to, że nauczycielowi bardzo ciężko zbudować autorytet Minusy pracy w szkole Takich nie widzę, mnie jeszcze praca cieszy i nie dopadł mnie syndrom wypalenia zawodowego Wszyscy uczniowie chętni do nauki z jednakowo wysokim poziomem wiedzy Marzenia zawodowe Zdobycie kolejnych stopni awansu zawodowego “Snatch” Ulubiony film „Zielona mila” Jest kilka, nie ma tej naj Ulubiona piosenka Mam dwie: Będzie dobrze i Jeżeli coś może się zepsuć, to na pewno się zepsuje Życiowa maksyma 3 lata Brak rutyny Smycz Nie potrafię wskazać jednej ulubionej, to zależy od mojego nastroju. „Musicie od siebie wymagać, choćby inni od was nie wymagali” JPII Tytułowa „Smycz” to symbol zniewoleń, ograniczeń towarzyszących każdemu z nas. W swoim autorskim przedstawieniu Bartosz Porczyk wciela się w kilka ról uwydatniających (a nawet hiperbolizujących) konkretne cechy, m.in.: Pan Maksimum (pracoholik), Margaret (prostytutka), Ksiądz Henryk (mówiący absurdalne brednie o befsztyku), Włamywacz, który, tak jak w śpiewanym przez siebie tekście szczecińskiego rapera Łony, chce „pootwierać ludzkie głowy”. I właśnie ta postać jest pierwszą ukazaną, samą w sobie nie przywiązaną do żadnej smyczy, a mówiącą o ograniczeniach ludzi i tym, jak trudno je przełamać. Spektakl ciężko zaszufladkować, tak w kwestii formy jak i treści. Bartosz Porczyk przeplata śpiew ze zwykłym przemawia- niem, dramaturgię z komizmem. W tekstach również można zauważyć sporą różnorodność i rozbieżność – zderzenie tekstów Łony z tesktami Artraud’a, Arystotelesa, Barthes’a, Koltes’a, Kane jest nieprawdopodobną mieszanką kultury, przekrojem epok, a wszystko to zostało spięte osobą Porczyka, znakomicie ukazującą nam uwięzienie ludzi w ich własnym „ja”, samotność w otaczającym ich tłumie, zależność od strachu, pożądania, zmęczenia, które to stany i pragnienia postacie wykreowane przez autora (i aktora) ujmują w słowa, dzięki czemu są w stanie walczyć z nimi w imię człowieczeństwa. Polecam. Mateusz Hercuń http://dziennikarzykilku.blogspot.com/ 7 POD LUPĄ MATEUSZ HERCUŃ Wywiad przedstawiający sylwetkę naszego utalentowanego redakcyjnego kolegi, Mateusza Hercunia. Ogólniak: Dlaczego akurat poezja? Czarny: Szczerze mówiąc, nie piszę już zbyt wielu wierszy. Ogólnie rzecz biorąc, głównie pisze teksty raperskie, jednak wciąż zahacza to o poezje. A wracając do pytania, od zawsze interesowały mnie słowa, zabawa nimi, ich znaczeniami i skojarzeniami. O: Czy ktoś, bądź coś zainspirowało Cię do tego, by pisać wiersze? C: Ciężko powiedzieć, nie jestem jakimś wielkim znawcą poezji i szczerze powiedziawszy, wolę czytać prozę. To w niej czasem szukam inspiracji, tak jak i we własnym życiu. Być może pośrednio wpłynął na mnie kumpel z podstawówki, który wtedy pisał wiersze. O: A jeśli chodzi o teksty hip-hopowe, czy kolega o którym wspomniałeś zajmował się również tworzeniem rapu? C: Nie, z „tajnikami” hip-hopu zapoznał mnie inny znajomy. Puszczał mi on kawałki Paktofoniki, więc to od nich wszystko się zaczęło. O: Czyli swoje prace pisałeś w języku polskim? C: Tak, ponieważ wcześniej nie miałem możliwości pisania w innym. Teraz władam już językiem an- gielskim całkiem dobrze, jednak nadal piszę po polsku. Lubię ten język, lubię jego brzmienie. Nie zamyka mi to jednak drogi na pisanie po angielsku, lecz uważam, że twórca powinien pisać w swoim ojczystym języku, ponieważ on jest dla niego najbardziej naturalny i to nim „myśli”. O: Odnośnie pisania tekstów rapowych - masz oprócz Paktofoniki jakieś inne wzorce? C: Od dłuższego czasu najważniejszymi twórcami polskiego hip-hopu są dla mnie O.S.T.R., którego cenie za charyzmę styl i oryginalność, oraz Eldo, który - moim zdaniem - jest najlepszym tekściarzem polskiego rapu. Ostatnimi czasy zainteresowała mnie twórczość dotąd nieznanego na wielką skalę toruńskiego Rapera – Małpy, którego debiutancką płytę polecam. O: Czy Twoim zdaniem do pisania potrzebny jest talent? C: Nie tyle talent co pasja. Talent pomaga, lecz sam jest tylko nieoszlifowanym diamentem, osoba mająca talent, lecz nie rozwijająca go nigdy nie osiągnie poziomu umiejętności kogoś z doświadczeniem. Rozmawiał Adam Górnicz Mateusz Hercuń „Nie znam” Skrzydła wolności nietknięte brzytwą Szkarłatne myśli o zachodzie słońca Czarna suknia nieba w groszki gwiazd Nie, nie znam tego Zielononiebieski horyzont łąk Skropiony czerwienią maków Namiot rozpusty na środku ich pól Nie, nie znam tego Nocny rajd po bezdrożach Poranek z falą jej złotych włosów Dzień z ptasim śpiewem wokół Wieczór w objęciach brązu twych ramion Podaj mi dłoń Znam tylko pustkę 8 Ogólniak, nr 02/2010, 17.12.2010 Najbliższa przyszłość? Taniec i treningi! Rozmowa z Panią Katarzyna Kaszubą, nauczycielką wychowania fizycznego, tancerką tańca nowoczesnego. Kasia Malesa: Jest pani absolwentką klasy o profilu matematyczno- fizycznym, a uczelnią, jaką Pani wybrała był AWF. Polibuda- nuda? Katarzyna Kaszuba: Katarzyna Kaszuba: Nie wiem, czy nuda (śmiech). Znam kilka osób, które skończyły Politechnikę i z tego co mówią, to jest tam „wesoło”, oczywiście poza sesją. Jeżeli chodzi o mnie, to nie bardzo widziałam się na takiej uczelni, dlatego wybrałam AWF. Jak zaczęła się Pani przygoda z tańcem? Na AWF-ie? Nie, nie na AWF-ie. Na uczelni były co prawda zajęcia z tańca, ale zdecydowanie nie te style, które lubię. Czyli jakie? Mieliśmy zajęcia z rytmiki i z tańców ludowych. I to w sumie tyle. Wnioskuję, że odpowiada Pani raczej taniec nowoczesny. Tak, zdecydowanie. Jeśli chodzi o taniec nowoczesny, to od zawsze lubiłam oglądać tancerzy hip-hop, różne występy w telewizji i tym podobne, ale dopiero na studiach razem z koleżanką zapisałyśmy się na zajęcia otwarte we wrocławskiej szkole tańca. I od tego wszystko się zaczęło... Jakie to były zajęcia? MTV dance i house. MTV dance to zajęcia łączące wiele stylów. Jest więc Pani wszechstronną tancerką. Można tak powiedzieć. Obecnie tańczę w zespole tanecznym. Na treningach doskonalimy technikę takich tańców jak: hip-hop, locking, house, dancehall. Ja osobiście najbardziej lubię hip-hop. Czyli nie chodzi Pani już do tej szkoły tańca, w której wszystko się zaczęło? Nie, już nie. Chociaż w sumie sporadycznie mi się to zdarza. Ale dzięki tej szkole poznałam osoby, z którymi teraz tańczę, z którymi dzielę swoją pasję. Najpierw szkoła tańca, teraz zespół. Czym różnią się jedne zajęcia od drugich? Do szkoły na zajęcia otwarte co chwila przychodzą nowe osoby, poziom grupy jest zróżnicowany. Prowadzący musi dostosować poziom do umiejętności grupy i najczęściej stara się, aby osoby najsłabsze nie zostawały w tyle. W zespole natomiast można podwyższać „poprzeczkę” i stawiać sobie coraz trudniejsze zadania. Spotykamy się regularnie, skład grupy jest ciągle ten sam, dzięki temu na zajęciach można więcej zrobić. Poza tym nasze treningi trwają 1,5h, a zajęcia otwarte 55minut-1h to zdecydowanie za mało. Jak dużo i jak długo Pani tańczy? Treningi mam 3 razy w tygodniu po półtorej godziny. A tańczę już prawie 4 lata. Z tym, ze pierwsze 2 lata to były zajęcia otwarte. Uważa się Pani za profesjonalistkę czy raczej amatorkę? Żeby być dobrym tancerzem, trzeba tańczyć od najmło- dszych lat. Ja tańczę bardzo krótko. Na pewno nie mogę powiedzieć, że jestem profesjonalną tancerką. Cały czas się uczę. Czy jestem amatorką? Amator kojarzy mi się z kimś, kto robi coś dla przyjemności, dla „odstresowania się” bez większych ambicji i dużego zaangażowania, a ja stawiam sobie cele i wkładam dużo wysiłku w to, co robię. Wyszło na to, ze jestem gdzieś pomiędzy. Uczy Pani wychowania fizycznego w szkole, po lekcjach dodatkowo są też inne sportowe zajęcia. Dość napięty harmonogram. Trening wymaga więc kilku wyrzeczeń. O tak. Treningi pochłaniają dużo czasu. Czasami trzeba zrezygnować z życia towarzyskieg,o tym bardziej, że zajęcia mam między innymi w piątek wieczorem i w niedzielę. Poza tym odbywają się one we Wrocławiu, więc jeszcze trzeba doliczyć czas na dojazd. Ale robię to, co lubię, a to jest najważniejsze. Rozważała pani udział w programie „Mam Talent”? A może „You Can Dance”? Raczej nie. Nasz zespół stawia sobie inne cele. Programy rozrywkowe raczej nie są brane po uwagę. Stawiamy na starty w różnych turniejach, zawodach, czasami też pokazach. A najbliższa przyszłość? Hmmm, najbliższa przyszłość... Taniec i treningi! I oczywiście dążenie do tego by być coraz lepszym. A poza tym praca i studia podyplomowe- żywienie człowieka w profilaktyce zdrowotnej. I ostatnie pytanie: co by było, gdyby nie taniec? Nie wiem.. Chyba nic (śmiech)! rozmawiała Katarzyna Malesa 9 http://dziennikarzykilku.blogspot.com/ AMNESTY INTERNATIONAL Maraton Pisania Listów Amnesty International 2010: REKORD POBITY!!! 517 - aż tyle listów napisaliśmy w organizowanym 11 grudnia Maratonie. To o ponad 100 więcej niż w zeszłym roku! W całej Polsce natomiast powstało ich 135305 (ok. 20000 więcej niż w 2009). Przypominamy, że ta coroczna, międzynarodowa akcja polega na pisaniu listów w obronie prześladowanych. W tym roku broniliśmy między innymi ojca Alejandro Solalinde Guerra, który dba o bezpieczeństwo imigrantów w Meksyku. Był wielokrotnie zastraszany, jego życie jest w niebezpieczeństwie. Pisaliśmy również w sprawie Femi Peters’a- działacza opozycji z Gambii. Został aresztowany podczas pokojowej demonstracji i skazany na rok więzienia. Jednak dzięki kampanii zorganizowanej przez Amnesty Internatinal działacz opozycyjnej Zjednoczonej Partii Demokratycznej wyszedł na wolność! To wielki sukces, a teraz czekamy na następne dobre wieści. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w Maratonie i już dzisiaj zapraszamy na następny. Szczególne podziękowania należą się koordynatorkom akcji: pani Joannie Plichcie i pani Monice Komisarczyk, władzom miasta za wsparcie finansowe, a także wszystkim innym, którzy w jakikolwiek sposób pomogli w organizacji przedsięwzięcia. Kasia Malesa, Ola Maj JAK TO JEST ZROBIONE? W grudniu wraz z grupą projektową z dziennikarstwa przybyliśmy do siedziby Gazety Wrocławskiej. Na miejscu powitał nas zastępca redaktora naczelnego, pan Krzysztof Bester, który tego dnia miał się z nami podzielić tajnikami swojego zawodu. Pan Bester tłumaczył nam, jak - zaczynając od pierwszej strony aż po reklamy - gazeta jest projektowana. Dowiedzieliśmy się, że najpierw redaktor wybiera teksty i ilustracje pochodzące od zatrudnionych dziennikarzy i fotografów, którzy uprzednio wprowadzili swoje materiały do redakcyjnej bazy danych. Od na- szego przewodnika dowiedzieliśmy się również, że gazeta drukowana jest poprzez nakładanie kolejno czterech warstw kolorów za pomocą płyt drukarskich. Zestaw owych kolorów posiada śmieszną nazwę „CMYK”, w skład którego wchodzą kolory: cyjan, magenta, żółty i czarny. Wizyta w redakcji pozwoliła nam zapoznać się z warsztatem dziennikarskim. Adam Górnicz 10 MUZYKA People of the haze w akcji: Ogólniak, nr 02/2010, 17.12.2010 Rockandrollowy koktajl mołotowa W pewien sobotni wieczór, w obornickiej „Bajce”, zderzyły się trzy różne nurty muzyki rockowej, których wspólnym mianownikiem była niesamowita energia bijąca ze sceny. Hard rock, stoner i czeski punk - People of the Haze, Palm Desert i Benjaming Band. Ta mieszanka okazała się być niczym koktajl mołotowa, która maksymalnie rozpaliła klub. I to dosłownie. Za udostępnienie zdjęć dziękujemy p. Marcinowi Mazurkiewiczowi. Pierwsi na scenie zameldowali się wrocławianie z People of the Haze, i -tak jak obiecali- dotrzymali słowa i „skopali tyłki” swym ostrym jak brzytwa rockandrollem. Na początek panowie zaserwowali kawałek z nadchodzącej, debiutanckiej płyty i już po chwili dałem się porwać tej „nowej jakości”. Później strzelali już głównie starą, sprawdzoną amunicją. Energia, która emanowała od muzyków, była niesamowita i oczywiście udzielało się to także nam, publiczności. Ale największa bomba wybuchła na finiszu, gdy POTH zagrało „Drive Me Crazy” i „Pussy Fire” – killery, które „pozamiatały” wszystko! Jak dla mnie - najlepszy występ wieczoru, szkoda tylko, że dość krótki. Mała przerwa i po chwili na scenie pojawili się panowie z Palm Desert. W powietrzu czuć było, że za chwilę „Bajka” zamieni się w „małe piekło”, bo przecież stoner kopie głębokie doły. Dynamiczna, zarazem wciskająca w ziemię muzyka, która jeszcze bardziej podniosła temperaturę, także porwała publikę, a nawet kolegów „po fachu” z People of the Haze. Palm Desert wycisnęło z nas maksimum, a sami muzycy zaprezentowali niezłe show i kawał dobrej muzyki. Gwiazdą tego wieczoru był „rodzinny interes” z Czech – czyli punk rockowy Benjaming Band. Ojciec i trzech synów - wszyscy przebrani w szkockie stroje; do tego, oprócz gitar i perkusji, elektryczna mandolina, dudy, akordeon – to wszystko mogłoby się wydawać trochę zabawne (i zresztą takie było), ale właśnie dzięki temu, ta oryginalna, punkowa rodzinka zagrała świetny koncert i zrobiła niesamowite show. Szybka, skoczna i ostra muzyka przeplatana z folklorem omamiła publikę, która równie oryginalnie bawiła się pod sceną (pierwszy raz w życiu widziałem „pogo na leżąco”!). Na koniec koncertu, po długim skandowaniu hasła: „ukaz prdel!”, panowie pokazali nam swoje „cztery litery”, i tym jakże entuzjastycznie przyjętym akcentem, zakończyli swój występ i całą imprezę. Konrad Marecki http://dziennikarzykilku.blogspot.com/ FILM Badanie cierpliwości O swoich filmach sam mówił, że „lepiej o nich rozmawiać, niż oglądać”. Krytycy ganili go za marnowanie taśmy filmowej. Geniusz przerastający epokę czy amator filmujący to samo przez 8 godzin? Andy Warhol – wizjoner, geniusz, bóg i zarazem ojciec pop-artu. Nic, co wyszło od niego, nie było proste. Na pierwszy rzut oka banał, lecz pod grubą warstwą tandety znajdowało się nadzienie dostępne tylko dla nielicznych. Jego pierwszy film to „Sleep” z 1963 roku. Dzieło to doskonale charakteryzuje eksperymentalizm tego wybitnego kreatora sztuki. Scenariusz tej bardzo, bardzo długiej formy jest banalnie prosty – główny aktor (John Giorno) po prostu śpi, przy włączonej kamerze. Tak, na pewno widzieliście taki zabieg na youtube, tylko przyspieszenie tej sceny wynosiło 3500 razy, przez co trwało to 8 sekund. U Worhola trwa to 8 godzin. Bite 8 godzin snu. Fakt, co 2 godziny zmienia się długość ujęcia, ale nie ma to żadnego wpływu na rozwój akcji. Dynamizmu dodają zmiany pozycji głównego aktora. To wszystko. Kolejne jego dzieło to „Empire”. Tym razem przez 8 godzin wpatrujemy się w górną część Empire State Bulding w Nowym Jorku. To wszystko. Wielu filmoznawców śmieje się, że „Empire” do końca obejrzał tylko sam Warhol. Co więc skłoniło go do stworzenia takiego, a nie innego filmu? Andy przeprowadził ciekawy eksperyment. Nie od dziś wiadomo, że to, co dzieje się szybko, przykuwa naszą uwagę. Udowodniono też to, że ujęcie nuży nas już po 20 s. Warhol postanowił zbadać naszą cierpliwość. Oraz otwartość. 11 Otwartość na sztukę. Czasami nudną, czasami ostrą, nieociosaną, niezrozumiałą, ale sztukę. Zastanawiacie się, co niby jest takiego artystycznego w gapieniu się przez kilka godzin w szczyt jakiegoś tam budynku w brudnej Ameryce. Spróbujcie, a przekonacie się, że jest. Patrząc się w jakiś punkt, zaczynamy doszukiwać się w nim drugiego dna, powiązań z naszym życiem, a gdy dochodzimy do powiązań, to przechodzimy do całego naszego życia. Ogromna refleksja – do tego zachęca Warhol. Zainteresujcie się też „Kiss”. 10 minut chorych psychicznie pocałunków. Wszystko jest tam dziwne. Postacie są czasami piękne, a czasami szpetne, wręcz nierealne. Psychodelia, której nie sposób odmówić doskonałego ujęcia powiedzenia, że „Każdemu wolno kochać” (miłośnicy kina zrozumieją aluzję). Jednak najpopularniejszą filmową pracą (nie mówię przecież o perłach pop-artu) był „Hamburger”. Pięciominutowa forma, którą bez problemów znajdziecie na youtube. Kapitalna kpina z boleśnie prostego życia jednostki, a także przemijania, oraz setek innych, frapujący ludzkość tematów. A mogłoby się wydawać, że to zwykłe jedzenie tytułowego hamburgera. Któryś z krytyków powiedział, że Warhol nie powinien kręcić filmów, bo są ubogie merytorycznie oraz technicznie. Andy nakręcił ich ok. 60. Kim był? Był człowiekiem wielkim. Dlaczego tak tworzył? Bo tak czuł, chciał szokować. Taki jest pop-art. Taki był Warhol. Artysta, który minimalizmem formy przerastał samych braci Lumière. Bartosz Bednarz NIE PRZEGAP! 7.01.11 David chce odlecieć reż.D.Sieveking 14.01.11 Zabiłem moją matkę reż. X. Dolan 14.01.11 Mamut reż. Moodysson 14.01.11 Szukając Erica reż. K. Loach 21.01.11 Czarny łabędź reż.D.Aronofsky ZADANIE DOMOWE Hamburger reż. A. Warhol rok 1963 Wszystko o mojej matce reż. Almodóvar rok 1999 Poste resante reż. M. Łoziński rok 2009 Najsłynniejsze dzieło Warhola Ogólniak, nr 02/2010, 17.12.2010 12 HOROSKOP NA NADCHODZĄĆY MIESIĄC Baran (21.03 - 20.04) Miłość: Nie oddawaj wełny za bezcen. Szkoła: Ktoś będzie starał się przypiąć ci plakietkę osła. Zdrowie: Będąc w stadzie, poczujesz się lepiej. Byk (21.04 - 21.05) Miłość: Nie daj sie nakryć czerwoną płachtą. Szkoła: Ruszysz z kopyta. Zdrowie: Przerzuć się na ekodietę. Lew (23.07- 23.08) Bliźnięta (22.05- 21.06) Miłość: Jeśli szukasz drugiej połówki. to zajrzyj do lodówki. Szkoła: Przytłoczy cię nawał prac, więc będziesz musiał się rozdwoić. Zdrowie: Nie dasz rady pozbierać się po sylwestrze. Panna (24.08- 22.09) Rak (22.06- 22.07) Miłość: Weź sprawy w swoje łapy i nie daj sie wygryźć. Miłość: Nie szukaj skarbów na dnie Szkoła: Pokaż, kto jest królem w tej Miłość: Przestań się dąsać. Szkoła: Nie myśl, że wszyscy pramorza. „dżungli”. Szkoła: Odpuść, nie odpowiadaj Zdrowie: Pij mleko, będziesz wielki. gną robić wszystko za ciebie. Zdrowie: Przeziębienie nie zdoła na zaczepki. utrzeć ci zadartego nosa. Zdrowie: Nie panikuj, jeśli zaczniesz się czerwienić. Waga (23.09- 23.10) Miłość: Rozważ „za” i „przeciw”. Szkoła: Może być ciężko. Zdrowie: Zbilansowana dieta ci posłuży. Skorpion (24.10- 21.11) Strzelec (22.11- 21.12) Miłość: Zamiast sączyć jad bądź bardziej wyrozumiały, Miłość: To może być kolejny Szkoła: Będąc w złym nastroju, mo- niewypał. żesz pokąsać. Szkoła: Na testach śmiało możesz Zdrowie: Gdy się rozchorujesz, nie strzelać. wahaj się „zabunkrować” w domu. Zdrowie: Nie baw się bronią palną. Koziorożec (22.12 – 19.01) Miłość: Poczekaj aż „kozica” sama przydrepta. Szkoła: Nie kozakuj, nawet jeśli otaczają cię same barany. Zdrowie: Akrobacje mogą się dla ciebie źle skończyć. Wodnik (20.01 – 18.02) Miłość: Będziesz bardzo wylewny. Szkoła: Postaraj się bardziej gdy widzisz, że to już nie przelewki. Zdrowie: Twoja noworoczna kondycja spada poniżej zera Ryby (19.02- 20.03) Miłość: Odpłyniesz. Szkoła: Dzięki swojej ambicji możesz stać się grubą rybą. Zdrowie: Nie daj się nabrać na haczyk . Masz jakieś uwagi, pomysły dotyczące pisma? Jeżeli tak, to pisz na: [email protected]