Imidż - bikeBoard
Transkrypt
Imidż - bikeBoard
Rower numeru: Santa Cruz Blur LT 2 Imidż Rower to nie jest odkurzacz. Banalne zdanie? Siedząc na rowerze oczekujemy dwóch rzeczy: optymalnego działania i właściwego wizerunku. Dotychczasowy Blur LT nie był optymalny ani w jednym, ani w drugim przypadku. 58 bi k eB oar d #1 - 2 st yczeń-luty 2009 Nomad i Blur LT pierwszych wersji były rowerami na rozdrożu. Nomad nie był już rowerem enduro, a ze względu na delikatność jeszcze nie klasyfikował się do kategorii FR. Blur LT to był taki Frankenstein. Rowerowi o chromosomach wyczynowej krosówki wszczepiono geny skoku 130 mm optymalnego w jeździe „ścieżkowej”. Nomada wyleczono ze schizofrenii dopiero u progu sezonu 2009 i wreszcie poznał swoje przeznaczenie. Zmiany w najnowszej wersji Blura LT prezentowaliśmy w bB #4/2008. Projektanci mieli wiele zastrzeżeń do starego Blura LT. Najważniejsze dotyczyły zbyt podatnego zawieszenia, pompowania na środkowej tarczy i kopania w pedały na małej. Ponadto chcieli, żeby nowy Blur LT lepiej radził sobie z błotem, mniej trzeszczał i dzwonił (łańcuchem i przerzutką), a także był zwinniejszy. Ale to tylko część pragnień, bo chodziło też o zmianę osobowości Blura LT. Żadnej lycry, tylko luźne gatki! Dlatego postanowili, że imidż Hecklera będzie odpowiedniejszy, a nawet wyposaży się go w otwieracz do butelek! Rama Blur LT jest pękaty. Rury, które zaangażowano do jego produkcji, mają spore przekroje, słowem - wyglądają jak enduro łamane przez FR. Niezwykła żwawość w połączeniu z mocarną ramą zachęcają do bardzo twardego i agresywnego użytkowania. Znamy kilka rowerów, które przy cieńszych rurkach i mniej potężnych węzłach bez wahania zwiększają skok ponad miarę. Wbrew temu trendowi „świętokrzyscy” inżynierowie zdecydowali się na „mechaniczne” ograniczenie skoku do wartości 140 mm. I żaden tuning „chipowy” tego nie zmieni. To już nawet Heckler ma teraz więcej! Statyczne pomiary geometrii Blura LT z widelcem o skoku 160 mm potwierdzają teorię enduro. Ale teraz będzie najlepsze! Kąty 67º/70,7º znacznie zmieniają się po zajęciu pozycji na rowerze. Z miękko ustawionym widelcem o potężnym skoku (albo krótszym widelcem o mniejszym skoku) i bikerem na grzbiecie, Blur LT geometrycznie nie odbiega zanadto od swojego protoplasty, czyli roweru XC o powiększonym skoku. pozwala regulować wolne tłumienie kompresji. Słowem, widelec mniej nurkuje podczas hamowania, na zakrętach pozostaje dłuższy i nie zmienia geometrii na „szosową”. I jeszcze jeden wniosek: Blur LT to rower do jazdy ścieżkowej i nie należy oczekiwać od niego Bóg wie czego. Jak ktoś chce freeride’owego monstrum, powinien pomyśleć o Nomadzie czy VP Free. One znacznie różnią się geometrią, która koresponduje z wielkością SAG-u miękko ustawionego widelca o dużym skoku. Zawieszenie na podjazdach Praca VPP w nowym Blurze LT uległa diametralnej zmianie. Rower jest czuły na nierówności, co oddaje wielkie usługi na technicznych i kamienistych podjazdach. Inicjacja ugięcia nie jest perfekcyjnie gładka, ale to nie przeszkadza. W czasie najazdu na przeszkodę zawieszenie ugina się po krótkim zawahaniu i koło trzyma przyczepność podczas pokonywania progów i kamieni, a nawet obślizgłych korzeni. Odbicie korb na nierównościach praktycznie całkowicie wyeliminowano, nie czuć go ani przy małej amplitudzie ugięcia, ani na największych progach. Tym nam nowy Blur najbardziej zaimponował. Długi damper 215 mm pracuje na bardzo niskim ciśnieniu i nie ma szczególnie dużo do roboty. Wersja 23 RP jest w tym zawieszeniu bez sensu. Jest ono na tyle skuteczne, że wystarczyłby najzwyklejszy R. Platformę w terenie włączyłem raz... i zaraz ją wyłączyłem, szkoda czasu i atłasu. Zawieszenie jest bardzo odporne na pompowanie nawet przy SAG-u na poziomie trzydziestu paru procent. Dzięki VPP Blur LT przyspiesza z zajadłością małego krosiarskiego fullika XC. Pedałowanie jest niezwykle energetyczne. Jedyną cechą ograniczającą jego możliwości na podjazdach był... Lyric. Gdyby była to choć wersja 2 Step, wówczas podjazdy można by pokonywać bez Geometria i prowadzenie Wykłada się w skręty jak każdy S.C., indukcja skrętu nie jest trudna. Ciasne pasaże to wielka przyjemność. To kwestia kąta nachylenia główki ramy, po prostu kierownica „chodzi” porównywalnie lekko do rowerów XC. Wyzwaniem są szybko pokonywane łagodne łuki o zacieśniającym się profilu. Rower wymaga żelaznej ręki i odwagi, bo promień zakrętu zwiększa się i najczęściej wyrzuca Blura na zewnątrz. Jak to? Dlaczego? Pytający wzrok testerów sprawił, że wróciliśmy do redakcji, wyciągnęliśmy miarki i... okazało się, że nieugięty wahacz ma wprawdzie modelową długość 435 mm. Ale już w pełni ugięty, aż 450 mm! Zawieszenie kompresując się prowadzi do wydłużania się wahacza. I już chcieliśmy krzyknąć „eureka!”, gdy przyszło nam do głowy jeszcze coś. Zmierzyliśmy pięć różnorakich fulli z naszego magazynu i wkrótce przekonaliśmy się, że to powszechna cecha. A Blur nadal wyrzucał nas z zakrętów. Ciągle szukaliśmy powodu. I nagle mały i srebrny, jak medal Mai, regulator na szczycie prawej goleni Lyrica pozwolił pozostać nam na trasie zakrętów. Tak naprawdę właśnie ten Santa Cruz ostatecznie przekonał nas o tym, że pomiaru geometrii w nowoczesnych fullach należy dokonywać w warunkach bojowych, czyli trzeba mierzyć geometrię dynamiczną, a nie statyczną bez obciążenia. A srebrne pokrętło? Właśnie! Otóż zastosowany Lyric Górny element wahacza VPP wykonano jako monolityczny element z kompozytu węglowego. Szara, matowa faktura sprawia niezwykle prestiżowe wrażenie, a łożyska ø15 mm w połączeniu z tytanowymi śrubami są mocniejsze, sztywniejsze i lżejsze bi k e Boa rd # 1 -2 st y c z e ń - lu t y 2 0 0 9 59 Gravity Droper wyprzedził swój czas. I dopiero w najnowszych modelach skutecznie łączących zjazdową dzielność z fantastycznymi cechami podjazdowymi w pełni realizuje zapotrzebowania użytkownika. W Polsce niestety nie jest dostępny. Lyric ma ogromny skok 160 mm grubaśne golenie 35 mm i co całkiem oczywiste oś ø20 mm. Jest bardzo czuły i skuteczny, ale w tym rowerze to przesada. Z widelcem o krótszym skoku Blur LT2 byłby nie mniej dzielny a kompromisy na podjazdach byłyby znacznie mniejsze. W tym rowerze zalecamy stosowanie mniejszego widelca. Nowy Blur LT został zaprojektowany tak, żeby zeskok z pedałów nawet na największych stromiznach był bezpieczny. Górna rurę radykalnie podgięto, dzięki czemu względem poprzedniej wersji przekrok poprawił się aż o sześć centymetrów! Testowaliśmy rower o specyfikacji sugerującej freeride’owe zastosowanie: rock ring, tarcze hamulcowe 200/180 mm, mimo to nie odbiło się to negatywnie na masie całego roweru - to niezwykłe, że w tej konfiguracji rower ten waży zaledwie 12,5 kilo! Santa Cruz Blur LT 2 Cena: 14 900 zł Współczynnik bB: 100 g za 117 zł* Rama: aluminium 6069 Rozmiary: S, M, L, XL Geometria: rozmiar testowany: 500 mm - L Baza kół: 1130 mm Długość tylnego widelca: 435 mm Długość górnej rury: 610 mm Wysokość osi suportu: 343 mm Kąt główki ramy: 67° Kąt rury podsiodłowej: 70.7° Masa kompletnego roweru: 12 660 g Masa ramy: 2823 g Masa przedniego koła: 1756 g Masa tylnego koła: 1806 g Skok amortyzacji: przód: 160 mm, tył: 140 mm Przedni widelec: Rock Shox Lyric Solo Air (2293 g) Damper: Fox Float RP 23 (312 g) Piasty: Chris King 20 mm / Chris King Obręcze: NoTubes ZTR Flow Opony: Schwalbe Nobby Nic 2.4 (628 g) Korby: Truvativ Noir R/32/22T Kaseta: Shimano XTR CS-M970 (11-34) 9-rz. myszkowania i szarpania się z brodą przyklejoną do mostka. A tak strome i techniczne podjazdy, na których Blur LT błyszczałby niczym szmaragd, trzeba było pokonywać z buta. Zawieszenie na zjazdach W ostrej akcji Blur jest czuły i sprawia wrażenie większego skoku. Charakterystyka pracy jest zmienna w zależności od stopnia ugięcia wahacza. Wiadomo - VPP, czyli - jak to nazywamy system o Tymczasowym Punkcie Obrotu. Na małych nierównościach Blur LT potrzebuje „przełamania” i nie jest jak perski dywan. Da się wyczuć pod spodem coś twardego. W średnim zakresie skoku jest fenomenalnie i bardzo, bardzo enduro. I dopiero po zdecydowanie silnym przywaleniu w Mamusię Ziemię można poczuć, że progresja twardości jest dobrana tak, żeby nie skaleczyć dampera. Bardzo sprytnie. Pożeniono tu potrzeby z możliwościami. Użytkownicy, chcący efektywnego roweru o skoku pozwalającym na ostre zjazdy po wysokogórskich szlakach, będą zachwyceni. Purystów to obrazi, bo oni, zgodnie z naszym wieloletnim hymnem „liniowość charakterystyki skoku”, będą chcieli za wszelką cenę odrzucić sposób pracy 60 bi k eB oar d #1 - 2 st yczeń-luty 2009 Łańcuch: Shimano CN-HG93 Przerzutka przód: Shimano XTR FD-M970 Przerzutka tył: Shimano XTR RD-M960 Manetki: SRAM Plasma Gripshift Klamki: Avid Juicy Ultimate Hamulce:Avid Juicy Ultimate 203/180 mm Łożyska sterów: Chris King Wspornik kierownicy: Thomson Elite X4 (90 mm) Kierownica: Race Face Atlas (685 mm) Wspornik siodełka: Gravity Dropper Siodełko: WTB Stealth Ti Pedały: - przygotowany w Świętokrzyskim Zakładzie Rowerowym. A prawda jest taka, że uniwersalność musi prowadzić do kompromisów. Dlatego do wyczuwalnie zmiennego stylu ugięcia się tylnego koła nie tylko można, ale i warto się przyzwyczaić. Osprzęt Santa Cruzy w Polsce sprzedawane są w postaci ram - i zestawów z widelcem - to całkiem zrozumiałe, bo chyba niewiele osób w Polsce kupuje Santę jako pierwszy rower. Po nadejściu paczki rzucamy się na ramę z kluczami i transplantujemy stare graty z poprzedniego roweru. Tym, którzy chcą kupić kompletny rower, dano możliwość zakupu zestawu. Po zamówieniu czeka nas zatem oczekiwanie na paczkę. Po wyjęciu z pudła dokręcamy przednie koło i mostek. Rower jest skręcony i wyregulowany osobiście przez właściciela firmy. Można też odebrać go osobiście z siedziby firmy w Zakopanem. My zdecydowaliśmy się właśnie na ten wariant i zawitaliśmy po odbiór testowej maszyny... z parku maszyn dostępnych do testów. Przykręcono do niego niewiarygodne koła na obręczach ZTR Flow projektu Stana Koziatka i zapleciono piasty Chris King. Wraz z oponami Nobby Nic 2,4 i tarczami Accent Blade 200/180 mm (patrz test z bB #11/2008) uzyskano niezłą masę 1820 g z przodu i 2110 g z tyłu. A biorąc pod uwagę endurowate parametry szerokości i wielkości - nawet bardzo dobrą masę. Rower zatrzymuje zestaw ultralekkich Avidów Ultimate, ale tak na prawdę to ostatnia z superlekkich części przykręconych do tego roweru. Cała reszta osprzętu jest lekka, ale bez popadania w obłęd, dlatego niezwykła jest całkowita masa roweru bez pedałów: 12 030 g. Szokujące, zwłaszcza że Blur LT może być używany w wersji z widelcem o skoku 160 mm. I właśnie taki dominował nad testowanym Blurem LT. Lyrik Solo Air! Koszmarnie ciężki klocek. Żeby była jasność, widelec jest świetny, czuły, udanie imitujący pracę sprężynowca, dobrze tłumiony przez Motion Control słowem: wybitny. Ale my do Blura najchętniej zapodalibyśmy coś w stylu Pike lub, jeszcze lepiej, Foxa Talasa na ośkę 15 mm. I to wcale nie dlatego, żeby było lżej, tylko bardziej progresywna „pneumatyczna” charakterystyka pracy widelca lepiej odpowiadałaby sprężystemu i skłonnemu do harców Blurowi. Lyric ma wprawdzie sprytną regulację zwiększenia siły tłumienia wolnej kompresji, która przeciwdziała nurkowaniu widelca i czyni zeń twardszy i mniej podatny instrument. Ale to, akurat niektóre widelce mają w standardzie. Podsumowanie O ile Blur LT w pierwszej odsłonie był wilkiem w owczej skórze, o tyle Blur LT drugiej edycji ma zdecydowanie agresywniejszy wizerunek względem genetyki przeniesionej wprost od protoplasty. Mimo bardzo „kanapowego” ugięcia wahacza, skoku jest 140 mm. Aż 140 i tylko 140. Myląca jest postura tego roweru. Potężna główka i profile oraz muskularny wahacz wielu polskim odbiorcom kojarzy się nieodmiennie z hopkami. Na zjazdach Blur LT jest pewny i stabilny, dzięki platformie VPP pozostaje aktywny podczas hamowania, co wraz z adekwatnym skokiem czyni zeń świetnego kompana w górach. Ale nawet założenie mu freeride’owego widelca nie przekształci w maszynę do długich lotów i ostrych łomotów. Blur LT 2 im podoła, ale jego ekosystemem są ścieżki i jazda enduro, czyli pod górę i w dół. Może nawet bardziej pod górę? Dotychczas bardzo wiele osób, łącznie z niżej podpisanym, ujeżdża w stylu TransCarpatii Hecklery. Pokonuje epickie trasy po najtrudniejszych szlakach, żeby wykaraskać się na szczyty wyzwalające adrenalinowe erupcje na zjazdach. I Heckler w tym zadaniu spisuje się nieźle, z tym że Blur LT będzie znacznie efektywniejszy. Czyli będzie znacznie lepiej podjeżdżał. Tekst: Miłosz Kędracki Więcej zdjęć z testu i detali roweru oraz film pokazujący pracę zawieszenia znajdziecie na www.bikeBoard.pl. W porównaniu do starszych modeli Sigmy, Onyx stracił wreszcie plastikową zgrzebność, dzięki czemu z powodzeniem może zastępować zwykły zegarek. Posiada też wiele, niedostępnych dotychczas w pulsometrach tej marki, funkcji. Na pewno warto zwrócić uwagę na możliwość prowadzenia ćwiczeń na podstawie IAT (indywidualny próg przemian beztlenowych), prócz dostępnych dotychczas jedynie stref opartych o HRmax. Tym samym umożliwiono ambitnym amatorom - docelowemu gronu odbiorców, korzystanie z metody bardziej powszechnej wśród prosów (jednak wymaga to wcześniejszego ustalenia IAT pod okiem fachowca). Onyx Pro umożliwia prowadzenie ćwiczeń z wykorzystaniem metody ciągłej oraz interwałowej. Dla mniej zaawansowanych zdefiniowano jeden program treningu ciągłego (endurance) i dwa programy interwałowe (intensive - prowadzony wg czasu przerwy wypoczynkowej oraz extensive - oparty na wartości, do jakiej musi spaść tętno). Doświadczony użytkownik doceni możliwość samodzielnego określania obu programów (ciągłego lub interwałowego). Pomocna jest opcja rejestracji parametrów (HR maksymalnego i średniego, czasu w strefach i czasu) dla każdego z 50 możliwych do zapamiętania przedziałów czasowych dla treningu Lap. Ponadto cieszy pamięć obejmująca dane z kilku treningów wstecz oraz wskaźnik niskiego poziomu zasilania, którego brakowało w starszych wersjach. Poprawiono także odporność przycisków na brud. Podczas testu Onyx, mimo zastosowania kodowania sygnału, kilkukrotnie wskazał nierealne wartości pomimo braku przyczyn w postaci np. linii wysokiego napięcia czy innego silnego pola elektromagnetycznego. Denerwuje konieczność szybkiego dwukrotnego naciśnięcia przycisku w celu aktywacji danej funkcji. Z jednej strony chroni to przed przypadkowymi naciśnięciami, ale z drugiej opóźnia aktywowanie/ przełączanie funkcji/parametrów/zmianę lapów. Sporadycznie występował przeskok o dwie funkcje pomimo jednokrotnego naciśnięcia. Podsumowując, przydatne funkcje oraz rozbudowana pamięć parametrów, w połączeniu z dość przystępną ceną, czynią Onyx Pro dobrą opcją dla poważnie podchodzącego do treningu kolarza-amatora. Dolny łącznik wahacza VPP jest aluminiowy. Z uwagi na położenie w miejscu narażonym na brud i wypłukiwanie smaru z łożysk zaopatrzono je w smarowniczki. Przez ich srebrne główki można wtłoczyć świeży smar bez konieczności rozkręcania czegokolwiek. bi k e Boa rd # 1 -2 st y c z e ń - lu t y 2 0 0 9 61