53 Miesięcznik Kulturalny Studentów Politechniki Warszawskiej NUMER

Transkrypt

53 Miesięcznik Kulturalny Studentów Politechniki Warszawskiej NUMER
Miesięcznik Kulturalny Studentów
Politechniki Warszawskiej
ISSN 1732-9302
53
NUMER
MARZEC 2011
KALENDAR I UM
Beer Fest: Cała Góra
Barwinków, PodobaMiSię
(Progresja) 12-20 zł
Komety, Nancy Reagan
(Hydrozagadka) 15-25 zł
White Lies +
Crocodiles, Transfer
(Stodoła) 89-100 zł
Happysad + Living on
Venus (Palladium) 40-47 zł
Under Rap Session: Małpa
+ ASP, Flint, Solar/Białas,
Tłusty Kot (Fresh) 20 zł
Killfest Tour: Overkill,
Destruction, Heathen, After All
(Stodoła) 99-120 zł
London Elektricity (M25)
29-35 zł
I Blame Coco
(Stodoła) 100-110 zł
Muchy + Polaroids
(Hard Rock Cafe)
Voo Voo + Kim Nowak,
AbradAb (Stodoła) 55 zł
Strachy na Lachy
+ Maki i Chłopaki
(Palladium) 35-39 zł
Slums Attack (Fonobar)
O.S.T.R. (Palladium)
40-45 zł
Spis Treści
Wstępniak
kultura
M A R Z EC
Recenzje
temat numeru - Muzyka
Łąki Łan, Biff
(Stodoła) 35-42 zł
Wywiad z Penance
5
Domy grające
7
2 Środa
Czesław Śpiewa, Lao Che
(Palladium) 60-70 zł
Soundtrack – dusza filmu
9
3 Czwartek
Black Label Society +
Godsized (Stodoła) 120-130 zł
4 Piątek
5 Sobota
9 Środa
10 Czwartek
11 Piątek
12 Sobota
Blindead + At The
Sundown, Obscure Sphinx,
Vidian, HRV
(Progresja) 25-35 zł
Lech Janerka
(Och-Teatr) 45-85 zł
MTV Unplugged: Kult
(Stodoła)
13 Niedziela
17 Czwartek
18 Piątek
20 Niedziela
22 Wtorek
24 Czwartek
25 Piątek
Grzegorz Turnau (OchTeatr) 110 zł
Francophonic Festival:
Nouvelle Vague
(Palladium) 79-100 zł
10
Kicz czy sztuka
11
Muzyka w kulturze
12
Ranking najładniejszych
piosenkarek
13
Subkultura hip hop
14
Kącik kulinarny
19
student
Kącik studenckich serc
4-5
I znowu to samo
15
Krótka historia średniowiecznego
chrześcijaństwa
16
Sen czy jawa
17
Kącik kulinarny
19
Redaktorzy prowadzący: Damian Drewulski, Maciek Pietrukiewicz
Domy grające str. 7
Mało co ‚skleja’ ludzi
tak jak muzyka, a w sposób
szczególny wspólne jej
wykonywanie. Muzykowaniu
w akademikach przyjrzała się
Aleksandra Danilecka
Maciej Pietrukiewicz
Redaktorzy: Krzysztof Drozd, Marta Lutomirska, Aleksandra
Danilecka, Jacek Kułak, Rafał Buga, Joanna Motyka,
Ada Skowronek, Damian Drewulski, Agata Goławska,
Dominika Sawicka, Marcin Bąkowicz, Adama
Gaafar, Martę Patyk, Marta Sabala, Norbert Góra,
Ewelina Szylińska
Muzyka w kulturze str. 12
Ada Skowronek próbuje
odpowiedzieć na pytanie czym
jest dla nas muzyka i dlaczego
jest taka ważna.
Dział graficzny: Michał Tryniecki, Michał Pawlik
Fotografia: Michał Cichowski, Damian Drewulski, Marta
The Herbalise
(Stodoła) 79 zł
26 Sobota
31 Czwartek
Szanty
Redaktor Naczelny: Maciej Pietrukiewicz
Immanu El (Hydrozagadka)
Każdy z Was zapewne już kiedyś pracował, nawet jeśli był
to tylko krótki epizod lub robota na czarno. Wcale bym się też nie
zdziwił (ba, macie do tego święte prawo), jeśli oczekujecie, że kiedy
skończycie studia, to traficie do firmy na stałe i z perspektywami
na dobrze płatną pracę w zawodzie. Ale czy na pewno? Jaką macie
pewność, że w ogóle będziecie mieć jakąkolwiek pracę? Teraz proszę
o chwilę autorefleksji. Czy to, co studiujecie, jest czymś, co zawsze
chcieliście robić? Na pewno? No właśnie… Wiadomo, płatne nieźle, perspektywy są. Nie ma jednak nic gorsze niż nie spełniać się
w tym, co robimy na co dzień. Lub wręcz jeśli nienawidzimy tego
naszego codziennego zajęcia. Z tego rodzą się frustracje i nielubiane
poniedziałki. Dlatego, oczywiście, studiujcie to, co zaczęliście, ale w
międzyczasie działajcie (nawet charytatywnie!) w branży, która Was
pasjonuje. Gdyż naprawdę warto oprócz pracy obecnej mieć także
plan pracy alternatywnej i pracy wymarzonej. Przy tak zaplanowanej
ścieżce kariery, z czasem będziecie mogli przejść właśnie do tej docelowej pracy. A jeśli po drodze coś nie wypali, to zawsze jest ta opcja
zapasowa. W Waszym interesie jest, aby dotarcie do wymarzonej
pracy odbyło się jak najszybciej i w miarę bezboleśnie.
A zatem, jeśli chcesz być szczęśliwym człowiekiem, pomyśl
chwilę o swojej przyszłości, o potencjalnych zajęciach. A później
wystarczy, że odpowiesz sobie na to jedno bardzo ważne pytanie…
15
Patyk, Anna Zakrzewska
Korekta: Maciej Pietrukiewicz
Administrator strony www: Michał Tryniecki
Dział Promocji: Krzysztof Drozd
Wydawca: Samorząd Studentów Politechniki Warszawskiej
Coma + Kaatakilla, Furius
(Stodoła) 47-55 zł
EastWest Rockers
(Stodoła) 35-42 zł
Okładka: Damian Drewulski
Adres korespondencyjny:
Centrum Ruchu Studenckiego
ul. Waryńskiego 12,
00-631 Warszawa,
z dopiskiem „i.pewu”
tel/fax: (022) 234 91 05
e-mail:
[email protected]
www.ipewu.pw.edu.pl
Krótka historia
średniowiecznego
chrześcijaństwa s. 16
W jaki sposób Kościół wpłynął
na rozwój społeczeństwa i gdzie
wciąż znajdujemy jego echa?
Na d tym tematem pochyla się
Adam Gaafar w swoim artykule
dotyczącym chrześcijaństwa w
średniowieczu.
Kącik Studenckich Serc
Tak to leciało...
Czym jest muzyka? Nie wiem.
Może po prostu niebem
z nutami zamiast gwiazd.
Może mostem zaklętym,
po którym instrumenty przeprowadzają nas.
Wszystko - jak raz ktoś orzekł muzyczne ma podłoże,
nawet księżyca blask.
Czym jest muzyka? Nie wiem.
Może po prostu niebem
z nutami zamiast gwiazd.
Ludwik Jerzy Kern
W mroźny wtorkowy ranek
Iza jechała autobusem na uczelnie. Jak
co dzień słuchała muzyki, aby droga
minęła jej szybciej. Muzyka pochłonęła
ja do reszty. Nawet nie zauważyła jak
ktoś obok niej zajął miejsce. Słuchała
mp3 tak głośno, że chłopak siedzący
obok bez problemu mógł rozpoznać
piosenkę, której słuchała. Długo nie
myśląc postanowił z nią zagadać i tak
tez zrobił. Zdziwiona dziewczyna, na
początku nie wiedziała o co mu chodzi
lecz po chwili zaczęli rozmawiać jak
dobrzy znajomi. Okazało się, że mają
podobne gusta muzyczne. Hubert,
bo tak miał na imię nasz bohater
odc. 11
odprowadził Izę, bo studiowali na tej
samej uczelni. W czasie rozmowy
wyniknęło, że Iza także lubi chodzić na
koncerty. Od słowa do słowa wyszło,
że chłopak wybiera się w sobotę na
koncert na który Iza także chciała
iść tylko spóźniła się i biletów już
nie było. Chłopak miał iść z kolegą,
O GŁOSZ
ENIA:
„Grasz o
staż” w y
startowa
221 prakty
ł!
k i nagro
dy dodatk
łącznej war
owe o
tości ponad
150 000 zł
na zwycięzc
czekaj
ów
o staż”. Szc 16. edycji konkursu „G ą Wee
kend piffffa
zegółowa
rasz
lista ofero
praktyk, nag
w Berlini
wanych 8 - 10 kwietnia
ród dodatk
e,
owych ora
dostępna
2011 r.
z zadań Zapraszamy d
jest na st
o
ro
n
aszego wes
nie intern
www.grasz
etowej autobusu, który
ołego
.pl.
zabierze W
Uwolnij
do Berlina!
as tym raze
swoje ksi
m
ążki!
Zasada jest
Składka st
udencka: 29
prosta: Prz
ychodzisz i
9
zł
książki!
W
.
ięcej inform
bierzesz
acji: www.n
Warunek je
zspw.pl/ber
st jeden: M
lin.
Zalicz W
usisz przyn
w zamian!
F spływe
ieść coś
m
kajakow
Więcej info
ym
rmacji:
Spływy kaj
www.nzspw
akowe w ra
.pl/wolna_k
mach zajęć
Politechnic
siazka
WF na
e.
Szukasz prz
Wagary
ygody i ch
w Pradz
e,
cesz zalicz
Zalicz z Waż
24 - 27 marca
yć WF?
ką! Liczba
20
11
miejsc ogra
r.
decyduje k
Odwiedź z
niczona,
o
lejność zgło
nami Czech
szeń.
https://sites.
y, k
na słynący
google.com
z amsterdam raj od niedaw/site/
wazkawfpw
skich klim
Krainę nie
/
atów
co h
przez powsz isteryczną zamieszkał ! “Prz
ą
echnie naz
e
z
park
ywanych
na bosaka
Pepiczków
w Teatrz
i Marmola
”
e Kwadrat
dziarzy.
Składka st
Termin: 16
udencka: 37
m
ar
5
ca
zł.;
Więcej info
2011 r.
Cena: Stud
rmacji: ww
enci PW: 20
w.nzspw.pl/
zł.,
Pozostali: 40
praga.
zł.
Więcej info
rmacji:
www.nzspw
.pl/student_
w_teatrze
Zniżki SS
PW
Ruszył pro
jekt Znizki.S
SPW. Na st
wygrania ronie do
za darmo różnego
rodzaju zn
iżki i vouch
ery! Spraw
http://znizk
dź!
i.sspw.pl
4
przygotował
:
RAFAŁ BU
GA
ale coś mu wypadło, więc takim to
sposobem miał wolny bilet. Zupełnie
spontanicznie zaproponował dziewczynie, aby poszła razem z nim. Iza
miała pewne wątpliwości, żeby się
zgodzić, ale pomyślała, że może warto
zaryzykować i pójść z Hubertem, aby
zobaczyć koncert Happysadu.
Nadszedł czas, aby się rozstać, wiec
wymienili się numerami telefonu i
umówili na sobotę.
W sobotę spotkali się w
umówionym miejscu i o umówionej
porze. Poszli i świetnie się bawili, wiec
oboje postanowili, że nie będzie to ich
ostatnie spotkanie...
Muzyka jest w stanie zdziałać
cuda. Potrafi połączyć dwójkę ludzi.
Podobne gusta muzyczne sprzyjają
bliższemu poznaniu się, a także może
być wspólnym zainteresowaniem.
Dobrym pomysłem na randkę może
być pójście na koncert lub wspólne
słuchanie muzyki w domu.
Trochę
bardziej
sprawa
jest skomplikowana jeśli dwie osoby
słuchają całkiem innej muzyki. Gdy
jeden człowiek słucha ciężkiej muzy-
ki takiej jak : rock, heavy metal itp.,
a drugi np.: pop, dance czy muzyki
poważnej są małe szanse, aby osoby
te znalazły wspólny język, ale nie ma
co tracić nadziei ;p przecież można
mieć inne zalety, zainteresowania czy
urok osobisty który nam pomoże.
Muzyką zawsze można się zarazić ,
bo jeśli nawet czegoś nie słuchaliśmy
to nie znaczy, że nigdy nie zaczniemy.
Czasem bywa tak, że osoby
swoim stylem ubierania czy bycia dają
poznać drugiej osobie od razu jakiej
muzyki słuchają. Tworzą subkulturę
do której osobie słuchającej całkiem
innej muzyki trudno się dostać, aczkolwiek nie można z góry tego założyć,
bo jak głosi stare powiedzenie:
,,Przeciwieństwa się przyciągają”
Muzyka odgrywa w życiu każdego z
nas ważna rolę. Ma magiczna moc
która potrafi połączyć pokolenia albo
wolne osoby w pary. Dla niektórych
jeden, szczególny kawałek kojarzy się
z jakimś ważnym wydarzeniem lub
konkretną osobą. Wystarczy, że go
usłyszą, a wspomnienia powracają.
Każdy z nas ma swoją „playlist” która
kryje pod sobą osoby, wspomnienia,
obrazy, wydarzenia, zapachy, miłości,
pierwszy pocałunek, pierwszą randkę
i inne rzeczy, które mogłybyśmy
wymieniać bez końca.
Na bazie przeprowadzonego
wywiadu, opracowałyśmy dla was
krótka playlistę na każdą okazję, na
której znajdują się utwory wybrane
przez naszych czytelników które
możecie wykorzystać.
1. Happysad- „Długa droga w dół”
2. Nick Cave & Kylie Minogue ,,Where The Wild Roses Grow”
3. Michael Bolton –
,,When A Man Loves A Woman”
4. Gabrielle- „Out of Reach”
5. Michael Buble - ,,Sway”
6. The Rasmus - “Ten Black Roses”
7, Green Day - ,,21 Guns”
8. Ira - ,,Nie daj mi odejść”
9. John Travolta feat. Olivia Newton
John - ,,Summer Nights”
10.Andrzej Piasek Piaseczny,,Śniadanie do łóżka”
a.a i z.z.
(wywiad):
Pozytywnie zakręcony zespół wykonujący progresywny death metal .
Wychodząc na scenę powodują zdziwienie na wielu twarzach, które po
pierwszych kawałkach zamienia się w zachwyt. Zastanawia Was dlaczego?
Poznajcie zespół Penance.
Jakie były Wasze początki?
Przemek: Jakieś 3 lata temu
odszedłem z poprzedniego zespołu
zabierając
ze
sobą
gitarzystę,
czyli
obecnego tu Pawełka. Nie
zaczynaliśmy zatem całkowicie od
zera, gdyż mieliśmy praktycznie w
połowie gotowy zespół. Następnie
zaczęły się poszukiwania basisty oraz
wokalisty. Przeprowadziliśmy coś w
rodzaju castingu. W połowie grudnia 2009 znaleźliśmy basistę (Milad),
zaś około stycznia 2010 znaleźliśmy
w końcu wokalistę (Amira). Nasz
pierwszy koncert zagraliśmy pod
koniec kwietnia w warszawskim
klubie Progresja i myślę, że uczciwie możemy zaliczyć nasz debiut za
udany.
Skąd się wzięła
zespołu Penance?
nazwa
Przemek: Tuż po odejściu z poprzedniej kapeli zacząłem głowić
się nad ciekawą nazwą dla nowego
zespołu. Szukałem czegoś związanego
z okultyzmem, którym się niegdyś
interesowałem. Przez moją głowę
przewijało się wiele pomysłów, aż
wpadłem na Penance, czyli pokutę.
Chodziło w sumie o to, że mam
odbyć pokutę (śmiech). No a tak na
poważnie to chciałem by nazwa była
jak najbardziej życiowa, stąd Penance, wydało mi się dosyć ciekawe.
Czemu
postanowiliście
grać progresywny death
metal?
Przemek: Założenie było takie aby
każdy mógł dać cząstkę siebie. Ten
rodzaj muzyki stwarza właśnie takie
możliwości. Ja i Paweł słuchaliśmy
kiedyś dużo jazzu, ja dodatkowo
lubiłem także mocniejsze brzmienia.
Chciałem mieć możliwość wykorzystania kilku stylów. Zależało mi na tym
aby muzyka była skomplikowana i
połączona jednocześnie z czymś mocniejszym.
Paweł: Ja generalnie słuchałem
nieco innego rodzaju muzyki i jest to
w sumie pierwszy zespół death metalowy, w którym gram. Postanowiłem
się sprawdzić w nowej sytuacji. Było
to duże wyzwanie, ale myślę że chyba
mu sprostałem.
Dosyć ciekawą kwestią jest to, że na
5
wokalu macie dziewczynę śpiewającą
techniką określaną jako growl. Czy
od początku byliście ukierunkowani
na kobietę w tej roli, czy też może był
to czysty przypadek?
Paweł: Był to przypadek. Mieliśmy
początkowo spore problemy ze
znalezieniem dobrego wokalisty.
Kiedy myśleliśmy, że już kogoś mamy
na stałe, okazał się on niepoważnym
człowiekiem, który nie przychodził
na próby.
Przemek: Dokładnie tak jak mówi
Paweł. Przewinęło się u nas chyba z
dziesięciu wokalistów i nikt w zasadzie
nie podchodził poważnie do sprawy
zespołu. Miała być u nas jeszcze
inna kobieta na wokalu, tyle że ona
śpiewała screamem. Amira ,i mówię
to całkiem szczerze , jest najlepszym
wokalem damskim wykonującym
growl jaki dotąd słyszałem. Jej głos
naprawdę jest ciężko odróżnić od
typowego growlu męskiego. Kiedy
usłyszałem ją po raz pierwszy to mi
wręcz…(śmiech) no byłem bardzo
pozytywnie zaskoczony.
Teraz miałbym pytania skierowane bezpośrednio do
Amiry. Powiedz mi, kiedy
odkryłaś w sobie ten
dosyć niezwykły talent?
Na kim się wzorowałaś
doskonaląc
swoją
technikę wokalną?
Amira: Nie wiem, czy można to
nazwać talentem, bo znaleźliby się
na pewno tacy, którzy uznaliby że do
talentu mi jednak daleko. W każdym
razie odkryłam tę umiejętność przy
wódce, tak najzwyczajniej w świecie
(śmiech). Będąc po kilku kolejkach
zebrało mi się na śpiew. Całkowicie
dla żartu postanowiłam zaśpiewać
coś growlem. Miny moich znajomych
oraz ich słowa uznania utwierdziły
mnie w przekonaniu, że może warto
6
poćwiczyć nad
tą
techniką
wokalną.
Początkowo
było naprawdę
ciężko,
były
momenty że
traciłam głos.
W
końcu
nauczyłam
się
jednak
prawidłowego
używania prze
pony i sterowania
swoim
głosem.
Oczywiście
musiało minąć
trochę czasu.
Przewinęłam
się przez kilka zespołów,
otrzymałam
wiele
cennych
uwag.
Penance jest
jednak moim pierwszym poważnym
zespołem,
przede
wszystkim
pierwszym, w którym daję koncerty.
Co się zaś tyczy inspiracji to były
to zespoły takie jak Canibal Corpse
czy Arch Enemy, w którym również
występuje growlująca kobieta.
Jak reaguje publiczność
kiedy Was słyszy?
Przemek: No ja to chyba najmniej
się mogę w tej kwestii wypowiedzieć
, gdyż siedzę za perkusją i niewiele
widzę (śmiech).
Paweł: No przede wszystkim jest na
początku pewne zaskoczenie kiedy
ludzie wiedzą , że ma grać zespół
death metalowy i na scenę wchodzi
kobieta z mikrofonem. Po pierwszych
kawałkach widać jednak, że wszystkim podoba się to co gramy, i to jest
dla nas najważniejsze. W klubach, w
których gramy widzimy tez jakieś
stałe twarze, więc myślę że jesteśmy
na dobrej drodze.
A powiedzcie mi dlaczego
w Waszym zespole jest tylko jeden gitarzysta?
Przemek: Nie ma się co oszukiwać
- muzyka którą gramy jest dosyć
ciężka, wymaga nie tylko dobrego
zgrania się lecz także odpowiednio dopracowanej techniki. Przez
nasz zespół przewijało się kilku
gitarzystów, którzy po prostu nie
nadążali za Pawłem. Jeden sam nawet
przyznał, że pomimo szczerych chęci
musi odejść gdyż jest za słaby aby
grać progresywny death metal.
Jakie są Wasze dotychczasowe sukcesy oraz plany na przyszłość?
kim to, że grając koncerty, widzimy
zadowolenie na twarzach publiczności
już po pierwszych utworach. Dzięki
temu zyskaliśmy też pewne uznanie
wśród
właścicieli
warszawskich
klubów takich jak Metal Cave, Progresja czy No Mercy. Ponadto mamy
już gotowy materiał na pierwszą
płytę. Trudno na razie powiedzieć
kiedy będzie ona gotowa, gdyż każdy
z nas oprócz gry w zespole ma także
inne zajęcia. Mam jednak nadzieję, że
gdy będzie gotowa, spotka się z uznaniem tych fanów gatunku, którzy
nie mieli jeszcze okazji nas usłyszeć.
Pomijając wydanie płyty naszym
głównym planem na przyszłość jest
po prostu granie. Mamy zamiar dalej
dawać koncerty i przede wszystkim
zarażać naszą muzyką ludzi, którzy
wpadli aby przy piwku posłuchać
kawałka dobrej muzyki.
Dziękuję Wam serdecznie za wywiad
i życzę dalszych sukcesów .
Paweł, Przemek, Amira: DZIĘ-KU-JEMY! ( głośny śmiech).
Naszych czytelników zapraszam ponadto na profil myspace zespołu Penance : http://www.myspace.com/penancepl
SKŁAD ZESPOŁU:
Przemek „Thrall”- perkusja
Amira „ Darth Maat”- wokal
Paweł „Paulus Pavulon” – gitara
Milad- basista
adam gaafar
DOMY GRAJĄCE
Na korytarzach „Bratniaka” po zmierzchu rozbrzmiewają dźwięki gitar. Zebrani w kręgu
gracze dają popis swoich muzycznych umiejętności. Wspólnie wykonują znane kawałki
przekrajając w ten sposób wiele gatunków muzycznych zaczynając od polskiego starego rocka przez flamenco, a kończąc na disco polo. Atmosfera zabawy zostaje czasem
przerwana a wszyscy nasłuchują z uwagą wybranej solówki. W ten sposób się od siebie
uczą.
Muzyczne korytarze
Akademiki
to
miejsca
wyjątkowe
pod
względem
różnorodności ich mieszkańców. W
jednym miejscu odnajdują się ludzie
pochodzący z różnych regionów,
posiadający inną mentalność, wychowani wśród innych lokalnych tradycji. Na przestrzeni tego mikroświata
odnajdują się ludzie o całkowicie innych zainteresowaniach. Wnoszone
do akademika pasje decydują często
o roli społecznej mieszkańca, pewnej
funkcji, którą pełni. Jedną z nich jest
rola – muzyk.
Muzyka od dawna integruje
ludzi, zarówno w grupach zajmujących
się nią czynnie jak i wśród biernych
słuchaczy. Czynni artyści do akademika trafiają przeważnie niezależnie.
Poznają się nasłuchując dźwięków
muzyki na korytarzach, w końcu
trafiają na siebie. Czasem dochodzi
do współtworzenia, czasem zwykłego
pogrywania na imprezach. Bywa
również, że nieskoordynowane ze
sobą instrumenty zostają w pokoju i
używane są wyłącznie przy samodzielnych ćwiczeniach. Czasem muzyków
łączy wyłącznie miłość do muzyki,
sposób podejścia do niej natomiast
dzieli, wręcz skłóca.
Gitarzystów jest najwięcej
Akademiccy
gitarzyści
preferują rodzaj zintegrowanego grania. Najczęściej wychodzą ze swoim
instrumentem na korytarz, ich instrumentalne grono staje się często centrum imprezy. Bywa również że grają
samodzielnie. Fakt, że gitara to instrument lekki, łatwy do przetransportowania oraz stosunkowo łatwo nauczyć
się podstaw gry na nim, sprawia, że
sięga po niego coraz więcej osób.
Bywa, że mieszkańcy zachęceni grą
tutejszych mistrzów, sami zaczynają
się uczyć i niejednokrotnie ćwicząc
często i intensywnie sami dochodzą do
godnego poziomu.
Doświadczenie gitarowe Marka z DS Bratniak robi wrażenie. Sam
sprawia pozory małomównego, ale
kiedy w grę wchodzi muzyka, nie jest
łatwo mu przerwać. Doświadczeniami
się nie obnosi a warsztatem chwali tylko poprzez grę. Dźwięki, które wyzwala z gitary są najbardziej wiarygodnym potwierdzeniem umiejętności. A
wszystko zaczęło się od Iron Maiden.
To właśnie miłość do tego zespołu
sprowokowała Marka do sięgnięcia
po gitarę. Chronologicznie było
samodzielne granie akordów, później
pobieranie lekcji, w końcu zespół
Night Mistress i pierwsza płyta studyjna, którą wkrótce kończy z nimi
nagrywać. Występują dużo, pierwszą
propozycję większego koncertu otrzymali po nagraniu pierwszej płyty
demo. Zadzwonił do nich Bart Gabriel
i choć jedyne zyski jakie oferował to
zwrot kosztów przejazdu, chłopaki się
zgodzili. „Samo to, że ktoś taki z własną
wytwórnią płytową do nas zadzwonił z
propozycją żebyśmy zagrali było dla
nas wystarczającą nagrodą, mieliśmy
zaledwie 16 lat”. Później były następne
koncerty w Kielcach, Radomiu. Zespół
supportował takie sławy jak Kat. W
końcu doczekali się też własnego
koncertu w Warszawskiej Progresji.
Mimo
takich
osiągnięć
Markowi
nie
uderzyła woda
sodowa
do
głowy. Chętnie
wychodzi
na
korytarz akademika i gra
z chłopakami.
„W
pewnym
m o m e c i e
b a r d z i e j
cieszyło mnie
granie w akademiku. W zespole tłukliśmy
w kółko to
samo, nic się w
tym nie działo,
to
odbierało
mi zapał. Takie
granie rozwija
mnie w drugą
stronę, jest dla
Paweł: No ja myślę, że największym
naszym sukcesem jest przede wszyst-
7
mnie odskocznią.”
Dzisiaj Marek ćwiczy bardzo
mało, „Pierwsze trzy, cztery lata cały
czas grałem, ile się dało, dzisiaj zdarza
się, że przez kilka dni nie gram wcale”.
Do gry motywuje go Marcin. W sumie
to oboje się motywują. Wspólne granie
traktują jako formę spędzania wolnego czasu. Gitara to ich zdaniem bardzo
towarzyski instrument „Kiedy zaczynamy grać wychodzą ludzie. Na początku
przecież było nas dwóch, potem
przychodziły do
nas kolejne osoby.
I już zostały” –
wspomina Marek.
Marcin twierdzi,
że gra na wszystkim co ma struny. Od czasu do
czasu
chwyta
za klawisze. Na
akademikowych korytarzach
najczęściej widać
go z gitarą. Choć
skończył
studia
jakiś czas temu,
mieszka w akademiku
muzycznie integrując
się z pozostałymi.
Można
go
rozpoznać
po
charakterystycznym
zachrypniętym
głosie. Zaczął grać kiedy miał 16 lat.
„Miałem piękną radziecką gitarę z
wielkim wypalonym sepulturą na pudle. I była straszna, twarda, krew na
palcach” – wspomina z uśmiechem.
Chociaż ma duże doświadczenie koncertowe z własnym zespołem, obecnie gra tylko towarzysko. Narzeka na
brak czasu „Jeżeli nie mogę pozwolić
żeby kupić płytę przyjść do domu
przesłuchać ją trzy razy, wszystkie teksty z wokalem sobie przerobić, to już
nie jest pasja”.
Mateusza trudno zobaczyć
bez gitary. Swoją przygodę z muzyką
zaczął od klawiszy w szkole muzycznej.
„Na czym grałem? Na syntezatorze”
Śmieje się tak nazywając swój instrument „nie mniej, gdybym pokazał ci mój
dyplom pisze tam syntezator i brzmi to
bardzo dumnie” Teraz praktykuje te
umiejętności w muzyce elektronicznej.
Potrafi grać na basie, harmonijce,
bębnach. W gitarze zakochał się kiedy
poznał bluesa. Grał garażowo, nawet
koncertował. Miał nagrywać demo z
zespołem, ale wyjazd do Warszawy na
studia mu to uniemożliwił. Zdarza mu
się tworzyć, ale tylko dla siebie. „Nie
chciałbym grać zawodowo. Kiedy idzie
się za komercją pozwalasz narzucać
sobie pewien styl”. Mateusza często
można spotkać na korytarzu z gitarą,
zazwyczaj jest inicjatorem tego rodzaju
spędzania czasu. Dlaczego korytarz ?
„ To proste. Wychodzisz tam i wabisz
8
innych którzy też chcieliby pograć,
a przecież najbardziej się rozwijasz
kiedy grasz z innym człowiekiem”
Grywanie bardziej
indywidualne
Akademikowe gitary mają
tendencje do odcinania się. Gitarzyści
tworzą często zamknięte grupy
zapominając o innych instrumentach,
słyszalnych zza zamkniętych drzwi.
Gitarę najłatwiej wyciągnąć na korytarz. Z akordeonem jest nieco gorzej.
Choć jest stosunkowo niewielki waży
14 kilo. Radek rzadko wychodzi z nim
na imprezy. „Oni grają co innego niż
ja, może i jestem w stanie zagrać coś
Dżemu, naj pierw muszę się osłuchać z
muzyką, trudno jest od razu odtworzyć
coś na tym instrumencie”. Sam jest zakochany w muzyce folklorystycznej.
„Wywodzę się z Łowicza, to jest typowo
ludowy region akordeonistów jest
sporo, postanowiłem, że sam nauczę
się na nim grać”. Obecnie uczęszcza
zaocznie do szkoły muzycznej drugiego stopnia w Łodzi. Ćwiczy często,
a kiedy to robi, całe piętro słyszy
głośne, charakterystyczne brzmienie
akordeonu. Ludzie reagują różnie.
Współlokator Radka na początku
wychodził podczas jego prób, teraz pozostaje niewzruszony w pokoju. Ludzie
przychodzą głównie kiedy chcą się
uczyć. Wtedy Radek najczęściej idzie
im na rękę. Grać musi, w końcu cały
czas się rozwija muzycznie „Staram się
ćwiczyć 2 godziny dziennie, jeśli to jest
niemożliwe wściekam się i następnego
dnia potrafię grać przez 6 godzin”. A co
ludzie myślą na temat jego instrumentu? „Dziwią się jak można opanować
stronę z wieloma czarnymi przyciskami, zawsze wzbudza to zainteresowanie, to jest jak tabliczka mnożenia,
kiedy pozna się schemat idzie jak z
płatka”
Karol w swoim akademiku
znany jest z tego, że gra. I jak gra. A
robi to naprawdę dobrze. Choć przez
cztery lata ćwiczył w szkole muzycznej twie- rdzi, że nie nauczył się tam
za wiele. Głównie czytać nuty, a on
gra ze słuchu. Oprócz instrumentów
klawiszowych, które są mu najbliższe
myśli o grze na gitarze i saksofonie.
Dla Karola gra to nie tylko hobby, ale i
praca. Z podekscytowaniem opowiada
o ostatnim zatrudnieniu „Pracowałem
jako
pianista
w
Belwederze,
mężczyzna wynajął
dla swojej dziewczyny restaurację i
zatrudnił muzyków,
w tym mnie” Granie
muzyki rozrywkowej
zaczynał w zespole
garażowym, obecnie
nagrywa coś ze znajomymi w studio, ale
są to raczej pojedyncze utwory. Wśród
muzyków
cieszy
się dobrą opinią.
Często
zdarzają
mu się zaproszenia
na próby. Choć z
wieloma zespołami,
nawet
większego
kalibru, grywał, w
żadnym nie zabawiał
za długo. „Nie była
to muzyka, która by mi się podobała,
przy której mógłbym się rozwijać”.
Mówi, że chciałby grać jazz, ale dopiero się uczy. W akademiku spotyka się
raczej z aprobatą, często zdarza się, że
ludzie przychodzą i chwalą jego grę.
Sam też nie jest obojętny na dźwięki
instrumentów „Jak słyszę jakiś instrument i nie podejrzewam o grę na nim
żadnego mojego znajomego, to wyjdę
i sprawdzę kto to, w celu ewentualnej
współpracy”. Na imprezach grywał
z gitarzystami, teraz raczej mu się to
nie zdarza. Sam przynosił klawisze
na imprezę, szukał muzyki i chętnie
dołączał się do innych artystów. Bardzo dobrze wspomina imprezę na której
poproszono go o zorganizowanie karaoke w Sali bank- ietowej akademika.
Trudno wyobrazić sobie tak naprawdę
akademik bez muzyki. Gitarowe
brzmienie nieodłącznie wpisało się w
scenerię tutejszych wieczorów. Ilu jest
tu muzyków? Mateusz mówi, że u niego
jest ich dwudziestu. Karol podkreśla,
że sporo. Nikt ich tak naprawdę nie
liczy, pojawiają się wraz z pierwszymi
dźwiękami dzierżonego przez nich
instrumentu. Muzyka oprócz funkcji
estetycznej działa przede wszystkim
jako środek integracyjny. Fakt faktem – wieczorne, przyjemne dla ucha
dźwięki wyciągną z pokoju nawet
największego domatora.
Aleksandra Danilecka
u
film
sza
u
d
Soundtrack –
niektórych jest
undtrack. Dla
so
,
każdego
filmowa
yka
Towarzyszy nam
po prostu, muz
codzienności.
wszyste
em
ed
eni
Muzyka… Muzyka
prz
ych urozmaic
reklamach i
inn
w
,
dla
ek
,
en
cia
ży
pios
ełnieniem
ych
sensem
em, idealnym dop
y naszych ulubion
dodatki
y
ucham
st
sł
je
y
gd
yka
:
dnia
kojarzymy dan
ych muz
, bo dzięki niej
Są filmy, w któr
ystkim
wsz
e
ed
kim w filmach.
prz
to ona istnieje
film.
całości. W innych
na
zyskują
Filmy
ięki
dz
ie
aśn
wł
mania oglądalności
radio piosenkę,
Soundtrackowa
muzyce. Słysząc w
en
sc
aż
jz
pe
y
masowa
zn
i
yc
się z danym
Muz
sklepowa
która kojarzy nam
po niego,
my
ga
filmow ych
często się
soundtraców filmem,
Działa to
.
iele
zeć
W
ejr
ob
go
przei są by ponownie
h
tac
niejsze
pły
lar
pu
na
jpo
ch
Na
ny
ba
albo podo nam się
zostało wyda
sklepie w dwie strony:
kina tworzyła
ym
żd
o
eg
ka
ie
ow
drack,
iat
aw
pr
św
w
je
e
bo
dostępn
filmu, a wtedy i soun
anic i My heart
razy jest tak, że fabuła
ć też
e
by
iel
W
że
.
mo
ym
a
zn
,
właśnie muzyka: Tit
śla
zyc
re
Celine mu
tę który to podk
pły
niu
na
na
ć
ko
ka
wy
incze
w
do
ce
on
will go
ięki piosen
możemy się
nego odwrotnie: to dz
Time of my nie
bio
i
ulu
ing
t
go
nc
nik
sze
Da
a
na
yb
z
rty
Ch
Di
mi
.
,
Dion
z piosenka
jemy się filmem
a –Oh my love
w
rpliwie liczymy teresu
u,
cie
film
nie
ić
y
raz
ted
ob
W
life, Uwierz w duch
wy
u.
film
fi sobie
c My heart will
dnia, gdy się nie potra
brak
my Darling. Słyszą
każdą godzinę do
łyby same słowa i
by
a
m
ry
raż
y
któ
ob
wy
jem
s
mu
na
z
zaj
ść
tu
nie
szo
os
ęk
pr
że
wi
a,
po
od
wn
go on
arze lub
- tem pe
Titanica, gdy uk
przed Em- muzyki. Jes
ż
kę
wa
lej
nie
ko
o
Po
.
ran
zeć
ejr
nie
sobie główną scenę
tku, wcześ
szlibyśmy go ob
sta
po
pr
fie
w
ru
wa
na
by
i
e,
to
sto
ow
jak
i dźwięk
Kate Winslet
pikiem, podobnie
. to soundtracki, ścieżk
a, na których
kowych bestsellerów
tworzonym
iąż
ks
wy
ku
rozpościera ramion
w
ad
s
zyp
na
zą
ścieżek przenos
u obejmuje ją
ze
tył
z
ów
a
or
l,
utw
sza
a
niezwykły
ej
ęc
ew
w
wi
wi
po
zcze
bie nastroju
W tym przy- Jes
ów przeszło przez sie
film
do
muzyka f
h
ej
yc
ęc
zn
Leonardo DiCaprio.
wi
zyc
Co
dkreśla mu
ór świat filmu.
po
utw
ko
by
tyl
oć
ch
nie
j,
a
we
zyk
so
padku mu
u, przekazuje silne
do kultury ma
z Karai- jest duszą film
kter chwili, ale
w
ara
ató
ch
Pir
y
z
e przeczn
ate
nty
pir
ma
ro
He is a
i oddaje dwukrotni
jące nastąpić
usłyszeć na co emocje
y
y na
im
żem
dz
mo
wi
ry
re
także zapowiada ma
któ
któ
w,
zyka bó
c kaz obrazów,
Mu
idą
.
u,
nia
rze
tem
i
da
wy
ięk
e
Dz
dramatyczn
dzień w radio.
naszymi oczaki w uszach ekranie. bala
maluje więc przed
ulicą, mając słuchaw
a Sa
h.
yc
ow
film
n
sce
zeżywać to, Mart
ż
pr
y na nowo
mi piękny pejza
żem
mo
ia,
raw
zyka sp
lejnej części
Jednocześnie ta mu
wydarzyło się w ko
ie, zatrzymu- co
filmu. A
dz
pę
go
m
ne
ny
bio
ien
dz
ulu
co
że w
, naszego
ąć
tan
zys
pr
i.
by
zyk
lę,
sprawą mu
jemy się na chwi
ta- wszystko za
ten
w
się
ić
łęb
zag
posłuchać i
świat.
jemniczy melodyjny
Głęboki świat m
emocji
uzycznych
inać,
Nie należy zapom
co
zez
film, pr
że muzyka tworzy
ia
cn
ma
wz
y,
ższ
staje się on nam bli
w
m
na
a
ad
zap
i
się jego przekaz
a filzyk
Mu
.
sze
zaw
na
pamięć raz
, która nadaje
mowa jest opowieścią
ekranie, temna
temu, co widzimy
u. Tak jest Musical czy film
film
szą
du
t
perament. Jes
dźwiękową kul- muzyczny?
choćby ze ścieżką
ich jak: Ojciec
jeszcze
towych filmów tak
Na koniec należy
Top Gun. Z czy
y,
muzychrzestny, Rock
ów
film
i thrillerach, odróżnić musicale od
ększą
wi
kolei w horrorach
ie
an
ozycje wybit- cznych. Zdecydow
ugie.
dr
to właśnie komp
te
się
szą
cie
ją
w podkreśla
popularnością
najh
nych kompozytoró
óc
dw
sprawiają, że Wystarczy porównać
li
cie
wi
nastrój grozy i
sta
zed
pr
wydarzy, już popularniejszych
ol
ho
Sc
nie wiedząc, co się
gh
Hi
w:
kó
bo zapowiada obydwu gatun
zaczynamy się bać,
. Soundrack
ka dźwiękowa Musical i Step up
ież
Śc
a.
nam to muzyk
pularniejsze
ogromną ilość Step up tworzą najpo
filmu niesie w sobie
iott, Akon
Ell
ssy
Mi
ch emocji: od gwiazdy T-Pain,
mówiąc
bardzo zróżnicowany
nie
as,
esi
Igl
algię, do str
czy Enrique
t pokaradości, przez nosta
jes
ra
czucia mogą w o ostatniej części, któ
i R&B
chu. Te emocje i od
pu
-ho
hip
go po obejrze- zem najlepszego
się
zły
nas żyć jeszcze dłu
ala
zn
re
któ
,
nas zależy, czy z piosenkami
w.
ojó
zeb
niu filmu. Tylko od
pr
h
hać, słuchając na światowych listac
da
Ri
będziemy się uśmiec
Flo
ić:
j broni lub Można tu wymien
za
La
soundracku Nagie
czy
Me
le
nd
, czy nostalgi Club Can’t Ha
Astreixa i Obelixa
y, odtwarzając Morgan – This girl.
im
yśl
cznie się zam
ty.
kompozycje z Pianis
9
SZANTY
kicz
disco polo dla rybaków czy morska poezja?
„Kiedy rum zaszumi w głowie…” no właśnie. Chyba pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa się
po usłyszeniu słowa „szanta” to znane na szeroką skalę „Morskie opowieści”. Drugie to
najprawdopodobniej facet z gitarą śpiewający zachrypniętym głosem sprośne teksty w
rytm nieskomplikowanego akompaniamentu. Czy to wyczerpujący opis szant? Gdzie w
takim razie zgubiła się idea i cel wykonywania często niedocenianych pieśni morza?
Czym jest szanta?
Pytanie wydaje się
banalne, ale niewiele osób
zdaje sobie sprawę, że to, co
w powszechnej świadomości
funkcjonuje pod definicją
szanty, jest tak naprawdę
piosenką żeglarską, która z
klasyczną szantą ma, poza
tematyką, niewiele wspólnego.
Szanta
to
marynarska
pieśń pracy i na pewno
nie miała na celu rozwijania zdolności muzycznych
spracowanej załogi ani tym
bardziej nie stanowiła namiastki „kultury wysokiej”.
Najprościej mówiąc, szanta
była niezbędna przy pracy na
ogromnych żaglowcach, gdzie
rytmiczne zgranie załogi przy
ciągnięciu lin, wyciąganiu kotwicy czy pompowaniu wody
warunkowało
skuteczność
manewru. Z reguły śpiewali
(w właściwie wywrzaskiwali)
ją sami marynarze, czasami pod przewodnictwem specjalnie do tego celu
zatrudnionej osoby, tzw. szantymena,
najczęściej à capella (w końcu kiedyś
gitara na statku nie była priorytetem…).
„Morza i oceany grzmią…”
W
trakcie
ostatnich
kilkudziesięciu, a właściwie kilkunastu lat można zauważyć powrót zainteresowania zarówno żeglarstwem
jak również ludźmi i „kulturą” morza.
„Piratów z Karaibów” widział chyba
każdy,jeziora na Mazurach w sezonie bielą się od mrowia jachtów, a na
słone wody powracają statki żaglowe,
niegdyś wyparte (wydawałoby się, że
na zawsze) przez znacznie szybsze i
ekonomi- czniejsze parowce. Morze
przyciąga i znowu kusi swoimi tajemnicami, coraz więcej osób łapie
się w pułapkę i…nieprędko uwalnia.
A gdzie są maszty, żagle i fale, tam
jest także pieśń,zwykle twarda i szorstka (ponieważ taka jest właśnie praca
marynarza), często jednak zawierająca
między wierszami tęsknotę za lądem,
domem i rodziną…
Pieśni pracy vs
pieśni kubryku
Obsceniczne czy melancholijne? Prymitywne czy niosące głębsze
przesłanie? Upraszczając problem,
pierwsze określenia dotyczą właściwie
szant w ich pierwotnej formie, nato-
10
miast drugie wskazują tematykę pieśni
kubryku (kubryk to po prostu wspólne,
wieloosobowe pomieszczenie mieszkalne dla załogi) czy współczesnych
piosenek żeglarskich. Można mieć
zastrzeżenia zarówno do jednych jak i
do drugich, ale obydwa „gatunki” miały
psychologiczne uzasadnienie.
Rozbudowany, „anatomiczny” słownik
w tradycyjnych szantach rozładowywał
napięcie, zwłaszcza w trudnych warunkach i niebezpieczeństwie. Jednocześnie
oczywisty brak kobiet w długich rejsach sprawiał, że wyobraźnia załogi
kierowała się głównie w tym kierunku.
Pieśni kubryku za to powstawały na
lądzie, więc kryła się w nich chęć
ponownego wypłynięcia, pragnienie
widoku fal, przygód, sztormów,
przeżycia niezapomnianej przygody.
Współczesne szanty
Chociaż też znane i lubiane, tradycyjne szanty zostały dzisiaj
wyparte przed bardziej balladowe piosenki żeglarskie, często z towarzyszeniem instrumentów, o tematyce znacznie
wykraczającej poza sztywne ramy gatunku. Zespołów wykonujących ten
rodzaj muzyki pojawia się na scenach
coraz więcej, mnożą się festiwale. Nie
tak dawno w Warszawie, w tawernie
Korsarz odbywał się Festiwal Muzyczne Perły, mający na celu promocję
młodych artystów, ale nie zabrakło
tam także występów zespołów o dość
ugruntowanej pozycji w tej niszy. EKT
Gdynia, Banana Boat a także Ryczące
Dwudziestki czy Press Gang (dwa ostatnie nie wystąpiły na tegorocznym
festiwalu) to grupy nieobce każdemu,
kto szant (o, przepraszam, piosenek
żeglarskich), chociaż czasem słucha.
Fenomen polskich szant
Mnogość wykonawców muzyki żeglarskiej w Polsce jest niespotykana na skalę światową, a polscy żeglarze
w zagranicznych portach imponują
znajomym po fachu umiejętnościami
śpiewania
najróżniejszych
pieśni,
od ballad począwszy, na wesołych
i
nieskomplikowanych
szantach
skończywszy.
O niezwykłej popularności
świadczy także ciekawy nurt zwany
„szantą babską”. Są to pieśni śpiewane
wyłącznie przez wykonawczynie, a ich
tematyka mówi nie tylko o samym
uprawianiu żeglarstwa, ale także o
tęsknocie kobiety czekającej na powrót ukochanego z rejsu.
Szanty, jak i każdy inny gatunek muzyki, można lubić bądź nie i
jest to kwestia całkowicie subiektywna.
Jednak zanim wyda się jednoznaczną
opinię, warto posłuchać różnych utworów, nie tylko tzw. ,,masówek”, ale
odkryć urok i melancholię pieśni
niekoniecznie
znanych
szerokiej
publiczności. Może właśnie poprzez
szanty ktoś zafascynuje się morzem?
czy
Sztuka
?
Muzyka jest nieodłącznym elementem naszego życia. Rozmaitość gatunków, wykonawców, zespołów pozwala każdemu na wybór tego co się lubi. Muzyka jest jedną z dziedzin
sztuki, wyrazem artystycznym pozwalającym twórcy na wyrażenie swych emocji, uczuć
i doznań. Warto jednak zastanowić się, w którym momencie granica między sztuką, a kiczem zaciera się i czy to co często nazywamy artyzmem, nie jest tak naprawdę przesiąknięte
tandetą.
Fenomen
Gagi.
Lady
O Lady
G a d z e
słyszał
c h y b a
każdy.
Ta
młodziutka,
24
letnia
dziewczyna,
swoją karierę
w
wielkim
świecie muzyki rozpoczęła
od pisania tekstów artystom
należącym
do
wytwórni Interscope Records.
P r z e ł o m o w y m w jej karierze był
rok 2007, z jego końcem rozpoczęła
pracę nad swym debiutanckim, solowym krążkiem.
W przeciągu dwóch lat Gaga
stała się ikoną muzyki pop. Nagrała
dwie płyty, z których kawałki gościły
na najwyższych miejscach list przebojów całego świata. Wielokrotnie
nagradzana (m. in. zdobywczyni
statuetek: Grammy Awards, MOBO
Awards).
Jednak jak na prawdziwą
gwiazdę
przystało,
Lady
Gaga
wzbudza mieszane uczucia. Przez jednych kochana i uważana za wielką
artystkę, przez drugich wyśmiewana
i staw- iana za przykład kiczu i tandety. Jej wizerunek sceniczny, styl życia
i światopogląd mogą wzbudzać wiele
kontrowersji. Szokuje strojem i zachowaniem. Przekracza granice i wydaje się tym świetnie bawić. Koło jej osoby nie da się obojętnie przejść, można
mówić, że jest tandetna, kiczowata,
pozbawiona dobrego smaku i wyczucia. Jednego nie można jej z pewnością
odmówić: doskonale pokierowała swą
karierą, wpisała się w pewien styl
i jako jego ikona przejdzie do historii. Czy jest to kicz czy sztuka, to już
kwestia gustu. Z pewnością mamy do
czynienia z przemyślanym zabiegiem
marketingowym, który przyniósł, i
jeszcze
przez
wiele lat, będzie
przynosił
ogromne zyski.
M adonna
wczoraj
i
dziś.
Madonna
to bez dwóch
zdań gwiazda
przez
wielki G. Ikona
muzyki
pop,
określana mianem Królowej Popu. Madonna
to firma, marka sama w sobie.
Jej kariera to przemyślana od
początku do końca ścieżka, z której
wokalistka wydaje się nie schodzić.
Jednak jej debiut w wielkim świecie
muzyki i początkowe lata funkcjonowania w tym biznesie, nie były wcale
kolorowe. Po wydaniu pierwszego
debiutanckiego krążka w roku
1983, nie obyło się bez słów krytyki. Zarzucano jej niedostatki
w wokalu, płytkie teksty i tandetny styl. Trudno się z tymi
słowami nie zgodzić. Piosenki
takie jak Lucky star czy Holiday, w niczym nie przypominają
nowszych hitów gwiazdy. Można
je raczej określić mianem pioseneczek, miłe, pozytywne, nie
porażające głębią. Wczorajsza
Madonna ze swym piskliwym, cieniutkim i lekko irytującym głosem nie
zdumiewała. Kolejne płyty odchodziły
od początkowej stylistyki. Madonna
przechodziła metamorfozy zarówno
w wyglądzie, stylu, zachowaniu scenicznym, a co najważniejsze w kwestii
wokalu. Piosenkarka po kilku latach
nie była już tą początkową Madonną.
Jej upór i chęć bycia WIELKĄ gwiazdą
przyniosły efekty. Można więc
stwierdzić, że mamy dwie Madonny.
Pierwsza, to ta lekko kiczowata, nie
powalająca głosem ( i wyglądem)
dziewczyna lat 80, druga natomiast
dojrzalsza, świadoma swego głosu i
talentu kobieta. Patrząc na artystkę
zyskuję przekonanie, że możliwa jest
droga od kiczu do prawdziwej sztuki. Jednak zastanawiam się nad tym,
czy próba odcięcia się od korzeni,
jest całkowicie możliwa?! Wiele
osób nie wybacza błędów
młodości i przez całe
życie ocenia przez ich
pryzmat.
Szalone lata 80-te.
Bonnie Tyler, Modern Talking, Shakin Stevens
to królowie sceny muzycznej
lat 80. Giganci, którzy w tamtych latach wyznaczali trendy. Po latach ich
muzyka może bawić i kojarzyć się z
kiczem. Patrząc z perspektywy czasu,
koncentrujemy się na tandetnych
strojach, fryzurach czy choreografiach. Śmiejemy się z płytkich, nie
mających wielkiego przesłania, tekstów. Charakterystyczne dźwięki
popularnego w tamtych latach keyboardu, również wywołują uśmiech
na naszych twarzach. A jednak rodzi
się pytanie: Kicz czy sztuka? Utwory
utrzymane w pewnej stylistyce, hity,
które wałkowane są po dzień dzisiejszy, kawałki wręcz nieśmiertelne.
Mówiąc o disco polo, w większości
powiemy, że jest to muzyka, która kojarzy się z kiczem i tandetą. Mówiąc
o muzyce lat 80- tych nasze opinie
nie będą raczej tak dosadne. Muzyka
tamtych lat ma
swój
niepowtarzalny klimat i magię.
Nadając jej miano kiczu odzieramy
ją z wyjątkowości i klimatyczności
tego okresu, a tego chyba nie chcemy
robić.
Kicz czy sztuka? Znalezienie
odpowiedzi na to pytanie wcale nie jest
łatwe. To co dla jednych jest esencją
smaku i dobrego stylu, dla innych staje się banalne i przesiąknięte tandetą.
Warto również pomyśleć nad samym
zjawiskiem kiczu, czy przypadkiem
kicz nie zdominował naszego świata,
nie otacza z każdej strony i ciężko już
powiedzieć co jest prawdziwą sztuką,
a co tanią tandetą?!
Joanna Motyka
Marta Patyk
11
Muzyka w kulturze
Czym w naszym życiu jest muzyka? Jakie ma dla nas znaczenie i
jaką odgrywa rolę?
Współcześnie
każdy
czegoś
słucha.
Słuchamy muzyki przy nauce, zabawie, dla relaksu. Włączamy ją gdy
się budzimy, w drodze na uczelnię,
przy spotkaniach towarzyskich. Mamy
swoich idoli, ulubione zespoły, ulubione gatunki muzyki. Muzyka jest dla
nas ważna i nie bez powodu w finale
„Mam talent” znalazły się prawie same
talenty wokalne.
Pierwotne funkcje muzyki
Zacznijmy banalnie – muzyka
była od zawsze, a przynajmniej od
początku kultury. Niektórzy wierzą, że
ludzie tworzyli muzykę zanim jeszcze
zaczęli mówić. Możemy przypuszczać,
że muzyka towarzyszyła im przy
obrzędach, rytuałach, specjalnych
okolicznościach.
Mogła
pomagać
sprowadzać duchy, bądź wznosić się do
sfery sacrum, wprowadzając w trans.
Wyznaczała rytm w tańcu. Prawdę
mówiąc, wiele od tamtego czasu się nie
zmieniło. W pewien trans wprowadza
nas rytmiczna muzyka elektroniczna,
a obecnie również używamy muzyki
podczas rytuałów podkreślających
cykliczność czasu lub ważne wydarzenia. Kolędy towarzyszą nam w czasie
świąt, „Sto lat” podczas urodzin, Marsz
Mendelssohna na zakończenie ślubu.
Wśród par znane jest zjawisko „naszej
piosenki”, która przypomina pierwsze
spotkania i miło spędzone wspólne
chwile.
Akompaniament wspomnień i
narzędzie manipulacji
Istotną cechą muzyki jest
to, że stanowi doskonały akompaniament wspomnień. Słysząc melodię
często mamy skojarzenia z przeszłości
i czujemy atmosferę „tamtych” dni.
Muzyka jest dla większości ludzi naj
bardziej emocjonalną ze sztuk. Pewne
12
utwory nas wzruszają
lub poruszają jak „I
Will Always Love You”
Whitney Houston czy
„My Heart Will Go On”
Celine Dion. Inne nas
denerwują
i
czasem
wzbudzają agresję – wystarczy przejrzeć komentarze do wideoklipów Justina Biebera na YouTube.
Muzyka potrafi też mieć
wpływ na nasz humor.
Jedni dla poprawy nastroju
wybierają radośniejsze utwory, inni smętne. Rano
możemy potrzebować mocnej dawki energii, więc
włączamy coś „z powerem”,
a przed snem słuchamy
czegoś kojącego. Z czasem uczymy się jakie rytmy pomagają się
nam skoncentrować czy odprężyć i
wprawiamy się dzięki nim w odpowiedni nastrój. Muzyka w pewnej mierze pozwala nam kontrolować emocje.
Używamy jej, by
dyktowała
rytm
naszego
życia.
Wiedzą
o
tym
doskonale
managerowie
centrów
handlowych
włączający
klientom radosne
świąteczne melodie
długo przed Bożym
Narodzeniem.
Identyfikacja
Większość gatunków
muzycznych niesie ze sobą pewne hasła i
styl życia. Na ogół co innego wyraża
hip hop, punk rock i pop. Szczególnie wśród młodzieży muzyka jest
manifestacją
przekonań,
często
radykalnych.
Autorka
„Funkcji
kulturowych i historycznego znaczenia polskiego rocka”, Anna Idzikowska
Czubaj twierdzi, że muzyka „dostarcza schematów identyfikacyjnych,
wskazuje normy, formułuje sankcje,
gratyfikuje sławą i prestiżem.” Pozwala oddzielić „swoich” od „obcych”.
Tworzy oddzielne subkultury, pozwala
zdefiniować się członkom grupy.
Wentyl bezpieczeństwa
Kiedyś
często
mogliśmy
słyszeć od rodziców ( i w ogóle od
starszego pokolenia), że współczesna
muzyka wzbudza w młodych ludziach
agresję (razem z grami komputerowymi i filmami). Slavoj Žižek, soc-
jolog i krytyk kultury stawia tę tezę
na głowie. Twierdzi, że sytuacja może
wyglądać odwrotnie i że to młodzież
rozładowuje swoje negatywne emocje
np. słuchając dynami- cznej, głośnej
muzyki lub strzelając do wirtualnych
wrogów. Muzyka więc, często razem z
tańcem pomaga „wyżyć się” i do pewnego stopnia gwarantuje, że agresja nie
zostanie skierowana do społeczeństwa.
Ścieżka dźwiękowa
Niebagatelne jest również znaczenie
muzyki w filmie. Ścieżka dźwiękowa
dyktuje nastrój sceny, wzmaga napięcie
lub je rozładowuje. Jak bardzo ważna
jest muzyka w filmie przekonujemy się,
gdy nagle jej zabraknie – znany chwyt
filmowy, by wzbudzić w widzu niepokój. Każdą scenę na ekranie można
odebrać na kilka różnych sposobów
w zależności od akompaniującej jej
muzyki. Pewne charakterystyczne
dźwięki opisują też co dzieje się na
scenie lub podpowiadają co się wydarzy, np. wkroczenie głównego bohatera obwieszczane niemal fanfarami.
Muzyka jako sztuka i
lęk przed ciszą
Muzyka nie zawsze
odgrywała taką rolę w życiu
człowieka. Dopiero od XVIII
wieku muzycy postrzegani byli
jako artyści, niektórzy jako
geniusze. Wcześniej uważano
ich za rzemieślników, a ich
kunszt nie należał do najbardziej prestiżowych. Allan
Bloom opisujący degenerację
amerykańskiej młodzieży twierdzi, że nałóg słuchania muzyki najbardziej wyróżnia młode pokolenie ze
wszystkich. „Żyjemy w epoce muzyki i
stanów duszy, które jej towarzyszą. (...)
Muzyka jest ich namiętnością; nic tak
bardzo nie przejmuje jak muzyka; nie
potrafią traktować poważnie niczego,
co jest muzyce obce.”
Słowa Blooma co prawda
bardziej wskazują na obawy starszego
pokolenia wobec nowych stylów muzycznych, niż opisują stan rzeczywistości,
ale odpowiedzmy sobie na to pytanie:
dlaczego żyjemy nieustannie otoczeni
przez muzykę? Dlaczego nie pozwalamy na długo wkroczyć ciszy w naszą
przestrzeń
dźwiękową?
Dlaczego
cisza krępuje nas i niepokoi? Dźwięk
jest bodźcem, a dzięki bodźcom czujemy, że żyjemy. Cisza kojarzy się ze
stagnacją, bezruchem, nicością. Cisza
jest śmiercią. A przecież każdy woli
żyć.
Ada Skowronek
ranking najładniejszycz
piosenkarek
Sławne piosenkarki to obiekt zazdrości milionów kobiet i zachwytu jeszcze większej ilości mężczyzn. Młode, zdolne, bogate i przed wszystkim piękne.
Które z nich bez problemu mogłyby otrzymać tytuł „tap madyl”?
MIE J SCE
10: Britney
Spears
Znalazła się
na tej liście
głównie
za
zasługi
sprzed kilku
lat.
Być
może jestem
zbyt sentymentalny. W
każdym razie wolę pamiętać ją jako
słodką i seksowną nastolatkę, której
każda kolejna piosenka wskakiwała
na szczyty zestawień największych
hitów. To przykre, że większość osób
kojarzy ją z ogoleniem głowy na łyso,
związkiem z grubasem Federlinem,
aferami narkotykowymi i staczaniem
się na samo dno. Na szczęście Brit
pomału wraca do formy. Ja trzymam
za nią kciuki.
MIEJSCE 9: Rihanna
Jej uroda jest sprawą dyskusyjną.
Niektórzy otwarcie mówią, że ma
dziwną twarz i gdyby nie była sławna,
z pewnością nikt nie zaliczyłby jej do
grona gorących kobiet. Są jednak
tacy, którzy podziwiają jej oryginalne
rysy (Rihanna pochodzi z Barbadosu)
i wychwalają jej nietuzinkową urodę.
Z pewnością nie można odmówić jej
talentu. Międzynarodową popularność
zdobyło wiele jej piosenek, wystarczy
wspomnieć Disturbię, Russian Roulette czy Parasolkę, którą zaczęła
swoją wielką karierę.
MIEJSCE 8 Alicia Keys
Zdecydowanie najlepsza wokalistka w
rankingu. Krytycy zachwycają się jej
głosem już od czasu genialnego Fallin’
, i choć nigdy nie udało się jej stworzyć
równie udanego utworu, hitem Empire state of mind udowodniła, że wciąż
należy do czołówki amerykańskich
piosenkarek. Jej znakiem rozpoznawczym są oryginalne fryzury, którymi
lubi zaskakiwać swoich fanów.
MIEJSCE 7 Jennifer Lopez
Jennifer Lopez jest jak wino - im starsza, tym lepsza. Mimo że na świecie
panuje wszechobecny kult młodości,
to Jo Lo trzyma chyba w kosmetyczce
eliksir młodości, bo znakomicie radzi
sobie z upływającym czasem. 41- letnia latynoska powinna być wzorem
do naśladowania dla wielu koleżanek
z branży. Z powodzeniem radzi sobie
nie tylko na rynku muzycznym. Jest
projektantką
mody i perfum,
okazyjnie
gra
także
w
fi l m a c h .
Najważniejsze
jest
jednak to, że
wciąż potrafi
r o z p a l i ć
wyobraźnię.
MIEJSCE 6
Katy Perry
W zestawieniu najgorętszych gwiazd
Maxima zajęła pierwsze miejsce. W
moim rankingu nie będzie tak wysoko,
jednak z łatwością mogę zrozumieć
zachwyt redaktorów popularnego
magazynu. Katy jest drapieżna i wyzwolona seksualnie, lubi prowokować,
a w dodatku jej piosenki wpadają w
ucho. Bez ogródek przyznaje również,
że jest zainteresowana przedstawicielami obu płci i otwarta na eksperymentowanie z kobietami, co tylko dodaje pikanterii jej postaci.
MIEJSCE 5 Nicole Scherzinger
Popularność zdobyła jako członkini
zespołu Pussycat Dolls. Lubi być w
centrum uwagi, co potwierdza jej
niedawny związek z gwiazdą Formuły
1 Lewisem Hamiltonem i udział w
amerykańskiej edycji Tańca z gwiazdami, której została zwyciężczynią. Zajmuje się także modellingiem. Co by
nie mówić – warunki ma ku temu
doskonałe.
MIEJSCE 4 : Beyonce
Partnerka Jaya - z realizuje typ gorącej
czekoladki – kobiety o ciemnej karnacji i krągłych kształtach. Jej teledyski można by oglądać z wyłączonym
dźwiękiem, a i tak nikt by się nie
nudził.
Widok
ponętnego
ciała
Beyonce sprawia,
że jestem w stanie uwierzyć
zapewnieniom
rapera, który
mówi, że nie
ma zamiaru
kiedykolwiek
zdradzić swojej dziewczyny.
MIEJSCE 3 Cheryl Cole
Być może jest mniej znana niż
reszta pań z tej listy, ale jeżeli
chodzi o urodę, nawet w tak
doborowym towarzystwie, nie
ma się czego wstydzić. Zasłynęła
jako członkini zespołu Girls Aloud.
Później rozpoczęła karierę solową,
śpiewając utwory Fight For This Love
i Parachute, które są obecnie znane
szerszej publiczności. Dziwnym jest
jedynie fakt, że ta śliczna kobieta jest
z
pochodzenia…
Angielką.
MIEJSCE 2
Vanessa
Hudgens
Ok,przyznaję,
Vanessa jest lekko cukierkowa, a
śpiewać raczej nie
potrafi. Nie ma to
jednak większego
znaczenia. Pozytywna, dziewczęca energia, która od
niej bije, jest nie do przecenienia. W
dodatku wcale nie jest tak grzeczna,
jak wskazywałaby na to jej pozycja
gwiazdki Disneya. W 2007 roku do
sieci wyciekły jej rozbierane zdjęcia,
które potwierdziły, że jej ciało jest
równie apetyczne, co jej twarz. W tym
momencie pozostaje zadać pytanie:
jakim cudem jej serce mógł zdobyć
taki wymoczek jak Zac Efron? No cóż,
kobiece gusta bywają nieodgadnione.
MIEJSCE 1: Shakira
Jej piosenka Underneath your clothes
była swego czasu królową szkolnych
dyskotek. Shakira dorastała wraz ze
swoimi wielbicielami i z niewinnej
dziewczyny zmieniła się w kipiącą
seksem kobietę. Każdy mężczyzna
marzy, by jego wybranka potrafiła
poruszać się w taki sposób, jak czyni to blondwłosa gwiazda chociażby
w teledysku do piosenki La Tortura.
Ostatnio zasłynęła kultowym w niektórych kręgach utworem Waka Waka,
promującym mistrzostwa świata w
piłce nożnej. Jednego można być pewnym - her hips don’t lie.
Jacek Kułak
13
fot. Damian Drewulski
„Subkultura hip-hop
nigdy nie upadnie”
„Subkultura hip-hop”. Teoretycznie każdy z nas miał z nią do czynienia
i wiele o niej wie, ale czy na pewno? W praktyce okazuje się, że coś całkiem innego. O tej, ciekawej subkulturze i jej wielu elementach opowiedział mi Paweł
„Kenrishu” Kruszewski, młody twórca muzyki hip-hop i świetny freestylowiec.
Norbert Góra: Jak w tej zdaniach zdefiniowałbyś pojęcie „subkultura hip-hop”?
Kenrishu: Zależy jak by na to
spojrzeć. Przede wszystkim, to nie
tylko muzyka, to jest, moim zdaniem, styl bycia. Nie nazwał bym tego
kulturą, dlatego lepiej będzie brzmieć
subkultura. Ludzie często mylą
pojęcia. Rap to jest muzyka, hip- hop
to zupełnie coś innego. Na ten temat
można by rozmawiać równie dobrze z
graficiarzami.
Norbert Góra: Mówisz „styl
bycia”, czyli tą subkulturę można
byłoby nazwać pewnym zbiorem
zachowań, charakterystycznych dla
tego środowiska?
Kenrishu: Dokładnie tak. Idealnie
ubrane w słowa.
Norbert Góra: Czy według Ciebie ta subkultura upada?
Kenrishu: Niezupełnie, młode
pokolenie, czyli my, ma „powera”.
Świat zawsze kręcił się w ten sposób
ze większy procent ślepo za kimś
gonił. To tak jak by mówić ze świat
upada. Wszędzie w końcu jest to samo.
Może i jest tak, że liczą się kontakty,
pieniądze. Cóż, taki kraj, ale mamy
również raperów, którzy robią coś
całkowicie swojego i za to im chwała.
Kreują swój własny styl, przez co nie
musimy słuchać w kółko stereotypowego rapu. Wczoraj miałem okazję
poznać Don Guralesko i zagrać przed
nim 3 kawałki. Naprawdę
dostałem
dzięki
temu
niezłego „kopa w tyłek”.
Wszystkie moje myśli kręcą
się wokół tego wydarzenia.
Dzięki temu, gdy wkładam
teraz do nośnika jego
krążek, odrywam sie od szarej rzeczywistości i czuje, że
jestem coś warty. Myślę, że
mając ludzi takich jak on,
a jest ich sporo, nigdy nie
upadnie.
Norbert Góra: Czyli
jesteś zdania, że ta subkultura nigdy nie upadnie. Zatem,
co można zrobić takiego, aby dodać
jej, kolokwialnie ujmując, “skrzydeł”?
Kenrishu: Jak dla mnie, ona ma
skrzydła, tylko trzeba wiedzieć gdzie
szukać.
Nie znajdziemy przecież dobrych
butów w kiepskim butiku.
14
Norbert Góra: “Trzeba wiedzieć
gdzie szukać” – możesz to jakoś
rozwinąć?
Kenrishu: Słuchasz rapu? Znasz
Łonę? On jest genialny. Potrafi opisać
zwykły problem w bardzo ciekawy
sposób. Nawet jego kawałek o
kiosku ruchu jest interesujący. To jest
jego styl, aż chce się uśmiechać i być
wesołym.
Norbert Góra: Czyli słownictwo,
a konkretnie jego barwność, stanowią
o “uskrzydleniu” hip-hopu?
Kenrishu: Niezupełnie. Chodzi mi
o to, że on robi coś całkiem „swojego”.
Za nikim nie podąża. Ma pasje. Sam
wytycza drogę. Podobnie jak OSTR.
Norbert Góra: Czy według Ciebie dostęp do tej subkultury powinien
mieć każdy, kto chce zostać raperem?
Może jednak powinno się pewnych
ludzi wykluczać?
Kenrishu: Każdy powinien mieć
szanse. Czemu by nie? Zdarzyło
mi się prowadzić audycje w radiu
Impuls(Kenrishu jest również dziennikarzem)
i puszczałem wszystko,
co tylko zostało mi nadesłane. Zero
dyskryminacji. Jak nie będziemy się
nawzajem wspierać, nikt nie będzie, a
każdy kiedyś zaczynał. Sam nie jest-
em zbyt zaawansowany i wiem jak ciężko
zostać dostrzeżonym.
Wiem ile do tego
potrzeba wiary w siefot. Damian Drewulski
bie. Ludzie są różni,
jedni chcą słuchać takiego rapu, inni
takiego. Absolutnie nikogo nie powinno się wykluczać, poza całkowitymi
„wybrykami natury”.
Norbert Góra: Tylko czy w
takim wypadku nie będą pojawiać się
ludzie, którzy przyczynią się do zniszczenia hip-hopu?
Kenrishu: Moim zdaniem “scena
rapu” jest zaszczuta. Ludzie tacy jak
Mezo robią to co lubią. Mi to nie podchodzi, Tobie też nie, ale komuś na
pewno.
Ja rozumiem to piękno
w inny sposób. Dla mnie pięknem nie
jest spięty wykonawca, który od ponad 20 lat nagrał setki kawałków o
tym samym
i ciągle
narzeka jak mu jest niedobrze, czym
buntuje słuchaczy.
Norbert Góra: Ostatnie pytanie,
a mianowicie – co sądzisz o komer
-cjalizacji
w tej subkulturze?
Kenrishu: Tylko aktorzy teatralni
nie są komercyjni. Jeżeli ktoś chce
nawijać całe życie w swoim pokoju to
nie ma sprawy. Mówiąc , nie jestem
komercyjny, sprawiam, że jestem
jeszcze bardziej.
Norbert Góra: Czyli komercjalizacja jest konieczna?
Kenrishu: Nie. Komercjalizacja jest
wszędzie i nie jest to coś, co można
sprecyzować, jak to robi Peja. Grając
koncerty, wydając płyty sprawia, że
jest komercyjny.
Norbert Góra: W takim razie
wytwórnie ubrań, reklamowanie alkoholi
w teledyskach? To nie
jest ta, „zła” część
komercjalizacji?
Kenrishu:
Jakoś zarabiać trzeba, ale.. na pewno
coś w tym jest.
Można
by
powiedzieć że, na
przykład Tede jest
biznesmenem nie
raperem.
N o r b e r t
Góra:
Zatem
można znaleźć u
Ciebie nutkę braku akceptacji wobec komercjalizacji?
Kenrishu: Ja nie lubię po prostu jak
ktoś namolnie się promuje. Przyjęło
się, że komercja to kawałki o miłości,
ale dlaczego? Ze względu na to, że
słuchają tego 14-latki? Można liczyć
słuchaczy w tysiącach? Najlepiej
będzie, jak pozostaniemy przy stwierdzeniu, że wszystko jest komercyjne. Jedno bardziej, drugie mniej,
ale jest.
Norbert Góra: Dziękuje serdecznie za wywiad.
Kenrishu: Ja również.
norbert góra
recenzje:
Kompleks
Portnoya
Raskolnikow
u, Żyd anizm
onan
marudny
,
ita
em
tys
.
dorosły chłopiec..
k
e
l
A
oy
rtn
Po
er
nd
sa
m,
w dramatyczny
wba
za
i
miejscam
gu
olo
on
m
,
nym
etu
rodem z gabin
s przez
przeprowadza na
ty
eu
ap
psychoter
ych od
jąc
lemów narasta
całą gamę prob
Negacja
i.
śc
sło
zesnej doro
dzieciństwa do wc
alnych,
or
m
i
h
yc
ijn
relig
matnarzuconych norm
ść
zo
na nadopiekuńc
cie
ży
alergiczne reakcje
ne
wa
ko
ca, nieuporząd
ach
ali
ki i władczość oj
re
w
ne
zo
ad
stko to os
seksualne – wszy
Stanach
y żydowskiej ze
in
dz
ro
ej
jn
tradycy
ę
Zjednoczonych
ostrawną mieszank
Tę na pozór ciężk
rtPo
u
ks
w twórcy Komple
poważnych temató
ną muzyką
iet
św
ą
ion
aw
pr
noya podają przy
y sposób
enografią. Genialn
i rewelacyjną sc
y w Starej
ia niewielkiej scen
zagospodarowan
czytelnie
są
a, że wydarzenia
Prochowni sprawi
i bardzo
m
ni
zy
zejścia międ
rozdzielone, a pr
cja
dynamiczne.
kawa jest krea
Szczególnie cie
go
ne
ów
gł
i
atk
Mariotti – m
dka,
aktorska Moniki
sło
e
ni
ale
,
kuńcza
bohatera. Nadopie
owania
religijnych, wych
cji
dy
tra
a
ególe,
pilnując
cz
sz
ym
alnych w każd
dzwdzieci i norm mor
na
a
an
gr
za
sowana, ale
postać niby przery
rta
yczaj naturalnie.
oya to sztuka wa
Kompleks Portn
na
e
liw
aż
wr
y
ob
aga – os
y
zm
zobaczenia, ale uw
ry
lga
sceniczne lub wu
sceny nieco ob
iesmaczone.
mogą się czuć zn
Nienawidzę
Sztuka utrzymana w ton
ie kultowego filmu Marka Kot
erskiego-Dzień
Świra. Monodram, którego
główny bohater
wydaje się być kontynuacją
postaci Adasia
Miałczyńskiego.
Nienawidzę to tytuł, który
jest najlepszym odzwierciedleniem
uczuć bohatera. Czego nienawidzi teatraln
y Adaś? A
no ludzkiej zawiści, bezmyślno
ści, absurdów
codziennego życia… nienawi
dzi POLSKI,
POLSKI, a dokładniej ludzi,
którzy tę Polskę
budują.
Sztuka bawi, a jednocześnie
zmusza
do myślenia. Widz się śmieje,
zdając sobie
jednak sprawę jak prawdziwe
są wygłaszane
kwestie. Można dojść do
wniosku, że
rzeczywistość w której przysz
ło nam żyć, to
jedna wielka farsa, która nie
może napawać
optymizmem. Jednak nie ma
się co martwić,
bohater nie traci do końca
nadziei, nie traci, bo ciągle wierzy w jedy
ną rzecz, która
ma sens, wierzy w…MIŁOŚĆ
, prawdziwą
MIŁOŚĆ, która może się jesz
cze przydarzyć.
Świetna rola Marcina Kwaśn
ego. Oczywiście
ciężko porównywać z rewelac
yjną kreacją
Marka Kondrata we wsp
omnianym już
filmie Dzień Świra, myślę,
że porównanie
takie
nie ma większego sensu, bo
czy warto zestawiać film ze
sztuką teatralną? W tym wypadku raczej mija się to z
celem.
Polecam gorąco, warto
przyjrzeć się
absurdom
codziennego
życia.
J o a n n a
Motyka
wicka
D ominika Sa
iała.
których jest taka wspan
ałby „silne” argumenty,
ty? To jest dopiero
iad
zen
pos
pre
o
Alb
…
i.
samo
ośc
czn
to
ate
u
I znow
kupuje tobie kolejną
mógłby użyć w ost
zw- dramat. Rodzina
Jak
?
mi
ie
ięta
św
i
tym
z
To co
w bo uważa, że świetn
endarzu
świętach. parę dżinsó
po
sz
i
ma
ięta
bo
św
esz
,
chc
Po raz kolejny w kal
ięta
św
nie
ykle
dasz. A ty ich
res, który zae. Dlaczego? wyglą
” spodni.
mamy ten dziwny ok
To troszeczkę trudn
fę pełną „świątecznych
sza
już
rcze
ają
zyn
mi
zac
ący
ni
jad
z
rze
ą
opa
prezent
lam
jak
rek
rać
czyna się
Bo wszyscy
ałbym wybie
lko, że w
dlowych, Jeśli już mi
Ty
han
i.
ch
kam
bry na
tra
ów
Do
żar
cen
cię
ol.
i
po
oh
wonym
biegać
owałbym alk
a troszeczkę
ą kilogramy to prefer
puj
ku
. Ty,
się
tów
uje
zen
arn
pre
zm
ą
kaj
nie
tym roku ta reklama był
i
ie każdą okazję
auci szu
tan
ern
zos
Int
.
a
się
ow
mi
o z
poł
ła
ełk
o
oba
reg
pud
inna… Nie pod
jedzenia(z któ
już otwiera się
enta, że z
inowała). lko, że jeśli
duc
rm
pro
ete
nprz
do
oce
„pr
się
źby
ten
bo
gro
że
a,
zą
,
już pis
wyrzucon
tem okazuje się
ncyjny napój i
jest straszny. prezen
y
inn
m
o
tłu
alb
er
ny
liki
ucz
iś
szt
jak
zemsty kupią konkure
towy prezent” to
ą
ego Ten
on
elk
rw
but
i
cze
k
eka
je
obo
ml
le
mo
o
sto
na wigilijnym
nek do któreg
Stoję z kartonem
ziny z egzotyczny tru
płynny karmel
a przede mną dwie rod
dy,
nie jest do końca prbarszczyku pojawi się
wo
dło
gar
e
przez
zabawek i polski
any
zy,
ow
dyc
lam
sło
rek
mi
zka
ej
wó
ści
i
czę
łaszcza jeśli ta butelnaj
pełnym
może zystosowane. Zw
go mikołaja i
nym asortymentem. I
ią deską ratunku
rod
no
atn
piłkarzy lub odlotowe
ost
róż
kuto ka ma być
spe
by
też
gdy
ły
tym
By
ty
h.
się
rac
ym
ula
ałb
ok
renifera w
nie denerwow
prezy. Poza tym prezen
echała na
spokojnie. podczas im
doj
na
nie
my
się
ka
rliś
ów
ało
upa
żar
yw
cię
my
odb
to
że
,
tko
lacje,
wszys
dawać zawsze
z samocho, rodzinka płaci można
najlepnagranie bo zderzyła się
Kasjerka nabija zakupy
koniec grudnia będzie
że
,
się
ż
dzi
Pu
Mą
.
sz
nie
riu
Ale
Ma
ł
ni.
dzi
ole
je, jak
wa
ow
azu
pro
dem, który
i wszyscy są zad
. To tylko pok
jeszcze szym czasem
ju, jak wieta
kra
bo
ę,
zym
Może
żon
.
nas
na
igia
w
ać
A
rel
zek
ki.
nas
anows
musi poc
wpływ ma na
żliwe. Pudzian
ych rajstopek mocny
ow
anie
atk
pyt
dod
to
ać
Na
zuk
m.
pos
wie
si
my, wszystko jest mo
lu- mu
ć to dobrze? Nie
lu
wa
wie
ado
sw
rem
per
ate
wy
e
boh
i
chc
i.
jest już ikoną
na zimę, mama
gą odpowiedzcie sam
lkie mięśnie,
u dziecku, że nie mo
cem
czą
dzi. On nie tylko ma wie
pła
asami
ewa i świetnie
zcze jednej zabawki. Cz
ozd
on również tańczy, śpi
a kupić jes
,
er- Krzysztof Dr
ent
sup
zyd
do
pre
ć
o
dzi
jak
ho
wc
ie
, że trzeba
ślę
poradziłby sob
my
m parlamendo uszu. Cisza
już na pewno a polski
marketu w zatyczkach
ach
acj
ocj
neg
cie. Na pewno w wielu
15
Krótka historia
średniowiecznego
chrześcijaństwa
Święta Bożego Narodzenia to
czas refleksji i zastanawiania się nad
sobą. Choć mamy je już za sobą , to
wraz z nowym rokiem cała masa innych obrządków dopiero przed nami.
Przeglądając kalendarz spróbujmy
cofnąć się na chwilę w odległe czasy
wieków średnich , w których religia
chrześcijańska i Kościół wywierały
ogromny wpływ na codzienne życie
ludności.
Wbrew
wymownemu
tytułowi tego artykułu, nie będzie
to historia sucha z masą wypunktowanych faktów i dat. Będzie to przede
wszystkim opowieść o tym jak religia
kreowała życie w społeczeństwie. A
tytuł- no cóż- nie miałem po prostu
lepszego pomysłu na inny.
Choć w nauce popularny
jest pogląd, że średniowiecze rozpoczyna dopiero rok 476, nie sposób
nie wspomnieć o dwóch wybitnych
postaciach świata starożytnego, które
przyczyniły się w zasadzie do coraz
szybszego rozwoju chrześcijaństwa.
Mowa o cesarzu Konstantynie Wielkim oraz Teodozjuszu Wielkim.
Pierwszy z nich ogłosił w 313 roku
tzw. edykt mediolański na mocy którego chrześcijaństwo stało się religią
równorzędną z kultami tradycyjnymi. Był to jednak dopiero początek.
Prawdziwy przełom przyszedł wraz z
edyktem Teodozjusza Wielkiego, który
uznawał chrześcijaństwo za jedyną
religię panującą w Rzymie. Odtąd
zakazane zostały wszelkie kulty tradycyjne. Po upadku Cesarstwa Zachodnio-Rzymskiego Kościół został jedną
z najsprawniej działających instytucji
dawnego cesarstwa. Otoczony przez
wrogie germańskie plemiona papież
musiał
szukać
sprzymierzeńców.
Zostali nimi zachodniogermańscy
Frankowie.
Nie rozwodząc się nad dziejami Franków, o których można by
pisać opasłe książki ( i nie jedną już
zresztą napisano) , przejdę od razu
do czasów Karola Wielkiego ( ok.
IX wieku) , za którego pojawił się
pogląd, że władca jest odpowiedzialny
za zbawienie swego ludu. Pogląd ten
był utrzymywany przez całe wczesne
średniowiecze. Stąd panowało przekonanie iż władca powinien dobyć
miecza wtedy kiedy droga do zbawienie może zostać zachwiane. Tym
samym poganie, grzesznicy i heretycy mogli być przez niego surowo
karani. Warto napomnieć w tym miejscu iż średniowieczny Kościół nie
skazywał na śmierć ani okaleczenie.
Tym zajmował się władca świecki,
współgrający z duchowieństwem.
16
Te wzajemnie uzupełniające się
zależności widać szczególnie w Kronice Czechów Kosmasa. Książe
Brzetysław ustanawiając nowe prawa
w oparciu o religię chrześcijańską, za
każdym razem otrzymywał uznanie
od biskupa Sewera. Niby zwykła
rzecz, lecz w owych czasach kontekst
ten mówił sam za siebie- państwo jest
oparte nie tylko na władzy świeckiej
lecz także na władzy duchownej.
Sankcje na tle religijnym w
wielu chrześcijańskich krajach Europy były niekiedy dosyć surowe.
Jeżeli wierzyć na słowo niemieckiemu
kronikarzowi Thietmarowi ( który
mówiąc delikatnie nie przepadał za
Polską), Bolesław Chrobry za nieprzestrzeganie postu kazał wybijać
ignorantom zęby. W całej Europie były
popularne ponadto tzw. ordalia, czyli
sądy boże. Były to wszelkiego rodzaju
środki używane przede wszystkim
w prawie karnym. Średniowieczne
społeczeństwo wierząc w opatrzność
bożą, uważało że osoba niewinna przy
interwencji Niebios przejdzie ordalia pomyślnie. Środków stosowanych
podczas sądu bożego była cała masa,
stąd dla zobrazowania tego procesu
przedstawię tylko jedną z najpopularniejszych. Była to próba żelaza,
polegająca na tym iż oskarżonemu
dawano do ręki rozgrzane żelazo i
kazano mu przejść z nim trzy kroki.
Wierzono, że w razie niewinności pozostawione na ręce rany od razu się
zagoją.
Wśród sankcji cielesnych
dosyć
ostro
traktowano
osoby
oskarżone o cudzołożenie. Otóż
mężczyzn obdzierano z odzienia i
wręczano do ręki nóż. Następnie
przybijano przyrodzenie delikwenta
do pala. Miał być tak przytwierdzony
do momentu, aż nie użyje noża do
odcięcia krępującego go „elementu”.
Co się tyczy zaś kar za te samo
przewinienie skierowane do kobiet,
to jest to kwestia, której ze względu
na resztki dobrego smaku, lepiej nie
poruszać.
Ważną
rolę
w
życiu
pobożnego społeczeństwa odgrywała
tak zwana oblacja. Polegała ona na
oddawaniu dzieci do klasztoru. W
chwili objęcia pełnoletniości osoba
taka mogła sama wybrać swoją dalszą
drogę, lecz
zwykle zostawała
w Kościele, robiąc karierę duchowną.
Wierzono, że oblacja zapewni zbawienie rodzinie, gdyż Bóg jest łaskawy
dla tych, którzy oddają swe pociechy
na Jego służbę.
Można śmiało powiedzieć, że
Kościół odgrywał ważną rolę w organi- zacji średniowiecznego czasu. W
epoce, w której czasomierze były jeszcze mało popularne, dane pory dnia
określały bicie dzwona. Cała gama
dźwięków sprawiała, że przykładowo
prosty człowiek wiedział czy jest
teraz pora na orkę czy na odpoczynek. Bez wątpienia społeczeństwo
średniowieczne musiało mieć zatem nieźle wyostrzony zmysł słuchu.
Ponadto to Kościół ustalał dni wolne,
które musiały być bezwzględnie
przestrzegane. Za oranie ziemi, czy
handel w niedzielę, groziła konfiskata
danego mienia.
Poruszając temat biznesu, nie
tylko kupcy mieli w średniowieczu
ciężko. Przez długi czas trudno było
rozwinąć skrzydła także bankierom.
Kościół, kierując się zasadami mora
lnymi , uważał za nieetyczne żądać
od kogoś większej sumy, niż się
pożyczyło. Prawa biznesu choć są
twarde, w owych czasach były jednak
nieco miększe.
Kościół
średniowieczny
wywarł także spory wpływ na rozwój szkolnictwa. Zakładano szkoły w
parafiach oraz szkoły katedralne przy
kapitułach. Z czasem powstawały też
szkoły świeckie, a ze szkół katedralnych wyłoniły się pierwsze uniwersytety.
Oczywiście Kościół nie był
pozbawiony w średniowieczu kryzysów, czy walk o władzę z panami
świeckimi . Miejsce miał słynny spór
o inwestyturę , czyli ceremonię nadawania danej godności przez pana
zwierzchniego. Cesarze mieli między
innymi prawo mianowania biskupów
co w owym sporze spotkało się z
dezaprobatą. Te kwestie są już jednak zupełnie odrębnym tematem i
sądzę że w tym miejscu można spokojnie zakończyć ową krótką historię
średniowiecznego chrześcijaństwa.
adam gAAFAR
sen czy jawa?
Filmy, które coś łączy. Jawa czy sen ? Zdecyduj ! Wybierz i śnij na jawie …
Od kilku lat kina bombardują
nas coraz bardziej nudnymi filmami
o stałych schematach i podobnej fabule. Na początku mamy problem z
wyborem filmu. Chcemy iść na dobry
film, więc decydujemy się zapłacić
sporo za bilet. Nie zawsze nasze
wybory są trafne. Odnoszę wrażenie,
że trudno jest znaleźć coś ciekawego,
jakąś produkcję z niekonwencjonalną
akcją, coś, co nas wciągnie, przeniesie
w inną rzeczywistość i choć na chwilę
pozwoli oderwać się od studiów i szarej codzienności. Pierwszy śnieg za
nami, zima depcze nam po piętach,
więc warto mieć jakieś pomysły na
długie, mroźne zimne wieczory! Dlatego proponuję wpaść do wypożyczalni
i nadrobić filmowe zaległości. Oto
propozycje różnych filmów, które jednak coś łączy…
Po wybudzeniu się, musi szybko
wrócić do rzeczywistości. A to nie
jest łatwe – ma zniekształconą twarz,
miewa migreny, a nocami męczą go
koszmary. Żyje na pograniczu snów i
rzeczywistości. Nie umie odnaleźć się
w nowym życiu. Potrzebuje kogoś, kto
go zrozumie. Odnajduje Sofie, która
nadal go kocha. Obydwoje stwarzają
własny, hermetyczny świat. Zaczynają
od nowa, snują plany, ale David ma
problemy z odróżnieniem snu od
jawy. Pojawiają się lęki i omamy.
Ma trudności z poznaniem bliskich.
Niektórzy myślą, że zwariował. Jego
życie przypomina rozrzucone puzzle. Zostaje posądzony o morderstwo,
którego nie pamięta . Na jego drodze
pojawia się psycholog, który chce mu
pomóc w odnalezieniu prawdy o życiu
i o samym sobie. David musi dokonać
trudnej podróży w głąb siebie. Tylko
dzięki niej bohaterowie mogą znaleźć
odpowiedzi na pytania: Kto jest kim ?
Kto kogo zabił ? Sen czy jawa ? Aby
zachęcić Was do obejrzenia filmu, nie
zdradzam jego zakończenia. Ciekawy
jest motyw realnego snu. Film
składa
się
z
wielu krótkich
scen, które widz
musi
połączyć
i jakoś ułożyć.
Kiedy
wydaje
się, że już wiemy
więcej niż sam
bohater,
nagle
następuje zwrot
akcji , dzięki czemu coraz trudniej
rozwiązać
zagadkę – czy to
rzeczywistość, czy sen? Ponadto Vanilla Sky to ciekawe połączenie science
fiction, thrillera i romansu . Wszystko
to sprawia, że ten film jest naprawdę
godny polecenia.
2. Zakręcone sny
Filmem, którym miło mnie
zaskoczył jest Incepcja, w reż. Christophera Nalona. (Już w grudniu ma
ukazać się na Blue-ray’u i DVD!)
Właściwie rozpoczyna się on prawie
od końca, co powoduje, że można łatwo
pogubić się w kolejnych wątkach. Ta
produkcja filmowa przedstawia krainę
snów nieco inaczej, niż zwykliśmy
ją postrzegać. Główny bohater Dom
Cobb (Leonardo DiCaprio) jest mistrzem we wkradaniu się w ludzkie
myśli, marzenia i sekrety. Za pomocą
specjalnych urządzeń, bohaterowie
przenoszą się w inną rzeczywistość.
W czasie snu, a dokładniej, na jego
kolejnych poziomach, Dom kradnie z umysłu dosłownie wszystko.
Potrafi nami manipulować. Niestety
zbyt częste podróże w świat marzeń
spowodowały, że został oskarżony
o morderstwo żony – Mal (Marion Cotillard). Po jej śmierci stracił
możliwość wychowywania dzieci , jak
1. Więzień snu
Vanilla Sky – film w reż.
Camerona Crowe’a z 2001 r. Beztroski David Aames (Tom Cruise)
żyje jak w raju. Nie ma problemów,
dużo imprezuje i otacza się pięknymi
kobietami. Pewnego dnia wszystko
się zmienia. Poznaje Sofie (Penélope
Cruz) – kobietę swoich marzeń. Dla
niej, chce się zmienić. Wszystko idzie
w dobrym kierunku. Niespodziewanie
ulega wypadkowi samochodowemu,
który powoduje jego była narzeczona.
Trzy tygodnie pozostaje w śpiączce.
17
3. Miłość na zakręcie
i normalnego życia. Musi się ukrywać.
Gdy chce kończyć karierę złodzieja
umysłów, na jego drodze pojawia się
Saito (Ken Watanabe) – bogaty biznesmen, który składa mu ofertę nie
do odrzucenia. Dom i jego zespół
podejmują się nowego wyzwania,
dzięki któremu bohater zostanie oczyszczony z zarzutów i znów będzie
mógł być z dziećmi. Jego głównym
obiektem zainteresowania staje się
Robert Fischer (Cillian Murphy) przyszły dziedzic firmy umierającego
ojca. Zespół Doma ma niełatwe
zadanie. W podświadomości musi
zaprojektować iluzję rzeczywistości.
Niekończąca się przestrzeń, złożona
jest z kilku poziomów snu, w których
będą starali się przeszukać umysł Fischera, a przede wszystkim wszczepić
mu nowe idee, które pozwolą zleceniodawcy Doma na osiągnięcie
sukcesu w branży. Ale pojawiające
się przeszkody uniemożliwiają wykonanie doskonałego planu, bo przeciwnik wydaje się być silniejszy, niż się
spodziewali…W odróżnieniu od Vanilla Sky, w tym filmie śni wiele osób,
a na kolejnych poziomach snu, ilość
zagadek i niewyjaśnionych sytuacji
rośnie. Wielowątkowość trzyma widza
w napięciu. W filmie wciąż coś się dzieje, akcja jest rozbudowana i dynamiczna, co sprawia, że nie można się na
nim nudzić. Tym bardziej, że na uwagę
zasługuje również sceneria i architektura, np. pusty plac Time Square, czy
18
też klif – budynek na wyspie Limbo.
Zauważmy, że te dwa odmiennie filmy
łączy motyw realnego snu. Życie bohaterów częściowo toczy się na jawie,
a częściowo we śnie. W odróżnieniu
od Incepcji, Vanilla Sky bardziej koncentruje się na psychice jednego bohatera. W Incepcji postaci świadomie
wybierają życie we śnie i większości
je kontrolują. A w jego projektowaniu
mają jakiś cel. Natomiast w Vanilla
Sky, życie bohatera jest na pograniczu snu i jawy. On sam ma problemy
z określeniem swojej osobowości, a
wydarzenia we śnie są nieświadomą i
niezaplanowaną projekcją umysłu.
*Matematyczna ciekawostka: W Incpecji
wykorzystano
konstrukcję
schodów Penrose’a,
należących
do
zbioru
figur
niemożliwych.
Trzeci film o zbliżonej
tematyce, to Zakochany bez pamięci
(Eternal Sunshine of the Spotless
Mind). Ukazał się w 2004 r.,a jego
reżyserem jest Michel Gonery. To film,
któremu naprawdę warto poświęcić
swoją uwagę. Podobnie jak w Vanilla
Sky akcja toczy się wokół miłości. Joel
(Jim Carrey) i Clementine (Kate Winslet) są wprawdzie parą, ale ostatnio
nie dogadują się najlepiej. Wydaje się,
że ich rozstanie jest chwilowe. Kiedy
jednak Joel próbuje walczyć o związek,
dowiaduje się, że Clem wymazała go
z pamięci. Zrobiła to za pomocą dr
Mierzwiaka, który wraz z zespołem, w
czasie snu potrafi usunąć wspomnienia
z mózgu pacjenta. Joel nie umie żyć
bez eksdziewyczny i także poddaje się
takiemu zabiegowi. W czasie zabiegu
nie wszystko idzie po myśli doktora.
Joel stał się uczestnikiem własnych
wspomnień. Jest świadomy swojego
snu oraz tego, że pamięta retrospekcje po raz ostatni. Zaczyna dostrzegać
zalety związku, już wie, że był on
niezwykły i nie chce wymazywać go
z pamięci. Przekonuje Clem, że warto walczyć o siebie. Oboje wiedzą, że
może być za późno,
bo
tylko
przez
przypadek,
stali
się
uczestnikami
swojej przeszłości.
Aby być razem,
starają się przerwać
sen. Jednocześnie
muszą
uciekać
w
najskrytsze
wspomnienia Joela,
których
program
dr Mierzwika nie
odnajdzie. Nie jest
to łatwe, ponieważ
program
opracowany przez lekarza,
jest
doskonały…
Zakochany
bez
pamięci to kolejny
przykład motywu
realnego snu. W
przeciwieństwie
do
dwóch
wcześniejszych
filmów,
w
tym
rzeczywistość i sen
są oddzielone. Joel
jak i widz wiedzą,
w jakiej konkretnej
przestrzeni
przebywają.
Zakochanego bez pamięci wyróżnia
głęboka refleksja dotycząca ludzkiej psychiki i uczuć, a także tego,
co zobaczyć można tylko sercem…
Naprawdę warto obejrzeć ten film!
ewelina szylińska
KĄCIK KULINARNY
Raz jeszcze witamy wszystkich w nowo powstałym kąciku kulinarnym. Na łamach niniejszego kącika
staramy się zamieszczać fajne przepisy
i propozycje ulepszenia Waszego menu.
Jak się dowiedzieliśmy w przeprowadzonej przez nas mini ankiecie niestety
niektórzy nie umieją gotować, ale
bardzo chcieliby się nauczyć. Przekonamy Was, że to proste. W naszych
kuchniach akademickich jak i na kwaterach można zrobić dosłownie wszystko. Wystarczy trochę wyobraźni, aby
zaskoczyć współlokatorów pysznym
posiłkiem. W prosty sposób postaramy
się nauczyć Was podstaw, a dla ciekawych i ambitnych przedstawimy też
nieco trudniejsze przepisy. Pokażemy
Wam tajniki czarnej magii jaką niekiedy jest sztuka gotowania. Do
dzieła. Na dzisiaj przygotowaliśmy coś
prostego, co każdy z przyjemnością
przyrządzi i skosztuje. Spaghetti Rossa
i Kurczak z cukinią. Zaczynamy także
przygodę z odwiedzaniem ciekawych
lokali kulinarnych, by wysyłać Was
wszędzie tam, gdzie smacznie i zdrowo
można się najeść.
opakowaniu co do czasu gotowania.
Na razie zostawmy makaron w spokoju. Ważne żeby zachować trochę wody
z gotowania makaronu bo zagęści
sos. W rondelku rozgrzewamy masło
i na nim podsmażamy czosnek kilka
sekund tak aby wydobyć jego aromat. Następnie dodajemy pomidory
suszone i inne składniki jednocześnie.
Zostawiamy na średnim gazie aż się
trochę zredukuje( czyli odparuje).
Jak się już trochę zredukuję dodajmy
garść startego sera . Teraz dopiero do-
prawiamy do smaku. To jakie ma być
ostre zależy od gustu. Łączymy makaronem z sosem. Wykładamy na talerz.
Spaghetti Rossa
przepis na 4 osoby
Potrzebujesz:

sok pomidorowy 250 ml

2 ząbki czosnku

bazylia świeża ( jeśli jej nie
posiadacie może być jako przyprawa)

małe oliwki czarne 5 szt.(ale i
je można pominąć jak nas nie stać)

pomidory suszone 3 szt.

wino białe półwytrawne 100
ml

makaron Spaghetti Lubella 1
opakowanie

małe opakowanie sera - jakiego lubicie

mała kostka masła

sól, pieprz do smaku
Przygotowanie:
Makaron ugotujemy al dente( to znaczy na pół twardo). Lubella nada się tu
najlepiej. Wodę na makaron koniecznie trzeba posolić inaczej makaron
będzie się kleił a tego nie chcemy.
Najlepiej trzymać się wytycznych na
Do tego serdecznie polecam wino
Carlo Rossi różowe. Jest neutralne i
doskonale komponuje się z makaronami.
Kurczak z cukinią
Potrzebujesz:

pojedyncza pierś kurczaka

mała cukinia

oliwa/olej do smażenia

sól, pieprz, papryka słodka,
curry, tymianek
Przygotowanie: patelnia, nóż, deska do
krojenia
Pierś kurczaka myjemy, kroimy na
niewielkie kawałki, solimy, obsypujemy niewielką ilością pieprzu, łyżeczką
słodkiej papryki i pół łyżeczki curry.
Odstawiamy na chwilę, żeby przegryzł
się przyprawami. Cukinię myjemy, kroimy w kostkę. Na patelni podsmażamy
kurczaka, kiedy się zarumieni, dodajemy pokrojoną cukinię i wlewamy pół
filiżanki wody. Dodajemy szczyptę tymianku. Kiedy cukinia zmięknie, danie
jest gotowe. Podajemy z ryżem.
Odwiedzone i specjalnie dla Was
sprawdzone
Salad Story to bar sałatkowy położony
na ul. Polnej 46 rzut kamieniem od
Riviery. Wchodząc do środka przywita
was bardzo fajna miła i ciepła atmosfera. Od wejścia rzuca się w oczy witryna z wspaniałymi daniami głównie
sałatkami oraz czymś na ciepło.
Zamawiając goście lokalu zostaną
bardzo miło przywitani
przez personel. Warto się
ich zapytać co w danym
dniu polecają. Zawsze dobrze doradzą a sałatki
podadzą z
uśmiechem.
Warte polecenia na zimowe
dni są zawsze świeże i smaczne zupy. A na prawdziwą
ucztą dla duszy i ciała
można wybierać spośród
wielu sałatek i dodatków
do nich przewidzianych.
Miłe i ciekawe miejsce do
spędzenia miłej kolacji,
na szybką przegryzkę i
miłą rozmowę we dwoje.
Zachęcamy do jedzenia
sałatek bo są zdrowe i pyszne ale
każdy sam zdecyduje co lubi. W naszej
ocenie Salad Story dostaje od nas
7/10 punktów. Szczerze polecamy i
życzymy smacznego na zdrowo!
Salad Story to zielona sieć restauracji, która zadebiutowała na rodzimym
rynku otwarciem lokalu w Złotych
Tarasach w 2007 roku. Od tego czasu
na zielonej mapie Polski znalazł się
także Poznań, Kraków, Bielsko Biała,
a z początkiem grudnia również
Wrocław. W listopadzie został otworzony już 6! lokal w Warszawie – przy
Polnej 46, czyli tuż przy Politechnice!
Zapraszamy wszystkich sałatkożerców
na zdrową ucztę. Wyśmienite sałatki,
komponowane jedynie z naturalnych
składników, niezawierających żadnych
konserwantów, na pewno nie pójdą
nikomu w boczki;) Dla zmarzluchów
rozgrzewające zupy-kremy, aromatyczne tarty, a w wkrótce i mięsa podawane na gorąco!
Gotowali, miksowali, smażyli i dusili
dla Was Dominika Sawicka i Marcin
Bąkowicz.
Nie masz czasu by zrobić smaczny obiad? Znudziło ci się jedzenie FastFood? Organizm “prosi” o zdrowe
jedzenie?
Czekamy na Ciebie! Salad Story - zawsze świeże i smacznie przygotowanie jedzenie. Otworzymy dla Ciebie
nowy świat smaków. Tylko tutaj czeka na Ciebie najsmaczniejsza historia.
Więcej informacji na naszej stronie internetowej
www.ipewu.pw.edu.pl i na facebooku pod www.facebook.com/ipewu
19
sudoku: