Rodzina katolicka - Brudny Harry pod ostrzałem
Transkrypt
Rodzina katolicka - Brudny Harry pod ostrzałem
Rodzina katolicka - Brudny Harry pod ostrzałem sobota, 28 marca 2009 13:50 Hollywoodzkiemu aktorowi i reżyserowi, Clintowi Eastwoodowi, po raz kolejny nie udało się uniknąć ataków ze strony organizacji „antyrasistowskich”. Tym razem pretekstu do oskarżeń dostarczył najnowszy film Eastwooda – „Gran Torino”. Główny bohater Gran Torino – weteran wojny amerykańsko-koreańskiej Walt Kowalski (grany przez Eastwooda) – jest rasistą, który pomimo swoich uprzedzeń pomaga swoim sąsiadom pochodzenia azjatyckiego bronić się przed nękającym ją gangiem innych Azjatów. Próba uzasadnienia przez Eastwooda przyczyn tego rasizmu (przejawiającego się głównie w żartach Kowalskiego) i zapewnienia, że taka postawa nie przekreśla żadnego człowieka, wywołała oburzenie lewicy. Z recenzji na stronie racismreview.com dowiadujemy się na przykład, że w „rasistowskim” filmie Eastwooda postacie są dostosowane do stereotypowych przedstawień Azjatów. Krytyk filmowy boleje nad tym, że skośnooka rodzina mieszkająca obok Walta Kowalskiego nie jest w stanie sama się obronić i rozpaczliwie potrzebuje pomocy „białego”. "Gran Torino" – czytamy - przedstawia Hmongów jako rodzinę bezsilną, zależną i potrzebującą patriarchalnej władzy Kowalskiego – białego mesjasza chroniącego ją przed kryminalistami. Z kolei strona bexleychronicle.com donosi, że humor w Gran Torino ociera się o rasistowską prowokację, bo w 99 procentach opiera się na dowcipach Walta Kowalskiego, który nawet po zaprzyjaźnieniu się z rodziną sąsiadów-Azjatów, używa szowinistycznego języka, nie wymawia poprawnie ich imion i żartuje podczas wspólnego barbecue, że skośnoocy jedzą psy. Odpowiadając na zarzuty niektórych dziennikarzy, Clint Eastwood stwierdził, że z powodu terroru poprawności politycznej świat stał się ostatnio „niezwykle nudnym miejscem” wypełnionym ludźmi, którzy obawiają się żartować z innych ras i grup religijnych: „Kiedy dorastałem, było więcej Waltów Kowalskich i nikt nie traktował siebie aż tak poważnie. Stroiliśmy żarty ze wszystkich, nieważne, jakiej byli rasy, jakiej przynależności etnicznej i jaką wyznawali religię. Każdy mógł z tego się pośmiać.” Zdaniem Eastwooda ludzie na Zachodzie stracili poczucie humoru, bo zanim z kogoś zażartują, muszą kilka razy zastanowić się, czy nikogo nie urażą: „Dawniej każda zaprzyjaźniona grupka miała swojego «Sama Żydka« czy «Jose Meksykańca» i to, że żartujemy sobie z naszego wyglądu czy pochodzenia, było naturalne. Dziś marnujemy zbyt dużo czasu i energii na 1/2 Rodzina katolicka - Brudny Harry pod ostrzałem sobota, 28 marca 2009 13:50 poprawność polityczną. Dlatego uważam, że każdy chciałby choć przez 10 minut być Waltem Kowalskim”. Clintowi Eastwoodowi, znanemu z takich filmów jak Brudny Harry i Bez przebaczenia, nie po raz pierwszy zarzuca się rasizm. W 2008 r. znany czarnoskóry reżyser Spike Lee skrytykował Eastwooda za to, że ten w swojej wojennej dylogii o bitwie o Iwo Jimę (Sztandar chwały i Listy z Iwo Jimy) nie pokazał żadnego... Murzyna. Eastwood doradził wtedy Lee, „żeby się zamknął”, bo czarnoskórzy żołnierze nie odegrali w tej potyczce z 1945 r. żadnej roli – zapewnił też, iż nigdy nie będzie naginał faktów historycznych do wymogów poprawności politycznej. Obrażony Spike Lee powiedział, że Eastwood potraktował go, jak gdyby byli „na plantacji”, a twórczość Eastwooda to kolejny etap „przemilczania udziału miliona Afroamerykanów w II wojnie światowej”. Magdalena Żuraw Źródło: Niezależna.pl 2/2