Przeczytaj fragment
Transkrypt
Przeczytaj fragment
VI Massimo Gandolfini PSYCHICZNE KONSEKWENCJE ABORCJI: RZECZYWISTOŚĆ KLINICZNA, KTÓREJ NIE MOŻNA DŁUŻEJ UKRYWAĆ 1. Wprowadzenie Jedna z podstawowych zasad dobrej praktyki lekarskiej nakazuje weryfikację po jakimś czasie rezultatów, jakie przyniosła terapia; lecznicza czy chirurgiczna. Oznacza to obiektywne sprawdzanie zarówno dobrodziejstw, jak i nieprzewidzianych albo niepożądanych efektów ubocznych w celu zoptymalizowania postępowania klinicznego. Konsternację wywołuje fakt, że mamy przed sobą poważny brak danych i statystyk na temat możliwych konsekwencji dla psychiki kobiety, a wywołanych dokonaniem umyślnego przerwania ciąży, i to po udowodnieniu, że każde traumatyczne wydarzenie wpływa na psychiczno-emocjonalny habitus zainteresowanej osoby. Skoro porażka ekonomiczna czy zawód miłosny niosą za sobą zaburzenia równowagi neuropsychicznej, co jest szeroko udokumentowane i podejmowane na polu diagnostyczno-terapeutycznym, to trzeba się zastanowić, jak to możliwe, że tak bolesne wydarzenie, jak umyślne przerwanie ciąży, może zaistnieć bez pozostawienia śladu, zwłaszcza i przede wszystkim u bezpośrednio zainteresowanej tym osoby. 146 Badanie w tym kierunku jest konieczne przynajmniej z dwóch powodów. Z szacunku do kobiety, która prosi o przerwanie ciąży i która ma prawo poznać wszystkie implikacje medyczne i psychiczne, jakie niesie ten zabieg (bowiem nieobiektywna „zgoda poinformowanej” jest niedozwolona i naganna). A także z uwagi na wiedzę medyczną, która wymaga rozważenia dokonywanych wyborów klinicznych – także na podstawie konsekwencji, jakie one przynoszą. Jeżeli chodzi o rezultaty przerywania ciąży, to we Włoszech panuje prawie całkowita niewiedza. Polityczne tabu cechujące minioną i aktualną historię ustawy 194 zdołało zmusić do milczenia nawet naukę. Wydawać by się mogło, że we Włoszech można rozmawiać, dyskutować, krytykować, nawet obrażać wszystko i wszystkich, nie można jednak ruszać ustawy o legalizacji aborcji pod karą wykluczenia ze świata kultury i demokracji. W innych krajach już od lat coś się dzieje: debata naukowa, uwolniona od ciężaru radykalnego przeciwstawiania zwolenników laickości katolikom (które tyle zła wyrządza nauce), zdecydowanie podejmuje temat psychicznych konsekwencji aborcji: dla kobiety, która jej dokonała, dla partnera, dla relacji pomiędzy nimi, dla już urodzonych dzieci, czy też dla tych, które urodzą się później, a także i dla zaangażowanego w nią personelu medycznego. 2. Badanie konsekwencji psychicznych przerwania ciąży W Stanach Zjednoczonych problem ten zaczęto podejmować w 1985 roku. Od tamtej pory opublikowano około 400 prac naukowych, przy czym jest rzeczą drugorzędną, 147 że zawierają one często sprzeczne dane i statystyki. Alarm społeczny wybuchł po serii artykułów opublikowanych przez New York Times, w których twierdzono, że w USA dochodzi do około 6 milionów ciąż rocznie, z czego 3 miliony nieplanowanych. Spośród tych ostatnich 1,3 miliona zostaje przerwanych. Na początku lat 90-tych American Psychological Association (APA, 1993) dokonało skrupulatnego przeglądu literatury na ten temat i wyciągnęło wnioski, że pojedyncze przerwanie ciąży nie powoduje chorób psychicznych długoterminowych. Natomiast w 2006 w Journal of Youth and Adolescence (Coleman, 2006) została opublikowana praca, w której stwierdzano, że aborcji sprowokowanej towarzyszy jedno z najwyższych niebezpieczeństw choroby psychicznej w stosunku do niepożądanych urodzin. Badanie narobiło tyle szumu, że Trybunał Południowej Dakoty zaproponował prawne zablokowanie aborcji. Inicjatywa upadła, ale rozpoczęła się zaciekła debata nad możliwymi konsekwencjami psychicznymi przerywania ciąży. Czasopismo Lancet 1, cytując APA jako źródło, mimo wszystko apelowało: „To, że niektóre kobiety doświadczają problemów psychicznych po aborcji, nie powinno być banalizowane (...). Kobietom, które postanawiają dokonać aborcji, należy dostarczyć stosowny pakiet późniejszej kuracji, która obejmowałaby opiekę psychologiczną, kiedy jest im potrzebna”. Jest to pośrednie potwierdzenie, że, pomijając już statystyczne dane liczbowe, problem psychologicznych rezultatów praktyki aborcyjnej istnieje i nie można go ignorować. Alarmujące jest też badanie fińskie (Gissler, Hemminki, Lonnqvist, 1996), które uwzględniło wszystkie kobiety w wieku rozrodczym, które w latach 1987-1994 popełniły 1 148 www.thelancet.com, t. 372, August 23, 2008. samobójstwo. Uwypuklono w nim, że spośród wszystkich samobójstw 5,4 proc. łączyło się z ciążą: – 5,9 proc. łączyło się z narodzeniem niechcianego dziecka; – 18,1 proc. łączyło się z poronieniem; – 34,7 proc. łączyło się z przerwaniem ciąży. Inne badanie (Reardon, 1987) przeprowadzone na kobietach, które zdradzały zaburzenia psychiczne powstałe po przerwaniu ciąży, dokumentuje, że 60 proc. z nich miało myśli samobójcze, 28 proc. próbowało dokonać samobójstwa, a 18 proc. ponawiało próbę nawet po wielu latach od aborcji. Te dane pokazują, że przerwanie ciąży zwiększa niebezpieczeństwo samobójstw u kobiet, które się go dopuściły. Jednak nie pokazują, jaki rodzaj relacji może istnieć pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami. Innymi słowy, wskazują epidemiologicznie znaczący związek między przerwaniem ciąży i samobójstwem, ale z tego faktu nie można jeszcze stwierdzić istnienia bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego między ryzykiem samobójstwa i aborcją. Również w kontekście skandynawskim przeanalizowano występowanie objawów depresyjnych – po przerwaniu ciąży – u młodych kobiet w wieku od 15 do 25 lat. Oto jak można streścić rezultaty badania (Fergusson, Horwood, Ridder, 2006): – u kobiet w wieku 15-18 lat depresja jest obecna u 31,2 proc. normalnej populacji, u 35,7 proc. w okresie poporodowym, a u 78,6 proc. po przerwaniu ciąży; – u kobiet w wieku 18-21 lat: u 27,5 proc. populacji normalnej, u 34,5 proc. w okresie poporodowym, a u 45,1 proc. po przerwaniu ciąży; – u kobiet w wieku 21-25 lat: u 21,3 proc. populacji normalnej, u 30,5 proc. w okresie poporodowym, a u 41,9 proc. po przerwaniu ciąży. 149 Zatem kobiety, które dokonały przerwania ciąży, ujawniają większą skłonność do depresji, a niebezpieczeństwo to ma tendencje do podwyższania się w przypadku młodego wieku. Osoby więc małoletnie są znacząco i poważnie na nią narażone. Zresztą trudno byłoby sądzić, że wydarzenie tak angażujące na płaszczyźnie emocjonalno-afektywnej może przejść bez śladu dla sfery psychicznej. Nawet codzienne doświadczenia pokazują jak wpływają na każdego z nas wszelkiego rodzaju bolesne wydarzenia, jak chociażby wypadek drogowy, choroba, porażka ekonomiczna, doznana zniewaga czy potwarz. Tym bardziej tak poważne wydarzenia, jak aborcja nie może „spłynąć” bez konsekwencji. Dlatego dawno kliniczne objawy związane z okresem poaborcyjnym zostały wprowadzone do DSM III (Diagnostic and Statistic Manual of Mental Disorders) w American Psychiatric Association, w obrębie tzw. PTSD. Przekonano się bowiem, że przerwanie ciąży jako takie jest wydarzeniem traumatycznym dla psychiki, przy czym może spowodować dodatkowo ujawnienie się dotąd utajonego stanu psychopatologicznego. Wobec tego można zadać sobie pytanie, jak to się stało, że nie przewidziano konsultacji risk assessment (ocena ryzyka) już we wstępnym okresie podejmowania decyzji o aborcji? Tak, aby w pełni uświadomić kobiecie to, że podejmuje decyzję w sprawie, w której istnieje wiele nie do końca przewidywalnych konsekwencji. Z czysto nozologicznego, opisowego punktu widzenia, w wyniku aborcji sprowokowanej, wyróżniono trzy stany kliniczne: – psychoza poaborcyjna, która pojawia się bezpośrednio po aborcji, trwa ponad pół roku i jest zaburzeniem interesującym przede wszystkim psychiatrię; 150 – stres poaborcyjny, który pojawia się w okresie 3-6 miesięcy po przerwaniu ciąży i jest lekkim zaburzeniem – z reguły przynależnym do psychologii; – syndrom poaborcyjny, który stanowi zespół zaburzeń, jakie mogą pojawić się zarówno tuż po przerwaniu ciąży, jak i po kilku latach, ponieważ przez długi czas może być on ukryty w podświadomości, przez co nie jest łatwy ani do przewidzenia, ani do rozpoznania. W 2009 roku w USA przeprowadzono badanie (Major, Appelbaum, 2009), które zestawiało powstanie zaburzenia lęku związanego z przerwaniem ciąży i zaburzenie przypominające donoszenie niechcianej ciąży. Badanie to ujawniło, że w krótkim terminie aborcja wprowadza obniżenie poziomu lęku, podczas gdy w długim okresie wyraźnie on wzrasta, osiągając poziom tzw. uogólnionego lęku (PTSD). Dokładniej, po pięciu latach od przerwania ciąży 18 proc. badanych kobiet zdradzało zespół stresu pourazowego, a 46 proc. wysoki wstrząs wynikający ze stresu. Po dwunastu latach od przerwania ciąży 14,3 proc. zdradzało zaburzenia uogólnionego lęku. Jeżeli chodzi o depresję, to kobiety, które poddały się umyślnemu przerwaniu ciąży, prezentowały 65 proc. więcej prawdopodobieństwa rozwinięcia się u nich depresji klinicznej niż kobiety, które doprowadziły do końca niepożądaną ciążę (Reardon, 2003). Wyjątkowo znaczący jest fakt, że ciąża następująca po przerwaniu ciąży nie stanowi „wydarzenia rekompensującego”, będącego w stanie usunąć objawy depresyjne. To dowiedzione empirycznie stwierdzenie ma określone znaczenie: ujawnia, jak na psychikę kobiety głęboko wpływa aborcja. Jeżeli bowiem w praktyce klinicznej często widzimy, jak jakieś pozytywne wydarzenie jest w stanie przekreślić wcześniejsze wydarzenie negatywne (na przykład porażka ekono151 miczna powodująca lek i depresję, która znacząco zostaje zlikwidowana przez następujący po niej sukces finansowy), to w przypadku nieodwracalnej straty takiej, jak śmierć (np. pustka pozostawiona przez dziecko stracone w wypadku drogowym) nie zostaje zapełniona przez urodzenie kolejnego dziecka albo przez obecność innych dzieci. To samo dzieje się przy poronieniu i aborcji – w tym ostatnim przypadku, ze zwiększonym poczuciem winy, ponieważ wybór zależał od kobiety. W rezultacie często zauważa się, że stan depresyjny po poronieniu poprawia się wraz z upływem czasu – w przeciwieństwie do tego, co się dzieje z depresją po umyślnym przerwaniu ciąży. Szczególną uwagę należy zwrócić na przerywanie ciąży u małoletnich. Banalizacja kultury miłości i seksualności, połączona z silnymi bodźcami płynącymi z mediów do osób w wieku dorastania, w połączeniu z decyzjami społecznymi i pedagogicznymi co najmniej niestosownymi (jak rozdawanie prezerwatyw w szkołach, co w Stanach Zjednoczonych zrodziło zachętę do wczesnego seksu, przy czym prezerwatywy rozprowadzane były darmo, często też były źle wykorzystywane z powodu braku doświadczenia związanego z bardzo młodym wiekiem) spowodowały alarmujący wzrost aborcji u małoletnich. Włoskie dziewczęta w wieku adolescencji, które dokonały przerwania ciąży, stanowiły w 1999 roku 2,6 proc., a w 2008 – 3,6 proc. 2, a przecież tak młode dziewczęta są na płaszczyźnie psychicznej słabiej „wyposażone” do stawiania czoła psychopatologicznemu ryzyku, jakie niesie aborcja. 2 152 www.ministerodellasalute.it, Relazione annuale Legge 194/78. 3. Podsumowanie Zostało już udokumentowane, że utrata ciąży niesie ze sobą konsekwencje negatywne dla równowagi psychicznej kobiety, która jej doświadcza. Tak w przypadku poronienia, a w jeszcze bardziej poważny sposób – dla kobiety, która ją wywołuje. Ciąża (jak dojrzewanie czy menopauza) jest okresem w życiu kobiety, w którym dokonują się poważne zmiany fizyczne i psychiczne. A to pociąga za sobą, że aborcja – wpisując się w stan kruchości i wrażliwości, jaką ciąża już sama z siebie przynosi matce – może być bodźcem do powstania nawet ciężkich mechanizmów psychopatologicznych. Na płaszczyźnie ściśle naukowej jest, być może, jeszcze za wcześnie mówić o prawdziwym i rzeczywistym „syndromie poaborcyjnym”. Bardziej poprawnie należałoby mówić o wzroście „poaborcyjnego ryzyka psychopatologicznego” albo „psychologicznych konsekwencjach aborcji”. Badania epidemiologiczne powinny być rozszerzone tak w perspektywie pełnej oceny konsekwencji tego aktu medyczno-chirurgicznego, jak i w celu dostarczenia zainteresowanej kobiecie nieodzownej pomocy zarówno na etapie podejmowania decyzji o aborcji, jak i na etapie późniejszego leczenia. Przerywania ciąży nie powinno się uważać za nietykalne tabu, a jeśli ono niesie ze sobą niebezpieczeństwa kliniczne, specjaliści mają obowiązek poznać je, poinformować o nich, zapobiegać im i naprawiać ich skutki. Ewentualne odstąpienie kobiety od aborcji, jako m.in. rezultat dogłębnego jej poinformowania o możliwych konsekwencjach psychicznych aborcji, nie ma nic wspólnego z „terroryzmem psychologicznym”. Jest po prostu prezentacją wiedzy, która uczyni wybór w pełni świadomy i dobrowolny. Przygotowywanie się do okazania pomocy kobietom, które doznają zaburzeń 153 psychicznych po przerwaniu ciąży, oznacza okazanie opieki temu, kto jest chory, a posługa ta nie ma nic wspólnego z „demonizowaniem” czy „obwinianiem” kobiety. Jest rzeczą paradoksalną, że ustawa 194/78, która przewiduje możliwość aborcji z powodów zdrowotnych kobiety, nie przewiduje opieki dla kobiet, które w następstwie aborcji doznały negatywnych konsekwencji dla swego zdrowia psychicznego. Właśnie dla poszanowania wolnego wyboru kobiety staje się koniecznością poinformowanie jej w sposób naukowy i całościowy o wszystkich zagrożeniach związanych z aborcją, gdyż z wiedzy tej może wypływać właśnie wolny i świadomy wybór, który może być decyzją zarówno o aborcji, jak też o odstąpieniu od niej i donoszeniu ciąży do końca. 154