Rodzice czytają bajki pani minister

Transkrypt

Rodzice czytają bajki pani minister
Ratuj Maluchy, sześciolatki do szkół, likwidacja zerówek, protest
Rodzice czytają bajki pani minister
Rodzice czytają bajki minister Hall
„Trzy świnki”
Dawno dawno temu żyły sobie trzy świnki. Jedna z nich była bardzo leniwa, druga trochę leniwa a trzecia świnka była
pracowita. Wszystkie trzy postanowiły wybudować sobie domki. Pomysł leniwej świnki był bardzo ambitny. Świnka
długo chwaliła się przed swoimi siostrzyczkami, że jej domek będzie najładniejszy. Szybko okazało się jednak, że
leniwa świnka nie ma ochoty zbytnio trudzić się przy budowie swojego domku. Skończyło się na słomianym szałasie.
Przyszedł wilk, domek zdmuchnął a leniwą świnkę pożarł.
Los świnki mniej leniwej niestety nie był lepszy. Ona także postawiła na oszczędność sił środków i czasu. Chociaż
domek był z patyków, zły wilk zdmuchnął go w jednej chwili a świnkę zjadł. Dopiero świnka pracowita zabrała się
porządnie do roboty. Wiedziała, że budowa domku to nie przelewki, że trzeba się solidnie napracować, zdobyć dużo
cegieł, których nikt nie rozdaje za darmo, zrobić zaprawę i pracować długo i starannie. Domek świnki pracowitej
przetrwał atak wilka. Brawo pracowita świnko!
Koniec.
Jaś i Małgosia
Dawno, dawno temu w małej chatce pod lasem mieszkała biedna ale bardzo szczęśliwa rodzina: mama, tata drwal i
dwoje dzieci: sześcioletni Jaś i rok młodsza Małgosia.
Niestety pewnego dnia spadło na nich straszne nieszczęście - mama Jasia i Małgosi umarła. Po niedługim czasie
drwal ożenił się ponownie. Macocha okazała się złą kobietą bez odrobiny serca dla biednych sierotek. Kazała mężowi
wyprowadzić dzieci do lasu i tam zostawić na pastwę wilków. Jaś i Małgosia długo błądzili po lesie szukając drogi do
domu. Nagle ich oczom ukazał się niezwykły widok. Spomiędzy drzew wyłoniła się chatka, której ściany zrobione były
z piernika, dach z cukierków a okiennice z białej czekolady. Przez cukrowe szybki widać było pokój pełen kolorowych
zabawek i gier edukacyjnych. „Jasiu! To cud!” - zakrzyknęła Małgosia i oboje weszli do domku. Na to tylko czekała
zła czarownica!
Złapała Jasia i wrzuciła do metalowej szatni. Małgosię zaś zagoniła do pracy. Biedne dzieci bardzo płakały. Tęskniły
za tatusiem, nie rozumiejąc czemu pozwolił na wypędzenie ich z domu. Ponieważ oboje byli bardzo sprytni szybko
obmyślili podstęp by uwolnić się z sideł złej czarownicy. Potem odnaleźli drogę do domu. Ich tatuś zrozumiał że nie
wolno tak traktować małych dzieci i wygonił z domu złą macochę.
Koniec
„Nowe szaty cesarza”
Dawno dawno temu w odległej krainie żył cesarz.
Mieszkał we wspaniałym pałacu wyłożonym marmurowymi posadzkami. Otaczał go wspaniały dwór, bardzo mądrzy
doradcy i dostojni ministrowie.
Pewnego dnia pomyślał, że potrzebny jest mu nowy strój. W tym samym czasie do cesarstwa zawitali dwaj oszuści.
Wiedzieli, że cesarz jest bardzo pyszny i postanowili to wykorzystać. Uszyli oni dla króla szatę, którą dostrzec mogą
tylko ludzie mądrzy. Głupiec w ogóle jej nie zobaczy. Cesarz, który uważał się za osobę nader inteligentną przywdział
niewidzialny strój. Jego świta zamarła z wrażenia. Wszyscy ministrowie, doradcy, damy dworu rozpływali się
zachwytu. Nikt przecież nie chciał, żeby pomyślano że jest głupcem. Cesarz pomyślał: jak to wspaniale, że otacza mnie
tylu mądrych ludzi! Ośmielony pochwałami dworu cesarz wyszedł do ludu. Orszak kroczył wśród pospólstwa. Pod
nogi cesarza sypały się kwiaty, wszędzie słychać było okrzyki zachwyconego tłumu. Nagle mały chłopiec, który
dopiero co skończył sześć lat i nie rozumiał jeszcze co to znaczy być mądrym , krzyknął: TATO CESARZ JEST
NAGI!
Koniec.
strona 1 / 3
Ratuj Maluchy, sześciolatki do szkół, likwidacja zerówek, protest
Rodzice czytają bajki pani minister
Szkoła na kurzej łapce czyli bajki minister Hall - felieton
"
Trzy świnki" - czyli wyrównywanie szans
Przedszkolne zerówki uczą sześciolatki o niebo lepiej od zerówek szkolnych. Co więcej, wyniki niedawnych badań
Akademii Świętokrzyskiej, które to wykazały, współfinansowało samo ministerstwo edukacji. Ministerstwo upiera się
jednak, że odbierze sześciolatki z przedszkoli w imię „wyrównania szans”. Niestety, będzie to równanie w dół. Czyli:
skoro wszystkie świnki nie mieszczą się w porządnym domku, to niech wszystkie mieszkają w chatce ze słomy.
Pani minister przyznała w wywiadzie, że ważnym motywem skracania dzieciom edukacji o rok, jest wcześniejsze
wypuszczenie na rynek pracy kolejnych roczników. I tak dowiedzieliśmy się, że w tej bajce występuje również wilk.
„Królewicz i żebrak”, czyli rodzice skontrolują
Pani minister nakreśliła też podział prac przy przygotowaniu reformy: Unia Europejska da pieniądze, samorządy
dostosują szkoły a sprawdzeniem stanu przygotowania szkół i „wywieraniem presji na samorządy” zajmą się rodzice. W
imieniu rodziców możemy powiedzieć: zgoda, ale urzędnicy powinni popilnować w tym czasie naszych dzieci. Pomysł
zamiany ról mogą wykorzystać też inne resorty: niech pacjenci kontrolują wyposażenie szpitali, a kierowcy niech
zaczną monitorować stan budowy autostrad.
„Stoliczku nakryj się” czyli pozwólmy działać samorządom
Zaufajmy samorządom, że poradzą sobie z przygotowaniem szkół - powiedziała w wywiadzie pani minister. Problem w
tym, że już sobie nie poradziły. W ciągu ostatniego roku w wielu miastach (Poznań, Warszawa, Gdańsk, Łódź)
próbowano przenosić przedszkolne „zerówki” do szkół. Rodzice zaprotestowali, mimo że przedszkole jest płatne a
szkoła nie. Powód? W przedszkolach są przestronne sale z zabawkami, bezpieczna szatnia, łazienka, trzy posiłki
dziennie, stała opieka w kameralnej atmosferze, plac zabaw. W szkole – klasa z ławkami, zajęcia na dwie zmiany i
przepełniona świetlica. Samorządy nie są wstanie tego zmienić z braku pieniędzy. I w większości przypadków
wycofały się ze zmian.
„O rybaku i złotej rybce” czyli znajdą się pieniądze
Pomysły na sposób organizacji reformy i źródło jej finansowania zmieniają się jak w kalejdoskopie. W lipcu
ministerstwo ogłosiło, że ma na reformę 150 mln zł z budżetu. Po podzieleniu tej sumy na wszystkie szkoły w Polsce
wystarczy może na zakup papieru do ksero. Na pewno nie na gruntowną przebudowę placówek. W wywiadzie minister
przywołała kolejne kwoty: 200 i 480 mln euro z funduszy europejskich. Nie dodała, że ministerstwo dopiero ma zamiar
starać się o te pieniądze. A co będzie z maluchami, jeśli złota rybka pluśnie ogonem i zniknie w morskiej głębinie?
„Śpiąca Królewna” czyli mamy dużo czasu
Kilka lat temu wprowadzono obowiązek nauki dla 6 latków. W szkołach powstały odziały zerówkowe. I......szkoły
zapadły w sen!
Czy coś się zmieniło? Czy ktoś widział szkołę w której jest odzielna strefa dla sześciolatków?
Czy ktoś widział oddzielne wejścia? Według zaleceń MEN dzieci 6-letnie powinny mieć osobną salę do nauki i
osobną do zabawy i wypoczynku. Dyrektorzy szkół rozkładają ręce i mówią że nie mają wolnych klas – trzeba by je
strona 2 / 3
Ratuj Maluchy, sześciolatki do szkół, likwidacja zerówek, protest
Rodzice czytają bajki pani minister
wybudować. „Mamy jeszcze ponad rok na zmiany” - uspokaja pani minister. Nawet dobra wróżka nie zaczaruje w tak
krótkim czasie wszystkich szkół.
„Pinokio” czyli standardy europejskie
„Dostosujemy polskie szkolnictwo do standardów europejskich” - przekonuje ministerstwo. Jednak w krajach, w
których dzieci idą do szkoły wcześniej, maluchy uczą się w osobnych strefach, mają przestronne sale, przystosowane
do wzrostu sanitariaty, oddzielne wejścia i place zabaw. Żadnej z tych rzeczy nie ma w polskich szkołach i długo
jeszcze nie będzie.
Ministerstwo powinno najpierw dobrze przygotować egzaminy maturalne i gimnazjalne, rozwiązać problem
nauczycielskich wynagrodzeń, zatrzymać w zawodzie młodych, przebudować stare szkoły i wspomóc rozwój
przedszkoli. Wtedy może wziąć się za sześciolatki.
Wzorem dla urzędników niech będzie pajacyk Pinokio, który został zamieniony w chłopca dopiero kiedy wziął się do
pracy. Dopóki bujał w obłokach miał same kłopoty, a od opowiadania bajek zaraz rósł mu długi nos.
strona 3 / 3