Kwiecień 2007 - Pracownicza Demokracja

Transkrypt

Kwiecień 2007 - Pracownicza Demokracja
Pracownicza
Demokracja
Przeciw globalnemu kapitalizmowi i wojnie!
* Lustracja jako narzędzie
władzy
* Irak - więcej krwi na
rękach polskich władz
* Iran - przeciw agresji USA
* Rewolucja Gramsciego
* W obronie życia kobiet
* TIRy na tory!
* Zenon Kosidowski
PiS pęka, czas na
prawdziwą alternatywę
Kwiecień 2007
Nr 96 (148)
Cena: 2 zł
Ci panowie
mogą odejść
Na lewym
skrzydle
Lustracja jako
narzędzie władzy
Lustracja, czyli pęd ku ujawnianiu tajnych współpracowników służb specjalnych PRL, to jeden z czołowych problemów IV RP. Na tyle ważnych, że niemal codziennie
mamy kolejne doniesienia z lustracyjnego frontu. Skoro
nie można uciec od tego męczącego zjawiska, warto zastanowić się, dlaczego pogoń za agentami jest tak kluczową sprawą dla obecnych władz.
Często spotyka się pogląd, że lustracja to po prostu temat
zastępczy. Jest w tym część prawdy. Rządowi, który chce np.
odebrać prawo do wcześniejszych emerytur setkom tysięcy
pracowników, jest na rękę, gdy społeczeństwo nie dyskutuje o
niespełnionych obietnicach „Polski solidarnej”, ale o tym, kto
był, a kto nie był agentem. Kaczyński mogą przy tym mobilizować własny elektorat jednocześnie atakując prawa socjalne
znacznej jego części. Fundamentalny podział klasowy na pracowników i kapitalistów czy ogólniej na biednych i bogatych
zastąpiony zostaje przez podział na „ubeków” i ich wrogów;
obrońców agentów i demaskatorów agenturalnych układów;
PRL, Trzecią i Czwartą RP.
Dlaczego jednak PiS wybiera właśnie lustrację jako temat,
którym mamy się pasjonować? Ma to związek z charakterystycznym dla prawicy postrzeganiem problemów społecznych w
kategoriach spisku określonych grup, narośli na zdrowej
tkance społecznej. Na zdrowej tkance koniecznej „transformacji ustrojowej”, wolnego rynku i prywatyzacji narosła więc
połączona siecią wzajemnych zależności i układów grupa
dawnych aparatczyków i agentów, przez których w gospodarce i polityce pojawiło się szereg problemów i niesprawiedliwości.
Prywatyzacja jest dobra, problem tylko w tym, że
uwłaszczali się dzięki niej „komuniści”. Kapitalizm jest dobry, źli
są tylko ludzie, którzy znaleźli się na jego czele: od przedsiębiorstw po media i wszelkie instytucje państwowe. Tej sieci
wystarczy się pozbyć, a szeroko otworzą się drzwi solidarnego
państwa. Stąd obsesja na punkcie lustracji czy tropienie wszechobecnych macek Wojskowych Służb Informacyjnych
(można odnieść nieodparte wrażenie, że zdaniem członków
obecnego rządu to one stanowiły prawdziwą władzę w Polsce
lat dziewięćdziesiątych).
Lustracja ma też dla władzy funkcję dyscyplinującą.
Także tym można wytłumaczyć rozmach przyjętej w 2006 r.
ustawy lustracyjnej. Na jej mocy procedurze tropienia agentów
rozmaitych instytucji rodem z PRL poddanych ma być kilkaset
tysięcy ludzi! Nie tylko urzędników państwowych wyższego
szczebla, ale m. in. przedstawicieli szeregu zawodów
prawniczych, dziennikarzy czy pracowników wyższych uczelni
– we wszystkich przypadkach pechowców urodzonych przed 1
sierpnia 1972 r. Każdy podlegający pod ustawę musi złożyć
odpowiednim przełożonym oświadczenie o współpracy lub jej
braku. Jeśli oświadczenie okaże się nieprawdziwe – o czym
decyduje sąd na podstawie materiałów Instytutu Pamięci Narodowej – grozi to utratą praw do wykonywania zawodu przez
10 lat. A jak wiemy, nie zawsze jest oczywiste, gdzie kończy
się prośba o paszport a zaczyna współpraca. To władza
zarządza wiedzą o tym kto, co i jak podpisał, tym samym
mając oręż dyscyplinowania niechętnych jej wykształciuchów.
Prezydent Kaczyński stwierdził, że lustracji mogą
bać się tylko agenci. W praktyce akurat realnie działający
agenci bać się jej nie muszą, bo ustawa dotyczy tych, którzy
prowadzili działalność dawniej niż 17 lat temu. Wygląda to
podobnie do planów odebrania przywilejów emerytom
mundurowym – dla PiS są one skandalem, ale tylko jeśli
wywodzą się z zamierzchłej „komunistycznej” przeszłości.
Uprawnienia dzisiejszej policji czy Straży Granicznej rząd chce
natomiast wzmacniać, a nie ograniczać, więc tu żadnych
reform emerytalnych spodziewać się nie można. Na ciekawostki z działalności tajnych służb dotyczących współczesnego ruchu alterglobalistycznego czy antywojennego, niestety,
także nie mamy więc co liczyć.
Filip Ilkowski
GIERTYCH MUSI ODEJŚĆ!
Nauczyciele przeciw
Giertychowi!
Związek Nauczycielstwa Polskiego prowadzi kampanię przeciw
ministrowi
edukacji
Romanowi Giertychowi. W dniu
17 marca w Warszawie miała
miejsce wspaniała demonstracja ZNP - według związku było 16
tysięcy protestujących. Demonstranci
protestowali
pod
Sejmem, Kancelarią Premiera
oraz Ministerstwem Edukacji
Narodowej.
W
manifestacji
oprócz
związkowców uczestniczyli także
uczniowie, rodzice i samorządowcy - oraz grupa osób z Kampanii
"Giertych Musi Odejść".
Skandowano m.in. "Chcemy
edukacji bez indoktrynacji" i "Zero
tolerancji dla Giertycha"
Nauczyciele żądają m.in. 7procentowej podwyżki płac w tym
roku, rozwiązań systemowych
dotyczących wynagrodzenia dla
nauczycieli pracujących przy maturach oraz przedłużenie do 2011
roku możliwości przechodzenia na
wcześniejsze emerytury. Ale
najlepszy postulat to dymisja
Romana Giertycha.
Po demonstracji Giertych bał
się pokazać na ekranach TV.
Zastąpił go równie skrajnie prawicowy nr 2 w ministerstwie,
Mirosław Orzechowski, który
wzniecił żałosny atak na ZNP za
"komunistyczną przeszłość".
Niektórzy uważają, że Roman
Giertych to silny polityk. Jednak
kiedy tysiące
związkowców
wychodzi na
ulice - wygląda na bezradnego.
Trwają
j e d n a k
poważniejsze
ataki
na
nauczycieli niż
śmieszne
obelgi Orzechowskiego.
Według Gaze-
ty Wyborczej (16 kwietnia)
rząd chce odebrać nauczycielom
prawo
do
wcześniejszej emerytury.
Liderzy ZNP muszą
sprostać
oczekiwaniom
swoich członków i intensyfikować kampanię protestu łącznie
ze strajkami.
Entuzjazm nauczycieli na
demonstracji i ich pogarda dla
Giertycha udowadniają, że perspektywy są dobre. Trzeba dodać
też, że kilka tygodni temu, w referendum przeprowadzonym przez
ZNP, ok. 80 proc. głosujących
nauczycieli opowiedziało się za
strajkiem.
IPN nie chce pamiętać
Instytut Pamięci Narodowej
zna się na prawdziwych zbrodniach, takich jak rozmowy ze
Służbą Bezpieczeństwa PRL.
Nic dziwnego, że nie ma czasu
na ściganie mniejszych zbrodniarzy, jak np. wykonawcy
Holocaustu.
14 marca Rzeczpospolita
podała, że Centrum im. Szymona
Wiesenthala
opublikowało
doroczny raport na temat ścigania zbrodniarzy nazistowskich na
świecie. "To smutne, ale prawdziwe. IPN prowadzi obecnie ponad
300 śledztw w sprawie mordowania Żydów, ale od sześciu lat nikogo nie postawił w stan oskarżenia. Nie widać rezultatów!" powiedział gazecie Efraim Zuroff
z Centrum. Jego zdaniem "nie
ma woli politycznej" osądzać dziś
Polaków, którzy dopuścili się
mordów na Żydach. Na pewno
nie pasuje to Kaczorowo-Giertychowych priorytetów. Kaczory
chcą tylko szukać zbrodniarzy
wśród dzisiejszych przeciwników
politycznych. A Giertych kontynuuje dzieło endecji - największej
partii propagującej skrajny antysemityzm w
przedwojennej
Polsce.
W sobotę, 24 marca 2007 r.,
ponad tysiąc osób przemaszerowało od Placu Zamkowego
do Ambasady USA w Warszawie. Demonstracja została zorganizowana przez Inicjatywę
"Stop Wojnie".
Ludzie przyjechali z różnych
miast m.in. z Katowic, Olsztyna,
Gdańska, Szczecina, Lublina,
Łodzi, Wrocławia, Krakowa,
Włocławka, Bydgoszczy. Była
liczna grupa związkowców z
WZZ "Sierpień 80" i Polskiej Partii Pracy. Niektóre organizacje na
demo: Pracownicza Demokracja,
Zieloni 2004, Nowa Lewica,
Młodzi Socjaliści. W proteście
brał udział także wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych
Andrzej Radzikowski, który przemawiał do demonstrujących.
Ważne jest, by w przyszłości
związki zrzeszone w OPZZ i inne,
nieobecne do tej pory związki
zawodowe, zmobilizowały swoich
członków do uczestnictwa w
antywojennnych protestach.
Oczywiście protestowało też
mnóstwo niezrzeszonych. Wśród
nich było sporo młodych ludzi,
którzy pierwszy raz uczestniczyli
w demonstracji. Przy Pałacu
Prezydenckim wystrzelano ze
specjalnej "wyrzutni" gumowe i
pluszowe kaczki w kierunku rezydencji Lecha Kaczyńskiego.
Niektóre hasła na demonstracji
to: Wyrzutnia dla rządu nie dla
rakiet - Nie dla baz USA - George
Bush terrorysta nr 1 - Precz z
imperialnym terrorem USA - Nie
wojnie z Iranem - Nie wysyłać
wojsk do Afganistanu - Stop okupacji Iraku - Nie tarczy antyrakietowej w Polsce - Lech Kaczyński terrorysta. I oczywiście hasło Żadnej krwi za ropę.
Kontakt do Inicjatywy Stop
Wojnie: [email protected],
tel. 0600 599 306, www.isw.w.pl
Demonstracja w 4. rocznicę napaści na Irak
Przeciw wojnie i “tarczy”
2
24.03.07 Warszawa. Przed
Ambasadą USA.
Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *
PiS pęka, czas na
prawdziwą alternatywę
Jarosław Kaczyński jest coraz słabszy. Rządzi dzięki 10 - procentowemu
poparciu całego elektoratu (PiS w
wyborach parlamentarnych zdobył
ok. 25 proc. głosów przy 40 procentowej frekwencji) dla jego sojuszu
byłych członków konserwatywnego
Porozumienia Centrum i katolicko fundamentalistycznego
Zjednoczenia
Chrześcijańsko-Narodowego.
W chwili pisania tego tekstu (tuż po
opuszczeniu PiS przez Marka Jurka) nie
wiadomo jakie będą trwałe organizacyjne skutki sejmowej klęski w sprawie
zmiany konstytucji. Jednak wiemy, że
od momentu wygrania wyborów
Jarosław Kaczyński nigdy nie wyglądał
na tak bezradnego.
Nie dotyczy to rzecz jasna tylko
samego Jarosława. Brat-prezydent
przyłączył się do osłabienia PiS i własnej prezydentury swoimi niezręcznymi
"poprawkami" do konstytucji.
Oczywiście, sprawa podnieca politycznych komentatorów, ale czy jest ona
ważna dla zwykłych ludzi w Polsce?
Naszym zdaniem - tak. Jest tego
kilka powodów.
*W tle zamieszania w Sejmie dotyczącego zmian konstytucji tkwi niechęć
przytłaczającej większości społeczeństwa dla wprowadzenia jeszcze bardziej
okrutnego zakazu aborcji niż obecnie
obowiązujący.
*Co więcej, tak jak się obawiali
Kaczyńscy, cała sprawa ożywiła
zwolenników prawa kobiet do decydowania o swojej ciąży (patrz s. 8).
* Każde osłabienie autorytetu
władzy jest pozytywnym zjawiskiem dla
wszystkich, którzy chcą walczyć o lepsze życie. Gdy rząd wbija gole do własnej bramki, mocniej się czują związkowcy, działacze antywojenni czy przeciwnicy dyskryminacji.
Nie dla paktu społecznego
Jako byli działacze „Solidarności” bracia
Kaczyńscy zdają sobie sprawę z
potencjalnej siły zorganizowanych pracowników. Dlatego premier tak bardzo
chce, by doszło do uzgodnienia tzw.
paktu społecznego między rządem, pracodawcami a centralami związkowymi.
Dla związkowców pakt społeczny
jest paktem niemocy, co pokazuje
wypowiedź dla Dziennika (30 marca)
Zbigniewa Kruszyńskiego, reprezentanta "Solidarności" w Komisji Trójstronnej:
"Jeśli
jest
możliwość
dialogu
społecznego, to nie możemy z niej nie
skorzystać. Mamy wyjść na ulicę? Nie.
Jeśli można rozmawiać, to rozmawiajmy" - powiedział.
Ugoda z rządem i pracodawcami na
poziomie góry związkowej jest szkodliwa dla członków „Solidarności” i innych
związków zawodowych uczestniczących w obecnie w strajkach i protestach
i hamuje innych przed podjęciem akcji.
Szefowie firm nie mogą się
już doczekać paktu. Jeremi Mordasewicz, ekspert gospodarczy
Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan", powiedział
Dziennikowi, że głównymi elementami ewentualnego porozumienia mają być "reforma
emerytalna", "elastyczność" i
"kształtowanie czasu pracy"
(czyli m.in. późniejsza emerytura
oraz
osłabienie
związków
zawodowych przez zwiększenie
obszaru samozatrudnienia i
umów na czas nieokreślony).
Pracodawcy też liczą na powstrzymanie się związkowców od
nadmiernych (w opinii szefów,
nie pracowników) postulatów
placowych.
Niezależność od rządu i pracodawców jest niezbędna dla
skutecznej walki pracowników.
Dlatego trzeba powiedzieć NIE
dla paktu społecznego, TAK dla
współpracy w strajkach i protestach
między centralami związkowymi!
11.04.07 Wrocławskie lotnisko Starachowice. Kolejne 150
polskich żołnierzy wylatuje do Afganistanu, by walczyć o
“prestiż” Kaczyńskich i imperialną hegemonię USA.
Kwaśniewski
Były prezydent Aleksander Kwaśniewski
wyczuwa niechęć milionów wobec
obecnych rządzących, i widzi brak przebojowości wśród liderów Lewicy i
Demokratów - więc wraca do polityki.
Oleksy w słynnych taśmach
nagranych u miliardera Gudzowatego
miał rację co do Kwaśniewskiego.
"Oluś zawsze był krętaczem, i to małym
krętaczem", powiedział.
Kwaśniewski, gdy był prezydentem,
robił wszystko co mógł, by:
* polityka państwa była przyjazna
wobec bogatych biznesmenów, a
bolesna dla pracowników (rekordowe
bezrobocie, prywatyzacja). Różnica
dochodów między bogatymi a biednymi
w tym czasie rosła w ekspresowym tempie.
* podlizywać się maksymalnie
Waszyngtonowi (poparcie dla okupacji
Iraku i Afganistanu). Co charakterystycznie, Kwaśniewski wini teraz byłego
sekretarza stanu USA Colina Powella za
kłamstwa na temat. broni masowego
rażenia w Iraku - nie ma, oczywiście,
odwagi oskarżyć prezydenta Busha.
* przeciwdziałać zniesieniu okrutnego wobec kobiet zakazu aborcji.
Kwaśniewski w znacznej mierze
doprowadził do sytuacji, w której główne
debaty sejmowe w tej sprawie toczyły
się między prawicą a skrajną prawicą.
Dlaczego czołowi byli liderzy rzekomo lewicowego obozu SLD, jak Miller,
Kwaśniewski i Oleksy, tak zaprzyjaźniali
się z Gudzowatym (z wzajemnością)?
Chodziło, oczywiście, o wzajemne
wsparcie. Dlatego, gdy rządzący zostali
zastąpieni inną ekipą, Gudzowaty
nagrał Oleksego jako dowód przyjaźni
wobec nowej władzy.
Jest w tym cenna lekcja dla wszystkich, którzy chcą obalić Kaczyńskich i
Giertycha: dla uczestników protestów
związkowych,
antywojennych,
w
obronie praw kobiet, przeciwko Giertychowi czy w sprawie Rospudy. Przy
obecnej ekipie rządzącej może
wydawać się kuszące popierać polityczną alternatywę Lewicy i Demokratów
i/czy Kwaśniewskiego. Często w
przeszłości małe partie na lewo od SLD
zgadzały się na obecność swoich
członków na listach Sojuszu. Mówiono,
że SLD ma kasę, biura, struktury.
Tylko, ile jest to wszystko warte, jeśli
popierając listy SLD popieramy tym
samym najbogatszych ludzi w kraju?
Dlatego mamy nadzieję, że spełni
się przepowiednia Oleksego dotycząca
Kwaśniewskiego: "Za co się brał,
zawsze spier.... I to zjednoczenie lewicy
też spier...".
Współpraca
wokół
różnych
protestów i czynienie ich masowymi to
najlepsza droga do stworzenia realnej
politycznej alternatywy wobec Kaczyńskich. Alternatywy opartej o demokrację
od poziomu zakładu pracy, prawa socjalne, sprzeciw wobec dyskryminacji i
zaniechanie polityki wojny.
„Trzeba będzie zmienić charakter
naszego kontyngentu na bardziej
ofensywny” – tak w dniu 5 kwietnia
wypowiedział się Lech Kaczyński na
temat polskich wojsk w Iraku.
Dowódca wojsk lądowych gen.
Waldemar Skrzypczak dodał, że trzeba
pomyśleć „o powrocie z misji doradczo –
szkoleniowej do działań operacyjno –
wojskowych”, a w Iraku „potrzeba więcej
pododdziałów bojowych”. Natomiast
dowódca dowództwa operacyjnego gen.
Tacik rozpatrywał możliwość zwiększenia liczebności polskiego kontyngentu.
Przekaz polskich władz cywilnych i
wojskowych jest jasny – polscy żołnierze
okupacyjni w Iraku mają zabijać na większą skalę. Już dzień po wypowiedzi
Kaczyńskiego okazało się jak ma wyglądać „zmiana charakteru kontyngentu”.
Polscy żołnierze wzięli udział w operacji
wojsk okupacyjnych o kryptonimie
„Czarny Orzeł”, której celem było
zgniecenie ruchu oporu w mieście
Diwanija, związanego głównie z Armią
Mahdiego popularnego szyickiego
duchownego Muktady as Sadra. Telewizyjne Wiadomości z dumą podały, że w
walkach w tym mieście zabito „ok. 60
przywódców terrorystów”.
Gdy władze Polski coraz głębiej
zanurzają swoje ręce we krwi, jako
mieszkańcy tego kraju jeszcze głośniej
mówimy: „Nie w naszym imieniu!”. Zdecydowana większość społeczeństwa
domaga się wycofania wojsk polskich z
Iraku, a nie większego udziału w haniebnej okupacji tego kraju. Inicjatywa „Stop
Wojnie” zrobi wszystko, by rządzący o
tym fakcie nie zapomnieli.
Str. 2-3: Filip Ilkowski,
Ellisiv Rognlien,
Andrzej Żebrowski,
Więcej krwi na rękach
polskich władz
3
Kontakt: patrz s.2.
Rząd niszczy Dolinę Rospudy
samego
początku, bo od
roku 1999.
Z
drugiej
strony, politycy
szczujący
udręczonych
augustowian
na ekologów
nie zrobili dotąd nic, aby ulżyć ich doli: nie
skierowano ruchu na trasy objazdowe, nie
przerzucono transportu tranzytowego na
kolej, nie wykonano nawet kładek nad
jezdnią i sygnalizacji świetlnej.
TIRy na tory, nie na torfy
Plany rządy przeprowadzenia trasy przez
Dolinę Rospudy wywołały ostatnio spore
protesty. Jak chronić przyrodę? Jak
pogodzić ochronę środowiska z bezpieczeństwem mieszkańców?
Pracownicza Demokracja zadała pytania o Rospudę Pawłowi Listwanowi,
uczestnikowi
ruchu
ekologicznego
(dawniej Federacja Zielonych, Stowarzyszenie „Dosyć Dymu...”).
31 marca 2007 r. rozpoczęto prace nad
budową obwodnicy Augustowa, która
ma przeciąć Dolinę Rospudy. Politycy
lokalni i rządowi twierdzą że ekologów
nie obchodzi los mieszkańców Augustowa, którzy potrzebują tej obwodnicy
by pozbyć się TIRów z ich miasta. Jak
byś odpowiedział na takie zarzuty?
Jaka jest opinia społeczeństwa w tej
sprawie?
Według badań CBOS tylko co piąty
badany (19 proc.) chce, by była budowana
w wariancie popieranym przez rząd,
przecinającym cenne przyrodniczo torfowisko. 62 proc. respondentów chce, by
je ominęła. 17 proc. odpowiada, że nie ma
wystarczającej wiedzy, by zająć jednoznaczne stanowisko. Podobne wyniki dał
sondaż PBS dla "Gazety Wyborczej" z 26
lutego. Są to dane ze strony
www.greenpeace.org/poland/
Ekolodzy nigdy nie twierdzili, że obwodnica jest niepotrzebna. Powinna jednak
przebiegać inną trasą, nie przez najcenniejszy przyrodniczo fragment doliny.
Protesty przeciwko przyjętemu przez
władze przebiegowi trasy trwają niemal od
Jak myślisz, dlaczego rząd nie chce
obwodnicy w innym miejscu?
Powodów jest kilka. Fakt, że poczyniono
już wstępne inwestycje (projekt drogi, a
zwłaszcza wykup gruntów) oraz typowy dla
tego rządu przymus stawiania na swoim w
każdej sprawie, słusznej czy nie.
Wcześniej natomiast - wygląda na to, że
po prostu decydenci szli po linii najm-
Dolina Rospudy
niejszego oporu. Ktoś przedstawił taki a
nie inny projekt, ktoś go "klepnął"... Nie
zadano sobie trudu, żeby poważnie
przeanalizować rozwiązania alternatywne
- to jest zresztą jeden z głównych
zarzutów, które skłoniły Komisję Europejską do pozwania Polski przed Europejski
Trybunał Sprawiedliwości.
Tymczasem w grę wchodziło wiele wariantów trasy Helsinki-Warszawa, z których
część omijała nie tylko Augustów, ale i
Białystok, przecinając również mniej
terenów przyrodniczo cennych. Władze
forsowały jednak wariant przez Białystok i
przez torfowisko Rospudy, czyli, jak
niedawno przyznał przedstawiciel rządu,
"najgorszy z możliwych". Nie wiemy, czy to
zwykły przejaw urzędniczej inercji, czy też
stały za tym inne interesy.
Uczestnicy protestów w sprawach
związanych z ochroną środowiska
często lansują hasło "TIRy na tory". Czy
możesz wyjaśnić jak wyglądałaby
realizacja takiego hasła?
Są dwie możliwości. Prostsza dla transportowców: TIR-y przewozi się na specjalnych
platformach
kolejowych.
Rozwiązanie takie jednak jest ograniczone
dostępną liczbą owych platform. Drugie
rozwiązanie: ciężarówki zostają na granicy, a przez Polskę jadą same kontenery z
towarem, odbierane na drugiej granicy
(albo blisko miejsca przeznaczenia) przez
inne ciężarówki. Tym sposobem kolej
może przewieźć znacznie więcej.
Dziękujemy za rozmowę.
Ze Świata * Ze Świata * Ze Świata * Ze Świata *
Doradcy Blaira przyznają...
Naprawdę zginęło
ponad 650 tys.
cywilów w Iraku
Brytyjskie czasopismo medyczne The Lancet podało w
październiku 2006 r., że według badania Johns Hopkins
University (USA) ponad 650 tys. irackich cywilów zginęło od
czasu inwazji na Irak dokonanej przez koalicję USA w marcu
2003 r.. Polskie wojska uczestniczyły w inwazji od początku
i wciąż uczestniczą w okupacji tego kraju.
Brytyjski rząd od razu ostro skrytykował raport twierdząc, że
jest on daleki od ścisłości. W USA prezydent Bush powiedział:
"Nie uważam, że to jest wiarygodny raport".
W marcu BBC podało, że naukowcy w Departamencie ds.
Międzynarodowego Rozwoju (brytyjskiego rządu) uważali
inaczej. Twierdzili że badania zostały przeprowadzone stosując
znane wiarygodne metody.
Nawet główny doradca brytyjskiego ministerstwa obrony
uważał, że w ciągu badań stosowano niemalże najlepsze praktyki ("best practice"). Urzędnik brytyjskiego MSZ powiedział, że
rząd nie powinien próbować ośmieszać The Lancet.
Przypomnijmy, że badacze rozmawiali z prawie 1850 rodzinami (ponad 12 800 osób). W prawie 92% przypadków rodziny
ofiar pokazały dowód dla ich odpowiedzi w postaci certyfikatów
śmierci. Dla porównania, gdy firmy takie jak CBOS czy TNS
osób przeprowadzali w ostatnim miesiącu badanie na temat
poparcia dla polskich partii politycznych, ich badacze rozmawiali
z ok. 1000 respondentów – i to w kraju liczącym ponad 38 milionów osób, podczas gdy ludność Iraku wynosi mniej niż 27 milionów.
Osoby, które znają trochę język angielski, mogą przeczytać
artykuł lekarza i redaktora naczelnego The Lancet Richarda Hortona w Guardianie (26 marca 2007 r.)
http://www.guardian.co.uk/comment/story/0,,2044157,00.html
Milionowa demonstracja w Nadżafie
Irakijczycy jednoczą się
przeciwko okupacji
W dniu 9 kwietnia ok. miliona Irakijczyków demon- atakowali innych Irakijczyków, ale dołożyli wszystkich starań,
strowało w mieście Nadżaf przeciwko okupacji ich kraju aby wyprzeć okupanta z kraju. Dzień później na czele
przez USA. Protest odbył się w czwartą rocznicę przeję- demonstracji, jako symbol jedności, szedł sunnicki duchowny
cia Bagdadu przez wojska amerykańskie.
a w proteście uczestniczyły sunnickie delegacje.
Ludzie przyjechali do Nadżafu z całego kraju, nawet z
Sadr nakłaniał członków armii i policji do zachowania
Latifiji and Mahmudiji, miejsc w których ostatnio było dużo niezależności od sił zbrojnych USA. Wysoki urzędnik w orga"sekciarskiej" przemocy (czyli walk między członkami nizacji Sadra, Salah al-Obajdi, powiedział: "Mamy nadzieję,
różnych wyznań - w tym przypadku między szyitami i sunni- że na rocznicy w przyszłym roku będziemy niepodległym i
tami).
wyzwolonym Irakiem z pełną suwerennością,".
Inicjatorem demonstracji był szyicki duchowny Muktada
Z ostatniej chwili: 16 kwietnia sześciu ministrów z polityal-Sadr - jego Armia Mahdiego wznieciła od roku 2003 dwa cznej organizacji Sadra opuściło rząd premiera Malakiego.
powstania przeciwko okupacji.
Sadryści, którzy posiadają jedną czwartą mandatów w parlaW przededniu demonstracji partyzanci Sadra uczest- mencie, domagają się określenia terminu wycofania
niczyli w bitwie o Diwaniję przeciw siłom USA i ich amerykańskich wojsk z Iraku - co było głównym postulatem
sojusznikom (m.in. Polski).
demonstracji w Nadżafie.
W Nadżafie skandowano "TAK
dla Iraku, TAK dla suwerenności,
NIE dla okupacji". Odczytano
oświadczenie, w którym Sadr
powiedział: "Jak dotąd minęło 48
miesięcy lęku, ucisku i tyranii okupacyjnej, cztery lata które przyniosły
tylko więcej śmierci, zniszczeń i
upokorzenia."
Niestety, niektóre części Armii
Mahdiego uczestniczą w sekciarskich mordach dokonywanych na
sunnitach, często w odwecie na
bomby samochodowe w szyickich
dzielnicach. Inne jej części starają
się o jedność z sunnitami.
8 kwietnia Sadr apelował do
swoich zwolenników, by nie 09.04.07 Nadżaf. Demonstranci nosili flagi irackie, a nie żółte i czarne flagi
4
szyickie. Chcieli podkreślić jedność Irakijczyków przeciw okupantowi.
Ze Świata * Ze Świata * Ze Świata * Ze Świata *
IRAN
Stańmy po stronie mieszkańców
Iranu przeciwko agresji USA
Stany Zjednoczone wysłały już do
Zatoki Perskiej dwa lotniskowce, a trzecia grupa bojowa jest w drodze. Wszystkie trzy mają na pokładzie broń
jądrową. USA od kilku miesięcy wzmagają pogróżki pod adresem Iranu –
dzieje się to w miarę pogarszania się
sytuacji w okupowanym Iraku.
Amerykańscy neokonserwatyści winią
za nią Iran i gromadzą w regionie siły
wojskowe, przygotowując je do ataku na
ten kraj. Media wykorzystują zatrzymanie
przez Iran brytyjskich marynarzy jako
pretekst do propagowania karykaturalnego obrazu Iranu jako brutalnego i zacofanego państwa, rządzonego przez dyktaturę “szalonych mułłów”. Te stereotypy
wpisują się w ramy islamofobii rozpętanej
na użytek głoszonej przez George'a
Busha “wojny z terrorem”, a mającej
usprawiedliwić okupację Iraku i Afganistanu.
Obydwie okupacje coraz głębiej toną
we krwi. Fakt ten, w połączeniu z porażką
zadaną armii Izraela przez libański ruch
oporu w sierpniu ub. r., skłania imperialistów do koncentrowania prowojennej
retoryki na Iranie. Starają się oni zbudować koalicję przeciwko Iranowi z udziałem proamerykańskich reżimów w niektórych krajach arabskich – m.in. w Arabii
Saudyjskiej, Egipcie i Jordanii. W tym celu
znowu biją pianę kłamstw o “broni
masowego rażenia” – tym razem chodzi o
irański program nuklearny.
Prawda o Iranie bardzo odbiega od
obrazu malowanego przez prowojenną
propagandę. W przeciwieństwie do absolutnych dyktatur panujących np. w Arabii
Saudyjskiej, ustrój polityczny Iranu jest
ograniczoną formą demokracji, gdzie
władza jest rozproszona między elitę
klerykalną a polityków pochodzących z
wyborów. Ten złożony system powstał w
wyniku irańskiej rewolucji roku 1979.
Klasa panująca w Iranie oraz scena polityczna tego kraju są podzielone na mnóstwo frakcji.
Iran ma silne i wpływowe społeczeństwo obywatelskie. Zwykli obywatele
Iranu uczestniczą w różnych ruchach
radykalnych, walczących o prawa ekonomiczne i polityczne. Układ ten przynosi
niekiedy zaskakujące rezultaty, takie jak
wybór obecnego prezydenta, konserwatysty Mahmuda Ahmadinedżada, w
roku 2005. Ahmadinedżad obiecywał uporać się z korupcją, bezrobociem i
nierównościami, które charakteryzowały
irańską gospodarkę od czasu wprowadzenia neoliberalnych reform w latach
90-tych. Większość obietnic pozostała
jednak niespełniona.
Wiodące ruchy praw obywatelskich w
Iranie tworzą kobiety, studenci i pracownicy. Około dwóch trzecich z 70 milionów
mieszkańców to osoby do 30-go roku
życia. W przybliżeniu 64 procent studentów stanowią kobiety. Ruchy obywatelskie
domagają się większych praw demokratycznych, szczególnie dla kobiet, ale także
miejsc pracy i zniesienia ekonomicznych
nierówności. Nieugięcie sprzeciwiają się
przy tym amerykańskiemu imperializmowi
na Bliskim Wschodzie. Wynika to z
krwawej historii wtrącania się USA i
Wielkiej Brytanii w sprawy Iranu, o czym
niżej.
W irańską rewolucję 1979 roku zaangażowały się szerokie rzesze zwykłych
Irańczyków, którzy powstali przeciwko
znienawidzonemu reżimowi szacha –
amerykańskiego sojusznika, który od
1953 r. sprawował władzę absolutną.
Amerykańska klasa rządząca zareagowała na obalenie szacha wściekłością.
Oto bowiem utraciła strategiczny punkt
oparcia na Bliskim Wschodzie – i od
tamtej pory wciąż stara się go odzyskać.
Za dzisiejszym parciem USA ku wojnie
stoją zakusy na bliskowschodnią ropę i
władzę. Nie ma to nic wspólnego z
“propagowaniem demokracji” czy “przeciwstawianiem się islamskiemu ekstremizmowi”.
Dlatego właśnie globalny ruch antywojenny musi być solidarny z narodem
irańskim w obliczu amerykańskich gróźb i
oszczerstw. Trzeba budować więzi z
irańskimi ruchami przeciwko wojnie i
neoliberalizmowi oraz z ich odpowiednikami na całej kuli ziemskiej. Nie będzie to
łatwe. Potrząsanie szabelką przez Busha
umożliwia prawicowym elementom w
obrębie irańskiej klasy panującej ostre
rozprawianie się z ruchami masowymi w
tym kraju pod pretekstem “bezpieczeństwa narodowego”. Z drugiej strony, wiele
czołowych postaci irańskiego ruchu na
rzecz reform opowiada się wprawdzie za
większą demokracją, ale równocześnie
sprzyja neoliberalnemu kapitalizmowi.
Taka orientacja osłabia ruch
społeczny, wpędzając w niedolę i biedę
masy zwykłych Irańczyków – a tym
samym dyskredytując w ich oczach
“demokrację”. Pojawią się także naciski na
globalny ruch antywojenny, aby stanąć po
stronie rządów państw zachodnich w
walce z irańskim reżimem, który
prześladuje działaczy lewicy i aktywistów
praw obywatelskich. Wszystkim takim
naciskom należy stawić opór.
Tylko siła ruchów zwykłych ludzi przeciwko imperializmowi i neoliberalizmowi
może przynieść pokój i zapewnić
poszanowanie praw człowieka na Bliskim
Wschodzie.
Krwawa historia
obcych interwencji
w Iranie
Ludność Iranu ma wszelkie powody do
obaw i podejrzliwości wobec amerykańskich i brytyjskich działań militarnych w
swoim rejonie świata. Obydwa te mocarstwa mają za sobą długie dzieje imperialnych interwencji w Iranie – instalowania
dyktatorskich rządów, wzniecania wojen i
terroryzowania zwykłych ludzi.
Przed wybuchem I wojny światowej
Iran (Persja) znajdował się we władzy
monarchii Kadżarów i w brytyjskiej strefie
wpływów na Bliskim Wschodzie. Odkrycie
złóż ropy naftowej na początku XX wieku
stało się punktem zwrotnym. W 1909 r.
Wielka Brytania założyła Anglo-Persian
5
miera Clementa Attlee zareagował furią.
Planował zajęcie siłą rafinerii w Abadanie
– plan ten jednak zarzucono, kiedy USA
dały jasno do zrozumienia, że nie poprą
brytyjskiej interwencji wojskowej. Attlee
utracił władzę w Wlk Brytanii, a nowy, konserwatywny rząd Winstona Churchilla
przyrzekł USA współpracę w tajnych operacjach przeciwko Iranowi. CIA zorganizowała i sfinansowała zamach stanu przeciwko Mossadekowi w sierpniu 1953,
przeprowadzony z pomocą Brytyjczyków.
Zamach unicestwił irańską demokrację, i uczynił szacha władcą absolutnym.
Rządził on Iranem z krańcową brutalnością, w czym pomagała mu siejąca grozę
tajna policja Savak. Irańska ropa została
oddana w ręce “międzynarodowego kon-
Oil Company – korporację będącą prekursorem dzisiejszego BP. Firma ta uzyskała
od króla z dynastii Kadżarów “koncesję”,
która de facto oddawała Brytyjczykom
kontrolę nad irańską ropą.
W 1921 r. Kadżarowie zostali obaleni
przez oficera armii perskiej, Rezę Chana,
który uzyskał poparcie Zachodu jako
zapora przed ekspansją
bolszewickiej Rosji. Przyjąwszy imię Reza Szah,
władał on Iranem do roku
1941, kiedy Brytyjczycy
zmusili go do abdykowania na rzecz swojego
syna.
Pod koniec II wojny
światowej
korporacja
przemianowana
na
Anglo-Iranian Oil Company (AIOC) była najcenniejszym z zamorskich
aktywów Wielkiej Brytanii. Firma ta, w której
połowa udziałów była
własnością państwa brytyjskiego, miała w 1950
roku 200 milionów funtów
zysku – Iran otrzymywał
z tego zaledwie 16 milionów funtów opłat koncesyjnych.
Narastał
gniew wobec autokraty19.08.1953 Atak wojskowy na parlament w Teheranie.
cznych rządów szacha.
Pucz sponsorowany przez Waszyngton i Londyn obala
W kwietniu 1951 r.
demokratycznie wybranego premiera Mossadeka.
premierem został wybrany przywódca ruchu
narodowowyzwoleńczego Mohammed sorcjum”.
Od tego momentu, aż do rewolucji
Mossadek, który obiecywał przejęcie
AIOC i położenie kresu wtrącaniu się irańskiej 1979 roku, Iran był zdominowany
obcych mocarstw w sprawy Iranu. Mos- przez imperializm amerykański, dla
sadek zapowiedział nacjonalizację którego W. Brytania była “młodszym”
wspólnikiem.
irańskiego przemysłu naftowego.
Tłumaczył Paweł Listwan
Brytyjski rząd laburzystowskiego pre-
Opór w Kairze
Na przełomie marca i kwietnia odbyła
się w stolicy Egiptu piąta antywojenna
konferencja kairska. Ponad 1500 osób
dyskutowało o tym, jak wspierać ruchy
oporu i tworzyć jedność przeciwko
represyjnym reżimom na Bliskim
Wschodzie.
Uczestniczyli w niej działacze muzułmańscy, arabscy patrioci oraz socjaliści ze
świata arabskiego, jak również kilkaset
antywojennych i antywojennych aktywistów z reszty świata - m.in. 80-osobowa
delegacja z Korei Południowej.Delegaci
mówili o walce o prawdziwą demokrację w
ich krajach. W Egipcie prezydent Mubarak
próbuje zmienić konstytucje, by na trwałe
uniemożliwić swoim przeciwnikom kandydowanie w wyborach.
Wśród najważniejszych tematów konferencji były groźba wojny w Iranie oraz
próba dzielenia Irakijczyków na podstawie
różnic etnicznych i wyznaniowych.Niektórzy delegaci wskazywali na "błędną" politykę Iranu w Iraku i twierdzili, że istnieje
zarówno walka "między Iranem a Araba-
mi", jak i walka przeciwko imperializmowi.
Nie zgadzali się z tym przedstawiciele
głównych sił oporu poza Irakiem libańskiego Hezbollahu i palestyńskiego
Hamasu - którzy wyzwali do jedności
wśród muzułmanów orazz globalnym
ruchem antywojennym.
John Rees z brytyjskiego ruchu antywojennego podkreślił, że globalny ruch
spowodował, iż musieli odejść czołowi politycy, którzy rozpętali wojnę z Irakiem Aznar w Hiszpanii i Berlusconi we
Włoszech. Tony Blair już kończy swoje dni
rządzenia a George Bush jest bardzo
osłabiony. "Musimy jeszcze wiele zrobić, by
zakończyć okupacje w Iraku i Afganistanu.
Ale my idziemy naprzód, podczas gdy nasi
wrogowie się cofają", dodał.
Kim Kwang Il, działacz antywojenny z
Korei Płd., wywołał gromki aplauz, gdy
powiedział: "Nie mamy wyboru. Jeśli
jesteśmy przeciwnikami imperializmu,
nieważne czy sunnitami czy szyitami,
muzułmanami czy niemuzułmanami,
musimy potępić jakikolwiek atak na Iran."
70. rocznica śmierci Antonio Gramsciego (1891-1937)
Rewolucja Gramsciego
"Musimy na dwadzieścia lat
uniemożliwić funkcjonowanie
tego mózgu"
- Prokurator publiczny na procesie Antonio
Gramsciego przed Trybunałem Specjalnym.
Gramsci był jednym z najwybitniejszych
aktywistów i teoretyków marksizmu w
okresie, gdy partie komunistyczne
naprawdę wyrażały politykę oddolnego
socjalizmu. Dzisiejsi antykapitaliści mogą
się wiele od niego nauczyć.
L'ORDINE NUOVO –
Gramsci i rady
robotnicze
Antonio Gramsci przyjechał do Turynu najbardziej uprzemysłowionej części Włoch w 1911 roku. Pierwsza wojna światowa
wzmożyła proces industrializacji kraju masowo zatrudniano nowych robotników,
często kobiety i chłopów. Turyński gigant FIAT
zatrudniał w 1914 r. 4 300 robotników a w
1918 już ponad 40 tys.
Gdy następowały strajki, często prowadziły je kobiety. Na wsi miały miejsce demonstracje przeciwko poborowi do wojska, rekwirowaniu i brakom żywności. W listach
żołnierzy do domu z tego czasu często znajdujemy zachęty do protestów.
Ludzkie koszty wojny były ogromne.
Włochy zmobilizowały 5 milionów 250 tys.
żołnierzy. Co najmniej 615 tys. zginęło.
W tej sytuacji rewolucja w Rosji w 1917
miała efekt piorunujący. Słyszano jak żołnierze
dezerterowali z frontu, obalono cara, a robotnicy i żołnierze stworzyli własne demokratyczne
ciała (sowiety/rady). Wiadomość o rewolucji
dotarła nawet na wsie. Burmistrzowie w
małych miasteczkach zastępowały portrety
króla podobiznami Lenina.
Po wojnie Włochy ogarnęła fala strajków i
okupacji fabryk nazwana "biennio rosso"
(czerwonym dwuleciem). Strajki ogarniały nie
tylko centra przemysłowe - na wsi strajkowało
ponad milion chłopów.
W tych latach Włoska Partia Socjalistyczna (PSI) - jedyna zachodnioeuropejska partia
socjaldemokratyczna, która przeciwstawiła się
pierwszej wojnie światowej - wzrosła niemal
dziesięciokrotnie (od 23 tys. członków w 1918
r. to 200 tys. w 1920). Główna centrala
związkowa CGL też wzrosła - od 250 tys. do
dwóch milionów członków.
W kwietniu 1919 r. Gramsci z kolegami z
PSI założyli nową gazetę L'Ordine Nuovo"
(Nowy Porządek). Gramsci przekształcił
gazetę - czasopismo początkowo opisujące
przerażające przykładów okrucieństw kapitalizmu - w pismo które nadawało polityczny
kierunek walce robotników.
Gazeta L'Ordine Nuovo zajmowała się
głównie tworzeniem we Włoszech demokratycznych ciał robotniczych podobnych do rosyjskich rad robotniczych.
Rady pracownicze to ciała o wiele
bardziej demokratyczne niż parlamenty. W
swoim zakładzie pracownicy wybierają przedstawicieli i mogą ich natychmiast odwołać.
Przedstawiciel nie zarabia więcej niż jego
"elektorat". Delegaci z zakładów jednego
miasta, regionu czy kraju spotykają się i decydują o działaniu.
L'Ordine Nuovo została nazwana "gazetą
rad". Gramsci nie był bynajmniej krasomówcą,
ale on i członkowie jego grupy byli zapraszani,
by przemawiać do robotników w różnych fabrykach.
Do października 1919 r. 50 tys. robotników w 30 zakładach zorganizowało się w
rady - do końca roku było ich 150 tys.
Wszyscy robotnicy w danym wydziale,
niezależnie od tego czy byli związkowcami,
wybierali delegatów.
Jednak
tylko
związkowcy mogli być
delegatami - ze względu na ewentualne
represje ze strony pracodawców, oraz na
potrzebę zajmowania
się przez rady sprawami związkowymi.
Wśród zadań delegatów były m.in.:
obrona praw pracowniczych, przygotowania dla wzięcia
władzy w zakładach
oraz edukacja robotników.
Rady były przedmiotem ataku nie tylko
ze strony rządu i kapi- Antonio Gramsci
talistów, ale i lewicy.
Lider PSI Giacinto Serrati mówił, że robotnicy
mogą rządzić tylko wtedy, gdy PSI będzie
rządziła. Podobnie lider radykalnej frakcji
Amadeo Bordiga w miejsce rad postawił
zadanie budowy komunistycznej partii.
Natomiast Gramsci popierając rady
przedstawił prawdziwą istotę marksizmu zawierającą się w jednym zdaniem - wyzwolenie
pracowników jest dziełem samych pracowników.
Bordiga odrzucał uczestnictwo w wyborach parlamentarnych. Gramsci też nie miał
iluzji co do parlamentu. Podkreślał jednak, że
wybory to szansa na szeroki kontakt z masami, by stworzyć warunki dla zwycięstwa systemu rad.
Okupacje zakładów
W sierpniu 1920 r. szefowie firmy Alfa Romeo
ogłosili lokaut robotników w Mediolanie. W
odpowiedzi nastąpiło 280 okupacji zakładów
w mieście. Robotnicy turyńscy włączyli się w
ruch okupacyjny. Za nimi podążyła reszta
kraju.
Liderzy PSI mówili o rewolucyjnym znaczeniu tego ruchu.
Jednak gdy lider centrali związkowej CGL
Ludovico D'Aragona wyraził swoją gotowość
oddania przewodnictwa ruchu liderom PSI, ci
drudzy nalegali na zorganizowanie referendum wśród członków CGL z pytaniem, czy ma
nastąpić rewolucja.
Oczywiście, była to biurokratyczna metoda wymigania się z odpowiedzialności za ruch.
Mimo to, dużo nie brakowało. Rewolucja przegrała w głosowaniu 591 tys. 245 głosami do
409 tys. 569.
Punkt kulminacyjny biennio rosso nastąpił
we wrześniu 1920 wraz z rozpowszechnieniem się okupacji zakładów, ale wciąż nie ist-
6
niała partia rewolucyjna we Włoszech.
Oznaczało to, że nie było zorganizowanej
grupy mogącej wskazać drogę od okupacji do
pokonania szefów firm i państwa - czyli do
utworzenia państwa rad pracowników.
Przemysłowcy wzięli zakłady z powrotem
w swoje ręce pod koniec września 1920 r.
Fabrykanci, właściciele ziemscy oraz
niektórzy wysocy urzędnicy państwowi teraz
widzieli swoją szansę na odwet. Właśnie w
tym czasie faszyści Mussoliniego zaczęli rosnąć w siłę.
Włoska Partia Komunistyczna (PCI) powstała dopiero w styczniu 1921 r. (Gramsci był
jednym z jej założycieli). Niestety jednak partia
powstała za późno, a jej głównym liderem był
Bordiga - człowiek który nie rozumiał, jak
wskazać skuteczną drogę dla ruchu w walce
przeciw faszyzmowi.
Trzecia Międzynarodówka
Rewolucja rosyjska miała być początkiem
rewolucji międzynarodowej. Wydarzenia w
takich krajach jak Włochy czy Niemcy pokazały, że nie było to pustym marzeniem, a w wielu
krajach powstały partie rewolucyjne. W celu
połączenia rewolucjonistów na skalę globalną
zorganizowano w Rosji międzynarodówkę
(znaną jako Trzecia Międzynarodówka lub
Komintern).
Entuzjazm dla rewolucji rosyjskiej był we
Włoszech tak silny, że przedstawiciele niemal
każdej części PSI i związków zawodowych
wyjechali latem 1920 na drugi kongres Kominternu. PSI miało wstąpić do Międzynarodówki pod warunkiem, że pozbędzie się
najbardziej konserwatywnej części partii
(najbardziej reformistycznej, antyrewolucyjnej). Lider PSI Serrati jednak chciał zachować
jedność partii.
Grupa Gramsciego nie była reprezentowana na kongresie. Jednak ku zaskoczeniu
delegatów Lenin chwalił go i potępił strategię
Serratiego. Lenin niewiele wiedział o Gramscim, ale znał artykuł, w którym Gramsci proroczo napisał: "Obecna faza walki klas we
Włoszech jest fazą, która poprzedza albo podbój władzy politycznej ze strony rewolucyjnego
proletariatu... albo ogromną reakcję ze strony
klas posiadających."
Gramsci i walka
z faszyzmem
Gramsci trafnie opisał faszyzm jako ruch
opierający się na klasie średniej, który miał
swoje korzenie w masowej mobilizacji tej klasy
przez państwo w czasie wojny.
Od listopada 1920 r. faszyści byli w ofensywie. Najpierw zaatakowali związki zawodowe robotników rolnych, ale szybko dotarli do
miast.
Socjaliści dopiero co wygrali wybory w
2162 na 8059 gmin łamiąc przy tym kontrolę
obszarników w środkowych Włoszech. Miejska ofensywa faszystowska rozpoczęła się
atakiem na socjalistyczną radę miasta Bolonii.
Pod koniec 1921 r. szwadrony faszystowskie
liczyły 300 tys. bojówkarzy.
W ciągu 12 miesiącach faszyści zniszczyli
59 osrodków socjalistycznych (casa del popolo), 119 sal związkowych (camere del lavoro),
107 spółdzielni, 83 chłopskich związków
zawodowych i 141 ośrodków socjalnych.
Zabili ponad 100 osób i ranili tysiące. Swoją
przemocą wymuszali dymisje na radnych.
Celem brutalnych ataków byli nawet
najbardziej umiarkowani socjaldemokraci,
członkowie katolickich spółdzielni i wszelkie
niezależne organizacje, uważane przez właścicieli ziemskich za zagrożenie dla ich dominacji.
Gramsci rozumiał, że trzeba walczyć z
faszyzmem. Jednak linia nowo powstałej partii
rewolucyjnej PCI była fatalna i niestety w tym
czasie Gramsci jej uległ.
Niezależnie od komunistycznej partii powstały antyfaszystowskie grupy zwane arditi del
popolo (śmiałkowie ludu). Były to grupy m.in.
socjalistów, republikanów, anarchistów,
rewolucyjnych syndykalistów i działaczy
katolickich. Miały one bliskie kontakty z pracownikami - np. w Rzymie z budowlańcami,
kolejarzami i pocztowcami.
Arditi del popolo skutecznie odparli ataki
faszystów na robotnicze dzielnice takich miast,
jak Livorno, Civitavecchia, Sarzana, Arezzo,
Ferrara i Parma. 9 listopada 1921 r. faszystowskie bandy przyjechały do Rzymu na ogólnokrajowy kongres. Chcieli uczcić ten zjazd
przemocą w stolicy. Arditi del popolo zorganizowały obronę - walka trwała 5 dni, 7 osób
zginęło, 200 było rannych. Faszyści zostali
upokorzeni i musieli opuścić kongres podpalając w swojej frustracji teatr, w którym miano
obradować!
L'Ordine Nuovo Gramsciego opublikowała przychylny wywiad z czołowym
przedstawicielem arditi del popolo. Gramsci
apelował o koordynowanie uzbrojonych milicji
robotniczych przeciwko faszystom. Promował
stworzenie zjednoczonej organizacji wokół
arditi del popolo.
Jednak kierownictwo PCI chciało promować tylko partyjne grupy antyfaszystowskie
i wzywało swoich członków do opuszczenia
szeregów "śmiałków".
W październiku 1921 r., w obliczu intensywniejszej faszystowskiej przemocy, centrala
związkowa CGL ogłosiła, że tworzy antyfaszystowski sojusz pracy (alleanza del
lavoro) z mniejszymi centralami anarchistycznymi i syndykalistycznymi oraz związkami
kolejarzy i marynarzy. Gramsci był do tego
przychylnie nastawiony, ale kierownictwo PCI
odrzuciło ten pomysł. Niestety, Gramsci znów
się podporządkował.
W maju 1922 Gramsci wyjechał do
rewolucyjnej Rosji jako przedstawiciel PCI w
Kominternie. Działanie wbrew swoim przekonaniom we Włoszech i uległość wobec Bordigi, przyczyniły się do jego wpadku w załamanie nerwowe.
Gramsci w Rosji wiele się nauczył, a
wydarzenia we Włoszech potwierdziły, że miał
rację co do faszyzmu.
28 października 1922 roku Mussolini
przyjechał do Rzymu sypialnym pociągiem.
Król mianował go premierem. Dopiero wtedy
faszyści mogli przymaszerować, ale szybko
wysłano ich z powrotem do domu. Oto jak
żałośnie w rzeczywistości wyglądał faszystowski "Marsz na Rzym".
Bogaci przemysłowcy, obszarnicy, szefowie sił zbrojnych, prawicowi politycy i król
uważali, że Mussolini jest im potrzebny by
wprowadzić "porządek".
rewolucyjnych mas zbiega się z organizacyjną
i kierowniczą wolą centrum".
W jego koncepcji wszechmądra partia nie
uświadamia rzekomo ignoranckich mas - tylko
masy walczące o lepsze życie współtworzą
większą i skuteczniejszą rewolucyjną partię z
jej już istniejącymi członkami.
W tym czasie Gramsci proponował organizować PCI w strukturze komórek w
zakładach pracy (co ułatwiłoby proces organizowania rad robotniczych w przyszłości).
Gramsci zdobył mandat we włoskim parlamencie, więc jego immunitet pozwolił mu
wrócić do kraju w maju 1924 r. Zaraz potem
wybuchły masowe protesty przeciw faszyzmowi.
10 czerwca 1924 r. poseł socjalistyczny
Matteotti został porwany i zamordowany w
Rzymie. Udowodniono, że winni zbrodni byli
faszyści pod kontrolą samego Mussoliniego.
Nastąpiły potężne uliczne protesty. Mussolini nie mógł nawet polegać na swoich
Turyn, 1920 r. Członkowie rady robotniczej
w okupowanej fabryce Fiata.
Niestety, liderzy PCI jak Bordiga czy Togliatti do końca uważali, że Mussolini nie dojdzie
do władzy. Gdy już został premierem partia
stwierdziła, że niewiele się zmieniło.
W grudniu 1922 faszyści zaatakowali
biura L'Ordine Nuovo w Turynie, stolicy ruchu
robotniczego, i zabili 12 robotników. Podłożyli
też bombę w siedzibie CGL - zginęło 20 robotników. Wcześniejsze obawy Gramsciego się
potwierdziły - faszyzm to nie tylko kolejna
forma prawicowego autorytaryzmu, ale ustrój
który niszczy wszelkie pracownicze organizacje czy zrzeszenia niezależne od państwa.
Gramsci i budowa
masowej partii
rewolucyjnej
Włoska Partia Komunistyczna była głównym
celem ataków faszystów. W 1923 r. członkostwo PCI spadło do 5000.
Kierownictwo Bordigi nie popierało taktyki
jednolitego frontu, która była propagowana
przez Międzynarodówkę. Według tej taktyki
rewolucjoniści mieli jednoczyć się w walce i w
protestach z ludźmi o mniej radykalnych
poglądach, którzy jeszcze nie wierzyli w możliwość obalenia kapitalizmu. Natomiast według
Bordigi wystarczyło, by partia miała dobry program i działała w odosobnieniu.
Gramsci rozumiał, że we Włoszech z
Mussolinim u władzy taktyka jednolitego frontu była sprawą życia i śmierci. Gdy w kwietniu
1923 r. uwięziony Bordiga zachęcał liderów
PCI do podpisania listu potępiającego Komintern - właśnie za taktykę jednolitego frontu Gramsci odmówił.
Gramsci przekonywał, że we Włoszech i
innych zachodnich krajach tradycję socjaldemokratyczne miały głębokie korzenie tylko we wspólnej walce rewolucjoniści mogą
pokazać milionom, że mają rację.
Gramsci oskarżył Bordigę o tworzenie
partii biernych członków odseparowanych od
rzeczywistej walki. Powiedział, że dotąd "nie
widziano partii jako wyniku dialektycznego
procesu, w którym spontaniczny ruch
faszystach. W Rzymie tylko 800 z nich pojawiło się w koszarach.
Opozycja wyszła z parlamentu i spotkała
się w innym gmachu. Komuniści dołączyli się
do nich proponując wezwanie do strajku
powszechnego. Jednak posłowie opozycji
woleli apelować do króla o zdymisjonowanie
Mussoliniego, który czekał aż sytuacja się
uspokoi. Pod koniec roku 1924 ruszyła kolejna fala faszystowskiej przemocy - potem Mussolini rządził bardziej dyktatorskimi metodami.
Liderzy opozycji "wykluczyli od samego
początku "jeden" sposób pokonania faszyzmu, jedyny możliwy sposób, mobilizację i
walkę mas," - pisał Gramsci.
Konflikt między Gramscim a Bordigą był
coraz bardziej otwarty. W Neapolu Gramsci
podkreślił, że "każdy członek partii" musi być
"aktywnym politycznym elementem, liderem".
W swoim środowisku każdy członek partii
musi wiedzieć, jak orientować się w danej
sytuacji a "partia musi w zorganizowany
sposób edukować swoich członków i podnieść ich poziom ideologiczny".
W tych trudnych warunkach PCI odnotował znaczący wzrost. Do końca 1925 r.
miała 27 tys. członków. W kraju faszystowskiej
dyktatury struktura komórek zakładowych była
trudniejsza do zlikwidowania przez policję niż
komórki terytorialne.
Gramsci przedstawił własną wizję partii
rewolucyjnej w tzw. Tezach lyońskich
napisanych dla kongresu PCI, który się odbył
w 1926 r. w bezpiecznej Francji.
"Zasada, że partia prowadzi klasę pracowniczą nie może być interpretowana w
sposób
mechaniczny...
Zdolność
prowadzenia klasy jest związana, nie z faktem
że partia ogłasza się jej organem
rewolucyjnym, ale z faktem, że "naprawdę"
odnosi sukces jako część klasy pracowniczej... Jedynie w wyniku swojej aktywności
wśród mas będzie partia mogła przekonać ich
do uznania jej jako "ich" partii".
Gramsci nie chce partii, która mobilizuje
tylko własnych członków i nie wie jak wejść w
dialog i współpracę z ludźmi w codziennych
walkach. Jednocześnie Gramsci nie spuszcza
7
oczu z ostatecznego celu - zastąpienia systemu dyktatury kapitalistycznej demokracją pracowniczą.
W Lyonie Gramsci zdobył 90 - procentowe poparcie i został uznany za głównego lidera partii. Jednak niewiele czasu pozostało
Zeszyty więzienne
Gramsciego – walka z
ideologią panujących
W swoich Zeszytach więziennych Gramsci musiał stosować nieco zakodowany
język, by ominąć cenzurę. Ułatwiło to zrobienie z niego nierewolucjonisty, co widzimy w wielu pracach akademickich, które
w dodatku często omijają lub lekceważą
jego rewolucyjne działanie od roku 1919
do 1926.
Inaczej niż w przypadku innych wielkich
rewolucjonistów pierwszej połowy XX wieku,
"długie lata w więzieniu dały Gramsciemu
czas dla przemyślenia zagadnień teoretycznych... co dało teoretyczne zasoby, które
mogą być wykorzystane przez rewolucjonistów w naszym wieku" (Chris Harman).
U Gramsciego nie ma cienia pogardy dla
tzw. zwykłego człowieka.
"Książki i czasopisma zawierają ogólne
pojęcia i tylko naszkicowują bieg wydarzeń w
świecie tak dobrze jak mogą", napisał w 1928
r. "Nigdy nie pozwalają na natychmiastowy,
bezpośredni, ożywiony sens życia zwykłego
człowieka. Jeśli nie potrafisz zrozumieć
prawdziwych jednostek, nie potrafisz zrozumieć tego, co jest powszechne i ogólne."
Oto kilka pojęć, które Gramsci przedstawia w swoich zeszytach więziennych:
Walka o hegemonię. Jest podwójną
walką a) o wyzwolenie pracowników od idei
łączących ich z istniejącym systemem oraz b)
walka o jednoczenie innych klas niższych (np.
chłopów, niższej klasy średniej) z pracownikami.
Wbrew powszechnej opinii akademickiej
Gramsci nie używał pojęcia "hegemonii", by
odejść od rewolucyjnej walki. Sam przecież
oddał hołd Leninowi za wprowadzenie tego
pojęcia! Jak pisał: "Największy dzisiejszy teoretyk filozofii praktyki [Lenin]... skonstruował
doktrynę hegemonii jako uzupełnienie teorii
państwa jako siły." Warto podkreślić, że
Gramsci używa tu słowo "uzupełnienie" a nie
"zastąpienie" - czyli nie twierdzi, jak reformiści, że ideologiczny argument może zastąpić
rewolucyjną konfrontację.
Każdy jest filozofem na swój sposób
według Gramsciego, bo każdy ma jakąś koncepcję świata, jakiś światopogląd.
Wychowany w pewnym społeczeństwie
każdy podziela "koncepcję świata", która jest
"mechanicznie narzucona przez zewnętrzne
środowisko" tzn. przez " grupy społeczne, z
którymi jest zaangażowany od momentu swojego wejścia w świat świadomości". Do takiej
grupy społecznej może należeć np. miejscowy ksiądz.
Te różne koncepcje stanowią "zdrowy
rozsądek" lub "potoczny rozsądek" poglądy przyjęte za rzecz oczywistą bez większego zastanowienia się, i które powodują, że
"ludzie "myślą" bez posiadania krytycznej
świadomości, w sposób bezładny i epizodyczny."
Sprzeczna świadomość - Marksizm
próbuje "wyprzeć istniejący sposób myślenia". Jest on "krytyką "zdrowego rozsądku"",
ale opiera się "początkowo na zdrowym
rozsądku, odnawiając i czyniąc krytycznym
już istniejące działanie". Ludzie mają polityczną świadomość i "instynktowne poczucie
niezależności". Ale to jest pomieszane z innymi pojęciami, tworząc "sprzeczną świadomość". Część świadomości pracownika jest
związana z działaniem jednoczącym go z
innymi pracownikami "w praktycznej transformacji świata". Druga część jest "odziedzic-
mu na wolności. Jesienią 1926 r. Mussolini
zniósł immunitet poselski i Gramsci został
aresztowany (8 listopada 1926 r.). Skazany na
20 lat więzienia umarł 27 kwietnia 1937 roku.
zona z przeszłości i bezkrytycznie
absorbowana". Społeczna rzeczywistość postrzegana w walce nie pasuje do dotychczas
akceptowanych przez pracownika idei.
Nowoczesny książe czyli partia
rewolucyjna. Gramsci jest przeciwieństwem
tych marksistów, którzy uważają, że trzeba
odgórnie "uświadamiać" pracowników.
Według niego już istnieją w klasie pracowniczej elementy nowej koncepcji świata,
które muszą być wyłuskane z wielu
sprzecznych ze sobą pojęć. Elementy
świadomego kierownictwa istnieją w każdej
spontanicznej walce. Muszą one łączyć się
razem, by walczyć o nowe koncepcje. Tak
więc walka o ideologiczną hegemonię jest
także walką o tworzenie rewolucyjnej partii
nazwaną przez Gramsciego "nowoczesnym
księciem" (aluzja do Księcia XVI wiecznego
filozofa politycznego Machiavellego).
I dalej czytamy: "Jakaś część nawet podporządkowanej masy [czyli klasy pracowniczej] jest zawsze kierująca i odpowiedzialna."
Gramsci stwierdza: "Nie ma organizacji
bez intelektualistów, to jest bez organizatorów
i liderów". Ale dodaje: "Czy chcemy, żeby
zawsze istnieli rządzący i rządzeni, czy też
chcemy tworzyć warunki w których
konieczność tego podziału znika?"
Krytyka antypartyjności. Gramsci ma
też wnikliwą uwagę co do "antypartyjnych"
działaczy w ruchu. "Partie mogą istnieć pod
najrozmaitszymi nazwami, nie wyłączając
szyldu bezpartyjności i "nieuznawania
jakiejkolwiek partii". W rzeczywistości również
tak zwani "indywidualiści" są ludźmi partyjnymi, tyle tylko, że chcieliby być "przywódcami
partii" z bożej łaski, lub też dzięki głupocie
tych, którzy za nimi idą".
Organiczni intelektualiści i tradycyjni
intelektualiści.
Według
Gramsciego
rewolucyjna organizacja musi podnieść
poziom intelektualny coraz to większej liczby
ludności przez tworzenie "intelektualistów
nowego typu" czyli zwykłych ludzi, którzy nie
tracą kontaktu ze swoim środowiskiem.
Dla tradycyjnych intelektualistów starcie
idei ma miejsce tylko na płaszczyźnie intelektualnej i nie jest połączone z materialnymi
walkami (akceptują też wiele z idei istniejącego społeczeństwa). Rewolucyjni
organiczni intelektualiści, którzy opierają
swoje idee na walce klasy pracowniczej,
muszą więc być zdolni do przeciwstawienia
się argumentom obrońców systemu nie
zapominając o swoich związkach z walką klasową.
Teoria i praktyka. Gramsci nazwał marksizm filozofią praktyki. Dla niego dowodem
słuszności teorii była praktyka. Nie rozumiał
tego w wąskim sensie, że ten kto wygrał daną
bitwę miał rację teoretyczną (inaczej trzeba
byłoby powiedzieć, że skoro Mussolini zdobył
władzę, reprezentował wnikliwszą teorię).
Praktyka odnosi się do historycznego rozwoju całej ludzkości. Gramsci twierdził, że "wyzwolenie się od częściowych i błędnych ideologii" jest "tożsame z walką o kulturowe zjednoczenie ludzkiej rasy".
Gdy Gramsci wspomniał o rewolucyjnym
ruchu robotniczym w latach 1919-20 mówił o
tym, jak działanie rewolucjonistów w ruchu
robotniczym spowodowało, że sam "ruch dał
masom "teoretyczną" świadomość bycia
twórcami historycznych i instytucjonalnych
wartości, bycia twórcami państwa [robotniczego]".
Marksizm. Marksizm dla Gramsciego
jest teorią klasy pracowniczej, której walka
może doprowadzić do zjednoczenia i wyzwolenia ludzkości.
Aborcja
W obronie życia
ONZ i Ministerstwo
Zdrowia). Kiedy dodamy,
że grupa kobiet w wieku
rozrodczym powiększyła
się o 496 tys. (5,3 proc.)
od 1990 r. do 2005 r.
oraz, że tylko 19 proc.
kobiet w Polsce stosuje
nowoczesną antykoncepcję – staje się jasne,
że za oficjalną liczbą
aborcji kryje się turystyka
i podziemie aborcyjne o
znacznej objętości –
dostępne dla tych kobiet,
które stać na kilkutysięczny wydatek.
ność płodu oznaczałaby właśnie dokoKiedy porównujemy Polskę do krajów,
nanie aborcji. Płód jest fizycznie częścią gdzie prawo aborcyjne jest najbardziej libciała kobiety połączoną pępowiną. W eralne widzimy, że bardzo często
całym okresie ciąży odżywia się poprzez współczynnik płodności jest wyższy w
to, co dostaje od matki. Jej sposób odży- tych krajach. Wolność wyboru dla kobiet
wiania się ma wpływ na jego rozwój. Jeśli nie prowadzi do tego, że rodzi się mniej
ona za mało spożywa witamin, minerałów dzieci. W Polsce ten współczynnik płoditd. może to mieć niedobre skutki dla ności wynosi 1,5 (1995-2000), taki sam
zdrowia płodu, tak samo jeśli ona bierze jak w Holandii (gdzie liczba aborcji jest
leki, pali papierosy, czy pije alkohol. Jej wśród najniższych na świecie mimo jej
stan zdrowia – fizyczny i psychiczny - dostępności na życzenie kobiety), w
wpływa na płód. Z kolei istnienie płodu w Szwecji wynosi 1,6, w Wlk. Brytanii 1,7 a
jej organizmie wpływa na jej samopoczu- w Norwegii 1,9 (gdzie corocznie dokonuje
cie i zdrowie.
się ok. 14-15 tys. aborcji przy 4,5 milOczywiście, płód jest specyficzną ionowej ludności, ale jednocześnie rodzi
częścią ciała, bo może się potencjalnie się dużo dzieci).
wyodrębnić i stać się samodzielnym
Tam, gdzie aborcja jest dostępna na
człowiekiem, ale dopiero po co najmniej życzenie kobiety najczęściej warunki są
lepsze dla matek i
dzieci niż tam,
gdzie jest ona
zakazana. Prawo
do aborcji było
wywalczone
przez
ruchy
kobiece i pracownicze, które
również walczyły
o
polepszenie
warunków materialnych i socjalnych oraz o szacunek dla kobiet i
dzieci.
Zakaz
aborcji natomiast
idzie w parze z
traktowaniem kobiet i dzieci jako
11.04.2007. Warszawa. Protest przed Sejmem za
przedmiotów bez
prawem kobiet do wyboru. Przemawia Ellisiv Rognlien.
praw.
kobiet
Cyniczna gra sejmowa, której stawką
było zdrowie i życie kobiet, skończyła
się (na razie) fiaskiem dla antyaborcjonistów. Żadna z zaproponowanych
zmian w konstytucji nie została przyjęta. Wygląda na to, że będzie rozłam w
PiS.
Fakt ten może cieszyć Giertycha, bo
jemu najbardziej zależy na walce o elektorat związany z Radiem Maryja. Ale
nawet pod tym względem sprawa nie
zadziałała tak, jak sobie zaplanowali politycy LPR. Partia ta w ostatnim sondażu
CBOS (z początku kwietnia, tuż po
marszu “obrońców życia”) ma poparcie
zaledwie 3-procentowe, nie zyskując nic
od marca. PiS również nie zwiększył swojego poparcia. Mimo (lub może dlatego
powodu) prawie codziennego pojawiania
się panów Wierzejskiego, Orzechowskiego i Giertycha w telewizji ze
swoją propagandą o “zabijaniu dzieci”,
efekt na razie jest marny.
Wygląda natomiast na to, że obawy
Kaczyńskich się sprawdziły. Debata
prowadziła do powrotu żądania liberalizacji ustawy antyaborcyjnej: obudziła się i
wzmocniła strona popierająca prawo do
wyboru, która nie broni tylko “status quo”.
W mediach znowu słychać głosy (chociaż
nie tak często, jak ględzenie Giertycha)
mówiące, że chodzi o życie kobiety, że
płód to nie człowiek, że “obrona życia” ze
strony fanatyków dotyczy tylko okresu od
poczęcia do urodzenia – głosy, które
przez wiele lat były prawie nieobecne w
publicznej przestrzeni m.in. dzięki tchórzostwu i oportunizmowi polityków z SLD.
W ostatnich miesiącach wiele znanych
osób podpisało się pod apelem przeciw
zmianie w konstytucji, demonstracje i
wiece zgromadziły tysiące ludzi. Prawica
ma powody, by się bać. Gdyby doszło do
referendum w sprawie aborcji, nie wygląda na to, żeby strona antykobieca
wygrała.
Płód to nie człowiek
W debacie publicznej strona fanatyków
konsekwentnie mówi o płodzie jako
człowieku. Z biologicznego, filozoficznego
czy innego naukowego punktu widzenia
jest to absurdalne twierdzenie, tak samo
jak mówienie, że ziarno równa się drzewu.
Płód to istota, która dopiero może stać się
człowiekiem przy odpowiednich warunkach do jego rozwoju, które może dać mu
tylko matka. Płód w wieku, w którym
dokonywanych jest ponad 90 proc.
zabiegów aborcyjnych (do 12 tygodnia
ciąży) nie ma rozwiniętych organów, nie
ma mózgu, ma dopiero kilka centymetrów
długości, nie może przeżyć poza macicą
matki.
Płód jest częścią ciała
kobiety
Przeciwnicy prawa do aborcji twierdzą nie
tylko, że płód to człowiek, ale nawet, że
nie jest częścią ciała kobiety tylko odrębnym człowiekiem. A tymczasem odręb-
22 tygodniach ciąży. W bardzo wielu przypadkach płód jednak nie staje się
człowiekiem, ponieważ następuje poronienie samoistne lub kobieta uznaje, że
nie może dokończyć ciąży i decyduje się
na jej przerwanie. Zmuszanie kobiety do
przejścia przez ciążę i poród wbrew jej
woli powoduje lęk, depresję, rozpacz – i
jest głęboko nieludzkie.
Narodowy autorytaryzm
Ratowanie życia?
Przeciwnicy prawa do aborcji przedstawiają się jako ratownicy życia i obrońcy
najsłabszych. Tymczasem kobiety decydujące się na przerwanie ciąży często
robią to w obronie już narodzonych lub
przyszłych zaplanowanych dzieci. To nie
jest nawet tak, że zakaz aborcji powoduje,
że rodzi się więcej dzieci. Działanie
ustawy antyaborcyjnej w Polsce przez 14
lat wyraźnie to pokazuje. W 1988 roku
dokonano 105 333 aborcji, i miało miejsce
587,7 tys. porodów. W 2005 roku natomiast oficjalna liczba aborcji legalnie dokonanych wynosiła 225 a liczba porodów
wynosiła ok. 364 tys. Czyli liczba porodów
spadła o 38 proc. (Źródło: Raport:
Zdrowie kobiet w wieku prokreacyjnym
15–49 lat, Polska 2006, wydany przez
8
Istotą argumentów skrajnie prawicowych
“obrońców życia” jest stwierdzenie, że
aborcja prowadzi do “wyginięcia narodu”.
Rola kobiety to rodzenie dla narodu – im
więcej dzieci tym lepiej – niezależnie od
konsekwencji dla jej zdrowia i planów
życiowych. Stosunek “obrońców życia”do
edukacji seksualnej i antykoncepcji
pokazuje, że nie chodzi im o ograniczenie
liczby aborcji, tylko o kontrolowanie seksualności i płodności kobiet. Wpisują się w
tradycję autorytarnych reżimów, takich jak
hitlerowskie Niemcy, Francja czasów
Vichy, Chile za dyktatury Pinocheta itd.
Zakaz aborcji był istotną częścią ustawodawstwa tych państw. A poseł Piłka,
który zaproponował pieniężną premię dla
matek rodzących sześcioro dzieci i więcej
kopiuje Stalina, który odznaczał matki
“medalem macierzyństwa” za rodzenie
wysokiej liczby dzieci. Stalin zakazał aborcji odbierając kobietom prawa, które
osiągnęły w wyniku rewolucji 1917 roku.
Czasami ludzie, którzy walczą o
prawa kobiet mówią, że prawica chce
uczynić z Polski europejski Iran. Tymczasem prawo aborcyjne w Iranie jest
bardziej liberalne niż to, co chcą prowadz-
ić panowie Giertych i Wierzejski. W Iranie
aborcja jest dopuszczalna w pierwszych
czterech miesiącach ciąży w przypadku
rozmaitych chorób/uszkodzeń płodu oraz
kiedy życie matki jest zagrożone. Ustawa
została liberalizowana w 2005 roku, więc
Iran idzie w odwrotnym kierunku od tego,
w którym chce pchać Polskę skrajna
prawica.
Decyzja kobiety
Kobiety mają, oczywiście, prawo chcieć i
rodzić dużo dzieci, również w nowoczesnym świecie. Takim matkom należy się
szacunek i pomoc materialna. Ale taki
sam szacunek należy kobietom, które
uznają, że mogą się spełnić lepiej w inny
sposób niż poprzez bycie matką wielkiej
gromady dzieci, czy w ogóle bycie matką.
Ciąża, poród, opieka i wychowanie dzieci
przez ok. 20 lat wymaga od matki (a w
dwóch ostatnich sprawach często także
od ojca) zdrowia fizycznego, psychicznego, zapewnienia dostatecznych
warunków materialnych i niematerialnych.
Tylko kobieta, która ma dostarczyć te
wszystkie warunki może oceniać, czy jest
w stanie tego dokonać.
Jakim prawem panowie Giertych,
Jurek czy Rydzyk mówią, że 40-letnia
kobieta z trójką dzieci, która uważa, że nie
ma siły i warunków by rodzić czwarte, jest
morderczynią? Jakim prawem potępiają
młodą kobietę, która nie czuje się w stanie
wychowywać dziecka samotnie i chce
rodzić, kiedy będzie miała odpowiednie ku
temu warunki? W komentarzach stale
słyszymy, że Marek Jurek jest "szlachetnym politykiem", że ma "nieugięte
zasady" i "moralny kręgosłup". Jest on
jednak wielkim hipokrytą. Pojechał
odwiedzić i wręczyć ryngraf Augustowi
Pinochetowi, jednemu z najkrwawszych
dyktatorów po drugiej wojnie światowej,
odpowiedzialnemu za śmierć wielu tysięcy ludzi w Chile. W ustach wielbiciela
Pinocheta słowa "szanowanie" i
"ochrona" życia brzmią po prostu obrzydliwie. Tak samo o szanowaniu życia nie
mają prawa mówić ludzie, którzy bawią
się swastykami lub bagatelizują taką
zabawę.
Większość ludzi w Polsce nie ulega
dyktatowi skrajnej prawicy. Nawet jeśli
liczba osób popierająca prawo do aborcji
nieco spadła w ostatnich latach, stało się
to w czasie ofensywy propagandowej
fanatyków antyaborcyjnych, podczas gdy
strona prokobieca była w defensywie.
Pomimo tego w dalszym ciągu 44 proc.
ludzi zgadza się z stwierdzeniem, że
“kobieta – jeśli tak zdecyduje – powinna
mieć prawo do aborcji w pierwszych tygodniach ciąży”. A rozwój ruchu na rzecz
wyboru na pewno poprawi ten wynik.
Pierwsza wygrana w sprawie konstytucji nie oznacza, oczywiście, że nie
będzie dalszych ataków na już bardzo
ograniczone prawa kobiet do aborcji.
Musimy być na to przygotowani, ale
również korzystać z okazji, by być w tej
sprawie bardziej ofensywni.
Przykład portugalski może powtórzyć
się w Polsce. W drodze referendum
obalono w tym katolickim kraju ustawę
zakazującą aborcję (podobną do ustawy
w Polsce) – teraz aborcja jest legalna na
życzenie kobiety do 10 tygodnia ciąży.
Stało się to już w pięć lat po przegraniu
poprzedniego referendum. Dzięki aktywnej kampanii nastroje społeczne
zmieniły się w tak krótkim czasie. Ostatnie
demonstracje i protesty przeciw zmianom
w konstytucji mogą stać się początkiem
takiej kampanii, by zastąpić ustawę
antyaborcyjną prawem dającym kobietom
realne prawo wyboru.
Ellisiv Rognlien
Strajki * Protesty * Strajki * Protesty *
Cegielski - Poznań
Kopalnia „Budryk”
Górnicy wywalczyli podwyżki Będzie referendum strajkowe
W kopalni „Budryk” w Ornontowicach
na Śląsku miał miejsce dwudniowy
strajk Protest miał charakter płacowy.
Związkowcy po nieudanych negocjacjach w sprawie podwyżek zorganizowali w kopalni masówkę oraz opanowali
szyby i bramy zakładu. Na dół mogły
zjechać jedynie wyznaczone przez nich
osoby. Szef kopalnianej "Solidarności",
Andrzej Powała, powiedział, że na czas
strajku związkowcy przejęli odpowiedzialność za kopalnię, stąd wyznaczenie
posterunków i zabezpieczenie obsady
związanej z utrzymaniem ruchu i bezpieczeństwa, m.in. zabezpieczeniem
metanowym.
Zaznaczył, że nie zadbał o to
odpowiednio zarząd kopalni, choć wiedział o planowanym strajku. Porozumienie
zawarte między związkami a zarządem
firmy dało górnikom pięciozłotową podwyżkę dniówki, i podwyżkę w tej samej
wysokości w styczniu przyszłego roku,
jeśli kopalnia osiągnie dobry wynik finansowy na koniec bieżącego roku.
Wolny Związek Zawodowy "Sierpień
80" jako jedyny z górniczych związków z
„Budryka” nie zgodził się na podpisanie
porozumienia uznając proponowane
rozstrzygnięcia za niewystarczające i
zapowiadając kontynuowanie protestu
nawet w formie strajku okupacyjnego.
Ostatecznie jednak związkowcy z "Sierpnia 80" po konsultacjach z załogą "Budryka" złożyli podpisy pod dokumentem
porozumienia. Krzysztof Łabądź - lider
"Sierpnia 80" w Ornontowicach - wyraził
jednak na antenie TVP Katowice niezadowolenie z jego warunków.
W zakładach Cegielskiego w Poznaniu pracownicy walczą o wyższe
pensje.
Chcą 550 zł. podwyżki dla wszystkich pracowników, a także likwidacji
systemu akordowego i dniówki, a w
zamian wprowadzenia stałej płacy
miesięcznej i wprowadzenia umów na
czas nieokreślony dla wszystkich,
którzy pracują w zakładzie powyżej
trzech miesięcy.
Zarząd zaproponował 260 zł. na co
przystały cztery działające w Cegielskim związki zawodowe, natomiast
związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza postanowił walczyć o więcej.
30 marca IP zorganizowała 2-
godzinny strajk ostrzegawczy – uczestniczyło w nim ponad 200 pracowników.
13 kwietnia kilkuset robotników z
zakładu zjednoczonych pod szyldem
Inicjatywy Pracowniczej ustaliło, że pod
koniec kwietnia odbędzie się referendum strajkowe w tej sprawie.
Do tego czasu pracownicy nie
zaprzestaną akcji protestacyjnych. Już
w poniedziałek 16 kwietnia zorganizują
demonstrację pod siedzibą zarządu
spółki. Wykorzystają do tego dzień wolnego. Kilkaset osób już złożyło na ten
dzień wnioski o urlop na żądanie.
Natomiast na 1 maja planowana
jest duża demonstracja i przemarsz
cegielszczaków przez miasto.
PGNiG
Kopalnia „Bogdanka”
Minister stosuje „patriotyzm” Lepiej podwyżka niż akcje
- górnicy grożą strajkiem
Strajkiem grozi ponad 3 tys.
górników z kopalni „Bogdanka” na
Lubelszczyźnie. Związkowcy są
przeciwni programowi konsolidacji
branży
energetycznej
przygotowanemu przez ministerstwa Skarbu i Gospodarki.
Minister skarbu przekonywał górników, że „konsolidacji sektora wymaga
UE i zamiast patrzeć na własny interes,
powinni być patriotami” powiedział
Bogusław Szmuc, przewodniczący
Związku Zawodowego Górników w
Bogdance.
Górnicy z Bogdanki jednej z najbardziej dochodowych kopalń w Polsce
nie chcą być ofiarami eksperymentów
gospodarczych rządu.
Zakończył się trwający 43 dni protest
głodowy w Inowrocławskich Kopalniach Soli „Solino”.
Przedstawiciele załogi podpisali
porozumienie z zarządem firmy. Zgodnie
z nim właściciel zobowiązał się do
zablokowania sprzedaży warzelni soli,
dzięki czemu pracę zachowa kilkanaście
osób
Pracownicy Solino podjęli protest
głodowy po zapowiedzi w ubiegłym roku
sprzedaży przez IKS wydziału kon-
fekcjonowania soli, zwanego starą warzelnią. Wydział, zatrudniający około 160 pracowników, miał trafić do Zakładów
Sodowych „Janikosoda” w Janikowie,
które przerabiają solankę wydobywaną
przez IKS na sól kuchenną. Załoga IKS
domagała się realizacji zagwarantowanej
pakietem prywatyzacyjnym budowy przez
IKS własnej warzelni soli, natomiast właściciele ( między innymi spółka Orlen - 70%
akcji) utrzymywali, że jest to nieopłacalne.
Tysiące pracowników Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa
demonstrowało w Warszawie domagając się od rządu akcji pracowniczych
obiecanych podczas wprowadzania
firmy na giełdę.
Przyjechali ze wszystkich krańców
Polski reprezentując ponad 61 tys. pracowników i emerytów gazowego koncernu. PGNiG przekształcono z przedsiębiorstwa państwowego w spółkę w
1996 roku i zgodnie z prawem przy prywatyzacji takiej firmy pracownikom należy
się 15 proc. akcji.
Ministerstwo Gospodarki wykluczyło
wydanie akcji pracownikom wcześniej niż
na przełomie 2010 i 2011 r. Według rządu,
jeśli pracownicy dostaliby akcje wcześniej,
mogłoby to uniemożliwić „zapewnienie
bezpieczeństwa energetycznego kraju”.
To sformułowanie niczego nie tłumaczy, ponieważ obecnie państwo ma
prawie 85 proc. akcji PGNiG, a po wydaniu akcji pracowniczych miałoby 72 proc. dość, by mieć kontrolę nad spółką.
Związkowcy ostrzegali, że kolejnym krokiem w proteście może być zakręcanie
IKS “Solino”
Zwycięstwo głodujących
kurka z gazem dla dłużników firmy i strajk
generalny. Związkowcy domagają się też
podwyżek płac. - Bez tego nie utrzymamy
specjalistów. „Monterzy gazociągów i
spawacze masowo wyjeżdżają do innych
państw UE, gdzie są wyższe płace”,
mówili demonstrujący. Tymczasem
zarząd PGNiG oferuje w tym roku podwyżkę średnio o 3,4 proc.
Pracownicy domagają się od rządu,
by ten wypłacił im ich pieniądze w takiej
formie, w jakiej narzuciło im to rozwiązanie prawne czyli w postaci akcji. Ich
protest jest słuszny, bo te pieniądze im się
należą, ale sam fakt prywatyzacji zakładu
nie leży w interesie pracowników.
Obecnie w gospodarce jest duże
zapotrzebowanie na gaz, PGNiG ma
zyski i wartość akcji też jest wysoka. Przy
załamaniu koniunktury, ich cena może
gwałtownie spaść a nawet mogą okazać
się bezwartościowym świstkiem papieru.
Korzystniejsza dla pracowników jest
walka o wysokie podwyżki płac, a nie
czekanie na realizację w nieokreślonej
przyszłości „pustych obietnic” rządu.
Międzyzakładowy Komitet Protestacyjny
Związkowcy kontra minister
Do wielkiej manifestacji przeciwko
polityce ministra skarbu przygotowuje się Międzyzwiązkowy Komitet
Protestacyjny (skupia ok. 80 tys.
związkowców z Polmosów, LOT,
PGNiG,
PWPW,
Cefarmu
i
Uzdrowisk).
- Chcemy zaprotestować przeciwko
obsadzaniu władz spółek skarbu państwa z partyjnego klucza. Był przypadek,
że wstrzymywano się z nominacją
prezesa, bo minister skarbu nie odbierał telefonu - mówi Mariola Olechnowicz,
szefowa komitetu. Związkowcy zarzucają też ministrowi, że z nimi nie rozmawia.
Związkowcy z LOT od dłuższego
czasu walczą z Ministerstwem Skarbu.
Nie zgadzają się na odwołanie
wybranego przez radę nadzorczą
prezesa spółki Marka Mazura i
narzucenie im zaufanego człowieka
ministra. Niezadowoleni pracownicy
LOT zorganizowali pikietę przed Ministerstwem Skarbu, a nawet nie wykluczają strajku, jeśli rada nadzorcza
szybko nie powoła nowego szefa spółki.
Str. 9 opracowała
Joanna Puszwacka
9
30.03.2007. Pod tyską fabryką Fiata demonstrowali członkowie NSZZ "Solidarność". Wsparli
ich związkowcy z innych regionów oraz z centrali Fiata w Turynie. Protestowali przeciwko
niskim płacom oraz dyskryminacji związkowców. 19 marca związkowcy "Solidarności" pojedynczo byli wzywani przez kierowników. Podsuwano im gotową deklarację wypisania się z "S".
Co
słychać?
Odwołać Giertycha
i Orzechowskiego
O zdymisjonowanie ministra edukacji Romana Giertycha i
jego zastępcy Mirosława Orzechowskiego apeluje do premiera blisko 800 osób - w tym nauczyciele, wykładowcy
akademiccy, studenci, nauczyciele i twórcy kultury.
"Określenia homoseksualizmu jako zboczenia,
słabości porównywalnej do nałogu, przypadłości, która
wywołuje obrzydzenie, a którą trzeba leczyć lub karać, to
nic innego niż nawoływanie do dyskryminacji i posługiwanie się mową nienawiści. Wyrażamy zażenowanie, iż
pan premier dopuścił osoby krzewiące nienawiść i ignorujące stan wiedzy naukowej do pełnienia zaszczytnych i
ważnych funkcji" - piszą autorzy listu. Podpisali go m.in.:
Agnieszka Holland, Izabella Cywińska, Ryszard Bugajski,
Mirosław Chojecki i Józef Hen. To reakcja na wypowiedzi
Orzechowskiego na temat homoseksualistów i
zapowiedzi zmian w prawie ograniczających tzw. propagandę homoseksualną w szkołach i dostęp do zawodu
nauczyciela homoseksualistom.
PAP, 24.04.2007
Niebezpieczniej w pracy
W zeszłym roku w wypadkach przy pracy
poszkodowanych było 95,4 tys. osób, ponad 11 tysięcy
więcej niż w 2005 roku, niektórzy pracodawcy zapłacą
więcej. ZUS nie ma jeszcze pełnych danych, ile to będzie
firm. Na pewno nie ma takiej branży, w której gwałtownie
pogorszyły się warunki pracy. Bo choć zdarzyło się więcej
wypadków, to nie zmienił się ich udział procentowy w
poszczególnych działach gospodarki. Większość wypadków zdarzyła się w prywatnych firmach, głównie w
zakładach produkcyjnych i usługowych. Ale co jedenasty
wypadek miał miejsce w publicznych szpitalach i przychodniach. Prawie cztery tysiące zdarzyły się w państwowych placówkach oświatowych. Najczęściej (ponad 31
tys. przypadków) wypadkom uległy osoby, które nie pracowały nawet rok nadanym stanowisku.
Rzeczpospolita, 05.04.2007
Pracodawcy atakują związkowcy walczą
Grupa Solid, Ekotrade, Media Markt, gorzowska Faurecia,
Jutrzenka w Poznaniu, Keiper Polska w Świebodzinie,
Formet w Bydgoszczy, Miranda w Turku, PKS Connex w
Kołobrzegu to przykłady firm wymienionych w raporcie
przygotowanym przez "S", które łamią zbiorowe i indywidualne prawa członków związku...
W ubiegłym roku przedsiębiorcy nie zrealizowali
połowy sprawdzonych przez inspekcję pracy orzeczeń i
ugod. W 2003 r. odsetek ten wynosił 64 proc. a, rok
później 57 proc. .. uchylają się najczęściej od wypłaty
zasądzonych pracownikom świadczeń pieniężnych, w
tym również wynagrodzeń... nie wykonują wyroków przywracających do pracy...Bulwersują przypadki rażącego
naruszania praw pracowniczych przez pracodawców
dużych sieci handlowych, takich jak "Żabka", "Biedronka",
"Kaufland". W odpowiedzi na liczne przypadki zastraszania i wyzysku w sieci LIDL po pokonaniu wielu trudności
udało się założyć "Solidarność"...
Najpoważniejsze naruszenia prawa pracy to
niewypłacalnie wynagrodzeń lub ich wypłata ze znacznym
opóźnieniem. W ubiegłym roku PIP przeprowadziła prawie 94 tys. kontroli u 67 tysięcy pracodawców. Ponad
połowa (56 proc.) kontrolowanych pracodawców nie
wypłaca wynagrodzeń lub płaci je ze znacznym opóźnieniem. Rośnie liczba przypadków nierzetelnego rozliczania
czasu pracy, zaniżania liczby nadgodzin, przekraczania
dopuszczalnych norm czasu pracy, pozbawiania pracowników prawa do wypoczynku i urlopu. 56 proc. skontrolowanych przez Państwową Inspekcję Pracy pracodawców nie wywiązuje się uczciwie z obowiązku płacenia
za pracę.
Szczególnie rażące przypadki nie wypłacania wynagrodzeń odnotowano w spółce Grevita "Konfex", w Tonsilu SA we Wrześni oraz Delii SA z Zamościa.
www.solidarnosc.org.pl 14.03.2007
Popularna nauka*
W poszukiwaniu
afirmacji życia
Zenon Kosidowski
Polska to dziwny kraj, w
którym można powiedzieć, iż
legenda o smoku wawelskim
jest dowodem na to, że ludzie i
dinozaury żyli w tym samym
czasie. Wiceminister edukacji
twierdzi natomiast, ze teoria
ewolucji jest tylko „teoria”, a
nasz Sejm modli się o deszcz
w czasie suszy.
Patroni szkolni tacy jak
Tadeusz Boy Żeleński czy Julian
Tuwim są zwykłymi sowieckimi
kolaborantami lub „lewakami”.
Najważniejsze skrzyżowanie w
stolicy kraju, Warszawie, nosi
imię czołowego antysemity,
którego działalność polityczna i
publicystyka przyczyniła się do
pogromów antysemickich w
przedwojennej Polsce. Premier
rządu może z kolei powiedzieć,
iż socjalizm to ustrój wymyślony
przez hołotę dla hołoty, a były
Rzecznik Praw Obywatelskich
twierdzi z całą stanowczością,
że państwo dobrobytu to system
totalitarny.
Aż dziwne, że w tej całej
atmosferze nie odbywają się
przypadki publicznego palenia
książek. Na stosach z pewnością
obok wspomnianych pisarzy
Boya i Tuwima znalazłyby się
książki Zenona Kosidowskiego
(1898-1978), pisarza i propagatora nauki.
Z wykształcenia Kosidowski
był germanistą, lecz poświęcił
się historii, historii kultury i
archeologii. Jego popularnonaukowe książki sprzedawały
się w setkach tysięcy egzemplarzy. Zanim zaczął je pisać był
dyrektorem Polskiego Radia w
Poznaniu.
Czas II wojny światowej
spędził w Stanch Zjednoczonych, gdzie wykładał historię
kultury na uniwersytecie w Los
Angeles. Powrócił do kraju w
1951 roku. Gdyby żył z pewnością jego twórczość musiałaby
być zlustrowana, w końcu miał
okazję pisać w czasach „realnego socjalizmu”.
Nie pisał jednak o Stalinie
czy bratniej pomocy Związku
Radzieckiego. Bardziej interesował się kulturą Sumerów czy
Majów. Jeśli miałby być już zlustrowany to jedynie za książki, w
których ośmielił się w sposób
naukowy analizować Biblię.
Poświęcił temu dwie książki
(kilkakrotnie wznawiane, po
1989 r. tylko raz): „Opowieści
biblijne” i „Opowieści Ewangelistów”. Opierając się na współczesnych osiągnięciach archeologii i etnologii, Kosidowski
konfrontuje naukowe fakty z bib-
10
lijnymi przypowieściami,
w żaden sposób nie krytykując przy tym religii.
Taka naukowa analiza przysporzyła mu
wielu wrogów, a jego
twórczość po roku 1989
stała się nagle kontrowersyjna. Wielu teologów
katolickich
zaczęło
zarzucać Kosidowskiemu
współpracę
z
reżimem PRL, by całkowicie zdyskredytować
jego twórczość - tak jak
Kazimierz
Bukowski,
który napisał, iż Kosidowski tworzył powieści
na
zamówienie
”jedynego naukowego
światopoglądu materialistycznego”.
Jednak książki Kosidowskiego pozostały w
świadomości czytelników. Jedna
z największych zalet jego pisarstwa jest prosty język. To
właśnie dzięki niemu zaraził
dziesiątki tysięcy ludzi nauką,
która nie była już wiedzą tylko
dla wybranych. Ciekawe jakby
Kosidowski
zareagował
na
dzisiejszą Polske, w której media
niemalże codziennie pasjonują
się cudami Jana Pawła II. Państwo, które przeznacza miliony
złotych na wojnę w Iraku i Afgan-
istanie, buduje Świątynie Opatrzności Bożej i ściga wszechobecne „lobby homoseksualne”.
Niektóre popularnonaukowe
książki Kosidowskiego:
Kiedy słońce było bogiem, 1956.
Opowieści biblijne, 1963.
Rumaki Lizypa, 1965.
Opowiesci Ewangelistów, 1979.
Maciej Bancarzewski
Kosidowski o swoich książkach
Książki moje zalicza się zwykle do kategorii popularnonaukowych.
Nie uchybiając tej skądinąd pożytecznej dziedzinie, muszę wyznać, że ambicje moje sięgają dalej. Może ulegam złudzeniu, ale
uważam siebie za pisarza, który za tworzywo artystyczne obrał
sobie po prostu epopeję zdobyczy naukowych. Pasjonuje mnie
odkrycie, ale w większym jeszcze stopniu sam odkrywca jako
człowiek, jego trud, jego mozół i dramatyczna przygoda w drodze
ku prawdzie, jego sukcesy jakże często osiągane za cenę zdrowia
i życia. Jeżeli pisałem o losach starodawnych kultur, to zawsze czyniłem to w poszukiwaniu tej właśnie afirmacji życia, tego cennego
wątku ludzkiego postępu, który przewija się poprzez burzliwe czasokresy wojen, okrucieństw i ciemnoty. Szukałem człowieka, który
miotając się w pętach pierwotnych instynktów i zabobonów, szedł
jednak naprzód ku świtającym horyzontom bytu. Śledzenie jego
pełnej udręki wędrówki przez ery, epoki i stulecia - to właśnie
temat moich książek. Nie ma bowiem bardziej przejmującej epopei
niż pochód rodzaju ludzkiego od jaskiniowca do odkrywcy atomu i
tajemnic Kosmosu.
Źródło: Opowieści biblijne
Pracownicza Demokracja
Prenumerata: 20 zł. (1 rok /11 nr.)
Zamów prenumeratę gazety dla swojej zakładowej
organizacji związkowej
Prześlij 20 zł przekazem pocztowym na nasz adres
(PO BOX 12, 01-900 W-wa 118) lub napisz
na adres mailowy [email protected]
Chcesz współpracować z nami?
Pracownicza Demokracja organizuje się w
lokalnych grupach, które regularnie się
spotykają. W spotkaniach tych uczestniczą
ludzie, którzy chcą działać w swoim mieście, szkole, uczelni czy miejscu pracy.
Odbywają się na nich dyskusje o różnych
aspektach antykapitalizmu. Organizujemy
też większe spotkania publiczne pt.
Forum Antykapitalistcyzne. Wszystkie
nasze spotkania są otwarte. Aby spotkać się
z nami, zadzwoń pod numer telefoniczny
podany pod miastem najbliżej Twojego
miejsca zamieszkania.
Kontakt w miastach
Warszawa
Uniwersytet:
46 07 510 (Kuba)
Trójmiasto:
Kraków:
0880 252 855
Gazeta/kontakt: telefonicznie
Sprzedaż gazety: kontakt telefoniczny
lub mailem: [email protected]
Gazeta/kontakt: telefonicznie
Gazeta,spotkania/kontakt: telefonicznie
lub mailem: [email protected]
Lublin:
0507 744 420 (Anka)
0692 405 906 (Piotr)
Ostrołęka:
0696 382 051 (Witek)
Zielona Góra:
068 453 3370 (Edmund)
Kielce:
Informacja o lokalnym działaniu
Pracowniczej Demokracji
Gazeta:
0502163 922 (Kamil) Warmińska Biblioteka Wolnościowa, Grunwaldzka 23A
648 50 45 (Andrzej)
Poznań:
Więcej info: tel. 022 847 27 03
lub 0697 05 40 40
Sprzedaż gazety: kontakt mailem: [email protected]
Płock: 0694 601917
Olsztyn:
ul. Długa 29, 1. piętro
Lokal FZZ “Metalowcy”
Sprzedaż gazety: soboty, godz. 13.00,
Metro Centrum, na dużym placu.
Spotkania we wtorki godz. 19.00,
ul. Długa 29, I piętro (u “Metalowców).
0697 05 40 40
Gdańsk:
we wtorki o godz. 19.00.
Sprzedaż gazety: wtorki i czwartki, godz. 12.30-13.30
Główna Brama Uniwersytetu Warszawskiego, Krakowskie
Przedmieście.
Warszawa:
Szczecin:
Zapraszamy na spotkania
Pracowniczej Demokracji
w Warszawie
0604 49 73 30 (Michał)
Gazeta/kontakt: telefonicznie
Gazeta/kontakt: telefonicznie
Gazeta/kontakt: telefonicznie lub przez e-mail:
[email protected]
Sprzedaż gazety: pon-pt 11.00 - 14.00
Spółdzielnia Pracy „Konspekt“, ul. Boh. Westerplatte 9
pok. 316
Gazeta/kontakt: telefonicznie
* Broszury * Książki * Broszury *
Marksizm w nowe
milenium
Tony Cliff - 5 zł
Solidarność 1980-81
a PRL.
Analiza marksistowska
C. Barker i K. Weber 10 zł
Czym jest socjalizm
oddolny?
John Molyneux - 3 zł
W jaki sposób
przegrano rewolucję?
Chris Harman - 3 zł
Zamówienia: PO BOX 12,
01-900 Wwa 118
lub [email protected]
11
Pracownicza Demokracja
Kim Jesteśmy
Antykapitalizm
Żyjemy w światowym systemie kapitalistycznym. Kapitalizm to system wyzysku, kryzysów i wojen w którym produkcja zależy od konkurencyjnej walki o zysk a nie od ludzkich
potrzeb. Choć to pracownicy tworzą społeczne bogactwo, nie
mają oni żadnej kontroli nad produkcją i dystrybucją dóbr. W
pogoni za coraz większym zyskiem globalny kapitalizm,
uprawiany przez wsparte potęgą najsilniejszych i najbogatszych państw świata korporacje, prowadzi do postępującego
rozwarstwienia dochodów. Rosną obszary nędzy na świecie,
przy jednoczesnym bogaceniu się korporacji i znikomej
mniejszości, kosztem bezwzględnej degradacji środowiska
społecznego i przyrodniczego.
Nie jest możliwe stworzenie „kapitalizmu z ludzką twarzą“
poprzez parlamentarne reformy systemu. Kapitalizm musi
zostać obalony i zastąpiony innym sposobem organizowania
się ludzkości. Jesteśmy za stworzeniem społeczeństwa, w
którym większość ludzi (a nie korporacje i banki oraz rządy
usłużne wobec tych instytucji) będzie decydować o gospodarce, polityce i swoim otoczeniu. Społeczeństwa bez nędzy
i bezrobocia, gdzie gospodarka nie będzie służyć gigantycznym zyskom niewielkiej grupy, lecz zaspokojeniu potrzeb
wszystkich. Aby osiągnąć taką demokrację potrzebna jest
pracownicza kontrola nad fabrykami, biurami i innymi
miejscami pracy.
Najszersza demokracja
System taki nazywamy pracowniczą demokracją lub socjalizmem oddolnym. Nie ma on nic wspólnego z reżimami
dawnego Bloku Wschodniego, które byly tylko inną formą
kapitalizmu - biurokratycznym kapitalizmem państwowym.
Demokracja parlamentarna jest niewystarczająca i
uboga. Obecna demokracja ma charakter pozorny - o
kierunkach polityki i tak decydują interesy najbogatszych.
Dzisiejsze struktury parlamentu, wojska, policji, sądownictwa
i aparatu zarządzania nie mogą być przejęte i wykorzystywane przez pracowników. Prawdziwa demokracja musi
opierać się na pracowniczych komitetach delegatów, jakie
wiele razy powstawały w historii, m.in. Międzyzakładowe
Komitety Strajkowe w okresie pierwszej „Solidarności“ lub
rady robotnicze podczas rewolucji w 1905 r. i 1917 r. Istotnymi zasadami takiej oddolnej demokracji muszą być średnia
płaca pracownicza dla wybranych przedstawicieli oraz możliwość ich natychmiastowego odwołania. Do takich komitetów
przyłączą się również inne grupy społeczne, np. rolnicy, studenci, emeryci.
Solidarność międzynarodowa
Kapitalizm jest systemem globalnym i można z nim
wygrać tylko w skali świata. Dlatego istotnym elementem
naszego działania jest solidarność międzynarodowa. Przeciwstawiamy się wszystkiemu, co dzieli i obraca zwykłych ludzi
jednego kraju przeciwko drugim. Walczymy z rasizmem i
nacjonalizmem. Przeciwstawiamy się militarnej, politycznej i
gospodarczej dominacji najpotężniejszych państw nad
światem, czyli imperializmowi. Popieramy wszystkie rzeczywiste ruchy narodowowyzwoleńcze.
Przeciw podziałom
Popieramy prawo do obrony dla wszystkich uciskanych
mniejszości. Walczymy przeciwko kontroli imigracji.
Jesteśmy za świeckim charakterem szkolnictwa i całkowitym
oddzieleniem Kościoła od państwa. Jesteśmy za pełną
społeczną, ekonomiczną i polityczną emancypacją kobiet.
Walczymy przeciwko wszystkim formom dyskryminacji
homoseksualistów.
Organizacja
Obalenie kapitalizmu i utworzenie wobec niego alternatywy musi być dziełem milionów. W ruchu oporu przeciw panującym chcemy organizować polityczny kierunek wskazujący
na potrzebę zniesienia kapitalizmu i zastąpienia go
demokracją pracowników. Taka polityka musi być oparta na
masowym działaniu, na codziennych politycznych i ekonomicznych walkach.
Działamy wewnątrz ruchu pracowniczego, antykapitalistycznego i antywojennego. Uważamy, że związki
zawodowe są niezbędne w walce o ekonomiczne i polityczne
prawa pracowników. Szeregowi związkowcy muszą jednak
działać wewnątrz nich także niezależnie od liderów
związkowych. Popieramy każdą walkę i strajk pracujących,
każdą kampanię przeciw dyskryminacji i niesprawiedliwości.
Przyłącz się do nas! Działaj razem z nami!
Pracownicza
Demokracja
PO BOX 12,
0 1 - 9 0 0 W- w a 11 8
tel.: (022) 847 27 03
[email protected]
w w w. p d . w. p l
Kalendarz antysystemowy
Zapraszamy na dzień spotkań
sobota 12 maja 2007r.
Kapitalizm kontra
kobiety - kobiety
kontra kapitalizm
Pojedź na protest przeciw szczytowi G8
do Heiligendamm blisko Rostocku
w Niemczech na początku czerwca 2007 r.
Wspólny wyjazd autokarem.
Kontakt: [email protected]
godz. 11.00:
Marxism 2007
godz. 13.00:
Londyn 5-9 lipca
Patriarchat czy kapitalizm teorie o ucisku kobiet
Aborcja - historia, sytuacja, strategia
- w Polsce i w innych krajach
godz. 15.00:
Kobiety w ruchach rewolucyjnych
Miejsce: Warszawa, ul. Chłodna 25
Kontakt: [email protected], tel. 022 847 27 03/0697 05 40 40
FORUM ANTYKAPITALISTYCZNE
festiwal oporu
Spotkania, filmy, teatr, muzyka.
Wśród mówców - pisarze, muzycy,
naukowcy, działacze polityczni, m.in.:
* Billy Bragg * Susan George * Michael Albert *
Walden Bello * George Galloway * China Miéville *
Alex Callinicos * Slavoj Zizek * Lindsey German
Jeśli jesteś zainteresowana/y uczestnictwem - napisz
do nas na [email protected]
Strona: http://www.marxismfestival.org.uk
CHCESZ BUDOWAĆ
RUCH * ANTYKAPITALISTYCZNY * ANTYWOJENNY
* ANTYRASISTOWSKI?
* CZY uważasz, że w wojnie z Irakiem chodzi o ropę i potęgę USA?
* CZY według Ciebie ludzie powinni mieć pierwszeństwo nad zyskami?
* CZY masz dość pogardy elit dla demokracji?
* CZY nienawidzisz rasizmu i antysemityzmu?
* CZY popierasz pracowników strajkujących przeciw zwolnieniom,
cięciom, o lepszą płacę i warunki?
WSTĄP DO PRACOWNICZEJ DEMOKRACJI!
Wpisz tu swoje namiary, wytnij i wyślij na nasz adres:
PD, PO BOX 12, 01-900 W-wa 118, lub prześlij maila:
[email protected]
Chcę wstąpić do Pracowniczej Demokracji:
Imię i nazwisko
-------------------------------------------------------------------------Adres
-------------------------------------------------------------------------Telefon ----------------------------------------- e-mail ------------