Opowiadanie "Mama"

Transkrypt

Opowiadanie "Mama"
Mama
Była sobie dziewczynka i było jej zimno. Siedziała ,,po turecku”, zawsze w tym
samym miejscu. Przed nią leżało opakowanie po margarynie. Nie pamiętała skąd je
wzięła. W rękach trzymała karton z jakimś napisem. Zbierała pieniądze. Nie
wiedziała na co. Nie umiała czytać. Przyprowadziła ją tu mama. Kazała siedzieć.
Kazała cierpieć. Kazała wszystkie pieniądze mamie oddać. Dziewczynka nigdy nie
wzięła dla siebie ani grosza. Nie wiedziała po co jest życie. Nie rozumiała, dlaczego
ona siedzi, a inni ludzie cały dzień gdzieś pędzą. Myślała, że tak ma być, że życie
tak właśnie wygląda. Że dzieci są po to, by zarabiać pieniądze dla swoich rodziców.
Przyzwyczaiła się do głodu. Przyzwyczaiła się do zimna. Choć dzisiaj było
wyjątkowo źle. Padał grad. Pierwszy raz widziała grad. Dziwny widok. Niby śnieg,
niby nie. Przemokły jej buciki. Do tego też przywykła. Chciało jej się spać. Ale nie
może. Przyjdzie mama i okrzyczy. Ciekawe co ona teraz robi? Rzadko widywała się
z mamą w dzień. Często w nocy. Brała ją do domu, kładła spać i budziła o świcie.
W domu mamy mieszkał jakiś pan. Nigdy z nim nie rozmawiała. Nie miała kiedy, bo
pan spał jak wracała z mamą do domu. Krzyczał na mamę. A ona czuła się winna.
Mama uczyła ją, że musi cierpieć. Że ludzie mają jej współczuć.
Ciekawe skąd ci ludzie biorą pieniądze? Na pewno mają dużo dzieci i wszystkie
te dzieci cierpią. A te, co idą z rodzicami? Może zmieniają się z rodzeństwem i
cierpią na zmianę? Ona była jedna. Musiała cierpieć sama. A co z tymi ludźmi, co
dzieci nie mają? To skąd mają pieniądze? Może sami siedzą tak jak ona. Ale nie –
mama mówiła, że dorośli nie zarabiają tyle, co dzieci. Jak mama tak mówi, to tak
jest. Mama jest dorosła i ona wie wszystko. Nie wie tylko, co zrobi jak dziewczynka
będzie musiała iść do szkoły. Tak mówiła. Ale to jedyna rzecz, której mama nie wie.
Bo zawsze wie lepiej, gdy dziewczynka o coś ją prosi. Bo jak pójdzie do szkoły, to
będzie mniej pieniędzy. Tylko połowę dnia będzie mogła cierpieć. Mama mówiła, że
może uda się załatwić, żeby opóźnić pójście do szkoły.
Ciekawe, co się robi w tej szkole? Może dzieci tam chodzą, żeby móc mniej
cierpieć? A może po to, żeby zrobić miejsce mniejszym cierpiącym? Mama mówiła,
że za niedługo dziewczynka będzie za duża, by ludzie tak się litowali. Czy to
znaczy, że ludzie płacą tylko małym dzieciom? Dziewczynka zastanawiała się, czy
gdyby się bardziej skuliła to byłaby mniejsza? To może mama mogłaby być trochę
dłużej zadowolona. A co jeśli będzie już tak duża, że nie będzie mamie potrzebna?
Może urodzi swoje dziecko, a dziecko będzie cierpieć? I ona się z mamą podzieli
pieniędzmi. Może mama się zgodzi. Bo ona kocha mamę i chce, żeby mama ją
także kochała. A jak już jej nie będzie potrzebna, to na co mamie taka
dziewczynka? Więc ona zrobi wszystko, by mama miała pieniążki.
O jakiś pan. Stoi i się patrzy. Jeszcze nic nie wrzucił. Musi bardziej cierpieć.
Może nawet się rozpłacze. Pan robi jej zdjęcie. Chciałaby wiedzieć po co. Ale nie
może się spytać. Mama mówiła, że nie wolno mówić do ludzi. No to nie spyta. Pan
poszedł. Będzie miał jej zdjęcie. Ona nie ma swojego zdjęcia. Albo ma, ale nie
widziała. Mama mówi, że kiedyś ją umyje i ubierze i zrobi zdjęcie. I wtedy będzie
ładna. Ale teraz musi siedzieć. Może to będzie jak pójdzie do szkoły? O przyszedł
znów ten pan. Znowu się patrzy. Usiadł i patrzy. Zaraz przyjdzie mama. Biją
dzwony. ,,Mamo przyjdź”. O idzie mama. Nie będzie zadowolona, mało pieniędzy
dziś. Pan nadal patrzy. Jak zobaczy mamę to się wystraszy i sobie pójdzie. „Mamo
szybciej”. Już blisko. Pan wstaje. ,,Mamo!”. Pan tu idzie. ,,Mamo!!’’. Mama była
szybsza. Ale pan nie odszedł. Pyta o coś mamę. Używa dziwnych słów: marketing,
casting, obsada. Mama się uśmiecha. Bierze od pana jakąś karteczkę. Pan
odchodzi. Mama nadal się uśmiecha. Jeszcze nigdy mama się tak długo nie
uśmiechała.
W nocy nie mogła spać, bo mama powiedziała, że jutro już nie będzie cierpieć.
Umyła ją i dała czyste ubrania. Dziwne uczucie. Rano kazała się uśmiechać.
Jeszcze nigdy jej tak nie kazała. Może dziewczynki jak idą do szkoły, to już nie
muszą cierpieć? Bo tak dziwnie cały dzień wykrzywiać usta. Ale jak mama kazała
się uśmiechać, to będzie. W lusterku stała inna dziewczynka. Nie poznała się. Ale
mama mówiła, że kiedyś będzie ładna. Dotrzymała obietnicy. Ale ile będzie ładna?
Może to tylko dzisiaj? Nie spyta mamy, bo się zezłości.
Poszły do jakiegoś zielonego budynku. Nie szły po schodach. Mama powiedziała,
że w takich budynkach jest winda. Weszły do tej windy. Minęła chwilka i były na
ostatnim piętrze. Dziwne urządzenie. Na korytarzu było dużo dzieci. Śmiały się,
bawiły, krzyczały. Pewnie też, nie muszą dziś cierpieć. Pani w żółtej spódnicy dała
im karteczkę z numerkiem.
-Sto trzydzieści trzy – tak powiedziała i odeszła.
Z tej windy wychodziło coraz więcej dzieci. One tez dostawały numerek. One też
się śmiały. Przecież to męczące.
-Sto trzydzieści jeden!
Zaraz wchodzimy. Mama tak powiedziała. Mówiła, żeby robić, co każą. A jak każą
śmiać się cały dzień? Nie mogą tak kazać. Za dużo czasu by to zajęło, a tu jest tyle
dzieci. To dobrze, bo śmiać się chwilę może, ale cały dzień nie da rady. Woli
cierpieć cały dzień. Lepiej jej to wychodzi.
-Sto trzydzieści dwa!
Mama mówi, żeby się postarać. Ale jak ma się postarać? Dobrze, jeśli mama ma
być zadowolona, to będzie się starać. Może nawet jutro w nagrodę nie będzie
musiała iść cierpieć? Rozmarzyła się. Chyba za bardzo, przecież ktoś musi iść.
Inne dzieci pewnie też dzisiaj muszą się starać, a jutro będą cierpieć.
-Sto trzydzieści trzy!
Za długim stolikiem siedziały cztery osoby. Siedział ten pan, co jej robił zdjęcie.
Może dziś też jej zrobi, bo mama ją umyła ? Kazali jej się śmiać. Pamiętała o
mamie. Musi się postarać. Śmiała się tak, jak jeszcze nigdy się nie śmiała. Nie
wiedziała z czego. A teraz pan od zdjęcia spytał, czy potrafi się rozpłakać. No jasne,
że potrafi! Nikt nie zrobi tego szybciej, niż ona. Płacze. Ludzie za stolikiem
uśmiechają się do siebie i kiwają głowami. Dalej płacze. Notują coś. Pan mówi, że
już nie musi. No to przestała.
Kazali udawać, że jest jej zimno. Znała to uczucie doskonale. Co w tym trudnego?
Usiadła na ziemi i ,,trzęsła się” z zimna. Ludziom za stolikiem chyba się spodobało.
Ciągle coś pisali i rozmawiali ze sobą, nie spuszczając z niej wzroku. Kazali jeszcze
powiedzieć parę zdań i pozwolili wyjść. Potem rozmawiali z mamą.
Mama powiedziała, że dzisiaj już nie będzie musiała iść cierpieć. I, że jutro też nie.
I, że od dziś będzie się myła codziennie i ładnie ubierała. I, że będzie miała dużo
zdjęć. Nie rozumiała, po co ma mieć dużo zdjęć. A mama powiedziała, że zagra w
filmie. Będzie ,,Dziewczynką z zapałkami”. I, że w kinach będą ją dzieci oglądały. I,
że kupi jej ładne sukienki. I, że więcej już nie będzie cierpieć. A ona spytała mamy,
kto będzie zarabiał pieniądze. A mama powiedziała, że jak będzie robić, co jej każą
w tym filmie, to wtedy oni jej dadzą pieniądze. I mama będzie bogata. I będzie
zadowolona. I będzie ją kochała. I mama szła do domu szczęśliwa i mówiła, że kupi
sobie samochód. Bo jakby tak dziewczynka dalej musiała cierpieć, to chyba by nie
uzbierała. A teraz sobie kupi. To dobrze, że jest z niej dumna. Ale jakby jej
brakowało, to ona po tym filmie może znów cierpieć. Ale mama mówi jej, że teraz to
będzie się musiała myć i ładnie ubierać, bo ją wszyscy będą znać. I mówiła, żeby
się cieszyła, że już nie musi zarabiać pieniędzy, bo nie każde dziecko ma takie
szczęście. I żeby jej podziękowała, że ją tutaj wzięła. I dziewczynka mamie bardzo
dziękowała, chociaż jeszcze nie wie co będzie robiła. Ważne, żeby mama się
cieszyła. I żeby ją kochała. Ale teraz to już będzie na pewno ją kochała, bo zawsze
chciała mieć samochód. A jak ona będzie miała swoje dzieci, to też je tutaj weźmie i
wtedy mama będzie miała jeszcze więcej pieniędzy. I będzie kochała ją i jej dzieci. I
już nigdy jej nie okrzyczy. No chyba, że się pieniądze skończą. Ale wtedy
dziewczynka pójdzie cierpieć. I jej dzieci też. A mama znowu będzie ją kochała... .