Janina Czapska Kierownik Centrum ARS przy Wydziale Prawa i
Transkrypt
Janina Czapska Kierownik Centrum ARS przy Wydziale Prawa i
Janina Czapska Kierownik Centrum ARS przy Wydziale Prawa i Administracji UJ Kierownik Katedry Socjologii Prawa WPiA UJ Czy Polacy są przeciwni mediacji? Zgodnie ze stereotypami Polacy są kłótliwi, chodzą do sądu aby zemścić się na przeciwniku procesowym. W związku z tym nie są zainteresowani mediacją. Czy tak jest naprawdę? Aby odpowiedzi nie opierać na stereotypach i tzw. „oczywistej wiedzy”, warto sięgnąć do wyników badań naukowych, w tym do projektu „Alternatywne metody rozwiązywania sporów w polskim systemie prawnym – teoria i praktyka" (http://www.centrumars.wpia.uj.edu.pl/nauka/badania). Projekt objął m.in. sondaż telefoniczny na reprezentatywnej próbie ogólnopolskiej dotyczący wiedzy, opinii i doświadczenia społeczeństwa w zakresie mediacji (1005 osób) oraz eksperymentalne badania internetowe na temat społeczno-psychologicznych, demograficznych i sytuacyjnych determinant gotowości do udziału w mediacji (650 osób). Oba badania zostały przeprowadzone w 2014 roku. W 2013 roku przeprowadzono 220 wywiadów bezpośrednich z ekspertami z całej Polski. Zaliczono do tej kategorii mediatorów, pełnomocników stron, policjantów, prokuratorów i sędziów. Aby zrozumieć kontekst, w jakim należy analizować wypowiedzi obywateli, warto na wstępie naszkicować najważniejsze opinie ekspertów w zakresie mediacji. Reprezentowali oni bardzo różne stanowiska na temat regulacji mediacji w polskim prawie oraz praktyki jej stosowania. Analizując ich wypowiedzi należy stwierdzić, że mediacja nie wzbudza powszechnego zainteresowania w środowisku prawniczym, a bariery w jej promowaniu mają charakter normatywny, organizacyjny i społeczno-kulturowy (świadomościowy). Bariery społecznokulturowe występują zarówno po stronie podmiotów, które mogłyby mediację stosować, jak też – wg tych ekspertów - wśród obywateli. Rozważając, co Polacy myślą o mediacji, musimy pamiętać, że już wśród polskich ekspertów występuje brak zgodności i szereg wątpliwości na temat kwestii podstawowych - uregulowania i stosowania mediacji. Byli oni wszakże zgodni, że mediację należy promować. Na pytanie „Kto powinien być głównym organizatorem działań promujących mediację? Jakie inne podmioty powinny być zaangażowane w promocję mediacji w społeczeństwie” eksperci wskazywali szereg podmiotów, jednak za główny organ odpowiedzialny za działania promujące mediację uznawano Ministerstwo Sprawiedliwości. W dalszej kolejności wskazywano na instytucje odpowiedzialne za kształcenie prawników i samorządy zawodowe. Propagowanie inicjatyw oddolnych polegających na włączeniu środowisk lokalnych oraz współpracy pomiędzy ośrodkami mediacyjnymi także były przez ekspertów popierane. Jak słusznie stwierdził jeden z ekspertów (pełnomocnik w sprawach karnych), zasad mediacji należy uczyć: Podzieliłbym to na trzy etapy. Dzieci - koncyliacja jest to sposób na załatwianie spraw, młodzież i studenci - powinno im się tłumaczyć, na czym polega mediacja plus podstawy mediacji. Aplikanci i prawnicy zawodowi po aplikacji powinni być szkoleni przez właściwe podmioty, czyli przez uniwersytet, właściwe izby adwokackie czy radcowskie o tym, że mediacja jest korzyścią niepozbawiającą ich normalnego funkcjonowania w zawodzie i otrzymywania wynagrodzenia za udział w mediacji.” (PK056). Co myślą obywatele? Bardzo rzadko w badaniach ogólnopolskich zdarza się podobna jednomyślność - 96% respondentów uważa, że powinno się przekazywać obywatelom więcej wiedzy na temat możliwości wykorzystania mediacji w rozwiązywaniu sporów, a 82% ocenia stan wiedzy Polaków tym zakresie jako niski. W tym stanie rzeczy opinie na temat mediacji opierają się głównie na intuicjach, stereotypach, fragmentarycznej wiedzy oraz w znikomym stopniu na doświadczeniach własnych albo pochodzących z najbliższego otoczenia. Prawie jedna trzecia badanych przyznała, że nie wie, czym jest mediacja, a niektórym mediacja kojarzyła się z mediami i medytacją. Nie należy wszakże lekceważyć opinii wyrażanych na tak kruchych podstawach. Ogólne przekonania czerpane z innych źródeł niż wiedza o mediacji i osobiste doświadczenia mogą wywierać istotny wpływ na ich decyzje i zachowania. W badaniu eksperymentalnym proszono o rozstrzygnięcie jednej z czterech podstawowych rodzajów spraw (sąsiedzka, rodzinna, z użyciem przemocy i konsumencka). Każdy typ był reprezentowany przez dwie historie różniące się pod względem szczegółów uznawanych za mogące mieć krytyczne znaczenie w podejmowaniu decyzji na temat preferowanego rodzaju rozwiązania sporu. Następnie proszono o udzielenie porady jej bohaterowi. Badani mogli doradzić jedno z pięciu rozwiązań: głosić sprawę do sądu gdzie sędzia wyda wyrok; zgłosić sprawę do sądu gdzie sędzia będzie ich próbował pogodzić; zgłosić sprawę do sądu, gdzie sędzia skieruje ją do mediacji; samodzielnie zgłosić sprawę do mediacji pomijając sąd; samodzielnie próbować negocjować rozwiązanie z pominięciem oficjalnych procedur. Wymagano od respondenta rozstrzygnięcia tylko w jednej sprawie, którą komputer dla niego wylosował. Jednym z głównych wniosków, jaki należy wywieść z obserwowanych rezultatów jest wyraźna preferencja dla wykorzystania możliwości rozwiązywania konfliktów z pominięciem udziału sądu. Wynik ten można uznać za pośredni wskaźnik tego, jak wielki potencjał może zyskać mediacja w oczach społeczeństwa polskiego, jako alternatywa dla postępowania sądowego. Jeśli przedstawić kilka możliwości rozstrzygnięcia sprawy od samodzielnych negocjacji po skierowanie sprawy do sądu celem uzyskania wyroku, to 70% respondentów w badaniach eksperymentalnych chciałoby załatwić sprawę poza sądem (40% samodzielne negocjacje, 30% - skierować sprawę do mediacji pozasądowej. W następnej kolejności (11%) respondenci za najlepsze rozwiązanie przedstawionych im spraw uznali skierowanie sprawy do sądu, aby to sąd skierował ją do mediacji. Jeśli Polacy mają wybór, zdecydowanie wolą, aby konflikt został rozwiązany poza sądem. Mediacja pozasądowa zyskuje w tej sytuacji olbrzymią szansę. Jednakże wobec mizernej wiedzy Polaków, działania służące uaktywnieniu tych postaw wymagają gruntownej edukacji. Powyższą sytuację można interpretować jako jeden z przejawów wykazanej ogólnej niechęć Polaków do rozstrzygania sporów za pomocą procesu sądowego. Polacy preferowali rozwiązanie konfliktu poprzez mediacje głównie w sprawach, gdzie między stronami zachodziły bliskie reakcje (rodzinne, sąsiedzkie). Jednakże wyraźnym zainteresowaniem mediacje cieszyły się również w sprawach konsumenckich. Zainteresowanie to nie było różnicowane ze względu na wielkość podmiotu, z którym konsument wszedł w konflikt (warianty prezentowanych spraw różniły się wielkością sklepu, w którym bohater opowiadania próbował dochodzić swoich praw, tj. butik osiedlowy vs galeria handlowa). Za rozwiązaniem konfliktu bez udziału sądu opowiedziało się 3/4 badanych. Wynik ten koresponduje z wysokim odsetkiem deklaracji dopuszczających mediacje w sprawach konsumenckich obserwowanym w badaniu sondażowym. W kształtowaniu poziomu zainteresowania alternatywnymi metodami rozwiązywania ważną determinantę stanowić mogą indywidualne cechy respondentów. Wśród cech społecznodemograficznych stabilne i istotne statystycznie rezultaty wykazała jedynie płeć osoby badanej. Mężczyźni wyraźnie silniej niż kobiety ponad rozwiązania zawierające w sobie element łagodzenia konfliktu (godzenie stron, kierowanie sprawy do mediacji, omijanie instytucji sądu) preferowali skierowanie sprawy do sądu, w którym sędzia wyda wyrok. Nie występują natomiast statystycznie istotne zależności pomiędzy wyborem najlepszej drogi rozwiązania konfliktu a wielkością miejscowości zamieszkania, wykształceniem i przynależnością do wspólnoty religijnej. W tym zakresie opinie mają bardziej uniwersalny charakter, rozkładają się podobnie niezależnie od tego, czy ktoś jest religijny, z jakiej pochodzi miejscowości oraz ile ma lat. Ważnym wskaźnikiem stosunku osób badanych do stosowania mediacji okazały się również postawy charakteryzujące się ogólnym sceptycyzmem w zakresie rozwiązywania spraw na drodze sądowej (np. przekonanie, że ludzie nie chodziliby do sądu, gdyby potrafili należycie się komunikować). Analogicznie, zwiększone prawdopodobieństwo kierowania spraw do sędziego, który nie będzie podejmował próby godzenia stron zgłaszały osoby wyrażające postawy popierające działania tego typu (np. przekonanie o tym, że Polacy zdecydowanie zbyt rzadko dochodzą swoich praw przed sądem). Taki rezultat wskazuje, że przekonania badanych cechuje pewien stopień spójności, a zatem opinie na temat mediacji są uwikłane w inne, wartościujące przekonania. Zależność pomiędzy dopuszczalnością mediacji jak i innych metod alternatywnych metod rozwiązywania konfliktów, a ugodowością, mierzoną psychologicznym testem, nie ma charakteru liniowego. Skutkuje to to tym, że po przekroczeniu pewnej wartości progowej dla ugodowości, człowiek ma do dyspozycji dodatkowy szeroki wachlarz rozwiązań, które pozostają poza zasięgiem osób o mniej ugodowym rysie osobowości, przy czym rozwiązanie polegające na rozstrzygnięciu sprawy przez sąd wybierały częściej osoby mniej ugodowe. Wnioski na temat stosunku do sądów w kontekście gotowości do korzystania z mediacji znajdują potwierdzenie w innych badaniach na temat stosunku do sądów. Trzeba pamiętać, że stosunek do sądów i ocena ich pracy mogą ulegać zmianom z powodu głośnych wydarzeń. W odniesieniu do sądów zasadniczym źródłem wiedzy, niejednokrotnie stereotypowej i krzywdzącej, są media. Ogólne oceny wymiaru sprawiedliwości są krytyczne (61%), a co 7 Polak twierdził, że ocenia sądy zdecydowanie źle. Osoby, które miały bezpośredni kontakt z sądem, wystawiały im nieco pozytywniejsze oceny. Może to sugerować, że stereotypowy obraz sądów jest trochę gorszy niż wynikający z osobistych doświadczeń. Zdaniem zdecydowanej większości Polaków (84%) podstawową słabością polskich sądów była przewlekłość postępowania. Także osoby o osobistych doświadczeniach z sądami głównie skarżą się na ich opieszałość(CBOS 2013). Oceny sądów jako instytucji publicznych w latach 2007-2014 podlegają okresowym zmianom, ale ciągle ocen negatywnych jest więcej niż pozytywnych. W grudniu 2012 proporcje wynosiły wynosiły 50% ocen złych do 20% dobrych, w 2014 – 44% do 33% (dla porównania proporcje między złymi i dobrymi ocenami Policji w wymienionych okresach wynosiły w listopadzie 2012: 22% do 68%. Identyczne proporcje CBOS odnotował w marcu 2014 r. (CBOS, marzec 2014) Ani media, ani osobiste doświadczenia nie stanowią istotnego źródła stosunku do mediacji, ponieważ bardzo niewielu respondentów miało kontakt z mediacją w mediach albo we własnym życiu. W tej sytuacji znaczenia nabierają emocjonalnie nacechowane intuicje. Jak wynika z przedstawionych wyżej wyników, mediacje, przede wszystkim mediacje pozasądowe, otrzymały w społeczeństwie swoisty kredyt zaufania. Jednakże negatywne doświadczenia osobiste lub w najbliższym otoczeniu, jak też krytyczne relacje w mediach mogą wpływać na to nastawienie. Eksperci promujący mediację stają się w tej sytuacji uczestnikami wielkiego eksperymentu społecznego. Spoczywa na nich odpowiedzialność za edukację poprzez przekazywanie wiedzy obywatelom, prowadzenie akcji promocyjnych oraz upowszechnianie dobrych praktyk. Z punktu widzenia osób popularyzujących alternatywne metody rozwiązywania sporów brak wiedzy obywateli na temat możliwości i korzyści płynących z zastosowania mediacji można rozpatrywać jako jedną z przyczyn rzadkiego sięgania po nią w praktyce. Jednym z możliwych mechanizmów tłumaczących ten efekt jest występowanie nieprawdziwych przekonań dotyczących między innymi niewielkiej skuteczności tego rodzaju rozwiązań, braku możliwości egzekwowania ustaleń dokonanych za ich pomocą, czy niemożności zastosowania w niektórych typach spraw, silne emocje odczuwane wobec drugiej strony. W sytuacji, gdy sądy oceniane są krytycznie i taka tendencja utrwala przez lata, otwierają się perspektywy dla mediacji pozasądowej. Warunkiem powodzenia jest przekazanie obywatelom odpowiednich informacji. Inaczej zachodzi niebezpieczeństwo, że mniej lub bardziej przypadkowe sensacyjne informacje ukształtują postawy Kowalskiego. Choćby tylko na pewien czas.