W przeciwieństwie do Pieśni nad Pieśniami mającej strukturę dia

Transkrypt

W przeciwieństwie do Pieśni nad Pieśniami mającej strukturę dia
Katarzyna Lisowska
DWIE SULAMITKI, CZYLI O STYLIZACJI W WIERSZU ZUZANNY GINCZANKI
PT. CANTICUM CANTICORUM
Można podać wiele powodów, dla których Pieśń nad Pieśniami od wieków wzbudza
zainteresowanie literatów. Fascynuje ich jej zmysłowość, barwność i niejednoznaczność
interpretacyjna. Spośród wielu stylizacji, parafraz i nawiązań warto zwrócić uwagę na te,
które ukazują kobiece spojrzenie na słynny poemat. Należy do nich wiersz Zuzanny
Ginczanki o tytule będącym łacińskim tłumaczeniem tytułu księgi- Canticum canticorum.
W interpretacji pozwolę sobie odnieść się między innymi do wątków podejmowanych we
współczesnej feministycznej refleksji nad literaturą. Zacznę jednak od zarysowania biografii
autorki, która wydaje się mieć pewne znaczenie dla zrozumienia twórczości poetki.
Zuzanna Ginczanka pochodziła z żydowskiej rodziny Gineburgów. Przyszła na świat
w 1915 roku w Kijowie, ale wychowywała się w Równem Wołyńskim. W połowie lat
trzydziestych przeniosła się do Warszawy, by uczestniczyć w tamtejszym życiu literackim.
Współpracowała z tygodnikiem satyrycznym „Szpilki”, a jej duchowym opiekunem był Julian
Tuwim. Pod koniec 1944 roku została rozstrzelana przez gestapo. W swoich utworach
odwoływała się do wielu tradycji, a szczególnie ceniła sobie Stary Testament, z którego
czerpała cytaty, motywy i wątki1. Nie dziwi zatem fakt, że sięgnęła również po Pieśń nad
Pieśniami.
Ginczanka wykorzystała elementy dialogowej struktury oryginału, jednak w utworze
dominuje monolog Oblubienicy. Autorka przedstawia tylko jej punkt widzenia, dzięki czemu
dowartościowuje kobiecą bohaterkę biblijnego tekstu2. Opis przestrzeni odwołuje się do
pierwowzoru, ale jest silnie nasycony emocjami podmiotu. Pierwsza strofa, operująca
słownictwem znanym z
Pieśni nad Pieśniami („winne jagody”, „pachnący nard”,
„cyprysowy las”, „sadzawki w Hazebon”)3, wyraża niepokój Oblubienicy. Zwracają uwagę
czasowniki sygnalizujące destrukcyjną gwałtowność natury („Pienią się winne jagody”,
„popieli się niebo”), która odnosi się również do intensywnych uczuć kobiety („Oczy płonące
chowam/W rzęs cyprysowy las,/Jako w sadzawki Hazebon”). Przytoczona metafora
podkreśla, że napięcie zakochanej wynika z oczekiwania na zaspokojenie pragnień, spełnienie
Zob. Kiec I., Zuzanna Ginczanka. Życie i twórczość, Poznań 1994, s. 103.
Zob. Araszkiewicz A., Wypowiadam wam moje życie. Melancholia Zuzanny Ginczanki, Warszawa 2001, s. 30.
3
Wszystkie cytaty pochodzą z: Ginczanka Z., Udźwignąć własne szczęście, wstęp i oprac.: I. Kiec, Poznań 1991,
s. 77.
1
2
1
marzeń. Interesujący jest epitet „granatowa noc”. Prawdopodobnie można się w nim
dopatrzyć częstej u autorki zabawy ze słowami, czyli poszukiwania ukrytych znaczeń
i tworzenia neologizmów w duchu Leśmiana. Określenie „granatowa” odnosi się bowiem
zarówno do barwy nieba, jak i do owocu granatu, obecnego w Pieśni nad Pieśniami symbolu
płodności. Drugie znaczenie przymiotnika wzmaga zmysłowość opisu i precyzuje uczucia
podmiotu. Ginczanka wykorzystuje zatem twórczo elementy przestrzeni towarzyszące
biblijnym kochankom. Warto zauważyć, że wpasowują się one w pełną życia metaforykę,
obecną w wielu wierszach autorki.
Sytuacja liryczna i fabularna tekstu także odpowiadają pierwowzorowi: oto o zmierzchu
młoda dziewczyna czeka na ukochanego. Zjawia się Oblubieniec i puka do komnaty
ukochanej, powołując się na ich wcześniejsze spotkania („Bym znowu zgadł”), ona jednak
zwleka z otworzeniem drzwi. Gdy w końcu wygląda za nie, jej wybranka już nie ma. Wybiega
więc na poszukiwanie młodzieńca, ale nigdzie go nie znajduje. Ginczanka wykorzystuje
elementy dramatu obecne w Pieśni nad Pieśniami, jednak nieco inaczej rozwija fabułę, o
czym napiszę o tym w dalszej części pracy.
Jak zarysowuje się obraz bohaterów w wierszu? Wypowiedź Oblubieńca jest dość krótka,
ale ukazuje go w innym świetle niż biblijny tekst. Powtarza on wprawdzie motywy obecne
w Pieśni nad Pieśniami („Obiegłem sad-/Mam sypką rosę w kędziorach”), ale słowa
skierowane do ukochanej Oblubienicy są wyłącznie autoprezentacją i wezwaniem do miłości.
Takie treści cechowały zdania przypisane w Biblii młodzieńcowi, lecz obok nich znalazło się
też uwielbienie dla Sulamitki, troska o nią, a nawet obawa jej urokiem. Ginczanka nie
pozwala zakochanemu rozwinąć wypowiedzi, a z monologu dziewczyny nie możemy
wnioskować o tym, że Oblubieniec wyznaje wartości obecne w oryginale .
Portret bohaterki wydaje się dość złożony. Podobnie jak biblijna Sulamitka, pasie ona
trzody braci („Pasłam braciom mym trzody”). Zwraca uwagę na śniadość swojej cery, którą
rozumiemy jako doświadczenie w miłości („Dlatego jestem śniada”). Nie wydaje się jednak,
aby ją ostentacyjnie podkreślała, gdyż wystarcza jej uznanie ukochanego. Dziewczyna jest
więc mniej prowokacyjna niż w Pieśni nad Pieśniami- nie porównuje swych piersi do baszt
(Pnp 8, 10)4 ani nie obiecuje młodzieńcowi „owocu wybornego, świeżego i zeszłorocznego”
(Pnp 7,14). Jej zwłokę w otwieraniu drzwi można interpretować jako kokieterię, jednak
w kontekście dalszej części utworu i przesłania skierowanego do „panien w wonnościach”,
nabiera ona cech poważniejszej refleksji i wahania. Sulamitka Ginczanki ma w sobie zatem
więcej powagi niż jej pierwowzór. O ile biblijna Oblubienica podlegała ciągłym przemianom,
które nie prowadziły do wykształcenia jednolitej postawy, bo zmienność stanowiła istotę
4
Wszystkie cytaty pochodzą z: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań-Warszawa 1980.
2
dziewczyny, o tyle podmiot wiersza Ginczanki przechodzi bolesną metamorfozę- uczy się na
podstawie własnego doświadczenia.
Czego dowiaduje się bohaterka? Najpierw, po rozmowie z Oblubieńcem, waha się. Z jej
napięciem i wątpliwościami współgra natura- noc „szumi”, a szczepki winnic są
„rozchwiane”. Sen na pewno nie przyniesie ukojenia („I wcale zasnąć nie umiem”). W końcu
Sulamitka „bramy rozwiera drewniane”- podniosła archaizacja tego określenia stanowi
nawiązanie do stylu biblijnego, ale podkreśla też wagę decyzji dla samej Oblubienicy.
Okazuje się, że „miły znikł”. Pozornie wszystko pozostało bez zmian- „szafranu i kasji
wonność” unoszą się w powietrzu. Jednak szybko przekonujemy się, że czar chwili pryska,
gdyż „Olejek ściekł/I mirra ścieka na klamkę”. Noc nie jest już upojna i granatowa, bo za
gankiem rozpościera się „mrok czarnooki”. Sulamitka pozostała samotna i zagubiona
(„Ścieżka zaciera się wolno”). Przytoczone wersy, zwłaszcza czasowniki wyrażające utratę,
powolne zanikanie (ściekać, zacierać się, pruć) można metonimicznie potraktować jako obraz
uczuć bohaterki. Ginczanka wprowadza nawet element obcy stylistyce Pieśni nad Pieśniami„spruty ścieg”, który desakralizuje biblijną przestrzeń.
Zgodnie z pierwowzorem, Oblubienica, mimo późnej pory, wyrusza na poszukiwanie
ukochanego- niestety, bezskutecznie („Szukałam go- nie znalazłam./Wołałam go/-Lecz mi się
nie odezwał”). Powtarza również w formie przypominającej refren parentezy pochwałę
młodzieńca. Może wysławianie go traktuje jak zaklęcie, a może to nawyk, którego będzie się
musiała oduczyć? Poza tym marginalizacja słów uwielbienia dla ukochanego podkreśla
dominację perspektywy kobiecej w utworze. Istotną cechą odróżniającą sytuację fabularną
tekstu Ginczanki od Pieśni nad Pieśniami jest to, że Sulamitka nie spotyka strażników miasta.
W pierwowzorze wprowadzali oni do utworu zagrożenie, nutę goryczy, szybko łagodzoną
przez słodycz myśli o Oblubieńcu. Bohaterka wiersza kończy natomiast monolog
pesymistyczną refleksją, którą formułuje sama, pod wpływem doświadczenia, a nie
nieprzyjemnej przygody. Co więcej, nie znajdujemy żadnych wskazówek co do tego, że
dziewczyna znalazła ukojenie.
Sulamitka kieruje swe ostrzeżenie, będące parafrazą fragmentu Pieśni nad Pieśniami
(Pnp 2,7), do „panien w wonnościach”. W oryginale podobne słowa wypowiadał Oblubieniec
do „córek jerozolimskich”: „Zaklinam was, córki jerozolimskie,/na gazele, na łanie pól:/Nie
budźcie ze snu, nie rozbudzajcie ukochanej,/póki nie zechce sama”. Wersy te można
interpretować jako wyraz oczekiwania młodzieńca na osiągnięcie dojrzałości przez jego
wybrankę. W wierszu Ginczanki znamienne są adresatki apelu Oblubienicy, ponieważ
zdaniem Agaty Araszkiewicz „panny w wonnościach” stanowią nawiązanie do ewangelicznej
3
przypowieści o pannach roztropnych i nierozsądnych (Mt 25, 1-13) 5. Wspólnym elementem
obu tekstów byłoby wezwanie do czujności. O ile jednak Mateuszowa parabola potępiała
młode kobiety za opieszałość, o tyle Sulamitka, podobnie jak Oblubieniec w Pieśni nad
Pieśniami, przestrzega przed pośpiechem w budzeniu miłości. Nieuwaga lub pochopność
mogą bowiem prowadzić do głębokiego rozczarowania.
Zawodu takiego doświadczyła bohaterka wiersza Ginczanki. Kiedy „rozwarła drewniane
bramy” nie przeraziło jej to, że ukochany tym razem nie zaczekał. On naprawdę przestał
istnieć. Dlatego zniknęły wszelkie znaki obecności Oblubieńca i utracona została droga
powrotna do niego („Ścieżka zaciera się wolno”). Może Sulamitka wybrała niewłaściwy
obiekt westchnień. A może raczej pospieszyła się z miłością, nie rozpoznała ani swoich uczuć,
ani kochanka, nazwała miłością to, co było tylko zabawą. I przekonała się, że za „bramami
drewnianymi”, w „mroku czarnookim” czeka pustka.
Ginczanka wykorzystała dramatyczny potencjał Pieśni nad Pieśniami, nadając mu spójny
charakter. W pierwowzorze za punkt kulminacyjny można uznać połączenie kochanków
(Pnp 5,1), jednak wydarzenie to nie ma konsekwencji w fabule utworu, gdyż Oblubieniec
i Oblubienica nadal toczą ze sobą grę. Wiersz natomiast operuje związkami przyczynowoskutkowymi i rozwija schemat akcji scenicznej: w pierwszej strofie zawiązuje się jej
początek, a kolejna zwrotka, ukazująca dialog Sulamitki i młodzieńca, przynosi perypetię.
Szczytowy moment fabuły to otworzenie drzwi przez dziewczynę i poszukiwanie
ukochanego. Narastające rozczarowanie, mające wyraz w podsumowującej refleksji, współgra
ze sposobem rozwiązania akcji.
Dramatyczna struktura, jak wszystkie elementy utworu, jest podporządkowana uczuciom
podmiotu. W interpretacji Canticum canticorum można posłużyć się „strategią pajęczycy”
stworzoną przez Nancy K. Miller6. Arachnologia zakłada wykrywanie związków między
tekstem a twórczynią, za którą uznam teraz Oblubienicę, a w dalszej części pracy spróbuję
odnieść wiersz do biografii Ginczanki. Sulamitka „tka” wypowiedź z własnych doświadczeń,
kształtując również samą siebie- spogląda na swoje doświadczenie z zewnątrz, pozostając
z nim jednocześnie silnie związana. Zaciera się dualizm podmiotu i przedmiotu: dziewczyna
jest obecna w każdym fragmencie tekstu- w słownictwie, symbolach, motywach, strukturze
dramatycznej. Miller podkreślała także, że twórczość kobiet płynie z ich cielesności.
Ginczanka wykorzystała w parafrazie zmysłowość Pieśni nad Pieśniami, by ukazać tę cechę
żeńskiego pisarstwa. Jaki obraz damskiego ciała zawiera Canticum canticorum? Wydaje się,
że- mimo bujności opisów- nie ma w nim afirmacji fizyczności Oblubienicy. Odwołania do
żaru, gorąca, a nawet „ciężkości” („Pachnący nard/Ciężko zalewa sady”; „słoneczny skwar”;
5
6
Zob. Araszkiewicz A., op.cit., s. 81.
Zob. Burzyńska A., Markowski M. P., Teorie literatury XX wieku, Kraków 2007, s. 411.
4
„żółte gwiazdy”; „popieli się niebo”; „Oczy płonące”) można interpretować jako wyraz „nudy
kobiecości”, w której nie ma szans na zmianę7. Sulamitka straciła bowiem złudzenia co do
swoich oczekiwań, przekonała się, że jej życie nadal jest puste, bo nie ma w nim miłości
wnoszącej nadzieję i świeżość. Bohaterka wiersza, w przeciwieństwie do biblijnej Sulamitki,
nie afiszuje się ze swoją cielesnością wobec słuchaczy- „córek jerozolimskich” lub „panien
w wonnościach”.
Ponadto zależy jej na opinii „matek” („Matki mnie trzykroć przeklną”). Liczba mnoga
wskazuje na odwołanie się do wspólnoty dojrzałych kobiet, do których, być może,
Oblubienica chciałaby aspirować, choć ma świadomość, że to niemożliwe. Nie identyfikuje
się także ze swoimi rówieśnicami, ponieważ jest od nich bogatsza o wiedzę. Znajduje się
zatem pomiędzy różnymi grupami kobiet i, podobnie jak Sulamitka, do żadnej z nich nie
należy, choć z innych względów. To jeszcze jeden z aspektów osamotnienia i pustki,
w których żyje podmiot wiersza.
W Pieśni nad Pieśniami tkwiło wiele elementów, które Ginczanka umiała wykorzystać
i przetworzyć, nadając swojej parafrazie oryginalny wydźwięk i spójność przesłania.
Ów biblijny tekst od wieków cieszy się zainteresowaniem literatów, a autorka Canticum
canticorum należy do tych pisarzy, którzy potrafią w nowy sposób odczytać starodawną
pieśń. Nie idzie zatem tradycyjnym tropem Maurycego Szymela, sięgającego w wierszu
Modlitwa o Sulamitę po motyw romantycznego poszukiwania miłości, ukazanego
w egzotycznej, biblijnej scenerii.
Co
ciekawe,
sama
Ginczanka
również
stała
się
bohaterką
przetworzeń
starotestamentowego oryginału, których dokonał znajomy autorki, Józef Łobodowski.
Poświęcił on jej zbiór wierszy pt. „Pamięci Sulamity”8 . Zaryzykuję tezę, że Ginczanka nie
byłaby zachwycona stworzonym w nim swoim obrazem, zważywszy że podmiot wierszy
uważa
ją
za
„niepokorną
źrebicę,
którą/ma
pochwycić
i
okiełznać
arkanem”
(„W poszukiwaniu metafor”) i w której biodrach „sam Stworzyciel chuci swe rozpętał”
(„Pieśń nad Pieśniami”)9. Być może jest to świadectwo stosunku warszawskich przyjaciół do
poetki. Wiadomo bowiem, że jej egzotyczna uroda budziła powszechny podziw, a czasem,
zwłaszcza w oczach mężczyzn, przesłaniała dokonania literackie. Z tego punktu widzenia
spróbuję odczytać „Canticum canticorum” za pomocą „strategii pajęczycy” jako ekspresję
uczuć autorki, znudzonej jałowością ciała cenionego wyżej od dokonań literackich. Tak jak
Sulamitka podkreślała swą fizyczną dojrzałość, tak Ginczanka zwracała uwagę na mądrość
własnej twórczości. Jako pisząca kobieta o żydowskim pochodzeniu, była również rozdarta
Zob. Araszkiewicz A., op.cit., s. 94.
Zob. ibidem, s. 38.
9
Zob. ibidem, s. 39.
7
8
5
między różnymi wspólnotami, co stanowi kolejne podobieństwo do zagubionej Oblubienicy.
Ginczanka „tka” zatem wiersz z osobistych doświadczeń, przeplatanych przeżyciami
prawdopodobnie bliskiej jej bohaterki Pieśni nad Pieśniami.
Poetka wykazała się bardzo dużym zdolnościami stylizacyjnymi, umiejętnie wykorzystując
strukturalne cechy biblijnego poematu. Potrafiła nadać im nowe znaczenie, a nawet zabarwić
je osobistym punktem widzenia. „Strategia pająka” to tylko jeden z możliwych sposobów
interpretacji wiersza pt. Canticum canticorum, który pozwala spojrzeć na tekst z perspektywy
feministycznej, ale nie obejmuje całości sensów zawartych w tym złożonym utworze.
I zapewne owo bogactwo znaczeń stanowi jego najcenniejszą wartość.
BIBLIOGRAFIA
Literatura podmiotu:
1. Zuzanna Ginczanka, Udźwignąć własne szczęście, wstęp i oprac.: I. Kiec, Poznań
1991.
6
2. Pismo Święte Starego i Nowego Testmentu, Poznań-Warszawa 1980.
Literatura przedmiotu:
1. Agata Araszkiewicz, Wypowiadam wam moje życie. Melancholia Zuzanny Ginczanki,
Warszawa 2001.
2. Anna Burzyńska, Michał Paweł Markowski, Teorie literatury XX wieku, Kraków
2007.
3. Izolda Kiec, Zuzanna Ginczanka. Życie i twórczość, Poznań 1994.
Canticum canticorum
Pienią się winne jagody,
Pachnący nard
Ciężko zalewa sadyPasłam braciom mym trzody
W słoneczny skwarDlatego jestem śniada;
Szumi noc granatowa.
Od żółtych gwiazd
7
Gore popieli się niebo.
Oczy płonące chowam
W rzęs cyprysowy las,
Jako w sadzawki Hazebon.
„O miła moja, otwórzObiegłem sadMam sypką rosę w kędziorachUsta mi twoje powtórz,
Bym znowu zgadł
Czy piłaś jabłka z wieczora”„Jak mam tobie odemknąć
Skrzypiące drzwiGdy suknie z siebie zwlekłam,
Matki mnie trzykroć przeklną
A stada kóz
Nie dadzą słodkiego mleka”.
Noc granatowa szumi
I szczepki winnic rozchwiane
I liście figI wcale zasnąć nie umiem.
Bramy rozwieram drewniane- A miły znikł.
Szafranu i kasji wonność.
Olejek ściekł
I mirra ścieka na klamkę.
Ścieżka zaciera się wolno
Jak spruty ściegMrok czarnooki za gankiem.
Szukałam go- nie znalazłam.
Wołałam go
- Lecz mi się wcale nie ozwał.
(A piękny jest jako gwiazda
Jak niebios dnoKażdy go tedy rozpozna).
Zaklinam was panny w wonnościach
Przez sarnę z kniei,
Przez łanię nagłą jak zamach:
Nie szukajcie zawczasu miłości
Nie budźcie jej,
Pokąd do was nie przyjdzie sama.
8