czytaj więcej

Transkrypt

czytaj więcej
Metaloplastyka
My dzieci z Marcinka, weseli, zaspani, jedziemy do Paryża
Chodźcie razem z nami
Mieliśmy jechać do Belgii, ale coś nie pykło
Dostaliśmy aortalgii, nasze serce przywykło
Jechaliśmy autokarem, dwóch kierowców i przewodnik
Zaraziłam was katarem, ale ze mnie niecny szkodnik
Szymon szybko drzwi otworzył, rudy duch mu się objawił
I z zawiasów je wyłożył, dziwny Niemiec je naprawił
Wawrzyn live’y na Facebooku wrzucał już od rana
Niemiec młotkiem stuku-puku i drzwi gites, i śmietana
Zwiedziliśmy:
Notre Dame
D’Orsay
Louvre
Łuk i wieżę
Parę mostów
Sekwanę
Pompidou
Moulin Rouge
La Defense
Sacre Coeur
Było sztos, że hej
Byliśmy nawet tam, gdzie Skłodowska przebywała
Pierre Cuire był jej mężem, nigdy się nie poddawała
Dużo światu pokazali, zakochani byli w sobie
I we wszystkim się wspierali, czy to w zdrowiu, czy w chorobie
Dnia ostatniego spełnienie marzeń nadeszło
Do Disneylandu wielkiego, wyruszyliśmy śpieszno
Komiks do roboty, a tu tyle atrakcji
Duże są kłopoty co wybrać w tej akcji
Rakieta czy Jones, tak nami trzęsie
Wpadamy w ten pląs, tyle pamiątek w kredensie
Ostatnia jest parada, wzrusza nas do łez
Nie wiem czy to się nada ale szczęścia jest bezkres
Taki Paryż
Hotele tam są drogie, kamienice pastelowe,
Wino czerwone, wytrawne, kieliszki kryształowe,
Tak mówi telewizja, ale telewizja kłamie
Ciemne są serca ludzi w rozsławionym mieście świateł
Tam w centrum było bogato, tam w centrum Paryż był ładny
Zręcznie uchowano nas, turystów, od prawdy
Że ta tam egzystencja nie zawsze taka życzliwa
I te namioty w parku to wcale nie był biwak
I że te dzieci z tych ulic nie wrócą na noc do domów
Tych części miasta przewodnik nie pokazywał nikomu,
Gdy z wieży patrzyliśmy na miasto sztucznej miłości
Ze szczytu nigdy nie widać społecznych niesprawiedliwości
I z pozłacanych kaplic nie widać braci w potrzebie
Przejdź obok, odwróć wzrok, takie są zasady w mieście
I nie wiem, co z nami nie tak, ale coś jest na pewno,
Kiedy to akceptowalne gdy przewodnik mówi dzieciom
By unikały ludzi z innym stężeniem melaniny
Albo kiedy uczy, że każdy biedniejszy jest winny
I nikt nie reaguje, i nikt nic nawet nie powie,
Z tej wycieczki zapamiętam jak dwulicowy jest człowiek
A poza tym no co? No spoko, były muzea
I skradzione rzeźby i był van Gogh i Degas
I widzieliśmy Operę na dwa tysiące coś widzów
I nawet mamy zdjęcia ze Śnieżką i z Mona Lisą,
Hotele też były fajne, standardy całkiem dobre,
Łazienki posprzątane i pościele wygodne
I dużo zobaczyliśmy, i dużo będziemy pamiętać,
Najbardziej jak zapominać i sztukę niepatrzenia
Liwia Kończal, Aleksandra Debert, Krzysztof Jachimowski, Weronika Kaczmarek
Paryż
Noc 4 września, 0:15,
Się przed Chemikum spotkaliśmy właśnie,
Mieliśmy pojechać, lecz coś nie pykło,
Misiowi Drwalowi ważne coś umykło.
(A CO? DATA!)
Bye mama, Bye tata,
Zjedliśmy na stacji E250,
Gdy kilometrów zostało sześćdziesiąt,
W hotelu już lokum wszyscy zajęli,
Lecz na ciasne windy po cichu się klnęli.
(DZIEŃ PIERWSZY)
Klasyka - w autokarze gra muzyka,
Triumphal Arch, Eiffel Tower, jechaliśmy tym banałem,
Ciut padało, warto było,
Chociaż buty nam umyło.
(DZIEŃ DRUGI)
Chopin bez serca przewraca się w grobie,
Gdy przy jego płycie 'selfie' sobie robię,
Pompidou, Sacre Coeur i sesja zdjęciowa,
Nina przed obcym facetem swoje usta chowa,
Wieczór, dwudziesta, znów nasza dzielnica,
Afrofrancuzów pełna ulica.
(DZIEŃ TRZECI)
W musee d'Orsay była niezła afera,
Nagie kobiety i matka Whistlera.
(DZIEŃ CZWARTY)
Mona Lisa - przereklamowana,
Poszliśmy na croissanty i zjedliśmy banana,
Później w pokoju, sami chcieliśmy tego,
Zrobiliśmy maseczki z węgla aktywnego.
(DZIEŃ PIĄTY)
Szybkie pakowanie i wyjechaliśmy,
Siedem, może osiem godzin w Disney'u byliśmy,
W nocy oglądaliśmy film "Przyjaciel Gangstera",
Dam wam spoiler, że na końcu zły gangster umiera.
Siedząc w szkolnej ławce za tym miastem tęsknimy,
Kiedy zamykamy oczy kamienice widzimy,
Ciut nam smutno, ale wiemy, że jeszcze tam wrócimy,
A na razie nasze rapsy w tym miejscu zakończymy.
PARYŻ W RYTMIE HIP - HOPOWYM
Paryż pełen kultur jest nam bardzo bliski,
Choć po długich spacerach mieliśmy GRANDS odciski.
Notre Dame, Panteon, wieża Eiffel’a też,
Lecz na niej niestety spotkał nas niesforny deszcz.
Mona Lisie i Van Goghowi złożyliśmy pokłony,
Mimo iż przed nimi tłum tworzył zasłony.
Promieniowanie Skłodowskiej nie zepsuło nam głowy,
Za to sklep Lego odebrał nam mowy.
Solo naszej, nieziemskiej pani psorki,
Spotkało się z podziwem blond animatorki,
Lecz to jeszcze nie koniec jeszcze wiele dni przed nami
Przecież żadnego z nich nie spędziliśmy sami.
Wywietrzniki od metra podwiewały nam spódnice,
Gdy podążaliśmy na cmentarz niczym zakonnice.
Paryskie crêpes i magiczne desery,
Umilały nam widok na trójkątne skutery.
Pożegnaliśmy Paryż z uśmiechem na twarzy,
Bo popędziliśmy do Disney’a, każde dziecko o nim marzy.
Tam radośni i mali u piratów i księżniczek,
Zachwycaliśmy się widokiem bajkowych kamieniczek.
Nie możemy tego rzec ni powiedzieć słowami,
Jak było wspaniale bawiąc się z małpami.
Zastraszeni szybkością i poziomem wrażeń,
Nie mogliśmy za nic podążyć za tokiem wydarzeń.
Karuzela, Piotruś i speed wręcz rakieta,
Była lepsza nawet od wypasionego Jumbo Jeta.
Jak tu kończyć tę opowieść pełną myśli o przeszłości,
Jeśli wtedy były nam najbliższe mdłości.
Jedni mogli tysiąc razy zjeżdżać inni tylko wsiadali,
Ale nigdy żeśmy w kolejce nie stali.
Potem obiad, noc i szkoła się zaczyna,
Lecz to już nie jest żadna kpina.
Julia Pacholczyk, Weronika Pulikowska, Dominika Sagalara, Klaudia Tarabasz
Paryża czar i blask
Integracja i lokacja – takie było życie
Brudno było na obrzeżach, nie to co w Madrycie
Czarna ziemia, czarny humor w burkach i o świcie
Wolno, ale sukcesywnie zwiedzamy każdą dzielnię
Za nami już Mont Martre, widok La Fayette, na chodniku pet
Nasza podróż zbiera czas, Paryża czar i blask
Kolejna restauracja i następna stacja
Za nami Łuk Triumfalny i jazgot nachalny
Ewa jęczy, Wiesia brzęczy, to mnie bardzo męczy
Wolno, ale sukcesywnie zwiedzamy każdą dzielnię
Za nami już Mont Martre, widok La Fayette, na chodniku pet
Nasza podróż zbiera czas, Paryża czar i blask
Mózg Szymona sponiewiera, u Drożdżówy zapach sera
Wieża parzy, upał smaży gorzej niż na plaży
Zabawy na tarasie, utoniemy w czasie
Wolno, ale sukcesywnie zwiedzamy każdą dzielnię
Za nami już Mont Martre, widok La Fayette, na chodniku pet
Nasza podróż zbiera czas, Paryża czar i blask
Julia Drożdźyńska