Numer 13/14 - Numer 1 z 2016
Transkrypt
Numer 13/14 - Numer 1 z 2016
Prawda jest tym, co upraszcza świat, nie tym, co tworzy chaos – Antoine de Saint-Exupéry Wygrała zawody dla powiatów ostrowieckiego, opatowskiego, sandomierskiego, skarżyskiego, starachowickiego i staszowskiego Schwarzeneggera 5 marca w USA ostrowczanka Aleksandra Kępa wygrała w swojej kategorii prestiżowe zawody Arnold Amateur Classic - Arnold Sports Festival. Czytaj na stronie 2. Nr 2-3, luty-marzec 2016 miesięcznik świętokrzyski Zachęcają rówieśników do aktywnego rozwoju Drobne chwasty hipokryzji - Jednym z elementów naszej demoralizacji, naszego zepsucia, jest hipokryzja. Zaczyna w nas kiełkować jak mały chwast i tak urośnie, że w naszym ogrodzie, ogrodzie duszy, nie zobaczymy ani kwiatów ani pięknych owoców – pisze Grzegorz Szaginian, przypominając sens nadchodzących Świąt. Czytaj na stronie 3. P ięciu ostrowieckich licealistów Filip Sobczyk, Norbert Góra, Jakub Pobiega, Miłosz Olszański oraz Patryk Piwnik podjęło się zorganizowania czterech spotkań o różnorodnej tematyce z różnymi „bohaterami”. To był ich społeczny projekt „Weź się za siebie”, który postanowili zorganizować w ramach ogólnopolskiej olimpiady „Zwolnieni z Teorii”. Czytaj na stronie 5. EGZEMPLARZ BEZPŁATNY 2 AKSON Miesięcznik Świętokrzyski 5 marca w Stanach Zjednoczonych ostrowczanka Aleksandra Kępa wygrała w swojej kategorii prestiżowe zawody Arnold Amateur Classic - Arnold Sports Festival. Jak to się stało, że ostrowczanka wzięła udział w zawodach w USA? – O udziale w Arnold Classic, których organizatorem jest sam Arnold Schwarzenegger marzą wszyscy sportowcy z branży fitness i kulturystyki. Udział w nich mogą wziąć tylko najlepsi z danego kraju, medaliści, których zgłoszenie zatwierdzi Polski Związek Kulturystyki, Fitness i Tróboju Siłowego. Ponieważ kilku kulturystów reprezentujących barwy naszego klubu w grudniu postanowiło sprawdzić się za oceanem, trener i prezes klubu Grzegorz Kępa uznał, że powinien też jechać i pomóc zawodnikom podczas zawodów. Decyzję udziału Oli w zawodach, trener i tata, pozostawił jej samej. A ponieważ Ola lubi wyzwania, decyzję podjęła bez namysłu. Czy jako trenerzy braliście pod uwagę wygraną? Aleksandra Kępa - ur.16.01.2000 r. w Ostrowcu Św., uczennica III klasy PG1, zawodniczka UKS Black & White. Siedmiokrotna mistrzyni Polski w fitness gimnastycznym. Trenuje od 8 lat fitness gimnastyczny pod okiem trenerów, swoich rodziców, Joanny i Grzegorza Kępów. W Polsce jak dotąd nie przegrała żadnych zawodów. cie jej idolki Oksany Grishiny, która jest od kilku lat najlepszą zawodową fitnesską gimnastyczną na świecie. dużo. Uwielbiam jednak dokładność wszystkich elementów gimnastycznych czy baletowych. Moi zawod- aktorskie. Zawsze podczas układu dowolnego – gimnastycznego chce coś przekazać. Fitness polega na Ostrowczanka wygrała zawody Arnolda Schwarzeneggera Ola w oczach mamy – trenerki – Nie, nie… To nie znaczy, że nie wierzymy w możliwości Oli. Jednak w Arnold Classic biorą udział zawodnicy doświadczeni z wieloletnim stażem startowym. Nie ma w nich podziału na juniorów i seniorów. Zawody te podzielone są natomiast na amatorów i zawodowców. Ola w swojej kategorii amatorów była najmłodsza, zresztą była najmłodszą zawodniczką całych zawodów (711 zawodników z 72 krajów). Nie oczekiwaliśmy od niej, ani nie wymagaliśmy podium, wejście do finału (5 najlepszych zawodniczek) już byłoby sukcesem. Wygrana Oli przeszła nasze oczekiwania, i jej także. Do dziś twierdzi, że nie może w to uwierzyć. Pokonała świetne zawodniczki znacznie starsze, a więc już z ukształtowaną mięśniowo sylwetką, m.in. Verę Yegorovą (Rosjankę, Mistrzynię Świata z 2007 roku), czy Emmę Paveley, która w 2014 roku zdobyła brązowy medal Mistrzostw Świata. Natomiast Ola, mając 16 lat, sylwetkę ma delikatną, wysportowaną z bardzo dobrymi proporcjami, ale nie muskularną. Okazało się, że sędziowie brali także pod uwagę wiele czynników poza muskulaturą mięśni. Duże znaczenie przy ocenie ma gracja, subtelność poruszania się i estetyka ciała. Jednym słowem wszystko musi współgrać. W sylwetce Ola została oceniona na 3 miejsce, ale w układzie dowolnym była zdecydowanie na 1 u wszystkich sędziów, co dało jej dużą przewagę. Na tyle dużą, że wystarczyło na utrzymanie 1 miejsca. Wrażenia Oli? – Najbardziej cieszyła się z bezpośredniego spotkania z Arnoldem, z gratulacji jakie jej złożył na scenie oraz z osobistej dedykacji na plaka- Oksana napisała jej, aby uwierzyła w siebie. Gdy Ola zdradziła ile ma lat, nie mogła uwierzyć, że taka młodziutka zawodniczka zwyciężyła Arnolda Amateur. Zapytała Olę tylko kiedy przechodzi na zawodowstwo. Tak prędko to jednak nie nastąpi, choć po zdobyciu tytułu open w tych zawodach teoretycznie ma taką możliwość. Jednak jako rodzice uważamy, że jest zdecydowanie za młoda. Przed nią jeszcze wiele lat startów w amatorach, min. na Mistrzostwach Europy czy Świata Juniorów. Najbliższe 3 - 9 maja w Hiszpanii. Jest Pani trenerką Oli i jednocześnie mamą, czy to jedna rola czy dwie? – Chyba zaskoczę odpowiedzią, to dwie różne role. To Ola ustaliła taką zasadę. I muszę przyznać, że to była bardzo dojrzała decyzja córki. W domu rozmawiamy o lekcjach, planach itd. W klubie nie jestem mamą tylko trenerką. Tak Ola się do mnie zwraca. Czasem inni zawodnicy dopiero po jakimś czasie dowiadują się, że jestem mamą i są w szoku. Dla mnie jest to bardzo wygodne i uczciwe w stosunku do innych zawodników, których trenuję. Ola nie trenuje indywidualnie tylko w 15 osobowej grupie najlepszych zawodników sekcji fitness gimnastycznego B&W. Wszystkich traktuję jednakowo i jak trzeba Ola również dostaje ostre słowa krytyki. Jako jej trenerka dbam o to by rozwijała się gimnastycznie i artystycznie. Natomiast kształtowaniem jej sylwetki, dietą zajmuje się mąż Grzegorz Kępa. Kto jest surowszym trenerem Pani czy mąż? – Myślę, że ja. Czasem mam wrażenie, że wymagam od niej za Ola Kępa z mamą trenerką nicy wiedzą, że chwalę dopiero wtedy, gdy dany element jest wykonany idealnie. Dążąc do perfekcji w choreografii układu, w płynności łączenia elementów czasem ganię Olę i wprost mówię, że nie podoba mi się jej interpretacja. Czasem kłócimy się przy wyborze elementów. Z mężem Ola się nie kłóci, dokładnie wykonuje cały plan. Mimo to, uwielbiam z nią pracować. Ona ma bardzo dużą wyobraźnię i umiejętności tym, że układ dowolny to musi być show, muzyka, strój, makijaż musi współgrać z tańcem i trudnymi elementami gimnastycznymi, a nawet akrobatycznymi. To bardzo trudne, bo czasu jest niewiele, tylko 90 sekund. To Ola wyszukuje muzykę i przekazuje mi gotowy pomysł. Na tej bazie korygujemy choreografię i nadajemy ostateczny kształt. Niektórzy zawodnicy oczekują od trenera ułożenia każdego ruchu w choreografii, ona do takich nie należy. Zawsze chce mieć wpływ na wynik końcowy. Jest bardzo konkretna i stanowcza. Sama dla siebie jest też bardzo wymagająca. Często powtarza „Przez ból do sukcesu”. Kto szyje stroje Oli? – Ola je projektuje sama, a ja szyję, zazwyczaj ręcznie. Zajmuje to bardzo dużo czasu, ale uwielbiam to robić. Czuję, że wtedy jestem blisko niej podczas zawodów. Jak Ola radzi sobie z dietą, kto jej gotuje? – Ola sama sobie gotuje. Wstaje bardzo wcześnie zazwyczaj o 5 rano, przed samymi startami nawet o 4. Najpierw robi trening aerobowy na rowerze stacjonarnym, w tym czasie nastawia ryż, makaron i mięso, oczywiście wszystko wg programu dietetycznego ustalonego przez tatę-trenera. Zjada ogromną ilość warzyw i pije bardzo dużo wody. Jej dieta to 6 posiłków dziennie bez słodyczy i fast foodów. Ona sama twierdzi, że to nie jest dieta tylko zdrowe jedzenie i bardzo smaczne. A sportowiec wygląda tak jak je. Tylko bezpośrednio po zawodach pozwala sobie na odrobinę szaleństwa np. czekoladki czy lody. Czy Ola trenuje codziennie? – Tak, ta dyscyplina pochłania bardzo dużo czasu. Każdego dnia rano i wieczorem wykonuje trening aerobowy, po szkole trening na siłowni. Dodatkowo 4 razy w tygodniu trening gimnastyczny do układu dowolnego. Trening do układu jest bardzo wszechstronny i obejmuje elementy baletu, tańca, gimnastyki sportowej, artystycznej i akrobatyki. Czy Ola ma już swoje następczynie w klubie? – W tym roku Ola rozpoczęła starty w juniorach i z pewnością jest idolką swoich młodszych koleżanek, które z powodzeniem startują już w kategorii dzieci. Cieszę się, że tak jest, bo fitness w Ostrowcu jest coraz bardziej popularny. To oznacza, że coraz więcej dziewczynek chce uprawiać gimnastykę i fitness. W Klubie trenuje około 150 dzieci w klasach podzielonych wiekowo i wg stopnia zaawansowania. Jest wiele utalentowanych dzieci, które, jestem przekonana, że będą zdobywać medale i będą jej godnymi następczyniami. Klub jest znany w Polsce, czy Ola również? – Klub Black & White ma już swoją markę w Polsce. W 2015 roku obchodził 20-lecie istnienia. W ostatnich latach zajmuje czołowe miejsca drużynowo, a zawodnicy plasują się na wysokich miejscach na arenie krajowej, a nawet międzynarodowej. Tak więc i Ola jest rozpoznawana przez wszystkich, którzy interesują się dyscypliną fitness i kulturystyką. W ostatnim czasie, gdy zdobyła 6 miejsce na Mistrzostwach Świata Dzieci i 2 miejsce na Grand Prix Łotwa oraz 1 miejsce na Grand Prix Opava i Brno, zaczęły ją zauważać internetowe branżowe portale zagraniczne oraz ogólnopolskie media. Po sukcesie w USA, Olę wraz z trenerem zaprosiła Telewizja Polska do programu „Pytanie na śniadanie”. Mam nadzieję, że to wszystko pomoże jej w zdobyciu strategicznego sponsora, ponieważ sport pociąga za sobą ogromne koszty. Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów. Małgorzata Chrzanowska AKSON Miesięcznik Świętokrzyski 3 Drobne chwasty hipokryzji W okresie przedświątecznym, często mamy takie chwile zadumy, kiedy rozważamy o sprawach trudnych, sprawach, które wymagają od nas gruntownego przemyślenia. Trafiłem ostatnio na bardzo ciekawą książkę Papieża Franciszka ”Zepsucie i grzech”, w której zafascynował mnie problem grzechu oraz zepsucia, istotnej różnicy między grzechem a zepsuciem. W myśl przesłania ewangelii: „Wszyscy jesteśmy grzesznikami”. Natomiast zepsucie według Ojca Świętego jest czymś większym niż grzech, można go nazwać nawet demoralizacją. Myślę o tym, że jednym z elementów naszej demoralizacji, naszego zepsucia jest hipokryzja. Hipokryzja zaczyna w nas kiełkować jak mały chwast i tak urośnie, że w naszym ogrodzie, ogrodzie duszy, nie zobaczymy ani kwiatów ani pięknych owoców. Te drobne „chwasty” hipokryzji zaczynają powoli zmieniać nasze postrzeganie codziennego życia, świata. Kiedyś Jezus powiedział: „Wszystko co uczyniliście jednemu W ielowieś – obecnie jedno z osiedli miasta Tarnobrzega, graniczące z Sandomierzem. W maju 1861 roku przyjechała tam po raz pierwszy Sługa Boża Matka Kolumba Białecka, by założyć Zgromadzenie Sióstr św. Dominika. 8.08.1861 roku został otwarty pierwszy nowicjat Zgromadzenia i rozpoczęła się apostolska działalność Matki Kolumby i jej sióstr. Początkowo siostry mieszkały w starej wikarówce, którą oddał ks. proboszcz Julian Leszczyński. 20.04.1864 roku ruszyła budowa klasztoru. Teren na budowę ofiarowali właściciele tych ziem Gabriela i Jan Tarnowscy, którzy później stali się przyjaciółmi i dobrodziejami Matki i jej Fundacji. We wrześniu 1870 roku nastąpiło poświęcenie kaplicy klasztornej i siostry wprowadziły się do nowego domu. W następnych latach zostały otwarte nowe klasztory Zgromadzenia: w Wielkich Oczach, Bielinach, Tyczynie, Białej Niżnej. Dziś klasztor wielowiejski jest domem macierzystym Zgromadzenia, jego kolebką, gdzie każda siostra przyjeżdża tak jak się przyjeżdża do Matki, bo tutaj spoczywają doczesne szczątki Matki Założycielki. Wielowiejski klasztor jest domem formacyjnym, gdzie siostry odbywają swój ostatni etap przygotowanie do profesji wieczystej, inaczej mówiąc ślubów wieczystych; czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Życie zakonne dzisiaj… Jednych to życie fascynuje, innych gorszy, są tacy, którzy to życie pochwalają i tacy, którzy krytykują. Niezależnie od poglądów istotą życia zakonnego jest JEZUS CHRYSTUS. Bez NIEGO ono nie ma sensu. Jeżeli ktoś decyduje się na taką drogę to nie jest to tylko jego wybór, to jest z tych braci moich mniejszych, mnie uczyniliście”. Czy my pamiętamy o tym? Zastanawiałem się czasami, jak zachowują się ludzie w stosunku do zwierząt. Często traktujemy je jak przedmioty. Niby nazywamy braćmi mniejszymi, ale co z tego, jeśli potrafimy wyrzucić z domu psa czy kota, czy zapominamy o nich zostawiając w samochodach, albo trzymając na krótkim łańcuchu? Czy czasami my nie zachowujemy się tak samo w stosunku do ludzi? Czy pamiętamy o tym, jak bardzo walczymy o życie nienarodzone a jednocześnie zapominamy o starszych osobach, zapominamy o naszych najbliższych, których kiedyś obdarzaliśmy miłością? To dziwne, że im więcej mówimy o miłości do ludzi, tym więcej buduje się domów pomocy społecznej, do których kolejka trwa miesiące, a nawet lata. Dziwne jest to, że „wyrzucamy” miliony złotych na znicze, na sztuczne kwiaty, a żałujemy pieniędzy na niezbędne leki dla starszych, Grzegorz Szaginian bliskich nam osób. Jesteśmy nawet w stanie przekazać całą swoją emeryturę na konto pewnego popularnego radio, natomiast żałujemy „złotówkę” na wsparcie hospicjum. No cóż, żyjemy w czasach hipokryzji i podwójnych standardów. Taka hipokryzja zaczyna się od małych spraw na poziomie lokalnym i potrafi wyrosnąć do poziomu problemów globalnych – lecz te sprawy akurat chyba każdy z nas zna, bo mamy wgląd w to, co obecnie dzieje się na świecie – Rosja, Ukraina, kryzys uchodźców, Kurdowie itp. Chętnie kupujemy rzeczy chińskie nie myśląc o tym, że ci ludzie żyją w biedzie i pracują ciężko w fabrykach za przysłowiową miskę ryżu. Dla nas najważniejsze jest to, by kupić taniej – a czy naród, który to produkuje żyje w biedzie i godności, to nas nie interesuje. Interesuje nas nasza konsumpcja. Zatrzymajmy się w pogoni za konsumpcją… Przypomnijmy sobie głęboki sens nadchodzących Świąt… Grzegorz Szaginian Dominikanki z Wielowsi raczej odpowiedź na zaproszenie, które stawia BÓG. ON zaprasza, człowiek odpowiada i współpracuje z łaską, którą ON daje. Jeżeli ktoś chce budować życie zakonne bez łaski bożej, to zbuduje karykaturę i będzie nieszczęśliwy. Mało tego, będzie jeszcze unieszczęśliwiał innych. Jest wiele form życia zakonnego. Są też zgromadzenia kontemplacyjnoczynne, czyli takie jak nasze Zgromadzenie Sióstr św. Dominika i te zgromadzenia oddają się modlitwie, ale i też szeroko pojętej działalności apostolskiej, np. katecheza, praca w przedszkolach, itp. Nasze Zgromadzenie podejmuje działalność apostolską nie tylko w Polsce, pracujemy również w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Kamerunie, Rosji, we Włoszech, na Białorusi i Ukrainie. W tych częściach świata zajmujemy się katechezą, pracą z dziećmi i młodzieżą w szkołach, przedszkolach, w ośrodkach wychowawczych, opiekujemy się chorymi w szpitalach, ludźmi starszymi, jak również dziećmi głęboko upośledzonymi w domach opieki. Jesteśmy organistkami, zakrystiankami, kancelistkami, itp. Kandydatka zgłaszająca się do Zgromadzenia musi przejść formację. Pierwszy jej etap to postulat, czas kiedy kandydatka poznaje Zgromadzenie, a Zgromadzenie kandydatkę. Jest to też czas wyrównania podstawowego poziomu wiedzy religijnej kandydatek. Postulat trwa od 6 do 12 miesięcy. Kończy się on obłóczynami, czyli obleczeniem w habit zakonny i jest to moment rozpoczęcia drugiego etapu, nowicjatu. Nowicjat, który w naszym Zgromadzeniu trwa rok, jest czasem pogłębienia osobistej relacji kandydatki z Bogiem, jak również rozeznania swojego powołania. Nowicjat kończy się złożeniem pierwszej profesji zakonnej, inaczej pierwszych ślubów, które są składane na jeden rok. Z nowicjatu już siostry przechodzą do trzeciego podstawowego etapu formacji, do junioratu. W tym czasie żyjąc już w pełni ślubami zakonnymi siostry przygotowują się do podjęcia pracy apostolskiej podejmując naukę lub praktykę w danym kierunku. Po rocznym junioracie siostry są rozsyłane na placówki Zgromadzenia, aby rozpocząć działalność apostolską w różnych dziedzinach. Przez pierwsze dwa lata co roku odnawiają profesję zakonną na rok, następnie na trzy lata. Okres ślubów czasowych trwa od sześciu do dziewięciu lat. W ostatnim roku profesji czasowej siostry przyjeżdżają do Wielowsi, by w klasztorze macierzystym rozpocząć roczne przygotowanie do złożenia ślubów wieczystych. Zarówno czas nowicjatu jak i czas junioratu ścisłego – przed wieczystą profesją, jest czasem wyłączenia z działalności apostolskiej, by mieć więcej czasu na modlitwę i pogłębienie więzi z Chrystusem, Boskim Oblubieńcem. Życie klasztoru wielowiejskiego jest bardzo usystematyzowane dlatego, że jest to dom formacyjny, ale także dom w którym mieszkają starsze siostry, potrzebujące opieki młodszych sióstr i ich energii, młodości, która dodaje „skrzydeł”. Dzień rozpoczynamy modlitwą brewiarzową, następnie Msza święta, medytacja i śniadanie. Później obowiązki domowe, obiad, rekreacja, czyli wspólne spotkanie, aby porozmawiać, odpocząć po pracy i pobyć razem. Po rekreacji dalsze obowiązki domowe, których przecież nigdy nie brakuje, zwłaszcza w domu gdzie mieszka 26 osób, w większości starszych i chorych. Następnie kolacja, nabożeństwo różańcowe, adoracja Najświętszego Sakramentu, nieszpory, kompleta na zakończenie dnia i czas pójścia na spoczynek. Między tym wszystkim siostry znajdują czas na indywidualną modlitwę, lekturę Pisma Świętego i innych dobrych książek, pójście na spacer, czy przejażdżkę na rowerze. Siostry również odwiedzają chorych parafian i prowadzą spotkania grup przy parafii. W dni świąteczne, kiedy jest mniej obowiązków robimy wycieczki w różne ciekawe miejsca, spotykamy się ze znajomymi, chodzimy do kina jeśli jest coś wartego obejrzenia itp. Sposobów na relaks jest bardzo wiele, byle było to z korzyścią nie tylko dla ciała, ale i dla ducha. Wstępując do Zgromadzenia nie zrywamy kontaktów z rodziną. Odwiedzamy naszych krewnych w czasie urlopu i przy innych nadarzających się okazjach, ale też i krewni odwiedzają nas w Wielowsi. Bycie w Zgromadzeniu jest drogą wybraną dobrowolnie przez każdą siostrę i nie można patrzeć na nie w kategoriach ciężkiego obowiązku. Jeśli robimy coś z miłości i dla MIŁOŚCI, to jest szczęście! A czy zdarzają się rezygnacje z takiego życia? Owszem, ale to nie nam sądzić czy oceniać takie decyzje. Wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji odwiedzić naszego klasztoru w Wielowsi serdecznie zapraszamy. Można pomodlić się w naszej kaplicy, zobaczyć celę zakonną sługi Bożej Matki Kolumby Białeckiej, czy pospacerować po naszym ogrodzie. Siostry Dominikanki 4 AKSON Miesięcznik Świętokrzyski Wielkie wsparcie osób z niepełnosprawnością intelektualną Olimpiady Specjalne Świętokrzyskie N iepełnosprawność zawsze była poważnym wyzwaniem dla człowieka. Dziś zaczynamy widzieć osoby z niepełnosprawnością i mówić o ich problemach. Osoby z niepełnosprawnością łączy jedno – potrzeba zrozumienia i akceptacji, wspólna wszystkim ludziom. Misją Olimpiad Specjalnych jest zapewnienie osobom z niepełnosprawnością intelektualną, całorocznego cyklu treningów i zawodów sportowych w całym szeregu dyscyplin olimpijskich. Zapewnia im to ciągły rozwój sprawności fizycznej, daje możliwość demonstrowania odwagi, doświadczenia radości osiągania sukcesu, dzielenia się umiejętnościami i przyjaźnią z innymi zawodnikami Olimpiad Specjalnych, z rówieśnikami, rodzinami i społecznością lokalną. Będziemy obserwować wydarzenia zaplanowane przez Olimpiady Specjalne Świętokrzyskie i w każdym numerze informować czytelników. Olimpiady Specjalne Świętokrzyskie zorganizowały Igrzyska w Zakopanem W dniach 9 - 12 marca 2016 roku w Zakopanem odbyły się IX Ogólnopolskie Zimowe Igrzyska Olimpiad Specjalnych. Była to pierwsza część Igrzysk, które były największym wydarzeniem w sportach zimowych dla polskich zawodników z niepełnosprawnością intelektualną w 2016 roku dla blisko pół tysiąca sportowców z całego kraju. Zawodnicy rywalizowali o medale w takich dyscyplinach jak: narciarstwo biegowe i zjazdowe, biegi na rakietach śnieżnych. 17 marca Igrzyska przeniosły się do Białegostoku, gdzie odbędzie się rywalizacja w hokeju halowym i łyżwiarstwie szybkim. Poprzez działania sportowe i pozasportowe Olimpiady Specjalne wspierają rodziny zawodników pomagając im realizować działania skierowane ku samodzielności i niezależności, ku aktywnemu życiu społecznemu oraz aktywizacji fizycznej i zawodowej. Oddziałują również na szersze środowisko społeczne. Pokazując wysiłek sportowy zawodników Olimpiad Specjalnych, ich emocje i radość z uprawiania sportu, starają się przełamywać stereotypy, przyczyniają się do lepszego zrozumienia, akceptacji i tolerancji wobec osób z niepełnosprawnością intelektualną. – Popularyzacja idei Olimpiad Specjalnych, założeń tego największego ruchu na świecie oraz umiejętności i sprawności psychoruchowych osób z niepełnosprawnością intelektualną, to zadanie dla wszystkich oddziałów regionalnych. Świętokrzyskie, jako chyba jedyny Oddział Regionalny Olimpiad Specjalnych Polska, robi to z wielką pasją oraz powodzeniem nie tylko na swoim terenie, ale również w innych regionach Polski – powiedział Grzegorz Kurkowski, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Igrzysk 2016 w Zakopanem. – Tegoroczna część śnieżna IX Ogólnopolskich Zimowych Igrzysk Olimpiad Specjalnych jest kolejnym przykładem organizacji zawodów olimpiad specjalnych po mityngach: narciarskich i łyżwiarskich w 2002 i 2014 roku, przeprowadzonych przez organizatorów ze Świętokrzyskiego, poza własnym terytorium. Ceremonia Otwarcia Igrzysk odbyła się 9 marca pod Wielką Krokwią w Zakopanem, podczas której miały miejsce wszystkie ceremoniały olimpijskie. Zgromadzeni kibice byli świadkami przemarszu ekip z 14 Oddziałów Regionalnych Olimpiad Specjalnych. Flagę wnieśli zawodnicy ze Świętokrzyskiego Oddziału Olimpiad Specjalnych, Paweł Gredka i Mariusz Rosół (obaj z Klubu Olimpiad Specjalnych „STRZAŁA” Jędrzejów), Krzysztof Linek (Klub Olimpiad Specjalnych „SUPER NOWA” Zgórsko) wraz z Ambasadorami Igrzysk, którymi byli Małgorzata Tlałka-Długosz – trenerka, narciarka, alpejka, mistrzyni Polski i Francji, olimpijka, najlepsza z Polek w historii naszych startów w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, Józef Łuszczek – pierwszy Polak, który został mistrzem świata w biegach narciarskich, 36 razy zdobył mistrzostwo Polski oraz Zofia Kiełpińska – polska biathlo- Anna Masłoń z Ostrowca Świętokrzyskiego Robert Kozłowski wbiegający z ogniem olimpijskim W uroczystości otwarcia udział wzięli Prezydent RP Andrzej Duda oraz jego małżonka Agata Kornhauser-Duda Stanisław Woźniak ze Skarżyska-Kamiennej nistka oraz biegaczka narciarska, medalistka mistrzostw świata i zimowej uniwersjady. W tym roku kilkudziesięcioletniej tradycji stało się zadość i do Zakopanego dotarło dwudziestu Strzegących Prawa i kilku zawodników Olimpiad Specjalnych, po to aby przyniesioną przez nich płonącą „Ogniem Nadziei” pochodnią zawodnik Robert Kozłowski z Klubu Olimpiad Specjalnych „SZANSA” podał Justynie Salwie z Klubu Olimpiad „TORNADO” Skarżysko-Kamienna, która zapaliła, znajdujący się w miejscu Ceremonii Otwarcia Igrzysk, ZNICZ Olimpiad Specjalnych. Podczas Ceremonii Otwarcia Przysięgę Olimpiad Specjalnych złożyli: w imieniu sędziów – Ewelina Mróz – Polski Związek Narciarski - Tomaszów Lubelski, w imieniu trenerów - Tomasz Przybysławski – kierownik ekipy świętokrzyskiego oddziału Olimpiad Specjalnych, na co dzień trener w Klubie Olimpiad Specjalnych „SZANSA” Ostrowiec Świętokrzyski; w imieniu zawodników - Sabina Czernic, na co dzień zawodniczka w Klubie Olimpiad Specjalnych „STRZAŁA” Jędrzejów. Nie mogło zabraknąć uroczystych przemówień: Katarzyny Frank Niemczyckiej – prezes Stowarzyszenia i Mariusza Damentko - dyrektora ds. sportu w Europie i Euroazji w Olimpiadach Specjalnych oraz Leszka Doruli - burmistrza Miasta Zakopane i Jacka Krupy - marszałka województwa małopolskiego . Rangę imprezy podwyższyła obecność Andrzeja Dudy - Prezydenta RP oraz Agaty Kornhauser -Dudy - małżonki Prezydenta RP i Patrona Honorowego Olimpiad Specjalnych Polska, którzy wzięli udział w ceremonii otwarcia IX Ogólnopolskich Zimowych Igrzysk Olimpiad Specjalnych ZakopaneBiałystok 2016. Na scenę pierwszą parę RP wprowadzali ambasadorzy, zawodnicy Olimpiad Specjalnych z Klubu „STRZAŁA” Jędrzejów Michał Sęk i Olga Sęk. Ceremonię uświetniły występy znakomitej wokalistki, Eweliny Lisowskiej – Ambasadorki Olimpiad Specjalnych oraz zespołu Future Folk z charyzmatycznym liderem, Stanisławem Karpielem-Bułecką. Zawody w narciarstwie alpejskim odbyły się na stoku Suche SKI, natomiast biegi narciarskie i biegi na rakietach śnieżnych na terenie Wielkiej Krokwi w Zakopanem. W zawodach w Zakopanem wzięło udział 220 zawodników z niepełnosprawnością intelektualną, z czego 28 to sportowcy reprezentujący Oddział Regionalny Świętokrzyskie. Do Zakopanego pojechali zawodnicy reprezentujący Kluby Olimpiad Specjalnych: „BUZIAKI” Skarżysko-Kamienna, „GROM” Busko-Zdrój, „OLIMP” Skarżysko-Kamienna, „STRZAŁA” Jędrzejów, „SZANSA” Ostrowiec Świętokrzyski, „TACY SAMI” Skarżysko-Kamienna, „TORNADO” Skarżysko-Kamienna, „SUPER NOWA” Zgórsko. Wolontariusze w Olimpiadach Specjalnych odgrywają bardzo ważną, jak nie najważniejszą rolę. Trzeba to powiedzieć wprost. Nie ma dosłownie żadnej imprezy sportowej z cyklu Olimpiad Specjalnych, w której ich by nie było. Zazwyczaj wolontariuszami są uczniowie bądź studenci, a w przypadku Świętokrzyskiego są to również osoby, które prowadzą już dorosłe życie. Dlaczego zatem zawsze są z nimi? Może sprawia to czystość idei, prostota filozofii, a może zwyczajnie ich dobre serce i chęć pomocy osobom z niepełnosprawnością intelektualną. Wolontariusze świętokrzyskiego to w głównej mierze sprawdzona „wiara” i zaprawiona w licznych „bojach” czyli przy organizacji szeregu zawodów rangi ogólnopolskiej czy Igrzysk Olimpiad Specjalnych. Doświadczenie z Olimpiadami Specjalnymi, zaprocentuje im w dalszym życiu dobrymi decyzjami, gestami i słowami. Zaprocentuje wrażliwością i przyjaźnią do osób słabszych. Wyniki zawodników i potencjalny skład na Światowe Igrzyska Olimpiad Specjalnych Austria 2017 podamy na naszych łamach w następnym numerze po drugiej części Igrzysk w Białymstoku. Wszystkie informacje i bogata galeria zdjęć znajdują się na stronie internetowej Igrzysk pod adresem www.igrzyska2016.olimpiadyspecjalne.pl Małgorzata Chrzanowska AKSON Miesięcznik Świętokrzyski 5 P ięciu ostrowieckich licealistów Filip Sobczyk, Norbert Góra, Jakub Pobiega, Miłosz Olszański oraz Patryk Piwnik podjęło się zorganizowania czterech spotkań o różnorodnej tematyce z różnymi „bohaterami”. To był ich społeczny projekt, który postanowili zorganizować w ramach ogólnopolskiej olimpiady „Zwolnieni z Teorii”. Co sprawiło, że podjęliście się tak trudnego zadania? - Główny powód udziału w olimpiadzie i zorganizowanie projektu o takiej tematyce, to pomoc rówieśnikom – mówi Filip Sobczyk. Na własnym przykładzie wiemy, jak trudne jest podjęcie decyzji o dalszej drodze edukacji podczas nauki w szkole średniej. Dlaczego akurat wy - pięciu młodych licealistów z różnych szkół? To Filip i Norbert dostali propozycję udziału w olimpiadzie, a resztę zespołu zebrał Filip – mówi Miłosz Olszański. - Na początku miało być trzech, ale by rywalizować z najlepszymi z Polski musiało być pięciu – dodaje Norbert Góra. Cała piątka ma dużo zapału do działania. Każdy stawia sobie coraz trudniejsze cele oraz posiada motywację do zdobywania nowych umiejętności – zapewnia Filip Sobczyk. Co było dla was najtrudniejszym wyzwaniem? Najtrudniejsza była niewątpliwie zbiórka funduszy – twierdzi Jakub Pobiega. – Jest to jeden z najważniejszych, jak również najtrudniejszych elementów olimpiady – dodaje Patryk Piwnik. Chcielibyśmy w tym miejscu serdecznie podziękować wszystkim, którzy uznali naszą inicjatywę za słuszną oraz potrzebną i pomogli nam w zrealizowaniu projektu „Weź się za siebie”. A co mówią o sobie i swoim działaniu pomysłodawcy i realizatorzy projektu? Filip Sobczyk: – Jestem uczniem klasy drugiej o profilu matematyczno-geograficznym w II LO im. J. Chreptowicza. Jak tylko dowiedziałem się o „Zwolnionych z Teorii” pomyślałem, że doświadczenie w prowadzeniu projektów przyda mi się w przyszłości. Nagroda, czyli certyfikat z zarządzania, idealnie wpasowuje się w moje plany na przyszłość, ponieważ po liceum chciałbym studiować w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Wolny czas spędzam czytając internetową prasę i spotykając się ze znajomymi. Ostrowieccy licealiści zachęcają rówieśników do aktywnego rozwoju Głównym założeniem projektu stworzonego przez licealistów jest zachęcenie rówieśników - osób wkraczających w dorosłość - do realizowania swoich pasji oraz podejmowania świadomych decyzji. Ma on na celu ułatwienie podejmowania świadomych decyzji na drodze swojego kształcenia. To był ich własny projekt społeczny – wielkie wyzwanie. Chcieli w ten sposób zachęcić uczestników do aktywności społecznej, zainspirować do rozwoju praktycznych umiejętności z zakresu zarządzania projektami i pracy w grupie. Co jest ciekawe i godne podziwu – pomysłodawcy sami zorganizowali fundusze na koszty związane z organizacją spotkań (wynajem sali, plakaty, ulotki itp.), sami zaprosili odpowied- Jakub Pobiega: – Jestem uczniem klasy drugiej o profilu dziennikarsko-filmowym w I LO im. Stanisława Staszica. Interesuję się polityką, filmem oraz, podobnie jak moi koledzy z zespołu, ekonomią i zarządzaniem. Realizowanie projektu „Weź się za siebie” sprawia mi ogromną satysfakcję. Olimpiadę „Zwolnieni z teorii” traktuję jako możliwość pozyskania kwalifikacji i umiejętności przydatnych w przyszłości, gdyż myślę o studiach ekonomicznych. Wolny czas spędzam oglądając filmy oraz spotykając się ze znajomymi. nich, tematycznych bohaterów. Stanęli wśród dorosłych i zawalczyli o Patronat Honorowy, który objęło Starostwo Powiatu Ostrowieckiego, zaprosili też nas -miesięcznik świętokrzyski AKSON, jako patrona medialnego tego imponującego przedsięwzięcia. Przekonali również do swojego pomysłu Marcina Jabłońskiego, Starszego Cechu Rzemieślników i Przedsiębiorców w Ostrowcu Św., który powiedział: „Naszym zdaniem wszelkie inicjatywy ułatwiające młodym ludziom dokonanie odpowiedniego wyboru swojej drogi życiowej są godne poparcia. Cech jako instytucja, której głównym celem są działania zmierzające do ożywiania oraz promowania lokalnego rynku, z ogromną przyjemnością wspiera młodzież”. Patryk Piwnik: – Uczęszczam do klasy drugiej o profilu matematyczno-fizyczno-chemicznym w IIILO im. Władysława Broniewskiego. Moimi mocnymi stronami są nauki ścisłe i pewność siebie. Interesuję się piłką ręczną, gram w lokalnej drużynie seniorskiej. Codzienne treningi, nauka, a od niedawna projekt całkowicie wypełniają mój wolny czas. Udział w tej inicjatywie społecznej jest dla mnie cennym i ciekawym doświadczeniem. Pozwala mi nakreślić moje plany na przyszłość. Pierwsze spotkanie w ramach projektu poprowadzili: Lidia Żak, doradca zawodowy z Ochotniczych Hufców Pracy w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz dr Paweł Gotowiecki, dziekan Wydziału Nauk Społecznych i Technicznych Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości. Hasłem przewodnim wykładu było „Jak odnaleźć się na rynku pracy”. a drugim spotkaniu goście oraz młodzież mogli posłuchać o prowadzeniu własnej działalności gospodarczej. Osobami prowadzącymi spotkanie był Krzysztof Mazurkiewicz, menedżer ostrowieckiej firmy Aspera, zajmującej się reklamą wizualną oraz Barbara Zamożniewicz, rzecznik młodzieży przy Urzędzie Marszałkowskim województwa świętokrzyskiego. Rewelacyjne trzecie spotkanie poprowadził Michał Czekaj, Norbert Góra: – Jestem uczniem profilu matematyczno-geograficznego II LO im. Joachima Chreptowicza. Od drugiej klasy gimnazjum rozwijam przedsiębiorcze cechy, które były widoczne u mnie od najmłodszych lat. Dotychczasowy czas nauki w liceum poświęcałem na zdobywanie kwalifikacji , które będą mnie wyróżniały na rynku pracy, ale są też zgodne z moimi zainteresowaniami. Dowodzi tego udział w projekcie ,,Firma Marzeń” czy też tegoroczna olimpiada „Zwolnionych z Teorii”. Planuję studiować w Warszawie na kierunku ekonomicznym. Wolny czas poświęcam na muzykę, czytanie książek o rozwoju osobistym, a także na aktywność fizyczną. współzałożyciel Akademii Osiągnięć, która pomaga ludziom odnaleźć siebie i swoje wartości. Udzielił świetnego wykładu na temat rozwoju osobistego. Nasz komentarz: Młodzi ludzie otrzymali tak dużo wsparcia dorosłych. Z pewnością jest to dla nich bodziec do działania i pewien rodzaj pozytywnej energii. Mamy nadzieję, że praca pięciu wspaniałych, młodych licealistów nie pójdzie na marne, że koledzy i koleżanki uczestniczący w spotkaniach skorzystają jak najwięcej. Życzymy również WYGRANEJ w olimpiadzie, choć pomysłodawcy projektu już wygrali. Ich wspólne i skierowane do rówieśników działanie to wspaniały krok w dorosłe życie. Małgorzata Chrzanowska Miłosz Olszański: – Jestem uczniem III LO im. Władysława Broniewskiego, klasy o profilu lingwistyczno-psychologicznym, jako że od zawsze interesowałem się lingwistyką. Moim celem jest skończenie kierunków filologii angielskiej oraz fińskiej i znalezienie pracy w charakterze nauczyciela języków obcych i tłumacza. Interesuje się literaturą i sporo czytam w wolnym czasie. Oprócz tego, większość dnia spędzam ucząc się, bym mógł spełnić wcześniej wymienione cele. 6 AKSON Miesięcznik Świętokrzyski opowieści starego koniarza Koń w staropolskich zalotach W dawnej Polsce do dziewczyny jeździło się konno. Zalecający się pieszo nie miał szans. Zresztą, w obecnych czasach jest podobnie, z tym, że konia zastąpił samochód. Już Sienkiewicz w swoich powieściach wyróżniał młodzieńców z „iście kawaleryj- ską fantazją”. Dziś również słyszymy niekiedy o „kawaleryjskiej jeździe”. Niestety, najczęściej wygląda to tak, że młody właściciel BMW, odziany w gustowny dresik, przyciska gaz do dechy i mknie niepomny na przepisy drogowe. Jakże żałosne to szczątki owego pięknego i szlachetnego znaczenia kawaleryjskiej fantazji. Bo kiedyś kawaleryjska fantazja wiązała się z niezwykłymi, a wręcz bohaterskimi czynami, które miały być miłe ojczyźnie lub sercu ukochanej. Nasi przodkowie mawiali, że kawaler to ktoś, kto nie ma gdzie konia rozkulbaczyć, czyli nie założył jeszcze własnej rodziny i jest na utrzymaniu rodziców. Dawniej, jeśli młodzian nosił się z zamiarem wstąpienia w związek małżeński to odwiedzał konno okoliczne panny. Dlaczego konno? Ano dlatego, że wiązało się to z czcią, jaką w Polsce otaczano kobiety. Dawno, dawno temu rycerz nosił przy hełmie jej kokardę czy rękawiczkę, a później porozumiewał się z nią symboliczną mową gestów. Również symbolami dawano mu do zrozumienia, że jest mile albo niemile widziany. Zgodnie ze staropolską tradycją przed domem stawiano słup z trzema kółkami. Najniższe było żelazne, wyższe mosiężne, a najwyższe srebrne. Do najniższego przywiązywał konia chłop, do środkowego szlachcic, a do najwyższego książę czy magnat. Natomiast w domach, w których były panny na wydaniu, umieszczano jeszcze jedno kółko przy okiennicy panieńskiego pokoju. I jeśli w kawalerze widziano przyszłego zięcia, to kiedy kończył wizytę znajdował wierzchowca nie przy słupie, przy którym go zostawił lecz przy okiennicy. Oznaką rodzicielskiej czy panieńskiej nieżyczliwości bywała czarna polewka, grochowy wieniec lub pusty kosz. W odwiedziny do panny należało przyjechać koniem maści siwej. Fakt ten znalazł swoje potwierdzenie nie tylko w źródłach pisanych, takich jak pamiętniki czy kroniki, ale przede wszystkim w przekazach i piosenkach ludowych. I tak np. w Małopolsce śpiewano takiego krakowiaka: „Siwy konik siwy, siwy jabłkowity, Byłbym chyba księdzem, żeby nie kobity. Siwy konik siwy, konopiasta grzywa, Powiedz mi dziewczyno, kto u ciebie bywa. Siwy konik siwy, po nim czarne pręgi, Kochaj mnie dziewczyno, bom ja chłopak tęgi! Siwy konik siwy, niech to piorun trzaśnie, Przyjadę do ciebie kiedy mama zaśnie. Przyjechałem w nocy, wciąż mi było mało, Dostałem co chciałem, łóżko się złamało.” Niestety, zwyczaj ten nie wyszedł na dobre siwym koniom, gdyż po jakimś czasie utarł się przesąd, że siwki przynoszą nieszczęście. A wiązało się to z tym, że jeśli któryś z kompanów odjechał na siwym koniu – znaczy ożenił się, to pozostali nieżonaci tracili w nim towarzysza do wspólnych zabaw i hulanek. Przesąd ten również przyjął się w kawalerii. Oczywiście wszystko zaczęło się od żartów, ale z czasem doszło do tego, że żaden szanujący się kawalerzysta nie dosiadł siwego konia. W pułkach jazdy siwki służyły w orkiestrach. Mogli ich także dosiadać ułani będący w pocztach sztandarowych. Na taki stan rzeczy wpłynęły nie tylko kawaleryjskie przesądy, ale przede wszystkim względy praktyczne. Po prostu siwego konia trudniej było utrzymać w należytej czystości. Barbara Sederowska, Krzysztof Dyk Maszerowali szlakiem powstańców styczniowych Przy pomniku powstańców przy drodze Rytwiany – Strzegom Koło Grodzkie PTTK w Staszowie razem z władzami Staszowa i Rytwian zorganizowało II Marsz Szlakiem Powstania Styczniowego. Rajd był formą uczczenia 153. rocznicy wybuchu powstania styczniowego 30 stycznia 2016 r. uczestnicy osiemnastokilometrowej pieszej wyprawy wyruszyli o godzinie 9.30 sprzed pałacu „Dzięki” w Wiązownicy Koloni. Trasą przez Wiązownicę Dużą i Wiśniówkę doszli do pomnika powstańców, zlokalizowanego przy drodze Rytwiany – Strzegom. Tu odbyły się Na trasie w okolicy Wiązownicy Dużej oficjalne uroczystości upamiętniające Powstanie Styczniowe oraz apel poległych. Przedstawiciele władz samorządowych i uczestników rajdu złożyli wieńce i kwiaty oraz zapalili znicze. Następnie grupa udała się do Rytwian, gdzie w parku, obok ruin zamku przygotowane zostało ognisko i poczęstunek wojskową grochówką. Tekst i zdjęcia: Andrzej Sochacki AKSON Miesięcznik Świętokrzyski Mała wielka POMOC! Było nas sześcioro... Ja, moi bracia i dwie malutkie siostry. Mieszkaliśmy w małym mieszkaniu, które znajdowało się w starej kamienicy. Jeden z obrazów rzeczywistości, który ciężko wymazać z pamięci, to dziecka, ja, mój młodszy brat i siostry zostaliśmy przeniesieni do pogotowia opiekuńczego. Byliśmy za mali, żeby mieszkać w domu dziecka. Spędziliśmy tam prawie pół roku. Pewnego dnia odwiedziło nas małżeństwo – ludzie, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Przychodzili systematycznie, spędzali z nami czas, bawili się, rozmawiali, dawali nam to, czego nigdy nie mieliśmy – uwagę, zainteresowanie i miłość! Niedługo później okazało się, że to nasi obecni opiekunowie. Czas, cia, a przede wszystkim, pozwolili nam być dziećmi… Kochają nas, dbają o nas, są naszymi przyjaciółmi i mamy w nich ogromne wsparcie na każdym etapie rozwoju. Poza mną i moim rodzeństwem w naszym domu mieszkają także bliźniaki i chłopiec w wieku jednej z moich sióstr. Ich sytuacja rodzinna była bardzo podobna do naszej. Kiedy kolejno stawali się członkami naszej rodziny obserwowałem jak się zmieniają. Gdy pojawili się w naszym domu byłem pod skrzydłami chodzimy do kina, rozwijamy swoje pasje. Potrafimy się bawić, cieszyć i kochać. Jesteśmy szczęśliwi! W myśl sentencji Janusza Korczaka: „Bez szczęśliwego dzieciństwa całe życie jest kalekie.” Fundacja Happy Kids wraz z opiekunami zastępczymi otwiera nam drzwi normalnego dorosłego życia.” Co czujesz czytając tę historię? Czy łzy same nie napływają do oczu? Warto wspierać organizacje działające na rzecz dzieci, ich rozwoju i bezpieczeństwa… Każdy z nas może ofiarować im swoją małą – wielką POMOC! Dla nas małą, dla dzieci i Fundacji naprawdę WIELKĄ! Zachęcam i proszę o przekazanie 1% na rzecz HAPPY KIDS Fundacji Pomocy Dzieciom. Nas to nic nie pijani rodzice, obcy ludzie kręcący się po mieszkaniu, pusta lodówka, głośny, dziecięcy płacz i brak zainteresowania ze strony dorosłych… Moi starsi bracia starali się przejąć obowiązki rodziców, na miarę swoich możliwości... ale jakim opiekunem może być 11 i 12-latek… Pewnego wiosennego dnia naszą domową sytuacją zainteresowała się opieka społeczna. Umieszczono naszą szóstkę w domu dziecka. Kilka dni później zostaliśmy rozdzieleni. To była dla nas największa trauma. Najstarsi bracia pozostali w domu który z nimi spędziliśmy w pogotowiu opiekuńczym, był okresem oczekiwania na nasz DOM. Nasz wspólny DOM – nasz i naszych nowych RODZICÓW! Rodziców, których nigdy nie mieliśmy... Opiekunowie zastępczy wraz z Fundacją Happy Kids stworzyli nam warunki do pięknego, szczęśliwego dzieciństwa. Odnaleźli także naszych starszych braci. Wreszcie byliśmy razem! Dużo czasu zajęła rodzicom zmiana naszych przyzwyczajeń. Dali nam poczucie bezpieczeństwa, nauczyli podstawowych zasad ży- Fundacji i rodziców już 8 lat i potrafiłem skontrastować kondycje tych dzieciaków z naszą. Wspomniałem wtedy jak my byliśmy nieszczęśliwi, wystraszeni i smutni – oni czuli to samo. Prawdopodobnie nie wierzyli wtedy, że ich marzenia o wspaniałym, spokojnym domu, pełnym miłości i dziecięcego – nie płaczu – ale śmiechu się spełnią. Teraz, po kilku latach, tworzymy zgodną i szczęśliwą rodzinę. Dzięki działaniom Fundacji mamy wszystko czego nam potrzeba, a nawet więcej… Jeździmy na wakacje, kosztuje, a wystarczy poświęcić niewielką chwilę podczas wypełniania rozliczenia PIT, aby dzieciaki będące pod skrzydłami Fundacji mogły dalej dorastać w ciepłej, rodzinnej i bezpiecznej atmosferze, a Fundacja HAPPY KIDS mogła dalej rozszerzać swoją działalność. Więcej szczegółowych informacji na temat HAPPY KIDS, akcji jednoprocentowej i wielu innych inicjatyw znajdziecie na stronie: www.happykids.org.pl Anna Panaszewska Dominik Hauser Fundacja HAPPY KIDS istnieje od 2001 roku. Działa głównie na rzecz dzieci, których rodzicom odebrano lub ograniczono prawa rodzicielskie. Stworzyła już 10 rodzinnych domów dziecka, które zgodnie z nomenklaturą Ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej są placówkami opiekuńczo-wychowawczymi typu rodzinnego. W Rodzinnych Domach Fundacji dzieci odbudowują wiarę w siebie i świat dorosłych. Otrzymują najlepszy „kapitał początkowy”, jakim jest pewność siebie i umiejętność samostanowienia. Wszystko za sprawą zawodowych rodziców, którzy zapewniają nie tylko opiekę, ale przede wszystkim wychowanie i kompensację potrzeb, które nie zostały zaspokojone przez rodzinę pochodzenia. Pobyt w Rodzinnych Domach Fundacji to wypadkowa troski i wymagań. Jeden z podopiecznych Fundacji HAPPY KIDS o tych działaniach mówi w następujący sposób: „Antoine de Saint-Exupéry w książce pt. „Mały Książę” pisał: „Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi, ale niewielu z nich pamięta o tym”. Zdarza się, że osoby posiadające dzieci zapominają jak dużo uwagi i ciepła potrzebowały w dzieciństwie, bywa, że całkowicie wypierają ze wspomnień radość i miłość, którą powinny przekazywać swoim dzieciom. Nieodpowiedzialne zachowania, brak zaangażowania, czasu, czy też zwyczajny brak chęci powodują, że życie dzieci staje się bardzo trudne, a maluchy zbyt wcześnie muszą stać się samodzielne i odpowiedzialne. Trafnie określił to hiszpański pisarz Carlos Ruíz Zafón, który stwierdził: „Jedna z pułapek dzieciństwa polega na tym, że nie trzeba rozumieć, by czuć. Kiedy rozum zdolny jest pojąć, co się wydarzyło, rany w sercu są już zbyt głębokie”. Jednak nie wszystkim życie dzieci jest obojętne! Aby łatwiej Wam było w to uwierzyć, chciałbym opowiedzieć historię mojej rodziny. 7 REKLAMA 8 AKSON Miesięcznik Świętokrzyski O czywistością jest, że wodę trzeba pić, w przeciwnym razie człowiek bez wody umrze. Wielu ludzi nie pije wody, mamy tu na myśli czystą wodę. Napoje, które często popijamy, to nie woda, lecz pokarm, który organizm musi trawić. Wodę należy pić nawet wtedy, gdy nie odczuwamy pragnienia. Jaką wodę należy pić? Woda z wodociągów nadaje się do zmywania naczyń, mycia i prania, ale nie do picia. Jest czysto techniczna! Nie jest czysta, zawiera nieczystości, które niejednokrotnie człowiek sam wyprodukował. W jej oczyszczeniu nie pomogą filtry, które tak namiętnie i z naiwnością kupujemy. Woda zawiera w sobie rzeczy, których nie da się usunąć filtracją. Są to sole metali ciężkich, radionukleidy, chemia, a nawet trupie jady z cmentarzy, które przenikają do ujść wodnych. Wody z kranu, chlorowanej, nawet przegotowanej nie powinno się pić. Podczas gotowania chlor zamienia się w nierozpuszczalny, toksyczny związek jeszcze bardziej szkodliwy niż sam chlor. Ponadto nitraty (azotany), znajdujące się rzenia, ale wiele z nich wyeliminuje w krótkim czasie, bez konieczności stosowania leków. Woda „żywa” zawiera ujemny ładunek elektronów, dzięki czemu staje się silnym antyoksydantem. Woda z kranu – martwa woda – zawiera dodatni ładunek elektronów, które działają jak wolne rodniki. ,,Żywa” woda ma odczyn zasadowy, jej Ph jest wyższe niż 7. Martwa woda zakwasza organizm. Woda mineralna nie jest żywa, jest martwa i kwaśna. Oto wykaz napojów i ich wartości zdrowotnych: Żywa woda: ORP 300-700, Ph 9,12 Świeża woda odmrożona: ORP +95, Ph 8,3 Woda świeżo gotowana, schłodzona: ORP +218, Ph 8,2 Woda wodociągowa: ORP +160600, Ph 7,2 Zielona herbata: ORP +55, Ph 7 Czarna herbata: ORP +83, Ph 6,7 Czarna kawa: ORP +70, Ph 6,3 Woda mineralna: ORP +250, Ph 4,6 Woda gotowana po 3 godz.: ORP +465, Ph 3,7 Co daje picie żywej wody? - Odkwasza organizm. - Daje energię do życia. - Neutralizuje wolne rodniki. - Oczyszcza organizm, bez wypłukiwania mikroelementów. - Utrzymuje nerki w doskonałej kondycji. - Zapewnia sprawną komunikację wewnątrz- i międzykomórkową. - Wpływa pozytywnie na psychikę i ciało, doprowadzając je do pierwotnego porządku. - Poprawia trawienie, likwiduje zaparcia. - Przyspiesza gojenie się ran. - Zwalcza wrzody żołądka, dwunastnicy, stany zapalne śluzówki żołądka. - Łagodzi dolegliwości alergiczne. - Opóźnia procesy starzenia. - Obniża ciśnienie tętnicze. - Rozpuszcza złogi tłuszczowe. Sprzyja odchudzaniu się. - Koi system nerwowy. - Wspomaga proces usuwania pasożytów, które nie potrafią żyć w środowisku zasadowym. - Pomaga usunąć z organizmu candidę. WODA – fenomen natury w wodzie wodociągowej, przekształcają się w równie szkodliwe niteidy. Woda wodociągowa, by stała się zdatna do picia dla człowieka, musi odstać w otwartym naczyniu przynajmniej dobę. Niezawodnym sposobem oczyszczania wody z wszelkich nieczystości jest jej destylacja lub zamrażanie wody. Regularne picie wody mineralnej nie jest zalecane, bowiem wychładza organizm, a poza tym nie mamy pewności, czy nie jest zwykłą, zabutelkowaną kranówką. Pić powinniśmy „żywą” wodę, o której niewiele osób wie. Nie jest ona panaceum na wszystkie scho- Cola: ORP +320, Ph 2,7 Im niższe ORP, tym woda jest bardziej uzdrawiająca. Walory smakowe i zdrowotne wody możemy poprawić, pijąc wodę poddaną destylacji. Dobrze byłoby, aby taka woda była nalewką na bazie szungitu i krzemienia. Kamienie te wrzucamy do odstawionej na ponad dobę wody. Wskazane byłoby użycie elektro aktywatora, który oczyści wodę nie tylko z soli, ale i zmieni ładunek wody z (+) na (-). Jeśli go nie mamy, to pijmy wodę rozmrożoną, odstawioną wcześniej na co najmniej dobę. W 1931 r. dr Otto Wartburg, dokonał wielkiego odkrycia, za które otrzymał Nagrodę Nobla – rak wywołany jest przez osłabione oddychanie komórkowe. Nowotwór nie będzie rozwijał się w środowisku zasadowym, a takie tworzy żywa woda. Jak uzyskać ,,żywą” wodę najlepszej jakości? Należałoby zaopatrzyć się w: destylator, elektroaktywator, akwadysk oraz koral Sanga. Jeśli tego nie mamy, to pijmy wodę odstawioną na co najmniej dobę z szungitem i krzemieniem, a następnie zamrażajmy ją i pijmy, najlepiej 2 l dziennie lub 3 X po pół szklanki przed posiłkiem. To pozwoli nam zachować na długie lata zdrowie i młodość. ,,Żywa” woda szybko traci swoją żywotność. Po 7 godz. jeszcze jest dobra, ale już nie jest całkiem żywa. Najlepiej przechowywać ją w pojemniku szklanym lub plastikowym. Przegotowana ,,żywa” woda staje się ponownie martwą. Należy ją pić surową, nieprzegotowaną. Do żywności należy wykorzystywać wodę nalewkową z szungitem i krzemieniem, które oczyszczą organizm z toksyn i nasycą minerałami. Krzem jest mikroelementem niezbędnym dla organizmu człowieka, bez niego witaminy i inne minerały się nie wchłoną. Szungit oczyszcza wodę z zabrudzeń, chloru, azotanów, azotynów, miedzi, żelaza, manganu. Nasyci wodę mikroelementami i cennymi solami. Oczyści też wodę w ciągu 30 min., czyniąc ją zdatną do picia. Opracował Staś Wójcik (kl. 5b, SP w Józefinie) z panią Sylwią Kwiecień Niezwykły koncert ostatniego klezmera Leopold Kozłowski podczas koncertu w Szydłowie W Szydłowie jednym z punktów ostatnich Spotkań z Kulturą Żydowską, które rozpoczęły się mszą świętą w kościele św. Władysława w intencji Żydów – dawnych mieszkańców Szydłowa i Chmielnika, koncelebrowaną przez: ks. dziekana Franciszka Siarka, ks. Ryszarda Piwowarczyka i ks. prof. dr. hab. redemptorystę Pawła Mazankę, był niezwykły koncert. W synagodze do pianina zasiadł ostatni klezmer Rzeczypospolitej – 97-letni Leopold Kozłowski. Spotkanie z niezwykłym muzykiem, który nie tylko akompaniował, ale też ze swadą dzielił się ze słuchaczami swoimi wspomnieniami, poprowadził Jarosław Zatorski. Leopold Kozłowski grał, piosenki żydowskie śpiewały Renata Świerczyńska i Marzena Trzebińska, akompaniowały także skrzypaczka Daria Miszczuk i córka Leopolda Kozłowskiego Marta KozłowskaWoźniak. Wspomnienia niezwykłego człowieka, muzyka, potomka żydowskich muzyków spod Lwowa, świadka holocaustu, kompozytora, który stworzył muzykę m.in. do filmów „Austeria” i „Lista Schindlera”, a w swoim życiu był też szefem Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego, wywoływały wzruszenie, ale także salwy śmiechu. Pomimo wieku Leopold Kozłowski okazał się być artystą, który nie pozostaje obojętny dla słuchaczy. Na zakończenie Leopold Kozłowski obdarowany został kwiatami i... pieczoną gęsią. (r) AKSON Miesięcznik Świętokrzyski Sukces zaczyna się w głowie 4 marca 2016 r. z inicjatywy Agencji Rozwoju Lokalnego Sp. z o.o. oraz Świętokrzyskiego Forum Doradztwa Kariery zorganizowany został kolejny SALONIK DYSKUSYJNY tym razem pod hasłem „Sukces zaczyna się w głowie”. Istnieje wiele form sukcesu – nie wszystkie z nich przekładają się bezpośrednio na zasoby finansowe. Ludzie różnią się w swoich dążeniach. Nie ma jednego szablonu, według któ- doda nam skrzydeł”, lecz je podetnie. Dobrze wiedzieć co szkodzi, a co nam pomaga, bo za decyzje odpowiedzialność poniesiemy my sami. Naszymi gośćmi była ostrowiecka młodzież, w szczególności gimnazjaliści, a także ich opiekunowie, przedstawiciele Gminy Ostrowiec i instytucji pracujących na rzecz młodzieży. Tym razem salonik zgromadził ponad 70 osób. W ramach profilaktyki promowaliśmy życie bez uzależnień. Doniesienia medialne potwierdzają, że zja- mie wybrać szkolę ponadgimnazjalną a potem kierunek studiów. Ważne jest, aby sprawdzić jakie mamy predyspozycje zawodowe. Dlatego na salonik każdorazowo zapraszamy przedstawicieli różnych zawodów, aby udzielić młodym cennych wskazówek. Jest okazja dopytać o kwestie, których nie wyczyta się w opracowaniach i nie znajdzie w internecie. Tym razem gościem saloniku była adwokat Anna Orłowska–Cholewińska, która opowiedziała o swojej ścieżce kariery. 9 wieczorek filmowy Witam wszystkich czytelników. Właśnie w tym momencie czytacie państwo nową rubrykę, którą mam zaszczyt prowadzić. Poświęcona jest ona zarówno dla zawziętych kino-maniaków, jak i dla tych, którzy od czasu do czasu lubią obejrzeć dobry, ciekawy film. W każdym wydaniu będą mogli państwo dowiedzieć się, jakie najlepiej zapowiadające się i najbardziej wyczekiwane produkcje będzie można obejrzeć w kinie w najbliższym czasie. Proszę się nie martwić, ponieważ nie zabraknie również wspomnień kultowych filmów, które oczarowują kolejne generacje i z pewnością nie zasługują na to, aby trafić gdzieś na pułki razem z zapomnianymi produkcjami. Nie pozwolę sobie też pozostawić państwa w niewiedzy, jeśli chodzi o nagrody na ważnych festiwalach filmowych. Z ogromną przyjemnością będę dzieliła się z państwem wiadomościami z tego magicznego i budzącego wiele emocji świata kina. Mam nadzieję, że są państwo jego równie ciekawi, jak ja. Serdecznie zapraszam do czytania. Seria Niezgodna: Wierna (The Divergent Series: Allegiant) – 11 marca 2016 11 marca na ekrany wejdzie trzecia część odnoszącej niepodważalnie ogromny sukces serii. Już zyskuje ona zaszczytnie wysokie miejsca w rankingach najbardziej wyczekiwanych filmów. Nie zapominajmy jednak, że powieść, której jest to ekranizacja jest przede wszystkim wstęp do kariery młodej pisarki, Veronici Roth. Uważam, że tej pani należą się największe brawa. Po cieszących się wielką popularnością Niezgodnej i Zbuntowanej, nadszedł czas na Wierną. Tym razem, przed głównymi bo- haterami staje wyzwanie ratowania ludzkości. Tris i Cztery mają przekroczyć granicę ukrywanej metropolii przyszłości. W skutek poznania obcego świata, zmienia się ich system wartości. Tris czeka walka oraz podejmowanie decyzji dotyczących spraw, które uchodzą za najważniejsze w życiu człowieka. Zarówno w formie książki, jak i tej na dużym ekranie, historię upodobały sobie nastolatki i to zdecydowanie one będą najbardziej zachwycone. Kopciuszek (Cinderella) – 13 marca 2015 rego należałoby oceniać sukces. Niekoniecznie trzeba odnieść sukces finansowy, żeby być szczęśliwym. Poza tym sukcesu nie osiągamy, my go wypracowujemy, cierpliwie i wytrwale, ponieważ profesjonalizm nie jest dziełem przypadku. Jeśli sukces zaczyna się w głowie i wiąże się z pracą, to warto robić w życiu coś co lubimy, by nie wracać każdego dnia z pracy sfrustrowanym. Już wybierając szkołę ponadgimnazjalną dobrze jest wybrać kierunek/profil kształcenia, w oparciu o przedmioty, które lubimy, które są naszą mocną stroną, by pomóc sobie w realizacji marzeń zawodowych. Do tego właśnie podczas spotkań salonikowych zachęcamy młodzież. Brak zadowolenia, poczucie braku spełnienia, „nudy” to często zachęta do „sztucznego regulowania nastroju” poprzez różne używki. Pułapka gotowa. Na saloniku pokazujemy więc, że warto inwestować w siebie, poprzez aktywność edukacyjną, sportową czy społeczną. Uświadamiamy również, że energia pochodząca od różnego typu substancji, raczej na trwałe „nie wisko uzależnień ma charakter rozwojowy. Ofiarami nader często staje się młodzież. Warto więc jak najczęściej rozmawiać o możliwościach minimalizowania szkód, by zmobilizować do refleksji. Katarzyna Sobczyk (koordynator Punktów konsultacyjnych) zaproponowała dwie prezentacje z udziałem młodzieży, dotyczące składu dopalaczy oraz napojów energetycznych. Warto przecież wiedzieć po co sięgamy, by dokonać świadomego wyboru. Scenki dotyczące działania nałogu w życiu człowieka przedstawił specjalista terapii uzależnień Łukasz Niewczas (Świętokrzyskie Centrum Profilaktyki i Edukacji). Chcemy oddziaływać na wyobraźnię młodzieży. Nie od dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Druga część saloniku jak zwykle nawiązywała do rozwoju zawodowego. Zachęcamy młodych do przemyśleń, do kontaktów z doradcami zawodowymi, by mogli podejmować racjonalne decyzje edukacyjne i zawodowe. Warto wiedzieć z czym wiąże się wymarzony zawód, by świado- Podczas spotkań zachęcamy do rozwijania zainteresowań. Swoje prace plastyczne i rękodzielnicze zaprezentowali uczniowie i uczennice Publicznego Gimnazjum Nr 3. O swojej pasji, wspinaczce skałkowej, opowiedział goszczący na saloniku przedstawiciel Urzędu Miasta Tomasz Gębka, a doradca zawodowy Świętokrzyskiego Forum Doradztwa Kariery Agnieszka Budek zaprezentowała swoją pasję jaką jest rękodzieło. Zatrzymaliśmy się na chwilę, by uświadomić sobie, że warto inwestować czas w realizację zainteresowań, warto o nich rozmawiać i pokazywać innym jako dobrą praktykę, godną naśladowania. Na zakończenie chętni obejrzeli film „Wytańczyć marzenia”. To od nas samych zależy czy nasze marzenia zmienimy w rzeczywistość. Katarzyna Sobczyk Młodzieży, opiekunom, gościom i wszystkim zaangażowanym w przygotowanie saloniku serdeczne dziękujemy. 13 marca mija rok od premiery tej niezwykłej baśni braci Grimm. Nie wiem, jakie są państwa przemyślenia, ale osobiście jestem bardzo zadowolona, że nie odchodzą one w zapomnienie. Wręcz przeciwnie, zostają przedstawiane w świeży i trafiający do dzisiejszego widza sposób. Disney wciąż niezawodnie wzbudza tę magię. Znana przez wszystkich na pamięć historia zaaranżowana na nowo. Dziewczyna, po śmierci ojca, pozostaje na łasce okrutnej macochy oraz posłusznych matce przyrodnich sióstr. Jej życie polega na sprzątaniu i usługiwaniu im. Wszystko zmienia się jednak, gdy pojawia się Dobra Wróżka, która pomaga Kopciuszkowi dotrzeć na bal, który odmienia jej los. Opowieść uczy, że rzeczy, nawet te na pozór niemożliwe mogą okazać się rzeczywistością; przede wszystkim dotyczy to marzeń. Produkcja została realizowana z należytym szacunkiem dla tak słynnej baśni braci Grimm. Każde pokolenie będzie zachwycone. Jeśli uważają państwo, że są za starzy na bajki- nic bardziej mylnego. Proszę obejrzeć ten film, a cofną się państwo w czasie i znów poczują się jak dzieci. Audrey Catriona REKLAMA 10 AKSON Miesięcznik Świętokrzyski Jest takie miejsce, w którym przeplatają się losy bezdomnych zwierząt oraz ludzi o wielkim sercu, którzy zapominając czym jest czas wolny, poświęcili się ratowaniu bezbronnych istnień. Psy i koty, które zostały porzucone, zagubione i samotne mają szanse na nowo odzyskać wiarę w człowieka. Dorota Kowalska – wolontariusz, przybliża nam, jak możemy pomóc, mówi jaki los spotyka zwierzę, które człowiekowi się znudziło, stało nieatrakcyjne lub chore. Jesteście jedyną taką organizacja na terenie Sandomierza i okolic? – Tak. Inne organizacje prozwierzęce znajdują się dopiero w Tarnobrzegu. Powolutku zaczyna się coś dziać także w Stalowej Woli, ale na naszym terenie jesteśmy jedyni. Co jest najbardziej potrzebne? Jak można wspomóc Przytulisko? – W zasadzie potrzebne jest wszystko. Koce, karma, wolontariat i na tym ostatnim bardzo nam zależy. Wszyscy pracujemy zawodowo, więc jesteśmy tu popołudniami, część osób pracuje na zmiany więc mają dyżury w ciągu tygodnia. Pomaga nam też młodzież, która chodzi do szkoły. Soboty, niedziele i święta to czas, w którym czekamy na wolontariuszy. Nie jest to łatwa praca – na obecną chwilę nie mamy bieżącej wody, światła (podciągnięte zostały dwa kable), nie mamy też toalet – mamy jedynie kuchenkę gazową, na której gotujemy posiłki dla psów. Latem jest kontener i wodę przywozimy od znajomych. Zimą natomiast przywozimy wodę z domu w pięciolitrowych butelkach, ponieważ ta w kontenerze zamarza. Czy są jakieś akcje wspomagające Przytulisko? – Jesteśmy organizacją pożytku publicznego, można przekazać nam 1% podatku i my z tego jednego procentu „żyjemy”. Zbieramy pieniądze na nowe schronisko, które budujemy. Na bieżąco otrzymujemy darowizny od różnych osób – są to mniejsze, czasem większe kwoty, ludzie przekazują pieniądze w ramach własnych możliwości finansowych. Przywożą nam też karmę, niektórzy gotują dla nas w domu. Poza tym organizujemy różnego rodzaju akcje w szkołach i przedszkolach – nasi młodzi wolontariusze się tym zajmują. Robią też plakaty, proszą ludzi o pomoc. Wspomagają nas zaprzyjaźnieni organizatorzy, którzy nie biorą od nas pieniędzy dlatego robimy różne akcje w mieście np. pieczemy ciasta, robimy ozdoby świąteczne, które sprzedajemy. Mieliśmy akcję na- uki tańca gdzie „wejściówką” była karma. Kibice Wisły Sandomierz zorganizowali już dla nas trzy duże zbiórki żywności. Urząd Miasta wraz z zaprzyjaźnionymi osobami zorganizował Jasła Sandomierskie. Urząd Miasta pomaga nam także budować schronisko. Dzięki tym działaniom nie mamy problemów z jedzeniem dla zwierząt i możemy przeznaczać pieniądze na inne działania – leczenie, sterylizację/kastrację. W jakim okresie zwierzęta najliczniej trafiają do Przytuliska? – Po świętach trafiają do nas psy, które były podarowane jako prezenty. Kiedy zaczynają się wakacje, powinien takiego psa odwieźć. Natomiast w ramach oszczędności – bo wszystko wiąże się z kosztami, psy po prostu znikają... Znikają i pojawiają się w sąsiednich gminach. Mieliśmy taką sytuację, w której pewna pani poznała psa, którego sama zgłosiła. Pies finalnie trafił do nas i jak się okazało, Psie historie z Przytuliska na Wiśniowej rozpoczyna się także wyrzucanie psów, wypychanie ich z samochodów, przywiązywanie. Nie tylko my mamy wtedy problem, inne organizacje także. To psy, które tęsknią, czekają na skrzyżowaniach bo zostały wyrzucone, zostawione przez handlarzy na giełdzie – jest to zjawisko notoryczne. Często spotyka się te same psy, które po prostu zostały przewiezione i znów wyrzucone na ulicę... – Każda gmina powinna mieć program dotyczący problemu bezdomności zwierząt – w jaki sposób jest on rozwiązywany, jakie fundusze są na to przeznaczane, jak sobie z tym radzą i z którym schroniskiem podpisana jest umowa. Kiedy takie sytuacje się zdarzają, powinny być rozwiązane zgodnie z trybem postępowania w takim wypadku – ktoś z danego schroniska, bądź pracownik gminy zgłoszono go w sąsiedniej gminie. Oficjalnie mówi się: „u nas nie ma takiego problemu”. Ale my telefonów i maili ze zgłoszeniami psów, które błąkają się po okolicach, odbieramy mnóstwo. Jakie warunki trzeba spełnić, aby starać się o adopcję psa? – Przede wszystkim robimy wywiad – gdzie ma być trzymany pies: czy w bloku, czy na zewnątrz, czy w domu. Jeśli na zewnątrz – jakie będzie miał warunki czy jest kojec aby zwierze nie trafiło „na łańcuch”. Nie oddajemy psów w miejsca, gdzie nie ma np. ogrodzenia, dlatego że mamy świadomość faktu, iż lada chwila pies wyląduje znów na ulicy. Robimy wizyty przedadopcyjne, a także poadopcyjne. Zazwyczaj takie spotkania poprzedzające adopcję wyglądają dobrze, natomiast te „po” – zdarzyło nam się zabrać psa z powrotem. Zdarza się więc, że nawet po adopcji psy wracają do Przytuliska? – Kiedyś odebraliśmy 4-miesięcznego szczeniaka od pani, która – jak się okazało, adoptowała go, aby przekupić swojego 5-letniego syna, by chodził do przedszkola. Dziecko jednak się nie „złamało”, więc pies wylądował nie w domu, tak jak zawarte było w umowie adopcyjnej, ale na działce bez budy, pod kawałkiem blachy dachówkowej, przypięty na smyczy. Mieliśmy złe przeczucia i pojechaliśmy sprawdzić, jak wygląda sytuacja. Zabraliśmy go. Na szczęście psiak mieszka teraz w Krakowie i ma się bardzo dobrze. Ponadto dostajemy telefony dotyczące – i to uważam za najgorsze draństwo jakie można sobie wyobrazić – zwierząt z „masy spadkowej”. Wygląda to tak, że rodzina dostaje spadek po babci, dziadku lub innym członku rodziny w tym – psa. Spadek pasuje... ale pies już nie. Wtedy dostajemy telefon, aby go zabrać. Takie zwierzę cierpi, bo nie dość, że odszedł jego przyjaciel, to zjawiają się obcy ludzie, którzy w takiej chwili biorą działkę, dom..., a psa chcą się pozbyć. Mimo wielu akcji i nagłaśniania przypadków porzucania czy złego traktowania zwierząt, ludzie robią to nadal. Wygląda na to, że jeśli od wczesnych lat dziecięcych nie jesteśmy nauczeni, że zwierzę zasługuje na godne traktowanie, to później ludzi ciężko do tego przekonać... Dlatego też ważny jest wolontariat. Młodzież, która do nas przychodzi, pomaga i sprząta, bo wie, że pies nie służy tylko do głaskania. To dobrze rokuje. Sytuacja troszeczkę się zmienia ale, dlatego że obecnie są kary za złe traktowanie zwierząt. W tej chwili można dostać grzywnę lub karę pozbawienia wolności. Jest to bardziej strach niż miłość do zwierząt. Zwierzęta, tak jak my, odczuwają ból, żyją i mają uczucia, a przede wszystkim zostały stworzone przez Boga po to abyśmy się nimi opiekowali. Pies nie pójdzie sam do lekarza i nie powie co go boli, nie poprosi o wodę – to są sytuacje, które do czegoś zobowiązują. Zapytałam kiedyś księdza czy na jakimkolwiek kazaniu wspomniał o tym, że zwierzęta powinny być godnie traktowane. Musimy zadać pytanie: jeśli ktoś źle traktuje zwierzę, znęca się nad nim to czy nie zrobi za jakiś czas tego samego z człowiekiem? Zdarzają się drastyczne przypadki traktowania zwierząt? Mieliśmy np. psiaka, którego przywiozła straż miejska. Nie mogliśmy wyciągnąć mu żyłki z gardła. Leczyliśmy go bardzo długo. Musiał być przywiązany na tak krótkiej lince, że nie mógł się nawet napić, był wręcz podciągnięty pod gałąź. Próbował się uwolnić i praktycznie podciął sobie ścięgna. Był też piesek, którego także prawdopodobnie uwiązano w lesie. Zaplątał sobie nogi tak, że musieliśmy jedną amputować ponieważ ustało w niej krążenie. Przyjechał do nas w takim stanie, że została z niego skóra i kości. Na szczęście znaleźliśmy mu dom i bardzo dobrze radzi sobie na trzech łapach. Tam gdzie źle się dzieje - psy zabieramy. Zabieramy je także interwencyjnie, w towarzystwie policji. Np. wilczura i jamnika, które trzymane były tylko na balkonie. Podobnie było z psem, którego musieliśmy zabrać po wezwaniu policji, bo właściciel był agresywny. Pies stracił władzę nad tylnymi nogami, bo przywiązany był na półmetrowym sznurku. Potrzebna była rehabilitacja, doprowadziliśmy go do takiego stanu, że bardzo dobrze biegał, on również trafił do adopcji. Są też więc dobre zakończenia. – W zeszłym roku oddaliśmy do adopcji około 40 psów (tylko dlatego, że mieliśmy zakaz przyjmowania więcej niż dwudziestu). Poprzednie lata to 60-70 psów oddanych do adopcji. Z bardzo wieloma osobami mamy kontakt – przysyłają nam zdjęcia, dzwonią, a nawet wspierają nas i pomagają. W Sandomierskim Przytulisku mieszczącym się przy ulicy Wiśniowej 3 nie ma etatowych pracowników – to ludzie dobrej woli. Mimo skromnych warunków, spotkamy tam zadbane i kochane zwierzęta. Każdy z nas może pomóc – przekazując karmę, koce, miski, trociny czy smycze. Można także ofiarować 1% swojego podatku lub dokonać darowizny, a także odwiedzać przytuliskowy facebook (www.facebook.com/ Przytulisko.na.Wisniowej). Ważne aby i nam los „przytulnych” nie był obojętny, bo jak powiedział Immanuel Kant „Możemy człowieka ocenić po tym, jak traktuje zwierzęta.” Kaja Mrozowska AKSON Miesięcznik Świętokrzyski 11 Nieznane oblicze Szydłowa S zydłów nie miał szczęścia do historii. Powstał w początkach polskiej państwowości i był znaczącym ośrodkiem miejskim, jedną z warowni strzegących Małopolski. Szybko podupadł i nie odzyskał swojej pozycji. Po wielkich wojennych zniszczeniach pozostały jednak doskonale zachowane średniowieczne mury otaczające miasto, które zachowało dawny układ architektoniczny i kilka pięknych dawnych budowli. Niegdyś był to znaczący ośrodek i gościł polskich królów. Już połowie XIV wieku Kazimierz Wielki otoczył miasto murami obronnymi, ufundował kościół, a rezydencję królewską przekształcił w warowny zamek. Dziś nie chce się w to wierzyć, ale tutaj już w 1528 r. mieszczanie własnym sumptem zbudowali wodociąg Wodę z rzeki Ciekącej doprowadzano do głównego zbior- nika, za użytkowanie wodociągu pobierano czynsz, który przeznaczano na opłacanie rurmistrza, naprawy i konserwację urządzeń. Dzięki istnieniu wodociągu powstały też łaźnie miejskie. W średniowieczu Szydłów w średniowieczu należał do grupy najważniejszych polskich miast. Jan Długosz wspomniał w „Kronikach”, że w 1241 r. wojska małopolskie stoczyły bitwę z Tatarami „we wsi Chmielnik pod miasteczkiem Szydłów”. Za czasów Kazimierza Wielkiego o miasto było jedną z warowni strzegących Małopolski. Dostać się można do miasta jedną z trzech pobudowanych bram: Krakowską, Opatowską i Wodną. Gospodarczemu ożywieniu miasta sprzyjała częsta obecność dworu królewskiego. W 1523 r. Zygmunt Stary potwierdził w Szydłowie istnienie zbiorowego cechu kowali, ślusarzy, kotlarzy, mieczników, wędzidlarzy, siodlarzy, czapników, stelmachów, bednarzy. W mieście istniały również cechy piekarzy, szewców, prasołów, krawców, garncarzy. Miasto słynie przede wszystkim z produkcji sukna. W połowie XVI w. cech krawiecki postawił „sukiennice”. Już w 1528 r. dzięki przywilejowi Zygmunta I mieszczanie własnym sumptem budują wodociąg zaopatrujący w wodę ludność miejscową. Woda z rzeki Ciekącej doprowadzana była do głównego zbiornika w obrębie miasta, skąd woda kierowana była do punktów odbiorczych, powstały łaźnie miejskie. W drugiej połowie XVI wieku Szydłów liczył 710 mieszkańców, mieszkało tu też 14 Żydów - gospodarzy. W latach 1534-1564 wybudowali oni w mieście murowaną obronną bożnicę. Zagadkowe jest jej powstanie? Czy tak niewielką społeczność stać było na tak potężną inwestycję? Kto wobec tego ją wybudował? Miasto zniszczyły pożary i wojny, po najeździe szwedzkim już nie zdołało się dźwignąć z upadku. W 1822 r. wystawiono na licytację mury miejskie, które ocalały dzięki temu, iż nie znalazły nabywcy. Z dawnej świetności Szydłowa pozostały mury obronne z Bramą Krakowską, ruiny zamku, gotycki kościół św. Władysława, kościół Wszystkich Świętych, synagoga, jedna z najstarszych w Polsce, budynek skarbczyka, brama zamkowa. Nie bez powodu miasto porównywane jest do średniowiecznej francuskiej twierdzy – Carcassonne. Kilka lat temu miasto zorganizowało sesją naukową, na którą przyjechali do miasteczka dwaj najwybitniejsi polscy znawcy średniowiecza, profesorowie Henryk Samsonowicz i Feliks Kiryk. Obaj podkreślili, że historia Szydłowa kryje jeszcze wiele zagadek, które czekają na odkrycie. – To było miasto bardzo mocno osadzone w polskiej historii. Zachował się tutaj cały średniowieczny układ przestrzenny a nie tylko, jak gdzie indziej, poszczególne obiekty. To właśnie ma wielkie znaczenie z punktu widzenia architektonicznego i potwierdza słuszność stwierdzenia, że miasteczko to polskie Carcassone – podkreśla dr Cezary Jastrzębski z Uniwersytetu Jana Kochanow- skiego w Kielcach, znawca turystyki regionu. Wójt Szydłowa Jan Klamczyński z grupą aktywnych obywateli miasta stara się by ich miejscowość miała należne miejsce na mapie turystycznych atrakcji województwa. Miasto dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej zyskało nowe oblicze. W obrębie murów została wykonana kanalizacja, powstał nowy, estetyczny Rynek, zrekonstruowano częściowo mury obronne, powstał plac przy synagodze, parking, zespół boisk. W Szydłowie wiele się dzieje. Są międzynarodowe plenery rzeźbiarskie, plenery malarskie studentów i profesorów akademii sztuk pięk- nych z Krakowa i Warszawy, jest coroczny Turniej o Miecz Króla Kazimierza Wielkiego, spotkania folklorystyczne bratnich narodów i głośny już, bo od trzydziestu lat organizowany od zawsze przez Jana Klamczyńskiego Bieg Sylwestrowy. Słynne stało się Święto śliwki – bo z tej uprawy i wędzenia śliwek Szydłów słynie. Prof. Adam Massalski w czasie konferencji poświęconej przeszłości miasta podkreślał: – To miejscowość, której dzieje są doskonałym przykładem jakie były losy narodu polskiego, bo historia zostawiła tu niezatarte piętno. Podczas ostatniej wojny został niemal doszczętnie zniszczony. Byłem tu po raz pierwszy pod koniec lat pięćdziesiątych. Przy Rynku stało tylko kilka domów, reszta była zniszczona. Zachowało się na szczęście to, co najcenniejsze i czego nie ma nigdzie indziej w Polsce: średniowieczne mury obronne i kilka cennych obiektów. To są ogromne walory miejscowości, które można i trzeba wykorzystać. Wiktor Arski 12 AKSON Miesięcznik Świętokrzyski Tatuaż – moda czy sposób na podkreślenie własnej indywidualności? Tatuaż – niegdyś kojarzony z podkulturą więzienną i organizacjami przestępczymi (na wschodzie głównie z Yakuzą), obecnie staje się sposobem wyrażenia własnej osobowości, kreowania wizerunku a nawet podkreślania poglądów politycznych. Mateusz Dębski (DrakiArt w Strożyskach) oraz Paweł Piechociński (Studio tatuażu Body Art w Staszowie) zgodzili się opowiedzieć jak zaczęła się ich przygoda z tatuowaniem, dlaczego ludzie chcą ozdabiać swoje ciała i na co należy zwracać uwagę przy wyborze tatuażysty. Mateusz Dębski: – Tatuaże robię od roku. Interesowało mnie wyrażanie siebie artystycznie więc postanowiłem spróbować. Nie liczyłem nawet, że będą z tego jakieś pieniądze lecz z czasem stało się to moją pracą i zajmuje większość mojego czasu. Tatuaże są sposobem na wyrażenie siebie, swojej osobowości. Odzwierciedlają charakter danej osoby, często są też sposobem upamiętnienia czegoś. Styl tatuażu to coś podobnego do stylu ubierania. Każdy styl różni się techniką. Oldschool, newschool, 3d, tatuaże realistyczne - to jedne z najpopularniejszych stylów. Paweł Piechociński: – Moja przygoda z tatuażem zaczęła się około 5 lat temu. Od dzieciństwa zajmowałem się rysowaniem, kształtując swoją wyobraźnię, którą starałem się przedstawić na kartce papieru. Moje pierwsze „bazgroły” powstawały na podstawie bajek w postaci komiksów. Poszerzając swoją wiedzę i chęć rozwijania swoich umiejętności zacząłem interesować się naturą oraz otaczającym mnie środowiskiem, które również starałem się pokazać na kartce w postaci krajobrazu. W moje zainteresowania wpadły także mroczne motywy, które królują w moich pracach do dziś (min. czaszki, śmierć czy „kostuchy”). Tatuowanie było dla mnie jak próba poznania jeszcze innej techniki, przelanie swoich myśli na jeszcze ciekawsze płótno, którym była ludzka skóra. Można powiedzieć, że sama ciekawość poznania wszystkich etapów – od ustalenia wzoru, przez projekt i przygotowania po samo „dziaranie” sprawiło, że chciałem tym się zajmować. Uważam, że jest to bardzo ciekawy i inspirujący, choć bardzo odpowiedzialny pomysł na życie. Tatuaż jest dla mnie ozdobą ciała, wyrażeniem swoich poglądów, uczuć a nawet religii. Uwiecznieniem jakiegoś ważnego wydarzenia lub pewnego etapu naszego życia. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu tatuaże były kojarzone jako element wyróżniający osobę, która odbywała karę więzienia. Czy ta sytuacja uległa zmianie? M.D.: – Uległo ogromnej zmianie choć... zagorzali katolicy i osoby starsze nadal krzywo na to patrzą. P.P.: – Na szczęście takie podejście do ludzi wytatuowanych już odchodzi do lamusa. Niestety, nie zmieniło się to u osób starszych, które dalej uważają osobę z tatuażem za kryminalistę lub bandziora, złodzieja etc. Wielki krok w przód robi dzisiejsza młodzież, która, jak widzę po swoich klientach oraz nawet tych chcących się tylko czegoś dowiedzieć o tatuażu, coraz częściej odwiedza progi mojego studia. Kto najczęściej decyduje się na tatuaże? M.D.: – Nie ma szczególnej różnicy. Mnóstwo dziewczyn decyduje się na tatuaż, często też spotykam się z osobami starszymi, które zawsze marzyły o tatuażu i dopiero teraz decydują się na jego wykonanie. P.P.: – Uważam że nie ma konkretnego podziału na jakieś ugrupowania lub wiek, pomijając oczywiście osoby uprzedzone do tatuażu. Jest to bardzo zróżnicowane. Miałem osoby niepełnoletnie, które za zgodą rodzica przychodziły sobie coś niewielkiego wytatuować, ale miałem też osoby po 40-ce, które już nie pierwszy raz odwiedzały studio i nieraz miały styczność z tatuażem. O czym może informować nas tatuaż? Czy to tylko modny element czy sposób wyrażenia/ podkreślenia swojego charakteru/osobowości? D.M.: – Tatuaż może przekazać mnóstwo informacji. Wiele tatuaży robi się dla upamiętnienia czegoś ważnego lub pokazania swoich zainteresowań, hobby lub rzeczy, które po prostu są dla kogoś w życiu ważne . P.P.: – Tatuaż dla osób trzecich może mówić wszystko i nie mówić nic. Najważniejsze, że „nosiciel” wie co dla niego znaczy. Często jest tak, że klient chce uwiecznić pewne wydarzenie ze swojego życia na wybranej części ciała w postaci ciekawego rysunku lub po prostu napisu. Większe projekty ustala i komponuje się już indywidualnie z klientem. Tatuaż może także wyrażać jakieś zainteresowania lub zawód np. mechanik – może sobie zażyczyć „biomechanikę” z uwzględnie- w „tribalach”, na których widok (z tego co wiem) żaden tatuażysta nie tryska radością – wykonując coś, co tak naprawdę nic nie znaczy, jest po prostu tylko „parą” poprzeplatanych wzorków. Teraz w modzie i trendzie tatuowania są bardzo często twarze lub połączone z twarzami motywy demoniczne lub religijne. Podnosi to poprzeczkę w dziedzinie tatuowania oraz pokazuje dużo ciekawszy efekt końcowy niż tribal. przychodzi do mnie z wytatuowanymi rękami abym zrobił mu przykładowy znak nieskończoności. M.D.: – Często to mówię: nie przepadam za tatuowaniem np. piórek i tym podobnych. Staram się zawsze namawiać na stworzenie czegoś swojego i niepowtarzalnego. Nie warto kierować się modą. Przy wyborze wzoru najlepiej pomyśleć trzy razy i wybrać coś co pokaże pewno przesłanie. mówić lub wykonać po prostu w innym stylu. Im większy staż z tatuażem, jak z resztą w każdej dziedzinie, tym więcej doświadczenia, wiedzy i wprawy. Ja do tego dążę i myślę, że w przyszłości będzie coraz mniej wzorów, których mogę teraz odmówić. Na co należy zwracać uwagę wybierając dane studio tatuażu/tatuażystę? M.D.: – Nie warto liczyć jedynie na spostrzeżenia znajomych. Przed pod- D.M.: – Myślę że tak jak style i techniki się zmieniają, a sprzęt do robienia tatuażu staje się coraz doskonalszy, tak kiedyś na pewno trendy się zmienią. To co teraz jest „na fali” stanie się już niechciane. Czym najlepiej się kierować wybierając wzór tatuażu? Od kilku lat często widuję osoby z wytatuowanym np. znakiem nieskończoności lub napisem, który widziałam już dziesiątki razy. Czy zdarza się Panom np. uprzedzać Tatuujecie Panowie częściej własne projekty czy te, które przynosi dany klient? Jaka jest tu rola tatuażysty czy często doradzacie bądź... odradzacie? M.D.: – Każdy wzór przerysowuję po swojemu i chyba nigdy nie zrobiłem takiego wzoru, który ktoś sam przyniósł . Mam stałych klientów, którzy nie wiedzą czego chcą i liczą tylko na moją fantazję. Często odradzam nieprzemyślane tatuaże lub wzory typu imię partnera - to coś czego można żałować i to bardzo. klienta, że dany wzór jest obecnie popularny i tatuuje go sobie bardzo dużo osób? P.P.: – Czym się kierować? Znaleźć odpowiedni temat w sobie - nie ma tego w żadnych katalogach czy wzorach. Trzeba się głęboko zastanowić nad swoją koncepcją. Jeśli każdy podchodziłby w ten sposób na pewno nie byłoby powtarzających się tatuaży. Niestety, dużo osób chce sobie zrobić coś co po prostu się podoba, nie zastanawiając się tak naprawdę co oznacza. Pomimo uprzedzeń klienci jednak decydują się na „powszechne” wzory. Być może jest to efekt początku z tatuażem, ciekawość jakie odczucia niesie za sobą jego robienie. Nie wyobrażam sobie kogoś kto P. P: – Mówiąc o tatuażu z przesłaniem – jeśli klient jest bardzo młody i nie wie tak naprawdę czego by chciał pomimo naprowadzania go na chociaż jakiś motyw, lepiej odradzić takiej osobie, przynajmniej na razie, tatuowanie się. Ta decyzja musi w nas po prostu „dojrzeć”. Często zdarza się, że klienci przychodzą ze swoimi projektami lub zdjęciami, na których się wzorujemy by stworzyć idealny projekt. Jeśli chodzi o moje indywidualne projekty to rzadko się zdarza ktoś chętny, bo po prostu siedzi mu coś innego w głowie niż mnie. Czy zdarzyło się Panu odmówić wykonania jakiegoś wzoru? P.P.: – Owszem. Jest masa wzorów których wykonania byłbym w stanie od- jęciem decyzji należy przejrzeć prace danego tatuażysty i ocenić samemu ich jakość. Trzeba pamiętać, że nie każdy kto ma ferrari jest kierowcą wyścigowym – tak samo nie każdy kto ma studio jest profesjonalistą. Higiena to podstawa – jednorazowe igły czy czyste stanowisko pracy. P. P.: – Pierwsza i najważniejsza sprawa to nasze zdrowie więc należy się upewnić czy w studiu jest czysto, miejsce pracy odpowiednio zabezpieczone, a narzędzia pracy, igły, gryfy, są sterylnie zapakowane i jednorazowe. Jeśli gryfy są wielokrotnego użytku, można się zapytać o sposób ich sterylizacji, do czego niezbędny jest autoklaw. Kolejną sprawą jest sprawdzenie tatuażysty pod kątem jego prac - czy jest w stanie odwzorować to czego chcemy. Różni tatuażyści mają różne style, dlatego najczęściej w studiu jest kilku tatuujących. Ja na przykład nie przepadam za pracami liniowymi, geometrycznymi, symetrycznymi. Jeśli wszystko jest tak jak być powinno, a tatuażysta spełnia nasze wymagania, to „zaklepujemy” termin i czekamy na „dziaranie”. Czy klient powinien poinformować tatuażystę np. o tym, że jest alergikiem? D.M.: – Przed każdym tatuażem klient wypełnia ankietę, w której informuje o alergiach i problemach zdrowotnych. W większości przypadków dobre farby dostępne na polskim rynku pochodzą z Niemiec, Anglii lub USA. Są rodzaje tuszu wysoce uczulające np. czerwony. P.P.: – W studiu przeprowadzam ankietę odnośnie chorób przewlekłych oraz między innymi alergii. Jeśli występuje alergia na któryś ze składników tuszu może dojść do powikłań, dlatego wykonujący może odmówić zrobienia tatuażu takiej osobie, podobnie w przypadku chorób serca, epilepsji, hemofilii itp. Można ewentualnie skonsultować się z lekarzem prowadzącym czy nie widzi przeciwwskazań do wytatuowania się. Kaja Mrozowska Tatuaże Pawła Piechocińskiego Tatuaże Mateusza Dębskiego niem tłoka trybu czy jakichś przewodów, osoba zajmująca się fotografią może sobie wytatuować np. swój pierwszy aparat etc. Dlatego osoby oglądające czyjeś tatuaże nie powinny mówić „ja bym sobie czegoś takiego nie zrobił” to jest oczywiste, ponieważ każdy ma swoje pomysły i swoje przemyślenia, postanowienia i przeżycia. Jak jest z modą w dziedzinie tatuażu? Jeszcze w latach 90 tribale przeżywały boom, a następnie ludzie masowo je zakrywali. Myśli Pan, że za jakiś czas stanie się tak np. z oldschoolami? P.P.: – Niekoniecznie. W stylu „oldschoolu” można coś wyrazić, jak już wspomniałem wcześniej. Natomiast AKSON Miesięcznik Świętokrzyski „Mała nabierz ciała” ostrowieckiej grupy Masterteam – to niewątpliwie największy hit tegorocznego karnawału. Za sprawą teledysku emitowanego od połowy stycznia przez wiodące stacje telewizyjne z muzyką dyskotekową (Disco Polo Music, ITV) oraz portal Disco-Polo Info, o Masterteam dowiedział się cały kraj. Ostrowiecki zespół okrzyknięto objawieniem i rewelacją sezonu, tak samo jak pół roku wcześniej stało się w przypadku innej utworzonej przez ostrowieckich muzyków disco-polowej grupy Champion. Założyciel i lider Masterteam – Robert Nowak, w branży bardziej znany jako „Drops”, na taki sukces czekał prawie ćwierć wieku: – Używając poprzedniej, obowiązującej do grudnia 2015 roku nazwy czyli Trio Masters występowaliśmy od 1993 roku. Już wtedy powstały piosenki, które teraz po odświeżeniu, w nowych wersjach bardzo się podobają i trafiają na listy przebojów, o czym kiedyś nawet nie marzyliśmy. Ale to chyba efekt naszego awansu do pierwszej ligi wykonawców disco polo – mówi Robert Nowak, jedyny muzyk, jaki został z pierwszego składu Trio Masters. Discopolowiec z rockowymi korzeniami Bywalcom dyskotek i fanom discopolo być może trudno w to uwierzyć, ale Robert Nowak na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku grał na perkusji w awangardowym jak na tamte czasy zespole Niemy, który działał przy Miejskim Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim i starał się łączyć elementy dadaistycznego rocka z folkiem. Przedtem sześć lat uczył się w Państwowej Szkole Muzycznej I stopnia w Ostrowcu Świętokrzyskim w klasie fortepianu. – Moimi dodatkowymi instrumentami były flet oraz perkusja, do której przekonał mnie pan Jerzy Kłonica. To właśnie on w szkole zakładał zespoły z gitarami, perkusją, klawiszami oraz saksofonami czy też trąbkami w składzie. Pierwsze koncerty dla masowej publiczności grywaliśmy na tzw. wrotkarni ośrodka rekreacyjnego Rawszczyzna. Szkołę muzyczną ukończyłem w 1987 roku, niedługo później bo w 1988 r., utworzyliśmy zespół Niemy. Odnosiliśmy nawet pewne sukcesy, w Ostrowcu mieliśmy wielu fanów, uczestnicząc w rockowych festiwalach i przeglądach jeździliśmy po całym kraju. Jako support wystąpiliśmy m.in. przed legendarnym Dezerterem w Sandomierzu. Szło nam nieźle, ale wszystko rozleciało się, gdy nasz frontman Tomek Cisek wyjechał do Stanów Zjednoczonych, a basista Czarek założył swój zespół – zdaje się był to Central Park. Ja razem z Marcinem Walasem i Rafałem Chojnackim w 1993 r. utworzyliśmy Trio Masters, od początku traktując zespół jako typowo biznesowe przedsięwzięcie – wspomina Robert Nowak. Dodając, że Rafał Chojnacki gra teraz gra w Championie, a Marcin Walas w Riva Band. Przez Trio Masters przewinęło się wielu muzyków, m.in. Grzegorz Irek, Roman Harabin, na krótko przed zmianą nazwy do składu dołączyła Anita Piwnik, utalentowana saksofonistka grająca także w Orkiestrze Dętej MCK. – Trudno zliczyć ile setek razy udało nam się wystąpić w ciągu tych ponad dwudziestu lat, gdy graliśmy jako trio. Na pewno najważniejszy był koncert charytatywny, jaki z myślą o pomocy dla chłopczyka chorego na mukowiscydozę kilka lat temu samodzielnie zorganizowaliśmy w ostrowieckim kinie „Etiuda”. Zaprosiliśmy do udziału kilka zaprzy- Ostro-disco-polo PRZEBOJOWY MASTERTEAM jaźnionych zespołów, m.in. Szarotkę. Bardzo miło wspominamy także trzecie miejsce na ogólnopolskim przeglądzie zespołów dyskotekowych w Kobylnicy koło Wrocławia, która obecnie jest jednym z głównych krajowych centrów disco-polo .Graliśmy tam już w 1995 roku. Wtedy także nagraliśmy nie tyle płytę, co kasetę Trio Masters, która ukazała się w niewielkim nakładzie i nie odniosła sukcesu. Teraz to pewnie duży rarytas dla naszych fanów – ze śmiechem dodaje wokalista i lider Trio Masters i Masterteam. Mandolinista za perkusją Dariusz Kądziela, obecny perkusista, a bywa, że i gitarzysta Masterteam swoją przygodę z muzyką rozpoczął jako 9-letnie dziecko ucząc się gry na… mandolinie: – Moim pierwszym nauczycielem był pan Krzak, który stwierdził, że jestem za mały do utrzymania gitary. Wiele lat później razem z czterema kolegami z Bodzechowa założyliśmy zespół Afisz, który stał się gwiazdą tzw. muzyki chodnikowej, a także szalenie popularnych cyklicznych audycji radiowych takich jak „Graj kapelo, goście proszą” czy „Kielecki Koncert Życzeń”. Niezapomniane przeżycie z tamtego okresu to wielki koncert w kieleckiej hali „Iskra”, gdzie zagraliśmy m.in. z Lampą Alladyna, Markiem i Agatą Strzeszkowskimi oraz Efektem – wspomina D. Kądziela. Afisz miał spore dokonania fonograficzne, bo firma z Łodzi wydała cztery kasety bodzechowskiego zespołu, które bardzo dobrze sprzedawały się na targowiskach czy chodnikowych straganach, które nota bene dały nazwę nurtowi muzycznemu bezpośrednio poprzedzającego to, co dziś określamy jako disco polo. – We wczesnych latach 80. mieliśmy mnóstwo występów, bardzo często grywaliśmy, nie tylko na weselach, ale i podczas przeglądów organizowanych zwłaszcza w gminnych ośrodkach kultury. Najbardziej zapamiętałem te z czasów stanu wojennego. Gdy zmarł nasz bardzo dobry saksofonista i trębacz Janusz Czajkowski, zostało nas tylko trzech i już wtedy Afisz powoli zaczął gasnąć i „schodzić z afisza” – mówi obecny perkusista Masterteam. Swoich kolegów z zespołu zna od dawna, bo Dariusz Czuba dołączył do Afisza na krótko przed rozwiązaniem tego zespołu. Wtedy Robert Nowak namówił ich by uzupełnili skład Trio Masters. – Pierwszy raz wspólnie zagraliśmy na balu sylwestrowym i od tej pory ciągniemy razem ten wózek. Jest coraz lepiej, są chęci i zapał, pomysłów też nam nie brakuje – zapewnia Dariusz Kądziela. Efekt-owny Dariusz Gitarzysta i akordeonista oraz drugi wokalista MasterTeam Dariusz Czuba, podobnie jak jego imiennik zza perkusji, wywodzi się z tzw. bodzechowskiego zagłębia muzyki chodnikowej. Był założycielem grupy Efekt, doskonale znanej z cieszących się szaloną popularnością sobotnich i niedzielnych audycji Radia Kielce oraz setek występów przy różnych okazjach. – Tak jak Afisz i Szarotka graliśmy w Bodzechowie, początkowo w piątkę. Przez 15 lat na gitarze basowej grał z nami były prezydent Ostrowca Świętokrzyskiego dwóch kadencji – Jarosław Wilczyński i obiektywnie muszę przyznać, że doskonale dawał sobie radę. Z uwagi na pracę w policji, która nie dawała mi możliwości grywania we wszystkie weekendy, w pewnym momencie musiałem odejść z Efektu, a potem po śmierci Janusza Czajkowskiego, na krótko dołączyłem do Afisza. W składzie Trio Masters znalazłem się dość przypadkowo, bo kiedyś Robertowi potrzebny był muzyk do zagrania na akordeonie marsza na weselu w zastępstwie za Grześka Irka, który miał wtedy 13 – Reżyser Dominik Rakoczy w scenariuszu uwzględnił wiele naszych sugestii. Przy realizacji pomogli nam nasi ostrowieccy przyjaciele, dzięki czemu clip nagrywaliśmy w nowej, „podziemnej” sali „Słonecznej Werandy” u Jarka Cichonia. Całą scenografię tj. rampy i oświetlenie udostępnił nam DJ Gomezzz, przez co udało się stworzyć typowo dyskotekowy klimat. Małego fiata z logo naszego zespołu udostępniło nam zaprzyjaźnione ostrowieckie stowarzyszenie. Wszystkim jesteśmy bardzo wdzięczni – zapewniają muzycy Masterteam. W clipie „Mała nabierz ciała” tytułową rolę zagrała znakomita zawodniczka fitness Justyna Jedlikowska, której towarzyszyły tworzące balet Daria i Ola. Z jej inicjatywy kilka scen nakręcono w siłowni „Olimpia” na Stawkach, niedaleko „Słonecznej Werandy”. Praca z ekipą filmową trwała 14 godzin, rozpoczęła się o ósmej rano od spotkania z fryzjerkami, kosmetyczkami i wizażystkami. – Zrobiły nam makijaże, powiedziały w co się ubrać i zaczęła się wyglądająca na ekranie jak świetna zabawa ciężka praca. Zszokowała nas ogromna ilość dubli czyli powtórek, co dotyczyło zwłaszcza Justyny i jej zespołu, choć nie tylko, bo Robert w siłowni musiał ze dwieście razy wycisnąć 42 kilogramy, jakie sam lekkomyślnie założył sobie na sztangę, bo chciał pokazać, że „nie jest leszczem”. Potem przez trzy dni cierpiał przez zakwasy – wspominają jego koledzy z zespołu, jednocześnie chwaląc saksofonistę Krzyśka za talent aktorski, jakim wykazał się na planie teledysku: – Po raz pierwszy stanął przed kamerą, i bardzo przekonująco zagrał rolę dyskotekowego amanta preferującego dziewczyny o bujnych kształtach, których brakowało tytułowej Małej. Równie znakomicie spisały się panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Szewnej, które w refrenie głośno skandują – Mała, nabierz ciała!!!, a także zaproszeni za pośrednictwem Facebooka statyści, a w zasadzie raczej wolontariusze obsadzeni w rolach bawiących się klubowiczów. Wiosenna ofensywa Masterteam ważny wyjazd. Obydwaj zgłosili się do mnie z taką propozycją, no i jako dubler zagrałem z Robertem jedną imprezę, potem kolejną i tak już dziewięć lat ze sobą współpracujemy. Z Darkiem, który pojawił się w Trio Masters po ostatecznym odejściu Grześka z powodu podjęcia nowej pracy, gramy już siedem lat – wyliczył ex-lider Efektu. Mała nabrała ciała! Przemiana Trio Masters w Masterteam dokonała się 2 grudnia 2015 r. Niedługo później w studiu w Sochaczewie „Drops” i dwóch Darków, przy wsparciu saksofonisty i zarazem producenta – Krzysztofa Fulary, nagrali pierwsze trzy piosenki sygnowane nową nazwą zespołu. Są to „Mała nabierz ciała”, „To ona” oraz „Jej uśmiech”. Wszystkie są utrzymane w podobnym, charakterystycznym dla Masterteam radosnym stylu, gdzie syntetycznym brzmieniom keyboardów towarzyszą „żywe” instrumenty – saksofon i perkusja. W grudniu 2015 r. w Ostrowcu Świętokrzyskim ekipa Rakoczyfilm z Kielc nakręciła teledysk do „Małej”, który od kilku tygodni pokazują wiodące telewizyjne stacje i portale z muzyką dyskotekową. Muzykę i tekst „Małej” Robert Nowak napisał dawno, bo w 1992 roku, podczas służby wojskowej. Teraz po „lekkim liftingu” piosenka uplasowała się w pierwszej trójce listy Top 20 Disco Polo. W swoim repertuarze Masterteam ma jednak także premierowe, niedawno skomponowane piosenki. Jedną z nich jest „Jej uśmiech”, który to utwór ma stać się kolejnym singlem i być może - tak jak „Mała”– wielkim przebojem. – W marcu nakręcimy teledysk, by wypromować „Jej uśmiech” jeszcze przed świętami, a do końca roku chcielibyśmy mieć cały repertuar na naszą debiutancką płytę, nagrać ją i wydać, co ostatecznie zaszufladkuje nas jako wykonawców nurtu disco-polo. Do tej pory, w zależności od charakteru imprezy i publiczności, dobrze radziliśmy sobie zarówno z repertuarem tanecznym, jak i bardziej popowym czy też rockowym, ale teraz chyba trzeba będzie się jednoznacznie określić – przypuszczają autorzy i wykonawcy hitu tegorocznego karnawału. „Mała nabierz trochę ciała!” – krzyczała młodzież w Ostrowcu Świętokrzyskim i Opatowie podczas koncertów towarzyszących Finałowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, klubowicze w tarnobrzeskim Maximie (gdzie Masterteam wielokrotnie występował u boku takich ikon disco-polo jak Akcent i Power Play), czy też uczestnicy ostatkowego balu kostiumowego w ostrowieckim Pałacu Tarnowskich. Na wiosnę i lato muzycy zapowiadają wielką ofensywę koncertową – będziemy oklaskiwać ich na imprezach w całym kraju. Norbert Zięba 14 AKSON Miesięcznik Świętokrzyski Słowianie szczególną czcią otaczali drzewa, gaje i źródła. W późniejszym okresie stare tradycje uświęciło chrześcijaństwo do dziś śpiewana jest pieśń religijna: ”Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone, chwalcie cieniste gaiki, źródła i kręte strumyki”. W święto Bożego Ciała zostało coś z pogaństwa, gdyż uczestnicy procesji zbierają gałązki roślin z 4 ołtarzy dla zapewnienia powodzenia w życiu codziennym. W tradycji ludowej i literaturze drzew też nie brakuje. Jarzębiny pytano, „któremu serce dać”, Jan Kochanowski zachęcał do odpoczynku pod lipą i sławił walory miodu lipowego, podobnie czynił to Teofil Lenartowicz mówiąc „ lipo zielona, drzewo ojczyste”. Któż z nas nie zna zabawy „Jawor, jawor, jaworowi ludzie”, a później pod jaworem spotykali się Laura i Filon. Tomasz Judym cierpiał nad rozdarta sosną, a Stefan Żeromski pisał o puszczy jodłowej: „Puszcza jest niczyja- nie moja, ani twoja, ani nasza, jeno Boża, święta”. Wierzby należą do najpospolitszych drzew w krajobrazie wsi polskiej. Wierzba była symbolem budzącego się życia i płodności. Tradycyjne palmy wierzbowe są do dziś święcone w Niedzielę Palmową, połykane z nich „bazie” zapewniały zdrowie i dostatek na cały rok. Starożytna wiedza przekazuje nam informacje o magicznych właściwościach jesionu, należało przekłuć kurzajkę nie używaną jeszcze szpilką, którą wcześniej wbito w jesion, wypowiadając przy tym stosowane na tę okazję zaklęcie: „Jesionie, jesionie proszę odkup ode mnie tę kurzajkę”. Klon ma również działanie magiczne, pobudza i uświęca miłość cielesną, przy czym dwoje zainteresowanych sobą ludzi musi się szczerze kochać. Uaktywnia sferę serca i narządów płciowych. Brzoza w Polsce rośnie wszędzie. Słowianie uważali brzozę za zwiastunkę wiosny i symbol wieczności. Gałązek brzozy używa się dzisiaj przy różnych obrzędach religijnych np. dekoracje chat i ołtarzy na Zielone Świątki i Boże Ciało. Chroniła ona od czarów i uroków, przynosząc ludziom szczęście i powodzenie. Świerk również obdarza ludzi szczęściem, blisko których domostwa rośnie, a ochraniając ich pozwala spokojnie żyć. Rzadko spotykany w la- sach modrzew wspomaga gojenie urazów, a także wzmacnia układ odpornościowy i oddechowy oraz działa przeciwbólowo. O magicznych właściwościach drzew można by pisać w nie- z okolicznych pól dobiega do mnie nieustający śpiew skowronków polnych. Wczesną wiosną zakwita, jako jeden z pierwszych zawilec gajowy, tworząc rozległe, białe łany. „na grzyby- w aromatów pełen las (…). Na grzyby – tu borowik, a tam dzik”. Natomiast Maria Koterbska śpiewała „był sobie las, zielony las (…)”, a w nim „ stał sobie rudy rydz”. W gronie przyjaciół i rodziny odwiedzam las w porze zimowej, gdzie czeka nas uczta duchowa. W zależności od pogody obserwujemy oszronione drzewa, zaspy śnieżne. W mroźne dni słucham skrzypienia śniegu. Zabieram własnoręcznie przygotowaną nalewkę dereniową, która zziębniętego rozgrzeje, zniechęconego podniesie na duchu, byle tylko zażywać jej z rozsądkiem. Po powrocie z zimowego spaceru rozgrzewam się ziołowymi herbatkami, z ziół które sam w okresie wiosny i lata zebrałem. Na uspokojenie i dobry stan zdrowia lipa drobnolistna, na drogi oddechowe bez czarny, na układ trawienny mięta, odwar z liści pokrzywy na regulację przemiany materii. Do tego, że las jest zdrowy nikogo nie trzeba przekonywać. Produkując tlen sprawia, że w metrze sześciennym powietrza ma o 50 razy mniej bakterii, wirusów i alergenów niż miasto. To dlatego już po kilku minutach pobytu w lesie oddech staje się spokojniejszy, rytm serca bardziej miarowy, a myśli przestają galopować. Badania potwierdziły, że już półgodzinny pobyt w lesie znacząco poprawia nastrój osobom w depresji, a dłuższy pobyt wśród drzew Uzdrawiająca moc drzew skończoność, dziś w XXI wieku w dobie medycyny naukowej zadajemy sobie pytanie jak działają na współczesnego człowieka. Wielu naukowców na nowo odkrywa uzdrawiającą moc drzew, nazwy wracają do współczesnych słów piosenek „Korale z polnej jarzębiny”, a Urszula Sipińska śpiewała „ Gdzie się drzewo z drugim drzewem dotyka, nic się nie martw, nazbieramy poziomek (…)”. Pracowałem w lasach i nadal jestem prawie na co dzień wśród magicznych drzew, w lesie zapominam o komputerze i ekonomii życia. O każdej porze roku las oddziaływuje na mnie inaczej. Wiosną soczysta zieleń na bukach o pięknym pokroju, szerokich koronach i wysokich pniach działa kojąco. Prawdziwa „świątynia dumania”. Tu można posłuchać ptasiej orkiestry, stukania dzięcioła i kukułczych opowieści, Latem w lesie każdy może dla siebie znaleźć malowniczy zakątek, w którym odnajdzie ciszę, spokój i wytchnienie oraz okazję do obcowania z przyrodą, która może mieć decydujące znaczenie, jak jej potrzebujemy, dlatego często przytulam się do drzew, by oddały mi swoje dodatnie jony, jest to teoria psychologiczna, którą rozumie coraz więcej ludzi i oznacza życie zgodne z naturą, której nie możemy zniszczyć. Przecież las w przeszłości był naszym światem, już starożytni Rzymianie twierdzili, że drzewa mają dobroczynną moc, która działa wzmacniająco na organizm i koi nerwy, a także dostarczają nam tlenu. Wystarczy wybrać się na wycieczkę do lasu, parku i przytulić się do drzewa! Jesienią uwidacznia się dekoracyjny charakter drzewostanu, kiedy następuje tęczowe przebarwienie liści. Polecam przejście późną jesienią po kobiercu opadłych liści, które pod podeszwami obuwia szurają. Jesień to szczyt sezonu grzybowego. Lasy przeżywają wówczas prawdziwe oblężenie. Przed wiekami zbieranie grzybów nie sprowadzało się jedynie do ich poszukiwania lecz było wydarzeniem społecznym. Niezwykle barwny opis grzybobrania utrwalił Adam Mickiewicz w epopei „Pan Tadeusz”, „Grzybów było w bród: chłopcy biorą krasnolice. Tyle w pieśniach sławione liście (…). Panienki za wysmukłym gonią borowikiem, którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem(…)”. Kabaret Starszych Panów zapraszał O tej porze roku zbieram bukiew na tort orzechowy, a kasztany noszę przy sobie na szczęście i trzymam je pod łóżkiem wierząc, że zapewnią mi dobry sen, wchłoną złą energię. przynosi więcej korzyści niż sen czy kąpiel – przebywanie w ciszy daje ukojenie nerwom, a stonowane światło na leśnych drogach – zmęczonym oczom. Marek Grys AKSON Miesięcznik Świętokrzyski Kłopoty sypialniane Ż ycie płciowe jest, wbrew opinii wielu, bardzo istotną składową funkcjonowania zdrowotnego człowieka. Przez ostanie kilkadziesiąt lat można zaobserwować, że o sprawach seksualnych mówi się znacznie częściej i dużo bardziej swobodnie niż wcześniej. Nasza wiedza na ten temat też została bardzo rozwinięta, wspomnieć tu należy takie sławy, jak: William Masters, Virginia Johnson czy Alfred Kinsey, których to badania w znaczący sposób zmieniły nasze postrzeganie tego zagadnienia. Problemy natury seksualnej dotyczą co raz większego odsetka osób...hm..., a może właściwie to stała wartość, tylko zwyczajnie już nie wstydzimy się o tym mówić. Lista zaburzeń życia płciowego jest bardzo długa, dlatego omówię tylko niektóre z nich. Brak lub utrata potrzeb seksualnych – występuje wtedy stałe albo okresowe obniżenie popędu seksualnego, dążenia do zaspokojenia fizycznego, co wprowadza dyskomfort lub trudności osobiste. Rzecz sprowadza się do tego, że dana osoba traci zainteresowanie czynnościami płciowymi, staje się oziębła. Poszukując przyczyn tej kwestii, warto wziąć pod uwagę ogólną sytuację życiową pacjenta – tj. warunki socjo-ekonomiczne, możliwość intymności, indywidualne potrzeby osób w danym związku itp. Tutaj zdecydowanie częściej poszkodowanymi są kobiety, ale właściwie to może stanowić bardzo poważny problem dla pary w stałych związkach. Przy doborze leczenia ważne jest dotarcie do źródła problemu. Obiecujące wyniki może dawać terapia z osobą do tego przeszkoloną – tj. psychoterapeutą. Zdarza się też leczenie za pomocą preparatów hormonalnych u mężczyzn, którzy mają osłabiony popęd płciowy – np. za pomocą pochodnych testosteru. Awersja i brak przyjemności seksualnej – istotą jest niechęć do genitalnych kontaktów z partnerem/partnerką albo ich aktywne unikanie. Osoba zmagająca się z tym odczuwa obawy, lęk lub wstręt gdy kontaktuje się seksualnie z drugą osobą. Nasilenie tego uczucia może być różne od niewielkiego lęku do bardzo intensywnego stresu, w skrajnych przypadkach może dochodzić do napadów lęku. Osoby tym dotknięte mogą stosować działania unikające jak np. wczesne chodzenie spać, symulowanie chorób, podróżowanie czy nadmierna koncentracja na pracy. Leczenie psychoterapeutyczne jest metodą z wyboru. Brak reakcji genitalnej – kobiety – mają kłopoty z osiągnięciem lub utrzymaniem adekwatnego nawilżenia i pobudzenia narządów płciowych. Powoduje to nieodpowiednie przygotowanie genitaliów do stosunku seksualnego co przekłada się nazmniejszenie pozytywnych doznań i trudne osiąganie satysfakcji fizycznej. To zaburzenie występuje bardzo często wespół z innymi problemami życia płciowego. Pomocne mogą być oddziaływania psychoterapeutyczne czy środki służące do nawilżania pochwy. Mężczyźni – problemem jest pojawienie się lub podtrzymanie odpowiedniego wzwodu prącia, które trwa do zakończenia czynności seksualnych. Niektórzy panowie będą go osiągać tylko przy masturbacji lub po przebudzeniu się. Towarzyszy temu lęk, obawa przed niepowodzeniem w łóżku czy nadmierną koncentracją nad czynnościami seksualnymi. U około 1 na 5 mężczyzn ten problem ustępuje samoistnie. Częstość jego występowania koreluje z ocena partnera płciowego, brakiem zainteresowania kobietą czy intensywnością i jakością relacji. Zdecydowanie częściej dotyczy to starszych panów. Bardzo często współistnieją z tym inne zaburzenia. W leczeniu wykorzystuje się psychoterapię oraz bardzo popularne preparaty poprawiające wzwód jak np. sildenafil (znana Viagra) czy jego pochodne (bardzo ważnym jest poinformować o zażywaniu takich środków lekarza a przypadku leczenie kardilogicznego). Zaburzenia orgazmu – dochodzi tutaj do znacznego opóźnienia lub braku orgazmu po prawidłowej fazie podniecenia. U pań, oceniając to, należy brać pod uwagę ich zdolność do odczuwania orgazmu, która zależy m.in. od doświadczenia i odpowiedniej stymulacji seksualnej. U kobiet ponadto może to się wiązać z niską samooceną, niezadowoleniem ze swego ciała, niesatysfakcjonującą relacją z partnerem. Ich zdolność do odczuwania orgazmu rośnie wraz z wiekiem, poznaniem swego ciała i ilością przebytych kontaktów płciowych. Wg statystyk nawet co czwarta kobieta nie przeżywa orgazmu w I roku po ślubie. Natomiast u panów zdarza się, że wytrysk nasienia może zostać osiągnięty podczas masturbacji albo krótko po obudzeniu ze snów o tematyce erotycznej. Wbrew pozorom może się wydawać, że mężczyzna powinien być dumny, że bardzo długo „dochodzi’’ i dzięki temu stosunek trwa dłużej, niestety panowie zmagający się z tym są odmiennego zdania, takie sytuacje są dla nich tak samo frustrujące jak dla osób, co zbyt szybko „kończą’’. Tutaj znów z pomocą może nam przyjść oddziaływanie psychoterapeutyczne. Wytrysk przedwczesny – jest to występowanie ejakulacji podczas bardzo niewielkiej stymulacji, jeszcze przed penetracją pochwy, w trakcie lub tuż po tym, istotnie za wcześnie, aby mężczyzna mógł osiągnąć satysfakcję ze stosunku. Wielu cierpiących na to jest w stanie lepiej się kontrolować podczas masturbacji niż przy prawdziwym zbliżeniu. Często prowadzi to do problemów w relacji z kobietą, wywołuje lęk przed współżyciem, a w ciężkich przypadkach może prowadzić do izolacji społecznej. W znakomitej większości przypadków dotyczy to młodych mężczyzn podczas ich pierwszych kontaktów seksualnych, z czasem uczą się oni kontrolować wytrysk w miarę nabywania doświadczenia. Zdarza się to niekiedy tylko podczas kontaktów płciowych z nową partnerką. Metodą leczenia często wymienianą jest ‘’startstop’’, polegająca na osiąganiu punktu nasilonego uczucia nadchodzącego wytrysku nasienia i tymczasowe wstrzymanie się od dalszych akcji, po czym ponowne dojście do tego punktu itd. Ważnym warunkiem jest silne zaangażowanie mężczyzny. Pochwica – polega to na występowaniu mimowolnego skurczu mięśni otaczających pochwę podczas stosunku lub przy używaniu tamponu czy w trakcie badania ginekologicznego. U pewnego odsetka kobiet nawet samo oczekiwanie powyższych czynności może doprowadzić do skurczu. Natężenie tego zjawiska może być różne, od dyskomfortu i utrudnienia penetracji pochwy do całkowitego uniemożliwienia tego czy przedłużającego się bólu. U części pacjentek pojawia się tylko przy spółkowaniu, natomiast przy badaniu ginekologicznym już nie. Znacznie częściej pojawia się to u młodych niż u starszych pań oraz u kobiet o negatywnym podejściu do seksu czy ofiar przemocy fizycznej, czy molestowanych. Wg większości autorów najlepszą metodą leczenia jest wsuwanie do pochwy przez kobietę a także jej partnera co raz to większych przedmiotów (palce, prącie), wymaga to silnej motywacji kobiety i akceptacji przez nią takiego modelu leczenia. Wykorzystywane bywają leki rozluźniające, przeciwlękowe czy przeciwbólowe. 15 Dyspareunia – zaburzenie występujące zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Charakteryzuje się nawracającym lub stałym bólem w okolicy genitaliów w czasie stosunku seksualnego, tuż po nim lub niedługo przed. Możemy to rozpoznać tylko i wyłącznie wtedy, gdy zostaną wykluczone powody somatyczne bólu lub inne dysfunkcje seksualne (np. wspomniana wyżej pochwica). Przyczynami mogą być zmiany organiczne w okolicy narządu rodnego, takie jak: wady budowy, niepodatna błona dziewicza u kobiet, tyłozgięcie macicy, stany zapalne, nieprawidłowe relacje z partnerem. Intensywność bólu może być różna, a on sam może się pojawiać podczas każdego kontaktu lub odnosić się jedynie do niektórych metod pieszczot, sytuacji czy partnera seksualnego. Czasem może prowadzić do unikania sytuacji intymnych, zerwania relacji czy strachu przed nowymi. Leczenie jest przyczynowe, ważnym elementem jest psychoterapia w przypadku przewagi czynników emocjonalnych, ale zawsze obowiązuje działanie interdyscyplinarne. Wymienione schorzenia nie wyczerpują oczywiście listy zaburzeń seksualnych, bowiem jest to temat bardzo rozległy i dokładne przyjrzenie się mu przekraczałoby ramy owego periodyku. Intencją mego zwracania się do Państwa w tej sprawie jest delikatne oswojenie z problemami życia płciowego, bowiem w mojej opinii jest to ważna sfera życia, której problemy silnie przekładają się na całość funkcjonowania społecznego człowieka. Weźmy za przykład pary starające się o dziecko, ale nie mogące współżyć seksualnie. Patrząc z tej strony na problem nabiera on innego wymiaru. Problemy seksualne są jak inne choroby, tzn. trzeba je leczyć! Do tych kwestii należy podchodzić całościowo tj. od strony fizycznej i psychicznej. Pomoc psychiatry polega na poprowadzeniu pacjenta pod względem farmakologicznym oraz wykluczeniu problemów zdrowia psychicznego, które mogą mieć bezpośredni wpływ na obecność wymienionych objawów. Na koniec podkreślę tylko, że udane pożycie seksualne jest co raz częściej wymieniane jako jeden ze składników decydujących o dobrej jakości życia... tak więc nie bójmy się być szczęśliwi! Piotr Broda Lekarz medycyny, psychiatra 1% Twojego podatku zamienimy na 100% dobra Przekaż Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życia 1% podatku dochodowego. W polu „Numer KRS” wpisz 0000132424. Fundacja Domy Wspólnoty Chleb Życia Jankowice 38, 27-530 Ożarów tel. 15 839-30-60 kom. 504-198-837 www.skarbyprababuni.org.pl www.chlebzycia.org.pl 16 AKSON Miesięcznik Świętokrzyski Lista dystrybucji miesięcznika AKSON 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10. 11. 12. 13. 14. 15. 16. 17. 18. 19. 20. 21. 22. 23. 24. 25. 26. 27. 28. 29. 30. 31. 32. 33. 34. 35. 36. 37. 38. 39. 40. 41. 42. 43. 44. 45. 46. 47. 48. 49. POWIAT OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI Urząd Miasta, ul. J. Głogowskiego 3/5, Ostrowiec Św. Starostwo Powiatowe, Iłżecka 37, Ostrowiec Św. III Liceum Ogólnokształcące, ul. Sienkiewicza 67, Ostrowcu Św. Delikatesy Sezam, ul. Jana Pawła II 3 , Ostrowiec Św. Zakład fryzjerski, ul. Reja11, Ostrowiec Św. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, ul. Świętokrzyska 11, Ostrowiec Św. Miejskie Centrum Kultury, ul. Siennieńska 54, Ostrowiec Św. Szpital Ostrowiec, Kiosk przy wejściu głównym, Szymanowskiego 11 NSZOZ GOMED, ul. Polna 9, Ostrowiec Św. MHSI, ul. Żabia 40, Dw. PKS, Ostrowiec Św. MHSI, ul. Siennieńska 214, Ostrowiec Św. MHSI, ul. Traugutta 46, Ostrowiec Św. MHSI, ul. Iłżecka 148, Ostrowiec Św. MHSI, ul. Kopernika 27/1P, Ostrowiec Św. MHSI, ul. Kopernika 36/1P, , Ostrowiec Św. MHSI, ul. Bałtowska 276, Ostrowiec Św. MHSI, Kol. Robotnicza 66A , Ostrowiec Św. MHSI, os. Ogrody 6A, Ostrowiec Św. MHSI (kiosk), ul. Piaski 2/1P , Ostrowiec Św. Top Market, ul. Iłżecka 60, Ostrowiec Św. Top Market, ul. J. Kilińskiego 6, Ostrowiec Św. Top Market, ul. Sandomierska 4, Ostrowiec Św. Top Market, ul. Iłżecka 175A, Ostrowiec Św. Top Market, ul. Polna 84, Ostrowiec Św. Top Market, os. Ogrody 28, Ostrowiec Św. Top Market, os. Pułanki 19, Ostrowiec Św. Top Market, os. Słoneczne 14, Ostrowiec Św. Top Market, ul. Iłżecka 26, Ostrowiec Św. Top Market, ul. Świętokrzyska 1, Ostrowiec Św. U masarza, os. Ogrody 37 lok 14U, Ostrowiec Św. U masarza, Rynek 33, Ostrowiec Św. U masarza, ul. Grabowiecka 3B, Ostrowiec Św. U masarza, os. Ogrody 10A, Ostrowiec Św. Sklep spożywczy, Henryka Chmielowiec, ul. Rudzka 11, Ostrowiec Św. Wiesława Kopała, os. Patronackie, Pawilon nr 5, Ostrowiec Św. PPHU Wiolmar, W. Gołdon, Al. J.Pawła II 83 G, Ostrowiec Św. PPHU Wiolmar, W. Gołdon, Mini- Delikatesy, os. Stawki przy bloku 77, Ostrowiec Św. Urząd Miasta i Gminy, ul. Warszawska 45 B, Kunów Urząd Miasta i Gminy, ul. Ostrowiecka 40, Ćmielów Sklep Robert, Plac Rynek, Ćmielów Delikaresy Sezam, ul. Sandomierska 243, Ćmielów Top Market, ul. Sandomierska 237, Ćmielów Delikatesy Centrum, Rynek 35, Ćmielów Sklep Smakuś, Grójec 9B, Grójec Sklep spożywczy, Piaski Brzóstowskie 1 P.P.H.U. Bałrud Delikatesy, Bałtów 25 Sklep Spożywczo- Przemysłowy, Sudół 29 Sklep Spożywczo-Przemysłowy, Okół 214 A Sklep Spożywczo-Przemysłowy, Okół 21 50. 51. 52. 53. 54. 55. 56. 57. POWIAT STASZÓW Starostwo Powiatowe, J. Piłsudskiego 7, Staszów Sklep owoce, warzywa, prasa, Rynek 16, Staszów Miejsko-Gminny SPZOZ, ul. Wschodnia 23, Staszów Zakład fotograficzny Adam Nagórka, ul. Szpitalna 6,Staszów Urząd Miasta i Gminy, ul. Rynek 1, Osiek Urząd Miasta i Gminy, ul. Staszowska 15, Rytwiany Sklep Spożywczy, Rynek 16, Bogoria CPN, Rynek 6, Bogoria 58. 59. 60. 61. 62. 63. 64. POWIAT STARACHOWICE Urząd Miasta, ul. Radomska 45, Starachowice Galeria Skałka, Pawilon 11 i 12, ul. Armii Krajowej 28, Starachowice PUH „Żak”, ul. Żeromskiego 8,Starachowice Agencja Rozwoju Regionalnego, ul. Mickiewicza 1a,Starachowice Urząd Miasta i Gminy, ul. Wielkowiejska 1, Wąchock Miejsko- Gminna Biblioteka Publiczna, ul. Kościelna 7, Wąchock Urząd Gminy, ul. Staszica 3, Brody 65. 66. 67. 68. 69. 70. 71. 72. 73. 74. 75. 76. 77. 78. 79. 80. 81. POWIAT OPATÓW Starostwo Powiatowe, ul. Sienkiewicza 17, Opatów Alchem, ul. Kopernika 6, Opatów Twój Salon Urody, ul. Partyzantów 2, Opatów Lewiatan, ul. Partyzantów 2, Opatów Sklep spożywczo-przemysłowy, Krystyna Żądło, Bidziny 124A Delikatesy Centrum, Marzena Sałapa, Czekarzewska1, Tarłów Urząd Gminy, Baćkowice 84, Baćkowice Urząd Gminy, Wojciechowice 50, Wojciechowice Urząd Gminy, Sadowie 86, Sadowie Sklep Barbara Bielecka, Kujawy 35, gm. Iwaniska Reczka Danuta, Gryzikamień 30, gm. Iwaniska Sklep spożywczo- przemysłowy, Ujazd 9A, gm. Iwaniska Sklep spożywczo- przemysłowy, Radwan 4B, gm. Iwaniska Sklep, ul. Długa 5, Ożarów Sklep, os. Wzgórze 28, Ożarów Groszek, os. Wzgórze 27A, Ożarów Groszek, ul. Kolejowa 46, Ożarów 82. 83. 84. 85. 86. 87. 88. 89. 90. 91. 92. POWIAT SKARŻYSKO-KAMIENNA Urząd Miasta, ul. Sikorskiego 18, Skarżysko- Kamienna Starostwo Powiatowe, ul. Konarskiego 20, Skarżysko-Kamienna Sklep spożywczo-monopolowy, ul. Grottgera 10, Skarżysko-Kamienna Sklep spożywczo- monopolowy, ul. Pułaskiego 10, Skarżysko-Kamienna Sklep spożywczo-monopolowy, ul. Norwida 9, Skarżysko-Kamienna Sklep spożywczo- monopolowy, ul. Sokola 26, Skarżysko-Kamienna Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, ul. Sikorskiego 19, Skarżysko-Kamienna Urząd Gminy, ul. Kościuszki 79A, Bliżyn NZOZ, ul. Emilii Peck 9A, Suchedniów Bank Spółdzielczy, ul. Mickiewicza 8, Suchedniów Sklep Spożywczy, ul. Handlowa, Suchedniów POWIAT SANDOMIERZ 93. Urząd Miasta, ul. Poniatowskiego 3, Sandomierz 94. Spar, ul. Armii Krajowej 1, Sandomierz 95. MOSiR, ul. Koseły 3A, Sandomierz 96. Delikatesy Centrum, Gierlachów 188A, Sandomierz 97. NZOZ, Wilczyce 173, Wilczyce 98. MIG-MED sp. z o.o, Podmiot Leczniczy „Zdrowie” w Świniarach Starych 99. NZOZ Centrum Medyczne „Rokitek”, Sportowa 7, Koprzywnica 100.Sklep Przemysłowy Teresa Jurek, ul. 3-go maja 1, Koprzywnica 101.Apteka Zielona, ul. Spółdzielcza 7, Dwikozy 102.Eskulap pt. apteczny, Świątniki 147, Obrazów 103.Sklep, Samborzec 89, Samborzec 104.Sklep, ul. Sandomierska 35, Klimontów Nie sztuką jest mieć problem, sztuką jest dać sobie pomóc PSYCHOSALOON Wciąż zastanawiasz się co przyniesie jutrzejszy dzień? Wciąż myślisz jak rozwiązać trudny dla Ciebie problem, który ma istotny wpływ na Twoją przyszłość? Wystarczy, że napiszesz do nas o swoim problemie, a my udzielimy Ci odpowiedzi na nurtujące Cię pytanie. Kłócimy się o wszystko Dzień dobry. Od jakiegoś czasu w moim związku źle się dzieje. Jesteśmy ze sobą od 7 lat. Niby żyć bez siebie nie umiemy, ale ze sobą chyba też, bo co rusz się kłócimy w zasadzie o wszystko i o nic. Powód zawsze się znajdzie, a najgorsze jest to, że z tych naszych „gorących dyskusji” nic nie wynika, chyba tylko to, że coraz trudniej nam jest przechodzić do porządku dziennego, a ja coraz częściej zastanawiam się czy nasz związek ma jeszcze sens? Dominka, lat 30 Droga Pani Dominiko. Myślę, że konfliktów w związku nie da się uniknąć, są niejako wpisane w kontakty międzyludzkie. Rzeczywiście niejednokrotnie zdarza się tak, że powtarzające się kłótnie oddalają od siebie partnerów, tworząc w końcu mur nie do pokonania. Aby tak się nie stało warto poznać zasady tzw. „konstruktywnej kłótni”. Po pierwsze należy trzymać się tematu konfliktu. Wypominanie dawnych przewinień i błędów nie pomoże w rozwiązaniu aktualnego problemu, a tylko zaostrzy spór. Po drugie zamiast mówić „ty” , warto używać komunikatu „ja” opisując jak zachowanie partnera wpłynęło na Pani uczucia. Aby konflikt był konstruktywny należy unikać uogólnień i porównań np. „zawsze się spóźniasz”, „nigdy nie pamiętasz o moich urodzinach”, „Tomek jest punktualny, czemu ty taki być nie możesz?”, itp. Lepiej powiedzieć np. „Poczułam się urażona, kiedy zapomniałeś złożyć mi życzenia”. Trzeba również pamiętać o tym, aby starać się nie podnosić głosu, nie domyślać się, ale wysłuchać się wzajemnie. Korzystne jest również rozwiązywanie konfliktów na bieżąco, aby uniknąć nawarstwiania się problemów, ale warto też czasem przerwać dyskusję i dać sobie chwilę na to, aby emocje opadły. I rzecz chyba najważniejsza, należy pamiętać, że celem konstruktywnej kłótni jest rozwiązanie problemu, a nie rozładowanie emocji, okazanie władzy czy zranienie partnera. Doradzam również zapoznanie partnera z powyższymi zasadami. Dziecko niepełnosprawne Urodziłam dziecko z zespołem Downa. Nigdy nawet o tym nie pomyślałam, że mój synek urodzi się niepełnosprawny. Przecież pierwsze dziecko przyszło na świat piękne i zdrowe. Wiedziałam, że takie rzeczy się zdarzają, ale nie sadziłam, że przytrafi sie to właśnie mnie. Nie radzę sobie z tym. Niem wiem dlaczego los mnie tak pokarał... Czy kiedykolwiek zdołam się z tym pogodzić? Co robić i jak dalej żyć? Agnieszka lat 37 Droga Pani Agnieszko. Narodziny dziecka z zespołem Downa czy inną odmiennością, są dla wszystkich rodziców bardzo trudnym i szokującym doświadczeniem. Decydując się na bycie rodzicem nikt przecież nie zakłada, że jego dziecko będzie „inne”. Pierwszą reakcją jest zazwyczaj szok i rozgoryczenie, poczucie krzywdy, złość czy wreszcie lęk i pytania „co dalej?” Typową reakcją rodziców dzieci, które rodzą się z pewnymi dysfunkacjami zwłaszcza intelektualnymi jest początkowe wyparcie problemu i niekiedy odrzucenie dziecka. Najprawdopodob- niej podobnie jest w Pani przypadku, więc proszę z tym nie walczyć. Ma Pani prawo tak czuć. Nie powinna Pani robić sobie z tego powodu wyrzutów, ale dać sobie więcej czasu na oswojenie się z nową sytuacją. Niektórym pomaga wiara, innym grupa wsparcia rodziców z podobnymi doświadczeniami. Z czasem patrząc na swoje dziecko, przestanie Pani dostrzegać jego „inność” i zadawać sobie pytanie „dlaczego to spotkało właśnie mnie?” Umacniając więź ze swoim synkiem istotniejsze stanie się to jak mu pomóc i sprawić, aby był szczęśliwy. Myślę, że nie należy wybiegać zbyt daleko w przyszłość, bo emocje w jakich się teraz Pani znajduje, podsuwają zapewne same czarne scenariusze. Lepiej skoncentrować się na przepracowaniu swoich emocji i jak najwcześniejszym rozpoczęciu kompleksowej rehabilitacji, która jest niezbędna dla rozwoju Pani synka. Proszę pamiętać, że Pani dziecko poprzez swoją „inność” jest jedyne w swoim rodzaju, a Pani rodzicielstwo choć różniące się od doświadczeń z poprzednim dzieckiem, wcale nie musi być gorsze. Pozdrawiam serdecznie! Wiesia Pacholec-Maślak AKSON Miesięcznik Świętokrzyski 17 Spotkania z diagnostyką W naszej gazecie rozpoczynamy cykl artykułów poświęconych zagadnieniom badań laboratoryjnych. Wszyscy, jedni częściej inni rzadziej, przychodzimy do gabinetów zabiegowych, w celu zrobienia sobie badań. Do analizy oddajemy krew, mocz, wymazy, po czym otrzymujemy wyniki. Często nie potrafimy ich zrozumieć, wyciągnąć odpowiednich wniosków. Czasem niepotrzebnie wpadamy w panikę. Możemy też przeoczyć ważny sygnał. Nie zawsze wiemy jakie warunki trzeba spełnić przed pobraniem krwi. Moje artykuły pomogą Państwu w prawidłowym przygotowaniu się do badań, interpretacji wyników i obalą niektóre mity. krew w moczu, pojawienie się dziwnego, nieprzyjemnego zapachu moczu, krew w kale, uporczywe krwawienia z dróg rodnych u kobiet – badania należy wykonać natychmiast, bez względu na porę dnia i spożyte posiłki. Wystarczy nie przyjmować pokarmów i nie pić słodkich napojów dwie godziny przed pobraniem krwi. Co to znaczy „ na czczo” ? Często słyszymy, że przez pobraniem bardzo mu zależy na pobraniu krwi właśnie w tym dniu. Kłułyśmy go 6 razy, za każdym razem udawało się pobrać tylko parę kropel krwi. Dopiero po napojeniu naszego Pana trzema szklankami wody i odczekaniu 30 minut przyszedł sukces. W tym dniu pracowałyśmy we trzy i każda z nas umiała dobrze pobierać krew. Obawiam się jednak, że nasz Pacjent nie myślał o nas jak o profesjonalistkach. Przygotowanie do badania Jeżeli planujemy wykonać badania laboratoryjne, to należy zawsze wiedzieć czy z ich wykonaniem możemy czekać, czy też nie. Należy rozdzielić skierowanie na badania kontrolne i na badania w stanach nagłych. Przypadek 1. Pacjentka skarży się u lekarza POZ na złe samopoczucie, ogólne osłabienie, rozdrażnienie. Lekarz na skierowaniu zleca wykonie morfologii, OB, TSH, fT4, ogólne badanie moczu. Stan pacjentki pozwala na zwłokę 2-3 dni. Może spokojnie zaplanować wizytę w Punkcie Pobrań i przygotować się do niej. Badania zlecane przez lekarza rodzinnego, służą zdiagnozowaniu choroby, jej kontroli oraz profilaktyce. Przypadek 2. Pacjentka ma mięśniaki macicy, nieprzerwanie obficie krwawi od 9 dni, skarży się lekarzowi POZ – ten zleca wykonanie morfologii. Stan pacjentki może być poważny, badanie należy wykonać natychmiast. Chora mogła utracić dużo krwi i konieczna będzie hospitalizacja. Gdy mamy ostre objawy choroby, takie jak: wysoka temperatura, ból brzucha, krwi mamy być na czczo. Oznacza to, że poprzedniego dnia powinniśmy zjeść lekką kolację do godziny 20.00. Rano nic nie jeść, ale wypić szklankę czystej wody np. mineralnej niegazowanej. Jeżeli badania wykonujemy w okresie letnim, gdy panuje wysoka temperatura, powinniśmy wypić do dwóch szklanek wody. Woda jest ważnym składnikiem naszego ciała, w tym również krwi. Jeżeli przychodzimy na badania odwodnieni, to często pojawiają się kłopoty z pobraniem. Krew jest zagęszczona, krzepnie, nie pojawia się w probówce – mimo obecności igły w żyle. Wtedy pani pielęgniarka ruszając igłą, funduje nam, niekoniecznie przyjemne „ poszukiwania”. Miałam kiedyś taki przypadek: lato, upał ok 30 stopni, do punktu pobrań przychodzi spóźniony pacjent – mężczyzna, REKLAMA Przyjmowanie leków przeciw krzepliwych U pacjentów po 50 roku życia często są stosowane leki przeciwzakrzepowe. Zwykle Acenokumarol lub aspiryna. W takich przypadkach krew szybko wypełnia probówki, ale naczynia krwionośne często pękają i pojawiają się krwiaki. Przed pobraniem krwi dobrze jest uprzedzić Pielęgniarkę o przyjmowanych lekach. Może ona zastosować cieńsze igły, delikatniej wkłuwać się w naczynie. Po pobraniu należy ok. 5-7 minut naciskać miejsce wkłucia, aby ranka się zamknęła. Badanie moczu Najbardziej popularnym jest ogólne badanie moczu. Aby wyniki były wiarygodne musimy spełnić parę warunków. Mocz wypływa- jąc z cewki moczowej obmywa narządy płciowe, w ten sposób do pojemniczka ( zakupionego w aptece) dostaje się wydzielina z pochwy. Oglądając pod mikroskopem osad, widzimy komórki nabłonkowe, leukocyty i bakterie, które powinny pochodzić z dróg moczowych, a pochodzą – no właśnie… Diagnosta musi wpisać, że z moczu. I tak otrzymujemy wynik niekoniecznie wiarygodny. Czasem biegają nam po preparacie plemniki lub nasz poczciwy polski rzęsistek, zdarzają się też zagraniczne duże, włochate pierwotniaki, przywiezione z basenu morza śródziemnego. Aby wynik badania był wiarygodny, należy dokładnie się podmyć, po czym pierwszą partię moczu oddać do muszli. Dopiero następna partia z tzw. strumienia środkowego jest odpowiednim materiałem do badania. Mocz dostarczamy w standardowych plastikowych pojemniczkach kupowanych w aptece. Proszę sprawdzać czy pojemniki się zakręcają i są szczelne. Niedokręcony pojemnik zalewający wszystko w lodówce transportowej – to codzienność. Niektórzy z Państwa pamiętają, jak mocz przynoszono w szklanych słoikach. W sumie nie było to takie złe, tylko trochę ciężkie. Niestety, jak przyniesiono mocz w niedomytym słoiku po dżemie – to od razu wychodził cukier w moczu i pojawiała się diagnoza – „cukrzyca”. Badania płatne Jako osoby ubezpieczone, mamy zapewnioną bezpłatną opiekę SŁOWNIK: OB – Odczyn Biernackiego TSH – Tyreotropina – hormon wydzielany przez przysadkę fT4 – wolna frakcja tyroksyny – hormon wydzielany przez tarczycę. DIAGNOSTYKA Z HUMOREM Do szpitalnej sali wchodzi facet: – Kto miał badania robione dwudziestego? – Ja – jeden z pacjentów podnosi rękę. – Ile pan ma wzrostu? – Metr siedemdziesiąt. – Aha – facet odwraca się na pięcie i wychodzi. – Panie doktorze, jak moje wyniki? – woła za nim pacjent. – Nie jestem lekarzem tylko stolarzem. medyczną w tym badania laboratoryjne. Ponieważ jednak wszyscy znamy motto NFZ – czas leczy rany, więc czasem korzystamy z prywatnej opieki lekarskiej i płacimy za badania laboratoryjne. Często we własnej przychodni POZ możemy odpłatnie je wykonać, czasem udajemy się do prywatnego laboratorium. Korzystając z placówki prywatnej, należy zawsze sprawdzić czy laboratorium wpisane jest to KIDL – Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych oraz czy posiada certyfikaty prowadzenia kontroli. Zwykle takie dokumenty są ogólnodostępne i wiszą w poczekalni. Ich brak może sugerować małą wiarygodność placówki, w tym wyników badań. Gdy korzystamy z Punktu Pobrań jakiejś sieci laboratoryjnej np. Diagnostyki, to warto dowiedzieć się, w którym laboratorium badania są wykonywane. Bo jeżeli pobierają nam krew w Ostrowcu o 8.00 rano, a potem o 14.00 jest ona transportowana np. do Krakowa, a analizy zaczynają się o 19.00, to, niestety wiele wyników może być niewiarygodnych. W następnym numerze artykuł będzie poświęcony anemii i interpretacji wyników takich badań, jak: morfologia, żelazo, transferryna, ferrytyna i witamina B12. Monika Romańska 18 AKSON Miesięcznik Świętokrzyski lekarz weterynarii radzi Gryzonie jako zwierzęta towarzyszące G ryzonie coraz częściej są kupowane i hodowane jako zwierzęta domowe. Niestety w naszym społeczeństwie pokutuje jeszcze stereotyp, że są szkodnikami i roznosicielami chorób. Prawda czy mit? Należy pamiętać, iż wszystkie te zwierzęta, jeśli są kupione w sklepie zoologicznym, czy pochodzą z hodowli, są czyste i bezpieczne, a obserwacje ich trybu życia dostarczą nam wiele satysfakcji. Są alternatywą dla ludzi zapracowanych, niemających czasu na opiekę nad psem czy kotem. Wymagają znacznie mniej opieki i nakładów finansowych. Myszki to małe i przesympatyczne gryzonie. Są zwierzętami stadnymi i najlepiej czują się w towarzystwie innych myszek. Można łączyć z sobą samce i samice, jednak należy spodziewać się wtedy licznych i częstych miotów. Lepszym rozwiązaniem jest łączenie zwierząt jednopłciowych, rodzeństwa. Niespokrewnione samce połączone razem będą walczyć ze sobą, często kończy się to nawet śmiercią jednego z osobników. Trzymanie tych zwierząt w grupie da nam możliwość obserwowania ich wspaniałych zachowań socjalnych. Należy zadbać o odpowiednie lokum dla myszek. Klatkę lub akwarium ustawić z dala od ciągów komunikacyjnych w mieszkaniu, źródeł głośnej muzyki, przeciągów. W przypadku myszek trzymanych pojedynczo, należy zadbać o odpowiednią ilość zabawek, by zabić ich nudę. Myszka jest zwierzęciem nocnym. W ciągu dnia raczej śpi, czasami ponad 13 godzin na dobę. Pamiętaj! Około godziny dziennie należy przeznaczyć na kontakt z myszką, by nie zdziczała zupełnie. Należy pamiętać o regularnym sprzątaniu klatki. Zapobiegnie to pojawianiu się przykrego zapachu moczu samców i podrażnienia przez kumulujący się amoniak. Towarzyski szczurek Szczury są bardzo przyjacielskie. Jeśli mają zapewniony regularny i przyjemny kontakt z człowiekiem, stają się bardzo towarzyskie. Lubią też towarzystwo innych szczurów, ale jeżeli nie myślimy o hodowli, to lepiej jest trzymać osobniki tej samej płci i najlepiej spokrewnione. Szczurki Z pamiętnika belfra kreatywnego P aństwa dziecko jest bardzo niegrzeczne, rozrabia, nie może usiedzieć w ławce, bywa agresywne. Jest nieznośne. Nie radzę sobie z nim. Ciągle odzywa się bez pytania. Dokucza innym dzieciom. Reaguje nieadekwatnie do sytuacji. Ma duże trudności z koncentracją uwagi – Pewnie wielu rodziców kiedyś usłyszało jedną z tych opinii o swojej latorośli. Nawet najgrzeczniejszemu dziecku zdarza się „pokazać różki”. To normalne zwłaszcza w okresie dojrzewania. Dzieci mają różne temperamenty. Bywają anioły o łagodnym usposobieniu i urwisy, które sprawiają, że życie szkolne nabiera jaskrawych barw. Przyznam, że lubię pracować z dziećmi o wyrazistym charakterze. Jest trudniej, ale ciekawiej i kreatywniej. Uczniowie tzw. grzeczni nie zawsze potrafią w pełni ujawnić swoje możliwości. Brakuje im spontaniczności, odwagi i twórczego podejścia do rozwiązywania problemów. Sprawy komplikują się, gdy zarówno w domu jak i w szkole dziecko zachowuje się w sposób, który utrudnia funkcjonowanie w środowisku, paraliżuje funkcje poznawcze i jest to problem występujący stale. Kiedy możemy mówić, że u dziecka występuje zespół nadpobudliwości & psychoruchowej zwany ADHD? Każdym człowiekiem rządzą procesy nerwowe polegające na hamowaniu i pobudzaniu. Prawidłowo funkcjonujący organizm potrafi utrzymać równowagę między nimi. U dzieci z ADHD zdecydowanie przeważają procesy pobudzania nad hamowaniem. Aby stwierdzić u dziecka ADHD, muszą u niego wystąpić równocześnie określone objawy. Są to zaburzenia uwagi, nadmierna aktywność, impulsywność. Mogłabym wymieniać wiele szczegółowych przejawów tych zaburzeń. Chciałabym jednak wprowadzić Was, drodzy czytelnicy w świat dziecka z ADHD. Poczujcie to, co ono. Wyobraźcie sobie, że nie możecie zapanować nad swoim ciałem i ciągle niespokojnie poruszacie rękami, nogami, wstajecie z miejsca, mimo że chcecie „być grzeczni”. Każdy, najcichszy dźwięk czy bodziec wzrokowy odrywa Was od czytania, pisania lub innej czynności, którą musicie wykonać w szkole, w domu, bo tego oczekuje od Was nauczyciel lub rodzic. Macie ogromny problem ze zorganizowaniem i zaplanowaniem pracy. Nie potraficie dotrwać do końca pytania i udzielacie na nie odpowiedzi nieproszeni. Nie możecie są gryzoniami bardzo inteligentnymi, ciekawskimi i czystymi. Zazwyczaj mają bardzo duży apetyt i z chęcią jedzą prawie wszystko, co poda im człowiek. Niestety często doprowadza to do otyłości i wielu schorzeń narządów wewnętrznych. Należy zapewnić im odpowiednio dużą klatkę, wyściełaną podłożem chłonącym zapachy. Oswajać je należy stopniowo i cierpliwie, bez zbytniego pośpiechu, zdobywając ich ufność metodą przysmaków jako nagród. Warto wiedzieć! Myszy i szczurki często dotykają choroby, zwłaszcza schorzenia dróg oddechowych, niewydolność serca, a także zmiany nowotworowe. Obydwa te gatunki, wbrew pokutującym mitom, są wspaniałymi zwierzętami towarzyszącymi. Wymagają tylko odrobiny serca i życzliwego kontaktu ze strony człowieka. Chomiki Chomiki to zwierzęta prowadzące nocny tryb życia. Są chyba najpopularniejszym gryzoniem ze wszystkich małych ssaków, mimo iż nie nadają się na przyjaciela dla każdego dziecka. Są one zbyt kruche dla maluchów. Mogą też gryźć. Gdy jednak macie więcej niż 10 lat, dacie sobie radę z tym małym wiercipiętą. Mimo, iż chomiki wydają się być samotnikami zadowalającymi się jedynie spaniem lub brykaniem w klatce, to jednak lubią kontakt z człowiekiem. Jeśli nie będziecie spędzać ze swoim maluchem odpowiedniej ilości czasu, o oswojeniu nie będzie mowy. Te małe gryzonie uwielbiają sobie pobiegać. Wyciągajcie więc codziennie chomika z klatki i pozwólcie mu pochodzić po ręce, kanapie czy biurku. Podczas takich spacerów pamiętajcie jednak, że chomik jest na tyle szybki, że gdy spuścicie go z oka na chwilę, może schować się w jakiś zakamarek i ciężko go będzie odnaleźć. Chomiki uwielbiają chować zapasy jedzenia w przygotowanej przez siebie „spiżarce”. Aby nie dopuścić do gnicia pokarmu, a tym samym uwalniania się nieprzyjemnych zapachów z klatki, należy kontrolować chomiczą spiżarkę. Co jakiś czas sprawdźcie, czy schowany przez zwierzaka pokarm nie psuje się. Nie usuwajcie jednak dobrego jedzenia. Kawia domowa Kawia domowa to nowa nazwa świnki morskiej. Forma dzika ubarwiona brunatno lub szaro. Rasy hodowlane łaciate, o umaszczeniu składającym się z plam czarnych, białych, żółtych, rudych i szylkretowych. Świnka morska dobrze kopie, ale prowadzi naziemnego trybu życia; nie potrafi się wspinać na drzewa. Żyje w koloniach, jest aktywna w dzień i w nocy – w ciągu całej doby przesypia 4-6 godzin. Okresy wzmożonej aktywności to świt i zmierzch, ze względu na najmniejsze zagrożenie ze strony drapieżników. Świnka morska to roślinożerca – żywi się głównie ziołami, sianem, ewentualnie zbożem a podawanie jakichkolwiek produktów pochodzenia zwierzęcego – jest zabronione. Pomimo, że często potrzebne płyny świnka morska czerpie ze spożywanych owoców i warzyw, zawsze powinna mieć dostęp do świeżej wody. Świnki morskie, podobnie jak ludzie i małpy, same nie syntetyzują witaminy C, dlatego konieczne jest jej dostarczanie wraz z pożywieniem. Średnie zapotrzebowanie świnki na witaminę C, to 10–30mg/kg. Odmiana gładkowłosa Młode osobniki są wcześnie samodzielne i mogą się odżywiać pokarmem stałym już pierwszego dnia życia, jednak do ok. 3 tygodnia życia ssą mleko matki. Dojrzałość płciową wcześniej osiągają samice (ok. 4 tygodnia), a samce w wieku około 2–3 miesięcy. Są to bardzo łagodne zwierzęta łatwe do hodowania w warunkach domowych. Tomasz Rzepka Specjalista chorób psów i kotów Przychodnia Weterynaryjna Puma, ul. 11 listopada 3/10, Ostrowiec Św. Tel. 553 944 666 ADHD – tylko cztery literki, a tyle problemów powstrzymać się od wtrącania się do wypowiedzi innych, przerywania im, mimo że spodziewacie się, jak to zostanie przyjęte. Reagujecie wściekłością na drobne zaczepki rówieśników, a oni zaczynają dokuczać Wam jeszcze częściej, bo bawi ich Wasza reakcja. Nie potraficie przewidywać skutków swoich zachowań i przez to zdarza Wam się zrobić komuś lub sobie krzywdę. Czujecie się jak odbezpieczony granat i nie jesteście w stanie powstrzymać eksplozji. W dodatku słyszycie: „ty nigdy…”, „ty zawsze…”, „znów narozrabiałeś” itd. Zaczynacie popadać w stany depresyjne, macie niską samoocenę i jest wam ciężko, chcecie przecież zadowolić rodziców, bo ich kochacie. Chcecie usłyszeć od nauczycieli, że robicie coś dobrze, przecież się staracie. Przyznacie, że nie jest łatwo żyć z ADHD. Co gorsza, nie ma sposobu na całkowite wyeliminowanie występujących zaburzeń. Możemy nauczyć dziecko i siebie żyć z ADHD i nieco zniwelować jego negatywne skutki. Podstawą do tego, aby zacząć walkę z tym trudnym problemem jest zrozumienie. Oto 10 próśb nadpobudliwego dziecka: 1. Pomóż mi skupić się na jednej czynności. Proszę, ucz mnie także poprzez zmysł dotyku. Potrzebuję, abyś poprowadził mnie za rękę. 2. Potrzebuję wiedzieć, co zdarzy się za chwilę. Proszę, stwórz mi bardzo uporządkowane otoczenie, gdzie wszystko będzie podporządkowane stałym zasadom. Daj mi wyraźnie znać, gdyby miały nastąpić zmiany. 3. Poczekaj na mnie, ja ciągle jeszcze się zastanawiam. Proszę, pozwól mi działać w moim własnym tempie. Jeśli zacznę się spieszyć, na pewno coś pomylę lub zrobię błąd. 4. Jestem w kropce, nie potrafię tego zrobić. Proszę, zaproponuj mi możliwości wyjścia z trudnej dla mnie sytuacji. Potrzebuję dowiedzieć się, jak można iść dalej, jeśli droga jest zablokowana. 5. Czy to jest dobrze? Ja potrzebuję to od razu wiedzieć. Zaraz po tym jak coś zrobię, szybko i szczegółowo pochwal to, co było dobre w mojej pracy. 6. Nie zapomniałem, ja tylko za pierwszym razem nie usłyszałem. Proszę, dawaj mi tylko jedno drobne polecenie na raz. Poproś mnie, abym powtórzył Ci, co usłyszałem przed chwilą. 7. Nie pomyślałem, mnie już nie było. Proszę, przypomnij mi, abym zatrzymał się, pomyślał, a potem dopiero działał. 8. Ja zawsze pracuję tylko w danej chwili. Proszę dawaj mi tylko krótkie etapy pracy do wykonania, tak abym mógł sam ocenić, kiedy dojdę do końca. 9. Wiem – znowu wszystko zrobiłem źle? Nagradzaj mnie choć za część dobrze wykonanego zadania, za poprawę, doskonalenie się, a nie za bycie doskonałym. 10. Dlaczego zawsze na mnie krzyczysz? Proszę, doceń mnie, jeśli zrobię coś dobrze, pochwal, jeśli uda mi się odpowiednio zachować. Przypominaj mi (i sobie) o moich dobrych i mocnych stronach, kiedy mam zły dzień. Najmniejszy postęp poczyniony przez dziecko z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej to ogromny sukces. Niech tych sukcesów będzie jak najwięcej. Ciągle jeszcze kocham swoją pracę. Kreatywna AKSON Miesięcznik Świętokrzyski Żurek na Wielkanoc pachnieć. Taki właśnie wlewamy do wywaru, który jest tajemnicą udanego żurku. A żurek? Potrzebna biała kiełbasa, trochę wędzonego boczku, cebula, 2 łyżki chrzanu, śmietana, ugotowane jajka, przyprawy Podstawą jest dobry wywar na kiełbasie i boczku, z cebulą. Niektórzy dają kawałek żeberka, kawałek marchwi i pietruszki. Przyprawy dajemy, które się lubi. Pieprz i sól do smaku. Wywar gotuje się długo, ale kiełbasę i boczek trzeba wyjąć po kilku minutach, bo zrobią się wióry. Własny zakwas i chrzan dodajemy próbując do smaku. Żurek zaprawiamy śmietaną, ale niekoniecznie, wielu woli bez zaprawiania, ale z pokrojonym jajkiem, kiełbasą i boczkiem. Ulga prorodzinna U lga prorodzinna przysługuje na każde dziecko małoletnie, wobec którego podatnik wykonywał władzę rodzicielską, bądź pełnił funkcję opiekuna prawnego lub rodziny zastępczej na podstawie orzeczenia sądu. Ulga przysługuje także na pełnoletnie dziecko pozostające na utrzymaniu podatnika, jednakże pod kilkoma warunkami: 1. Dziecko nie ukończyło 25 roku życia i kontynuuje naukę w szkołach, o których mowa w przepisach regulujących polski i zagraniczny system oświaty lub szkolnictwo wyższe. 2. Otrzymywało dodatek pielęgnacyjny lub rentę socjalną. 3. Nie uzyskało w roku podatkowym dochodów w łącznej wysokości przekraczającej 3089 zł netto (z wyjątkiem renty rodzinnej). W przypadku posiadania jednego dziecka, podatnik pozostający w związku małżeńskim przez cały rok podatkowy może skorzystać z ulgi, jeżeli jego dochody, łącznie z dochodami małżonka nie przekroczyły kwoty: 112 000 zł. Doktor Grzegorz radzi: Żel i balsam SZUNGIT W ielkanoc wkrótce – a jak Wielkanoc to i wielkanocny żurek, na który tyle przepisów ile domów. Dziś nasz przepis na własny domowy zakwas, który wiele osób kupuje w sklepie. Na Wielkanoc warto zrobić go samemu. Na pewno będzie lepszy. Potrzeba: litr przegotowanej ostudzonej wody, kilka łyżek razowej mąki żytniej, najlepiej z otrębami, skórka suchego razowego chleba, główka czosnku. Jeżeli ktoś lubi może dać kilka ziaren angielskiego ziela i liść laurowy, ale niekoniecznie. Mąkę należy wsypać do kamionkowego garnka lub glinianego dzbanka i powoli wymieszać z wodą. Potem dodać przyprawy i skórkę razowego chleba. Dzbanek należy przykryć talerzykiem i odstawić w ciepłe miejsce. Po trzech dniach zakwas, zwany też barszczem, albo żurem będzie gotowy. Powinien być kwaskowy i ładnie 19 Podobny limit dochodowy obowiązuje osoby będące: panną, kawalerem, wdową, wdowcem, rozwódką, rozwodnikiem albo osobą, w stosunku do której orzeczono separację. Osoba niepozostająca w związku małżeńskim oraz niebędąca osobą samotnie wychowującą dziecko może skorzystać z ulgi, jeżeli roczne dochody nie przekroczyły kwoty 56.000 zł. REKLAMA Ulga na jedno dziecko wynosi 92,67 zł miesięcznie, a więc 1112,04 za cały rok. Osoby wychowujące dwoje dzieci mogą więc odliczyć max 2224,08 zł za cały rok. Większa ulga przysługuje osobom wychowującym troje i więcej dzieci, gdyż za trzecie dziecko podatnicy mogą odliczyć 166,67 zł miesięcznie, a więc 2000,04zł rocznie, za czwarte i każde następne, odliczymy 225 zł miesięcznie, czyli 2700zł rocznie. Jeżeli kwota przysługującego odliczenia jest wyższa od kwoty podatku, wówczas przysługuje do zwrotu kwota stanowiąca różnicę pomiędzy kwotą przysługującego odliczenia a kwotą odliczoną w zeznaniu podatkowym. Do rozliczenia tej kwoty służą specjalne części w nowych wzorach zeznań PIT-36 (część K), PIT-37 (część H). Nie obowiązuje już załącznik PIT-UZ. Maksymalna kwota zwrotu nie może przekroczyć wartości składek na ubezpieczenie społeczne i ubezpieczenie zdrowotne, podlegających odliczeniu za rok 2015. Magdalena Kowalska Dziś chciałbym opowiedzieć o kolejnym preparacie, który „bazuje na tym, co daje natura”. SZUNGIT – unikalny naturalny minerał pradawnego pochodzenia (około 2 mld lat). Posiada niespotykaną węglową krystaliczną strukturę. Zawiera naturalne fulereny – najmocniejszy i stały antyoksydant z leczniczymi właściwościami. Chciałbym nadmienić ,że odkrycie fulerenów w 1996 r. było wyróżnione nagrodą Nobla. Badania kliniczne wykazują, iż szungit jest efektywnym środkiem stosowanym przy różnorodnych schorzeniach. Największą aktywność wykazuje przy chorobach narządu ruchu, zapaleniu stawów, artretyzmie, osteoporozie i dnie moczanowej. Ciekawostką jest, że jedynym złożem szungitu na świecie jest Karelia, gdzie w 1719 roku Piotr I założył uzdrowisko „Marcyalne wody”. Wszystkich tych, którzy: – chcą zapobiec chorobom stawów i kręgosłupa, szczególnie przy mało ruchliwym trybie życia, genetycznymi obciążeniami, obciążeniu stawów lub wiekowymi zmianami narządu ruchu – mają podwyższoną wrażliwość stawów na zmiany pogody – chcą stosować profilaktykę sezonowych zaostrzeń chorób sta- wów zachęcam do stosowania żelu (balsamu) Szungit. Dzięki wysokiej właściwości fulerenów i aktywnych substancji przenika do środka tkanek, utrzymując swoje lecznicze właściwości, a ma ich całkiem sporo. Otóż: • przyśpiesza metabolizm; • działa antyseptycznie, przeciwzapalne; • wspomaga gojenie się tkanek; • pozytywnie wpływa na przebieg ostrych i przewlekłych chorób układu ruchu. Zaufajmy Hipokratesowi, który powiedział, że „Przyroda jest lekarzem dla wszystkich chorób”. Zachęcam Państwa, aby używać unikalne i skuteczne preparaty, bazujące na oryginalnych składnikach, pochodzących prosto z czystych i ekologicznych terenów. Proponowany przeze mnie SZUNGIT jest dostępny: 1. Sklep zielarsko-medyczny BRATEK, ul. Okólna 6, Ostrowiec Św. 2. Sklep zielarsko-medyczny Natura i Zdrowie, ul. Polna17, Ostrowiec Św. 3. Sklep medyczny Zdromed, ul. 11-go Listopada 34, Ostrowiec Św. 4. Sklep zielarsko-medyczny Herbiotica, ul. Armii Krajowej 28, Starachowice 5. „Zioła u Heleny”, ul. Mickiewicza 17, Sandomierz Więcej o właściwościach SZUNGITU i dostępności na stronie: www.aramnatura.pl uśmiechnij się W restauracji: – Proszę pana, ja nie będę tego jeść, to jest ohydne. Proszę zawołać kucharza! – Nie ma sensu, on też tego jadł nie będzie! *** Pan profesor wraca do domu z delegacji i zastaje swoją żonę w łóżku ze swoim kolegą. – No i co teraz ty, osoba inteligentna możesz mi na to powiedzieć? – krzyczy wciekły profesor. – Osobie inteligentnej powiem, że trzeba pukać. *** Przychodzi facet do księdza i mówi: – Ja zgrzeszyłem, proszę księdza. – Jak? – Oszukałem Żyda! – Ooo, to nie grzech proszę pana, to cud!!! Cud!!! *** Przychodzi facet na plażę, nikogo dookoła, plaża pusta. Rozebrał się do naga i poszedł pływać. Podpływa do brzegu i widzi, że koło jego ubrań siedzi dziewczyna i czyta książkę. Co tu zrobić? Facet zanurkował, patrzy pod wodą jakaś duża miska. Wziął facet miskę, zasłonił się, pochodzi do dziewczyny i mówi: – Cześć piękna nieznajoma, co ty tutaj robisz? – Czytam książkę. – A o czym jest ta książka? – O tym jak zgadywać czyjeś myśli. – Hm, no i o czym ja teraz myślę? – Pan myśli, że ta miska ma dno. *** – Mamo, twój niewdzięczny zięć znów nie chce jeść kaszy gryczanej! – Córeczko, a ty powiedz mu jak ty się starałaś, żeby ją ugotować. – Ugotować? To kaszę się gotuje? 20 AKSON Miesięcznik Świętokrzyski Wielkanocne ozdoby Ozdoby Wielkanocne wykonane przez mieszkańców Domu Pomocy Społecznej w Ostrowcu Świętokrzyskim, os. Słoneczne 49, w ramach terapii zajęciowej. AKSON – Adres redakcji: ul. Górzysta 6, 27-400 Ostrowiec Św. Kontakt: 660080164; e-mail: [email protected] Dyżury w redakcji: w każdy czwartek w godz. od 10 do 15. Redakcja zastrzega sobie prawo niewykorzystania materiałów nie zamówionych, a także prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz opatrywania własnymi tytułami. Wyrażane opinie są poglądami autorów i nie zawsze odzwierciedlają stanowisko redakcji oraz wydawcy. Redakcja zastrzega sobie także prawo odmowy przyjęcia reklamy lub ogłoszenia. Za treść reklam, ogłoszeń oraz listów redakcja i wydawca nie odpowiadają. Ponadto autorzy tekstów, zdjęć i fotografii (również innych form fotografiki) oświadczają, że nadesłane przez nich materiały w żaden sposób nie naruszają praw autorskich osób trzecich i są uprawnieni do rozporządzania nimi. Fundacja „Cornelia” Wioletty Rogali-Mazur 27-440 Ćmielów, Piaski Brzóstowskie 60 KRS: 0000556080 NIP: 661 237 16 24 tel. 517-221-533