Numer 13/14 - Numer 1 z 2016

Transkrypt

Numer 13/14 - Numer 1 z 2016
Prawda jest tym, co upraszcza świat, nie tym, co tworzy chaos – Antoine de Saint-Exupéry
Wygrała zawody dla powiatów ostrowieckiego, opatowskiego, sandomierskiego, skarżyskiego, starachowickiego i staszowskiego
Schwarzeneggera
5 marca w USA ostrowczanka
Aleksandra Kępa wygrała w swojej kategorii prestiżowe zawody
Arnold Amateur Classic - Arnold
Sports Festival.
Czytaj na stronie 2.
Nr 2-3, luty-marzec 2016
miesięcznik
świętokrzyski
Zachęcają rówieśników
do aktywnego rozwoju
Drobne chwasty
hipokryzji
- Jednym z elementów naszej demoralizacji, naszego zepsucia, jest
hipokryzja. Zaczyna w nas kiełkować jak mały chwast i tak urośnie,
że w naszym ogrodzie, ogrodzie
duszy, nie zobaczymy ani kwiatów
ani pięknych owoców – pisze Grzegorz Szaginian, przypominając
sens nadchodzących Świąt.
Czytaj na stronie 3.
P
ięciu ostrowieckich licealistów Filip Sobczyk, Norbert
Góra, Jakub Pobiega, Miłosz
Olszański oraz Patryk Piwnik podjęło
się zorganizowania czterech spotkań
o różnorodnej tematyce z różnymi
„bohaterami”. To był ich społeczny
projekt „Weź się za siebie”, który
postanowili zorganizować w ramach
ogólnopolskiej olimpiady „Zwolnieni
z Teorii”.
Czytaj na stronie 5.
EGZEMPLARZ BEZPŁATNY
2
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
5 marca w Stanach Zjednoczonych ostrowczanka Aleksandra Kępa wygrała w swojej
kategorii prestiżowe zawody
Arnold Amateur Classic - Arnold Sports Festival.
Jak to się stało, że ostrowczanka wzięła udział w zawodach
w USA?
– O udziale w Arnold Classic, których organizatorem jest sam Arnold
Schwarzenegger marzą wszyscy
sportowcy z branży fitness i kulturystyki. Udział w nich mogą wziąć
tylko najlepsi z danego kraju, medaliści, których zgłoszenie zatwierdzi
Polski Związek Kulturystyki, Fitness
i Tróboju Siłowego. Ponieważ kilku
kulturystów reprezentujących barwy
naszego klubu w grudniu postanowiło sprawdzić się za oceanem, trener
i prezes klubu Grzegorz Kępa uznał,
że powinien też jechać i pomóc
zawodnikom podczas zawodów.
Decyzję udziału Oli w zawodach,
trener i tata, pozostawił jej samej.
A ponieważ Ola lubi wyzwania,
decyzję podjęła bez namysłu.
Czy jako trenerzy braliście pod
uwagę wygraną?
Aleksandra Kępa - ur.16.01.2000 r. w Ostrowcu Św., uczennica III klasy PG1, zawodniczka UKS Black & White.
Siedmiokrotna mistrzyni Polski w fitness gimnastycznym. Trenuje od 8 lat fitness gimnastyczny pod okiem
trenerów, swoich rodziców, Joanny i Grzegorza Kępów. W Polsce jak dotąd nie przegrała żadnych zawodów.
cie jej idolki Oksany Grishiny, która
jest od kilku lat najlepszą zawodową
fitnesską gimnastyczną na świecie.
dużo. Uwielbiam jednak dokładność
wszystkich elementów gimnastycznych czy baletowych. Moi zawod-
aktorskie. Zawsze podczas układu
dowolnego – gimnastycznego chce
coś przekazać. Fitness polega na
Ostrowczanka wygrała zawody Arnolda Schwarzeneggera
Ola w oczach mamy – trenerki
– Nie, nie… To nie znaczy, że
nie wierzymy w możliwości Oli.
Jednak w Arnold Classic biorą
udział zawodnicy doświadczeni
z wieloletnim stażem startowym.
Nie ma w nich podziału na juniorów
i seniorów. Zawody te podzielone
są natomiast na amatorów i zawodowców. Ola w swojej kategorii
amatorów była najmłodsza, zresztą
była najmłodszą zawodniczką całych
zawodów (711 zawodników z 72 krajów). Nie oczekiwaliśmy od niej, ani
nie wymagaliśmy podium, wejście
do finału (5 najlepszych zawodniczek) już byłoby sukcesem. Wygrana
Oli przeszła nasze oczekiwania,
i jej także. Do dziś twierdzi, że nie
może w to uwierzyć. Pokonała świetne zawodniczki znacznie starsze,
a więc już z ukształtowaną mięśniowo sylwetką, m.in. Verę Yegorovą
(Rosjankę, Mistrzynię Świata z 2007
roku), czy Emmę Paveley, która
w 2014 roku zdobyła brązowy medal
Mistrzostw Świata. Natomiast Ola,
mając 16 lat, sylwetkę ma delikatną,
wysportowaną z bardzo dobrymi
proporcjami, ale nie muskularną.
Okazało się, że sędziowie brali także
pod uwagę wiele czynników poza
muskulaturą mięśni. Duże znaczenie
przy ocenie ma gracja, subtelność poruszania się i estetyka ciała. Jednym
słowem wszystko musi współgrać.
W sylwetce Ola została oceniona na
3 miejsce, ale w układzie dowolnym
była zdecydowanie na 1 u wszystkich
sędziów, co dało jej dużą przewagę.
Na tyle dużą, że wystarczyło na
utrzymanie 1 miejsca.
Wrażenia Oli?
– Najbardziej cieszyła się z bezpośredniego spotkania z Arnoldem,
z gratulacji jakie jej złożył na scenie
oraz z osobistej dedykacji na plaka-
Oksana napisała jej, aby uwierzyła
w siebie. Gdy Ola zdradziła ile ma
lat, nie mogła uwierzyć, że taka
młodziutka zawodniczka zwyciężyła Arnolda Amateur. Zapytała
Olę tylko kiedy przechodzi na zawodowstwo. Tak prędko to jednak
nie nastąpi, choć po zdobyciu tytułu
open w tych zawodach teoretycznie
ma taką możliwość. Jednak jako
rodzice uważamy, że jest zdecydowanie za młoda. Przed nią jeszcze
wiele lat startów w amatorach, min.
na Mistrzostwach Europy czy Świata Juniorów. Najbliższe 3 - 9 maja
w Hiszpanii.
Jest Pani trenerką Oli i jednocześnie mamą, czy to jedna rola
czy dwie?
– Chyba zaskoczę odpowiedzią,
to dwie różne role. To Ola ustaliła
taką zasadę. I muszę przyznać, że to
była bardzo dojrzała decyzja córki.
W domu rozmawiamy o lekcjach,
planach itd. W klubie nie jestem
mamą tylko trenerką. Tak Ola się do
mnie zwraca. Czasem inni zawodnicy
dopiero po jakimś czasie dowiadują
się, że jestem mamą i są w szoku.
Dla mnie jest to bardzo wygodne
i uczciwe w stosunku do innych zawodników, których trenuję. Ola nie
trenuje indywidualnie tylko w 15
osobowej grupie najlepszych zawodników sekcji fitness gimnastycznego
B&W. Wszystkich traktuję jednakowo i jak trzeba Ola również dostaje
ostre słowa krytyki. Jako jej trenerka
dbam o to by rozwijała się gimnastycznie i artystycznie. Natomiast
kształtowaniem jej sylwetki, dietą
zajmuje się mąż Grzegorz Kępa.
Kto jest surowszym trenerem
Pani czy mąż?
– Myślę, że ja. Czasem mam
wrażenie, że wymagam od niej za
Ola Kępa z mamą trenerką
nicy wiedzą, że chwalę dopiero
wtedy, gdy dany element jest wykonany idealnie. Dążąc do perfekcji
w choreografii układu, w płynności
łączenia elementów czasem ganię
Olę i wprost mówię, że nie podoba
mi się jej interpretacja. Czasem kłócimy się przy wyborze elementów.
Z mężem Ola się nie kłóci, dokładnie
wykonuje cały plan. Mimo to, uwielbiam z nią pracować. Ona ma bardzo
dużą wyobraźnię i umiejętności
tym, że układ dowolny to musi być
show, muzyka, strój, makijaż musi
współgrać z tańcem i trudnymi elementami gimnastycznymi, a nawet
akrobatycznymi. To bardzo trudne,
bo czasu jest niewiele, tylko 90
sekund. To Ola wyszukuje muzykę
i przekazuje mi gotowy pomysł. Na
tej bazie korygujemy choreografię
i nadajemy ostateczny kształt. Niektórzy zawodnicy oczekują od
trenera ułożenia każdego ruchu
w choreografii, ona do takich nie
należy. Zawsze chce mieć wpływ
na wynik końcowy. Jest bardzo konkretna i stanowcza. Sama dla siebie
jest też bardzo wymagająca. Często
powtarza „Przez ból do sukcesu”.
Kto szyje stroje Oli?
– Ola je projektuje sama, a ja szyję, zazwyczaj ręcznie. Zajmuje to
bardzo dużo czasu, ale uwielbiam to
robić. Czuję, że wtedy jestem blisko
niej podczas zawodów.
Jak Ola radzi sobie z dietą, kto
jej gotuje?
– Ola sama sobie gotuje. Wstaje
bardzo wcześnie zazwyczaj o 5
rano, przed samymi startami nawet
o 4. Najpierw robi trening aerobowy
na rowerze stacjonarnym, w tym
czasie nastawia ryż, makaron i mięso, oczywiście wszystko wg programu dietetycznego ustalonego przez
tatę-trenera. Zjada ogromną ilość
warzyw i pije bardzo dużo wody.
Jej dieta to 6 posiłków dziennie bez
słodyczy i fast foodów. Ona sama
twierdzi, że to nie jest dieta tylko
zdrowe jedzenie i bardzo smaczne.
A sportowiec wygląda tak jak je.
Tylko bezpośrednio po zawodach
pozwala sobie na odrobinę szaleństwa np. czekoladki czy lody.
Czy Ola trenuje codziennie?
– Tak, ta dyscyplina pochłania bardzo dużo czasu. Każdego dnia rano
i wieczorem wykonuje trening aerobowy, po szkole trening na siłowni.
Dodatkowo 4 razy w tygodniu trening gimnastyczny do układu dowolnego. Trening do układu jest bardzo
wszechstronny i obejmuje elementy
baletu, tańca, gimnastyki sportowej,
artystycznej i akrobatyki.
Czy Ola ma już swoje następczynie w klubie?
– W tym roku Ola rozpoczęła
starty w juniorach i z pewnością jest
idolką swoich młodszych koleżanek,
które z powodzeniem startują już
w kategorii dzieci. Cieszę się, że
tak jest, bo fitness w Ostrowcu jest
coraz bardziej popularny. To oznacza, że coraz więcej dziewczynek
chce uprawiać gimnastykę i fitness.
W Klubie trenuje około 150 dzieci
w klasach podzielonych wiekowo
i wg stopnia zaawansowania. Jest
wiele utalentowanych dzieci, które,
jestem przekonana, że będą zdobywać medale i będą jej godnymi
następczyniami.
Klub jest znany w Polsce, czy
Ola również?
– Klub Black & White ma już
swoją markę w Polsce. W 2015 roku
obchodził 20-lecie istnienia. W ostatnich latach zajmuje czołowe miejsca
drużynowo, a zawodnicy plasują się
na wysokich miejscach na arenie
krajowej, a nawet międzynarodowej.
Tak więc i Ola jest rozpoznawana
przez wszystkich, którzy interesują
się dyscypliną fitness i kulturystyką.
W ostatnim czasie, gdy zdobyła 6
miejsce na Mistrzostwach Świata
Dzieci i 2 miejsce na Grand Prix
Łotwa oraz 1 miejsce na Grand Prix
Opava i Brno, zaczęły ją zauważać
internetowe branżowe portale zagraniczne oraz ogólnopolskie media. Po
sukcesie w USA, Olę wraz z trenerem zaprosiła Telewizja Polska do
programu „Pytanie na śniadanie”.
Mam nadzieję, że to wszystko pomoże jej w zdobyciu strategicznego
sponsora, ponieważ sport pociąga za
sobą ogromne koszty.
Bardzo dziękuję za rozmowę
i życzę dalszych sukcesów.
Małgorzata Chrzanowska
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
3
Drobne chwasty hipokryzji
W
okresie przedświątecznym, często
mamy takie chwile
zadumy, kiedy rozważamy o sprawach trudnych, sprawach, które
wymagają od nas gruntownego
przemyślenia.
Trafiłem ostatnio na bardzo ciekawą książkę Papieża Franciszka
”Zepsucie i grzech”, w której zafascynował mnie problem grzechu
oraz zepsucia, istotnej różnicy między grzechem a zepsuciem. W myśl
przesłania ewangelii: „Wszyscy
jesteśmy grzesznikami”. Natomiast
zepsucie według Ojca Świętego jest
czymś większym niż grzech, można
go nazwać nawet demoralizacją.
Myślę o tym, że jednym z elementów naszej demoralizacji, naszego
zepsucia jest hipokryzja. Hipokryzja
zaczyna w nas kiełkować jak mały
chwast i tak urośnie, że w naszym
ogrodzie, ogrodzie duszy, nie zobaczymy ani kwiatów ani pięknych
owoców. Te drobne „chwasty” hipokryzji zaczynają powoli zmieniać
nasze postrzeganie codziennego życia, świata. Kiedyś Jezus powiedział:
„Wszystko co uczyniliście jednemu
W
ielowieś – obecnie
jedno z osiedli miasta
Tarnobrzega, graniczące z Sandomierzem. W maju 1861
roku przyjechała tam po raz pierwszy
Sługa Boża Matka Kolumba Białecka, by założyć Zgromadzenie Sióstr
św. Dominika. 8.08.1861 roku został
otwarty pierwszy nowicjat Zgromadzenia i rozpoczęła się apostolska
działalność Matki Kolumby i jej
sióstr. Początkowo siostry mieszkały w starej wikarówce, którą oddał
ks. proboszcz Julian Leszczyński.
20.04.1864 roku ruszyła budowa
klasztoru. Teren na budowę ofiarowali
właściciele tych ziem Gabriela i Jan
Tarnowscy, którzy później stali się
przyjaciółmi i dobrodziejami Matki
i jej Fundacji. We wrześniu 1870
roku nastąpiło poświęcenie kaplicy
klasztornej i siostry wprowadziły
się do nowego domu. W następnych
latach zostały otwarte nowe klasztory
Zgromadzenia: w Wielkich Oczach,
Bielinach, Tyczynie, Białej Niżnej.
Dziś klasztor wielowiejski jest
domem macierzystym Zgromadzenia,
jego kolebką, gdzie każda siostra
przyjeżdża tak jak się przyjeżdża
do Matki, bo tutaj spoczywają doczesne szczątki Matki Założycielki.
Wielowiejski klasztor jest domem
formacyjnym, gdzie siostry odbywają
swój ostatni etap przygotowanie do
profesji wieczystej, inaczej mówiąc
ślubów wieczystych; czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.
Życie zakonne dzisiaj…
Jednych to życie fascynuje, innych gorszy, są tacy, którzy to życie
pochwalają i tacy, którzy krytykują.
Niezależnie od poglądów istotą życia
zakonnego jest JEZUS CHRYSTUS.
Bez NIEGO ono nie ma sensu. Jeżeli
ktoś decyduje się na taką drogę to
nie jest to tylko jego wybór, to jest
z tych braci moich mniejszych, mnie
uczyniliście”. Czy my pamiętamy
o tym?
Zastanawiałem się czasami, jak
zachowują się ludzie w stosunku do
zwierząt. Często traktujemy je jak
przedmioty. Niby nazywamy braćmi mniejszymi, ale co z tego, jeśli
potrafimy wyrzucić z domu psa
czy kota, czy zapominamy o nich
zostawiając w samochodach, albo
trzymając na krótkim łańcuchu?
Czy czasami my nie zachowujemy się tak samo w stosunku do
ludzi?
Czy pamiętamy o tym, jak bardzo walczymy o życie nienarodzone a jednocześnie zapominamy
o starszych osobach, zapominamy
o naszych najbliższych, których
kiedyś obdarzaliśmy miłością?
To dziwne, że im więcej mówimy
o miłości do ludzi, tym więcej
buduje się domów pomocy społecznej, do których kolejka trwa
miesiące, a nawet lata.
Dziwne jest to, że „wyrzucamy” miliony złotych na znicze, na
sztuczne kwiaty, a żałujemy pieniędzy na niezbędne leki dla starszych,
Grzegorz Szaginian
bliskich nam osób. Jesteśmy nawet
w stanie przekazać całą swoją
emeryturę na konto pewnego popularnego radio, natomiast żałujemy
„złotówkę” na wsparcie hospicjum.
No cóż, żyjemy w czasach hipokryzji i podwójnych standardów.
Taka hipokryzja zaczyna się od
małych spraw na poziomie lokalnym
i potrafi wyrosnąć do poziomu problemów globalnych – lecz te sprawy
akurat chyba każdy z nas zna, bo
mamy wgląd w to, co obecnie dzieje
się na świecie – Rosja, Ukraina, kryzys uchodźców, Kurdowie itp.
Chętnie kupujemy rzeczy chińskie nie myśląc o tym, że ci ludzie
żyją w biedzie i pracują ciężko
w fabrykach za przysłowiową
miskę ryżu. Dla nas najważniejsze
jest to, by kupić taniej – a czy
naród, który to produkuje żyje
w biedzie i godności, to nas nie
interesuje. Interesuje nas nasza
konsumpcja.
Zatrzymajmy się w pogoni za
konsumpcją… Przypomnijmy
sobie głęboki sens nadchodzących
Świąt…
Grzegorz Szaginian
Dominikanki z Wielowsi
raczej odpowiedź na zaproszenie,
które stawia BÓG. ON zaprasza,
człowiek odpowiada i współpracuje
z łaską, którą ON daje. Jeżeli ktoś
chce budować życie zakonne bez łaski
bożej, to zbuduje karykaturę i będzie
nieszczęśliwy. Mało tego, będzie
jeszcze unieszczęśliwiał innych.
Jest wiele form życia zakonnego.
Są też zgromadzenia kontemplacyjnoczynne, czyli takie jak nasze Zgromadzenie Sióstr św. Dominika i te
zgromadzenia oddają się modlitwie,
ale i też szeroko pojętej działalności
apostolskiej, np. katecheza, praca
w przedszkolach, itp.
Nasze Zgromadzenie podejmuje
działalność apostolską nie tylko
w Polsce, pracujemy również w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Kamerunie, Rosji, we Włoszech, na
Białorusi i Ukrainie. W tych częściach
świata zajmujemy się katechezą, pracą z dziećmi i młodzieżą w szkołach,
przedszkolach, w ośrodkach wychowawczych, opiekujemy się chorymi
w szpitalach, ludźmi starszymi, jak
również dziećmi głęboko upośledzonymi w domach opieki. Jesteśmy
organistkami, zakrystiankami, kancelistkami, itp.
Kandydatka zgłaszająca się do
Zgromadzenia musi przejść formację.
Pierwszy jej etap to postulat, czas
kiedy kandydatka poznaje Zgromadzenie, a Zgromadzenie kandydatkę.
Jest to też czas wyrównania podstawowego poziomu wiedzy religijnej
kandydatek. Postulat trwa od 6 do
12 miesięcy. Kończy się on obłóczynami, czyli obleczeniem w habit
zakonny i jest to moment rozpoczęcia
drugiego etapu, nowicjatu. Nowicjat,
który w naszym Zgromadzeniu trwa
rok, jest czasem pogłębienia osobistej
relacji kandydatki z Bogiem, jak również rozeznania swojego powołania.
Nowicjat kończy się złożeniem
pierwszej profesji zakonnej, inaczej pierwszych ślubów, które są
składane na jeden rok. Z nowicjatu
już siostry przechodzą do trzeciego
podstawowego etapu formacji, do
junioratu. W tym czasie żyjąc już
w pełni ślubami zakonnymi siostry
przygotowują się do podjęcia pracy
apostolskiej podejmując naukę lub
praktykę w danym kierunku. Po
rocznym junioracie siostry są rozsyłane na placówki Zgromadzenia,
aby rozpocząć działalność apostolską w różnych dziedzinach. Przez
pierwsze dwa lata co roku odnawiają
profesję zakonną na rok, następnie
na trzy lata. Okres ślubów czasowych
trwa od sześciu do dziewięciu lat.
W ostatnim roku profesji czasowej
siostry przyjeżdżają do Wielowsi, by
w klasztorze macierzystym rozpocząć
roczne przygotowanie do złożenia
ślubów wieczystych. Zarówno czas
nowicjatu jak i czas junioratu ścisłego – przed wieczystą profesją, jest
czasem wyłączenia z działalności
apostolskiej, by mieć więcej czasu na
modlitwę i pogłębienie więzi z Chrystusem, Boskim Oblubieńcem.
Życie klasztoru wielowiejskiego
jest bardzo usystematyzowane
dlatego, że jest to dom formacyjny,
ale także dom w którym mieszkają
starsze siostry, potrzebujące opieki
młodszych sióstr i ich energii,
młodości, która dodaje „skrzydeł”.
Dzień rozpoczynamy modlitwą
brewiarzową, następnie Msza święta, medytacja i śniadanie. Później
obowiązki domowe, obiad, rekreacja, czyli wspólne spotkanie, aby
porozmawiać, odpocząć po pracy
i pobyć razem. Po rekreacji dalsze
obowiązki domowe, których przecież nigdy nie brakuje, zwłaszcza
w domu gdzie mieszka 26 osób,
w większości starszych i chorych.
Następnie kolacja, nabożeństwo
różańcowe, adoracja Najświętszego
Sakramentu, nieszpory, kompleta na
zakończenie dnia i czas pójścia na
spoczynek. Między tym wszystkim
siostry znajdują czas na indywidualną modlitwę, lekturę Pisma
Świętego i innych dobrych książek,
pójście na spacer, czy przejażdżkę
na rowerze. Siostry również odwiedzają chorych parafian i prowadzą
spotkania grup przy parafii. W dni
świąteczne, kiedy jest mniej obowiązków robimy wycieczki w różne
ciekawe miejsca, spotykamy się ze
znajomymi, chodzimy do kina jeśli
jest coś wartego obejrzenia itp. Sposobów na relaks jest bardzo wiele,
byle było to z korzyścią nie tylko
dla ciała, ale i dla ducha. Wstępując do Zgromadzenia nie zrywamy
kontaktów z rodziną. Odwiedzamy
naszych krewnych w czasie urlopu
i przy innych nadarzających się okazjach, ale też i krewni odwiedzają
nas w Wielowsi.
Bycie w Zgromadzeniu jest drogą
wybraną dobrowolnie przez każdą
siostrę i nie można patrzeć na nie
w kategoriach ciężkiego obowiązku. Jeśli robimy coś z miłości i dla
MIŁOŚCI, to jest szczęście! A czy
zdarzają się rezygnacje z takiego
życia? Owszem, ale to nie nam sądzić
czy oceniać takie decyzje.
Wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji odwiedzić naszego klasztoru
w Wielowsi serdecznie zapraszamy.
Można pomodlić się w naszej kaplicy,
zobaczyć celę zakonną sługi Bożej
Matki Kolumby Białeckiej, czy pospacerować po naszym ogrodzie.
Siostry Dominikanki
4
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
Wielkie wsparcie osób z niepełnosprawnością intelektualną
Olimpiady Specjalne Świętokrzyskie
N
iepełnosprawność zawsze była poważnym
wyzwaniem dla człowieka. Dziś zaczynamy widzieć
osoby z niepełnosprawnością i mówić o ich problemach. Osoby z
niepełnosprawnością łączy jedno –
potrzeba zrozumienia i akceptacji,
wspólna wszystkim ludziom.
Misją Olimpiad Specjalnych jest
zapewnienie osobom z niepełnosprawnością intelektualną, całorocznego cyklu treningów i zawodów sportowych w całym szeregu
dyscyplin olimpijskich. Zapewnia
im to ciągły rozwój sprawności
fizycznej, daje możliwość demonstrowania odwagi, doświadczenia
radości osiągania sukcesu, dzielenia się umiejętnościami i przyjaźnią
z innymi zawodnikami Olimpiad
Specjalnych, z rówieśnikami, rodzinami i społecznością lokalną.
Będziemy obserwować wydarzenia zaplanowane przez Olimpiady Specjalne Świętokrzyskie
i w każdym numerze informować
czytelników.
Olimpiady Specjalne
Świętokrzyskie zorganizowały
Igrzyska w Zakopanem
W dniach 9 - 12 marca 2016
roku w Zakopanem odbyły się IX
Ogólnopolskie Zimowe Igrzyska
Olimpiad Specjalnych. Była to
pierwsza część Igrzysk, które były
największym wydarzeniem w sportach zimowych dla polskich zawodników z niepełnosprawnością intelektualną w 2016 roku dla blisko
pół tysiąca sportowców z całego
kraju. Zawodnicy rywalizowali
o medale w takich dyscyplinach
jak: narciarstwo biegowe i zjazdowe, biegi na rakietach śnieżnych.
17 marca Igrzyska przeniosły się
do Białegostoku, gdzie odbędzie
się rywalizacja w hokeju halowym
i łyżwiarstwie szybkim.
Poprzez działania sportowe i pozasportowe Olimpiady Specjalne
wspierają rodziny zawodników
pomagając im realizować działania skierowane ku samodzielności
i niezależności, ku aktywnemu życiu społecznemu oraz aktywizacji
fizycznej i zawodowej. Oddziałują
również na szersze środowisko
społeczne. Pokazując wysiłek
sportowy zawodników Olimpiad
Specjalnych, ich emocje i radość
z uprawiania sportu, starają się
przełamywać stereotypy, przyczyniają się do lepszego zrozumienia,
akceptacji i tolerancji wobec osób
z niepełnosprawnością intelektualną.
– Popularyzacja idei Olimpiad
Specjalnych, założeń tego największego ruchu na świecie oraz
umiejętności i sprawności psychoruchowych osób z niepełnosprawnością intelektualną, to
zadanie dla wszystkich oddziałów
regionalnych. Świętokrzyskie, jako
chyba jedyny Oddział Regionalny
Olimpiad Specjalnych Polska, robi
to z wielką pasją oraz powodzeniem nie tylko na swoim terenie, ale
również w innych regionach Polski
– powiedział Grzegorz Kurkowski,
przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Igrzysk 2016 w Zakopanem. – Tegoroczna część śnieżna
IX Ogólnopolskich Zimowych
Igrzysk Olimpiad Specjalnych jest
kolejnym przykładem organizacji
zawodów olimpiad specjalnych po
mityngach: narciarskich i łyżwiarskich w 2002 i 2014 roku, przeprowadzonych przez organizatorów ze
Świętokrzyskiego, poza własnym
terytorium.
Ceremonia Otwarcia Igrzysk
odbyła się 9 marca pod Wielką Krokwią w Zakopanem, podczas której
miały miejsce wszystkie ceremoniały olimpijskie. Zgromadzeni
kibice byli świadkami przemarszu
ekip z 14 Oddziałów Regionalnych
Olimpiad Specjalnych. Flagę wnieśli zawodnicy ze Świętokrzyskiego
Oddziału Olimpiad Specjalnych,
Paweł Gredka i Mariusz Rosół
(obaj z Klubu Olimpiad Specjalnych „STRZAŁA” Jędrzejów),
Krzysztof Linek (Klub Olimpiad
Specjalnych „SUPER NOWA”
Zgórsko) wraz z Ambasadorami
Igrzysk, którymi byli Małgorzata
Tlałka-Długosz – trenerka, narciarka, alpejka, mistrzyni Polski
i Francji, olimpijka, najlepsza
z Polek w historii naszych startów
w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, Józef Łuszczek – pierwszy
Polak, który został mistrzem świata
w biegach narciarskich, 36 razy
zdobył mistrzostwo Polski oraz
Zofia Kiełpińska – polska biathlo-
Anna Masłoń z Ostrowca Świętokrzyskiego
Robert Kozłowski wbiegający z ogniem olimpijskim
W uroczystości otwarcia udział wzięli Prezydent RP Andrzej Duda
oraz jego małżonka Agata Kornhauser­­-Duda
Stanisław Woźniak ze Skarżyska-Kamiennej
nistka oraz biegaczka narciarska,
medalistka mistrzostw świata i zimowej uniwersjady.
W tym roku kilkudziesięcioletniej tradycji stało się zadość i do
Zakopanego dotarło dwudziestu
Strzegących Prawa i kilku zawodników Olimpiad Specjalnych, po
to aby przyniesioną przez nich
płonącą „Ogniem Nadziei” pochodnią zawodnik Robert Kozłowski z Klubu Olimpiad Specjalnych
„SZANSA” podał Justynie Salwie
z Klubu Olimpiad „TORNADO”
Skarżysko-Kamienna, która zapaliła, znajdujący się w miejscu Ceremonii Otwarcia Igrzysk, ZNICZ
Olimpiad Specjalnych.
Podczas Ceremonii Otwarcia
Przysięgę Olimpiad Specjalnych
złożyli: w imieniu sędziów –
Ewelina Mróz – Polski Związek
Narciarski - Tomaszów Lubelski,
w imieniu trenerów - Tomasz
Przybysławski – kierownik ekipy
świętokrzyskiego oddziału Olimpiad Specjalnych, na co dzień
trener w Klubie Olimpiad Specjalnych „SZANSA” Ostrowiec
Świętokrzyski; w imieniu zawodników - Sabina Czernic, na co dzień
zawodniczka w Klubie Olimpiad
Specjalnych „STRZAŁA” Jędrzejów.
Nie mogło zabraknąć uroczystych przemówień: Katarzyny
Frank Niemczyckiej – prezes Stowarzyszenia i Mariusza Damentko
- dyrektora ds. sportu w Europie
i Euroazji w Olimpiadach Specjalnych oraz Leszka Doruli - burmistrza Miasta Zakopane i Jacka
Krupy - marszałka województwa
małopolskiego .
Rangę imprezy podwyższyła
obecność Andrzeja Dudy - Prezydenta RP oraz Agaty Kornhauser
­­-Dudy - małżonki Prezydenta RP
i Patrona Honorowego Olimpiad
Specjalnych Polska, którzy wzięli
udział w ceremonii otwarcia IX
Ogólnopolskich Zimowych Igrzysk
Olimpiad Specjalnych ZakopaneBiałystok 2016. Na scenę pierwszą
parę RP wprowadzali ambasadorzy,
zawodnicy Olimpiad Specjalnych
z Klubu „STRZAŁA” Jędrzejów
Michał Sęk i Olga Sęk.
Ceremonię uświetniły występy
znakomitej wokalistki, Eweliny Lisowskiej ­– Ambasadorki Olimpiad
Specjalnych oraz zespołu Future
Folk z charyzmatycznym liderem,
Stanisławem Karpielem-Bułecką.
Zawody w narciarstwie alpejskim odbyły się na stoku Suche
SKI, natomiast biegi narciarskie
i biegi na rakietach śnieżnych na
terenie Wielkiej Krokwi w Zakopanem.
W zawodach w Zakopanem
wzięło udział 220 zawodników
z niepełnosprawnością intelektualną, z czego 28 to sportowcy reprezentujący Oddział Regionalny
Świętokrzyskie. Do Zakopanego
pojechali zawodnicy reprezentujący Kluby Olimpiad Specjalnych: „BUZIAKI” Skarżysko-Kamienna, „GROM” Busko-Zdrój,
„OLIMP” Skarżysko-Kamienna,
„STRZAŁA” Jędrzejów, „SZANSA” Ostrowiec Świętokrzyski,
„TACY SAMI” Skarżysko-Kamienna, „TORNADO” Skarżysko-Kamienna, „SUPER NOWA”
Zgórsko.
Wolontariusze w Olimpiadach
Specjalnych odgrywają bardzo
ważną, jak nie najważniejszą rolę.
Trzeba to powiedzieć wprost.
Nie ma dosłownie żadnej imprezy sportowej z cyklu Olimpiad
Specjalnych, w której ich by nie
było. Zazwyczaj wolontariuszami są uczniowie bądź studenci,
a w przypadku Świętokrzyskiego są
to również osoby, które prowadzą
już dorosłe życie. Dlaczego zatem
zawsze są z nimi? Może sprawia
to czystość idei, prostota filozofii,
a może zwyczajnie ich dobre serce
i chęć pomocy osobom z niepełnosprawnością intelektualną.
Wolontariusze świętokrzyskiego
to w głównej mierze sprawdzona
„wiara” i zaprawiona w licznych
„bojach” czyli przy organizacji szeregu zawodów rangi ogólnopolskiej
czy Igrzysk Olimpiad Specjalnych.
Doświadczenie z Olimpiadami
Specjalnymi, zaprocentuje im
w dalszym życiu dobrymi decyzjami, gestami i słowami. Zaprocentuje wrażliwością i przyjaźnią
do osób słabszych.
Wyniki zawodników i potencjalny skład na Światowe Igrzyska
Olimpiad Specjalnych Austria 2017
podamy na naszych łamach w następnym numerze po drugiej części
Igrzysk w Białymstoku.
Wszystkie informacje i bogata
galeria zdjęć znajdują się na stronie
internetowej Igrzysk pod adresem
www.igrzyska2016.olimpiadyspecjalne.pl
Małgorzata Chrzanowska
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
5
P
ięciu ostrowieckich licealistów Filip Sobczyk,
Norbert Góra, Jakub Pobiega, Miłosz Olszański oraz
Patryk Piwnik podjęło się zorganizowania czterech spotkań
o różnorodnej tematyce z różnymi
„bohaterami”. To był ich społeczny projekt, który postanowili
zorganizować w ramach ogólnopolskiej olimpiady „Zwolnieni
z Teorii”.
Co sprawiło, że podjęliście się
tak trudnego zadania?
- Główny powód udziału w olimpiadzie i zorganizowanie projektu
o takiej tematyce, to pomoc rówieśnikom – mówi Filip Sobczyk.
Na własnym przykładzie wiemy,
jak trudne jest podjęcie decyzji
o dalszej drodze edukacji podczas
nauki w szkole średniej.
Dlaczego akurat wy - pięciu
młodych licealistów z różnych
szkół?
To Filip i Norbert dostali propozycję udziału w olimpiadzie,
a resztę zespołu zebrał Filip – mówi
Miłosz Olszański. - Na początku
miało być trzech, ale by rywalizować z najlepszymi z Polski musiało
być pięciu – dodaje Norbert Góra.
Cała piątka ma dużo zapału do
działania. Każdy stawia sobie
coraz trudniejsze cele oraz posiada motywację do zdobywania
nowych umiejętności – zapewnia
Filip Sobczyk.
Co było dla was najtrudniejszym wyzwaniem?
Najtrudniejsza była niewątpliwie zbiórka funduszy – twierdzi
Jakub Pobiega. – Jest to jeden
z najważniejszych, jak również
najtrudniejszych elementów olimpiady – dodaje Patryk Piwnik.
Chcielibyśmy w tym miejscu serdecznie podziękować wszystkim,
którzy uznali naszą inicjatywę za
słuszną oraz potrzebną i pomogli
nam w zrealizowaniu projektu
„Weź się za siebie”.
A co mówią o sobie i swoim
działaniu pomysłodawcy i realizatorzy projektu?
Filip Sobczyk: – Jestem uczniem
klasy drugiej o profilu matematyczno-geograficznym w II LO im. J.
Chreptowicza. Jak tylko dowiedziałem się o „Zwolnionych z Teorii” pomyślałem, że doświadczenie
w prowadzeniu projektów przyda
mi się w przyszłości. Nagroda,
czyli certyfikat z zarządzania, idealnie wpasowuje się w moje plany
na przyszłość, ponieważ po liceum
chciałbym studiować w Szkole
Głównej Handlowej w Warszawie. Wolny czas spędzam czytając
internetową prasę i spotykając się
ze znajomymi.
Ostrowieccy licealiści zachęcają
rówieśników do aktywnego rozwoju
Głównym założeniem projektu
stworzonego przez licealistów jest
zachęcenie rówieśników - osób wkraczających w dorosłość - do realizowania swoich pasji oraz podejmowania
świadomych decyzji. Ma on na celu
ułatwienie podejmowania świadomych decyzji na drodze swojego
kształcenia. To był ich własny projekt
społeczny – wielkie wyzwanie. Chcieli
w ten sposób zachęcić uczestników do
aktywności społecznej, zainspirować
do rozwoju praktycznych umiejętności z zakresu zarządzania projektami
i pracy w grupie.
Co jest ciekawe i godne podziwu
– pomysłodawcy sami zorganizowali
fundusze na koszty związane z organizacją spotkań (wynajem sali, plakaty,
ulotki itp.), sami zaprosili odpowied-
Jakub Pobiega: – Jestem
uczniem klasy drugiej o profilu
dziennikarsko-filmowym w I LO
im. Stanisława Staszica. Interesuję
się polityką, filmem oraz, podobnie
jak moi koledzy z zespołu, ekonomią i zarządzaniem. Realizowanie projektu „Weź się za siebie”
sprawia mi ogromną satysfakcję.
Olimpiadę „Zwolnieni z teorii”
traktuję jako możliwość pozyskania kwalifikacji i umiejętności
przydatnych w przyszłości, gdyż
myślę o studiach ekonomicznych.
Wolny czas spędzam oglądając
filmy oraz spotykając się ze znajomymi.
nich, tematycznych bohaterów. Stanęli
wśród dorosłych i zawalczyli o Patronat Honorowy, który objęło Starostwo
Powiatu Ostrowieckiego, zaprosili też
nas -miesięcznik świętokrzyski AKSON, jako patrona medialnego tego
imponującego przedsięwzięcia. Przekonali również do swojego pomysłu
Marcina Jabłońskiego, Starszego Cechu Rzemieślników i Przedsiębiorców
w Ostrowcu Św., który powiedział:
„Naszym zdaniem wszelkie inicjatywy
ułatwiające młodym ludziom dokonanie odpowiedniego wyboru swojej
drogi życiowej są godne poparcia.
Cech jako instytucja, której głównym
celem są działania zmierzające do
ożywiania oraz promowania lokalnego rynku, z ogromną przyjemnością
wspiera młodzież”.
Patryk Piwnik: – Uczęszczam
do klasy drugiej o profilu matematyczno-fizyczno-chemicznym
w IIILO im. Władysława Broniewskiego. Moimi mocnymi stronami
są nauki ścisłe i pewność siebie.
Interesuję się piłką ręczną, gram
w lokalnej drużynie seniorskiej.
Codzienne treningi, nauka, a od
niedawna projekt całkowicie wypełniają mój wolny czas. Udział
w tej inicjatywie społecznej jest dla
mnie cennym i ciekawym doświadczeniem. Pozwala mi nakreślić
moje plany na przyszłość.
Pierwsze spotkanie w ramach projektu poprowadzili: Lidia Żak, doradca
zawodowy z Ochotniczych Hufców
Pracy w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz
dr Paweł Gotowiecki, dziekan Wydziału
Nauk Społecznych i Technicznych
Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości. Hasłem przewodnim wykładu
było „Jak odnaleźć się na rynku pracy”.
a drugim spotkaniu goście oraz młodzież
mogli posłuchać o prowadzeniu własnej
działalności gospodarczej. Osobami
prowadzącymi spotkanie był Krzysztof
Mazurkiewicz, menedżer ostrowieckiej
firmy Aspera, zajmującej się reklamą
wizualną oraz Barbara Zamożniewicz,
rzecznik młodzieży przy Urzędzie
Marszałkowskim województwa świętokrzyskiego. Rewelacyjne trzecie
spotkanie poprowadził Michał Czekaj,
Norbert Góra: – Jestem uczniem
profilu matematyczno-geograficznego II LO im. Joachima Chreptowicza. Od drugiej klasy gimnazjum
rozwijam przedsiębiorcze cechy,
które były widoczne u mnie od
najmłodszych lat. Dotychczasowy
czas nauki w liceum poświęcałem
na zdobywanie kwalifikacji , które
będą mnie wyróżniały na rynku
pracy, ale są też zgodne z moimi
zainteresowaniami. Dowodzi tego
udział w projekcie ,,Firma Marzeń”
czy też tegoroczna olimpiada
„Zwolnionych z Teorii”. Planuję
studiować w Warszawie na kierunku ekonomicznym. Wolny czas
poświęcam na muzykę, czytanie
książek o rozwoju osobistym, a także na aktywność fizyczną.
współzałożyciel Akademii Osiągnięć,
która pomaga ludziom odnaleźć siebie
i swoje wartości. Udzielił świetnego
wykładu na temat rozwoju osobistego.
Nasz komentarz:
Młodzi ludzie otrzymali tak dużo
wsparcia dorosłych. Z pewnością
jest to dla nich bodziec do działania
i pewien rodzaj pozytywnej energii.
Mamy nadzieję, że praca pięciu
wspaniałych, młodych licealistów nie
pójdzie na marne, że koledzy i koleżanki uczestniczący w spotkaniach
skorzystają jak najwięcej. Życzymy
również WYGRANEJ w olimpiadzie,
choć pomysłodawcy projektu już
wygrali. Ich wspólne i skierowane do
rówieśników działanie to wspaniały
krok w dorosłe życie.
Małgorzata Chrzanowska
Miłosz Olszański: – Jestem
uczniem III LO im. Władysława
Broniewskiego, klasy o profilu
lingwistyczno-psychologicznym,
jako że od zawsze interesowałem
się lingwistyką. Moim celem jest
skończenie kierunków filologii angielskiej oraz fińskiej i znalezienie
pracy w charakterze nauczyciela
języków obcych i tłumacza. Interesuje się literaturą i sporo czytam
w wolnym czasie. Oprócz tego,
większość dnia spędzam ucząc
się, bym mógł spełnić wcześniej
wymienione cele.
6
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
opowieści starego koniarza
Koń w staropolskich zalotach
W
dawnej Polsce do
dziewczyny jeździło
się konno. Zalecający się pieszo nie miał szans.
Zresztą, w obecnych czasach jest
podobnie, z tym, że konia zastąpił samochód. Już Sienkiewicz
w swoich powieściach wyróżniał
młodzieńców z „iście kawaleryj-
ską fantazją”. Dziś również słyszymy niekiedy o „kawaleryjskiej
jeździe”.
Niestety, najczęściej wygląda
to tak, że młody właściciel BMW,
odziany w gustowny dresik, przyciska gaz do dechy i mknie niepomny na przepisy drogowe.
Jakże żałosne to szczątki owego
pięknego i szlachetnego znaczenia
kawaleryjskiej fantazji. Bo kiedyś
kawaleryjska fantazja wiązała
się z niezwykłymi, a wręcz bohaterskimi czynami, które miały
być miłe ojczyźnie lub sercu
ukochanej.
Nasi przodkowie mawiali, że
kawaler to ktoś, kto nie ma gdzie
konia rozkulbaczyć, czyli nie
założył jeszcze własnej rodziny
i jest na utrzymaniu rodziców.
Dawniej, jeśli młodzian nosił się
z zamiarem wstąpienia w związek
małżeński to odwiedzał konno
okoliczne panny. Dlaczego konno? Ano dlatego, że wiązało się
to z czcią, jaką w Polsce otaczano
kobiety. Dawno, dawno temu rycerz nosił przy hełmie jej kokardę
czy rękawiczkę, a później porozumiewał się z nią symboliczną
mową gestów. Również symbolami dawano mu do zrozumienia, że
jest mile albo niemile widziany.
Zgodnie ze staropolską tradycją przed domem stawiano słup
z trzema kółkami. Najniższe było
żelazne, wyższe mosiężne, a najwyższe srebrne. Do najniższego
przywiązywał konia chłop, do
środkowego szlachcic, a do najwyższego książę czy magnat. Natomiast w domach, w których były
panny na wydaniu, umieszczano
jeszcze jedno kółko przy okiennicy panieńskiego pokoju. I jeśli
w kawalerze widziano przyszłego
zięcia, to kiedy kończył wizytę
znajdował wierzchowca nie przy
słupie, przy którym go zostawił
lecz przy okiennicy. Oznaką
rodzicielskiej czy panieńskiej
nieżyczliwości bywała czarna
polewka, grochowy wieniec lub
pusty kosz.
W odwiedziny do panny należało przyjechać koniem maści siwej.
Fakt ten znalazł swoje potwierdzenie nie tylko w źródłach pisanych,
takich jak pamiętniki czy kroniki,
ale przede wszystkim w przekazach i piosenkach ludowych.
I tak np. w Małopolsce śpiewano
takiego krakowiaka:
„Siwy konik siwy, siwy jabłkowity,
Byłbym chyba księdzem, żeby
nie kobity.
Siwy konik siwy, konopiasta
grzywa,
Powiedz mi dziewczyno, kto
u ciebie bywa.
Siwy konik siwy, po nim czarne
pręgi,
Kochaj mnie dziewczyno, bom
ja chłopak tęgi!
Siwy konik siwy, niech to piorun
trzaśnie,
Przyjadę do ciebie kiedy mama
zaśnie.
Przyjechałem w nocy, wciąż mi
było mało,
Dostałem co chciałem, łóżko się
złamało.”
Niestety, zwyczaj ten nie wyszedł na dobre siwym koniom,
gdyż po jakimś czasie utarł się
przesąd, że siwki przynoszą nieszczęście. A wiązało się to z tym,
że jeśli któryś z kompanów odjechał na siwym koniu – znaczy
ożenił się, to pozostali nieżonaci tracili w nim towarzysza
do wspólnych zabaw i hulanek.
Przesąd ten również przyjął się
w kawalerii.
Oczywiście wszystko zaczęło
się od żartów, ale z czasem doszło
do tego, że żaden szanujący się
kawalerzysta nie dosiadł siwego
konia. W pułkach jazdy siwki
służyły w orkiestrach. Mogli
ich także dosiadać ułani będący
w pocztach sztandarowych. Na
taki stan rzeczy wpłynęły nie
tylko kawaleryjskie przesądy, ale
przede wszystkim względy praktyczne. Po prostu siwego konia
trudniej było utrzymać w należytej
czystości.
Barbara Sederowska,
Krzysztof Dyk
Maszerowali szlakiem powstańców styczniowych
Przy pomniku powstańców przy drodze Rytwiany – Strzegom
Koło Grodzkie PTTK w Staszowie razem z władzami
Staszowa i Rytwian zorganizowało II Marsz Szlakiem Powstania Styczniowego.
Rajd był formą uczczenia 153.
rocznicy wybuchu powstania
styczniowego 30 stycznia 2016 r.
uczestnicy osiemnastokilometrowej
pieszej wyprawy wyruszyli o godzinie 9.30 sprzed pałacu „Dzięki”
w Wiązownicy Koloni. Trasą przez
Wiązownicę Dużą i Wiśniówkę
doszli do pomnika powstańców,
zlokalizowanego przy drodze Rytwiany – Strzegom. Tu odbyły się
Na trasie w okolicy Wiązownicy Dużej
oficjalne uroczystości upamiętniające Powstanie Styczniowe oraz apel
poległych. Przedstawiciele władz
samorządowych i uczestników rajdu
złożyli wieńce i kwiaty oraz zapalili
znicze. Następnie grupa udała się
do Rytwian, gdzie w parku, obok
ruin zamku przygotowane zostało
ognisko i poczęstunek wojskową
grochówką.
Tekst i zdjęcia:
Andrzej Sochacki
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
Mała wielka POMOC!
Było nas sześcioro... Ja, moi bracia i dwie malutkie siostry. Mieszkaliśmy w małym mieszkaniu, które
znajdowało się w starej kamienicy.
Jeden z obrazów rzeczywistości,
który ciężko wymazać z pamięci, to
dziecka, ja, mój młodszy brat i siostry zostaliśmy przeniesieni do pogotowia opiekuńczego. Byliśmy za
mali, żeby mieszkać w domu dziecka. Spędziliśmy tam prawie pół
roku. Pewnego dnia odwiedziło nas
małżeństwo – ludzie, których nigdy
wcześniej nie widzieliśmy. Przychodzili systematycznie, spędzali z nami
czas, bawili się, rozmawiali, dawali
nam to, czego nigdy nie mieliśmy
– uwagę, zainteresowanie i miłość!
Niedługo później okazało się, że
to nasi obecni opiekunowie. Czas,
cia, a przede wszystkim, pozwolili
nam być dziećmi… Kochają nas,
dbają o nas, są naszymi przyjaciółmi
i mamy w nich ogromne wsparcie na
każdym etapie rozwoju. Poza mną
i moim rodzeństwem w naszym
domu mieszkają także bliźniaki
i chłopiec w wieku jednej z moich
sióstr. Ich sytuacja rodzinna była
bardzo podobna do naszej. Kiedy
kolejno stawali się członkami naszej rodziny obserwowałem jak się
zmieniają. Gdy pojawili się w naszym domu byłem pod skrzydłami
chodzimy do kina, rozwijamy swoje
pasje. Potrafimy się bawić, cieszyć
i kochać. Jesteśmy szczęśliwi!
W myśl sentencji Janusza Korczaka:
„Bez szczęśliwego dzieciństwa całe
życie jest kalekie.” Fundacja Happy
Kids wraz z opiekunami zastępczymi otwiera nam drzwi normalnego
dorosłego życia.”
Co czujesz czytając tę historię?
Czy łzy same nie napływają do oczu?
Warto wspierać organizacje działające na rzecz dzieci, ich rozwoju i bezpieczeństwa… Każdy z nas może
ofiarować im swoją małą – wielką
POMOC! Dla nas małą, dla dzieci
i Fundacji naprawdę WIELKĄ!
Zachęcam i proszę o przekazanie
1% na rzecz HAPPY KIDS Fundacji
Pomocy Dzieciom. Nas to nic nie
pijani rodzice, obcy ludzie kręcący
się po mieszkaniu, pusta lodówka,
głośny, dziecięcy płacz i brak zainteresowania ze strony dorosłych…
Moi starsi bracia starali się przejąć
obowiązki rodziców, na miarę
swoich możliwości... ale jakim opiekunem może być 11 i 12-latek…
Pewnego wiosennego dnia naszą
domową sytuacją zainteresowała się
opieka społeczna. Umieszczono naszą szóstkę w domu dziecka. Kilka
dni później zostaliśmy rozdzieleni.
To była dla nas największa trauma.
Najstarsi bracia pozostali w domu
który z nimi spędziliśmy w pogotowiu opiekuńczym, był okresem
oczekiwania na nasz DOM. Nasz
wspólny DOM – nasz i naszych
nowych RODZICÓW! Rodziców,
których nigdy nie mieliśmy... Opiekunowie zastępczy wraz z Fundacją
Happy Kids stworzyli nam warunki
do pięknego, szczęśliwego dzieciństwa. Odnaleźli także naszych
starszych braci. Wreszcie byliśmy
razem! Dużo czasu zajęła rodzicom
zmiana naszych przyzwyczajeń.
Dali nam poczucie bezpieczeństwa,
nauczyli podstawowych zasad ży-
Fundacji i rodziców już 8 lat i potrafiłem skontrastować kondycje tych
dzieciaków z naszą. Wspomniałem
wtedy jak my byliśmy nieszczęśliwi, wystraszeni i smutni – oni
czuli to samo. Prawdopodobnie
nie wierzyli wtedy, że ich marzenia
o wspaniałym, spokojnym domu,
pełnym miłości i dziecięcego – nie
płaczu – ale śmiechu się spełnią.
Teraz, po kilku latach, tworzymy
zgodną i szczęśliwą rodzinę.
Dzięki działaniom Fundacji mamy
wszystko czego nam potrzeba, a nawet więcej… Jeździmy na wakacje,
kosztuje, a wystarczy poświęcić niewielką chwilę podczas wypełniania
rozliczenia PIT, aby dzieciaki będące
pod skrzydłami Fundacji mogły
dalej dorastać w ciepłej, rodzinnej
i bezpiecznej atmosferze, a Fundacja
HAPPY KIDS mogła dalej rozszerzać swoją działalność.
Więcej szczegółowych informacji na temat HAPPY KIDS, akcji
jednoprocentowej i wielu innych
inicjatyw znajdziecie na stronie:
www.happykids.org.pl
Anna Panaszewska
Dominik Hauser
Fundacja HAPPY KIDS istnieje od 2001 roku. Działa głównie
na rzecz dzieci, których rodzicom odebrano lub ograniczono prawa rodzicielskie. Stworzyła już 10 rodzinnych domów
dziecka, które zgodnie z nomenklaturą Ustawy o wspieraniu
rodziny i systemie pieczy zastępczej są placówkami opiekuńczo-wychowawczymi typu rodzinnego.
W Rodzinnych Domach Fundacji
dzieci odbudowują wiarę w siebie
i świat dorosłych. Otrzymują najlepszy „kapitał początkowy”, jakim
jest pewność siebie i umiejętność
samostanowienia. Wszystko za
sprawą zawodowych rodziców,
którzy zapewniają nie tylko opiekę,
ale przede wszystkim wychowanie
i kompensację potrzeb, które nie
zostały zaspokojone przez rodzinę
pochodzenia. Pobyt w Rodzinnych
Domach Fundacji to wypadkowa
troski i wymagań.
Jeden z podopiecznych Fundacji
HAPPY KIDS o tych działaniach
mówi w następujący sposób:
„Antoine de Saint-Exupéry
w książce pt. „Mały Książę” pisał:
„Wszyscy dorośli byli kiedyś
dziećmi, ale niewielu z nich pamięta o tym”. Zdarza się, że osoby
posiadające dzieci zapominają jak
dużo uwagi i ciepła potrzebowały
w dzieciństwie, bywa, że całkowicie wypierają ze wspomnień
radość i miłość, którą powinny
przekazywać swoim dzieciom.
Nieodpowiedzialne zachowania,
brak zaangażowania, czasu, czy też
zwyczajny brak chęci powodują, że
życie dzieci staje się bardzo trudne,
a maluchy zbyt wcześnie muszą
stać się samodzielne i odpowiedzialne. Trafnie określił to hiszpański pisarz Carlos Ruíz Zafón,
który stwierdził: „Jedna z pułapek
dzieciństwa polega na tym, że nie
trzeba rozumieć, by czuć. Kiedy
rozum zdolny jest pojąć, co się
wydarzyło, rany w sercu są już zbyt
głębokie”.
Jednak nie wszystkim życie
dzieci jest obojętne! Aby łatwiej
Wam było w to uwierzyć, chciałbym opowiedzieć historię mojej
rodziny.
7
REKLAMA
8
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
O
czywistością jest, że
wodę trzeba pić, w przeciwnym razie człowiek
bez wody umrze. Wielu ludzi nie
pije wody, mamy tu na myśli czystą
wodę. Napoje, które często popijamy, to nie woda, lecz pokarm,
który organizm musi trawić. Wodę
należy pić nawet wtedy, gdy nie
odczuwamy pragnienia.
Jaką wodę należy pić?
Woda z wodociągów nadaje się
do zmywania naczyń, mycia i prania, ale nie do picia. Jest czysto
techniczna! Nie jest czysta, zawiera
nieczystości, które niejednokrotnie
człowiek sam wyprodukował. W jej
oczyszczeniu nie pomogą filtry,
które tak namiętnie i z naiwnością
kupujemy. Woda zawiera w sobie
rzeczy, których nie da się usunąć
filtracją. Są to sole metali ciężkich,
radionukleidy, chemia, a nawet
trupie jady z cmentarzy, które przenikają do ujść wodnych.
Wody z kranu, chlorowanej,
nawet przegotowanej nie powinno
się pić. Podczas gotowania chlor
zamienia się w nierozpuszczalny,
toksyczny związek jeszcze bardziej
szkodliwy niż sam chlor. Ponadto
nitraty (azotany), znajdujące się
rzenia, ale wiele z nich wyeliminuje
w krótkim czasie, bez konieczności
stosowania leków. Woda „żywa” zawiera ujemny
ładunek elektronów, dzięki czemu
staje się silnym antyoksydantem.
Woda z kranu – martwa woda
– zawiera dodatni ładunek elektronów, które działają jak wolne
rodniki. ,,Żywa” woda ma odczyn
zasadowy, jej Ph jest wyższe niż
7. Martwa woda zakwasza organizm. Woda mineralna nie jest
żywa, jest martwa i kwaśna. Oto
wykaz napojów i ich wartości
zdrowotnych:
Żywa woda: ORP 300-700, Ph
9,12
Świeża woda odmrożona: ORP
+95, Ph 8,3
Woda świeżo gotowana, schłodzona: ORP +218, Ph 8,2
Woda wodociągowa: ORP +160600, Ph 7,2
Zielona herbata: ORP +55, Ph 7
Czarna herbata: ORP +83, Ph
6,7
Czarna kawa: ORP +70, Ph 6,3
Woda mineralna: ORP +250,
Ph 4,6
Woda gotowana po 3 godz.: ORP
+465, Ph 3,7
Co daje picie żywej wody?
- Odkwasza organizm.
- Daje energię do życia.
- Neutralizuje wolne rodniki.
- Oczyszcza organizm, bez wypłukiwania mikroelementów.
- Utrzymuje nerki w doskonałej
kondycji.
- Zapewnia sprawną komunikację wewnątrz- i międzykomórkową. - Wpływa pozytywnie na psychikę i ciało, doprowadzając je do
pierwotnego porządku.
- Poprawia trawienie, likwiduje
zaparcia.
- Przyspiesza gojenie się ran.
- Zwalcza wrzody żołądka, dwunastnicy, stany zapalne śluzówki
żołądka.
- Łagodzi dolegliwości alergiczne.
- Opóźnia procesy starzenia.
- Obniża ciśnienie tętnicze.
- Rozpuszcza złogi tłuszczowe.
Sprzyja odchudzaniu się.
- Koi system nerwowy.
- Wspomaga proces usuwania
pasożytów, które nie potrafią żyć
w środowisku zasadowym.
- Pomaga usunąć z organizmu
candidę.
WODA – fenomen natury
w wodzie wodociągowej, przekształcają się w równie szkodliwe
niteidy. Woda wodociągowa, by
stała się zdatna do picia dla człowieka, musi odstać w otwartym
naczyniu przynajmniej dobę. Niezawodnym sposobem oczyszczania
wody z wszelkich nieczystości jest
jej destylacja lub zamrażanie wody.
Regularne picie wody mineralnej
nie jest zalecane, bowiem wychładza organizm, a poza tym nie mamy
pewności, czy nie jest zwykłą,
zabutelkowaną kranówką.
Pić powinniśmy „żywą” wodę,
o której niewiele osób wie. Nie jest
ona panaceum na wszystkie scho-
Cola: ORP +320, Ph 2,7
Im niższe ORP, tym woda jest
bardziej uzdrawiająca.
Walory smakowe i zdrowotne
wody możemy poprawić, pijąc
wodę poddaną destylacji. Dobrze
byłoby, aby taka woda była nalewką na bazie szungitu i krzemienia. Kamienie te wrzucamy
do odstawionej na ponad dobę
wody. Wskazane byłoby użycie
elektro aktywatora, który oczyści
wodę nie tylko z soli, ale i zmieni
ładunek wody z (+) na (-). Jeśli go
nie mamy, to pijmy wodę rozmrożoną, odstawioną wcześniej na co
najmniej dobę.
W 1931 r. dr Otto Wartburg,
dokonał wielkiego odkrycia, za
które otrzymał Nagrodę Nobla
– rak wywołany jest przez osłabione oddychanie komórkowe.
Nowotwór nie będzie rozwijał się
w środowisku zasadowym, a takie
tworzy żywa woda.
Jak uzyskać ,,żywą” wodę najlepszej jakości?
Należałoby zaopatrzyć się w:
destylator, elektroaktywator, akwadysk oraz koral Sanga. Jeśli tego
nie mamy, to pijmy wodę odstawioną na co najmniej dobę z szungitem i krzemieniem, a następnie
zamrażajmy ją i pijmy, najlepiej 2
l dziennie lub 3 X po pół szklanki
przed posiłkiem. To pozwoli nam
zachować na długie lata zdrowie
i młodość.
,,Żywa” woda szybko traci swoją
żywotność. Po 7 godz. jeszcze
jest dobra, ale już nie jest całkiem
żywa. Najlepiej przechowywać ją
w pojemniku szklanym lub plastikowym.
Przegotowana ,,żywa” woda staje
się ponownie martwą. Należy ją
pić surową, nieprzegotowaną. Do
żywności należy wykorzystywać
wodę nalewkową z szungitem i krzemieniem, które oczyszczą organizm
z toksyn i nasycą minerałami. Krzem
jest mikroelementem niezbędnym
dla organizmu człowieka, bez niego
witaminy i inne minerały się nie
wchłoną. Szungit oczyszcza wodę
z zabrudzeń, chloru, azotanów,
azotynów, miedzi, żelaza, manganu.
Nasyci wodę mikroelementami
i cennymi solami. Oczyści też wodę
w ciągu 30 min., czyniąc ją zdatną
do picia.
Opracował Staś Wójcik
(kl. 5b, SP w Józefinie)
z panią Sylwią Kwiecień
Niezwykły koncert
ostatniego klezmera
Leopold Kozłowski podczas koncertu w Szydłowie
W Szydłowie jednym z punktów ostatnich Spotkań z Kulturą
Żydowską, które rozpoczęły się
mszą świętą w kościele św. Władysława w intencji Żydów – dawnych
mieszkańców Szydłowa i Chmielnika, koncelebrowaną przez: ks.
dziekana Franciszka Siarka, ks.
Ryszarda Piwowarczyka i ks.
prof. dr. hab. redemptorystę Pawła
Mazankę, był niezwykły koncert.
W synagodze do pianina zasiadł
ostatni klezmer Rzeczypospolitej –
97-letni Leopold Kozłowski.
Spotkanie z niezwykłym muzykiem, który nie tylko akompaniował, ale też ze swadą dzielił się ze
słuchaczami swoimi wspomnieniami, poprowadził Jarosław Zatorski.
Leopold Kozłowski grał, piosenki
żydowskie śpiewały Renata Świerczyńska i Marzena Trzebińska,
akompaniowały także skrzypaczka
Daria Miszczuk i córka Leopolda
Kozłowskiego Marta KozłowskaWoźniak.
Wspomnienia niezwykłego człowieka, muzyka, potomka żydowskich muzyków spod Lwowa,
świadka holocaustu, kompozytora, który stworzył muzykę m.in.
do filmów „Austeria” i „Lista
Schindlera”, a w swoim życiu był
też szefem Centralnego Zespołu
Artystycznego Wojska Polskiego, wywoływały wzruszenie, ale
także salwy śmiechu. Pomimo
wieku Leopold Kozłowski okazał
się być artystą, który nie pozostaje obojętny dla słuchaczy. Na
zakończenie Leopold Kozłowski
obdarowany został kwiatami i...
pieczoną gęsią.
(r)
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
Sukces zaczyna się
w głowie
4 marca 2016 r. z inicjatywy
Agencji Rozwoju Lokalnego
Sp. z o.o. oraz Świętokrzyskiego Forum Doradztwa Kariery
zorganizowany został kolejny
SALONIK DYSKUSYJNY tym
razem pod hasłem „Sukces
zaczyna się w głowie”.
Istnieje wiele form sukcesu
– nie wszystkie z nich przekładają się bezpośrednio na zasoby
finansowe. Ludzie różnią się
w swoich dążeniach. Nie ma
jednego szablonu, według któ-
doda nam skrzydeł”, lecz je
podetnie. Dobrze wiedzieć co
szkodzi, a co nam pomaga, bo
za decyzje odpowiedzialność
poniesiemy my sami.
Naszymi gośćmi była ostrowiecka młodzież, w szczególności gimnazjaliści, a także ich
opiekunowie, przedstawiciele
Gminy Ostrowiec i instytucji
pracujących na rzecz młodzieży.
Tym razem salonik zgromadził
ponad 70 osób. W ramach profilaktyki promowaliśmy życie
bez uzależnień. Doniesienia
medialne potwierdzają, że zja-
mie wybrać szkolę ponadgimnazjalną a potem kierunek studiów.
Ważne jest, aby sprawdzić jakie
mamy predyspozycje zawodowe.
Dlatego na salonik każdorazowo zapraszamy przedstawicieli
różnych zawodów, aby udzielić
młodym cennych wskazówek.
Jest okazja dopytać o kwestie, których nie wyczyta się
w opracowaniach i nie znajdzie
w internecie. Tym razem gościem
saloniku była adwokat Anna
Orłowska–Cholewińska, która
opowiedziała o swojej ścieżce
kariery.
9
wieczorek filmowy
Witam wszystkich czytelników.
Właśnie w tym momencie czytacie
państwo nową rubrykę, którą mam
zaszczyt prowadzić. Poświęcona
jest ona zarówno dla zawziętych kino-maniaków, jak i dla tych, którzy
od czasu do czasu lubią obejrzeć
dobry, ciekawy film. W każdym
wydaniu będą mogli państwo
dowiedzieć się, jakie najlepiej zapowiadające się i najbardziej wyczekiwane produkcje będzie można
obejrzeć w kinie w najbliższym
czasie. Proszę się nie martwić,
ponieważ nie zabraknie również
wspomnień kultowych filmów,
które oczarowują kolejne generacje
i z pewnością nie zasługują na to,
aby trafić gdzieś na pułki razem
z zapomnianymi produkcjami.
Nie pozwolę sobie też pozostawić
państwa w niewiedzy, jeśli chodzi
o nagrody na ważnych festiwalach
filmowych. Z ogromną przyjemnością będę dzieliła się z państwem
wiadomościami z tego magicznego
i budzącego wiele emocji świata
kina. Mam nadzieję, że są państwo
jego równie ciekawi, jak ja.
Serdecznie zapraszam do czytania.
Seria Niezgodna: Wierna
(The Divergent Series: Allegiant) – 11 marca 2016
11 marca na ekrany wejdzie
trzecia część odnoszącej niepodważalnie ogromny sukces serii. Już
zyskuje ona zaszczytnie wysokie
miejsca w rankingach najbardziej
wyczekiwanych filmów. Nie zapominajmy jednak, że powieść,
której jest to ekranizacja jest przede
wszystkim wstęp do kariery młodej
pisarki, Veronici Roth. Uważam,
że tej pani należą się największe
brawa. Po cieszących się wielką
popularnością Niezgodnej i Zbuntowanej, nadszedł czas na Wierną.
Tym razem, przed głównymi bo-
haterami staje wyzwanie ratowania ludzkości. Tris i Cztery mają
przekroczyć granicę ukrywanej
metropolii przyszłości. W skutek
poznania obcego świata, zmienia
się ich system wartości. Tris czeka
walka oraz podejmowanie decyzji
dotyczących spraw, które uchodzą
za najważniejsze w życiu człowieka. Zarówno w formie książki, jak
i tej na dużym ekranie, historię
upodobały sobie nastolatki i to
zdecydowanie one będą najbardziej
zachwycone.
Kopciuszek (Cinderella) – 13 marca 2015
rego należałoby oceniać sukces.
Niekoniecznie trzeba odnieść
sukces finansowy, żeby być
szczęśliwym. Poza tym sukcesu
nie osiągamy, my go wypracowujemy, cierpliwie i wytrwale,
ponieważ profesjonalizm nie jest
dziełem przypadku. Jeśli sukces
zaczyna się w głowie i wiąże się
z pracą, to warto robić w życiu
coś co lubimy, by nie wracać
każdego dnia z pracy sfrustrowanym. Już wybierając szkołę
ponadgimnazjalną dobrze jest
wybrać kierunek/profil kształcenia, w oparciu o przedmioty, które lubimy, które są naszą mocną
stroną, by pomóc sobie w realizacji marzeń zawodowych. Do
tego właśnie podczas spotkań
salonikowych zachęcamy młodzież. Brak zadowolenia, poczucie braku spełnienia, „nudy”
to często zachęta do „sztucznego
regulowania nastroju” poprzez
różne używki. Pułapka gotowa.
Na saloniku pokazujemy więc,
że warto inwestować w siebie,
poprzez aktywność edukacyjną,
sportową czy społeczną. Uświadamiamy również, że energia
pochodząca od różnego typu
substancji, raczej na trwałe „nie
wisko uzależnień ma charakter
rozwojowy. Ofiarami nader często staje się młodzież. Warto
więc jak najczęściej rozmawiać
o możliwościach minimalizowania szkód, by zmobilizować
do refleksji.
Katarzyna Sobczyk (koordynator Punktów konsultacyjnych)
zaproponowała dwie prezentacje
z udziałem młodzieży, dotyczące
składu dopalaczy oraz napojów
energetycznych. Warto przecież
wiedzieć po co sięgamy, by
dokonać świadomego wyboru.
Scenki dotyczące działania nałogu w życiu człowieka przedstawił specjalista terapii uzależnień
Łukasz Niewczas (Świętokrzyskie Centrum Profilaktyki i Edukacji). Chcemy oddziaływać na
wyobraźnię młodzieży. Nie od
dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć.
Druga część saloniku jak zwykle nawiązywała do rozwoju zawodowego. Zachęcamy młodych
do przemyśleń, do kontaktów
z doradcami zawodowymi, by
mogli podejmować racjonalne
decyzje edukacyjne i zawodowe.
Warto wiedzieć z czym wiąże się
wymarzony zawód, by świado-
Podczas spotkań zachęcamy do rozwijania zainteresowań. Swoje prace plastyczne
i rękodzielnicze zaprezentowali
uczniowie i uczennice Publicznego Gimnazjum Nr 3. O swojej
pasji, wspinaczce skałkowej,
opowiedział goszczący na saloniku przedstawiciel Urzędu Miasta
Tomasz Gębka, a doradca zawodowy Świętokrzyskiego Forum
Doradztwa Kariery Agnieszka
Budek zaprezentowała swoją
pasję jaką jest rękodzieło.
Zatrzymaliśmy się na chwilę,
by uświadomić sobie, że warto
inwestować czas w realizację
zainteresowań, warto o nich
rozmawiać i pokazywać innym
jako dobrą praktykę, godną
naśladowania. Na zakończenie
chętni obejrzeli film „Wytańczyć
marzenia”. To od nas samych
zależy czy nasze marzenia zmienimy w rzeczywistość.
Katarzyna Sobczyk
Młodzieży, opiekunom, gościom i wszystkim zaangażowanym w przygotowanie
saloniku serdeczne dziękujemy.
13 marca mija rok od premiery tej
niezwykłej baśni braci Grimm. Nie
wiem, jakie są państwa przemyślenia, ale osobiście jestem bardzo
zadowolona, że nie odchodzą one
w zapomnienie. Wręcz przeciwnie,
zostają przedstawiane w świeży
i trafiający do dzisiejszego widza
sposób. Disney wciąż niezawodnie
wzbudza tę magię. Znana przez
wszystkich na pamięć historia zaaranżowana na nowo. Dziewczyna,
po śmierci ojca, pozostaje na łasce
okrutnej macochy oraz posłusznych
matce przyrodnich sióstr. Jej życie
polega na sprzątaniu i usługiwaniu
im. Wszystko zmienia się jednak,
gdy pojawia się Dobra Wróżka,
która pomaga Kopciuszkowi dotrzeć na bal, który odmienia jej los.
Opowieść uczy, że rzeczy, nawet te
na pozór niemożliwe mogą okazać
się rzeczywistością; przede wszystkim dotyczy to marzeń. Produkcja
została realizowana z należytym
szacunkiem dla tak słynnej baśni
braci Grimm. Każde pokolenie
będzie zachwycone. Jeśli uważają
państwo, że są za starzy na bajki- nic bardziej mylnego. Proszę
obejrzeć ten film, a cofną się państwo w czasie i znów poczują się
jak dzieci.
Audrey Catriona
REKLAMA
10
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
Jest takie miejsce, w którym przeplatają się losy bezdomnych
zwierząt oraz ludzi o wielkim sercu, którzy zapominając czym
jest czas wolny, poświęcili się ratowaniu bezbronnych istnień. Psy i koty, które zostały porzucone, zagubione i samotne mają szanse na nowo odzyskać wiarę w człowieka. Dorota Kowalska – wolontariusz, przybliża nam, jak możemy
pomóc, mówi jaki los spotyka zwierzę, które człowiekowi się
znudziło, stało nieatrakcyjne lub chore.
Jesteście jedyną taką organizacja na terenie Sandomierza
i okolic?
– Tak. Inne organizacje prozwierzęce znajdują się dopiero
w Tarnobrzegu. Powolutku zaczyna się coś dziać także w Stalowej
Woli, ale na naszym terenie jesteśmy jedyni.
Co jest najbardziej potrzebne? Jak można wspomóc Przytulisko?
– W zasadzie potrzebne jest
wszystko. Koce, karma, wolontariat i na tym ostatnim bardzo
nam zależy. Wszyscy pracujemy
zawodowo, więc jesteśmy tu popołudniami, część osób pracuje
na zmiany więc mają dyżury
w ciągu tygodnia. Pomaga nam
też młodzież, która chodzi do
szkoły. Soboty, niedziele i święta
to czas, w którym czekamy na
wolontariuszy.
Nie jest to łatwa praca – na
obecną chwilę nie mamy bieżącej wody, światła (podciągnięte
zostały dwa kable), nie mamy też
toalet – mamy jedynie kuchenkę
gazową, na której gotujemy posiłki dla psów. Latem jest kontener
i wodę przywozimy od znajomych.
Zimą natomiast przywozimy wodę
z domu w pięciolitrowych butelkach, ponieważ ta w kontenerze
zamarza.
Czy są jakieś akcje wspomagające Przytulisko?
– Jesteśmy organizacją pożytku
publicznego, można przekazać
nam 1% podatku i my z tego jednego procentu „żyjemy”. Zbieramy
pieniądze na nowe schronisko,
które budujemy. Na bieżąco otrzymujemy darowizny od różnych
osób – są to mniejsze, czasem
większe kwoty, ludzie przekazują
pieniądze w ramach własnych
możliwości finansowych. Przywożą nam też karmę, niektórzy
gotują dla nas w domu. Poza tym
organizujemy różnego rodzaju
akcje w szkołach i przedszkolach –
nasi młodzi wolontariusze się tym
zajmują. Robią też plakaty, proszą
ludzi o pomoc. Wspomagają nas
zaprzyjaźnieni organizatorzy,
którzy nie biorą od nas pieniędzy dlatego robimy różne akcje
w mieście np. pieczemy ciasta,
robimy ozdoby świąteczne, które
sprzedajemy. Mieliśmy akcję na-
uki tańca gdzie „wejściówką” była
karma. Kibice Wisły Sandomierz
zorganizowali już dla nas trzy duże
zbiórki żywności. Urząd Miasta
wraz z zaprzyjaźnionymi osobami
zorganizował Jasła Sandomierskie. Urząd Miasta pomaga nam
także budować schronisko.
Dzięki tym działaniom nie
mamy problemów z jedzeniem dla
zwierząt i możemy przeznaczać
pieniądze na inne działania – leczenie, sterylizację/kastrację.
W jakim okresie zwierzęta najliczniej trafiają do Przytuliska?
– Po świętach trafiają do nas psy,
które były podarowane jako prezenty. Kiedy zaczynają się wakacje,
powinien takiego psa odwieźć.
Natomiast w ramach oszczędności
– bo wszystko wiąże się z kosztami, psy po prostu znikają... Znikają i pojawiają się w sąsiednich
gminach. Mieliśmy taką sytuację,
w której pewna pani poznała psa,
którego sama zgłosiła. Pies finalnie trafił do nas i jak się okazało,
Psie historie
z Przytuliska
na Wiśniowej
rozpoczyna się także wyrzucanie
psów, wypychanie ich z samochodów, przywiązywanie. Nie tylko
my mamy wtedy problem, inne
organizacje także. To psy, które
tęsknią, czekają na skrzyżowaniach
bo zostały wyrzucone, zostawione
przez handlarzy na giełdzie – jest
to zjawisko notoryczne.
Często spotyka się te same
psy, które po prostu zostały
przewiezione i znów wyrzucone
na ulicę...
– Każda gmina powinna mieć
program dotyczący problemu
bezdomności zwierząt – w jaki
sposób jest on rozwiązywany,
jakie fundusze są na to przeznaczane, jak sobie z tym radzą i z którym schroniskiem podpisana jest
umowa. Kiedy takie sytuacje się
zdarzają, powinny być rozwiązane
zgodnie z trybem postępowania
w takim wypadku – ktoś z danego
schroniska, bądź pracownik gminy
zgłoszono go w sąsiedniej gminie.
Oficjalnie mówi się: „u nas nie ma
takiego problemu”. Ale my telefonów i maili ze zgłoszeniami psów,
które błąkają się po okolicach,
odbieramy mnóstwo.
Jakie warunki trzeba spełnić,
aby starać się o adopcję psa?
– Przede wszystkim robimy
wywiad – gdzie ma być trzymany
pies: czy w bloku, czy na zewnątrz,
czy w domu. Jeśli na zewnątrz –
jakie będzie miał warunki czy jest
kojec aby zwierze nie trafiło „na
łańcuch”. Nie oddajemy psów
w miejsca, gdzie nie ma np. ogrodzenia, dlatego że mamy świadomość faktu, iż lada chwila pies
wyląduje znów na ulicy. Robimy
wizyty przedadopcyjne, a także
poadopcyjne. Zazwyczaj takie
spotkania poprzedzające adopcję
wyglądają dobrze, natomiast te
„po” – zdarzyło nam się zabrać
psa z powrotem.
Zdarza się więc, że nawet po
adopcji psy wracają do Przytuliska?
– Kiedyś odebraliśmy
4-miesięcznego szczeniaka od
pani, która – jak się okazało, adoptowała go, aby przekupić swojego 5-letniego syna, by chodził do
przedszkola. Dziecko jednak się nie
„złamało”, więc pies wylądował
nie w domu, tak jak zawarte było
w umowie adopcyjnej, ale na działce
bez budy, pod kawałkiem blachy
dachówkowej, przypięty na smyczy.
Mieliśmy złe przeczucia i pojechaliśmy sprawdzić, jak wygląda sytuacja. Zabraliśmy go. Na szczęście
psiak mieszka teraz w Krakowie
i ma się bardzo dobrze.
Ponadto dostajemy telefony
dotyczące – i to uważam za najgorsze draństwo jakie można sobie
wyobrazić – zwierząt z „masy
spadkowej”. Wygląda to tak, że
rodzina dostaje spadek po babci,
dziadku lub innym członku rodziny w tym – psa. Spadek pasuje...
ale pies już nie. Wtedy dostajemy
telefon, aby go zabrać. Takie zwierzę cierpi, bo nie dość, że odszedł
jego przyjaciel, to zjawiają się
obcy ludzie, którzy w takiej chwili
biorą działkę, dom..., a psa chcą
się pozbyć.
Mimo wielu akcji i nagłaśniania
przypadków porzucania czy złego
traktowania zwierząt, ludzie robią
to nadal. Wygląda na to, że jeśli
od wczesnych lat dziecięcych nie
jesteśmy nauczeni, że zwierzę
zasługuje na godne traktowanie,
to później ludzi ciężko do tego
przekonać...
Dlatego też ważny jest wolontariat. Młodzież, która do nas
przychodzi, pomaga i sprząta, bo
wie, że pies nie służy tylko do
głaskania. To dobrze rokuje.
Sytuacja troszeczkę się zmienia
ale, dlatego że obecnie są kary za
złe traktowanie zwierząt. W tej
chwili można dostać grzywnę lub
karę pozbawienia wolności. Jest
to bardziej strach niż miłość do
zwierząt.
Zwierzęta, tak jak my, odczuwają ból, żyją i mają uczucia,
a przede wszystkim zostały stworzone przez Boga po to abyśmy się
nimi opiekowali. Pies nie pójdzie
sam do lekarza i nie powie co go
boli, nie poprosi o wodę – to są
sytuacje, które do czegoś zobowiązują. Zapytałam kiedyś księdza czy na jakimkolwiek kazaniu
wspomniał o tym, że zwierzęta
powinny być godnie traktowane.
Musimy zadać pytanie: jeśli ktoś
źle traktuje zwierzę, znęca się nad
nim to czy nie zrobi za jakiś czas
tego samego z człowiekiem?
Zdarzają się drastyczne przypadki traktowania zwierząt?
Mieliśmy np. psiaka, którego
przywiozła straż miejska. Nie
mogliśmy wyciągnąć mu żyłki
z gardła. Leczyliśmy go bardzo
długo. Musiał być przywiązany
na tak krótkiej lince, że nie mógł
się nawet napić, był wręcz podciągnięty pod gałąź. Próbował
się uwolnić i praktycznie podciął
sobie ścięgna.
Był też piesek, którego także
prawdopodobnie uwiązano w lesie.
Zaplątał sobie nogi tak, że musieliśmy jedną amputować ponieważ
ustało w niej krążenie. Przyjechał
do nas w takim stanie, że została
z niego skóra i kości. Na szczęście
znaleźliśmy mu dom i bardzo dobrze radzi sobie na trzech łapach.
Tam gdzie źle się dzieje - psy
zabieramy. Zabieramy je także
interwencyjnie, w towarzystwie
policji. Np. wilczura i jamnika,
które trzymane były tylko na
balkonie. Podobnie było z psem,
którego musieliśmy zabrać po
wezwaniu policji, bo właściciel
był agresywny. Pies stracił władzę
nad tylnymi nogami, bo przywiązany był na półmetrowym sznurku. Potrzebna była rehabilitacja,
doprowadziliśmy go do takiego
stanu, że bardzo dobrze biegał, on
również trafił do adopcji.
Są też więc dobre zakończenia.
– W zeszłym roku oddaliśmy
do adopcji około 40 psów (tylko
dlatego, że mieliśmy zakaz przyjmowania więcej niż dwudziestu).
Poprzednie lata to 60-70 psów
oddanych do adopcji. Z bardzo
wieloma osobami mamy kontakt –
przysyłają nam zdjęcia, dzwonią,
a nawet wspierają nas i pomagają.
W Sandomierskim Przytulisku mieszczącym się przy ulicy
Wiśniowej 3 nie ma etatowych
pracowników – to ludzie dobrej
woli. Mimo skromnych warunków,
spotkamy tam zadbane i kochane
zwierzęta. Każdy z nas może pomóc – przekazując karmę, koce,
miski, trociny czy smycze. Można także ofiarować 1% swojego
podatku lub dokonać darowizny,
a także odwiedzać przytuliskowy
facebook (www.facebook.com/
Przytulisko.na.Wisniowej).
Ważne aby i nam los „przytulnych” nie był obojętny, bo jak
powiedział Immanuel Kant „Możemy człowieka ocenić po tym, jak
traktuje zwierzęta.”
Kaja Mrozowska
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
11
Nieznane oblicze Szydłowa
S
zydłów nie miał szczęścia
do historii. Powstał w początkach polskiej państwowości i był znaczącym ośrodkiem
miejskim, jedną z warowni strzegących Małopolski. Szybko podupadł
i nie odzyskał swojej pozycji. Po
wielkich wojennych zniszczeniach pozostały jednak doskonale
zachowane średniowieczne mury
otaczające miasto, które zachowało
dawny układ architektoniczny i kilka pięknych dawnych budowli.
Niegdyś był to znaczący ośrodek i gościł polskich królów. Już
połowie XIV wieku Kazimierz
Wielki otoczył miasto murami
obronnymi, ufundował kościół,
a rezydencję królewską przekształcił w warowny zamek. Dziś
nie chce się w to wierzyć, ale
tutaj już w 1528 r. mieszczanie
własnym sumptem zbudowali
wodociąg Wodę z rzeki Ciekącej
doprowadzano do głównego zbior-
nika, za użytkowanie wodociągu
pobierano czynsz, który przeznaczano na opłacanie rurmistrza,
naprawy i konserwację urządzeń.
Dzięki istnieniu wodociągu powstały też łaźnie miejskie.
W średniowieczu Szydłów w średniowieczu należał do grupy najważniejszych polskich miast. Jan
Długosz wspomniał w „Kronikach”, że w 1241 r. wojska małopolskie stoczyły bitwę z Tatarami „we
wsi Chmielnik pod miasteczkiem
Szydłów”. Za czasów Kazimierza
Wielkiego o miasto było jedną
z warowni strzegących Małopolski.
Dostać się można do miasta jedną
z trzech pobudowanych bram:
Krakowską, Opatowską i Wodną.
Gospodarczemu ożywieniu miasta
sprzyjała częsta obecność dworu
królewskiego. W 1523 r. Zygmunt
Stary potwierdził w Szydłowie
istnienie zbiorowego cechu kowali,
ślusarzy, kotlarzy, mieczników,
wędzidlarzy, siodlarzy, czapników,
stelmachów, bednarzy. W mieście
istniały również cechy piekarzy,
szewców, prasołów, krawców,
garncarzy. Miasto słynie przede
wszystkim z produkcji sukna.
W połowie XVI w. cech krawiecki
postawił „sukiennice”. Już w 1528
r. dzięki przywilejowi Zygmunta
I mieszczanie własnym sumptem
budują wodociąg zaopatrujący
w wodę ludność miejscową. Woda
z rzeki Ciekącej doprowadzana
była do głównego zbiornika w obrębie miasta, skąd woda kierowana
była do punktów odbiorczych,
powstały łaźnie miejskie.
W drugiej połowie XVI wieku
Szydłów liczył 710 mieszkańców,
mieszkało tu też 14 Żydów - gospodarzy. W latach 1534-1564 wybudowali oni w mieście murowaną
obronną bożnicę. Zagadkowe jest
jej powstanie? Czy tak niewielką
społeczność stać było na tak potężną inwestycję? Kto wobec tego
ją wybudował?
Miasto zniszczyły pożary i wojny, po najeździe szwedzkim już
nie zdołało się dźwignąć z upadku.
W 1822 r. wystawiono na licytację
mury miejskie, które ocalały dzięki
temu, iż nie znalazły nabywcy.
Z dawnej świetności Szydłowa
pozostały mury obronne z Bramą
Krakowską, ruiny zamku, gotycki
kościół św. Władysława, kościół
Wszystkich Świętych, synagoga,
jedna z najstarszych w Polsce,
budynek skarbczyka, brama zamkowa. Nie bez powodu miasto
porównywane jest do średniowiecznej francuskiej twierdzy –
Carcassonne.
Kilka lat temu miasto zorganizowało sesją naukową, na którą
przyjechali do miasteczka dwaj
najwybitniejsi polscy znawcy średniowiecza, profesorowie Henryk
Samsonowicz i Feliks Kiryk. Obaj
podkreślili, że historia Szydłowa
kryje jeszcze wiele zagadek, które
czekają na odkrycie.
– To było miasto bardzo mocno
osadzone w polskiej historii. Zachował się tutaj cały średniowieczny układ przestrzenny a nie tylko,
jak gdzie indziej, poszczególne
obiekty. To właśnie ma wielkie
znaczenie z punktu widzenia
architektonicznego i potwierdza
słuszność stwierdzenia, że miasteczko to polskie Carcassone
– podkreśla dr Cezary Jastrzębski
z Uniwersytetu Jana Kochanow-
skiego w Kielcach, znawca turystyki regionu.
Wójt Szydłowa Jan Klamczyński z grupą aktywnych obywateli
miasta stara się by ich miejscowość
miała należne miejsce na mapie turystycznych atrakcji województwa.
Miasto dzięki pieniądzom z Unii
Europejskiej zyskało nowe oblicze.
W obrębie murów została wykonana kanalizacja, powstał nowy, estetyczny Rynek, zrekonstruowano
częściowo mury obronne, powstał
plac przy synagodze, parking,
zespół boisk.
W Szydłowie wiele się dzieje. Są
międzynarodowe plenery rzeźbiarskie, plenery malarskie studentów
i profesorów akademii sztuk pięk-
nych z Krakowa i Warszawy, jest
coroczny Turniej o Miecz Króla
Kazimierza Wielkiego, spotkania
folklorystyczne bratnich narodów
i głośny już, bo od trzydziestu lat
organizowany od zawsze przez
Jana Klamczyńskiego Bieg Sylwestrowy. Słynne stało się Święto
śliwki – bo z tej uprawy i wędzenia
śliwek Szydłów słynie.
Prof. Adam Massalski w czasie
konferencji poświęconej przeszłości miasta podkreślał:
– To miejscowość, której dzieje
są doskonałym przykładem jakie
były losy narodu polskiego, bo
historia zostawiła tu niezatarte
piętno. Podczas ostatniej wojny
został niemal doszczętnie zniszczony. Byłem tu po raz pierwszy
pod koniec lat pięćdziesiątych.
Przy Rynku stało tylko kilka
domów, reszta była zniszczona.
Zachowało się na szczęście to,
co najcenniejsze i czego nie ma
nigdzie indziej w Polsce: średniowieczne mury obronne i kilka
cennych obiektów. To są ogromne
walory miejscowości, które można
i trzeba wykorzystać.
Wiktor Arski
12
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
Tatuaż – moda czy sposób na
podkreślenie własnej indywidualności?
Tatuaż – niegdyś kojarzony z podkulturą więzienną i organizacjami przestępczymi (na wschodzie głównie z Yakuzą),
obecnie staje się sposobem wyrażenia własnej osobowości, kreowania wizerunku a nawet podkreślania poglądów
politycznych. Mateusz Dębski (DrakiArt w Strożyskach) oraz
Paweł Piechociński (Studio tatuażu Body Art w Staszowie)
zgodzili się opowiedzieć jak zaczęła się ich przygoda z tatuowaniem, dlaczego ludzie chcą ozdabiać swoje ciała i na co
należy zwracać uwagę przy wyborze tatuażysty.
Mateusz Dębski: – Tatuaże robię
od roku. Interesowało mnie wyrażanie
siebie artystycznie więc postanowiłem
spróbować. Nie liczyłem nawet, że będą
z tego jakieś pieniądze lecz z czasem stało
się to moją pracą i zajmuje większość
mojego czasu. Tatuaże są sposobem na
wyrażenie siebie, swojej osobowości.
Odzwierciedlają charakter danej osoby,
często są też sposobem upamiętnienia
czegoś. Styl tatuażu to coś podobnego
do stylu ubierania. Każdy styl różni się
techniką. Oldschool, newschool, 3d,
tatuaże realistyczne - to jedne z najpopularniejszych stylów.
Paweł Piechociński: – Moja przygoda
z tatuażem zaczęła się około 5 lat temu.
Od dzieciństwa zajmowałem się rysowaniem, kształtując swoją wyobraźnię,
którą starałem się przedstawić na kartce
papieru. Moje pierwsze „bazgroły” powstawały na podstawie bajek w postaci
komiksów. Poszerzając swoją wiedzę
i chęć rozwijania swoich umiejętności
zacząłem interesować się naturą oraz
otaczającym mnie środowiskiem, które
również starałem się pokazać na kartce
w postaci krajobrazu. W moje zainteresowania wpadły także mroczne motywy,
które królują w moich pracach do dziś
(min. czaszki, śmierć czy „kostuchy”).
Tatuowanie było dla mnie jak próba
poznania jeszcze innej techniki, przelanie swoich myśli na jeszcze ciekawsze
płótno, którym była ludzka skóra. Można
powiedzieć, że sama ciekawość poznania
wszystkich etapów – od ustalenia wzoru,
przez projekt i przygotowania po samo
„dziaranie” sprawiło, że chciałem tym
się zajmować. Uważam, że jest to bardzo ciekawy i inspirujący, choć bardzo
odpowiedzialny pomysł na życie. Tatuaż
jest dla mnie ozdobą ciała, wyrażeniem
swoich poglądów, uczuć a nawet religii. Uwiecznieniem jakiegoś ważnego
wydarzenia lub pewnego etapu naszego
życia.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu tatuaże były kojarzone jako element
wyróżniający osobę, która odbywała
karę więzienia. Czy ta sytuacja uległa
zmianie?
M.D.: – Uległo ogromnej zmianie
choć... zagorzali katolicy i osoby starsze
nadal krzywo na to patrzą.
P.P.: – Na szczęście takie podejście
do ludzi wytatuowanych już odchodzi
do lamusa. Niestety, nie zmieniło się to
u osób starszych, które dalej uważają
osobę z tatuażem za kryminalistę lub
bandziora, złodzieja etc. Wielki krok
w przód robi dzisiejsza młodzież, która,
jak widzę po swoich klientach oraz nawet
tych chcących się tylko czegoś dowiedzieć o tatuażu, coraz częściej odwiedza
progi mojego studia.
Kto najczęściej decyduje się na
tatuaże?
M.D.: – Nie ma szczególnej różnicy.
Mnóstwo dziewczyn decyduje się na
tatuaż, często też spotykam się z osobami starszymi, które zawsze marzyły
o tatuażu i dopiero teraz decydują się na
jego wykonanie.
P.P.: – Uważam że nie ma konkretnego
podziału na jakieś ugrupowania lub wiek,
pomijając oczywiście osoby uprzedzone
do tatuażu. Jest to bardzo zróżnicowane.
Miałem osoby niepełnoletnie, które za
zgodą rodzica przychodziły sobie coś
niewielkiego wytatuować, ale miałem też
osoby po 40-ce, które już nie pierwszy
raz odwiedzały studio i nieraz miały
styczność z tatuażem.
O czym może informować nas
tatuaż? Czy to tylko modny element
czy sposób wyrażenia/ podkreślenia
swojego charakteru/osobowości?
D.M.: – Tatuaż może przekazać mnóstwo informacji. Wiele tatuaży robi się
dla upamiętnienia czegoś ważnego lub
pokazania swoich zainteresowań, hobby
lub rzeczy, które po prostu są dla kogoś
w życiu ważne .
P.P.: – Tatuaż dla osób trzecich może
mówić wszystko i nie mówić nic. Najważniejsze, że „nosiciel” wie co dla niego
znaczy. Często jest tak, że klient chce
uwiecznić pewne wydarzenie ze swojego
życia na wybranej części ciała w postaci
ciekawego rysunku lub po prostu napisu.
Większe projekty ustala i komponuje
się już indywidualnie z klientem. Tatuaż
może także wyrażać jakieś zainteresowania lub zawód np. mechanik – może sobie
zażyczyć „biomechanikę” z uwzględnie-
w „tribalach”, na których widok (z tego
co wiem) żaden tatuażysta nie tryska
radością – wykonując coś, co tak naprawdę nic nie znaczy, jest po prostu tylko
„parą” poprzeplatanych wzorków. Teraz
w modzie i trendzie tatuowania są bardzo
często twarze lub połączone z twarzami
motywy demoniczne lub religijne.
Podnosi to poprzeczkę w dziedzinie tatuowania oraz pokazuje dużo ciekawszy
efekt końcowy niż tribal.
przychodzi do mnie z wytatuowanymi
rękami abym zrobił mu przykładowy
znak nieskończoności.
M.D.: – Często to mówię: nie przepadam za tatuowaniem np. piórek i tym
podobnych. Staram się zawsze namawiać na stworzenie czegoś swojego
i niepowtarzalnego. Nie warto kierować
się modą. Przy wyborze wzoru najlepiej
pomyśleć trzy razy i wybrać coś co
pokaże pewno przesłanie.
mówić lub wykonać po prostu w innym
stylu. Im większy staż z tatuażem, jak
z resztą w każdej dziedzinie, tym więcej
doświadczenia, wiedzy i wprawy. Ja do
tego dążę i myślę, że w przyszłości będzie
coraz mniej wzorów, których mogę teraz
odmówić.
Na co należy zwracać uwagę wybierając dane studio tatuażu/tatuażystę?
M.D.: – Nie warto liczyć jedynie na
spostrzeżenia znajomych. Przed pod-
D.M.: – Myślę że tak jak style i techniki się zmieniają, a sprzęt do robienia
tatuażu staje się coraz doskonalszy, tak
kiedyś na pewno trendy się zmienią.
To co teraz jest „na fali” stanie się już
niechciane.
Czym najlepiej się kierować wybierając wzór tatuażu? Od kilku lat często
widuję osoby z wytatuowanym np.
znakiem nieskończoności lub napisem,
który widziałam już dziesiątki razy.
Czy zdarza się Panom np. uprzedzać
Tatuujecie Panowie częściej własne
projekty czy te, które przynosi dany
klient? Jaka jest tu rola tatuażysty czy
często doradzacie bądź... odradzacie?
M.D.: – Każdy wzór przerysowuję
po swojemu i chyba nigdy nie zrobiłem
takiego wzoru, który ktoś sam przyniósł .
Mam stałych klientów, którzy nie wiedzą
czego chcą i liczą tylko na moją fantazję.
Często odradzam nieprzemyślane tatuaże
lub wzory typu imię partnera - to coś
czego można żałować i to bardzo.
klienta, że dany wzór jest obecnie
popularny i tatuuje go sobie bardzo
dużo osób?
P.P.: – Czym się kierować? Znaleźć
odpowiedni temat w sobie - nie ma tego
w żadnych katalogach czy wzorach.
Trzeba się głęboko zastanowić nad swoją koncepcją. Jeśli każdy podchodziłby
w ten sposób na pewno nie byłoby
powtarzających się tatuaży. Niestety,
dużo osób chce sobie zrobić coś co po
prostu się podoba, nie zastanawiając
się tak naprawdę co oznacza. Pomimo
uprzedzeń klienci jednak decydują się
na „powszechne” wzory. Być może jest
to efekt początku z tatuażem, ciekawość
jakie odczucia niesie za sobą jego robienie. Nie wyobrażam sobie kogoś kto
P. P: – Mówiąc o tatuażu z przesłaniem – jeśli klient jest bardzo młody
i nie wie tak naprawdę czego by chciał
pomimo naprowadzania go na chociaż
jakiś motyw, lepiej odradzić takiej osobie,
przynajmniej na razie, tatuowanie się. Ta
decyzja musi w nas po prostu „dojrzeć”.
Często zdarza się, że klienci przychodzą
ze swoimi projektami lub zdjęciami,
na których się wzorujemy by stworzyć
idealny projekt. Jeśli chodzi o moje indywidualne projekty to rzadko się zdarza
ktoś chętny, bo po prostu siedzi mu coś
innego w głowie niż mnie.
Czy zdarzyło się Panu odmówić
wykonania jakiegoś wzoru?
P.P.: – Owszem. Jest masa wzorów
których wykonania byłbym w stanie od-
jęciem decyzji należy przejrzeć prace
danego tatuażysty i ocenić samemu ich
jakość. Trzeba pamiętać, że nie każdy kto
ma ferrari jest kierowcą wyścigowym –
tak samo nie każdy kto ma studio jest
profesjonalistą. Higiena to podstawa –
jednorazowe igły czy czyste stanowisko
pracy.
P. P.: – Pierwsza i najważniejsza
sprawa to nasze zdrowie więc należy się
upewnić czy w studiu jest czysto, miejsce pracy odpowiednio zabezpieczone,
a narzędzia pracy, igły, gryfy, są sterylnie
zapakowane i jednorazowe. Jeśli gryfy
są wielokrotnego użytku, można się zapytać o sposób ich sterylizacji, do czego
niezbędny jest autoklaw. Kolejną sprawą
jest sprawdzenie tatuażysty pod kątem
jego prac - czy jest w stanie odwzorować
to czego chcemy. Różni tatuażyści mają
różne style, dlatego najczęściej w studiu
jest kilku tatuujących. Ja na przykład
nie przepadam za pracami liniowymi,
geometrycznymi, symetrycznymi. Jeśli
wszystko jest tak jak być powinno,
a tatuażysta spełnia nasze wymagania,
to „zaklepujemy” termin i czekamy na
„dziaranie”.
Czy klient powinien poinformować
tatuażystę np. o tym, że jest alergikiem?
D.M.: – Przed każdym tatuażem klient
wypełnia ankietę, w której informuje
o alergiach i problemach zdrowotnych.
W większości przypadków dobre farby
dostępne na polskim rynku pochodzą
z Niemiec, Anglii lub USA. Są rodzaje
tuszu wysoce uczulające np. czerwony.
P.P.: – W studiu przeprowadzam
ankietę odnośnie chorób przewlekłych
oraz między innymi alergii. Jeśli występuje alergia na któryś ze składników
tuszu może dojść do powikłań, dlatego
wykonujący może odmówić zrobienia
tatuażu takiej osobie, podobnie w przypadku chorób serca, epilepsji, hemofilii
itp. Można ewentualnie skonsultować się
z lekarzem prowadzącym czy nie widzi
przeciwwskazań do wytatuowania się.
Kaja Mrozowska
Tatuaże Pawła Piechocińskiego
Tatuaże Mateusza Dębskiego
niem tłoka trybu czy jakichś przewodów,
osoba zajmująca się fotografią może
sobie wytatuować np. swój pierwszy
aparat etc. Dlatego osoby oglądające
czyjeś tatuaże nie powinny mówić „ja
bym sobie czegoś takiego nie zrobił” to jest oczywiste, ponieważ każdy ma
swoje pomysły i swoje przemyślenia,
postanowienia i przeżycia.
Jak jest z modą w dziedzinie tatuażu? Jeszcze w latach 90 tribale
przeżywały boom, a następnie ludzie
masowo je zakrywali. Myśli Pan, że
za jakiś czas stanie się tak np. z oldschoolami?
P.P.: – Niekoniecznie. W stylu „oldschoolu” można coś wyrazić, jak już
wspomniałem wcześniej. Natomiast
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
„Mała nabierz ciała” ostrowieckiej
grupy Masterteam – to niewątpliwie największy hit tegorocznego
karnawału. Za sprawą teledysku
emitowanego od połowy stycznia przez wiodące stacje telewizyjne z muzyką dyskotekową
(Disco Polo Music, ITV) oraz portal Disco-Polo Info, o Masterteam
dowiedział się cały kraj.
Ostrowiecki zespół okrzyknięto
objawieniem i rewelacją sezonu, tak
samo jak pół roku wcześniej stało się
w przypadku innej utworzonej przez
ostrowieckich muzyków disco-polowej
grupy Champion. Założyciel i lider
Masterteam – Robert Nowak, w branży
bardziej znany jako „Drops”, na taki
sukces czekał prawie ćwierć wieku:
– Używając poprzedniej, obowiązującej do grudnia 2015 roku nazwy czyli
Trio Masters występowaliśmy od 1993
roku. Już wtedy powstały piosenki,
które teraz po odświeżeniu, w nowych
wersjach bardzo się podobają i trafiają na
listy przebojów, o czym kiedyś nawet nie
marzyliśmy. Ale to chyba efekt naszego
awansu do pierwszej ligi wykonawców
disco polo – mówi Robert Nowak, jedyny
muzyk, jaki został z pierwszego składu
Trio Masters.
Discopolowiec
z rockowymi korzeniami
Bywalcom dyskotek i fanom discopolo być może trudno w to uwierzyć,
ale Robert Nowak na przełomie lat 80.
i 90. ubiegłego wieku grał na perkusji
w awangardowym jak na tamte czasy zespole Niemy, który działał przy Miejskim
Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim i starał się łączyć elementy dadaistycznego rocka z folkiem. Przedtem
sześć lat uczył się w Państwowej Szkole
Muzycznej I stopnia w Ostrowcu Świętokrzyskim w klasie fortepianu.
– Moimi dodatkowymi instrumentami
były flet oraz perkusja, do której przekonał mnie pan Jerzy Kłonica. To właśnie
on w szkole zakładał zespoły z gitarami,
perkusją, klawiszami oraz saksofonami
czy też trąbkami w składzie. Pierwsze
koncerty dla masowej publiczności
grywaliśmy na tzw. wrotkarni ośrodka
rekreacyjnego Rawszczyzna. Szkołę
muzyczną ukończyłem w 1987 roku,
niedługo później bo w 1988 r., utworzyliśmy zespół Niemy. Odnosiliśmy
nawet pewne sukcesy, w Ostrowcu
mieliśmy wielu fanów, uczestnicząc
w rockowych festiwalach i przeglądach
jeździliśmy po całym kraju. Jako support
wystąpiliśmy m.in. przed legendarnym
Dezerterem w Sandomierzu. Szło nam
nieźle, ale wszystko rozleciało się, gdy
nasz frontman Tomek Cisek wyjechał do
Stanów Zjednoczonych, a basista Czarek
założył swój zespół – zdaje się był to
Central Park. Ja razem z Marcinem Walasem i Rafałem Chojnackim w 1993 r.
utworzyliśmy Trio Masters, od początku
traktując zespół jako typowo biznesowe
przedsięwzięcie – wspomina Robert
Nowak. Dodając, że Rafał Chojnacki gra
teraz gra w Championie, a Marcin Walas
w Riva Band.
Przez Trio Masters przewinęło się
wielu muzyków, m.in. Grzegorz Irek,
Roman Harabin, na krótko przed zmianą
nazwy do składu dołączyła Anita Piwnik,
utalentowana saksofonistka grająca także
w Orkiestrze Dętej MCK.
– Trudno zliczyć ile setek razy udało
nam się wystąpić w ciągu tych ponad
dwudziestu lat, gdy graliśmy jako trio.
Na pewno najważniejszy był koncert
charytatywny, jaki z myślą o pomocy dla
chłopczyka chorego na mukowiscydozę
kilka lat temu samodzielnie zorganizowaliśmy w ostrowieckim kinie „Etiuda”.
Zaprosiliśmy do udziału kilka zaprzy-
Ostro-disco-polo
PRZEBOJOWY
MASTERTEAM
jaźnionych zespołów, m.in. Szarotkę.
Bardzo miło wspominamy także trzecie
miejsce na ogólnopolskim przeglądzie
zespołów dyskotekowych w Kobylnicy
koło Wrocławia, która obecnie jest
jednym z głównych krajowych centrów
disco-polo .Graliśmy tam już w 1995
roku. Wtedy także nagraliśmy nie tyle
płytę, co kasetę Trio Masters, która
ukazała się w niewielkim nakładzie i nie
odniosła sukcesu. Teraz to pewnie duży
rarytas dla naszych fanów – ze śmiechem
dodaje wokalista i lider Trio Masters
i Masterteam.
Mandolinista za perkusją
Dariusz Kądziela, obecny perkusista,
a bywa, że i gitarzysta Masterteam
swoją przygodę z muzyką rozpoczął
jako 9-letnie dziecko ucząc się gry na…
mandolinie:
– Moim pierwszym nauczycielem był
pan Krzak, który stwierdził, że jestem
za mały do utrzymania gitary. Wiele
lat później razem z czterema kolegami
z Bodzechowa założyliśmy zespół Afisz,
który stał się gwiazdą tzw. muzyki chodnikowej, a także szalenie popularnych
cyklicznych audycji radiowych takich jak
„Graj kapelo, goście proszą” czy „Kielecki Koncert Życzeń”. Niezapomniane
przeżycie z tamtego okresu to wielki
koncert w kieleckiej hali „Iskra”, gdzie
zagraliśmy m.in. z Lampą Alladyna,
Markiem i Agatą Strzeszkowskimi oraz
Efektem – wspomina D. Kądziela. Afisz
miał spore dokonania fonograficzne,
bo firma z Łodzi wydała cztery kasety
bodzechowskiego zespołu, które bardzo
dobrze sprzedawały się na targowiskach
czy chodnikowych straganach, które nota
bene dały nazwę nurtowi muzycznemu
bezpośrednio poprzedzającego to, co dziś
określamy jako disco polo.
– We wczesnych latach 80. mieliśmy
mnóstwo występów, bardzo często
grywaliśmy, nie tylko na weselach, ale
i podczas przeglądów organizowanych
zwłaszcza w gminnych ośrodkach
kultury. Najbardziej zapamiętałem te
z czasów stanu wojennego. Gdy zmarł
nasz bardzo dobry saksofonista i trębacz
Janusz Czajkowski, zostało nas tylko
trzech i już wtedy Afisz powoli zaczął
gasnąć i „schodzić z afisza” – mówi
obecny perkusista Masterteam. Swoich
kolegów z zespołu zna od dawna, bo
Dariusz Czuba dołączył do Afisza na
krótko przed rozwiązaniem tego zespołu.
Wtedy Robert Nowak namówił ich by
uzupełnili skład Trio Masters.
– Pierwszy raz wspólnie zagraliśmy na
balu sylwestrowym i od tej pory ciągniemy razem ten wózek. Jest coraz lepiej,
są chęci i zapał, pomysłów też nam nie
brakuje – zapewnia Dariusz Kądziela.
Efekt-owny Dariusz
Gitarzysta i akordeonista oraz drugi
wokalista MasterTeam Dariusz Czuba,
podobnie jak jego imiennik zza perkusji,
wywodzi się z tzw. bodzechowskiego
zagłębia muzyki chodnikowej. Był założycielem grupy Efekt, doskonale znanej
z cieszących się szaloną popularnością
sobotnich i niedzielnych audycji Radia
Kielce oraz setek występów przy różnych
okazjach.
– Tak jak Afisz i Szarotka graliśmy
w Bodzechowie, początkowo w piątkę.
Przez 15 lat na gitarze basowej grał
z nami były prezydent Ostrowca Świętokrzyskiego dwóch kadencji – Jarosław
Wilczyński i obiektywnie muszę przyznać, że doskonale dawał sobie radę.
Z uwagi na pracę w policji, która nie
dawała mi możliwości grywania we
wszystkie weekendy, w pewnym momencie musiałem odejść z Efektu,
a potem po śmierci Janusza Czajkowskiego, na krótko dołączyłem do Afisza.
W składzie Trio Masters znalazłem się
dość przypadkowo, bo kiedyś Robertowi
potrzebny był muzyk do zagrania na
akordeonie marsza na weselu w zastępstwie za Grześka Irka, który miał wtedy
13
– Reżyser Dominik Rakoczy w scenariuszu uwzględnił wiele naszych sugestii.
Przy realizacji pomogli nam nasi ostrowieccy przyjaciele, dzięki czemu clip nagrywaliśmy w nowej, „podziemnej” sali
„Słonecznej Werandy” u Jarka Cichonia.
Całą scenografię tj. rampy i oświetlenie
udostępnił nam DJ Gomezzz, przez co
udało się stworzyć typowo dyskotekowy klimat. Małego fiata z logo naszego
zespołu udostępniło nam zaprzyjaźnione
ostrowieckie stowarzyszenie. Wszystkim
jesteśmy bardzo wdzięczni – zapewniają
muzycy Masterteam.
W clipie „Mała nabierz ciała” tytułową
rolę zagrała znakomita zawodniczka
fitness Justyna Jedlikowska, której towarzyszyły tworzące balet Daria i Ola. Z jej
inicjatywy kilka scen nakręcono w siłowni „Olimpia” na Stawkach, niedaleko
„Słonecznej Werandy”. Praca z ekipą
filmową trwała 14 godzin, rozpoczęła się
o ósmej rano od spotkania z fryzjerkami,
kosmetyczkami i wizażystkami.
– Zrobiły nam makijaże, powiedziały
w co się ubrać i zaczęła się wyglądająca
na ekranie jak świetna zabawa ciężka
praca. Zszokowała nas ogromna ilość
dubli czyli powtórek, co dotyczyło
zwłaszcza Justyny i jej zespołu, choć
nie tylko, bo Robert w siłowni musiał ze
dwieście razy wycisnąć 42 kilogramy,
jakie sam lekkomyślnie założył sobie na
sztangę, bo chciał pokazać, że „nie jest
leszczem”. Potem przez trzy dni cierpiał
przez zakwasy – wspominają jego koledzy z zespołu, jednocześnie chwaląc
saksofonistę Krzyśka za talent aktorski,
jakim wykazał się na planie teledysku:
– Po raz pierwszy stanął przed kamerą, i bardzo przekonująco zagrał rolę
dyskotekowego amanta preferującego
dziewczyny o bujnych kształtach, których brakowało tytułowej Małej. Równie
znakomicie spisały się panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Szewnej, które w refrenie głośno skandują – Mała, nabierz
ciała!!!, a także zaproszeni za pośrednictwem Facebooka statyści, a w zasadzie
raczej wolontariusze obsadzeni w rolach
bawiących się klubowiczów.
Wiosenna ofensywa Masterteam
ważny wyjazd. Obydwaj zgłosili się do
mnie z taką propozycją, no i jako dubler
zagrałem z Robertem jedną imprezę,
potem kolejną i tak już dziewięć lat
ze sobą współpracujemy. Z Darkiem,
który pojawił się w Trio Masters po
ostatecznym odejściu Grześka z powodu
podjęcia nowej pracy, gramy już siedem
lat – wyliczył ex-lider Efektu.
Mała nabrała ciała!
Przemiana Trio Masters w Masterteam
dokonała się 2 grudnia 2015 r. Niedługo
później w studiu w Sochaczewie „Drops”
i dwóch Darków, przy wsparciu saksofonisty i zarazem producenta – Krzysztofa
Fulary, nagrali pierwsze trzy piosenki
sygnowane nową nazwą zespołu. Są
to „Mała nabierz ciała”, „To ona” oraz
„Jej uśmiech”. Wszystkie są utrzymane
w podobnym, charakterystycznym dla
Masterteam radosnym stylu, gdzie syntetycznym brzmieniom keyboardów towarzyszą „żywe” instrumenty – saksofon
i perkusja. W grudniu 2015 r. w Ostrowcu
Świętokrzyskim ekipa Rakoczyfilm
z Kielc nakręciła teledysk do „Małej”,
który od kilku tygodni pokazują wiodące
telewizyjne stacje i portale z muzyką
dyskotekową.
Muzykę i tekst „Małej” Robert Nowak napisał dawno, bo w 1992 roku,
podczas służby wojskowej. Teraz po
„lekkim liftingu” piosenka uplasowała
się w pierwszej trójce listy Top 20 Disco
Polo. W swoim repertuarze Masterteam
ma jednak także premierowe, niedawno
skomponowane piosenki. Jedną z nich
jest „Jej uśmiech”, który to utwór ma stać
się kolejnym singlem i być może - tak jak
„Mała”– wielkim przebojem.
– W marcu nakręcimy teledysk, by wypromować „Jej uśmiech” jeszcze przed
świętami, a do końca roku chcielibyśmy
mieć cały repertuar na naszą debiutancką
płytę, nagrać ją i wydać, co ostatecznie zaszufladkuje nas jako wykonawców nurtu
disco-polo. Do tej pory, w zależności od
charakteru imprezy i publiczności, dobrze
radziliśmy sobie zarówno z repertuarem
tanecznym, jak i bardziej popowym czy
też rockowym, ale teraz chyba trzeba
będzie się jednoznacznie określić –
przypuszczają autorzy i wykonawcy hitu
tegorocznego karnawału.
„Mała nabierz trochę ciała!” – krzyczała młodzież w Ostrowcu Świętokrzyskim i Opatowie podczas koncertów
towarzyszących Finałowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, klubowicze
w tarnobrzeskim Maximie (gdzie Masterteam wielokrotnie występował u boku
takich ikon disco-polo jak Akcent i Power
Play), czy też uczestnicy ostatkowego
balu kostiumowego w ostrowieckim
Pałacu Tarnowskich. Na wiosnę i lato
muzycy zapowiadają wielką ofensywę
koncertową – będziemy oklaskiwać ich
na imprezach w całym kraju.
Norbert Zięba
14
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
Słowianie szczególną czcią
otaczali drzewa, gaje i źródła.
W późniejszym okresie stare
tradycje uświęciło chrześcijaństwo do dziś śpiewana jest
pieśń religijna: ”Chwalcie łąki
umajone, góry, doliny zielone, chwalcie cieniste gaiki,
źródła i kręte strumyki”.
W święto Bożego Ciała zostało
coś z pogaństwa, gdyż uczestnicy
procesji zbierają gałązki roślin
z 4 ołtarzy dla zapewnienia powodzenia w życiu codziennym.
W tradycji ludowej i literaturze
drzew też nie brakuje. Jarzębiny
pytano, „któremu serce dać”, Jan
Kochanowski zachęcał do odpoczynku pod lipą i sławił walory
miodu lipowego, podobnie czynił
to Teofil Lenartowicz mówiąc „
lipo zielona, drzewo ojczyste”.
Któż z nas nie zna zabawy „Jawor,
jawor, jaworowi ludzie”, a później
pod jaworem spotykali się Laura
i Filon. Tomasz Judym cierpiał nad
rozdarta sosną, a Stefan Żeromski
pisał o puszczy jodłowej: „Puszcza
jest niczyja- nie moja, ani twoja, ani
nasza, jeno Boża, święta”.
Wierzby należą do najpospolitszych drzew w krajobrazie wsi
polskiej. Wierzba była symbolem
budzącego się życia i płodności.
Tradycyjne palmy wierzbowe
są do dziś święcone w Niedzielę
Palmową, połykane z nich „bazie”
zapewniały zdrowie i dostatek na
cały rok. Starożytna wiedza przekazuje nam informacje o magicznych
właściwościach jesionu, należało
przekłuć kurzajkę nie używaną
jeszcze szpilką, którą wcześniej
wbito w jesion, wypowiadając
przy tym stosowane na tę okazję
zaklęcie: „Jesionie, jesionie proszę
odkup ode mnie tę kurzajkę”. Klon
ma również działanie magiczne,
pobudza i uświęca miłość cielesną,
przy czym dwoje zainteresowanych sobą ludzi musi się szczerze
kochać. Uaktywnia sferę serca
i narządów płciowych.
Brzoza w Polsce rośnie wszędzie. Słowianie uważali brzozę
za zwiastunkę wiosny i symbol
wieczności. Gałązek brzozy używa
się dzisiaj przy różnych obrzędach
religijnych np. dekoracje chat
i ołtarzy na Zielone Świątki i Boże
Ciało. Chroniła ona od czarów
i uroków, przynosząc ludziom
szczęście i powodzenie. Świerk
również obdarza ludzi szczęściem,
blisko których domostwa rośnie,
a ochraniając ich pozwala spokojnie żyć. Rzadko spotykany w la-
sach modrzew wspomaga gojenie
urazów, a także wzmacnia układ
odpornościowy i oddechowy oraz
działa przeciwbólowo.
O magicznych właściwościach
drzew można by pisać w nie-
z okolicznych pól dobiega do
mnie nieustający śpiew skowronków polnych. Wczesną wiosną
zakwita, jako jeden z pierwszych
zawilec gajowy, tworząc rozległe,
białe łany.
„na grzyby- w aromatów pełen las
(…). Na grzyby – tu borowik, a tam
dzik”. Natomiast Maria Koterbska
śpiewała „był sobie las, zielony
las (…)”, a w nim „ stał sobie rudy
rydz”.
W gronie przyjaciół i rodziny
odwiedzam las w porze zimowej,
gdzie czeka nas uczta duchowa.
W zależności od pogody obserwujemy oszronione drzewa, zaspy
śnieżne. W mroźne dni słucham
skrzypienia śniegu. Zabieram własnoręcznie przygotowaną nalewkę
dereniową, która zziębniętego
rozgrzeje, zniechęconego podniesie
na duchu, byle tylko zażywać jej
z rozsądkiem.
Po powrocie z zimowego spaceru
rozgrzewam się ziołowymi herbatkami, z ziół które sam w okresie
wiosny i lata zebrałem. Na uspokojenie i dobry stan zdrowia lipa
drobnolistna, na drogi oddechowe
bez czarny, na układ trawienny
mięta, odwar z liści pokrzywy na
regulację przemiany materii.
Do tego, że las jest zdrowy
nikogo nie trzeba przekonywać.
Produkując tlen sprawia, że w metrze sześciennym powietrza ma
o 50 razy mniej bakterii, wirusów
i alergenów niż miasto. To dlatego
już po kilku minutach pobytu w lesie oddech staje się spokojniejszy,
rytm serca bardziej miarowy, a myśli przestają galopować.
Badania potwierdziły, że już półgodzinny pobyt w lesie znacząco
poprawia nastrój osobom w depresji, a dłuższy pobyt wśród drzew
Uzdrawiająca moc drzew
skończoność, dziś w XXI wieku
w dobie medycyny naukowej zadajemy sobie pytanie jak działają na
współczesnego człowieka. Wielu
naukowców na nowo odkrywa
uzdrawiającą moc drzew, nazwy
wracają do współczesnych słów
piosenek „Korale z polnej jarzębiny”, a Urszula Sipińska śpiewała „
Gdzie się drzewo z drugim drzewem dotyka, nic się nie martw,
nazbieramy poziomek (…)”.
Pracowałem w lasach i nadal
jestem prawie na co dzień wśród
magicznych drzew, w lesie zapominam o komputerze i ekonomii
życia. O każdej porze roku las
oddziaływuje na mnie inaczej.
Wiosną soczysta zieleń na bukach
o pięknym pokroju, szerokich koronach i wysokich pniach działa
kojąco. Prawdziwa „świątynia
dumania”. Tu można posłuchać
ptasiej orkiestry, stukania dzięcioła i kukułczych opowieści,
Latem w lesie każdy może dla
siebie znaleźć malowniczy zakątek, w którym odnajdzie ciszę,
spokój i wytchnienie oraz okazję
do obcowania z przyrodą, która
może mieć decydujące znaczenie, jak jej potrzebujemy, dlatego
często przytulam się do drzew, by
oddały mi swoje dodatnie jony,
jest to teoria psychologiczna,
którą rozumie coraz więcej ludzi
i oznacza życie zgodne z naturą,
której nie możemy zniszczyć.
Przecież las w przeszłości był
naszym światem, już starożytni
Rzymianie twierdzili, że drzewa
mają dobroczynną moc, która
działa wzmacniająco na organizm
i koi nerwy, a także dostarczają
nam tlenu. Wystarczy wybrać
się na wycieczkę do lasu, parku
i przytulić się do drzewa!
Jesienią uwidacznia się dekoracyjny charakter drzewostanu, kiedy
następuje tęczowe przebarwienie
liści. Polecam przejście późną jesienią po kobiercu opadłych liści,
które pod podeszwami obuwia
szurają. Jesień to szczyt sezonu
grzybowego. Lasy przeżywają
wówczas prawdziwe oblężenie.
Przed wiekami zbieranie grzybów
nie sprowadzało się jedynie do
ich poszukiwania lecz było wydarzeniem społecznym. Niezwykle
barwny opis grzybobrania utrwalił
Adam Mickiewicz w epopei „Pan
Tadeusz”, „Grzybów było w bród:
chłopcy biorą krasnolice. Tyle
w pieśniach sławione liście (…).
Panienki za wysmukłym gonią
borowikiem, którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem(…)”.
Kabaret Starszych Panów zapraszał
O tej porze roku zbieram bukiew
na tort orzechowy, a kasztany noszę
przy sobie na szczęście i trzymam
je pod łóżkiem wierząc, że zapewnią mi dobry sen, wchłoną złą
energię.
przynosi więcej korzyści niż sen
czy kąpiel – przebywanie w ciszy
daje ukojenie nerwom, a stonowane
światło na leśnych drogach – zmęczonym oczom.
Marek Grys
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
Kłopoty sypialniane
Ż
ycie płciowe jest, wbrew
opinii wielu, bardzo istotną
składową funkcjonowania
zdrowotnego człowieka. Przez ostanie kilkadziesiąt lat można zaobserwować, że o sprawach seksualnych
mówi się znacznie częściej i dużo
bardziej swobodnie niż wcześniej.
Nasza wiedza na ten temat też została bardzo rozwinięta, wspomnieć
tu należy takie sławy, jak: William
Masters, Virginia Johnson czy Alfred Kinsey, których to badania
w znaczący sposób zmieniły nasze
postrzeganie tego zagadnienia. Problemy natury seksualnej dotyczą co
raz większego odsetka osób...hm...,
a może właściwie to stała wartość,
tylko zwyczajnie już nie wstydzimy
się o tym mówić. Lista zaburzeń życia
płciowego jest bardzo długa, dlatego
omówię tylko niektóre z nich.
Brak lub utrata potrzeb seksualnych – występuje wtedy stałe
albo okresowe obniżenie popędu
seksualnego, dążenia do zaspokojenia fizycznego, co wprowadza
dyskomfort lub trudności osobiste.
Rzecz sprowadza się do tego, że
dana osoba traci zainteresowanie
czynnościami płciowymi, staje się
oziębła. Poszukując przyczyn tej
kwestii, warto wziąć pod uwagę
ogólną sytuację życiową pacjenta
– tj. warunki socjo-ekonomiczne,
możliwość intymności, indywidualne
potrzeby osób w danym związku itp.
Tutaj zdecydowanie częściej poszkodowanymi są kobiety, ale właściwie
to może stanowić bardzo poważny
problem dla pary w stałych związkach. Przy doborze leczenia ważne
jest dotarcie do źródła problemu.
Obiecujące wyniki może dawać
terapia z osobą do tego przeszkoloną – tj. psychoterapeutą. Zdarza się
też leczenie za pomocą preparatów
hormonalnych u mężczyzn, którzy
mają osłabiony popęd płciowy – np.
za pomocą pochodnych testosteru.
Awersja i brak przyjemności seksualnej – istotą jest niechęć do genitalnych kontaktów
z partnerem/partnerką albo ich aktywne unikanie. Osoba zmagająca
się z tym odczuwa obawy, lęk lub
wstręt gdy kontaktuje się seksualnie
z drugą osobą. Nasilenie tego uczucia może być różne od niewielkiego
lęku do bardzo intensywnego stresu,
w skrajnych przypadkach może dochodzić do napadów lęku. Osoby tym
dotknięte mogą stosować działania
unikające jak np. wczesne chodzenie
spać, symulowanie chorób, podróżowanie czy nadmierna koncentracja na
pracy. Leczenie psychoterapeutyczne
jest metodą z wyboru.
Brak reakcji genitalnej – kobiety
– mają kłopoty z osiągnięciem lub
utrzymaniem adekwatnego nawilżenia
i pobudzenia narządów płciowych.
Powoduje to nieodpowiednie przygotowanie genitaliów do stosunku
seksualnego co przekłada się nazmniejszenie pozytywnych doznań
i trudne osiąganie satysfakcji fizycznej. To zaburzenie występuje bardzo
często wespół z innymi problemami
życia płciowego. Pomocne mogą być
oddziaływania psychoterapeutyczne
czy środki służące do nawilżania
pochwy.
Mężczyźni – problemem jest
pojawienie się lub podtrzymanie
odpowiedniego wzwodu prącia, które
trwa do zakończenia czynności seksualnych. Niektórzy panowie będą go
osiągać tylko przy masturbacji lub po
przebudzeniu się. Towarzyszy temu
lęk, obawa przed niepowodzeniem
w łóżku czy nadmierną koncentracją nad czynnościami seksualnymi.
U około 1 na 5 mężczyzn ten problem ustępuje samoistnie. Częstość
jego występowania koreluje z ocena
partnera płciowego, brakiem zainteresowania kobietą czy intensywnością i jakością relacji. Zdecydowanie
częściej dotyczy to starszych panów.
Bardzo często współistnieją z tym
inne zaburzenia. W leczeniu wykorzystuje się psychoterapię oraz
bardzo popularne preparaty poprawiające wzwód jak np. sildenafil
(znana Viagra) czy jego pochodne
(bardzo ważnym jest poinformować
o zażywaniu takich środków lekarza
a przypadku leczenie kardilogicznego).
Zaburzenia orgazmu – dochodzi
tutaj do znacznego opóźnienia lub
braku orgazmu po prawidłowej fazie
podniecenia. U pań, oceniając to,
należy brać pod uwagę ich zdolność
do odczuwania orgazmu, która zależy
m.in. od doświadczenia i odpowiedniej stymulacji seksualnej. U kobiet
ponadto może to się wiązać z niską
samooceną, niezadowoleniem ze
swego ciała, niesatysfakcjonującą
relacją z partnerem. Ich zdolność
do odczuwania orgazmu rośnie
wraz z wiekiem, poznaniem swego
ciała i ilością przebytych kontaktów
płciowych. Wg statystyk nawet co
czwarta kobieta nie przeżywa orgazmu w I roku po ślubie. Natomiast
u panów zdarza się, że wytrysk nasienia może zostać osiągnięty podczas
masturbacji albo krótko po obudzeniu ze snów o tematyce erotycznej.
Wbrew pozorom może się wydawać,
że mężczyzna powinien być dumny,
że bardzo długo „dochodzi’’ i dzięki
temu stosunek trwa dłużej, niestety
panowie zmagający się z tym są
odmiennego zdania, takie sytuacje
są dla nich tak samo frustrujące jak
dla osób, co zbyt szybko „kończą’’.
Tutaj znów z pomocą może nam
przyjść oddziaływanie psychoterapeutyczne.
Wytrysk przedwczesny – jest to
występowanie ejakulacji podczas
bardzo niewielkiej stymulacji, jeszcze przed penetracją pochwy, w trakcie lub tuż po tym, istotnie za wcześnie, aby mężczyzna mógł osiągnąć
satysfakcję ze stosunku. Wielu cierpiących na to jest w stanie lepiej się
kontrolować podczas masturbacji niż
przy prawdziwym zbliżeniu. Często
prowadzi to do problemów w relacji
z kobietą, wywołuje lęk przed współżyciem, a w ciężkich przypadkach
może prowadzić do
izolacji społecznej.
W znakomitej większości przypadków
dotyczy to młodych
mężczyzn podczas
ich pierwszych kontaktów seksualnych,
z czasem uczą się
oni kontrolować wytrysk w miarę nabywania doświadczenia. Zdarza się
to niekiedy tylko
podczas kontaktów
płciowych z nową
partnerką. Metodą
leczenia często wymienianą jest ‘’startstop’’, polegająca
na osiąganiu punktu
nasilonego uczucia nadchodzącego
wytrysku nasienia
i tymczasowe wstrzymanie się od
dalszych akcji, po czym ponowne
dojście do tego punktu itd. Ważnym
warunkiem jest silne zaangażowanie
mężczyzny.
Pochwica – polega to na występowaniu mimowolnego skurczu
mięśni otaczających pochwę podczas stosunku lub przy używaniu
tamponu czy w trakcie badania ginekologicznego. U pewnego odsetka
kobiet nawet samo oczekiwanie
powyższych czynności może doprowadzić do skurczu. Natężenie tego
zjawiska może być różne, od dyskomfortu i utrudnienia penetracji
pochwy do całkowitego uniemożliwienia tego czy przedłużającego się
bólu. U części pacjentek pojawia się
tylko przy spółkowaniu, natomiast
przy badaniu ginekologicznym już
nie. Znacznie częściej pojawia się to
u młodych niż u starszych pań oraz
u kobiet o negatywnym podejściu do
seksu czy ofiar przemocy fizycznej,
czy molestowanych. Wg większości autorów najlepszą metodą
leczenia jest wsuwanie do pochwy
przez kobietę a także jej partnera
co raz to większych przedmiotów
(palce, prącie), wymaga to silnej
motywacji kobiety i akceptacji
przez nią takiego modelu leczenia. Wykorzystywane bywają leki
rozluźniające, przeciwlękowe czy
przeciwbólowe.
15
Dyspareunia – zaburzenie występujące zarówno u kobiet jak
i u mężczyzn. Charakteryzuje się
nawracającym lub stałym bólem
w okolicy genitaliów w czasie stosunku seksualnego, tuż po nim
lub niedługo przed. Możemy to
rozpoznać tylko i wyłącznie wtedy,
gdy zostaną wykluczone powody
somatyczne bólu lub inne dysfunkcje
seksualne (np. wspomniana wyżej
pochwica). Przyczynami mogą być
zmiany organiczne w okolicy narządu rodnego, takie jak: wady budowy,
niepodatna błona dziewicza u kobiet,
tyłozgięcie macicy, stany zapalne,
nieprawidłowe relacje z partnerem.
Intensywność bólu może być różna,
a on sam może się pojawiać podczas
każdego kontaktu lub odnosić się jedynie do niektórych metod pieszczot,
sytuacji czy partnera seksualnego.
Czasem może prowadzić do unikania
sytuacji intymnych, zerwania relacji
czy strachu przed nowymi. Leczenie
jest przyczynowe, ważnym elementem jest psychoterapia w przypadku
przewagi czynników emocjonalnych,
ale zawsze obowiązuje działanie
interdyscyplinarne.
Wymienione schorzenia nie wyczerpują oczywiście listy zaburzeń
seksualnych, bowiem jest to temat
bardzo rozległy i dokładne przyjrzenie się mu przekraczałoby ramy
owego periodyku. Intencją mego
zwracania się do Państwa w tej
sprawie jest delikatne oswojenie
z problemami życia płciowego, bowiem w mojej opinii jest to ważna
sfera życia, której problemy silnie
przekładają się na całość funkcjonowania społecznego człowieka.
Weźmy za przykład pary starające się o dziecko, ale nie mogące
współżyć seksualnie. Patrząc z tej
strony na problem nabiera on innego
wymiaru. Problemy seksualne są jak
inne choroby, tzn. trzeba je leczyć!
Do tych kwestii należy podchodzić
całościowo tj. od strony fizycznej
i psychicznej. Pomoc psychiatry
polega na poprowadzeniu pacjenta
pod względem farmakologicznym
oraz wykluczeniu problemów zdrowia psychicznego, które mogą mieć
bezpośredni wpływ na obecność
wymienionych objawów. Na koniec
podkreślę tylko, że udane pożycie
seksualne jest co raz częściej wymieniane jako jeden ze składników
decydujących o dobrej jakości
życia... tak więc nie bójmy się być
szczęśliwi!
Piotr Broda
Lekarz medycyny, psychiatra
1% Twojego podatku zamienimy na 100% dobra
Przekaż Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życia
1% podatku dochodowego.
W polu „Numer KRS” wpisz 0000132424.
Fundacja Domy Wspólnoty Chleb Życia
Jankowice 38, 27-530 Ożarów
tel. 15 839-30-60
kom. 504-198-837
www.skarbyprababuni.org.pl
www.chlebzycia.org.pl
16
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
Lista dystrybucji miesięcznika AKSON
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17.
18.
19.
20.
21.
22.
23.
24.
25.
26.
27.
28.
29.
30.
31.
32.
33.
34.
35.
36.
37.
38.
39.
40.
41.
42.
43.
44.
45.
46.
47.
48.
49.
POWIAT OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI
Urząd Miasta, ul. J. Głogowskiego 3/5, Ostrowiec Św.
Starostwo Powiatowe, Iłżecka 37, Ostrowiec Św.
III Liceum Ogólnokształcące, ul. Sienkiewicza 67, Ostrowcu Św.
Delikatesy Sezam, ul. Jana Pawła II 3 , Ostrowiec Św.
Zakład fryzjerski, ul. Reja11, Ostrowiec Św.
Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, ul. Świętokrzyska 11, Ostrowiec Św.
Miejskie Centrum Kultury, ul. Siennieńska 54, Ostrowiec Św.
Szpital Ostrowiec, Kiosk przy wejściu głównym, Szymanowskiego 11
NSZOZ GOMED, ul. Polna 9, Ostrowiec Św.
MHSI, ul. Żabia 40, Dw. PKS, Ostrowiec Św.
MHSI, ul. Siennieńska 214, Ostrowiec Św.
MHSI, ul. Traugutta 46, Ostrowiec Św.
MHSI, ul. Iłżecka 148, Ostrowiec Św.
MHSI, ul. Kopernika 27/1P, Ostrowiec Św.
MHSI, ul. Kopernika 36/1P, , Ostrowiec Św.
MHSI, ul. Bałtowska 276, Ostrowiec Św.
MHSI, Kol. Robotnicza 66A , Ostrowiec Św.
MHSI, os. Ogrody 6A, Ostrowiec Św.
MHSI (kiosk), ul. Piaski 2/1P , Ostrowiec Św.
Top Market, ul. Iłżecka 60, Ostrowiec Św.
Top Market, ul. J. Kilińskiego 6, Ostrowiec Św.
Top Market, ul. Sandomierska 4, Ostrowiec Św.
Top Market, ul. Iłżecka 175A, Ostrowiec Św.
Top Market, ul. Polna 84, Ostrowiec Św.
Top Market, os. Ogrody 28, Ostrowiec Św.
Top Market, os. Pułanki 19, Ostrowiec Św.
Top Market, os. Słoneczne 14, Ostrowiec Św.
Top Market, ul. Iłżecka 26, Ostrowiec Św.
Top Market, ul. Świętokrzyska 1, Ostrowiec Św.
U masarza, os. Ogrody 37 lok 14U, Ostrowiec Św.
U masarza, Rynek 33, Ostrowiec Św.
U masarza, ul. Grabowiecka 3B, Ostrowiec Św.
U masarza, os. Ogrody 10A, Ostrowiec Św.
Sklep spożywczy, Henryka Chmielowiec, ul. Rudzka 11, Ostrowiec Św.
Wiesława Kopała, os. Patronackie, Pawilon nr 5, Ostrowiec Św.
PPHU Wiolmar, W. Gołdon, Al. J.Pawła II 83 G, Ostrowiec Św.
PPHU Wiolmar, W. Gołdon, Mini- Delikatesy, os. Stawki przy bloku 77, Ostrowiec Św.
Urząd Miasta i Gminy, ul. Warszawska 45 B, Kunów
Urząd Miasta i Gminy, ul. Ostrowiecka 40, Ćmielów
Sklep Robert, Plac Rynek, Ćmielów
Delikaresy Sezam, ul. Sandomierska 243, Ćmielów
Top Market, ul. Sandomierska 237, Ćmielów
Delikatesy Centrum, Rynek 35, Ćmielów
Sklep Smakuś, Grójec 9B, Grójec
Sklep spożywczy, Piaski Brzóstowskie 1
P.P.H.U. Bałrud Delikatesy, Bałtów 25
Sklep Spożywczo- Przemysłowy, Sudół 29
Sklep Spożywczo-Przemysłowy, Okół 214 A
Sklep Spożywczo-Przemysłowy, Okół 21
50.
51.
52.
53.
54.
55.
56.
57.
POWIAT STASZÓW
Starostwo Powiatowe, J. Piłsudskiego 7, Staszów
Sklep owoce, warzywa, prasa, Rynek 16, Staszów
Miejsko-Gminny SPZOZ, ul. Wschodnia 23, Staszów
Zakład fotograficzny Adam Nagórka, ul. Szpitalna 6,Staszów
Urząd Miasta i Gminy, ul. Rynek 1, Osiek
Urząd Miasta i Gminy, ul. Staszowska 15, Rytwiany
Sklep Spożywczy, Rynek 16, Bogoria
CPN, Rynek 6, Bogoria
58.
59.
60.
61.
62.
63.
64.
POWIAT STARACHOWICE
Urząd Miasta, ul. Radomska 45, Starachowice
Galeria Skałka, Pawilon 11 i 12, ul. Armii Krajowej 28, Starachowice
PUH „Żak”, ul. Żeromskiego 8,Starachowice
Agencja Rozwoju Regionalnego, ul. Mickiewicza 1a,Starachowice
Urząd Miasta i Gminy, ul. Wielkowiejska 1, Wąchock
Miejsko- Gminna Biblioteka Publiczna, ul. Kościelna 7, Wąchock
Urząd Gminy, ul. Staszica 3, Brody
65.
66.
67.
68.
69.
70.
71.
72.
73.
74.
75.
76.
77.
78.
79.
80.
81.
POWIAT OPATÓW
Starostwo Powiatowe, ul. Sienkiewicza 17, Opatów
Alchem, ul. Kopernika 6, Opatów
Twój Salon Urody, ul. Partyzantów 2, Opatów
Lewiatan, ul. Partyzantów 2, Opatów
Sklep spożywczo-przemysłowy, Krystyna Żądło, Bidziny 124A
Delikatesy Centrum, Marzena Sałapa, Czekarzewska1, Tarłów
Urząd Gminy, Baćkowice 84, Baćkowice
Urząd Gminy, Wojciechowice 50, Wojciechowice
Urząd Gminy, Sadowie 86, Sadowie
Sklep Barbara Bielecka, Kujawy 35, gm. Iwaniska
Reczka Danuta, Gryzikamień 30, gm. Iwaniska
Sklep spożywczo- przemysłowy, Ujazd 9A, gm. Iwaniska
Sklep spożywczo- przemysłowy, Radwan 4B, gm. Iwaniska
Sklep, ul. Długa 5, Ożarów
Sklep, os. Wzgórze 28, Ożarów
Groszek, os. Wzgórze 27A, Ożarów
Groszek, ul. Kolejowa 46, Ożarów
82.
83.
84.
85.
86.
87.
88.
89.
90.
91.
92.
POWIAT SKARŻYSKO-KAMIENNA
Urząd Miasta, ul. Sikorskiego 18, Skarżysko- Kamienna
Starostwo Powiatowe, ul. Konarskiego 20, Skarżysko-Kamienna
Sklep spożywczo-monopolowy, ul. Grottgera 10, Skarżysko-Kamienna
Sklep spożywczo- monopolowy, ul. Pułaskiego 10, Skarżysko-Kamienna
Sklep spożywczo-monopolowy, ul. Norwida 9, Skarżysko-Kamienna
Sklep spożywczo- monopolowy, ul. Sokola 26, Skarżysko-Kamienna
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, ul. Sikorskiego 19, Skarżysko-Kamienna
Urząd Gminy, ul. Kościuszki 79A, Bliżyn
NZOZ, ul. Emilii Peck 9A, Suchedniów
Bank Spółdzielczy, ul. Mickiewicza 8, Suchedniów
Sklep Spożywczy, ul. Handlowa, Suchedniów
POWIAT SANDOMIERZ
93. Urząd Miasta, ul. Poniatowskiego 3, Sandomierz
94. Spar, ul. Armii Krajowej 1, Sandomierz
95. MOSiR, ul. Koseły 3A, Sandomierz
96. Delikatesy Centrum, Gierlachów 188A, Sandomierz
97. NZOZ, Wilczyce 173, Wilczyce
98. MIG-MED sp. z o.o, Podmiot Leczniczy „Zdrowie” w Świniarach Starych
99. NZOZ Centrum Medyczne „Rokitek”, Sportowa 7, Koprzywnica
100.Sklep Przemysłowy Teresa Jurek, ul. 3-go maja 1, Koprzywnica
101.Apteka Zielona, ul. Spółdzielcza 7, Dwikozy
102.Eskulap pt. apteczny, Świątniki 147, Obrazów
103.Sklep, Samborzec 89, Samborzec
104.Sklep, ul. Sandomierska 35, Klimontów
Nie sztuką jest mieć problem,
sztuką jest dać sobie pomóc
PSYCHOSALOON
Wciąż zastanawiasz się co przyniesie jutrzejszy dzień? Wciąż
myślisz jak rozwiązać trudny dla Ciebie problem, który ma
istotny wpływ na Twoją przyszłość? Wystarczy, że napiszesz
do nas o swoim problemie, a my udzielimy Ci odpowiedzi na
nurtujące Cię pytanie.
Kłócimy się o wszystko
Dzień dobry. Od jakiegoś czasu
w moim związku źle się dzieje. Jesteśmy
ze sobą od 7 lat. Niby żyć bez siebie nie
umiemy, ale ze sobą chyba też, bo co
rusz się kłócimy w zasadzie o wszystko
i o nic. Powód zawsze się znajdzie,
a najgorsze jest to, że z tych naszych
„gorących dyskusji” nic nie wynika,
chyba tylko to, że coraz trudniej nam
jest przechodzić do porządku dziennego, a ja coraz częściej zastanawiam się
czy nasz związek ma jeszcze sens?
Dominka, lat 30
Droga Pani Dominiko. Myślę, że
konfliktów w związku nie da się uniknąć, są niejako wpisane w kontakty
międzyludzkie. Rzeczywiście niejednokrotnie zdarza się tak, że powtarzające się kłótnie oddalają od siebie
partnerów, tworząc w końcu mur nie do
pokonania. Aby tak się nie stało warto
poznać zasady tzw. „konstruktywnej
kłótni”. Po pierwsze należy trzymać się
tematu konfliktu. Wypominanie dawnych przewinień i błędów nie pomoże
w rozwiązaniu aktualnego problemu,
a tylko zaostrzy spór. Po drugie zamiast
mówić „ty” , warto używać komunikatu
„ja” opisując jak zachowanie partnera
wpłynęło na Pani uczucia. Aby konflikt był konstruktywny należy unikać
uogólnień i porównań np. „zawsze się
spóźniasz”, „nigdy nie pamiętasz o moich urodzinach”, „Tomek jest punktualny, czemu ty taki być nie możesz?”,
itp. Lepiej powiedzieć np. „Poczułam
się urażona, kiedy zapomniałeś złożyć
mi życzenia”. Trzeba również pamiętać o tym, aby starać się nie podnosić
głosu, nie domyślać się, ale wysłuchać
się wzajemnie. Korzystne jest również
rozwiązywanie konfliktów na bieżąco,
aby uniknąć nawarstwiania się problemów, ale warto też czasem przerwać
dyskusję i dać sobie chwilę na to, aby
emocje opadły. I rzecz chyba najważniejsza, należy pamiętać, że celem
konstruktywnej kłótni jest rozwiązanie
problemu, a nie rozładowanie emocji,
okazanie władzy czy zranienie partnera.
Doradzam również zapoznanie partnera
z powyższymi zasadami.
Dziecko niepełnosprawne
Urodziłam dziecko z zespołem Downa. Nigdy nawet o tym nie pomyślałam, że mój synek urodzi się niepełnosprawny. Przecież pierwsze dziecko
przyszło na świat piękne i zdrowe.
Wiedziałam, że takie rzeczy się zdarzają, ale nie sadziłam, że przytrafi sie
to właśnie mnie. Nie radzę sobie z tym.
Niem wiem dlaczego los mnie tak pokarał... Czy kiedykolwiek zdołam się z tym
pogodzić? Co robić i jak dalej żyć?
Agnieszka lat 37
Droga Pani Agnieszko. Narodziny
dziecka z zespołem Downa czy inną
odmiennością, są dla wszystkich rodziców bardzo trudnym i szokującym
doświadczeniem. Decydując się na bycie rodzicem nikt przecież nie zakłada,
że jego dziecko będzie „inne”. Pierwszą
reakcją jest zazwyczaj szok i rozgoryczenie, poczucie krzywdy, złość
czy wreszcie lęk i pytania „co dalej?”
Typową reakcją rodziców dzieci, które
rodzą się z pewnymi dysfunkacjami
zwłaszcza intelektualnymi jest początkowe wyparcie problemu i niekiedy
odrzucenie dziecka. Najprawdopodob-
niej podobnie jest w Pani przypadku,
więc proszę z tym nie walczyć. Ma
Pani prawo tak czuć. Nie powinna Pani
robić sobie z tego powodu wyrzutów,
ale dać sobie więcej czasu na oswojenie
się z nową sytuacją. Niektórym pomaga
wiara, innym grupa wsparcia rodziców
z podobnymi doświadczeniami. Z czasem patrząc na swoje dziecko, przestanie Pani dostrzegać jego „inność”
i zadawać sobie pytanie „dlaczego to
spotkało właśnie mnie?” Umacniając
więź ze swoim synkiem istotniejsze
stanie się to jak mu pomóc i sprawić,
aby był szczęśliwy. Myślę, że nie należy wybiegać zbyt daleko w przyszłość,
bo emocje w jakich się teraz Pani znajduje, podsuwają zapewne same czarne
scenariusze. Lepiej skoncentrować
się na przepracowaniu swoich emocji
i jak najwcześniejszym rozpoczęciu
kompleksowej rehabilitacji, która jest
niezbędna dla rozwoju Pani synka. Proszę pamiętać, że Pani dziecko poprzez
swoją „inność” jest jedyne w swoim
rodzaju, a Pani rodzicielstwo choć różniące się od doświadczeń z poprzednim
dzieckiem, wcale nie musi być gorsze.
Pozdrawiam serdecznie!
Wiesia Pacholec-Maślak
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
17
Spotkania z diagnostyką
W naszej gazecie rozpoczynamy cykl artykułów poświęconych zagadnieniom badań
laboratoryjnych.
Wszyscy, jedni częściej inni rzadziej, przychodzimy do gabinetów
zabiegowych, w celu zrobienia
sobie badań. Do analizy oddajemy
krew, mocz, wymazy, po czym
otrzymujemy wyniki. Często nie
potrafimy ich zrozumieć, wyciągnąć odpowiednich wniosków.
Czasem niepotrzebnie wpadamy
w panikę. Możemy też przeoczyć
ważny sygnał. Nie zawsze wiemy
jakie warunki trzeba spełnić przed
pobraniem krwi. Moje artykuły
pomogą Państwu w prawidłowym
przygotowaniu się do badań, interpretacji wyników i obalą niektóre
mity.
krew w moczu, pojawienie się
dziwnego, nieprzyjemnego zapachu moczu, krew w kale, uporczywe krwawienia z dróg rodnych
u kobiet – badania należy wykonać
natychmiast, bez względu na porę
dnia i spożyte posiłki. Wystarczy
nie przyjmować pokarmów i nie
pić słodkich napojów dwie godziny
przed pobraniem krwi.
Co to znaczy „ na czczo” ? Często słyszymy, że przez pobraniem
bardzo mu zależy na pobraniu krwi
właśnie w tym dniu. Kłułyśmy go
6 razy, za każdym razem udawało
się pobrać tylko parę kropel krwi.
Dopiero po napojeniu naszego Pana
trzema szklankami wody i odczekaniu 30 minut przyszedł sukces.
W tym dniu pracowałyśmy we trzy
i każda z nas umiała dobrze pobierać krew. Obawiam się jednak, że
nasz Pacjent nie myślał o nas jak
o profesjonalistkach.
Przygotowanie do badania
Jeżeli planujemy wykonać badania laboratoryjne, to należy
zawsze wiedzieć czy z ich wykonaniem możemy czekać, czy też
nie. Należy rozdzielić skierowanie
na badania kontrolne i na badania
w stanach nagłych.
Przypadek 1. Pacjentka skarży
się u lekarza POZ na złe samopoczucie, ogólne osłabienie, rozdrażnienie. Lekarz na skierowaniu
zleca wykonie morfologii, OB,
TSH, fT4, ogólne badanie moczu.
Stan pacjentki pozwala na zwłokę
2-3 dni. Może spokojnie zaplanować wizytę w Punkcie Pobrań
i przygotować się do niej. Badania
zlecane przez lekarza rodzinnego,
służą zdiagnozowaniu choroby, jej
kontroli oraz profilaktyce.
Przypadek 2. Pacjentka ma
mięśniaki macicy, nieprzerwanie
obficie krwawi od 9 dni, skarży
się lekarzowi POZ – ten zleca wykonanie morfologii. Stan pacjentki
może być poważny, badanie należy
wykonać natychmiast. Chora mogła utracić dużo krwi i konieczna
będzie hospitalizacja. Gdy mamy
ostre objawy choroby, takie jak:
wysoka temperatura, ból brzucha,
krwi mamy być na czczo. Oznacza
to, że poprzedniego dnia powinniśmy zjeść lekką kolację do godziny
20.00. Rano nic nie jeść, ale wypić
szklankę czystej wody np. mineralnej niegazowanej. Jeżeli badania
wykonujemy w okresie letnim,
gdy panuje wysoka temperatura,
powinniśmy wypić do dwóch
szklanek wody. Woda jest ważnym
składnikiem naszego ciała, w tym
również krwi. Jeżeli przychodzimy
na badania odwodnieni, to często
pojawiają się kłopoty z pobraniem.
Krew jest zagęszczona, krzepnie,
nie pojawia się w probówce – mimo
obecności igły w żyle. Wtedy pani
pielęgniarka ruszając igłą, funduje
nam, niekoniecznie przyjemne „
poszukiwania”. Miałam kiedyś taki
przypadek: lato, upał ok 30 stopni, do punktu pobrań przychodzi
spóźniony pacjent – mężczyzna,
REKLAMA
Przyjmowanie leków
przeciw krzepliwych
U pacjentów po 50 roku życia
często są stosowane leki przeciwzakrzepowe. Zwykle Acenokumarol
lub aspiryna. W takich przypadkach
krew szybko wypełnia probówki,
ale naczynia krwionośne często pękają i pojawiają się krwiaki. Przed
pobraniem krwi dobrze jest uprzedzić Pielęgniarkę o przyjmowanych lekach. Może ona zastosować
cieńsze igły, delikatniej wkłuwać
się w naczynie. Po pobraniu należy
ok. 5-7 minut naciskać miejsce
wkłucia, aby ranka się zamknęła.
Badanie moczu
Najbardziej popularnym jest
ogólne badanie moczu. Aby wyniki
były wiarygodne musimy spełnić
parę warunków. Mocz wypływa-
jąc z cewki moczowej obmywa
narządy płciowe, w ten sposób
do pojemniczka ( zakupionego
w aptece) dostaje się wydzielina
z pochwy. Oglądając pod mikroskopem osad, widzimy komórki
nabłonkowe, leukocyty i bakterie,
które powinny pochodzić z dróg
moczowych, a pochodzą – no właśnie… Diagnosta musi wpisać, że
z moczu. I tak otrzymujemy wynik
niekoniecznie wiarygodny.
Czasem biegają nam po preparacie plemniki lub nasz poczciwy
polski rzęsistek, zdarzają się też
zagraniczne duże, włochate pierwotniaki, przywiezione z basenu
morza śródziemnego. Aby wynik
badania był wiarygodny, należy
dokładnie się podmyć, po czym
pierwszą partię moczu oddać do
muszli. Dopiero następna partia
z tzw. strumienia środkowego
jest odpowiednim materiałem do
badania.
Mocz dostarczamy w standardowych plastikowych pojemniczkach
kupowanych w aptece. Proszę
sprawdzać czy pojemniki się zakręcają i są szczelne. Niedokręcony
pojemnik zalewający wszystko
w lodówce transportowej – to
codzienność. Niektórzy z Państwa
pamiętają, jak mocz przynoszono
w szklanych słoikach. W sumie
nie było to takie złe, tylko trochę
ciężkie. Niestety, jak przyniesiono
mocz w niedomytym słoiku po dżemie – to od razu wychodził cukier
w moczu i pojawiała się diagnoza
– „cukrzyca”.
Badania płatne
Jako osoby ubezpieczone, mamy
zapewnioną bezpłatną opiekę
SŁOWNIK:
OB – Odczyn Biernackiego
TSH – Tyreotropina – hormon
wydzielany przez przysadkę
fT4 – wolna frakcja tyroksyny
– hormon wydzielany przez
tarczycę.
DIAGNOSTYKA Z HUMOREM
Do szpitalnej sali wchodzi
facet:
– Kto miał badania robione
dwudziestego?
– Ja – jeden z pacjentów
podnosi rękę.
– Ile pan ma wzrostu?
– Metr siedemdziesiąt.
– Aha – facet odwraca się na
pięcie i wychodzi.
– Panie doktorze, jak moje
wyniki? – woła za nim pacjent.
– Nie jestem lekarzem tylko
stolarzem.
medyczną w tym badania laboratoryjne. Ponieważ jednak wszyscy
znamy motto NFZ – czas leczy
rany, więc czasem korzystamy
z prywatnej opieki lekarskiej i płacimy za badania laboratoryjne.
Często we własnej przychodni POZ
możemy odpłatnie je wykonać,
czasem udajemy się do prywatnego laboratorium. Korzystając
z placówki prywatnej, należy zawsze sprawdzić czy laboratorium
wpisane jest to KIDL – Krajowa
Izba Diagnostów Laboratoryjnych
oraz czy posiada certyfikaty prowadzenia kontroli. Zwykle takie
dokumenty są ogólnodostępne i wiszą w poczekalni. Ich brak może
sugerować małą wiarygodność
placówki, w tym wyników badań.
Gdy korzystamy z Punktu Pobrań
jakiejś sieci laboratoryjnej np. Diagnostyki, to warto dowiedzieć się,
w którym laboratorium badania są
wykonywane. Bo jeżeli pobierają
nam krew w Ostrowcu o 8.00 rano,
a potem o 14.00 jest ona transportowana np. do Krakowa, a analizy
zaczynają się o 19.00, to, niestety
wiele wyników może być niewiarygodnych.
W następnym numerze artykuł
będzie poświęcony anemii i interpretacji wyników takich badań, jak:
morfologia, żelazo, transferryna,
ferrytyna i witamina B12.
Monika Romańska
18
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
lekarz weterynarii radzi
Gryzonie jako zwierzęta towarzyszące
G
ryzonie coraz częściej są
kupowane i hodowane
jako zwierzęta domowe.
Niestety w naszym społeczeństwie
pokutuje jeszcze stereotyp, że są
szkodnikami i roznosicielami chorób.
Prawda czy mit?
Należy pamiętać, iż wszystkie te
zwierzęta, jeśli są kupione w sklepie
zoologicznym, czy pochodzą z hodowli, są czyste i bezpieczne, a obserwacje ich trybu życia dostarczą nam
wiele satysfakcji. Są alternatywą dla
ludzi zapracowanych, niemających
czasu na opiekę nad psem czy kotem.
Wymagają znacznie mniej opieki
i nakładów finansowych.
Myszki to małe i przesympatyczne
gryzonie. Są zwierzętami stadnymi
i najlepiej czują się w towarzystwie
innych myszek. Można łączyć z sobą
samce i samice, jednak należy spodziewać się wtedy licznych i częstych
miotów. Lepszym rozwiązaniem jest
łączenie zwierząt jednopłciowych,
rodzeństwa. Niespokrewnione samce połączone razem będą walczyć
ze sobą, często kończy się to nawet
śmiercią jednego z osobników. Trzymanie tych zwierząt w grupie da
nam możliwość obserwowania ich
wspaniałych zachowań socjalnych.
Należy zadbać o odpowiednie lokum
dla myszek. Klatkę lub akwarium
ustawić z dala od ciągów komunikacyjnych w mieszkaniu, źródeł głośnej
muzyki, przeciągów. W przypadku
myszek trzymanych pojedynczo,
należy zadbać o odpowiednią ilość
zabawek, by zabić ich nudę. Myszka
jest zwierzęciem nocnym. W ciągu
dnia raczej śpi, czasami ponad 13
godzin na dobę.
Pamiętaj! Około godziny dziennie należy przeznaczyć na kontakt
z myszką, by nie zdziczała zupełnie. Należy pamiętać o regularnym
sprzątaniu klatki. Zapobiegnie to
pojawianiu się przykrego zapachu
moczu samców i podrażnienia przez
kumulujący się amoniak.
Towarzyski szczurek
Szczury są bardzo przyjacielskie.
Jeśli mają zapewniony regularny
i przyjemny kontakt z człowiekiem,
stają się bardzo towarzyskie. Lubią
też towarzystwo innych szczurów, ale
jeżeli nie myślimy o hodowli, to lepiej
jest trzymać osobniki tej samej płci
i najlepiej spokrewnione. Szczurki
Z pamiętnika
belfra kreatywnego
P
aństwa dziecko jest bardzo
niegrzeczne, rozrabia, nie
może usiedzieć w ławce,
bywa agresywne. Jest nieznośne. Nie
radzę sobie z nim. Ciągle odzywa
się bez pytania. Dokucza innym
dzieciom. Reaguje nieadekwatnie do
sytuacji. Ma duże trudności z koncentracją uwagi – Pewnie wielu rodziców kiedyś usłyszało jedną z tych
opinii o swojej latorośli. Nawet
najgrzeczniejszemu dziecku zdarza
się „pokazać różki”. To normalne
zwłaszcza w okresie dojrzewania.
Dzieci mają różne temperamenty.
Bywają anioły o łagodnym usposobieniu i urwisy, które sprawiają, że życie
szkolne nabiera jaskrawych barw.
Przyznam, że lubię pracować z dziećmi o wyrazistym charakterze. Jest
trudniej, ale ciekawiej i kreatywniej.
Uczniowie tzw. grzeczni nie zawsze potrafią w pełni ujawnić swoje
możliwości. Brakuje im spontaniczności, odwagi i twórczego podejścia do rozwiązywania problemów.
Sprawy komplikują się, gdy zarówno
w domu jak i w szkole dziecko zachowuje się w sposób, który utrudnia
funkcjonowanie w środowisku, paraliżuje funkcje poznawcze i jest to
problem występujący stale.
Kiedy możemy mówić, że u dziecka występuje zespół nadpobudliwości
&
psychoruchowej zwany ADHD?
Każdym człowiekiem rządzą
procesy nerwowe polegające na
hamowaniu i pobudzaniu. Prawidłowo funkcjonujący organizm potrafi
utrzymać równowagę między nimi.
U dzieci z ADHD zdecydowanie
przeważają procesy pobudzania nad
hamowaniem.
Aby stwierdzić u dziecka
ADHD, muszą u niego wystąpić
równocześnie określone objawy.
Są to zaburzenia uwagi, nadmierna
aktywność, impulsywność. Mogłabym wymieniać wiele szczegółowych przejawów tych zaburzeń.
Chciałabym jednak wprowadzić Was,
drodzy czytelnicy w świat dziecka
z ADHD. Poczujcie to, co ono.
Wyobraźcie sobie, że nie możecie
zapanować nad swoim ciałem i ciągle niespokojnie poruszacie rękami,
nogami, wstajecie z miejsca, mimo
że chcecie „być grzeczni”. Każdy,
najcichszy dźwięk czy bodziec
wzrokowy odrywa Was od czytania,
pisania lub innej czynności, którą
musicie wykonać w szkole, w domu,
bo tego oczekuje od Was nauczyciel
lub rodzic. Macie ogromny problem
ze zorganizowaniem i zaplanowaniem pracy. Nie potraficie dotrwać
do końca pytania i udzielacie na nie
odpowiedzi nieproszeni. Nie możecie
są gryzoniami bardzo inteligentnymi,
ciekawskimi i czystymi. Zazwyczaj
mają bardzo duży apetyt i z chęcią
jedzą prawie wszystko, co poda im
człowiek. Niestety często doprowadza to do otyłości i wielu schorzeń
narządów wewnętrznych. Należy
zapewnić im odpowiednio dużą klatkę, wyściełaną podłożem chłonącym
zapachy. Oswajać je należy stopniowo
i cierpliwie, bez zbytniego pośpiechu,
zdobywając ich ufność metodą przysmaków jako nagród.
Warto wiedzieć! Myszy i szczurki
często dotykają choroby, zwłaszcza
schorzenia dróg oddechowych, niewydolność serca, a także zmiany nowotworowe. Obydwa te gatunki, wbrew
pokutującym mitom, są wspaniałymi
zwierzętami towarzyszącymi. Wymagają tylko odrobiny serca i życzliwego
kontaktu ze strony człowieka.
Chomiki
Chomiki to zwierzęta prowadzące
nocny tryb życia. Są chyba najpopularniejszym gryzoniem ze wszystkich
małych ssaków, mimo iż nie nadają
się na przyjaciela dla każdego dziecka. Są one zbyt kruche dla maluchów.
Mogą też gryźć. Gdy jednak macie
więcej niż 10 lat, dacie sobie radę
z tym małym wiercipiętą.
Mimo, iż chomiki wydają się
być samotnikami zadowalającymi
się jedynie spaniem lub brykaniem
w klatce, to jednak lubią kontakt
z człowiekiem. Jeśli nie będziecie
spędzać ze swoim maluchem odpowiedniej ilości czasu, o oswojeniu
nie będzie mowy. Te małe gryzonie
uwielbiają sobie pobiegać. Wyciągajcie więc codziennie chomika
z klatki i pozwólcie mu pochodzić po ręce, kanapie czy biurku.
Podczas takich spacerów pamiętajcie
jednak, że chomik jest na tyle szybki,
że gdy spuścicie go z oka na chwilę,
może schować się w jakiś zakamarek
i ciężko go będzie odnaleźć.
Chomiki uwielbiają chować zapasy jedzenia w przygotowanej przez
siebie „spiżarce”. Aby nie dopuścić
do gnicia pokarmu, a tym samym
uwalniania się nieprzyjemnych
zapachów z klatki, należy kontrolować chomiczą spiżarkę. Co jakiś
czas sprawdźcie, czy schowany
przez zwierzaka pokarm nie psuje
się. Nie usuwajcie jednak dobrego
jedzenia.
Kawia domowa
Kawia domowa to nowa nazwa
świnki morskiej. Forma dzika ubarwiona brunatno lub szaro. Rasy
hodowlane łaciate, o umaszczeniu
składającym się z plam czarnych,
białych, żółtych, rudych i szylkretowych.
Świnka morska dobrze kopie, ale
prowadzi naziemnego trybu życia;
nie potrafi się wspinać na drzewa.
Żyje w koloniach, jest aktywna
w dzień i w nocy – w ciągu całej doby
przesypia 4-6 godzin. Okresy wzmożonej aktywności to świt i zmierzch,
ze względu na najmniejsze zagrożenie ze strony drapieżników.
Świnka morska to roślinożerca –
żywi się głównie ziołami, sianem,
ewentualnie zbożem a podawanie
jakichkolwiek produktów pochodzenia zwierzęcego – jest zabronione.
Pomimo, że często potrzebne płyny
świnka morska czerpie ze spożywanych owoców i warzyw, zawsze
powinna mieć dostęp do świeżej
wody. Świnki morskie, podobnie jak
ludzie i małpy, same nie syntetyzują
witaminy C, dlatego konieczne jest
jej dostarczanie wraz z pożywieniem.
Średnie zapotrzebowanie świnki na
witaminę C, to 10–30mg/kg.
Odmiana gładkowłosa
Młode osobniki są wcześnie samodzielne i mogą się odżywiać
pokarmem stałym już pierwszego
dnia życia, jednak do ok. 3 tygodnia
życia ssą mleko matki. Dojrzałość
płciową wcześniej osiągają samice
(ok. 4 tygodnia), a samce w wieku
około 2–3 miesięcy.
Są to bardzo łagodne zwierzęta
łatwe do hodowania w warunkach
domowych.
Tomasz Rzepka
Specjalista chorób psów i kotów
Przychodnia Weterynaryjna
Puma,
ul. 11 listopada 3/10,
Ostrowiec Św.
Tel. 553 944 666
ADHD – tylko cztery literki,
a tyle problemów
powstrzymać się od wtrącania się do
wypowiedzi innych, przerywania
im, mimo że spodziewacie się, jak to
zostanie przyjęte. Reagujecie wściekłością na drobne zaczepki rówieśników, a oni zaczynają dokuczać Wam
jeszcze częściej, bo bawi ich Wasza
reakcja. Nie potraficie przewidywać
skutków swoich zachowań i przez
to zdarza Wam się zrobić komuś
lub sobie krzywdę. Czujecie się jak
odbezpieczony granat i nie jesteście
w stanie powstrzymać eksplozji.
W dodatku słyszycie: „ty nigdy…”,
„ty zawsze…”, „znów narozrabiałeś”
itd. Zaczynacie popadać w stany
depresyjne, macie niską samoocenę
i jest wam ciężko, chcecie przecież
zadowolić rodziców, bo ich kochacie.
Chcecie usłyszeć od nauczycieli, że robicie coś dobrze, przecież się staracie.
Przyznacie, że nie jest łatwo żyć
z ADHD. Co gorsza, nie ma sposobu na całkowite wyeliminowanie
występujących zaburzeń. Możemy
nauczyć dziecko i siebie żyć z ADHD
i nieco zniwelować jego negatywne
skutki. Podstawą do tego, aby zacząć
walkę z tym trudnym problemem jest
zrozumienie.
Oto 10 próśb nadpobudliwego
dziecka:
1. Pomóż mi skupić się na jednej
czynności.
Proszę, ucz mnie także poprzez
zmysł dotyku. Potrzebuję, abyś poprowadził mnie za rękę.
2. Potrzebuję wiedzieć, co zdarzy
się za chwilę.
Proszę, stwórz mi bardzo uporządkowane otoczenie, gdzie wszystko
będzie podporządkowane stałym zasadom. Daj mi wyraźnie znać, gdyby
miały nastąpić zmiany.
3. Poczekaj na mnie, ja ciągle
jeszcze się zastanawiam.
Proszę, pozwól mi działać w moim
własnym tempie. Jeśli zacznę się
spieszyć, na pewno coś pomylę lub
zrobię błąd.
4. Jestem w kropce, nie potrafię
tego zrobić.
Proszę, zaproponuj mi możliwości wyjścia z trudnej dla mnie
sytuacji. Potrzebuję dowiedzieć się,
jak można iść dalej, jeśli droga jest
zablokowana.
5. Czy to jest dobrze? Ja potrzebuję to od razu wiedzieć.
Zaraz po tym jak coś zrobię, szybko i szczegółowo pochwal to, co było
dobre w mojej pracy.
6. Nie zapomniałem, ja tylko za
pierwszym razem nie usłyszałem.
Proszę, dawaj mi tylko jedno drobne polecenie na raz. Poproś mnie,
abym powtórzył Ci, co usłyszałem
przed chwilą.
7. Nie pomyślałem, mnie już
nie było.
Proszę, przypomnij mi, abym
zatrzymał się, pomyślał, a potem
dopiero działał.
8. Ja zawsze pracuję tylko w danej chwili.
Proszę dawaj mi tylko krótkie
etapy pracy do wykonania, tak abym
mógł sam ocenić, kiedy dojdę do
końca.
9. Wiem – znowu wszystko zrobiłem źle?
Nagradzaj mnie choć za część
dobrze wykonanego zadania, za
poprawę, doskonalenie się, a nie za
bycie doskonałym.
10. Dlaczego zawsze na mnie
krzyczysz?
Proszę, doceń mnie, jeśli zrobię
coś dobrze, pochwal, jeśli uda mi
się odpowiednio zachować. Przypominaj mi (i sobie) o moich dobrych
i mocnych stronach, kiedy mam zły
dzień.
Najmniejszy postęp poczyniony
przez dziecko z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej to ogromny
sukces. Niech tych sukcesów będzie
jak najwięcej.
Ciągle jeszcze kocham swoją
pracę.
Kreatywna
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
Żurek na Wielkanoc
pachnieć. Taki właśnie wlewamy
do wywaru, który jest tajemnicą
udanego żurku.
A żurek? Potrzebna biała kiełbasa, trochę wędzonego boczku,
cebula, 2 łyżki chrzanu, śmietana,
ugotowane jajka, przyprawy Podstawą jest dobry wywar na kiełbasie
i boczku, z cebulą. Niektórzy dają
kawałek żeberka, kawałek marchwi
i pietruszki. Przyprawy dajemy,
które się lubi. Pieprz i sól do smaku.
Wywar gotuje się długo, ale kiełbasę
i boczek trzeba wyjąć po kilku minutach, bo zrobią się wióry. Własny
zakwas i chrzan dodajemy próbując
do smaku. Żurek zaprawiamy śmietaną, ale niekoniecznie, wielu woli
bez zaprawiania, ale z pokrojonym
jajkiem, kiełbasą i boczkiem.
Ulga prorodzinna
U
lga prorodzinna przysługuje na każde dziecko
małoletnie, wobec którego podatnik wykonywał władzę
rodzicielską, bądź pełnił funkcję
opiekuna prawnego lub rodziny
zastępczej na podstawie orzeczenia sądu.
Ulga przysługuje także na pełnoletnie dziecko pozostające na
utrzymaniu podatnika, jednakże
pod kilkoma warunkami:
1. Dziecko nie ukończyło 25 roku
życia i kontynuuje naukę w szkołach, o których mowa w przepisach
regulujących polski i zagraniczny
system oświaty lub szkolnictwo
wyższe.
2. Otrzymywało dodatek pielęgnacyjny lub rentę socjalną.
3. Nie uzyskało w roku podatkowym dochodów w łącznej wysokości przekraczającej 3089 zł netto
(z wyjątkiem renty rodzinnej).
W przypadku posiadania jednego dziecka, podatnik pozostający
w związku małżeńskim przez cały
rok podatkowy może skorzystać
z ulgi, jeżeli jego dochody, łącznie
z dochodami małżonka nie przekroczyły kwoty: 112 000 zł.
Doktor Grzegorz radzi:
Żel i balsam SZUNGIT
W
ielkanoc wkrótce
– a jak Wielkanoc
to i wielkanocny żurek, na który tyle przepisów ile
domów.
Dziś nasz przepis na własny
domowy zakwas, który wiele osób
kupuje w sklepie. Na Wielkanoc
warto zrobić go samemu. Na pewno
będzie lepszy.
Potrzeba: litr przegotowanej
ostudzonej wody, kilka łyżek razowej mąki żytniej, najlepiej z otrębami, skórka suchego razowego
chleba, główka czosnku. Jeżeli
ktoś lubi może dać kilka ziaren
angielskiego ziela i liść laurowy,
ale niekoniecznie.
Mąkę należy wsypać do kamionkowego garnka lub glinianego dzbanka i powoli wymieszać
z wodą. Potem dodać przyprawy
i skórkę razowego chleba. Dzbanek
należy przykryć talerzykiem i odstawić w ciepłe miejsce. Po trzech
dniach zakwas, zwany też barszczem, albo żurem będzie gotowy.
Powinien być kwaskowy i ładnie
19
Podobny limit dochodowy obowiązuje osoby będące: panną,
kawalerem, wdową, wdowcem,
rozwódką, rozwodnikiem albo osobą, w stosunku do której orzeczono
separację.
Osoba niepozostająca w związku
małżeńskim oraz niebędąca osobą
samotnie wychowującą dziecko
może skorzystać z ulgi, jeżeli
roczne dochody nie przekroczyły
kwoty 56.000 zł.
REKLAMA
Ulga na jedno dziecko wynosi 92,67 zł miesięcznie, a więc
1112,04 za cały rok.
Osoby wychowujące dwoje dzieci mogą więc odliczyć max 2224,08
zł za cały rok.
Większa ulga przysługuje osobom wychowującym troje i więcej
dzieci, gdyż za trzecie dziecko
podatnicy mogą odliczyć 166,67
zł miesięcznie, a więc 2000,04zł
rocznie, za czwarte i każde następne, odliczymy 225 zł miesięcznie,
czyli 2700zł rocznie.
Jeżeli kwota przysługującego
odliczenia jest wyższa od kwoty
podatku, wówczas przysługuje do
zwrotu kwota stanowiąca różnicę
pomiędzy kwotą przysługującego
odliczenia a kwotą odliczoną w zeznaniu podatkowym. Do rozliczenia
tej kwoty służą specjalne części
w nowych wzorach zeznań PIT-36
(część K), PIT-37 (część H). Nie
obowiązuje już załącznik PIT-UZ.
Maksymalna kwota zwrotu nie
może przekroczyć wartości składek na ubezpieczenie społeczne
i ubezpieczenie zdrowotne, podlegających odliczeniu za rok 2015.
Magdalena Kowalska
Dziś chciałbym opowiedzieć o kolejnym preparacie, który „bazuje na
tym, co daje natura”.
SZUNGIT – unikalny naturalny
minerał pradawnego pochodzenia
(około 2 mld lat). Posiada niespotykaną węglową krystaliczną
strukturę. Zawiera
naturalne fulereny –
najmocniejszy i stały
antyoksydant z leczniczymi właściwościami. Chciałbym
nadmienić ,że odkrycie fulerenów w 1996
r. było wyróżnione nagrodą Nobla.
Badania kliniczne
wykazują, iż szungit jest efektywnym
środkiem stosowanym przy różnorodnych schorzeniach.
Największą aktywność wykazuje przy
chorobach narządu
ruchu, zapaleniu stawów, artretyzmie,
osteoporozie i dnie
moczanowej.
Ciekawostką jest, że jedynym złożem szungitu na świecie jest Karelia,
gdzie w 1719 roku Piotr I założył
uzdrowisko „Marcyalne wody”.
Wszystkich tych, którzy:
– chcą zapobiec chorobom stawów i kręgosłupa, szczególnie przy
mało ruchliwym trybie życia, genetycznymi obciążeniami, obciążeniu
stawów lub wiekowymi zmianami
narządu ruchu
– mają podwyższoną wrażliwość
stawów na zmiany pogody
– chcą stosować profilaktykę
sezonowych zaostrzeń chorób sta-
wów zachęcam do stosowania żelu
(balsamu) Szungit.
Dzięki wysokiej właściwości
fulerenów i aktywnych substancji
przenika do środka tkanek, utrzymując swoje lecznicze właściwości,
a ma ich całkiem sporo. Otóż:
• przyśpiesza metabolizm;
• działa antyseptycznie,
przeciwzapalne;
• wspomaga gojenie się
tkanek;
• pozytywnie wpływa na przebieg ostrych
i przewlekłych chorób
układu ruchu.
Zaufajmy Hipokratesowi, który powiedział, że
„Przyroda jest lekarzem
dla wszystkich chorób”.
Zachęcam Państwa, aby
używać unikalne i skuteczne preparaty, bazujące
na oryginalnych składnikach, pochodzących
prosto z czystych i ekologicznych terenów.
Proponowany przeze
mnie SZUNGIT jest dostępny:
1. Sklep zielarsko-medyczny BRATEK, ul. Okólna 6, Ostrowiec Św.
2. Sklep zielarsko-medyczny
Natura i Zdrowie, ul. Polna17,
Ostrowiec Św.
3. Sklep medyczny Zdromed, ul.
11-go Listopada 34, Ostrowiec Św.
4. Sklep zielarsko-medyczny
Herbiotica, ul. Armii Krajowej 28,
Starachowice
5. „Zioła u Heleny”, ul. Mickiewicza 17, Sandomierz
Więcej o właściwościach SZUNGITU i dostępności na stronie:
www.aramnatura.pl
uśmiechnij się
W restauracji:
– Proszę pana, ja nie będę tego
jeść, to jest ohydne. Proszę zawołać
kucharza!
– Nie ma sensu, on też tego jadł
nie będzie!
***
Pan profesor wraca do domu
z delegacji i zastaje swoją żonę
w łóżku ze swoim kolegą.
– No i co teraz ty, osoba inteligentna możesz mi na to powiedzieć?
– krzyczy wciekły profesor.
– Osobie inteligentnej powiem,
że trzeba pukać.
***
Przychodzi facet do księdza
i mówi:
– Ja zgrzeszyłem, proszę księdza.
– Jak?
– Oszukałem Żyda!
– Ooo, to nie grzech proszę pana,
to cud!!! Cud!!!
***
Przychodzi facet na plażę, nikogo dookoła, plaża pusta. Rozebrał
się do naga i poszedł pływać.
Podpływa do brzegu i widzi, że
koło jego ubrań siedzi dziewczyna
i czyta książkę. Co tu zrobić? Facet
zanurkował, patrzy pod wodą jakaś
duża miska. Wziął facet miskę, zasłonił się, pochodzi do dziewczyny
i mówi:
– Cześć piękna nieznajoma, co
ty tutaj robisz?
– Czytam książkę.
– A o czym jest ta książka?
– O tym jak zgadywać czyjeś
myśli.
– Hm, no i o czym ja teraz
myślę?
– Pan myśli, że ta miska ma
dno.
***
– Mamo, twój niewdzięczny
zięć znów nie chce jeść kaszy
gryczanej!
– Córeczko, a ty powiedz mu
jak ty się starałaś, żeby ją ugotować.
– Ugotować? To kaszę się gotuje?
20
AKSON Miesięcznik Świętokrzyski
Wielkanocne ozdoby
Ozdoby Wielkanocne wykonane przez
mieszkańców Domu
Pomocy Społecznej
w Ostrowcu Świętokrzyskim, os. Słoneczne 49, w ramach
terapii zajęciowej.
AKSON – Adres redakcji: ul. Górzysta 6, 27-400 Ostrowiec Św.
Kontakt: 660080164; e-mail: [email protected]
Dyżury w redakcji: w każdy czwartek w godz. od 10 do 15.
Redakcja zastrzega sobie prawo niewykorzystania materiałów nie zamówionych,
a także prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz opatrywania własnymi tytułami.
Wyrażane opinie są poglądami autorów i nie zawsze odzwierciedlają stanowisko
redakcji oraz wydawcy. Redakcja zastrzega sobie także prawo odmowy przyjęcia
reklamy lub ogłoszenia. Za treść reklam, ogłoszeń oraz listów redakcja i wydawca
nie odpowiadają. Ponadto autorzy tekstów, zdjęć i fotografii (również innych form
fotografiki) oświadczają, że nadesłane przez nich materiały w żaden sposób nie naruszają praw autorskich osób trzecich i są uprawnieni do rozporządzania nimi.
Fundacja „Cornelia”
Wioletty Rogali-Mazur
27-440 Ćmielów,
Piaski Brzóstowskie 60
KRS: 0000556080
NIP: 661 237 16 24
tel. 517-221-533