REALIA CZASÓW WSPÓŁCZESNYCH W świetle
Transkrypt
REALIA CZASÓW WSPÓŁCZESNYCH W świetle
REALIA CZASÓW WSPÓŁCZESNYCH W świetle przedstawionych wyŜej faktów trudno było wygrać jakąkolwiek sprawę o wypłacenia obligacji, poniewaŜ pozywane Państwo ustami kolejnych Ministrów Skarbu podwaŜało te roszczenia wskazując to na ich przedawnienie, to na niską wartość przedmiotu (po drodze była jeszcze jedna denominacja w latach 90-tych). Ciekawe czy mądrale, którzy dziś podwaŜają waŜność obligacji byliby tacy odwaŜni zaraz po wojnie i poszli się upomnieć o szmal. Pojechaliby ściskać białe misie za Kołymę jako „spekulanci i wyzyskiwacze” (to wcale nie mój dowcip, to preambuła ustawy z 28.X.1950 o zmianie systemu pienięŜnego proszę samemu sprawdzić). Jedyną moŜliwością byłaby sądowa waloryzacja, ale tę zablokowała solidarnościowa ekipa w nowelizacji kodeksu cywilnego w 1990r., ograniczając ją wyłącznie do świadczeń nabytych po 30 października 1950r. To zamykało moŜliwość rewaloryzacji obligacji przedwojennych. PowyŜsze nie przeszkodziło oszołomionym władzą niedawnym dysydentom i robotnikom wypłacić z majątku narodowego gigantycznych odszkodowań za rzekomo odebrane czy to przez komunistów czy to jeszcze przez księcia Franciszka Józefa majątków ziemskich największemu beneficjentowi upadku komuny – kościołowi katolickiemu. Poszły na to z naszej wspólnej kasy tysiące hektarów ziemi i miliardy złotych. Ciekawe za ile lat powołana zostanie kolejna komisja śledcza, która tym razem zbada sprawę działalności pewnej komisji wspólnej Episkopatu Polski i solidarnościowej władzy. Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 24 kwietnia 2007 pojawiła się szansa na wystąpienie o sądową waloryzację po upływie jednego roku od dnia wydania werdyktu chyba, Ŝe w międzyczasie sprawa ta zostanie wreszcie załatwiona ustawą tak jak w przypadku mienia zabuŜańskiego (tyle, Ŝe w jego przypadku jest to rozliczenie między obywatelami polskimi posiadającymi przed wojną ogromne majątki na wschodzie a Polską powojenną, bo to układ z Jałty spowodował powstanie tych roszczeń), gdzie parafrazując Ŝałosny komentarz premiera Kaczyńskiego „biedni Polacy z IV RP wypłacają fortuny spadkobiercom bogatych właścicieli ziemskich z II RP” w wysokości 20% ich rzeczywistej dzisiejszej wartości. Gdyby w identyczny sposób obliczyć dzisiejszą wartość przedwojennej złotówki w ekwiwalencie siły nabywczej, podobnie jak to uczyniono z mieniem zabuŜańskim, i wypłacono by 20% jak zabuŜanom, to z jednej stuzłotowej obligacji Państwo powinno wypłacić dziś co najmniej kilkaset aktualnych złotych. I o to będzie największa walka, a znając mentalność aktualnej pisowskiej władzy, będą chcieli jak zwykle oszukać ludzi i wywinąć się z tej sytuacji. Jeśli ustawa będzie Ŝałośnie krzywdząca, wyląduje ponownie w Trybunale i zabawa zacznie się od początku, potem moŜe nawet otrze się o Trybunał Międzynarodowy. Z tej perspektywy odzyskanie naleŜności z obligacji przedwojennych moŜe okazać się bardziej odlegle niŜ jeden rok. Prawdopodobieństwo, iŜ ustawowo obecna ekipa rządząca sceduje wypłatę tych świadczeń na kolejny rząd jest bardzo wysokie. W tej sytuacji nie ma się co dziwić, Ŝe głównymi zbywcami obligacji są ich leciwi posiadacze, którzy liczą się z opcją nie doczekania się na realizację wypłat oraz zawodowi handlarze, którzy nabywali je za grosze a teraz spuszczają z kilkunasto jak nie kilkudziesięciokrotnym przebiciem. O poziomie desperacji ich zbywców najlepiej świadczą ceny, które juŜ spadły poniŜej parytetu 1:1, a w przypadku obligacji o duŜym nominale nawet 0,5:1. Jednak są zbierane z niecierpliwych rąk. Ja takŜe nie ufam Ŝadnej władzy, czerwonej zielonej czy czarnej, ale wolta Trybunału postawiła obecny rząd IV RP pod ścianą. Zamierzam z Ŝelazną konsekwencją wyegzekwować swoje, nawet gdyby miało mi to zeŜreć kilka czy kilkanaście kolejnych lat. Jestem pełen podziwu i wdzięczności tym, którzy swoim uporem doprowadzili do korzystnego dla posiadaczy przedwojennych obligacji wyroku Trybunału.