Kącik Literacki

Transkrypt

Kącik Literacki
Kącik Literacki
„Mafijne porachunki, czyli Zdzisław
Stonka wkracza do akcji.”
Siedząc w swoim biurze w słoneczny,
grudniowy poranek, młody detektyw
Zdzisław
Stonka
czytał
wiadomości
w gazecie. Większość artykułów była o tym,
że ktoś pokłócił się z sąsiadem
lub informowała o dziwnych decyzjach
władz czy sądów. Jednak pośród bzdurnych
newsów i nowych przepisów, które tak
naprawdę nikogo nie obchodziły, detektyw
napotkał na materiał, który go naprawdę
zaintrygował:
„Wczoraj
wieczorem,
o godz.20.50,
w
okolicach
Dworca
Głównego, znaleziono ciało znanego
biznesmena Marcina K. , uważanego
za jednego z najbogatszych ludzi w Polsce.
Jak poinformował naszą redakcję rzecznik
prokuratury, śmierć nastąpiła wskutek
rozległego urazu czaszki. Marcin K. potknął
się o wystającą kostkę brukową i upadł tak
nieszczęśliwie, że doznał ciężkich obrażeń
głowy. …..”
Detektyw wstał z krzesła i ruszył
na oględziny miejsca tragedii. Analizując
każdy szczegół, zauważył dwie rzeczy: mały
notatnik z wyrwaną kartką (na kolejnej
stronie
zostały
odciśnięte
znaki
DGS298K#7201) oraz wizytówkę Dymitra
Szalukina.
Wiedziony
wrodzonym
instynktem
postanowił
udać
się
do prosektorium. Na miejscu poprosił
o pokazanie wyniku sekcji zwłok i rzeczy
osobistych poszkodowanego. Zdzisław był
STOPOLANKA 8./2015/16
znanym i szanowanym detektywem,
bez problemu
uzyskał
więc
dostęp
do wszystkich dokumentów. W protokole
z badania zwłok znalazł cenne informacje:
„…bezpośrednią przyczyną śmierci był uraz
tyłomózgowia, w wyniku którego nastąpił
rozległy wylew krwi do mózgu i uszkodzenie
przysadki mózgowej. Stwierdzono także
przerwanie rdzenia kręgowego i wypłynięcie
płynu rdzeniowo-mózgowego. Na rękach
i plecach
stwierdzono
liczne
otarcia
i uszkodzenia naskórka. Plamy opadowe
na ciele wskazują, że śmierć nastąpiła około
godziny 20.00 […] W wewnętrznej kieszeni
płaszcza denata znalazł telefon komórkowy.
Sprawdził,
czy
w
kontaktach
poszkodowanego jest pozycja D.S.” Nie
pomylił się!
Po powrocie do biura postanowił przejrzeć
jeszcze raz na spokojnie cały notes.
Na jednej z kartek znalazł wpis DG 08.12.16
– 12.00. a za okładką wsunięte pismo:
„…Dyrekcja Dworca Głównego informuje,
że w dniach 13- 15.12.16r. nastąpi wymiana
drzwiczek od skrytek. Dzierżawcy skrytek
winni opróżnić je w terminie 14-dni
od otrzymania niniejszego pisma. Dyrekcja
Dworca
Głównego
nie
ponosi
odpowiedzialności za rzeczy pozostawione
w skrytkach po tym terminie…”.
- Ciekawe – pomyślał – czy ta zbieżność dat
i miejsc jest przypadkowa?
Postanowił
poszukać
informacji
o Dymitrze w policyjnej bazie danych
i Internecie. Dowiedział się, że był on
kilkakrotnie karany za handel narkotykami,
udział
w
napadach
i kradzieżach
samochodów. Za każdym razem był
wypuszczany z więzienia po kilku
miesiącach, gdy sprawa ucichała.
Kącik Literacki
- Czy mógł to być jakiś jego tajny
współpracownik? – Zadawał sobie pytania.
– Przyjaciel, a może wróg?
Było już późno. Bardzo zmęczony
postanowił pójść spać i zająć się tą sprawą
rano, gdy nagle zadzwonił telefon.
- Halo – powiedział do słuchawki.
- Dobrze ci radzę – odrzekł mroczny głos –
nie zajmuj się tą sprawą, bo pożałujesz.
- Kto mówi ? – odpowiedziało mu pikanie –
Halo? Halo? Halo!
Zdziwiony postanowił się tym nie
przejmować i odpocząć. Kiedy obudził się
rano, za oknem była straszna śnieżyca.
Ubrał się i jeszcze raz przemyślał wszystkie
zdarzenia dnia poprzedniego. Przygotował
się do wyprawy i ruszył na dworzec. Nie było
tam tłumów, co bardzo ułatwiało mu
zadanie. Przystanął na chwilę obok skrytek,
a potem schował się w pobliżu. Gdy wybiło
południe do jednego ze schowków podszedł
ubrany w dres rosły mężczyzna, około
pięćdziesiątki. Otworzył go i wyjął jakieś
pudełko. Rozejrzał się, czy ktoś go nie
obserwuje, i ruszył szybko do wyjścia.
Detektyw poszedł do tylnego wyjścia,
pobiegł na parking, wsiadł do samochodu
i wcisnął gaz do dechy. Doskonale wiedział
gdzie ma jechać. Zaczaił się pod willą na
przedmieściach miasta. Gdy podjechał
czarny mercedes Zdzisław podbiegł
i obezwładnił kierowcę.
- Co ty, gościu,
mężczyzna.
robisz?
–
krzyknął
- Jest pan aresztowany za zabójstwo, panie
Szalukin. Policja już jedzie.
- Skąd wiesz jak się nazywam?
STOPOLANKA 8./2015/16
-Tak doświadczony przestępca jak pan nie
powinien popełniać tak prostych błędów!
W międzyczasie na miejsce przyjechał
radiowóz.
- Tu go macie – powiedział Zdzisław.
- Skąd ma pan pewność, że to on jest
zabójcą?
- Znał ofiarę i utrzymywał z nią kontakty wiedział,
gdzie
trzyma
pieniądze.
Na miejscu
zbrodni
zostawił
swoją
wizytówkę, znał kod i numer skrytki denata,
z której ukradł sto tysięcy fałszywych
złotych. Fałszywych, bo podmieniłem
pieniądze– Stonka podał policjantowi plik
prawdziwych.
–Wystarczy
–
powiedział
posterunkowy – zabieramy go.
drugi
Zadowolony detektyw wrócił do domu i padł
zmęczony na łóżko. Rano obudziło go
pukanie do drzwi. Otworzył, ale nikogo nie
było. Na progu leżała kartka. Podniósł ją
i przeczytał „Ty załatwiłeś mojego kolegę, ja
wykończę
ciebie”.
Nie
wiedział,
że zakapturzona postać obserwuje go
zza krzaków…
Bartek Plewczyński
Kącik Literacki
STOPOLANKA 8./2015/16
U góry zaś były piękne rzeźby i malunki.
Było niezwykle!.
Deszcz w ogóle mi nie przeszkadzał,
wręcz przeciwnie. Zaczęłam wsłuchiwać się
w rytm, jaki wystukiwał, uderzając w dachy,
rynny i uliczny bruk. Nagle zaczęłam
tańczyć do tej przedziwnej muzyki. To było
niezwykłe. Pierwszy raz tańczyłam w takiej
ulewie. Pojedynczy przechodnie idący
szybkim krokiem patrzyli na mnie
z zażenowaniem i pukali się w głowę, lecz ja
się tym nie przejmowałam.
Zrobiło się już ciemno i pewnie mama
już się o mnie. Zebrałam więc moje mokre
rzeczy z chodnika i jeszcze raz spojrzałam
na to piękne miejsce. Już nie pamiętam,
kiedy ostatni raz patrzyłam na nie z takiego
punktu widzenia.
Zawsze było to dla mnie zwyczajne
miejsce, a teraz wydaje się takie niezwykłe,
wręcz magiczne.
„Ulica Dziana” –rys. Marty Czubasiewicz
„Ulica Dziana, niezwykłe miejsce”
Był wieczór, a ja dopiero wracałam
do domu. Mieszkam przy ulicy Dzianej. Jest
to wąska, mała, lecz zabytkowa uliczka
w Gdańsku Głównym. Deszcz lał tak mocno,
że cała przemokłam.
Otworzyłam
drzwi
kamienicy
i z wielkim smutkiem weszłam do środka.
Marta Czubasiewicz
(opowiadanie zajęło II miejsce w X
wojewódzkim konkursie „Najpiękniejsze
zakątki
naszego
miasta
ocalmy
od zapomnienia”
Byłam już przy moim domu, ale
zamiast wejść do środka, zaczęłam
przyglądać się długim szeregom kamienic
znajdujących się przy mojej i tej obok ulicy,
czyli ulicy Mariackiej.
Ludzi prawie nie było, więc nic mi nie
przeszkadzało w moich obserwacjach.
Może się wydawać to trochę dziwne, ale
nigdy wcześniej nie miałam czasu przyjrzeć
się mojej okolicy.
Pierwsze, co od razu zobaczyłam, o były
stare okiennice i drzwi wykonane ze starego
drewna. Do każdej z kamienic prowadziły
kamienne schody z pięknie zdobionymi
metalowymi poręczami. Niektóre ściany
kamienic były popękane, ale tylko na dole.
„Ulica Mariacka ”- rys. Julii Blecher
I miejsce w X wojewódzkim konkursie
„Najpiękniejsze zakątki naszego miasta
ocalmy od zapomnienia”