9 listopada
Transkrypt
9 listopada
Nr 45 (492)/1 PO GÓRACH, DOLINACH... 9 listopada 2003 r. Nr 45 (492) 9 listopada 2003 r. Adres internetowy Parafii: http://www.ustron.bielsko.opoka.org.pl E-mail Redakcji: [email protected] XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA z kromki chleba Jednym z najtrudniejszych i najbardziej aktualnych problemów współczesnego świata jest wolność. Dotyczy poszczególnej osoby, jest zatem sprawą kaŜdego człowieka, który został obdarzony jednym z najcenniejszych darów. Dotyczy społeczeństwa, narodu, systemów społeczno politycznych, a nawet Kościoła jako społeczności Bosko ludzkiej. Ze sprawą wolności pojawia się, prawie nieodłącznie, problem przemocy, czyli siły ograniczającej ludzką wolność. W jaki sposób Jezus ukazuje uczniom rozumienie tego problemu? Albo cierpliwość, albo smutek! Tam gdzie panuje smutek, nie ma cierpliwości. Stary Testament hołduje zasadzie: oko za oko, ząb za ząb, która wyraŜa prawo do sprawiedliwej zemsty. Nie wystarczał jeden trup, zawsze musiały być dwa: ofiary i zabójcy. Jezus odmienił to prawo: ...a Ja wam powiadam, nie sprzeciwiajcie się złu. Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi; jeśli ktoś zabiera ci płaszcz, oddaj mu i suknię; jeśli zmusza cię, byś szedł z nim kilometr, idź z nim i drugi... . Jest to ujęcie ciekawe i szokujące, choć moŜe wydawać się naiwne. W rzeczywistości jest to jedno z najmądrzejszych rozwiązań, trzeba je tylko dobrze rozumieć. Wstyd się przyznać, lecz w XX wieku najgłębiej i najlepiej odczytał je nie chrześcijanin, ale hindus - Mahatma Gandhi. Potrafił zastosować tę zasadę w praktyce, w Ŝyciu społecznym i politycznym, i w oparciu o tę zasadę zdziałał bardzo wiele. Jezus nie zabrania samoobrony. Chodzi o to, aby wobec siły fizycznej przeciwstawić potęgę moralną: “Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię”. Przykładem potęgi moralnej są męczennicy. Zwycięzcą z Oświęcimia wyszedł o. Maksymilian Kolbe i tysiące jemu podobnych, a nie oprawcy. Siła fizyczna nie moŜe zniszczyć siły moralnej. Taka postawa wymaga ogromnej dojrzałości. Tego nie moŜna nakazać, to trzeba dobrowolnie przyjąć ze wszystkimi konsekwencjami. Tu odkrywa się wolność prawdziwą, którą człowiek zachowa nawet wtedy, gdy umiera z rąk prześladowców. Tylko ten potrafi spojrzeć spokojnie w oczy prześladowcy, kto kocha nawet nieprzyjaciół. OPADŁY MGŁY Opadły mgły i miasto ze snu się budzi, Górą czmycha juŜ noc, Ktoś tam cicho czeka, by ktoś powrócił; Do gwiazd jest bliŜej niŜ krok! Pies się włóczy popod murami - bezdomny; Niesie się tęsknota czyjaś na świata cztery strony! A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy; Toczy, toczy się los! Ty, co płaczesz, aŜeby śmiać mógł się ktoś - JuŜ dość! Odpędź czarne myśli! Dość juŜ twoich łez! Niech to wszystko przepadnie we mgle! Bo nowy dzień wstaje, Bo nowy dzień wstaje, Nowy dzień! Z dusznego snu juŜ miasto tu się wynurza, Słońce wschodzi gdzieś tam, Tramwaj na przystanku zakwitł jak róŜa; Uchodzą cienie do bram! Ciągną swoje wózki-dwukółki mleczarze; Nad dachami snują się sny podlotków pełne marzeń! A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy; Toczy, toczy się los! Ty, co płaczesz, aŜeby śmiać mógł się ktoś - JuŜ dość! Odpędź czarne myśli! Porzuć błędny wzrok! Niech to wszystko zabierze juŜ noc! Bo nowy dzień wstaje, Bo nowy dzień wstaje, Nowy dzień! Nr 45 (492)/2 9 listopada 2003 r. PO GÓRACH, DOLINACH... dobre i złe kontakty Nasza więź ze zmarłymi ma się opierać na miłości bliźniego. Na ten temat z ks. Malińskim rozmawiał ojciec Mateusz Pindelski SP. o. Mateusz: Wielu ludzi twierdzi, Ŝe po śmierci bliskiej osoby mają oni wraŜenie, nie tylko we śnie, ale równieŜ na jawie, kontaktu, widzenia. dotknięcia zmarłego. Czy takim ludziom naleŜy mówić, Ŝe jest to przywidzenie, zbieg okoliczności, czy teŜ rzeczywiście istnieje taka moŜliwość? ks. Mieczysław Maliński: MoŜliwość taka jest, dlatego Ŝe, umierając, idziemy do Boga nie tylko duszą, ale i ciałem. Jak to zwykliśmy mówić: w ciele uwielbionym. A więc zmartwychwstanie dokonuje się w momencie naszej śmierci. PrzecieŜ nie jesteśmy aniołami, jesteśmy ludźmi: istotami duchowo-cielesnymi. NiezaleŜnie od tego, czy znajdziemy się w niebie, w czyśćcu, czy - nie daj BoŜe - w piekle. Ciało naleŜy do istoty człowieka, odchodzimy z tego świata juŜ zmartwychwstali. Dlatego jest moŜliwe duchowe doświadczenie zmarłego człowieka. Z nami działo się tak samo jak z Jezusem: On, umierając na krzyŜu, nie oddał ducha w sensie: ducha--duszy, ale oddał siebie, a więc juŜ na krzyŜu zmartwychwstał do Ŝycia wiecznego. Na krzyŜu wisiało Jego ciało umęczone. Ciało uwielbione wraz z duszą spotkało się z Bogiem. I taki Jezus ukazywał się swoim uczniom. Skoro moŜliwość kontaktu ze zmarłymi istnieje, dlaczego Kościół potępia okultyzm, spirytyzm, które zaspokajają ludzkie pragnienie tego kontaktu? To nie jest potępienie kontaktu, ale spirytyzmu jako instytucji. Po pierwsze, dlatego Ŝe spirytyzm jest niejednokrotnie wykorzystywany przez oszustów, którzy Ŝerują na ludzkim pragnieniu nawiązania kontaktu ze zmarłymi. Ale po drugie, spirytyzm z załoŜenia jest błędny. Sugeruje, Ŝe moŜemy dowolnie, w kaŜdej chwili nawiązywać kontakt quasi fizyczny ze zmarłymi. Słyszeć ich głos, nawet widzieć ich postać, a przynajmniej uzyskiwać odpowiedzi na stawiane im pytania - za pomocą, na przykład, medium czy talerzyka. Kontakt ze zmarłym powinien mieć inną formę: wzajemnej miłości, modlitwy. Modląc się za zmarłych, uświęcamy się tą modlitwą, a będąc złączeni miłością ze zmarłym, udzielamy mu naszej świętości. JeŜeli przychodzę na grób, zapalam świeczkę, przynoszę kwiaty, modlę się za zmarłego, wtedy napełniam się szlachetnością i ta szlachetność--świętość jest przekazywana zmarłym. Miłością jesteśmy zjednoczeni z drugimi tak, jak naczynia połączone; jeŜeli w jednym naczyniu jest więcej, to i w drugim jest więcej, jeŜeli w jednym jest mniej, to i w drugim jest mniej. Na tym polega równieŜ świętych obcowanie. Nie tylko my moŜemy wpływać na świat duchowy, ale takŜe on - na nas. Drastycznym przykładem takiego wpływu jest opętanie. Na czym ono polega? Bardzo często bywa tak, Ŝe ludzie psychicznie chorzy są brani za opętanych. Natomiast za opętanych nie uwaŜa się tych, którzy są faktycznie opętani albo przynajmniej częściowo opętani. Traktuje się ich jak normalnych, czasem nawet jak dobrych katolików, bo chodzą do kościoła, lecz jednocześnie są opętani Ŝądzą pieniędzy, nienawiścią, zazdrością, zemstą. To są ludzie mniej lub bardziej opętani przez złego ducha, przez ducha pychy, ducha lenistwa, ducha nieodpowiedzialności, ducha chciwości, ducha pazerności, który jest zawsze złym duchem. Tak patrząc na sprawę, trzeba mieć na uwadze, Ŝe kaŜdemu człowiekowi grozi takie częściowe czy pełne opętanie. Jak moŜna pomóc takim ludziom w uwolnieniu się od Złego? Mówi się: do tego słuŜą egzorcyzmy. Ale nie wolno traktować ich czysto mechanicznie: Ŝe ksiądz pomodli się nad takim człowiekiem, pokropi go wodą święconą i diabeł człowieka opuści. Egzorcyzmy powinny być traktowane jak rekolekcje. Trzeba człowieka odzwyczaić od chciwości, wytłumaczyć mu, Ŝe nie moŜna wciąŜ nienawidzić, odwieść go od chęci zemsty. Trzeba, Ŝeby zachwycił się Ŝyciem, twórczością, pracą, miłością. W trakcie takich rekolekcji, które mogą trwać krótko lub długo i być powtarzane, modlimy się, czytamy Pismo Święte po to, Ŝeby nawrócić człowieka, Ŝeby go wyrwać spod wpływu złego ducha. MoŜna teŜ czynić znak krzyŜa, kropić święconą wodą, Ŝeby opętany odszedł od zła i TRYPTYK RZYMSKI (FRAGMENT) Spełnienie - Apokalipsis Kres jest tak niewidzialny, jak początek. Wszechświat wyłonił się ze Słowa i do Słowa teŜ powraca. W samym centrum Sykstyny artysta ten niewidzialny kres wyraził w widzialnym dramacie Sądu I ten niewidzialny kres stał się widzialny jakby szczyt przejrzystości: omnia nuda et aperta ante oculis Eius! Słowa zapisane u Mateusza, tutaj zamienione w malarską wizję: “Pójdźcie błogosławieni... idźcie przeklęci"... l tak przechodzą pokolenia Nadzy przychodzą na świat i nadzy wracają do ziemi, z której zostali wzięci. “Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz". To co było kształtne w bezkształtne. To co było Ŝywe - oto teraz martwe. To co było piękne - oto teraz brzydota spustoszenia. A przecieŜ nie cały umieram, to co we mnie niezniszczalne trwa! Jan Paweł II, Tryptyk rzymski, Kraków 2003. Nr 45 (492)/3 9 listopada 2003 r. PO GÓRACH, DOLINACH... WEŹ TWOICH PRZYJACIÓŁ JAKO DAR “Kosztowności” - Mała Ojczyzna Pisanie przynaleŜy do istoty przyjaźni. Przyjaźni zawdzięczamy najpiękniejsze listy literatury światowej. Szkoda, Ŝe w obecnych czasach zarzuciliśmy pisanie listów. Dla podtrzymania Ŝywej przyjaźni potrzebny jest m.in. list, w którym przyjaciel dzieli się tym, co go pobudza i wciąga do Ŝycia. Konstantyn Rondiwe kiedyś powiedział: “Ludzie, którzy nie wymieniali ze sobą listów, nie poznali się wzajemnie”, a jeden z filozofów - Homeffer oświadcza, Ŝe list skierowany do Przyjaciela jest jak święto, które w środku zwykłego dnia moŜna obchodzić. List mój niech będzie dla Ciebie świętem. Na takie święto moŜesz sobie pozwolić. Zaś mędrzec grecki powiada: śycie bez świąt jest podobne do wędrówki bez schroniska. Stwórz sobie w twardej, trudnej i niepokojącej codziennej wędrówce jakieś postoje dla duszy - w liście, czytanym i pisanym. Miłość, która w nas Ŝyje, pragnie się uzewnętrznić i dać temu wyraz. List jest trwałym śladem tej przyjaźni. Mogę go sobie stale i na nowo, w razie potrzeby - odczytywać. Franciszek Salezy bardzo uwaŜnie i na klęcząco czytał Listy, które pisywał do niego Ignacy Loyola. Listy dopomagają i utrzymują Ŝycie w przyjaźni, choć bywało, Ŝe przyjaciele nigdy w Ŝyciu się nie widzieli. Jeśli piszę list do przyjaciela, to przychodzą mi na myśl inne słowa aniŜeli wypowiadane do obcego. Przyjaciel pomaga mi dotykać intymnej i delikatnej materii rzeczywistości. On pobudza mnie do dawania świadectwa o bardzo intymnych impulsach mojego serca. Dlatego listy skierowane do Przyjaciela są niezwykle drogocenne. W nich znajdą się takie sformułowania, na które sami z siebie nigdy byśmy nie wpadli. Przyjaźń wydobywa z naszego serca słowa, które nie tylko mają wartość dla Przyjaciela, a takŜe potrafią w sposób prawie namacalny opisywać tajemnice śycia i Miłości. Listy, jakie przyjaciele do siebie pisywali, między innymi Dietrich Bonhoeffer do swojej narzeczonej, stają się takŜe wartością dla nas Ŝyjących współcześnie, kiedy je czytamy. MoŜna na ich tle śledzić nasze własne więzy przyjaźni i pozwalać się nimi inspirować, tak by wychowywały do Ŝycia z przyjacielem na dobre i na złe dni. W przyjaźni doświadczamy równieŜ przywiązania do własnej Ojczyzny. W podobnym tonie mówi Rainer Maria Rilke: “To, co mam z Ojczyzny leŜy w tym i tam, co zostało podzielone w świadomości przyjaciół”. Chcąc to wyrazić w sposób bardziej prosty, moŜna by powiedzieć: Tam, gdzie są moi przyjaciele, tam jest moja Ojczyzna. Henryk Zschokhe określa to samo doświadczenie tak: “Kto jest bez przyjaciele, idzie przez Ŝycie jak obcy, który do nikogo nie naleŜy”. W czasach, kiedy w sztuce, architekturze i literaturze panował styl rokoko, tj. w wieku XVIII, gdy obywatele w stosunku do absolutnego władcy - Państwa - czuli się bezradni i zbyteczni, przyjaźń stawała się i urastała do Przestrzeni, w której człowiek stykając się z człowiekiem o podobnych poglądach, doświadczał pełnego poczucia bycia z sobą. Wyraził to równieŜ Chateaubriand kiedy mówi: “Wtedy człowiek wyprowadzał się z pełnym Sercem w pusty Świat, z powrotem do przyjaźni. Przyjaźń urastała i stawała się miejscem, w którym czuł się jak we własnym domu rodzinnym”. Co ludzie przeŜywali kilka wieków przed nami, a więc tzw. wyobcowanie - dotyczy równieŜ czasów współczesnych, w których często napotykamy ludzi zagubionych, a czasem nawet gorzej, bo wyobcowanych we własnym domu, traktowanych anonimowo - jako rzeczy czy narzędzia w rękach innych. A twoje imię - Leopold - jest dwuczłonowym imieniem germańskim, złoŜonym z członów leut - lud, naród, plemię i - bald - odwaŜny. Było to częste imię dynastyczne w Niemczech i Belgii. W Polsce imię poświadczone od r. 1265 w formach: Lupold (1265), Lupuld (1273), Leupold (1339), Lipold (1306), Leupuld (1369), Lipołt (1444) i jako nazwisko Libelt (1459). Odpowiedniki obcojęz.: łac. Leopoldus, ang. Leopold, fr. Léopold, niem. Leopold, wł. Leopoldo. Tylko jeden święty i jeden błogosławiony nosił to imię Leopold III, margrabia Austrii. Urodził się około r. 1073 w Gars jako syn Leopolda II Babenberga. DuŜy wpływ na jego wychowanie wywarł św. Altman, biskup Passawy. W roku 1095 objął po ojcu rządy w Austrii. W sporze o inwestyturę stanął po stronie papieŜa i stąd to zasłuŜył sobie na tytuł filius sancti Petri. W 1105 roku opowiedział się jednak za Henrykiem V i wkrótce potem pojął za Ŝonę jego siostrę Agnieszkę, wdowę po Fryderyku Hohenstaufie, księciu Szwabii. Miał z nią osiemnaścioro dzieci, w tym Konrada, arcybiskupa salzburskiego oraz Ottona, biskupa Freisingen, autora cennej kroniki. Dla Kościoła i kultury zasłuŜył się sam Leopold, któremu lud nadał przydomek PoboŜnego. I tak w 1110 roku podporządkował fundację w Melk papieŜowi. W swej rezydencji w Klosterneuburg ufundował kościół i sprowadził doń kanoników regularnych; w tym teŜ kościele został po swej śmierci pochowany. Ufundował ponadto opactwa w Heiligen-kreuz (cystersom) oraz w Mariazell (Klein--Mariazell - benedyktynom). Kandydatury na tron cesarski nie przyjął (1125), połoŜył natomiast podwaliny pod dalszy rozwój znaczenia Austrii i umocnił w niej katolicyzm szerokich rzesz. Zmarł w czasie polowania 15 listopada 1136 roku. W 1358 roku przedsięwzięto kroki zmierzające do jego kanonizacji. Dokonał jej jednak dopiero Innocenty VIII (1485). uśmiechnij się... Sądzę, Ŝe pamiętaliście szczególnie w tym tygodniu o spełnianiu dobrych uczynków, bez których... - Tak, proszę księdza. Gdy Maciek siadał, chłopcy podłoŜyli mu na krześle pinezkę, więc w ostatniej chwili ja ten stołek odsunąłem. ks. Jan Kracik “śarty niepoświęcone”. JUBILACI TYGODNIA Jadwiga Dobrowolańska Paweł Chmiel Eugenia Mostowiak Stefan Waszek Wanda Węglorz Gertruda Górniak Eugenia Karnas Barbara Kobarska-Bohoniuk Iwona Werpachowska Stanisław Stolarczyk Mieczysław Rozmus Ruta Hulanik Jubilatom Ŝyczymy wielu łask BoŜych, zdrowia, radości i opieki Matki Najświętszej na kaŜdy dzień. “Szczęście to trud - nie zejdzie ono z nieba przez Nr 45 (492)/4 PO GÓRACH, DOLINACH... jesteśmy pow ołani do modlitw y... Człowiek, aby mógł się prawidłowo fizycznie rozwijać musi się systematycznie i właściwie odŜywiać, i to w kaŜdym wieku. Musi mieć równieŜ zdrowe powietrze do oddychania. Do rozwoju mowy potrzebny jest małemu dziecku drugi człowiek, najczęściej matka, która swoimi rozmowami wdraŜa je w świat nowych słów. Do rozwoju intelektualnego niezbędne są podręczniki, ksiąŜki, szkoły, uniwersytety. RównieŜ dla rozwoju wiary czymś niezbędnym jest praktyka codziennej, wytrwałej, poboŜnej modlitwy. Poucza nas o tym bardzo wyraźnie sam Pan Jezus kiedy mówi: “o cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje... proście, a otrzymacie" (J 16,23b 24). Najlepszym naszym nauczycielem pozostaje Mistrz z Nazaretu, który kaŜdą chwilę spędzał na modlitwie. Spotykamy Go proszącego Ojca w Modlitwie Arcykapłańskiej, uwielbiającego po rozmnoŜeniu chleba, przepraszającego za tych, którzy nie wiedzą co czynią, dziękującego za cud wskrzeszenia Łazarza. Pan Jezus wskazuje, Ŝe kaŜda chwila i pora jest dobra do tego, aby rozmawiać z Bogiem: rozpoczyna swoją działalność od 40 dni modlitwy na pustyni, modli się w świątyni, często spędza noc na modlitwie, modli się będąc w drodze, w górach, na jeziorze. Uczy tego wspaniałego dzieła swoich uczniów - mówi im o rodzajach modlitwy, o wytrwałości w niej, o postawie czuwania i o radości, którą ona daje: “proście, aby radość wasza była pełna". W dzisiejszych czasach ta wielka szkoła modlitwy realizowana jest w Kościele. Rozpoczyna się w rodzinie: wspólna modlitwa przy stole, modlitwa poranna i wieczorna. Kontynuowana jest w parafii podczas Mszy św. i róŜnych naboŜeństw, pogłębiana na katechezie. Dalej często rozwija człowiek swoją więź modlitewną z Bogiem przez róŜaniec czy odmawianie Liturgicznej Modlitwy Kościoła w formie jutrzni oraz nieszporów. Pewnych ludzi wybiera Bóg i obdarza szczególną łaską modlitwy. W ciszy kościoła, ale i w zgiełku tego świata. Przez dar kontemplacji są oni dla wszystkich wierzących świadkami pełnego zjednoczenia z Ojcem na modlitwie. Wypraszają oni dla Kościoła wielorakie łaski. Przez długie godziny modlitwy i adoracji uchylają dla ziemi nieba. Panie, daj, aby nigdy nie zabrakło mi łaski do podejmowania oblubieńczej rozmowy z Tobą. Módlmy się wszyscy do Boga zawsze i wszędzie, aby radość nasza była pełna. S.M.A. 9 listopada 2003 r. koronowane wizerunki Matki Boskiej Zwycięska Matka Pocieszenia - Królowa Mazowsza - z kościoła opactwa kanoników regularnych w Czerwińsku. Obraz Madonny to kopia rzymskiego wizerunku Salus Populi Romani Malowany jest na płótnie naklejonym na duŜą (125x275 cm) dębową deskę. Umieszczono go w głównym, pięknym renesansowym ołtarzu, w ozdobnej, bogato złoconej ramie. Wizerunek przedstawia Maryję w półpostaci z Panem Jezusem na lewej ręce. RóŜnicę w zestawieniu z rzymskim oryginałem stanowi berło, które trzyma w prawej dłoni Dzieciątko. Matka Najświętsza, o ciemnej twarzy, powaŜnymi oczami wpatruje się w modlącego się pielgrzyma. Dłonie spuściła w dół i skrzyŜowała. Dzieciątko Jezus ma cerę jaśniejszą od swej Matki, bujne włoski okalają Jego twarzyczkę. Prawą rączkę wznosi w geście błogosławieństwa. Wizerunek pochodzi z 1612r. i jest dziełem polskiego artysty Łukasza z Łowicza. Matkę BoŜą na Jasnej Górze Czerwińskiej odwiedzali królowie, biskupi, senatorowie i lud wierny. W Czerwińsku modlił się przed nieistniejącym obecnie obrazem Matki BoŜej Władysław Jagiełło. Po przeprawie przez Wisłę tu dokonał przeglądu całej armii ruszając na pola grunwaldzkie i tu modlił się prosząc o pomoc w walce z nieprzyjacielem. Po zwycięstwie odniesionym nad KrzyŜakami król przybył do Czerwińska wraz z Wielkim Księciem Witoldem i jako wotum dziękczynne złoŜył swój hełm. Zygmunt III Waza był tu w 1593r. JuŜ przed obecnie istniejącym obrazem wyprosił sobie Władysław IV powrót do zdrowia, a odzyskawszy je zawiesił srebrne wotum. Jan Kazimierz równieŜ kilkakrotnie klęczał przed Czerwińską Panią i składał Jej swe wotum, np. zdobyczne chorągwie po bitwie pod Beresteczkiem. W 1651r. Jan III Sobieski modlił się w Czerwińsku. Po przebadaniu wielu świadków uzdrowień specjalna komisja uznała, powagą płockiego biskupa, czerwiński wizerunek Bogarodzicy za cudowny. W 1686r. obraz przybrano w piękną srebrną sukienkę, bogato złoconą i tłoczoną w ozdobne kwiatki. Na małej gładkiej tarczy sukienki widnieje napis - świadectwo głębokiej wiary i miłości ofiarodawcy: NajwyŜszemu Królowi i Wszechmogącemu Bogu - Najjaśniejszej Królowej Niebios, Wielkiej Matce BoŜej, Najświętszej Dziewicy, największy ze wszystkich i najbardziej zasługujący na odrzucenie grzesznik... to nikłe i nędzne dzieło rąk ofiarowując, poświęcam. Po rozbiorach nadszedł smutny okres w dziejach opactwa. W 1819r. nastąpiła kasata klasztoru, lecz Matka BoŜa dalej pocieszała wierny lud. Po odzyskaniu niepodległości Polski w 1923r. sanktuarium zostało powierzone opiece ojców salezjanów, którzy mają tu swój nowicjat. Na skutek ich starań w 1968r. Stolica Apostolska przyznała świątyni czerwińskiej tytuł bazyliki mniejszej. Nieustannie Ŝywy kult Matki BoŜej pozwolił na podjęcie starań o uroczystą koronację wizerunku. "Po górach, dolinach..." Redaguje kolegium: Barbara Langhammer (red. naczelny; skład komputerowy), Barbara Górniok, ks. Wiesław Firlej (red. odpowiedzialny), s. Aneta Folkert. Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i zmiany tytułów. Wydawca: Fundacja "Źródło" Kraków. Adres Redakcji Gazety: 43-450 Ustroń, ul. M.Konopnickiej 1, tel 854-30-23.