9 listopada

Transkrypt

9 listopada
Nr 45 (492)/1
PO GÓRACH, DOLINACH...
9 listopada 2003 r.
Nr 45 (492) 9 listopada 2003 r.
Adres internetowy Parafii: http://www.ustron.bielsko.opoka.org.pl
E-mail Redakcji: [email protected]
XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA
z kromki chleba
Jednym z najtrudniejszych i najbardziej aktualnych
problemów współczesnego świata jest wolność. Dotyczy
poszczególnej osoby, jest zatem sprawą kaŜdego człowieka,
który został obdarzony jednym z najcenniejszych darów.
Dotyczy społeczeństwa, narodu, systemów społeczno politycznych, a nawet Kościoła jako społeczności Bosko ludzkiej. Ze sprawą wolności pojawia się, prawie nieodłącznie, problem przemocy, czyli siły ograniczającej ludzką
wolność. W jaki sposób Jezus ukazuje uczniom rozumienie
tego problemu?
Albo cierpliwość, albo smutek! Tam gdzie
panuje smutek, nie ma cierpliwości.
Stary Testament hołduje zasadzie: oko za oko, ząb za
ząb, która wyraŜa prawo do sprawiedliwej zemsty. Nie wystarczał jeden trup, zawsze musiały być dwa: ofiary i
zabójcy. Jezus odmienił to prawo: ...a Ja wam powiadam, nie
sprzeciwiajcie się złu. Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek,
nadstaw mu i drugi; jeśli ktoś zabiera ci płaszcz, oddaj mu i
suknię; jeśli zmusza cię, byś szedł z nim kilometr, idź z nim i
drugi... .
Jest to ujęcie ciekawe i szokujące, choć moŜe wydawać się naiwne. W rzeczywistości jest to jedno z najmądrzejszych rozwiązań, trzeba je tylko dobrze rozumieć. Wstyd się
przyznać, lecz w XX wieku najgłębiej i najlepiej odczytał je
nie chrześcijanin, ale hindus - Mahatma Gandhi. Potrafił
zastosować tę zasadę w praktyce, w Ŝyciu społecznym i politycznym, i w oparciu o tę zasadę zdziałał bardzo wiele.
Jezus nie zabrania samoobrony. Chodzi o to, aby wobec siły fizycznej przeciwstawić potęgę moralną: “Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię”.
Przykładem potęgi moralnej są męczennicy. Zwycięzcą
z Oświęcimia wyszedł o. Maksymilian Kolbe i tysiące jemu
podobnych, a nie oprawcy.
Siła fizyczna nie moŜe zniszczyć siły moralnej. Taka
postawa wymaga ogromnej dojrzałości. Tego nie moŜna
nakazać, to trzeba dobrowolnie przyjąć ze wszystkimi konsekwencjami. Tu odkrywa się wolność prawdziwą, którą człowiek zachowa nawet wtedy, gdy umiera z rąk
prześladowców. Tylko ten potrafi spojrzeć spokojnie w oczy
prześladowcy, kto kocha nawet nieprzyjaciół.
OPADŁY
MGŁY
Opadły mgły i miasto ze snu się budzi,
Górą czmycha juŜ noc,
Ktoś tam cicho czeka, by ktoś powrócił;
Do gwiazd jest bliŜej niŜ krok!
Pies się włóczy popod murami - bezdomny;
Niesie się tęsknota czyjaś na świata cztery strony!
A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy;
Toczy, toczy się los!
Ty, co płaczesz, aŜeby śmiać mógł się ktoś
- JuŜ dość!
Odpędź czarne myśli!
Dość juŜ twoich łez!
Niech to wszystko przepadnie we mgle!
Bo nowy dzień wstaje,
Bo nowy dzień wstaje,
Nowy dzień!
Z dusznego snu juŜ miasto tu się wynurza,
Słońce wschodzi gdzieś tam,
Tramwaj na przystanku zakwitł jak róŜa;
Uchodzą cienie do bram!
Ciągną swoje wózki-dwukółki mleczarze;
Nad dachami snują się sny podlotków pełne marzeń!
A Ziemia toczy, toczy swój garb uroczy;
Toczy, toczy się los!
Ty, co płaczesz, aŜeby śmiać mógł się ktoś
- JuŜ dość!
Odpędź czarne myśli!
Porzuć błędny wzrok!
Niech to wszystko zabierze juŜ noc!
Bo nowy dzień wstaje,
Bo nowy dzień wstaje,
Nowy dzień!
Nr 45 (492)/2
9 listopada 2003 r.
PO GÓRACH, DOLINACH...
dobre i złe kontakty
Nasza więź ze zmarłymi ma się opierać na
miłości bliźniego.
Na ten temat z ks. Malińskim rozmawiał ojciec
Mateusz Pindelski SP.
o. Mateusz: Wielu ludzi twierdzi, Ŝe po śmierci
bliskiej osoby mają oni wraŜenie, nie tylko we śnie, ale
równieŜ na jawie, kontaktu, widzenia. dotknięcia zmarłego. Czy takim ludziom naleŜy mówić, Ŝe jest to
przywidzenie, zbieg okoliczności, czy teŜ rzeczywiście
istnieje taka moŜliwość?
ks. Mieczysław Maliński: MoŜliwość taka jest,
dlatego Ŝe, umierając, idziemy do Boga nie tylko duszą,
ale i ciałem. Jak to zwykliśmy mówić: w ciele
uwielbionym. A więc zmartwychwstanie dokonuje się w
momencie naszej śmierci. PrzecieŜ nie jesteśmy
aniołami, jesteśmy ludźmi: istotami duchowo-cielesnymi.
NiezaleŜnie od tego, czy znajdziemy się w niebie, w
czyśćcu, czy - nie daj BoŜe - w piekle. Ciało naleŜy do
istoty człowieka, odchodzimy z tego świata juŜ
zmartwychwstali. Dlatego jest moŜliwe duchowe
doświadczenie zmarłego człowieka. Z nami działo się tak
samo jak z Jezusem: On, umierając na krzyŜu, nie oddał
ducha w sensie: ducha--duszy, ale oddał siebie, a więc
juŜ na krzyŜu zmartwychwstał do Ŝycia wiecznego. Na
krzyŜu wisiało Jego ciało umęczone. Ciało uwielbione
wraz z duszą spotkało się z Bogiem. I taki Jezus
ukazywał się swoim uczniom.
Skoro moŜliwość kontaktu ze zmarłymi istnieje,
dlaczego Kościół potępia okultyzm, spirytyzm, które
zaspokajają ludzkie pragnienie tego kontaktu?
To nie jest potępienie kontaktu, ale spirytyzmu jako
instytucji. Po pierwsze, dlatego Ŝe spirytyzm jest niejednokrotnie wykorzystywany przez oszustów, którzy
Ŝerują na ludzkim pragnieniu nawiązania kontaktu ze
zmarłymi. Ale po drugie, spirytyzm z załoŜenia jest
błędny. Sugeruje, Ŝe moŜemy dowolnie, w kaŜdej chwili
nawiązywać kontakt quasi fizyczny ze zmarłymi. Słyszeć
ich głos, nawet widzieć ich postać, a przynajmniej
uzyskiwać odpowiedzi na stawiane im pytania - za
pomocą, na przykład, medium czy talerzyka. Kontakt ze
zmarłym powinien mieć inną formę: wzajemnej miłości,
modlitwy. Modląc się za zmarłych, uświęcamy się tą
modlitwą, a będąc złączeni miłością ze zmarłym,
udzielamy mu naszej świętości. JeŜeli przychodzę na
grób, zapalam świeczkę, przynoszę kwiaty, modlę się za
zmarłego, wtedy napełniam się szlachetnością i ta
szlachetność--świętość jest przekazywana zmarłym.
Miłością jesteśmy zjednoczeni z drugimi tak, jak naczynia
połączone; jeŜeli w jednym naczyniu jest więcej, to i w
drugim jest więcej, jeŜeli w jednym jest mniej, to i w
drugim jest mniej. Na tym polega równieŜ świętych
obcowanie.
Nie tylko my moŜemy wpływać na świat duchowy,
ale takŜe on - na nas. Drastycznym przykładem takiego
wpływu jest opętanie. Na czym ono polega?
Bardzo często bywa tak, Ŝe ludzie psychicznie
chorzy są brani za opętanych. Natomiast za opętanych
nie uwaŜa się tych, którzy są faktycznie opętani albo
przynajmniej częściowo opętani. Traktuje się ich jak
normalnych, czasem nawet jak dobrych katolików, bo
chodzą do kościoła, lecz jednocześnie są opętani Ŝądzą
pieniędzy, nienawiścią, zazdrością, zemstą. To są ludzie
mniej lub bardziej opętani przez złego ducha, przez
ducha
pychy,
ducha
lenistwa,
ducha
nieodpowiedzialności, ducha chciwości, ducha
pazerności, który jest zawsze złym duchem. Tak patrząc
na sprawę, trzeba mieć na uwadze, Ŝe kaŜdemu
człowiekowi grozi takie częściowe czy pełne opętanie.
Jak moŜna pomóc takim ludziom w uwolnieniu się od
Złego?
Mówi się: do tego słuŜą egzorcyzmy. Ale nie wolno
traktować ich czysto mechanicznie: Ŝe ksiądz pomodli się
nad takim człowiekiem, pokropi go wodą święconą i
diabeł człowieka opuści. Egzorcyzmy powinny być
traktowane jak rekolekcje. Trzeba człowieka odzwyczaić
od chciwości, wytłumaczyć mu, Ŝe nie moŜna wciąŜ
nienawidzić, odwieść go od chęci zemsty. Trzeba, Ŝeby
zachwycił się Ŝyciem, twórczością, pracą, miłością. W
trakcie takich rekolekcji, które mogą trwać krótko lub
długo i być powtarzane, modlimy się, czytamy Pismo
Święte po to, Ŝeby nawrócić człowieka, Ŝeby go wyrwać
spod wpływu złego ducha. MoŜna teŜ czynić znak krzyŜa,
kropić święconą wodą, Ŝeby opętany odszedł od zła i
TRYPTYK RZYMSKI
(FRAGMENT)
Spełnienie - Apokalipsis
Kres jest tak niewidzialny, jak początek.
Wszechświat wyłonił się ze Słowa i do Słowa teŜ powraca.
W samym centrum Sykstyny artysta ten niewidzialny
kres wyraził
w widzialnym dramacie Sądu I ten niewidzialny kres stał się widzialny jakby szczyt
przejrzystości:
omnia nuda et aperta ante oculis Eius!
Słowa zapisane u Mateusza, tutaj zamienione w malarską
wizję:
“Pójdźcie błogosławieni... idźcie przeklęci"...
l tak przechodzą pokolenia Nadzy przychodzą na świat i nadzy wracają do ziemi,
z której zostali wzięci.
“Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz".
To co było kształtne w bezkształtne.
To co było Ŝywe - oto teraz martwe.
To co było piękne - oto teraz brzydota spustoszenia.
A przecieŜ nie cały umieram,
to co we mnie niezniszczalne trwa!
Jan Paweł II, Tryptyk rzymski, Kraków 2003.
Nr 45 (492)/3
9 listopada 2003 r.
PO GÓRACH, DOLINACH...
WEŹ TWOICH PRZYJACIÓŁ JAKO
DAR
“Kosztowności” - Mała Ojczyzna
Pisanie przynaleŜy do istoty przyjaźni. Przyjaźni
zawdzięczamy najpiękniejsze listy literatury światowej. Szkoda,
Ŝe w obecnych czasach zarzuciliśmy pisanie listów. Dla
podtrzymania Ŝywej przyjaźni potrzebny jest m.in. list, w którym
przyjaciel dzieli się tym, co go pobudza i wciąga do Ŝycia.
Konstantyn Rondiwe kiedyś powiedział: “Ludzie, którzy nie
wymieniali ze sobą listów, nie poznali się wzajemnie”, a jeden z
filozofów - Homeffer oświadcza, Ŝe list skierowany do
Przyjaciela jest jak święto, które w środku zwykłego dnia moŜna
obchodzić.
List mój niech będzie dla Ciebie świętem. Na takie święto
moŜesz sobie pozwolić.
Zaś mędrzec grecki powiada: śycie bez świąt jest
podobne do wędrówki bez schroniska.
Stwórz sobie w twardej, trudnej i niepokojącej codziennej
wędrówce jakieś postoje dla duszy - w liście, czytanym i
pisanym.
Miłość, która w nas Ŝyje, pragnie się uzewnętrznić i dać
temu wyraz. List jest trwałym śladem tej przyjaźni. Mogę go
sobie stale i na nowo, w razie potrzeby - odczytywać.
Franciszek Salezy bardzo uwaŜnie i na klęcząco czytał
Listy, które pisywał do niego Ignacy Loyola.
Listy dopomagają i utrzymują Ŝycie w przyjaźni, choć
bywało, Ŝe przyjaciele nigdy w Ŝyciu się nie widzieli.
Jeśli piszę list do przyjaciela, to przychodzą mi na myśl
inne słowa aniŜeli wypowiadane do obcego. Przyjaciel pomaga
mi dotykać intymnej i delikatnej materii rzeczywistości. On
pobudza mnie do dawania świadectwa o bardzo intymnych
impulsach mojego serca. Dlatego listy skierowane do
Przyjaciela są niezwykle drogocenne. W nich znajdą się takie
sformułowania, na które sami z siebie nigdy byśmy nie wpadli.
Przyjaźń wydobywa z naszego serca słowa, które nie tylko mają
wartość dla Przyjaciela, a takŜe potrafią w sposób prawie
namacalny opisywać tajemnice śycia i Miłości.
Listy, jakie przyjaciele do siebie pisywali, między innymi
Dietrich Bonhoeffer do swojej narzeczonej, stają się takŜe
wartością dla nas Ŝyjących współcześnie, kiedy je czytamy.
MoŜna na ich tle śledzić nasze własne więzy przyjaźni i
pozwalać się nimi inspirować, tak by wychowywały do Ŝycia z
przyjacielem na dobre i na złe dni.
W przyjaźni doświadczamy równieŜ przywiązania do
własnej Ojczyzny. W podobnym tonie mówi Rainer Maria Rilke:
“To, co mam z Ojczyzny leŜy w tym i tam, co zostało podzielone
w świadomości przyjaciół”. Chcąc to wyrazić w sposób bardziej
prosty, moŜna by powiedzieć: Tam, gdzie są moi przyjaciele,
tam jest moja Ojczyzna. Henryk Zschokhe określa to samo
doświadczenie tak: “Kto jest bez przyjaciele, idzie przez Ŝycie
jak obcy, który do nikogo nie naleŜy”.
W czasach, kiedy w sztuce, architekturze i literaturze
panował styl rokoko, tj. w wieku XVIII, gdy obywatele w
stosunku do absolutnego władcy - Państwa - czuli się bezradni i
zbyteczni, przyjaźń stawała się i urastała do Przestrzeni, w
której człowiek stykając się z człowiekiem o podobnych
poglądach, doświadczał pełnego poczucia bycia z sobą. Wyraził
to równieŜ Chateaubriand kiedy mówi: “Wtedy człowiek
wyprowadzał się z pełnym Sercem w pusty Świat, z powrotem
do przyjaźni. Przyjaźń urastała i stawała się miejscem, w którym
czuł się jak we własnym domu rodzinnym”.
Co ludzie przeŜywali kilka wieków przed nami, a więc tzw.
wyobcowanie - dotyczy równieŜ czasów współczesnych, w
których często napotykamy ludzi zagubionych, a czasem nawet
gorzej, bo wyobcowanych we własnym domu, traktowanych
anonimowo - jako rzeczy czy narzędzia w rękach innych. A
twoje imię - Leopold
- jest dwuczłonowym imieniem germańskim, złoŜonym z
członów leut - lud, naród, plemię i - bald - odwaŜny. Było to
częste imię dynastyczne w Niemczech i Belgii.
W Polsce imię poświadczone od r. 1265 w formach:
Lupold (1265), Lupuld (1273), Leupold (1339), Lipold (1306),
Leupuld (1369), Lipołt (1444) i jako nazwisko Libelt (1459).
Odpowiedniki obcojęz.: łac. Leopoldus, ang. Leopold, fr.
Léopold, niem. Leopold, wł. Leopoldo.
Tylko jeden święty i jeden błogosławiony nosił to imię Leopold III, margrabia Austrii.
Urodził się około r. 1073 w Gars jako syn Leopolda II
Babenberga. DuŜy wpływ na jego wychowanie wywarł św.
Altman, biskup Passawy. W roku 1095 objął po ojcu rządy w
Austrii. W sporze o inwestyturę stanął po stronie papieŜa i stąd
to zasłuŜył sobie na tytuł filius sancti Petri. W 1105 roku
opowiedział się jednak za Henrykiem V i wkrótce potem pojął za
Ŝonę jego siostrę Agnieszkę, wdowę po Fryderyku
Hohenstaufie, księciu Szwabii. Miał z nią osiemnaścioro dzieci,
w tym Konrada, arcybiskupa salzburskiego oraz Ottona,
biskupa Freisingen, autora cennej kroniki.
Dla Kościoła i kultury zasłuŜył się sam Leopold, któremu
lud nadał przydomek PoboŜnego. I tak w 1110 roku
podporządkował fundację w Melk papieŜowi. W swej rezydencji
w Klosterneuburg ufundował kościół i sprowadził doń kanoników
regularnych; w tym teŜ kościele został po swej śmierci
pochowany. Ufundował ponadto opactwa w Heiligen-kreuz
(cystersom) oraz w Mariazell (Klein--Mariazell - benedyktynom).
Kandydatury na tron cesarski nie przyjął (1125), połoŜył
natomiast podwaliny pod dalszy rozwój znaczenia Austrii i
umocnił w niej katolicyzm szerokich rzesz.
Zmarł w czasie polowania 15 listopada 1136 roku.
W 1358 roku przedsięwzięto kroki zmierzające do jego kanonizacji. Dokonał jej jednak dopiero Innocenty VIII (1485).
uśmiechnij się...
Sądzę, Ŝe pamiętaliście szczególnie w tym tygodniu
o spełnianiu dobrych uczynków, bez których...
- Tak, proszę księdza. Gdy Maciek siadał, chłopcy
podłoŜyli mu na krześle pinezkę, więc w ostatniej chwili ja
ten stołek odsunąłem.
ks. Jan Kracik “śarty niepoświęcone”.
JUBILACI TYGODNIA
Jadwiga Dobrowolańska
Paweł Chmiel
Eugenia Mostowiak
Stefan Waszek
Wanda Węglorz
Gertruda Górniak
Eugenia Karnas
Barbara Kobarska-Bohoniuk
Iwona Werpachowska
Stanisław Stolarczyk
Mieczysław Rozmus
Ruta Hulanik
Jubilatom Ŝyczymy wielu łask BoŜych, zdrowia,
radości i opieki Matki Najświętszej na kaŜdy dzień.
“Szczęście to trud - nie zejdzie ono z nieba przez
Nr 45 (492)/4
PO GÓRACH, DOLINACH...
jesteśmy pow ołani do modlitw y...
Człowiek, aby mógł się prawidłowo fizycznie
rozwijać musi się systematycznie i właściwie odŜywiać, i
to w kaŜdym wieku. Musi mieć równieŜ zdrowe powietrze
do oddychania.
Do rozwoju mowy potrzebny jest małemu dziecku
drugi człowiek, najczęściej matka, która swoimi
rozmowami wdraŜa je w świat nowych słów.
Do rozwoju intelektualnego niezbędne są
podręczniki, ksiąŜki, szkoły, uniwersytety.
RównieŜ dla rozwoju wiary czymś niezbędnym jest
praktyka codziennej, wytrwałej, poboŜnej modlitwy.
Poucza nas o tym bardzo wyraźnie sam Pan Jezus kiedy
mówi: “o cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię
moje... proście, a otrzymacie" (J 16,23b 24).
Najlepszym naszym nauczycielem pozostaje Mistrz
z Nazaretu, który kaŜdą chwilę spędzał na modlitwie.
Spotykamy Go proszącego Ojca w Modlitwie Arcykapłańskiej, uwielbiającego po rozmnoŜeniu chleba, przepraszającego za tych, którzy nie wiedzą co czynią,
dziękującego za cud wskrzeszenia Łazarza. Pan Jezus
wskazuje, Ŝe kaŜda chwila i pora jest dobra do tego, aby
rozmawiać z Bogiem: rozpoczyna swoją działalność od
40 dni modlitwy na pustyni, modli się w świątyni, często
spędza noc na modlitwie, modli się będąc w drodze, w
górach, na jeziorze. Uczy tego wspaniałego dzieła swoich
uczniów - mówi im o rodzajach modlitwy, o wytrwałości w
niej, o postawie czuwania i o radości, którą ona daje:
“proście, aby radość wasza była pełna".
W dzisiejszych czasach ta wielka szkoła modlitwy
realizowana jest w Kościele. Rozpoczyna się w rodzinie:
wspólna modlitwa przy stole, modlitwa poranna i wieczorna. Kontynuowana jest w parafii podczas Mszy św. i
róŜnych naboŜeństw, pogłębiana na katechezie. Dalej
często rozwija człowiek swoją więź modlitewną z Bogiem
przez róŜaniec czy odmawianie Liturgicznej Modlitwy
Kościoła w formie jutrzni oraz nieszporów.
Pewnych ludzi wybiera Bóg i obdarza szczególną
łaską modlitwy. W ciszy kościoła, ale i w zgiełku tego
świata. Przez dar kontemplacji są oni dla wszystkich
wierzących świadkami pełnego zjednoczenia z Ojcem na
modlitwie. Wypraszają oni dla Kościoła wielorakie łaski.
Przez długie godziny modlitwy i adoracji uchylają dla
ziemi nieba.
Panie, daj, aby nigdy nie zabrakło mi łaski do
podejmowania oblubieńczej rozmowy z Tobą.
Módlmy się wszyscy do Boga zawsze i wszędzie,
aby radość nasza była pełna.
S.M.A.
9 listopada 2003 r.
koronowane wizerunki Matki
Boskiej
Zwycięska Matka Pocieszenia - Królowa Mazowsza
- z kościoła opactwa kanoników regularnych w
Czerwińsku.
Obraz Madonny to kopia rzymskiego wizerunku
Salus Populi Romani Malowany jest na płótnie
naklejonym na duŜą (125x275 cm) dębową deskę.
Umieszczono go w głównym, pięknym renesansowym
ołtarzu, w ozdobnej, bogato złoconej ramie.
Wizerunek przedstawia Maryję w półpostaci z
Panem Jezusem na lewej ręce. RóŜnicę w zestawieniu z
rzymskim oryginałem stanowi berło, które trzyma w
prawej dłoni Dzieciątko. Matka Najświętsza, o ciemnej
twarzy, powaŜnymi oczami wpatruje się w modlącego się
pielgrzyma. Dłonie spuściła w dół i skrzyŜowała.
Dzieciątko Jezus ma cerę jaśniejszą od swej Matki, bujne
włoski okalają Jego twarzyczkę. Prawą rączkę wznosi w
geście błogosławieństwa. Wizerunek pochodzi z 1612r. i
jest dziełem polskiego artysty Łukasza z Łowicza.
Matkę BoŜą na Jasnej Górze Czerwińskiej
odwiedzali królowie, biskupi, senatorowie i lud wierny. W
Czerwińsku modlił się przed nieistniejącym obecnie
obrazem Matki BoŜej Władysław Jagiełło. Po przeprawie
przez Wisłę tu dokonał przeglądu całej armii ruszając na
pola grunwaldzkie i tu modlił się prosząc o pomoc w
walce z nieprzyjacielem. Po zwycięstwie odniesionym nad
KrzyŜakami król przybył do Czerwińska wraz z Wielkim
Księciem Witoldem i jako wotum dziękczynne złoŜył swój
hełm. Zygmunt III Waza był tu w 1593r. JuŜ przed
obecnie istniejącym obrazem wyprosił sobie Władysław
IV powrót do zdrowia, a odzyskawszy je zawiesił srebrne
wotum. Jan Kazimierz równieŜ kilkakrotnie klęczał przed
Czerwińską Panią i składał Jej swe wotum, np.
zdobyczne chorągwie po bitwie pod Beresteczkiem. W
1651r. Jan III Sobieski modlił się w Czerwińsku. Po
przebadaniu wielu świadków uzdrowień specjalna komisja
uznała, powagą płockiego biskupa, czerwiński wizerunek
Bogarodzicy za cudowny. W 1686r. obraz przybrano w
piękną srebrną sukienkę, bogato złoconą i tłoczoną w
ozdobne kwiatki. Na małej gładkiej tarczy sukienki
widnieje napis - świadectwo głębokiej wiary i miłości
ofiarodawcy: NajwyŜszemu Królowi i Wszechmogącemu
Bogu - Najjaśniejszej Królowej Niebios, Wielkiej Matce
BoŜej, Najświętszej Dziewicy, największy ze wszystkich i
najbardziej zasługujący na odrzucenie grzesznik... to nikłe
i nędzne dzieło rąk ofiarowując, poświęcam.
Po rozbiorach nadszedł smutny okres w dziejach
opactwa. W 1819r. nastąpiła kasata klasztoru, lecz Matka
BoŜa dalej pocieszała wierny lud. Po odzyskaniu
niepodległości Polski w 1923r. sanktuarium zostało
powierzone opiece ojców salezjanów, którzy mają tu swój
nowicjat. Na skutek ich starań w 1968r. Stolica
Apostolska przyznała świątyni czerwińskiej tytuł bazyliki
mniejszej. Nieustannie Ŝywy kult Matki BoŜej pozwolił na
podjęcie starań o uroczystą koronację wizerunku.
"Po górach, dolinach..."
Redaguje kolegium: Barbara Langhammer (red. naczelny; skład komputerowy),
Barbara Górniok, ks. Wiesław Firlej (red. odpowiedzialny), s. Aneta Folkert.
Redakcja zastrzega sobie prawo skracania nadesłanych materiałów i zmiany tytułów.
Wydawca: Fundacja "Źródło" Kraków. Adres Redakcji Gazety: 43-450 Ustroń, ul. M.Konopnickiej 1, tel 854-30-23.