I wreszcie – rejs!

Transkrypt

I wreszcie – rejs!
n Widać, że jesteśmy w krainie wikingów! Parada replik snekkarów w duńskim Roskildefjord
nach (automatyczne dystrybutory, na ogół
na kartę kredytową); najczęściej trzeba było
ją kupować w zwykłych stacjach odległych
nawet kilka kilometrów od portu (rower na
jachcie to potęga); w portach rybackich był
na ogół dostępny olej napędowy. Na stronie
www.sejlerens.com w opisie portu podany jest
szczegółowo dostęp do tankowania paliwa.
I wreszcie – rejs!
Rankiem 24 czerwca ładujemy „Ewę3” na
lawetę i jedziemy do Szczecina. Następnego
dnia klarujemy się morsko i przez Trzebież
oraz Wolgast (nocujemy tak jak w roku poprzednim w uroczym porciku Ziemitz) docieramy 27 czerwca do Stralsundu. Następnego dnia wykonujemy skok przez Zatokę
Meklemburską do Gedser w Danii (53 Mm).
Wychodzimy o 0400, początkowo brak wiatru i idziemy na silniku do wyjścia na Bałtyk
między wyspami Bock i Hiddensee, potem
wiatr się ustala (zgodnie z prognozą) na 3B
z E i po świetnej żegludze około 1700 mijamy
przylądek Gedser Odde (na wyspie Falster).
Na środku Zatoki Meklemburskiej tracimy
na krótko ląd z oczu. Stajemy w porcie jachtowym Gedser, gdzie wita nas załoga (trzech
mocno starszych panów) małej mieczówki
reklama
W duńskich portach klubowych lub rybackich niemal zawsze sami wybieramy miejsce cumowania. Stanowiska rezydentów
oznaczone są czerwoną tabliczką z napisem
„optaget”, natomiast dostępne dla gości tabliczkami zielonymi z napisami „ledig” lub
„fri till (data, czyli „wolny do...”), cumujemy
więc, zwracając uwagę na datę, określającą,
do której miejsce jest wolne.
Przygotowując rejs, należy wziąć pod uwagę, że w Niemczech i Danii nie naładujemy
nigdzie gazem polskiej butli (w marketach
można kupić gaz w pojemnikach jednorazowych i odpowiedni palnik). Dobrze mieć czajnik elektryczny o małej mocy (800 – 1000 W)
– gniazda poboru prądu miewały bezpieczniki
nawet 3 A (czyli maks. 600 W, warto to sprawdzić na wstępie – bezpiecznik 6 A wystarcza
do korzystania z takiego czajnika).
Praktycznie nie zabierzemy dostatecznego zapasu benzyny, której zużyjemy znacznie więcej niż podczas rejsu „szuwarowego”.
Dzienne etapy są znacznie dłuższe (średnio
25 – 35 Mm) i przed zmrokiem należy gdzieś
bezpiecznie zacumować, w razie słabego lub
przeciwnego wiatru oraz bliskiego załamania pogody trzeba pomagać sobie silnikiem.
Benzyna była dostępna tylko w kilku mari-
77