Rokowania polsko-brandenburskie

Transkrypt

Rokowania polsko-brandenburskie
Rokowania polsko-brandenburskie
Wpisany przez Administrator
sobota, 30 stycznia 2010 17:01 - Poprawiony czwartek, 07 kwietnia 2011 22:52
Na północno-zachodnich kresach Wielkopolski szczęk oręża nie ustawał niemal nigdy. Klinem
wbijało się północne pogranicze tej dzielnicy w sam środek zaborów brandeburskich, wydartych
książętom pomorskim i śląskim.
Nad dolną Wartą i Notecią strzegły ziemi polskiej warowne grody: Santok, Wieleń, Ujście,
Czarnków i in. i około tych grodów ześrodkowywała się przedewszystkim walka między Polską
a Marchją: wydzierano je sobie wzajemnie i odbijano, burzono i znowu odbudowywano,
zakładano swoje nawprost sąsiedzkich, (tak w r. 1287 przeciwstawiono Landsberg Santokowi).
Brandeburczycy opanowali już za czasów Łokietka ziemię zanotecką między Chudą i Drawą.
Zaroiło się tu zaraz od osadników Niemców, powstały wielkie fortuny panów brandeburskich:
Wedelów i Ostów.
Co roku niemal przynoszą zapiski kronikarskie wieści o walkach z Brandenburgją. Poznaliśmy
jej dążenia do opanowania Pomorza. Z szczególną zaciętością rzucała się Marchja na Polskę
za margrabiego Waldemara. Przeciwko niemu sprzymierzył się Łokietek w r. 1315 z królami
Danji, Szwecji i Norwegji, z książętami Rugji, Pomorza i Meklemburgii. Bardzo być może, że
stąd poszła prawie nieznana dotąd wyprawa Łokietka na Marchję w r. 1316. W odpowiedzi na
nią najeżdża Waldemar Wielkopolskę w r. 1316 i 1317. W r. 1319 układa już z ksiąźętami
śląskiemi podział zachodnich kresów W. Polski. Wśród tych planów śmierć go zaskoczyła. W
rok później na Henryku młodszym wymarł panujący w Marchji ród Askańczyków. Po trzech
latach wewnętrznego zamętu przeszła Marchja na dom bawarskich Wittelsbachów, siedzący
wówczas na tronie cesarskim. Pierwszymi margrafem z tego rodu został syn cesarza - Ludwik.
Były to czasy walki papieża z cesarzem. Papież Jan XXII wyklął cesarza i wypowiedział mu
wojnę "na śmierć i życie". W r. 1322 rzuca też klątwę na margrabiego i jego otoczenie, kraj jego
okłada interdyktem, uwalnia od przysięgi poddanych. Stolica apostolska szuka
sprzymierzeńców, którychby mogła rzucić przeciw Wittelsbachom, zwraca się ku Polsce i
Pomorzu. W tym czasie stolica apostolska wydała w dyplomatycznej formie zezwolenie na
koronację Łokietka, wymierzając je przeciw królowi czeskiemu, który stał po stronie cesarza i,
nie mogąc darować zakonowi, że był "ciałem i duszą" oddany cesarzowi, zajęła przychylne dla
Polski stanowisko w sprawie krzyżackiej.
1/3
Rokowania polsko-brandenburskie
Wpisany przez Administrator
sobota, 30 stycznia 2010 17:01 - Poprawiony czwartek, 07 kwietnia 2011 22:52
Za to Łokietek daje się użyć jako narzędzie polityki papieskiej przeciw Marchji, która,
zawichrzona podówczas wojnami ościennemi i buntami wewnętrznemi, zajęła chwilowo wobec
Polski stanowisko raczej odporne niż zaczepne. Zamiast skierować wszystkie siły przeciwko
Krzyżakom, nie ważącym sobie za nic wyroku kurji rzymskiej, Łokietek wraz z Litwinami roznosi
w r. 1326 straszne spustoszenia po Marchji. Cesarz nie posiada się z gniewu. Zaraz w
następnym roku za jego i margrabiego poduszczeniem uderzają Krzyżacy na Polskę,
równocześnie podejmuje wyprawę przeciw Police i drugi sprzymierzeniec cesarza, Jan czeski.
W r. 1328 wydaje cesarz dwa dokumenty, któremi z wysokości swej - fikcyjnej nad całym
światem władzy - składa z tronu Łokietka, a Polskę przekazuje swemu synowi, margrabiemu
brandenburskiemu. Na wiosnę 1329 r. znowu wre wojna. W granice Polski wpadają Krzyżacy i
Czesi.
Zagrożony zewsząd Łokietek zrywa z polityką rzymską. Równocześnie w Marchji, której pomoc
cesarska nie zabezpieczyła od ciosów, pod któremi uginać się poczęła jej potęga, dokonała się
zmiana w ukształtowaniu stronnictw a polityka z cesarskiej stała się brandeburską. W takich
stosunkach w r. 1329 przychodzi do pokoju Polski z Marchją, zawartego w Landsbergu na 3
lata. Ażeby ocenić ten pokój wejrzeć trzeba w stosunki prywatne, panujące na pograniczu.
Pokój landsberski jest dziełem stojącej u steru rządów w Marchji arystokracji brandeburskiej tych Wedelów, którzy jako udzielni i wyłączni panowie obszarów zanoteckich bezpośrednio i
prywatnie byli zainteresowani w przerwaniu wojny, niszczącej ich posiadłości, groźnej dla ich
fortuny i potęgi.
Wedelowie znajdują oddźwięk wspólności interesów w wielkopolskich Nalęczach. Naprzeciw
Wedelszczyzny leżą włości Nałęczów, odwet ze strony Marchji spustoszyłby ich dobra. Panów
brandeburskioh i wielkopolskich łączą blizkie stosunki, zachodzą między niemi związki
pokrewieństwa. Jak Wedelowie w Marchji, tak Nałęczowie w W. Polsce są u steru rządów.
Nałęcz, Wincenty z Szamotuł, w imieniu królewskim układa warunki pokoju w Landsbergu.
Interes prywatny panów przenikał się i jednoczył tym razem z interesem publicznym. I Marchja,
wycieńczona walkami, i Polska, która potrzebowała skupienia sil dla walki z Zakonem,
spragnione były pokoju. Jaką jednak rolę w tym pokoju i wogóle w życiu politycznym owych
czasów gra możnowładztwo, pokazuje akt dodatkowy pokoju landsberskiego.
2/3
Rokowania polsko-brandenburskie
Wpisany przez Administrator
sobota, 30 stycznia 2010 17:01 - Poprawiony czwartek, 07 kwietnia 2011 22:52
Wojewoda wielkopolski, posiadacz granicznych grodów Czarnkowa i Wielenia, Wincenty z
Szamotuł, występuje w nim jak gwarant, stający "na straży pokoju" i zobowiązuje się nie
wpuszczać przez swe grody króla polskiego do Marchji, ani go z niej wypuszczać, gdyby
pierwszy usiłował pokój złamać i dzierźawy margrabiego najechać - a nawet, gdyby król polski
innemi drogami wpadł do Marchji., Wincenty wpuści jednocześnie przez Wieleń i Czarnków do
Polski Brandeburczyków.
Naodwrót - wojewoda tak samo postąpi wobec margrabiego, gdyby chciał wpaść do Polski,
wystąpić więc ma przeciwko stronie, któraby pierwsza pokój złamała. Marchja, ostatnio przez
Polskę zaczepiana, zastrzega się jeszcze dalej, jej kierownicy chcą upewnić bezpieczeństwo
własnych posiadłości, stąd dalszy warunek: gdyby król wyrządził jakąś krzywdę Wincentemu
jako "stróżowi i obrońcy pokoju", jego braciom i przyjaciołom, Wincenty wraz z grodami swemi
przystanie do Marchji i póty z nią trwać będzie, póki margrabia tego zechce.
Układ landsberski spowodował podejrzenie Wincentego z Szamotuł o zdradę, o tajemne
konszachty z Brandenburgią. Kłodziński obala to twierdzenie. Zrodzić się ono mogło łatwo, w
stosunkach ówczesnych, w których zdrada była zjawiskom codziennym, a magnaci bez osłonek
stawiali swoje sprawy na pierwszym planie. Nie przerasta spółczesnych Wincenty z Szamotuł.
Kiedy Łokietek odbiera mu w roku 1331 godność starosty wielkopolskiego, przekazując ją
królewiczowi Kazimierzowi, dumny Nałęcz stroni od wojny, bodaj czy nie zaciera rąk z radości
na widok jak zniewieściały i rozpustny królewicz sromotnie umknął w lasy. Po kilku miesiącach
przywrócony do godności starościńskiej, pojednany z królem, niby wcielenie bohaterstwa
wyprzedza wszystkich w gorliwości obrony Wielkopolski.
Foto 1. Władysław Łokietek (ok. 1260 - 1333)
Foto 2. Waldemar Askańczyk (ok. 1280 - 1319)
(A. Kłodziński: "Rokowania polsko-brandenburskie" - Z dziejów narodu. Wypisy z źródeł i
streszczenia z opracowań historycznych. Warszawa 1908)
3/3