Na czym polega racjonalizacja etyki

Transkrypt

Na czym polega racjonalizacja etyki
KLASYCZNE IDEE SOCJOLOGII
DANIEL KONTOWSKI
Na czym polega racjonalizacja etyki
Etyka, na potrzeby tej pracy zdefiniowana w sposób równoznaczny z pojęciem
moralności (choć w rzeczywistości zachodzi pomiędzy nimi powaŜna róŜnica), moŜe być
widziana jako jedna ze sfer, w których wyraźne stają się zmiany zmierzające ku temu, co Max
Weber określał mianem „racjonalizacji”. Z tego złoŜonego zjawiska, do sfery etycznej
chciałbym przyłoŜyć pięć ujęć: odczarowania, refleksyjności, systemowości, indywidualizacji
i działań celowo-racjonalnych.
W kwestii odczarowania, racjonalizację etyki widać nie tylko w tym, Ŝe pojawiły się
koncepcje etyczne stworzone bez załoŜenia religijnego, tj. załoŜenia istnienia transcendencji.
Sposób uzasadniania konkretnych reguł etycznych zmienił się znacząco, bo akcent został
przerzucony z odpowiedzialności wobec Boga na odpowiedzialność wobec drugiego
człowieka. Jednak z najbardziej charakterystycznych propozycji etycznych, tj. teoria
Levinasa, akcent kładzie na twarzy Innego, która – chociaŜ ma silne osadzenie transcendentne
– nie jest chrześcijańskim Bogiem, albo raczej broni się bez potrzeby odwoływania do niego.
Etyka odczarowanego świata to negocjacja pomiędzy ludźmi i w sprawach ludzi. Trendy
zmierzają do uwraŜliwienia bardziej na naturę oŜywioną niŜ jakkolwiek pojmowaną
transcendencję. Słowo „bluźnierstwo” dzisiaj jest juŜ niezrozumiałe. Bóg, transcendencja, nie
ma sankcjonować, regulować czy korygować postępowania poszczególnych ludzi. Jeśli za
nasze zło oczekuje się od nas zadośćuczynienia, to nasze myśli zwracają się ku innemu
człowiekowi, skrzywdzonemu, a nie ku Bogu, którego harmonię świata nasz występny czyn
zaburzył.
Drugim słowem-kluczem jest tutaj refleksyjność, a więc przekonanie, Ŝe świat, my
sami i nasze społeczeństwa nie znajdują się poza naszymi strefami wpływu. W sferze etycznej
jest to tylko druga strona odczarowania, stawia jednak naszą odpowiedzialność w duŜo
powaŜniejszym świetle. To nie tylko nasze działania, ale i nasze zaniechania mogą szkodzić
1
innym ludziom. Stąd do sfery etycznej weszła konieczność uświadomienia sobie moŜliwie
największej liczby konsekwencji własnych działań – na małą i wielką skalę. To na tym
przekonaniu opiera się polityka „poprawności politycznej”.
Refleksyjność nieuchronnie prowadzi nas do sprawy indywidualizmu, przez wielu
uwaŜanych za dystynktywną cechę epoki nowoczesnej. Faktycznie, w tym pojęciu zbiega się
bardzo wiele zagadnień uznawanych za dowody na indywidualizację etyki. Doktryny
predestynacji towarzyszące indywidualistycznym religiom odłamów protestanckich, w
których nowoczesnego impulsu dopatrywał się Max Weber. Indywidualizacja nie tylko
przeznaczenia, ale i samej drogi Ŝyciowej człowieka, którą widzimy zarówno w historii
Horatio Algera jak i w nietzscheańskiej wizji człowieka samotnie wykuwającego swój byt, a
takŜe w licznych filozofiach indywidualistycznych, od Ortegi y Gasseta, przez Stirnera,
Schoppenhauera, Camusa, aŜ do autorów współczesnych poradników dla samorodnych
biznesmanów. Łączy ich wszystkich etyczne przekonanie o centralnym charakterze jednostki
dla stosunków międzyludzkich, która stanowi najbardziej wartościowe źródło relacji
społecznych: co nie wychodzi od zgody jednostki, to jest narzucane, imperatywne,
autorytarne i w tym sensie nie opierające się na jednostkowym rozumie: nieracjonalne. Takie
są na przykład trwające całe Ŝycie formy przywiązania i wszelkie grupy pierwotne. Etyczny
indywidualizm kulminuje się w postmodernistycznym buncie konsumenta, który – gdy nie
zadowala go juŜ dłuŜej wybór oferowany w danej relacji – wolnym krokiem wychodzi by
szukać czegoś, co będzie mu bardziej pasowało. Wszystko jedno, czy dobrem, którego
poszukuje, jest związek, rodzina czy obywatelstwo. Indywidualistyczna etyka będzie
pozytywnie wartościować tylko to, co do czego moŜna mieć duŜą dozę przekonania, Ŝe
zostało wybrane, zaakceptowane, przemyślane – zracjonalizowane. śe udało się kalkulować
zyski i straty a bilans wyszedł dla kogoś na plus. W pewnym sensie, indywidualistyczna etyka
osiąga swoje maksimum w teorii gier, która – roszcząc sobie prawo do bycia częścią nauk
„społecznych” – nie interesuje się tłem dokonywanych wyborów, tym, co ludzi pchnęło ku
właśnie takiemu zachowaniu.
Większość indywidualistów postuluje bezwzględną ochronę sfery prywatnej, co jako
swój efekt uboczny produkuje schodzenie przemocy do podziemia: i równieŜ ta panoptyczna
wizja jest niczym innym jak uosobieniem racjonalności.
Epoka nowoczesna
doprowadziła
właśnie
do
perfekcji
pewne
systemowe,
przekalkulowane podejście do większości (wszystkich?) sfer Ŝycia, wliczając w to relacje
międzyludzkie. Ten aspekt systemowy wykorzystywany jest jednak w bardzo róŜny sposób.
Jedni do tego stopnia wierzą w jego racjonalność, Ŝe – jak Parsons – wykluczają de facto
2
moŜliwość zasadniczego konfliktu w jego ramach. To dopiero epoka nowoczesna zaczęła
wpadać na takie pomysły, jak „Idea wiecznego pokoju” w bardzo róŜnych ujęciach – dopiero
ona uznała pokój w relacjach pomiędzy populacjami za pojęcie normatywne, pozytywnie
nacechowane aksjologicznie, a nie tylko deskryptywne. Jednak ten system jest równieŜ
przyczyną, dla której na państwo zrzucane są pewne funkcje, niegdyś wymuszane przez
wspólnoty, w których Ŝyli poszczególni ludzie. Geometryczny wzrost norm prawnych
regulujących to, co w początkach nowoczesności uznawane było za sferę prywatną, jak na
przykład prawo rodzinne i – do pewnego stopnia- spadkowe, pokazuje, Ŝe wartości etyczne,
które powinny być regulatorem tych sfer, juŜ dawno straciły swoją atrakcyjność jako
kandydaci na regulatora Ŝycia społecznego. Innymi słowy, nowoczesność wierzy, Ŝe troskę o
dzieci trzeba od ludzi wymuszać, bo tak będzie dla nas wszystkich – społeczeństwa – lepiej.
By jednak związana z tym biurokratyzacja i proceduralizacja stosunków społecznych mogła
mieć miejsce, trzeba uznać prawo za etyczne minimum – tak jak robi to Durkheim w swoim
„O podziale pracy społecznej”. Jak pisał Georg Simmel, „Sposób działania noszący cechy
logicznej ogólności, nie popadający przy tym w sprzeczność samym sobą, jest etycznym,
obowiązującym kaŜdego – niezaleŜnie od tego, kim jest - nakazem”1. Nowoczesność nie
moŜe obejść się bez prawa, i to ono – a nie racjonalna jednostka – stanowi ostateczną
wykładnię norm międzyludzkich, do których przestrzegania jesteśmy zobowiązani. Teraz
widać wyraźnie, Ŝe racjonalność nowoczesności wcale nie musi być przywiązywana trwale do
pojęcia racjonalnego aktora.
Wzrost znaczenia prawa ma powaŜne konsekwencje dla stosunków międzyludzkich
przede wszystkim z jednego względu: nie moŜe ono brać pod uwagę poszczególnych person,
tylko abstrakcyjne jednostki. Będzie to główną zasadą etyczną działań celowo-racjonalnych
(czy teŜ racjonalnych ilościowo), które dominują we współczesnej sferze publicznej. W sferze
etycznej jej odpowiednikiem są teorie utylitarystyczne, uznające za wartościowe etycznie
takie działanie, które powoduje jak najmniejsze zło dla ilościowo pojmowanych jednostek. W
ogóle, sam dyskurs oparty na pojęciu „jednostki” jest dobitnym dowodem na to, Ŝe nie we
współczesnych czasach nie mówi się juŜ o normach międzyludzkich, ale raczej o zasadach
współŜycia jednostek. W sferze etycznej warto zwrócić jeszcze uwagę na słynne rozróŜnienie
etyki odpowiedzialności i etyki przekonań, które nolens volens dowodzi swojej prawdziwości
na kaŜdym kroku współczesnej polityki, od zarządzania systemem państw narodowych aŜ do
zarządzania przedsiębiorstwem. Na poziomie jednostek, racjonalność celowa będzie zawarta
1
Simmel, Georg Filozofia pieniądza, Humaniora, Poznań 1997, str. 417.
3
głównie w sankcjach restytucyjnych (zamiast represyjnych), na rozwoju socjologicznej szkoły
w prawie karnym, której produktem jest idea resocjalizacji poszczególnych jednostek nie
pasujących do systemu społecznego, a takŜe na odebraniu jednostkom prawa do bycia
sędziami w sprawach ich dotyczących – to, co John Locke niegdyś uznał za podstawę
społeczeństwa obywatelskiego. Jeśli jednostki są nieuchronnie uwikłane w idee wartości, to
tylko oddanie kompetencji w zakresie ich oceny czemuś, co jednostką nie będzie, moŜe
stanowić rozwiązanie uznawane etycznie za sprawiedliwe. Jednak jest to jednocześnie
sprawiedliwość bezosobowa, jest to sprawiedliwość komputera. W świetle określonego celu,
a nie w świetle wyznawanych przekonań, moŜemy juŜ tylko umownie mówić o jakiejkolwiek
etyce.
Na koniec tych rozwaŜań narzuca się jednak wątpliwość, czy taki racjonalizujący
proces rzeczywiście ma miejsce takŜe dzisiaj. Odejście od podmiotu w stronę relacji spotkało
się z kontrą zarówno prawicowych personalistów jak i lewicowych multikulturalistów.
Pewnego rodzaju wartości w Ŝyciu społecznym, samej moŜliwości etyki, poszukują więc
zarówno ci, którzy traktują zagubienie osoby drugiego człowieka za kardynalny błąd projektu
nowoczesności, jak i ci, którzy w liberalnym odcinaniu jednostki od tego wszystkiego, co
stanowi dla niej wartość, widzą zagroŜenie dla jej toŜsamości. Wydaje mi się, Ŝe są to
powaŜne zarzuty w stosunku do dyskursu racjonalizacji: być moŜe jednak, racjonalizacja nie
jest celem, ale produktem ubocznym, a wtedy krytyki te nie stanowią w rzeczywistości
oskarŜenia, głosu w dyskusji, ale projekt wpłynięcia na istniejący świat. I w tym sensie są
racjonalne, bo opierają się na centralnym dla habermasowskiego ujęcia racjonalizacji pojęciu
refleksywności.
4