TRZECI! IEHBTRZE 5 POZYCZE PMSTIOWA 1908 ł

Transkrypt

TRZECI! IEHBTRZE 5 POZYCZE PMSTIOWA 1908 ł
Niedziela dnia 12 Lipca 1908 roku.
,Wi89
Hok
H.
S k'
Nt
GB!>EC
SlffiiOIMl
Zagłębia Dąbrowskiego.
I
DZIENNIK polityczny, «pola
*pra
n
Cena 3 kop.
3=3= miejscowym oraz
TRZECI! IEHBTRZE 501
!l
POZYCZE PMSTIOWA 1908 ł
r?
a
* fi
li =
,0
%
-ö
£
i
Uwolniona od opłaty podatku dochodowego trzecia wewnętrzna 5-procentowa pożyczka pań­
stwowa z roku 1808, wypuszczona na zasadzie Najwyższego ukazu z dnia 19 Czerwca 1908 r.
na sumę nominalną 200 milionów rubli.
Obligacje pożyczki wartości po rb. 100—rb. 200—rb SOO^rb. 1000—i rb. 5000 każda, licząc od dnia 1 (14) Marca
1908 r., przynoszą 5°|„ rocznie dochodu, wypłacane dwa razy do roku, mianowicie: 1 (14) Marca i 1 (14) Września.
Wypłata procentów uwalnia się raz na zawsze od podatku z dochodów od kapitałów.
Wszystkie obligacje tej pożyczki będą zamortyzowane w ciągu lat 45-ciu sposobem corocznych losowań, jednak do
1 (14) Marca 1917 r. amortyzacja za pomocą wzmocnionych losowań, ani konwersja, ani wykup pożyczki nie nastąpi.
Pierwsze ciągnienie, stosownie do planu amortyzacji ma być w Listopadzie 1909 roku.
Wypłata te rminoitycD kuponów wylosowanych obligacji dokonywaną będzie w Banku Państwa, jego Kantorach i
i Piljach i kasach gubernialnych i powiatowych.
Obligacje niewylosowane będą brane na kaucje przy dostawach rządowych i przedsiębiorstwach po cenie, oznaczo­
nej przez ministerjum skarbu.
Pożyczka ta realizowana będzie za pośrednictwem wymienionych poniżej dziesięciu banków prywatnych drogą zapi­
su publicznego.
Zapis otwarty będzie w dniu 4 17 b. m., od godziny 10-ej zrąna do 3-ej po po!., w Banku państwa i jego tujach,
— ---— —
— 1- wołsko-kamskim,
l.niąnnln«! ł.
fi «/łl ftllT WTVJ 1)6^6F3
Dli
jak również
w 1----1-bankaak:
handlowym
petersburskim,
międzynarodowym handlowym, rosyjskim dla handlu
zewnętrznego, petersburskim dyskontowym, pożyczkowym, moskiewskim kupieckim, rosyjskim handlówo-przemysłowym, azowsko dońskim, handlowym północnym, rosyjsko-chińskim i syberyjskim handlowym.
Zgłoszenia również: przyjmują banki: petersburski handlowy prywatny, moskiewski handlowy, moskiewski dyskonto­
wy bankierskie H- Wawelberga w Warszawie i Petersburgu, W. Junkier i sp. w Petersburgu i Moskwie oraz braci
wy, domy
Dżamgarowych w Moskwie.
Cena zapisu 95°!0 wartości nominalnej, z dodatkiem bieżących procentów 5U|0 od sta, poczynając od 1|14 marca r, b.
do dnia zapłacenia.
Do czasu sporządzenia oryginałów obligacji wydawane będą osobne tymczasowe świadectwa, zaopatrzone w kupony
z terminem 1|14 września roku 1908 i 1[14 marca r. 1909 oraz w pieczęć instytucji, wydającej świadectwo.
Następnie świadectwa te będą wymienione na oryginalne obligacje z kuponami na termin 1|14 września r. 1909
i dalszemi terminami.
O czasie i miejscu wymiany poczynione będą osobne ogłoszenia.
Przyjmowanie przez zapisujących należnych im obligacji może być dokonane w każdym czasie, częściowo lub w
w całości, poczynając od 12)25 lipc.a r, b
W każdym razie zapisujący mają prawo przyjąć nie mniej, jak czwartą część należnego im kapitału W dniu 12)25
lip ca r. b , takiejże ilości nie później jak 1)14 września r. b., czwartej części nie później jak 15)28 października r. b, i reszty
nie później jak 14-go grudnia r. b.
.....
.
Zapisujący się, którym należeć się będzie przy podziale obligacji na sumę do rb, 10,000 włącznie, opłacają tę sumę
całkowicie w dniu 25 lipca (17 Sierpnia) r. b.
Przy zapisie należy złożyć kaucję w ilości 5°]0 wartości zażądanych obligacji gotowizną lub w papierach procento­
wych, które instytucja przyjmuje jako zdatne na kaucje.
W razie, gdy zapisy przewyższą ilość ogólną pożyczki, nastąpi równomierny podział.
Częstochowskie Towarzystwo Wzajemnego Kredytu
l Aleja JVä IS telefonu JHß IÖI.
Dyskontuje weksle po możliwie nizkiej stopie procentowej.
Wydaje pożyczki na papiąry publiczne i asekuruje pożyczki premjowe.
Kupuje i sprzedaje wszelkie waluty zagraniczne po dziennym kursie.
Przyjmuje do inkasa frachty i Wektle, na wszelkie miejscowości Królestwa i Cesarstwa.
Wydaje przekazy i akredytywy na Królestwo, Cesarstwo, na zagranicę i na miejscowości kuracyjne.
Przyjmuje kapitały na lokacje a/v 5 dniowe, kwartalne półroczne i roczne.
_
Uwaga. Biura Częstochowskiego Tow. Wzaj. Kred. z dn. 13 Lipca r. b. przeniesione zostały w II Aleję »Ns 18,
dom W-go Ficenesa, gdzie cukiernia p. Raszkę. ,
'_______ ________________
843 5—1
v
W teatrze miejscowym Wielkie Kinematograficzne przedstawienie
, z następującym pfoerapiem od 5 ,40 H wieczór, wniedzialę i« świętą odI;3. pt» .Pffljjr.
0d“1
»
Oddział Ul.
współczesny wiojownir t,w nuiuiau..;,
I__ »*XH,
"-"i—
.
SSL
—
1
'tólai.i.- I.A misiam so toń., dramę tólSftee' 80 kop. Kupony do lołr pt I
fl-|a
RYDZEWSKI i»
‘ ™
Binro Techniczne w Częstochowie, Teatralna 18
10
*“^'£SXZjSk°%
Wyręby gumowe Rosyjsko-Amerykańskiej fabr. w Petersburgu.
Płyty z przekładkami z siatki mosiężnej.
Klapy, węże, pasy gumowe. — Armatury kauczukowe.
;h
I*
- "i *■
; V J
*
=
*
lis
i
y
-f
4) ;
ae
o
JZ
I ^
iS»
S
I 9$
I-I
ii
4 —
N
W
3
«0
2.
.4 189
i i 12 Lipca '
Rozstrzygająca
chwila.
Rozstrzygającą chwilą w dzi.-jach Tow.
Pożyczko wo-oszczędnościowego Częst. nazwać
można dzisiejsze posiedzenie walnego zgro­
madzenia członków.
Zarząd zdecydował się nareszcie zwołać
zebranie, na którsm rozstrzygnięte będą spra
wy związane z istnieniem T-wa, omówienie
budżetu, tego fundamentu każdej instytucji
finansowej, wreszcie uregulowanie stosunku
między członkami T-wa a jego władzami.
Sądzimy, że na dzisiejszem posiedzeniu
sytuacja wyklaruje się zupełnie. Wierzymy w
dojrzałość społeczną pp. członków którzy nie­
wątpliwie zdają sobie sprawę z djbrodziejstw
finansowych instytucji tudzież w dubią wolę
zarządu, który, powodując się doświadczeniem
I taktem, gotów będzie do poczynieniu wszel­
kich ustępstw, mając na celu pomyślność i
rozwój T-wa.
,~x
Nie od rzeczy, sądzimy, będzie' zaapelo­
wać na tom miejscu do poczucia obywatelskie­
go Sz. członków T-wj aby obrady dzisiejsze
prowadzone były rozważnie, spokojnie i z go­
dnością, przynależną członkom tak poważnej
i szanowanej inslyim-ji. Nie należy mówić dla
efektu i czczego o’.tarko, każdo bo«i>m ało- 1
wo nieopatrzne jątrzy i burzy, zamiast łagodzić
i uspokajać,—w.\ s r/.-eać się też należy spro­
wadzania obrad na grunty osobiste, gdyż to
do niczego nie d pr wadzi, niechaj rozwaga i
sumienie każdego z. ; p. członków będzie tym
dzwonkiem pro ssuskim nawołującym do po­
rządku. gdyż tylko pad znakiem spokoju i ska
pienia możemy dziś dojść do pomyślnych reznltatów.
Nie unośmy się chwilą, nie przemawiajmy
dla efektu, nie twórzmy bezmyślnej opozycji,
lecz przystąpmy dziś do rozwiązania kwestji z
którą przy dobrych chęciach nporamy się.
Tylko rozwagi i jeszcze raz rozwagi, ze­
branie bowiem dzisiejsze uważać należy za
rozstrzygające o przyszłych losach instytucji.
j
1
,
Kronika miejska,
W cz ■' artek święta nie będzie. W parafii
św. Zygmunta zwyczajem ustaliło się świętowa­ I
nie w uroczystości Bractw Sakaplerza N. M.P., I
przy liśściele św. Zygmunta istniejącego. Gdy
podzielono Częstochowę na dwie parafie.święto
utrzymało się tyłku w starej parafii, a Częstochówka nie obchodziła go. Ponieważ różne u-
—?—
Niema nic bardziej chwiejnego pod słońcem
nad — etykę. Podczas gdy powinna stać się od­
tworzeniem trwałych naszych zasad, naginamy
ją dowolnie według własnych upodobań, nagina­
my do celów osobistych widzimisię, przyzwyczajeń
i słabostek. Z tego powodu potrafimy sobie na
wszystko znaleźć wytłomaezenie, kaidy błąd przed­
stawiamy w oświetlenia tak dalece nas uniewianiąjącem, że w opinji własnej i postępków
najbardziej zaszarganych wychodzimy jak a-
-
-
\
stęp u — spytajcie się, jak oni rozumieją socjaizml
I usłyszycie, że zasadą socjalizmu, to aby
„wszyscy mieli równo", a droga do tego? Czyż­
by praca uczciwa, zdobywanie sobie znaczenia
i pieniędzy zdolnościami umysłu lub serca? Bynąjmniej! to bandytyzm, bo żeby wszyscy mieli rów­
no, to trzeba bogaczom odebrać ich pieniądze, i
zrabowane oddać innym, (czytaj: sobie).
Ten cały zastęp ludzi ślepych, pozbawionych
nie tylko oczu, ale — światła, tak pojętą wywro­
towo ideją zdziałał to, że nie mamy dziś ani
handlu, ani przemysłu, że nie jesteśmy zdolni
wypowiedzieć wojny— bojkotu towarom obcym,
gdyż nie posiadamy własnej produkcji.
Sprawi!
on, Ze oświatowo ofnęliśmy się w ciąga pa­
ra 1st ostatnich o dziesiątki lat wstecz, że słowianie,
bal polscy z zaborów pruskiego i austriackiego
prześcignęli nas pod każdym względem.
Poszanowanie cudzej własności stało się a
nas legendą. Czy widzieliście u nas gdziekolwiek
wzorowo urządzony ogród, jako czynnik hygjeny
miasta? Drzewa nie ogołocone z kwiatów, nie
wydeptane ch«#niki, nie połamane krzewy? Zgra­
ja małych bandytów pod oczyma starych wanda­
li niszczy ogrody i sady, nasze zabytki histo­
ryczne, pluje na posadzki w muzeach i galerjach
obrazów, zaśmieca ulice i place.
Królewiak, gdzie stąpi, pozostawia po sobie
zniszczenie i niechlujstwo. Mogliśmy
to nie­
dawno zaobserwować na plantach krakowskich.1
Pewne towarzystwo królewiajrów i krako­
wian raozyło się brzoskwiniami, pozawijanemi w
bibułki. Za chwilę miejsce, gdzieśmy siedzieli ńa
plantach, pokryło się dywanem bibułkowym: to
królewiacy zaśmiecili planty; podczas gdy łalileja
ńosiła skrzętnie bibułki de stojącego opodal ko­
szyka. Powiecie—to bagatelka, przypadek, — nie!
to rya znamienny; świadczący fatalnie o naszem
zamiłowania do lada, porządku i estetyki, mo­
gący nas wyróżnić niekorzystnie z pośród szeregu
przedstawicieli innych narodów.
Niezapomniany powieściopisars i nowelista
4-p. Jan Rutkowski w nowelce swej „Szymkowa
i
I
'
i
!
,
!
j
j
i
i
;
j
'
i
i
*
.
.
j
|
:
■
'
!
,
uradzenie swycli członków, którzy przy tej
sposobności rozlosują poz :stałe od sprzedaży
nasiona warzyw po ce»ue k <szlu, a nasiona
kwiatowe dostaną bezpłatnie. Wobec naszego
oportunizmu wcale niezła przynęta. RadzHibyśmy zastosowywać coś w tym rodzaju przy
zwoływaniu innych zebrań dla narad nad sprawami publicznemu Możeby się frekwencja
zwiększyła.
Nawoływania .Gońca" jak się okazuje nie
pozostają głosem na puszczy darmo wołającym,
Właściwa władza, dowiedziawszy się z naszej
wzmianki o gorszących scenach w parku pod
Jasną Górą, przedsięwzięła już energiczne środki zaradcze, które je nadal uniemożliwią._Gdyby jeszcze kradzieżom na stacji kolei W.-W.
udało się zaradzić—nicby do życzenia nie brakowalo, a raczej życzeń tych o dwa umiej
byśmy mieli.
Kulturalnośd nasza dalibóg, podziwu god­
na! Godzien obserwować mamy sposobność
jej widomo objawy: to drzewa przed kościo­
łem połamane, to krata ogrodu przy cerkwi z
niemałym wysiłkiem wyrwana. Widocznie i tru
du w tym celu nam nie żal. Ną Nowym Rynku zńó / j iź nie wzrok ale inny zmysł krzy­
cząco znać nam daje o kulturze częstochowian.
Oto v nos nas bije woń aiüonjaku cd nieda­
wno wzniesionego pośrodku piecu budynku.
Byliśmy świadkami, kiedy kogoś przyjezdnego
woń ta u prowadziła w zgoła błędne co do
rzeznaczenia domku mniemanie. Zdziwił się,
iedyśmy go przytrzymali, objaśniając, że to
waga sotna tam się mieści, i że nam
nawet karta „Zabrania się pod karą sądową i
policyjną...* nie wystarcza. Czyżby trzeba ba­
toga?
Kółko mandelinlstów zawiązuje się w na
szem mieście pod kierunkiem artystycznym
wykwalifikowanego mandolinisty. Przybędzie ;
nam zatem jeszcze jedna szlachetna rozrywka.
Pieczone karaluchy w chlebie są do obej- j
rżenia bezpłatnie w naszej redakcji. Osobliwych ;
tych okazów dostarczył nam członek spółki ro- i
botniczej „Wulkan*, który nabył ebleb w jed- i
nym ze sklepów spożywczych przy ulicy Tea- j
tralnej. Okazuje się, że dorównywamy naj ;
pierwszym na świecie narodom: nawet Chi- j
nom, gdzie za smakołyk uważa się mysz w
miodzie smażona, wyprzedzić się nie dajemy.
Bodaj to kultura! no i... ochędostwe!
' ;
Siekierą zranił alę dotkliwie w prawą nogę, pracujący przy budowie mostu w miejsco­
wości Konopka D. Z. W.-W., robotnik Franci­
szek Chojnacki. Wypadek mlat miejsce wczoraj po południu. Pierwszego opatrunku udzie­
lił zranionemu felczer kolejowy p. St. Majewski, który skonstatował uszkodzenie kości pi­
szczelowej.
etyka" scharakteryzował świetnie nasze pojęcie o
cudzej własności,
Szymek—parobek jest głodny, opodal rośnie
groch dziedzica: „zerwać nie zerwać", zrywa,
myśląć, że to przecież najpierw było Boga, a
później dziedzica, więc to Szymek dostąje od Bo­
ga — i je bez skrupułów. Świetny kompromis z
sumieniem!
A jednak taką etyką nie zajedziemy daleko.
Nie zdobędziemy sobie nią ani handlu, ani prze­
mysłu, ani miejsc rozrywki, jak ogrodów publicz­
nych, muzeów, teatrów. Z tych względów ra­
dziłbym, aby projektowany teatr w Częstochowie
był budynkiem skromnym, szczególniej wewnątrz,
gdyż publiczność nasza opluje go bardzo prędko,
poodbija kosztowne złocenia, upstrzy ściany tysią­
cem nazwisk. Schludną ale skromną wybudujmy
sobie świątynię sztuki. Pomyślmy również za ■
wczasu, kto w niej będzie gościł, to bardzo waż­
ne, gdyż dzisiejsze trupy teatralne, te naprawdę
trupy, siejące powietrze morowe naokół.
Z tych również względów samą myśl budo­
wy teatru powitać należy z calem uznaniem.
Wprawdzie czynimy to na tern miejscu nie poraź i
pierwszy, wierzymy przecież, te tym razem dobijemy
do celu!
Tylko... błagam was, zapomnijcie raz cho­
ciaż o własnych ambicjach, o tern, kto będzie
prezesem, wiceprezesem, kto będzie wyróżniony,
a kto pominięty w zaszczytach Składajcie wszy­
scy pieniądze, a zasiągi godnemu odda społeczeń­
stwo, ale dopiero później, później po wybudowaniu
teatru! Bądźmy mu wszyscy duchowymu prezesami
nieśmy w ofierze dobre chęci, a teatr stanie i peł­
nić będzie swą rolę oświatową, kształcąc umy­
sły i serca krynicą jasnej, pogodnej Sztuki!
j
I pamiętajcie jedno jeszcze: teatr ma być
też dziełem sztuki, więc oddąjcie głos w budowie
jego artystom: malarzom, rzeźbiarzom, którzy niechaj styl i ton nadadzą gmachowi, sali i kurtynie
aby nie raziła szambionem mieszczańskim tak
często, niestety, widzianym w naszych gmachach
publicznych!
Mala Zosia
Kup pudel
W pod let
Rzecz nit
Dziadek sl
Ukochanej
I do ustęp!
W kąt faji
Fajka dobi
Z owych ji
Gdy wesel
Rozbrzmiei
Patrzy: bij
Koń przyzb
Z za oplot!
Wypatrują
Dziada ś mi
Dzieje Poll
Wreszcie j
I uścisnął g
i premii
Polecają
m 1 apt
Nal
raz na n
ko „Sebr
ka 2 rak
ed paleń
na tylko
bu". Cen
sownie i
zaliczenie
nia przyj]
Pefcersbni
848
Qiwianua
Ir nia. Ulic
880
Ma wypłat
■■morgowe
po 115 i aa
Biurze ..Ren
sgrJ‘
w
Broi
1
Jac
Cle
ie
tiirn ia
I
Mickiewiczowski dogmat: „miej serce i pa­
trzy w serce* zaginął w nas niepowrotnie. Fa­
la materjalizmu, wstydzenia się uniesień szlachet­
nych zalała w nas porywy młodzieńcze, który­
mi ongi „poruszaliśmy z posad ziemię"
uchyla­
liśmy śmiało rąbka różanej przyszłości, którą
widzieliśmy przed sobą jako widomy cel naszych
pragnień, usiłowań i walki.
Szarzyzna życia zabiła w naszem społeczeń­
stwie wszystko, co dobre, kochane i wzniosie.
Pojęcie dobroci zamieniło się w głupotę, poświę­
cenia w obtęd, bohaterstwa — w szaleństwo.
Wyśmiewamy się z tych, którzy czynią dobrze,
z tych, którzy przez mgły idą do słońca, śmiejemy
się z bólu i lez. Śmiech i irońja stały się dziś
najbardziej moderne odpowiedzią na wszystkie
drgania płomiennych serc.
I stąd powstała - owa chwiejńość w -nas etyki, owo zatracenie tego, co. dobre, a złe, ponie­
wieranie rellgji, tej jedynie trwałej i mocnej filozofji tycia, fundamenta zdrowia narodów. _ Na
tie tej chwiejności etyki powstało spaczenie ’naj­
piękniejszych ideałów humanitarnych, tłomaezenie
ich wywrotowe, dla korzyści własnego żołąd­
ka, zatracające piękno pierwowzoru: idei socja­
lizmu.
Spytąjde się tych zastępów, działających
pod wpływem agitatorów, co msaj ten najpię­
kniejszy wyraz w ludzkiej mowie, jako uosobienie
nąjsMytni^i«ych sssai człowieczeństwa -i po-
rzędy, zwłaszcza państwowo tego święta nie
przestrzegały, więc istniał pewien cha-s.
Lud fabryczny i pracownicy rolni powstrzy­
mywali się od prac, co przy dawnych stosun­
kach ekonomicznych nie było ciężarem. Obec­
nie zaś, kiedy fabryki no parę dni w tygodniu
nie funkcjonowały, robotnicy—no cno podupad­
li. Teraz dopiero zaczął się ruch fabryczny nie­
co zwiększać, święto więc byłoby dla robot­
ników ciężarem.
Wobec tego ks. kan. Fulman zwrócił u wagę na zebraniu Związku katolic. w czerwcu,
czy by nie było rzeczą pożądaną, aby w tych
ciężkich czasach nie przerywać robotnikom
wśród tygodnia zarobku, a święto przenieść
na następną niedzielę. Nadto od niedawna do
kalendarza kościelnego zostało wprowadzone
święto M. B. Częstochowskiej mające się ob­
chodzić w środę po św. Bartłomieju, jak w
tym roku wypada dn. 26 sierpnia. Jeżeli jaka
miejscowość, to wiośnie Częstochowa powinna
nroczystemi nabożeństwami w tym dniu łączyć
się z Jasną Górą. Te właśnie uwagi ks. kan.
Ful mana zebrani na posiedzeniu Związku kat.
przyjęli z zapałem i prosili o wyjednanie poz­
wolenia odn.śnego od wk.dzy biskupiej.
Na mocy przedstawienia proboszcza św.
Zygmunta J. E. biskup kujawsko kaliski dek­
retem z d. 20 czerjgjta b. r. za nr. 2278 pole­
cił święto Sfiigaplerza N. U. P. przenosić stale
na następną niedzielę i w tym tylko dniu ob­
chodzić je nroczystemi nabożeństwami.
A więc dla tego święta w nad­
chodzący czwartek nie będzie.
Fałszywe Informacje. Warszawskie gaze­
ty dla wypełnienia swej kroniki prowincjonal­
nej korzystają często ze źródeł niepewnych lub
żle poinformowanych. Winą tu są najczęściej
niesumienni korespondenci. Tak naprz. e i r e
przyszłej Wystawy rolniczo-przemysłowej w
Częstochowie ukazały się w warszawskich pi­
smach wzmianki, jakoby Komitet wystawowy
zwrócił się do centralnego Towarzystwa po­
pierania przemysłu Indowego w Warszawie z
prośbą, aby Wystawa odbyć się mogła pod
egidą rzeczonego Towarzystwa, i t. d. i t. d.
Tymczasem nie szukając żadnych i»r.jch patronatów, wystawa rolnic: o przemysłowa
odbędzie się pod egidą Towarzystwa Rolni­
czego Piotrkowskiego, któremu, jako insty­
tucji specjalnej i gubernialnej to się z natary
rzeczy należy.
Walne Zebranie Tow. Pożyczkowo-Oszczędnościowego odbędzie się dziś o godzinie 8 ej
po południu, w sali Stow. Katol. przy ulicy
Krakowskiej.
Towarzystwo Ogrodnicze zwołuje ua dzień
19 b. m. (w przyszłą niedzielę) ogólne zgro-
Mietiko.
b
■%o sprzed
lewych i
lanca, tual
Dąbrowski,
i»
eh
N t
k
85
prayjmuje i
moniady i t Et
odpowiednia ute
Dotrzeł R
■ lerski w rtr
dakqji subj
Doszukuje
■ Wiadoa
844
,
mm My « 8
P«
87
lÜFÜolof
kondyqji. W
SojeokL
Unia' 12 Lipca laoa rotca.
M 189.
Zmiażdżeniu ręki aż, po ramię uległ wczo­
raj po pumduiu 47-letni zwrotniczy stacji Ła­
zy, spadłszy pod kola wag nów
przy wskaki­
;nctwaniu na brak. Nieprzytomnego z bólu przy­
wieziono do szpitala częstochowskiego, gdzie
prawdopodobnie dokonaną będzie amputacja.
W ogrodzie pp. Wolbergów odbędzie się
dziś zabawa 57 Kola wpisów. Program jej cie­
kawy i obfity; będą więc: kosze szczęścia, ży­
wy rebus z nagrodą za odgadnięcie, chór chłop­
ców pod kierunkiem prof. Wawrzynowicza.
Usłyszy n y też szereg monologów i kuple­
sów,
tów, wygłoszonych przez przybyłego umyślnie
z Warszawy amatora pi Tokarskiego. Prócz
.sow.
tego ma być jeszcze wiele miłych niespodzia­
nek, o których publiczność dowie się na miej
sen. Nie wątpimy, że na zabawie będzie gwar­
no i wesoło, gdyż i cel zabawy i urozmaicony
program ściągną liczną publiczność.
Zabawa w Herbach w połączeniu z przed­
stawieniem amatorów Łódzkich odbędzie się
itaji
dziś. koncert, confetti, ognie sztuczne.
Zabawa w Widzowie .pud nazwą „Lipców fają
ka“ odbędzie się dziś na korzyść Towarzy­
stwa „Jedność“ wzajemnej pomocy szkolnej
D.Ż.W.W. Program zabawy niezwykle boga­
ty: Corso na rowerach (z nagrodami) wyś­
cigi piesze i na rowerach (z nagrodami), Wyś­
cigi komiczne: w workach, tyłem i na czwo­
rakach (z nagrodami), zabawa dziecinna (dla­
czego nie „dziecięca"), sino ujazdowski (z na­
grodą), balony, poczta i wreszcie... niespo­
dzianki, a więc zapewne confetti, confetti i...
confetti.
Bez dowodów osobistych. Zatrzymany zo­
stał onegdaj niejaki Meszek, którego osadzono
w areszcie do chwili sprawdzenia osobi­
stości.
Rewizje I aresztowania. Nocy onegdajsiej dokonano rewizji w domu Je 6 przy ul.
Mikołajewskiej w mieszkaniu p. Herszlika
Mühlsteinl, którego aresztowano, zabierając
korespondencję. Tej-ża nocy dokonano rewizji
w domu Jł 2 przy Nowym Rynku w mieszka­
niu p. Muszka Prydznana, którego również
kolonial- aresztowano, zabierając korespondencję. Przy
ul. Mikołajewskiej pod Jł 8 zrewidowano
10 kop.
i mieszkanie p. I. Śybirskiego, który w domu
j nie był obecny.
W sobotę po petodniu równiej dokonano
yótjl1 rewizji w mieszkania p. Lemere, właściciela
pndeł
domu Jł 20 przy Alei U. Rewią! dokonywała
16 *lf
. straż celna, gdyż szukano kontrabandy, o
a, możktórej była denuncjacja, jak się okazało z
iuffnrl- '[ rezultatu poszukiwań—fałszywa, nic bowiem
e, sto: nie wykryto.
jU za
Aresztowana onegdaj z wyroku — p. Sz.
mówięCzarnego, dla sprawdzenia osobistości — pp.
towak,
Stanisława Stefanowakiego i Ewę Trojanowską,
i0—87.
; którą nwolniowo, tudzież p. Józefa Zmysłow49-1
skiego aa używanie cudzego dowodu. Zatrzymano też i osadzono w areszcie policyjnym poi dejrzonego o kradzież, Hipolita Dembiona.
Aresztowania. W dniu onegdajszym za­
trzymano i osadzono w areszcie policyjnym
: aż do chwili sprawdzenia osobistości Ka tarzy1 nę Baran.
i
Patrole w ciągu ostatnich nocy nic podej­
rzanego na mieście nie zauważyły.
Kursy dla kontrolerów obór będę powtórzo­
ne- przez warsz. Centr. Tow. Rolnicze. Pierwsze
kursy ukończyło kilkunastu słuchaczów, na
drogie zaś joź się zapisało 88 osób i zapisy są
jeszcze przyjmowane. Pierwszeństwo będą mie­
li kandydaci z wykształceniem rolniczem, cho' ciażby szkoły niższej, ale wymagana jest bez­
warunkowo praktyka rolnicza. Opłata za wy­
kłady wynosi 20 rubli.
Z Zawiercia.
?<»a:
!
i
!
i
:
l
|
,
^
lał
B Edmund
875-3-1
Trup znaleziony. Na drodze między osadą
Żarki a wsią Wysoka znaleziono zwłoki 37 letniego mieszkańca wsi Wysoka gm. - erki, Ja­
na Maszczyka. Śledztwo sądowe natychmiast
wdrożono,
Podpalenie. W nocy z soboty na niedzielę zeszłego tygodnia w zagrodzie włościanina
Antoniego Sakwy we wsi Piwoń gm. Soli­
ków wynikł, pozornie z niewiadomej przyczy­
ny, pożar. Spłonęła chata oraz obora. Wyni­
kło jednak podejrzenie, iż chata była podpalona
przez mieszkańca tejże wsir Antoniego (ławinskiego, którego aresztowano, przekazując sprawę władzom sądowym. ,
Pożar od pioruna. We środę podczas burzy wieczorowej 1 we wsi Przybyłów gm. Choroń piorun uderzył w dom mieszkalny włościa­
nina Piotra Maślanki. Dom spłonął doszczętnie
wraz z sąsiednią oborą. Budynki ubezpieczo­
ne były na rb. 260, straty jednakże mąją być
znacznie większe.
Z Sonemn
W sprawie pewlękazenia omsetirza odbyło
si% onegcUy wieczorem o gödzlme 7-qj oatate-
cane prawomocne zebranie parafian w sali i a
plebanii. Przewodniczył zebraniu sekretarz—raday miejski M. Dąmbski. W sprawie tej odby­
to się już pięć posiedzeń, na których, zwycza­
jem naszym, bardzo dużo mówiono, radzono
poruszano wszelkie możliwe kwestje, ale spra­
wy powiększenia cmentarza nie rozstrzygnięto.
Onegdaj po raz ostatni mieli parafianie orzec
ile dokupić grunta celem powiększenia przepeł­
nionego cmentarza i skąd wziąć na to fundu­
sze. Pomiędzy innemi przedłożono projekt, aby
sprzedać grunty naprzeciw kościoła leżące i j
za otrzymane pieniądze nabyć ośm morgów ;
gruntu pod cmentarz. Zebranie na ten projekt 1
się nie zgodziło z tego względu, iż majątku 1
kościelnego nie należy uszczuplać, lecz wyna- |
noleść inne środki celem zebrania potrzebnej
gotówki.
!
Większość zgromadzonych parafian uwa­ i
żała, iż najstosowniej będzie zebrać pieniądze I
drogą składek. Lecz natrafiono tu na szkopól. :
Parafianie z Pogoni i Sielca nie widzą racii, i
aby dawać składki na cmentarz sosnowiecki i ;
równocześnie na nowe cmentarze na Pogoni i :
na Sielcu. PBniewaz na zeszłam zebraniu po­ ■
ruszono sprawę utworzenia jednego wspólnego '
cmentarza dla całego Sosnowca, p. Janicki,
członek komisji sanitarno-wykonawczej oznajmil, iż wysłał do rządu guberniałnego protest
przeciwko tworzeniu w kolo Sosnowca kilku
cmentarzy. Ks. proboszcz Milbert wytłomaczył
zgromadzeniu, iż Pogoń i Sielce mają już grun­ ,
ty pod przyszłe cmentarze z tego więc wzglę­ I
du nie zgodzą się ni jeden wspólny cmen­ !
tarz.
Kwest)a utworzenia jednego wspólnego .
cmentarza jest obecnie jeszcze za świeża, natrafiłaby na wielkie przeszkody i zanimby ten
skądinąd zupełnie słuszny projekt został urze­
czywistniony, minęłyby miesiące, a tymczasem
spraw* powiększenia cmentarza nagli, bo nieboszczyków nie ma gdzie chować.
Ostatecznie po bardzo przewlekłej dyskusji uchwalano wybrać komisję z Iż członków
którzyby sprawę tę w przeciągu tygodnia za­
łatwili. W skład komisji weszło 6 mieszkańców
z Sosnowca i 6 z Pogoni.
Wybrano jednogłośnie dla Sosnowca pp.:
Strzałkowskiego, Telakowskiego, Murzyńskie­
go, Janickiego, Ciesielskiego, i Jędrusika; dla
Pogoni pp.: K&lnsińskiego, Tomeckiego, Goebla, Mądrego, Buchacza i Lipskiego; jako za­
stępców pp.: Gostomskiego i Piętkę.
Przyjazd. Naczelnik żandarmerii kolejo­
wej w Królestwie Polakiem pułkownik Jestaflew w towarzystwie naczelnika żandarmeiji
stacji Warszawa, podpułkownika Trzeciaka
przybył dzisiaj rano kurierem, celem dokona­
nia przeglądu tutejszego oddziała żandarmeiji
stacyjnej.
Kaneelarja naczelnika straży ziemskiej zo­
stanie przeniesiona a domn przy ul. Feldsmana przy ul. Ostrogorsklej na ul. Mikołajewską
do domn Pempla, nabytego niedawno na subhaście przez dyrektora T wa hr. Renarda p.
Manwego. W tymże domu mieścić się będzie
prywatne mieszkanie naczelnika straży ziemskiej.
:
:
'
;
!
i
:
.
1
'
:
|
'
Z Dumy Państwowe].
(Telegram^Agencji
Petersburskiej).
Petersburg 11 go.
i
i
i
I
|
!
j
i
I
wania ich lordowi Warden w odpowiedzi na
jego listowne zapytanie.
O godz. 2 m. 35 ogłoszona zostaje przer­
wa, poczem posiedzenie wznowiono o godzi­
nie 8 m. 5.
Uchwalony poprzednio projekt zaprowa­
dzenia z rokiem 1909 stałej komunikacji rze­
cznej na dopływach Amora zostaje przekazany
do Rady państwa.
Wakacje Domy.
Po mowie Aleksie)enki w sprawie jeszcze
budżetu wstaje towarzysz przewodniczącego ks.
Wołkoński i odczytuje Najwyższy Ukaz, czego
wysłuchują wszyscy obecni na sali członkowie
Dumy—stojąc. Niema w sali socjaldemokratów.
Ukaz brzmi:
„Na zasadzie paragrafu 99 praw zasadniczych państwa Rozkazujemy, prace Domy
państwowej przerwać w dnia 28 czerwca (11
Lipca), oznaczając termin Ich ponownego rozpoczęcia na dzień 15 października (28) 1908
roku. Senat rządzący uczyni do wykonania tego właściwe rozporządzenie.
mikołaj«.
Przewodniczący proponuje wznieść okrzyk
na cześć Najjaśniejszego -Pana (długotrwałe okrzyki „hnral“ długo rozlegają się pod sklepie­
niem białej sali) i o g. 3 m. 30 po poł. prze­
wodniczący ogłasza posiedzenie za zamknięte.
Członkowie Dumy przechodzą z prezydjom na
czele przez salę Katarzyny, gdsie odprawione
zostaje nabożeństwo dziękczynne z wygłoszęniem wielolecia Najjaśniejszemu Pann i całemn panującemu domowi. Po nabożeństwie na
jednogłośne życzenie modlących trzykrotnie
wykonano hymn narodowy.
*5«teaxam$.
Wybory w Flnlandji.
Petersburg 11 wl. W wyborach, obecnie
odbywających się w Finlaedji, w pierwszym
szeregu Idą socjaliści, mający 80,252 głosów za­
pewnionych, dalej staroflnnowie (17,600), młodofinnowie (12,618), szwedzi (8,147), sgrarjuaze (l,6@8)i robotnicy ehrześeijanle(l,606).
Z Rody Peńetwe.
Petersburg 11 TAP. Komisja finansowa
w Radzie Państwa proponuje z powodu bndżetn ministerjnm oświaty formulę przejścia do
porządku dziennego, w której zaznacza tycze­
nie: 1) aby etaty rad przy ministrach były
ściśle określone, 2) aby minister)om oświaty
żądało kredytów na średnie i niższe szkoły na
każdy rok w drodze budżetowej 1 3) aby minlsterjum oświaty opracowało regulamin rozpo­
rządzania funduszami, wyasygnowanymi na
rozmaite roboty budowlane.
Tajna drukarnia,
Ekaterynburg 11 TAP. Wykryto tu tajną
drukarnię socjalistów-rewolucjonistów i olbrzy­
mi skład literatury nielegalnej. Aresztowano 12
osób.
NUTY
po księgarni J. Nowickiego i S-ki
przeniesione zostały
do składu fortepianów i pianin
Posiedzenie o godz. Im. 23 otwiera i
orzewodniczy Chomiakow.
W loży ministrów obe cni są ministrowie
finansów i komunikacji.
Przedewszystkiem przekazane zostają do
Rady Państwa trzy ostatnie przyjęte przez Dumę ' projekty. Stałego referenta-sprawozdawcę
komisji redakcyjnej prof. Wiazygina Dama wita oklaskami.
Wniesiony zostaje projekt zaprowadzenia
stałej z rokiem 1909 komunikacji parowcowej
na rzekach basenu Amurskiego, co popiera
Ozylikin i co zostaje przyjęte.
Powstaje przewodniczący i oznajmia, że
wobec kończącej się sesji Damy niema moż­
ności zorganizowania deputacji na zjazd związ­
ku międzyparlamentarnego w Berlinie, prosi
więc osoby pragnące tam jechać o podanie
nazwisk w kaneelarji Damy, do zakomuniko­
T. P O R O S A
w Częstochowie, Aleja II J1 26
ś.fp.
Leon Ameryk
Opatrzony Św. Sakramentami, zasnął w Bogu
dnia 11 Lipca 1907 r. przeżywszy lat 19.
Eksportacja odbędzie się w Niedzielę d, 12
Lipca o godz. 8 wieczorem z domu J* 37
II Aleja do keścioła Św. Zygmunta a dnia
nast t. j. w poniedziałek o godz. 9 rano na­
bożeństwo żałobne, po którem pogrzeb na cmen­
tarz parafialny. Na smutne te obrzędy za­
praszają krewnych przyjaciół i znajomych
Rodzice
Tow. Akc. Ł. J. BORKOWSKI
poleca ze składu w Częsteohowie
Cementi „Grodziec“ — „Klucze- — „Ogrodzieniec.“
ej e i s m ar y
ni. Teatralna Nł 24, dem Bredetelee.
l—l
Ł,n :a 12 Lipca 1*08 ros-u.
*ca
5
?.:ł
li»
I
I
f
w
Pompy studzienne
3
Oddział Tcelmlczny $ Tbw. „Prowodnik“
R Y O Z E.
SWad fabryczny w Częstochowie ul Dojazd Ma 5
Wjrohy gumowe techniczne, węże gemowe, pasy gumowe.
Wyrobr z twardej gumy, wyroby asbestowe kiszki i opony
do rowerów Linoleum, Linkrusta. Inlaid i t. d.
Tow. Akcyjne F. Reddaway i S-ka
rifanohester-Petndl«toH.
Pasy'patentowane -Beddawar.“ Pasy z werici wielblondMej.
Pasy skórzane angielskie. Węże parciane, opony nieprzemakalne, cerat*.
25—1
03 878
jBOaLZecci. sulinÄ i b.oi'tów
i
g
I
ZYSSESR
Częatoohówa, Aleja I Aß ,2 wejśele znowego rynko w podwórzu.
Poleca na sezon wiosenny i latnii
wielkie mateigaly1 krajowe z najlepszych fabryk oraz angielskie i francuskie.
Ceny bardzo przystępne. Polecając się łaskawych względem Sp. Publiczności
299^1—1
O. Zysssr.
systemu „Garwensa“
jedno, dwu i trzy cylindrowe. Oka­
zy na składzie. Nadzwyrfiaj' silna i
prosta konstrnkcia. Ceny bardzo umiarkowanel
Kolejki podjazdowe
lokomotywy, wózki różnego rodzaju,
szyny wszelkich wymiarów
szyn używanych
50 m.m. większy zapas po wyjątkowo
niskich cenach
odlewy
stalowe znanej dobroci, żelazne, lanoknte i fosforbronzowe.
Metale
wszelkiego rodzaju, ja* cyna, miedź,
cynk, dłów etc.
Na żądanie projekty, kosztorysy etc.
poleca po cenach fabrycznych
Dom Komisowo Agenturowy
Z. GREGOR i S-ka
Częstochowa Teatralna M 24.
781
Telefon J£ 11.1,
4—4
ODCISKI
Biuro pośrednictwa I *IŚoeń
najskuteczniej usuwa znane ARAGO
St Górskiego Warszawa Leszno 12
Sprzedaż w skład, aptece, i apte-1
kach. Cena 35 i 60 kop.
„RENOMET R”
w Częstochowie, lll-ola Aleje AA 60.
Tanio sprzeda nieruchomości i place w ulicach: Teatral­
nej, Warszawskiej, Malej, Centralnej, Krótkiej, Cerkiew­
nej, św. Stanisława, II ej i Ol ej Alejach, Mickiewicza,
św. Kocha, św. Barbary, w Rakowie, Sosnowcu, Radom­
sku, willa w Kamińsku; różne młyny wodne etc. Tamże
lokata kapitałów, oraz sprzedaż, zamiany, dzierżawy wszel
kich majątków ziemskich w Królestwie, Litwie, Roesyi
i zagranicą.
Pot, woń. odparzenie ciała usu­
wa Eksikans Górskiego 30 k.
Zęby od bólu i próchnienia chroń­
cie Agatolem Górskiego z silnym
aromatem w. eliksirze i $ roszkuEliksir 30 i 50, proszek 20 i 35 k.
»Wower
VłS79
i*
senesTTi
'
"
F Serpentin, Pi£pa£ Lampiony, Balony, Kotyljony. GerF landy, Szarfy, Chorągiewki do pochodu dzieci i wszel■
kie dekoracje ogrodowe.
1
Po oenach bardzo aizklch.
W Sprzedaje się hurtowo i detalicznie, (a także daje w
■ komis) w składzie papieru i materjałów piśmiennych
I
Jakóba Weinstook
1
w Częstochowie, II Uleją Mi 28.
2
Okrągłe córifetti i serpentine na zabawy
po cena o-h konkurencyjny o h.
■
ii
i
i
Ostätrih wyraź postępu w budo­
wie pomp
„PLUS“
jest ŁAN
lecz sam jesteś Pan winiet
ona zeszpeconą chropawi
skóry: (kilkoma pryszczami
mi i t. p.) Radlę Panu uh
mycia mydło zgęszczone w
„M— De MES
(Świadectwo ochronne za .V
a wkrótce pozbędzie się
pełnie tego wszystkie;
I Dzięki swej neutralna ści
od alkali) mydło to działa
wlająco na szybkie
chropowatości skóry I co
alejka—robi skórę piękni
jąc jej przytem delikatność
mitu.
Mydło „Mont D or"
w sobie wszelkie dodatnie
aeścl mydeł uznanych w I
, za najlepsze wraz z" nstn
działaniem tłuszczu,
uena tuby »Hont D or“ Je
50 kop.
Żądać arsządali
Skład główny przy
składzie materjałów apte
S. M. Gofdbep)
Warszawa, Bpnersks
preedam tanio garnitur mebiŁ
Cement, Wapno,
Pasadzka terraketowa, drewniana, cementowa.
Okucia budowlane wszelkiego rodzaju
I inne artykuły budowlane poleca
po oendoh przystępnych.
Dom K omłscwe Apenturcwy
Z. Gregor i S-ka %%%%%!"
osiąsrnąć mor ą mężczyźni i kobiety, chcący zająć się łatwą ro
domową na maszynach wyrobów trykotowych. Sposób roboty
znać można momentalnie, bez żadnych uprzednich przygotowań,
terjał dajemy nasz—za robotę płacimy gotów ką Odległość nie
nowi przeszkody. Warunki wyayia się heap :dnie. „1-e Zac
nie T so Wyrobów Trykotowych Dbmowej roboty.
Zarząd Głównyi Warszawa, Chmielna AIS 25
r
6S' ( -
Odprzflszłę 40-tti lat polecana przez największe
powagi lekarskie całej kuli ziemskiej.
GÜhUHur ate b I i pluszo­
wych w dobrym stenie do
sprzedania, Szkelna It II
wjktepW
m$-3-3
5.
3—1
Twarz Pam
„Arystolłratyna1
Odznaczona na zeszłorocznej wystawie lekarzy i przyrodników
Lwowie medalem . łotym i dyplomem. ‘
nAryatokratyna" działa prseż swą zawartość węglika
septycznie i oźeźwiająco, już po krótkiem ożyciu—staje się
lśniąco biała i nabiera młodocianej świeżości i Wdzięku
Piegi, zmarszczki, wągry, żółte plamy usuwa „Arystołeratyna**
kilkorazowem użyciu.
Żądać w składach aptecznych i aptekach.
Główny skład na Królestwo I Cesarstwo w składzl
patentowane, wyrobu krajowego naj­
Polecamy
tańsze, najitpsz-'-, naj'rwaleze i naj­
gorąco epieoBipp. fabrykantów uzdol­ prostsze, ręczne pompy- ssąco-tłoczące
nionego majstra, giserskiego ze świa­ do wszystkich płynów gorących i zi­
dectwami finn pierwszorzędnych jak mnych. Do obejrzenia na miejscu.
ZäkladV StaroChoWickie, ^Puręba"
Reprezentant J. Pawłowski.
Ototnzen, Rudzki i t. d: Który wsku­
Częstochowa, Zielona 81.
tek różnych kolei losu, pozogoije bez 720_______________________ 3—2
zajęcia' i jest bez środków dt> życia. '■Waging paszport Józefa Sikorskiego wy­
Oferty pod „Giser* przyjmuje admi­ miany Gmiwj - Przytyk powiat-Gubernia
Radomska.
882—1nistracja Gońca-'
APT E C Z W Y IW
Wacława O it Z E Ł
I486
» Częstochowie, IH AIojs źW I
2 pokoje
w centrum miasta pa, pierwszym pięt­
rze od frontu z osobnym wejściem
do wynajęcia zaraz. Wiadomość skład
apteczny Wacława Orzeł In Aleja 48
: Do Sprz edenie bil
duży jpiramidkewy; w dohkyto etażi
motó w Cukierni, Błfcsioxyćskiego,
Rudzki.______ ____T T|
no sprzedania piwiarnia:, egey#
10-in. Ulica ivrakowska M
ZCŹWifcU t Wina Szampańskie Inmmr
# GlÄwif (oä Rk,)"
.
abLZ&a win g
i tówwżnw, koim>lełni»ab jjf
«»*. 0. 1878 c.
d'Ay BW 3
lunnu & Co —„Extra Dry“
SA"-“*^ Blanache*
“
Biederer—„i»
»Carte
~
‘ .England* .
— - ^--------- „
^Monopol* i .sec“
Teofil Reederei—„Carte Noire“ i „Crystal"
Wydawca F D Wllkeszewłkl,
/.)irv Kien)
F, D ’W hm iis&śjwstłf v Y> Vi^-toi.'-kOiTie.
"WÜST
I Węgierskich
•j
i
Fpasiouskioh
J* 189.
Dnia 12 Lipca 1908 r.
gotówkę, bo tak nie przyjadę. Dr ;ga taka
kosztuje. Więc proszę cię zaraz o odpis,
czy ma pieniądze czy niema. Jestem zde­
cydowany co do tego.
Słytzysz granie zegara na klasztornej wieży?
Całuję cię twój kochany szwagier
Wciąż dalej się rozchodzi dziwnej pleśni gracie,
Fryderyk Peters
Jednym, dźwięczą« akordem: „ty—moje kocha­
krawiec.
nie!*
Odpowiedź nadeszła.
„Kochanie*! Krąg zatacza coraz szerzej... szerzej...
Kancelista Schmidt, szwagier Petersa, we
W uszach dźwięczy mi nocą i dniem szept pa­ zwał go natychmiast do Berlina, kazał mu za­
mieszkać pod „ZielooymłDębem* przy ulicy
cierzy,
Ku tobie, w cichych modłach wznoszonych, gdy Klasztorn-j, aby zapobiedz grożącej gościnie
we własnym damn i polecił kandydatowi do
sina
małżeństwa stawić się u siebie o godzinie 7 ej
Moja warga powtarza w tęsknocie: „Jedyna!*.
na konferencję. Peters przyszedł ale dopiero
„Jedyna!* hejnał coraz dalej bieży... bieży...
około ósmej; nie przyniósł żadnego prezentu
Aż milknie gdzieś na krańcach dalekiej rnbieiy- dla siostry, ani dla siostrzeńców i siostrzenic,
W jedną pleśń z mą tęsknotą zlane dzwonów natomiast uskarża! się gorzko na wysokie kosz­
granie:
ta podróży: bilet kolejowy czwartej klasy tam
Gdy w grozy się rozpada mych pragnień góhtyna. i z powrotem kosztował 8 80, za pokój pod
„Zielonym Dębem“ kazali mu płacić 1 50 dzien­
Tylko w serca mem coraz rozlega się szerzej
nie i to jeszcze bez kawy!
1 eoraz silniej dźwięczy pieśń jedna: „Kochanie!*
Teraz chudy, malutki Peters siedział na
Jedno k" tobie wołanie: „ty — moja jedynal“
kanapie u Schmidta, zrozpaczony, bardzo bliski
' Fr. Węgitrshi.
płaczu. Schmidt pocieszał szwagra.
łięrtoehow».
— Uspokój się, Fryc, podróż się opłaci.
No, obejrzyj najpierw portret twojej przyHens Land.
j szłej.
|
Peters ruchem ręki wyraził niechęć.
'
— Gadaj lepiej co z pieniędzmi — krzy­
czał—gdzie są? Kto je ma? Widziałeś na wła­
sne oczy?
‘
Zamiast odpowiadać Schmidt wyjął z kaKrawiec Pt-teri miał dzisiaj zły dzień. , mody skórzany pugilares i pokazał mu kwit
Cztery były takie złe dni dla niego w roku. : Piljl Banku drezdeńskiego przy placu Ale­
„Quartaliter”—jak brzmi styl kancelaryjny— ksandra potwierdzający, że panna Minna Hetzel
raz na kwartał popadał we wściekłość. Ilekroć złożyła w banku na swój rachunek sumę 10,000
zbliżał sie termin, kiedy miał zapłacić sto ma­ ; marek.
rek procenta od dingo hr potocznego, nienawi­
Oblicze Petersa rozpogodziło się.
dził świat 1 ludzi.—Sura gruba wdowa po pa­
— Tak, tak—mówił Schmidt.—Prawdziwy
storze miała 10,000 marcie umieszczonych na ; cud. Pomyśleć, że taka osoba kupuje los za
pierwszej kypoteee jego dema—musiał jej pła­ ; dwie marki i wygrywa majątek. Ładna hislocić procent—oczywiście—be gdyby nie zapła­ rja, co? Ale niech jej służy,
cił wciągu pięciu dni po terminie, mogłaby i
— Czy ten bank jest pewny?—pytał Peodrazo zażądać według kontraktu całej zanypo- j ters z niedowierzaniem, badając równocześnie
tekewanej sumy.
! podpisy na kwicie.
Obecnie zbliżał się pierwszy stycznia i Pe­ :
— Oj, głupcze—odparł Schmidt.—Zaręcz i
ters musiał znowu upuścić sobie krwi. Z na- 1 się tylko jutro, a pojutrze już możesz mieć
głem postanowieniem zapiął surdut, włożył pieniądze w ręka,
banknot stumarkowy de kwitarjnsza, nasadził i
Peters zerwał się zkanapy,
z fantazją czapkę ńs siwiejącą głowę i ruszył i
— No, więc niech będzie!—zawołał zapiw swoją najstraszniejszą drogę.
‘ nająć odświętny surdut.
Stara siedziała już przy oknie i wypatry­ ,
— Obejrzyj najpierw jej portret — namawała przez szyby, czy dłużnik nie idzie. I wła­ I wiał Schmidt, który troszczył się widocznie i o
śnie przyszedł. Nie złożył jej życzeń noworocz­ ! sentymentalną stronę kwestji. Podał szwagronych, : wściekłością wręczył jej daninę, od­ i wi fotografję wizytowego formatu. Peters spoj­
powiadał krótko i opryskliwie na zapynania rzał niezdecydowany przed siebie, zebrał siły,
rozmaite e powodzenie jego krawieckiej pra­ i jak człowiek mający zażyć gorzkie lekarstwo i
cowni. Gdy zabierał się już ku wyjściu, stara : pochwycił fotografię. Na obrazku ujrzał jakieś
rzekła:
i stare padło o ostrym nosie. Peters podrapał
— Panie Peters, pan wie, że mogę panu i się za ucho, spokojnie odsunął fotografję i rzekł
wypowiedzieć pożyczkę na sześć miesięcy na­ ze stanowczą rezygnacją: •
przód. Pan wie przecieI
— Niech będzie!..
Spojrzała na niego podstępnie. Petera
Następnego wieczoru miał się Peters spowzruszył ramionami.
! tkać u Schmidta ze swoją wybraną, oraz od■— Któż tam może wiedzieć—odparł—co j być zaręczyny, gdyby się zaraz wszystko osta­
będzie za sześć miesięcy. Może ja saun tym­ tecznie ułożyło szczęśliwie,
czasem wypowiem!
i
Peters poszedł do zajazdu pod „Zielonym
I zniknął za drzwiami,
Dębem1, pod opieką swego siostrzeńca, oszoło­
Stara osłupiała. Cóż to miało znaczyć. Co miony szczęściem. Położył się do łóżka.
on sobie myślał? Targ pieniężny był mało |
— Tam do djabła! Tam do djabłal..—poożywiony, stopa procentowa rosła, codziennie ( wtarzał, naciągając kołdrę na głowę
Przed
czytała o tern 1 w bezsenne noce rozważyła I oczyma jego roztaczały się najcudowniejsze o- j
jaz, że wypowie mu hypotekę, aby zmusić go brazy przyszłości. Najpierw wystylizował kar- :
do podwyższenia procenta » 4 na 5 proc.
I tę pocztową do swojej wierzycielki „Pani Wer- !
Poczekaj no—pomyślała stara—damy ci | ner, wdowy. Niniejszem wymawiam pani hy~
jeszcze radę.—A potem wyjęła z biurka troskli­ i potekę od dnia 1 lipca. Niech panią djabli
wie przechowywany wycinek z gazety, aby je ! wezmą“; potem wypędził czeladnika, który j
szcie raz upoić się sprawozdaniem giełdowo - ! przez dwadzieścia lat prowadził mu gospodsr- ‘
hypotecznem.
’ stwo i przyjął innego, znacznie tańszego, a i
Tymczasem Peters powrócił do domu, j wreszcie powierzył misję gotowania i sprząta- j
przymierzył ubranie, które skroił dla listono­ i nia swej przyszłej żonie. Ona to zrobi lepiej i
sza Pletecha, następnie usiadł przy. stole kra­ nie będzie żądać zapłaty. Co prawda nie była
wieckim i położywszy przed sobą arkusz pa­ I, ładna... no., ale nie potrzeba przecie na nią j
pieru listowego, pisał następujące słowa:
i
j patrzeć.
Kochany szwagrze!
!.
I tak się stało. Następnego wieczora przed­
Cieszę się bardzo, dowiadując się, ie stawiono ma oblubienicę. Z wejrzenia można I
tobie i twoim dobrze się wiedzie. Także : jej było liczyć co najmniej pięćdziesiąt trzy I
dzieciom, Podoba mi się twoja propozycja lata, ale Peters był przygotowany na te dzie- !
! możebym się rzeczywiście jeszcze ożenił. si ć łat dodatku. Była ubrana w czarną jedwa- !
Mówisz prawdę, że samemu człekowi głu­ | bną suknię i wyglądała, jak cienki, chudy pa- i
pio na tym Bożym świecie. Kuzynka twoja ■ jąk. Na resztę nie zwracał Peters prawie uwa- 1
to akurat coś dla mnie. Ma*—jak piszesz— : gl. Dwie lampy świeciły dyskretnie, więc szcze48, ja 62 lata, więc się zgodzi całkiem. i góły twarzy i ciała pokrywał zwodniczy cień.
Przyjadę w niedzielę do Berlina, a jeżeli I Trącono się winem mozelskiem, a Schmidt weto naprawdę te dziesięć tysięcy marek, to i zwał młodą parę, aby zamieniła narzeczeńskl
nic nie przeszkadza. Jestem zdecydowa­ I pocałunek. . Panna Hetzel zerwała się pospiesz­
ny co do tego. Piszesz, że twoja kuzynka nie i otwarła wyschłe ramiona; które po raz
wygrała te pieniądze . na loteryi, te dzie­ pierwszy miały wreśzcie objąć mężczyznę. Posięć tysięcy. .Te ma szczęście, a jak ma ! ters powstał, wahając się, chrząknął kilka razy
to tą chętnie pojmę. Ale proszę się, żeby T nagle uczuł—oczy zamknął jak przy wyryto była prawda. Musi mleć pieniądze, a | waniu zęba—hagle uczuł coś wilgotnego na
nie żebyś ml tylko pokazał wykaz loterjj. I wargach. Mlaśnięcie—fakt był dokonany. TeNa kem się nie rozumiem. Muszę widzieć raz, zaczęto popijać. piwo, a punktualnie o go- j
^oneL
Fmwdslwi miłość.
5
dżinie dziesiątej leżał Peters znowu w łóżku—
już zaręczony... z 10.000 marek. Nazajutrz rano
ubrał s ę prędko i popędzi! do najbliższego urzędu pocztowego. Tam kupił kartę pocztową,
zaopatrzył ją adresem wdowy Werner ł wy­
pisał obmyślany poprzednio tekst:
„Niniejszem wymawiam pani hypotekę od
1 lipca. Niech panią djabli wezmą!
Z poważaniem P. Peters*.
Przy okienku zapytał wzburzonym gło­
sem, jak należy postąpić, aby karta ta doszła
jaknajrychłej.
— Wysłać ekspresem!—odpowiedział u" i" nagle zauważył
..............-»«
rzędnik
„djabła1 na kartce.
Przeczytał uważniej i oświadczył:
— To być nie może. Nie wolno pisać ża­
dnych obelg na karcie pocztowej.
Przekreślił wszystko niebieskim ołów­
kiem i dodał oburzonemu Petersonowi nową
kartę. Ten napisał raz jeszcze; mrucząc z gnie­
wu, opuścił „djabła* i zastąpił go słowami
pelneml głębszej treści: „Życzę pani wszystkie­
go*. Potem uiścił opłatę za przesłanie ekspre­
sem. Tej przynajmniej przyjemności nie mógł
sobie odmówić.
Potem Peters wyszedł z podniesioną do
góry głową na ulicę, uśmiechał się sam do
siebie i wyobrażał sobie wściekłość starej wdo­
wy Werner, gdy dziś wieczorem o wpół do
dziesiątej zostanie obudzona ze snu (kładła się
zawsze o 8) i przeczyta jego wypowiedzenie.
Tam do djabła. Tam do djabłal A gdy jej po­
tem wypłaci hypoiekę... s gdy jaj...
— Dzień dobry... dzień dobry!..
Peters przeraził się. Jakaś wystrojona, zawoiiłow ana dama pozdrowiła go uśmiechem i
szła pr-sio ku niemu.
C j za bezczelność, pomyślał Peters, jak­
żeż zuchwałe są te kobiety berlińskie! W ja­
sny dzień—1 to jeszcze szkarada taka. Wymi­
nął ją.
— Cóż serdeńko —mówiła spotkana piskli­
wym głosikiem—nie chcesz się ze mną przy­
witać?
Ujęła go pod ramię.
Peters jedną ręką chwycił się za zegarek,
drugą za portmonetkę. Bogn dzięki, były na
miejscu. Potem wyrwał się zaczepiającej go
babie i z całego gardła począł wołać policjanta.
Jeden z nich usłyszał wołanie i szedł szybko
przez most. Wtedy przez wyschłe ciało ko­
biety przebiegi nagły dreszcz. Pobladła z wście­
kłość’, oczy jej ciskały błyskawice.
Osioł... przeklęty! — wołała — wczoraj
wieczór zaręczył się ze mną, a dzisiaj mnie
woale nie zna?l
Jak tygrys skoczyła na osłupiałego Pe­
tersa i wymierzyła mn po.' cek tak silny, że
kapelusz spadł mu z głowy na chodnik. Po­
licjant przyglądał się z boku.
Nie był to jedyny policzek, który od niej
otrzymał, bo mimo to się pobrali.
Władysław Mickiewicz
w siedemdziesiątą rocznicę urodzin.
Są ludzie, którzy, 'pracując w zakonnem
niemal zaciszu, nie ubiegają się o rozgłos ani
zaszczyty, jakby nie czuli ni zasług swych,
ni dobra, którego przysparzają społeczeństwu,
Zapewne niechęć ich do szumnych owacji aszanować należy, lecz nie na miejscu byłoby
ukrywanie istotnie wielkich zasług przed spo­
łeczeństwem, które nie pragnie zasklepiać się
w egoizmie i niewdzięczności,
Oto delegaci najszerszych kół polskich
zamieszkałych w Paryżu, złożyli adres Władyslawowi Mickiewiczowi, który w ojczyźnie
zaskarbi! sobie wdzięczność powszechną za
to, Ze pełen synowskiego pietyzmu, pracą ca­
łego żyda rzuca! jasne snopy światła na żywot
i ducha największego wieszcza narodu i że
nie wahał się najdroższych po uim pamiątek
oddać w darze społeczeństwu, a tutaj wśród
obcych polskości dzielnie broni, w Instytucjach
emigracyjnych czynny udział bierze i w domu
swoim, dla-oddalonych od kraju, ognisko clepła swojikięgo utrzymuje, — rodacy paryscy
składaią;-S" siedemdziesiątą rocznicę urodzin i
z głębi sefca płynących życzeń. W Paryża d.
27 ezerwca 1908 r.
i Za tą tytułową kartą pergaminowej księ­
gi następują tysiące podpisów, ä w ciągu dnia
do mieszkania przy rue Gnónógaud, napływać
poczęły telegramy licznych przyjaciół i Insty­
tucji, między innemi od Krakowskiej Akadomji
Umiejętności i od redakcji pism najróżniejszych
odcieni. ....
CBy' skromny ten hołd okolicznościowy
odpowiadał rozmiarom zasług szanownego ju­
bilata—osądzić trudno. Każdy hołd, z głębi
duszy płynący, jest wielkim, oficjalne zaś i
7* 189.
Dnia 12 Lipca 1908 roku.
Egzamina w gimnazjum
571
iita.
Hlickiew
(Częstochowa Szkolna 10) zapis od 15 Sierpnia.
30—22
Synowie pp. urzędników i oficjalistów kolejowych korzystają z subsydjum kolejowego.
zwykłe szumne owacje przechodzą bez zna­
czenia.
Jednak jubilat dzisiejszy jest twórcą dzie­
ła niepomiernej wagi i znaczenia dla społe­
czeństwa polskiego, dzieła nieśmiertelnego,
które po wiek wieków głosić będzie chwalę
dachowych wyżyn wieszcza f narodu, z które­
go wieszcz ów wyszedł.
Władysławowi Mickiewiczowi zawdzięcza­
my powstanie muzeum Adama Mickiewicza;
powołał je do życia,—ofiarnością swoją i zapo­
biegliwą pracowitością- — on sam, gdy na
muzeum Goethego lub Victors Hugo złożyła
eię praca wielu jednostek i współdziałanie ca­
łego* społeczeństwa. Kto wie, czy bez jego do­
brej woli i nakla'du pracy posiadalibyśmy dziś
doniosłą pamiątkę po narodowym wieszcza,
czy nie pozostalibyśmy w tyle za kulturalneml narodami zachodu.
W roku 1872 udał się Władysław Mickiewicz, pchnięty synowskim pietyzmem, w
podróż do kraju celem odwiedzenia miejsco­
wości, w której niegdyś przebywał wielki ojciec jego. Rozpoczął od Konstantynopola, gd-ie
już nie Uane mu było ujrzeć domu, w któ­
rym przemieszkiwał Adam Mickiewicz, dom ten
padł ofiarą pożaru. Po uzyskaniu paszportu na
przejazd do Rosji, co nie obyło się bez trudrości, aresztowany w Kijowie, lecz wypuszczo­
ny na wolność, podąża! przez Wilno, Kowno i
Nowogródek de Petersburga.
Tam doznał
w domu Franciszka Mai towarzysza niedoli A«, tam też zaręczył,się z jego
córką, obecną panią Władysławową Mickiewiczową, lecz opuścił granice państwa Rosyjskiego i postanowił nadal zamieszkać w Pa­
ryżu.
Przez gościnne progi mieszkania państwa
Władysiawostwa Mickiewiczów przestępnie od
lat czterdziestu każdy polak, którego losy czy
to na zawsze, czy na dni kilka związały z
stolicą świata. Na słynnych „poniedziałkach“
gromadzili się politycy i wojskowi, wychodźcy
z 8-ch porażek narodowych, później artyści
polscy sławy wszechświatowej zarówno, jak
młodzież i znów politycy.
Działalność literacka Władysława Mickie­
wicza ogranicza się dotąd na publicystyce w
kilku językach, niemniej jednak spodziewać się
możemy, może niezadługo, ogłoszenia du­
żych rozmiarów pracy, dotyczącej historji Ewangeiji.
Wkrótce spodziewa się czcigodny jubilat
dzisiejszy uzyskać od Akademii umiejętności
pozwolenie przeniesienia zacieśnionego nieco
muzeum do obszernych sal pierwszego piętra
w, gmachu Biblioteki Polskiej. Wówczas może
zechce odpocząć i napawać się będzie dzieląm
miłości i dziełem życia, przez resztę, u aj Boże,
jaknąjdłuższych dni.
Jubileusz Tołstoja.
Z powoda zbliżającego się jubileuszu Le­
ona Tołstoja mówi się obecnie więcej o nim
w prasie europejskiej, a szczególnie w prasie
rosyjskiej. Nie wszystkie jednak glosy są
warte uwagi, owszem, większość ich prze­
ważna to czcza gadanina. Jednym z wyjąt­
ków jest odezwanie, się senatora rosyjskiego
Koniego, który podaje tio rzeczywiste głoś­
nej powieści Tołstoja pod tytułem „Zmartwych­
wstanie“.
Senator Koni należy do typu rosyjskich
staro-liberuiów. Onego czasu był przewodniczącym lawy przysięgłych, która uwo;
uwolniła Wierę Zasulicz i z lego powodu dłuższy' <czas pozo­
stawał w niełasce.
Owół Koni w roku 1887 bawił dłuższy
czas u Tołstoja, który właśnie wtedy krystali­
zował w swoim umyśle swą teorję „nie. sprze­
ciwiania się złemu“. Koni był naturalnie od­
miennego zdania, stąd dysputy jego z 'Tołsto­
jem były1 bardzo zażarte. W ich ciągu jednak
starczyło czasu na fakty realne z życia, a je­
den z nich, opowiedziany przez Koniego, ude­
rzył tak umysł Tołstoja, że stworzy! na jego
podstawie późniejszą swą opowieść o lo­
rach Katl Masłowej i księcia l.wchludowa.
;
Mianowicie pewnego dnia do Kuniego, po­
dówczas prokuratora w Petersburgu, zgłosił
się młodzieniec, należący do jednej z pier­
wszych rodzin w mieście z żądaniem pozwole­
nia na widzenie się z peWną aresztantką Ro­
zalią Onny. Była to osoba złego prowadze­
nia się, którą aresztowano za kradzież, gdyż w !
domu publicznym ukradła złoty zegarek jedne­ ;
mu z gości. Skazano ją za to na cztery mie­ !
|
siące więzienia.
Koni zdziwiony zapytał młodzieńca czego ;
chce od Rozalii, a ten odpowiedział, że chce I
ją ocalić i ożenić się z nią. Wszelkie perswa­ I
zje ze strony Koniego nic nie pomogły, miody ■
arystokrata pozostał przy swojem postanowie­ j
niu, nie podając jego przyczyn. Wtedy Koni, i
._____
„„„„ „v
aby dać_mu czas
do namysłu, oświadczył, że
i pozwoli mu się widzieć
z „narzeczoną*, ale 1
‘
j pod warunkiem, że ślub odbędzie się dopiero ,
i po
— —*-*—*——
odsiedzeniu —
przez nią kary.
:
Spotkanie dwojga młodych ludzi odbyło
j się, a nikt nie wiedział co się podczas niego ;
rozegrało. W każdym razie od tej chwili cha­ j
1 rakter aresztantki zmienił się gruntownie: sta­
ła się skromną. wi sołą, mitą.Towarzyszki nie po­
znawały jej całkiem. Narzeczony odwiedzał ją j
. często przynosząc jej za każdym, razom
j kwiaty.
;
i
Data ślubu zbliżała się. Nagle na kilka
dni przed uwolnieniem z więzienia Rozalia za­ j
; chorowała na tyfus i zmarła w więzieniu w sam
:
i dzień swego uwolnienia....
j
j
Przed śmiercią jednakże powierzyła ta­
! jemnicę swego życia pewnemu księdzu, a oto ■
|
jej historja:
!
,
Jako czteroletnia dziewczynka straciła
i
ojca. Pewna bardzo bogata i stara już ba­
ronowa zaopiekowała się nią. Rozalia rosła n
, niej, a wakacje spędzała w towarzystwie sio­
j strzeńca baronowej, który przybywał ze szkół,
1 a potem z uniwersytetu, gdzie studjowal pra­
wo. Z czasem Rozalia wyrosła na 16-letnią
śliczną dziewczynę 1 wtedy pomiędzy nią a
młodym baronem siato się to... co się tak często I
j
staje.
Miody baron powrócił do Petersburga,
nie troszcząc się o nią, tymczasem baronowa I
nie długo czekała na niezbite ujawnienie się j
prawdy. Wypędziła wtedy wychowankę, która :
udawszy się do Petersburga 1 odepchnięta przez
winowajcę, o mało nie zginęła z głodu, od !
którego wybawiła ją hańba. Odtąd Rozalia 1
staczała się za stopnia na stopień coraz ni - i
żej. aż stanęła przed ławą przysięgłych jako :
j
złodziejka.
Przypadek zdarzył, źh pomiędzy przysię­ I
głymi zasiadał jej uwodziciel: poznał ją i uczul .
się tak wstrząśnięty jej lasem, że postanowił
zbadać ją i naprawić swój błąd, a to jego po
stanowienie dokonało cudu przekształcenia ca­ i
łej jej moralnej istoty, i w następstwie stwo­ ,
rzyło najpiękniejszą może powieść Tołstoja z '
reformatorskiego okresu działalności jego pi ,
carskiej.
i
]
wilk“, „Veto”, „Kres“, „Piast“, „Fiat Lui“,
„O tron“ i wiele innych.
Krechowiecki urodził się w r, 1850 w Lesz­
czynowi«, pod Humaniem. Ukończywszy gimna­
zjum w Żytomierza, wstąpił na wydziai prawny uniwersytetu lwowskiego, a po otrzyiuaniu dyplomu doktorskiego został urzędnikiem
austrjackim.
Od roku 1872 redaguje „GazetęLwowską“,
organ rządowy, który należy do najbezstronniejszych dzienników polskich. Pismo to, poza działem oficjalnym, interesuje się wszelkiemi sprawami spoiecznemi, a przemawia zawsze szczerze, uczciwie, nie powodując się
względami partyjnemi i usiłując stać zawsze
poza koterjami politycznemi.
Powaga i spokój, właściwe „Gazecie
Lwowskiej", to stanowisko, które z auatjjąckiego pisma urzędowego czyni organ polski, wy­
raźnie na oku mający interesy społeczeństwa
naszego—oto jednk z licznych zasług Krechowiecklego.
RODOWÓD PONIATOWSKICH.
W „Correspondence de Stanislas Augu­
ste et de Madame Ge< ffrin* znajduje się (na
str. 102) generaiogia Poniatowskich. Rodzicami ostatniego z królów polskich byli: Stanisław i Konstancja z ks. Czartoryskich, pobrani 14 września 1720. Mieli oni dwie córki i 6
synów. Starsza córka, Ludwika (nr. 1728), wyszła za hr. Zamoyskiego, wojewodę podolskie­
go: córkę ich poślubił wielki marszałek koron­
ny, Mniszek.
Siostra Ludwiki, Izabella (ur.
1780), wyszła za Klemensa Branickiego, wiel­
kiego hetmana koronnego; małżeństwo to byfo
bezdzietne. Z pięciu synów Stanisława naj­
starszym był Kazimierz (ur. 1721), szambeian
Polski; ożenił się on z Apolonią Ustrzycką.
Wydala ona na świat jednego syna, o którym
będzie mowa poniżej. Brat Kazimierza, Frańciszek (ur. 1728), poświęci! się stanowi ducho­
wnemu; zmarł jako proboszcz w Krakowie.
Trzeci syn Stanisława l Konstancji z ks. Czarkryskich, Stanisław-August byi królem polskim. Czwarty Andrzej (ur. 1784), ożenił się z
Maryą-Teresą hr. Kińską, wstąpił on do armii
austriackiej, a zmarł w r. 1773 Jedynym synem ks. Andrzeja byi sławny ks. Józef Poniatowski, marszałek Francji. Wreszcie najmłodszy z pięciu synów Stanisława, Micha! Jerzy,
prymas Polski i Litwy, zmarł w r. 1794.
Król zmarł bezpotomnie; syn Andrzeja,
ks. Józef, nie był żonatym. Przedstawicielem
rodu był więc jedyny syn Kazimierza, starsze­
go brata króla, Stanisław, urodzony w r. 1754,
zuiarZy w r. 1833. Synami tegoż byli: Pierwszy ks. Karol (ur. 1808) ożeniony z Elżbietą
markizą de Montecatlni, bezpotomny. Drugi
Łs. Michał (ur. 1815), zmarły bezpotomnie w
r. 1864. Trzeci ks. Józef, senator cesarstwa
francuskiego, ur. w r. 1816, zmarły w Londy­
nie w r. 1878.
Jedynym jego synem by! ks.
Stanisław Poniatowski, (ur. 1885), ożeniony w
3Vdam ymtiowxeetü.
■ r. 1866 z Marją kr. Le Hon, zmarły w r. 1907.
—o—
, Pozostawił treje dzieci: Katarzynę (ur. 1857),
Obecny redaktor urzędowej „Gazety 1 Karola (ur. 1863) i Andrzeja (ur. 1864).______
Lwowskiej" należy do tych rzadkich publicy­
Lekarz-Dentysta
stów, którzy, raz obrawszy kierunek swej dzia­ i
łalności, nie sprzeniewierzają mu się nigdy i
j
M,
ö-3F$.JEE3«riSr
XE2C
z wiarą w słuszność haseł, pod któremi walczą,
L Mionie, plombowanie, czyszcienie, wyjmowanie lębów bei
postępują konsekwentnie, nie goniąc za tanią jI bólu.
Zęby sstuoine be* podniebienia, prostowanie kriywo
popularnością.
|
rosnących zębów,
Krechowiecki nie zależy do ładzi popular­ j } Aleja Jł t0, dom p. Raje herowej, gdzie skład
apisesnY p. Neafelda, telefon M 108._____
nych. Jego konserwatyzm stwarza cale sze­ i
regi przeciwników, którzy — nie grzesząc bez­
Gabinet massaiu I gimnastyki leczniczej
stronnością usiłują zbagatelizować nawet wy­
bitny talent pisarski tegorocznego jubilata. Kto
St. KIFFE RA
jednak sprawiedliwie zechce się odnosić do leczenie skrzywień kręgosłupa, łopatek, 'massaż hyjego twórczości, ten znajdzie w niej wiele my­ dropatyczny, elektryzacja, gimnastyka Frenklowska
śli głębokich, - niejeden obraz natchniony, duży
i t. p. przyj maje od 3—6 po pot Aleje
80.
dar odczuwania tła historycznego, a przedewszystkiem spokój iście filozoficzny, traktują­
KALENDARZYK
cy z jednaką powagą i objełftywizmem wszel­
O, 12 Lipca.
kie przejawy życia.
• miona ehrte&cijaritkie: dziś Jana Gwalberta Op. jutro
Dwadzieścia pięć lat pracy pisarskiej za­
Małgorzaty P. M.
znaczył Krechowiecki szeregiem nowel ,1 po­ ‘r*chód itońea: godi. 3 m. 50, *aohód gods. 8 m. 19.
wieści, wśród których najwiękezem powodze­ Uoyto dnia: 0 godiin 16 minut.
niem cieszyło się 'dzido dwutomowe „Starosta 'iv’iadom.oiei hittorueme- 162*. Założenie pierwszej sta­
łej drukami w Warszawie.—1788. Rosja wypowiada
Zjgwnlskr“; dalej: „Wieczór wigilijny“, „Szary
wojnę Szwecji.—1878. Pokój między Rosją i Tur<ją-
W Ogród „Halinów” Władysława Zawady, Szkolna JVł 20.
Otwarty codziennie. Wejście bezpłatne. Sezonowa wystawa róż, drzewek owooowyoh.