A. Christie, Przyjdź i zgiń

Transkrypt

A. Christie, Przyjdź i zgiń
A. Christie, Przyjdź i zgiń
Wpisany przez
sobota, 15 grudnia 2012 20:04
Agata Christie, Przyjdź i zgiń
Recenzja Adrianny Michalewskiej
Przyjdź i zgiń to jedna z mniej charakterystycznych dla stylu autorki powieści. Nadmierne
nagromadzenie wątków, postaci i zdarzeń od samego początku budzi wątpliwości co do
charakteru popełnionej zbrodni. Okazuje się, że nieprzypadkowo. Zbyt wiele ozdobników ma
stworzyć zasłonę dymną dla prostej motywacji, jaką kieruje się zabójca.
Do Biura Stenografii i Maszynopisania Cavendish dzwoni kobieta, która zamawia na popołudnie
stenotypistkę. Prosi, aby przysłać jej konkretną osobę. Zleceniodawczyni jest niewidoma.
Pozostawia instrukcje, że dziewczyna ma wejść do jej domu i zaczekać w konkretnym miejscu.
Gdy zamówiona panna pojawia się w salonie, znajduje tam trupa i zegary, nastawione na
godzinę 4.13.
Nikt nie wie, kim jest zamordowany mężczyzna, zegary w miejscu zbrodni nie pochodzą z tego
domu, a niewidoma lady nigdy nie dzwoniła do biura Cavendish.
Pomimo starań policji sprawa kwalifikuje się to tych, które nigdy nie zostaną wyjaśnione.
Pomimo rutynowych działań śledztwo nie posuwa się ani o krok do przodu. Może dlatego, że
nie uczestniczy w nim Hercules Poirot. Na życzenie pewnego amatora wodorostów
zauroczonego piękną stenotypistką nasz detektyw przyjeżdża do miasteczka, zupełnie
1/3
A. Christie, Przyjdź i zgiń
Wpisany przez
sobota, 15 grudnia 2012 20:04
przypadkiem, bo jego londyńskie mieszkanie jest w remoncie i akurat może się zająć ciekawą
sprawą. Siada w fotelu i?.
Powieść, pod pierwotnym tytułem The Clock, ukazała się w 1963 roku, kiedy autorka coraz
niechętniej i głównie wskutek nacisków wydawcy przywoływała na scenę małego Belga o
genialnym umyśle. Tak i tutaj. Grając rolę z drugiego planu, rozwiązuje zagadkę nieco jak deus
ex machina. Ale nie jego dedukcja stanowi o największym atucie tej powieści.
Książkę Przyjdź i zgiń trzeba przeczytać dla kilku opisów literatury kryminalnej. Agata Christie,
wkładając w usta Herculesa swoje opinie literaturoznawcze, zabawnie i bardzo celnie opisała
konkurentów, innych pisarzy literatury kryminalnej. Lepsze to, niż naukowe opracowania, z
którymi borykają się studenci polonistyki. Ale, jak widać, do pisania o pisaniu też trzeba mieć
talent.
W sposób zawoalowany autorka daje nam wykład, jak nie powinno się konstruować kryminału.
Wszak, jeśli zbyt wiele ozdobników zaciemni akcję, możemy z oczu stracić motyw, zbrodniarza i
w ogóle zbrodnię. Sprowadzając tę ostatnią do suchych faktów widzimy, że niemal każde
zabójstwo ma swoją przyczynę w chciwości i strachu. Stosując brzytwę Ockhama szybko
dojdziemy do tego, kto, jak i dlaczego zabija.
Zanim podziękuję Wydawnictwu, które przesłało mi powieść, chciałabym jeszcze raz zwrócić
uwagę na okładkę autorstwa Mariusza Banachowicza. Piękna czerwona, brytyjska budka
telefoniczna. Dzisiaj w Anglii już ich coraz mniej. Można nawet taką kupić i postawić w ogrodzie.
Tylko, nie zapomnijcie, dobrze zamykajcie drzwi, gdy już do niej wejdziecie!
2/3
A. Christie, Przyjdź i zgiń
Wpisany przez
sobota, 15 grudnia 2012 20:04
Z podziękowaniami Wydawnictwu Dolnośląskiemu za egzemplarz powieści.
3/3