więcej - ZSG Nr 2
Transkrypt
więcej - ZSG Nr 2
Wyborcza.pl Kraków Wiadomości z Krakowa Uczniowie, jedzcie jabłka. Dyrektorzy, zamawiajcie je! Olga Szpunar 25.03.2015 09:00 Jabłka (JAKUB OCIEPA) Bierzcie jabłka, których nie chciała Rosja - apeluje do szkół krakowski magistrat. Małopolscy rolnicy mają do rozdania ponad 3 tys. ton owoców i warzyw. Większość szkół przegapiła jednak tę ofertę. Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej Na początku marca pod Zespół Szkół Gastronomicznych nr 2 w Krakowie podjechała wielka ciężarówka. W środku była tona jabłek. Dyrektor szkoły spisał z rolnikiem protokół o liczbie dostarczonych owoców oraz ich jakości (na miejscu ocenił ją inspektor z Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych). Potem jabłka pojawiły się w dużych koszach na szkolnych korytarzach. Uczniowie jedzą je z apetytem. Czasem zabierają dla rodzeństwa do domu. - Mam u siebie i takich uczniów, dla których jabłko bywa jedynym wartościowym posiłkiem w ciągu dnia - mówi dyrektor szkoły Henryk Hołysz. Do czerwca do ZSG przyjedzie w sumie 70 ton jabłek. Przyjedzie też marchew. Na razie pół tony. W przemysłowej sokowirówce szkoła będzie robiła soki, a potem serwowała je uczniom. Wszystko za darmo. Nie tylko dla najmłodszych Teraz ważne wyjaśnienie. To, co opisuję, nie dzieje się w ramach programu "Owoce i warzywa w szkole". Ten trwa od lat - dzięki niemu dzieci dostają w szkołach jabłka, gruszki, marchewki, słodką paprykę... Płaci za nie Unia Europejska i rząd. Choć marchewka (wpakowana do foliowego woreczka, wcześniej umyta i pokrojona, przez co nieco zasuszona) często ląduje na dnie szkolnych plecaków, dzieci dość chętnie zjadają jabłka. W Krakowie na przerwach chrupią je za darmo uczniowie 135 uczestniczących w programie podstawówek. Ale tylko najmłodsi. Bo "Owoce i warzywa w szkole" to oferta jedynie dla dzieci z zerówek oraz klas I-III. Tymczasem we wrześniu pojawiła się możliwość, by darmowe jabłka, gruszki, pomidory itp. dostawali wszyscy krakowscy uczniowie. To część owoców i warzyw objętych rosyjskim embargiem. Rolnicy, którzy zdecydują się na wycofanie towaru z pełnego nadwyżek rynku i przekażą go organizacjom charytatywnym, szpitalom, placówkom pomocy społecznej przedszkolom i szkołom, dostaną za to pieniądze z Unii Europejskiej. Jeść zdrowe rzeczy W Małopolsce na taki ruch zdecydowało się 44 przedsiębiorców. W sumie mają do przekazania ponad 3 tys. ton owoców i warzyw. Tymczasem w Krakowie ich ofertą zainteresowało się zaledwie 14 szkół. To bardzo mało, biorąc pod uwagę, że razem z placówkami prywatnymi mogło być ich ponad pół tysiąca. Odpowiedzialna za edukację w mieście wiceprezydent Katarzyna Cięciak nie kryje: - Gdy się zorientowałam, że tak jest, ogarnęła mnie irytacja. Wystarczyło wejść na stronę Agencji Rynku Rolnego i wypełnić tam jeden formularz, by zapewnić wszystkim uczniom - od podstawówek do liceów - darmowe owoce i warzywa. To ważne, by w zalewie śmieciowego jedzenia mieli szansę jeść także zdrowe rzeczy. W ub. tygodniu magistrat wysłał do wszystkich szkół w Krakowie apel, by korzystały z programu. Dlaczego nie skorzystały do tej pory? Artur Ławrowski, dyrektor Zespołu Szkół Integracyjnych nr 7: - Akcja została za mało nagłośniona, więc o niej nie wiedziałem. Gabriela Olszowska, dyrektor Gimnazjum nr 2: - Myślałam, że te jabłka są tylko dla najmłodszych. Wciąż można się zgłaszać Jak się okazuje, bardzo wielu dyrektorów pomyliło nowy program z "Owocami i warzywami w szkole". Dyrektor Hołysz nie pomylił. Informację o akcji znalazł we wrześniu na stronie magistratu i już we wrześniu poinformował ARR, że chce darmowych jabłek i marchewki. To dobry program, który pomaga poszkodowanym przez rosyjskie embargo producentom i dzieciom, które dzięki niemu mogą jeść warzywa i owoce za darmo. Wciąż można się do niego zgłaszać. Wszystkie szczegóły są na naszej stronie internetowej - informuje Iwona Ciechan, rzecznik ARR. Po apelu wiceprezydent Cięciak krakowskie szkoły już zaczęły składać wnioski do agencji.