Na Karmel WRZESIEŃ 2011 A4 do koresp..pmd
Transkrypt
Na Karmel WRZESIEŃ 2011 A4 do koresp..pmd
M EL 1 NA K AR Nr 9 (179) (ROK XV) PRZEMYSKI KARMEL KLASZTOR KARMELITÓW BOSYCH w PRZEMYŒLU WRZESIEÑ 2011 R. NARODZENIE MARYI PANNY – – 8. WRZEŒNIA Z pism apokryficznych mówi¹cych o Maryi nale¿a³oby wymieniæ przede wszystkim: Protoewangeliê ult Maryi Panny pod tytu³em Maryja zosta³a niepokalanie poczêta Jakuba, Ewangeliê Pseudo-Mateusza, Narodzenia rozpocz¹³ siê ju¿ i jest zachowana od wszelkiego Ewangeliê Narodzenia Maryi, Ewanw V w. w Jerozolimie i ³¹czy³ grzechu, by póŸniej, bêd¹c pos³uszn¹ geliê arabsk¹ o M³odoœci Chrystusa, siê z uroczystoœci¹ dedykacji, Bo¿ej woli, staæ siê Matk¹ Boga. Historiê Józefa Cieœli i Ksiêgê o Przejœciu czyli poœwiêcenia bazyMaryi. Najwiêkszy wp³yw liki w miejscu Jej nawywar³a na tradycjê Korodzenia. Dwie wielkie œcio³a Protoewangelia Jastolice pañstwowe Bikuba. Pochodzi ona bozancjum i Rzym zaczêwiem z roku ok. 150, wiêc ³y obchodziæ œwiêto jest bardzo bliska EwanNarodzenia Maryi gelii œw. Jana. Stamt¹d Panny w VII w. Potem w³aœnie dowiadujemy siê, zaczê³o siê rozszerzaæ ¿e rodzicami Maryi byli w Koœciele jako jedno œw. Joachim i œw. Anna, z wa¿niejszych œwi¹t i ¿e Maryja jako dzieciê Maryjnych, bo zapokilkuletnie zosta³a przez wiada³o narodzenie Jerodziców ofiarowana w œwi¹zusa Chrystusa. Ten tyni, gdzie te¿ zamieszka³a. zwi¹zek miêdzy naroŒladem tego opisu jest dzeniem Maryi i narodzeobchodzone w Koœciele niem Jezusa bezpoœredwspomnienie Ofiarowania nio wyjaœniaj¹ czytania Najœwiêtszej Maryi Panny biblijne. Szczególnie prow dniu 21 listopada. Pierroctwo Micheasza (Mi 5, wsze wzmianki o liturgicz1-4a) oraz Ewangelia (Mt nym obchodzie narodzin 1, 1-16. 18-23). Maryi pochodz¹ z VI w. Œwiêto powsta³o prawdoTradycja przekazuje, ¿e podobnie w Syrii, gdy po rodzicami Najœwiêtszej Soborze Efeskim kult Maryi Panny byli œw. maryjny w Koœciele przyAnna i œw. Joachim. Byli bra³ zdecydowanie na sile. oni pobo¿nymi ¯ydami. Wprowadzenie tego œwiêta Ikona Narodzenia Najœwiêtszej Maryi Panny Mimo sêdziwego wieku przypisuje siê papie¿owi nie mieli dziecka. W tamtych cza- Nie znamy miejsca urodzenia Maryi œw. Sergiuszowi I w 688 r. sach uwa¿ane to by³o za karê za ani te¿ daty jej przyjœcia na ziemiê. Na Wschodzie uroczystoœæ ta grzechy przodków. Dlatego Anna Jeœli jednak przyjmiemy za punkt musia³a istnieæ wczeœniej, bo i Joachim gorliwie prosili Boga wyjœcia przyjêty pierwszy rok naszej kazania-homilie wyg³aszali o niej o dziecko. Bóg wys³ucha³ ich próœb ery jako datê narodzenia Chrystusa, œw. German († 732) i œw. Jan Dai w nagrodê za pok³adan¹ w Nim to nale¿y siê zgodziæ, ¿e Maryja masceñski († 749). W Rzymie bezgraniczn¹ ufnoœæ sprawi³, ¿e przysz³a na œwiat pomiêdzy 20 a 16 gromadzono siê w dniu tego œwiêta Anna urodzi³a córkê, Maryjê. Anna rokiem przed narodzeniem Pana w koœciele œw. Adriana, który by³ nie wiedzia³a jeszcze wtedy, ¿e Jezusa. dokoñczenie na str. 13 K 1 2 Str. 2 I ŒW. JÓZEF NA KARMEL Z te ad Joseph (IdŸcie do Józefa) – – to najpopularniejsza sentencja odnosz¹ca siê do wstawiennictwa œw. Józefa. Przejête ze Starego Testamentu i dotycz¹ce Józefa Egipskiego s³owa, sta³y siê w Koœciele za spraw¹ œw. Teresy od Jezusa has³em wywo³awczym dla uciekaj¹cych siê pod opiekê Oblubieñca Maryi Panny i Opiekuna Jezusa Chrystusa. Id¹c tym tropem powsta³y w Karmelu Bractwa œw. Józefa, które zg³êbiaj¹c tajemnice Bo¿e szukaj¹ w œw. Józefie doskona³ego wzorca mê¿czyzny, mê¿a, ojca ws³uchanego w S³owo Bo¿e i zatroskanego o dobro innych. Zabory skasowa³y Bractwa, a odrodzone w Karmelu przemyskim przesz³o 2 lata temu owe Bractwo prê¿nie rozwija siê pod „skrzyd³ami” o. Stefana i obok comiesiêcznych spotkañ formacyjnych i integracyjnych czyni raz w roku pielgrzymkê do sanktuariów œw. Józefa. Dotychczas nawiedzili Wadowice (z karmelitañskim wizerunkiem œw. MONTREALU Józefa ozdobionego „pierœcieniem Rybaka” podarowanym przez pp. Jana Paw³a II) i Kalisz (najwiêksze i najpopularniejsze w Polsce miejsce kultu Opiekuna Œwiêtej Rodziny). Tego roku celem pielgrzymki sta³ siê Montreal – z najwiêkszym na œwiecie sanktuarium – tzw. Oratorium œw. Józefa. D³ugo trwa³y 2 Nr 9 (2011) przygotowania i zosta³a wyodrêbniona skromna delegacja (3 osoby z Przemyœla: o. Przeor i Jerzy z ma³¿onk¹ Jolant¹, Wit z Toronto i o. Stefan przebywaj¹cy tymczasowo w USA), która podjê³a siê tego zaszczytnego zadania. Pierwszy etap to lot samolotem do Toronto w Kanadzie. Na miejscu okaza³o siê, ¿e o. Stefan nie mo¿e do³¹czyæ, bo nie ma wizy do Kanady. Kilka dni przygotowañ (mapa, przewodnik, rodzaj transportu, miejsca noclegowe), mnóstwo telefonów i ruszamy … nocnym kursowym autobusem przez Ottawê do Montrealu. Okaza³o siê, ¿e nie znalaz³o siê dla nas miejsce (!?)… mieæ bilet nie oznacza³o, i¿ mo¿na pojechaæ. Mieæ bilet relacji tej i tej, bez godziny odjazdu i miejsca w autobusie, to jeszcze nie wszystko … Liczy siê kolejka i kto pierwszy – ten jedzie. Pozostali czekaj¹ na nastêpny kurs. Dla nas nastêpny kurs by³ o 6:30 rano. Szok i konsternacja: rezygnujemy, czy czekamy do rana. Mimo wszystko zwyciê¿y³a determinacja i „nie ma mowy o odpuszczeniu sobie”. Zosta³a nam wiêc „nocka” w œrodku ci¹g dalszy na str. 14 i 15 3 Nr 9 (2011) Str. 3 NA KARMEL WRZESIEÑ 2 0 11 DODATEK DLA DZIECI jak wygl¹da szko³a po wakacjach, co siê w niej zmieni³o? Mo¿e doszli jacyœ nowi Nauczyciele i Uczniowie? Wszystkiego dowiecie siê na pierwszym szkolnym apelu i po nim, gdy znajdziecie siê ju¿ w Waszych klasach. sam Pan Bóg, a w szczególnoœci Ale przed pierwszym szkolnym Jego Trzecia Osoba – Duch dzwonkiem Bóg ZAPRASZA Œwiêty. Was do Siebie: Na Mszê œw. do Koœcio³a, gdzie na Was z wielk¹ têsknot¹ i mi³oœci¹ czeka. To podczas tej piêknej Mszy œw. rozpoczynaj¹cej rok katechetyczny i szkolny Bóg w Trójcy Jedyny bêdzie Was przez rêce Kap³ana b³ogos³awi³, abyœcie mogli dzielnie pokonywaæ trudy nauki. Mo¿e nie od razu odczujecie skutki tego b³ogos³awieñstwa ale ono da o sobie znaæ w odpowiedniej chwili. Bóg – Stwórca Wszechœwiata ka¿dego z Was obdarzy³ wspania³ymi talentami wed³ug Swojej wolnej woli, nie koniecznie Jezus tak bardzo ciê kocha! takimi samymi, bo te¿ Wasi Dziadkowie i Rodzice, ka¿dy z Was jest inny, czego innego Opiekunowie, Wychowawcy i Na- i w ró¿nym stopniu potrzebuje. Nie uczyciele a tak¿e Katecheci z da- ma dwóch takich samych ludzi. rów kiedyœ od Boga otrzymanych na Nawet u bliŸniaków mo¿na dostrzec Chrzcie Œwiêtym b¹dŸ Bierzmo- ró¿nice … waniu lub podczas innych okazji Odkrywajcie te talenty, którymi czyni¹ u¿ytek w pracy i w domu. Was dobry Bóg Ojciec obdarowa³, Wy, Drodzy mali i wiêksi Przyjacie- szukajcie je z wytrwa³oœci¹ w sobie, le – u¿ytek z Waszych darów nie zniechêcajcie siê, gdy je mo¿e macie robiæ w domu i w szkole. chwilowo nie zauwa¿acie. S¹ z pewOto ju¿ w czwartkowy dzieñ noœci¹. pierwszowrzeœniowy udacie siê do Wspomagajcie siê wzajemnie, szko³y. Jak¿e radosny mo¿e to byæ b¹dŸcie dobrzy dla siebie nawzajem, dzieñ! kochajcie Boga i ludzi, a uczynicie Spotkacie siê z kole¿ankami i ko- niebo ju¿ tu na ziemi. To jest legami, Nauczycielami i Wychowaw- mo¿liwe dziœ – nawet w szkole. cami. Wszyscy wypoczêci i opaleni (choæ w tym roku lato jest bardzo Pamiêtajcie: kapryœne i s³oneczn¹ pogod¹ z rzadTo jest ZAPROSZENIE, które ka darzy), uœmiechniêci, ciekawi, pochodzi od BOGA! EDYTA JURKIEWICZ-PILSKA OCDS ZAPROSZENIE Zaproszenie ... Kiedy Ciê do chrztu niesiono radoœæ wielka by³a w niebie. Anio³ Stró¿ od Matki Bo¿ej dosta³ koszyk ³ask dla Ciebie. I na s³u¿bê przy Twej Mamie trzech anio³ków siê zg³osi³o: Jeden uczyæ mia³ modlitwy, s³owo w s³owo, tak jak trzeba. Drugi stale mia³ pilnowaæ by siê z³o nie przydarzy³o. Trzeci noc¹ chêtnie czuwa³ aby piêkne sny siê œni³o. Pytasz, co by³o w koszyku? Skarby wielkie, a do tego trzy klejnoty najcenniejsze: WIARA – NADZIEJA – i MI£OŒÆ. Kto takie dary otrzymuje musi z nich zrobiæ u¿ytek a nie ukr ywaæ gdzieœ na str ychu jak po prababci – dobytek! Musi je rozwijaæ w sobie z p³atkami kwiatów na wiosnê stale dokarmiaæ sw¹ duszê aby razem z cia³em i rozumem – [ros³a … Bogus³awa Chorostian T ym piêknym wierszem pragniemy podj¹æ temat, który nazwaliœmy tak samo jak jego tytu³: ZAPROSZENIE. O jakie zaproszenie tu chodzi i od kogo? Wyjaœniaj¹ to nieco 4-ta i 5-ta strofa wiersza: Dary otrzymane od Boga Stworzyciela nale¿y rozwijaæ i robiæ z nich u¿ytek! Do tego w³aœnie ZAPRASZA nas 3 ... 4 Str. 4 O. Z Nr 9 (2011) NA KARMEL DR SZCZEPAN T. PRAŒKIEWICZ OCD CYKLU: MA£O ZNANI ŒWIÊCI KARMELU ŒW. ANDRZEJ CORSINI (ZM. 1374) œ wiêty Andrzej Corsini, biskup karmelitañski, ¿y³ w XIV wieku w Toskanii we W³oszech. Wyró¿nia³ siê duchem modlitwy, prostot¹ ¿ycia, gorliwoœci¹ duszpastersk¹ i trosk¹ o ubogich. Nazywano go „ojcem i wspomo¿ycielem biednych”. (28) Wyœwiêcony na kap³ana by³ wyk³adowc¹ zagadnieñ biblijnych we Florencji, a w 1347 roku zosta³ wybrany prowincja³em toskañskim. Rozwin¹³ wówczas ¿yw¹ i owocn¹ dzia³alnoœæ w celu podŸwigniêcia zakonu, zarówno pod wzglêdem liczebnym, jak i duchowym. Po dwóch latach, tj. w 1349 roku, papie¿ Klemens VI mianowa³ go biskupem Fiesole. BIOGRAM ŒWIÊTEGO Andrzej Corsini, pochodz¹cy ze znanego florenckiego rodu Corsinich, urodzi³ siê we Florencji 30 listopada 1302 roku, w œwiêto œw. Andrzeja Aposto³a. Na chrzcie nadano mu wiêc imiê patrona dnia jego urodzenia. Podanie g³osi, ¿e przed urodzeniem syna matka ujrza³a wilka, który wstêpuj¹c do klasztoru karmelitów we Florencji, zamieni³ siê w ³agodnego baranka. ¯ycie Andrzeja potwierdzi³o prorocz¹ wizjê matki. Syn wda³ siê bowiem w towarzystwo niedobrej m³odzie¿y we Florencji i prowadzi³ hulaszcze ¿ycie. Nawróci³ siê, gdy matka nie tylko opowiedzia³a mu swój tajemniczy sen, ale gdy równoczeœnie wyzna³a mu, ¿e jego poczêcie i urodzenie wyprosi³a sw¹ gor¹c¹ modlitw¹ u Boga, poniewa¿ wczeœniej przez wiele lat daremnie oczekiwa³a potomstwa. Wyzna³a mu tak¿e, ¿e razem z mê¿em z³o¿y³a œlub ofiarowania go na s³u¿bê Bo¿¹. Wspomniane wyznania matki sprawi³y, ¿e Andrzej postanowi³ zmieniæ swe dotychczasowe ¿ycie. Andrzej rzeczywiœcie z wilka sta³ siê barankiem. Wst¹pi³ do klasztoru karmelitów we Florencji, którzy po pocz¹tkowej formacji we Florencji, skierowali go na studia do Pary¿a i Awinionu. Mi³osierny i energiczny, kilkakrotnie godzi³ zwaœnione miêdzy sob¹ w³oskie miasta, zw³aszcza Boloniê i Mediolan. Niezmordowanie przez 24 lata biskupstwa wizytowa³ parafie, nawiedza³ szpitale i przytu³ki, wspomaga³ ubogich, odnawia³ i budowa³ nowe koœcio³y, zwalcza³ nadu¿ycia kleru, broni¹c zw³aszcza dyscypliny celibatu. Dbaj¹c o wysoki poziom duchowoœci kap³anów, za³o¿y³ dla nich bractwo Przenajœwiêtszej Trójcy. Zmar³ 6 stycznia 1374 roku. Jego cia³o spoczywa we Florencji w kaplicy ufundowanej przez jego 4 rodzinê w bazylice „Santa Maria del Carmine”. Na jego publiczny kult w Koœciele zezwoli³ ju¿ papie¿ Eugeniusz IV (zm. w 1447 r.), a Urban VIII zaliczy³ go w poczet œwiêtych w 1629 roku. W rocznicê œmierci Œwiêtego, we Florencji do dziœ odbywa siê uroczysta procesja z jego relikwiami. PRZES£ANIE DUCHOWE Nie zawsze cz³owiek mo¿e zrealizowaæ wszystkie swoje pragnienia, a nawet swe ¿yciowe powo³anie. Jeœli jednak zechce, mo¿e podj¹æ siê realizowania swoich najg³êbszych d¹¿eñ, nawet wówczas, gdy zmieniaj¹ siê uwarunkowania zewnêtrzne. Tak by³o ze œw. Andrzejem Corsinim. Wybra³ ¿ycie w Karmelu, ¿ycie pustelnicze i kontemplacyjne, a zosta³ mianowany biskupem: w jego ¿ycie wst¹pi³o wiêc coœ nowego, co zdawa³o siê zaprzeczaæ modlitewnemu powo³aniu karmelitañskiemu. On jednak tak¿e jako biskup, spe³niaj¹c swoje obowi¹zki pasterskie, anga¿uj¹c siê w jednanie zwaœnionych miast, tj. uczestnicz¹c z obowi¹zku w ¿yciu politycznym, zawsze pozostawa³ karmelit¹: w pa³acu biskupim mieszka³ w skromnie urz¹dzonym pokoju, jak w celi zakonnej, nadal nosi³ habit karmelitañski, by³ mê¿em ustawicznej modlitwy, za³o¿y³ klasztor eremitów „Santa Maria del Fiore”, w Lapo ko³o Florencji, w którym czêsto przebywa³. Jego przyk³ad uczy nas, ¿e tak¿e w zmieniaj¹cych siê uwarunkowaniach zewnêtrznych mo¿na dochowaæ wiernoœci w³asnym idea³om. Wspomnienie liturgiczne œw. Andrzeja Corsini celebrowane jest 9 stycznia. Kolekta mszalna ku jego czci recytuje: Bo¿e, Ty objawi³eœ, ¿e pokój czyni¹cy bêd¹ nazwani Twoimi synami, za wstawiennictwem œw. Andrzeja, wiernego obroñcy pokoju, daj nam niez³omnie budowaæ tak¹ sprawiedliwoœæ, która wiedzie do prawdziwie trwa³ego pokoju. cdn 5 Nr 9 (2011) NA KARMEL Str. 5 ` UCZY£ NAS, ¯E PRAZRÓD £EM WSZELKICH PRAWIDE£ FIZYCZNYCH zakonnych (albertynek i nazaretaO. S JEST S TWÓRCA nek). By³ on bowiem ojcem kap³aT. P DR ZCZEPAN RAŒKIEWICZ OCD Zmar³ Zas³u¿ony Nauczyciel karmelitañskiego seminarium w Wadowicach Ró¿nych w Wadowicach), od lat siedemdziesi¹tych œp. Les³aw by³ tak¿e nauczycielem. W latach 1972– –2004 uczy³ fizyki w Ni¿szym Seminarium – Liceum Ogólnokszta³c¹cym Karmelitów Bosych, im. œw. Rafa³a Kalinowskiego, a w latach na – swego najstarszego syna Paw³a, karmelity bosego, g³ównego celebransa pogrzebowej liturgii. W celebracjê w³¹czy³ siê proboszcz parafii pw. œw. Piotra, ks. pra³. Tadeusz Kasperek, a z parafii pw. Ofiarowania Najœw. Maryi Panny przyby³ ks. inf. œp. LES£AW FURDZIK W œrodê 10 sierpnia 2011 r. w koœciele pw. œw. Piotra Aposto³a w Wadowicach po¿egnaliœmy œp. mgr. in¿. Les³awa Furdzika (1937–2011), d³ugoletniego nauczyciela fizyki w Ni¿szym Seminarium Karmelitów Bosych na wadowickiej Górce. Mszy œw. pogrzebowej przewodniczy³ syn zmar³ego, o. dr Pawe³ Piotr Furdzik, karmelita bosy, a homiliê wyg³osi³ o. dr Andrzej Rusza³a, prowincja³ krakowskiej prowincji karmelitów bosych. BIOGRAM I ¯YCIOWE ZAANGA¯OWANIE Œp. Les³aw Furdzik urodzi³ siê 26 listopada 1937 r. w Tarnopolu na dzisiejszej Ukrainie. Po wojnie, w ramach repatriacji, przyjecha³ ze swymi rodzicami i rodzeñstwem do Polski. Osiedli w Wadowicach, bo z Ziemi Wadowickiej (dok³adnie z Witanowic), wywodzili siê ich dziadowie. Pomimo trudnych, powojennych warunków, Les³aw, szczególnie uzdolniony, móg³ ukoñczyæ wadowickie liceum ogólnokszta³c¹ce im. Emila Zegad³owicza, a nastêpnie Akademiê Górniczo-Hutnicz¹ w Krakowie, uzyskuj¹c tytu³ magistra in¿yniera. W czasie studiów akademickich w Krakowie Les³aw pozna³ swoj¹ przysz³¹ ¿onê, pedagog Kazimierê, pochodz¹c¹ z £êgu Tarnowskiego. W 1968 r. zawarli oni sakramentalne ma³¿eñstwo, wychowali i wykszta³cili czterech synów: Paw³a, Piotra, Dariusza i Marka. Obok zatrudnienia jako in¿ynier (huta w Krakowie, Cech Rzemios³ Rodzice Kazimiera i Les³aw Furdzikowie z synem Paw³em, karmelit¹ bosym dziewiêædziesi¹tych podj¹³ nauczanie przedmiotów zawodowych w Zespole Szkó³ nr 2 im. ks. Stanis³awa Staszica w Wadowicach, które to nauczanie kontynuowa³ tak¿e w pierwszych latach nowego wieku. Choruj¹c przewlekle na cukrzycê, w ostatnich tygodniach ¿ycia zosta³ dotkniêty udarem mózgu. Leczony by³ w szpitalu wadowickim i w Krakowie. W czerwcu przyj¹³ z r¹k syna kap³ana Sakrament Chorych. Zmar³ w swoim domu, otoczony troskliw¹ opiek¹ ¿ony i synów. WSPOMNIENIE OSOBISTE Trumnê œp. Les³awa Furdzika w dniu jego pogrzebu otoczyli w wadowickim koœciele œw. Piotra nie tylko jego krewni, s¹siedzi i bliscy, wspó³pracownicy z Cechu Rzemios³ Ró¿nych z pocztem sztandarowym, ale tak¿e wielu kap³anów i sióstr 5 Jakub Gil. Koncelebrowali niektórzy kap³ani rodacy pochodz¹cy z Wadowic lub okolicy (jak np. ks. prof. dr hab. Pawe³ Góralczyk, pallotyn, profesor Uniwersytetu Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego w Warszawie, rodem z Ponikwi) czy inni duszpasterze. Najliczniejsi byli jednak karmelici bosi, i to z dwóch wzglêdów: by pogrzebaæ nie tylko tatê swego wspó³brata w Karmelu, o. Paw³a Furdzika, pracuj¹cego w prowadzonej przez karmelitów bosych parafii w Chicago, ale tak¿e by oddaæ ostatni¹ przys³ugê swemu cenionemu nauczycielowi fizyki podczas nauki w Ni¿szym Seminarium Duchownym. Najstarszym uczniem œp. Les³awa jest o. Józef Balcerowiak, przez d³ugie lata pracuj¹cy w Wadowicach (pracowa³ te¿ w latach 80-tych w Przemyœlu – red.), a obecnie rozpoczynaj¹cy sw¹ pos³ugê w Lublinie, najm³odszym dokoñczenie na str. 14 6 Str. 6 Nr 9 (2011) NA KARMEL (31) O. PAWE£ FERKO OCD – SANKTUARIA KARMELITAÑSKIE MB GU£OWSKA – – PATRONKA ¯O£NIERZY WRZEŒNIA WSTÊP W czasie wojny obronnej w 1939 r., podczas ostatniej bitwy wrzeœniowej pod Kockiem Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” – dowodzona przez gen. Franciszka KLEEBERGA stoczy³a z wojskami niemieckimi zaciêt¹ walkê o klasztor i koœció³ Karmelitów w pobliskiej Woli Gu³owskiej (4–5 paŸdziernika) i utrzymywa³a pozycjê a¿ do z³o¿enia broni 6 paŸdziernika. Brygada Kawalerii „Edward” wysz³a na ty³y, a 60 DP prze³ama³a obronê lewego skrzyd³a 13 DPZ-mot. Mimo taktycznego zwyciêstwa gen. Kleeberg postanowi³ kapitulowaæ wskutek wyczerpania siê amunicji. Szczególnie krwawe zmagania mia³y miejsce obok œwi¹tyni i na przykoœcielnym cmentarzu – na którym po bitwie pochowano ok. 200 polskich ¿o³nierzy. Od tego czasu w pamiêtn¹ rocznicê bitwy ocala³a grupka „kleeberczyków” melduje siê u swej Patronki w Woli Gu³owskiej. MATKA BO¯A GU£OWSKA Z powstaniem Sanktuarium w Woli Gu³owskiej wi¹¿e siê podanie o pewnej wieœniaczce imieniem Barbara z tej¿e wsi, której poczê³a siê objawiaæ Matka Boska, prosz¹c, by w³aœciciel tych¿e dóbr Hieronim Rusiecki wystawi³ w tym miejscu (przydro¿ny krzy¿) drewnian¹ kaplicê. Proœba Najœwiêtszej Panienki zosta³a wkrótce spe³niona i w 1549 r. stanê³a kaplica, która z czasem zosta³a kaplic¹ filialn¹ parafii adamowskiej. Kolejny w³aœciciel Woli Gu³owskiej, Ludwik Krasiñski – w dniu 25 paŸdziernika 1633 r. ufundowa³ tu klasztor dla Karmelitów – którzy mieli pe³niæ w okolicy pos³ugê dusz- pastersk¹, a tak¿e misyjn¹ wobec szerz¹cego siê wtedy protestantyzmu i prawos³awia. Wielk¹ rolê mia³a w tym wzglêdzie pe³niæ ikona Matki Bo¿ej, która dozna³a wprzódy straszliwej profanacji. Podanie g³osi, i¿ obraz nieznanego autora sprofanowany przez luteranów i porzucony w b³ocie we wsi £ysobyki (ob. Jeziorzany) znalaz³ pewien ch³op z Przytoczna. Zabra³ go do domu ze czci¹ i wkrótce zaczê³y dziaæ siê cudowne zjawiska i uzdrowienia, tak i¿ domownicy postanowili oddaæ obraz do koœcio³a w Woli Gu³owskiej. I tak Maryja z Dzie- 6 ci¹tkiem na lewym rêku i jab³kiem w drugim rêku sta³a siê Gospodyni¹ tego miejsca przez wieki ukazuj¹c swe wielkie zatroskanie o dobro, bezpieczeñstwo i w³aœciwy kierunek ¿ycia swoich dzieci. A mia³a co robiæ … Sam wiek XVII i XVIII nie oszczêdza³ Podlasia. Przechodzi³y têdy wojska szwedzkie, kozackie i moskiewskie (przebywa³ tu przez jakiœ czas o. Marek Jandowicz – duchowy wódz Konfederatów Barskich i bohater dramatu J. S³owackiego „Ksi¹dz Marek”). W wieku XIX za dzia³alnoœæ patriotyczn¹ w czasie powstañ listopadowego i styczniowego w³adze carskie skasowa³y klasztor i usunê³y zakonników. Na pewien czas Sanktuarium zaopiekowali siê ksiê¿a diecezjalni. Jeszcze wiêksze znaczenie Wola Gu³owska nabra³a, kiedy to zaborca skasowa³ Sanktuaria w Kodniu i Leœnej Podlaskiej. Wtedy to przybywa³y tu rozlicz- 7 Nr 9 (2011) ne pielgrzymki, a zw³aszcza doœwiadczaj¹cy na ca³ym Podlasiu krwawych przeœladowañ unici. Po odzyskaniu niepodleg³oœci – od 1924 r. na nowo opiekê nad Sanktuarium sprawuj¹ Karmelici. Wydarzenia wrzeœnia i paŸdziernika 1939 r. rozs³awi³y Madonnê Gu³owsk¹ nadaj¹c Jej tytu³ Patronki ¯o³nierzy Wrzeœnia i sta³y siê poprzez wci¹¿ narastaj¹cy kult przyczynkiem do starañ o koronacjê. Poœwiêcone przez papie¿a Jana Paw³a II korony, na skronie Maryi i Dzieci¹tka Jezus na³o¿y³ podczas wymownej daty 5 wrzeœnia 1982 r. kard. Józef Glemp, ówczesny Prymas Polski. Nawi¹zuj¹c do tragedii wrzeœniowej i lat wojny powiedzia³: … ¿eby nigdy w naszym kraju nie powtórzy³a siê taka tragedia. Nie chcemy byæ zabijani. Nie chcemy mieæ obozów. Nie chcemy cierpieñ i g³odu. Nie chcemy mieæ wygnañ z kraju. Nie chcemy ogl¹daæ ruin odbudowanego kraju i dlatego koronujemy Matkê Najœwiêtsz¹ w Woli Gu³owskiej – i prosimy J¹ o pokój, aby by³a Królow¹ Pokoju dla tych ziem, dla wszystkich Polskich ziem … Daj, Matko Najœwiêtsza z Woli Gu³owskiej, abyœmy w naszym pokoleniu mogli Ciebie zawsze b³ogos³awiæ w œwiêtym pokoju. NA KARMEL Str. 7 ZABYTKI I CIEKAWOSTKI Uwagê przyci¹ga monumentalny póŸnobarokowy koœció³ Nawiedzenia NMP, trójnawowy z prze³omu XVII i XVIII w. z dwiema wie¿ami. Jego to bowiem wnêtrz kryje te najcenniejsze skarby. W Kaplicy Ukrzy¿owania znajduje siê niezwyk³y krzy¿, przy którym modli³a siê Barbara maj¹ca objawienie Maryi. Z czasem krzy¿ znalaz³ siê w drewnianej kaplicy, a nastêpnie w nowo wybudowanym koœciele. Tu w specjalnie przygotowanej kaplicy domalowano w tle rozpiêtego na krzy¿u Chrystusa postacie Matki Bolesnej i œw. Jana Aposto³a – œwiadków z Golgoty. O³tarz g³ówny siêgaj¹cy niemal pod samo sklepienie cechuje du¿e nasycenie barokowej ornamentyki. Dwukondygnacyjny kryje w samym œrodku wizerunek MB Gu³owskiej umieszczony w p³ytkiej niszy. W górnej czêœci widnieje obraz „wizji szkaplerznej” – Szymon Stock otrzymuj¹cy szkaplerz z r¹k Matki Bo¿ej. Po bokach o³tarza kolumny, figury œwiêtych (w tym 7 Piotra i Paw³a), ca³e postacie lub g³ówki Anio³ów i w zwieñczeniu postaæ Boga Ojca. Na œcianach prezbiterium i sklepienia ró¿norodne malowid³a z najcenniejszym Bia³ym Or³em na suficie, którego nie uda³o siê zniszczyæ zaborcom. W bocznych o³tarzach króluj¹: po lewej stronie MB Szkaplerzna, a po prawej Serce Jezusowe z analogicznie ujêtymi zasuwami: œw. Antoniego i proroka Eliasza. Dzie³a zdobienia dope³niaj¹ pe³noplastyczne rzeŸby œwiêtych karmelitañskich: Cyryla i Telesfora oraz Alberta Jerozolimskiego i Anio³a. W prawej nawie znajduje siê o³tarz z kopi¹ cudownego obrazu MB z Bia³ynicz (ob. na Bia³orusi) – dawnego Sanktuarium maryjnego i karmelitañskiego (o którym mowa bêdzie w innym odcinku serii o Sanktuariach). Cenna i bogata jest polichromia w koœciele nawi¹zuj¹ca do ¿ycia NMP, Œwiêtej Rodziny, œwiêtych Karmelu oraz w kruchcie koœcio³a, gdzie obok malowide³ znaleŸæ mo¿na tablice poœwiêcone „kleeberczykom” z napisem BÓG, HONOR, OJCZYZNA. Warto zajrzeæ równie¿ do podziemi, gdzie obok pochówków zmar³ych Karmelitów znajduje siê studnia o której pisz¹ i¿ ma wodê Ÿródlan¹ o nieprzeciêtnym dzia³aniu z wylotem na plac koœcielny. Super atrakcj¹ jest doroczna rekonstrukcja historyczna bitwy o Wolê Gu³owsk¹. cdn Str. 8 Nr 9 (2011) NA KARMEL SZKAPLERZ (3) W LITERATURZE POLSKIEJ TERESA SZCZEPANIEC OCDS n awi¹zuj¹c jeszcze do „Pami¹tek Soplicy” i ukazanego w nich szkaplerza nie mo¿na pomin¹æ opisu ksiêcia Karola Stanis³awa Radziwi³³a zwanego „Panie Kochanku”. Henryk Rzewuski w poni¿ej cytowanym fragmencie tak go przedstawia: Po obiedzie wszyscy poszliœmy na dziedziniec bernardynów, gdzie lubo dobrze byliœmy pijani, de noviter reperta piliœmy. Ju¿ tam by³a mieszanina. Jaœnie wielmo¿ni i okoliczna szlachta, magnaci i zaœcianki byli brat za brat. Ksi¹¿ê, napotkawszy jakiegoœ szlachcica z obdart¹ czapk¹, zdj¹³ mu j¹, na swoj¹ g³owê w³o¿y³, a da³ mu swoj¹ aksamitn¹. Na to has³o wszyscyœmy zaczêli mieni¹c sobie czapki, a piæ, ale tak, ¿e co momentu inn¹ czapkê nosiliœmy. Potem ksi¹¿ê, dobrze pijany, zacz¹³ siê rozbieraæ, besztaj¹c szlachtê z dobrego serca. I tak jednemu da³ pas z³oty, mówi¹c: „Darujêæ, durniu!” – – drugiemu kontusz: „Na, œwinio!” – – a temu szpilkê brylantow¹: „Trzymaj, oœle!” – a innemu ¿upan: „WeŸ, kpie!” – tak ¿e zosta³ w hajdawerach amarantowych i w koszuli, na której wisia³ ogromny szkaplerz; i tak siad³ na wozie, na którym by³a ogromna beczka nape³niona winem. On siad³ na beczce, a wóz szlachta ci¹gnê³a po ulicach Nowogródka. Wóz co kilkanaœcie kroków zatrzymywa³ siê, a kto chcia³, kielich lub garnek nastawia³, a ksi¹¿ê czop od beczki odtyka³ i perorowa³, prosz¹c szlachtê, aby mu dopisa³a, ¿eby pana Micha³a Rejtena na pisarii utrzymaæ, a nie daæ Radziwi³³a na pastwê nieprzyjació³ jego: – Panie kochanku – mówi³ – – widzicie ten mój szkaplerz? To ja go w sukcesji mam po moich antenatach. Jeszcze go mój protoplasta, Lizdejko, nosi³ wprzód, nim rewokowa³ W³adys³aw Jagie³³o. Sierotka z nim do Betleemu chodzi³. On wielki jest, bo w nim zaszyta unia Litwy z Koron¹. Ja kocham Koronê, panie kochanku, ale nie ma, jak nasza Litwa. Ja i w Koronie mam kawa³ek ziemi, ale diabe³ by tam siedzia³. Tam ³atwiej o kuœnierza jak o doje¿d¿acza. My tu niedŸwiedzie bijem, a tam z rozjazdem na przepiórki poluj¹. U koroniarzów sus³y, tu gruba zwierzyna. To, panie, jak zacz¹³ mnie przeœladowaæ ksi¹¿ê biskup wileñski, szwagier pana wojewody nowogródzkiego, co tu usadzi³ siê na nas, aby nie pan Micha³ Rejten, ale pan Kazimierz Haraburda dekreta nam pisa³, to ju¿ z rozpaczy chcia³em siê do Korony wynieœæ. I mnie tam intratne opactwo dawano, za to ¿e piêkne wiersze piszê. Ju¿ by³em osiad³ na Rusi, ale kiedym zacz¹³ siê modliæ Panu Jezusowi w Boremlu, On siê do mnie odezwa³: „Radziwille, wracaj do Litwy, bo tu nic nie wskórasz, tu szlachectwo œmierdz¹ce. Ostende patrem patris to wielka filozofia u szlachty wo³yñskiej i kijowskiej, nie tak jak u nas w Litwie, co od antenatów ka¿dy na gruncie swoim siedzi (bo moja prababka by³a Litwinka). Wracaj tedy na Litwê i k³aniaj siê szlachcie nowogródzkiej ode mnie”. A ja Mu na to upad³szy krzy¿em o ziemiê: „Panie! A jak ja mam powracaæ na Litwê, kiedy mnie Twój biskup przeœladuje!”1. Ksi¹¿ê Radziwi³³ by³ najznakomitszym magnatem Rzeczypospolitej w II po³. XVIII w. Jako marsza³ek bra³ udzia³ w konfederacji barskiej. Wokó³ niego naros³o wiele legend i opowieœci. Z jednej strony by³ przedstawiany jako opój i hulaka, a z drugiej – jako przyk³ad szlachetnoœci, samarytañskiej postawy i patriotyzmu. Zdoby³ sobie wœród szlachty ogromn¹ popularnoœæ dziêki szczodroœci, sk³onnoœci do Rzewuski H., Pami¹tki Soplicy. Wydawnictwo Siedmioróg, Wroc³aw 1997, ss. 30–31. 1 biesiad i zabaw, a z drugiej strony znany z popêdliwoœci i dzikich wybryków. Ta dwoistoœæ duchowa, natura pe³na sprzecznoœci i dramatycznych napiêæ a tak¿e ambiwalencja postaw charakteryzuje go jako typowego Sarmatê, a dziœ przedstawianego jako symbolu swojej epoki. Tych ukazanych przeciwieñstw nie by³ w stanie przes³oniæ ani bogaty strój szlachecki, ani szabla przy boku czy wielki szkaplerz na piersi, z którego tak siê chlubi³ ze wzglêdu na jego historyczne znaczenie. Otrzyma³ go w spadku po znakomitych przodkach, uœwiêcony zosta³ pielgrzymk¹ do Ziemi Œwiêtej i w nim zaszyta zosta³a unia Litwy z Koron¹. Bohater wyznaje, ¿e kocha Koronê, ale Litwa jest mu bli¿sza, bo jego miejsce jest wœród swoich przodków i wœród szlachty nowogródzkiej. St¹d wiele cech postaci ksiêcia Radziwi³³a – Pana Kochanka ukaza³ Adam Mickiewicz w postaci Stolnika Horeszki w „Panu Tadeuszu”, a jego nazwisko pada w ksiêdze XI. „Pod³ug niej póŸniej Karol – – Kochanku – Radziwi³³, gdy przyjmowa³ w Nieœwie¿u króla Stanis³awa”2. dokoñczenie na str. 12 Mickiewicz Adam, Pan Tadeusz. Wydawnictwo Greg, Kraków, s. 238. 2 Nr 9 (2011) 1. Cz. Œw. Teresy Ma³gorzaty Redi. Pierwszy Czwartek Miesi¹ca. 2. Pt. Pierwszy Pi¹tek Miesi¹ca. 3. Sb. Œw. Grzegorza, pap. i dokt. Pierwsza Sobota Miesi¹ca. 8. Cz. Œwiêto Narodzenia Najœw. Maryi Panny. 12. Pn. B³. Marii od Jezusa. 13. Wt. Œw. Jana Chryzostoma, bpa i dokt. 14. Œr. Œwiêto Podwy¿szenia Krzy¿a Œwiêtego. 15. Cz. Najœwiêtszej Maryi Panny Bolesnej. 16. Pt. Œw.œw. Korneliusza, pap., i Cypriana, bpa. 17. Sb. Œw. Alberta Jerozolimskiego, bpa i prawodawcy zak. Karmelitów. 20. Wt. Œw.œw. Andrzeja Kim Taegona, kap³. i tow. 21. Œr. Œw. Mateusza, aposto³a i ewangelisty. 22. Cz. Rozpoczyna siê Nowenna do œw. Teresy od Dzieci¹tka Jezus. 26. Pn. Œw.œw. Kosy i Damiana. 27. Wt. Œw. Wincentego `a Paulo. 29. Cz. Œwiêtych Archanio³ów: Micha³a, Gabriela i Rafa³a. Z O WRZESIEÑ 2011 Œw. Ojciec Pio ŒWIÊTY OJCIEC PIO PIETRELCINY (1887–1968) jciec Pio (w³aœciwie: Francesco Forgione, ur. 25 maja 1887 r. w Pietrelcinie, zm. 23 wrzeœnia 1968 r. w San Giovanni Rotondo) – kapucyn, kap³an, stygmatyk i œwiêty (2002 r.). O. Pio przyszed³ na œwiat w miasteczku Pietrelcina, w p³d. W³oszech, 25 maja 1887 r. By³ pi¹tym spoœród oœmiorga dzieci Peppy i Grazio Forgione. Jego mama Peppa wyzna³a, ¿e by³ niepodobny do innych ch³opców: nigdy nie by³ niegrzeczny, czy Ÿle siê zachowywa³. Od wieku piêciu lat miewa³ wizje Nieba i by³ przedmiotem przeœladowañ przez szatana; w widzeniach rozmawia³ z Panem Jezusem, Jego Matk¹, oraz ze swoim Anio³em Stró¿em lecz – niestety – – te doœwiadczenia Nieba przeplatane by³y obecnoœci¹ piek³a i szatana. W 1903 r., wskutek umartwieñ i s³abego zdrowia, bliski by³ œmierci. Lekarze stwierdzaj¹c wyczerpanie Str. 9 NA KARMEL organizmu pewni byli, ¿e wkrótce umrze. S³aby, lecz silny si³¹ ducha, przyj¹³ wtedy franciszkañski habit Kapucynów, rozpoczynaj¹c ¿ycie zakonne i nowicjat – a wraz z nim intensywne ¿ycie nauki, modlitwy, ubóstwa i pokuty. W 1909 r., na skutek choroby znalaz³ siê znów w Pietrelcinie, przy boku matki. Rozpoczyna³ siê wtedy jeszcze jeden intensywny etap jego niezwyk³ego ¿ycia, pe³en mistycznych cierpieñ, niewidocznych stygmatów, i straszliwej walki z szatanami usi³uj¹cymi go zniszczyæ. Wszystko sta³o siê tutaj. Mówi³ potem, ca³a jego przysz³oœæ zosta³a tu przygotowana. 11.01.1910 r. otrzyma³ œwiêcenia kap³añskie w katedrze Benevento. W roku 1916 znajdujemy o. Pio w koœciele w San Giovanni Rotondo, z jego zabytkow¹ i mistyczn¹ kalwari¹ Gargano, w miejscu które wkrótce mia³o siê staæ jego Jerodokoñczenie na str. 13 W NASZYM KOŒCIELE: W œrody – ca³odzienne wystawienie Najœwiêtszego Sakramentu, mo¿liwoœæ Spowiedzi œw. W Pi¹tki – po Mszy œw. wieczornej (o godz. 1800), sprawowane jest Nabo¿eñstwo do Mi³osierdzia Bo¿ego z wyczytywaniem próœb i podziêkowañ. Po Nabo¿eñstwie Modlitewna Grupa Krzy¿owa udaje siê do parku miejskiego do Trzech Krzy¿y na specjaln¹ modlitwê. W Pierwsze Soboty miesi¹ca po Mszy œw. wieczornej Adoracja Najœwiêtszego Sakramentu – przewodniczy Œwiecka Rodzina Karmelitañska do godz. 2000. W pozosta³e soboty, po Mszy œw. wieczornej, sprawowane jest nabo¿eñstwo przed figur¹ Matki Bo¿ej Szkaplerznej przy bocznym o³tarzu. W ostatnie wtorki miesi¹ca sprawowana jest Msza œw. (o godz. 1800) oraz Nabo¿eñstwo w intencji Misji. Msza œw. za chorych w ostatni¹ niedzielê miesi¹ca po Mszy œw. wieczornej. Msza œw. w jêzyku ³aciñskim w ka¿d¹ ostatni¹ niedzielê miesi¹ca o godz. 1000. W ostatni¹ œrodê ka¿dego miesi¹ca po Mszy œw. wieczornej, odbywaj¹ siê w sali przykoœcielnej Spotkania Bractwa œw. Józefa. Wszelakich ³ask Bo¿ych, przemo¿nej opieki Maryi oraz zdrowia, g³êbokiej radoœci, pokoju i nieprzemijaj¹cego dobra wszystkim Solenizantkom(tom) œwiêtuj¹cym swoje rocznice: Urodzin, Imienin, ¯ycia Zakonnego, Po¿ycia Ma³¿eñskiego, Jubileusze œlemy wiele najlepszych ¿yczeñ aby Dobry Bóg b³ogos³awi³ Wam w dobrym zdrowiu. Pamiêtajmy o godnym œwiêtowaniu tych dni Karmel w Przemyœlu 10 Str. 10 D OK ¥D NA KARMEL Nr 9 (2011) PROWADZI TA DROGA ...? * wiedzia³ nam o œw. El¿biecie od Œwiêtej Trójcy – karmelitance, która uczy jak stawiaæ czo³o zniechêceniu. Przed godzin¹ 1600 byliœmy ju¿ w Sanktuarium Mêki Pañskiej i Matki Bo¿ej Kalwaryjskiej, pok³oniliœmy siê Maryi oraz Jej Synowi i udaliœmy siê do naszych znajomych gospodarzy na nocleg. W tym dniu uczestniczyliœmy jeszcze we Mszy œw. na galerii, której przewodniczy³ ks. bp ADAM SZAL. By³a to Msza z udzia³em ro¿nych s³u¿b mundurowych. A NNA H AYDER Z t¹ pieœni¹ na ustach wyruszy³a 12 sierpnia po Mszy œw. o 630 ponad 50-cio osobowa grupa pielgrzymów z Przemyskiego Karmelu. Pomimo krótkiego czasu na organizacjê pielgrzymki, dziêki pe³nej mobilizacji weteranów tych sierpniowych rekolekcji, zd¹¿ono ze wszystkim na czas. Pan HENRYK jak zwykle przygotowa³ aparaturê nag³aœniaj¹c¹, a Pani ALA zajê³a siê „logistyk¹” (nabór chêtnych, ubezpieczenie uczestników, drukowanie œpiewników, przygotowanie identyfikatorów). W pi¹tkowy poranek sprawnie odby³ siê za³adunek baga¿y, Dawid wzi¹³ nasz krzy¿ kalwaryjski i w asyœcie Jakuba przewodzi³ grupie. Za krzy¿em ustawi³y siê osoby s³absze fizycznie, aparaturê nag³aœniaj¹c¹ zabra³ Pan Marek, nad kablami ³¹cz¹cymi mikrofony z g³oœnikami czuwa³a Jego ma³¿onka Ania, pierwszy mikrofon za³o¿y³ na szyjê O. Przeor, pozosta³ymi dwoma zarz¹dza³y Ania i Ma³gosia. Na gitarze akompaniowa³ nam Adam, a na flecie Janusz. O nasze bezpieczeñstwo na drodze dbali niestrudzeni: pan Henio, Marysia, Grzegorz oraz Janusz. Przy Bramie Fortecznej na ul. S³owackiego O. Przeor przekaza³ przewodnictwo O. Mariuszowi, który 13.08 – O godz. 700 wys³u- wraz z br. Adamem podj¹³ siê doprowadziæ nas do Kalwaryjskiej Pani. Dzieñ zapowiada³ siê piêknie, a wiêc pozdrawiaj¹c przechodniów zachêcaliœmy: ... niech ca³y œwiat œpiewa z nami, Bogu dziêkuj¹c za s³oñce i nieba aksamit … Za Fredropolem skierowaliœmy siê na drogê, któr¹ po raz pierwszy pod¹¿aliœmy w kierunku Kalwarii. Na trasie, we wsi Sólca by³a piêkna widocznoœæ. Przed nami roztacza³a siê wspania³a panorama z widokiem na okoliczne pasma górskie. Dziêkuj¹c Bogu za Jego cudowne dzie³o ws³uchiwa³am siê w proœby przygotowane przez uczestników, które polecaliœmy Matce Bo¿ej. Ze œpiewem i modlitw¹ ró¿añcow¹ dotarliœmy wreszcie do stóp wzgórza kalwaryjskiego. Tu O. Mariusz opo- 10 chaliœmy Mszy œw. na galerii przy figurze Matki Bo¿ej Zaœniêtej wystawionej na placu koœcielnym. Nasza grupa powiêkszy³a siê o osoby, które co roku do³¹czaj¹ siê do nas. Zespó³ animuj¹cy pieœni i modlitwy zosta³ wzmocniony przez Danusiê i Monikê. W tym dniu na dró¿ki pogrzebu Matki Bo¿ej poprowadzi³ nas O. Przeor. Rozwa¿aliœmy przygotowane teksty od pobytu w domku Maryi, poprzez grób do stacji mówi¹cych o jej chwale w Niebie. W czasie krótkiego odpoczynku Ojciec Przeor opowiedzia³ nam o pielgrzymkach Bractwa œw. Józefa i o nawiedzeniu koœcio³a p.w. œw. Józefa w Montrealu, podczas swojego pobytu w Kanadzie. Wieczorem chêtni modlili siê jeszcze na Mszy œw. – przewodniczy³ ks. abp JÓZEF MICHALIK oraz na nabo¿eñstwie dziêkczynnym za beatyfikacjê Papie¿a Jana Paw³a II. 11 Nr 9 (2011) 14.08 – W niedzielny poranek o godz. 700 wziêliœmy udzia³ we Mszy œw. przy o³tarzu z cudownym obrazem Matki Bo¿ej, któr¹ odprawi³ nam O. Przeor. Oprawê liturgiczn¹ sprawowali cz³onkowie naszej pielgrzymki Zosia, Gosia i Hanka. Po Mszy œw. udaliœmy siê na dró¿ki Pana Jezusa. Poniewa¿ wieczorem i w nocy trochê popada³o, to mieliœmy problem, aby dojœæ do kilku kaplic. Niektórym bardzo siê przyda³y kije wystrugane poprzedniego dnia przez Pana Henia. Pokonuj¹c te wszystkie trudnoœci, modl¹c siê i rozwa¿aj¹c treœci przygotowanych tekstów doszliœmy w koñcu do stacji œmierci Pana Jezusa, zdjêcia z krzy¿a, z³o¿enia cia³a do grobu. Zakoñczenie dró¿ek mia³o w tym roku nietypowy charakter. Po wys³uchaniu konferencji O. Przeora na temat daru Matki Bo¿ej – Szkaplerza œw., siedem osób zdecydowa³o siê przyj¹æ tê cudown¹ szatê w takim nietypowym miejscu. Ten moment na pewno zostanie im w pamiêci do koñca ¿ycia. W tym dniu wieczorem wys³uchaliœmy Mszy œw. na galerii, której przewodniczy³ ks. bp MARIAN ROJEK. Msza œw. by³a podziêkowaniem Bogu za istnienie Z.Z. „Solidarnoœæ”, dlatego te¿ oprawê liturgiczn¹ sprawowa³y osoby zaproszone przez ten zwi¹zek. Na zakoñczenie Mszy œw. dwa swoje okolicznoœciowe wiersze wyg³osi³a nasza przemyska poetka Pani Teresa Paryna. Str. 11 NA KARMEL Zdjêcie z pierwszej pielgrzymki w 1992 r. 15.08 – Œwiêto Matki Bo¿ej Wniebowziêtej. Nasze baga¿e O. Jan zawióz³ do Przemyœla, a my udaliœmy siê na Mszê œw. na galerii o godz. 700, która by³a m.in. w naszej intencji. Po poœwiêceniu zió³, b³ogos³awieñstwie wyruszyliœmy pod wodz¹ O. Mariusza do Przemyœla. Po drodze modlitwy, œpiewy, konferencja o œw. Teresie od Dzieci¹tka Jezus, o Jej mi³oœci do Maryi i o trzech synach duchowych. Dokoñczyliœmy œpiewania 150-ciu psalmów, przeæwiczyliœmy pieœni na wejœcie do miasta – wszystko to tak nas uskrzydli³o, ¿e pomimo 4-rech odpoczynków o 16-tej byliœmy ju¿ pod Karmelem. Jeszcze krótkie nawiedzenie koœcio³a i mogliœmy siê udaæ do domów. 11 A w domu refleksja, ¿e w³aœnie prze¿yliœmy piêknie XX-t¹ pielgrzymkê prowadzon¹ przez OO. Karmelitów. Dowód za³¹czam (patrz powy¿ej – zdjêcie). Dziêkujemy Bogu za te XX-lecia pielgrzymek – rekolekcji i prosimy OO. Karmelitów o kontynuacjê tego dzie³a. Na zakoñczenie zaœpiewam po raz 151 (to nic, ¿e psalmów jest 150): Bêdê Ci Panie œpiewa³ dziœ psalm. Œpiewa³ dziœ psalm, o Panie! Bêdê wys³awia³ majestat Twój [na wieki Panie mój! Do zobaczenia – jak Pan Bóg pozwoli – za rok! * Pieœñ nr 41 z naszego kalwaryjskiego œpiewnika. 12 Str. 12 W Nr 9 (2011) NA KARMEL SZKAPLERZ LITERATURZE POLSKIEJ dokoñczenie ze str. 8 W pewnym stopniu Zag³oba z „Trylogii” H. Sienkiewicza przypomina go z powodu dziedziczenia sk³onnoœci do „koloryzowania” i pos³ugiwania siê barokowym stylem. Warto wspomnieæ, Ha pójdê mamo! dziœ jeszcze, bo muszê, Bom przysi¹g³ na to; tobym zgubi³ duszê, I coby Bóg rzek³, coby rzekli ludzie. ¯em ja nie popar³ braci w krwawym trudzie. „Ha to idŸ Jasiu, niech ciê Bóg prowadzi, Ale siê trzymaj cechu i czeladzi; Bo miêdzy swymi zawsze jakoœ raŸniej”. Mamo dziœ z nami wszystek œwiat [w przyjaŸni Pan Bóg chce Polski – sami mówi¹ ksiê¿a, ¯e kto uwierzy w zwyciêstwo, zwyciê¿a. – Takimi s³owami ¿egna matka odchodz¹cego do powstania styczniowego syna, który z dzieciêc¹ ufnoœci¹ i pokor¹ pojmuje na równi swoje obowi¹zki wobec przepisów wiary jak i Ojczyzny. Têsknota za wolnoœci¹ wyrywa z ich serc rzewne jêki nie tylko smutku i bólu ale tak¿e wiary w zwyciêstwo przez wstawiennictwo Matki Bo¿ej Szkaplerznej. Podobny motyw po¿egnania szkaplerzem znajdujemy w wierszu „Po¿egnanie” pochodz¹cego z cyklu „Pieœni Janusza”, gdzie panna m³oda z p³aczem ¿egna swojego ch³opaka: IdŸ, gdy trzeba! Niech ciê nieba, Niech ciê Bóg prowadzi! Lecz ten krzy¿yk I s z k a p l e r z y k W boju nie zawadzi Za wygran¹ zmów co rano: Trzy „Zdrowaœ” i „Wierzê”; Kto pobo¿ny I ostro¿ny, Tego i Bóg strze¿e5. Karol Wojty³a z widocznym na fotografii Szkaplerzem œw. ¿e legendy naros³e wokó³ tej postaci wzbudzi³y zainteresowanie pisarzy XIX w. m.in. J. S³owackiego „Beniowski”; tu: H. Rzewuskiego w „Pami¹tkach Soplicy”, J.I. Kraszewskiego „Ostatnie chwile ksiêcia wojewody”, Wincentego Pola, Ignacego ChodŸki oraz Zygmunta Kaczkowskiego3. O macierzyñskiej opiece Maryi w znaczeniu szkaplerza œw. przekonuje nas V fragment utworu Kilka kart z kr wawego rocznika (1864) Wincentego Pola: „A czy siê z majstrem przeprosi³eœ [Janku?” Na to ch³opczyna: – kiedym dziœ o ranku Szed³ do’ spowiedzi, œcisn¹³em kolana Panu majstrowi samemu w warsztacie – I rzek³ mi: „czegó¿, dziecino kochana. Mnie tak szanujesz? nie pytam ciê bracie, Co zrobiæ zechcesz, tam gdzie ludzkie dzieci Id¹, niech tobie tak¿e gwiazda œwieci”. To i rozumiem, ¿em siê z nim przeprosi³, I ¿e nie bêdzie ¿alu do mnie nosi³. A to pójdziesz Jasiu! w koñcu go zapyta; Spyta³a miêkko i odpowiedŸ chwyta – Dobrzeœ tak zrobi³ i ja ci to chwalê. Przed matk¹ Bosk¹ dziœ lampê zapalê, I gdy myœl twoja Janku taka sta³a. Bêdzie ta lampa na czeœæ Jej gorza³a, Póki nie wrócisz – tu masz dwie koszule I przy nich szkaplerz, grosz i trochê jad³a ... Com mog³a Janku w wêze³ku [pok³ad³a4. W³. Kopaliñski, S³ownik mitów i tradycji kultury. PIW. Warszawa 1987, s. 959. W. Pol, V Po¿egnanie, [w:] Kilka kart z krwawego rocznika, Polska Biblioteka In- A sprawa wielka a do œmierci droga, Wiêc serce bra³a i groza i trwoga. 3 4 12 W swoim przes³aniu kieruj¹cym siê wiar¹ i polskoœci¹ autor mieœci siê wœród pisarzy tej miary co Henryk Rzewuski i Sienkiewicz. Niestety jego spuœcizna artystyczna, na której kszta³ci³o siê wiele pokoleñ Polaków, zosta³a wykreœlona z programów szkolnych. Kszta³towa³a ona nie tylko charaktery odporne na wszelkie trudy i niedole, ale przede wszystkim wpaja³a ogromn¹ po Bogu i Najœwiêtszej Pannie – mi³oœæ do Ojczyzny. Jego spuœciznê mo¿emy uzupe³niæ i tym, ¿e Wincenty Pol spêdzi³ w Przemyœlu zimê z 1860 na 1861 r. kieruj¹c odnow¹ kaplicy Drohojowskich w katedrze przemyskiej wed³ug w³asnych planów. Jednak pracê tê utrudni³a postêpuj¹ca choroba oczu pisarza. cdn ternetowa. [W nowym wydaniu dzie³ pt. Pieœñ Janusza W. Pola z 2003 roku nie umieszczono czêœci IV i V z utworu Kilka kart z krwawego rocznika]. 5 Pol W., Po¿egnanie [w:] Pieœni Janusza. Klasyka mniej znana, UNIVERSITAS, Kraków 2003. ss. 16–17. 13 Nr 9 (2011) ŒWIÊTY Str. 13 NA KARMEL OJCIEC PIO ... dokoñczenie ze str. 9 zolim¹, i gdzie wkrótce zacz¹³ byæ znany wœród miejscowej ludnoœci jako ,,œwi¹tobliwy ojczulek’’. Tutaj sta³ siê ,,ofiar¹ mi³oœci’’, na przeb³aganie za grzechy, jako odkupieñcza ofiara i odnowiciel duchowy t³umów, które licznie œci¹ga³y aby oddaæ czeœæ krwawi¹cym ranom na jego d³oniach i stopach. Stygmaty otrzyma³ 20 wrzeœnia 1918 r. gdy modli³ siê przed krzy¿em umieszczonym na chórze starego koœció³ka, z r¹k niezwyk³ej postaci podobnej do anio³a. Rany stygmatów pozosta³y otwarte i krwawi¹ce przez piêædziesi¹t lat. By³ to jeden z powodów dla których przez lata œci¹gali do San Giovanni Rotondo lekarze, naukowcy, dziennikarze i zwyczajni ludzie, chc¹c zobaczyæ œwi¹tobliwego braciszka. Zwykle budzi³ siê wczesnym rankiem (a w³aœciwie jeszcze w nocy) aby przygotowaæ siê do Mszy Œwiêtej. Ka¿dego ranka o godzinie 4-tej zawsze setki a czasem nawet tysi¹ce wiernych czeka³y ju¿ na otwarcie drzwi koœcio³a. Po Mszy Œwiêtej wiêkszoœæ czasu poœwiêca³ modlitwie i s³uchaniu spowiedzi. Zmar³ 23 wrzeœnia 1968 roku, po piêædziesiêciu latach od otrzymania stygmatów, zamykaj¹c upragnion¹ misjê swego serca: prawdziwego krzy¿a i prawdziwego ukrzy¿owania. W liœcie datowanym 22 paŸdziernika 1918 r., ojciec Pio tak opowiedzia³ o swoim doœwiadczeniu krzy¿a: ... Có¿ mogê powiedzieæ ci o moim ukrzy¿owaniu? Mój Bo¿e! Co za wstyd i co za upokorzenie odczuwam gdy próbujê opowiedzieæ komuœ co uczyni³eœ mi, twemu nêdznemu stworzeniu! Sta³o siê to rankiem 20-go (wrzeœnia) – by³em na chórze, po odprawieniu Mszy Œwiêtej, gdy niespodziewanie ogarn¹³ mnie b³ogi spokój podobny do mi³ego snu. Wszystkie zmys³y mojej duszy, wewnêtrzne i zewnêtrzne, znajdowa³y siê w stanie niewypowiedzianego spokoju. Wewn¹trz mnie i wokó³ panowa³a g³êboka cisza, przej¹³ mnie pokój i potem w mgnieniu oka odczu³em nagle ca³kowite opuszczenie wraz z kompletnym oderwaniem siê od wszystkiego. Gdy to siê dzia³o zobaczy³em tajemnicz¹ postaæ, podobn¹ do tej któr¹ ju¿ widzia³em 5-tego sierpnia, jedyna ró¿nica by³a w tym, ¿e z Jego r¹k, nóg, i z boku kapa³a krew. Ten widok przestraszy³ mnie: tego co czu³em w tym momencie nie da siê opisaæ. Myœla³em, ¿e umrê – i umar³bym – gdyby Pan nie interweniowa³ i nie podtrzyma³ mego serca, które omal¿e nie rozsadzi³o mi piersi. Zjawisko zniknê³o a ja zda³em sobie sprawê, ¿e moje rêce, stopy, i bok by³y przebite i s¹czy³y krew. Mo¿esz wyobraziæ sobie mêkê jak¹ odczuwa³em wówczas i jak¹ niemal¿e odczuwam ka¿dego dnia. Rana serca nieprzerwanie krwawi, zw³aszcza od czwartku wieczór do soboty. Mój Bo¿e, umieram z bólu, mêki i wstydu jaki odczuwam w g³êbi duszy. Bojê siê, ¿e wykrwawiê siê na œmieræ! Mam nadziejê, ¿e Bóg s³yszy moje jêki i odwróci tê rzecz ode mnie. W ci¹gu lat wierni, pielgrzymuj¹c z ka¿dej czêœci œwiata, przybywali do ksiêdza-stygmatyka aby otrzymaæ od niego wstawiennictwo u Boga. Przez piêædziesi¹t lat w modlitwie, pokorze, i w ofiarnym cierpieniu realizowa³ pos³anie mi³oœci. Czyni³ to w swoich inicjatywach skierowanych w dwu kierunkach: pionowym – ku Bogu – – poprzez ustanowienie ,,grup modlitewnych’’ i poziomym — ku cierpi¹cej wspólnocie – poprzez budowê nowoczesnego szpitala ,,Domu ulgi w cierpieniu’’. Kapucyn 13 NARODZENIE ... dokoñczenie ze str. 1 przerobiony z dawnej sali senatu rzymskiego, po czym w uroczystej procesji udawali siê wszyscy z zapalonymi œwiecami do Bazyliki Matki Bo¿ej Wiêkszej. Datê 8 wrzeœnia Koœció³ przyj¹³ ze Wschodu – w tym dniu obchód ten znajdowa³ siê w sakramentarzach gelazjañskim i gregoriañskim. Œwiêto rozszerza³o siê w Koœciele doœæ wolno – wynika³o to m.in. z tego, ¿e wszelkie informacje o okolicznoœciach narodzenia Bo¿ej Rodzicielki pochodzi³y z apokryfów. W Polsce œwiêto Narodzenia Najœwiêtszej Maryi Panny ma tak¿e nazwê Matki Bo¿ej Siewnej. By³ bowiem dawny zwyczaj, ¿e dopiero po tym œwiêcie i uprz¹tniêciu pól, brano siê do orki i siewu. Lud chcia³ najpierw, aby rzucone w ziemiê ziarno pob³ogos³awi³a Bo¿a Rodzicielka. Do ziarna siewnego mieszano ziarno wy³uskane z k³osów, które by³y wraz z kwiatami i zio³ami poœwiêcane w uroczystoœæ Wniebowziêcia Matki Bo¿ej, by uprosiæ sobie dobry urodzaj. W œwiêto Matki Bo¿ej Siewnej urz¹dzano tak¿e do¿ynki. We W³oszech i niektórych krajach ³aciñskich istnieje kult Maryi-Dzieciêcia. W Italii istniej¹ nawet sanktuaria – a wiêc miejsca, gdzie s¹ czczone jako cudowne figurki i obrazy Maryi-Niemowlêcia w ko³ysce. Do nich nale¿¹ miêdzy innymi: Madonna Bambina w Forno Canavese, Madonna Bambina w katedrze mediolañskiej – najwspanialszej œwi¹tyni wzniesionej pod wezwaniem Narodzenia Najœwiêtszej Maryi Panny. Dzisiejsze œwiêto przypomina nam, ¿e Maryja by³a zwyk³ym cz³owiekiem. Choæ zachowana od zepsucia grzechu, przez ca³e ¿ycie posiada³a woln¹ wolê, nie by³a do niczego zdeterminowana. Tak jak ka¿dy z nas mia³a swoich rodziców, ros³a, bawi³a siê, pomaga³a w prowadzeniu domu, mia³a swoich znajomych i krewnych. Dopiero Jej zaufanie, pos³uszeñstwo i pe³na zawierzenia odpowiedŸ na Bo¿y g³os sprawi³y, ¿e bêd¹ J¹ chwaliæ ” wszystkie pokolenia”. Mariolog 14 Str. 14 UCZY £ Nr 9 (2011) NA KARMEL NAS, ... dokoñczenie ze str. 5 zaœ o. Zenon Choma, z klasztoru w Przemyœlu. Uczniami p. Les³awa byli tak¿e o. Albert Wach, dziœ definitor generalny zakonu w Rzymie, a tak¿e o. dr hab. Wies³aw Kiwior, profesor Uniwersytetu Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego, czy o. Karol Morawski, przeor klasztoru w Krakowie na Pr¹dniku Bia³ym. Na pogrzeb przybyli m.in. wychowankowie Ni¿szego Seminarium przynale¿¹cy dziœ do prowincji warszawskiej zakonu karmelitañskiego, tj. o. Tomasz Litwiejko z klasztoru w Zamartem i o. Miros³aw Ziêba z Usola nad Bajka³em (Syberia). W¹tek ten nie umkn¹³ uwadze kaznodziei – – o. prowincja³a Andrzeja Rusza³y. Uczestnicz¹c osobiœcie w pogrzebie œp. Les³awa pragnê daæ o nim pewne œwiadectwo. Otó¿ jako wychowanek Ni¿szego Seminarium i wspó³brat zakonny o. Paw³a Furdzika, spotyka³em Pana Leszka (tak mówiliœmy o naszym cenionym wyk³adowcy) przy ró¿nych okazjach. Jedn¹ z nich by³a obrona pracy doktorskiej o. Paw³a na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w Lublinie. Po akcie akademickim w auli uniwersyteckiej i po agapie w refektarzu klasztornym, gdy zakoñczy³y siê oficjalne przemówienia, pan Leszek mi wyzna³: Ojcze Szczepanie, jaki ja jestem szczêœliwy! Jak ja siê cieszê, ¿e tylu z was jest kap³anami i zakonnikami, jak siê cieszê z kap³añstwa, a dziœ tak¿e z doktoratu tego mojego pierworodnego Paw³a! Tak bardzo by³em zawsze zwi¹zany z Karmelem. Jeszcze w Tarnopolu moja mama nosi³a szkaplerz. Potem, w Wadowicach, by³em w klasztorze na Górce ministrantem z dzisiejszym o. Sylwanem Zieliñskim, misjonarzem, i br. Franciszkiem WoŸniakem z Rzymu. Mia³em wtedy ci¹gotki, aby samemu wst¹piæ do klasztoru. Wola Bo¿a by³a jednak inna. Ale Opatrznoœæ ma swoje plany i – powtarzam – cieszê siê, ¿e tylu z was mog³em uczyæ, staj¹c na waszej drodze do kap³añstwa, i ¿e kap³anem, waszym wspó³bratem, jest tak¿e mój syn. – Panie profesorze, panie Leszku – odpowiedzia³em wówczas Zmar³emu – to, ¿e jesteœmy dziœ karmelitami bosymi i kap³anami, to tak¿e pana zas³uga. Lekcje fizyki, doœwiadczenia w gabinecie fizyczno-chemicznym, pogawêdki patriotyczne na przerwach, ca³a postawa pana Leszka, zawsze nas budowa³y i formowa³y ku wy¿szym idea³om. Mimo tzw. „œwiatopogl¹du naukowego”, jaki propagowano w latach naszej edukacji (lata siedemdziesi¹te ub. wieku), pan Leszek potrafi³ znaleŸæ zawsze odniesienie do Pana Boga, Stwórcy Wszechrzeczy, i nawet gdy mówi³ nam o zasadach termodynamiki Newtona, czy innych prawid³ach fizyki, mówi³ to w taki sposób, ¿e wiedzieliœmy, gdzie jest praŸród³o wszelkiej energii i co nam maj¹ wykazaæ wszelkie doœwiadczenia z probówkami i kalorymetrami. Przecie¿ Pan Leszek nam powiedzia³, ¿e Pan Bóg nie pozwoli siê zacieœniæ do probówki, by wykazaæ swoje istnienie … Dziœ Pan Leszek spotka³ ju¿ Boga namacalnie. Przecie¿ tak mocno w Niego wierzy³. I na spotkanie z Nim pod¹¿y³ umocniony sakramentaln¹ pos³ug¹ swego syna, kap³ana Paw³a, pod¹¿y³ otoczony modlitw¹ troskliwej ma³¿onki Kazimiery i synów Piotrka, Darka i Marka. Co wiêcej, pod¹¿y³ do niebieskiej liturgii, której uprzedzeniem by³a pogrzebowa liturgia sprawowana z namaszczeniem przez jego uczniów i wychowanków, z których kap³añstwa bardzo siê cieszy³ i by³ z niego dumny. Zas³u¿y³ sobie nawet na to, ¿e w jego pogrzebie uczestniczy³ tak¿e kolega ministrant – br. Franciszek WoŸniak, karmelita bosy, od lat pos³uguj¹cy w Rzymie, jako dyrektor ksiêgarni na Papieskim Wydziale Teologicznym „Teresianum”. Panie Leszku: wprawdzie nie przyznano Ci nagrody Nobla z dziedziny fizyki; wprawdzie nie bêd¹ o Tobie pisa³y podrêczniki fizyki czy nauk œcis³ych, ani ksi¹¿ki historyczne. Ale imiê Twoje zosta³o zapisane w Niebie i dziêki takim ludziom jak Ty tworzy siê historia. Wpisa³eœ siê w historiê ¿ycia wielu z nas, polskich karmelitów bosych i jeden z Twoich synów jest naszym wspó³bratem. Odpoczywaj w Bogu. Towarzyszy Ci nasza wdziêcznoœæ i modlitwa. Do zobaczenia w Karmelu Niebieskim! 14 ŒW. JÓZEF Z ... dokoñczenie ze str. 2 miasta i oczekiwanie na otwarcie dworca o godz. 5:00 … z myœl¹ o zajêciu sobie czo³owego miejsca w kolejce. Locum znaleŸliœmy na skwerze w centrum miasta, rozœwietlonego rozlicznymi neonami, ruchliwymi reklamami, z fontann¹, ³aweczkami, drzewkami. Do godz. 1:00 czy 2:00 w nocy jeszcze toczy³o siê ¿ycie: Policja kontroluj¹ca samochody, rowerzyœci, spacerowicze i pary zakochanych, gracze w karty, bezdomni i ¿ebrz¹cy, itp. Z ka¿d¹ godzin¹ robi³o siê coraz ciszej, ale i ch³odniej. Na polu „bitwy” zostali ju¿ tylko karciarze, pojedyncze osoby przemykaj¹ce siê po placu i samochód co jakiœ czas. Kilka osób zastaliœmy w „poczekalni” zejœcia do metra (metro zamkniête do 6:30), gdzie cokolwiek chroni³o od wczesno-porannego ch³odu. Od godz. 4:00 pojawi³y siê ekipy sprz¹taj¹ce chodniki i ulice, myj¹ce witryny sklepów i powoli dzieñ zaczyna³ siê budziæ a wraz z nim ruch wokó³ nas. Tu¿ przed godz. 5:00 zjawiliœmy siê przy dworcu, wyczekuj¹c otwarcia. Szybko kupiliœmy bilety, wymiennie odœwie¿yliœmy siê w toalecie i zajmuj¹c strategiczne miejsca na przodzie kolejki, spokojnie wygl¹daliœmy autobusu. Ile¿ ró¿norodnych myœli przez te „d³ugie” godziny snu³o nam siê po g³owach, iloma dzieliliœmy siê na „gor¹co” dodaj¹c sobie otuchy, ile¿ znaków zapytania i niedowierzania, ¿e w „takim kraju” nie jest to lepiej i klarowniej zorganizowane. Jako jedni z pierwszych zasiadamy w autobusie (Wit baga¿ z³o¿y³ w baga¿niku) i po zape³nieniu wszystkich miejsc skrupulatnie liczonych przez doœæ oryginalnego kierowcê ruszamy … (znów wiele osób nie dosta³o siê). Ko³o godz. 10:00, 15 min. postój na posi³ek i kawê. Jeszcze kilka przystanków dla wysiadaj¹cych i wsiadaj¹cych … i jesteœmy w Montrealu. Jest godz. 15:30 ... i znowu szok … nie ma baga¿u Wita. Kierowca rozk³ada rêce, Wit sk³ada reklamacjê, podaje swoje namiary w nadziei odnalezienia walizeczki i nieco przygaszeni schodzimy do metra. 15 Nr 9 (2011) Œw. Józef nas mocno doœwiadcza …, a co nas jeszcze czeka? Pierwsza znacz¹ca zmiana to jêzyk … Montreal le¿y w Prowincji Quebec, gdzie jêzykiem urzêdowym jest francuski, a nie angielski jak w ca³ej pozosta³ej czêœci Kanady. Nie znamy francuskiego, ale udaje siê znaleŸæ ¿yczliwych ludzi, którzy pomagaj¹ nam zorientowaæ siê w sytuacji. Mamy bilety, siadamy w metro i doje¿d¿amy do stacji le¿¹cej blisko Oratorium œw. Józefa po³o¿onego na malowniczej górze – – Mont Royal, czyli Królewska Góra (notabene od niej sw¹ nazwê bierze miasto Montreal). Ju¿ z daleka Sanktuarium sprawia ogromne wra¿enie, przypominaj¹c nieco Sacre Coeur w Pary¿u. Liczne schody (99!) i olbrzymia kopu³a wieñcz¹ca budowlê z jasnego kamienia oraz du¿o zieleni i kwiatów. Jest nawet autobusik przewo¿¹cy pielgrzymów z miejsca na miejsce na terenie Sanktuarium, bowiem tak wielk¹ przestrzeñ ono zajmuje. Zakwaterowaliœmy siê w Domu Pielgrzyma (Pawilon Jana XXIII) i po odœwie¿eniu, wyruszyliœmy, przywitaæ siê z Panem Jezusem i œw. Józefem. Ojcowie sprawowali Mszê œw. w ma³ej kaplicy domu zakonnego i nawiedziliœmy miejsca kultu œw. Józefa – Bazylikê, Kaplicê Wotywn¹, Str. 15 NA KARMEL Kaplicê-Kryptê zostawiaj¹c sobie szczegó³y na nastêpny dzieñ, albowiem zbli¿a³a siê godzina zamkniêcia Sanktuarium. Jako, ¿e ju¿ jedn¹ nockê mieliœmy zarwan¹, ok. godz. 22:00 powêdrowaliœmy do ³ó¿ek. Nowy dzieñ przywita³ nas s³onecznym porankiem, wyœmienitym œniadankiem, szybkim pakowaniem i przeja¿d¿k¹ pod Bazylikê. Msza œw. w ma³ej kaplicy (po polsku) i dalej rozkosz zanurzania siê w skarby materialne i duchowe tego¿ miejsca. Koœció³ górny monumentalny i surowy, prosty i przestrzenny, ubogi w zdobienia – lecz to, co jest to plastycznie opowiada o ¿yciu œw. Józefa (figury, malowid³a, mozaiki) i o Œwiêtej Rodzinie. Autentyczn¹ atmosferê rozmodlenia odczuwa siê w Krypcie – – pod³u¿nej, niskiej kaplicy o kolebkowym sklepieniu. W centrum prezbiterium du¿a, alabastrowa figura Józefa z Dzieci¹tkiem na lewym rêku i lili¹ w prawym na tle poz³acanej mandorli z promieniami – to tu przychodz¹ wszyscy pragn¹cy polecaæ siê temu Przemo¿nemu Patronowi. Wczoraj trafiliœmy tu na g³os prowadzon¹ adoracjê, a dziœ na koniec Mszy œw. wielu zostaje jeszcze na dziêkczynienie. Obok figury uwagê przykuwaj¹ liczne witra¿e sporej wielkoœci nawi¹zuj¹ce do postaci œw. Józefa i inne figury maj¹ce œcis³y z nim zwi¹zek: œw. Anna z Maryj¹, jako dziewczynk¹; œw. Teresa od Jezusa (która „odkry³a” na nowo Józefa dla Koœcio³a); œw. Teresa od Dzieci¹tka Jezus i b³. brat Andre (który wiele lat tu spêdzi³ daj¹c œwiadectwo autentycznej mi³oœci Boga i bliŸniego – zas³yn¹³ te¿ tym, ¿e zbiera³ oliwê ze œwiec wotywnych, by potem przynosiæ za wstawiennictwem œw. Józefa ulgê, leczyæ, czy uzdrawiaæ wiernych smaruj¹c obola³e i chore miejsca). Innym pe³nym namodlenia miejscem jest Kaplica Wotywna 15 traktat prawie moralny miêdzy objawianiem a krzywd¹ œnie¿ka plotka lawinê brzemieniem jêzyka ba³wany wzburzy tak g³upio przed plotkarzem Motylem z Piêknowa gdy mu kwiaty odkrywaj¹ tajemnice swoich twarzy jêzyk w stosunku do cia³a jeden z d³u¿szych w œwiecie po¿ywk¹ nektar boski i upaja skutek – stan beztroski a plotka któr¹ obwieszcza miêkk¹ barw¹ skrzyde³ jest tych wonnych myœli tajemnic¹ o. Zenon Choma z milionami lampionów oliwnych migotaj¹cych ró¿nymi kolorami przed figur¹ œw. Józefa oraz tablicami z p³askorzeŸbami jemu poœwiêconych. Trochê to przypomina g³ówn¹ alejê du¿ego cmentarza w Dzieñ Wszystkich Œwiêtych. Tkwi¹ce w zadumie lub z wolna poruszaj¹ce siê sylwetki rozmodlonych ludzi, wierz¹cych w Œwiêtych Obcowanie. Oddawszy œw. Józefowi wszystkie sprawy z radoœci¹ i lekkoœci¹ w sercach ruszyliœmy do sklepiku z dewocjonaliami. Pami¹tek bez liku – ma³ych i du¿ych, choæ wcale nie tanich. Coœ trzeba wybraæ, z czegoœ zrezygnowaæ i po d³u¿szych wahaniach, przeliczaniach i kalkulacjach wychodzimy ob³adowani zakupionymi prezencikami. Jeszcze kilka pami¹tkowych zdjêæ, po¿egnanie z majestatyczn¹ figur¹ Œwiêtego Patrona (z widniej¹cym na postumencie napisem: Ite ad Joseph) u wejœcia do Sanktuarium i opuszczamy pe³ne uroku, mocy, g³êbi, ¿ycia i nadziei wzgórze œw. Józefa. Przekonujemy siê naocznie, ¿e Milcz¹cy Œwiêty przemawia jednak swojsko i do ka¿dego – kto przychodzi do Niego. Nie zwlekajcie – ID Ÿ CIE DO JÓZEFA … to pewny Orêdownik. Józefek z Bractwa 16 Str. 16 K Nr 9 (2011) NA KARMEL FESTIWAL „SALEZJAÑSKIE LATO 2011” oncert „Vesperes Poloniae” (Nieszpory Polskie) w wykonaniu Polskiej Orkiestry XVIII w. „Cantores Minores Vratislavienses” pod dyrekcj¹ A 6, 12 i 14 sierpnia w koœciele ksiê¿y salezjanów odby³y siê recitale organowe: Daniela Prajznera, Marka W¹troby i Kamila Kudlickiego. Na wszystkie koncerty wstêp by³ bezp³atny. Dziêkujmy wszystkim artystom, s³uchaczom i organizatorom za otwartoœæ, ¿yczliwoœæ i wsparcie. Organizatorami festiwalu byli – – i chwa³a im za to – parafia œw. Józefa ksiê¿y salezjanów oraz Przemyskie Centrum Kultury i Nauki ZAMEK, we wspó³pracy z o. Paw³em Soleckim, gwardianem klasztoru oo. franciszkanów i o. Paw³em Ferko, przeorem klasztoru oo. karmelitów. Patronat honorowy objêli: metropolita przemyski ks. abp Józef Michalik, ks. Dariusz Bartocha, prowincja³ Towarzystwa Salezjañskiego i prezydent Przemyœla Robert Choma. Tomasz Œlusarczyk – – dyrektor Festiwalu Paula Esswooda, w koœciele Karmelitów Bosych w Przemyœlu zainaugurowa³ w œrodê, 3 sierpnia, XI Miêdzynarodowy Przemyski Festiwal „Salezjañskie Lato 2011”. Licznie zgromadzeni melomani byli zachwyceni poziomem wykonania i wyczuciem Sacrum. Akustyka koœcio³a potêgowa³a nastrój przydaj¹c g³êbokich prze¿yæ i zostawiaj¹c duszê prawdziwie namodlon¹. Do 18 sierpnia odby³o siê w sumie siedem koncertów w ca³ym Przemyœlu. W Klubie NiedŸwiadek, 4.08 – – „Œlusarczyk/Tramowski Quartet” da³ wspania³y koncert jazzowy. Skar¿y siê ksiêdzu parafianin. – – Ktoœ mi ukrad³ rower, który niedawno kupi³em. – Wiem jak go mo¿esz odzyskaæ. Jutro w czasie mszy wyjdŸ na ambonkê, wymieniaj dziesiêæ przykazañ. Kiedy dojdziesz do nie kradnij” ” jeden z parafian na pewno siê zaczerwieni. W miêdzyczasie, 8 sierpnia w koœciele ojców franciszkanów mo¿na by³o us³yszeæ zespó³ tr¹bek barokowych w koncercie „Monarca della tromba”. Zakoñczeniem imprezy sta³ siê wystêp „G³osy dawnej Rusi” w wykonaniu Chóru Kameralnego „Kijów” pod dyrekcj¹ Myko³y Hobdycza w koœciele salezjanów. Kiedy w poniedzia³ek ksi¹dz spotka³ parafianina, to zada³ mu pytanie: – Czy wyjaœni³a siê sprawa z rowerem? – Tak, zrobi³em jak mi ksi¹dz poradzi³, a kiedy doszed³em do nie cudzo³ó¿”, przypomnia³em ” sobie, gdzie go postawi³em ... Widaæ, ¿e ze autospowiedŸ. ” 16 spowiedzi” zrobi ³ a si ê Red.: Dziêkujemy i do zobaczenia za rok w naszej œwi¹tyni. Mo¿e zaproponujemy muzykom habity karmelitañskie aby nawi¹zali do II po³owy XVIII wieku, tj. do tej muzyki i naszej pos³ugi w swoim koœciele przed kasat¹ zakonu (1784 r.)? Po dewocjonalia i pami¹tki z naszego koœcio³a zapraszamy do naszej furty klasztornej! Miesiêcznik Duszpasterstwa koœcio³a pw. œw. Teresy od Jezusa w Przemyœlu, pod redakcj¹ o. Paw³a Ferko OCD. Zastrze- gamy sobie prawo dokonywania skrótów. Adres redakcji: Karmelici Bosi, ul. Karmelicka 1; 37-700 Przemyœl, tel. (016) 678 60 14. [email protected] . DRUK: Studio Kolor; ul. Wybrze¿e Marsza³ka Józefa Pi³sudskiego 4; 37-700 Przemyœl; [email protected]