SPIS TREŚCI Wstęp - Antoni Dudek 7 Rozdział

Transkrypt

SPIS TREŚCI Wstęp - Antoni Dudek 7 Rozdział
SPIS TREŚCI
Wstęp - Antoni Dudek 7
Rozdział pierwszy : Porwanie i śmierć 13
Rozdział drugi: Korzenie 61
Rozdział trzeci: Pierwsze parafie 109
Rozdział czwarty: Kawałek wolnej Polski 143
Rozdział piąty: Kto zabił księdza Popiełuszkę? 267
Rozdział szósty: Droga do beatyfikacji 347
Podziękowania 399
Posłowie - Krzysztof Piesiewicz 401
Bibliografia 403
Indeks osób 409
***
WSTĘP
"Konsekwentnie naleŜy przestrzegać zasady <<kija i marchewki>>, co Kościołowi i
duchowieństwu powinno się opłacać, co zaś nie. Musimy to doskonalić konkretnym
działaniem - karać i nagradzać. Te dwa zdania, doskonale ilustrujące istotę polityki władz
PRL wobec Kościoła katolickiego, wypowiedział na posiedzeniu Sekretariatu KC PZPR w
październiku 1986 roku, a zatem w dwa lata po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki, gen.
Wojciech Jaruzelski. Bohaterowi ksiąŜki Ewy K. Czaczkowskiej i Tomasza Wiścickiego
przyszło doświadczyć właśnie kija, i to w dosłownym sensie. Ksiądz Jerzy Popiełuszko
przeszedł wszak do historii Polski jako ofiara najgłośniejszego porwania i morderstwa
politycznego w jej powojennych dziejach. Zbrodnia dokonana na jego osobie przez
funkcjonariuszy SłuŜby Bezpieczeństwa stała się symbolem komunistycznego bezprawia i to
z dwóch powodów. Po pierwsze, dotyczyła jednego z najbardziej znanych księŜy katolickich,
naleŜącego do nielicznej grupy kapłanów silnie zaangaŜowanych w sprzeciw wobec
komunistycznej dyktatury i poparcie dla podziemnej "Solidarności". Po wtóre zaś dlatego, Ŝe
- inaczej niŜ w wielu wcześniejszych, a być moŜe i późniejszych morderstwach na tle
politycznym - w tym przypadku udało się ujawnić nazwiska tzw. nieznanych sprawców, czyli
funkcjonariuszy SłuŜby Bezpieczeństwa.
Na pytanie, dlaczego ks. Jerzy musiał zginąć, udzielano w przeszłości róŜnych, choć wbrew
pozorom niekoniecznie ze sobą sprzecznych odpowiedzi. Najbardziej oczywiste wydaje się
wyjaśnienie uznające śmierć ks. Popiełuszki za logiczna konsekwencję tych wszystkich
nielegalnych - takŜe na gruncie prawa obowiązującego w PRL - działań, które SB
podejmowała wobec ludzi zaangaŜowanych w działalność opozycyjną. Tak jak w latach
siedemdziesiątych, mord dokonany na współpracowniku KOR Stanisławie Pyjasie stanowił
apogeum kampanii zastraszania ludzi angaŜujących się wówczas w działalność opozycji
demokratycznej, tak w następnej dekadzie zabójstwo księdza Jerzego miałoby - wobec
nieskuteczności innych środków - skłonić pozostałych duchownych do wycofania swego
poparcia dla podziemnej "Solidarności". Zanim to jednak nastąpiło wypróbowano na ks.
Popiełuszce całą gamę środków, która w esbeckim Ŝargonie określano mianem działań
dezintegracyjnych i kombinacji operacyjnych.
Z tego co juŜ dziś wiemy - między innymi na podstawie materiałów odnalezionych w
archiwum Instytutu Pamięci Narodowej - takie działania jak anonimowe telefony z
pogróŜkami, rozsiewanie oszczerczych plotek czy cykliczne, nękające przesłuchania oraz
rewizje naleŜały do kanonu działań SB. Bez większych oporów, choć z uwagi na ewentualne
konsekwencje z pewnością rzadziej, stosowano takie środki jak pobicia, uszkadzanie
samochodów czy podpalanie mieszkań. Represje tego rodzaju dotknęły trudną do
precyzyjnego oszacowania liczbę osób, choć z pewnością naleŜałoby je liczyć w setkach. Czy
w przypadku ks. Popiełuszki posunięto się dalej z powodu frustracji, jaką budziła
nieskuteczność wymienionych środków? Ewa K. Czaczkowska i Tomasz Wiścicki
przytaczają znamienną, opracowaną przez SB, statystykę "wrogich wystąpień" bohatera ich
ksiąŜki. W roku 1982 miało ich być trzy, w następnym - juŜ siedemnaście, a w 1984 roku - aŜ
trzydzieści. W ostatnim roku Ŝycia ksiądz Jerzy prowadził swą kaznodziejską działalność nie
tylko w kościele św. Stanisława
Kostki, ale i w świątyniach połoŜonych w róŜnych częściach kraju. To zaś - jak wynika z
wielu przytaczanych przez autorów dokumentów - było odbierane przez ekipę Jaruzelskiego
jako otwarte wyzwanie. Potwierdza to równieŜ osobiste zaangaŜowanie się rzecznika rządu
PRL Jerzego Urbana w kampanię ataków na księdza Popiełuszkę.
Generałowie Jaruzelski i Kiszczak od lat konsekwentnie przedstawiają zabójstwo ks.
Popiełuszki jako wymierzoną przeciwko nim prowokację. Nigdy jednak nie pokusili się o
sprecyzowanie, kto miałby być inspiratorem akcji kapitana Grzegorza Piotrowskiego i jego
podwładnych. Od lat w tym kontekście powraca pytanie o ewentualną rolę Kremla. "W
istocie Kościół przekształcił się juŜ w partię stojącą na antypaństwowych pozycjach. (...)
PZPR (...) słabo walczy z Kościołem. Dochodzi do tego, Ŝe tysiące, tysiące ludzi pełzają na
kolanach przed papieŜem" - mówił w kwietniu 1984 roku na posiedzeniu Biura Politycznego
KC KPZR Andriej Gromyko, relacjonując przebieg swojej rozmowy z Jaruzelskim. Według
Gromyki Jaruzelski "w tej sprawie nie ma konstruktywnego programu ani jasno nie pojmuje
stojących przed partią zadań. (...) Jaruzelski nie dojrzał obecnie do radykalnego zwrotu w
polityce". Czy śmierć ks. Jerzego miała się stać impulsem do dokonania takiego zwrotu? Na
to pytanie nie ma i prawdopodobnie nie będzie jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma jej teŜ w
przypadku pytania o przyczyny usunięcia w 1985 roku z kierownictwa PZPR wpływowego
sekretarza KC Mirosława Milewskiego, pod którego nadzorem znajdował się m.in. resort
spraw wewnętrznych (w latach 1980-1981 był jego szefem). Formalnie nastąpiło to w
konsekwencji tzw. afery "śelazo", czyli ujawnienia, Ŝe kierowany przez Milewskiego - na
przełomie lat 60. i 70. - wywiad ochraniał grupę kryminalistów dokonujących na Zachodzie
oszustw i rozbojów. Czy jednak zbieŜność w czasie zabójstwa Popiełuszki z odgrzebaniem po kilkunastoletniej zwłoce-sprawy "śelazo" była tylko dziełem przypadku?
JuŜ z tych kilku pytań (Czaczkowska i Wiścicki stawiają ich znacznie więcej) wyraźnie
widać, Ŝe wszystkich istotnych okoliczności męczeńskiej śmierci duchownego
prawdopodobnie nigdy nie poznamy. Dziś moŜna natychmiast udzielić odpowiedzi na
pytanie, czy w demokratycznej III Rzeczypospolitej zrobiono wszystko co moŜliwe, by
okoliczności te wyjaśnić. Dla kaŜdego kto interesował się losami tej sprawy po 1989 roku
odpowiedzi na to pytanie musi być negatywna. Proces wytoczony po latach przygotowań
generałom Zenonowi Płatkowi (b. dyrektorowi Departamentu IV MSW) i Władysławowi
Ciastoniowi (b. szefowi SB) okazał się poraŜką, gdyŜ oskarŜeni niczego nie wyjaśnili i zostali
w sierpniu 1994 roku uniewinnieni. Ale prawdziwym policzkiem wymierzonym sądownictwu
III Rzeczypospolitej było uzasadnienie wyroku przez prowadzącego proces sędziego
Jarosława Górala, który w poczuciu bezsilności przyznał, Ŝe "problem tkwił i tkwi w słabości
prokuratury i całego wymiaru sprawiedliwości. (...) Sąd stwierdza, iŜ sam optymizm i wiara w
zwycięstwo prawdy, w twardych realiach rządzących rzeczywistością, mogą się okazać
niewystarczające. Aby rozjaśnić nieco enigmatyczną wypowiedź sędziego trzeba dodać, Ŝe w
okresie trwania procesu włamano się do jego mieszkania i kilkakrotnie przebijano mu opony
w samochodzie. Doświadczenia rodem z PRL stały się teŜ udziałem jednego z ławników,
któremu podpalono mieszkanie. "Kilku świadków - mówił dalej w uzasadnieniu sędzia Góral
- pracowników dawnego MSW, poza salą sygnalizowało sadowi, Ŝe w momencie powołania
ich na świadków wokół nich i ich rodzin zaczynają się dziać dziwne rzeczy,
niewytłumaczalne dla nich. Strach to jest uczucie często towarzyszące zeznaniom świadków".
Niepowodzenie procesu, który miał wyjaśnić, kto stał za kapitanem Grzegorzem Piotrowskim
i pułkownikiem Adamem Pietruszką, stanowi jeden z wielu przykładów potwierdzających
coraz powszechniej uznawaną takŜe o poraŜkę III Rzeczypospolitej w dziele rozliczenia się z
epoką komunistycznej dyktatury. Za tę poraŜkę odpowiedzialność ponoszę przede wszystkim
ci politycy i publicyści, którzy u progu III Rzeczypospolitej za angaŜowali się w kampanię
przeciw "polowaniu na czarownice", jak często określano postulaty dokonania głębszych
zmian w słuŜbach specjalnych czy teŜ w wymiarze sprawiedliwości, który III Rzeczpospolita
odziedziczyła po PRL w stanie niemal nienaruszonym. Dlaczego tak się działo, dobrze
ilustruje przykład raportu opracowanego w MSW w 1991 roku na potrzeby tzw. Komisji
Rokity, a dotyczącego działalności komórek "D" w strukturach SłuŜby Bezpieczeństwa. To w
nich właśnie zaczynali karierę mordercy ks. Jerzego. Istotna całość raportu została utajniona
decyzją ministra spraw wewnętrznych Henryka Majewskiego. Udało się go wydrukować
dopiero w 2003 roku w Biuletynie Instytutu Pamięci Narodowej. Porównanie pełnej wersji z
tą, która znalazła się w oficjalnym sprawozdaniu komisji (zresztą do dziś nie publikowanym),
wskazuje, Ŝe skróty dotyczyły przede wszystkim nazwisk funkcjonariuszy SB, z których
część pracowała później w Urzędzie Ochrony Państwa, oraz szczegółów ich niektórych
bezprawnych działań.
Tragiczna śmierć z oczywistych względów stała się wydarzeniem, które musi dominować w
biografii księdza Popiełuszki. Jednak jego Ŝyciorys, skrupulatnie odtworzony przez autorów
ksiąŜki, ma teŜ inny niŜ tylko męczeński wymiar. Pokazuje mianowicie czym dla Jerzego
Popiełuszki, a wraz z nim dla setek tysięcy ówczesnych trzydziestolatków, stała się
solidarnościowa rewolucja lat 1987 -1981. Oto pozornie niewyróŜniający się niczym, moŜe
poza słabym zdrowiem, młody kapłan, niemal z dnia na dzień, stał się autorytetem dla
warszawskich hutników, z którymi widział się juŜ podczas sierpniowych strajków 1980 roku.
Tego lata w Polsce narodziło się bardzo wielu liderów lokalnych (i nie tylko lokalnych)
społeczności. Symbolizowały je nazwiska Lecha Wałęsy, Zbigniewa Bujaka oraz Władysława
Frasyniuka, a wśród duchownych księŜy Henryka Jankowskiego, Hilarego Jastaka,
Stanisława Małkowskiego, a z czasem takŜe i Jerzego Popiełuszki.
Podobizny Jana Pawła II i Matki Boskiej na bramie Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku
oraz Msze święte, urządzane dla strajkujących (w Hucie Warszawie odprawiał je ks. Jerzy,
stały się zwiastunem silnego związku, jaki połączył "Solidarność z Kościołem katolickim".
"KrzyŜ obok orła wiszący w wielu lokalach związkowych - pisano w jednym z dokumentów
NSZZ "Solidarność"- przypomina naszym członkom ich rodowód moralny i napełnia ich
wiara w słuszność naszej sprawy". Dodawano wprawdzie równocześnie, Ŝe "Solidamość" jest
organizacją wielo-światopoglądową, otwarta takŜe dla niewierzących, ale jak stwierdził
Władysław Frasyniuk "w naszym kraju związek nie moŜe istnieć tzw. ścisłych kontaktów z
Kościołem". Ich przejawem były nie tylko częste spotkania przywódców "Solidarności" z
biskupami oraz występowanie hierarchii w roli pośrednika w konfliktach z władzami
państwowymi, ale takŜe obecność duchownych na kaŜdego rodzaju uroczystościach
związkowych. Aktywność ks. Popiełuszki w środowisku hutników doskonale ilustruje ten
proces.
W przeciwieństwie do wielu innych duchownych, ks. Jerzy pozostał wierny "Solidarności"
takŜe po 13 grudnia 1981 roku. Wprowadzenie stanu wojennego stało się dla niego wręcz
dodatkowym impulsem do pracy na rzecz nielegalnego juŜ związku. Jej powszechnie znanym
przejawem, który uczynił z księdza Jerzego jedna z najbardziej znanych postaci polskiego
Kościoła, stały się odprawiane przezeń co miesiąc w Ŝoliborskim kościele św. Stanisława
Kostki Msze za Ojczyznę. Jednak te religijno-patriotyczne uroczystości, określane przez
władze PRL mianem "seansów nienawiści", nie wyczerpywały jego zasług dla
podtrzymywania oporu wobec rzeczywistości stanu wojennego. Do najciekawszych
fragmentów prasy Ewy K. Czaczkowskiej i Tomasza Wiścickiego naleŜą te odsłaniające rolę
ks. Jerzego jako aktywnego organizatora konspiracyjnej działalności samopomocowej,
edukacyjnej i wydawniczej. Jak się okazuje, był tym duchownym, który - jako jedyny z kilku
kapłanów, którym to zaproponowano - odwaŜył się przyjąć na przechowanie 10 mln złotych z
konta Zarządu Regionu Mazowsze, ratując w ten sposób te pokaźną sumę przed nieuchronną
konfiskatą z chwilą wprowadzenia stanu wojennego. Pieniądze te okazały się później
niezwykle uŜyteczne w Ŝmudnym procesie budowy podziemnych struktur opozycyjnych.
Jednym z najtrudniejszych problemów, przed którymi stanęli autorzy, była kwestia stosunku
hierarchii kościelnej do działalności księdza Popiełuszki. W szczególności dotyczy to relacji
między nim a prymasem Józefem Glempem, wokół których narosło w przeszłości wiele
mitów. Byłoby nieuczciwością wobec prawdy historycznej twierdzić, Ŝe między tymi ludźmi
Kościoła nie było róŜnic, czy wręcz konfliktu. Punkt widzenia ks. Jerzego bezkompromisowo głoszącego, Ŝe powinnością duszpasterza jest występowanie w obronie
praw człowieka - musiał się zderzyć z pragmatyzmem prymasa, czującego odpowiedzialność
za los Kościoła w Polsce. Jest zaś ponurym paradoksem, Ŝe dekada, w której zamordowano
księdza Popiełuszkę, była równocześnie najkorzystniejszym dla Kościoła okresem w dziejach
PRL. Rekordowa liczba nowych świątyń i powołań kapłańskich, a takŜe gwałtowny rozwój
prasy i wydawnictw katolickich stanowią wymowne świadectwo skuteczności polityki
prymasa Glempa jako włodarza polskiego Kościoła u schyłku PRL. Otwarte pozostaje
natomiast wciąŜ pytanie o cenę, jaka zapłaciło za to kierownictwo episkopatu.
Wielkość postaci w całej pełni ujawnia się dopiero po jej śmierci. Wówczas bowiem
następuje najtrudniejszy egzamin, przed którym staje kaŜdy kandydat do podręczników
historii. A jest to egzamin ludzkiej pamięci. Ksiądz Jerzy Popiełuszko z pewnością go zdał
wbrew oczekiwaniom tych,
którzy chcieli go skazać na zapomnienie. "Go mądrzejsi czują, Ŝe stereotyp nieskazitelnego
Popiełuszki niełatwo będzie utrzymać. On jest męczennikiem nie za wiarę, ale za politykę, za
sianie nienawiści" - mówił w końcu 1984 roku na posiedzeniu rządu gen. Wojciech
Jaruzelski. Z perspektywy dwudziestu lat, które dzielą nas od tych wydarzeń, nietrudno
zauwaŜyć, jak bardzo Jaruzelski pomylił się w swojej ocenie. KsiąŜka Ewy K. Czaczkowskiej
i Tomasza Wiścickiego jest tego kolejnym potwierdzeniem.
Antoni Dudek