Pobierz jako PDF
Transkrypt
Pobierz jako PDF
Kaliber sprawy Kluzy wymaga komentarza Mariusz Zielke Kancelaria premiera, PiS, KNF, GPW - nikt nie chce ocenić afery w KNF. Dlaczego? Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz na temat prywatnych inwestycji Stanisława Kluzy do kancelarii premiera, GPW oraz Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII). Wciąż czekamy na odpowiedź dwóch pierwszych instytucji. Powagę sprawy dostrzega za to Jarosław Dominiak, prezes SII. Osoby z rynku finansowego donoszą nam, że także będą domagać się wyjaśnień. Stanisław Kluza wciąż nie wyjaśnił rynkowi swoich prywatnych inwestycji we wchodzącą na giełdę spółkę Arteria oraz sprzedaży akcji na GPW, którą zrealizował mimo zakazu własnej uchwały „etycznej”. Nie wyjaśnił też, dlaczego ukrywał przed opinią publiczną i innymi komisarzami fakt, że milionerem stał się dzięki transakcji z Grzegorzem Leszczyńskim, prezesem IDMSA (Kluza kupił akcje IDMSA, na których zarobił kilka milionów złotych, bezpośrednio od Leszczyńskiego, po niskiej cenie, czego nigdy nie ujawnił). Rynek wciąż nie wie, dlaczego - pomimo powyższych faktów - Kluza nie wyłączał się ze spraw dotyczących IDMSA, jednoosobowo zatwierdzał prospekty składane przez IDMSA oraz nadzorował kontrolę bardzo poważnych rzekomych nieprawidłowości w IDMSA, której wynik został utajniony (wszystkie wątki dokładnie opisane w tekście „Prywatne inwestycje Stanisława Kluzy, szefa KNF”). Poprosiliśmy o komentarze do sprawy GPW oraz kancelarię premiera. Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, był w czwartek dla nas nieuchwytny, nie odbierał komórki. Oddzwoniła do nas jego asystentka, pytając, w jakiej spawie próbujemy się skontaktować, potem prosząc o przesłanie pytań mejlem. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. W piątek także nie udało nam się do niego dodzwonić. Milczy na razie także kancelaria premiera. Za to zainteresowanie sprawą wykazuje - według naszych informacji – sama kancelaria prezydenta (przypomnijmy, że Kluzę na stanowisko powołał Jarosław Kaczyński, poprzedni premier, który prawdopodobnie nie wiedział o tak bliskich związkach Kluzy z Leszczyńskim). Z kolei SII czeka na wyjaśnienia przewodniczącego, doceniając kaliber i powagę sprawy. „Zapoznałem się z artykułem Pana autorstwa. Oczywiście jesteśmy gotowi skomentować informacje w nim zawarte. Jednak z racji na kaliber i powagę sprawy wstrzymamy się do momentu reakcji i komentarza ze strony samego zainteresowanego” – mówi Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Nasz środowy materiał odbił się za to szerokim echem na rynkach finansowych i w mediach. Artykuł o przewodniczącym przeczytało tylko na naszych stronach ponad 5 tys. osób, w tym czytelnicy w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. „Parkiet” i „Gazeta Wyborcza” podały wczoraj, że Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nie zamierza komentować naszego tekstu. - Nadzór finansowy nie może ulegać żadnym naciskom - powiedział „Wyborczej” Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. - KNF musi być niezależna i odporna na naciski w sprawach toczących się postępowań administracyjnych, nawet jeśli naciski przybierają formę, która wymagałaby wystąpienia na drogę sądową – cytuje z kolei rzecznika „Parkiet”. Wyjaśnienia niezrozumiałe, bo Niezależna Gazeta Internetowa nie ma żadnego postępowania administracyjnego w KNF, nie wywieramy też na KNF żadnych nacisków w żadnej sprawie. Poza tym, że od kilku miesięcy domagam się kilku informacji, w tym najważniejszej: od kogo Pan Kluza kupił akcje IDMSA i czy za nie zapłacił? Bez odpowiedzi. A pytanie jest zasadne, bo pierwszą sprawą, którą miał się zająć KNF pod przywództwem Kluzy było dochodzenie w sprawie IDMSA. 18 września 2006 r., w ostatnim dniu istnienia Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (poprzedniczka KNF), po artykule w „Pulsie Biznesu” informującym o wielu nieprawidłowościach w IDMSA, powołano zarządzeniem nr. 132/2006 specjalny zespół roboczy. „Powołuje się Zespół Roboczy do zbadania ewentualnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu Domu Maklerskiego IDMSA S.A. jako remitenta oraz domu maklerskiego” – napisano w zarządzeniu. zarządzenie do obejrzenia w pdf Efekt pracy tego zespołu nigdy nie ujrzał światła dziennego, a według naszych informacji, zespół tak naprawdę żadnej kontroli nie przeprowadził. "W UKNF w okresie 2006-2007 pracował złożony z pracowników różnych komórek organizacyjnych zespół roboczy ds. zbadania ewentualnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu IDM. Ustalenia zespołu są objęte prawnie chronioną tajemnicą zawodową. Na bieżąco prowadzimy czynności nadzorcze (w tym kontrolne)" – informuje, jak już cytowaliśmy, w odpowiedziach na nasze pytania Łukasz Dajnowicz. Oburzone wydźwiękiem artykułu są za to według „Parkietu” władze DM IDMSA. - W artykule pojawia się szereg nieprawdziwych informacji. Stanisław Kluza był przez nas traktowany tak, jak każdy inny klient asset management. Także przydział akcji Arterii był proporcjonalny do jego portfela. Zamierzamy wyjaśnić wszystkie kwestie przed sądem - mówi Grzegorz Leszczyński, prezes brokera w wypowiedzi dla „Parkietu”. Niezależnej Gazecie Internetowej prezes Leszczyński przed publikacją artykułu nie chciał udzielić komentarza i nie odpowiedział na nasze pytania. Dostaliśmy informację o bardzo negatywnym odbiorze zachowania przewodniczącego (i jego milczenia) na rynku finansowym. - Wcześniej czy później przewodniczący będzie musiał zabrać głos - mówi nam jeden z naszych rozmówców, prezes dużej spółki. W poniedziałek ujawnimy kolejne bulwersujące infromacje, tym razem o działalności innych urzędników KNF oraz tuszowaniu podejrzanych spraw. Zaktualizowany: 12.07.2009 3 lipca 2009 19:19