vol. 21, no 10 (240) october/październik 2013

Transkrypt

vol. 21, no 10 (240) october/październik 2013
a
n
o
r
a
m
a
P
POLISH
Independent Cultural Magazine
Niezalezny magazyn kulturalny
w w w. p a n o r a m a p o l s k a . c a
POLSKA
V O L . 2 1 , N O 1 0 ( 2 4 0 ) O C TO B E R / PA Ź D Z I E R N I K 2 0 1 3
Widok z Rusinowej Polany na Tatry Wysokie; Kołowy Szczyt 2418, Czarny Szczyt 2429, Baranie Rogi 2526, Śnieżny Szczyt 2465, Lodowy Szczyt 2627, Szeroka Jaworzyńska 2210.
Zaś w pasie regla; Karczmarski Wierch 1438, Czerwona Skałka 1372, Golica 1628.
Fot. Władysław Bachleda
P a n o r a m a
2
P o l s k a
October / Październik 2013
Pianist Sławomir Dobrzański leads the fantastic Atma Trio in their Edmonton performance.
ATMA: Canadian-Polish Festival of Music
Polish Culture Society of Edmonton kicks off its
2013/2014 season with a great event called “ATMA
– Canadian-Polish Festival of Music”, taking place at
the Stan A Milner Theatre, Edmonton Public Library
downtown, on the 1st and the 2nd of November.
Wait a minute, you will say, what does it mean
“Canadian-Polish Festival of Music”? The explanation is
simple. The Festival is a celebration of the contribution
to Canadian culture—so open to all the cultures of
the world—being made by the local Canadian-Polish
community. This sizeable ethnic minority strives in
Canada thanks to the unique attitude of, equally, its
members (over forty thousand strong in Edmonton
alone!), its neighbours (literally!) and, least but not last,
the government, or, rather, all levels of government:
federal, provincial, municipal. The Society invited
artists known for their love of Polish culture within
the Canadian context to perform for the Edmonton
audiences. These artists are always attached to the
paradigm referred to as “Polish culture”, regardless of
their place of origin. They live and work in Canada
(and also in the US), but their artistic “reference point”
always remains both “Polish” and “Canadian”. At the
same time, they are so fond of being able to live and
work here, in North America, that any objections
become pointless. So, ATMA – Canadian-Polish
Festival of Music! Festival’s main name, ATMA,
is simply explained: it is the magic word of Polish
culture, history, and Polish universal consciousness:
it is the name of the great Polish composer Karol
Szymanowski (1882 –1937) villa in the mountain
city of Zakopane, where he lived and composed for
years prior o his untimely death of tuberculosis, an
affliction incurable at that time. Szymanowski’s
music—and he is now being performed and recorded
by the greatest artists, including the complete cycle of
his symphonic works by the Birmingham Symphony
Orchestra under Sir Simon Rattle—symbolises
what is best in world culture. Born into an old landowning family based in what is now Western Ukraine,
Szymanowski had developed a compositional idiom
which anticipated the future developments of music
by decades. He was a “born multi-culturalist”, the
elements of Polish folk music intermingling freely
in his works with the music of the Mediterranean,
his native Eastern Małopolska (now called Western
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
Ukraine), Austria, France, Germany, Russia, and even,
in some pieces, other continents. Szymanowski was
a pioneer of openness – and hence the prominent
place given to his music during the Festival. ATMA!
Who are the artists performing at the Festival?
Well, it opens with a recital by two geniuses of the
contemporary classical scene today: violinist Jerzy
Kapłanek and pianist Francine Kay. The former is
admired for his “otherworldly” live interpretations
of Szymanowski’s music, the latter, teaching at
Princeton, is the greatest Canadian pianist of her
generation, praised for her interpretations of Polish
music from Paris to New York, where she lives with
her life partner, the amazing clarinettist Wojtek
Komsta (just ask Woody Allen about Wojtek!). This
opening recital takes place on the 1st November, 8:00
P.M. at the Stan A Milner Theatre, Edmonton Public
Library. The recital will close with a performance by
the wonderful local violinist, the ten-year-old Maja
Budzinski, accompanied by Francine Kay. Wow!
On the 2nd November we have two performances,
which are not to be missed. First, at 6:00 P.M., the
US-based ATMA Trio, led by two extraordinary Polish
October / Październik 2013
P a n o r a m a
P o l s k a
3
artists, violinist Blanka Bednarz and pianist Slawomir
Dobrzański, with the Israeli-born virtuoso Michal
Schmidt (what a fantastic cellist she is!), will perform a
great Romantic programme.
Then the final concert by the world-famous
Penderecki String Quartet (Quartet-in-Residence at
Wilfrid Laurier University), again with pianist Francine
Kay. They will play works by Bartók, Penderecki, GrellaMożejko and, at the very end, the unique masterpiece of
Polish Romantic music, the monumental Piano Quintet
by, according to some, the most talented (after Chopin)
Polish 19th-Century composer, Juliusz Zarębski.
Given the quality of the artists involved, the
Festival promises to be one of the most important
events ever produced by the Canadian-Polish
community. For more information and tickets please
call 780-850-4321, 780-432-1618, or Tix-on-theSquare at 780-420-1757. Admission: $40 (two adults
/ three concerts); $20 (one adult / one concert);
$15 (one senior or student / one concert); $10 (one
Society member/ one concert); Children under 12 free
admission. Tickets are available from Tix on the Square
and at the door (call 780-850-4321 for info/pre-sales).
The famous and universally revered Penderecki String Quartet.
The amazing Canadian-Jewish pianist Francine Kay will appear twice at the Festival.
Serenity Funeral Service
10129 Princess Elizabeth Avenue NW
Edmonton, AB T5G 0X9
Tel. 780 477 7500‎ Fax 780 477 0110
www.serenity.ca
YOUR COMMUNITY OWNED
NOT-FOR-PROFIT SOCIETY
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
Local favourite, the uniquely talented ten-year-old Maja Budzinski.
4
P a n o r a m a
P o l s k a
October / Październik 2013
Jubileusz 100 lecia Parafii Różańca Świętego
6 października 2013 roku parafia p.w. Różańca Świętego
w Edmonton uroczyście obchodziła historyczny jubileusz
100-lecia istnienia. Z tej okazji w kościele Różańca św.
odbyła się uroczysta Msza św. Przewodniczył jej abp
Richard Smith, arcybiskup edmontońskiej diecezji.
Następnie w Domu Polskim odbył się uroczysty bankiet
z udziałem wielu dostojnych gości i polskich księży
misjonarzy z prowincji Alberty.
Było wiele pięknych słów pod adresem księży i parafian,
były gratulacje i życzenia.
Parafia została utworzona w trudnym czasie. Dzięki
wielkiemu wysiłkowi księży i parafian, jest miejscem
życia religijnego i pielęgnowania polskich tradycji, jest
miejscem jednoczącym całą polonijną wspólnotę.
Grupa parafian przed kościołem Różańca Świętego
Fot. Anna Bereza-Piórkowska
Jest to czas szczególny dla całej naszej parafii, i dla
edmontońskiej Polonii, który jakże pięknie i wymownie
wpisuje się w przeżywanym Roku Wiary. Parafianie
są wdzięczni i dziękują ks. Tomaszowi Krzesikowi,
O.M.I. za trud głoszenia Słowa Bożego podczas
Misji Jubileuszowych, które były czasem pojednania,
nawrócenia, ponownego odkrycia i pogłębienia
swojej wiary oraz przygotowania do jubileuszowych
obchodów. Dzisiaj patrzymy na nasz kościół, który
stał się miejscem modlitwy i spotkań dla kilku już
pokoleń emigrantów, którzy przybywali do Kanady i
do Edmontonu. To tutaj przez 100 lat dokonywały się
ważne wydarzenia życia chrześcijańskiego: stawaliśmy
się członkami wielkiej rodziny Kościoła w sakramencie
chrztu, przystępowaliśmy do pierwszej Komunii świętej,
przyjmowaliśmy dary Ducha świętego w sakramencie
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
bierzmowania. Wielu z nas dziękuje Bogu za zawarte
i pobłogosławione w tej świątyni związki małżeńskie
oraz pamiętamy o tych, którzy już są w Królestwie
Niebieskim. Obchodząc setny jubileusz naszej parafii,
pamiętamy również o tych, którzy ją tworzyli w
pierwszych latach jej istnienia, tych, którzy przez swoje
świadectwo życia przekazywali z pokolenia na pokolenie
skarb wiary chrześcijańskiej. Dla wielkiej rzeszy Polonii
Edmontońskiej było to miejsce doświadczenia żywej
i radosnej wiary przekazywanej przez misjonarzy ze
zgromadzenia Oblatów Maryi Niepokalanej.
„Nie samym chlebem człowiek żyje, ale wszelkim
słowem, które pochodzi od Boga” to zdanie najlepiej
obrazuje nastroje Rodaków przybywających do Alberty
na początku obecnego stulecia. Wieźli oni z kraju wielki
skarb duchowy: przywiązanie do wiary, Kościoła i
October / Październik 2013
tradycji narodowych, którymi pragnęli żyć i przeszczepić
je następnym pokoleniom.
W różnych odstępach czasu - przejazdem - odwiedzali ten
zakątek polscy księża. Między innymi o. Antonii Sylla,
ks. Jan Kulawy, Franciszek Olszewski oraz późniejszy
pierwszy proboszcz Paweł Kulawy. Wzrastająca liczba
Polaków zaczęła dążyć do ustanowienia organizacji czy
instytucji, która reprezentowałaby ich na zewnątrz,
była ostoją wiary i obyczajów narodowych. W tym
najodpowiedniejszą instytucją wydawała się parafia.
W niedzielę 27 października 1911 roku zwołano
zebranie w sali parafialnej kościoła Niepokalanego
Poczęcia NMP na Kinistino avenue celem założenia
samodzielnej polskiej parafii i budowy kościoła.
Myśl posiadania własnego domu modlitwy została
entuzjastycznie przyjęta i mimo trudności finansowych,
z jakimi borykała się każda rodzina, hojne datki
posypały się już na pierwszym zebraniu. Ze zbiorki jaką
przeprowadzono z domu do domu, w jedną niedzielę
zebrano 100 dolarów. Nawet inne grupy etniczne poparły
tak wzniosły cel. Biskup Emile Legal, O.M.I. z St.
Albert (ówczesnej siedziby Diecezji) bardzo przychylnie
ustosunkował się do projektu i ofiarował dwie parcele
za minimalną opłatą. Na wiosnę 1912 roku zaczęto
budowę kościoła. Każdy pragnął praktycznie podkreślić
zainteresowanie i włożyć swą cegiełkę. Pracownicy o
różnych zawodach ofiarowali wiele godzin pracy na
budowie czy przy transporcie materiałów własnymi
końmi i wozami.
1 stycznia 1913 roku ks. Paweł Kulawy odprawił uroczystą
Msze św. w nowym kościele. Wnętrze przedstawiało się
bardzo skromniutko. Za ołtarz służył prymitywny stół,
ławki zrobiono z desek przymocowanych do beczek po
gwoździach, a pośrodku stał duży piec dający ciepło.
Radosne polskie kolędy rozbrzmiewały w świątyni przy
akompaniamencie organów podarowanych przez p.
Dobrzanskiego.
Oficjalne zakończenie budowy miało miejsce 1 sierpnia
1913 roku, a w rok później zakupiono sąsiedni dom i
przeznaczono na plebanię. Mimo istnienia parafii ks.
Paweł Kulawy był w dalszym ciągu „gościem” mając
pod swą opieką okoliczne placówki misyjne. Natomiast
mimo rozlicznych obowiązków coraz częściej zaglądał do
Edmontonu młody, energiczny ks. Antonii Sylla O.M.I.
Był on motorem wielu zebrań a nawet interwencji w
kręgach rządowych wobec niekorzystnych dla Polaków
stosunków w czasie I wojny światowej.
W roku 1914 do parafii przyjechał ks. Gilsdorf i
przyczynił się do budowania dobrych relacji z innymi
grupami etnicznymi. Swoje zdolności muzyczne
wykorzystał do zorganizowania choru św. Cecylii.
Organizował koncerty świąteczne i rozpoczął działalność
biblioteki. Ks. Gilsdorf przyczynił się w dużym stopniu
do rozwoju nowej parafii. Jego jedyną wadą było to,
że był Niemcem i nie mówił płynnie po polsku. Z
tego powodu, spotkał się z pewnym niezadowoleniem
parafian i jego działalność misyjna wywoływała
trochę kontrowersji. Wybudowanie nowego kościoła
P a n o r a m a
P o l s k a
zachęciło wielu do wstąpienia do chóru. Od początku
istnienia chór św. Cecylii z pasją i oddaniem uświetniał
swoim śpiewem msze święte i brał udział różnych
uroczystościach.
W 1917 roku odwiedził parafię biskup Emile Legal, aby
udzielić sakramentu bierzmowania polskim dzieciom;
tradycyjnym polskim zwyczajem został u drzwi kościoła
przywitany chlebem i solą.
Rok 1918 przynosi pomyślne zakończenie I wojny
światowej i powstanie państwa Polskiego. Wolna i
niepodległa Polska była nieocenionym zapleczem
moralnym emigracji, ale równocześnie nakładała
obowiązek pomocy zniszczonemu przez lata okupacji
i wojny krajowi. Przodowała tu znowu młoda parafia,
która organizowała koncerty, akademie i zbiorki
pieniędzy.
W czerwcu 1921 roku ks. Paweł Kulawy pożegnał się z
parafianami i wrócił do Polski. Zginał z bratem Janem
w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu
w 1941 roku. Brat Antoni Kowalczyk lubił odwiedzać
kościół Matki Bożej Różańcowej. Przypominał mu
rodzinne strony i umożliwiał spotkania z Polakami. Był
szczęśliwy, gdy mógł oddać jakieś usługi.
W roku 1945 po zakończeniu II wojny światowej było
już wiadomo, że mały kościół nie zaspokoi potrzeb
oczekiwanej nowej fali emigracyjnej, dlatego ks.
Kalużny postanowił zbudować nowy, większy kościół.
W roku 1953 Arcybiskup Edmontonu MacDonald
pobłogosławił kamień węgielny pod budowę nowego
kościoła a 15 maja 1955 r. odbyła się w nowym kościele
pierwsza msza.
Piękną uroczystość przeżyła parafia 29 września
1957 roku z okazji wyświęcenia ks. Tadeusza Rataja,
który następnego dnia odprawił msze prymicyjną już
jako wikariusz parafii, a godzinę później do kościoła
przyjechał ks. Arcybiskup i udzielił święceń ks. Józefowi
Leszczyńskiemu. Sodalicja przygotowała piękne
przyjęcie w sali parafialnej. Wśród dostojnych gości
na przyjęciu obecny był również ówczesny burmistrz
Edmontonu William Hawrelak z małżonką.
Oficjalne ukończenie budowy nowego kościoła
nastąpiło w 1959 roku.
W dniach 5 i 6 września 1969 parafię odwiedził ks.
Kardynał Karol Wojtyła, reprezentując Prymasa Polski,
księdza Kardynała Wyszyńskiego i cały Polski Episkopat.
Była to – jak sam zresztą określił – nie wycieczka, lecz
pielgrzymka po szlakach wydeptanych przez wiele
dziesiątków lat stopami polskich pionierów i coraz to
nowych emigrantów z Polski. Tych wszystkich, których
z kraju ojczystego wygnała albo bieda albo względy
polityczne.
Najbardziej podobało się księdzu Kardynałowi
zaaranżowane spotkanie z młodzieżą. Z tego
rozśpiewanego koła, które Go otoczyło, nie mógł się po
prostu wyrwać. I nawet nie chciał, chociaż przypominano
mu parokrotnie o zbliżającym się terminie wizyty u
księdza Arcybiskupa Edmontonu. Porwały widocznie
dostojnego gościa z Polski harcerskie piosenki, dobra
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
5
Akredytowana Szkoła Polska
im. Henryka Sienkiewicza
Klasy 0 - 12
Przedszkole, dorośli, teatrzyk
oraz kołka zainteresowań
VANGUARD COLLEGE
12140 - 103 Str. Edmonton
Tel. 454 - 0205 Krystyna Dembowska
P a n o r a m a
6
Suite #2107 TD Tower 10088 - 102 Ave
Edmonton, AB T5J 2Z1
Dr. Margaret Pokroy
Dr. Mila Lutsky
Pleasantview Professional Bldg.
Suite 300, 11044 - 51 Avenue
Edmonton, Alberta T6H 5B4
Fax: (780) 432 - 1427
P o l s k a
October / Październik 2013
znajomość ojczystego języka u dzieci i młodzieńczy nastrój. Było to niesamowite
spotkanie, podczas którego wszyscy obecni wyczuwali pod kardynalskimi szatami
dobre serce ojcowskie, wielką skromność, serdeczność i bezpośredniość. Ks.
Kardynał powiedział, że jest głęboko wzruszony wizytą w Edmontonie, gdzie biła
jakaś siła, której na imię jedność i wierność swoim ideałom. Nikt wtedy nawet nie
przypuszczał, że nasz dostojny gość zostanie w przyszłości papieżem.
Dnia 18 lutego 1971 roku Towarzystwo Polskich Weteranów i Parafia p. w. Różańca
Świętego skierowały do miejscowego urzędu emigracyjnego prośbę o zezwolenie na
przyjazd z Polski do parafii Sióstr Służebniczek NMP w celu opieki nad osobami
starszymi w nowo wybudowanym domu „Villa Maria”. W dniu wyjazdu do
Kanady, 11 marca 1972 roku, Siostry uczestniczyły i otrzymały błogosławieństwo
we Mszy św. odprawianej w ich intencji przez ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego
w Jego prywatnej kaplicy przy ulicy Miodowej w Warszawie.
W roku 1977 powstało Koło Misyjne św. Teresy. Założyciele Koła Misyjnego
kierowali się tym, że każda wspólnota ma coś, czym może ubogacić innych a tym
samym ubogacać siebie, bo z takiej działalności korzystają wszyscy szczególnie
ubodzy i dzieci w biednych krajach. Celem Koła jest wspieranie misji, a w
szczególności niesienie pomocy działalności misyjnej w biednych krajach.
W roku 1986 parafię odwiedził Prymas Polski, Kardynał Józef Glemp i między
innymi udzielił młodzieży polonijnej sakramentów bierzmowania. W roku 1994 z
inicjatywy pana Rajmunda Pierzchajlo powstało przy parafii Koło Rycerzy Kolumba.
Darem Rycerzy Kolumba dla parafii było ufundowanie pomnika Błogosławionego
Jana Pawła II wykonanego przez rzeźbiarza prof. Czesława Dźwigaja z Krakowa.
Poświęcenie pomnika odbyło się w 30. rocznicę Jego wyboru na Stolicę Świętego
Piotra. Dzisiaj pomnik Jana Pawła II przy wejściu do kościoła Różańca Świętego
w Edmonton przypomina nam te wartości, o które bardzo troszczył się. Na zawsze
pozostanie w naszej pamięci, a Jego słowa i nauczanie będą dla nas i przyszłych
pokoleń listem pasterskim. W czasie swej pielgrzymki do Kanady przemówił do
nas tym słowami: “Opatrzność Boża sprawiła, że wy, którzy wywodzicie się z
Polski, macie realizować wasze ludzkie i zarazem chrześcijańskie powołanie tu, w
Kanadzie. Jako Polacy, dla których - z różnych powodów - Kanada stała się drugą
ojczyzną, stanowicie integralną część Kościoła w tym kraju i tu niejako zapisujecie
dalsze rozdziały tej historii zbawienia, której rozdziały wcześniejsze zapisane zostały
w Kościele na ziemi polskiej”.
Pod koniec lat osiemdziesiątych parafia nie była obojętna na tysiące błaganych
listów z Europy i prawie z całego świata od rodaków proszących się o sponsorowanie
do Kanady. Ks. Władysław Karciarz wziął na siebie tę odpowiedzialność na trudne
i skomplikowane organizowanie akcji emigracyjnej. Po odejściu o. Karciarza dalszą
pomoc emigrantom kontynuował ks. Teofil Szendzielarz.
W 100 letniej historii Parafii były czasy wzlotów, trudności, okres fantastycznych
pomysłów i próby wytrwałości. Nie sposób szczegółowo opisać imponujące
osiągniecia wspólnoty parafialnej w różnych organizacjach przykościelnych i
komitetach na przestrzeni 100 lat. Zapisały się one na pięknych kartach jej historii.
Największą jednak troską każdego proboszcza był kościół, gdzie głoszono miłość,
zgodę, pojednanie, zaufanie i przebaczenie. Duchowni byli i są obecni w życiu
każdej osoby wierzącej, czy to przez chrzest, błogosławieństwo, I Komunie Świętą
albo ostatnie namaszczenie. Od nich często zależy czy nasze drogi pielgrzymowania
na tej ziemi, ta życia i ta duchowa będą szły tą samą linią.
Dzisiaj parafianie mogą być dumni ze stuletniej historii, i z wiarą i nadzieją mogą
kontynuować pracę swoich poprzedników. Przeżywając ten piękny Jubileusz
dziękujemy za obfitość łask Bożych w tym pięknym kraju, oraz z nadzieją prośmy
o silną wiarę dla Parafian i Pasterzy na kolejne stulecie parafii. Niech każdy z nas
na nowo poczuje się żywą i wartościową cząstką tej wspólnoty, aby ten Jubileusz
był wielkim dziękczynieniem za wszystkie lata istnienia parafii Różańca Świętego.
FAMILY DENTISTS
Przygotował Zygmunt Cynar
(780) 430 - 9053
We speak English, Polish, and Russian
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
October / Październik 2013
P a n o r a m a
Skutki wojny
Pora przejściowa. Między latem i jesienią. Trochę
słońca, trochę chmur. Wrzesień. W historii Polski
odciśnięty piętnem przekleństwa niemiecko-sowieckiej
napaści na nasz kraj. Od południa słowackiej agresji.
Konsekwencje tamtego września, września 1939 trwają
do dziś. Zraniły nie tylko pokolenie wojenne.
Zbombardowana we wrześniu 1939 Warszawa straciła
wówczas 40 tys. mieszkańców. A to dopiero była
zapowiedź piekła jakie zgotowali Polakom Niemcy,
Sowieci, a później Ukraińcy. Pierwsi dwaj agresorzy
ustalili, w tak zwanym planie A B, że należy zlikwidować
polską inteligencję. Inteligencja podtrzymuje naród.
Ustala pewne normy postępowania. I normy etyczne.
Jej osłabienie i ostatecznie zlikwidowanie niszczy
naród. Obóz w Auschwitz pierwotnie był przeznaczony
właśnie do tego, by zabijać wykształconych Polaków. W
Katyniu, choć nie tylko tam, ginęli oficerowie wojska
– lekarze, księża, prawnicy, wykładowcy, nauczyciele.
Przedwojenne wykształcenie było oparte na patriotyzmie
i poczuciu wartości jaką jest polskość. A to dla sąsiadów
ze wschodu i zachodu było niebezpieczne. Plan A B
został w dużej mierze zrealizowany. Jego symbolem jest
wspomniany już Katyń.
W latach czterdziestych przyszła, niesiona na kosach,
piłach i siekierach rzeź na Wołyniu. Ukraińcy mordowali
Polaków tylko dlatego, że byli Polakami. To ludobójstwo.
Piłowali żywych Polaków, zabijali siekierami. Ten kto
miał szczęście ginął od kuli. Ukraińcy palili całe wsie,
by zniknęła pamięć o Polakach. I znikała. Z ostatnim
wyciętym drzewem, spalonym domem, często z
mieszkańcami w środku. Niestety, dzisiaj w III RP o
tej rzezi mówi się mało. Nie stać współczesnej Polski na
nazwanie tego piekła ludobójstwem.
W 1944 Warszawiacy powstali, by być wolnymi.
Niemiecka „rasa panów” zabijała warszawską elitę.
Sowieci patrzyli na drugim brzegu Wisły jak ta elita się
wykrwawia. Potem Niemcy sukcesywnie z ich precyzją,
kamienica po kamienicy, palili Stolicę. Pod koniec
Powstania w Warszawie było … 1000 mieszkańców. Tak
to nie pomyłka. Tysiąc.
Smutne jest to, że w kolejne rocznice Powstania w
Polsce pojawiają się głosy, że było ono … niepotrzebne.
Dokładnie jak w PRL-u. Gdyby nie zryw w Warszawie
Polska byłaby 17. republiką Związku Sowieckiego,
P o l s k a
7
a Niemcy w całości zostałyby zajęte przez Sowietów.
Dzięki Powstaniu kolejne pokolenia miały siłę do walki
już nie z niemieckim okupantem a z komunistycznym.
Z wojny wyszliśmy pokonani i zniszczeni. 52 procent
terytorium (Kresy) zostały nam odebrane. I tak niestety
jest do dziś. Warszawa zniszczona, Lwów i Wilno
okupowane, zostały Kraków i Poznań.
Wojny można było uniknąć. Marszałek Piłsudski
proponował prewencyjne uderzenie na Rzeszę. Nasi
sojusznicy odmówili. Gdyby Francja po 1 września
1939 roku pomogła Polsce, wówczas wojsko niemieckie
znalazłoby się w potrzasku. Między armią Polską a
Francuską. Wojna skończyłaby się szybko. Czy Stalin
by uderzył? Był sprytniejszy od Hitlera. Czekał jak
zareaguje Zachód. Nie chciał wejść w wojnę z naszymi
sojusznikami. Ich brak reakcji spowodował napaść
sowiecką 17 września.
Wróćmy do czasów powojennych. Część Polaków
nie wróciła do kraju obawiając się, słusznie,
komunistycznych prześladowań. Część wyjechała przed
wprowadzeniem stanu wojennego. Kolejne pokolenia
zmagały się z komunistycznym reżimem. Złamane
życiorysy, więzienia, brak możliwości zawodowego
rozwoju. Polityczne morderstwa. Prześladowanie.
Biblioteka Parafialna
im. Błogosławionego Jana Pawła II
mieści się w dolnej sali kościoła Różańca Św.
(11485-106 Str. Edmonton)
Czynna w każdą środę od 18:00 do 20:00
oraz w każdą niedziele od 10:00 do 14:00
Posiadamu najnowsze wydania książkowe,
CD, DVD, MP3 w następujących działach:
religijnym, poświęcony JPII, dział dla dzieci,
rozrywkowy oraz historyczny. Mamy też sekcje
anglo- jezyczną.
Co takiego stało się we wrześniu 1939 roku? Co
spowodowało, że pokolenia życie pokoleń Polaków
zostało zmienione i zniszczone?
Odpowiedź jest prosta. Ale nie banalna. Zarówno
niemiecki nazizm jak i komunizm mają wspólne
źródło. Brak szacunku wobec człowieka. Dla ludzi tych
systemów nie ma pojęcia ludzkiej godności, a zatem nie
ma pojęcia praw osoby ludzkiej. Prawa do życia, prawa
do samostanowienia, prawa do wolności. Jest prawo
silniejszego. Prawo prześladowcy.
Rozmawiałem nie tak dawno z pewnym Włochem.
Sympatyczny, uśmiechnięty. Stwierdziliśmy, że ludzie
mieszkający w Polsce są smutni i często agresywni.
To również jeden ze skutków braku szacunku wobec
innych. Taki odprysk komunizmu. Jeden z wielu.
Nękający kolejne pokolenia. Nie tylko latem i jesienią.
Tomasz Kornecki
Dr. Malgorzata (Margaret)
Nowak
przyjmuje pacjentów w
Clearview Aestiva Dental Center
13736-40 Str. Edmonton
Tel. 780 428 1025
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
MARLIN TRAVEL
Petroleum Plaza
9929 - 108 Street
Edmonton, AB
T5K 1G8
[email protected]
8
P a n o r a m a
P o l s k a
October / Październik 2013
Dożynki
w Polskiej Szkole
w Edmonton
Tę staropolską tradycję już od ponad 25 lat pięknie
pielęgnują uczniowie i nauczyciele z Angielsko-Polskiego
Programu Szkolnego im. Jana Pawła II w szkole St.
Basil w Edmonton, co również łączy się z obchodami
kanadyjskiego „Thanksgiving Day”.
Dożynki należą do najbarwniejszych, najciekawszych i
najbardziej wzruszających imprez w tej szkole.
11 października 2013 r., jak i latach poprzednich
audytorium szkoły St. Basil było wypełnione po
brzegi. Szkolną uroczystość dożynkową rozpoczęto od
przemarszu uroczystego korowodu. Uczniowie wnieśli
wieniec i plony z tegorocznych pól: warzywa, owoce
i chleb śpiewając „Plon niesiemy plon”. Przyniesione
dary z tegorocznych zbiorów umieszczone na
symbolicznym ołtarzu zostały pobłogosławione przez
ks. Józefa Sikorę, wikariusza z parafii Różańca Świętego.
Nie byłoby tak pięknych Dożynek bez bogatego
programu artystycznego, który przygotowali uczniowie
i nauczyciele. W części artystycznej uroczystości
dożynkowej było wiele tańców, muzyki, śpiewu i
recytacji wierszy.
Następnie odbyło się tradycyjne dzielenie dożynkowym
chlebem z nauczycielami, uczniami i rodzicami. Okazały
bochen chleba został wypieczony w polskiej piekarni
„Bałtyk”, w stronę której płyną słowa podziękowania od
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
P a n o r a m a
October / Październik 2013
P o l s k a
9
uczniów i nauczycieli.
Podziękowanie należy również skierować w stronę
Dyrekcji i młodego entuzjastycznego Grona
Pedagogicznego za trud włożony w przygotowanie
tak pięknej uroczystości. Rodzice uczniów obecni na
tej uroczystości mogli być dumni, że ich dzieci mają
możliwość dorastania w klimacie polskości i polskich
tradycji, choć mieszkają daleko od kraju ojczystego.
Wydarzenie to na długo pozostanie wszystkim w
pamięci.
Szkolnictwo polonijne stanowi niezwykle ważny
składnik życia i działalności nas Polaków na obczyźnie.
Odzwierciedla narodową tożsamość oraz pragnienie
podtrzymania znajomości języka polskiego, tradycji
narodowej, zwyczajów i obyczajów. Daje sposobność
do utrzymywania ciągłości kulturowej z Macierzą.
Codzienna styczność z językiem polskim wpływa na to,
że nasze dzieci chętniej rozmawiają po polsku, śpiewają
piosenki, czytają polskie książki i piszą do swoich
dziadków w Polsce.
Polonia w Edmonton może być dumna z tego, że znajduje
się tutaj jedyna w Ameryce Północnej polska placówka
oświatowa utrzymywana z funduszy publicznych, w
katolickim systemie edukacyjnym.
Tekst i zdjęcia: Zygmunt Cynar
Message from Honourable
Thomas A. Lukaszuk
Depsuty Premier and Minister of Enterprise
and Advanced Education
Temporary foreign workers play a critical role in
improving and contributing to Alberta’s economy. We
need these foreign workers, and we need many of them
to stay.
The Alberta Government has created a new opportunity
for eligible foreign workers who are already here in
Alberta to stay permanently. Equally important, this
new category will help these workers become permanent
residents sooner.
Under the Alberta Work Experience category of the
Alberta Immigrant Nominee Program, temporary
foreign workers can now nominate themselves, without
having to go through their employer. There are still
eligibility requirements in place, such as working in a
key, in-demand occupation for two or more years. A
language requirement is also part of the criteria for this
new program. Both the Eligible Occupation List and
information on the English language testing system can
be found online at albertacanada.com/AINP-awe.
While our priority is always to ensure Albertans and
Canadians are hired first, I want to be sure we have
the workers our growing province needs. Keeping
needed foreign workers here permanently, in addition
to training Albertans and Canadians, will help address
some of our current labour challenges and better meet
our long-term labour market needs.
Alberta is projected to be short 114,000 workers by
2021. This new category will not only help address that
shortage, but also benefit the lives of foreign workers
who are able to stay in Canada permanently. I see this
new program as a win-win-win situation for temporary
foreign workers, their employers and Alberta.
Growing up in this great province, I had the privilege of
seeing how openly we welcome many different people
who take part in building Alberta. Temporary foreign
workers are a valuable workforce we cannot afford to
lose.
Visit AlbertaCanada.com/AINP-awe today for full
application and Alberta Work Experience criteria. The
application deadline is November 28, 2013.
[email protected]
Meat Products & Delicatessen
ACADIA SHOPPNG CENTRE
347 Heritage Drive S.E.
Calgary, Alberta, Canada
T2H 1H8
Tel: (403) 258-0228
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
10
List do Redakcji
Szanowna Redakcjo,
z przysłowiową nostalgiczną łezką w oku, spowodowaną
wzruszeniem, przeczytałem we wrześniowym wydaniu,
tekst pani Stanisławy Warmbrand o Katowicach.
Pracowałem w tym mieście od 1959 do 1973 roku, w
przemyśle węglowym. Zaś mieszkałem tam od 1969 do
1977 roku, po zawarciu małżeństwa w Pałacu Ślubów
koło ronda, i uczty weselnej w pobliskim hotelu. Jestem
więc jednym z tych przyjezdnych, podobnie jak
była żona, pochodzimy wprawdzie ze Śląska, ale
Cieszyńskiego. Natomiast w Szpitalu Kolejowym w
Ligocie urodziła się nasza córka, więc jest rodowitą
katowiczanką.
W historii miasta były chwile tragiczne, a hitlerowcy
zmienili nazwę na Katowitz. Po wojnie, podlizując
się reżimowi i sowietom wymyślono na krótko, nową
obcą nazwę, Stalinogród. Na szczęście nie zmieniono
istniejącego herbu, na przykład zastępując kowadło
sierpem, ze starego tylko młot by pozostał.
Nadal miło wspominam pobyt w tym ciekawym
mieście, bogate i urozmaicone życie towarzyskie,
przedstawienia teatralne, koncerty symfoniczne, seanse
filmowe, przesiadywanie w ulubionych kawiarnich
i regionalne posiłki w restauracjach. A także mecze
tenisowe, piłkarskie i hokejowe, oraz spacery w
parkach. Również późniejsze odwiedziny, już po
emigracji, niestety jak to przeważnie bywa, za rzadkie
i za krótkie. Ale żeby nie tracić łączności, w dalszym
ciągu utrzymuję kotakty listowne
i telefoniczne z krewnymi, oraz z dawnymi znajomymi
i przyjaciółmi, zarówno w samym mieście jak i okolicy.
Ewentualnych, chętnych do korespondencji ziomków/
rodaków, proszę o kontakt listowny.
Z poważaniem, Tadeusz Foltyn
[email protected]
Phone (780) 465-3092
or (780) 478-6252
Fax
(780) 473-8788
Suite#423 1130- Tory Rd.
Edmonton, AB T6R 3W2
P a n o r a m a
P o l s k a
October / Październik 2013
Czy to już czas aby odłożyć
kluczyki?
Mieszkamy w kraju w
krórym prowadzenie
samochodu
jest
codzienną, rutynową
czynnością. Niemniej
jednak
posiadanie
prawa jazdy pozostaje
nadal przywilejem i
musimy udowodnić
że na nie zasługujemy.
Dwa
wydarzenia
w
naszej
historii
jeżdżenia są najbardziej
emocjonalne: dzień kiedy otrzymamy prawo jazdy
i dzień kiedy musimy z niego zrezygnować. Oba
wydarzenia mają olbrzymi wpływ na nasze życie.
Może się wydawać że właśnie koniec prowadzenia
jest wydarzeniem bardziej dramatycznym a ponieważ
nie jest tak dokładnie zdefiniowany wywołuje wiele
dyskusji. To prawda że po 75 roku życia lekarz decyduje
o naszej zdolności prowadzenia. Nie powinniśmy
jednak całej odpowiedzialności za tę decyzję zrzucać na
naszego lekarza. W wielu wypadkach nie powinniśmy
czekać do momentu kiedy jeżdżenia zabroni nam
lekarz. Cała sztuka polega na tym abyśmy sami byli
w stanie przyznać że przestajemy jeździć. No właśnie,
ale jak mamy wiedzieć, że to już czas i co ważniejsze
czy jesteśmy na tyle odpowiedzialni aby dobrowolnie
oddać kluczyki?
Nie da się ukryć, że jest to wielki i szybko rosnący
problem w Kanadzie i innych rozwiniętych państwach.
Mimo iż tak masowy a jednak pozostaje bardzo
indywidualny, sytuacja zależy przecież od stanu zdrowia
każdego kierowcy. Aktualnie w Albercie najstarszy
kierowca ma 103 lata jak podaje Alberta Registry, nie
znaczy to jednak że wszyscy będziemy w stanie tak
długo prowadzić.
Ostatnie badanie opinii przeprowadzone przez Liberty
Mutual w Stanach Zjednoczonych potwierdziło
kompleksowość zagadnienia. Otóż okazuje się że
55% „babyboomers” obawia się o ich rodziców
prowadzących samochody, ale tylko 23% z nimi o
tym rozmawia. Jak widać jest to jedna z tych sytuacji
rodzinnych kiedy wiemy że mamy problem ale nie
chcemy o nim rozmawiać. W realnym życiu to właśnie
dorosłe dzieci pierwsze widzą oznaki spowolnienia
rodziców. Powyższe badania podały również najczęściej
wymieniane powody obaw i są to: słaby wzrok, jeżdzenie
za wolno, słaby słuch, brak skupienia na prowadzeniu
samochodu.
Jeśli w wieku emerytalnym myślimy że nasze zdolności
prowadzenia są równe tym jakie posiadaliśmy w wieku
lat trzydziestu to warto zastanowić się nad kilkoma
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
faktami i uczciwie odpowiedzieć sobie czy przypadkiem
nie dotyczą one nas samych:
- Obolały czy zesztywniały kark zwiększa ryzyko przy
zmianie pasa ruchu i na skrzyżowaniach. – Ból w
nogach może oddziaływać na szybkość przeniesienia
nogi na pedał hamulca.
- Mniejsza siła ramion może oddziaływać na czas reakcji
przy obracaniu kierownicą.
- Czas reakcji wydłuża się z wiekiem a jest to jeden
najważniejszych czynników bezpiecznego operowania
pojazdem.
– Narastające wraz z wiekiem problemy ze skupieniem
się na prowadzeniu mogą spowodować
przeoczenie
pewnych znaków lub zachowania innych uczestników
ruchu.
Warto pamiętać że nawet jeśli udało się nam przejeździć
bezwypadkowo ponad 50 lat to nie ma gwarancji że tak
pozostanie.
Nie ignorujmy naszego stanu zdrowia, jeśli jest nawet
najmniejsze podejrzenie że nie powinniśmy już
prowadzić. Jest to normalna kolej rzeczy. Życie bez
prowadzenia będzie trochę cięższe, ale o ile ciężej byłoby
nam żyć ze świadomością, że nasza nierozważność
doprowadziła do kalectwa lub nawet śmierci innej
osoby.
Mieczysław Piórkowski
(780) 456 2218
October / Październik 2013
P a n o r a m a
P o l s k a
Sól ziemi arystokratycznej
Na węgierskiej ziemi nie ma zbyt dużo takich pałacy.
Zostawiłem samochód na płatnym parkingu, czyli na
piachu pod drzewami naprzeciw pałacu. Zapłaciwszy
niewielką sumę młodemu Węgrowi, pozostawiłem
karteczkę-kwit za szybą i już od tej pory mogę napawać
się pięknem lokalnej architektury.
Przekroczywszy bramę kunsztownie kutą w żelazie,
staję jak wryty przed nieograniczoną symetrią baroku
i rokoko! Pałac w Fertöd ukazuje mi się w całej krasie.
Ma okazały, szeroki na kilkaset metrów korpus, z góry
przypominający olbrzymią literę „U”, a z przyległymi
budynkami gospodarczymi, niegdysiejszymi stajniami
i pomieszczeniami dla służby, kojarzy się z literą „O”,
z przerwą na bramę, gdzie właśnie stojąc podziwiam
wstępnie pałac, nazywany od dawna banalnie
„węgierskim Wersalem”.
A właściwie nie banalnie, bo on jest dzieckiem Wersalu.
Wszyscy w Europie chcieli mieć taki „wersalski”
pałac, jaki powstał w 1682 roku w podparyskim
Wersalu, wybudowany wówczas przez Ludwika XIV,
francuskiego króla-słońce. Naśladowali go Niemcy,
Hiszpanie, Portugalczycy, cała Europa i... Węgier,
czołowy arystokrata Mikołaj Józef Esterhazy (po
węgiersku: Miklós József Eszterházy). Kiedy w 1764
roku nie szczędząc trudów udał się obszernymi karocami
do Wersalu, oniemiał. Powiedział sobie butnie „ja też
coś takiego wybuduję!”. I wybudował (1764-1766).
Pochłonęło to majątek. Jego syn najstarszy jeszcze nie
wiedział, iż odziedziczy dług po ojcu w wysokości 3,8
milionów guldenów, co było wtedy gigantyczną sumą.
11
Za nią można było wykarmić potężną armię. Albo
postawić tu pałac drażniący sąsiadów przepychem...
Właśnie zaczynam zwiedzać pokoje (w sumie jest ich
126), salony, kaplicę, salę koncertową, przechodząc przez
niekończące się korytarze, tajne przejścia, galerie, klatki
schodowe, ciągi między skrzydłami budynku, wijące się
schody jak spirala, oraz potężne schody jak jego mocarny
właściciel. Dynastia istnieje nadal, nazwisko należy do
najlepszych w Europie. Przykładowo wiekowa księżna
o wspaniałym nazwisku: Melinda księżna Esterházy de
Galántha, rocznik 1920. Urodziła się w Budapeszcie
jako panna Melinda Ottrubay. Zrobiła karierę jako
baletnica. Mając 24 lata, uzyskała tytuł „primaballerina
Fronton pałacu w Fertöd
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
12
P a n o r a m a
P o l s k a
October / Październik 2013
assoluta” budapeszteńskiej opery. Od 1989 jest wdową
po Pawle V. (czyli „piątym”) księciu Esterházy. Dlatego
używa jego rodowego nazwiska arystokratycznego.
Kiedy zwiedza się Feröd, należy o niej pamiętać i o
tym, iż para ta nie miała dzieci, czyli nie ma potomków
dziedziczących olbrzymi majątek.
W sali koncertowej, powodującej kręcenie głowy,
jako że elementów zdobniczych jest tu legion, stoją
rokokowe fotele - mogę sobie wyobrazić atmosferę
brokatów i atłasów, koronek i żabotów, krynolin i
peruk, wsłuchujących się w muzykę Józefa Haydna 222
lat wstecz. Służył dumnie i wiernie swemu mecenasowi
i skomponował wiele tu utworów, a „Symfonia
pożegnalna” tego genialnego austriackiego kompozytora
została wykonana właśnie w tej sali w 1772 roku. Książę
płacił mu w złocie i w winie. Genialny kompozytor
otrzymywał coś do sakiewki i coś do kielicha.
Wtedy, kiedy żył Haydn, Fertöd i Wiedeń, to były
miejscowości organicznie spowinowacone w tym sensie,
iż należały do tej samej monarchii austro-węgierskiej.
Węgry oddzieliły się w wielkich bólach i tarciach
politycznych od Austrii dopiero praktycznie w 1919
roku. A Haydn krążył jako kompozytor, dyrygent,
kapelmajster po okolicznych dworach, pałacach i innych
przybytkach arystokratów.
Węgierska porcelana z Veszprém
Schody pałacowe
Pałac w Fertöd, w którym przewijają się corocznie
olbrzymie tłumy turystów, zorganizował perfekcyjnie
zwiedzanie logistyczne. Można zobaczyć sale pałacowe
i park (najpiękniejszy wówczas po wiedeńskim
Schönbrunn) bez długiego czekania, oczywiście w
Książę Miklós Eszterházy
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
October / Październik 2013
P a n o r a m a
P o l s k a
13
grupach, mających przewodników mówiących w wielu
językach.
Teraz jest ciepło, gdyż jest czerwiec. To przypomina mi
przepyszny epizod historyczny: książę Mikołaj Józef
Esterhazy w czerwcu 1773 roku postanowił zachwycić
cesarzową Marię Teresę, która wreszcie zgodziła się
pofatygować z wiedeńskiego Hofburga do Fertöd.
Przybyła w długiej sekwencji karoc i oniemiała z
wrażenia. Przeżyła premierowo coś, czego nie zaznała
jeszcze w swym cesarskim żywocie! Książę kazał
wysypać na drodze o długości dwu kilometrów takie
ilości soli, że urządzono właśnie na niej latem sannę,
czyli kulig! Cesarzowa doceniła szarmancki i elegancki
gest księcia i dała dowód głębokiej satysfakcji, kiedy po
kuligu wysiadła ze złoconych sań, udając się na krótki
spoczynek do specjalnych komnat, nie używanych
jeszcze przez nikogo! Sanna na sztucznym, solonym
podłożu! Każdy, kto orientuje się, ile wtedy kosztował
kilogram soli, wie, jakie poniósł koszty węgierski
książę! Fantazja kosztuje! A potem był obowiązkowy
bal, premiera opery, napisanej przez Haydna, w sali
koncertowej mieszczącej 400 osób i o wysokości 10 m,
później pokazy ogni sztucznych oraz kolacja przy tysiącu
świec w kandelabrach. Usługiwali lokaje w liberiach ze
złotymi sprzączkami udającymi styl chiński!
Po upadku komunizmu na Węgrzech, rząd z Budapesztu
rączo zabrał się do gruntownego remontowania pałacu
w Fertöd. To trwa do dziś. Wszędzie były okropne
szkody, spowodowane jeszcze bytnością radzieckiej
Armii Czerwonej. Turysta jest w każdym niemal
pomieszczeniu informowany, iż szkody, zacieki, rysy,
pęknięcia oraz gigantyczne ubytki w wyposażeniu są
rezultatem wandalizmu poczynań radzieckich żołnierzy.
Ta krytyka powtarza się zresztą w innych obiektach,
jakie zwiedzałem na Węgrzech. I nie tylko w tym kraju.
Przystaję przed jego portretem. Książę Esterhazy
prezentuje się oczywiście na nim wspaniale. Ma perukę
na głowie, trzyma buławę oprawną w drogocenny
kamień, opiera drugą rękę o wysokie czako z pawimi
piórami, leżące na stole obok. Na nim też leży korona
wyraźnie czekająca na niego... Ze stołu zsuwa się
powabnie olbrzymi czerwony płaszcz gronostajowy,
podkreślający elegancję całej inscenizacji. Książę ubrany
jest w węgierski mundur oficerski, czyli jest cały w ostrej
czerwieni, na talii oplata go złoty, bardzo szeroki pas,
podtrzymujący nieodzowną szablę. Na ramionach tkwi
kubrak bardzo gustowny, spięty na piersi złotą klamrą.
Przepychu dopełniają wypolerowane wysokie buty.
Całość ukazuje nam bardziej mecenasa sztuki (jakim
był w istocie), niż oficera, walczącego w kolejnych
kampaniach ku chwale ojczyzny.
Miał powody, aby być aroganckim arystokratą: już w
1765 roku otrzymał order Złotego Runa, czyli osiągnął
najwyższe szczyty uznania barokowego... Złote Runo
tkwiło na piersi jedynie niewielkiej ilości wybrańców.
Część klatki schodowej
Ta bajkowa dystynkcja przydała mu się parę lat przed
śmiercią. Cesarz Józef II., syn Marii Teresy po jej zgonie,
specjalnym dokumentem rozszerzył tytuł książęcy w
rodzinie Esterhazy. Nie tylko on, lecz również męscy
potomkowie Mikołaja mogli używać tytułu księcia!
Za głównym korpusem pałacu wchodzę do wielkiego
parku (300 ha!), utrzymanego w stylu francuskim,
co tu jest logiczne – również park imituje podparyski
Wersal. Aleje rozchodzą się wachlarzowo, otoczone
symetrycznie linią lasu. Wracam na dziedziniec,
oglądając wzorowo utrzymane klomby. Chodzę z innymi
turystami, chrzęszcząc butami po żwirze wysypanym
między zielonymi symetrycznie przystrzyżonymi i
wyznaczonymi klombami, tchnącymi barokoworokokowym optymizmem.
Z obu skrzydeł pałacu wychodzą spore grupy młodych
ludzi. To nie turyści. Zapytani, odpowiadają, że są
uczniami: w pałacu mieszczą się dwie szkoły średnie:
ogrodnicza oraz handlowa. Wracam na ziemię i do
przyszłości. Czuję bowiem to, co powiedział Goethe o
Fertöd: „To jest baśniowa kraina!”
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
Z dumą wspieramy
edmontońską Polonię
Kontakt w języku polskim
Zofia 780.638.7183
Kathy 780.638.7175
servuscu.ca
14
Odczarować
miasto!
Kiedy po ośmioletniej przerwie wróciłem do miejskiego
Centrum Kultury w Mysłowicach, uderzyło mnie jedno.
Cisza. Od rana do wieczora panował w nim prawie
niezmącony spokój. Czasami korytarzami przemykały
dzieci podążające na zajęcia. Nie mogłem zrozumieć,
jak tętniący przed kilku laty od rana do wieczora piękny
obiekt w tak krótkim czasie obumarł…
Była wiosna 2011 roku.
Miałem za zadanie połączyć dwie istniejące
instytucje w jedną, w Mysłowicki Ośrodek Kultury,
wprowadzić w sumie dziewięciu filiom MOK
znajdującym się w dzielnicach Mysłowic nowy,
efektywny program upowszechniania i animowania
kultury.
Nastało upalne lato. Wybrałem się na Stare
Miasto szukać inspiracji do działania.
Na ulicy Dąbrowskiego wyminął mnie
umorusany malec na zdezelowanym rowerku. Mógł mieć
5, 6 lat. Jechał bardzo szybko bo i było z górki… Nagle
gwałtownie zahamował. Rowerek stanął w poprzek
chodnika, dzieciak przewrócił się, ale natychmiast
poderwał się z ziemi i zaczął biec w moim kierunku.
Kilka kroków przede mną zatrzymał się, podniósł coś z
ziemi i zaczął bacznie oglądać. Podszedłem i zobaczyłem
przedmiot zainteresowania tego malucha. Był to
zszarzały od leżenia na chodniku patyczek od lodów.
Ku mojemu zdziwieniu chłopczyk podniósł go do ust i
zaczął lizać prawie niewidoczną obwódkę czekolady….
Łzy stanęły mi w oczach i coś ścisnęło za gardło…
Mimo pięknego, letniego dnia zrobiło mi się strasznie
smutno… Zrozumiałem dlaczego w domu kultury było
tak cicho….!
Są w Mysłowicach dzielnice, które dni
swojej świetności dawno mają za sobą. Mimo, że
architektonicznie i urbanistycznie piękne, dziś są
zaniedbane i często wręcz straszą. Mieszkają w nich
ludzie, którzy wraz z utratą pracy w zlikwidowanej
kopalni czy innych zakładach pracy, utracili sens życia
zmieniając je w wegetację. Nie potrafili znaleźć się w
nowej rzeczywistości. Od takiego stanu już jeden krok
do wykluczenia z powodu ubóstwa, popadania w
alkoholizm i do rozprzestrzeniania się zjawisk patologii
społecznej. Na stan degradacji tych przestrzeni miał
wpływ również fakt wyprowadzania się bogatszych
mieszkańców z tych dzielnic do dzielnic południowych,
gdzie budowali sobie piękne, nowe domy. Opuszczone
przez nich mieszkania stawały się lokalami socjalnymi.
Dzielnicami, które zostały dotknięte przypadłością
degradacji i ubóstwa są Stare Miasto, Piasek, Rymera i
Centrum.
Rozmawiając z ich mieszkańcami zrozumiałem,
iż przez ostatnie lata wytworzyła się bariera nie do
pokonania między nimi a „sterylnym” domem kultury
dla ”ładnych i bogatych”. Były to słowa twarde, brutalne
i bolesne, pełne pretensji i żalu. Wraz z moim zastępcą
Michałem Skibą, człowiekiem młodym, pełnym
P a n o r a m a
P o l s k a
pomysłów i zawziętości w ich realizacji, postanowiliśmy
spróbować zmienić ten stan. Jeśli mieszkańcy z różnych
powodów nie chcieli i nie mogli uczestniczyć w życiu
kulturalnym miasta, nie pozostawało nic innego jak z
„kulturą” trafić do ich przestrzeni, a dokładnie na ich
zaniedbane, smutne i brudne podwórka.
Pomysł był prosty.
Wybieramy najbardziej potrzebujące (czytaj
najbiedniejsze i najbardziej zaniedbane) podwórka i na
nich jesienią, dopóki pogoda pozwoli, przeprowadzimy
działania rozrywkowo-animacyjne dla dzieci. Ma być
choć na chwilę radośnie, kolorowo i nie może zabraknąć
oczywiście słodyczy… ( te ostatnie pojawiały się zawsze
dzięki życzliwości sponsorów – właścicieli okolicznych
niedużych sklepów, którzy nie kazali się długo prosić o
wsparcie).
Na pierwszy ogień poszły podwórka na Piasku,
Starym Mieście i Rymerze. Była muzyka, tańce,
szczudlarze, malowanie twarzy, happeningi balonowe,
gry, zabawy cyrkowe i zręcznościowe organizowane
przez pracowników i przyjaciół Miejskiego Ośrodka
Kultury. Ściągnęły one setki dzieci a wraz z nimi mamy
i babcie. Bardzo ważną wartością dodaną tych działań
były szczere rozmowy ze starszą młodzieżą, dorosłymi
i seniorami. To podczas nich narodził się pomysł, aby
napisać projekt na dofinansowanie tych działań przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Na realizację pomysłu nie zostało dużo czasu; w
listopadzie powstał pod nazwą „SIT. COM – Siła
Inicjatyw Twórczych. Cel Odczarowane Mysłowice”.
Nie poprzestaliśmy w nim tylko na wyjściu z ofertą
kulturalną w przestrzeń podwórek, ale postanowiliśmy
zaryzykować interwencyjne wprowadzenie zmiany
estetycznej i mentalnej w ich przestrzeni. Czekając
na ogłoszenie konkursu prowadziliśmy rozmowy z
Radami Dzielnic w sprawie wskazania najbardziej
potrzebujących. Wiadomość o dofinansowaniu zastała
nas już na intensywnych przygotowaniach.
Był początek roku 2012.
W pierwszym etapie wytypowaliśmy 8
podwórek na których odbyły się działania animacyjne
za sprawą instruktorów Miejskiego Ośrodka Kultury,
Szkoły Tańca EXTREME i Teatru „Fabryka Marzeń”
z Bierunia. Działania rozrywkowe zakończone były
zawsze spotkaniem z mieszkańcami i przedstawieniem
istoty projektu, którą była zmiana estetyczna i
funkcjonalna podwórka. Podczas spotkań zachęcaliśmy,
aby przy naszej pomocy przeobrazili swoje podwórko w
przestrzeń przyjazną, radosną i kolorową.
Nie zawsze udawało nam się zdobyć wśród nich
takie wsparcie…
W drugim etapie – edukacyjnym - do którego
zakwalifikowały się 3 podwórka (przy ul. Powstańców
21, w dzielnicy Wesoła i przy ul. Wyspiańskiego na
Klachowcu), zapewnialiśmy szkolenie z architektury
zieleni, projektowania przestrzeni publicznej, z plastyki
i malarstwa, z kreatywnego spojrzenia na otaczającą
przestrzeń. Założenie było proste. Nie narzucamy
niczego, dajemy narzędzia i materiały, ewentualnie
podpowiadamy pomysły, zaś realizacja odbywa się
poprzez pracę i zaangażowanie mieszkańców i według
ich projektów; i to był już trzeci etap projektu.
Ostatnim,
czwartym
etapem,
było
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
October / Październik 2013
przygotowanie programu artystycznego według
własnego pomysłu, na uroczyste otwarcie podwórka.
Znalazło się tam miejsce na konkursy, na prezentacje
artystyczne, na pamiętnik zachodzących przemian jak
również na pokazy gości. W przedsięwzięcie zaangażował
się również prezydent Mysłowic - Edward Lasok, który
objął inicjatywę swoim patronatem i dla najlepszych
podwórek ufundował elementy placu zabaw.
Efekty projektu zaskoczyły wszystkich!
Zaangażowanie mieszkańców było ogromne.
Przeobrażenia przerosły wszelkie oczekiwania.
Podwórka zmieniły się nie do poznania.
Najaktywniejsi uczestnicy projektu zostali
zaproszeni na wycieczkę integracyjną organizowaną
przez Miejski Ośrodek Kultury, zaś całe przedsięwzięcie
znalazło się w pamiątkowym wydawnictwie. Media
szeroko rozpisywały się o walorach tego projektu.
Uskrzydleni niekwestionowanym sukcesem
projektu, w listopadzie 2012 roku przygotowaliśmy
i złożyliśmy nowy projekt do Ministerstwa Kultury
i Dziedzictwa Narodowego. Nosił on tytuł „PDF
czyli Podwórko Doznań Fantastycznych”; naszą ideę
wzbogaciliśmy w nim o działania czynnego uczestnictwa
w kulturze i dużą dozę edukacji do i dla kultury
skierowaną do mieszkańców konkurujących podwórek.
Niestety projekt, który nam wydawał się dużo bardziej
dopracowany i przemyślany, nie został dostrzeżony
i przepadł w Ministerstwie mimo, że zawierał sporo
elementów nowatorskich m.in ideę „rozproszonego
domu kultury”.
Był to dla nas cios bardzo bolesny. Pod znakiem
zapytania legła kontynuacja pomysłu a rozbudzone
oczekiwania społeczne mogły spalić na panewce.
Na całe szczęście z pomocą przyszedł prezydent
Mysłowic i Rady Dzielnic, które obdarzywszy naszą
instytucję zaufaniem wyasygnowały środki na realizację
najważniejszych elementów projektu „PDF” - niestety
nie starczyło już środków na wycieczkę, wydawnictwo
i działania edukacyjne. Tak jak w roku poprzednim do
projektu przystąpiło 8 podwórek z czego 3 przeszły do
etapu metamorfozy. Ważnym faktem jest wyzwolenie
przez projekt synergii społecznej.
Do realizacji projektu w 2013 roku włączyły
się organizacje pozarządowe i instytucje: Szkoła Tańca
EXTREME, Stowarzyszenie „Mysłowicki Detektyw
Historyczny”, Muzeum Miasta Mysłowice, Miejski
Zakład Gospodarki Komunalnej, Zawodowa Straż
Pożarna, Stowarzyszenie Teatr „Dawka Śmiertelna” i
wielu sponsorów.
Prace trwały przez całe wakacje; było
malowanie, tynkowanie, budowanie ogrodzeń,
ozdabianie artystyczne ścian, sadzenie zieleni, robienie
piaskownic i placów zabaw. Wszystko według projektów
i przy pomocy rąk mieszkańców.
Również w tym czasie raz w tygodniu odbywały się na
każdym podwórku artystyczne działania animacyjne
prowadzone przez instruktorów Miejskiego Ośrodka
Kultury, m.in. promocja starych, zapomnianych już
dziś gier podwórkowych.
Kilka dni temu otworzyliśmy - po przemianach
- trzy nowe podwórka: przy ul. Szymanowskiego, ul.
Powstańców i przy ul. Strażackiej. Dzięki współpracy
z historykami udało się odnaleźć tożsamość
P a n o r a m a
October / Październik 2013
historyczną przeobrażających się podwórek co
znalazło odzwierciedlenie w wystroju plastycznym
podwórkowych obiektów i wiedzy mieszkańców, z
której de facto są bardzo dumni.
Podwórko przy ul. Szymanowskiego ma
swą historię związaną z komunikacją tramwajową w
Mysłowicach;
przy ul. Powstańców z historią Kolei
Warszawsko-Wiedeńskiej i tradycjami kolejarskimi;
przy ul. Strażackiej - jak sama nazwa wskazuje
- ze strażą pożarną.
Jednak hitem tegorocznej edycji była nauka Zumby.
Każdorazowo na podwórkach tańczyły ją dziesiątki
dzieci i młodzieży ba, nawet dorosłych! Wszyscy
bawili się doskonale, tak doskonale, że Sabina Kryla szefowa Szkoły Tańca EXTREME zaproponowała w raz
miesiącu bezpłatne zajęcia dla „podwórkowiczów”, zaś
ja, jako dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury dodałem
P o l s k a
do tego jeszcze 3 zajęcia w miesiącu do końca roku
jako nagrodę za wysiłek i pomoc w realizacji projektu.
Przyjęto te propozycje z entuzjazmem.
I w ten oto sposób spełnia się moje marzenie
sprzed dwóch lat; dzieciaki z podwórek z własnej
nieprzymuszonej woli będą przychodzić na zajęcia
do domu kultury. Może odnajdą swoje artystyczne
przeznaczenie bo talentów wśród nich nie brakuje.
Niech w Miejskim Ośrodku Kultury panuje zawsze
radosny gwar.
Post Scriptum. Nasza akcja „odczarowanych podwórek”
wpisała się w początek rewitalizacji społecznej naszego
miasta, pokazała wszystkim, że pozytywne zmiany są
możliwe, zatem niech rozpoczęte procesy rewitalizacyjne
będą kontynuowane ku pożytkowi wszystkich mieszkańców!
Adam Radosz
Sztuka Kochania
Zaufanie jest głównym szkieletem każdych relacji między
ludźmi. Świadomość, że jest się obdarzanym przez
kogoś, a szczególnie przez kogoś bliskiego zaufaniem
– pozwala czuć się w swoim środowisku bezpiecznie i
ze świadomością, że jest się chronionym i wspieranym.
Istotnym tu jest świadomość istnienia granic, których
przekraczanie niszczy wiarę w szczerość intencji osoby
obdarzanej zaufaniem.
Taką granicą bywają zachowania, a więc postawy: - albo
czynimy coś wobec kogoś, kto nas obdarza zaufaniem,
ale tylko po to, aby zademonstrować swoją lojalność i
odnieść korzyść z tej demonstracji - albo zawsze działamy
na korzyść obdarzających nas zaufaniem i autentycznie
godzimy się ponosić tego konsekwencje a często i
policzalne straty. Przekroczenie takiej granicy lojalności
zaczyna wzbudzać nieufność. Z doświadczenia każdego
z nas wynika przecież, że można wiele razy postąpić
źle, a potem raz – dobrze by zyskać uznanie, a nawet
zaufanie. Ale jeśli postąpi się odwrotnie, czyli wiele
razy dobrze, a raz tylko źle – zaufanie stoi pod wielkim
znakiem zapytania.
Z tym wiąże się problem - tak zwanego „lęku przed
oceną ze strony partnera.” Badania amerykańskiego
profesora, socjologa Hochschild’a ukazują, że lęki
przed negatywną oceną osób trzecich, a szczególnie
bliskich, powodują narzucanie sobie pewnego rodzaju
wymuszonej kontroli swojego zachowania.
Jest to – gdyby odwołać się Gombrowicza – rodzaj maski,
ukrywającej prawdziwe oblicze własnej niedojrzałości;
praktycznie oznacza to prowadzenie podwójnego życia,
co musi mieć wpływ na ostateczną ocenę takiej osoby,
na szansę uzyskania jego zaufania.
PA N O R A M A P O L S K A
T H E P O L I S H PA N O R A M A
Editorial Board – Zespół Readakcyjny:
Executive Editor- Redaktor Naczelny
Marek Stepczyński
Edward Możejko
Piotr Węcław
Conrtibutors – Współpraca:
Zygmunt Cynar
Marek Kopaczyk
Tomasz Kornecki
Wiesław Piechocki
Internet Edition – Wydanie Internetowe:
Marcin Janiszewski
Wątłe granice zaufania
Do rządu, nierządu i pogody ma
zaufanie tylko młody.
Jan Sztaudynger
15
Desktop Publishing – Skład komputerowy:
Asia Zawaduk
Dzisiaj problem zaufania jest ważny w stosunkach
między ludźmi, a przede wszystkim w rodzinie. Wiąże
się to z troską o wychowanie dzieci, umiejących
obdarzać empatią i zaufaniem oraz czerpać szczęście z
bycia obdarzanymi zaufaniem innych.
Problem rodziców w tym względzie dotyczyć powinien
stosowania niezbędnych zasad właściwej komunikacji
- zarówno wobec siebie, jak i wobec dzieci, a do tego
potrzebna jest umiejętność rozmawiania.
Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że rozmawiamy
ze sobą nie tylko za pomocą tekstu, ale również
melodii - o czym pisze amerykański psycholog Michael
Thompson i zaleca, aby zawsze w rozmowach zwracać
uwagę na przyjazny wyraz twarzy i ton głosu, co ma
szczególne znaczenie w odniesieniu do dzieci, bowiem
podczas gdy rodzice koncentrują się na słowach, dzieci –
jak pisze Thompson – przede wszystkim słyszą melodię.
*) Można to sprawdzić, słuchając siebie. Wiadomo, że
głos jest narzędziem, a czyny są świadectwem lojalności,
co z kolei otwiera drogę do zdobycia zaufania. Od
dziecięcej ufności - do zaufania w wieku dorosłym,
droga jest trudna, bo pozbawiona konkretnej mapy.
Przewodnikiem może być tylko uczciwość intencji, co
wyraża buddyjski uczony Sakija Pandita w jednym z
aforyzmów:
Kto myśli: skłamię mu i go oszukam - siebie oszuka,
zaszkodzi sam sobie. Ten, kto chociażby raz kłamstwem
się zbrukał, budzi nieufność, choć i prawdę powie.
Dariusz Spanialski
*) „Dziecko -Wychowanie” 2011 r.
w w w . p a n o r a m a p o l s k a . c a
Advertising – Dział Reklam:
e-mail: [email protected]
Tel. 780-434-2665
Reklamy i ogłoszenia oraz życzenia można
zamawiać nadsyłając ich treść wraz z
odpowiednią opłatą na adres redakcji:
Suite 1240, 5328 Calgary Trail S.
Edmonton, Alberta T6H 4J8, Canada
Czeki lub przekazy pienieżne należy wystawiać
na Panoramę Polską. Redakcja nie odpowiada
za treść, ani za formę zamieszczonych ogłoszeń,
jak również za poglądy autorów publikowanych
tekstów, z którymi często się nie zgadzamy.
Advertising Deadlines: advertizing space must
be reserved no later than on the 15th of the
month preceding publication date (e.g. January
15 for February edition).
Advertising discounts: 6 inserts – 10% off, 12
inserts – 20% off.
Make your cheque or money order payable to
Panorama Polska.
Please send letters to the editor to: redakcja@
panoramapolska.ca. Include address and
telephone number. We reserve the right to edit
all letters.
Przyjmujemy do druku tylko teksty nadesłane
pocztą elektroniczną (MS Word z polskimi
znakami). Zastrzegamy sobie prawo skracania
i adjustacji tekstów oraz zmiany tytułów.
Redakcja nie zwraca nadesłanych materiałów.
Felietony „Sztuka
Kochania” Dariusza
Spanialskiego teraz w
książce e-book!
„Sztuka kochania” jest zbiorem
felietonów radiowych o tematyce
związanej z wychowaniem dzieci
i relacjami w rodzinie. Teksty
publikowane były w Polskim
Radio Edmonton oraz w
„Panoramie Polskiej”.
Jak głosi recenzja Wydawnictwa
„Nowy Świat”- autor stara się
pisać językiem prostym.
Nie osądza, ale wskazuje na generalne przyczyny
kłopotów z jakimi borykają się rodzice; nie podaje
gotowych rozwiązań, ale prowokuje do przemyśleń.
Adres wydawnictwa:
www.nowyswiat/spanialski
WIESŁAW GÓRECKI, M.Sc.
Niezależny konsultant ubezpieczeniowy.
Oferujemy usługi turystyczne przeloty indywidualne i grupowe, hotele, samochody, ubezpieczenia turystyczne i dla odwiedzających,
sanatoria, wycieczki zorganizowane
(ALL INCLUSIVE), autokarowe i statkiem
(CRUISE), wysyłkę paczek do Polski i krajów
b. ZSRR. Paczki katalogowe i wysyłkę
kwiatów, przekazy pieniężne oraz wszelkiego
rodzaju usługi notarialne 6 dni w tygodniu
oferuje ANNA CHOJNOWSKA.
Bezpłatna pomoc w wypełnianiu dokumentów
emerytalnych i urzędowych.
Najlepsze ceny, fachowa obsługa,
bezpłatny parking
9915-108 Ave, Edmonton, AB T5H 1A5
www.poloneztravel.ca
e-mail: [email protected]
Tel. (780)424-0521 Fax (780)426-5977
www.poczytaj.to/spanialski
Sprzedaje ubezpieczenia:
- na życie (life & mortgage)
- od niezdolności do pracy
(disability)
- critical illness
- dentystyczne i zdrowotne
(zwrot za recepty)
(zw
- oraz fundusze emerytalne
(RRSP’s)
Wszystkie oferowane ubezpieczenia są w pełni gwarantowane i pochodzą
nie tylko z jednej a z ponad 100 firm działających w Kanadzie.
Jeśli chcesz zaoszczędzić na składkach
Nie zwlekaj!
Zadzwoń dzisiaj!
Otrzymasz najlepsze stawki dostępne na rynku.
Upewnij się czy nie płacisz za dużo za swoje ubezpieczenie na życie. Oto
najniższe na rynku, roczne składki ubezpieczenia Term-10 dla niepalących
wiek
30
35
40
45
50
55
60
$100,000
M
K
$250,000
M
K
$500,000
M
K
$101
$115
$148
$193
$200
$300
$109
$124
$175
$205
$245
$320
$129
$149
$220
$273
$320
$440
$154
$199
$275
$375
$445
$665
$205
$256
$393
$532
$670
$965
$295
$385
$603
$785 $1085 $1585
$428
$584
$958 $1353 $1795 $2573
K - kobieta, M - mężczyzna
W zależności od wyników badań lekarskich składki polis $250,000
i powyżej mogą być jeszcze obniżone o 10 do 27%
VIENNA BAKERY
10207 – 63 Ave
ARTISTIC BAKE SHOP LTD
6820 - 104 St.
EDMONTON
Tel. 780.434.8686
EDMONTON’S PREMIER
CREATIVE EUROPEAN BAKERY
FAMILY OWNED AND OPERATED SINCE 1966
OPEN
Tues - Fri 8:30 - 5:30
Sat. 7:30 - 3:00
CLOSED SUNDAY & MONDAY
www. ABS320TELUS.NET
Europejska piekarnia otwarta:
od wtorku do piątku 8:30 - 5:30
w soboty 7:30 - 3:00
Zamknięta w niedziele i poniedziałki
(102 Str. and 61 Ave)
behind Ceiling Centre
Tel. 780.489.4142
Come try our Polish Ryes, and
Poppy Seed Strudel