Konferencja 3: Okazja czy pokusa?

Transkrypt

Konferencja 3: Okazja czy pokusa?
Konferencja 3: Okazja czy pokusa? - czyli kilka słów o rozeznawaniu duchów – rekolekcje radiowe 2006
21 maja 2006
Szczęść Boże. Ojciec Dariusz Michalski, jezuita. W dzisiejszej konferencji chciałbym zatrzymać się nad tematem poruszeń duchowych, których doświadczamy w czasie
odprawiania rekolekcji. Jak zapewne mogliście się już o tym osobiście przekonać poruszenia te nasilają się w nas w sytuacjach, gdy próbujemy zbliżyć się do Boga. Takim czasem jest czas rekolekcji, dlatego szatan będzie próbował jeszcze usilniej odciągnąć nas
od Boga, od bliskiej, zażyłej relacji z naszym Stwórcą, gdyż wie, że to może zniweczyć
jego plany. Możemy powiedzieć, że czas rekolekcji, to czas szczególnie silnego działania
duchów, walki duchowej w nas i o nas. Przywykliśmy już do stwierdzenia, że Bóg chce
nam ofiarować życie wieczne. Ale zapominamy o propozycji złego ducha. Trzeba to powiedzieć bardzo jasno: zły duch pragnie dla nas śmierci wiecznej. Życie wieczne na jednej szali i śmierć wieczna na drugiej szali. O to właśnie toczy się walka duchowa w nas
i o nas. Trzeba to sobie bardzo dobrze uświadomić, że jest ktoś kto pragnie mojej śmierci, mojego wiecznego zniszczenia. I jest ktoś kto pragnie mojego wiecznego życia
i szczęścia. Moje życie jest terenem walki duchowej. Jeśli uznam i przyjmę tę prawdę, to
dopiero wtedy ma sens mówienie o zasadach działania ducha złego i dobrego. Bo te reguły są przydatne tylko tym, którzy chcą z nich zrobić użytek w walce o swoje zbawienie. Przejdźmy do reguł, które proponuje nam św. Ignacy.
Na początek Ignacy wyjaśnia sposób działania ducha złego na przykładzie. Otóż,
gdy jakiś człowiek trwa w grzechu i nie ma zamiaru zerwać z nim, to wtedy zły duch będzie takiego człowieka utwierdzał w tej decyzji poprzez ukazywanie pozornych przyjemności i zalet wynikających z trwania w takiej sytuacji. Z kolei duch dobry będzie
działał przeciwnie, to znaczy będzie powodował wyrzuty sumienia, będzie niepokoił
tego człowieka, aby pomóc mu zrozumieć, że postępuje źle i że powinien zmienić to postępowanie.
Jeśli jakaś inna osoba trwa w dobrym i pragnie postępować dalej na drodze
wzrostu duchowego, wtedy zły duch będzie taką osobę dręczył, kłuł wewnętrznie, będzie podawał fałszywe argumenty za odwróceniem się od dobrej drogi, będzie stawiał
przeszkody i niepokoił. A więc działanie złego ducha będzie miało na celu uczynienie
wszystkiego, żeby nie dopuścić człowieka do postępu w dobrym. I to działanie będzie
miało dla człowieka charakter przykry i niepokojący. Z kolei duch dobry będzie działał
przeciwnie: będzie umacniał taką osobę, będzie podtrzymywał ją w jej dobrych postanowieniach i to działanie ducha dobrego będzie miało charakter przyjemny, miły
i uspokajający w celu podtrzymania tej osoby na obranej drodze ku dobru.
Działanie ducha dobrego i złego w nas możemy więc rozpoznać poprzez pewne
stany, głównie poprzez emocje, myśli, wyobrażenia i natchnienia, które będą się w nas
rekolekcje radiowe 2006 - Konferencja 3: Okazja czy pokusa?
rodzić.
Jeśli będzie w nas działał duch dobry, Boży, to będziemy wzrastać w miłości do
Boga, będziemy szukali jedynie miłości czystej, bezinteresownej, szlachetnej, a rzeczy
niskie, przyziemne, które wcześniej stanowiły dla nas wielką wartość po prostu ją utracą. Ten stan działania ducha dobrego Ignacy nazywa pocieszeniem. W pocieszeniu
chcemy kochać Boga i bliźniego i odczuwamy z tego powodu wewnętrzną, głęboką radość, pociechę. Stąd właśnie nazwa: pocieszenie – radość z bycia dla Boga i z Bogiem.
Stan pocieszenia może także manifestować się przez uczucie żalu z powodu popełnionych grzechów, wyrządzonego zła. Mówiąc krótko pocieszenie duchowe to taki stan
człowieka, gdy wzrasta on w wierze, nadziei i miłości.
Z kolei jeśli będzie w nas działała duch zły, to będziemy przeżywali strapienie.
Jest to taki stan uczuć, myśli i wyobrażeń w nas, który pochodzi od złego i prowadzi do
ciemności w duszy, niepewności, zamieszania, poruszeń w kierunku rzeczy niskich
i tylko ziemskich, stan niepokoju, wzmożonego podniecenia, napięcia, silniejszych pokus, a ostatecznie nieufności i strachu. W takim stanie Dusza wyobraża sobie, że Bóg nie
chce jej pospieszyć na pomoc, brakuje jej optymizmu i nadziei, nie jest skora do podejmowania poświęceń, nie chce się angażować w modlitwę, w wykonywanie swoich prac,
obowiązków. Czujemy się wtedy po prostu przybici i nie do życia. Pociechę znajdujemy
jedynie w rzeczach, które głównie prowadzą nas do złego w naszych przywarach i nałogach. Czujemy się oddzieleni od Boga i nie chcemy z nim rozmawiać. To tak, jak Adam
w Raju, który po grzechu pierworodnym przeżywał stan głębokiego strapienia – wydawało mu się, że Bóg jest jego wrogiem, kimś przed kim trzeba się schować, ukryć, zasłonić, z kim nie należy rozmawiać. To są właśnie cechy charakterystyczne stanu strapienia.
Spróbujmy może teraz przyjrzeć się temu na przykładzie człowieka, który chce
odwrócić się od złego i w tym celu ma zamiar podjąć trud rekolekcji. Gdy taki człowiek
będzie otwarty na działanie ducha dobrego, to z jego strony odczuje głęboką radość,
pokój, nadzieję, wyobrażając sobie, że ten trud rzeczywiście może coś przemienić w jego
życiu, przemienić jego postawy, pomóc mu zerwać z nałogami, które go dręczą. Duch
dobry będzie starał się umocnić w tym człowieku wiarę, nadzieję i miłość i to działanie będzie odbierane przez tego człowieka jako miłe i zachęcające.
Jednakże zły duch też czuwa i też będzie próbował przemówić do takiego człowieka. Zły duch przyjmie taktykę dręczenia i niepokojenia takiego człowieka, będzie
przed nim wyolbrzymiał trudności: nie nadajesz się, nie uda ci się, przecież nie umiesz
się modlić, rekolekcje trwają tak długo – nie wytrzymasz do końca; będzie go też zniechęcał: zobacz w tym czasie mógłbyś sobie znaleźć inne pożyteczne zajęcia itd. itd. I to
działanie złego ducha będzie dla tego człowieka przykre.
Dlaczego tak ważne jest dokonanie właściwej oceny stanu w którym aktualnie się
znajdujemy? Otóż jeśli będziemy świadomi tego, który z duchów działa w danym momencie silniej wtedy będziemy mogli podjąć takie kroki, które albo nas ustrzegą przed
Wspólnota Życia Chrześcijańskiego
2
rekolekcje radiowe 2006 - Konferencja 3: Okazja czy pokusa?
działaniem złego, albo pomogą nam jeszcze lepiej współpracować z dobrym duchem.
Zauważmy, że cały dramat grzechu pierworodnego w Raju nie wynika jedynie z działania złego ducha w stosunku do Ewy i Adama. Zło ma miejsce w Raju także dlatego, że
pierwsi rodzice nie zachowali czujności, nie zauważyli różnicy w działaniu dwóch zupełnie sobie przeciwnych duchów. Ten brak rozeznawania, a więc zauważenia różnicy
co tak naprawdę się z nim dzieje gdy słuchają złego i gdy słuchają dobrego, doprowadził
do upadku całej ludzkości, do grzechu i do zła. To kuszenie Ewy i Adama powtarza się
w życiu każdego z nas. Jednak mamy pomoc – łaskę Bożą, którą otrzymaliśmy poprzez
ofiarę Jezusa na krzyżu. Dzięki niej jesteśmy zdolni do rozeznania działania duchów
w nas. Z jednej strony możemy odrzucać propozycje złego, a z drugiej strony możemy
współpracować z dobrym. Co więcej ta łaska ochrania nas także w sytuacji, gdy jednak
damy się zwieść złemu duchowi. Otóż, jest niezwykle istotne, to co za chwilę powiem:
dzięki tej łasce, nawet po grzechu jesteśmy w stanie uwierzyć w Bożą miłość. Nawet
doświadczywszy niszczącego działania zła w nas i przez nas mamy drogę powrotu do
Ojca jak marnotrawny syn. Nie musimy już dalej ukrywać się nadzy w krzakach tak jak
Adam w Raju po swoim grzechu, ale możemy z wyciągniętymi ramionami rzucić się Ojcu
na szyję i powiedzieć: Ojcze zgrzeszyłem przeciwko Tobie. Ta łaska Boża umacnia nas
w ponownym przyjęciu godności dziecka Bożego – ukochanego syna, ukochanej córki
Bożej. Przypominają nam o tym słowa skierowane przez Ojca nie tylko do Jezusa, ale
przez Jezusa do każdego z nas: Tyś jest mój syn, moja córka umiłowana. W Tobie mam
upodobanie! Dzięki tej szczególnej łasce zostajemy przywróceni do rodziny Bożej. Bóg
zapomina o naszym grzechu, nie robi nam wymówek i zaprasza do nowego wzrastania
w miłości bez niepotrzebnego oglądania się wstecz.
Widzimy więc, że życie duchowe to z jednej strony nieustanna walka o dobro,
o miłość w naszym życiu. Mają nam w tym pomóc reguły o rozeznawaniu duchów.
Z drugiej strony życie duchowe to całkowite zawierzenie się tej szczególnej łasce, która
może wyciągnąć nas z największego zła i jego skutków.
Ignacy nie tylko rozróżnia stan pocieszenia i strapienia, ale także daje rady jak się
zachować. Chciałbym tu wymienić tylko niektóre z tych rad.
Otóż, gdy doświadczamy stanu strapienia nie powinniśmy wprowadzać żadnych
zmian, ale trwać w swoich uprzednio podjętych postanowieniach i decyzjach. Stosujemy
tę regułę w odniesieniu do czasu trwania medytacji. Otóż kiedy w czasie modlitwy poczujemy, że zaczyna działać zły i np. podsuwa nam myśli o niezałatwionych sprawach,
obowiązkach i że nakłania nas do skrócenia medytacji, to nie powinniśmy go słuchać.
Winniśmy trwać w podjętym postanowieniu modlenia się przez 45 min. Chodzi o to, że
gdy działa na nas zły, to wtedy będziemy bardziej skorzy by słuchać właśnie jego. A ta
zasada o niepodejmowaniu żadnych zmian, gdy działa na nas zły duch ma nam pomóc
ustrzec się przed pójściem za jego głosem. Jak mówi św. Ignacy: Słuchając jego rad, nie
możemy obrać słusznej drogi. Tę zasadę możemy stosować także w odniesieniu do na-
Wspólnota Życia Chrześcijańskiego
3
rekolekcje radiowe 2006 - Konferencja 3: Okazja czy pokusa?
szych codziennych decyzji.
Ignacy poucza także o przyczynach strapienia. Pierwsza z nich - jak mówi - bierze
się z naszej opieszałości, lenistwa czy też niedbałości w odprawianiu ćwiczeń duchowych, czyli np. z zaniedbywania modlitwy. Nie dziwmy się, że jesteśmy smutni, przygnębieni, strapieni, że trudno nam szukać dobra, skoro np. zarzuciliśmy modlitwę i już nie
modlimy się regularnie. Jest to jakbyśmy powiedzieli strapienie na własne życzenie. I nie
można za to winić Boga, raczej trzeba uświadomić sobie swoją odpowiedzialność. Przyznać się do własnego zaniedbania i wynikającego z tego stanu strapienia. Trzeba po prostu zacząć się modlić i przestać obwiniać Boga za swoje strapienie czy smutek.
Inna przyczyna strapienia to ta, gdy Bóg dopuszcza je na nas by nam uświadomić,
że sami z siebie, nie możemy ani uzyskać, ani zatrzymać wielkiej pobożności, a więc
wielkiej miłości do Boga, łez, dobrych pragnień, ale że to wszystko jest darem i łaską
Boga – jak pisze Ignacy. Chodzi o to, że Bóg może na nas dopuścić takie doświadczenie
strapienia, aby nasza pycha została umniejszona, abyśmy uzmysłowili sobie, że ostatecznie wszelkie dobro, nawet to duchowe, pochodzi od Boga. Że sami z siebie nic nie
możemy uczynić i że wszystko możemy w Tym, który nas umacnia. Bóg chce nas pouczyć w pokorze i może się do tego posłużyć właśnie strapieniem.
Kolejna rada to wskazówka jak sobie radzić z pokusami. Otóż gdy atakuje nas zły
duch trzeba przeciwstawić mu się w sposób wyraźny i zdecydowany, wtedy zły szybciej
od nas odstąpi. Nie wolno więc nam wykazywać niezdecydowania w przeciwstawianiu
się złu. Tu w stosunku do złego ducha nie może być żadnego kompromisu, ugody czy też
układu. I znów przywołajmy sytuację Adama i Ewy z Raju. Pierwsi rodzice zaczynają
dialogować ze złym, dają się wciągnąć w jego sztuczki, zamiast od razu jasno i wyraźnie
przeciwstawić się jemu i odrzucić propozycję wtedy, gdy mają jeszcze na to siły.
Kolejnym dobrym sposobem walki ze złym duchem jest wyjawienie jego pokus.
Zasadą działania złego ducha jest to, że chce pozostać w ukryciu, jakby niewidoczny dla
innych. Gdy się jednak zdemaskuje jego podpowiedzi przed drugą osobą, wtedy traci
swą siłę i ucieka. Wie, że nie będzie mógł doprowadzić do końca swoich planów, gdyż
zostały wyjawione i zdemaskowane. Dlatego złemu duchowi nie będzie się podobać, gdy
osoba kuszona będzie wyjawiać jego namowy i pokusy komuś innemu. Komu winniśmy
wyjawiać podpowiedzi złego ducha? Najpierw samemu Bogu. Ta zasada uczy nas byśmy
nie próbowali radzić sobie ze złem samemu, bo wtedy szybko się pogubimy i damy się
zwieść. Zauważmy, że ani Ewa ani Adam nie zdecydowali się porozmawiać z Bogiem
o propozycji złego ducha, o tym, co im proponował wąż. Nie chcieli jakby wyjawić przed
Bogiem zamiarów złego. Ta postawa zatrzymywania w sobie pokus złego i nie wyjawiania ich przed Bogiem będzie nas prowadzić do uwikłania się w zło i prawdopodobnie
wcześniej czy później damy się wciągnąć w zasadzkę złego. Dlatego najważniejsze jest,
abyśmy nauczyli się pozostawać w dialogu z Bogiem – także w czasie pokusy. Uczmy się
rozmawiać z Bogiem, gdy jesteśmy kuszeni. Szukajmy odpowiedzi w Bogu, nie w sobie,
Wspólnota Życia Chrześcijańskiego
4
rekolekcje radiowe 2006 - Konferencja 3: Okazja czy pokusa?
nie u złego ducha. Nie bądźmy samowystarczalni, nie mówmy, że sobie ze wszystkim
poradzimy. Do walki ze złem potrzebujemy Boga. Jeśli pokusy są mocne, natarczywe
i nie dają się przegonić poprzez wyraźne przeciwstawienie się im, wtedy dobrze jest
wyjawić to do czego nas namawia zły duch drugiej osobie np. kierownikowi duchowemu, spowiednikowi czy zaufanemu przyjacielowi.
Kolejnym zaleceniem św. Ignacego jest zwrócenie uwagi, że zły duch lubi atakować w najsłabszych punktach. Stąd konieczność lepszego poznania siebie, swoich słabości, słabych punktów i unikanie doprowadzania do sytuacji, gdy są one wystawiane na
działanie złego ducha. Jeśli np. wiem, że mam usposobienie osoby, która woli wcześniej
iść spać niż siedzieć do późna w nocy, to nie będę przekładał sobie modlitwy na wieczór.
Wtedy bowiem bardzo łatwo ulegnę pokusom złego ducha żeby w ogóle zrezygnować z
modlitwy.
Mówiliśmy do tej pory jak zachować się w strapieniu. A co zrobić z czasem pocieszenia? Ignacy radzi, aby ten, kogo ogarnęła pociecha myślał nad tym, jak się będzie zachowywał w strapieniu, które później nadejdzie i żeby nabierał nowych siła na taki czas.
Należy więc w czasie pocieszenia przemyśleć swój dotychczasowy sposób postępowania. Jeśli np. wiem, że moją wadą czy nałogiem jest jakieś zachowanie, od którego nie
umiem się uwolnić, to w czasie pocieszenia nie należy skupiać się jedynie na czerpaniu
przyjemności z wewnętrznego pokoju, odczuwanej radości i nadziei które niesie pocieszenie, ale trzeba zastanowić się co można i należy zmienić już teraz, właśnie w czasie
pocieszenia, żeby przygotować się na atak złego ducha w trakcie strapienia. Mówiłem
wcześniej, że czas strapienia nie jest dobrym momentem na dokonywanie zmian. To
właśnie w czasie pocieszenia czyli gdy jesteśmy pod wpływem działania ducha dobrego,
to właśnie wtedy winniśmy dokonywać pewnych zmian, rezygnować np. z rzeczy, które
jasno widzimy, że nie są zgodne z wolą Bożą i wcale nie prowadzą nas do dobrego korzystania z naszej wolności. Tu jest właśnie czas na przygotowywanie się na działanie
złego w czasie strapienia poprzez zmianę konkretnych postaw, działań. Zauważmy, że
Ignacy przypomina, że strapienie przyjdzie wcześniej czy później, ale jednak przyjdzie.
Czas pocieszenia jest czasem nabierania nowych sił przed nadchodzącym strapieniem.
Dla każdego z nas będzie to miało trochę innych charakter. Temu nabieraniu sił będzie
służyć wszelkie zachowanie, które będzie we mnie umacniać zażyłość z Bogiem i zaufanie do Niego. A więc w czasie pocieszenia nie poprzestawajmy na czerpaniu satysfakcji
z przeżywanych przyjemnych emocji. To jest czas silniejszego budowania więzi z Bogiem, choćby poprzez trwanie dalej na modlitwie i nie mówienie sobie: skoro teraz jest
mi tak dobrze, to mogę zrezygnować z modlitwy, z czytania duchowego itd.
Podsumujmy: Czemu ma służyć rozeznawanie duchowe? Ma ono ten sam cel jaki
mają rekolekcje ignacjańskie czyli ma mi pomóc w uporządkowaniu swojego życia, bym
nauczył się współpracować z Bogiem w dziele zbawienia, a to znaczy: abym już nie żył
w strachu, ale w miłości! Bym nie żył w smutku, ale w prawdziwej radości. Bym umiał
Wspólnota Życia Chrześcijańskiego
5
rekolekcje radiowe 2006 - Konferencja 3: Okazja czy pokusa?
się ustrzec z Bożą pomocą i łaską (nie samemu!) przed działaniem złego. A nawet jeśli
popełnię zło, oddalę się od Boga, bym nie chował się w sobie, nie uciekał przed Bogiem,
ale bym ufał Bożej miłości, która pomaga mi wstać i wrócić do domu Ojca i poczuć na
sobie Jego pełne miłości i zaufania objęcie. Ostatecznie reguły o rozeznawaniu duchów
mają w nas ugruntować wiarę w Boga. Nie tyle wiarę w to, że Bóg istnieje, bo w to wierzy także szatan. Chodzi o wiarę w Bożą miłość, w to, że Bóg mnie kocha i że mi tę miłość
okazuje, że daje mi rady i wskazówki jak żyć. Chodzi o wiarę, która jest głęboką, osobistą
przyjaźnią do Tego, który mnie umiłował, który nawet w najtrudniejszych momentach
nie zostawia mnie samego. Przecież przyjaciela poznaje się w biedzie, powiedzielibyśmy: w strapieniu. I w tym co dobre i złe Bóg nie chce nas opuścić, zawsze jest gotów
nam pomóc, zawsze nas kocha tak, jak przypomina św. Paweł – Któż nas może odłączyć
od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu,
który nas umiłował.
Niech te reguły uczą nas rezygnowania z własnej samowystarczalności, a więc
z pychy i uczą nas takiego konsultowania się Bogiem, rozmawiania z Nim nawet w czasie
pokusy, a może przede wszystkim w takim czasie, które ustrzeże nas przed wikłaniem
się w zło, czyli w śmierć.
I ostatnia uwaga. Możecie doświadczać na tej drodze rekolekcji radiowych pewnego zmęczenia. I to jest dobry znak. Oznacza ono, że wkładacie pewien wysiłek w swoje
ćwiczenia duchowe – medytację, rachunek sumienia, wysłuchanie wprowadzeń i konferencji, rozmowy z kierownikiem duchowym. Zachęcam Was do trwania w tym wysiłku,
nie poddawania się. Każde dobro wymaga wysiłku i trudu. Z drugiej strony dbajcie
o niedzielny odpoczynek. Spójrzcie też wstecz – co w Was było na początku rekolekcji
i co w Was jest teraz. Co się zmieniło? Jak te dwa tygodnie pogłębionej modlitwy przybliżyło Was do Boga? Życzę Wam łaski wytrwałości i wielkoduszności na dalsze dni rekolekcji. Módlcie się za siebie nawzajem, szczególnie za te osoby, którym w tych rekolekcjach jest najtrudniej, i także za nas prowadzących te rekolekcje. Polecam Was opiece
Matki Bożej, tej która uważnie słuchała słów Bożych i wiernie zachowywała je w swoim
sercu.
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku teraz i zawsze
i na wieki wieków. Amen.
Wspólnota Życia Chrześcijańskiego
6