Andrzej Lewandowski Nie załatwiać załatwiaczom Afera

Transkrypt

Andrzej Lewandowski Nie załatwiać załatwiaczom Afera
Andrzej Lewandowski
Nie załatwiać załatwiaczom
Afera hazardowa w pełni, nagonka na lobbystów trwa. Wbrew pozorom, lobbing w Polsce
jest legalny. Stereotypy i złe prawo powodują jednak, Ŝe wiele firm woli korzystać z usług
kręcących się po Sejmie tzw. załatwiaczy.
Lobbing jest ostatnio na ustach wszystkich: polityków, mediów i bywalczyń salonów
kosmetycznych. Krzywdzące jest jednak bezrefleksyjne uŜywanie tego pojęcia jako synonimu
nielegalnego, przestępczego wpływu na proces legislacyjny. Jawny, etyczny i cywilizowany
lobbing powinien wreszcie stać się jednym z naturalnych elementów stanowienia prawa w
Polsce. Paradoksalnie, obecna afera hazardowa daje niepowtarzalną szansę na ostateczne
ucywilizowanie tej waŜnej, demokratycznej instytucji.
Jako pierwszy zarejestrowany lobbysta, który przemawiał oficjalnie w polskim Sejmie (18
marca na posiedzeniu komisji regulaminowej i spraw poselskich), chciałbym zaapelować po
raz kolejny o systemowe uregulowanie kwestii lobbingu, przy poszanowaniu wniosków
płynących z dotychczasowej praktyki. A wnioski te są naprawdę niepokojące.
Sami lobbyści, lobbysta sam
Normą jest obecnie w Sejmie sytuacja, w której podczas posiedzenia komisji, obok jednego
zarejestrowanego, oznaczonego czerwoną przepustką, zawodowego lobbysty, siedzi
kilkanaście innych osób, podobnie jak on reprezentujących określone podmioty i interesy
gospodarcze. Występują one jednak w szatach doradców, ekspertów, przedstawicieli
organizacji gospodarczych lub po prostu gości komisji. Mają prawo zabierania głosu,
przekonywania posłów do swoich racji, przedstawiania własnych opinii na temat finansowych
konsekwencji określonych decyzji. Czasami (jako eksperci komisji) zgłaszają posłom, czy
jakaś propozycja jest ich zdaniem zgodna z prawodawstwem polskim lub unijnym...
Sęk w tym, Ŝe bardzo rzadko działają z otwartą przyłbicą, jako reprezentanci określonych
firm, które bezpośrednio lub pośrednio (jak ma to miejsce np. w przypadku firm
konsultingowych czy kancelarii prawnych) skorzystają na danym rozwiązaniu legislacyjnym
albo negatywnie odczują jego skutki. Zdarza się, Ŝe pracownicy firm konsultingowych
występują na takich posiedzeniach w roli doradców, choć ich firmy są jednocześnie wpisane
do oficjalnego rejestru lobbystów prowadzonego przez MSWiA. De lege powinni być więc
traktowani jako zawodowi lobbyści, ale tak się niestety nie dzieje.
Oprócz wymienionych osób na posiedzeniach komisji sejmowych o swoje interesy walczą
jeszcze inne podmioty – związki zawodowe, przedstawiciele branŜowych stowarzyszeń i
zrzeszeń, organizacje pracodawców czy innych formalnych i nieformalnych grup nacisków.
Nie muszą na oficjalnym druku wpisywać, czyje interesy reprezentują. Wystarczy, Ŝe
podpiszą się na liście obecności jako reprezentanci Stowarzyszenia YXZ lub Izby ZXY. Stają
się wtedy pełnoprawnym partnerem, w przeciwieństwie do traktowanych nieufnie lobbystów
zawodowych, których kaŜdy krok w Sejmie jest szczegółowo monitorowany i odnotowywany.
Czy osoby te nie wypełniają definicji lobbingu z ustawy o działalności lobbingowej w procesie
stanowienia prawa (7 lipca 2005 r.): „Działalnością lobbingową jest działanie prowadzone
metodami prawnie dozwolonymi zmierzające do wywarcia wpływu na organy władzy
publicznej w procesie stanowienia prawa”? I owszem. Niefortunne rozróŜnienie ich
działalności od zawodowego lobbingu (zgodnie z cytowaną ustawą „wykonywanego
zarobkowo na rzecz osób trzecich”) jest pierwotnym źródłem problemów z nielegalnym
wpływem na proces legislacyjny. Poszczególne podmioty, wykonując identyczną działalność
w relacjach z władzami, są róŜnie traktowane i mają róŜne prawa. To rodzi pokusę
obchodzenia, a nawet łamania przepisów i odbija się na odwróceniu biznesu od legalnego
lobbingu na rzecz szarej strefy wpływów.
Wielu lobbystów, lobbysty brak
Najbardziej jaskrawym przykładem dyskryminacji zawodowych lobbystów jest art. 154 ust.
2d Regulaminu Sejmu, który mówi, Ŝe nie mają oni prawa brać udziału w pracach
podkomisji. Wszyscy znający tajniki procesu legislacyjnego wiedzą dobrze, Ŝe to właśnie na
posiedzeniach podkomisji rodzi się clou projektów ustaw. Szczegółowe, systemowe
rozwiązania dyskutuje się tam w wąskim gronie kilku posłów.
Nie muszę oczywiście dodawać, Ŝe towarzyszą im zaproszeni eksperci, doradcy i inni goście,
podpowiadający „jak najlepsze” rozwiązania. UniemoŜliwienie zawodowym lobbystom udziału
w posiedzeniach podkomisji jest, moim zdaniem, kolejną z głównych przyczyn kontrowersji
związanych z transparentnością procesu ustawodawczego. Przez długie lata posiedzenia
podkomisji nie były przecieŜ nawet nagrywane (nie mówiąc o protokołowaniu, którego nie
ma do tej pory). Powodowało to czasami Ŝenujące dyskusje, na przykład na temat tego, kto
(oby poseł...) zgłosił daną poprawkę. Nawiązując do poprzedniej afery hazardowej z 2003 r.,
do dziś nie wiemy, kto – właśnie na posiedzeniu podkomisji – zgłosił poprawkę dotyczącą
obniŜenia zaproponowanej przez Ministerstwo Finansów stawki podatku od automatów do
gier. Gdyby był tam zawodowy lobbysta, wiedzielibyśmy.
Propozycję zmian feralnego artykułu 154 ust. 2d Regulaminu Sejmu zgłaszam
parlamentarzystom od kilku miesięcy. Mam nadzieję, Ŝe przy okazji szeroko zapowiadanej
nowelizacji ustawy lobbingowej posłowie znowelizują równieŜ akt prawny, który prowadzi do
wielu naduŜyć w gmachu, w którym przyszło im działać na rzecz praworządności.
Na baczną uwagę zasługują takŜe związane z lobbingiem działania innych organów władzy,
odgrywających przecieŜ niepoślednią rolę w procesie legislacyjnym. Ministerstwa w
zdecydowanej większości nie są przygotowane do relacji z przedstawicielami biznesu. Na ich
stronach internetowych na próŜno szukać procedur związanych z bezpośrednimi kontaktami
lobbingowymi, choć na szczęście normą stają się przynajmniej konsultacje społeczne nad
projektami aktów prawnych. Ich forma, sposób ogłaszania, przeprowadzania i czas trwania
to jednak póki co wolnoamerykanka.
Idealnie byłoby, by rząd powaŜnie zajął się próbą wprowadzenia jednolitej, przejrzystej
procedury w tym względzie. Jeśli obejmowałaby ona wszystkie resorty, zainteresowani
danym aktem prawnym przedsiębiorcy uzyskaliby jasny sygnał od władzy: jesteśmy otwarci
na kontakty, ale pod warunkiem pełnej jawności. Z pewnością w takim przypadku nie mieliby
oni nic przeciwko publikacji w Internecie wszelkich informacji związanych z tematem
spotkania, jego uczestnikami i przebiegiem. Dzięki temu prostemu zabiegowi przejrzystość
polskiego Ŝycia publicznego zdecydowanie by wzrosła. Mogłoby to równieŜ wpłynąć na
polepszenie społecznych ocen funkcjonowania polskich urzędów centralnych.
Kamyczek musi zostać równieŜ wrzucony do ogródka (w tym przypadku – ogrodów
prezydenckich) Kancelarii Prezydenta RP. Urząd ten równieŜ nie ma wypracowanych
jednoznacznych, jawnych wytycznych dotyczących kontaktów z biznesem. Byłoby to
szczególnie waŜne w przypadku konsultacji związanych z projektami ustaw, które czekają na
decyzję prezydenta RP w sprawie podpisania, weta lub skierowania do Trybunału
Konstytucyjnego. Proces wpływania na decyzje podejmowane przez najwaŜniejszą osobę w
państwie równieŜ powinien być maksymalnie przejrzysty. A ponadto sam prezydent teŜ
przecieŜ ma inicjatywę ustawodawczą.
Lobbing za lobbingiem
Jak widać, dotychczasowe regulacje związane z lobbingiem w Polsce są kulawe i nie dają
Ŝadnych szans na oczyszczenie relacji polityka–biznes, które ze swojej istoty do
najłatwiejszych nie naleŜą. Warto jednak zwrócić uwagę na waŜny, wydawać by się mogło,
paradoksalny, fakt. Nigdy w historii dotychczasowych kontrowersji na temat nielegalnego
wpływania na proces legislacyjny oskarŜenia nie dotyczyły zawodowych lobbystów. Mówiło
się m.in. o nieetycznym postępowaniu posłów, osób powołujących się na wpływy
(załatwiaczy), przedstawicieli firm, organizacji branŜowych czy nawet dziennikarzy.
Ten fakt powinien uświadomić wszystkim posłom i przedstawicielom władzy wykonawczej, Ŝe
warto jednak otworzyć się na w pełni jawny i etyczny lobbing. Kontaktów z biznesem, który
jest podstawą gospodarki rynkowej, na pewno się nie uniknie. Trzeba jednak zrobić
wszystko, by były one przejrzyste i uczciwe. Odpowiednie, przystające do rzeczywistości,
prawo i procedury to oczywiście nie wszystko, ale muszą stać się podstawą zmian. Cała
reszta jest kwestią osobistej uczciwości. Zmiana stereotypów potrwa długo, ale jest moŜliwa.