"Maluję dźwiękiem"
Transkrypt
"Maluję dźwiękiem"
"Maluję dźwiękiem" Nauczycielka muzyki oraz teatru w programie polskim i MYP, załoŜycielka i dyrygent szkolnego chóru, wyjątkowa osobowość. Pani ElŜbieta Niczyporuk, o swojej pracy opowiada z entuzjazmem i pasją... GAZETA ONIRYCZNA: Chór AKADEMOS jest bardzo młody, powstał zaledwie dwa lata temu. Jak wyglądały początki szkolnego chóru i Pani dyrygenckiej kariery? Pani ELśBIETA NICZYPORUK: Emisją głosu, dyrygenturą i chóralistyką interesowałam się od zawsze. Od dziecka kochałam śpiew i sceniczne występy. Mając naście lat, załoŜyłam swój własny, mały chórek, dla którego robiłam wielogłosowe opracowania utworów chętnie śpiewane przez moje koleŜanki. Z prawdziwą chóralistyką i dyrygenturą zetknęłam się na studiach, gdzie pod bacznym okiem prof. Jaworskiego kreśliłam w powietrzu swoje pierwsze schematy. JuŜ będąc na pierwszym roku studiów, dostałam się do doskonałego chóru Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej, z którym śpiewałam przez pięć lat. To właśnie wtedy postanowiłam, Ŝe kiedyś załoŜę swój własny chór i podejmując pracę w naszej szkole wiedziałam, Ŝe przyszedł czas na zrealizowanie tych marzeń. Tak powstał chór AKADEMOS. Pamiętam, Ŝe na pierwsze zajęcia we wrześniu 2006 roku przyszło tylko siedem dziewczynek, ale nie zraziło mnie to! Dziś, po dwóch i pół roku, jest nas juŜ trzydziestka – to duŜy sukces! Cieszę się, Ŝe w nasze szeregi wreszcie wstąpili chłopcy, bo to oni nadają głębi naszym wykonaniom. A i dziewczyny chętniej przychodzą na próby, odkąd panowie pojawili się w chórze... GO: "Kiedy płynie muzyka, świat staje się piękniejszy"; Wokaliści potrafią wyczarować inną rzeczywistość. Co Pani, jako dyrygentka, czuje w trakcie koncertu? EN: KaŜdy koncert jest dla mnie i chórzystów potęŜną dawką adrenaliny, jest krokiem do innego świata. Tak, dzięki muzyce świat staje się piękniejszy, a jeśli mogę przyczynić się do tego choćby w najmniejszym stopniu, to jest to wspaniałe. Niestety nie mam zdolności plastycznych, więc cieszę się, Ŝe dzięki moim „magicznym” gestom mogę malować rzeczywistość dźwiękiem. GO: Ta rzeczywistość jest odbierania bardzo pozytywnie zarówno przez społeczność szkoły, jak i profesjonalne jury. Który z dotychczasowych koncertów zasługuje na szczególne uznanie? EN: Bez wątpienia największym sukcesem chóru było wystawienie musicalu "Do Paderewskiego… z powrotem”. Do dziś zbieram gratulacje od bardzo wielu osób. To było ogromne wyzwanie, któremu wszyscy - wokaliści, chór, tancerze - sprostali w stu procentach. Jestem z tego bardzo dumna i uwaŜam to za jeden z największych sukcesów zawodowych w moim Ŝyciu. GO: Chór regularnie bierze udział w wielu konkursach, zdobył juŜ wiele nagród. Którą z nich ceni Pani najbardziej? EN: Najbardziej? To trudne pytanie, bo wszystkie są dla mnie bardzo waŜne. Myślę jednak, Ŝe najbliŜszy mojemu sercu jest Srebrny Dyplom zdobyty w konkursie „Śpiewającej Polski” w czerwcu 2008 roku. Był to konkurs, w którym Chór wziął udział beze mnie (miałam powaŜne problemy zdrowotne) i wiem, Ŝe dziewczyny wyśpiewały to srebro dla mnie. Pamiętam, Ŝe kiedy pierwszy raz zobaczyłam nagranie DVD z tego konkursu, byłam bardzo wzruszona. Jurorzy stwierdzili wówczas, Ŝe dziewczyny widziały mnie oczami wyobraźni i wszystko wykonały tak, jak je prosiłam. Było to bardzo trudne, gdyŜ dyrygent nadaje tempo, pokazuje czas rozpoczęcia i zakończenia utworu… Wiem, Ŝe chórzystki dały z siebie wtedy naprawdę wszystko. Bardzo im za to dziękuję! GO: Takie efekty na pewno wymagają sporo pracy. EN: Tak, to bardzo pracochłonne i czasem ogromnie męczące. Uwierzcie, Ŝe prawidłowy śpiew, to cięŜka praca całego ciała. Muszę tu chyba dodać, Ŝe ja nie potrafię opracować utworu „jako tako”. On po prostu musi brzmieć super! Na szczęście mam całą armię ludzi chętnych do pracy, którzy kochają to, co robią. MoŜe czasami mają delikatne kryzysy, ale któŜ z nas ich nie ma… GO: Myślę, Ŝe muszą to kochać, skoro wkładają w to tyle pracy i serca. JuŜ sama częstotliwość prób wielu osobom wydaje się barierą nie do pokonania, natomiast chórzyści prawie zawsze znajdują na nie czas i siły. EN: Tak, frekwencja na zajęciach jest bardzo wysoka, zwłaszcza, Ŝe są to aŜ cztery godziny tygodniowo, a nasza młodzieŜ ma przecieŜ sporo innych zajęć. Ufam, Ŝe jeśli kogoś nie ma, to znaczy, Ŝe naprawdę nie mógł być na próbie i nie opuścił jej z lenistwa. MoŜe właśnie dlatego nie wymagam pisemnego usprawiedliwiania nieobecności. GO: Czy Pani rodzina podąŜa Pani muzycznym szlakiem? EN: Moja rodzina jest dla mnie największym oparciem w tym, co robię. Zarówno mąŜ jak i moje kochane dzieciaczki dzielnie radzą sobie, kiedy ja muszę wyjść na kolejny koncert, czy wyjechać na warsztaty, szkolenia. Zawsze towarzyszą mi na wszystkich waŜniejszych koncertach i ta świadomość, Ŝe są tuŜ za moimi plecami, dodaje mi pewności siebie. Jestem im za to ogromnie wdzięczna. GO: Co dalej? Czy ma Pani plany i marzenia związane z muzyką? EN: CóŜ… czas pokaŜe, moŜe wpadnie jakieś złoto? GO: Za rozmowę dziękują Marcelina Buda i Aneta Dziechciaruk.