FRAGMENT - Wojny Świata Wynurzonego

Transkrypt

FRAGMENT - Wojny Świata Wynurzonego
Z PRYWATNEGO PAMIĘTNIKA
CZARODZIEJKI THEANY
oję się. Przed chwilą skończyłam przygotowywać swoje rzeB
czy. Torba leży na łóżku. Spakowałam do niej te książki, które
– jak myślę – mogą mi się przydać; a poza tym ampułki, flakoniki
i wszystko, co jest konieczne do czarów. Cisza jest tak intensywna,
że bolą mnie uszy.
Podjęłam dziwną decyzję. To do mnie niepodobne. Być może
popełniłam błąd. Przecież jestem uczennicą Folwara, zawsze drugą
po Lonerinie; jestem Theaną – dworską czarodziejką. Co ja robię
razem z morderczynią, krążąc po Świecie Wynurzonym w misji,
której celem jest zabicie króla Krainy Słońca?
Ona jest drobna. Ma krótko obcięte kasztanowe włosy i niezwykle ciemne oczy. Nie jest szczególnie piękna. Ma na imię Dubhe.
Wiem, że należała do owej sekty, która w imieniu mojego boga,
Thenaara, zabija, głosząc, iż taka jest jego wola. Z tego, co zrozumiałam, Gildia nałożyła na dziewczynę klątwę i przyciągnęła ją
do siebie, posłużywszy się oszustwem. Chodzi o pieczęć, powodującą rozrastanie się najnikczemniejszych instynktów, jakie w niej
zamieszkują, oraz wynoszącą na powierzchnię jej pragnienie krwi.
Powiedzieli jej, że tylko oni mogą ją wyleczyć – tym właśnie kłamstwem ją zwiedli; tak naprawdę pieczęć może zostać przełamana
jedynie przez czarodzieja, który ją nałożył. Los tej dziewczyny jest
straszliwy, jednak mimo to nie czuję dla niej litości.
Chociaż staram się zrozumieć jej racje i jej ból, nie potrafię odnaleźć w sobie nawet odrobiny współczucia. I w dodatku nie mam
z tego powodu poczucia winy. Być może jestem podłym człowiekiem. Może jestem złą osobą.
Prawda jest taka, że dzieli nas osoba jednego mężczyzny: Lonerina. Poznali się, kiedy Dubhe jeszcze była w Gildii. On przedostał
się tam z misją dla Rady Wód. Otrzymaliśmy informacje, że król
Krainy Słońca, Dohor, zawarł sekretny pakt z heretykami kultu.
Zresztą nie było możliwe, aby udało mu się podbić prawie wszystkie krainy Świata Wynurzonego samodzielnie. Lonerin zgłosił się
do roli szpiega: udało mu się przekonać Radę do powierzenia mu
tej misji faktem, że pochodzi z Krainy Nocy i dobrze zna miejscowe
zwyczaje. Poszedł tam, udając Postulanta, jednego z wielu desperatów, którzy przychodzą do świątyni Sekty Zabójców, aby ofiarować
własne życie w zamian za jakąś łaskę otrzymaną od boga. Znam
go tak dobrze, tego mojego Lonerina, że ściska mi się serce, kiedy
pomyślę o prawdziwym powodzie, dla którego to zrobił. Tylko dwie
osoby w Radzie Wód znają prawdę. Zrobił to dla swojej matki,
która złożyła w świątyni ofiarę ze swojego życia, prosząc boga, aby
uzdrowił jej syna z czerwonej febry. Od tamtego dnia myśl o zemście nigdy nie opuściła serca chłopaka. Wystarczy mi jedno spojrzenie w jego oczy, aby się o tym przekonać.
Lonerin i Dubhe poznali się tam, w Domu, podziemnej bazie
Gildii. Zawarli umowę: ona przeprowadzi dla niego śledztwo, a on
znajdzie sposób, aby uwolnić ją od pieczęci. Uciekli razem, kiedy
odkryli, że heretycy zamierzają przywrócić do życia Astera – Tyrana, który czterdzieści lat temu prawie całkowicie podbił Świat
Wynurzony. Gildia uważa go za mesjasza, jedyną osobę mogącą
ustanowić ów świat krwi i śmierci, do którego sekta od zawsze
dąży. Dusza Astera spoczywa teraz zawieszona pomiędzy światem
umarłych a tym należącym do żywych, w sekretnym miejscu w czeluściach Domu, a sekta chce przelać ją w ciało najbardziej odpowiednie do jej przyjęcia: ciało Pół-Elfa, takiego jak on sam. Ostatnim zaś żyjącym na świecie Pół-Elfem jest syn Nihal i Sennara.
Coś się we mnie burzy, kiedy pomyślę o podróży Dubhe i Lonerina ze świątyni aż tutaj, o ich dwojgu razem, o ich dwojgu, kiedy
wzajemnie się wspierając, wymykają się śmierci. To wtedy wszystko
się zaczęło. Kiedy ponownie zobaczyliśmy się w Laodamei, spojrzenie Lonerina było już inne. Przed odjazdem pocałował mnie.
Teraz natomiast patrzy tylko na nią.
Gdyby na tym się skończyło, być może nie zraniłoby mnie to aż
tak bardzo. Gdyby Dubhe znikła po tej podróży, gdyby powróciła
w ciemności, które ją wypluły, może udałoby mi się dojść do siebie.
Niestety, jednak tak się nie stało.
Kiedy Lonerin poinformował Radę o swoich odkryciach, postanowiono skonsultować się z Sennarem – czarodziejem, który wraz
z Pół-Elfem Nihal już raz pokonał Astera. Rada była przekonana,
że tylko on może znaleźć sposób na odesłanie Astera z powrotem do
świata zmarłych.
Lonerin od razu zgłosił się do tej misji. Świadomość, że ponownie naraża swoje życie na niebezpieczeństwo, sprawiła mi wielki
ból. Widząc jego zdecydowanie, zrozumiałam, że właśnie na zawsze rozdziela nas otchłań. Dla mnie on jest wszystkim, ale ja najwyraźniej zawsze byłam dla niego wyłącznie koleżanką w nauce,
nic więcej. Dziewczynką, która potrafi się poruszać tylko po komnatach królewskich pałaców.
Jeszcze gorsza była świadomość, że będzie mu towarzyszyć Dubhe, pragnąca zwrócić się do Sennara z pytaniem, czy zna sposób na
uwolnienie jej od pieczęci. W tamtej chwili poczułam się przeraźliwie bezradna. Traciłam Lonerina na zawsze, a wszystko z powodu
tej Dubhe.
I tak, kiedy Ido wyruszał na poszukiwanie syna Nihal i Sennara, znowu patrzyłam, jak Lonerin przechodzi przez te drzwi, aby
może już nigdy nie powrócić.
Nie rozumiem. Nie rozumiem, czego ona ma w sobie więcej
niż ja; dlaczego on poszedł za nią, a ja nie jestem w stanie go tutaj
zatrzymać. Ale może te pytania nie mają sensu. Czyż w gruncie
rzeczy to nie dlatego postanowiłam wyruszyć w drogę?
Nie wiem, co wydarzyło się między nimi w trakcie tej podróży.
Przebyli Nieznane Krainy, widzieli mroczne i tajemnicze miejsca,
10
udało im się umknąć pościgowi Zabójców, których Gildia wysłała ich tropem. Może właśnie to ich połączyło, a może to tylko ja
się łudzę i w rzeczywistości było między nimi coś zupełnie innego.
Jednak sposób, w jaki na siebie patrzą, jak się dotykają, i ta zażyłość między nimi – przerażają mnie. Jestem naiwną marzycielką
i zawsze taka byłam. W dwa miesiące jej udało się to, czego ja nie
dokonałam przez lata.
Ponownie zebrała się Rada. Ido powrócił z Sanem, wnukiem
Nihal i Sennara. To on okazał się prawdziwym obiektem zainteresowania Gildii. Jest dziwnym chłopcem o niepokojącej mocy.
Wyczułam to, kiedy po raz pierwszy go dotknęłam. Zdarzyło się
to wtedy, kiedy ich uratowałam. Gnom został raniony zatrutym
mieczem Learchosa, syna Dohora, po tym, jak udało mu się wydrzeć Sana jednemu z Zabójców Gildii – Shervie. To właśnie on
porwał wnuka Sennara, zabiwszy jego rodziców i wyrwawszy go
z jego świata. Kiedy udzielałam pomocy Idowi, po raz pierwszy
użyłam moich kapłańskich mocy. Było to dziwne. Wreszcie poczułam się przydatna. Bałam się, trzęsły mi się ręce, ale sprawiło
mi to przyjemność. Może to właśnie wtedy wszystko się zaczęło,
kto wie...
W każdym razie teraz Ido zajmie się umieszczeniem Sana w bezpiecznym miejscu, a Lonerin znów wyruszy z misją, tym razem
z Sennarem, aby odszukać talizman władzy, jedyny artefakt, który zgodnie z tym, co mówił stary czarodziej, może uwolnić ducha
Astera. Jest to ten sam talizman, którego dawno temu użyła Nihal,
aby pokonać Tyrana.
Tym razem jednak ja nie zostanę na miejscu i nie będę czekać
z założonymi rękami. To właśnie ta decyzja przepełnia mnie strachem, przyprawia o drżenie moje dłonie i serce. Nie mogę już dłużej oczekiwać tutaj na jego powrót, muszę coś robić.
Postanowiłam wyruszyć razem z Dubhe. Sennar wyjaśnił jej,
jak ma uwolnić się od pieczęci. Klątwa nie była przeznaczona dla
niej, lecz dla Dohora. Była związana z pewnymi dokumentami,
które ona sama ukradła z polecenia króla. Należy odnaleźć przynajmniej kawałek owych dokumentów i wykorzystać go do dość
11
złożonego magicznego rytu, który jednak jestem w stanie wykonać.
Potem ona zabije Dohora. I będzie wolna.
Mógłby zrobić to każdy inny czarodziej. Może mógłby to zrobić
Lonerin, ale zrobię to ja.
Nie wiem, dlaczego. Teraz, kiedy jestem sama, nie potrafię już
nawet dokładnie odtworzyć łańcucha myśli, który doprowadził
mnie do tego, że zaproponowałam jej swoją pomoc.
Nie mam żadnego interesu w tym, aby się uratowała. Jej los jest
mi obojętny. W głębi duszy może nawet jej nienawidzę.
Jestem też jednak zmęczona. Zawsze żyłam tutaj, w pałacu, i nigdy nie używałam mojej magii. Cały czas czekałam i tylko patrzyłam, jak Lonerin naraża swoje życie. Kochałam go i podziwiałam.
Ale on mnie nie chciał. Najwyższa pora powiedzieć sobie: „Dość”.
Zmienić się. Zrobić coś, co nie jest zgodne z moją naturą. Czuję, że
muszę tego spróbować.
Wyruszę razem z Dubhe. Pomogę jej zabić człowieka. Użyję
swoich czarów do czegoś niedopuszczalnego. Do czegoś, co do mnie
nie pasuje.
Chciałabym mieć siłę, aby powstrzymać łzy. Pragnęłabym nie
myśleć wciąż o Lonerinie, o sposobie, w jaki się ze mną niedawno
pożegnał, o słowach, którymi prosił mnie, abym nie jechała, o tym
pocałunku, tutaj, w czoło, który jeszcze mnie pali. On musi zniknąć,
dla mnie ma już nie istnieć. To jego wina, że nic przez te wszystkie
lata nie zrobiłam. To jego wina, że nie dorosłam, że nie znalazłam
własnej drogi. Zapomnę o nim podczas podróży. Świadomość misji
zatrze wszystko, co do niego czułam. I w końcu będę wolna.
Jutro muszę się wcześnie obudzić. Pałac królewski Krainy Słońca w Makracie jest oddalony stąd o wiele mil.