o t , K U L T U R A Zapiski widza
Transkrypt
o t , K U L T U R A Zapiski widza
^ EDYTA GEPPERT - Był to najdłuższy koncert... ► KRZYSZTOF DAUKSZEWICZ - Głosuję na wszystkich... ^ KS. PIOTR TARLIŃSKI - To było nowe doświadczenie... ^ TOMASZ SZWED - Sympatia działa w obie strony... ► N ASZA RODZINA POSZERZONA - Spaliśmy w Izbie Tradycji ZBoWiD... o t, K U L T U R A NIECODZIENNE AKTUALNOŚCI KĘDZIERZYN A-KO ŻLA W Y D A N I E S P E C J A L N E wrzesień ’91 SZANOW NI PAŃ STW O Z ap iski w id z a C zu jąc głód im prez w naszym m ieście postanow iłam m aksym alnie w yk orzysta ć p rop ozy cje organizatorów Dni K ędzierzyn a -K oźla. U dałam się na prem ierę m usicalu „ A JE D N A K ” w w ykonaniu zespołu „N A S Z A R O D Z IN A P O S Z E R Z O N A ” . P rzyznaję, zostałam z m iejsca oczarow ana nie sp od zie w ałam się aż tak ogrom nego ładunku radości życia, optym izm u, w iary w człow ieka, pytań, ref leksji, a naw et tak szarej codzien ności. Zostałam w ciągnięta w św iat aż okru tn y codziennością, a jednak pełen n ajistotniejszych pytań: po co to w szystko?, w im ię czego?, dla kogo? Czy goniąc za dniem pow szed nim nie gubim y siebie, czy potrafim y ze sobą po prostu zw ycza jn ie rozm aw iać, a nie w ygłaszać m on olog i nie zauw ażając obok naw et n ajbliższego człow iek a? U du chow ion a i pom na św ieżo zdobytych nauk, udałam się na k olejn ą im prezę „P IK N IK C O U N T R Y ” głów nie po to, by posłuch ać piosenek T O M A S Z A SZW E D A . O rganizatorzy chcąc zadow olić w szystkich m ieszkańców p rzygotow ali w iele róż n ych atrakcji od w ystępów poprzez pokazy hippiczne aż do loterii fa n tow ej, W yczerpałam ogrom ne pokłady życzliw ości dla innych obserw u ją c jak w ielkie spustoszenie uczynił w ludziach tak sp oradyczn y kontakt z kulturą. Nie p otra fim y się ba w ić bez dodatkow ych b od źców w postaci kiełbaski i piw a. W szędzie, gdzie coś oferu ją za darm o, ch oćb y to był tylko autograf, pędzim y na oślep, tratując co się da po drodze. Budująca była dla mnie reak cja m łodzieży, która potrafiła docen ić piękno piosenek country. O bejrzałam m usical, w zięłam udział w ty p ow ej im prezie m a sow ej, teraz za pragnęłam czegoś innego. W ybrałam się na przedstaw ienie teatru „W IE R Z B A K ” z Poznania. I znow u miłe zaskoczenie. P rzedstaw iono nam alegoryczn y obraz zam knięcia się w pew nej ciasnej k on w en cji i niem ożności, czy też n iechęci, w y d o stania się z n iej. Spektakl nie m iał ty pow ego zakończenia, czekano na reak cję publiczności. O kazało się, że była to sztuka o nas sam ych, o takim zagubieniu się w k on w en cji, że nie stać nas na zw yk ły ludzki odruch, czy naturalną spontaniczną reak cję. A jeżeli naw et się ona pojaw ia, to zostaje uznana za z g óry w yreżyserow aną. Także Teatr P raw d ziw y z B ielaw y zaprezentow ał w czw a rtk ow y w ieczór na kozielskim rynku coś now ego. W otoczen iu m uzyki, blasku pochodn i, huku petard i fa jerw erk ów , pokazano w alkę dobra ze złem . Było to tak w ym ow n e, że naw et n iezbyt trzeźw i obyw atele, postan ow ili w ziąć w przedstaw ieniu ak tyw n y udział. K ażdy odszedł stamtąd z innym i w rażeniam i, a ob ojętn ych chyba nie było. Szkoda tylko, że organizatorzy nie zdążyli tego spektaklu bardziej rozreklam ow ać. I w koń cu sobota, a z nią k olejn e w ielk ie w ydarzenie — kon cert księdza P IO T R A T A R L IŃ S K IE G O „P E JZ A Ż E M O D L IT W Y ” i oficja ln e zakończenie Dni. O kazało się, że czasam i potra fim y w szyscy b y ć spontaniczni, n aw et w ładze miasta. Czy to sp raw ił urok, ciepło i spokój, k tórym em anow ał ksiądz P IO TR , czy ak tyw n y udział m łodzieży, na rynku zrobiło się nagle miło, życzliw ie, w ręcz rodzin nie. Było m iejsce na radość, refleksję, śpiew a naw et m odlitw ę. To ostatnie zraziło m oże niektórych, ale ci m ogli szukać odtrutki w niedzielnym kon cercie K R Z Y S Z T O F A D A U K S Z E W IC Z A . S łow em m ój kulturalny apetyt został zaspokojon y, trzeba przyznać, że organi zatorzy zadbali o pokazanie nam ku ltu ry w y sok iej jakości. M im o, że nie w sp om niałam tu o w ielu innych im prezach jak w ernisaże, w spaniały kon cert E D Y T Y G EPPER T, przezabaw ny kabaret „P O T E M ” , w ystaw y, dyskoteki, w ieczór, autorski R. T R U S IA i w ystęp klubu „W R Z O S ” , m ogę traw estując słow a W ellsa stw ierdzić, że by ło to „D ziesięć dni, które w strząsn ęły K ęd zierzyn em -K oźlem ” . M yślę, że był to św ietny początek pow rotu kultury i dalsze krok i w je j k ie runku dostarczą 'm ieszkańcom naszego m iasta nie tylk o w ielu w rażeń, ale także nauczą krytycznego odbioru i uśw iadom ią, że nie tylko telew izja czy v ideo w in ny kształtow ać nasze gusty. Barbara Kwaśnicka J E Ż E L I P R Z E C Z Y T A Ł E Ś - O ddajem y w Państwa rę ce pierw szy, a zarazem sp e cjaln y num er naszego pisma. Pow stał on spontanicznie i nieoczekiw anie będąc za skoczeniem dla nas w szyst kich. W ew nętrzną potrzebą i ko niecznością stało się zatrzy m anie na d łu żej atm osfery przeżytych D ni K ędzierzyn a-K oźla. D latego też num er ten pośw ięcony jest w ca łości tym wydarzeniom . M amy nadzieję, że ta fo r ma kontaktu spodoba się Państw u i przy Państwa w spółudziale powstaną ko lejn e, praw dziw ie n ieco dzienne aktualności. kier. W ydziału Oświaty, K u ltu ry i R ekreacji Urzędu Miasta PO c o Ż y je się szybko S zybk o się k och a W biegu śniadanie Pilna robota G onim y za czym ś Coś doganiam y W alczym y o coś L edw o zdążam y P O D A J Ścigam y się z czasem W alczym y o nasze G onie za sukcesem N apycham y kieszeń Sp rzedajem y życie Za w czasy w M adrycie W gorączce i gniew ie G ubim y siebie P ytaj P y taj „P O C O !” M A R IU S Z K O ZU B E K D A L E J Krzysztof Daukszewicz K R Z Y S Z T O F D A U K S Z E W IC Z — Jestem W arszaw iakiem , ale tylko na stałe zam eldow an ym w W arszaw ie, natom iast n ajch ętn iej spędzam czas w sw oim dom ku na M azurach. REDAKTOR — Przyjechał Pan ze stolicy do Kędzierzyna, który też oazą czystości nie jest. Jak samopoczucie? K.D. — Jeszcze nie zdążyłem się poczuć, po prostu jestem tu od trzech godzin i nie w ych od zę z sali. Tak pow ażnie to czu ję się dobrze, pon iew aż tutaj mam je d nego z n ajserd eczn iejszych przyjaciół, to tak ja k by m do jakiegoś dom u w racał. Tym p rzyjacielem jest M arek Bednarek. R azem z nim zaczynaliśm y m ój pierw szy kabaret w życiu pt. „G w u ś ć” . Red. — To co Pan prezentował ze sceny można uznać za największe przeboje, czy też jest to zupełnie nowy program? K . D. — Nie. Nie stosuję tzw. n ajw iększych p rzebojów . O czyw iście w program ie są „E asy R id er” na bis czy „M ó j k r a j” , ale są to program ow e piosenki, n aw et g d y bym zrezygnow ał, to i tak m usiałbym je praw d op od ob n ie śpiew ać. Natom iast jest to okres p rzejściow y . Jest to recital opolski w ydłu żon y o stare a rozbu dow an y o n ow e utw ory. Sądzę, że z końcem roku w program ie będzie przew aga n ow ych rzeczy. Red. — Te nowe rzeczy będą się wiązać z pewnością z problematyką w y borczą? - ' K.D. — K am pania w yb orcza zajm ie część niebagatelną. Chcę p o w rócić do sta rej k on w en cji m on ologu, który w cześniej u praw iałem , tj. m on olog z zebrań. Siedzę teraz nad zebraniem w yb orczy m , gdzie się k łóci 26 partii. Poczekam jeszcze z pre m ierą, bo jeszcze trzeba podpatrzeć tych orłów . Na razie jak w ysłu ch ałem p ierw szych prezentacji, doszedłem do w niosku, że pow in ien em na każdą partię głoso w ać, bo to taka sama słodycz, lepszych ludzi na św iecie nie m a. Z obaczym y co bę dzie później po w yb ora ch . Red. — Skąd wziął się pan Hrabia? Czy jest to postać rodzinna? K.D. — Nie pam iętam , ale adresow any jest do w szystkich i nie jest to ktoś z rodziny. T o plotka. A le jeśli ktoś tak w oli, to p rzy jm ijm y to. Brzmi to całkiem dobrze. Red. — Czy to prawda, że jest Pan kierowcą na swojej trasie koncertowej? K.D. — Jestem k ierow cą przede w szystkim . Nie dam sobie w yd rzeć k ierow n in icy z ręki. Jeśli jestem w form ie to jest to m oja trzecia pasja po rybach i grzybach Red. — Którą z piosenek zadedykowałby Pan mieszkańcom Kędzierzyna-Koźla? K.D. — P iosenkę pt. „S p osób na p rzetrw an ie” , którą zresztą kończę sw ój p ro gram od pew nego czasu, poniew aż uważam , że tylko takie intym ne życie rodzinne, nie m ieszanie się w politykę, m oże sp ow od ow a ć to, że jakoś p rzejdziem y z m n iej szym uszczerbkiem na rozum ie przez tę kam panię i przez to w szystko. R ozm aw iał: P IO T R M OC TOMASZ SZWED Ks. Piotr Tarlinski M U ZYK , KOMPOZYTOR PIOSE NEK COUNTRY, OD NIEDAWNA DYREKTOR DOMU KULTURY W TOSZKU. T.S.: M yślę, że nie ma problem u połączenia obu pasji. Szerzenie ku l tury jest rów n ież pasją, poniew aż jed yn ym ratunkiem dla u pada ją cej ku ltu ry są pasjonaci. W tej chw ili kultury nie da się robić zza biurka jak im iś zarządzeniam i i okólnikam i czyli działaniam i pozornym i i bez efektu . Jeszcze śpiewam , jeżdżę w k rót kie trasy, ale n ie od ryw ają m nie od zasadniczej pracy — Szefa D o mu K ultu ry. W ieś W ilk ow iczki k. Toszka to ucieczka od branży estra d ow ej, od życia w m ieście. Jest to św iadom y krok i jakieś p od św ia d o m e dążenie, które w raz z żoną m ie liśm y ju ż od k ilku lat. Czyli go spodarstw o rolne z końm i, ze zw ie rzyną płow ą, która nas się zupełnie nie boi. Jest to m iejsce gdzie od poczyw am y, gdzie życie jest p od d a ne zm ianom pór roku i pór dnia. D zisiejszy kon cert by ł dla m nie bardzo udany. Pu bliczn ość była bar dzo przyjaźnie nastaw iona do m u zyki cou n try i d o mnie. Zaw sze tak jest. że sym patia działa w dw ie stron y co się dzisiaj potw ierdziło. D laczego o mnie niew iele słychać? T w orzę n ow e piosenki, gorzej z ich w ydaw an iem . Są ju ż n ow e kasety Z m oim i piosenkam i śpiew anym i w języku angielskim i mam cichą nadzieję, że w k rótce ktoś w yda m ój pierw szy com pact. Piotr Moc Ciemny rynek wyeksponowana oświetlona scena, oczekujący niecier pliwie tłum. Ksiądz PIOTR T A R LIŃSKI rozpoczyna niecodzienny koncert — widowisko światło i dźwięk „PEJZAŻE M O D LITW Y”. Zask akująco dobrze brzm i m uzy ka elektroniczna w otoczeniu uśpio n ych kozielskich kam ieniczek, je d y nie m iejskie gołębie są w ytrącon e z w ieczorn ego odpoczynku . Ludzie w skupieniu słuchają u tw orów i uczestniczą w spektaklu pow tarzając za tow arzyszącym i K siędzu studen tam i refren y kolejnych , radosnych pieśni. Punktem ku lm in acyjn ym jest w spólne odśpiew an ie hym nu VI Ś w ia tow ego Dnia M łodzieży „A B B A O JC ZE ” . Na m om ent pow ra ca w spa niała atm osfera tam tych często chow skich dni. P ław n iow ice, Nysa, C zęstochow a. S łow a cja z je j m łodym , św ieżym i żarliw ym K ościołem , a w końcu Ukraina i długi 10-godzinny k on cert — to ostatnie m iejsca, w któ rych artysta, m uzykolog, n auczyciel akadem icki, ale przede w szystkim W IE LK I C Z Ł O W IE K rozpalał ludz kie serca. Po kon cercie pow iedział — K oź le jest dla m nie n ow y m dośw ia d czeniem . C hociaż przyznaję, że m ie liśm y w szyscy n iejakie obaw y, te raz nie m am y żadnych. Po prostu, tam gdzie są ludzie g orących serc, tam można w iele w brew p rzeciw nościom ...” R E D A K C JA tr *W /A f WW > w j £ ZDROW.-SPOŻ . ul. Gwardii Ludowej ul. Głowackiego B.P. „A TLAS” DOMBIK JANTAR WOJTEK s h o p HURTOWN IA KASET „S C O R P I O N ” STUDIO FOTO 3ALAWENDER KSIĘGARNIA KOZIELSKA SKLEP KOSMETY CZNY „GRACJA” SN HURTOWNIA KASET „DKC” „TURYSTA” „L U X ” ALBA SPONSOROM LOTERII D Z I Ę K U J E M Y 1 0 0 r a z y N A J ... * najdłuższa dniów ka — 21 godz. p racy k ierow cy D om u K ultury *n ajd ow cip n iejszy prezent — bukiet z p olicy jn ej pałki dla Prezydenta * * *n ajszybszy parkiet cyklinow an ie i m alow anie 7.00 rano n astępnego dnia w ienniczej od 12.00 do Sali W ysta *n ajokazalszy upom inek holenderskie cebu lki tulipanów z kiesze ni Burmistrza *n ajgorliw szy pracow n ik elektryk, który koncertu *n ajorgin aln iejszy strój krawat i czapka z daszkiem na wernisażu w yłą czył prąd w czasie *n ajorginaln iejszy taniec konia z jeźdźcem na Pikn iku Country najlepsza służba Straż M iejska na R ynku (zakaz używ a nia głośników ) *n ajw ięk szy fart za 10.000 zł video w loterii najdłuższa ow acja po koncercie Edyty G eppert * ajw iększa n niespodzianka ks. Piotr absolw entem Technikum Ener getycznego *n ajlepsza tutejsza publiczn ość *n ajniższy poziom 600 FO TO R EPO RTE R „Ż y cia B lachow ni” P.S. M ISTE R ELE G A N CJI E C H A D N I — K lu b Jeździecki ,L ew ada” Z akrzów zaprezentow ał się podczas spe cjaln ych p ok azów na Pikniku. W ystąpili w nim m istrz Polski w u jeż dżeniu A n drzej Sałacki oraz mistrz P olski ju n iorów A dam K w aśny. — Z espół Pieśni i Tańca „K om es” z K ędzierzyna — laureat M iędzy n arodow ego Festiw alu w M allow w Irlandii był n ajb arw n iejszy m ak ce ntem n iedzielnego Pikniku. Nie często m ają ok azję w ystępow ać przed w łasną publicznością chyba dlatego przyjęcie zespołu by ło początkow o chłodne ale w raz z trw an iem koncertu atm osfera była coraz lepsza. — ..P olicyjn y sh ow ” na stadionie „O d ry ” w K oźlu popsuła zła p og o da. M ecz P olicja kontra Urząd zakończył się 3:2 dla w ładzy m u n duro w e j która m im o „k olcza tk i” i 6 psów p olicy jn ych na początku meczu dyspon ow ała jeszcze rezerw am i prew en cyjnym i. EDYTA G EPPERT / Długo ubiegałem się o wywiad z EDYTĄ GEPPERT. Podczas próby nie było mowy, by choć na chwilę przeszkodzić Edycie. Była skupiona i każda dekoncen tracja kosztowała ją wiele nerwów. Może po koncercie. Ale trzeba trochę odczekać. Niech ochłonie. Jej mąż i zarazem menadżer, PIOTR LORETZ, pyta mnie czy je stem agresywnym dziennikarze m ? Odpowiadam, że gdybym nawet był, to przy ta kiej delikatnej osobie, za jaką uważam Edytę, wszelka agresja uleciałaby w po wietrze. Szybko przeszliśmy z Edytą na Ty. Po koncercie w garderobie okazało się, że jesteśmy rówieśnikami. Porozrzucane zabawki sprawiają wrażenie domowego za kątka... Red. — Czy państwa syn jest zawsze z wami na trasie koncertowej? E.G. — Zaw sze, c h o ć trudno jest m ów ić o trasie kon certow ej, pon iew aż m oje w ystępy ograniczają się zaledw ie do kilku dni w miesiącu. Także m yślę, że nie jest to dla niego m ęczące. A ja nie w yobrażam sobie pracy bez niego. On musi być p o prostu ze mną. Red. — Występują Państwo na scenie razem. Czy to jest nowa formuła estra dowa, czy też chęć bycia wszędzie razem? P.L. — (śmiech...) To nie form uła. Na scenie nieśm iało w spom inałem , że tow a rzyszę m ałżon ce od sześciu lat, tylko jak oś nikt tego nie zauw ażył. E.G. — W łaściw ie od początku. P iotr to w ym yślił i jesteśm y rów n ież razem na scenie. Red. — Na scenie opowiadają Państwo o swoim życiu. Widzowie również biorą jakąś cząstkę dla siebie. Ta opowieść jest momentami smutna. Czy warto ludzi do datkowo zasmucać? E.G. — Nie, nie w yd a je mi się. D latego, że m y nie zastanaw iam y się czy jest to sm utne czy w esołe. N ajw ażniejsze, żeby było praw dziw e w takim sensie jak tę praw dę rozum iem y. Red. — Całkiem niedawno dowiedzieliśmy się, że przyczyną Twojej nieobecnoś ci na estradach jest macierzyństwo... E.G. — Och, błagam , proszę o to nie pytać. Nie chcę n ic m ów ić, bo każda m at ka doskonale w ie w szystko na ten tem at. A le praw dą jest, że ostatnio było mnie troszeczkę m niej, bo zdecydow aliśm y, że rodzina się pow iększy. Podczas oczek iw a nia i potem ja k ju ż się urodził, pośw ięciłam M ieciow i półtora roku i tyle w łaśnie czasu nie w ystępow ałam zupełnie. A le ju ż m niej w ięcej od roku a naw et półtora, w ystępu ję, spotykam się z publicznością. Red. — Nie było Cię w Opolu i w Sopocie. E.G. — P on iew aż w ystępu ję w takich m iasteczkach jak K ędzierzyn -K oźle, bo Polska to w yłą czn ie takie m iasteczka. A O pole i Sopot są to m iejsca bardzo od św iętne i na razie nie jestem na takie św ięto przygotow ana. Red. — Czy taki zawód pozwala Państwu żyć godnie? P.L. — Pod słow em godnie rozum iem uczciw ie... To my się staram y godnie żyć i teraz i poprzednio, i zawsze będziem y się starali żyć u czciw ie. Sytuacja w Polsce w tej dziedzinie staje się norm alna. N areszcie publiczn ość w yb iera tego kogo chce słuchać i decydu je o tym kto jest najlepszy. Red. — Państwo już na scenie potwierdzili fakt, że był to najdłuższy koncert Edyty Geppert w jej karierze. P.L. — Tak, był to najdłuższy koncert Edyty! E.G. — N awet nie czułam tego. D opiero jak P iotr pow iedział, spojrzałam na ze garek i byłam zaskoczona... P.L. — ... poniew aż te k on certy w pew nych rozsądnych ram ach są im p row i zacją, czyli rodzą się w spólnie w obcow an iu z publicznością. P u bliczn ość w K ędziedzierzynie stw orzyła tu tak ciepłą i w spaniałą atm osferę, że po prostu w szyscy nie zorientow aliśm y się, że daw no pow in niśm y być w hotelu. Red. — Nowa kaseta, płyta i compact. Opowiedz na zakończenie o swoich no wych piosenkach. E.G. — N ow a płyta nosi tytuł „H istorie praw d ziw e” i dlatego zachęcam do jej w ysłuchania, poniew aż każda z tych piosenek jest historią, która nie przytrafiła się tylko mnie ale każden ze słuchaczy m ogła się w ydarzyć, w ydarza się, bądź w y darzy się w przyszłości. Piotr Moc NASZA RODZINA POSZERZONA Teksty M A R IU SZ napisał ju ż w cześn iej. M uzykę JA R E K op racow a ł w Czę stochow ie, ch oć koń ców k a pow stała w K oźlu, w b y łej Izbie T ra d y cji ZB oW iD Domu K ultury. W tym p ok oju przerobion ym na salę klu bow ą pracow a li w czasie teg orocz n ych w ak acji, m ieszkali i spali. Spali na podłodze, jed li w stołów ce przyszpitalnej Ich praca zespołow a nad m usicalem „A jed n a k ” trw ała trzydzieści dni i n ocy. N ocy faktycznie, bo był to n ajlepszy czas do pracy, w tedy tw orzyło się lepiej. W w oln ych chw ilach szyli kostium y, w yk on yw a li dekoracje i rekw izyty. W szy stko sw oim i rękam i z n ieocen ion ą p om ocą naszego n ow ego aktustyka Z B Y C H A . W ykorzystali rzeczy, które znaleźli w piw nicach naszego Domu, n aw et to co już daw no było po likw idacji. P om og li nam napraw ić sprzęt elektroakustyczny, czego do tej pory nikom u nie udało się dokonać, chociaż w trakcie pracy i tak psuł się osiem razy. Jednak przez cały czas tw orzyła się m yśl m usicalu > J e d e n dzień w życiu zw ykłego człow ieka, świt, dojazd, praca, dom, marzenia, w ieczór< . W końcu po w ielu rozm ow ach — dysku sjach zostały ustalone szczegółow e ram y, do których każdy z zespołu musiał się dopasow ać. Teraz zostało już szlifow anie, doskonalenie tego co ju ż stw orzyli. PO CO? — aby widzowie mogli zastanowić się — jak żyją, czy w swoim życiu czegoś nie gubią, — aby poruszyć serca i umysły, — aby dać od siebie COS komuś całkiem obcemu, — aby po prostu B YĆ. Dyrektor Domu Kabaret „POTEM” Zielona Góra Wernisaż3 9 w rześnia w D om u K u ltu ry w K oźlu w ernisażem „TRZECH” za inaugurow ano otw arcie sali w ystaw ien n iczej. A rty ści naszego miasta Czesława Cichoń, Agnieszka Galantowicz i Ryszard Kowal — to ludzie obdarzeni bogatą w yorbaźnią, św ietnym opanow an iem w arsztatu i tw ór czą pasją. Z d ecydow an ie najlepszy kabaret studencki na scenie Domu K ultury w K oźlu zaprezentow ał „B A J K I” . M uzyka: P A G A N IN IN IN I Ś w ia tło: E L E K T R O W N IA C h arakteryzacja: M A T K A N A T U R A K urtyna: PA N ZEN EK Z R O D ZIN Ą B ileter: LU D W IK X V I A u torzy ek sp ozy cji przedstaw ili w iele prac. O glądać m ożna było bardzo interesujące dzieła, bog actw o tem atów , różn orodn ość technik. O brazy te przem aw iają do każdego i pobudzają do reflek sji nad p raw dą, dobrem i pięknem . O rganizatorzy zadbali o opraw ę w ernisażu i w ielk iej gali. sp rzyja jącą artystyczn ym doznaniom . W programie było: — — — — — — — stw orzyli atm osferę ALBA przedzieranie biletów w poprzek; solo akustyka na m ikserze; sw ąd palonych k a w a łów ; tabuny S zekspirów i H am letów ; ch w ile pełne napięcia (dw ie); odlot słońca do ciepłych k ra jów ; bajk a o Z ielon ym K apturku k tó ry nie b y ł kom unistą. RYSZARD KOWAL Pokazałem 12 prac prem ierow ych pow stałych z in spiracji podróżą po słoneczn ej Italii. Byłem ciek a w ich działania. M uszę pow iedzieć, że od pew n e go czasu za jm u ję się spraw am i fo r m alnym i w m alarstw ie opartym i na analizie koloru , dlatego aby m o gły ży ć prace m o je muszą b y ć oglą dane. w białym dziennym św ietle, m ożliw ie w skupieniu, a człow iek k tóry na nie patrzy dozna satys fa k cji, z reguły nie o d pierw szego w ejrzenia. M am nadzieję, że kiedyś nastąpi obustronne zrozum ienie, m oich obra zów i ich poten cja ln ych od b iorców . CZESŁAWA CICHOŃ „Jestem szczęśliw a że m am y tak dużo gości m iłych, sym patycznych, w ra żliw ych na sztukę. M am n a dzieję, że w czasie trw ania tej w y staw y przyjadą tutaj do D om u K ultu ry w K oźlu p rzyp adk ow i m ie szkańcy miasta bow iem trzeba przyznać, że to m iejsce jest tak na uboczu, że przed w ern isażem parę osób pytało mnie gdzie w łaściw ie jest ta w ystaw a?, gdzie jest ten D om K u ltu ry ?” JE łabym oczyw iście aby w szystkie prace zostały kupione. Na kolejne „D n i” m am pom ysł na zorganizow anie im prezy plastycznej dla dzieci. D zieci w spaniale m a lu ją ” . Tak n azw ałyśm y kolejną w ystaw ę obrazów w G alerii Sztuki A L BA. Na św iąteczne dni naszego miasta przyw iozłyśm y prace Stanisława Sudera — absolw enta k ra k ow sk iej A SP. Prace o bardzo podob n ym te macie (głów nie prezentow an o k om p ozy cje kw iatow e) uderzały eksplozją k olorów i spraw iały, że raz w szedłszy w świat Stanisław a Sudera odchodziło się z żalem i och oczo do n iego w racało. P race zostały w yb ra n e n ieprzypadkow o, z codzien ności n a sz y ch szarych dni w prow ad zon o nas w św iat złocistych u grów , soczystych zieleni, ognistych czerw ieni, perlistych popieli. I staw ało się w św ię cie, w k tórym za C zesław em M iłoszem m ożna p ow iedzieć: „S ą n ib y ogród, kiedy stoisz w bram ie W ejść tam nie m ożna. A le jest napew no G d yb yśm y lepiej i m ądrzej patrzyli Jeszcze kw iat n o w y i gw iazdkę nie jedną W ogrodzie św iata byśm y zobaczyli’. Bo takie jest zadanie artysty nie stw arzać n ow e św iaty, ale sta w iać od b iorców w sw oim św iecie. T o chyba udało się Su derow i — dostarczył og ląda ją cy m w ielu przeżyć estetyczn ych i reflek sy jn ych . W ielu z nas odeszło dom yślając się, że jest obok nas jeszcze jed en nurt życia i są obok nas ludzie, k tó rzy niekoniecznie coś w ym yślają, czegoś dow odzą, ale dzięki k tórym człow iek się staje. Alicja i Urszula Balawender P ISZC IE i TELEFON UJCIE DO NAS M O ŻE C H C IELIBY ŚCIE NAMI TW O RZYĆ „C en y prac są w ysok ie, bo w szy stko drożeje — sztuka także. C hcia „ O G R O D Y “ K aseta V ID EO z DNI K Ę D ZIE R Z Y N A -K O Ż L A , p rod u k cji V I D E O -STU D IO H. JA R U S A , W K R Ó TC E W S P R Z E D A Ż Y CO S Ą D Z IC IE O N A S Z Y M ŚM IE AGNIESZKA GALANTOWICZ P I Z Zgłoszenia reklam do następnego num eru p rzyjm u je sekretariat D OM U K U L T U R Y ju ż od D Z lŚ „Gdy życie znęca się nade mną i jest mi bardzo źle, zamykam oczy i jest ciemno..., a potem to co chcę...” RADOSŁAW TRUŚ „MISTERIUM” OGŁOSZENIA REKLAMY OGŁOSZENIA REKLAMY M IEJSK I O ŚRO D EK U P O W S ZE C H N IA N IA K U L T U R Y K Ę D Z IE R Z Y N -K O Ź L E UL. S K A R B O W A 10, TEL. 235-69 oferuje do sprzedaży: ty sam ochód Nysa 522, nr rej. O P L 540M ty sam ochód Nysa 501, nr rej. O P A 113F ty autobus Autosan H9-35, nr rej. O PF ty przyczepa sam ochodow a D-44, nr ty pianina używ ane — 2 szt. 713D rej. OPH 584Y Oferty składać do dnia 15 października 1991 roku ZATRUDNIMY * in stru ktorów progra m ow y ch (2 osoby) * in stru k torów zajęć godzin ow ych (plasty ka, teatr, taniec) NÓŻKA RE Da k CYJA N IM A W ydział O św iaty, K u ltu ry i R ek reacji Urzędu M iasta, tel. 212-28 M iejski D om K ultury, tel. 235-69 A nd Com pany_________