P i O tra KM i EC ia

Transkrypt

P i O tra KM i EC ia
Nałęczowski Ośrodek Kultury ma zaszczyt zaprosić
na wystawę
Partita Polna
P I O TRA K M I E C IA
wernisaż wystawy:
26 marca 2015, godz. 18.00
Galeria im. M. E. Andriollego
ul. Lipowa 6, Nałęczów
wystawa czynna do 10 maja 2015
pn. – pt. w godz. 10.00-19.00
so. – n. w godz. 12.00-19.00
Podczas wernisażu odbędzie się projekcja filmów:
„Wejście w obraz Piotra Kmiecia”, TV Łódź 1991, reż. Piotr Słowikowski
„Mistyczne wizje Piotra Kmiecia”, TV Lublin 1997, reż. Adam Kulik
... Skłonność do repetycji analogicznych kształtów, studiowanych w różnych
tonacjach i natężeniach barwnych, cyzelowanych z jubilerską uwagą, komponowanych
najczęściej symetrycznie, centralnie, kryje imponujący upór, aby zbliżyć się do formy idealnej. Pojawia się ona jako wyizolowana z jakiegokolwiek czytelnego kontekstu, niejako
sama dla siebie. Możemy jednak zaraz zapytać: czy rzeczywiście tak jest – czy nie jest ona
powołana dla kogoś/czegoś, co jest poza nią, co bierze się spoza niej? Kmieć nie odpowiada wprost, wprowadza tylko do tytułów słowa „mistyka”, „niewiedza”... Chciałabym
się zatrzymać przy tym ostatnim pojęciu, bo, podobnie jak łacińskie signum temporis,
autor przywołuje je nie bez przyczyny. Z jednej bowiem strony mamy w jego sztuce ów
specyficzny znak czasu, którym jest postać tragiczna, a z drugiej – tęsknotę do mistycyzmu. Sam naprowadza widza na taką właśnie „lekturę” swojej sztuki, nie tylko nadając
dziełom owe czytelne tytuły, ale też wyznając: „... prace rysunkowe, malarskie, rzeźbiarskie i inne działania traktuję jako uboczne produkty mojego przywiązania do Boga, natury, człowieka”.
Małgorzata Kitowska-Łysiak, 2006
P a r t i t a
P O L N A
Gospodarskie obiekty do suszenia siana, zobaczone onegdaj na Podkarpaciu
i monotypie z lat 70. inspirowane tymi obiektami, stały się dla mnie przyczyną „romansu z geometrią” – językiem wypowiedzi plastycznej chyba najbardziej uniwersalnym.
Partita polna (tak muzycznie nazwała ten cykl moja żona Teresa) – nie są to li tylko
układy trójkątów. Konstrukcje te i ich wariacje wykraczają poza przedmiotowość, choć
czasami to przekroczenie nie jest im potrzebne; w naturze bowiem bywają one bardziej
muzyczne i mistyczne.
Stojaki – rozrzucone po polach i łąkach, ustawiane obok siebie, nakładane na siebie tworzą
przypadkowe układy rytmiczne w symbiozie z naturą. Nie są kulturowym wtrętem w naturę, nie zaśmiecają pejzażu tak, jak to często czynią rzeźby. Zespolone z pejzażem – stają się
pejzażem. Zimują na polach, czekając na swój czas – na sianokosy, kiedy to ich geometryczne ażury wypełnią się, tworząc kipiące złotem i słońcem stogi.
Piotr Kmieć, 1992
R e p r o d u k c j e w f o l d e r z e pochodzą z cyklu PARTITA POLN A z lat 1993-1996
... Malarstwo, które od lat uprawia Piotr Kmieć, przypomina składającą się
z wielu kart księgę o naturze ludzkiej egzystencji. Egzystencja jest budowaniem sensu,
ale jest i świadomością kruchości tego sensu, pewnej jego przypadkowości wynikającej
z tego, iż nigdy nie wiemy, dlaczego dany jest nam ten, a nie inny czas, takie, a nie inne
„ja”, taka, a nie inna nisza bytu do egzystencji. Wyłaniamy się z chaosu, sens budujemy
na chwilę. Wokół jest albo nicość, albo też inne kręgi sensu – te nazywane transcendencją. O tym opowiadają obrazy Piotra Kmiecia, choć zarazem nie ma w nich żadnej fabuły,
narracji, ilustracji.
Artysta podkreśla często muzyczne i literackie inspiracje swej sztuki. Ale te podniety bynajmniej nie krępują odbioru tego malarstwa, przydają mu tylko dodatkowych
interpretacji; chociaż związane z muzyką i literaturą malarstwo Piotra Kmiecia jest sztuką
autonomiczną.
Cykle wytwarzają aurę, którą oddziałują; mimo napięcia zrodzonego z dynamiczności figury centralnej, obrazy emanują dziwnym spokojem. Być może między innymi
dlatego, że mają hipnotyczną siłę, moc przyciągania wzroku. Tak działają piramidy Piotra
Kmiecia. Może za dużo w nich spokoju i estetyki? Może ten spokój stanowi znak wiary?
Lecz bywa i trochę inaczej; w ostatnim okresie artysta bardzo gwałtownie, destrukcyjnie
traktuje materię dzieła, narusza strukturę podłoża – deski; rylec przecina warstwy farby
i wdrapuje się w obraz. To jeszcze inna twórcza ścieżka, po której krocząc, Piotr Kmieć
jednoczy to, co malarskie, z tym co wywiedzione z natury oraz z tym, co metafizyczne.
Na tej szlachetnej ścieżce nie ma tłoku.
Grzegorz Józefczuk, 2001
P i o t r K m i e ć urodzony 9 września 1949 roku w Zamościu. Studia na Wydziale
Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom z wyróżnieniem w pracowni
prof. Wacława Taranczewskiego (1974). Od 1974 roku nauczyciel rysunku i malarstwa w Liceum Plastycznym im. Józefa Chełmońskiego w Nałęczowie (w latach 19761983 oraz 1989-2007 wicedyrektor szkoły).
Zrealizował cykle: Operacje, czyli próba konstruowania destrukcji, Signum
temporis, Kontrapunkty, Czarnostany, Wyczerpany pejzaż, Transfiguracje, Natura Natury, Dwadzieścia spojrzeń na Oliviera Messiaena, Partita polna, Chromomutacje. Autor
55 wystaw indywidualnych. Najobszerniejsze z nich miały miejsce w: BWA w Krakowie
(1990), Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu (1991), Ośrodku Propagandy Sztuki
w Łodzi (1991), Galerii Starej BWA w Lublinie (2001), Galerii U Jezuitów w Poznaniu
(2002), Muzeum Lubelskim w Lublinie (2013), Pałacu Sztuki TPSP w Krakowie (2013).
W 2004 roku zaprezentował cykl Hommage à Olivier Messiaen w Château de la Petite
Malmaison w ramach Sezonu Polskiego we Francji – Nova Polska. Uczestniczył w ponad 100 wystawach zbiorowych w kraju i za granicą. Trzykrotny stypendysta Ministra
Kultury i Sztuki, laureat kilkunastu nagród i wyróżnień na wystawach międzynarodowych, ogólnopolskich i środowiskowych. Współorganizator Nałęczowskich Dni
Filozoficznych, udokumentowanych w książce Sztuka wobec Prawdy (1995). Organizator
i kurator wystaw w Małej Galerii LP. Uhonorowany nagrodami Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „za wybitne osiągnięcia dydaktyczno-wychowawcze i twórcze”.