Prezentacja AGH w Universidad Autonoma del Estado de Mexico
Transkrypt
Prezentacja AGH w Universidad Autonoma del Estado de Mexico
Prof. dr. hab. inż. Ludwik Błaż Prezentacja AGH w Universidad Autonoma del Estado de Mexico Na specjalne zaproszenie J.M. Rektora Universidad Autonoma del Estado de Mexico, Dr en. A. P. Jose Martinez Vilchis, w dniach 27.04.06–11.05.06 w Toluce (Meksyk) odbyły się spotkania delegacji naszej Uczelni z pracownikami i studentami UAEM. W wizycie ze strony polskiej uczestniczyli: Prorektor AGH ds. Międzynarodowych prof. dr hab. inż. Jerzy Lis, prof. dr hab. inż. Ludwik Błaż i dr hab. inż. Henryk Dybiec. Pobyt delegacji AGH włączono w uroczystości obchodów 50-lecia UAEM organizując specjalną konferencję naukową poświęconą prezentacji naszej uczelni. W ramach konferencji nasi reprezentanci wygłosili sześć wykładów, w tym dwa dotyczące działalności naszej uczelni – „Scientific and academic activity in the University of Science and Technology in Cracow“ – prof. dr hab. inż. J. Lis, oraz “Mission of Non-Ferrous Faculty for development, knowledge, technology and staff for metallurgical industry” – dr hab. inż. H. Dybiec. Pozostałe wykłady dotyczyły przykładów działalności naukowo-badawczej prowadzonej w AGH w obszarze inżynierii materiałowej: „Dynamic and structural processes during hot deformation of metals and alloys” i „Light metal composites reinforced with heavy metal oxides” – prof. dr hab. inż. L. Błaż, “Synthesis and properties of new generation light materials with refined structure” –dr hab. inż. H. Dybiec, oraz „Advanced ceramic materials and their technologies” – prof. dr hab. inż. J. Lis. Ważnym elementem wizyty były rozmowy dotyczące możliwości współpracy naukowo-badawczej i dydaktycznej między uniwersytetami. W rozmowach ze strony meksykańskiej wzięli udział: Dr Carlos Arriaga Jordan – prorektor ds. badań naukowych i studiów zaawansowanych, dziekani i ich współpracownicy z wydziałów Inżynierii, Chemii i Medycyny, oraz doktoranci i studenci. Wszystkie wykłady odbyły się przy kompletnie wypełnionych dużych salach audytoryjnych, a dyskusja po zakończeniu każdego wykładu świadczyła o dużym zainteresowaniu prezentowaną tematyką. Podkreślić należy duże zainteresowanie strony meksykańskiej rozwojem współpracy i wymiany naukowej, w tym również w zakresie dydaktyki, wymiany studentów i doktorantów z możliwością podjęcia studiów w AGH i UAEM. Pomimo szerokich planów dotyczących współpracy i deklaracji pomocy finansowej UAEM dla swoich studentów, w dyskusji przewijały się problemy związane z koniecznością poszukiwania źródeł finansowania takich przedsięwzięć. Oprócz skromnych możliwości własnych naszej uczelni, wskazanym byłoby podjęcie działań celem uzyskania funduszy w ramach programów EU. Jako jedno z możliwych rozwiązań wskazano na możliwość włączenia się do Santander Group European Universities Network i uzyskanie dofinansowania współpracy w ramach UE Alban Programme. Aktualnie rozważane są również inne możliwości rozwiązania powyższych problemów. Należy podkreślić, że swój niezwykle ważny wkład w zorganizowanie wizyty wniósł Dr inż. Józef Wójcik-Filipek, wieloletni profesor na UAEM, który przed laty ukończył Wydział Metalurgiczny AGH, gdzie również uzyskał doktorat z zakresu metaloznawstwa. Jego usilne dążenie do utrzymania kontaktów z Alma Mater, oraz niezwykła gościnność, której doświadczyliśmy w czasie pobytu w Meksyku są nie do przecenienia. Tą drogą pragnę jeszcze raz gorąco podziękować Mu za podjęcie jakże usilnych starań zmierzających do rozwoju współpracy międzynarodowej AGH z UAEM. Henryk Dybiec Gdzie niebo i ziemia stają się jednością Reminiscencje z pobytu delegacji AGH w Uniwersytecie Autonomicznym Stanu Meksyk – maj 2006 Lądowanie na Międzynarodowym Lotnisku Benito Juareza nie różni się niczym od lądowania we Frankfurcie czy nawet w Warszawie, choć miejsce na ziemi jest całkiem inne. Największe miasto świata, Ciudad Mexico, o niewiadomej do końca liczbie mieszkańców – może 23, a może 26 milionów dusz – to miejsce i egzotyczne i fascynujące. Mrowie ludzi, mieszkających na ogół w małych jednorodzinnych domach, na płaskim dnie krateru, dawno wygasłego ogromnego wulkanu, wylewa się na ulice przeważnie w samochodach bardzo różnych typów, wznosząc hałas i kopcąc niemiłosiernie. Ale jest również Miasto Meksyk, jak się to często zdarza w przypadku wielkich metropolii (vide Paryż), miejscem trochę wyalienowanym z pozostałej, jeszcze bardziej egzotycznej części Meksyku. Lotnisko Juareza leży wysoko – 2250 m npm. – ale 60 kilometrów dalej na zachód, po przejeździe przez super nowoczesną dzielnicę Santa Fe i zalesiony łańcuch górski z autostradą osiągającą prawie 3200 m npm., wjeżdża się do Doliny Toluca o bardzo podobnym 8 charakterze jak dolina Meksyku (Tenochtitlanu), ale zawieszonej jeszcze 500 m wyżej, z wszelkimi konsekwencjami tego położenia. Toluca to zimna dolina, tak przynajmniej twierdzą jej mieszkańcy, ale nie na tyle zimna aby montować w domach piece lub inne systemy ogrzewania. Parę dni w roku kiedy temperatura spada poniżej zera to nie powód by płacić za piece. Ale jest i druga strona – upały zdarzają się rzadko. To prawda, że słońce pali w sam czubek głowy, że w południe cień leży tylko pod stopami, a niesmarowane filtrami odkryte części ciała gorzeją „na raka” w ciągu paru pacierzy. Mimo to nie czuje się upału. Czuje się za to bardzo obniżoną zawartość tlenu w atmosferze. Kilka głębokich wdechów co chwila staje się nieodzownym dla poczucia, że nikt nam worka plastikowego na głowę i usta nie wsadził. Gdy powietrze – albo coś, co jest atmosferą – jest czyste i akurat nie zanosi się na deszcz – co zdarza się na początku pory deszczowej w maju – dominantą w krajobrazie jest wulkan Nevado Prorektor Jerzy Lis i gospodarz Carlos Arriaga Jordan w otoczeniu przedstawicieli AGH (prof. prof. Ludwik Błaż i Henryk Dybiec) i dr Józefa Wójcika na tle Magna Aula UAEM de Toluca, często z wysrebrzoną śniegiem koroną (stąd nazwa) sięgającą 4800 m npm. i niższymi stożkowatymi wzgórzami nie pozostawiającymi wątpliwości o ich wulkanicznym rodowodzie. Miasto Toluca (w oryginale z języka nahuatl Tollocan – „Miejsce Boga Tolla”) to podobny w charakterze do Ciudad Mexico moloch zrośnięty ze swoją „sypialnią dla zamożniejszych” czyli miastem Metepec. Ile tam ludzi mieszka? Pewnie i sam Tolla nie wie, ale jedni mówią milion inni wspominają coś o dwu milionach. W końcu, na pewno dużo, tak dużo jak dużo potrzeba ludzi aby zaspokoić potrzeby zachłannego na ludzi przemysłu. Nie ma tam hut ani kopalń, ale za to są wszystkie największe marki świata. Przemysłowa dzielnica ciągnąca się przez około 15 kilometrów wzdłuż autostrady (pięć pasów w jedną i tyleż w drugą stronę – trzeci świat!!!) mieni się od banerów z nazwami od Henkela po Pfitzera i od Chryslera po Volkswagena, od Hitchinera po IBMa itd. itp. Najwyższy budynek ma sześć pięter, bo podobno ziemia tam się trzęsie prawie cały czas, choć się tego nie czuje. Reszta domów ma pięter mniej, przeważnie jedno i zawsze mini ogródek zagrodzony wysokim murem, żeby nikt nie zaglądał, z większością okien zwróconą na ten ogródek. Dom każdy BIP 154/155 – czerwiec/lipiec 2006 r.