love cervantes - Teologia polityczna
Transkrypt
love cervantes - Teologia polityczna
KULTURA LOVE CERVANTES Cervantes Don Kichot w drukarni czyli książka o książkach Hermina Haintze Zapraszam Czytelników „Teologii Politycznej Co Miesiąc” do nadsyłania listów na temat twórczości i życia Cervantesa! Zdarzyło się, że przechodząc jedną z ulic Don Kichot podniósł wzrok i ujrzał nad bramą napis dużymi literami wyrażony: „Tutaj drukuje się książki”, co go niezmiernie ucieszyło, nie widział bowiem dotychczas żadnej drukarni, chciał zaś dowiedzieć się, co to takiego było. Wszedł do drukarni z całym swym orszakiem i ujrzał składających litery, wydobywających spod prasy arkusze i poprawiających; mówiąc pokrótce, ujrzał wszystko, co można zobaczyć w wielkich drukarniach. Don Kichot zbliżył się do kaszty drukarskiej i zapytał, co się tutaj robi; drukarz objaśnił go. Don Kichot zadziwił się i przeszedł dalej, po czym przystąpił znów do składacza liter i zapytał o jego pracę. (…) Potem przyszedł do innego miejsca i ujrzał poprawiających jakąś księgę, o której nazwę zapytał. – Jest to – odpowiedziano – druga część Przemyślnego hidalga Don Kichota z Manczy, ułożona przez pewnego mieszkańca z Tordesillas. (II, 62)2 D Cytaty z Don Kichota podaję według wydania: M. de Cervantes, Don Kichot, przeł. E. Boyé, Warszawa 1995. W nawiasach podaję numer części i rozdziału, z kórego pochodzi cytat. o których czytał w rycerskich romansach (może gdyby Cervante- sowi udało się zdobyć urząd w koloniach, o co się starał, poznalibyśmy za to zamorskie przygody błędnego rycerza), ale trafił do miejsca, skąd książki wychodzą na świat – i stał się być może4 pierwszym bohaterem literackim, który nie tylko zwiedził drukarnię, lecz także na własne oczy zobaczył, jak powstaje książka na jego temat. Scena z Don Kichotem w drukarni, piękna i niezwykła sama w sobie, jest tym ciekawsza, że znajduje się niemal przy końcu dzieła będącego – jak wiadomo 3 Jaskini Montesinosa nie biorę pod uwagę, bo wszak nie wiadomo do końca, jak to naprawdę z nią było. 4 2 on Kichot nie dotarł do żadnej z fantastycznych krain3, Niestety, nie udało mi się zbadać, czy rzeczywiście Cervantes pierwszy wpadł na taki pomysł; jeśli jednak podejmę się kiedyś zgłębić tę kwestię, nie omieszkam powiadomić o wynikach czytelników „Teologii Politycznej Co Miesiąc”. 38 TEOLOGIA POLITYCZNA CO MIESIĄC • 6/2014 (11) KULTURA LOVE CERVANTES Sprostowanie – w dużej mierze książką o książkach. Główny bohater czyta i sku- Chciałabym bardzo przeprosić za pomyłkę w artykule z numeru sierpniowego (Don puje książki, ma imponującą bibliotekę, dyskutuje o książkach Kichot. Powieść nad powieściami, TPCM 11/2014): pana Wiktora Korzeniowskiego, aktora i wciąż się na nie powołuje (dzięki czemu i autor ma wiele okazji, by i lektora audiobooku Don Kichot, przemianowałam w swym tekście na Tadeusza. Od dać przegląd treści i stylu Donkiszotowych lektur). W jednej z naj- dawna jestem pod dużym wrażeniem pięknej interpretacji Don Kichota w wykonaniu bardziej znanych scen powieści przyjaciele Don Kichota, przerażeni pana Wiktora Korzeniowskiego, więc moja pomyłka mogła być chyba tylko skutkiem skutkami jego czytelniczej manii, postanawiają zniszczyć lub przy- onieśmielenia. Jeszcze raz bardzo przepraszam. najmniej poważnie przetrzebić jego bibliotekę (łagodny i oczytany ksiądz proboszcz niejedną książkę obronił wtedy przed surowym świeckim ramieniem gospodyni) – co również staje się pretekstem do rozmowy lub choćby wzmianki o wielu tytułach i to nie tylko tych traktujących o błędnych rycerzach: z wyraźnym upodobaniem i bardzo świadomie wplata ziemi zaczął roztaczać złociste sploty pięknych swych kędziorów, zaledwie (…) Lecz cóż to za księgę macie przed sobą?... w swą powieść wątki autotematyczne – i jest w tym bardzo małe kolorowe ptaszyny słodką harmonią swych głosów jęły witać pojawie- – To Galatea Miguela Cervantesa – rzekł balwierz. (I, 6) pomysłowy: już przedmowa Don Kichota traktuje o tym, nie się różanej jutrzenki, która opuściwszy łożnicę zazdrosnego małżonka jak pisać przedmowy (i o tym, jak autor biedzi się nad ukazała się śmiertelnym na złocistych galeriach i krużgankach horyzontu (Dzięki temu nikt, komu w czasie bezsennej nocy przyjdzie do tym zadaniem) – i o tym, jak pisać powieści. Później Don Manczy, gdy sławny rycerz Don Kichot z Manczy, wzgardziwszy miękkim głowy pytanie: „czy Don Kichot czytał Cervantesa?”, nie będzie Kichot nie tylko postanawia wcielić w życie to, co wyczytał puchem łoża, dosiadł dzielnego swego rumaka Rosynanta, i puścił się w cwał miał trudności ze znalezieniem odpowiedzi. Gdyby inni autorzy w książkach, ale także wyobraża sobie, jak przyszli kroni- przez starożytne i rozgłośne równiny Montielu” (istotnie, jechał teraz tam- byli równie przewidujący, uprawianie historii literatury byłoby karze będą opisywać jego czyny. Ruszając w drogę, układa tędy). (I, 2) o wiele prostsze). zatem w myśli początek opowieści (takiej, jaką sam chciałby A przeczytać, czyli zgodnej z gustem czytelnika rycerskich rcypowieść Cervantesa parodiuje i naśladuje5 romanse rycerskie (czyli ówczesną literaturę fantastyczną , stąd liczne ) odwołania, nawiązania i aluzje literackie. Oprócz tego Cervantes 5 Erich Auerbach, nieoceniony, gdy chodzi o obserwacje na temat stylu, zwrócił uwagę, że Don Kichot nie tylko parodiuje styl rycerskich romansów, ale i zawiera fragmenty będące najpiękniejszymi tego stylu przykładami. romansów) o tym, jak wyruszał w drogę: Cervantes wyraźnie bawi się też eksponowaniem problematyki fikcji literackiej: pozornie uprawdopodabniając opowiadaną historię przez wielokrotne powoływanie się na bliżej nieokreślone miejscowe kroniki Jadąc zaś mówił sam do siebie: i na tajemniczych historyków –– – Któż ośmiela się wątpić, że w przyszłości, gdy ujawni się prawdziwa historia mych świetnych czynów, mędrzec, który ją Mówią, że miał przydomek Kichada czy Kesada (co do tego nie ma zgodności spisze, zacznie w ten sposób opowieść o moim rannym w świat między dziejopisami), ale według niektórych domysłów można przypuścić, że wyruszeniu: się zwał Kichana. Nie jest to zresztą wcale ważne dla naszej opowieści; rzecz „Zaledwie promienny Apollo na obliczu szerokiej i rozległej główna w tym, aby opowieść ta ani na jotę nie chybiała prawdzie. (I, 1) 39 TEOLOGIA POLITYCZNA CO MIESIĄC • 6/2014 (11) KULTURA LOVE CERVANTES wszystko to dowodziło jawnie, iż słusznie i sprawiedliwie został nazwany Rosynantem. Tuż –– w istocie uwypukla jej literackość. Cervantesowski narrator robi obok niego stał Sanczo trzymając swego osła za uzdeczkę. U stóp giermka można było prze- co może, by zawikłać swą opowieść (tę „szczerą, niezaćmioną i nie- czytać: Sanczo Zancas. (…) Było tam jeszcze kilka innych szczegółów godnych uwagi, lecz nie zawikłaną historię”, o której była mowa w prologu). Potrafi przerwać są one ważne, gdyż nic nie wnoszą do naszej historii, która nie może być złą będąc prawdziwą. ją w pół uderzenia mieczem, tłumacząc, że o dalszych wypadkach (I, 9) nic mu niestety nie wiadomo, by w następnym rozdziale donieść, że O szczęśliwym trafem udało mu się natknąć (na targu, wśród jakichś szpargałów) na dzieło arabskiego autora, który najwyraźniej znał d tego czasu narrator będzie się nieustannie powoływał na wybornego (acz dość tajemniczego) arabskiego dziejopisa Benengelego (a czasem nawet na uwagi zna- lezione na marginesach jego dzieła). Wszystko to jest zabawną literacką grą, mistrzow- i opisał historię Don Kichota: skim wykorzystaniem znanych i wykorzystywanych (także w rycerskich romansach) literackich chwytów, takich jak odwoływanie się do odnalezionych rękopisów czy rze- Była to Historia Don Kichota z Manczy, spisana przez Cyda Hameta komych kronik. Benengeli, arabskiego dziejopisa. (…) Odszedłem zaraz z Maurem w kierunku klasztoru i jąłem go naciskać, aby mi przełożył na kastylijski język W drugiej części Don Kichota Cervantes wprowadził do swej opowieści inne jeszcze te wszystkie szpargały dotyczące dziejów Don Kichota, nic od siebie nie pomysłowe komplikacje. Przyczyniły się do tego poniekąd okoliczności jej powstania. dodając ani nie ujmując. Zapłacę mu według jego woli. Zadowolił się Niestety bowiem, dzieło, na które Don Kichot natknął się, odwiedzając drukarnię, nie dwiema miarami winogron i dwoma korcami żyta, przyrzekając, że prze- było książką, którą jakikolwiek błędny rycerz przeczytałby z przyjemnością. Przeciw- tłumaczy szybko a wiernie. Aby całą sprawę ułatwić i tak szczęśliwej nie, była to parodia przedstawiającą rycerza z Manczy płasko i wulgarnie. Takie dzieło, zdobyczy z rąk nie wypuszczać, wziąłem Maura do swego domu, gdzie parodystyczna kontynuacja (i zarazem plagiat) Don Kichota, rzeczywiście się ukazało, w ciągu miesiąca i dwóch tygodni całą księgę przełożył tak, jak ją tu wydane przez autora ukrywającego się pod pseudonimem Avellaneda. Cervantes odpo- słowo w słowo podaję. W pierwszym zaraz zeszycie był bardzo udatny wiedział na to, włączając wątek fałszywej kontynuacji przygód Don Kichota do swej obraz walki Don Kichota z Biskajczykiem, przedstawiający przeciwni- powieści: w ten sposób nie zwalczał swego parodysty i plagiatora sam, lecz pozwolił ków w tej samej postawie, w jakiej zostawiliśmy ich poprzednio – obydwaj wyrazić o nim zdanie swemu bohaterowi. z mieczami wzniesionymi do góry, jeden zakryty tarczą, drugi poduszką. Najpierw, na początku drugiej części powieści, Don Kichot i Sanczo Pansa dowia- Muł Biskajczyka odmalowany był jak żywy, a tak udatnie, że na strzał dują się o istnieniu książki, którą znamy jako pierwszą część Don Kichota Cervantesa z kuszy można było poznać, iż jest to bydlę z najmu pochodzące. U stóp Nasz bohater na ilustracji Gustave’a Dore – w powieści jest to dzieło Cyda Hameta Benengelego, zapewne wydane według tego Biskajczyka widniał napis: Don Sanczo de Azpeitia, gdyż takie ani chybi samego rękopisu, który w pierwszej części powieści narrator znalazł wśród jakichś musiało być jego miano, a pod kopytami Rosynanta drugi, który głosił: szpargałów na targu. Najbardziej dziwi się Sanczo: Don Kichot. Rosynant foremnie i ślicznie był przedstawiony: długi, o sztywnym karku, zbiedzony, chudy i o tak ostrokościstym grzbiecie, że (…) on zaś zaraz mi oznajmił, że dzieje pana są już wydrukowane w księdze z napisem: 40 TEOLOGIA POLITYCZNA CO MIESIĄC • 6/2014 (11) KULTURA LOVE CERVANTES Przemyślny hidalgo Don Kichot z Manczy. Bakałarz powiada, że i mnie tam do tej księgi wścibili razem z moim prawdziwym „ Nie ma księgi tak złej, w której by się coś dobrego nie zawierało nazwiskiem: Sanczo Pansa, a także i panią Dulcyneę z Toboso. Spisane są tam pono nawet rozmowy, któreśmy w cztery oczy toczyli. Zdębiałem słuchając o tym, skądżeby bowiem mógł ten historyk o wszystkim się dowiedzieć? (II, 2) Na to akurat pytanie oczytany w stosownej literaturze złośliwego parodysty. I tak, Don Kichot spotyka (spotkanie, jak to bywa z Toboso, dowiodę mu tego w polu otwartym, że jest daleki od prawdy Don Kichot potrafi odpowiedzieć bez trudu: z pewnością w podróży, ma miejsce w karczmie) czytelników fałszywych przygód Don (…) (II, 59) autor jest potężnym czarownikiem. Mimo to temat jest Kichota: jak najbardziej wart tego, by poświęcić mu długą rozmowę. Jedna z najbardziej pomysłowych i pełnych dowcipu scen książki to właśnie ta, gdy Don Kichot i Sanczo Pansa rozmawiają z licencjatem Samsonem Karrasko, który opowiada im o książce traktującej o ich przygo- Na szczęście tym razem obeszło się bez pojedynku, bo miłośnicy Nagle Don Kichot usłyszał rozmowę w sąsiedniej izbie, którą od jego pokoju dzieliło tylko przepierzenie z desek. – Proszę was, panie Don Hieronimie, przeczytajmy jeszcze jeden rozdział z Drugiej części Don Kichota, zanim przyniosą wieczerzę. bohatera swej ulubionej lektury. Zamiast pojedynku miało miejsce coś w rodzaju konfrontacji bohatera z literackim opisem (tu akurat parodystycznym). Konfrontacji, podczas której bohater dach i o jej wielkiej popularności. Bohaterowie dysku- (...) weryfikuje prawdziwość opisu jako, jak by nie patrzeć, najważ- tują o treści i o artystycznym wyrazie dzieła, które o nich – Po cóż chcecie, wasza miłość, abyśmy czytali te głupstwa? Czy to możliwe, aby niejszy i ostateczny w tej kwestii autorytet. Przekonawszy się, że samych opowiada, wypytują o szczegóły, roztrząsają, jak ten, co zna już pierwszą część Don Kichota z Manczy, miał odnosić zadowolenie książka nie odpowiada prawdzie, Don Kichot nie chciał jej nawet wypadły ich przygody, a nawet dopowiadają co nieco od z czytania część drugiej? dalej czytać: siebie i prostują drobne pomyłki autora. Don Kichot nie – Mimo to – odparł Don Juan – należy ją przeczytać, nie ma bowiem księgi tak złej, jest wprawdzie przekonany, czy rzeczywiście wszystkie w której by się coś dobrego nie zawierało. W tej drugiej części najwięcej mi się nie zdarzenia były warte zamieszczenia w książce (szczegól- podoba to, że Don Kichot przestał się kochać w Dulcynei z Toboso. (II, 59) nie jeśli chodzi o razy, które mu się tylekroć dostały), ale obaj z Sanczem przyznają, że opowieść jest prawdziwa. W ten sposób rycerz z Manczy poznał smak sławy. ników książki o jego przygodach (Don Kichot: spotkania z fanami). Okaże się jednak, że popularność ma też złe strony: książka stała się tak znana, że doczekała się (…) nie chce przy tym, aby autor dowiedziawszy się przypadkiem, że doszła do jego rąk, ucieszył się na myśl, że została przez niego przeczytana, należy bowiem odwracać myśli jeszcze pochopniej niźli oczy Tak niewiarygodna obelga nie mogła pozostać bez reakcji, toteż Don Kichot od rzeczy brudnych i plugawych. (II, 59) włączył się do rozmowy: Wymyślił za to całkiem oryginalny sposób na walkę ze złośli- Gdy ponownie ruszy w drogę, będzie spotykał czytel- 41 przygód błędnego Rycerza bez trudu rozpoznali w Don Kichocie Don Kichot usłyszawszy to, płonąc gniewem i pełen pogardy, rzekł donośnym wym oszczercą2: głosem: – Ktokolwiek rzeknie, że Don Kichot zapomniał albo może zapomnieć o Dulcynei 2 Trochę później Don Kichot podejmie też oryginalną próbę TEOLOGIA POLITYCZNA CO MIESIĄC • 6/2014 (11) KULTURA LOVE CERVANTES Zapytano go potem, gdzie teraz zamierza się udać. Odparł, że jego zamysłem jest obrócić się ku Saragossie, aby Z tymi słowami przystąpił do innej kaszty, gdzie poprawiano arkusz książki zwanej las albo okręt Światłem duszy. wziąć udział w gonitwach, które się tam corocznie odprawiają. – Oto – rzecze – książki, których jak najwięcej drukować należy, w podobnej bowiem odrywają się od nas Don Juan oznajmił mu, że autor owej historii wspomina, jakoby osnowie wielu jest na świecie grzeszników i wszyscy ci biedni ślepcy bardzo światła las odchodzi szybko Don Kichot czy też ktoś używający tego imienia miał się tam potrzebują. za linię horyzontu znajdować i biegać do pierścienia; jest to opowieść pozbawiona wszelkiej inwencji, wielce uboga w zawołania i dewizy i nie opisująca strojów, za to bogata w głupstwa i bzdury. – Dla tej właśnie przyczyny – odparł Don Kichot – noga moja Potem przyszedł do innego miejsca i ujrzał poprawiających jakąś księgę, o której nazwę zapytał – Jest to – odpowiedziano – druga część Przemyślnego hidalga Don Kichota okręt odpływa bez śladu i przyczyny z Manczy, ułożona przez pewnego mieszkańca z Tordesillas nie postanie w Saragossie; tak iż cały świat pozna niecne łgar- – Znam już tę księgę – rzekł Don Kichot – i mniemałem, że jest już spalona i w popiół Dobrze, że mamy Don Kichota. Dobrego Rycerza stwo tego nowego dziejopisa, a wszyscy spostrzegą, że nie obrócona dla wszystkich głupstw, które w sobie zawiera. Ale święty Marcin przyj- (z książki, a jakże), który żył książkami, ale nie wahał się jestem tym Don Kichotem, o którym tamten opowiada. dzie dla niej jak i dla każdej świni. (…) ich odrzucić, gdy w chwili olśnienia pojął, że przesłaniały – Wybornie uczynicie panie – rzekł Don Hieronim – także Rzekłszy te słowa wyszedł z drukarni okazując nieco gniewu i urazy. (II, 62) mu prawdę. i w Barcelonie odbywają się gonitwy, gdzie będziecie mogli okazać swą zdatność i męstwo. – Taki jest mój zamysł – odparł Don Kichot (…) (II, 59) I Don Kichot wyrusza ze swej biblioteki, by przemienić świat, i po wielu perypetiach trafia w końcu do drukarni (a jego przygody: do druku). W świecie, który pokazał Cervantes, w tej podobno pierwszej nowożytnej powieści, przed tam, w Barcelonie, blisko końca swych przygód, które książkami nie ma już ucieczki (nawet po zniszczeniu biblioteki). Widzimy, jak zaczęły się od czytania książek, Don Kichot trafił do spływają spod prasy, ku zdumieniu ostatniego z błędnych rycerzy – fałszywe miejsca oznaczonego szyldem: „Tutaj drukuje się książki” i prawdziwe, złowrogie i pocieszne, plugawe i błogosławione. Czasem i nas to i miał okazję zadumać się nad pracą drukarzy. Czy to wła- dręczy – nas, smutne dzieci nieszczęsnej ponowoczesności. śnie wizyta w drukarni (a wcześniej zetknięcie się z fał- Dopisek na marginesie C o ciekawe, podczas wizyty w drukarni okazało się, że w niektórych aspektach rynku książki Don Kichot orientuje się całkiem nieźle: [Don Kichot zapytał autora pewnej książki] – (...) Ale powiedz- szywym Don Kichotem), gdzie prawda i fałsz leżą obok Zasypiamy w słowach cie mi, panie, czyli własnym kosztem książkę tę drukować chce- siebie, podważyła jego wiarę w prawdziwość opowieści? budzimy się w słowach cie, czyli też sprzedaliście przywilej jakiemuś księgarzowi? działań prawnych: gdy spotka jednego z bohaterów opisanych w fałszywym dziele o przygodach Don Kichota, wspólnie podpiszą u sędziego oświadczenie, że nigdy wcześniej się nie widzieli. – Własnym kosztem to czynię – odparł autor – mając nadzieję, czasem są to łagodne że to pierwsze wydanie przyniesie mi tysiąc dukatów, chcę proste rzeczowniki bowiem wydać dwa tysiące sztuk po sześć reali każda. 42 TEOLOGIA POLITYCZNA CO MIESIĄC • 6/2014 (11) KULTURA LOVE CERVANTES – Zdaje mi się, wasza miłość, że się mylicie w rachunku. Widać od razu, że nie znacie wcale fortelów drukarzy i umownych przebiegów między nimi. Upewniam was, panie, że obarczywszy się dwoma tysiącami sztuk tej księgi,będziecie mieli co na ramionach dźwigać, zwłaszcza jeżeli księga nie okaże się wyborna i nie będzie zawierać czegoś uciesznego. – Czy pan chcesz – odparł piszący – abym zrobił upominek z mej pracy jakiej księgarni, która by dając mi za przywilej trzy maravedis uważała jeszcze, że mi wielką łaskę wyświadcza? Nie, nie drukuję mych książek, aby sławę w świecie uzyskać, dość już jestem znany przez moje dzieła, szukam jedynie zysku, bez którego sława niewarta jednego obola. – Daj Boże – rzekł Don Kichot – aby się panu powiodło. (II, 62) Jak widać, nie tylko drukarnie, księgarnie i plagiaty, ale też tantiemy, umowy i prawa autorskie były świetnie znane autorom przełomu XVI i XVII wieku (Dwadzieścia lat przed wydaniem pierwszej części Don Kichota wyszły Pieśni Jana Kochanowskiego – na początku zbioru również znajduje się dowcipne nawiązanie do kwestii praw autorskich: „Nikomu, albo raczej wszytkim, swoje księgi / Daję. By kto nie mniemał (strach to bowiem tęgi), / Że za to trzeba co dać, wszyscy darmo miejcie. / O drukarzu nie mówię, z tym się zrozumiejcie”). Cervantes nie wyjaśnił wprawdzie, skąd o tym wszystkim wiedział rycerz z Manczy (pierwszy raz przecież wizytujący drukarnię), ale – po przemyśleniu – przyznaję, że ta wiedza nie jest nieprawdopodobna. Wszak Don Kichot był nie tylko namiętnym czytelnikiem, ale i kolekcjonerem książek, musiał więc mieć – może nawet liczne – kontakty z księgarzami. 43 TEOLOGIA POLITYCZNA CO MIESIĄC • 6/2014 (11)