Les maximes anciennes sont l`esprit des sičcles

Transkrypt

Les maximes anciennes sont l`esprit des sičcles
Les maximes
anciennes sont
l’esprit des siècles...
Witold Wołodkiewicz
Czy święta własność prywatna
w prawie rzymskim?
(Na marginesie wywiadu z profesor Ewą Łętowską)
Ciekawa i istotna dyskusja prowadzona
w „Gazecie Wyborczej” dotycząca reprywatyzacji gruntów warszawskich, a w szczególności
wywiad z profesor Ewą Łętowską (GW 14–15
lutego 2015 r.), przypomniała mi moje publikacje poruszające zagadnienie powoływania się
na „świętą własność prywatną” wywodzącą się
– rzekomo – z prawa rzymskiego. Artykuły na
ten temat opublikowałem w latach 2001–2003
w „Palestrze” oraz we Włoszech w księdze
przygotowanej przez prawników europejskich
w XXV-lecie pontyfikatu Jana Pawła II (Giovanni Paolo II. Le vie della giustizia)1. Krytykowałem
w nich powoływanie się na „świętą własność
prywatną” przez polityków i prawników jako
przesłankę naprawienia wszelkich krzywd
dawnych właścicieli, wyrządzonych przez nacjonalizację czy komunalizację gruntów.
Doktryna liberalizmu wywodząca się od
Hobbes’a i Locke’a, a następnie praktyka wczes-
nego państwa burżuazyjnego stworzyły ideę
świętej, niczym nieograniczonej i nienaruszalnej własności prywatnej, stanowiącej fundament ustroju społecznego i demokratycznego
państwa2. Taką wizję własności ugruntowywały
również sformułowania zawarte w kodeksach
cywilnych początków XIX wieku i w XIX-wiecznej doktrynie pandektystycznej. Artykuł 17
francuskiej Deklaracji praw człowieka i obywatela z 1789 r. deklarował, że: „Własność jest prawem świętym i nietykalnym. Nikt nie może być
go pozbawionym z wyjątkiem wypadku, gdy
tego wymaga w sposób oczywisty konieczność
publiczna uznana przez prawo, wszelako pod
warunkiem słusznego i z góry wypłaconego
odszkodowania”. Artykuł 544 Kodeksu Napoleona
określał, że: „Własność jest to prawo korzystania z rzeczy i rozporządzania niemi w sposób
najbezwzględniejszy, byle nie czyniono z nich
użytku przez ustawy zabronionego”3.
Por. W. Wołodkiewicz, Riflessioni odierni della proprietà romana, (w:) Giovanni Paolo II. Le vie della giustizia. Omagio
dei giuristi a sua santità nel XXV anno di pontificato, Roma–Vaticano 2003, s. 591 i n.; idem, Europa i prawo rzymskie. Szkice
z historii europejskiej kultury prawnej, Warszawa 2009, s. 578 i n.
2
Zob. T. Hobbes, Leviatan czyli materia, forma i władza państwa kościelnego i świeckiego, przekład C. Znamierowski,
Warszawa 1954, s. 220, 289; J. Locke, Dwa traktaty o rządzie, przekład Z. Rau, Warszawa 1992, s. 181–182.
3
Kodeks Napoleona, wyd. polskie pod red. J. J. Litauera, Warszawa 1914.
1
223
PALESTRA
Witold Wołodkiewicz
Takie bezwzględne traktowanie prawa
własności było popierane przez XIX-wieczną doktrynę Kościoła katolickiego. Leon XIII
w encyklice Rerum novarum (r. 1891), uznając,
że „prawo do posiadania prywatnej własności
otrzymał człowiek od natury”, sprzeciwiał się
postulatom wyrównania różnic społecznych:
„I tak na pierwszym miejscu stawiamy zasadę,
że państwo winno otoczyć prywatną własność
opieką prawa, a warstwy ludowe, do których
wdarło się pożądanie własności cudzej, utrzymać w granicach obowiązku; jeśli bowiem
wolno dążyć do polepszenia warunków życia w zgodzie ze sprawiedliwością, to jednak
zarówno sprawiedliwość, jak i dobro ogółu,
nie pozwalają zabierać drugiemu, co do niego
należy i pod pozorem niedorzecznej równości
godzić w cudze mienie”4.
Jednak już Pius XI, w encyklice Quadragesimo anno (r. 1931), pisał: „Jest to naprzód prawdą
niezbitą, że ani sam Leon, ani też teologowie,
którzy w myśl i pod przewodnictwem Kościoła nauczali, kiedykolwiek przeczyli lub choć
w wątpliwość podali podwójny charakter
własności, tzn. indywidualny i społeczny, zależnie od tego, czy służy jednostkom czy dobru
ogólnemu” 5. A punkt 2403 Katechizmu Kościoła
Katolickiego (Jana Pawła II z r. 1992) stanowił:
„Prawo do własności prywatnej, uzyskanej
przez pracę lub otrzymanej od innych w spadku lub w darze, nie podważa pierwotnego
przekazania ziemi całej ludzkości. Powszechne
przeznaczenie dóbr pozostaje pierwszoplanowe, nawet jeśli popieranie dobra wspólnego
wymaga poszanowania własności prywatnej,
prawa do niej i korzystania z niej”6. Pewną
zmianę wniosła w roku 1998 Kongregacja nauki wiary, zmieniając słowa „uzyskanej przez
pracę lub otrzymanej od innych w spadku lub
w darze” na „nabytej lub otrzymanej w sposób
sprawiedliwy”.
Leon Duguit, profesor prawa w Bordeaux,
reprezentant solidaryzmu społecznego, pisał:
„Każda jednostka ma obowiązek spełnienia
w społeczeństwie pewnej funkcji w stosunku
prostym do miejsca, jakie w tym społeczeństwie zajmuje. A więc ten, kto dzierży dobro,
przez to samo, że je ma w swym ręku, może
spełnić pewne zadanie, które on tylko wykonać może. Tylko on może pomnożyć bogactwo
ogólne, uczynić zadość potrzebom ogólnym,
puszczając w ruch kapitał, który trzyma. Jest
więc społecznie zobowiązany wypełnić to zadanie i dozna obrony społecznej tylko wtedy,
jeżeli je spełni i w takiej mierze, w jakiej to
uczyni. Własność nie jest prawem podmiotowym właściciela, jest funkcją społeczną tego,
kto dzierży w swoim ręku dobro”7.
Ustawodawstwa państw socjalizmu realnego, wprowadzając różne typy własności (państwowa, społeczna, indywidualna i osobista),
odeszły w dużej mierze od tradycyjnego ujęcia
uprawnień właściciela. Faworyzowały również
własność społeczną, traktowaną jako podstawa konstytucyjnego porządku prawnego
i społecznego. Również odróżnienie własności
indywidualnej (środków produkcji), chronionej jedynie w ramach obowiązujących ustaw,
od własności osobistej (środków spożycia),
chronionej przepisami konstytucji, stanowiło
odejście od charakterystycznego dla klasycznej
cywilistyki jednolitego pojęcia własności.
Upadek socjalizmu realnego spowodował
odrodzenie gospodarki rynkowej, opartej
na prywatnej własności środków produkcji
i swobody obrotu kapitałowego oraz powrót
do tradycyjnego, jednolitego ujęcia prawa
własności. Ten proces społeczny i przemiany
prawne wiązały się z żądaniami rewindykacji
własności utraconej przed wielu dziesiątkami
lat. Uzasadnieniem tych żądań jest niekiedy
twierdzenie, że utrata ta stanowiła naruszenie
„przyrodzonego”, „świętego” prawa własno-
Leon XIII, Rerum novarum, wyd. Kraków 1933, s. 70.
Pius XI, Quadragesimo anno, wyd. Warszawa 1934, s. 21–22.
6
Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 1994.
7
L. Duguit, Kierunki rozwoju prawa cywilnego, Warszawa–Kraków 1938, s. 133–134.
4
5
224
3–4/2015
ści. Rewindykujący swe prawa powołują też
niekiedy prawo rzymskie jako przykład porządku prawnego, który strzegł „przyrodzonego naturalnego prawa do własności”. „Święta
zasada własności” miała być – ich zdaniem
– ustanowiona jeszcze w prawie rzymskim.
Takie traktowanie własności wysuwano często w dyskusjach parlamentarnych w związku
z żądaniami reprywatyzacyjnymi lub też dyskusjami nad ustawami dotyczącymi prawa
własności i innych praw rzeczowych.
W wypowiedziach parlamentarzystów,
postulujących szeroką reprywatyzację, podnoszona jest często argumentacja, że dalsze
odkładanie w czasie zwrotu majątków znacjonalizowanych w okresie socjalizmu realnego
jest sprzeczne z zasadami etycznymi. Polska
„nie powinna pozostawać w tyle w tak fundamentalnej kwestii jak ustanowiona jeszcze
w prawie rzymskim święta zasada własności i jej respektowanie” (tak np. senator Piotr
Andrzejewski w roku 1999). Motyw „świętej
własności prywatnej prawa rzymskiego” pojawia się w wypowiedziach posłów, szczególnie reprezentujących ugrupowania prawicowe. Również zwolennicy wolnego, niczym
nieograniczonego rynku powoływali się na
„znane od czasów prawa rzymskiego prawo
własności prywatnej” (tak np. poseł Ireneusz
Niewiarowski w roku 1998). Twierdzenie, jakoby własność miała od zawsze, to jest już od
czasów prawa rzymskiego, charakter absolutny
bywało korygowane przez niektórych polityków. Czy jednak rzeczywiście ujęcie własności
w prawie rzymskim może stanowić argument
dla dzisiejszych zwolenników nienaruszalności własności prywatnej?
Zagadnienie własności w prawie rzymskim
wzbudzało i wzbudza nadal spory wśród jego
badaczy. Włoski romanista Pietro Bonfante,
poczynając od swej pierwszej monografii z lat
osiemdziesiątych XIX wieku, aż do swych
ostatnich prac z końca lat dwudziestych XX
wieku, wywodził, że pierwotna własność
rzymska była ukształtowana niejednolicie, różne były też sposoby jej ochrony. Odróżnienie
kategorii res mancipi i res nec mancipi wynika-
Czy święta własność prywatna...
ło, zdaniem Bonfantego, z tego, że res mancipi
(grunty i zwierzęta służące do jego uprawy)
były przedmiotem własności grupowej, którą w imieniu grupy sprawował pater familias.
Natomiast res nec mancipi, do których należały
rzeczy codziennego użytku, stanowiły przedmiot władania indywidualnego, zbliżonego
bardziej do faktycznego posiadania niż do
prawa o charakterze bezwzględnym. Według
niemieckiego romanisty Maxa Kasera archaiczne prawo rzymskie nie znało pojęcia własności, traktowanej jako prawo bezwzględnie
skuteczne erga omnes. Wedle Kasera w prawie
archaicznym własność była prawem względnym, uprawniającym do ochrony procesowej
jedynie w odniesieniu do przeciwnika.
Nie wchodząc w szczegółowe rozważania
dotyczące początków własności rzymskiej,
można zauważyć, że już w archaicznym
procesie rzymskim (legis actiones) znane było
rozróżnienie pomiędzy prawami władczymi,
skutecznymi wobec wszystkich (dochodzonymi za pomocą actio in rem) oraz uprawnieniami
wierzyciela wobec dłużnika (dochodzonymi
za pomocą actio in personam). W postępowaniu
przed pretorem w przypadku naruszenia prawa własności powód wypowiadał przed pretorem uroczystą formułę, że „rzecz jest jego
wedle prawa Kwirytów” (meam esse ex iure
Quiritium aio). Pierwotne określenie meum esse,
oznaczające istnienie uprawnienia do władania
rzeczą, zostało dopiero w prawie klasycznym
zastąpione abstrakcyjnymi terminami proprietas
i dominium. Prawu rzymskiemu było ponadto
znane rozróżnienie różnych rodzajów własności: kwirytarnej, pretorskiej oraz władania
gruntami prowincjonalnymi. Ta ostatnia forma
władania pochodziła z przydzieleń obywatelom rzymskim (np. weteranom) działek gruntu
wydzielonych z należącego do państwa rzymskiego ager publicus. Zakres uprawnień, a przede wszystkim ochrony, był różny w zależności
od rodzaju własności.
Rozróżnienie własności kwirytarnej (opartej
na stosownym tytule nabycia) oraz własności
pretorskiej (która, będąc jedynie władztwem
faktycznym, mogła się przemienić we własność
225
Witold Wołodkiewicz
kwirytarną przez zasiedzenie) prowadziło do
sytuacji, że w odniesieniu do tej samej rzeczy
mogło istnieć podwójne, konkurujące ze sobą,
prawo własności (duplex dominium). Polegało
to na tym, że kto inny był właścicielem kwirytarnym, którego chroniła skarga oparta na
ius civile, a kto inny właścicielem bonitarnym,
którego władanie chronił jedynie pretor, udzielając skargi opartej na jego imperium.
W rzymskim prawie klasycznym grunty
prowincjonalne, jako należące do ludu rzymskiego lub do cesarza, nie mogły być przedmiotem własności indywidualnej. Władającemu gruntem prowincjonalnym przysługiwało
(aż do końca III wieku n.e.) jedynie faktyczne
władztwo i możność pobierania pożytków. Za
możliwość takiego władania posiadacz płacił
czynsz na rzecz państwa, podczas gdy grunty
italskie były nieopodatkowane. Po wprowadzeniu przez Dioklecjana powszechnego podatku
gruntowego własność gruntów prowincjonalnych upodobniła się do własności gruntów
położonych w Italii.
W okresie końca rzymskiej republiki rozwój
terytorialny Rzymu oraz przemiany rzymskiego społeczeństwa osłabiają więzy łączące
uprzednio obywateli małego państwa, opartego na solidarności rodowej. Następuje wzrost
indywidualizmu, połączony z poszukiwaniem
interesu gospodarczego. Przyczyniło się też do
tego rozpowszechnienie filozofii stoickiej, ze
swoim pojęciem indywidualizmu. Podstawy
do wykształcenia abstrakcyjnego pojęcia prawa własności pojawiają się dopiero w prawie
późnoklasycznym. Próby podania ogólnej definicji prawa własności podejmują dopiero średniowieczni glosatorowie i komentatorowie.
Prawo własności w prawie rzymskim było
ograniczane różnymi przyczynami. Jedne
z nich ograniczały właściciela w wykonywaniu
jego władztwa lub pozbawiały go władztwa.
Inne obejmowały różnego rodzaju ciężary
spoczywające na właścicielu. W ustawie XII
tablic spotykamy liczne ograniczenia wynikające z ochrony sąsiadów lub ochrony interesu
zbiorowego. Można tu wymienić zakaz czynienia na gruncie urządzeń, które zmieniałyby
226
PALESTRA
normalny odpływ wody deszczowej; możność
żądania od sąsiada usunięcia gałęzi przerastających granicę; możność wchodzenia na grunt
sąsiada w celu zebrania owoców spadłych na
ten grunt. Do ograniczeń praw właściciela
należał również obowiązek uprawy gruntu
przez jego właściciela. Utrata własności mogła
nastąpić w przypadku wywłaszczenia gruntu
na niektóre budowle użyteczności publicznej
(akwedukty) lub w związku z funkcjonowaniem dróg publicznych. Własność gruntu
mogła zostać ograniczona przez uświęcenie
go np. na skutek pochowania ludzkich zwłok
w grobowcu położonym na cudzym gruncie.
Poważne ograniczenie możliwości realizacji
rzeczowych uprawnień właściciela stwarzała
również konstrukcja procesu chroniącego
własność (actiones in rem), w dobie postępowania legisakcyjnego i formułkowego. Wyrok
zapadły w postępowaniu in rem nie mógł być
egzekwowany przez przymusowe wydanie
rzeczy właścicielowi. Jeżeli przegrywający nie
chciał wydać dobrowolnie rzeczy, mógł podlegać jedynie egzekucji na osobie lub na całym
majątku (venditio bonorum). Nie powodowało
to jednak odzyskania rzeczy przez właściciela. W procesie formułkowym doprowadziło to
do wykształcenia tzw. klauzuli restytutoryjnej,
umieszczanej w formułce procesowej. Jeżeli pozwany po wydaniu wyroku wstępnego
nie restytuował dobrowolnie rzeczy, zapadał
wyrok na zapłacenie równowartości rzeczy
w pieniądzach.
Ustawa XII tablic ograniczała również
uprawnienia właściciela przez stosunkowo
krótkie terminy zasiedzenia (usucapio): nabycie własności rzeczy ruchomej następowało po
upływie roku, rzeczy nieruchomej po dwóch
latach posiadania. Wyłączone spod zasiedzenia były jedynie rzeczy skradzione, a później
również nabyte siłą. Długoletnie posiadanie
gruntów prowincjonalnych, które nie podlegały usucapio, prowadziło do przedawnienia
po 20 lub 30 latach możliwości dochodzenia
przez dotychczasowego władcę zwrotu gruntu
prowincjonalnego (praescriptio longi temporis).
W prawie justyniańskim instytucja zasiedzenia
3–4/2015
została zreformowana: po trzech latach posiadacz nabywał własność rzeczy ruchomej, po 10
lub 20 latach nabywał własność nieruchomości. W prawie justyniańskim zostały również
zgeneralizowane przesłanki wymagane do
zasiedzenia. Justynian skrócił również do lat
30 wprowadzony przez Konstantyna 40-letni
termin przedawnienia skargi o wydanie rzeczy
(niezależnie od tytułu nabycia i dobrej wiary).
Jedynie w stosunku do rzeczy należących do
Kościoła, klasztorów i fundacji dobroczynnych
pozostał dotychczasowy termin przedawnienia 40-letniego.
Ograniczenia prawa własności w prawie
rzymskim mogły również wynikać z woli
samego właściciela. Były to prawa na rzeczy
cudzej (iura in re aliena): służebności gruntowe
(servitutes), wieczysta dzierżawa (emfiteuza),
prawo zabudowy (superficies) i zastaw umowny (hypotheca).
Można powołać tu pogląd Henryka Kupiszewskiego, który słusznie pisał: „Z niewyczerpującego zestawienia ograniczeń i ciężarów
spoczywających na właścicielach nieruchomości na rzecz sąsiadów i pro publica utilitate
wynika, że własność rzymska od czasów najdawniejszych, jeśli będziemy pomni na przepisy o charakterze policyjnym zachowane przez
ustawę XII tablic, nie miała w sobie nic z indywidualizmu lub egoizmu, jaki nauka prawa
rzymskiego chciała wyczytać na przełomie
Czy święta własność prywatna...
XIX i XX w. Przeciwnie, można powiedzieć,
że w miarę rozwoju społeczeństwa i państwa
własność była coraz energiczniej wikłana
w służbę społeczną”8.
Zarówno samo pojęcie własności w prawie
rzymskim, jak i ograniczenia, którym ta własność podlegała, nie dają podstaw dzisiejszym
zwolennikom „świętej własności prywatnej”
powoływania się na prawo rzymskie dla uzasadniania ich pełnych żądań rewindykacyjnych.
Zgadzam się w pełni z poglądami Ewy
Łętowskiej wyrażonymi w jej wywiadzie
w „Gazecie Wyborczej”, w szczególności z tytułem Własność nie jest święta (co do innych
jej poglądów dotyczących kultury stanowienia
prawa, jego wykonywania, edukacji prawnej
wyrażałem się już wielokrotnie w mych artykułach/felietonach w „Palestrze”, na marginesie jej ostatnich książek)9. Ewa Łętowska
w swym wywiadzie mówi: „Gdy byłam RPO,
świadoma problemów i następstw, które teraz się wam tak gorzko odbijają, apelowałam
o ostrożność w reprywatyzacji. O inwentaryzację roszczeń i ich hierarchizację. Płuca
wyplułam w rozmowach z Ireną Dziedzic,
w telewizji, żeby to wytłumaczyć. I wołano, że
jestem niedostatecznie uwrażliwiona na świętą własność prywatną. Niechby sądy przeprowadziły analizę rozchwianego orzecznictwa.
No i niech zastosują środki jego ujednolicenia
i wyprostowania”.
H. Kupiszewski, Rozważania o własności rzymskiej, „Czasopismo Prawno-Historyczne” 1984, t. 36, z. 2, s. 45.
Zob. W. Wołodkiewicz, Mity są dobre na wszystko, „Palestra” 2014, nr 1–2, s. 220 i n.; idem, Acus, czyli igła, „Palestra”
2015, nr 1–2, s. 224 i n.
8
9
227