Ecclesia t. 8 - PDF 6.pm6 - Ecclesia. Studia z Dziejów Wielkopolski
Transkrypt
Ecclesia t. 8 - PDF 6.pm6 - Ecclesia. Studia z Dziejów Wielkopolski
ECCLESIA STUDIA Z DZIEJÓW WIELKOPOLSKI Tom 8, 2013 ECCLESIA STUDIES IN THE HISTORY OF WIELKOPOLSKA Volume 8, 2013 ADAM MICKIEWICZ UNIVERSITY IN POZNAÑ FACULTY OF THEOLOGY ECCLESIA STUDIA Z DZIEJÓW WIELKOPOLSKI Tom 8, 2013 UNIWERSYTET IM. ADAMA MICKIEWICZA W POZNANIU WYDZIA£ TEOLOGICZNY Rada wydawnicza DOROTA DRZEWIECKA-NOWAK, JACEK HADRY, BOGUS£AW KOCHANIEWICZ, ADAM PRZYBECKI, JAN SZPET PRZEWODNICZ¥CY, PAWE£ WYGRALAK Redakcja tomu FELIKS LENORT, PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Redakcja jêzykowa MIECZYS£AWA MAKAROWICZ Konsultacja lingwistyczna jêzyk angielski MA£GORZATA WIERTLEWSKA Konsultacja lingwistyczna jêzyk niemiecki ADAM KALBARCZYK Recenzenci tomu ANTONI G¥SIOROWSKI, INSTYTUT HISTORII POLSKIEJ AKADEMII NAUK HANNA KÓÈKA-KRENZ, WYDZIA£ HISTORYCZNY UNIWERSYTETU IM. ADAMA MICKIEWICZA W POZNANIU DOMINIK KUBICKI, WYDZIA£ HISTORYCZNY UNIWERSYTETU IM. ADAMA MICKIEWICZA W POZNANIU GRZEGORZ KUBSKI, WYDZIA£ HUMANISTYCZNY UNIWERSYTETU ZIELONOGÓRSKIEGO ANZELM WEISS, INSTYTUT HISTORII KOCIO£A KATOLICKIEGO UNIWERSYTETU LUBELSKIEGO PUBLIKACJA FINANSOWANA Z FUNDUSZU WYDZIA£U TEOLOGICZNEGO UNIWERSYTETU IM. ADAMA MICKIEWICZA W POZNANIU WERSJ¥ PIERWOTN¥ CZASOPISMA ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW WIELKOPOLSKI JEST WERSJA DRUKOWANA ISSN 1731-0679 UNIWERSYTET IM. ADAMA MICKIEWICZA W POZNANIU WYDZIA£ TEOLOGICZNY REDAKCJA WYDAWNICTW 61-111 POZNAÑ, ul. WIE¯OWA 2/4 e-mail: [email protected] tel./fax (61) 851-97-43 http//www.teologia.amu.edu.pl Projekt ok³adki: PAWE£ P¥K T³umaczenie na jêzyk angielski: MA£GORZATA WIERTLEWSKA ZAK£AD GRAFICZNY UAM, 61-712 POZNAÑ, ul. WIENIAWSKIEGO 1 Spis treci IZABELA SKIERSKA Zarz¹d finansami parafii w pónoredniowiecznej Polsce 7 MARTA CZY¯AK Zwi¹zki klarysek gnienieñskich z duchowieñstwem katedry gnienieñskiej w pierwszej po³owie XV wieku 27 ANDRZEJ K USZTELSKI Monachomachia poznañska. Kontrowersje bernardynów poznañskich z franciszkanami w drugiej po³owie XVII wieku 41 AGNIESZKA WAJROCH Mêczeñstwo w. Apolonii z G³uchowa. P³askorzeba z kolekcji gotyckiej Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu 63 ARKADIUSZ W AGNER Oprawa z superekslibrisami biskupa Erazma Cio³ka w zbiorach Biblioteki Raczyñskich w Poznaniu 101 OLGA ANTOWSKA-GOR¥CZNIAK Szczyt kocio³a Najwiêtszej Marii Panny na Ostrowie Tumskim w Poznaniu. Budowa, ikonografia, ród³a archeologiczne 125 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Poznañskie kocio³y mendykantów w aktach wizytacji Józefa Rogaliñskiego (1779-1781) 141 PAWE£ ZAJ¥C Uposa¿enie parafii obrzañskiej i wybrane aspekty dzia³alnoci duszpasterskiej w okresie pocysterskim w latach 1836-1861 167 F ELIKS LENORT Gazeta Kocielna (1843-1849) i Tygodnik Kocielny (1850), czyli druga i trzecia inicjatywa czasopimiennicza Jana Nepomucena Jabczyñskiego 207 BOLES£AWA KRZYLAK Dawny koció³ ewangelicki w Pogorzeli. Z dziejów przekszta³ceñ architektury ewangelickiej w Wielkopolsce 237 JACEK B IESIADA Ksi¹dz Franciszek Ba¿yñski spo³ecznik, wydawca, patriota (1801-1876) 283 £UKASZ KRUCKI Jana Onufrego Gorczyczewskiego panegiryk na okolicznoæ przyjêcia paliusza przez arcybiskupa Tymoteusza Gorzeñskiego 317 6 SPIS TRECI Contents IZABELA SKIERSKA Management of Parish Finances in Medieval Poland 7 MARTA CZY¯AK Connections between the Poor Clares Nuns in Gniezno and the Clergy of the Gniezno Cathedral in the First Half of the 15th Century 27 ANDRZEJ KUSZTELSKI The Poznañ War of the Monks. Controversies between the Poznañ Bernardines and Franciscans in the Second Half of the 17th Century 41 AGNIESZKA WAJROCH The Martyrdom of St. Apollonia from G³uchów. A Bas-Relief Sculpture from the Gothic Collection of the Archdiocesan Museum in Poznañ 63 ARKADIUSZ WAGNER Binding with the Super Ex Libris of Bishop Erazm Cio³ek in the Collection of the Raczyñski Library in Poznañ 101 OLGA ANTOWSKA-GOR¥CZNIAK Gable of the Blessed Virgin Mary Church at the Ostrów Tumski Island in Poznañ. Construction, Iconography, Archaeological Sources 125 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Poznañ Mendicant Churches in the Visitation Records of Józef Rogaliñski (1779-1781) 141 PAWE£ ZAJ¥C Endowment of the Parish in Obra and Selected Aspects of its Pastoral Activity in the Post-Cistercian Period in the Years 1836-1861 167 FELIKS LENORT Gazeta Kocielna (The Church Daily; 1843-1849) and Tygodnik Kocielny (The Church Weekly; 1850) the Second and Third Journalistic Initiative of Jan Nepomucen Jabczyñski 207 BOLES£AWA KRZYLAK The Former Evangelical Church in Pogorzela. From the History of Architectural Transformations in Greater Poland 237 JACEK BIESIADA Father Franciszek Ba¿yñski a Social Activist, Publisher, Patriot (1801-1876) £UKASZ KRUCKI Jan Onufry Gorczyczewskis Panegyric on the Occasion of the Reception of the Pallium by Archbishop Tymoteusz Gorzeñski 283 317 7 SPIS TRECI ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 WIELKOPOLSKI IZABELA SKIERSKA Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu Zarz¹d finansami parafii w pónoredniowiecznej Polsce* Management of Parish Finances in Medieval Poland I Niezbêdnym warunkiem erekcji parafii by³o zapewnienie nie tylko odpowiedniego uposa¿enia plebanowi (beneficium datur propter officium), ale te¿ warunków do materialnego funkcjonowania wi¹tyni. Pocz¹tkowo to beneficjum plebañskie jak podnosi³ m.in. znawca tematyki parafialnej, Eugeniusz Winiowski mia³o s³u¿yæ utrzymaniu zarówno plebana, jak i budynku kocielnego. Z czasem na potrzeby tego ostatniego zaczêto przeznaczaæ odrêbne fundusze1. Z nich miano zapewniaæ funkcjonowanie wi¹tyni nie tylko w zakresie codziennej liturgii, ale tak¿e remontów, przebudowy, upiêkszania oraz zabezpieczenia samej wi¹tyni i jej otoczenia (w tym cmentarza, dokonywania pochówków). A zatem na uposa¿enie kocio³a sk³ada³y siê dwa fundusze: dos beneficii (na u¿ytek plebana) i w³anie fabrica ecclesiae2. Fundusz fabryki tworzy³y wnoszone w naturze lub * Jest to rozszerzona wersja referatu wyg³oszonego dnia 1 grudnia 2010 r., na zorganizowanej w Poznaniu konferencji pt. „Parafie w dziejach archidiecezji poznañskiej. Stan, potrzeby i perspektywy badañ. 1 E. Winiowski, Udzia³ wieckich w zarz¹dzie parafi¹ w redniowiecznej Polsce, Roczniki Humanistyczne 18 (1970), nr 2, 45-67, tu s. 54-67 (cytat ze s. 54); ten¿e, Rozwój organizacji parafialnej w Polsce do czasów reformacji, [w:] Koció³ w Polsce, t. I, Kraków 1966, s. 360-363; por. tak¿e ten¿e, Parafie w redniowiecznej Polsce. Struktura i funkcje spo³eczne, Lublin 2004 (jest to w du¿ej mierze nieuaktualniony przedruk z publikacji: Koció³ w Polsce, uzupe³niony innymi tekstami tego autora), s. 175-187, tu zw³. s. 175. 2 Ostatnio inn¹ definicjê fabryki kocio³a zastosowa³ (wbrew dotychczasowej literaturze i bez wyjanienia swego stanowiska) K.R. Prokop, Fabrica ecclesiae. Budowa i utrzymanie katolickich miejsc kultu w diecezji krakowskiej w czasach nowo¿ytnych, Warszawa-Kraków 2011. W przyjêtej przez siebie definicji nie uwzglêdni³ zabezpieczenia materialnej strony sprawowania liturgii (dz. cyt., s. 18), ale w praktyce w³¹cza³ tê kwestiê do swoich uwag (np. dz. cyt., s. 160-176). O pracy tej i jej istotnych uchybieniach zob. moj¹ recenzjê w: Roczniki Historyczne 78 (2012), s. 327-331. 8 IZABELA SKIERSKA pieni¹dzach: czynsze, fundacje i donacje mszalne, legaty testamentowe, wp³aty okazyjne (jak zbierane na tacê podczas nabo¿eñstw wi¹tecznych i codziennych) czy kary zas¹dzane na rzecz kocio³a za przekroczenie norm dyscypliny kocielnej. Do przekazywania czêci swoich dochodów (1/3-1/4) na fabrykê kocio³a zobowi¹zany by³ tak¿e pleban. Obowi¹zek dbania o materialne zaplecze wi¹tyni ci¹¿y³ równie¿ na kolatorze gdyby zabrak³o rodków wp³ywaj¹cych z uposa¿enia beneficjum i datków wiernych. W praktyce granica miêdzy tymi sferami maj¹tku kocielnego (plebañskim i wi¹tyni) nie musia³a byæ wyranie zarysowana czy w ogóle przeprowadzona. Niejasnoci, a niekiedy wrêcz problemy z codziennym dzia³aniem wi¹tyni, wynikaj¹ce np. z przejmowania przez plebana ca³ego dochodu do jego prywatnej dyspozycji, bez dbania o kondycjê powierzonego mu kocio³a, a zatem i o kszta³t liturgii (codziennej i wi¹tecznej), doprowadzi³y do ustanowienia wieckiej kontroli nad dochodami przeznaczonymi na potrzeby budowli i powo³ania przedstawicieli parafian do sprawowania takiej kontroli we wspó³pracy z plebanem. Na zachodzie Europy instytucja taka wykszta³ci³a siê w ci¹gu XIII w. Osoby wieckie powo³ywane do sprawowania owej kontroli ró¿nie okrelano w ród³ach jako tutores, oeconomi, provisores, questores seu petitores ecclesiarum, collectores eleemosinarum pro fabrice ecclesiae 3, viri ecclesiastici, niekiedy aedile (edile), ale przede wszystkim vitrici / vitrici ecclesiae, a w ród³ach niemieckojêzycznych: Kirchenmeister, Kirchenvetter (Kirchenfeter). I w³anie owi witrycy widoczni w polskich ród³ach od pocz¹tku XIV w. (a w starszej literaturze okrelani jako wytrykusy, witrykusy) stanowi¹ przedmiot mojej uwagi. Nie jest moim celem przedstawienie nawet fragmentu ich monografii, ale wskazanie pól badawczych, mo¿liwoci szukania informacji, badania tego rodowiska i jego poczynañ 4. Skupiam siê g³ównie na materiale z Wielkopolski. II Witrycy w polskim Kociele redniowiecznym to temat zapoznany zajmowa³o siê nim dot¹d, i to w ograniczonym zakresie, w zasadzie tylko kilka osób5. 3 To i poprzednie okrelenie pokazuje te¿ genezê instytucji i uprawnienia witryków: kwestowanie na potrzeby wi¹tyni, co mia³o miejsce tak na terenie kocielnym (we wnêtrzu wi¹tyni, na cmentarzu), jak i w domach parafian (por. E. Winiowski, Parafie, s. 181). 4 Kwestiami zwi¹zanymi z funkcjonowaniem instytucji witryków w pónoredniowiecznej Polsce zajmê siê w osobnym studium. 5 Oczywicie w pracach traktuj¹cych o rozwoju sieci parafialnej w Polsce redniowiecznej, uposa¿eniu parafii wzmiankowano o fabryce kocio³a i witrykach (abstrahujê tu od przydawanych im okreleñ ród³owych), ale nie zajmowano siê nimi szerzej. Zob. ostatnio I. Skierska, Pleban w pónoredniowiecznej Polsce, [w:] Kolory i struktury redniowiecza, red. W. Fa³kowski, wyd. I ZARZ¥D FINANSAMI PARAFII W PÓNOREDNIOWIECZNEJ POLSCE 9 Wydaje siê, ¿e bodaj pierwszy by³ ks. Zygmunt Che³micki6. Jego opracowanie z koñca lat siedemdziesi¹tych XIX w., stanowi¹ce fragment wiêkszego has³a jego autorstwa z Encyklopedii kocielnej ks. Micha³a Nowodworskiego, ma (si³¹ rzeczy) charakter encyklopedyczny, acz autor skrupulatnie zebra³ wszystkie dostêpne mu wówczas przekazy z aktów ustawodawczych i róde³ praktyki7. Temat witryków podj¹³ w koñcu lat czterdziestych XX w. ks. Feliks Ma³ecki w swojej nieopublikowanej pracy doktorskiej (obronionej na Wydziale Prawa Kanonicznego KUL-u w 1949 r.) pt. Udzia³ czynnika wieckiego w zarz¹dzie maj¹tkiem kocielnym w Polsce w pierwszych piêciu wiekach po wprowadzeniu chrzecijañstwa. Na kanwie tej pracy acz bez uaktualnienia literatury powsta³ krótki artyku³ opublikowany przez Ma³eckiego w 1975 r.8 Szerzej chronologicznie problem potraktowa³ ks. Pawe³ Latusek w równie¿ niepublikowanym doktoracie popr., Warszawa 2004, s. 155-180, tej¿e, Einkünfte der Pfarrer im spätmittelalterlichen Polen, [w:] Pfarreien im Mittelalter. Deutschland, Polen, Tschechien und Ungarn im Vergleich, hrsg. v. N. Kruppa, L. Zygner, Göttingen 2008, s. 551-571, oraz literaturê zebran¹ przez L. Zygnera, Die Pfarreien im mittelalterlichen Polen. Ein Forschungsüberblick, tam¿e, s. 67-82, zw³. s. 78. Z prac wczeniejszych warto tu przywo³aæ: H.F. Schmid, Die rechtlichen Grundlagen der Pfarrorganisation auf westslavischen Boden und ihre Entwicklung während des Mittelalters, „Zeitschrift der Savigny-Stiftung für Rechtsgeschichte. Kanonistische Abteilung” 18 (1929), s. 544-545. Pojawia³y siê te¿ licznie wzmianki przygodne o laikacie w zarz¹dzie kocielnym maj¹tkiem, np. krótki tekst ks. dr. K[azimierza] Kar³owskiego, Z dziejów zarz¹du maj¹tku kocielnego, Miesiêcznik Kocielny. Organ Archidiecezyj Gnienieñskiej i Poznañskiej 51 (1936), nr 6-7 (czerwiec lipiec), s. 209-212 [cz. I], nr 8 (sierpieñ), s. 254-257 [cz. II] ze wskazaniem (s. 211), ¿e pierwsza wzmianka o owym laikacie pochodzi z krakowskich statutów biskupa Nankera z 1320 r. (tekst zamieszczony w czêci Miesiêcznika okrelonej jako Dzia³ Nieurzêdowy). 6 Ksi¹dz Zygmunt Che³micki (1851-1922), doktor teologii, protonotariusz apostolski, by³ dzia³aczem spo³eczno-politycznym (w tym na rzecz polskich emigrantów w Brazylii), kocielnym, publicyst¹ i wydawc¹ (m.in. Biblioteki Dzie³ Chrzecijañskich czy Podrêcznej encyklopedii kocielnej), bardzo aktywnym w Warszawie od koñca lat siedemdziesi¹tych XIX w.; od 1903 r. kanonik, a od 1914 r. pra³at kapitu³y warszawskiej (Micha³ Godlewski, w: Polski s³ownik biograficzny, t. III, Kraków 1937, s. 277-278). 7 S. So³tyszewski, Dochody kocielne, s. 326; X. Z. Ch., Koció³ Przepisy prawa kocielnego, w: Encyklopedia kocielna pod³ug Teologicznej encyklopedii Wetzera i Weltego z licznemi jej dope³nieniami, wyd. X. M. Nowodworski, t. XI, Warszawa 1878, s. 230-250, o witrykach s. 236, 238-242. Che³micki stwierdzi³ (dz. cyt., s. 238), ¿e oprócz nadzwyczajnych restauracji [wi¹tyni IS], do jakich g³ównie obowi¹zani byli patronowie, mniejsze potrzeby kocielne zaopatrywali tak zwani vitrici, czyli prowizorowie, których pocz¹tek jest dawny. Nastêpnie da³ rys historyczny tej instytucji w Polsce, poczynaj¹c od statutów Nankera, omówi³ obowi¹zki i prawa prowizorów, zabezpieczenie funduszy, którymi siê opiekowali, zdawanie sprawozdañ, a tak¿e wspó³pracê z plebanem, przywileje prowizorów itp. 8 F. Ma³ecki, Wp³yw osadnictwa niemieckiego na rozwój instytucji administratorów wieckich maj¹tku kocielnego na ziemiach polskich, Studia Gnesnensia 1 (1975), s. 69-82; zob. te¿ przyp. nastêpny oraz przyp. 15 i 20. Ksi¹dz Ma³ecki jest bodaj to¿samy z pierwszym proboszczem parafii Mi³osierdzia Bo¿ego w Bydgoszczy (pierwotnie koció³ nale¿a³ do gminy ewangelickiej), powsta³ej 1 padziernika 1946 r. na mocy dekretu kardyna³a Augusta Hlonda (http://www.diecezja.byd.pl/ index.php/spis-parafii/128 [ostatni dostêp: 1.10.2013]). 10 IZABELA SKIERSKA obronionym na tym samym Wydziale w 1954 r.: Udzia³ wieckich w zarz¹dzie maj¹tkiem kocio³a parafialnego w Polsce przedrozbiorowej. Studium historyczno-prawne9. Nieco póniej tematykê tê podj¹³ tak¿e ks. Stefan So³tyszewski, publikuj¹c w latach 1959-1960 kilka artyku³ów powiêconych genezie instytucji witryków, sposobowi ich powo³ywania i funkcjonowania w wietle ustaw synodalnych polskich diecezji10. Bazowa³ w nich na swojej nieopublikowanej pracy doktorskiej pt. Udzia³ wieckich w zarz¹dzie maj¹tkiem kocielnym w Polsce na przestrzeni piêciu wieków przed rozbiorami11. Ustalenia S. So³tyszewskiego powtórzy³ w 1970 r. Eugeniusz Winiowski, który stara³ siê pokazaæ rodowisko witryków w dzia³aniu (ich ustanawianie i funkcjonowanie w mikrokosmosie parafialnym, na linii pleban parafianie). Opar³ siê na wyimkach z kocielnych ksi¹g s¹dowych opublikowanych na prze³omie XIX i XX w. przez Boles³awa Ulanowskiego12. III Po raz pierwszy witrycy pojawiaj¹ siê w polskich ród³ach w pocz¹tkach XIV w. ju¿ jako instytucja zadomowiona w rzeczywistoci polskiego Kocio³a i niew¹tpliwie realnie zajmuj¹ca siê finansami parafii. Uwa¿a siê, ¿e funkcjonoPraca ta (licz¹ca 237 stron, a napisana pod kierunkiem prof. dr. hab. Leszka Winowskiego) znajduje siê w Archiwum Uniwersyteckim KUL-u (sygn.: P.K.d.58); natomiast praca Ma³eckiego (jej promotorem by³ ks. prof. dr Piotr Ka³wa) nie zachowa³a siê w tym Archiwum (informacja Pana Marka Pawelca, dyrektora Archiwum Uniwersyteckiego KUL-u, e-mail z dnia 16.12.2010); powo³uje siê na ni¹ wszak¿e S. So³tyszewski w artykule o genezie instytucji witryków w Polsce (zob. w przyp. nastêpnym). Ksi¹dz Latusek (1910-1973) by³ w latach 1961-1967 biskupem pomocniczym archidiecezji gnienieñskiej, skierowanym do pracy we Wroc³awiu (by³ tam wikariuszem generalnym i rektorem seminarium duchownego), a w latach 1967-1973 – biskupem pomocniczym wroc³awskim (P. Nitecki, Biskupi Kocio³a w Polsce w latach 965-1999, Warszawa 2000, s. 242; Encyklopedia katolicka, t. X, Lublin 2004, kol. 551-552 – tu brak informacji o tej pracy doktorskiej; http://www.catholic-hierarchy.org/bishop/blatusek.html [ostatni dostêp: 1.10.2013]). 10 S. So³tyszewski, Geneza instytucji witrykusów w polskim ustawodawstwie synodalnym, Prawo Kanoniczne 2 (1959), nr 1-2, s. 425-443; ten¿e, Powo³ywanie witrykusa w polskim ustawodawstwie synodalnym, tam¿e 2 (1959), nr 3-4, s. 341-357; ten¿e, Prawa i obowi¹zki witrykusów w polskim ustawodawstwie synodalnym, tam¿e 3 (1960), nr 1-2, s. 263-287; ten¿e, Dochody kocielne pod zarz¹dem witrykusów w polskim ustawodawstwie synodalnym, tam¿e 3 (1960), nr 3-4, s. 311-346. Por. te¿ tego¿, Zarz¹d maj¹tkiem kocielnym w kanonicznym ustawodawstwie powszechnym, tam¿e 3 (1960), nr 3-4, s. 335-346. 11 Do pracy tej nie uda³o mi siê dotrzeæ. Wiadomo natomiast, ¿e So³tyszewski ani nie studiowa³ na KUL-u, ani nie broni³ tam doktoratu (informacja jak w przyp. 9). Zmar³ 8 czerwca 2002 r., w wieku 88 lat. Pochowany zosta³ na cmentarzu przy kociele parafialnym w. Micha³a Archanio³a w Chrulinie na Mazowszu (na po³udniowy zachód od £owicza); na jego nagrobku wyryto: Kap³an archidiecezji warszawskiej i diecezji ³owickiej, profesor Akademii Teologii Katolickiej, sekretarz Trybuna³u Beatyfikacyjnego O. Honorata, patrona diecezji ³owickiej, proboszcz i kanclerz Kurii Arcybiskupiej w Kanadzie (http://panaszonik.blogspot.com/2012/10/wycieczka-nr-137-chruslin.html [ostatni dostêp: 1.10.2013]). 12 E. Winiowski, Udzia³ wieckich, s. 54-67; to¿ samo w: tego¿, Parafie, s. 175-187. 9 ZARZ¥D FINANSAMI PARAFII W PÓNOREDNIOWIECZNEJ POLSCE 11 wanie instytucji witryków wiadczy o zaawansowanym rozwoju wieckiego zarz¹du maj¹tkiem kocielnym13. Kiedy ten rozwój rozpocz¹³ siê w Polsce (i mniejsza tu o okrelenia przydawane takim zarz¹dcom)? Czy mo¿emy go ³¹czyæ z nasileniem w Polsce dzia³alnoci pastoralnej Kocio³a w wyniku postanowieñ soboru laterañskiego IV z 1215 r., a w konsekwencji z rozwojem sieci parafialnej, a zatem i ³atwiejszym kontaktem ze wi¹tyni¹ tak w sensie liturgicznym, jak i materialnym (wyposa¿enie, przygotowania do liturgii)? Ten intensywniejszy i ³atwiejszy kontakt skutkowa³ zreszt¹ zwiêkszonym nap³ywem rodków. Móg³ te¿ niekiedy skutkowaæ i odp³ywem rodków ze wi¹tyni parafialnej na rzecz kocio³ów klasztornych w miastach oraz na rzecz powstaj¹cych rodzinnych nekropoli, niekoniecznie mieszcz¹cych siê w kociele parafialnym w³aciwym miejscu zamieszkania14. Ksi¹dz F. Ma³ecki stwierdzi³, ¿e instytucji witryków nieobecnej zreszt¹ w prawodawstwie powszechnym Kocio³a nie wprowadzono do ustawodawstwa polskiego ani ¿adnym przepisem w³adzy kocielnej, ani nie powsta³a na ziemiach polskich drog¹ rozwojow¹, lecz „przeszczepiona zosta³a jako gotowy urz¹d w administracji parafialnej z zewn¹trz przez osadników niemieckich. S. So³tyszewski – powo³uj¹c siê na te ustalenia Ma³eckiego (z przywo³aniem jego pracy doktorskiej) doda³ jeszcze, ¿e ujawnienie siê instytucji witryków w Polsce wi¹¿e siê z najwiêkszym nasileniem osadnictwa na ziemiach naszych. Podniós³ jednoczenie, ¿e z drugiej strony polscy biskupi nie rzadko dla ustawodawstwa synodalnego szukali wzorów zagranicznych, na których mogliby siê oprzeæ, zw³aszcza, gdy znajdowali siê przed „tabula rasa” ustawodawstwa diecezjalnego15. Tak¿e 13 Zob. np. M. Arszyñski, Stosunki miêdzy zakonem krzy¿ackim a spo³eczeñstwem w wietle rozwa¿añ nad organizacj¹ budowy kocio³ów parafialnych w Prusach, [w:] Zakon krzy¿acki a spo³eczeñstwo pañstwa w Prusach, red. Z.H. Nowak, Toruñ 1995, s. 177. 14 Por. np. I. Skierska, Obowi¹zek mszalny w redniowiecznej Polsce, Warszawa 2004, s. 87 n. 15 S. So³tyszewski, Geneza, s. 437-438 (st¹d te¿ cytat z doktoratu Ma³eckiego); por. F. Ma³ecki, Wp³yw, s. 72-75, tu zw³. s. 75: Okres tworzenia siê parafii jako odrêbnych jednostek organizacji kocielnej, który ustalony zosta³ w Polsce na wiek XIII, tak zbiega siê z okresem powstania instytucji witrykusów, ¿e nie ma po prostu miejsca na to, by mog³a byæ wprowadzona drog¹ rozwojow¹ w ³onie Kocio³a Polskiego. Zostaje zatem jedyna mo¿liwoæ, mianowicie, ¿e zosta³a przeszczepiona na grunt polski przez element obcy; dalej autor wskaza³ na kolonistów na prawie niemieckim jako ów element obcy (s. 76-78). Warto tu podnieæ, ¿e narracja F. Ma³eckiego, Wp³yw, w ca³ym tekcie nacechowana jest olbrzymi¹, wyra¿an¹ bezporednio (i czêsto w opozycji do wymowy róde³, tak¿e ustawodawczych por. ni¿ej, przyp. 20) niechêci¹ autora tak do kolonistów na prawie niemieckim, jak i instytucji witryków. Wedle Ma³eckiego witrycy mieli zgubny wp³yw na ¿ycie w parafii, stali siê prawdziw¹ udrêk¹ proboszcza. Nie by³o miejsca w plebanii, w kociele, w zakrystii, w dzwonnicy, gdzie witrykusy by nie zagl¹dali. Nie by³o sprzêtu, naczynia liturgicznego, paramentów kocielnych, s³owem nie by³o sprawy najmniejszej, choæby tylko porednio ³¹cz¹cej siê z administracj¹ maj¹tku kocielnego, do której by siê nie wtr¹cali. Gdy zwa¿ymy, ¿e witrykusy i osoby z nimi zwi¹zane nale¿a³y albo bezporednio do kolonistów niemieckich, albo by³y od nich zale¿ne, mo¿emy sobie wyrobiæ zdanie, jak ogromny by³ wp³yw osadnictwa na zarz¹d maj¹tkiem 12 IZABELA SKIERSKA E. Winiowski dopuszcza³, ¿e instytucja witryków zosta³a przeszczepiona do Polski wraz z kolonizacj¹ niemieck¹16. Potwierdzenie b¹d obalenie tej tezy przynieæ mog¹ dopiero szczegó³owe badania, tak¿e w porównaniu ze stanowiskiem witryków w diecezjach ociennych dobry materia³ porównawczy (acz zawsze nale¿y pamiêtaæ o specyfice danego obszaru administracji kocielnej, osadnictwa i etnicum) przynosz¹ statuty i praktyka diecezji pruskich (z XV w.) czy o³omunieckiej (z po³owy XIV w.)17. IV Jakimi zatem informacjami o witrykach dysponujemy dla Polski redniowiecznej? Po raz pierwszy wzmiankuj¹ witryków, okrelonych te¿ jako questores seu petitores ecclesiarum, statuty biskupa krakowskiego Nankera z 1320 r. Podnosz¹ ich rolê, ale i mówi¹ o przekroczeniach obowi¹zków. Dlatego Nanker nakaza³, aby witrycy byli dopuszczani do swego officium tylko za zgod¹ rz¹dcy kocielnego (a wiêc w praktyce plebana), który tak¿e musia³ wydawaæ zgodê na dysponowanie funduszami18. Powtórzy³ te postanowienia kolejny z biskupów krakowskich, Florian Mokrski, w 1373 r. Szczegó³owe regulacje dotycz¹ce witryków i ich udzia³u w zarz¹dzie funduszem fabryki kocio³a znalaz³y siê w statutach prowincjalnych arcybiskupa gnienieñskiego Miko³aja Tr¹by z 1420 r.19 Kodyfikacja ta sankcjonowa³a ju¿ istniej¹c¹ w polskim Kociele instytucjê witryków oraz regulowa³a jej funkcjonowanie. Jak uzasadnia³ ustawodawca, chodzi³o o uwietnienie kultu, po³o¿enie kresu nadu¿yciom i sporom oraz o odci¹¿enie duchownych (plebanów) od dbania o sprawy materialne20. kocielnym. ¯e ten wp³yw by³ zgubny i bardzo ujemnie oddzia³ywa³ na ca³okszta³t ¿ycia parafialnego, wynika z powy¿szych, pobie¿nie tylko przytoczonych faktów (dz. cyt., s. 81-82). Przedstawienie przez F. Ma³eckiego kontaktów miêdzy witrykami a plebanami jako walki laikatu z plebanem jest wyj¹tkowe w znanej mi literaturze. 16 E. Winiowski, Parafie, s. 177. 17 Zob. (tytu³em przyk³adu) P. Krafl, Synody a statuta olomoucké diecéze období støedovìku, Praha 2003, s. 168-169; E. Winiowski, Parafie, s. 182; M. Arszyñski, Stosunki, s. 165-184. 18 Najstarsze statuty synodalne krakowskie biskupa Nankera z 2 padziernika 1320 r., wyd. ks. J. Fija³ek, Kraków 1915, s. 52, (40) De excessibus laicorum [w innej kopii: De vitricis]: Statuimus, quod questores seu petitores ecclesiarum, qui vitrici wulgariter nuncupantur, non assumantur ad procuracionis officium, nisi rectorum ecclesiarum ad hoc consilio accedente, nec sic assumpti sine ipsorum assensu oblata eisdem valeant quomodolibet dispensare. 19 Statuty synodalne wieluñsko-kaliskie arcybiskupa gnienieñskiego Miko³aja Tr¹by z r. 1420, wyd. J. Fija³ek, A. Vetulani, Kraków 1915-1920-1951, s. 75-77: De ecclesiis edificandis. 20 I takie te¿ wyjanienie dzia³añ arcybiskupa Tr¹by podaj¹ przywo³ywani tu autorzy zajmuj¹cy siê instytucj¹ witryków w Polsce z wyj¹tkiem F. Ma³eckiego, który stwierdzi³, ¿e cel tych przepisów [z kodyfikacji Tr¹by IS] by³ wyrany: po³o¿yæ tamê szybkiemu rozrostowi tej instytucji, która d¹¿y³a do zupe³nego podporz¹dkowania sobie ca³ej administracji parafialnej, a¿ do uniemo¿liwienia plebanom swobodnego wykonywania funkcji duszpasterskich (F. Ma³ecki, Wp³yw, ZARZ¥D FINANSAMI PARAFII W PÓNOREDNIOWIECZNEJ POLSCE 13 Te postanowienia Tr¹by analogicznie jak ca³a jego kodyfikacja pozostawa³y, co wykaza³ S. So³tyszewski, w mocy (tak¿e w archidiecezji lwowskiej) a¿ do rozbiorów21. I jeszcze jedna istotna uwaga. Kodyfikacja Tr¹by by³a silnie wzorowana na statutach prowincjalnych arcybiskupa praskiego Arnota z Pardubic z 1349 r. (a one na mogunckich z 1310 r.) i w wielu fragmentach powtarza³a nieomal literalnie odnone fragmenty ustaw praskich22. Passusu o witrykach jednak¿e (czego wspominani tu autorzy nie podnieli) nie ma w tych uchwa³ach praskich23. Czy zatem mo¿e to wskazywaæ, ¿e w statutach Tr¹by mamy do czynienia z typowo (przynajmniej w czêci) polskimi rozwi¹zaniami dotycz¹cymi witryków? To kolejna kwestia do zbadania. Miko³aj Tr¹ba stanowi³, by w oktawie Bo¿ego Narodzenia w ka¿dej parafii powo³ywaæ na roczn¹ kadencjê dwóch witryków. Mieli ich wybieraæ wspólnie pleban, kolator kocio³a i przedstawiciele wspólnoty parafialnej (reprezentowanej przez starszyznê seniores) sporód osób wieckich, godnych zaufania, pochodz¹cych ze znaczniejszych przedstawicieli de plebe maiores (czyli w domyle: nie ze szlachty). W praktyce jednak niekiedy, choæ rzadko, funkcje witryków pe³ni³a szlachta. Przyk³adowo, w 1482 r. witrykiem w kociele parafialnym w Ba³drzychowie w ziemi sieradzkiej by³ szlachetny Miko³aj Busiñski, dicte ecclesie parochianus. W 1491 r. szlachetny Piotr dziedzic, a jednoczenie patron i witryk kocio³a parafialnego w Ksi¹¿u, pozywa³ do konsystorza poznañskiego rajców z Komina w sprawie sum z³o¿onych na ich rêce, a przeznaczonych dla kocio³a w Ksi¹¿u24. Witryków szlacheckiego pochodzenia widaæ tak¿e np. w ma³opolskiej parafii Góra wiêtego Jana (czyli Szczyrzyc). W latach 1528-1529 komendarz tego kocio³a oraz piêciu witryków z wsi nale¿¹cych do tej parafii, w tym szlachetny Stanis³aw Leniowski z Bojañczyc pod Szczyrzycem (pozostali to: Stanis³aw Szczecina z Mstowa, Bernard Giemza z Abramowic, Miko³aj Dzierwa z Góry wiêtego Jana i Jakub karczmarz z Krasnego) rozliczali siê z Erardem odlewnikiem (ludwisarzem) s. 75; o negatywnym stosunku tego autora do witryków por. wy¿ej, przyp. 15). Dla porównania zob. np. opiniê S. So³tyszewskiego, Geneza, s. 434: Widzimy wiêc, ¿e witrykusy jeszcze pó³ wieku temu zaledwie tolerowani w statutach Nankera i Mokrskiego, tutaj w statutach Miko³aja Tr¹by staj¹ siê pod wzglêdem prawnym instytucj¹ wykoñczon¹, szczegó³owo okrelon¹, uprawnion¹ i zalegalizowan¹ przez Kodyfikacjê obowi¹zuj¹c¹ w ca³ej Polsce. 21 S. So³tyszewski, Geneza, s. 435-436; ten¿e, Prawa i obowi¹zki; I. Skierska, Sabbatha sanctifices. Dzieñ wiêty w redniowiecznej Polsce, Warszawa 2008, s. 103-105. 22 Zob. np. W. Abraham, Statuta synodu prowincjonalnego w Kaliszu z r. 1420, Kraków 1888, s. 34-38. 23 Zob. ostatni¹ edycjê kodyfikacji praskiej: J.V. Polc, Z. Hledíková, Praské synody a koncily pøedhusitské doby, Praha 2002, nr XIII, s. 115-164. 24 Zob. E. Winiowski, Udzia³ wieckich, s. 57-58; ten¿e, Parafie, s. 179, 181; Acta capitulorum nec non iudiciorum ecclesiasticorum selecta, wyd. B. Ulanowski, t. I-III, Kraków 1894-1902-1908 (dalej cyt.: ACUl.), tu t. II, nr 652 s. 291 (1482), nr 1471, s. 664: in causa nobilis Petri heredis patroni et vitrici ecclesie in Kxansz contra providos preconsulem et consules oppidi in Cozmyn (1491). 14 IZABELA SKIERSKA krakowskim z kwoty 33 florenów za dzwon do kocio³a parafialnego25. Zapiska ta pokazuje te¿, ¿e zadekretowana w kodyfikacji Tr¹by liczba dwóch witryków to minimum. Na niedotrzymanie nawet tego minimalnego wymogu skar¿y³ siê w 1501 r. Jan Niedziela pleban z Radziejowa. Pozwa³ on do konsystorza generalnego w³oc³awskiego rajców radziejowskich o to, ¿e wbrew zwyczajom wszystkich kocio³ów parafialnych oraz statutom prowincjalnym zaaprobowanym przez Stolicê Apostolsk¹ (contra consuetudinem omnium ecclesiarum parochialium et contra statuta provincialia per S. apostol. approbata) przy jego kociele funkcjonuje tylko jeden witryk. Prosi³ jednoczenie, by w³adze kocielne zmusi³y mieszczan do ustanowienia wspólnie z plebanem przynajmniej dwóch witryków26. Jak czytamy dalej w statutach Tr¹by, do obowi¹zków witryków nale¿a³o staranne przechowywanie sk³adanych na potrzeby kocio³a ofiar oraz wspólna z plebanem troska o stan wi¹tyni. Troska ta dodajmy obejmowa³a zarówno sam budynek i otoczenie kocio³a, jak i kwestie zwi¹zane z kultem religijnym (zaopatrzenie w wino, wosk itp., dbanie o paramenty kocielne i bieliznê o³tarzow¹); podobnie zabiegi o pozyskiwanie rodków na zaspokojenie tych potrzeb (m.in. przez ró¿ne rodzaje kwest czy egzekucjê zapisów testamentowych)27. Dla unikniêcia niejasnoci i podejrzeñ o sprzeniewierzenie rodków witrycy mieli stanowi³ dalej arcybiskup Tr¹ba wraz z plebanem spisywaæ wp³ywaj¹ce dary, notuj¹c imiê ofiarodawcy, czas z³o¿enia ofiary i jej wielkoæ. Przychody i rozchody nale¿a³o notowaæ w dwóch jednobrzmi¹cych ksiêgach, z których jedn¹ mieli przechowywaæ witrycy, a drug¹ pleban. Po up³ywie kadencji rocznej witrycy mieli sk³adaæ sprawozdanie ze swojej dzia³alnoci wobec wspomnianego grona wyborczego oraz swoich nastêpców. Sprawozdanie nale¿a³o przedstawiæ tak¿e w przypadku wyboru na kolejn¹ kadencjê. Gdyby witrycy nie dokonali rozliczenia, to po trzykrotnym ich upomnieniu pleban winien by³ zg³osiæ sprawê biskupowi28. Wysuwane wobec witryków zarzuty o trwonienie maj¹tku czy nierozliczanie siê z powierzonych im finansów nie by³y rzadkie (choæ oczywicie przy analizie takich spraw nale¿y zawsze mieæ na uwadze, ¿e skargi takowe mog³y byæ elementem rozgrywek miêdzy np. plebanem i witrykami). Istotne uchybienia w tych kwestiach odnotowywali np. w latach dwudziestych XVI w. wizytatorzy dokonuj¹cy scontrum stanu posiadania Kocio³a gnienieñskiego na polecenie arcybiskupa Jana £askiego29. 25 S³ownik historyczno-geograficzny województwa krakowskiego w redniowieczu, cz. I, Wroc³aw 1980-1986, s. 831. 26 E. Winiowski, Udzia³ wieckich, s. 58; ACUl. III, nr 639, s. 278. Por. te¿ S. So³tyszewski, Powo³ywanie witrykusów, s. 350-351 (przyk³ady wiêkszej ni¿ dwóch liczby witryków w parafii dla XVI-XVIII w., przede wszystkim z diecezji w³oc³awskiej). 27 Dok³adniej o tej kwestii któr¹ siê tu bli¿ej nie zajmujê zob. S. So³tyszewski, Dochody kocielne. 28 Zob. wy¿ej, przyp. 19. 29 Zob. np. u E. Winiowskiego, Udzia³ wieckich, s. 63. ZARZ¥D FINANSAMI PARAFII W PÓNOREDNIOWIECZNEJ POLSCE 15 V Znamy liczne ksiêgi dotycz¹ce finansów kocielnych instytucji Polski redniowiecznej30. S¹ to np. rachunki klasztoru eremitów na podkrakowskim Kazimierzu31. Funkcjonowanie fabryki kocio³a ledziæ mo¿emy stosunkowo dobrze dla kocio³ów katedralnych, dla których zachowa³y siê protoko³y posiedzeñ kapitu³ (choæ nie mog¹ one zast¹piæ w³aciwych rachunków)32. Najbogatszy materia³ przynosz¹ jednak rachunki kapitu³y kolegiackiej ³êczyckiej z pierwszej po³owy XV w. jedyne znane dot¹d tego typu ród³o z terenu redniowiecznej Polski. Zajmuj¹ one zdecydowan¹ wiêkszoæ z 486 kart in folio w woluminie, który zawiera tak¿e fragmenty protoko³ów posiedzeñ kapitu³y ³êczyckiej33. Nie znamy natomiast – jak dot¹d dla polskich diecezji redniowiecznych rachunków kocio³ów parafialnych, a takowe niew¹tpliwie istnia³y. Przetrwa³y co prawda rachunki plebanów z Torunia (z lat 1445-1446) i Brodnicy (z lat 1439-1445) ale dotycz¹ one prywatnego gospodarstwa plebana, a ponadto pochodz¹ z Prus34. Podobnie osobno nale¿y rozpatrywaæ materia³ ze l¹ska (tu np. rachunki szpitali wroc³awskich35). Ich zestawienie: Bibliografia róde³ drukowanych do dziejów Polski pónoredniowiecznej (1386-1506), cz. 1, red. P. Wêcowski, Warszawa 1999, s. 169-170. O rachunkach z Prus Królewskich por. I. Skierska, Ornaty, sierpy i wêgiel. O rachunkach ³êczyckiej kapitu³y kolegiackiej w I po³owie XV wieku, [w:] Ecclesia cultura potestas. Studia z dziejów kultury i spo³eczeñstwa. Ksiêga ofiarowana Siostrze profesor Urszuli Borkowskiej OSU, red. P. Kras, A. Januszek, A. Nalewajek, W. Polak, Kraków 2006 [wyd. 2007], s. 169. 31 Dochody i wydatki konwentu braci eremitów w. Augustyna przy kociele w. Katarzyny w Kazimierzu, t. I: 1502-1505, wyd. K. Jelonek-Litewka, W. Kolak, C. Piro¿yñska, Z. Wojas, Kraków 2002. 32 Por. P. Dembiñski, Prokuratorzy poznañskiej kapitu³y katedralnej w latach 1428-1500, Roczniki Historyczne 69 (2003), s. 127-165; M. Czy¿ak, Kapitu³a katedralna w Gnienie w wietle metryki z lat 1408-1448, Poznañ 2003, s. 223-225. 33 O nich zob. I. Skierska, Ornaty, sierpy i wêgiel, s. 169-184, tu zw³. s. 170-174. Fragmentarycznie zachowa³y siê rejestry rachunkowe prokuratora kapitu³y katedralnej krakowskiej, Zbigniewa z Nasiechowic, z lat 1389-1390 (Rationes Zbignei a Nasiêchowice archidiaconi Cracoviensis, wyd. W. Kêtrzyñski, [w:] Monumenta Poloniae historica, t. V, Lwów 1888, s. 917-926); por. te¿ ostatnio: M. Koczerska, Rachunki kapitu³y krakowskiej z pocz¹tku XVI wieku analiza zawartoci pierwszej zachowanej ksiêgi, [w:] wiat redniowiecza. Studia ofiarowane Profesorowi Henrykowi Samsonowiczowi, red. A. Bartoszewicz, G. Myliwski, J. Pysiak, P. ¯mudzki, Warszawa 2010, s. 258-275 (na podstawie analizy rachunków jednego roku bud¿etowego: od 23 czerwca 1514 r. do 8 czerwca 1515 r. [s. 258], zachowanych w ksiêdze rachunkowej z lat 1514-1526). 34 Zob. A. Radzimiñski, Z ¿ycia codziennego kleru krzy¿ackiego w XV wieku. Rachunki plebanów z Torunia i Brodnicy, [w:] tego¿, ¯ycie i obyczajowoæ redniowiecznego duchowieñstwa, Warszawa 2002, s. 94-102; ten¿e, Rachunki plebana kocio³a parafialnego wiêtych Janów w Starym Miecie Toruniu z lat 1445-1446, Roczniki Historyczne 69 (2003), s. 167-187. Por. tutaj te¿ np. A. Szarszewski, Najstarsze ksiêgi rachunkowe szpitali gdañskich. Ksiêga rachunkowa szpitala Bo¿ego Cia³a (l. 1580-1581). Ksiêga rachunkowa zjednoczonych szpitali w. Ducha i w. El¿biety (l. 1585-1593), Toruñ 2005. 35 Zob. M. S³oñ, Szpitale redniowiecznego Wroc³awia, Warszawa 2000. 30 16 IZABELA SKIERSKA Nie mamy wiêc takich mo¿liwoci badawczych, jak Arnd Reitemeier. W 2005 r. ukaza³a siê jego obszerna ksi¹¿ka o zarz¹dzie fabryk¹ kocio³ów parafialnych w redniowiecznych Niemczech oparta na gruntownej analizie prowadzonych przez wieckich zarz¹dców maj¹tku ksi¹g rachunkowych tych¿e kocio³ów, ksi¹g zachowanych (w ró¿nym stopniu) od po³owy XII w. po 1520 r. (do tego bowiem momentu czyli progu reformacji siêgaj¹ badania A. Reitemeiera)36. Dla Polski tak¿e mo¿na by siê podj¹æ przeprowadzenia takiego wielop³aszczyznowego studium. Tu jednak zbieraæ musimy informacje bardzo rozproszone. Przyjrzyjmy siê wiêc mo¿liwym obszarom tych poszukiwañ. Dzielê je dla u³atwienia na dwie umowne, acz zachodz¹ce na siebie sfery: kocieln¹ i wieck¹. Siêgnijmy najpierw na owo pogranicze, bo nie waha³abym siê w takim obszarze umieciæ d o k u m e n t ó w: erekcji i uposa¿enia kocio³a parafialnego, donacji, legatów testamentowych czy zapisów czynszów. Dla Wielkopolski do 1444 r. znane takie dokumenty zosta³y wydane w 11 tomach Kodeksu dyplomatycznego Wielkopolski37. W nich jednak rzadko mo¿na spotkaæ informacje odnosz¹ce siê do zarz¹du fabryk¹ kocio³a czy obowi¹zków witryków. Znamy takie klauzule w dokumentach erekcyjnych parafii np. dla kocio³a w Rostarzewie (Rzeszotarzewie) ko³o Wolsztyna z 1401 r., wystawionym przez tamtejszych dziedziców, oraz tak¿e z 1401 r. dla kocio³a w Siedlcu (fundacji opata cystersów w Obrze, do którego to klasztoru wie nale¿a³a). Okrelono w nich m.in., ¿e witryk wraz z mieszkañcami wsi nale¿¹cych do parafii ma dbaæ o zaopatrzenie wi¹tyni w wino, op³atki i owietlenie potrzebne ad divinum cultum38. Znamy te¿ potwierdzenie zapisu czynszu na rzecz witryków i kocio³a szpitalnego wiêtej Trójcy pod Obornikami (1429) czy czynszu na budowê kocio³a parafialnego w Obornikach (1415)39. A. Reitemeier, Pfarrkirchen in der Stadt des späten Mittelalters: Politik, Wirtschaft und Verwaltung, [Wiesbaden] 2005; por. moj¹ recenzjê w: Roczniki Historyczne 72 (2006), s. 185-188). Ostatnio por. tak¿e: P.B. Kùrka, Kostelníci, úøedníci, mìané. Samospráva farnosti v utrakvismu, Praha 2010, zw³. s. 13, 33-48. 37 Kodeks dyplomatyczny Wielkopolski, t. I-IV, [wyd. I. Zakrzewski], Poznañ 1877-1881, t. V, wyd. F. Piekosiñski, Poznañ 1908; t. VI-XI, wyd. A. G¹siorowski [i inni], Poznañ 1982-1999. 38 Tam¿e, t. VII, nr 402 (Rostarzewo): vitricusque dictae ecclesiae coadiutorio aliarum villarum ad ecclesiam pertinentium de oblatis, vino, luminariis aliis(que) ad divinum cultum necessariis providebit; et plebanus in singulis iuribus suae ecclesiae laudabilibusque consuetudinibus gaudebit, sicut ecclesia Kieblouiensis; nr 404 (Siedlec): ac quod vitricus de adiutorio hominum sive incolarum praedictorum de vino, oblatis, luminaribus et aliis singulis neccessariis ad divinum cultum spectantibus tociens quotiens oportunum fuerit providere et ordinare ac procurare ad dictam ecclesiam in Sedliecz perpetuo debeant ac teneantur sint quoque astricti seipsos et dictos incolas, rusticos, ortulanos et inquilinos ac vitricum ecclesiae obligarunt et promisserunt, prout haec omnia et singula ex literis dictorum abbatis et conventus super donatione huiusmodi confectis ita nobis constitit fore et esse ordinata. 39 Tam¿e, t. VII, nr 767 (1415 r.); t. XI, nr 1957: Litera resignacionis census medie marce in scultecia Przebandowo per quendam nobilem Swyanthoslaum et Heduigim uxorem ipsius coram 36 ZARZ¥D FINANSAMI PARAFII W PÓNOREDNIOWIECZNEJ POLSCE 17 Zwykle dokumenty te nie zachowa³y siê w oryginale przepad³y albo wrêcz rozpad³y siê ze staroci czy ucierpia³y w wyniku po¿aru. Znamy je czêsto z notatek lub oblat w aktach s¹dów kocielnych albo informacji podawanych przy okazji wizytacji40. Wnoszono je tak¿e niekiedy do diecezjalnych k s i ¹ g u p o s a ¿ e n i a dla diecezji poznañskiej i gnienieñskiej takie akcje spisywania stanu posiadania Kocio³a przeprowadzono w pocz¹tkach XVI w., za (odpowiednio) biskupa poznañskiego Jana Lubrañskiego i arcybiskupa gnienieñskiego Jana £askiego41. Co wa¿niejsze, akcje te by³y prowadzone tak¿e na podstawie zeznañ witryków jako najlepiej zorientowanych w dochodach i stanie maj¹tku. Dowodnie mia³o to miejsce w archidiakonacie kaliskim (archi)diecezji gnienieñskiej (bêdzie jeszcze o tym mowa). O stanie maj¹tku i wyposa¿eniu kocio³a oraz o funkcjonowaniu witryków i s³u¿by kocielnej (jak zakrystianie, organici, nauczyciele, kantorzy, dzwonnicy czy ministranci) pozwalaj¹ wnioskowaæ tak¿e a k t a w i z y t a c j i kocio³ów parafialnych dla diecezji poznañskiej najstarsze zachowane pochodz¹ ze schy³ku XVI w. (podobnie zreszt¹ jak w innych polskich diecezjach), a wiêc pozwalaj¹ ju¿ ledziæ ewentualne zmiany zwi¹zane z reformacj¹42. Wskazane tu ród³a zaliczyæ mo¿na do róde³ dokumentacyjnych niespornych. Najwiêkszy jednak zasób mo¿liwych informacji do badañ nad fabrykami kocio³ów parafialnych tworz¹ a k t a s ¹ d ó w k o c i e l n y c h sprawowageneroso Nicolao Przebandowsky in sex marcis pecunie principalis vitricis et ecclesie Sancte Trinitatis ante Obornyky in tota scultecia ipsorum in Przebandowo resignati et obligati (1429 r.). 40 Gdy dokument ulega³ uszkodzeniu czy wrêcz zniszczeniu, z regu³y dokonywano jego oblaty w ksiêgach kocielnych i zabezpieczano na potrzeby parafii wypis (ekstrakt) z tych akt. Informuj¹ o takich praktykach i ich kulisach akta wizytacji parafii. Zreszt¹ strze¿enie dokumentów dotycz¹cych erekcji i uposa¿enia czy doposa¿ania kocio³a parafialnego gromadzonych w zamykanej skrzyni wraz z kosztownociami, gotówk¹ czy szczególnie cennymi szatami liturgicznymi nale¿a³o do obowi¹zków witryków. Wiemy np., ¿e w podpoznañskim Lusowie jeszcze w pocz¹tkach XV w. przechowywano oryginalny acz mocno zniszczony dokument erekcji tamtejszego kocio³a parafialnego z 1288 r.; w 1419 r. dokument ten zosta³ przez oficja³a poznañskiego (i kanonika katedralnego) Bogus³awa ze winek transumowany, a w maju 1607 r. transumpt ten wpisano do akt konsystorskich (I. Skierska, Lusowo i Lusówko, w: K. Ilski, A. Jaszewska, M. ¯ó³kiewski, P. Dembiñski, G. Rutkowska, I. Skierska, M. Zwierzykowski, Dzieje gminy Tarnowo Podgórne, t. I: Dzieje najdawniejsze, Tarnowo Podgórne 2013, s. 151 = Archiwum Archidiecezjalne w Poznaniu [dalej cyt.: AAP], AV [Acta visitationum] 7, k. 62v). 41 Ksiêga uposa¿enia diecezji poznañskiej z roku 1510, wyd. J. Nowacki, Poznañ 1950; Jana £askiego Liber beneficiorum archidiecezji gnienieñskiej, t. I-II, wyd. J. £ukowski, Gniezno 1880-1881. 42 Zob. ostatnio: T. Nowicki, Ministri ecclesiae. S³u¿ba kocielna i witrycy w diecezji w³oc³awskiej w XVIII wieku, Lublin 2011 (do jego ustaleñ bêdê jeszcze wraca³a); K.R. Prokop, Fabrica ecclesiae (zob. w przyp. 2); ks. J. Winiewski, Fabrica ecclesiae parochialis na terenie diecezji pomezañskiej w wietle wizytacji biskupich XVII-XVIII wieku, Archiwista Polski 2 (2007), s. 47-56 [cz. I], 4 (2007), s. 23-44 [cz. II], 1 (2008), s. 69-76 [cz. III]; ten¿e, Uposa¿enie kocio³ów, duchowieñstwa i s³u¿by kocielnej w diecezji pomezañskiej (XVI-XVIII w.), Olsztyn 2013. 18 IZABELA SKIERSKA nych osobicie przez biskupa ordynariusza (acta episcopalia) oraz przez jego zastêpców: oficja³ów (generalnych i okrêgowych) i wikariuszy generalnych. W sumie dla obu wielkopolskich diecezji jest to po oko³o 80 woluminów akt konsystorzy generalnych, a ka¿dy wolumin rednio liczy zwykle przynajmniej po oko³o 200 kart in folio. Do tego dodaæ nale¿y po kilka ksi¹g biskupich z ka¿dej diecezji, przy czym trzeba tu podkreliæ znaczenie szczególnie obszernych akt dokumentuj¹cych 40 lat pontyfikatu poznañskiego ordynariusza Andrzeja Bniñskiego (1438 styczeñ 1479). Dla archidiecezji gnienieñskiej dysponujemy tak¿e kilkoma woluminami akt konsystorzy foralnych. Akta te zawieraj¹ zapisy przede wszystkim spraw spornych. Pozwalaj¹ one poprzez pryzmat konfliktów miêdzy plebanem a witrykami lub wspólnego ich stawania przeciw osobie trzeciej (tu witrycy wystêpuj¹ tak¿e niekiedy wraz ze wspólnot¹ parafialn¹ czy kolatorem) poznaæ czêci sk³adowe fabryki kocio³a i sposób pozyskiwania rodków (tak¿e np. przez kwesty po wsiach parafialnych czy wystawianie w kociele lub przed nim specjalnych skarbon lub obrazów). Podobnie sposób dzielenia miêdzy plebana i witryków (fabrykê) rodków wp³ywaj¹cych z ofiar mszalnych oraz okazyjnych danin. Tylko tytu³em przyk³adu jak witrycy potrafili spieraæ siê z plebanem o nale¿ny im udzia³ w kontroli nad finansami i funduszem fabryki kocio³a43. W 1480 r. Bart³omiej i Antoni witrycy u w. Marcina na Przedmieciu wiêty Marcin za murami Poznania oraz Maciej ko³odziej i Wojciech miedziownik starsi tej¿e wspólnoty parafialnej (seniores parochianorum) toczyli w konsystorzu poznañskim spór z Tomaszem plebanem w. Marcina o wiece u¿ywane przy egzekwiach i wprowadzaniu do kocio³a (chyba m.in. kobiet przy wywodzie po po³ogu), o inne kwestie kocielne oraz o dzwonnika i organistê. Oficja³ generalny poznañski rozs¹dzi³ spór i postanowi³, ¿e wiece z³o¿one z ró¿nych okazji przy o³tarzu g³ównym pleban ma obracaæ na swój u¿ytek (tzn. w celach liturgicznych?, czy jednak na swój prywatny u¿ytek?), natomiast wiece z³o¿one przed cyborium i ko³o mar ze zw³okami oraz pieni¹dze zebrane na tacê, z³o¿one na fabrykê kocio³a lub w jakikolwiek sposób darowane witrykom zostaj¹ w dyspozycji tych¿e witryków44. Z kolei dzwonnika, który potrafi³by graæ na organach, wskazyWszystkie przywo³ywane tu przyk³ady dotycz¹ce witryków od w. Marcina pochodz¹ z has³a (mojego autorstwa) wiêty Marcin, w: S³ownik historyczno-geograficzny województwa poznañskiego w redniowieczu, cz. V, z. 1, red. T. Jurek, Poznañ 2011 (dalej cyt.: SHGPozn.), s. 160-196, tu zw³. s. 178-181 p. 5Ab: Fabryka (fabrica ecclesiae) i witrycy (vitrici), zwani te¿ opiekunami (tutores), a niekiedy ekonomami (economi, oeconomi) kocio³a . Marcina. 44 Jest to tylko jeden z licznie powiadczonych dla polskiego pónego redniowiecza (tak¿e w Wielkopolsce) sporów o dysponowanie ofiarami sk³adanymi w kociele. Rozwi¹zywano je na ró¿ne sposoby: przez przyznanie wosku i wiec ofiarowywanych przez wiernych (w tym przez kobiety przy wywodzie) na potrzeby fabryki kocio³a (jak w 1456 r. odnonie do kocio³a parafialnego w Wilkowie w diecezji poznañskiej; decyzja biskupa Andrzeja Bniñskiego), dzielenie wiec z wywodu po po³owie miêdzy plebana i witryków, a przyznanie ca³ego wosku na potrzeby wi¹ty43 ZARZ¥D FINANSAMI PARAFII W PÓNOREDNIOWIECZNEJ POLSCE 19 waæ ma pleban, który daje mu klucze do kocio³a, a potem witrycy solidarnie powinni takiego dzwonnika wybieraæ. Gdyby ów dzwonnik nie by³ (jednoczenie) organist¹, a witrycy chcieliby mieæ organistê, maj¹ owego organistê uposa¿yæ ze swoich dochodów. Oficja³ postanowi³ te¿, ¿e we wszystkich innych kwestiach strony maj¹ siê kierowaæ ustaleniami i sposobem zarz¹du z kocio³a parafialnego w. Marii Magdaleny w Poznaniu i innych kocio³ów parafialnych (domylnie: w diecezji poznañskiej)45. Podobnie w 1512 r.: Micha³ kowal i Maciej Malowtik witrycy (zreszt¹ pe³ni¹cy tê funkcjê wielokrotnie) u w. Marcina toczyli spór z Grzegorzem plebanem w. Marcina o dysponowanie dochodami kocio³a. Prokurator plebana dowodzi³, ¿e ka¿dy pleban winien mieæ w³adzê duchown¹ i doczesn¹ w swojej parafii, natomiast wspomniani witrycy samodzielnie, wbrew zwyczajowi innych kocio³ów parafialnych, dysponuj¹ dobrami kocio³a w. Marcina. W zwi¹zku z tym pleban domaga³ siê, aby witrycy takich dzia³añ poniechali, zdawali mu relacjê z dochodów i wydatków w trakcie urzêdowania oraz by utworzyli schowek, gdzie sk³adane by³yby wszystkie wnoszone na rzecz wi¹tyni ofiary, a tak¿e aby inwentarz datków by³ przechowywany w kociele. Ostatecznie strony zawar³y ugodê, któr¹ zaporedniczy³ poznañski biskup pomocniczy. Witrycy i parafianie mieli za wiedz¹ plebana sk³adaæ w skrzynce (in repositorium aut cistam) darowizny i je zapisywaæ, a raz do roku, na wiêto Obrzezania Pañskiego (1 stycznia), przedstawiaæ plebanowi sprawozdanie z dochodów i wydatków. Pleban za tylko za wiedz¹ witryków móg³ dysponowaæ wiêkszymi datkami i donacjami na rzecz wi¹tyni46. Dowodnie te¿ witrycy zabiegali o zachowanie i rozbudowanie substancji materialnej wi¹tyni, jak egzekucjê testamentowych legatów, zaleg³ych czynszów, kupowanie nowych. Procesowali siê np. wcale czêsto ze spadkobiercami testatorów na rzecz fabryki kocio³a. I znów siêgnijmy po przyk³ad z dziejów ni (jak w 1503 r. w Pabianicach). Bywa³o i tak, jak w 1398 r. w Stê¿ycy ko³o Gdañska, gdzie na mocy decyzji komtura krzy¿ackiego wszystkie ofiary sk³adane przy o³tarzu nale¿a³y do plebana, natomiast ca³y wosk i wiece ofiarowane przez wiernych nale¿a³y do fabryki kocio³a (przy czym od w. Micha³a do Wielkiejnocy witrycy mieli z zebranego wosku dawaæ plebanowi po jednej wiecy tygodniowo); wyj¹tek stanowi³y wiece sk³adane przy wywodzie lub pogrzebie, które przypadaæ mia³y plebanowi (podajê za: E. Winiowski, Udzia³ wieckich, s. 61 = ACUl. II, nr 1269, s. 575: wosk i wiece witrycy pro usu communi et decore ecclesie recipere debent [1456 r.]; por. te¿ S. So³tyszewski, Prawa i obowi¹zki, s. 276). 45 SHGPozn., s. 179 = Documenta ad ecclesiam parochialem S. Martini antea extra nunc intra muros Posnanienses sitam spectantia, oprac. J. Lekszycki, [Poznañ] 1888, AAP, PA 338/3, s. 30-31; dok³adniej o tym rêkopisie, kulisach jego powstania i zawartoci zob. I. Skierska, Konsystorskie kwerendy Józefa Lekszyckiego w okresie kulturkampfu, Ecclesia. Studia z Dziejów Wielkopolski 7 (2012), s. 105-140. Por. te¿ S. So³tyszewski, Prawa i obowi¹zki, s. 268 (analogiczny spór w Wyszogrodzie na Mazowszu, 1495 r.). 46 SHGPozn., s. 180 = Documenta… S. Martini, s. 100-103. 20 IZABELA SKIERSKA podpoznañskiej parafii. W 1506 r. witrycy u w. Marcina pozwani zostali przez Barbarê Pieczon¹ z podpoznañskich Rybaków o uwolnienie jej spod ekskomuniki, pod któr¹ popad³a z ich powodu. Witrycy za zeznali, ¿e w sierpniu ubieg³ego roku uczciwy zmar³y Wawrzyniec Pieczony, m¹¿ Barbary, poleci³ w swoim testamencie sprzedaæ wspomnianym witrykom siedem stosów drewna (congeries alias sthossy) za 10 grzywien. Uzyskane pieni¹dze mia³y zostaæ przekazane na rzecz fabryki kocio³a, z odliczeniem z tej kwoty 2 grzywien dla Barbary. Twierdzili te¿, ¿e kobieta po mierci mê¿a sprzeda³a drewno, ale pieni¹dze zachowa³a dla siebie. Barbara z kolei zanegowa³a testament mê¿a47. Zapisy spraw spornych w ksiêgach s¹dów kocielnych pozwalaj¹ te¿ na obserwacje co do sposobu powo³ywania witryków. Zwykle by³y to dwie osoby, przy czym najczêciej ka¿da z nich mieszka³a w innej miejscowoci o ile oczywicie parafia by³a wielowioskowa; jeden z witryków reprezentowa³ mieszkañców centrum parafii48 (wyranie mówi¹ o tym akta wizytacyjne z koñca XVI i z XVII w.). Zeznania wiadków, acz nie tylko w sprawach zwi¹zanych z fabryk¹ kocio³a, pozwalaj¹ niekiedy na okrelenie wieku czy statusu spo³ecznego witryka (zawsze byli to mê¿czyni) jako osoby szczególnie godne zaufania stawali oni niekiedy w s¹dzie jako wiadkowie. Taki wiadek przy zaprzysiê¿eniu powinien by³ podaæ m.in. swój wiek i wielkoæ maj¹tku, co zapisywano w Depositiones testium. Takie serie akt konsystorskich dla diecezji poznañskiej i gnienieñskiej znamy generalnie dla drugiej po³owy XV w. Trzeba mieæ tu jednak wiadomoæ, ¿e nie uzyskamy materia³u masowego. Jacek Wiesio³owski, analizuj¹c gnienieñskie ksiêgi zeznañ wiadków z lat 1456-1461 i 1466-1470 (lub 1471), odnalaz³ w nich informacje o ponad szeciuset plebejskich mieszkañcach wsi, ale wród nich ujawni³o siê tylko dwóch witryków kmieci. Jeden z nich zezna³, ¿e ma 70 lat; obaj za zadeklarowali swój stan posiadania: 5 grzywien i 20 grzywien. J. Wiesio³owski wskaza³ (choæ oczywicie trudno wyci¹gaæ jednoznaczne wnioski dla tak ma³ej grupy), ¿e mo¿liwe, i¿ witrycy powo³ywani byli sporód starszych kmieci wycofuj¹cych siê z aktywnej gospodarki49. Niew¹tpliwie byli to ludzie stateczni, nie najm³odsi (a raczej starsi50), o okrelonym statusie maj¹tkowym i byæ mo¿e tak¿e rodzinnym, ugruntowanej pozycji w lokalnym rodowisku (nieTam¿e, s. 179 = AAP, AC [Acta causarum consistorii] 83, k. 129v. Np. w 1508 r. wystêpuje Miko³aj villicus z Bucza, a vitricus w Grobi (AAP, AC 85, k. 73v); Bucz nale¿a³ do parafii Grobia. 49 J. Wiesio³owski, Rozwarstwienie ludnoci wiejskiej w wietle zeznañ wiadków w konsystorzu gnienieñskim w trzeciej æwierci XV wieku, [w:] Spo³eczeñstwo Polski redniowiecznej, t. V, Warszawa 1992, s. 277-297, cytaty ze s. 278 i 280. 50 I tak najpewniej jako ludzi starych (dowiadczonych) nale¿y rozumieæ znaczenie s³owa Altirmanni, u¿ytego na okrelenie witryków w statutach synodalnych magdeburskich z 1266 r. Przywo³a³ je F. Ma³ecki, Wp³yw, s. 72, który jednak uzna³, ¿e niemiecka nazwa „Altirmanni” to zniemczona treæ s³owa „vitricus”. 47 48 ZARZ¥D FINANSAMI PARAFII W PÓNOREDNIOWIECZNEJ POLSCE 21 kiedy ciesz¹cy siê zaufaniem plebana czy/i kolatora), a jednoczenie zgodnie z wymogami statutów Tr¹by godni zaufania, wype³niaj¹cy dobrze swoje obowi¹zki religijne. Analogiczne obserwacje o statusie witryków poczyni³ te¿ Tomasz Nowicki dla diecezji w³oc³awskiej w XVIII stuleciu; podobnie ks. Jan Winiewski dla diecezji pomezañskiej w czasach nowo¿ytnych51. Ksiêgi s¹dów kocielnych odgrywa³y te¿ rolê ksi¹g wiary publicznej wnoszono do nich i kwestie niesporne. Tu szczególnie interesuj¹ce s¹ dla nas zeznania o fundacjach czy darowiznach – niekiedy bardzo hojnych. Te hojne nadania niezale¿nie zreszt¹ od instytucji, przed któr¹ je zeznawano czêsto obwarowane by³y restrykcyjnymi warunkami. Przyk³adowo: d³ugoletni pleban u w. Marcina za murami Poznania, Tomasz z Wielawsi, w latach 1485-1486 zakupi³ u ówczesnego biskupa poznañskiego Uriela Górki czynsz 16 grzywien od sumy g³ównej 200 grzywien. Realizacji tego zapisu dla kocio³a, szko³y przy nim oraz plebana i wikariuszy mieli pilnowaæ witrycy w. Marcina oraz starsi bractw (fraternitates) rybaków i ubogich dzia³aj¹cych w tym kociele. Zaobserwowane nieprawid³owoci mieli oni zg³aszaæ biskupowi poznañskiemu lub jego wikariuszowi generalnemu czy oficja³owi52. Podobne klauzule znajdujemy w zeznaniach wnoszonych do ksi¹g miejskich (o nich bêdzie mowa za chwilê). W 1465 r. mieszczanin poznañski, bia³oskórnik Langhannus, zapisa³ na swoim domu ko³o Bramy Wodnej 1 grzywnê czynszu od sumy 15 grzywien, p³atnego kwartalnie po 1 wiardunku na rzecz scholarzy u w. Marcina piewaj¹cych przed komuni¹ i w procesji z Cia³em Pañskim (i nie chodzi tu o procesjê w wiêto Bo¿ego Cia³a). Salarium mieli wyp³acaæ uczniom witrycy i starsi bractwa ubogich w kociele w. Marcina. W razie zaniedbania warunków fundacji czynsz mia³ zostaæ przeniesiony do kocio³a bernardynów53. Wiele informacji ale g³ównie dla fabryk parafii miejskich kryj¹ tak¿e k s i ê g i m i e j s k i e: r a d z i e c k i e i ³ a w n i c z e. Pos³u¿ê siê tu przyk³adem wspominanej ju¿ parafii wiêtomarciñskiej, dla której historii przeledzi³am zapisy w ksiêgach ³awniczych (rezygnacji) i radzieckich miasta Poznania odpowiednio z lat 1430-1500 i 1434-150654. Znajduj¹ siê w nich m.in. zapisy i donacje (czynsze, sumy d³u¿ne) czynione na rzecz fabryki kocio³a i oddawane pod kuratelê witryków w. Marcina oraz innych poznañskich i podpoznañskich wi¹tyñ (suma g³ówna, kwota czynszu i miejsce jego opisania). Pilnie np. witrycy 51 s. 138. T. Nowicki, Ministri ecclesiae; J. Winiewski, Uposa¿enie kocio³ów, s. 136-164, zw³. AAP, AE [Acta episcopalia] III, k. 113av-114. Archiwum Pañstwowe w Poznaniu, Akta miasta Poznania I 296, k. 64v. 54 Tam¿e, Akta miasta Poznania I 291 I 299: Ksiêgi ³awnicze (rezygnacji) miasta Poznania z lat 1430-1500 (wykorzystane przez znajduj¹cy siê w Bibliotece Poznañskiego Towarzystwa Przyjació³ Nauk rkps 1545 regesty Jacka Wiesio³owskiego); Akta radzieckie poznañskie, wyd. K. Kaczmarczyk, t. I-III, Poznañ 1925-1931-1948. 52 53 22 IZABELA SKIERSKA egzekwowali legaty testamentowe55. Mo¿emy te¿ w aktach miejskich ledziæ inne strony aktywnoci witryków, zwanych w poznañskich ród³ach miejskich czêsto tak¿e ekonomami czy tutorami, a niekiedy i prowizorami. Dowodnie np. ekonomowie wiêtomarciñscy kupowali od rady miejskiej czynsze na rzecz fabryki swego kocio³a. Wiemy te¿ np., ¿e witrycy sprzedawali nieruchomoci nale¿¹ce do fabryki kocio³a otrzymane w ramach zapisów testamentowych (dowodnie znanych jest przynajmniej kilka takich donacji na rzecz parafii wiêtomarciñskiej) lub byæ mo¿e te¿ nabyte przez samych witryków jako lokata kapita³ów fabrycznych. Przyk³adowo: w 1463 r. tutores kocio³a w. Marcina sprzedali uczciwemu Janowi Gema dom, czyli dziedzinê na podpoznañskich Piaskach, ko³o Rybaków56. Widaæ wiêc, ¿e witrycy inwestowali fundusze fabryki57. Dok³adne przeledzenie akt miejskich w po³¹czeniu z kocielnymi mog³oby przynieæ przynajmniej próbê odpowiedzi o szerokoæ i skutecznoæ takich poczynañ, a zatem i o zasobnoæ kiesy fabryki kocio³ów parafialnych, zw³aszcza miejskich58. ród³a wieckie i kocielne mo¿na te¿ wykorzystywaæ do weryfikacji pewnych zagadnieñ szczegó³owych jak upowszechnienie instytucji witryków. Trzeba przy tym pamiêtaæ, ¿e dla (pónego) redniowiecza s¹ to ród³a w zasadzie fragmentaryczne, rozproszone i tak naprawdê przypadkowe. O witrykach i ich dzia³aniach dowiadujemy siê przede wszystkim z ksi¹g s¹dowych, czyli w momencie, gdy dochodzi do sporu na konkretnym tle i to sporu, którego nie uda³o siê rozwi¹zaæ bez udzia³u zewnêtrznego sêdziego. Np. w aktach radzieckich poznañskich z 1506 r., zapisano, ¿e Tomasz czapnik (pileator) i Maciej ko³odziej, ekonomowie kocio³a w. Marcina, aptekarz Wincenty ekonom szpitala wiêtego Krzy¿a oraz Bart³omiej Szczepa i Miko³aj Borkowski ekonomowie szpitala wiêtego Ducha kwituj¹ £ukasza Sporna (Ostró¿kê) z wykonania testamentu zmar³ej Hanuskowej; zapis opiewa³ po 5 florenów dla ka¿dej z wymienionych instytucji (SHGPozn., s. 180; Akta radzieckie poznañskie, t. III, nr 2249). 56 SHGPozn., s. 179. 57 Czynsze p³acone w latach 1493-1502 przez miasto Poznañ na rzecz kocio³a w. Marcina: 1493 (21 XII), 1495 (4 I), 1496 (5 VI) 20 groszy czynszu, 1497 (5 II) 20 groszy czynszu na rzecz witryków tego kocio³a (byæ mo¿e i przy poprzednich p³atnociach mamy do czynienia z czynszem na rzecz witryków). W 1502 r. z kolei pleban w. Marcina zwalnia³ miasto Poznañ na rok z p³acenia na rzecz kocio³a wiêtomarciñskiego czynszu 1/2 grzywny, zapisanego na wykuszu (propugnaculum) ko³o Bramy Wielkiej (SHGPozn., s. 174; Stadtbuch von Posen. Acten des städtischen Rathes 1398-1433, wyd. A. Warschauer, Posen 1892, s. 364, 390, 419, 433). (SHGPozn., s. 174; Akta radzieckie poznañskie, t. III, nr 1878 – 1502 r.). 58 Ostatnio o analogicznych inwestycjach u krakowskich dominikanów pisa³ interesuj¹co M. Zdanek, Kupno renty w gospodarce krakowskiego klasztoru dominikanów w XV i na pocz¹tku XVI w., [w:] Mendykanci w redniowiecznym Krakowie, red. K. O¿óg, T. Ga³uszka OP, A. Zajchowska (Studia i ród³a Dominikañskiego Instytutu Historycznego, t. 4), Kraków 2008, s. 517-531; ten¿e, Dochody dominikanów krakowskich w 1. po³owie XVI w., [w:] Inter oeconomiam coelestem et terrenam. Mendykanci a zagadnienia ekonomiczne, red. W. D³ugokêcki, T. Ga³uszka OP, R. Kubicki, A. Zajchowska (Studia , t. 9), Kraków 2011, s. 259-276. Zob. te¿ M. Mi³awicki OP, Kszta³towanie siê w³asnoci ziemskiej klasztoru dominikanów w Krakowie w okresie przedrozbiorowym, tam¿e, s. 277-301. 55 ZARZ¥D FINANSAMI PARAFII W PÓNOREDNIOWIECZNEJ POLSCE 23 Kwestiê tê od innej strony pozwala wszak badaæ Liber beneficiorum Jana £askiego dla (archi)diecezji gnienieñskiej. Jest to jedyne przekrojowe ród³o59, pozwalaj¹ce na czynienie (choæby przybli¿onych) obserwacji statystycznych. Jak wskaza³ ju¿ E. Winiowski, dane z wizytacji archidiakonatu kaliskiego, dokonanej jesieni¹ 1521 r., pozwalaj¹ stwierdziæ, i¿ tutaj witrycy znajdowali siê przynajmniej w 68% ogó³u parafii, jest za prawdopodobne, ¿e w rzeczywistoci odsetek ten by³ wy¿szy. […] Dane te wskazywa³yby, ¿e instytucja witryków przyjê³a siê w znacznej wiêkszoci parafii60. Trzeba tu podkreliæ, ¿e tylko dla tego archidiakonatu mo¿liwe s¹ takie badania wynika to z systemu przeprowadzonych wówczas wizytacji. W zasadzie w ka¿dym archidiakonacie wizytacjê przeprowadza³ tamtejszy archidiakon, który tak¿e sam ustala³ sposób indagowania oraz rejestrowania uzyskanych danych. Tylko w przypadku dwóch (na siedem wówczas funkcjonuj¹cych) archidiakonatów w (archi)diecezji gnienieñskiej w³anie kaliskiego i wieluñskiego zachowa³y siê articuli, wedle których przeprowadzana by³a wizytacja (a wiêc i spisywane dane opisuj¹ce konkretn¹ parafiê). Jedynie archidiakon kaliski Maciej liwnicki wród tych artyku³ów uwzglêdni³ (jako pierwszy punkt zreszt¹) wiadomoæ o osobach udzielaj¹cych mu informacji61 byli to w³anie witrycy. St¹d ich pojawianie siê w lustracji kaliskiego archidiakonatu. Warto te¿ zastanowiæ siê nad wynagrodzeniem witryków. Czy pobierali je w jakiej formie za swoj¹ s³u¿bê analogicznie jak kocielny (minister ecclesiae), dzwonnik czy organista lub rektor szko³y? A mo¿e pe³nili w³anie s³u¿bê, czyli wykonywali odpowiedzialn¹ i niew¹tpliwie wyró¿niaj¹c¹ w spo³ecznoci funkcjê62 bez wynagrodzenia albo za zwolnienie z okrelonych danin? Statuty Tr¹by nie poruszaj¹ tego problemu. Odnonych informacji nie znalaz³am tak¿e w Liber beneficiorum Jana £askiego. Zdaje siê, ¿e witrycy w polskich parafiach w redniowieczu rzeczywicie nie pobierali formalnego wynagrodzenia, czyli – jak dzisiaj powiedzielibymy – nie czerpali zysków z tytu³u sprawowanej przez siebie funkcji. Mo¿e na to wskazywaæ brak osobno wymienionych w uniwersale poborowym z 1520 r. witryków jako grupy zobowi¹zanej do p³acenia pog³ównego, a enumerowano tam m.in. w³odarzy, qui decimam disponunt et vendunt dominorum episcoporum, a którzy mieli p³aciæ per florenos tres. Organici kocielni zostali zobowi¹zani do p³acenia podatku w wysokoci 6 groszy, a dzwonnicy Na brak jakiego wspólnego wzorca dla diecezjalnych ksi¹g uposa¿eñ wskazywa³ ju¿ ks. Jan £ukowski we wstêpie do Jana £askiego Liber beneficiorum archidiecezji gnienieñskiej, t. I, s. IV-XIV. 60 E. Winiowski, Udzia³ wieckich, s. 58-59. 61 Jana £askiego Liber beneficiorum archidiecezji gnienieñskiej, t. II, s. 5: Inprimis sequuntur articuli, super quibus testes tanquam ad perpetuam rei memoriam super singulis beneficiis sunt examinati et ex depositione iuratorum testium inventarii procedit descriptio sic ut infra per omnia; s. 92 (archidiakonat wieluñski). 62 Por. tu przypuszczenie J. Wiesio³owskiego o starszych kmieciach wycofuj¹cych siê z aktywnej gospodarki (wy¿ej, w przyp. 49). 59 24 IZABELA SKIERSKA (campanatores) – 1 grosza63. Odpowiedzi na pytanie o wynagrodzenie witryków mo¿emy poszukiwaæ w ród³ach s¹dowych zwracaj¹c przy ich lekturze uwagê, czy np. znany nam z imienia witryk pozywa plebana (a czy mo¿e konkretn¹ spo³ecznoæ parafialn¹?) o nale¿ne mu osobicie pieni¹dze, naturalia czy mo¿e protestuje przeciw wymaganiu od niego jakich wiadczeñ. Zastanawia jednak, ¿e w zapisywanych w aktach s¹dów kocielnych arendach dochodów kocio³ów parafialnych (znów opieram siê g³ównie na materiale z Wielkopolski), dokonywanych przez aktualnych plebanów, wystêpuj¹ wskazania dla dzier¿awcy o p³aceniu wynagrodzenia kocielnemu czy wikariuszowi, ale nie znam zapisu takowych zobowi¹zañ wobec witryków. Prawdopodobnie wiêc w redniowiecznej Wielkopolsce nie byli oni wynagradzani materialnie (w pieni¹dzu czy naturaliach), lecz osi¹gali korzyci honorowe i presti¿owe podkrelaj¹ce ich wyj¹tkow¹ pozycjê w parafialnej spo³ecznoci. Mo¿na tu odwo³aæ siê te¿ do badañ S. So³tyszewskiego, opartych na wybranych (i nielicznych) aktach ustawodawczych, ksiêgach s¹dowych oraz wizytacjach g³ównie od koñca XVI do pocz¹tków XVIII w. Obserwacje te wolno jednak¿e odnieæ i do redniowiecza a wrêcz za³o¿yæ, ¿e to w³anie wówczas ukszta³towa³y siê pewne przywileje, bêd¹ce form¹ gratyfikacji dla witryków. Owe przywileje to: (1) sam fakt zarz¹dzania maj¹tkiem wi¹tyni i posiadania jednego z dwóch lub trzech kluczy do kocielnej skarbony czy skrzyni-skarbca oraz przechowywania kluczy do wi¹tyni; (2) prawo do zasiadania na pierwszym po kolatorze miejscu w wi¹tyni; (3) prawo wskazywania wraz z rz¹dc¹ kocio³a (plebanem) miejsc w ³awkach dla parafian; (4) prawo do pogrzebu bez uiszczania dodatkowych op³at (a niekiedy nawet pochówku w wi¹tyni) – tzw. wolnego pochówku; (5) prawo mianowania dzwonnika i kocielnego; (6) w³¹czanie imion witryków do modlitwy za dobrodziejów kocio³a64. Nie miejsce tu na dok³adniejsze omawianie tych kwestii, chcia³abym wszak zwróciæ uwagê na przywilej wolnego pogrzebu dowodnie funkcjonuj¹cy w XV stuleciu. S. So³tyszewski przywo³a³ tu rozstrzygniêcie sporu s¹dowego miêdzy witrykami kocio³a parafialnego w Wyszogrodzie a prepozytem klasztoru bo¿ogrobców tam¿e (do których nale¿a³ ów koció³). Biskup p³ocki w 1495 r. zadekretowa³, ¿e wolny pogrzeb przys³uguje witrykowi zmar³emu podczas pe³nienia tego urzêdu, a ponadto ¿e przywilej ten nie dotyczy ¿ony i dzieci witryka65. Obserwacje S. So³tyszewskiego znajduj¹ potwierdzenie w baVolumina constitutionum, t. I, vol. 1, wyd. S. Grodziski, I. Dwornicka, W. Uruszczak, Warszawa 1996, s. 357, [21], [44], [45]. 64 S. So³tyszewski, Prawa i obowi¹zki, s. 263-271. 65 Tam¿e, s. 264-266 = ACUl. III, nr 169, s. 64-65: biskup decrevit, quod vitrici existentes in officio habeant liberam sepulturam, quantum vero ad uxores et pueros illorum propter meliorem sue R. Ptis animi informacionem dictam solucionem sepulture fiendam suspendit. O bo¿ogrobcach w Wyszogrodzie zob. choæby S³ownik historyczno-geograficzny ziemi wyszogrodzkiej w redniowieczu, oprac. A. Wolff, A. Borkiewicz-Celiñska, Wroc³aw 1971, s. 65. 63 ZARZ¥D FINANSAMI PARAFII W PÓNOREDNIOWIECZNEJ POLSCE 25 daniach T. Nowickiego, który zaj¹³ siê s³u¿b¹ kocieln¹ i witrykami w diecezji w³oc³awskiej w XVIII stuleciu. Na podstawie aktów normatywnych i zapisów w aktach wizytacyjnych66 stwierdzi³ on, ¿e witrycy w odró¿nieniu od s³u¿by kocielnej (jak dzwonnicy, organici, nauczyciele, zakrystianie) nie byli wynagradzani za swoj¹ pracê ani w pieni¹dzu, ani w naturze. Przys³ugiwa³y im natomiast pewne prerogatywy z tytu³u pe³nienia tej funkcji nazwaæ je mo¿na honorowymi. Prerogatywy te pokrywaj¹ siê z tymi wskazanymi przez S. So³tyszewskiego. T. Nowicki zaznaczy³ przy tym (przywo³uj¹c ustalenia Walentego Wójcika dokonane na podstawie akt wizytacyjnych), ¿e w XVII w. na l¹sku prowizorom przys³ugiwa³o wynagrodzenie pieniê¿ne za ich s³u¿bê b¹d w postaci sta³ej pensji, b¹d okresowe: jak zbierane trzy-cztery razy do roku tzw. workowe, czyli kolekta zbierana do specjalnych sakiewek (woreczków) wród parafian podczas mszy w wa¿niejsze wiêta. Tak¹ praktykê Nowicki zna dla diecezji w³oc³awskiej tylko z jednej parafii: ¯ukowo na Pomorzu. Nie uda³o siê natomiast Nowickiemu potwierdziæ (ani dla pomorskiej, ani dla kujawskiej czêci diecezji w³oc³awskiej) jeszcze jednej praktyki zaobserwowanej na l¹sku przez W. Wójcika: tam witrycy otrzymywali niekiedy wynagrodzenie w naturze lub korzystali z prawa darmowego u¿ytkowania nieruchomoci kocielnych (gruntu lub budynków)67. VI Czy mo¿emy mówiæ o istnieniu w redniowiecznej Polsce innego modelu ni¿ na Zachodzie? Tak s¹dzi³am kilka lat temu, przygl¹daj¹c siê pracy Arnda Reitemeiera. Obecnie nie jestem pewna, czy mo¿na by takie stwierdzenie odnieæ do wszystkich parafii. Byæ mo¿e z modelem zachodnim zak³adaj¹cym niezale¿noæ wyboru witryków od plebana mamy do czynienia w miastach, a wiêc organizmach, które w pónym redniowieczu (a tylko dla tego czasu nasza baza ród³owa pozwala na wnioskowanie) by³y lokowane na prawie niemieckim. Natomiast w parafiach wiejskich znacznie wiêksza by³a zale¿noæ wyboru witryków od plebana. S¹ to jednak kwestie do dok³adnego przebadania. Dla diecezji wielkopolskich nie mamy dot¹d tego typu badañ. Natomiast pracê K.R. Prokopa, Fabrica ecclesiae, nale¿y traktowaæ jako zmarnowan¹ szansê zbadania kwestii fabryki kocio³a i roli w niej witryków w nowo¿ytnej diecezji krakowskiej. Witrykom zreszt¹ powiêci³ on niewiele uwagi, podaj¹c uogólnienia, bez mo¿liwoci ich weryfikacji (dok³adniej piszê o tym w recenzji z tej ksi¹¿ki zob. w przyp. 2). Dla dawnej diecezji pomezañskiej zob. J. Winiewski, Uposa¿enie kocio³ów; w odró¿nieniu do T. Nowickiego, który stara³ siê uj¹æ tematykê przekrojowo: poszukiwaæ prawid³owoci czy ró¿nic (por. moj¹ recenzjê przywo³an¹ wy¿ej, w przyp. 2), ks. Winiewski postawi³ na egzemplifikacjê, gêsto cytuj¹c bardzo zreszt¹ interesuj¹ce i instruktywne wyimki dla poszczególnych parafii, zaczerpniête z wykorzystanych przez siebie akt, w tym wizytacyjnych. Trudno tu zatem dok³adniej zestawiaæ wyniki ich obserwacji. 67 T. Nowicki, Ministri ecclesiae, s. 330; W. Wójcik, Instytucja witrykusów w wietle l¹skich protoko³ów wizytacyjnych z XVII wieku, „Prawo Kanoniczne” 6 (1963), nr 1-4, s. 72-73. 66 26 IZABELA SKIERSKA Uwa¿na lektura róde³ rêkopimiennych powinna przybli¿yæ warunki kszta³towania siê instytucji witryków, jej ewentualnej ewolucji czy mo¿e przystosowania do polskich warunków. Niew¹tpliwie te¿ pomo¿e owietliæ wiele obszarów nie tylko z ¿ycia parafii i administracji kocielnej generalnie, ale tak¿e finansów, gospodarki, pobo¿noci. Jedno jest tu pewne dla okresu redniowiecza ze wzglêdu na stan bazy ród³owej zdecydowanie uprzywilejowane s¹ parafie miejskie, dla nich znajdziemy najwiêcej informacji o witrykach. SUMMARY The endowment of a church consisted of two funds: dos beneficii (for the use of the parson) and fabrica ecclesiae (for maintenance of the church also in terms of daily liturgy).2 In practice the border between those two spheres of ecclesial assets was not clearly drawn. This occasionally caused problems in the day to day functioning of the church and led to the establishment of secular control of the income of fabrica ecclesiae. In the sources, people appointed to exercise this control are denoted by the following terms: tutores, oeconomi, provisores, questores, viri ecclesiastici, intermittently aedile (edile), but most often vitrici / vitrici ecclesiae, and in German language sources: Kirchenmeister, Kirchenvetter (Kirchenfeter). The institution of the vitrici developed in the West during the 13th century. The vitrici of the parish churches in late medieval Poland become visible in the sources from the beginning of the 14th century, already as an institution well ingrained in the reality of the Polish church. They are in the centre of the author’s attention. Her object is to determine the state of hitherto research, highlight the possibilities of seeking further information, and study this milieu and its activities. The author focuses mainly on material from the Greater Poland area. Keywords Poland, late Middle Ages, endowment of parish churches, fabrica ecclesiae, management of its income, vitrici ecclesiae ZARZ¥D FINANSAMI PARAFII W PÓNOREDNIOWIECZNEJ POLSCE ECCLESIA. STUDIA Z 27 DZIEJÓW WIELKOPOLSKI T OM 8, 2013 MARTA CZY¯AK Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu Oddzia³ Zbiorów Specjalnych Zwi¹zki klarysek gnienieñskich z duchowieñstwem katedry gnienieñskiej w pierwszej po³owie XV wieku Connections between the Poor Clares Nuns in Gniezno and the Clergy of the Gniezno Cathedral in the First Half of the 15th Century W artykule przedstawiê trzy rodzaje zwi¹zków ³¹cz¹cych siostry zakonu wiêtej Klary w Gnienie z duchownymi skupionymi wokó³ katedry gnienieñskiej: pierwszym by³aby wspó³praca ksieni i ca³ej wspólnoty sióstr z prokuratorami (ekonomami) konwentu, wybieranymi przez klaryski zazwyczaj sporód ni¿szego i wy¿szego (kapitulnego) duchowieñstwa katedralnego, drugim wiêzi rodzinne ³¹cz¹ce klaryski i kanoników kapitu³y metropolitalnej, trzecim spory konwentu z przedstawicielami gnienieñskich instytucji kocielnych o posiad³oci w Gnienie lub w jego pobli¿u. Inicjatywa sprowadzenia do Gniezna sióstr zakonu w. Klary nale¿a³a najprawdopodobniej do wdowy po Boles³awie Pobo¿nym (†1279), ksiê¿nej Jolenty1, a realizacja tej inicjatywy: osadzenie klarysek na Wzgórzu Panieñskim, tu¿ W bogatej literaturze trwa dyskusja na temat osoby fundatora i przebiegu procesu fundacji: czêæ badaczy, id¹c za przekazem Kroniki wielkopolskiej, uznaje, ¿e inicjatorami fundacji byli Boles³aw Pobo¿ny i jego ma³¿onka Jolenta, za ¿ycia ksiêcia rozpoczêto tak¿e budowê klasztoru, ostatnio na ten temat S. Pasiciel, Zespó³ klasztorny franciszkanów i klarysek w Gnienie, Gniezno 2005, s. 46-47, 59-60; M. Michalski, B³ogos³awiona Jolenta. Refleksja historyczno-hagiograficzno-historiograficzna, [w:] Franciszkanie konwentualni i klaryski w Wielkopolsce od XIII do XIX wieku, red. T. Janiak, D. Stryniak, Gniezno 2006, s. 75; wiêkszoæ jednak uznaje Przemys³a II za jedynego fundatora klasztoru, zob. A. Szulc, Dzieje klasztoru klarysek w Gnienie, [w:] Franciszkanie konwentualni, s. 117-118, zw³. przyp. 13 (tu tak¿e przegl¹d stanowisk badawczych), por. eadem, Klasztory franciszkañskie w redniowiecznej Wielkopolsce. Kalisz, Gniezno, rem, Pyzdry, Oborniki, Poznañ 2001, s. 26-28, 107. Wobec braku dokumentu fundacyjnego rozwi¹zanie tego problemu pozostaje w sferze przypuszczeñ, wydaje siê jednak, ¿e starania o sprowadzenie klarysek do Gniezna rozpoczê³a ksiê¿na Jolenta po mierci mê¿a. Inicjatywê ksiê¿nej podkrelaj¹ te¿ przywileje Przemys³a II i W³adys³awa £okietka dla klasztoru, zob. przyp. 2. 1 28 MARTA CZY¯AK obok powstaj¹cego kocio³a i klasztoru franciszkanów, by³a dzie³em bratanka Boles³awa Pobo¿nego, ksiêcia Przemys³a II2. Pierwsze siostry przyby³y do Gniezna zapewne krótko przed 24 sierpnia 1283 r.: tego dnia mia³a miejsce konsekracja klasztoru i kaplicy zakonnej (oratorium) pod wezwaniem w. Bart³omieja (obecnie nawa pó³nocna kocio³a franciszkanów pod wezwaniem Wniebowziêcia Najwiêtszej Marii Panny)3. Regu³a zakonu w. Klary, zatwierdzona przez papie¿a Urbana IV w 1263 r. dla wszystkich istniej¹cych i przysz³ych konwentów klarysek (z wyj¹tkiem za³o¿onego przez w. Klarê klasztoru w. Damiana w Asy¿u), zezwala³a klaryskom na posiadanie wspólnej w³asnoci w przeciwieñstwie do regu³y napisanej przez w. Klarê i zatwierdzonej przez Innocentego IV w 1253 r. (jednak tylko dla klasztoru w. Damiana), która zobowi¹zywa³a siostry indywidualnie i wspólnotowo do wyrzeczenia siê posiadania4. Poniewa¿ regu³a Urbana IV dopuszcza³a wspóln¹ w³asnoæ, ustanawia³a jednoczenie urz¹d rz¹dcy: Do nale¿ytego zarz¹dzania tymi posiad³ociami klasztornymi i dochodami winien byæ w ka¿dym klasztorze waszego Zakonu roztropny i sumienny rz¹dca, ustanawiany i usuwany przez ksieniê i wspólnotê, wed³ug ich uznania5. Mia³ on sk³adaæ sprawozdanie z doKodeks dyplomatyczny Wielkopolski (dalej cytujê: KDW), wyd. [I. Zakrzewski], F. Piekosiñski, A. G¹siorowski [i inni], t. I-XI, Poznañ 1877-1999, tu t. I, nr 550 (1284: Przemys³ II nadaje klasztorowi klarysek w Gnienie wie Winiary: […] condigne peticionis intuitu serenissime domine Iolente relicte quondam incliti principis […] domini Boleslai ducis Polonie, dilecti patrui nostri, villam nostram Wynare […] damus et conferimus monasterio sancte Clare in civitate Gneznensi per nos constituto […]; KDW II, nr 736 (1295: Przemys³ II nadaje klasztorowi klarysek wsie Oborê, Woniki, ¯erniki, Winiary i £aszcze z jeziorami D³ugie, Bielsko i Mielno); nr 783 (25 IV 1298: W³adys³aw £okietek nadaje klasztorowi klarysek miasto Kostrzyn i wsie Strumiany, Siedlec, Grotkowo). 3 Rocznik Traski, w: Monumenta Poloniae Historica, t. 2, wyd. A. Bielowski, Lwów 1872, s. 849: In die sancti Bartholomei apostoli claustrum sororum in Gnezna confirmatur; S. Pasiciel, Zespó³ klasztorny, s. 49-63; A. Szulc, Dzieje klasztoru klarysek w Gnienie, s. 118-119. 4 Regu³a w. Klary Dziewicy, w: „Forma sororum. wiêta Klara z Asy¿u: 800-lecie powstania Zakonu wiêtej Klary, red. Zenon Sty [et al.], Warszawa-Kraków 2012, rozdzia³ 6: Obietnice wiêtego Franciszka; wyrzeczenie siê posiadania, s. 332: jak ja z moimi siostrami stara³am siê przestrzegaæ wiêtego ubóstwa, przyobiecanego Panu Bogu i wiêtemu Franciszkowi, tak równie¿ opatki, które po mnie obejm¹ urz¹d i wszystkie siostry s¹ zobowi¹zane […] ani osobicie, ani za porednictwem innej osoby nie przyjmowaæ i nie mieæ posiad³oci lub w³asnoci […], chyba tylko tyle ziemi, ile wymaga stosowne ¿ycie w odosobnieniu klasztornym; por. O.M. Przyby³owicz, Wizytacje klasztoru klarysek w Gnienie z lat 1595-1598, w: O rzeczach minionych. Scripta rerum historicarum Annae Rutkowska-P³achciñska oblata, red. M. M³ynarska-Kaletynowa, J. Kruppé, Warszawa 2006, s. 247-248; eadem, Statuty klarysek znojemskich z 1436 r. Gradacja wykroczeñ i kar w wietle regu³y oraz wybranych róde³ wydanych dla klasztorów klarysek prowincji czeskopolskiej w XV i XVI wieku, w: Sanctimoniales. Zakony ¿eñskie w Polsce i Europie rodkowej (do prze³omu XVIII i XIX wieku), red. A. Radzimiñski, D. Karczewski, Z. Zyglewski, Bydgoszcz-Toruñ 2010, s. 81-83. 5 Regu³a sióstr w. Klary, [w:] „Forma sororum”, s. 351, rozdz. 21: O rz¹dcy i jego obowi¹zkach. 2 ZWI¥ZKI KLARYSEK GNIENIEÑSKICH Z DUCHOWIEÑSTWEM KATEDRY 29 chodów i wydatków ksieni i trzem siostrom wyznaczonym przez wspólnotê oraz wizytatorowi, na jego probê. Rz¹dca reprezentowa³ konwent przed w³adzami wieckim i duchownymi, za jego porednictwem klaryski, zobowi¹zane do cis³ej klauzury, komunikowa³y siê ze wiatem zewnêtrznym 6. W pierwszej po³owie XV w. funkcje rz¹dców (prokuratorów, ekonomów) gnienieñskiego konwentu klarysek pe³nili duchowni zwi¹zani z katedr¹ gnienieñsk¹, by³a wród nich tak¿e osoba wiecka spokrewniona z ksieni¹ Katarzyn¹ Zagajewsk¹. Dnia 19 czerwca 1404 r. ksieni Przechna i pozosta³e siostry ustanowi³y prokuratorem s¹dowym (adwokatem) konwentu Miko³aja S³upka, syna Bronisza z Budzis³awia, wówczas jeszcze wikariusza katedry gnienieñskiej i plebana w Jarz¹bkowie, wkrótce kanonika kapitu³y poznañskiej (1407) i gnienieñskiej (przed 1408)7. Nominowany przebywa³, jak mo¿na s¹dziæ z opisu sytuacji, przed krat¹ klasztorn¹: ante cratam meridionalem cenobii sanctimonialium monasterii Gnesnensis; siostry zgodnie z regu³¹, za krat¹, w rozmównicy. Nie wiemy, czy Miko³aj pe³ni³ tak¿e funkcjê prokuratora gospodarczego, odpowiedzialnego za zarz¹d wspólnym maj¹tkiem konwentu. Z jego fundacji pochodzi Msza³, iluminowany w tym samym warsztacie i czasie, co Gradua³ klarysek gnienieñskich, ukoñczony w 1418 r. (o czym ni¿ej)8. lad zabiegów Miko³aja S³upka o sfinansowanie Msza³u mo¿na dostrzec w po¿yczce 20 grzywien szerokich groszy od Miko³aja Goszczyñskiego dokonanej przed oficja³em gnienieñskim 12 maja 1417 r.9 Ksieni Katarzyna Zagajewska za przyzwoleniem pozosta³ych sióstr powo³a³a na prokuratora gospodarczego zarz¹dcê maj¹tku konwentu Jana de ZagorzeA. Szulc, Dzieje klasztoru klarysek w Gnienie, s. 120. Gniezno, Archiwum Arichidiecezjalne, sygn. ACons. A (dalej cyt.: A) 1, k. 87r: […] hora quasi vesperorum ante cratam meridionalem cenobii sanctimonialium monasterii Gnesnensis Przechna abbatissa, Katherina clavigera, Phalislawa portaria et alie virgines dicti cenobii […] constituerunt dominum Nicolaum de Jarzambkowo altaristam Gnesnensem presentem et magistrum Bartholomeum de Girzyno absentem in suos procuratores […]. Wymienione klaryski: Przechna opatka, Katarzyna [Zagajewska] klucznica, Chwalis³awa furtianka, zob. KDW VII, nr 513, przyp. 1, 3-5. O Miko³aju S³upku, zob. M. Czy¿ak, Kapitu³a katedralna w Gnienie w wietle metryki z lat 1408-1448, Poznañ 2003, s. 360-361; P. Dembiñski, Poznañska kapitu³a katedralna schy³ku wieków rednich: studium prozopograficzne 1428-1500, Poznañ 2012, s. 586-587. 8 Gniezno, Archiwum Archidiecezjalne, Ms 169; A. Kar³owska-Kamzowa, Malarstwo ksi¹¿kowe w Wielkopolsce, w: Malarstwo gotyckie w Polsce, t. 1-3, red. A.S. Labuda, K. Secomska, Warszawa 2004, t. 1, s. 455-456; Z. Rozanow, Missale Gnesnense zwane Msza³em Miko³aja S³upka, ibidem, t. 2: Katalog zabytków, s. 330-331. 9 A 6, k. 99r: za Miko³aja porêczyli bracia Piotr i Budek z Budzis³awia (krewni Miko³aja), którym wczeniej, dla uzyskania porêczenia, powierzy³ ca³oæ swego maj¹tku (k. 98v). Dnia 8 X 1417 r. bracia zobowi¹zali siê zwróciæ pieni¹dze Miko³ajowi Goszczyñskiemu do 29 X 1417 (A 6, k. 188r). O zwi¹zkach rodzinnych Miko³aja S³upka zob. M. Czy¿ak, „Volens de bonis et rebus suis sibi a Deo collatis anime sue saluti providere”. Testamenty kanoników i wikariuszy gnienieñskich w pierwszej po³owie XV wieku, „Roczniki Historyczne” 76 (2010), s. 125-126. 6 7 30 MARTA CZY¯AK wo 1 czerwca 1406 r., mia³ on tak¿e reprezentowaæ klaryski przed s¹dami duchownymi i wieckimi10, jednak ju¿ w styczniu 1409 r. wraz z dawnymi ksieniami Przechn¹ i Krystyn¹ ustanowi³a prokuratorem s¹dowym konwentu w sprawie z Wojciechem plebanem w D¹browie (obecnie D¹brówka Kocielna na wsch. od Murowanej Goliny) Miko³aja Goszczyñskiego, notariusza publicznego i pisarza konsystorza gnienieñskiego, notariusza kapitu³y gnienieñskiej, przysz³ego surogata oficja³ów i zas³u¿onego prefekta budowy katedry z upowa¿nienia kapitu³y (1411-1422)11. Akt ustanowienia mia³ miejsce w obecnoci nominowanego, podobnie jak w przypadku Miko³aja S³upka: circa cratham ex parte civitatis monasterii sanctimonialium. Miko³aj Goszczyñski pe³ni³ zapewne tak¿e funkcjê prokuratora gospodarczego konwentu. Od 1408 r. by³ z prezenty klarysek plebanem w nale¿¹cym do nich Strzy¿ewie Kocielnym na pó³nocny wschód od Gniezna12. Jego dzia³alnoæ remontow¹ i budowlan¹ w klasztorze klarysek i w katedrze podsumowuje obszerna nota na pierwszej karcie Gradua³u klarysek, autorstwa skryptora kodeksu, Stanis³awa, ministra tj. nauczyciela w szkole parafialnej w Strzy¿ewie 13. Zgodnie z jej brzmieniem ksieni Katarzyna Zagajewska 10 KDW XI, nr 1852: concedentes sibi plenum mandatum […] ad impossessionandum se nomine nostro et dicti monasterii de omnibus villis, opidis et quibuscumque bonis nostris et eiusdem monasterii dictaque opida, hereditates et alia bona […] tenendum, regendum, gubernandum, procurandum et defendendum. Jan de Zagorzewo – nieznany (b³êdna lekcja?). Zapewne de Zagaiewo – z Zagajewa ko³o Dêbnicy, powiat gnienieñski, zob. S. Kozierowski, Ród Porajów Ró¿yców, Kraków 1930, s. 31: do Zagajewskich nale¿a³ patronat kocio³a w Dêbnicy. Znani s¹ np. Piotr Zagajewski, pleban w Strzy¿ewie Kocielnym w 1430 r. (Jana £askiego Liber beneficiorum archidiecezji gnienieñskiej – dalej cyt.: LB – wyd. J. £ukowski, t. I-II, Gniezno 1880-1881, tu t. I, s. 104, przyp. 2) i w Dêbnicy 1439 r., 1447 r. (ACons. C 1, k. 29r; A 28, k. 64v); Miko³aj Zagajewski, wiadek w katedrze gnienieñskiej 20 V 1435 r. (Gniezno, Archiwum Archidiecezjalne, sygn. ACap. B 14, k. 161v), Jan syn Jana z Zagajewa, pleban w Dêbnicy 1459 r. (LB I, s. 50, przyp. 2). 11 A 2, k. 7v, 23 I 1409: […] hora quasi prima circa cratham ex parte civitatis monasterii sanctimonialium, constitute personaliter venerabiles et religiosas virgines Katherina abbatissa moderna, Przechna et Cristina antique abbatisse in omnibus causis quae habent vel habiture sunt cum quacunque persona coram quocunque iudice et specialiter in causa et causis quam et quas habent cum discreto domino Alberto plebano in Dambrowa constituerunt dominum Nicolaum de Goszcino presentem necnon ad ponendum evictorem nomine ipsarum et tocius conventus pro nobili Ogerio [z Dêbnicy] in causa quam eidem Ogerio monet et monere intendit pro decima […] in Obora […], k. 8v. Wie Obora nale¿a³a do klarysek, dziesiêcina do plebana w D¹brówce: LB I, s. 18, 67; A 3, k. 125r, 8 VII 1412: ksieni Katarzyna Zagajewska ustanowi³a prokuratorami konwentu w sprawie z Miko³ajem Wilkiem wikariuszem katedry gnienieñskiej Miko³aja [Goszczyñskiego?] i Marcina [z Go³ocic] plebana w Borkowie. O Miko³aju Goszczyñskim zmar³ym przed 18 VI 1428 r., zob. A. G¹siorowski, Pierwsi studenci odnowionego Uniwersytetu Krakowskiego, „Roczniki Historyczne” 71 (2005), s. 81-82; M. Czy¿ak, Notariusze kapitu³y gnienieñskiej w pierwszej po³owie XV wieku, „Ecclesia. Studia z Dziejów Wielkopolski” 1 (2003), s. 11-12, 17-21, 30-31. 12 KDW V, nr 138, 18 VII 1408. 13 E codicibus Gneznensibus, wyd. W. Kêtrzyñski, w: Monumenta Poloniae Historica, t. 5, Lwów 1888, s. 957; E. Winiowski, Parafie w redniowiecznej Polsce. Struktura i funkcje spo³ecz- ZWI¥ZKI KLARYSEK GNIENIEÑSKICH Z DUCHOWIEÑSTWEM KATEDRY 31 razem z prokuratorem Miko³ajem Goszczyñskim poczynili znaczne inwestycje w obrêbie claustrum (multa bona in predicto monasterio in muris … fecerunt): wznieli murowane budynki klasztoru i kuchni, postawili ³aniê i inne budynki (varia edificia in monasterio), zakoñczyli budowê kaplicy przylegaj¹cej od wschodu do oratorium klarysek („ozdobili kaplicê i zrobili w niej okna”), odbudowali cegielniê klasztorn¹ i przygotowali miejsce czerpania wody (fontem)14. Wybudowali tak¿e nowy m³yn w Strzy¿ewie i za³o¿yli tam staw rybny. Przede wszystkim jednak, co Stanis³aw wymienia zaraz na pocz¹tku noty, librum [tj. Gradua³] dederunt ad scribendum – zlecili mu przepisanie ksiêgi. Ukoñczy³ j¹ 7 grudnia 1418 r.15 Jako skryptor Gradua³u zna³ notacjê muzyczn¹, jego melodie chora³owe wykazuj¹ wp³ywy czeskie, korzysta³ zatem z rêkopisu (rêkopisów?) czeskich. Gradua³ zawiera tak¿e dwa oryginalne (nienotowane w Europie) schematy Kyrie16. Byæ mo¿e by³ tak¿e pisarzem Msza³u Miko³aja S³upka – porównanie duktu pisma i kszta³tów liter obu ksi¹g liturgicznych nie wyklucza mo¿liwoci uznania ich za dzie³o tego samego pisarza. Jako nauczyciel w szkole w Strzy¿ewie by³ zapewne naocznym wiadkiem opisywanych wydarzeñ. W koñcowej czêci noty zapisa³ ¿yczenie Miko³aja Goszczyñskiego, swego prze³o¿onego: aby kolejni prokuratorzy konwentu podjêli prace, których nie zdo³a³ wykonaæ, maj¹c na wzglêdzie sprawy Bo¿e i mniszek (causa Dei et istarum virginarum), spodziewaj¹c siê zap³aty od samego Chrystusa. Prawdopodobnie mo¿na go uto¿samiæ ze Stanis³awem baka³arzem, sukcentorem szko³y gnienieñskiej w 1431 r., czy identycznym ze Stanis³awem mistrzem i wikariuszem katedry (1444) i rektorem szko³y katedralnej (1449)?17 W Gnienie dzia³a³ tak¿e katedralis Stanis³aw, który w 1430 r. uzupe³ni³ brewiarz wikariusza Ubys³awa z Lubienia o nowe oficja18. ne, Lublin 2004, s. 281-293, gdzie autor stwierdza to¿samoæ okreleñ minister scholae i minister ecclesiae w Liber beneficiorum Jana £askiego, dodaj¹c jednak, ¿e ostatnie okrelenie oznacza³o zarówno nauczyciela, jak i s³ugê kocielnego: w zakres funkcji spe³nianych przez nauczyciela wchodzi³o nie tylko nauczanie m³odzie¿y, ale równie¿ pewne pos³ugi w kociele, st¹d te¿ nauczyciel to „minister scholae ac ecclesiae” (s. 292-293). Zdarza³y siê choæ rzadko przypadki, ¿e minister ecclesiae nie pe³ni³ funkcji nauczycielskich. 14 K. Ney, ¯ywot b³. Jolanty i kronika klasztoru zakonnic w. Klary w Gnienie, Gniezno-Leszno 1843, s. 78. Wymienione budynki identyfikuje S. Pasiciel, Zespó³ klasztorny, s. 116-120. 15 Idem, Zespó³ klasztorny, s. 114 (il.), 115-116; A. Szulc, Dzieje klasztoru klarysek w Gnienie, s. 119. 16 I. Pawlak, Gradua³ klarysek gnienieñskich, s. 139-141. 17 A 14, k. 48v, 14 III 1431: Stanis³aw baka³arz, sukcentor szko³y gnienieñskiej, mia³ otrzymaæ 9 groszy do Niedzieli Przewodniej od Jana [Wêgorzewskiego] plebana w £opiennie ratione salarii; KDW X, nr 1656, 19 V 1444: Stanis³aw mistrz, wikariusz katedry gnienieñskiej; A 29, k. 71, 2 VI 1449: Stanis³aw mistrz szko³y gnienieñskiej. Nie jest wymieniany wród graduatów Uniwersytetu Krakowskiego. 18 A 13, k. 140, 22 XII 1430. 32 MARTA CZY¯AK Gradua³ ozdobiony dziewiêcioma inicja³ami figuralnymi z floratur¹ wyrastaj¹c¹ na marginesy kart – uznawany jest za drugie znane dzie³o tej samej wielkopolskiej pracowni miniatorskiej, w której powsta³ Msza³ Miko³aja S³upka dekoracje obu ksi¹g cechuje ta sama technika malarska i koloryt, podobna kompozycja miniatur inicja³owych i sposób przedstawienia postaci ludzkich19. Szczególnie pod wzglêdem kompozycji zbli¿one s¹ sceny Adoracji Dzieci¹tka, Wjazdu Chrystusa do Jerozolimy i Wniebowst¹pienia, z kolei w przedstawieniach Zmartwychwstania, Zes³ania Ducha wiêtego i Marii z Dzieci¹tkiem w Graduale ujawnia siê w stosunku do miniatur Msza³u wiêksza precyzja i delikatnoæ formy. Miniatury obu rêkopisów nosz¹ cechy stylowe czeskiego i l¹skiego malarstwa ksi¹¿kowego prze³omu XIV i XV w.20 Byæ mo¿e wzorce (kodeksy?) dla gnienieñskiego artysty dostarczy³ sam Miko³aj Goszczyñski: jako prefekt budowy katedry sprowadzi³ w 1417 r. do Gniezna mistrza Macieja z Wroc³awia dla pokrycia blach¹ o³owian¹ wie¿y katedry, zawar³ tak¿e umowê z Ma³gorzat¹, wdow¹ po Arnoldzie z³otniku z Wroc³awia, w sprawie poz³ocenia we Wroc³awiu kuli, która mia³a ozdobiæ szczyt wie¿y katedry w Gnienie. Pracê tê mia³ wykonaæ dobry malarz prout ad turrim ecclesie Wratislaviensis maior globus est deauratus21. Warsztat miniatorski, w którym powsta³y zdobienia kodeksów, pozostaje jak dot¹d anonimowy. Autorem dekoracji móg³ byæ skryptor Stanis³aw: zdarza³o siê, ¿e kopista by³ jednoczenie twórc¹ iluminacji22. W literaturze przedmiotu zwraca siê uwagê na rodowiska katedralne, tak¿e na katedrê gnienieñsk¹, jako centra wytwórczoci ksi¹g rêkopimiennych, sporadycznie wskazuje siê na skryptoria w klasztorach ¿eñskich23. W Gnienie znany jest np. kap³an Stanis³aw zwany 19 Gniezno, Archiwum Archidiecezjalne, Ms 170; I. Pawlak, Gradua³ klarysek gnienieñskich z 1418 r. jako dokument kultury muzycznej Gniezna, „Nasza Przesz³oæ” 24 (1966), s. 138; idem, Rêkopisy liturgiczno-muzyczne Panien Klarysek w polskiej literaturze muzykologicznej, w: wiêta Klara z Asy¿u, w 800-lecie urodzin, red. S.C. Napiórkowski, W. Koc, Niepokalanów 1995, s. 290-294; Z. Rozanow, Graduale de tempore et de sanctis, w: Malarstwo gotyckie w Polsce, t. 2, s. 335-336; A. Misiukiewicz, Gradua³ Klarysek Gnienieñskich z 1418 roku ze zbiorów Archiwum Archidiecezjalnego w Gnienie. Praca dyplomowa napisana w Zak³adzie Konserwacji Papieru i Skóry Instytutu Zabytkoznawstwa i Konserwatorstwa UMK pod kierunkiem prof. E. Jab³oñskiej, Toruñ 2005. 20 Z. Rozanow, Graduale de tempore et de sanctis; Missale Gnesnense zwane Msza³em Miko³aja S³upka, s. 331, 336. 21 Acta capitulorum nec non iudiciorum ecclesiasticorum selecta (dalej cyt. Acta capitulorum), wyd. B. Ulanowski, t. I-II, Kraków 1894-1902, tu t. II, nr 72 (umowa z Ma³gorzat¹, 21 I 1417), nr 78 (umowa z mistrzem Maciejem, 30 III 1417); I. Pawlak, Gradua³ klarysek gnienieñskich, s. 136-138 (podkrela kontakty artystyczne Miko³aja Goszczyñskiego z Wroc³awiem); M. Czy¿ak, Kapitu³a, s. 238-239. 22 E. Potkowski, Ksi¹¿ka rêkopimienna w kulturze Polski redniowiecznej, Warszawa 1984, s. 96, 100-111; idem, Ksi¹¿ka i pismo w redniowieczu. Studia z dziejów kultury pimiennej i komunikacji spo³ecznej, Pu³tusk 2006, s. 122-126. 23 J. Wiesio³owski, redniowieczne biblioteki wielkopolskie, w: redniowieczna ksi¹¿ka rêkopimienna jako dzie³o sztuki, Gniezno 1993, s. 14-15; A. Kar³owska-Kamzowa, Rola klasztorów w rozwoju gotyckich rêkopisów iluminowanych w Polsce, w: Klasztor w kulturze redniowiecznej ZWI¥ZKI KLARYSEK GNIENIEÑSKICH Z DUCHOWIEÑSTWEM KATEDRY 33 Malarz, w 1420 r. s¹dzony przez Miko³aja Goszczyñskiego, wówczas surogata oficja³a, za odprawianie mszy w. w kolegiacie w. Jerzego na wzgórzu katedralnym po pijanemu i ukarany zakazem wstêpu do kocio³a do przybycia arcybiskupa, zwolniony jednak z karceru umieszczonego na cmentarzu przy katedrze24. Kolejnym znanym prokuratorem konwentu by³ Jaros³aw K¹kolewski kanonik gnienieñski (od 1421) i poznañski (od 1421)25. W roli tej wyst¹pi³ w 1442 r., wytyczaj¹c razem z Jakiem z Czechla, prokuratorem swego brata Sêdziwoja, prepozyta kapitu³y kolegiackiej w. Jerzego, granice miêdzy Strzy¿ewem Kocielnym i wsi¹ £¹kie nale¿¹c¹ do prepozytury. Siostra Jaros³awa, El¿bieta, by³a przynajmniej od 1440 r. klarysk¹ w konwencie gnienieñskim26. Jaros³aw w styczniu 1440 r. otrzyma³ prezentê ksieni Ma³gorzaty i innych 11 starszych sióstr (sorores seniores), wród nich El¿biety, wymienionej zaraz po ksieni, i kolejnej El¿biety, mistrzyni nowicjatu (pierwsza z nich by³a zapewne siostr¹ Jaros³awa), na parafiê w Strzy¿ewie Kocielnym, wakuj¹c¹ po mierci plebana Stanis³awa z Rudzicy27. Tymczasem jeszcze w grudniu 1439 r. wspó³patroni kocio³a, wymienieni dziedzice ze Strzy¿ewa Paczkowego i Smykowego, Poraje, prezentowali na to samo beneficjum wspó³rodowca: Bodzêtê z Jankowa Dolnego, kanonika gnienieñskiego (1431-1434) i ³êczyckiego (1433-1444)28. Polski, red. A. Pobóg-Lenartowicz, M. Derwich, Opole 1995, s. 286. I. Czachorowska, redniowieczne biblioteki klarysek l¹skich, w: wiêta Klara z Asy¿u, s. 208-210, sugeruje istnienie skryptoriów w l¹skich klasztorach klarysek: niektóre rysunki ka¿¹ przyj¹æ czynny udzia³ zakonnic w powstawaniu kodeksów. Problem ten w odniesieniu do klasztorów ¿eñskich w Polsce, tak¿e klasztoru klarysek w Gnienie, wymaga dalszych badañ, por. E. Potkowski, Ksi¹¿ka rêkopimienna, s. 117; M. Stawski, Skryptorium czerwiñskie jako miejsce powstania rêkopisów liturgicznych norbertanek p³ockich. Uwagi o zwi¹zkach dwóch klasztorów kanonikatu regularnego na Mazowszu, w: Sanctimoniales, s. 478: nie wydaje siê mo¿liwe, by spisywaniem kodeksów liturgicznych zajmowa³y siê siostry [norbertanki]. 24 A 9, k. 94r (29 V 1420) = Acta capitulorum, t. II, nr 158. 25 KDW X, nr 1488. Jaros³aw K¹kolewski syn Piotra h. Krakwic, kanonik poznañski 1421-1453, gnienieñski 1421-1453, wroc³awski 1420-1453, zm. 21 III 1453, zob. S³ownik historycznogeograficzny województwa poznañskiego w redniowieczu (dalej cyt.: SHGPozn.), cz. 2, z. 1, oprac. S. Chmielewski, K. Górska-Go³aska, T. Jurek, J. Luciñski, red. A. G¹siorowski, Wroc³aw 1988, s. 154-155, 158; P. Dembiñski, Poznañska kapitu³a katedralna, s. 490-491. 26 KDW X, nr 1487, 8 I 1440; KDW V, nr 715, 2 I 1444. To¿sama z El¿biet¹ wikari¹ (zastêpczyni¹ ksieni) powiadczaj¹c¹ przywilej Katarzyny Zagajewskiej dla wójta w Kostrzyniu? (KDW V, nr 401, 28 IX 1424). 27 KDW X, nr 1487, 8 I 1440. LB, t. I, s. 50, 103-104. 28 KDW X, nr 1483; S. Kozierowski, Badania nazw topograficznych dzisiejszej Archidiecezji Gnienieñskiej, Poznañ 1914, s. 94, 310; idem, Badania nazw topograficznych na obszarze dawnej zachodniej i rodkowej Wielkopolski, t. 1-2, Poznañ 1921-1922, t. 2, s. 363-362; idem, Szematyzm historyczny ustrojów parafialnych dzisiejszej archidiecezji gnienieñskiej, Poznañ 1934, s. 74, 209-210; idem, Ród Porajów Ró¿yców, s. 20-22. Bodzêta z Jankowa Dolnego syn Dobies³awa podsêdka kaliskiego, zob. M. Czy¿ak, Kapitu³a, s. 320-321; A. Kowalska-Pietrzak, Pra³aci i kanonicy kapitu³y ³êczyckiej do schy³ku XV wieku, £ód 2004, s. 210-211. 34 MARTA CZY¯AK Nie wiemy, kto ostatecznie obj¹³ parafiê: Bodzêta zmar³ przed 3 padziernika 1444 r., Jaros³aw by³ w 1445 r. plebanem w Biechowie w diecezji poznañskiej29. W 1442 r. oficja³ i wikariusz generalny gnienieñski Przedwój z Gr¹dów wyda³ wyrok w sprawie miêdzy klaryskami i dziedzicami o prawo patronatu kocio³a w Strzy¿ewie, jednak nie zosta³ on w ca³oci wpisany do ksiêgi Prolationes sententiarum konsystorza gnienieñskiego30. Klarysk¹ w konwencie gnienieñskim zosta³a tak¿e przed 1440 r. Jadwiga, siostra Piotra Pniewskiego kanonika gnienieñskiego (1433) i poznañskiego (1435), kantora kapitu³y poznañskiej (1443), d³ugoletniego oficja³a (1455-1457, 1464-1480) i wikariusza generalnego gnienieñskiego (1464-1480), sekretarza królewskiego (1447-1453) 31. W padzierniku 1442 r. Jan, dziedzic w Pniewach, wraz z synem Piotrem kanonikiem gnienieñskim darowali 6 grzywien rocznego czynszu ze swych dóbr dziedzicznych (3 ze wsi S³awno, 3 z po³owy miasta Pniewy) dedicate virgini Hedwigi filie ipsius Iohannis Pnyewsky per abbatissam monasterii et Hedwigim predictam in dictis bonis hereditariis videlicet Slawno et Pnyewi repetendum32. Czynsz mia³a otrzymywaæ Jadwiga, jednak za porednictwem (i zgod¹) ksieni, gdyby za ofiarodawcy chcieli go odkupiæ, mieli zap³aciæ 60 grzywien pó³groszków na rzecz Jadwigi, ksieni i ca³ego konwentu: prenominate Hedwigi et abbatisse cum conventu […] pro utilitae eiusdem monasterii. Tak¿e Jaros³aw K¹kolewski, wiadek darowizny Pniewskich w konsystorzu gnienieñskim, na pocz¹tku 1444 r. kupi³ od Wojciecha z Dzieæmiarek pod Gnieznem za 45 grzywien 3 grzywny rocznego czynszu z tej wsi i darowa³ go do¿ywotnio ksieni Ma³gorzacie, a po jej mierci klaryskom: Katarzynie Zagajewskiej i swojej siostrze El¿biecie. Po mierci tych ostatnich czynsz mia³a pobieraæ ka¿da nowo wybrana ksieni na rzecz klasztoru33. Darowiznê tê potwierdzi³ w swoim A 26, k. 107v, 23 VII 1445: wydzier¿awi³ parafiê na rok Jakubowi Kotowi z Dêbna dziekanowi kapitu³y gnienieñskiej i jego bratu Wojciechowi chor¹¿emu kaliskiemu. 30 ACons. C 1, k. 67r. Wpisano tylko pocz¹tek wyroku, z którego wynika, ¿e klaryski mia³y prawo prezenty pro duabus portionibus – dwa razy z rzêdu, a dziedzice z Go³¹bek, Strzy¿ewa, Ostrowa i Sobiesierni pro tertia vocibus. Pod tekstem, na dolnym marginesie, pisarz wpisa³ adnotacjê: et finis hic in cartha in medio inserta ad talem signum: X, jednak nie uda³o siê odnaleæ wspomnianej karteczki w kartach ksiêgi. Dnia 28 X 1442 r. Wojciech Romanus adwokat klarysek z³o¿y³ apelacjê od tego wyroku do Stolicy Apostolskiej i arcybiskupa (A 23, k. 156v). 31 KDW X, nr 1487, 8 I 1440: Jadwiga wymieniona wród starszych sióstr udzielaj¹cych prezenty Jaros³awowi K¹kolewskimu. Czy to¿sama z Jadwig¹ powiadczaj¹c¹ przywilej Katarzyny Zagajewskiej dla wójta w Kostrzyniu? (KDW V, nr 401, 28 IX 1424). Biogramy Piotra Pniewskiego zob. A. G¹siorowski, J. Jaskulski, w: Polski s³ownik biograficzny, t. 26, 1981, s. 826-827; A. G¹siorowski, I. Skierska, redniowieczni oficja³owie gnienieñscy, „Roczniki Historyczne” 61 (1995), s. 80-81, 85; SHGPozn., cz. 3, z. 4, oprac. P. Dembiñski, K. Górska-Go³aska, T. Jurek, G. Rutkowska, I. Skierska, red. A. G¹siorowski, Poznañ 1999, s. 704; M. Czy¿ak, Kapitu³a, s. 386-387; P. Dembiñski, Poznañska kapitu³a katedralna, s. 626-629. 32 A 23, 155rv, 27 X 1442. 33 KDW V, nr 715, 2 I 1444; SHGPozn., cz. 2, z. 1, s. 158. 29 ZWI¥ZKI KLARYSEK GNIENIEÑSKICH Z DUCHOWIEÑSTWEM KATEDRY Il. 1. Gniezno, Archiwum Archidiecezjalne, sygn. ACons. A 28, k. 64v, 31 V 1447: Testamentum Kankolewsky; fot. £. Krucki 35 36 MARTA CZY¯AK testamencie spisanym 31 maja 1447 r. w Gnienie34: czynsz w wysokoci 3 grzywien mia³y pobieraæ do¿ywotnio wszystkie trzy wymienione siostry, a potem ca³y konwent pro allecibus comparendis – na zakup ledzi. Ksieni Ma³gorzacie legowa³ ponadto swoje wierzytelnoci: 10 grzywien u Piotra Nidomskiego35, 8 grzywien u mieszczan z ¯ernik, 5 grzywien u Jana biskupa natureñskiego, 10 grzywien u Jana Zbyluta (Iohannes Sbiluth) kanonika poznañskiego36. Darowa³ jej te¿ pieni¹dze, które zdeponowa³ w klasztorze: omnes suas pecunias, quas habet in conclavi seu reservaculo in dicto monasterio, a tak¿e ca³y ¿ywy inwentarz i wszystkie dochody roku ³aski. Na egzekutorów swej ostatniej woli wyznaczy³ Piotra Zagajewskiego, plebana w Dêbnicy (krewnego by³ej ksieni Katarzyny)37, Wojciecha z Dzieæmiarek (zapewne ze wzglêdu na wykupiony czynsz) i ksieniê Ma³gorzatê (il. 1). Trzeba zaznaczyæ, ¿e regu³a z 1263 r. nie zezwala³a klaryskom na posiadanie osobistego maj¹tku (i samodzielne dysponowanie nim); wspomniane wy¿ej darowizny dla ksieni Ma³gorzaty, by³ej ksieni Katarzyny Zagajewskiej, sióstr Jadwigi Pniewskiej i El¿biety K¹kolewskiej wiadcz¹, ¿e nie by³a ona cile przestrzegana choæ dochody te zawsze by³y poddane kontroli ksieni jako prze³o¿onej konwentu i z czasem przechodzi³y na w³asnoæ klasztoru. Zgromadzony, niekiedy znaczny, maj¹tek ruchomy poszczególnych klarysek w klasztorze gnienieñskim pod koniec XVI w. pozwala poznaæ protokó³ wizytacji ministra generalnego prowincji polskiej Jana Donata Caputo z Kupertynu z 1598 r. zawiera on tak¿e tzw. Resignationes: akty zrzeczenia siê przez siostry w³asnoci posiadanych dóbr i oddania ich prowincja³owi38. Inn¹ ods³on¹ wzajemnych kontaktów by³y spory o posiad³oci z prze³o¿onymi gnienieñskich instytucji kocielnych. Na pierwszy plan ze wzglêdu na swoj¹ d³ugotrwa³oæ wysuwa siê konflikt z plebanami kocio³a w. Piotra na przedmieciu Gniezna o ogród i plac po³o¿one na wzgórzu w. Piotra, w pobli¿u beneficjum plebañskiego. Sprawa s¹dowa zaczê³a siê, wobec zajêcia ogrodu 34 A 28, k. 64v. Nie zna³am tego dokumentu w czasie pisania tekstu Volens de bonis et rebus suis sibi a Deo collatis anime sue saluti providere. 35 Piotr z Nidomia (i z Jankowa) syn Dobies³awa z Jankowa, brat Bodzêty prezentowanego w 1439 r. na parafiê w Strzy¿ewie Kocielnym, KDW IX, nr 1250; KDW X, nr 1483, przyp. 7, nr 1538, przyp. 7, nr 1640-1641. 36 Jan, syn Jana, franciszkanin, biskup natureñski (1434), sufragan gnienieñski (1434-1468/ /1469), zob. K.R. Prokop, Biskupi pomocniczy w diecezjach polskich w dobie przedtrydenckiej (2. po³. XIII - 1. po³. XVI w.), Kraków 2002, s. 243-246; kanonik poznañski Jan Zbylut nieznany, byæ mo¿e to¿samy ze Zbylutem z Urbanowa, zob. P. Dembiñski, Poznañska kapitu³a katedralna, s. 729-730. Dziêkujê za tê sugestiê autorowi cytowanej pracy. 37 Zob. przyp. 10. 38 A. Szulc, Dzieje klasztoru klarysek w Gnienie, s. 122; O.M. Przyby³owicz, Wizytacje klasztoru klarysek w Gnienie, s. 260-270, zw³. s. 260, przyp. 42; eadem, Statuty klarysek znojemskich z 1436 r., w: Sanctimoniales, s. 92. ZWI¥ZKI KLARYSEK GNIENIEÑSKICH Z DUCHOWIEÑSTWEM KATEDRY 37 przez klaryski, z inicjatywy plebana Macieja Korybuta, wikariusza katedry gnienieñskiej, w listopadzie 1441 r. W marcu 1442 r. wikariusz generalny i oficja³ gnienieñski Przedwój z Gr¹dów wyda³ wyrok na jego korzyæ: uzna³, ¿e siostry zajê³y ogród i plac nieprawnie, poniewa¿ nale¿a³y one do poprzedników Macieja, plebanów w. Piotra, od czasów fundacji kocio³a: ab annis, quorum memoria inter vivos non existit seu fundacione dicte ecclesie. Nakaza³ klaryskom opuszczenie wzgórza i obci¹¿y³ je kosztami procesowymi, których wysokoæ mia³ jeszcze ustaliæ39. Adwokat klarysek Wojciech Romanus z³o¿y³ kilka dni póniej apelacjê, sprawa trwa³a do pocz¹tków 1445 r.40 Formalne uznanie w³asnoci ogrodu klaryski uzyska³y dopiero w przywileju Zygmunta I z 11 listopada 1512 r. Król potwierdza³ w nim wszystkie nadania dla klasztoru klarysek, zawarte w przedstawionych mu kopiach dokumentów (orygina³y sp³onê³y w czasie po¿aru miasta w 1512 r.), a tak¿e – na probê swoich doradców wstawiaj¹cych siê za zakonnicami, poruszony obietnic¹ modlitw za nas, za ma³¿onkê nasz¹, za szczêliw¹ Rzeczypospolitej naszej trwa³oæ – w³asnoæ wsi niewymienionych w dokumentach, o ile tylko ab antiquo nale¿a³y do klarysek, m.in. Strzy¿ewa z prawem patronatu kocio³a parafialnego oraz ogrodu przy kociele w. Piotra41. Na pocz¹tku drugiego dziesiêciolecia XVI w. klaryski okupowa³y ogród 42, co spowodowa³o protesty kolejnych plebanów: wikariusza katedralnego Andrzeja z Rymanowa i kustosza kapitu³y katedralnej Dawida Poniatowskiego, którzy odebrali konwentowi sporny teren. Rozstrzygniêcie tego konfliktu przyniós³ wyrok oficja³a gnienieñskiego, sêdziego delegowanego arcybiskupa Macieja Drzewickiego z 12 czerwca 1534 r. uznaj¹cy roszczenia plebanów za nieprawne i przyznaj¹cy klaryskom prawo w³asnoci ogrodu43. Szczegó³owo uk³ad w³asnoci na wzgórzu w. Piotra ukazuje plan z 1687 r., wykonany na probê klarysek A 22, k. 121v (20 XI 1441, pocz¹tek sprawy), A 23, k. 49v-50, 21 III 1442: In causa domini Mathie plebani ad sanctum Petrum contra religiosam Margaretam abbatissam et conventum monasterii in Gnesna dominus officialis citato Romano procuratore monialium [ ] tulit deffinitivam sentenciam in scriptis pro plebano, adiudicando ortum et aream plebano et ecclesie sue, que ortum et aream moniales dudum pro usu suo occupaverunt. Romanus ex adverso de appelando est protestatus; ACons. C 1, k. 63v-64r. 40 A 23, k. 56v-57, 24 III 1442: apelacja Romanusa; A 25, k. 10, 23, 95, 145v (17 II 1444, 31 VIII, 13 XII 1444), A 26, k. 18 (15 II 1445). 41 Gniezno, Archiwum Archidiecezjalne, sygn. ACap. Luzy, O. (dalej cyt. ACap. Luzy, O.) 30: Klasztor klarysek w Gnienie, spory z plebanami kocio³a w. Piotra o ogród przy kociele, 1442-1764, dok. 1 (odpis transumptu króla Zygmunta I z akt grodzkich poznañskich, wpis z 1546 r.), dok. 4 (t³umaczenie na j. polski fragmentu transumptu, XVII w.?); Matricularum Regni Poloniae Summaria, pars IV, vol. 1, ed. T. Wierzbowski, Varsoviae 1910, s. 107, nr 1784; K. Ney, ¯ywot b³. Jolanty, s. 76-77; S. Pasiciel, Zespó³ klasztorny, s. 62. 42 LB I, s. 17 (opis powsta³y w latach 1511-1513): Item [plebanus] habuit quondam hortum penes eandem dotem plebanalem, quem nunc hortum occupant monasterium monialium Gnesnense, super quem hortum habet plebanus litteras executorias sub titulo olim Grandzskj, praepositi Gnesnensis et officialis, nuper acquisitas. 43 ACap. Luzy, O. 30, dok. 3, 5-9. 39 38 MARTA CZY¯AK Il. 2. Gniezno, Archiwum Archidiecezjalne, sygn. Kartografia, C 178: Gniezno. Szkic Zajezierza, 1687 r. Grunty klarysek oznaczone literami H, HH (hortus monialium de quo nunc agitur causa), HA, K (domy klarysek) otaczaj¹ grunty parafii w. Piotra w zwi¹zku z kolejnym sporem o czêæ ogrodu44 (il. 2). Spór toczy³ siê tak¿e w nastêpnym stuleciu45. Mamy tak¿e informacjê z pierwszej po³owy XV w. o zatargu klarysek z prepozytem kapitu³y kolegiackiej w. Jerzego Sêdziwojem z Czechla o granicê wsi Strzy¿ewo (nale¿¹cej do klarysek) i £¹kie (Lankie), nale¿¹cej do prepozytury; Gniezno, Archiwum Archidiecezjalne, sygn. Kartografia, C 178. Zob. S. Karwowski, Gniezno, „Roczniki Towarzystwa Przyjació³ Nauk Poznañskiego” 19 (1892), s. 231. 44 45 ZWI¥ZKI KLARYSEK GNIENIEÑSKICH Z DUCHOWIEÑSTWEM KATEDRY 39 arbitrzy wybrani przez przedstawicieli stron: dziekana gnienieñskiego Jaka z Czechla, prokuratora Sêdziwoja i Jaros³awa K¹kolewskiego, ekonoma konwentu, potwierdzili (stawiaj¹c pale) ustalony przez nich przebieg granicy. Byæ mo¿e porozumienie u³atwi³a przynale¿noæ obu prokuratorów do kapitu³y gnienieñskiej46. Przedstawione trzy wymiary, formy wzajemnych kontaktów ukazuj¹ konwent sióstr zakonu w. Klary w Gnienie jako znacz¹c¹ instytucjê w kocielnych dziejach Gniezna, licz¹cego siê partnera (lub adwersarza) dwustronnych relacji. Si³¹ klarysek w pierwszej po³owie XV w. by³y na pewno zwi¹zki rodzinne z zamo¿nymi wielkopolskimi rodzinami szlacheckimi: Zagajewskich, Kalinowskich, Pniewskich. Du¿y udzia³ w kszta³towaniu autorytetu konwentu mia³y jego energiczne prze³o¿one: Katarzyna Zagajewska i nieznana bli¿ej Ma³gorzata. Wa¿nym wsparciem dla mniszek byli tak¿e powo³ywani przez ksienie za zgod¹ ca³ej wspólnoty – prokuratorzy konwentu, wywodz¹cy siê z duchowieñstwa katedralnego, ciesz¹cy siê du¿ym presti¿em w swoim rodowisku: Miko³aj Goszczyñski, postaæ wa¿na tak¿e w historii kapitu³y i katedry gnienieñskiej, i kanonik Jaros³aw Kalinowski. Autorytet konwentu p³yn¹³ wreszcie z duchowego dziedzictwa w. Klary, który reprezentowa³, a któremu jednak nie zawsze by³ wierny. SUMMARY The article presents three types of connections between the Poor Clares nuns in Gniezno with the clergy of the Gniezno cathedral: cooperation of the abbess and the whole congregation of nuns with the procurators of the convent usually chosen by the nuns from among the lower and higher (chapter) clergy of the cathedral; family connections between the nuns and the canons of the metropolitan chapter (the sisters of canons Jaros³aw K¹kolewski and Piotr Pniewski, respectively El¿bieta and Jadwiga were Poor Clares nuns in the Gniezno convent) and disputes over assets between the convent and the parsons of St. Peters church in the outskirts of Gniezno as well as the preposite of the collegiate of St. George in Gniezno. The author stresses the Poor Clares family connections with wealthy landed gentry of Greater Poland. In conclusion of the article she draws attention to the fact that the Poor Clares nuns of Gniezno owned individual property, which was a violation of the rule of the Order of Saint Clare. Keywords Gniezno, Poor Clares nuns, convent procurators, missal of Miko³aj S³upek, gradual of the Poor Clares of Gniezno, family connections, St. Peters church in the outskirts of Gniezno ACap. Luzy, O. 47, nr 2: odpis wyroku polubownego s¹du ziemskiego kaliskiego, Gniezno 1 III 1442. LB I, s. 14: £¹kie, wie nale¿¹ca do parafii w. Micha³a na przedmieciu Gniezna. 46 40 MARTA CZY¯AK ZWI¥ZKI KLARYSEK GNIENIEÑSKICH Z DUCHOWIEÑSTWEM KATEDRY ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 41 WIELKOPOLSKI ANDRZEJ KUSZTELSKI Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk Monachomachia poznañska. Kontrowersje bernardynów poznañskich z franciszkanami w drugiej po³owie XVII wieku The Poznañ War of the Monks. Controversies between the Poznañ Bernardines and Franciscans in the Second Half of the 17th Century W po³owie XVII stulecia przez prawie trzy dekady miasto Poznañ, a szczególnie Koció³ poznañski, niepokoi³ ostry spór toczony miêdzy dwoma klasztorami: niezwykle popularnych, osiad³ych tu od 200 lat franciszkanów obserwantów zwanych powszechnie w Polsce bernardynami oraz aspiruj¹cych wtedy do za³o¿enia tu siedziby franciszkanów konwentualnych, obecnie w Polsce nazywanych po prostu franciszkanami, odwrotnie ni¿ w krajach zachodnich, gdzie tym mianem obdarzani s¹ raczej nasi bernardyni, a konwentualni nazywani s¹ minorytami od frazy z oficjalnej ³aciñskiej nazwy zakonu: fratres minores bracia mniejsi. Przebieg tych zdarzeñ znamy z zapisów w ród³ach obu klasztorów, a tak¿e w ród³ach obu zakonów. Doskona³¹ sytuacjê do zapoznania siê z przebiegiem zdarzeñ mieli badacze przed wojn¹, gdy dostêpne by³y kroniki obu cieraj¹cych siê klasztorów. Wypisy przez nich poczynione wówczas maj¹ dzi dla nas wagê ród³a, a to dlatego ¿e obie kroniki w czasie tej wojny przepad³y. Bernardyñska, jak nazywa j¹ Jacek Wiesio³owski, kronika domowa utracona zosta³a wraz z czêci¹ zbiorów gromadzonych w Poznañskim Towarzystwie Przyjació³ Nauk 1. Franciszkañska, nosz¹ca w tytule zapis: Liber Rescriptorum, Iuriorum, Instrumentorum et Processum… znik³a ze zbiorów Biblioteki Kórnickiej2. Jak siê nale1 Kroniki bernardynów poznañskich, oprac. S.B. Tomczak, J. Wiesio³owski, Poznañ 2002, s³owo od redakcji, s. V-VI. 2 Informacje o niej J. Eckhardt, Materia³y do historii sztuki i kultury z kronik OO Franciszkanów poznañskich, Kronika Miasta Poznania 1947, nr 1. Zachowa³a siê natomiast inna czêæ kroniki poznañskich franciszkanów w bibliotece im. Stefanyka we Lwowie, przejêta z tamtejszej Bi- 42 ANDRZEJ KUSZTELSKI ¿y spodziewaæ, to w³anie w tych przepad³ych kronikach zapisane by³y wszystkie szczegó³y zmagañ obu skrzyde³ franciszkowego zakonu, znane dzi tylko ze wspomnianych odleglejszych czasowo publikacji. Pierwszorzêdn¹ wartoæ uzyska³a przez to kronika poznañskiego klasztoru pisana na pocz¹tku XVIII w. przez archiwistê wielkopolskiej prowincji obserwantów Jana Kamieñskiego we Wschowie. Obecnie przechowywana jest w Archiwum Bernardynów w Krakowie. Oparta jest na dokumentach b¹d ich odpisach przechowywanych wówczas w archiwum prowincji3. W wypadku klasztoru franciszkañskiego brak kroniki zastêpowaæ musz¹ opracowania staropolskich historyków tego zakonu4. Sk¹d taka determinacja i wybuch namiêtnoci miêdzy klasztorami czerpi¹cymi z duchowoci wiêtego uchodz¹cego za ucielenienie dobra i ³agodnoci? Otó¿ w Poznaniu wysz³a wtedy na wiat³o dzienne niespecjalnie nawet skrywana kontrowersja, która nurtowa³a szeroko pojêty zakon franciszkañski od wczesnych lat jego istnienia, sprowadzaj¹ca siê na pocz¹tku do dylematu: erem czy cenobium. Otó¿ Giovanni Bernardone, powszechnie znany nam jako w. Franciszek z Asy¿u, w prze³omowym dla siebie momencie ¿ycia odszed³, chcia³oby siê powiedzieæ odpad³, radykalnie zerwa³ z codziennoci¹ ¿ycia kupieckiej rodziny w jednym z miast Italii, nie dla za³o¿enia zakonu, ale dla poszukiwania indywidualnej wiêtoci, dla w³asnej ascezy, a tak¿e dla niesienia pociechy trêdowatym i innym chorym oraz ubogim. Odszed³ do ¿ycia eremickiego niepozbawionego jednak kontaktu ze wiatem, z ludmi, choæby przez podejmowane misje kaznodziejskie. Entuzjazm, z jakim spotka³ siê wybór Franciszka ze strony jego rówieników, którzy rych³o zaczêli go naladowaæ, próbuj¹c podejmowaæ ascetyczne ¿ycie w pobli¿u swego mistrza, musia³o postawiæ pytanie o sposób zorganizowania powsta³ej ad hoc spo³ecznoci. Jak wiemy, Franciszek doæ d³ugo unika³ odpowiedzi, maj¹c nadziejê na utrzymanie eremickiego charakteru zgromadzenia. Kilkakrotne próby napisania regu³y dla tworz¹cego siê zakonu, wymuszane na nim przez niektórych wspó³braci oraz czynniki papieskie, przynios³y w koñcu blioteki Baworowskich, zawieraj¹ca Liber Obligationum i Liber Continens, której treæ poza wypisami u Kantaka i Eckhardtówny jest autorowi artyku³u nieznana. 3 Kroniki bernardynów poznañskich, s. 173-236. Kronika pisana we Wschowie na pocz¹tku XVIII w. przez Jana Kamieñskiego, niestety, doæ ogólna, opiera siê g³ównie na cytatach dostêpnych jemu dokumentów. 4 Najistotniejsze dla uzyskania informacji o przebiegu zdarzeñ jest opracowanie historii klasztorów franciszkanów konwentualnych zas³u¿onego dla poznañskiego klasztoru, ojca Ludwika Miskego: Synoptica relatio seu brevis descriptio Conventuum in Provincia Majois et Minoris Poloniæ [ ] Anno Domini 1735, dzi podobno zaginiona, na szczêcie zachowana w maszynowym odpisie w kilku kopiach. Tekst ten powtórzy³ i kontynuowa³ Bonawentura Makowski w przechowywanym we w³oc³awskim Archiwum Diecezjalnym Brevis descriptio Conventuum Provinciæ Poloniæ Ordinis Min. Conventualium S. P. Francisci z 1762 r. Autor niniejszego artyku³u korzysta³ z obu opracowañ w odpisach przechowywanych w klasztorze poznañskim. Pewne informacje zawiera tak¿e rêkopis B. Makowskiego Thesaurus Provinciæ Poloniæ, przechowywany w Instytucie Franciszkañskim w £odzi-£agiewnikach. MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH 43 regu³ê, która – mo¿na siê domylaæ – by³a dla niego dalece kompromisowa. Jakie idea³y by³y dla niego najistotniejsze, mo¿na natomiast poznaæ w tekcie testamentu, który zostawi³. Koniecznoæ wytworzenia jakich ram instytucjonalnych by³a dla niego na tyle trudna i uci¹¿liwa, ¿e – jak wiemy – jeszcze przed mierci¹ odda³ ca³¹ w³adzê nad kszta³tuj¹cym siê zakonem innym braciom, a sam wyjecha³ na Bliski Wschód. Dzia³ania tych w³adz, szczególnie po mierci wiêtego, przynios³y znaczn¹ zmianê dotychczasowego, doæ lunego zgromadzenia eremickiego, na coraz silniej scentralizowany i uregulowany zakon cenobicki. Powstanie, po mierci Franciszka, klasztoru w Asy¿u (dotychczas ¿ycie zgromadzenia przebiega³o raczej pod miastem, w Porcjunkuli) wywo³a³o pytanie o podstawowy postulat stawiany przez ich za³o¿yciela: ubóstwo. Wznoszone mury kocio³a i zabudowañ klasztornych domaga³y siê odpowiedzi: czyj¹ s¹ w³asnoci¹? Ró¿ne rozwi¹zania prawne, które zaczêto formu³owaæ, aby umo¿liwiæ zakonowi korzystanie z dóbr materialnych, choæby z owych zabudowañ klasztornych, ale nie posiadanie ich, nie mog³y zadowoliæ kolejnych rzesz radykalnie pragn¹cych naladowaæ wiêtego Biedaczynê. Problem ten wci¹¿ nurtowa³ franciszkanów, pojawiaj¹c siê w prawie ka¿dym pokoleniu. Kiedy zwracano siê wstecz do historii zakonu, zawsze musia³o siê pojawiaæ pytanie o Franciszkowe dziedzictwo. Jeszcze w XIII w. pojawia siê w zakonie zjawisko franciszkanów spirytualnych. Do tych samych kwestii, ubóstwa i ascezy wróci³a grupa zakonników w nastêpnym stuleciu. Wy³oni³ siê z nich ruch cilejszej obserwy, który przy okazji wielkiej misji w. Jana Kapistrana skierowanej przeciw przejawom husytyzmu w naszej czêci Europy znalaz³ siê w po³owie XV w. w Polsce, spontanicznie nazwany bernardynami. Nie by³ to ostatni ruch reformy zakonu. W nastêpnych latach najczêciej pod podobnymi has³ami wyodrêbnia³y siê kolejne, maj¹ce lepiej, dok³adniej naladowaæ Mistrza (w domyle: ni¿ dotychczasowi franciszkanie). Czasem ogarnia³y one tylko jakie ograniczone terytorium, czasem rozlewa³y siê po ca³ej Europie. Przyk³adem takiego ruchu niezrywaj¹cego jednak zwi¹zków z naczelnymi w³adzami zakonu byli reformaci. Inaczej post¹pili kapucyni, tworz¹c ca³kowicie nowy zakon. W wiêkszoci wypadków, co naturalne, rozejcia siê poszczególnych grup franciszkañskich nie przebiega³y g³adko, przeciwnie, mno¿y³y siê polemiki udowadniaj¹ce prawdziwoæ i prawomocnoæ w³asnego od³amu zakonu, w przeciwieñstwie do drugiej strony. Jak siê wydaje, taka w³anie postawa dominowa³a i w poznañskim sporze. W sytuacji mnogoci propozycji realizowania franciszkañskiego charyzmatu zdarza³o siê, ¿e jeden od³am szeroko pojêtej rodziny franciszkañskiej zak³ada³ klasztor w miecie, gdzie istnia³ ju¿ klasztor innych franciszkanów. Nie powodowa³o to ¿adnych incydentów. Przyk³adem mog¹ byæ pierwsze fundacje bernardyñskie we Wroc³awiu czy Krakowie, podejmowane z niebywa³ym entuzja- 44 ANDRZEJ KUSZTELSKI zmem, choæ w obu miastach istnia³y od ponad 200 lat okaza³e klasztory franciszkanów konwentualnych. W XVII-wiecznym Poznaniu jednak by³o odwrotnie: konwentualni pragnêli za³o¿yæ now¹ siedzibê, gdzie od dwóch wieków pe³nili s³u¿bê bernardyni. Przygl¹daj¹c siê bli¿ej mapom fundacji obu tych zakonów, nale¿y stwierdziæ, ¿e nowe fundacje w zajêtych ju¿ miastach, choæby wspomniane wy¿ej, by³y raczej wyj¹tkiem. Warto, na przyk³ad, porównaæ listê klasztorów konwentualnych w Wielkopolsce z wczesnymi fundacjami bernardyñskimi. Pierwsze klasztory zakonów ¿ebraczych w naszym regionie powsta³y z fundacji dwojga braci, synów W³adys³awa Odonica, ksi¹¿¹t Przemys³a i Boles³awa. Szczególn¹ gorliwoæ fundacyjn¹ przejawia³ drugi z nich, który wraz ¿on¹, Jolant¹ Arpadówn¹, za³o¿y³ klasztory franciszkañskie w Gnienie i Kaliszu, a tak¿e w remie, Pyzdrach i Obornikach. Przemys³ ufundowa³ tylko jeden klasztor, dominikañski, w Poznaniu. Listê tê uzupe³ni³ jego syn Przemys³ II o jeszcze jeden klasztor dominikañski we Wronkach. Wielkoæ i ówczesne perspektywy rozwoju tych miast sprawi³y, ¿e nie by³o w naszym regionie miejscowoci, w których zdecydowa³y siê osi¹æ oba zakony. Nawet najwiêkszym z wymienionych miast wystarcza³ jeden klasztor. Oba zakony wyranie siê uzupe³nia³y. Po dwóch stuleciach, w 1455 r. nad Wart¹ pojawi³ siê wys³annik Jana Kapistrana, Gabriel z Werony, który wywo³a³ niejako zbiorow¹ fundacjê w nastêpnym roku klasztoru obserwanckiego w Poznaniu. Dopiero wtedy wiêc zawitali bracia w. Franciszka do tego miasta. Po powstaniu klasztoru, do koñca tego stulecia ruszy³a prawdziwa lawina fundacji w regionie: w Kocianie, Wschowie, Kobylinie, Kaliszu i Kole. Zauwa¿yæ trzeba, ¿e miejscowoci, w których je zak³adano, s¹ inne, jakby uzupe³niaj¹ sieæ dotychczasowych klasztorów uczniów w. Franciszka. Jak widaæ na przyk³adzie Kalisza, zdarza³y siê jednak tak¿e lokalizacje w tych samych miastach. Ka¿dy taki przypadek mo¿na jednak wyjaniæ tak¹ czy inn¹ koniecznoci¹, któr¹ zakon musia³ lub chcia³ przyj¹æ. I tak klasztor we Wroc³awiu, nale¿¹cym ju¿ wówczas do Korony Czeskiej, powsta³ dlatego, ¿e miasto by³o silnie zagro¿one husytyzmem, wobec którego obserwanci byli nastawieni szczególnie ofensywnie. W Krakowie warto by³o za³o¿yæ sw¹ siedzibê ze wzglêdu na sto³ecznoæ miasta, otwieraj¹cego drogê do ogromnych po³aci pañstw zwi¹zanych Uni¹, Królestwa i Wielkiego Ksiêstwa. Podobna sytuacja i podobne pobudki kierowa³y po kilkunastu latach fundacj¹ bernardyñsk¹ w Wilnie. Natomiast wczeniej powsta³y ich klasztory w Warszawie i w Poznaniu, które to miasta przyci¹ga³y podówczas uwagê obserwantów sw¹ wielkoci¹ i znaczeniem gospodarczym, ale tak¿e brakiem tam klasztoru franciszkañskiego. Skupiaj¹c siê na Wielkopolsce i porównuj¹c listy pierwszych fundacji obu zakonów, nale¿y raz jeszcze podkreliæ, ¿e unikano konfrontacji ze swymi star- MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH 45 szymi pobratymcami ze strony bernardynów. Jest oczywicie jasne, ¿e fundacje konwentualnych w XIII w., a obserwantów XV w. by³y wynikiem ówczesnych, bardzo odmiennych sytuacji ekonomicznych tych¿e miast. Zgadzaj¹c siê z tym, nie mo¿na jednak zignorowaæ wra¿enia, ¿e bernardyni raczej unikali fundacji w miastach, gdzie istnia³y ju¿ klasztory franciszkanów. Wspomnian¹ fundacjê kalisk¹, mimo ¿e istnia³ tam jeden z wiêkszych polskich klasztorów franciszkañskich, trudno by³o im odrzuciæ, gdy¿ by³a to fundacja jednego z najwa¿niejszych dostojników kocielnych Polski, prymasa Jana Gruszczyñskiego, a Kalisz by³ najwiêkszym miastem ówczesnej archidiecezji gnienieñskiej. Nie bez znaczenia dla czytelnika bêdzie uwiadomienie tego, ¿e franciszkanie cis³ej obserwy nie byli podówczas wyodrêbnionym zakonem w strukturze Kocio³a, nadal byli tylko autonomicznym nurtem, formalnie podleg³ym w³adzy genera³a zakonu. Oficjalnie rozdzia³ nast¹pi³ dopiero w 1517 r. Przechodz¹c do czasów nowo¿ytnych, stwierdziæ nale¿y, ¿e w obu pañstwach powi¹zanych Uni¹ zaraz po reformacji oba zakony przyjmowa³y nadal fundacje, czêciej bernardyni, choæ ich liczba wyranie spad³a. Franciszkanie prawie bez wyj¹tku otrzymywali fundacje na kresach, na terenach dopiero realnie chrystianizowanych lub tam, gdzie katolicyzm wnika³ w obszary prawos³awne. Od prze³omu XVI i XVII w. rozpoczyna siê bezprzyk³adny boom fundacyjny bernardynów w ca³ym kraju. Zakon obserwancki wchodzi wówczas w najcilejszy zwi¹zek z warstw¹ szlacheck¹, staj¹c siê przez kolejne stulecia bezapelacyjnie najpopularniejszym w ca³ej Rzeczypospolitej. Wyrane tego lady mamy jeszcze w XIX-wiecznej literaturze, w postaciach ks. Robaka czy ks. Piotra. Tymczasem w Koronie w XVII w. obserwujemy dzia³ania uzupe³niaj¹ce franciszkanów. Inspirowali oni fundacje w miastach, w których dot¹d nie mieli klasztoru, a gdzie w ich przekonaniu powinni byæ. Pierwszym przyk³adem jest klasztor w Warszawie, powo³any w zbli¿onym czasie co poznañski, przy aprobacie króla, co wykluczy³o jakiekolwiek przeciwdzia³ania bernardynów, choæ – jak wiemy – mieli oni tam jeden z najstarszych klasztorów w kraju. Drugim przyk³adem jest Piotrków Trybunalski, gdzie fundacja minorycka zbieg³a siê z czasem fundacji bernardyñskiej. Wykluczy³o to ich atak, gdy¿ trudno by³o znaleæ argument przeciw powstaniu klasztoru franciszkañskiego, przemawiaj¹cy do neutralnie nastawionych obywateli miasta. Charakterystyczne, ¿e w obu tych miejscowociach klasztory franciszkañskie znalaz³y miejsce dok³adnie po przeciwnej stronie zespo³ów miejskich ni¿ klasztory bernardyñskie. Introdukcja franciszkanów konwentualnych do Poznania z pewnoci¹ wyda³a siê bernardynom absurdalna i ca³kowicie nieuzasadniona. W ich przekonaniu oni sami byli najlepszymi przekazicielami franciszkowego charyzmatu. Zachodzi jednak pytanie, dlaczego w tym czasie franciszkanom konwentualnym zale¿a³o na osadzeniu swych przedstawicieli w Poznaniu? Jak siê wydaje, d¹¿enie to wiadczy o niekwestionowanej podówczas pozycji miasta w regionie. Gdy po- 46 ANDRZEJ KUSZTELSKI wo³ywano pierwsze klasztory zakonów ¿ebraczych, Poznañ nie wyró¿nia³ siê zbytnio poród innych sto³ecznych orodków wielkopolskich. Kalisz by³ tak¿e siedzib¹ w³adzy ksi¹¿êcej, podobnie jak Gniezno, naznaczone g³ównie siedzib¹ najwy¿szego hierarchy Kocio³a polskiego, arcybiskupa metropolity. W XVII w. pozycja miasta nad Wart¹ by³a w Wielkopolsce jedyna. Pomylnoæ ekonomiczna kilku ostatnich stuleci przynios³a miastu pozycjê dominuj¹c¹ w strukturze regionu. Obecnoæ tutaj musia³a siê wiêc konwentualnym wydaæ nieodzowna. Jak utrzymuj¹ dostêpne obecnie ród³a, pomys³ podjêto w 1637 r. w klasztorze gnienieñskim5. Wstêpnym posuniêciem by³o wejcie w posiadanie praw do czêci jednej z kamienic na rynku w Poznaniu, co uzyskano w 1639 r. po wst¹pieniu do klasztoru w Gnienie jednego z mieszczan poznañskich6, który prawa te zakonowi przekaza³. Nieruchomoci tej nie mo¿na by³o spo¿ytkowaæ na klasztor, komasacja kilku nieruchomoci w tym miejscu, choæby ze wzglêdu na ceny gruntów i zabudowañ w rynku, nie wchodzi³a w grê. Znacznie lepsze warunki do tego zaistnia³y na ul. Psiej, dzisiejszej Szkolnej, gdzie w budynku zamienionym za czêæ rynkowej kamienicy franciszkanie urz¹dzili hospicjum, s³u¿¹ce najprawdopodobniej przeje¿d¿aj¹cym przez Poznañ zakonnikom. Pozwoli³o to zapewne bli¿ej zapoznaæ siê z miastem, rozejrzeæ siê za miejscem, gdzie klasztor realnie móg³by stan¹æ. Problem nie by³ prosty, miasto po ponad dwu wiekach szybkiego rozwoju nie posiada³o raczej niezabudowanego miejsca dogodnego do wzniesienia monumentalnej, wielkokubaturowej zabudowy. Mimo to miejsce takie znaleli, choæ stawia³o ono zakonnikom znaczne wymagania. Nie by³o ono ca³kowicie niezabudowane. W 1642 r. franciszkanie otrzymali od niejakiego Jana Bartuchowskiego kamienicê w pobli¿u zamku, na stromym, zdaje siê, doæ luno zabudowanym terenie na zapleczu zachodnich kwarta³ów przyrynkowych. Przylega³ do niej budynek nale¿¹cy do proboszcza katedralnego Zygmunta Cieleckiego, który konwentualni zamienili z nim w 1644 r. za hospicjum przy Psiej. Zespolenie tych nieruchomoci niew¹tpliwie oznacza³o, ¿e znaleli miejsce na klasztor, tym bardziej ¿e w poprzednim 1643 r. otrzymali te¿ od starosty pyzdrskiego Franciszka Sêdziwoja Czarnkowskiego jeszcze dwa kolejne budynki, jeden przy kamienicy Bartuchowskiego, drugi nieopodal, bli¿ej zamku. Drobne posuniêcia komasacyjne minorytów nie usz³y uwagi bernardynów. We wspomnianej kronice Jana Kamieñskiego notuje siê pod rokiem 1644 próbê rozpoczêcia budowy klasztoru przez konwentualnych7. Skrótowo, choæ bardzo dramatycznie, informuje on o za³o¿eniu pod zamkiem przez minorytów pierwszych fundamentów, w co mo¿na w¹tpiæ. Prace takie oznacza³yby, ¿e posiadano L. Miske, Synoptica relatio , s. 37. Te i nastêpne informacje, bez w¹tpienia zaczerpniête z kroniki domowej podaje S. Kozierowski, Szematyzm historyczny ustrojów parafialnych dzisiejszej archidiecezji poznañskiej, Poznañ 1935, s. 316. 7 Kroniki bernardynów poznañskich, s. 173. 5 6 MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH 47 ju¿ jaki projekt zespo³u. By³oby to niezwykle szybko, skoro – jak wspomniano wy¿ej – dopiero w tym roku uzyskano dzia³kê od ksiêdza Cieleckiego. Kronikarz bernardyñski notuje te¿ powszechny sprzeciw dla tego przedsiêwziêcia, wymieniaj¹c jako oponentów magistrat, nieokrelonych bli¿ej obywateli oraz wszystkie zakony ¿ebracze miasta, a wiêc bez jezuitów. Jak podaj¹ starsze opracowania, których autorzy korzystali jeszcze ze starych kronik, podaje siê te¿ informacjê, ¿e do grona przeciwnych powstaniu klasztoru przy³¹czy³ siê wojewoda Krzysztof Opaliñski8. Kronika Kamieñskiego informuje te¿ o poparciu utworzenia klasztoru franciszkañskiego przez biskupa Andrzeja Szo³drskiego, ura¿onego ponoæ pismem uzyskanym przez zakonników w roku poprzednim w Rzymie przeciwko tym, którzy utrudniaj¹ im odprawianie tradycyjnych dla nich procesji9. Ten bli¿ej nieznany konflikt, jak wyjania kolejne pismo uzyskane z Rzymu w roku 1645, przytaczane w kronice Kamieñskiego, dotyczy³ zakazu, bez w¹tpienia biskupiego, procesji w trzecie wiêta Bo¿ego Narodzenia, Wielkanocy i Zielonych wi¹t. Na tej podstawie trudno okreliæ, jak ten konflikt d³ugo przebiega³ oraz kto i co by³o jego rzeczywistym ród³em. Dla porz¹dku dodaæ trzeba, ¿e – jak pisz¹ w tekstach franciszkañskich – ju¿ w 1643 r. pozyskano dla idei powo³ania klasztoru w Poznaniu przychylnoæ królowej Cecylii Renaty10. Natomiast wzmianka o negatywnym stanowisku w³adz miasta wydaje siê w pe³ni wiarygodna. Jak wskazuje nieprzejednana postawa magistratu w d³ugoletniej walce przeciwko d¹¿eniom karmelitów do wzniesienia oratorium przy ulicy ¯ydowskiej, w³adze niechêtnym okiem spogl¹da³y na wszelkie inicjatywy fundacyjne dla Kocio³a11. Powiêkszanie terenów kocielnych wewn¹trz murów zmniejsza³o obszar podlegaj¹cy opodatkowaniu na rzecz miasta. Tak¿e poszczególne klasztory, dominikanie i karmelici obu obserwancji, które mia³y prawo prowadziæ kwestê, niechêtnie widzia³y konkurentów w miecie do pobierania ja³mu¿ny. Zauwa¿yæ trzeba, ¿e wówczas od pewnego czasu w Poznaniu, jak i w ca³ym kraju wyranie spada³a koniunktura. Wszelki wiêc uszczerbek w dochodach miasta wywo³ywa³ jeszcze bardziej stanowczy opór we w³adzach, ale tak¿e wród innych zakonów ¿ebraczych, czyli tych, których ¿ycie zale¿a³o w jaki sposób od jego mieszkañców. Jak z tego wynika, praktycznie jedynym sojusznikiem franciszkanów na miejscu by³ biskup Andrzej Szo³drski, co podkrelaj¹ ród³a obu stron. Bernardyni, jak wy¿ej wspomniano, t³umacz¹ to uraz¹ do nich ze strony hierarchy, spowodowan¹ wspomnianymi rzymskimi dokumentami, uzyskanymi przez nich, 8 K. Kantak, Pocz¹tki klasztoru franciszkañskiego w Poznaniu, Roczniki Towarzystwa Przyjació³ Nauk Poznañskiego 38 (1911), s. 106. 9 Kroniki bernardynów poznañskich, s. 170-173. 10 L. Miske, Synoptica relatio…, s. 37. 11 Historiê tych zmagañ mo¿na przeledziæ w wydanej ostatnio kroniczce tego oratorium: Kroniczka rezydencji Karmelitów Trzewiczkowych w Poznaniu, Poznañ 2005. 48 ANDRZEJ KUSZTELSKI a niechêtnie widzianymi przez ordynariusza. Znacznie bogaciej objaniaj¹ to konwentualni. Jego pozytywne nastawienie do ich zakonu mia³ spowodowaæ w. Józef z Kupertynu, którego Szo³drski spotka³ w pocz¹tkach 1641 r. w czasie zwiedzania Asy¿u, co przynieæ mia³o obietnicê wsparcia fundacji klasztoru konwentualnych w diecezji, a szczególnie w jej stolicy12. Rozleg³y protest w miecie przyniós³ pewien skutek. Wszelkie prace pod zamkiem wstrzymano; sprawa chwilowo ucich³a, dalsze wypadki potoczy³y siê w dwa lata póniej. Jak pisze Miske13, klasztor jednak zainaugurowano w³anie w 1646 r. uroczycie, przy udziale przedstawiciela ordynariusza, kanonika Feliksa Mietlickiego. Najszersz¹ informacjê o tym mamy obecnie w kronice Kamieñskiego. Protestuj¹cy zakonnicy (bernardyni, karmelici i dominikanie) mieli przybyæ na miejsce uroczystoci i wobec notariusza zg³osiæ publiczny protest, przekazuj¹c go nastêpnie wraz z odwo³aniem papie¿owi. Tak¿e w³adze miasta wyst¹pi³y do biskupa z poselstwem, prosz¹c, aby zechcia³ jednak cofn¹æ swe poparcie dla nowego klasztoru. Z tekstu kroniki dowiadujemy siê, ¿e biskup Szo³drski pozwa³ owe cztery oponuj¹ce klasztory przed swój s¹d, zarzucaj¹c im podburzanie ludnoci Poznania, odwo³ywanie siê w sprawie kocielnej do w³adz wieckich, zaprzeczanie jego prawom objawiaj¹cym siê w negowaniu erekcji klasztoru minoryckiego, a tak¿e przeszkadzanie realizacji bulli papieskiej. Ostatecznie 6 lipca ob³o¿y³ pozwanych ekskomunik¹, co w nastêpnych dniach og³osi³ w katedrze i kocio³ach parafialnych miasta. Autor kroniki zauwa¿a, ¿e biskup chcia³ byæ sêdzi¹ we w³asnej sprawie, co – mamy rozumieæ uniewa¿nia jakiekolwiek wyroki. Sankcja biskupia spowodowa³a, ¿e ob³o¿eni kl¹tw¹ prze³o¿eni klasztorów zwrócili siê z obszernym pismem do swych prze³o¿onych, wyk³adaj¹c w³asne racje. Jest ono przytaczane przez kronikarza14, udzielaj¹c nam zarazem szeregu istotnych informacji dotycz¹cych okolicznoci zak³adania klasztoru franciszkañskiego w Poznaniu. Do najistotniejszych nale¿y gorzki wyrzut pisz¹cych, ¿e w³adze prowincji wszystkich protestuj¹cych klasztorów ju¿ wczeniej zosta³y poproszone o zgodê na za³o¿enie klasztoru konwentualnych w Poznaniu i nie powiadamiaj¹c na czas swych poznañskich zakonników, takiej zgody udzieli³y. Z przytoczonego, tak¿e w kronice Kamieñskiego, pisma kardyna³a M. Ginettiego15 z roku 1645, udzielaj¹cego ze strony Stolicy Apostolskiej zgody na wzniesienie w Poznaniu klasztoru franciszkañskiego, mo¿na siê domyliæ, ¿e jeszcze w 1644 r. na za³o¿enie klasztoru pozwoli³ tak¿e król W³adys³aw. Równie¿ nuncjusz apostolski zezwoli³, skromnie, na zbudowanie mieszkania z kaplic¹. Mo¿12 13 14 15 L. Miske, Synoptica relatio , s. 35-37; Polski s³ownik biograficzny, t. 48, s. 509. L. Miske, Synoptica relatio…, s. 40. Kroniki bernardynów poznañskich, s. 176-177. Tam¿e, s. 178. MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH 49 na przypuszczaæ, ¿e uzyskanie tych zgód nast¹pi³o przy walnym wsparciu biskupa, silnie zwi¹zanego z dworem i rodzin¹ królewsk¹. List prze³o¿onych czterech klasztorów poznañskich opisuje te¿, na wpó³ reporta¿owo, okolicznoci inauguracji klasztoru. Dnia 21 czerwca 1646 r. wybrany teren, na którym mia³y stan¹æ zabudowania klasztorne, zosta³ zajêty przez ojców (ma siê rozumieæ franciszkanów) uzbrojonych i chronionych przez nieokrelonych bli¿ej ¿o³nierzy. Rozbito tam namioty, co mia³o wywo³aæ wzburzenie wród ludu, takie ¿e trzeba by³o na jaki czas zamkn¹æ bramy miasta. W dniu nastêpnym zakonnicy wraz z przedstawicielem biskupa „usi³owali postawiæ” krzy¿ na miejscu planowanego klasztoru. I ustawili, skoro, jak notuje Ludwik Miske16, najbli¿szej nocy krzy¿ zosta³ wykradziony przez „nieznanych” sprawców w przebraniach, sugeruj¹c wyranie, ¿e byli to mieszkañcy klasztoru bernardyñskiego. Mo¿na by przypuszczaæ, s¹dz¹c z relacji kroniki Kamieñskiego, ¿e chodzi nadal o teren pod zamkiem. Tak jednak nie by³o, mimo to dla bernardynów lokalizacja by³a spraw¹ drugorzêdn¹. Minoryci mieli z Poznania znikn¹æ, to by³o optimum, do którego d¹¿yli. Jak podaj¹ ród³a konwentualnych, podzamkowy teren by³ zbyt szczup³y, wiêc swoje starania skierowali na przedmiecie Grobla. I to tam w³anie usi³owano zainaugurowaæ klasztor w Poznaniu. Nale¿y w tym miejscu zauwa¿yæ, ¿e zmiana lokalizacji by³a najwyraniej gestem dobrej woli wobec czêci protestuj¹cych, uwzglêdniaj¹cej ich zastrze¿enia. Niew¹tpliwie umieszczenie klasztoru w murach miasta, o krok od rynku, jeszcze bli¿ej zamku, musia³o siê wydaæ pozosta³ym klasztorom siêganiem po niezwykle uprzywilejowane miejsce, jakiego nie posiada³ ¿aden koció³ w Poznaniu, nie tylko klasztorny. Przypuszczalnie, rozumiej¹c to, a tak¿e dostrzegaj¹c pozytywne oddzia³ywanie efektu przeniesienia klasztoru na przedmiecie, jak by³a po³o¿ona wiêkszoæ poznañskich cenobiów, nie pomylili siê. Ta taktyka, ³agodnoci i pojednawczoci, wychodzenia do przeciwnika z otwart¹ d³oni¹, a zarazem stania twardo na obranej drodze, realizowana w tym czasie i przynosz¹ca doskona³e rezultaty, by³a z ca³¹ pewnoci¹ przyjêta pod wp³ywem wybitnej osobowoci ojca Wojciecha Zawady, podówczas mistrza nowicjatu, a niebawem, od 1651 r. gwardiana klasztoru, pracuj¹cego dlañ z krótkimi przerwami a¿ do 1680 r.17 Zakonnik ten w sposób niezwyk³y odcisn¹³ piêtno swej osobowoci na ca³ej pocz¹tkowej fazie istnienia klasztoru w Poznaniu. Jego koncyliacyjnoæ niew¹tpliwie doprowadzi³a do osi¹gniêcia wiêkszoci obranych celów. Tymczasem zapa³ do protestów zarówno ze strony w³adz miasta, jak i wiêkszoci zakonów, os³abiony biskupi¹ ekskomunik¹ wyranie siê zmniejszy³. Nie 16 17 s. 123. L. Miske, Synoptica relatio , s. 40. K. Kantak, Kronika Franciszkanów Poznañskich, „Kronika Miasta Poznania” 2 (1937), 50 ANDRZEJ KUSZTELSKI zmniejszy³ siê natomiast sprzeciw poznañskich obserwantów niepopieranych nawet przez w³asne w³adze zwierzchnie. Przenosiny na Groblê niczego tu nie zmieni³y. Z punktu widzenia bernardynów konwentualni triumfowali. Celem ich przecie¿ by³o niedopuszczenie do erekcji klasztoru w ogóle, gdy tymczasem klasztor powstawa³, a na domiar wszyscy wokó³ mieli wra¿enie, ¿e osi¹gniêto kompromis, ¿e franciszkanie ust¹pili. Co prawda, nie mamy bezporedniego przekazu, w którym miejscu wyspy (Grobla by³a wówczas wysp¹ oblewan¹ g³ównym i zachodnim ramionami Warty), klasztor znalaz³ sobie lokum. Mo¿na jednak wydedukowaæ, ¿e by³a to posiad³oæ bliska mostu prowadz¹cego do przedmiecia Garbary, rozci¹gniêtego wzd³u¿ murów miasta, a wiêc najprawdopodobniej tam gdzie ponad wiek póniej stan¹³ zbór gminy ewangelickiej w. Krzy¿a. Je¿eli domys³ o lokalizacji klasztoru franciszkanów jest s³uszny, to odleg³oæ od bramy Wodnej by³a tak niewielka, ¿e dla mieszkañców ¿yj¹cych w murach by³ on i tak najbli¿ej po³o¿ony w porównaniu do obu klasztorów karmelitañskich, a chyba tak¿e klasztoru bernardyñskiego. Starania bernardynów, mo¿na uznaæ, ponios³y ca³kowit¹ klêskê. Franciszkanie konwentualni osiedli w Poznaniu i nic nie mog³o zatrzymaæ dzia³añ coraz silniej zakotwiczaj¹cych ten zakon w miecie. W 1647 r. na kapitule piotrkowskiej przyjêto fundacjê poznañsk¹, wyznaczaj¹c ojca Franciszka Marcinkowskiego na pierwszego gwardiana klasztoru18. Dotychczasowe, niemal frontalne starcie nie przynios³o rezultatu. Nadesz³a pora wojny podjazdowej. Zarzewiem sta³a siê praktyka kwesty przez franciszkanów w miecie, podobno czasem udaj¹cych, ¿e s¹ bernardynami. Kwestowanie by³o oczywiste, w koñcu franciszkanie konwentualni s¹ zakonem ¿ebrz¹cym. Problem w tym, ¿e tak¿e dominikanie, karmelici, bernardyni i karmelici bosi mieli takie uprawnienia, z których rzadziej czy czêciej korzystali. Pojawienie siê konwentualnych wzmóc musia³o poczucie zat³oczenia tego specyficznego „rynku”. Zauwa¿yæ trzeba, ¿e powstawanie klasztoru franciszkanów w atmosferze protestów sprawi³o, i¿ ka¿da instancja wyra¿aj¹ca zgodê na to zastrzega³a, ¿e zakonnicy ci nie maj¹ prawa do kwestowania. Przeprowadzane mimo to kwesty franciszkanów wywo³a³y w 1649 r. protest obserwantów19 skierowany do Rzymu, poparty znów przez pozosta³e klasztory zakonów ¿ebraczych. Kongregacja zajmuj¹ca siê miêdzy innymi sprawami zakonnymi poleci³a nuncjuszowi apostolskiemu, arcybiskupowi Giovanniemu de Torres rozwi¹zanie problemu. Zbieg³o siê to ze mierci¹ biskupa Szo³drskiego, co na powrót mog³o wywo³aæ wród bernardynów nadziejê na usuniêcie konkurentów. Nuncjusz powo³a³ rodzaj komisji z³o¿onej z dwóch kanoników maj¹cych rozpoznaæ stan faktyczny i (gdyby tak by³o, jak przedstawiano w protecie obserwantów) zakazaæ stanowczo fran18 19 K. Kantak, Pocz¹tki klasztoru , s. 106. Kroniki bernardynów poznañskich, s. 180-181. MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH 51 ciszkanom kwesty w miecie. Duchowni, zgodnie z poleceniem, rozpoznali sytuacjê, stwierdzaj¹c, ¿e rzeczywicie franciszkanie zbieraj¹ ja³mu¿nê w murach miejskich20. Zgodnie z instrukcj¹ nuncjusza, jak sami napisali, surowo przykazali przestrzegaæ prawa, gro¿¹c karami kocielnymi. Jednoczenie wys³ali dokumentacjê ledztwa do kongregacji w Rzymie, a ta przes³a³a w 1653 r. dekret do nastêpcy Szo³drskiego, biskupa Kazimierza F. Czartoryskiego do przekazania zakonnikom, aby nie przeprowadzali kwesty. Biskup ten przyj¹³ jednak postawê identyczn¹ jak jego poprzednik, wspieraj¹c minorytów. Dlatego powstrzyma³ siê on od przekazania konwentualnym dekretu kongregacji. Franciszkanie monitowani w sprawie kwesty przyjmowali, jak wspomniano, postawê zdecydowanie ugodow¹, obiecuj¹c poprawê albo t³umacz¹c, ¿e wykonuj¹ oni uprawnienia pobliskich klasztorów franciszkañskich (jak gnienieñski czy remski), które na nich scedowa³y to prawo. Nie brak by³o te¿ gestów pojednawczych, proponuj¹cych zawarcie zgody, jak wymiana korespondencji z prowincja³em bernardynów ojcem Antonim Grabowskim21, w której ten mimo przyjaznego tonu za¿¹da³ przeniesienia klasztoru na inne miejsce oraz rezygnacji z kwesty. Oba te ¿¹dania by³y niezwykle trudne do realizacji. Lokalizacja klasztoru na Grobli spowodowa³a, ¿e znalaz³ siê on stosunkowo blisko bernardyñskiego, choæ komunikacja piesza lub ko³owa miêdzy nimi by³a znacznie utrudniona i wymaga³a przejcia przez miasto w murach. Jak wiemy z innych miast, w takim wypadku starano siê znaleæ lokalizacje najodleglej wobec siebie le¿¹ce. Ca³kowit¹ zmianê sytuacji wprowadzi³a wojna, zjawisko niewidziane w Poznaniu od setek lat. Okupacyjne w³adze zajê³y nieprzyjazne stanowisko wobec zakonników, znaczn¹ ich czêæ usunê³y z Poznania. Zburzono klasztory bernardynów na Piaskach i franciszkanów na Grobli, klasztor bernardynek z obecnym kocio³em Przemienienia Pañskiego zosta³ powa¿nie uszkodzony. Zniszczenia te raczej nie by³y podyktowane nienawici¹ religijn¹, ale prób¹ przygotowania miasta do ewentualnej obrony. Wojskowi starali siê wytworzyæ wokó³ murów miejskich strefê woln¹ od zabudowy, która mog³aby byæ polem niedopuszczaj¹cym do bezpiecznego podejcia niezauwa¿onym pod mury. Ironi¹ losu dwa walcz¹ce zaciêcie przez ostatnie lata klasztory straci³y sw¹ bazê materialn¹ równoczenie. Nastêpne lata zajê³o im powolne osi¹ganie jakiej stabilnoci, co na pewien czas odsunê³o dalsze przejawy konfrontacji. Interesuj¹ce jest porównanie reakcji obu spo³ecznoci zakonnych na zaistnia³¹ sytuacjê. Po ust¹pieniu Szwedów i powrocie zakonników w 1658 r. do Poznania franciszkanie konwentualni pod wp³ywem d¹¿eñ w³adz miejskich do wytworzenia i utrzymania strefy demolacyjnej otrzymali propozycjê innej lokalizacji klasztoru, któr¹ przyjêli. By³o to miejsce na wschodnim brzegu Warty, przy istniej¹cym 20 21 Tam¿e, s. 182. Tam¿e, s. 183. 52 ANDRZEJ KUSZTELSKI od kilkudziesiêciu lat kociele w. Rocha w osadzie £acina. Inaczej franciszkanie obserwanci, których powiedzmy na stronie, musia³a zadowoliæ decyzja ich niedawnych przeciwników. Znali oni Poznañ i z ca³¹ pewnoci¹ natychmiast zrozumieli, ¿e stawia to minorytów w gorszej pozycji. Tymczasem u siebie, po powrocie, rozpoczêli przygotowania do odbudowy zespo³u klasztornego w dotychczasowym miejscu. Wywo³a³o to sprzeciw w³adz miasta, rozumuj¹cych tak samo jak w³adze okupacyjne przed dwoma laty: wokó³ murów miejskich mia³ siê rozci¹gaæ pas wolny od zabudowy, u³atwiaj¹cy obronê. Tymczasem bernardyni podjêli walkê, odwo³uj¹c siê do wysokich czynników politycznych, w koñcu do sejmu. W postawie tej by³o du¿o pewnoci siebie, opartej po czêci na kilkusetletniej tradycji istnienia bernardyñskiego klasztoru w Poznaniu, co w ich przekonaniu dawa³o im uprzywilejowanie, z którego nie chcieli rezygnowaæ. Nie zamierzali w ¿aden sposób przyj¹æ argumentów o potrzebach obronnych miasta. Sejm wezwany do obrony klasztoru przed „nieuzasadnion¹ z³oliwoci¹” w³adz Poznania nie móg³ ³atwo odrzuciæ argumentów poznañskiego ratusza, tym bardziej ¿e miniona co dopiero wojna unaoczni³a wszystkim s³aboæ i potrzeby obronne polskich miast. Sejm powo³a³ komisjê, która nie wyda³a jasnego wyroku. ¯eby pogodziæ potrzeby miasta i klasztoru, który wedle regu³y musia³ siê sytuowaæ na przedmieciu, nale¿a³o klasztor zbli¿yæ do muru miejskiego i otoczyæ fortyfikacjami. Na to jednak nikt nie mia³ funduszów. Dodatkowo nale¿a³oby zburzyæ klasztor bernardynek, który nie uleg³ tak daleko posuniêtemu zniszczeniu jak klasztor mêski. Pozostawieni z tak trudnym problemem do rozwi¹zania obserwanci postanowili ostatecznie cofn¹æ ca³y zespó³ w pobli¿e klasztoru sióstr, zapewne z myl¹ o otoczeniu w przysz³oci obu klasztorów fortyfikacjami, co – jak wiemy – nigdy nie dosz³o do skutku22. Posuniêcia bernardynów nie mog³y satysfakcjonowaæ w³adz miejskich, sk³aniaj¹c je raczej do bezowocnych protestów czy drobnych z³oliwoci czynionych zakonnikom, jak przeszkadzanie w wydobyciu gliny na ceg³ê. W sytuacji tej doskonale widaæ mizeriê ówczesnego pañstwa objawiaj¹c¹ siê w braku pieniêdzy na wszystko, choæby nawet na najbardziej uzasadnione przedsiêwziêcia, czy te¿ dochodzenie do g³osu najbardziej skrajnych egoizmów, i to skuteczne, tylko dlatego ¿e mia³o siê wy¿ej postawionych protektorów. Efektem sta³o siê wznoszenie kocio³a zaledwie kilkadziesi¹t metrów dalej od pierwotnej lokalizacji, a tak¿e rozpoczêcie budowy od potê¿nego masywu fasadowego, powsta³ego z dwóch wie¿, choæ przydatnoæ tej czêci wi¹tyni do potrzeb liturgicznych by³a ¿adna. Dodaæ trzeba, ¿e elementów wysokociowych bernardyni nie stosowali pocz¹tkowo w ogóle, a póniej z rzadka i raczej powci¹gliwie. Ma³e wie¿yczki na skrajach fasady kocio³a krakowskiego, powsta³ej nieco póniej, wydaNa ten temat, A. Kusztelski, Pierwszy klasztor bernardynów w Poznaniu, Kronika Miasta Poznania 1-2 (1991), s. 181-184. 22 MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH 53 wa³y siê mia³ym rozwi¹zaniem. W Poznaniu dwie wielkie wie¿e dominuj¹ w ca³oci masywu frontowego kocio³a. Nie sposób nie stwierdziæ, ¿e zosta³y wzniesione na przekór miastu, dla zamanifestowania swojej w nim pozycji. Wracaj¹c do minorytów, nale¿y zaznaczyæ, ¿e jak mo¿na przypuszczaæ – pocz¹tkowo zaakceptowali oni swoje nowe miejsce. Dlatego szybko wzniesiono przy kociele w. Rocha drewniany budynek klasztoru, pozwalaj¹cy choæby w minimalnym stopniu podj¹æ normaln¹ egzystencjê. Rych³o jednak zakonnicy zorientowali siê w minusach tej lokalizacji. Najliczniejsze grono wiernych przychodzi³o z pobliskich wiosek. Wierni z miasta nie pojawiali siê tu czêsto i przychodzi³o ich niewielu, zakonnicy nie mieli wiêc okazji nieæ swojego charyzmatu do tych, dla których ich zakon powsta³. Ta konstatacja sprawi³a, ¿e franciszkanie potraktowali miejsce na £acinie jako tymczasowe. Zakon ten jednak nadal posiada³ doæ znaczny teren w miecie w murach, pod zamkiem, w miejscu gdzie pierwotnie zamierzali postawiæ klasztor. Wygl¹d tego terenu w 1656 r. obrazuje niezbyt zrêczny rysunek z kroniki klasztornej (s. 54), jedyny dzi zachowany fragment tego rêkopisu23. Wykazane przez konwentualnych tu¿ po wojnie zrozumienie dla potrzeb miasta, okazane w sprawie lokalizacji klasztoru na Grobli sprawi³o, ¿e teraz w³adze okaza³y siê przychylne potrzebom franciszkanów. Doæ niespodziewanie, po 20 latach, otwar³a siê ponownie mo¿liwoæ rozpoczêcia budowy klasztoru na starym miejscu. I znów, zgodnie z przepisami kocielnymi, swoje tutaj gospodarowanie zainaugurowano od postawienia krzy¿a, co nast¹pi³o na pocz¹tku 1664 r. pod przewodnictwem administratora diecezji na czas sede vacante po mierci biskupa Wojciecha Tolibowskiego, prepozyta katedralnego ksiêdza Wojciecha Dobrzelewskiego. Tymczasem prowadzona wbrew intencjom w³adz Poznania budowa kocio³a bernardyñskiego straci³a nieco na szybkoci. Zatrudniony do budowy sêdziwy architekt i budowniczy Krzysztof Bonadura móg³ j¹ realizowaæ z coraz wiêkszymi trudnociami. Po szybkim i sprawnym wzniesieniu masywu fasadowego przez kilka nastêpnych lat mury wi¹tyni z ledwoci¹ wysz³y z fundamentów. Natomiast zakonnicy starali siê przygotowaæ now¹ formu³ê duszpastersk¹ do nowego kocio³a. W 1663 r., jak g³osi kronika Kamieñskiego, papie¿ Aleksander VII udzieli³ poznañskim obserwantom odpustów dla planowanego przez nich bractwa Domu loretañskiego24. By³ to kult znany od kilkudziesiêciu lat w Rzeczypospolitej, coraz popularniejszy, podówczas coraz czêciej pojawiaj¹cy siê w wi¹tyniach bernardyñskich. We W³oszech znany od pónego redniowiecza, po reformacji rozwijany w ca³ym wiecie katolickim; do Polski zawita³ na prze³omie XVI i XVII w. Jego niepowszedni¹ specyfik¹ by³ kult domu Maryi z Naza23 24 Archiwum Pañstwowe w Poznaniu, Akta miasta Poznania I 2222. Kroniki bernardynów poznañskich, s. 205-207. Il. 1. Widok terenu pod zamkiem w 1656 r. przed rozpoczêciem budowy klasztoru franciszkanów konwentualnych. Po prawej pd. kraniec zamku. Rysunek z kroniki klasztornej, fragment z kroniki klasztornej zachowany w Archiwum Pañstwowym w Poznaniu. Akta miasta Poznania, I 2222 54 ANDRZEJ KUSZTELSKI MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH 55 retu. Wierzono, ¿e w koñcu XIII w. zosta³ on cudownie przeniesiony do W³och i osadzony w Loreto w prowincji Marche, w pobli¿u Ankony. Osiad³ na wzgórzu oddalonym o kilka kilometrów od wybrze¿a adriatyckiego. Od XV w. pojawi³a siê w Italii praktyka fundowania kopii owego domu nazywanego Santa Casa, najczêciej na pami¹tkê pielgrzymki do loretañskiego sanktuarium. Zwyczaj ten naladowano tak¿e w wiekach póniejszych w krajach zaalpejskich. Z biegiem lat podejmowano starania o jak najwierniejsze powtarzanie kszta³tów i rozmiarów budyneczku, pragn¹c przywo³aæ w ten sposób moc pierwowzoru-relikwii25. Taki w³anie budyneczek postanowili te¿ wznieæ wraz ze swoim nowym kocio³em bernardyni poznañscy. Otrzymanie bulli papieskiej og³osili w roku nastêpnym, wywo³uj¹c prawie natychmiast reakcjê konwentualnych. Nie zwa¿aj¹c na trudne i obola³e stosunki z bernardynami, franciszkanie owiadczyli, ¿e od dawna maj¹ podobny przywilej papieski, udzielony im jeszcze przez Urbana VIII, który mieli zamiar spo¿ytkowaæ w momencie uzyskania stabilizacji klasztoru. Na pewno nie by³ to bluff, maj¹cy zablokowaæ przeciwnikom organizacjê nowego sanktuarium maryjnego, nie kwestionuje tego tak¿e kronika bernardynów. O planach franciszkanów wiadczy wezwanie kocio³a na Grobli: Zwiastowania NMP. Wskazuje ono na najwa¿niejsz¹ bodaj scenê, jak zdarzy³a siê w Nazarecie, w tym¿e domu, nie tylko sam¹ wizytê anio³a zwiastuj¹cego nadejcie Jezusa, ale tak¿e moment wcielenia jako konsekwencjê rozmowy Gabriela z Maryj¹. Tak wiêc od zawsze wezwanie to wi¹za³o siê z kultem loretañskim. Protest minorytów by³ chyba b³êdem, wywo³a³ on odwo³anie siê obserwantów do prymasa Wac³awa Leszczyñskiego, aby pomóg³ im wyjæ z twarz¹. Odwo³ano siê te¿ do Rzymu, prosz¹c o potwierdzenie otrzymanej niedawno bulli papieskiej. Potwierdzenie takie rzeczywicie otrzymali26. Po tym sprawa Domku przycich³a. Franciszkanie zapewne postanowili nie poruszaæ tego tematu, a realizowaæ swoje pierwotne zamierzenie, stwarzaj¹c niejako fakt dokonany. Podobn¹ taktykê, jak siê szybko okaza³o, przyjêli te¿ ich rywale. Dosz³o do bezg³onego wycigu budowlanego o to, kto szybciej wzniesie Domek loretañski. Jak wykaza³y ostatnie badania, franciszkanie w nieokrelonym czasie porzucili pierwotny zamiar ustawienia Domku na osi kocio³a przyleg³ego do ciany fasadowej. Ryzykuj¹c opónienie, postanowili zmieniæ lokalizacjê i wznieli osobn¹ kaplicê z boku kocio³a, w której centralnie po³o¿one pomieszczenie stanowi¹ce odpowiednik Domku otoczone by³o korytarzowym obejciem wychodz¹cym do nawy bocznej wi¹tyni27. 25 Ostatnio na ten temat: A. Kusztelski, Z. Kurzawa, Kult loretañski w sztuce Rzeczypospolitej (koniec XVI pocz¹tek XIX w.), Poznañ 2012. 26 Kroniki bernardynów poznañskich, s. 207-211. 27 A. Kusztelski, Z. Kurzawa, Kult loretañski…, s. 264-267. 56 ANDRZEJ KUSZTELSKI Wstêpuj¹cy wtedy na stolicê poznañsk¹ nowy ordynariusz, Stefan Wierzbowski, spotka³ siê natychmiast z kolejn¹ ods³on¹ nieugaszonego nigdy sporu. Tym razem bernardyni wyst¹pili do niego z oskar¿eniem, ¿e konwentualni buduj¹ a¿ dwa klasztory w miecie28. Prawdopodobnie mieli nadziejê, ¿e budowa drugiego zostanie przez biskupa zakazana, pozostawiaj¹c konkurentów w pierwszym, przy w. Rochu, a wiêc poza miastem. Rzeczywicie, biskup natychmiast nakaza³ wstrzymaæ dzia³ania. Jednak na krótko. Po owiadczeniu franciszkanów, ¿e zamierzaj¹ osi¹æ tylko w jednym klasztorze, pod zamkiem, prace ruszy³y dalej. W 1666 r. w kronice Kamieñskiego znów wyp³ywa sprawa nieprawnie praktykowanej kwesty29. W tym¿e roku bernardyni uzyskali kolejne pismo kurii rzymskiej skierowane do biskupa Wierzbowskiego, aby kanonicznie upomnia³ minorytów o nieprawomocnoci ich postêpowania, gro¿¹c zarazem procesem. Nie mo¿na byæ pewnym, co konkretnie spowodowa³o, ¿e obserwanci znów odwo³ali siê do Rzymu. Kwestowanie przez franciszkanów nie mo¿e dziwiæ. Klasztor ten, za³o¿ony przed dwiema dekadami, niezwyczajnie burzliwymi, wci¹¿ nie móg³ znaleæ stabilizacji. Nie posiada³ te¿ innych dóbr, jak z ca³¹ pewnoci¹ pozosta³e klasztory, w znacznym stopniu ¿ebracze tylko nominalnie. Klasztor poznañskich minorytów by³ niezwykle pozytywnie odbierany przez ca³¹ prowincjê franciszkañsk¹, ale trudno oczekiwaæ, aby by³ przez lata na ich utrzymaniu. Dla niego kwesta by³a zapewne wa¿niejsza ni¿ dla pozosta³ych klasztorów miasta. Nale¿y te¿ braæ pod uwagê, ¿e franciszkanie w morderczym tempie budowali koció³ i klasztor, na które z ca³¹ pewnoci¹ sz³y wszystkie posiadane rodki. I chyba nie sprawa kwesty, ale sukces w rozmowach z w³adzami miasta, pozwalaj¹cy konwentualnym budowaæ pod zamkiem, w miejscu, o którego presti¿u i atrakcyjnoci powiedziano wy¿ej, sta³ siê najpewniej powodem, dla którego sprawa kwesty wtedy znów wyp³ynê³a. Trzeba te¿ zauwa¿yæ, ¿e bez w¹tpienia by³ to owoc niezwykle konfrontacyjnej polityki obserwantów wobec dezyderatów miasta, które sobie na d³ugi czas zrazili. Niewykluczone, ¿e pismo z Rzymu sk³oni³o nowego biskupa do podjêcia sprawy ostatecznego za³atwienia sporów miêdzy franciszkanami. Nowy ordynariusz, niemaj¹cy ¿adnych uprzedzeñ, potrafi³ spojrzeæ na problem rzeczowo. Jasne by³o, ¿e nie ma sensu szukaæ pomocy u jakichkolwiek czynników poza diecezj¹. Do tego biskup Wierzbowski zasta³ we w³adzach diecezji, z wyboru jego poprzednika Wojciecha Tolibowskiego, biskupa Macieja Kurskiego, sufragana od 1661 r., a zarazem franciszkanina obserwanta, swego czasu zwi¹zanego z klasztorem poznañskim i prowincj¹ wielkopolsk¹. To jemu biskup poruczy³ zawarcie 28 29 K. Kantak, Pocz¹tki klasztoru , s. 114. Kroniki bernardynów poznañskich, s. 218-219. MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH 57 Il. 2. Droga biegu franciszkanów (zaznaczona kropkowaniem) z £aciny pod zamek 25 padziernika 1668 r. wykrelona na planie Poznania z 1734 r. Planu podobnej jakoci z XVII w. nie ma 58 ANDRZEJ KUSZTELSKI ugody miêdzy klasztorami. Powo³ano kilkuosobowy s¹d polubowny, który doprowadzi³ w koñcu do zawarcia porozumienia w 1667 r.30 Bernardyni owiadczyli, ¿e wycofaj¹ i umorz¹ wszystkie skargi, za¿alenia i protesty wnoszone w Rzymie czy gdziekolwiek indziej. Franciszkanie owiadczyli natomiast, ¿e jak tylko bêd¹ gotowe klasztor i koció³ w miecie w murach, przenios¹ siê z kocio³a w. Rocha, pozostawiaj¹c tam jednego zakonnika jako plebana bez prawa do kwesty. Oba klasztory uzna³y wzajem prawo do kwesty, przyznaj¹c tylko pierwszeñstwo bernardynom. Te sprawy za³atwiono wiêc polubownie. W ostatnim punkcie porozumienia stwierdzono, ¿e konwentualni zrezygnuj¹ z za³o¿enia Bractwa Loretañskiego, a bernardyni nie bêd¹ przeszkadzali w za³o¿eniu u minorytów Bractwa w. Antoniego. Niew¹tpliwie bardzo silny musia³ byæ nacisk na franciszkanów, ¿e zgodzili siê na to ostatnie rozwi¹zanie, choæ ich uprawnienia trudno by³o podwa¿yæ. Ten punkt porozumienia wcale nie koñczy³ kwestii, czego z ca³¹ pewnoci¹ nie zauwa¿y³a komisja biskupia. Da³o to o sobie znaæ ju¿ w nastêpnym roku. W kronice Kamieñskiego sprawa jest ujêta nastêpuj¹co. Wobec erekcji Domku w kociele bernardyñskim franciszkanie mieli zaprzeczyæ, ¿e wyrazili zgodê na to. Rzeczywicie, zgodzili siê jedynie na niepowo³ywanie Bractwa Loretañskiego31. Ciekawie opisuje tê sytuacjê Bonawentura Makowski w swym Tezaurusie… b³êdnie zreszt¹ pod dat¹ 1669 32. W rzeczywistoci opisywane zdarzenia zasz³y w roku poprzednim. W wolnym t³umaczeniu przedstawiæ to mo¿na nastêpuj¹co: […] gdy budowany by³ przez naszych wiêty Domek Loretañski, ojcowie obserwanci w swoim kociele […] tak¿e do takiego [samego] Domku gorliwie przy³o¿yli rêce, ale nie z pobo¿noci a raczej ze wspó³zawodnictwa. Tak¿e si³¹ prawa usi³owali przeszkodziæ w budowie naszego Domku. Przyspieszaj¹c jego budowê […] uprzedzili nas w jego powiêceniu […] ale nie w odprawieniu mszy wiêtej. Pod koniec dnia 24 padziernika wprowadzili oni do klasztoru biskupa sufragana, Macieja Kurskiego, ich dawnego kleryka, dzi opowiadaj¹cego siê po ich stronie. Nastêpnego dnia o godzinie 4 rano, nasi bracia obudzeni g³osem du¿ego dzwonu, przez godzinê dzwoni¹cego, zrozumiawszy ¿e u bernardynów rozpoczê³a siê ceremonia powiêcenia Domku, pobiegli od kocio³a w. Rocha na Wzgórze [Zamkowe], przez otwarte dziêki Opatrznoci Bo¿ej bramy miasta – pierwsi zaczêli odprawiaæ mszê w. a potem Litaniê Loretañsk¹. Powiêcenie wiêtego Domu zabra³o tymczasem rywalom tak du¿o czasu, ¿e sam¹ mszê odprawili ju¿ po mszy w nieukoñczonym Domku franciszkañskim. Tak wiêc w tym zakresie porozumienie nie da³o rozwi¹zania, jak powiedziano, nie by³o ono szczególnie precyzyjne i konwentualni zgodzili siê na niepo30 31 32 Tam¿e, s. 221-224. Tam¿e, s. 225-226. B. Makowski, Thesaurus Provinciæ Poloniæ, s. 403. MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH Il. 3. Fasada kocio³a w. Antoniego franciszkanów konwentualnych (minorytów). Ze zbiorów Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu 59 60 ANDRZEJ KUSZTELSKI wo³ywanie Bractwa Loretañskiego. Natomiast nie zamierzali ust¹piæ z planów wzniesienia i otwarcia kaplicy Domku loretañskiego, choæ nie stwierdzili tego otwarcie. Bernardyni, a tak¿e cz³onkowie komisji, rozumieli inaczej, ¿e franciszkanie rezygnuj¹ z ca³oci kultu loretañskiego we wszelkich jego przejawach, czego jednak w zapisie ugody nie stwierdzono wprost. Szaleñczy, pó³torakilometrowy bieg ca³ego zapewne klasztoru rankiem przez miasto i podjêcie naprêdce liturgii w nieukoñczonym budynku kaplicy manifestowa³y ich plany. Wywo³a³o to konsternacjê u bernardynów. Jeszcze w tym samym miesi¹cu niektórzy cz³onkowie komisji polubownej wydali owiadczenie, w którym zarzucili franciszkanom sprzeniewierzenie siê zawartej umowie33. Przyznali, co prawda, ¿e sam tekst nie zawiera³ stwierdzenia o budowie Domku loretañskiego, a skupia³ siê jedynie na Bractwie, niemniej przypomniano, pytanie, jakie zadano w czasie pracy komisji gwardianowi Wojciechowi Zawadzie: Czy ustêpujecie Loretu?, z wielkim oporem mia³ w koñcu powiedzieæ: Ustêpujemy. Kaplica u franciszkanów by³a wtedy znacznie zaawansowana. Ostatecznie zakonnicy doprowadzili j¹ do ca³kowitego ukoñczenia, ale jednak pod silnym naciskiem, tak¿e w³adz diecezjalnych, nie zdecydowali siê otworzyæ jej i udostêpniæ wiernym. Wymuszone, jak siê zdaje, porozumienie nie zbudowa³o choæby poprawnych stosunków miêdzy oboma klasztorami, przynajmniej nie od razu. Na przyk³ad w 1671 r., chc¹c polepszyæ je, ojciec Zawada zaprosi³ jednego z bernardynów, aby wyg³osi³ kazanie. Ten¿e, niewymieniony z nazwiska, jak utrzymuje Ludwik Miske, podburzony przez zwierzchnoæ, na ambonie u¿y³ obelg przeciwko zakonowi franciszkanów konwentualnych, l¿¹c jego zakonników34. Niestety, nie podaje on, jak skoñczy³o siê to kazanie. Przerwano je? Czy te¿ wys³uchano do koñca, robi¹c przys³owiow¹ dobr¹ minê w tak ¿enuj¹cej sytuacji. W ka¿dym razie w³adza klasztoru bernardynów musia³a póniej przeprosiæ publicznie franciszkanów na nieokrelonym bli¿ej zebraniu w kapitularzu klasztoru dominikañskiego. W nastêpnym roku trzej profesi minoryccy uciekli do bernardynów, co wywo³a³o protest konwentualnych. W kronice Kamieñskiego35 obszernie s¹ cytowane zapisy konfliktu, jaki przeniós³ siê do Kalisza, do innej diecezji, ale do miasta z klasztorami obu denominacji franciszkañskich. W zwi¹zku ze wspomnian¹ „ucieczk¹” profesów w miecie tym rozpowszechniaæ mieli franciszkanie obelgi, niepochlebne pog³oski i opinie na temat bernardynów, a tak¿e pomówienia przeciwko nim skierowane, wywo³uj¹c powa¿ny skandal i zgorszenie wród wiernych. Po tym, w pismach obu zakonów znikaj¹ notatki skierowane przeciwko drugiemu klasztorowi czy szerzej zakonowi. Ostatniego znaku konfrontacji miêdzy klasztorami mo¿na siê chyba dopatrzeæ w dwóch doæ w¹t³ych wie¿yczkach 33 34 35 Kroniki bernardynów poznañskich, s. 226. L. Miske, Synoptica relatio…, s. 50-51. Kroniki bernardynów poznañskich, s. 229-234. MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH Il. 4. Fasada kocio³a w. Franciszka franciszkanów obserwantów (bernardynów). Ze zbiorów Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu. 61 62 ANDRZEJ KUSZTELSKI umieszczonych w fasadzie kocio³a franciszkañskiego. Na pierwszy rzut oka widaæ, ¿e nie s¹ one organicznie zwi¹zane z architektur¹ dolnych partii tej elewacji. Powsta³y znacznie póniej ni¿ bezwie¿owa wed³ug pierwotnych planów fasada. Dziêki zapisom w kronice klasztornej wiemy, ¿e wzniesiono je z funduszów zarobionych przez popularnego malarza i brata franciszkañskiego, Antoniego Swacha, jedn¹ w 1719 r., drug¹ 10 lat póniej. W doæ prosty sposób, korzystaj¹c z eksponowanego w przestrzeni miasta po³o¿enia kocio³a, uzyskano efekt górowania nad Poznaniem (a wiêc i nad nisko po³o¿onym kocio³em bernardynów). Z ca³¹ pewnoci¹ to poci¹gniêcie sk³oni³o obserwantów w latach 1730-1733 do nadbudowy istniej¹cego masywu wie¿owego. Zbudowana w po³owie poprzedniego wieku dwuwie¿owa fasada pod koniec zosta³a wype³niona cian¹ miêdzy wie¿ami, co zgubi³o czytelnoæ tych wie¿. Zdaje siê, w klasztorze nast¹pi³o opamiêtanie i mimo strzelistoci ca³ego korpusu postanowiono zwieñczyæ go szczytem. Jednak wobec decyzji franciszkanów resentyment od¿y³ i obie wie¿e zdecydowano siê nadbudowaæ, wieñcz¹c je niebotycznymi he³mami, mia³o id¹cymi w zawody z wie¿ami katedry czy wie¿¹ kolegiaty w. Marii Magdaleny. Niechêæ, narastaj¹c¹ przez lata, która tak spektakularnie zamanifestowa³a siê na koniec czy to na ambonie w kociele pod zamkiem, czy te¿ w Kaliszu miêdzy obu spo³ecznociami prowincji zakonnych, nie usprawiedliwiaj¹c, mo¿na zrozumieæ. Nie uda³o siê przecie¿ bernardynom storpedowaæ za³o¿enia klasztoru minoryckiego w Poznaniu. Tak¿e franciszkanie zostali zmuszeni do bolesnej zmiany d³ugoletnich planów organizacyjnych. Konfrontacja by³a nieunikniona. Wojna trwa³a doæ krótko. Kurz opada³ d³ugo. SUMMARY In 1639, Conventual Franciscans (the Minorites) set up a small community in Poznañ. However, for nearly two hundred years on the outskirts of the city there had already functioned a convent of the Order of the Minor Brothers Observants, known as Bernardines. This led to a conflict between the two convents. Bernardines rarely founded their convents in cities where there were already convents of the Minorites, a religious order that had existed in Poland since the 13th century. On the other hand, as Poznañ achieved the status of the capital city of the region in late Middle Ages, the Minorites made efforts to settle down in this city. This decision resulted in decades of fierce controversies. The Minorites who wanted to settle down in Poznañ were supported by the local bishop, while the Bernardines by a majority of the already existing convents and the city council. Eventually the superiors of the Minorite convent obtained the approval of the Poznañ authorities to build a convent within the city walls, close to the castle. Thanks to the intervention of the new bishop, an agreement was reached in 1667 and the controversies subsided. The longest lasting disagreements between the two convents concerned the right to propagate the Loretan cult, centered on a copy of the Holy House of Mary from Nazareth. The house was said to have been miraculously transferred to Loreto in the 13th century, and around it a great Marian sanctuary developed. Finally, the right to propagate this cult in Poznan was granted to the Bernardines. Keywords Poznañ, Franciscans, Bernardines, Minorites, controversies MONACHOMACHIA POZNAÑSKA. KONTROWERSJE BERNARDYNÓW POZNAÑSKICH ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 63 WIELKOPOLSKI AGNIESZKA WAJROCH Muzeum Archidiecezjalne w Poznaniu Mêczeñstwo w. Apolonii z G³uchowa. P³askorzeba z kolekcji gotyckiej Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu The Martyrdom of St. Apollonia from G³uchów. A Bas-Relief Sculpture from the Gothic Collection of the Archdiocesan Museum in Poznañ Nic nie ods³ania tak wyranie indywidualnoci artysty jak dzie³o, w którym musi on zmierzyæ siê z tradycj¹1. Niewielki, parafialny koció³ek w G³uchowie niedaleko Kociana. Do kruchty prowadzi boczne wejcie. Na lewo przes³oniête szklanymi drzwiami wnêtrze wi¹tyni pw. w. Katarzyny. Na wprost o³tarz g³ówny. Z lewej strony, tu¿ przy filarze o³tarz boczny, w klasycystycznej obudowie rzebiona scena Mêczeñstwa w. Apolonii [il. 1], poni¿ej predella z wyobra¿eniem Upadku Chrystusa pod krzy¿em [il. 2]. Scena przyci¹ga wzrok blaskiem emanuj¹cym ze z³oconych szat spoczywaj¹cej na ³awie Apolonii. Barwnie odziane pozosta³e postaci wyró¿niaj¹ siê na tle bia³ego, architektonicznego obramienia, które wizualnie zaw³adnê³o przestrzeni¹ wi¹tyni. O³tarz sk³ania nas, aby w³anie ku niemu zwróciæ spojrzenie, domaga siê go narracyjnoæ przedstawienia, ekspresyjne gesty postaci, zró¿nicowane typy fizjonomiczne, charakterystyczne szaty i wreszcie sam temat: w. Apolonia. Dzie³o niew¹tpliwie interesuj¹ce, nieprzeciêtne i zagadkowe. O³tarz wraz z predell¹ znajdowa³ siê w rzeczonym kociele do 1998 r., po czym przeniesiony zosta³ do Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu. Obecnie wnêtrze g³uchowskiej wi¹tyni zdobi¹ repliki owych dzie³. Staj¹c siê czêci¹ muzealnej ekspozycji, obiekty pozbawione zosta³y architektonicznej obudowy. Priorytetem by³o zachowanie ich uk³adu, pierwotnej ³¹cznoci przedstawienia wiêtej i predelli. P. Skubiszewski, Wit Stwosz i sztuka XV wieku, w: Wokó³ Wita Stwosza. Materia³y z miêdzynarodowej konferencji naukowej w Muzeum Narodowym w Krakowie 19-22 maja 2005, red. D. Horzela, A. Organisty, Kraków 2006, s. 14. 1 64 ANDRZEJ KUSZTELSKI Il. 1. Scena Mêczeñstwa w. Apolonii z Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu; fot. B. Trawczyñski Il. 2. Predella Upadek Jezusa pod krzy¿em z Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu; fot. B. Trawczyñski MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 65 1. STAN BADAÑ Podstawê dzisiejszej wiedzy o g³uchowskich zabytkach2 tworz¹ de facto cztery teksty. Zachowuj¹c chronologiê ukazywania siê poszczególnych publikacji, przywo³aæ nale¿y dzie³o Alfreda Brosiga O³tarze gotyckie wydane w Poznaniu w 1927 r. Autor analizuje scenê Mêczeñstwa w. Apolonii oraz umieszczon¹ pod ni¹ predellê z przedstawieniem Upadku Jezusa pod krzy¿em. W Sprawozdaniach Poznañskiego Towarzystwa Przyjació³ Nauk za lata 1931-1938 ukaza³ siê krótki tekst Szczêsnego Dettloffa O³tarz w. Apolonii w G³uchowie. Zofia Bia³³owicz-Krygierowa w redagowanym przez Jerzego Topolskiego wydaniu Dziejów Wielkopolski z 1969 r. wspomina o scenie Mêczeñstwa w. Apolonii w rozdziale powiêconym rzebie redniowiecznej. W latach siedemdziesi¹tych XX w. dzie³o nieznanego twórcy sta³o siê tematem pracy seminaryjnej Anny Szaraty pisanej pod kierunkiem Alicji Kar³owskiej-Kamzowej z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Praca ta stworzy³a asumpt do napisania przez obie autorki artyku³u opublikowanego w Pamiêtniku Towarzystwa Mi³oników Ziemi Kociañskiej z lat 1971-1974 pt. Pónogotycka kwatera w G³uchowie. Echo owych rozwa¿añ pojawi³o siê raz jeszcze w tekcie A. Kamzowej Pónogotyckie snycerstwo i malarstwo w Poznaniu, og³oszonym w „Studiach Muzealnych z 1977 r. W 20 lat póniej g³uchowskimi dzie³ami zainteresowa³ siê Leszek Wetesko, umieszczaj¹c reprodukcje sceny mêczeñstwa i predelli opatrzone krótkimi notkami w katalogu Maior Polonia Sacra. Sztuka sakralna w redniowiecznej Polsce. Historia pewnych tematów. Alfred Brosig podkrela³, ¿e znajduj¹cy siê w owym czasie w kociele g³uchowskim relief poziomem swego wykonania znacznie przewy¿sza dotychczas zidentyfikowane dzie³a warsztatów Wita Stwosza czy jego syna Stanis³awa3. Zwraca³ on uwagê na mistrzowski sposób opanowania formy, pewnoæ w traktowaniu anatomicznem cia³a, jasnoæ i przejrzystoæ gestykulacji i wyrazu twarzy4. Badacz stwierdzi³, ¿e w rzebie g³uchowskiej odczuwamy rêkê mistrza i mimowolnie, nie znaj¹c ¿adnego innego wielkiego artysty z tego czasu, nasuwa siê nazwisko mistrza Wita, chocia¿by tylko jako inspiratora tej sceny a mo¿e jako twórcy podobnej ryciny, która pos³u¿y³a za wzór5. To uargumentowaniu tej tezy s³u¿¹ przywo³ywane wzory, rzekome inspiracje twórcy przedstawienia g³uchowskiego. Dopatruje siê ich A. Brosig miêdzy innymi w jego zdaniem zaginionej istniej¹cej niegdy rycinie przedstawiaj¹cej mêczeñsk¹ mieræ wiêtej 2 Tu i w dalszej czêci pracy pojawiaj¹ce siê okrelenie dzie³a g³uchowskie nie oznacza pierwotnej przynale¿noci obiektów do kocio³a w miejscowoci G³uchowo, lecz podkrela znaczenie miejsca, w którym zabytki w niewiele zmienionej formie dotrwa³y do dnia dzisiejszego. 3 A. Brosig, O³tarze gotyckie, Poznañ 1927, s. 15. 4 Tam¿e, s. 14. 5 Tam¿e. 66 AGNIESZKA WAJROCH autorstwa Wita Stwosza. Nale¿a³o rzekomo do cyklu przedstawieñ mêczeñstwa wiêtych i aposto³ów, w którego sk³ad wchodzi³ zachowany sztych z mêczeñstwem w. Katarzyny. Na domniemanej rycinie podobno wzorowa³ siê tak¿e Dürer w jednej ze scen Apokalipsy, w Mêczeñstwie w. Jana 6. Brosig dokona³ zwiêz³ego opisu sceny, zaklasyfikowawszy j¹ jako przedstawienie g³ówne niezachowanego, pónogotyckiego o³tarza. Postaci zidentyfikowa³ jako przedstawicieli grupy mieszczan krakowskich (prawdopodobnie pod¹¿aj¹c tropem Stwoszowskim). Poza postaci¹ wiêtej i jej oprawców wyró¿ni³ wród przygl¹daj¹cego siê zza przes³ony muru t³umu widzów: szlachcica, kramarza, rycerza i humanistê. Mniej istotny okaza³ siê dla niego problem kompozycji sceny. Przedstawione w dziele g³uchowskim postaci charakteryzowa³ jako odmienne typy, przede wszystkim fizjonomiczne. Przywo³ywa³ w ich kontekcie naturalistyczne dzie³a Stwosza, wród nich kamienn¹ p³askorzebê ukazuj¹c¹ Pojmanie Chrystusa z 1499 r., znajduj¹c¹ siê w kociele w. Sebalda w Norymberdze, powsta³y w latach 1501-1506 o³tarz Ukrzy¿owania z Münnerstadt czy nieznacznych rozmiarów p³askorzeby Ró¿añca z kocio³a Mariackiego w Norymberdze. W przypadku wymienionych dzie³ poda³ analogiczne do g³uchowskich rozwi¹zania, takie jak brak statycznego zrównowa¿enia postaci stoj¹cych na szeroko rozstawionych nogach7 czy uderzaj¹cy realizm wizerunków, oddanych mo¿na by rzec w pe³ni ich fizycznej niedoskona³oci. Z nich to, zdaniem Brosiga, zapo¿yczy³ rzebiarz typ ¿o³nierza w zbroi i postaci w charakterystycznych turbanach. Co wa¿ne, a na co nie zawsze zwracano uwagê w póniejszych opracowaniach, Brosig wi¹za³ stylistycznie scenê Mêczeñstwa w. Apolonii z umieszczonym poni¿ej niej reliefem przedstawiaj¹cym Upadek Chrystusa pod krzy¿em. Jako cechê wyró¿niaj¹c¹ postaci z predelli podawa³ nieproporcjonalnie du¿e g³owy, a ich wzoru równie¿ upatrywa³ w norymberskich dzie³ach Stwosza z kocio³a Mariackiego: w Pochodzie na Golgotê i Z³o¿eniu do grobu. Charakter rozwa¿añ badacza w konsekwencji doprowadzi³ do ich krytycznej oceny. Podj¹³ siê jej, po niespe³na 10 latach, prof. Szczêsny Dettloff8. W wyg³oszonym referacie, którego streszczenie opublikowane zosta³o w Sprawozdaniach PTPN, S. Dettloff podkrela³ daleko id¹c¹ hipotetycznoæ pogl¹dów Brosiga. Odrzuci³ jego g³ówn¹ tezê o rzekomym autorstwie b¹d te¿ bezporednim wp³ywie Stwosza na powstanie grupy mieszczan i postaci z predelli. Jako kontrargument dla postulowanych przez Brosiga zale¿noci od realizacji Stwoszowskich 6 Zob. http://www.wikipaintings.org/en/albrecht-durer/the-martyrdom-of-st-john-the-evange list-1498 [dostêp 14.08.2013]. 7 Tam¿e, s. 15. 8 S. Dettloff, O³tarz w. Apolonii w G³uchowie, Sprawozdania Poznañskiego Towarzystwa Przyjació³ Nauk z lat 1931-1938. Wydzia³ Nauk o Sztuce, 1936, s. 126-127. MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 67 Il. 3. Pawe³ z Lewoczy Mêczeñstwo w. Jana, kwatera o³tarza g³ównego z kocio³a w. Jakuba w Lewoczy, 1517 r., za: Z. Gyalókay, Pawe³ z Lewoczy. Rzebiarz ze Spisza, miêdzy Krakowem a Norymberg¹, Kraków 2011 przywo³a³ relief przedstawiaj¹cy scenê Mêczeñstwa w. Jana Ewangelisty z koloñskiego Kunstgewerbemuseum oraz przyk³ady twórczoci Paw³a z Lewoczy, które podziwiaæ mo¿na w kociele w. Jakuba w Lewoczy (1517) [il. 3]. Grupa postaci przygl¹daj¹cych siê zdarzeniu zosta³a zaczerpniêta, wed³ug Dettloffa, bezporednio z ryciny Dürera, o której wspomina³ Brosig. Kompozycyjnego pierwowzoru przedstawienia postaci Apolonii i jej oprawców który do tej pory nie by³ przedmiotem zainteresowania upatrywa³ w o³tarzu Peringsdörfów (1486) z norymberskiego Friedenskirche, przypisywanemu warsztatowi Wolgemuta. Autor jednak nie podda³ przedstawieñ szczegó³owej analizie i poprzesta³ na zdawkowym stwierdzeniu o istnieniu obiektu o podobnych do g³uchowskiego cechach. Zanegowawszy przypuszczenia Brosiga o rzekomym autorstwie samego Stwosza, Dettloff przeciwstawi³ Witowi postaæ niezidentyfikowanego jeszcze rzebiarza, który niew¹tpliwie jak to okreli³ musia³ zapoznaæ siê z warsztatem norymberskim mistrza. Stworzone przez niego dzie³o nie by³oby jedynie wiernym odwzorowaniem wczeniejszej realizacji Stwosza, a kompilacj¹ wra¿eñ artystycznych wyniesionych z Norymbergi9. Autor nie wykluczy³, ¿e po wyjedzie z Norymbergi artysta móg³ pracowaæ w Wielkopolsce. Dettloff, zwróciwszy uwagê na predellê, zaznaczy³ jedynie, ¿e w porównaniu ze scen¹ g³ówn¹ jest ona dzie³em przeciêtnym. Ca³kowicie wykluczy³ jej rze9 Tam¿e, s. 127. 68 AGNIESZKA WAJROCH komy zwi¹zek z twórczoci¹ Wita. Ponadto autor jako pierwszy stwierdzi³, ¿e pierwotnym miejscem przeznaczenia obiektów nie by³ koció³ parafialny w G³uchowie, gdy¿ w aktach wizytacji kocio³a wzmianki o nich pojawiaj¹ siê dopiero oko³o 1831 r. Wyrazi³ przypuszczenie, ¿e dzie³a mog³y zostaæ ofiarowane wi¹tyni po sekularyzacji którego z kocio³ów zakonnych w Kocianie. Podobne stanowisko zajê³a w swym opracowaniu Zofia Bia³³owicz-Krygierowa, która ograniczy³a siê do przywo³ania wczeniejszych tez Dettloffa10. Zwróci³a przy tym uwagê na gwa³townoæ i brutalnoæ przedstawienia, którego powstanie okreli³a na czas oko³o 1500 r. Stwierdzi³a, ¿e rozwi¹zanie g³uchowskie, mimo ewidentnych zale¿noci od grafik Dürera czy malarstwa norymberskiego, niew¹tpliwie na ich tle pozostaje tworem eklektycznym, a wiêc maj¹cym pewn¹ dozê samodzielnych poszukiwañ i innowacyjnych rozwi¹zañ. Zajmuj¹ce siê zespo³em g³uchowskim na pocz¹tku lat siedemdziesi¹tych A. Kar³owska-Kamzowa i A. Szarata skupi³y siê przede wszystkim na analizie kompozycyjnej i stylistycznej sceny Mêczeñstwa w. Apolonii11. Predellê z wyobra¿eniem Chrystusa upadaj¹cego pod krzy¿em uzna³y za dzie³o mniej interesuj¹ce i stylistycznie s³absze. Traktuj¹c o nim jedynie marginalnie, podwa¿y³y pierwotny zwi¹zek predelli ze scen¹ mêczeñstwa wiêtej. Podobnie drugorzêdnego charakteru w ich tekcie nabra³ problem istnienia wzorców ikonograficznych. Autorki uzna³y w przeciwieñstwie do tego, co postulowa³ Brosig ¿e scena znajdowa³a siê pierwotnie w heraldycznie lewej kwaterze bocznej; tym samym porednio wykluczy³y pierwotny zwi¹zek sceny z reliefem Upadek Chrystusa. Podstawê pierwszego stwierdzenia stanowi³a analiza kompozycyjna przedstawienia: wskaza³y na asymetrycznoæ, wyranie zaakcentowane przesuniêcie w lew¹ stronê punktu centralnego. Ponadto, przedstawienie zosta³o wizualnie zamkniête z prawej strony postaci¹ stoj¹cego mê¿czyzny w koronie, z lewej strony natomiast zdaniem Kamzowej i Szaraty otwiera³o siê ku nieznanej nam scenie rodkowej, której mia³oby byæ narracyjnym dope³nieniem. Badaczki podjê³y poszukiwania ród³a specyficznego uk³adu kompozycyjnego kwatery. Podkreli³y przede wszystkim rytmicznoæ zaznaczonych w dziele linii ukonych, przecinaj¹cych siê w kulminacyjnym punkcie sceny, w obrêbie g³owy wiêtej. Kamzowa i Szarata zasygnalizowa³y zbie¿noæ z podobnie zgeometryzowanymi dzie³ami z Wielkopolski, z o³tarzami przedstawiaj¹cymi scenê Wniebowziêcia NMP” ze migla, Zmartwychwstania z Brodnicy czy Narodzenia z poznañskiego kocio³a w. Micha³a. 10 Z. Bia³³owicz-Krygierowa, Rzeba, w: Dzieje Wielkopolski, t. 1, red. J. Topolski, Poznañ 1969, s. 415. 11 A. Kar³owska-Kamzowa, A. Szarata, Pónogotycka kwatera w G³uchowie, Pamiêtnik Towarzystwa Mi³oników Ziemi Kociañskiej, 1971-1974, s. 123-125; A. Kar³owska-Kamzowa, Pónogotyckie snycerstwo i malarstwo w Poznaniu, Studia Muzealne XII, Poznañ 1977, s. 23-28. MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 69 Autorki skupi³y sw¹ uwagê na postaciach przygl¹daj¹cych siê wykonywanym przez oprawców czynnociom. Na wyj¹tkowoæ owej grupy zwraca³ uwagê ju¿ Brosig, podejmuj¹c siê próby wstêpnego jej dookrelenia. Kamzowa i Szarata posz³y o krok dalej, stara³y siê podporz¹dkowaæ postaci widzów nadrzêdnej idei dzie³a. To widzowie s¹ zasadniczym tematem plastycznym dzie³a, obrazowym dokumentem epoki jagielloñskiej12. I tak, prezentuj¹ce dumnie swe fizyczne mankamenty, postaci sta³y siê reprezentantami uwik³anych w codziennoæ ludzi. Kwestiê zale¿noci Stwoszowskich zamknê³y autorki w stwierdzeniu, ¿e twórczoæ norymbersk¹ Stwosza i relief g³uchowski dzieli ogromny dystans poziomu formalnego, z dzie³ami krakowskimi brak bli¿szych analogii13. Elementami, które mo¿na by by³o uznaæ za inspirowane twórczoci¹ mistrza, s¹ m.in. stoj¹ca postaæ brodatego mê¿czyzny w turbanie, która co zaznaczy³y nie by³a rzadkoci¹ tak¿e w innych przedstawieniach gotyckich, podobnie jak wysuniête na pierwszy plan, rozrzucone narzêdzia czy wymylne uk³ady draperii. Na podstawie dotychczasowych rozwa¿añ badaczy Mêczeñstwo w. Apolonii pozostaje dzie³em anonimowym, artefaktem, którego bezporedniego pierwowzoru ikonograficznego nie uda³o siê wskazaæ. Dzie³a, które Brosig, Dettloff, Kamzowa czy Krygierowa przywo³uj¹ w swych rozprawach jako analogie kompozycyjne b¹d ikonograficzne, nie zosta³y przez nich poddane analizie. W dookreleniu funkcjonalnego znaczenia reliefu (kwatera, czêæ rodkowa retabulum) istotne jest rozstrzygniêcie wzajemnej relacji sceny mêczeñstwa i umieszczonej obecnie pod ni¹ predelli. Doprecyzowania wymaga tak¿e charakterystyka postaci widzów, zza granicy muru czy te¿ parapetu przygl¹daj¹cych siê czynnociom oprawców. Przewiadczenie bowiem Brosiga o ich mieszczañskim, krakowskim rodowodzie nie zostaje przez niego w ¿aden sposób uargumentowane. Jest zaledwie tropem ich typologicznej identyfikacji, podobnie¿ zreszt¹ jak okrelenie grupy przez Kamzow¹ mianem zwyczajnych ludzi, przedstawicieli epoki jagielloñskiej. 2. MÊCZEÑSTWO W. APOLONII JAKO TEMAT W SZTUCE Apolonia pochodzi³a z Aleksandrii14. Zgodnie z pierwsz¹ wersj¹ apokryficznych przekazów, sta³a siê ofiar¹ przeladowañ chrzecijan za panowania cesarza Decjusza. Pogañskie represje na tym terenie mia³y miejsce na prze³omie 248 i 249 r., o czym czytamy u Jakuba de Voragine: Za cesarza Decjusza wielkie prze12 A. Kar³owska-Kamzowa, A. Szarata, Pónogotycka kwatera w G³uchowie, Pamiêtnik Towarzystwa Mi³oników Ziemi Kociañskiej, 1971-1974, s. 124. 13 Tam¿e, s. 124. 14 E. Wbis, Apollonia von Alexandrien, w: Lexicon der Christlichen ikonographie. Ikonographie der heiligen, red. E. v. B. Kirschbaum, Wien 1973, s. 231-232. 70 AGNIESZKA WAJROCH ladowanie sro¿y³o siê w Aleksandrii przeciwko s³ugom Boga. Uprzedzaj¹c rozkazy cesarza, pewien nêdznik, zwany Diwinus, podnieci³ przeciwko chrzecijanom t³um zabobonny, który rozpromieniony przezeñ, spragniony by³ krwi wiernych. Ujêto zrazu kilka wiêtych osób obojga p³ci, z których jednym szarpano cia³o cz³onek po cz³onku, wy³upiono oczy, okaleczono twarz i nastêpnie wygnano z miasta; drudzy, których zawleczono przed bóstwa i którzy, ani myl¹c je uczciæ, obrzucili je obelgami, byli wleczeni przez ulice miasta, z nogami skutymi, póki cia³a ich nie rozpad³y siê w kawa³y […]. I gdy t³um wciek³y wtargn¹³ w domy s³ug bo¿ych, Apolonia zosta³a stawiona przed trybuna³em bezecnych15. Euzebiusz z Cezarei w s³ynnej Historii kocielnej przytacza fragment listu Dionizego Aleksandryjskiego, w którym scenie torturowania Apolonii powiêca znaczny ustêp. Pochwycili równie¿ Apoloniê, dziewicê ju¿ sêdziw¹, a wielce naonczas powa¿an¹. Uderzaj¹c j¹ w szczêki, wybili jej wszystkie zêby, a potem wznieli stos przed miastem i grozili, ¿e j¹ ¿ywcem spal¹, jeli razem z nimi okrzyków wydawaæ nie bêdzie. Ona siê przez krótki czas wymawia³a, a potem gotowa na ofiarê sama siê w ogieñ rzuci³a i sp³onê³a16. Wed³ug innej legendy Apolonia by³a królewsk¹ córk¹17. Dowiedziawszy siê jednak o wystêpnej wierze córki, król skaza³ j¹ na okrutne cierpienia. Chcia³, by pod ich wp³ywem publicznie wyrzek³a siê wiary w chrzecijañskiego Boga. Jej niezachwiana niczym postawa doprowadzi³a króla do wydania rozkazu ciêcia mêczennicy. Istniej¹ przekazy mówi¹ce o tym, ¿e Apolonia by³a siostr¹ w. Wawrzyñca18. Uciekaj¹c przed przeladowaniami chrzecijan, przedosta³a siê do Egiptu, w którym pod rz¹dami Decjusza, jak wielu innych wyznawców Boga, ponios³a mêczeñsk¹ mieræ. E. Wbis zaznacza, ¿e stosunkowo szybko kult w. Apolonii rozpowszechni³ siê w redniowiecznej Europie19. Wród wiernych dominowa³o przekonanie, ¿e Apolonia by³a królewsk¹ córk¹, któr¹ okrutny ojciec skaza³ na nieludzkie cierpienia i mieræ. Sta³a siê wiêt¹, do której wznoszono mod³y z prob¹ o umierzenie bólu i choroby zêbów, z czasem uznano j¹ za patronkê dentystów. G³uchowskie Mêczeñstwo w. Apolonii, do tej pory datowane na koniec XV w., wi¹¿e siê z kultem wiêtej szczególnie rozpowszechnionym w Europie rodkowej w XV i XVI w.20 Jest przyk³adem oddawania czci bardzo wa¿nej Jakub de Voragine, Z³ota legenda, t³um. L. Staff, Kraków 2003, s. 115. H. Fros, F. Sowa, Ksiêga imion i wiêtych, t. 1, Kraków 1997, s. 247. 17 E. Wbis, Apollonia von Alexandrien, w: Lexicon der Christlichen ikonographie. Ikonographie der heiligen, red. E. v. B. Kirschbaum, Wien 1973, s. 231-232. 18 Tam¿e, s. 231-232. 19 Tam¿e, s. 232. 20 Tam¿e, s. 231. 15 16 MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 71 wiêtej, mêczenniczce, któr¹ pochodz¹ce z tego okresu pontyfika³y krakowskie okrelaj¹ nawet mianem patronki Królestwa Polskiego 21. Pojawiaj¹ce siê w sztuce wyobra¿enia w. Apolonii podzieliæ mo¿na na dwie grupy: przedstawienia wiêtej trzymaj¹cej w rêku jedynie atrybut swego mêczeñstwa (szczypce z wyrwanym zêbem) i narracyjne wyobra¿enia scen torturowania Apolonii. wiêta trzymaj¹ca w rêku szczypce ukazywana jest w towarzystwie innych mêczennic. Tak przedstawiono j¹ w znajduj¹cym siê w poznañskiej katedrze poliptyku z prze³omu XV/XVI w. pochodz¹cym z Góry l¹skiej, w którym obok wiêtych Urszuli i Jadwigi, w prawej, dolnej kwaterze umieszczono rzebê w. Apolonii. Podobnie w malarskim dziele Madonna wród wiêtych Dziewic Mistrza Legendy w. £ucji z koñca XV w.22, Apolonia jest jedn¹ ze wiêtych dziewic, które towarzysz¹ Madonnie trzymaj¹cej w swych ramionach Dzieci¹tko. W dziele Rogiera van der Weydena z 1445 r. wiête Apolonia i Ma³gorzata w. Apolonia o zatroskanym wyrazie twarzy, z opuszczon¹ g³ow¹ kieruje wzrok ku stoj¹cej obok w. Ma³gorzacie, której ukazuje trzymany obcêgami z¹b, symbol mêczeñstwa23. wiête odziane s¹ we wspó³czesne artycie stroje. Przedstawiono je na tle wnêtrza patrycjuszowskiego domu. Tytu³owa postaæ z obrazu wiêta Apolonia Ercole deRobertiego, z lat 1470-1473, namalowana zosta³a w kamiennej aediculi24. Wbrew architektonicznej obudowie, w której j¹ ukazano, nie przedstawiono pomnika mêczennicy, lecz kobietê w obszernej sukni i bogato drapowanym p³aszczu, którego po³y uchwyci³a praw¹ d³oni¹. Dumna, wyprostowana postaæ w lewej d³oni niczym ber³o dzier¿y obcêgi, a w nich wyrwany, nadnaturalnej wielkoci z¹b. W rozpowszechnionych ju¿ pod koniec XV w. drukowanych ¿ywotach wiêtych Apolonia ukazywana jest z obcêgami, czêsto w koronie, która przys³ugiwa³a jej równie¿ jako królewskiej córce. Zarówno w rzebiarskich, jak i malarskich wyobra¿eniach w. Apolonia przedstawiana jest jako m³oda kobieta. Nie przejêto zatem zawartej w pismach Euzebiusza charakterystyki Apolonii jako kobiety ju¿ sêdziwej, która mimo podesz³ego wieku stawia³a opór torturuj¹cym j¹ katom. H. Fros, F. Sowa, Ksiêga imion i wiêtych, t. 1, Kraków 1997, s. 248. Byæ mo¿e, poprzez fonetyczn¹ zbie¿noæ imienia A-Polonia z nazw¹ Polonia, co w ¿aden sposób nie wi¹za³oby siê z rzeczywist¹ etymologi¹ imienia wywodz¹cego siê od greckiego boga Apollona. Nie znalaz³am te¿ postaci historycznej o tym imieniu, której jako wiêtej patronce Królestwo Polskie winne by³oby oddawaæ czeæ, jak choæby mia³o to miejsce w przypadku w. Stanis³awa czy Wojciecha. 22 Zob. http://www.plxc.pl/Kr%C3%B3lewskie_Muzea_Sztuk_Pi%C4%99knych#mediaview er/Plik:Meister_der_Legende_der_Heiligen_Lucia_002.jpg [dostêp 14.08.2013]. 23 Zob. http://www.wikipaintings.org/en/rogier-van-der-weyden/saints-margaret-and-apollonia [dostêp 14.08.2013]. 24 Zob. http://www.backtoclassics.com/gallery/ercolederoberti/griffonipolyptychstapollonia/ [dostêp 14.08.2013]. 21 72 AGNIESZKA WAJROCH Narracyjne wyobra¿enia scen torturowania wiêtej wnosz¹ wiele interesuj¹cych elementów, o których wprost nie wspominano w przekazach hagiograficznych. Tu zdecydowanie dominuj¹ wyobra¿enia malarskie jako odpowiedniejsze dla przedstawieñ narracyjnych, wieloplanowych. Zdobi¹ca Godzinki z Lisieux iluminacja Mêczeñstwo w. Apolonii25, która powsta³a pomiêdzy 1460 a 1470 r., przedstawia salê pa³acu b¹d jego dziedziniec. Podtrzymany zatem zostaje w¹tek uwik³ania w mêczeñstwo wiêtej cesarza, króla. Porodku umieszczono s³up, do którego przywi¹zano Apoloniê. wiêt¹ flankuj¹ dwie postaci katów. Obydwoje trzymaj¹ w rêku obcêgi, którymi jednoczenie wyrywaj¹ zêby Apolonii. Si³ê, jak¹ wk³adaj¹ mê¿czyni w wykonywan¹ czynnoæ, potêguje zaparcie siê postaci stop¹ i kolanem o kamienny s³up. Kaci uzbrojeni s¹ w miecze. Pochodz¹ca najprawdopodobniej z lat 1460-1480 pó³nocnofrancuska iluminacja Mêczeñstwo w. Apolonii przedstawia przywi¹zan¹ do drewnianego tronu Apoloniê (d³onie zwi¹zane ma z ty³u). wiêt¹ otaczaj¹ dwaj oprawcy. Odziany w orientalny strój mê¿czyzna w wysokim nakryciu g³owy przytrzymuje g³owê Apolonii. Jedn¹ d³oñ trzyma na jej czole, drug¹ ci¹gnie kobietê za w³osy. Drugi oprawca wielkimi szczypcami wyrywa wiêtej z¹b. Apolonia nie znajduje siê w centrum sceny, lecz jest przesuniêta w lew¹ stronê. Scenie torturowania zza zielonej balustrady krzewów przygl¹da siê szeciu mê¿czyzn. Wród obserwatorów wyró¿niæ mo¿na postaæ króla dzier¿¹cego ber³o i piêciu towarzyszy ró¿ni¹cych siê strojem i nakryciami g³owy. Bardziej dramatyczne kulisy sceny mêczeñstwa w. Apolonii przedstawia XV-wieczna iluminacja Jeana Fouqueta Mêczeñstwo w. Apolonii z Godzinek Etienne Chevaliera26. W centrum umieszczono postaæ Apolonii. W odró¿nieniu od poprzednich wyobra¿eñ Apolonia le¿y. Jest przywi¹zywana linami do poziomej, lekko uniesionej deski. Postaæ mêczennicy otacza czterech jednakowo odzianych oprawców. Jeden z katów ci¹gnie wiêt¹ za w³osy, drugi obcêgami wyrywa jej zêby. Tu¿ przy ciele Apolonii stoi król z siwiej¹c¹ ju¿ brod¹. Wyci¹gniêtym palcem prawej d³oni wskazuje na otwarte usta wiêtej. Za nim, z prawej strony ukazana zosta³a postaæ sêdziego, zarz¹dcy, który z otwartej ksiêgi odczytuje tekst skierowany do zgromadzonych widzów. Ponad rozgrywaj¹c¹ siê scen¹ tortur, w drewnianych lo¿ach zasiadaj¹ postaci ludzkie i diabelskie z rogami i ogonami. Z prawej strony przedstawienia, tu¿ przy krawêdzi namalowano rozwart¹ paszczê ogromnego zwierza bêd¹c¹ wejciem do otch³ani piekielnych. Liczba iluminacji, przedstawieñ rzebiarskich czy malarskich podejmuj¹cych tematykê mêczeñstwa w. Apolonii znacznie przewy¿sza zanalizowane pokrótce 25 Zob. http://britishlibrary.typepad.co.uk/digitisedmanuscripts/2014/02/happy-st-apollonias-da y.html [dostêp 14.08.2013]. 26 Zob. http://www.settemuse.it/pittori_opere_F/fouquet_jean/fouquet_jean_506_the_martyrd om_of_st_apollonia.jpg [dostêp 14.08.2013]. MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 73 przyk³ady. Na potrzeby niniejszej pracy rozwa¿ania ograniczone zosta³y do wyobra¿eñ powsta³ych u schy³ku XV w., a wiêc w okresie zbli¿onym do czasu powstania dzie³a g³uchowskiego. Omówione zosta³y dzie³a najbardziej reprezentatywne. Zauwa¿alna jest prawid³owoæ w komponowaniu przedstawieñ narracyjnych, w których postaæ w. Apolonii ukazana jest zawsze na pierwszym planie, choæ nie zawsze w centrum. wiêt¹ otaczaj¹ co najmniej dwaj oprawcy, napieraj¹cy na ni¹ z dwóch przeciwleg³ych stron. Zazwyczaj jeden z katów przytrzymuje g³owê wiêtej, drugi wyrywa jej zêby. Zawsze akcentuje siê nadmierny wysi³ek wk³adany przez oprawcê w wykonywan¹ czynnoæ. Bardzo czêsto scenie tortur przygl¹da siê grupa gapiów. Wród nich wyró¿nia siê postaæ brodatego króla z koron¹ na g³owie, mniej lub bardziej zaanga¿owanego w sam¹ czynnoæ wyrywania zêbów. Konstatuj¹c, warto podkreliæ, ¿e sam temat dzie³a g³uchowskiego nie jest tematem rzadkim w sztuce koñca XV w. Tym, co niew¹tpliwie wyró¿nia rozwi¹zanie g³uchowskie, jest wybranie mêczeñstwa w. Apolonii i uczynienie z niego sceny g³ównej o³tarza. W g³uchowskim Mêczeñstwie w. Apolonii artysta znaczn¹ wagê przywi¹za³ do przedstawienia popiersi postaci drugoplanowych, do tej pory traktowanych jedynie marginalnie. Umiejêtnie wykorzysta³ mowê gestów, anatomiczny naturalizm, zmylne uk³ady cz³onków ludzkiego cia³a. Wprowadzi³ narracjê miêdzy postaciami drugoplanowymi. Dziêki zastosowanym rozwi¹zaniom prze³ama³ konwencje, unikn¹³ schematyzacji. Pobudzi³ ciekawoæ widza, skupi³ jego uwagê. W tym wypadku przedstawienie mêczeñstwa wiêtej sta³o siê pretekstem do podjêcia gry z widzem. Sam uk³ad postaci drugoplanowych otworzy³ przed artyst¹ szereg mo¿liwoci zaanga¿owania widza-wiernego w trwaj¹ce przedstawienie. 3. OPIS OBIEKTU Scenê z wyobra¿eniem mêczeñstwa wiêtej o wymiarach 116 × 87,5 cm wykonano w drewnie i pokryto warstw¹ polichromii. Grupa 11 postaci szczelnie wype³nia ramy prostok¹tnego pola przedstawieniowego [il. 1]. Relief by³ prawdopodobnie nieco szerszy. O jego nieznacznym skróceniu z lewej strony wiadczy zakrzywiona linia boczna, szersza u do³u, oraz odciêcie fragmentu w³osów obserwatora drugiego planu czy szaty myliciela. Odmienny jest tak¿e sposób opracowania krawêdzi bocznych sceny. Z prawej strony idealnie pokrywa siê z zagiêciem królewskich szat, które subtelnie je okalaj¹c, nadaj¹ wra¿enie niezwykle miêkkiego, p³ynnego wykoñczenia, co nie znajduje odzwierciedlenia po stronie lewej. Rzebiarskie wyobra¿enie umieszczone musia³o byæ w co najmniej dorównuj¹cej mu g³êbokoci¹ 20 cm kwaterze o³tarza. Dodatkowo przytwierdzone do 74 AGNIESZKA WAJROCH niej zosta³o czterema gwodziami osadzonymi w niesymetrycznie rozmieszczonych otworach. Scena g³uchowska przedstawia moment torturowania Apolonii. wiêt¹ otaczaj¹ dwaj oprawcy, którzy wyrywaj¹ jej zêby. Zgodnie z hagiograficznymi tekstami Apolonia zosta³a skazana na cierpienia b¹d przez swego ojca króla, b¹d te¿ wyrok wyda³ sam cesarz Decjusz27. Owym królem lub cesarzem jest wyprostowana postaæ mê¿czyzny w koronie ukazana z prawej strony. Poza postaci¹ w koronie zdarzeniu przygl¹daj¹ siê, niebior¹cy bezporedniego udzia³u w scenie torturowania, widzowie. Podzia³ przestrzeni wprowadza parapet rozgraniczaj¹cy wyobra¿enie w 2/3 jego wysokoci, podkrelaj¹cy g³êbiê przedstawienia. Ponadto, poszczególne plany ró¿nicuje siê, zmieniaj¹c g³êbokoæ reliefu i stopniowo redukuj¹c fragmenty ukazywanych widzom postaci, pocz¹wszy od wyobra¿eñ pe³noplastycznych i pe³nopostaciowych (Apolonia, kaci, król), poprzez czêciowo wybijaj¹ce siê z t³a pó³postaci, skoñczywszy na reliefowo p³askich popiersiach zwartej, wrêcz izokefalicznie ujêtej grupy siedmiu postaci drugoplanowych. Wra¿enie g³êbi wzmocnione zosta³o znacznym k¹tem nachylenia pod³o¿a. Dramatyzm przedstawienia staje siê wypadkow¹ dynamicznej kompozycji i relacji miêdzypostaciowych. W dolnej, pierwszoplanowej partii umieszczono cztery postaci. Przesuniêt¹ ku lewej stronie, siedz¹c¹ na ³awie w. Apoloniê flankuj¹ dwaj oprawcy. wiêta g³owê ma uniesion¹, odchylon¹ w lew¹ stronê. Oczy ma roztwarte, a spojrzenie kieruje ku górze. Usta s¹ lekko rozchylone. Po g³adkiej, jasnej twarzy sp³ywaj¹ krople malowanej krwi. W tej pozycji utrzymuj¹ j¹ d³onie stoj¹cych obok katów. Osaczaj¹ oni postaæ wiêtej. Uk³ad r¹k obu oprawców akcentuje punkt ich skrzy¿owania, na przeciêciu diagonali przez nie przechodz¹cych, w obrêbie g³owy wiêtej. Punkt ten staje siê centrum kompozycyjnym i tematycznym sceny. Znajduj¹cy siê z prawej strony oprawca lew¹ d³oñ zaciska na szyi Apolonii, prawa pozostaje w zawieszeniu. Drugi kat obur¹cz przytrzymuje g³owê wiêtej. Fizjonomia postaci katów i u³o¿enie ich cia³ z trudem zapieraj¹cych siê o krawêd ³awy (I oprawca) czy nierównoæ pod³o¿a (II oprawca) akcentuje wysi³ek, jaki wk³adaj¹ oni w utrzymanie g³owy Apolonii. Uwydatniona zostaje skala jej cierpienia. Mimo to wiêta wbrew rozs¹dkowi z pokor¹ poddaje siê czynnoci wyrywania zêbów. Cia³o Apolonii pozostaje nieporuszone. W ujêtej pod k¹tem sylwetce, zwróconej do widza prawym ramieniem, brak oznak spazmatycznych ruchów. Uwagê natomiast zwracaj¹ z³o¿one do modlitwy d³onie. To zderzenie wysi³ku wk³adanego w tortury, fizycznego osaczenia wiêtej napieraj¹cymi nañ cia³ami katów i niczym niezm¹conego spokoju chwili modlitwy, pokornego oddania siê woli Bo¿ej wywo³uje w odbiorcach nie27 Jakub de Voragine, Z³ota legenda, t³um. L. Staff, Kraków 2003, s. 115. MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 75 pokój. Przeciwstawienie ruchu, si³y i stabilnoci, spokoju potêguje wizualny i moralny dysonans. Ponadto, niemniej dramatyczna, tragiczna w swym wyrazie jest relacja Apolonia król, ojciec. Postaæ króla znajduje siê na pierwszym planie, przy prawej krawêdzi sceny. Tematycznie i kompozycyjnie ³¹czy ona oba poziomy przedstawienia. Postaæ króla dziêki przesuniêciu Apolonii z centrum w lew¹ stronê staje siê równie wa¿na dla rozgrywaj¹cego siê wydarzenia jak postaæ wiêtej. On bowiem jest sprawc¹ nieszczêcia swej córki. Sam nie kieruje wzroku ku rozgrywaj¹cej siê scenie torturowania wiêtej. Pozostaje nieporuszony. Patrzy na widzów. Jedynie gestem wyci¹gniêtej, prawej d³oni wskazuje na Apoloniê i jej oprawców. Ramiona Apolonii okrywaj¹ d³ugie pasma falowanych w³osów, rzebiarsko niedopracowane, prosto ciête w swej tylnej czêci. Szal, który zsun¹³ siê z ramion, ods³ania bia³¹, spodni¹ sukniê wiêtej. Jego bogato udrapowane fa³dy przykrywaj¹ tak¿e znaczn¹ czêæ ³awy. Z lewej strony z³ote szaty zostaj¹ naci¹gniête wspieraj¹cym siê na nich kolanem oprawcy. Z prawej pozostawione s¹ swobodnie w swym nie³adzie. Przys³aniaj¹ niedoskona³oci rzebiarskiego opracowania krawêdzi ³awy, zbyt krótkiej w swej górnej czêci. Zsuwaj¹cy siê z ³awy szal wizualnie ³¹czy postaæ wiêtej z pod³o¿em. Jej stopy nie dotykaj¹ ziemi. W po³¹czeniu z fizjonomi¹ Apolonii i z³o¿onymi rêkoma uniesione ponad ziemi¹ stopy nadaj¹ postaci rys nadnaturalnego, mistycznego prze¿ycia. Nadaj¹ sakralny charakter mêczeñstwu ju¿ w czasie jego trwania. Apolonia, choæ przy powierzchownym ogl¹dzie postaci schematyczna, w rzeczywistoci odbiega od typowych przedstawieñ wiêtych niewiast, jest bardziej ludzka ni¿ boska. Jej p³aszcz, mimo ¿e w nienaturalny sposób udrapowany, znajduje poparcie dla swego uk³adu w u³o¿eniu rysuj¹cych siê pod tkanin¹ nóg postaci. Uniesione niby podmuchem wiatru fa³dy daj¹ siê logicznie, anatomicznie wyt³umaczyæ za³o¿eniem tkaniny na kolano. Ca³a lekkoæ, przypominaj¹ca dzie³a Wita Stwosza nieziemskoæ zostaje im odebrana dziêki pozie kata. Znajduj¹cy siê po lewej stronie oprawca (oprawca I) wspart¹ na ³awie nog¹ dynamicznie naci¹ga i przytwierdza tkaninê do ³awy. Nachalnie tym samym akcentuje aspekt ziemski rozgrywaj¹cej siê sceny. Stara siê zatrzymaæ materialnoæ przedstawienia, duchowoæ znajduj¹ca odzwierciedlenie w rysach twarzy jest ju¿ poza jego zasiêgiem. Podobnie przekrzywienie g³owy Apolonii, prawie ¿e prostopadle do korpusu, w sposób wizualnie dos³owny za³amuje dotychczasowe, idealistyczne wyobra¿enie wiêtych. Naturalistycznie oddano pozosta³e postaci. Oprawca I, znajduj¹cy siê przy lewej krawêdzi, wyró¿nia siê du¿¹ g³ow¹ pokryt¹ bujnymi lokami. Jest ona odchylona w lew¹ stronê i nieco uniesiona. Swym uk³adem powtarza uk³ad g³owy wiêtej znajduj¹cej siê na jednej diagonali opadaj¹cej, dodatkowo zaakcentowanej lew¹ rêk¹ II oprawcy. Otwarte oczy skierowane zosta³y ku widzowi. Na twarzy maluje siê grymas spotêgowany wykrzywionymi, lekko rozchylonymi 76 AGNIESZKA WAJROCH ustami, w których dostrzec mo¿emy rzêdy bia³ych zêbów, oraz opuszczonymi ³ukami brwiowymi. Fizjonomia zatem akcentuje negatywny charakter postaci. „Oprawca II” stoi na szeroko rozstawionych nogach, po prawej stronie ³awy. Zwraca siê w stronê wiêtej. Nieco odchylona w prawo g³owa tworzy symetryczny uk³ad z g³ow¹ Apolonii. Fizjonomiê charakteryzuj¹ przede wszystkim niezwykle wydatne usta i koci policzkowe. Obie rêce s¹ uniesione. Uk³ad palców sugeruje, ¿e oprawca pierwotnie trzyma³ w nich narzêdzie, zapewne obcêgi. Zwraca uwagê sposób opracowania palców obu d³oni. Dba³oæ o precyzjê, szczegó³y znajduje odzwierciedlenie w delikatnym odgiêciu palca lewej d³oni. Uwidoczniony dziêki temu zostaje dysonans pomiêdzy walorami estetycznymi zabiegów niezwykle subtelnych w swej wymowie a ra¿¹c¹ wrêcz nieporadnoci¹ w oddaniu poprawnego anatomicznie zgiêcia prawej rêki. Dba³oæ o wierne odtworzenie rzeczywistoci wyra¿a siê w przemylnym doborze stroju poszczególnych postaci. Dwaj kaci, którzy otaczaj¹ postaæ Apolonii, odziani s¹ w krótkie kaftany typu doublet 28, bardzo czêsto noszone jako okrycie wierzchnie. Na nogach maj¹ obcis³e, czerwone spodnie siêgaj¹ce do kolan, na ³ydki naci¹gniête rajtuzy. Oprawca II stopê ma obut¹ w tzw. trzewik szeroki, rzadko spotykany w XV wieku, obuwie bez wydatnego wyd³u¿enia przodów […] spiête na przodzie sprz¹czk¹29, najczêciej noszony przez osoby starsze i mieszkañców wsi. Wyprostowany, brodaty król jest postaci¹ najbardziej wyeksponowan¹, przez co w pe³nej okaza³oci prezentuje swój strój. G³owê króla zdobi ostrok¹tne nakrycie na pojedynczym, szerokim wa³ku tkaniny. Na ten¿e wa³ek, tu¿ u podstawy ostrok¹ta na³o¿ono ozdobion¹ szpiczastymi kolcami koronê. Lew¹ d³oni¹ uj¹³ on po³y p³aszcza z gronostajowym, wycinanym ko³nierzem. Na szyi zawieszone ma z³ote ³añcuchy. Pierwotnie przytwierdzone by³y do nich znaki herbowe w³adcy. Król praw¹, rozwart¹ d³oñ uniós³ i ku niej skierowa³ swój wzrok. Tors przechyli³ w praw¹ stronê, podobnie jak widoczn¹, nieco ugiêt¹ lew¹ nogê. Doæ nieporadny sposób wprowadzenia wizualnej ³¹cznoci pomiêdzy zanadto wysuniêtym torsem a nog¹ ukryty zosta³ pod draperi¹ p³aszcza. Widoczne s¹ jedynie ciemne rajtuzy i trzewiki o wyd³u¿onych czubkach, które po 1450 roku wypar³y zupe³nie dawne spodnie sukienne wyd³u¿one na stopê i opatrzone podeszw¹ skórzan¹30. Usytuowanie prawej stopy pod takim k¹tem, w bliskoci stopy lewej, jest niepoprawne z anatomicznego punktu widzenia. W rzeczywistoci sylwetka w takiej pozie nie mog³aby utrzymaæ równowagi. 28 Okrelenia przejête za M. Gutkowsk¹, Ubiory w o³tarzu mariackim Stwosza. Na tle zabytków wieku XV. Roczniki Krakowskie 26 (1935), s. 111-126. 29 Tam¿e, s. 119. 30 Tam¿e, s. 114. MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 77 Pod³o¿e, po którym st¹paj¹ postaci pierwszoplanowe, jest nierówne, ma liczne wg³êbienia, którym w pe³ni podporz¹dkowuj¹ siê postaci uk³adem swego cia³a. Prawa, obuta stopa oprawcy II zapiera siê o tak¹ nierównoæ, idealnie do jej krzywizny dopasowuj¹c k¹t podwiniêcia podeszwy buta. Umieszczone miêdzy sylwetk¹ II oprawcy a postaci¹ króla narzêdzia: m³otek-pobijak, d³uto i wider, potêguj¹ wra¿enie dynamicznoci przedstawienia. Oddaj¹ z³udn¹ stagnacjê sceny, jakby czekaj¹c tylko na moment, w którym zsun¹ siê za krawêd o³tarza. Nierzeczywistym wrêcz spokojem emanuje drugoplanowa postaæ woja. Usytuowanie jego sylwetki podkrela g³ówn¹ o kompozycyjn¹ przedstawienia, akcentuje znajduj¹ce siê poni¿ej niego wyobra¿enie wiêtej. Mê¿czyzna z drugiego rzêdu nie bierze bezporedniego udzia³u w zdarzeniu, nie zwraca tak¿e ku niemu swego spojrzenia. Woja charakteryzuje przede wszystkim miecz, nastêpnie nakrycie g³owy i pikowany kaftan. Nad wyraz du¿a rêkojeæ wskazuje, ¿e jest to miecz katowski. Obecnoæ woja zapowiada zatem nieuchronnoæ kolejnego zdarzenia, wydania rozkazu ciêcia Apolonii. Ró¿ny od pierwotnego jest wygl¹d jego czapki, zapewne wtórnie, np. podczas prac konserwatorskich, ozdobionej czarnymi cêtkami, dziêki którym zdaje siê, ¿e jest uszyta z futra gronostajów. W obecnej postaci przypomina sarmackie nakrycia g³owy. Jeli jednak porównamy czapkê g³uchowsk¹ z nakryciem g³owy postaci ze sceny Mêczeñstwa w. Jana Ewangelisty autorstwa Dürera i osoby ukazanej w przedstawieniu Wielkiej Nierz¹dnicy Babiloñskiej z cyklu Apokalipsa tego¿ artysty 31, zauwa¿ymy, ¿e czepiec mo¿e mieæ z ty³u charakterystyczny ogon. Zatem pozbawiona gronostajowoci czapka staje siê podobna do szlafmycy, ta z kolei przywodzi na myl czapki przybyszów wêgierskich. Spod p³aszcza z naszytymi galonami i rozciêtymi rêkawami, przypominaj¹cymi kontusz szlachecki, wyzieraj¹ rêkawy pikowanego kaftana ¿o³nierskiego. Bezsensownoci jakichkolwiek ruchów domylaj¹ siê pozostali obserwatorzy: znu¿ony i pewny kolejnego posuniêcia króla myliciel czy wdaj¹cy siê ze sob¹ w dyskusjê kramarz i rycerz nie kieruj¹ nawet wzroku ku wiêtej. Postaæ myliciela przedstawiono z lewej strony, obok woja. Podpiera on sw¹ g³owê na wspartej o balustradê rêce. Jego strój wyró¿nia siê szerokim p³aszczem swobodnie sp³ywaj¹cym z roz³o¿ystych ramion i specyficznym nakryciem g³owy czepkiem. Noszenie czepków jest pozosta³oci¹ mody prze³omu XIII i XIV w. Czepiec zapinany by³ pod brod¹, wystêpuje w tej formie najczêciej w malarstwie niemieckim, rzadziej we Francji, gdzie widzimy go u ludzi starych, wieniaków i pielgrzymów32. Zob. http://www.albrecht-durer.org/The-Woman-of-Babylon-Seated-upon-a-Beast-with-Seven-Heads-large.html [dostêp 14.08.2013]. 32 Tam¿e, s. 120. 31 78 AGNIESZKA WAJROCH Po stronie prawej z postaci¹ woja s¹siaduje kramarz. Mê¿czyzna o pe³niejszych rysach gestykuluje praw¹ d³oni¹, zwraca siê w pó³obrocie ku znajduj¹cemu siê obok rycerzowi. Kramarz odziany jest w szerok¹ koszulê, na ni¹ zarzucon¹ ma niczym p³aszcz chustê okrywaj¹c¹ tylko lewe ramiê. Interesuj¹ce jest nakrycie g³owy, czepiec podobny do noszonego przez myliciela, na który na³o¿ono kapelusz z du¿ym rondem. Kapelusze powszechnie wykonywano z „kosmatego” filcu33. By³y po¿¹dane w czasie podró¿y i polowañ. Czêsto spotykane wród spo³ecznoci ¿ydowskiej, w konsekwencji sta³y siê jej znakiem rozpoznawczym. Jeli dodaæ do tego pulchn¹ twarz mê¿czyzny, skojarzenie z kramarzem czy kupcem wydaje siê uzasadnione. Zgodnie ze stwierdzeniem Jacka Wiesio³owskiego, kramarze nale¿eli do tzw. lower upper. Dla porównania malarze plasowali siê na 16. miejscu lower middle, ciela wraz z murarzem i kowalem nale¿eli do ni¿szej grupy upper lower, ciela zajmowa³ dopiero pozycjê 4034. Nale¿¹cy do prawie najwy¿szej grupy lower upper kramarz musia³ sw¹ postur¹, gestem, strojem wysuwaæ siê na pierwszy plan, choæby przypisano mu miejsce w „drugim szeregu”. Rycerz zamyka rz¹d postaci planu drugiego. Identyfikacja postaci nie budzi w¹tpliwoci. Ponadczasowa jest zbroja i he³m z podniesion¹ przy³bic¹. W rêku najprawdopodobniej trzyma³ lancê jeli ponownie zasugerowaæ siê grafik¹ Mêczeñstwo w. Jana Ewangelisty Dürera. Charakterystyczny jest sposób oddania fizjonomii rycerza, której obraz zmienia siê w zale¿noci od punktu obserwacji [il. 4]. Spogl¹daj¹c na ni¹ en face, dostrze¿emy idealnie wrêcz zarysowany profil, im dalej jednak odchodziæ bêdziemy w lew¹ stronê, tym wyraniejszy stanie siê grymas zniekszta³caj¹cy niewidoczn¹ do tej pory, praw¹ czêæ twarzy. W efekcie owe zniekszta³cenia nadaj¹ postaci rys nieco komiczny, jakby nieodpowiedni do rangi i wartoci, które mia³by sob¹ reprezentowaæ redniowieczny rycerz. Jest to jedyna z postaci poza popiersiami trzeciego rzêdu której d³onie, a tym samym gesty, pozostaj¹ niewidoczne (brak czêci lewej rêki). Je¿eli zatem za³o¿ylibymy, ¿e widoczna by³a lewa rêka rycerza o czym wiadczyæ mo¿e pozostawiony w czêci ramienia drewniany ko³ek, do którego mog³a byæ ona przytwierdzona rêka rycerza przekraczaæ musia³a granicê balustrady i spoczywaæ w bliskim s¹siedztwie ramienia samego króla. Autonomiczn¹ wrêcz grup¹ wydaj¹ siê postaci spogl¹daj¹ce zza grupy drugiego planu. Z racji p³ytkoci reliefu i czêciowego przes³oniêcia owych postaci przez sylwetki planu drugiego mniejsza jest precyzja ich wykonania. Poczynaj¹c od lewej strony, brodaty mê¿czyzna przedstawiony zosta³ w sto¿kowatym Tam¿e. Za: J. Wiesio³owski, Pozycja spo³eczna artysty w polskim miecie redniowiecznym, w: Sztuka i ideologia XV wieku. Materia³y Sympozjum Komitetu Nauk o Sztuce Polskiej Akademii Nauk, Warszawa, 1-4 grudnia 1976, red. P. Skubiszewski, Warszawa 1978, s. 70. 33 34 MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 79 Il. 4. Fragment Mêczeñstwa w. Apolonii z Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu; fot. A. Wajroch nakryciu g³owy na³o¿onym na podwójny wa³ek skrêconej, b³êkitnej tkaniny. Wygl¹daj¹ca zza woja i kramarza druga postaæ ma na g³owie lejkowaty he³m, podobny do tego, który zdobi g³owê ¿o³daka w scenie Pojmania Jezusa z o³tarza Stwoszowskiego. Zapewne jest najemnym ¿o³nierzem. Uwagê zwraca tak¿e jego p³aszcz, pojawiaj¹ce siê od po³owy XV w. okrycie nazywane houppelande z wysokim ko³nierzem35. Ostatnia postaæ trzeciego szeregu ma na g³owie turban. Intryguj¹cy rys psychologiczny bohaterów sceny uzupe³niony zostaje naturalistycznym oddaniem szczegó³ów anatomii czy strojów postaci. Cia³o ludzkie staje siê nie tylko siedzib¹ duszy, ale dusza weñ siê znajduj¹ca wp³ywa na fizyczny wygl¹d cz³owieka. Uczynki, dobre, ale przede wszystkim z³e znajd¹ odbicie w fizjonomii postaci. W ówczesnych malowid³ach i rzebach charakteryzowano i typizowano ludzi ze wszystkich stanów spo³ecznych […] przedstawiano w³adców, rycerstwo i duchowieñstwo, najczêciej za odtwarzano fizjonomie mieszczañskie […], co wiêcej, demonstrowano osobników zwyrodnia³ych, morderców, katów, pacho³ków i nêdznych ¿ebraków w d¹¿eniu do wszechstronnego opisu poM. Gutkowska, Ubiory w o³tarzu mariackim Stwosza. Na tle zabytków wieku XV, Roczniki Krakowskie 26 (1935), s. 120. 35 80 AGNIESZKA WAJROCH wszedniego, surowego i prawdziwego ¿ycia. Pojawia³y siê postacie o przesadnej i ekspresyjnej brzydocie, co mo¿na te¿ t³umaczyæ specyficznym, rubasznym poczuciem humoru […] takie w³anie, prawie gigantyczne figury jakiego Miêsopusta, Krzywonosa, Waligóry […] z ³atwoci¹ dostrze¿emy je w grupie postaci t³umnie zajmuj¹cych przestrzeñ o³tarza Augustiañskiego, tryptyku mistrza Micha³a w Ksi¹¿nicach36 i oczywicie w scenie Mêczeñstwa w. Apolonii. W g³uchowskim o³tarzu, za ka¿dym razem, gdy wierny kierowa³ ku niemu swój wzrok, ukazywali siê przedstawiciele wiêkszoci stanów, zawodów, nacji i wyznañ. Mamy chrzecijañsk¹ wiêt¹, wschodniego króla, ¿ydowskiego kramarza, niemieckiego pielgrzyma-myliciela, wêgierskiego woja, rycerza, którego zbroja w wiêkszoci krajów wygl¹da³a podobnie. Widzimy pacho³ków, byæ mo¿e rzemielników i mê¿czyzn w turbanach 37. Odmiennym poniek¹d zagadnieniem jest problem budowania narracji pomiêdzy postaciami pierwszo- i drugoplanowymi. Pomimo braku kontaktu wzrokowego nawi¹zuj¹ one wizualny dialog za pomoc¹ gestów, uk³adu d³oni. Gesty i mimika oddaj¹ stan emocjonalny postaci. Wyci¹gniêta ku górze d³oñ króla z jednej strony zwraca nasz¹ uwagê na scenê mêczeñstwa wiêtej, z drugiej kieruje nasz wzrok ku górnej partii przedstawienia. Uk³adem swych palców akcentuje znajduj¹c¹ siê ponad ni¹ d³oñ kramarza, która z kolei optycznie ³¹czy siê z bêd¹c¹ na jednej, nieco odchylonej w lew¹ stronê diagonali spoczywaj¹c¹ na rêkojeci miecza d³oni¹ woja. Ta, po³¹czona z pionowym uk³adem miecza, wymusza na nas koniecznoæ opuszczenia wzroku ku znajduj¹cemu siê ni¿ej Za T. Dobrowolskim, ¯ycie, twórczoæ i znaczenie spo³eczne artystów polskich i w Polsce pracuj¹cych w okresie pónego gotyku (1440-1520). Z pogranicza historii, teorii i socjologii, Wroc³aw-Warszawa-Kraków 1965, s. 28. 37 Dobór strojów to jedyna schematyzacja, której nie uda³o siê unikn¹æ twórcy g³uchowskiej sceny. Gutkowska wyró¿ni³a trzy grupy ubiorów pojawiaj¹ce siê w ka¿dej scenie religijnej. Grupê pierwsz¹ zdominowa³y suknie i p³aszcze osób wiêtych zdobione malowniczymi draperiami. Lune tuniki niewiast wiêtych i starszych s¹ poza mod¹ wspó³czesn¹. Okrywaj¹ je p³aszcze pó³koliste, z³¹czone na piersiach tam¹, p³aszcze uk³adaj¹ce siê w bogate fa³dy (przyp. 28). Pojawiaj¹ce siê obfite marszczenia i fa³dy zarówno u-, jak i v-kszta³tne unosi³y po³y tkanin ju¿ niespotykanych w ¿yciu codziennym, bêd¹ce materialnym reliktem czasów minionych. Apolonia zgodnie z za³o¿eniem Gutkowskiej przedstawiona zosta³a w bogato drapowanym, z³otym p³aszczu. Postaci z punktu widzenia rozgrywaj¹cej siê akcji uznawane za mniej wa¿ne przedstawiane by³y w stylowych strojach z epoki, strojach, które tworzy³y autonomiczn¹ drug¹ grupê. Trzeci¹, acz niemniej liczn¹, grupê strojów stanowi³y ubiory wschodnie. Jednoznacznie okrela³y swego w³aciciela jako przybysza z odleg³ego kraju. Bardzo czêsto wrogom wiary, katom dawano na pocz¹tku stulecia strój fantastyczny, od po³owy XV wieku coraz czêciej wzorowany na perskim czy tureckim (przyp. 28). Co ciekawe, kaci torturuj¹cy wiêt¹ odziani s¹ w stroje zwyk³ych rzemielników. O wykonywanym przez nich zawodzie rzemielnika wiadcz¹ tak¿e porozrzucane narzêdzia. W stroju perskim, w którym ukazywano oprawców, postaci negatywne, przestawiono postaæ króla ojca Apolonii skazuj¹cego w³asn¹ córkê. Stroje wschodnie by³y wed³ug mieszkañców miast europejskich ubiorami zwi¹zanymi z mocami magicznymi. 36 MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 81 wyobra¿eniu mêczeñstwa Apolonii. Uk³ad d³oni owych postaci zaburza wzglêdn¹ statykê przedstawienia. Staje siê ono w swym wyrazie niezwykle dynamiczne, poprzez wra¿enia zaledwie chwilowego zawieszenia akcji, której owe gesty staj¹ siê sygna³em. Ponadto, dodatkowym czynnikiem wprowadzaj¹cym podzia³ wewn¹trz grupy postaci pierwszo- i drugoplanowych jest ich stosunek do widza. Wyró¿niæ mo¿na dwie grupy. Do pierwszej z nich nale¿eæ bêd¹: myliciel, kramarz, rycerz i oprawca II. Nie kieruj¹ oni swego wzroku ku odbiorcy, co wa¿ne ku odbiorcy stoj¹cemu na wprost rozgrywaj¹cej siê sceny, s¹ zajêci dysput¹, rozmylaniem. Jednak ich nieobecnoæ jest pozorna. Wystarczy bowiem zmieniæ punkt obserwacji i ju¿ nie umkniemy przed bacznym wzrokiem kupca. To na wiernych klêcz¹cych przed o³tarzem kieruje spojrzenie myliciel. Rycerz i oprawca przekornie prezentuj¹ zdeformowane oblicze oczom widzów zbli¿aj¹cych siê do o³tarza z lewej strony. W sk³ad drugiej grupy wchodz¹: król, woj, oprawca I oraz popiersia mê¿czyzn trzeciego rzêdu. Wszystkie te postaci patrzeæ mia³y wprost na wiernych zgromadzonych w nawie. De facto s¹ to postaci najistotniejsze król, który skaza³ w³asn¹ córkê na cierpienie, kat, który w bezporedni sposób zadawa³ jej ból, kat ostateczny, który nied³ugo zetnie Apolonii g³owê, i przygl¹daj¹ce siê wszystkiemu postaci we wschodnich strojach, mieszkañcy zapewne odleg³ej Aleksandrii, którzy brali udzia³ w niechlubnym pogromie chrzecijan. Icie teatralne rozdzielenie ról i póz potêguj¹ce wizualny niepokój. Pod os³on¹ treci religijnych przedstawiano normalnych, ¿ywych ludzi i ich wzajemne stosunki38. Jak okrela to Tadeusz Dobrowolski, uwzglêdniano w tym wszystkim nerw ¿ycia. Rzebiarz mia³ przedstawiæ ¿ycie, które toczy siê niezale¿nie od nas. Artysta musia³ przedstawiæ ¿ycie, które jest ruchem, gestem, s³owami, rozmow¹ prowadzon¹ przez zwrócone do siebie twarzami postaci kramarza i rycerza. ¯ycie, które bywa przyk³adne, jak ¿ywot wiêtej, ale i takie, które najzwyczajniej nu¿y wspieraj¹cego siê o parapet myliciela. ¯ycie, które nie zawsze obchodzi siê z nami sprawiedliwie, ale które zawsze koñczy siê mierci¹. 4. RÓD£A ARTYSTYCZNE SCENY G£UCHOWSKIEJ 4.1. Cechy natury kompozycyjnej i ikonograficznej Mêczeñstwo w. Apolonii charakteryzuje: kompozycja dwudzielna z parapetem rozgraniczaj¹cym przedstawienie w 2/3 jego wysokoci, izokefaliczny uk³ad postaci drugoplanowych, wyodrêbnienie sceny dla wyobra¿enia mêczeñstwa, 38 Tam¿e, s. 29. 82 AGNIESZKA WAJROCH obecnoæ ojca, króla wydaj¹cego wyrok, przesuniêcie postaci wiêtej z centrum ku lewej stronie, skrzy¿owanie diagonali w obrêbie g³owy wiêtej, wertykalne spiêtrzenie relacji czasowych. Najwiêcej elementów wspólnych pod wzglêdem kompozycyjnym i ikonograficznym ³¹czy scenê Mêczeñstwa w. Apolonii ze sztychem Mêczeñstwo w. Jana Ewangelisty z 1498 r. autorstwa Albrechta Dürera. Na rycinie widoczny jest parapet rozgraniczaj¹cy przedstawienie w 2/3 jego wysokoci. Za parapetem w uk³adzie izokefalicznym przedstawiono postaci przygl¹daj¹ce siê torturom. Na pierwszym planie wyodrêbniono scenê, na której rozgrywa siê dramat mêczeñstwa wiêtego. Postaæ w. Jana umieszczona w kotle z rozgrzanym olejem zosta³a przesuniêta z centrum ku prawej stronie. Po lewej stronie widnieje postaæ króla majestatycznie zasiadaj¹cego na tronie i przygl¹daj¹cego siê ca³emu zajciu. Inny jest uk³ad postaci oprawców. Nie osaczaj¹ oni Jana w stopniu, w jakim czyni¹ to kaci w. Apolonii. Dwóch oprawców znajduje siê z prawej strony kot³a. Zatem nie tak ciasna ju¿ przestrzeñ pozostaje niedomkniêta przy prawej krawêdzi przedstawienia. Skutkuje to wizualnym uspokojeniem, zmniejszeniem napiêcia pomiêdzy postaciami pierwszoplanowymi. W Mêczeñstwie w. Jana Ewangelisty z Kunstgewerbemuseum w Kolonii zachowany zostaje rozdzia³ sceny w 2/3 jej wysokoci kamiennym parapetem, dodatkowo za³amuj¹cym siê po bokach, zza którego wygl¹daj¹ popiersia gapiów. Parapet ten wydziela dla wiêtego i jego oprawców odrêbn¹ przestrzeñ. Na g³ównej osi przedstawienia, ju¿ nie obok wiêtego, lecz za balustrad¹, ponad g³ow¹ w. Jana umieszczono postaæ króla. Grupa widzów w izokefalicznym uk³adzie za balustrad¹ pojawia siê równie¿ w przypisywanej Stanis³awowi Stwoszowi scenie ciêcia Jana Chrzciciela z retabulum wiêtego Jana Chrzciciela z kocio³a pw. w. Floriana w Krakowie z ok. 1517 r. Parapet, za którym skryli siê gapie, znajduje siê znacznie wy¿ej ni¿ w dotychczasowych przedstawieniach. Jest rzeczywistym balkonem, przede wszystkim zatem elementem architektonicznym, ponadto zmylnym rozwi¹zaniem kompozycyjnym wprowadzaj¹cym g³êbiê przedstawienia. Najwa¿niejsza scena rozgrywa siê w pomieszczeniu, nad którym wznosi siê owa lo¿a. Umieszczanie w przedstawieniach parapetu nie jest jedynym sposobem wprowadzenia do sceny grupy postronnych widzów. W ukoñczonym w 1450 r. Mêczeñstwie w. Jana, dziele ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, z lewej strony, w tle pojawia siê wyranie oddalona, st³oczona grupka obserwatorów ca³kowicie uniezale¿niona od dzia³ów architektonicznych. Wród nich prym wiedzie siwobrody król. Otoczona oprawcami postaæ wiêtego namalowana zosta³a bli¿ej prawej krawêdzi przedstawienia. MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 83 Interesuj¹ca pod wieloma wzglêdami jest kompozycja sceny Ostatniej modlitwy Marii z Aggsbach, z czêci rodkowej o³tarza. Scena ta jest jednym z wczeniejszych dzie³ przypisywanych Witowi Stwoszowi, powsta³ym w latach siedemdziesi¹tych XV w., a wiêc jeszcze przed wyjazdem Stwosza do Krakowa39. Autor Mêczeñstwa w. Apolonii zapoznaæ musia³ siê z dzie³em bezporednio w Aggsbach (Austria). Postaæ klêcz¹cej Marii otacza 10 aposto³ów (brak Judasza i Tomasza). Wprowadzony zostaje rozdzia³ na dwie czêci. Nie ma parapetu rozgraniczaj¹cego oba plany jak w przypadku dzie³a g³uchowskiego. Mamy natomiast ³o¿e, które staje siê wizualn¹ granic¹. Piêciu mê¿czyzn, aposto³ów zape³nia drugi plan. Postaci znajduj¹ce siê dalej spiêtrzone zosta³y wertykalnie. Wa¿ne jest miejsce, które zajmuje w ca³ej kompozycji postaæ mê¿czyzny kieruj¹ca swój wzrok ku niebu. Aposto³ znajduje siê nad postaci¹ Marii najwa¿niejszej bohaterki rozgrywaj¹cego siê misterium (na g³ównej osi przedstawienia). Zastosowano zatem rozwi¹zanie podobne do g³uchowskiego. W scenie Mêczeñstwa ponad g³ówn¹ postaci¹ Apolonii pojawia siê postaæ woja. W przypadku przedstawienia g³uchowskiego jest to uk³ad istotny, wprowadzaj¹cy relacje czasowe. Trzymany przez woja miecz zapowiada rodzaj mierci, która spotka wiêt¹ ciêcie. Podobne zale¿noci czasowe pojawiaj¹ siê w scenie Ostatniej modlitwy. Aposto³ kieruje swój wzrok ku niebu, przeczuwaj¹c to, co niebawem ma nast¹piæ, sam¹ mieræ Marii b¹d te¿ póniejsze wniebowziêcie aposto³ zwracaæ siê mo¿e ku niezachowanemu zwieñczeniu o³tarza, w którym przedstawione mog³o zostaæ wniebowziêcie lub koronacja. Tryptyk z P³awna, powsta³y najprawdopodobniej po 1511 r.40, jest dzie³em nie mniej zagadkowym ni¿ Mêczeñstwo w. Apolonii. O tym nieprzeciêtnym dziele sztuki rzebiarskiej i malarskiej, powsta³ym w Krakowie w pocz¹tku w. XVI, milcz¹ wedle obecnego stanu naszej wiedzy wszelkie ród³a […]. Dopiero w r. 1747 krótka notatka archiwalna akt wizytacji kocio³a wymieniaj¹c o³tarz w inwentarzu kocielnym, ustala jego obecnoæ w P³awnie41. Charakterystyczne dla dwudzielnego, g³ównego przedstawienia o³tarza jest unikanie symetrycznego rozmieszczenia postaci. W górnej partii przedstawiono, istotn¹ pod wzglêdem rozwi¹zania kompozycyjnego, scenê zabójstwa biskupa Stanis³awa. Modl¹ca siê przed o³tarzem postaæ wiêtego przesuniêta zosta³a ku lewej krawêdzi. Z prawej strony nadchodzi grupa oprawców z królem Boles³awem na czele. Izokefaliczny uk³ad postaci-widzów zachowany zosta³ w kompozycji poszczególnych kwater, m.in. w scenie Kupna wsi, w której u szczytu gotyckie39 L. Schultes, Der Aggsbacher Marientod Und das Frühwerk von Veit Stoss, w: Wokó³ Wita Stwosza, dz. cyt., s. 61. 40 T. Dobrzeniecki, Tryptyk z P³awna, Kraków 1954, s. 5. 41 Tam¿e, s. 5. 84 AGNIESZKA WAJROCH go sto³u stoi grupa ciekawskich obserwatorów [il. 5]. Granic¹ nie jest balustrada, lecz kraniec sto³u, za którym uplasowa³y siê postaci. Kompozycja dzie³ Paw³a z Lewoczy wykazuje wiele elementów wspólnych ze scen¹ Mêczeñstwa w. Apolonii. W kwaterze Mêczeñstwo w. Jana, z ukoñczonego w 1517 r. o³tarza g³ównego z kocio³a w. Jakuba w Lewoczy, flankowanego postaciami dwóch oprawców w. Jana przedstawiono w prawym, dolnym naro¿niku [il. 3]. Z lewej strony pojawia siê postaæ króla stoj¹cego na czele grupy gapiów, wyci¹gniêtym palcem lewej d³oni wskazuj¹cego wiernym postaæ mêczennika. Jest to rozwi¹zanie powszechne, zastosowane tak¿e w scenie g³uchowskiej. Niebior¹cy bezporedniego udzia³u w torturowaniu Apolonii król jedynie d³oni¹ wskazuje widzowi kulminacyjny punkt przedstawienia. Charakterystyczny parapet pojawia siê we wszystkich wyobra¿eniach Rodziny Marii, nie tylko tych pochodz¹cych z Wielkopolski, ale i w dzie³ach l¹skich. W przypadku tzw. Ma³ej Rodziny Marii z Marcinek z pocz¹tku XVI w. mamy do czynienia z bardzo statycznym upozowaniem postaci [il. 6]. Podkrelono dziêki temu, odmienn¹ od dzie³a g³uchowskiego, funkcjê reprezentacyjn¹ Il. 5. Kupno wsi Piotrawin, fragm. tryptyku wiêtego Stanis³awa z P³awna, pocz. XVI w., za: T. Dobrzeniecki, Tryptyk z P³awna, Kraków 1954 Il. 6. Ma³a Rodzina Marii, Marcinki, pocz. XVI w. z Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu; fot. T. Frankowski MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 85 o³tarza. Zachowano izokefaliczny uk³ad postaci mê¿czyzn zza parapetu z t¹ ró¿nic¹, ¿e wprowadza siê ich wewnêtrzny podzia³. Trzej mê¿owie Anny stanowi¹ odrêbn¹ grupê, której ekwiwalentem po prawej stronie staje siê samotna postaæ w. Józefa. Uk³ad postaci pierwszoplanowych jest w pe³ni symetryczny, podobnie w przypadku Rodziny Marii z Krotoszyna i pentaptyku wiêtej Rodziny z pracowni Mistrza Wroc³awskiego wiêtej Rodziny. 4.2. Narracyjnoæ przedstawienia Narracyjnoæ Mêczeñstwa w. Apolonii zwi¹zana jest z: wyodrêbnieniem trzech grup postaci: katów i wiêtej, króla, postronnych obserwatorów, osaczeniem postaci wiêtej przez oprawców z dwóch przeciwnych stron, relacj¹ miêdzy postaciami drugoplanowymi, rol¹ gestów postaci, uwzglêdnieniem obecnoci widza. Zestawienie Mêczeñstwa w. Apolonii ze scenami tortur innych wiêtych czy samego Chrystusa ma na celu okrelenie charakteru relacji, jakie ³¹cz¹ poszczególne postaci. W przypadku scen mêczeñstwa oprawca przedstawiany jest w bezporedniej, fizycznej bliskoci ofiary. Mimo rozbudowanej narracji sceny torturowania czy mierci wiêtej b¹d wiêtego postaæ mêczennika nie nawi¹zuje kontaktu z katem. Odwraca od niego swój wzrok, g³owê kieruje w przeciwn¹ stronê. Pozostaje duchowo nieobecna. Biernie poddaje siê dokonywanym nañ czynnociom. Takie rozwi¹zania kompozycyjne znajdujemy choæby w przywo³ywanym ju¿ Mêczeñstwie w. Jana ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, Mêczeñstwie w. Apolonii z kwatery bocznej tryptyku z Heilsbronn (1498)42, Mêczeñstwie w. Barbary z kwatery o³tarza w. Barbary (1447)43 oraz Cierniem koronowaniu, bêd¹cym fragmentem Cierpieñ Chrystusa z kocio³a w. Jakuba w Toruniu (schy³ek XV w.). Postaæ mêczennika ukazana jest w pozycji siedz¹cej (w wypadku scen torturowania) lub w pozycji klêcz¹cej (gdy ma zostaæ ciêta, jak w Mêczeñstwie w. Katarzyny Wita Stwosza). Postaæ kata zawsze stoi dumnie wyprostowana. Demonstruje tym sw¹ si³ê i dominacjê. Osacza ofiarê, uniemo¿liwiaj¹c jej jakiekolwiek dzia³anie. Do postaci wiêtej i dwóch oprawców ograniczono rzebiarskie, reliefowo p³askie wyobra¿enie Mêczeñstwa w. Apolonii z Heilsbronn, datowane na 1498 r. Kwatera pochodzi z tryptyku powiêconego 11000 Dziewic. wiêta Zob. http://en.wikipedia.org/wiki/File:Heilsbronn_M%C3%BCnster_-_11000_JungfrauenAltar_02.jpg [dostêp 14.08.2013]. 43 Zob. http://culture.pl/pl/galeria/galeria-oltarz-sw-barbary [dostêp 14.08.2013]. 42 86 AGNIESZKA WAJROCH Apolonia pojawia siê zatem w towarzystwie wiêtych dziewic, które odda³y swe ¿ycie za wiarê. Wyj¹tkowoæ wiêtej podkrelona zosta³a powiêceniem jej odrêbnej kwatery. Apoloniê umieszczono w centrum sceny. Siedz¹c¹ na ³awie postaæ mêczennicy otaczaj¹ oprawcy. Kat z prawej strony trzyma g³owê Apolonii. Stoi w charakterystycznym rozkroku, z wysuniêt¹, zapieraj¹c¹ siê o ³awê praw¹ stop¹. Drugi kat pobijakiem uderza w trzymane obcêgi, którymi wyrywa zêby wiêtej. Lew¹ nog¹ oprawca zapiera siê o nogê Apolonii, trzymaj¹c stopê na jej kolanie. Jeli wzi¹æ pod uwagê jedynie grupê oprawców i torturowan¹ przez nich wiêt¹, analogii kompozycyjnych szukaæ nale¿a³oby wród licznych przedstawieñ mêczeñstwa wiêtych: Jana i Barbary. Analogicznie do g³uchowskiej grupy zakomponowana zosta³a datowana na 1447 r. kwatera ze scen¹ Mêczeñstwa w. Barbary z wroc³awskiego o³tarza tej¿e mêczennicy powiêconego. Siedz¹c¹ na ³awie postaæ Barbary flankuj¹ dwaj oprawcy. Oprawca z lewej strony jedn¹ d³oni¹ trzyma g³owê wiêtej, drug¹ bierze zamach pobijakiem, lewym kolanem przyklêka na ³awie. Drugi oprawca nacina klatkê piersiow¹ Barbary. W tle, tu¿ za plecami wiêtej ukazano trzeciego oprawcê przytrzymuj¹cego sznury, którymi spêtano Barbarê. Z prawej strony namalowano postaæ króla, ojca wiêtej, który podobnie jak w przypadku Apolonii, skaza³ córkê na okrutne cierpienia. W Mêczeñstwie w. Jana Ewangelisty z Kunstgewerbemuseum w Kolonii postaci oprawców flankuj¹ wiêtego zanurzonego w kadzi z wrz¹cym olejem. W p³askorzebach Stwoszowskiego Ró¿añca powsta³ych w latach siedemdziesi¹tych XV w.44 centralnie przedstawiono postaæ Jezusa otoczonego czterema oprawcami. W scenie Biczowania, podobnie jak w Mêczeñstwie w. Apolonii, diagonale bêd¹ce przed³u¿eniem uk³adu r¹k katów przecinaj¹ siê w obrêbie g³owy Chrystusa, dodatkowo akcentuj¹c postaæ Jezusa i wa¿noæ dokonywanych nañ czynnoci. Jeszcze dobitniej punkt krzy¿owania siê diagonali zaakcentowany zosta³ w scenie Koronowania cierniem, w której to kierunek ruchu rêki oprawcy znajduje wizualne przed³u¿enie w trzymanym weñ kiju (podobnie w datowanej na 1400 r. malowanej kwaterze Poliptyku Grudzi¹dzkiego i pochodz¹cej ze schy³ku XV w. scenie z wyobra¿eniem Koronowania cierniem z kocio³a w. Jakuba w Toruniu). Znajduj¹ca siê przy lewej krawêdzi postaæ oprawcy kolanem zapiera siê o ³awê, podobnie jak czyni to I oprawca w scenie g³uchowskiej. Znacz¹c¹ postaci¹ jest król, w³adca, który b¹d to pe³ni funkcjê sêdziego w Mêczeñstwie w. Jana Ewangelisty Dûrera, b¹d jest tylko jednym z obserwatorów sceny mêczeñstwa (por. il. 3 oraz Mêczeñstwo w. Apolonii, ilumina44 Datowanie obiektu przejête za: L. Stasiak, Wit Stwosz ród³em natchnieñ Albrechta Dürera, Kraków 1913, s. 54. MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 87 Il. 7. Fragment sceny Poæwiartowania zw³ok, wita królewska, fragm. tryptyku wiêtego Stanis³awa z P³awna, pocz. XVI w., za: T. Dobrzeniecki, Tryptyk z P³awna, Kraków 1954 cja pó³nocnofrankoñska [1460-1480], Mêczeñstwo w. Jana z Muzeum Narodowego w Warszawie [1450], Mêczeñstwo w. Barbary z kwatery o³tarza w. Barbary [1447]). Czêsto, podobnie jak w dziele g³uchowskim, wyci¹gniêtym palcem b¹d d³oni¹ wskazuje na torturowanego (por. il. 3, Mêczeñstwo w. Jana Ewangelisty Albrechta Dürera z cyklu Apokalipsa oraz Mêczeñstwo w. Jana, MNW, 1450 r.). Grupy postronnych obserwatorów przygl¹daj¹cych siê czynnociom wykonywanym przez oprawców przedstawione zosta³y na rycinach Dürerowskiej „Apokalipsy”: w Mêczeñstwie 10 tys. chrzecijan i Mêczeñstwie w. Jana Ewangelisty z niewielkimi zmianami w pe³ni odpowiadaj¹cemu grupie g³uchowskiej, Mêczeñstwie w. Jana z Kunstgewerbemuseum, Mêczeñstwie w. Barbary z kwatery o³tarza w. Barbary, pochodz¹cym z 1450 r., Mêczeñstwie w. Jana z Muzeum Narodowego w Warszawie, ciêciu w. Katarzyny autorstwa Wita Stwosza, w scenach Zabójstwa i Poæwiartowania zw³ok [il. 7] z tryptyku z P³awna, w przedstawieniu Ukrzy¿owania Tilmana Riemenschneidera, w ciêciu z o³tarza wiêtego Jana Chrzciciela z kocio³a wiêtego Floriana w Krakowie, w znajduj¹cej siê niegdy w kociele Mariackim w Krakowie scenie Zabójstwa w. Stanis³awa z o³tarza wiêtego Stanis³awa czy w scenach z o³tarza wiêtego Jakuba autorstwa Paw³a z Lewoczy [il. 3]. We wszystkich tych przedstawieniach poza ciêciem Jana Chrzciciela postaci tzw. drugoplanowe s¹ zhierarchizowane. Na pierwszym miejscu widoczny jest w³adca, zgodnie z legendami, bezporednio odpowiedzialny za los mêczenników. Zró¿nicowanie pod wzglêdem wa¿noci kolejnych obserwatorów zale¿ne jest od uk³adu grupy. Jeli w grupie wydzieliæ mo¿na kilka szeregów, 88 AGNIESZKA WAJROCH najwa¿niejsza postaæ znajduje siê na przodzie. Kolejno zza sylwetki króla i sylwetek jego towarzyszy wy³aniaj¹ siê bli¿ej nieokrelone postaci, a zza nich nastêpne, tak ¿e w przypadku postaci najbardziej oddalonych od rozgrywaj¹cej siê na pierwszym planie sceny mêczeñstwa widoczne pozostaj¹ jedynie g³owy. W przypadku horyzontalnego rozmieszczenia mê¿czyzn najistotniejsza pod wzglêdem narracji postaæ przedstawiona zosta³a w centrum grupy. Pod tym wzglêdem wyró¿nia siê scena g³uchowska. Tu, na drugim planie, najbli¿ej parapetu przedstawiono parzyst¹ liczbê postaci, co uniemo¿liwia wskazanie postaci centralnej, choæ praktycznie jest ni¹ trzymaj¹cy katowski miecz woj. Jego wa¿noæ dla ca³oci przedstawienia podkrelono umiejscowieniem woja tu¿ nad postaci¹ Apolonii. Po drugie, akcentowana w wymienionych dzie³ach postaæ króla w Mêczeñstwie w. Apolonii znajduje siê na pierwszym planie, tu¿ obok wiêtej. Zauwa¿yæ zatem mo¿na wewnêtrzne zró¿nicowanie postaci drugoplanowych, co znajduje wyraz w odmiennych strojach, w których je wyobra¿ano. Podobnie jak w przypadku postaci pierwszoplanowych, w obrêbie grupy obserwatorów wprowadzane s¹ mikronarracje. Identyczne do g³uchowskich zachowania ukazane zosta³y w Dürerowskim Mêczeñstwie w. Jana Ewangelisty. Nie ma tu postaci woja, jego miejsce zaj¹³ mê¿czyzna w wysokim turbanie z w¹sem, zwracaj¹cy g³owê w praw¹ stronê, palcem wskazuj¹cy w. Jana. Poczynaj¹c od lewej strony, o kamienny parapet opiera siê odosobniony, zamylony humanista. Za nim kolejno umieszczeni zostali wspomniany ju¿ mê¿czyzna w turbanie oraz kramarz i rycerz, którzy prowadz¹ dysputê. Istot¹ budowania narracji jest gestykulacja postaci. Myliciel podpiera g³owê d³oni¹, co podkrela znu¿enie postaci. Wyci¹gniêty palec mê¿czyzny w turbanie w po³¹czeniu ze zwrotem g³owy w lew¹ stronê sygnalizuje zainteresowanie rozgrywaj¹c¹ siê scen¹. W koñcu, naladuj¹cy d³oni¹ ruch podbieraka kramarz tematem swej rozmowy z rycerzem uczyniæ móg³ techniczn¹ stronê wykonywanej przez oprawcê czynnoci. Podobnego uzasadnienia nie znajduje analogiczny gest w scenie Mêczeñstwa w. Apolonii. Równie¿ w przedstawieniu Mêczeñstwa w. Jana Ewangelisty z koloñskiego Kunstgewerbemuseum, czytaj¹c scenê od lewej strony, zauwa¿yæ mo¿na znu¿onego mê¿czyznê wspieraj¹cego sw¹ g³owê na d³oni i znajduj¹c¹ siê na wprost niego, przy parapecie po drugiej stronie, parê prowadz¹c¹ o¿ywion¹ dyskusjê. Na ich tle wyró¿niaj¹ siê dwaj mê¿czyni towarzysz¹cy w³adcy, praktycznie napieraj¹cy na niego swymi cia³ami. Nale¿y zaznaczyæ, ¿e grupa 10 obserwatorów Mêczeñstwa w. Jana jest liczniejsza od grupy g³uchowskiej. W malarskim przedstawieniu Mêczeñstwa w. Jana z Muzeum Narodowego w Warszawie jedynie gesty wprowadzaj¹ ³¹cznoæ miêdzy postaci¹ króla i mê¿czyzny w czerwonej szacie i bia³ym turbanie. Ani zwrot ich cia³, ani wzrok nie wskazuj¹ na to, ¿e obie postaci ze sob¹ dyskutuj¹. Uchwycone ruchy d³oni MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 89 mê¿czyzn staj¹ siê wyk³adnikiem dysputy, a przynajmniej emocjonalnego zaanga¿owania w czynnoci wykonywane przez oprawców. Gesty postaci zamkniêtych w o³tarzu mariackim Wita Stwosza s¹ bardzo zamaszyste. wiêty Piotr za moment odetnie ucho s³udze arcykap³ana, niewiele ma on w sobie z niewzruszonego oblicza g³uchowskiego woja. O sile ciosu, który zostanie zadany, nie wiadcz¹ jedynie uniesione wysoko, ponad g³owê rêce, ale i ca³a sylwetka aposto³a, napiête w ruchu miênie ca³ego cia³a. Uniesiona rêka rycerza st¹paj¹cego przed Chrystusem znamionuje, ¿e równie¿ on z ca³¹ si³¹ ugodzi Jezusa. Postaci pojawiaj¹ce siê w dziele Stwosza wa¿ne s¹ o tyle, o ile bior¹ czynny udzia³ w rozgrywaj¹cym siê zdarzeniu w myl zasady im bardziej dzia³asz, tym bardziej jeste. W dziele g³uchowskim poza postaciami katów mê¿czyzn nie dookrela czynny udzia³ w akcji, wprost przeciwnie. G³uchowsk¹ postaæ charakteryzuje przede wszystkim jej strój, fizjonomia. Ma przyci¹gn¹æ uwagê wiernych nie porywczym dzia³aniem, lecz sam¹ sob¹, sw¹ fizycznoci¹. W scenie Zabójstwa z tryptyku w. Stanis³awa z P³awna dwie postaci znajduj¹ce siê na skraju grupy obserwatorów zwracaj¹ ku sobie spojrzenia, prowadz¹c dysputê. Znacz¹ce gesty nie s¹ konieczne. Mo¿na odnieæ wra¿enie, ¿e jedynie stoj¹cy na czele grupy brodaty mê¿czyzna w turbanie dzier¿¹cy miecz czeka na znak od w³adcy. Tu¿ zza postaci z mieczem wygl¹da g³owa w wysokim nakryciu. Wzrok postaci kierowany jest wprost na widzów, odbiorców dzie³a. Mo¿na odnieæ wra¿enie, ¿e mê¿czyzna nie dostrzega ani rozgrywaj¹cej siê z boku sceny, ani co wa¿niejsze postaci przed nim stoj¹cych. Za nazbyt ekspresyjn¹ uznaæ mo¿na reakcjê postaci gapiów ze sceny ciêcia Jana Chrzciciela z kocio³a w. Floriana, którzy ju¿ nie tylko d³oñmi, ale praktycznie ca³ym swym cia³em anga¿uj¹ siê w rozgrywaj¹c¹ siê poni¿ej scenê. To jedyna grupa w pe³ni zatracaj¹ca siê w tragicznym wydarzeniu. W kwaterach z o³tarza w. Jakuba z Lewoczy postaci obserwatorów s¹ zgrupowane za królem, praktycznie za nim skryte [il. 3]. Nie podejmuj¹ samodzielnych dzia³añ. Wzrok swój zwracaj¹ w kierunku wskazywanym przez w³adcê wyci¹gniêtym palcem czy rozwart¹ d³oni¹. 4.3. Naturalizm Naturalizm w Mêczeñstwie w. Apolonii przejawia siê w: werystycznym przedstawieniu tortur, indywidualizacji postaci (fizjonomii, ubioru, pozy). Tym, co skupia na sobie uwagê widza w scenie g³uchowskiej, jest d¹¿enie do naturalistycznego oddania sceny mêczeñstwa wiêtej. Si³a, z jak¹ postaci katów napieraj¹ na cia³o Apolonii, z jak¹ zapieraj¹ siê stopami o krawêd ³awy, 90 AGNIESZKA WAJROCH rysuj¹ce siê na twarzach oprawców wyczerpanie, podkrelaj¹ skalê zadawanego cierpienia. Apolonia zostaje unieruchomiona z szeroko rozwartymi ustami, z których sp³ywaj¹ stru¿ki krwi. Widoczne pod ciasno opinaj¹cymi siê na cia³ach katów szatami miênie, wykrzywione rêce, nieforemne, du¿e d³onie i stabilne oparcie, osadzenie postaci na pod³o¿u wzmagaj¹ wra¿enie dominacji. Le¿¹cy u stóp króla pobijak sugeruje, ¿e czynnoci bêd¹ wzmo¿one, zastosowane zostanie kolejne narzêdzie (b¹d narzêdzia tego ju¿ u¿yto). Wród omawianych scen z podobnie drastycznym w swej wymowie przedstawieniem mamy do czynienia w Mêczeñstwie w. Apolonii z Heilsbronn oraz we wroc³awskiej scenie Mêczeñstwa w. Barbary bêd¹cego kwater¹ z o³tarza w. Barbary (1447). W przypadku kwatery bocznej o³tarza 11000 Dziewic z Heilsbronn podobny do g³uchowskiego jest rozdzia³ czynnoci wykonywanych przez katów. Jeden z oprawców trzyma g³owê Apolonii, drugi metalowym prêtem (obcêgami?), w który uderza pobijakiem, usuwa jej zêby (w scenie g³uchowskiej pobijak le¿y na ziemi, nie jest potrzebny oprawcy). Ogrom zadawanego Apolonii bólu podkrela si³a, jak¹ oprawca wk³ada w wyrywanie zêbów, zaparcie siê nog¹ o cia³o wiêtej. Z roztwartych ust Apolonii s¹czy siê krew. Na namalowanej w latach czterdziestych XV w. kwaterze z wyobra¿eniem Mêczeñstwa w. Barbary ubrany na zielono oprawca nacina obna¿one cia³o wiêtej. Zaznaczono lady sp³ywaj¹cej krwi. Tu¿ za Barbar¹ przedstawiono postaæ drugiego kata bior¹cego zamach, by za chwilê drewnianym pobijakiem zadaæ ostateczny cios ofierze. Czterech katów fizycznie znêcaj¹cych siê nad skrêpowan¹ postaci¹ mê¿czyzny ukazanych zosta³o w dwóch kwaterach Stwoszowskiego Ró¿añca, w Biczowaniu i w „Koronowaniu cierniem. W Biczowaniu wymiar zadawanego bólu zostaje spotêgowany zapieraniem siê jednego z oprawców obut¹ stop¹ o kolano Chrystusa. Równie¿ zamach, jaki bior¹ postaci trzymaj¹ce bicze oraz drewniane pale, znamionuje si³ê ich nastêpnego ciosu. Negatywna rola postaci oprawców znajduje odzwierciedlenie w ich fizjonomiach. Wszelkiego rodzaju zniekszta³cenia i uwypuklone b³êdy anatomiczne maj¹ za zadanie wzbudziæ w widzach niechêæ, a nawet strach. Twarze postaci katów ze sceny Mêczeñstwa w. Apolonii powykrzywiane s¹ w szpetnym grymasie. Podobnie oblicza oprawców Chrystusa z kwater Stwoszowskiego Ró¿añca. Cech¹ rozpoznawcz¹ oprawców w. Barbary jest postêpuj¹ce ³ysienie, pozosta³oci rudych w³osów jednego z oprawców oraz nienaturalnie wyd³u¿ony, jakby maj¹cy siê w ka¿dej chwili z³amaæ korpus drugiego. Mocno zapadniête policzki i uwydatnione oczodo³y ma postaæ kata z czerpakiem z ryciny Mêczeñstwo w. Jana Dürera. Doæ puco³owata twarz kramarza z tego¿ sztychu i charakterystyczne ¿ydowskie nakrycie g³owy wzbudzaj¹ odczucia raczej negatywne. Warto zwróciæ uwagê na to, ¿e oprawcy z regu³y odziani s¹ w stroje przynale¿ne ni¿szej klasie spo³ecznej. Przywdziewaj¹ szaty rzemielników lub wienia- MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 91 ków (poza scen¹ zabójstwa w. Stanis³awa, w której oprawc¹ jest sam król). Czêsto s¹ to stroje przemiewcze, podkrelaj¹ce negatywn¹ funkcjê postaci. W analizowanych scenach mêczeñstwa wystêpuje znaczne zró¿nicowanie postaci ze wzglêdu na pe³nione funkcje, wyraz i rysy twarzy, budowê anatomiczn¹ czy strój, w który postaæ jest odziana, jedyny i niepowtarzalny przynajmniej w obrêbie konkretnej sceny. Jednoczenie postaci, które wród przedstawieñ jednego o³tarza wydawa³y siê zjawiskami jednostkowymi, maj¹ swoje pierwowzory, a tak¿e naladowców w dzie³ach innych autorów. Nale¿y z ca³¹ moc¹ potwierdziæ podkrelany przez Dettloffa zwi¹zek Mêczeñstwa w. Apolonii z Dürerowskim Mêczeñstwem w. Jana. Przedstawione w sztychu postaci: myliciela, kramarza, rycerza i oddalonego od nich woja s¹ nie tyle podobne, ile wrêcz s¹ graficznym wzorem postaci g³uchowskich. Niuanse, takie jak brak w¹sów u g³uchowskiego myliciela czy cêtek na wysokim nakryciu g³owy woja i pozbawienie go katowskiego miecza, ewidentnych zale¿noci nie podwa¿aj¹. Grupa postaci, w sk³ad której wchodz¹: woj, kramarz i król, pojawia siê tak¿e w sztychach: Wielka Nierz¹dnica Babiloñska czy Mêczeñstwo 10 tys. chrzecijan Dürera. Mo¿na zaryzykowaæ stwierdzenie, ¿e postaci te sta³y siê sta³ym elementem graficznym scen Apokalipsy. Równie¿ rysy jednego z Czterech jedców Apokalipsy przypominaj¹ fizjonomiê oprawcy w. Apolonii. W pozosta³ych dzie³ach odnaleæ mo¿emy ju¿ nie ca³e grupy postaci, lecz pojedynczych bohaterów czy charakterystyczne gesty i pozy. Poszukuj¹c kolejnych, podobnych do g³uchowskiego myliciela postaci, nale¿a³oby zwróciæ siê ku o³tarzowi z Aggsbach [il. 8]. Stoj¹cy u wezg³owia ³o¿a aposto³ rêk¹ podpiera sw¹ g³owê. Wydaje siê, ¿e jest tyle zamylony, ile znudzo- Il. 8. Wit Stwosz?, Aposto³, fragm. Ostatniej modlitwy Marii z kartuzji w Aggsbach, Herzogenburg (Austria), lata 70. XV w.?, za Wokó³ Wita Stwosza. Materia³y z miêdzynarodowej konferencji naukowej w Muzeum Narodowym w Krakowie 19-22 maja 2005, red. D. Horzela, A. Organisty, Kraków 2006 92 AGNIESZKA WAJROCH ny. Zatem nie tylko poz¹, ale i fizjonomi¹ przypomina postaæ g³uchowskiego myliciela. Ró¿nice pojawiaj¹ siê w detalach. Strój myliciela jest bardziej wspó³czesny, XV-wieczny. G³owê okrywa czepek. Aposto³ ma na sobie uniwersalny strój popularny tak¿e w latach ¿ycia Jezusa. Postaæ g³uchowska ma d³u¿sz¹ brodê i nie ma w¹sów. Twarz myliciela jest bardziej poci¹g³a i w swym ogólnym wyrazie bardziej rzeczywista, ludzka, to twarz konkretnego cz³owieka, wielokrotnie ju¿ dowiadczanego. Znu¿ony aposto³ jest jedyn¹ postaci¹ drugiego planu ukazan¹ do pasa, przez co tym bardziej przypomina pó³postaciowych obserwatorów g³uchowskich. Ponadto, zarówno aposto³ ze sceny Modlitwy, jak i myliciel z Mêczeñstwa w. Apolonii zachowuj¹ siê w sposób nieadekwatny do rozgrywaj¹cego siê przed ich oczyma misterium mierci i cierpienia. Porównanie z tzw. Autoportretem Miko³aja z Lejdy czy dzie³ami Stwosza w szczególnoci z grup¹ p³aczków z nagrobka Kazimierza Jagielloñczyka powiadcza, ¿e poza, w jakiej przedstawiono myliciela, nie jest rzadkoci¹. To samo upozowanie postaci nieæ mo¿e ze sob¹ jednak inny ³adunek emocjonalny, co potwierdzaj¹ poni¿sze przyk³ady. P³aczek z boku tumby, zasiadaj¹cy przy herbie Kujaw, podpiera praw¹ rêk¹ sw¹ g³owê, lew¹ rêkê opuszcza w gecie bezsilnoci, sprawia wra¿enie pi¹cego. W przeciwieñstwie do niego, ostentacyjnie wyra¿a sw¹ rozpacz p³aczek trzymaj¹cy herb Litwy. Lew¹ d³oñ unosi wysoko, ujmuj¹c siê za g³owê, przes³ania lewe oko. Trzeci p³aczek z lica tumby lew¹ czêæ twarzy przes³ania d³oni¹, z trudem t³umi¹c p³acz. Pojawiaj¹cy siê na jednej z ga³êzi drzewa Jessego w predelli krakowskiego o³tarza mariackiego król ukradkiem spoziera przez rozsuniête palce lewej d³oni przes³aniaj¹cej twarz. Jego fizjonomia oddaje bardziej strach ni¿ znu¿enie. Postaæ mê¿czyzny autorstwa Miko³aja z Lejdy usta i brodê przes³ania praw¹ d³oni¹. Oddaje siê rozmylaniom, jest to jedyna w pe³ni autonomiczna postaæ nieuwik³ana w wiêksz¹ scenê narracyjn¹. Il. 9. Kazanie Jana Chrzciciela, z retabulum wiêtego Jana Chrzciciela, z kocio³a pw. w. Floriana w Krakowie, 1517 r., za: T. Dobrzeniecki, Dzia³alnoæ artystyczna Stanis³awa Stosza w Krakowie. Biuletyn Historii Sztuki 1949, R. 11, nr ¾ MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 93 Il. 10. Fragment Mêczeñstwa w. Apolonii z Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu; fot. A. Wajroch W ukoñczonym najprawdopodobniej w tym samym okresie retabulum Jana Chrzciciela z kocio³a w. Floriana w Krakowie, w scenie Kazania [il. 9] jeden ze zgromadzonych w tle, za oparciem ³awy wiernych wspiera g³owê na prawej d³oni, zapewne w skupieniu oddaj¹c siê rozmylaniom. Postaæ woja nie znajduje swej pe³nopostaciowej analogii. Strój z charakterystycznym pikowanym kaftanem i nakryciem g³owy zdradza podobieñstwo z ubiorem p³aczka z herbem ziemi dobrzyñskiej z nagrobka Kazimierza Jagielloñczyka. Natomiast wyró¿niaj¹ce woja pasma prostych w³osów przypominaj¹ uczesanie kolejnego króla z drzewa Jessego z predelli o³tarza mariackiego Wita Stwosza. Co do postaci kramarza nale¿a³oby zwróciæ uwagê na mê¿czyznê pojawiaj¹cego siê na o³tarzu mariackim w scenie Pojmania Jezusa [por. il. 10]. Krêpa postaæ w charakterystycznym stroju przedstawiona jest z prawej strony rozgrywaj¹cej siê sceny. Nie tyle strój, ile fizjonomia i funkcja, jak¹ pe³ni postaæ obserwator z drugiego planu s¹ to¿same z wizerunkiem g³uchowskiego kramarza. Brodaty król we wschodnim, orientalnym nakryciu g³owy nale¿y do postaci czêsto pojawiaj¹cych siê w scenach mêczeñstwa pierwszych chrzecijan. Niezwyk³a, lokowana broda w swej formie nawi¹zywaæ mo¿e do sposobu przedstawienia brody aposto³a Jakuba pojawiaj¹cego siê w scenie g³ównej o³tarza mariackiego, tu¿ przy omdlewaj¹cej Marii. Postaæ króla ze sceny Mêczeñstwa w. Apolonii wyró¿nia ponadto sposób uniesienia p³aszcza, znacznie subtelniejszy ni¿ ten przedstawiony w scenie g³ównej krakowskiego o³tarza na przyk³adzie aposto³a Jana. Znacznie bardziej interesuj¹ce pod wzglêdem analogii s¹ przyk³ady monumentalnej rzeby Stwoszowskiej: w. Andrzej z kocio³a w. Sebalda w Norymberdze i w. Roch z SS. Annunziata we Florencji. W obu przypadkach zwraca uwagê ujêcie naro¿nika p³aszcza d³oni¹, jego nieznaczne uniesienie i wysuniêcie jednej nogi, przez co ods³oniêta zostaje stopa i ³ydka, w przypadku w. Andrzeja prawej, w. Rocha lewej nogi. Sam sposób kszta³towania cz³onków, ich anatomiczna krzywizna i ró¿norodnoæ gatunków obuwia, z równ¹ pieczo³owitoci¹, co w dziele g³uchowskim, oddane zostaj¹ tak¿e w dzie³ach Stwoszowskich. 94 AGNIESZKA WAJROCH Il. 11. Wit Stwosz (?), Aposto³, fragm. Ostatniej modlitwy Marii, za Wokó³ Wita Stwosza. Materia³y z miêdzynarodowej konferencji naukowej w Muzeum Narodowym w Krakowie 19-22 maja 2005, red. D. Horzela, A. Organisty, Kraków 2006 Uwagê zwracaj¹ postaci oprawców w. Apolonii. Podobieñstwo do I oprawcy zauwa¿yæ mo¿na w fizjonomii i uczesaniu aposto³a z o³tarza z Aggsbach, najbardziej wysuniêtego ku lewej krawêdzi skrzyni, s¹siaduj¹cego ze znu¿onym aposto³em [il. 11]. Mê¿czyzna kieruje wzrok ku uniesionej wysoko prawej d³oni. Jego pulchna, pe³na twarz z wyranie zarysowanymi polikami, wydatnymi Il. 12. Fragment Zabójstwa w. Stanis³awa, o³tarz wiêtego Stanis³awa, koció³ Mariacki w Krakowie, 1504 r., za: T. Dobrzeniecki, Tryptyk z P³awna, Kraków 1954 MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 95 ustami i krótkie, krêcone w³osy przywodz¹ na myl postaæ kata Apolonii [il. 1]. Ponadto, nadrzêdnym wyznacznikiem ³¹cz¹cym wszystkie postaci aposto³ów drugoplanowych ze sceny Ostatniej modlitwy z postaciami obserwatorów Mêczeñstwa w. Apolonii jest brak zainteresowania rozgrywaj¹c¹ siê na pierwszym planie scen¹. Pierwszy aposto³ odwraca siê w praw¹ stronê, drugi wzrok utkwi³ na ³o¿u, trzeci spogl¹da w górê. Analogiczna pod wzglêdem fizjonomii do II oprawcy Apolonii jest postaæ dwukrotnie pojawiaj¹ca siê w scenach o³tarza wiêtego Stanis³awa z kocio³a Mariackiego w Krakowie, w Zabójstwie w. Stanis³awa [il. 12] i Wskrzeszeniu rycerza Piotra. Mê¿czyzna okrelany jest jako diakon. Uwagê zwraca postêpuj¹ca ³ysina i wyranie zaznaczone wystaj¹ce koci policzkowe, zmarszczki mimiczne ci¹gn¹ce siê od nasady nosa oraz charakterystycznie zniekszta³cona, niesymetryczna twarz. Analogiê znaleæ mo¿na tak¿e dla upozowania postaci I oprawcy kolanem zapieraj¹cego siê o krawêd ³awy, na której spoczywa Apolonia [il. 1]. Kaci przyklêkaj¹cy na jedno kolano na blacie ³awy pojawiaj¹ siê m.in.: w kwaterze Ró¿añca autorstwa W. Stwosza z t¹ ró¿nic¹, ¿e oprawca zapiera siê lew¹, nie praw¹ nog¹, w scenie Mêczeñstwa w. Barbary z wroc³awskiego o³tarza w. Barbary, we fragmencie Cierpieñ Chrystusa przedstawiaj¹cym Koronowanie cierniem z kocio³a w. Jakuba w Toruniu45. 4.4. G³êbia reliefu i przedstawienia W przypadku sceny Mêczeñstwa w. Apolonii uwagê zwraca: zmiana g³êbokoci reliefu (od postaci pe³noplastycznych do ca³kowicie p³askich), powi¹zanie g³êbokoci reliefu z redukcj¹ stopnia widocznoci postaci (od ca³ych postaci poprzez wizerunki do pasa, na popiersiach skoñczywszy), nachylenie pod³o¿a i ³awy. Charakterystyczna dla rozwi¹zania g³uchowskiego jest ró¿na g³êbokoæ reliefu, w którym wykonano figury pierwszo- i drugoplanowe. Ten sam zabieg zastosowany zosta³ tak¿e w datowanych na pocz¹tek XVI w.: retabulum z P³awna [il. 5 i 7], dzie³ach Tilmana Riemenschneidera, o³tarzu wiêtego Stanis³awa z kocio³a Mariackiego w Krakowie [il. 12] i Ma³ej Rodzinie Marii” z Marcinek [il. 6]. We wszystkich tych przedstawieniach stopniowe oddalenie postaci akcentowane jest w dwojaki sposób. Po pierwsze, zmienia siê g³êbokoæ reliefu, który staje siê p³ytszy. Po drugie, postêpuj¹c konsekwentnie, wraz z oddalaniem siê, 45 Zob. http://pl.wikipedia.org/wiki/Pasja_toru%C5%84ska#mediaviewer/Plik:Torun%2C_kos ciol_sw_Jakuba%2C_Pasja.jpg [dostêp 14.08.2013]. 96 AGNIESZKA WAJROCH postaci musz¹ ulec zmniejszeniu. Zmniejsza siê nie tylko skalê, w jakiej je wykonano, ale i stopieñ ich widocznoci. Jest to logiczne nastêpstwo prezentowania postaci w liczniejszych grupach. Tak, aby gabarytowo najwiêksze postaci pierwszoplanowe nie przes³ania³y postaci tzw. drugiego szeregu, kolejne postaci umieszcza siê pomiêdzy nimi. Niewidoczne zatem s¹ ich nogi, bardzo czêsto równie¿ rêce. Rzebienie takich figur ogranicza siê jedynie do stworzenia popiersi, a w rzêdach koñcowych twarzy czy tylko fragmentów nakryæ g³ów. W scenie Pojmania Jezusa z o³tarza mariackiego, bêd¹cego p³ytkim reliefem, owo zró¿nicowanie co do g³êbokoci i stopnia widocznoci równie¿ zostaje zachowane. Spomiêdzy postaci krêpego mê¿czyzny, przypominaj¹cego g³uchowskiego kramarza, i postaci rycerza zakutego w zbrojê wy³ania siê niezidentyfikowany mê¿czyzna. W identycznym uk³adzie miêdzy kramarzem a rycerzem pojawia siê popiersie mê¿czyzny w dziele g³uchowskim [il. 10]. Mielibymy zatem Stwoszowsk¹ wersjê ukazanego w swej pe³ni kramarza, popiersie rycerza i jedynie wyzieraj¹c¹ zza nich g³owê nieokrelonego mê¿czyzny. Wa¿ny dla przestrzennego kszta³towania przedstawienia rzebiarskiego jest stopieñ nachylenia pod³o¿a, po którym st¹paj¹ postaci pierwszoplanowe. Jedyn¹ analogiê do dzie³a g³uchowskiego odnaleæ mo¿na w tryptyku z P³awna [il. 5]. Pojawiaj¹ce siê podobne rozwi¹zania w malarstwie i grafice, chocia¿by w Mêczeñstwie w. Barbary z przywo³ywanego ju¿ o³tarza w. Barbary czy w Dürerowskim Mêczeñstwie Jana oraz w Melancholii, wskazywa³yby na ewentualne ród³a w dzie³ach stricte malarskich, graficznych. Pod wzglêdem ikonograficznym i kompozycyjnym g³uchowskie Mêczeñstwo w. Apolonii ³¹czyæ mo¿na z dzie³ami pochodz¹cymi z po³udniowych Niemiec, z Bawarii. W grafice Dürera Mêczeñstwo w. Jana Ewangelisty (Norymberga) odnaleæ mo¿na nie tyle podobne do g³uchowskiego, ile wrêcz identyczne z nim rozwi¹zania kompozycyjne czy pojawiaj¹ce siê równie¿ w Mêczeñstwie w. Apolonii typy fizjonomiczne. Zbie¿ny jest po czêci sam temat przedstawienia mêczeñstwo za wiarê. Na kwaterze z o³tarza 11000 Dziewic z Heilsbronn przedstawiono nie tylko Mêczeñstwo w. Apolonii, ale i postaci oprawców ukazano w zbli¿onym uk³adzie, z podobnym do g³uchowskiego rozdzia³em przypisanych im funkcji. Co istotne, oba dzie³a datowane s¹ na 1498 r. Podobne do g³uchowskich postaci (pulchnego kramarza, ³ysiej¹cego oprawcy), przybierane przez nich charakterystyczne pozy i wzajemny uk³ad, w którym jedne postaci wy³aniaj¹ siê zza drugich, odnaleæ mo¿na w tryptykach wiêtego Stanis³awa z P³awna i kocio³a Mariackiego w Krakowie. Wiêkszoæ przywo³ywanych o³tarzy wykonano w p³askim reliefie. Podobnie do g³uchowskiego zró¿nicowany pod wzglêdem g³êbokoci relief zastosowano w dwóch tryptykach, przypisywanym pierwotnie Stanis³awowi Stwoszowi tryptyku wiêtego Stanis³awa z kocio³a Mariackiego w Krakowie i o³tarzu wiê- MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 97 tego Stanis³awa z P³awna. Chêæ wydobycia z p³aszczyzny o³tarzowej szafy postaci pe³noplastycznych przejawia siê, choæ w mniejszym stopniu, u twórcy o³tarza Rodziny Marii z kocio³a parafialnego w Marcinkach. Wszystkie trzy dzie³a datowane s¹ na pierwsze dwudziestolecie XVI w. Ponadto, pojawiaj¹ce siê w g³uchowskiej scenie Mêczeñstwa w. Apolonii zindywidualizowane, skarykaturyzowane rysy postaci, ich mimika, znacz¹ce gesty, wprowadzana przez nie narracja nie znajduj¹ rzebiarskich pierwowzorów. Poszczególne elementy pojawiaj¹ siê chocia¿by w reliefie Mêczeñstwa w. Jana Ewangelisty z Kolonii czy w o³tarzu wiêtego Stanis³awa z P³awna, jednak nie w porównywalnym do g³uchowskiego natê¿eniu. 5. KWATERA BOCZNA CZY SCENA G£ÓWNA? Wiadomo, ¿e koció³ pw. w. Katarzyny w G³uchowie nie by³ docelowym miejscem przeznaczenia sceny Mêczeñstwa w. Apolonii i predelli Upadek pod krzy¿em. Zawieszona na cianie kruchty niewielka tablica informuje, ¿e oba obiekty pojawi³y siê w kociele dopiero w 1831 r., co znajduje potwierdzenie w aktach wizytacji wi¹tyni. O³tarz przywêdrowa³ do G³uchowa najprawdopodobniej z której z wiêkszych wi¹tyñ, z Poznania, Kociana b¹d z odleg³ego Krakowa46. Powsta³a przypuszczalnie w pierwszym dwudziestoleciu XVI w. scena Mêczeñstwa w. Apolonii nie mog³a byæ o³tarzem g³ównym wi¹tyni, gdy¿ pierwsze patrocinium w. Apolonii pojawia siê znacznie póniej. Najprawdopodobniej pe³ni³a wiêc funkcjê o³tarza bocznego b¹d przyfilarowego. O tym, ¿e na pocz¹tku XVI w. jednokwaterowe o³tarze nie by³y rzadkoci¹, wiadczyæ mog¹ chocia¿by zachowane, równie¿ w Wielkopolsce, przedstawienia Rodzin Marii. Kluczow¹ kwesti¹ s¹ wymiary omawianych retabulów. Nie budzi w¹tpliwoci to, ¿e sceny przedstawiaj¹ce Rodzinê Marii zarówno w okrojonej, jak i rozbudowanej wersji, o podanych w tabeli 1 wymiarach, by³y zgodnie z tradycj¹ przedstawieniow¹ wyobra¿eniami g³ównymi o³tarzy, nie za kwaterami bocznymi. Najmniejszym z omawianych by³ o³tarz ze Skarboszewa, kolejno przedstawienie z Tarnowa, G³uchowa, Prochów, Krotoszyna i Marcinek. Zgodnie z zaprezentowanymi danymi, wysokoæ i szerokoæ przedstawienia g³uchowskiego nie odbiega znacznie od wyobra¿eñ z Tarnowa czy Prochów. Je46 W wiekach XVII i XVIII znaczna czêæ gotyckich zabytków zosta³a usuniêta z kocio³ów jako nieodpowiadaj¹ca duchowi czasu. Dzie³a w ca³oci lub podzielone na pojedyncze kwatery trafia³y do mniejszych, wiejskich parafii. Ich miejsca zajmowa³a sztuka nowa. Barokowy przepych, biel gipsowych figur, z³oto ornamentów i obrazy w o³tarzach g³ównych chcia³y tworzyæ now¹ tradycjê, oddalaj¹c pamiêæ i wyobra¿enia tradycji redniowiecznej. Ze starcia tego sztuka gotycka nie wysz³a obronn¹ rêk¹. Po dzi dzieñ w odleg³ych koció³kach, na strychach probostw znajdowane siê dzie³a wybitne a zapomniane. 98 AGNIESZKA WAJROCH Tabela 1 Wymiary scen przedstawiaj¹cych Rodzinê Marii z wielkopolskich wi¹tyñ Krotoszyn Prochy Tarnowo Marcinki G³uchowo Skarboszewo wysokoæ 135 cm 128 cm 115 cm 144 cm 116 cm 80 cm szerokoæ 113 cm 114 cm 99 cm 104 cm 87,5 cm [?] 78 cm li zatem obiekty we wspomnianych kocio³ach wielkopolskich okrelane s¹ jednoznacznie jako przedstawienia g³ówne o³tarzy co nie oznacza, ¿e by³y one o³tarzami g³ównymi wi¹tyñ nic nie stoi na przeszkodzie, aby scenê Mêczeñstwa w. Apolonii równie¿ uznaæ za przedstawienie rodkowe wiêkszego retabulum lub te¿ co bardziej prawdopodobne scenê samodzieln¹. Nale¿a³oby tak¿e zaznaczyæ w kontekcie zale¿noci po³udniowoniemieckich, ¿e kamienne, jednokwaterowe o³tarze przyfilarowe znajduj¹ siê m.in. w kociele w. Sebalda w Norymberdze (scena Upadku pod krzy¿em). O tym, ¿e nie by³a to kwatera boczna, za czym optowa³y Kar³owska-Kamzowa i Szarata, wiadcz¹ wymiary reliefu i narracyjne ujêcie tematu. Skupienie siê na postaciach drugoplanowych i umiejêtne operowanie mow¹ gestów wprowadza swoist¹ narracjê przedstawienia. Tak¿e pe³noplastycznoæ rzeb postaci pierwszoplanowych sugeruje ich wyjcie ku wiernemu znajduj¹cemu siê w znacznej bliskoci o³tarza. Aby widz móg³ doceniæ wizualne walory prezentowanego mu dzie³a, przedstawienie winno znajdowaæ siê na wysokoci oczu. W przeciwnym razie wszystkie analizowane ju¿ niuanse fizjonomiczne i stylistyczne nie zosta³yby w³aciwie odebrane. Ponadto, kompozycja przedstawienia, parapet dziel¹cy przedstawienie na 2/3 wysokoci i popiersia mê¿czyzn wyzieraj¹ce zza balustrady, jak najbardziej mog¹ byæ rozwi¹zaniami zastosowanymi w scenie g³ównej o³tarza, czego dowodz¹ wzmiankowane ju¿ reliefy Rodzin Marii. Analizuj¹c scenê g³ówn¹ o³tarza w. Stanis³awa z P³awna, wnioskowaæ mo¿na, ¿e asymetryczna kompozycja przedstawienia nie mo¿e byæ argumentem za traktowaniem sceny Mêczeñstwa w. Apolonii jako prawej kwatery bocznej. Tryptyk z P³awna ukazuje dwie sceny, podobnie jak scena g³uchowska, o asymetrycznej kompozycji bêd¹ce scenami g³ównymi o³tarza. Po wtóre, umieszczenie poni¿ej Mêczeñstwa w. Apolonii predelli z Upadkiem Jezusa pod krzy¿em staje siê sygna³em funkcji, jak¹ scena mêczeñstwa mog³aby pe³niæ. Nawet jeli badacze (poza Brosigiem) nie ³¹cz¹ tych dwóch przedstawieñ, ewidentnie, pod wzglêdem gabarytów, tematyki i po czêci stylistyki, s¹ one ze sob¹ powi¹zane. Scenê ze w. Apoloni¹ oraz rzebiarskie wy- MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA 99 obra¿enie Upadku Jezusa pod krzy¿em ³¹czy znacznie wiêcej, ni¿ do tej pory wskazywano. Na wyró¿nienie zas³uguje niezwykle plastyczny sposób ró¿nicowania fizjonomii poszczególnych postaci w obu przedstawieniach. Poza oczywicie nadrzêdn¹, ideow¹ zbie¿noci¹ tematyczn¹ przedstawieñ zwi¹zanych ze scenami mêczeñstwa zwraca uwagê podobieñstwo dynamicznej kompozycji i sposób wprowadzenia relacji czasowych. Oba obiekty powsta³y w zbli¿onym czasie, choæ z pewnoci¹ nie s¹ dzie³em tego samego artysty. Wyd³u¿ony kszta³t predelli oraz jej wymiary wiadcz¹ o tym, ¿e rzeczywicie wyobra¿enie to, podobnie jak reliefowe przedstawienie z predelli krakowskiego o³tarza Jana Olbrachta (ok. 1500), pierwotnie pe³ni³o funkcjê predelli o³tarza. Czy o³tarza w. Apolonii? Nie wiadomo. Nic nie wskazuje na to, ¿e nie mog³oby tak byæ. Autorka niniejszego tekstu przyjê³a, ¿e oba dzie³a by³y ze sob¹ powi¹zane. Jeli nie pierwotnie, to w póniejszym okresie nieznany twórca wykona³ dzie³o przeznaczone do umieszczenia go w predelli o³tarza w. Apolonii. St¹d owe, zbyt silnie wyartyku³owane przez Brosiga zale¿noci stylistyczne. Twórca predelli wzorowa³ siê na postaciach Mêczeñstwa w. Apolonii. Autor Mêczeñstwa móg³ wykonaæ scenê, nie przewiduj¹c dla niej predelli. Tê do³¹czono w nied³ugim czasie, podkrelaj¹c funkcjê dzie³a z g³ównego przedstawienia o³tarza. 6. PODSUMOWANIE Stare, XVIII-wieczne powiedzenie niejakiego Buffona brzmia³o styl to cz³owiek […], styl to wyraz umo¿liwiaj¹cy indywidualizacjê, a co za tym idzie identyfikacjê autora, rodowiska, epoki47. Nie ulega w¹tpliwoci, ¿e scena Mêczeñstwa w. Apolonii na tle zachowanych dzie³ prze³omu XV i XVI w. jest wyj¹tkowa. Choæ poszczególne elementy przedstawienia, takie jak: kompozycja, plastycznoæ, g³êbia, narracyjnoæ, naturalizm, znajduj¹ analogie w rzebie i grafice po³udniowoniemieckiej (Mêczeñstwo w. Jana Dürera) oraz dzie³ach pochodz¹cych z Ma³opolski, Wielkopolski, nie mo¿na wskazaæ obiektu, w którym ³¹czy³yby siê one w równym do g³uchowskiego stopniu natê¿enia. Analizuj¹c przywo³ane w poprzednich punktach obiekty, stwierdziæ mo¿na, ¿e Mêczeñstwu w. Apolonii bli¿ej ni¿ do rodzimych dzie³ XV-wiecznych jest do datowanych na pocz¹tek XVI w.: retabulum z P³awna, o³tarza wiêtego Stanis³awa z kocio³a Mariackiego w Krakowie czy Ma³ej Rodziny Marii z Marcinek. Niezwykle trafne w odniesieniu do sceny g³uchowskiej jest u¿yte przez Dobrzenieckiego sformu³owanie, ¿e istnieje pewna grupa dzie³, które nie mieszcz¹ siê ju¿ w krêgu oddzia³ywañ Stwoszowskich. Czerpi¹c z owego repertuaru mi47 M. Porêbski, Pojêcie stylu w badaniach nad sztuk¹ XIX i XX w., Biuletyn Historii Sztuki 1978, s. 41. 100 AGNIESZKA WAJROCH strzowskich form, pragn¹ kr¹g owych zale¿noci przekraczaæ. Nie bez powodu tym, co wyró¿nia scenê z G³uchowa, jest w³anie jej eklektycznoæ, umiejêtne ³¹czenie elementów ró¿nych stylów, ich twórcze parafrazowanie. Budz¹ca zatem wiele w¹tpliwoci co do jej autorstwa i czasu powstania scena Mêczeñstwa w. Apolonii wprowadza sztukê wielkopolsk¹ w renesans, a byæ mo¿e w³anie wprowadza go do sztuki wielkopolskiej. Znamionuje prze³om w twórczoci rzebiarskiej. Pokazuje nowe mo¿liwoci. Anga¿uje widza. Ukazuje, ¿e sztuka gotycka nie zostaje wyparta, a jedynie wchodzi w symbiozê z nowymi trendami, po czêci siê im podporz¹dkowuj¹c, po czêci nieznacznie je modyfikuj¹c. Wskazanie konkretnego autora jako twórcy Mêczeñstwa w. Apolonii jest bardziej skomplikowane. Ewidentne nawi¹zania do dzie³ po³udniowoniemieckich wiadcz¹, ¿e musia³ on mieæ bezporedni z nimi kontakt. Z drugiej strony powi¹zania z dzie³ami ma³opolskimi, z tryptykiem wiêtego Jana Chrzciciela czy tryptykiem wiêtego Stanis³awa nakazywa³yby zwróciæ siê ku twórczoci rodzimej. Artysta pozostawaæ móg³ pod wp³ywem rzebiarzy ma³opolskich, których dzie³a pierwotnie przypisywano Stanis³awowi Stwoszowi. Brak jednolitego kontekstu porównawczego uniemo¿liwia jednak pewn¹ atrybucjê. Autor dzie³a g³uchowskiego ogólnie okrelany mo¿e byæ jako tzw. Twórca g³uchowski. Samo dzie³o pozostaje przedstawieniem odosobnionym na tle zachowanych retabulów koñca XV i pocz¹tku XVI w. Niewykluczone, ¿e dalsze badania poszerz¹ kr¹g wp³ywów Twórcy g³uchowskiego i dookrel¹ g³ówny obszar jego dzia³alnoci. SUMMARY The late-medieval scene depicting the Martyrdom of St. Apollonia has been part of the collections of the Archdiocesan Museum in Poznañ since 1998. Previously this work furnished the interior of the parish church in G³uchów near Kocian. Viewed against the backdrop of the preserved monuments of art in Greater Poland, the scene remains a unique and puzzling work. The article presents the hitherto state of research of this object and refers to the fundamental theses of Brosig, Dettloff, Kamzowa and Bia³³owicz-Krygierowa pertaining to its iconography, composition and possible prototypes. The theme of St. Apollonias martyrdom is discussed as a common phenomenon in the art of the end of the 15th and the beginning of the 16th century, though rarely encountered in the rendering represented by the G³uchów sculpture. The author provides a detailed description of the object and its analysis in terms of iconography, composition, naturalistic elements, narrativity of the rendering and the depth of bas-relief in which it was executed. A series of characteristics linking the monument from G³uchów with works originating from southern Germany are indicated, especially its undeniable affinity to a print by Dürer. Keywords Archdiocesan Museum in Poznañ, the church in G³uchów, Martyrdom of St. Apollonia, state of research (Brosig, Dettloff, Kamzowa, Bia³³owicz-Krygierowa), affinity (Dürer and Stwosz) MÊCZEÑSTWO W. APOLONII Z G£UCHOWA ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 101 WIELKOPOLSKI ARKADIUSZ WAGNER Uniwersytet Miko³aja Kopernika. Wydzia³ Nauk Historycznych Instytut Informacji Naukowej i Bibliologii Oprawa z superekslibrisami biskupa Erazma Cio³ka w zbiorach Biblioteki Raczyñskich w Poznaniu Binding with the Super Ex Libris of Bishop Erazm Cio³ek in the Collection of the Raczyñski Library in Poznañ W trakcie kwerendy przeprowadzanej latem 2013 r. w Dziale Zbiorów Specjalnych Biblioteki Raczyñskich w Poznaniu natrafi³em na klocek druków z dot¹d niezidentyfikowan¹ opraw¹ ozdobion¹ superekslibrisami biskupa p³ockiego Erazma Cio³ka1. Podczas analizy woluminu okaza³o siê, ¿e jedna z pozycji bibliograficznych wbrew treci dawnej noty katalogowej mówi¹cej o druku z pierwszej æwierci XVI w. jest w rzeczywistoci inkunabu³em, za makulatura drukarska naklejona na wewnêtrzne strony ok³adzin pochodzi z krakowskiej oficyny Jana Hallera. Okolicznoci te przes¹dzaj¹ o wysokiej randze historycznej ksiêgi, sk³aniaj¹c do jej bli¿szej charakterystyki z akcentem po³o¿onym na pónogotyck¹ oprawê, wydatnie wzbogacaj¹c¹ dotychczasow¹ nad wyraz szczup³¹ wiedzê o introligatorskim aspekcie biskupiego bibliofilstwa. Erazm Cio³ek, zwany Vitelliusem (1474-1522) herbu Sulima, nale¿y do tych sporód rodzimych hierarchów kocielnych pierwszej æwierci XVI stulecia, którzy zajêli eksponowane miejsce w dziejach kultury epoki Odrodzenia2. Nale¿a³ on bowiem do grona najaktywniejszych ówczesnych bibliofilów oraz mecenasów 1 A. Wagner, Renensansowy herb wród gotyckich ornamentów historia o trzech szczegó³ach, Spotkania z Zabytkami, nr 3-4, 2014, s. 60-63, il. 1-5. Za udostêpnienie wszelkich interesuj¹cych mnie woluminów dziêkujê kierowniczce Dzia³u Zbiorów Specjalnych Biblioteki Raczyñskich, p. Agnieszce Baszko. Podziêkowania za pomoc kierujê te¿ do kierowników i pracowników innych bibliotek, z zasobów których korzysta³em podczas prac nad artyku³em. 2 Odtworzenia sylwetki biograficznej oraz zainteresowañ kulturalno-artystycznych biskupa podjêto siê m.in., w: S. £empicki, Cio³ek Andrzej, w: Polski s³ownik biograficzny, t. IV, Kraków 1937, s. 78-81 (tam¿e wczeniejsza bibliografia); A. Rogolanka, Cio³ek Erazm, w: S³ownik pracowników ksi¹¿ki polskiej, Warszawa-£ód 1972, s. 131-132. 102 ARKADIUSZ WAGNER o wyranie proitalskiej orientacji. Podwaliny jego fascynacji w³oskim renesansem kszta³towaæ siê zaczê³y zapewne ju¿ w trakcie studiów na Akademii Krakowskiej w latach 1485-1491. Decyduj¹cy wp³yw na krystalizacjê zainteresowañ odegraæ musia³ jego pobyt w Rzymie w 1501 r. na dworze papie¿a Aleksandra VI, na który przyby³ z poselstwem od wielkiego ksiêcia litewskiego Aleksandra Jagielloñczyka. W trzy lata póniej znalaz³ siê na dworze papie¿a Juliusza II, w krêgu którego realizowa³ zadania dyplomatyczne zlecone przez wówczas ju¿ króla Aleksandra, przez prawie rok obracaj¹c siê wród elity politycznej i intelektualnej Rzymu. Objêcie przez Cio³ka biskupstwa p³ockiego w 1506 r. stworzy³o jemu niezwykle korzystne warunki do realizacji szlachetnych, ale i kosztownych pasji, a zarazem manifestowania szerokich horyzontów intelektualnych. Z pewnoci¹ znacz¹c¹ rolê w jego postawie odgrywa³o uzyskanie sakry biskupiej, a wczeniej potwierdzenie szlachectwa, w kontrowersyjnych okolicznociach, które wypominane mu by³y jeszcze d³ugo po mierci 3. Jak mo¿na stwierdziæ na podstawie ksi¹g nale¿¹cych do prywatnego zbioru hierarchy, przyczyni³o siê to do jego nadzwyczajnego, choæ znamiennego dla nuworyszy, wyczulenia na punkcie zewnêtrznych oznak szlachectwa4. Od pocz¹tku rz¹dów biskup podejmowa³ siê rozmaitych inicjatyw mecenasowskich, jak na przyk³ad osadzenia w studium greczyzny na Akademii Krakowskiej Constanza Clarettiego de Cancellieri oraz wspierania tego¿ studium funduszami na zakup podrêczników 5. Przypuszczalnie te¿ zna³ siê osobicie z wybitnym weneckim drukarzem i humanist¹, Aldem Manucjuszem, u którego móg³ zabiegaæ o wys³anie do Krakowa literatury grecystycznej6. Aktywnie zabiega³ o podwy¿szenie kultury ksi¹¿ki wród kleru w podleg³ym mu biskupstwie, co wyra¿a³o siê w stosownych uchwa³ach synodalnych oraz doprowadzeniu do opublikowania pierwszego msza³u diecezjalnego. Niew¹tpliwie zwi¹zane z tym by³o objêcie przez Cio³ka protekcj¹ dwóch wiod¹cych drukarzy krakowskich – Jana Hallera i Floriana Unglera. Pierwszy z nich wydrukowa³ przede wszystkim msza³ dla diecezji p³ockiej, ozdobiony herbami i dedykacj¹ dla wiat³ego mecenasa (1520) czy te¿ dzie³o Franciszka Filelfa z dedykacj¹ Stanis³awa z £owicza (1512)7. Drugi Franciszek Kowalicki SJ pisa³ w XVIII w. o pochodzeniu biskupa z prostej obory, K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna biskupa-dyplomaty Erazma Cio³ka, Lwów 1929, s. 11 (wed³ug Adama Jochera). 4 Warto podkreliæ, ¿e biskup krytykowany by³ przez wspó³czesnych za swe zami³owanie do zbytkownych przedmiotów, popychaj¹ce go wrêcz do po¿yczania sobie cennych naczyñ ze skarbca katedralnego (K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 55; S. £empicki, Cio³ek Andrzej, op.cit., s. 81). 5 Z. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 32-33; S. £empicki, Polskie koneksje dynastii Manucjuszów, w: tego¿, Renesans i humanizm w Polsce. Materia³y do studiów, Warszawa 1952, s. 52. 6 M. Rokosz, Wenecka oficyna Alda Manucjusza i Polska w orbicie jej wp³ywów, Wroc³aw 1982, s. 185. 7 Zob. np.: S. Lukas, Erazm Cio³ek, biskup p³ocki, Warszawa 1877, s. 110; K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 142; J. Seruga, Jan Haller. Wydawca i drukarz krakowski, 1467-1525, 3 OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA 103 opublikowa³ kilka druków dedykowanych biskupowi, co zreszt¹ przypada³o na czas, w którym mieszka³ i prowadzi³ warsztat w jego pa³acu (koniec 1513-1515)8. Cio³ek zleca³ prace najbardziej utalentowanym i nowatorskim artystom dzia³aj¹cym w otoczeniu króla i jego dworu. Wyrazem tego sta³y siê miêdzy innymi dekoracje rzebiarskie jego krakowskiego pa³acu wykonane przez Jana Florentczyka (twórcy np. nagrobka króla Jana Olbrachta w katedrze wawelskiej, 1502-1505)9 oraz p³yta nagrobna biskupa Paw³a Gi¿yckiego w kolegiacie pu³tuskiej10. Niemal natychmiast po objêciu rz¹dów w P³ocku podj¹³ te¿ energiczne dzia³ania na polu odwie¿enia wnêtrz i otoczenia tamtejszej katedry, wystawienia kaplicy wiêtego Erazma, wykonania nowych stall biskupich i kanonickich, obrazów, szat pontyfikalnych i insygniów biskupich11. U iluminatorów krakowskich zamówi³ te¿ dekoracje s³ynnego Pontyfika³u Erazma Cio³ka oraz Msza³u Erazma Cio³ka12 . Fundowanie iluminowanych ksi¹g liturgicznych przez dygnitarzy kocielnych stanowi³o wówczas powszechn¹ praktykê, w któr¹ wpisywali siê choæby wspó³czeni Cio³kowi biskupi (np. Maciej Drzewicki) i prymas Jan £aski13. Sam biskup p³ocki, gdy przysz³o mu zamówiæ gradua³ dla tamtejszej katedry, korzysta³ z us³ug tych samych iluminatorów, którzy pracowali przynajmniej dla jednego ze wspomnianych hierarchów14. Jednak¿e artyzm dekoracji woluminów przeznaczonych do osobistego u¿ytku (pontyfika³) b¹d zwi¹zanych z najbardziej presti¿ow¹ wi¹tyni¹ wawelsk¹ (msza³) wiadczy o jego uwra¿liwieniu na punkcie wysokiej wartoci estetycznej ksi¹g. Typowe dla piêtnastowiecznych, humanistycznych bibliofilów w Italii upodobanie do rêkopisów iluminowanych ozdoKraków 1933, s. 53-54; T. Ulewicz, Wród impresorów krakowskich doby renesansu, Kraków 1977, s. 141, przyp. 3. 8 K. Piekarski, Pierwsza drukarnia Florjana Unglera, 1510-1516, Kraków 1926, s. 17, 21, 59, 70-71; Drukarze dawnej Polski od XV do XVIII wieku, t. 1: Ma³opolska, cz. 1: Wiek XV-XVI, red. A. Kawecka-Gryczowa, Wroc³aw-Warszawa-Kraków-Gdañsk-£ód 1983, s. 299-300, 302. 9 A. Fischinger, Nagrobek Jana Olbrachta i pocz¹tki rzeby renesansowej w Polsce, w: Renesans. Sztuka i ideologia, Warszawa 1976, s. 459, il. 4; M. Zlat, Sztuka polska. Renesans i manieryzm, Warszawa 2010, s. 13-15, il. na s. 14. 10 Katalog zabytków sztuki, t. X, z. 20, Pu³tusk i okolice, Warszawa 1999, s. 47, il. 304, 306. 11 S. £empicki, Cio³ek, s. 79; K. Askanas, Sztuka p³ocka, P³ock 1991, s. 98, 111, 127, 132. Cenne informacje ród³owe o kosztownych insygniach i szatach biskupich Cio³ka podaje K. Hartleb (Dzia³alnoæ kulturalna, op. cit, s. 122, przyp. 5). 12 Zob. np.: B. Miodoñska, Rex regum i rex Poloniae w dekoracji malarskiej Gradua³u Jana Olbrachta i Pontyfika³u Erazma Cio³ka, Kraków 1979, s. 129-212, il. 88-96; ta¿, Ma³opolskie malarstwo ksi¹¿kowe, 1320-1540, Warszawa 1993, s. 175-185, il. 233-256, 271-275, XX-XXIV. 13 Zob. np.: J. Pietrusiñski, Gradua³ prymasa £askiego w Bibliotece im. Lenina w Moskwie, w: Renesans. Sztuka i ideologia, Warszawa 1976, s. 505-542, il. 2, 6-9, 11, 43-47. 14 O Graduale biskupa Cio³ka zob. np.: M. Bersohn, Ksiêgozbiór katedry p³ockiej, Warszawa 1899, s. 16-17, tabl. 9; J. Pietrusiñski, Gradua³, op.cit., s. 532-533; K. Askanas, Sztuka, op.cit., s. 101, 111, 125-126. 104 ARKADIUSZ WAGNER bionych ekslibrisami malowanymi (protoekslibrisami) o renesansowej formie rozci¹ga³o siê u Cio³ka i na inne zapewne nabyte podczas w³oskich podró¿y manuskrypty. Przyk³adem tego jest dwutomowe dzie³o Glossa in Decretale Gregorii IX, zawieraj¹ce u do³u pierwszej stronicy tekstu obu tomów iluminowany herb Sulima w wieñcu laurowym trzymanym przez anio³y 15. Ksiêga ta znajdowa³a siê niew¹tpliwie w prywatnym ksiêgozbiorze biskupa, bêd¹cym jednym z najcenniejszych choæ jak siê wydaje, wci¹¿ niedocenionych przez badaczy – pomników renesansowej kultury bibliofilskiej w Polsce. W istocie, sk¹pe ród³a oraz dawna literatura wskazuj¹, ¿e zgromadzi³ on a¿ w trzech miejscach (Rzymie, Krakowie, P³ocku) bogaty zbiór rêkopisów, inkunabu³ów i druków szesnastowiecznych, licz¹cy kilkaset woluminów16. Znaczna ich czêæ pochodzi³a z oficyn w³oskich zw³aszcza weneckich wiadcz¹c dowodnie o bibliofilskich preferencjach Cio³ka17. Na podstawie szcz¹tków ksiêgozbioru opracowanych w okresie miêdzywojennym stwierdziæ mo¿na, ¿e mia³ on profil praktyczny, z dominant¹ dzie³ prawniczych autorstwa w³oskich uczonych. Obfitoæ tego dzia³u wynika³a nie tylko z ogólnie pojmowanych, humanistycznych zainteresowañ biskupa, ale przede wszystkim z jego aktywnej (i przez d³ugi czas owocnej) dzia³alnoci dyplomatycznej w kurii rzymskiej. P³yn¹ca z drukowanych w³oskich ksi¹g wiedza prawnicza i historyczna by³a specyficznym novum w [polskiej] organizacji dyplomatycznej18 prze³omu XV i XVI w., co pozwala³o wielkiemu ksiêciu litewskiemu, a potem królowi Polski, Aleksandrowi na delegowanie Cio³ka oraz innego wybitnego bibliofila Miko³aja Czepla (Czepiela) – do szczególnie delikatnych i odpowiedzialnych misji w Italii. Naturalnie, z racji funkcji kocielnych Cio³ek posiada³ te¿ dzie³a teologiczne i filozoficzne, obok których wyró¿nia³y siê nieliczne – wedle obecnej szcz¹tkowej wiedzy – humaniora. Analiza zachowanych woluminów dowodzi przywi¹zywania przez niego niezwyk³ej wagi do zewnêtrznej formy ksi¹¿ek, a cilej do zaopatrywania ich w solidne i bogato zdobione oprawy z niemal nieod³¹cznymi superekslibrisami herbowymi. Jakkolwiek w obliczu katastrofalnych spustoszeñ wród rodzimych ksiêgozbiorów z omawianego okresu trudno wyrokowaæ o pozycji Cio³ka na tle innych bibliofilów pierwszej i drugiej dekady XVI w., to uprawione wydaje siê wysuF. Kopera, Miniatury rêkopisów polskiego pochodzenia w Bibliotece Publicznej w Petersburgu, Sprawozdania Komisyi do Badania Historyi Sztuki w Polsce, t. VII, z. 4, szp. 559-561, il. 16 S. Lukas, Erazm Cio³ek, op.cit., s. 108; K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 129-130, 157; S. £empicki, Cio³ek, op.cit. s. 80-81; M. Rokosz, Wenecka oficyna, op.cit., s. 204. 17 K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 133, 161-167, 169-173. 18 R. ¯elewski, Dyplomacja polska w latach 1506-1572, w: Historia dyplomacji polskiej, t. I: Po³owa X w. 1572, red. M. Biskup, Warszawa 1980, s. 573, 754; A. Wyczañski, Miêdzy kultur¹ a polityk¹. Sekretarze królewscy Zygmunta Starego (1506-1548), Warszawa 1990, s. 173. Zagadnienie wielorakich form dzia³añ dyplomatycznych Cio³ka wobec niechêtnych Polsce papie¿y Aleksandra VI, Juliusza II i Leona X obrazuje m.in. K. Ch³êdowski, Rzym. Ludzie Odrodzenia, Lwów 1909, s. 371-373; J. Ziomek, Renesans, Warszawa 1995, s. 82. 15 OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA 105 Il. 1. Superekslibris Erazma Cio³ka (odmiana 1) na oprawie Piotra Walda (?), oko³o 1508-1517 r.; zbiory Biblioteki Raczyñskich w Poznaniu; fot. A. Wagner Il. 2. Superekslibris Erazma Cio³ka (odmiana 2) na oprawie Henryka Sussmunda (?), druga dekada XVI w.; zbiory Biblioteki Publicznej m.s. Warszawy; fot. A. Wagner Il. 3. Superekslibris Erazma Cio³ka (odmiana 3) na oprawie anonimowego introligatora krakowskiego, druga dekada XVI w.; zbiory Archiwum Archidiecezjalnego w Gnienie; fot. A. Wagner Il. 4. Superekslibrisy fundacyjne Erazma Cio³ka (odmiana 4) na oprawie z warsztatu wawelskiego mistrza Abrahama, 1515 r. (?); repr. wg M. Bersohn, Ksiêgozbiór..., Warszawa 1899 106 ARKADIUSZ WAGNER niêcie tezy, ¿e by³ on pierwszym polskim biskupem konsekwentnie oznaczaj¹cym swe ksiêgi przynajmniej jednym (a zazwyczaj kilkoma!) z³oconym wyciskiem superekslibrisu. Schemat rozmieszczenia motywów herbowych w obrêbie kompozycji dekoracyjnej ok³adzin odpowiada³ trendom zarówno pónogotyckiego, jak te¿ renesansowego introligatorstwa drugiej po³owy XV i pocz¹tku XVI w. Jednak¿e stosowany typ tarczy herbowej okazywa³ siê prekursorski w skali nie tylko polskiej, ale i rodkowoeuropejskiej. Bez wyj¹tku bowiem stanowi³ on nawi¹zanie do kszta³tu renesansowej tarczy testa di cavallo (w³.: ³eb konia), której rozmaite odmiany by³y powszechnie stosowane w XV i na pocz¹tku XVI w. we w³oskich rêkopisach iluminowanych i drukach jako protoekslibris oraz superekslibris19. Zachowane do dzi b¹d znane z literatury oprawy z prywatnego ksiêgozbioru Cio³ka dowodz¹, ¿e mia³ on przynajmniej cztery odmiany superekslibrisu. Dwa pierwsze s¹ wariantami tej samej kompozycji o wymiarach 2,6 × 1,8 cm (il. 1) oraz 3,5 × 2,5 cm (il. 2), w której tarcza o kszta³cie nawi¹zuj¹cym do testa di cavallo ozdobiona jest god³em Sulima, nad ni¹ za widnieje infu³a i krzywañ pastora³u20. Zasadnicze ró¿nice sprowadzaj¹ siê w nich do inaczej ukszta³towanych skrzyde³ or³a (w drugiej odmianie niemal stykaj¹cych siê z górn¹ krawêdzi¹ tarczy), odwróconego trzonem pastora³u, innej dekoracji infu³y oraz ozdobnego ogonka wychodz¹cego z obu stron tarczy. Znacznie lepszym opracowaniem odznacza siê superekslibris o wymiarach 4,1 × 2,8 cm z tarcz¹ analogicznego typu, ale o wystudiowanym kszta³cie, mieszcz¹c¹ na wiêkszej powierzchni pola god³o Sulima, nad którym w wydzielonym polu ukazane s¹ insygnia biskupie (il. 3). Z perspektywy heraldycznej na podkrelenie zas³uguje u¿ycie w nim jako elementów god³a trzech kamieni o kszta³cie przypominaj¹cym wielopromieniste gwiazdy, co stanowiæ mog³o efekt pomy³ki rytownika wycinaj¹cego t³ok (stempel). Ewenementem jest te¿ zachowanie siê oryginalnego egzemplarza tego t³oka w zbiorach krakowskich21. Opisy kilkudziesiêciu opraw dokonane niegdy przez Kazimierza Hartleba wskazuj¹ jednak, ¿e biskup posiada³ wiêcej odmian superekslibrisów, wród których wyró¿nia siê herb z insygniami w renesansowym, okr¹g³ym wieñcu22. Byæ mo¿e tê w³anie kategoriê reprezentuje superekslibris fundacyjny na oprawie gradua³u dla katedry p³ockiej (il. 4). Godne przytoczenia jest te¿ stwierdzenie Hartleba, ¿e nierzadko nad herbem superekslibrisowym widnieje mitra i pastora³23. SyProblem tego typu tarczy herbowej we w³oskich ksiêgach omawiam w tekcie Nieznana, oprawa dla Jana £askiego w Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu. Przyczynek do badañ nad stalianizmem w introligatorstwie polskim XVI wieku, Biblioteka, nr 16, 2012, s. 34, il. 5-6 (tam¿e literatura tematu). 20 A. Chmiel, Z dawnych opraw introligatorskich, „Exlibris”, z. I, s. 15, il. 9; A. Wagner, Nieznana, s. 50, il. 7 (tam¿e okrelony jako superekslibris prawdopodobnie biskupa Cio³ka). 21 A. Chmiel, Z dawnych opraw, s. 14-15, il. 8. 22 K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 134, 161-173. 23 K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 134. 19 OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA 107 gnalizuje to bowiem, ¿e ów bibliofil mia³ jeszcze jedn¹ odmianê superekslibrisu, któr¹ pos³ugiwa³ siê w krótkim okresie pomiêdzy otrzymaniem herbu a uzyskaniem urzêdu biskupiego, choæ niewykluczone, ¿e tak¿e w póniejszym czasie24. Stosuj¹c ewidentnie w³oski typ tarczy herbowej na oprawach, Cio³ek ujawnia³ nie tylko swe znawstwo sposobów oznaczania w³asnoci i zdobienia renesansowej ksi¹¿ki w³oskiej, ale te¿ pragnienie wpisania siê we w³oskorenesansow¹ tradycjê bibliofilsk¹. Owa estyma dla charakterystycznej formy tarczy oraz towarzysz¹ce jej utensylia rozci¹ga³a siê te¿ na iluminowane herby w fundowanych przez niego kodeksach oraz dzie³a nale¿¹ce do innych dziedzin sztuki. Nale¿y do nich wspomniana dekoracja rzebiarska z pa³acu biskupiego w Krakowie, przedstawiaj¹ca m.in. herb trzymany przez dwa anio³ki, a tak¿e herb biskupa Gi¿yckiego z jego p³yty nagrobnej, ukazany w asycie dwóch anielskich trzymaczy heraldycznych pod tablic¹ inskrypcyjn¹ o antykizuj¹cej formie tabula ansata25. Najprawdopodobniej zastosowanie przez artystów okrelonej formy tarczy stanowi³o efekt jasno sformu³owanej woli biskupa. W dzie³ach plastycznych oraz superekslibrisach powstaj¹cych w zbli¿onym czasie dla innych dygnitarzy kocielnych i wieckich trudno by³oby bowiem doszukaæ siê równie konsekwentnego stosowania owej w³oskiej formy heraldycznej26. Z kolei iluminacje na kartach rêkopisów fundowanych przez nich w pierwszych dekadach XVI w. zazwyczaj podtrzymuj¹ pónogotyck¹ tradycjê herbu o gotyckiej lub wczesnorenesansowej formie tarczy, wkomponowanego wraz z insygniami we floraturê marginaln¹ b¹d te¿ ukazanego na osobnej karcie27. Warto jednak podkreliæ, ¿e 24 Przypomina to przypadek jedynego, znanego dzi superekslibrisu biskupa Jana Lubrañskiego, który jest wyzbyty insygniów (A. Wagner, Relikt humanistycznego ksiêgozbioru, Spotkania z Zabytkami, nr 5-6, 2013, s. 60-62, il. 1-3; Oprawa z superekslibrisem biskupa Jana Lubrañskiego na tle introligatorstwa poznañskiego i krakowskiego koñca XV pocz¹tku XVI wieku, Archiwa, Biblioteki i Muzea Kocielne, [w druku]). Superekslibrisem herbowym bez insigniów (choæ w s¹siedztwie medalionowego przedstawienia Madonny z Dzieci¹tkiem) prawdopodobnie pos³ugiwa³ siê te¿ biskup Andrzej Krzycki, na co wskazuje oprawa krakowska Macieja z Przasnysza (Mistrza G³ówek Anielskich) lub Stanis³awa z Bia³ej w zbiorach Biblioteki Hosianum w Olsztynie (sygn. Sd 52). 25 Problem tabula ansata jako antykizuj¹cej formy tablicy inskrypcyjnej w polskiej sztuce renesansowej omawiam w tekcie Oprawa w typie tabula ansata. Z badañ nad antykizacj¹ w polskiej sztuce XVI w., Biuletyn Historii Sztuki (przyjêty do druku). 26 Wczesnorenesansow¹ formê tarczy superekslibrisu stosowa³ biskup Jan Lubrañski (A. Wagner, Oprawa [w druku]), Miko³aj Czepiel (zob. A. Lewicka-Kamiñska, Renesansowy ksiêgozbiór Miko³aja Czepla, il. I-III) oraz biskup Piotr Tomicki (zob. np.: Poolse boekbindkunst 1400-1800 uit de Jagiellonski Bibliotheek, Krakow, Samenstelling E. Zwinogrodzka, P. Hordinski, J. Storm van Leeuwen, Haag 1990, il. na s. 60, 61, 64). Wedle obecnej wiedzy pierwsze po ksiêgach Cio³ka przyk³ady zastosowania w³oskiej tarczy renesansowej w herbach na oprawach polskich wi¹¿¹ siê z Miko³ajem Szyd³owieckim (J. Kieszkowski, Kanclerz Krzysztof Szyd³owiecki: z dziejów kultury i sztuki Zygmuntowskich czasów, t. I, Poznañ 1921, s. 21, tabl. XIV, il. 33, t. II, Poznañ 1912, s. 664-665, 521, 531-532) oraz Janem £askim-m³odszym (A. Wagner, Nieznana, s. 23-57, il. 1-2, 8, 10, 12). 27 Np. gradua³ ufundowany w 1531 r. dla katedry w³oc³awskiej przez biskupa Macieja Drzewickie- 108 ARKADIUSZ WAGNER nowatorskiej formy tarczy brak te¿ na rycinach towarzysz¹cych dedykacjom dla Cio³ka, jakie znalaz³y siê w drukach Unglerowskich z 1514 r.28 Wedle znacznego prawdopodobieñstwa wybór formy dzie³a (w tym i kroju tarczy) nale¿a³ tu do drukarza i drzeworytnika. Podobnie skonwencjonalizowan¹, wczesnorenesansow¹ formê ma biskupi herb w ma³ej ilustracji dzie³a Joannesa Burhardusa, Ordo missae […] wydanego przez Unglera w 1512 r. i zawieraj¹cego równie¿ przedstawienia herbów innych hierarchów kocielnych29. Tak¿e w mszale dla diecezji p³ockiej opublikowanym w 1520 r. przez Hallera herb biskupi na karcie tytu³owej jest zaledwie swobodnym nawi¹zaniem do heraldyki w³oskiej; zupe³nie za od niej odbiega na dolnej listwie karty a1a tego¿ msza³u30. Dokonuj¹c przemylanych wyborów w zakresie formy tarczy na dzie³ach zwi¹zanych z jego osob¹, Cio³ek konsekwentnie kreowa³ swój obraz wykwintnego humanisty doskonale obeznanego ze zwyczajami panuj¹cymi w elitarnych krêgach Italii. Zatrudniaj¹c w³oskich twórców, zabiegaj¹c o sprowadzenie do Krakowa w³oskich uczonych, otaczaj¹c siê W³ochami na swym dworze, a w koñcu gromadz¹c w³oskie ksiêgi miêdzy innymi z oficyny s³ynnego (i hipotetycznie zaprzyjanionego z nim) drukarza-humanisty, wybija³ siê wród innych hierarchów swego czasu, takich jak biskupi Jan Lubrañski, Piotr Tomicki i Andrzej Krzycki czy te¿ prymas Jan £aski. Niestety, los brutalnie obszed³ siê z bibliofilsk¹ spucizn¹ Cio³ka, wydatnie zacieraj¹c obraz jego pasji i wszechstronnoci zainteresowañ. Po mierci, która dosiêg³a go podczas epidemii w Rzymie, jego prywatn¹ bibliotekê przewieziono do P³ocka, by po kilku latach (1530) wiêkszoæ ksi¹g ulokowaæ w nowej zakrystii kolegiaty w Pu³tusku31. Tam sp³onê³y one w XIX w. podczas wielkiego po¿ago (Katalog zabytków sztuki w Polsce, t. XI: Dawne województwo bydgoskie, z. 18: W³oc³awek i okolice, oprac. W. Puget, T. Chrzanowski, M. Kornecki, Warszawa 1988, s. 72 (Tekst), il. 231 (Ilustracje). 28 Zob.: F. Kopera, Spis druków epoki jagielloñskiej w zbiorze Emeryka Hutten Czapskiego, Kraków 1900, szp. 50-54, il. 27; L. Bernacki, Pierwsza ksi¹¿ka polska, Lwów 1918, tabl. na s. 433; K. Piekarski, Pierwsza drukarnia, op.cit., s. 21, 59. Polonia typographica saeculi sedecimi, z. III: Tekst, Florian Ungler, Kraków 1510-1516, Kraków-Wroc³aw-Warszawa 1959, s. 19, poz. 70, 76b; Polonia typographica…, Pierwsza drukarnia Floriana Unglera, 1510-1516, Tablice, Kraków-Wroc³aw-Warszawa 1959, tabl. 89/il. 70. Ze wzglêdu na ogóln¹ formê kompozycji w renesansowej arkadzie drzeworyt ten uznawany jest jednak za przejaw zaszczepienia elementów sztuki renesansu w zdobnictwie druków Unglerowskich, w czym rolê odegraæ mia³ w³anie Cio³ek (Drukarze, op.cit., s. 304). Formê inspirowan¹ w³oskimi tarczami ma herb na drzeworycie z karty tytu³owej druku augsburskiego dedykowanego Cio³kowi w 1518 r. (zob. F. Kopera, Spis, op.cit., szp. 72-73, il. 34). Problem wczesnego zastosowania tarcz w typie testa di cavallo w rodzimej grafice ksi¹¿kowej, w: A. Wagner, Nieznana, op.cit., s. 50. 29 Polonia typographica, op.cit., tabl. 90, 76b. Faktem jest jednak, ¿e w³oski typ tarczy zastosowany zosta³ w rycinie tytu³owej Unglerowskiego druku z 1515/1516 r. wydanego nak³adem Hallera: Gandolphus Grussenius, Prognosticon Vratislaviense (A. Wagner, Nieznana, op.cit., s. 50, tam¿e wczeniejsza literatura). 30 Polonia typographica, op.cit., z. IV: Jan Haller 1505-1525, Tablice, Wroc³aw-Warszawa-Kraków 1962, tabl. 136-137. 31 K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 126-129. OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA 109 ru miasta (przypuszczalnie zachowa³y siê tylko pojedyncze, wczeniej wypo¿yczone na zewn¹trz, woluminy). Niektóre dzie³a, w tym s³ynny Pontyfika³ Erazma Cio³ka, znalaz³y siê w XVIII w. w Bibliotece Za³uskich32. W okresie miêdzywojennym XX w. 42 pozycje zinwentaryzowane zosta³y w Bibliotece Seminaryjnej w P³ocku, natomiast kilka woluminów w innych bibliotekach krajowych. Dodaæ do nich mo¿na przechowywany niegdy w Bibliotece Ordynacji Zamojskiej w Warszawie egzemplarz msza³u dla diecezji p³ockiej, wydrukowanego przez Hallera. Jego karty by³y w czêci pergaminowe i iluminowane, co sk³oni³o Józefa Serugê do wysuniêcia hipotezy, ¿e móg³ on byæ podarunkiem drukarza dla biskupa Cio³ka33. Podczas II wojny wiatowej wszystkie ksiêgi z P³ocka zosta³y wywiezione przez Niemców do Królewca, gdzie lad po nich zagin¹³33a. W efekcie, z kilkusettomowego ksiêgozbioru przetrwa³o do dzisiejszych czasów zaledwie oko³o dziesiêciu woluminów rozproszonych w pojedynczych egzemplarzach po bibliotekach: Narodowej oraz Publicznej miasta sto³ecznego Warszawy, Jagielloñskiej i Czartoryskich w Krakowie, Ossolineum we Wroc³awiu, Archiwum Archidiecezjalnego w Gnienie oraz cystersów w Mogile i karmelitów na Piasku w Krakowie34. W 1976 r. opublikowano te¿ opis i reprodukcje fragmentów dekoracji oprawy ksiêgi ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej w Wilnie35. Tym wiêksze znaczenie ma ujawnienie siê wczeniej niezidentyfikowanej ksiêgi z jego prywatnej biblioteki. Jest to klocek dwóch druków, przynale¿¹cych pod wzglêdem typograficznym niemal ca³kowicie do gotyku: Petrusa Ravennasa, Alphabetum aureum famatissimi iuris utrisque doctoris […], Coloniae Agripinnae, liberi Quentell 1508, oraz Guilelmusa Accursiusa, Casus longi sup[er] instituta, [Straßburg]: [Johann Prüß], 1488. Oba druki maj¹ charakter prawniczy, doskonale odpowiadaj¹cy czytelniczym zainteresowaniom biskupa. Na stosunkowo licznych kartach znajduj¹ siê glosy marginalne zapisane szesnastowieczn¹ rêk¹; na ostatnich dwóch kartach drugiego z druków s¹ one szczególnie obszerne i zajmuj¹ znaczn¹ powierzchniê stronic. Niewykluczone, ¿e naniesione zosta³y przez Cio³ka; zapiski w³asnociowe w ksiêdze sygnalizuj¹ jednak, ¿e mog³y wyjæ spod rêki jednego z póniejszych w³acicieli ksiêgi; rozstrzygniêcie tego wymaga³oby jednak osobnych analiz neograficznych. Jej oprawê wykonano z fazowanych desek bukowych powleczonych brunatn¹ skór¹ bydlêc¹; przy d³u¿szych krawêdziach umieszczono parê zapiêæ, z któS. Lukas, Erazm Cio³ek, op.cit., s. 108-109. J. Seruga, Jan Haller, op.cit., s. 53-54, przypis 1. 33a O prawdopodobnym zachowaniu siê tych ksi¹g w Rosji pisze M. Spandowski, Polskie zbiory inkunabu³ów zniszczone, rozproszone i przemieszczone w czasie i w wyniku II wojny wiatowej, Rocznik Biblioteki Narodowej, XLIV, 2013, s. 19-20. 34 A. Rogolanka, Cio³ek Erazm, op.cit., s. 132; M. Rokosz, Wenecka oficyna, op.cit., s. 204 (tam¿e nieaktualna informacja o zachowaniu siê oko³o 50 biskupich woluminów w P³ocku). 35 E. Laucevièius, XV XVIII a. knygø áriðimai Lietuvos bibliotekose, Vilnius 1976, s. 40, il. 58 (badacz pomin¹³ Cio³ka jako pierwotnego w³aciciela ksiêgi). 32 33 110 ARKADIUSZ WAGNER rych na górnej ok³adzinie zachowa³y siê mosiê¿ne zapinki tzw. okienkowe z wyt³oczonym motywem floralnym (liciem akantu). Na grzbiecie znajduj¹ siê cztery wydatne garby zwiêzów (skraje skóry grzbietu u do³u i u góry zosta³y oderwane). Dekoracjê ok³adzin wykonano w technice lepych i z³oconych wycisków strychulca, t³oków i rade³ka tworz¹cych kompozycjê ramow¹ ze zwierciad³em (il. 5). Na górnej ok³adzinie sk³ada siê ona z trzech koncentrycznych ram wyznaczonych strychulcem, z których zewnêtrzn¹ zdobi w górnej poziomej listwie z³ocony tytu³ pierwszego z druków Alphabe[tum] 8 aureum 8 wyciniêty z³oconymi t³okami literniczymi. Krój liter nosi wyrane cechy tekstury gotyckiej o doæ wysmuk³ych proporcjach i dekoracyjnej formie za³amañ trzonków; w naro¿nikach ramy ukazano motywy szyszek. rodkow¹ ramê wype³nia wycisk rade³ka z charakterystycznym ornamentem przedstawiaj¹cym konary oplecione liæmi, na tle których biegnie jeleñ i przypuszczalnie jednoro¿ec oraz pies myliwski; wkomponowano w niego te¿ motyw rozety. Wewnêtrzne, puste listwy ramy obwiedziono liniami i ozdobiono w naro¿nikach z³oconymi wyciskami biskupiego superekslibrisu odmiany pierwszej. Zwierciad³o mieci za z³ocone wyciski z motywami dwóch owoców granatu (okrelanych te¿ jako pêdy ruty) oraz gotyckimi kwiatonami. W dekoracji dolnej ok³adziny pos³u¿ono siê tymi samymi narzêdziami, redukuj¹c j¹ jednak o z³ocenia, górny napis i wewnêtrzn¹ ramê, przez co zwiêkszeniu uleg³o zwierciad³o (il. 6). Jego pole podzielono przecinaj¹cymi siê pod k¹tem prostym i diagonalnymi liniami strychulcowymi, za w powsta³ych w ten sposób polach ukazano kwiatony. Tak¿e kompartymenty grzbietu ozdobiono rade³kowym wzorem rombowym z rozetkami. Nie mniejszej uwagi godne s¹ wewnêtrzne strony ok³adzin, których deski oklejono makulatur¹ drukarsk¹. Na obu sk³ada siê ona z fragmentu arkusza drukarskiego z dwiema kolumnami tekstu ³aciñskiego, odpowiadaj¹cego jednokolumnowemu tekstowi na stronicach. Tekst odbito czcionkami rotundowymi o zgrabnym kroju i wysmuk³ych proporcjach, nale¿¹cymi do tzw. „pisma 3” z drukarni Jana Hallera (il. 7, 8)36. Do pierwszych sk³adek bloku ksi¹¿ki przyszyte s¹ w¹skie paski kart przybyszowych, pozyskane z pergaminowych rêkopisów. Na górnej widoczny jest jedynie fragment liniowañ piórem, na dolnym za znajduje siê fragment ³aciñskiego tekstu zapisanego pónogotyck¹ tekstur¹, wzbogaconego rubrykowaniami i niebiesk¹ lini¹ w interkolumnium (zapewne fragmentem inicja³u filigranowego). Sporód znanych obecnie opraw z ksiêgozbioru Cio³ka najbli¿szym pokrewieñstwem formalnym do zabytku ze zbiorów poznañskich odznacza siê dzie³o z Biblioteki Czartoryskich w Krakowie chroni¹ce inkunabu³ Eneades Marci Antonii Sabellici ab orbe condito (Wenecja 1498)37. Oprawê tê wykonano z de36 Polonia typographica saeculi sedecimi, IV, Jan Haller, Kraków 1505-1525, Wstêp, Wroc³aw-Warszawa-Kraków 1962, s. 18-19; Polonia , op.cit., Tablice, Wroc³aw-Warszawa-Kraków 1962, tabl. 166. 37 O superekslibrisie na tej oprawie, w: A. Chmiel, Z dawnych opraw, op.cit., s. 15, il. 9; A. Wagner, Nieznana, op.cit., s. 50, il. 7. OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA Il. 5. Piotr Wald (?), oprawa dla bpa Erazma Cio³ka górna ok³adzina, Kraków, oko³o 1508-1517 r.; zbiory Biblioteki Raczyñskich w Poznaniu; fot. A.Wagner 111 Il. 6. Piotr Wald (?), oprawa dla bpa Erazma Cio³ka dolna ok³adzina, Kraków, oko³o 1508-1517 r.; zbiory Biblioteki Raczyñskich w Poznaniu; fot. A.Wagner Il. 7, 8. Makulatura drukarska prognostyku prawdopodobnie z oko³o 1512-1516 r. z oficyny Jana Hallera na wewnêtrznej stronie górnej i dolnej ok³adziny oprawy Piotra Walda (?) dla Erazma Cio³ka; fot. A. Wagner 112 ARKADIUSZ WAGNER sek powleczonych ciemnobr¹zow¹ skór¹ bydlêc¹ i zaopatrzono w parê zapiêæ (niezachowanych). Mimo jej bardzo z³ego stanu (w ramach konserwacji ok³adziny na³o¿ono na now¹ skórê) dostrzegalne s¹ g³ówne elementy dekoracji z³o¿onej ze lepych i z³oconych wycisków strychulca, t³oków i rade³ka. Tworz¹ one charakterystyczn¹ kompozycjê koncentrycznych trzech ram i zwierciad³a. Analogicznie jak w pierwszym przypadku zewnêtrzna rama ozdobiona jest jedynie motywami floralnymi w naro¿ach, za w jej górnej listwie widnieje z³ocony tytu³ druku. rodkow¹ ramê wype³nia znany ju¿ ornament floralno-zoomorficzny, natomiast wewnêtrzn¹ zdobi¹ z³ocone superekslibrisy wyciniête ukonie w naro¿nikach (il. 9). Obszerne pole zwierciad³a wype³niaj¹ trzy rzêdy podwójnych owoców granatu z identycznymi jak w oprawie poznañskiej motywami kwiatonów. Podobnie oszczêdn¹ kompozycjê ma oprawa druku Gabriela Biela In quattuor sententiarum (Lyon 1514) z Biblioteki Jagielloñskiej w Krakowie38. Jej górn¹ ok³adzinê zdobi¹ trzy ramy strychulcowe, z których tylko rodkowa wype³niona jest ornamentem powsta³ym ze srebrzonych wycisków banderoli z inskrypcj¹ maria (il. 10). U góry zewnêtrznej ramy widnieje teksturowy napis, o takiej samej formie liter jak w dwóch poprzednich dzie³ach, za w naro¿nikach ukonie zakomponowane superekslibrisy. Naro¿niki wewnêtrznej ramy zdobi¹ charakterystyczne motywy szyszek, z kolei w doæ w¹skim zwierciadle ukazano motywy owocu granatu wzbogacone kwiatonami. Jeszcze prostsz¹ formê ma dekoracja dolnej ok³adziny ze lepymi wyciskami trzech ram strychulcowych, z których rodkow¹ wype³nia zastosowany w oprawach z Poznania i Biblioteki Czartoryskich ornament floralno-zoomorficzny. Zwierciad³o zdobi za wzór owocu granatu, wyciniêty z innych t³oków ni¿ na górnej ok³adzinie. Wedle swobodnej i dzi ju¿ niemo¿liwej do zweryfikowania hipotezy do tej samej grupy formalnej mog³o nale¿eæ kilka lub nawet kilkanacie dzie³ znanych przed wojn¹ Kazimierzowi Hartlebowi. Wskazuj¹ na to krótkie opisy ich dekoracji, w tym zw³aszcza superekslibrisów, których forma i rozmieszczenie odpowiada schematowi zakomponowania w powy¿szych dzie³ach39. Istotn¹ okolicznoci¹ wzmacniaj¹c¹ pogl¹d o formalnych powinowactwach wszystkich z nich jest zastosowanie jako wyklejek makulatury drukarskiej przede wszystkim z prognostyków. Sygnalizuje to bowiem, ¿e introligator zaopatrywa³ siê u jednego drukarza w tym samym b¹d zbli¿onym czasie. Na podstawie ustaleñ wspomnianego badacza granice chronologiczne wydrukowania oprawionych ksi¹¿ek rozci¹ga³y siê miêdzy 1492 a 1507 r., zidentyfikowana makulatura zadatowana zosta³a za na lata 1512-151440. Oczywicie nie przes¹dza to o oprawieniu wszystkich ksi¹g w pierwszej po³owie drugiej dekady XVI w., jako ¿e stosowaWzmiankuje j¹ K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 168. K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 161, 163, 165-168, 170-173. 40 K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 134, 161, 163-173. 8 39 OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA 113 nie okrelonej formu³y dekoracyjnej oraz makulatury drukarskiej mog³o trwaæ ju¿ od pierwszych lat XVI w. odpowiadaj¹cych pocz¹tkowi biskupiej pos³ugi Cio³ka, a zarazem drukarskiej dzia³alnoci Hallera w Krakowie. W przypadku zabytku poznañskiego terminus post quem wykonania oprawy pozwala wytyczyæ w pierwszej kolejnoci metryka póniejszego druku z klocka (1508), jak równie¿ makulatura drukarska z t³oczni Hallera. Struktura jej treci, w tym zw³aszcza stronic przyklejonych do dolnej ok³adziny, dowodzi, ¿e – podobnie jak w oprawach znanych Hartlebowi – pochodzi ona z prognostyka lub prognostyków. Szczup³y materia³ porównawczy dostêpny autorowi niniejszego tekstu, zwi¹zany choæby z dramatycznymi stratami wród Hallerowskich wydawnictw tego typu podczas II wojny wiatowej, nie pozwalaj¹ jednak na jednoznaczne okrelenie daty jej wydrukowania41. Wiadomo wszak, ¿e „pismo 3” by³o stosowane przez praktycznie ca³y czas funkcjonowania oficyny (1505-1525)42. Zdecydowanie najbli¿sz¹ formê typograficzn¹ a cilej typ zastosowanych czcionek, jakoæ ich odbiæ, jak równie¿ kompozycjê tekstu na stronicach ma prognostyk Jakuba z I³¿y, Judiciale prognosticon p[ro] christi Anno 1517, wydany przez Hallera w 1516 r.43 Jakkolwiek potwierdza to tezê o pochodzeniu makulatury z jego oficyny, to zarazem tylko sygnalizuje, ¿e mog³a byæ ona wydrukowana w zbli¿onych latach. Wraz z makulatur¹ wy¿ej wspomnianych woluminów pozwala to na ostro¿ne osadzenie jej pomiêdzy 1508 a 1517 r.44 W ucileniu tej daty nie pomaga oprawa inkunabu³u z Biblioteki Czartoryskich, metryka oprawionego inkunabu³u jest bowiem o wiele za wczesna, by ³¹czyæ j¹ z bibliofilsk¹ dzia³alnoci¹ Cio³ka jako biskupa. Najbardziej prawdopodobnym miejscem wykonania opraw by³ Kraków. Ju¿ od przynajmniej drugiej po³owy XV stulecia by³ on bowiem prê¿nym centrum wytwórczoci w tym zakresie, wyró¿niaj¹cym siê te¿ charakterystycznym obliczem formalno-stylowym. Dla biskupiego bibliofila uwra¿liwionego na kulturê 41 Polonia typographica saeculi sedecimi, IV, Jan Haller, Kraków 1505-1525, Wstêp, Wroc³aw-Warszawa-Kraków 1962, s. 15. 42 Polonia typographica, op.cit., s. 18-19. 43 http://www.bibliotekacyfrowa.pl/dlibra/results?action=SearchAction&skipSearch=true&mdi rids=1&server%3Atype=both&tempQueryType=-3&encode=false&isExpandable=on&isRemote= off&roleId=-3&queryType=-3&dirids=1&rootid=31263&query=Judiciale++prognosticon+p +%5C %5B+ro&localQueryType=-3&remoteQueryType=-2 [dostêp: 1. 12. 2013]. 44 Do powy¿szych druków Hallera znanych z makulatur introligatorskich wypada³oby dodaæ fragmenty prognostyka z 1510 r. ze zbiorów Archiwum Archidiecezjalnego w Gnienie (L. Formanowicz, Katalog druków polskich XVI wieku Biblioteki Kapitulnej w Gnienie, Poznañ 1930, poz. 181) oraz z Biblioteki Narodowej w Budapeszcie (G. Borsa, Nowo odkryte fragmenty druków Jana Hallera z ok. 1510 r., „Biuletyn Biblioteki Jagielloñskiej R. XXV, 1975, s. 75-79, il. 1, 3), jak równie¿ prawdopodobnie prognostyka z nieokrelonego roku w Bibliotece Uniwersyteckiej w Wilnie (Vilniaus universiteto bibliotekos paleotipai. Katalogas, Sudaré: N. Feigelmanas, I. Daugiridaitë, P. Raèius, Vilnius 2003, poz. 1086, il. na s. 444, bez informacji o makulaturze). 114 ARKADIUSZ WAGNER renesansow¹ znacz¹ce by³o zapewne przenikanie siê w tutejszych wyrobach introligatorskich wp³ywów w³oskich i niemieckich z silnym pierwiastkiem w³asnym. Introligatorzy krakowscy byli potencjalnym gronem zleceniobiorców hierarchy z racji jego czêstego i d³ugiego przebywania w stolicy pañstwa45. Niew¹tpliwie bodcem ku powierzaniu im oprawiania swoich nabytków by³o dla Cio³ka zaopatrywanie siê u nich przez innych bibliofilów z krêgów dworskich, wród których na bli¿sz¹ uwagê zas³uguje Miko³aj Czepiel. Jako bibliofil odznacza³ siê on nie tylko humanistyczn¹ fascynacj¹ ksi¹¿k¹ renesansow¹ – w tym licznie zgromadzonych „aldynów” – ale te¿ bliskimi kontaktami z Cio³kiem z racji ich wspólnych misji dyplomatycznych 46. D³ugotrwa³e przebywanie ze sob¹ w Italii, z uwzglêdnieniem wspólnoty humanistycznych zainteresowañ, musia³o czyniæ z nich bibliofilskich, wzajemnie wp³ywaj¹cych na siebie, „komilitonów. Dwór królewski móg³ byæ równie¿ aren¹ bibliofilskich kontaktów Cio³ka z póniejszym za³o¿ycielem Neoacademii w Poznaniu, biskupem Janem Lubrañskim, którego humanistyczne zapatrywania dawa³y o sobie znaæ w doborowym ksiêgozbiorze47. W Krakowie musia³ stykaæ siê te¿ z biskupem Piotrem Tomickim, który najpóniej od pocz¹tku drugiej dekady XVI w. da³ siê poznaæ jako namiêtny kolekcjoner ksi¹g, wyczulony na punkcie artystycznej oprawy oznaczanej superekslibrisem 48. Za funkcjonowaniem warsztatu w Krakowie przemawia te¿ Hallerowska makulatura drukarska w oprawach. Ma to tym wiêksze znaczenie, ¿e pozwala na szukanie wykonawcy dzie³a wród introligatorów wspó³pracuj¹cych z tym¿e impresorem. Wedle róde³ archiwalnych móg³ nim byæ Piotr Wald, z którym w 1511 r. Haller zawar³ umowê, zobowi¹zuj¹c¹ go do dostarczenia introligatorowi w ci¹gu dwóch lat roboty na sumê 100 z³otych49. Biografia i dorobek tego rzemielnika stanowi jak dot¹d zagadkê. W wietle cech formalno-stylowych opraw ze zbiorów poznañskich i krakowskich jawi³by siê on jednak jako typowy reprezentant sto³ecznego rodowiska introligatorskiego pierwszego kilkunastolecia XVI w. W okresie tym tamtejsi rzemielnicy szeroko stosowali koncepcjê dekoracji opraw W wietle danych ród³owych Cio³ek korzysta³ te¿ z us³ug krakowskiego z³otnika Feliksa (K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 122, przyp. 5). 46 K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 39, 42-49, 83, 90; S. £empicki, Cio³ek, s. 78, 80. 47 R. Marciniak, Biblioteka biskupa Jana Lubrañskiego, „Kronika Miasta Poznania”, nr 2, 1999, s. 111-126; A. Wagner, Oprawa z superekslibrisem (w druku). 48 L. Hajdukiewicz, Ksiêgozbiór i zainteresowania bibliofilskie Piotra Tomickiego na tle jego dzia³alnoci kulturalnej, Wroc³aw-Warszawa-Kraków 1961, s. 36-51. 49 J. Ptanik, Cracovia impressorum XV et XVI saeculorum, Leopoli 1922, s. 26, 58-59; Drukarze dawnej Polski od XV do XVIII wieku, t. 1: Ma³opolska, cz. 1: Wiek XV-XVI, red. A. Kawecka-Gryczowa, Wroc³aw-Warszawa-Kraków-Gdañsk-£ód 1983, s. 54. Praktykê kooperacji drukarzy i introligatorów w odniesieniu do makulatury drukarskiej opisa³ na przyk³adzie szesnastowiecznego Krakowa K. P.[iekarski], Z korespondencji introligatorów XVI w. (I) ¯a³osne list pani introligatorowej, Silva Rerum, 1927, nr 6/7, s. 104-105. 45 OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA 115 ze stosunkowo w¹skimi ramami strychulcowymi z pustymi listwami i naprzemiennie dekoracj¹ ornamentaln¹. Do standardowych rozwi¹zañ nale¿a³o umieszczanie w górnej, poziomej listwie z³oconych napisów o gotyckim kroju liter, stopniowo wypieranych przez antykwê. Z³ocenie coraz czêciej obejmowa³o te¿ inne elementy dekoracji górnej ok³adziny, skupiaj¹ce siê zw³aszcza w obrêbie zwierciad³a i dooko³a niego. Typowe dla tutejszych introligatorów od koñca XV w. by³o upodobanie w charakterystycznym, gotyckim ornamencie wyciskanym z rade³ka, który prezentowa³ w szeregu wariantów konary oplecione liæmi akantu z biegn¹c¹ na ich tle zwierzyn¹50. Przynajmniej do po³owy trzeciej dekady XVI w. stosowany by³ te¿ wzór owocu granatu, prze¿ywaj¹cy swój rozkwit na oprawach krakowskich pod koniec XV w.51 Ujawnia³ siê w tym wyrany pierwiastek niemiecki, a zw³aszcza norymberski52. Generalnie jednak od drugiego dziesiêciolecia XVI w. wzór ten by³ spychany na mniej reprezentacyjn¹, tyln¹ ok³adzinê jako dekoracja wprawdzie efektowna, ale anachroniczna. Wyeksponowanie go w omawianych dzie³ach na górnej ok³adzinie sk³ania zatem do stwierdzenia o konserwatywnej orientacji stylowej ich wykonawcy. Istotnie, w obrêbie pónogotyckiego wokabularza motywów zdobniczych i ornamentów, schematu kompozycyjnego dekoracji oraz wzajemnych relacji elementów dekoracyjnych i informacyjnych, brakuje w nich choæby jednego typowo renesansowego motywu. Wyj¹tek stanowi¹ tu z³ocone superekslibrisy o nowatorskiej formie. Egzemplifikuje to niezwykle interesuj¹cy i wymagaj¹cy pog³êbionej analizy proces, jak siê bowiem okazuje, mimo zdumiewaj¹cego niekiedy italianizmu opraw krakowskich, jakie powstawa³y ju¿ w ostatniej æwierci XV w.53, formy gotyckie ustêpowa³y w nich przez ca³e pierwsze trzydziestolecie nastêpnego stulecia. W twórczoci Mistrza J L przetrwa³y one wrêcz do jego mierci (lub li50 A. Wagner, Motywy ³owieckie na oprawach ksi¹¿kowych od redniowiecza do XVIII wieku, w: Materia³y III Miêdzynarodowego Kongresu Kultury £owieckiej, Jachranka k/Warszawy 2013 (w druku). 51 Stosowa³ go m.in. Introligator z gmerkiem sygnowanym liter¹ S (lata osiemdziesi¹te XV w.), Mistrz IC (4 æwieræ XV w. pocz¹tek XVI w.), Stanis³aw z Bia³ej (przynajmniej do 1523 r.), Mistrz J. L. (przed 1536 r.). Zagadnienie popularnoci tego wzoru w sto³ecznym introligatorstwie charakteryzuje M. Krynicka (Oprawy introligatora Monogramisty J. L. w zbiorach Biblioteki Czartoryskich w Krakowie, „Rozprawy i Sprawozdania Muzeum Narodowego w Krakowie”, t. IX, 1967, s. 89) oraz J. Storm van Leeuwen, The Golden Age of Bookbindings in Cracow, 1400-1600, Kraków 2011, s. 20, poz. kat./tabl. 10, 15, 17, 22-24, 37. 52 Zob. np.: H. Loubier, Der Bucheinband von seinen Anfängen bis zum Ende des 18. Jahrhunderts, Leipzig 1926, s. 99, 109, il. 90/3, 91; M. Rozsondai, Über die „Koberger Einbände“, „Gutenberg Jahrbuch“, 1976, s. 311-323, il. 35-54; J. Tondel, Inkunabu³y w zbiorach Biblioteki Wy¿szego Seminarium Duchownego w Pelplinie, Toruñ 2007, s. 162, il. nienumerowane na s. 160-162, tabl. 53 Zob. np.: A. Lewicka-Kamiñska, Rzut oka na rozwój oprawy ksi¹¿kowej w Krakowie, Roczniki Biblioteczne, R. XVI, 1972, z. 1-2, s. 51-52, il. 2-3; ta¿, O trzech introligatorach krakowskich z prze³omu XV i XVI wieku, Kraków 1980, s. 3; M. Krynicka, Bucheinbände, w: Polen im Zeitalter der Jagiellonen, 1386-1572, Schallaburg 1986, s. 497. 116 ARKADIUSZ WAGNER kwidacji warsztatu) w 1536 r., znajduj¹c akceptacjê u instytucjonalnych i prywatnych klientów o konserwatywnych gustach54. Prowadzi³o to do charakterystycznej stylowej dwoistoci dzie³ tworzonych od schy³ku XV w. do przynajmniej lat dwudziestych XVI w., co objawia³o siê wspó³istnieniem w jednej i tej samej oprawie motywów typowo gotyckich z typowo renesansowymi. Naturalnie mia³o to zwi¹zek z powolnie wygasaj¹cymi preferencjami klienteli introligatorów, czemu towarzyszy³o przyzwyczajenie starych generacji rzemielników do dawnych narzêdzi i formu³ dekoracyjnych. Zjawisko to doskonale ilustruj¹ oprawy nale¿¹ce do drugiej grupy dzie³ wykonanych dla Cio³ka: aldyñskiej edycji Arystotelesa z 1497 r. ze zbiorów Biblioteki Publicznej m. sto³. Warszawy55, florenckiego wydania dzie³ Marcela Ficina z lat 1484-1485 ze zbiorów Ossolineum we Wroc³awiu56, weroñskiego dzie³a Robertusa Valturiusa, De re militari z 1483 r. z kolekcji Biblioteki Narodowej w Warszawie56a, druku Filipa Beroalda, Annotationes (Bolonia, 1488) z biblioteki kamedu³ów na Bielanach pod Krakowem, a obecnie przechowywanego w Bibliotece Jagielloñskiej57, druku lyoñskiego z 1509 r. znajduj¹cego siê w Bibliotece Uniwersyteckiej w Wilnie58 oraz dwutomowego (i jednolicie oprawionego) rêkopisu Glossa in decretale Gregorii IX znajduj¹cego siê niegdy w Bibliotece Za³uskich, a potem w zbiorach rosyjskich59. Ka¿da z nich ozdobiona jest drug¹ odmian¹ superekslibrisu biskupiego, ponadto podlega innym schematom kompozycyjnym ni¿ w poprzednich dzie³ach, co wraz z innym zasobem narzêdzi zdobniczych uprawnia do wysuniêcia hipotezy o wykonaniu opraw przez innego introligatora. W dwóch pierwszych dzie³ach dekoracja górnej ok³adziny oparta jest na szerokich, przecinaj¹cych siê ramach strychulcowych wype³nionych rozetami, za w naro¿ach herbach Krakowa, Królestwa Polskiego oraz superekslibrisu (il. 11). W górnych listwach ram widnieje typowy dla lokalnych wyrobów z³ocony napis. Dwie wewnêtrzne, stykaj¹ce siê, M. Krynicka, Oprawy, s. 83, 89, 94, tabl. VI. Warto wspomnieæ, ¿e do pónych zleceniodawców Mistrza J. L. nale¿a³ m³odszy krewny biskupa Cio³ka, równie¿ o imieniu Erazm, bêd¹cy w latach 1522-1546 opatem klasztoru cysterskiego w Mogile (zob. W. Pociecha, Cio³ek Erazm (1546), w: Polski S³ownik Biograficzny, T. IV, Kraków, 1937, op.cit., s. 81-82; M. Krynicka, Oprawy, op.cit., s. 95). 55 A. Kawecka-Gryczowa, Katalog starych druków Biblioteki Publicznej M. St. Warszawy. Inkunabu³y, Warszawa 2005, poz. kat. 6, il. 13. 56 R. Kotula, Katalog inkunabu³ów bibljoteki Fundacji Wiktora hr. Baworowskiego we Lwowie, Lwów 1932, nr kat. 38, tabl. nienumerowana po s. 18; Katalog inkunabu³ów Biblioteki Zak³adu im. Ossoliñskich we Wroc³awiu, oprac. A. Kawecka-Gryczowa, Wroc³aw 1956, poz. kat. 270. 56a Oprawy polskie. Wystawa zorganizowana przez Bibliotekê Narodow¹ i Oddzia³ Warszawski Towarzystwa Przyjació³ Ksi¹¿ki, listopad-grudzieñ 1987, Warszawa 1987, nr kat. 21. 57 Wzmianka o dziele, w: K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 167. 58 E. Laucevièius, XV XVIII a. Knygø, op. cit, s. 40, il. 58. 59 F. Kopera, Miniatury, z. 4, szp. 559-561, il. 1; z opisu opraw obu tomów wynika, ¿e w tomie II na górnej ok³adzinie zastosowano odmienny ornament. 54 OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA 117 Il. 9. Piotr Wald (?), oprawa dla bpa Erazma Cio³ka górna ok³adzina (fragment), Kraków, oko³o 1510 r.; zbiory Fundacji XX. Czartoryskich w Krakowie; fot. Fundacja XX. Czartoryskich w Krakowie Il. 10. Piotr Wald (?), oprawa dla bpa Erazma Cio³ka górna ok³adzina, Kraków, prawdopodobnie 1514 r.; zbiory Biblioteki Jagielloñskiej w Krakowie; fot. J. Jakubiak Il. 11. Henryk Sussmund (?), oprawa dla bpa Erazma Cio³ka górna ok³adzina, Kraków, druga dekada XVI w., zbiory Zak³adu Narodowego im. Ossoliñskich we Wroc³awiu; fot. Zak³ad Narodowy im. Ossoliñskich we Wroc³awiu Il. 12. Henryk Sussmund (?), oprawa dla bpa Erazma Cio³ka dolna ok³adzina, Kraków, druga dekada XVI w., zbiory Biblioteki Publicznej m. sto³. Warszawy; fot. A. Wagner 118 ARKADIUSZ WAGNER ramy wype³niaj¹ za gotyckie wici rolinne o dwóch wzorach, w tym jedna wzbogacona drôleries z motywami ma³py, jelenia, or³a oraz smoka (lub gryfa). Otaczaj¹ one charakterystyczne, w¹skie zwierciad³o, którego pole podzielone jest na trzy czêci. rodkowa zarezerwowana jest dla superekslibrisu, za górna i dolna na prosty ornament. O ile ogólny charakter dekoracji obu prac wykazuje typowe cechy pónogotyckiego introligatorstwa krakowskiego, to koncepcja z³oconego, trójdzielnego zwierciad³a wype³nionego ornamentami wywodzi siê najprawdopodobniej z tradycji w³oskiej 60. Bardziej zachowawczy charakter ma dekoracja dolnych ok³adzin, sk³adaj¹ca siê ze lepo wyciskanych ram strychulcowych wype³nionych rozetami, a w naro¿ach herbami Cio³ka, wewnêtrznej ramy rade³kowej z, poznan¹ ju¿, gotyck¹ wici¹ oraz ze zwierciad³a wype³nionego wzorem rombowym kontynuuj¹cym tradycjê redniowieczn¹ (il. 12). W dekoracji górnej ok³adziny oprawy z Biblioteki Jagielloñskiej zarzucono koncepcjê zewnêtrznych ram z rozetami i herbami na rzecz bardziej przejrzystej kompozycji z naprzemiennymi ramami ornamentalnymi oraz pustymi listwami (il. 13). W górnej strefie znajduje siê teksturowy napis (w egzemplarzu warszawskim w trzech wersach), któremu w pozosta³ych listwach odpowiada rade³kowy ornament (w oprawie z BN o renesansowej formie floralnej, za w oprawie z BJ gotycka wiæ z motywami zwierz¹t, identyczna jak w oprawach z Ossolineum i Biblioteki Publicznej m. sto³. Warszawy). Dalej ku rodkowi znajduje siê pusta rama, nastêpnie rama wype³niona ornamentem geometrycznym (w egzemplarzu z BJ) lub gotyck¹ wici¹ (w egzemplarzu z BN). Otacza ona w¹skie zwierciad³o z centralnie ulokowanym superekslibrisem, który ujmuj¹ od góry i do³u wyciski rombowego t³oku z kobiecym popiersiem (egzemplarz z BJ) lub rozetkami (egzemplarz z BN). Powrót do gotyckich formu³ zdobniczych dokona³ siê na dolnej ok³adzinie obu opraw, w której wprawdzie ramê wype³nia ornament typowo renesansowy, jednak w obszernym zwierciadle ukazany jest wzór z owoców granatu, kwiatonów i szyszek. Przypuszczalnie do tej grupy nale¿y oprawa ze zbiorów wileñskich, znana mi wy³¹cznie z fragmentarycznych przerysów o³ówkowych. Przemawia za tym, po pierwsze, forma superekslibrisu identyczna jak w powy¿szych dwóch woluminach oraz motyw szyszki o analogicznej formie jak w poprzednich dzie³ach. Inna jest jednak wiæ rolinna, ponadto charakterystyczny motyw gryfa w rombie wskazuj¹cy na pos³ugiwanie siê anachronicznymi t³okami typowymi dla opraw niemieckich krêgu Kobergerowskiego oraz tarcza herbowa z dwug³owym or³em, w tle których widnieje inicja³ S”. 60 F. Macchi, L. Macchi, Atlante della legatura italiana, il Rinascimento (XV-XVI secolo), Milano 2007, poz. kat./tabl. 35, 101; R. Miriello, Legature riccardiane, Firenze 2008, poz. kat./ tabl. 20, 30, 78, 80, 92 i inne. OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA 119 Zastosowany w powy¿szym dziele motyw szyszki wyciniêto w naro¿ach zwierciad³a i zamkniêto w æwierækolu z³o¿onym z linii i drobnych rozetek, co wykazuje silne podobieñstwo do dekoracji opraw dwutomowego rêkopisu Glossa in decretale. Górna ok³adzina pierwszej z nich, znana z dawnych fotografii, podlega charakterystycznemu gotycko-renesansowemu schematowi kompozycyjnemu, z zewnêtrzn¹ ram¹ wype³nion¹ rozetami i napisem, a w naro¿ach superekslibrisami drugiej odmiany (il. 14). Dwie wewnêtrzne ramy wype³nia wiæ znana z opraw w Bibliotece Publicznej m. sto³. Warszawy, Wroc³awiu i Krakowie, oddzielona pustymi listwami. Ostatnia z nich stanowi z³ocone obramienie smuk³ego zwierciad³a z centralnym z³oconym medalionem przedstawiaj¹cym w. Annê Samotrzeæ w otoku z inskrypcj¹ oraz dwoma z³oconymi wyciskami superekslibrisu na osi. Powy¿szy medalion ma du¿e znaczenie badawcze, jako ¿e pozwala na powi¹zanie opraw drugiej grupy z krakowskim introligatorem Henrykiem Sussmundem (Sussemundem, Süssemundem, Sismundtem). Jak bowiem wykaza³a Anna Lewicka-Kamiñska, rzemielnik ten pos³ugiwa³ siê nim w dekoracji opraw z drugiej dekady XVI w.61 Sk¹din¹d wiadomo te¿, ¿e nale¿a³ wraz z ma³¿onk¹ do introligatorskich wspó³pracowników Jana Hallera w latach 1514-1519 i by³ w ród³ach okrelany jako introligator librorum domini Haller62. Najprawdopodobniej te¿ wykorzystywa³ on makulaturê drukarsk¹ Hallera, za czym przemawiaj¹ wyklejki z pierwszego tomu rêkopisu z opisan¹ opraw¹, sk³adaj¹ce siê z fragmentów Iudicum celebratissime universitatis Cracoviensis […] z 1513 r.63 Jak wykaza³y badania Lewickiej-Kamiñskiej, z jego osob¹ nale¿a³oby te¿ zwi¹zaæ inicja³ S od S[ussmund]64. A. Lewicka-Kamiñska, Stanis³aw, introligator krakowski z 1. po³owy XVI w., Biuletyn Biblioteki Jagielloñskiej, R. XXX, 1980, nr 1/2, s. 40; zob. te¿: M. Krynicka, Elementy figuralne dekoracji polskich opraw ksi¹¿kowych i ich zwi¹zki z grafik¹ w pierwszym trzydziestoleciu XVI wieku, w: Dawna ksi¹¿ka i kultura: materia³y miêdzynarodowej sesji naukowej z okazji piêæsetlecia sztuki drukarskiej w Polsce, red. S. Grzeszczuk, A. Kawecka-Gryczowa, s. 171-173, il. 23. 62 J. Ptanik, Cracovia impressorum, op.cit., s. 26, 59, 72; Drukarze dawnej Polski, t. 1: Ma³opolska, cz. 1, s. 60. 63 F. Kopera, Miniatury, szp. 561 (badacz wspomina te¿ o wyklejce z II tomu, zawieraj¹cej tekst drukowany: de dno anni – Capitulum primum – De generali revolutione […]). 64 Kwestia wykonawcy opraw oznaczonych tym motywem by³a od dawna przedmiotem spekulacji naukowych; W. Wis³ocki (Incunabula typographica Bibliothecae Univsersitatis Jagellonicae Cracoviensis, Cracoviae 1900, s. 241, 339, 402, i inne) wyodrêbni³ niektóre jego dzie³a i okreli³ jako Introligator de signo Aquilae bicipitis cum litera S (Introligator ze znakiem dwug³owego or³a z liter¹ S), identyfikuj¹c go z Miko³ajem Procopiadesem z Szadka-Szadkowskim. Ten mylny pogl¹d by³ powielany przez badaczy polskich i zagranicznych (np. L. Dobrzyñska-Rybicka, Dwie wielkopolskie bibljoteki klasztorne, „Zapiski Muzealne” z. II-III, 1918, s. 10-11, il. 13; H. Hellwig, »Studentenbuchbinder« und Bindewerkstätten in Krakau Ende 15./Anfang 16. Jahrhundert, w: Festschrift Ernst Kyriss, Stuttgart 1961, s. 239, il. 34). Dopiero A. Lewicka-Kamiñska zaproponowa³a powi¹zanie go z Henrykiem Sussmundem jako introligatorem pracuj¹cym dla Erazma Cio³ka (Stanis³aw, op.cit., s. 40). Temat ten planowa³a rozwin¹æ w monograficznym tekcie, co jednak uniemo¿liwi³a jej mieræ. 61 120 ARKADIUSZ WAGNER Niestety, podobnie jak w przypadku Piotra Walda, jego ¿yciorys, a przede wszystkim dorobek, nale¿¹ do wci¹¿ nierozpoznanych. Wedle róde³ archiwalnych do krêgu mieszczan krakowskich by³ przyjêty w 1510 r.65; nie wiadomo jednak, czy ju¿ wówczas mia³ swój warsztat. Zak³adaj¹c, ¿e omówionych kilka opraw stanowi³o jego wyroby, Sussmund prezentowa³by siê jako introligator stosuj¹cy gotycko-renesansowy repertuar formalno-stylowy, podlegaj¹cy wszak¿e ewolucji w kierunku coraz silniejszego pierwiastka renesansowego na bardziej reprezentacyjnych, górnych ok³adzinach opraw. Z tego punktu widzenia oprawa rêkopisu Glossa in decretale stanowi³aby dzie³o najbardziej nowatorskie stylowo, z dekoracj¹ zwierciad³a bêd¹c¹ jednym z najwczeniejszych w Krakowie, jeszcze doæ swobodnych, naladownictw opraw w³oskich w typie grecko-bizantyñskim66. Na osobn¹ uwagê zas³uguje oprawa paleotypu Filipa Beroalda, De die natali et alia aliorum opuscula (Bolonia 1497) z Archiwum Archidiecezjalnego w Gnienie67, wyró¿niaj¹ca siê nie tylko superekslibrisem, ale te¿ dekoracj¹. Na obu ok³adzinach jest ona jednakowa, ukazuje szerok¹ i niemal pust¹ ramê obwiedzion¹ liniami strychulcowymi oraz wewnêtrzn¹ ramê wype³nion¹ renesansowym ornamentem floralnym analogicznym, jak w oprawie z BN (il. 15). Wyzbyte dekoracji jest te¿ zwierciad³o, mieszcz¹ce porodku jedynie z³ocony wycisk superekslibrisu; charakterystyczny wzór rombowy z rozetkami zdobi kompartymenty grzbietu. Wskutek niegdysiejszych uszkodzeñ woluminu, a nastêpnie zabiegów konserwatorskich (w XIX w.?) oprawa pozbawiona zosta³a pierwotnych ok³adzin (z desek?, z tektury?) oraz wyklejek. Mimo to, choæby na podstawie formy zapiêæ i sposobu ich umieszczenia na ok³adzinie, mo¿liwe jest stwierdzenie niew¹tpliwie polskiego wykonawstwa dzie³a: tzw. zapinki okienkowe sporz¹dzone z mosi¹dzu i ozdobione motywem licia akantu wybitego ze sztancy s¹ analogiczne jak w oprawie ze zbiorów poznañskich z Biblioteki Narodowej oraz w jednej z opraw w Bibliotece Jagielloñskiej. Ponadto ulokowane s¹ przy d³u¿szej krawêdzi górnej ok³adziny, co znamionuje redniowieczne i renesansowe introligatorstwo na pó³noc od Alp, w odró¿nieniu od typowo w³oskiego sposobu lokowania zapiêæ (lub wi¹zañ) przy d³u¿szych i krótszych krawêdziach, z zapinkami na dolnej ok³adzinie68. Precyzyjniejsze okrelenie autora oprawy okazuje siê jednak trudniejsze, tak ze wzglêdu na odA. Kie³bicka, Z. Wojas, Ksiêgi przyjêæ do prawa miejskiego w Krakowie, 1507-1572, Kraków 1993, s. 14/poz. 236. 66 A. Lewicka-Kamiñska, Rzut oka, s. 54, il. V-VI; Poolse, poz. kat./il. 58, 64, 65, 67, 75; J. Storm van Leeuwen, The Golden Age, op.cit., nr kat./tabl. 34, 36-37, 40-41. 67 L. Formanowicz, Katalog inkunabu³ów Biblioteki Kapitulnej w Gnienie, z. 1, Poznañ 1939, poz. kat. 136/egz. 2. 68 G. Bologna, Legature, Milano 1998, il. na s. 18-20, 97, 100, 105-106; G. Adler, Handbuch Buchverschluss und Buchbeschlag, Wiesbaden 2010, s. 115-126. 65 OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA Il. 13. Henryk Sussmund (?), oprawa dla bpa Erazma Cio³ka górna ok³adzina, Kraków, druga dekada XVI w., zbiory Biblioteki Jagielloñskiej w Krakowie; fot. J. Jakubiak Il. 15. Introligator anonimowy, oprawa dla bpa Erazma Cio³ka dolna ok³adzina, Kraków, druga dekada XVI w., zbiory Archiwum Archidiecezjalnego w Gnienie; fot. A. Wagner 121 Il. 14. Henryk Sussmund (?), oprawa dla bpa Erazma Cio³ka górna ok³adzina, Kraków, druga dekada XVI w., wg: K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna..., Lwów 1929 122 ARKADIUSZ WAGNER osobnienie superekslibrisu, kompozycji dekoracji ok³adzin, jak i u¿ytych do niej t³oków. W jego ustaleniu nie pomaga znalezienie na pocz¹tku XX w. w pok³adach archeologicznych na terenie Krakowa t³oku superekslibrisowego wród kilkunastu t³oków gotyckich i renesansowych. Wprawdzie niektóre z nich Adam Chmiel zdo³a³ powi¹zaæ z grup¹ opraw krakowskich z pocz¹tku XVI w., jednak ich forma stylowa oraz zastosowane narzêdzia nie daj¹ siê po³¹czyæ z omawianym dzie³em. Zmusza to do poprzestania na ostro¿nym okreleniu oprawy jako dzie³a z drugiej dekady XVI w. wykonanego przez anonimowego introligatora krakowskiego. Opisane dzie³a nie wyczerpuj¹ oczywicie problemu opraw wykonywanych na zlecenie biskupa Cio³ka. Przeciwnie, zachowanie siê zaledwie oko³o dziesiêciu woluminów sporód kilkuset wzmiankowanych w ród³ach i dawnej literaturze (co daje w przybli¿eniu kilka procent pierwotnej zawartoci ksiêgozbioru) zmusza do apriorycznego za³o¿enia, ¿e mog³o dla niego pracowaæ kilku introligatorów. Warto w tym kontekcie wspomnieæ chocia¿by niezachowan¹ oprawê zawieraj¹c¹ makulaturê z rêkopisu p³ockiego69. Fakt ten mo¿e wskazywaæ na pracê tamtejszego introligatora, do czego uprawniaj¹ równie¿ wzmianki o rzemiole introligatorskim w P³ocku od XV w.70 Powa¿n¹ lukê w naszej wiedzy o bibliofilskich zami³owaniach Cio³ka czyni niezachowanie siê wród reliktów jego zbioru opraw w³oskich. Nie ulega za w¹tpliwoci, ¿e takowe biskup posiada³ z racji swych d³ugotrwa³ych pobytów w tym kraju (Kazimierz Hartleb stwierdza³ wrêcz, ¿e ksiêgozbiór biskupa z³o¿ony by³ niew¹tpliwie w Rzymie71). Nie wydaje siê przecie¿, aby rozmi³owany w zbytku i jednoczenie we w³oskim humanizmie hierarcha zakupywa³ tam ksiêgi in crudo, by ze wzglêdów oszczêdnociowych przewoziæ je w takim stanie do Polski i dopiero w niej oddawaæ do oprawy. Niestety, wród znanych dzi opraw ¿adna nie jest wyrobem znad Tybru, co sygnalizuje, ¿e akurat ta czêæ ksiêgozbioru przewieziona do Pu³tuska w ca³oci uleg³a zag³adzie. W wietle obecnej wiedzy o biskupie Cio³ku oraz krakowskim rzemiole introligatorskim pierwszych dwóch dekad XVI w. Piotr Wald oraz Henryk Sussmund jawiliby siê zatem jako jedyni hipotetyczni wykonawcy opraw zachowanych w kilku bibliotekach polskich i zagranicznych. Przypuszczalnie jednostkowym dzie³em by³a za oprawa gradua³u dla katedry p³ockiej, wykonana przez wawelski warsztat katedralisa Abrahama. K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 172-173. W. Szeliñska, Biblioteki profesorów Uniwersytetu Krakowskiego w XV i pocz¹tkach XVI wieku, wyd. Ossolineum 1966, s. 121, przyp. 99; o szesnastowiecznych introligatorach p³ockich zob. np. w: M. Wojciechowska, Z dziejów ksi¹¿ki w Poznaniu w XVI wieku, Poznañ 1927, s. 37; K. Askanas, Sztuka, op.cit., s. 131, il. na s. 588. 71 K. Hartleb, Dzia³alnoæ kulturalna, op.cit., s. 126. 69 70 OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA 123 Na tym tle oprawa klocka druków ze zbiorów Biblioteki Raczyñskich w Poznaniu prezentuje siê jako trudny do przecenienia zabytek kultury bibliofilskiej polskiego renesansu, zwi¹zany z jedn¹ z najwiatlejszych postaci wród rodzimych dygnitarzy pierwszych dekad XVI w. Nale¿y jednak mieæ nadziejê, ¿e wród polskich i zagranicznych zbiorów kryj¹ siê jeszcze woluminy, których oprawy i znaki w³asnociowe pozwol¹ powi¹zaæ je ze s³ynnym biskupem. SUMMARY In 2013 an unknown volume from the collection of books of bishop Erazm Cio³ek, an eminent renaissance bibliophile, was discovered in the Raczyñski Library in Poznañ. The binding of the book features several impressions of a heraldic super ex libris, whereas the lining pasted on the inside of the covers is scrap printing paper from the Jan Haller printing house. In view of an enormous historical value of the volume and scarce knowledge of Cio³eks bibliophilic profile, the binding was set against the other presently known bindings from the bishops book collection. As a result it was established that he availed himself of the services of the Krakow book binders Piotr Wald and Henryk Sussmund; moreover, he also used at least four kinds of super ex libris, out of which two have a characteristic Italinizing form of the testa di cavallo type. A typographic analysis of the scrap paper revealed that it is probably a fragment of a prognostic that did not survive in any other copy. Keywords Bishop Erazm Cio³ek, Jan Haller, Piotr Wald, Henryk Sussmund, Krakow bookbinding, super ex libris, renaissance bibliophilia 124 ARKADIUSZ WAGNER OPRAWA Z SUPEREKSLIBRISAMI BISKUPA ERAZMA CIO£KA ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 125 WIELKOPOLSKI OLGA ANTOWSKA-GOR¥CZNIAK Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Instytut Prahistorii Szczyt kocio³a Najwiêtszej Marii Panny na Ostrowie Tumskim w Poznaniu. Budowa, ikonografia, ród³a archeologiczne Gable of the Blessed Virgin Mary Church at the Ostrów Tumski Island in Poznañ. Construction, Iconography, Archaeological Sources Id¹c od strony Starego Miasta na poznañski Ostrów Tumski, widzimy ci¹g charakterystycznych ceglanych budowli, s¹ to: Psa³teria, dawna kolegiata Najwiêtszej Marii Panny i w dali dwuwie¿owa zachodnia fasada katedry. Niniejsza publikacja ma na celu ponowne zwrócenie uwagi na gotycki koció³ NMP, a w zasadzie na jeden z elementów jego bry³y zachodni szczyt (il. 1). Ze wzglêdu na to, ¿e historia tej XV-wiecznej wi¹tyni by³a obszernie omówiona przez ks. Józefa Nowackiego1 oraz powtarzana i uzupe³niana w licznych opracowaniach innych autorów2; we wstêpie przypomniane zostan¹ wy³¹cznie najwa¿niejsze informacje dotycz¹ce tej budowli. Jak wykaza³y badania archeologiczne ostatnich kilkunastu lat, koció³ NMP wybudowano w miejscu przedromañskiej, kamiennej kaplicy powi¹zanej z czêci¹ pa³acow¹ (palatium) znajduj¹c¹ siê w ksi¹¿êcym cz³onie poznañskiego grodu3. Budowa gotyckiego, ceglanego kocio³a rozpoczê³a siê od oko³o 1430 r., J. Nowacki, Kolegiata Najwiêtszej Maryi Panny w Poznaniu, Miesiêcznik Kocielny Archidiecezji Poznañskiej, t. 6, 1951, z. 11/12, s. 314-341. 2 M.in.: Z. Kurzawa, Koció³ sukursalny pw. Najwiêtszej Marii Panny, w: Katalog zabytków sztuki w Polsce, t. VII, Miasto Poznañ, cz. 1, Ostrów Tumski i ródka z Komandori¹, red. E. Linette, Z. Kurzawa, Warszawa 1983, s. 62-66; M. Machowski, A. W³odarek, Koció³ kolegiacki pw. Wniebowziêcia Panny Marii, w: Architektura gotycka w Polsce, red. T. Mroczko, M. Arszyñski, t. 2: Katalog zabytków, red. A. W³odarek, Warszawa 1995, s. 188-189 (tu autorzy podali b³êdne wezwanie kocio³a, powinno byæ Najwiêtszej Marii Panny); Z. Kurzawa, A. Kusztelski, Historyczne kocio³y Poznania. Przewodnik, Poznañ 2006, s. 66-69; J. Kowalski, Gotyk wielkopolski. Architektura sakralna XIII-XVI w., Poznañ 2010, s. 179-192. 3 H. Kóèka-Krenz, Rezydencja pierwszych Piastów na poznañskim Ostrowie, w: Poznañ we 1 126 OLGA ANTOWSKA-GOR¥CZNIAK a jego konsekracja odby³a siê w 1448 r. Koció³ w niezmienionej bryle stoi po dzieñ dzisiejszy, choæ wielokrotnie wymaga³ remontów, pocz¹wszy ju¿ od schy³ku XVI w. Do kocio³a przylega³ niewielki cmentarz otoczony ceglanym murem, a badania archeologiczne wykaza³y równie¿ liczne pochówki we wnêtrzu wi¹tyni. Cmentarz ten u¿ytkowany by³ przynajmniej w XV-XVIII w.4 Wraz z pocz¹tkiem XIX w. budynek by³ w tak bardzo z³ym stanie technicznym, ¿e w³adze pruskie zdecydowa³y o jego rozbiórce i wystawieniu odzyskanych cegie³ na licytacjê. Na szczêcie uda³o siê temu zapobiec i dziêki zebranym funduszom przeprowadzono oko³o po³owy XIX w. generalny remont wnêtrza i fasad obiektu. Ponowna konsekracja nast¹pi³a w 1862 r. W czasie II wojny wiatowej koció³ pe³ni³ funkcjê magazynów muzealnych i nie zosta³ w powa¿niejszy sposób uszkodzony. Wnêtrze wyremontowano w 1954 r. i wówczas Wac³aw Taranczewski wykona³ istniej¹c¹ do dzi dekoracjê malarsk¹. Odnowienie elewacji i wymiana uszkodzonych kszta³tek odby³a siê pod koniec lat siedemdziesi¹tych oraz na prze³omie XX/XXI w. SZCZYT STAN DZISIEJSZY I IKONOGRAFIA Szczególnie okazale prezentuje siê schodkowy szczyt kolegiaty z dziewiêcioma ostro³ukowymi blendami obwiedzionymi kszta³tkami z faz¹. Od krawêdzi szczytu wymurowano 12 pinakli zwieñczonych ceramicznymi kwiatonami. Na samej górze szczytu zamiast 13. pinakla znajduje siê zdecydowanie m³odsza sygnaturka. Podstawê pinakli zdobi w naro¿ach trójlistna, nieglazurowana kszta³tka w formie wa³ka ujêtego z obu stron pó³wa³kiem. Dwa górne pinakle od pó³nocy pochodz¹ z nowo¿ytnych napraw i wykonano je z nieotynkowanej ceg³y bez u¿ycia profilowanych kszta³tek naro¿nych. Schodkowy szczyt kocio³a, bardzo uproszczony, tylko z piêcioma prostymi pinaklami pozbawionymi kwiatonów widnieje w dziele Civitates Orbis Terrarum z 1618 r. autorstwa Georga Brauna i Franza Hogenberga5. Na kolejnych trzech widokach: z 1728 r. zamieszczonym na planie Jana Rzepeckiego6, na panoramie z 1734 r. Fryderyka Bernarda Wernera7 oraz na rysunku z 1734 r. tego samego autora 8, zauwa¿amy nadbudowan¹ wczesnym redniowieczu, t. V, red. H. Kóèka-Krenz, Poznañ 2005, s. 59-81; Na wyspie Ostrów, przy której dzi jest Poznañ , Poznañ 2012, s. 20-23, 28-46, ryc. 25 (kaplica przedromañska przylega bezporednio do fundamentów obecnego kocio³a od strony po³udniowo-wschodniej). 4 O. Antowska-Gor¹czniak, A. Sikorski, P. Pawlak, P. Wawrzyniak, Cmentarze Ostrowa Tumskiego, „Kronika Miasta Poznania” 1 (2003), s. 57-64. 5 Plany Poznania, red. D. Ksi¹¿kiewicz-Bartkowiak, Poznañ 2010, nr 1. 6 Plany…, nr 4. 7 M. Warkoczewska, Ostrów Tumski na dawnych widokach i fotografiach, „Kronika Miasta Poznania” 1 (2003), ryc. 4. 8 M. Warkoczewska, Ostrów Tumski…, ryc. 5. SZCZYT KOCIO£A NAJWIÊTSZEJ MARII PANNY NA OSTROWIE TUMSKIM 127 Il. 1. Koció³ Najwiêtszej Marii Panny na Ostrowie Tumskim w Poznaniu, widok od zachodu; fot. O. Antowska-Gor¹czniak sygnaturkê, a wiêc wnioskowaæ mo¿na, ¿e pochodzi ona przynajmniej z pocz¹tków XVIII w. U Jana Rzepeckiego koció³ zosta³ przedstawiony z bardzo schematycznie zaznaczonym szczytem o trójk¹tnym kszta³cie, pozbawionym pinakli i kwiatonów. Równie¿ F.B. Werner ograniczy³ jeden z rysunków do schematycznie potraktowanego schodkowego szczytu pozbawionego pinakli i kwiatonów. Na drugim dostrzec mo¿na wiêcej szczegó³ów zachodniej ciany kolegiaty: pinakle, kwiatony i zarys blend. Kolejna rycina pochodz¹ca ze szkicownika Kaje- 128 OLGA ANTOWSKA-GOR¥CZNIAK tana Wincentego Kielisiñskiego z lat czterdziestych XIX w.9 oddaje realistycznie obraz mocno zrujnowanego szczytu kocio³a tu¿ przed jego generalnym remontem i konserwacj¹ wykonan¹ w po³owie XIX w.10 Na rysunku widoczny jest przechylony i odgiêty krzy¿ na sygnaturce oraz brak fragmentu drugiego pinakla wraz z kwiatonem po pó³nocnej stronie sygnaturki. O BUDOWIE Koció³ NMP budowany by³ bardzo d³ugo. Pocz¹tek zbierania funduszy pro fabrica ecclesiae odnotowuje siê ju¿ w 1426 r., czyli za rz¹dów biskupa Andrzeja £askarza11. Z pewnoci¹ budowla by³a ju¿ rozpoczêta w 1431 r. Przyjmuje siê, ¿e w pocz¹tkowej fazie wznoszenia kolegiaty zatrudniono tzw. „brunsbergowski” warsztat zachodniopomorski12. Od lat piêædziesi¹tych XX w. toczy siê dyskusja nad obecnoci¹ wówczas w Poznaniu warsztatu Brusnberga13 lub którego z jego uczniów14. Zauwa¿a siê udzia³ warsztatu zachodniopomorskiego w tym samym okresie (nieco prêdzej) równie¿ w katedrze poznañskiej15. Jednak z nieznanych bli¿ej przyczyn (mo¿e finansowych?) inni, lokalni muratorzy finalizowali dzie³o. W³anie z koñcow¹ faz¹ budowy ³¹czyæ nale¿y wykonanie szczytu zachodniego wi¹tyni gotyckiej. ród³a pisane wymieniaj¹ pod 1444 r. Hanusza Prusza, który ukoñczy³ budowê cian, zwracaj¹c w dniu 12 sierpnia niewykorzystan¹ ceg³ê i narzêdzie zwane grac¹ oraz nadwy¿kê gotówki w wysokoci pó³ grzywny. W 1445 r. Lorek z Kociana wymurowa³ interesuj¹cy nas szczyt kocio³a oraz pokry³ dach dachówk¹ za kwotê 20 grzywien16. W latach 1447-1448 Niklos z Poznania i jego syn, te¿ Niklos, zasklepili wnêtrze kocio³a. W tym samym roku (1448) za rz¹dów biskupa Andrzeja z Bnina nast¹pi³a konsekracja kocio³a i to w³anie jemu kronikarz Jan D³ugosz nies³usznie przypisa³ ca³oæ zas³ug w fundacji17. J. Fogel, Kocio³y Wielkopolski, Kujaw i Ziemi Lubuskiej. Z teki rysunków Kajetana Wincentego Kielisiñskiego (1808-1849), Poznañ 1998, s. 118-119. 10 Z. Kurzawa, Dziewiêtnastowieczna restauracja staro¿ytniczych budynków na Ostrowie Tumskim, „Kronika Miasta Poznania” 1 (2003), s. 364-372. 11 J. Nowacki, Kolegiata Najwiêtszej…, s. 325-327; J. Kowalski, Gotyk…, s. 179-180. 12 J. Kowalski, Gotyk…, s. 185-188. 13 L. Przymusiñski, Architektura kocio³a N. P. Marii w Poznaniu (streszczenie referatu wyg³oszonego na zebraniu naukowym Oddzia³u Poznañskiego w dniu 10.X.1955 r.), „Biuletyn Historii Sztuki” 18 (1956), z. 2, s. 302-303. 14 A. Kar³owska-Kamzowa, Sztuka gotycka, w: red. J. Topolski, Dzieje Poznania do roku 1793, t. 1, cz. I, Poznañ 1988, s. 378. 15 M. Kutzner, Wielkopolska, Kujawy, Ziemia £êczycka i Sieradzko-Wieluñska, w: Architektura gotycka w Polsce, red. T. Mroczko, M. Arszyñski, t. 1, Warszawa 1995, s. 162; W. Ga³ka, O architekturze i plastyce dawnego Poznania do koñca epoki baroku, Poznañ 2001, s. 116. 16 J. Nowacki, Kolegiata Najwiêtszej…, s. 327; M. Kutzner, Wielkopolska, Kujawy…, s. 165. 17 J. D³ugosz, ¯ywoty biskupów poznañskich przez Jana D³ugosz kanonika krakowskiego na9 Il. 2. Zestawienie szczytu kocio³a NMP na Ostrowie Tumskim (A) ze szczytem kocio³a benedyktynów w Lubiniu (B wg J. Kohte). Rysunki nieskalowane; rys. O. Antowska-Gor¹czniak SZCZYT KOCIO£A NAJWIÊTSZEJ MARII PANNY NA OSTROWIE TUMSKIM 129 130 OLGA ANTOWSKA-GOR¥CZNIAK Marian Kutzner zwróci³ uwagê na podobieñstwo zachodniego szczytu kocio³a NMP i nieco m³odszego (1444-1462) wschodniego szczytu kocio³a benedyktynów w Lubiniu18. Na tej podstawie zasugerowa³ mo¿liwoæ wykonania szczytu kocio³a w Lubiniu tak¿e przez Lorka z Kociana. Przy zestawieniu obydwóch szczytów: poznañskiego i lubiñskiego widoczne s¹ wspólne cechy, tzn. wysokie ostro³ukowe blendy i ceglane podstawy pinakli (il. 2). W realizacji lubiñskiej blendy s¹ zdecydowanie g³êbsze i nie ma, niestety, dekoracji w postaci ceramicznych elementów ostros³upowych sterczyn z kwiatonami. NAPRAWY SZCZYTU Niedawno, podczas czyszczenia fasad, uzupe³nieñ cegie³ i kszta³tek na kociele pw. NMP, ci¹gniête zosta³y równie¿ pinakle wraz z kwiatonami. Obecne sterczyny sk³adaj¹ siê z trzech elementów mocowanych ze sob¹ za pomoc¹ metalowego prêta przek³adanego w otwory poszczególnych czêci. Na spodniej stronie dwóch elementów uda³o siê udokumentowaæ wyryt¹ datê 1859, co potwierdza moment wykonywania XIX-wiecznych konserwacji (il. 3). Sterczyny te zrobiono przy u¿yciu formy, z odpowiednio przygotowanej szlamowanej gliny, z dodatkiem mineralnej domieszki schudzaj¹cej (bardzo drobnego piasku). Po wypale masa ceramiczna zyska³a odcieñ jasnoceglasty i szaroceglasty. Elementy sterczyn pokryto oliwkow¹, matow¹, miejscami chropowat¹ polew¹ szklan¹. Ostatnio opublikowano omówienie rachunków z dokonanych wówczas napraw kocio³a, w tym odnosz¹cych siê do ceramicznych sterczyn, które doskonale koresponduje z powy¿szymi spostrze¿eniami19. Dziêki temu znamy nazwisko autora obecnych zwieñczeñ schodkowego szczytu. By³ to garncarz Kon[stanty?] Moliñski, który we wrzeniu 1859 r. wystawi³ rachunek za 13 sztuk piramid wykonanych wed³ug formy i modelu i pokrytych zielon¹ glazur¹. Prace murarskie, w tym naprawê wie¿yczki (sygnaturki) i 12 sterczyn oraz, jak wolno przypuszczaæ, osadzenie na metalowych prêtach wspomnianych piramid, które na podstawie rachunku z padziernika 1859 r. wykona³ murarz Falke. Wed³ug powy¿szego b³êdna wydaje siê starsza sugestia o naprawach sterczyn dopiero w latach 1883-1890, odnotowana w publikacji Architektura gotycka w Polsce20. Zarówno ród³a historyczne, jak i wyryte daty na spodach obecnych sterczyn wskazuj¹ jednoznacznie na ich wykonanie w 1859 r. S¹dziæ jednak napisane, t³um. A. Pawlaczyk, w: Katalogi biskupów poznañskich, red. J. Wiesio³owski, Poznañ 2004, s. 35. 18 M. Kutzner, Architektura, w: Dzieje Wielkopolski. Do roku 1793, red. J. Topolski, t. 1, Poznañ 1969, s. 387, przyp. 7. Tak¿e: J. Kowalski, Gotyk…, s. 343-344, ryc. 246, 298. 19 Z. Kurzawa, Dziewiêtnastowieczna restauracja , s. 370-371. 20 M. Machowski, A. W³odarek, Koció³ kolegiacki…, s. 189. SZCZYT KOCIO£A NAJWIÊTSZEJ MARII PANNY NA OSTROWIE TUMSKIM 131 Il. 3. Sterczyny autorstwa Moliñskiego (1-3). Wyryta data ich wykonania 1859 na spodzie dwóch elementów (2a, 3a); fot. A. Sikorski 132 OLGA ANTOWSKA-GOR¥CZNIAK le¿y, ¿e pinakle wraz z kwiatonami musia³y zdobiæ szczyt gotyckiego kocio³a od czasów jego wzniesienia. Porednio wnioskujemy o tym na podstawie rysunku Juliusa Minulotiego z 1833 r.21 i ryciny Kielisiñskiego, pochodz¹cych sprzed renowacji XIX-wiecznych. Kolejnym dowodem na istnienie gotyckich pinakli na szczycie kocio³a NMP s¹ ich relikty w postaci potrzaskanych fragmentów odkrytych podczas badañ wykopaliskowych prowadzonych przez prof. dr hab. Hannê Kóèka-Krenz z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu22. CO MÓWI¥ RÓD£A ARCHEOLOGICZNE Podczas badañ archeologicznych przy kociele pw. NMP i w jego wnêtrzu (w latach 1999-2011) pozyskano 21 fragmentów, które mo¿na ³¹czyæ z elementami sterczyn gotyckich: pinaklami i kwiatonami. Wiêcej u³amków stwierdzono po zachodniej i po³udniowej stronie dawnej kolegiaty. Pochodz¹ one z nawarstwieñ nowo¿ytnych, do których trafia³y jako destrukt elementów wystroju architektonicznego. Zdecydowana ich wiêkszoæ pochodzi z warstw datowanych na XIX w., co powiadcza ówczesne remonty i celowe zrzucenie ze szczytu kocio³a starych, zniszczonych sterczyn. Sterczyny te wykonano z ¿elazistej gliny z domieszk¹ piasku, niekiedy z dodatkiem ¿wiru (3 szt.), twardych okruchów ceramicznych (mo¿e szamotu 5 szt.) oraz byæ mo¿e intencjonalnej domieszki organicznej (negatywy po sianie lub sieczce – 2 szt.). Kszta³towanie opisywanych detali architektonicznych odbywa³o siê zapewne na stole formierskim, z zastosowaniem podsypki piasku (co odnotowano na spodzie jednego fragmentu kwiatonu). Na innym u³amku zachowa³y siê odciniête na spodzie licie, co wiadczy o formowaniu bezporednio na gruncie lub s¹ to negatywy powsta³e na etapie suszenia na ziemi. W procesie formowania niew¹tpliwie korzystano z gotowych wzorników, byæ mo¿e równie¿ form (drewnianych?). Pracê przy wykrawaniu kszta³tów i finalnym odcinaniu podstawy od pod³o¿a u³atwiano sobie u¿yciem ostrych narzêdzi (drutów, no¿a, ko³eczków/patyczków), których lady rejestruje siê na ciankach i spodach ceramicznych wyrobów tego zbioru. Po wypale tworzywo ceramiczne uzyska³o kolor intensywnie ceglasty, rzadziej jasnoceglasty. Wszystkie fragmenty zosta³y pokryte b³yszcz¹cym szkliwem, przede wszystkim o charakterystycznym odcieniu ciemnooliwkowym i bardzo ciemnooliwkowym (prawie czarnym), na jednym u³amku odnotowano szkliwo oliwkowobordowe. M. Warkoczewska, Ostrów Tumski , ryc. 11. Materia³y i dokumentacja z badañ w Instytucie Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. 21 22 SZCZYT KOCIO£A NAJWIÊTSZEJ MARII PANNY NA OSTROWIE TUMSKIM 133 Il. 4. Pozosta³oci sterczyn gotyckich z badañ archeologicznych z lat 1999-2011 ostros³upowe pinakle; rys. O. Antowska-Gor¹czniak, W. Gor¹czniak Il. 5. Pozosta³oci sterczyn gotyckich z badañ archeologicznych z lat 1999-2011 ostros³upowe pinakle: 1, 2; kwiaton: 3; rys. O. Antowska-Gor¹czniak, W. Gor¹czniak [134] Il. 6. Pozosta³oci sterczyn gotyckich z badañ archeologicznych z lat 1999-2011 podstawa kwiatonów: 1, 6; wybór innych fragmentów kwiatonów: 2-5, 7; rys. O. Antowska-Gor¹czniak, W. Gor¹czniak [135] 136 OLGA ANTOWSKA-GOR¥CZNIAK Wród pinakli – czyli podstaw sterczyn – wydzielono dziewiêæ fragmentów. Wykonywano je z gliny uformowanej w kszta³t ostros³upa, o podstawie zbli¿onej do kwadratu i zapewne ze ciêt¹ p³asko górn¹ czêci¹. Na ca³ej d³ugoci zosta³y zaopatrzone w otwory monta¿owe zrobione po uformowaniu wyrobu. Otwory (o rednicy 2,5-3,5 cm) s³u¿y³y do zamocowania na szczytach, na metalowych prêtach wzmacniaj¹cych i stabilizuj¹cych konstrukcjê wszystkich elementów sterczyny. Dodatkowo (na ciankach otworu konstrukcyjnego) w dolnej czêci pinakli zaobserwowano zaprawê wapienn¹, która wzmacnia³a monta¿ poszczególnych czêci. Wiêkszoæ pinakli mia³a charakterystyczne wykoñczenie krawêdzi, w rodzaj „falbanek”, wykonane rêcznie (il. 4, 5:1). Powierzchnie cianek zdobiono w dwóch wariantach. Pierwszy (il. 4:1) rozpoznany na trzech ciankach mia³ g³êboki rowek przez rodek (zapewne wykonany palcem) i pod³u¿ne rzêdy do³ków palcowych po obu stronach. Na tylnej ciance wykonano wy³¹cznie delikatne ¿eberka. Jest to najlepiej zachowany sporód omawianych tu fragmentów pinakiel, który ma zachowan¹ wysokoæ oko³o 22 cm i szerokoæ podstawy 16,9 cm. Drugi typ z „falbankami” (il. 5:1) mia³ cianki uformowane w rozchodz¹ce siê ¿eberka, byæ mo¿e jest to stylizacja licia palmowego (?). Ostatni z pinakli, o masywnej podstawie, g³adkich ciankach ma zapewne nieprzypadkowe odciski palcowe, uk³adaj¹ce siê po ³uku (rozetka?) mo¿e znak wytwórcy (il. 5:2). Ró¿norodne znaki ryte i wyciskane, równie¿ z u¿yciem stempli, znamy z ceramicznych elementów budowlanych z innych miejscowoci23. Pozosta³ych 12 fragmentów mniej lub bardziej prawdopodobnie nale¿a³oby ³¹czyæ z destruktami kwiatonów górnej, ozdobnej czêci wieñcz¹cej sterczynê. Wród nich stwierdzono dwie podstawy (il. 6:1, 6), w tym jedn¹ z zachowanym otworem konstrukcyjnym. Rekonstruowana szerokoæ tej podstawy wynosi oko³o 9 cm. Pozosta³e u³amki kwiatonów to przede wszystkim fragmenty formowane w kszta³cie licia lub p³atków kwiatu, z czego przedstawiam te najlepiej zachowane (il. 5:3, 6:2, 3, 5, 7). Niezwykle starannie i szczegó³owo powykrawany liæ (il. 5:3) przypomina nieco kwiatony z realizacji zachodniopomorskich: z kocio³a w Chojnie i w Stargardzie. Na podstawie tego pojedynczego mocno uszkodzonego fragmentu trudno oczywicie jednoznacznie identyfikowaæ warsztat budowlany, choæ w tym przypadku nie mo¿na wykluczyæ nielokalnego pochodzenia tej formy kwiatonu. Inny fragment to zakoñczenie kwiatonu w formie sto¿ka osadzonego na walcu (il. 6:4), przypomina raczej zakoñczenie sterczyn z XIX w., dla których gotycki kwiaton, sk¹d pochodzi³a ta koñcówka, by³ pierwotnym wzorcem. 23 M.in. H. Dr¹¿kowski, M. Rozenerska, R. Kostynowicz, Prace konserwatorskie w katedrze kamieñskiej w latach1962-1963, „Materia³y Zachodniopomorskie” t. 10 (1964), s. 418, ryc. 6-9; J. Kaczmarek 1995, Ceramika budowlana ze stanowiska nr 3 w £eknie, w: Studia i materia³y do dziejów Pa³uk, red. A.M. Wyrwa, t. II, Poznañ 1995, s. 240-241, ryc. 6; E. Skowroñska, Ceramika budowlana z kompleksu klasztornego augustianów-eremitów w Stargardzie. Wprowadzenie do badañ nad detalem, „Stargardia” t. 6 (2011), s. 137, ryc. 2. SZCZYT KOCIO£A NAJWIÊTSZEJ MARII PANNY NA OSTROWIE TUMSKIM 137 Il. 7. XIX-wieczna hipotetyczna rekonstrukcja dekoracji elewacji kocio³a NMP wykonana przez J. Kohtego na wzór kocio³a w. Katarzyny w Brandenburgu (J. Kohte 1896, ryc. 21) 138 OLGA ANTOWSKA-GOR¥CZNIAK PODSUMOWUJ¥C Na tej podstawie mo¿na stwierdziæ, ¿e szczyt kocio³a gotyckiego NMP po wybudowaniu mia³ inne sterczyny. Z pewnoci¹ pokrywa³o je bardzo ciemnooliwkowe szkliwo, w przeciwieñstwie od janiejszego odcienia oliwkowego szkliwa piramid autorstwa Moliñskiego. Prawdopodobnie wykonane zosta³y z kilku (trzech?) ³¹czonych ze sob¹ ¿elaznym prêtem ceramicznych czêci. Odkryte w trakcie badañ archeologicznych dwa typy pinakli wskazuj¹ na u¿ycie ró¿nych elementów w szczycie kocio³a. Przypuszczalnie stosowano dwa warianty na przemian, choæ nie mo¿na te¿ wykluczyæ innego typu dla ka¿dej pary sterczyn. Sterczyny (pinakle i kwiatony) lub tylko kwiatony mog³y równie¿, przynajmniej w fazie projektu, zdobiæ wimpergi na lizenach i w attyce. Tak¹ rozbudowan¹ wizjê fasady kocio³a NMP, opart¹ na istniej¹cej dekoracji kocio³a pw. w. Katarzyny w Brandenburgu, zamieci³ Julius Kohte w publikacji z 1896 r. (il. 7)24. Byæ mo¿e podobne rozwi¹zanie planowano na poznañskim Ostrowie Tumskim, choæ ma³y zbiór destruktów ceramiki artystycznej odkrytej w wykopach archeologicznych i znana ikonografia kocio³a gotyckiego wiadczy, ¿e takiej nie zrealizowano. Wracaj¹c do zachodniego szczytu dawnej kolegiaty, stwierdzamy, ¿e podczas XIX-wiecznych napraw nie wykonano wiernej kopii sterczyn gotyckich (zapewne bardzo ju¿ zniszczonych). Na podstawie zebranych elementów XV-wiecznych sterczyn trudno rekonstruowaæ ich pe³en obraz. Bardzo indywidualne rozwi¹zanie dekoracyjne w postaci rêcznie wykonanej falbanki na krawêdziach przynajmniej czêci omówionych pinakli i zdobienie ci¹gami palców oraz do³kami palcowymi ró¿ni te elementy zdecydowanie od estetyki detalu pochodz¹cego z warsztatów zachodniopomorskich (w tym detalu warsztatu Henryka Brunsberga). Górne partie murów (szczególnie na fasadzie pó³nocnej), szczyt kocio³a i wykonanie sklepieñ przypisuje siê ju¿ lokalnym muratorom. I choæ na licznych detalach ceramiki budowlanej25 widoczny jest zamys³ i wykonanie strzechy zachodniopomorskiej: Henryka Brunsberga (jak uzasadnia³ L. Przymusiñski) lub jego uczniów, to nie mo¿na tego powiedzieæ o sterczynach z tej czêci Ostrowa Tumskiego, które powsta³y ju¿ niew¹tpliwie w drugiej fazie wznoszenia kocio³a NMP. Od detali zachodniopomorskich ró¿ni je zdecydowanie rêczny sposób nanoJ. Kohte, Verzeichnis der Kunstdenkmäler der Provinz Posen, Bd. II: Der Stadtkreis Posen, Berlin 1896, s. 34, ryc. 21. 25 Równie¿ udzia³ warsztatów zachodniopolskich obserwuje siê na podstawie pozyskanych z badañ archeologicznych fragmentów tzw. artystycznej ceramiki budowlanej: O. Antowska-Gor¹czniak, Ceramika budowlana z badañ na ul. ks. I. Posadzego na Ostrowie Tumskim w Poznaniu w 2006 r., Poznañ, 2006, mps w Instytucie Prahistorii UAM; Ceramika budowlana z badañ na stanowisku przy ul. Posadzego 5 w 2009 r., w: Poznañ we wczesnym redniowieczu, red. H. Kóèka-Krenz, t. 8, Poznañ 2013, s. 203-226. 24 SZCZYT KOCIO£A NAJWIÊTSZEJ MARII PANNY NA OSTROWIE TUMSKIM 139 szenia ornamentu (falbanka, ¿³obki, do³ki palcowe). W zwi¹zku z tym ich wytwórców nale¿a³oby szukaæ w krêgu miejscowych budowniczych z Wielkopolski. Nie mo¿na wykluczyæ, ¿e wystrój architektoniczny szczytu wraz ze sterczynami, podobnie jak jego bry³ê, zawdziêczamy wspominanemu w ród³ach Lorkowi z Kociana? Niestety, ród³a pisane i archeologiczne na ten temat „milcz¹”… SUMMARY The article describes one of the elements of the gothic church of the Blessed Virgin Mary at Ostrów Tumski in Poznañ its western gable. It is a crow-stepped construction with twelve pinnacles with floriated terminations and a younger ave-bell. The present forms ceramic pinnacles and fleurons come from the extensive redecoration that the church underwent in mid-19th century, as testified by the dates carved on their underside (1859 illustration 3) and the surviving bills. From older iconography (F.B. Werner 1734; J. Minutoli 1833; K.W. Kielisiñski the 1840s) it is evident that the church also in earlier times had pinnacles, probably gothic ones. It is assumed that the construction of the church was begun by builders from West Pomerania ca. 1430 r., and the edifice was completed by the local stonemasons. From written sources it follows that the gable of the church was erected in 1445 by Lorko of Kocian. It can be supposed that the gothic pinnacles were executed by the local Greater Poland craftsmen. Keywords gothic, architecture, Poznañ, church of the Blessed Virgin Mary, gable, pinnacles 140 OLGA ANTOWSKA-GOR¥CZNIAK JAN KAPISTRAN SZYSIECKI, ZAS£U¯ONY BERNARDYN POZNAÑSKI ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 141 WIELKOPOLSKI PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Wydzia³ Teologiczny Poznañskie kocio³y mendykantów w aktach wizytacji Józefa Rogaliñskiego (1779-1781) Poznañ Mendicant Churches in the Visitation Records of Józef Rogaliñski (1779-1781) W drugiej po³owie XVIII w. w diecezji poznañskiej zosta³a przeprowadzona tylko jedna wizytacja generalna1. Og³osi³ j¹ listem pasterskim z 5 marca 1777 r. biskup Andrzej Stanis³aw Kostka M³odziejowski. Kilka tygodni póniej wyznaczy³ wizytatorów dla poszczególnych archidiakonatów. Wizytatorem szeciu dekanatów archidiakonatu poznañskiego (oprócz dekanatu poznañskiego) pismem z 19 maja 1777 r. biskup A.S.K. M³odziejowski mianowa³ Franciszka Ksawerego Rydzyñskiego, scholastyka gnienieñskiego i koadiutora archidiakona poznañskiego, natomiast dopiero dwa lata póniej, 1 lutego 1779 r., mandat wizytatora dekanatu poznañskiego powierzy³ Józefowi Rogaliñskiemu, eksjezuicie, który w tym czasie by³ koadiutorem archidiakona remskiego. Kiedy 20 marca 1780 r. biskup M³odziejowski zmar³, wizytacja nie by³a jeszcze zakoñczona. Jego nastêpca, Antoni Onufry Okêcki, poleci³ j¹ kontynuowaæ i za jego rz¹dów zosta³a ona zakoñczona w 1787 r.2 WIZYTACJA W KOCIO£ACH ZAKONNYCH Uprawnienia wizytatorów nie rozci¹ga³y siê na istniej¹ce w diecezji klasztory, gdy¿ cieszy³y siê one przywilejem egzempcji (w archidiakonacie poznañskim tylko klasztor benedyktynek w Poznaniu pozostawa³ pod jurysdykcj¹ biskupa). 1 J. Nowacki, Dzieje archidiecezji poznañskiej, t. 2: Archidiecezja poznañska w granicach historycznych i jej ustrój, Poznañ 1964, s. 320. 2 P.F. Neumann, Archidiakonat poznañski w wietle wizytacji generalnej z lat 1777-1784. Sieæ kocio³ów i kaplic, budowle kocielne, duchowieñstwo, Poznañ 2011, s. 16-18, 20-21. 142 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Jeli zakon prowadzi³ parafiê, by³a ona wizytowana jak wszystkie inne3 (w tym czasie w Poznaniu istnia³y trzy parafie prowadzone przez zakonników: parafia w. Jana Jerozolimskiego na Komandorii by³a powierzona joannitom, w. Ma³gorzaty na ródce filipinom, w. Rocha na £acinie franciszkanom konwentualnym). Zdecydowana wiêkszoæ wi¹tyñ istniej¹cych przy klasztorach nie mia³a statusu kocio³ów parafialnych. Niemniej jednak pewne aspekty dzia³alnoci zakonników w ich kocio³ach konwentualnych podlega³y w³adzy biskupa diecezjalnego, co wynika³o z norm prawa kocielnego. St¹d te¿ i w aktach wizytacji zarz¹dzonej przez biskupa M³odziejowskiego znajdujemy pewn¹ iloæ informacji o kocio³ach przyklasztornych. Zachowa³y siê dwa kwestionariusze pytañ wydane przez biskupa M³odziejowskiego w zwi¹zku z wizytacj¹. Pierwszy zosta³ rozes³any do plebanów i innych rz¹dców kocio³ów, którzy na jego podstawie byli zobowi¹zani dostarczyæ informacji wizytatorowi. Wród licznych pytañ znalaz³o siê tu tak¿e nastêpuj¹ce: An intra fines parochiae sint aliqui conventus aut domus religiosorum aut quorumcunque aliorum in communi viventium aut monasteria monialium et cui jurisdictioni subsunt?4 Drugi zestaw pytañ zosta³ zawarty w instrukcji dla wizytatorów diecezji poznañskiej jako jej ostatnia czêæ, dotycz¹ca sposobu formu³owania akt wizytacyjnych. W egzemplarzu zachowanym w aktach wizytacji Rydzyñskiego nie znajdujemy jednak ¿adnej wzmianki o zakonach5. Czy ordynariusz nie zamieci³ tutaj pytania o zakony, czy mo¿e takie pytanie by³o, a opuci³ je przez przeoczenie notariusz wykonuj¹cy kopiê instrukcji, trudno powiedzieæ. Jak zatem podeszli do tej kwestii sami wizytatorzy? Odnonie do archidiakonatu poznañskiego ka¿dy z dwóch wizytatorów wykona³ to zadanie inaczej. Franciszek Rydzyñski wizytuj¹cy szeæ dekanatów pozapoznañskich (kostrzyñski, redzki, pyzdrski, rogoziñski, obornicki, bukowski), na obszarze których istnia³y cztery klasztory mêskie i jeden ¿eñski6, o ich istnieniu zaledwie wspomnia³. Józef Rogaliñski natomiast, któremu powierzona zosta³a wizytacja dekanatu poznañskiego, odwiedzi³ wszystkie istniej¹ce w Poznaniu klasztory, skrupulatnie przeprowadzi³ czynnoci wizytacyjne w zakonnych kocio³ach i zda³ z nich wyDokumenty Soborów Powszechnych, t. IV: Lateran V, Trydent, Watykan I, uk³ad i oprac. A. Baron, H. Pietras, Kraków 2005, s. 797 (sesja 25/A, III, rozdzia³ 11, punkt a). 4 Archiwum Archidiecezjalne w Poznaniu (dalej: AAP), sygn. AV 30, Visitatio generalis Decanatus Posnaniensis [ ] per Iosephum £odzia Rogaliñski [ ] Anno […] 1781 (dalej: AV 30), k. 5v. 5 Zob. AAP, sygn. AV 31, Visitatio generalis in Archidiaconatu Posnaniensi […] per Franciscum Xaverium […] Rydzyñski [ ] in Anno Domini 1784to expeditae (dalej: AV 31), k. 9v-13v. 6 By³y to klasztory dominikanów w rodzie, franciszkanów konwentualnych w Pyzdrach i Obornikach, reformatów w Szamotu³ach i cysterek w Owiñskach. AV 31, k. 123r, 272v, 388v-389r, 464r-v, 553v. 3 POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 143 czerpuj¹c¹ relacjê w aktach wizytacyjnych. Mo¿na powiedzieæ, ¿e jak z akt wizytacji Rydzyñskiego o klasztorach prawie niczego siê nie dowiadujemy, tak akta sporz¹dzone przez Rogaliñskiego dostarczaj¹ wielu informacji, choæ i tutaj protoko³y nie podaj¹ wielu takich wiadomoci, które odnotowano przy kocio³ach parafialnych, np. na temat wyposa¿enia wnêtrza kocio³a. ZAKONY W AGLOMERACJI POZNAÑSKIEJ Kiedy Józef Rogaliñski przeprowadza³ wizytacjê, swoje siedziby w aglomeracji poznañskiej posiada³o siedem zakonów mêskich (wed³ug chronologii fundacji): joannici, dominikanie, karmelici trzewiczkowi 7, bernardyni, karmelici bosi, franciszkanie konwentualni i reformaci, a tak¿e kongregacja filipinów, którzy tworzyli wspólnotê kap³anów i braci, jednak nie sk³adali lubów zakonnych8. Na tym samym obszarze swoje domy zakonne posiada³y cztery wspólnoty mniszek: dominikanki, bernardynki, benedyktynki i karmelitanki bose, jak równie¿ wspólnota tercjarek dominikañskich9. W murach miasta lewobrze¿nego istnia³o ponadto kilka wspólnot o charakterze religijnym, skupiaj¹cych kobiety wieckie, posiadaj¹cych w³asne prawa i podleg³ych w³adzy duchownej. By³y to: wspólnota piêciu matron szlacheckich, wspólnota siedmiu wdów kondycji miejskiej, wspólnota panien zwanych dawniej beguinkami, a w czasach wizytacji Rogaliñskiego konwenciankami10. Przedmiotem niniejszego opracowania s¹ jedynie kocio³y mêskich zakonów mendykanckich. wi¹tynie nale¿¹ce do joannitów i filipinów nie s¹ tu uwzglêdnione przede wszystkim dlatego, ¿e by³y to kocio³y parafialne i jako takie w czasie wizytacji podlega³y takim samym normom, jak wszystkie parafie prowadzone przez duchowieñstwo diecezjalne. Ponadto przy kociele joannitów, o ile wiadomo, nie istnia³a wówczas wspólnota zakonników, a kocio³em w zastêpstwie komandora zarz¹dza³ kap³an diecezjalny, natomiast filipini stanowili odrêbn¹ kategoriê w ramach wspólnot istniej¹cych w Kociele. Klasztory mendykantów stanowi³y grupê doæ jednorodn¹ pod wzglêdem ustroju i sposobu ¿ycia, przy czym ka¿dy z tych zakonów mia³ w³asn¹ specyfikê w zakresie charyzmatu, prawa i zwyczajów. Do wymienionych szeciu zakonów nale¿a³o w aglomeracji poznañskiej siedem wi¹tyñ, poniewa¿ karmelici trzewiczkowi mieli tu oprócz jednego wielkiego konwentu tak¿e drug¹ placówkê z niewielkim koció³kiem zwanym czêsto oratorium lub kaplic¹. W obrêbie muW niniejszym opracowaniu stosowana jest dawna nazwa tego zakonu, tak jak u¿ywa jej sam Rogaliñski w swoich aktach wizytacyjnych. 8 AV 30, s. 241-296, 278-279, 297-317, 414-419, 814-818, 1108-1109. 9 AV 30, s. 420, 818-821, 838-842. 10 AV 30, s. 822-838. 7 144 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN rów miasta istnia³y konwenty dominikanów11, franciszkanów konwentualnych12 i klasztorek karmelitów trzewiczkowych13, na przedmieciach miasta lewobrze¿nego klasztory bernardynów14, karmelitów trzewiczkowych15 i karmelitów boDominikanie przybyli do Poznania prawdopodobnie przed 1239 r., ale pewne wiadectwo istnienia ich klasztoru pochodzi dopiero z 1245 r. Ich pierwotna siedziba znajdowa³a siê na ródce, wnet jednak przenieli siê do lokowanego w³anie miasta lewobrze¿nego, gdzie na terenie dawnej osady w. Gotarda wznieli okaza³¹ wi¹tyniê gotyck¹. Na skutek powodzi z 1698 r. i wynik³ych st¹d zniszczeñ, koció³ zosta³ przebudowany przez Jana Catenazziego w formach barokowych. Kasata klasztoru nast¹pi³a w po³owie lat 30. XIX w. W grudniu 1921 r. kard. Edmund Dalbor przekaza³ koció³ podominikañski jezuitom. J.A. Spie¿, Dominikanie w Poznaniu, „Kronika Miasta Poznania” (dalej: KMP), 2004, nr 3, s. 9-11, 16-18; E. Linette, Jan Catenazzi architekt i jego dzie³o w Wielkopolsce, Warszawa-Poznañ 1973, s. 48-50; Z. Kurzawa, A. Kusztelski, Historyczne kocio³y Poznania. Przewodnik, Poznañ 2003, s. 122-127, 129-130. 12 Pierwsze próby osiedlenia siê franciszkanów konwentualnych w pobli¿u zamku poznañskiego na Podgórczu w po³owie XVII w. zakoñczy³y siê fiaskiem. Zorganizowali zatem niewielk¹ fundacjê najpierw na Grobli, a po zniszczeniach w czasie najazdu szwedzkiego objêli koció³ parafialny w. Rocha na £acinie, zwanej te¿ Miasteczkiem. Na wzniesienie zwane obecnie Gór¹ Przemys³a wrócili w 1664 r. wi¹tyniê pw. w. Antoniego z Padwy wzniesiono w latach 1668-1698 wed³ug projektu Jana Koñskiego. Konwent zosta³ zniesiony przez w³adze pruskie w 1832 r. Polscy franciszkanie konwentualni ponownie objêli koció³ po I wojnie wiatowej (1921). J. Nowacki, Dzieje archidiecezji poznañskiej, t. 2, s. 764; Z. Kurzawa, A. Kusztelski, Historyczne kocio³y Poznania, s. 110-112, 114, 118. 13 Przy ulicy ¯ydowskiej, opodal Rynku, istnia³ niewielki koció³ pw. Najdro¿szej Krwi Pana Jezusa, a przy nim ma³y klasztor karmelitów trzewiczkowych. Koció³ek by³ przebudowan¹ kamienic¹ nale¿¹c¹ niegdy do widwów Szamotulskich. Miejsce kultu zosta³o urz¹dzone na pocz¹tku XVIII w. Rezydencja karmelitów przetrwa³a do kasaty w 1821 r., a po wymarciu zakonników pieczê nad kocio³em sprawowali ksiê¿a diecezjalni. wi¹tynia jest obecnie kocio³em rektorskim w parafii farnej. Kroniczka rezydencji Karmelitów Trzewiczkowych w Poznaniu przy kociele Najwiêtszej Krwi Pana Jezusa na ul. ¯ydowskiej, oprac. J. Wiesio³owski, Poznañ 2005, s. 1-17; J. Wiesio³owski, Wstêp, [w:] Kroniczka rezydencji, s. V-VI; Z. Kurzawa, A. Kusztelski, Historyczne kocio³y Poznania, s. 138-140, 143. 14 Pocz¹tki fundacji bernardynów (braci mniejszych obserwantów) na przedmieciu Piaski w Poznaniu przypadaj¹ na lata 1455-1457. Konsekracja pierwszego murowanego kocio³a odby³a siê w 1473 r. wi¹tynia uleg³a zniszczeniu w czasie najazdu szwedzkiego w po³owie XVII w. Obecnie istniej¹cy koció³ zaczêto wznosiæ w 1661 r. Architektami czynnymi przy jego budowie byli Krzysztof Bonadura Starszy i Jerzy Catenazzi. Po kasacie klasztoru (1835) koció³ s³u¿y³ jako szkolny gimnazjum w. Marii Magdaleny. Zniszczony w wyniku po¿aru w styczniu 1945 r. koció³ oraz klasztor w 1947 r. objêli ponownie franciszkanie, którzy w nastêpnych latach dokonali dzie³a ich odbudowy. A. Chadam, Poznañ, [w:] Klasztory bernardyñskie w Polsce w jej granicach historycznych, red. H.E. Wyczawski, Kalwaria Zebrzydowska 1985, s. 266-274; J.A. Mazurek, Bernardyni w Poznaniu 1455-1655, „Studia Franciszkañskie, t. 4, 1991, s. 249-255; Kroniki Bernardynów poznañskich, oprac. S.B. Tomczak, J. Wiesio³owski, Poznañ 2002, s. 77-82, 89, 196, 225, 267-268, 274; Z. Kurzawa, A. Kusztelski, Historyczne kocio³y Poznania, s. 174-186; J.A. Mazurek, Kasata zakonu bernardynów w zaborze pruskim, [w:] Studia z historii Kocio³a w Polsce, t. 1, red. H.E. Wyczawski, Warszawa 1972, s. 508. 15 Powstanie kocio³a pw. Bo¿ego Cia³a i klasztoru karmelitów (zwanych dawniej trzewiczkowymi lub antiquae observantiae) na b³oniach za przedmieciem Piaski wi¹¿e siê cile z relacj¹ o cudownym znalezieniu Hostii. Wzniesiona na tym miejscu zapewne jeszcze w 1399 r. drewniana kaplica w roku nastêpnym zosta³a powierzona karmelitom. Fundatorem pierwszej czêci 11 POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 145 sych16, natomiast konwent reformatów 17 jako jedyny po³o¿ony by³ na prawym brzegu Warty, na obszarze ródki, bêd¹cej w³asnoci¹ biskupa poznañskiego. Po³o¿enie tych domów zakonnych w aspekcie istniej¹cej wówczas sieci parafialnej by³o nastêpuj¹ce: w obrêbie parafii miejskiej pw. w. Marii Magdaleny znajdowa³ siê konwent dominikanów i mniejszy dom karmelitów trzewiczkowych, w parafii w. Marcina mieli swe klasztory bernardyni, karmelici trzewiczkowi i franciszkanie konwentualni, w parafii w. Wojciecha karmelici bosi, a w parafii w. Ma³gorzaty reformaci. Wezwania kocio³ów mendykanckich mo¿na uj¹æ w trzy grupy. Do pierwszej zaliczaj¹ siê patrocinia wiêtych zakonu, do którego koció³ nale¿a³: w. murowanego kocio³a by³ W³adys³aw Jagie³³o. Ukoñczenie korpusu datuje siê na prze³om XV i XVI w. Póniej dobudowano dwie murowane kaplice (z których obecnie istnieje jedna) oraz wie¿ê. Do czasów reformacji koció³ by³ najznaczniejszym sanktuarium eucharystycznym w Królestwie Polskim. Klasztor uleg³ kasacie w latach 1822-1823. Od 1898 r. przy kociele istnieje parafia. Katalog zabytków sztuki, Miasto Poznañ, red. Z. Kurzawa, A. Kusztelski, cz. 2: ródmiecie. Kocio³y i klasztory (1), Warszawa 1998, s. 73-74; A. Kusztelski, Koció³ Bo¿ego Cia³a w Poznaniu. Pónoredniowieczne sanktuarium, jagielloñska fundacja. Historia i architektura, Nasza Przesz³oæ, t. 94, 2000, s. 186-191; Z. Kurzawa, A. Kusztelski, Historyczne kocio³y Poznania, s. 192-198. 16 Karmelici bosi osiedlili siê na przedmieciu w. Wojciecha w Poznaniu w 1618 r. Dwie kolejno wznoszone wi¹tynie by³y drewniane. Budowa istniej¹cego obecnie kocio³a murowanego trwa³a z przerwami ponad 30 lat; konsekrowa³ j¹ w 1687 r. Hieronim Wierzbowski, sufragan poznañski. Jako architekci byli zatrudnieni Krzysztof Bonadura Starszy, jego syn Krzysztof Bonadura M³odszy oraz Jerzy Catenazzi. Po kasacie klasztoru przez w³adze pruskie (1801) wi¹tynia najpierw u¿ytkowana by³a jako magazyn, od 1831 r. by³a protestanck¹ wi¹tyni¹ garnizonow¹, a w okresie dwudziestolecia miêdzywojennego garnizonowym kocio³em katolickim. Zniszczony zespó³ kocielno-klasztorny karmelici bosi objêli ponownie w lutym 1945 r., a we wrzeniu roku nastêpnego, po odbudowie ze zniszczeñ wojennych i prowizorycznym urz¹dzeniu wnêtrza, koció³ zosta³ powiêcony i zapocz¹tkowano w nim sprawowanie s³u¿by Bo¿ej. B.J. Wanat, Zakon karmelitów bosych w Polsce. Klasztory karmelitów i karmelitanek bosych 1605-1975, Kraków 1979, s. 203-207, 215-218; Kronika poznañskich Karmelitów Bosych, oprac. P.F. Neumann, Poznañ 2001, s. 2, 4, 13-14, 42-44, 113; P.F. Neumann, Dobrodzieje poznañskich karmelitów bosych w XVII i pierwszej po³owie XVIII wieku w wietle kroniki klasztornej, „Ecclesia. Studia z Dziejów Wielkopolski”, t. 1, 2003, s. 56-58, 62-68; Z. Kurzawa, A. Kusztelski, Historyczne kocio³y Poznania, s. 150-156. 17 Fundatorem reformatów na ródce w Poznaniu by³ Wojciech Tolibowski, biskup poznañski (zm. 1663), który wybudowa³ zakonnikom drewniany koció³ i klasztor. Budowê murowanej wi¹tyni rozpocz¹³ £ukasz Szeliga Niemojewski (zm. 1675), a kontynuowali kolejni gwardianie klasztoru. Koció³ zosta³ konsekrowany w 1685 przez Stefana Wierzbowskiego, biskupa poznañskiego. Kasata klasztoru nast¹pi³a w 1804, jednak kilku zakonników zdo³a³o przetrwaæ przy kociele do 1826 r. W 1963 r. w³adze pañstwowe przekaza³y wi¹tyniê Kocio³owi Polskokatolickiemu. Z. Kurzawa, Zapomniany klasztor. Dawny koció³ i klasztor oo. Reformatów, KMP, 1997, nr 1, s. 128-129, 133, 135-136; B.S. Tomczak, Wstêp. Zakon Braci Mniejszych cilejszej obserwancji czyli reformaci, [w:] Kronika Reformatów poznañskich, oprac. J. Wiesio³owski, S.B. Tomczak, G.A. Winiowski, Poznañ 2006, s. 13; Z. Kurzawa, A. Kusztelski, Historyczne kocio³y Poznania, s. 75-76, 78. 146 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Dominik by³ patronem kocio³a dominikanów, w. Franciszek bernardynów, w. Antoni franciszkanów konwentualnych. Drug¹ grupê stanowi¹ chrystologiczne wezwania obu fundacji karmelitów trzewiczkowych: Bo¿e Cia³o i Krew Chrystusa; wybór tych tytu³ów wi¹¿e siê cile z genez¹ obu tych fundacji. Wreszcie trzeci¹ grupê stanowi¹ patrocinia innych wiêtych: w. Józef w przypadku wi¹tyni karmelitów bosych oraz w. Kazimierz u reformatów. Trzy orodki zakonne powsta³y jeszcze w okresie redniowiecza: w po³owie XIII w. dominikanów, na prze³omie XIV i XV w. karmelitów trzewiczkowych, oko³o po³owy XV w. bernardynów. Z kolejnych czterech konwentów trzy mia³y swoje pocz¹tki w XVII w. (karmelici bosi, franciszkanie konwentualni, reformaci), a jeden w pierwszej po³owie XVIII w. (druga placówka karmelitów trzewiczkowych). Teksty dotycz¹ce kocio³ów mendykanckich w aktach wizytacji generalnej Józefa Rogaliñskiego maj¹ ró¿n¹ d³ugoæ. Najkrócej zosta³ potraktowany koció³ reformatów na ródce, podczas gdy najwiêcej uwagi wizytator powiêci³ obu wi¹tyniom karmelitów trzewiczkowych, co wi¹za³o siê z koniecznoci¹ wyjanienia kwestii zwi¹zanych z istniej¹cym w kociele Bo¿ego Cia³a kultem cudownych Hostii. Zapisy w aktach wizytacyjnych w ka¿dym przypadku dotycz¹ tych samych kwestii szczegó³owych. Wizytator zaczyna³ relacjê od zwiêz³ego opisu kocio³a, nastêpnie podawa³ liczbê zakonników z podzia³em na ró¿ne ich kategorie oraz zaznacza³ istnienie w klasztorze nowicjatu lub studium. Nastêpnie jego uwagê zajmowa³y relikwie, odpusty, bractwa i otaczane szczególnym kultem obiekty, przede wszystkim obrazy i figury. Zaznacza³ istnienie przy konwencie drugiego kocio³a lub osobnej kaplicy. Sprawdza³, czy kap³ani zakonni posiadaj¹ aprobatê do spowiadania i g³oszenia kazañ oraz czy w klasztorze jest zachowywana klauzura, a tak¿e rozmaite rozporz¹dzenia ordynariusza miejsca co do sprawowanej w kocio³ach s³u¿by Bo¿ej. Na koniec stwierdza³, czy z faktu istnienia wi¹tyni zakonnej koció³ parafialny nie ponosi jakiego uszczerbku. W wielu miejscach relacji wizytacyjnej zosta³y zamieszczone ró¿ne uwagi i polecenia. LICZBA ZAKONNIKÓW Bardzo cenne s¹ informacje podane przez wizytatora na temat stanu liczbowego wspólnot mieszkaj¹cych w klasztorach oraz charakteru konwentów w aspekcie formacji zakonnej. W wiêkszoci przypadków podana zosta³a najpierw liczba ogólna zakonników, a nastêpnie liczba kap³anów, kleryków i braci laików (jedynie dla klasztoru reformatów podano tylko liczbê ogóln¹). Niestety, odnonie do dwóch klasztorów (karmelitów trzewiczkowych u Bo¿ego Cia³a i karmelitów bosych) liczba ogólna nie odpowiada sumie kategorii szczegó³owych. POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 147 Liczebnoæ wspólnot klasztornych18 Klasztor bernardyni dominikanie franciszkanie konwentualni karmelici bosi karmelici trzewiczkowi BC karmelici trzewiczkowi KCh reformaci wszystkich zakonników a b Ogó³em 57 54 25 22 36 5 27 Kap³ani 25 25 13 12 19 4 Klerycy 12 16b 6 3 9 Laicy 20a 13 6 3 7 1 22619 w tym 10 profesów i 10 nieprofesów razem z nowicjuszami Pod wzglêdem liczebnoci wspólnot na czo³o wysuwaj¹ siê bernardyni i dominikanie: odpowiednio 57 i 54 osoby. Trzecie miejsce zajmuj¹ karmelici trzewiczkowi u Bo¿ego Cia³a – 36 zakonników. Liczba zakonników w trzech kolejnych klasztorach waha siê w granicach 22-27 i dotyczy to karmelitów bosych, franciszkanów konwentualnych i reformatów. Wreszcie najmniejsze by³o zgromadzenie klasztoru karmelitów trzewiczkowych pw. Krwi Chrystusa na ulicy ¯ydowskiej piêciu zakonników. W tym ostatnim przypadku tak ma³a w porównaniu z innymi klasztorami liczba wi¹za³a siê z tym, ¿e zarówno tamtejszy koció³, jak i klasztor by³y niewielkich rozmiarów, a placówka nie by³a przeoratem, lecz tzw. rezydencj¹, w dodatku zale¿n¹ od klasztoru Bo¿ego Cia³a. W ka¿dym z klasztorów trzon wspólnoty stanowili kap³ani. Liczba braci laików (zwanych te¿ konwersami lub donatami) waha³a siê od jednego w rezydencji karmelitów trzewiczkowych do 20 u bernardynów, przy czym tutaj liczbê tê tworzyli w po³owie profesi, a w po³owie nieprofesi, czyli adepci ¿ycia zakonnego, odbywaj¹cy wstêpne etapy formacji, najpewniej nowicjat, a mo¿e i jak¹ formê kandydatury. Obecnoæ kleryków zosta³a stwierdzona dla piêciu klasztorów (nie by³o ich w rezydencji karmelitañskiej na ulicy ¯ydowskiej, a co do reformatów wizytator poda³ tylko ogóln¹ liczbê zakonników, nie dziel¹c jej na poszczeDane do tego zestawienia pochodz¹ z: AV 30, s. 278, 414, 415, 418, 815, 817, 1108. Wed³ug ankiety nuncjusza Giuseppe Garampiego w 1772 r. w klasztorach mendykantów w Poznaniu przebywa³o 187 zakonników, a zatem w okresie kilku lat dziel¹cych ankietê od wizytacji Rogaliñskiego liczba ta wzros³a o 39 osób, czyli o 20 proc. Interesuj¹ce jest porównanie liczby mendykanckich klasztorów i zakonników w Poznaniu i Krakowie w roku 1772. Podczas gdy w Poznaniu w siedmiu klasztorach nale¿¹cych do szeciu zakonów przebywa³o 226 zakonników, w aglomeracji krakowskiej obecnych by³o osiem zakonów tej kategorii (oprócz obecnych w Poznaniu równie¿ augustianie eremici i kapucyni), które posiada³y 11 klasztorów, a w nich 404 zakonników. Zakony mêskie w Polsce w 1772 roku, red. L. Bieñkowski, J. K³oczowski, Z. Su³owski, Lublin 1972, tab. 1, 6, 8, 18, 25, 39, 42, 45. 18 19 148 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN gólne kategorie). Najwiêcej by³o ich u dominikanów – 16, ale liczba ta obejmuje ³¹cznie profesów i nowicjuszy. Dwunastu kleryków mieli w tym czasie poznañscy bernardyni, a odpowiednio dziewiêciu, szeciu i trzech kleryków by³o u karmelitów Bo¿ego Cia³a, franciszkanów konwentualnych i karmelitów bosych. DOMY FORMACYJNE Z informacjami o obecnoci nowicjuszy i kleryków koresponduj¹ dane o istnieniu w klasztorze nowicjatu i studium. Akta wizytacyjne mówi¹ o istnieniu nowicjatu u bernardynów i karmelitów trzewiczkowych u Bo¿ego Cia³a, nie zaznaczaj¹ jednak, jaka by³a liczba nowicjuszy wród wymienionych tam kleryków20. Jedynie u bernardynów mo¿na przypuszczaæ, ¿e nowicjuszami by³o owych 10 braci laików nieprofesów albo przynajmniej pewna czêæ tej liczby. Z kolei u dominikanów musia³ istnieæ nowicjat, skoro przy liczbie kleryków podano, ¿e obejmuje ona tak¿e nowicjuszy, jednak mówi¹c o charakterze tego klasztoru, wizytator nie zaznacza istnienia w nim nowicjatu21. Przy czterech klasztorach akta wizytacji podaj¹, ¿e mieci siê w nich studium filozoficzne i teologiczne (franciszkanie konwentualni i dominikanie) albo tylko teologiczne (karmelici trzewiczkowi Bo¿ego Cia³a i bernardyni)22. Innego terminu u¿yto w stosunku do konwentu karmelitów bosych, podaj¹c, ¿e nie ma w nim ¿adnego studium, a jedynie tirocinium zakonne23. Na czym ono polega³o, trudno jest jednoznacznie powiedzieæ. Mo¿na jedynie przypuszczaæ, ¿e dotyczy³o jakiego etapu formacji przebywaj¹cych w klasztorze trzech kleryków. Byæ mo¿e byli to zakonnicy, którzy ju¿ ukoñczyli w³aciwe studia, a obecnie odbywali pewn¹ formê przygotowania praktycznego do dzia³alnoci kap³añskiej. Ponadto jedynie przy tym klasztorze wizytator stwierdzi³, ¿e ojcowie czêsto zbieraj¹ siê na omawianie kazusów moralnych. By³a to forma ustawicznego doskonalenia siê w zakresie teologii moralnej, co by³o podyktowane przepisami konstytucji zakonnych i wi¹za³o siê z czêstym sprawowaniem sakramentu pokuty przez kap³anów tego zakonu24. KLAUZURA Wizytator zwraca³ równie¿ uwagê na istnienie i zachowywanie klauzury klasztornej oraz na zasady wychodzenia z niej zakonników na zewn¹trz, przede wszystkim do miasta. Uwagi na ten temat znalaz³y siê przy wszystkich klasztoAV 30, s. 415, 418. AV 30, s. 817. 22 AV 30, s. 414, 415, 418, 817. 23 AV 30, s. 1108. 24 AV 30, s. 1108. 20 21 POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 149 rach z wyj¹tkiem franciszkanów konwentualnych i karmelitów trzewiczkowych Bo¿ego Cia³a, gdzie z pewnoci¹ klauzura musia³a istnieæ, a jej zachowywanie nie wzbudzi³o zastrze¿eñ wizytatora. O istnieniu klauzury napisano wprost przy klasztorach reformatów, karmelitów trzewiczkowych na ulicy ¯ydowskiej i karmelitów bosych25. Prze³o¿onym bernardynów wizytator poleci³ usilne strze¿enie klauzury, przez co nale¿y rozumieæ, ¿e maj¹ troszczyæ siê, aby w jej obrêb nie wchodzili ludzie wieccy26. Z kolei u dominikanów zalecona zosta³a wiêksza troska o klauzurê, zw³aszcza przy dolnym kru¿ganku, do którego wchodz¹ osoby wieckie obojga p³ci, by uczestniczyæ w procesjach i nabo¿eñstwach27. Inn¹ kwesti¹ zwi¹zan¹ z klauzur¹ by³o wychodzenie zakonników z klasztoru. Tu wizytator napomina³, by ka¿dy z nich, a zw³aszcza udaj¹cy siê do miasta na kwestê, wychodzi³ i wraca³ nie osobno, ale zawsze w towarzystwie drugiego zakonnika (socjusza). Takie napomnienie znalaz³o siê w aktach wizytacyjnych dotycz¹cych bernardynów, dominikanów i karmelitów bosych28. KOCIO£Y Przechodz¹c do budowli kocielnych, wizytator zwróci³ uwagê na materia³, z jakiego zosta³y wzniesione, wielkoæ i walory estetyczne, choæ nie przy wszystkich kocio³ach te elementy odnotowa³. Przy piêciu kocio³ach zaznaczono, ¿e s¹ murowane, ale wiadomo sk¹din¹d, ¿e i dwa pozosta³e by³y zbudowane z ceg³y. Nie ró¿ni³y siê one w tym wzglêdzie od poznañskich kocio³ów parafialnych, które równie¿ by³y murowane, z wyj¹tkiem kocio³a w. Rocha na £acinie. Przy obu kocio³ach karmelitów trzewiczkowych znalaz³y siê jeszcze dodatkowe informacje dotycz¹ce okolicznoci ich powstania: koció³ Bo¿ego Cia³a wraz z klasztorem by³ fundacj¹ W³adys³awa Jagie³³y, a koció³ek na ulicy ¯ydowskiej powsta³ w wyniku przebudowy kamienicy zwanej widwiñsk¹29. W niektórych przypadkach wizytator zwróci³ uwagê, ¿e koció³ by³ obszerny (franciszkanów konwentualnych, bernardynów i dominikanów)30, okazale i piêknie ozdobiony (reformatów, dominikanów)31, wytworny (franciszkanów konwentualnych, bernardynów)32, odznaczaj¹cy siê piêknym kszta³tem (karmelitów bosych)33. Dodatkowo dowiadujemy siê, ¿e przestrzeñ sakralna w koció³ku karmelitañskim na AV 30, s. 279, 815, 1108. AV 30, s. 419. 27 AV 30, s. 818. 28 AV 30, s. 419, 818, 1108. 29 AV 30, s. 415, 814. 30 AV 30, s. 414, 418, 817. 31 AV 30, s. 278, 817. 32 AV 30, s. 414, 418. 33 AV 30, s. 1108. 25 26 150 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN ¯ydowskiej obejmowa³a tak¿e jego doln¹ kondygnacjê, gdzie znajdowa³a siê studnia, a mury by³y ozdobione malowid³ami34. Przy kociele dominikanów odnotowano istnienie dwóch kaplic, umieszczonych w dolnym i górnym kru¿ganku35. Kaplicê posiada³y równie¿ kocio³y franciszkanów konwentualnych i karmelitów u Bo¿ego Cia³a36. W pobli¿u dwóch kocio³ów klasztornych istnia³y jeszcze inne miejsca kultu nale¿¹ce do zakonników. Pierwszym by³ niewielki koció³ pw. Anny37, stoj¹cy w bezporednim s¹siedztwie kocio³a i klasztoru bernardynów. W tej murowanej wi¹tyni odbywa³y siê nabo¿eñstwa dla mieszczan narodowoci niemieckiej, a kapelanem by³ jeden z kap³anów bernardyñskich38. Natomiast w ogrodzie klasztoru karmelitów bosych sta³a murowana kaplica pw. w. Eliasza z kilkoma po³¹czonymi z ni¹ pomieszczeniami; znaki widoczne na cianach wiadczy³y, ¿e by³a konsekrowana. W czasach wizytacji zakonnicy odprawiali tam niekiedy mszê w. z udzia³em wiernych, jednak bez upowa¿nienia ze strony konsystorza39. Z XVII-wiecznych zapisów kroniki klasztornej wynika, ¿e obiekt ten powsta³ jako eremitarz, w którym zakonnicy mogli odbywaæ swoje rekolekcje i inne æwiczenia duchowne40. ODPUSTY Przedmiotem szczególnego zainteresowania wizytatora by³y odpusty i relikwie, co wynika³o st¹d, ¿e jedne i drugie powinny byæ nie tylko uzyskane we w³aciwy sposób, ale ponadto nale¿a³o uzyskaæ ich dopuszczenie (admisjê) przez lokaln¹ w³adzê kocieln¹, tzn. przez ordynariusza lub dzia³aj¹cy z jego ustanowienia urz¹d konsystorski. Zarówno odpusty, jak relikwie istnia³y w niemal wszystkich albo przynajmniej w bardzo wielu wi¹tyniach wszelkiego typu (parafialnych, szpitalnych, oratoriach publicznych), jednak w kocio³ach zakonnych wystêpowa³y w znacznej iloci. Mo¿liwoæ oddania czci relikwiom oraz uzyskania odpustów z pewnoci¹ przyci¹ga³a do kocio³a licznych wiernych i powiêksza³a splendor i znaczenie miejsca wiêtego. Na tym szczególnie zale¿a³o zakonnikom, gdy¿ do uczêszczania do ich kocio³ów w przeciwieñstwie do kocio³ów parafialnych wierni nie mieli ¿adnego obowi¹zku. AV 30, s. 814. AV 30, s. 817. 36 AV 30, s. 414, 416. 37 Koció³ek w. Anny wybudowano w 1480 r. Jeszcze przed pierwsz¹ okupacj¹ prusk¹ zosta³ zamieniony na magazyn. Sp³on¹³ doszczêtnie w 1838 r., a pozosta³e mury rozebrano. A. Chadam, Poznañ, s. 267-268; M. Motty, Przechadzki po miecie, Warszawa 1957, t. 2, s. 392-393. 38 AV 30, s. 419. 39 AV 30, s. 1109. 40 Eremitarz zbudowano w roku 1624 w ogrodzie zakupionym od Stanis³awa Czaplica. By³y w nim dwie cele eremickie z ma³ymi oratoriami, a porodku nich kaplica w kszta³cie rotundy, nosz¹ca pierwotnie wezwanie maryjne. Kronika poznañskich Karmelitów Bosych, s. 22. 34 35 POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 151 W odpusty by³y wyposa¿one wszystkie omawiane tutaj kocio³y. U reformatów wizytator stwierdzi³ jedynie ich istnienie oraz ¿e s¹ one dopuszczone przez w³adzê biskupi¹41. Franciszkanie konwentualni posiadali zarówno odpusty udzielone dla ¿ywych, jak i za zmar³ych. Te ostatnie by³y przy³¹czone a¿ do trzech o³tarzy (altaria privilegiata), co jest zadziwiaj¹ce, gdy¿ na ogó³ tylko jeden o³tarz w kociele bywa³ obdarzony takim przywilejem. Zakonnicy ci nie przedstawili jednak ¿adnego dokumentu jego nadania ani dopuszczenia. T³umaczyli, ¿e dokumenty takie istniej¹, ale zosta³y zabrane przez prowincja³a do archiwum prowincji42. wi¹tynia karmelitañska pw. Bo¿ego Cia³a wyposa¿ona by³a w ró¿ne odpusty, w tym udzielone dla bractwa. Brak by³o jednak dopuszczenia ich w konsystorzu, co wizytator poleci³ zakonnikom uzupe³niæ43. Bernardyni mieli odpusty o³tarza uprzywilejowanego za zmar³ych oraz odpusty udzielone dla ¿yj¹cych, ale nie byli w stanie okazaæ wizytatorowi ¿adnego przywileju odpustowego dopuszczonego w konsystorzu44. Karmelici trzewiczkowi z ulicy ¯ydowskiej posiadali dwa odpusty: jeden zupe³ny na dzieñ i ca³¹ oktawê wiêta w. Bart³omieja Aposto³a, drugi wieczysty na poszczególne pi¹tki Wielkiego Postu. Obu udzieli³ im papie¿ Pius VI w kwietniu 1780 r., a 23 czerwca tego¿ roku zosta³y dopuszczone przez konsystorz poznañski45. Koció³ dominikanów wyposa¿ony by³ w odpusty udzielone na wiêta zakonu oraz dla bractwa ró¿añcowego (nie okazano dokumentu ich admisji), jak równie¿ w obfite odpusty dla bractwa zwanego centurie (dla tych odpustów zakonnicy przed³o¿yli dokument dopuszczenia)46. Wreszcie w kociele karmelitów bosych mo¿na by³o dost¹piæ odpustów, uczestnicz¹c w mszach w. wotywnych o Najwiêtszej Maryi Pannie, natomiast odpusty za zmar³ych udzielone zosta³y na oktawê wspomnienia wiernych zmar³ych (Dzieñ Zaduszny). Karmelici bosi okazali wizytatorowi wszystkie stosowne dokumenty oraz ich admisjê w konsystorzu poznañskim47. Podsumowuj¹c, nale¿y zaznaczyæ, ¿e w trzech kocio³ach zakonnicy okazali wszystkie potrzebne dokumenty zwi¹zane z odpustami (reformaci, karmelici trzewiczkowi z rezydencji przy ulicy ¯ydowskiej i karmelici bosi), w jednym posiadali je tylko dla czêci odpustów (dominikanie), a w trzech pozosta³ych (franciszkanie konwentualni, karmelici trzewiczkowi od Bo¿ego Cia³a i bernardyni) nie okazali ¿adnych dokumentów, które zawiera³yby admisjê konsystorsk¹, choæ pierwsi z nich zapewniali, ¿e dokumentacja istnieje, tyle ¿e zosta³a zabrana przez prowincja³a. AV 30, s. 278. AV 30, s. 415. 43 AV 30, s. 417-418. 44 AV 30, s. 419. 45 AV 30, s. 814-815. 46 AV 30, s. 817. 47 AV 30, s. 1108. 41 42 152 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Czy w aktach wizytacyjnych odnotowano wszystkie odpusty, jakie w tych kocio³ach istnia³y? Wydaje siê, ¿e musia³o ich byæ znacznie wiêcej, by wymieniæ choæby odpusty na wiêto patronalne kocio³a, rocznicê jego powiêcenia, liturgiczne obchody wiêtych zakonu, odpusty za zmar³ych (o³tarz uprzywilejowany znajdowa³ siê w bardzo wielu kocio³ach parafialnych, niekiedy nawet w ma³ych parafiach wiejskich, wiêc trudno przypuszczaæ, by nie by³o ich w zazwyczaj wielkich i okaza³ych poznañskich kocio³ach zakonnych), ponadto odpusty, jakimi cieszy³y siê poszczególne bractwa, a te istnia³y (jedno lub wiêcej) przy niemal wszystkich omawianych tu kocio³ach. Istnienie tych odpustów by³o dla zakonników oczywiste, korzystano z nich od dawna, zazwyczaj od samej fundacji klasztoru i kocio³a. Przywileje odpustowe mog³y dawno zagin¹æ w po¿arach, powodziach czy w czasie wojen. Ponadto niektóre odpusty prze³o¿eni generalni uzyskiwali u Stolicy Apostolskiej dla ca³ego zakonu, a w takich przypadkach nie wystawiano dokumentów dla ka¿dego kocio³a z osobna. Byæ mo¿e, ¿e tak udzielone odpusty nie wymaga³y admisji ze strony w³adzy diecezjalnej. RELIKWIE Du¿o uwagi powiêci³ wizytator relikwiom, najpierw dlatego, ¿e by³o ich w kocio³ach du¿o, a po wtóre przepisy kocielne stawia³y szereg warunków, które powinny byæ spe³nione, aby relikwie mog³y byæ wystawione w kociele do czci publicznej. Ka¿da z relikwii powinna byæ opatrzona nienaruszon¹ pieczêci¹ w³adzy kocielnej i mieæ dokument stwierdzaj¹cy autentycznoæ (tzw. autentyk) oraz kolejny dokument potwierdzaj¹cy prawdziwoæ i dopuszczaj¹cy do kultu, a wydany przez miejscowy konsystorz generalny. Z akt wizytacji dowiadujemy siê, ¿e relikwie posiada³y wszystkie poznañskie kocio³y mendykantów. O relikwiach znajduj¹cych siê w kociele reformatów na ródce zapisano, ¿e jedne posiadaj¹ dokumenty autentycznoci i zosta³y dopuszczone w konsystorzu, inne, zw³aszcza umieszczone w relikwiarzach przy wielkim o³tarzu, dokumentów takich nie posiadaj¹, a trzecia wymieniona grupa to relikwie posiadaj¹ce dopuszczenie wystawione w diecezji krakowskiej, co wizytator uzna³ za niewystarczaj¹ce i poleci³ przedstawiæ je w konsystorzu poznañskim celem dokonania ich rozpoznania i orzeczenia, czy s¹ autentyczne48. Znacznie wiêcej dowiadujemy siê o relikwiach, które wizytator zasta³ w kociele franciszkanów konwentualnych. Tutaj znajdowa³y siê ca³e koci w. Teodora Mêczennika, umieszczone w kaplicy powiêconej temu wiêtemu49, a tak¿e liczAV 30, s. 278-279. Kaplica zosta³a wybudowana w latach 1757-1758 staraniem o. Ludwika Miske dla umieszczenia w niej sprowadzonych nieco wczeniej relikwii w. Teodora. T. Jank, Franciszkañski konwent i koció³ w. Antoniego na Wzgórzu Przemys³a w Poznaniu, [w:] Franciszkanie konwentualni 48 49 POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 153 ne inne relikwie przechowywane w ró¿nych relikwiarzach oraz w stopniach schodów wystawionych we wspomnianej kaplicy, co wzbudzi³o wielkie zdziwienie wizytatora. Wród umiejscowionych w taki sposób relikwii by³y cz¹stki drzewa Krzy¿a wiêtego. Niektóre relikwie mia³y pieczêcie naruszone, inne by³y ich zupe³nie pozbawione. Franciszkanie nie przedstawili wizytatorowi ¿adnych dokumentów autentycznoci oraz admisji w konsystorzu, t³umacz¹c, ¿e wszystkie zabra³ prowincja³ i z³o¿y³ w archiwum prowincji. Otrzymali zatem polecenie, by odzyskali te dokumenty i przechowywali je na miejscu oraz uzyskali admisjê, a relikwii niezatwierdzonych nie wystawiali do kultu publicznego50. Karmelici trzewiczkowi z konwentu Bo¿ego Cia³a mieli relikwie w pacyfikale i w o³tarzach, w tym m.in. znacznych rozmiarów kawa³ki drewna ze sto³u, na którym rzekomo ¯ydzi przebijali cudowne Hostie wykradzione z kocio³a dominikanów (o historii i kulcie tych Hostii bêdzie mowa poni¿ej). Poniewa¿ nie by³o ani pieczêci na relikwiach, ani dokumentów stwierdzaj¹cych ich autentycznoæ, wizytator odes³a³ zakonników do konsystorza51. Bogaty w relikwie by³ tak¿e koció³ bernardynów. By³y one ró¿ne i znaczne, umieszczone w dwóch relikwiarzach i w dwóch nieco wiêkszych skrzynkach w kszta³cie trumien, niektóre znajdowa³y siê w wielkim o³tarzu. Ponadto w o³tarzu Najwiêtszej Maryi Panny ustawiona by³a trumna zawieraj¹ca koci ca³ego cia³a w. Adriana Mêczennika. ¯adna z tych relikwii nie posiada³a pieczêci i autentyków. Ponadto we wspomnianej trumnie z relikwiami w. Adriana przechowywane by³y dwie drewniane kapsu³ki, a w nich ró¿ne relikwie przywiezione z Rzymu, które mia³y dokumenty, ale dotychczas nie postarano siê o ich admisjê. St¹d polecenie wizytatora, by ten brak uzupe³niæ52. Stosunkowo od niedawna istniej¹cy koció³ek karmelitów na ulicy ¯ydowskiej posiada³ jedynie cz¹stkê drzewa Krzy¿a wiêtego. By³a ona umieszczona w srebrnej puszce i opatrzona nienaruszon¹ pieczêci¹, mia³a dokument wystawiony 12 marca 1733 r. przez nuncjusza apostolskiego w Królestwie Polskim, Camilla Paolucciego, a tak¿e admisjê konsystorza poznañskiego z 26 lutego 1753 r.53 Koció³ dominikanów jako istniej¹cy od ponad 500 lat posiada³ liczne relikwie. By³a tu znacznych rozmiarów cz¹stka Krzy¿a wiêtego, relikwia w. Wincentego Ferreriusza, czaszka jednej z towarzyszek w. Urszuli oraz wystawione w skrzynkach za szk³em na o³tarzu w. Tomasza z Akwinu liczne ¿ebra w. M³odzianków Mêczenników. ¯adne z tych relikwii nie posiada³y pieczêci i autentyków ani dokumentów dopuszczenia. Zakonnicy przed³o¿yli jedynie ksiêgê klasztorn¹ z wpisem dotycz¹cym prawdziwoci relikwii Krzy¿a wiêtego i wyjanili i klaryski w Wielkopolsce od XIII do XIX wieku. Katalog wystawy, red. T. Janiak, D. Stryniak, Gniezno 2006, s. 178. 50 AV 30, s. 414-415. 51 AV 30, s. 417. 52 AV 30, s. 418-419. 53 AV 30, s. 814. 154 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN wizytatorowi, ¿e autentyki wszystkich relikwii uleg³y zniszczeniu podczas powodzi54. U karmelitów bosych wizytator zasta³ relikwie za szk³em, umiejscowione po bokach wielkiego o³tarza. Wprawdzie nie by³o na nich pieczêci, ale zakonnicy dysponowali dokumentami ich urzêdowego uznania i dopuszczenia w konsystorzu poznañskim. Inne relikwie by³y umieszczone w ró¿nych srebrnych relikwiarzach. Te z kolei posiada³y pieczêcie, ale brakowa³o autentyków, st¹d wizytator poleci³ zwróciæ siê do konsystorza o ich urzêdowe uznanie, aby tym bezpieczniej mog³y byæ wystawione do czci publicznej55. Widaæ zatem, ¿e relikwie by³y liczne i ró¿norodne. O cz¹stkach drzewa Krzy¿a wiêtego jest mowa u franciszkanów konwentualnych, dominikanów i karmelitów trzewiczkowych na ulicy ¯ydowskiej. Zwraca te¿ uwagê istnienie koci ca³ego cia³a w. Teodora u franciszkanów konwentualnych i w. Adriana w kociele bernardynów56. Szczególne nabo¿eñstwo ku czci relikwii by³o praktykowane przez wiernych w kaplicy kocio³a franciszkanów konwentualnych, którzy postarali siê nawet o druk specjalnej ksi¹¿eczki z modlitwami ku czci poszczególnych wiêtych cz¹stek. Na ogó³ jednak brakowa³o pieczêci na relikwiach, autentyków oraz dokumentów admisji. Wszystkie te elementy warunkuj¹ce wystawienie relikwii do kultu publicznego spe³nione by³y jedynie w oratorium karmelitów trzewiczkowych. St¹d te¿ w aktach wizytacji nieustannie powtarza siê polecenie, aby istniej¹ce braki uzupe³niæ. BRACTWA I INNE KORPORACJE RELIGIJNE Akta wizytacyjne przynosz¹ pewn¹ iloæ informacji na temat bractw religijnych. W okresie potrydenckim prze¿ywa³y one nowy etap rozwoju57 i istnia³y w wielu kocio³ach ró¿nego typu, przede wszystkim jednak w kocio³ach parafialnych i zakonnych. W Poznaniu dzia³a³y przy wiêkszoci kocio³ów parafialnych (nie by³o ich jedynie w parafii w. Jana Jerozolimskiego i w parafii w. Rocha). Akta wizytacji Rogaliñskiego odnotowuj¹, ¿e bractwa by³y zaprowadzone przy piêciu kocio³ach klasztornych mendykantów oraz przy kociele w. Anny, pozostaj¹cym pod zarz¹dem bernardynów. I tak przy kociele franciszkanów konwentualnych istnia³o bractwo w. Antoniego, który by³ równoczenie patronem wi¹tyni. Wizytatorowi przedstawiono dokument erekcji bractwa wraz z admisj¹ AV 30, s. 817-818. AV 30, s. 1108. 56 Relikwie tego rodzaju, podobnie jak cz¹stki z drzewa Krzy¿a wiêtego, by³y otaczane szczególn¹ czci¹; zaliczano je do kategorii reliquiae insignes. H. Kossowski, Relikwie, [w:] Encyklopedia kocielna, wyd. M. Nowodworski, t. 23, Warszawa 1899, s. 283. 57 Por. J. Flaga, Bractwa religijne w Rzeczypospolitej w XVII i XVIII wieku, Lublin 204, s. 6. 54 55 POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 155 udzielon¹ przez konsystorz58. O kociele karmelitów trzewiczkowych pw. Bo¿ego Cia³a akta informuj¹, ¿e znajduj¹ siê w nim trzy bractwa, ale z nazwy wymienione jest jedynie bractwo Najwiêtszego Sakramentu, co do którego stwierdzono brak dopuszczenia przez konsystorz59. Gdy chodzi o dwa pozosta³e, które nie zosta³y nazwane, mo¿na z pewnoci¹ przyj¹æ, ¿e jednym by³o bractwo szkaplerzne, cile zwi¹zane z zakonem karmelitañskim. Równie¿ bernardyni prowadzili trzy bractwa60: jedno Pocieszenia Najwiêtszej Maryi Panny we w³asnym kociele klasztornym, a dwa – Trójcy wiêtej i w. Anny przy pobliskim koció³ku w. Anny, gdzie na nabo¿eñstwa przychodzili katolicy niemieccy. Bractwo w. Anny by³o konfraterni¹ zwi¹zan¹ z zakonem bernardynów, istniej¹c¹ przy wielu ich kocio³ach i zak³adan¹ przy innych wi¹tyniach za zezwoleniem tego zakonu61. W aktach zaznaczono, ¿e bractwo Pocieszenia NMP i bractwo Trójcy wiêtej przedstawi³o przywilej erekcyjny i admisjê, natomiast odpusty posiadane przez konfraterniê w. Anny dot¹d nie zosta³y dopuszczone przez poznañski konsystorz62. U dominikanów istnia³o w³aciwe temu zakonowi bractwo ró¿añcowe, wyposa¿one w liczne odpusty, o których dopuszczenie zakonnicy jednak dot¹d nie zwrócili siê do w³adzy diecezjalnej63. Wreszcie przy kociele karmelitów bosych prowadzone by³o bractwo w. Józefa64, który by³ zarazem patronem tej wi¹tyni. Konfraternia zrzesza³a wiernych obojga p³ci i by³a niejako w³asnym bractwem tego zakonu. Poznañscy karmelici bosi nie okazali w czasie wizytacji ¿adnego przywileju erekcyjnego ani admisji konsystorskiej, t³umacz¹c wizytatorowi, ¿e to bractwo jest cile z³¹czone z zakonem i zostaje niejako przyjête w diecezji wraz z zezwoleniem udzielonym zakonnikom na dokonanie fundacji klasztoru65. ¯adnego bractwa nie wymieniono przy oratorium karmelitów trzewiczkowych pw. Krwi Chrystusa, a przy kociele reformatów stwierdzono wprost, ¿e nie ma tam ¿adnej konfraterni65a. Niemniej jednak w³anie przy kociele reforAV 30, s. 415. AV 30, s. 417. 60 Ojciec Salezy Tomczak podaje, ¿e przy kociele bernardynów istnia³ trzeci zakon w. Franciszka oraz siedem bractw: w. Anny, Paska w. Franciszka, w. Trójcy, Domku Loretañskiego, w. Barbary, Niepokalanego Poczêcia i Zwiastowania NMP. S. B. Tomczak, Wstêp, [w:] Kroniki Bernardynów poznañskich, s. XVIII. 61 J. Flaga, Bractwa religijne w Rzeczypospolitej, s. 105-106. 62 AV 30, s. 419. 63 AV 30, s. 817. 64 Bractwo w. Józefa przy klasztorze karmelitów bosych w Poznaniu zaprowadzono 11 sierpnia 1669. B. J. Wanat, Kult w. Józefa Oblubieñca Najwiêtszej Maryi Panny u Karmelitów Bosych w Poznaniu, Poznañ 2008, s. 102. 65 AV 30, s. 1108. 65a W zakonie reformatów obowi¹zywa³ zakaz zak³adania i prowadzenia bractw przy kocio³ach klasztornych, motywowany lubem ubóstwa. Por. J. Flaga, Arcybractwo Ró¿añcowe przy kociele Franciszkanów-Reformatów we W³oc³awku, [w:] Non cesso gratias agere Deo et hominibus. Prace ofiarowane Ojcu dr. Anzelmowi Januszowi Szteinke OFM z okazji Z³otego Jubileuszu Ka58 59 156 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN matów zaznaczono, ¿e zakonnicy prowadz¹ wspólnotê III regu³y w. Franciszka, czyli tercjarzy, na co zakon posiada zezwolenie papie¿y66. Jest to jedyna wzmianka o istnieniu tercjarstwa przy kocio³ach poznañskich mendykantów. Ponadto interesuj¹c¹ informacjê zapisano przy kociele dominikanów, stwierdzaj¹c, ¿e istniej¹ tam centurie, nazwane wprost bractwem, choæ ich charakter odbiega³ od innych bractw religijnych. Centurie u dominikanów by³y erygowane przez Stolicê Apostolsk¹, cieszy³y siê licznymi odpustami i posiada³y dopuszczenie konsystorza. Przystêpuj¹cy do centurii zobowi¹zywa³ siê do z³o¿enia do wspólnej skrzynki sumy 170 florenów, w zamian za co po mierci odprawiano za niego 100 mszy wiêtych (st¹d nazwa tego zwi¹zku pobo¿nego) oraz op³acano u¿yte do pogrzebu wiece i sprzêty67. Przedstawione informacje nie podaj¹ ¿adnych szczegó³ów na temat dzia³alnoci bractw, ich ustroju czy liczebnoci, niemniej jednak uzyskujemy ogólny obraz tej dziedziny ¿ycia kocielnego. Mo¿na zauwa¿yæ, ¿e bractwa by³y stosunkowo liczne i stanowi³y bogat¹ ofertê dla wiernych w zakresie ich ¿ycia duchowego, a z pewnoci¹ tak¿e zaanga¿owania siê w dzie³a charytatywne, prowadzone przez tego rodzaju wspólnoty. Obraz ten zostaje ubogacony o wzmianki dotycz¹ce tercjarstwa reformackiego oraz centurii dominikañskich. NABO¯EÑSTWA SZCZEGÓLNE Niema³o miejsca w aktach wizytacji Rogaliñskiego zajmuj¹ ró¿ne i stosunkowo liczne nabo¿eñstwa krzewione w kocio³ach mendykantów w Poznaniu, zwi¹zane z okrelonymi wizerunkami lub innymi przedmiotami kultu. Nie ma tej problematyki jedynie w relacji wizytacyjnej dotycz¹cej kocio³a reformatów 68. Ten fragment opisu czynnoci wizytatora w przypadku kocio³a reformackiego jest w ogóle bardzo zwiêz³y i pod tym wzglêdem odbiega od relacji na temat innych mendykanckich kocio³ów w aglomeracji poznañskiej. Byæ mo¿e jednak brak istnienia jakiego szczególnego nabo¿eñstwa wynika³ z pewnej surowoci sposobu ¿ycia reformatów, co znajdowa³o wyraz równie¿ w wewnêtrznym wystroju ich wi¹tyñ. Najwiêcej uwagi powiêci³ wizytator kultowi cudownych trzech Hostii, istniej¹cemu w obu wi¹tyniach karmelitów trzewiczkowych. Wed³ug bardzo ¿ywej jeszcze wówczas tradycji dzi czêsto uznawanej za legendê mia³y byæ one wykradzione z kocio³a dominikanów, sprzedane ¯ydom, przez nich zniewa¿one i porzucone, a nastêpnie w nadzwyczajny sposób ukazaæ siê na podmiejp³añstwa i ponad 50-lecia pracy historyczno-pisarskiej, red. W.M. Michalczyk, C.M. Paczkowski, Kraków-Warszawa 2013, s. 486. 66 AV 30, s. 278. 67 AV 30, s. 817. 68 Por. AV 30, s. 278-279. POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 157 skich b³oniach69. Nastêpstwem tych wydarzeñ by³o ufundowanie przez W³adys³awa Jagie³³ê kocio³a pw. Bo¿ego Cia³a i powierzenie pieczy nad t¹ wi¹tyni¹ karmelitom trzewiczkowym, sprowadzonym w tym celu do Poznania70. Owe cudowne Hostie, przechowywane w monstrancji w kociele Bo¿ego Cia³a i otaczane nieprzerwanym kultem przez wiernych, sta³y siê przyczyn¹, dla której wizytator podj¹³ próbê oceny istniej¹cego w tym wzglêdzie stanu rzeczy. Dochodzenie wizytacyjne dzieli siê wyranie na dwa etapy, z których pierwszy mia³ miejsce w kociele Bo¿ego Cia³a, podczas datowanej na 10 padziernika 1779 r. wizytacji parafii w. Marcina71, na terenie której ten konwent karmelitów siê znajdowa³. Wizytator rozpatrywa³ dwie kwestie: czy historia o trzech cudownych Hostiach jest prawdziwa i czy przechowywane w monstrancji wiête Partyku³y s¹ tymi sami, które jakoby by³y wykradzione i zniewa¿one w 1399 r. Historiê trzech Hostii powiadcza³ napis na marmurowej tablicy wmurowanej w cianê kaplicy kocio³a Bo¿ego Cia³a oraz freski w kaplicy ilustruj¹ce tê historiê. Równoczenie wizytator zaznaczy³, ¿e wród dokumentów przechowywanych w klasztorze nie ma ¿adnego, który zawiera³by opis cudu, i przytoczy³ panuj¹ce wród zakonników przekonanie, ¿e wiadectwo tego rodzaju mog³o zgin¹æ w po¿arze lub w wyniku kradzie¿y, a relacja zapisana swego czasu w aktach urzêdowych zosta³a najpewniej z nich usuniêta z zawici ludzi wystêpnych72. Rogaliñski uzna³, ¿e za prawdziwoci¹ historii przemawiaj¹ relacje historyków, sporód których wymieni³ D³ugosza73, Kromera74, Miechowitê75, jezuitê Jana Kwiatkiewicza76, dominikanina Felicjana Nowowiejskiego77, jak równie¿ wydany drukiem opis historii trzech Hostii autorstwa Tomasza Tretera, kanonika warmiñskiego i sekretarza kardyna³a Hozjusza78. Rogaliñski stwierdzi³ dalej w swoim wywodzie, ¿e nawet gdyby nie by³o tych wiadectw pisanych, za dowód prawdziwoci wydarzeñ zwi¹zanych z cudem trzech Hostii uznaæ trzeba istnienie samego kocio³a Bo¿ego Cia³a, fundowanego przez króla Jagie³³ê, oraz ka69 Zob. T. M. Trajdos, U zarania karmelitów w Polsce, Warszawa 1993, s. 152-168; ten¿e, Legenda Bo¿ego Cia³a u poznañskich karmelitów i dzia³alnoæ kultowa klasztoru w I po³. XV w., KMP, 1992, nr 3-4, s. 27-44. 70 AV 30, s. 416. 71 AV 30, s. 335. 72 AV 30, s. 416. 73 Ioannis Dlugossi, Annales seu Cronicae inclyti Regni Poloniae, ksiêga 10. 74 Martini Cromeri, De origine et rebus gestis Polonorum libri XXX, ksiêga 16. 75 Mathie de Miechov, Chronica Polonorum. 76 J. Kwiatkiewicz, Roczne dzieie koscielne od roku Panskiego 1198 az do lat naszych, Kalisz 1695. 77 F. Nowowiejski, Phoenix decoris et ornamenti Provinciae Poloniae S. Ordinis Praedicatorum D. Hiacinthus Odrovonsius redivivus in magnanimis viris, sanctitate vitae scientia et eruditione, Posnaniae 1752. 78 T. Treter, Sacratissimi Corporis Christi historia et miracula quae in Ecclesia Posnaniensi Ordinis S. Mariae Carmelitarum diuina bonitas operatur, Brunsbergae 1609. 158 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN plicy przy ulicy ¯ydowskiej wraz z ilustruj¹cymi historiê malowid³ami, a tak¿e sam¹ nieprzerwan¹ tradycjê, istniej¹c¹ ju¿ przez blisko cztery wieki79. Tak wiêc, jakkolwiek Rogaliñski stwierdzi³ brak najwa¿niejszego wiadectwa w postaci jakiego wiarygodnego dokumentu wspó³czesnego tamtym wydarzeniom, to jednak zasadniczo nie podwa¿y³ prawdziwoci tych wydarzeñ. Powa¿ne w¹tpliwoci natomiast wzbudzi³o w nim twierdzenie, ¿e przechowywane w kociele Bo¿ego Cia³a Hostie s¹ tymi samymi, które mia³y byæ przedmiotem cudownego wydarzenia z koñca XIV w. Uzna³ za niemo¿liwe, aby postacie eucharystyczne mog³y przetrwaæ przez cztery wieki, chyba ¿e nast¹pi³by kolejny cud. Karmelici pokazali mianowicie monstrancjê80, w której wizytator zauwa¿y³ za szk³em trzy partyku³y Hostii, ale nie okr¹g³e, lecz kszta³tu nieregularnego, podstarza³e, jakby przyklejone do bia³ego p³ótna. Wyjanili przy tym, ¿e przed wielu laty pewien zakonnik pe³ni¹cy funkcjê zakrystiana wielokrotnie wymienia³ owe kawa³ki p³ótna i rozdawa³ je wiernym jako relikwie, co nastêpnie zosta³o surowo zakazane przez prze³o¿onych zakonnych, a sama monstrancja z ich polecenia tak mocno zamkniêta, by nie mo¿na jej by³o otworzyæ bez u¿ycia wielkiej si³y. W relacji wizytacyjnej dodano jeszcze, ¿e aby kult uwielbienia mia³ pewniejsz¹ podstawê, podczas wystawienia owej monstrancji wk³adano do ni¿szej jej czêci dwie ma³e Hostie wie¿o konsekrowane. Widaæ st¹d, ¿e i sami zakonnicy mieli pewne w¹tpliwoci co do autentycznoci owych trzech starych Partyku³. Wizytator zapowiedzia³, ¿e wraz z prowincja³em karmelitów, którego przyjazd wkrótce by³ spodziewany, spróbuje otworzyæ monstrancjê i zbadaæ jej zawartoæ, a nastêpnie zamkn¹æ j¹ i opatrzyæ w³asn¹ pieczêci¹81. Druga czêæ wizytacji u karmelitów trzewiczkowych odby³a siê w ich rezydencji przy ulicy ¯ydowskiej, po³o¿onej na obszarze parafii w. Marii Magdaleny w murach miasta. Nie wiadomo, kiedy dok³adnie wizytator przyby³ do rezydencji karmelitów i przeprowadzi³ tam czynnoci wizytacyjne; protokó³ dotycz¹cy ca³ej parafii farnej nosi datê 16 stycznia 1780 r.82 I tym razem wizytator zajmowa³ siê spraw¹ kultu trzech Hostii, gdy¿ geneza fundacji koció³ka karmelitañskiego pw. Krwi Chrystusa by³a z nim cile powi¹zana. Zapisa³ mianowicie, ¿e wi¹tynia ta powsta³a w wyniku adaptacji dawnej kamienicy widwów, w której owe skradzione Hostie by³y rzekomo przek³uwane, a nastêpnie wrzucone do studni w piwnicy tego domu. W aktach wizytacji zanotowano tak¿e, ¿e w 1620 r. natrafiono na zamurowany w filarze piwnicy stó³, na którym niegdy dokona³o siê bezczeszczenie wykradzionych Hostii, przeniesiony 30 sierpnia tego¿ roku do kocio³a Bo¿ego Cia³a w uroczystej procesji pod przewodnictwem biskupa Jana Tracha GniñAV 30, s. 416. Na temat monstrancji zob. Z. Kurzawa, Monstrancje relikwiarze w kociele Bo¿ego Cia³a w Poznaniu, KMP, 1992, nr 3-4, s. 169-189. 81 AV 30, s. 416-417. 82 AV 30, s. 495. 79 80 POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 159 skiego, sufragana poznañskiego. Opis tej procesji zosta³ oblatowany do akt radzieckich miasta Poznania. Na zakup kamienicy widwiñskiej przez karmelitów trzewiczkowych i przekszta³cenie jej na oratorium zezwoli³ król Jan Kazimierz, o czym wiadczy dokument wydany w Warszawie 21 marca 1668 r.83 W dalszym ci¹gu badania historii trzech Hostii wizytator zapozna³ siê z kilkoma dokumentami przed³o¿onymi teraz przez karmelitów. Pierwszym by³ dyplom pergaminowy wystawiony przez W³adys³awa Jagie³³ê w Krakowie w sobotê przed niedziel¹ Oculi 1406 r., eryguj¹cy koció³ Bo¿ego Cia³a w Poznaniu. Zawiera³ on sformu³owanie, ¿e koció³ zosta³ wzniesiony „w miejscu, gdzie uznaje siê, ¿e samo Cia³o Pañskie cudownie niegdy zosta³o znalezione. Drugi dokument, wystawiony przez Jagie³³ê w Poznaniu nazajutrz po wiêcie Aposto³ów Piotra i Paw³a 1428 r., okrela³ miejsce fundowania klasztoru Bo¿ego Cia³a jako ozdobione przez Bosk¹ ³askawoæ wielkimi znakami cudów. Ponadto wizytator zapozna³ siê ze wspomnianym przywilejem Jana Kazimierza z 1668 r. oraz oblatowanym w aktach radzieckich poznañskich opisem procesji z 1620 r. wraz z do³¹czonym do niego wyci¹giem z akt kcyñskich, zawieraj¹cym historiê trzech Hostii z 1399 r. W tym ostatnim przypadku, czyli w odniesieniu do wyci¹gu z akt kcyñskich, wizytator wyrazi³ zastrze¿enia co do jego autentycznoci, poniewa¿ nie podano ani jego daty, ani z jakich akt pochodzi (miejskich czy grodzkich)84. Ponownie zaj¹³ siê wizytator tak¿e monstrancj¹ z trzema Hostiami. W jego obecnoci zosta³a ona otwarta, a Partyku³y wyjêto. By³y ma³e, bardzo stare, nieregularnego kszta³tu, po³o¿one na kawa³ku p³ótna. Rogaliñski, pozostawiaj¹c je pobo¿nej wierze ludzi, kaza³ je ponownie umieciæ w ostensorium i opatrzy³ pieczêci¹. Równoczenie zakaza³ praktykowanego dotychczas zwyczaju, który polega³ na k³adzeniu tej monstrancji na g³owach wiernych, a szczególnie nowo¿eñców85. W ten sposób zakoñczy³o siê badanie dokonane przez wizytatora. Z protoko³u wizytacyjnego widaæ, ¿e sumiennie stara³ siê poznaæ prawdê na temat okolicznoci powstania i trwania kultu trzech Hostii. Zapozna³ siê z istniej¹cymi dokumentami i relacjami, wzi¹³ pod uwagê teksty historyków oraz ci¹g³oæ tego nabo¿eñstwa od prze³omu XIV i XV w. Prawdziwoci wypadków z 1399 r. nie odrzuci³, choæ wysun¹³ zastrze¿enia co do wiarygodnoci ich opisu, zawartego w wyci¹gu z akt kcyñskich. Pomimo wyra¿onej pocz¹tkowo w¹tpliwoci, czy przechowywane w monstrancji trzy Partyku³y pochodz¹ z czasu domniemanego cudu, ostatecznie pozostawi³ je w dotychczasowym stanie i pozwoli³ na wystawianie do publicznego kultu. W kociele Bo¿ego Cia³a znajdowa³y siê dwa obrazy, które cieszy³y siê szczególn¹ czci¹ wiernych: Najwiêtszej Maryi Panny Czêstochowskiej oraz w. AV 30, s. 814-816. AV 30, s. 815-816. 85 AV 30, s. 816-817. 83 84 160 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Andrzeja Corsiniego86. Oba by³y umieszczone w o³tarzach bocznej kaplicy tego kocio³a. Jakkolwiek lud uwa¿a³ je za s³yn¹ce ³askami, nie zosta³o to potwierdzone przez jaki dekret w³adzy kocielnej87. Z kolei w piwnicy koció³ka Krwi Chrystusa istnia³a wspomniana wy¿ej studnia, do której – jak wierzono – by³y wrzucone sprofanowane Hostie. Woda z tej studni w przekonaniu ludu mia³a moc uzdrawiaj¹c¹ w ró¿nych chorobach, jednak i to nie by³o potwierdzone ¿adnym dokumentem w³adzy kocielnej88. W kociele bernardynów odnotowano istnienie w jednym z o³tarzy wizerunku Chrystusa Ukrzy¿owanego, otoczonego szczególnym kultem89. Z Krzy¿em tym wi¹za³a siê pewna osobliwoæ, ¿e mianowicie na g³owie Chrystusa przyklejone by³y ludzkie w³osy, a proci ludzie byli przekonani, ¿e w³osy te wyrastaj¹ z rzeby. Aby wykorzeniæ to b³êdne mniemanie, wizytator poleci³ oderwaæ ow¹ perukê i spaliæ90. U franciszkanów konwentualnych szczególnie czczony by³ obraz Najwiêtszej Maryi Panny91. Z powodu licznych ³ask, jakie przy nim odbierali wierni, kocielna komisja teologów oddelegowana przez biskupa dwukrotnie bada³a ich prawdziwoæ, a na podstawie pozytywnej opinii wydanej przez teologów biskup poznañski Stefan Wierzbowski dekretem wydanym w Warszawie 19 kwietnia 1679 r. og³osi³ wizerunek jako cudowny92. Inna forma nabo¿eñstwa wi¹za³a siê w tym kociele ze schodami zbudowanymi w bocznej kaplicy w. Teodora. Jak ju¿ wy¿ej wspomniano, w poszczególnych stopniach tych schodów umieszczone by³y relikwie Krzy¿a wiêtego i ró¿nych wiêtych. Wierni przebywali te schody na klêczkach i przy poszczególnych relikwiach odmawiali modlitwy, pos³uguj¹c siê specjaln¹ ksi¹¿eczk¹ wydan¹ przez franciszkanów drukiem93. ¯adnego wizerunku, który stosownym dokumentem biskupa by³by uznany za s³yn¹cy ³askami albo cudami, wizytator nie zasta³ w kociele dominikanów94. 86 Andrzej Corsini (zwany w Polsce Andrzejem Korsynem), ur. ok. 1318, zm. 1374; karmelita, biskup Fiesole 1349; kanonizowany 1629. W pierwszej po³owie XVIII w. uwa¿any za jednego z patronów Poznania, chroni¹cych mieszkañców miasta przed zaraz¹. S. Possanzini, Andrea Corsini, [w:] Dizionario Carmelitano, diretto da E. Boaga, L. Borriello, Roma 2008, s. 27; Roch, Korsyn, Nepomucen i Benon – zapomniani patronowie miasta Poznania, wyd. i oprac. J. Wiesio³owski, KMP, 1994, nr 3-4, s. 106. 87 AV 30, s. 417. 88 AV 30, s. 814. 89 Dla o³tarza z czczonym od dawna Krzy¿em Grzegorz XIII w 1584 udzieli³ przywileju odpustowego. A. Chadam, Poznañ, s. 269. 90 AV 30, s. 419. 91 Obraz Matki Bo¿ej w Cudy Wielmo¿nej, o wymiarach 22 × 30 cm, jest kopi¹ cudownego obrazu z kocio³a na Zdzie¿u w Borku Wielkopolskim, nabyt¹ przez br. Tomasza Dybowskiego od Marcina Malarczyka. T. Jank, Franciszkañski konwent i koció³ w. Antoniego, s. 176. 92 AV 30, s. 414. 93 Tam¿e. 94 AV 30, s. 818. POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 161 Nie oznacza to jednak, ¿e nie by³o tam jakiego obrazu, np. Matki Bo¿ej Ró¿añcowej, który cieszy³by siê szczególn¹ czci¹ wiernych. Wiêcej o czczonych wizerunkach zapisa³ wizytator w czasie pobytu u karmelitów bosych na przedmieciu w. Wojciecha. Równie¿ tam nie by³o obrazu czy figury, które by³yby uznane przez w³adzê kocieln¹ za s³yn¹ce ³askami, niemniej jednak wierni uwa¿ali za takie obraz Najwiêtszej Maryi Panny Wiêkszej (nie¿nej) oraz figurê Chrystusa Cierpi¹cego w bocznym o³tarzu95. Ponadto na o³tarzu w chórze zakonnym by³a ustawiona za szk³em woskowa figurka Dzieci¹tka Jezus, a pod ni¹ drukowany dokument wystawiony przez komisarza generalnego zakonu stwierdzaj¹cy, ¿e dnia 6 stycznia 1691 r. wieczorem wizerunek ten przez trzy czêci godziny (zapewne kwadranse) roni³ ³zy, czego on sam oraz inni zakonnicy byli wiadkami i co zosta³o prawnie stwierdzone96. Na wiêta Bo¿ego Narodzenia zakonnicy przenosili figurkê w procesji do kocio³a, gdzie by³a wystawiona do czci publicznej. Dali tak¿e drukowaæ obrazki z wyobra¿eniem figurki oraz napisem, zapewne informuj¹cym o cudzie ³ez. To w³anie spowodowa³o interwencjê wizytatora, który poleci³ karmelitom bosym, aby w aktach konsystorza poznañskiego oraz w archiwum swej prowincji starali siê odszukaæ dokument, który urzêdowo potwierdza³ prawdziwoæ tego wydarzenia, a dopóki go nie odnajd¹, maj¹ wstrzymaæ siê z rozprowadzaniem wspomnianych obrazków97. Powy¿sze informacje z jednej strony ukazuj¹ dzia³ania wizytatora w zakresie istniej¹cych kultów, z drugiej za pozwalaj¹ poznaæ ró¿norodnoæ nabo¿eñstw, które w tym czasie istnia³y w poznañskich kocio³ach mendykantów. Rogaliñski bada³ przede wszystkim stronê prawn¹ oraz zgodnoæ treci z nauk¹ Kocio³a. Okazywa³ przy tym wielk¹ wnikliwoæ, jak choæby w sprawie cudu trzech Hostii i przechowywanych wiêtych Partyku³ u karmelitów trzewiczkowych, usuwa³ elementy tr¹c¹ce zabobonem, by wymieniæ polecenie spalenia w³osów na³o¿onych na figurê Ukrzy¿owanego w kociele Bernardynów, poleca³ szukanie dokumentów potwierdzaj¹cych propagowane ustne przekazy o wydarzeniach nadzwyczajnych, czego dowiadczyli karmelici bosi w odniesieniu do cudu ³ez zwi¹zanego z figurk¹ Dzieci¹tka Jezus. W innym jeszcze przypadku okazywa³ jedynie zdumienie istniej¹cymi formami kultu, co z kolei odnosi³o siê do wiêtych schodów u franciszkanów konwentualnych, gdzie w stopniach umieszczone by³y liczne relikwie. AV 30, s. 1108. O tym wydarzeniu mówi¹ kroniki klasztorów w Poznaniu i Warszawie, podaj¹c nieco inn¹ datê. Zob. Kronika poznañskich Karmelitów Bosych, s. 175; Kronika klasztoru karmelitów bosych w Warszawie, wstêp, przek³ad i oprac. C. Gil, Karmelitañskie Studia i Materia³y Historyczne, t. 2, 2009, s. 280. 97 AV 30, s. 1108-1109. 95 96 162 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Same za nabo¿eñstwa by³y liczne i ró¿norodne. Kult obrazów i figur nie by³ czym niezwyk³ym ani w³aciwym jedynie dla tej epoki w dziejach religijnoci katolickiej. Obok wizerunków, których szczególny kult i s³awa ³askawych albo cudownych zosta³a potwierdzona autorytetem w³adzy kocielnej, w tym przypadku ordynariusza diecezji, istnia³y o wiele liczniejsze, które takiej deklaracji nie uzyska³y, ale by³y przez wiernych otaczane wielk¹ czci¹. Obecnoæ jednych i drugich w kocio³ach mendykantów nie by³a czym wyj¹tkowym. Spotkaæ je by³o mo¿na w wielu wi¹tyniach parafialnych oraz kocio³ach nale¿¹cych do innych kategorii zakonów. Tym jednak, co jawi siê jako cecha charakterystyczna kocio³ów mendykantów, zw³aszcza w porównaniu ze wi¹tyniami parafialnymi, by³y z pewnoci¹ pewne nabo¿eñstwa szczególne. Niektóre mia³y dawn¹ metrykê, jak choæby kult trzech Hostii le¿¹cy u genezy sanktuarium Bo¿ego Cia³a i kocio³a Karmelitów Trzewiczkowych. Inne powstawa³y póniej, ju¿ w okresie potrydenckim, w dobie baroku (schody z relikwiami u franciszkanów konwentualnych, p³acz¹ca figurka u karmelitów bosych, byæ mo¿e równie¿ w³osy na g³owie Ukrzy¿owanego u bernardynów). Wtedy te¿ niektóre kulty dawne otrzymywa³y nowe miejsca i formy (oratorium przy ulicy ¯ydowskiej, studzienka w piwnicy tamtejszego koció³ka, zwyczaj k³adzenia monstrancji z trzema cudownymi Hostiami na g³owach nowo¿eñców w kociele Bo¿ego Cia³a). Podobne formy nabo¿eñstw w kocio³ach parafialnych Poznania w tym czasie nie by³y znane. Sprawia³y one, ¿e do kocio³ów mendykantów licznie przybywali wierni, i to nie tylko z miasta i okolicznych jurydyk, ale tak¿e z pobliskich, a mo¿e i dalszych miejscowoci. Nie by³y to z pewnoci¹ jedyne elementy przyci¹gaj¹ce wiernych do tych kocio³ów. U zakonników mo¿na by³o wys³uchaæ licznych kazañ, z ³atwoci¹ przyst¹piæ do spowiedzi, uczestniczyæ w wielu mszach wiêtych i nabo¿eñstwach, wst¹piæ do rozmaitych bractw i stowarzyszeñ, nawiedzaæ relikwie, zyskiwaæ liczne odpusty. Wszystko to umo¿liwia³a znaczna liczba kap³anów pos³uguj¹cych w ka¿dym z zakonnych kocio³ów, porównywalna jedynie z duchowieñstwem parafii farnej. APROBATA DO S£UCHANIA SPOWIEDZI I G£OSZENIA KAZAÑ Kolejn¹ spraw¹ zajmuj¹c¹ uwagê wizytatora by³o posiadanie przez kap³anów zakonnych aprobaty do s³uchania sakramentalnych spowiedzi wiernych oraz zezwolenia na g³oszenie kazañ. Obie te dziedziny pos³ugi kap³añskiej wymaga³y pozwolenia ze strony w³adzy kocielnej. W przypadku kap³anów zakonnych aprobaty udziela³ najpierw wy¿szy prze³o¿ony zakonny, którym by³ prowincja³, i wydaje siê, ¿e w niektórych wspólnotach klasztornych na tym poprzestawano. Tak z pewnoci¹ by³o u reformatów na ródce, gdzie zakonnicy okazali wizytatorowi aprobaty udzielone na okrelony czas przez aktualnego prze³o¿onego za- POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 163 konnego, przy czym nie zaznaczono w aktach, by by³o to niewystarczaj¹ce98. Jednak ju¿ przy wizytacji karmelitów trzewiczkowych w klasztorze Bo¿ego Cia³a zapis wskazuje, ¿e polecono po tak¹ aprobatê zwróciæ siê równie¿ do konsystorza generalnego 99. Z kolei o dominikanach zapisano, ¿e okazali oni aprobaty do s³uchania spowiedzi udzielone przez konsystorz dla niektórych kap³anów100, a o karmelitach bosych, ¿e posiadaj¹ aprobaty od konsystorza do s³uchania spowiedzi wiernych101. W pozosta³ych wizytowanych klasztorach (franciszkanów konwentualnych, bernardynów i karmelitów trzewiczkowych na ulicy ¯ydowskiej) stwierdzono tylko posiadanie urzêdowej aprobaty do s³uchania spowiedzi, bez ucilenia, czy zosta³a udzielona przez samego tylko prowincja³a, czy te¿ dodatkowo przez konsystorz102. Wymóg posiadania aprobaty udzielonej przez w³adzê diecezjaln¹ do sprawowania sakramentu pokuty wynika³ z rozporz¹dzenia aktualnego ordynariusza miejsca (o czym mówi zapis w aktach wizytacji u karmelitów od Bo¿ego Cia³a103), który mia³ do tego prawo na podstawie postanowienia soboru trydenckiego104. Tak¿e druga z badanych kwestii, mianowicie g³oszenie kazañ, otrzyma³a regulacjê w prawodawstwie trydenckim. Kap³an zakonny, aby móg³ pe³niæ tê pos³ugê, musia³ uzyskaæ aprobatê w³asnego prze³o¿onego, a nastêpnie w miejscu, do którego zostanie przeznaczony, powinien przedstawiæ siê osobicie biskupowi i prosiæ go o b³ogos³awieñstwo na tê dzia³alnoæ105, przy czym wydaje siê, ¿e ta forma aprobaty ze strony ordynariusza miejsca powinna byæ udzielona na pimie. W poznañskiej wizytacji Rogaliñskiego w dwóch klasztorach, tj. karmelitów trzewiczkowych Bo¿ego Cia³a i bernardynów, stwierdzono wprost, ¿e takiego zezwolenia (albo b³ogos³awieñstwa) kap³ani zakonni nie posiadali106. Przy czterech innych konwentach nie ma w aktach ¿adnej wzmianki na ten temat107, natomiast w przypadku karmelitów bosych wizytator stwierdzi³, ¿e maj¹ oni zarówno aprobatê konsystorsk¹ do s³uchania spowiedzi, jak i takie¿ b³ogos³awieñstwo na g³oszenie s³owa Bo¿ego108. Ze sprawowaniem sakramentu pokuty wi¹za³a siê jeszcze jedna szczegó³owa kwestia. Okazuje siê, ¿e istnia³ doæ rozpowszechniony zwyczaj spowiadania wiernych nie tylko w konfesjona³ach ustawionych w kociele, ale tak¿e w zakryAV 30, s. 279. AV 30, s. 418. 100 AV 30, s. 817. 101 AV 30, s. 1108. 102 AV 30, s. 415, 419, 815. 103 AV 30, s. 418. 104 Dokumenty Soborów Powszechnych, t. IV, s. 703 (sesja 23, II, kanon 15). 105 Tam¿e, s. 743 (sesja 24, II, kanon 4, punkt c). 106 AV 30, s. 418, 419. 107 Por. AV 30, s. 278-279, 414-415, 814-817, 817-818. 108 AV 30, s. 1108. 98 99 164 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN stii (franciszkanie konwentualni, bernardyni, karmelici trzewiczkowi przy oratorium Krwi Chrystusa, dominikanie)109 albo w kru¿gankach klasztornych (dominikanie)110. Wizytator zabroni³ tego, powo³uj¹c siê na ordynacjê biskupa M³odziejowskiego, by kap³ani nie spowiadali w zakrystiach lub innych miejscach, które nie stoj¹ otworem. Zwyczaj sprzeczny z zasad¹ spowiadania tylko w kociele akta powiadczaj¹ w czterech z siedmiu kocio³ów mendykanckich. INNE ROZPORZ¥DZENIA WIZYTATORA Ponadto zwrócono zakonnikom uwagê, ¿e na wystawianie Najwiêtszego Sakramentu w monstrancji, a nawet tylko w puszce, powinni uzyskaæ pisemne zezwolenie konsystorza biskupiego (franciszkanie konwentualni, karmelici trzewiczkowi u Bo¿ego Cia³a, bernardyni) 111. Podobnie powinni prosiæ o pozwolenie na urz¹dzanie procesji eucharystycznych, o czym przypomniano karmelitom trzewiczkowym z klasztoru Bo¿ego Cia³a, gdzie procesje odbywa³y siê bardzo czêsto, co zapewne by³o zwi¹zane z charakterem tej wi¹tyni jako sanktuarium powiêconego tajemnicy Eucharystii112. Nadto wizytator przypomnia³, ¿e nale¿y cile zachowywaæ ordynacjê biskupa diecezjalnego o liczbie i jakoci wiec u¿ywanych przy wystawieniu Najwiêtszego Sakramentu (franciszkanie konwentualni, bernardyni)113. Dwa szczegó³owe rozporz¹dzenia wizytacyjne dotyczy³y samych tylko bernardynów. Wizytator zakaza³ im odprawiania egzorcyzmów i innych modlitw nad rzekomo opêtanymi, a gdyby takie praktyki mia³y byæ wykonywane, za ka¿dym razem zakonnicy powinni uzyskaæ pisemn¹ zgodê konsystorza biskupiego. Wreszcie zwróci³ uwagê, by nie omielali siê prowadziæ konduktu pogrzebowego przez terytorium parafii bez uzyskania na to zgody jej proboszcza114. Przy szeciu odwiedzonych orodkach mendykanckich wizytator stwierdzi³, ¿e istnienie konwentu nie powoduje ¿adnego uszczerbku dla praw kocio³a parafialnego, w którego okrêgu konwent ów istnieje115. Brak takiego stwierdzenia przy konwencie bernardynów mo¿e wi¹zaæ siê ze wspomnianym zakazem prowadzenia pogrzebów. AV 30, s. 415, 419, 815, 818. AV 30, s. 818. 111 AV 30, s. 415, 417-418, 419. 112 AV 30, s. 417-418. 113 AV 30, s. 415, 419. 114 AV 30, s. 419. Kwestiê tê regulowa³o postanowienie soboru laterañskiego V. Dokumenty Soborów Powszechnych, t. IV, s. 163 (sesja 11, IV, 11). 115 AV 30, s. 279, 415, 418, 815, 817, 1109. 109 110 POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO 165 PODSUMOWANIE W ramach generalnej wizytacji diecezji poznañskiej za rz¹dów biskupa Andrzeja M³odziejowskiego dekanat poznañski wizytowa³ w latach 1779-1781 Józef Rogaliñski, eksjezuita, aktualny koadiutor archidiakona remskiego. Wizytuj¹c kocio³y parafialne aglomeracji poznañskiej, Rogaliñski odwiedzi³ znajduj¹ce siê w poszczególnych okrêgach parafialnych klasztory zakonów mendykanckich, dokonuj¹c wgl¹du w niektóre dziedziny ich dzia³alnoci, co wraz z pewnymi informacjami o konwentach znalaz³o wyraz w aktach wizytacyjnych. W miecie i s¹siednich jurydykach swoje siedziby klasztorne z kocio³ami mia³o szeæ zakonów tej kategorii: dominikanie, karmelici trzewiczkowi (dwa orodki), bernardyni, karmelici bosi, franciszkanie konwentualni i reformaci. W konwentach przebywa³o 226 zakonników, przy czym w dwóch najliczniejszych (bernardynów i dominikanów) liczba zakonników przekracza³a 50. W trzech klasztorach istnia³ nowicjat, a w czterech odbywa³y siê studia. Istnienie klauzury odnotowano w piêciu domach zakonnych, ale i w dwóch pozosta³ych zapewne musia³a ona istnieæ, skoro jej brak nie zosta³ w aktach odnotowany. W dwóch przypadkach (bernardynów i dominikanów) wizytator zaleci³ pilniejsze jej strze¿enie. Napomina³ równie¿, by zakonnicy nie wychodzili z domu bez socjusza. Kocio³y mendykantów by³y murowane, prawie wszystkie znacznych rozmiarów, wytworne i piêknie przyozdobione. Jedynie rezydencja karmelitów trzewiczkowych przy ulicy ¯ydowskiej mia³a wi¹tyniê ma³¹, powsta³¹ w wyniku przebudowy kamienicy miejskiej. Oprócz wi¹tyñ klasztornych do zakonników nale¿a³y ponadto jeden koció³ (w. Anny do bernardynów) i jedna kaplica (w. Eliasza do karmelitów bosych). Wielk¹ wagê wizytator przywi¹zywa³ do prawomocnoci odpustów, relikwii i bractw religijnych. Odpusty posiada³y wszystkie kocio³y mendykanckie, ale w niektórych przypadkach brakowa³o przywilejów ich nadania, wzglêdnie admisji w poznañskim konsystorzu biskupim. Z kolei relikwie, wystêpuj¹ce w znacznej liczbie, rzadko kiedy spe³nia³y wszystkie wymagane przez prawo kocielne warunki. Brakowa³o na nich pieczêci wiadcz¹cych o ich integralnoci oraz dokumentów autentycznoci lub dopuszczenia przez konsystorz. Znamienitoci¹ wyró¿nia³y siê cz¹stki drzewa Krzy¿a wiêtego (u franciszkanów konwentualnych, dominikanów i karmelitów przy ulicy ¯ydowskiej) oraz koci ca³ego cia³a w. Teodora (u franciszkanów konwentualnych) i w. Adriana (u bernardynów). Bractwa religijne istnia³y przy piêciu wi¹tyniach. Po trzy prowadzili karmelici trzewiczkowi u Bo¿ego Cia³a i bernardyni, a po jednym franciszkanie konwentualni, dominikanie i karmelici bosi. Nie jest jednak pewne, czy w aktach wizytacji odnotowano wszystkie konfraternie. Ponadto wspomniano o tercjarstwie u reformatów oraz centuriach u dominikanów. Dla niektórych bractw zakonnicy nie mieli dokumentów fundacji, erekcji i admisji. 166 PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Wiele uwagi powiêci³ wizytator szczególnym nabo¿eñstwom, które wi¹za³y siê z okrelonymi wizerunkami lub innymi przedmiotami kultu. Bada³ wnikliwie historiê o trzech cudownych Hostiach w karmelitów trzewiczkowych. Zasadniczo nie odrzuci³ jej prawdziwoci (choæ wysun¹³ zastrze¿enia co do wiarygodnoci niektórych przekazów pisanych, na które siê powo³ywano) i nie zakaza³ oddawania czci Partyku³om umieszczonym w monstrancji. Odnotowa³ istnienie studni w piwnicy koció³ka na ulicy ¯ydowskiej, gdzie woda uchodzi³a za cudown¹. W kociele bernardynów wyda³ zarz¹dzenie odnonie do wizerunku Chrystusa Ukrzy¿owanego. Wyrazi³ zdziwienie wobec schodów wiêtych u franciszkanów konwentualnych oraz zaj¹³ siê autentycznoci¹ przekazu o cudzie ³ez wi¹¿¹cym siê z woskow¹ figurk¹ Dzieci¹tka Jezus w chórze zakonnym karmelitów bosych. W niektórych kocio³ach odnotowa³ istnienie obrazów i figur otoczonych przez wiernych szczególn¹ czci¹. Aprobaty do s³uchania spowiedzi wiernych mieli kap³ani we wszystkich klasztorach. Poniewa¿ niektórzy dysponowali tylko upowa¿nieniem prze³o¿onego zakonnego, zostali odes³ani po aprobatê w³adzy diecezjalnej. Podobnie polecono im uzyskaæ aprobatê ordynariusza miejsca do g³oszenia kazañ. Ponadto wizytator napomnia³ kap³anów niektórych wspólnot zakonnych, by nie spowiadali w zakrystii lub innych miejscach niestoj¹cych otworem. Zabroni³ te¿ bernardynom odprawiania egzorcyzmów bez zezwolenia biskupa oraz prowadzenia pogrzebów przez terytorium parafii bez zgody proboszcza. W odniesieniu do wszystkich zakonów (z wyj¹tkiem bernardynów) stwierdzi³, ¿e istnienie i dzia³alnoæ konwentu nie powoduje uszczerbku dla praw kocio³a parafialnego. SUMMARY In the years 1779-1781 the Poznañ deanery was inspected by Rogaliñski, an ex-Jesuit, coadjutor of the archdeacon of rem. He also inspected the churches at the monasteries of the mendicant orders: the Dominicans, Carmelites of the Ancient Observance (two churches), the Minor Brothers Observants (known as Bernardines in Poland), Discalced Carmelites, Conventual Franciscans and Reformed Franciscans. Reports of the inspection visits contain information on the number of monks, the existence of a novitiate or a college in the convent and on the outlook of the churches. The visiting inspector paid special attention to such issues as indulgences, relics, brotherhoods, approval to administer the sacrament of penance and to preach sermons. What is particularly interesting is the religiosity of the faithful centered on the images and other objects of cult. Keywords Poznañ, mendicant monasteries, Józef Rogaliñski as inspector, inspection visits POZNAÑSKIE KOCIO£Y MENDYKANTÓW W AKTACH WIZYTACJI ROGALIÑSKIEGO ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 167 WIELKOPOLSKI PAWE£ ZAJ¥C Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Wydzia³ Teologiczny Uposa¿enie parafii obrzañskiej i wybrane aspekty dzia³alnoci duszpasterskiej w okresie pocysterskim w latach 1836-1861 Endowment of the Parish in Obra and Selected Aspects of its Pastoral Activity in the Post-Cistercian Period in the Years 1836-1861 Proboszcz obrzañski po kasacie klasztoru cystersów musia³ zmierzyæ siê z szeregiem problemów praktycznych, dotycz¹cych zarówno w³asnego utrzymania, jak i zabezpieczenia budynków klasztornych. W czasach cysterskich parafia ani plebania nie posiada³y gruntów. Wyznaczany z grona zakonników proboszcz pobiera³ jedynie meszne1 z trzech wiosek Obry, Ja¿yñca i Kie³kowa. Wed³ug tabel sporz¹dzonych dla lat 1772, 1773 i 17742 wynosi³o ono po 28 korców3 ¿yta i owsa, a wed³ug notatki z 1789 r. odpowiednio 31 korców warszawskich ¿yta i owsa, z czego organista otrzymywa³ w ramach deputatu po piêæ korców ka¿dego ze zbó¿4. Sytuacja ekonomiczna proboszcza nie uleg³a wiêkszej zmianie po rozbiorach 1 Wed³ug definicji Zygmunta Glogera Meszne, tj. mszowe, [by³ to] dochód ksiêdza za odprawianie mszy, dziesiêcina nie snopowa, ale dawana ksiêdzu pieniêdzmi lub ziarnem. Czacki pisze, i¿: Meszne, mszowe czyli missale, st¹d wziê³o pocz¹tek, ¿e przy uk³adzie z plebanem o dziesiêcinê, „pleban bra³ obowi¹zek odprawiania mszy. Z. Gloger, Encyklopedia staropolska ilustrowana, t. 3, Warszawa 1985, s. 201. Zob. tak¿e Encyklopedia kocielna, red. M. Nowodworski, t. 4, Warszawa 1874, s. 468-477 (has³o: dziesiêciny) oraz s. 477-490 (has³o: dziesiêciny w Polsce). 2 Tabella Provent[uum] Plebanii Oberskiej w Diecezji Poznañskiej nale¿¹cej do Archidiakonatu Pszczewskiego w Dekanacie Grodziskim w Województwie Poznañskim Powiecie Kociañskim. Przez X. Rafa³a Profesa i Plebana Oberskiego podana die 10 Maii Anno Domini 1776 w Obrze, Archiwum Parafii Obrzañskiej (dalej APO), Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 1r-2v. 3 Korzec warszawski w okresie przedrozbiorowym by³ równorzêdny ok. 120 litrom. Zob. I. Ihnatowicz, A. Biernat, Vademecum do badañ nad histori¹ XIX i XX w., Warszawa 20032, s. 48 (dalej cyt. jako Vademecum). 4 Notatka na temat dochodów proboszcza [b.d.], APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 3r. W notatce zapisano: [Probostwo] nie mog³o przy klasyfikacji roku 1789 wykazaæ z³otych polskich 500, wiêc od podatkowania zwolnione zosta³o. 168 PAWE£ ZAJ¥C i upañstwowieniu dóbr duchownych przez pruskie w³adze w 1796 r.5 Ksi¹dz Niward Laurentowski, który w latach 1830-1836 mia³ w Obrze status substytuta komendarza, a wiêc pe³ni³ obowi¹zki proboszcza, wspomnia³ o dwóch ogrodach i dwóch ³¹kach bêd¹cych do jego dyspozycji. Ogrody znajdowa³y siê nad jeziorem zwanym wiêtne (pod koziemi ³¹kami) oraz przy lesie, przy Janiszewskiego ³¹ce, za mostem, ku nowym Olêdrom. Pierwsza ³¹ka, jednomorgowa, le¿a³a nad rzek¹ Dojc¹, miêdzy Stra¿yñskiego stolarza ³¹k¹ i Berzyñskiemi ³¹kami, druga w Ja¿yñcu, z jednej strony Folwarcznych £¹k, z drugiej strony Jana Gottlieba Petras Holêdra przy pastwisku holêderskim wynosz¹ca morgów magdeburskich dziesiêæ prêtów trzydzieci dwa6. W opisie z 1826 r.7 mowa jest tak¿e o innym ogrodzie, przy kociele (w spisach sporz¹dzanych po 1835 r. wymienia siê trzy ogrody przy kociele w. Walentego, przy kociele w. Jakuba i przy plebanii), który by³ obsadzony drzewkami owocowymi, oraz o 20 s¹¿niach8 drzewa olszowego, które na mocy decyzji pruskich w³adz nale¿a³o siê plebanowi parafia nie posiada³a w³asnych lasów. Z trzech wiosek proboszcz nadal pobiera³ meszne. Wed³ug relacji ks. Laurentowskiego oba ogrody (nad jeziorem i przy lesie) oraz ³¹kê nad Dojc¹ kolejni proboszczowie odstêpowali organicie, który oprócz tego mia³ jeszcze prawo do snopkowego z Obry, Ja¿yñca i Kie³kowa (trudno ustaliæ w tym przypadku realny wymiar tej kategorii dziesiêciny), do mêdla9 ¿yta z dworu Ja¿ynieckiego, do szeciu wiertli 10 ¿yta i 10 talarów p³atnych w dwóch ratach od proboszcza, ponadto akcydensa i kartkowe od lubów, pogrzebów i chrztów11. Wed³ug wczeniejszego opisu z 1826 r. pensjê organicie proboszcz p³aci³ z w³asnych szczup³ych dochodów. Dwóch kocielnych pracowa³o za darmo, mieli jednak prawo, wraz z ca³¹ rodzin¹, do darmowych pogrzebów 12. 5 Zob. P. Gach, Kasaty zakonów na ziemiach dawnej Rzeczpospolitej i l¹ska, 1773-1914, Lublin 1984, s. 40. 6 Ks. N. Laurentowski, Stan Plebanii Oberskiej, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 4r. Mórg magdeburski równa³ siê powierzchni ok. 0,25 ha czyli 2500 m2 , prêt reñski za to ok. 14 m2. Zob. Vademecum, s. 46. 7 Metryki Kocielne Plebañskie i Szkolne, w roku 1826 podane, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 6v. 8 S¹¿eñ stosowany w Polsce przedrozbiorowej wynosi³ ok. 1,7 m, s¹¿eñ w Prusach to ok. 2 m., zob. Vademecum, s. 38, 41. 9 Mêdel, mendel, w j. niemieckim mandel oznacza 15 sztuk czegokolwiek, np. snopów, jaj itp. […]. Poniewa¿ snopy na polu w czasie ¿niwa uk³ada lud w kopy, licz¹ce czêciej po snopów 12 ni¿ 15 lub 16, polski wiêc mêdel oznacza³ niekiedy sztuk 15 lub 16, a tak¿e i tuzin. Z. Gloger, Encyklopedia, dz. cyt., s. 204. 10 Pruska miara stosowana w latach 1817-1872. Wiertel (viertel), albo æwieræ berliñska (Berliner Viertel), wynosi³ ok. 13 litrów. Zob. Vademecum, s. 72. 11 Ks. N. Laurentowski, Stan Plebanii Oberskiej, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 4r. 12 Metryki Kocielne Plebañskie i Szkolne, w roku 1826 podane, APO, Akta tycz¹ce siê dezy- UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 169 Do koñca 1835 r. kolatorem13 kocio³a parafialnego w Obrze by³ klasztor cystersów, proboszcz mieszka³ i ¿ywi³ siê w klasztorze. W omawianych inwentarzach podkrelano tak¿e, ¿e obrzañski proboszcz nie posiada³ ¿adnych czynszów wieczystych ani w naturaliach, ani w pieni¹dzach, ¿adnych dziesiêcin ani maj¹tku w kapita³ach, ¿adnych szczególnych praw i dochodów kocio³a, ani te¿ sk³adek od parafian. Opis z 1826 r. koñczy³ siê stwierdzeniem: To jest najg³ówniejsza przyczyna, ¿e na opisane wy¿ej wyrazy nic donieæ i opisaæ pleban nie mo¿e: primo, bo nic z tego nie posiada, secundo, mieszka w klasztorze i w nim ma victum i amictum [wy¿ywienie i przyodzianie]14. Krótko po kasacie dokonano ponownego podsumowania dochodów proboszcza w Obrze, teraz pozbawionego ju¿ zaplecza klasztornego, które dot¹d zapewnia³o mu victum et amictum. Urzêdnicy pruscy obliczyli je nastêpuj¹co15: Dochodu Arendy z ogrodu przy S. Walentym i ³¹ki Za meszne Z akcydensów (iura stolae) 20 s¹¿ni drzewa olszowego Wydatki Organicie w gotowinie Temu¿ w naturaliach 16 tall.16 130 tall., 16 sr. gr., 2 den. 31 tall., 22 sr. gr., 6 den. 26 tall., 20 sr. gr. Razem: 204 tall. 28 sr. gr., 8 den. 10 6 Razem: 16 Zostaje: 188 tall. tall. tall. tall., 28 sr. gr., 8 den. Szczegó³owy wykaz obliczeñ, dokonanych przez królewskiego radcê ziemiañskiego powiatu babimojskiego, urzêdnicy rejencji poznañskiej przekazali gnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 7v. Akcydensa oraz kartkowe by³y ofiarami o okolicznociowym charakterze, w przeciwieñstwie do ofiar sta³ych. 13 Jak pisa³ Z. Gloger pod has³em kolator: Kto koció³ wybudowa³ i funduszem go opatrzy³, ten nie tylko sam ale i jego potomkowie maj¹ nadane sobie od Kocio³a prawo prezenty, t.j. wybierania i przedstawiania biskupowi kap³ana na wakuj¹ce w tym kociele beneficjum, czyli prawo kollacyi albo patronatu i zwani s¹ w mowie pospolitej kolatorami. Zob. Z. Gloger, Encyklopedia, dz. cyt., s. 55. 14 Metryki Kocielne Plebañskie i Szkolne, w roku 1826 podane, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 7r. 15 Zob. [Tabela przychodów i wydatków plebanii w Obrze, z adnotacjami komendarza obrzañskiego i dziekana grodziskiego], APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 10r-v. 16 W latach 1826-1857 w Prusach stosowano nastêpuj¹ce jednostki monetarne: talar (Taler, Reichstaler) = 30 groszy srebrnych (Silbergroschen) = 360 fenigów (Pfennigen), zob. Vademecum, s. 94. Il. 1. Raport Ks. Dziekana Klawittera dla Konsystorza Generalnego Biskupiego w Poznaniu. ród³o: AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. [170] Il. 2. Raport Ks. Dziekana Klawittera dla Konsystorza Generalnego Biskupiego w Poznaniu. ród³o: AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. [171] 172 PAWE£ ZAJ¥C 27 marca 1836 r. konsystorzowi arcybiskupiemu w Poznaniu, z prob¹ o opiniê17. Z polecenia konsystorza, wydanego w dniu 6 maja 1836 r., dziekan grodziski, ks. Micha³ Klawitter, przyby³ 31 maja do Obry i wspólnie z obrzañskim komendarzem, ks. Niwardem Laurentowskim, zweryfikowa³ powy¿sze dane. Celem dodatkowych obliczeñ by³o ustalenie, ile plebanii dodaæ bêdzie potrzeba, aby pleban czystego dochodu móg³ mieæ 400 talarów18. Dziekan odes³a³ konsystorzowi stosowny raport 9 czerwca (raport datowany jest 31 maja)19. Okaza³o siê, ¿e w obliczeniach radcy ziemiañskiego dochody z mesznego zosta³y znacznie zawy¿one. Sk³ada³o siê nañ w rzeczywistoci jedynie 71 wierteli i 16 garcy 20 ¿yta i owsa, co przy cenach za æwieræ (czyli viertel) po 20 i 10 srebrnych groszy odpowiednio za ¿yto i owies dawa³o sumê 71 talarów. Tak pomniejszony przychód pozostawia³ w kasie plebañskiej 129 talarów i 12 srebrnych groszy. Do tego dochodzi³y inne wydatki, nieuwzglêdnione przez rejencjê: 4 talary dla kominiarza oraz dodatkowe 5 talarów dla organisty, wraz z obowi¹zkiem sto³owania go w niedziele i wiêta w klasztorze i wydzielania przy tych okazjach garnca piwa. Poniewa¿ strona kocielna liczy³a na uzyskanie rocznego dochodu plebanii w wysokoci 400 talarów, nale¿a³o siê proboszczowi ze strony rz¹du pruskiego prawie 280 talarów dop³aty. Ksi¹dz Laurentowski prosi³ dodatkowo o parê koni i cz³owieka do nich, jako te¿ o ¿ywnoæ dla parê krów i wynagrodzenie dla dziewki, która by te oprz¹ta³a. Jego osobiste sprawozdanie, sporz¹dzone równolegle ze sprawozdaniem dziekañskim, koñczy³o siê pytaniem: Tak¿e siê zapytujê jak najpokorniej, kto bêdzie obowi¹zany do utrzymania budynków i p³otów oko³o ogrodu tak obszernego? Je¿eli tylko z tych 400 talarów, wiêc niepodobno siê utrzymaæ 21. Na razie jednak nie by³o gwarancji, ¿e proboszcz w Obrze uzyska nawet owych 400 talarów. Z koñcem czerwca 1836 r. konsystorz arcybiskupi donosi³ królewskiej rejencji w Poznaniu: […] mamy zaszczyt owiadczyæ uni¿enie, i¿ ani obrachunki przez Radcê Ziemiañskiego sporz¹dzone, ani ogólny ich rezultat w rzeczonej rekwizycyi umieszczony [wspomniana wy¿ej proba rejencji o opiniê na temat obrachunków radcy], za podstawê do polepszenia dotacyi wzmianko17 Konsystorz Arcybiskupi do Rejencji, Poznañ, 26.06.1836, Archiwum Archidiecezjalne w Poznaniu (dalej AAP), Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. 18 Konsystorz Arcybiskupi do ks. M. Klawittera, Poznañ, 6.05.1836, tam¿e. 19 Incipit: Stosownie do reskryptu przewietnego Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego w Poznaniu, z dnia 6 miesi¹ca i roku bie¿¹cego Nr 99/4 […], tam¿e. 20 Wiertel (viertel), zob. wy¿ej; garniec (Berliner Metze, mecek berliñski) wynosi³ ok. 3 litrów; æwieræ. Zob. Vademecum, s. 72-73. 21 [Tabela przychodów i wydatków plebanii w Obrze, z adnotacjami komendarza obrzañskiego i dziekana grodziskiego], APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 10v. UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 173 wanych trzech plebanii [Obra, Siedlec i Tuchorza, Nowe Kramsko], ¿adnym sposobem s³u¿yæ nie mog¹ […] 22. Jeszcze w 1836 r. dosz³o do niespodziewanej dla ks. Laurentowskiego decyzji o powierzeniu parafii obrzañskiej ks. W³adys³awowi Lewandowskiemu, o czym pisano ju¿ na innym miejscu23. Wiadomoæ o udzieleniu prowizji na plebaniê w Obrze ks. Lewandowski otrzyma³ od konsystorza 4 lipca 1836 r., 28 wrzenia królewska rejencja potwierdzi³a wybór, choæ zadeklarowa³a, ¿e prawo prezenty nie przys³ugiwa³o w tym przypadku arcybiskupowi, jako ¿e nie by³ on w³aciwym kolatorem parafii. Dzieñ z³o¿enia przysiêgi homagialnej wyznaczono na 8 listopada tego samego dnia proboszcz otrzyma³ instytucjê kanoniczn¹. Rozpoczê³o siê kolejne d³ugie pasmo starañ, tym razem ks. Lewandowskiego, o stabilizacjê ekonomiczn¹ obrzañskiej parafii i jej duszpasterzy24. W tym czasie kilkakrotnie sporz¹dzano nowe inwentarze, zarówno maj¹tku ruchomego parafii, jak i nieruchomoci. Co do sprzêtów kocielnych, porównanie inwentarzy wykazuje pewne rozbie¿noci, zwi¹zane byæ mo¿e z decyzj¹ o obdarzeniu niektórymi przedmiotami s¹siednich parafii. Podobnie w kwestii dochodów i stanu ekonomicznego parafii sytuacja stabilizowa³a siê powoli, co mo¿e tylko potwierdzaæ rozleg³oæ negatywnych skutków kasaty klasztoru, zarówno dla materialnego i kulturalnego dziedzictwa cystersów, które w du¿ej mierze ulega³o zniszczeniu b¹d rozproszeniu, jak i dla szerzej rozumianej wspólnoty parafialnej. W jednym z pierwszych opisów stanu ekonomicznego parafii oraz podstawowych ram dzia³alnoci duszpasterskiej, sporz¹dzonym ju¿ przez ks. Lewandowskiego w 1837 r., mo¿na przeczytaæ: […] Funduszu do kasy kocielnej w kapita³ach, czynszach i innych daninach nie masz. Ca³y fundusz kasy kocielnej sk³ada siê z dzwonnego, pok³adnego i ofiary dzwonkowej25, ten za fundusz nie wystarcza na konieczne potrzeby kocio³a, jako to wosku, ³oju, prania bielizny kocielnej, wina do Mszów w. i m¹ki na op³atki itd. […] Ius patronatus nale¿a³o do Ksiê¿y Cystersów Klasztoru Oberskiego, teraz po niesieniu tego¿, nie wiadomo, czy do J.W. Arcybiskupa, czyli te¿ Konsystorz Arcybiskupi do Rejencji, Poznañ, 26.06.1836, AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. 23 Zob. P. Zaj¹c, Kasata klasztoru Cystersów i pierwsze lata duszpasterstwa diecezjalnego w Obrze (1835-1840), „Ecclesia. Studia z Dziejów Wielkopolski” 6 (2011), s. 160 nn. 24 Ks. W. Lewandowski do Konsystorza Generalnego, Obra, 10.02.1839, AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. W licie proboszcz opisuje bardzo szczegó³owo historiê swoich interwencji u w³adz pruskich w celu podniesienia pensji proboszczowskiej do poziomu zadeklarowanego po kasacie. Zmagania te trwa³y do 1840 r., o czym bêdzie jeszcze mowa ni¿ej. 25 Pok³adne to ofiara zwi¹zana z op³at¹ za miejsce pochówku; dzwonne op³ata za u¿ycie dzwonu, ofiara dzwonkowa bli¿ej nieustalona ofiara. 22 174 PAWE£ ZAJ¥C do Przew. Rejencji w Poznaniu nale¿y26. Parafi¹ obersk¹ sk³adaj¹ wsie nastêpuj¹ce: 1. Wie Obra, 2. Wie Kie³kowo, 3. Wie Jazieniec, 4. Nowe i stare holendry oberskie, 5. Folwark Krutla, 6. Wilcz i Ostrów. Akta metryczne kocielne od roku 1656 nie w zupe³noci zachowuj¹ siê przy kociele a¿ do tego czasu, albowiem w najstarszej ksi¹¿cze s¹ niektóre karty powydzierane i ma³e karteczki s¹ tylko powklijane i wiele brakuje miesiêcy, co wcale nie s¹ zapisane. Dokumenta. Tych przy kociele teraniejszym parafialnym ¿adnych nie masz. Artyku³ II. Beneficjum. B. Stan ekonomiczny i dochody plebanii. 1. Plebania jest ca³a murowana, w której po lewej stronie znajduj¹ siê trzy pokoje i alkierz, posadzka tych¿e jest w kwatery z drzewa, po prawej stronie dwa pokoje i sala, w których pod³oga z desek. Na górze s¹ dwa pokoje, to jest wchodz¹c na górê z lewej strony do zamieszkania zdatne, z prawej s¹ tak¿e dwa, lecz nie wyreperowane i do schowania rzeczy tylko mog¹ byæ u¿yte. Plebania ta jest 36 ³okci d³uga, 22 ³okci szeroka, dach szkud³ami pokryty. Na rogach ma du¿e baszty, które ma³emi szkude³kami s¹ pokryte. Stoi frontem na po³udnie, ma przez ródek ganek i schody, które prowadz¹ na górê i dwa ma³e sklepiki murowane. W tej plebanii znajduj¹ siê cztery piece z bia³ych g³adkich kachli, bardzo ju¿ uszkodzone, dach, okna i drzwi potrzebuj¹ reparacyi. Od pó³nocy s¹ okna dubeltowe, kratami ¿elaznymi opatrzone. W tej plebanii nie masz ¿adnej kuchni. 2. Na wschód od plebanii stoi dom murowany, którego dach szkud³ami pokryty, d³ugi 20 ³okci, szeroki 12, bardzo zdezolowany tak dalece, ¿e tylko jeden pokój i alkierz jest od organisty zamieszka³y, a trzy wcale u¿yte byæ nie mog¹. Okna tego domu na dole s¹ ¿elaznemi kratami opatrzone i ma sklep murowany. 3. Na wschodniej stronie stoj¹ stajnie, szopy i spichlerz, murowane, dachy tych¿e szkud³ami pokryte, które potrzebuj¹ reparacyi, pod temi jest przejazd jednemi ze wschodniej strony tylko opatrzony wrotami i fortk¹. Wzmiankowane stajnie, wraz z spichlerzem, s¹ d³ugie 111 ³okci, a szerokie 121/2 ³okci. Przed plebani¹ na po³udniowej stronie jest podwórze szerokie 100, a d³ugie 111 ³okci, które graniczy na wschód ze stopniami do plebanii nale¿¹cemi na po³udnie z ogrodem klasztornym, który jest murem doæ wysokim ogrodzony, na zachód z plebañskim ogrodem, na wschód z plebani¹ i domem organistowskim. Na tem podwórzu znajduj¹ siê dwa sklepy murowane i kana³ suchy, jako te¿ przy kociele, figura S. Jana, z kamienia wykuta i sztachetkami ogrodzona. To podwórze jest z strony zachodniej murem opasane, który jest d³ugi 177 ³okci. 4. Domu dla s³ug kocielnych nie masz. 26 Warto podkreliæ, ¿e jeszcze w 1837 r. proboszcz nie wiedzia³, jak ta sprawa zostanie uregulowana. UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 175 Inwentarz gruntowy, biblioteka i ruchomoci domowe. 1. Inwentarza gruntowego ¿adnego nie masz. 2. Biblioteka miejscowa sk³ada siê z Dzienników Urzêdowych, od roku 1816 do 1836 inclusive, ogó³em ksi¹g 21. 3. Szafa do szk³a 1. 4. Sto³ów ordynaryjnych starych 4. Dochody Plebanii. a) funduszu z czynszów nie masz b) kapita³ów ¿adnych c) pensj¹ ma pobieraæ proboszcz z kassy g³ównej rejencyjnej 400 talarów, do których akcydensa, meszne, drzewo, ogród s¹ obrachowane przez W. Landrata powiatu babimojskiego. Role, £¹ki i Ogrody Plebañskie 1. Ról pleban nie ma ¿adnych, tyko ogród, który ma zawieraæ w sobie oko³o 15 morgów magdeburskich, drzewami owocowemi zasadzony. Od wschodu, pó³nocy i zachodu jest p³otem per modum sztachet ogrodzony, który ju¿ znacznej potrzebuje reparacyi. W tym ogrodzie znajduje siê apartament z drzewa i studnia obcembrowana drzewem, z ¿órawiem i wêborkiem [wiadrem, przyp. PZ] i sklep murowany, na którym jest druciany kompas popsuty. 2. Przy kociele w. Walentego jest ogródek drzewami zasadzony, d³ugi 113, szeroki 17 ³okci. Ten ogród jest p³otem ogrodzony, który na oko³o zajmuje 140 ³okci. 3. £¹ka maj¹ca obejmowaæ 10 morgów magdeburskich i kilkanacie prêtów, ale po wiêkszej czêci na rolê obrócona i bardzo odleg³a. 4. Tak¿e plebanowi wolno szeæ krów kazaæ pêdziæ z pañskiem byd³em na latowe pastwisko, z wynagrodzeniem tylko pasterzowi. Dziesiêcina Tej nie masz ¿adnej. Meszne Meszne pobiera Pleban z wsiów nale¿¹cych do Parafii oberskiej nastêpuj¹ce. 1. Wie Obra oddaje wielkiej miary à 16 garcy ¿yta wiert. 30, owsa wiert. 30 2. Wie Kie³kowo oddaje miar¹ à 14 garcy ¿yta wiert. 23, owsa wiert. 23 3. Wie Jazieniec oddaje miar¹ à 14 garcy ¿yta wiert. 22, owsa 22. To zbo¿e pobierane bywa na wielk¹ miarê à 16 garcy, zawieraj¹cy wiertel w Obrze, a w innych wsiach, na miarê 14 garcy zajmuj¹c¹. 176 PAWE£ ZAJ¥C Drzewo Pleban pobiera z borów i lasów oberskich drzewa olszowego s¹¿ni 20, jak ju¿ podczas kasacyi przez W. Landrata Babimojskiego w Protokole by³o okrelone. Artyku³ III. Fundusz na wikariusza. Funduszu na wikariusza jeszcze nie masz, lecz pod³ug zdzia³anego protoko³u przy kassacyi klasztoru oberskiego ma pobieraæ z kassy g³ównej rejencyjnej 200 talarów. Artyku³ IV. Fundusz dla s³ug kocielnych 1. Organista pobiera³ od Plebana w pieni¹dzach 10 talarów, ale teraz nie wiadomo od kogo pobieraæ bêdzie. 2. Organista jak zarêcza ma z akcydensów 5 talarów. 3. W naturaliach ¿yta, pszenicy, jêczmienia, grochu, tatarki, prosa [po] 6 wiertli. 4. Ogrody, zajmuj¹ce morgi dwa magdeburskie, z których jeden jest piaszczysty. 5. £¹kê, z której zbiera dwie fury siana, dotychczas nie jest wymierzona. S³uga kocielny pobiera rocznie z kassy kocielnej exclusive od nakrêcania zegara wie¿owego 5 talarów, w sumie 16 talarów, 20 groszy. Na stró¿a i kalkanistê nie masz ¿adnego funduszu, a ci s¹ nieodbicie potrzebni, do us³ugi kocio³a. Artyku³ V. Rekapitulacja dochodów. Na koció³ nic nie masz. Na Plebana z pensyi, któr¹ ma pobieraæ z kassy g³ównej rejencyjnej z dorachowanymi dochodami, 400 talarów. Na Wikariusza z pensyi, któr¹ tak¿e ma pobieraæ z kassy, 200 talarów. Na organistê 15 talarów. Na s³ugê kocielnego, na którego nie masz funduszu, z kassy kocielnej 16 tall. 20 gr., od nakrêcania zegara wie¿owego 5 talarów. Na stró¿a i kalkanistê nie masz funduszu27. Opisanie Kocio³a Parafialnego Oberskiego [29 I 1837], APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 17r-18r. 27 UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 177 W powy¿szym spisie materialnego zaplecza parafii nie ma mowy o ksi¹¿kach z biblioteki cysterskiej tak jak sam klasztor, nie wchodzi³a ona w sk³ad maj¹tku parafialnego czy plebañskiego, choæ jeszcze na prze³omie 1848 i 1849 r. konsystorz poznañski zainteresowa³ siê doniesieniami, ¿e w Obrze oraz Wyskoci wci¹¿ znajduje siê znaczna liczba ksi¹¿ek, nara¿onych na kradzie¿28. Ksi¹dz regens29 Jan Janiszewski dopiero wiosn¹ 1850 r. zdo³a³ znaleæ odrobinê czasu, by na polecenie arcybiskupa zaj¹æ siê tymi zbiorami. Odwiedzi³ na razie tylko Wyskoæ. Dokona³ pobie¿nego ogl¹du ksi¹¿ek na dok³adne ich przejrzenie potrzeba by by³o 4 lub 5 dni pracy. Jak stwierdzi³, by³y to szcz¹tki biblioteki klasztoru lubiñskiego, a po tych szcz¹tkach poznaæ, ¿e to musia³a byæ jedna z najznakomitszych bibliotek30. Najwa¿niejszych starodruków ju¿ nie by³o, ale pozostawa³y wci¹¿ dzie³a wa¿ne i dobrze zachowane. Ksi¹dz Janiszewski przes³a³ arcybiskupowi kilka egzemplarzy, m.in. Statuta seu Ordinationes Monasterii Lubinensi, manuskrypt z 1675 r., Acta Capitulorum, manuskrypt zaczynaj¹cy siê od 1740 r., Directorium na rok 1755 rêk¹ piêknie pisane i dla tego ciekawe jako dowód pracowitoci, Agenda secundum cursum et rubricam Ecclesiae Cathedr.[alis] Posn.[anienis] z 1533 r. Ksi¹¿ki by³y pomieszane, w nie³adzie. Biblioteka seminaryjna w Poznaniu nie dysponowa³a miejscem, by je tam przewieæ natychmiast, lecz ks. Janiszewski obiecywa³ powróciæ do Wyskoci latem, by na miejscu ksi¹¿ki uporz¹dkowaæ. W Obrze sytuacja musia³a byæ analogiczna, lecz w trakcie dotychczasowych kwerend nie natrafiono na informacjê o ewentualnej wizycie i inspekcji ks. Janiszewskiego. Byæ mo¿e pozosta³ymi w Obrze ksi¹¿kami nie interesowano siê zbytnio, gdy¿ o wiele pilniejszym problemem by³o kompleksowe zagospodarowanie ca³oci budynków klasztornych. Tu¿ po kasacie konsystorz arcybiskupi rozwa¿a³ przeznaczenie ich na dom dla ksiê¿y emerytów. W zwi¹zku z tym udzielono m.in. odmownej odpowiedzi ks. Laurentowskiemu z Ruchocic, który ubiega³ siê o czêæ sprzêtów kocielnych z Obry dla swojej parafii31. Upomniany przez kon28 Ks. J. Jabczyñski do abpa Leona Przy³uskiego, Poznañ, 30.12.1848, AAP, Akta Praesidii / / Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego, Klasztor XX. Cystersów w Obrze, 1835-1925, syng. OA X 622, s.f. 29 Czyli rektor seminarium duchownego w Poznaniu, któr¹ to funkcjê ks. Janiszewski pe³ni³ w latach 1848-1855, zob. J. Nowacki, Dzieje archidiecezji poznañskiej, t. 2: Archidiecezja poznañska w granicach historycznych i jej ustrój, Poznañ 1964, s. 192. 30 Ks. J. Janiszewski do abpa Leona Przy³uskiego, Poznañ, 23.05.1850, AAP, Akta Praesidii / / Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego, Klasztor XX. Cystersów w Obrze, 1835-1925, syng. OA X 622, s.f. 31 […] lubo koció³ w Obrze dostatecznie jest zaopatrzony teraz w aparaty kocielne, to przecie¿ na to wzgl¹d miany byæ musi, i¿ gdy projektowany instytut Emerytów przy wspomnianym kociele przyjdzie do skutku, daleko wiêcej aparatów u¿ywaæ i niszczyæ siê bêdzie, ni¿ przy innych kocio³ach parafialnych, dlatego wspomniane aparaty w Obrze pozostawione byæ musz¹. Konsystorz Generalny Arcybiskupi do ks. N. Laurentowskiego, Poznañ, 29.08.1838, APO, Akta tycz¹ce 178 PAWE£ ZAJ¥C systorz ks. Laurentowski musia³ nawet zwróciæ tê czêæ przedmiotów, które trzyma³ wci¹¿ pod kluczem w Obrze, nie chc¹c ich wydaæ swemu nastêpcy 32. Arcybiskup Marcin Dunin ju¿ 27 marca 1836 r. podpisa³ Ustawy dla Instytutu Emerytów maj¹cego byd urz¹dzonym w Klasztorze XX. Cystersów w Obrze Powiatu Babimojskiego33. Sprawa fundacji domu emerytów jednak siê przeci¹ga³a, a nawet wywo³ywa³a sprzeczne uczucia tak¿e wród najbardziej zainteresowanych, tj. ksiê¿y osi¹gaj¹cych wiek emerytalny lub z powodów zdrowotnych niezdolnych do dalszej czynnej pos³ugi duszpasterskiej i zarz¹dzania beneficjum. Zachowana korespondencja konsystorza poznañskiego na ten temat jest doæ obfita, a jej pe³ne wykorzystanie zak³ada³oby koniecznoæ bli¿szego przeledzenia ka¿dego z opisywanych przypadków i wymaga³aby osobnego studium. W kontekcie potrzeb zwi¹zanych z zagospodarowaniem pocysterskiej Obry warto jednak przyjrzeæ siê kilku ówczesnym dylematom kap³anów, z którymi zwracali siê do arcypasterza. Ksiê¿a osi¹gaj¹cy wiek emerytalny mogli prosiæ arcybiskupa o podjêcie starañ w celu uzyskania pañstwowej emerytury. Wskazywali tak¿e na planowane miejsce swego pobytu i kasê powiatow¹, z której mieliby pobieraæ tê zapomogê34. Nieraz oznacza³o to przeprowadzkê bli¿ej krewnych, nieraz pozostanie na siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 34r-v. Konflikty ks. Lewandowskiego z poprzednikiem, ks. Laurentowskim, opisano we wczeniejszym artykule, P. Zaj¹c, Kasata klasztoru Cystersów, dz. cyt., s. 163-164. 32 Spis sprzêtów kocielnych w Obrze, które by³y dot¹d pod dozorem i zamkniêciem ks. Laurentowskiego, by³ego substytuowanego komendarza w Obrze, teraz w Ruchocicach, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 37r. 33 Ustawy dla Instytutu Emerytów maj¹cego byd urz¹dzonym w Klasztorze XX. Cystersów w Obrze Powiatu Babimojskiego, AAP, Akta Arcybiskupie Ksiê¿a Emeryci i demeryci: urz¹dzenie domu dla nich, 1835-1866, sygn. OA VI 004, k. 81r-84v. Zostan¹ one poddane dok³adniejszej analizie w przygotowywanej dalszej czêci artyku³u. 34 Tak np. ks. Rynarzewski zamierza³ zatrzymaæ siê w Nowym Kramsku w dekanacie zb¹szyñskim, w s¹siedztwie krewnych. Wskaza³ najpierw omy³kowo kasê powiatow¹ miêdzyrzeck¹ jako miejsce poboru zapomogi. Ks. Rynarzewski do abpa Marcina Dunina, Poznañ, 15.05.1838, AAP, [Emeryci i dom ksiê¿y emerytów w Obrze. Generalia 1837-1844], sygn. OA IV 192, s.f. Wiadomoæ sprostowa³ w licie z 19.05 Nowe Kramsko nale¿a³o do powiatu babimojskiego. Równolegle prowadzona by³a korespondencja miêdzy kuri¹ arcybiskupi¹ a Dorot¹ Maliñsk¹, która do tej pory opiekowa³a siê ks. Rynarzewskim w chorobie i teraz oczekiwa³a dotacji na pokrycie kosztów tej opieki. Zob. m.in. pisma D. Maliñskiej z 6.04.1838; ks. Dalskiego, Sieraków, 2.04.1838 (opisywa³ on na probê arcybiskupa szerszy kontekst sytuacji: Pani Maliñska bêd¹c kilka lat gospodyni¹ ks. Rynarzewskiego opuciæ go chcia³a, gdy¿ ten, sam zostaj¹c bez funduszu na utrzymanie ¿ycia, przyobiecaæ jej nie móg³, zas³ug lub wynagrodzenia. Magistrat tutejszy, widz¹c potrzebê, aby zosta³a u chorego ks. Rynarzewskiego jako obeznana z jego chorob¹, nak³oni³ j¹ do tego, przedstawiaj¹c jej, i¿ w nieszczêciu opuciæ pana i bliskiego krewnego swego nie powinna i przyobieca³ jej za to osobne wynagrodzenie. Z jakiego funduszu? I ile ten¿e magistrat p. Maliñskiej przyobieca³ wynagrodzenia, nie wiadomo mi; D. Maliñskiej z 9.03.1838; ks. Rynarzewskiego z 24.07.1838; UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 179 terenie dawnej parafii 35. Pisma do arcybiskupa adresowali zas³u¿eni kap³ani, w podesz³ym wieku i chorzy, pisano tak¿e w sprawie z³otych jubilatów, którzy przez 50 lat gorliwej s³u¿by kap³añskiej wyjednali sobie wdziêczn¹ pamiêæ36. W przypadku niektórych arcybiskup stara³ siê o Order Czerwonego Or³a IV klasy37, pruskie odznaczenie przyznawane m.in. za wiern¹ s³u¿bê w administracji Królestwa Prus, inni musieli korzyæ siê z powodu przewinieñ, które kwalifikowa³y ich do kategorii demerytów dom dla tych ksiê¿y znajdowa³ siê w Osiecznie38. Co do zas³u¿onych jubilatów, warto zacytowaæ jedn¹ z relacji: Ksi¹dz Gulczyñski, dla którego JW. Arcy Pasterz raczy³ wyrobiæ order, ma odbyæ drugie prymicje dnia 6 grudnia w kociele w Prochach, którego jest kommendarzem. Rzeczony duchowny, pomimo tyloletniego wys³ugiwania siê w tutejszej archidiecezyi, nie by³ tyle szczêliwym, i¿by móg³ by³ zostaæ plebanem jakowej parafii, by³ on tylko d³ugi czas po swem wywiêceniu siê wikariuszem, potem altarzyst¹ w Ostrorogu i Brodach, nareszcie od kilku lat jest kommendarzem w Prochach. Posady te, tak szczup³o s¹ w dochody opatrzone, i¿ ledwie móg³ z nich utrzymaæ ¿ycie swoje, dlatego nie maj¹c zapasu pieniê¿nego, by³oby mu trudno wyprawiæ przystojnie uroczystoæ piêædziesiêcioletniego kap³añstwa, dla ka¿dego, który j¹ tylko doczeka, tyle zachwycaj¹c¹ i drog¹. To w³anie powoduje Konsystorz zaniæ do JW. Arcy Pasterza probê, aby na ten cel, jako wsparcie, zaasygnowa³ ³askawie z Kassy Ksiê¿y ubogich pod dozorem Arcy Pasterskiem i Rz¹du bêd¹cej, iloæ 50 talarów [ ]39. Ksi¹dz Pawe³ Gi¿ewski z Kolaczkowic pisa³ 22 stycznia 1838 r.: Wiadomo bowiem Celsissimo Domino, ¿e pleban ka¿dy nie tylko obowi¹zkami duchownymi trudniæ siê jest obowi¹zany, nadto chc¹c mieæ przyzwoite siebie i czeladzi […] dostateczne utrzymanie, gospodarstwem rolniczem zajmowaæ siê musi […]. Cierpi¹c czêstokroæ przykre dolegliwoci czêsto zatem lekarza potrzebowaæ muszê, z tego wiêc wzglêdu w takim miejscu ulokowaæ mi siê wypada, gdzie¿bym u pomocy lekarskiej prêdzej ulgê znaleæ móg³ […]. Proba koñczy³a siê petycj¹ o przyznanie zapomogi emerytalnej40. W odpowiedzi otrzyma³ wiadomoæ, ¿e mo¿e liczyæ na pensjê emerytaln¹ nie do¿ywotnio jednak, lecz tylko do czasu ks. Jabczyñskiego z 16.08.1838; AAP, [Emeryci i dom ksiê¿y emerytów w Obrze. Generalia 1837-1844], sygn. OA IV 192, s.f. 35 Ten ostatni przypadek ilustruje pismo ks. Brisa z Grembanina, 22.12.1840, tam¿e. 36 Zob. pismo z 4.06.1841 w sprawie jubilatów: ks. Polcyna, ks. Budzyñskiego, ks. Gallascha, ks. Gulczyñskiego, tam¿e. 37 Informacje o odbiorze Orderu Or³a Czerwonego IV klasy, przekazane arcybiskupowi przez ks. Polcyna i ks. Gulczyñskiego, 16.03.1842, tam¿e. 38 Zob. np. sprawê ks. Benedykta Anyszkiewicza, wikariusza w Strzelnie, Strzelno, 16.07.1841, tam¿e. 39 Konsystorz Arcybiskupi do abpa Marcina Dunina, Poznañ, 18.11.1841, tam¿e. 40 Ks. P. Gi¿ewski do abpa Marcina Dunina, Kolaczkowice, 22.01.1838, tam¿e. 180 PAWE£ ZAJ¥C urz¹dzenia domu dla ksiê¿y emerytów w Obrze. Ksi¹dz Gi¿ewski by³ tym rozczarowany i niepokoi³ siê wizj¹ koniecznoci zamieszkania daleko od rodziny i lekarza, znaj¹cego jego przykre defekta. Prosi³ zatem ju¿ nie tyle o emeryturê, ile o uzupe³nienie skromnych dochodów, by móc pozostaæ w parafii i jedynie w razie koniecznoci op³aciæ lekarza lub zastêpcê, na wypadek d³u¿szej niemocy41. Z kolei ks. Bris, osi¹gn¹wszy 69 lat, na sugestiê mo¿liwoci przeprowadzki do planowanego domu emerytów w Obrze odpowiedzia³ pozytywnie: Kiedy urz¹dzenie Instytutu tego koniecznie wymaga, aby wszyscy X.X. Emeryci w Obrze w jednym mieszkali domu, to i ja chêtnie miêdzy zas³u¿onemi wspó³braæmi ³askawie udzielon¹ emeryturê przyjmujê, o któr¹ jak najpokorniej upraszam42. W miarê up³ywu lat smutne dowiadczenia sta³y siê udzia³em ks. Klawittera, który pe³ni³ urz¹d dziekana dekanatu grodziskiego w roku kasaty klasztoru obrzañskiego i nastêpnie przez pierwsze kilkanacie lat pos³ugi ks. Lewandowskiego. Dnia 22 sierpnia 1850 r. ks. Jabczyñski doniós³ arcybiskupowi Przy³uskiemu, ¿e dziekan, bêd¹cy jednoczenie proboszczem w Wielichowie, bardzo os³ab³ fizycznie i nie jest zdolny do zajmowania siê gospodarstwem. Najêci do pracy rolnicy zachowuj¹ siê niegospodarnie i rozkradaj¹ maj¹tek proboszczowski, a dozorca obraca go na gorsz¹ce pijañstwo43. Podupadaj¹cy na si³ach kap³an nie dba³ od jakiego czasu o naprawy budynku kocio³a, a¿ musia³ on zostaæ zamkniêty w obawie o bezpieczeñstwo ludzi, co jak s³ychaæ w najwiêkszym pogr¹¿y³o go smutku i sprawi³o, ¿e widz¹c przed sob¹ gorsz¹ jeszcze przysz³oæ p³acze i oddaje siê rozpaczy, têskni¹c do ¿ycia spokojnego, w którem by resztê dni swoich móg³ przepêdziæ 44. Zaniedbany by³ nie tylko koció³ i gospodarstwo plebañskie, ale ca³oæ spraw dekanatu. Ksi¹dz Jabczyñski w imieniu konsystorza prosi³ arcybiskupa o wyznaczenie ks. Klawitterowi pensji i o podjêcie decyzji co do nastêpstwa w parafii i na urzêdzie dziekañskim do rezygnacji z obu funkcji zamierzano delikatnie sk³oniæ pogr¹¿onego w smutku i niemocy ksiêdza. Odpowiedni wniosek i rezygnacja ze stanowiska by³a zreszt¹ wymagana do wyznaczenia ks. dziekanowi emerytury45. Uzyskanie rezygnacji proboszcza i dziekana, pe³ni¹cego te funkcje odpowiednio od 30 i 28 lat, nie by³o jednak ³atwe. Przedstawiciele konsystorza arcybiskupiego musieli w kolejnym licie przyznaæ, i¿ ani w sposób poufny, ani na drodze urzêdowej do tego kroku sk³oniæ [go] nie mo¿emy46. Ksi¹dz Klawitter patrzy³ na rezygnacjê jak na ostateczne upokorzenie, któKs. P. Gi¿ewski do abpa Marcina Dunina, Kolaczkowice, 23.02.1838, tam¿e. Dodawa³: najsmutniejsze dla siebie przewidujê po³o¿enie. 42 Ks. Bris do abpa Marcina Dunina, Grembanin pod Kêpnem, 28.01.1841, tam¿e. 43 Ks. J. Jabczyñski do abpa Leona Przy³uskiego, Poznañ, 22.08.1850, AAP, [Emeryci i dom ksiê¿y emerytów w Obrze. Generalia 1845-1852], sygn. OA V 148, s.f. 44 Tam¿e. 45 Odpowied arcybiskupa zapisana na oryginalnym licie konsystorza [28.08.1850], tam¿e. 46 Ks. J. Jabczyñski do abpa Leona Przy³uskiego, Poznañ, 29.10.1850, tam¿e. 41 UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 181 re mog³oby go doprowadziæ do szybkiego kresu ¿ycia. Sytuacja by³a patowa, konsystorz sugerowa³ jedynie nieformalne przekazanie czêci funkcji dziekañskich innemu kap³anowi dla parafii, wobec uporu proboszcza, nie by³o nadziei na szybk¹ odmianê kryzysowego stanu. Arcybiskup przychyli³ siê do tej propozycji, jedynie nakaza³ pilne zajêcie siê reparacj¹ kocio³a i budynków plebañskich47. Planowana fundacja domu emerytów w Obrze zatem nie nastêpowa³a, co wiêcej, pierwsze trzy lata funkcjonowania parafii by³y naznaczone du¿ym stopniem niepewnoci co do jej zaplecza ekonomicznego i prawnego. Dzia³ania podejmowane przez stronê kocieln¹ by³y ¿mudne i ci¹gle spowalniane przez administracjê prusk¹. W pocz¹tkach 1838 r., dziêki staraniom arcybiskupa, królewska rejencja zosta³a upowa¿niona przez prezesa Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego do przekazania do dyspozycji konsystorza kapita³ów kocio³a klasztornego w Obrze 8333 talarów dawniej lokowanych na Wolsztynie oraz 883 talarów na Buszewku. By³y to fundusze mszalne klasztoru, zagwarantowane cystersom przez administracjê prusk¹ po konfiskacie dóbr klasztornych, jeszcze przed kasat¹. Obecnie znów znalaz³y siê w dyspozycji w³adz pruskich i mia³y pos³u¿yæ do uposa¿enia kocio³a w Nowym Kramsku i w Obrze48. W cytowanym licie konsystorza do królewskiej rejencji, z prob¹ o wydanie tych kwot, mowa jest o uposa¿eniu kocio³a, co sugerowa³oby dotacjê dla parafii, nie dla proboszcza uposa¿enia kocio³a i plebanii cile rozró¿niano. Terminów koció³ i plebania czasem jednak u¿ywano zamiennie, co mo¿e rodziæ w¹tpliwoci co do w³aciwego przeznaczenia danych sum. Omawiany przypadek mo¿na wyjaniæ dok³adniej dziêki wczeniejszemu rozporz¹dzeniu arcybiskupa Dunina z 7 marca 1838 r. Dok³adnie rzecz ujmuj¹c, chodzi³o o 883 talary i 10 srebrnych groszy lokowane na Buszewku na 3,5%, powi¹zane z obowi¹zkiem odprawiania 50 mszy, a tak¿e 8333 talary i 10 srebrnych groszy lokowane wczeniej na dobrach wolsztyñskich. Ten ostatni kapita³ by³ teraz sp³acony i na papiery krajowe zamieniony, na 365 mszy i jeden aniwersarz […]49. Sumy te przeznaczone byæ mia³y na dotacjê plebanii w Nowym Kramsku i w Obrze i pod³ug za³¹czonego tu uwiadomienia JW. Naczelnego Prezesa z dnia 20 grudnia r.z. [roku zesz³ego] maj¹ byæ przez tutejsz¹ Królewsk¹ Rejencj¹ Przewietnemu Konsystorzowi Jeneralnemu wydane w celu ich podzia³u stosownego do wyledzonych dawniej ju¿ potrzeb rzeczonych Odpowied arcybiskupa zapisana na oryginalnym licie konsystorza, tam¿e. Konsystorz Arcybiskupi do królewskiej rejencji w Poznaniu, Poznañ, 27.03.1838, AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. 49 Dekret abpa Marcina Dunina, Poznañ, 7.03.1838, AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. 47 48 182 PAWE£ ZAJ¥C plebanii50. Arcybiskup zarz¹dza³, aby wobec dochodu plebanii obrzañskiej, ustalonego na 150 talarów, 4 srebrne grosze i 2 fenigi, dodatek na jej poczet wyniós³ 149 talarów, 25 srebrnych groszy i 10 fenigów. Pokryæ go mia³ roczny dochód z Buszewka, w wysokoci 29 talarów i 5 srebrnych groszy oraz 120 talarów 20 srebrnych groszy i 10 fenigów prowizji z kapita³u dawniej lokowanego na Wolsztynie. Nale¿a³o za to odprawiæ 100 mszy i jeden aniwersarz rocznie. Dawna lokata wolsztyñska dawa³a dodatkowo 147 talarów prowizji na poczet Nowego Kramska oraz 148 talarów, które mia³y byæ wp³acone na 5% celem uposa¿enia wikariusza w parafii obrzañskiej, z obowi¹zkiem odprawienia 165 mszy w. rocznie51. O finalizacjê sprawy nie by³o ³atwo. Konsystorz zwraca³ siê do królewskiej rejencji z prob¹ o wydanie nale¿nych kwot 27 marca, nastêpnie 21 sierpnia i raz jeszcze 27 listopada 1838 r.52 W ostatnim z tych pism wspominano, ¿e co prawda Królewska Rejencja uwiadomi³a nas pod dniem 29 maja b.r., ¿e zaleci³a dominiom Kornaty, Marszewa i Buszewa, aby procenta od kapita³ów na wspomnian¹ dotacjê plebanii w Obrze i Kramsku przeznaczonych do kasy konsystorskiej p³aci³y, ale ¿e to dopiero od w. Jana r.b. ma nast¹piæ, przeto rzeczone dominia prowizyi za rok 1837/1838 do kasy konsystorskiej nie zap³aci³y, oprócz dominium Kornaty, które za czas od Nowego Roku do w. Jana r.b. 59 talarów nades³a³o […]53. Te pozornie „suche” i drobiazgowe kalkulacje i obliczenia mia³y bardzo realny wp³yw na codzienne troski obrzañskiego proboszcza. Najlepiej zilustrowaæ to jego w³asnymi s³owami, zapisanymi 10 lutego 1839 r.: Je¿eli Bledzew nie by³ dla mnie ziemskim rajem, Obra sta³a siê dla mnie prawdziwym pado³em p³aczu. Od przybycia bowiem mojego w to miejsce, zaczê³o siê i ci¹gnie bez przerwy pasmo dni smutnego w ca³em znaczeniu wyrazu po³o¿enia, z którem niepodobna podejmowaæ zwyciêsko d³u¿sz¹ walkê. Nie z³orzeczê jednak nie¿yczliwemu mi losowi, gdy¿ by to by³o z³orzeczyæ woli Przewietnego Konsystorza. Im wiêcej tej dope³niam dot¹d, tem bardziej widzê siê przecie¿ zmuszony skreliæ w zwiêz³ej krótkoci obraz mojej niedoli. Dnia 4 lipca 1836 r. uwiadomiony zosta³em od Przewietnego Konsystorza o udzielonej mi ³askawie prowizji na plebaniê w Obrze. Dnia 28 wrzenia tego¿ roku Przewietna Rejencja, acz zaprzeczaj¹c prawa kolacji JW. Ksiêdzu Arcybiskupowi potwierdzi³a ten wybór i wyznaczy³a termin do z³o¿enia przysiêgi homagialnej na dzieñ 8 listopada eiusdem anni [tego¿ roku]. Wykona³em j¹ dnia tego i odebra³em Tam¿e. Tam¿e. 52 Konsystorz Arcybiskupi do Królewskiej Rejencji w Poznaniu, 27.03.1838; 21.08.1838; 27 XI 1838, AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. 53 Konsystorz Arcybiskupi do Królewskiej Rejencji w Poznaniu, 27 XI 1838, AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. 50 51 UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 183 zarazem instytucy¹ kanoniczn¹. Tym sposobem rozstrzygniêty zosta³ los mój na przysz³oæ pod jednym wzglêdem, to jest pod wzglêdem pewnoci posady, lecz nie zosta³ rozstrzygniêty pod wzglêdem nervi rerum gerendarum [rodków materialnych potrzebnych do utrzymania], od którego utrzymanie fizycznego bytu ziemskiego zale¿y. Trwa³y rzeczy doæ d³ugo w tym stanie, a¿ nareszcie dnia 15 marca 1837 r. poda³em do JW. Naczelnego Prezesa o salarjê [pensjê] równie dla mnie, jak i dla X. Wikariusza, którego sam JW. Arcypasterz uzna³ i przedstawi³ potrzebê, a o którem odt¹d mowa usta³a. Dnia 25 marca t.r. odpowiedzia³ mi JW. Prezes Naczelny, i¿ probostwo oberskie pod³ug uskutecznionego obrachowania wynosi 110 talarów, 4 srebrniki i 2 fenigi i ¿e do uzupe³nienia takowej kwoty 200 talarów wskazane byæ mia³y prowizyi od kapita³ów na msze fundowanych. Pod³ug tego odpisu mia³a Przewietna Rejencja zaliczyæ mi 50 talarów sposobem awansu. Gdy to nie nast¹pi³o, wnios³em pod dniem 30 kwietnia tego¿ r. o wyp³acenie tych 50 talarów. Po bezskutecznym dwumiesiêcznym up³ywie ponowi³em wniosek ten pod dniem 4 lipca, a nareszcie widzia³em siê zniewolonym zanieæ pod dniem 8 sierpnia do JW. Prezesa Naczelnego za¿alenie z powodu nieodebranej rezolucji od Przewietnej Rejencyi. Nareszcie wskutek reskryptu tej¿e z dnia 11 sierpnia odebra³em z kasy powiatowej w Wolsztynie 80 talarów i donosz¹c o tem Przewietnej Rejencji pod dniem 13 listopada prosi³em o wyp³acenie mi reszty dodatku za rok pierwszy. To gdy ¿adnego nie wziê³o skutku, uprasza³em pod dniem 16 stycznia 1838 JW. Prezesa Naczelnego o wyp³acenie wspomnianej reszty Pod dniem 19 maja przerwa³em ci¹g³e milczenie Przewietnych W³adz Rz¹dowych pisz¹c do JW. Naczelnego Prezesa, a¿eby mi nie tylko resztê za rok pierwszy, ale te¿ po³owê za rok drugi kaza³ wyp³aciæ. Dnia 10 czerwca 1838 r. uwiadomi³a mi br.m. Kancelaria JW. Prezesa Naczelnego, i¿ podanie moje z dnia 19 maja komunikowa³ Przewietnej Rejencji […]. Pomimo wszystkich tych przedstawieñ, które stara³em siê jak najtrafniej motywowaæ, a które za natur¹ rzeczy najlepiej siê motywuj¹, pomimo nawet poprzednio wymienionej dyspozycyi JW. Naczelnego Prezesa do Przewietnej Rejencji, nic do dnia 13 listopada z ¿adnej nie odebrawszy kasy, pisa³em dnia tego do JW. Naczelnego Prezesa i wystawiaj¹c mu smutne moje po³o¿enie ¿ywymi farbami, prosi³em go, a¿eby mi albo ca³¹ resztê dwuletniego dodatku wynosz¹c¹ 299 talarów, 22 srebrne grosze, lub ewentualnie a conto 200 talarów wyp³aciæ kaza³. Chocia¿ pod³ug owego uwiadomienia mnie przez kancelariê z dnia 10 czerwca 1838 mia³o mi byæ residuum pro 1837 niedawno zaasygnowane, przecie¿ w rezolucyi z dnia 18 listopada na moje przedstawienie z dnia 13 listopada odes³a³ mnie JW. Prezes Naczelny do cierpliwoci z tej przyczyny, i¿ administracja funduszów z których p³yn¹æ ma adiutum dla plebana oberskiego wkrótce przejdzie na rêce Przewietnego Konsystorza. Otó¿ chleb oberski, który dot¹d ze ³zami po¿ywam i kraszê wci¹¿ cierpliwoci¹, w której mnie utwierdza wspieraj¹cy mnie i pomoc¹ duchow¹ i groszem emerytalnym Ksi¹dz Przeor Widawski. Powziête w zakonie ku mnie przywi¹zanie 184 PAWE£ ZAJ¥C czyni go wiernym losu mojego towarzyszem, bez którego pomimo ca³ego zapasu cierpliwoci, z zakonu wyniesionej ju¿ by mi by³o przysz³o uciec z Obry, z której modlitwa o wydobycie siê nale¿y do innych dziennych mod³ów. Kto inny pewno by tu tak d³ugo nie wytrzyma³. Tymczasem b¹d i¿ Przewietny Konsystorz ju¿ odebra³ administracjê dotycz¹cych funduszów, lub nie, pewien jestem, i¿ jak najprêdzej albo w miarê po³o¿enia rzeczy ka¿e mi wyp³aciæ resztê dodatku za dwa lata w kwocie 299 talarów 22 srebrnych groszy, lub o wyp³acenie ich skuteczny dokund [sic] nale¿y wniosek uczyni i postawi mnie w stanie uiszczenia siê z obowi¹zków niektórym moim wierzycielom, bo je¿eli nie przystoi na Xiê¿y pl¹taæ siê w d³ugi, na mnie zarzut ten spadaæ nie mo¿e. Zostajê z najg³êbszem uszanowaniem Przewietnego Konsystorza, etc. Najni¿szy s³uga, X. Lewandowski54. Na tak dramatyczn¹ odezwê proboszcza konsystorz ponowi³ proby o przekazanie przez Rejencjê potrzebnych kwot, a do Obry przes³a³ 118 talarów procentu wp³aconego za rok 1838 z Kornatowa55. Ksi¹dz Lewandowski 23 marca 1839 r. potwierdzi³ otrzymanie kwitów na wspomnian¹ sumê56. Stopniowo odzyskiwa³ wiêc nale¿ne dotacje: najpierw 80 talarów z kasy powiatowej, teraz 118 talarów za porednictwem konsystorza. Ksi¹dz Lewandowski napisa³ jednak po raz kolejny 27 maja, przynaglaj¹c konsystorz do uregulowania pozosta³ych wp³at dobieg³o koñca pierwsze pó³rocze 1839 r., zatem obrzañskiemu proboszczowi nale¿a³y siê wci¹¿ 202 talary. Swe natarczywe proby t³umaczy³ gwa³townie nagl¹cymi potrzebami57. W tym samym pimie powraca³ do sprawy powo³ania wikariusza do parafii w Obrze. O s³usznoci takiego rozwi¹zania pisa³ ju¿ ks. arcybiskup, a ostatnio tak¿e naczelny prezes, w reskrypcie dla ks. Lewandowskiego z 20 marca 1839 r. Proboszcz sugerowa³, aby wykorzystaæ sumy z tworzonego funduszu wikariuszowskiego, dopóki to stanowisko wakuje, do wynagrodzenia dotychczasowych zas³ug ks. Piotra Widawskiego, który ze swej dobrej woli s³u¿y³ duszpastersk¹ pomoc¹ praktycznie w charakterze wikariusza. Odpowiedzi na to pismo nie otrzyma³, zatem 10 listopada 1839 r. ponowi³ swoj¹ instancjê, powo³uj¹c siê tym razem ju¿ na swoje po³o¿enie, zaiste okropne58. Ks. W. Lewandowski do Konsystorza Arcybiskupiego, Obra, 10.02.1839, tam¿e. Konsystorz Arcybiskupi do ks. Lewandowskiego, Poznañ, 5.02.1839, tam¿e. 56 Ks. W. Lewandowski do Konsystorza Arcybiskupiego, 23.03.1839, tam¿e. 57 Ks. W. Lewandowski do Konsystorza Arcybiskupiego, Obra, 27.05.1839, tam¿e. 58 Ks. W. Lewandowski do Konsystorza Arcybiskupiego, Obra, 10.11.1839, tam¿e. T³umaczy³ raz jeszcze: Niesta³e dochody probostwa tutejszego nadto s¹ szczup³e, abym bez przyrzeczonego mi wsparcia z nich samych utrzyma³ siê by³ w stanie. Ju¿ od przesz³o trzech lat jestem rz¹dc¹ kocio³a oberskiego, a dopiero z nale¿nego mi dodatku w pieni¹dzach otrzyma³em 198 talarów. Grosz mój w poprzednich latach uciu³any ca³kiem ju¿ wyczerpa³em, od dawna jedynie na niesta³e dochody mego beneficjum ograniczony, ¿yjê z po¿yczanych pieniêdzy. Uzna zapewne Przew. Konsystorz, jak przykre to dla mnie byæ musi, dla mnie, co zawsze chroni³em siê od wszelkich d³ugów. Nic bowiem ³atwiejszego, jak d³ug zaci¹gn¹æ, jak, zaci¹gn¹wszy jeden, zaci¹gn¹æ i drugi i trzeci i tak 54 55 UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 185 Dodatkowo utrapieniem ks. Lewandowskiego by³ trwaj¹cy spór z jego poprzednikiem, ks. Laurentowskim, aktualnie proboszczem w Ruchocicach. Ostatecznie zdo³ano go zakoñczyæ polubownie. Na wezwanie konsystorza ks. Laurentowski wycofa³ skargê z s¹du cywilnego, a 10 grudnia w obliczu ks. dziekana Klawittera, wyznaczonego na arbitra, pojedna³ siê oficjalnie z ks. Lewandowskim w Obrze59. Sytuacja stabilizowa³a siê wiêc bardzo wolno. W 1839 r. by³o jasne, ¿e uzupe³nienie pensji obrzañskiego proboszcza do kwoty 300 talarów rocznie ma pochodziæ z dwóch g³ównych funduszów hipotecznych na dobrach szlacheckich Kornaty w powiecie wrzesiñskim (2360 talarów, na 5%) oraz na dobrach szlacheckich Buszewko w powiecie szamotulskim (883 talary, na 3,5%). Dawa³o to plebanii rocznie ponad 147 talarów dodatkowego dochodu brakowa³o ok. 2 talarów do uzyskania pe³nej dotacji, ale nie zamierzano czyniæ o to dodatkowych zabiegów. Raty mia³y byæ pobierane co pó³ roku, na w. Jana i na Bo¿e Narodzenie, oraz s³u¿yæ do utrzymania proboszcza, za co ów mia³ obowi¹zek odprawienia 100 mszy w. oraz jednego anniwersarza ad mentem fundatorum [mszy w. rocznicowej za dobrodziejów zniesionego klasztoru obrzañskiego, przyp. PZ] rocznie60. W pocz¹tkach 1840 r. obliczono dok³adnie, jakie sumy nale¿¹ siê jeszcze proboszczowi za minione trzy i pó³ roku pos³ugi proboszcza (licz¹c od po³owy 1836 r.) i z jakich dóbr maj¹ pochodziæ. Zaleg³a nale¿noæ wynios³a nieco ponad 515 talarów, z czego potr¹ciæ trzeba by³o podatki (ok. 60 talarów) oraz sumy ju¿ wyp³acone z kasy powiatowej i konsystorskiej (odpowiednio 80 i 118 talarów), zatem do wyrównania pozostawa³o nieco ponad 259 talarów. Ksi¹dz Lewandowski mia³ potwierdziæ spe³nienie zwi¹zanych z tymi dochodami obowi¹zków duchownych, a obejmowa³y one za 3 i pó³ roku razem 350 mszy w. oraz cztery aniwersarze. Ostateczne wyrównanie wszystkich nale¿noci nast¹pi³o w marcu 1840 r. Dnia 21 marca ks. Lewandowski potwierdza³ odbiór dokumentów hipotecznych, kwitów oraz pieniêdzy, dziêkuj¹c uni¿enie konsystorzowi61. Pozwoli³o to tak¿e na definitywne zakoñczenie kontrowersji z ks. Laurentowskim. Proboszcz obrzañski wyp³aci³ mu zaleg³e pieni¹dze nale¿ne za pos³ugê wikariusza w Obrze, któr¹ pe³ni³ krótko po nominacji ks. Lewandowskiego. Przypomina³ dalej, a¿ nareszcie coraz to g³êbiej zabrn¹æ w d³ugi tak dalece, i¿ potem wyjæ z nich trudno, albo wcale prawie niepodobna. Spokojnoæ moja ci¹gle zatruta, najokropniejsze podobno dla cz³owieka uczciwego mieæ d³ugi, a nie byæ w stanie uiszczenia siê z nich w najkrótszym czasie. Koniecznie niepokoiæ musi go myl, i¿ ³atwo mo¿e traciæ powszechne zaufanie. […] 59 Ks. N. Laurentowski do Konsystorza Arcybiskupiego, Ruchocice, 23.12.1839, tam¿e. 60 [Pismo konsystorza generalnego biskupiego], Poznañ, 13.02.1840, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 62r-68r. 61 Ks. W. Lewandowski do Konsystorza Arcybiskupiego, Obra, 21.03.1840, AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. 186 PAWE£ ZAJ¥C tak¿e, ¿e ks. Laurentowski, odchodz¹c z Obry, przej¹³ wszystkie dochody proboszczowskie za rok 1836, zatem ¿adnych wiêcej pretensji mieæ nie mo¿e 62. By³a ju¿ mowa o tym, ¿e ks. arcybiskup wnioskowa³ tak¿e do administracji pruskiej o uposa¿enie w Obrze posady wikariusza. W cytowanym wy¿ej opisie stanu materialnego parafii z 1837 r. wysokoæ rocznej pensji wikariusza by³a ustalona na 200 talarów. Dziêki staraniom arcybiskupa Dunina uzyskano od w³adz pruskich na ten cel kapita³ w wysokoci 2944 talarów 63, zwi¹zany z obowi¹zkiem odprawienia 165 mszy w. Troska o w³aciwy obrót tym kapita³em do czasu mianowania wikariusza spoczywa³a na obrzañskim kolegium kocielnym, czyli na proboszczu wraz z prowizorami. W przypadku nieobsadzenia funkcji wikariusza proboszcz obrzañski mia³ pierwszeñstwo korzystania ze stypendium, pod warunkiem spe³nienia zwi¹zanych z nim obowi¹zków duchownych. Kapita³ wikariuszowski obrzañskie kolegium kocielne przejê³o zgodnie z poleceniem konsystorza z dnia 15 lutego 1840 r.64 Wobec braku wikariusza kolegium kocielne powierzy³o spe³nienie obowi¹zków duchownych zwi¹zanych z tym kapita³em ks. Widawskiemu, który zawsze wspomaga X. Proboszcza w pracach duchownych65. Od 13 lutego do 4 sierpnia 1841 r. odprawi³ on nale¿nych 165 mszy w., co potwierdzi³ w³asnorêcznym zawiadczeniem. Proboszcz równie¿ odprawi³ 165 mszy w., co czyni³o zadoæ obowi¹zkom wikariuszowskim za 2 lata, 1840 i 1841. Cz³onkowie kolegium przy okazji wypowiedzieli siê krytycznie co do dochodów pochodz¹cych z sum zahipotekowanych na dobrach ziemskich dochody te by³y wy¿ej oprocentowane, ale bardzo niepewne. Dlatego 2900 talarów z funduszu wikariuszowskiego przeznaczono na zakup listów zastawnych, które przynosi³y rocznego procentu 98 talarów (dodatkowe 44 talary z³o¿ono w kasie kocielnej, gdy¿ nie wystarcza³y do zakupu listu zastawnego). Preferowano tê formê obrotu pieniêdzmi, gdy¿ lokowanie na dobrach ziemskich nios³o ze sob¹ same problemy. Z dóbr Buszewko brakowa³o nale¿nych wp³at od 1837 r. planowano ju¿ wszczêcie procesu (który tak¿e by³ kosztowny). W³aciciel dóbr Kornaty, pan Schlotheim, wypowiedzia³ kapita³ w wysokoci 2360 talarów i pieni¹dze przekaza³ rejencji z koñcem 1840 r. Za tê Ks. W. Lewandowski do Konsystorza Arcybiskupiego, Obra, 13.04.1840, tam¿e. Do listu do³¹czony jest w³asnorêczny kwit ks. Laurentowskiego, potwierdzaj¹cy odbiór pieniêdzy, podpisany w Obrze 19 marca 1840 r. 63 Szczegó³owy wykaz listów zastawnych i dóbr obci¹¿onych na procent kapita³u wikariuszowskiego zob. AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. Dokument wymienia miejscowoci (w nawiasie powiat): Gogolewo (krobski), Sp³awa (poznañski), Rybno (gnienieñski), Janków (ostrzeszowski), Mi¹¿kowo (?) (plezgawski), Grodzisko (plezgawski), Wikowo (gnienieñski). 64 Ks. Lewandowski, Maciej Orwat, Mateusz Sita, do Konsystorza Arcybiskupiego, Obra, 4.08.1841, tam¿e. 65 Tam¿e. 62 UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 187 Il. 3. Zawiadczenie ks. Piotra Widawskiego o spe³nieniu obowi¹zków wikariuszowskich. ród³o: AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego tycz¹ce siê kapita³ów klasztoru w Obrze przekazanych na dotacy¹ plebanii w Obrze i Kramsku, sygn. KA 10424, s.f. kwotê tak¿e wykupiono listy zastawne, co automatycznie zmniejszy³o roczn¹ stopê procentow¹: zamiast 118 talarów mo¿na siê teraz by³o spodziewaæ talarów 88, a po potr¹ceniu podatku w praktyce jedynie 68 talarów. Probostwo przynosi³o 110 talarów, a Buszewko teoretycznie mia³o wnosiæ dodatkowe 29 talarów, co obni¿a³o ca³oæ dochodów proboszcza do kwoty 207 talarów. Kolegium kocielne w Obrze prosi³o wiêc konsystorz o uwzglêdnienie tej sytuacji i stosown¹ pomoc oraz nienak³adanie dodatkowych zobowi¹zañ duchownych, gdy¿ 100 mszy w. i aniwersarz, przy tym obowi¹zki parafialne ju¿ s¹ dostatecznem ciê¿arem66. Jak widaæ, sprawy maj¹tkowe rozstrzygano skrupulatnie. Zgodnie z prawem pruskim od maj¹tku kocielnego ró¿ni³y siê dobra i dochody bezporednio przeznaczone do utrzymywania plebana i innych urzêdników kocio³a (§77267). Zarz¹d maj¹tku kocielnego oraz troska o budynki parafialne nale¿a³y do prowizorów kocielnych. Poniewa¿ rz¹d pruski przej¹³ po cystersach prawo patronatu nad parafi¹ obrzañsk¹ wystêpowa³ wiêc w roli kolatora nadzorowa³ te¿ pracê prowizorów i ich formalnie ustanawia³. Byli oni pomocnikami proboszcza, stoj¹ceTam¿e. Numeracja paragrafów dla tytu³u jedenastego Powszechnego prawa krajowego dla Pañstw Pruskich, mówi¹cego O prawach i obowi¹zkach kocio³ów i towarzystw duchownych. Zob. Powszechne prawo krajowe dla Pañstw Pruskich, cz. 2, t. 2, Poznañ, Czcionkami Wilh. Dekera i Spó³ki, 1826, s. 110 nn. 66 67 188 PAWE£ ZAJ¥C go na czele kolegium kocielnego w parafii, lecz mieli cile oznaczone kompetencje co do spraw maj¹tkowych, tak¿e zapisane w prawie krajowym. Orzeka³o ono m.in., ¿e skoro z dochodów kocio³a kwotê piêædziesiêciu talerów lub wiêcej oszczêdziæ siê da, prowizorowie o bezpieczne jej z prowizyi na dobro kocio³a wypo¿yczenie staraæ siê powinni (§ 634), ponadto: kapita³y kocielne powszechnie nie inaczej, jak tylko za s¹dowem bezpieczeñstwem i zahypotekowaniem na dobrach nieruchomych wypo¿yczane byæ maj¹ (§ 636) oraz wypo¿yczenie takowe musi nast¹piæ za wiadomoci¹ i zezwoleniem kolatora, a w niedostatku tego, za przybraniem plebana lub proboszcza (§637). Co do dóbr i dochodów plebañskich ich zarz¹d i wszechu¿ytek nale¿a³ do plebana (§778), ale kolator i prowizorowie kocielni s¹ mocni i obowi¹zani przestrzegaæ, aby pleban przyzwoicie niemi zarz¹dza³ i gospodarnie onych u¿ywa³ (§779). W 1845 r. wci¹¿ trwa³ proces regulacji statusu maj¹tków kocielnych w archidiecezji poznañskiej. 14 czerwca Konsystorz Generalny Arcybiskupi w Poznaniu wyda³ okólnik wzywaj¹cy rz¹dców parafii do sporz¹dzenia spisu tabelarycznego zawieraj¹cego dane na temat gruntów i dochodów kocio³a i plebanii68. Ksi¹dz Lewandowski w odpowiedzi powtórzy³ znane ju¿ informacje o maj¹tku nale¿¹cym do plebanii: ¿adnych gruntów rolnych, jedynie ogród kuchenny przy plebanii, ma³y ogródek przy kociele farnym, ma³y ogródek owocowy przy koció³ku w. Walentego, ³¹cznie 15 morgów, ponadto 10-morgowa ³¹ka o trzy æwierci mili od wsi Obry69. Meszne i deputat drzewa tak¿e nie uleg³y zmianie. Wszystkie te dobra s³u¿y³y wy³¹cznie plebanii, ¿adne nie nale¿a³o do kocio³a czy innego instytutu duchownego. Co do statusu tych dóbr proboszcz stwierdza³: Czyli tych danin hypoteka by³a uregulowana i na czyje imiê tytu³ possesyi zapisany, jest mi nie wiadomo, poniewa¿ na miejscu ¿adnej hypoteki, ani nawet papierów pleban oberski nie znalaz³70. Stosowne wnioski o hipoteczne uregulowanie w³asnoci tak¿e nie by³y dot¹d sk³adane, ponadto w³anie ci¹¿y³ na proboszczu proces o pasienie szeciu krów na ³¹kach dominium obrzañskiego, za co wedle wczeniejszych ustaleñ mia³ p³aciæ jedynie pasterzowi. 68 Pytania dotyczy³y: a) jakie nale¿¹ do parochii dominia i inne grunta pojedyñcze czy w miecie czy we wsi czy osobno jako folwarki, kolonie, pustkowia etc. po³o¿one, z dodaniem ka¿dego z nich numeru hipotecznego; b) jakie daniny z ka¿dego takiego gruntu siê nale¿¹: 1. kocio³owi, 2. probostwu lub plebanii, lub 3. innemu instytutowi duchownemu, b¹d to pod nazwiskiem dziesiêciny, kompozyty, mesznego, snopkowego, sto³owego etc. wolnego wrêbu, paszenia byd³a i to do tego jednak nie maj¹ nale¿eæ kapita³y; c) czyli daniny te zosta³y ju¿ zahipotekowane i jakie s¹ na to dowody, d) a jeli nie, czy wniosek o to zosta³ uczyniony. Konsystorz Jeneralny Arcybiskupi, Okólnik Nr 351/6, 14.06.1845, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 90r. 69 Spis tabelaryczny danin plebanii oberskiej, 1845, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 91r-92r. 70 Tam¿e, k. 92r. UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 189 W przytoczonych powy¿ej spisach nieruchomoci parafialnych ani razu nie wspominano o „szpitalu” – przytu³ku, który jeszcze od cysterskich czasów funkcjonowa³ przy kociele w. Walentego i przylega³ do tamtejszego cmentarza od strony pó³nocnej. Wiêcej informacji na jego temat mo¿na znaleæ w korespondencji ks. Lewandowskiego z konsystorzem dopiero po przejêciu budynku przez w³adze pruskie i wystawieniu go do dzier¿awy w 1853 r. W odpowiedzi na interwencjê proboszcza konsystorz podj¹³ siê weryfikacji statusu szpitala utrzymywanego niegdy przez klasztor cystersów: Do Najprzewielebniejszego Arcypasterza W skutek wysokiej odezwy Celsissimi Domini z dnia 27 lipca r.b. Nr 1714 Konsystorz donosi uni¿enie, ¿e w interesie szpitala niegdy przy klasztorze w Obrze istniej¹cego, jeszcze pod dniem 10 czerwca r.b. Nr 43/5 uczyni³ wniosek do Królewskiej Rejencyi, aby pital ten pierwiastkowemu celowi przywrócony zosta³. Królewska Rejencya reskryptem swym z dnia 5 sierpnia r.b. Nr 1408/7 który w kopii za³¹czamy, odpowiedzia³a na rekwizycj¹ nasz¹, ¿e przyw³aszczaj¹c sobie dom niegdy pitalny, dzia³a³a z polecenia Naczelnego Prezesa, który pital ten, jako nale¿¹cy do klasztoru zabranego w Obrze, za w³asnoæ rz¹dow¹ uwa¿a. Z wizyty kocio³a w Obrze, odbytej w dniu 6 czerwca 1778 r. okazuje siê, ¿e koció³ tamtejszy parafialny a oraz i pital erekcyi ¿adnej nie posiada, i ¿e jeszcze w roku 1661, dnia 22 marca, przez .p. Wojciecha Tolibowskiego, Biskupa Poznañskiego, z powodu ¿e wiele funduszów przez inkursy¹ szwedzk¹ upad³o, koció³ ten do klasztorowi w Obrze z wszystkimi dochodami inkorporowany zosta³. Co siê tyczy pitala, w wizycie przerzeczonej z roku 1778 znajduje siê krótka wzmianka w tych s³owach: Ad latus coemeterii Ecclesiae S. Valentini est domus, pro xenodochio duorum hypocaustorum et sex camerarum, in eo reperiuntur pauperes sex qui omni fundatione destituti, de mensa monasterii reficiuntur. Te krótkie s³owa wizyty s¹ ca³ym i jedynym dokumentem, tycz¹cym siê pitala, jednak zwa¿ywszy, ¿e klasztor obowi¹zki parafialne w Obrze wype³nia³ i ¿e z tytu³u probostwa ubogim w pitalu przytu³ek i po¿ywienie dawa³, Konsystorz ma nadziejê, ¿e upomnienie siê w tej mierze nie by³oby mo¿e bez po¿ytku. Poznañ, dnia 30 sierpnia 1853. Konsystorz Jeneralny Arcybiskupi Jabczyñski 71 Ks. J. Jabczyñski do abpa Leona Przy³uskiego, Poznañ, 30.08.1853, AAP, Akta Arcybiskupie. Generalia Szpitala w Obrze, sygn. OA V 564, [s.f.]. 71 190 PAWE£ ZAJ¥C Ksi¹dz Lewandowski interweniowa³, pisz¹c do konsystorza w kwietniu i do arcybiskupa w lipcu 1853 r. Przypomnia³ o tym, ¿e szpital zosta³ wybudowany w Obrze na koszt cystersów, ale zosta³ przebudowany w 1815 r. staraniem ówczesnego proboszcza, Gabriela Pukackiego. Wizytacja ks. Kajetana Gliszczyñskiego z 1778 r. pozwala³a stwierdziæ, ¿e w szpitalu mieszka³o szeciu ubogich, ¿ywionych przez klasztor, który to stan utrzyma³ siê praktycznie a¿ do kasaty. Szpital nie mia³ w³asnego funduszu, dlatego administracja pruska po kasacie klasztoru wyznaczy³a mieszkaj¹cym w nim osobom 2 talary miesiêcznej zapomogi oraz roczny przydzia³ omiu s¹¿ni drewna sosnowego. W 1837 r. urzêdnicy rejencji poznañskiej wydali zakaz przyjmowania do szpitala nowych osób. Ostatnia lokatorka zmar³a 8 stycznia 1851 r., po czym w³adze pruskie postanowi³y szpital przej¹æ, a nastêpnie wydzier¿awiæ albo sprzedaæ. Proboszcz protestowa³ przed komisarzem obwodowym, ale rozkaz wydany konsyliarzowi ziemskiemu w Wolsztynie, panu von Unrugbomst, utrzymano. Poniewa¿ ¿aden kupiec siê nie znalaz³, 26 kwietnia 1853 r. komisarz obwodowy Schmidt postanowi³ wydzier¿awiæ szpital za 2 talary rocznie ewangelikowi Gottliebowi Petrasowi. Przekazanie budynku mia³o nast¹piæ 11 sierpnia, lecz gmina przez pana komisarza Schmidta do tego namówiona da³a jednego trojaka wiêcej, jak da³ kowal Gottlieb Pietras i Gminie wtem samem dniu w dzier¿awê oddany zosta³ szpital, za summê dwa talary i srebrny grosz jeden72. Proboszcz by³ wysoce zaniepokojony obrotem sprawy: Do tego szpitala jest wchód ze cmentarza, poniewa¿ tak jest ograniczony, ¿e na ty³ek nie ma ¿adnego wychodu a grunt przy szpitalu nale¿y do mieszkañca w Obrze nazwiskiem Augusta Gumprichta krawca, a zatem dla braku wychodu z ty³u miejsce to powiêcone bêdzie zniewa¿one przez przejazd na cmentarz, sk³ad drzewa na grobach umar³ych, nieczystoci itd.73 Proboszcz prosi³, aby kuria wyjedna³a u rejencji zgodê na powrót do funkcjonowania szpitala na starych zasadach. Po tym jak konsystorz poleci³ proboszczowi Lewandowskiemu zgromadzenie wiêkszej iloci informacji o sytuacji szpitala, nades³a³ on kolejn¹ relacjê, datowan¹ 8 listopada 1853 r.74 Nie odnalaz³ danych odnonie do dzia³alnoci szpitala przed 1661 r. Potwierdza³ raz jeszcze, ¿e szpital nie posiada³ w³asnych gruntów ani ogrodów w Obrze oraz ¿e w czasach cysterskich to klasztor utrzymywa³ tam szeciu ubogich. Otrzymywali oni posi³ek z klasztoru, z pozosta³ych potraw ze sto³u zakonnego, a oprócz tego trzy kwarty piwa co dzieñ. Drewno na opa³ pochodzi³o z lasów klasztornych. W momencie kasaty mieszka³o tam piêæ wdów, których nazwiska ks. Lewandowski uwieczni³ w sporz¹dzonym raporcie: 72 73 74 Ks. W. Lewandowski do abpa Leona Przy³uskiego, 8.11.1853, tam¿e. Ks. W. Lewandowski do abpa Leona Przy³uskiego, 23.07.1853, tam¿e. Ks. W. Lewandowski do abpa Leona Przy³uskiego, 8.11.1853, tam¿e. UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 191 Wykaz ubogich pozosta³ych w szpitalu we wsi Obrze, po kassacyi klasztoru oberskiego Ksiê¿y Cystersów w roku 1835 w ostatnich dniach miesi¹ca grudnia 75 Lp. Imiê i nazwisko Stan Rok dzieñ miesi¹c zejcia Wiek Uwagi po zmar³ej tej ubogiej inna na miejsce jej uboga osoba przyjêta byæ nie mog³a dla zakazu rz¹dowego z dnia 4 maja 1837 1 Agnieszka z Padziorów Szymonowa wdowa 1838, 9 marca 87 2 Brigida z Poniedzia³ków Durzyñska wdowa 1839, 23 wrzenia 62 3 Marianna ze S³omiñskich Pi¹tkowa wdowa 1843, 20 listopada 76 4 Urszula z Orwatów Marciniakowa wdowa 1844, 12 sierpnia 83 5 Weronika z Mausiorków Michalska wdowa 1852, 8 stycznia 84 W notatkach do sprawozdania na temat kocio³a w. Walentego, jakie pozostawi³ kilkadziesi¹t lat póniej ks. Antoni Bresiñski, kolejny obrzañski proboszcz, los zabudowañ i terenów wokó³ tej wi¹tyni opisany jest ze szczegó³ami, których brak w bli¿szych czasowo relacjach ks. Lewandowskiego76. Wed³ug ks. Bresiñskiego obszerna organistówka przy kociele mieci³a za czasów cysterskich tak¿e klasê szkoln¹. Op³acany przez rodziców organista by³ nauczycielem i jednoczenie dzier¿awi³ od rz¹dcy parafii przylegaj¹cy ogród. Po mierci ostatniego opata organistówkê zaczêto nazywaæ domem plebañskim, gdy¿ rz¹dca parafii umieci³ tam rodzaj biura, w którym zajmowa³ siê formalnociami i spotyka³ ludzi. Ten dom sprzedano na publicznej licytacji 30 wrzenia 1836 r. ks. Laurentowskiemu za 169 talarów77. Wkrótce odsprzeda³ go p. widrowi, który wystawi³ na tym miejscu nowy obszerny dom murowany, stodó³kê i oborki, bêd¹ce dzi w³asnoci¹ Edwarda Beisserta78. Wed³ug relacji ks. Bresiñskiego na pó³noc od kocio³a sta³ szpital, który ostatecznie zosta³ zakupiony wraz z gruntem ok. 1856 r. Za³¹cznik do listu ks. Lewandowskiego z 8.11.1853, tam¿e. Notatki ks. Antoniego Bresiñskiego, 5.04.1905, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 230r-233r. 77 Ks. Bresiñski twierdzi³, jakoby ks. Laurentowski kupi³ tak¿e koció³ w. Walentego (nieco póniej tak¿e grunt, na którym zosta³ postawiony) i pozostawa³ jego w³acicielem przez 30 lat, a¿ 19 stycznia 1866 r. sprzeda³ parafii w Obrze. Przeczy to wiadomociom, jakie podawa³ ks. Lewandowski w pismach do konsystorza poznañskiego: Koció³ek po kasacie sprzedano pannie Antoninie Mi[e]lêckiej, zamieszka³ej teraz w Niepruszewie, a która ten koció³ jako staro¿ytny zabytek pozostawi³a. Ks. W. Lewandowski do arcybiskupa Leona Przy³uskiego, 8.11.1853, AAP, Akta Arcybiskupie. Generalia Szpitala w Obrze, sygn. OA V 564, [s.f.]. 78 Notatki ks. Antoniego Bresiñskiego, 5.04.1905, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 230v. 75 76 192 PAWE£ ZAJ¥C przez ks. Lewandowskiego i rozebrany celem powiêkszenia cmentarza, jednak ziemiê sprzedano ponownie w 1866 r. miejscowemu gospodarzowi. Ogród, który przed 1835 r. dzier¿awi³ od rz¹dcy parafii organista, nie zosta³ przez w³adze pruskie sprzedany na licytacji i by³ nadal uwa¿any za w³asnoæ plebana. Na czêci tego ogrodu ks. Lewandowski zbudowa³ nowy szpital i zapisa³ go w 1859 r. parafii obrzañskiej, pozosta³a czêæ by³a natomiast wci¹¿ do dyspozycji proboszcza. Il. 4. Zabudowania wokó³ kocio³a w. Walentego w Obrze wed³ug planu sporz¹dzonego przez ks. Bresiñskiego. A koció³ w. Walentego, B sprzedany szpital, C sprzedana organistówka, D ogród plebañski, E magazynek, F podwórek, G cmentarz. ród³o: Notatki ks. Antoniego Bresiñskiego, 5.04.1905, APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 232r W tych warunkach proboszcz obrzañski kontynuowa³ dzia³alnoæ duszpastersk¹. W pocz¹tkach 1837 r. czeka³ jeszcze na decyzjê konsystorza poznañskiego co do odpustów, jakie mia³y byæ sprawowane w parafii. Ksi¹dz Lewandowski zak³ada³, ¿e bêdzie to co najmniej odpust ku czci w. Jakuba, patrona kocio³a. W niedziele i wiêta dzwony w Obrze odzywa³y siê o 8:30. Modlitwê zaczynano od jutrzni, po której odprawiana by³a msza w., dalej nastêpowa³ ró¿aniec, litania i nauka zwi¹zana z ewangeli¹, wczeniej odczytywan¹ wiernym. Zgromadzonych kropiono wod¹ wiêcon¹, po czym sprawowano uroczyst¹ mszê w. pie- UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 193 wan¹. Modlitwa Anio³ Pañski koñczy³a poranne nabo¿eñstwa w kociele. Po po³udniu modlitwy rozpoczyna³y siê o 14:00 piewem godzinek, które wieñczy³a litania, dalej nieszpory, Anio³ Pañski i pieni nabo¿ne. W uroczystoci poza niedziel¹ dzieñ wygl¹da³ podobnie, z t¹ ró¿nic¹, ¿e kazanie g³oszone by³o podczas g³ównej mszy w., po Credo, oraz pomijano obrzêd pokropienia wod¹ wiêcon¹79. Obra ¿y³a tak¿e wydarzeniami dotycz¹cymi szerszej spo³ecznoci polskiej w Wielkopolsce. W odpowiedzi na odezwê wolsztyñskiego komitetu Ligi Polskiej Powiatu Babimojskiego do tworzenia komórek tego stowarzyszenia w mniejszych miejscowociach, oddzia³ Ligi powsta³ tak¿e w parafii obrzañskiej80. Mieszkañcy jednej z wiosek nale¿¹cych do parafii Ja¿yñca podjêli tak¹ decyzjê na spotkaniu u swego so³tysa, 5 listopada 1848 r. W drodze g³osowania wybrano prezesa parafialnego, sekretarza i kasjera. Zostali nimi odpowiednio ks. proboszcz Lewandowski, nauczyciel Edward Fabian (zastêpca Aleksander Dziemba) i so³tys Kazimierz Tomys (zastêpca Kanty Pi¹tek). Pod sprawozdaniem podpisa³o siê ponad 40 parafian81. Podobne spotkanie zorganizowano w Obrze 26 listopada 1848 r. Wymienieni wy¿ej zastêpcy pe³nili funkcjê sekretarza i kasjera oddzia³u obrzañskiego Ligi, licz¹cego 40 cz³onków, podczas gdy Edward Fabian i Kazimierz Tomys zostali uznani za przedstawicieli szczebla parafialnego82. Wed³ug Aktu pierwszego Walnego Zebrania Ligi Polskiej, które odby³o siê w Kórniku dnia 10, 11 i 12 stycznia 1849 r., Obra by³a jedn¹ z siedmiu parafii powiatu babimojskiego, w których istnia³ oddzia³ stowarzyszenia (obok Wolsztyna, Kaszczoru, Kêb³owa, Gocieszyna, Chobienic i Przemêtu). Delegowany z Obry na Walne Zebranie w Kórniku by³ ks. proboszcz Lewandowski83. Wyrazem dzia³alnoci charytatywnej parafii obrzañskiej by³ przez lata wspomniany wy¿ej szpital dla ubogich, zlikwidowany przez w³adze pruskie. Pojawia³y siê jednak inne inicjatywy. W 1847 r. z prob¹ o wsparcie zg³osili siê do proboszcza Lewandowskiego prze³o¿eni Domu Sierot w Wolsztynie. Proboszcz zapewne przekazywa³ im skromne ofiary, poniewa¿ w jego dokumentacji figuruj¹ podziêkowania adresowane przez wychowanków Domu. W oficjalnym sprawozdaniu za rok 1851 wymienieni s¹ tak¿e parafianie z Obry, Kamieñca, Cho79 Opisanie Kocio³a Parafialnego Oberskiego [29 I 1837], APO, Akta tycz¹ce siê dezygnacji maj¹tku kocielnego i proboszczewskiego, wikariuszowskiego, wraz z instrukcj¹, b. sygn., k. 16v-17r. 80 Odezwa mówi³a: Gdy siê znajdzie w jednej parafii kilkunastu przystêpuj¹cych do Ligi (co siê oka¿e z podpisów), ju¿ mo¿e zawi¹zaæ siê towarzystwo miejscowe […]. Zob. Odezwa wolsztyñskiej Ligi Polskiej Powiatu Babimojskiego, APO, Akta tycz¹ce siê Towarzystwa Ligi Polskiej, b. sygn., k. 2r. Prezesem oddzia³u wolsztyñskiego by³ ks. Fromholz, sekretarzem ks. Kurowski. 81 Dzia³o siê w Ja¿yñcu dnia 5 listopada 1848, tam¿e, k. 4r-5v. 82 Dzia³o siê w Obrze dnia 26 listopada 1848, tam¿e, k. 8r-9r 83 Akt pierwszego walnego zebrania Ligi Polskiej, które odby³o siê w Kórniku dnia 10, 11 i 12 stycznia 1849 r., Poznañ, Czcionkami N. Kamieñskiego i Spó³ki, 1849, s. 1, 4. 194 PAWE£ ZAJ¥C bienic, Przemêtu, Wolsztyna, Kêb³owa i Siedlca jako ci, którzy niemal codzieñ spi¿arni¹ Sierot opatrzali84. Byæ mo¿e najwiêkszym wydarzeniem, które mog³o ca³kowicie odmieniæ oblicze parafii w okresie pos³ugi ks. Lewandowskiego, by³o przybycie do klasztoru obrzañskiego grupy piêciu jezuitów z prze³o¿onym o. Karolem Antoniewiczem. W 1851 r. jezuici z powodzeniem g³osili misje wiête na l¹sku, a nastêpnie, wiosn¹ 1852 r., rozpoczêli pos³ugê kaznodziejsk¹ w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim85. Misje wyg³osili m.in. w Krobi, Krzywiniu, Kocianie, Czerwonej Wsi, Rydzynie, Niechanowie, Poznaniu86. Zapamiêtano heroizm misjonarzy, w tym gorliw¹ pos³ugê chorym w Kocianie, we wrzeniu 1852 r., podczas nasilenia epidemii cholery. Dziêki tym pozytywnym dowiadczeniom zrodzi³a siê idea, aby tak cenion¹ grupê jezuitów pozostawiæ w Wielkopolsce na sta³e87. Ksi¹dz arcybiskup Przy³uski ju¿ 31 lipca 1852 r. poinformowa³ proboszcza Lewandowskiego o przeznaczeniu dla nich czêci pomieszczeñ pocysterskich w obrzañskim klasztorze88. Mieli siê w nich osiedliæ w listopadzie tego¿ roku. Ojciec Antoniewicz na prze³omie padziernika i listopada odby³ jeszcze podró¿ do Krakowa, lecz nie otrzyma³ pozwolenia na pobyt w miecie i w krótkim czasie powróci³ do Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego. Skierowa³ swoje kroki wprost do Obry, w której epidemia cholery tak¿e dawa³a siê we znaki miejscowej ludnoci89. Zachowa³y siê z tego okresu listy znamienitego kaznodziei, z których wyczytaæ mo¿na jego odczucia wi¹zane z pocysterskim klasztorem, przeznaczonym na nowy dom wspólnoty jezuitów: […] wczoraj nocowa³em w Mys³owicach, dzi w Piekarach, a jutro da Bóg jadê do Wroc³awia, gdzie parê dni zabawiê jeli bêdê mia³ czynnoæ i jadê wprost do Obry. Z Obry niepodobna mi bêdzie wyjechaæ, trzeba z miesi¹c czasu, ¿eby wszystko do ³adu i porz¹dku zakonnego przyprowadziæ i o w³asnej duszy pomyleæ. Czujê i fizyczn¹ i moraln¹ konieczn¹ tego potrzebê: bo i serce i myl i cia³o bardzo sko³atane, po blisko trzechletnim naszem rozerwanem ¿yciu bez wytchnienia na puszczy samotnoci […]. Z Wroc³awia 84 Sprawozdanie Dyrekcji Domu Sierot w Wolsztynie za czas od 1 stycznia 1850 do 1 stycznia 1851, APO, Akta tycz¹ce siê Instytutu Ubogich Sierot we Wolsztynie, b.sygn., k.7r-8v. 85 Poza jak najlepszymi wspomnieniami pozosta³y po niej tak¿e pami¹tki drukowane, zob. np. K. Antoniewicz, Kwiateczki Missyjne Ludowi Wielkopolskiemu na pami¹tkê Missyi odbytej w roku 1852 ofiarowane, Leszno, Czcionkami i nak³adem Ernesta Günthera, 1852; ten¿e, Przez Krzy¿ do Nieba. Przypomnienie Missyi w W. Ksiêstwie Poznañskiem odbytej, Leszno, Czcionkami i nak³adem Ernesta Günthera, 1852. 86 Zob. M. Inglot, Karol Antoniewicz, Kraków 2001, s. 69-70. 87 Jak pisa³ M. Inglot, po misji w Poznaniu wielu przyjació³, a miêdzy innymi sam arcybiskup Leon Przy³uski, pragnê³o zatrzymaæ misjonarzy w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim. Tam¿e, s. 70. 88 Abp Leon Przy³uski do ks. W. Lewandowskiego, Poznañ, 31.07.1852, APO, Akta klasztoru jezuici, 1852-1857, b. sygn. Pobyt jezuitów w Obrze zostanie opisany szerzej w przygotowywanej kolejnej czêci artyku³u. 89 Zob. Rysy z ¿ycia .p. X. Karola Antoniewicza, Ojca T.J., Poznañ, Nak³ad i druk Jaros³awa Leitgebera, 1883, s. 59-60. UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 195 2 Listopada. Jutro jedziem do Obry Cieszê siê naszym klasztorkiem , cieszê siê na wszystkie krzy¿yki, które miê tam nie min¹, bo ja zawsze gdzie z krzy¿em siê spotkam. […] O! Bóg Ksiêstwu za nas pob³ogos³awi, a z domku obrzañskiego sp³ynie b³ogos³awieñstwo na domy wasze. Oby ju¿ tam byæ. Z Obry 5 Listopada. Wczoraj w dzieñ w. Karola ju¿ póno w wieczór przyjecha³em do Obry. I serce bi³o gor¹co gdym ujrza³ nasz klasztorek w ciemnoci nocy, a tylko gwiazdeczki nad nim wieci³y. Czy wiesz co to czuje dziecko, kiedy do macierzyñskiego wraca domku i pos³yszy g³os matki w g³osie dzwonka? Ale w klasztorku by³o ciemno, nie mog³em siê dopukaæ i musielimy pójæ do Ks. Proboszcza, który tak serdecznie ze starym przyj¹³ nas Przeorem. O jak nam tu dobrze, jak tu bêdzie dobrze modliæ siê za was i myleæ o was. Przez comy biedni na tyle ³ask od Wielkopolan zas³u¿yli? Nicemy nie uczynili, a wy dawszy nam najpierw przytu³ek w domach waszych, o wiêcej jak w domach, bo w sercach waszych, wystarali, urz¹dzilicie ten domek […]90. Dnia 7 listopada o. Antoniewicz wyg³osi³ jeszcze niedzielne kazanie, nawi¹zuj¹c do wypêdzenia cystersów i odrodzenia siê ¿ycia zakonnego w Obrze wraz ze wspólnot¹ jezuitów. Nastêpnej nocy poczu³ atak choroby, z której mia³ siê ju¿ nie podnieæ zmar³ po tygodniu, w niedzielê 14 listopada 1852 r. Jak pisa³ jeden z cz³onków wspólnoty: Spe³ni³a siê wola Najwy¿szego Zosta³ Dom Obry przy samem urodzeniu siê sierot¹91. W rodê 17 listopada pochowano cia³o p. ks. Antoniewicza w krypcie obrzañskiej wi¹tyni, a w kociele wkrótce wzniesiono pami¹tkowy pomnik. By³o to jedn¹ z wielu oznak ¿yczliwej pamiêci o zmar³ym jezuicie, jakich nie brakowa³o w ca³ym kraju wiadcz¹ o tym liczne g³oszone mowy pogrzebowe i okolicznociowe kazania. W Wielkopolsce pojawi³a siê nawet wyj¹tkowa inicjatywa zbiórki pieniê¿nej na rzecz budowy pomnika ku czci o. Karola (nie wiedziano, ¿e takowy ju¿ zosta³ wystawiony), inspirowana a¿ z Pary¿a. W listopadzie 1853 r. dotar³a do Poznania drog¹ kolejow¹ paczka z wydrukowanymi mowami pogrzebowymi ku czci p. Karola Antoniewicza, autorstwa ks. Aleksandra Je³owickiego (mowa zosta³a wyg³oszona w Pary¿u)92. Ksi¹dz Je³owicki zaadresowa³ do arcybiskupa list, w którym prosi³ o pozwolenie rozprowadzania druków wród wiernych, po groszu srebrnym za egzemplarz. Pieni¹dze tak zgromadzone zamierza³ przeznaczyæ na pomnik tego wielkiego kap³ana93. Cyt. za: Rysy z ¿ycia .p. X. Karola Antoniewicza , dz. cyt., s. 70-72 Tam¿e, s. 75-77, 79. Bardziej szczegó³owy opis ostatnich zmagañ ks. Antoniewicza z chorob¹ zob.: M. Inglot, Karol Antoniewicz, dz. cyt., s. 76-80. 92 Ks. F. Kamierski do abpa Leona Przy³uskiego, Poznañ, 7.11.1853, AAP, Akta arcybiskupie tycz¹ce siê wzniesienia pomniku [sic] s.p. Karolowi Antoniewiczowi T.J., sygn. OA V 193, s.f. Zob. A. Je³owicki, Mowa pogrzebowa na czeæ Wielebnego Xiêdza Karola Antoniewicza Towarzystwa Jezusowego miana 14 grudnia 1852, Pary¿ 1853. 93 Ks. A. Je³owicki do abpa Leona Przy³uskiego, Pary¿, 27.10.1853, AAP, Akta arcybiskupie tycz¹ce siê wzniesienia pomniku [sic] s.p. Karolowi Antoniewiczowi T.J., sygn. OA V 193, s.f. 90 91 196 PAWE£ ZAJ¥C W archidiecezji gnienieñskiej zebrano w ten sposób za 530 egzemplarzy mowy, wraz z dobrowolnymi sk³adkami, 21 talarów i 15 srebrnych groszy (równowartoæ 129 z³otych polskich). W archidiecezji poznañskiej rozprowadzono 1070 egzemplarzy (200 wydano darmowo ks. Kamockiemu, dyrektorowi instytutu sióstr mi³osierdzia), za 194 z³ote polskie razem uzyskano 323 z³ote polskie 94. Jak zapisano w promemoria, w³aciwie nale¿a³o siê wedle postanowionej ceny tylko 280 z³., zebrano zatem i nades³ano wiêcej 43 z³, co zt¹d pochodzi, ¿e sprzedaj¹cy nie mieli obra¿aæ kupuj¹cych koniecznem wdra¿aniem dobrej ich chêci do miary postanowionej ceny, kiedy tym podoba³o siê dowolnie j¹ podwy¿szyæ95. Nieco ponad 9 talarów (ok. 56 z³otych polskich) wynios³o potr¹cenie kosztów wysy³ki druków, zachowano wiêc na cel wyznaczony przez ks. Je³owickiego 44 talary i 18 srebrnych groszy (równowartoæ 267 z³otych polskich i 21,5 grosza). Arcybiskup informowa³ o tym autora w pimie z 29 kwietnia 1854 r. Nadmienia³ jednoczenie, ¿e pomnik ks. Antoniewiczowi zosta³ ju¿ wystawiony, zatem kap³an mo¿e rozporz¹dziæ zgromadzonymi funduszami wedle swej woli96. Uczci³e w godny sposobie zgon i pamiêæ p. X. Karola Antoniewicza, mê¿a, który acz znikn¹³ z oczu naszych, w sercach naszych przecie¿ ¿yæ nie przestanie pisa³ arcybiskup. W odpowiedzi ks. Je³owicki, uradowany z komplementów arcybiskupa Przy³uskiego, postanawia³ przeznaczyæ zebrane pieni¹dze na dodruk swej mowy, by nastêpnie rozdaæ j¹ wród wiernych i w ten sposób budowaæ w sercach czytelników ¿ywy pomnik dla tego, co by³ wzorem kap³anów i najskuteczniej s³owo Bo¿e rozsiewa³ po roli serc polskich97. Fundacja jezuitów w Obrze nie okaza³a siê trwa³a. Najokazalszy obok kocio³a budynek w parafii pocysterski klasztor nadal pozostawa³ niezamieszkany. Puste cele klasztorne kusi³y przypadkowych lokatorów. W 1856 r. wprowadzi³ siê tam z polecenia naczelnego prezesa Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego, Eugena von Puttkamera, komisarz obwodowy Sprengler, wraz z egzekutorem, obaj z rodzinami. Ksi¹dz Lewandowski by³ zbulwersowany tak¹ samowol¹ administracji pañstwowej jak siê wydaje, wynajmu nie uzgodniono z kuri¹ arcybiskupi¹. Wed³ug proboszcza by³o to dzia³anie bezprawne, gdy¿ klasztor jest integraln¹ czêci¹ kocio³a zawieraj¹c¹ w sobie zakrysti¹, oratorium i bibliotekê dekanaln¹, ju¿ sama bliskoæ kocio³a i mieszkania Kommissarza Obwodowego, w którem bez wzglêdu na wiêto lub niedzielê zgromadzaj¹ siê mnóstwo z³oczyñców, przez co przeszkoda w nabo¿eñstwie powstaje i ³atwo koció³ okradzionym Sprawozdania z 21.03 i 26.04 1854, tam¿e. Promemoria, 29.04.1854, tam¿e. 96 Abp Leon Przy³uski do ks. A. Je³owickiego, Poznañ, 29.04.1854, tam¿e. 97 Ks. A. Je³owicki do abpa Leona Przy³uskiego, Pary¿, 28.09.1854, tam¿e. Na temat grobu ks. Karola Antoniewicza w Obrze zob. I. Mellin, O grobie O. Antoniewicza w Obrze, Nasze Wiadomoci 4 (1913-1915), s. 45-51. 94 95 UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 197 byæ mo¿e, powinna byæ zawad¹ takowemu wydzier¿awieniu98. Proboszcz zreszt¹ nie wpuci³ urzêdników do klasztoru, dopóki nie wrócili z dodatkowymi nakazami naczelnego prezesa. Wtedy dopiero udostêpni³ im cztery pokoje, choæ nie zdo³ano ustaliæ, na jak d³ugi okres. Administracja archidiecezjalna ju¿ w 1854 r., a wiêc tu¿ przed definitywnym opuszczeniem klasztoru przez jezuitów, zainteresowa³a siê stanem ca³ego budynku. Ksi¹dz Lewandowski zosta³ zobowi¹zany do przes³ania wiernego opisu sytuacji i do dokonania oceny, czy poziom zawilgocenia murów nie by³ ju¿ zbyt szkodliwy dla zdrowia potencjalnych mieszkañców99. W odpowiedzi 28 wrzenia 1854 r. proboszcz przes³a³ wyniki swojej inspekcji: Celsissime Domine! Na wezwanie Celsissimi Domini z dnia 21 wrzenia r.b. no. 2000, celem poznania obecnego stanu budynków poklasztornych w Obrze, nadse³am wierny opis wy¿ej wzmiankowanych budynków, jak nastêpuje. Budynek poklasztorny (czyli klasztor), le¿y frontem na zachód i ma w prawdzie na dole dosyæ wilgoci, która by mog³a szkodliwy wp³yw na zdrowie osób w nim mieszkaj¹cych wywrzeæ, ale to pochodziæ mo¿e zt¹d, ¿e budynek ten nie by³ ca³kowicie zamieszka³y na tej dolnej czêci klasztoru, w której siê tylko piêæ pomieszczeñ znajduje, przytem Zakrystya, Kapitularz, Refektarz i gocinna stancya, gdzie obecnie teraz szko³a elementarna siê utrzymuje. U góry za jest dziewiêæ (9) do zamieszkania zdolnych, suchych i doæ wygodnych stancyi, gdzie obecnie OO. Jezuici mieszkaj¹, jednakowo¿ potrzeba jaki reparacji, reszta pozosta³ych nie s¹ do zamieszkania zdolne, chyba wtenczas, je¿eli dostatecznie wyreperowane zostan¹, prócz tego jest jeszcze piêæ stancyi latowych, które zamieszka³ymi teraz byæ nie mog¹. Dachy na budynku klasztornym miejscami s¹ z³e i dlatego przez nie zacieka. Wystawiwszy ten krótki rys rzeczy zostajê z g³êbokim uszanowaniem Celsissimi Domini najni¿szym s³ug¹, X. Lewandowski100. Zapytanie powy¿sze wraz ze stosown¹ odpowiedzi¹ zbiega³y siê w czasie z koñcem pertraktacji, jakie prowadzi³a kuria arcybiskupia z pruskim rz¹dem w sprawie beneficjów i posad kocielnych w archidiecezji101. W protokole wyra¿aj¹cym porozumienie, zatwierdzone nastêpnie przez rz¹d pruski i Stolicê ApoKs. W. Lewandowski do abpa Leona Przy³uskiego, Obra, [05.]1856, AAP, Akta Praesidii / / Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego, Klasztor XX. Cystersów w Obrze, 1835-1925, syng. OA X 622, s.f. 99 Ks. F. Kamierski do ks. W. Lewandowskiego, Poznañ, 21.09.1854, tam¿e. 100 Ks. W. Lewandowski do abpa Leona Przy³uskiego, Obra, 28.09.1854, tam¿e. 101 Ks. T. Trzciñski, Patronat kocielny i powinnoæ budowlana rz¹du w dyecezyach gnienieñskiej i poznañskiej, Przegl¹d Kocielny 5 (1904), s. 118. Jak pisa³ autor: lady pertraktacyi w tej materyi biegn¹ w aktach konsystorskich od samej okupacyi pruskiej, tj. od schy³ku XVIII wieku, przybieraj¹ najwyraniejsz¹ i najostrzejsz¹ postaæ za rz¹dów X. arcybiskupa Dunina, lecz dopiero pod rêk¹ X. arcybiskupa Przy³uskiego znajduj¹ ostateczne za³atwienie. Tam¿e. 98 198 PAWE£ ZAJ¥C stolsk¹, status Obry wraz z szeregiem innych parafii potwierdzony zosta³ jako beneficjum mixtae collationis102. Ugoda ta potwierdza³a tak¿e zobowi¹zania rz¹du (fiskusa) co do kosztów remontów i konserwacji budynków parafialnych: Prawo prezentowania, lub nominacyi, jako przywilej osobisty, pozosta³o lub przypad³o, tak¿e po sekularyzacyi, czynnikom duchownym, i to jeszcze nie zawsze w zupe³noci. Pewn¹ atoli jest rzecz¹, ¿e onus fabricae, jako powinnoæ realna, przesz³o na fiskus, który zabra³ maj¹tek klasztorów, kapitu³ i biskupstw103 . W praktyce mia³o to oznaczaæ, ¿e w sytuacji koniecznych napraw wed³ug Sposobu postêpowania przy budowach i reparacyach kocielnych i plebañskich og³oszonego w 1857 r. konsystorz poleca³ dziekanowi, na którego terenie zachodzi³a taka potrzeba, nawi¹zaæ kontakt z patronem kocio³a (w przypadku parafii patronatu rz¹dowego by³ to komisarz królewskiej rejencji), parafianami i kolegium kocielnym (proboszczem i prowizorami). Datê spotkania og³aszano przez trzy niedziele z ambony. Kolegium kocielne mia³o w wyznaczonym dniu przed³o¿yæ projekt remontów wraz z kosztorysami. Na spotkaniu podejmowano decyzjê co do rozpoczêcia ewentualnej budowy lub remontu i deklarowano, kto i w jakim stopniu bêdzie ponosiæ koszty (w przypadku parafii wiejskiej 2/3 patron, 1/3 parafianie). Instrukcja dalej opisywa³a proces podejmowania decyzji co do sposobu i czasu wykonywania budowy lub reparacji oraz sposób w jaki sk³adki przez Parafian z³o¿one a roboty rêczne i zaprzêgowe dostarczone byæ maj¹ 104. Sporz¹dzone umowy przesy³aæ nale¿a³o do konsystorza, który je zatwierdza³. W praktyce wspó³praca strony rz¹dowej z kocieln¹ nie wygl¹da³a tak idealnie i nie wszystkie petycje o naprawy budynków parafialnych by³y rozpatrywane przez fiskus pozytywnie. W 1860 r. ks. Lewandowski by³ zmuszony t³umaczyæ 102 Zob. tam¿e, s. 119. Jak pisa³ autor: Zasad¹, któr¹ rz¹d siê kierowa³ po sekularyzacyi maj¹tków kocielnych i wielu instytucyi duchownych jest: Prawo patronatu, o ile by³o rzeczowe (ius patronatus reale), tj. zwi¹zane z jakim maj¹tkiem ziemskim, przechodzi na ka¿dorazowego w³aciciela tego maj¹tku, a wiêc w naszym przypadku na rz¹d, który posiad³oæ skonfiskowa³. Natomiast patronat, o ile by³ osobistym (ius patronatus personale), tj. bezporednio z³¹czonym z jak¹ godnoci¹, lub korporacy¹ duchown¹, pozosta³ im, albo, je¿eli te osoby moralne istnieæ przesta³y (jak np. klasztory, niektóre pra³atury w kapitu³ach), przeszed³ na Ordynaryusza. Ale w ca³ym szeregu beneficyów rozchodzi³o siê miêdzy arcybiskupem a rz¹dem o to, czy prawo prezentowania, wykonywane ongi przez klasztor, lub zniesion¹ pra³aturê, by³o osobistem czy rzeczowem, – czy odnosi³o siê wprost do owej osoby moralnej, czy te¿ spoczywa³o przedewszystkiem na maj¹tku ziemskim, stanowi¹cym jej uposa¿enie. Poniewa¿ na drodze dowodowej nie dosz³o do ostatecznego porozumienia, zawarto kompromis, usi³uj¹cy i arcybiskupowi i rz¹dowi przyznaæ bezporednie prawa w rozdawnictwie tych posad: – oto geneza licznego dzia³u probostw patronatus mixti. Tekst porozumienia dotycz¹cy m.in. sytuacji Obry zob.: Zbiór ustaw archidiecezji gnienieñskiej i poznañskiej, red. ks. T. Trzciñski, Poznañ 1906, s. 45-46 (§4), 58. 103 Ks. T. Trzciñski, Patronat kocielny i powinnoæ budowlana rz¹du…, dz. cyt., s. 120. 104 Sposób postêpowania przy budowach i reparacyach kocielnych i plebañskich, 23.10.1857 [druk], APO, Akta tycz¹ce siê budynków proboszczewskich, reparacyi ogrodzenia ogrodów i cmentarza, b. sygn., s. 131-134. UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 199 siê z pogarszaj¹cego siê stanu zabudowañ poklasztornych105 . Win¹ za zaistnia³y stan rzeczy czêciowo obarczy³ by³ego nauczyciela, a obecnie organistê, Sikorskiego. Natychmiast jednak bra³ go w obronê. Co prawda, to on by³ dozorc¹ budynków, ale postêpuj¹ca ruina nie wynika³a z jego zaniedbañ, tylko niew³aciwie przeprowadzonych remontów, finansowanych przez prusk¹ administracjê pañstwow¹. Cystersi po³o¿yli na kociele i klasztorze dach szkudlany, siêgaj¹cy daleko poza mury, dziêki czemu woda deszczowa sp³ywa³a na trawê wokó³ kocio³a i klasztoru b¹d na wirydarz. Po po³o¿eniu nowego dachu cynkowego woda zaczê³a ciec po murach. Nie pomog³a nawet instalacja rynny. Mury ulega³y postêpuj¹cemu zawilgoceniu i niszcza³y. Obiecywano reparacje w najbli¿szych latach, ale trudno by³o przewidzieæ, kiedy królewscy budowniczy naprawdê za to siê zabior¹. Proboszcz deklarowa³, ¿e stopniowo usuwa z ogrodu drzewka, które ewentualnie mog³y siê przyczyniaæ do kumulacji wilgoci w murach. Przypomina³ jednak, ¿e za czasów cysterskich drzewka ros³y w tym samym miejscu, a mury pozostawa³y suche, dbano bowiem o oczyszczanie i udra¿nianie kana³ów, które odprowadza³y wilgoæ daleko poza klasztor. Proboszcz sugerowa³ tak¿e, aby po zakoñczeniu planowanych remontów wyznaczyæ dozorcê, który móg³by za swoje starania o budynek pobieraæ pensjê. Konieczne remonty rozpoczê³y siê jeszcze latem 1860 r.106 Sytuacja skomplikowa³a siê dodatkowo, poniewa¿ miêdzy kocio³em a zakrysti¹ zapad³o siê sklepienie. Dostêp do zakrystii by³ chwilowo utrudniony, natomiast zdo³ano wymieniæ dach na klasztorze. Proboszcz martwi³ siê jedynie o pewn¹ sprawê praktyczn¹: To wszystko, co mia³o byæ przyczyn¹ i szkod¹ dla budynków klasztornych ju¿ usuniête, lecz nie wiem, kto te gruzy z placu kocielnego wywiezie?107 By³y to ju¿ ostatnie pos³ugi proboszcza Lewandowskiego na rzecz parafii obrzañskiej. 30 lipca 1860 r. skierowa³ on do arcybiskupa Przy³uskiego pismo nastêpuj¹cej treci: Celsissime Domine! Ze za³¹czonego wiadectwa lekarskiego raczy siê Celsissimus Dominus naj³askawiej przekonaæ, i¿ obowi¹zki parafialne na przyd³u¿szy czas pe³niæ nie bêdê ju¿ w stanie i dlatego widzê siê zniewolonym Celsissimum Dominum najpokorniej upraszaæ, aby mi raczy³ ³askawie przez wzgl¹d na sko³atane si³y moje tyloletni¹ prac¹ parafialn¹ i klasztorn¹, wyjednaæ u Rz¹du emeryturê stosown¹, jaka przypaæ winna na mnie jako Ksiêdza poklasztornego, któremu ju¿ przy kassacyi klasztoru naszego s³u¿y³o prawo do emerytury, a któr¹ Rz¹dowi przez tyle 105 Ks. W. Lewandowski do abpa Leona Przy³uskiego, Obra, 30.06.1860, AAP, Akta Praesidii / / Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego, Klasztor XX. Cystersów w Obrze, 1835-1925, syng. OA X 622, s.f. 106 Ks. W. Lewandowski do abpa Leona Przy³uskiego, Obra, 12.09.1860, tam¿e. 107 Tam¿e. 200 PAWE£ ZAJ¥C lat oszczêdzaj¹c, obj¹wszy w miejsce emerytury obowi¹zki parafialne bardzo ubogo uposa¿onego Probostwa, s¹dzê, ¿e z tego powodu s³u¿yæ mi powinno teraz prawo do wy¿szej emerytury. Oczekuj¹c za ³askawem staraniem i wp³ywem Celsissimi Domini pomylnego skutku mej najpokorniejszej proby, mam zaszczyt wyznaæ mnie z najg³êbszem uszanowaniem Celsissimi Domini wdziêcznym i najni¿szym s³ug¹108. Ksi¹dz W³adys³aw Lewandowski ust¹pi³ z funkcji proboszcza 1 kwietnia 1861 r. O wakuj¹ce stanowisko zabiega³ pocz¹tkowo ks. Wojciech Pampuch, usuniêty przez prusk¹ administracjê z funkcji nauczyciela religii przy gimnazjum w Lesznie109. Ostatecznie nastêpc¹ ks. Lewandowskiego zosta³ dotychczasowy wikariusz wolsztyñski, ks. J. Amman. Jeszcze w pocz¹tkach 1861 r. wydzier¿awi³ od ustêpuj¹cego poprzednika ogród klasztorny, by nie zd¹¿yli wydzier¿awiæ go Niemcy, którzy z w³aciw¹ sobie chciwoci¹ nañ czyhali110. Dzier¿awê zap³aci³ z góry, a nastêpnie zainwestowa³ w uprawê ³¹cznie 21 mórg ziemi, niepewny co do reakcji przysz³ego proboszcza. Proponowa³ objêcie w komendê parafii obrzañskiej do koñca roku, by unikn¹æ ewentualnych nieporozumieñ na tle finansowym z nowym proboszczem, który w tym czasie móg³by zostaæ wy³oniony w drodze zwyk³ego konkursu. Kuria arcybiskupia nie zgodzi³a siê jednak na to, chc¹c jak najszybciej uregulowaæ sytuacjê w parafii w sposób trwa³y. Konkurs na beneficjum obrzañskie og³oszono 22 marca 1862 r. i ks. Amman okaza³ siê jedynym zg³oszonym kandydatem nades³a³ wymagane prace pisemne i z³o¿y³ zadowalaj¹cy egzamin ustny 111. W lipcu 1862 r. otrzyma³ w komendê beneficjum obrzañskie i przej¹³ odpowiedzialnoæ za duszpasterstwo w parafii. ZA£¥CZNIKI 1. Organista obrzañski Antoni Sikorski do ks. abpa Leona Przy³uskiego ród³o: AAP, Akta Praesidii / Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego, Klasztor XX. Cystersów w Obrze, 1835-1925, syng. OA X 622, s.f. Janie Wielmo¿ny Arcy Pasterzu Dobrodzieju! Obra 22/8 55 Wszyscy udaj¹cy siê w potrzebach swoich do Janie Wielmo¿nych Panów Dobrodziejów wzglêdów, powszechnie odchodz¹ z uwielbianiem tej dobroczyn108 Ks. W. Lewandowski do abpa Leona Przy³uskiego, Obra, 30.07.1860, AAP, [Emeryci i dom ksiê¿y emerytów w Obrze. Generalia IV, 1851-1860], sygn. OA V 312, s.f. 109 Ks. W. Pampuch do abpa Leona Przy³uskiego, Poznañ, 22.02.1861, tam¿e. 110 Ks. J. Amman do abpa Leona Przy³uskiego, Wolsztyn, 1.03.1861, tam¿e. 111 Konsystorz Arcybiskupi do abpa Leona Przy³uskiego, Poznañ, 16.05.1861, tam¿e. UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 201 noci, w liczbie tych i ja, biedny stary organista XX. Cystersów postawiony jestem; omielam siê sw¹ pod³¹ g³osk¹ jak najpokorniej zatrudniæ kilka wyrazami m¹ niegodn¹ prob¹ Janie Wielmo¿nego Arcy Pasterza Dobrodzieja, o ³askawe przyjêcie i podanie do druku Pieni wypisane z melodyjami, ze piewnika Kocielnego, które ju¿ poda³em pod Cenzurê, do Przewietnego Arcy Biskupiego Konsystorza. Przy³¹czam tak¿e i Intency¹ przed Msz¹ . je¿eli by by³a wola Janie Wielmo¿nego Arcy Pasterza Dobrodzieja j¹ tak¿e do druku podaæ, aby siê lud zgromadzony w ka¿dej parafii, s³ysz¹c j¹ co niedziele i wiêta, tem prêdzej siê nauczy³, jak j¹ ma ofiarowaæ Bogu Ojcu przedwiecznemu. By³bym bardzo szczêliwy i wraz z moj¹ 19. letni¹ córk¹, która ju¿ od dwóch lat ma zamiar wst¹piæ do Zakonu Panieñ, ju¿ w roku przesz³ym wyrobi³em jej Paszport do Chem³na, ale niestety gdy X. Teofil Baczyñski S.J. pisa³ do Prze³o¿ony Klasztoru Che³m. list jego zwrócony zosta³, bo Prze³o¿ona wyjecha³a do Pary¿a i nie wróci³a jeszcze; a tak biedna panieñka oczekuje mi³osierdzia Boskiego dla ubóstwa swego, a¿ siê poda jaka pora dla niej, albo jaki fundusz, gdzie by siê z chêci¹ natychmiast pospieszy³a. Przepraszam jak najpokorniej za d³ugie moje wyrazy, Janie Wielmo¿nego Arcy Pasterza Dobrodzieja mego, ten który zostaje wysokim upowa¿nieniem. Janie Wielmo¿nego Arcy Pasterza Dobrodzieja, najni¿szym podnó¿kiem Antoni Sikorski, teraniejszy Organista Oberski, który sobie ¿yczy byæ nim a¿ do mierci, 72 lat stary, stryj s.p. Sikorskiego w Poznaniu, nauczyciela g³uchoniemych by³ego. PS. Proszê jak najpokorniej Janie Wielmo¿nego Arcy Pasterza Dobrodzieja mego, aby mnie obroni³, aby Rz¹d nie przy³¹czy³ Organari¹ do Nauczycielów, bo zapewne i Jmc. X. Proboszcz Lewandowski bêdzie siê mn¹ opiekowa³, bo zakrystia oberska potrzebuje cz³owieka rzetelnego, od 1794 r. s³u¿y³em ju¿ Cystersom, gdyby do dzi dnia by³a exystencya, s³u¿y³bym ju¿ 61 lat. Jestem biedny, bo mnie Rz¹d skrzywdzi³ rocznie. 62 tal. Które udowodniæ mogê z protoko³u zrobionego w roku 1836. 2. Pierwszy za³¹cznik z listu Antoniego Sikorskiego do ks. abpa Leona Przy³uskiego ród³o: AAP, Akta Praesidii / Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego, Klasztor XX. Cystersów w Obrze, 1835-1925, syng. OA X 622, s.f. Spis pieni, które uzyska³em od OO. Jezuitów, a szczególnie od Jmc. Xiêdza Baczyñskiego S.J. 1. Pastuszki Nr 1, 2, 3, na 3 i 4 g³osy, z organem. 202 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10. 11. 12. 13. 14. 15. 16. 17. 18. 19. 20. 21. 22. PAWE£ ZAJ¥C Memorare na 4 g³osy i z Organem Solo Brilan. Christus natus est nobis, na 3 g³osy z organem. Salve JESU. Narodzi³ siê JEZUS Chrystus. Przybie¿eli do Betlejem Pasterze. Powiedzcie Pasterze mili. Pan z Nieba i z ³ona Ojca przychodzi. Lulaj¿e Jezuniu moja pere³ko. Ach witaj¿e po¿¹dana per³o droga z nieba. Pasterze mili cocie widzieli. Anielski chór zwiastuje zbawienie Pasterzom. Pastuszkowie ze snu powstali. Niepojête dary dla nas daje. Bóg siê rodzi, gwiazda wschodzi. Ca³a ziemia, wszystkie kraje. Bêdê Ciê wielbi³ mój Panie. Bóg siê rodzi moc truchleje. Wstawszy Pasterz. W ¿³obie le¿y. Narodzi³ siê w stajni Jezus ubogi. Anio³ Pasterzom mówi³. Pieni postne 23. Rozmylajmy dzi wierni chrzecijanie. 24. O duszo wszelka nabo¿na. 25. Pieñ o siedmiu s³owach Pañskich. 26. Msza postna. Jezu, który trzy godziny. 27. Jezu Chryste Panie mi³y. 28. Dobranoc g³owo wiêta. Ach mój Jezu jak ty klêczysz. 29. Ju¿ Ciê ¿egnam najmilszy. Na Zmartwychwstanie Pañskie 30. Chrystus zmartwychwstan jest. 31. Weso³y nam dzi dzieñ nasta³. 32. Wsta³ Pan Chrystus. 33. Wys³awiajmy Chrystusa Pana. 34. Weselmy siê chrzecijanie. 35. Pan Jezus wniebowstêpuje. 36. Przyb¹d Duchu Przenajwiêtszy Stworzycielu. 37. Zst¹p Duchu Przenajwiêtszy. 38. Dzieñ uroczystej radoci. UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 39. 40. 41. 42. 43. 44. 45. 46. 47. 48. Przyb¹d do nas Gociu wziêty. Jeden w naturze, w osobach troisty. Znami dzi niebiosa Stwórcê wys³awiajcie. Po ca³ym wiecie niechaj chwa³a bêdzie. O przenajwiêtsza Hostyja. Przed tak wielkim Sakramentem. Twoja czeæ chwa³a. Rzuæmy siê wszyscy spo³em. Niechaj bêdzie pochwalony. U drzwi twoich. Pieni o Najwiêtszej Maryi Pannie. [49-52] Na Nieszporach za Salve. 49. Witaj Królowo Matko litoci. 50. Panno Maryja Matko ws³awiona. 51. Witaj królowa gwiazdo niebieska. 52. Królowa Nieba, Panno Maryjo. 53. Witaj liczna jak zorza. 54. Matko potê¿na na niebie i ziemi. 55. Idmy tulmy siê jak dziadki. 56. O której ber³a l¹d i morze s³ucha. 57. Honor Maryja. 58. Królowo Nieba od Boga obrana. 59. Na jasnej górze. 60. Witaj Jutrzenko rano powstaj¹ca. 61. Matko Szkaplerza wiêtego. 62. Zgóry Karmelu Szkaplerza S. 63. Bo¿e z Twoich r¹k ¿yjemy. 64. Pieñ o . Jadwidze. 65. Pieñ o S. Katarzynie P. i Mêczennicze. 66. Maryja rzód³o radoci. 67. Wpierwszym momencie. 68. Z wyroków nieba Maryja siê rodzi. 69. Anio³ Gabryel w poselstwie przychodzi. 70. Maryja Panna El¿bietê nawiedza. 71. Czystsza nad s³oñce oczyszczenia czeka. 72. Wziêta do Nieba Maryja Królowa. 73. Tysi¹c kroæ b¹d pozdrowiona Królowa. 74. Kiedy ranne wstaj¹ zorze. 75. Wszystkie nasze dzienne sprawy. 76. Pieñ o S. Filomenie Pannie i Mêczennicy. 77. Pieñ o S. Walentym, 3 pieni. 78. Pieñ o S. Józefie. 203 204 79. 80. 81. 82. 83. 84. 85. 86. 87. 88. 89. 90. 91. 92. PAWE£ ZAJ¥C Pieñ o S. Miko³aju. Pieñ o S. Wawrzyñcu. Pieñ o S. Rochu. Pieñ o S. Bronis³awie Pannie Zakonnicy. Pieñ o S. Rozalii Pannie. Pieñ o S. Barbarze Pannie i Mêczennice. Pieñ o S. Annie Matce Naj. Maryi Panny. Litania o Najwiêtszej Maryi Pannie i S. Pañskich. Pieñ o urodzaj, deszcz lub pogodê, z ³aciñska: Domine Rex. Pieñ mszalna, na wszystkie uroczystoci Najw. Maryi Panny. O Maryja moja radoæ. Pieñ o S. Stanis³awie B. i M. Msza za Umar³ych. Pieni 3 o Najwiêtszej Maryi Pannie Ró¿añcowej. Litania o Najs³od. Imieniu JEZUS i o S. Pañskich z melodyjami. 3. Drugi za³¹cznik z listu Antoniego Sikorskiego do ks. abpa Leona Przy³uskiego ród³o: AAP, Akta Praesidii / Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego, Klasztor XX. Cystersów w Obrze, 1835-1925, syng. OA X 622, s.f. Intencja przed Msz¹ w. [u³o¿ona przez ks. Norberta Domagalskiego] Wszechmog¹cy i wieczny Bo¿e, przed którego obecnoci¹ jestem. Oddajê najg³êbszy pok³on Najwiêtszemu Majestatowi Twemu, Którym Niebo i Ziemiê nape³niasz. Wyznajê ¿yw¹ wiar¹, ¿e Ty jeste moim Stwórc¹, ¿e ja jestem dzie³em Twojej Wszechmocnoci, ¿e wszystko co mam i czem jestem, tak co do cia³a, jak co do duszy, wzi¹³em od Ciebie. Nie mam o Bo¿e czem odwdziêczyæ Ci za tak wielkie Dobrodziejstwa, któremi opatrujesz miê w tem ¿yciu i które mi dad obiecujesz w Wiecznoci. Sk³adam Ci tê najdro¿sz¹ Ofiarê Cia³a i Krwi JEZUSA Chrystusa Syna Twego, Ojcze Niebieski, któr¹ Ty sam postanowi³e i czyniæ j¹ sobie kaza³e. Sk³adam Ci tê Ofiarê, w której masz najwiêksze upodobanie i przez któr¹ wszystko otrzymam u Tronu mi³osierdzia Twego. Ofiarujê Ci wiêc o Bo¿e tê Mszê wiêt¹ na pami¹tkê ¿ycia mêki i mierci Pana naszego JEZUSA Chrystusa. Ofiarujê Ci wszystkie Jego podró¿e, prace i przykroci, które dla mnie wycierpia³. Ofiarujê Ci Jego modlitwy, smutek i krwawy pot w Ogrojcu. Ofiarujê Ci Jego policzki u Annasza, Jego zniewagi u Kajfasza, Jego wymianie u Heroda, Jego biczowanie i cierniem koronowanie s¹downie [u] Pi³ata, Jego na mieræ skazanie, Jego niesienie Krzy¿a, Jego Krew rany i mieræ, któr¹ dla mojej mi³oci poniós³. To wszystko ofiarujê Ci Bo¿e najprzód na owiadczenie najg³êbszy Czci Boskiemu Majestatowi Twemu, wyznaj¹c Twoje nade mn¹ najwy¿sze pano- UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI 205 wanie i mój cis³y obowi¹zek s³u¿enia Tobie; po wtóre ofiarujê Ci na podziêkowanie za wszystkie Dobrodziejstwa i ³aski, które wywiadczy³ Najwiêtszej Maryi Pannie, wiêtym Niebianom, wszystkim ludziom i mnie niegodnemu; potrzecie ofiarujê Ci na wyp³acenie siê za wszystkie grzechy moje i na odpuszczenie kary, któr¹ przez nie zas³u¿y³em; poczwarte ofiarujê Ci na uproszenie sobie ³aski, której potrzebujê do strze¿enia siê grzechów i do æwiczenia siê w cnotach, tudzie¿ na otrzymanie tego wszystkiego, cokolwiek Ty sam Bo¿e widzisz, ¿e mi jest potrzeba do ¿ycia doczesnego i wiecznego. Na koniec ofiarujê Ci Bo¿e tê Msz¹ wiêt¹ za Królów i Panów Chrzecijañskich, aby im da³ pokój i zgodê. Za Biskupów Plebanów i Kap³anów Katolickiej Wiary, aby im udzieli³ ³ask potrzebnych do rz¹dzenia duszami im powierzonemi; za Dobrodziejów, Krewnych, Przyjació³ i znajomych, aby ich w mi³oci i s³u¿bie Twojej utrzymywa³. Za zostaj¹cych w utrapieniu i pokusach, za podró¿nych, za chorych, aby ich cieszy³ i wspomaga³. Za sprawiedliwych ludzi, aby ich w dobrem utwierdza³. Za grzeszników, aby ich do siebie nawróci³. Za Pogan, Heretyków i niedowiarków, aby ich przywodzi³ do uznania prawdy. Za tych którzy siê za mnie modl¹, albo mojej modlitwy potrzebuj¹. Za Dusze w Czyæcu, aby je z m¹k wyzwoli³, zgo³a. Ofiarujê Ci Bo¿e tê Msz¹ wiêt¹, za ca³y wiat, aby Ciê zna³ i kocha³, Boga w trzech Osobach jednego, Ojca, Syna i Ducha wiêtego, który ¿yjesz i królujesz na wieku wieków. Amen. O nabo¿ne Pozdrowienie Anielskie uprasza za Duszê s.p. X. Norberta Domagalskiego. SUMMARY After 1836 the income of the parish priest and the parish were to be guaranteed by the Prussian administration, but the full amount was not paid for several years. The original project of opening a home for retired priests was never realized. The parish priest was assisted in his pastoral ministry by Fr. Piotr Widawski, who actually fulfilled the responsibilities of the curate. Charitable work was continued, especially the support of the widows who lived in the parish hospital, but eventually the Prussian authorities ordered for it to be shut down. Patriotic activity was also pursued and parish branches of the Polish League (Liga Polska) were founded. A short stay of the Jesuits was marked by an untimely death of Fr. Karol Antoniewicz, who was buried in the crypt of the church in Obra. Keywords Obra, the Prussian Partition, kasata cystersów, pastoral ministry, beneficjum parafialne, retired priests, monastic libraries, Jesuits, Karol Antoniewicz SJ, Fr. Aleksander Je³owicki, Fr. Piotr Widawski, Fr. W³adys³aw Lewandowski 206 PAWE£ ZAJ¥C UPOSA¯ENIE PARAFII OBRZAÑSKIEJ I WYBRANE ASPEKTY DZIA£ALNOCI ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 207 WIELKOPOLSKI FELIKS LENORT Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Wydzia³ Teologiczny Gazeta Kocielna (1843-1849) i Tygodnik Kocielny (1850), czyli druga i trzecia inicjatywa czasopimiennicza Jana Nepomucena Jabczyñskiego Gazeta Kocielna (The Church Daily; 1843-1849) and Tygodnik Kocielny (The Church Weekly; 1850) the Second and Third Journalistic Initiative of Jan Nepomucen Jabczyñski Na pocz¹tku by³o Archiwum Teologiczne, które chlubnie dzier¿y palmê pierwszeñstwa w dziejach czasopimiennictwa kocielnego w Poznaniu. Wychodzi³o w kwartalnych odstêpach jedynie dwa lata (1836-1837)1. By³o konsekwentnie wierne swoim za³o¿eniom, które jednak okaza³y siê zbyt wysokie, zbyt ambitne, jak na oczekiwania szerokich krêgów duchowieñstwa, nawet gdy dotyczy³o to w przewa¿aj¹cej mierze duchowieñstwa obu diecezji wielkopolskich, do których przede wszystkim by³o zaadresowane. By³o te¿ zapewne zbyt teoretyczne, nadmiernie teologiczne. I tak w koñcu okaza³o siê, ¿e aktualnie mniejsze by³o zapotrzebowanie na teologiczny kwartalnik, w którym na dodatek spor¹ czêæ zajmowa³y drukowane ród³a do naszej historii kocielnej, sk¹din¹d bezcenne, a wyranie wiêksze na sprawy bie¿¹cego ¿ycia kocielnego. Sta³o siê te¿ oczywiste, ¿e winna ulec zmianie nie tylko formu³a, ale i czêstotliwoæ ukazywania siê pisma. Niemniej jednak te dwa lata istnienia pisma spe³ni³y przede wszystkim funkcjê u¿ytecznego dowiadczenia: ta suma dowiadczeñ zostanie za kilka lat twórczo wykorzystana, tak¿e w rozeznaniu zapotrzebowania czytelniczego, bo dotychczas tego rodzaju czytelniczy rekonesans nie mia³ u nas precedensu. I tak po piêciu latach od zawieszenia Archiwum Teologicznego, z baga¿em nabytych redakcyjnych i wydawniczych dowiadczeñ, ze wiadomoci¹ sukcesów i pora¿ek, ks. Jan Nepomucen Jabczyñski wyst¹pi³ z now¹ inicjatyw¹. Zob. F. Lenort, Archiwum Teologiczne w latach 1836-1837, czyli u pocz¹tków czasopimiennictwa katolickiego w Poznaniu, Ecclesia. Studia z Dziejów Wielkopolski, t. 7, 2012, s. 189-213. 1 208 FELIKS LENORT By³o oczywiste, ¿e nie bêdzie to nowy kwartalnik, jak dotychczas, ani miesiêcznik, ale tygodnik. I tak siê te¿ sta³o. Z dniem 31 marca 1843 r. na wiat³o dzienne wysz³a w Poznaniu Gazeta Kocielna, pierwszy u nas tygodnik katolicki, do³¹czaj¹c do zadomowionych ju¿ tu kilku inicjatyw czasopimienniczych. * Na jaki grunt prasowy Gazeta Kocielna trafi³a? Przede wszystkim by³a tu Gazeta Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego (1815-1865), wyros³a z Gazety Po³udniowo-Pruskiej (1794-1806) i Gazety Poznañskiej (1806-1815). Pismo ukazywa³o siê pocz¹tkowo dwa razy w tygodniu, ale od pocz¹tku roku 1830 codziennie, oprócz niedziel i wi¹t. Zaznaczmy, ¿e wychodzi³o te¿ w wersji niemieckiej jako Zeitung des Grossherzogthum Posen. Gazeta Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego by³a wówczas na tym terenie jedynym czasopismem informacyjnym. Informacje dotyczy³y g³ównie wydarzeñ w pañstwie pruskim, ¿ycia towarzyskiego, tak¿e dworu, nominacji i awansów urzêdniczych, zgonów, zalubin, ale by³y te¿ wiadomoci z ¿ycia artystycznego w Poznaniu, ¿ycia gospodarczego, nieco politycznych ze stolic europejskich. Trzeba zaznaczyæ, ¿e by³a to gazeta polska, ale punkt widzenia by³ pruski. Ukazywa³ siê te¿ Przyjaciel Ludu (1834-1849) jak sam siebie okrela³ tygodnik potrzebnych i po¿ytecznych wiadomoci, wychodz¹cy wprawdzie w Lesznie, ale autorów mia³ w przewa¿aj¹cej mierze z Poznania i tutaj by³ obecny. By³ przeznaczony raczej dla rodowisk wiêcej wykszta³conych ani¿eli dla ludu, jak sugerowa³ tytu³, powiêcony dziejom ojczystym, w tym literaturze, sztukom piêknym, etnografii, folklorowi, ostro¿nie politycznie konserwatywny i katolicki. By³ tu te¿ tygodnik Szkó³ka Niedzielna (1837-1853), okrelaj¹cy siê jako pismo czasowe powiêcone w³ocianom, tak¿e wychodz¹cy w Lesznie, redagowany przez ks. Tomasza Borowicza, póniej przez ks. Symforiana Tomickiego – swoisty poradnik gospodarski z wieloma radami, tak¿e z ¿ycia religijnego. Pismo by³o redagowane przez duchownych, nie reprezentowa³o jednak w ¿adnym wypadku modelu tygodnika, który tu zamierzamy przywo³aæ2. Wydarzeniem w dziejach czasopimiennictwa poznañskiego by³o pojawienie siê Tygodnika Literackiego (1838-1845), pisma nieograniczaj¹cego siê wy³¹cznie do problematyki lokalnej, ale wrêcz przeciwnie, maj¹cego ambicje ogólnopolskie, rozpowszechnianego tak¿e w zaborze rosyjskim i austriackim, w pewnej mierze popularnego równie¿ w krêgach emigracji, g³ównie francuskiej. Dominowa³a na jego ³amach literatura, ale by³y te¿ materia³y historyczne. Tygodnik 2 Zob. W. Jakóbczyk, Prasa polska w Wielkopolsce w latach 1832-1858, w: Prasa polska w latach 1661-1864, red. J. £ojek, Warszawa 1976, s. 248 i nn.; E. Piecikowski, ¯ycie literackie Poznania w pierwszej po³owie XIX wieku, w: Dzieje Poznania 1793-1918, t. 2*, red. J. Topolski, L. Trzeciakowski, Poznañ 1994, s. 586 i nn. GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 209 Literacki by³ zwi¹zany ze rodowiskami demokratycznymi, a pod koniec swego istnienia zbli¿y³ siê do utopijnego socjalizmu o zabarwieniu chrzecijañskim3. Jak widaæ, nie by³o tu dot¹d tygodnika ex professo katolickiego. W tej sytuacji inicjatywa Jana Nepomucena Jabczyñskiego okaza³a siê na terenie poznañskiej prasy nowoci¹ w jakiej mierze oczekiwan¹, wnosz¹c w to rodowisko model i propozycjê tygodnika jakoæ na tym terenie dot¹d nieznan¹. Wydawanie tygodnika wymaga³o wype³nienia uprzednio okrelonych procedur zarówno pañstwowych, jak i kocielnych. Jabczyñski musia³ najpierw postaraæ siê o zgodê na to wydawnictwo u w³adz pruskich. Edykt królewski z roku 1819, który wprowadza³ cenzurê prewencyjn¹ wszelkich druków, zosta³ na szczêcie po roku 1840 nieco zliberalizowany. Wymagane zezwolenie w³adz pruskich nadesz³o ju¿ 12 listopada 1840 r., ale do w³adz kocielnych zwróci³ siê Jabczyñski dopiero 25 lutego 1843 r., a wiêc trzy lata póniej. Nie ¿y³ ju¿ arcybiskup Marcin Dunin, dlatego odnone pismo skierowa³ do ksiêdza Stanis³awa Gajerowicza, administratora archidiecezji. Pisa³ m.in.: Upatruj¹c coraz wiêksz¹ potrzebê jakowego pisma religijnego w jêzyku polskim, któreby wród obecnego antireligijnego kierunku tutejszego pimiennictwa pos³u¿y³o do prostowania z³ej i gorsz¹cej niekiedy opinii i by³o zarazem niejako ogniskiem naukowego wporód duchowieñstwu Archidiecezji Poznañskiej i Gnienieñskiej ¿ycia, zamierzy³em by³ ju¿ dawniej w miejsce usta³ego Archiwum teologicznego wydawaæ tak nazwan¹ Gazetê Kocieln¹, któraby po jednym arkuszu co tydzieñ wychodzi³a…. Jest jeszcze proba o wyznaczenie cenzora kocielnego i powiadomienie, ¿e gazeta ma byæ drukowana w drukarni Stefañskiego w Poznaniu i jego nak³adem, i uwaga, ¿e bli¿sze szczegó³y tego¿ pisma siê tycz¹ce, umieszczone bêd¹ w jego najpierwszym artykule, tudzie¿ przy zapewnieniu, ¿e to¿ samo bêdzie jedynie mia³o na celu dobro Religii i Kocio³a. Jakie by³y te bli¿sze szczegó³y, które zapowiada³ redaktor? Istotnie, przedstawia³ je w artykule wstêpnym, a w³aciwie w pierwszym artykule pierwszego dzia³u Rozprawy i rzeczy religijne, który odt¹d bêdzie w tym miejscu sta³ym i g³ównym dzia³em tego pisma. Chwali najpierw obfitoæ pism czasowych, które sta³y siê w tym stuleciu wa¿nym czynnikiem wymiany myli w ka¿dej nieomal ga³êzi nauk, i dodaje, ¿e pimiennictwo teologiczne te¿ posz³o tym tropem, ale nie u nas zauwa¿a: Kiedy jednak w innych krajach duch dziennikarski pod wzglêdem religijnym tak wielkie czyni³ postêpy, nasza literatura teologiczna nietkniêtym le¿a³a od³ogiem. Wspomina o odwadze, która towarzyszy³a mu w roku 1836, gdy zacz¹³ wydawaæ Archiwum Teologiczne. Przeminê³o odt¹d lat piêæ, 3 Zob. Z. Kosidowski, Z okresu z³otego kultury Poznania. Tygodnik Literacki 1838-1845, Poznañ 1938; B. Zakrzewski, Tygodnik Literacki 1838-1845. Zarys monograficzny, Warszawa 1964. 210 FELIKS LENORT a kiedy w tym przeci¹gu czasu w literaturze wieckiej kilka innych pism powsta³o, z zakresu teologii nie pojawi³o siê ¿adne, pomimo, ¿e potrzeba pisma religijnego coraz powszechniej czuæ siê dawa³a. Pod takiemi okolicznociami pojmuj¹c po prostu interes religijny naszej publicznoci, odwa¿ylimy siê po raz drugi, w porozumieniu z naszymi wspó³pracownikami w winnicy pañskiej z Archidiecezyi gnienieñskiej i poznañskiej wyst¹piæ z nowem tego rodzaju pismem pod nazw¹ Gazety Kocielnej. S³owo gazeta w tytule coraz bardziej ju¿ ówczenie zadomowione w odniesieniu do wydawnictw prasowych mia³o wyranie odró¿niæ nowe pismo od cile teologicznego, jakim w istocie by³o Archiwum Teologiczne. Tym razem mia³a to bowiem byæ gazeta mówi redaktor która poza jedn¹ czy drug¹ rozprawk¹ teologiczn¹ powiêci wiele miejsca informacjom z ¿ycia Kocio³a lokalnego i powszechnego. Trzy dzia³y zaplanowane w za³o¿eniach wstêpnych by³y konsekwentnie realizowane. Pierwszy to Rozprawy i rzeczy religijne, drugi Doniesienia kocielne miejscowe i zagraniczne, trzeci Wiadomoci literackie miejscowe i zagraniczne. Dodajmy, ¿e s³owo literackie nie jest tu u¿yte w rozumieniu literatury piêknej, ale raczej jako opis nowych ksi¹¿ek i wydawnictw teologicznych, kocielnych. Pierwszy dzia³ jednak by³ w za³o¿eniu redakcyjnym dzia³em g³ównym. wiadczy³a o tym i grafika jego czcionek, wyranie wiêksza od pozosta³ych, ale przede wszystkim ciê¿ar gatunkowy tekstów tam zamieszczanych. Ich cel jest wyranie okrelony: owiecenie i zbudowanie religijne. Jest wyrane przyznanie, ¿e tak zwany duch czasu jest nieprzyjazny dla rzeczy boskich. Bywaj¹ tacy zauwa¿a redaktor którzy owiadczaj¹ siê przeciw religii, bo to nale¿y do mody, ale jest tak czêsto dlatego, ¿e w gruncie rzeczy nie znaj¹ wiary i wystêpuj¹ przeciw jej zasadom, usi³uj¹ zburzyæ tej wiary fundamenty, których s¹ niewiadomi. Na szczêcie jest ich u nas mniejszoæ zauwa¿a. Widaæ wyranie, ¿e Gazeta chce tu spe³niæ owiecaj¹ce zadanie, ¿e bêdzie to jedna i nierozdzielna ca³oæ wiary, nadzieji i mi³oci w pojêciu i przelaniu ich w ¿ycie ludzkie tak jak ich naucza jak je pielêgnuje Koció³. Tak zakrojony pozytywny program, wyranie dydaktyzuj¹cy, bez za³o¿onych z góry polemik i walki, bez których jednak co zrozumia³e ¿adna gazeta nie mo¿e siê obyæ jest w za³o¿eniach redakcyjnych pisma obiecuj¹cy. * Spójrzmy obecnie do tego najwa¿niejszego dzia³u pisma, który objêtociowo jest te¿ najwiêkszy (pismo mia³o wielkoæ tylko jednego arkusza), a któremu przydano nazwê Rozprawy i rzeczy religijne, a wiêc nie teologiczne, jak to by³o w Archiwum. Wydaje siê, ¿e redaktor po dowiadczeniach wczeniejszych by³ bardziej ostro¿ny co do zamieszczania tekstów o przesadnie nadmiernym ciê¿arze intelektualnym. Ten cel usi³owa³ osi¹gn¹æ czêciej poprzez opracowania pretekstowe, ukazuj¹c egzemplarycznie podstawowe wartoci wiary i moralno- GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) Archiwum Archidiecezjalne w Poznaniu, OA V 70 211 212 FELIKS LENORT Archiwum Archidiecezjalne w Poznaniu, OA V 70 GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 213 ci. Mamy tego przyk³ad ju¿ w pierwszym numerze, gdzie zosta³ zamieszczony artyku³ pewnego protestanta z Anglii, poprzednio drukowany w kilku gazetach europejskich, który wskazuje na cywilizacyjn¹ rolê Kocio³a rzymskiego i jego wyj¹tkowe i niepowtarzalne w tych dziejach miejsce. Ju¿ w nastêpnych dwóch numerach zauwa¿amy tekst o religijnoci Napoleona, opisuj¹cy w szczegó³ach niezwyk³¹ pobo¿noæ i dysputy teologiczne prowadzone jakoby przez tego wygnañca na Wyspie wiêtej Heleny, którego dodajmy wspomnienie wród naszych rodaków by³o wci¹¿ ¿ywe (I, 2, 3)4. Triumfem religii w Akademii Francuskiej zosta³ okrelony drukowany fragment mowy nowego cz³onka tej korporacji, wskazuj¹cy na potrzebê zasad i wartoci religijnych w rodowisku naukowym (I, 6). Wskazywano, i¿ to, ¿e chrzecijañstwo ugruntowa³o siê i rozszerzy³o na ca³ym wiecie, nosi na sobie wyrane piêtno interwencji boskiej. Bardzo pouczaj¹cy mia³ byæ artyku³ o filozofach na ³o¿u mierci, którzy w koñcu pojednali siê z Bogiem, np. Voltairze (III, 40), albo tekst pod wymownym tytu³em Kilka s³ów o wykszta³ceniu religijnem tak nazwanych owieconych u nas ludzi (V, 37, 38, 39), podpisany kryptonimem ÿXÿX, który wskazuje na braki w tym wzglêdzie w szeregach jeli tak mo¿na powiedzieæ ówczesnej inteligencji, albo w trzech odcinkach drukowany artyku³ pt. Montalembert o wolnoci nauczania i charakterze czasów obecnych (VII, 7, 8, 9), który apeluje o zaniechanie dwuznacznoci w tej wa¿nej sprawie. W pierwszym dziale czasopisma wa¿n¹ rolê odgrywa³a tematyka zwi¹zana z religi¹, jej istot¹, pocz¹tkami i znaczeniem. Zapewne na uwagê zas³uguje tu artyku³ pt. O w³aciwym rozumieniu religii (I, 30-37), drukowany w omiu odcinkach i dopiero w ostatnim podpisany imieniem i nazwiskiem Felix Koz³owski z dodaniem Freiburg Badeñski. By³ to tekst z wczeniejszego okresu twórczoci tego filozofa i publicysty, który 18 lat póniej przyj¹³ wiêcenia kap³añskie i by³ bardzo aktywny w ró¿nych dziedzinach ¿ycia intelektualnego i kocielnego w Gnienie i Poznaniu. Autorem na ³amach Gazety bywa³ póniej Koz³owski wielokrotnie. Na artyku³ tu przywo³any zareagowa³ polemicznie niejaki Nikodem Sza³opucki, wypowiedzi¹ pt. Czeæ i zwyciêstwo idealizmowi. Ten idealista pisa³ Koz³owski wyprowadza³ ca³kiem mylne wnioski z toku jego myli, podczas gdy on sam uwa¿a siê zdecydowanie za prawowiernego i myl¹cego katolika. Skorzysta³ póniej z okazji, by w artykule pt. Charakterystyka wydzia³u teologicznego katolickiego we Freiburgu Badeñskim (IV, 14, 15) opisaæ obszernie rodowisko teologiczne, które go ukszta³towa³o. Tekst koñczy siê zdaniem: O bodajby ka¿dy pozna³ bli¿ej teologi¹ katolick¹ a umia³by wy¿ej ceniæ i mi³owaæ religi¹ Ojców, na któr¹ dzi razem z nieprzyjació³mi bez namys³u powstaje. Zapewne Koz³owski jest te¿ autorem tekstu pt. Liberalizm nowoczesny a Koció³ 4 pisma Przywo³ywane tytu³y tekstów s¹ tu konsekwentnie oznaczane przez rocznik i numer czaso- 214 FELIKS LENORT (VI, 16), w którym, powo³uj¹c siê na szwajcarskie obserwacje, przestrzega przed zgubnym wp³ywem nowoczesnych pr¹dów liberalnych. Niewykluczone, ¿e jemu tak¿e nale¿y przypisaæ autorstwo tekstu pt. O kierunku naszych czasów uwa¿anym pod wzglêdem religii (I, 32), w którym wskazuje na dobre i z³e skutki dzisiejszego postêpu w myli i w praktyce dzia³ania cz³owieka. Gazeta Kocielna nie wdawa³a siê na ogó³ w konkretne spory polityczne, ale w g³ównym dziale Rozprawy i rzeczy religijne zauwa¿amy niejednokrotnie teoretyczne, ogólne rozwa¿ania wokó³ tej problematyki, np. w artykule pt. Kilka s³ów o stosunku kocio³a do pañstwa (VII, 4), podpisanym kryptonimem S.G., który rozpoczyna siê nieomal sielankowo: Koció³ i pañstwo, dwa najszczytniejsze utwory m¹droci boskiej i umys³u ludzkiego, które choæ ró¿ne pocz¹tkiem i celem, s¹ jednakowo¿ tajemniczym wêz³em tak z sob¹ splecione, jak duch i cia³o w organizmie ludzkim … s¹ jak dwa oczy zawieszone w ogromnej g³owie rodu ludzkiego. Pretekstem do tej wypowiedzi by³o nowe pruskie prawo konstytucyjne z roku 1848, które w szeciu artyku³ach zajmuje siê obu Kocio³ami ³¹cznie, co spotka³o siê z wyranie pozytywn¹ ocen¹ autora. O samym Kociele, jego istocie i zadaniach, spotykamy wiele wypowiedzi, niejednokrotnie bardzo szczegó³owych. W artykule Koció³ przysz³oci (IV, 1) autor wychodzi z prostej obserwacji, ¿e ludzkoæ d¹¿y na wszelki sposób do jednoci i ¿e Koció³ katolicki jest Kocio³em teraniejszoci i przysz³oci, bo jest Kocio³em ¿yj¹cej ludzkoci. Jest to jakby przeniesienie tego skojarzenia na zgo³a odmienny pu³ap refleksji. Pamiêtano te¿, ¿e nale¿y przypominaæ o w³asnej to¿samoci Kocio³a katolickiego, aby zdecydowanie odró¿niæ go od luteran. Pos³u¿ono siê w tym celu fragmentem pism Skargi, który dobitnie wy³o¿y³ to czem, prawdziwy Koció³ poznaæ (III, 36, 46, 47). Wyranie pog³êbion¹ treæ zauwa¿amy w obszernym artykule O Kociele jako gminie Chrystusowej (II, 44), ale i tu na koñcu jest ostrze¿enie przed Kocio³em narodowym, którego pomys³y ju¿ pobrz¹kiwa³y w Prusach (Ronge, Czerski). Jest na to ³agodna uwaga: i nacó¿ Kocio³y narodowe? Czy Koció³ katolicki w ka¿dym narodzie nie jest prócz tego, ¿e jest powszechnym dla ca³ej ludzkoci wspólnym, oraz narodowym? Do tego tematu wracano wielokrotnie, bo problem tzw. Kocio³a niemiecko katolickiego budzi³ coraz wiêksze reperkusje. Podejmowano go m.in. w artykule Co s¹dziæ o dzisiejszych zamachach na religi¹ i Koció³ katolicki? (III, 18, 19) i bardziej konkretnie w tekcie Rzut oka na odszczepieñstwo od Kocio³a katolickiego ks. Rongego i Czerskiego (III, 4)5. Perypetie zwi¹zane z rozwojem i w koñcu upadkiem tej sekty by³y szeroko relacjonowane na ramach Gazety. 5 Zob. np. Z. Zaleski, Herezja Jana Czerskiego w Poznaniu, Kronika Miasta Poznania, R. 2, 1924, s. 161-195; A. Nadolny, Deutschkatholizismus ks. Jana Czerskiego w zaborze pruskim 1844-1859, Studia Pelpliñskie, 1978, s. 151-182, 1979, s. 213-253. GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 215 Artyku³y zamieszczane w Gazecie Kocielnej co ju¿ wspominano by³y przewa¿nie niepodpisane, nieraz znakowane kryptonimem. Przy niektórych jednak zauwa¿amy nazwisko, przewa¿nie bez imienia. Tak by³o np. z autorem okrelanym [Hirscher]. To zapewne Johannes Baptist Hirscher, wybitny teolog moralista6. Tutaj zaznajomiono czytelników z jego obszernym tekstem O religii (IV, 20, 21, 22), który jest systematycznym wyk³adem tego zagadnienia. Teksty wspominanego ju¿ Feliksa Koz³owskiego by³y podpisywane, ale to by³ wtedy popularny autor nie tylko jako polemista Bronis³awa Trentowskiego, ale przede wszystkim autor (chcia³ byæ rozeznawany) poczytnej w pewnych krêgach dwutomowej opowieci moralizacyjno-apologetycznej Ksi¹dz Józef Bogobojski czyli moc religii chrzecijañskiej w umiejêtnoci i ¿yciu (Gniezno 1848). Jakie obszary doktryny i ¿ycia kocielnego – poza wymienionymi – by³y szczególnie preferowane w publicystyce „Gazety” w jej podstawowym dziale „Rozprawy i rzeczy religijne”? Na pewno nie by³y to jakby siê mog³o wydawaæ sprawy biblijne, mo¿e dla odró¿nienia siê od protestantów, dla których by³y to zagadnienia bardziej bliskie i interesuj¹ce. Tekst pod obiecuj¹cym tytu³em Czy mo¿e byæ pismo . jedynem ród³em wiary chrzecijañskiej? ma w gruncie rzeczy charakter apologetyczny i polemiczny. Jest kilka przypomnieñ ze Starego Testamentu, np. Noego b³ogos³awieñstwo i przekleñstwo trzech jego synów (III, 43) czy np. Kap³añstwo Aarona i kap³añstwo Melchizedecha (III, 48), podpisane kryptonimem „ks. S. z Galicyi”7, i Prawo rolnicze narodu ¿ydowskiego (IV, 11), w którym czytamy, ¿e prawo mêdrców Izraela jest w tym przedmiocie bardziej interesuj¹ce ni¿ prawo mêdrców greckich. Gazeta stara³a siê te¿ zauwa¿yæ nowe wydawnictwa biblijne. Z wielkim aplauzem pisano i to w artykule wstêpnym o nowym, stereotypowym przedruku Nowego Testamentu w t³umaczeniu Jakuba Wujka, ozdobionym 170 obrazami, wydanym w Lipsku w roku 1844. Ale te¿ znalaz³y siê uwagi zobowi¹zuj¹ce do ostro¿nego czytania tego tekstu, aby nie ulec fa³szywym wnioskom, które luteran prowadz¹ na manowce (II, 14). Wielokrotnie odnotowywane s¹ tzw. biblijki, czyli ma³e antologie tekstów lub tylko opowiadania dla celów dydaktycznych oparte na przekazie biblijnym. Z du¿ym uznaniem pisano tak¿e w artykule wstêpnym o Dziejach Starego i Nowego Testamentu dla u¿ytku szkolnej m³odzi (Leszno i Gniezno 1844), opracowanych przez ks. Antoniego Tyca (III, 36), podrêczniku na naszych ziemiach bardzo popularnym i wielokrotnie wznawianym. Znamienne, ¿e ze zdecydowan¹ krytyk¹ spotka³ siê inny podrêcznik z tego zakresu, mianowicie Dzieje Starego i Nowego Przymierza z ewangeliami na niedziele i wiêta ca³ego roku pod³ug W jêzyku polskim wydano m.in. jego ¯ywot Jezusa Chrystusa Syna Bo¿ego i Zbawiciela wiata (Leszno 1845) oraz ¯ywot Najwiêtszej Panny Bogarodzicy Maryi (Grodzisk 1855). 7 Mo¿e to ks. Walerian Serwatowski, biblista, publicysta, który m.in. pisa³ dla Pamiêtnika Religijno-Moralnego i poznañskiej Warty. 6 216 FELIKS LENORT przek³adu pisma wiêtego ks. J. Wujka, opracowany przez ks. Wojciecha Lewandowskiego, nauczyciela religii królewskiego katolickiego gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim, wydany tam¿e w roku 1848. Obszerny tekst krytyczny na ten temat ukaza³ siê na czo³owych stronach pisma (VI, 11, 12). Zarzucano mu przede wszystkim opuszczenia i wady w uk³adzie treci8. Jeli zapytalimy o obecnoæ Biblii w publicystyce Gazety, to zapytajmy te¿ o obecnoæ pierwszych jej interpretatorów, czyli ojców Kocio³a. Ten wgl¹d w myl staro¿ytnoci kocielnej by³ te¿ raczej nik³y. Mamy tu np. obszerny ¿yciorys w. Augustyna (I, 4,5), ale to z racji uroczystego przeniesienia jego relikwii z Italii do Afryki. W odrêbnym artykule przedstawiono jego pogl¹d na temat samobójstwa (IV, 42). Jest fragment z pism w. Grzegorza z Nyssy o pielgrzymkach Kapadocjan do Jerozolimy (I, 22), opis mêczeñskiego ¿ycia w. Ignacego z Antiochii (II, 3). Autor tego tekstu ujawni³ siê jako Wojciechowski Alumn seminarium poznañskiego. Chêtniej zamieszczano z tego czasu teksty, które jak siê spodziewano mog³y siê cieszyæ wiêkszym zainteresowaniem czytelniczym, np. o katakumbach, w kilkuodcinkowym artykule pt. Przechadzka po podziemnym Rzymie (I, 13, 14, 15) czy z póniejszego okresu np. Krucjata dzieci 1212 (I, 4). Zaznaczono przytomnie, ¿e to nadzwyczajne, a dzi trudne ju¿ do pojêcia zjawisko, wiadcz¹ce o tym, do czego mog¹ doprowadziæ religijne uczucia, nieokie³znane rozs¹dkiem. Zagadnienia z przesz³oci Kocio³a cieszy³y siê w Gazecie pewnym zainteresowaniem, acz nie nadmiernym, w czêci by³y to sprawy polskie czy s³owiañskie, ze szczególn¹ predylekcj¹ do wybranych, konkretnych problemów. Pisano np. o postach w Kociele katolickim, w szczególnoci o pocie czterdziestodniowym, w zarysie historycznym i aktualnym (III, 9, 11), o pocz¹tkach dziesiêcin kocielnych i ich naturze (V, 40), o legatach papieskich (II, 35), o zas³ugach papie¿y dla rozwoju owiaty (I, 9), o testamencie cesarza Karola Wielkiego z roku 806 (I, 16), o tym, co zawdziêcza ludzkoæ zakonom (II, 29), o szacunku dla stanu duchownego dawniej i dzi (II, 51, 52), w którym to tekcie podkrelono, ¿e zmieni³a siê ta postaæ rzeczy, o wiele za czasów naszych, bo reformacja XVI w. z jednej, a rewolucja francuska z drugiej, podkopa³y przez swe nastêpstwa wêgielny kamieñ dawnego szacunku i powa¿ania, okazywanego duchownym. Godny przywo³ania jest te¿ tekst o celibacie, drukowany w dwóch odcinkach a przedstawiaj¹cy najpierw rys historyczny, a nastêpnie jego znaczenie dla kap³ana katolickiego (VI, 43, 44). W kilku odcinkach opisano historiê wprowadzenia chrzecijañstwa u S³owian (V, 10, 11, 12). Tekst podpisany kryptonimem X.S.T. by³ zapewne dla czytelników wiele wyjaniaj¹cy, szczególnie w kontekcie ujawnianych wrogich tendencji wobec wszelkiego rodzaju schizmatyków. 8 Zob. np. J. Szpet, Historia biblijna i typy jej podrêczników w nauczaniu katolickim w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim w porównaniu z nauczaniem biblijnym w Niemczech, Poznañ 1992. GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 217 218 FELIKS LENORT To, ¿e drukowano – wprawdzie sporadycznie – niektóre dokumenty papieskie, stanowi³o niew¹tpliwie mia³oæ wobec czytelników, szczególnie gdy drukowano je w ca³oci, i to w jêzyku ³aciñskim. Tak by³o np. z brewe papie¿a Grzegorza XVI z roku 1844 w sprawie protestanckich towarzystw biblijnych czy z alokucj¹ papie¿a Piusa IX z roku 1847 (tym razem w jêzyku ³aciñskim i polskim) w sprawie rzekomego konkordatu Stolicy Apostolskiej z Rosj¹. Alokucja zaprzecza doniesieniom niektórych pism, jakoby wymieniony konkordat zosta³ ju¿ zawarty (VI, 3). Zamieszczono te¿ historyczn¹ bullê zjednoczeniow¹ Kocio³a greckiego z ³aciñskim, wydan¹ na soborze florenckim w roku 1439 (VI, 41). Bulla wydrukowana wy³¹cznie w jêzyku polskim mia³a wyrany cel dydaktyczny i w tamtym rozumieniu ekumeniczny, co zas³uguje na szczególn¹ uwagê. Unia florencka nie odnios³a wprawdzie po¿¹danego skutku, ale – jak napisano w uwadze od redakcji – akt zjednoczenia, który przed³o¿ylimy, nie mniej nam pozostanie czcigodny, tak jak pami¹tka przesz³oci jakote¿ jako zadatek lepszej przysz³oci. Gazeta zamieszcza³a sporadycznie materia³y z naszych rodzimych dziejów kocielnych. Nie budzi to naszego zdziwienia, wszak Jabczyñski da³ siê ju¿ wczeniej poznaæ jako ich uznany badacz. Musia³ siê jednak samoograniczaæ, pamiêtaj¹c, ¿e zbyt obszerne teksty z tego obszaru nie przydawa³y poczytnoci jego pierwszej inicjatywie czasopimienniczej. Tu dominowa³y z tej materii teksty przewa¿nie z dziejów lokalnych, ukazuj¹ce nieznane na ogó³ szczegó³y, które poszerza³y wiedzê o naszej przesz³oci u¿ywaj¹c dzisiejszej terminologii z zakresu znajomoci naszych ma³ych ojczyzn. By³ to np. tekst o dawnym kolegium jezuickim w Bydgoszczy (I, 39), o katedrze, czyli kolegiacie w Kruszwicy (I, 44), o szpitalu w. Jana w Gnienie (II, 2), o dawnym klasztorze cystersów w L¹dzie (III, 41). Teksty o dawnych klasztorach mia³y o¿ywiæ pamiêæ o ich dziejach, aby skutki kasaty pruskiej nie wp³ynê³y ostatecznie na ich zapomnienie. Za mia³¹ decyzjê Jabczyñskiego nale¿y te¿ uznaæ publikacjê dokumentów z najstarszych dziejów naszych parafii. Wydrukowa³ np. w jêzyku ³aciñskim i polskim dokument erekcyjny parafii Radomicko z roku 1403 i parafii Lusowo z roku 1288 (II, 17, 33). Uzasadnia³ potrzebê takiej inicjatywy: wiele tych bezcennych dokumentów zaginê³o bezpowrotnie, a te, które siê osta³y, nie s¹ w nale¿yty sposób chronione i mo¿e je spotkaæ los podobny. By³y te¿ fragmenty jego badañ o szerszym zakresie, np. Wiadomoæ o synodach prowincyonalnych polskich i zbiorach ich statutów (VII, 18, 19, 20) 9. Dodajmy, ¿e pisa³ te¿ o kociele Marii Panny in Summo w Poznaniu (II, 12), a w czteroodcinkowym cyklu zamieci³ tekst pt. Wiadomoci historycz9 Kontynuowa³ to opracowanie w Roczniku Towarzystwa Naukowego Krakowskiego z Uniwersytetem Jagielloñskim Po³¹czonego 1849, s. 14-53. Ca³oæ ukaza³a siê w osobnym odbiciu w Krakowie w roku 1849. GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 219 220 FELIKS LENORT no-statystyczne o niektórych stosunkach dyecezyj poznañskiej w dawniejszych czasach (IV, 6, 7, 8, 9)10 Teksty zamieszczane na czo³owej stronie Gazety w rubryce Rozprawy i rzeczy religijne w ka¿dym numerze by³ to przewa¿nie tylko jeden artyku³ dotyczy³y problematyki najró¿niejszej. Pytano na przyk³ad Co robi¹ dzi nasi ksiê¿a? (III, 5). Identyczne pytanie postawi³ wczeniej autor w miejscowym Tygodniku Literackim. Artyku³ wzbudzi³ ¿ywe zainteresowanie czytelników. Na ³amach Tygodnika zamierza³ ustosunkowaæ siê do jego treci, ale ostatecznie zamieci³ uzupe³nienie i sprostowanie w Gazecie. Niebawem powrócono do tej tematyki, i to w sposób zasadniczy, w artykule Dzisiejsze zadanie duchowieñstwa katolickiego (III, 20), który w du¿ej mierze jest powtórzeniem listu pasterskiego jednego z biskupów. Te zadania, o których mowa, to przede wszystkim okrelenie roli duchownych w sytuacji jak napisano szerz¹cych siê zamachów na religiê i Koció³ katolicki. Radzono, jak po³o¿yæ tamê szerz¹cemu siê z³u. Podjêto te¿ zagadnienie powo³ania duchownego w stosunku do narodu w poród którego dzia³a (III, 38). Anonimowy autor nie pozostawia w¹tpliwoci, jaka jest jego opinia, gdy pisze, ¿e tam, gdzie religia jest po³¹czona z narodowoci¹, tam zgodnie z zasadami Chrystusa jest wszystko w granicach wskazanego od Boga porz¹dku i s³usznego umiarkowania. Na czo³owym miejscu w numerze 15. z roku 1845 zamieszczono tekst O braku ksiê¿y. Podano, ¿e liczba wakatów w diecezjach wielkopolskich przekroczy³a kilkuset duchownych i ¿e nie widaæ ¿adnej perspektywy do zape³nienia tego braku. Podejmowano zagadnienie biedy i nêdzy, która panowa³a w spo³eczeñstwie. W artykule pt. Co u was s³ychaæ? Wszystko stare! (VI, 10) przedstawiono przejmuj¹cy i drastyczny obraz sytuacji. I có¿ to nam przedstawiaj¹ te ulice nasze? Oto widok po¿a³owania godnej nêdzy, niedoli i rozpaczy. Te wyblak³e twarze, te zsinia³e lub spiek³e usta, ten wzrok ob³¹kany, jako nieufny, zdradliwy, podstêpny… te ³achmany, niby pomiewisko… Powodem tej sytuacji jest niesprawiedliwoæ ludzka, ale tak¿e zgubne teorie uszczêliwienia ludzi, które tak go uszczêliwi³y, ¿e z g³odu umiera, ale jest tak¿e znamienna próba diagnozy: Bo na có¿ te ¿elazne koleje, o których s³usznie lud nasz powiada, ¿e diabe³ nimi jedzi, ta wysoka doskona³oæ sztuk, te nadête wiadomoci, te przem¹drza³e agrykultury, melioracje postêpowe… Co czyniæ wypada pyta autor rozwi¹zaæ rêce i jêzyk Kocio³a, rêce pe³ne jak dawniej, bo Koció³ nie jest samolubem, on da cokolwiek bêdzie w jego mocy. Jakby uzupe³nieniem i ukonkretnieniem tej diagnozy i apelu jest artyku³ na pierwszej stronie pt. O stosunku w jakim zostaj¹ szpitale do Kocio³a i jakie s¹ powinnoci plebana wzglêdem szpitali swej parafii (IV, 17). 10 To zapewne fragment obfitych materia³ów, które przez d³ugie lata zbiera³ do napisania dziejów biskupów poznañskich, chocia¿ tego zamierzenia nie uda³o mu siê ostatecznie urzeczywistniæ. Zob. F. Lenort, Archiwum Teologiczne , s. 213. GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 221 Bardzo interesuj¹ce s¹ drukowane tu Ustawy Towarzystwa celem wspierania ubogich i biednych w miecie Poznaniu z roku 1845 (IV, 2). Celem Towarzystwa dowiadujemy siê by³o nieæ ulgê biednym miasta Poznania oraz usuwaæ w miarê mo¿liwoci przyczyny zubo¿enia. Jeden z 15 paragrafów okrela³, ¿e dyrekcja Towarzystwa sk³ada siê z szeciu cz³onków, w po³owie z Polaków, w po³owie z Niemców, i ¿e ¿ydowscy cz³onkowie bêd¹ uwa¿ani za Niemców. Dobrze, ¿e zosta³y ukazane w gazecie nasze tradycje organizacyjne w zakresie niesienia pomocy ubogim, które siêgaj¹ XVI w., co nie znaczy, ¿e na ró¿ny sposób nie praktykowano dzie³a mi³osierdzia wczeniej. Podkrelono wyj¹tkowe zas³ugi w tej dziedzinie ks. Piotra Skargi. Wydrukowano List X Piotra Skargi, jezuity, zalecaj¹cy oboje p³ci Bractwo Mi³osierdzia, pisany do mieszkañców miasta Poznania dnia 19. wrzenia 1588 (IV, 3). Apel okaza³ siê skuteczny, bo po kilkunastu latach, dnia 12 wrzenia 1599 r., zawi¹za³o siê w Poznaniu Bractwo Mi³osierdzia, co sam ks. Skarga szczegó³owo opisa³ i który to opis tu zamieszczono (IV, 4). Zapewne Jabczyñski, drukuj¹c teksty o tych chlubnych przejawach mi³osierdzia w dawnej Rzeczypospolitej, chcia³ i tym razem okazaæ pozbawionym swej ojczyzny Polakom, ¿e i w tej dziedzinie mog¹ byæ dumni ze swej historii. Podobn¹ motywacjê, równie wynikaj¹c¹ z potrzeby chwili, nale¿y przypisaæ inicjatywie bractw czy stowarzyszeñ trzewoci. Powiêcono im np. kilkuodcinkowy artyku³, podpisany kryptonimem X (III, 2, 3, 4). Tekst wywo³a³ polemikê widocznie uwa¿an¹ przez redakcjê za wa¿n¹ skoro wydrukowano j¹ tak¿e na pierwszej stronie Gazety, zatytu³owan¹ Uwagi nad artyku³em Stowarzyszenia Trzewoci (III, 26). Kontrowersyjna wydawa³a siê autorowi polemiki sytuacja ruchu trzewociowego w Galicji, szczególnie ma³e postêpy w zakresie organizacyjnym. Tymczasem w Poznaniu rozwój w tej dziedzinie by³ godny pozazdroszczenia. Obchodzono np. uroczycie w Hotelu Saskim pi¹t¹ rocznicê istnienia Towarzystwa Wstrzemiêliwoci w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim (III, 11). Autor relacji pisa³ zapewnie przesadnie – ¿e by³ to obchód, jakiego Poznañ nigdy jeszcze nie widzia³. Jak bardzo Koció³ anga¿owa³ siê w tê dzia³alnoæ, wiadczy wydrukowany tu w ca³ej rozci¹g³oci Okólnik na archidiecezjê poznañsk¹, tycz¹cy siê Towarzystw Wstrzemiêliwoci, wydany przez Konsystorz Generalny Poznañski (III, 6). Dokument stanowi szczegó³ow¹ instrukcjê, jak w tej materii maj¹ postêpowaæ duchowni, których zobowi¹zuje siê do przesy³ania sprawozdañ. Gazeta poda³a, ¿e chêtnie te sprawozdania bêdzie drukowaæ. Nie sposób dokonaæ tu ca³ociowego przegl¹du tych tematów, które w poszczególnych numerach Gazety mia³y charakter wiod¹cy. Wymienimy ich jeszcze kilka, np. szkolnictwo11. Warto wspomnieæ, ¿e od 14 maja 1825 r. obowi¹zywa³o w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim rozporz¹dzenie królewskie, wprowadzaj¹ce 11 Zob. m.in.: S. Truchim, Historia szkolnictwa i owiaty polskiej w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim 1815-1915, t. 1: 1815-1862, £ód 1967. 222 FELIKS LENORT obowi¹zek nauczania w szko³ach elementarnych od szóstego do czternastego roku ¿ycia. Pieczê nad szko³ami elementarnymi pe³ni³ duchowny (katolicki, ewangelicki lub ¿ydowski) i on decydowa³ o tym, czy dziecko osi¹gnê³o odpowiedni poziom wykszta³cenia. Realizacja tego zarz¹dzenia nie odbywa³a siê bezkonfliktowo, szczególnie gdy problemem bywa³a dyskusja dotycz¹ca liczby dzieci katolickich czy ewangelickich w szkole, co wywo³ywa³o pytanie o obecnoæ duchownego katolickiego czy ewangelickiego. Pytano te¿ póniej, czy duchowny winien mieæ w szkole tak uprzywilejowane miejsce. Gazeta rejestrowa³a spory w tej materii. Zamienny by³ tekst pt. Kilka uwag o emancypacyj szkó³ katolickich (VI, 17), podpisany pseudonimem Przyjaciel szko³y i Kocio³a, który to podpis dosyæ dobrze oddaje ca³y ton tej wypowiedzi. Przestrzegaj¹c przed zgubnymi wp³ywami emancypacyjnymi (czytaj: laicyzuj¹cymi), wyra¿a nadziejê, ¿e zapanuje tu rozs¹dek. Dodaje jednak, ¿e w naszej sytuacji, gdy religia jest zwi¹zana z polskoci¹, i to ucinion¹, pokusa emancypacji powinna zgroz¹ przej¹æ naszych nauczycieli na myl podobn¹. Niebawem zabra³ g³os w tej sprawie sam Ewaryst Estkowski, pisarz i pedagog, nauczyciel i wydawca Szkó³ki dla Dzieci, dodatku do Szko³y Polskiej12, który w artykule Szko³a i Koció³ poda³ piêæ zasad (i szeroko je rozwin¹³), dlaczego szko³y elementarne, ludowe, nie mog¹ siê wyosobniæ, nie mog¹ siê od Kocio³a oderwaæ. Znamienne, ¿e na pierwszym miejscu wymieni³ wzgl¹d narodowy i napisa³ wrêcz, ¿e Szko³a i Koció³ s¹ dwie instytucje nauczania w narodzie i winny wzajemnie siê wspomagaæ, d¹¿yæ do jednego celu narodowego (V, 23). Do tego zagadnienia wracano wielokrotnie na ³amach Gazety, rejestruj¹c kontrowersje i spory w poszczególnych szko³ach, np. w Krotoszynie (VI, 9), gdzie spierano siê z protestantami, podobnie w Swarzêdzu (VI, 36), gdzie domagano siê nauczyciela katolickiego w sytuacji, gdy liczba dzieci katolickich przewy¿sza³a liczbê protestanckich po w³¹czeniu do tej szko³y dzieci ze wsi Gortatowo z przewag¹ uczniów katolickich. Opisano te¿ np. spór, jaki powsta³ w szkole niedzielnej w M¹cznikach w powiecie odolanowskim, gdy nauczyciel miejscowy zacz¹³ wyranie ujawniaæ zasady przeciwne wierze katolickiej i wyg³asza³ nawet obraliwe potwarze o duchowieñstwie (V, 2). Warto mo¿e zauwa¿yæ, ¿e w³adze rz¹dowe w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim wyranie dba³y o w³aciwy poziom w szko³ach. wiadczy o tym okólnik rz¹dowy rozes³any do wszystkich dziekanów archidiecezji poznañskiej w sprawie podniesienia poziomu piewu w szko³ach elementarnych, aby dziatki uczy³y siê po szko³ach pieni podczas nabo¿eñstwa. Gazeta wydrukowa³a w ca³oci ten okólnik z dodaniem w³asnego, pozytywnego komentarza (V, 25). Wracano te¿ do tego tematu w wymiarze szerszym, np. w artykule wstêpnym pt. Pomys³y do u³o¿enia piewnika kocielnego dla ludu (II, 12), podpisanego kryp12 Zob. np. I. Lewañska, Szkó³ka dla Dzieci Ewarysta Estkowskiego, Studia Pedagogiczne, t. 5, 1958, s. 11-91. GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 223 224 FELIKS LENORT tonimem Ks.L.L. Artyku³ spowodowa³ kilka g³osów polemicznych, dyskusyjnych (II, 14, 24, 27), akcentuj¹cych w tym wypadku wartoæ muzyki organowej w kocio³ach. * Po ukazaniu wy¿ej, wprawdzie egzemplarycznie, podstawowych tematów wiod¹cych w poszczególnych numerach „Gazety” czas spojrzeæ na drugi dzia³ czasopisma, który w zamierzeniu redaktora mia³ siê zrazu nazywaæ Doniesienia kocielne miejscowe i zagraniczne, ale praktycznie od pierwszego rocznika przybiera³ nazwê Doniesienia kocielne z dyecezyi pañstwa pruskiego i w ten sposób dobrze okrela³ w³aciw¹ zawartoæ Dzia³u. Najpierw by³y to archidiecezje gnienieñska i poznañska, potem che³miñska, warmiñska, wroc³awska, koloñska, trewirska, monasterska i paderboñska. Proporcje miejsca powiêconego poszczególnym diecezjom bywa³y ró¿ne. Jak siê jednak ³atwo domyliæ, obie wielkopolskie diecezje s¹ tu szczególnie uprzywilejowane, a teksty tu zamieszczane s¹ w ogromnej wiêkszoci oparte na w³asnych doniesieniach, w odró¿nieniu od pozosta³ych, które przewa¿nie czerpa³y ze róde³ pruskich, drukowanych. Ten dzia³ jeli tak mo¿na powiedzieæ jest najbardziej gazetowy w nowym znaczeniu tego s³owa i odzwierciedla w du¿ej mierze têtno ¿ycia kocielnego w pañstwie pruskim. Jak to Gazeta rejestrowa³a, mo¿na ukazaæ chocia¿by na przyk³adzie kilku zagadnieñ, które szczególnie zajmowa³y uwagê spo³eczeñstwa. Pierwsza sprawa to zamieszanie wokó³ aktywnej w latach czterdziestych XIX w. sekty okrelaj¹cej siê jako niemiecki katolicyzm albo chrzecijañski (apostolski) katolicyzm (Deutschkatholizismus), o czym ju¿ wczeniej wspomniano13. Jej twórcami byli: ks. Jan Ronge z archidiecezji wroc³awskiej i ks. Jan Czerski z archidiecezji poznañskiej. Czerski ukoñczy³ seminarium duchowne w Poznaniu i otrzyma³ w roku 1842 wiêcenia kap³añskie z r¹k arcybiskupa Dunina, by³ wikariuszem w Poznaniu i w Pile. Obaj póniej zostali suspendowani. Sekta g³osi³a przekonania bardzo zbli¿one do protestantyzmu, neguj¹c ca³kowicie w³adzê papie¿a, podkrelaj¹c wy³¹cznoæ Pisma wiêtego i zniesienie celibatu. Gazeta w roczniku trzecim (1845) w swym g³ównym dziale wydrukowa³a wspominany ju¿ tekst pt. Rzut oka na odszczepieñstwo od Kocio³a katolickiego ks. Rongego i Czerskiego oraz w szerszym kontekcie: Co s¹dziæ o dzisiejszych zamachach na religi¹ i Koció³ katolicki. Wydrukowano te¿ in extenso treæ Okólnika wydanego przez Zwierzchnoæ duchown¹ archidiecezyj poznañskiej z okazyj apostatów w miecie Pile (III, 10), podpisany przez administratora archidiecezji Stanis³awa Gajerowicza. Autor podpisuj¹cy siê kryptonimem Ks.J.J. 13 Zob. Z. Zaleski, Herezja Jana Czerskiego w Poznaniu ; A. Nadolny, Deutschkatholizismus ks. Jana Czerskiego w zaborze pruskim 1844-1859 GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 225 w artykule Nowa sekta w Pile (III, 3) poda³ wiele szczegó³ów miejscowych o tym zamêcie i pyta³, dlaczego to Czerski et consortes w niemieckich gazetach protestanckich odbieraj¹ tak wielkie pochwa³y? Ale bywa³y te¿ g³osy trzewe i wywa¿one, które zebra³ autor artyku³u pt. Protestanckie g³osy naprzeciw tzw. Kocio³owi niemiecko-katolickiemu i jego naczelnikom Rongemu i Czerskiemu (III, 13), w którym wyra¿ona jest opinia, ¿e ta sekta w gruncie rzeczy nie mo¿e w niczym Kocio³owi katolickiemu zaszkodziæ. Wa¿nym wydarzeniem dla tego Kocio³a niemiecko-katolickiego by³ tzw. sobór lipski z 24 marca 1845 r., na którym przyjêto za³o¿enia nowego ruchu. Gazeta wydrukowa³a w obszernym streszczeniu treæ podjêtych tam uchwa³ z dodaniem w³asnego komentarza (III, 16). Odnotowywano próby za³o¿enia nowego Kocio³a w terenie, np. w Rawiczu (III, 20), w Poznaniu, gdzie Czerski urz¹dzi³ nabo¿eñstwo w wynajêtym od protestantów kociele na Grobli (III, 31), co wywo³a³o zdecydowan¹ reakcjê ze strony katolickiej (nieszpory przeb³agalne w kociele bernardyñskim i procesjê z tego kocio³a do kocio³a jezuitów). Jest te¿ pe³en goryczy tekst pt. Odszczepieniec Czerski, burzyciel pokoju religijnego (III, 33, 35), w którym jest pytanie: Có¿emy katolicy przewinêli takiego, ¿e tyle obelg od Czerskiego musimy znosiæ, podczas gdy w³adza jest obojêtna, ta, która wielokrotnie wczeniej zabiega³a o pokój religijny. Odnotowano te¿ pismo trzech dziekanów z archidiecezji gnienieñskiej skierowane do króla przeciw kalumniom wyg³aszanym przez Czerskiego wobec katolików (III, 37). Tego rodzaju odnotowañ jest na tych ³amach wiêcej. Zauwa¿my jeszcze, ¿e z satysfakcj¹ opisano fakt, ¿e Szymon Czerski, organista desydenckiej grupy w Pile, brat reformatora, postanowi³ powróciæ na ³ono Kocio³a wraz z ¿on¹ (V, 36). To zrozumia³e, ¿e przez ca³y rok 1848 rezonowa³a w Gazecie tematyka z obszaru narodowego czy wrêcz politycznego. Koció³ oficjalny w zasadzie stara³ siê nie byæ tu stron¹. Zapis wydarzeñ i ³agodna tonacja relacji nie pozostawiaj¹ jednak w¹tpliwoci co do faktycznej ich oceny w Gazecie. Jej redaktor nale¿a³ przecie¿ do dziewiêcioosobowego Komitetu Narodowego, m.in. razem z zaprzyjanionym ks. Janem Janiszewskim, ks. Antonim Fromholzem i ks. Aleksym Prusinowskim. W Gazecie z dnia 1 maja 1848 r. ukaza³a siê kilkustronicowa Odezwa do naszych gmin katolickich W. X. Poznañskiego, podpisana przez Rzymskokatolickie duchowieñstwo Wielkiego Xiêstwa Poznañskiego (VI, 18). Czytamy tam, ¿e jednak nie mo¿na dalej milczeæ, jest obowi¹zek mówienia. Prawie na pomiewisko i hañbê danego s³owa królewskiego pod dniem 30. kwietnia, w³anie od tego czasu pope³niono zbrodnie najokropniejszego rodzaju na Kociele katolickim. Na potwierdzenie tych s³ów wymienia siê barbarzyñstwo w klasztorze gostyñskim, bezprawie w kociele krobskim, dzikoæ i bezwstyd w kocio³ach, zniewagi, obelgi i poniewierki wobec katolików. A wszystko to zosta³o dokonane przez pruskich ¿o³nierzy, co nosz¹ odzienie mi³ego, wielkodusznego króla, i w³adaj¹ mieczem na poparcie sprawiedli- 226 FELIKS LENORT woci. I jest wyrane stwierdzenie, ¿e to nie ksiê¿a podburzyli lud naprzeciw królowi, nie ksiê¿a w konfesjona³ach do tego namawiali. Na koñcu Odezwy s¹ s³owa biblijne: Ojcze przebacz im, bo nie wiedz¹ co czyni¹. Treæ tych s³ów jest ³agodna, ale w pe³ni wymowna: mówi siê tu o kocio³ach i ksiê¿ach, a przecie¿ wiadomo, ¿e idzie o powstañców. Jest ostry sprzeciw wobec nadu¿yæ, ale równoczenie nale¿ny szacunek okazany królowi. Zamieszczano korespondencje z terenu, z których mo¿emy siê dowiedzieæ o zachowaniach pruskich ¿o³nierzy, np. ze rody (VI, 20), gdzie dokonywano rabunków i dewastowano figury przydro¿ne. Jest relacja o nabo¿eñstwie ¿a³obnym w Ostrowie za p. pamiêci dusze poleg³ych braci naszych w ostatnich ruchach naszych w sprawie narodowej (VI, 44). Jednak wci¹¿ jak zauwa¿amy Gazeta u¿ywa konsekwentnie ³agodnego s³ownictwa, aby uchroniæ siê od jawnych oskar¿eñ, ¿e Koció³ podsyca buntowników”. Jednak nie unika te¿ Gazeta” zamieszczania ró¿norodnych opinii na temat biernoci czy aktywnoci duchowieñstwa przed wyborami do obu izb parlamentu pruskiego. G³os zabra³ sam arcybiskup Przy³uski, który okazuje siê zwolennikiem aktywnoci przedwyborczej ksiê¿y i polemizuje ze zdaniem, jakoby klerowi katolickiemu w czasie zbli¿aj¹cych siê oborów biernie (passive) zachowaæ siê wypada³o (VII, 1). Publicystyka w Gazecie Kocielnej, która tu w czêci zosta³a ukazana, by³a o wiele bardziej zró¿nicowana zarówno w rozumieniu tematycznym, jak i w wieloci gatunków i form pisarskich. To zrozumia³e, ¿e tego rodzaju pismo, które ju¿ w tytule okreli³o siê jako kocielne, usi³owa³o towarzyszyæ czytelnikowi w prze¿yciach religijnych zgodnie z bie¿¹cym kalendarzem roku liturgicznego. Nie widziano jednak tej roli nadmiernie obligatoryjnie. Tekstom z tej przestrzeni przydawano raczej szerszy wymiar edukacyjny, tak¿e historyczny, ani¿eli bie¿¹co towarzysz¹cy prze¿yciom, sugerowanym przez dane wydarzenie w roku liturgicznym. Przyk³adem mo¿e tu byæ artyku³ pt. Ofiara nowego Przymierza albo Msza wiêta, oparta na Pimie . i na obrzêdach pierwiastkowego Kocio³a, wydrukowana w numerze pi¹tym, szóstym i siódmym w roku 1843, a wiêc ju¿ u pocz¹tków istnienia pisma. Zapewne dla czytelników by³o bardzo interesuj¹ce ukazanie, jak to by³o w pierwszych wiekach. Do tematu wrócono ponownie po kilku latach w artykule zatytu³owanym wprost: Msza wiêta (V, 20, 21), ale tym razem zaproponowano czytelnikowi komentarz nieomal teologiczny i analizê poszczególnych jej czêci. Ten sam charakter wyjaniaj¹cy mia³ obszerny artyku³ drukowany w piêciu odcinkach pt. Rok kocielny (II, 23, 24, 25, 26, 27). Nie ujawniono autora tego po¿ytecznego opracowania ale jak w wielu wypadkach by³ to przedruk z jednego z czasopism niemieckich, tu bez w¹tpienia, poniewa¿ pod tekstem dodano: Freiburg, dnia 27 marca 1844. Z tego samego tematu na szczególn¹ uwagê zas³uguj¹ t³umaczenia na jêzyk polski hymnów kocielnych, szczególnie brewiarzowych, tak¿e psalmów. Najwiêcej zamieci³ ich tutaj ks. Tomasz Cieliñski, który ju¿ wczeniej, w Archiwum Teologicznym da³ siê GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 227 dobrze z tej strony poznaæ czytelnikom14. Zamieci³ ich tu kilkadziesi¹t. S¹ te¿ t³umaczenia lub parafrazy psalmów, opracowane przez ks. Franciszka Kociñskiego z Dobrzycy, czy poezje oparte na motywie biblijnym autora podpisuj¹cego siê kryptonimem X.L.L. lub ks.L.L. z Tarnowa. Z innych obszarów tematycznych, które zauwa¿amy w Gazecie, to liczne biografie, nie licz¹c krótkich wspomnieñ o zmar³ych, g³ównie kap³anach. Niejednokrotnie by³y to teksty kilkustronicowe. Na uwagê zas³uguje obszerny biogram ks. Kazimierza Lerskiego, kanonika z Gniezna (II, 7, 8), czy ks. Jana Kompa³³y, wspó³za³o¿yciela polskiego gimnazjum katolickiego w Ostrowie Wielkopolskim (II, 9). Na innym miejscu Gazety szeroko opisano uroczyste otwarcie tego gimnazjum. Najwiêcej uwagi powiêcono wa¿nym postaciom z obu diecezji wielkopolskich, ale by³ te¿ np. ¿yciorys biskupa Georga Kellermanna z Münster (IV, 49). Znamienne, ¿e zamieszczano te¿ listy pasterskie wielu biskupów, i to nie tylko z Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego. By³y to np. listy biskupów kujawsko-kaliskich, sandomierskich, kielecko-krakowskich, warszawskich. Na uwagê zas³uguje np. obszerny list pasterski biskupa kujawsko-kaliskiego Walentego Macieja Tomaszewskiego z roku 1844, w którym ten¿e karci duchowieñstwo za niedostatki duszpasterskie i szeroko omawia rodki mog¹ce przyczyniæ siê do naprawienia tej z³ej sytuacji (V, 41). Zaznajomiono te¿ czytelników in extenso z listem arcybiskupa Leona Przy³uskiego z okazji jego inauguracji (III, 21) czy z Okólnikiem tego¿ zapowiadaj¹cym jubileusz w obu jego archidiecezjach (V, 12). Gazeta nie unika³a tematów z zakresu wiedzy o innych religiach, np. w artykule pt. Religia a niektóre obyczaje Chiñczyków (II, 49), który wprawdzie podaje jedynie wiele ciekawostek, ale i tak wprowadza czytelników w wiat ca³kowicie nieznany. A ju¿ zapewne zaskakuj¹ce by³y próby przybli¿enia czytelnikom tekstów wiêtej ksiêgi islamu. By³y to: Pierwsza czêæ dwudziestej siódmej Sury Koranu Mahometa pod tytu³em Mrówka (II, 48) i nastêpnie Pierwsza czêæ 19 tej Sury Koranu Mahometa pod tytu³em Maria (II, 52). Oba teksty opatrzono objanieniami, ¿e s¹ to jedynie próbki m¹droci tego proroka. Jeszcze jedn¹ uwagê nale¿y zapewne poczyniæ, mianowicie ¿e Gazeta nie by³a obojêtna na treci zauwa¿ane w innych tytu³ach prasowych, a nawet ¿e podejmowa³a niejednokrotnie próbê wyranej polemiki. Zauwa¿ono np. wspomniany ju¿, nowo powsta³y w Krakowie Tygodnik Literacki, który, zdaniem autora tekstu, ks. Wojciecha Lewandowskiego, zas³uguje na pochwa³ê, a nie na naganê 14 Zob. np. J. Nowacki, Cieliñski Tomasz (1801-1870), w: Polski s³ownik biograficzny, t. 4, red. W. Konopczyñski i in., 1938, s. 70. Zob. tak¿e F. Lenort, Archiwum Teologiczne, s. 211, szczególnie przyp. 28. Nie ma Cieliñskiego w S³owniku polskich teologów katolickich, co ewentualnie mo¿na zrozumieæ, ale brak Cieliñskiego w Encyklopedii katolickiej jest uchybieniem wyranym. 228 FELIKS LENORT ze strony duchowieñstwa miejscowego, jakoby pismo wystêpowa³o przeciwko Kocio³owi (II, 46). Zdecydowan¹ odprawê dano Gazecie Poznañskiej15, która krzywdz¹co pisa³a o jezuitach, jakoby przyczynili siê do upadku Polski oraz ¿e kierowali siê fanatycznym ob³¹kaniem (III, 38). Nie by³o obojêtne Gazecie to, co pisa³a poznañska ultrakonserwatywna i przesadnie apologetyczna „Obrona Prawdy”, redagowana przez ks. Ludwika Urbanowicza. Obszerne uwagi poczyniono w niej wokó³ artyku³u o stanie Kocio³a prawos³awnego w Rosji (IV, 36, 37). Ze zdecydowanie negatywn¹ ocen¹ na ³amach Obrony Prawdy spotka³o siê dzie³o Karola Libelta pt. Filozofia i krytyka. Libelt zareagowa³ w Gazecie na ten tekst, i to zdecydowanie, a ze szczególnym oburzeniem przyj¹³ oskar¿enie, ¿e jakoby nie mieci siê ju¿ w Kociele katolickim (III, 37). Znamienne, ¿e ta odpowied Libelta ukaza³a siê na pierwszej stronie Gazety, co niechybnie wiadczy³o o tym, ¿e Jabczyñski chcia³ jej przydaæ specjalne znaczenie i ¿e byæ mo¿e w pewnym stopniu solidaryzowa³ siê z Libeltem. Sam redaktor polemizowa³ w obszernym artykule z tezami ksi¹¿eczki Starodawna wiara katolicka, wydanej w Poznaniu w roku 1846, i stwierdzi³, ¿e zas³uguje raczej na nazwê „prawowiernej wiary luterskiej” (V, 57). Bywa³y te¿ uprzejme wymiany korespondencji, jak np. miêdzy dr. Gitzlerem, profesorem Uniwersytetu we Wroc³awiu i wiceprezesem Katolickiego Centralnego Zwi¹zku do Zachowania Religijnej i Kocielnej Wolnoci we Wroc³awiu, a ks. dr. Janem Resp¹dkiem16, który wyrazi³ opiniê, ¿e nie ma tu mo¿liwoci utworzenia centralnego towarzystwa katolickiego dla religijnej i kocielnej wolnoci co sugerowa³ Gitzler bo Poznañ znajduje siê ci¹gle w stanie oblê¿enia, a ka¿de zebranie by³oby poczytane przez w³adzê prusk¹ za polityczne (VI, 37, 40). Do niektórych numerów Gazety by³ do³¹czany Dodatek”, zwykle czterostronicowy, zawieraj¹cy na ogó³ wy³¹cznie jeden tekst. Pierwszy ukaza³ siê z numerem pi¹tym z roku 1843 i zawiera³ w ca³oci kazanie kanonika Stanis³awa Krzeszkiewicza przy pochowaniu serca arcybiskupa Marcina Dunina w katedrze gnienieñskiej, drugi z tego samego roku powiêcono problematyce kap³ana jako nauczyciela ludu w swojej parafii, w trzecim natomiast zamieszczono relacjê z cudownego uzdrowienia jednej z sióstr we Francji. Po numerze pierwszym w roku 1845 zamieszczono w „Dodatku” tekst o ultramontanizmie, a po numerze 34. z tego roku list pasterski biskupa Melchiora Diepenbrocka z Wroc³awia, przyjanie ustosunkowanego do Polaków, zwalczaj¹cego herezjê Czerskiego i Rongego. Czêstotliwoæ ukazywania siê dodatków nie by³a ustalona i wydaje siê trudno orzec, ile w rzeczywistoci ich by³o. Po roku 1815 Gazeta Poznañska wychodzi³a pod nazw¹ Gazeta Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego, ale autor polemiki konsekwentnie u¿ywa dawnego tytu³u. 16 Zob. np. F. Lenort, Resp¹dek Jan (1817-1901), w: Polski s³ownik biograficzny, t. 31, red. E. Rostworowski i in., s. 122-123. 15 GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 229 230 FELIKS LENORT Gazeta Kocielna ukazywa³a siê regularnie w odstêpach cotygodniowych, w ka¿dy poniedzia³ek, w objêtoci jednoarkuszowej. By³y w tej regularnoci wyj¹tki, ale od redakcji niezale¿ne, jak napisa³ wydawca w numerze 22. z dnia 29 maja 1848 r. wypadki zesz³ego kwarta³u, które wstrz¹s³y wszystkiemi stosunkami naszej prowincyj by³y powodem, ¿e i Gazeta Kocielna przez 2 miesi¹ce nie wychodzi³a. Ta przyd³uga przerwa, a tak¿e – zdaniem niektórych zbyt ma³e zainteresowanie Gazety bie¿¹cym têtnem ¿ycia spo³eczeñstwa zarówno w rozumieniu narodowym, jak i religijnym (brak dyskusji z nowymi pr¹dami szczególnie za granic¹) wszystko to spowodowa³o, ¿e odzywa³y siê g³osy krytyczne wobec Gazety. Najbardziej zdecydowana by³a tu opinia wyra¿ona w Przegl¹dzie Poznañskim redagowanym przez Jana Komiana. Oto te s³owa, godne przytoczenia w ca³oci: Gazeta Kocielna w³aciwie nie przesta³a wychodziæ, ale od jakiego czasu zaniedbuje siê i opónia. Mog³aby ta gazeta oddawaæ wielkie us³ugi, mog³aby o¿ywiaæ ruch religijny, krajowy, poredniczyæ miêdzy ruchem podobnym za granic¹ i w Polsce, a to skrzêtnie podaj¹c z pism obcych allokucye ojca w., wiadomoci o missyach, o bractwach i zakonach, które nowe potrzeby spo³eczne nie przestaj¹ wywo³ywaæ, o ksi¹¿kach religijnych, z korespondencyj za i pism krajowych wszystko, co siê religii w Polsce dotyczy. Wieleby z t¹d otuchy, podpory, zachêty i duchowieñstwo i wierni mieli. Tak jak jest, jeli nieraz daje wiadectwo o dobrych chêciach, wymagalnociom czasów naszych nieodpowiada17. Charakterystyczne, ¿e ma³o w tej opinii wyranych w¹tpliwoci co do anga¿owania siê Gazety w sprawy narodowe, a zdziwienia dotycz¹ tego, ¿e nie o¿ywia ruchu religijnego i nie poredniczy miêdzy ruchem religijnym krajowym a podobnym za granic¹. To, ¿e s³owa te czytamy w Przegl¹dzie Poznañskim, któremu chêtnie przydawano etykietê pisma jawnie konserwatywnego, a nawet ultramontañskiego, jest bardzo znamienne. Nie do koñca wiemy, co Przegl¹d w szczegó³ach chcia³by Gazecie zaproponowaæ. Czy ta krytyka rzeczywicie wp³ynê³a na dalsze losy czasopisma, trudno powiedzieæ. Jednak po po³owie 1849 r. Gazeta Kocielna przesta³a wychodziæ. Ostatni numer ukaza³ siê z dat¹ 13 sierpnia tego roku. * Niestrudzony ks. Jan Nepomucen Jabczyñski nie podda³ siê niepowodzeniu i niebawem aczkolwiek pod zmienionym tytu³em wyst¹pi³ z kontynuacj¹ Gazety Kocielnej. Po nieca³ych piêciu miesi¹cach ukaza³ siê pierwszy numer Tygodnika Kocielnego, z now¹ winiet¹, w której dominowa³ Chrystus Zwyciêski, w odró¿nieniu od poprzedniej, gdzie w kompozycji artystycznej domino17 Przegl¹d Poznañski, t. 7, 1848, s. 284. GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 231 wa³ krzy¿ otoczony cierniow¹ koron¹. Zmieni³a siê te¿ drukarnia: zas³u¿onego Walentego Stefañskiego, ksiêgarza i wydawcê, zast¹pi³a Drukarnia Nowa Popliñskiego i £ukaszewicza. Mo¿e zaskoczeniem by³o to, ¿e Jabczyñski dobra³ sobie w redagowaniu pisma wspó³pracownika. By³ nim ks. Jan Chryzostom Janiszewski, wówczas regens seminarium duchownego w Poznaniu, dwukrotnie pose³ do sejmu pruskiego, póniej aktywny w okresie kulturkampfu, tak¿e autor obszernego dzie³a o przeladowaniu religii katolickiej w Prusach, w koñcu sufragan w Poznaniu18. W s³owie odredakcyjnym w pierwszym numerze napisano to, co ju¿ w zasadzie znamy z inauguracji „Gazety”, a wiêc, ¿e przymiotnik kocielny okrela istotê i zadanie pisma. Jednak s¹ akcenty nowe, ¿e pismo jest przeznaczone tak¿e dla wieckich, bo z boleci¹ serca spogl¹damy czêsto na obojêtnoæ, jak¹ wieccy w sprawach Kocio³a okazuj¹. Ale s¹ czytamy pewne problemy nowe: stosunek Kocio³a do pañstw w ich nowym przekszta³ceniu, stosunek i zwi¹zek Kocio³a ze szko³¹ i wychowaniem, wolnoæ, czyli emancypacja Kocio³a spod uci¹¿liwej opieki rz¹dów, wolnoæ nieograniczona wyznañ religijnych, udzia³ wieckich w sprawach Kocio³a, dobroczynnoæ. Jest te¿ uwaga, ¿e Tygodnik Kocielny nie bêdzie wywo³ywa³ polemik z ró¿nymi wyznaniami, ale nie bêdzie ich unika³, gdy zajdzie tego potrzeba. Uk³ad Tygodnika jest podobny do poprzedniego tytu³u. Na pocz¹tku Rozprawy i rzeczy religijne, ale drugi dzia³ Doniesienia kocielne jest zdominowany poza sprawami ogólnokocielnymi, widzianymi z Rzymu, przez sprawy wielkopolskie, z zauwa¿eniem l¹skich, a sporadycznie pojawiaj¹ siê te¿ wybrane wydarzenia kocielne z pañstwa pruskiego. Z innych doniesieñ w zasadzie zrezygnowano niemal ca³kowicie. W numerze inauguracyjnym (i w dwóch kolejnych) wydrukowano s³ynn¹ mowê ks. Hieronima Kajsiewicza wyg³oszon¹ 29 listopada 1849 r. w kociele Wniebowziêcia w Pary¿u. Ta mowa O duchu narodowym i duchu rewolucyjnym, we fragmentach znana ju¿ wczeniej, wzbudza³a wyrane kontrowersje. Kajsiewicz bowiem by³ znany z tego, ¿e potêpi³ powstanie styczniowe (chocia¿ sam bra³ wczeniej udzia³ w powstaniu listopadowym) i ujawnia³ wyranie swoisty antyrewolucjonizm. Naród polski w jego rozumieniu to odrêbna kategoria kocielna. Dodajmy, ¿e Kajsiewicz by³ wspó³pracownikiem Przegl¹du Poznañskiego, gdzie rok wczeniej og³osi³ List otwarty o stanowisku kap³ana wzglêdem sprawy narodowej i polityki19. Po klêsce powstañ, w tym po tragicznym roku 1848, te zagadnienia by³y przedmiotem ¿ywego zainteresowania jeli tak mo¿na powiedzieæ ówczesnej opinii publicznej. Po Kajsiewiczu na czo³owym miejscu w Tygodniku zauwa¿amy tak¿e innych auto18 Zob. m.in. Z. Grot, Janiszewski Jan Chryzostom, w: Polski s³ownik biograficzny, t. 10, red. K. Lepszy i in., s. 523-524. 19 Zob. np. S. Kieniewicz, Kajsiewicz Hieronim, w: Polski s³ownik biograficzny, t. 11, red. E. Rostworowski i in., s. 424-426, tak¿e: J. Guzdek, Idea narodu i jego wolnoæ w kazaniach ksiêdza Hieronima Kajsiewicza (1812-1873), Kraków 1998. 232 FELIKS LENORT rów o uznanym autorytecie. By³ np. tekst Montalemberta, polityka, dzia³acza katolickiego we Francji, który jako pose³ wielokrotnie wystêpowa³ w obronie Polski. Tekst by³ drukowany w czterech kolejnych numerach. By³ August Cieszkowski z obszernym fragmentem swego Ojcze nasz. By³a mowa ks. Karola Antoniewicza, wieloodcinkowe Listy o wychowaniu i próba analizy aktualnej sytuacji po wydarzeniach roku 1848, której nadano tytu³: Gdzie zgrzeszono i z której strony najpewniejsza pomoc, czyli aforyzmy tycz¹ce siê ostatnich krwawych we Francji wypadków. W dziale Doniesienia kocielne zamieszczono m.in. okólnik arcybiskupa Leona Przy³uskiego o fatalnej frekwencji dzieci w szko³ach elementarnych, które tylko po³owa dzieci odwiedza, tekst o nabo¿eñstwach za poleg³ych Polaków w roku 1848, o kontrowersjach w zwi¹zku z przysiêg¹ duchownych na now¹ konstytucjê, o przeladowaniu Kocio³a w zaborze rosyjskim, o bractwach wstrzemiêliwoci, o których nieco zapomniano w zwi¹zku z rozruchami w roku 1848. Kilkakrotnie pisano w szczegó³ach o powrocie papie¿a Piusa IX do Rzymu z wygnania. Zapowiadane zmiany programowe w redagowaniu pisma nie okaza³y siê a¿ tak znacz¹ce w praktyce. Mo¿e by³yby z czasem bardziej widoczne, gdyby pismo nie mia³o a¿ tak krótkiego ¿ywota. Zanim bowiem zdo³a³o rozwin¹æ skrzyd³a, przesta³o wychodziæ. Nowe prawo pruskie bowiem, które wymaga³o z³o¿enia znacznej kaucji dla jego zabezpieczenia, doprowadzi³o do zawieszenia pisma. W dwóch ostatnich numerach zamieszczono na ten temat jednakowo brzmi¹ce og³oszenie. Nie pobrzmiewa³a w nim nuta rezygnacji. Napisano tylko: ¿e na teraz dla braku funduszu potrzebnego na kaucy¹ Tygodnik Kocielny ustaje, lecz skoro tylko fundusz odpowiedni siê zbierze, nie omieszka go wydawaæ dalej. Ten czas jednak nigdy nie nadszed³. Numer 26. z 31 lipca 1850 r. okaza³ siê numerem ostatnim. * Jak zareagowa³a na tygodniki Jabczyñskiego ówczesna prasa. Zapewne wa¿na jest tu opinia Przegl¹du Poznañskiego, pisma na wysokim poziomie, wychodz¹cego od roku 1845 jako miesiêcznik, redagowanego przez Jana Komiana, a wspomaganego przez takich wspó³pracowników jak ks. Hieronim Kajsiewicz czy ks. Piotr Semenenko. Mimo pewnej krytyki wyra¿onej o Gazecie Kocielnej o czym ju¿ wspominano wczeniej pojawienie siê Tygodnika Kocielnego zosta³o powitane na ³amach Przegl¹du wyranie ¿yczliwie. By³o to jakby danie temu pismu nowej szansy, nowego kapita³u zaufania. Dodano, ¿e nowy tygodnik, redagowany przez ks. kanonika Jabczyñskiego i ks. regensa Jana Janiszewskiego, stwarza rêkojmiê, ¿e pismo to odpowie oczekiwanym wymaganiom i wywi¹¿e siê z wa¿nego zadania zaznajamiania duchowieñstwa naszego ze wszystkimi GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 233 234 FELIKS LENORT przejawami ¿ycia katolickiego za granic¹20. Autor tego tekstu przedrukowa³ tu wiêksz¹ czêæ redakcyjnego wprowadzenia do pierwszego numeru Tygodnika, co zapewne wyranie wiadczy³o o zamiarze pozytywnej prezentacji pisma wród czytelników Przegl¹du. Wydaje siê, ¿e warto tu te¿ przytoczyæ dwie opinie w miarê bliskie czasu, gdy czasopisma te ¿y³y jeszcze w pewnej wiadomoci u wspó³czesnych. Przede wszystkim g³os Kazimierza Jarochowskiego, autora pierwszego zarysu ruchu literackiego w Poznañskiem do po³owy XIX stulecia. O Jabczyñskim pisa³, ¿e to uczony, zacny historyk, znakomity znawca rzeczy, stosunków i dziejów Kocio³a polskiego, ale równoczenie doda³: nie odpowiadaj¹ postawa i wartoæ pisma naukowemu stanowisku redaktora. Nie jest zadowolony z tego, ¿e przewa¿aj¹c¹ czêæ ka¿dego numeru Gazety Kocielnej wype³nia zagranica, i to wiadomoci nie koniecznie troskliwie opracowane ani te¿ odznaczaj¹ce siê zbyt poprawnym jêzykiem. Chwali niektóre artyku³y treci kocielno-politycznej, jak np. Kilka myli o Kociele i pañstwie, który tu wczeniej zosta³ wspomniany. Wyra¿a te¿ opiniê, ¿e wiadomoci nie zawsze s¹ troskliwie opracowane i nie odznaczaj¹ siê zbyt poprawnym jêzykiem. Ciekawe, ¿e zarzuca Gazecie brak prac o treci historycznej z dziejów naszego Kocio³a, a tego oczekiwa³by najwiêcej po redaktorze, który w tych sprawach jest wysoce kompetentny. Dodajmy, ¿e tu odezwa³ siê Jarochowski historyk, autor kilkudziesiêciu studiów g³ównie dotycz¹cych XVII i XVIII w. Podkrela jednak, ¿e Gazeta posiada wartoæ historycznego materia³u, dziêki zamieszczonym w niej wiadomociom z archidiecezji poznañskiej, g³ównie tym, które dotyczy³y sprawy Czerskiego i Rongego czy rozszerzaniu bractw wstrzemiêliwoci miêdzy ludem za porednictwem duchowieñstwa. Zdaje siê, ¿e i dzisiaj, po minionych przesz³o 150 latach, ostatnia szczególnie opinia mog³aby byæ powtórzona w ca³oci21. Druga opinia ju¿ nieco mniej bliska czasu, gdy czasopisma Jabczyñskiego ¿y³y jeszcze w pewnej mierze w ¿ywej wiadomoci wspó³czesnych, to opinia Stanis³awa Karwowskiego, autora ma³ej syntezy dziejów naszej prasy z pierwszej po³owy XIX w. w Poznañskiem22. Pisze o Gazecie, ¿e nie zaleca³a siê ona ani wyborem przedmiotów ani jêzykiem. Zamieszczano w niej t³umaczenia artyku³ów z niemieckich pism peryodycznych, rzadko za ukazywa³ siê artyku³ z historyi Kocio³a. Jeli chodzi o te ostatnie s³owa, to by³a tu wyranie ujawniona ró¿nica co do okrelonych oczekiwañ od tygodnika. Te treci, które u jednych spotyka³y siê z zadowoleniem, u drugich by³y okrelane jako mniej w tego rodzaju pimie po¿¹dane. Karwowski dodaje te¿ za Jarochowskim, ¿e szczególn¹ Pisma czasowe w Ks. Poznañskiem, Przegl¹d Poznañski 10, 1850, s. 72. [K. Jarochowski], Literatura poznañska w pierwszej po³owie bie¿¹cego stulecia, Poznañ 1880, s. 112-113. 22 S. Karwowski, Czasopisma Wielkopolskie. Czêæ pierwsza 1796-1859, Poznañ 1908, s. 75. 20 21 GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) 235 wartoæ maj¹ nieraz szczegó³owe relacje z wielkopolskiego ¿ycia kocielnego, szczególnie zwi¹zane z odstêpstwem Czerskiego, oraz zapis aktywnoci ludzi i ksiê¿y w zak³adaniu bractw wstrzemiêliwoci. Mo¿na w koñcu zaryzykowaæ stwierdzenie, ¿e obraz ¿ycia kocielnego lat czterdziestych i piêædziesi¹tych XIX stulecia by³by niepe³ny, gdyby badacz tego czasu nie wykorzysta³ zawartoci kwartalnika i tygodników Jana Nepomucena Jabczyñskiego. Dodajmy jeszcze, ¿e zarówno Gazeta Kocielna, jak i Tygodnik Kocielny nie spotka³y siê jak dot¹d z wiêkszym zainteresowaniem historyków naszego czasopimiennictwa. Wyj¹tek stanowi¹ opracowania syntetyzuj¹ce z tego obszaru, ale i tu, zarówno Gazeta Kocielna”, jak i Tygodnik Kocielny s¹ ledwo wymieniane, nieraz z dodaniem kilku zdawkowych uwag na ich temat, niejednokrotnie niecis³ych23. SUMMARY The history of church journalism in Poznañ begins in 1836 with the quarterly Archiwum Teologiczne, which appeared for only two years. Its initiator and editor, Fr. Jan Nepomucen Jabczyñski opened two subsequent titles: Gazeta Kocielna (1843-1849) and Tygodnik Kocielny (1850). They were weeklies and were addressed to a broader audience. They are valuable sources of information on church life especially in the archdiocese of Poznañ and Gniezno. Keywords Poznañ, Church journals in the 19th century, Gazeta Kocielna, Tygodnik Kocielny, Fr. Jan Nepomucen Jabczyñski 23 Szczegó³owo wskaza³em literaturê na ten temat w artykule: Archiwum Teologiczne w latach 1836-1837 , s. 189-213. Wspó³czenie informacjê o Gazecie Kocielnej pióra J. Misiurka zamieszczono w Encyklopedii katolickiej, t. 5, red. L. Bieñkowski i in., Lublin 1989, kol. 905. 236 FELIKS LENORT GAZETA KOCIELNA (1843-1849) I TYGODNIK KOCIELNY (1850) ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 237 WIELKOPOLSKI BOLES£AWA KRZYLAK Wojewódzki Urz¹d Ochrony Zabytków w Poznaniu Dawny koció³ ewangelicki w Pogorzeli1. Z dziejów przekszta³ceñ architektury ewangelickiej w Wielkopolsce The Former Evangelical Church in Pogorzela. From the History of Architectural Transformations in Greater Poland Po³o¿ona w powiecie gostyñskim Pogorzela jest miastem o metryce redniowiecznej, za³o¿onym przez znan¹ osiad³¹ tam rodzinê Pogorzelskich herbu Wczele. W okresie reformacji Stanis³aw Pogorzelski bardzo ¿yczliwie przyj¹³ wygnanych z Czech braci czeskich, oddaj¹c im czasowo pogorzelski koció³ katolicki. Równie ¿yczliwie przyj¹³ osadników olêderskich Roch Nepomucen Zbijewski herbu Rola, maj¹c na uwadze o¿ywienie gospodarcze w swoich dobrach pogorzelskich. Pierwszy koció³ ewangelicki, tzw. Bethaus, czyli dom modlitwy, powsta³ dziêki Miko³ajowi Taczanowskiemu herbu Jastrzêbiec, który podarowa³ pogorzelskim luteranom plac pod budowê. Istniej¹cy obecnie koció³ ewangelicki powsta³ znacznie póniej, zosta³ bowiem wybudowany w latach 1860-1861 jako dzie³o znakomitego berliñskiego architekta Friedricha Augusta Stülera. W roku 1904 w wyniku rozbudowy i dobudowy pastorówki nasz zabytek sta³ siê g³ównym elementem wyj¹tkowego architektonicznego zespo³u kocielnego, w którym po³¹czono architekturê o formach Rundbogenstil, zwanego te¿ stylem arkadowym, z architektur¹ XX-wieczn¹, odchodz¹c¹ od form historycznych. W literaturze przedmiotu ewangelicki koció³ w Pogorzeli istnieje jako dzie³o architekta F.A. Stülera, choæ bez szczegó³owego rozpoznania2. Nie doczeka³ 1 Niniejszy tekst powsta³ na podstawie studium historyczno-konserwatorskiego pt. Ewangelicki koció³ w Pogorzeli, napisanego przez Boles³awê Krzylak w 2006 r. na zlecenie Wielkopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (maszynopis w Archiwum Konserwatora w Lesznie). Do niniejszego tekstu pozyska³am archiwalne zdjêcia wnêtrza kocio³a dziêki p. Teresie Tuszyñskiej z Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy w Pogorzeli, za co bardzo dziêkujê. Fot. dostêpne te¿ w Cyfrowym Archiwum Tradycji Lokalnej. 2 E. Börsch-Supan, D. Müller-Stüler, Friedrich August Stüler 1800-1865, Berlin 1997. 238 BOLES£AWA KRZYLAK siê te¿ pe³nej monografii uwzglêdniaj¹cej jego ostateczny kszta³t i po³¹czenie z pastorówk¹. Dla celów studium korzystano z zasobów Archiwum Pañstwowego w Poznaniu, szczególnie cennego zbioru akt Konsystorza Ewangelickiego oraz z Akt Komisji Osadniczej w Gnienie. Dziêki tej kwerendzie uda³o siê ujawniæ istnienie w Pogorzeli tzw. Bethaus miejscowych osadników olêderskich. Na podstawie zachowanych akt Konsystorza Ewangelickiego w Poznaniu mo¿na by³o sprecyzowaæ chronologiê budowy istniej¹cego zespo³u kocielnego oraz przedstawiæ autora koncepcji pogorzelskiego kompleksu, którym by³ znany poznañski rejencyjny radca budowlany Ernst Weber. Dla poznania historii gminy ewangelickiej w Pogorzeli du¿e znaczenie ma jej monografia napisana przez jej pastora Paula Bernsteina3 w roku 1904 z okazji jubileuszu 50-lecia istnienia parafii. Wprawdzie autor nie uwolni³ siê w niej od tendencji politycznych, wyra¿aj¹c swój krytyczny stosunek do katolików i Polaków, ale trudno nie doceniæ zawartego w publikacji obszernego materia³u faktograficznego. Wiadomo, ¿e P. Bernstein nie by³ odosobniony w swych antykatolickich i antypolskich pogl¹dach, reprezentowa³ bowiem szeroki nurt protestanckiej historiografii kocielnej z prze³omu XIX i XX w.4 Z DZIEJÓW POGORZELI Pogorzela po³o¿ona jest w ziemi kaliskiej, najpierw w dawnym powiecie pyzdrskim, potem w krotoszyñskim, a obecnie gostyñskim. Rozwinê³a siê na osi po³udnikowej, przy drodze prowadz¹cej z Borku do Kobylina. Równoczenie w miecie zbiegaj¹ siê drogi z Piasków i Kuklinowa odchodz¹ce od równole¿nikowo przebiegaj¹cych traktów z Leszna do Komina oraz z Rawicza do Krotoszyna przez Kobylin oddalony tylko o 11 km. Pogorzela jest miastem, którego nazwa wywodzi siê od s³owa „pogorzel” i oznacza miejscowoæ za³o¿on¹ po wypaleniu lasów lub zaroli5. Od nazwy tej przyjêli nazwisko pierwsi w³aciciele Pogorzelscy herbu Wczele. Najwczeniej, w roku 1419, pojawi³a siê w ród³ach Dorota, wdowa po Januszu Pogorzelskim, dziedzicu Pogorzeli, kiedy po¿yczy³a pieni¹dze dziedzicowi Gogolewa6. Pierwszy koció³ dla ludnoci mieszkaj¹cej w dobrach Pogorzelskich powsta³ przypuszczalnie w pobliskim G³uchowie. Sta³ siê on nastêpnie macierzystym dla wi¹tyni w Pogorzeli. Pierwszym znanym pleP. Bernstein, Vaterländisch-kirchliche Gedenkblätter für die evangelische Gemeinde Pogorzela, Pogorzela 1904. 4 O. Kiec, Protestantyzm w Poznañskiem 1815 1918, Warszawa 2001, s. 258-272. 5 S. Kozierowski, Badania nazw topograficznych archidiecezji poznañskiej, t. II, Poznañ 1916, s. 56; S. Rospond, S³ownik etymologiczny miast i gmin PRL, Wroc³aw 1984, s. 297. 6 S. Kozierowski, Badania nazw topograficznych, op.cit. 3 DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 239 banem w G³uchowie by³ w roku 1427 Tomasz, natomiast w Pogorzeli dwa lata póniej Filip7. Po wybudowaniu kocio³a w. Micha³a Archanio³a w Pogorzeli, najprawdopodobniej w zwi¹zku z lokacj¹ miasta, wi¹tynia g³uchowska odgrywa³a rolê filialnej, a w roku 1817 zosta³a rozebrana. Nie jest znana data lokacji Pogorzeli, wiemy natomiast, ¿e mia³a miejsce przed rokiem 1458, kiedy, na podstawie zarz¹dzenia Kazimierza Jagielloñczyka, zosta³a obci¹¿ona obowi¹zkiem wys³ania czterech zbrojnych na wyprawê malborsk¹. Przeprowadzona na podstawie tego zarz¹dzenia klasyfikacja miast wielkopolskich wydzielaj¹ca cztery grupy w zale¿noci od wielkoci obci¹¿enia, pozwoli³a zaliczyæ Pogorzelê do trzeciej grupy ma³ych miast wysy³aj¹cych 4-10 zbrojnych. Czwart¹ grupê tworz¹ miasta najmniejsze, które wys³a³y poni¿ej czterech zbrojnych. Tak¹ sam¹ liczbê jak Pogorzela wys³a³y równie¿ m.in. takie miasta jak: Babimost, Miejska Górka, Miêdzychód, Ostroróg, Stêszew, Wolsztyn czy Zb¹szyñ8. W znanych dokumentach ród³owych miastem Pogorzela zosta³a nazwana po raz pierwszy w roku 1464. W rozplanowaniu przestrzennym Pogorzeli nadal czytelne s¹ dwie czêci z dwoma rynkami w wieku XV okrelane jako zamkowa i folwarkowa, które odzwierciedlaj¹ trwa³y podzia³ w³asnociowy. Po³udniowa czêæ zamkowa z drewnianym zamkiem, starsz¹ siedzib¹ Pogorzelskich, znajdowa³a siê przy kociele katolickim i dawnym Starym Rynku (obecnie Rynku). Druga, pó³nocna czêæ folwarkowa, tak¿e z siedzib¹ w³aciciela, by³a w miejscu póniejszego dworu i folwarku, mia³a tzw. Nowy Rynek (obecnie plac Powstañców Wielkopolski oraz zespó³ pa³acowo-parkowo-folwarczny). Edmund Callier9 napisa³ m.in.: Od schy³ku XVI w. istnia³y w Pogorzeli dwa dwory drewniane dziedziców miejscowych. Jeden w pobli¿u kocio³a run¹³ z czasem, a drugi, otoczony fos¹ s³u¿y dot¹d za mieszkanie w³acicielom. U Józefa £ukaszewicza10 czytamy m.in.: Ju¿ w 15 i 16 wieku sk³ada³a siê podobnie jak dzi z dwóch rynków i kilku ma³ych uliczek. Czêæ oko³o kocio³a z starym rynkiem i kilku uliczkami, nazywa³a siê zamkow¹, z przyczyny, ¿e w tej czêci miasta sta³ niedaleko od kocio³a zamek drewniany, g³ówne siedlisko dziedziców miasta. Druga czêæ w miejscu, gdzie dzi jest mieszkanie w³aciciela i folwark pogorzelski, wraz z rynkiem, zwanym nowym i kilku uliczkami, nazywa³a siê folwarkow¹. J. Nowacki, Archidiecezja poznañska w granicach historycznych i jej ustrój, Poznañ 1964, s. 404-405. 8 M. Bogucka, H. Samsonowicz, Dzieje miast i mieszczañstwa w Polsce przedrozbiorowej, Wroc³aw 1986, s. 110. 9 S³ownik geograficzny Królestwa Polskiego, t. VIII, 1887, s. 506-507. 10 J. £ukaszewicz, Krótki historyczno-statystyczny opis miast i wsi w dzisiejszym powiecie krotoszyñskim od najdawniejszych czasów a¿ po rok 1794. Obwód borecki i krotoszyñski, Poznañ 1875, s. 109 i nn. 7 240 BOLES£AWA KRZYLAK W miecie nie by³y prowadzone badania wykopaliskowe, natomiast poszukiwania powierzchniowe przeprowadzone w 1977 r. w pó³nocno-zachodniej czêci parku, na wschód od zabudowañ folwarcznych, ok. 500 m na po³udniowy wschód od stacji kolejowej potwierdzi³y mo¿liwoæ istnienia, w miejscu obecnego pa³acu, wczeniejszego dworu z fos¹, a znajdowana tam ceramika pochodzi z okresu pe³nego redniowiecza 11. W wieku XV dobra Pogorzelskich obejmowa³y oprócz Pogorzeli wsie Gumienice, G³uchowo i Bu³akowo12. Stanis³aw, podsêdek ziemski kaliski, syn Piotra i Zofii z Dobczyñskich wed³ug £ukaszewicza porzuci³ wiarê ojców swoich, odebra³ koció³ tutejszy katolikom, a odda³ go nowym wspó³wiercom swoim Lutrom. Dzia³o siê to oko³o 1565 r. By³ dwukrotnie ¿onaty. Z pierwszego ma³¿eñstwa z Jadwig¹ K¹kolewsk¹ mia³ trzy córki Zofiê, Annê i Barbarê. Jak informuje inskrypcja na p³ycie nagrobnej w kociele parafialnym, Jadwiga zmar³a w 1588 r. w wieku 43 lat. Rok póniej Stanis³aw Pogorzelski o¿eni³ siê z Barbar¹ z Konar Malechowsk¹, z któr¹ mia³ dwóch synów Macieja i m³odo zmar³ego Andrzeja. Stanis³aw obejmowa³ ró¿ne urzêdy w roku 1579 komornika ziemskiego kaliskiego, póniej poznañskiego, w roku 1590 zosta³ mianowany sêdzi¹ surrogatorem grodzkim oraz administratorem starostwa kaliskiego. Zmar³ w 1602 r.13 Po jego mierci syn Maciej przeszed³ na katolicyzm i w roku 1608 przywróci³ koció³ katolikom. Andrzej Pogorzelski, drugi syn Stanis³awa, pozosta³ protestantem. Callier przytacza opowieæ o sprofanowaniu kocio³a: Gdy w 1620 r. zmar³a jego krewna Górecka, tak¿e protestantka, a proboszcz wzbrania³ siê jej w grobie familijnym w tym¿e kociele z³o¿yæ, wtedy Andrzej rozkaza³ s³ugom swoim koció³ gwa³tem otworzyæ i wprowadziæ zw³oki Góreckiej. Koció³ sprofanowany, zamkniêty zosta³ z rozkazu w³adzy duchownej. Ksi¹dz Bart³omiej z kocio³a parafialnego pogorzelskiego z³o¿y³ w roku 1620 do ksi¹g grodzkich za¿alenie: […] za wiadomoci¹, rozkazaniem i pozwoleniem JMCi ksiêdza Jana Gniñskiego, sufragana poznañskiego, ¿a³obliwie protestuje siê przeciwko Urodzonemu Panu Andrzejowi Pogorzelskiemu Pasikoniowi, czêci pewnych tego¿ miasteczka Pogorzeli dziedzicowi, wiary ewanielickiej cz³owiekowi, i¿ on czasu pewnego, to jest, w czwartek po kwietnej niedzieli s³ugom swym przez dzwonicê do choru kocielnego drzwi czekanem otworzywszy wniæ i drzwi kocielne otworzyæ i tam w tym¿e kociele cia³o zmar³ej lachetnej Pani Goreckiej, bia³og³owy wiary tak¿e ewanielickiej, pochowaæ rozkaza³, zaczem interdykt na ten koció³ nast¹pi³, ¿e obsequia kocielne przez ten wszytek czas administrowane byd nie mog³y, ludzie bez spowiedzi W. Hensel, Z. Hilczer-Kurnatowska, Studia i materia³y do osadnictwa Wielkopolski wczesnoredniowiecznej, t. V, Wroc³aw 1980, s. 103. 12 Teki Dworzaczka, Materia³y historyczno-genealogiczne do dziejów szlachty polskiej XV-XX w., Biblioteka Kórnicka PAN 1995-2000. 13 Polski s³ownik biograficzny, t. 27, s. 214, autor has³a: W. Dworzaczek. 11 DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 241 byli, ofiaruj¹c tego, komu z prawa bêdzie nale¿a³o przeciwko niemu o to czyniæ. Któr¹ to swojê protestacy¹ prosi³, aby do ksi¹g tutecznych by³a przyjêta, co otrzyma³. Ten¿e Andrzej Pogorzelski równie¿ zosta³ pochowany w wi¹tyni katolickiej przy u¿yciu si³y, o co oskar¿a³ proboszcz pogorzelski jego imiennika, krewnego, syna Hieronima Pogorzelskiego i Doroty z Rosnowskich. Ten¿e Andrzej Pogorzelski (1640) posiada³ nie tylko czêci miasta i wsi G³uchowo i Gumienice, ale równie¿ Wzi¹chowo, Szelejewo, Krajewice i inne wsie. Oko³o 1627 r. przeszed³ na katolicyzm14. Pogorzela od 1566 r. mia³a prawo odbywania trzech jarmarków w roku i cotygodniowego targu we rody, które otrzyma³a od króla Zygmunta Augusta. W 1601 r. w³aciciele miasta wspomniany Stanis³aw Pogorzelski, surrogator i podsêdek kaliski wraz z Dobrogostem Pogorzelskim nadali konstytucjê okrelaj¹c¹ ustrój i porz¹dek publiczny15. Zawiera³a ona m.in. takie punkty: 1. Ktoby burmistrza nie uczci³, lub zel¿y³, karany bêdzie pod³ug woli pañskiej (tj. dziedziców). 9. ¯eby ¿aden jawnej nierz¹dnicy w domu nie chowa³ pod kop¹ winy. […] Magistrat ca³y, to jest Burmistrz z rajcami i Wójt z ³awnikami by³ corok obierany, a przez dwór potwierdzany16. W 1617 r. król Zygmunt potwierdzi³ przywilej Zygmunta Augusta dotycz¹cy jarmarków. W 1639 r. W³adys³aw IV na probê w³aciciela Stanis³awa Pogorzelskiego, starosty powidzkiego, wnuka Stanis³awa surrogatora kaliskiego, nada³ prawo odbywania czterech jarmarków rocznie i cotygodniowego targu we wtorki17. Jednak¿e d¹¿enia w³acicieli do o¿ywienia gospodarczego miasta, jak siê wydaje, przynosi³y niewielkie efekty. W 1578 r. odnotowano w obu czêciach miasta po 11 rzemielników, natomiast sytuacja pogorszy³a siê w wieku XVII. W 1618 r. w czêci Macieja Pogorzelskiego by³o tylko trzech i jeden wiatrak, a w czêci Andrzeja Pogorzelskiego dwóch i wiatrak. W 1661 r. liczba ta spad³a w ca³ym miecie do czterech. W 1626 r. Andrzej Pogorzelski odda³ dom w miecie dziedzicznym Pogorzeli na Nowym Rynku s³awnemu Zachariaszowi Smitowi. Jak wynika z zestawienia z 1629 r., kiedy maj¹tek po zmar³ym Andrzeju, synu Dobrogosta, dziedziczy³a ¿ona Jadwiga Suchorzewska, w jej czêci Pogorzeli, czyli przy Nowym Rynku, by³o 39 domów. Natomiast w czêci po³udniowej miasta, przy Starym Rynku, nale¿¹cej do Macieja Pogorzelskiego, by³o 36 domów. £¹cznie Pogorzela mia³a wiêc wówczas 75 domów, czyli niewiele. W tym czasie w pobliskim Kobylinie by³o 135 domów, Kominie 321, w tym jeden gociniec, Krotoszynie – 311, w tym dwa gociñce18. 14 15 16 17 18 Polski s³ownik biograficzny, t. 27, s. 211, autor has³a: W. Dworzaczek. APP Akta miasta Pogorzela, sygn. I/1,2. J. £ukaszewicz, Krótki historyczno-statystyczny opis, op.cit. APP Akta miasta Pogorzela, sygn. I/3,4. Teki Dworzaczka, Materia³y historyczno-genealogiczne, op.cit. 242 BOLES£AWA KRZYLAK Rozdrobniony maj¹tek Pogorzelskich skupi³ dopiero po mierci Macieja syn Stanis³aw, starosta powidzki, kasztelan najpierw rogoziñski, potem kaliski. Kupi³ w roku 1649 od Dobrogosta Pogorzelskiego, syna zmar³ego Andrzeja i Jadwigi Suchorzewskiej, drug¹ po³owê maj¹tku za 70 tys. z³.19 Jednak¿e w 1656 r. Stanis³aw zmar³ bezdzietnie, by³ wiêc ostatnim mêskim przedstawicielem rodu, który posiada³ Pogorzelê od wieku XV. Spadek po nim dziedziczy³ siostrzeniec Adam Konarzewski i dwie siostry: Marianna i Magdalena20. Czêæ zamkow¹ z prawem patronatu nad kocio³ami w Pogorzeli i G³uchowie przejê³a Magdalena Sewerynowa Bielicka, a drug¹ folwarkow¹ na wale Marianna Janowa Radzewska. Po Bielickich kolejnymi w³acicielami dóbr Pogorzelskich byli Olewiñscy. W 1752 r. wdowa po Tomaszu Olewiñskim Marianna z d. Grudziñska, do¿ywotniczka Pogorzeli wysz³a ponownie za m¹¿ za Rocha Nepomucena Zbijewskiego h. Rola czenika kaliskiego, z czasem kasztelana kaliskiego i wojewodê gnienieñskiego, a w koñcu poznañskiego. W pogorzelskich ksiêgach metrykalnych pod dat¹ 5 listopada 1790 r. odnotowano: Roch Rola Zbijewski wojewoda gnienieñski, fundator tutejszego kocio³a, urodzony 1710 w koñcu lipca, syn Józefa i Konstancji z Miaskowskich podsêdków ziemskich poznañskich, ochrzczony imieniem Ignacy, potem dodany Roch, z racji grasuj¹cej zarazy, czenik kaliski, potem kasztelan nakielski, kasztelan gnienieñski, kawaler Or³a Bia³ego, kasztelan kaliski, kasztelan poznañski, ostatnio wojewoda gnienieñski, polubi³ Mariannê Grudziñsk¹, primo voto Olewiñsk¹ do¿ywotni¹ dziedziczkê Pogorzeli i ¿y³ z ni¹ ponad 40 lat, pochowany 23 listopada, tu. Roch Zbijewski zapisa³ siê w historii Pogorzeli tym, ¿e zapewni³ ewangelikom swobodê religijn¹. Równoczenie w latach 1778-1785 ufundowa³ przebudowê lub budowê nowego kocio³a katolickiego, co upamiêtniaj¹ m.in. inicja³y R Z w kapitelach z dekoracj¹ rokokowo-rolinn¹ pilastrów opinaj¹cych filary halowego wnêtrza21. Wczeniej, w grudniu 1766 r., dziêki jego staraniom, król Stanis³aw August wyda³ przywilej dla bractwa kurkowego oraz zwiêkszy³ liczbê jarmarków do szeciu rocznie. W tym niewielkim wówczas miasteczku, licz¹cym 826 mieszkañców, dzia³a³y cechy szewski, p³ócienniczy, bednarski i m³ynarski, ale, jak twierdzi £ukaszewicz, niewielu by³o rzemielników (6 szewców, 5 krawców, 4 bednarzy, 3 cieli, 9 m³ynarzy, 5 p³ócienników, 5 stelmachów, 3 kowali, 2 stolarzy, kilku rzeników i po 1 mularzu, rymarzu i lusarzu). By³o to miasteczko rolnicze, w którym dopiero w wiekach XVII i XVIII rozwinê³o siê gorzelnictwo i piwowarstwo Prócz gorzelñ i browarów dworskich, pêdzi³o tu wódkê Teki Dworzaczka, Materia³y historyczno-genealogiczne, op.cit. Polski s³ownik biograficzny, t. 27, s. 214-215, autor has³a jw. 21 Autorka karty ewidencyjnej kocio³a WKZ (1998r.) Urszula Bauman sugeruje, ¿e nie by³a to budowa kocio³a nowego, jak to przyjêli autorzy KZS t. V, z. 11, Warszawa 1973, s. 404-405 (Z., J. Kêb³owscy). 19 20 DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 243 i warzy³o piwo zawsze kilku mieszkañców. Prócz te¿ dwóch gociñców dworskich, w których szynkowano wódkê i piwo przedawano sól, tak zwan¹ suchodniow¹, któr¹ lachta bra³a darmo w suchedni z ¿upy bydgoskiej, wielu mieszczan pogorzelskich utrzymywa³o szynki. W koñcu wieku XVIII mieszka³o w Pogorzeli czterech ¯ydów, którzy przybyli tutaj zapewne tu¿ przed 1771 r., kiedy zostali odnotowani jako p³atnicy podatku pog³ównego. Po okresie skomplikowanych dzia³ów rodzinnych i przekazywania sobie dóbr ostatecznie, drog¹ kupna, w³acicielem ca³ej Pogorzeli zosta³ Miko³aj z Taczanowa Taczanowski herbu Jastrzêbiec (†1795), syn Jana, chor¹¿y wieluñski. Kolejny w³aciciel Maksymilian Taczanowski (†1852), prefekt kaliski, posiada³ oprócz miasta wsie G³uchów i Gumienice oraz folwarki Bielawy, Felicjanów i Maksymilianów. Po nim dziedziczy³ drugi syn Felicjan (1810-1860), który z pierwsz¹ ¿on¹ Emili¹ Drwêsk¹ mia³ syna Boles³awa (1834-1881), ostatniego dziedzica Pogorzeli i Siedlemina22. O¿eniony z Teofil¹ Zbijewsk¹ herbu Rola, dobra rycerskie Pogorzeli sprzeda³ hrabiemu Arco, nastêpnie osiad³ zapewne w Siedleminie, który póniej odziedziczy³ jego starszy syn Felicjan. Po w³¹czeniu Wielkopolski do Prus Pogorzela znalaz³a siê w powiecie krotoszyñskim. Wzrost liczebnoci ludnoci, który nast¹pi³ wówczas w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim, zwi¹zany z fal¹ imigracji niemieckiej, zosta³ odnotowany tak¿e w Pogorzeli. W 1811 r. w miecie by³y 142 domy i 769 mieszkañców. W 1841 r. liczba mieszkañców wzros³a do 1301, w tym 1014 katolików, 243 ewangelików i 44 ¯ydów, natomiast w 1871 r. by³o ju¿ 185 domów, 1511 mieszkañców, w tym 1081 katolików, 379 ewangelików i 51 ¯ydów23. W wieku XIX utrwali³a siê pozycja Pogorzeli jako miasteczka o charakterze rolniczym. Dominium Johanna Roberta Rohrmanna, które odkupi³ w roku 1862, obejmowa³o nie tylko miasto, ale te¿ przyleg³e folwarki, i liczy³o ponad 1195 ha (w tym 860 ha pól uprawnych). Posiada³o m³yn parowy, gorzelniê, folusz oraz cegielniê. W okrêgu dominialnym mieszka³y 372 osoby, w tym 215 katolików i 157 ewangelików. Johann Robert Rohrmann, radca ekonomiczny, by³ najstarszym synem Johanna Gotlieba Rohrmanna, kapitana w stanie spoczynku, który osiad³ w Babinie pod rod¹, gdzie w³anie przyszed³ na wiat Robert. Ukoñczy³ studia ekonomiczne, potem odby³ podró¿e do Niemiec, Szwecji i Norwegii, a nastêpnie obj¹³ dobra Chrz¹stowo pod rod¹. W roku 1847 o¿eni³ siê, a w roku nastêpnym zosta³ zmuszony do przeniesienia siê do Wschowy. Pogorzelê naby³ z prawem patronatu nad kocio³em katolickim, pomimo ¿e by³ ewangelikiem. W padzierniku 1881 r. po¿ar, który wybuch³ podczas wichury, ca³kowicie zniszczy³ jego siedzibê, czyli T. ¯ychliñski, Z³ota ksiêga szlachty polskiej, t. X, s. 275. E. Callier, ta publikacja nie by³a przywo³ywana op.cit. czy chodzi o S³ownik geograficzny Królestwa Polskiego?. 22 23 244 BOLES£AWA KRZYLAK dwór wczeniejszych w³acicieli miasta. Po tym zniszczeniu zbudowa³ sobie istniej¹cy do dzi pa³ac usytuowany w rozleg³ym parku krajobrazowym. W 1897 r. sprzeda³ maj¹tek Eduardowi Tillgnerowi, w³acicielowi fabryki, a wczeniej w³acicielowi dóbr Daleszyn. Rohrmann w nastêpnym roku przeniós³ siê do Wschowy, gdzie zmar³ w 1900 r. Za³o¿enie pa³acowo-parkowo-folwarczne przez pewien czas nale¿a³o do ksiêcia Wilhelma zu Stolberg-Wernigerode, o czym do niedawna przypomina³a tabliczka z inicja³ami W. P. z. St. W. 1913 na budynku inwentarskim dawnego folwarku w Pogorzeli24. W roku 1925 dobra rycerskie w Pogorzeli z folwarkiem Taczanówko i leniczówk¹ Dobrapomoc nale¿a³y do Stefana i Joanny Tyszkiewiczów. W 1926 r. Tyszkiewiczowie przyjmowali u siebie Wojciecha Kossaka, który w³anie drugi rok spêdza³ w Wielkopolsce okres wakacyjny. Z tego pobytu pozostawi³ m.in. du¿y portret Stafanowstwo Tyszkiewiczowie z Pogorzeli na polowaniu25. Po¿ary miasta w latach 1837 i 1892 w znacznej mierze przyczyni³y siê do wprowadzania zabudowy murowanej, chocia¿ jeszcze w latach osiemdziesi¹tych, wed³ug cytowanego tu wielokrotnie Calliera, domy by³y po czêci drewniane. Drewniana by³a najprawdopodobniej tak¿e ówczesna synagoga. W latach 1856-1858 powsta³ nowy murowany ratusz. W 1862 r. powiêcono nowy murowany koció³ ewangelicki. W latach 1906-1907 czêæ dóbr podmiejskich wykupi³a Komisja Osadnicza, której celem by³o doprowadzenie do powiêkszenia liczby mieszkañców. Wed³ug danych pastora Bernsteina w 1900 r. Pogorzela liczy³a 1615 mieszkañców, w tym 1202 katolików, 387 ewangelików i 23 ¯ydów. Doæ znaczny wzrost nast¹pi³ do roku 1909, kiedy by³o 1732 mieszkañców, w tym 1308 katolików, 403 ewangelików i 17 ¯ydów. Na zakupionych przez Komisjê terenach przygotowano 32 ró¿nej wielkoci posesje dla osadników. Przy szosie do Piasków by³ jeszcze teren tzw. Restgut, na którym powsta³ dworzec kolejowy nowej, bocznej linii ³¹cz¹cej Piaski z Krotoszynem26. Dla osadników Komisja wybudowa³a now¹ parterow¹ szko³ê. Naprzeciw dworca w roku 1910 powsta³a gospoda wraz z zespo³em budynków gospodarczych dla jej w³aciciela Kruga. Autorem projektu by³ rejencyjny budowniczy Nimptsch, a budowê zrealizowa³ miejscowy przedsiêbiorca Gustav Sagrauske27. 24 25 26 27 Zdjêcia na karcie ewidencyjnej WKZ. A. Kwilecki, Ziemiañstwo wielkopolskie, Warszawa 1998, s. 76-77, 211. APP Akta Komisji Kolonizacyjnej, sygn. D II 39. APP Akta komisji Kolonizacyjnej, sygn. C III 86. DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 245 EWANGELICY W POGORZELI W okresie reformacji do Pogorzeli przybyli bracia czescy, którzy po wygnaniu w roku 1548 z dóbr królewskich w Czechach masowo uciekali na l¹sk i do Wielkopolski. Wielkim sprzymierzeñcem innowierców okaza³ siê wspomniany Stanis³aw Pogorzelski, który w 1565 r. odda³ im koció³ katolicki, natomiast w 1599 r., na zjedzie protestantów w Wilnie zosta³ wybrany prowizorem dysydentów w Wielkopolsce, czyli obroñc¹ na sejmach i sejmikach. A. Werner28 przytoczy³ nazwisko pastora z 1595 r. Petrusa Dresnensis, który wówczas uczestniczy³ w synodzie toruñskim. Bardziej znany jest jego syn Samuel D¹mbrowski (1577-1625), urodzony w Pogorzeli, który by³ polskim duchownym ewangelickim i autorem bardzo popularnego zbioru kazañ Postylli chrzecijañskiej29, a od 1600 r. kaznodziej¹ w Poznaniu. Maciej Pogorzelski w 1608 r. koció³ pw. w. Micha³a Archanio³a w Pogorzeli przywróci³ katolikom, a wtedy koció³ w G³uchowie, do którego w okresie reformacji uczêszczali pozbawieni swej wi¹tyni katolicy pogorzelscy, przekszta³cono w filialny30. Druga fala innowierców, którzy w okolicach Pogorzeli pojawili siê oko³o po³owy wieku XVIII, wi¹¿e siê z osadnictwem olêderskim. Najwczeniej, jak siê wydaje, osadnicy zamieszkali we wsi Gumienice. W 1743 r. Roch Zbijewski wznowi³ wczeniejszy przywilej Tomasza Olewiñskiego z 1737 r.31 (którego niestety nie znamy) i wyda³ wie Gumienice w dzier¿awê kolegom Holendrom reprezentowanym przez trzech przedstawicieli Micha³a Korscha, Jana Kambla i Jana Jurga Zydlera32. Nazwanie osadników Holendrami nie oznacza³o narodowoci, lecz odnosi³o siê do systemu prawno-ekonomicznego, na którym opiera³o siê zasiedlanie. Wie Gumienice zosta³a zasiedlona kolonistami w okresie tzw. drugiej fazy osadnictwa olêderskiego przypadaj¹cej na lata 1660-1793, kiedy jego rozwój by³ ju¿ masowy33. Zdaniem cytowanego tutaj Z. Chody³y, W wiêkszoci osad wielkopolskich powsta³ych w drugiej fazie lokowano Niemców protestantów nap³ywaj¹cych g³ównie ze l¹ska, Brandenburgii, a zw³aszcza z Nowej Marchii oraz z Pomorza (Zachodniego), przede wszystkim luteran oraz niekiedy kalwinistów. Imiona przedstawicieli przyby³ych do Gumienic osadników sugeruj¹, ¿e byli A. Werner, J. Steffani, Geschichte der evangelischen Parochien in der Provinz Posen, Lissa 1904, s. 264-265. 29 Wielkopolski s³ownik biograficzny, Warszawa 1981, s. 141-142, autor has³a: J. Dworzaczkowa. 30 J. Nowacki, Archidiecezja poznañska, s. 568. 31 P. Bernstein, Vaterländisch-kirchliche Gedenkblätter, op.cit., s. 29. 32 Pe³ny tekst dokumentu przytacza J. £ukaszewicz, Krótki historyczno-statystyczny opis, op.cit. 33 Z. Chody³a, Zarys dziejów osadnictwa olêderskiego w Polsce (1547 1864), w: Z. Chody³a i in., Olêdry. Przestrzenie obok nas, Poznañ 2006, s. 32 i nn. 28 246 BOLES£AWA KRZYLAK narodowoci polskiej z Pomorza lub l¹ska jako potomkowie osiad³ych tam kiedy Holendrów. R. Zbijewski zapewni³ swoim osadnikom wolnoæ religijn¹: […] w swojej religii wolni, bezpieczni i bez wszelkiej przeszkody zostawaæ bêd¹. […] Pozwalamy im te¿ szko³ê postawiæ, wed³ug zwyczaju holenderskiego odprawiaæ bez wszelkiej k³otni tak duchownych osób, jako i innych, kirchów za na swoich granicach ogrodziæ i szkólnego trzymaæ, jaki siê gminie bêdzie podoba³. Na którym kirchowie powinien ten szkólny cia³a umar³ych, tak wielkich, albo starych trupów, jako te¿ ma³ych dzieci uczciwie po holendersku pochowaæ, na którego æwieræ huby od czynszów wiecznemi czasy woln¹ zostawiamy, a¿eby im te¿ dzieci ich w czytaniu i pisaniu informowa³ […]. Osadnicy protestanccy byli zobowi¹zani do wiadczeñ na rzecz Kocio³a katolickiego w postaci op³at jurae stolae (prawa udzielania sakramentów) i mesznego proboszczom parafii katolickich. Dlatego te¿ Zbijewski podkreli³ m.in., ¿e przybysze nale¿¹ do parafii pogorzelskiej i maj¹ zobowi¹zania wobec miejscowego proboszcza. Równoczenie uzna³ ich zwi¹zek z ewangelickim kocio³em kobyliñskim: […] a¿eby im te¿ wolno by³o chrzciæ siê, albo lub braæ w Kobylinie w swoim kociele. W Kobylinie od 1632 r. by³ koció³ protestancki pw. Zum Schifflein Christi zbudowany dla l¹skich uchodców, dla których w³aciciel miasta Sieniuta za³o¿y³ tzw. Nowe Miasto. W przywileju Sieniuty z 4 marca 1632 r. czytamy m.in.: […] ja Abraham Sieniuta z Lachowic, Pan na Baszkowie, Kobylinie, Pleszewie, Jutrosinie i Zdunach, tych wszystkich majêtnoci dziedzic, koció³ dla nabo¿eñstwa ewanielickiego w Kobylinie na niemieckim rynku sumptem swym zbudowa³em, który koció³ Ewanielikom podaje w moc zupe³n¹ i niczem nie naruszon¹ i wolne odprawowanie w nim nabo¿eñstw wedle zwyczaju i obrzêdu ich, oko³o którego kocio³a plac albo cmentarz, na którym pochowanie cial byd ma34. Koció³ kobyliñski kilkakrotnie niszczy³y po¿ary, ostatecznie w 1764 r. zosta³ zbudowany na nowo. W chwili obecnej pozosta³a po nim tylko wie¿a. Utworzona tam przez w³aciciela miasta gmina ewangelicka sta³a siê póniej jedn¹ z trzech gmin macierzystych dla pogorzelskiej. W³anie pastor z Kobylina Daniel Gottlieb Fiebig za³o¿y³ gminê w Gumienicach. W sk³ad gminy ewangelickiej w Pogorzeli weszli równie¿ wierni z gminy w Piaskach powsta³ej w 1775 r., gdzie ju¿ w 1782 r. powsta³, zachowany do naszych czasów, koció³ konstrukcji szkieletowej. Trzeci¹ parafi¹, z której wywodzili siê pogorzelscy luteranie, by³a utworzona w 1777 r. gmina w Kominie. W Gumienicach Zbijewski zagwarantowa³ tak¿e powstanie szko³y ewangelickiej, w której nauczyciel do koñca pe³ni³ dodatkowo funkcje zwi¹zane z dzia³alnoci¹ gminy filialnej. Ostatnia szko³a zosta³a zbudowana przez Zimmermei- 34 J. £ukaszewicz, Krótki historyczno-statystyczny opis, op.cit. DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 247 stra Maetze z Bojanowa w 1893 i 1894 r.35 Na budowê kocio³a dla ewangelików osadzonych w swych dobrach zdecydowa³ siê dopiero Miko³aj Taczanowski po 1768 r., kiedy sejm uchwali³ ustawê tolerancyjn¹ pozwalaj¹c¹ na budowê zborów za zgod¹ dziedzica, swobodne odprawianie nabo¿eñstw, udzielanie sakramentów i in. W 1790 r. podarowa³ pogorzelskim luteranom 40 mórg ziemi, plac pod budowê kocio³a (55 kwadratowych rut) po³o¿ony w rodku miasta, w pobli¿u rynku oraz obieca³ 10 tys. talarów na cele budowy. Niestety, obiecanej kwoty nie przekaza³ z uwagi na k³opoty finansowe spowodowane udzia³em syna Dionizego w konfederacji targowickiej.36 Wskazany przez Taczanowskiego teren obejmowa³ du¿¹ dzia³kê siêgaj¹c¹ od pierzei przyrynkowej do tylnej ulicy wiod¹cej do Krotoszyna. W³anie przy tylnej ulicy znajdowa³a siê stodo³a z 1778 r., któr¹ wkrótce przystosowano do potrzeb gminy jako tzw. Betsal. By³o to proste wnêtrze wyposa¿one tylko w niezbêdne sprzêty takie, jak o³tarz, ³awki oraz stary pozytyw z 1703 r. Miejscowy nauczyciel napisa³ póniej w swej kronice, ¿e Bethaus usytuowany by³ przy szosie krotoszyñskiej, miêdzy orzechem a lip¹. Móg³ pomieciæ 90 osób. Dwa razy w roku pastor z Kobylina odprawia³ nabo¿eñstwa i udziela³ komunii, natomiast kazania raz w tygodniu wyg³asza³ nauczyciel z Gumienic, gdzie do szko³y uczêszcza³y równie¿ dzieci pogorzelskie37. W Pogorzeli nauczyciel na sta³e znalaz³ siê znacznie póniej. Pierwszego nauczyciela zatrudniono w Pogorzeli w 1815 r.38 Pierwsza szko³a dzia³a³a w domu stolarza Gottfryda Krause, na miejscu obecnej plebanii. W 1826 r. gmina kupi³a od stolarza Szymona Kalinowskiego dom nr 150 z przeznaczeniem na szko³ê. Przez wiele lat mieszka³ w nim i pracowa³ nauczyciel Grube. W 1838 r. przyby³ kantor Karl Friedrich Stägemeir, który po trzech latach zda³ egzamin w królewskim seminarium nauczycielskim w Poznaniu i od 19 padziernika 1844 r. zosta³ zatrudniony jako nauczyciel. Zachowany do dzi, choæ zmieniony, budynek szko³y zosta³ zbudowany w 1855 r. przez rzemielników z Rawicza murarza Köppel i cielê Ibscha, naprzeciwko placu przewidzianego pod budowê nowego kocio³a. Wczeniejszy dom sprzedano wówczas na szpital katolicki. Najwa¿niejszym wydarzeniem dla gminy by³o pozyskanie w³asnego pastora, dlatego dzieñ przybycia pierwszego duchownego obchodzono zazwyczaj bardzo uroczycie. W Pogorzeli 25 czerwca 1853 r. Constantin Dittmann przyby³ jako zarz¹dca, nastêpnego dnia wyg³osi³ pierwsze kazanie, a powitanie nast¹pi³o 27 czerwca. Królewski Konsystorz w Poznaniu 4 lipca 1853 r. stwierdzi³, ¿e obie gminy w Borku i Pogorzeli bêd¹ w³¹czone do dekanatu krotoszyñskiego. P. Bernstein przypomnia³, ¿e oficjalnie superintendent z Rawicza, Altmann, wprowadzi³ Dittmanna na urz¹d 11 lipca. Nominacja na pastora odby³a siê jed35 36 37 38 P. Bernstein, Vaterländisch-kirchliche Gedenkblätter, op.cit., s. 79. Ibidem, s. 29. Ibidem, s. 81. Ibidem. 248 BOLES£AWA KRZYLAK nak dopiero 8 czerwca 1854 r.39 Kilka miesiêcy wczeniej, 11 lutego, zarz¹dzeniem gabinetowym przyznano z bud¿etu pañstwa etat w wysokoci 180 tal. (540 marek) rocznie na mieszkanie pastora z ca³ym gospodarstwem. Akt za³o¿enia ewangelickiej parafii pogorzelskiej wydany 20 listopada 1854 r. okreli³ jej zasiêg, obejmuj¹c oprócz miasta i dominium Pogorzela tak¿e 34 miejscowoci, wród których znalaz³y siê m.in. Gumienice, G³uchowo. P. Bernstein przytoczy³ fragment dokumentu okrelaj¹cego stan posiadania nowo utworzonej gminy: Es ist ein Grundstück zur Pfarrwohnung acquiriert (erworben) worden, welches besteht aus a) einem Wohnhause, b) zwei Ställen, c) einen Garten, d) einem Scheunenplatze, e) einer im Walde belegenen, ca 8 Morgen grossen Wiese, f) 6 Morgen 29 Quadratruten Acker, g) dem Rechte freier Hutung im Pogorzeller Walde. Ausserdem wird dem Pfarrer zur Benutzung überwiesen das der Kirche zugehörige Quart Acker von 40 Morgen, welche bisher als Schuldotation in Pogorzela genutzt worden. Der Pfarrer bezieht die Stolgebühren nach der für das Kirchensystem Pogorzela bestimmten Stoltaxe40. Zdaniem pastora, ostatecznie pozosta³y tylko dom mieszkalny, dwa budynki gospodarcze i ogród, poniewa¿ nie inwentarz decydowa³ o w³asnoci, ale prawo patronatu królewskiego. Wymienione przez Bernsteina posesje w miecie, wczeniej podarowane przez Taczanowskiego, w 1853 r. sprzeda³ gminie burmistrz Albert Schmidt, przy czym w rozliczeniu uczestniczy³ Seweryn Kalinowski, za plac ze stodo³¹, która, jak wiadomo, s³u¿y³a jako Bethaus. Nabyty dom mieszkalny przy rynku, oznaczony numerem 75, wymaga³ remontu. Zatrudniony w tym celu przez burmistrza mistrz murarski Boemig z Borku sporz¹dzi³ kosztorys, który przewidywa³ czêciow¹ przebudowê. Zosta³a ona przeprowadzona pod nadzorem powiatowego inspektora budowlanego von Groppa i zakoñczona w padzierniku tego roku41. By³ to budynek na rzucie prostok¹ta, z sieni¹ przelotow¹ na osi, dwutraktem po jej lewej stronie oraz dwoma pokojami z alkow¹ w trójtrakcie po prawej. Podwórze gospodarcze ³¹czy³o siê z rozleg³ym ogrodem siêgaj¹cym do ul. Krotoszyñskiej. W ukoñczonej plebanii, która – zdaniem burmistrza – spe³nia³a wszelkie wymogi odpowiedniego mieszkania dla pastora, zamieszka³ jako pierwszy Constantin Dittmann. Pochodzi³ ze l¹ska, ukoñczy³ gimnazjum w Brzegu, studiowa³ na uniwersytecie we Wroc³awiu (w latach 1833-1837), a potem pracowa³ w ró¿nych miejscach jako nauczyciel domowy oraz uczy³ religii w miejskiej szkole w Nysie. Pierwsze uroczyste nabo¿eñstwo odprawi³ w Pogorzeli na Zielone wi¹tki 1853 r., lecz nie doczeka³ siê nowego kocio³a, poniewa¿ zmar³ w 1858 r., maj¹c 44 lata42. A. Werner, J. Steffani, Geschichte der evangelischen Parochien, op.cit., s. 264. P. Bernstein, Vaterländisch-kirchliche Gedenkblätter, op.cit., s. 27-28. 41 APP KE 5721, Pismo z dnia 22.12.1853 r. 42 P. Bernstein, Vaterländisch-kirchliche Gedenkblätter, op.cit.; A. Werner, J. Steffani, Geschichte der evangelischen Parochien, op.cit. 39 40 DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 249 W 1860 r. przyby³ do Pogorzeli dwudziestosiedmioletni pastor Karl Eduard Heinrich Fuhrmann urodzony w Stargardzie na Pomorzu. Ukoñczy³ gimnazjum w Bydgoszczy, studiowa³ do 1857 r. na uniwersytecie w Berlinie, najpierw prawo, potem teologiê. Pierwszy teologiczny egzamin zda³ w 1858 r. w Poznaniu, a nastêpnie ukoñczy³ szeciotygodniowy kurs seminaryjny w Bydgoszczy. Karierê zawodow¹, zgodnie z panuj¹cym zwyczajem, zacz¹³ od nauczyciela domowego w zamo¿nych rodzinach, m.in. pod Kargow¹ i w Bia³okoszy k. Pniew. Pozosta³ w Pogorzeli doæ d³ugo, bo do czasu przeniesienia do Jarocina w 1883 r. Jeszcze przed wydzieleniem z Kobylina samodzielnej parafii pogorzelskiej i przybyciem pierwszego pastora podjêto starania o zgodê na budowê nowego kocio³a. Dziêki pomocy finansowej ze strony Fundacji Gustawa Adolfa w wysokoci 200 talarów mo¿na by³o powiêkszyæ budynek adaptowanej do celów kocielnych stodo³y, tak aby mog³a pomieciæ 150 osób. W zwi¹zku ze wzrostem liczebnoci gminy w roku 1856 rozpatrywano mo¿liwoæ dalszej rozbudowy, ale ostatecznie, dziêki mo¿liwoci uzyskania wsparcia finansowego, zwyciê¿y³a koncepcja budowy nowego kocio³a. Do budowy kocio³a przyst¹piono w 1860 r., a 24 lipca 1862 r. mia³o miejsce uroczyste powiêcenie z udzia³em generalnego superintendenta D. Cranza43. Budowê umo¿liwi³a przede wszystkim dotacja rz¹dowa, tzw. Gnadengeschenk, w najczêciej stosowanej wysokoci 12 tys. marek. W zakupie dzwonów i organów pomog³a królowa Augusta oraz Ewangelicka Rada Kocielna. Z funduszu kolekty Ewangelickiego Kocio³a Krajowego przyznano 750 talarów specjalnie na budowê wie¿y, o czym przypomina inskrypcja w kruchcie kocio³a: Durch Handreichung brüdrelicher Liebe aus der gesammten die evangelischen Landeskirche ist dieser Turm erbaut worden. 1861. Nie tylko w budowie, ale równie¿ przy wyposa¿eniu kocio³a gmina uzyska³a znaczn¹ pomoc w formie fundacji i prezentów na kwotê 14 700 marek oraz ponad 8800 marek na nadzór dwóch mistrzów budowlanych nad budynkiem przez okres 7-10 lat44. Z dobrowolnej zbiórki pieniêdzy parafii pastor Fuhrmann osobicie, wspólnie z cz³onkiem rady kocielnej, zakupi³ serwetê o³tarzow¹, krucyfiks, serwetê na ambonê oraz dywan. Nie s¹ znani fundatorzy ani wykonawcy o³tarza i ambony, wiadomo jedynie, ¿e by³y drewniane. W chwili uroczystego powiêcenia koció³ nie by³ wyposa¿ony we wszystkie potrzebne sprzêty. Zachowana do dzi w czêciach kamienna chrzcielnica, ufundowana przez zarz¹dcê z Gumiñca, Friedricha Bauera, pochodzi z 1862 r. Inskrypcja na jej czaszy g³osi: Zum andenken an Karoline Herrmann von ihren Sohne Friedrich Bauer. 1862. W pierwsze wiêto Bo¿ego Narodzenia 1862 r. A. Werner, J. Steffani, Geschichte der evangelischen Parochien, op.cit.; P. Bernstein, Vaterländisch-kirchliche Gedenkblätter, op.cit. 44 P. Bernstein, Vaterländisch-kirchliche Gedenkblätter, op.cit. 43 250 BOLES£AWA KRZYLAK zosta³y powiêcone dwa dzwony, natomiast na Wielkanoc roku nastêpnego organy, które nie by³y nowe. W 1885 r. miejsce Fuhrmanna zaj¹³ dwudziestopiêcioletni Edgar Günther, znany jako za³o¿yciel towarzystwa pomocy misyjnej w Berlinie. Bernstein okreli³ swego poprzednika jako prawdziwego cz³owieka misji, uwydatni³ jego comiesiêczne dni modlitwy prowadzone w szkole w Gumiñcu. Po trzech latach przeniós³ siê do Ponieca. Zmar³ w listopadzie 1900 r. Pastor Paul Bernstein urodzi³ siê w Saksonii w 1860 r. Uczy³ siê w gimnazjum w Merseburgu w latach 1875-1882, a nastêpnie do 1885 r. studiowa³ teologiê na uniwersytecie w Halle. Bezporednio po studiach przez rok uczy³ dzieci znanej rodziny von Massenbach w Pniewach. Nastêpnie by³ wikarym w Swarzêdzu i Trzemesznie. Od 1 padziernika 1888 r. by³ w Pogorzeli najpierw wikarym, a nastêpnie pastorem. W obszernej monografii gminy doæ szczegó³owo przedstawi³ historiê gminy i swoje dzia³ania jako pastora. By³ najd³u¿ej pracuj¹cym tutaj duchownym, dlatego te¿ po³o¿y³ najwiêksze zas³ugi dla ca³ej gminy. Sporód jego licznych osi¹gniêæ nale¿y wymieniæ za³o¿enie biblioteki publicznej licz¹cej ok. 600 tomów, powo³anie towarzystwa biblijnego, prowadzenie Posener Gesangbuch, za³o¿enie gminnej kasy dla biednych oraz szeregu stowarzyszeñ dla m³odzie¿y, w tym Posaunnenchor, czyli chóru anio³ów graj¹cych na tr¹bach. Od 1891 r. wydawa³ miesiêcznik ewangelicki „Boten für die evangelische Gemeinde Pogorzele”. W czasie jego administrowania gmina by³a najliczniejsza, liczy³a 1368 dusz, a – jak twierdzi³ – stan ten trwa³ od 40 lat. Za jego czasów remontowana by³a stara pastorówka, powsta³o ogrodzenie cmentarza, nowy cmentarz, a przede wszystkim nowy koció³ i pastorówka. Wraz z rad¹ gminy pozyska³ Gnadengeschenk (14 tys. marek funduszu budowlanego), pomoc Stowarzyszenia Gustav-Adolf Verein (2700 marek na zakup organów) oraz inne rodki finansowe, które pozwoli³y na odpowiednie wiêtowanie uroczystoci piêædziesi¹tej rocznicy utworzenia w Pogorzeli gminy ewangelickiej w 1904 r., w przekszta³conym kociele i w nowej pastorówce. Du¿e znaczenie dla gminy mia³ zakup nowych organów, poniewa¿ poprzednie by³y bardzo zu¿yte. Instrument kupiono od znanego organmistrza na Pomorzu P.B. Völknera za 3597 marek. Prospekt organowy zosta³ wykonany wed³ug projektu kierownika budowy, z drewna sosnowego i stylem dostosowany do wystroju wnêtrza kocio³a. Zas³u¿onym i d³ugoletnim (1862-1898) cz³onkiem pogorzelskiej gminy, a jednoczenie cz³onkiem jej rady by³ w³aciciel dóbr Robert Rohrmann, królewski radca ekonomiczny odznaczony orderem królewskim. Do zespo³u reprezentantów gminy nale¿eli równie¿ przedsiêbiorca budowlany Gustav Sagrauske oraz Ackerbürger Ernst Pannwitz. DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 251 Pastor Paul Bernstein zmar³ w 1914 r. Jego miejsce na kilka lat (1914-1922) zaj¹³ Johannes Schier, który zmar³ w lutym 1923 r. W latach 1924-1930 by³ pastor Hugo Flatau, a nastêpnie przez 10 lat plebania nie by³a zamieszkana. Opiekê nad gmin¹ przej¹³ pastor Gerhard Päschke z Kobylina. W latach 1940-1945 pastorem w Pogorzeli by³ Harry Schulz, urodzony w 1912 r., od 1947 r. w Salzkotten45. DOM MODLITWY Przybyli do Pogorzeli pierwsi innowiercy bracia czescy korzystali, jak ju¿ wspomniano, z miejscowego kocio³a katolickiego, który przekaza³ im jego patron Stanis³aw Pogorzelski. Pierwszy koció³ ewangelicki, tzw. Bethaus, czyli dom modlitwy, powsta³ dopiero w 1790 r., kiedy Miko³aj Taczanowski podarowa³ osiad³ym ju¿ luteranom plac pod budowê w rodku miasta. By³a to rozleg³a dzia³ka siêgaj¹ca od pierzei rynkowej do tylnej ulicy Krotoszyñskiej, przy której znajdowa³a siê stodo³a zbudowana 12 lat wczeniej. Skromny prostok¹tny w rzucie budynek w roku 1854 rozbudowano w zwi¹zku z utworzeniem parafii pogorzelskiej oraz dziêki pomocy Stowarzyszenia Gustav Adolf Verein (200 tal.). Dwa lata póniej powiatowy budowniczy von Gropp tak go opisa³: Das Gebäude welches aus Fachwerk mit Lehmwände und Schindelbedeckung besetzt und ursprünglich eine im Jahre 1778 neue erbaute Scheune war die später mehrere male schon repariert worden und 1853 einen Anbau so wie die gegenwärtige Einrichtung zu einem Bethause erhalten hat, befindet sich zwar in erträglich guten Zustande46. Zupe³nie znony stan budynku, a tak w³anie go oceni³ budowniczy, oznacza³ jednak koniecznoæ naprawy pod³ogi, okien i dachu. Za³¹czony do pisma rysunek von Groppa (il. 1) przybli¿a nam wyobra¿enie o wygl¹dzie domu modlitwy w roku 1856. Pierwotna prostok¹tna stodo³a zosta³a wyd³u¿ona o pomieszczenie ciemnej zakrystii za o³tarzem, pod empor¹ muzyczn¹. Do jednej z d³u¿szych elewacji przylega³o krótsze skrzyd³o z bocznym wejciem. Ambona znajdowa³a siê w³anie po przeciwnej stronie tego wejcia, równoczenie po prawej stronie o³tarza, przy cianie, miêdzy oknami. Tu¿ przy ambonie sta³ stó³ przydatny prawdopodobnie podczas nauki religii. Empory znajdowa³y siê przy cianie frontowej, za o³tarzem oraz przy cianach przybudówki. Wnêtrze wype³nia³y ³awki ustawione po obu stronach ganków prowadz¹cych od drzwi wejciowych do ambony. Rozbudowane wnêtrze mog³o pomieciæ 150 osób, a to by³o zbyt ma³o. Opisany tu rysunek ukazuje równie¿, zaznaczone szkicowo, mo¿liwe miejsca ewentualnej rozbudowy, która jednak nie A. Golon, J. Steffani, Posener Evangelische Kirche Ihre Gemeinden und Pfarrer von 1548 bis 1945, Lüneburg 1967. 46 APP KE sygn. 5718 (b. p.) Pismo z 4.04.1856 r. 45 252 BOLES£AWA KRZYLAK zosta³a zaopiniowana pozytywnie. Kolejne powiêkszenie dawnej stodo³y dawa³o bowiem mo¿liwoæ pomieszczenia nie wiêcej ni¿ 240 osób, podczas gdy wtedy potrzeba by³o przynajmniej 385. Szacowano, ¿e za piêæ lat gmina bêdzie liczy³a ok. 500 cz³onków. Niewielki szachulcowy Bethaus s³u¿y³ gminie do czasu budowy kocio³a spe³niaj¹cego oczekiwania rozwijaj¹cej siê spo³ecznoci luterañskiej. Rada gminy wraz z pastorem stosunkowo wczenie podjê³a starania o zgodê i pieni¹dze na budowê nowego kocio³a. BUDOWA KOCIO£A Wydzia³ II Rejencji Poznañskiej Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego, który kierowa³ budow¹ kocio³ów, dla pogorzelskiego zaproponowa³ formê znan¹ z pobliskiego Borku, gdzie budowano du¿o wczeniej, bo od kwietnia 1854 r. do listopada 1855 r.47 Rysunek koncepcyjny dla kocio³a boreckiego stworzy³ F.A. Stüler w listopadzie 1853 r.48 Budowê prowadzi³ rejencyjny radca budowlany Friedrich Wilhelm Butzke na podstawie wykonanego przez siebie wzorcowego kosztorysu budowlanego z 9 czerwca 1853 r.49 Poza Borkiem mia³ on s³u¿yæ tak¿e przy budowie kocio³ów w nastêpuj¹cych miejscowociach: Pogorzeli, Sobótce, Latowicach, Granowcu oraz Czarnym Lesie. W styczniu 1854 r. Butzke stworzy³ równie¿ wzorcowy rysunek, tzw. Normal Zeichnung dla kocio³a ewangelickiego o wielkoci okrelonej liczb¹ osób, któr¹ móg³ pomieciæ, a mianowicie 360-580. Zarówno kosztorys, jak i rysunek, jako typowa rejencyjna dokumentacja dla okrelonych budowli, sta³y siê podstaw¹ uzgodnieñ dotycz¹cych kszta³tu kocio³a w Pogorzeli. Zgodnie z obowi¹zuj¹cymi przepisami powiatowy budowniczy z Krotoszyna, D. Stuhlmann, na podstawie wspomnianej dokumentacji wzorcowej sporz¹dzi³ dla pogorzelskiej wi¹tyni 14 grudnia 1854 r. kosztorys na ogóln¹ kwotê 6107,20 tal.50 Jak wynika z kosztorysowego opisu, planowany koció³ mia³ rzut prostok¹ta o wymiarach: d³. 70 stóp (ok. 22 m), szer. 37 (ok. 12 m) oraz wys. w wietle 27,5 stopy (ok. 8,63 m). Od wschodu przylega³a piêcioboczna absyda wysuniêta na 14,5 stopy (4,55 m). Granicz¹ca z naw¹ wysoka wie¿a liczy³a 115 stóp (ok. 35 m) wys. wraz z he³mem i krzy¿em. Kosztorys przewidywa³ budowê z ceg³y, bez tynków zewnêtrznych, z dachami ceramicznymi z dachówk¹ w uk³adzie w koronkê. Siod³owy dach korpusu wspiera³y dwa proste szczyty. Piêcioboczny dach absydy tak¿e pokrywa³a dachówka w uk³adzie w koronkê. He³m wie¿y mia³ formê omiobocznej piramidy wys. 46,5 stóp (ok. 14 m) z czterema szczytami wieñcz¹cymi, przekrytymi blach¹ cynkow¹ na deskach. A. Werner, J. Steffani, Geschichte der evangelischen Parochien, op.cit. APP KE sygn. 3788 (b.p.) Pismo z Berlina 8.03. 1856 r. 49 APP KE 3788. 50 APP KE 5718 (b.p.) Kosztorys z dnia 14.12.1854 r. 47 48 DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI Il. 1. Rzut kocio³a XVIII-wiecznego, tzw. Bethaus, wg APP 253 254 BOLES£AWA KRZYLAK Wród robót ciesielskich ujêtych w kosztorysie znalaz³y siê m.in. drewniane sosnowe balkony z parapetami p³ycinowymi, deskowa ciana o³tarzowa zwieñczona gzymsem, cztery kolumny empory zachodniej oraz schody na ambonê. Roboty stolarskie objê³y m.in. dwoje dwuskrzyd³owych g³ównych drzwi z dobrze wysuszonego drewna sosnowego, które mia³y byæ p³ycinowe, dobrze opracowane i dopasowane. Drewniane nawietle w formie pó³kolistej, z ¿elaznymi szprosami przewidziano tylko jedno, czyli dla drzwi frontowych. Do wnêtrza absydy, czyli do czêci zakrystii, mia³y prowadziæ podwójne drzwi jednoskrzyd³owe tak¿e sosnowe. Jednoskrzyd³owe p³ycinowe drzwi znajdowa³y siê w Altarwand wydzielaj¹cej czêæ o³tarzow¹ od zakrystii. Oddzielne drzwi wewnêtrzne prowadzi³y na chór organowy i do wie¿y. Do nawy przewidziano 10 du¿ych okien zamkniêtych pó³kolicie, wykonanych z drewna sosnowego wed³ug oddzielnego projektu. Drewno mia³o byæ trzykrotnie malowane farb¹ olejn¹. Przeszklenie z Halbweisen szk³a, czyli prawdopodobnie mlecznego. W absydzie planowano piêæ drewnianych okien kolistych z ramami malowanymi olejno. Dla wie¿y planowano ¿aluzje. Cztery tarcze zegarowe mia³y byæ drewniane malowane farb¹ olejn¹ bronzegrüner z poz³oconymi cyframi. £awki w nawie, o ³¹cznej d³ugoci 465 stóp, mia³y mieæ klêczniki, oparcia oraz pulpity na ksi¹¿ki. Dla ambony oraz o³tarza przewidziano projekt indywidualny. O³tarz mia³ byæ drewniany ze z³oceniami, a ambona z p³ycinow¹ balustrad¹, ozdobnym gzymsem, mia³a byæ malowana farb¹ olejn¹ i czêciowo z³ocona. Na wie¿y krzy¿ ¿elazny z dodatkiem blachy miedzianej, z³ocony, podobnie kula z blachy miedzianej, tak¿e mia³a byæ z³ocona. Poza kosztorysem znalaz³y siê prace specjalistyczne, takie m.in. jak malarskie i dekoracyjne ciany o³tarzowej, czyli wydzielaj¹cej zakrystiê za o³tarzem. Na zakup dzwonów przeznaczono 150 tal., a ogólnie na dekoracjê i rzebiarza 260 tal. W nawie zak³adano ustawienie 38 ³awek omioosobowych, przed o³tarzem cztery ³awki szecioosobowe, a na emporze organowej cztery ³awki omioosobowe. £¹cznie wnêtrze zawiera³o 360 miejsc siedz¹cych. Generalnie w kosztorysie okrelono, ¿e wnêtrze o wielkoci 672 stopy kwadratowe mog³o pomieciæ 584 osoby, przy za³o¿eniu, ¿e trzy stopy wystarcz¹ na osobê. Przytoczony opis wiadczy o tym, ¿e za³¹cznikiem do kosztorysu Stuhlmanna by³ wspomniany wzorcowy projekt F.W. Butzkego dla kocio³a redniej wielkoci – Zeichnung zu einer neuen evangelischen Kirche für 360 bis 580 Personen. Pocz¹tkowo we wnêtrzu przewidziano tylko chór muzyczny, natomiast po korekcie Butzkego, który zaleci³ uwzglêdnienie mo¿liwoci wprowadzenia w przysz³oci empor bocznych, Stuhlmann sporz¹dzi³ kolejny zestaw kosztów 25 stycznia 1855 r., opiewaj¹cy na kwotê 6557, 25 tal. Sprawdzi³ go Butzke 8 lutego 1855 r., a nastêpnie wraz z dwoma rysunkami przedstawi³ do superrewizji w Berlinie 6 kwietnia tego roku. Wnioski z tej kontroli przysz³y dopiero w roku nastêpnym. DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 255 Jeszcze w styczniu 1856 r. Ministerstwo Wyznañ i Szkolnictwa, któremu podlega³y sprawy wyznaniowe, wskazywa³o, ¿e oczekiwany przez gminê pogorzelsk¹ Gnadengeschenk jest zbyt du¿y w stosunku do proponowanego przez gminê udzia³u w³asnego i dlatego zaleca³o rozbudowê istniej¹cego domu modlitwy51. Tymczasem wiadomo by³o, ¿e Bethaus jest zbyt ma³y. W kwietniu tego roku wyjania³ to, cytowany ju¿, von Gropp, powiatowy inspektor budowlany z Kostrzyna. Z kolei w maju minister poinformowa³ o wydanym najwy¿szym zarz¹dzeniu zezwalaj¹cym na budowê kocio³a52. Nie jest znana dokumentacja rysunkowa z uwagami Stülera, wiadomo jednak, ¿e zgodzi³ siê na rozwi¹zanie bezwie¿owe i dobudowê wie¿y póniej i z boku. Z uwagi na koszty budowy kocio³a, które znacznie przekracza³y mo¿liwoci gminy, Stuhlmann przygotowa³ nowy kosztorys dla kocio³a bez wie¿y, któr¹ mo¿na by³oby zbudowaæ póniej. Dopiero w styczniu 1857 r. ministerstwo poinformowa³o o mo¿liwoci przyznania dotacji – Gnadengeschenk w wysokoci 4 tys. tal. Jednoczenie wyrazi³o opiniê, ¿e wie¿a jest wprawdzie po¿¹dana, ale nie jest bardzo pilna z uwagi na potrzeby innych gmin oczekuj¹cych te¿ na pomoc finansow¹ (Der Thurm ist wünschenswerth, aber kein so dringendes Bedürfnis, dass der gleichzeitige Bau desselben auf Staatskassen nöthig wird, zumal die zu dergleichen Beihülfen verwendbaren Mittel nicht zureichen, die an anderen Orten noch fehlen Kirchengelande zu errichten)53. W sierpniu 1857 r. naczelnik powiatu Krupke 54 przekaza³ Rejencji przesy³kê zawieraj¹c¹: (1) wymieniony wy¿ej kosztorys Stuhlmanna z 25.01.1855 r., (2) kosztorys powiatowego inspektora budowlanego von Groppa z 4.04.1856 r. i wymienion¹ ju¿ opiniê dot. starego domu modlitwy, (3) jego „Nachanschlag” z 25.07.1857 r. oraz komplet rysunków projektu kocio³a z prob¹ o ostateczn¹ decyzjê. W uzasadnieniu zaznaczy³, ¿e rada gminy, wiedz¹c ju¿ o przyznanej subwencji, w porozumieniu z w³adzami Pogorzeli i Gumienic dosz³a do wniosku, ¿e chce kocio³a zaproponowanego przez w³adze ministerialne, ale znanego miejscowej ludnoci, czyli takiego jak w Borku, z wie¿¹ od frontu […] die Kirche […] im ganz einfacher aber würdiger Construktion so wie die Borcker Kirches und unter allen Umständen so fort mit Thurm aufgeführt, und dass letzterer vor die Mitte des Giebels gesetzt werde55. W padzierniku 1857 r. Wydzia³ Budownictwa Ministerstwa Robót Publicznych56 przypomnia³ stanowisko Stülera w sprawie pos³ugiwania siê wzorcowymi 51 52 53 54 55 56 APP KE 5718, Pismo z dnia 15.01.1856 r. APP KE 5718, Pismo z dnia 22.05.1856 r. APP KE 5718, Pismo z dnia 28.01.1857 r. APP KE 5718, Pismo z dnia 9.08.1857 r. Ibidem. APP KE 5718, Pismo 27.10.1857 r. 256 BOLES£AWA KRZYLAK projektami kocio³ów dla ma³ych miejscowoci. Stoj¹cy na czele Naczelnego Urzêdu Budowlanego Stüler domaga³ siê unikania zbyt wiernego powtarzania Schablonen – Architektur, sugerowa³ natomiast ró¿nicowanie usytuowania wie¿y, a tym samym odchodzenie od sztywnej symetrii na rzecz malowniczoci bry³y. Zaleca³ dla ma³ych Landeskirchen rozcz³onkowanie bry³, a tym samym tworzenie wra¿enia malarskoci, uzasadniaj¹c to przyk³adami z historii architektury. […] Auch seidet man im Mittelalter nur in allen guten Zeiten der Kirchenbaukunst dergleichen Abweichungen von der allgemeinen Regel, namentlich am Rein, in Schlesien und in Süddeutschland, befundes in den Gebirgsländern, noch mehr aber in England und ganz blich in Italien. Die Thürme sind dann entweder unabhängig neben der Kirche oder im Anschluss derselben an einer der Langseiten gestellt, gerückt oder auch unmittelbar vor dem Chor über dem Kirchendach sich ergebend57. Zarzut Stülera odnonie do sztywnego trzymania siê koncepcji za³o¿enia symetrycznego z wie¿¹ od frontu dotyczy³ przede wszystkim rejencyjnego radcy budowlanego, który formu³owa³ uwagi dotycz¹ce projektu, a najczêciej przedstawia³ gminom wstêpn¹ koncepcjê, pos³uguj¹c siê projektem typowym. Butzke t³umaczy³ siê, ¿e Borcker Bauprojekte […] der Geheimer Ober-Baurath Stüler bei seiner Bauführung der hiesigen Provinz empfohlen hat58. Wyjania³ równie¿ wzrost kosztów kocio³a w Pogorzeli w stosunku do boreckiego spowodowany odmiennym rozwi¹zaniem technicznym he³mu wie¿y. W Pogorzeli mianowicie zaprojektowano he³m ceglany murowany, natomiast w Borku mia³ konstrukcjê drewnian¹ z lekkim cynkowym pokryciem. ¯yczenie gminy, podyktowane m.in. oszczêdnoci¹ kosztów budowy, aby wie¿a by³a budowana równoczenie z ca³ym kocio³em i od frontu, spowodowa³o dodatkow¹ korespondencjê z administracj¹ rz¹dow¹. W listopadzie 1857 r. ministerstwo domaga³o siê od Rejencji ostatecznego wyjanienia, o jaki projekt dla Pogorzeli chodzi, poniewa¿ w chwili, kiedy znana by³a wysokoæ przyznanej dotacji i nie mo¿na by³o zabroniæ budowy wie¿y, w przed³o¿onej dokumentacji wie¿a by³a od zachodu, a jednoczenie rz¹dow¹ akceptacjê mia³a te¿ wersja z wie¿¹ z boku. Przyznanie dotacji pañstwowej pozwoli³o gminie na przyst¹pienie do realizacji budowy wed³ug wybranej koncepcji. W zwi¹zku z tym w maju 1859 r. Butzke informowa³ ministra Bethmanna Hollweg o zamiarze przyst¹pienia jeszcze tego samego roku do budowy kocio³a pogorzelskiego na podstawie takiej dokumentacji, jak: cztery kosztorysy, przeliczenie kosztów oszczêdnoci na budowie wie¿y, komentarz do obliczeñ oraz siedmiu rysunków budowlanych. Ze57 58 APP KE 5718, Pismo 27.10.1857 r. APP KE 5718, Pismo z 28.12.1857 r. DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 257 stawienie kosztów budowy wie¿y przewidywa³o sumê 2140 tal., a cena ca³ociowa budowy kocio³a wynosi³a 6223 tal. Gmina mia³a zapewnienie pokrycia kosztów niemal w ca³oci, brakowa³o tylko nieca³e 500 tal.59 W marcu 1860 r. ministerstwo, powo³uj¹c siê na wspomnian¹ wy¿ej przesy³kê Rejencji, zawiadomi³o, ¿e rodki finansowe przyznano najwy¿szym zarz¹dzeniem królewskim dopiero 13 lutego tego roku, jednoczenie przypomnia³o, ¿e superrewidierte Projekt, czyli z kolejn¹ korekt¹ Stülera, zawiera³ zastrze¿enie usytuowania wie¿y, tak¿e tej póniej budowanej, od zachodu des später zu errichtenden Thurms vor dem Westgiebel60. Budowa mia³a byæ prowadzona na podstawie wczeniejszego kosztorysu Stuhlmanna. Pierwsza rata dotacji, w wysokoci 2 tys. tal., by³a przewidziana na rok 1860, a druga na rok nastêpny. Wiadomo wiêc, ¿e Stüler ostatecznie zgodzi³ siê na ¿yczenie gminy odnonie do lokalizacji wie¿y porodku frontowej ciany szczytowej oraz na budowê wie¿y równoczenie z korpusem budynku. Z korzyci¹ dla gminy zakoñczy³a siê te¿ ugoda dotycz¹ca transportu materia³ów budowlanych, które mia³ pokryæ hrabia Mycielski z Wzi¹chowa. Dziêki temu wykonawca umniejszy³ o koszt transportu ostateczn¹ kwotê kosztorysow¹, która zamknê³a siê w wysokoci nieco ponad 8862 tal. Kontrakt na budowê podpisano z mistrzem murarskim z Bojanowa o nazwisku Guderley61. Prace budowlane powierzono mistrzowi murarskiemu Kochowi z Rawicza, który zobowi¹za³ siê do prowadzenia budowy od 1 lipca 1860 r. do ca³kowitego ukoñczenia 1 padziernika 1861 r.62 Kontrakt przewidywa³ równie¿ obowi¹zek przedstawiania comiesiêcznych sprawozdañ z prac, które podlega³y kontroli powiatowego inspektora budowlanego, a z upowa¿nienia Rejencji – radcy F.W. Butzkego. Jak podaje Bernstein, uroczyste po³o¿enie kamienia wêgielnego z udzia³em superintendenta i pastora Esche mia³o miejsce w czwart¹ niedzielê po wiêcie Trójcy wiêtej, natomiast do prac budowlanych przyst¹piono 8 lipca 1860 r. Pod koniec lipca 1861 r. Baumeister Koch informowa³, ¿e nawa kocio³a jest zbudowana, w najbli¿szym tygodniu zostanie pokryta dachem, ukoñczona bêdzie te¿ wie¿a. Murarz Guderley czas prac budowlanych wyd³u¿y³ o dwa tygodnie i zakoñczenie zaplanowa³ na 15 padziernika 63. W sierpniu tego roku powiatowy inspektor budowlany von Gropp podczas oglêdzin kocio³a stwierdzi³, ¿e mury lateralne i wie¿a s¹ skoñczone. Zg³osi³ jednak pewne zastrze¿enia do jakoci pracy przy tworzeniu he³mu wie¿y, przy której nie wykazano nale¿ytej starannoci, szczególnie przy spoinowaniu zapraw¹. Nawa i absyda by³y ju¿ przykryte dacha59 60 61 62 63 APP KE 5718, Pismo APP KE 5718, Pismo APP KE 5718, Pismo APP KE 5718, Pismo APP KE 5718, Pismo z z z z z dnia dnia dnia dnia dnia 12.05.1859 r. 7.03.1860 r. 18.04.1860 r. 1.07.1860 r. 29.07.1860 r. 258 BOLES£AWA KRZYLAK mi, czêciowo tak¿e drewniany strop we wnêtrzu. Zwróci³ jednak¿e uwagê na niewielki b³¹d pope³niony w konstrukcji wiêby dachowej oraz wyrazi³ obawy co do jakoci dachówek, które grozi³y odpadaniem pod wp³ywem silnego wiatru. Pomimo tych uwag potwierdzi³ ustalony termin 15 padziernika jako realny dla zakoñczenia budowy 64. Jeszcze w koñcu sierpnia, kiedy prace zmierza³y ku koñcowi, Koch zwraca³ siê z pytaniem do landrata o sposób wykoñczenia mniejszych okien dolnej kondygnacji, które z uwagi na planowane w póniejszym czasie empory boczne mia³y zostaæ zamurowane65. Dobr¹ jakoæ budowy i wszystkich jej wzmocnieñ, jak równie¿ zgodnoæ z kosztorysem, potwierdzi³ w 1863 r. Baumeister Koch: […] die Turmwände, alle Verbandteile, namentlich die Ancker, Helmstange usw. sind stärker gemacht, als ursprünglich veranschlagt war, das Fundament ist tiefer angelegt. Die kleine Fensternischen unter den grosen sind ausdrücklich, gegen die Bauleitung, vom Gemeindekirchenrat, im Hinblich auf spätere Seitenchöre angeordnet worden66. W wietle omówionych tutaj danych ród³owych budowa kocio³a trwa³a od pocz¹tku lipca 1860 r. do po³owy padziernika roku nastêpnego, czyli przez dwa sezony budowlane. Nale¿y przypuszczaæ, ¿e tu¿ po zakoñczeniu budowy, jeszcze w roku 1861, przed uroczystym powiêceniem w lipcu 1862 r., koció³ by³ u¿ywany, poniewa¿ by³ potrzebny. Natomiast wyposa¿anie wnêtrza trwa³o, jak to na ogó³ bywa³o, jeszcze kilka lat. Przytoczona wy¿ej korespondencja pozwoli³a na precyzyjne przedstawienie ca³ej inwestycji oraz pierwotnej formy kocio³a przed rozbudow¹. Ponadto ujawni³a sposób funkcjonowania i wykorzystywania wzorcowych projektów rz¹dowych dla ewangelickich kocio³ów na naszym terenie. ROZBUDOWA KOCIO£A Powiêkszenie kocio³a poprzedzi³ remont wie¿y, poniewa¿ w latach osiemdziesi¹tych na he³mie pojawi³y siê zarysowania, które powodowa³y silne zawilgocenie murów. W marcu 1887 r. powsta³ kosztorys budowniczego z Krobi, G. Lipperta na naprawê wie¿y, zatwierdzony przez powiatowego inspektora budowlanego z Rawicza, Grossmana67. Na podstawie w³asnych wyliczeñ Lippert przeprowadzi³ w roku 1888 naprawê i nastêpnie wystawi³ rachunek na kwotê 1254 marek, do którego za³¹czy³ rysunek powykonawczy” (il. 2). Remontowa³ górn¹ czêæ he³mu wie¿y na wysokoci ok. 2,5 m, przemurowa³ uszkodzone fragAPP KE 5718, Pismo z dnia 21.08.1861 r. APP KE 5718, Pismo z dnia 30.08.1861 r. 66 P. Bernstein, Vaterländisch-kirchliche Gedenkblätter, op.cit. 67 APP KE 5719 (b.p.). 64 65 Il. 2. Plan sytuacyjny z 1872 r. z zaznaczon¹ star¹ pastorówk¹ i niezrealizowan¹ koncepcj¹ nowej, wg APP DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 259 260 BOLES£AWA KRZYLAK menty z czêciow¹ wymian¹ cegie³, dokona³ wzmocnieñ zwieñczenia, na nowo pokry³ je warstw¹ cementowej zaprawy oraz zabezpieczy³ kulê i krzy¿. Prace uzyska³y pozytywn¹ opiniê powiatowego urzêdu budowlanego z Rawicza, który mia³ jednak zastrze¿enia do jakoci u¿ytego do remontu materia³u (rodzaju cementu, wtórnie u¿ytych cegie³). W zwi¹zku z tym, ¿e organy wymaga³y ju¿ wymiany na nowe, postanowiono zakupiæ instrument bardziej okaza³y i w tym celu powiêkszyæ emporê muzyczn¹. Pierwszy kosztorys wykona³ dowiadczony mistrz budowlany i ciela Hermann Feist z Krotoszyna. Przy okazji przewidzia³ przebicie blend okiennych w cianach bocznych nawy oraz nowe drzwi do wnêtrza. Powsta³y w 1896 r. kolejny projekt na rozbudowê chóru organowego tak¿e nie zyska³ akceptacji Rejencji, która nakaza³a wykonanie dodatkowych rysunków i obliczeñ. W styczniu 1898 r. odby³o siê posiedzenie rady kocielnej z udzia³em komisarycznym rejencyjnego radcy budowlanego Ernsta Webera z Poznania oraz powiatowego inspektora budowlanego z Leszna Engelharta. Dokonane wówczas ustalenia mia³y decyduj¹cy wp³yw na ostateczny zakres przekszta³ceñ kocio³a. Przedstawia³y siê nastêpuj¹co: (1) Stwierdzono, ¿e maksymalizacja liczby miejsc we wnêtrzu jest mo¿liwa poprzez powiêkszenie empory organowej o empory boczne. (2) Zaplanowano wprowadzenie otworu drzwiowego z empory organowej do wie¿y z równoczesnym dostawieniem oddzielnej ma³ej klatki schodowej po pó³nocnej stronie wie¿y. (3) Przewidziano likwidacjê istniej¹cej za o³tarzem zakrystii i przeznaczenie ca³ego wnêtrza absydy dla celów liturgii. Nowa zakrystia planowana by³a po pó³nocnej stronie absydy, z drzwiami otwartymi w stronê schodów na ambonê, tak aby duchowny nie musia³ wchodziæ na kazalnicê poprzez nawê kocieln¹. (4) Uznano, ¿e nieodpowiadaj¹ce stylowi kocio³a ambonê z baldachimem i o³tarz nale¿y zast¹piæ nowymi. (5) Zachodnie wejcie do kocio³a, jedyne prowadz¹ce do wnêtrza, zosta³o uznane za niewystarczaj¹ce dla tak licznej gminy i zaplanowano drugie od po³udnia. (6) Do przysz³ych zamierzeñ renowacyjnych zaliczono te¿ malowanie wnêtrza z napraw¹ tynków. (7) Nie oceniono dobrze istniej¹cego przeszklenia okien bia³ym szk³em, poniewa¿ sprawia³o wra¿enie zimne i nudne. Dlatego te¿ postanowiono wprowadziæ malowane bordiury z zachowaniem starego materia³u w nawie. Prezbiterium zdecydowano odnowiæ przy u¿yciu w oknach malowanego szk³a katedralnego. (8) Za konieczne uznano przebicie dolnych blend okiennych w nawie i wprowadzenie okien. (9) Poniewa¿ istniej¹ca plebania by³a zbyt ma³a, nale¿a³o zbudowaæ now¹ na gruncie przykocielnym, w naro¿niku po³udniowo-zachodnim. (10) Niezbêdn¹ dokumentacjê rysunkow¹ i obliczeniow¹ zobowi¹za³ siê wykonaæ odp³atnie Engelhart. Ju¿ wkrótce poinformowa³ Rejencjê, ¿e prace zakoñczy do pierwszego czerwca. Ósmego czerwca 1899 r. odby³o siê posiedzenie rady kocielnej oraz komisarycznych przedstawicieli Rejencji inspektora budowlanego Geicka oraz ase- DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 261 sora dr. Kocha68. Zaakceptowano wówczas program budowlany Engelharta ze zmianami Rejencji ustalaj¹cymi m.in. doprowadzenie bocznych empor do czwartego okna nawy, czyli nieprzylegaj¹cymi do ciany szczytowej. Okrelono tak¿e ca³kowity koszt budowy na 49 396 marek, który mia³ niemal ca³kowite pokrycie w zapowiadanych dotacjach czy po¿yczkach, w tym m.in. Gnadengeschenk czy pomocy Towarzystwa Gustawa Adolfa na zakup organów. Rz¹dowa ocena planowanych prac zosta³a zawarta w orzeczeniu technicznym wydanym w Berlinie 20 padziernika 1899 r. Program ze stycznia poprzedniego roku zosta³ uznany za po¿¹dany, ale nie niezbêdny dla kocio³a istniej¹cego oko³o 36 lat, mimo to zosta³ zaakceptowany niemal w ca³oci. Przyznano m.in., ¿e wprowadzenie do wnêtrza empor bocznych by³o uzasadnione, poniewa¿ sugerowa³y to istniej¹ce blendy okienne. Usuniêcie z prezbiterium zakrystii oceniono jako zmianê korzystnie wp³ywaj¹c¹ na uk³ad przestrzenny wnêtrza. Pozytywnie zaopiniowano zmiany ambony, o³tarza i pod³ogi w absydzie. Zalecono wprowadzenie dodatkowego bocznego wejcia do nawy. Odrzucono natomiast pomys³ dodatkowej zewnêtrznej klatki schodowej na chór muzyczny, zwracaj¹c jednoczenie uwagê na mo¿liwoæ takiego ustawienia organów, aby miechy by³y umieszczone w wie¿y. Plebania winna byæ wzniesiona albo w naro¿niku po³udniowo-wschodnim, albo w pó³nocno-zachodnim. Bardzo istotnym wnioskiem by³o zdefiniowanie architektonicznego kszta³tu obydwu dzie³ budowlanych, które winna ³¹czyæ harmonia i malarskoæ bry³, przy czym elementem dominuj¹cym winien byæ koció³ (Bei der beabsichtigten Angliederung des Pfarrhauses an die Kirche kommt es darauf an, beide Bauwerke zu einer thunlicht malerischen und harmonischen Baugruppe zu vereinigen und zwar so, dass nicht das Pfarrhaus sondern die Kirche in den Vordergrund tritt)69. Ostateczny projekt rozbudowy i przebudowy kocio³a w Pogorzeli stworzy³ mistrz budowlany Engelhart i podpisa³ go dopiero 20 stycznia 1903 r. (il. 3, 4). Ró¿ni siê od dotychczasowych znanych z korespondencji uzgodnieñ tym, ¿e zawiera drugi aneks absydy pe³ni¹cy funkcjê kostnicy. Zatwierdzaj¹cy dokumentacjê 2 kwietnia 1903 r. rejencyjny inspektor budowlany Weber wprowadzi³ korektê dotycz¹c¹ zmiany usytuowania zakrystii i kostnicy z uwagi na usytuowanie planowanej pastorówki. Zakrystiê zaleci³ umiejscowiæ po stronie mieszkania pastora (il. 4, 5). W kwietniu 1904 r. dokumentacjê Engelharta przej¹³ do realizacji przedsiêbiorca Gustav Sagrauske70. Przed przyst¹pieniem do tych prac, w roku 1903 pónym latem i wczesn¹ jesieni¹ G. Sagrauske oraz A. Jünschke, w ci¹gu omiu tygodni naprawili he³m wie¿y. Ponownie konieczna by³a wymiana pewnych partii ceglanych he³mu. 68 69 70 Prawdopodobnie by³ to architekt Heinrich Koch, dzia³aj¹cy w Poznaniu od lat 60. APP KE 5719 (b.p.). APP Pañstwowa Inspekcja Budowlana, Krotoszyn sygn. 91 (b.p.). Il. 3. Rysunek wie¿y z 1889 r. naprawianej przez G. Lipperta z Krobi, wg APP [262] [263] Il. 4. Rzut kocio³a na poziomie przyziemia, wg projektu rozbudowy z 1903 r., wg APP Il. 5. Rzut kocio³a na poziomie empor z 1903 r., wg APP 264 BOLES£AWA KRZYLAK DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 265 G³ówny gzyms, który z powodu zbyt ma³ego wysuniêcia nieodpowiednio odprowadza³ wodê, musia³ zostaæ przemurowany. Nowy drut miedziany z nowym ostrym zakoñczeniem i uziemieniem otrzyma³ piorunochron. Kula i krzy¿ wie¿owy oraz cztery boczne kule zosta³y poz³ocone71. Sagrauske prowadzi³ ca³oæ prac budowlanych i stolarskich. Zatrudni³ takich stolarzy jak Heinrich Peukert i Friedrich Littke. Przeszklenie okien powierzono znanej wroc³awskiej firmie Kunstglaserei Adolfa Seilera, która dodatkowo podarowa³a du¿e kolorowe okno do pastorówki. Kamieñ na stopnie o³tarzowe i p³ytê o³tarzow¹ pochodzi³ tak¿e z firmy wroc³awskiej Rigga. Roboty lusarskie wykona³ Sasse z Jutrosina 72. Oskar Sasse swoj¹ tabliczkê jako znak firmowy pozostawi³ na metalowej a¿urowej balustradzie na emporze muzycznej. Zasadnicza zmiana aran¿acji, wystroju i wyposa¿enia wnêtrza zainspirowana wprowadzeniem bocznych empor wymaga³a równie¿ wymiany drewnianych elementów wyposa¿enia zaatakowanych przez szkodliwe dzia³anie grzybów. Zniszczony drewniany o³tarz zosta³ zast¹piony przez nowy kamienny z du¿ym, naturalnej wielkoci drewnianym, rzebionym krucyfiksem, który ufundowa³o Stowarzyszenie Gustav-Adolf-Verein z Poznania z jego przewodnicz¹c¹ genera³ow¹ Stülpnagel. Przed o³tarzem po³o¿ono du¿y dywan ufundowany przez miejscow¹ dobrodziejkê. Ambona zosta³a ufundowana przez wdowê Hansemann. Nie jest znana dok³adna data zakoñczenia prac malarskich we wnêtrzu, poniewa¿ pastor Bernstein w swej monografii zaznaczy³, ¿e kiedy j¹ przygotowywa³, malarz nie przyst¹pi³ jeszcze do malowania, pozosta³y te¿ jeszcze do wykonania pewne drobne prace. W kilku zdaniach uzasadni³ potrzebê barwnej kolorystyki i inskrypcji, które przygotowa³. Jak wynika ze sprawozdania powiatowego urzêdu budowlanego w Rawiczu73, prace budowlane rozpoczê³y siê w po³owie kwietnia 1904 r., a w koñcu lipca zakoñczono dobudowê aneksów przy absydzie oraz g³ówne prace we wnêtrzu nawy. Ca³kowite zakoñczenie robót mia³o miejsce w po³owie grudnia 1904 r., co pozwoli³o na powiêcenie kocio³a 19 grudnia. BUDOWA PASTORÓWKI Pierwsza pastorówka, jak ju¿ uprzednio wspomniano, usytuowana przy rynku nr 75 by³a niewielkim budynkiem mieszkalnym zajmuj¹cym frontow¹ czêæ dzia³ki z podwórzem gospodarczym od ty³u i du¿ym ogrodem siêgaj¹cym do ul. Krotoszyñskiej (il. 2). Z czasem coraz bardziej pogarsza³ siê stan techniczny 71 72 73 P. Bernstein, Vaterländisch-kirchliche Gedenkblätter, op.cit. Ibidem. APP Pañstwowa Inspekcja Budowlana, op.cit. 266 BOLES£AWA KRZYLAK budynku, a ponadto okaza³ siê za ma³y dla potrzeb gminy. Nie bez znaczenia by³y tak¿e przygotowania do obchodów rocznicy 50-lecia powstania gminy. Dlatego zakupiono dzia³kê obok kocio³a, a w roku 1872 powiatowy inspektor budowlany von Gropp – opracowa³ projekt nowej pastorówki na tej nowej posesji. Zlokalizowa³ j¹ jako dwuskrzyd³owy budynek naro¿ny u zbiegu ulic Krotoszyñskiej (obecnie równie¿ Krotoszyñska) i Kobyliñskiej (obecnie ul. Krobska) w dwóch wersjach ró¿ni¹cych siê rozplanowaniem wnêtrz74. Taka lokalizacja (widoczna na il. 2) by³a mo¿liwa do zaakceptowania dla rady kocielnej, która obawia³a siê o to, aby nowy budynek nie przes³oni³ wiat³a dla kocio³a. Równoczenie rozpatrywano przebudowê starej plebanii z uwagi na jej usytuowanie przy rynku, czyli w wa¿nym punkcie miasta. Jeszcze w maju 1901 r., podczas wizytacji kocio³a z udzia³em superintendenta, rejencyjnego radcy budowlanego Geika i inspektora Engelharta stwierdzono m.in., ¿e oddalenie pastorówki d³u¿sz¹ elewacj¹ tylko o 4 m od kocio³a spowoduje znaczne zaciemnienie wnêtrza. Mo¿liwy zysk 6 tys. marek ze sprzeda¿y starej pastorówki uznano za zbyt ma³y w stosunku do utraty jej dobrej lokalizacji. Oczekiwano tak¿e, ¿e nowa plebania bêdzie budynkiem dwukondygnacyjnym i podpiwniczonym. W lutym 1902 r. Weber, rejencyjny radca budowlany stwierdzi³, ¿e nie jest w stanie sprostaæ ¿yczeniom gminy oraz ministerstwa i wykonaæ projekt nowego budynku na miejscu starego mieszkania pastora przy rynku: Ich habe mich leider vergeblich bemüht, einen geegneten Grundriss für den Bauplatz am Markt aufzustellen, der auserer Verkleinerung der babauten Grundfläche genügen könnte75. Teren zabudowy od frontu mia³ 18,5 m d³ugoci przy wyj¹tkowo ma³ej g³êbokoci. Ponadto je¿eli 5 m zajmie konieczny przejazd na posesjê, pozostaje za ma³o miejsca na budynek. W zwi¹zku z tym Weber zaproponowa³, aby zrezygnowano z tego pomys³u, a wtedy on zaproponuje projekt nowej plebanii spe³niaj¹cej wszystkie wymogi na terenie przykocielnym: […] ich möchte doch wiederholt vorschlagen es alten Bauplatze hinter der Kirche zu balassen wo ein allen Anforderungen entsprechendes Wohnhaus erbaut werden kann. Weber prowadzi³ równoczenie budowê przy kociele i pastorówce. Bezporedni nadzór budowlany zleci³ powiatowemu inspektorowi budowlanemu Schütte z Rawicza, który z kolei kierownictwo budowy przekaza³ technikowi budowlanemu Lauterbachowi, a potem Benhausowi. Roboty budowlane wykona³ Sagrauske za 11 736 marek. Materia³y budowlane dostarczyli miejscowi w³aciciele maj¹tków. Roboty wykonywali stolarz Schittel z Leszna, lusarz Dahmig z Kobylina, szklarz Brockman z Komina oraz malarz Robert Peukert 76. 74 75 76 APP KE 5721. Ibidem. P. Bernstein, Vaterländisch-kirchliche Gedenkblätter, op.cit. DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 267 Pastorówka powsta³a po po³udniowej stronie kocio³a i zosta³a z nim po³¹czona krótkim ³¹cznikiem zawieraj¹cym, nieczynne dzi, g³ówne wejcie do jej wnêtrza. Równoczenie z ³¹cznika mo¿liwe by³o wejcie do nawy. Drugie wejcie do pastorówki, u¿ywane w tej chwili, znajduje siê w cianie wschodniej, od strony podwórza, które umo¿liwia³o pastorowi przejcie do zakrystii. Budynek za³o¿ony jest na rzucie prostok¹ta (o wymiarach ok. 10 × 15 m) ustawionego prostopadle do kocio³a, z elewacj¹ frontow¹ utrzyman¹ w linii wyznaczonej przez frontow¹ elewacjê kocio³a. Jest to obiekt podpiwniczony, piêtrowy, z wysokim strychowym poddaszem, nakryty dachem ceramicznym o wysuniêtym okapie. Dostosowany zosta³ do kocio³a poprzez nietynkowane elewacje z czerwonej ceg³y w uk³adzie krzy¿owym, wysoki kamienny cokó³, który jednak dla odmiany jest wykonany z du¿ych nieregularnych kamieni i nie wieñczy go profilowany tynkowy gzyms znany z kocio³a. Ze wspó³czesn¹ architektur¹ mieszkaln¹ wi¹¿¹ pastorówkê szczyty z muru pruskiego o dekoracyjnym uk³adzie mieczów i zastrza³ów wspartych na wysuniêtych, profilowanych belkach stropowych. Uk³ad wnêtrz pastorówki, przekszta³cony obecnie wskutek utworzenia dwóch lokatorskich mieszkañ, pierwotnie mia³ cztery du¿e pomieszczenia na parterze. Jedno z nich, zapewne z szerszym oknem i bli¿sze wejciu g³ównemu od ulicy, pe³ni³o najprawdopodobniej funkcjê sali dla konfirmantów. Przypuszczalnie dla tego w³anie wnêtrza przewidziany by³ specjalny barwny witra¿ ofiarowany przez wroc³awsk¹ firmê. ARCHITEKTURA EWANGELICKIEGO ZESPO£U KOCIELNEGO Ewangelicki koció³ w Pogorzeli, zbudowany w okresie od lipca 1860 r. do padziernika 1861 r., w wyniku dostawienia w roku 1904 pastorówki sta³ siê dominuj¹cym elementem nowego, oryginalnego kompleksu kocielnego. Usytuowany zosta³ w ci¹gu ulicowej zabudowy miasta, po wschodniej stronie ulicy Krobskiej, cofniêty o kilkanacie metrów od linii zabudowy. Elewacj¹ frontow¹, wie¿ow¹ zwrócony jest w stronê pó³nocno-zachodni¹, czyli nie jest usytuowany dok³adnie na osi wschód-zachód, ale dla uproszczenia dalej przyjmuje siê takie okrelenie jak dla budowli orientowanej. Wzniesiony z ceg³y pe³nej z u¿yciem zaprawy wapiennej, z zewn¹trz licowany ceg³¹, we wnêtrzu tynkowany. Jednoprzestrzenny na rzucie prostok¹ta o wymiarach zewnêtrznych ok. 20 × 12 m, z kwadratow¹ w rzucie wie¿¹ wysuniêt¹ przed lico zachodniej ciany szczytowej oraz piêcioboczn¹ absyd¹ z wyd³u¿onymi bocznymi cianami piêcioboku. Do bocznych, d³u¿szych cian absydy przylegaj¹ czworoboczne przybudówki, przy czym po³udniowa powiêkszona o przedsionek, by³a zakrysti¹. Pó³nocna, zaopatrzona we w³asne wyjcie na zewn¹trz, podpiwniczona, pe³ni³a funkcje kostnicy. Il. 6. Widok wnêtrza kocio³a w stronê o³tarza z lat po 1903, byæ mo¿e ok. 1930 r. ród³o: Biblioteka Publiczna Miasta i Gmniny Pogorzela Il. 7. Widok wnêtrza kocio³a w stronê organów z lat po 1903, byæ mo¿e ok. 1930 r. ród³o: Biblioteka Publiczna Miasta i Gmniny Pogorzela [268] Il. 8. Widok na koció³ i pastorówkê; fot. z 2006 r. B. Krzylak [269] 270 BOLES£AWA KRZYLAK Zwart¹ bry³ê kocio³a tworz¹ prostopad³ociowy korpus nawy z dwuspadowym dachem. Od wschodu przylega ni¿sza absyda nakryta piêciopo³aciowym dachem, z ni¿szymi aneksami, z których tylko zakrystia zachowa³a pierwotne ceramiczne pokrycie z dachówki o uk³adzie w koronkê. Przylegaj¹ca od zachodu wie¿a zachowa³a siê w ca³oci, choæ he³m pokrywa tymczasowo tynk zabezpieczaj¹cy. Do wnêtrza prowadzi g³ówne wejcie poprzez kruchtê podwie¿ow¹ oraz nieczynne dzi w elewacji po³udniowej z ³¹cznika pastorówki. Wnêtrze nawy nakrywa p³aski drewniany strop belkowy. Pierwotna posadzka ceglano-kamienna jest dzisiaj niedostêpna, przes³oniêta wspó³czesn¹ pod³og¹ deskow¹. Nawê owietlaj¹ okna d³u¿szych cian rozmieszczone parami w piêciu osiach i dwóch poziomach: górne wy¿sze i dolne ni¿sze. Kompozycja otworów okiennych wi¹za³a siê z usytuowaniem wzd³u¿ trzech cian wnêtrza drewnianych empor wspartych na konstrukcji równie¿ drewnianej. Empory by³y doprowadzone do czwartej, licz¹c od wejcia osi okiennej, dlatego nie ma dolnych okien w osi pi¹tej, przy cianie wschodniej. Na poziom zachowanej empory muzycznej, podwy¿szonej w stosunku do bocznych (dostawionych póniej), prowadz¹ boczne schody przy cianie zachodniej wnêtrza. Wschodnia ciana nawy otwiera siê arkadowym, pó³kolistym przewitem do wnêtrza absydy. Przewit ujmuj¹ po bokach przycienne filary z coko³ami i kapitelami, wspieraj¹ce profilowane obramienie ³uku têczowego, nad którym czytelna jest jeszcze inskrypcja. Zamkniête trójboczn¹ cian¹ wnêtrze absydy przekrywa sklepienie w typie klasztornego o szeciu wysklepkach, pod którymi w górnych czêciach cian znajduje siê piêæ kolistych otworów okiennych. Wnêtrze wie¿y, za³o¿onej na rzucie kwadratu, jest czterokondygnacyjne, z krucht¹ w przyziemiu nakryt¹ sklepieniem w typie krzy¿owego z czterema wysklepkami o wyostrzonych krawêdziach, ze zwornikiem. Górne kondygnacje wie¿y dostêpne s¹ z poziomu empory muzycznej. W kruchcie podwie¿owej, nad wejciem do nawy znajduje siê tablica inskrypcyjna upamiêtniaj¹ca pomoc innych parafii Kocio³a krajowego, bez której nie by³aby mo¿liwa budowa wie¿y w 1861 r. Czytamy: Durch Handreichung brüderliche Liebe aus der gesamten evangelischen Landeskirche ist dieser Turm erbaut worden. 1861. Elewacje wie¿y zosta³y opracowane przy u¿yciu naro¿nych lizen przebiegaj¹cych przez wszystkie kondygnacje. Podzia³y horyzontalne wyznaczaj¹ otwory okienne, kamienny cokó³ oraz gzyms miêdzy drug¹ a trzeci¹ kondygnacj¹. Trzy dolne kondygnacje maj¹ niskie pó³kolicie zamkniête otwory okienne z gzymsami nadokiennymi z nieznacznie wysuniêtych cegie³. Czwart¹ kondygnacjê dzwonn¹ wyró¿niaj¹ du¿e okna o wykroju podobnym do mniejszych. Na koronie murów czworobocznej wie¿y osadzony jest omioboczny, wysoki (ok. 15,5 m bez krzy¿a), ostros³upowy ceglany he³m zwieñczony kul¹ z krzy¿em na metalo- DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI Il. 9. Portal g³ównego wejcia; fot. z 2006 r. B. Krzylak 271 Il. 10. Widok kocio³a od strony pó³nocnej; fot. z 2006 r. B. Krzylak [272] Il. 11. Widok kocio³a od strony zakrystii, fot. z 2006 r. B. Krzylak [273] 274 BOLES£AWA KRZYLAK Il. 12. Wnêtrze kocio³a z wersetem z Listu w. Paw³a; fot. z 2006 r. B. Krzylak DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 275 wym zakoñczeniu he³mu. Podobne, ale mniejsze kule wieñcz¹ cztery trójk¹tne wimpergi, umieszczone na przed³u¿eniu osi okiennych. W dolnych czêciach ich cianek, na linii gzymsu wieñcz¹cego umieszczono tarcze zegarowe, a nad nimi w szczytach wystawek znajduj¹ siê niewielkie otwory okienne. Wystêpuj¹cy przed lico ciany skromny g³ówny portal wieñczy ukony gzyms wykonany w tynku. Wyprowadzona z niego para lizen przechodzi przez ca³¹ wysokoæ wie¿y, ujmuj¹c górne okno kondygnacji dzwonnej, i przechodzi na cianki wimpergi. Czterouskokowy szeroki otwór drzwiowy zamyka pó³kolista archiwolta obwiedziona w¹skim gzymsem z wysuniêtych cegie³. Ceglane elewacje kocio³a wsparte s¹ na wysokim kamiennym cokole z³o¿onym z trzech warstw regularnych kostek granitowych zakoñczonych profilowanym gzymsem z tynku. Akcenty wertykalne d³u¿szych, piêcioosiowych elewacji wyznaczaj¹ okna w dwóch kondygnacjach odpowiadaj¹cych podzia³owi wnêtrza wyznaczonemu przez empory. Blendy okienne w osi przy absydzie wyznaczaj¹ zasiêg wewnêtrznych balkonów. Rytm okien podkrelaj¹ p³ytkie lizeny w przestrzeniach miêdzyokiennych, wsparte na cokole, ukonie ciête poni¿ej gzymsu wieñcz¹cego, na wysokoci okien. Naro¿a elewacji pó³nocnej i po³udniowej podkrelaj¹ silniej wysuniête lizeny przechodz¹ce ponad gzymsem koronuj¹cym w czworoboczne sterczyny. Elewacje wieñczy niezbyt wysuniêty gzyms podokapowy podkrelony delikatnym fryzem z¹bkowym. Szczyty elewacji wschodniej i zachodniej wyró¿niaj¹ dodatkowe fryzy schodkowe. Najbardziej dekoracyjnie zosta³y opracowane otwory okienne. Wy¿sze, o wykroju dwuuskokowym zamkniêtym pó³kolicie, podkrelaj¹ pó³koliste gzymsy nadokienne z jednej warstwy wysuniêtych cegie³. Bezuskokowe, pó³kolicie zamkniête ni¿sze okna tak¿e podkrelaj¹ delikatne nadokienne gzymsy. Elewacje piêciobocznej absydy podzielono p³ytkimi lizenami wyrastaj¹cymi z gzymsu i wspieraj¹cymi dodatkowy gzyms z¹bkowy pod, znanym z elewacji bocznych, fryzem i gzymsem podokapowym. Koliste otwory o schodkowym wykroju obwiedzione s¹ delikatnym obramieniem z nieznacznie wysuniêtych cegie³. W dolnej kondygnacji zachowa³y siê archiwolty zamurowanych otworów okiennych i drzwiowego z czasów, kiedy absyda zawiera³a we wnêtrzu wydzielon¹ zakrystiê z w³asnym wyjciem. Jak ustalono, koció³ w Pogorzeli zbudowany zosta³ na podstawie znacznie zmodyfikowanego przez Stülera tzw. Normalplan, który rz¹d zaleca³ ma³ym i rednim gminom, przyznaj¹c jednoczenie subwencje na budowê. Stüler potwierdzi³ m.in. w 1859 r., podczas lustracji kocio³a w Kopanicy, ¿e architekturê opart¹ na projekcie wzorcowym, ale ze zró¿nicowan¹ form¹ zewnêtrzn¹ i z wie¿¹ o masywnym, ostros³upowym he³mie, utrzyman¹ w Rohbau, uwa¿a³ za najbardziej odpowiedni¹ dla prowincji poznañskiej. Narzuca³ typ stylistyki opartej na formach zaczerpniêtych z architektury redniowiecznej, tworz¹c tzw. Rund- 276 BOLES£AWA KRZYLAK bogenstil, czyli styl okr¹g³ych ³uków. W pewnym okresie zacz¹³ domagaæ siê urozmaicenia bry³ przy utrzymaniu ukszta³towania przestrzennego opartego na prostym jednonawowym uk³adzie z wydzielon¹ absyd¹ i wie¿¹. Z przytoczonej wy¿ej korespondencji zwi¹zanej z budow¹ kocio³a w Pogorzeli wynika, ¿e w roku 1857 sugerowa³ odstêpowanie od sztywnej symetrii i umieszczania wie¿y na osi fasady, na rzecz malowniczoci bry³y. Generalnie przestrzega³ przed zbyt wiernym stosowaniem Schablonen-Architektur. Równoczenie by³ nieustêpliwy, jeli chodzi³o o formê zwieñczenia wie¿y, preferowa³ tzw. Spitzthurm. Budowa wie¿ kocielnych czêsto wzbudza³a kontrowersje. Zazwyczaj gminy koszty budowy wie¿y wydziela³y z kosztów ogólnych inwestycji, aby ewentualnie ich budowê przesun¹æ w czasie. Takie wnioski uzyskiwa³y akceptacjê urzêdników rejencyjnych. W³adze ministerialne krytykowa³y Rejencjê za brak umiejêtnoci przekonania gmin do tego, ¿e wie¿a nie jest tylko ozdob¹, ale jest przede wszystkim dzwonnic¹, mo¿e te¿ byæ miejscem umieszczenia zegara czy czêci organów. Niemal równoczenie z pogorzelskim by³ uzgadniany projekt kocio³a w Poniecu, choæ zbudowany zosta³ on póniej, w 1863 r. W Poniecu w³anie zosta³ zrealizowany pe³ny program funkcjonalny wi¹tyni z wie¿¹, zakrysti¹ i kaplic¹ oraz emporami we wnêtrzu. Prawdopodobnie z uwagi na obecnoæ zakrystii i kaplicy Stüler wskazywa³ na Poniec jako punkt odniesienia dla Pogorzeli. Architektura ponieckiego kocio³a, choæ utrzymana tak¿e w formach Reundbogen, ró¿ni siê od pogorzelskiego. Do najbardziej widocznych odrêbnoci nale¿y wielkoæ budowli (d³u¿sza nawa), fasada z trzema wejciami do wnêtrza, schodkowe szczyty nawy oraz wimpergowy he³m wie¿y skromniejszy, bo bez zegara. W kociele w Borku77, zbudowanym przed pogorzelskim, nie zrealizowano w pe³ni programu wzorcowego. Prawie równoczenie z boreckim budowano koció³ w Skokach (1855-1856) w kszta³cie, o którym w 1855 r. zadecydowa³ król, wybieraj¹c projekt Stülera. Poza formami Rundbogen, które ³¹cz¹ przytaczane tu przyk³ady, budowla ta wyró¿nia siê pó³kolist¹ absyd¹ oraz wie¿¹ nieznacznie tylko wystêpuj¹c¹ przed lico fasady. He³m wie¿y, znany obecnie tylko z ikonografii, odbiega³ od ulubionej przez Stülera formy z wimpergami. Jak ju¿ wspomniano, koció³ w Pogorzeli zosta³ zbudowany bez odrêbnej zakrystii i kaplicy, natomiast z wie¿¹ od frontu. Wprowadzone blendy dolnych okien wiadczy³y o planowanych emporach wzd³u¿ trzech cian. Bardzo mo¿liwe, ¿e od pocz¹tku zamierzano zastosowaæ wzór z Ponieca i dobudowaæ boczne aneksy przy absydzie, ale ograniczenia finansowe zadecydowa³y, ¿e wybrano budowê wie¿y równoczenie z korpusem, rezygnuj¹c z odrêbnej zakrystii. 77 W chwili obecnej koció³ w Borku nie mo¿e s³u¿yæ do analizy porównawczej, poniewa¿ uleg³ adaptacji na cele handlowe. DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 277 Il. 13. Wnêtrze kocio³a z empor¹ muzyczn¹; fot. z 2006 r. B. Krzylak Il. 14. Tympanon nad wejciem do wnêtrza i tablica inskrypcyjna z 1861 r.; fot. z 2006 r. B. Krzylak 278 BOLES£AWA KRZYLAK Il. 15. Sklepienie kruchty podwie¿owej; fot. z 2006 r. B. Krzylak Il. 16. Czasza kamiennej chrzcielnicy z 1862 r.; fot. z 2006 r. B. Krzylak DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 279 W roku 1904 nast¹pi³a bardzo istotna zmiana wystroju wnêtrza. G³adkie ciany, drewnopodobny kolor elementów drewnianych czy jasne witra¿e ozdobione tylko ornamentalnymi delikatnymi bordiurami zosta³y zast¹pione wielobarwn¹ polichromi¹ pokrywaj¹c¹ p³aszczyzny cian i wszystkie elementy wyposa¿enia. Wygl¹d wnêtrza po wprowadzeniu nowego wystroju malarskiego znamy z ikonografii (il. 6, 7). Pozosta³oci tego barwnego wystroju zachowa³y siê do czasów obecnych. ciany wnêtrza pokrywa barwna polichromia o podzia³ach pasowych stworzonych za pomoc¹ ornamentalnych bordiur, które wype³niaj¹ te¿ glify okienne czy obramienia drzwiowe. ciany absydy tak¿e pokrywa polichromia, której dolna czêæ ma wzór tapetowy, a sklepienie imitacjê nieba z go³êbic¹ Ducha wiêtego porodku. Koliste okna ujmuje stylizowany ornament rolinny. Malowana dekoracja ornamentalna w postaci rolinnych czy plecionkowych wici pokrywa tak¿e wszystkie drewniane elementy wnêtrza ³¹cznie ze stropem i balustradami empor. Wyjanienia nowej koncepcji kolorystycznej podj¹³ siê w swej monografii pastor Bernstein, wyra¿aj¹c tym samym wspó³czesne tendencje w budownictwie ewangelickim. Barwne malowanie wnêtrza kocio³a ewangelickiego, jak stwierdzi³, jest uprawnione, poniewa¿ malarstwo, podobnie jak muzyka, s³u¿y Bogu. Wiadomo równie¿, ¿e ju¿ pierwsze kocio³y chrzecijañskie by³y malowane. Owiecenie, jego zdaniem, a nie reformacja, przez stosowanie bieli, czyli zimnej bezbarwnoci, pozbawi³o kocio³y ciep³ych tonacji i wprowadzi³o wra¿enie ch³odu. Przestrzeñ o³tarzowa w absydzie mo¿e byæ bogato zdobiona, nie z takich przyczyn liturgicznych jak w kocio³ach katolickich, lecz dlatego, ¿e na niej skupia siê wzrok uczestników nabo¿eñstwa. O prze³adowaniu dekoracji malarskich mo¿na mówiæ, jego zdaniem, tylko w odniesieniu do kocio³ów katolickich. Najistotniejsza we wnêtrzu kocio³a jest obecnoæ Chrystusa, dlatego ewangelicki charakter wnêtrza podkrelaj¹ inskrypcje. Ca³y zestaw siedmiu inskrypcji przeznaczonych do ró¿nych miejsc w nawie i przedsionkach pastor przygotowa³ osobicie. Nie wiadomo jednak, czy wszystkie by³y wprowadzone do wnêtrza. Sporód ca³ego zestawu zachowa³y siê tylko dwie. Nad ³ukiem têczowym widniej¹ znane i czêsto w tych miejscach stosowane s³owa z Listu w. Paw³a do Hebrajczyków: Jesus Christus gestern und heute, und derselbe auch in Ewigkeit (Jezus Chrystus wczoraj i dzi; ten sam i na wieki). W kruchcie nad malowanym tympanonem wejcia do nawy wyobra¿aj¹cym otwarte Pismo wiête le¿¹ce na liciach palmowych, kielich oraz krzy¿ czytamy: Der Herr segne dich aus Zion (Niech Pan b³ogos³awi z Syjonu). Jak ju¿ wspomniano, obecny kszta³t kocio³a pochodzi z dwóch faz: z czasu budowy i czasu rozbudowy w roku 1904. W drugim etapie powrócono do koncepcji znanej z Ponieca i zastosowano rozwi¹zanie trójdzielnej partii wschodniej kocio³a z bocznymi przybudówkami. W tym miejscu trzeba te¿ zaznaczyæ, ¿e by³ to ju¿ okres, w którym obowi¹zywa³ zakaz wprowadzania 280 BOLES£AWA KRZYLAK bezporednich wejæ z zewn¹trz do absydy. Zakrystia w Pogorzeli ró¿ni siê przedsionkiem wysuniêtym przed lico pó³nocnej elewacji kocio³a. W opracowaniu cian przestrzegano zalecenia rz¹dowego o harmonijnym po³¹czeniu elementów i przyporz¹dkowaniu kocio³owi czêci nowych. W myl tej zasady elewacje przybudówek otrzyma³y now¹ ceg³ê, ale w uk³adzie i spoinowaniu identycznym jak w kociele, czyli czerwone p³aszczyzny cian XIX-wiecznych i XX-wiecznych pokrywa podobna drobna siatka spoinowania, wykonana z jednakow¹ dba³oci¹ o szczegó³y. Jednoczenie widoczna jest tendencja do zaznaczenia drobnych ró¿nic. Nale¿y do nich cokó³ przybudówek, który nie jest kamienny, ale kamienno-ceglany i bez profilowanego tynkowego gzymsu. Otwory okienne zamkniête pó³kolicie podkrelaj¹ identyczne jak w starej czêci gzymsy. Koliste okno znalaz³o siê w szczycie elewacji zakrystii, który wieñczy metalowy, a¿urowy krzy¿. W odró¿nieniu od okiennych, wszystkie wykroje drzwi zamykaj¹ ³êki odcinkowe. Upodobnienie pastorówki do kocio³a sprowadzi³o siê do zastosowania ceglanych elewacji starannie opracowanych tak jak opisane aneksy. Poza tym budynek domu pastora z sal¹ dla konfirmantów prezentuje typ architektury przynale¿nej ju¿ do czasów ok. roku 1900. wiadczy o tym przede wszystkim zastosowanie w kondygnacji poddasza konstrukcji szachulcowej ze snycerskim opracowaniem jej elementów. W 1904 r. koció³ w Pogorzeli, utrzymany w formie historyzuj¹cej, znalaz³ siê w zespole z nowym domem pastora. W wieku XIX kompleksy takie nie by³y mo¿liwe, poniewa¿ od 1861 r., czyli od czasu Konferencji Niemieckiego Kocio³a Ewangelickiego w Eisenach, obowi¹zywa³ zakaz ³¹czenia budynków sakralnych z mieszkalnymi. Zgodnie z t¹ zasad¹ powsta³a m.in. okaza³a pastorówka przy kociele w. Paw³a w Poznaniu, ale do niego nie dostawiona, prezentuj¹ca ciekaw¹ architekturê, jednak ca³kowicie zdominowan¹ przez architekturê wi¹tyni. W Pogorzeli tak¿e góruje koció³, ale stworzony kompleks stanowi wyj¹tkowy przyk³ad tego typu zestawieñ. Zespo³y budynków sakralnych i mieszkalnych zaczê³y powstawaæ dopiero od lat dziewiêædziesi¹tych wieku XIX, a zosta³y rozpowszechnione na terenie wiejskich osiedli przez architektów Komisji Osadniczej. Do wczesnych przyk³adów tego typu kompleksów nale¿y koció³ i plebania w Strza³kowie z lat 1897-1899. Podsumowuj¹c, nale¿y zwróciæ uwagê, ¿e ewangelicki koció³ w Pogorzeli z prost¹ bry³¹ i specyficzn¹ Stülerowsk¹ wie¿¹ stanowi charakterystyczny i wa¿ny akcent w perspektywie miasta. Wraz z kocio³em katolickim stanowi¹ wyrane dominanty przestrzeni tego niewielkiego miasta. Obie sakralne budowle przypominaj¹ o sk³adzie wyznaniowym dawnych mieszkañców. Brakuje jedynie ladów po mieszkaj¹cych tu ¯ydach, których synagogi, zniszczonej przez hitlerowców, po wojnie nie odbudowano. Stan zachowania dawnego kocio³a ewangelickiego, w którym kilka lat temu przeprowadzono szereg prac zabezpie- DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI 281 czaj¹cych, sugeruje piln¹ potrzebê ustalenia jego u¿ytkownika (np. miejscowej Biblioteki Publicznej). SUMMARY The first dissenters arrived in Pogorzela during the time of the Reformation, but the first prayer house of the evangelical settlers was set up much later. For this purpose they rebuilt a wooden barn from 1778. In this building services were presided over by the parson from the nearby Kobylin, and once a week the teacher from Gumienice preached sermons. In 1853 the first local parson was appointed and so it was possible to establish a separate parish. The construction of the present church lasted from 1860 until October 1861, and on 24 July 1862 it was solemnly consecrated. The church in Pogorzela was built by Friedrich Wilhelm Butzke according to a typical government design by F.A. Stüler. In 1904 the parsonage was built. Keywords Pogorzela, Pogorzelscy the owners, Tyszkiewiczowie estate owners, Wojciech Kossak painter, Paul Bernstein minister, polychromy, inscriptions, quotations from the Scripture, baptismal font, prayer house, F. W. Butzke architect, F.A. Stüler architect 282 BOLES£AWA KRZYLAK DAWNY KOCIÓ£ EWANGELICKI W POGORZELI ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 283 WIELKOPOLSKI JACEK BIESIADA Instytut Badañ Literackich PAN Pracownia Bibliografii Bie¿¹cej w Poznaniu Ksi¹dz Franciszek Ba¿yñski spo³ecznik, wydawca, patriota (1801-1876) Father Franciszek Ba¿yñski a Social Activist, Publisher, Patriot (1801-1876) Ktokolwiek ks. Franciszka Ba¿yñskiego spotka³, musia³ czuæ od razu pewien poci¹g do niego; osobistoæ to bowiem by³a nader mi³a i powa¿na. S³usznego wzrostu i redniej tuszy, zawsze nadzwyczaj starannie ubrany, mia³ ujmuj¹cy wyraz twarzy, doæ du¿ym, regularnym nosem i ciemnosiwymi oczyma odznaczonej i odbijaj¹cej ¿yw¹, m³odocian¹ cer¹ od gêstych, krótko strzy¿onych, niemal bia³ych w³osów1. Powy¿szy rysopis wyszed³ spod pióra filologa i felietonisty Marcelego Mottego. Ksi¹dz Franciszek Ba¿yñski urodzi³ siê 1 marca 1801 r. w Poznaniu, jako czwarte z omiorga dzieci bednarza Jana Nepomucena i Marianny z Burzyñskich2. Jego dom rodzinny znajdowa³ siê przy Büttelstrasse (obecnie ulica Wo1 M. Motty, Przechadzki po miecie, oprac. i pos³owiem opatrzy³ Z. Grot, t. 1, Poznañ 1957, s. 193. 2 Prace dotycz¹ce biografii ks. Ba¿yñskiego to m.in.: W. Chotkowski, Mowa ¿a³obna powiedziana na pogrzebie .p. ksiêdza radzcy [!] Franciszka Ba¿yñskiego proboszcza przy kociele w. Wojciecha w Poznaniu dnia 16-go marca 1876, Poznañ 1876; K. Górski, Ba¿yñski Franciszek, [w:] Polski s³ownik biograficzny, t. 1, Kraków 1935, s. 375-376; S. Karwowski, Kronika ¿a³obna, [w:] Historia Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego, t. 2, Poznañ 1919, s. 293-294; F. K¹cki, Ba¿yñski Franciszek, [w:] S³ownik biograficzny katolicyzmu spo³ecznego w Polsce, t. 1, red. R. Bender i in., Lublin 1994, s. 23; A. Krzy¿anowski, Krótkie notatki z ¿ycia Szanownego Jubilata, [w:] Warta. Ksi¹¿ka zbiorowa ofiarowana ksiêdzu Franciszkowi Ba¿yñskiemu proboszczowi przy kociele w. Wojciecha w Poznaniu na jubileusz 50-letniego kap³añstwa w dniu 23 kwietnia 1874. Od jego przyjació³ i wielbicieli, Poznañ 1874, s. 13-18; T. Oracki, Ba¿yñski Franciszek, [w:] S³ownik pracowników ksi¹¿ki polskiej, red. I. Treichel, Warszawa-£ód 1972, s. 48-49; T. Oracki, Ba¿yñski Franciszek, [w:] ten¿e, S³ownik biograficzny Warmii, Mazur i Powila XIX i XX wieku (do 1945 roku), Warszawa 1983, s. 53; D. Pêdziñska, Ba¿yñski Franciszek, [w:] Wielkopolski s³ownik biograficzny, red. A. G¹siorowski i in., Warszawa-Poznañ 1981, s. 42-43; .p. ks. Franciszek Ba¿yñski, Kurier Poznañski 1876 nr 60, s. 4; Wspomnienie pomiertne, Orêdownik 1876 nr 35, s. 3; J. Zió³ek, Ba¿yñski Józef Franciszek, [w:] Encyklopedia katolicka, t. 2, red. F. Gryglewicz, R. £ukaszyk, 284 JACEK BIESIADA na). Edukacjê rozpocz¹³ w szkole elementarnej, mieszcz¹cej siê przy Neuer Markt (obecnie Plac Kolegiacki). Od 15 stycznia 1811 r., dziêki pomocy ks. Piotra Mantheja, któremu czêsto s³u¿y³ do mszy w., kontynuowa³ naukê w szkole przyseminaryjnej. Nauczycielami byli tu klerycy i m³odsi ksiê¿a. W 1816 r. zda³ egzamin do Gimnazjum w. Marii Magdaleny. Tutaj nale¿a³ do tajnej patriotycznej organizacji m³odzie¿owej. Bêd¹c w klasie pi¹tej, zosta³ korepetytorem synów hrabiego Klemensa Kwileckiego – Leonarda i Arseniusza. Na Wielkanoc 1821 r. wst¹pi³ do seminarium w Poznaniu, a w listopadzie tego samego roku rozpocz¹³ studia teologiczne na uniwersytecie we Wroc³awiu, w trakcie których zaprzyjani³ siê m.in. z póniejszym biskupem wroc³awskim Henrykiem Foersterem oraz bibliotekarzem archiwum watykañskiego ks. Augustynem Theinerem. Dnia 3 kwietnia 1824 r. przyj¹³ we Wroc³awiu wiêcenia kap³añskie z r¹k biskupa Emanuela Szymoñskiego. Bezporednio po nich zosta³ wikariuszem przy kociele w. Wojciecha w Poznaniu, gdzie 23 kwietnia odprawi³ mszê w. prymicyjn¹. Wkrótce za³o¿y³ tu zespó³ muzyczny, który gra³ ka¿dej niedzieli podczas sumy. W roku 1826 Rozalia z Ch³apowskich Engeströmowa ofiarowa³a mu prezentê na probostwo w Ceradzu Kocielnym. Zgodnie z obowi¹zuj¹cym wówczas prawem, proboszczem móg³ zostaæ ksi¹dz, który pe³ni³ obowi¹zki wikariusza przez trzy lata. Ksi¹dz Ba¿yñski tego warunku nie spe³nia³, dlatego konsystorz generalny arcybiskupi, chc¹c przychyliæ siê do proby ¿ony hrabiego Larsa Engeströma, udzieli³ mu komendê na wspomniane probostwo, ale tylko na pó³ roku. Nale¿y wspomnieæ, ¿e na pocz¹tku roku 1826 prezentê na probostwo w Chojnicy ofiarowa³ mu hrabia Biliñski, ale wówczas w³adza kocielna nie wyrazi³a zgody na jej przyjêcie. Na probostwo w Ceradzu wprowadzi³ siê 1 lipca 1826 r. i co szeæ miesiêcy ponawia³ probê o dalsze przed³u¿enie komendy3. Ostatecznie prezenta hrabiostwa Engeström zosta³a przez konsystorz potwierdzona 27 padziernika 1827 r. Ksi¹dz Ba¿yñski nie wzi¹³ czynnego udzia³u w powstaniu listopadowym, ale postanowi³ s³u¿yæ sprawie wolnociowej. Upadek powstania i represje, jakie po nim nast¹pi³y, nie ostudzi³y w spo³eczeñstwie d¹¿eñ wolnociowych. Ruch konspiracyjny rozwija³ siê g³ównie w rodowisku paryskiej emigracji polskiej. Z jego dzia³aczami, którzy prowadzili szerok¹ dzia³alnoæ w Wielkim Ksiêstwie PoznañZ. Su³owski, Lublin 1976, kol. 154; J. Zió³ek, Ks. Józef Franciszek Ba¿yñski (1801-1876), „Novum 1977 nr 2, s. 88-91; T. ¯ychliñski, Kronika ¿a³obna rodzin wielkopolskich od 1863-1876 r. z uwzglêdnieniem wa¿niejszych osobistoci zmar³ych w tym przeci¹gu czasu w innych dzielnicach Polski i na obczynie, Poznañ 1877, s. 20. 3 Zob.: Archiwum Archidiecezjalne w Poznaniu (dalej: AAP), Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego tycz¹ce siê kocio³a w Ceradzu dek[anat] Bukowski, sygn. KA II 101/02. KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) Portret ks. Franciszka Ba¿yñskiego autorstwa Mariana Jaroczyñskiego Warta. Ksi¹¿ka zbiorowa ofiarowana ksiêdzu Franciszkowi Ba¿yñskiemu na jubileusz 50-letniego kap³añstwa (Poznañ 1874) 285 286 JACEK BIESIADA skim, nawi¹za³ kontakt oko³o roku 1833. Wród nich byli Walery Breañski i ks. Micha³ Wieruszewski, emisariusze Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, istotnego stronnictwa politycznego Wielkiej Emigracji. Gdy policja pruska przechwyci³a listy ksiêdza wys³ane do Francji, najpierw przeprowadzono u niego rewizjê, a 26 stycznia 1836 r. zosta³ aresztowany i osadzony w berliñskim wiêzieniu Hausvoigtei. Przeszed³ tu d³ugie ledztwo, trwaj¹ce do lutego 1838 r. W celu wymuszenia obarczaj¹cych zeznañ poddany by³ uci¹¿liwym represjom ciep³¹ strawê otrzymywa³ co drugi dzieñ, w celi pozbawiono go wiat³a, cofniêto pozwolenie na czytanie ksi¹¿ek, wreszcie przez cztery tygodnie jedynym rodzajem posi³ku by³ chleb i woda. Wyrok skazuj¹cy go na 15 lat twierdzy, który umotywowano uczestnictwem w powstaniu w 1831 r. i kontaktowaniem siê ze spiskowcami po jego upadku, zapad³ 2 maja 1838 r., a 16 padziernika 1838 r. ks. Ba¿yñski zosta³ przewieziony do wiêzienia w Magdeburgu. Dnia 7 czerwca 1840 r. zmar³ król pruski Fryderyk Wilhelm III. Z racji objêcia tronu przez jego syna og³oszona zosta³a amnestia dla wiêniów politycznych, dziêki której ksi¹dz móg³ opuciæ wiêzienie 13 sierpnia tego¿ roku. Natychmiast po wyjciu na wolnoæ odprawi³ mszê w. w miejscowym kociele Panny Maryi, do którego w czasie odbywania kary pozwalano mu jeden raz w miesi¹cu uczêszczaæ na nabo¿eñstwo w towarzystwie pracownika wiêzienia. W Ceradzu powracaj¹cego proboszcza parafianie powitali z ogromn¹ radoci¹. Do wiêzienia poszed³ z czarnym jak kruk w³osem, a powróci³ zeñ z pobielon¹ g³ow¹4 napisa³ nieznany autor we wspomnieniu pomiertnym, lecz wieloletnia kañ pozostawi³a te¿ trwa³y lad na zdrowiu. Dlatego nie dziwi wys³ane cztery lata póniej, gdy by³ ju¿ proboszczem w Niepruszewie, pismo do konsystorza generalnego, nastêpuj¹cej treci: Niepruszewo dnia 19. czerwca 1844 Do Przewietnego Konsystorza Generalnego Administratorskiego w Poznaniu Przez kilkuletnie wiêzienie zdrowie moje wiele ucierpia³o i dotychczas skutki tych cierpieñ czuæ mi siê daj¹. Ju¿ w Magdeburgu w r. 1840 lekarz sztabowy, a póniej Dr Marcinkowski usilnie mi radzili u¿ywania wód mineralnych, lecz z ograniczonych dochodów moich przy ró¿nych niepomylnych wypadkach nie mog³em oszczêdziæ sobie na wydatki nadzwyczajne, jakie podró¿ do wód za sob¹ poci¹ga. W tym roku nastrêcza mi siê sposobnoæ zabrania siê z Stryjem moim do wód Karlsbadzkich, które mi przez Dra Marcinkowskiego zalecone zosta³y, o czem mówi tu do³¹czone wiadectwo. 4 .p. ks. Franciszek Ba¿yñski, Kurier Poznañski 1876 nr 60, s. 4. KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 287 Na czas mego oddalenia siê na zastêpcê w obowi¹zkach parafialnych umówi³em sobie JW. Ks. Plebana Toczkowskiego z Tomic, który bardzo ma³¹ parafiê maj¹c i tylko pó³ mili od Niepruszewa odleg³¹, zobowi¹za³ siê tu mieszkaæ i curam animarum sprawowaæ, a w razie potrzeby do Tomic doje¿d¿aæ. Owiadczenie jego w do³¹czonym licie zawarte. Upraszam zatem Przewietny Konsystorz Administratorski najuni¿eniej, aby 1 pozwolenie do wyjechania do wód karlsbadzkich mnie udzieliæ, a 2 Ks. Toczkowskiego podczas mojej niebytnoci do odprawiania dwóch Mszy w. w dni niedzielne i wiêta upowa¿niæ raczy³. Ks. Ba¿yñski5 Do powy¿szej proby ks. Ba¿yñski do³¹czy³ pismo wspieraj¹ce nastêpuj¹cej treci: Stryj Ksiêdza Proboszcza Ba¿yñskiego dla s³aboci zdrowia wyjechaæ musi do wód karlsbadzkich i tam 6-tygodniowej u¿ywaæ kuracji. Przy tej okazji przedstawi³em Proboszczowi Ba¿yñskiemu, a¿eby z tej sposobnoci zabrania siê ze Stryjem korzysta³, gdy¿ tylko przez gruntown¹ kuracjê u wód wy¿ej wymienionych pozbyæ siê mo¿e i zatwardzeñ w dolnym ¿o³¹dku znajduj¹cych siê, i uderzeñ krwi do g³owy z [nieczytelne – JB] pochodz¹cych, cierpieñ, które kilkuletniego siedzenia w wiêzieniu s¹ skutkiem. Poznañ, d. 19 czerwca 1844. Dr Marcinkowski6 W³adze kocielne wyrazi³y zgodê na wyjazd ksiêdza w celach leczniczych i na zastêpowanie go w tym czasie przez ks. Jana Toczkowskiego. Dnia 6 sierpnia 1851 r. ponownie zwróci³ siê z prob¹ o wyra¿enie zgody na wyjazd dla poratowania zdrowia, tym razem do uzdrowiska w Bawarii7. O nadw¹tlonym zdrowiu wiadczy te¿ inne pismo skierowane do konsystorza, wys³ane z kolejnej placówki: Lwówek, dnia 1 marca 1848 Do Przewietnego Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego w Poznaniu Stan mego zdrowia nie pozwala mi przez ca³y czas nadchodz¹cego postu czterdziestodniowego u¿ywaæ malanych pokarmów, dlatego Przewietny Konsy5 AAP, Personalia X Franciszka Ba¿yñskiego Proboszcza w Ceradzu Kocielnym, sygn. KA II 1370 k. 11. 6 Tam¿e, k. 12. 7 Zob.: tam¿e, k. 31. 288 JACEK BIESIADA storz Arcybiskupi upraszam, aby miêsnych potraw raz na dzieñ w niedziele, poniedzia³ki, wtorki i czwartki u¿ywaæ mi pozwoli³. Ks. Ba¿yñski8. Jak uwa¿a Antoni Krzy¿anowski, w roku 1834, po mierci ks. Walentego Koz³owskiego, proboszcza kolegiaty w Szamotu³ach, hrabina Anna Mycielska, dziedziczka Szamotu³, ofiarowa³a ks. Ba¿yñskiemu prezentê na to probostwo […]9. W³adza kocielna udzieli³a mu komendê i odt¹d, a¿ do dnia aresztowania, o którym wy¿ej, kierowa³ szamotulsk¹ parafi¹ kolegiack¹, doje¿d¿aj¹c z Ceradza. Natomiast parafi¹ ceradzk¹, podczas pobytu ks. Ba¿yñskiego w wiêzieniu, zarz¹dza³ ks. Jan Robiñski. O wa¿nej inicjatywie podjêtej przez ks. Ba¿yñskiego w przedostatnim roku pracy w Ceradzu pisze Antoni Krzy¿anowski: Przy koñcu roku 1840 za³o¿y³ czytelniê dla duchownych i wieckich, zakupuj¹c i przesy³aj¹c im za ma³ym wynagrodzeniem najnowsze dzie³a polskie treci naukowej i beletrystycznej, tudzie¿ niektóre czasopisma polskie i niemieckie. Po trzech lub czterech latach musia³ zaprzestaæ tego przedsiêwziêcia, bo i ksi¹¿ki ginê³y i przesy³ka by³a nieregularna, a do tego ochota do czytania ustawa³a10. Po 15 latach wype³niania obowi¹zków proboszcza w Ceradzu Kocielnym, przerwanych czteroletnim pobytem w wiêzieniu, 10 marca 1841 r. ks. Ba¿yñski przes³a³ do konsystorza pismo nastêpuj¹cej treci: Ceradz, dnia 10go marca 1841 Do Przewietnego Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego w Poznaniu Na zawakowan¹ plebaniê niepruszewsk¹ odebrawszy prezentê przez Hrabiego Sierakowskiego, dziedzica dóbr Otusza, Niepruszewa itd. i kolatora Kocio³a Niepruszewskiego mi ofiarowan¹, sk³adam j¹ w za³¹czeniu z najpokorniejsz¹ prob¹, aby Przewietny Konsystorz raczy³ mi zarz¹d rzeczonej parafii w chwili wyprowadzenia siê X. Robiñskiego do Biechowa poruczyæ i nastêpnie instytuowaæ kanonicznie. Ba¿yñski pleban 11 Konsystorz generalny przychyli³ siê do jego proby. Znajduj¹cy siê obecnie w zakrystii kocio³a ceradzkiego portret ks. Ba¿yñskiego upamiêtnia jego wieloletni¹ pracê duszpastersk¹ w tej miejscowoci12. Tam¿e, k. 22. A. Krzy¿anowski, Krótkie notatki z ¿ycia Szanownego Jubilata…, s. 15. 10 Tam¿e, s. 17. 11 AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego, sygn. KA II 271/01. 12 Informacjê o tym przekaza³ mi obecny proboszcz parafii pw. w. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika w Ceradzu Kocielnym ks. Tadeusz Murawski, za co bardzo Mu dziêkujê. 8 9 KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 289 Zarz¹d parafii w Niepruszewie przej¹³ natychmiast, równolegle utrzymuj¹c komendê w Ceradzu, do czasu przybycia nowego proboszcza. Raptowne podwojenie obowi¹zków by³o dla niego trudne, czego dowodem pismo do konsystorza generalnego z dnia 28 maja 1841 r.: Przewietny Konsystorzu Arcybiskupi! Zarz¹d dwóch obszernych parafii, Ceradzkiej i Niepruszewskiej, sposobienie dzieci maj¹cych byæ po raz pierwszy uczestnikami Sakramentów SS Pokuty i O³tarza, bardzo czêste odwiedzanie chorych, bliskie wiêta Zielonych wi¹tek i nastêpuj¹ce potem nabo¿eñstwo podczas oktawy Bo¿ego Cia³a, nadto dozorowanie gospodarstwa w Niepruszewie tak wiele czasu wymagaj¹ i tak mocno si³y moje fizyczne wycieñczaj¹, i¿, wyznajê to sumiennie, nie jestem w stanie zadoæ uczyniæ postanowieniu Przewietnego Konsystorza z dnia [nieczytelne – JB] m.b. No 27. Wszak i zdrowie moje tyle ju¿ nadw¹tlone, i¿ do rady i pomocy lekarskiej uciec siê musia³em. Z tych powodów powa¿am siê prosiæ najuni¿eniej, aby Przewietny Konsystorz raczy³ lub uwolniæ mnie od napisania rozprawy wyznaczonej, lub te¿ termin przed³u¿yæ do chwili, kiedy zarz¹d jednej parafii odjêtym mi zostanie. X Ba¿yñski pleban13 Konsystorz przychyli³ siê do tej proby i przed³u¿y³ termin napisania wspomnianej rozprawy o trzy miesi¹ce. Na plebanii niepruszewskiej zosta³ oficjalnie zainstalowany 2 sierpnia 1841 r. Pod koniec tego samego roku probostwo w Ceradzu obj¹³ ks. Jan Paw³owski, który swój urz¹d sprawowa³ do roku 1864. Now¹ parafi¹ ks. Ba¿yñski kierowa³ nied³ugo, do 28 sierpnia 1845 r., ale w ci¹gu tych czterech lat powo³a³ do ¿ycia bractwo wstrzemiêliwoci, w celu walki z alkoholizmem mieszkañców. Za³o¿y³ te¿ czytelniê publiczn¹, któr¹ regularnie zaopatrywa³ w ksi¹¿ki beletrystyczne. W latach 1845-1850 proboszczem w Niepruszewie by³ ks. Jan Hebanowski, wczeniej wikariusz w Grodzisku Wielkopolskim i nauczyciel religii w Gimnazjum w. Marii Magdaleny w Poznaniu. W roku 1845 przyj¹³ ks. Ba¿yñski prezentê na plebaniê we Lwówku, ofiarowan¹ mu przez hrabiego Antoniego £¹ckiego, na której zosta³ zainstalowany 29 sierpnia tego¿ roku. Tu równie¿ za³o¿y³ bractwo wstrzemiêliwoci, czytelniê dla ludu, a tak¿e czytelniê polsk¹ dla ksiê¿y z ca³ego powiatu. Pismem z dnia 12 sierpnia 1847 r. kolegium kocielne we Lwówku powiadomi³o konsystorz, ¿e ks. Ba¿yñski zakupi³ z w³asnych pieniêdzy za 60 talarów czarn¹ kapê i ofiarowa³ j¹ kocio³owi. Dalej kolegium prosi o wyra¿enie zgody na przyjêcie tego daru, 17 sierpnia konsystorz tak¹ zgodê wyda³14. AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego, sygn. KA II 271/01. Zob.: AAP, Akta Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego Poznañskiego tycz¹ce siê kocio³a parafialnego w Lwówku dek[anat] lwówecki, sygn. KA II 237/04. 13 14 290 JACEK BIESIADA W roku 1848 fala zrywów narodowych, znanych pod nazw¹ Wiosna Ludów, objê³a niemal ca³¹ Europê. W pocz¹tkowych miesi¹cach tego roku dotar³a do Wielkopolski, w tym tak¿e do Lwówka. Gdy w³adze miejskie i policyjne miasto opuci³y, ks. Ba¿yñski czuwa³ nad jego bezpieczeñstwem, co przed s¹dem przysiêg¹ stwierdzili mieszkañcy, nie tylko katolicy, ale i protestanci, i ¿ydzi, gdy mu chciano wytoczyæ proces o agitacje polityczne15 pisa³ nieznany z nazwiska autor we wspomnieniu pomiertnym. Nie tylko do tego ogranicza³a siê wówczas jego dzia³alnoæ; w swojej parafii organizowa³ oddzia³y powstañcze. Tymczasem w Poznaniu 20 marca 1848 r. utworzono Komitet Narodowy, w sk³ad którego weszli m.in. Ryszard Berwiñski, Walenty Stefañski, Gustaw Potworowski, Kazimierz Jarochowski oraz ksiê¿a Antoni Fromholz, Jan Janiszewski i Aleksy Prusinowski. Komitet ten wybra³ delegacjê z arcybiskupem Leonem Przy³uskim na czele, która ju¿ 21 marca wyjecha³a do Berlina z zamiarem przed³o¿enia królowi pruskiemu Fryderykowi Wilhelmowi IV ¿¹dania niepodleg³oci dla zaboru pruskiego. Ostatecznie wysunê³a jednak tylko postulat reorganizacji narodowej Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego16. Z polecenia Komitetu Narodowego powo³ywane by³y na terenie Ksiêstwa lokalne komitety narodowe; niektórym z nich uda³o siê odsun¹æ w³adze pruskie. Ksi¹dz Ba¿yñski nie nale¿a³ do ¿adnego z nich, lecz by³ w grupie duchownych, która wspiera³a ich dzia³alnoæ. Nale¿eli do niej tacy ksiê¿a, jak m.in.: Jakub Gagacki z Komina, Telesfor Mas³owski z Krobi, Teofil Danielewski z Grodziska i Pawe³ Gi¿ewski z Ko³aczkowa 17. Pomimo szeroko zakrojonej dzia³alnoci rewolucyjnej, zaanga¿owania w sprawê znanych autorytetów i tysiêcy obywateli, pomimo stoczenia zwyciêskich bitew pod dowództwem Ludwika Mieros³awskiego 30 kwietnia pod Mi³os³awem i 2 maja pod Soko³owem, gdy wydawa³o siê, ¿e g³ówny cel niepodleg³oæ, jest blisko, powstanie zosta³o st³umione przez wojska pruskie i zakoñczone podpisan¹ kapitulacj¹ 9 maja 1848 r. w miejscowoci Bardo pod Wrzeni¹18. Lech Trzeciakowski uwa¿a, ¿e jednym z najwiêkszych osi¹gniêæ tych burzliwych dni by³o powo³anie pruskiego Zgromadzenia Narodowego19. Stosowne prawo wyborcze zosta³o podpisane przez króla Fryderyka Wilhelma IV 8 kwietnia .p. ks. Franciszek Ba¿yñski, Kurier Poznañski 1876 nr 60, s. 4. J. Koz³owski, Wielkopolska pod zaborem pruskim w latach 1815-1918, Poznañ 2006, s. 133; L. Trzeciakowski, Aktywnoæ polityczna poznaniaków, [w:] Dzieje Poznania, t. 2, red. J. Topolski, L. Trzeciakowski, cz. 1, Warszawa-Poznañ 1994, s. 335-336. 17 Zob.: Z. Zieliñski, Koció³ katolicki w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim w latach 1848-1865, Lublin 1973, s. 129. 18 Zob.: W. Jakóbczyk, Powstanie w Wielkopolsce w roku 1848, [w:] Dzieje Wielkopolski, t. 2, red. W. Jakóbczyk, Poznañ 1973, s. 203; J. Koz³owski, Wielkopolska pod zaborem pruskim…, s. 149; L. Trzeciakowski, Aktywnoæ polityczna poznaniaków , s. 341. 19 L. Trzeciakowski, Aktywnoæ polityczna poznaniaków…, s. 342. 15 16 KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 291 292 JACEK BIESIADA 1848 r. Termin prawyborów zosta³ wyznaczony na 1 maja, a wyborów na 8 maja. Z tej szansy Polacy postanowili skorzystaæ i w tym celu prowadzili szerok¹ akcjê agitacyjn¹. Dnia 19 kwietnia utworzono w Poznaniu Komisjê Centraln¹ do spraw Wyborczych w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim. Jej zadaniem by³o t³umaczenie istoty i znaczenia wyborów, objanianie techniki wyborczej, wskazywanie na mo¿liwe machinacje urzêdników pruskich, nawo³ywanie wreszcie do solidarnoci przez oddawanie g³osów na elektorów i deputowanych Polaków20. Trybun¹ wyborcz¹ sta³a siê niezale¿na Gazeta Polska, dziennik, którego pierwszy numer ukaza³ siê 22 marca 1848 r., nak³adem Walentego Stefañskiego i pod redakcj¹ Hipolita Cegielskiego. Artyku³y publikowane na jej ³amach zachêca³y do udzia³u w wyborach, zapoznawa³y z procedurami wyborczymi. Do agitacji, która przebiega³a w niekorzystnych warunkach, bo w czasie wci¹¿ trwaj¹cych walk powstañczych, aktywnie w³¹czy³ siê arcybiskup Leon Przy³uski, który nie stroni³ od spraw politycznych i chêtnie bra³ w nich udzia³ […]. Teraz, 18 kwietnia, wzywa³ proboszczów, aby w³¹czyli siê do pracy wyborczej. Poleca³ im przekonywaæ swoich parafian, ¿e gdy kto opuci termin lub od³¹czy siê w obieraniu pierwotnego wyborcy swych wspó³braci katolickiej religii, dzia³aæ bêdzie nie tylko przeciw tej ostatniej, ale zarazem przeciw swemu w³asnemu dobru i interesowi i ¿e tylko w najcilejszej jednoci, nie zwa¿aj¹c na jakiekolwiek podszepty i nie daj¹c siê ³udziæ fa³szywymi obietnicami, silnie i skutecznie wiêtych spraw naszych broniæ zdo³amy21. W wyniku przeprowadzonych wyborów do parlamentu pruskiego z Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego wesz³o 30 pos³ów, w tym 16 Polaków i 14 Niemców. Reprezentacjê polsk¹ stanowili: ks. Franciszek Ba¿yñski (z powiatu bukowskiego), Aleksander Brodowski (z remskiego), August Cieszkowski (z poznañskiego), Antoni Kraszewski (z inowroc³awskiego), Wojciech Lipski (z odolanowskiego), Florentyn Lisiecki (z pleszewskiego), Jan Piegza (z mogileñskiego), Gustaw Potworowski (z krobskiego), Marcin Ruszkiewicz (z inowroc³awskiego), ks. Feliks Strybel (z ostrzeszowskiego), Pantaleon Szuman (z w¹growieckiego), Alfons Taczanowski (z wrzesiñskiego), ks. Wincenty Taszarski (z szamotulskiego), Antoni Tr¹mpczyñski (z redzkiego), ks. Franciszek Stefanowicz, Marceli ¯ó³towski (z kociañskiego). Do parlamentu weszli tak¿e deputowani z Prus Zachodnich i Górnego l¹ska 22. Nale¿y wspomnieæ, ¿e oprócz czterech wymienionych wy¿ej ksiê¿y w ca³ej grupie Polaków, wybranych do parlamentu pruskiego, by³o jeszcze czterech duchownych: Antoni Klingenberg, Andrzej Pomieczyñski i Antoni Skiba z Prus Zachodnich oraz Józef Szafranek z Górnego l¹ska23. Z. Grot, Dzia³alnoæ pos³ów polskich w sejmie pruskim (1848-1850), Poznañ 1961, s. 26-27. Tam¿e, s. 27-28. 22 Zob.: J. Koz³owski, Wielkopolska pod zaborem pruskim…, s. 152; H. Szuman, Rys historyczny pocz¹tków i zawi¹zku parlamentaryzmu polskiego w Prusiech, Poznañ 1902, s. 21. 23 Zob.: Z. Grot, Ksiê¿a polscy w parlamentach niemieckich 1848-1918, [w:] Na okazanie 20 21 KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 293 Zdzis³aw Grot wyrazi³ opiniê, ¿e dla wyboru bez znaczenia by³a [ ] dotychczasowa rola w ¿yciu publicznym reprezentantów duchowieñstwa Stefanowicza, Strybla i Taszarskiego. Natomiast ks. Franciszek Ba¿yñski [ ] cieszy³ siê opini¹ gor¹cego patrioty nie tylko we Lwówku, gdzie by³ proboszczem, lecz i w szerszych ko³ach spo³eczeñstwa, które pamiêta³o jego pobyt w wiêzieniu za sympatie do emisariuszów Towarzystwa Demokratycznego w pierwszej fazie ich agitacji w Ksiêstwie24. Dnia 22 maja 1848 r. mia³a miejsce w Berlinie inauguracja pierwszego sejmu pruskiego powsta³ego z powszechnych wyborów. Król Fryderyk Wilhelm IV w swoim wyst¹pieniu nawi¹za³ m.in. do odrzucenia ¿¹dañ delegacji Ksiêstwa pod przewodnictwem arcybiskupa Leona Przy³uskiego, przedstawionych mu 23 marca, mówi¹c: Nie uda³o siê mym zabiegom odpowiedzieæ ¿yczeniom Polaków prowincji poznañskiej; oburzenie tam nawet pozosta³o, które jakkolwiek dla mnie bolesne, jednak¿e nie powstrzyma³o mnie od tego, by na rozpoczêtej raz drodze nie postêpowaæ dalej, nie przepominaj¹c jednak¿e o wzglêdach, jakie siê niemieckiej w tych stronach nale¿¹ narodowoci25. Ró¿nice wynikaj¹ce z pochodzenia spo³ecznego, pogl¹dów politycznych i wykszta³cenia pos³ów polskich by³y powodem tego, ¿e nie utworzyli oddzielnej, w³asnej frakcji. £¹czyli siê natomiast z ró¿nymi frakcjami niemieckimi. W tym aspekcie mo¿na wyodrêbniæ trzy grupy: pierwsz¹, do której nale¿eli ksiê¿a Ba¿yñski, Skiba i Taszarski oraz m.in. Lisiecki, Szuman, Piegza i Tr¹mpczyñski, czêsto wchodzi³a w koligacje z lewic¹, drug¹, o charakterze prawicowym, reprezentowan¹ przez deputowanych z Górnego l¹ska, oraz trzeci¹, najmniej liczn¹, kojarzon¹ z ugrupowaniem zachowawczym26. Przyczyna czêstego wi¹zania siê najaktywniejszych pos³ów polskich z parlamentarn¹ lewic¹ tkwi³a w tym, ¿e g³osi³a suwerennoæ ludu, jednoizbowy system parlamentarny, a czêciowo republikê27. Wspólnie g³osowali w wielu wa¿nych kwestiach. Na przyk³ad poparli wniosek demokraty Juliusa Berendsa w sprawie uznania dla rewolucji marcowej. W jego wyst¹pieniu znalaz³ siê passus, ¿e bojownicy 18 i 19 marca [1848] dobrze zas³u¿yli siê ojczynie”. Ten wniosek przepad³ na skutek g³osów przeciwnych, m.in. polskich pos³ów z Górnego l¹ska28. Wspólnie g³osowali te¿ za wnioskiem Franza Waldecka o utworzenie osobnej komisji sejmowej do opracowania projektu konstytucji, mimo i¿ wniosek ten drogi. Praca zbiorowa powiêcona pokoleniu ksiêdza Piotra Wawrzyniaka, Poznañ 1975, s. 136-137. 24 Z. Grot, Dzia³alnoæ pos³ów polskich , s. 41-42. 25 H. Szuman, Rys historyczny pocz¹tków…, s. 20. 26 Zob.: L. Trzeciakowski, Pos³owie polscy w Berlinie…, s. 231, 316. 27 Z. Grot, Dzia³alnoæ pos³ów polskich…, s. 50. 28 L. Trzeciakowski, Pos³owie polscy w Berlinie…, s. 315. 294 JACEK BIESIADA z góry skazany by³ na niepowodzenie29. Razem popierali te¿ wniosek pos³a Lisieckiego o ca³kowite zniesienie kary mierci. W wyniku postawy opozycji przyjêto rozwi¹zanie kompromisowe – stosowanie kary mierci tylko w czasie wojny i w okresach stanu oblê¿enia30. We wszystkich tych wspólnych g³osowaniach, a tak¿e w wielu innych, ks. Ba¿yñski bra³ zawsze udzia³. Decyzj¹ rz¹du pruskiego kadencja sejmu zakoñczy³a siê 5 grudnia 1848 r. Zdzis³aw Grot, pozytywnie oceniaj¹c dzia³alnoæ pos³ów polskich, napisa³: Deputacja polska w Zgromadzeniu Narodowym w Berlinie odegra³a doæ czynn¹ rolê, tak¿e w ogólnych sprawach narodu niemieckiego. […]. Z deputowanych polskich szczególn¹ aktywnoæ i konsekwencjê wykaza³ Lisiecki, najbardziej chyba demokratyczny cz³onek deputacji polskiej. Tak¿e Lipski, ks. Ba¿yñski, ks. Skiba i Pantaleon Szuman realizowali politykê aktywnoci polskiej31. Tak¿e Lech Trzeciakowski zaliczy³ ks. Ba¿yñskiego do wybitniejszych pos³ów, obok Wojciecha Lipskiego, Augusta Cieszkowskiego oraz ksiê¿y Józefa Szafranka i Karla Richtera32. Krótko przed zakoñczeniem pracy duszpasterskiej we Lwówku, które nast¹pi³o 3 maja 1849 r., ks. Ba¿yñski obchodzi³ tam jubileusz 25-lecia kap³añstwa, na który zjecha³o siê znaczne grono duchowieñstwa i ofiarowa³o mu tacê srebrn¹ z tak¹¿ cukiernic¹, wraz z albumem listów od licznych przyjació³ i wielbicieli. Magistrat za miejscowy i korporacja ¿ydowska przez deputacje z³o¿y³y mu ¿yczenia ustne i pimienne33. Decyzj¹ arcybiskupa Leona Przy³uskiego z dnia 4 maja 1849 r. ks. Ba¿yñski zosta³ proboszczem parafii w. Wojciecha w Poznaniu po ks. Ludwiku Urbanowiczu, który kieruj¹c parafi¹ od roku 1837, zrezygnowa³ z probostwa. W niespe³na rok póniej, 24 lutego 1850 r., dekretem arcybiskupa zosta³ mianowany radc¹ konsystorskim. W ramach pe³nienia tej funkcji by³ wysy³any na wizytacje do parafii w Borku, Gostyniu, Kominie, Czarnkowie, Bia³ê¿ynie, Chodzie¿y, Gry¿ynie, Osiecznej, G³uszynie, Jaszkowie, przeprowadzaj¹c je zawsze niezwykle sumiennie34. W wyniku przeprowadzonych 16 marca 1850 r. kolejnych wyborów do parlamentu pruskiego ks. Ba¿yñski zosta³ powtórnie wybrany pos³em. Z Ksiêstwa oprócz niego mandat otrzymali: Antoni Chi¿yñski, August Cieszkowski, Konstanty Grabowski, Emil Janecki, Florentyn Lisiecki, Adolf £¹czyñski, Kajetan Z. Grot, Dzia³alnoæ pos³ów polskich , s. 70. L. Trzeciakowski, Pos³owie polscy w Berlinie , s. 315; zob. te¿: Z. Grot, Dzia³alnoæ pos³ów polskich…, s. 71-72. 31 Z. Grot, Dzia³alnoæ pos³ów polskich , s. 79. 32 Zob.: L. Trzeciakowski, Pos³owie polscy w Berlinie…, s. 230-231. 33 A. Krzy¿anowski, Krótkie notatki z ¿ycia Szanownego Jubilata…, s. 16. 34 Zob.: tam¿e, s. 16. 29 30 KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 295 Morawski, W³adys³aw Niegolewski, Maciej Palacz, Aleksy Prusinowski, Erazm Stablewski, Micha³ Wiêckowski, Marceli ¯ó³towski, Franciszek ¯ychliñski35. O swoim wyjedzie na inauguracyjne posiedzenie sejmu poinformowa³ konsystorz stosownym pismem: Poznañ, dnia 17 listopada 1850 Do Przewietnego Konsystorza Generalnego Arcybiskupiego W miejscu Wybrany z powiatów krotoszyñskiego, ostrzeszowskiego i odolanowskiego na deputowanego do drugiej izby winienem siê stawiæ na otwarcie sejmu do Berlina dnia 21 m.b. O czym Przewietny Konsystorz najuni¿eniej uwiadamiaj¹c, upraszam zarazem, aby w³adzy wieckiej naj³askawiej donieæ raczy³, ¿e zastêpc¹ moim bêdzie X Jakub [nieczytelne – JB]. Ks. Ba¿yñski36 Nazajutrz po inauguracyjnym posiedzeniu sejmu odby³o siê pierwsze spotkanie Ko³a Polskiego, na którym na prezesa wybrano Adolfa £¹czyñskiego37. Jak wspomniano, w pierwszym sejmie pruskim Polacy nie utworzyli w³asnej frakcji. Dopiero 25 lutego 1849 r. zawi¹za³o siê Ko³o Polskie, które na swego pierwszego prezesa wybra³o Karola Libelta. W wyniku prowadzonej wówczas dyskusji zgodzono siê na podstawow¹ zasadê solidarnego g³osowania na podstawie ustaleñ wiêkszoci cz³onków Ko³a Polskiego. Do Ko³a przyst¹pili pos³owie z Wielkopolski i z Pomorza […]. Doæ liberalny regulamin Ko³a pozwala³ na dorane kontaktowanie siê z niemieckimi ugrupowaniami, przychylnymi Polakom38. Sporód 23 posiedzeñ Ko³a, które odby³y siê w okresie 22 listopada 1850-8 maja 1851 r., ks. Ba¿yñski uczestniczy³ w 1839. Tak¿e i w tej kadencji zosta³ zaliczony do pos³ów aktywniejszych40. Nie by³o mu jednak dane pos³owaæ do koñca kadencji. Decyzj¹ arcybiskupa Leona Przy³uskiego, podjêt¹ pod koniec roku 1851, razem z ks. Janem Janiszewskim zostali zobowi¹zani do z³o¿enia swoich mandatów. Oficjalnie arcybiskup swe stanowisko uzasadnia³ niewystarczaj¹c¹ liczb¹ kap³anów i koniecznoci¹ skoncentrowania siê ich na obowi¹zkach duszpasterskich. Niew¹tpliwie odgrywa³y tu rolê i inne motywy, jak obawa, Zob.: R. Komierowski, Ko³a polskie w Berlinie 1847-1860, Poznañ 1910, s. 108. AAP, Personalia X Franciszka Ba¿yñskiego , sygn. KA II 1370, k. 29. 37 Zob.: Protoko³y posiedzeñ Ko³a Polskiego w Berlinie, t. 1: Lata Wiosny Ludów 1849-1851, oprac. Z. Grot, Poznañ 1956, s. 214-215. 38 W. Jakóbczyk, Sprawy polityczne w latach 1848-1850, [w:] Dzieje Wielkopolski, t. 2, red. W. Jakóbczyk, Poznañ 1973, s. 214. 39 Zob.: Protoko³y posiedzeñ Ko³a Polskiego…, s. 218, 220, 222, 225, 227, 229, 231, 237-241, 245, 247, 250, 252. 40 Zob.: tam¿e, s. 215. 35 36 296 JACEK BIESIADA aby opozycyjna postawa ksiê¿y pos³ów nie utrudnia³a dodatkowo skomplikowanych stosunków Kocio³a z w³adzami. Istnia³o te¿ niebezpieczeñstwo, ¿e ksiê¿a pos³owie, zobowi¹zani zasad¹ solidarnoci, mog¹ niekiedy g³osowaæ wbrew interesom Kocio³a41. Wed³ug cytowanego tu ju¿ Antoniego Krzy¿anowskiego ks. Ba¿yñski zakoñczy³ swoj¹ dzia³alnoæ poselsk¹ 14 lutego 1852 r.42 W sprawy wyborcze zaanga¿owa³ siê ks. Ba¿yñski w 1871 r., ale ju¿ nie jako kandydat na pos³a. W zwi¹zku ze zbli¿aj¹cymi siê wyborami do Reichstagu podczas spotkania przedwyborczego w Kocianie przedstawiciel obozu ultramontañskiego […] wyst¹pi³ z wnioskiem, aby wyborcy ¿¹dali od kandydatów na pos³ów zapewnienia, ¿e w razie potrzeby stan¹ w obronie doczesnej w³adzy papie¿a i wolnoci stowarzyszeñ, tak¿e w zastosowaniu do zakonów, przeciw szko³om bezwyznaniowym oraz przeciw ma³¿eñstwom cywilnym 43. Równoczenie za¿¹dano, aby ksiê¿a podpisali siê pod deklaracjami popieraj¹cymi powy¿szy postulat. Ksi¹dz Ba¿yñski, który pocz¹tkowo uleg³ zaleceniom, ostatecznie jednak wycofa³ swój podpis, podobnie jak ks. Cyprian Jarochowski44. Tak¹ postawê mo¿na uznaæ jako wyraz jego sprzeciwu wobec w³¹czania Kocio³a do dzia³añ o charakterze politycznym. Zakoñczenie pracy poselskiej nie oznacza³o dla ks. Ba¿yñskiego umniejszenia obowi¹zków. Dnia 24 maja 1855 r. konsystorz mianowa³ go swoim trzecim radc¹. Dla duchowieñstwa opracowywa³ ordynacje i okólniki dotycz¹ce spraw maj¹tkowych kocio³ów. Od czerwca 1859 r. a¿ do koñca roku nastêpnego administrowa³ maj¹tkiem kolegiaty farnej w Szamotu³ach. Tymczasem choroba oczu zmusi³a go do z³o¿enia proby o zwolnienie z prac konsystorskich, co uzyska³ 5 padziernika 1861 r. Z tej samej przyczyny zwróci³ siê z prob¹ do konsystorza, aby pozwolono mu zamieniæ obowi¹zkowe modlitwy kap³añskie na inne. Konsystorz przychyli³ siê do jego proby, nakazuj¹c codzienne odmawianie ró¿añca45. Bliski ca³kowitej utraty wzroku wyjecha³ do Wiednia, gdzie podda³ siê pomylnie zakoñczonemu zabiegowi usuniêcia katarakty. Dnia 13 czerwca 1866 r. arcybiskup Mieczys³aw Ledóchowski ustanowi³ go egzaminatorem prosynodalnym, jednak ks. Ba¿yñski po trzech latach z urzêdu tego zrezygnowa³. W 1867 r. poznañskie duchowieñstwo wybra³o go na swojego przedstawiciela do kontrolowania finansów seminarium. Tego samego roku 29 czerwca uczestniczy³ w Rzymie w uroczystoci jubileuszowej z okazji 1800. rocznicy mierci wiêtych aposto³ów Piotra i Paw³a, po³¹czonej z kanonizacj¹ w. L. Trzeciakowski, Pos³owie polscy w Berlinie , s. 251; zob. te¿: Z. Zieliñski, Koció³ katolicki w Wielkim , s. 275-276. 42 Zob.: A. Krzy¿anowski, Krótkie notatki z ¿ycia Szanownego Jubilata…, s. 16. 43 L. Trzeciakowski, Pos³owie polscy w Berlinie…, s. 167. 44 Tam¿e, s. 167-168. 45 Zob.: AAP, Personalia X Franciszka Ba¿yñskiego , k. 69. 41 KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) Z publikacji ks. Franciszka Ba¿yñskiego 297 298 JACEK BIESIADA Jozafata Kuncewicza. Wczeniej, 30 maja, z udzia³em licznej grupy duchownych poznañskich, odby³o siê po¿egnanie ksiêdza arcybiskupa, który na te uroczystoci wyje¿d¿a³ nazajutrz do Wiecznego Miasta. Ks. Ba¿yñski przemówi³ w imieniu wszystkich, ¿ycz¹c szczêliwej podró¿y. Prosi³ ks. Arcypasterza, ¿eby zapewni³ Ojca w. o niezachwianej wiernoci tak duchowieñstwa, jak i wiernych do Stolicy Piotrowej. W koñcu uprasza³, ¿eby wyjedna³ b³ogos³awieñstwo Ojca w. dla naszych diecezji46. Dnia 16 kwietnia 1869 r. Ksi¹dz Ba¿yñski otrzyma³ nominacjê na sêdziego prosynodalnego, a 26 stycznia 1872 r. funkcja ta zosta³a mu prolongowana na kolejne trzy lata. W latach 1867-1870 by³ spowiednikiem sióstr urszulanek. Z powodu d³ugotrwa³ej choroby ks. Ignacego Stamma w latach 1872-1873 zarz¹dza³ maj¹tkiem kocio³a w. Dominika (obecnie oo. jezuitów) 47. W roku 1841 zaborca pruski, po usilnych staraniach Karola Marcinkowskiego, wyda³ zgodê na powo³anie do ¿ycia Towarzystwa Pomocy Naukowej, które pomylnie rozwija³o swoj¹ dzia³alnoæ, polegaj¹c¹ na udzielaniu pomocy ucz¹cej siê m³odzie¿y, co owocowa³o liczebnym wzrostem polskiej inteligencji. W 1848 r. z inicjatywy Augusta Cieszkowskiego powsta³a Liga Polska, która za swoje naczelne zadania wyznacza³a obok spraw gospodarczych tak¿e owiatowe. Kazimierz Szulc i ks. Franciszek Malinowski w 1857 r. doprowadzili do zawi¹zania Poznañskiego Towarzystwa Przyjació³ Nauk, którego g³ównym celem by³o przyk³adaæ siê do rozszerzania nauk i umiejêtnoci w jêzyku polskim48. To spo³eczne o¿ywienie w³adze pruskie stara³y siê parali¿owaæ. Tymczasem aktywnoæ Polaków bieg³a w dwóch kierunkach zmierza³a zarówno do poprawy sytuacji ekonomicznej ludnoci, jak i do krzewienia owiaty wród szerokich warstw spo³eczeñstwa. Józef Kisielewski w ksi¹¿ce wiat³a w mroku, przedstawiaj¹cej 50-letnie dzieje Towarzystwa Czytelni Ludowych, pisa³: Oko³o roku 1860 ta praca od podstaw daje pierwsze i dobre rezultaty. Zawi¹zuj¹ siê spó³ki po¿yczkowe, kó³ka rolnicze w³ocian, powstaje centralne towarzystwo gospodarcze dla Wielkiego Ks. Poznañskiego. Wszystko to wp³ywa na polepszenie bytu gospodarczego w³ocian […]. W lad za nim, znajduj¹c silne podstawy materialne, organizuje siê ¿ycie kulturalne. Jest to tym wiêcej konieczne, ¿e szko³a, zawojowana zupe³nie przez niemczyznê, ¿adnego w tym kierunku oparcia nie daje. W takiej atmosferze, mimo wykonywania licznych obowi¹zków nak³adanych przez prze³o¿onych, dostrzegaj¹c trudn¹ sytuacjê spo³eczn¹ ludnoci ¿yj¹cej pod zaborem pruskim, jesieni¹ 1863 r. ks. Ba¿yñski utworzy³ Wydawnictwo Dobrych i Tanich Ksi¹¿ek. Artur Jazdon uwa¿a, ¿e nie by³o ono instytucj¹ wydawnicz¹ w dzisiejszym tego s³owa znaczeniu. Uznaæ je raczej mo¿na za stowarzyszenie, Tygodnik Katolicki 1867 nr 23, s. 242. Zob.: A. Krzy¿anowski, Krótkie notatki z ¿ycia Szanownego Jubilata…, s. 17. 48 W. Jakóbczyk, Dzia³alnoæ polska w sejmie i w kraju, [w:] Dzieje Wielkopolski, t. 2…, s. 336-337. 46 47 KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 299 którego celem by³o wybieranie lub przygotowywanie do druku w masowych nak³adach przystêpnie redagowanych ksi¹¿ek dla ludu […]. Ks. Ba¿yñski by³ nak³adc¹, g³ównym inicjatorem i organizatorem dzia³alnoci Wydawnictwa, wspieranym jednak bardzo czynnie przez realizatorów jego pomys³ów, czyli W. Simona oraz Ludwika Rzepeckiego i ks. Antoniego Kanteckiego. Tworzyli oni zespó³ kierowniczy, ale te¿ finansowali dzia³ania. Miêdzy innymi nak³ady w³asne drukowano w oficynie zwi¹zanej z wydawnictwem, zarz¹dzanej mimo i¿ oficjalnym w³acicielem by³ L. Rzepecki przez Tytusa Daszkiewicza i W. Simona49. Do grona osób wspieraj¹cych ks. Ba¿yñskiego Franciszek K¹cki zalicza tak¿e ksiê¿y Feliksa Malinowskiego i W³adys³awa Chotkowskiego50. Wydawnictwo Dobrych i Tanich Ksi¹¿ek nie by³o pierwszym wydawnictwem utworzonym w Wielkim Ksiêstwie Poznañskim. W 1838 r. firmê tak¹ za³o¿y³ m.in. Walenty Stefañski, w roku nastêpnym Jan Konstanty ¯upañski, w 1842 r. Napoleon Kamiñski, w 1848 r. Karol Rayzner, a w roku nastêpnym Ksiêgarniê Katolick¹ utworzy³ Edward £ubieñski. Jednak na tle powy¿szych wydawnictwo ks. Ba¿yñskiego by³o wyj¹tkowe. Jak uwa¿a Edward Piecikowski, ono symbolicznie otwiera […] popowstaniowy z³oty okres pimiennictwa dla ludu na terenie zaboru pruskiego, z imponuj¹co i bezprzyk³adnie wprost zorganizowanym wspó³czesnego u¿ywaj¹c okrelenia systemem kolporta¿u51. Po rocznej dzia³alnoci wydawnictwa anonimowy autor w rubryce Wiadomoci literackie w Dzienniku Poznañskim napisa³: Dotkliwy dotychczas dawa³ siê czuæ w naszej literaturze brak dobrych ksi¹¿ek dla ludu i m³odzie¿y. Kilka ksi¹¿eczek ks. Antoniewicza, parê dzie³ek Gregorowicza (Janka z Bielca) i Wielog³owskiego, to prawie ca³y zapas literatury ludowej, który jak oczywista, na d³u¿szy czas nie zdo³a zaspokoiæ wiejskich i niedoros³ych naszych czytelników […]. W takim stanie rzeczy z prawdziw¹ pociech¹ serca widzimy, jak mê¿owie mi³uj¹cy lud nasz i pragn¹cy jego dobra, krz¹taj¹ siê pilnie oko³o jego owiaty i pracuj¹ nad tym, aby pomna¿a³a siê liczba dzie³ zalecaj¹cych siê nie tylko doborem treci buduj¹cej i pouczaj¹cej, ale zarazem i cen¹ nader umiarkowan¹, po czêci nawet nies³ychanie tani¹. Zas³ugê tê przyznaæ nale¿y miêdzy innymi mianowicie ks. Ba¿yñskiemu, proboszczowi kocio³a w. Wojciecha w Poznaniu, który w przeci¹gu roku bie¿¹cego wyda³ w³asnym nak³adem kilka dzie³ek dla ludu, zas³uguj¹cych na to, aby im szerszy daæ rozg³os52. A. Jazdon, Wydawcy poznañscy 1851-1914. Kszta³towanie rodowiska i repertuaru wydawniczego, Poznañ 2012, s. 76. 50 Zob.: F. K¹cki, Ba¿yñski Franciszek, [w:] S³ownik biograficzny katolicyzmu , s. 23. 51 E. Piecikowski, Ach! W tym Poznañskiem . ¯ycie literackie XIX wieku, Poznañ 2003, s. 96. 52 Wiadomoci literackie, Dziennik Poznañski 1864 nr 294, s. 5. 49 300 JACEK BIESIADA W wydawnictwie ks. Ba¿yñskiego, które dzia³a³o dziêki subskrypcjom i ofiarnoci zamo¿niejszej czêci spo³eczeñstwa, ukazywa³y siê ksi¹¿ki o tematyce religijnej (np. autorstwa Hilarego Koszutskiego ¯ywot w. Wojciecha, biskupa i mêczennika, patrona królestwa polskiego, ¯ywoty wiêtych pustelników w Polsce), ukazuj¹ce historiê Polski (np. Jakuba Dalekiego Wspomnienia mojego ojca, ¿o³nierza dziewi¹tego pu³ku Ksiêstwa Warszawskiego, Lucjana Siemieñskiego Wieczory pod lip¹, czyli Historia narodu polskiego), maj¹ce charakter poradników (np. Leona Bokiewicza Hygiena popularna czyli Nauka zachowania zdrowia dla ludu wiejskiego, J. Menscha Chemia w zastosowaniu do ¿ycia codziennego). Obok kilku powieci i powiastek z ¿ycia ludu wiejskiego (m.in. Serafina Jonasa S¹siedzi na granicy, Ludwiki Leniowskiej Wytrwa³oæ w pracy i w z³ym losie czy ks. Symforiana Tomickiego M¹dry Wach) wydany zosta³ Psa³terz Dawidowy Jana Kochanowskiego z objanieniami Ludwika Rzepeckiego. Wród opublikowanych ksi¹¿ek znalaz³y siê równie¿ zwyciêskie powieci z maj¹cego kilka edycji konkursu literackiego, w którym nagrody fundowa³ Konstanty Zakrzewski. W pierwszej edycji w roku 1862 warunki, jakie mia³ spe³niaæ utwór, by³y bardzo ograniczone: Powieæ musi byæ oryginaln¹, na tle historyczno- lub obyczajowo-narodowym 53. W czwartej edycji z roku 1866, której og³oszenie by³o podpisane przez ks. Ba¿yñskiego, zaostrzone warunki stawiane utworom uwzglêdnia³y w sposób szczególny czytelnika pochodz¹cego z ludu: I. Chodzi przede wszystkim o dzie³o dla katolickiego ludu lub dorolejszej m³odzie¿y; II. Pozostawiaj¹c zupe³n¹ swobodê pisz¹cym wymagamy tylko, a¿eby treæ by³a w ogóle powa¿na, oryginalna i wziêta z pola albo dziejów ojczystych, albo obyczajów narodowych, albo z ogólnej nauk dziedziny; III. Przedstawienie rzeczy ma byæ zrozumia³e i zastosowane do potrzeb ludu naszego; jêzyk czysty, jasny i prosty, wolny jednak¿e od gminnej prostoty54. Nagrodzonymi powieciami w kolejnych edycjach konkursu by³y: Stanis³awa Sobieskiego Anio³ Pañski, Józefa znad Obry Szkaplerz wiarusa, Jana Konstantego Gregorowicza Ukryte skarby55, a tak¿e Serafina Jonasa W domu najlepiej. Nietrudne w odbiorze ksi¹¿ki z wydawnictwa ks. Ba¿yñskiego trafia³y do ubogich warstw spo³eczeñstwa polskiego, ¿yj¹cego w zaborze pruskim, dziêki zaanga¿owaniu w ich rozprowadzanie W³adys³awa Simona. Drukowane w wysokich nak³adach i sprzedawane po bardzo niskiej cenie, czêsto nawet przekazywane bezp³atnie, wzbogaca³y biblioteki w Wielkopolsce, na l¹sku, Warmii i Mazurach, w Galicji, niejednokrotnie dociera³y do Polaków przebywaj¹cych na emigracji w ró¿nych zak¹tkach wiata. L. Rzepecki, Konkurs, Tygodnik Poznañski 1862 nr 47, s. 376. Czwarty konkurs Wgo Konstantego Zakrzewskiego, „Tygodnik Katolicki” 1866 nr 20, s. 160. 55 Zob.: A. Jazdon, Wydawcy poznañscy 1815-1914 , s. 313. 53 54 KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 301 W listopadzie i grudniu 1872 r. wiele czasopism, m.in. Przyjaciel Ludu, Orêdownik, Katolik, Gwiazdka Cieszyñska, Dziennik Polski, Czas, W³ocianin opublikowa³o nastêpuj¹cej treci og³oszenie: Ofiara 3000 ksi¹¿ek Trzy tysi¹ce ksi¹¿ek zdatnych do u¿ytku mieszczan, kmieci i m³odzie¿y stanu ka¿dego, ofiaruje ludowi polskiemu bezp³atnie przy nadchodz¹cej kolêdzie ni¿ej podpisane Wydawnictwo. Po ksi¹¿ki te zg³osiæ siê mog¹ mieszkañcy wszystkich ziem dawnej Polski, dalej kolonici i wychodcy nasi, dok¹dkolwiek ich w³asna wola lub niewola zanios³y. W razie wyboru pierwszeñstwo mieæ bêd¹: 1. osoby, które Wydawnictwo nasze wspieraj¹, a chcia³yby zakres dzia³ania swego rozszerzaj¹c, zrobiæ jeszcze wiêcej dobrego jak dot¹d; 2. miejscowoci, gdzie dot¹d ¿adnej jeszcze nie ma czytelni, a zw³aszcza te, które skutkiem obecnego po³o¿enia pozbawione s¹ pomocy i opieki polskich duchownych i polskiego obywatelstwa wiejskiego; 3. czytelnie zostaj¹ce pod ci¹g³ym dozorem rz¹dcy parafii; 4. w ogóle wszystkie osoby, o których nabraæ bêdzie mo¿na tego przekonania, ¿e liczbê przes³anych sobie ksi¹¿eczek dalszymi sk¹din¹d nabytkami dla wygody i dobra wspó³braci pomna¿aæ bêd¹. Zg³aszaæ siê nale¿y do podpisanego Prezesa, i to od dnia niniejszego og³oszenia, a¿ po dzieñ 1go lutego 1873 roku. Wszystkie pisma polskie upraszamy o dwu lub trzykrotne powtórzenie tej wiadomoci, a¿eby dojæ mog³a do najwiêkszej liczby interesowanych. Wydawnictwo Dobrych i Tanich Ksi¹¿ek Ks. Franc. Ba¿yñskiego56 W ci¹gu zaledwie jednego miesi¹ca na adres wydawnictwa nades³ano 407 listów, nie tylko z miejscowoci zaboru pruskiego, lecz tak¿e z Galicji, Berlina, Karlsruhe, Konstantynopola, Anglii i Ameryki, w których nadawcy prosili o polsk¹ ksi¹¿kê. W broszurze zatytu³owanej Sprawozdanie Wydawnictwa dobrych i tanich ksi¹¿ek Ks. Franc. Ba¿yñskiego ze sposobu, w jaki rozdzieli³o bezp³atnie 7419 ksi¹¿ek celem za³o¿enia 370 nowych czytelni w kwietniu r. 1873, wydanej po zakoñczeniu akcji, jej inicjator opublikowa³ anonimowo kilkadziesi¹t listów. S¹ one wiadectwem ubóstwa, trudnej sytuacji spo³ecznej, ale i religijnoci oraz g³êbokiego patriotyzmu. Oto kilka przyk³adów. 56 Cyt. za: F. Ba¿yñski, Sprawozdanie Wydawnictwa dobrych i tanich ksi¹¿ek Ks. Franc. Ba¿yñskiego ze sposobu, w jaki rozdzieli³o bezp³atnie 7419 ksi¹¿ek celem za³o¿enia 370 nowych czytelni w kwietniu r. 1873, Poznañ 1873, s. 1-2. 302 JACEK BIESIADA […] nasz Ksi¹dz Proboszcz wiele ksi¹¿ek wydaje do czytania swoim parafianom, to jednakowo¿ nie wystarczy na tak liczn¹ parafiê, a czytelni ¿adnej nie mamy, nasze nieszczêcie, ¿e nie mamy ¿adnego polskiego Pana, który by siê do tego przyczyni³ […]. (s. 6). […] bardzo mi chodzi o rozkrzewienie owiaty i poparcie ojczystego jêzyka, który u nas [na l¹sku JB] w prawdziwej poniewierce, bo muszê wyznaæ, ¿e wielu kolegów moich i nas ani go sami nie znaj¹ dok³adnie, a co gorsza, ani poznaæ nie chc¹ […]. A poniewa¿ nam go w najnowszym smutnym czasie na dobre ze szkó³ wypêdzaj¹, wiêc koniecznoæ nieodzowna, aby przynajmniej do domu dzieciom polskich ksi¹¿ek dostarczaæ, i¿by skarbu tego na wcale nie zarzuci³y. (s. 17). […] ja jestem szewc i mam dosyæ dogodne pomieszkanie i do mnie wiele siê ludzi schodzi, jedni po robotê, a drudzy po poradê, znowu inni gwoli nowin ze wiata, bo siê tu u mnie wiele czyta, a przeto mam zamiar i wiêcej ludzi pouczyæ, bo tu mamy Proboszcza, a to jest Niemiec i po polsku niewiele mówi i te¿ o polsk¹ mowê nie dba, dlatego my sami miêdzy sob¹ po polsku mówimy. Jest tu wiele obywateli, co czytaæ umiej¹, tak jak i ja, i tak bym radzi tych ksi¹¿ek mieli, a potem skoro ju¿ siê zebrali, to bym wiêcej ksi¹¿ek kupili, ale teraz pocz¹tkowo by³oby to bardzo dobrze, ¿ebym taki pocz¹tek mieli. (s. 26). […] w ka¿d¹ niedzielê po ksi¹¿ki na probostwo siê zg³aszaj¹ [m³odzi ludzie JB]. ¯¹daniu za ich wtedy tylko czyni siê zadoæ, je¿eli Ks. Proboszcz albo który z Ksiê¿y Wikarych zaopatrzony jest w jak¹ w³asn¹ biblioteczkê, zawieraj¹c¹ oprócz dzie³ teologicznych, tak¿e ksi¹¿ki ludowe, co przy dzisiejszych niestety stosunkach osobliwie u Ksiê¿y Wikarych bardzo rzadko siê trafia. Otó¿ chc¹c niedostatkowi temu koniec raz po³o¿yæ, a oraz lud nasz od szerz¹cego siê zepsucia i kierunku liberalnego uchroniæ, zamierzam za³o¿yæ w Gródku sta³¹ czytelniê parafialn¹, zostaj¹c¹ pod kierownictwem […] rz¹dcy parafii. (s. 30). […] My wprawdzie mamy w czym mieszkaæ, jeæ i czem siê odziaæ, ale na ksi¹¿ki nas nie staæ […] (s. 34). Jestem s³ug¹ we wsi Staszkówce, w powiecie gorlickim w Galicji u gospodarza Klemensa Dyla, a nie jestem w stanie kupiæ ani jednej ksi¹¿ki, abym móg³ rozum owiecaæ tak do ludzi, jak i do Boga. (s. 36). Wobec du¿ego zapotrzebowania na polsk¹ ksi¹¿kê, wyra¿onego w otrzymanej korespondencji, wydawnictwo postanowi³o zwiêkszyæ liczbê egzemplarzy przeznaczonych do bezp³atnego rozdawnictwa. I tak Wielkie Ksiêstwo Poznañskie otrzyma³o 2369 ksi¹¿ek, l¹sk 1561, Warmia i Mazury 1655, Galicja 1618, inne regiony 216. £¹cznie rozes³ano 7419 ksi¹¿ek do 370 odbiorców57. 57 Zob.: tam¿e, s. 5. KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 303 Pojawienie siê publikacji z Wydawnictwa Dobrych i Tanich Ksi¹¿ek na terenach uwa¿anych przez zaborcê za zgermanizowane wywo³ywa³o zdumienie i zdziwienie wród urzêdników pruskich. Widzieli w nich nie tylko ród³o utrwalania religijnoci ludu, ale tak¿e narzêdzie do budzenia i wzmacniania wiadomoci narodowej Polaków i politycznej odbudowy Polski, a wiêc w ich ocenie, maj¹ce charakter antyrz¹dowy. To sta³o siê powodem kilkakrotnego nak³adania kar pieniê¿nych, przeprowadzania rewizji, a¿ wreszcie do zamkniêcia wydawnictwa w roku 1873 i skazania ks. Ba¿yñskiego na dwutygodniowe wiêzienie. W ci¹gu 10 lat dzia³alnoci wydawnictwo opublikowa³o blisko 40 tytu³ów ksi¹¿ek o ³¹cznym nak³adzie oko³o 140 000 egzemplarzy oraz rozprowadzi³o 15 000 egzemplarzy wydanych przez inne oficyny. Oko³o roku 1865 przez kilkanacie miesiêcy ks. Ba¿yñski razem z ks. Witalisem Maryañskim i Tytusem Daszkiewiczem prowadzi³ Wydawnictwo Obrazków Religijnych, w którym drukowano miedzioryty z podobiznami wiêtych wed³ug projektu Stanis³awa £ukomskiego. Obrazki zawiera³y równie¿ teksty modlitw w jêzyku polskim. Z powodu zró¿nicowanych oczekiwañ odbiorców oraz niskiego zainteresowania produkcj¹ wydawnictwo zaprzesta³o dzia³alnoci. Jak wspó³czeni oceniali dzia³alnoæ wydawniczo-patriotyczn¹ ks. Ba¿yñskiego? Karol Libelt: Ile¿ to tysiêcy egzemplarzy tych po¿ytecznych ksi¹¿ek przesz³o bezp³atnie z jego porêki do najrozmaitszych towarzystw, aby siê t¹ drog¹ pomiêdzy biedniejszych stowarzyszonych, jako pokarm duchowy dosta³y? Ile¿ to drugich tysiêcy, tych samych oprawnych ksi¹¿eczek, rozes³anych zosta³o za nader nisk¹ cenê pomiêdzy gorliwych obywateli, którzy t¹ po¿ywn¹ straw¹ duchow¹ udarowali m³ód, ucz¹c¹ siê czeladkê i w³ocian swoich? Niepodobna obliczyæ i wykazaæ, ile przez tyloletni¹ pracê i zapobiegliwoæ zacnego kap³ana namno¿y³o siê wiat³a i moralnoci pomiêdzy ludem, który dot¹d zostawa³ w opuszczeniu; ale to pewna, ¿e jest jego wielk¹ zas³ug¹, godn¹ powszechnego uznania i wdziêcznoci, je¿eli siê t¹ drog¹ lud nasz ciemny utwierdzi³ w religii i narodowoci swojej, je¿eli choæby tylko w jednostkach, nabra³ z czytania lub s³uchania czytaj¹cych, potrzebnych, ¿e nie powiem, koniecznych do ¿ycia prywatnego i publicznego wiadomoci58. Marceli Motty: ¯e to by³a myl zdrowa, przedsiêwziêcie przede wszystkim potrzebne u nas i po¿yteczne, za najlepszy dowód s³u¿yæ powinny poszukiwania i ledztwa, które ks. Ba¿yñski, jako i wspó³dzia³aj¹ce z nim osoby, owym wydawnictwem na siê ci¹gnêli; wszak¿e nasi najserdeczniejsi wychodz¹ zawsze z tego stanowiska, ¿e co dobre dla nas, to dla nich szkodliwe. […] czytelnie ludowe i pisma ludowe w naszym po³o¿eniu rzecz niezmiernej wagi, której nam zanie58 K. Libelt, Powiêcenie, [w:] Warta , s. 43. 304 JACEK BIESIADA dbaæ nie wolno, jeli nie chcemy, ¿eby lud nasz zamieni³ siê na Górnol¹zaków, nie chc¹cych ani wiedzieæ, ¿e s¹ Polakami. Wdziêcznoæ nale¿y siê ks. Ba¿yñskiemu i jego wspólnikom za to, ¿e tê myl podjêli i pierwsi j¹ energicznie i konsekwentnie przeprowadziæ usi³owali59. Zamkniête przez w³adze pruskie Wydawnictwo Dobrych i Tanich Ksi¹¿ek przejê³a spó³ka Tytusa Daszkiewicza, W³adys³awa Simona i Ludwika Rzepeckiego, prowadz¹c je pod nazw¹ Wydawnictwo im. ks. F. Ba¿yñskiego i kontynuuj¹c nie tylko, jak bymy dzi powiedzieli, liniê wydawnicz¹ poprzednika, ale i formy dzia³alnoci, czego dowodem by³o ufundowanie 100 bibliotek ludowych w roku 1876. Dwa lata póniej z ksi¹¿ek tego wydawnictwa utworzone zosta³y dwie biblioteki na Warmii w Bart¹gu i Unieszewie – i jedna na Mazurach w Lewa³dzie. Jeszcze przed zamkniêciem wydawnictwa ks. Ba¿yñski wraz z Maksymilianem Jackowskim i Stanis³awem Ch³apowskim za³o¿yli dziennik Gazetê Wielkopolsk¹. Jej wydawc¹ zosta³ Jackowski, dyrektorem wydawnictwa Kazimierz Szulc, a redaktorem Edward Micha³ek. Pierwszy numer dziennika ukaza³ siê 27 marca 1872 r., a ostatni, 72., 29 czerwca tego¿ roku. Do tak szybkiego upadku doprowadzi³ ostry konflikt w Radzie Nadzorczej na tle linii programowej gazety60. Dwa lata póniej ks. Ba¿yñski, wci¹¿ chc¹c s³u¿yæ Polakom i ksi¹¿ce, pomaga³ Franciszkowi Ch³apowskiemu za³o¿yæ w Bytomiu bibliotekê polsk¹, nosz¹c¹ nazwê Czytelnia Bytomska61. Czwartek, 23 kwietnia 1874 r., by³ niezwyk³ym dniem dla parafii w. Wojciecha w Poznaniu. Oprócz dorocznego odpustu 50-lecie kap³añstwa obchodzi³ proboszcz ks. Franciszek Ba¿yñski. Ju¿ od godzin porannych, przy wiosennej, s³onecznej pogodzie, gromadzili siê wierni w kociele i wokó³ niego62. O godzinie 10 na probostwo przyby³y liczne delegacje. Jako pierwsi sk³adali jubilatowi ¿yczenia przedstawiciele parafii, dziêkuj¹c za kierowanie ni¹ nieprzerwanie przez 25 lat. Na czele delegacji sta³ gospodarz z Je¿yc Adam Remlein, który wrêczy³ okolicznociowy adres wykonany w drukarni Jaros³awa Leitgebera. W adresie tym m.in. zawarta by³a proba o otwarcie czytelni na Je¿ycach. Pieni¹dze na ten cel, zebrane ze sk³adek, przekaza³ ks. Ba¿yñskiemu Stanis³aw Motty, radca s¹du okrêgowego w Poznaniu. Ksi¹dz prodziekan Karol Kessler z³o¿y³ ¿yczenia w imieniu arcybiskupa Mieczys³awa Ledóchowskiego oraz odczyta³ pismo od konsystorza generalnego skierowane do jubilata: M. Motty, Przechadzki po miecie, t. 1 , s. 195-196. Zob.: J. Karwat, Maksymilian Jackowski. 1815-1905, Poznañ 2005, s. 103-105. 61 Zob.: T. Oracki, Ba¿yñski Franciszek, [w:] S³ownik pracowników , s. 49. 62 Relacje z uroczystoci zob.: [W.] Chrustowicz, Sekundycye Ks. Radzcy [!] Ba¿yñskiego, Proboszcza przy kociele w. Wojciecha w Poznaniu, [w:] Warta…, s. 443-444; Kuryer miejscowy i prowincyonalny, Kurier Poznañski 1874 nr 93, s. 2, nr 94, s. 2; Wiadomoci miejscowe i potoczne, Dziennik Poznañski 1874 nr 94, s. 3, nr 95, s. 3. 59 60 KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) Z publikacji ks. Franciszka Ba¿yñskiego 305 306 JACEK BIESIADA Czcigodny X. Jubilacie! Wielk¹ to jest ³ask¹ Pana Boga dla tego cz³owieka, którego raczy powo³aæ do s³u¿by o³tarza, aby sprawowa³ najwiêtsz¹ ofiarê i skarbami mi³osierdzia Jego wyjednanymi gorzk¹ mêk¹ i mierci¹ Syna Jego pierworodnego szafowa³. Tobie, Czcigodny Jubilacie, pozwoli³ Pan Bóg przez pó³ wieku w tej wiêtej s³u¿bie pozostaæ i Zbawiciela wiata pod skromnymi postaciami utajonego w rêkach Twoich piastowaæ. Twoje zas³ugi ten Ci tylko wynagrodziæ mo¿e, który Ciê do nich powo³aæ raczy³. My za przesy³aj¹c Ci w tym dniu dla Ciebie uroczystym, który w tak okropne dla Kocio³a czasy przypad³, wyraz szczerego ¿yczenia, aby Ci Bóg dobrotliwy w dotychczasowej wiernoci dla Kocio³a a¿ do ostatniego tchu ¿ycia zachowaæ raczy³, wzywamy i prosimy Ciê, aby w tej chwili, [nieczytelne – JB] z³o¿y³ u stóp O³tarza Pañskiego gor¹ce mod³y za Ojca w., za uwiêzionego Arcypasterza naszego, licznych kap³anów los jego statecznie i ochoczo podzielaj¹cych i za ca³y Koció³ tak ciê¿ko nawiedzony63. Ksi¹dz Kessler, z³o¿ywszy nastêpnie ¿yczenia w imieniu duchowieñstwa poznañskiego, które licznie przyby³o na uroczystoæ, wrêczy³ ks. Ba¿yñskiemu wykonany w Pary¿u srebrny kielich poz³acany, ozdobiony 15 medalionami emaliowanymi, wysadzany rubinami oraz tak¹¿ patenê. W imieniu by³ych i obecnych wikariuszy parafii w. Wojciecha przemówi³ proboszcz z Buku ks. Aleksander Akoszewski, a miejscowy wikariusz ks. Wawrzyniec Chrustowicz w imieniu wikariuszy Ksiêstwa, którzy pracowali pod kierunkiem jubilata, wrêczy³ srebrny puchar, na którym by³y wygrawerowane ich nazwiska. Ponadto ks. Ba¿yñski otrzyma³ album z podobiznami medali i monet polskich, wykonanymi metod¹ litograficzn¹ przez artystê Teodora Szulca, oraz cztery wieñce z³ociste. Jako ostatni sk³ada³ ¿yczenia wieloletni przyjaciel Antoni Krzy¿anowski. Z probostwa w asycie ksiê¿y Józefa Szejdurskiego z Otorowa, Wawrzyñca Chrustowicza, Franciszka Lurca i pozosta³ego duchowieñstwa jubilat przeszed³ do kocio³a, sk¹d wyruszy³a procesja ku czci w. Wojciecha. Nastêpnie po odpiewaniu hymnu Veni Creator rozpoczê³a siê msza w., podczas której kazanie, nawi¹zuj¹ce do obu uroczystoci, wyg³osi³ ks. Leonard Ostrowicz, proboszcz z Uzarzewa. Po jej zakoñczeniu i udzieleniu ka¿demu uczestnikowi specjalnego b³ogos³awieñstwa, w tym w³asnej siostrze (pozosta³e rodzeñstwo ju¿ nie ¿y³o), ks. Ba¿yñski zosta³ w procesji odprowadzony do domu. Tutaj proboszcz z Komornik, jêzykoznawca i cz³onek Poznañskiego Towarzystwa Przyjació³ Nauk ks. Franciszek Malinowski wrêczy³ jubilatowi ksiêgê zbiorow¹ zatytu³owan¹ Warta, przygotowan¹ i wydan¹ specjalnie na tê okolicznoæ. AAP, Personalia X Franciszka Ba¿yñskiego , k. 72. Arcybiskup Mieczys³aw Ledóchowski zosta³ aresztowany 3 lutego 1874 r. za niepodporz¹dkowanie siê decyzjom zaborcy pruskiego, zabraniaj¹cym w³adzom kocielnym samodzielnego mianowania proboszczów oraz kszta³cenia kleryków. Na wolnoæ wyszed³ dwa lata póniej. 63 KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 307 Do obiadu, wydanego w ogrodzie pod namiotem, zasiad³o oko³o stu zaproszonych goci zarówno duchownych, jak i wieckich. W jego trakcie wzniesiono trzy toasty jubilat na czeæ Ojca w. i uwiêzionego arcybiskupa, a ks. Szejdurski na czeæ ks. Ba¿yñskiego. Zaraz po obiedzie rozpoczê³y siê nieszpory, w trakcie których kazanie wyg³osi³ ks. Aleksander Akoszewski. Na rêce jubilata nap³ynê³o wiele telegramów z Ksiêstwa, ze l¹ska, z Warmii i Mazur, z Berlina, Lwowa, a tak¿e z Afryki od jednego z misjonarzy. Ich nadawcom, a szczególnie Ko³u Polskiemu do parlamentu niemieckiego w Berlinie, tudzie¿ ¿yczliwym mi w Lwowie, w dalekiej Afryce, w ró¿nych bli¿szych i dalszych prowincjach cesarstwa niemieckiego i tu w miejscu moim rodzinnym mieszkaj¹cym, podziêkowa³ dwa dni póniej na ³amach prasy64. Dat¹ 3 maja 1874 r. by³o opatrzone kolejne podziêkowanie. Tym razem by³o skierowane do spo³eczeñstwa za tyle niezas³u¿onych dowodów ¿yczliwoci i przyjani, jakie odebra³ w dniu swego jubileuszu, ale nie ogranicza³o siê tylko do s³ów. Wyra¿aj¹c wdziêcznoæ, postanowi³ rozes³aæ bezp³atnie 2000 egzemplarzy ksi¹¿eczek do nabo¿eñstwa dla dzieci do lat 14. Zakoñczy³ s³owami: Spomiêdzy zg³aszaj¹cych siê uwzglêdniaæ bêdê przede wszystkim 1) niezamo¿noæ rodziców lub opiekunów, 2) potrzeby miejscowe, a wiêc okolice od obczyzny, innowierstwa i ciemnoty bardziej zagro¿one, 3) warunki rêkojmi, ¿e w godne dostan¹ siê rêce65. Ten dar by³ kolejnym wyrazem postawy spo³ecznej i troski ks. Ba¿yñskiego o wychowanie religijne m³odego polskiego pokolenia. Warta. Ksi¹¿ka zbiorowa ofiarowana ksiêdzu Franciszkowi Ba¿yñskiemu, proboszczowi przy kociele w. Wojciecha w Poznaniu, na jubileusz 50-letniego kap³añstwa w dniu 23 kwietnia 1874 od jego przyjació³ i wielbicieli to pe³en tytu³ ksiêgi ofiarowanej ks. Ba¿yñskiemu. Inicjatorami jej powstania byli wspó³pracownicy i bli¿si znajomi jubilata ksiê¿a: Jan Ga³ecki, W³adys³aw Chotkowski i Micha³ Perliñski oraz Tytus Daszkiewicz, Józef Kusztelan, Ludwik Rzepecki. Swój pomys³ przedstawili w specjalnej odezwie, opublikowanej na ³amach kilku polskich czasopism, og³aszaj¹c równoczenie informacjê o otwarciu przedp³aty dzi powiedzielibymy subskrypcji na tê wyj¹tkow¹ ksi¹¿kê66. Lista osób, które dokona³y przedp³aty przed jej wydaniem (wielu jeszcze zamawia³o póniej), obejmuj¹ca blisko 800 nazwisk, zosta³a zamieszczona w Warcie. Byli wród nich ksiê¿a, m.in.: Józef Cybichowski, biskup sufragan 64 Zob. np.: Kuryer miejscowy i prowincyonalny, Kurier Poznañski 1874 nr 94, s. 2; Wiadomoci miejscowe i potoczne, Dziennik Poznañski 1874 nr 95, s. 3. 65 Doniesienia literackie, Kurier Poznañski 1874 nr 101, s. 3; Wiadomoci miejscowe i potoczne, Dziennik Poznañski 1874 nr 102, s. 3. Mo¿na z du¿ym prawdopodobieñstwem przypuszczaæ, ¿e darem dla spo³eczeñstwa by³a Droga do nieba. Ksi¹¿ka do nabo¿eñstwa dla dzieci katolickich ofiarowana przez X Franciszka Ba¿yñskiego, wydana w Poznaniu w 1872 r. w drukarni Tytusa Daszkiewicza. 66 Zob. np.: Rozmaitoci, „Tygodnik Wielkopolski” 1874 nr 10, s. 79. 308 JACEK BIESIADA gnienieñski, W³adys³aw Chotkowski, W³adys³aw Jaskulski i jego brat Augustyn, Jan Komian, Maksymilian £ukaszewicz, Symforian Tomicki; ludzie pióra, m.in.: Wawrzyniec Engeström, Józef Kocielski, Józef Ignacy Kraszewski, Juliusz Ligoñ, Marceli Motty, Teofila Radoñska; ksiêgarze i wydawcy, m.in.: Mieczys³aw Leitgeber, Karol Miarka, Ludwik Rzepecki, W³adys³aw Simon, Walenty Stefañski, Stanis³aw Wegner; by³o tu równie¿ nazwisko filozofa Karola Libelta i dzia³aczki patriotycznej Emilii Sczanieckiej67. Warta, licz¹ca 444 strony, zosta³a wydana przez Tytusa Daszkiewicza. Jej tytu³ nawi¹zywa³ do nazwy g³ównej rzeki przep³ywaj¹cej przez Wielkie Ksiêstwo Poznañskie, ale te¿ do warty, na której stoi ¿o³nierz, a ten powinien strzec tego, co mu Pan Bóg powierzy³, a co mu powinno byæ najdro¿szym, to jest wiêtej wiary i mowy narodowej – napisa³ Juliusz Ligoñ we wstêpie do tej ksiêgi, wyranie nawi¹zuj¹c do ¿ycia i dzia³alnoci jubilata. Ksiêga zawiera teksty powiêcone osobie ks. Ba¿yñskiego, a tak¿e o tematyce religijnej, historycznej, utwory literackie proz¹ i wierszem oko³o 40 autorów, m.in.: Juliusza Ligonia, Kornela Ujejskiego, Teofila Lenartowicza, Seweryna Goszczyñskiego, Stanis³awa Komiana, Wawrzyñca Engeströma, W³adys³awa Be³zy, Karola Libelta, Marcelego Mottego, Zygmunta Krasiñskiego, Franciszka Malinowskiego, Józefa Ignacego Kraszewskiego, Aleksandra Chodki, Franciszka Ch³apowskiego, W³adys³awa Ordona, Pauliny Wilkoñskiej. Autorem portretu ks. Ba¿yñskiego, zamieszczonego za kart¹ tytu³ow¹, by³ Marian Jaroczyñski. W niedzielê, 12 marca 1876 r. o godzinie 11 przed po³udniem, po krótkiej chorobie i po przyjêciu sakramentów w. zmar³ ks. Ba¿yñski, o czym poinformowa³a prasa poznañska68. W rodê, 15 marca o godzinie 4 po po³udniu odby³a siê eksportacja zw³ok zmar³ego, przy licznym udziale nie tylko parafian, lecz tak¿e mieszkañców ca³ego miasta69. Trumnê z probostwa do kocio³a nios³o szeciu ksiê¿y, a kondukt prowadzi³ ks. infu³at Antoni Grandke. Do wiernych zgromadzonych w wi¹tyni przemówi³ ks. Wawrzyniec Chrustowicz, krel¹c trudn¹ sytuacjê parafii wobec skomplikowanych obecnie stosunków polityczno-kocielnych i mierci proboszcza. Nazajutrz, 16 marca, odby³y siê uroczystoci pogrzebowe, w których uczestniczy³y rzesze wiernych oraz kap³ani z Poznania i pobliskich miejscowoci. Zob.: Warta , s. II-X. Zob.: Kuryer miejscowy i prowincyonalny, Kurier Poznañski 1876 nr 59, s. 3; Wiadomoci miejscowe i potoczne, Dziennik Poznañski 1876 nr 60, s. 4. 69 Noty sprawozdawcze z uroczystoci pogrzebowych zob.: Kuryer miejscowy i prowincyonalny, Kurier Poznañski1876 nr 62, s. 3; Wiadomoci miejscowe i potoczne, Dziennik Poznañski 1876 nr 63, s. 3, nr 64, s. 3. Pe³en tekst kazania ks. W³adys³awa Chotkowskiego: Mowa ¿a³obna powiedziana na pogrzebie .p. ksiêdza radzcy [!] Franciszka Ba¿yñskiego, proboszcza przy kociele w. Wojciecha w Poznaniu dnia 16-go marca 1876 przez Ks. W³. Chotkowskiego lic. w. teologii, Poznañ 1876. 67 68 KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 309 O godzinie 9 przed po³udniem rozpoczê³y siê wigilie, a nastêpnie ks. infu³at Antoni Grandke w asycie ksiê¿y Franciszka Lurca i Jana Ga³eckiego odprawi³ mszê w. Po jej zakoñczeniu ks. W³adys³aw Chotkowski przedstawi³ ¿ycie zmar³ego, jego dzia³alnoæ dziel¹c na duszpastersk¹ i obywatelsk¹. W dalszej czêci mówca przypomnia³, jakie materialne lady pozostawi³ po sobie w parafii zmar³y proboszcz. Z w³asnych pieniêdzy zakupi³ wyposa¿enie do Grobu Pañskiego, cztery o³tarze wraz z obrazami na procesje Bo¿ego Cia³a, srebrny krzy¿ procesyjny, srebrn¹ monstrancjê, kilka ornatów, nowy baldachim i katafalk. Dziêki jego staraniom wi¹tynia wzbogaci³a siê o dwie chor¹gwie haftowane z³otem i srebrem, szeæ cynowych lichtarzy stoj¹cych na g³ównym o³tarzu, szafy do ornatów, ca³e wnêtrze kocio³a zosta³o odnowione i wymalowane, ceglan¹ posadzkê zast¹pi³y szwedzkie p³yty, postawiono now¹ ¿elazn¹ bramê cmentarn¹. Po d³u¿szym kazaniu ks. Chotkowskiego trumnê z cia³em zmar³ego wniesiono do podziemi kocio³a. Spocz¹³ w wi¹tyni, z któr¹ by³ tak bardzo zwi¹zany przez wiele lat i która sta³a tak blisko jego miejsca urodzenia. W ci¹gu wielu lat swego kap³añskiego ¿ycia, oprócz przedstawionej bogatej i intensywnej dzia³alnoci, zarówno duszpasterskiej, jak i patriotycznej, by³ aktywnym cz³onkiem kilku towarzystw i organizacji, m.in. Towarzystwa Przyjació³ Nauk w Poznaniu, Towarzystwa Naukowej Pomocy, dzia³aj¹cej dla m³odzie¿y Wielkiego Ksiêstwa Poznañskiego, studiuj¹cej w Berlinie i Wroc³awiu, Ligi Polskiej w Poznaniu, a tak¿e za³o¿onego w 1840 r. przez Jêdrzeja Moraczewskiego Towarzystwa Zbieraczy Staro¿ytnoci Krajowych w Szamotu³ach. Uczestnictwo we wspomnianych organizacjach by³o tak¿e wyrazem jego patriotyzmu. Bywa³ czêstym gociem maj¹cego siedzibê w Bazarze lokalu Kasyna Poznañskiego, placówki za³o¿onej w 1842 r., maj¹cej s³u¿yæ zbli¿eniu polskiego mieszczañstwa z ziemiañstwem70. „Tygodnik Katolicki” w numerze 11. z roku 1867 przyniós³ informacjê, ¿e ks. Ba¿yñski postanowi³ przekazaæ swoj¹ bibliotekê dekanatowi poznañskiemu. Ksiêgozbiór ten, tworzony od czasu studiów uniwersyteckich, licz¹cy oko³o 10 000 tomów i zawieraj¹cy dzie³a teologiczne, filozoficzne, historyczne, zosta³ z³o¿ony w kapitularzu kocio³a farnego. Zgodnie z wol¹ darczyñcy mia³ zostaæ udostêpniony dopiero po jego mierci. Sam ks. Ba¿yñski by³ autorem dwóch ksi¹¿ek, które zosta³y ju¿ wspomniane Sprawozdania Wydawnictwa Dobrych i Tanich Ksi¹¿ek oraz ksi¹¿eczki do nabo¿eñstwa dla dzieci Droga do nieba. Dokona³ te¿ przek³adu z jêzyka niemieckiego ksi¹¿ki Nabo¿eñstwo bez kap³ana czyli przewodnik niebieski dla osieroconych parafii wydanej w Pelplinie w 1876 r.71 70 Zob.: W. Jakóbczyk, W poznañskim Bazarze 1838-1939, Poznañ 1986, s. 22-23; A. Krzy¿anowski, Krótkie notatki z ¿ycia Szanownego Jubilata , s. 17; J. Zió³ek, Ks. Józef Franciszek Ba¿yñski , s. 90. 71 Zob.: K. Estreicher, Bibliografia polska XIX stulecia, wyd. 2, t. 2, Kraków 1961, s. 139-140. Kazimierz Chruciñski w rozprawie Formy literatury popularnej w Wielkopolsce i na Pomo- 310 JACEK BIESIADA Trumna z prochami ks. Ba¿yñskiego do dzisiaj stoi w podziemiach kocio³a w. Wojciecha w Poznaniu, które po rozbudowie nosz¹ nazwê Krypta Zas³u¿onych Wielkopolan. Miejsce wiecznego spoczynku znalaz³o tu wiele wybitnych osób zwi¹zanych z regionem, m.in. wspomniany w tej pracy lekarz i dzia³acz narodowy Karol Marcinkowski, autor s³ów hymnu narodowego, poeta, pamiêtnikarz i dramatopisarz Józef Wybicki, genera³ i dzia³acz niepodleg³ociowy Ignacy Pr¹dzyñski, lekarz i pierwszy rektor Wszechnicy Piastowskiej, póniejszego Uniwersytetu Poznañskiego Heliodor wiêcicki, muzykolog, kompozytor i dyrygent poznañskiego chóru katedralnego ks. Wac³aw Gieburowski, kompozytor rzu w okresie pozytywizmu, Gdañsk 1983, s. 222, napisa³, ¿e ks. F. Ba¿yñski jest autorem trzech powiastek dla ludu, które zosta³y wydane pod pseudonimem Jonas Serafin. S¹ to (formy tytu³ów podajê za K. Chruciñskim): Opowiadania dziadunia o s³awnych mê¿ach i dziejach dawnej Polski, Poznañ 1864; S¹siedzi na granicy. Opowiadanie dla ludu, Poznañ 1866; W domu najlepiej. Powieæ dla ludu polskiego, Poznañ 1872. (Na ustalenia K. Chruciñskiego powo³uje siê E. Piecikowski w dwóch swoich pracach: ¯ycie literackie Poznania w drugiej po³owie XIX wieku zamieszczonej w ksiêdze zbiorowej Dzieje Poznania, t. 2, red. J. Topolski, L. Trzeciakowski, cz. 1, Warszawa-Poznañ 1994, s. 607, oraz Literatura dla ludu zamieszczonej w zbiorze jego szkiców „Ach! W tym Poznañskiem ¯ycie literackie XIX wieku, Poznañ 2003, s. 100). K. Estreichera Bibliografia polska XIX stulecia, wyd. 2, t. 12, s. 453-453, przypisuje autorstwo wspomnianych trzech ksi¹¿ek Serafinowi Jonasowi. K. Chruciñski nie wskazuje róde³, na których opar³ swoje ustalenia. Czy s¹ one poprawne? Pojawiaj¹ siê w¹tpliwoci, gdy poznamy pe³en tytu³ pierwszej z wymienionych ksi¹¿ek: Opowiadanie dziadunia o s³awnych mê¿ach i dziejach dawnej Polski ku nauce m³odzie¿y napisa³ Serafin Jonas nauczyciel przy szkole katolickiej w Grodzisku. W roku 1867 L. Rzepecki wyda³ Obraz katolickich szkó³ elementarnych objêtych archidyjecezjami Gnienieñsk¹ i Poznañsk¹ oraz dyjecezjami Che³miñsk¹ i Warmiñsk¹. Na stronie 15 tej¿e publikacji czytamy, ¿e nauczycielem jednej z takich szkó³ w Grodzisku by³ Serafin Jonas. Czy mo¿na zatem przyj¹æ, ¿e ks. Ba¿yñski u¿y³ jako pseudonimu nazwisko osoby faktycznie istniej¹cej, wskazuj¹c nawet jej profesjê? Istnieje du¿e prawdopodobieñstwo, ¿e zna³ S. Jonasa, gdy¿ w 1866 r. wyda³ jego ksi¹¿kê S¹siedzi na granicy. Opowiadanie dla ludu osnute na zdarzeniu prawdziwym przez S.J., a w 1872 r. kolejn¹ nosz¹c¹ tytu³ W domu najlepiej. Powieæ dla ludu polskiego, napisana przez autora S¹siadów na granicy, uwieñczon¹ na czwartym konkursie rozpisanym z daru Wielmo¿nego Konstantego Zakrzewskiego, a wiêc nagrodzon¹ w tej edycji konkursu, której og³oszenie podpisa³ ks. Ba¿yñski (!), o czym pisa³em wy¿ej. S³ownik pseudonimów pisarzy polskich. XV w. 1970 r. pod red. Edmunda Jankowskiego, t. 3, Wroc³aw 1996 s. 107, podaje, ¿e za kryptonimem S.J., którym okrela siê autora S¹siadów na granicy w tytule tego opowiadania, ukrywa siê Serafin Jonas.W wietle powy¿szych argumentów trudno przyj¹æ, ¿e ks. Ba¿yñski by³ autorem wymienionych wy¿ej utworów dla ludu, które rzekomo opublikowa³ pod pseudonimem. Napisa³ je Serafin Jonas. Warto jeszcze dodaæ, ¿e w ¿adnym opracowaniu dotycz¹cym biografii ks. Ba¿yñskiego, tak¿e w mowie pogrzebowej, wyg³oszonej przez bardzo dobrze go znaj¹cego ks. W. Chotkowskiego, nie wspomina siê o jego ewentualnej twórczoci literackiej. Nazwisko Serafina Jonasa pojawia siê tak¿e jako autora dwóch artyku³ów powiêconych problematyce owiatowej, zamieszczonych w ukazuj¹cym siê w Poznaniu w latach 1865-1867 czasopimie Owiata. Na internetowej stronie Cmentarza Rakowickiego w Krakowie znajduje siê spis osób pochowanych do 1939 r. (cmentarium.sowa.website.pl/Cmentarze/spisRakow.html [dostêp: 10.01.2014]). Pod numerem 647 znajduje siê nastêpuj¹cy zapis: Jonas Serafin (1831-1903), literat i publicysta, prof. seminarium. Bardzo prawdopodobne, ¿e jest to w³anie autor kilku utworów dla ludu, by³y grodziski nauczyciel, który z nieznanych nam dot¹d powodów zosta³ pochowany na cmentarzu w Krakowie. 311 W Krypcie Zas³u¿onych Wielkopolan w kociele w. Wojciecha w Poznaniu KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 312 JACEK BIESIADA i organista Feliks Nowowiejski, ks. Aleksander ¯ychliñski, o którego beatyfikacjê rozpoczêto starania w roku 1968. Obok trumny ks. Ba¿yñskiego stoi oparta o mur marmurowa, czarna tablica, na której widnieje napis: Ks. FRANC. BA¯YÑKIEMU PROBOSZCZ. KOC. W. WOJCIECHA, ur. d. 25 marca 1801, um. d. 12 marca 1876. Oko³o owiaty ludowej wielce zas³u¿onemu. Zdrowa Marya72 Jest to z pewnoci¹ ta tablica, o sk³adkê na któr¹ na ³amach czasopism apelowali krótko po mierci ks. Ba¿yñskiego jego bliscy wspó³pracownicy Tytus Daszkiewicz, Ludwik Rzepecki, W³adys³aw Simon oraz ksiê¿a Antoni Kantecki i Wawrzyniec Chrustowicz73. 72 Sporód kilku opracowañ biograficznych ks. Ba¿yñskiego wymienionych w przypisie 2 niniejszej pracy dwa wskazuj¹ na 25 marca jako dzieñ jego urodzin, jedno podaje obie daty, a osiem wskazuje na dzieñ 1 marca 1801 r. Dlatego jako prawdziw¹ przyj¹³em tê ostatni¹. 73 Zob.: Orêdownik 1876 nr 36, s. 1; „Warta” 1876 nr 92, s. 934. KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 313 W mowie pogrzebowej ks. W³adys³aw Chotkowski powiedzia³ o zmar³ym miêdzy innymi: Pod szorstk¹ powierzchni¹ ukrywa³ serce szlachetne i kochaj¹ce i zostawi³ po sobie jako dowód przywi¹zania do parafii zbogacony i upiêkszony koció³. Za podsumowanie za ca³ego ¿ycia mog¹ pos³u¿yæ zdania jednej z not informuj¹cej o jego mierci: .p. ksi¹dz Ba¿yñski by³ kap³anem wedle myli Bo¿ej, by³ dobroczyñc¹ swego ludu. Jako kap³an g³osi³ mu s³owa zbawienia, jako Polak niós³ przed nim owiaty katolickiej pochodniê! Pisma jego staraniem wydawane rozchodzi³y siê w setkach tysiêcy egzemplarzy pomiêdzy lud ca³ej Polski, utwierdza³y w nim wiarê ojców, krzepi³y mi³oæ Ojczyzny, szerzy³y zdrowe pojêcia i zasady74. Nazwisko ks. Franciszka Ba¿yñskiego nale¿y wymieniaæ w jednym szeregu z nazwiskami takich kap³anów wielkopolskich, jak Augustyna Szamarzewskiego, Piotra Wawrzyniaka, Aleksego Prusinowskiego, Antoniego Stychla, którzy w latach zaborów pracê duszpastersk¹ ³¹czyli z pe³n¹ powiêcenia dzia³alnoci¹ patriotyczn¹. ANEKS Ksi¹¿ki opublikowane w Wydawnictwie Dobrych i Tanich Ksi¹¿ek ks. Franciszka Ba¿yñskiego (1863-1873) Niniejszy wykaz powsta³ g³ównie na podstawie Spisu ksi¹¿ek og³oszonego w publikacji Sprawozdanie Wydawnictwa dobrych i tanich ksi¹¿ek Ks. Franc. Ba¿yñskiego , Poznañ 1873, s. 39-40. Poprawnoæ zapisu ka¿dej pozycji zosta³a zweryfikowana przy wykorzystaniu internetowych katalogów bibliotek. 1. Ludwika Leniowska, Wojak, jakich ma³o. Powieæ z czasów Stefana Batorego z XVI wieku, 1864, 88 s. 2. Stanis³aw Sobieski, Anio³ Pañski. Powieæ obyczajowa dla dorolejszej m³odzie¿y, 1864, 192 s. 3. Jakub Daleki, Wspomnienia mojego ojca, ¿o³nierza dziewi¹tego Pu³ku Ksiêstwa Warszawskiego. Zebrane wed³ug ustnego opowiadania, 1864, 136 s. 4. Hilary Koszutski, ¯ywot wiêtego Wojciecha biskupa i mêczennika, patrona Królestwa Polskiego, 1864, [5], 245 s., 1 k. tabl. 5. Ludwika Leniowska, Dwa procesa, czyli Wiêksza moc Boska ni¿ z³oliwoæ ludzka. Powieæ, 1865, 128 s. 6. Józef znad Obry, Szkaplerz wiarusa. Powieæ obyczajowa dla ludu wiejskiego przez , uwieñczona na drugim konkursie rozpisanym przez W.K. Zakrzewskiego, 1865, 191 s.; to¿ wyd. 2, 1872, 191 s. 74 Kuryer miejscowy i prowincjonalny, Kurier Poznañski 1876 nr 59, s. 3. 314 JACEK BIESIADA 7. Józef Stagraczyñski, Kolêda na ka¿dy rok Pañski, 1865, 144 s. 8. Hilary Koszutski, ¯ywoty wiêtych pustelników w Polsce, 1865, 209 s. 9. Karol Miarka, Husyci na Górnym l¹sku, czyli Powieæ o zamordowaniu kap³ana Walentego, za³o¿eniu kocio³a jankowskiego i oblê¿eniu ¯orów w roku 1433, 1865, 85 s. 10. Hilary Koszutski, ¯ywoty wiêtych Dziewic: Tekli, Praksedy i Agaty, 1865, 117 s. 11. Symforyon Tomicki, M¹dry Wach. Wed³ug opowiadania Jana Grzeli, 1866, 268 s. 12. Serafin Jonas, S¹siedzi na granicy. Opowiadanie dla ludu osnute na zdarzeniu prawdziwem przez S.J., 1866, 142 s. 13. Hilary Koszutski, ¯ywot wiêtego Stanis³awa krakowskiego i mêczennika, patrona Królestwa Polskiego, cz. 1-2, 1867, 162 s., 1 k. tabl., il; 137 s. 14. Psa³terz Dawidowy Jana Kochanowskiego. Z og³oszonych za ¿ycia autora i póniejszych przedruków wyda³ i objani³ Ludwik Rzepecki, 1867, X, 229 s., tabl., portr. 15. Obrazki historyczne z czasów ostatniego króla polskiego Stanis³awa Poniatowskiego. Z ró¿nych dzie³ z³o¿one, 1867, 166 s. 16. Józef z Warszawy, Ostafiej Daszkowic. Obrazek z dziejów Zaporo¿a, 1867, 70 s. 17. Jan Kanty Gregorowicz, Ukryte skarby, 1867, 173 s. 18. Józef Stagraczyñski, Nowa kolêda na ka¿dy rok Pañski, stanowi¹ca trzeci¹ czeæ dzie³ka Ojcze Nasz, 1868, 128 s., il. 19. Jan Kanty Turski, Ostatnia wola. Powieæ z ¿ycia ludu górskiego, 1868, 91 s. 20. Lucjan Siemieñski, Wieczory pod lip¹, czyli Historya narodu polskiego opowiadana przez Grzegorza spod Rac³awic, wydanie nowe przejrzane i powiêkszone, 1868, 366 s. 21. W³adys³aw Ludwik Anczyc, Pijañstwo, zguba i nêdza w³ocian, 1869, 91 s. 22. Julia Gocza³kowska, Trzy krzy¿e. Nieznajomy przyjaciel dzieci. Równoæ i wolnoæ. Trzy powieci przez…, 1869, 163 s. 23. Ludwika Leniowska, Wytrwa³oæ w pracy i w z³ym losie. Powieæ ludowa, 1869, 92 s. 24. Leon Bokiewicz, Hygiena popularna, czyli Nauka zachowania zdrowia dla ludu wiejskiego, 1870, VIII, 258 s. 25. Antonina Machczyñska, Z³ota Ksiêga, w której zawarte s¹ przyk³ady cnót chrzecijañskich, ludziom ku nauce i zabawie, 1870, VIII, 175 s. 26. Wawrzyniec, czyli Moc religii. Wolny przek³ad Symforyona Tomickiego, 1870, 184 s. 27. J. Mensch, £¹cznoæ szko³y z Kocio³em. S³ów kilka do wszystkich obroñców i przyjació³ szkó³ konfesyjnych, 1871, 42 s. 28. Stanis³aw Bratkowski, Rady dla m³odych Polek z okolicznoci pisania listów, 1871, [6], 96 s. KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) 315 29. Ludwik Rzepecki, Wybór rzeczy zabawnych i po¿ytecznych dla m³odzie¿y polskiej, 1871, 247 s. 30. Ustawa Rz¹dowa z dnia Trzeciego Maja 1791. Wydana przez Symforyona Tomickiego. 1871, 192 s. 31. Józefa ¯d¿arska, Obrazki z ¿ycia wiejskiego, 1871, 78 s. 32. Serafin Jonas, W domu najlepiej. Powieæ dla ludu polskiego, napisana przez autora S¹siadów na granicy, uwieñczona na czwartym konkursie rozpisanym z daru Wielmo¿nego Konstantego Zakrzewskiego, 1872, 143 s. 33. J. Mensch, Chemia w zastosowaniu do ¿ycia codziennego, 1872, 186 s. 34. Boles³aw Kwaniewski, Stanis³aw, czyli Owoce bogobojnoci i pracy. Powieæ, 1872, 244 s. 35. Malagrida i Pombal, czyli Ofiara nienawici ku jezuitom. Powieæ historyczna z lat 1750-1761, 1872, 100 s. 36. Franciszek Ba¿yñski, Droga do nieba. Ksi¹¿eczka do nabo¿eñstwa dla dzieci katolickich ofiarowana przez X , 1872, 128 s. 37. Rusin, Moskal i Polak, czyli Koció³ unicki a schizma, 1873, VI, 72 s. 38. Franciszek Ba¿yñski, Sprawozdanie Wydawnictwa dobrych i tanich ksi¹¿ek Ks. Franc. Ba¿yñskiego ze sposobu, w jaki rozdzieli³o bezp³atnie 7419 ksi¹¿ek celem za³o¿enia 370 nowych czytelni w kwietniu r. 1873, 1873, 40 s. 39. Józef Stagraczyñski, Zdrowa Maryja. Wyk³ad Pozdrowienia anielskiego dla wszystkich stanów, 1873, 104 s. SUMMARY Fr. Franciszek Ba¿yñski was born in Poznañ in 1801. After receiving the holy orders in 1824 in Wroc³aw he was a curate at the St. Adalberts church in Poznañ and then a parish priest in Ceradz Kocielny, Niepruszewo and Lwówek. In the latter two places he founded two temperance societies and reading rooms for the general public. For contacts with emissaries of the Polish Democratic Society (Towarzystwo Demokratyczne Polskie) he was imprisoned in Berlin and Magdeburg in the years 1836-1840. In 1848 and in the years 1850-1851 he was a deputy to the Prussian parliament. In 1849 Archbishop Leon Przy³uski appointed him the parish priest of the St. Adalberts church in Poznañ. In 1863 he founded Wydawnictwo Dobrych i Tanich Ksi¹¿ek (the Publishing House of Good and Cheap Books), which was closed down by the Prussian authorities in 1873. During the ten years of its activity it released nearly 40 book titles for the general public on religious and historical themes as well as literary fiction. The overall issue amounted to 140 000 copies. To mark the 50th anniversary of his priesthood his friends published a commemorative book titled Warta (The Sentinel). Fr. F. Ba¿yñski died in 1876, and the coffin with his body was interred in the vaults of the St. Adalberts church in Poznan, where it remains until today. Keywords Polish clergy in the 19th century, Fr. Franciszek Ba¿yñski (1801-1876), Prussian Partition history, popular literature, publications history, Wydawnictwo Dobrych i Tanich Ksi¹¿ek w Poznaniu (1863-1874) 316 JACEK BIESIADA KSI¥DZ FRANCISZEK BA¯YÑSKI SPO£ECZNIK, WYDAWCA, PATRIOTA (1801-1876) ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW T OM 8, 2013 317 WIELKOPOLSKI £UKASZ KRUCKI Archiwum Archidiecezjalne w Gnienie Jana Onufrego Gorczyczewskiego panegiryk na okolicznoæ przyjêcia paliusza przez arcybiskupa Tymoteusza Gorzeñskiego Jan Onufry Gorczyczewskis Panegyric on the Occasion of the Reception of the Pallium by Archbishop Tymoteusz Gorzeñski Trzydziestego lipca 1822 r. gnienieñski biskup pomocniczy Marcin Siemieñski wrêczy³ arcybiskupowi Tymoteuszowi Gorzeñskiemu paliusz, symbol w³adzy metropolitalnej1. Wydarzenie to wpisuj¹ce siê w wielkopolsk¹ rzeczywistoæ eklezjaln¹, ustanowion¹ na mocy bulli De salute animarum z 1821 r., sta³o siê okazj¹ do podjêcia przez Jana Onufrego Gorczyczewskiego, kanonika metropolitalnego poznañskiego, refleksji nad dziejowymi zwi¹zkami Gniezna i Poznania, ich rol¹ w kszta³towaniu polskiej pañstwowoci oraz wzajemnym znaczeniem dla rozwijaj¹cego siê na tych terenach Kocio³a. Akt zadzierzgniêcia unii personalnej miêdzy najstarszymi polskimi diecezjami zadowoli³ szczególnie duchowieñstwo poznañskie. Odczytywano go bowiem jako wyraz sprawiedliwoci dziejowej, która, niestety, musia³a dokonaæ siê na gruzach szlacheckiej Rzeczpospolitej. Niemniej jednak doceniano decyzjê papie¿a Piusa VII, zw³aszcza w tym zakresie, gdy podnosi³ on diecezjê poznañsk¹ do rangi arcybiskupstwa równego Gnieznu2. Wyrazicielem tego pogl¹du by³ m.in. Jan Gorczyczewski, kap³an diecezji poznañskiej, który w poetyckim licie dedykowanym nowemu metropolicie zawar³ ówczenie panuj¹ce przekonania, dodatkowo okraszaj¹c je w³asn¹ wizj¹ historiozoficzn¹. Dziêki temu tekst panegirycznego listu sta³ siê cennym ród³em ukazuj¹cym zakorzenione tradycje, a jednoczenie obrazuj¹cym mentalnoæ tak duchowieñstwa, jak i wiernych. K. migiel, S³ownik biograficzny arcybiskupów gnienieñskich i prymasów Polski, Poznañ 2002, s. 297. 2 K. Lutyñski, Tymoteusz Gorzeñski 1821-1825, [w:] Na stolicy prymasowskiej w Gnienie i w Poznaniu. Szkice o prymasach Polski w okresie niewoli narodowej i w II Rzeczpospolitej, red. F. Lenort, Poznañ 1982, s. 95. 1 318 £UKASZ KRUCKI AUTOR I ADRESAT UTWORU Twórc¹ prezentowanego panegiryku, którego pe³ny i oryginalny tytu³ brzmi Do Janie Wielmo¿nego JMÆ. Xiêdza Hrabi Na³êcz z Gorzenia Górzeñskiego arcybiskupa gnienieñsko-poznañskiego, orderów Or³a Bia³ego, Czerwonego i S. Stanis³awa kawalera, w dniu wziêcia paliusza dnia 30. lipca 1822, jest Jan Onufry Gorczyczewski, postaæ wa¿na nie tylko z powodu autorstwa omawianego utworu, lecz przede wszystkim ze wzglêdu na dokonania pedagogiczne i administracyjne, st¹d te¿ zas³uguj¹ca na uwagê i przybli¿enie szerszemu gronu odbiorców 3. Jan Onufry Gorczyczewski, urodzony 9 czerwca 1751 r. w Lidzbarku, by³ synem rajcy miejskiego Krzysztofa i Marianny z Radomiñskich. Lata wczesnoszkolne spêdzi³ w Kolegium Jezuickim w Grudzi¹dzu (1760-1767). Edukacja ta odcisnê³a na m³odym adepcie piêtno i rozbudzi³a chêæ wst¹pienia do zakonu. Nieprzypadkowo wiêc wybra³ jezuicki nowicjat w Krakowie, do którego wst¹pi³ 10 wrzenia 1767 r. Po odbyciu profesji odda³ siê studiom filozoficznym w Kolegium Jezuickim w Kaliszu (1770-1773). Ju¿ wówczas zas³yn¹³ jako znakomity lingwista w³adaj¹cy ³acin¹, jêzykiem francuskim i angielskim, dlatego zosta³ skierowany przez w³adze zakonne przed przyjêciem wiêceñ kap³añskich w roli nauczyciela poezji do kolegium wschowskiego. We Wschowie zasta³a go kasata zakonu, której dokona³ Klemens XIV w 1773 r. Wówczas zdecydowa³ siê przejæ do kleru diecezjalnego. W 1775 r. przyj¹³ w Poznaniu wiêcenia kap³añskie z r¹k biskupa W³adys³awa Walknowskiego. Jego talent pedagogiczno-dydaktyczny nie zmarnowa³ siê. Gorczyczewski w³¹czy³ siê w dzia³alnoæ utworzonej z inicjatywy Stanis³awa Augusta Poniatowskiego Komisji Edukacji Narodowej. Z jej upowa¿nienia zosta³ nauczycielem historii powszechnej, prawa i nauki moralnej w Kaliszu. W 1783 r. doktoryzowa³ siê z filozofii i w tym samym roku obj¹³ stanowisko profesora w kaliskiej Szkole Wojewódzkiej, pe³ni¹c jednoczenie funkcjê prefekta szkó³ kaliskich. Po dwóch latach zosta³ prorektorem wspomnianej wszechnicy, a od 1803 r. jej rektorem. W 1786 r. Szko³a G³ówna Krakowska nada³a mu stopieñ doktora obojga praw. Zaowocowa³o to szerszym zaanga¿owaniem siê na polu naukowym (od 1805 r. by³ cz³onkiem Towarzystwa Przyjació³ Nauk w Warszawie). W okresie Ksiêstwa Warszawskiego Gorczyczewski podj¹³ siê tak¿e obowi¹zków administracyjnych. By³ cz³onkiem kaliskiej 3 Postaæ ks. Jana Gorczyczewskiego pozostaje w powszechnej wiadomoci nieznana. Wprawdzie przed wojn¹ osoba literata sta³a siê tematem studium Cecylii Krajeñskiej (zob. C. Krajewska, Ze studiów nad ¿yciem i twórczoci¹ x. Jana Gorczyczewskiego, Kronika Miasta Poznania 16 (1938), nr 2, s. 109-142), a w latach 80. XX wieku przedmiotem naukowych dociekañ Józefa Pokrzywniaka, to nadal wi¹¿¹ce jest okrelenie tego ostatniego, który nazywa³ Gorczyczewskiego poet¹ prawie nieznanym. Zob. J. T. Pokrzywniak, Jan Gorczyczewski. T³umacz, satyryk i krytyk, Poznañ 1981, s. 3. JANA ONUFREGO GORCZYCZEWSKIEGO PANEGIRYK NA OKOLICZNOÆ 319 Il. 1. Autograf utworu ze zbiorów Biblioteki Poznañskiego Towarzystwa Przyjació³ Nauk, Rkp 363/18, k. 31-32; skan B. Kienitz 320 £UKASZ KRUCKI Il. 2. Autograf utworu ze zbiorów Biblioteki Poznañskiego Towarzystwa Przyjació³ Nauk, Rkp 363/18, k. 31-32; skan B. Kienitz JANA ONUFREGO GORCZYCZEWSKIEGO PANEGIRYK NA OKOLICZNOÆ 321 Izby Administracyjnej oraz sêdzi¹ miejscowego S¹du Apelacyjnego. Od 1809 r. rezydowa³ w Poznaniu. W grodzie Przemys³awa sprawowa³ urz¹d rektora miejscowego gimnazjum. W 1812 r., po zwolnieniu z funkcji rektorskiej, podj¹³ siê zadania dozoru poznañskich szkó³. Od 1814 r. zaj¹³ siê dodatkowo cenzurowaniem czasopism i ksi¹¿ek publikowanych w departamencie poznañskim 4. Funkcjê tê przysz³o mu pe³niæ tym ³atwiej, ¿e znany by³ jako erudyta i wytrawny bibliofil5. Nie mniej wa¿na od dzia³alnoci pedagogiczno-administracyjnej okaza³a siê aktywnoæ kocielna Jana Gorczyczewskiego. Pe³ni³ on wiele odpowiedzialnych funkcji, nie tylko w macierzystej diecezji. Z wa¿niejszych wymieniæ nale¿y: probostwo w Sokolnikach (od 1782), administracjê funduszu kocio³a w. Ducha w Kaliszu (1794-1803), archidiakoniê kalisk¹ (od 1797) i opactwo komendatoryjne w Sulejowie. Istotnym zaszczytem by³o nagrodzenie go kanonikatem w Kapitule Metropolitalnej w Poznaniu (1810). To ostatnie odznaczenie – do mierci (8 X 1823) – traktowa³ jako szczególne wyró¿nienie i nagrodê za to, ¿e by³ orêdownikiem spraw narodowych i regionalnych6. Jego przywi¹zanie zarówno do Poznania, jak i do kolejnych biskupów poznañskich by³o powszechnie znane, a wiadectwem tego by³a dzia³alnoæ pisarska7. Wymownym tego przyk³adem jest panegiryk dedykowany arcybiskupowi Tymoteuszowi Gorzeñskiemu z okazji odebrania przez niego paliusza metropolitalnego. Gorczyczewski zna³ arcybiskupa od wielu lat. Wspó³pracowa³ z nim jeszcze jako biskupem poznañskim, a przez to dostrzega³ jego mo¿liwoci intelektualne i organizacyjne. Jako ¿e relacje ³¹cz¹ce obu duchownych wp³ynê³y na treæ utworu, st¹d te¿ i osobie poznañskiego hierarchy nale¿y powiêciæ nieco uwagi. Tymoteusz Gorzeñski urodzi³ siê w Dobrzycy 20 marca 1743 r. Jego rodzicami byli Franciszek, pu³kownik wojsk koronnych, i Anna z Derêgowskich. Dziêki wiêziom rodzinnym jako dwudziestolatek otrzyma³ po stryju Józefie prowizjê na kanoniê katedraln¹ w Poznaniu (1763), fundi sancti Martini, choæ w obradach tej korporacji kanonickiej uczestniczy³ po raz pierwszy dopiero w 1777 r. Nale¿y to t³umaczyæ tym, ¿e w 1765 r. rozpocz¹³ studia teologiczne w krakowskim Seminarium Ksiê¿y Misjonarzy, a nastêpnie od 1775 r. studiowa³ prawo w Rzymie. Jednak¿e w ¿ycie poznañskiej kapitu³y i póniej zbytnio siê nie anga4 C. Krajewska-Mikowiakowa, Gorczyczewski Jan Onufry, [w:] Polski s³ownik biograficzny, t. 9, Wroc³aw-Kraków-Warszawa 1960-1961, red. K. Lepszy, s. 292-293. 5 J.T. Pokrzywniak, Spis ksi¹¿ek znajduj¹cych siê w bibliotece ks. Jana Gorczyczewskiego, [w:] Miscellanea z doby Owiecenia, red. Z. Goliñski, Wroc³aw 1982, s. 329-330. 6 C. Krajewska-Mikowiakowa, Gorczyczewski Jan…, s. 293. 7 Gorczyczewski jest autorem panegiryku Stary poeta w Ci¹¿eniu, w którym przedstawia Ignacego Raczyñskiego poprzednika Tymoteusza Gorzeñskiego zarówno na stolicy poznañskiej, jak i gnienieñskiej jako doskona³ego organizatora i duszpasterza. Zob. R. Erzepki, Stary poeta w Ci¹¿eniu (O X. Janie Gorczyczewskim), „Kronika Miasta Poznania” 16 (1938), nr 4, s. 508. 322 £UKASZ KRUCKI ¿owa³. Odmiennie podejcie mia³ do spraw drugiego kanonikatu, który uzyska³ w 1767 r. w Krakowskiej Kapitule Katedralnej. Z upowa¿nienia tamtejszej korporacji by³ deputowanym do Trybuna³u Koronnego (1780), a w 1788 r. zosta³ ostatnim kanclerzem ksiêstwa siewierskiego. Dzia³alnoæ Gorzeñskiego zosta³a dostrze¿ona na szerszym forum, co poskutkowa³o powierzeniem mu i innych funkcji, zw³aszcza w administracji pañstwowej. Od 1783 r. sprawowa³ w Warszawie urz¹d referendarza koronnego. By³o to pierwsze z wa¿niejszych stanowisk, które dzier¿y³. Nastêpnym by³o biskupstwo smoleñskie (1790), które pozostawa³o przy Rzeczpospolitej w rachitycznej postaci (4 parafie), ale zapewni³o Gorzeñskiemu urz¹d senatora. Podczas obrad Sejmu Wielkiego zosta³ wykreowany na zwolennika reform i Konstytucji 3 maja. On to po jej uchwaleniu spontanicznie zaintonowa³ uroczyste Te Deum. Po upadku Rzeczpospolitej przeniós³ siê na krótko do Krakowa, a nastêpnie do Wiednia. Ostatecznie jednak wróci³ do rodzinnej Wielkopolski. Decyzja ta zaowocowa³a nawi¹zaniem kontaktów z królem pruskim Fryderykiem Wilhelmem III, który powierzy³ mu w 1806 r. biskupstwo poznañskie po przeniesionym do Gniezna Ignacym Raczyñskim. Zatwierdzenie papieskie nast¹pi³o jednak dopiero 27 marca 1809 r., co wi¹za³o siê najpierw z upadkiem panowania pruskiego w tzw. Prusach Po³udniowych, a nastêpnie ustanowieniem w 1807 r. Ksiêstwa Warszawskiego. Ingres od katedry poznañskiej Tymoteusz Gorzeñski odby³ 30 kwietnia 1809 r. Mimo ¿e liczy³ wówczas 65 lat, energicznie podj¹³ rz¹dy, skupiaj¹c siê na wizytacjach oraz reformie urzêdów i ich dotacji, co wymusi³a pruska konfiskata dóbr kocielnych dokonana w 1798 r. Gdy w 1821 r. na mocy bulli De salute animarum papie¿ Pius VII podniós³ biskupstwo poznañskie do rangi arcybiskupstwa, Gorzeñski przy aprobacie w³adz pruskich obj¹³ zunifikowane archidiecezje. W roku nastêpnym Fryderyk Wilhelm III oficjalnie zabroni³ mu u¿ywaæ tytu³u prymasa Polski, co godzi³o w wielowiekowe prerogatywy Gniezna. Arcybiskup, nic nie mog¹c w tej sprawie uczyniæ, musia³ siê z t¹ strat¹ pogodziæ. Zmar³ 20 grudnia 1825 r., prze¿ywszy 82 lata. Hierarchê, który za ¿ycia zosta³ odznaczony zarówno polskimi orderami Or³a Bia³ego i wiêtego Stanis³awa, jak i pruskim Orderem Czerwonego Or³a, pochowano w katedrze poznañskiej8. FORMA LITERACKA UTWORU Ju¿ pobie¿na lektura dzie³a Gorczyczewskiego sk³ania do stwierdzenia, ¿e jest to panegiryk. Dla potwierdzenia tej konstatacji wystarczy przywo³aæ fundamentaln¹ definicjê gatunku, która stwierdza, ¿e panegiryk to: wypowied okolicznociowa [sporz¹dzona] wierszem lub proz¹, utrzymana w podnios³ej i uroczy8 J. Nowacki, Gorzeñski Tymoteusz, [w:] Polski s³ownik biograficzny, t. 9, red. K. Lepszy, Wroc³aw-Kraków-Warszawa 1960-1961, s. 329-330. JANA ONUFREGO GORCZYCZEWSKIEGO PANEGIRYK NA OKOLICZNOÆ 323 stej tonacji, bêd¹ca mow¹ pochwaln¹ na czeæ wybranej osoby lub wa¿nego wydarzenia […] nierzadko pos³uguj¹ca siê ornamentyk¹ mitologiczn¹, aluzjami historycznymi i zabiegiem hiperboli9. W utworze poznañskiego poety wszystkie te elementy s¹ obecne, co wiadczy o wysokim kunszcie pisarskim twórcy, a jednoczenie o znajomoci trendów literackich. W Polsce okresu owiecenia chêtnie bowiem siêgano po tê formê wypowiedzi. Umo¿liwia³a ona, jak ¿adna inna, gloryfikacjê osób eminentnych, zas³u¿onych dla spo³eczeñstwa. Panegiryki tworzyli wielcy twórcy epoki stanis³awowskiej: Stanis³aw Trembecki, Adam Naruszewicz, Ignacy Krasicki, którzy kszta³towali modê literack¹10. Powy¿sz¹ tendencjê przej¹³ z powodzeniem równie¿ Jan Gorczyczewski. W jego pisarstwie przybra³a ona dodatkowy wymiar. Sta³a siê orê¿em w walce o utrzymanie polskiej to¿samoci narodowej zagro¿onej nap³ywem ¿ywio³u niemieckiego i protestanckiego. MYL HISTORIOZOFICZNA JANA GORCZYCZEWSKIEGO Podkreliæ nale¿y, ¿e Jan Onufry Gorczyczewski to nie tylko poeta, autor tworz¹cy z myl¹ o okrelonej osobie czy na zamówienie, ale to przede wszystkim dowiadczony historiozof, snuj¹cy wizjê historii Kocio³a w Wielkopolsce od momentu przyjêcia chrztu przez Mieszka I a¿ do czasów mu wspó³czesnych. Mo¿na jednak za³o¿yæ, ¿e prezentowane przez niego pogl¹dy nie by³y obce i innym duchownym diecezji poznañskiej, a poeta sta³ siê jedynie ich wyrazicielem, doprecyzowuj¹cym je i porz¹dkuj¹cym. Myli te w rzeczywistoci porozbiorowej nabra³y nowego znaczenia. Nale¿y wiêc dok³adnie je przeanalizowaæ, aby zrozumieæ postawê kleru poznañskiego wobec unii personalnej Gniezna i Poznania oraz wyniesienia diecezji poznañskiej do rangi archidiecezji i metropolii, uznawanych powszechnie za wyraz sprawiedliwoci dziejowej. Swoje rozwa¿ania wpisane w wydarzenie przyjêcia przez arcybiskupa Gorzeñskiego paliusza metropolitalnego – Gorczyczewski rozpocz¹³ od ukazania dziedzictwa, które przypad³o pasterzowi zunifikowanych archidiecezji wielkopolskich. Dla pe³niejszego jego uwidocznienia przedstawi³ najpierw herezjê ba³wochwalstwa, w której tkwili S³owianie. Zabieg ten u³atwi³ mu wprowadzenie postaci biskupa Jordana, który w utworze zosta³ ukazany jako misjonarz i opatrznociowy m¹¿ dla swojej owczarni. To on zbudowa³ pierwsz¹ katedrê, a przez to uczyni³ z Poznania gród chrzecijañski, stoj¹cy w opozycji do Gniezna, miejsca czci pogañskich bóstw zwi¹zanych z ¿ywio³ami natury. Konfronta9 Panegiryk, [w:] S³ownik gatunków literackich, red. M. Bernacki, Warszawa-Bielsko-Bia³a 2008, s. 225. 10 R. Krzywy, Panegiryk, [w:] S³ownik rodzajów i gatunków literackich, red. G. Gazda, S. Tyniecka-Makowska, Kraków 2006, s. 511. 324 £UKASZ KRUCKI cja ta posz³a jeszcze dalej, gdy poeta podkreli³, ¿e to Poznañ, a nie Gniezno, stanowi³ pierwotn¹ stolicê pañstwa i miejsce wiecznego spoczynku dla kolejnych w³adców Polski – od Mieszka I do Kazimierza Odnowiciela. Wed³ug Gorczyczewskiego prze³om w relacjach miêdzy wielkopolskimi grodami nast¹pi³ za panowania Boles³awa Chrobrego, gdy ksi¹¿ê ten zadecydowa³ o z³o¿eniu cia³a zamordowanego przez Prusów biskupa Wojciecha nie w Poznaniu, lecz w Gnienie. Powy¿sza decyzja mia³a dla Poznania daleko posuniête konsekwencje. Zdawa³ sobie z tego sprawê ju¿ biskup Unger, nastêpca Jordana, gdy podczas zjazdu gnienieñskiego w roku 1000 oponowa³ przeciw wywy¿szeniu Gniezna do rangi arcybiskupstwa i metropolii. Poeta uwypukli³ ten fakt, aby ukazaæ Jordanowego nastêpcê jako obroñcê poznañskiego status quo. Choæ postawa ta niewiele zmieni³a w po³o¿eniu najstarszej polskiej diecezji, jednak wpisa³a siê w wydarzenie pielgrzymki Ottona III do Gniezna i ustanowienia w nim stolicy metropolii. Intryguj¹ca jest równie¿ kolejnoæ winowajców krzywdy Poznania przedstawiona przez poetê. Jako pierwszy zosta³ wymieniony cesarz Otton III, który w 1000 r. odby³ pielgrzymkê do grobu mêczennika, nastêpnie Boles³aw Chrobry gospodarz spotkania, a dopiero na koñcu Rzym, czyli Stolica Apostolska, maj¹ca w tej materii tak naprawdê najwiêcej do powiedzenia. Kanonik poznañski jako duchowny oskar¿y³ jednak najpierw w³adzê wieck¹, a dopiero póniej papiestwo. Jawna niesprawiedliwoæ, która dosiêg³a Poznañ na prze³omie X i XI w., mia³a – wed³ug Gorczyczewskiego – swoje piêtno odcisn¹æ i na czasach póniejszych. Przez wieki gród Przemys³awa musia³ siê rozwijaæ w cieniu arcybiskupiego Gniezna. Niespodziewany obrót sprawy nast¹pi³ dopiero po upadku Rzeczpospolitej. Autor panegiryku, choæ ubolewa³ nad trudnym po³o¿eniem Kocio³a pod pruskim panowaniem, to jednak z niekryt¹ satysfakcj¹ widzia³ w zaistnia³ych wydarzeniach szansê na odbudowê pozycji Poznania. ledzi³ przebieg delegacji pruskiego pos³a w Rzymie Betrolda Niebuhra z 1816 r., prowadzenie pertraktacji z papieskim sekretarzem stanu kard. Ercole Consalvim, a jednoczenie analizowa³ postawê spo³eczeñstwa polskiego, które nie chcia³o s³yszeæ o likwidacji archidiecezji wiêtowojciechowej, wiadcz¹cej o to¿samoci pañstwowej, narodowej i religijnej. Utwór przez to sta³ siê tak¿e swoistym ród³em do poznania genezy wydania bulli De salute animarum oraz brewe Quod de fidelium (16 VII 1821)11. Wywód historyczny przeprowadzony przez Jana Gorczyczewskiego zmierza³ do tego, aby wykazaæ, ¿e obejmuj¹cy po³¹czone archidiecezje Tymoteusz Gorzeñski niczym Jordan sta³ siê mê¿em opatrznociowym, odnowicielem utraconych praw Poznania i tradycji pierwotnego Kocio³a polskiego. Rodziæ siê mo¿e 11 B. Kumor, Ustrój i organizacja Kocio³a polskiego w okresie niewoli narodowej (1772-1918), Kraków 1980, s. 113. JANA ONUFREGO GORCZYCZEWSKIEGO PANEGIRYK NA OKOLICZNOÆ 325 Il. 3. Autograf utworu ze zbiorów Biblioteki Poznañskiego Towarzystwa Przyjació³ Nauk, Rkp 363/18, k. 31-32; skan B. Kienitz 326 £UKASZ KRUCKI Il. 4. Autograf utworu ze zbiorów Biblioteki Poznañskiego Towarzystwa Przyjació³ Nauk, Rkp 363/18, k. 31-32; skan B. Kienitz JANA ONUFREGO GORCZYCZEWSKIEGO PANEGIRYK NA OKOLICZNOÆ 327 jednak pytanie: dlaczego poeta w³o¿y³ tak du¿y wysi³ek intelektualny, aby udowodniæ prawa dotychczasowego biskupa poznañskiego do dwóch stolic arcybiskupich? Odpowied nie jest jednoznaczna, gdy¿ powodów by³o kilka. Po pierwsze, by³ kap³anem poznañskim, a wiêc w ten sposób wyra¿a³ przywi¹zanie do swojego ordynariusza. Po drugie, bêd¹c zwi¹zany z Poznaniem, naturalnie faworyzowa³ jego pierwszeñstwo. Po trzecie, by³ to wreszcie wyraz wdziêcznoci poety za dostrze¿enie, uhonorowanie i obdarzenie licznymi godnociami kocielnymi, w tym kanoni¹ poznañskiej Kapitu³y Metropolitalnej. UWAGI WYDAWNICZE Za podstawê niniejszej edycji ród³owej (transliteracyjnej) pos³u¿y³a wierna kopia pierwszego druku dzie³a, które ujrza³o wiat³o dzienne w poznañskiej drukarni Wilhelma Dekera i spó³ki w 1823 r. Jest ona przechowywana w Archiwum Archidiecezjalnym w Gnienie jako spucizna po Janie Onufrym Gorczyczewskim12. Dodatkowo wsparto siê rêkopisem panegiryku przechowywanym w Poznañskim Towarzystwie Przyjació³ Nauk13. Wszelkie interpolacje czy te¿ ró¿nice zachodz¹ce miêdzy rêkopisem a drukiem zosta³y oznaczone w tekcie za pomoc¹ nawiasów kwadratowych oraz poprzez stosowne przypisy pochodz¹ce od edytora ród³a. Wydawca zdaje sobie sprawê, ¿e ostateczn¹ wersj¹ autorsk¹ jest wersja drukowana, st¹d te¿ z druku przejêto tak¿e przypisy, których autorem jest Gorczyczewski. A¿eby je uwypukliæ, zastosowano nawiasy kwadratowe, kursywê oraz odrêbn¹ numeracjê. Przy publikacji niniejszego dzie³a trzymano siê zasad edytorskich przewidzianych dla tekstów ród³owych datowanych na czas od XVI do po³owy XIX w.14 Zachowano tak¿e wskazówki dotycz¹ce wydawania tekstów literackich15. * Do Janie Wielmo¿nego JMÆ. Xiêdza Hrabi Na³êcz z Gorzenia Gorzeñskiego Arcybiskupa metropolity gnienieñsko-poznañskiego, orderów Or³a Bia³ego, Czerwonego i S. Stanis³awa kawalera16, w dniu wziêcia paliusza dnia 30. lipca 182217 [X. Gorczyczewski K. M. P.]18 AAG, Spucizny, sygn. 112/1. PTPN, Rêkopisy, sygn. 363/18, k. 31-32. 14 Instrukcja wydawnicza dla róde³ historycznych od XVI do po³owy XIX wieku, red. K. Lepszy, Wroc³aw 1953. 15 J. Starnawski, Praca wydawcy naukowego, Wroc³aw 1979. 16 Wiersz zamieszczony w druku, nieobecny w rêkopisie. 17 Data zamieszczona w druku, nieobecna w rêkopisie. 18 W druku sygnowany podpis autora zosta³ zamieszczony na koñcu, pod tekstem. 12 13 328 £UKASZ KRUCKI Znak, jakim Ciê Rzym zdobi Naczelny Pasterzu! / W nowym z Bogiem i trzod¹ stawia Ciê przymierzu. / Ten czworokrzy¿ powiêksza w³adzy Twej granice[1], / / I dwojgiem stopni wy¿ej wznosi Tw¹ stolicê. / A w miarê dostojnoci i w³adzy zwiêkszenia, / Obowi¹zek nad piecz¹ trzody rozprzestrzenia19; / Powiêcony na grobie Szymona Bar-Jona[2], / Danej Ci stamt¹d w³adzy przedstawia znamiona. / / Dostojnoæ ta i w³adza, dziewi¹ty wiek temu, / Nale¿a³a siê s³usznie Kocio³owi Twemu. / On by³ pierwsz¹ kolebk¹ chrzecijan w tej stronie, / Gdy jeszcze ba³wochwalcy siedzieli na tronie; / Gdy lud ciemny czcz¹c ¯ywie, Pochwisty, Ladony[3], / / Nad czeæ Twórcy przenosi³ dzikie zabobony; / A Lelum i Polelum utwory kuglarzów[4], / Bogu prawemu swoich wzbrania³y o³tarzów. / W tej dziczy Jordan pe³ni³ urz¹d aposto³a. / On by³ pierwszym biskupem polskiego Kocio³a: / On w Poznaniu katedrê, Chrystus mia³ wi¹tnice, / Gdy czci¹ Perkuna brzmia³y ocienne bó¿nice [5], / Gdy krzy¿ Zbawcy od Gniezna sztucznymi obroty, / Odpycha³y z Kryweitem chytre Wejdeloty[6]. / St¹d ziarno, które tu sia³ zaniós³ a¿ do tronu[7], / / A gdy wzros³o szczêliwie tyle da³o plonu: / ¯e ojciec, syn, wnuk, prawnuk, polscy monarchowie[8] / Wdziêczni zasczepcy wiary, w pañstw ich po³owie, / Gdy siê przez chrzest na nowy ¿ywot odrodzili, / Do stolicy Jordana swe trony zbli¿yli[9]. / / Nastêpnie przez szacunek dla matki wysoki, / Chcieli mieæ w tej katedrze z³o¿one swe zw³oki[10]. / Ale choæ z tylu zalet by³a uszlachcona20, / I godna w swym pasterzu widzieæ Aarona; / mieræ mêczeñska Wojciecha ten zaszczyt jej bierze / [1] Czworokrzy¿ albo paliusz, stu³a arcybiskupia na tle bia³ym, czterema czarnymi krzy¿ami oznaczona. [2] Paliusz, który oznacza pe³noæ w³adzy arcybiskupiej, zwykle bywa powiêcany przez samego papie¿a na grobie w. Piotra. Ten Ksi¹¿e Aposto³ów, nazywaj¹cy siê wprzód Szymonem, gdy pierwszy Chrystusa uzna³ byæ Synem Boskim, te od Niego us³ysza³ s³owa: B³ogos³awiony jeste Symonie Bar-Jona, poniewa¿ cia³o i krew nie objawi³y ci tego, ale Ojciec mój, który jest w niebiesiech. A ja ci powiadam, ¿e ty jeste Piotrem czyli Opok¹ i na tej Opoce zbudujê Koció³ mój, którego nie przemog¹ bramy piekielne. [3] ¯ywie, Pochwist, Ladon, bo¿yszcza pogañskie u Polaków. [4] Lelum i Polelum, czyli Kastar i Polluks ba³wany czczone w Polsce. 19 Wiersze 5 i 6 w rêkopisie figuruj¹ jako 7 i 8, natomiast wiersz 7 i 8 zajmuj¹ miejsce 5. i 6. [5] Perkun miêdzy innymi bóstwami najstraszliwszy, miany by³ przez pogan za Boga piorunów, jak Jowisz u Rzymian. [6] Kap³ani pogañscy w Polsce nazywali siê wajdeloty, a najwy¿szy arcykap³an Kryweito. Dzieje Koæ. Polski. [7] Dytmar dziejopis ówczesny wiadczy, i¿ Jordan biskup Kocio³a polskiego w Poznaniu, Mieczys³awa I. przywiód³ w Gnienie do przyjêcia wiary chrzecijañskiej. Naruszewicz, karta 36. [8] Tymi monarchami byli: Mieczys³aw I, Boles³aw Wielki nazwany Chrobry, Mieczys³aw II i Kazimierz syn ostatniego. [9] wiadcz¹ dzieje, ¿e Boles³aw Chrobry stolicê pañstwa z Gniezna na niejaki czas do Poznania przeniós³. [10] Czterej wzwy¿ wspomniani monarchowie chrzecijañscy w kociele katedry poznañskiej s¹ pochowani. 20 W rêkopisie u¿yto s³owa uwietniona. JANA ONUFREGO GORCZYCZEWSKIEGO PANEGIRYK NA OKOLICZNOÆ 329 / Otto po dope³nionej wiêtemu ofierze[11], / Gdzie siê czci¹ mêczennika, czci¹ króla odznacza, / Zaszczyt21 metropolii dla Gniezna przeznacza. / Pró¿no siê Unger takim zamiarom opiera[12]: / Wy¿sza w³adza przemog³a opory Ungera. / Z Ottona wiêc, Chrobrego i Rzymu wyroku, / Poznañ Gnieznu pierwszego mia³ ust¹piæ kroku. / Wreszcie tem siê o wy¿szoæ zatargê przeciê³o / Uleg³ Poznañ, a Gniezno stopieñ jego22 wziê³o. / Zmiana czasu, i losów polskiego narodu, / Do dawnego rzecz dzisiaj zwraca periodu / Znik³e przez podzia³ kraju, duchownych dochody, / / Da³y s³uszne do odmian nastêpnych powody. / Król znaj¹c jak s¹, w cis³em o³tarz, tron ogniwie23, / A pragn¹c, aby pierwszy móg³ istnieæ uczciwie24, / Wszed³ w tym celu z Stolic¹ Papiesk¹ w uk³ady. / Z obopólnej wiec w Rzymie wypad³o narady. / By katedrze poznañskiej daæ wy¿sze znaczenia, / A bez rzeczywistego Gnieznu ubli¿enia, / Co szczup³oci funduszu25 dogodniej odpowie, / Obie metropolie w jednej z³¹czyæ26 g³owie. / Wspólnemu pasterzowi stolica przyznana / / W dawnej apostolskiego stolicy Jordana. / Panie! To za pomylne god³o dla nas bierzem: / Ze w z³¹czonych owczarniach Ty arcypasterzem. / Godnoæ, która katedrê dawn¹ zdobiæ mia³a; / Wnieæby mo¿na, ¿e tylko na Ciebie czeka³a./ / Opóni³y j¹27 wieki. Lecz ju¿ przysz³a chwila, / Gdzie sczep dawnej, owocem dzisiejszych 28 zasila. / Godnoæ ta, wa¿nych celów cechuj¹c istotê, / Wieñczyæ mia³a szczególn¹ zas³ugê i cnotê. / Winszowaæ Ci ju¿ mo¿na, Te zalety obie, / Znalaz³a w miarê ¿yczeñ, i uwieñcza w Tobie. / Liczyæ poczet Twych zas³ug, skromnoæ Twoja broni, / Z cnot Twych pod jej zas³onê nie jedna siê chroni. / A choæby na wieczniku janiej przywieca³y, / W cieniach skromnoci kryj¹ blask swój okaza³y. / Wszak¿e Twojej dla Boga i blinich szczodroty / G³one widzimy wiadki: Otto III, cesarz niemiecki po dope³nieniu w roku 1000 lubu swego w odwiedzeniu uroczystym Grobu wiêtego Wojciecha, cudami w Gnienie s³yn¹cego, a przed trzema laty przy opowiadaniu Ewangelii w Prusach zabitego, zwyczajem wówczas przez cesarzów u¿ywanym Kocio³owi Gnienieñskiemu nada³ tytu³ i prerogatywy metropolii. Ten¿e skarbi¹c sobie potrzebn¹ mu wtedy przyjañ Chrobrego zdj¹³ z g³owy swej koronê, na g³owê jego w³o¿y³, i udarowa³ go æwiekiem z Krzy¿a Chrystusowego, w³óczniê wiêtego Maurycego, a póniej lanym ze z³ota krzes³em Karola Wielkiego w Akwizgranie znalezionym. 21 W rêkopisie u¿yto s³owa tytu³. [12] Unger, po mierci Jordana biskup poznañski, towarzysz¹cy na czele duchowieñstwo polskiego Boles³awowi Chrobremu, w przeprowadzeniu uroczystym Ottona z Poznania do Gniezna, gdy siê dowiedzia³, i¿ cesarz ten pomywszy pierwsz¹ katedrê Kocio³a polskiego, gnienieñskiej katedrze przyznaj¹c zaszczyt metropolii, wzbrania³ siê d³ugo póniejszego od siebie biskupa uznaæ za metropolitê, i przez niejaki czas (jak wiadczy Boufa³, biskup poznañski najbli¿szy swych czasów dziejopis) wola³ zostawaæ pod metropoli¹ magdebursk¹. Czas i urz¹dzenia papieskie zwróci³y katedrê poznañsk¹ do metropolii gnienieñskiej. 22 W rêkopisie wystêpuje odwrotny uk³ad s³ów jego stopieñ. 23 W rêkopisie wystêpuje odwrotny uk³ad s³ów tron, o³tarz. 24 W rêkopisie wystêpuje forma A pragn¹c by oba istnia³y prawdziwie. 25 W rêkopisie wystêpuje s³owo dochodów. 26 W rêkopisie wystêpuje forma ³¹czyæ. 27 W rêkopisie wystêpuje s³owo siê. 28 W rêkopisie wystêpuje forma dzisiejsz¹. [11] 330 £UKASZ KRUCKI Koció³ i sieroty. / Oby i Stan, którego g³ow¹ jeste Panie! / Z równ¹ chlub¹ móg³ g³osiæ Twe o nim staranie. / Oby skutki cnót czynnych29 rz¹d Twój uwietnia³y / Tworz¹c Ci tu pomylnoæ, w niebie wieniec chwa³y. p[rzez] X[iêdza] J[ana] G[orczyczewskiego] K[anonika] M[etropolitalnego] P[oznañskiego] SUMMARY The poem of Jan Gorczyczewski is a panegyric typical for the age of Enlightenment. The poet from Poznañ dedicated his work to Tymoteusz Gorzeñski, the archbishop of Gniezno and Poznañ, who on 30 July 1822 in the Gniezno cathedral received the pallium from Bishop Marcin Siemieñski. Inspired by this event the poet developed an interesting vision of the history of the Catholic Church in Greater Poland, seen as inseparably intertwined with the history of the Polish state. Keywords Jan Onufry Gorczyczewski, Tymoteusz Gorzeñski, the Gniezno archdiocese, the Poznañ archdiocese, Catholic Church, Prussian rule, personal union, De salute animarum, panegyric 29 W rêkopisie wystêpuje forma cnót czynnych skutki. 331 ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW WIELKOPOLSKI TOM 1, 2003 MARTA CZY¯AK Notariusze kapitu³y gnienieñskiej w pierwszej po³owie XV wieku KRZYSZTOF KACZMAREK Konwent dominikanów poznañskich w redniowieczu PIOTR F RANCISZEK NEUMANN Dobrodzieje poznañskich karmelitów bosych w XVII i pierwszej po³owie XVIII wieku w wietle kroniki klasztornej ANZELM WEISS Filadelfia wielkopolskiego duchowieñstwa diecezjalnego z 1777 roku MIECZYS£AW HR. L EDÓCHOWSKI W stulecie mierci prymasa kardyna³a Mieczys³awa Ledóchowskiego Z YGMUNT ZIELIÑSKI Geneza kandydatury Mieczys³awa Halki Ledóchowskiego na arcybiskupstwo w Gnienie i w Poznaniu J ERZY PIETRZAK Arcybiskup Mieczys³aw Ledóchowski jako prymas Polski ANNA MARCINIAK Dawne i nowe ród³a do biografii kardyna³a Mieczys³awa Ledóchowskiego AMBRO¯Y ANDRZEJAK Kardyna³ Mieczys³aw Ledóchowski jako prefekt Kongregacji Rozkrzewienia Wiary PIOTR F RANCISZEK NEUMANN Kardyna³ Mieczys³aw Ledóchowski w wietle kronik poznañskich karmelitanek bosych LIGIA WILKOWA Sarkofag i pomnik arcybiskupa Ledóchowskiego i jego twórca JÓZEF DÊBIÑSKI Poznañski okres ¿ycia i dzia³alnoci biskupa Karola Mieczys³awa Radoñskiego FELIKS LENORT Przypomnienie otwarcia nowego Seminarium Duchownego w Poznaniu w roku 1896 LESZEK WILCZYÑSKI Ordynariat Arcybiskupi w Poznaniu i Kancelaria Prymasa Polski w dwudziestoleciu miêdzywojennym MARIAN F¥KA Dzieje okupacyjne Kapitu³y Metropolitalnej w Poznaniu 332 ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW WIELKOPOLSKI TOM 2, 2006 FELIKS LENORT Iosepho Nowacki post obitum anno quadragesimo HANNA KÓÈKA-KRENZ Archeologiczne wiadectwa o najstarszych wi¹tyniach na Ostrowie Tumskim w Poznaniu HANNA KÓÈKA-KRENZ Pochówki królewskie w katedrze poznañskiej MAGDALENA LANGE Fundacja i dzia³alnoæ kapitu³y kolegiackiej wiêtego Jakuba Aposto³a w G³uszynie od roku 1296 do pocz¹tku XVI wieku MARTA CZY¯AK Fundacje i fundatorzy kaplic w katedrze gnienieñskiej w II po³owie XIV wieku KRZYSZTOF R. P ROKOP Sakry ordynariuszy i sufraganów poznañskich w XVIII stuleciu DOMINIK KUBICKI Treci teologiczne o³tarza g³ównego w katedrze poznañskiej (proweniencji z Góry, Guhrau / Niederschlesien) PIOTR GO£DYN Pierwsi misjonarze Polski i ich kult w heraldyce TOMASZ JANK Nieznane grafiki Antoniego Swacha w kociele Franciszkanów w Poznaniu PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Starania arcybiskupa Marcina Dunina i Edwarda Raczyñskiego o przywrócenie klasztorów w archidiecezjach gnienieñskiej i poznañskiej LESZEK WILCZYÑSKI Kapitu³a Metropolitalna w Poznaniu w latach 1919-1939 J ACEK BIESIADA Dzieje nagrody literackiej miasta Poznania w dwudziestoleciu miêdzywojennym JÓZEF DÊBIÑSKI Korespondencja biskupa Karola Mieczys³awa Radoñskiego ze Stolic¹ Apostolsk¹ w okresie II wojny wiatowej ZYGMUNT Z IELIÑSKI Polityczne i kocielne ramy ¿ycia i dzia³alnoci arcybiskupa Antoniego Baraniaka STANIS£AW NAPIERA£A Arcybiskup Antoni Baraniak jako Pasterz Diecezji MARIAN P RZYKUCKI Arcybiskup Antoni Baraniak obroñca Kocio³a. Wspomnienie 333 ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW WIELKOPOLSKI TOM 3, 2007 HIERONIM FOKCIÑSKI Potwierdzenie Jana Lubrañskiego na biskupstwo p³ockie i poznañskie (1498) w wietle procedury i dokumentacji watykañskiej MARTA CZY¯AK O³tarze w katedrze gnienieñskiej w XV wieku. Próba rekonstrukcji MAGDALENA LANGE Kanonicy kapitu³y kolegiackiej wiêtego Jakuba Aposto³a w G³uszynie i ich uposa¿enie PAWE£ PAWLAK redniowieczne i nowo¿ytne cmentarze w otoczeniu katedry poznañskiej MARIAN L EWANDOWSKI Obraz Op³akiwanie w Muzeum Archidiecezjalnym w Poznaniu Badanie techniki i jej rekonstrukcja w formie kopii i rekonstrukcji malarskich ANZELM WEISS Opis Dekanatu Krobskiego z 1797 roku PIOTR FRANCISZEK NEUMANN O poznañskich karmelitankach z ulicy Wie¿owej Z kroniki klasztornej z czasu Kulturkampfu LESZEK WILCZYÑSKI Organizacje ubezpieczeniowe kap³anów wielkopolskich w latach 1898-1939 na podstawie dokumentów Stowarzyszenia w. Floriana w zbiorach Archiwum Archidiecezjalnego w Poznaniu JACEK B IESIADA Pomiertny kult Jana Kasprowicza w Poznaniu do roku 1939 F ELIKS LENORT O poznañskiej Kulturze z lat 1936-1939 czyli o udanym maria¿u literatury i katolicyzmu 334 ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW WIELKOPOLSKI TOM 4, 2009 WALDEMAR PIWEK Fundacje pokutne w Wielkopolsce w XIII-XV wieku MARTA CZY¯AK Miko³aj Grosman (ok. 1380-1442), pleban w Waliszewie, ductor laborum ecclesiae sanctae Trinitatis w Gnienie ANZELM WEISS Listy biskupa poznañskiego Ignacego Raczyñskiego z lat 1796-1798 do Jana Chrzciciela Albertrandiego PIOTR F RANCISZEK NEUMANN O kociele i kapitule w. Miko³aja w Poznaniu na Zagórzu u schy³ku XVIII wieku MARIA WOJTCZAK Diakonissenanstalt w Poznaniu. Od Zagórza do Königsstrasse (1865-1875) MAGDALENA SKALSKA Evangelischer Volkskalender. Ewangelicki Kalendarz Ludowy w Poznaniu (1861-1941) REMIGIUSZ TAISNER Dzia³alnoæ spo³eczna ksiêdza Antoniego Stychla w Katolickim Towarzystwie Rzemielników Polskich w Poznaniu w latach 1891-1895 ANDRZEJ KWILECKI Stablewscy herbu Oksza. Miêdzy dworem i Kocio³em JACEK BIESIADA Programy katolickie w Radiu Poznañskim (1927-1933) i w Polskim Radiu w Poznaniu (1933-1939) DAMIAN PA£KA Idea narodu, pañstwa i polskoci w dzia³alnoci kaznodziejskiej i publicystycznej ksiêdza Nikodema Cieszyñskiego MAGDALENA LANGE ród³a do dziejów zakonów w Polsce w Archiwum Archidiecezjalnym w Poznaniu ALICJA SZULC Codex collecticius Jakuba z Kowalewic. Ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu FELIKS LENORT O poznañskiej Têczy z lat 1927-1939 czyli o magazynie ilustrowanym z katolicyzmem w tle 335 ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW WIELKOPOLSKI TOM 5, 2010 MARTA CZY¯AK Legat ksi¹¿kowy archidiakona Miko³aja Kickiego dla katedry gnienieñskiej. Przyczynek do kultury intelektualnej duchowieñstwa wielkopolskiego w I po³owie XV wieku MONIKA JANISZEWSKA Miko³aj Auerhan z³otnik poznañski z IV æw. XV wieku i jego oeuvre MONIKA D ¥BKOWSKA Poreformacki koció³ pw. w. Micha³a Archanio³a w Choczu. Dzieje, architektura i organizacja przestrzeni sakralnej, problematyka konserwatorska PIOTR FRANCISZEK NEUMANN O kociele szpitalnym w. Wawrzyñca w Poznaniu na Chwaliszewie u schy³ku XVIII wieku MIKO£AJ PUKIANIEC Kasata klasztoru benedyktynów w Lubiniu R EMIGIUSZ TAISNER Katolickie Towarzystwo Robotników Polskich w Poznaniu przy Farze w latach 18931904 pod patronatem ks. Antoniego Stychla ANDRZEJ KWILECKI Ks. Feliks Laudowicz (18451930), proboszcz parafii Kwilcz PAWE£ ZAJ¥C Fundacje klasztorów Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Archidiecezji Poznañskiej w latach 19221939 MACIEJ SZCZEPANIAK Nominacja biskupia ksiêdza Karola Radoñskiego i jej kontekst prasowy JACEK B IESIADA O zamierzonej Fundacji dla Niezamo¿nych Literatów Polskich im. ks. Ludwika Antoniego Wojtysia w Poznaniu z roku 1929. Kilka faktów z ¿ycia jej Fundatora DAMIAN PA£KA ¯ycie religijne mieszkañców Wielkopolski w II Rzeczypospolitej na przyk³adzie miasta Czarnkowa MA£GORZATA STRZELEC Kult wiêtego Rocha jako czynnik integruj¹cy rodzinê i spo³ecznoæ lokaln¹ (na przyk³adzie parafii Mikstat w Po³udniowej Wielkopolsce) 336 ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW WIELKOPOLSKI TOM 6, 2011 STANIS£AW G¥DECKI O poznañskim mieczu w. Piotra ADAM RYSZARD SIKORA Od logiki miecza do m¹droci Krzy¿a. Biblijno-patrystyczne ujêcie duchowej drogi w. Piotra Aposto³a MARIA STARNAWSKA Kult w. Piotra w Polsce redniowiecznej na tle europejskim LESZEK W ETESKO Piastowie i ich wiêty, rzymski protektor ALEKSANDRA PUDELSKA Miecz w. Piotra z katedry poznañskiej. Losy zabytku MARIAN G£OSEK Jeszcze raz o tzw. mieczu w. Piotra z archikatedry poznañskiej EL¯BIETA M. NOSEK, JANUSZ STÊPIÑSKI Badania metaloznawcze poznañskiego miecza w. Piotra z Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu DYSKUSJA * MACIEJ SZCZEPANIAK Miêdzy archidiecezj¹ poznañsk¹ a pra³atur¹ pilsk¹ Casus ksiêdza Linusa Freyera PAWE£ ZAJ¥C Kasata klasztoru Cystersów i pierwsze lata duszpasterstwa diecezjalnego w Obrze (1835-1840) STEFAN STABLEWSKI Snop wiat³a na postaæ Floriana Stablewskiego, arcybiskupa gnienieñskiego i poznañskiego. Z pedagogiki spo³ecznej XIX stulecia LESZEK WILCZYÑSKI Unitas jako forma zwi¹zku zawodowego kap³anów w Wielkopolsce (1907-1939) RAFA£ RYBACKI Rok 1968 w dzia³alnoci duszpasterskiej arcybiskupa Antoniego Baraniaka JACEK BIESIADA Listy Kazimiery I³³akowiczówny do Eugeniusza Paukszty (1951-1976) GRZEGORZ KUBSKI Dzie³o zamkniête ksiêdza Mariana Wolniewicza, czyli nieznana liryka poznañskiego biblisty 337 ECCLESIA. STUDIA Z DZIEJÓW WIELKOPOLSKI TOM 7, 2012 MARTA CZY¯AK Micha³ Koza, syn Andrzeja z Domas³awia, pleban w S³upcy w latach 1439-1447. Wypisy z akt oficjalatu gnienieñskiego MAGDALENA SPRENGER Relikty wczesnoredniowiecznych umocnieñ obronnych. lady przesz³oci na Ostrowie Tumskim w Poznaniu PIOTR FRANCISZEK NEUMANN Kapitu³a kolegiacka w. Miko³aja w Poznaniu na Zagórzu w latach 1728-1802. Struktura i sk³ad personalny, posiedzenia, s³u¿ba Bo¿a PAWE£ ZAJ¥C Dorobek kulturalny cystersów obrzañskich przy koñcu XVIII w. oraz cysterskie archiwalia, rêkopisy i druki zachowane w klasztorze w Obrze IZABELA SKIERSKA Konsystorskie kwerendy Józefa Lekszyckiego w okresie kulturkampfu ANDRZEJ KOWALCZYK Jakie wody mineralne w XVIII i XIX w. pijali mieszkañcy Ostrowa Tumskiego w Poznaniu BOLES£AWA KRZYLAK Koció³ w. Jana Ewangelisty w Bralinie. Przyczynek do dziejów ewangelickiej architektury sakralnej na pograniczu l¹sko-wielkopolskim JÉRÉMIE FISCHER Uchodca z Francji w wielkopolskiej rodzinie ziemiañskiej. Ksi¹dz Claude-Antoine Pochard u Skórzewskich (1796-1833) F ELIKS LENORT Archiwum Teologiczne w latach 1836-1837, czyli u pocz¹tków czasopimiennictwa katolickiego w Poznaniu MACIEJ SZCZEPANIAK Zapytania kard. Augusta Hlonda rozpatrywane przez Kongregacjê wiêtego Oficjum za pontyfikatu Piusa XI KRZYSZTOF R. PROKOP Niedosz³y zamys³ habilitacji ks. Józefa Nowackiego na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagielloñskiego w wietle jego listów do ks. prof. Tadeusza Glemmy JACEK B IESIADA Kontakty literackie Kazimiery I³³akowiczówny z miêdzywojennym Poznaniem MAGDALENA D ¥BROWSKA Poznañska Kultura (1936-1939). Miêdzy literatur¹ i katolicyzmem BOGUMI£A BARTKOWIAK Mosiê¿ne misy norymberskie w zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu