nr. 7 z 12 sierpnia 2005

Transkrypt

nr. 7 z 12 sierpnia 2005
nr 7 - pi¹tek, 12 sierpnia 2005
romans w wodzie
Inscenizacja „Romeo i Julii” w
wykonaniu Teatru Liepaja z £otwy to
moje kolejne teatralne
rozczarowanie w ramach festiwalu.
Re¿yserka Galina Poliszuk
przenios³a akcjê dramatu Szekspira we
wspó³czesne realia. Rodzina
Capulettich to niezwykle bogaci i
wp³ywowi ludzie, bardzo skupieni na
sobie. Matka stale uprawia jogging,
ojciec rozmawia przez komórkê. Julia
jest trochê rozwydrzon¹ i chichocz¹c¹
nastolatk¹. O rodzinie Romea nie
wiemy nic, natomiast sam bohater
wraz z pr zyjació ³mi, Ben voliem i
Merkucjem, s¹ c z³onkami zespo ³u
rockowego. Lubi¹ poszaleæ i pa³aj¹
ogromn¹ nienawiœci¹ do Capulettich.
Zaœ Tybalt, krewny Capulettich, wraz
ze swoj¹ œwit¹ nale¿y do subkultury
motocyklistów.
Odczytanie postaci przez
re¿yserkê jest bardzo tendencyjne,
opiera siê na najprostszych
schematach. M³odzi pij¹, pal¹, zabijaj¹,
grzesz¹, starsi skupiaj¹ siê na sobie i
myœl¹ tylko o pieni¹dzach.
Wykorzystuj¹c najbardziej banalne
tropy interpretacyjne, ³otewska grupa
pragnie opowiedzieæ nam tragediê
„Romeo i Julii”. W¹tek nienawiœci
po mi êd zy ro da mi , k tó ry mi a³
odzwierciedlaæ, wed³ug s³ów re¿yserki,
konflikt na tle narodowoœciowym,
zo st a³ ro zw i¹ za ny za po mo c¹
po ja wi aj ¹c yc h si ê w sp ek ta kl u
¿o³nierzy si³ pokojowych w niebieskich
he³mach. Maj¹ pilnowaæ porz¹dku i
ochraniaæ ludzi, chocia¿ nie
zapobiegaj¹ dalszemu rozlewowi krwi.
Scenografia, któr¹ stanowi
wielopoziomowa m etalowa
konstrukcja, z wkomponowanymi w ni¹
basenami, wejœciami i zejœciami, daje
niesamowite mo¿liwoœci aktorom i jest
najciekawszym elementem spektaklu.
Niestety, samo przedstawienie to tylko
chwytliwe, teatralne show - mimo
za bi eg ów uw sp ó³ cz eœ ni aj ¹c yc h
dr am at - ob ce dl a od bi or cy .
Uto¿samienie m³odego cz³owieka z
alkoholem i narkotykami przywo³uje
nam szkolne, moralizatorskie
przedstawienia
pogadanki o
szkodliwoœci siêgania po ró¿nego
rodzaju u¿ywki.
Spektakl niszczy dodatkowo
gra a ktor ska, opie raj¹ ca si ê na
najprostszych schematach . Aktorzy
zachowuj¹ siê, jakby byli przypisani do
jednej dramat ycznej pozy. Ka¿da
wypowiadana przez nich k westia
utrzymana jest w tej samej tonacji. Brak
z³o¿onych psychologicznie postaci ma
byæ zapewne kolejnym u³atwieniem
odbioru. W inscenizacji nadmiernie
wykorzystywany jest równie¿
playback. Roz umiem, ¿e za je go
pomoc¹ mo¿na ujawniaæ myœli
bohaterów. Szkoda, ¿e w tym czasie
aktorzy zachowuj¹ siê tak, jakby
uwa¿ali, ¿e g³os „z kasety” wystarczy i
nie trzeba mu pomóc w³asnym
dzia³aniem na scenie. Co gorsza,
niektórzy z odtwórców nie poruszali
nawet ustami dla zachowania iluzji.
Maniakalne wrêcz by³o wykorzystanie
telefonu komórkowego. Rozumiem, ¿e
mia³o to zwróciæ uwagê na koszmar
naszych czasów, kiedy nawet sprawy
uczuciowe rozwi¹zuje siê za pomoc¹
sms'ów, ale ci¹g³e dzwonienie i
wysy³anie wiadomoœci tekstowych
irytuje swoj¹ banalnoœci¹.
N a j b a r d z i e j
ek sp lo at ow an ym sy mb ol em w
spektaklu jest woda. W centralnie
umiesz czonym baseni e k¹pi¹ siê
bohaterowie. To tu rozgrywa siê scena
balkonowa. Tak¿e w tym basenie
znajd¹ siê kochankowie po œmierci,
zanurzeni w nim jak w naczyniu z
formalin¹. Jest to bardzo ciekawy
pomys³, ale niestety, nieprzerwane
t ap la ni e s iê w w od zi e w sz ys tk ic h
bohaterów wp³ywa na utratê
atrakcyjnoœci spektaklu.
W pr ze ds ta wi en iu j es t
bardzo wiele nawi¹zañ do ekranizacji
Baza Luhrmanna. Brakuje w nim
no we go sp oj rz en ia na dr am at ,
ci ek aw ej , œw ie ¿e j in te rp re ta cj i.
Wszystko tu jest wtórne,
sc he ma ty cz ne i p rz ez to ma ³o
prawdziwe. Szkoda, ¿e re¿yserka
mówi do widza jêzykiem opartym na
szkol nych wrêcz s chema tach. To
zniszczy³o ten spektakl.
Andrzej Paku³a
„Romeo i Julia. Mit”, re¿. Galina
Poliszuk (£otwa)
b³ahostki
czy
wznios³oœæ?
Choæ w dzisiejszym repertuarze teatralnym
"Prolog do Makbeta", nieuchronnie zbli¿amy siê ju¿ do
epilogu IX Festiwalu Szekspirowskiego. Mo¿na
zaryzykowaæ wniosek, ¿e wiêksz¹ popularnoœci¹ cieszy³y
siê w minionym sezonie sztuki wysokie, uderzajace w tony
wznios³e i powa¿ne. Na trójmiejskich scenach króluj¹
Makbet i Hamlet. Dzisiaj inna wielka tragedia
szekspirowska, chocia¿ pod celowo myl¹cym,
zaczerpniêtym z Czechowa tytu³em - "Trzy siostry". To
przesuniêcie interpretacyjne sugeruje, ¿e w centrum
uwagi w spektaklu znajd¹ siê tym razem córki króla Leara,
a nie tragiczny ojciec i wygnany król. Z pewnoœci¹ warto
sprawdziæ, jaka interpretacja "Hamleta" ukrywa siê pod
skrótem "H." w re¿yserii Jana Klaty i w aktorskiej ekspresji
Teatru Wybrze¿e. A mi³ym akcentem na zakoñczenie
dzisiejszego wieczoru stanie siê zapewne lekka komedia
"Wiele ha³asu o nic"( grany w Teatrze Wybrze¿e w
Gdañsku, a nie w Teatrze Leœnym w GdañskuWrzeszczu!). Chocia¿ - czy bêdzie ona rzeczywiœcie tylko
letni¹, b³ah¹ przyjemnoœci¹? Mo¿e re¿yser odkryje w niej
nieznane dot¹d pok³ady tragizmu?
Redakcja
dziœ
Pi¹tek,
12.08
Teatr Wybrze¿e - Scena Malarnia (Gdañsk)
do trzech razy sztuka
Nareszcie pojawi³ siê „Makbet”
w zupe³nie nowej form ie teatral nej,
przeniesiony w inn¹ epokê i kulturê.
Re ¿y se r, o gr an ic za j¹ c s ³o wo do
wyst¹p ieñ bajarz a, który trzykr otnie
w³¹cza siê w rytm przedstawienia, snuje
opowi eœæ opart ¹ o fabu³ ê drama tu
Szekspira, a jednak poetyk¹ i sposobem
narracji zupe³nie odbiega od tego, co
zwykliœmy ogl¹daæ. Takiego Szekspira
nam trzeba. Niedawno na ³amach „Zza
kulis” zastanawia³am siê, czemu na
Fe st iw al u p oj aw ia si ê t ak ma ³o
ins cen iza cji , si êga j¹c ych po i nne
rozwi¹zania ni¿ teatr s³owa.
Faworyzowa³am taniec - jako dziedzinê
sztuki, która rozwija siê teraz najprê¿niej.
Teatr Dach z Kijowa potwierdzi³ swoim
przedstawieniem, ¿e synteza muzyki i
tañca bardzo silnie oddzia³ywuje na
wid za. Pew ne d ram aty Sze ksp ira
(„Hamlet” , „Makbet”, „Romeo i Julia” ) s¹
tak dob rze zna ne wsp ó³c zes nem u
widzowi, jak mity w antycznym teatrze,
teraz chodzi wiêc o prze¿ycie katharsis, a
nie mozolne œledzenie akcji. W spektaklu
Troickiego wszystkie kluczowe momenty
z t ra ge di i z os ta ³y za ch ow an e, a
przepowiednia Makbeta sukcesywnie siê
wype³nia.
Po cz ¹t ek sp ek ta kl u je st
pe wn ym za sk oc ze ni em , na jp ie rw
cie mno œci ach rom añs kie j œw i¹t yni
docieraj¹ do nas s³owa: „Dawno, dawno
temu by³ c ar .. ...” (ocz ywiœ cie p o
ukraiñsku), pasuj¹ce form¹ do legendy,
podania. Pierwszy obraz tworz¹ trzy
tañcz¹ce dziewczyny i trzech mê¿czyzn,
którzy wykonuj¹ pewien rytua³. Ruch siê
powtarza i nabiera mocy, kulminacj¹ tego
¿ywio³owego tañca jest scena uduszenia.
Pier wsz¹ ofia r¹ jest Dunc an, jego
to¿samoœæ zdradza œlicznie malowana
maska króla. Ta sama, któr¹ po otruciu
Banque'a i jego kobiety, na³o¿y Makbet w
scenie symb olicznej ko ronacji. La dy
Makbet te¿ otrzyma królewsk¹ maskê,
chocia¿ jej twarz od pocz¹tku ma w sobie
coœ nienaturalnego, jest trupio bia³a,
wzmocniona czerni¹ sukni.
Wszystkie wydarzenia dziej¹
siê przy wtórze pieœni ukraiñskich, nie
odtwo rzony ch dos ³owni e zgod nie z
tradycj¹, lec z w uwspó³czeœ nionej i
ek le kt yc zn ej ar an ¿a cj i ze sp o³ u
DahaBraha. Muzyka jest na ¿ywo, to ona
prowadzi ca³y spektakl, nigdy nie milknie,
nadaje pewn¹ transowoœæ, eliminuje
s³owa i narzuca tempo ruchu.
„Prolog do Makbeta” jest
arcyciekawy pod wzglêdem
plastycznoœci, na scenie migaj¹ kolorowe
kostiumy. Odchodzi siê od ekspresyjnej
mimiki, na twarzach postacie maj¹ maski
albo zachowuj¹ kamienny, nieobecny
wyraz twarzy. Bardziej aktywne jest cia³o,
UWAGA
ZMIANA W PROGRAMIE
Ze wzglêdu na pogodê SPEKTAKL W£OSKI zostaje PRZENIESIONY z
Teatru Leœnego we Wrzeszczu do TEATRU WYBRZE¯E w Gdañsku i
opóŸniony o pó³ godziny.
"Wiele Ha³asu o Nic" Teatru Lunaria z W³och odbêdzie siê
ruc h roz wij a siê od pos ¹go weg o,
p³ynnego, polegaj¹cego na przejœciach
do kolejnych póz i zastygania w nich. Tak
porusza siê z dos tojeñst wem Lady
Makbet, co wspó³gra z noszon¹ mask¹,
tworz¹c¹ wra¿enie ch³odnego dystansu.
Ciekawa jest metamorfoza wiedŸm, w
pierwszych s cenach t o m ³ode
dziewczyny, które tañcem ³udz¹ Makbeta.
Tu¿ przed jego klêsk¹ przychodz¹ i
sz yd z¹ , ¿e op ac zn ie zr oz um ia ³
przepowiednie (pon ownie wtr¹ca siê
bajarz, gdy¿ postacie nie maj¹ g³osu na
scenie). Zamiast m³odych kobiet, widzimy
trzy postacie z nienaturalnie wielkimi
g³owami, chropowatymi,
zniekszta³conymi maskami w pszennym
kolorze, które s¹ znakiem demaskacji
z³udnego piêkna i marzeñ o w³adzy.
Wtedy Makbet wygl¹da jak marionetka w
rê ka ch wr og ic h c z³ ow ie ko wi si ³.
Porównanie wiedŸ z bachantkami jest
bardzo silne i raczej nie bezpodstawne.
Szczególnie kiedy wiedŸmy rozszarpuj¹
dzieci Macduffa niczym w bachicznym
szale. Ich frenetyczne podskoki dooko³a
male ñstw, eks taty czne sza rpan ie i
tarmoszenie dzieci, pokazanych jako
lalki, których szmaciane cia³a bezradnie
poddaj¹ siê tej przemocy, buduje bardzo
brutaln¹, choæ umown¹ scenê. Wra¿enie
jest tym intensywniejsze, ¿e rozpoczyna
si ê o na od ³a go dn eg o k o³ ys an ia
niemowlaków i karmienia ich piersi¹.
Zapowiadanego, politycznego
wymiaru przedstawienia, który odnosi³by
nas siê do realiów wspó³czesnej Ukrainy,
nie by³o wiêcej ni¿ wymaga tego tekst
tragedii Szekspira. Mo¿e poza drugim
wtr¹ceniem bajarza, który przewrotnie
opowiada, ¿e król by³ dobry, a tylko
poddani Ÿli i niegodni, sk³óceni ze sob¹ i
oc ze ku j¹ cy i nt er we nc ji w ³a dc y.
Przypomina to propagandê i cenzurê,
która nie dopuszcza do glosu krytyki
panuj¹cego.
Obrazo woϾ, sk upieni e na
lirycznoœci przekazu, postaæ narratora,
kt ór y pr zy po mi na ra cz ej ba ja rz a,
ogra nicz anie dial ogów, nieœ pies zne
tempo zdarzeñ, pozwalaj¹ce wybrzmieæ
symbolice, przypominaj¹ swoj¹ form¹
poetyckie kino radzieckie i rosyjskie.
Dziêki temu znane wydarzenia nabieraj¹
no we go , ma gi cz ne go zn ac ze ni a.
Spektakl ma w sobie ogromny estetyczny
potencja³.
Anna Królica
korekta : Aneta G³owacka (red.
nacz.)
„Prolog do Makbeta”, Teatr Dach.
Kijów
w e r n i s a ¿
nr 7 - 12.08.2005
-
,,Trzy siostry”
Wy¿sza Szko³a Dramatyczna , Moskwa(Rosja)
czas trwania - 1 h 40 min.
Teatr Wybrzê¿e (Gdañsk)
22:00
-
,,Wiele ha³asu o nic”
Teatr Lunaria, Katania (W³ochy)
czas trwania - 2 h 00 min.
Stocznia Gdañska, Hala 42 (Gdañsk)
20:00
-
,,H.”
Teatr Wybrze¿e, Gdañsk
czas trwania - 2 h 30 min.
Koœció³ œw. Jana (Gdañsk)
23:00
-
,,Prolog do Makbeta”
Teatr DACH , Kijów (Ukraina)
czas trwania - 1h 30 min.
JUTRO
sobota,
13.08
Teatr Wybrze¿e - Scena Malarnia (Gdañsk)
18:00
-
,,Trzy siostry”
Wy¿sza Szko³a Dramatyczna , Moskwa(Rosja)
czas trwania - 1 h 40 min.
Teatr Wybrzê¿e (Gdañsk)
W sobotê, 13 sierpnia, o godzinie 14.00 zapraszamy na
wernisa¿ koñcz¹cy warsztaty plastyczne, multimedialne oraz
fotograficzne w ramach Projektu MULTITEATR realizowanego
podczas IX Festiwalu Szekspirowskiego.
21:30
Impreza odbêdzie siê w Kolonii Artystów (Gdañsk-Stocznia) w
nastêpujacych miejscach:
Stocznia Gdañska, Hala 42 (Gdañsk)
Michal Szlaga - FOTORGAFIA: Galeria Mm,
Obin.org i K@2 - VIDEO REPORTA¯: pracownia
multimedialna (I piêtro),
strona 1
19:00
zza kulis
-
,,Wiele ha³asu o nic”
Teatr Lunaria, Katania (W³ochy)
czas trwania - 2 h 00 min.
20:15
-
,,H.”
Teatr Wybrze¿e, Gdañsk
czas trwania - 2 h 30 min.
shake the spear! Shoot the Gun!
Po spektaklu „Romeo i Julia” za kulisami
Teatru Muzycznego w Gdyni spotykamy
siê z jego re¿yserk¹.
Zza kulis: Spektakl jest doœæ z³o¿ony, wielow¹tkowy.
W zwi¹zku z tym moje pytanie o nadrzêdna ideê. Co
chcia³a Pani powiedzieæ przede wszystkim?
Galina Poliszuk: G³ównym problemem spektaklu jest
plaga, dok³adniej mówi¹c d¿uma. Plaga, która w pewnym
momencie historii ludzkoœci spowodowa³a, ¿e wymar³o
bardzo du¿o ludzi. Okazuje siê, ¿e wiele osób myœla³o, i¿
tej choroby ju¿ nie ma. Wielu uczonych odkry³o jednak, ¿e
odradza siê w ona w momencie, w którym wybucha wojna.
Przyk³ad - kiedy ¿o³nierze amerykañscy walczyli w
Wietnamie, bakterie d¿umy przenosi³y siê na sierœci
szczurów. Rodzi siê pytanie o powi¹zanie tej d¿umy z
ludzk¹ nienawiœci¹. Nienawiœæ w ka¿dym spo³eczeñstwie,
w którym znajdzie dla siebie po¿ywkê, powoduje
wytworzenie siê jakiegoœ rodzaju epidemii. Moim
za³o¿eniem by³o, aby ludzie ogl¹daj¹cy spektakl zarazili
siê t¹ epidemi¹ od aktorów, wytwarzaj¹cych na scenie
specyficzn¹ energiê. Aktorzy mieli ukazaæ zasady
funkcjonowania takiego, pogr¹¿onego w d¿umie,
s p o ³ e c z e ñ s t w a .
jest jedynym, który pochodzi od Adama i Ewy. I to jest
bardzo aktualne w kontekœcie ma³ego raju, jakim jest
£otwa. ¯yj¹ tam £otysze i Rosjanie wszyscy k³óc¹ siê o
to¿samoœæ narodow¹.
Zza kulis: No w³aœnie, czy kontekst ³otewski jest
jedynym, którego nale¿y siê trzymaæ, czy te¿ jest to
przedstawienie uniwersalne, dotycz¹ce raczej ca³ej
Europy?
GP: Spektakl jest na pewno uniwersalny,
miêdzynarodowy. Uwa¿am, ¿e nacjonalizm jest jednym z
podstawowych czynników powoduj¹cych narastanie
konfliktu. Kolejnym elementem wi¹¿¹cym go z
problemami na tle narodowoœciowym jest na pewno
obecnoœæ w spektaklu ¿o³nierzy rosyjskie s³owo soldat znaczy „tworz¹cy pokój”. Utrzymanie pokoju jest ich
g³ównym zadaniem, i tu rodzi siê tu paradoks - przecie¿
¿o³nierze s¹ ubrani w kaski i wyposa¿eni w broñ.
Zza kulis: Co to dok³adnie za energia? Jakie odczucia
maj¹ wzbudzaæ aktorzy?
Zza kulis: Chcia³bym te¿ zapytaæ o symbole, któr
pojawi³y siê w spektaklu. Przede wszystkim o wodê
dlaczego jest jej tu tak du¿o? Wywo³uje to pewne
skojarzenia z litewskim „Romeem i Juli¹” w re¿yserii
Oskarasa Korsunovasa. Tam te¿ by³a tam podobna
„machina scenograficzna”. Czy Pani spektakl w jakiœ
sposób nawi¹zuje do tego spektaklu?
GP: Przede wszystkim, tê energiê mo¿na by³o wytworzyæ
na poziomie konstrukcji tekstu. Dlatego, ¿e w dramat
Szekspira zosta³ w³¹czony inny tekst, którego autorem jest
pan Klin, mój nauczyciel. Jeden z napisanych przez niego
tekstów opowiada o narodzie, który nagle stwierdzi³, ¿e
GP: Nie widzia³am, niestety, przedstawienia
Korsunovasa. Du¿o o nim s³ysza³am, ale ze wzglêdu na
pracê, nie zd¹¿y³am go obejrzeæ. W moim spektaklu woda
pojawia siê przede wszystkim dlatego, ¿e w tekœcie
Szekspira jest mowa o krwi, któr¹ mo¿e zmyæ tylko krew.
sycylijska wizja
W Nadba³tyckim Centrum Kultury w
przerwie wyk³adów towarzysz¹cych
festiwalowi, rozmawiamy z Sergiem
Seminara na temat projektu, jakim jest
Teatr Lunaria.
œwiecie. Byliœmy w Ameryce, Australii, Wenezueli, Francji i
Niemczech. Wszêdzie, gdzie wystêpowaliœmy, czy to
mówi¹c po sycylijsku, czy te¿ po w³osku, korzystaliœmy z
twórczoœci autorów œródziemnomorskich. To w³aœnie by³o
g³ównym za³o¿eniem tego projektu artystycznego.
Zza kulis:Czy planujecie ju¿ nowe przedstawienia?
Zza kulis: Czy idee przyœwiecaj¹ce Teatrowi Lunaria
znajduj¹ swoje odzwierciedlenie w spektaklu?
Sergio Seminara:Ale¿ oczywiœcie! Przede wszystkim
dlatego, ¿e zaufaliœmy tekstowi
A.Camilleri.Wspania³ym pomys³em by³a tak¿e
wspó³praca pisarza z re¿yserem
Giuseppe
Dipasquale. Bardzo wa¿n¹ spraw¹ by³o stworzenie
zespo³u. Dokladnie dobieraliœmy aktorów do ról.Tym
razem stara³em siê wybraæ najlepszych aktorów
sycylijskich, wystêpuj¹cych w teatrach narodowych
b¹dŸ te¿ filmie lub telewizji. Camilleri razem z
re¿yserem oraz zespo³em artystów dramatycznych
spe³nili pok³adane w nich nadzieje. Wyeksponowana
zosta³a œródziemnomorskoœæ, na której ukazaniu
bardzo nam zale¿a³o. Spektakl ten skrzy siê feeri¹ barw
i kolorów, tworzy bardzo plastyczne obrazy. Wersja
plenerowa spektaklu zyska³a du¿e uznanie wœród
krytyków. Dziêki bogatej gestykulacji aktorów,
publicznoœæ, nawet ta, nieznaj¹ca jêzyka sycylijskiego,
anga¿owa³a siê emocjonalnie, pod¹¿a³a za fabu³¹
przedstawienia. Z tak¹ reakcj¹ widzów spotykamy siê
od pocz¹tku naszych zagranicznych wyjazdów. Od
1980 roku jeŸdzimy z naszymi spektaklami po ca³ym
SS: Tak, ju¿ pracujemy nad niowymi pomys³ami.Ja
osobiœcie marzê o realizacji ,,Snu nocy letniej”, gdzie graæ
bêd¹ aktorzy wraz z tancerzami.Pragnê tak¿e stworzyæ
inscenizacjê tekstu Pirandella, który opowiada o
zamienionym synu. Spektakl oparty bêdzie na s³owie,
ruchu i muzyce, wykorzystamy maski. Z pewnoœci¹
zrealizujemy ten projekt, poniewa¿ treœci zawarte akurat w
tym dziele s¹ nadal bardzo aktualne. Bêdziemy tak¿e
pracowaæ z re¿yserem, Giuseppe Dipasquale, nad innym
tekstem Camilleriego, ale ju¿ z inn¹ grup¹ teatraln¹,
chocia¿, naturalnie, czêœæ aktorów z tego przedstawienia
równie¿ zaprosimy do wspó³pracy. Spektakl bêdziemy graæ
przez trzy lata na terenie W³och. Pirendella i ,,Sen nocy
letniej” chcemy pokazywaæ równie¿ za granic¹. Mo¿e uda
nam siê przyjechaæ w przysz³ym roku na X Festiwal
Szekspirowski?
Rozmawia³a Agnieszka Bressa
Sergio Seminara dyrektor artystyczny Teatru Lunaria z
W³och.
Woda krwi nie zmyje. To pierwszy punkt zaczepienia. Ale
jest jeszcze inna kwestia zosta³o naukowo udowodnione,
¿e woda niesie te¿ pewne ³adunki pamiêci. Tworz¹ce j¹
elektrony s¹ w stanie zapamiêtywaæ p ewne rzeczy. Tak
te¿ tu traktuje siê tê wodê; jest ona równie¿ swego rodzaju
roztworem
formalin¹. Zosta³o to zauwa¿one przez
³otewskich krytyków, którzy ostatni obraz, g³ównych
bohaterów zatopionych w basenie niczym w formalinie,
odczytali jako przestrogê. Przecie¿ takie
zakonserwowane w formalinie eksponaty oddaje siê do
muzeum ku przestrodze, ¿eby, na przyk³ad: nie paliæ. W
przypadku Romea i Julii mo¿na zadaæ sobie pytanie,
czego przestrog¹ mog³aby byæ ta historia? Nie wolno
kochaæ? Walczyæ ze sob¹?
Zza kulis: Mam jeszcze pytanie dotycz¹ce g³ównych
bohaterów. W porównaniu z innymi, znanymi mi
inscenizacjami, Romeo jest tu do koñca, do ostatniej
wrêcz sceny, zaskakuj¹co radosny. Jego pozytywny
nastrój nie zmienia siê nawet pomimo pope³nionego
zabójstwa, co wiêcej chwilê po, radoœnie wskakuje do
sypialni Julii. Czego mamy doszukiwaæ siê w
uderzaj¹cej radoœci Romea?
GP: Oczywiœcie, m³ody cz³owiek patrzy na rzeczywistoœæ
zupe³nie inaczej. By³o to za³o¿enie, od którego
wychodziliœmy, zaczynaj¹c pracê nad spektaklem. Na
samym pocz¹tku powiedzia³am tak¿e swoim aktorom, ¿e
moim zdaniem, ogromnym b³êdem wielu inscenizacji
„Romea i Julii” jest to, ¿e w momencie, w którym pojawiaj¹
siê na scenie, widzowie ju¿ maj¹ œwiadomoœæ, ¿e oni za
chwilê umr¹. Wiedz¹ to od samego pocz¹tku. Dlatego te¿
kochankowie, choæ zdaj¹ sobie doskonale sprawê z tego,
¿e widmo œmierci wisi nad nimi podczas po¿egnania,
kochaj¹ siê po raz ostatni. Wiedz¹, ¿e ich spotkanie jest
ostatnie. Podobnie w grobowcu umieraj¹ z uœmiechem na
twarzy, bo wiedz¹, ¿e spotkaj¹ siê gdzieœ poza ziemskim
œwiatem. Dotyczy to wszystkich ludzi dooko³a.
Zza kulis: Na koniec chcia³bym jeszcze spytaæ o Pani
dotychczasowe inscenizacje. Gdzie pracowa³a Pani
jako re¿yser, jakie teksty wykorzystywa³a w swoich
spektaklach?
GP: Trzy lata temu ukoñczy³am GITIS [Akademia Sztuk
Teatralnych w Moskwie przyp. red.], moim bezpoœrednim
nauczycielem by³ Borys Uchanan, opiekun kierunku. Od
tego czasu profes jonaln ie zajmuj ê siê re¿yse ri¹.
Pracowa³am ju¿ w trzech teatrach, miêdzy innymi w
Narodowym Teatrze w Rydze jako etatowy re¿yser.
Wyre¿yserowany przeze mnie spektakl „Blow wind” („Wiej
wietrze”), z którym bardzo czêsto je¿d¿ê na festiwale, w
tym roku otrzyma³ tytu³ najlepszego spektaklu
³otewskiego. „Romeo i Julia”, z którym przyjecha³am do
Gdañska by³ nominowany w tym konkursie w siedmiu
kategoriach. Innym wa¿nym dla mnie spektaklem jest
„Szklana mena¿eria” Tennesse Williamsa.
Zza kulis: Dziêkujemy za rozmowê.
Rozmawia³ Andrzej Paku³a
Opracowa³ Jan Czapliñski
jak szekspir
trafi³ do gdañska?
Jak dosz³o do powstania sceny
el¿bietañskiej w Gdañsku i jak bêdzie
wygl¹daæ jej rekonstruowanie - na te i
inne pytania mo¿na by³o sobie
odpowiedzieæ, s³uchaj¹c wykladu
profesora Jerzego Limona, inicjatora
i spiritus movens odbywaj¹cego siê
w³aœnie IX Festiwalu
Szekspirowskiego.
W ramach "Miêdzynarodowej Letniej
Akademii Teatru i Dramatu" odby³ siê dzisiaj
wyk³ad prof. Jerzego Limona zatytu³owany "Scena
el¿bietañska w Gdañsku w II po³owie XVII wieku".
Korzystaj¹c z tego pretekstu, przypominamy kilka
najwa¿niejszych faktów historycznych, które
przyczyni³y siê kiedyœ - na pocz¹tku
siedemnastego wieku - do powstania sceny
el¿bietañskiej w Gdañsku. Nadba³tyckie miasto
zyska³o wtedy pozycjê najwiêkszego portu w
Europie Œrodkowo - Wschodniej. Zamo¿ne
mieszczañstwo, szybko bogac¹ce siê dziêki
handlowi, ho³dowa³o tak¿e ambicjom kulturalnym.
Nic dziwnego, ¿e miasto przyci¹ga³o tak¿e
artystów, szukaj¹cych hojnych mecenasów dla
swojej sztuki. Wœród ¿onglerów i mimów,
œci¹gaj¹cych do Gdañska miêdzy innymi na Jarmark
Dominikañski, znaleŸli siê tak¿e angielscy aktorzy scen
el¿bietañskich. Opuszczali oni Londyn, w którym w owym
czasie a¿ roi³o siê od aktorów, aby szukaæ gdzie indziej
szczêœcia i zarobku. Wkrótce po ich pierwszych wizytach
zbudowany zosta³ w Gdañsku budynek, który sta³ siê
pierwszym teatrem publiczym w Polsce. Pod wzglêdem
architektonicznym by³ on
³udz¹co podobny do
angielskiego teatru Fortune. Nie by³ to jednak budynek
teatralny w pe³nym tego s³owa znaczeniu. Sama jego
nazwa - Szko³a Fechtunku - mia³a wiêcej wspólnego ze
sportem ni¿ ze sztuk¹. Mimo wynikaj¹cego z nazwy
przeznaczenia, wykorzystywano go do ró¿nych celów.
Odbywa³y siê tutaj nie tylko lekcje fechtunku i zawody
szermiercze, lecz tak¿e przedstawinia teatralne w³aœnie,
walki zwierz¹t, a tak¿e wystêpy kuglarzy. Ten wyros³y z
tradycji el¿bietañskiej teatr przetrwa³ w Gdañsku ponad
dwieœcie lat. Zadaniem Fundacji Gedanese - organizatora
trwaj¹cego w³aœnie IX Festiwalu Szekspirowskiego - jest
zrekonstruowanie tego budynku teatralnego w taki sposób,
aby mo¿na tu by³o wystawiaæ przedstawienia w warunkach
zbli¿onych do el¿bietañskich, wskrzeszaj¹ce
siedemnastowieczn¹ konwencjê z prawie fotograficzn¹
wiernoœci¹. Znajdzie siê tu jednak tak¿e miejsce dla
spektakli innego rodzaju, koncertów muzyki klasycznej, a
nawet konferencji naukowych.
PUBLICZNOŒÆ MA G£OS
Anna Koczorowska
PUBLICZNOŒÆ MA G£OS
POKAZ WARSZTATOWY - ,,SZEKSPIR FOREVER”
niedziela , 14 sierpnia
godz. 19:00 - Teatr ZNAK
(Stocznia Gdañska)
Warsztaty Marcina Bartkiewicza w Teatrze ZNAK
teatromancja
dla rodziców
Dobrze s³uchajcie swoich pociech. Zbytnie
narzucanie im w³asnej woli mo¿e byæ dla
nich zgubne. Dzieci to nie królestwo, wiêc
despotyzm nie jest wskazany.
dla dzieci
Czas, kiedy realizacja waszych marzeñ
natrafi na olbrzymie przeszkody.
Powinniœcie umocniæ siê w wierze i myœleæ
racjonalnie. Kiedy rodzice na chwiê odwróc¹
od was wzrok, wyjrzyjcie przez okno. Czeka
was wielka mi³oœæ.
Wró¿ka Ofelia
strona 2
nr 7 - 12.08.2005
zza kulis