Invest in Pomerania : Aktualności

Transkrypt

Invest in Pomerania : Aktualności
2013-03-07
Co skrywa (Po)morze?
| autor: Leszek Legat, Baltic Explorers
Położenie geograficzne Pomorza, niewątpliwie nadaje kierunek rozwoju niektórych gałęzi
pomorskiej gospodarki i edukacji. To wszystko za sprawą dostępu do Morza Bałtyckiego, które
sprzyja rozwojowi takich nauk jak Oceanotechnika i Okrętownictwo, Oceanografia, Nawigacja.
W rezultacie, na Pomorzu obecne są zarówno uczelnie wyższe oferujące unikalne programy
nauczania (m.in. projektowanie sprzętu do podwodnego wydobywania ropy i gazu na Politechnice
Gdańskiej prowadzone we współpracy z General Electric) jak i firmy z sektora morskiego oraz
offshore. Równolegle, wraz z rozwojem gospodarczym Pomorza, dzięki dostępowi do morza,
równie prężnie rozwijają się sporty wodne. Okolice Półwyspu Helskiego są powszechnie znaną
lokalizacją, idealną do uprawiania windsurfingu oraz kitesurfingu. Jednak, w tym samym czasie,
gdy żagle i latawce surferów powiewają przy Zatoce Puckiej, pod powierzchnią Bałtyku dno
eksplorowane jest przez nurków. Co ciekawego oferuje dno Morza Bałtyckiego?
Mało kto wie, że Pomorze, dzięki dostępowi do morza, stanowi najbardziej atrakcyjną pod względem nurkowania
lokalizację w Polsce. Dno Bałtyku usiane jest rozmaitymi wrakami z czasów wojny, jak okrętami podwodnymi,
lotniskowcem, bombowcami, czy zatopionymi żaglowcami i jachtami. Jest to jeden z ciekawszych akwenów wodnych
dla nurków technicznych w tej części Europy. Dotychczas, odkryto 3 000 wraków, lecz szacuje się, że ich liczba na
dnie Morza Bałtyckiego sięgać może nawet do 100 000!
Pozory mylą
Morze Bałtyckie na pierwszy rzut oka nie wydaje się być ani przyjaznym, ani interesującym miejscem do tego typu
aktywności. Woda nie jest błękitna jak u wybrzeży Egiptu czy Meksyku, w dodatku relatywnie niska temperatura
1
odstrasza początkujących nurków oraz tych nurkujących dotychczas jedynie w ciepłych krajach. Paradoksalnie,
czynniki które mogą początkowo zniechęcać do nurkowania w Bałtyku, stanowią zarazem jego największy atut. Dzięki
słabemu dostępowi promieni słonecznych, niskiemu zasoleniu oraz niskiej temperaturze, spoczywające na dnie
akwenu wraki z czasów wojny zostały idealnie zakonserwowane. Tym, którzy odważą się zanurzyć w wodach Bałtyku,
każdy z nich opowiada swoją własną, często niezwykłą historię.
Odkryć wrak
Większość wraków spoczywa na głębokościach nieosiągalnych dla nurków posiadających jedynie uprawnienia
zezwalające na nurkowanie rekreacyjne (pow. 40m.). Jednakże, wzdłuż półwyspu Helskiego, na mniejszych
głębokościach rozciąga się pasmo zatopionych mniejszych okrętów, które mogą eksplorować również Ci mniej
doświadczeni. Powstaje pytanie - skąd takie nagromadzenie zatopionych łodzi w relatywnie niewielkiej odległości od
brzegu? W 1945 roku, półwysep Helski odegrał ważną rolę podczas walk niemiecko-radzieckich, w których strona
radziecka aktywnie atakowała Kriegsmarine, zatapiając m.in. okręty podwodne i trałowce, które dziś eksplorują
nurkowie. Historia niektórych wraków do dziś nie jest znana.
Titanic na morzu Bałtyckim
Wbrew powszechnej opinii, to nie tragedia która wydarzyła się na Atlantyku w 1912 roku była największą morską
tragedią wszechczasów. Historia bardziej tragiczna w skutkach, choć mniej „medialna” miała miejsce 33 lata później,
nieopodal Łeby. Przy wodowaniu obiektu, obecny był sam Adolf Hitler. Wraz z nadejściem wojny, Wilfelm Gustloff (tak
pierwotnie nazywał się statek) zamieniony został na statek szpitalny, a następnie jednostkę pomocniczą Kriegsmarine.
Między 1943-1945, statek stacjonował w Gdyni, skąd w 45 roku za zadanie miał przetransportowanie rannych
żołnierzy i ludności cywilnej do Niemiec. Po wypłynięciu z portu w Gdyni, radziecki okręt podwodny wystrzelił 3
torpedy w kierunku Gustloffa. Statek tonął 63 minuty. W dniu tragedii znajdowało się na pokładzie ok. 10 000
pasażerów. To prawie 10 razy więcej, niż podczas rejsu Titanica. W 1994 roku Polska uznała wrak MS Wilhelm
Gustloff za mogiłę wojenną, w związku z czym zakazane jest nurkowanie na wraku i w promieniu 500m od niego.
Nurkowanie napędza pomorską gospodarkę
Dobre warunki do nurkowania na Pomorzu, sprzyjają rozwojowi całej branży w Trójmieście, przyczyniając się do
wzrostu gospodarczego regionu. W ostatnich latach zauważyć można gwałtowny przyrost liczby szkół nurkowych,
organizowanych wyjazdów nurkowych oraz, co więcej, firm specjalizujących się w produkcji sprzętu nurkowego. To na
Pomorzu odbywają się największe w Polsce targi nurkowe oraz konferencja techniczna. Również z Trójmiasta wywodzi
się największy w Polsce portal nurkowy www.divers24.pl, którego założycielem jest instruktor nurkowy, Adam
Sieczkowski oraz programista, a z zamiłowania nurek Jakub Łęgowski.
2
Magdalena Piechota: Co skłoniło Cię, aby założyć portal o nurkowaniu Divers24?
Adam Sieczkowski: Podczas jednego z wielu szkoleń, które prowadziłem w wakacje w 2010 roku poznałem
bliżej Kubę, mojego kursanta, który zawodowo zajmował się tworzeniem portali internetowych. Jego praca
zainspirowała mnie do przeszukania Internetu pod kątem informacji o nurkowaniu. Szybko zobaczyłem, że nie
ma ich prawie wcale, a te które znalazłem albo są nieaktualne albo są przedstawione w trudny do
interpretowania sposób. Wtedy narodził się pomysł, a do realizacji nie było już daleko. Po kursie zapytałem
Kubę czy nie chciałby współtworzyć razem ze mną fajnego projektu. Zgodził się :)
MP: Gdzie dotychczas nurkowałeś? Jak oceniasz atrakcyjność Bałtyku, w porównaniu do innych
lokalizacji?
AS: Dotychczas miałem okazje nurkować w wielu ciepłych i zimnych akwenach począwszy od Morza
Czerwonego, przez Karaiby, a na Nowej Gwinei kończąc. Ciężko porównywać nasze ciemne i zimne morze do raf
koralowych, które zazwyczaj są obiektem pożądania każdego początkującego nurka. W Bałtyku nie zobaczymy
ani kolorowych rybek, ani falujących koralowców. Mamy za to ogromną ilość wspaniałych wraków, które dla
mnie są zdecydowanie ciekawsze od każdej rafy. Bałtyk jest bardzo atrakcyjnym miejscem do nurkowania!
MP: Ile wraków Bałtyku eksplorowałeś? Który zrobił na Tobie największe wrażenie?
AS: W Bałtyku zobaczyłem już kilkadziesiąt wraków. Zawsze największe emocje wzbudzają wraki statków
z okresu II wojny światowej. Im wrak jest większy i lepiej zachowany, tym więcej jest na nim ciekawych miejsc
do zwiedzania. Takich pozycji w naszych wodach jest co najmniej kilka, jednak jak mam wskazać konkretnie, to
na mnie największe wrażenie zrobił Franken leżący na 72m i Tera leżąca na ok. 45m.
MP: Czy Bałtyk przyciąga mieszkańców innych regionów Polski na Pomorze?
AS: Zdecydowanie tak. Większość polskich nurków wrakowych przyjemniej raz w roku przyjeżdża na
nurkowanie w Zatoce. Co więcej, wiele wraków przyciąga tez bardzo doświadczonych nurków z całej Europy.
Pod względem atrakcyjności nurkowania, Bałtyk, pomimo stosunkowo trudnych warunków, pozostaje bardzo
konkurencyjnym akwenem.
Autor
Magdalena Piechota
[email protected]
3