Solidny gracz na rynku elektroenergetyki

Transkrypt

Solidny gracz na rynku elektroenergetyki
WYDAWCA: PUBLICITY PRASOWA PROMOCJA BIZNESU
DODATEK PROMOCYJNO-INFORMACYJNY
Nr 5 (11) 30 czerwca 2015 r.
www.monitorbiznesu.com.pl
SYMBOL 2015 – NOMINACJA
Solidny gracz na rynku elektroenergetyki
AIZ Polska, działając w warunkach silnej konkurencji, zdobywa kolejne rynki i z sukcesem systematycznie poszerza zakres działalności o kolejne
obszary. Chce połączyć zachodnią kulturę przemysłową z potencjałem wytwórczym drzemiącym w krajach za wschodnimi granicami Polski.
Litewsko-brytyjska firma AIZ
Polska Sp. z o. o. została utworzona, aby zaktywizować dostawy na polski rynek pod kątem
odbiorców
zainteresowanych
głównie izolatorami elektrycznymi, ale także urządzeniami termowizyjnymi i innymi
produktami technicznymi. Jej
działalność stanowi odpowiedź
dla szeroko pojętej branży na
zapotrzebowanie na produkty
najwyższej jakości za rozsądną
cenę. Pomysł okazał się strzałem
w dziesiątkę.
AIZ Polska to pozytywny przykład dynamicznego zarządzania
i know-how, które przełożyły
się na sukces i pozycję na rynku.
Spółka skupia szereg doświadczonych osób związanych z sektorem
elektroenergetycznym.
Reprezentują one praktycznie
wszystkie dziedziny tego sektora
– wytwarzanie, przesył, dystrybucję, obrót hurtowy i detaliczny
energią elektryczną i wyrobami
dla elektroenergetyki. Ponadto
w codziennej praktyce, dążącej do intensywnego wdrażania
wszelkich innowacji technicznych i organizacyjnych, rozwija
bieżące, operacyjne kontakty z
uznanymi autorytetami z obszaru nauki, techniki i badań.
Solidność i bezawaryjność
– z Europy, nie z Chin
Zapleczem produkcyjnym firmy
są zakłady zlokalizowane w Federacji Rosyjskiej i na Litwie, specjalizujące się przede wszystkim
w wytwarzaniu izolatorów szklanych i kompozytowych przeznaczonych dla różnych napięć oraz
bogatej gamy osprzętu elektrotechnicznego. Zakłady te mają
duże doświadczenie – działają
od kilkudziesięciu lat, dostarczając swoje wyroby dla wielu krajów Europy, Afryki i Azji. W ich
ofercie produktowej, obok izolatorów wszelkich typów, figurują
także wyroby niestandardowe,
wytwarzane na indywidualne,
nietypowe zamówienia, osprzęt
elektroizolacyjny, okucia, drążki
izolacyjne, osprzęt łukoochronny, osprzęt kablowy, narzędzia
do pracy pod napięciem, osprzęt
BHP, końcówki śrubowe, zaciski
napięciowe, uchwyty, złączki itp.
oraz materiały hutnicze do zastosowań w elektrotechnice.
– Wyroby te cechują się świetną
jakością, zweryfikowaną przez
wieloletnie ich stosowanie w
wielu obiektach elektroenergetycznych i bardzo atrakcyjną
ceną – podkreśla Marcin Mackiewicz, ekspert związany z
AIZ Polska Sp. z o. o. – Ale,
co bardzo ważne: oferujemy jakość europejską, a nie chińską.
Podkreślam też, że wykorzeniamy tu pewien stereotyp, jakoby
towary pochodzące zza naszej
wschodniej granicy uchodziły
za niepełnowartościowe, nierzetelne i niedostarczane na czas.
Wręcz przeciwnie! Rosjanie czy
Litwini bardzo prężnie aspirują
do jakości i niezawodności, które są synonimem np. dla Niemców, a które stanowią domenę
AIZ. Ideę, która przyświeca naszemu biznesowi, można by za-
tem półżartem ująć jako swoistą
hybrydę pomiędzy „nie gniotsja,
nie łamiotsja” a „Ordnung muss
sein”.
Oprócz podstawowego asortymentu produkcyjnego firmowej
huty szkła – izolatorów przeznaczonych dla energetyki – AIZ
Polska prowadzi także mniejsze
linie produktowe: opakowań
szklanych i specjalnych flakonów
dla perfum i kosmetyków. Zakres tego asortymentu jest stale
zwiększany i dostosowywany do
bieżących potrzeb rynku. Regularnie unowocześniane zaplecze
produkcyjne pozwala na wytwarzanie coraz bardziej skomplikowanych kształtów przy zastosowaniu najlepszych surowców,
natomiast personel produkcyjny
podlega stałemu procesowi doskonalenia zawodowego.
ją wdrażać. Tylko wtedy mamy
pewność osiągnięcia przez klienta wymiernych efektów.
W ramach szeroko rozumianego
doradztwa AIZ Polska świadczy
też kompleksowe usługi w zakresie technicznym i handlowym
przy organizacji oraz obsłudze
przetargów prowadzonych w obszarze elektroenergetyki, także
poprzez pomoc w koordynacji
wszelkich działań z tym związanych w oparciu o procedury Ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. Prawo Zamówień Publicznych, jak i
procedury własne inwestora.
Partner szeroko pojętego
biznesu
Jak wiadomo, inwestycje są podstawowym sposobem zwiększa-
Konsulting na równi
z handlem
Strategia spółki zakłada systematyczny rozwój, ale tak naprawdę
zarządowi chodzi o coś więcej.
AIZ Polska oferuje bowiem swoim partnerom nie tylko produkty
stricte handlowe, ale także usługi
doradztwa strategicznego i operacyjnego na poziomie techniczno-biznesowym pod kątem wypracowania i wdrożenia szeroko
rozumianych nowych koncepcji
rozwoju przedsiębiorstw w obszarze elektroenergetyki. – Zadaniem naszego zespołu jest analiza
dotychczasowego stanu przedsiębiorstwa i wypracowanie możliwości proefektywnościowych
przekształceń
reorganizacyjnych, wraz z
inspirowaniem
ewentualnych
nowych, choć
komplementarnych, kierunków aktywności
gospodarczej –
wyjaśniaKrzysztof Konaszewski, dyrektor w
AIZ Polska Sp. z o.o. – Pomagamy w identyfikacji zagrożeń
rynkowych, analizujemy najważniejsze obszary działalności, dzięki czemu nasi klienci
mogą świadomie podejmować
decyzje biznesowe. Działania
te pozwalają im zredukować
koszty, zwiększać zyski, a w
konsekwencji pomnażać własną
wartość rynkową. Oczywiście są
to zagadnienie wieloparametrowe, wymagające specjalistycznych analiz. Świadczymy na
tym polu usługi audytu kosztów
(cost consulting) z zakresu: podatku od nieruchomości, optymalizacji kosztów ZUS, składki
wypadkowej, ceny energii elektrycznej i kosztów telekomunikacyjnych oraz wskazujemy na
możliwości obniżenia kosztów
funkcjonowania przedsiębiorstw
w tym zakresie. Co ważne, audyt
kosztów przeprowadzamy dla
klienta nieodpłatnie, a naszym
wynagrodzeniem jest udział w
efektywnych korzyściach przedsiębiorstwa uzyskanych wskutek
wdrożenia naszych rekomendacji, bowiem chcemy nie tylko tworzyć gotową koncepcję działań
dla klienta, ale przede wszystkim
AIZ dostarcza głównie izolatory
elektryczne
nia wartości przedsiębiorstwa i
budowania jego pozycji na rynku.
Tu AIZ także się angażuje: pomaga w pozyskiwaniu inwestorów
strategicznych i partnerów biznesowych, wyszukiwaniu potencjalnych projektów inwestycyjnych,
wskazywaniu alternatywnych źródeł zakupu towarów inwestycyjnych, doradztwie w zakresie optymalizacji sposobów finansowania
inwestycji, także przy wykorzystaniu różnych funduszy krajowych i
zagranicznych, oraz pozyskiwaniu źródeł finansowania. Jeszcze
innym obszarem aktywności AIZ
Polska jest doradztwo techniczne
w obszarze optymalizacji kosztowo-funkcjonalnej segmentów
sieci elektroenergetycznych średnich i wysokich napięć oraz w zakresie optymalizacji zużycia energii elektrycznej przez odbiorców
instytucjonalnych.
– Nasz zespół doradztwa technicznego dla poszczególnych
prac jest w stanie szybko dobrać
i skompletować grupę najlepszych specjalistów, którzy mogą
wykonać zleconą usługę doradztwa technicznego w skuteczny,
profesjonalny sposób – zaznacza M. Mackiewicz. – Ponadto
możemy podjąć się innych prac
doradczych dla sektora elektroprzesyłowych wysokiego naenergetycznego, po indywidualpięcia wyposażonych w urząnym uzgodnieniu zakresu i celu
dzenia
termowizyjne.
Prozlecanych prac.
dukty te mają być też przeznaczoAle AIZ Polska nie ogranicza
ne dla podmiotów zajmujących
swojej aktywności tylko do obsię ochroną mienia, służb ratowszaru energetyki. Prowadzi m.in.
niczych, myśliwych, leśników,
działalność w zakresie badań i
straży pożarnej oraz do kontroli
rozwoju nowych produktów oraz
procesów technologicznych. Ich
usług opartych na optyce termokonstrukcja, oparta o podzespoły
wizyjnej, których odbiorcą są np.
najwyższej klasy, przełoży się na
służby mundurowe. Niedawno
niezawodność w każdych, naspółka wygrała spory przetarg
wet najbardziej ekstremalnych
rozpisany przez polską policję,
warunkach pogodowych, gdzie
którego przedmiot stanowi prokonwencjonalne systemy optyczdukcja i sprzedaż kamer termowine nie są odpowiednie z powodu
zyjnych o wysokich parametrach
ograniczeń technicznych.
technicznych oraz jakościowych.
Jak podkreśla zarząd, czyni to
Piotr Kamiński
firmę pionierem
w tej dziedzinie
w kraju i w Europie.
To wciąż nie
wszystko, gdyż
AIZ stawia także
na innowacyjność. W chwili
obecnej pracuje
między innymi
nad projektem
wykorzystania
dronów do obserwacji
linii Obraz z kamery termowizyjnej
Bez wizjonerów nie ma rozwoju
Rozmowa z Marcinem Mackiewiczem,
współtwórcą wizji rozwoju AIZ Polska
Skąd biorą się sukcesy AIZ
na polskim rynku?
W sukces przekuła się m.in. wizja polityki personalnej. Jedna z
kluczowych osób w naszych kadrach, Krzysztof Konaszewski,
to człowiek o ogromnej wiedzy
i autorytet w swojej dziedzinie,
były wiceminister w rządzie Jerzego Buzka. To także pionier
przedsiębiorczości w Polsce,
gdyż właśnie on był inicjatorem
jednej z pierwszych w nowych
czasach spółki z o. o. Polityka zatrudnienia firmy stawia na młodych, ambitnych i kreatywnych
pracowników, którzy chcą się
rozwijać razem z firmą. Początkowy brak doświadczenia nadrabiali chęcią budowania czegoś
nowego, wartościowego, a to jest
bardzo dobrą motywacją do pracy. Mogłem im przekazać moją
wiedzę i podzielić się z nimi
moim bogatym doświadczeniem
w branży energetycznej. Szybko
zaszczepiłem w zespole bakcyla
kreatywnego myślenia i działania, co było niezbędne w pierwszej fazie rozwoju.
Jak ten rozwój przebiegał?
Lubię podkreślać, że od razu rzuciliśmy się na głęboką wodę. Od początku firma zaczęła konkurować
z największymi graczami na rynku
i to bardzo skutecznie. Nie mieliśmy zamiaru być kolejną, małą
firmą bez szerokiego horyzontu.
Przewagą AIZ Polska nad konkurencją stała się bardzo wysoka
jakość produktów w rozsądnej
cenie. Dzięki takiej strategii udało
się osiągnąć obrót ok. 1,5 mln zł
już w pierwszym roku działalności. W bieżącym roku szacuje się,
że będzie on dużo większy. Dokonał tego stosunkowo niewielki zespół. Oczywiście wraz z rozwojem
spółki planujemy zatrudnić kolejne osoby w najbliższym czasie.
Nie jest to niestety łatwe, ponieważ na rynku pracy ciągle jeszcze
dominuje postawa roszczeniowa
wśród kandydatów. A my potrzebujemy ludzi z pomysłem na siebie, takich, którzy wnoszą świeżą
energię, którym się chce działać i
realizować swoje cele, a praca staje się dla nich pasją.
Co wyróżnia AIZ jako firmę
na rynku?
Bardzo ważnym elementem, który zadecydował o sukcesie firmy,
jest jej kultura prowadzenia biznesu. Pochodzę z Wrocławia, a
moja rodzina ze strony matki – z
Poznania. Są to regiony, w których wielką wagę przywiązuje się
do wartości i tradycji związanej z
etyką pracy. Nie bez znaczenia są
tu wpływy przemysłowej kultury
niemieckiej, która przeniknęła
do Wielkopolski jeszcze podczas
zaborów. Etos pracy, dotrzymy-
wanie słowa i solidność to podstawowe cechy, jakie zostały mi
wpojone podczas wychowania i
nimi kieruję się podczas wykonywania moich obowiązków. To
między innymi decyduje o wysokich standardach obowiązujących
w AIZ Polska. Dzięki temu w opiniach często przewija się podkreślanie wysokiej rzetelności. Taka
postawa jest gwarancją sukcesu i
dalszego dynamicznego rozwoju.
Proszę zdradzić nieco więcej wizji rozwoju firmy.
Kolejną częścią naszej strategii
jest synergia świata nauki i biznesu. Według mnie jest to podstawa
do osiągania kolejnych celów, a
takie stawia sobie AIZ Polska.
Moim zdaniem każde działanie
zaczyna się od idei, koncepcji,
która powstaje w głowie. Następnie przeprowadza się doświadczenia i eksperymenty, które
pozwalają na wyprodukowanie
i wprowadzenie na rynek wysokiej jakości produktów, dzięki
którym zdobywamy przewagę
nad konkurencją. Dlatego też
będziemy inwestować w badania
naukowe i zamierzamy publikować ich efekty w czasopismach
naukowych, również polskich, ale
przede wszystkim zagranicznych.
Chodzi o to, aby pobudzić dyskurs w świecie nauki, co powinno zaowocować powstawaniem
nowych, innowacyjnych technologii, a czego efektem będzie kreowanie nowej rzeczywistości na
styku nauki i przedsiębiorczości.
Takie myślenie było podstawą
rewolucji przemysłowej i rozwoju cywilizacji zachodniej, czego
dobrym przykładem są Stany
Zjednoczone. Bez wizjonerów i
liderów życia gospodarczego nie
byłoby tego kraju.
Co więc czeka AIZ Polska w
najbliższej przyszłości?
Celem spółki w dłuższej perspektywie powinno być wejście
na rynek budownictwa energetycznego. Sprzyjają temu dotacje
unijne, które są niemałe. Dzięki
nim będzie łatwiej zrealizować ten
cel. Firma nie chce i nie może się
ograniczać – ta świadomość pcha
nas do przodu. Chciałbym też, aby
AIZ Polska stała się w najbliższych
latach spółką giełdową. To pozwoliłoby na dalszy szeroko pojęty
rozwój firmy, gdzie budowanie
marki byłoby oparte na dodatkowym zaufaniu klientów zdobytym
dzięki innowacjom, nowinkom
technologicznym i wartościom
takim jak rzetelność w działaniu
czy jakość produktów. Dlatego
aktualnie poszukujemy inwestorów i partnerów. Jesteśmy otwarci na dialog i propozycje w tych
kwestiach. Tak właśnie widzimy
kreowanie wizerunku marki AIZ
Polska w najbliższym czasie – myślę, że tylko taka wizja gwarantuje
sukces i osiąganie celów w długiej
perspektywie. No i – last but not
least – istotnym elementem rozwoju jest też budowanie prestiżu.
Nie bez przyczyny nasza siedziba
znajduje się w Warsaw Financial
Center przy ul. Emilii Plater 53.
Mamy zatem wszelkie predyspozycje, by umacniać pozycję silnego
gracza na rynku. Zapraszam do
współpracy. g
e-mail: [email protected]
Wydawcą „Monitora Biznesu” jest PubliCity Prasowa Promocja Biznesu • Redaktor naczelny: Jakub Lisiecki • Z-ca red. naczelnego: Marek F. Klimek tel. 32 206 80 31
Adres redakcji: ul. Staromiejska 7, 40-013 Katowice • tel./fax: 32 206 80 56 • e-mail: [email protected] • www.monitorbiznesu.com.pl
DODATEK PROMOCYJNO-INFORMACYJNY
ZDANIEM EKSPERTA
SIŁA POLSKIEJ SPÓŁDZIELCZOŚCI MIESZKANIOWEJ 2015 – LAUREAT
Wiarygodność i zaufanie
mają wymiar finansowy!
Zaufanie i wiarygodność to wartości, które chyba
wszyscy uznają za fundament każdego biznesu.
Choć managerowie często mówią o lojalności, zaskakująco
wiele modeli biznesowych wciąż
opiera się na wykorzystywaniu
łatwowierności klientów lub ich
pomyłek. Tymczasem stabilny
biznes wymaga bezwarunkowej
wiarygodności.
Firmy od zawsze ścigały się
z konkurencją, by zdobyć zamówienia od klientów. Ta presja
przez wiele lat zmuszała je do
poszukiwania rozwiązań, oferujących więcej wartości klientowi,
na przykład przez podnoszenie
jakości produktów, obniżanie
kosztów ich wytworzenia oraz
ceny. Teraz przyszła kolej na
zaufanie. Świat stał się bardziej
przejrzysty, dlatego też uczciwość jest niezwykle istotna, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Niegdyś firma cieszyła się zaufaniem, jeżeli nie oszukiwała klientów. Dziś nabywcy wymagają od
organizacji czegoś więcej. Oczekują, że będą one aktywnie dbały o ich interesy. W jaki sposób
można zaskarbić sobie tak wysokie zaufanie nabywców?
Po pierwsze, trzeba mieć dobre
zamiary. Jeżeli ktoś chce zyskać
moje zaufanie, muszę wierzyć,
że zależy mu na ochronie moich
interesów i dba o moje dobro. Po
drugie, muszę być pewien, że ta
osoba wie, czego chce i potrafi to
zrealizować. Nic mi po dobrych
zamiarach, jeśli nie da się ich
wcielić w życie.
Firma pragnąca zdobyć zaufanie jest zobowiązana dostarczać
wysokojakościowy produkt, po
uczciwej cenie, w rozsądnym
czasie, z dobrą obsługą. I musi
również właściwie postępować
– działać w interesie klienta.
Proaktywna postawa w wykonywaniu tych założeń jest budulcem wiarygodności. Kiedy
wykonujesz swoją pracę dobrze
i uczciwie, a do tego przyjmujesz
postawę proaktywną, zdobywasz
zaufanie.
Lojalność można opisać jako zachowanie lub jako nastawienie.
Jeżeli uznamy, że to po prostu
zachowanie, wówczas klientem
lojalnym jest osoba powracająca
do firmy, by ponownie dokonać
zakupu. Taki nabywca może jednak wcale nie lubić firmy, a kupować jedynie dlatego, że podpisał umowę terminową, która go
do tego zobowiązuje.
Drugi rodzaj lojalności jest wyrażany nastawieniem. Klienci lubią
swojego dostawcę, podoba im
się jego marka i generalnie mu
sprzyjają – ufają mu. Jeżeli jednak mają pozytywne nastawienie, ale nie kupują produktów,
to firma ma z nich mały pożytek.
Więc lojalność behawioralną i lojalność polegającą na nastawieniu należy rozpatrywać łącznie.
Lojalna postawa pozbawiona
aspektu behawioralnego nie ma
wartości dla przedsiębiorstwa.
Lojalne zachowanie bez lojalnego nastawienia jest nie do utrzymania w dłuższym terminie. Jest
więc bezwartościowe, bo w dłuższym terminie jesteśmy narażeni na całkowitą utratę lojalności,
gdyż na rynku, wcześniej czy
później, pojawi się konkurent,
który dysponując, na przykład,
bardziej transparentnym modelem biznesowym, odbierze nam
klientów.
dr Marek Wojciechowski
psycholog biznesu
Majątek spółdzielni musi zarabiać
Z Kazimierzem Okińczycem, prezesem Koszalińskiej Spółdzielni
Mieszkaniowej „Przylesie”, laureatem Siły Polskiej
Spółdzielczości Mieszkaniowej 2015 rozmawia Danuta Klimek
Na przykładzie KSM „Przylesie” widać dziś siłę polskiej
spółdzielczości mieszkaniowej. Jak wyglądała droga do
sukcesu?
25 lat demokracji i funkcjonowania gospodarki rynkowej w Polsce
zbiega się z 25-leciem mojej pracy jako prezesa KSM „Przylesie”.
W 1990 r. wszystkie spółdzielnie
zaczynały nową epokę w podobnej sytuacji z podobnymi problemami. „Przylesie”, jak wiele
innych spółdzielni, znalazło się w
krytycznym położeniu. Pojawiały
się rozmaite pomysły, łącznie z
podziałem na mniejsze spółdzielnie. Jednak udało nam się nie tylko uratować, ale i wzmocnić.
Jakim sposobem?
Wyszliśmy z generalnej zasady,
że opłaty muszą utrzymywać się
na akceptowalnym społecznie
poziomie. Postaraliśmy się więc
stworzyć źródła przychodów odciążające lokatorów, wspomagające budżet spółdzielni. Staramy się
powiększać jej majątek, który zarabia i generuje systematycznie nadwyżki finansowe, w tym roku 6,4
mln zł. Ok. 2/3 z tej kwoty zawsze
przeznaczamy na remonty – za to
można zrobić naprawdę sporo.
Co konkretnie?
Budynki mamy docieplone, dbamy o elewacje. To polepsza wygląd miasta, bo „Przylesie” stanowi ponad ¼ Koszalina. Dzięki
wymianie wind na energooszczędne, instalowaniu inteligentnego
oświetlenia, montażowi nakładek
do zdalnego odczytu stanu wodomierzy, wymianie podzielników
kosztów ciepła na zdalnie odczyty-
wane, wymianie instalacji ciepłej
wody, dociepleniom stropodachów, wyremontowaniu dachów
itd., realne koszty eksploatacji
stają się mniejsze, a zamieszkiwanie komfortowe. Zrealizowaliśmy
trudny program likwidacji 3,5 tys.
gazowych podgrzewaczy wody,
tzw. junkersów, tym samym wyeliminowaliśmy zagrożenie zatrucia czadem. Wyprzedzamy innych
i cieszymy się z tego.
Skąd się bierze ta nadwyżka
do zagospodarowania?
Z kilku źródeł. Staramy się co roku
oddawać do użytku co najmniej
jeden budynek wielorodzinny
z nowymi mieszkaniami w stanie
deweloperskim, które sprzedajemy bądź wynajmujemy. W ub. r.
zysk netto z wynajmu wyniósł 1,4
mln zł, a ze sprzedaży 1,6 mln zł.
Chętnych nie brakuje, gdyż nasze
budynki są dobrze utrzymane
i sprawnie zarządzane, a koszty
utrzymania niewielkie. Nabywcy
doceniają tę jakość i są w stanie
za nią zapłacić. W październiku
oddajemy kolejny nowoczesny
budynek przy ul. Doroszewskiego z 52 dobrze wyposażonymi
mieszkaniami i miejscami postojowymi. Rozpoczęto budowę
kolejnych dwóch budynków,
przewidujemy jej zakończenie
w 2016 i 2017 r. Ogółem zamierzamy wybudować jeszcze 10 budynków z ok. 500 mieszkaniami,
co oznacza osiągnięcie stanu 10
tys. w całej spółdzielni.
Są też inne źródła dodatkowych przychodów?
Są. Mamy sporo lokali użytkowych, wynajmujemy powierzchnie
pod reklamy, wolne jeszcze tereny
na parkingi strzeżone, wreszcie
pobieramy dywidendy ze spółek,
w których mamy udziały. Należy
do nich nasz Zakład Remontowy,
który przyniósł w ub.r. ok. 0,7 mln
zł zysku, dając pracę 70 osobom.
Posiadamy prawie 28% udziałów
w telewizji kablowej, która obejmuje zasięgiem nie tylko Koszalin
i okoliczne gminy, ale transmitowana jest nawet w Poznaniu.
Spółka ta wydaje też bezpłatne,
utrzymujące się z reklam gazety i generuje rocznie ok. 2 mln
zł zysku i 0,5 mln zł dywidendy.
Wreszcie mamy 12,5% udziałów
w Przedsiębiorstwie Gospodarki
Komunalnej, które w ub.r. przyniosło 2 mln zł zysku i 100 tys.
zł dywidendy. Z tego zbiera się ta
nadwyżka, której nie przejadamy,
ale czwartą jej część przeznaczamy rokrocznie na fundusz zasobowy, żeby rozwijać spółdzielnię.
Słychać wiele głosów krytycznych wobec spółdzielczości, a w Sejmie toczą się
prace nad istotnymi zmianami w prawie spółdzielczym.
Jak pan je ocenia?
My nie narzekamy. Na pewno
wiele można i trzeba zmienić, ale
w każdej sytuacji można się odnaleźć. Zdecydowana większość naszych członków, co widać podczas
głosowań na walnych zgromadzeniach, jest zadowolona. Ostatnio
na ponad pół tysiąca osób moje
nazwisko przekreśliło 15. Ludzie
doceniają np. fakt, że dziś płacą za
ciepło mniej niż ćwierć wieku temu
– w 1990 r. zamawialiśmy 60 MW,
a teraz dla tych samych budynków
niecałe 21 MW z lekką tendencją
zniżkową. Myślę, że naszej spółdzielni nic nie jest w stanie zaszkodzić. Mieszkańcom nie zależy na
tworzeniu wspólnot. Zadłużenie
lokatorów wynosi mniej niż 3%,
świadomość konieczności terminowego wnoszenia opłat jest wysoka. Mamy wizję, strategię, dobre
perspektywy i plany na przyszłość.
Jakie konkretnie?
Jesteśmy przygotowani na realizację w przyszłym roku programu
rozwoju fotowoltaiki na podstawie niedawno uchwalonej ustawy
o OZE i możliwości uzyskania dotacji na ten cel. Wprowadziliśmy
już stosowne zmiany w statucie,
robimy rozeznanie, na których
budynkach można takie ogniwa
zainstalować. Chcemy też, korzystając ze wsparcia programów
unijnych, postawić nowoczesną
halę targową zdrowej żywności,
gdzie można zgromadzić takie
produkty z wokółkoszalińskich
gmin. Na szczęście zainwestowanie koniecznej części wkładu własnego na taką inwestycję nie jest
dla spółdzielni problemem.
Autorytet bardzo pomaga
w skutecznym zarządzaniu
spółdzielnią.
Na pewno. Ale trzeba sobie było na
niego zapracować przez lata. g
SYMBOL 2015 – NOMINACJA
SYMBOL 2015 – NOMINACJA
Rozwój przez jakość
Biurokratyczne ograniczenia
Mimo trudności związanych z procesem reprywatyzacji Zakłady Chemiczne „Rudniki” SA
sprawnie funkcjonują, rozwijają produkcję, inwestują i, pozostając dobrym pracodawcą, mogą
być Symbolem Rozwoju Biznesu w formule jednoosobowej spółki Skarbu Państwa.
ZCh „Rudniki” to krajowy lider w
produkcji krzemianów, głównie
sodu i potasu w każdej formie:
stałej, ciekłej i proszków. Wyroby te mają szerokie zastosowanie
w produkcji wyrobów chemii
gospodarczej, w przemyśle papierniczym, chemicznym, gumowym, materiałów budowlanych,
ceramicznym, metalowym i maszynowym. Sprzedają się ok. 300
odbiorcom w kraju i za granicą,
m.in. do Finlandii, Holandii,
Szwecji, Belgii, Włoszech, Węgrzech, Chorwacji, Niemczech,
Czechach, Słowacji i Rosji. Firma ma znaczący udział w rynku
europejskim i znaczącą na nim
pozycję. Obecnie wykorzystuje
około 75 – 80% swoich możliwości wytwórczych. W minionych
latach w rankingu Ministerstwa
Skarbu Państwa firma plasowała
się niezmiennie w drugiej dziesiątce.
A jednak prywatyzacja ZCh „Rudniki” w tym roku nie powiodła się
po raz kolejny i firma pozostaje
jednoosobową spółką Skarbu
Państwa. Przyczyną nie jest bynajmniej brak zainteresowania
świetnym zakładem. – Od 1994 r.
borykamy się z procesem reprywatyzacji – wyjaśnia Ryszard
Chrząstek, prezes ZCh „Rudniki” SA. – Aby ten problem
rozwiązać, zmuszeni jesteśmy
gromadzić środki na roszczenia
byłych właścicieli, a to hamuje
zdolność rozwojową spółki.
Źródło tego problemu sięga
1948 r., kiedy firma została
upaństwowiona w sposób nie do
końca zgodny z prawem. Obecne
sądy jednoznacznie określiły, że
ówczesne przejęcie Fabryki Przetworów Chemicznych „Rędziny”
na rzecz Skarbu Państwa było
nieważne i właścicielami terenu
w znacznej części pozostają spadkobiercy akcjonariuszy tamtej
firmy. Ale widać już światełko
w tunelu.
– Osiągnęliśmy porozumienie, które uwzględnia wartość
przejętego majątku, jak również naszych nakładów, przede
wszystkim tych wykonanych w
dobrej wierze – zapewnia prezes
R. Chrząstek. – Mam nadzieję, że
w tym roku, po przedstawieniu
swoich racji, uzgodnionych między stronami, sąd wyda wyrok
i za stosownym odszkodowaniem staniemy się właścicielami gruntów, a co za tym idzie
znikną wątpliwości co do inwestowania na obcym terenie.
Wówczas spółka będzie mogła
skoncentrować się na działalności inwestycyjnej i rozwojowej.
Perspektywy są bardzo obiecujące, choć rynek jest niełatwy.
Dobry wynik finansowy z działalności operacyjnej ZCh „Rudniki” wynika przede wszystkim
z dużych obrotów. Ograniczeniami pozostają koszty transportu i
ceny surowców: oprócz energii
jest to soda amoniakalna, której ceny zostały wywindowane
do poziomu zachodnioeuropejskiego, i piasek szklarski, a nie
każda jego kopalnia dysponuje
surowcem odpowiedniej jakości. Tańszy surowiec pozwoliłby
zwiększyć konkurencyjność, więc
rozmowy z różnymi dostawcami są nieustannie prowadzone,
a jednocześnie ZCh „Rudniki”
unowocześnia produkcję i działa
w kierunku ochrony środowiska.
Wymieniono obudowy hali produkcyjnej, która generowała sporo hałasu, na dźwiękoizolacyjne.
Dzięki temu mimo pracy całodobowej da się zapewnić warunki
środowiskowe. Zmodernizowano
też reaktory strącania krzemionki.
W toku są też inne inwestycje, choć – jak przyznaje prezes
R. Chrząstek, budowanie na nieswoim gruncie bywa ryzykowne:
– Mam nadzieję, że inwestycji będzie coraz więcej. Przewidujemy
w ciągu 3 – 4 lat modernizację
nieprzystosowanych do dużych
obciążeń starych dróg na terenie zakładu wraz z wykonaniem
systemu ich odwodnienia. Patrzę
na zagadnienie kompleksowo i
chcę uporządkować organizację
ruchu kołowego i pieszego w całym 19-hektarowym zakładzie.
Ponadto czeka nas obligatoryjnie dopasowanie do emisji wedle
BAT (Best Available Technology).
Podstawową instalacją zakładów
są piece szklarskie. Aby obniżyć
temperaturę wydobywających się
z nich spalin od 350 – 400oC do
ok. 200oC niezbędnych do utrzymania ciągu w kominach, zamontowano już odpowiednie wymienniki, co umożliwia zastosowanie
tańszych (od ceramicznych) filtrów tkaninowych. Nadwyżkę ciepła wykorzystuje się do procesów
suszenia i podgrzewania wody
(m. in. do ogrzewania pomieszczeń zimą). Kolejne filtry będą
wymagały wspomagania ciągu
za pomocą wentylatorów, co da
nowe możliwości odzysku ciepła.
Borykając się z bieżącymi problemami, takimi jak choćby ograniczenia spowodowane faktyczną
monopolizacją rynku wielkich
producentów ogumienia czy
farb i lakierów, ZCh „Rudniki”
pozostają dobrym, przychylnym,
solidnym pracodawcą. Zatrudnienie utrzymuje się na poziomie
ok. 170 osób. – Stawiamy na
rozwój i zwiększanie produkcji
– podkreśla prezes R. Chrząstek.
– Chcemy bardziej poszukiwać
możliwości zatrudnienia niż
zwalniać. Przyjmujemy głównie
ludzi młodych. Nie zawieramy
umów śmieciowych. Nie korzystamy z „work-serwisów”. Staram się utrzymać pewne dodatkowe świadczenia, np. stołówkę
zakładową z posiłkami profilaktycznymi, a oszczędzać gdzie indziej, np. na kosztach zarządu.
Mimo perturbacji z procesem
prywatyzacji ZCh „Rudniki” mają
dobre perspektywy. Atuty firmy
to przede wszystkim stabilna
pozycja rynkowa, dobre relacje
z odbiorcami wyrobów, nowoczesne wyposażenie technologiczne i
doświadczenie w produkcji, duża
wiarygodność na rynku poparta
wysoką jakością produkowanych
wyrobów oraz w miarę korzystne położenie geograficzne w zakresie logistyki i rynków zbytu.
– Nie możemy narzekać – podsumowuje prezes R. Chrząstek.
– Firma funkcjonuje, zarabia
i zgromadziła środki, żeby zabezpieczyć roszczenie reprywatyzacyjne. Walczyć jednak o rynek trzeba.
Jakub Lisiecki
Działająca od 10 lat firma EKO SERWIS zapracowała
na solidną markę w branży utylizacyjnej. Jej superinwestycją będzie biogazownia.
Wielcy kontrahenci organizując
przetargi, stawiają surowe wymagania. Mimo rosnącej i nie zawsze
uczciwej konkurencji, z bojów o
intratne zlecenia spółka EKO SERWIS wychodzi na ogół zwycięsko,
zaś wzięte na siebie zadania realizuje rzetelnie. To godne podziwu,
zważywszy że załoga firmy liczy
zaledwie siedem osób. – Każdy tu
wie, co do niego należy, i czasu nie
marnuje – zapewnia prezes EKO
SERWIS Sp. z o. o. Małgorzata Lohner. Za najważniejszą
inwestycję uznaje budowę biogazowni służącej do wytwarzania
gazu, prądu elektrycznego i ciepła
z odpadów organicznych. Obiekt
powstanie w Pyrzycach i będzie
jedyną w pobliżu Szczecina tego
typu instalacją, zdolną przetworzyć 50 tys. ton odpadów organicznych rocznie. Jej wykonawcą jest
doświadczona we wznoszeniu biogazowni spółka MUTAG Polska.
Prezes Wojciech Teasarczyk
określa możliwości wytwórcze
realizowanego zadania na 2 MW
energii elektrycznej oraz 2,3 MW
energii cieplnej.
W spółce EKO SERWIS rośnie
plik listów intencyjnych od potencjalnych dostawców surowca
z sektorów spożywczego, gastro-
nomicznego, mięsnego, którym
biogazownia umożliwi zgodne
z przepisami pozbycie się poprodukcyjnych pozostałości. –
Dostarczanie odpadów będzie
opłacalne w promieniu nawet
150 km od Pyrzyc – zapewnia
prezes M. Lohner.
Dla spółki EKO SERWIS najtrudniejsza do pokonania jest biurokracja, zwłaszcza przedłużająca się
procedura wydawania pozwolenia
na inwestycję. – Wiele się słyszy
wzniosłych haseł o znaczeniu
ekologii, a gdy przyjdzie do konkretów, firmom takim jak nasza
rzucane są kłody pod nogi – z goryczą konstatuje Monika Plata –
menedżer ds. administracyjno-biurowych w spółce EKO
SERWIS. Na co dzień mieszkająca po niemieckiej stronie Odry
prezes M. Lohner dodaje: – Kiedy
uruchamiałam tam produkcję
prądu z ogniw fotowoltaicznych,
od zgłoszenia do wydania decyzji
i wykonania przyłączy minęło zaledwie dwa miesiące.
EKO SERWIS Sp. z o.o. także za
zachodnią granicą Polski zamierza intensyfikować swoją działalność.
Maciej Pawłowski
Domeną spółki EKO SERWIS jest odbiór i unieszkodliwianie przemysłowych odpadów niebezpiecznych i innych (np. oleje odpadowe, przepracowane, transformatorowe, przekładniowe, zęzowe, hydrauliczne
i inne, odpady wiertnicze, filtry olejowe, czyściwo zaolejone, odpady
z gumy i tworzyw sztucznych). Firma oferuje także odbiór z jednostek
pływających odpadów płynnych, magazynowanie paliw żeglugowych,
olejów okrętowych, czyszczenie zbiorników i kotłów przemysłowych,
kominów, rurociągów, kanałów spalin, odstojników, neutralizację
przykrych i uciążliwych zapachów, prace na rzecz ochrony środowiska,
złomowanie jednostek pływających, sprzedaż surowców do budowy
dróg, autostrad, wałów przeciwpowodziowych, rekultywację składowisk odpadów komunalnych i wiele innych prośrodowiskowych usług.
DODATEK PROMOCYJNO-INFORMACYJNY
SYMBOL 2015 – NOMINACJA
Utylizacja z inwencją i polotem
PPUH „Radkom” jest przykładem nowoczesnego traktowania gospodarki
odpadami. Komunalne odpady są dla firmy problemem do rozwiązania,
ale też źródłem zysków i inspiracją do stałego poszerzania działalności.
– Wprowadzaniu tzw. ustawy
śmieciowej towarzyszyła fala
krytyki ze strony różnych środowisk. Jak uczy radomskie
doświadczenie, opinie malkontentów i sceptyków okazały się
przesadzone. Nasza firma potrafiła dostosować się do obowiązujących obecnie rozwiązań
prawnych i sądzę, że zadania
swe realizuje należycie – zapewnia Marian Kozera, prezes
Przedsiębiorstwa Produkcyjno Usługowo Handlowego „Radkom”.
Drugie życie śmieci
W „Radkomie” bezładny strumień odpadów zamienia sie
w cenne źródło przydatnych
gospodarce materiałów. Sita o
różnej gęstości dzielą chaotyczny zbiór na gabarytowo jednolite
frakcje. Z tak przygotowanych
podzbiorów pieczołowicie wyłuskiwane są wartościowe składniki. Wprawne dłonie i bystre
oczy pracowników nie pominą
żadnego plastikowego pojemnika, żadnej szklanej butelki,
Od lewej: wiceprezes „Radkom”-u Waldemar Kordziński i prezes Marcin Kozera
W powszechnym mniemaniu
postępowanie z wytwarzanymi
w gminach odpadami polega na
załadowaniu ich do śmieciarek
i odtransportowaniu na składowisko. Mało kto zastanawia
się nad losem śmieci od chwili
umieszczenia ich w osiedlowym
czy przydomowym pojemniku.
Tymczasem ich dalsza historia jest znacznie ciekawsza, niż
może się to na pierwszy rzut oka
wydawać.
W „Radkomie” wielość procesów technologicznych, jakim
poddaje się gigantyczną masę
rozmaitych odpadów, a przede
wszystkim ich rezultaty, budzą
podziw nie tylko laików. Tu przetwarzane odpady zawraca się do
ponownego użycia jako surowce
wtórne. Dla ludzi z wyobraźnią
są nie metą, lecz startem biznesowej aktywności. Tacy właśnie,
obdarzeni inwencją i polotem
menedżerowie tworzą spółkę
„Radkom”.
Położony z dala od miejskich
osiedli kompleks przemysłowych
obiektów odległy jest od potocznego wizerunku „śmieciarskiej”
branży. Przedzielone asfaltowymi alejami prostopadłościany
srebrzących się w słońcu hal
znamionują nowoczesność, dają
poczucie porządku i architektonicznej harmonii. Ich postawienie pochłonęło 16,5 mln euro,
nic zatem dziwnego, że oglądane
z zewnątrz kojarzą się z dostatnią, nieznoszącą szpetoty i rozgardiaszu Europą. Wrażenie to
tym bardziej zaskakujące, gdy
znane jest przeznaczenie i codzienna działalność spółki.
Jej celem jest zagospodarowanie odpadów zbieranych z 63
gmin byłego województwa radomskiego, wytwarzanych przez
730 tys. mieszkańców. Rocznie
trafia tu 160 tys. ton odpadów, a
docelowo będzie ich 240 tys ton.
Skala i rodzaj realizowanych
zadań dają „Radkomowi” rangę
Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych
(RIPOK) w potrójnym znaczeniu. Tu nie tylko gromadzi się
zwożone odpady, ale także poddaje je mechaniczno-biologicznej przeróbce, t.j. sortowaniu
i kompostowaniu. Ów z rozmachem poczynający sobie kombinat czeka dalsza rozbudowa
i modernizacja. Dotychczasowe
ręczne sortowanie przemieszanej masy zastąpi mechaniczne.
aluminiowej puszki, czegoś, co
można przetworzyć i skierować do ponownej konsumpcji.
Obok klasycznych surowców
wtórnych z oceanu nieczystości
odzyskiwane są komponenty do
produkcji paliwa alternatywnego. Linia przerobu odpadów
budowlanych i poremontowych
bierze na warsztat tony gruzu,
który po skruszeniu przybiera
W pojęciu „gospodarki odpadami” zawarta jest dyrektywa racjonalnego, a przy okazji biznesowego obchodzenia się z czymś
pozornie
wyeksploatowanym
i do cna zużytym. W przypadku
wyrzuconych na śmietnik materialnie trwałych puszek, butelek
czy słoików dalsze gospodarowanie wydaje się stosunkowo proste. Bardziej złożonej obróbki
wymagają natomiast ulegające
biologicznemu rozkładowi frakcje organiczne. I z nimi „Radkom” świetnie sobie radzi.
Jego nowoczesna kompostownia funkcjonuje w systemie zamkniętym. Zaopatrzona w osiem
tuneli kompostowych hala poddaje organiczną masę ciągłemu
nawadnianiu i napowietrzaniu.
Uzyskawszy właściwe parametry, ułożony w pryzmy materiał
przeobraża się w doskonały produkt rekultywacyjny. To dzięki
niemu, patrząc na okalający
spółkę teren, można sycić wzrok
soczystą zielenią.
W spółce nie marnuje się także
odpad zielony – biodegradowalny plon indywidualnej segregacji.
Radomianie mogą je dostarczać
w dowolnym czasie, nie czekając
na regulaminowy termin odbioru. Warto w tym miejscu dodać,
że z tortu pod nazwą „odbiór odpadów komunalnych” „Radkom”
także zdołał wykroić smaczny
i pożywny kawałek. Dysponując
dziesięcioma śmieciarkami, obsługuje dwa, z podzielonego na
pięć, sektory Radomia oraz trzy
okoliczne gminy (razem ponad
100 tys. mieszkańców).
Pozostałości pielenia przydo-
ma wynosić 10 tys. ton. Jako
zachęta do proekologicznego egzystowania w zurbanizowanym
środowisku będzie on nagrodą
dla mieszkańców przestrzegających zasad selektywnej zbiórki
odpadów. Niewykluczone, że
z czasem trafi na półki sklepów
ogrodniczych, a być może supermarketów nie tylko w regionie
radomskim.
Patrząc na działalność spółki,
trudno oprzeć się pytaniu, czy
zmagając się z nieczystościami,
sama przez przypadek ich nie
generuje? Utylizacja odpadów
opiera się tu przecież na stosowaniu zaawansowanych metod
produkcyjnych, czyli niewątpliwej ingerencji w środowisko
naturalne. Otóż obawy są zbęd-
ne. Zakładowe laboratorium
bezustannie nadzoruje procesy
technologiczne, a całość działalności podlega stałemu monitoringowi. Uprawnione jednostki
systematycznie badają wpływ
funkcjonowania firmy na stan
wód, powietrza i gleby. Wyniki
nie dają powodu do niepokoju,
a poczucia ekologicznej pewności nie mącą nawet trafiające tu
odpady niebezpieczne. Zanim
skierowane zostaną do wyspecjalizowanych miejsc utylizacji,
przechowuje się je w solidnym,
hermetycznie odciętym od świata zewnętrznego magazynie.
Dobrze zgrani z samorządem
postać regranulatu – materiału budowlanego przydatnego
w drogownictwie, ale także pomocnego w umacnianiu konstrukcji składowiska.
Pozostałości drobiazgowej segregacji wędrują na składowisko. Można mieć pewność, że
nie znajdzie się tam nic, czego do
ostatniej użytecznej cząsteczki
wcześniej nie wydobyto, nic, czemu – jak stwierdza kierująca
działem gospodarki odpadami Agnieszka Kowalczyk
– można by podarować drugie życie. Co prawda perpetuum mobile nie istnieje, jednak
„Radkom” znacznie się do niego
zbliżył. Położone na dwudziestu
hektarach składowisko (część
eksploatacyjna zajmuje 12 ha)
zaopatrzone jest w instalację
odgazowania, zasilającą firmową
elektrociepłownię. Ciepła woda
w kranie, zapalona na korytarzu
żarówka to widoczne efekty odgazowywania.
Obdarzony drugim życiem niedawny odpad staje się przynoszącym
niemałe zyski rynkowym towarem,
chętnie nabywanym przez zakłady
metalurgiczne, huty szkła, producentów tworzyw sztucznych. Oferta
spółki obejmuje także elementy pozostałe z przeróbki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego.
Odbiorców tej części radkomowego
asortymentu również nie brakuje.
mowych ogródków, lądująca
w odpowiednio oznakowanych
workach zwiędła zawartość
wazonów tudzież zgrabione z
trawnika pokosy też uzyskują w
kompostowni nowe życie. To z
nich powstaje środek poprawiający właściwości gleby „Radkuś”.
Pod względem obowiązujących
norm nie jest on nawozem, za to
wydatnie polepsza warunki hodowania roślin. Krótko mówiąc,
powstały z kwiatków „Radkuś”,
da capo w kwiatki się zamienia.
Aż trzy lata trwała procedura
przyznawania mu ministerialnego certyfikatu, na szczęście, po
głębokiej urzędniczej zadumie
„glejtu” udzielono. W zamierzeniach prezesa Mariana Kozery
roczna produkcja „Radkusia”
PPUH „Radkom” jest spółką
prawa handlowego ze stuprocentowym udziałem Gminy Miasta
Radomia, powstałą w 1992 r. na
bazie wyodrębnionej części majątku Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej
w Radomiu. Z perspektywy czasu okazuje się, że koegzystencja
komercyjnie działającej spółki
z powołanym dla dobra publicznego samorządem daje owocne rezultaty. – „Radkom” jest
wspaniałym przykładem tego,
jak szczytny cel może jednoczyć
lokalne władze, bez względu na
to, kto je reprezentuje – mówi
wiceprezes Waldemar Kordziński. – Niezależnie od rządzącej miastem opcji politycznej
byliśmy i, jestem przekonany,
będziemy oczkiem w głowie
gospodarzy terenu. Firmą, o
którą, z uwagi na jej społeczne znaczenie, dba się w sposób
Nowoczesne hale zbudowane kosztem 16,5 mln zł
szczególny – dodaje wiceprezes
„Radkom”-u.
Tę dbałość naprawdę widać.
Troska władz w połączeniu ze
znakomitym zarządzaniem i
śmiałymi koncepcjami rozwojowymi sprawiają, że „Radkom”
to dzisiaj chwalebna wizytówka
grodu, sprawny organizm gospodarczy, którym można się
szczycić. Imponujące obiekty
są też przykładem skutecznych
starań o zewnętrzne środki na
modernizację. Kosztującą, jak
wcześniej wspomniano, 16,5 mln
euro inwestycję w 65% sfinansowano jeszcze z przedakcesyjnych
funduszy Unii Europejskiej.
Ale „Radkom” to nie tylko konkretne, dające się ująć w liczby
i statystyki działania na rzecz
środowiska, ale także zaszczepianie w społeczeństwie kultury
ekologicznej, wyrabianie nawyków i kształtowanie postaw,
dzięki którym otoczenie staje
się czystsze, schludniejsze, po
prostu zdrowsze. Zarząd oświatową i wychowawczą aktywność
spółki traktuje na równi z jej
technicznym rozwojem. Z dumą
podkreśla piętnastoletnią historię organizowanego przez firmę
Forum Proekologicznego i re-
lacjonuje przebieg corocznych
warsztatów edukacyjnych. W
przytulnej, choć bynajmniej nie
kameralnej sali konferencyjnej
dzieci i młodzież uczą się jak żyć
i postępować w przyjaźni z naturą, jak cywilizacyjny progres
pogodzić z należytą pieczą nad
ożywioną i nieożywioną przyrodą. Audiowizualne prezentacje,
ilustrujące działalność spółki,
wielkoformatowe zdjęcia na
ścianach pobudzają wyobraźnię,
wzmacniają perswazyjny, acz nie
nachalny przekaz.
Ów pedagogiczny wysiłek nie
idzie na marne, o czym świadczy
sukces od sześciu lat prowadzonego przez „Radkom” konkursu
„Szkoła przyjazna środowisku”.
Gimnazjaliści i uczniowie podstawówek z pełnym zaangażowaniem, powagą i skrupulatnością
uczestniczą w konkursowych za-
daniach. Ich szczery entuzjazm
udziela się także rodzicom, nie
tylko kibicującym, ale i czynnie wspierającym swe latorośle. Wystarczy wspomnieć, że
trzy spośród biorących udział
w konkursie placówek zebrały
w tym roku niebagatelne 80 ton
nadających się do ponownego
wykorzystania surowców wtórnych. W ten oto sposób między
dziećmi i dorosłymi tworzy się
proekologiczna więź, przy czym
to te pierwsze są sprężyną pożytecznej aktywności. Uroczyste
rozstrzygnięcia międzyszkolnej
rywalizacji dokonywane są właśnie na corocznych forach, zaś
pula fundowanych przez spółkę
nagród przekracza zazwyczaj
30 tys. zł.
Takich sponsorowanych i inicjowanych przez „Radkom” imprez,
przedsięwzięć, pokazów znaleźć
można w kalendarzu Radomia
więcej. Spektakularnym wydarzeniem w ramach tradycyjnego
festynu „Radom czyste miasto”,
organizowanego wspólnie z Wydziałem Ochrony Środowiska
Urzędu Miejskiego, któremu
patronuje Prezydent Radomia,
stał się przemarsz dzieci (głównymi ulicami) pod budynek magistratu z udziałem wojskowej
orkiestry dętej z miejscowego
garnizonu.
Elementem
proekologicznego
oddziaływania na społeczeństwo są także „Dni otwarte Radkom”-u. Przez jeden weekend
w roku spółka dostępna jest
każdemu zainteresowanemu, a
takich nie brakuje. W górę idą
szlabany, szeroko rozwierają
się wrota hal, wewnętrzne drogi
komunikacyjne zamieniają się w
spacerowe deptaki. Na co dzień
wnikliwie monitorowany, strzeżony przez straż przemysłową
kompleks transparentnie odsłania swe tajemnice. Ciekawe to
i pouczające, zobaczyć, gdzie trafiają góry produkowanych przez
nas śmieci, jak na poszczególnych etapach skomplikowanej
obróbki tracą swą „jadowitość”,
jak uprzednia zawartość domowych koszy i pojemników przeistacza się z nieprzyjemnego
konglomeratu wszelakich odpadków w neutralną, niewywołującą
przykrych doznań materię.
W tej transparentności, a przy
okazji promocji „Radkom” poszedł krok dalej. Z pieczołowicie
obfotografowanych zakamarków
przedsiębiorstwa, z elektronicznie zmontowanych kadrów powstała po graficznym przetworzeniu wirtualna podróż wzdłuż,
wszerz i w głąb zakładu (oglądaj:
http://goo.gl/maps/
lIA9A).
Maciej Pawłowski
DODATEK PROMOCYJNO-INFORMACYJNY
SYMBOL 2015 – NOMINACJA
Zaufanie, które procentuje
Małopolski Bank Spółdzielczy z siedzibą w Wieliczce jest przykładem dobrego, organicznego rozwoju.
Mądre decyzje w połączeniu ze wspólnym działaniem wszystkich pracowników przynoszą efekty:
znaczący wzrost sumy bilansowej, nieustanne poszerzanie oferty, inwestycje w nowe placówki.
A potwierdzają to zarówno liczby, jak i sami klienci.
Ubiegły rok przyniósł przyrost
sumy bilansowej o 75 mln zł.
Złożyły się na to m.in. depozyty
klientów indywidualnych, które
osiągnęły prawie 30 mln zł. – To
najlepsze potwierdzenia zaufania, jakim darzą nas klienci. W
sytuacji, gdy do dyspozycji jest
kilkanaście banków i instytucji,
którym można powierzyć swoje
finansowe bezpieczeństwo, ważnym czynnikiem staje się właśnie
zaufanie. Tym bardziej, że oferty
na rynku są zbliżone – mówi
Edward Biernacki, prezes
zarządu Małopolskiego Banku Spółdzielczego. I dodaje:
– Nie staramy się na siłę konkurować wyłącznie ofertą cenową.
W trudnych czasach, zwłaszcza
jeżeli chodzi o pieniądze, to zaufanie, pewność i stabilność są
wartościami nie do przecenienia.
My to gwarantujemy.
Organiczny rozwój
Niemniej dla banku istotne jest
pozyskiwanie środków zewnętrznych, gdyż zapewniają one możliwości rozwoju. A ten jest wpisany
w codzienną działalność MBS. W
roku 1990 bank posiadał 2 mln zł
sumy bilansowej i 76 tys. zł funduszy własnych. W 2014 r. było
to 635 mln zł sumy bilansowej
i ponad 50 mln zł środków własnych. W 2000 r. bank nie posiadał żadnej placówki zewnętrznej,
dzisiaj jest tych placówek łącznie
16. Kilka z nich rozmiarami swej
działalności znalazłoby się w górnej połowie ogólnej liczby samo-
dzielnych banków spółdzielczych.
Są to placówki, które mają ok 100
mln zł sumy bilansowej. To pokazuje pozycję MBS w środowisku
bankowości spółdzielczej.
Niedawno bank otworzył nową
placówkę filialną w Krakowie.
W trakcie realizacji jest oddział
w Gdowie w powiecie wielickim,
który zostanie oddany do użytku
w październiku br. Prawdopodobnie w tym roku rozpocznie się
także budowa kolejnego oddziału
w Niepołomicach.
Ale to nie wszystko. MBS dokonał
także zakupu działki pod budowę
centrali banku. – Obecny obiekt
jest już na nasze potrzeby zbyt
mały. Rozważamy teraz kilka
koncepcji architektonicznych, a
po ich wyborze przystąpimy do
pracy. Nie będzie to jednak „pałac
ze złota”, jak często ma to miejsce
w przypadku banków. Bankowość spółdzielcza to także pewna
skromność i nowa siedziba będzie to uwzględniać. Nie można
naśladować bezmyślnie innych
tylko po to, żeby karmić własne
ego – mówi prezes E. Biernacki.
To historia organicznego rozwoju,
która pokazuje, że mądrość zarządzania połączona z dobrze pojętym poczuciem odpowiedzialności
za pieniądze klientów są najlepszą
drogą do sukcesu.
Historia pisana pokoleniami
Ten rok jest dla banku szczególny, bowiem obchodzi 90-lecie
istnienia. Samą bankowość spółdzielczą na ziemi wielickiej datu-
je się od 1900 r., ma więc już 115
lat. Tak długa historia pokazuje,
że MBS wrósł w lokalną społeczność i stał się jej ważną częścią.
Także jako pracodawca. – Bardzo
istotne jest to, że w naszym banku
odejścia z pracy mają charakter
naturalny, wynikają ze względów życiowych. Na palcach
jednej ręki można policzyć przypadki, że ktoś odszedł, bo szukał
lepszego miejsca. Siła tego banku
polega właśnie na stabilności,
jakości i przyjazności zarówno
wobec klientów, jak i wobec pracowników – mówi E. Biernacki.
Stabilność załogi która w tej
chwili liczy prawie 150 osób to
jeden z mocnych fundamentów
MBS. Udziałowcami są często
kolejne pokolenia rodzin, ludzi,
którzy tworzyli historię banku.
To wzmacnia zaufanie, bowiem
pracownicy są pierwszą linią w
kontakcie z klientami, są twarzą
instytucji. A klienci bardzo cenią
sobie stabilność i zaufanie, doceniają wypracowane relacje.
Usługi, które oferuje bank, nie
odbiegają od najlepszych standardów. Funkcjonuje bankowość
internetowa, 17 bankomatów
własnych z opcją zwiększania ich
liczby, w najbliższym czasie uruchomione zostaną karty zbliżeniowe, finalizowane są obecnie
prace nad przelewami ekspresowymi.
MBS bardzo dużą wagę przywiązuje do rozwijania w szkołach
świadomości finansowej i przedsiębiorczości. We współpracy z
dyrekcją szkoły i rodzicami wzno-
wiono działalność Szkolnych Kas
Oszczędnościowych. Mają one
wyrabiać nawyki systematycznego
oszczędzania i świadomego zarządzania swoimi pieniędzmi już od
najwcześniejszego okresu. – W dzisiejszych czasach młodzi ludzie dostając pierwszą wypłatę nie wiedzą, co z tymi pieniędzmi zrobić.
System edukacyjny niestety tego
nie uczy. Dlatego, przynajmniej
w naszym środowisku, chcemy
budować świadomość finansową
już u dzieci. Przekazujemy im nie
tylko instrument finansowy w postaci SKO, ale także fundamenty
edukacji ekonomicznej. Przystosowujemy ich do późniejszego funkcjonowania w dorosłym życiu.
Uczymy terminowości, skrupulatności, a także odpowiedzialności – mówi E. Biernacki. To godna
pochwały inicjatywa, która jest doskonałym przykładem filozofii, jaka
przyświeca Małopolskiemu Bankowi Spółdzielczemu – bankowości z
ludzką twarzą.
Filozofię tę opisuje prezes E.
Biernacki: – Czujemy ogromną
odpowiedzialność za klienta. Nie
jesteśmy nastawieni na „wciskanie” ludziom naszych produktów.
Zależy nam na długotrwałych
relacjach opartych na zaufaniu,
zrozumieniu i pełnej świadomości podejmowanych decyzji. To
nasza siła i przewaga. Być może
pomniejsza to trochę efektywność
sprzedaży, ale uczciwość kupiecka
zawsze wiązała się z rzetelnością.
A ona jest dla nas najważniejsza.
Jakub Lisiecki
Wizualizacja nowej placówki w Gdowie
Wizja przyszłości polskiej spółdzielczości bankowej według Edwarda Biernackiego, prezesa zarządu Małopolskiego
Banku Spółdzielczego:
Na naszym przykładzie widać doskonale, że
bankowość spółdzielcza ma przed sobą dobrą
przyszłość. Przyrost sumy bilansowej, rozwój
działalności, pokazują, że ludzie po zachłyśnięciu się dzikim kapitalizmem, jaki wszedł
do Polski 25 lat temu wracają do naszych, sprawdzonych wzorców.
Lokalne instytucje finansowe dzięki bliskości i lokalizacji ośrodków
decyzyjnych na swoich obszarach działania mogą na bieżąco reagować
na potrzeby społeczności. Gospodarcze i społeczne uwarunkowania są
różne w zależności od regionu i właśnie banki spółdzielcze są najlepszym rozwiązaniem. Będziemy się rozwijać, o ile pozwolą na to politycy
swoimi decyzjami ustawodawczymi. Jeżeli twórcy prawa nie będą nam
przeszkadzać, nie będą nas szufladkować oraz pozwolą na kontynuowanie działań zmierzających do zachowania wyłącznie polskiego kapitału,
to bankowość spółdzielcza ma przed sobą dobre lata. Najważniejsze,
żebyśmy mogli być gospodarzami we własnym domu. Żebyśmy byli silni siłą własnych efektów działania.