Solidny gracz na rynku elektroenergetyki
Transkrypt
Solidny gracz na rynku elektroenergetyki
WYDAWCA: PUBLICITY PRASOWA PROMOCJA BIZNESU DODATEK PROMOCYJNO-INFORMACYJNY Nr 5 (11) 30 czerwca 2015 r. www.monitorbiznesu.com.pl SYMBOL 2015 – NOMINACJA Solidny gracz na rynku elektroenergetyki AIZ Polska, działając w warunkach silnej konkurencji, zdobywa kolejne rynki i z sukcesem systematycznie poszerza zakres działalności o kolejne obszary. Chce połączyć zachodnią kulturę przemysłową z potencjałem wytwórczym drzemiącym w krajach za wschodnimi granicami Polski. Litewsko-brytyjska firma AIZ Polska Sp. z o. o. została utworzona, aby zaktywizować dostawy na polski rynek pod kątem odbiorców zainteresowanych głównie izolatorami elektrycznymi, ale także urządzeniami termowizyjnymi i innymi produktami technicznymi. Jej działalność stanowi odpowiedź dla szeroko pojętej branży na zapotrzebowanie na produkty najwyższej jakości za rozsądną cenę. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. AIZ Polska to pozytywny przykład dynamicznego zarządzania i know-how, które przełożyły się na sukces i pozycję na rynku. Spółka skupia szereg doświadczonych osób związanych z sektorem elektroenergetycznym. Reprezentują one praktycznie wszystkie dziedziny tego sektora – wytwarzanie, przesył, dystrybucję, obrót hurtowy i detaliczny energią elektryczną i wyrobami dla elektroenergetyki. Ponadto w codziennej praktyce, dążącej do intensywnego wdrażania wszelkich innowacji technicznych i organizacyjnych, rozwija bieżące, operacyjne kontakty z uznanymi autorytetami z obszaru nauki, techniki i badań. Solidność i bezawaryjność – z Europy, nie z Chin Zapleczem produkcyjnym firmy są zakłady zlokalizowane w Federacji Rosyjskiej i na Litwie, specjalizujące się przede wszystkim w wytwarzaniu izolatorów szklanych i kompozytowych przeznaczonych dla różnych napięć oraz bogatej gamy osprzętu elektrotechnicznego. Zakłady te mają duże doświadczenie – działają od kilkudziesięciu lat, dostarczając swoje wyroby dla wielu krajów Europy, Afryki i Azji. W ich ofercie produktowej, obok izolatorów wszelkich typów, figurują także wyroby niestandardowe, wytwarzane na indywidualne, nietypowe zamówienia, osprzęt elektroizolacyjny, okucia, drążki izolacyjne, osprzęt łukoochronny, osprzęt kablowy, narzędzia do pracy pod napięciem, osprzęt BHP, końcówki śrubowe, zaciski napięciowe, uchwyty, złączki itp. oraz materiały hutnicze do zastosowań w elektrotechnice. – Wyroby te cechują się świetną jakością, zweryfikowaną przez wieloletnie ich stosowanie w wielu obiektach elektroenergetycznych i bardzo atrakcyjną ceną – podkreśla Marcin Mackiewicz, ekspert związany z AIZ Polska Sp. z o. o. – Ale, co bardzo ważne: oferujemy jakość europejską, a nie chińską. Podkreślam też, że wykorzeniamy tu pewien stereotyp, jakoby towary pochodzące zza naszej wschodniej granicy uchodziły za niepełnowartościowe, nierzetelne i niedostarczane na czas. Wręcz przeciwnie! Rosjanie czy Litwini bardzo prężnie aspirują do jakości i niezawodności, które są synonimem np. dla Niemców, a które stanowią domenę AIZ. Ideę, która przyświeca naszemu biznesowi, można by za- tem półżartem ująć jako swoistą hybrydę pomiędzy „nie gniotsja, nie łamiotsja” a „Ordnung muss sein”. Oprócz podstawowego asortymentu produkcyjnego firmowej huty szkła – izolatorów przeznaczonych dla energetyki – AIZ Polska prowadzi także mniejsze linie produktowe: opakowań szklanych i specjalnych flakonów dla perfum i kosmetyków. Zakres tego asortymentu jest stale zwiększany i dostosowywany do bieżących potrzeb rynku. Regularnie unowocześniane zaplecze produkcyjne pozwala na wytwarzanie coraz bardziej skomplikowanych kształtów przy zastosowaniu najlepszych surowców, natomiast personel produkcyjny podlega stałemu procesowi doskonalenia zawodowego. ją wdrażać. Tylko wtedy mamy pewność osiągnięcia przez klienta wymiernych efektów. W ramach szeroko rozumianego doradztwa AIZ Polska świadczy też kompleksowe usługi w zakresie technicznym i handlowym przy organizacji oraz obsłudze przetargów prowadzonych w obszarze elektroenergetyki, także poprzez pomoc w koordynacji wszelkich działań z tym związanych w oparciu o procedury Ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. Prawo Zamówień Publicznych, jak i procedury własne inwestora. Partner szeroko pojętego biznesu Jak wiadomo, inwestycje są podstawowym sposobem zwiększa- Konsulting na równi z handlem Strategia spółki zakłada systematyczny rozwój, ale tak naprawdę zarządowi chodzi o coś więcej. AIZ Polska oferuje bowiem swoim partnerom nie tylko produkty stricte handlowe, ale także usługi doradztwa strategicznego i operacyjnego na poziomie techniczno-biznesowym pod kątem wypracowania i wdrożenia szeroko rozumianych nowych koncepcji rozwoju przedsiębiorstw w obszarze elektroenergetyki. – Zadaniem naszego zespołu jest analiza dotychczasowego stanu przedsiębiorstwa i wypracowanie możliwości proefektywnościowych przekształceń reorganizacyjnych, wraz z inspirowaniem ewentualnych nowych, choć komplementarnych, kierunków aktywności gospodarczej – wyjaśniaKrzysztof Konaszewski, dyrektor w AIZ Polska Sp. z o.o. – Pomagamy w identyfikacji zagrożeń rynkowych, analizujemy najważniejsze obszary działalności, dzięki czemu nasi klienci mogą świadomie podejmować decyzje biznesowe. Działania te pozwalają im zredukować koszty, zwiększać zyski, a w konsekwencji pomnażać własną wartość rynkową. Oczywiście są to zagadnienie wieloparametrowe, wymagające specjalistycznych analiz. Świadczymy na tym polu usługi audytu kosztów (cost consulting) z zakresu: podatku od nieruchomości, optymalizacji kosztów ZUS, składki wypadkowej, ceny energii elektrycznej i kosztów telekomunikacyjnych oraz wskazujemy na możliwości obniżenia kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw w tym zakresie. Co ważne, audyt kosztów przeprowadzamy dla klienta nieodpłatnie, a naszym wynagrodzeniem jest udział w efektywnych korzyściach przedsiębiorstwa uzyskanych wskutek wdrożenia naszych rekomendacji, bowiem chcemy nie tylko tworzyć gotową koncepcję działań dla klienta, ale przede wszystkim AIZ dostarcza głównie izolatory elektryczne nia wartości przedsiębiorstwa i budowania jego pozycji na rynku. Tu AIZ także się angażuje: pomaga w pozyskiwaniu inwestorów strategicznych i partnerów biznesowych, wyszukiwaniu potencjalnych projektów inwestycyjnych, wskazywaniu alternatywnych źródeł zakupu towarów inwestycyjnych, doradztwie w zakresie optymalizacji sposobów finansowania inwestycji, także przy wykorzystaniu różnych funduszy krajowych i zagranicznych, oraz pozyskiwaniu źródeł finansowania. Jeszcze innym obszarem aktywności AIZ Polska jest doradztwo techniczne w obszarze optymalizacji kosztowo-funkcjonalnej segmentów sieci elektroenergetycznych średnich i wysokich napięć oraz w zakresie optymalizacji zużycia energii elektrycznej przez odbiorców instytucjonalnych. – Nasz zespół doradztwa technicznego dla poszczególnych prac jest w stanie szybko dobrać i skompletować grupę najlepszych specjalistów, którzy mogą wykonać zleconą usługę doradztwa technicznego w skuteczny, profesjonalny sposób – zaznacza M. Mackiewicz. – Ponadto możemy podjąć się innych prac doradczych dla sektora elektroprzesyłowych wysokiego naenergetycznego, po indywidualpięcia wyposażonych w urząnym uzgodnieniu zakresu i celu dzenia termowizyjne. Prozlecanych prac. dukty te mają być też przeznaczoAle AIZ Polska nie ogranicza ne dla podmiotów zajmujących swojej aktywności tylko do obsię ochroną mienia, służb ratowszaru energetyki. Prowadzi m.in. niczych, myśliwych, leśników, działalność w zakresie badań i straży pożarnej oraz do kontroli rozwoju nowych produktów oraz procesów technologicznych. Ich usług opartych na optyce termokonstrukcja, oparta o podzespoły wizyjnej, których odbiorcą są np. najwyższej klasy, przełoży się na służby mundurowe. Niedawno niezawodność w każdych, naspółka wygrała spory przetarg wet najbardziej ekstremalnych rozpisany przez polską policję, warunkach pogodowych, gdzie którego przedmiot stanowi prokonwencjonalne systemy optyczdukcja i sprzedaż kamer termowine nie są odpowiednie z powodu zyjnych o wysokich parametrach ograniczeń technicznych. technicznych oraz jakościowych. Jak podkreśla zarząd, czyni to Piotr Kamiński firmę pionierem w tej dziedzinie w kraju i w Europie. To wciąż nie wszystko, gdyż AIZ stawia także na innowacyjność. W chwili obecnej pracuje między innymi nad projektem wykorzystania dronów do obserwacji linii Obraz z kamery termowizyjnej Bez wizjonerów nie ma rozwoju Rozmowa z Marcinem Mackiewiczem, współtwórcą wizji rozwoju AIZ Polska Skąd biorą się sukcesy AIZ na polskim rynku? W sukces przekuła się m.in. wizja polityki personalnej. Jedna z kluczowych osób w naszych kadrach, Krzysztof Konaszewski, to człowiek o ogromnej wiedzy i autorytet w swojej dziedzinie, były wiceminister w rządzie Jerzego Buzka. To także pionier przedsiębiorczości w Polsce, gdyż właśnie on był inicjatorem jednej z pierwszych w nowych czasach spółki z o. o. Polityka zatrudnienia firmy stawia na młodych, ambitnych i kreatywnych pracowników, którzy chcą się rozwijać razem z firmą. Początkowy brak doświadczenia nadrabiali chęcią budowania czegoś nowego, wartościowego, a to jest bardzo dobrą motywacją do pracy. Mogłem im przekazać moją wiedzę i podzielić się z nimi moim bogatym doświadczeniem w branży energetycznej. Szybko zaszczepiłem w zespole bakcyla kreatywnego myślenia i działania, co było niezbędne w pierwszej fazie rozwoju. Jak ten rozwój przebiegał? Lubię podkreślać, że od razu rzuciliśmy się na głęboką wodę. Od początku firma zaczęła konkurować z największymi graczami na rynku i to bardzo skutecznie. Nie mieliśmy zamiaru być kolejną, małą firmą bez szerokiego horyzontu. Przewagą AIZ Polska nad konkurencją stała się bardzo wysoka jakość produktów w rozsądnej cenie. Dzięki takiej strategii udało się osiągnąć obrót ok. 1,5 mln zł już w pierwszym roku działalności. W bieżącym roku szacuje się, że będzie on dużo większy. Dokonał tego stosunkowo niewielki zespół. Oczywiście wraz z rozwojem spółki planujemy zatrudnić kolejne osoby w najbliższym czasie. Nie jest to niestety łatwe, ponieważ na rynku pracy ciągle jeszcze dominuje postawa roszczeniowa wśród kandydatów. A my potrzebujemy ludzi z pomysłem na siebie, takich, którzy wnoszą świeżą energię, którym się chce działać i realizować swoje cele, a praca staje się dla nich pasją. Co wyróżnia AIZ jako firmę na rynku? Bardzo ważnym elementem, który zadecydował o sukcesie firmy, jest jej kultura prowadzenia biznesu. Pochodzę z Wrocławia, a moja rodzina ze strony matki – z Poznania. Są to regiony, w których wielką wagę przywiązuje się do wartości i tradycji związanej z etyką pracy. Nie bez znaczenia są tu wpływy przemysłowej kultury niemieckiej, która przeniknęła do Wielkopolski jeszcze podczas zaborów. Etos pracy, dotrzymy- wanie słowa i solidność to podstawowe cechy, jakie zostały mi wpojone podczas wychowania i nimi kieruję się podczas wykonywania moich obowiązków. To między innymi decyduje o wysokich standardach obowiązujących w AIZ Polska. Dzięki temu w opiniach często przewija się podkreślanie wysokiej rzetelności. Taka postawa jest gwarancją sukcesu i dalszego dynamicznego rozwoju. Proszę zdradzić nieco więcej wizji rozwoju firmy. Kolejną częścią naszej strategii jest synergia świata nauki i biznesu. Według mnie jest to podstawa do osiągania kolejnych celów, a takie stawia sobie AIZ Polska. Moim zdaniem każde działanie zaczyna się od idei, koncepcji, która powstaje w głowie. Następnie przeprowadza się doświadczenia i eksperymenty, które pozwalają na wyprodukowanie i wprowadzenie na rynek wysokiej jakości produktów, dzięki którym zdobywamy przewagę nad konkurencją. Dlatego też będziemy inwestować w badania naukowe i zamierzamy publikować ich efekty w czasopismach naukowych, również polskich, ale przede wszystkim zagranicznych. Chodzi o to, aby pobudzić dyskurs w świecie nauki, co powinno zaowocować powstawaniem nowych, innowacyjnych technologii, a czego efektem będzie kreowanie nowej rzeczywistości na styku nauki i przedsiębiorczości. Takie myślenie było podstawą rewolucji przemysłowej i rozwoju cywilizacji zachodniej, czego dobrym przykładem są Stany Zjednoczone. Bez wizjonerów i liderów życia gospodarczego nie byłoby tego kraju. Co więc czeka AIZ Polska w najbliższej przyszłości? Celem spółki w dłuższej perspektywie powinno być wejście na rynek budownictwa energetycznego. Sprzyjają temu dotacje unijne, które są niemałe. Dzięki nim będzie łatwiej zrealizować ten cel. Firma nie chce i nie może się ograniczać – ta świadomość pcha nas do przodu. Chciałbym też, aby AIZ Polska stała się w najbliższych latach spółką giełdową. To pozwoliłoby na dalszy szeroko pojęty rozwój firmy, gdzie budowanie marki byłoby oparte na dodatkowym zaufaniu klientów zdobytym dzięki innowacjom, nowinkom technologicznym i wartościom takim jak rzetelność w działaniu czy jakość produktów. Dlatego aktualnie poszukujemy inwestorów i partnerów. Jesteśmy otwarci na dialog i propozycje w tych kwestiach. Tak właśnie widzimy kreowanie wizerunku marki AIZ Polska w najbliższym czasie – myślę, że tylko taka wizja gwarantuje sukces i osiąganie celów w długiej perspektywie. No i – last but not least – istotnym elementem rozwoju jest też budowanie prestiżu. Nie bez przyczyny nasza siedziba znajduje się w Warsaw Financial Center przy ul. Emilii Plater 53. Mamy zatem wszelkie predyspozycje, by umacniać pozycję silnego gracza na rynku. Zapraszam do współpracy. g e-mail: [email protected] Wydawcą „Monitora Biznesu” jest PubliCity Prasowa Promocja Biznesu • Redaktor naczelny: Jakub Lisiecki • Z-ca red. naczelnego: Marek F. Klimek tel. 32 206 80 31 Adres redakcji: ul. Staromiejska 7, 40-013 Katowice • tel./fax: 32 206 80 56 • e-mail: [email protected] • www.monitorbiznesu.com.pl DODATEK PROMOCYJNO-INFORMACYJNY ZDANIEM EKSPERTA SIŁA POLSKIEJ SPÓŁDZIELCZOŚCI MIESZKANIOWEJ 2015 – LAUREAT Wiarygodność i zaufanie mają wymiar finansowy! Zaufanie i wiarygodność to wartości, które chyba wszyscy uznają za fundament każdego biznesu. Choć managerowie często mówią o lojalności, zaskakująco wiele modeli biznesowych wciąż opiera się na wykorzystywaniu łatwowierności klientów lub ich pomyłek. Tymczasem stabilny biznes wymaga bezwarunkowej wiarygodności. Firmy od zawsze ścigały się z konkurencją, by zdobyć zamówienia od klientów. Ta presja przez wiele lat zmuszała je do poszukiwania rozwiązań, oferujących więcej wartości klientowi, na przykład przez podnoszenie jakości produktów, obniżanie kosztów ich wytworzenia oraz ceny. Teraz przyszła kolej na zaufanie. Świat stał się bardziej przejrzysty, dlatego też uczciwość jest niezwykle istotna, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Niegdyś firma cieszyła się zaufaniem, jeżeli nie oszukiwała klientów. Dziś nabywcy wymagają od organizacji czegoś więcej. Oczekują, że będą one aktywnie dbały o ich interesy. W jaki sposób można zaskarbić sobie tak wysokie zaufanie nabywców? Po pierwsze, trzeba mieć dobre zamiary. Jeżeli ktoś chce zyskać moje zaufanie, muszę wierzyć, że zależy mu na ochronie moich interesów i dba o moje dobro. Po drugie, muszę być pewien, że ta osoba wie, czego chce i potrafi to zrealizować. Nic mi po dobrych zamiarach, jeśli nie da się ich wcielić w życie. Firma pragnąca zdobyć zaufanie jest zobowiązana dostarczać wysokojakościowy produkt, po uczciwej cenie, w rozsądnym czasie, z dobrą obsługą. I musi również właściwie postępować – działać w interesie klienta. Proaktywna postawa w wykonywaniu tych założeń jest budulcem wiarygodności. Kiedy wykonujesz swoją pracę dobrze i uczciwie, a do tego przyjmujesz postawę proaktywną, zdobywasz zaufanie. Lojalność można opisać jako zachowanie lub jako nastawienie. Jeżeli uznamy, że to po prostu zachowanie, wówczas klientem lojalnym jest osoba powracająca do firmy, by ponownie dokonać zakupu. Taki nabywca może jednak wcale nie lubić firmy, a kupować jedynie dlatego, że podpisał umowę terminową, która go do tego zobowiązuje. Drugi rodzaj lojalności jest wyrażany nastawieniem. Klienci lubią swojego dostawcę, podoba im się jego marka i generalnie mu sprzyjają – ufają mu. Jeżeli jednak mają pozytywne nastawienie, ale nie kupują produktów, to firma ma z nich mały pożytek. Więc lojalność behawioralną i lojalność polegającą na nastawieniu należy rozpatrywać łącznie. Lojalna postawa pozbawiona aspektu behawioralnego nie ma wartości dla przedsiębiorstwa. Lojalne zachowanie bez lojalnego nastawienia jest nie do utrzymania w dłuższym terminie. Jest więc bezwartościowe, bo w dłuższym terminie jesteśmy narażeni na całkowitą utratę lojalności, gdyż na rynku, wcześniej czy później, pojawi się konkurent, który dysponując, na przykład, bardziej transparentnym modelem biznesowym, odbierze nam klientów. dr Marek Wojciechowski psycholog biznesu Majątek spółdzielni musi zarabiać Z Kazimierzem Okińczycem, prezesem Koszalińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Przylesie”, laureatem Siły Polskiej Spółdzielczości Mieszkaniowej 2015 rozmawia Danuta Klimek Na przykładzie KSM „Przylesie” widać dziś siłę polskiej spółdzielczości mieszkaniowej. Jak wyglądała droga do sukcesu? 25 lat demokracji i funkcjonowania gospodarki rynkowej w Polsce zbiega się z 25-leciem mojej pracy jako prezesa KSM „Przylesie”. W 1990 r. wszystkie spółdzielnie zaczynały nową epokę w podobnej sytuacji z podobnymi problemami. „Przylesie”, jak wiele innych spółdzielni, znalazło się w krytycznym położeniu. Pojawiały się rozmaite pomysły, łącznie z podziałem na mniejsze spółdzielnie. Jednak udało nam się nie tylko uratować, ale i wzmocnić. Jakim sposobem? Wyszliśmy z generalnej zasady, że opłaty muszą utrzymywać się na akceptowalnym społecznie poziomie. Postaraliśmy się więc stworzyć źródła przychodów odciążające lokatorów, wspomagające budżet spółdzielni. Staramy się powiększać jej majątek, który zarabia i generuje systematycznie nadwyżki finansowe, w tym roku 6,4 mln zł. Ok. 2/3 z tej kwoty zawsze przeznaczamy na remonty – za to można zrobić naprawdę sporo. Co konkretnie? Budynki mamy docieplone, dbamy o elewacje. To polepsza wygląd miasta, bo „Przylesie” stanowi ponad ¼ Koszalina. Dzięki wymianie wind na energooszczędne, instalowaniu inteligentnego oświetlenia, montażowi nakładek do zdalnego odczytu stanu wodomierzy, wymianie podzielników kosztów ciepła na zdalnie odczyty- wane, wymianie instalacji ciepłej wody, dociepleniom stropodachów, wyremontowaniu dachów itd., realne koszty eksploatacji stają się mniejsze, a zamieszkiwanie komfortowe. Zrealizowaliśmy trudny program likwidacji 3,5 tys. gazowych podgrzewaczy wody, tzw. junkersów, tym samym wyeliminowaliśmy zagrożenie zatrucia czadem. Wyprzedzamy innych i cieszymy się z tego. Skąd się bierze ta nadwyżka do zagospodarowania? Z kilku źródeł. Staramy się co roku oddawać do użytku co najmniej jeden budynek wielorodzinny z nowymi mieszkaniami w stanie deweloperskim, które sprzedajemy bądź wynajmujemy. W ub. r. zysk netto z wynajmu wyniósł 1,4 mln zł, a ze sprzedaży 1,6 mln zł. Chętnych nie brakuje, gdyż nasze budynki są dobrze utrzymane i sprawnie zarządzane, a koszty utrzymania niewielkie. Nabywcy doceniają tę jakość i są w stanie za nią zapłacić. W październiku oddajemy kolejny nowoczesny budynek przy ul. Doroszewskiego z 52 dobrze wyposażonymi mieszkaniami i miejscami postojowymi. Rozpoczęto budowę kolejnych dwóch budynków, przewidujemy jej zakończenie w 2016 i 2017 r. Ogółem zamierzamy wybudować jeszcze 10 budynków z ok. 500 mieszkaniami, co oznacza osiągnięcie stanu 10 tys. w całej spółdzielni. Są też inne źródła dodatkowych przychodów? Są. Mamy sporo lokali użytkowych, wynajmujemy powierzchnie pod reklamy, wolne jeszcze tereny na parkingi strzeżone, wreszcie pobieramy dywidendy ze spółek, w których mamy udziały. Należy do nich nasz Zakład Remontowy, który przyniósł w ub.r. ok. 0,7 mln zł zysku, dając pracę 70 osobom. Posiadamy prawie 28% udziałów w telewizji kablowej, która obejmuje zasięgiem nie tylko Koszalin i okoliczne gminy, ale transmitowana jest nawet w Poznaniu. Spółka ta wydaje też bezpłatne, utrzymujące się z reklam gazety i generuje rocznie ok. 2 mln zł zysku i 0,5 mln zł dywidendy. Wreszcie mamy 12,5% udziałów w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej, które w ub.r. przyniosło 2 mln zł zysku i 100 tys. zł dywidendy. Z tego zbiera się ta nadwyżka, której nie przejadamy, ale czwartą jej część przeznaczamy rokrocznie na fundusz zasobowy, żeby rozwijać spółdzielnię. Słychać wiele głosów krytycznych wobec spółdzielczości, a w Sejmie toczą się prace nad istotnymi zmianami w prawie spółdzielczym. Jak pan je ocenia? My nie narzekamy. Na pewno wiele można i trzeba zmienić, ale w każdej sytuacji można się odnaleźć. Zdecydowana większość naszych członków, co widać podczas głosowań na walnych zgromadzeniach, jest zadowolona. Ostatnio na ponad pół tysiąca osób moje nazwisko przekreśliło 15. Ludzie doceniają np. fakt, że dziś płacą za ciepło mniej niż ćwierć wieku temu – w 1990 r. zamawialiśmy 60 MW, a teraz dla tych samych budynków niecałe 21 MW z lekką tendencją zniżkową. Myślę, że naszej spółdzielni nic nie jest w stanie zaszkodzić. Mieszkańcom nie zależy na tworzeniu wspólnot. Zadłużenie lokatorów wynosi mniej niż 3%, świadomość konieczności terminowego wnoszenia opłat jest wysoka. Mamy wizję, strategię, dobre perspektywy i plany na przyszłość. Jakie konkretnie? Jesteśmy przygotowani na realizację w przyszłym roku programu rozwoju fotowoltaiki na podstawie niedawno uchwalonej ustawy o OZE i możliwości uzyskania dotacji na ten cel. Wprowadziliśmy już stosowne zmiany w statucie, robimy rozeznanie, na których budynkach można takie ogniwa zainstalować. Chcemy też, korzystając ze wsparcia programów unijnych, postawić nowoczesną halę targową zdrowej żywności, gdzie można zgromadzić takie produkty z wokółkoszalińskich gmin. Na szczęście zainwestowanie koniecznej części wkładu własnego na taką inwestycję nie jest dla spółdzielni problemem. Autorytet bardzo pomaga w skutecznym zarządzaniu spółdzielnią. Na pewno. Ale trzeba sobie było na niego zapracować przez lata. g SYMBOL 2015 – NOMINACJA SYMBOL 2015 – NOMINACJA Rozwój przez jakość Biurokratyczne ograniczenia Mimo trudności związanych z procesem reprywatyzacji Zakłady Chemiczne „Rudniki” SA sprawnie funkcjonują, rozwijają produkcję, inwestują i, pozostając dobrym pracodawcą, mogą być Symbolem Rozwoju Biznesu w formule jednoosobowej spółki Skarbu Państwa. ZCh „Rudniki” to krajowy lider w produkcji krzemianów, głównie sodu i potasu w każdej formie: stałej, ciekłej i proszków. Wyroby te mają szerokie zastosowanie w produkcji wyrobów chemii gospodarczej, w przemyśle papierniczym, chemicznym, gumowym, materiałów budowlanych, ceramicznym, metalowym i maszynowym. Sprzedają się ok. 300 odbiorcom w kraju i za granicą, m.in. do Finlandii, Holandii, Szwecji, Belgii, Włoszech, Węgrzech, Chorwacji, Niemczech, Czechach, Słowacji i Rosji. Firma ma znaczący udział w rynku europejskim i znaczącą na nim pozycję. Obecnie wykorzystuje około 75 – 80% swoich możliwości wytwórczych. W minionych latach w rankingu Ministerstwa Skarbu Państwa firma plasowała się niezmiennie w drugiej dziesiątce. A jednak prywatyzacja ZCh „Rudniki” w tym roku nie powiodła się po raz kolejny i firma pozostaje jednoosobową spółką Skarbu Państwa. Przyczyną nie jest bynajmniej brak zainteresowania świetnym zakładem. – Od 1994 r. borykamy się z procesem reprywatyzacji – wyjaśnia Ryszard Chrząstek, prezes ZCh „Rudniki” SA. – Aby ten problem rozwiązać, zmuszeni jesteśmy gromadzić środki na roszczenia byłych właścicieli, a to hamuje zdolność rozwojową spółki. Źródło tego problemu sięga 1948 r., kiedy firma została upaństwowiona w sposób nie do końca zgodny z prawem. Obecne sądy jednoznacznie określiły, że ówczesne przejęcie Fabryki Przetworów Chemicznych „Rędziny” na rzecz Skarbu Państwa było nieważne i właścicielami terenu w znacznej części pozostają spadkobiercy akcjonariuszy tamtej firmy. Ale widać już światełko w tunelu. – Osiągnęliśmy porozumienie, które uwzględnia wartość przejętego majątku, jak również naszych nakładów, przede wszystkim tych wykonanych w dobrej wierze – zapewnia prezes R. Chrząstek. – Mam nadzieję, że w tym roku, po przedstawieniu swoich racji, uzgodnionych między stronami, sąd wyda wyrok i za stosownym odszkodowaniem staniemy się właścicielami gruntów, a co za tym idzie znikną wątpliwości co do inwestowania na obcym terenie. Wówczas spółka będzie mogła skoncentrować się na działalności inwestycyjnej i rozwojowej. Perspektywy są bardzo obiecujące, choć rynek jest niełatwy. Dobry wynik finansowy z działalności operacyjnej ZCh „Rudniki” wynika przede wszystkim z dużych obrotów. Ograniczeniami pozostają koszty transportu i ceny surowców: oprócz energii jest to soda amoniakalna, której ceny zostały wywindowane do poziomu zachodnioeuropejskiego, i piasek szklarski, a nie każda jego kopalnia dysponuje surowcem odpowiedniej jakości. Tańszy surowiec pozwoliłby zwiększyć konkurencyjność, więc rozmowy z różnymi dostawcami są nieustannie prowadzone, a jednocześnie ZCh „Rudniki” unowocześnia produkcję i działa w kierunku ochrony środowiska. Wymieniono obudowy hali produkcyjnej, która generowała sporo hałasu, na dźwiękoizolacyjne. Dzięki temu mimo pracy całodobowej da się zapewnić warunki środowiskowe. Zmodernizowano też reaktory strącania krzemionki. W toku są też inne inwestycje, choć – jak przyznaje prezes R. Chrząstek, budowanie na nieswoim gruncie bywa ryzykowne: – Mam nadzieję, że inwestycji będzie coraz więcej. Przewidujemy w ciągu 3 – 4 lat modernizację nieprzystosowanych do dużych obciążeń starych dróg na terenie zakładu wraz z wykonaniem systemu ich odwodnienia. Patrzę na zagadnienie kompleksowo i chcę uporządkować organizację ruchu kołowego i pieszego w całym 19-hektarowym zakładzie. Ponadto czeka nas obligatoryjnie dopasowanie do emisji wedle BAT (Best Available Technology). Podstawową instalacją zakładów są piece szklarskie. Aby obniżyć temperaturę wydobywających się z nich spalin od 350 – 400oC do ok. 200oC niezbędnych do utrzymania ciągu w kominach, zamontowano już odpowiednie wymienniki, co umożliwia zastosowanie tańszych (od ceramicznych) filtrów tkaninowych. Nadwyżkę ciepła wykorzystuje się do procesów suszenia i podgrzewania wody (m. in. do ogrzewania pomieszczeń zimą). Kolejne filtry będą wymagały wspomagania ciągu za pomocą wentylatorów, co da nowe możliwości odzysku ciepła. Borykając się z bieżącymi problemami, takimi jak choćby ograniczenia spowodowane faktyczną monopolizacją rynku wielkich producentów ogumienia czy farb i lakierów, ZCh „Rudniki” pozostają dobrym, przychylnym, solidnym pracodawcą. Zatrudnienie utrzymuje się na poziomie ok. 170 osób. – Stawiamy na rozwój i zwiększanie produkcji – podkreśla prezes R. Chrząstek. – Chcemy bardziej poszukiwać możliwości zatrudnienia niż zwalniać. Przyjmujemy głównie ludzi młodych. Nie zawieramy umów śmieciowych. Nie korzystamy z „work-serwisów”. Staram się utrzymać pewne dodatkowe świadczenia, np. stołówkę zakładową z posiłkami profilaktycznymi, a oszczędzać gdzie indziej, np. na kosztach zarządu. Mimo perturbacji z procesem prywatyzacji ZCh „Rudniki” mają dobre perspektywy. Atuty firmy to przede wszystkim stabilna pozycja rynkowa, dobre relacje z odbiorcami wyrobów, nowoczesne wyposażenie technologiczne i doświadczenie w produkcji, duża wiarygodność na rynku poparta wysoką jakością produkowanych wyrobów oraz w miarę korzystne położenie geograficzne w zakresie logistyki i rynków zbytu. – Nie możemy narzekać – podsumowuje prezes R. Chrząstek. – Firma funkcjonuje, zarabia i zgromadziła środki, żeby zabezpieczyć roszczenie reprywatyzacyjne. Walczyć jednak o rynek trzeba. Jakub Lisiecki Działająca od 10 lat firma EKO SERWIS zapracowała na solidną markę w branży utylizacyjnej. Jej superinwestycją będzie biogazownia. Wielcy kontrahenci organizując przetargi, stawiają surowe wymagania. Mimo rosnącej i nie zawsze uczciwej konkurencji, z bojów o intratne zlecenia spółka EKO SERWIS wychodzi na ogół zwycięsko, zaś wzięte na siebie zadania realizuje rzetelnie. To godne podziwu, zważywszy że załoga firmy liczy zaledwie siedem osób. – Każdy tu wie, co do niego należy, i czasu nie marnuje – zapewnia prezes EKO SERWIS Sp. z o. o. Małgorzata Lohner. Za najważniejszą inwestycję uznaje budowę biogazowni służącej do wytwarzania gazu, prądu elektrycznego i ciepła z odpadów organicznych. Obiekt powstanie w Pyrzycach i będzie jedyną w pobliżu Szczecina tego typu instalacją, zdolną przetworzyć 50 tys. ton odpadów organicznych rocznie. Jej wykonawcą jest doświadczona we wznoszeniu biogazowni spółka MUTAG Polska. Prezes Wojciech Teasarczyk określa możliwości wytwórcze realizowanego zadania na 2 MW energii elektrycznej oraz 2,3 MW energii cieplnej. W spółce EKO SERWIS rośnie plik listów intencyjnych od potencjalnych dostawców surowca z sektorów spożywczego, gastro- nomicznego, mięsnego, którym biogazownia umożliwi zgodne z przepisami pozbycie się poprodukcyjnych pozostałości. – Dostarczanie odpadów będzie opłacalne w promieniu nawet 150 km od Pyrzyc – zapewnia prezes M. Lohner. Dla spółki EKO SERWIS najtrudniejsza do pokonania jest biurokracja, zwłaszcza przedłużająca się procedura wydawania pozwolenia na inwestycję. – Wiele się słyszy wzniosłych haseł o znaczeniu ekologii, a gdy przyjdzie do konkretów, firmom takim jak nasza rzucane są kłody pod nogi – z goryczą konstatuje Monika Plata – menedżer ds. administracyjno-biurowych w spółce EKO SERWIS. Na co dzień mieszkająca po niemieckiej stronie Odry prezes M. Lohner dodaje: – Kiedy uruchamiałam tam produkcję prądu z ogniw fotowoltaicznych, od zgłoszenia do wydania decyzji i wykonania przyłączy minęło zaledwie dwa miesiące. EKO SERWIS Sp. z o.o. także za zachodnią granicą Polski zamierza intensyfikować swoją działalność. Maciej Pawłowski Domeną spółki EKO SERWIS jest odbiór i unieszkodliwianie przemysłowych odpadów niebezpiecznych i innych (np. oleje odpadowe, przepracowane, transformatorowe, przekładniowe, zęzowe, hydrauliczne i inne, odpady wiertnicze, filtry olejowe, czyściwo zaolejone, odpady z gumy i tworzyw sztucznych). Firma oferuje także odbiór z jednostek pływających odpadów płynnych, magazynowanie paliw żeglugowych, olejów okrętowych, czyszczenie zbiorników i kotłów przemysłowych, kominów, rurociągów, kanałów spalin, odstojników, neutralizację przykrych i uciążliwych zapachów, prace na rzecz ochrony środowiska, złomowanie jednostek pływających, sprzedaż surowców do budowy dróg, autostrad, wałów przeciwpowodziowych, rekultywację składowisk odpadów komunalnych i wiele innych prośrodowiskowych usług. DODATEK PROMOCYJNO-INFORMACYJNY SYMBOL 2015 – NOMINACJA Utylizacja z inwencją i polotem PPUH „Radkom” jest przykładem nowoczesnego traktowania gospodarki odpadami. Komunalne odpady są dla firmy problemem do rozwiązania, ale też źródłem zysków i inspiracją do stałego poszerzania działalności. – Wprowadzaniu tzw. ustawy śmieciowej towarzyszyła fala krytyki ze strony różnych środowisk. Jak uczy radomskie doświadczenie, opinie malkontentów i sceptyków okazały się przesadzone. Nasza firma potrafiła dostosować się do obowiązujących obecnie rozwiązań prawnych i sądzę, że zadania swe realizuje należycie – zapewnia Marian Kozera, prezes Przedsiębiorstwa Produkcyjno Usługowo Handlowego „Radkom”. Drugie życie śmieci W „Radkomie” bezładny strumień odpadów zamienia sie w cenne źródło przydatnych gospodarce materiałów. Sita o różnej gęstości dzielą chaotyczny zbiór na gabarytowo jednolite frakcje. Z tak przygotowanych podzbiorów pieczołowicie wyłuskiwane są wartościowe składniki. Wprawne dłonie i bystre oczy pracowników nie pominą żadnego plastikowego pojemnika, żadnej szklanej butelki, Od lewej: wiceprezes „Radkom”-u Waldemar Kordziński i prezes Marcin Kozera W powszechnym mniemaniu postępowanie z wytwarzanymi w gminach odpadami polega na załadowaniu ich do śmieciarek i odtransportowaniu na składowisko. Mało kto zastanawia się nad losem śmieci od chwili umieszczenia ich w osiedlowym czy przydomowym pojemniku. Tymczasem ich dalsza historia jest znacznie ciekawsza, niż może się to na pierwszy rzut oka wydawać. W „Radkomie” wielość procesów technologicznych, jakim poddaje się gigantyczną masę rozmaitych odpadów, a przede wszystkim ich rezultaty, budzą podziw nie tylko laików. Tu przetwarzane odpady zawraca się do ponownego użycia jako surowce wtórne. Dla ludzi z wyobraźnią są nie metą, lecz startem biznesowej aktywności. Tacy właśnie, obdarzeni inwencją i polotem menedżerowie tworzą spółkę „Radkom”. Położony z dala od miejskich osiedli kompleks przemysłowych obiektów odległy jest od potocznego wizerunku „śmieciarskiej” branży. Przedzielone asfaltowymi alejami prostopadłościany srebrzących się w słońcu hal znamionują nowoczesność, dają poczucie porządku i architektonicznej harmonii. Ich postawienie pochłonęło 16,5 mln euro, nic zatem dziwnego, że oglądane z zewnątrz kojarzą się z dostatnią, nieznoszącą szpetoty i rozgardiaszu Europą. Wrażenie to tym bardziej zaskakujące, gdy znane jest przeznaczenie i codzienna działalność spółki. Jej celem jest zagospodarowanie odpadów zbieranych z 63 gmin byłego województwa radomskiego, wytwarzanych przez 730 tys. mieszkańców. Rocznie trafia tu 160 tys. ton odpadów, a docelowo będzie ich 240 tys ton. Skala i rodzaj realizowanych zadań dają „Radkomowi” rangę Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK) w potrójnym znaczeniu. Tu nie tylko gromadzi się zwożone odpady, ale także poddaje je mechaniczno-biologicznej przeróbce, t.j. sortowaniu i kompostowaniu. Ów z rozmachem poczynający sobie kombinat czeka dalsza rozbudowa i modernizacja. Dotychczasowe ręczne sortowanie przemieszanej masy zastąpi mechaniczne. aluminiowej puszki, czegoś, co można przetworzyć i skierować do ponownej konsumpcji. Obok klasycznych surowców wtórnych z oceanu nieczystości odzyskiwane są komponenty do produkcji paliwa alternatywnego. Linia przerobu odpadów budowlanych i poremontowych bierze na warsztat tony gruzu, który po skruszeniu przybiera W pojęciu „gospodarki odpadami” zawarta jest dyrektywa racjonalnego, a przy okazji biznesowego obchodzenia się z czymś pozornie wyeksploatowanym i do cna zużytym. W przypadku wyrzuconych na śmietnik materialnie trwałych puszek, butelek czy słoików dalsze gospodarowanie wydaje się stosunkowo proste. Bardziej złożonej obróbki wymagają natomiast ulegające biologicznemu rozkładowi frakcje organiczne. I z nimi „Radkom” świetnie sobie radzi. Jego nowoczesna kompostownia funkcjonuje w systemie zamkniętym. Zaopatrzona w osiem tuneli kompostowych hala poddaje organiczną masę ciągłemu nawadnianiu i napowietrzaniu. Uzyskawszy właściwe parametry, ułożony w pryzmy materiał przeobraża się w doskonały produkt rekultywacyjny. To dzięki niemu, patrząc na okalający spółkę teren, można sycić wzrok soczystą zielenią. W spółce nie marnuje się także odpad zielony – biodegradowalny plon indywidualnej segregacji. Radomianie mogą je dostarczać w dowolnym czasie, nie czekając na regulaminowy termin odbioru. Warto w tym miejscu dodać, że z tortu pod nazwą „odbiór odpadów komunalnych” „Radkom” także zdołał wykroić smaczny i pożywny kawałek. Dysponując dziesięcioma śmieciarkami, obsługuje dwa, z podzielonego na pięć, sektory Radomia oraz trzy okoliczne gminy (razem ponad 100 tys. mieszkańców). Pozostałości pielenia przydo- ma wynosić 10 tys. ton. Jako zachęta do proekologicznego egzystowania w zurbanizowanym środowisku będzie on nagrodą dla mieszkańców przestrzegających zasad selektywnej zbiórki odpadów. Niewykluczone, że z czasem trafi na półki sklepów ogrodniczych, a być może supermarketów nie tylko w regionie radomskim. Patrząc na działalność spółki, trudno oprzeć się pytaniu, czy zmagając się z nieczystościami, sama przez przypadek ich nie generuje? Utylizacja odpadów opiera się tu przecież na stosowaniu zaawansowanych metod produkcyjnych, czyli niewątpliwej ingerencji w środowisko naturalne. Otóż obawy są zbęd- ne. Zakładowe laboratorium bezustannie nadzoruje procesy technologiczne, a całość działalności podlega stałemu monitoringowi. Uprawnione jednostki systematycznie badają wpływ funkcjonowania firmy na stan wód, powietrza i gleby. Wyniki nie dają powodu do niepokoju, a poczucia ekologicznej pewności nie mącą nawet trafiające tu odpady niebezpieczne. Zanim skierowane zostaną do wyspecjalizowanych miejsc utylizacji, przechowuje się je w solidnym, hermetycznie odciętym od świata zewnętrznego magazynie. Dobrze zgrani z samorządem postać regranulatu – materiału budowlanego przydatnego w drogownictwie, ale także pomocnego w umacnianiu konstrukcji składowiska. Pozostałości drobiazgowej segregacji wędrują na składowisko. Można mieć pewność, że nie znajdzie się tam nic, czego do ostatniej użytecznej cząsteczki wcześniej nie wydobyto, nic, czemu – jak stwierdza kierująca działem gospodarki odpadami Agnieszka Kowalczyk – można by podarować drugie życie. Co prawda perpetuum mobile nie istnieje, jednak „Radkom” znacznie się do niego zbliżył. Położone na dwudziestu hektarach składowisko (część eksploatacyjna zajmuje 12 ha) zaopatrzone jest w instalację odgazowania, zasilającą firmową elektrociepłownię. Ciepła woda w kranie, zapalona na korytarzu żarówka to widoczne efekty odgazowywania. Obdarzony drugim życiem niedawny odpad staje się przynoszącym niemałe zyski rynkowym towarem, chętnie nabywanym przez zakłady metalurgiczne, huty szkła, producentów tworzyw sztucznych. Oferta spółki obejmuje także elementy pozostałe z przeróbki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Odbiorców tej części radkomowego asortymentu również nie brakuje. mowych ogródków, lądująca w odpowiednio oznakowanych workach zwiędła zawartość wazonów tudzież zgrabione z trawnika pokosy też uzyskują w kompostowni nowe życie. To z nich powstaje środek poprawiający właściwości gleby „Radkuś”. Pod względem obowiązujących norm nie jest on nawozem, za to wydatnie polepsza warunki hodowania roślin. Krótko mówiąc, powstały z kwiatków „Radkuś”, da capo w kwiatki się zamienia. Aż trzy lata trwała procedura przyznawania mu ministerialnego certyfikatu, na szczęście, po głębokiej urzędniczej zadumie „glejtu” udzielono. W zamierzeniach prezesa Mariana Kozery roczna produkcja „Radkusia” PPUH „Radkom” jest spółką prawa handlowego ze stuprocentowym udziałem Gminy Miasta Radomia, powstałą w 1992 r. na bazie wyodrębnionej części majątku Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Radomiu. Z perspektywy czasu okazuje się, że koegzystencja komercyjnie działającej spółki z powołanym dla dobra publicznego samorządem daje owocne rezultaty. – „Radkom” jest wspaniałym przykładem tego, jak szczytny cel może jednoczyć lokalne władze, bez względu na to, kto je reprezentuje – mówi wiceprezes Waldemar Kordziński. – Niezależnie od rządzącej miastem opcji politycznej byliśmy i, jestem przekonany, będziemy oczkiem w głowie gospodarzy terenu. Firmą, o którą, z uwagi na jej społeczne znaczenie, dba się w sposób Nowoczesne hale zbudowane kosztem 16,5 mln zł szczególny – dodaje wiceprezes „Radkom”-u. Tę dbałość naprawdę widać. Troska władz w połączeniu ze znakomitym zarządzaniem i śmiałymi koncepcjami rozwojowymi sprawiają, że „Radkom” to dzisiaj chwalebna wizytówka grodu, sprawny organizm gospodarczy, którym można się szczycić. Imponujące obiekty są też przykładem skutecznych starań o zewnętrzne środki na modernizację. Kosztującą, jak wcześniej wspomniano, 16,5 mln euro inwestycję w 65% sfinansowano jeszcze z przedakcesyjnych funduszy Unii Europejskiej. Ale „Radkom” to nie tylko konkretne, dające się ująć w liczby i statystyki działania na rzecz środowiska, ale także zaszczepianie w społeczeństwie kultury ekologicznej, wyrabianie nawyków i kształtowanie postaw, dzięki którym otoczenie staje się czystsze, schludniejsze, po prostu zdrowsze. Zarząd oświatową i wychowawczą aktywność spółki traktuje na równi z jej technicznym rozwojem. Z dumą podkreśla piętnastoletnią historię organizowanego przez firmę Forum Proekologicznego i re- lacjonuje przebieg corocznych warsztatów edukacyjnych. W przytulnej, choć bynajmniej nie kameralnej sali konferencyjnej dzieci i młodzież uczą się jak żyć i postępować w przyjaźni z naturą, jak cywilizacyjny progres pogodzić z należytą pieczą nad ożywioną i nieożywioną przyrodą. Audiowizualne prezentacje, ilustrujące działalność spółki, wielkoformatowe zdjęcia na ścianach pobudzają wyobraźnię, wzmacniają perswazyjny, acz nie nachalny przekaz. Ów pedagogiczny wysiłek nie idzie na marne, o czym świadczy sukces od sześciu lat prowadzonego przez „Radkom” konkursu „Szkoła przyjazna środowisku”. Gimnazjaliści i uczniowie podstawówek z pełnym zaangażowaniem, powagą i skrupulatnością uczestniczą w konkursowych za- daniach. Ich szczery entuzjazm udziela się także rodzicom, nie tylko kibicującym, ale i czynnie wspierającym swe latorośle. Wystarczy wspomnieć, że trzy spośród biorących udział w konkursie placówek zebrały w tym roku niebagatelne 80 ton nadających się do ponownego wykorzystania surowców wtórnych. W ten oto sposób między dziećmi i dorosłymi tworzy się proekologiczna więź, przy czym to te pierwsze są sprężyną pożytecznej aktywności. Uroczyste rozstrzygnięcia międzyszkolnej rywalizacji dokonywane są właśnie na corocznych forach, zaś pula fundowanych przez spółkę nagród przekracza zazwyczaj 30 tys. zł. Takich sponsorowanych i inicjowanych przez „Radkom” imprez, przedsięwzięć, pokazów znaleźć można w kalendarzu Radomia więcej. Spektakularnym wydarzeniem w ramach tradycyjnego festynu „Radom czyste miasto”, organizowanego wspólnie z Wydziałem Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego, któremu patronuje Prezydent Radomia, stał się przemarsz dzieci (głównymi ulicami) pod budynek magistratu z udziałem wojskowej orkiestry dętej z miejscowego garnizonu. Elementem proekologicznego oddziaływania na społeczeństwo są także „Dni otwarte Radkom”-u. Przez jeden weekend w roku spółka dostępna jest każdemu zainteresowanemu, a takich nie brakuje. W górę idą szlabany, szeroko rozwierają się wrota hal, wewnętrzne drogi komunikacyjne zamieniają się w spacerowe deptaki. Na co dzień wnikliwie monitorowany, strzeżony przez straż przemysłową kompleks transparentnie odsłania swe tajemnice. Ciekawe to i pouczające, zobaczyć, gdzie trafiają góry produkowanych przez nas śmieci, jak na poszczególnych etapach skomplikowanej obróbki tracą swą „jadowitość”, jak uprzednia zawartość domowych koszy i pojemników przeistacza się z nieprzyjemnego konglomeratu wszelakich odpadków w neutralną, niewywołującą przykrych doznań materię. W tej transparentności, a przy okazji promocji „Radkom” poszedł krok dalej. Z pieczołowicie obfotografowanych zakamarków przedsiębiorstwa, z elektronicznie zmontowanych kadrów powstała po graficznym przetworzeniu wirtualna podróż wzdłuż, wszerz i w głąb zakładu (oglądaj: http://goo.gl/maps/ lIA9A). Maciej Pawłowski DODATEK PROMOCYJNO-INFORMACYJNY SYMBOL 2015 – NOMINACJA Zaufanie, które procentuje Małopolski Bank Spółdzielczy z siedzibą w Wieliczce jest przykładem dobrego, organicznego rozwoju. Mądre decyzje w połączeniu ze wspólnym działaniem wszystkich pracowników przynoszą efekty: znaczący wzrost sumy bilansowej, nieustanne poszerzanie oferty, inwestycje w nowe placówki. A potwierdzają to zarówno liczby, jak i sami klienci. Ubiegły rok przyniósł przyrost sumy bilansowej o 75 mln zł. Złożyły się na to m.in. depozyty klientów indywidualnych, które osiągnęły prawie 30 mln zł. – To najlepsze potwierdzenia zaufania, jakim darzą nas klienci. W sytuacji, gdy do dyspozycji jest kilkanaście banków i instytucji, którym można powierzyć swoje finansowe bezpieczeństwo, ważnym czynnikiem staje się właśnie zaufanie. Tym bardziej, że oferty na rynku są zbliżone – mówi Edward Biernacki, prezes zarządu Małopolskiego Banku Spółdzielczego. I dodaje: – Nie staramy się na siłę konkurować wyłącznie ofertą cenową. W trudnych czasach, zwłaszcza jeżeli chodzi o pieniądze, to zaufanie, pewność i stabilność są wartościami nie do przecenienia. My to gwarantujemy. Organiczny rozwój Niemniej dla banku istotne jest pozyskiwanie środków zewnętrznych, gdyż zapewniają one możliwości rozwoju. A ten jest wpisany w codzienną działalność MBS. W roku 1990 bank posiadał 2 mln zł sumy bilansowej i 76 tys. zł funduszy własnych. W 2014 r. było to 635 mln zł sumy bilansowej i ponad 50 mln zł środków własnych. W 2000 r. bank nie posiadał żadnej placówki zewnętrznej, dzisiaj jest tych placówek łącznie 16. Kilka z nich rozmiarami swej działalności znalazłoby się w górnej połowie ogólnej liczby samo- dzielnych banków spółdzielczych. Są to placówki, które mają ok 100 mln zł sumy bilansowej. To pokazuje pozycję MBS w środowisku bankowości spółdzielczej. Niedawno bank otworzył nową placówkę filialną w Krakowie. W trakcie realizacji jest oddział w Gdowie w powiecie wielickim, który zostanie oddany do użytku w październiku br. Prawdopodobnie w tym roku rozpocznie się także budowa kolejnego oddziału w Niepołomicach. Ale to nie wszystko. MBS dokonał także zakupu działki pod budowę centrali banku. – Obecny obiekt jest już na nasze potrzeby zbyt mały. Rozważamy teraz kilka koncepcji architektonicznych, a po ich wyborze przystąpimy do pracy. Nie będzie to jednak „pałac ze złota”, jak często ma to miejsce w przypadku banków. Bankowość spółdzielcza to także pewna skromność i nowa siedziba będzie to uwzględniać. Nie można naśladować bezmyślnie innych tylko po to, żeby karmić własne ego – mówi prezes E. Biernacki. To historia organicznego rozwoju, która pokazuje, że mądrość zarządzania połączona z dobrze pojętym poczuciem odpowiedzialności za pieniądze klientów są najlepszą drogą do sukcesu. Historia pisana pokoleniami Ten rok jest dla banku szczególny, bowiem obchodzi 90-lecie istnienia. Samą bankowość spółdzielczą na ziemi wielickiej datu- je się od 1900 r., ma więc już 115 lat. Tak długa historia pokazuje, że MBS wrósł w lokalną społeczność i stał się jej ważną częścią. Także jako pracodawca. – Bardzo istotne jest to, że w naszym banku odejścia z pracy mają charakter naturalny, wynikają ze względów życiowych. Na palcach jednej ręki można policzyć przypadki, że ktoś odszedł, bo szukał lepszego miejsca. Siła tego banku polega właśnie na stabilności, jakości i przyjazności zarówno wobec klientów, jak i wobec pracowników – mówi E. Biernacki. Stabilność załogi która w tej chwili liczy prawie 150 osób to jeden z mocnych fundamentów MBS. Udziałowcami są często kolejne pokolenia rodzin, ludzi, którzy tworzyli historię banku. To wzmacnia zaufanie, bowiem pracownicy są pierwszą linią w kontakcie z klientami, są twarzą instytucji. A klienci bardzo cenią sobie stabilność i zaufanie, doceniają wypracowane relacje. Usługi, które oferuje bank, nie odbiegają od najlepszych standardów. Funkcjonuje bankowość internetowa, 17 bankomatów własnych z opcją zwiększania ich liczby, w najbliższym czasie uruchomione zostaną karty zbliżeniowe, finalizowane są obecnie prace nad przelewami ekspresowymi. MBS bardzo dużą wagę przywiązuje do rozwijania w szkołach świadomości finansowej i przedsiębiorczości. We współpracy z dyrekcją szkoły i rodzicami wzno- wiono działalność Szkolnych Kas Oszczędnościowych. Mają one wyrabiać nawyki systematycznego oszczędzania i świadomego zarządzania swoimi pieniędzmi już od najwcześniejszego okresu. – W dzisiejszych czasach młodzi ludzie dostając pierwszą wypłatę nie wiedzą, co z tymi pieniędzmi zrobić. System edukacyjny niestety tego nie uczy. Dlatego, przynajmniej w naszym środowisku, chcemy budować świadomość finansową już u dzieci. Przekazujemy im nie tylko instrument finansowy w postaci SKO, ale także fundamenty edukacji ekonomicznej. Przystosowujemy ich do późniejszego funkcjonowania w dorosłym życiu. Uczymy terminowości, skrupulatności, a także odpowiedzialności – mówi E. Biernacki. To godna pochwały inicjatywa, która jest doskonałym przykładem filozofii, jaka przyświeca Małopolskiemu Bankowi Spółdzielczemu – bankowości z ludzką twarzą. Filozofię tę opisuje prezes E. Biernacki: – Czujemy ogromną odpowiedzialność za klienta. Nie jesteśmy nastawieni na „wciskanie” ludziom naszych produktów. Zależy nam na długotrwałych relacjach opartych na zaufaniu, zrozumieniu i pełnej świadomości podejmowanych decyzji. To nasza siła i przewaga. Być może pomniejsza to trochę efektywność sprzedaży, ale uczciwość kupiecka zawsze wiązała się z rzetelnością. A ona jest dla nas najważniejsza. Jakub Lisiecki Wizualizacja nowej placówki w Gdowie Wizja przyszłości polskiej spółdzielczości bankowej według Edwarda Biernackiego, prezesa zarządu Małopolskiego Banku Spółdzielczego: Na naszym przykładzie widać doskonale, że bankowość spółdzielcza ma przed sobą dobrą przyszłość. Przyrost sumy bilansowej, rozwój działalności, pokazują, że ludzie po zachłyśnięciu się dzikim kapitalizmem, jaki wszedł do Polski 25 lat temu wracają do naszych, sprawdzonych wzorców. Lokalne instytucje finansowe dzięki bliskości i lokalizacji ośrodków decyzyjnych na swoich obszarach działania mogą na bieżąco reagować na potrzeby społeczności. Gospodarcze i społeczne uwarunkowania są różne w zależności od regionu i właśnie banki spółdzielcze są najlepszym rozwiązaniem. Będziemy się rozwijać, o ile pozwolą na to politycy swoimi decyzjami ustawodawczymi. Jeżeli twórcy prawa nie będą nam przeszkadzać, nie będą nas szufladkować oraz pozwolą na kontynuowanie działań zmierzających do zachowania wyłącznie polskiego kapitału, to bankowość spółdzielcza ma przed sobą dobre lata. Najważniejsze, żebyśmy mogli być gospodarzami we własnym domu. Żebyśmy byli silni siłą własnych efektów działania.