Marketing umarł! Niech żyje marketing!
Transkrypt
Marketing umarł! Niech żyje marketing!
MiR_Z czasopism zagranicznych.qxd 2013-09-30 17:49 Page 39 Z czasopism zagranicznych Marketing umarł! Niech żyje marketing! Frederick E. Webster Jr, Robert F. Lusch Elevating Marketing. Marketing Is Dead! Long Live Marketing! „Journal of the Academic Marketing Science” 2013, opublikowano online 29 stycznia 2013 r. Marketing, który już od stu lat jest przedmiotem nauczania i badań naukowych, a od pół wieku występuje w większości przedsiębiorstw jako odrębna funkcja organizacyjna, znalazł się dzisiaj na rozdrożu. Wielu badaczy wskazuje na konieczność zreformowania tej dyscypliny wiedzy i położenia większego nacisku na zagadnienia makrosystemowe. Zwracają oni uwagę, że badania w tej dziedzinie zmierzają ku obszarom, które są coraz mniej istotne z punktu widzenia biznesu i administracji publicznej, a jednocześnie słabnie znaczenie marketingu w przedsiębiorstwach (z wyjątkiem niektórych, bardziej dalekowzrocznych firm, które zaczynają wprowadzać zasadnicze zmiany w swoim podejściu do marketingu). Dlatego jeśli marketing ma przetrwać jako ważna funkcja organizacyjna, dyscyplina naukowa i instytucja społeczna, musi zostać wyniesiony w świadomości menedżerów, konsumentów i decydentów politycznych na wyższy poziom. Mówiąc krótko, w obliczu głębokich zmian ekonomicznych, społecznych i politycznych obejmujących cały świat zachodzi konieczność gruntownego zrewidowania celów, założeń i modeli, na których opierał się dotychczas marketing. Mniej więcej od lat 60. ubiegłego w wieku w dziedzinie marketingu dominującą rolę odgrywały trzy czynniki: z nacisk na metodologię i analizę danych zamiast na znaczenie konkretnych problemów, z silne przywiązanie do ciasnego paradygmatu mikroekonomicznego i modeli normatywnych służących optymalizacji jednej zmiennej — zysku, z krótkowzroczna koncentracja na przedsiębiorstwie i dążeniu do podnoszenia efektywności nakładów, z pominięciem kwestii skuteczności marketingu widzianej przez pryzmat korzyści dla konsumentów, interesariuszy i ogółu społeczeństwa. Ponieważ ciasny paradygmat mikroekonomiczny nie pasuje zbyt dobrze do różnorodności praktyk i zjawisk marketingowych występujących w świecie biznesu, marketing jako dyscyplina naukowa podzielił się na węższe subdyscypliny, którym poświę- cone są osobne pisma i konferencje. Ścisłość wzięła górę nad istotnością i w efekcie stosunkowo mało znaczące, proste zagadnienia cieszą się jak dotąd większym zainteresowaniem badaczy niż poważniejsze, ale słabiej zdefiniowane i złożone problemy stojące przed biznesem i społeczeństwem. Tym samym, cały dorobek nauki o marketingu ma coraz mniejszą wartość dla wszystkich z wyjątkiem niewielkiej grupy przedsiębiorstw, organizacji niekomercyjnych i decydentów politycznych. Marketing ma olbrzymi — zarówno pozytywny, jak i negatywny — wpływ na gospodarkę i życie społeczne. Niewątpliwie przyczynił się do podniesienia poziomu życia przeciętnego konsumenta w bardziej rozwiniętych krajach po II wojnie światowej. Wprowadzanie coraz bardziej wyrafinowanych programów marketingowych często wymienia się jako jeden z głównych motorów szybkiego wzrostu wielu rynków wschodzących. Marketing jest po prostu nieodłączną częścią kultury większości krajów, nawet tych słabo rozwiniętych, ale przyjmuje wiele różnych postaci. Według pierwotnej koncepcji marketingu sformułowanej przez Petera Druckera w latach 50. ubiegłego wieku nadrzędnym celem przedsiębiorstwa jest zadowolenie klienta, które przekłada się na pożądany zysk. Klientów postrzega się jako niezależne jednostki wchodzące w indywidualne relacje z dostawcami, rozumianymi generalnie jako wytwórcy dóbr materialnych. Podstawowe elementy marketingu to segmentacja rynku oraz produkt, cena, promocja i dystrybucja, czyli marketing-mix. Koncepcja ta utrzymała się w dużym stopniu do dzisiejszych czasów. Pozytywny wkład marketingu w podnoszenie efektywności i skuteczności przedsiębiorstw i poziomu życia konsumentów częściowo niwelują negatywne konsekwencje koncentracji na zadowoleniu pojedynczego nabywcy. Klienci bywają słabo zorientowani i nieostrożni i, podobnie jak sprzedawcy, mogą zachowywać się nieodpowiedzialnie, czego dowodem jest kryzys na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych. Rozmaici uczestnicy tego rynku kierowali się wyłącznie własnym interesem i celami krótkoterminowymi, nie przywiązując większej wagi do coraz poważniejszych społecznych kosztów swojego postępowania. Dominujący w teorii i praktyce marketingu model dwustronnej wy- MARKETING I RYNEK 10/2013 39 MiR_Z czasopism zagranicznych.qxd 2013-09-30 17:49 Page 40 Z czasopism zagranicznych miany nie uwzględnia publicznych następstw i kosztów społecznych prywatnej konsumpcji i dlatego przestał się sprawdzać. Współczesny marketing wymaga stworzenia nowego modelu ramowego obejmującego skutki, jakie działania w skali mikro przynoszą w skali makro. Marketing wyższego rzędu Zdaniem autorów artykułu potrzebna jest koncepcja marketingu wyższego rzędu, która będzie uwzględniać aktualne uwarunkowania ekonomiczne, społeczne i polityczne i ich dynamiczny charakter. Powinna ona obejmować pięć podstawowych elementów: 1. Ofertę opartą na wartości zdefiniowanej przez klienta i współtworzonej przez wszystkie podmioty należące do systemu (nabywców, sprzedawców, partnerów w łańcuchu dostaw, administrację publiczną itd.) zamiast wartości wbudowanej w produkt. 2. Konsumenta-obywatela jako kluczowy podmiot relacji łączących wiele różnych podsystemów zaangażowany we współtworzenie wartości zdefiniowanej przez klienta. 3. Koncepcję innowacji obejmującą system uporządkowanego wspólnego unicestwiania dotychczasowych ofert i sposobów działania oraz reorganizacji zasobów w celu przedstawienia nowych propozycji wartości opartych na nowych sposobach działania. 4. Zespół procesów wykorzystywanych przez elastyczne przedsiębiorstwo do ustalania konfiguracji zasobów ułatwiającej obronę przed zagrożeniami i tworzenie nowych rynków. 5. Odpowiedzialność za edukowanie, a nie tylko informowanie potencjalnych klientów. Wyedukowany klient jest lepiej przygotowany do realizacji potrzeb i obowiązków związanych z różnymi rolami społecznymi, w których występuje jako konsument-obywatel. Koncepcja marketingu wyższego rzędu zgodna z wyobrażeniami autorów sprawdzi się tylko wtedy, gdy zostanie właściwie wcielona w życie. Ich recepta na pomyślną realizację tej idei opiera się na organizacji marketingu w sposób zapewniający jego sprzężenie z czterema systemami. Pierwsze dwa, reprezentujące poziom mikro, to klient (postrzegany całościowo, tzn. z uwzględnieniem jego wszystkich ról społecznych, bez ograniczania się do relacji ze sprzedawcą) i przedsiębiorstwo. Następnie mamy należący do poziomu mezo system marketingowy, do niedawna nazywany kanałem marketingowym, a obecnie coraz częściej określany mianem konstelacji wartości lub ekosystemu usługowego. Najwyżej, czyli na poziomie makro, znajduje się system społeczny. Taki model jest zgodny z najnowszą definicją marketingu opracowaną przez AMA, która brzmi: „Marketing to zespół działań, procesów i instytucji służących tworzeniu, prezentowaniu, dostarczaniu i wymianie 40 ofert, które mają wartość dla klientów, partnerów i ogółu społeczeństwa”. Systemy marketingowy i społeczny są silnie uzależnione od postawy klientów i przedsiębiorstw, dlatego nie ma mowy o zmianie filozofii marketingu, jeśli klienci i przedsiębiorstwa same nie przejdą metamorfozy. Nie jest to wyłącznie kwestia dobrej woli menedżerów, bo wyedukowani i wrażliwi społecznie klienci, którzy potrafią poddać rzeczowej krytyce i odrzucić niestosowną ofertę rynkową, są w stanie zmusić firmę do przyjęcia bardziej długofalowej perspektywy, uwzględniającej problemy występujące na poziomie makro. Na przykład coraz więcej konsumentów zdaje sobie sprawę, że kupowanie produktów o najniższej cenie nie zawsze jest dla nich najkorzystniejsze. Gdy dostawcy muszą konkurować ceną, szukają jak najtańszych źródeł zaopatrzenia, najczęściej za granicą, co nie służy gospodarce kraju macierzystego, a więc też konsumentom. Każdy z wymienionych systemów odznacza się innym celem. W wypadku klienta jest nim dobre życie, w wypadku przedsiębiorstwa zwiększanie własnej wartości w dłuższym okresie, w wypadku systemu marketingowego przetrwanie, a w wypadku systemu społecznego podniesienie poziomu życia. Każdy z tych celów należy przełożyć na pewną wspólną wizję. Pierwszy ruch powinien wykonać dyrektor generalny, pokazując wszystkim interesariuszom, jak przedsiębiorstwo może z ich udziałem przyczynić się do podniesienia poziomu życia społeczeństwa. Następnie personel marketingowy wyższej rangi określa swoją koncepcję utrzymania ciągłości funkcjonowania systemu marketingowego, która powinna być spójna z wizją dyrektora generalnego. Na końcu pracownicy marketingu na szczeblu operacyjnym uzgadniają receptę na zwiększenie wartości firmy w dłuższym okresie. Wszystkie te ustalenia staną się bardziej realne, jeśli będą zapadać z udziałem klientów, którzy różnie mogą sobie wyobrażać dobre życie, ale z reguły wiążą je z takimi pojęciami, jak wolność, szczęście i samorealizacja. Kluczowe znaczenie dla realizacji tych celów ma efektywność i skuteczność nabywania, rozwijania i wykorzystywania zasobów w ramach poszczególnych systemów. Stąd zaś wynika potrzeba położenia silnego nacisku na innowacyjność wszystkich zaangażaowanych podmiotów, ponieważ ma ona istotny wpływ na poprawę tych parametrów. Autorzy mają nadzieję, że ich artykuł posłuży innym badaczom za bodziec i inspirację do opracowywania hipotez, teorii i modeli zgodnych z zaproponowaną nową koncepcją marketingu. Wiedzą bowiem, że choć dalsze losy tej dyscypliny zależą głównie od menedżerów i konsumentów, to postulowane zmiany nie nastąpią bez solidnej podbudowy naukowej. MARKETING I RYNEK 10/2013 Opracował: Jarosław Sawicki