Spis Treœci: DROGI CZYTELNIKU
Transkrypt
Spis Treœci: DROGI CZYTELNIKU
Spis Treœci: DROGI CZYTELNIKU …………………………………………………………......…str. 4-5 PRZYJŒCIE BOGA NA ŒWIAT Bóg siê rodzi… …………………………………………………………......…str. 6-9 KOLÊDY ELEMENTEM TRADYCJI KOŒCIO£A W POLSCE Gloria in excelsis Deo… …………………………………………………………......…str. 10-12 ¯YCIE JAKO BO¯Y DAR Stworzy³ Bóg cz³owieka… ……………………………………………………….......……str. 13-15 UROCZYSTOŒÆ OBJAWIENIA PAÑSKIEGO Przybêd¹ nuc¹c radoœnie hymny… ………………………………………………………….......…str. 16-20 KONGRES, KTÓRY TRWA I Kongres Eucharystyczny Diecezji £owickiej… ………………………………………………………….......…str. 21-27 WYTRWAJCIE W MI£OŒCI MOJEJ I Kongres Eucharystyczny Diecezji £owickiej… ………………………………………………………….......…str. 28-33 POWO£ANIE CZ£OWIEKA DO MI£OŒCI MA£¯EÑSKIEJ Teologia moralna… ……………………………………………………….......……str. 34-37 OB£ÓCZYNY ALUMNÓW KURSU III Z ¿ycia seminarium… ………………………………………………………….......…str. 37-40 “Niedziela Powo³aniowa” czasem dzielenia siê osobistym powo³aniem Z ¿ycia seminarium… ………………………………………………………….......…str. 41-43 HISTORIA KRUCJAT Historia Koœcio³a… ……………………………………………………….......……str. 44-48 MI£OŒÆ W KSIÊDZE PIEŒNI NAD PIEŒNIAMI Stary Testament… ……………………………………………………….......……str. 48-54 NASZA POEZJA: “Marzenie” ...................................................................................................Str. 55 Adres redakcji: ul. Seminaryjna 6 99-400 £owicz e-mail: [email protected] Druk: Zak³ad Poligraficzny Halina Puchalska ul. Oporowska 14, 99-300 Kutno tel.: 024 254 25 00 Zespó³ redakcyjny: red. wydania: £ukasz Warzyñski; red. techniczny: Pawe³ Muranowicz projekt ok³adki: Marcin Moks opiekun wydania: Ks. dr Dariusz KuŸmiñski Drogi Czytelniku Oto oddajemy do r¹k kolejny numer seminaryjnego pisma VITIS. Jest to pismo, które mimo swej zewnêtrznej prostoty ukrywa w sobie pewne bogactwo, jakiego wiele innych pism nie posiada. Bogactwem tym s¹ poszczególne artyku³y naukowe, homilie, refleksje a tak¿e wiersze zamieszczone na nastêpnych stronach, które s¹ „dzie³em” alumnów ³owickiego seminarium. Nie maj¹ one w sobie nic ze zniewalaj¹cych uwagê reklam, wideoklipów czy „pism obrazkowych” st¹d, przynajmniej w pierwszym odbiorze, mog¹ wydawaæ siê mniej atrakcyjne. Ich wartoœæ polega jednak na tym, ¿e zawieraj¹ w sobie konkretn¹ treœæ: tajemnicê Bo¿ego wezwania i dojrza³ej odpowiedzi ze strony cz³owieka. Staraj¹ siê poza tym sprowokowaæ odbiorcê do osobistej refleksji czy wrêcz modlitwy nad darem powo³ania. Tym razem proponujemy artyku³y, które podejmuj¹ refleksjê Bo¿ego Wcielenia, ¿ycia ludzkiego jako Bo¿ego daru. Zg³êbimy temat tradycji œpiewania kolêd w Koœciele, a tak¿e przypatrzymy siê bli¿ej œwiêtu Objawienia Pañskiego, potocznie nazywanego œwiêtem Trzech Króli. W zwi¹zku ze zbli¿aj¹cym siê I Kongresem Eucharystycznym Diecezji £owickiej, mo¿na zapoznaæ siê z artyku³ami poruszaj¹cymi ten temat, do czego serdecznie zachêcamy. Nie zabrak³o te¿ miejsca na sprawy zwi¹zane z ¿yciem naszego seminarium. W bie¿¹cym numerze podzielimy siê takimi -4 - wydarzeniami jak ob³óczyny alumnów kursu trzeciego WSD, a tak¿e podzielimy siê spraw¹ niedziel powo³aniowych, podczas których dzielimy siê osobistym powo³aniem z ludŸmi do których zostajemy pos³ani. W dalszej czêœci pisma zamieszczamy artyku³y z teologii moralnej, historii Koœcio³a, Starego Testamentu. Zachêcamy Ciê zatem, Drogi Czytelniku, byœ te wszystkie treœci, jakie proponuje Ci VITIS, uczyni³ przedmiotem osobistej rozmowy z Bogiem. Niech œwiadectwa osób, które ju¿ odkry³y drogê przygotowan¹ im przez Pana i zdecydowa³y siê wejœæ na ni¹, umocni¹ tych, którzy dopiero rozeznaj¹ wolê Bo¿¹ i z trudem poszukuj¹ tej w³aœciwej drogi. Niech z odwag¹ udziel¹ pozytywnej odpowiedzi na Bo¿y g³os. Jako wzór tego rozeznawania powo³ania mo¿na przywo³aæ Maryjê Niepokalanie Poczêt¹ - Patronkê naszego seminarium, która tak dalece by³a zas³uchana w S³owo Bo¿e, ¿e u¿yczy³a Mu swego cz³owieczeñstwa. Ten przyk³ad Maryi staje siê jeszcze bardziej wymowny w œwietle zbli¿aj¹cych siê œwi¹t Bo¿ego Narodzenia. Dziewica z Nazaretu wobec wielu wydarzeñ by³a niejako zmuszona kroczyæ w ciemnoœciach wiary. Dopiero uleg³e poddanie siê woli Bo¿ej sprawi³o, ¿e noc stawa³a siê w Niej bezmiernym Ÿród³em œwiat³a. Niech zatem Ona, Wychowawczyni powo³añ kap³añskich i zakonnych, uprosi tê ³askê, by Syn Bo¿y narodzi³ siê w Tobie na nowo i nape³ni³ Ciê swoim blaskiem, blaskiem chwa³y Ojca, rozjaœniaj¹c mroki wszelkich ¿yciowych poszukiwañ. ¯yczymy owocnej lektury -5 - Przyjœcie Boga na œwiat... W historii dziejów ludu wybranego Bóg wykorzystywa³ rozmaite sposoby prz eka zyw ani a cz³ owi eko wi swo jeg o s³owa. Prorocy przekazywali s³owa od Boga, ale Jezus Chrystus narodzony z Dziewicy Maryi sam bêd¹c S³owem Bo¿ym, objawi³ Boga jako osobê, a nie wieœæ. Bóg sta³ siê cz³owiekiem i wszyscy otaczaj¹cy Go ludzie mogli Go dotkn¹æ, us³yszeæ i zobaczyæ. „ S³owo staj¹c siê cia³em i mieszkaj¹c wœród nas” (por. Jan 1.14) objawi³o nam ogrom Bo¿ej m i ³ o œ c i . Przez wcielenie Chrystusa dobroæ Boga udziela siê stworzeniu w sposób najdoskonalszy. Wcielenie jest dla cz³owieka wa¿n¹ pomoc¹ na drodze do szczêœcia wiecznego, które przecie¿ polega na ogl¹daniu Boga twarz¹ w twarz. Bóg staj¹c siê cz³owiekiem sam pozwoli³ siê poznaæ i objawi³ swoj¹ mi³oœæ. g³owê wê¿a. Tradycja chrzeœcijañska od cz as ów Ir en eu sz a i nt er pr et ow a³ a i rozumia³a ten fragment jako proroctwo mówi¹ce o Chrystusie. Potomkiem kobiety mia³ byæ ten, który zmia¿d¿y g³owê wê¿a, a wiêc szatana. Chrystus jest tym, który pokonuje diab³a, czyli dokonuje tego co biblia symbolicznie nazywa zmia¿d¿eniem g³owy wê¿a. W siódmym rozdziale Ksiêgi Izajasza odnajdujemy jeszcze dok³adniejsze proroctwo; „Dlatego Pan sam da wam znak : oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie go imieniem Emanuel”(Iz 7,14). Tradycja chrzeœcijañska widzi tutaj zapowiedŸ narodzin Jezusa z Maryi Dziewicy. W Ksiêdze Proroka Micheasza odnajdujemy proroctwo mówi¹ce o narodzinach w Betlejem: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteœ wœród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który bêdzie w³ada³ w Izraelu, a pochodzenie Jego od pocz¹tku, od dni wiecznoœci” ( Mi 5,1). ¯ydzi powszechnie wiedzieli, ¿e Chrystus ma narodziæ siê w Betlejem, œwiadczy o tym odpowiedŸ uczonych w piœmie udzielona Herodowi na pytanie o miejsce narodzin Mesjasza. Nazwa Betlejem oznacza „dom chleba”, st¹d zrozumia³e jest dla nas, ¿e w³aœnie tam narodzi³ siê ten, który sam nazywa³ siebie Chlebem ¯ycia. Starotestamentalne proroctwa zapowiadaj¹ce przyjœcie Chrystusa. Pierwsze proroctwo zapowiadaj¹ce przyjœcie Jezusa na œwiat odnajdujemy w trzecim rozdziale Ksiêgi Rodzaju: „Wprowadzam nieprzyjaŸñ miêdzy ciebie a niewiastê , pomiêdzy potomstwo twoje a potomstwo jej; ono ugodzi ciê w g³owê a ty ugodzisz je w piêtê”. (1Rdz 3, 15). Bóg obiecuje, ¿e potomek kobiety zmia¿d¿y -6- Ciekaw¹ interpretacjê tego faktu przedstawia Hans Urs von Balthazar w jednej ze swoich bo¿onarodzeniowych homilii: „W ten sposób trzej królowie stanêli na tym samym poziomie co pasterze. Z obu grup bêdzie mog³a utworzyæ siê pierwsza chrzeœcijañska wspólnota. Mo¿na by mówiæ o równaniu w dó³, skoro bogaci stan¹ siê ubogimi, a biedni wcale z tego powodu nie stan¹ siê bogaci. Wszyscy równaj¹ w dó³ do takiego poziomu, który sam Bóg wcielaj¹c siê wybra³ jako swój w³asny, a wiêc ubóstwo stajni, ucieczkê, Nazaret, pustyniê, ¿ycie koczownicze, krzy¿ i grób”. Istotnym potwierdzeniem wiary wczesnego Koœcio³a w narodzenie Jezusa z Maryi Dziewicy jest œwiadectwo œwiêtego Ignacego biskupa Antiochii Syryjskiej. W 110 roku po Chrystusie pisa³ on swoim liœcie do Efezjan: „ Bóg nasz bowiem, Jezus Chrystus pocz¹³ siê w ³onie Maryi […] z Ducha Œwiêtego”.(XVIII, 2; PŒ, s. 118). Ignacy otrzyma³ t¹ informacjê od swego nauczyciela Jana Aposto³a. Œwiêty Ignacy podkreœla³ narodziny Jezusa z Maryi poniewa¿ sprzeciwia³ siê doketyzmowi, który negowa³ ludzk¹ naturê w Jezusie Chrystusie. Œwiêty Justyn Mêczennik w 150 roku tak pisa³ o cudownych narodzinach Chrystusa: „Nauczyciel nasz Jezus, który jest pierworodnym Boga Ojca, nie narodzi³ siê wskutek zwi¹zku p³ciowego […] moc Bo¿a zstêpuj¹ca na dziewicê zacieni³a j¹ sprawiwszy, ¿e choæ dziewica poczê³a.[…] Gdy¿ moc¹ Bo¿¹ zosta³ On poczêty przez Drzewicê[…] zgodnie z wol¹ Boga, Jezus Chrystus, Jego Syn, narodzi³ siê z Maryi Dziewicy”.( Justyn, A, 1,21-33; D). Ewangelie i Ojcowie Koœcio³a O Bo¿ym Narodzeniu. Pierwsze dwa rozdzia³y Ewangelii Mateusza i £ukasza zawieraj¹ relacje o cudownym poczêciu Jezusa w ³onie dziewicy i jego narodzeniu. Ka¿da z tych relacji k³adzie jednak nacisk na coœ innego. Mateusz podkreœla postaæ Józefa jako prawnego ojca Jezusa. £ukasz zaœ skupia siê na Matce Jezusa Maryi. Abstrahuj¹c jednak od ró¿nych punktów widzenia obu ewangelistów dostrzegamy ogromne podobieñstwa co do istotnych szczegó³ów narodzenia Jezusa Chrystusa. Je¿eli jakieœ wydarzenie mamy uznaæ za prawdziwe to zgodne musz¹ byæ relacje œwiadków tego wydarzenia. Relacje Mateusza i £ukasza choæ ukazuj¹ poczêcie i narodzenie Jezusa z ró¿nych perspektyw; s¹ zgodne w wielu kluczowych punktach. Wed³ug Ewangelii œwiêtego £ukasza pierwsi o narodzinach Chrystusa zostaj¹ powiadomieni pasterze. Do nich zwraca siê anio³ zwiastuj¹c im wielk¹ radoœæ z narodzin Mesjasza. Przy³¹czaj¹ siê do niego zastêpy anio³ów i œpiewaj¹ Bogu Gloria. W ich pieœni uwielbiany jest Bóg na wysokoœciach, a ludziom obiecany jest pokój na ziemi. Nastêpnie „ anio³owie odeszli od nich do nieba”(£k 2,15). Pasterze ruszaj¹ do Betlejem by zobaczyæ „ Niemowlê owiniête w pieluszki i le¿¹ce w ¿³obie”(£k 2, 12). Dla pasterzy droga do stajenki jest krótka. O wiele d³u¿sz¹ drogê mieli do przebycia królowie dlatego przybywaj¹ póŸniej. Ojcowie Koœcio³a interpretowali to wydarzenie w nastêpuj¹cy sposób: pasterze to ¯ydzi, którzy docieraj¹ jako pierwsi, zaœ poganie przybywaj¹ z daleka wiêc s¹ drudzy. -7- Dzieci¹tka, Maryi, Józefa i pasterzy. Upowszechnienie przedstawieñ Bo¿ego Narodzenia zwi¹zane jest z osob¹ œwiêtego Franciszka z Asy¿u. W 1223 roku w noc Bo¿ego Narodzenia w skalnej grocie w Greccio, jako pierwszy urz¹dzi³ on misterium- ¿ywy obraz Pañskich Narodzin. Za najstarszy pierwowzór szopki uwa¿a siê marmurowe dzie³o Arnolfo di Cembio z 1272 roku, zachowane czêœciowo w rzymskiej bazylice Santa Maria Maggiore, w której znajduj¹ siê relikwie œwiêtego ¿³óbka. Pierwszy ikonograficzny dokument mówi¹cy o szopce w Polsce pochodzi z 1837 roku z Medyki ko³o Przemyœla. Konstrukcja o której wspomina dokument sk³ada³a siê z trzech mansjonów: stajenki przykrytej strzech¹ i dwóch przysadzistych wie¿yczek przy bokach. W œrodkowej czêœci stajenki mieœci³ siê nieruchomy ¿³óbek z Dzieci¹tkiem, Maryj¹ i Józefem. Z wie¿yczek natomiast prowadzone rêk¹ animatora wychodzi³y lalki-kukie³ki umocowane na patykach, poruszaj¹ce siê wzd³u¿ otworu ³¹cz¹cego wie¿yczki. Nieod³¹cznym elementem wieczerzy wigilijnej jest zwyczaj ³amania siê op³atkiem. Tradycja ta dalekim echem form kultu i ¿ycia wspólnotowego pierwszych chrzeœcijan, o których œwiêty £ukasz napisa³ w drugim rozdziale Dziejów Apostolskich: „ Trwali on w nauce aposto³ów i we wspólnocie, w ³amaniu chleba i modlitwie” (Dz 2,42-46). We wczesnym œredniowieczu by³ zwyczaj obdarowywania zgromadzonych w koœciele wiernych chlebem nie ofiarnym zwanym eulogi¹. By³ to chleb b³ogos³awiony w Koœciele Wschodnim w czasie Mszy Œwiêtej, stanowi³ namiastkê Uroczystoœæ Bo¿ego narodzenia w Koœciele. Uroczystoœæ Bo¿ego Narodzenia wywodzi siê z Jerozolimy. Patriarcha udawa³ siê z Jerozolimy do Betlejem, gdzie w Grocie Narodzenia Pañskiego odprawia³ o pó³nocy Mszê Œwiêt¹. Potem powraca³ do Jerozolimy i w godzinach rannych w koœciele Zmartwychwstania Pañskiego odprawia³ drug¹ Mszê Œwiêt¹. Aby podkreœliæ wielk¹ radoœæ z faktu narodzin Chrystusa, odprawiano trzeci¹ Mszê Œwiêt¹ w godzinach popo³udniowych w koœciele katedralnym. To trzykrotne sprawowanie Eucharystii odbywa siê w tym dniu na wspomnienie potrójnych narodzin Syna Bo¿ego: przed wiekami w Boskim ³onie Ojca Niebieskiego, w czasie z dziewiczego ³ona Najœwiêtszej Maryi Panny oraz w sercu cz³owieka wierz¹cego. Datê Bo¿ego Narodzenia, na polecenie Jana I, ustali³ w VI w mnich Dionizjusz Exiguus na dzieñ 25 grudnia 753 roku od za³o¿enia Rzymu. Niestety Dionizjusz pomyli³ siê w swoich obliczeniach, gdy¿ datê tê nale¿a³oby cofn¹æ o piêæ lub nawet wiêcej lat. W Rzymie œwiêto Bo¿ego Narodzenia obchodzono ju¿ w IV wieku, œwiadcz¹ o tym zapiski rzymskiego kronikarza Filokalesa z roku 354. Symbole i zwyczaje bo¿onarodzeniowe. Najbardziej zwi¹zanym ze œwiêtami Bo¿ego Narodzenia znakiem jest ¿³óbek i szopka. Ju¿ w 330 roku œwiêta Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, kaza³a zbudowaæ nad Grot¹ Narodzenia w Betlejem wspania³¹ bazylikê i ustawiæ w niej marmurowy ¿³óbek z figurami: -8- komunii, oraz spo¿ywany by³ na ucztach braterskich tzw. agapach i symbolizowaæ mia³ zjednoczenie z Bogiem. W Koœciele Zachodnim œwiêcono ten chleb tak¿e poza Msz¹ Œwiêt¹ i mia³ on podobne znaczenie. Eulogia wprowadzona zosta³a w IV wieku, gdy liczba wiernych gwa³townie ros³a, a jednoczeœnie mala³a liczba osób przystêpuj¹cych do komunii. W VI wieku zwyczaj rozdawania chleba b³ogos³awionego zosta³ przeniesiony z Konstantynopola do Galii, Italii, Niemiec. Eulogie na znak jednoœci posy³ali sobie nawzajem biskupi czêsto razem z listami zawieraj¹cymi ¿yczenia. Nazwa op³atek pochodzi od ³aciñskiego s³owa „oblatum” co siê t³umaczy wiar ofiarny. Do jego pieczenia u¿ywa siê pszennego, niekwaszonego i niesolonego ciasta. Nikt chyba sobie nie wyobra¿a Œwi¹t Bo¿ego Narodzenia bez œpiewania kolêd. Nazwa kolêda powsta³a od s³owa „Calendae”. Nazwy tej Rzymianie okreœlali na okreœlenie pocz¹tku nowego roku i pocz¹tku ka¿dego miesi¹ca. Pierwsze pieœni kolêdowe mówi¹ce o Bo¿ym Narodzeniu pojawi³y siê w XIII wieku i s¹ zwi¹zane z zakonem Franciszkanów i osob¹ jego za³o¿yciela. Ekspansja kolêd mia³a dopiero miejsce dopiero w XVII i XVIII weku. Abstrahuj¹c od zwyczajów bo¿onarodzeniowych i historii tego œwiêta, najwa¿niejszym w Uroczystoœci Bo¿ego Narodzenia jest przyjœcie Boga na œwiat w ludzkiej postaci. To wydarzenie powinno kierowaæ nasz¹ uwagê w stronê ogromnej mi³oœci Boga, który aby byæ „ Bogiem z nami” nie zawaha³ siê narodziæ w skrajnym ubóstwie stajni po to by póŸniej umrzeæ na drzewie krzy¿a i zmartwychwstaæ dla odkupienia rodzaju ludzkiego. W wigilijn¹ noc ka¿dy chrzeœcijanin powinien choæ przez chwilê pomyœleæ o tej tajemnicy Mi³oœci. Równie¿ dzisiaj w sakramencie Eucharystii Bóg przychodzi do ka¿dego z nas z ogromem swojej mi³oœci. ARKADIUSZ WOJTAN MICHA£ G£ ADYS Bibliografia. Jose Mc Dowell, „Przewodnik apologetyczny”. Gerald O'Collins SJ, Edward G. Farrugia SJ, „Leksykon pojêæ teologicznych i koœcielnych”. Ks. Jacek Dziadkiewicz , Ks. Zygmunt Jaroszek, „W drodze do Ojca”. Hans Urs von Balthazar, „Wieñczysz rok darami swej dobroci”. Jan Uryga, „Rok Polski w ¿yciu, w tradycji i obyczajach ludu”. -9 - Kolêdy elementem tradycji Koœcio³a w Polsce Geneza Termin kolêda pochodzi od ³aciñskiego wyrazu calendae, oznaczaj¹cego pierwszy dzieñ miesi¹ca. Po reformie kalendarza dokonanej z inicjatywy cesarza Juliusza Cezara (100 p.n.e. - 44 n.e.) w 45 r. p.n.e. calendae styczniowe (mensis Januarius) rozpoczyna³y nowy rok. Pierwsze dni nowego roku obchodzono uroczyœcie, Rzymianie odwiedzali siê, podczas sk³adania ¿yczeñ wymieniali siê prezentami. Noworoczne zwyczaje rzymskie dotar³y w VI VII w. na Ba³kany, do Greków, Rumunów, ba³kañskich ludów s³owiañskich, dalej na Ruœ i do Polski. Pierwotnie kolêda by³¹ pieœni¹ towarzysz¹c¹ odwiedzinom, jej warstwa tekstowa obejmowa³a formu³y powitalne i pochwalne na czeœæ gospodarzy, ¿yczenia szczêœcia i pomyœlnoœci. Dopiero póŸniej wykszta³ci³a siê kolêda, rozumiana jako „pieœñ religijna o tematyce zwi¹zanej z narodzeniem Chrystusa”. £aciñskie kolêdy obejmuj¹ ró¿ne rodzaje œpiewów - introitus, antyfony, responsoria, tropy, sekwencje, hymny i pieœni. Obecnie kolêdy s¹ œpiewane w okresie od 24 grudnia do 2 lutego. Kolêda w Polsce W Polsce kolêd¹ nazywano niegdyœ pieœni noworoczne towarzysz¹ce obchodom Godnich Œwi¹t, czyli Œwi¹t Bo¿ego Narodzenia. Te najstarsze pieœni noworoczne zwane kolêdami nie by³y wiêc wcale pieœniami religijnymi. Sk³ada³y siê za ws ze z tr ze ch cz êœ ci : z ¿y cz eñ po wo dz en ia , sz cz êœ ci a i ur od za ju , nastêpnie z proœby o jakiœ datek i wreszcie z podziêkowania za ów dar, czyli za podarze, nazywane równie¿ kolêd¹. Nazw¹ kolêda okreœlano bowiem niegdyœ wszystkie dary noworoczne. Z czasem termin "kolêda" zwi¹zany zosta³ z obchodami religijnymi Bo¿ego Narodzenia, a przede wszystkim z pieœniami koœcielnymi o narodzeniu Jezusa. Pieœni te zwane w Polsce kolêdami œpiewane s¹ w koœcio³ach i domach •ród³a Przyjmuje siê, ¿e Ÿród³a kolêd (pieœni bo¿onarodzeniowych) tkwi¹ w ³aciñskiej pieœni koœcielnej, w szczególnoœci w hymnologii. Twórcy kolêd pocz¹tkowo siêgali do dwóch Ewangelii - œw. Mateusza i œw. £ukasza, w miarê rozwoju nowego typu pieœni coraz czêœciej do zasobów m¹droœci i pobo¿noœci ludowej. Inspiruj¹ce Ÿród³o dla twórców tekstów i muzyki stanowi³y apokryfy i literatura œredniowiecza in sp ir ow an a ty mi pi sm am i - Vit a rhythmica, Meditationes vitae Christi, Historia Trium Regum. Stymuluj¹c¹ rolê w powstaniu kolêdy odegra³y tak¿e bogate doœwiadczenia na polu teatru œredniowiecznego, w którym partie œpiewane odgrywa³y istotn¹ rolê. - 10 - Prze twej Matki zas³u¿enie, Abychom ciê w¿dy chwalili, Z tob¹ wiecznie krolowali. Amen”. prywatnych. Wywodz¹ siê z hymnów ³aciñskich o Bo¿ym Narodzeniu, komponowanych we W³oszech w wiekach œrednich i rozpowszechnionych w ca³ej Europie przez zakonny franciszkañskie (podobnie jak kult dzieci¹tka Jezus i misteria koœcielne o Narodzeniu Chrystusa; wed³ug legendy autorem takiej pierwszej pieœni mia³ byæ sam œw. Franciszek). Najstarsze kolêdy polskie prze³o¿one z kancja³ów ³aciñskich i czeskich pochodz¹ z XV i XVI wieku. Najwczeœniejsze zapisy kolêd w jêzyku polskim (9 utworów) jeszcze bez muzyki pochodz¹ z I po³owy XV w. Nie wiadomo jednak od jak dawna recytowano lub œpiewano kolêdy, data zapisu tekstu nie zawsze sugeruje bezpoœrednio datê jego powstania. Wœród pierwszych utworów znajduj¹ siê zarówno t³umaczenia z ³aciny, czeskiego, jak i teksty oryginalne. Za najstarsz¹ zachowan¹ polska kolêdê uwa¿a siê tekst z 1424 r. Zdrow b¹dŸ, krolu anjelski. Zale¿nie od redakcji kolêda liczy od 14 do 17 wersów. Podmiot w pierwszej osobie zwraca siê do Jezusa - króla, Boga, Stworzyciela, Pana, wyra¿a radoœæ, a tak¿e zanosi proœbê. Oto tekst podstawowy: Drug¹ chronologicznie kolêd¹ jest dojrza³y artystycznie tekst z zaginionego kancjona³u Jana z Przeworska z 1435 r. Koñcz¹ca ka¿d¹ z czterech zwrotek aklamacja Hallelujah nadaje utworowi swoisty rytm. Przytoczmy dwie pierwsze zwrotki: „Chrystus siê nam narodzi³, jen¿ dawno powieszczon by³, w Betleem, ¿ydowskim mieœcie, z Panny Maryi czyœcie. Hallelujah Gdy pasterze w nocy paœli, Stan¹³ przy nich anjo³ spasny, Ktorzy widz¹c jasnoœæ Bosk¹, Bali siê bojaŸni¹ ciê¿k¹. Hallelujah ”. Obok wy¿ej wymienionych kolêd do najstarszych polskich zabytków nale¿y utwór Zsta³aæ siê rzecz wielmi dziwna, datowany na rok 1442. Filolodzy dowodz¹, ¿e pierwowzór tej licz¹cej trzydzieœci trzy wersy pieœni stanowi czeski utwór Stalat sye gest wyecz dywna. Tak brzmi pierwsze szeœæ wersów: „Zsta³(a)æ siê rzecz wielmi dziwna: Panna Syna porodzi³a Przeze wszej stradzy cielestnej; To-æ jest dziwne a nowe Izaijasz prorokowa³, Anje³ Gabryjel zwiastowa³”. Ka¿d¹ z trzech zwrotek koñczy Repeticio: „Radujmy siê, weselmy siê! W Betleem, w ma³em mieœcie, Bóg narodzi³ siê”. „Zdrow b¹dŸ, krolu anjelski K nam na œwiat w ciele przysz³y, Tyœ za jisty Bog skryty, W œwiête, czyste cia³o wlity” Zdrow b¹dŸ, Stworzycielu wszego stworzenia! Narodzi³(e)œ siê w ucierpienia Prze swego luda zawinienie. Zdrow b¹dŸ, Panie, od Panny Jen¿ siê narodzi³ za nie. Zdrow b¹dŸ, Jezu Kryste, krolu! Racz przyj¹ci naszê chwa³ê, Racz daci dobre skonanie Tematycznie pierwsze kolêdy nale¿¹ do dwóch nurtów - epickiego lub pietystycznego. Do nurtu epickiego nale¿¹ - 11 - trzy wy¿ej wzmiankowane kolêdy. Autorzy tych kolêd wyra¿aj¹ w sposób bezpoœredni i szczery radoœæ z Narodzin. Postacie pasterzy, Trzech Króli i anio³ów oprócz nowo narodzonego „Jezu Chrysta” nale¿¹ do konwencjonalnych motywów tego nurtu. Natomiast autorzy nurtu pietystycznego skupiaj¹c siê na osobie ma³ego Jezusa, podkreœlaj¹ sceneriê, w której przyszed³ na œwiat ubog¹ stajenkê, zwierzêta ogrzewaj¹ce Dzieci¹tko. Ich wypowiedzi cechuje wspó³czucie i emocjonalna wra¿liwoœæ. Taki liryczny obraz przedstawia tekst z Kancjona³u Biblioteki Czartoryskich (1551). W jase³kach le¿y. Przytoczmy pierwsz¹ i ostatni¹ szóst¹ zwrotkê: pióra Teofila Lenartowicza. W XVII wieku w kolêdach polskich pojawiaj¹ siê w¹tki ludowe, w opowieœæ biblijn¹ o Bo¿ym Narodzeniu w³¹czone zostaj¹ elementy folkloru polskiego. W kolêdach tego rodzaju mówi siê o wêdrówce pasterzy polskich do Betlejem, do ma³ego Jezusa, z pok³onem i darami, ze œpiewem i muzyk¹. Te weso³e, skoczne, pe³ne humoru kolêdy nosz¹ nazwê pastora³ek. Œpiewano je przede wszystkim w domach, nie w koœcio³ach. Œpiewali je przychodz¹cy do domów kolêdnicy. Autorem pierwszego œpiewnika kolêd by³ ks. Marcin Mioduszewski. Wprowadzi³ on podzia³ na: "Pieœni o Bo¿ym Narodzeniu" (do œpiewania w koœcio³ach) i "Pastora³ki i kolêdy" (do œpiewania w domu). Po dzieñ dzisiejszy w czas œwi¹teczny Bo¿ego Narodzenia œpiewa siê w Polsce kolêdy w koœcio³ach i w domach. Koncerty kolêd polskich odbywaj¹ siê ponadto w wielu teatrach; s¹ nadawane we wszystkich programach radiowych i telewizyjnych. Nadaj¹ one niezwyk³y i niepowtarzalny charakter polskim obchodom Bo¿ego Narodzenia. „W jase³kach le¿y Kwiatek œliczny, Panieñskie porodzenie. Jego tol¹ anjo³owie: Ninu, ninu, ninu, Nie p³acz, panieñski Synu. Wó³ i osie³ Tam u jas³ek Na kolana poklêknêli, Dzieciê grzej¹c tolili: Ninu, ninu, ninu, Nie p³acz, panieñski Synu”. Teksty do nich pisali, m.in. wielki kaznodzieja polski Piotr Skarga (autor kolêdy “W ¿³obie le¿y”) Morsztyn i Kochowski. Z XVIII wieku pochodz¹ znane powszechnie i œpiewane kolêdy Gdy œliczna panna, Ach ubogi ¿³obie, Tryumfy króla niebieskiego. W XIX wieku Franciszek Karpiñski napisa³ tekst do uroczystej kolêdy Bóg siê rodzi. W XX wieku powsta³o równie¿ wiele piêknych kolêd, m.in. Mizerna cicha, stajenka licha MARIUSZ DA£ EK £UKASZ SZCZEPAÑ SKI - 12 - ¯ycie jako Bo¿y dar „A wreszcie Bóg rzek³: <<Uczyñmy cz³owieka na Nasz obraz, podobnego Nam>>. Stworzy³ wiêc Bóg cz³owieka na swój obraz, na obraz Bo¿y go stworzy³.” ( Rdz. 1,26a. 27). „Wtedy to Pan Bóg ulepi³ cz³owieka z prochu ziemi i tchn¹³ w jego nozdrza tchnienie ¿ycia, wskutek czego sta³ siê cz³owiek istot¹ ¿yw¹.” (Rdz. 2,7) Wielu interpretacji w naszej historii doczeka³y siê te opisy stworzenia cz³owieka. Wielu Ojców i Doktorów Koœcio³a zajmowa³o siê tymi tekstami. Wielu teologów i dogmatyków wytê¿a³o swe umys³y, by jak najlepiej i najg³êbiej skomentowaæ akt stwórczy. Nic w tym dziwnego, w koñcu teksty te mówi¹ o pojawieniu siê na ziemi naszego praojca Adama. Spróbujemy i my w oparciu o Pismo Œwiête przedstawiæ swoj¹ refleksjê na temat ¿ycia, jako daru Bo¿ego. Z powy¿szych fragmentów mo¿emy wyczytaæ wielk¹ mi³oœæ, jak¹ ¿ywi³ i ¿ywi do ludzi nasz Stworzyciel. On to Dosk ona³ y, Wsze chmo g¹cy, pe³e n chwa³y, postanowi³ powo³aæ cz³owieka do istnienia. On, który niczego i nikogo nie potrze bowa³, z ogrom u swej mi³oœc i uczyn i³ cz³ow ieka, istot ê tak bardz o ograniczon¹ i niedoskona³¹. Stworzy³ nas Bóg na swój obraz i podobieñstwo. Chcia³, aby cz³owiek posiada³ te same przymioty, które On posiada. A wiêc chcia³, aby cz³owiek by³ szczêœliwy, aby darzy³ swego Stwórcê mi³oœci¹ i szacunkiem, aby móg³ cieszyæ siê wieczn¹ obecnoœci¹ Wszechmocnego Boga Ojca. Podobieñstwo zawiera istotê tego, co przedstawia. A skoro Bóg uczyni³ nas na swoje podobieñstwo, wiêc jesteœmy i mam y byæ podo bni d o Niego, po prostu w swym dzia³aniu byæ takim, jakim On jest. Oczywiœcie to nie jest takie ³atwe, bo ci¹¿y na nas brzemiê grzechu pierworodnego, a wiêc sk³onnoœci do pope³niania wykroczeñ wzglêdem mi³oœci Bo¿ej. Owo podobieñstwo cz³owieka do Boga wyra¿a siê w inteligencji i w woli. On stworzy³ nas i powo³a³ do wielkich rzeczy, aby kochaæ i byæ kochanym. W pierwszym opisie stworzenia widzimy jak Bóg zastanawia siê nad powo³aniem do istnienia cz³owieka. Ten za my s³ wy ra ¿a si ê po pr ze z s³ ow o: „Uczyñmy”. Zaplanowa³ sobie Bóg stworzenie cz³owieka. Tak dzieje siê do dziœ, Bóg ka¿dego dnia z wielk¹ trosk¹ dba o nasze ¿ycie. To Jego zamyœlenie jednoznacznie wskazuje na prawdê, ¿e wszyscy jesteœmy chciani przez Niego, nie jesteœmy przypadkowi! „Zanim ukszta³towa³em ciê w ³onie matki, zna³em ciê, nim przyszed³eœ na œwiat poœwiêci³em ciê.” (Jr. 1, 5). Nie jest to czysta biologia, - 13 - wed³ug której komórka mêska ³¹czy siê z ¿eñsk¹ bez niczyjej ingerencji. ¯yciem mo¿e obdarzaæ tylko Bóg. On w swej pok orz e da³ mê¿ czy Ÿni e i kob iec ie zd ol no œæ ws pó ³p ra cy z N im w przekazywaniu ¿ycia. To w³aœnie On wpi erw po³ ¹cz y³ nas zyc h rod zic ów, obdar zy³ ich darem mi³oœ ci. To On doprowadzi³ ich do zjednoczenia. A w wyniku ich mi³oœci nieegoistycznej, lecz wzajemnej, nastawionej nie na branie, lecz na dawanie, powsta³eœ ty i ja. Jesteœmy owocem mi³oœci, rozumu i woli Boga. Rozró¿nienie p³ci oraz prokreacja, s¹ zgodne z wol¹ Boga. Przez to wyra¿a siê godnoœæ cz³owieka i podstawowa dobroæ œwiata stworzonego. Cud narodzin to wielka tajemnica mi³oœci. Bóg daje nam tyle czasu tu na ziemi, abyœmy odkryli Jego mi³oœæ, a kiedy j¹ odnajdziemy i doœwiadczymy jej, wtedy bêdziemy kochaæ drugiego cz³owieka tak¹ sam¹ mi³oœci¹, jak¹ Bóg nas pierwszy ukocha³. Musimy zrozumieæ i ka¿dego dnia o tym pamiêtaæ o tym, ¿e nasze ¿ycie to cudowny dar stwórczej mi³oœci Boga. Gdy to przyswoimy sobie, wtedy pokochamy siebie, jako dar Bo¿y i bêdziemy strzegli naszego ¿ycia od wszelkiego uszczerbku i zniszczenia. Wtedy tak¿e bêdziemy akceptowali drugiego cz³owieka, podobnie jak i my jesteœmy, jako cudowne Bo¿e stworzenie. Wówczas to zagoœci w naszych sercach radoœæ i wdziêcznoœæ Bogu za dar ¿ycia. Spróbujmy teraz spojrzeæ na tê prawdê o stworzeniu w nieco innym, szerszym kontekœcie. Po pierwsze darmo otrzymaliœmy ¿ycie. Nie mamy ¿adnych zas³ug w pojawieniu siê na tym œwiecie. Potwierdza te s³owa matka siedmiu synów z ksiêgi Machabejskiej, mówi¹c: „Nie wiem, w jaki sposób znaleŸliœcie siê w moim ³onie, nie ja wam da³am tchnienie i ¿ycie, a cz³onki ka¿dego z was nie ja u³o¿y³am. Stwórca œwiata, bowiem ukszta³towa³ cz³owieka i wynalaz³ pocz¹tek wszechrzeczy”. (2 Mch. 7,22-23). Zadziwiaj¹ce jest to, ¿e przyszliœmy na ten œwiat w³aœnie w tym wieku, w tej epoce. Równie dobrze mogliœmy siê urodziæ 100 czy 200 lat wczeœniej, b¹dŸ póŸniej. Pan wybra³ akurat te czasy, jako najbardziej optymalne dla nas, dla uzyskania ¿ycia wiecznego, które jest tak¿e Bo¿ym darem za pe³nienie Jego woli. Zadatek tego daru otrzymaliœmy na chrzcie œwiêtym. Tylko od nas zale¿y jak wykorzystamy tê szansê zjednoczenia siê z Bogiem w wiecznoœci, czy tez pójdziemy za grzechem na wieczne zatracenie. Czy zastanawia³eœ siê ju¿ kiedyœ na t¹ prawd¹ drogi czytelniku? Ka¿dego dnia powinniœmy ¿yæ z Bogiem w komunii, tak by nasze dni by³y ze sob¹ powi¹zane. Musimy pamiêtaæ o tym, co by³o i dobrze rozumieæ to, co jest, aby nauczyæ siê odpowiedzialnoœci za swoje ¿ycie. Ta odpowiedzialnoœæ jest potrzebna, by nasze ¿ycie jak najlepiej wykorzystaæ i uczyniæ je jak najpiêkniejszym. Trzeba nam zawsze pamiêtaæ, ¿e dar ¿ycia te¿ ma wymiar praktyczny. Poœwiêcaæ siê dla bliŸniego i kochaæ go, to wymóg, który wyp³ywa ze œwiadomoœci tego, ¿e jesteœmy obdarowani przez tak wielkiego Darczyñcê. Im twój brat ma wiêksze potrzeby, tym bardziej powinieneœ mu pomóc, a tak¿e s³u¿yæ mu dobrym s³owem i czynem. Jezus zachêca³ swoich uczniów: „Darmo otrzymaliœcie, darmo te¿ dawajcie”. (Mt.10,8b). Po przeczytaniu biblijnego opisu - 14 - stworzenia wyczytaæ mo¿na, ¿e cz³owiek jest stworzony na samy koñcu. Jest ukoronowaniem ca³ego dzie³a stwórczego. Pierwsz¹ prawdê, jak¹ trzeba tu zauwa¿yæ, jest taka, ¿e ¿adne ze stworzeñ Bo¿ych nie jest z³e, bo po stworzeniu kolejnego z nich „Bóg widzia³, ¿e by³o dobre”. Cz³owiek jest stworzeniem wy¿szym, to druga wa¿na prawda. Jest obrazem Boga na tym œwiecie, dlatego to on otrzymuje w³adzê nad œwiatem. Jest g³ównym stworzeniem, wa¿niejszym ni¿ ogród, drzewa, zwierzêta, wszystko to bowiem zosta³o dla niego stworzone. To on ka¿demu ze stworzeñ nadaje imiê, nawet tej, która ma byæ jemu pomoc¹. Wszystko to ma byæ pos³uszne cz³owiekowi i s³u¿yæ mu. Cz³owiek jako ten, który stoi wy¿ej od nich, ma obowi¹zek troszczyæ siê o nie. Jak s¹dzisz drogi czytelniku, czy rzeczywiœcie cz³owiek dzisiejszy dba o te dzie³a Bo¿e, które nie maj¹ rozumu i woli? koœci „rozsypuj¹ siê”. Dzisiejszy cz³owiek zachwyca siê cia³em i szerzy jego kult. Dziœ liczy siê by byæ wysportowanym, dobrze umiêœnionym, nie mieæ zbêdnego t³uszczu, czy te¿ zmarszczek. Na potêgê kwitnie w dzisiejszych spo³eczeñstwach pornografia, w centrum której stoi cia³o, mo¿liwie jak najpiêkniejsze i jak najm³odsze. A przecie¿ po kilkudziesiêciu latach ka¿de cia³o ulegnie zniekszta³ceniu i bêdzie „piêkne” inaczej. A po naszej œmierci kap³an wypowie s³owa: „Z prochu powsta³eœ i w proch siê obrócisz”. Zadziwiaj¹ce jest to, ¿e Bóg w³aœnie w to marne tworzywo tchn¹³ swego ducha, ducha ¿ycia. Przekaza³ cz¹stkê siebie, swoj¹ istotê cz³owiekowi, aby by³ stale przy Nim, Jemu s³u¿y³ i Jego wychwala³. Przez to tchnienie cz³owiek ma w sobie coœ z boskoœci. To owe „coœ” posiadamy przez ca³e ¿ycie, od chwili poczêcia w ³onie matki, a¿ do œmierci. To „coœ” o¿ywia nasze cia³o, by nie by³o tylko pow³ok¹ koœci i miêœni, ale pozwala na myœlenie, odczuwanie, pragn¹æ. Zapytasz czytelniku jak w pe³ni byæ cz³owiekiem. OdpowiedŸ podsuwa nam Katechizm Koœcio³a Katolickiego. W numerze 44 czytamy: „Wychodz¹c od Boga i zd¹¿aj¹c do Boga, cz³owiek tylko wtedy ¿yje ¿yciem w pe³ni ludzkim, gdy w sposób wolny prze¿ywa swoj¹ wiêŸ z Bogiem.” Pomyœl czasem odbiorco drogi nad swoim ¿yciem, jak ¿yjesz, jak je wykorzystujesz? B³ogos³aw duszo moja Pana! W drugim opisie widzimy materia³, z którego Jahwe uczyni³ cz³owieka. Tworzywo to jest niezwykle marnej jakoœci, bo jest to proch. Warto przypomnieæ, ¿e dla przeciêtnego Izraelity, proch ziemi, to w³aœciwie nic, coœ jeszcze gorszego ni¿ b³oto. Materia³ ten jest zupe³nie bez wartoœci. Mimo to Bóg w³aœnie z tak lichego materia³u lepi cz³owieka, tego, który ma byæ Jego zastêpc¹ na ziemi. Powinniœmy pamiêtaæ, ¿e nasza pow³oka cielesna jest krucha i szybko mo¿e siê zniszczyæ. Potrafimy przemieszczaæ siê z kontynentu na kontynent, potrafimy polecieæ w kosmos, a wystarczy, ¿e przewrócimy siê, a nasze „A Bóg widzia³, ¿e wszystko, co uczyni³ by³o bardzo dobre.” (Rdz. 1, 31) ADAM LEWANDOWSKI DOMINIK CUKIERT - 15 - Uroczystoœæ Objawienia Pañskiego Cz³owiek z natury swojej pragnie poznawaæ prawdê, a to co ju¿ pozna³, przekazywaæ innym. W ten sposób rozwija siê nauka, wzbogaca nasza wiedza i doœwiadczenie. Najwa¿niejsz¹ prawd¹ dla lu dz ko œc i j es t f ak t n ar od ze ni a s iê Zb aw ic ie la . W ja ki sp os ób mo g³ y dowiedzieæ siê o tym wszystkie narody, skoro przyjœcie Mesjasza dokona³o siê bez fanfar, w œwiecie, który nie zna³ telewizji czy radia. Bóg poucza nas, przez Pismo œw., ¿e przywo³a³ ze Wschodu, Mêdrców, którzy byli poganami, aby przyszli na spotkanie ze Zbawicielem. W ten sposób Bóg objawi³, ¿e Jezus przyszed³ na œwiat, by zbawiæ wszystkich ludzi ró¿nych ras, ludów i narodów. Ka¿dego roku w dniu 6 stycznia obchodzimy najstarsze ze œwi¹t chrzeœcijañskich, zwane z jêzyka greckiego Epifania, czyli Uroczystoœæ Objawienia Pañskiego, które podkreœla uniwersalizm ca³ego chrzeœcijañstwa. S³owo "epifania" oznacza ,,objawienie”. S³owa ,,epifania” i ,,teofania” maj¹ znaczenie oficjalnego powiadomienia, potê¿nego podania do wiadomoœci i odnosz¹ siê do uroczystego przybycia króla albo cesarza. Nie jest nieprawdopodobne, ¿e pierwotnym znaczeniem by³o odniesienie do bóstwa, a póŸniejszym do w³adzy. £acina przet³umaczy³a ten termin jako ,,adventum". Terminem ,, Epifania" nazwano na wschodzie œwiêto Narodzenia Pañskiego, aby okreœliæ jego ,,ukazanie siê" w ciele. Uroczystoœæ Objawienia Pañskiego nale¿y do pierwszych, które uœwiêci³ Koœció³. Na Wschodzie pierwsze jej œlady spotykamy ju¿ w III w. Tego w³aœnie dnia obchodzi³ Koœció³ grecki œwiêto Bo¿ego Narodzenia, ale w treœci znacznie poszerzonej: jako uroczystoœæ Epifanii, czyli zjawienia siê Boga na ziemi w tajemnicy wcielenia. Na Zachodzie uroczystoœæ Objawienia Pañskiego datuje siê od koñca IV w. (oddzielnie od Bo¿ego Narodzenia). Treœci¹ tego œwiêta jest radoœæ z objawienia misterium zbawienia w Jezusie Chrystusie. Uœwiadamiamy sobie jak wielkim wydarzeniem by³y dla œwiata narodziny Jezusa. Sta³ siê On darem dla ca³ej ludzkoœci i dla ka¿dego cz³owieka. Z t¹ u rocz ysto œci¹ wi¹¿ ¹ siê ró¿n e wydarzenia objawiaj¹ce chwa³ê Chrystusa. Prócz pok³onu Mêdrców, tak¿e chrzest Chrystusa w Jordanie i przemiana wody w wino w Kanie Galilejskiej. Ukazanie siê poganom nie wyczerpuje zatem znaczenia œwiêta Objawienia. Ju¿ 800 lat przed narodzeniem Chrystusa prorok Izajasz zapowiada³: ,,...do ciebie nap³yn¹ bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjd¹ ku tobie. Zaleje ciê mnogoœæ wielb³¹dów, dromadery z Modianu i z Efy, Wszyscy oni przybêd¹ ze Saby, zaofiaruj¹ z³oto i kadzid³o, nuc¹c radoœnie hymny na czeœæ Jahwe” (Iz 60, 56). Ten sam prorok pisze wczeœniej: ,,Powstañ! Œwieæ, bo przysz³o twe œwiat³o i chwa³a Jahwe rozb³yska nad tob¹! Bo oto ciemnoœæ okrywa ziemiê i gêsty mrok spowija ludy, a ponad tob¹ jaœnieje Jahwe i Jego chwa³a jawi siê nad tob¹. I pójd¹ narody do twojego wschodu. Podnieœ oczy woko³o i popatrz: Ci wszyscy zebrani zd¹¿aj¹ do ciebie. Twoi synowie przychodz¹ z daleka, na rêkach niesione twe córki”.(Iz 60, 1-4) - 16 - Przez królestwo Szaby rozumiano Abisyniê. Na podstawie tego tekstu powsta³a tak¿e tradycja, ¿e Magowie byli królami. Prorok Izajasz nie pisze wprost o królach, którzy maj¹ przybyæ do Mesjasza, ale przytacza dary, jakie Mu maj¹ z³o¿yæ. Przypomina nam, ¿e ci którzy poznali Boga, powinni byæ Jego œwiat³em dla poszukuj¹cych, i zapowiada trwaj¹cy od tamtej pory nieprzerwany pochód tych wszystkich, którzy szukaj¹ prawdziwego œwiat³a - Jedynego Boga. Opowiadanie o mêdrcach ze Wschodu, którzy przybyli do Betlejem, by pok³oniæ siê nowo narodzonemu Królowi ¯ydowskiemu, zajmuje jedno z pierwszych miejsc w Ewangelii œw. Mateusza. Symbolizuje pok³on œwiata pogan, wszystkich ludzi, którzy klêkaj¹ przed Bogiem Wcielonym. Trzej królowie byæ mo¿e byli astrologami(bo tak nazywano magów), którzy ujrzeli gwiazdê - znak narodzin Króla. Jednak pozostanie tajemnic¹, w jaki sposób sta³a siê ona dla nich czytelnym znakiem, który wyprowadzi³ ich w dalek¹ i niebezpieczn¹ podró¿ do Jerozolimy. Herod podejmuj¹c mêdrców dowiaduje siê o celu podró¿y. Podejrzewa, ¿e narodzi³ siê rywal. Na podstawie proroctwa w ksiêdze Micheasza (Mi 5, 1) kap³ani jako miejsce narodzenia Mesjasza wymieniaj¹ Betlejem. Tam wyruszaj¹ Mêdrcy. Odnajduj¹c Dzieciê Jezus, ofiarowuj¹ mu swe dary. Otrzymawszy we œnie wskazówkê, aby nie wracali do Heroda, udaj¹ siê do swoich krajów inn¹ drog¹. Podobno kiedy jeden z Aposto³ów g³osi³ tam ewangeliê, mieli przyj¹æ Chrzest. Legenda g³osi, ¿e mieli byæ wyœwiêceni na biskupów i ponieœæ œmieræ mêczeñsk¹. Nowy Testament nie podaje nam dok³adnych informacji; nie wymienia liczby Mêdrców, nie nazywa ich królami ale magami. Œw. Mateusz krainê Magów nazywa ogólnym mianem Wschód. Za czasów Chrystusa Pana przez Wschód rozumiano ca³y obszar na wschód od rzeki Jordanu- a wiêc Arabiê, Babiloniê, Persjê. Legenda g³osi, ¿e jeden z Magów pochodzi³ z murzyñskiej Afryki. Malowid³a w katakumbach rzymskich z wieku II i III pokazuj¹ ich dwóch, czterech lub szeœciu. U Syryjczyków i Ormian wystêpuje ich nawet dwunastu. Przewa¿a jednak w tradycji Koœcio³a stanowczo liczba trzy ze wzglêdu na to, ¿e przynieœli trzy dary. Prawdopodobnie królami nazwano ich pod wp³ywem psalmu 72, który mówi: ,,Królowie z Tarszisz i wysp przynios¹ mu dary”. O¿ywienie kultu Trzech Króli nast¹pi³o po przeniesieniu ich relikwii w 1164r. z Mediolanu do Kolonii. Dopiero w wieku VIII nadano Mêdrcom imiona: Kacper (z perskiego, oznacza mê¿nego, wspania³ego), Melchior (z hebrajskiego, znaczy król, Bóg jest moj¹ œwiat³oœci¹), Baltazar (z babiloñskiego jêzyka ma oznaczaæ niech Bel chroni króla). Czczeni oni byli, jako patroni podró¿uj¹cych. Na pa mi ¹t kê da ró w z³o¿onych Chrystusowi przez Trzech Mêdrców ju¿ od koñca œredniowiecza 6 stycznia œwiêcono w koœcio³ach z³oto, ¿ywicê jako kadzid³o oraz mirrê, które nale¿a³y do najkosztowniejszych darów. Z³oto od dawien dawna symbolizowa³o boskoœæ. Twórcy ikon jego - 17 - k o l o r e m zaznaczali to, co pozaziemskie. Œw. Grzegorz Wielki, nawi¹zuj¹c do zdarzenia w B e t l e j e m , stwierdzi³: ,,My równie¿ sk³adamy nowo narodzonemu Panu z³oto, uznaj¹c Go za Króla Wszechœwiata" Z³oto kojarzy siê z dostatkiem, bogactwem, zamo¿noœci¹. Dla ¯ydów z³oto by³o symbolem Boskiego Œwiat³a i przymiotów Boga. Kadzid³o nale¿y do najstarszych symboli uwielbienia Boga. Bóg sam powiedzia³ do Moj¿esza: ,,Potem wystawisz o³tarz z drzewa akacjowego dla spalania kadzid³a (...) Ka¿dego zaœ ranka bêdzie spala³ Aaron na nim wonne kadzid³o, gdy bêdzie przysposabia³ lampy do œwiecenia. A gdy Aaron zapali o zmierzchu lampy, zapali równie¿ kadzid³o, które bêdzie spalane ustawicznie przed Panem poprzez wszystkie wasze pokolenia” (Wj 30,1-8). Kadzid³o pozyskuje siê z wielu drzew i krzewów, przede wszystkim z kadz id³o wca, niew ielk iego krze wu o pierzastych liœciach. W korzeniach drzewa wy st êp uj ¹ ba rd zo li cz ne pr ze wo dy ¿ywiczne, z których po naciêciu pnia i ga³êzi wycieka szybko zastygaj¹ca ¿ywica. Otrzymuje siê z niej kadzid³o, nazywane olibanem. Sk³ada siê ono z drobnych ziarenek, jasno¿ó³tych lub ró¿owych, o gorzkim smaku i balsamicznym zapachu. Dawniej kadzid³o produkowano g³ównie w arabskiej Sabie, chocia¿ znano je te¿ w Abisynii i Indiach. W Polsce, czêsto do kadzid³a dodaje siê nasz¹ ¿ywicê, któr¹ wraz z innymi domieszkami spala siê w kadzielnicach w czasie uroczystych nabo¿eñstw. Wartoœæ kadzid³a wi¹¿e siê z rol¹, jak¹ mi³e wonie odgrywa³y w ¿yciu i kulcie religijnym Wschodu, a tak¿e u Greków i Rzymian, którzy czêsto okadzali mieszkania, by usun¹æ z nich przykry zapach. Kadzid³a spalano te¿ podczas pogrzebów. Okadzanie by³o wyrazem ho³du dla bóstw w œwi¹tyniach pogañskich. W dymie id¹cym w górê dopatrywano siê ³askawoœci bóstwa. W religii ¿ydowskiej i w chrzeœcijañstwie pojmowanie symboliki kadzid³a uleg³o zmianie, ale wonne ob³oki nadal zachowa³y znaczenie d¹¿enia wzwy¿, uduchowienia, ofiary i ho³du zanoszonych do Boga przez modlitwê. Mirra jest znakiem nieœmiertelnoœci Pana. Egipcjanie u¿ywali jej do balsamowania cia³. ¯ydzi jako dodatku do œwiêtego oleju. Mirra, wonna ¿ywica w proszku o gorzkim smaku, czêsto wymieniana jest w wersetach Pisma Œwiêtego. Uzyskuje siê j¹ z ró¿nych gatunków drzew balsamowych. W postaci p³ynnej by³a w staro¿ytnoœci lubianym kosmetykiem i lekarstwem na stany zapalne i trudno goj¹ce siê rany. Mirra s³u¿y³a te¿ jako œrodek odurzaj¹cy i mo¿e dlatego Zbawiciel nie przyj¹³ jej, gdy podawano Mu j¹ wraz z winem podczas mê ki na kr zy ¿u (p or. Mk 15 ,2 3) . Mieszanina mirry i aloesu s³u¿y³a do namaszczenia cia³a Chrystusa po zdjêciu Go z krzy¿a (por. J 19,39). Ze œwiêtem Objawienia wi¹¿e siê kilka zwyczajów, które trwaj¹ w Koœciele od XV/XVI w.(poœwiêcenie kredy wprowadzono w wieku XVIII). Pierwszym z nich jest obrzêd poœwiêcenia kredy i kadzid³a i b³ogos³awieñstwo domów. Kred¹ oznaczamy drzwi na znak, ¿e w naszym mieszkaniu przyjêliœmy - 18 - Wcielonego Syna Bo¿ego. Piszemy na drzwiach kred¹ litery K+M+B(C+M+B), oraz nazwê bie¿¹cego roku. Litery odczytuje siê jako imiona trzech mêdrców: Kacpra, Melchiora i Baltazara, lub te¿ mog¹ byæ pierwszymi literami ³aciñskiego zdania: Christus mansionem benedicat Niech Chrystus b³ogos³awi mieszkanie. Kredowe znaki krzy¿a czyniono te¿ na drzwiach i s³upach obory, na czo³ach krów i byczków. Gospodarz obchodzi³ granice swego obejœcia, krusz¹c œwiêcon¹ kredê po ziemi i murawie, a wszystko po to, by odgrodziæ siê od z³ych i nieczystych si³, mog¹cych zagroziæ domowi. Podobn¹ moc mia³o kadzid³o. W wigiliê Trzech Króli wygaszano w piecu stary ogieñ, by w nastêpnym dniu zapaliæ go od ognia przyniesionego z koœcio³a. Od jego iskry zap ala no kad zid ³o, wyk rus zaj ¹c doñ kawa³ki ¿ywicy, owoce ja³owca i czasem listki zió³ z Bo¿ego Cia³a, lub listki z wianków na Matkê Bosk¹ Zieln¹. Ca³a rodzina urz¹dza³a procesjê po swoim gospodarstwie, i okadzano dom i dobytek oraz kropiono wod¹ œwiêcon¹, któr¹ w tym dniu przynoszono z koœcio³a. Pozosta³e resztki kadzid³a chowano starannie, na wypadek choroby w domu, gdy ju¿ nic nie bêdzie pomocne. B³ogos³awienie z³ota, kadzid³a, mirry (kredy) ³¹czono zawsze z zabezpieczeniem w chorobach i podró¿y. Dziœ okadzenie mieszkania podnosi rangê teologiczn¹ domu i podkreœla jego wymiar jako ,,Koœcio³a domowego”. Nape³nienie domu woni¹ kadzid³a oznacza, ¿e wszystko pragniemy czyniæ na chwa³ê Boga Jeœli g³owa rodziny oznacza drzwi mieszkania mo¿e to równie¿ uczyniæ staj¹c przed progiem w otwartych drzwiach i mówi¹c: "S³owo cia³em siê sta³o", na co mieszkañcy odpowiadaj¹: "I zamies zka³o m iêdzy n ami". P otem pob³ogos³awion¹ w koœciele kred¹ pisze na drzwiach J + M +J (Jezus, Maryja, Józef) albo C + M + B i bie¿¹cy rok, a nastêpnie mówi: "Niech ka¿dy szukaj¹cy Chrystusa znajdzie Go zawsze miêdzy nami", na co wszyscy odpowiadaj¹ "Amen". W liturgii bizantyjskiej w tym dniu odbywa³o siê poœwiêcenie wody (tzw. "woda Trzech Króli"). Zwyczaj ten jest zwi¹zany z udzielaniem w tym dniu sak ram ent u chr ztu œwi ête go, czê sty zw³aszcza na Wschodzie. Poœwiêcone jako z³oto monety i pierœcionki wrzucano noworodkom do pierwszej k¹pieli wierz¹c, i¿ zapewni¹ im si³ê i bogactwo. Pocierano nimi ró¿ne bolej¹ce miejsca, zw³aszcza choroby skóry. W dawnej Polsce w domach na koñcu obiadu œwi¹tecznego roznoszono ciasto. Kto otrzyma³ ciasto z migda³em, by³ królem migda³owym. Dzieci chodzi³y po domach z gwiazd¹ i œpiewem kolêd, otrzymuj¹c od gospodyni "szczodraki", czyli rogale. Dziewczêta upatrywa³y sobie domy gdzie byli kawalerowie. Nie bra³y wó wc za s ¿a dn yc h da ró w, le cz w wybranym domu zbiera³y siê na wspóln¹ zabawê. Czas od Bo¿ego Narodzenia do Trzech Króli uwa¿ano tak dalece za œwiêty, ¿e nie wykonywano w nim ¿adnych ciê¿kich prac, jak np.: m³ocki, mielenia ziarna n a ¿arnac h; kobie ty nawet przerywa³y przêdzenie. Kolêdnicy, którzy teraz obchodz¹ mieszkania z gwiazd¹ i œpiewaj¹ kolêdy, czasami datki jakie zbior¹ w tym dniu przeznaczaj¹ na jakieœ dzie³o o znaczeniu ogólnokoœcielnym, np. misje. W œwiêto Trzech Króli koñczy³ siê - 19 - czas polowañ na sarny, jelenie, dziki, o czym mówi³o stare przys³owie: sieæ ostatni¹ Trzej Królowie rozpinaj¹ po d¹browie. Pogoda w ten dzieñ wró¿y³a nadchodz¹c¹ wiosnê: Na Trzy Króle s³oñce œwieci, wiosna do nas pêdem leci. Dzieñ stawa³ siê coraz d³u¿szy, bo na Trzech Króli noc siê coraz bardziej tuli, a Trzej Królowie wichry cisz¹ i krzy¿yki na drzwiach pisz¹. Nadchodzi³ czas zapustów, który trwa³ do Œrody Popielcowej. Z Epifani¹ wi¹za³ siê zwyczaj og³oszenia daty Wielkanocy. Odbywa³o siê to w uroczystym obrzêdzie, po Komunii œwiêtej albo po homilii. Praktycznym uzasadnieniem tego zwyczaju by³ fakt, i¿ przez pewien okres w dziejach Koœcio³a panowa³ spór o ustalenie daty Wielkanocy. W zwi¹zku z tym Koœció³ aleksandryjski przekazywa³ innym koœcio³om daty tego œwiêta oraz innych œwi¹t w roku liturgicznym. Uzasadnienie teologiczne nawi¹zuje do œcis³ej ³¹cznoœci narodzenia Zbawiciela z kulminacj¹ Jego zbawczego dzie³a jak¹ jest Pascha. Ze œwiêtem tym, wi¹za³y siê tak¿e dramatyzacje, które nawi¹zywa³y do pok³onu Trzech Mêdrców. W ramach Liturgii Horarum odbywa³y siê tzw. officia stellae - oficja gwiazdy, które mia³y miejsce nie tylko podczas liturgii godzin ale i w czasie Eucharystii. W koœcio³ach urz¹dzano procesje ze stacjami takimi, jak np. Magowie na Wschodzie, Jerozolima, droga do Betlejem, ¿³óbek, ostrze¿enie anio³a, powrót, reakcja Heroda. Uproszczon¹ ich form¹ by³y procesje do ambony i do o³tarza. Do uroczystoœci Objawienia Pañskiego powinniœmy siê dobrze przygotowaæ, abyœmy godnie ,,stanêli przed Panem i zjednoczeni z ca³ym Koœcio³em uroczyœcie obchodzili œwiêty dzieñ, w którym Syn Bo¿y Jednorodzony, równy Bogu w wiecznej chwale, ukaza³ siê jako prawdziwy cz³ow iek”. Jesteœmy wezwani przez S³owo Bo¿e do wiary w Chrystusa i dawania ¿yciem œwiadectwa w i a r y, k t ó r e m a m y o b o w i ¹ z e k prze kaz ywaæ wszy stk im lu dzi om: obojêtnym, niepraktykuj¹cym i niewierz¹cym. Obchody Objawienia Pañskiego powinny staæ siê dniem, w którym wspólnoty chrzeœcijañskie otworz¹ siê jeszcze bardziej na misyjny wymiar Koœcio³a. Nie mo¿na zaniedbaæ tej okazji, by daæ ujrzeæ rodzinie i innym wokó³ nas œwiat³o przes³ania Ewangelii. Œwiêto to winniœmy doceniæ w wartoœci mi³oœci, prawdy i nadziei. PAWE£ BUDZIK KRZYSZTOF STAÑ DO Bibliografia: T.Gadacz, B.Milerski, Religia- Encyklopedia, Tom 3-9 Augusto Bergamini, Chrystus - Œwiêtem Koœcio³a, wyd. OO. Franciszkanów, Kraków 2003r. Ks. Bogus³aw Nadolski, Wprowadzenie do Liturgi, wyd. WAM, Kraków 2004r. Michael Kuczer, Liturgia Koœcio³a, Pallotinum, Poznañ 1999r. Tom 10 Ks. Wincenty Zaleski SDB, Rok Koœcielny, wyd. Salezjañskie, Warszawa 1989r. - 20 - KONGRES, KTÓRY TRWA. Dnia, 25 marca 2007 r. Diecezja £owicka bêdzie obchodziæ 15-to lecie swojego istnienia. Rocznica ta jest okazj¹ do dziêkczynienia Bogu za dar wiary i Koœcio³a. Najdoskonalsz¹ form¹ dziêkczynienia jest Eucharystia, st¹d myœl, by wydarzenie to uczciæ poprzez I Diecezjalny Kongres Eucharystyczny. Powy¿sza rocznica sk³ania równie¿ do refleksji nad tym co wydarzy³o siê w ci¹gu minionych 15 lat, a jednoczeœnie ka¿e spojrzeæ w przysz³oœæ, aby wyraŸniej ujrzeæ cel, do którego zmierzamy, jako wspólnota diecezjalna. (I Kongres Eucharystyczny Diecezji £owickiej, Instrumentum laboris z dnia 20 maja 2006 r.) W kontekœcie powy¿szych s³ów, mo¿na by zadaæ pytania: Kiedy siê rozpocznie kongres? Jaki jest cel tego kongresu? Jak mamy siê do niego przygotowaæ? Na pytanie o cel kongresu, mo¿na pos³u¿yæ siê ju¿ przytoczonym dokumentem, który stwierdza: I Diecezjalny Kongres Eucharystyczny ma na celu miedzy innymi: 1) uwielbienie Boga za dar Eucharystii, dar wiary i dar Koœcio³a; 2) pog³êbienie duchowoœci eucharystycznej oraz o¿ywienie wiary w obecnoœæ Chrystusa w Najœwiêtszym Sakramencie; 3) lepsze zrozumienie liturgii Mszy œwiêtej: s³owa, gesty, znaki; 4) przemianê postaw moralnych i mentalnoœci wiernych wynikaj¹cych z g³êbszego rozumienia i prze¿ywania Misterium Eucharystii. Tak ujête zamierzenia kongresowe ujawniaj¹ szeroki zakres treœci i celebracji, które potrzebuj¹ g³êbszej refleksji. W tym kontekœcie mo¿e rodziæ siê kolejne pytanie, a mianowicie czy zamierzony czas kongresu, oktawa Bo¿ego Cia³a tj. 7-14 czerwca 2007 r., jest wystarczaj¹cy na realizacje zamierzonych w Instrumentum laboris celów. Mo¿na bez wiêkszych spekulacji powiedzieæ, ¿e nie. To w takim razie zamierzenia ujête w cytowanym dokumencie s¹ tylko pobo¿nymi ¿yczeniami? Takie podejœcie do sprawy mo¿e niew¹tpliwie rodziæ siê w osobach, które patrz¹ na Kongres w perspektywie ostatniego tylko etapu - uroczystego celebrowania Kongresu. W tym momencie powróciæ musi stwierdzenie z tytu³u artyku³u, Kongres, który trwa. Jest to prawdziwe stwierdzenie wówczas, gdy prze¿ywanie I Kongresu Eucharystycznego Diecezji £owickiej ujmiemy w trzech etapach: 1) przygotowanie dalsze; 2) przygotowanie bli¿sze; 3) uroczyste prze¿ywanie Kongresu. Tak postrzegany Kongres ukazuje ca³¹ jego pe³nie i bogactwo treœci. Dlatego zatrzymajmy siê teraz nad ka¿dym z tych etapów z osobna i spróbujmy zinterpretowaæ go jako czasu prawdziwej - 21 - modlitwy i odnowy duchowej, a nie tylko formalnych przygotowañ czy projektów. 1) PRZYGOTOWANIE DALSZE. W momencie gdy chcieli byœmy okreœliæ ramy czasowe, kiedy Kongres siê rozpoczyna a kiedy siê koñczy - w naszej koncepcji Kongresu, który trwa - nale¿y przyj¹æ za pocz¹tek Bo¿e Cia³o 2006 r. Wówczas to Biskup Ordynariusz Andrzej F. Dziuba zapowiedzia³ na czerwiec 2007 I Kongres Eucharystyczny Diecezji £owickiej, który zakoñczy siê uroczyst¹ celebr¹ 14 czerwca na Starym Rynku w £owiczu. Bêdzie to jednoczeœnie Eucharystia koñcz¹ca oktawê Bo¿ego Cia³a, jak równie¿ Eucharystia upamiêtniaj¹ca wspóln¹ celebrê z Janem Paw³em II w 1999 roku na b³oniach ³owickich. Tak ujête ramy czasowe, mog¹ prowadziæ nas do stwierdzenia, i¿ rok pomiêdzy Bo¿ym Cia³em 2006 a Bo¿ym Cia³em 2007 jest dla Diecezji £owickiej Rokiem Eucharystii. Pierwszy okres tego¿ Kongresu jest niejako, etapem z jednej strony przygotowañ formalnych, z drugiej zaœ etapem w czasie którego mog¹ byæ realizowane takie cele jak: o¿ywienie wiary w obecnoœæ Chrystusa w Najœwiêtszym Sakramencie oraz lepsze zrozumienie liturgii Mszy œwiêtej: wyjaœnienie s³ów, gestów i znaków. Stron¹ formaln¹ zajmuje siê powo³any komitet przygotowawczy, który opracowuje materia³y formacyjne, jaki i okreœla treœci oraz program poszczególnych wydarzeñ kongresowych. Wœród wielu punktów, które zosta³y opracowane, chcemy zatrzymaæ siê nad niektórymi, a mianowicie nad: dokumentem Wydzia³u do spraw Sakramentów, treœciom hymnu kongresowego i logo. Przywo³any dokument Wydzia³u do spraw Sakramentów podaje wiele praktycznych propozycji i informacji na czas przygotowañ do Kongresu dla ksiê¿y proboszczów. Czytamy w nim m.in.: nauczyæ narzeczonych aby w zaproszeniach pisali: "nasz œlub jest podczas Mszy œwiêtej. Przyst¹pcie z nami do Komunii Œwiêtej." Mo¿e to komuœ wydaje siê ma³o znacz¹ca propozycja w kontekœcie przygotowañ do Kongresu. Jednak, gdy podejmiemy to zagadnienie z perspektywy coraz bardziej szerz¹cej siê mentalnoœci ¿ycia tak jakby Boga nie by³o, wówczas nie jest to ju¿ taka drobnostka. Doœwiadczamy przecie¿ wielokrotnie, a tym bardziej ksiê¿a, ¿e owszem m³odzi przyjd¹ przed o³tarz aby zawrzeæ zwi¹zek ma³¿eñski, przybywaj¹ na ten moment równie¿ liczni goœcie, ale po co? Bo tak trzeba? Bo tak wypada? Bo tak nakazuje pewna poprawnoœæ towarzyska? Takie pytania mog¹ rodziæ siê, kiedy patrzymy na procent uczestnicz¹cych w - 22 - Komunii Œwiêtej w czasie obrzêdowej Mszy œw. œlubnej. Z tych¿e powodów warto w czasie rozmów kancelaryjnych z narzeczonymi, ukazywaæ wartoœæ i znaczenie przyjmowania Komunii Œwiêtej w ich intencji przez zaproszonych goœci. Innym wymiarem owego dalszego przygotowania do kongresu jest - jak dalej czytany w dokumencie - o¿ywienie nowymi treœciami miesiêcznej Komunii Œwiêtej chorych z udzia³em rodziny i s¹siadów. Kiedy czyta³em po raz pierwszy tê sugestie, wydawa³o mi siê, ¿e nie wnosi ¿adnego novum. Dlatego w jednej z rozmów, które przeprowadzi³em z Ksiêdzem Biskupem Józefem Zawitkowskim, przewodnicz¹cym komitetu przygotowuj¹cego kongres, zapyta³em dlaczego na to zwrócono uwagê, przecie¿ w wielu parafiach praktykuje siê comiesiêczne wizyty u chorych. Tak, ale ogranicza siê to najczêœciej do spowiedzi i komunii chorego - odpowiedzia³ - a powinno to byæ wydarzenie ca³ej rodziny. Rodziny gromadz¹cej siê wokó³ Jezusa, który przychodzi do wszystkich chorych i z³amanych na duchu. Swoim Cia³em nie tylko chce umacniaæ samego chorego w dŸwiganiu krzy¿a, ale te¿ chce wspomagaæ tych, którzy mu towarzysz¹. Kiedyœ by³a taka praktyka, ¿e gdy ksi¹dz przychodzi³ do chorego to gromadzi³a siê ca³a rodzina jak i równie¿ s¹siedzi, aby modliæ siê i przyj¹æ Komuniê w jego intencji. Wówczas by³o to wydarzenie, znak dla chorego i dla rodziny, ¿e nie s¹ pozostawieni sami sobie, ale mog¹ liczyæ na innych, na wspólnotê, na ich modlitwê i pomoc. I teraz ju¿ zrozumia³em i wiem, ¿e gdybym tak¹ mia³ œwiadomoœæ sensu przynoszenia Najœwiêtszego Sakramentu choremu, to inaczej prze¿ywalibyœmy czas, kiedy sam przynosi³em tacie Chrystusa Eucharystycznego w okresie choroby. Choæ zawsze gromadziliœmy siê wokó³ Chrystusa z tat¹, to jednak by³o to tylko wydarzenie modlitwy a nie wspólnego krzepienia siê Cia³em Chrystusowym. Wiem, ¿e dziœ inaczej byœmy to czynili. W prze¿ywaniu kongresu, jak i odkrywaniu jego bogactwa treœci, ma nam pomagaæ równie¿ hymn, napisany przez Ks. bp Józefa Zawitkowskiego, do którego melodiê napisa³ Ks. Wies³aw K¹dziela. Hymn ma uk³ad responsoryjny, tzn. najpierw w zwrotce podawana jest treœæ do rozwa¿enia i przyjêcia przez ka¿dego, po której nastêpuje refren bêd¹cy zapewnieniem a jednoczeœnie proœb¹. Jezu wytrwamy! W mi³oœci Twojej wytrwamy! (Por. J 15,9) Ale Ty wiesz ile w ¿yciu czeka nas przeciwnoœci, które skutecznie nas odci¹gaj¹ od Twojej mi³oœci. Wielokrotnie mimo tego, ¿e chcemy trwaæ przy Tobie, to jednak brakuje nam si³y, odwagi i mêstwa. Dlatego wo³amy do Ciebie: Tylko b¹dŸ z nami, tylko b¹dŸ z nami, wtedy na pewno Wytrwamy, Jezu, wytrwamy! - 23 - Wielokrotnie dziœ siê s³yszy, i¿ wspó³czesny œwiat charakteryzuje siê pewnymi przeciwnymi zjawiskami. Z jednej strony widzimy liczne masy odchodz¹ce od religii (SOBÓR WATYKAÑSKI II, Gaudium et spes, 7), a z drugiej widzimy du¿e zainteresowanie wszelakiego rodzaju duchowoœci¹. W takim œrodowisku, chrzeœcijanie maj¹ mieæ jedno serce i jednego ducha. Tak zespoleni w jedno, jako wspólnota diecezjalna mamy Chrystusowi ho³d sk³adaæ, mamy wyznaæ tê prawdê, ¿e w Hostii jest Bóg ¿ywy, choæ zakryty lecz prawdziwy. Ale w jaki sposób jest mo¿liwe takie zjednoczenie serca i ducha? Dziêki trwaniu w mi³oœci Chrystusa, w tej mi³oœci, o której powiedzia³: To jest Moje przykazanie abyœcie siê wzajemnie mi³owali jak Ja was umi³owa³em. (Por. J 13,34). Kolejna zwrotka poddaje nam do rozwa¿enia obraz Boskiego Pelikana. Pelikan znany jest jako ptak, który pod dziobem ma specyficzny worek, w którym przechowuje pokarm, a z którego ¿ywi¹ siê pisklêta. Obraz ten przyczyni³ siê do legendy, jakoby nie posiadaj¹c ¿adnego pokarmu, pelikan karmi pisklêta w³asn¹ krwi¹. Obraz ten w chrzeœcijañstwie umo¿liwi³ przedstawienie Chrystusa, jako Boskiego Pelikana, który przyszed³ na œwiat aby ratowaæ grzesznych ludzi. Dokona³o siê to przez Krew tego Pelikana. W czasie prze¿ywania kongresu, obraz ten - wyra¿ony równie¿ w logo - ma nam przypominaæ, ¿e to ocalenie nie jest tylko wydarzeniem historycznym, ale nadal Chrystus - Boski Pelikan - karmi nas swoj¹ Krwi¹ i swoim Cia³em. Ja jestem Winnym Krzewem a wy latoroœlami. Wytrwajcie w mojej mi³oœci! (Por. J 15, 5.9). Tak mówi³ Jezus do uczniów, pokazuj¹c, i¿ kto trwa w winnym krzewie ten przynosi owoc obfity, w przeciwnym b¹dŸ razie usycha i zostaje odciêty. Dziœ wydaje siê, ¿e cz³owiek jest nara¿ony na wiele takich sytuacji, które odcinaj¹ go od tego Winnego Krzewu. Wielokrotnie mo¿emy czuæ siê jak owce na rzeŸ prowadzone (Ps 44[43],23), wielokrotnie z powodu Chrystusa mo¿emy cierpieæ utrapienia, ucisk czy przeœladowanie, g³ód czy nagoœæ, niebezpieczeñstwo czy miecz, ale jeœli wytrwamy w mi³oœci Chrystusowej to naszym udzia³em stanie siê pewnoœæ, ¿e ani œmieræ, ani ¿ycie[...]ani rzeczy teraŸniejsze ani przysz³e [...] ani ¿adne inne stworzenie nie zdo³a nas od³¹czyæ od mi³oœci Boga, która jest w Chrystusie Jezusie (por. Rz 31-39), a któr¹ mo¿emy czerpaæ z Eucharystii. - 24 - Dziêki tej manifestacji jednoœci serca i ducha, jak¹ jest kongres, i pokrzepieni Krwi¹ Boskiego Pelikana, jesteœmy pewni Jezu, ¿e wytrwamy, tylko b¹dŸ z nami, tylko b¹dŸ z nami! 2) PRZYGOTOWANIE BLI¯SZE. Kolejnym etapem prze¿ywania I Kongresu Eucharystycznego Diecezji £owickiej, który ma nas ostatecznie przygotowaæ do g³ównych obchodów kongresowych w czerwcu 2007 r., jest przygotowanie bli¿sze. W za³o¿eniu ma ono odbywaæ siê w parafiach, grupach modlitewnych, stowarzyszeniach i ruchach. Dla tego celu s¹ opracowywane wszelakiego rodzaju materia³y katechetyczno-formacyjne. Jednak to nie wyczerpuje wszystkich sposobów tego¿ przygotowania. Za cel stawiane jest tu: pog³êbienie duchowoœci eucharystycznej. Maj¹ temu s³u¿yæ: wszelkiego rodzaju nabo¿eñstwa, które bêd¹ odprawiane zawsze wobec wystawionego Najœwiêtszego Sakramentu; konferencje, audycje radiowe, publikacje. Ale do kogo one maj¹ byæ skierowane? Odpowiadaj¹c krótko mo¿na powiedzieæ: Do wszystkich. Do wszystkich czyli do nikogo? Nie, do wszystkich a jednoczeœnie do ka¿dego z osobna. Co to znaczy? Oznacza to, i¿ do ka¿dego skierowane jest takie samo wezwanie Chrystusa: Wytrwajcie w mi³oœci mojej, ale ka¿dy bêdzie rozwa¿aæ je we w³aœciwy dla siebie sposób. Ka¿de stowarzyszenie czy ruch koœcielny, ma wyznaczony do rozwa¿ania, specyficzny dla siebie aspekt Eucharystii. Dla przyk³adu ministranci i lektorzy winni w tym roku pochylaæ siê tematem: Prawid³owe s³u¿enie do Mszy Œwiêtej oraz pog³êbianie znaczenia s³ów, gestów czy znaków u¿ywanych podczas sprawowania Eucharystii, przez co ich uczestnictwo w tym¿e Sakramencie bêdzie bardziej zrozumia³e, dojrza³e i stanie siê wzorem dla innych.. Ko³a Ró¿añcowe zaproszone s¹ do nieustannej modlitwy w intencji Kongresu. Do rodzin powinny byæ kierowane takie treœci, które bêd¹ budzi³y coraz wiêksz¹ œwiadomoœæ odpowiedzialnoœci za wychowanie swoich dzieci do udzia³u we Mszy Œwiêtej. Podkreœlaæ przy tym nale¿y, i¿ rodzina jest Koœcio³em Domowym, w którym dziêki œwiadectwu rodziców, ich w³asnej modlitwy i w³asnego uczestnictwa w Eucharystii, dzieci przyjmuj¹ owe praktyki za w³asne. Na nic siê przyda m³odemu cz³owiekowi ukazywanie wartoœci modlitwy wspólnotowej, czy wspólnego rodzinnego udzia³u w niedzielnej Mszy, jeœli same nie zobacz¹ modl¹cych siê rodziców. Wiara bez uczynków martwa jest. (Jk 2, 26). - 25 - A zatem ten etap Kongresu, przygotowania bli¿szego, musi odbywaæ siê w sposób integralny na p³aszczyŸnie wspólnoty parafialnej, na p³aszczyŸnie ró¿nych zrzeszeñ oraz na p³aszczyŸnie ¿ycia rodzinnego. Niejako g³ównym moderatorem, animatorem tych dzia³añ powinni byæ ksiê¿a, którzy g³osz¹c katechezy, konferencje ascetyczne i homilie, winni pobudzaæ s³uchaczy do godnego chrzeœcijan postêpowania, pobudzaæ w s³uchaczach chêæ naœladowania Chrystusa. 3) UROCZYSTE CELEBROWANIE KONGRESU. Po tak prze¿ytym ju¿ prawie roku trwania Kongresu - jeœli przyjmiemy tê koncepcjê, ¿e Kongres rozpocz¹³ siê w Bo¿e Cia³o roku 2006 - dochodzimy do centralnego jego punktu, do prze¿ywania bezpoœredniego, do Celebrowania I Kongresu Eucharystycznego Diecezji £owickiej. Niektórzy okreœlaj¹ ten etap jako zbieranie owoców kongresu, czasu prawdziwej modlitwy i odnowy duchowej. Uroczystoœci Kongresowe maj¹ rozpocz¹æ siê w ka¿dej parafii w Bo¿e Cia³o (7 czerwca). Z tego¿ powodu nale¿y - jak czytamy w dokumencie Wydzia³u do spraw Sakramentów - przygotowaæ trasê procesji i przemyœleæ treœæ o³tarzy. Oczywiœcie nikt nikomu nie narzuca jak maj¹ one wygl¹daæ czy jakie treœci nieœæ, ale warto przemyœleæ sugestiê tematyczn¹ zwi¹zan¹ z wieloaspektowoœci¹ wezwania Chrystusa: Wytrwajcie w mi³oœci mojej!; Nie ma wiêkszej mi³oœci nad tê, gdy ktoœ ¿ycie swoje oddaje za przyjació³ swoich (J 15, 13); Dajê wam nowe przykazanie abyœcie siê wzajemnie mi³owali jak Ja was umi³owa³em (J 13, 34); Mi³ujcie siê nawzajem, a po tym poznaj¹ ¿eœcie uczniami Moimi (J 13,35). Zanim jednak nast¹pi ten dzieñ, poprzedzaæ go bêd¹ dwie inne celebracje: 1 czerwca - pierwszy pi¹tek miesi¹ca - prze¿ywany ma byæ w duchu pokuty i wynagrodzenia za grzechy przeciwko Eucharystii. To nabo¿eñstwo pokutne celebrowane bêdzie w ka¿dej parafii. Zaœ w pierwsz¹ niedzielê miesi¹ca tj. 3 czerwca celebrowany bêdzie dzieñ dziêkczynienia za dar kap³añstwa. W czasie Oktawy Bo¿ego Cia³a uroczystoœci Kongresowe bêd¹ odbywaæ siê w parafiach, w rejonach, a niektóre w Bazylice Katedralnej, wówczas bêd¹ mia³y charakter ogólno diecezjalny. Bêd¹ to - 26 - miêdzy innymi: dzieñ starszych i chorych; dzieñ Ruchów i Stowarzyszeñ Katolickich; spotkanie ministrantów i lektorów, dzieñ m³odzie¿y i dzieci; dzieñ modlitw osób konsekrowanych. Wszystkie te dni maj¹ prowadziæ do g³ównej celebry w czwartek 14 czerwca na Starym Runku, gdzie wszystkie stany Koœcio³a £owickiego spotkaj¹ siê na kolanach przed Eucharysti¹, aby wyznaæ stutysiêcznymi usty Credo, ¿e w Hostyi jest Bóg ¿ywy, choæ ukryty, lecz prawdziwy.(POR. PAWE£ SAPIECHA, XXIII MIÊ DZYNARODOWY KONGRES EUCHARYSTYCZNY W WIEDNIU). I wyœpiewaj¹ wówczas z pog³êbion¹ wiar¹: Jezu, wytrwamy! W mi³oœci Twojej wytrwamy! Tylko b¹dŸ z nami, tylko b¹dŸ z nami! Wytrwamy, Jezu wytrwamy! Jak ju¿ by³o powiedziane na pocz¹tku, a¿eby zamierzone cele nie pozosta³y tylko pobo¿nymi ¿yczeniami, nale¿a³oby przyj¹æ koncepcje Kongresu, który trwa i w sposób sobie w³aœciwy realizowaæ zadanie, jakie Chrystus wyznaczy³ naszej wspólnocie diecezjalnej na nadchodz¹cy czas i na dalsze lata: Wytrwajcie w mi³oœci mojej! ¯eby nie zabrak³o nam si³ Jezus pozostawi³ nam Ÿród³o si³y i mi³oœci w Sakramencie O³tarza, w którym jako Boski Pelikan karmi nas swoim Cia³em i Krwi¹ swoj¹. Zaczerpnijmy z tego •ród³a i podejmijmy wpierw osobiœcie, a nastêpnie we wspólnocie trud kongresowego czasu, czasu zadumy, refleksji, modlitwy i przemiany ducha. OPRACOWALI: GRZEGORZ GUMIENIAK PAWE£ WIKTOROWSKI - 27 - WYTRWAJCIE W MI£OŒCI MOJEJ ! Ka¿dy kto s³ysza³ lub czyta³ jakieœ informacje dotycz¹ce przysz³orocznego Kongresu Eucharystycznego, powinien ju¿ na samym pocz¹tku zg³osiæ zastrze¿enia co do tytu³u artyku³u. Ewentualne zastrze¿enia mo¿e budziæ przestawienie kolejnoœci dwóch s³ów: mi³oœci mojej na mojej mi³oœci. S¹ to s³owa zaczerpniête z Ewangelii œw. Jana, których kolejnoœæ jest ró¿nie podawana w kilku przek³adach na jêzyk polski. W takiej formie, jak s¹ podane w tytule artyku³u, spotykamy je w trzech przek³adach: w Biblii Poznañskiej wydanej przez Pallottinum, w przek³adzie Edycji œw. Paw³a w Czêstochowie oraz przek³adzie przygotowanym przez Drukarnie i Ksiêgarnie œw. Wojciecha w Poznaniu. Dlaczego wskazujemy na tê wygl¹daj¹c¹ niepozornie ró¿nicê? Poniewa¿ dziêki tej zmianie k³adziemy akcent nie na pojêciu mi³oœci w formie ogólnej, lecz na to, w jakiej konkretnie mi³oœci mamy wytrwaæ. Nie jest bez ró¿nicy w jakiej mi³oœci wytrwamy. Jezus mówi do swoich uczniów - a zatem i do nas - ¿e maj¹ wytrwaæ w Jego mi³oœci (por. J 15,9), mi³oœci nie lêkaj¹cej siê ofiary. Cz³owiek wspó³czesny prze¿ywa dziœ pewnego rodzaju zamêt dotycz¹cy mi³oœci, zamêt dotycz¹cy jej rozumienia i prze¿ywania. Z jednej strony nikt nie kwestionuje wartoœci i znaczenia mi³oœci w ¿yciu ka¿dego z nas. Wiemy jak wielkie ma ona znaczenie w procesie wychowania i rozwoju. Nie dotyczy to tylko rozwoju w okresie dojrzewania i formowania prawid³owych postaw spo³ecznych, ale podkreœla siê równie¿ wagê doœwiadczenia mi³oœci, bycia akceptowanym ju¿ w okresie prenatalnym. Jednoczeœnie zauwa¿amy, ¿e bark mi³oœci prowadzi w konsekwencji do wielu problemów wspó³czesnego spo³eczeñstwa, do wielu dramatów osobistych, rodzinnych, spo³ecznych. Z drugiej zaœ strony widzimy jak wiele osób szuka mi³oœci, tam gdzie najczêœciej jest tylko jakaœ jej namiastka, lub tylko z³udzenie. Idziemy za tym co œwiat nazywa mi³oœci¹, a tak naprawdê z mi³oœci¹ nie ma nic wspólnego. Szukamy jej w rozmaitych formach seksualnoœci, u¿ywek, ró¿nych formach prymitywnej akceptacji przez innych, czy w zwi¹zkach "bez zobowi¹zañ". Wœród tego zamêtu Jezus przychodzi i wzywa nas: Wytrwajcie w mojej mi³oœci!, pokazuj¹c nam g³êbiê mi³oœci, która cierpliwa jest, ³askawa jest, nie zazdroœci, nie szuka poklasku i nie unosi siê gniewem, która - 28 - nigdy nie ustaje. (1Kor 13,4-13) •ród³em takiej mi³oœci jest sam Bóg, gdy¿ On jest sama mi³oœci¹ - jak mówi œw. Jan Aposto³ - Bóg jest Mi³oœci¹. (1J 4,8) Jêzyk grecki posiada cztery terminy, które w jêzyku polskim mo¿na oddaæ jednym i tym samym s³owem: mi³oœæ. S¹ to: eros, storge, agape i filia. Eros oznacza mi³oœæ po¿¹dliw¹, pragnienie czu³oœci, przywi¹zanie. Jest pewn¹ personifikacj¹ mi³oœci emocjonalnej oraz szczêœliwej i nieszczêœliwej têsknoty mi³osnej. Ze zrozumia³ych wzglêdów Biblia unika tego terminu. Terminem, który nie posiada takiego rodzaju obci¹¿eñ, jest rzeczownik agape. Oznaczaæ mo¿e: mi³oœæ mê¿a i ¿ony, mi³oœæ Boga do cz³owieka i mi³oœæ cz³owieka do Boga, mi³oœæ bratersk¹, mi³osierdzie, ucztê mi³oœci, ja³mu¿nê. Wyraz ten wszed³ na sta³e do piœmiennictwa chrzeœcijañskiego na okreœlenie mi³oœci, któr¹ obdarowa³ nas Jezus Chrystus. Wespó³ z tym rzeczownikiem u¿ywany jest inny: filia oraz jego forma czasownikowa fileo. Przyjmuje ona znaczenie: kochaæ, lubiæ, serdecznie i uprzejmie traktowaæ, okazywaæ mi³oœæ. Jednym z wa¿niejszych fragmentów, gdzie wystêpuj¹ wespó³ oba czasowniki agapao i fileo, to potrójne pytanie skierowane do Piotra przez Jezusa, czy go kocha (por. J 21,15-17). Mi³oœæ jest stawiana ponad wszystkie rzeczy, gdy¿ jest celem, dla którego zostaliœmy stworzeni. Jest ona doskona³oœci¹ i œwiêtoœci¹. Jest jedyn¹ konieczn¹ spraw¹. Jest ponad zwyczaj i prawo. Jest wêz³em, który ³¹czy nas z Bogiem; ³¹czy nas z Nim bezpoœrednio i w Nim ³¹czy nas miedzy sob¹. Dziêki mi³oœci stajemy siê jednym w Chrystusie i Chrystus ¿yje w nas, a pokój Jego œwiêci siê w nas. Nie ma innej prawdziwej radoœci. (MERTON T., Znak Jonasza, Kraków 1962, s. 37) Mi³oœæ jest g³ówn¹ energi¹ i g³ówn¹ treœci¹ zbawienia. (WOJTY£A K., Znak, któremu sprzeciwiaæ siê bêd¹, Poznañ 1976, ss. 46.49) Id¹c dalej mo¿na powtórzyæ za Klemensem Aleksandryjskim, ¿e mi³oœæ - agape - jest jednomyœlnoœci¹ w sprawach przynale¿nych do krêgu intelektualnego, egzystencjalnego i moralnego, albo krótko mówi¹c, wspólnot¹ ¿ycia czy te¿ gorliwoœci¹ w przyjaŸni i serdecznoœci wraz z rozumn¹ trosk¹ o potrzeby bliŸnich. (KLEMENS ALEKSANDRYJSKI, Stromateis II 41,2) Zestawienie dwóch okreœleñ - Janowego Bóg jest Mi³oœci¹ i Klemensowego mi³oœæ jest wspólnot¹ ¿ycia - prowadziæ nas powinno do stwierdzenia, ¿e to Bóg jest wspólnot¹ ¿ycia, wspólnot¹ trzech Osób Boskich, z których Duch Œwiêty jest dawc¹ - 29 - ¿ycia i dawc¹ mi³oœci: A nadzieja zawieœæ nas nie mo¿e, poniewa¿ mi³oœæ Bo¿a rozlewana jest w sercach naszych przez Ducha Œwiêtego, który zosta³ nam dany. (Rz 5,5) Zatem mi³oœæ chrzeœcijañska - agape - przez odniesienie do Boga otrzymuje nowe znaczenie: jest to rzeczywistoœæ boska, która nam siê ofiarowuje i zaprasza nas do uczestnictwa w niej. Bóg szanuje nasz¹ wolnoœæ, dlatego zaprasza a nie narzuca, i czeka na nasz¹ odpowiedŸ. Tam gdzie nie ma wolnego wyboru i otwarcia siê na drug¹ osobê, nie ma te¿ autentycznej mi³oœci. (por. œW. IRENEUSZ, Adversus haereses II 28,1) Mo¿na siê zapytaæ jakiemu kryterium poddaæ nasz¹ mi³oœæ aby zbadaæ czy jest ona autentyczna? Odpowiadaj¹c trzeba stwierdziæ, ¿e prawdziwa mi³oœæ chrzeœcijañska weryfikuje siê poprzez kryteria stawiane prawdziwej przyjaŸni. Prawdziwi przyjaciele chc¹ byæ razem, chc¹ przebywaæ ze sob¹, rozmawiaæ, chc¹ dzieliæ siê posiadanymi dobrami. S¹ zdolni do ofiar i poœwiêceñ, a¿ do oddania ¿ycia za siebie nawzajem. To samo mo¿emy stwierdziæ w odniesieniu do Boga. PrzyjaŸñ z Bogiem dokonuje siê i pog³êbia siê przez obcowanie i przebywanie z Nim, które mo¿emy nazwaæ modlitw¹. Wzór takiej przyjaŸni pozostawi³ nam Chrystus, gdy dla nas ca³kowicie siê poœwiêci³. Ca³e swoje ¿ycie przeszed³ dobrze czyni¹c, maj¹c na uwadze doprowadzenie do ¿ycia wiecznego tych, których Mu powierzy³ Ojciec. Sam Jezus wskazuje na siebie, jako na wzór do naœladowania w mi³oœci: To jest moje przykazanie, abyœcie siê wzajemnie mi³owali, tak jak Ja was umi³owa³em. (J 15,12) W tym nowym przykazaniu (J 13,34) nie chodzi o wszelkie rozumienie mi³oœci, lecz o t¹, która Pan, aby odró¿niæ j¹ od mi³oœci cielesnej, tak okreœli³: jako Ja was umi³owa³em. (œW. AUGUSTYN, In Johannis Evangelium tractatus 65,1) Chrystus jednoczeœnie podaje kryterium, dziêki któremu poznajemy wielkoœæ mi³oœci: Nikt nie ma wiêkszej mi³oœci od tej, gdy ktoœ ¿ycie swoje oddaje za przyjació³ swoich. (J 15,13) Ofiarowuj¹c Swoje ¿ycie za nas potwierdzi³, ¿e tak¹ w³aœnie mi³oœci¹ nas kocha. Chrystus oczekuje od nas byœmy wzajemnie oddawali ¿ycie jedni za drugich, a przede wszystkim byœmy byli gotowi z mi³oœci do Boga oddaæ swoje ¿ycie dla Niego. W tym kontekœcie coraz lepiej rozumiemy tê subteln¹ ró¿nicê w wezwaniu Chrystusa: Wytrwajcie w mojej mi³oœci! Dlatego, choæ wydaje siê to byæ ró¿nic¹ niewielk¹ w odniesieniu do przewodniego has³a I Kongresu Eucharystycznego Diecezji £owickiej, zapowiedzianego na czerwiec 2007 r., to jednak pozwala nam w sposób bardziej pog³êbiony spojrzeæ na program wyznaczony przez Chrystusa, który rozwa¿aæ bêdziemy podczas dni kongresowych. Nie jest bez znaczenia jak¹ mi³oœci¹ ¿yjemy, w jakiej mi³oœci trwamy. Ma to byæ mi³oœæ, której wzór pozostawi³ nam sam Mistrz i Pan, - 30 - mi³oœæ po krzy¿, mi³oœæ pozostaj¹ca z nami po wszystkie dni w Sakramencie O³tarza. Nie jest to mi³oœæ cielesnoœci, ani mi³oœæ sprowadzaj¹ca siê do seksualnoœci, po¿¹dliwoœci, która prowadzi do poni¿enia czy dewiacji. Jest to mi³oœæ Ofiary, dziêki której bêd¹ rozpoznawani uczniowie Chrystusa w œwiecie. Wezwanie abyœmy trwali w Jego mi³oœci jest wypowiadane wówczas, gdy Chrystus porównuje siebie do winnego krzewu. Jeœli latoroœl nie trwa w winnym krzewie, nie przynosi owoców, po prostu usycha. Sk¹d mamy czerpaæ moc do trwania w tym Winnym Krzewie? Nie sk¹din¹d, jak ze Ÿród³a si³y i mi³oœci, które odnajdujemy w Eucharystii. Sposobnoœci¹ ponownego odkrywania i g³êbszego rozumienia bogactwa tego Ÿród³a, bêdzie niew¹tpliwie nadchodz¹cy kongres, bêd¹cy czasem prawdziwej mi³oœci i odnowy duchowej. (JAN PAWE³ II, List do kard. Knoxa z dnia 1 stycznia 1978r.) Ruch Kongresów Eucharystycznych jest inicjatyw¹ stosunkowo m³od¹. Inspiratork¹ i pierwsz¹ organizatork¹ by³a Emilia Tamiser, która chcia³a zagwarantowaæ ocalenie narodu przez Eucharystiê. Pierwszy Kongres odby³ siê w Lille w 1881 roku, a potem co rok, nastêpnie co dwa lub cztery lata. Miêdzynarodowych kongresów odby³o siê ponad 40, nie licz¹c krajowych i lokalnych. (por. EUCHARYSTYCZNE KONGRESY, w: NADOLSKI B., Leksykon liturgiki, Poznañ 2006). Ktoœ mo¿e zapytaæ, a po co takie wydarzenie, po co tyle przygotowañ, jaki to wszystko ma cel? Do udzielenia odpowiedzi na te pytania niech nam pos³u¿¹ s³owa wypowiedzi Paw³a Sapiehy, brata arcybiskupa krakowskiego, wyg³oszonej w dzieñ oficjalnego rozpoczêcia XXIII Miêdzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w Wiedniu: Celem Kongresu jest i byæ musi, g³oœne publiczne wyznanie wiary w tê prawdê, ¿e w Hostyi jest Bóg ¿ywy, choæ ukryty, lecz prawdziwy. Takie masowe wyznanie musi porywaæ i rozpalaæ serca, choæ obojêtniejsze, choæ bardziej zimne - bo wiara i mi³oœæ tych rzesz nieprzeliczonych musi siê wszystkim udzielaæ! Pod wp³ywem tego g³oœnego, stutysiêcznymi usty przedstawicieli wszystkich niemal ras, plemion i narodów wypowiedzianego Credo - zatli chyba ogniem Bo¿ym serce i tego, kto mo¿e z ciekawoœci - 31 - tylko tu przyby³. A cz³owiek, który zas³ugiwa³ na miano dobrego katolika, lecz nie wzniós³ siê jeszcze do wy¿yn heroizmu, zap³onie niechybnie przy tym olbrzymim p³omieniu mi³oœci ku utajonemu Bogu - mi³oœci¹ zdoln¹ choæby na mêczeñstwo. Oto cel, który Kongres osi¹gn¹æ winien wœród swoich; wœród wiernych. Jest jednak jeszcze cel drugi, cel apostolski, misjonarski. Pierwsi chrzeœcijanie nawracali mêczeñstwem - my nawracaæ mo¿emy i powinniœmy wiar¹, wyznaniem jej w ¿yciu a mi³oœci¹ i pokor¹ w s³owie i czynie. Pewnie, ¿e Kongres sam przez siê nie nawróci niewiernych i niewierz¹cych zewnêtrznych œwiadków tej uroczystoœci. - Ale koniecznie musi im daæ do myœlenia: Co to za wiara! Tak dawna, tak ¿ywotna, tak niezmienna! Wszak o mi³oœci pierwotnych chrzeœcijan do Sakramentu O³tarza mówili poganie ze z³oœci¹ i potwarczym bluŸnierstwem - a jednak dali siê jej na koñcu ogarn¹æ. I poganie dni dzisiejszych, jak zobacz¹ tysi¹ce katolików, od sêdziwego monarchy pocz¹wszy, a¿ do maluczkich, na kolanach przed Eucharysti¹ - jedni gniewaæ siê, drudzy drwiæ bêd¹ - ale wszyscy zdumiewaæ - i wierzê, ¿e nie przebrzmi¹ bez echa w sercach i duszach te uroczyste chwile, jak nie przebrzmia³y bez echa w katolickiej Kolonii, w protestanckim Londynie i ow³adniêtym przez masonów Madrycie. To g³oœne publiczne wyznanie wiary w Boga utajonego w Eucharystii, Boga, który jest Mi³oœci¹, aby nie przebrzmia³o bez echa w sercach i duszach wspó³czesnego cz³owieka, dzieci Koœcio³a £owickiego, musi byæ jednomyœlnie prze¿ywane przez wszystkie stany. Wszystkie grupy, stowarzyszenia, ca³y Koœció³ £owicki, musi spotkaæ siê na kolanach przez Chrystusem wzywaj¹cym: Wytrwajcie w mojej mi³oœci! Po tym œwiat was pozna ¿eœcie uczniami Moimi (por. J 13,35) i uwierzy w Tego, który Mnie pos³a³ (por. J 12,44). Dlatego chcemy przez najbli¿sze miesi¹ce przygotowywaæ siê do tego czasu prawdziwej mi³oœci i odnowy duchowej. W tym czasie ka¿dy jest wezwany do uwielbienia Boga za dar Eucharystii, do pog³êbienia duchowoœci eucharystycznej oraz o¿ywienia w³asnej wiary w obecnoœæ Chrystusa w Najœwiêtszym Sakramencie, co owocowaæ powinno przemian¹ postaw moralnych i mentalnoœci wiary. Koœció³ zaprasza wszystkich do budowania wspólnoty, która bêdzie tworzyæ swoisty klimat mi³oœci braterskiej. Congregavit nos in unum Christi amor - Mi³oœæ Chrystusa przynagla nas (2 Kor 5, 14) do jednoœci serca i ducha, abyœmy dziêki tej mi³oœci potrafili budowaæ od nowa cywilizacjê mi³oœci. Chrystus zwracaj¹c siê do swoich uczniów z wo³aniem, aby trwali w Jego mi³oœci, zwraca siê jednoczeœnie do wszystkich, którzy ¿yj¹ dziœ i którzy tworz¹ - 32 - wszelkie wspólnoty. Z tego wzglêdu I Kongres Eucharystyczny Diecezji £owickiej w sposób szczególny wzywaæ bêdzie niejako po imieniu, wszystkie stany Koœcio³a: ! DIECEZJO £OWICKA, WYTRWAJ W MOJEJ MI£OŒCI! ! WSPÓLNOTO PARAFIALNA, WYTRWAJ W MOJEJ MI£OŒCI! ! MA£¯ONKOWIE, RODZINO, WYTRWAJCIE W MOJEJ MI£OŒCI! ! KAP£ANI, WYTRWAJCIE W MOJEJ MI£OŒCI! ! LEKTORZY I MINISTRANCI, WYTRWAJCIE W MOJEJ MI£OŒCI! ! WSPÓLNOTY ¯YCIA KONSEKROWANEGO, WYTRWAJCIE W MOJEJ MI£OŒCI! Niech ten czas pog³êbionej refleksji nad tajemnic¹ Eucharystii - Sakramentem Mi³oœci - zaowocuje w nas postaw¹ pe³nego oddania siê Chrystusowi oraz gotowoœci wype³nienia Jego nowego przykazania mi³oœci. GRZEGORZ GUMIENIAK PAWE£ WIKTOROWSKI - 33 - POWO£ANIE CZ£OWIEKA DO MI£OŒCI MA£¯EÑSKIEJ seksualne. Najpowa¿niejszym z nich jest opinia œrodowiska spo³ecznego, kszta³towana przez œrodki masowego przekazu. Media, przekazuj¹c z³e wzory postêpowania w tej sferze, obni¿aj¹ kulturê erotyczn¹ w szerokich krêgach œrodowiska spo³ecznego. Inn¹ przyczyn¹ jest znaczne przed³u¿enie siê okresu przedma³¿eñskiego, spowodowane coraz d³u¿szym okresem nauki szkolnej, s³u¿b¹ wojskow¹, jak równie¿ koniecznoœci¹ znalezienia pracy i stworzenia warunków materialnych dla za³o¿enia rodziny. Kolejnym powodem mo¿e byæ fa³szywa wstydliwoœæ rodziców i wychowawców, która uniemo¿liwia we w³aœciwym przygotowaniu m³odzie¿y do ma³¿eñstwa. W o d p o w i e d z i n a rozpowszechniaj¹cy siê pogl¹d o niewielkim z³u moralnym stosunków przedma³¿eñskich, Kongregacja Doktryny Wiary wyda³a w 1975r, deklaracjê dotycz¹c¹ niektórych zagadnieñ etyki seksualnej. Zgodnie z tradycyjna nauk¹ Koœcio³a, kongregacja potwierdzi³a, ¿e wspó³¿ycie seksualne otrzymuje prawdziwy sens tylko w prawomocnym ma³¿eñstwie. Tym samym przedma³¿eñskie stosunki p³ciowe deklaracja okreœla jako obiektywne grzechy œmiertelne, odwo³uj¹c siê do licznych œwiadectw Nowego Testamentu potêpiaj¹cych takie postêpowanie. W ¿adnym wypadku nie jest to kwestionowaniem potrzeby rozwijania i umacniania mi³oœci przedma³¿eñskiej. Decyduj¹ca rolê w zagwarantowaniu 1. Czystoœæ przedma³¿eñska Wielu wspó³czesnych moralistów twierdzi, ¿e wspó³¿ycie miêdzy narzeczonymi Ÿle wp³ywa na rozwój wiêzi jakie miêdzy nimi istniej¹. Ich zwi¹zek nie opiera siê bowiem jeszcze na zasadach, czy prawach charakterystycznych dla zwi¹zku ma³¿eñskiego. Dlatego, te¿ po¿¹dane jest, aby narzeczeni panowali nad afektywnym wymiarem swojej osobowoœci. Zachowywanie wstydliwoœci i powœci¹gliwoœci zapewne nie jest ³atwe, ale realne przy stosowaniu pewnych œrodków ascetycznych. Obecnie taka postawa jest doœæ krytycznie oceniana, szczególnie przez m³odzie¿. Wielu m³odych ludzi domaga siê prawa do takich stosunków, szczególnie dla tych, którzy zamierzaj¹ siê pobraæ i darz¹ siê szczerym uczuciem sympatii. Jednoczeœnie istnieje tendencja, aby usprawiedliwiaæ przedma³¿eñskie stosunki jako wyraz dope³nienia i podtrzymania mi³oœci w sytuacji, w której zawarcie zwi¹zku jest utrudnione przez ró¿ne okolicznoœci. W odpowiedzi na takie rozumienie sprawy mo¿na powo³aæ siê na œw. Paw³a, który wyraŸnie piêtnuje takie poczynanie narzeczonych. Twierdzi on, ¿e ludzie wspó³¿yj¹cy poza ma³¿eñstwem bezczeszcz¹ œwi¹tyniê Ducha Œwiêtego, która jest ka¿dy ochrzczony. (Por. A. Kokoszka, Moralnoœæ ¿ycia ma³¿eñskiego, Biblos, Tarnów 1998, s. 145). Istnieje du¿o powodów, dla których m³odzi ludzie czêsto jeszcze przed zawarciem ma³¿eñstwa utrzymuj¹ stosunki - 34 - istota moralna, Opole, Uniwersytet Opolski Wydzia³ Teologiczny, 2000, s. 288). trwa³oœci wiêzi miêdzy mê¿czyzna i kobiet¹ mo¿e odegraæ nieodwo³alna zgoda narzeczonych na pe³ne i wzajemne oddanie siebie w przymierzu inicjuj¹cym wspólnotê ¿ycia. Tego rodzaju zgoda i takie przymierze staje siê i jest ma³¿eñstwem sakramentalnym. To w³aœnie czystoœæ przedma³¿eñska a nie wspó³¿ycie seksualne, zapewnia wzrost i pog³êbienie mi³oœci i najlepiej przygotowuje do pe³nego zjednoczenia we wspólnocie ma³¿eñskiej. (Por. S. Olejnik, Teologia Wy³¹cznie w obszarze mi³oœci p³ciowoœæ przyjmuje postaæ odpowiednia dla osoby ludzkiej, równoczeœnie chroni przed popadniêciem w nie³ad. To uczucie sprawia, ¿e p³ciowoœæ mo¿e spe³niæ oczekiwania, które czêsto s¹ z ni¹ zwi¹zane. Powo³anie do ma³¿eñstwa jest wiêc powo³aniem do mi³oœci. Znaczy to, ¿e mi³oœæ ma³¿eñska jest wartoœci¹ podsumowuj¹c¹ treœæ powo³ania ma³¿eñskiego. Godnoœæ ma³¿eñstwa chrzeœcijañskiego p³ynie st¹d, ¿e przedstawia ono mi³oœæ miêdzy Chrystusem a Koœcio³em. W dzisiejszym œwiecie „przyœwiecaj¹” nam dwa b³êdne obrazy mi³oœci. W pierwszym wypadku mi³oœæ jest rozumiana jak „egoizm we dwoje” polegaj¹ca wspólnym interesie, trzymaniu siê razem dla spe³niania w³asnych potrzeb przeciwko innym. W drugim mamy do czynienia z pojmowaniem mi³oœci jako wzajemnym seksualnym zaspokojeniem. S³ynny psycholog Erich Fromm okreœla te dwie tendencje wspó³czesnego œwiata jako przejaw zag³ady mi³oœci: „Mi³oœæ mo¿liwa jest jedynie wtedy, gdy dwoje ludzi wi¹¿e siê ze sob¹ w samej istocie swej egzystencji, gdy wiêc ka¿dy prze¿ywa siebie samego z istoty swojej egzystencji”. moralna ¿ycia spo³ecznego, W³oc³awskie Wydawnictwo Diecezjalne, Wroc³aw 2000, s. 277). 2. Mi³oœæ podstawow¹ wartoœci¹ W ¿yciu ma³¿eñskim Bóg powo³a³ cz³owieka z mi³oœci, aby mi³owa³ Jan Pawe³ II pisze:„Cz³owiek nie mo¿e ¿yæ bez mi³oœci. Cz³owiek pozostaje dla siebie istot¹ niezrozumia³¹, jego ¿ycie jest pozbawione sensu, jeœli nie objawi mu siê Mi³oœæ, jeœli nie spotka siê z mi³oœci¹, jeœli jej nie dotknie i nie uczyni i nie uczyni w jakiœ sposób swoj¹, jeœli nie znajdzie w niej nic z ¿ywego uczestnictwa”. (Jan Pawe³ II, Redemptor hominis, nr 10). Swoje Ÿród³o mi³oœæ ma³¿eñska czerpie z mi³oœci do Boga. Mi³oœæ jest wiêc g³ówn¹ zasad¹ ca³ego ¿ycia ma³¿eñskiego, impulsem sta³ego rozwoju ma³¿onków. Mi³uj¹c siê stanowi¹ komuniê osobow¹, w której mê¿czyzna i kobieta urzeczywistniaj¹ wolny i wzajemny dar z siebie. „W dziedzinie p³ciowoœci jak we wszystkich innych dziedzinach ¿ycia jako najwy¿sza norma obowi¹zuje mi³oœæ”. (J. Piegsa, Cz³owiek (E. Fromm, Die Kunst des Liebes, Frankfurt M., 1980, s. 115). Fundamentalnym wymogiem mi³oœci partnerskiej jest umiejêtnoœæ korygowania w³asnych marzeñ i ¿yczeñ za pomoc¹ obiektywnych Ÿróde³. Mi³oœæ ma³¿eñska ma wymiar personalistyczny poniewa¿ kieruje siê od osoby ku osobie - 35 - aktem woli i obejmuje dobro ca³ej osoby. (Por. Gaudium et spes, n. 49). Jan Pawe³ II okreœla mi³oœæ ma³¿eñsk¹ jako typowo ludzk¹ i pe³n¹. (Por. Jan Pawe³ II, Humanae vitae, n. 9). Zapomniano dzisiaj o bardzo wa¿nej rzeczy, ¿e mi³oœæ do bliŸniego i mi³oœæ do Boga tworz¹ jednoœæ zarówno z miêdzyludzkiego jak i z religijnego punktu widzenia. Sobór Watykañski II naucza, ¿e mi³oœæ jest wartoœci¹ centralna ma³¿eñstwa. Wskazuje równie¿ na dwa wymiary powo³ania ma³¿eñskiego: mi³oœæ i rodzicielstwo. Ma³¿onkowie wiedz¹, ¿e pe³ni¹c obowi¹zek przekazywania ¿ycia i wychowania spe³niaj¹ swoje w³aœciwe pos³annictwo. Sobór umieszcza ¿ycie ma³¿eñskie na poziomie teologii powo³ania. Powo³ania ma³¿eñskiego nie da siê wyt³umaczyæ w œwietle kategorii filozofii racjonalnej. „Istot¹ tego powo³ania jest to, ¿e Bóg pe³ni swój plan przez cz³owieka, moc¹ tej mi³oœci, która od niego samego pochodzi i zostaje zaszczepiona w sercu ma³¿eñstwa przez Ducha Œwiêtego, Przychodz¹cego do cz³owieka jako Dar Paschalny”. (K. istotne jest umacnianie wiêzi jakie istniej¹ miêdzy dwojgiem ludzi. Proces ten mo¿e dokonuje siê jedynie przez w³aœciwe zrozumienie mi³oœci. Wspólnotê jak¹ tworz¹ nie mog¹ bowiem pojmowaæ tylko wy³¹cznie zewnêtrznie, ale jako zwi¹zek oparty na mi³oœci, któr¹ œw. Pawe³ porównuje do wiêzi jaka ³¹czy Chrystusa i Koœció³. Oczywiste jest to, ¿e dorastanie do mi³oœci ma³¿eñskiej jest procesem powolnym. Zaczyna siê on w wieku szkolnym, jest obecny w czasie dojrzewania i rozwija siê w okresie narzeczeñstwa. „Mi³oœæ, która siê wci¹¿ ubogaca, staje siê autentyczniejsza i coraz dojrzalsza”. (Góralczyk, s. 247). Sakrament ma³¿eñstwa umo¿liwia i zawiera wezwanie do rozwijania w obojgu autentycznej mi³oœci. Porównanie œw. Paw³a, jakie wy¿ej przedstawiliœmy, ukazuje ma³¿onkom wznios³y wzór, za którym powinni iœæ, i stawia im szczególne wymaganie w ramach mi³oœci. Niezwykle istotne dla wspólnoty ma³¿eñskiej jest uzgodnienie swych wzajemnych praw do wspó³¿ycia cielesnego. Ma³¿onkowie paradoksalnie, wydawa³oby siê na pierwszy rzut oka, „rozporz¹dzaj¹” cia³em wspó³ma³¿onka (1 Kor 7,4). Ma siê to dokonywaæ w mi³oœci i ¿yczliwoœci do jego osoby, a tak¿e z poszanowaniem jego woli. Jak widaæ kultura wspó³¿ycia seksualnego w ma³¿eñstwie jest powa¿nym wyzwaniem, które nak³ada na ma³¿onków okreœlone zadania. Nale¿y do nich zatroskanie o mi³oœæ i dbanie o atrakcyjnoœæ cielesno-duchow¹. Wa¿ne jest równie¿ wyrobienie w sobie pewnej subtelnoœci we wspó³¿yciu cielesnym. Majdañski, Wspólnota ¿ycia i mi³oœæ , £omianki, Fundacja „Pomoc Rodzinie”, 2001, s. 211).Wa¿ne jest zatem, aby widzieæ mi³oœæ ma³¿eñsk¹ jako rzeczywistoœæ teologaln¹, nie daj¹c¹ siê zredukowaæ do poziomu wy³¹cznie popêdowego. Sobór uczy, ¿e ma³¿eñstwo zawi¹zuje siê przez przymierze, które wymaga nieodwo³alnej osobowej zgody. 3. Umacnianie i rozwijanie mi³oœci We wspólnocie ma³¿eñskiej niezwykle - 36 - Odnosi siê to szczególnie do ma³¿onka, który nie zawsze potrafi dostrzec odmiennych potrzeb wspó³ma³¿onki. Niezbêdne jest zatem wyzbycie siê wszelkiego egoizmu, który przyczynia siê jedynie do deformacji mi³oœci ma³¿eñskiej. Tak pojêta mi³oœæ ma³¿eñska nie jest czymœ gotowym, lecz musi podlegaæ procesowi œwiadomego kszta³towania opartego na ludzkiej wolnoœci i wzajemnym szacunku. Zabrania siê wiêc traktowaæ wspó³ma³¿onka jak swoja w³asnoœæ, która mo¿na by u¿ywaæ dla osi¹gniêcia osobistego dobra czy egoistycznej przyjemnoœci. Wspólnotê ma³¿eñsk¹ powinien cechowaæ wzajemny szacunek i rezygnacja z w³asnych interesów na rzecz dobra drugiej osoby. (Por. S. Olejnik, Bibliografia: Fromm Erich, Die Kunst des Liebes, Frankfurt M., 1980, Gaudium et spes, n. 49. Góralczyk Pawe³, Wychowawcza etyka seksualna, Apostolicum, Z¹bki 2000, ss.299. Jan Pawe³ II, Humanae vitae, n. 9. Kokoszka Adam, Moralnoœæ ¿ycia ma³¿eñskiego, Biblos, Tarnów 1998, ss. 256. Olejnik Stanis³aw, Teologia moralna ¿ycia spo³ecznego, W³oc³awskie Wydawnictwo Diecezjalne, Wroc³aw 2000, ss.459. Majdañski Kazimierz, Wspólnota ¿ycia i mi³oœci, Fundacja „Pomoc Rodzinie”, £omianki 2001, ss. 500. Teologia moralna ¿ycia spo³ecznego, W³oc³awskie Wydawnictwo Diecezjalne, Wroc³aw 2000, s. 277). Piegsa Joachim, Cz³owiek Opole 2000, ss. 345. istota moralna, £UKASZ PASZKOWSKI ¯ ¯YCIA SEMINARIUM Ob³óczyny alumnów kursu III W sobotê 21 paŸdziernika br. w naszym seminarium odby³a siê uroczystoœæ ob³óczyn alumnów trzeciego roku, podczas której otrzymali oni strój duchowny sutannê. Ca³ej uroczystoœci przewodniczy³ i homiliê wyg³osi³ Ksi¹dz Rektor. Trzeba wspomnieæ, ¿e dla ka¿dego alumna trzeciego roku przyjêcie stroju duchownego jest bardzo g³êbokim prze¿yciem na drodze do Chrystusowego Kap³añstwa. Ob³óczyny s¹ wa¿nym momentem w ¿yciu alumnów, gdy¿ od tej pory alumni mog¹ w sposób szczególny dawaæ œwiadectwo swojej wiary i powo³ania, do jakiego zostali wezwani, poprzez zewnêtrzny znak, jakim jest czarna sutanna z koloratk¹. Warto wspomnieæ kilka s³ów na temat pochodzenia tego stroju, - 37 - przylegaj¹c¹ do g³owy kanadyjkê. W koœciele rzymskokatolickim nosi siê biret. Œw. Celestyn I (papie¿ w latach 422432) odradza³ swym duchownym w Rzymie noszenie sutanny poza domem; mieli siê raczej wyró¿niaæ œwiêtoœci¹ ¿ycia. Jednak¿e Synod w Bradze w 572 r. zaleci³ duchownym noszenie sutanny, gdy wychodz¹ z domu, to samo nakaza³y kanony anglikañskie 1604 r. Obecnie wielu duchownych nosi sutannê zgodnie ze zwyczajami swego kraju. Strój ten jest wymownym znakiem dla wszystkich. Dla ka¿dego jednak ma on ró¿ny sens, ró¿ne te¿ budzi reakcje i emocje. Aby dobrze przygotowaæ siê do tego wydarzenia, alumni trzeciego roku wyjechali w pi¹tek po obiedzie 20 paŸdziernika na jednodniowe rekolekcje do Domu Formacyjno-rekolekcyjnego „OSTOJA” w Spale. Te jednodniowe rekolekcje prowadzi³ dla naszych braci o. Pawe³ Kozakowski jeden z ojców duchownych naszego seminarium. Podczas tego dnia skupienia alumni trzeciego roku modlili siê, s³uchali konferencji prowadzonych przez o. Paw³a oraz w ciszy rozmawiali z Bogiem, rozmyœlaj¹c o swoim powo³aniu. Podczas konferencji ojciec rekolekcjonista wyjaœnia³ postulantom znaczenie szaty w ¿yciu cz³owieka wskazuj¹c osoby (postacie) zawarte na kartach Biblii. Ojciec Pawe³ wspomnia³ postaæ Józefa, który otrzyma³ szatê ozdobn¹ od swego ojca Jakuba jako znak, ¿e jest mu on sk¹d siê wzi¹³ w Koœciele. Sutanna (z ³ac. rewerenda) jest to szata noszona przez duchownych. Strój duchownych Koœcio³a katolickiego w pierwszych czterech wiekach nie ró¿ni³ siê od codziennego stroju mieszkañców. Sk³ada³ siê on z sukni, czyli tuniki rzymskiej, p³aszcza, pasa i obuwia. Do w. IX nawet papie¿e nie nakrywali g³owy - dopiero od w. XI zaczêli u¿ywaæ nakrycia w rodzaju sto¿kowatej mitry. Kolor sutanny ró¿ni siê w zale¿noœci od pozycji w hierarchii tego, kto j¹ nosi: kolor bia³y przys³uguje papie¿owi, czerwony kardyna³om, fioletowy biskupom, czarny ksiê¿om, bia³y misjonarzom w krajach tropikalnych. Szczególnie w przesz³oœci odmienne sutanny wskazywa³y na cz³onków zakonów i seminariów. W Grecji nosi siê rason, czyli czarn¹, luŸn¹ sutannê, razem z walcowatym nakryciem g³owy zwanym kamilafikon. Inne Koœcio³y prawos³awne maj¹ ró¿ne nakrycia g³owy: na przyk³ad, duchowieñstwo ormiañskie podobn¹ do kaptura czapkê, a syryjskie œciœle - 38 - szczególnie bliski i umi³owany. Ojciec rekolekcjonista nie tylko nawi¹za³ do szaty, ale równie¿ do powo³ania cz³owieka przez Boga i odpowiedzi cz³owieka na to powo³anie. Poda³ pr zy k³ ad pr or ok a Iz aj as za , kt ór y pochodzi³ z bogatej rodziny, przed którym otwiera³y siê niez³e mo¿liwoœci w œwiecie, a pomimo tego pozostawi³ to wszystko i podj¹³ powo³anie Bo¿e, pozwalaj¹c, aby Bóg oczyszcza³ i uœwiêca³ jego wybór. Podczas pobytu alumnów trzeciego roku w Spale, pozostali koledzy przygotowywali ca³e sem ina riu m, b udy nek i otoczenie do tej uroczystoœci. 0 0 O godz. 15 rozpoczê³a siê uroczystoœæ ob³óczyn. W tym istotnym dla alumnów wydarzeniu wziê³o udzia³ wielu zaproszonych goœci, przede wszystkim rodziny alumnów, ksiê¿a, osoby z parafii, kole¿anki i koledzy ze szkó³, znajomi i przyjaciele. Liturgia S³owa Bo¿ego nawi¹zywa³a do szaty, w któr¹ Pan przyodzia³ cz³owieka jako wybrañca, kogoœ szczególnego w oczach Bo¿ych, a tak¿e do napomnienia œw. Paw³a Aposto³a, aby pozostawiæ starego cz³owieka, a przyoblec nowego stworzonego na obraz Boga. Podczas homilii Ksiadz Rektor nawi¹za³ do s³ów Ewangelii, ¿e to Bóg wybiera i powo³uje cz ³o wi ek a, ¿e po wo ³a ni e j es t niezas³u¿onym darem od Boga. Powiedzia³ równie¿ do zebranych, ¿e Bóg dziœ daje postulantom sutannê szatê, aby t¹ s zat ¹ „p rzy kry æ” s ³ab oœc i grzesznego cz³owieka. Po homilii diakon przedstawi³ celebransowi i w s z y s t k i m zgromadzonym w kaplicy imiona i nazwiska postulantów. Oni po potwierdzeniu swojej obecnoœ ci wrazili wolê przyjêcia stroju d u c h o w n e g o i ca³kowitego oddania siê Bogu poprzez trzykrotne wypowiedzenie s³owa: „CHCÊ”. Po modlitwie wiernych podczas, której ca³e zgromadzenie modli³o siê w intencji seminarium, a szczególnie za postulantów i ich rodziny Ksiadz Rektor pob³ogos³awi³ sutanny. Nastêpnie rozpocz¹³ siê obrzêd ob³óczyn, celebrans zdejmowa³ marynarki i krawaty postulantom na znak zdjêcia stroju œwieckiego, a wk³ada³ sutanny po czym nowoob³óczeni wychodzili z kaplicy, aby ubraæ siê w kom¿ê. Temu obrzêdowi towarzyszy³ œpiew scholii, która œpiewa³a Psalm 83 - 39 - Z mego serca p³ynie œpiew radoœci Pieœñ moj¹ œpiewam dla Króla Chwa³a Ojcu i Synowi I Duchowi Œwiêtemu. Po ka¿dej zwrotce schola odpowiada³a s³owami refrenu: Którego pozna³em, Któremu zaufa³em, Którego mi³ujê. Po obrzêdzie ob³óczyn nast¹pi³ dalszy ci¹g Mszy œw. Pod koniec liturgii przedstawiciele nowoob³óczonych w imieniu ca³ego trzeciego roku wyrazili wdziêcznoœæ Panu Bogu za t¹ ³askê, podziêkowania z³o¿yli rodzicom, ks. Rektorowi, o. Paw³owi oraz wszystkim zebranym w kaplicy seminaryjnej. Po Mszy œw. nowoob³óczeni alumni przyjêli serdeczne ¿yczenia i gratulacje od swoich rodzin, przyjació³ i znajomych, po czym odjechali do swoich domów, aby dalej œwiêtowaæ wraz z rodzin¹ ten wa¿ny i radosny dla nich dzieñ. „Jak mi³y Twój przybytek Panie zastêpów”, przeplataj¹c go antyfon¹ z Listu œw. Paw³a Aposto³a „Niech Pan zwlecze z ciebie starego cz³owieka z jego uczynkami, a przyoblecze ciê w nowego cz³owieka.” Po powrocie do kaplicy nowoob³óczeni prowadzili dialog ze schol¹: Wzgardzi³em królestwem ziemskim i wszelk¹ ozdob¹ doczesn¹ Dla mi³oœci Pana mojego Jezusa Chrystusa Wybra³em ostatnie miejsce W domu mojego Pana Jezusa Chrystusa MARCIN WOJENKA - 40 - Niedziela Powo³aniowa czasem dzielenia siê osobistym powo³aniem Niedziela powo³aniowa zajmuje szczególne miejsce w sercach kleryków i prze³o¿onych. W czasie takiej niedzieli klerycy naszego seminarium, maj¹ mo¿liwoœæ wziêcia udzia³u w ¿yciu parafii w najwa¿niejszym dla wiernych dniu tygodnia. Dlatego tradycja „powo³aniówek” ( jak mówi siê w ¿argonie kleryckim) jest pielêgnowana z niesamowit¹ pieczo³owitoœci¹. W przypadku naszego Seminarium, w kalendarium widniej¹ dwa terminy takich niedziel, w których to wszyscy alumni wyje¿d¿aj¹ na parafie. Te terminy to niedziela „Chrystusa Króla wszechœwiata” i niedziela „Dobrego Pasterza”. Podczas tego seminaryjnego exodusu, jesteœmy wysy³ani niczym aposto³owie, po dwóch na parafie. Oprócz tych dwóch potê¿nych „powo³aniówek”, s¹ równie¿ cotygodniowe niedziele powo³aniowe, które maj¹ miejsce w poszczególnych parafiach. Na tak¹ niedzielê powo³aniow¹ wyje¿d¿a ma³a grupa kleryków, aby opowiadaæ zarówno starszym jak i m³odym, jak wygl¹da ¿ycie w naszym seminarium i dlaczego wybrali akurat tak¹ drogê ¿ycia. Wœród tej grupy s¹ alumni ob³óczeni i nie ob³óczeni. Maj¹ oni za zadanie swoj¹ obecnoœci¹ uœwietniæ i u³atwiæ uczestnictwo wiernym w liturgii mszy œwiêtej, poprzez, czytanie S³owa Bo¿ego, s³u¿bê liturgiczn¹, pomoc w œpiewaniu pieœni, pomoc w udzielaniu komunii, zbieranie tacy. Przewa¿nie jeden z delegowanych alumnów posiada umiejêtnoœæ gry na gitarze co pomaga w bardziej radosnym prze¿ywaniu Mszy œwiêtej. Wszystko zaczyna siê w pi¹tek przed tak¹ w³aœnie niedziel¹. Na kolacji seminaryjny ceremoniarz, wyczytuje asysty liturgiczne na msze œwiête w naszej kaplicy i w Katedrze. Zaraz po nich pada nastêpuj¹ce stwierdzenie: „Na niedziele powo³aniow¹ z ksiêdzem…………… do parafii………… pojad¹ ……….” . Na ka¿d¹ tak¹ pojedyncz¹ niedzielê jedziemy, z którymœ z prze³o¿onych lub z jednym z dwóch naszych ojców duchownych. Przewa¿nie dla kleryków delegowanych na powo³aniówke dzieñ zaczyna siê bardzo wczeœnie. Niekiedy parafie, do których siê udaj¹, znajduj¹ siê w znacznej odleg³oœci od naszego seminarium, a klerycy zgodnie z pragnieniem ks. Proboszcza maj¹ byæ na ka¿dej mszy, aby ca³a wspólnota parafialna mog³a pos³uchaæ o ¿yciu seminaryjnym. Klerycy s¹ tego dnia zwolnieni ze - 41 - wspólnotowych modlitw porannych, jedz¹ œniadanie na d³ugo przed wszystkimi i chwile potem wsiadaj¹ do samochodu seminaryjnego, udaj¹c siê na okreœlon¹ parafie. W czasie drogi alumni, najczêœciej odmawiaj¹ ró¿aniec. Po odmówionym ró¿añcu, zostaj¹ rozdzielone poszczególne funkcje. Np.: kto bêdzie czyta³ S³owo Bo¿e, kto bêdzie mówi³ œwiadectwo, kto bêdzie zbiera³ tacê, lub kto bêdzie przygotowywa³ ludzi przed Msz¹ œwiêt¹ do œpiewu itp. Po szczêœliwie odbytej podró¿y, pierwsze kroki alumni kieruj¹ do koœcio³a parafialnego aby wyprosiæ wszelkie potrzebne ³aski na nadchodz¹cy dzieñ. Zaraz po modlitwie kierujemy siê na plebanie, gdzie niezwykle mi³o jesteœmy witani przez ks. Proboszcza. Przewa¿nie pierwsza msza jest ok. godz. 7.00. Zwykle w parafiach jest od czterech do szeœciu mszy, w których alumni uczestnicz¹. Msza przebiega w nastêpuj¹cy sposób: Piêtnaœcie minut przed Eucharysti¹, kleryk, który gra na gitarze, wychodzi do ambony i zaczyna przygotowywaæ wiernych zebranych w koœciele do œpiewów liturgicznych. Po kazaniu, alumni mówi¹ œwiadectwa dziel¹c siê z wiernymi sposobem odkrywania i prze¿ywania swojego powo³ania do kap³añstwa. Mówi¹c o swoim powo³aniu klerycy czêsto wracaj¹ do jego Ÿróde³. Niekiedy s³owa, które padaj¹ z ich ust, s¹ dla ludzi zaskakuj¹ce i obalaj¹ stereotypy odnosz¹ce siê do osób, które poœwieci³y swoje ¿ycie Bogu. Nie ka¿dy bowiem kto wstêpuje w mury seminaryjne okazuje siê cz³owiekiem wywodz¹cym siê z rodziny gdzie panowa³a sielankowa atmosfera. Jednak nie liczy siê to jak alumn ¿y³ do momentu wst¹pienia do seminarium, ale jak ³aska p³yn¹ca z powo³ania zmieni³a go w nowego cz³owieka najlepiej obrazuje to cytat z pisma œw.: „Bóg, wybra³ bowiem to co g³upie w oczach tego œwiata, aby zawstydziæ mêdrców, to co niemocne aby mocnych poni¿yæ” (1Kor 1, 27-28). Ka¿de bowiem powo³anie jest indywidualne, i tak w³aœnie nale¿y je rozpatrywaæ. Dlatego ludzie bardzo szybko dochodz¹ do wniosku, ¿e kleryk, a póŸniej ksi¹dz, to zwyk³y cz³owiek, który tak¿e ma swoje problemy, potrzeby a pomimo swych ludzkich s³aboœci, stara siê niezachwianie ufaæ Bogu. Podczas takich kleryckich „kazañ”, alumni opowiadaj¹ o ¿yciu w seminarium. Jest to bardzo wa¿ne dla ludzi, poniewa¿ bardzo czêsto og³aszane s¹ zbiórki pieniêdzy i darów, które w znacznej mierze pozwalaj¹ na funkcjonowanie naszej wspólnoty. Dlatego próbujemy przynajmniej ogólnie opisaæ zasady i sposób funkcjonowania naszego domu. Na parafiach jest bardzo wiele rodzin, które pragn¹ mieæ swój udzia³ w drodze i wychowaniu chocia¿ jednego kap³ana, dlatego czuj¹ siê potrzebni, gdy widz¹, - 42 - ¿e ich pomoc jest dobrze spo¿ytkowana. Na ich twarzach widaæ, du¿e zainteresowanie i zaskoczenie, gdy mówimy o codziennych obowi¹zkach takich jak: zmywanie po posi³kach, sprz¹tanie ca³ego domu i ogrodu, a tak¿e o pomocy we wszelkich pracach remontowych. Powoduje to, ¿e po raz kolejny zostaje obalony stereotyp. Nie zapominamy o przedstawieniu drugiej strony medalu, poniewa¿ ludzi interesuje tak¿e aspekt duchowy, który jest przecie¿ g³ównym motywem wst¹pienia do seminarium, czyli w jaki sposób siê modlimy, jakie mamy modlitwy i ile czasu na nie przeznaczamy. Bardzo wa¿ne jest ukazanie, ¿e ludzie którzy s¹ w seminarium dbaj¹ równie¿ o formacjê intelektualn¹, poniewa¿ jest ona niezbêdna do prawid³owego i skutecznego g³oszenia Dobrej Nowiny. Nasze spotkanie ze wspólnot¹ parafialn¹ jest niezwykle wa¿ne zarówno dla nas jak i dla wiernych. Jak ju¿ wspomnieliœmy ludzie nie tylko poznaj¹ drogi powo³ania kleryków, ich ¿ycie w seminarium, ale tak¿e ich samych osobiœcie. W niektórych parafiach nie ma kleryków, dlatego ludzie nie maj¹ zbyt czêsto mo¿liwoœci porozmawiania z m³odymi mê¿czyznami, którzy w przysz³oœci maj¹ zostaæ kap³anami. Bardzo czêsto nasze zachowanie, to jak reagujemy w rozmowie z parafianami, to jak potrafimy siê œmiaæ i ¿artowaæ, powoduje u nich pozytywne reakcje. Pytaj¹c naszego ojca duchownego czy powo³aniówki maj¹ sens odpowiedzia³: Same niedziele powo³aniowe nigdy nie doprowadz¹ do tego ¿e ktoœ nagle dostanie olœnienia i wst¹pi do seminarium. Sk³aniaj¹ jednak m³odych ludzi do refleksji nad w³asna droga ¿ycia, bo oto widz¹ osoby, które s¹ ich rówieœnikami i nie zawaha³y siê odpowiedzieæ na wezwanie Chrystusa „ PójdŸ za Mn¹” (J 21, 22 ). Idealnie pasuje tu cytat Wanderloev'a „ Jak sk³oniæ nie spragnionego os³a do napicia siê wody? Nale¿y przyprowadziæ drugiego os³a, który jest bardzo spragniony. I dopuœciæ go do wody. Gdy ten nie spragniony zobaczy jak ten drugi ³apczywie pije, sam bêdzie chcia³ spróbowaæ”. Tak jest miêdzy ludŸmi, którzy maj¹ pragnienie powo³ania. Patrz¹c na m³odych ludzi, kleryków, którzy s¹ spragnieni ³aski powo³ania, sami po pewnym czasie dochodz¹ do wniosku, ¿e kiedyœ mieli ju¿ takie pragnienie. W naszej opinii niedziele powo³aniowe s¹ niezbêdne zarówno dla wiernych jak i kleryków, gdy¿ pozwalaj¹ lepiej siê poznaæ i zrozumieæ siebie nawzajem. Gdyby nie by³o mo¿liwoœci wyjazdu na niedziele powo³aniow¹ bylibyœmy ubo¿si o wiele doœwiadczeñ i powo³añ. PIOTR KIERZKOWSKI PIOTR PÊ ZIK - 43 - HISTORIA KRUCJAT Przyczyny krucjat ludnoœci ¿ydowskiej, traktuj¹c ich jako wrogów Chrystusa. Zdziesi¹tkowani dotarli do Azji Mniejszej, ale kiedy przeprawili siê na brzeg azjatycki zostali przez Turków ca³kowicie zniszczeni. Zgin¹³ tez i wódz krucjaty, pustelnik Piotr. · Przeludnienie w Europie, - brak ziemi, - liczne rycerstwo bez ziemi i zajêcia, - g³ód. ·Miasta w³oskie d¹¿y³y do rozszerzenia szlaków handlowych. ·Opanowanie Ziemi Œwiêtej przez Turków seld¿uckich i proœb¹ cesarza Aleksego I o pomoc. - Turcy Seld¿uccy - koczownicze plemiona, które w XI wieku zaw³adnê³y bizantyjskimi terenami w Azji Mniejszej i arabskimi obszarami w Syrii i Palestynie, - nie stworzyli jednego pañstwa dlatego krzy¿owcom ³atwo by³o zdobyæ podzielone su³tanaty. ·Szerzenie hase³ „swietej wojny” z Islamem. ·Fanatyzm religijny podsycany rozpowszechnianiem opowieœci o przeœladowaniach chrzeœcijan w Ziemi Œwiêtej. · W 1063 papie¿ Aleksander II wezwa³ rycerstwo do krucjaty przeciwko Arabom w Hiszpanii. Wyprawa Piotra z Amiens („wyprawa ludowa” 1095). Pierwsza krucjata (1096 1099) Pierwsza oficjalna wyprawa z b³ogos³awieñstwem papie¿a ruszy³a w 1096 roku. Krzy¿owcy wyruszyli ró¿nymi grupami, obliczani na ponad 300 tysiêcy. Najliczniejsi byli rycerze z po³udniowej Francji pod wodz¹ Rajmunda de Saint-Gilles i z Dolnej Lotaryngii pod dowództwem swych ksi¹¿¹t, braci Gotfryda i Baldwina de Bouillon. Do Konstantynopola pod¹¿yli drog¹ l¹dow¹ wzd³u¿ Dunaju, przez Wêgry. Inne grupy z Hugonem de Vermandois, bratem króla francuskiego oraz ksi¹¿êtami Normandii i Flandrii, z³¹czy³y siê z italskimi Normanami pod wodz¹ Bohemuda, syna Roberta Guiscarda, i drog¹ morsk¹ z w³oskich portów uda³y siê do Konstantynopola. W stolicy nad Bosforem cesarz Aleksy I wymóg³ na nich z³o¿enie ho³du lennego dla siebie i przyrzeczenie zwrócenia mu wszystkich ziem odebranych Turkom. Krzy¿owcy, wspólnie z wojskiem bizantyjskim, przeprawili siê w maju 1097 roku do Azji Mniejszej. W pewnym momencie, w drodze do Jerozolimy, czêœæ krzy¿owców pod wodz¹ Baldwina dotar³a do Edessy, gdzie Baldwin utworzy³ pierwsze pañstwo krzy¿owców (Hrabstwo Edessy) G³ówna armia krzy¿owców dotar³a pod Antio chiê, gdzie w zdob ytym m ieœci e Pierwsza wyprawa, jaka ruszy³a do Konstantynopola, de facto nie mia³a nic wspólnego z krucjata. Ruszy³a ona ju¿ na pr ze ³o mi e 10 95 /1 09 6, je dn ak ¿e be z b³ogos³awieñstwa papie¿a i zgody przywódców krucjat. Liczy³a ona 50-80 tysiêcy ch³opów, ubogich rycerzy i dzieci skup iony ch wo kó³ m nich a i da wneg o pielgrzyma do Palestyny, Piotra z Amiens. Wêdruj¹c przez Europê mordowali, grabili miejscowa ludnoœæ, dokonywali pogromów - 44 - pozosta³ Bohemud, wbrew woli innych wodzów, i zorganizowa³ drugie pañstwo krzy¿owców Ksiêstwo Antiochii. Jerozolimê zdobyli krzy¿owcy 15 lipca 1099 roku, po czterech tygodniach oblê¿enia, d o k o n u j ¹ c m a s a k r y m u z u ³ m a n ó w. Utworzono w niej trzecie z kolei pañstwo krzy¿owców, og³aszaj¹c królem Rajmunda de Gilles, a gdy odmówi³, Gotfryda de Bouillon, który jednak nie przyj¹³ królewskiego tytu³u, lecz nazwa³ siê Obroñc¹ Grobu Chrystusa. Jego rych³a œmieræ spowodowa³a, ¿e tron jerozolimski przej¹³ Baldwin i koronowa³ siê na króla (11001118). Zdoby³ on nadbrze¿ne miasta, a gdy utworzono czwarte pañstwo krzy¿owców w Trypolis, postanowiono wówczas, ¿e król jerozolimski bêdzie suwerenem dla pozosta³ych trzech pañstw. rozpowszechni³o ich nazwê Templariusze. Istniej¹ do roku 1312, kiedy to wskutek oskar¿eñ o czary papie¿ Klemens V, bêd¹cy pod wp³ywem Filipa IV Piêknego (króla Francji siedziba papie¿y by³ wówczas Awinion), og³osi³ kasatê zakonu. W 1190 roku powsta³ Zakon Szpitala Najœwiêtszej Marii Panny Domu Niemieckiego (popularnie nazwani krzy¿akami) przekszta³cony w 1198 roku w zakon rycerski do walki z innowiercami. Z pocz¹tkiem XIII wieku król Wêgier Andrzej II sprowadzi³ ich na Wêgry, sk¹d nastêpnie w 1226 do Polski sprowadzi³ ich ksi¹¿ê Konrad Mazowiecki. Republika Rzymska (1143 1154) Ruch krzy¿owy przyczyni³ siê do rozwoju handlu, co z kolei przynios³o od XI wieku szybki rozwój miast jako oœrodków kupieckich i rzemieœlniczych. Kupcy bogacili siê szybko, natomiast rzemieœlnicy, zw³aszcza pochodz¹cy z nap³ywowej ludnoœci wiejskiej, powoli. Powsta³y wiêc wewnêtrzne konflikty. Bogate mieszczañstwo, œwiadome swego znaczenia, walczy³o o wolnoœæ miast od panów feudalnych i prawo do samorz¹du. Na tym tle dosz³o do rewolty w Rzymie gdzie w 1143 roku mieszkañcy wiecznego miasta wypowiedzieli pos³uszeñstwo urzêdnikom papieskim, wybrali senat i patrycjusza jako swoj¹ najwy¿sz¹ w³adzê, tworz¹c Republikê Rzymsk¹, której przywódc¹ zosta³ Arnold z Brescia (oko³o 1100-1155). Kres Republice Rzymskiej po³o¿y³a interwencja cesarza Fryderyka Barbarossy w 1154 roku. Joannici, templariusze, krzy¿acy Wyprawy do Ziemi Œwiêtej przyczyni³y siê do powstania nowych zakonów rycerskich: joannitów, templariuszy oraz krzy¿aków. Kolebk¹ joannitów by³ szpital œwiêtego Jana Ja³mu¿nika, ufundowany oko³o 1050 roku przez w³oskich kupców. Po zakoñczeniu krucjat przenieœli sw¹ siedzibê na Rodos, jednak po zdobyciu wyspy przez Turków w XVI w. osiedlili siê na Malcie i zmienili nazwê na Kawalerów Maltañskich. Zakon istnieje po dziœ dzieñ. Zakon templariuszy by³a to fundacja za³o¿ona przez mo¿now³adców z Szampanii (p³d. Francja) ok. 1119. Król jerozolimski u¿yczy³ im pomieszczenia w swoim pa³acu, zwanym pa³acem przy œwi¹tyni Salomona (ad templum Salomonis), co - 45 - Druga krucjata (1147 1149) Clairvaux. Papie¿ Eugeniusz III, zmuszony do opuszczenia Rzymu (1146), odby³ podró¿ do Francji i zaj¹³ siê przy pomocy Bernarda z Clairvaux zorganizowaniem nowej krucjaty. Bezpoœredni¹ przyczyn¹ by³o zajêcie Edessy (25 XII 1144). Wówczas królowa jerozolimska, Melisenda, wys³a³a do papie¿a wezwanie o pomoc. Odpowiadaj¹c na to wezwanie Eugeniusz III wyda³ bullê w sprawie krucjaty (1145), a Bernard z Clairvaux rozpocz¹³ propagandê wyprawy, obejmuj¹c ni¹ Francjê i Niemcy. Odpowiadaj¹c na wezwanie papie¿a król francuski Ludwik VII (1137-1180) z ¿on¹ Eleonor¹ i z licznym rycerstwem francuskim wyruszy³ na Wschód w czerwcu 1147 roku. Miesi¹c wczeœniej uczyni³ to król niemiecki Konrad III (1138-1152) z licznymi ksi¹¿êtami i rycerzami. Obie grupy przyby³y do Bizancjum, gdzie ujawni³y siê antagonizmy miêdzy obu monarchami zachodnimi. Konrad wyruszy³ osobno przeciw Turkom i straci³ prawie ca³¹ armiê w przegranej bitwie pod Doryleum (25 X 1147) .Tymcza sem ryce rstw o fran cusk ie dotar³o do Antiochii, ale Eleonora przez romans z ksiêciem antiocheñskim Rajmundem wywo³a³a konflikt z tamtejszymi Frankami, wskutek którego Ludwik VII uda³ siê drog¹ morsk¹ do Jerozolimy. Narada z Konradem III w Akkon do pr ow ad zi ³a do de cy zj i o bl ê¿ en ia Damaszku, które zakoñczy³o siê niepowodzeniem i ostateczn¹ klêsk¹ drugiej krucjaty. Niepowodzenie drugiej krucjaty wy wo ³a ³o ob ur ze ni e na Za ch od zi e, skierowane tak¿e przeciw Bernardowi z Utrata Jerozolimy (1187) W 1171 roku na tronie su³tañskim zasiad³ utalentowanego w³adca i wódz Saladyn. Opanowa³ Damaszek i Mossul (1183), po czym otoczy³ Królestwo Jerozolimskie ze wszystkich stron, a w 1187 roku przyst¹pi³ do jego zdobycia. Jako pretekst do wojny pos³u¿y³ napad krzy¿owca Rainolda de Chatillon na karawanê siostry Saladyna. Ten z potê¿n¹ armi¹ ruszy³ na Jerozolimê. Królowi jerozolimskiemu tak¿e uda³o siê zgromadziæ bardzo siln¹ armiê, oko³o 300 tysiêcy rycerzy, joannitów i templariuszy, jednak¿e bitwa pod Hattin (4 VII 1187) sta³a siê jej druzgocz¹c¹ klêsk¹. Po klêsce, wróg przyst¹pi³ do oblê¿enia Jerozolimy, któr¹ zdobyto 2 paŸdziernika 1187 roku. Trzecia krucjata (1189 1192) Wi eœ æ o ut ra ci e J er oz ol im y wstrz¹snê³a Europ¹ i sta³a siê przyczyn¹ zo rg an iz ow an ia t rz ec ie j kr uc ja ty. W krucjacie wziêli udzia³ cesarz Fryderyk I, król angielski Ryszard Lwie Serce i król francuski Filip August, wraz z rycerstwem ich pañstw. Cesarz uda³ siê tradycyjnym szlakiem l¹dowym do Bizancjum, gdzie spêdzi³ zimê (1189/ 1190). Po wk roc zen iu do A zji Mniejszej posuwa³ siê naprzód wœród walk, z wielkim trudem. Niespodziewanie zgin¹³ podczas k¹pieli w rzece Salef (10 VII 1190). Wiêk szo œæ ryc erz y wró ci³ a do kra ju. Nieliczni przedostali siê do Akkon, dok¹d te¿ przybyli krzy¿owcy francuscy pod wodz¹ Filipa Augusta i krzy¿owcy angielscy z - 46 - Ryszardom Lwie Serce. Pertraktacje z za³og¹ twierdzy doprowadzi³y do jej poddania. Wtedy Filip August, przynaglony wewnêtrznymi problemami Francji powróci³ do kraju, a odosobniony Ryszard zawar³ uk³ad pokojowy z Saladynem (1 IX 1192). Postanowienia tego uk³adu by³y nastêpuj¹ce: Jerozolima pozostanie we w³adaniu Saladyna, chrzeœcijanie bêd¹ mieli wolny dostêp do niej i innych miejsc œwiêtych w Palestynie. Ponadto Królestwo Jerozolimskie zatrzyma³o Jaffê, Tyr i posiad³oœci w Syrii. Aleksego IV. Wtedy krzy¿owcy zdobyli pa³ac cesarski (12 IV 1204), opanowali i spl¹drowali miasto i utworzyli Cesarstwo £aciñskie, istniej¹ce do roku 1261. Krucjata „dzieciêca” (1212) Niepowodzenie IV krucjaty zrodzi³o w Europie ideê, i¿ to grzechy doros³ych stanowi¹ przeszkodê w zdobyciu miejsc œwiêtych. To, czego nie uda³o siê dokonaæ doros³ym, mog¹ zdobyæ niewinne dzieci. W tym te¿ duchu zorganizowano krucjatê dzieci. Mia³a ona wyruszyæ z dwóch pañstw: Francji i Niemiec. We Francji 30 tysiêcy dzieci dotar³o do Marsylii, sk¹d nastêpnie, na wynajêtych statkach, mali krzy¿owcy ruszyli na Wschód. W czasie podró¿y dwa statki zatonê³y. Wiêkszoœæ dzieci zmar³a jeszcze przed przybyciem do celu, b¹dŸ zosta³a sprzedana w niewolê. W Niemczech grupa 20 tysiêcy dzieci dosta³a siê do Brindisi przez Alpy, sk¹d nastêpnie mia³a wyp³yn¹æ w kierunku Jerozolimy, lecz tamtejsi biskupi na to nie pozwolili. Czwarta krucjata (1202 1204) Nowy papie¿ Innocenty III (1198 1216), wobec nik³ych skutków trzeciej wyprawy krzy¿owej, zacz¹³ czyniæ przygotowania do nowej krucjaty. Od pocz¹tku swego pontyfikatu nakaza³ przeto g³oszenie nowej wyprawy krzy¿owej, a na duchowieñstwo na³o¿y³ dziesiêcinê w wysokoœci 1/40 dochodów rocznych z beneficjów koœcielnych. Na miejsce zbioru uczestników wyprawy wyznaczono Wenecjê. Do udzia³u w wyprawie zg³osi³o siê rycerstwo francuskie i w³oskie. W zamian za koszta przewozu rycerstwo pomog³o w zdobyciu Wenecji miasta Zadar w Dalmacji. Nastêpnie, wbrew zakazowi papie¿a krzy¿owcy, udali siê do Konstantynopola, gdy¿ zdeg rado wany cesa rz Alek sy IV zwróci³ siê do krzy¿owców o pomoc w odzyskaniu tronu bizantyjskiego, obiecuj¹c wysokie wynagrodzenie i zawarcie unii koœcielnej. Restytuowany cesarz nie móg³ jednak zap³aciæ ustalonej sumy, ponadto zwleka³ z zapowiedzian¹ uni¹ koœcieln¹. W samym Konstantynopolu dosz³o do nowej rewolucji, w wyniku której zamordowano Pi¹ta, szósta i siódma krucjata (1217 1221, 1248 1250, 1270) Klêska Krucjaty „dzieciêcej” zadecydowa³a o tym, i¿ sobór Laterañski IV (1215) postanowi³ zwo³aæ now¹ krucjatê. Wyznaczy³ jej termin na 1 VI 1 217, nak³adaj¹c równoczeœnie specjalny podatek na ca ³e du ch ow ie ñs tw o w ce lu je j sfinansowania. Przywódcami tej krucjaty byli: ksi¹¿ê Austrii Leopold VI i król Wêgier Andrzej II. Krzy¿owcy, chc¹c zdobyæ od po³udnia Jerozolimê, uderzyli na Egipt. W - 47 - delcie Nilu zdobyli twierdzê Damiettê, lecz w drodze na Kair zostali pokonani i musieli powróciæ do Europy Ideê wypraw krzy¿owych bêdzie jeszcze kontynuowa³ król Francji Ludwik IX Œwiêty, który zorganizuje dwie wyprawy. W 1248-1250 by³a to nieudana próba zdobycia Egiptu. Tu w du¿ej mierze do klêski przyczyni³a siê epidemia, jaka wybuch³a w obozie krzy¿owców. Drug¹ wyprawê Ludwik IX Œwiêty zorganizowa³ w 1270 roku. By³a to krucjata do Tunisu, lecz wkrótce po przybyciu na miejsce ponownie w obozie krzy¿owców wybuch³a epidemia, która tym razem zabra³a tak¿e króla francuskiego. Za koniec wypraw krzy¿owych przyjmuje siê rok 1291, kiedy to pad³ ostatni bastion krzy¿owców: twierdza Akkon. Skutki krucjat ·Poszerzenie horyzontów umys³owych Europejczyków ·Sprowadzenie nieznanych wczeœniej przypraw i owoców (cynamon, goŸdziki, figi, rodzynki) a tak¿e jedwabiu, brokatu i welwetu ·Przyswajanie arabskich osi¹gniêæ naukowych i cyfr ·Rozwój handlu z terenami Bliskiego Wschodu ·Narastanie wrogoœci pomiêdzy chrzeœcijanami a muzu³manami ·Powstanie armii narodowych £UKASZ KALEMBA MI£OŒÆ W KSIÊDZE PIEŒNI NAD PIEŒNIAMI. Pawe³, pisz¹c do Koryntian, wyra¿a prawdê o tym, ¿e Mi³oœæ nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które siê skoñcz¹, albo jak dar jêzyków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie (1 Kor 13, 8). Natomiast bp. Karol Wojty³a w ksi¹¿ce Mi³oœæ i odpowiedzialnoœæ stwierdza, ¿e S³owo mi³oœæ nie jest jednoznaczne WSTÊP. We wspó³czesnym œwiecie zauwa¿amy szeroki wachlarz znaczeniowy terminu mi³oœæ. Jest ona najczêœciej rozumiana jako najwspanialsze uczucie. Ale przecie¿ uczucia, niezale¿nie od tego czy s¹ pozytywne (np. radoœæ, zadowolenie, przyjemnoœæ, entuzjazm), czy te¿ negatywne (gniew, z³oœæ, zazdroœæ, niechêæ, niezadowolenia itd.) maj¹ to do siebie, ¿e przemijaj¹ (Por. AUGUSTYN (WOJTY£A K., Mi³oœæ i odpowiedzialnoœæ, TN KUL, Lublin 2001, s. 69). J., SJ, Œwiat naszych uczuæ, Wydawnictwo M, Kraków 2001, s. 24). Wychodz¹c od tego A przecie¿ œw. - 48 - za³o¿enia przyjrzymy siê temu jak Ksiêga Pieœni nad pieœniami ukazuje rozumienie mi³oœci. 1. NIE TYLKO DWIE INTERPRETACJE. Przy analizie postawionego tematu nale¿y wzi¹æ pod uwagê myœl teologiczn¹, zawart¹ w Pnp, albowiem to pozwoli nam dokonywaæ interpretacji mi³oœci. Jak podaje o. Juliusz St. Synowiec OFMConv, ¿e najbardziej popularn¹ i zyskuj¹ca najwiêksza liczbê zwolenników jest interpretacja alegoryczna. Wed³ug jej za³o¿eñ mi³oœæ w Pnp wyobra¿a³aby relacje pomiêdzy Bogiem Jahwe a narodem Izraela. Za takim rozumieniem opowiada³yby siê przes³anki z pism prorockich (Oz 1-3; Iz 50, 1; 54, 5; 62, 4; Jr 2-3; Ez 16; 23). doszukuj¹ siê zwolennicy tej interpretacji. Wspó³czeœni egzegeci porzucaj¹ jednak powy¿sze interpretacje na rzecz dos³ownego rozumienia, jako intymnej relacji miêdzy kobiet¹ a mê¿czyzn¹. W oparciu o ten klucz bêdziemy ukazywaæ czym jest mi³oœæ w Pieœni nad pieœniami. 2. O JAK PIÊKNA JESTEŒ PRZYJACIÓ£KO MOJA! ANALOGIA DO GENEZIS. (Por. SYNOWIEC J. ST., OFMCONV, Mêdrcy Izraela, ich pisma i nauka, wydanie II, Kraków Egzegeci zauwa¿aj¹ zbie¿noœæ myœli jaka zachodzi miêdzy zachwytem mê¿czyzny nad niewiast¹ w Rdz 2, 23 (Ta dopiero jest koœci¹ z moich koœci i cia³em z mego cia³a. Ta bêdzie siê zwa³a niewiast¹, bo ta z mê¿czyzny zosta³a wziêta) a zachwytem oblubieñca nad oblubienic¹ w Pnp. Podobnie werset 24 koresponduje z ide¹ Pnp. Otó¿ stwierdzenie Adama: Dlatego to mê¿czyzna opuszcza ojca swego i matkê Obok tej interpretacji funkcjonuje równie¿ interpretacja typologiczna, uosabiaj¹ca mi³oœæ miêdzy Chrystusem a Koœcio³em, miêdzy Chrystusem a Maryj¹, miêdzy Bogiem a dusz¹ chrzeœcijanina itp. I choæ Nowy Testament doœæ czêsto podkreœla motyw mi³oœci Chrystusa do Koœcio³a, to jednak raczej nie nadaje Pnp takiego znaczenia, jakiego 1997, s. 173). - 49 - swoj¹ i ³¹czy siê ze sw¹ ¿on¹ tak œciœle, ¿e staj¹ siê jednym cia³em, przejawia siê w sposób analogiczny w dialogu Oblubienicy z Oblubieñcem. Bardzo czêsto bohaterowie Pnp odnosz¹ do siebie zwroty pe³ne zachwytu. Oblubieniec mówi o ukochanej: O jak piêkna jesteœ przyjació³ko moja, jak piêkna (Pnp 1, 15), moja siostra (Pnp 4, 9), moja go³¹bka (Pnp 6, 9), umi³owana (Pnp 7, 7), moja jedyna (Pnp 6, 9) itp. Oblubienica zaœ odwzajemniaj¹c, mówi o nim: mi³oœæ duszy mojej (Pnp 1, 7), mój mi³y (Pnp 1, 13), ukochany mój (Pnp 2, 8). Oba teksty wyra¿aj¹ wiêc to, i¿ mi³oœæ inspiruje do podziwu i wdziêcznoœci. (Por. BRZEGOWY T., KS., odpowiedzia³ (…). Zaklinam was, córki jerozolimskie: jeœli umi³owanego mego znajdziecie, có¿ mu oznajmicie? ¯e chora jestem z mi³oœci (Pnp 5, 6.8); uka¿ mi sw¹ twarz, daj mi us³yszeæ swój g³os! Bo s³odki jest twój g³os i twarz pe³na wdziêku (Pnp 2, 14). WZAJEMNOŒÆ. Otó¿ w scenie kiedy Oblubieniec nazywa sw¹ ukochan¹ o g r o d e m z a m k n i ê t y m (Pnp 4, 12), ona zaprasza go do tego, aby wszed³ do swojego ogrodu: niech wejdzie mój mi³y do swego ogrodu i spo¿ywa jego najlepsze owoce (Pnp 4, 16). On przyjmuje zaproszenie: Wchodzê do mego ogrodu, siostro ma, oblubienico (Pnp 5, 1). Zaœ w Pnp 7, 10 Oblubieniec opisuje usta ukochanej: jak wyborne wino, które sp³ywa mu po podniebieniu, zwil¿aj¹c wargi i zêby, ona przerywaj¹c mu, mówi: Jam mi³ego mego i ku mnie siê zwraca siê jego po¿¹danie. Oznacza to ni mniej ni wiêcej jak swoiste dopowiedzenie do Rdz 3, 16: ku swemu mê¿owi bêdziesz kierowa³a swe pragnienia, tyle, ¿e tym razem w odniesieniu do mê¿czyzny. Psalmy i inne pisma, Biblos, s. 223). 3. ŒRODKI WYRAZU WZAJEMNEGO OBCOWANIA KOBIETY I MʯCZYZNY W PNP WG. R. MURPHY' EGO. OBECNOŒÆ I NIEOBECNOŒÆ. Jednym z zasadniczych kwestii mi³oœci w Pnp jest fizyczna obecnoœæ i nieobecnoœæ oblubieñca i oblubienicy. Bycie razem wyra¿a siê w pe³nych mi³oœci dialogach, w które wplecione s¹ podnios³e wyra¿enia. Natomiast brak ukochanej osoby wyra¿aj¹ s³owa têsknoty: Szuka³am go, lecz nie znalaz³am, wo³a³am go, lecz mi nie PIERWSZORZÊDNOŒÆ MI£OŒCI. Zdecydowanie na pierwsze miejsce wysuwa siê uczucie. Zakochani - 50 - porównuj¹ siebie nawzajem do znanych im elementów przyrody. Ta atmosfera porównañ wprowadza pewn¹ podnios³oœæ i subtelnoœæ, pozostawiaj¹c zarazem wiele rzeczy w eleganckich niedopowiedzeniach. Np. Oblubieniec mówi: oczy twe jak go³êbice za twoja zas³on¹ (…). Piersi twe jak dwoje koŸl¹t, bliŸni¹t gazeli, co pas¹ siê poœród lilii (…). Miodem najœwie¿szym ociekaj¹ wargi twe, oblubienico, miód i mleko pod twoim jêzykiem (Pnp 4, 1.5.11). Oblubienica wyra¿a siê w podobny sposób: oczy jego jak go³êbice nad strumieniami wód (…). Jak lilie wargi jego, kapi¹ce mirr¹ najprzedniejsz¹ (…). Usta jego przes³odkie i ca³y jest pe³en powabu (Pnp 5, 12.13.16). Jednak inicjatywa nale¿y raczej do Obl ubi eni cy: Niech mnie uca³uje poca³unkami swoich ust! (…). Poci¹gnij mnie za sob¹! Pobiegnijmy! (Pnp 1, 2.4). Ta równoœæ implikuje wa¿ne prawdy dotycz¹ce zwi¹zku mê¿czyzny i kobiety. Mianowicie zak³ada, ¿e jest on monogamiczny i nierozerwalny (por. Pnp 2,2-3; 5,10; 6,8-9). 5. MI£OŒÆ LUDZKA A MI£OŒÆ BOGA. Choæ w naszych rozwa¿aniach skupiliœmy siê na interpretacji dos³ownej, nie oznacza to wcale, ¿e mi³oœæ posiada tylko wymiar horyzontalny. Otó¿ mi³oœæ ³¹cz¹ca kobietê i mê¿czyznê zak³ada uczestnictwo w niej Boga. A zatem dokonuje siê coœ w rodzaju przejœcia od mi³oœci ludzkiej do mi³oœci Bo¿ej. Ten sens dos³owny, temat mi³oœci ludzkiej jest sam przez siê teologiczny. Bowiem rzeczywistoœæ mi³oœci ludzkiej dobrze obrazuje rzeczywistoœæ Bo¿ej mi³oœci wzglêdem cz³owieka. Jest uderzaj¹ce, ¿e Izrael zdo³a³ wypracowaæ ideê Boga ponad wszelkimi odniesieniami do p³ciowoœci, Boga bez ¿adnej ma³¿onki, eliminuj¹c w ten sposób rozpowszechniony w jego œrodowisku kult p³odnoœci, a pomimo to wychwalaæ 4. PÓKI NIE ZECHCE SAMA (PNP2, 7) GODNOŒÆ OSOBY LUDZKIEJ. Mi³oœæ opisywana w Pnp ukazuje równoœæ kobiety i mê¿czyzny, a zarazem podkreœla godnoœæ i wartoœæ c z ³ o w i e k a . To d z i ê k i m i ³ o œ c i Oblubieniec i Oblubienica w sposób ca³kowicie wolny (Nie budŸcie ze snu, nie rozbudzajcie ukochanej póki nie zechce sama - Pnp 2, 7), ale i wzajemny wybieraj¹ siebie nawzajem (Mój mi³y jest mój, a ja jestem jego Pnp 2, 16). - 51 - s. 229). Boga jako Oblubieñca. Piêkno a zarazem prawdziwoœæ takiego rozumowania potwierdza w Nowym Testamencie œw. Jan: Bóg jest mi³oœci¹ (…). Albowiem kto nie mi³uje brata swego, którego widzi, nie mo¿e mi³owaæ Boga, którego nie widzi (1 J 4, 16.19). Nim jednak przejdziemy do egzegezy przytoczonego fragmentu z Pnp, nale¿y zwróciæ uwagê na jego budowê. Oczywiœcie bêdzie to dopiero widoczne w tekœcie hebrajskim, niemniej jednak Pnp 8, 6 7 ma formê metryczn¹. Podzielony jest na 6 stychów. Zawiera najbardziej rozpowszechniony uk³ad rytmu 3 + 3, a w niektórych miejscach 3 + 2, co jest z kolei specyfik¹ poezji o charakterze elegijnym. Fragment posiada tak¿e paralelizmy synonimiczne. Wspominamy o tym, aby móc ³atwiej wnikn¹æ w jego treœæ. Jak ju¿ zosta³o powiedziane, ów fragment wyra¿a gor¹ce pragnienie Oblubienicy bycia jedno z Oblubieñcem. Przedstawione to zosta³o za pomoc¹ pieczêci. Hebrajski rzeczownik chotam zapo¿yczony z jêz. egipskiego oznacza pieczêæ, któr¹ nosi³ staro¿ytny Izraelita. Mia³a ona kszta³t bransolety na ramieniu b¹dŸ sygnetu na rêce (por. Jr 22, 24: Na moje ¿ycie wyrocznia Pana nawet gdyby Jechoniasz, syn Jojakima, króla judzkiego, by³ pierœcieniem na mojej rêce prawej, zerwa³bym go stamt¹d!). Za pomoc¹ 6. WODY WIELKIE NIE ZDO£AJ¥ UGASIÆ MI£OŒCI (PNP 8, 7). Po³ó¿ miê jak pieczêæ na twoim sercu, jak pieczêæ na twoim ramieniu, bo jak œmieræ potê¿na jest mi³oœæ, a zazdroœæ jej nieprzejednana jak Szeol, ¯ar jej to ¿ar ognia, p³omieñ Pañski. Wody wielkie nie zdo³aj¹ ugasiæ mi³oœci, nie zatopi¹ jej rzeki. Jeœliby kto odda³ za mi³oœæ ca³e bogactwo swego domu pogardza nim tylko. (Pnp 8, 6 7) Jak podaje Miêdzynarodowy Komentarz do Pisma Œwiêtego, to powy¿szy fragment bardzo czêsto ujmowany jest jako swoista summa ca³ej Pieœni nad Pieœniami. (Por. Miêdzynarodowy Komentarz do Pisma Œwiêtego, FARMER W. R. (red. wyd. org.), CHROSTOWSKI W. (red. wyd. pol.), Verbinum, Jest to wielki wyraz pragnienia Oblubieñców, by siê p o ³ ¹ c z y æ w nierozerwalnej jednoœci. Warszawa 2001, s. 793). (BRZEGOWY T., KS., dz. cyt., - 52 - przedzia³ pomiêdzy Mi³oœci¹ i Bogiem jest niezwykle delikatny. (Tam¿e; TROMP pieczêci identyfikowano osoby. By³a te¿ ona podpisem. A zatem jest to coœ bardzo osobistego, zastrze¿one jednej osobie, wy³¹czne. Oblubienica pragnie byæ wy³¹cznie dla Oblubieñca, byæ obecna w jego myœlach (po³ó¿ mnie jak pieczêæ na twoim sercu) i czynach, dzia³aniu (jak pieczêæ na twoim ramieniu). Staj¹c siê pieczêci¹ ukochanego, by³aby znakiem jego to¿samoœci i uwiarygodnieniem wszelkich jego czynów. (Miêdzynarodowy N. J., Wisdom and the Canticle. Ct., 8,6c-7b: Text, Character, Message and Import, w: La Sagesse de l'Ancien Testament, GILBERT M. (red.), Leuven 1990, s. 94). W s³owach Wody wielkie nie zdo³aj¹ ugasiæ mi³oœci, nie zatopi¹ jej rzeki zostaje potwierdzona prawda o bezgranicznoœci mi³oœci. (Por. Katolicki Komentarz Biblijny, BROWN R.B., FITZMYER J.A., MURPHY R.E. (red.), Vocatio, Warszawa 2004, s. 552). ¯ywio³, o którym mowa, nie jest w stanie zagroziæ mi³oœci. Bo je¿eli si³y nadprzyrodzone Œmieræ i Szeol nie s¹ w stanie pokonaæ mi³oœci, to o ile¿ bardziej nie st³umi jej woda. (Por. Miêdzynarodowy Komentarz…, s. Komentarz…, s. 793). Nastêpnie jest mowa o dwóch si³ach Œmieræ i Szeol. Œmieræ dotyka ka¿dego bez wyj¹tku, Szeol zaœ nie oddaje nigdy i nic z tego, co raz po³kn¹³. (BRZEGOWY T., KS., dz. cyt., s. 233). Te rzeczy, choæ wrogie mi³oœci, pokazuj¹ jej potêgê i nienasycenie. A nawet jest od nich potê¿niejsza. ¯ar mi³oœci, o którym mowa, wskazuje na naturê mi³oœci jako otwarcie siê na transcendentne doœwiadczenie Boga Jahwe. (Por. Miêdzynarodowy Komentarz…, s. 793). Mi³oœæ zatem jako ta, która ma swoje Ÿród³o w Bogu, jest niemal¿e bosk¹ moc¹, ³¹cz¹c¹ kobietê i mê¿czyznê w wy³¹cznym i nierozerwalnym zwi¹zku. ( P o r . 793). Zaœ ostatnia myœl, zamkniêta w stychu: Jeœliby kto odda³ za mi³oœæ ca³e bogactwo swego domu pogardza nim tylko, zwraca nasz¹ uwagê na to ¿e mi³oœæ jest czymœ tak cennym, ¿e jakiekolwiek przedsiêwziêcia wyceny i próby p³acenia za mi³oœæ s¹ godne pogardy. (Por. SYNOWIEC J. ST., OFMCONV, dz. cyt., s. 174). Powstaje tu pytanie, jak zatem nale¿y patrzeæ na izraelsk¹ praktykê p³acenia okupu za dziewczynê? Jednak tê kwestiê celowo pozostawiam otwart¹, aby sta³a siê inspiracj¹ do pog³êbienia omawianego tematu. BRZEGOWY T., KS., dz. cyt., s. 236). Konsekwentnie Mi³oœæ jest w tych s³owach uosobion¹ moc¹ stwórcz¹ i - 53 - ZAKOÑCZENIE. Konkluduj¹c, nale¿y stwierdziæ, i¿ Pnp w sposób bardzo literacki ukazuje piêkno relacji miêdzy kobieta a mê¿czyzn¹. Oblubieñcy swojej mi³oœci nadaj¹ charakter sakralny, a mo¿e nawet i boski, przy czym nie s¹ im obce têsknota, ból rozstania, ale i szczêœcie wyp³ywaj¹ce z duchowego i fizycznego zjednoczenia. A zatem realizuj¹ bo¿y plan mi³oœci i w pewnym sensie odzyskuj¹ to co Adam i Ewa przez swe niepos³uszeñstwo utracili w Raju. Rajem Oblubieñców staje siê ich wzajemna, doskona³a, choæ trochê wyidealizowana, mi³oœæ. wyd. pol.), Verbinum, Warszawa 2001. 5. Pismo Œwiête Starego i Nowego Testamentu w przek³adzie z jêzyków oryginalnych, Biblia Tysi¹clecia, wyd. IV, Poznañ 1991. 6. SYNOWIEC J. ST., OFMCONV, Mêdrcy Izraela, ich pisma i nauka, wydanie II, Kraków 1997. BIBLIOGRAFIA: 1.AUGUSTYN J., SJ, Œwiat naszych uczuæ, Wydawnictwo M, Kraków 2001. 7.WOJTY³A K., Mi³oœæ i odpowiedzialnoœæ, TN KUL, Lublin 2001. 2. BRZEGOWY T., KS., Psalmy i inne pisma, Biblos. KAMIL GOC 3. Katolicki Komentarz Biblijny, BROWN R.B., FITZMYER J.A., MURPHY R.E. (red.), Vocatio, Warszawa 2004. 4. Miêdzynarodowy Komentarz do Pisma Œwiêtego, FARMER W. R. (red. wyd. org.), CHROSTOWSKI W. (red. - 54 - Marzenie Co mi siê marzy? W³asny kawa³ek nieba Wielkoœci centa gdy¿ wiêcej mi nie potrzeba Kruszynê chleba umieszczê na nim By Anio³ chroni³ j¹ swymi skrzyd³ami Poca³unkami budzi³ o œwicie Usta Anio³a zwiastuj¹ ¿ycie ¯adne odkrycie takie s¹ fakty W Piœmie zawarte, bo Pan Bóg to taktyk Szczêœliwe Matki, co dziêki ³asce Mia³y swój udzia³ w historii zbawczej To przecie¿ jasne pragniemy szczêœcia Ju¿ tu na ziemi w ludzkich objêciach Ja szukam wejœcia do szczêœcia u góry Chcia³bym kajakiem przemierzaæ chmury W kwestiach natury byæ obojêtny Natura dla mnie owoc przeklêty W piek³a odmêty mo¿e wprowadziæ Nie chce po wieki w kadzi siê kadziæ Bo mi siê marzy Anio³ skrzydlaty Chce wejœæ do nieba choæby na raty Bêdê bogaty we w³asne niebo Zasadzê sobie tam te¿ i drzewo Skorzystam z niego w upalne dni By w jego cieniu wtedy siê skryæ I wiêcej nic: Anio³, drzewo i ja Wtedy z serducha odejdzie strach ¯ycie we ³zach odp³ynie w dal Bêdê jak têcza nabiorê barw Wœród gromkich braw przywitam goœci Niebo to przecie¿ centrum Mi³oœci Pe³en radoœci goœci ugoszczê Podam Im kawê i ciastka najdro¿sze PóŸniej odpocznê po ziemskich trudach Gdzie by³o k³amstwo, fa³sz i ob³uda To mi siê uda wierze w to mocno Wystarczy dobrym byæ rankiem i nock¹. ADAM MASTALERZ - 55 - Studia Studia w Seminarium trwaj¹ szeœæ lat. Nasze Seminarium jest fili¹ Papieskiego Wydzia³u Teologicznego w Warszawie. ! ! W trakcie pierwszego i drugiego roku klerycy studiuj¹ g³ównie przedmioty filozoficzne oraz psychologiê, pedagogikê, jêzyk ³aciñski i jeden jêzyk zachodni (angielski, niemiecki, hiszpañski). ! Od trzeciego roku nauki rozpoczyna siê teologia, studium Pisma Œwiêtego oraz innych przedmiotów pomocnych w pracy katechetycznej i duszpasterskiej. Studenci odbywaj¹ praktyki katechetyczne w wybranych szko³ach. ! Po ukoñczeniu pe³nego cyklu studiów i napisaniu pracy magisterskiej, seminarzyœci uzyskuj¹ tytu³ magistra teologii. Informacje dla kandydatów Dokumenty wymagane przy przyjêciu do Wy¿szego Seminarium Duchownego W £owiczu: 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. Œwiadectwo maturalne; Opinia od ksiêdza proboszcza; Opinia od katechety; W³asnorêcznie napisane podanie o przyjêcie skierowane do Rektora; Zaœwiadczenie od lekarza (na studia); ¯yciorys; Aktualne œwiadectwo chrztu z adnotacj¹ o bierzmowaniu; 6 - zdjêæ; Ksi¹¿eczka wojskowa (do wgl¹du). - 56 -