Odpust, czyli imieniny parafii.
Transkrypt
Odpust, czyli imieniny parafii.
OG£OSZENIE WÓJTA GMINY WIEPRZ
W zwi¹zku z ustawow¹ wymian¹ ksi¹¿eczkowych dowodów osobistych, które trac¹ wa¿noæ 31.12.2007r.
wnioski o wymianê dowodów mo¿na sk³adaæ w Urzêdzie Gminy w Wieprzu w Biurze Spraw Obywatelskich tak¿e
w ka¿d¹ pierwsz¹ niedzielê miesi¹ca, pocz¹wszy od sierpnia, w godzinach 8.00 do 14.00.
Podczas pe³nienia niedzielnych dy¿urów bêdzie równie¿ mo¿liwoæ zrobienia zdjêæ do dowodu osobistego
w budynku Urzêdu Gminy.
Informujemy, i¿ oczekiwanie na wydanie dowodu osobistego osobom, które z³o¿¹ wnioski pod koniec roku
(listopad, grudzieñ) mo¿e przed³u¿yæ siê nawet do kilku miesiêcy.
OG£OSZENIE WÓJTA GMINY WIEPRZ
Zwracam siê z uprzejm¹ prob¹ o wykaszanie rowów przydro¿nych, a tym, którzy wykonuj¹ to regularnie dziêkujê.
Zwracajmy uwagê s¹siadom, którzy patrz¹ na to obojêtnie. Pamiêtajmy, ¿e nasze otoczenie wiadczy o nas. Tylko
czysta i zadbana wie mo¿e byæ przyjazna swoim mieszkañcom.
WYJAZDOWE POSIEDZENIE RADY GMINY
W dniu 18 lipca br. radni,
so³tysi, Pani Wójt i pracownicy Urzêdu Gminy w
Wieprzu uczestniczyli w
wyjazdowym posiedzeniu
Rady Gminy, które odby³o siê w Ko¿uchowie ko³o
Nowej Soli. Celem wyjazdu by³o obejrzenie nowopowsta³ej oczyszczalni
cieków, która wielkoci¹,
kszta³tem i technologi¹
bêdzie
odpowiadaæ
oczyszczalni, która ma
powstaæ w Giera³towicach. Na liczne stawiane
pytania co do procesu inwestycyjnego i technologii odpowiadali przedstawiciele w³adz lokalnych oraz
projektanci obiektu. Jed-
nym z pytañ, które bardzo
czêsto pada³o by³o oddzia³ywanie oczyszczalni na
okolicznych mieszkañców. Wedle zapewnieñ
projektanta realizacja inwestycji niesie za sob¹
wy³¹cznie pozytywne
skutki dla rodowiska i
mieszkañców. Technologia wykonania obiektu,
który jest zamkniêty wyklucza bowiem wydostawanie siê uci¹¿liwych zapachów na zewn¹trz. Kolejnym krokiem jaki zostanie podjêty w zwi¹zku z
planowanym rozpoczêciem budowy oczyszczalni cieków i kanalizacji
bêdzie tym razem wizyta-
cja
przydomowych
oczyszczalni cieków,
które wedle opracowanej
koncepcji ze wzglêdów
ekonomicznych maj¹ powstaæ g³ównie we Frydrychowicach.
Odpust, czyli imieniny parafii.
Wiêkszoæ z nas w dniu
wspomnienia swojego patrona ze chrztu wiêtego obchodzi imieniny.
Dzieñ ten jest zazwyczaj
bardzo szczególny, zapraszamy goci, przyjmujemy
¿yczenia,
wspólnie zasiadamy do
sto³u, cieszymy siê z
bycia razem. Uroczystoci imieninowe staj¹ siê
w ten sposób wspania³¹
okazj¹ do wzmocnienia
wiêzi rodzinnych. Podobnie ka¿da rodzina
parafialna przynajmniej
raz w roku prze¿ywa
swoje imieniny. Jest to
dzieñ uroczystoci odpustowych, w czasie których w sposób szczególny czcimy patrona parafii.
Przez wieki tradycja odpu-
4
stów by³a kultywowana z
wielkim pietyzmem. Dzi
wiadcz¹ o tym choæby
wolne miejsca na odpusto-
czêsto zapominamy o
tym, co najistotniejsze w
tych uroczystociach,
wej sumie. Byæ mo¿e w
tym dniu nasz¹ uwagê za
bardzo przyci¹ga koloro-
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
wa otoczka: objazdowe
stragany, pe³ne ró¿noci i
wiecide³ek, kupowanie
³akoci, drobnych upominków. Warto wiêc
przypomnieæ historiê i
znaczenie odpustów parafialnych.
Od IV wieku, po
uzyskaniu wolnoci,
chrzecijanie zaczêli budowaæ kocio³y. Powstawa³y one najczêciej w
miejscach, gdzie istnia³
kult wiêtych, zw³aszcza
mêczenników. Dziêki
temu wi¹tynie otrzymywa³y swoich patronów, a
dzieñ ich wspomnienia w
kalendarzu liturgicznym
stawa³ siê wielkim wiêtem kocio³a i parafii. Celebrowano wtedy uroczyst¹ Mszê wiêt¹, organi-
zowano procesje, przedstawienia obrazuj¹ce ¿ycie czczonego wiêtego,
urz¹dzano wspólne zabawy. Z czasem uczestnictwo w wiêcie patrona kocio³a dawa³o mo¿liwoæ
uzyskania odpustów. Wtedy te¿ wiêto to zaczêto
nazywaæ odpustem parafialnym. Nazwa ta, u¿ywana po dzi dzieñ, wskazuje na najistotniejszy wy-
miar tej uroczystoci. Odpust jest to bowiem darowanie cz³owiekowi przez
Boga wszystkich kar doczesnych za grzechy ju¿
odpuszczone w sakramencie pokuty. Warunkiem
uzyskania tego daru jest:
stan ³aski uwiêcaj¹cej,
przyjêcie Komunii wiêtej,
odmówienie modlitwy Ojcze nasz, Wierzê w Boga
oraz modlitwy w inten-
cjach Ojca wiêtego. Odpust ofiarowany za zmar³ych ratuje dusze z czyæca. Poprzez uzyskanie
odpustu ka¿dy z nas
mo¿e dowiadczyæ w sposób bardzo konkretny ³aski Bo¿ej mi³oci. To jest
ród³o, z którego w tym
szczególnym dniu powinnimy czerpaæ radoæ i
dzieliæ siê ni¹ z innymi.
Uroczystoci odpustowe
jako imieniny parafii powinny w ten sposób umocniæ
ca³¹ nasz¹ wielk¹ rodzinê
parafialn¹, najpierw poprzez uczestnictwo w uroczystej Eucharystii, a
póniej przez spotkania z
krewnymi i przyjació³mi
przy wspólnym stole.
Ks. Stefan Klajman
Czy ty jeste moj¹ Mam¹?
Od kilku lat dzieci i rodzice z parafii Wszystkich
wiêtych w Wieprzu,
przed wiêtami Bo¿ego
Narodzenia i Wielkiej
Nocy ofiaruj¹ w kociele
s³odycze, zabawki, a czasem tak¿e odzie¿, które
wêdruj¹ do dzieci z Domów Dziecka.
Przez kilka lat w ten sposób obdarowywano dzieci
z Domu Dziecka w Jaszczurowej, a od roku 2005
w ¯mi¹cej k \Limanowej.
W tym roku dyrekcja placówki, kieruj¹c na moje
rêce wyrazy podziêkowania za pomoc, wystosowa³a równie¿ zaproszenie
zachêcaj¹ce do odwiedzin
domu.
Zabra³em ze sob¹ trochê
s³odyczy, a tak¿e 10 kilogramów miodu od Dobrych Serc z mojej parafii. Jak siê póniej okaza³o, zw³aszcza miód sprawi³ wiele radoci.
Dnia 17 VII 2007 wraz z
dwoma emerytowanymi
nauczycielkami z Andrychowa, które przez kilkanacie lat organizowa³y
wród
znajomych
i
uczniów pomoc dla dzieci, oraz naszymi klerykami Tomaszem i Szczepanem uda³em siê do ¯mi¹cej.
Ten artyku³, to sprawozdanie z wizyty.
Dom jest po³o¿ony
w uroczej okolicy, stoi na
stoku góry, otoczony jest
piêknymi polami i lasami.
Widoki s¹ naprawdê niezwyk³e. Teren bardzo dobrze utrzymany- basen,
plac zabaw, boisko, ma³y
amfiteatr, gdzie w niedziele
sprawowana jest msza
wiêta, a ponadto wieczorami odbywaj¹ siê wspólne spotkania dzieci z
opiekunami.
Widaæ, ¿e gospodarze i zarazem opiekunowie dbaj¹ o tê placówkê.
Orodek posiada wspania³y sad oprowadzany
przez ma³ego 11-letniego
przewodnika, s³yszê: Tu
mamy czerenie, winie,
tam brzoskwinie, porzeczki czarne i czerwone.
Dzieci pomagaj¹ w utrzymaniu domu. Zbieraj¹ owoce, pomagaj¹ w kuchni.
W ci¹gu roku w Domu
przebywa 60 dzieci w wieku od dwóch do piêtnastu
lat. Obecnie jest ich 140,
poniewa¿ na wypoczynek
wakacyjny przyjecha³y
dzieci z innych orodków.
Wszêdzie widaæ porz¹dek
i powiedzia³bym dobr¹ atmosferê. Opiekunów w pracy wspieraj¹ wolontariusze.
Na pocz¹tku pani Dyrektor opowiada o zasadach
funkcjonowania orodka:
Nie jest ³atwo. Na
ka¿de dziecko przeznaczone jest10 z³otych na
dzieñ, a potrzeby s¹ du¿e.
Dzieci szybko niszcz¹ lub
wyrastaj¹ z butów i ubrañ,
a poza tym, ci¹gle musz¹
byæ jakie rezerwy. Kiedy
przywo¿¹ zupe³nie niespodziewanie nowe dziecko,
czêsto brudne i zawszone, ca³a odzie¿ wêdruje do
pieca, no bo jak inaczej?
A nowe ubranie jest potrzebne. Wród dzieci pra-
wie nie ma sierot. Maj¹ rodziców, którzy czasem z
okazji wi¹t napisz¹ kartkê. Czyli kontakt z dzieckiem jest utrzymywany,
nie mo¿na wiêc pozbawiæ
ich praw rodzicielskich i
znaleæ now¹ rodzinê.
Ludzie te¿ myl¹, ¿e
dziecko jeszcze mo¿e siê
przydaæ. Nie jest ³atwo,
ale gdy ju¿ le, to wtedy
Bóg posy³a do nas kogo,
kto przychodzi z pomoc¹... s³yszê z ust Dyrektorki.
Potrzebne te¿ s¹ przybory szkolne, dzieci ucz¹ siê
w po³o¿onej w sporej odleg³oci od Domu szkole,
do której codziennie wêdruj¹ na nogach. W okresie brzydkiej pogody korzystaj¹ z busa. Od samego pocz¹tku uczy siê w
orodku dzieci, aby nie
tylko czeka³y na pomoc,
ale umia³y te¿ pracowaæ
dla siebie, by zdobywa³y
umiejêtnoci potrzebne w
¿yciu. Przecie¿ wróc¹ kiedy do spo³eczeñstwa i
bêd¹ musia³y zatroszczyæ
siê o siebie. Dzi wa¿ne
jest choæby to, jak pokierowaæ swoim kieszonkowym. Dzieci przebywaj¹ce na wypoczynku zdobywaj¹ za dobre sprawowanie czy wykonan¹ pracê,
specjalne pieni¹dze, które pod koniec turnusu
mog¹ sobie wymieniæ, w
trakcie specjalnego jarmarku, na ró¿ne rzeczy.
Oczywicie wszystko to
tylko symbolika i zabawa,
ale zdobyte nagrody s¹
prawdziwe, pochodz¹ce
od darczyñców; ubranka,
zabawki, przybory szkolne itp.
Kilkunastoletnie dziewczynki mówi¹, ¿e w tym
roku na jarmarku chc¹ kupiæ tylko ubrania. S¹ w rodzinie zastêpczej u babci
i to, co przywioz¹ z turnusu musi starczyæ na ca³y
rok. W domu tego nie bêdzie.
Po budynku oprowadza nas m³oda pani
psycholog, pokazuj¹c pokoje, miejsca, gdzie dzieci bawi¹ siê i ucz¹. Na
koniec mówi: £adnie
maj¹ urz¹dzone te miejsca, gdzie spêdzaj¹ czas
Tylko nie ma taty i
mamy.
Niektóre dzieci ciekawie
siê nam przygl¹daj¹. S³yszê: A, ¿e tak zapytam,
dlaczego tu przyjechalicie?- pyta mo¿e 12- letni
ch³opiec.
- Bo jestemy waszymi
przyjació³mi odpowiada
pani Krysia.
- Aha, pewnie sponsorzy,
co?
Poniewa¿ jest chory, m³oda wolontariuszka
przynios³a mu obiad do
pokoju. Dziêkujê, ciotkaus³yszelimy. Dzieci nazywaj¹ ciociami i wujkami
opiekunów i przybyszów.
Gdy wychodzilimy, do
jednej z pañ podesz³a
ma³a dziewczynka i s³yszê pytanie:
- Czy ty jeste moj¹
mam¹?
Dobrze, ¿e zd¹¿y³em siê
ju¿ odwróciæ
.
Jeden z ch³opców,
który tutaj przebywa³, te-
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 5
raz wróci³, by pracowaæ
jako wolontariusz. Dzieci
jedz¹ obiad, podany na
plastikowych talerzach, w
dwóch grupach. Przed jedzeniem modlitwa, a potem wszystko przebiega
sprawnie. Potem udaj¹ siê
na basen umiejscowiony
poni¿ej budynku. Wczeniej jednak ¿egnaj¹ nas
piosenkami.
Gdy tak patrzê na
tê grupkê, mylê, ¿e wygl¹daj¹ jak zwyk³a kolonia
lub klasa - ³adne oczy, pyzate buzie, loczki na g³owie. Obok stoj¹ opiekunowie. Wszystko takie normalne
A tymczasem za ka¿dym
z nich kryje siê jaka tragedia. Dramat ma³ego ser-
duszka, dla którego brak³o
mi³oci ze strony ludzi,
którzy nie doroli do roli
rodziców.
Trudno dzi bêdzie zasn¹æ
Nie pytam Panie, dlaczego? Tylko proszê, B¹d
z nimi i polij dobrych ludzi, którzy otr¹ ³zê samotnoci z oczu i pomog¹ zagoiæ tê ranê na sercu
Pani Dyrektor powiedzia³a, ¿e najbardziej s¹ potrzebne:
-przybory szkolne, buty i
ubrania dla dzieci w wieku od 2-15 lat, ksi¹¿ki dla
dzieci, encyklopedie, puzzle, sprzêt sportowy, pi³ki, gry dla dzieci, gad¿ety
na nagrody, mo¿e te¿ byæ
¿ywnoæ o charakterze
trwa³ym, np. miód, cukier
Wielu ludzi ofiaruje im zabawki pluszowe, dlatego
nie s¹ potrzebne, bo w
orodku maj¹ tego du¿o.
Jeli chcesz co
ofiarowaæ, to jest okazja!
W dniach 1-15 X 2007 w
godzinach od 17 do 18 w
naszej parafii bêdziemy
zbieraæ takie dary dla dzieci.
Nasz¹ akcjê zakoñczymy
w przededniu kolejnej
rocznicy wyboru Ojca
wiêtego Jana Paw³a II na
tron Piotrowy.
Po tym terminie zawieziemy dary dzieciom.
Pamiêtaj jednak, ¿e
dar musi p³yn¹æ z serca,
ma byæ godny Ciebie i nie
mo¿e poni¿aæ obdarowywanego. Rzeczy mog¹
byæ u¿ywane, ale nie takie, które nadaj¹ siê ju¿
tylko do wyrzucenia na
mietnik. Zawsze pytaj
siebie w sumieniu: -Czy w
tym ubraniu, ja nie wstydzi³bym siê pokazaæ na
ulicy?
Jeszcze jedno! Jeli przeczyta³e ten artyku³, to podziêkuj Bogu
za to, ¿e masz, czy te¿
mia³e dobrych rodziców
i dom, w którym kto na
Ciebie zawsze czeka³.
Wszelkie nasze dobre wysi³ki, niech dobry Bóg pob³ogos³awi.
Ks. Stefan Klajman
Dewastacja
W Wieprzu, niedaleko wie¿y przekanikowej dokonano dewastacji przydro¿nej kapliczki. Oderwano z
krzy¿a figurkê Pana Jezusa i rzucono j¹ kilka metrów dalej; zniszczono p³otek wokó³ krzy¿a, powywracano
stoj¹ce tam kwiaty. Przestêpstwo to zosta³o odkryte 16 lipca przez przeje¿d¿aj¹cego tamtêdy mê¿czyznê.
Prawdopodobnie dewastacji dokonano w nocy, a lady wskazuj¹, i¿ jego sprawcy byli pod wp³ywem alkoholu.
W niedzielê 22 lipca po wszystkich Mszach wiêtych modlono siê o Bo¿e Mi³osierdzie i nawrócenie dla
winowajców.
Ks. S. Klajman
W s³u¿bie porz¹dku publicznego
Corocznie w dniu 24
lipca policjanci obchodz¹
swoje wiêto. Ta grupa zawodowa, której patronem
jest w. Micha³ Archanio³ to
z pewnoci¹ na obecne czasy jedna z bardziej kontrowersyjnych. Co prawda sonda¿e medialne jednoznacznie wskazuj¹, ¿e ronie zaufanie spo³eczne do Policji,
ale opinie rodowiskowe
bywaj¹ ró¿ne i jedno jest
pewne, mimo i¿ za policjantami raczej nie przepadamy,
/z ró¿nych przyczyn a to bylimy ukarani, a to nam przeszkadzaj¹ itp.
/ i nie doceniamy ich roli, to ich z pewnoci¹ akceptujemy i uznajemy w pe³ni potrzebê ich istnienia oraz funkcjê, jak¹ pe³ni¹ w naszym ¿yciu.
Przedstawicielem
policjantów jest dobrze zapewne znany mieszkañcom
gminy Wieprz, dzielnicowy
samego Wieprza m³. asp.
Janusz Grodecki z pochodzenia rodowity krakowianin, obecnie mieszkaniec
6
Bulowic, ¿onaty, szczêliwy
ojciec posiadaj¹cej policyjne zaciêcie 10-letniej córy
Julii. Posiada wykszta³cenie
rednie techniczne.
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
Co zdecydowa³o o tym, ¿e
zosta³e policjantem?
W pewnym okresie
mojego ¿ycia tj. rok 19911992 pojawi³ siê epizod
zwany wojskiem, i to w³anie
zawa¿y³o, ¿e zosta³em policjantem. Wojsko mianowicie ods³u¿y³em
w Pododdziale
Centralnego
Podporz¹dkowania, a nastêpnie zosta³em w czynnej
s³u¿bie policyjnej jako funkcjonariusz sta³y.
Poza tym mój
dom rodzinny
zawsze ¿y³ takimi tradycjami,
jako ¿e i ojciec
by³ milicjantem
z 24-letnim sta¿em s³u¿by.
Sta³em siê wiêc
niejako kontynuatorem trady-
cji rodzinnej i mam nadziejê, ¿e po mnie tradycjê bêdzie kontynuowaæ moja córka - Julka.
Krótki rys twojej kariery zawodowej?
Po spe³nieniu obowi¹zku wojskowego w 1993
r. odby³em kurs podstawowy w Szkole Policji w Katowicach, a nastêpnie specjalistyczny kurs dzielnicowych
w tej samej szkole. Po pozytywnym zaliczeniu egzaminu
eksternistycznego w kwietniu 1996 r. sta³em siê aspirantem. Pocz¹tkowo pracowa³em w Plutonie Patrolowo-Interwencyjnym KP w Andrychowie do 1998 r., nastêpnie przez blisko pó³ roku
pracowa³em w Wydz. Kryminalnym tut. KP , a od 1999 r.
jestem nieprzerwanie dzielnicowym Wieprza.
Czy od momentu objêcia
wieprzowskich w³oci problemy pozosta³y czy zmieniaj¹ siê, jakie to w ogóle
problemy?
Najbardziej uci¹¿liwe dla zwyk³ych ludzi s¹
wszelkie przejawy drobnych,
szczególnie dokuczliwych
wykroczeñ chuligañstwo i
wulgaryzowanie, nieobyczajne wybryki, niszczenie lub
uszkadzanie cudzego mienia, zak³ócenia ³adu i porz¹dku publicznego czy spoczynku nocnego oraz problemy
zwi¹zane ze sprzeda¿¹ alkoholu nieletnim czy dzia³alnoci¹ niektórych placówek gastronomicznych. Czasami ale to naprawdê sporadycznie przydarzy siê kradzie¿
pieniêdzy czy roweru górskiego, bójka czy w³amanie
do auta. Plag¹ z pewnoci¹
jest k³usownictwo rybne i
polne, ale tu mo¿liwoci oddzia³ywania mamy raczej
ma³e. Jest wiêc sporo tych
problemów, ale raczej siê
nie zmieniaj¹ taka jest
specyfika rodowiska. Jednak ¿yj¹ tu i mieszkaj¹ ludzie
spokojni i ³agodni, wzajemnie siê szanuj¹cy i nie szukaj¹cy sobie raczej problemów. Porównuj¹c jednak do
iloci problemów wiosek
andrychowskich, to stwier-
dzam z ca³¹ odpowiedzialnoci¹, ¿e mieszkañcom
gminy nale¿¹ siê pochwa³y.
Zarówno wszelkie formy
przestêpczoci czy wykroczeñ, jak i przejawy patologii
spo³ecznych, to zaledwie
drobny u³amek tego, co dzieje siê na andrychowszczynie. Owszem czasami co
wybuchnie, ale i wtedy jest
to nieporównywalnie mniejszy zakres.
Co cenisz sobie najbardziej
w tej pracy czy s³u¿bie?
Tak to z pewnoci¹
s³u¿ba, i to ciê¿ka i odpowiedzialna, je¿eli siê j¹ powa¿nie traktuje. Ca³odobowa i
codzienna dyspozycyjnoæ
jest czasami uci¹¿liwa, ale
je¿eli uda siê komu pomóc
rozwi¹zaæ nawet z pozoru
b³ahy problem tym wiêksza satysfakcja. Co najbardziej sobie ceniê? Akceptacjê mojej osoby ze strony
mieszkañców rejonu s³u¿bowego, który obs³ugujê i
ich zrozumienie dla podejmowanych przeze mnie dzia³añ. Niemniej wa¿na jest tak¿e pozytywna wspó³praca z
wszelkimi spo³ecznymi i sa-
morz¹dowymi gremiami
wyrazy uznania od nich otrzymywa³em przecie¿ wielokrotnie.
Stwierdzi³e, ¿e przestêpstwa czy wykroczenia na
terenie Wieprza to problem
marginalny ¿ycia spo³ecznego, jakie jest w takim razie twoje zdanie na temat
utworzenia tutaj Posterunku Policji?
Mimo, ¿e to margines, to wcale nie znaczy, ¿e
nie mo¿e tu byæ Posterunku
Policji, tym bardziej, ¿e z tego,
co siê orientujê, by³ on tu od
zawsze i wg mnie jest z ca³¹
pewnoci¹ potrzebny. Jestem gor¹cym zwolennikiem
jego odtworzenia i wierzê, ¿e
w³adze Gminy zrobi¹ wszystko, aby Policja do Wieprza
wróci³a jestemy przecie¿
dla ludzi i powinnimy siê
do nich zbli¿aæ a nie oddalaæ. Poza tym kiedy, dawno
temu, Cyprian Kamil Norwid
powiedzia³, ¿e najtragiczniejszym s³owem na ziemi jest
za póno i ja mu w zupe³noci przyznajê racjê nie
czekajmy, a¿ zaleje nas fala
przestêpczoci, patologii,
agresji i zwyrodnialstwa, bo
wtedy bêdzie naprawdê za
póno, a tego bym nie chcia³.
Przecie¿ nie od dzi wiadomo, ¿e ³atwiej zapobiegaæ
ni¿ zwalczaæ, a pewne zjawiska dzisiejszego wiata postêpuj¹ tak katastrofalnie, ¿e
mo¿emy ich za chwilê nie
opanowaæ. Po có¿ wiêc d¹¿yæ z rêk¹ do nocnika?
Co chcia³by na koniec
przekazaæ mieszkañcom
swojego rejonu s³u¿bowego?
Nie tylko im, ale tak¿e mieszkañcom ca³ej gminy, bo to nieod³¹czna ca³oæ
i jednakowo le¿y mi na sercu i sumieniu ich dobro. Ludzie po prostu b¹dcie rozumni i rozs¹dni, nie traktujcie innych jak intruzów, a i
Wam, i innym ³atwiej siê bêdzie ¿y³o w tych dzisiejszych
trudnych czasach. ¯yczê
wszystkim zdrowia i powodzenia, oraz jak najwiêcej
umiechów przy naszych
spotkaniach, tak¿e tych na
drodze.
Rozmawia³:
Marek Konopka
Kanalizacja
Poni¿szy tekst zapewne
spotka siê z ostr¹ polemik¹ ze strony Urzêdu Gminy w Wieprzu. Nikt nie ma
monopolu na prawdê.
Wieci Gminne w nastêpnych numerach przedstawi¹ ró¿ne perspektywy
rozwi¹zania problemu kanalizacji w Wieprzu. Osoby
pragn¹ce podzieliæ siê swoimi przemyleniami, zapraszamy do wspó³pracy.
Red.
Zgodnie z wypowiedzian¹ przeze mnie obietnic¹ wyborcz¹ chcia³bym tym
artyku³em w Wieciach
gminnych rozpocz¹æ cykl artyku³ów informuj¹cych spo³eczeñstwo gminy Wieprz o
poruszanych na sesjach
Rady Gminy problemach i
przedstawiæ w nich tak¿e zajmowane przez siebie oraz
pozosta³ych radnych stanowisko. Jednoczenie zaznaczam, ¿e mimo polemicznego niekiedy ich charakteru,
zawarte w nich informacje
bêd¹ prawdziwe. Oczekujê,
¿e wywo³aj¹ one pewn¹ reakcjê w rodowisku. Nie
obawiam siê zarzutu przed-
stawiania nieprawdy, gdyby
jednak kto mia³ w tej sprawie jakie w¹tpliwoci proszê o natychmiastow¹ reakcjê.
Drugim powodem, który
sk³ania mnie do pisania o
sprawach gminy jest niedoinformowanie ludnoci o
wa¿nych dla niej sprawach,
a niekiedy rodz¹ce siê z tego
plotki i legendy. Kierujê siê
tak¿e tym, ¿e spo³eczeñstwo
praktycznie wcale nie korzysta z gminnego forum internetowego, o czym wiadczy
niewielka iloæ wpisów.
Dzi chcia³bym zaj¹æ siê problemem, który coraz bardziej
przykuwa uwagê mieszkañców naszych wsi, a mianowicie problemem kanalizacji.
Rozpocznê od garci
danych, które pozwolê sobie
przedstawiæ dla przejrzystego ich zanalizowania. Dane
te maj¹ charakter przybli¿ony w kilku elementach.
Przede wszystkim w zakresie kosztów trudno jest precyzyjnie okreliæ ich wielkoæ, a to ze wzglêdu na sposób liczenia tzw. kosztów
kwalifikowanych, wartoæ
pracy, materia³ów, itd. Mo¿-
na jednak przyj¹æ pewne
wielkoci szacunkowe. Drug¹ kwesti¹ jest problem nie
do koñca jeszcze jasnej
ustawy, która okrela, w jakim zakresie mo¿e siê gmina zad³u¿yæ. W wietle tocz¹cych siê prac ustawa ta bêdzie ograniczaæ mo¿liwoci
zad³u¿enia siê ma³ych gmin,
a tak¹ jest niew¹tpliwie
Wieprz.
Szacunkowy koszt kanalizacji gminy Wieprz to ok. 80
mln z³ ( w tym sama oczyszczalnia ok. 7, 5 mln). Jakie
s¹ wiêc mo¿liwoci wykonania tego zadania w latach
2007 2013?
1.Mo¿liwy udzia³ gminy
Wieprz szacowany przez
Urz¹d Gminy (Pani Wójt,
Pani Skarbnik) ok. 25 mln
2. rodki z Funduszu Spójnoci
3.Po¿yczka z Narodowego
Funduszu Ochrony rodowiska
4.rodki pozyskiwane w ramach Programu Rozwoju
Obszarów Wiejskich
5.rodki pozyskiwane w ramach tzw. Mechanizmu
Szwajcarskiego
6.rodki pozyskiwane w ra-
mach Ma³opolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego
Uwarunkowania
zwi¹zane z w³asnym udzia³em gminy Wieprz w realizacji zadania:
-budowa kanalizacji na terenie gminy Wieprz:
w sk³ad udzia³u wchodz¹
wszystkie rodki dotychczas
przeznaczane na inwestycje
w sk³ad udzia³u wchodz¹
mo¿liwe kredyty ich wielkoæ jest obwarowana odpowiednimi
przepisami
ustawy o finansach publicznych
rozpoczêcie zadania skanalizowania gminy Wieprz
doprowadzi nie tylko do ograniczenia, ale ca³kowitego
wstrzymania na wiele lat jakichkolwiek inwestycji w
gminie, w tym tak¿e pojawi¹
siê powa¿ne trudnoci zwi¹zane z remontami dotychczas zrealizowanych
nast¹pi powa¿ne zad³u¿enie gminy Wieprz
Uwarunkowania
zwi¹zane ze staraniem siê
o rodki z Funduszu Spójnoci jest to fundusz, z którego mo¿na uzyskaæ maksi-
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 7
mum 75% rodków na inwestycjê (przelicznik jest taki,
¿e dostaje siê ok. 80% rodków na zrealizowanie zadania, przy czym w³asny udzia³
gminy nie mo¿e byæ mniejszy ni¿ 15% wartoci zadania). Fundusz ten nie okrela jaka powinna byæ górna
granica kwoty, o któr¹ siê
gmina stara. W naszym przypadku, przy pozytywnej ocenie projektu przez komisjê,
da³oby siê uzyskaæ ok. 50
mln z³. Minusem tego funduszu jest to, ¿e pierwszeñstwo w nim maj¹ projekty
drogie i daj¹ce tzw. najwiêkszy efekt ekologiczny. Oznacza to, ¿e nale¿a³oby siê staraæ o fundusze wspólnie z
innymi gminami (im wiêksze
koszty projektu tym wiêksze
szanse na uzyskanie rodków). Korzystne dla gminy
Wieprz jest to, i¿ na jej terenie nie ma ani jednego metra kanalizacji. Wiêc efekt
ekologiczny by³by maksymalny.
Jakie s¹ szanse na
uzyskanie rodków z tego
funduszu?
Poza efektem ekologicznym w odniesieniu do
gminy Wieprz na jej korzyæ
dzia³a to, ¿e jest w aglomeracji wodnej powy¿ej 15 000
RLM (jest to przelicznik
umo¿liwiaj¹cy wyliczenie iloci cieków, w praktyce 1
RLM oznacza w przybli¿eniu
iloæ cieków produkowan¹
przez jedn¹ osobê). Jest to
jednak tylko pozorna korzyæ,
gdy¿ Wieprz pozostaje w
aglomeracji wodnej Zatora.
W zwi¹zku z tym Urz¹d Gminy Wieprz podj¹³ starania o
utworzenie w³asnej aglomeracji wodnej, ale na dzieñ
dzisiejszy otrzyma³ odmown¹ decyzjê od wojewody.
Mo¿liwoci¹, któr¹ stara siê
te¿ wykorzystaæ w tym zakresie jest zgoda wojewody na
budowê w³asnej oczyszczalni cieków w ramach tej samej aglomeracji wodnej.
Wójt gminy skierowa³a w tej
sprawie pismo do wojewody.
Powiedzmy sobie te¿ jasno,
¿e w ¿adnym przypadku, w
obecnej sytuacji nie ma
pewnoci uzyskania rodków, s¹ fundusze i programy, które tylko w niewielkim
stopniu mog¹ byæ przydatne
dla uzyskania pieniêdzy na
skanalizowanie gminy. Jedynym funduszem, tak naprawdê daj¹cym szansê jest
Fundusz Spójnoci. Warunkiem koniecznym uzyskania
rodków z niego jest wejcie
na tzw. listê indykatywn¹, to
znaczy tak¹, z której projekty
8
s¹ brane pod uwagê do dofinansowania oczywicie
po spe³nieniu wielu warunków. Jak siê okazuje pierwsza próba wpisania programu kanalizacji gminy Wieprz
na tê listê zosta³a zablokowana przez przedstawicieli
Zwi¹zku Komunalnego pismem informuj¹cym osoby
podejmuj¹ce decyzje, ¿e
Wieprz posiada w³asna
oczyszczalniê cieków
wraz z Zatorem i Babicami
w Podolszu. Podejrzewam,
¿e takie dzia³ania ze strony
Zwi¹zku Komunalnego bêd¹
siê powtarzaæ i utrudni¹ one
naszej gminie samodzielne
wejcie na tê listê.
W tym miejscu trzeba przedstawiæ stanowisko obecnej
rady gminy wobec wspólnego z Zatorem, Babicami i Tomicami wyst¹pienia o rodki unijne. Od kilku miesiêcy
odbywa³y siê spotkania
przedstawicieli tych gmin. W
ich toku wypracowana zosta³a koncepcja powo³ania
spó³ki, ewentualnie utworzenia porozumienia miêdzygminnego, które wyst¹pi³oby
o rodki unijne w ramach
Funduszu Spójnoci. Zadanie roboczo zosta³o nazwane: kanalizacja gmin Doliny
Karpia i ociennych. Tak sformu³owane zadanie uzyska³o pewne poparcie ze strony
niektórych radnych gminy
Wieprz, w tym i moje osobicie. Chodzi³o tu o to, by w
staraniach o rodki wyst¹pi³
taki podmiot, który spe³nia³by kilka podstawowych warunków, m.in. nie by³ zad³u¿ony i nie toczy³yby siê z nim
spory s¹dowe. Te warunki
s¹ konieczne. Ich niespe³nienie powoduje wykluczenie z
listy indykatywnej.
Jednak okaza³o siê, ¿e Zator i
Babice na decyduj¹cym
spotkaniu zaproponowa³y
inne sformu³owanie tego
zadania kanalizacja gmin
Zwi¹zku Komunalnego Wieprza , Zatora, Babic i ociennych. To, jak zosta³o tu ju¿
wczeniej przedstawione,
wyklucza mo¿liwoæ wejcia
na listê indykatywn¹. Wobec
takiej sytuacji radni gminy
Wieprz przy jednym g³osie
wstrzymuj¹cym siê opowiedzieli siê przeciwko takiemu ujêciu zadania. Odczytane to zosta³o przez nich
jako próba ratowania tworu
(Zwi¹zek Komunalny), który
w obecnej sytuacji straci³
racjê bytu i jego istnienie
uniemo¿liwia uzyskanie
rodków unijnych na kanalizacjê.
Po¿yczka z Narodo-
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
wego Funduszu Ochrony
rodowiska. Jedyn¹ korzyci¹ z u¿ycia tego rozwi¹zania jest mo¿liwoæ wyst¹pienia o umorzenie po¿yczki
w wysokoci 10 15%. W
praktyce oznacza to, i¿ ca³oæ inwestycji musia³aby
byæ sfinansowana ze rodków w³asnych gminy, co jest
niewykonalne w wietle
mo¿liwoci finansowych
gminy Wieprz.
Program Rozwoju
Obszarów Wiejskich. Daje
szansê na uzyskanie co najwy¿ej ok. 4 mln z³. Co wiêcej
nieokrelone s¹ zasady
udzielania wsparcia finansowego w ramach tego projektu
Mechanizm Szwajcarski. Choæ w ramach tego
programu uzyskuje siê rodki m.in. na budowê oczyszczalni cieków i kanalizacji,
to na dzieñ dzisiejszy nie ma
opracowanych zasad ich
przydzielania. Nie zosta³a te¿
okrelona wielkoæ funduszu.
Ma³opolski Regionalny Program Operacyjny.
W przypadku tego ród³a
pomijaj¹c kwestie formalne
(np. niew³aciwa wielkoæ
aglomeracji wodnej) zasadniczym jego mankamentem jest niewielka iloæ
rodków przeznaczonych na
gospodarkê wodno ciekow¹ (ok. 88 mln euro w
tym tylko 21 mln euro na budowê oczyszczalni cieków
i kanalizacji) i du¿a iloæ
chêtnych staraj¹cych siê o
nie.
Jak w wietle tych
okolicznoci wygl¹da problem budowy w³asnej
oczyszczalni cieków i samodzielnego budowania
kanalizacji?
Trzeba uznaæ, ¿e jednym z elementów utrudniaj¹cych budowê oczyszczalni
bêd¹ protesty mieszkañców
z otoczenia przewidywanego
miejsca budowy. Warunkiem koniecznym jest tak¿e
zmiana aglomeracji wodnej.
W przypadku braku zgody ze
strony wojewody trzeba byæ
wiadomym tego, ¿e starania o jakiekolwiek rodki
bêd¹ niemo¿liwe. W tym
przypadku Wieprz by³by skazany na etapowe budowanie
kanalizacji w³asnymi si³ami
przez wiele lat. Spo³eczeñstwo musi sobie jasno
uwiadomiæ, ¿e oczyszczalnia cieków jest o wiele
mniejszym problemem ni¿
kanalizacja (tak¿e z punktu
widzenia finansowego).
Tutaj chcia³bym te¿
przedstawiæ garæ uwag
zwi¹zanych z wizytacj¹ radnych w Ko¿uchowie, gdzie
powsta³a oczyszczalnia cieków podobna do tej, jaka
jest planowana w gminie
Wieprz.
Przede wszystkim radni nie
mogli zobaczyæ procesu
technologicznego, gdy¿ wykonawca, a zarazem projektant tej oczyszczalni (to jednoczenie firma, która wygra³a przetarg na projekt
oczyszczalni cieków i kanalizacji na terenie gminy
Wieprz) nie odda³ jej do u¿ytku. W wietle wyjanieñ
urzêdników miasta Ko¿uchowa z powodów obiektywnych
brak odpowiedniego trafo.
Ale jak mo¿na by³o zauwa¿yæ w samej oczyszczalni
cieków trwa³y jeszcze gor¹czkowe prace wykoñczeniowe. Gdyby wiêc przyczyn¹ nieoddania do u¿ytku
obiektu by³ brak trafo, to
oczyszczalnia sama by³aby
gotowa. W trakcie rozmowy
z projektantem radni zostali
poinformowani, ¿e projekt
oczyszczalni cieków i kanalizacji w Wieprzu nie bêdzie
przygotowany w terminie.
Opónienia mia³yby byæ spowodowane trudnociami o
charakterze obiektywnym
trudnoci z mapami. Nie³atwo siê pogodziæ z takim stanowiskiem. Projektant, przystêpuj¹c do przetargu, winien znaæ warunki wykonania zadania, a sk³adaj¹c
ofertê - akceptowaæ je.
Wracaj¹c do oczyszczalni cieków w Ko¿uchowie. Jak poinformowano jej
budowa wraz z faz¹ projektów i uzyskaniem pozwolenia trwa³a 3 lata. Co prawda
- w wietle zapewnieñ ze
strony w³adz Ko¿uchowa nie by³o specjalnych protestów ze strony mieszkañców
wobec budowy tamtejszej
oczyszczalni cieków. Najbli¿sze budynki znajduj¹ siê
ok. 500 m od niej. Zastanawiaj¹ce jest jednak, ¿e wokó³ oczyszczalni znajduje siê
teren nale¿¹cy do miasta
Ko¿uchów i przeznaczony
jest on zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego pod
dzia³alnoæ przemys³ow¹ i
komercyjn¹, a wiêc nie budownictwo mieszkaniowe.
Samo za miasto szuka terenów na ten cel w odleg³oci ok. 1,3 km od oczyszczalni cieków. Szuka, a ma w
swoim posiadaniu ogromny
obszar wokó³ samej oczyszczalni.
Wypada wiêc te¿ po-
wiedzieæ jakie s¹ inne
mo¿liwoci skanalizowania
wsi gminy Wieprz. Wszyscy
wiemy, jakie s¹ konsekwencje braku kanalizacji:
brak dotacji unijnych dla rolników, ograniczone mo¿liwoci rozwoju ich dzia³alnoci zw³aszcza hodowli
zmniejszenie siê atrakcyjnoci inwestycyjnej gminy
mniejsza atrakcyjnoæ
osiedleñcza
Alternatyw¹ dla tradycyjnych oczyszczalni cieków
i kanalizacji mog¹ byæ biologiczne przydomowe oczyszczalnie cieków oczywicie
zamkniête i nie wymagaj¹ce tzw. rozs¹czania. S¹ one
koniecznoci¹ w przypadku
domostw pozostaj¹cych w
dalszym oddaleniu od wiêkszych skupisk osiedleñczych. Jak siê przewiduje w
gminie Wieprz dotyczyæ to
bêdzie przede wszystkim
Frydrychowic i Przybradza.
Koszt przydomowej oczyszczalni cieków przeznaczonej dla jednej rodziny - oferowanej przez ró¿ne firmy
waha siê w przedziale 5 7
tys. z³. Do tego trzeba doliczyæ VAT w wysokoci 7% i
koszt instalacji w granicach
1 2 tys. Oczywicie przydomowa oczyszczalnia cieków wymaga spe³nienia kilku warunków, np. musi byæ
osadzona w pewnej odleg³oci od granicy posesji s¹siada (ok. 4 m), ujêæ wody pitnej.
Z istnieniem tych
oczyszczalni wi¹¿e siê problem ich eksploatacji. Pozostaj¹ca po procesie oczyszczenia cieków woda musi
byæ gromadzona w tzw. studzienkach opadowych i wykorzystywana do podlewania drzew, krzewów i kwiatów (nie na potrzeby rolnicze), tzw. sta³y czynny osad
powinien byæ wywo¿ony.
Koszt takiego dzia³ania wynosi ok. 50 100 z³. Ten osad
mo¿e byæ te¿ sk³adowany i
wykorzystywany biologicznie, ale nie na potrzeby rolnictwa, tylko np. jako pod³o¿e dla rolin ozdobnych i
drzewek. Funkcjonowanie
takiej oczyszczalni wymaga
zapewnienia materia³u biologicznego, co kosztuje ok.
150 z³ rocznie i energii elektrycznej dla urz¹dzeñ steruj¹cych pobór energii w wysokoci ok. 0,8 kW na dobê.
Co 3 lata nale¿y wymieniæ
tak¿e membrany i filtry
koszt ok. 200 z³ przy zleceniu
wymiany firmie obs³uguj¹cej
oczyszczalniê lub ok. 30 z³
instalacja tych¿e elementów
we w³asnym zakresie. Mo¿na wiêc przyj¹æ, ¿e koszty
eksploatacyjne w ci¹gu roku
zamkn¹ siê w kwocie ok.
600 z³. Dodaj¹c do tego
koszt samej oczyszczalni i
monta¿u oraz bior¹c pod
uwagê jej ¿ywotnoæ (¿ywotnoæ przydomowej biologicznej oczyszczalni cieków
wynosi ok. 25 lat w przypadku oczyszczalni ma³ych
jednorodzinnych i ok. 50 lat
w odniesieniu do wielorodzinnych lub te¿ wykorzystywanych przez ró¿ne podmioty gospodarcze) mo¿na przyj¹æ, ¿e ca³kowite koszty jej
funkcjonowania dla jednej
rodziny powinny siê zamkn¹æ w kwocie ok. 800 z³
(w przypadku tradycyjnej ok.
1500 z³ przy normach oraz
cenach kalkulowanych i istniej¹cych za 1 m szecienny cieków ok. 5 z³). Niekiedy z powodu braku miejsca,
a tak¿e ekonomicznych korzyci, istnieje koniecznoæ
wybudowania oczyszczalni
cieków dla wiêcej ni¿ jednego domostwa. Koszt
oczyszczalni dla ok. 50 osób
waha siê w granicach 20 tys.
plus VAT 22% i koszt instalacji. Trzeba przy tym pamiêtaæ, ¿e biologiczne oczyszczalnie cieków s¹ osadzane pod ziemi¹. Gdyby przyj¹æ za³o¿enie, ¿e ca³a gmina
by³aby skanalizowana za porednictwem biologicznych
oczyszczalni cieków to ca³kowity koszt zamkn¹³by siê
w kwocie ok. 25 30 mln z³.
Jakie s¹ podnoszone problemy w zwi¹zku z budow¹ przydomowych biologicznych oczyszczalni cieków?
Nie powinny byæ budowane na terenach zalewowych. Ale tak samo skutkom zalania podlega mechaniczna oczyszczalnia
cieków, jak przydomowa
biologiczna
Pojawia siê koniecznoæ zmiany planu zagospodarowania przestrzennego
w gminie Wieprz w takim zakresie, by dawa³ szansê na
budowê tych oczyszczalni
(tak na marginesie, gdyby
jaki inwestor mia³ problemy zwi¹zane z obowi¹zuj¹cym na terenie gminy planem zagospodarowania
przestrzennego, to proszê o
zwrócenie na to uwagi, gdy¿
rada gminy bêdzie sukcesywnie wprowadzaæ korekty
do niego, tak by u³atwiæ budowanie).
Ustawodawstwo
pañstwowe stanowi jasno,
¿e w przypadku istnienia
ogólnie dostêpnej kanalizacji ka¿dy mieszkaniec musi
siê do niej przy³¹czyæ. W takich okolicznociach nie ma
wiêc mo¿liwoci budowy
w³asnej przydomowej biologicznej oczyszczalni cieków. Ci wiêc, którzy chc¹ j¹
mieæ, musz¹ j¹ wybudowaæ
przed budow¹ ogólnej kanalizacji, a to powinien im
umo¿liwiæ plan zagospodarowania przestrzennego.
W³aciciel ogólnie dostêpnej kanalizacji (w naszym
przypadku na pocz¹tku gmina, a z czasem o czym te¿
trzeba pamiêtaæ niezale¿ny
jej operator) zobowi¹zany
jest te¿ doprowadziæ j¹ do
granic posesji. Bezporednie pod³¹czenie nale¿y do
w³aciciela domu.
Niekiedy pojawia siê
zarzut, ¿e biologiczne oczyszczalnie cieków ograniczaj¹ mo¿liwoci inwestycyjne.
Nic bardziej mylnego.. Ka¿da oczyszczalnia cieków
dostosowana jest do przyjmowania okrelonego typu
cieków. W przypadku firm
niespe³niaj¹cych tych norm
musz¹ one dostosowaæ
w³asne cieki do kryteriów
narzucanych im przez
oczyszczalniê (np. musz¹ we
w³asnym zakresie dokonaæ
rozdrobnienia, filtrowania, a
nawet utylizacji, itd.)
Jak widzê rozwi¹zanie problemu kanalizacji na
terenie gminy Wieprz?
Doprowadziæ do porozumienia z Zatorem i Babicami
poza Zwi¹zkiem Komunalnym i uwiadomiæ zarówno
im jak i przedstawicielom
naszej gminy, ¿e tylko wspólnie mo¿emy uzyskaæ na ten
cel rodki (patrz informacje
na temat Funduszu Spójnoci). W moim przekonaniu
jest to mo¿liwe tylko w
dwóch przypadkach. Albo
osoby dotychczas uczestnicz¹ce w rozmowach pozbêd¹ siê wzajemnych uprzedzeñ i niechêci, albo powinny one przestaæ uczestniczyæ
w nich i ich miejsce powinni
zaj¹æ nowi ludzie.
W przypadku braku
mo¿liwoci porozumienia
wprowadziæ na terenie gminy Wieprz program budowy
oczyszczalni biologicznych
bezodp³ywowych nie wymagaj¹cych tzw. rozs¹czania. Takie funkcjonuj¹ w wielu miejscach na wiecie, liderem w tym zakresie jest
Kanada, ale bardzo du¿e
osi¹gniêcia ma te¿ znacznie
bli¿sza S³owacja.
Rozwi¹zaniem jest
te¿ system mieszany znacznie dro¿szy od biologicznego, z wykorzystaniem tradycyjnych oczyszczalni cieków
ju¿ istniej¹cych.
Mo¿liwa jest te¿ kanalizacja
bez budowy w³asnej oczysz-
czalni, ale ona wymaga tak¿e znacznych rodków. Po
skanalizowaniu wsi mo¿na
by by³o cieki sprzedawaæ
np. do Andrychowa lub Podolsza. S¹ one takim samym towarem jak inny.
W przypadku Andrychowa koszty budowy kanalizacji nie by³yby wy¿sze ni¿
w przypadku wykorzystania
grawitacyjnego sp³ywu cieków, gdy¿ system zasysania
cieków wymaga wê¿szych,
a przez to tañszych rur.
Tak na koniec tego
artyku³u kilka uwag natury
ogólnej.
Radni Rady Gminy
maj¹ prawo i wrêcz obowi¹zek informowania swoich
wyborców o tym, co postanawiaj¹ w sprawach gminy,
by odpowiadaæ za swoje
decyzje. Taki sam obowi¹zek ci¹¿y na urzêdnikach
gminy, którzy o ile s¹ kompetentni, to powinni byæ lojalni wobec spo³eczeñstwa,
które porednio ich zatrudnia, nawet jeli pochodz¹ z
miejscowoci innych ni¿
tworz¹ce gminê Wieprz. W
niektórych jednak przypadkach ró¿nego rodzaju powi¹zania s³u¿bowe i rodzinne
uniemo¿liwiaj¹ klarownoæ
i rzetelne podejmowanie
decyzji.
W spo³eczeñstwie
gminy Wieprz ukszta³towa³
siê pogl¹d, ¿e w radzie wytworzy³a siê jaka opozycja
wobec pani wójt. Nic bardziej mylnego. Ta grupa
uznawana za opozycyjn¹, do
której i mnie siê zalicza, podejmuje decyzje w sposób
autonomiczny (niezale¿ny).
Wielokrotnie te¿
da³a dowód tego, ¿e wa¿niejsze dla niej s¹ sprawy
publiczne ni¿ partykularne.
Zainteresowani tym mog¹
siê przekonaæ, ledz¹c protoko³y z sesji Rady Gminy
Wieprz. Wielokrotnie pod jej
wp³ywem by³y poprawiane
niezbyt prawid³owo i logicznie przygotowane projekty
uchwa³. Tu te¿ zainteresowanych odsy³am do protoko³ów z sesji rady.
Nie jest te¿ prawd¹,
¿e ta tzw. opozycja torpeduje dzia³alnoæ gminy i powoduje, ¿e nic siê nie dzieje
jak to siê doæ powszechnie mówi. Wiêkszoæ w radzie posiadaj¹ zdeklarowani zwolennicy pani wójt i s¹
oni w stanie przeg³osowaæ
ka¿d¹ propozycjê.
Józef Brynkus
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 9
wiêto Gminy Wieprz
wiêto Gminy
Wieprz (GW) zorganizowane po raz pierwszy
24.06.2007 roku to nowa
impreza maj¹ca aktywizowaæ kulturalnie i spo³ecznie mieszkañców z 6 so³ectw naszej gminy.
Nie przypadkiem impreza
by³a zupe³nie inna ni¿ dotychczasowe - najwiêksz¹
grup¹ uczestników by³a
m³odzie¿.
W dzisiejszych czasach
trudno znaleæ p³aszczyznê
porozumienia z m³odszym
pokoleniem. Okazuje siê, ¿e
dzieci i rodziców czasem
wiêcej ró¿ni ni¿ ³¹czy. Inny
typ muzyki, nietypowe sporty, dziwaczna moda, niezrozumia³e przekonania, s³ownictwo, ró¿nice w traktowaniu upodobañ czêsto dziel¹, zamiast budowaæ rodziny, jak i spo³eczeñstwo w
jedn¹ wspó³dzia³aj¹c¹, tolerancyjn¹, choæ ró¿norodn¹
ca³oæ.
GW w za³o¿eniu
mia³o byæ przede wszystkim
dniem m³odzie¿y i tak zosta³o zapamiêtane.
Pomys³ imprezy b³¹dzi³ po
g³owach organizatorów
Wielkiej Orkiestry wi¹tecznej Pomocy ju¿ od pó³ roku.
Od akceptacji pomys³u do
realizacji przedsiêwziêcia
wystarczy³ jeden miesi¹c.
Nie wszystkie organizacje i
sponsorzy odpowiedzieli
na nasz apel i dlatego tym,
którzy zdecydowali siê pomóc, nale¿y siê szczególne
ORGANIZATORZY
Zorganizowania imprezy podjêli siê: Stowarzyszenie Pomocy Bezrobotnym i Ich Rodzinom Nadzieja (Jurek Herma inicjator imprezy i Seweryn Ga³ysz), Urz¹d Gminy Wieprz
(Artur Penkala) i Gminny
Orodek Kultury w Wieprzu
(Stanis³aw Babiñski i Józef
Leniak).
Jednak piêcioosobowy zespó³ bez rzeszy pomocników, sponsorów, ludzi dobrej woli nie by³by w stanie
przeprowadziæ imprezy dla
1500 osób.
Rozpoczêto poszukiwania
ludzi o wielkich sercach,
którzy widzieli sens w dzia³aniu dla lokalnej spo³ecznoci.
10 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
uznanie. Mo¿e to i lepiej, ¿e
dotychczasowe wieloletnie
atrakcje ka¿dego wiêta w
gminie nie pojawi³y siê i tym
razem... Dziêki temu impre-
za by³a nowatorska, bardziej
m³odzie¿owa.
UCZESTNICY
Ratownik Medyczny
Tomasz Migda³ek i pani Ewa
Wronka z Orodka Zdrowia
w Wieprzu zadbali o bezpieczeñstwo medyczne uczestników imprezy.
Dwa Ko³a Gospodyñ Wiejskich z Giera³towic i Nidku
przygotowa³y ciasta i smalec. Na imprezê przyby³a te¿
lokalna artystka pani Zofia
G¹siorek, która prezentowa³a swoj¹ twórczoæ.
Wolontariusze z Centrum
Szkoleniowo Doradczego i
firmy spo³ecznej wielobran¿owej EQUAL zajêli siê zawodami dla dzieci (Micha³
Adamik, Przemys³aw Niesyty), sprzeda¿¹ kie³basek
(Renata Sm¹d, Katarzyna
Rusinek, Jola Palka), kuchni¹ polow¹ (Mirek Madeja,
Adam Mikowiec) i loteri¹
fantow¹ (Kasia So³tys i
Magdalena Bana).
Policja z Andrychowa zaprezentowa³a rodki bezporedniego przymusu, którymi m³odzie¿ by³a zachwycona.
Przepyszn¹ grochówkê przygotowa³y Panie z kuchni
ZSP nr 1 w Wieprzu.
Profesjonaln¹ obs³ugê grilla zapewni³ wolontariusz
Ryszard Herma.
Pan Adam Rusinek zaj¹³
siê transportem i dystrybucj¹ lodów.
Imprezê odwiedzi³y w³adze
powiatowe i gminne oraz
dziennikarze z kilku gazet
regionalnych.
Dziêkujemy wszystkim za
uczestnictwo (tym tak¿e których zapomnielimy tutaj
wymieniæ) i bezporedni
kontakt z mieszkañcami
tworz¹cymi atmosferê festynu i dobrej zabawy.
ATRAKCJE
Dzieñ Gminy Wieprz
mo¿na podzieliæ na kilka
zró¿nicowanych bloków tematycznych. W ten sposób
ka¿dy uczestnik móg³ znaleæ dla siebie co ciekawego.
ATRAKCJE ARTYSTYCZNE Parada winiaków, artystyczny przegl¹d twórczoci m³odzie¿y
ze szkó³ naszej gminy. Szkoda, ¿e czêæ szkó³ nie zaprezentowa³a ¿adnych prac.
Placówki, które to uczyni³y
dosta³y nagrody finansowe,
nawet po kilkaset z³otych.
Miejmy nadziejê, ¿e w przysz³oci wszystkie szko³y zaprezentuj¹ siê artystycznie,
by pokazaæ inwencjê swoich uczniów, ale i zaanga¿owanie nauczycieli.
ATRAKCJE MUZYCZNE
wyst¹pi³y zespo³y: Active,
Remix, Destination i orkiestry dête OSP Nidek i OSP
Wieprz. By³a tak¿e mo¿liwoæ samodzielnego piewania dziêki wystêpom karaoke.
ATRAKCJE TANECZNE
zespo³y: Iskierki, Galax, Têcza, Luna-WDK Giera³towice, Doxis-GOK Wieprz (Joanna Kobiela) i ZygzakWKK Przybradz (Janina Kamiñska)
ATRAKCJE SPORTOWE - mecz Oldboje
(Wieprz) Policja (Andrychów), cudowny pokaz hippiczny w wykonaniu lokalnej kawalerii - Pu³ku U³anów z Wronowca.
Dla dzieci zorganizowano
turniej darta i pi³karzyków
oraz bicie rekordu przysiadów grupowych 102
uczestników zrobi³o 20 przysiadów. Nagrod¹ za wspólny wysi³ek by³y lody.
Wolontariusze z Grupy Poszukiwawczo - Ratowniczej
OSP Kêty zademonstrowali tresurê psów oraz techniki ratownicze w trudnym terenie, a OSP Wieprz ugasi³a demonstracyjny po¿ar i
pozwoli³a dzieciom sprawdziæ siê przy obs³udze sikawki stra¿ackiej.
ATRAKCJE KULTURALNE to konkurs dla
so³tysów, polegaj¹cy na
szeregu pytañ, zabawnych
gier zrêcznociowych, quizów oraz monolog zaprezentowany przez pana W³adys³awa Jochimczyka.
Wszystkim wystêpuj¹cym
zespo³om i osobom organizatorzy serdecznie dziêkuj¹.
LICZNI I HOJNI SPONSORZY
Bez sponsorów nie
moglibymy zorganizowaæ
wiêkszoci atrakcji. Wymienieni poni¿ej prezesi, dyrektorzy, kierownicy, biznesmeni czy po prostu sympatycz-
chów-Maciej Mazgaj, Firma
handlowa Bryzek Franciszek Bryzek, Nowostyl
Ewa Herma i Miros³aw Sordyl, PLON-Stanis³aw Fra,
Przewodnicz¹cy Rady Gminy- Stanis³aw Wysogl¹d.
ni ludzie, którzy zechcieli
nam pomóc, to wspó³twórcy sukcesu wiêta Gminy
Wieprz.
Sponsorzy, którzy
wsparli imprezê gotówk¹ to:
Gameta, Makarony Czanieckie- Lucyna i Zbigniew
Dyba³, Bank Spó³dzielczyMa³gorzata Matusiak, Z.P.H.
Dziêkujemy tak¿e panu, który wylicytowa³ z³ote gumowce pani wójt, wspieraj¹c
nasze przedsiêwziêcie.
Hermig-Edward Herma,
Protech - Jan Krupnik,
BART-BET-Henryk Bartnicki, Sklep Instalacyjny Andry-
Pozyskane od sponsorów pieni¹dze przeznaczono na profesjonalny pokaz sztucznych ogni (1 minuta 1000 z³), dziêki które-
mu niebo nad Wieprzem
rozb³ys³o tysi¹cem kolorowych wiate³ przy dwiêkach monumentalnej muzy-
ki. Niezapomniane wra¿enie potwierdzone setkami
gratulacji i okrzyków zachwytu mo¿e motywowaæ organizatorów do kontynuacji
tego wiêta, jako imprezy
cyklicznej, odbywaj¹cej siê
co rok.
Inni
sponsorzy
wsparli imprezê rzeczowo,
swoimi darami pomogli
zorganizowaæ loteriê fantow¹, s¹ to:
Spó³dzielnia MleczarskaJózef Sza³pa, Intermarche
Andrychów-Bogus³aw Olszewski, Albert-S³awomir
Nowak, Kemplast-Mariusz
Bajer, Ksero-Grafix- Pawe³
Buldoñczyk, ICE MASTRYMaria i Stanis³aw Ziêbiñscy,
Meble kuchenne-Stanis³aw
P³onka, MASPEX-£ukasz
Kamiñski, Zak³ad MiêsnyKrystyna B¹k, JarzynkaWaldemar Rajda, WIZANJerzy Chylewski, ElpidaAlfred Gibas, KAUFLAND
Andrychów-Grzegorz Kolonko, Sklep Aga-Jolanta G¹siorowska, URSON-Zdzis³aw Wróbel, Zak³ad Przetwórstwa Miêsnego-Józef
Tomczyk, Studio Pixel- Katarzyna i Patryk cigalscy,
ROPS Kraków-Dorota Leniak, Sklep odzie¿owo-tekstylny Bajamix.
PROHIBICJA
ORGANIZATORÓW.
Dobra impreza
mo¿e obyæ siê bez alkoholu, nawet ma³e piwko ci¹gle pozostaje alkoholem.
Organizatorzy nie tylko nie
konsumowali ¿adnego alkoholu w czasie imprezy, ale
nawet go nie sprzedawali.
Cieszymy siê, ¿e wielu
uczestników zadowoli³o siê
sokiem czy wod¹, nie oczekuj¹c od nas tego typu trunków. Dziêkujemy wszystkim
uczestnikom GW, którzy
bez alkoholu potrafili daæ
przyk³ad m³odzie¿y, jak siê
dobrze bawiæ.
100% WOLONTARIAT.
Impreza zosta³a zorganizowana przez ochotników i nikt nie pobiera³ ¿adnego wynagrodzenia za
swoj¹ pracê. Jedyna forma
gratyfikacji to talerz zupy
grochówki. Mamy nadziejê
¿e otrzymali j¹ wszyscy, któ-
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 11
rzy wystêpowali podczas
imprezy (ponad 200 osób).
Je¿eli kto zosta³ pominiêty
to tylko w wyniku zamieszania spowodowanego nadmiarem prac i obowi¹zków
organizatorów.
FINANSE
Pieni¹dze pozyskane od sponsorów wydano
na sztuczne ognie (nie ¿a³ujemy tego, a za rok zorganizujemy jeszcze wiêksze
fajerwerki).
Fundusze pozyskane z loterii i sprzeda¿y jedzenia zostan¹ przeznaczone na pro-
jekt aktywizacji lokalnej m³odzie¿y. Ci, którzy nie chcieli
kupiæ numerka na loterii
fantowej w trakcie imprezy,
zaoszczêdzili pieni¹dze na
projekcie dla dzieci z Gminy
Wieprz. Zarobione z³otówki
zostan¹ wykorzystane do
pozyskania grantu z Funduszu Norweskiego maj¹cego za cel aktywizowaæ lokaln¹ m³odzie¿.
NOWE PLANY
Mamy nadziejê, ¿e
GW stanie siê cykliczn¹
imprez¹ dla mieszkañców i
wielu osób z okolic. Mamy
wiele planów na przysz³oæ,
m.in. nocny pokaz laserów,
grupy rycerskie staczaj¹ce
ze sob¹ pojedynki, grupa
historyczno-rekonstrukcyjna w transporterach wojskowych, pokaz akrobacji
rowerowych, zespó³ reggae
i kabaret. Za rok przekonamy siê, co uda siê nam zrealizowaæ.
PODSUMOWANIE
wiêto
Gminy
Wieprz okaza³o siê byæ
strza³em w dziesi¹tkê w ramach aktywizacji spo³ecznoci lokalnej. Pomimo
ma³ej iloci czasu i braku
dowiadczenia z tego typu
imprezami uda³o siê zainteresowaæ programem ponad 1500 osób. To naprawdê du¿o. Na szczêcie nie
dosz³o do ¿adnych k³opotliwych incydentów. M³odzie¿
spontanicznie i kulturalnie
bawi³a siê przez ca³y czas.
Iloæ gratulacji i pochwa³ od
m³odych ludzi jest dla nas
najwiêksz¹ nagrod¹.
Seweryn Ga³ysz
Bezpromilowa, ale stuprocentowa zabawa...
Jednym z najbardziej zakorzenionych nurtów w polskim spo³eczeñstwie jest
zabawa okraszona alkoholem. Czy, aby na pewno promile we krwi gwarantuj¹
dobr¹ rozrywkê, a stwierdzenie ¯egnaj, rozumie, do jutra ma pozytywny wydwiêk? Przyk³ady z ¿ycia
wskazuj¹, ¿e jednak nie.
Dlatego popularnoæ zyskuj¹ imprezy pozbawione degustacji mocnych trunków...
W niedzielê 17.
czerwca br. przy Zespole
Szkolno-Przedszkolnym we
Frydrychowicach odby³ siê
Bezalkoholowy Festyn Rodzinny. G³ówn¹ ide¹ zorganizowania imprezy by³o propagowanie zdrowego i aktywnego trybu ¿ycia.
Dopisa³a pogoda,
dobre samopoczucie i wysoka frekwencja zaproszonych goci. Jak zwykle nie
12 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
zawiedli: pani wójt Ma³gorzata Chrapek, przewodnicz¹cy Rady Gminy Stanis³aw Wysogl¹d, so³tys Frydrychowic Andrzej Sopicki,
przewodnicz¹ca Komisji
Owiaty Irena Zemanek,
radni gminy: Danuta Michalczyk, Kazimierz Matusiak,
ksi¹dz katecheta Franciszek Walaszek oraz dyrektorzy szkó³ i przedszkoli gminy Wieprz, sponsorzy, rodzice. Przysz³o wielu mieszkañców Frydrychowic i okolicznych miejscowoci.
Festyn oferowa³ pe³n¹ gamê wra¿eñ i rozrywek
dla wszystkich cz³onków rodziny. Maluchy wybiera³y karuzele, dmuchane zamki i
oczywicie przeja¿d¿ki konne. M³odzie¿ preferowa³a
wystêp andrychowskiego
zespo³u break-dance MAGIC STEPS. Wielkim powodzeniem wród doros³ych
uczestników zabawy cieszy³y siê wypieki cukiernicze,
wyroby gastronomiczne
oraz pieczone prosiêta. Ka¿dy móg³ skorzystaæ z bogatej loterii fantowej, ale nie
ka¿dy odwa¿y³ siê piewaæ
karaoke. Oczekiwanym momentem by³o losowanie
szczêliwego numerka.
Do szczêliwców trafi³y cenne nagrody.
Nie
zabrak³o
uczniowskich popisów artystycznych. Doceniono ró¿n¹
ich formê: pantomimê, tañce, scenki kabaretowe, minikoncert instrumentalny
oraz wokalny. Kibice sportowi mogli obserwowaæ
mecz pi³ki siatkowej rozegrany pomiêdzy walecznymi
gimnazjalistami a niezwy-
ciê¿onymi absolwentami
frydrychowickiej szko³y.
Festyn zakoñczy³ wieczorek
taneczny w barwach muzyki
zespo³u Relaks. G³osy o
festynie by³y ró¿ne. Wiêkszoæ zgromadzonych osób
cieszy³a siê uczestnictwem
w bezpiecznej zabawie, niektórzy jednak dodawali z
przek¹sem, ¿e przez to, ¿e
festyn by³ bez piwa, czêæ
doros³ych odesz³a...
Idea imprez bezalkoholowych przypomina trochê zawody sportowe - zak³ada
wysoko poprzeczkê, a zawodnik, który nie jest w stanie jej przeskoczyæ, nie ma
pretensji, ¿e j¹ tak wysoko
podniesiono, tylko ubolewa,
¿e go na to nie staæ...
Niestety wysoko postawionej poprzeczce nie
mog³a sprostaæ za³oga
pewnego marketu w pobli¿u szko³y, gdy¿ prowadzi³a
sprzeda¿ alkoholu. Pozostali w³aciciele okolicznych
sklepów ze zrozumieniem
przyjêli apel, aby podczas
festynu takiej sprzeda¿y nie
prowadziæ. I dotrzymali s³owa, za co nale¿¹ siê wyrazy
uznania i szczere podziêkowania.
Serdeczne podziêkowania
nale¿y z³o¿yæ darczyñcom,
dyrekcji, rodzicom, nauczycielom i pracownikom szko³y, uczniom, stra¿akom oraz
mieszkañcom Frydrychowic, bez zaanga¿owania
których nie by³oby czerwcowej zabawy.
A oto sponsorzy: Chrapek
Ma³gorzata - WÓJT GMINY
WIEPRZ, Wysogl¹d Stanis³aw - Przewodnicz¹cy Rady
Gminy Wieprz, Matusiak Ka-
zimierz - Radny Gminy Wieprz,
¯y³a Mieczys³aw - Radny Gminy
Wieprz, Badura-zak³ad obuwia
Wadowice, B¹k Adam-zak³ad
miêsnyWieprz, Bogunia Weronika, Brusik Agnieszka i Robert,
Dêbski Jan, Firma "FELIKS" Frydrychowice, Firma "Profer"-Rados³aw KubalkaAndrychów, Gielas
Ewa, Fr¹czek W³adys³awa-Firma
DE MARKO, Hurtownia SINTETIXAndrzej Kobia³Wadowice, Grabiec Wies³aw-SklepFrydrychowice, Grabiec Anna-Sklep MARCYSIA- Andrychów, Kaczor Halinasklep MEBLEWadowice, LÓDPOL Stanis³aw Strze¿oñWadowice, "WIZAN" Ma³opolska Spó³dzielnia Handlowa, MASPEXWadowice, Maciejczyk Teresa i Kazimierz, Mañka Jan-Polski Zwi¹zek
Motorowy, Nikliborc Beata i Pawe³,
Nowakowski Marek-MEBLEFry-
drychowice, Ogieg³o Ewa i Marek,
Ogieg³o Jan i Janina "MEBLE"
Frydrychowice, Piekarnia MAJA
Spytkowice, P³onka Urszula i Jacek, P³onka Stanis³aw "MEBLE"
Frydrychowice, Szatan Kazimierz i
Teresa, Seremet Józefa i Czes³aw,
Seremet Ma³gorzata i Stanis³aw,
Sklep Wêdkarski Kobiernice,
Studnicka Iwona i Micha³, Studnicka Krzysztofa i Adam, Szklarczyk
Barbara-SKLEP - Frydrychowice,
Wanat Piotr, Zagórski Andrzej-Firma BAHLSENSkawina, ¯y³a Bogus³awa i Roman.
Podsumowuj¹c, tegoroczn¹ imprezê nale¿y zaliczyæ do udanych. Czy bêdzie kontynuacja w
przysz³ym roku, to zale¿y od lokalnej spo³ecznoci. Czas poka¿e.
¯egnaj festynie, do jutra...
Foto i tekst: Ma³gorzata Pastuszka
Akcja LATO
Coroczne, wspólne wakacyjne zabawy dzieci z Giera³towic i
Giera³towiczek rozpoczê³y siê 2 lipca br. w Domu Ludowym w Giera³towiczkach. Impreza ta odbywa³a
siê pod patronatem Stowarzyszenia Nadzieja i Ko³a Gospodyñ
Wiejskich w Giera³towiczkach, a
g³ówn¹ organizatork¹ by³a pani Barbara Bliniak, która po raz kolejny
zdoby³a na ten cel mnóstwo s³odyczy z firmy Bahlsën ze Skawiny.
Na zajêcia sportowo rekreacyjne codziennie uczêszcza³o
ok. 40 do 50 dzieci w wieku: od 2 do
15 lat. Ka¿dy znalaz³ dla siebie odpowiednie zajêcie np.: gra w ziemniaka (która jest hitem tych spotkañ od kilku lat), malowanie postaci swojego kolegi czy kole¿anki
w oryginalnych rozmiarach, rysowanie pejza¿y, gra w szczypki, sk³adanie klocków lego, gra w tenisa,
trochê piewu, a dla najm³odszych
- urozmaicone zabawy sportowe.
Wród m³odzie¿y panowa³a radosna atmosfera dobrej zabawy. Nad
wszystkim czuwa³y panie: Basia Bliniak, Basia Wójcik, Gra¿yna Odrobina, Teresa Kukie³a, Ewa Wo³och
oraz inne osoby.
We wtorek, 4 lipca, czêæ
dzieci wraz z rówienikami z Nidku
oraz Frydrychowic, wyjecha³o na
sponsorowan¹ przez Komisjê ds.
Profilaktyki i Rozwi¹zywania Problemów Alkoholowych wycieczkê na
Wy¿ynê Krakowsko-Czêstochowsk¹. Mimo pochmurnego dnia i
przelotnego deszczu, wyprawa by³a
bardzo udana. Uczestnicy zobaczyli
zamek w Pieskowej Skale, Grotê
£okietka oraz inne osobliwoci tego
regionu, po drodze by³o pieczenie
kie³basek. Wszyscy wrócili weseli i
zrelaksowani.
Na koniec tych niepowtarzalnych wakacyjnych spotkañ by³o
wielkie grillowanie (mimo deszczu)
oraz pieczenie ziemniaków od Piotrusia Szczeliny, które wysz³y znakomicie, mimo i¿ ze wzglêdu na niesprzyjaj¹c¹ aurê, pieczone by³y w
piekarniku.
By³o przy tym wiele miechu i dobrej zabawy. Szkoda tylko, ¿e by³o to
...zakoñczenie tegorocznej AKCJI
LATO
Do zobaczenia znów za rok!
TerQ
Wakacje Inaczej
Stowarzyszenie Pomocy Osobom Bezrobotnym i Ich
Rodzinom Nadzieja w okresie od 2.07.2007 do 25.07.2007
roku zorganizowa³o letni wypoczynek dla dzieci pod has³em
Wakacje Inaczej. M³odzie¿ dziêki temu mia³a mo¿liwoæ
uczestniczenia w wielu konkursach i zawodach z rówienikami, aktywnie spêdzaj¹c czas wolny.
Imprezy zorganizowano w trzech miejscowociach Gminy
Wieprz. Poni¿ej wymieniono miejscowoæ, instytucjê i organizatorów imprez:
- Frydrychowice, WDK Agnieszka Jakubowska
- Frydrychowice Filia Szko³y U¿arta Urszula ¯u³awiñska,
Krzysztof ¯u³awiñski
- Giera³towice, Dom Ludowy Barbara Bliniak
- Nidek, WDK Alfreda Gawlik
W programie dominowa³y gry, zabawy, konkursy, rozgrywki oraz
wiele innych atrakcji po³¹czonych z nagrodami rzeczowymi.
Niew¹tpliwie najciekawszym elementem Wakacji Inaczej by³ wspólny wyjazd turystyczno-krajoznawczy na Jurê Krakowsko-Czêstochowsk¹.
W dniu 4.07.2007 dla dzieci ze wsi Frydrychowice, Giera³towice, Giera³towiczki i Nidek zosta³a zorganizowana wycieczka
Szlakiem Orlich Gniazd.
Dla pewnej grupki dzieci by³ to pierwszy w ¿yciu wyjazd poza
miejsce swojego zamieszkania, radoæ by³a wiêc ogromna.
Ogó³em w imprezie uczestniczy³o 150 dzieci.
Organizatorzy dziêkuj¹ wszystkim sponsorom, którzy
przyczynili siê do zorganizowania tej akcji .
Seweryn Ga³ysz
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 13
PRZYGODA Z ZIELON¥ SZKO£¥
W dniach 23.0503.06.2007r. uczniowie
klasy II, III i IV wraz z wychowawczyniami: Barbar¹
¯abiñsk¹, El¿biet¹ Koczur, Gra¿yn¹ Serwin,
Dorot¹ Mitoraj i Monik¹
Ko³odziejczyk z Zespo³u
Szkolno-Przedszkolnego
w Giera³towicach przebywali na Zielonej Szkole w
nadmorskiej miejscowoci D¹bki w orodku wczasowym CARBO.
G³ównym celem
Zielonej Szko³y jest wspomaganie dziecka w jego
ca³ociowym rozwoju poprzez zapewnienie mu
aktywnego wypoczynku w
zdrowym klimacie wybrze¿a w strefie bezporedniego oddzia³ywania
jodu i soli oraz ukazanie
mu ró¿norodnoci, piêkna
i bogactwa wiata tak, by
by³o ono przygotowane na
miarê swoich mo¿liwoci
do ¿ycia w zgodzie z ludmi, z przyrod¹ i samym
sob¹. Z t¹ w³anie myl¹
zorganizowalimy Zielon¹
Szko³ê.
Zielona szko³a to
wyjazd uczniów poza
miejsce zamieszkania, to
po³¹czenie aktywnego
wypoczynku z nauk¹. Dla
wielu dzieci stanowi jedyn¹ formê wypoczynku i
szansê poznania tego, co
nas otacza, odkrywania
nowych zainteresowañ,
uczenia siê ¿ycia w grupie.
Z Giera³towic wyjechalimy autokarami o
godz. 19.00. Dzieci ró¿nymi sposobami stara³y siê
wype³niæ d³ugie godziny
podró¿y, s³ychaæ by³o
miech, rozmowy, czu³o
siê ich radoæ i podekscytowanie tym, co je jeszcze czeka. Do D¹bek dojechalimy ok. 8.00 rano
serdecznie witani przez
gospodarzy orodka. Ka¿dy z uczestników otrzyma³ miejsce w 2-3 osobowych pokojach i
zaczê³o siê nasze wspólne ¿ycie w Zielonej Szkole.
Du¿¹ radoæ sprawi³ pierwszy spacer nad
Ba³tyk, dzieci przywita³y
morze brawami, by³y zachwycone. S³oñce wieci³o tak mocno, ¿e ka¿dy z
nas zamoczy³ nogi. W
powietrzu czuæ by³o zapach jodu. Wielu z nich
dowiadczy³o tego po raz
pierwszy. Ka¿da chwila
by³a cile zwi¹zana z
aktywnoci¹ dzieci.
W czasie wypoczynku uczniowie zwiedzali miejscowoci: D¹bki, Dar³owo (Zamek Ksi¹¿¹t Pomorskich), Dar³ówek, a w nim port rybacki,
park wodny, gdzie mogli
p³ywaæ w s³onej, morskiej
wodzie.
Prawdziw¹ atrakcj¹
by³a wycieczka do Ko³obrzegu, spacer na molo,
rejs statkiem Santa Mariapo morzu oraz udzia³ w
programie edukacyjnym I
ty mo¿esz zostaæ piratem, w którym uczniowie
uczestniczyli w wielu ciekawych zabawach si³owych i zrêcznociowych,
piewali szanty.
Ponadto uczestnicy zielonej szko³y odwiedzili wioskê indiañsk¹
tzw. Dziki Zachód w Zie-
14 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
leniewie, gdzie mogli jedziæ konno, strzelaæ z
³uku, podziwiaæ zwierzêta
w mini zoo. Trzygodzinny
pobyt w wiosce zakoñczy³
kaskaderski pokaz jazdy
konnej.
Du¿¹ atrakcj¹ by³ równie¿
rejs po jeziorze Bukowno,
gdzie 2 godz. p³ywalimy
w gêstej mgle i
spónilimy siê na obiad.
Czasu na nudê nie
by³o, towarzyszy³y nam
emocje zwi¹zane z rozgrywanymi meczami, zawodami sportowymi, ogniskiem, dyskotek¹, wielk¹
atrakcj¹ by³a jazda na gokartach. Nie by³o s³ychaæ
g³osu narzekañ, kiedy
szlimy na wietlicê, aby
zgodnie z za³o¿eniami
Zielonej Szko³y zdobywaæ wiedzê i rozwijaæ swoje talenty.
Czasami tylko, szczególnie wieczorami, na jakiej
buzi pojawia³a siê ³ezka
têsknoty za domem i rodzin¹. Zosta³a ona jednak
szybko rozgoniona ciep³ym s³owem i kontaktem
z opiekunk¹.
Kiedy nadszed³ czas wyjazdu przysz³a pora na
rozdanie dyplomów i nagród, by³ to dla ka¿dego
nagrodzonego olbrzymi
powód do dumy i radoci.
I w³anie w takich nastrojach wiêkszoæ z dzieci
wraca³a do domu. Sprawdzian pierwszej roz³¹ki z
rodzin¹ wypad³ pomylnie, ka¿de z nich wiele
zobaczy³o, prze¿y³o i nauczy³o siê.
Nam równie¿ spad³
kamieñ z serca. Bezpiecznie wrócilimy do domu.
Zapominamy o ca³ym trudzie, który towarzyszy³
zmaganiom zwi¹zanym z
organizacj¹ tego wypoczynku. Zosta³o tylko
wspomnienie ka¿dej radosnej buzi dziecka oraz niepowtarzalny urok D¹bek,
s³onecznego nieba i piêknego morza.
Z atrakcji tych
nie moglibymy skorzystaæ, gdyby nie hojnoæ
sponsorów, KTÓRYM
SERDECZNIE DZIÊKUJEMY. Szczególne podziêkowania kierujemy do firmy
Protech, Józefa Lichañskiego, Zenona Cielika,
Józefa i Józefy Tomczyk,
S³awomira i Doroty
Chmiel, S. U. ¯aczek,
Komitetowi Rodzicielskiemu przy ZSP w Giera³towicach, Ksiêdzu Proboszczowi z Giera³towic, Pani
Wójt. Dziêkujemy firmie
Bendiks, Halinie Pabi,
firmie Nowostyl, Adamowi B¹kowi, Spó³dzielni
Mleczarskiej w Wieprzu,
piekarni w G³êbowicach,
firmom: Komes, Wizan ,
Maspex, Wosana; Jadwidze i Adamowi Migda³ek
z Wieprza, Witowi Zió³kowskiemu, Stefanowi
Koczurowi, Aptece Pod
Or³em, aptece w Wieprzu, drukarni Drukpress, Franciszkowi
Bryzkowi, Henrykowi Borkale oraz Bankowi Spó³dzielczemu.
Jeli kogo pominê³am serdecznie przepraszam.
Dorota Mitoraj
Wizyta goci zagranicznych.
Dnia 25.05.2007r w
Wieprzu mia³a miejsce
wizyta studyjna Partnerstwa Ponadnarodowego
SEEN. W zwi¹zku z tym
Centrum Szkoleniowo Doradcze wraz z Firm¹ Spo³eczn¹ Wielobran¿ow¹
przygotowa³o nie tylko
poczêstunek dla ponad 20
osób, ale i 3 prezentacje
multimedialne; trenera zawodu, trenera zatrudnienia
wspieranego i mened¿era
spo³ecznego.
Celem spotkania
by³a wymiana dowiadczeñ dzia³alnoci firm spo³ecznych, aktywizacja lokalnych spo³ecznoci
oraz walka z zagro¿enia-
mi zwi¹zanymi ze stanem
bezrobocia.
Wymieniono adresy z
przedstawicielami delegacji ze Szkocji i Finlandii,
co powinno zaowocowaæ
nawi¹zaniem wspó³pracy
z partnerami zagranicznymi.
Nieprzypadkowo co kilka
miesiêcy przyje¿d¿aj¹ do
Gminy Wieprz gocie z
ca³ej Europy. Nasz projekt
jest bardzo dynamiczny a
iloæ dzia³añ finansowanych z pieniêdzy Unii Europejskiej budzi podziw i
zainteresowanie organizacji pozarz¹dowych.
Centrum Szkoleniowo Do-
radcze wraz z Firm¹ Spo³eczn¹ Wielobran¿ow¹ pracuje nad nowymi projektami grantów, które maj¹ na
celu zapewnienie dalszego dzia³ania firmy.
Seweryn Ga³ysz
Klub Kulinarnego Podró¿nika ci¹gle zadziwia.
Przez ostatnie dwa
spotkania elitarnego KKP
gocilimy panie-podró¿niczki. Czasami s³yszymy, ¿e kobiety nie powinny podró¿owaæ do odleg³ych krajów i ¿e jest to
zajêcie bardzo niebezpieczne dla p³ci piêknej.
Prowadz¹ce prelekcje globtroterki - Anna,
a miesi¹c póniej Magda
- rozwia³y wszystkie w¹tpliwoci bardziej ostro¿nych podró¿ników. Co wiêcej, barwnie i z humorem
przedstawi³y inny, kobiecy
wiat w krajach tak egzotycznych jak Iran i Indie,
do którego tak naprawdê
mê¿czyni nie maj¹ w
ogóle wstêpu.
15.06.07r. pani
Anna £aduniuk, dziennikarka z Katowic odwiedzi³a nasz klub. Prezentacja
dotyczy³a Iranu, kraju znanego z dyskryminacji kobiet i fundamentalizmu islamskiego. Pani Anna w
ci¹gu kilku tygodni przejecha³a ten olbrzymi kraj,
fotografuj¹c go intensywnie oraz zdobywaj¹c cenne informacje i spostrze¿enia na temat kultury,
zwyczajów i upodobañ
mieszkañców. Grupa 70
uczestników prelekcji z
wielkim zainteresowaniem
wys³ucha³a wielu historii i
anegdot. Najciekawsze
dotyczy³y obowi¹zku zas³aniania w³osów przez
wszystkie kobiety w Iranie, u¿ywania py³u wulkanicznego jako kosmetyków i segregacji p³ci. W
Iranie nikt z kobiet¹-obcokrajowcem nie bêdzie rozmawia³, nie sprzeda biletu a nawet nie wemie pieniêdzy!
Pani Ania zaprezentowa³a tak¿e egzotyczne ubrania z Iranu a my organizatorzy, naszym zwyczajem
przygotowalimy narodowe perskie danie z³o¿one
ze szpinaku i kurczaka.
Spotkanie by³o bardzo
udane i miejmy nadziejê,
¿e pani Ania wróci do naszego klubu z innymi prezentacjami.
19.07.07r. odwiedzi³a nas Magdalena Zawodny, podró¿niczka z
Krakowa, wielka pasjonatka kultury Indii, w których
przebywa³a dwukrotnie.
Magda
zaskoczy³a
wszystkich klubowiczów
strojem, wyst¹pi³a w oryginalnym sari - narodowym
stroju hindusek. Us³yszane historie by³y inne od
dotychczas prezentowa-
nych. Przez rok pobytu w
Indiach Magda dostrzeg³a
rzeczy niezwyk³e a tak¿e
naprawdê wa¿ne.
Niektóre z tych spostrze¿eñ podam w telegraficznym skrócie: Indie s¹
przeludnione i w ci¹gu kilku lat zostan¹ najliczniejszym krajem wiata, wiêk-
szoæ mieszkañców ¿yje
na wsiach w potwornej
nêdzy, ludzie s¹ mili oraz
gocinni, ma³py za to bywaj¹ z³oliwe i agresywne.
Hinduizm z wieloci¹ bogów i bóstw jest zawsze
zadziwiaj¹cy. wiête krowy, bóstwo Ganesza- niebieski pó³-s³oñ, pó³-cz³o-
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 15
wiek, spalanie zw³ok w
wiêtym miecie Varanasi, bogini mierci Kali s¹
tego dowodami. Indie to
nie tylko kraj i kultura, ale
i stan wiadomoci. Ten
kraj mo¿na pokochaæ albo
znienawidziæ, nie ma nic
poredniego powiedzia³a Magda na spotkaniu.
Po multimedialnej prezentacji (zdjêcia, muzyka a
nawet kadzide³ka) wielu
zaczê³o planowaæ podró¿
do tego niezwyk³ego i taniego kraju. W trakcie
spotkania serwowano leczo z warzyw, pastê z soczewicy oraz ry¿ z curry.
Oba
spotkania
sponsorowa³a firma Intermarche z Andrychowa, za
co KKP szczerze dziêkuj¹ uczestnicy klubu.
W sierpniu KKP zapraszaj¹ na spotkanie Republiki
Nadba³tyckie - Karelia i
Finlandia.
Seweryn Ga³ysz
Kurs Tworzenia Kwiatów
Gminny Orodek Kultury w
Wieprzu rozpocz¹³ kolejn¹
edycjê kursów artystycznego bukieciarstwa w poszczególnych so³ectwach.
W Wiejskim Domu Kultury
w Nidku w dniach od 1 do 6
czerwca 2007 roku zorga-
nizowano kurs robienia kwiatów ozdobnych pod kierunkiem
znanej lokalnej artystki i animatorki kultury pani Zofii G¹siorek z Giera³towic.
W kursie wziê³o
udzia³ 12 pañ.
Przeprowadzono tak¿e kolejny kurs w WDK Giera³towice w którym wziê³o udzia³ 12 osób.
Nastêpne kursy odbêd¹ siê jesieni¹ tego roku.
Zainteresowanych serdecznie zapraszamy do lokalnych WDK.
Red.
Zakoñczenie kursu jêzyka w³oskiego
Cordiali ringraziamenti od wszystkich kursantek za przekazan¹ wiedzê,
mile spêdzone chwile. Peccato, ¿e ju¿ koniec, ale mówimy a presto, a gdy nadejdzie jesieñ benvenuto!
Takimi s³owami uczestniczki kursu jêzyka w³oskiego w
Giera³towiczkach podziêkowa³y swojej nauczycielce
pani Teresie Kukie³a.
Kurs jêzyka w³oskiego trwa³ od padziernika
2006 do maja 2007 roku.
Finansowany by³ z Urzêdu
Gminy, dziêki przychylnoci
Pani Wójt. Uczestniczy³o w
nim 10 uroczych pañ z Giera³towic i Giera³towiczek.
Uroczyste zakoñczenie kursu odby³o siê 5 czerwca br. Przybyli zaproszeni gocie: pani wójt Ma³gorzata
Chrapek oraz pani Barbara
Bliniak, g³ówna inicjatorka
tego przedsiêwziêcia. By³o
pyszne ciasto, kawa, czerenie, truskawki, oryginalne
lasagnie oraz wspania³e
w³oskie wino. Do tego wymienita, radosna atmosfera i wspomnienia w³oskojêzyczne.
16 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
Co mielsze osoby, pozwoli³y sobie zasugerowaæ szanownej Pani Wójt, ¿e najlepiej by³oby sprawdziæ,
czego kursantki zd¹¿y³y siê
nauczyæ, gdyby by³a mo¿liwoæ, choæby krótkiego,
wyjazdu do W³och. Pani
Wójt rozbawiona tym pomys³em nie powiedzia³a nie,
wiêc jest nadzieja, mo¿e na
weekend w Rzymie? Najwa¿niejsze jest jednak zapewnienie, ¿e od jesieni
2007 roku bêdzie kontynuowana nauka jêzyka w³oskiego w Giera³towiczkach.
Na koniec uczest-
niczki kursu otrzyma³y dwujêzyczny certyfikat (certificato) odbycia kursu jêzyka w³oskiego. By³y z niego bardzo
dumne. Zrewan¿owa³y siê
piêknymi upominkami dla
Pani Wójt i pani Teresy.
Agnieszce, Oli, Basi,
Beatce, Eli, Gra¿ynie, Henryce, Lucynie, Stasi i Weronice gratulujê wytrwa³oci
i wspania³ych wyników w
nauce jêzyka w³oskiego.
Tanti auguri i arrivederci
TerQ
OD CEPA DO KOMBAJNU
czyli uroki wiejskiego lata
W lipcu i sierpniu, kiedy wielu myli o urlopie i czasie relaksu w nasz spokojny i
urokliwy wiejski krajobraz
wkraczaj¹ one - wielkie i ha³aliwe KOMBAJNY ZBO¯OWE.
O ile odg³osy pracy
tych maszyn s¹ zazwyczaj s³abo s³yszalne w przydomowym
zaciszu, to jednak, gdy wybierzemy siê w podró¿ po drogach naszej gminy, wówczas
to dopiero poznajemy prawdziwe uroki wiejskich wakacji. Wyminiêcie siê z kombajnem, bêd¹cym w³adc¹ ca³ej
wiejskiej drogi, stanowi najwiêksz¹ atrakcjê dla wszystkich kierowców. Równie fascynuj¹ce jest spotkanie bardzo wolnych ci¹gników rolniczych, za którymi, na szerokich
przyczepach, transportowana
jest sprasowana s³oma u³o¿ona w niebosiê¿ne piramidy.
Podobnie jak naukowcy badaj¹ proces powstawania egipskich piramid, tak i my czêsto zastanawiamy siê, jak rolnicy potrafi¹
u³o¿yæ takie wielkie, s³omiane budowle.
Jednak bez tych ha³aliwych kombajnów, powolnych ci¹gników i szerokich
przyczep ze s³omianymi piramidami nie sposób wyobraziæ sobie wspó³czesn¹ pracê
rolników przy zbiorze zbó¿, z
których póniej powstaje
m¹ka i wypiekany jest chleb
na nasze sto³y.
Chocia¿ ¿niwa to nadal czas zbioru plonów i ciê¿kiej pracy rolników, to jednak
bardzo ró¿ni¹ siê one od tych
z pocz¹tku XX wieku.
Na prze³omie dziewiêtnastego i dwudziestego
stulecia na terenach dzisiejszej gminy Wieprz powszechnie u¿ywane przy zbiorze by³y
sierpy i kosy. Sierp jest najstarszym, znanym nam narzêdziem ¿niwnym. Przy jego
pomocy ¿niwiarz ¿¹³ ³an garæ
po garci. Kiedy w ten sposób uzbierana zosta³a odpowiednia iloæ ciêtego i równolegle u³o¿onego zbo¿a, by³o
ono w po³owie d³ugoci wi¹zane skrêtk¹ czyli skrêconymi
kilkoma db³ami zbo¿a i powstawa³ snop, pieszczotliwie
nazywany snopkiem.
cinanie zbó¿ za pomoc¹ sierpa by³o bardzo czasoch³onne i z biegiem czasu
zosta³ on zast¹piony przez
kosê. Wprowadzenie do prac
¿niwnych kosy mia³o wielu
przeciwników, którzy s³usznie
uwa¿ali, ¿e wykorzystanie tego
narzêdzia powoduje stratê
wielu k³osów zbó¿ spadaj¹cych w czasie koszenia na ziemiê oraz nierówne jego cinanie. Jednak wydajnoæ
kosy przes¹dzi³a o wyparciu
sierpów, a sama kosa by³a
powszechnie wykorzystywana, a¿ do lat szeædziesi¹tych
minionego wieku. Kosa u¿ywana do koszenia zbo¿a musia³a byæ wyposa¿ona w
ob³¹k, czyli pó³kolicie wygiêty i przytwierdzony do kosiska
kij, dziêki któremu zbo¿e po
ciêciu nie przewraca³o siê
na ziemiê, lecz by³o przesuwane i opierane na nie ciêty
jeszcze ³an.
Ten sposób cinania
nazywany by³ koszeniem na
cianê. Jeli za koszone
zbo¿e by³o krótkie lub wyleg³e
wówczas w kosie ¿niwiarza
by³o montowane p³ótno wype³niaj¹ce przestrzeñ pomiêdzy ob³¹kiem, a kosiskiem.
Koszenie na cianê
by³o charakterystyczne tylko
dla cinania zbó¿, a zw³aszcza dla ¿yta, jêczmienia i pszenicy w odró¿nieniu od koszenia na pokosy, charakterystycznego dla cinania traw
oraz owsa. Koszenie na pokos polega³o na formowaniu
rzêdów ciêtej trawy powstaj¹cych w wyniku odsuwania
jej od nie ciêtego ³anu. Za
¿niwiarzem, który cina³ zbo¿e, pod¹¿a³y kobiety lub dzieci
zwane odbieraczami, które ze
skoszonego zbo¿a formowa³y snopki przy u¿yciu skrêtek,
w ten sam sposób jak to mia³o miejsce przy ¿êciu sierpem.
¯niwiarz poza kos¹, która by³a
jego podstawowym narzêdziem, do pasa przy
spodniach mia³ przypiêt¹ k³uskê, czyli niewielki pojemnik z
wod¹, w którym nosi³ kamienn¹ ose³kê s³u¿¹c¹ do ostrzenia kosy. Przez niektórych ¿niwiarzy do wody dodawana
by³a niewielka iloæ octu maj¹cego poprawiæ skutecznoæ
dzia³ania ose³ki.
Kosa, pomimo wiêkszej wydajnoci w stosunku
do sierpa, zosta³a wyparta
przez kosiarkê oraz ¿niwiarkê,
czyli mechaniczne urz¹dzenia
ci¹gnione przez konia, które
cina³y zbo¿e i formowa³y je
w porcje zbo¿a tzw. kupki, które nastêpnie przy u¿yciu wspomnianej ju¿ skrêtki by³y wi¹zane w snopki. Owe maszyny
¿niwne bardzo wyranie przyspieszy³y proces koszenia
zbo¿a a przede wszystkim praca ¿niwiarzy sta³a siê l¿ejsza i
wydajniejsza.
Kolejnym etapem
unowoczenienia pracy przy
zbiorze zbó¿ by³o zastosowanie wi¹za³ki, zwanej u nas
snopowi¹za³k¹, czyli maszyny, która podobnie, jak kosiarki cina³a i formowa³a zbo¿e
w kupki, jednak w tym przypadku udogodnienie polega³o na zastosowaniu specjalnych aparatów wi¹¿¹cych ciête zbo¿e w snopki, ju¿ nie za
pomoc¹ skrêtki, lecz sznurka.
Maszyna, która zastêpowa³a pracê ¿niwiarza kosz¹cego zbo¿e oraz kobiet odbieraj¹cych, uk³adaj¹cych i
wi¹¿¹cych je w snopki nie by³a
ju¿ maszyn¹ konn¹, lecz ci¹gnikow¹, co wyraniej zwiêksza³o jej wydajnoæ w ci¹gu
dnia.
Kiedy zbo¿e by³o ju¿
ciête i zwi¹zane w snopki, kolejnym etapem prac polowych
by³o jego suszenie. W tym
celu przygotowane wczeniej
snopki by³y w okrelonej iloci odpowiednio uk³adane, w
wyniku czego powstawa³
mendel, zwany w naszych
okolicach mondelem, czyli zespó³ kilku lub kilkunastu snopków opartych o siebie. Wielkoæ oraz sposób uk³adania
mondeli zale¿a³ przede
wszystkim od zbo¿a, z którego wykonane by³y snopki oraz
od regionu, gdzie one powstawa³y. Jako ¿e wówczas ¿yto
by³o najpopularniejszym zbo¿em, z którego g³ównie wypiekano chleb, najwiêcej uwagi
powiêcano formowaniu wykonanych z niego mondeli.
W rejonie Wieprza
najpowszechniejsze by³o
uk³adanie ¿ytnich mondeli z
siedemnastu pionowo ustawianych snopków z k³osami
zwróconymi do góry. Trzon takiego mondela stanowi³a dusza, czyli trzy snopki zwi¹zane
w górnej czêci s³om¹, a
spodem nieznacznie rozchylone. Na duszy opierano nastêpnie cztery snopki stanowi¹ce tzw. wêg³y, a powsta³¹
w ten sposób przestrzeñ miêdzy wêg³ami, zwan¹ kwaterk¹, wype³niano kolejnymi
dwoma snopkami. Dlatego,
i¿ by³y ustawiane cztery wêg³y
powstawa³y te¿ cztery kwaterki. Czyli na duszê zu¿ywano
trzy snopki, na wêg³y cztery, a
na wype³nienie czterech kwaterek omiu, po dwa snopki
do ka¿dej, co razem dawa³o
piêtnacie snopków. Powsta³y w ten sposób mondel w po³owie d³ugoci by³ przewi¹zywany równie¿ s³om¹, co mia³o zwiêkszyæ jego stabilnoæ.
Z ostatnich dwóch tworzono
kobuch, czyli w po³owie ³amane oraz krzy¿owo i poziomo
k³adzione na górê mondela
snopki, maj¹ce stanowiæ
jego zwieñczenie oraz zabezpieczenie przed deszczem. W
ten w³anie sposób z siedemnastu snopków powstawa³ ¿ytni mondel, w którym
sch³o zbo¿e przed m³ock¹.
Poza ¿ytnimi, uk³adano równie mondele pszenne
najczêciej nie posiadaj¹ce
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 17
duszy. Tutaj trzon stanowi³ jeden, wiêkszy snopek, wokó³
którego ustawiano siedem
mniejszych i przykrywano pojedynczym kobuchem.
Przed wprowadzeniem mechanizacji do bardzo
rzadkich praktyk nale¿a³o
uk³adanie owsianych mondeli, które to zbo¿e najczêciej
by³o suszone w pojedynczo le¿¹cych snopkach.
Zbo¿e w omawianym okresie
by³o koszone zanim ca³kowicie
dojrza³o i wysch³o na polu, co
zabezpiecza³o je przed wypadaniem ziaren z k³osów w czasie koszenia, wi¹zania snopków i uk³adania mondeli.
Kiedy jednak dostatecznie wysch³o, ostro¿nie rozbierano
mondel na snopki, które przewo¿ono do stodo³y. Transport
odbywa³ siê na d³ugich, drabiniastych wozach lub wczeniej przy u¿yciu pragaca, czyli urz¹dzeniem w pewien sposób przypominaj¹cym dzisiejsze taczki z t¹ ró¿nic¹, ¿e zamiast gumowego posiada³
on drewniane ko³a, a skrzynia
za³adunkowa, spotykana w
taczkach, zast¹piona by³a
drewnian¹ platform¹. Po
przewiezieniu i z³o¿eniu snopków w stodole w przeznaczonym do tego miejscu, zwanym s¹siekiem przystêpowano do m³ócenia zbo¿a.
Najstarszym narzêdziem wykorzystywanym do
om³otu by³ cep. Cep zbudowany jest z dwóch kijów, d³u¿szego zwanego dzier¿akiem,
za który obur¹cz trzymano cep
w czasie pracy oraz krótszego zwanego bijakiem, którym
uderzano o zbo¿e. Bijak musia³ byæ twardy, dlatego wykonywano go z drewna dêbu lub
grabu, a jego d³ugoæ by³a dopasowana indywidualnie do
ka¿dej m³óc¹cej osoby. W tym
celu, osoba udaj¹ca siê do
lasu po nowy bijak powtarza³a taki oto wiersz i po ka¿dym
jego wersecie odmierza³a na
kiju kolejn¹ d³ugoæ piêci:
Gdzie idziesz?
Do lasu.
Po co?
Po drzewo.
Po jakie?
Po grabowe.
A na co?
Na bijok.
Dlatego te¿ bijaki maj¹ce mieæ d³ugoæ omiu piêci ró¿ni³y siê od siebie w zale¿noci od wielkoci d³oni
odmierzaj¹cej go osoby. Bi-
jak i dzier¿ak na jednym ze
swoich koñców mia³y wystrugane zag³êbienie, do którego
przytwierdzony by³ skórzany
pasek zwany kapick¹. Kapicki bijaka i dzier¿aka by³y po³¹czone rzemieniem zwanym
tutaj sfor¹.
Om³ot zbo¿a przy u¿yciu cepów odbywa³ siê na ziemi w rodkowej czêci stodo³y
na tzw. klepisku. W tym celu
snopki z s¹sieka uk³adano
pojedynczo w dwóch rzêdach
na klepisku w ten sposób, aby
styka³y siê one k³osami. Maj¹c tak przygotowane snopy,
¿niwiarze przystêpowali do
pierwszej fazy om³otu, czyli
przecierania. Polega³o ono na
uderzaniu cepem o snopki w
celu wykruszenia z k³osów
ziaren zbó¿. Gdy wszystkie roz³o¿one na klepisku snopki zosta³y przytarte odwracano je,
aby powtórzyæ tê czynnoæ z
drugiej ich strony. Po przetarciu
przystêpowano do drugiej fazy
zwanej rozm³acaniem, gdzie
roz³o¿one snopki by³y rozcinane i ponownie m³ócone.
Po zakoñczonym
om³ocie s³omê zgrabiano, a
pozosta³e na klepisku zbo¿e
by³o najpierw wstêpnie
oczyszczane za pomoc¹
drewnianych sit zwanych przetakami, a nastêpnie przy u¿yciu wialni zwanej u nas równie¿ wiejokiem, czyli urz¹dzenia, które dziêki po³¹czeniu
kilku sit oraz strumienia powietrza dok³adnie czyci³o
zbo¿e z zanieczyszczeñ takich
jak plewy, nasiona chwastów
oraz drobnej s³omy. S³oma po
om³ocie by³a ponownie formowana w snopy, które jednak nie zawieraj¹c ju¿ ziaren
zbo¿a nazywane by³y okockami, a przewi¹zywane by³y nie
skrêtkami, lecz powrós³ami,
równie¿ wykonanymi ze s³omy.
Postêp techniczny w
rolnictwie wypiera³ powoli z
u¿ycia drewniane cepy, zastêpuj¹c je mechanicznymi
urz¹dzeniami m³óc¹cymi. Pierwszym bardzo
popularnym m³óc¹cym
urz¹dzeniem by³a tzw.
sztyftówka, czyli maszyna, w której obracaj¹cy
siê zêbaty bêben dokonywa³ om³otu zbo¿a. Z
biegiem czasu sztyftówki zaczê³y byæ zastêpowane wydajniejszymi
m³ocarniami szerokom³otnymi, które w odró¿nieniu od swoich poprzedniczek by³y bardziej
wydajne i wstêpnie oddziela³y s³omê od zbo¿a
oraz napêdzane by³y nie
18 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
tylko si³a miêni r¹k ludzkich,
ale równie¿ przez silnik elektryczny. W latach szeædziesi¹tych dwudziestego wieku na
naszych terenach do u¿ycia
wesz³a bardzo wydajna czyszcz¹ca m³ocarnia elektryczna,
która nie tylko oddziela³a ziarno
od s³omy, ale równie¿ dok³adnie czyci³a je z zanieczyszczeñ,
a s³oma by³a przez ni¹ prasowana i wi¹zana.
Mimo wielu zalet i du¿ej wydajnoci tej m³ocarni do
jej obs³ugi potrzebna by³a ekipa dziewiêciu doros³ych
osób, co stanowi³o utrudnienie w swobodnej jej eksploatacji. Poniewa¿ w gospodarstwach zazwyczaj nie by³o odpowiedniej liczby domowników zdolnych do jej obs³ugi,
s¹siedzi wzajemnie sobie pomagali przy om³ocie. Po zakoñczonej m³occe ¿niwiarze
ponownie udawali siê na
pole, tym razem w celu pozbierania wszystkich zgubionych tam k³osów oraz zgrabienia pozosta³ej, niewielkiej iloci s³omy czyli tzw. mierzwy.
Prawdziw¹ rewolucjê
w sposobie ¿niwowania na
terenie Wieprza i okolic przynios³y lata siedemdziesi¹te
dwudziestego wieku, kiedy to
w Spó³dzielczych Kó³kach Rolniczych zakupiono pierwsze
kombajny zbo¿owe. Te wielkie, samobie¿ne maszyny w
niewyobra¿alny dot¹d sposób
przyspieszy³y i usprawni³y prace przy zbiorze zbó¿. Kombajn
obs³ugiwany przez jedn¹ osobê wykonywa³ jednoczenie
wiele prac, które wczeniej
musia³y byæ wykonywane
przez wielu ¿niwiarzy, cina³ on
zbo¿e, m³óci³ je, oczyszcza³
oraz pozosta³¹ s³omê formowa³ w pokosy. Podobnie, jak
ka¿da nowoæ, tak i kombajn
mia³ wielu przeciwników,
zw³aszcza wród starszych
rolników. Obawiano siê
przede wszystkim pogorszenia struktury gleby poprzez
nadmierne jej ugniatanie
przez bardzo ciê¿k¹ maszynê.
Pierwszym zbo¿em, które koszono przy u¿yciu tych urz¹dzeñ by³o ¿yto, gdy¿ kombajn
pozostawia³ na polu plewy a
tylko ¿ytnie plewy nie by³y stosowane jako pasza dla trzody chlewnej, byd³a oraz koni.
Obecnie zbiór zbó¿
odbywa siê dalej przy u¿yciu
kombajnów zbo¿owych, które s¹ coraz wiêksze, bardziej
wydajne, bezpieczniejsze i zapewniaj¹ce du¿y komfort pracy, choæby przez montowanie
na nich wyciszanych i klimatyzowanych kabin dla kierowców. Dzi coraz mniej prac wykonywanych jest w czasie ¿niw
przy u¿yciu prostych narzêdzi.
Chocia¿ maszyny zastêpuj¹
pracê wykonywan¹ kiedy
przez wielu ludzi, to dalej praca rolnika w kurzu i wysokiej
temperaturze powietrza wymaga od niego oraz od ca³ej
jego rodziny, pomagaj¹cej
przy pracach polowych, trudu
i powiêcenia.
Mimo, i¿ obecne i
dawne ¿niwa bardzo ró¿ni¹
siê od siebie, to jednak mi³oæ do ziemi i chleba oraz
zapa³ do pracy pozostaj¹ takie same wród rolników, którzy jak przed laty pragn¹, aby
na wieprzowski odpust przypadaj¹cy na pierwsz¹ niedzielê po uroczystoci w.
Anny. gotowa by³a nowa m¹ka
na pyszne wypieki.
Serdeczne podziêkowania kierujê do pañstwa: Marii Skowron, Melanii Boba,
Czes³awy i Tadeusza Pieczarków, Czes³awa Skowrona oraz moich rodziców.
Dziêki wspomnieniom i opowiadaniom tych osób móg³
powstaæ niniejszy artyku³.
Pawe³ Boba
Wieprz
Wieprz pod zaborem austriackim c.d.
Góralówka
W po³owie XIX w.
gospodarz pochodz¹cy z
Milówki ko³o ¯ywca, Jan
Wojciuch, zwany przez tutejszych mieszkañców góralem,
naby³ od wieprzowskiego
ch³opa maj¹tek -54 morgów
gruntów wraz z murowanym
domem, stodo³¹ i stawami.
Odt¹d ten ca³y maj¹tek ( na
którym obecnie stoi Mleczarnia, SKR, Gminna Spó³dzielnia )zaczêto nazywaæ
"Góralówk¹".
W 1897 r. Jan Wojciuch ofiarowa³ 200 z³ reñskich na budowê wielkiego
o³tarza w nowym kociele.
Po mierci ¿ony bezdzietny
w³aciciel sprzeda³ ten maj¹tek wraz z ca³ym inwentarzem
ksiêdzu Krzysicy za 6 tys. z³
reñskich. Ksi¹dz wydzier¿awi³ go pozostawiaj¹c sobie
jedynie stawy rybne. W 1914
r. ks. Krzysica sprzeda³ tê posiad³oæ Wydzia³owi Urzêdu
Powiatowego w Wadowicach, by ratowaæ Kasê Reiffeisena w Wieprzu, której by³
prezesem.
"Góralówka" wiele razy by³a
remontowana i rozbudowywana w zale¿noci od po-
trzeb. W okresie miêdzywojennym pomieszczenia s³u¿y³y jako sale lekcyjne,
przedszkole, potem sklepy,
magazyny Kó³ka Rolniczego. Po wojnie budynek zakupi³a Gminna Spó³dzielnia
"Samopomoc Ch³opska"
przeznaczaj¹c j¹ na biura,
sklepy, kasê spó³dzielcz¹.
Wieprzówka
Wieprzówka zbiera wody
dwóch górskich potoków
Targaniczanki i Rzyczanki.
Na przestrzeni wieków rzeka
ta by³a dobrodziejstwem dla
wsi. Nad Wieprzówk¹ powsta³y pierwsze osady, gdy¿
dostarcza³a ludziom ryb. Póniej budowano nad ni¹ m³yny wodne. Brzegi wykorzystywano na blechy do wybielania lnianego p³ótna.
Czêsto jednak stanowi³a zagro¿enie dla mieszkañców
wsi i bywa³a przyczyn¹ tragedii, a wylewaj¹c czyni³a olbrzymie szkody. Zrywa³a
k³adki na rzece, zalewa³a
domy znajduj¹ce siê na ni¿ej
po³o¿onych terenach, niszczy³a pola uprawne, zabiera³a plony. W czasie wielkiej
powodzi 1893 r. woda zerwa³a ³awê na drodze prowadz¹cej do kocio³a i ponios³a
stoj¹cego na niej Józefa
Chrapka (goñca gminy) a¿ do
dworu na Twierdzy. Tam zgin¹³ od silnego uderzenia o
brzeg.
Po tym zdarzeniu z pomoc¹
Wydzia³u Powiatowego w
Wadowicach wybudowano
nowy drewniany most, który przetrwa³ do lat 60- tych
XX stulecia.
Na pocz¹tku lipca
1903 r. powód zabra³a 5 morgów ziemi wraz z plonami.
Wiêksze powodzie mia³y
miejsce w latach 1908, 1909;
1913, 1925, 1934,1940. Powód, która nawiedzi³a wie
w 1925 r. zabra³a domy, stodo³y, ca³e po³acie ziemi i nawet zmieni³a koryto rzeki.
Szkody wyrz¹dzone przez
Wieprzówkê przybyli obejrzeæ minister Witos, pose³
Marek i hrabia Bobrowski.
Kres powodziom po³o¿ono
po wojnie w latach 60-tych,
dziêki regulacji rzeki wykonanej przez Powiatowy Zarz¹d Dróg Lokalnych w Wadowicach. Instytucja ta wybudowa³a tak¿e 2 solidne
mosty i kilka k³adek na Wie-
przówce.
Przez d³ugie lata rzeka zanieczyszczana by³a
ciekami zak³adów przemys³owych w Andrychowie a
szczególnie przez fabrykê
tkanin AZPB, co doprowadzi³o do wyginiêcia ryb ,
uniemo¿liwia³o k¹piel.
Woda w wielu studniach nie
nadawa³a siê do spo¿ycia. W
latach 1978-79 wybudowano
sieæ wodoci¹gow¹ doprowadzaj¹c¹ wodê z Czañca, a
póniej, po wybudowaniu
ujêcia wody i wie¿y cinieñ,
z Giera³towic .
Nastêpstwem zanieczyszczenia wody w rzece by³a likwidacja niektórych stawów
rybnych. Po zmeliorowaniu
terenów zamieniono je na
³¹ki. Czystoæ wody w rzece
poprawi³a siê po wybudowaniu w Andrychowie
oczyszczalni cieków w latach 90-tych, pojawi³y siê
ryby. Rzeka co jaki czas daje
o sobie znaæ , szczególnie w
okresie intensywnych opadów czy roztopów. Jednak
po regulacji wiêksze zagro¿enie stanowi¹ potoki wpadaj¹ce do Wieprzówki. Czêsto zalewaj¹ po³o¿one w pobli¿u tereny. W ostatnich latach umocniono ich brzegi.
Parafia pod wezwaniem Wszystkich Świętych
"Wiernoæ korzeniom oznacza nade wszystko
umiejêtnoæ budowania wiêzi
miêdzy odwiecznymi wartociami,
a wyzwaniami wspó³czesnego wiata"
Jan Pawe³ II
Parafia Wieprz nale¿y do najstarszych parafii Dekanatu Andrychowskiego. Wed³ug podañ i tradycji pocz¹tki jej istnienia siêgaj¹ XIII wieku (Kronika parafialna, Schematyzm Diecezji Tarnowskiej z 1855roku, s. 188). Pierwszy koció³ z drewna zosta³ zbudowany prawdopodobnie oko³o 1200 roku.
Podobnie jak w przypadku wiêkszoci najstarszych parafii,
nie zachowa³ siê dokument potwierdzaj¹cy bezporednio fakt
jej powstania . Wiadomo jednak, ¿e w 1326 roku odnotowano w aktach watykañskich w wykazie danin kocielnych "Vepres", w oryginalnym tekcie parochia de-Wyeprz-sita -pierwotn¹ nazwê Wieprza i imiê proboszcza - Theodorius. wiadczy to o tym ,¿e ju¿ wtedy istnia³a parafia. Kwota dziesiêciny
papieskiej, tak zwanego wiêtopietrza nazywana inaczej denarem w. Piotra, wynosi³a 17 skojców i 7 denarów. P³acono
po denarze od osoby. wiêtopietrza nie p³acili duchowni,
rycerze, ¯ydzi, ludzie ubodzy i dzieci. Dziesiêcinê ow¹ inkasowa³ wówczas od kleru kolektant Andrzej de Verulis , kanonik z Wroc³awia, a pomocnikiem jego by³ Piotr z Alwerni .
Wieprz liczy³ wtedy ok. 200 mieszkañców. Jak na owe czasy
by³a to du¿a osada. Dla porównania sto³eczny Kraków liczy³
wtedy niewiele ponad 10 tys., Owiêcim - 640, Ma³opolska
267 tys. a ca³a Polska mniej ni¿ pó³tora miliona mieszkañców.
rednio wypada³o 3 - 4 osób na km2.
W XV wieku, w wietle relacji Jana D³ugosza, do parafii Wieprz nale¿a³y okoliczne wioski : Roczyny, Su³kowice,
Targanice, Inwa³d wraz z Andrychowem, który w tym czasie
wystêpowa³ pod nazw¹ Gendrychów. Z up³ywem wieków
powstawa³y nowe parafie w s¹siednich wsiach odrywaj¹c
siê od Wieprza. Jan D³ugosz ok. 1440 roku pisze: "Gendrychów , wie po³o¿ona w parafii Wieprz, której dziedzicem jest
szlachcic z rodu Kopaczów Miko³aj Szaszkowski. Znajduj¹
siê w niej ³any kmiece, z których bez wyj¹tku p³aci siê dziesiê-
Wieci
Gminne
2007 19
Z kart
historii S− IERPIEÑ
Wieprz
9
cinê snopow¹ na rzecz scholasterii krakowskiej. Zbieranie
jej odebrano scholasterii. Zbieraj¹ j¹ sami mieszkañcy ,ka¿dy ze swojego pola i p³ac¹ razem scholastykowi jeden wiadrunek groszy praskich rocznie".
Dziesiêcinê ci¹gano wprost z pola w okresie ¿niw.
Ka¿dy 10 snopek zbo¿a odk³adano dla proboszcza. Parafia
posiada³a ok. 90 morgów dóbr kocielnych. Ziemiê tê uprawiali ch³opi na zasadach pañszczynianych. Dziesiêcina zosta³a zniesiona wraz z pañszczyzn¹.
Parafia Wieprz w redniowieczu nale¿a³a do Dekanatu Zatorskiego i Diecezji Krakowskiej. W jej s¹siedztwie istnia³y
za³o¿one przed 1325 rokiem parafie we Frydrychowicach i
Giera³towicach.
Stary koció³ wieprzowski pod wezwaniem Wszystkich wiêtych wybudowany z modrzewiowego drzewa sta³
na zachodniej stronie obecnego kocio³a, niedaleko kamiennych schodów. Dok³adny rok wystawienia kocio³a nie jest
znany. Niektóre ród³a historyczne twierdz¹, ¿e pochodzi³ on
z XVI wieku i przetrwa³ do XIX wieku.
W wi¹tyni by³o 5 o³tarzy. Wielki o³tarz z obrazem
Serca Pana Jezusa pêdzla malarza Gramatyki i z obrazem
Wszystkich wiêtych. W bocznych o³tarzach widnia³y obrazy: w I - Matki Boskiej i w. Barbary, w II - w. Józefa i w.
Anny, III - w. Antoniego Padewskiego i Pana Jezusa Mi³osiernego, a IV Pana
Jezusa
Ukrzy¿owanego.
Na jednej z belek
u dzwonnicy znaleziono napis 1729 - co oznacza,
¿e w tym roku
dzwonnica zosta³a przybudowana
do kocio³a. Na
wie¿y umieszczono du¿y dzwon o
wadze 11 cetnarów. Dzwon przypomina³ w niedzielê i wiêta , ¿e pora
do kocio³a, a w
dniu powszednim,
¿e ju¿ po³udnie,
czas na Anio³ Pañski, czas na przerwê w pracy.
Uwietnia³ procesje , oznajmia³ czyj¹ mieræ i g³osi³ w wielkanocny poranek, ¿e Chrystus zmartwychwsta³. Dzwon, towarzyszy³ ludziom przez lata i pokolenia , bij¹c z radoci¹ lub bólem.
Ca³y koció³ otoczony by³ poddaszem, czyli "oblamkami"
opartymi na drewnianych s³upkach. Pod nimi w razie deszczu mogli siê schroniæ wierni, którzy nie zmiecili siê w kociele. Pod nimi odbywa³a siê tak¿e procesja.
wi¹tynia nie by³a okaza³¹ budowl¹ jednak ,jak donosi
kronika parafialna :
"Przy prostej budowie tego kocio³a by³o co tak piêknego, ¿e mimo woli by³o siê zachwyconym , gdy siê nañ patrzy³o. Ksi¹dz Franciszek Kurzyniec , miejscowy pleban kaza³
sobie ten koció³ odmalowaæ, a z tego obrazu zrobiono
przesz³o 100 fotografii i rozdano pomiêdzy parafian".
Obok wi¹tyni sta³a stra¿nica . Z niewielkiej drewnianej
budki wychodzi³ co godzinê stró¿, który oznajmia³ wszystkim swoje czuwanie, tr¹bi¹c na wolim rogu. Zwyczaj ten
przetrwa³ a¿ do wybudowania nowego kocio³a.
Przez ca³e redniowiecze przy kociele , w miejscu gdzie
obecnie stoi wi¹tynia, by³ cmentarz stanowi¹cy z nim sakraln¹ ca³oæ. Ziemia cmentarna dzieli³a siê na powiêcon¹ i
10 Wieci
Z kart
historii S−IERPIEÑ
Wieprz
20
Gminne
2007
nie powiêcon¹. Pochowanie w tej pierwszej wyra¿a³o znalezienie siê w krêgu modlitewnej troski Kocio³a o zbawienie
zmar³ych, w jednoci wiary i nadziei. W drugiej grzebano
innowierców , samobójców, oraz dzieci nieochrzczone. Nie
przywi¹zywano wagi do oznaczania i trwa³oci grobu. Ziemne mogi³ki, nawet jeli tkwi³ w nich drewniany krzy¿yk, wkrótce rozdeptywa³y procesje i zaciera³ czas. cieniony obszar
wokó³ wi¹tyni zmusza³ do wydobywania z niej koci ,które
przenoszono do kostnicy (st¹d nazwa). Przy kopaniu fundamentów pod obecny murowany koció³ natrafiono na lady
grobów.
W ostatnich latach przedrozbiorowych ze wzglêdów
sanitarnych zaczêto
w Polsce usuwaæ cmentarze poza obszar zamieszka³y. Wed³ug wydanego w 1806 r. przez austriacki rz¹d rozporz¹dzenia nale¿a³o zaprzestaæ pochówków przy
kociele i wytyczyæ obszar pod cmentarz gdzie indziej. W
Wieprzu wyznaczono w tym celu teren na polu plebañskim,
na górce, w miejscu gdzie obecnie znajduje siê najstarsza
czêæ cmentarza. Cmentarn¹ kaplicê i kostnicê wybudowano
po rozebraniu starego kocio³a w 1891r. Z biegiem lat przybywa³o ludzi i przybywa³o grobów. Brakowa³o miejsca na
grzebanie zamar³ych. W 1903 r. rozszerzono cmentarz parafialny o dwie morgi gruntu plebañskiego, podarowanego decyzj¹ ks. M. Krzysicy. Cmentarz obsadzono drzewami i ogrodzono. W ci¹gu
kolejnych lat by³
on kilkakrotnie
poszerzany i do
dzi dnia jest
miejscem grzebania zmar³ych.
Wed³ug
spisu podatkowego z 1581 roku
w Andrychowie
ju¿ istnia³ drewniany koció³ek i
by³ fili¹ parafialnego kocio³a w
Wieprzu. Nale¿a³y do niego dwie
wsie: Andrychów i Su³kowice. W okresie
reformacji , w
drugiej po³owie
XVI
wieku,
mieszkañcy Andrychowa zaczêli przyjmowaæ kalwinizm, co w konsekwencji doprowadzi³o
do likwidacji parafii, która opustosza³a, a proboszcz i wikary
znaleli schronienie w parafii Wieprz.
Z pocz¹tkiem XVII wieku jeden ze wspó³pracowników proboszcza w Wieprzu by³ opiekunem, rektorem kocio³a w
Andrychowie. Nie rezydowa³ jednak w Andrychowie, gdy¿
nie by³o tam dla niego odpowiedniego domu. Otrzymywa³
pensjê od kolatora ( z Archiwum Kurii Metropolitalnej w
Krakowie ). W po³owie XVII wieku filialny koció³ w Andrychowie by³ obs³ugiwany przez proboszcza parafii Wieprz. W
jedn¹ niedzielê odprawia³ on mszê w Wieprzu a w drug¹ w
Andrychowie. Do parafii w Wieprzu nale¿a³y wówczas wsie:
Wieprz, Andrychów, Roczyny, Su³kowice, Rzyki, Targanice,
Brzezinka.
Nowy, murowany koció³ w Andrychowie zosta³ konsekrowany "Roku Pañskiego 1721 ,w Niedzielê 15 po Zes³aniu Ducha wiêtego, przez Jana Tar³o , Arcybiskupa Krakowskiego" i nadal by³ fili¹ kocio³a wieprzowskiego a¿ do
1818 roku, do chwili powo³ania samodzielnej parafii w Andrychowie.
Oko³o 1724 roku proboszczem w Wieprzu i Andrychowie by³
dziekan zatorski Pawe³ Franciszek Zychowicz.
W 1785 roku z czêci diecezji krakowskiej, która w skutek pierwszego rozbioru dosta³a siê w rêce Austrii, a wiêc
czêci le¿¹cej na prawym brzegu Wis³y, utworzono diecezjê
tarnowsk¹. W tej czêci znajdowa³a siê tak¿e parafia Wieprz
(wówczas z kocio³em filialnym w Andrychowie) nale¿¹ca
do dekanatu Zator. Wraz z now¹ diecezj¹ utworzono now¹
sieæ dekanatów. Wieprz i Andrychów odt¹d przynale¿a³y do
dekanatu Wadowice.
20 stycznia 1880 roku specjalnym dekretem Leona
XIII, 85 parafii, a wród nich wieprzowsk¹ i andrychowsk¹,
przy³¹czono na powrót do diecezji krakowskiej. (M.B.,Krakowska diecezja) W uroczystym akcie przy³¹czenia do diecezji krakowskiej omiu dekanatów tj. bialskiego , owiêcimskiego, ¿ywieckiego , skawiñskiego , suskiego , lanckoroñskiego , wielickiego i wadowickiego, wzi¹³ udzia³ ks.Franciszek Kurzyniec proboszcz tutejszej parafii. Aktu tego dokona³ delegat stolicy apostolskiej ks.Ignacy £obos w dniu 11
czerwca 1880 roku.
Koció³ zawsze otoczony by³ trosk¹ parafian i w³acicieli dóbr wieprzowskich . Zamo¿niejsi nierzadko zapisywali
w testamencie znaczne sumy na
rzecz kocio³a. W roku 1663
Hieronim Przy³êcki ,stolnik krakowski i kasztelan s¹decki ofiarowa³ kocio³owi wieprzowskiemu 1000 florenów polskich.
Jak odnotowuje kronika parafialna, w 1721r. "Salomea Anna
z Nielepców Czerna, wdowa po
Janie Wielmo¿nym Panu Stanis³awie na Witowicach Szwarczemburka Czernym Kasztelanie Owiêcimskim, ofiarowa³a
1500 z³ polskich na lampê przed
g³ówny o³tarz Chc¹c, a¿eby ta
lampa wiecznymi czasy- we dnie
i w nocy przed tym¿e wielkim
o³tarzem w kociele Wieprzowskim ... niezgaszonym ogniem
gorza³a". Jej te¿ staraniem oko³o 1722r. utworzono Bractwo
Ró¿añcowe.
Dnia 26 wrzenia 1724r. w
Andrychowie mia³a miejsce
"solenna introdukcyja Bractwa
Ró¿anego Wionka do kocio³a
tamecznego ,podle zamku stoj¹cego, dlaczego i kaplicê now¹
wymurowano. Bêd¹c to Bractwo wprowadzone z kocio³a
farnego wieprzskiego przez Bractwo frydrychowskie, za staraniem wielmo¿nej Jej Moci paniej N. Czernej, kasztelanowej owiêcimskiej a pani tam dziedzicznej i wielce pobo¿nej,
uczyniwszy na to znaczn¹ fundacyj¹." Bractwo zobowi¹zane by³o "ró¿aniec w ka¿de wiêto i niedzielê dwa razy dnia z
ludmi piewaæ z rana o Najwiêtszej Pannie, po po³udniu o
Najs³odszym Imieniu Jezus".
Sto lat póniej w roku 1823 zamo¿ny parafianin zamieszka³y pod Przykaz¹ , Tomasz Fra , pod koniec ¿ycia w urzêdzie gromadzkim w obecnoci wiadków: Wojciecha Joñczego, Jêdrzeja Pieczarki, Modestego Wróbla, Paw³a Migda³ka - wójta, Józefa Szwancyngiera - przysiêg³ego, Tadeusza Sordyla - przysiêg³ego, Jana Kobieli - pisarza gromady,
kaza³ spisaæ testament, na mocy którego ofiarowa³ dwu kocio³om : wieprzowskiemu i inwa³dzkiemu po 382 z³. reñskich
i 30 krajcarów. Ks. Walentemu Kucharskiemu - plebanowi
wieprzowskiemu i ks. Józefowi Gluziñskiemu - plebanowi
inwa³dzkiemu scedowa³ zobowi¹zanie, by za procent od tej
sumy proboszczowie co miesi¹c po jego mierci "w dniu
zejcia mego z tego wiata po jednej Mszy w. piewanej
odprawiali i w rocznych wypominkach zawsze mnie wraz z
nastêpcami swoimi zalecali".
Testament ten wszyscy wiadkowie wraz z Tomaszem Frasiem podpisali trzema krzy¿ykami, co wiadczy o tym, ¿e
oprócz pisarza nikt w Urzêdzie Gromadzkim nie umia³ czytaæ
ani pisaæ.
Równie¿ proboszczowie nie szczêdzili w³asnych funduszy na rzecz kocio³a.
Proboszcz ks. Micha³ Lipka (1800-1873) z w³asnych rodków wybudowa³ na cmentarzu, stoj¹c¹ do dzisiaj, murowan¹ kaplicê, w której z³o¿ono jego zw³oki. Pochowano tu tak¿e dwóch jego nastêpców: ks. Franciszka Kurzyñca i ks.
Marcina Krzysicê .
Kościół murowany.
Wa¿n¹ dat¹ dla parafii sta³ siê
rok 1875, w którym to rozpoczêto budowê nowego kocio³a.
Pod koniec ¿ycia proboszcz
parafii ks. M.Lipka zaproponowa³ budowê nowego kocio³a,
gdy¿ stary by³ w bardzo z³ym
stanie. Ofiarowa³ na ten cel
obligacjê wêgiersk¹ wartoci
500 z³otych reñskich oraz 200
z³. r. w gotówce, a zarazem legowa³ swoje wierzytelnoci u
parafian w kwocie 431 z³. r. Wielkim wsparciem finansowym
by³a tak¿e
obligacja ks.
£odziejskiego wartoci 2550 z³.r.
i ks.Pawe³kiewicza wartoci
100 z³ .r. Parafianie zachêceni
przyk³adem swojego pasterza
zaczêli sk³adaæ datki na budowê nowego kocio³a ju¿ od 1868
roku .
Wielu zapisywa³o w swoich testamentach znaczne sumy na
ten cel, np. Anna Cinal legowa³a kwotê 1000 z³. r. , a Franciszek Pieczarka 600 z³. r. Ofiarodawców by³o wielu , zebrano
7511 z³. r.
Starania zwi¹zane z budow¹
kontynuowa³ ks. Franciszek
Kurzyniec (1830-1893) . Plan
nowego kocio³a sporz¹dzi³ ks. Robert Potocki - kap³an przyby³y z Czêstochowy.
Budowê rozpoczêto w 1875 roku, lecz po wykonaniu
fundamentów komisja stwierdzi³a, ¿e s¹ za s³abe i koció³ nie
mo¿e na nich stan¹æ.
Sporz¹dzenie nowego planu powierzono budowniczemu z
Bia³ej, Emanuelowi Rostowi. Nast¹pi³a przerwa w budowie
do 1880 roku, kiedy to ks. F. Kurzyniec powiêci³ nowe fundamenty.
Kamieñ na fundamenty zwo¿ono z Beskidu. Wapno z Inwa³du wypalano i gaszono w ogrodzie plebañskim. Tutaj te¿
wypalano ceg³ê na koció³. Drzewo zwo¿ono z lasów hrabiego Bobrowskiego z Andrychowa.
Budowê kocio³a prowadzi³ Komitet Parafialny pod przewodnictwem ks. proboszcza F. Kurzyñca. Prace rozpoczêto
9 maja 1880roku. Murarzy sprowadzono ze l¹ska Austriac-
Z kart
historii −SIERPIEÑ
Wieprz
11
Wieci
Gminne
2007 21
kiego z Rudzicy , a pomocnikami byli wieprzowianie. Przez
kolejne 10 lat zbierano od parafian dobrowolne datki na
budowê. Krzy¿ na wie¿ê ufundowa³ ks. F. Kurzyniec i 26
lipca 1886 roku dokona³ powiêcenia. W tym te¿ roku przeniesiono do wie¿y dzwony ze starego kocio³a ,które po raz
pierwszy odezwa³y siê 26 padziernika; obwieszczaj¹c mieræ
Teresy Boguni, wzywa³y wiernych do modlitwy za jej duszê.
Wie¿ê pokry³ blach¹ cynkow¹ Henryk Rejske z Bielska, natomiast dach pokryto gontami.
W 1890 roku dokoñczono budowê sklepienia, wykonano
tynkowanie wewn¹trz i zewn¹trz, zaprawiono ¿elazne okna
wykonane w fabryce Roberta Suchego z Bielska i drzwi
wykonane przez miejscowego stolarza Jana Safernê, po³o¿ono kamienn¹ posadzkê.
Do nowego kocio³a przeniesiono ze starego organy, chrzcielnicê wykonan¹ w stylu wczesnobarokowym, ambonê, konfesjona³y i o³tarze wykonane w stylu barokowym.
Pierwsz¹ Mszê wiêt¹ w nowym kociele odprawi³
ks. proboszcz F. Kurzyniec 28 padziernika 1890 roku w asycie ks. wikarego Jana Szewczyka i neoprezbitera Franciszka Gabryla, wtedy to odby³o siê powiêcenie wi¹tyni.
W 1891 roku rozebrano stary koció³. Pracê tê wykona³
Wojciech Stachnik. W miejscu o³tarza, ze zdrowego drewna
pochodz¹cego z rozbiórki zbudowano pami¹tkow¹ kaplicê
(która nie zachowa³a siê do obecnych czasów).
Z tego te¿ materia³u wykonano kostnicê cmentarn¹. Resztê
drewna sprzedano na opa³. W 1891 roku przedzielono prezbiterium od g³ównej nawy balaskami o marmurowych s³upkach , które podarowa³ Antoni Heradin z Andrychowa.
W kronice parafialnej znajduje siê dok³adne wyliczenie kosztów budowy w najdrobniejszych szczegó³ach. Z podsumowania tych wyliczeñ wynika, ¿e do koñca 1891 roku na budowê kocio³a wydano 46 827, 30 z³. reñskich.
W 1892 sprawiono dwa rzêdy nowych ³awek i czêciowo
umeblowano zakrystiê. Wykonawc¹ by³ Jan Saferna.
Po mierci ks . F. Kurzyñca w 1894 roku w cianê kocio³a,
po prawej stronie balustrady wmurowano tablicê powiêcon¹ jego pamiêci, ufundowan¹ przez przyjaciela Józefa
Odrow¹¿a -Wysockiego. Na pierwszym filarze po przeciwnej stronie znajduje siê tablica pami¹tkowa ufundowana
przez parafian swojemu "Wielce czcigodnemu pasterzowi
ks. Micha³owi Lipce ,który rad¹ i hojnym datkiem da³ pocz¹tek budowie tej wi¹tyni".
W 1897 roku ufundowano w prezbiterium wielki o³tarz
w stylu romañskim- dzie³o Stanis³awa Jarz¹bka z Kêt , ucznia
szko³y rzebiarskiej w Zakopanem. Wykonany jest z drzewa
modrzewiowego, za rzeby i figury z drzewa lipowego. Z³ocenia wykona³ Jan Holtof , z³otnik z Krakowa.
Obraz Wszystkich wiêtych znajduj¹cy siê w g³ównym o³tarzu jest dzie³em artysty malarza Leona Ransza z Krakowa.
W g³êbi kocio³a po lewej stronie, pod chórem , na o³tarzu
znajduje siê obraz Matki Bo¿ej nie¿nej z Panem Jezusem
Nazaretañskim , darowany, jak g³osi podanie , przez króla
polskiego W³adys³awa Jagie³³ê.
7 czerwca 1899 roku Jego Ekscelencja ks. Jan Puzyna dokona³ uroczystej konsekracji nowego kocio³a. W tym
dniu 813 parafian przyst¹pi³o do sakramentu bierzmowania.
Stara plebania, budynki gospodarcze i organistówka by³y
bardzo zniszczone i wymaga³y pilnego remontu. Ks. M.Krzysicy i Komitetowi Parafialnemu w sk³adzie : Jan Jura, Wojciech Skowron i Jan Rajda, uda³o siê zdobyæ od delegatów
Starostwa Wadowickiego zatwierdzenie kwoty 5707 koron ,
któr¹ mieli z³o¿yæ parafianie wraz z kolektorem hrabi¹ Stefanem Bobrowskim w piêciu ratach p³atnych 1 grudnia ka¿dego roku w latach 1900-1904. Za sumê tê wykonano najpilniejsze prace remontowe, miêdzy innymi pokrycie stodo³y
plebañskiej s³om¹ ,wymiana okien i pieców w organistówce,
remont stajen plebañskich.
W 1904 roku na cianach powieszono nowe stacje
22
Gminne
2007
12 Wieci
Z kart
historii S−IERPIEÑ
Wieprz
Mêki Pañskiej. P³askorzeby owe wykonano na zamówienie
w Tyrolu .
Parafianie, którzy wyjechali do Ameryki , oraz cz³onkowie
Bractwa w. Anny i niektórzy zamo¿niejsi wieprzowianie
ufundowali w 1905 roku o³tarz w. Anny bêd¹cy dzie³em
Andrzeja Zemka z Krosna. Widnieje na nim obraz w. Anny
przeniesiony ze starego kocio³a. Obraz ten sprowadzi³ z
Rzymu ks. Jakub Lodziejski, proboszcz tutejszej parafii w
latach 1777-1793.
W tym te¿ roku zakupiono organy na 14 registrów. W 1909
roku sprowadzono i powiêcono statuetkê Matki Bo¿ej Lourdeñskiej. W 1908 roku zamieniono gontowe pokrycie dachu na dachówkê sprowadzon¹ z Moraw.
W 1910 roku utworzono fundusz na malowanie wnêtrza kocio³a, zapocz¹tkowany datkiem Kazimierza Cinala ,
który przed 25 laty zapisa³ na ten cel 1000 z³. r. czyli 2000
koron. Zosta³ on wzbogacony datkami parafian zebranymi
przez ks. Marcina Krzysicê w czasie kolêd w latach 19041909, oraz dywidendy kasy Raiffeisena do wysokoci 8579
koron. Nie ma jednak w ¿adnych ród³ach informacji dotycz¹cej wykonawcy malowania wnêtrza kocio³a ani czasu,
gdy¿ istnieje przerwa w prowadzeniu kroniki parafialnej. Przypuszcza siê, ¿e mia³o ono miejsce w latach 1910- 1915 za
probostwa ks. M. Krzysicy.
W 1914 roku wybuch³a I wojna wiatowa , zwana
tutaj austriack¹, w której straci³o ¿ycie oko³o stu m³odych
wieprzowian. Wojna poch³onê³a tak¿e dzwony kocielne.
Wielki dzwon, nosz¹cy imiê "Florian" a wa¿¹cy 11 cetnarów,
spotka³ tragiczny los, bowiem w roku 1916 z polecenia rz¹du
austriackiego zosta³ zdjêty z wie¿y , rozbity kilofami i m³otami na kawa³ki, po czym zabrany i przetopiony na armaty. W
nastêpnym roku zabrano tak¿e ostatnie trzy mniejsze dzwony. Opustosza³a kocielna wie¿a milcza³a a¿ do roku 1921,
kiedy to zawieszono dwa nowe dzwony.
Po odzyskaniu niepodleg³oci w 1918 roku ks. proboszcz M. Krzysica kontynuowa³ prace zwi¹zane z kocio³em i jego otoczeniem. W 1926 roku wykonano murowane
ogrodzenie z ¿elaznymi przês³ami i ¿elazne bramy. Po lewej
stronie od o³tarza g³ównego w roku 1934 w bocznym o³tarzu
zosta³ umieszczony obraz w. Franciszka z Asy¿u ufundowany przez siostrê III zakonu - Katarzynê Lipowsk¹. Ze sk³adek kocielnych zakupiono i sprowadzono z Czech nowe
organy.
Zas³ug¹ nastêpnego proboszcza ks. Gustawa Sadowskiego, który obj¹³ probostwo w roku 1934, by³o wybudowanie okaza³ej plebanii, budynków gospodarczych i organistówki. Czêæ pieniêdzy na ten cel proboszcz uzyska³ ze sprzeda¿y 10 hektarów gruntu plebañskiego za sumê 16000 z³ i
stawów rybnych ,a resztê ze sk³adek parafian. W ci¹gu jednego roku 1936 ukoñczono budowê budynków gospodarczych , wybudowano mury plebanii i przykryto dachem . Ju¿
w roku 1937 wykoñczono parter, gdzie zamieszka³ proboszcz
i jeden pokój na piêtrze dla nowo przyby³ego ks. wikariusza
Henryka Antosza.
Now¹ plebaniê powiêci³ 19 maja 1938 roku metropolita ks. biskup Adam Stefan Sapieha. Stara plebania zosta³a rozebrana a na jej miejscu za³o¿ono ogród kwiatowy. W
tym samym roku wykonano nowe ogrodzenie wokó³ ogrodu
i zabudowañ plebañskich. 700 metrów ogrodzenia poch³onê³o 400 sztuk sosnowego drzewa z beneficjalnego lasu.
Budowê plebanii przerwa³ wybuch II wojny wiatowej w 1939
roku.
28 stycznia 1944 roku ks. proboszcz Gustaw Sadowski
zosta³ zmuszony do opuszczenia plebanii. Zamieszka³ on u
Jana Chwieruta. Plebania zosta³a ogo³ocona z ¿ywego inwentarza i mebli. Niemcy zabrali tak¿e dzwony z wie¿y kocielnej.
CDN.
Grone meningokoki
Media raz po raz donosz¹
o nowych przypadkach
zachorowañ na sepsê.
Czy naprawdê jest nieobliczalna, nieprzewidywalna,
nieokie³znana?
szko³ach, schroniskach
m³odzie¿owych, internatach, akademikach lub koszarach, poniewa¿ w takich warunkach u³atwione
jest przenoszenie siê bakterii.
Sepsa (posocznica, wstrz¹s septyczny) to
rodzaj patologicznej, ciê¿ko przebiegaj¹cej uogólnionej reakcji organizmu
na zaka¿enie drobnoustrojami. Mog¹ j¹ wywo³aæ ró¿ne gatunki bakterii
np. gronkowce, paciorkowce, meningokoki. Dlatego
tak trudno mówiæ
o jednej chorobie pod nazw¹ sepsy.
Posocznica zdarza
siê na ca³ym wiecie. W
Polsce notuje siê ok. 200
przypadków rocznie. Na
terenie powiatu wadowickiego - zdaniem pani Bo¿eny Okrêglickiej, rzecznika prasowego PSSE
Wadowice - wyst¹pi³y
przypadki zachorowañ: w
roku 2005 - 1 przypadek
(wyleczony) oraz w roku
2007 - 2 przypadki u dzieci z ró¿nych miejscowoci, które obecnie s¹ w
stanie dobrym, w trakcie
leczenia szpitalnego.
CO SIÊ DZIEJE W
NASZYM ORGANIZMIE?
Wiêkszoci nosicieli meningokoki nie robi¹
jest - wystêpuj¹ca bez
wzglêdu na wiek chorego
- wysypka krwotoczna pocz¹tkowo w postaci drobnych punkcików, a nastêpnie zlewaj¹ca siê w
du¿e plamy. Mo¿na wykonaæ samemu w domu prosty test polegaj¹cy na
przy³o¿eniu bokiem do zaczerwienionego miejsca
szklanki. Znak posocznicowy - pod wp³ywem uci-
Pacjenci z chorob¹ meningokow¹ przechodz¹
terapiê antybiotykami.
Antybiotyk podaje siê tak¿e profilaktycznie osobom z bliskiego kontaktu, aby zniwelowaæ ryzyko zachorowania.
W Polsce dostêpne s¹
skuteczne szczepionki
(koniugowane) przeciw
meningokokom C i mog¹
byæ stosowane u dzieci
powy¿ej drugiego miesi¹ca ¿ycia. Doros³ym podaje siê jedn¹ dawkê, która
zapewnia d³ugotrwa³¹
ochronê przed zaka¿eniem.
RADA NA
PRZYSZ£OÆ.
¿adnej krzywdy, niestety,
u niektórych osób - z niewyjanionych do koñca
przyczyn - drobnoustroje
siê uz³oliwiaj¹ i mog¹ wówczas wywo³aæ piorunuj¹co
sku zaczerwienienie nie
mija.
Choroba w tej gronej dla
¿ycia postaci poprzez
os³abienie serca i krwiobiegu oraz rozleg³e krwawie-
JAK SIÊ MO¯NA
ZARAZIÆ?
To, co niepokoi fachowców, to ¿e coraz czêciej mamy do czynienia
z gron¹ odmian¹ meningokoków C. W organizmie
ludzkim siedliskiem ich
bytowania jest jama nosowo-gard³owa. Na ogó³
przenosz¹ siê z cz³owieka na cz³owieka przez bliski i d³ugotrwa³y kontakt z
wydzielin¹ z gard³a (picie
z tej samej szklanki czy
puszki, palenie tego samego papierosa, ca³owanie siê, jedzenie tymi samymi sztuæcami). Ryzyko
infekcji wzrasta w zbiorowiskach ludzkich, np.: w
¿³obkach, przedszkolach,
LECZENIE I
ZAPOBIEGANIE.
Specjalici nie wiedz¹, czy mamy rzeczywicie do czynienia ze
wzrostem zachorowañ,
czy te¿ czêciej siê o
nich dowiadujemy, bo lekarze chêtniej zg³aszaj¹
przypadki zachorowañ na
sepsê meningokokow¹
do centralnego rejestru, a
dziennikarze nag³aniaj¹
sprawê.
CO WIÊC ROBIÆ?
postêpuj¹c¹ chorobê - sepsê meningokokow¹.
Dwoinki zapalenia opon
mózgowo-rdzeniowych bo to one zara¿aj¹ - szybko rozprzestrzeniaj¹ siê w
ca³ym organizmie, co prowadzi do zaka¿enia ogólnego. Pierwsze objawy
mog¹ byæ takie same jak
w przeziêbieniu. Wa¿nym
sygna³em alarmuj¹cym
nia pod skór¹ i do narz¹dów wewnêtrznych w ci¹gu kilku godzin mo¿e doprowadziæ do mierci. Dlatego niesamowicie wa¿na
jest natychmiastowa pomoc lekarska. Jeli nie
mo¿emy wezwaæ lekarza,
a podejrzewamy sepsê,
jak najszybciej zawiemy
chorego do najbli¿szego
szpitala.
Po pierwsze dbaæ
o siebie, o odpornoæ
swojego organizmu, po
drugie - racjonalnie podchodziæ do problemu, a
po trzecie - nie panikowaæ, w przypadku podejrzenia choroby nie zwlekaæ z udaniem siê do lekarza.
Czytelniku b¹d antyseptyczny!
Ma³gorzata Pastuszka
W artykule wykorzystano informacje udostêpnione przez Powiatow¹
Stacjê Sanitarno - Epidemiologiczn¹ w Wadowicach
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 23
" Z b a t u t ¹ i h u m o re m "
czyli klasyka w rockowym
brzmieniu gitary.
wzbudzaj¹ca strach tarcza, podarowana przez
Hefajstosa Zeusowi.
£¹cz¹c rockowe
brzmienie gitary z subtel-
Po raz pierwszy
zagrali 5.lipca 2007 na deskach Gminnego Orodka
Kultury
w Wieprzu.
Znane z lekcji muzyki
utwory, które wczeniej
mog³y nie wzbudzaæ zainteresowania, w ich wykonaniu wywo³ywa³y gêsi¹
skórkê, zapewne nie tylko u mnie.
Zespó³ "AEGIS" tworz¹:
Zbigniew Mrowiec -gitara,
£ukasz Matusz - pianino,
Tadeusz Mrowiec - sta¿ysta DS w Wieprzu i po-
W Kole Gospodyñ
Wiejskich w Giera³towicach nie brak pañ ze
zrêcznymi rêkami. Instruktorka - pani Zofia G¹siorek dwoi³a siê i troi³a,
¿eby wykonywane kwiaty
by³y przepiêkne. Uczestniczki kursu: Kurek M.,
Bies Z., Formas B., Sobi-
mys³odawca wystêpu.
Dziêki otwartoci pani dyrektor DS Magdaleny
Gruszeckiej na wszelkie
przedsiêwziêcia, pó³roczne próby zaowocowa³y
wspania³ym koncertem
dla podopiecznych rodowiskowego Domu samopomocy w Wieprzu oraz
zaprzyjanionego orodka
z Andrychowa .
Nazwa "AEGIS" to
angielski odpowiednik polskiego s³owa egida. W
"Iliadzie" Homera by³a to
nym i delikatnym dwiêkiem pianina zagrali dzie³a muzyki powa¿nej najwiêkszych mistrzów, takich jak: Ludwig van
Beethoven ("Parada Ksiê¿ycowa", "Dla Elizy"),
Wolfgang Amadeusz Mozart ("Marsz turecki"), Johann Sebastian Bach
("Toccata"), Johann Pa-
chelbel ("Canon"), Miko³aj
Rimski-Korsakow ("Lot
trzmiela"), Antonio Vivaldi
("Zima"- cz.II, "Lato" cz.III) oraz utwory wspó³czesnych wykonawców:
Grzegorza Turnaua ("Bracka", "W prowincjonalnym
ma³ym miecie"), a tak¿e
muzykê z filmów: "Dru¿yna
A", "Mission
Impossible II",
"Mortal Kombat".
Widzowie
opuszczaj¹cy
salê byli pod
ogromnym wra¿eniem
zrêcznych palców Zbyszka i £ukasza. Cz³onkowie
zespo³u otrzymali liczne
gratulacje oraz rozdali autografy, a tak¿e zapewnili, ¿e kolejne koncerty odbêd¹ siê niebawem.
Jerzy Herma
Zrêczne rêce
da E., Sordyl G., ¯abiñska
B., Cielik A., Gruszczyñska G., Fra W., Tomczyk
K., w dniach od 15 do 25
czerwca uczy³y siê robiæ
ró¿e, kaczeñce, krokusy,
niezapominajki, margerytki, mieczyki. Na zakoñczenie, w poniedzia³kowy
wieczór, u³o¿one kompo-
24 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
zycje faktycznie zachwyci³y zaproszonych goci:
pani¹ wójt M. Chrapek i
dyr. GOK pana S. Babiñskiego, którym dziêkujemy za umo¿liwienia zorganizowania takiego
szkolenia i osobisty patronat.
G³ówna Gospodyni Gmi-
ny wspiera dzia³alnoæ
KGW i we wrzeniu rozpoczn¹ siê Warsztaty z
szyde³kiem w rêku.
Zapraszamy
wszystkich chêtnych do
licznego udzia³u.
GRAG
OKRES II WOJNY WIATOWEJ
NA TRWA£E POZOSTA£ W MOJEJ PAMIÊCI.
Stanis³aw Piernik, rocznik
1929, mieszkaniec Giera³towic.
1. 1 wrzenia 1939 roku
- dni przed i po ...
Wszystkie te
wydarzenia utkwi³y g³êboko w mojej pamiêci.
Mia³em wówczas 10
lat. Jeszcze by³em dzieckiem. W³anie w czerwcu skoñczy³em w tutejszej szkole trzeci¹ klasê.
Jak to wtedy by³o w zwyczaju u licznych rodzin,
zosta³em oddany na rok
na s³u¿bê do gospodarza
Kurowskiego. Wykonywa³em ró¿ne roboty gospodarcze, takie jak: pasanie na miedzach 3
krów, koszenie i przywo¿enie na taczkach trawy
dla nich.
Ju¿ w drugiej po³owie
sierpnia przysz³o wojsko,
które rozlokowa³o siê po
stodo³ach u miejscowych
gospodarzy. ¯o³nierze reperowali i czycili swój
sprzêt. Szczególnie, jak
to ch³opakowi, rzuci³a siê
w oczy armata ulokowana u nas, na Nowym
wiecie, która mia³a /jak
siê dowiedzia³em od jej
obs³ugi/ ostrzeliwaæ czo³gi jad¹ce od Brzosów
oraz przeciwlotniczy karabin maszynowy ustawiony na górce w Giera³-
towiczkach, na polu Knapika. Jak pamiêtam - w
Giera³towicach przebywa³a grupa ¿o³nierzy na rowerach oraz inna obs³uguj¹ca sprzêt ci¹gniony
przez konie, czyli armaty, wozy z amunicj¹,
kuchnie polowe. Te konie,
bardzo piêkne i zadbane
te¿ zapamiêta³em szczegó³owo.
Z ostatniego tygodnia sierpnia pamiêtam
jeszcze inne ciekawostki. A mianowicie ko³o
domu Zawieruchy /obec-
nie Górkiewicza/ gra³a
piêknie orkiestra wojskowa, a przy plebanii na zewn¹trz zosta³ ustawiony
konfesjona³, gdzie spowiada³ proboszcz Ks. A.
Kowalczyk. ¯o³nierze i
miejscowa ludnoæ chcia³a byæ przygotowana na
najgorsze.
Wracaj¹c do
wydarzeñ, w rodê wieczorem tj. 31 sierpnia
wszyscy ¿o³nierze wyjechali broniæ okolic Pszczyny i Rybnika. W nastêpny dzieñ, dzieñ wybuchu II wojny wiatowej,
samolotów nad Giera³towicami nie widzia³em. Natomiast w pi¹tek, 2 wrzenia pojawi³o siê wielu
uciekinierów z Kóz, Pszczyny, Kêt. Codziennie
przemieszcza³y siê ca³e
ich grupy. W tej nies³ychanej panice ludzkiej widzia³em nawet jakiego
mê¿czyznê pchaj¹cego
taczki, na których le¿a³a
jego chora ¿ona.
Ju¿ w niedzielê,
czyli czwartego dnia, pojawili siê pierwsi ¿o³nierze
polscy z rozbitych oddzia³ów, kieruj¹cy siê na zgrupowanie ko³o Zatora. Z
jednym z nich rozmawia³
mój tato, a u³anem tym
by³ Jan Krzanak, rodak z
Giera³towic. Tymczasem
mê¿czyni, którzy nie
zostali jeszcze zmobilizowani, szukali mo¿liwoci dotarcia do jakich oddzia³ów w celu obrony zagro¿onej Ojczyzny. Mój
tato Franciszek wraz z innymi równie¿ ruszy³ w
drogê.
Dodam, ¿e w tym pop³ochu uciek³o kilku gospodarzy z ca³ym swoim dobytkiem i zwierzêtami.
Propaganda niemiecka
rozg³asza³a zastraszaj¹ce informacje tylko po to,
aby zasiaæ panikê, np. ¿e
kobietom obcinano piersi.
Z rozmów, które toczy³y siê w domu
wiedzia³em, ¿e w³aciciel
dworu i maj¹tku - hitlerowiec Oskar Schödel - ju¿
od 1937 roku jedzi³ w
ka¿dy czwartek na zebrania organizacji SA do Bielska. Jego zadaniem by³o
przekazywanie wszelkich
informacji o ludziach i wydarzeniach z tego terenu,
a podczas wojny pozyskiwanie Polaków na volksdojczów oraz rz¹dy w tym
rejonie z ramienia swojej
partii.
Powracaj¹c znowu do wydarzeñ niedzielnych,
gdzie ko³o po³udnia s³ychaæ by³o ogromny huk,
jak siê okaza³o póniej,
wysadzanego mostu na
Skawie w Zatorze. Pojawi³y siê ju¿ niemieckie samoloty, które ostrzeliwa³y poruszaj¹cych siê po
drogach uciekinierów.
Wtedy ko³o Jarzyny zginê³o jedno dziecko /spo-
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 25
czywa na naszym cmentarzu/, a drugie zosta³o
ranne /zmar³o w dalszej
wêdrówce/.
Ko³o godziny 15
z Giera³towiczek w kierunku wie¿y kocio³a w Piotrowicach, gdzie znajdowa³ siê polski obserwator,
oddano 3 armatnie strza³y. Uszkodzi³y one wie¿ê,
a lady tego wydarzenia
d³ugo by³y widoczne. Oko³o godziny póniej wkroczy³o wojsko niemieckie.
¯o³nierze jechali ciê¿arówkami, wozami pancernymi, motorami i koñmi.
Wieczorem, po przejciu
nieprzyjaciela, we wsi
wszystko ucich³o.
Tylko od zachodu z kierunku ¯ywca
s³ychaæ by³o
bombardowanie i widaæ
³uny po¿arów.
Tam - jak siê
dowiedzia³em
ju¿ jako doros³y cz³owiek trwa³a zaciêta
obrona
Wêgierskiej
Górki i rozstrzelano 10
dy¿uruj¹cych
przy wytopie stali hutników.
2. Ma³a stabilizacja.
Mieszkañcy wsi na
razie pozostali w swoich
domach. Dzieci chodzi³y
do szko³y, uczy³y siê po
polsku. Ja s³u¿y³em wtedy u Wo³ków i stamt¹d
uczêszcza³em do czwartej klasy. Nie by³o ³atwo.
Tylko s³uchy dochodzi³y,
a by³em ciekawy polityki,
¿e Niemcy szybko zdobywa³y Europê, a Rosja
wkroczy³a od wschodu.
W celu dezinformacji propaganda niemiecka wydawa³a nawet gazetê w
jêzyku polskim, z której
pamiêtam tytu³ " Anglio,
to twoje dzie³o ".
GIERALTOWITZ - jak zaczêto pisaæ o naszej wsi
- zosta³y cz¹stk¹ Rzeszy Niemieckiej .
Kilkakrotnie ludnoæ nastawia³a siê na
wysiedlenie z w³asnych
gospodarstw i u krewnych
lokowa³a swój dobytek.
Jednak " TO" nadesz³o
niespodziewanie.
W centrum wsi, ko³o tzw.
kó³ka nast¹pi³a zbiórka
ski / doje¿d¿ali rowerami
do Owiêcimia do pracy
w Zak³adach Chemicznych. Mieszkañców Giera³towiczek nie wyrzucono z domów, gospodarzyli u siebie i oddawali obowi¹zkowo kontyngenty, /
czyli obowi¹zkowe dostawy produktów rolnych/.
Pamiêtam parê ciekawych informacji o tych
bauerach.
Wspomniany Zachmann prowadzi³ sklep i
wyszynk /restauracja /,
jednak w pamiêci mieszkañców pozosta³ jako ten,
który niszczy³ krzy¿e i ka-
ludnoci i ka¿dy dosta³
swój nakaz. Czêæ ludzi
wywieziono od razu do
Niemiec, czêæ ulokowano w ró¿nych pobliskich
wsiach / np. Laskowa,
Trzebieñczyce /, pozosta³ych przesiedlono do innych domów / byle nie
czuli siê u siebie /. Wszyscy byli zobowi¹zani do
pracy u bauerów. Schödel
mia³ ju¿ spisane, gdzie i
w którym gospodarstwie
umieci nowych w³acicieli. Ci rumuñscy Niemcy m.in. Ast, Zachmann
teraz byli gospodarzami,
a nasi ludzie parobkami i
wyrobnikami.
Czêæ mê¿czyzn /
np. Bies, Batek, Szymañ-
pliczki przydro¿ne. Wg
mnie i innych, spotka³a go
za to kara Bo¿a. Niemiec
ten jedzi³ co tydzieñ po
towar do Bielska, pod koniec wojny wpad³ pod poci¹g i obciê³o mu nogi.
Jednak wkrótce zmar³.
Inny bauer, który
mieszka³ u Michalczyka,
pewnego razu szed³ z krow¹ do byka, do innego
Niemca do Przybradza na
wince. Tam zgin¹³ przebity rogami tego byka.
Zreszt¹ zwierzê to te¿ zginê³o, ale zastrzelone
przez w³aciciela.
U jeszcze innego
bauera mieszkaj¹cego na
Zbójeckiej, pracuj¹cy tam
Batek zosta³ pos¹dzony
3. Czas wysiedlenia wrzesieñ 1941.
26 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
o kradzie¿ zegarka. Niemiec uwi¹za³ go za koniem i w³óczy³ po ziemi.
A sprawc¹ kradzie¿y okaza³ siê syn gospodarza.
Moja omioosobowa rodzina zosta³a wysiedlona do Knapików w Giera³towiczkach. Najstarsza
siostra Hela mia³a 13 lat,
a najm³odsza Kasia 1 rok.
Ojciec mój nie mia³ tutaj
pracy i Schödel skierowa³
go do Gross-Nossen na
terenie Rzeszy. Oprócz
nas pojechali tam Rybowie i Matyjasikowie.
Ja, jako 12 - letnie dziecko pracowa³em par¹ koni
w polu, pozosta³e rodzeñstwo wykonywa³o prace pomocnicze w
kuchni
lub
przy
dzieciach. Musia³em codziennie o godzinie
5 rano karmiæ
konie, a od 6
do 12 godziny
razem z doros³ymi obrabiaæ
pole. Poniewa¿ konie musia³y odpocz¹æ, to od 12
do 14 by³a
przerwa na
posi³ek. Dalej od 14 do 18
praca, potem znowu obrz¹dek koni. Jednak nie
zdarzy³o siê do koñca
wojny, ¿eby kiedykolwiek
w niedzielê pracowano w
polu. A moja mama i inne
kobiety nawet ka¿d¹ sobotê mia³y woln¹ na zakupy, porz¹dki i sprawy
rodzinne. Przydzia³ ¿ywnoci by³ na kartki, a jak
pamiêtam na 1 osobê na
tydzieñ przypada³o 3 kg
chleba, 25 dag mas³a, 1/
2 litra syropu buraczanego do smarowania tego
chleba. Rano obowi¹zkowo "melzupa" mleczna
zupa. Wówczas nie g³odowa³em, za ciê¿k¹ pracê dostawa³em wystar-
czaj¹co jedzenia. Za pracê dostawa³o siê tyle pieniêdzy, ¿eby mo¿na by³o
wykupiæ towar na kartki.
4. Koniec wojny.
Pod koniec stycznia
front przechodzi³ ko³o
Wroc³awia i ca³a nasza
wioska Gross-Nossen dosta³a rozkaz przygotowania do ewakuacji w g³¹b
Niemiec. Moja trasa wiod³a przez Z¹bkowice l¹skie, K³odzko i dalej przez
Czechy. A¿ znalaz³em
siê w Bawarii za Regensburgiem - dok³adnie wioska Elzendorf. Tutaj dosta³em przydzia³ do pracy u starszej Niemki, której obaj synowie zginêli na
froncie. Pewnego razu zosta³em wezwany do so³tysa, gdzie na szczêcie
chodzi³o tylko o moje zameldowanie. W tej wiosce
pozna³em uprawê chmielu i robotê wo³em przy obróbce pola.
Czu³o siê ju¿ koniec wojny, samoloty
amerykañskie lata³y od
godziny 10 do 14 ponad
szosami i ostrzeliwa³y
wszystkie pojazdy. Podczas takiego ostrza³u mój
wó³ siê sp³oszy³, a ja szukaj¹c go, trafi³em na grupkê francuskich jeñców.
Tam w Elzendorf, w kwietniu, dotar³a do nas wiadomoæ o mierci prezydenta USA Roosevelta. A 1
maja wesz³o do wsi wojsko amerykañskie i wszyscy Polacy wylegli na drogê, by witaæ oswobodzicieli. Wszystkich Polaków - robotników i jeñców
skoszarowano w budynku po Hitlerjugend i ka¿dy otrzyma³ dowód to¿samoci. Gmina tamtejsza
zapewni³a wy¿ywienie.
Dopiero 15 sierpnia spakowano nas na amerykañskie auta i wywieziono do
Regensburga, do poniemieckich koszar. Do 25
sierpnia tak by³o. Wtedy
przysz³o og³oszenie, ¿e
kto chce mo¿e wróciæ do
Polski. By³em sam, mia³em 16 lat i trudno by³o
wybraæ inn¹ Ojczyznê. Z
Regensburga kolej¹ dojechalimy do Czechowic Dziedzic. Pamiêtam, ¿e
jeñcy polscy z Kresów
Wschodnich - na granicy
strefy amerykañsko - rosyjskiej, w ostatniej chwili
decydowali o pozostaniu.
Oni poznali ju¿ wczeniej
¿ycie w komunistycznym
kraju.
W³anie w pobliskich Czechowicach brutalnie wkroczylimy w realia ¿ycia w nowej Polsce. Zaraz na stacji powracaj¹cy Polacy zostali
ograbieni z resztek w³asnoci przez jakich z³odziejaszków. I pierwsze
co zobaczylimy - to powieszonego na drzewie
mê¿czyznê. Tyle przejecha³em i prze¿y³em, a tu
taki pesymistyczny obraz
Ojczyzny. Tutaj na miejscu, w Dziedzicach, ka¿dy powracaj¹cy Polak dosta³ przepustkê na przejazd po ca³ym kraju, wa¿n¹ 12 dni oraz 100 z³otych
na utrzymanie. Wtedy w
sierpniu 1 kg liwek kosztowa³ 30 z³otych.
I tak piechot¹ wróci³em dnia 29 sierpnia
1945 roku z tu³aczki wojennej do domu w Giera³-
towicach
wiecie.
na
Nowym
Dla potwierdzenia
wydarzeñ z mojego ¿ycia
zachowa³em orygina³y
urzêdowych dokumentów.
S¹ to: ARBEITSKARTE
wydane w Gross-Nossen
przez Niemców, NOTAPASS wydany przez
Amerykanów oraz przepustka na przejazd po
Polsce i pokwitowanie odbioru 100 z³otych, a tak¿e ok³adka ksiêgi inwentarzowej bauera Zachmanna.
Grag
Szanowni CZYTELNICY !!!
Zachêcam serdecznie
do dzielenia siê swoimi ciekawymi wspomnieniami z okresu II
wojny wiatowej.
Mog¹ siê one okazaæ
dla nas skarbnic¹
wiedzy o naszym
terenie.
Kontakt
tel. 033-8755908.
DLA DZIECI WSZYSTKO
Po raz kolejny na
terenie orodka firmy
KOMES w Giera³towicach odby³ siê festyn zorganizowany przez prê¿nie dzia³aj¹cy Komitet
Rodzicielski. By³ zorganizowany z okazji Dnia
Dziecka i mia³ miejsce
dn.10 czerwca 2007 roku.
O godzinie 14 przewodnicz¹ca komitetu, pani Maria Kutka, uroczycie powita³a wszystkie dzieci,
ich rodziców, a tak¿e
wszystkich tych, którzy
przyszli po to, by dobrze
siê bawiæ i mi³o spêdziæ
czas w niedzielne popo³udnie.
Dzieci i m³odzie¿
Zespo³u Szkolno- Przedszkolnego zaprezentowa³y siê w tañcach, wierszach i piosenkach, któ-
rych nauczy³y siê na zielonej szkole w D¹bkach
nad morzem. Potem rozpoczê³y siê zmagania
uczniów w ró¿nych dyscyplinach sportowych.
M³odsze dzieci rywalizowa³y w rozgrywkach
zrêcznociowych, w dwa
ognie, skokach w workach, pi³ce z miot³¹. Starsze wybra³y skok w dal,
biegi prze³ajowe, dwa
ognie, a tak¿e próbowa³y
swych si³ w dyscyplinie:
król strzelców. Gimnazjalici rzucali pi³k¹ lekarsk¹
i grali w pi³kê pla¿ow¹.
Nie zabrak³o te¿ wêdkowania. Dyscyplina polega³a na z³owieniu w stawie na terenie KOMESU
jak najwiêkszej iloci ryb.
Organizatorzy ka¿demu dziecku ufundowali
gor¹cy posi³ek, lody i napój. By³y, ciesz¹ce siê
du¿ym zainteresowaniem: loteria fantowa,
dmuchany
zamek,
zje¿d¿alnia i losowanie
szczêliwego numerka.
Podziêkowania za
piêkn¹ imprezê nale¿¹ siê
rodzicom, nauczycielom,
Komitetowi Rodzicielskiemu i oczywicie sponsorom, do których nale¿eli:
Zak³ad Ice- Mastry, Franciszek i £ukasz Bryzek z
Andrychowa, kwiaciarnia
Jadwigi Cinal z Wieprza,
Dorota i S³awomir Chmielowie, w³aciciele przetwórni owoców w Giera³towicach, Ryszard Domañski, Krzysztof Górkiewicz, Zbigniew Nowak,
Miros³aw Piwowarczyk,
Ma³gorzata i Jaros³aw
Soko³owie, Piotr Wanat,
Krystyna i Jan KrupnikPROTECH, Giera³towice,
Grzegorz Kuwik i Tadeusz Kutka- Las- Pol,
Ma³gorzata i Józef Lichañscy, Sabina Odrobina, Dorota Lipnickasklepy w Giera³towicach,
El¿bieta MarczyñskaPiekarnia G³êbowice,
Maspex -Wadowice, Zarz¹d i pracownicy firmy
KOMES, Andrzej P³onka-Stolarstwo meblowe,
Józef i Józefa Tomczykowie- Zak³ad wêdliniarski,
ZGODA-Wieprz, Bernadetta ¯abiñska- Zielarstwo, Wieprz, a tak¿e
tym, którzy chc¹ pozostaæ anonimowi.
M. Wêgrzyn
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 27
Czworono¿na szar¿a
Wakacje to czas przeznaczony na spacery,
wêdrówki, wyjazdy do
znajomych.
Dzieci bawi¹ siê na dworze, poznaj¹ nowe miejsca, widoki, dwiêki, ludzi oraz zwierzêta.
Spotkanie z obcym
psem bywa niekiedy bardzo nieprzyjemne.
Pies to najwierniejszy przyjaciel cz³owieka.
Nale¿y jednak pamiêtaæ,
¿e jest to stworzenie, które te¿ miewa ró¿ne humory. Jego zachowanie mo¿na rozpoznaæ na podstawie "mowy cia³a". Gdy
pies radonie merda ogonem, ma postawione
uszy, lekko otwarty pysk,
obni¿on¹ przedni¹ czêæ
cia³a, ods³ania brzuch, k³adzie siê na grzbiecie, daje
sygna³: " jestem przyjazny, pobaw siê ze mn¹".
Kiedy spuszcza nisko g³owê, unika wzroku
cz³owieka, ods³ania zêby,
ogon i uszy ma opuszczone, oznajmia: "jestem
przestraszony, nie podchod", natomiast ods³oniêcie k³ów, napiêcie sylwetki, postawienie uszu,
zje¿enie sierci oraz warczenie, to jak¿e czytelna
oznaka agresji "jestem
niezadowolony, bêdê atakowaæ".
Pies nie atakuje,
jeli nie zosta³ sprowokowany. Ka¿de zwierzê wystraszone lub rozdra¿nione bêdzie siê broniæ, to
naturalny instynkt. Prowokacj¹ do ataku mo¿e byæ
usilne mêcz¹ce g³askanie, zabieranie jedzenia,
zabawek, szarpanie siê z
nim, wk³adanie rêki pomiêdzy walcz¹ce psy, rzucanie w psa kamieniami, patykami lub innymi przedmiotami. Agresjê wzmaga
tak¿e niew³aciwy sposób, w jaki pies zosta³
wychowany i brak
odpowiedniej opieki. Dlatego te¿
szczególnie niebezpieczny jest
nieszkolony rottweiler czy amerykañski pit bull terier. Unikaæ nale¿y
watahy bezpañskich psów, a i tzw.
mieszaniec bez
kagañca na spacerze lub
na czyjej posesji wzbudza przera¿enie.
Przera¿enie mo¿e
przerodziæ siê w panikê w
momencie ataku agresywnego czworonoga. Co robiæ, aby zminimalizowaæ
niebezpieczeñstwo? Oto
kilka wskazówek:
staæ, nie uciekaæ, nie
wykonywaæ
¿adnych
gwa³townych
ruchów
(twarz zwrócona w stronê
psa, aby widzieæ, gdzie
zaatakuje),
nie patrzeæ psu w oczy
(zwierzê odbiera to jako
rodzaj zaczepki, próbê
si³),
nie odwracaæ siê ty³em
28 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
do psa, zw³aszcza je¿eli
jest du¿y (jeli skoczy na
plecy, mo¿e przewróciæ
nawet doros³ego, a tym
bardziej dziecko),
ustawiæ siê do psa bokiem, na lekko rozstawionych nogach (to pozwala
lepiej utrzymaæ równowagê), d³onie zwiniête w piêci na szyi pod brod¹, ³okcie na klatce piersiowej
(ochrona palców, naczyñ
krwiononych),
miêdzy siebie a zêby
psa spróbowaæ w³o¿yæ jakikolwiek niesiony przez
siebie przedmiot, np. plecak, ksi¹¿kê, parasolkê,
kurtkê czy inn¹ czêæ
odzie¿y,
w przypadku utraty równowagi, próbowaæ przyj¹æ
pozycjê "¿ó³wia" pokazan¹ na rysunku (niedostêpne dla psa staj¹ siê takie
partie cia³a, jak: twarz,
szyja, brzuch, nogi, ponadto stawy, naczynia
krwionone; czêci cia³a,
które pozostaj¹ odkryte,
na skutek ich napiêcia s¹
trudniejsze do chwycenia
przez atakuj¹cego czworonoga, podobnie odzie¿).
je¿eli pies z ró¿nych powodów - kto go odci¹ga,
s³yszy g³os w³aciciela lub
oddany strza³ - przestaje
gryæ, szarpaæ, warczeæ,
nale¿y jak najszybciej
opuciæ miejsce przykrego zdarzenia i skontaktowaæ siê z najbli¿szymi,
aby choæ trochê z³agodziæ
szok.
Niestety, wyjcie z opresji tylko z kilkoma ranami
zdarza siê rzadko. To nie
koniec przykroci.
Pozostaje jeszcze dope³nienie kilku formalnoci,
oczywicie przemycie
wod¹ z myd³em i odka¿enie rany oraz natychmiastowa wizyta u lekarza,
zg³oszenie pogryzienia do
wydzia³u ochrony rodowiska swojej gminy lub na
policjê czy te¿ stra¿y
miejskiej (pies musi zostaæ odnaleziony i przejæ
obserwacjê) i najgorsze identyfikacja psa (traumatyczne dowiadczenie).
Podobno najlepszym zabezpieczeniem
przed pogryzieniem przez
zwierzê jest unikanie kontaktu z nim. To prawda,
ale nie nale¿y przesadzaæ. O wszystkim decyduje rozwaga, odpowiedzialnoæ i kynologiczna
wiedza doros³ych osób.
Pies dobrze traktowany
i w³aciwie szkolony nie
zamieni siê w rozszala³¹ bestiê, lecz stanie
siê mi³ym towarzyszem
podczas wakacyjnych
woja¿y.
Artyku³ opracowano na
podstawie informacji
zawartych w Programie
Poprawy Bezpieczeñstwa "Bezpieczny Kraków" oraz ulotek
Stowarzyszenia
Obroñców
Zwierz¹t
ARKA
M.P.
KIEDY SIÊ DZIWIÆ PRZESTANÊ...
SIERPIEÑ 2007
Drogi Piechurze!
Przepraszam Ciê,
za moje d³ugie milczenie.
Nie odzywa³am siê, bo bior¹c przyk³ad z innych, zastrajkowa³am... tak...A
co? Mia³am powód! Pewnie zastanawiasz siê,
jaki... A nie domylasz
siê... Tyle wystosowanych
do Ciebie odezw... a Ty
nadal nic, jak grochem o
cianê, ¿adnego efektu...
Usmarowane przystanki,
po³amane pacho³ki przydro¿ne, zamiecone rowy
i lasy... a¿ nie chce siê
wierzyæ... mamy XXI wiek,
a Ty wci¹¿ w redniowieczu... Jeden tor mylenia
- torturowanie innych.
Tym razem miejscem Twoich poczynañ
sta³a siê jezdnia, a adresatem tortur - kierowcy.
Dlaczego jezdnia? Te¿
chcia³abym wiedzieæ...
Wybra³e sobie niez³e
miejsce na spacery i kole¿eñskie d³ugie rozmowy... Idziesz sobie ze znajomymi, nawet 4 osoby
obok siebie, czasami
rodkiem drogi i zmuszasz resztê wiata, by
Wam ust¹pi³a... Moje Drogie wiête Krówki, póki co,
Polska to nie Indie, Wasz
wygl¹d nieco inny od
wspomnianych zwierz¹t,
a i ruch obowi¹zuje nadal
prawostronny.
Á propos... S¹ wakacje, du¿o wolnego czasu, proponujê ciekaw¹ lekturkê... Z tego co widzê,
bardzo Wam siê przyda"Kodeks drogowy". Polecam rozdzia³ II, a szczególnie interesuj¹cy fragmencik: "Pieszy jest obowi¹zany korzystaæ z
chodnika lub drogi dla pieszych, a w razie braku takiej drogi - z pobocza. Je¿eli nie ma pobocza lub
czasowo nie mo¿na z niego korzystaæ, mo¿e korzystaæ z jezdni, pod warunkiem zajmowania miejsca
jak najbli¿ej jej krawêdzi i
ustêpowania miejsca nadje¿d¿aj¹cym pojazdom.
Pieszy id¹cy po poboczu
lub jezdni jest obowi¹zany iæ lew¹ stron¹ drogi.
Piesi id¹cy po jezdni s¹
obowi¹zani iæ jeden za
drugim; na drogach o ma³ym ruchu w warunkach
dobrej widocznoci dwóch
pieszych mo¿e iæ obok
siebie." I co zamurowa³o
Was... wszystko robicie
na odwrót.
A co ma zrobiæ
biedny kierowca, gdy grozi mu ominiêcie ni to grupy, ni to kolumny. W ka¿dej chwili, z naprzeciwka,
mo¿e nadjechaæ samochód osobowy, autobus,
najgorsza wersja - TIR. I
co wtedy? Dobrze, gdy
koñczy siê na delikatnym
muniêciu z mijaj¹cym
autem, czasami jednak
rzeczywistoæ przeistacza siê w horror... niewinny kierowca prze¿ywa
"Drogê bez powrotu" i stajê siê "Kosiarzem umys³ów" lub "£owc¹ jeleni",
a bezmylni piesi reprezentuj¹ "Martwicê mózgu"
i "Milczenie owiec".
Nawet nie chcê
myleæ o nocnych ulicznych eskapadach na nieowietlonym terenie,
w ubraniach w ciemnych
kolorach, bez jakiegokolwiek oznakowania, bez
latarki... Taka armia ciemnoci nara¿a ¿ycie swoje
i innych... Piechurzy wyobra¿aj¹ sobie, ¿e s¹ niezniszczalni, albo ¿e ka¿dy samochód ma uk³ad
hamulcowy z dodatkowym wyposa¿eniem: kotwica, spadochron, wiêc
auto zatrzymuje siê w
u³amku sekundy... B³êdne
wyobra¿enie.
Aleksander hrabia
Fredro, polski komediopisarz, pamiêtnikarz i poeta,
gdyby ¿y³ wspó³czenie,
na swoim samochodzie
umieci³by napis: "Jeli
nie chcesz mojej zguby,
szybko
z jezdni zejd mi luby."
Mam nadziejê, ¿e zapamiêtasz te s³owa...
...dbaj¹ca o Twoje bezpieczeñstwo - Kultura Osobista
(meg.)
P.S.
Piesi i kierowcy zawsze
mog¹ siê dogadaæ, a nawet zaprzyjaniæ, tego
Ci ¿yczê... Bêdziemy w
sta³ym kontakcie.
...ALE LATO SIÊ LIMACZY...
W³aciciele ogrodów, dzia³kowicze skar¿¹
siê na aktualnie panuj¹c¹
aurê, która sprzyja rozwojowi miêczaków. Pogoda
jest ciep³a i wilgotna, dlatego limaków jest w tym
roku zatrzêsienie.
Ostatnio, przegl¹daj¹c forum internetowe,
przeczyta³am, interesuj¹c¹ wypowiedz pewnego
u¿ytkownika: U teciów w
ogrodzie by³a inwazja tych
bestii. Z¿era³y wszystko,
co napotka³y na swojej
drodze. Jak wpad³y do warzywniaka, to przeplewi³y
go dok³adnie.
Teciow¹ nawet powali³y
na ziemiê, kiedy na cie¿ce pojecha³a na kilku z
nich. Ca³e szczêcie, ¿e
nic sobie nie zrobi³a.
No có¿, to faktycznie grone bestie...
Najczêciej mo¿na spotkaæ trzy gatunki: bezmuszlowego linika wielkiego (Arion rufus) oraz
muszlowce: wstê¿yka gajowego (Cepaea nemoralis) i wstê¿yka ogrodowego (Cepaea hortensis).
Wspomniane limaki rozmna¿aj¹ siê szybko i
mog¹ w krótkim czasie
opanowaæ dane rodowisko. Odznaczaj¹ siê du¿¹
tolerancj¹ pokarmow¹ i
ekologiczn¹. Oprócz pokarmu rolinnego mog¹
od¿ywiaæ siê padlin¹ (na
przyk³ad martwymi limakami, ¿abami, d¿d¿ownicami) i odchodami zwierzêcymi. Jeden osobnik
linika wielkiego sk³ada
w z³o¿ach przeciêtnie oko³o 500 jaj. M³ode limaki
wykluwaj¹ siê przede
wszystkim jesieni¹. Zi-
muj¹ g³ównie formy m³odociane i jaja. Dorastaj¹
wiosn¹ i latem, czyni¹c w
tym okresie najwiêksze
szkody.
Miêczaki ¿eruj¹ od
godzin wieczornych do porannych, a tylko w dni pochmurne, deszczowe lub
w miejscach wilgotnych i
zacienionych ca³¹ dobê.
Uszkadzaj¹ kie³kuj¹ce nasiona, siewki, m³ode lub
miêkkie czêci rolin, zjadaj¹c sto¿ki wzrostu, licienie, m³ode licie,
kwiatostany, pêdy, miêsiste owoce. Do najsilniej
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 29
uszkadzanych nale¿¹:
ziemniak, s³onecznik,
marchew, pietruszka, sa³ata, kapusta, burak i fasola. Z rolin ozdobnych
wybieraj¹: ligularie Desdemony (ale Przewalskiego
nie lubi¹), zawilce, czosnki, powojniki (oprócz czêci zdrewnia³ych i odmiany Montana), cebulowe i
bulwiaste lilie azjatyckie,
tuberozê, dzwonki skupione, irysy, astry wszystkich
odmian, przymiotno w ca³oci, godziki pierzaste,
skimmie, hortensje ogrodowe ( m³ode przyrosty),
funkiê (odmiana Patriot),
dalie, maki i astry (zjadaj¹
w kilka godzin), m³ode orliki, niskie odmiany geranium.
Zwalczanie limaków jest procesem pracoch³onnym. W naturalnym
rodowisku liczebnoæ ich
populacji mo¿e byæ ograniczana przez nicienie
(Phasmarhabditis hermaphrodita), drapie¿ne i paso¿ytnicze
owady
(chrz¹szcze - Pterostichus melanarius, muchówki), ¿aby, ropuchy,
jaszczurki, niektóre ptaki,
je¿e, krety i inne ssaki. W
przypadku braku dostatecznej populacji wrogów
naturalnych mo¿na sadziæ
nie lubiane przez miêczaki np.: winobluszcz, wiciokrzew, pieris, rhododendrony i azalie, ró¿e, funkiê (Sum and Substance),
piwonie bylinowe i drzewiaste, jukki, wiesio³ki,
oregano i jarzmianki
(zdrewnia³e lub omszone),
miodunki, ¿urawkê i trawy
ozdobne (miskanty, bambusy, turzyce), begonie,
kopytnika, rozchodniki,
d¹brówki, barwinek, paprocie, trytomê, bodziszki ¿a³obne i wilczomlecze.
Nale¿y pamiêtaæ,
aby ciête roliny czy wyrwane chwasty natychmiast zbieraæ i nie dopuszczaæ do ich gnicia, gdy¿
w takich butwiej¹cych
resztkach szkodniki znajduj¹ doskona³e warunki do
bytowania. Przedmioty
mog¹ce byæ ich kryjówkami, czyli deski, stosy kamieni i gruzu tak¿e powinny byæ usuniête.
Co dalej? Mo¿na dodatko-
Letnicy na wsi
wo rozsypaæ na grz¹dkach
i cie¿kach limaków substancje ograniczaj¹ce ich
ruch: wapno niegaszone,
usypaæ bariery z plew
jêczmienia, popio³u, trocin.
Gdy to nie pomaga, stosuje siê miedziane siatki, pu³apki (p³askie naczynia)
marchwiowe lub piwne i
bezporednie wy³apywanie limaków. Czynnoæ tê
nale¿y przeprowadzaæ
systematycznie przez kilka kolejnych dni, tu¿
przed wieczorem lub
wczesnym rankiem. To
bardzo d³ugotrwa³y proces,
polecany tylko cierpliwym
dzia³kowiczom...
Zdaniem fachowców, najbardziej skutecznym zabiegiem eliminacji
tak du¿ej liczebnoci
szkodników, niestety, jest
metoda chemiczna. Niestety, bo wyniszcza organizmy fauny glebowej,
maj¹ce po¿yteczn¹ rolê.
Znowu, "co za co". Do
zwalczania limaków mo¿na wykorzystaæ dostêpne
na rynku w przystêpnej
cenie nastêpuj¹ce preparaty: Anty-limak Spiess
Aneta z córeczk¹ Agatk¹
zatrzyma³y siê u rodziny
w Giera³towicach, a przyjecha³y z du¿ego miasta
na l¹sku.
- Co pani ju¿ zobaczy³a ?
Przede wszystkim zachwyci³y mnie wspania³e
30 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
M.P.
Artyku³ opracowano na
podstawie badañ dr.
Rafa³a Sionki,
pracownika Wojewódzkiego Inspektoratu
Inspekcji Ochrony Rolin
i Nasiennictwa w Rzeszowie, Oddzia³ w
Kolbuszowej.
---zapis pewnej rozmowy.
widoki z Góry Zbójeckiej /
304 n.p.m./, sk¹d w kierunku pó³nocnym mo¿na
zobaczyæ Owiêcim, bardziej na wschód Górki
Bachowickie i Przybradz.
Natomiast kierunek po³udniowy to czysta poezja.
Panorama Tatr widziana
wczesnym rankiem nie ma
W okresie wakacyjnym ka¿dy p o w i n i e n ,
pomimo pracy i rozlicznych obowi¹zków odpocz¹æ.
W trakcie moich "wypraw"
rowerowych spotykam
ró¿nych ludzi. Niektórzy
chêtnie dziel¹ siê ze mn¹
swoimi wra¿eniami. Pani
04 GB, limakol 06 GB,
limax 04 GB oraz Mesurol Alimax 02 RB, Mesurol Schneckenkorn 04 GB
lub limak-Stop 47 FG.
Moluskocydy, w formie
przynêty granulowanej rozsypuje siê miêdzy rolinami i na trasach wêdrówek
limaków w godzinach popo³udniowych lub wieczorem. Oczywicie, aby skutecznoæ by³a wiêksza zabieg trzeba powtarzaæ kilkakrotnie.
Wybór w³aciwej
metody walki ze szkodnikami pozostawiam Pañstwu. Obawiam siê, ¿e tegoroczny miêczak, to jednak twarda sztuka i nie
obejdzie siê bez kompleksowego dzia³ania. ¯yczê
powodzenia.
sobie równych. Bli¿ej widoczny Leskowiec i ró¿ne
górki Beskidu Ma³ego. Na
bli¿szych wzniesieniach
szachownica pól zielonoz³otych w blasku s³oñca.
Nie wiem, czy miejscowi
zdaj¹ sobie sprawê w jakim licznym otoczeniu
¿yj¹ .
- A córeczka jak siê tu
czuje?
- Jakie wra¿enia pozostawi ta wizyta?
Bliski kontakt z przyrod¹ i zwierzêtami dobrze
na ni¹ dzia³a. Wprawdzie
muszê jej bardzo pilnowaæ, bo jedn¹ rêkê ma w
gipsie, ale zd¹¿y³a siê
szczególnie zaprzyjaniæ
z kurkami. Karmi je i
g³aszcze. Podczas spaceru mia³a kontakt z zaskroñcem, co nie oby³o
siê bez krzyku. Spokojniej reaguje na owady i
¿aby. Nauczy³a siê rozró¿niaæ drzewa iglaste,
pozna³a wiele rolin, a wieczorami zachwyca³o j¹
rozgwie¿d¿one niebo.
Wielk¹ klap¹ okaza³
siê nasz spacer wzd³u¿
rzeki Wieprzówki. Wszêdzie g¹szcz zaroli i nawet nad sam¹ wodê nie
mo¿na dojæ. A podobno
oko³o 10 lat temu mo¿na
by³o nawet posiedzieæ na
kamykach i pos³uchaæ
szumu przep³ywaj¹cej
wody.
Natomiast widok stawów,
na których porusza siê
ró¿norodne ptactwo, a
wokó³ mnogoæ kwitn¹cych traw i kwiatów mo¿e
zachwyciæ.
Jak siê dowiedzia³am,
moje miasto jest znacznie
m³odsze od Giera³towic,
które za³o¿one zosta³y w
XIII wieku.
Du¿e wra¿enie na mojej
córeczce zrobi³y ¿niwa i
oczywicie widok kombaj-
nów z bliska.
Mylê, ¿e taki wypoczynek bêdziemy obydwie
mi³o wspominaæ.
dochodz¹ skrzeki zaszytych w nim ¿ab. Niektóre
fragmenty zapadlisk zachowuj¹ siê jak nizinne
bagna i nie nale¿y do przyjemnoci uczucie, kiedy w
pewnym momencie czujemy, ¿e ca³y grunt pod no-
gami trzêsie siê a nogi mimowolnie grzêzn¹ w
ciemnobrunatnej mazi.
Na rozwidleniu
cie¿ek z czerwonego
szlaku odbijam na zielony
w kierunku Targoszowa,
GRAG
DUSICA
Cyprian Kamil Norwid
,,Wieczór w pustkach'' [Fantazja]
Duch, gdzie chce, tchnie, i g³os jego
s³yszysz, ale nie wiesz, sk¹d pochodzi]
albo dok¹d idzie.
Cisza
Mówi¹, ¿e jestem g³ucha i niema-¿e wiszê
W tumanach nik³ej rosy, jak m¿ysta kotara
Nad kolebk¹ marzenia.-Ludzie znaj¹ Ciszê
Po szumie drzew, po drumli* w³óczêgi komara
Ale nie znaj¹ wcale po jej niemym piewie;
Bo oni tylko w dwiêku zapoznali mowê,
Wielce g³on¹, a ma³¹ - i prawie nikt nie wie,
¯e nieraz stokroæ lepiej prowadziæ rozmowê
Z Cisz¹ ni¿eli z cz³ekiem. -Ja nie jestem owa
Cisza boru, co w g³uchej sosen kolumnadzie
B³¹dzi niby martwica - albo jak królowa
Zaklêta -i na usta szczelny palec k³adzie,
I na samotne serce ros¹ dumañ spada,
I w pier wêdrowca wonnych dolewa oddechów
Z liliowego kielicha - i gaje
spowiada...
Mosiê¿ny krzy¿
przykuty do g³azu obok
wywierzyska odbija siê w
przeroczystej tafli wyp³ywaj¹cej nieustannie, równym strumieniem, krystalicznie czystej wody. Wywierzysko ,,Zimna Woda
jedyne wiêksze ród³o w
grzbietowych partiach Beskidu Ma³ego, usadowi³o
siê na zboczach Poredniego Gronia, odchodz¹cych od Smrekowicy mniej wiêcej w po³owie tra-
sy miêdzy Potrójn¹ a Leskowcem. Ca³y pochy³y
teren usiany jest - podobnie jak na Babiej Górze
czy Policy - licznymi rowami zapadliskowymi, powsta³ymi w wyniku osiadania wymytych przez podziemne ród³a ,,Zimnej
Wody'' mniej odpornych
warstw w skalnym fliszu.
Dziêki temu, na zazwyczaj suchych zboczach
powstaj¹ miejsca, gdzie
nierzadko króluj¹ mchy
torfowce, zwarte skupiska
tworzy sitowie, z którego
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 31
aby po kilkunastu minutach - miêdzy Polan¹ Zapadlisko a Polan¹ Suwory - odnaleæ, znane ju¿
w XVII wieku Andrzejowi
Komonieckiemu ród³o, o
którym pisa³: ,,pod Beskidem w cerkli zwanej Klimask¹, za Zimn¹ Wod¹,
która po ska³ach idzie z
gronia nazwanego Smrekowice'' Starsi mieszkañcy Targoszowa, Krzeszowa, Koconia i Lasu opowiadaj¹, ¿e przed wojn¹
wywierzysko by³o atrakcj¹
turystyczn¹ dla wczasowiczów przebywaj¹cych tam
na wakacjach, wynajmowali oni furmanki, które ich
wywozi³y do samego ród³a.
Kiedy w parny poranek doje¿d¿am do podnó¿y £amanej Ska³y, góry
na horyzoncie s¹ dziwnie
fioletowe. Nie s¹ niebieskie jak zazwyczaj czy
zielone, ale w³anie fioletowe. Poza tym s¹ prawie
na wyci¹gniêcie rêki, mo¿na na nich liczyæ poszczególne drzewa, jakby
przybli¿a³y siê do mnie. Z
dowiadczenia wiem, ¿e
kolor ten, barwi¹cy wczesnym rankiem malownicze zbocza Beskidów
oraz przejrzystoæ, zapowiada, i¿ nad spokojnymi
górami bêd¹ przetaczaæ
siê niespokojne nawa³nice
i burze.
Tak te¿ siê sta³o,
w³anie dochodzê do wywierzyska Zimna Woda,
mijaj¹c okaza³ego wierka z trzema kapliczkami,
z których wiêci w ciszy
poranka spogl¹daj¹ na
monotonnie wyp³ywaj¹c¹
ze ród³a wodê, gdy w
momencie piewaj¹ce dot¹d ptaki ucich³y. Podenerwowane owady przesta³y
lataæ.
W powietrzu zrobi³o siê
przeraliwie cicho, faluj¹ce ga³¹zki znieruchomia³y.
Strach jest oddychaæ, gdy
zza Smrekowicy dobiega
mnie huk grzmotu, który
przetacza siê echem po
okolicznych szczytach,
rozrywaj¹c b³og¹ ciszê,
stwarzaj¹c nastrój grozy.
W jednym momencie postrzêpione b³yskawice
oplot³y chaotyczn¹ pajêczyn¹ wystraszone, ale
gotowe do zmierzenia siê
z gronym ¿ywio³em,
wierzcho³ki gór. Godzina
6-sta rano to naprawdê nie
pora na takie wyg³upy ze
strony wyj¹tkowo w tym
roku zmiennej aury - mylê sobie, ale jestem spokojny, gdy¿ na takie wypadki zawsze jestem
przygotowany - mam co
chroni¹cego przed deszczem, a poza tym po oko³o 10-ciu d³u¿¹cych siê
minutach marszu znajdujê pewne schronienie w
gocinnej Jaskini Komonieckiego.
Istotnie, kiedy bezpieczny siedzê pod
mrocznym, tajemniczym
stropem groty, burza przetacza swoje wciek³e cielsko nad Beskidami, strumienie wody z potoku spadaj¹cego ze rodka sufitu
jaskini staj¹ siê coraz
gwa³towniejsze, pocz¹tkowo nierówno postrzêpione, a¿ wreszcie z góry p³ynie równomierna, utkana w
licie, ga³¹zki i drobne
kamyki, szklana tafla
wody. Roliny przyjmuj¹
darmowy prysznic ze stoickim spokojem, uginaj¹c
lekko ga³êzie pod ciê¿arem wody, któr¹ i tak zaraz pracowicie strz¹sa z
nich wiruj¹cy wiatr. By³em
w jaskini zim¹ - pisa³em o
tym w numerze 13-stym
"Wieci Gminnych" - ale
lato i jeszcze ta burza
stwarzaj¹ ca³kowicie odmienny nastrój tego miejsca.
Nagle b³ysk, po
nim trzaskaj¹cy huk. Powietrze zadrga³o. Drobne
kamyki z sufitu groty, porwane rezonansem drgaj¹cego powietrza odrywaj¹
siê od niego i spadaj¹
obok mnie niczym grad.
Poni¿ej jaskini, w potoku
Dusica, który wyp³ywa kil-
32 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
kanacie metrów wy¿ej,
spienione wody porywaj¹
drobniejsze kamienie i
zwa³y zesz³orocznych lici bukowych, pomieszanych ze wierkowo-jod³owym igliwiem, tworz¹c z
nich tamy, rozlewiska i
wodospady. Nie pozostaje mi nic, tylko korzystaj¹c z takiego obrotu sprawy -posiliæ siê, a kiedy
koñczê niadanie, burza,
pomrukuj¹c jeszcze, odchodzi w stronê Leskowca i Jaroszowickiej Góry,
a bystre s³oñce natychmiast zalewa ostrym,
jeszcze porannym blaskiem ca³¹ okolicê. Miêdzy zielonymi, zroszonymi koronami drzew zaczyna przewiecaæ niebieskie, czerwcowe niebo. Z
s¹siedniego zbocza s³yszê ,,szczekanie'' sarniaka, gdzie z koron drzew
dolatuje charakterystyczny g³os dziêcio³a czarnego. Delikatny piew rudzików i szum potoku, przelewaj¹cego swoje nieska¿one cywilizacj¹ wody
poród
poroniêtych
mchami i porostami bez³adnie porozrzucanych
bloków piaskowca, tworz¹
swoist¹ salê koncertow¹.
Dysponuje ona zawsze
wieloma wolnymi miejscami, nie potrzeba do niej
kupowaæ biletów - czynna
jest ca³¹ dobê i ca³y rok,
a repertuar mo¿e zadowoliæ nawet najbardziej wybredne gusty.
Woda w strumieniu
gwa³townie opada i po oko³o godzinie jej poziom jest
ju¿ taki, jaki by³ przed burz¹. Wszystko wskazuje
na to, ¿e mogê iæ dalej a
docelowym punktem mojej dzisiejszej wycieczki
jest piêkny wodospad na
wy¿ej wspomnianej Dusicy, gdzie poni¿ej otworu
Jaskini Komonieckiego.
Pod
moimi
butami
chrzêszcz¹ kawa³ki piaskowca istebniañskiego,
oblepione ¿ó³tym i kremowym i³em, wród ziaren
którego b³yszcz¹ w moza-
ice wiate³ i cieni kawa³ki
rudy ¿elaza.
Z ró¿norodnych odg³osów lasu wreszcie dochodzi do mnie ten, którego oczekujê najbardziej
-monotonny szum spadaj¹cej ze ska³y na ska³ê
wody. Przysiadam dla nabrania oddechu na powalonym, lekko zbutwia³ym,
obsypanym owocnikami
huby, grubym pniu buka.
Jednak nie siedzê d³ugo ciekawoæ zwyciê¿a zmêczenie. Jeszcze kilka kroków i oto jest; brunatnozielone cielsko progu
skalnego, obmywane szumi¹cymi wród lenej g³uszy kryszta³owymi wodami Dusicy. Przegradzaj¹cy g³êboki, mroczny jar
okaza³y próg skalny, ka¿e
wodom strumienia gwa³townie spadaæ z 5-cio metrowej wysokoci, aby rozbijaæ siê o wyg³adzon¹
ska³ê.
Tysi¹ce kropel z
nierówno p³yn¹cych strug
wody, która rozlewa siê
p³asko na progu, wygl¹daj¹c jak przeroczysta,
wzorzysta firana, odbijaj¹
siê gwa³townie od pod³o¿a, tworz¹c unosz¹c¹ siê
w parowie mgie³kê, która
w chwilach docieraj¹cych
tu promieni s³oñca tworzy
barwn¹ têczê. Osiada te¿
na brzegach poroniêtych
bujnym podbia³em i bodziszkiem cuchn¹cym,
tworzy na paprociach,
mchach i porostach srebrzystobia³y szron.
Siedzê dosyæ d³ugo w zupe³nym bezruchu
- pod moimi nogami przemykaj¹, niczym b³yskawice, zwinne nornice i lene
myszy, wysz³a nawet z
podziemi ryjówka i wêsz¹c
d³ugim pyszczkiem zjada
zrzucone przez deszcz z
drzew liczne owady.
Otoczenie olbrzymich
buków, strzelistych jode³ i
majestatycznych bloków
skalnych nasuwa mi na
myl nastêpne fragmenty
,,Fantazji'' Cypriana Kamila Norwida:
...Ciep³y wieczór mi³o
gra rozmarzonej ziemi
Czasem w mylnym pêdzie
cma otworzone okno tr¹ci
ca³¹
si³¹
I z dr¿¹cej szyby szklanne dwiêki wydobêdzie
Czasem lipy zaszumi¹
albo piew daleki
Rozlej¹c siê, pop³ynie i w tysi¹czne cieki
Srebrzystym deszczem
lunie a tu zadumane.
Stoj¹ sprzêty.
Stó³ wielki, niczym s³oñ
wêdrowny
W g³êbokim unurzeniu,
opar³ siê o cianê
I wyprê¿y³ grzbiet twardy,
ksiêgami ³adowny
Nad sto³em wisi obraz, ale
jaki taki
Dziwny, niby sczernia³¹
opowiada twarz¹
¯e czuje, jak siê w ramach
zalêg³y robaki
¯e czuje, jak paj¹ki po licach mu ³a¿¹,
I myli Bóg wie o czym. W oknach rdzawe kraty
Oplataj¹ powoje, a ich jasne kwiaty
Tak skromnie do ¿elaza
tul¹ miêkkie lica,
Jak do zbrojnego mê¿a
sp³oniona dziewica
Tuli wstydliwe czo³o...
Mam niesamowite
wra¿enie, ¿e ,,towarzysze'' z mojego otoczenia
tak¿e chc¹ mi przekazaæ
w ciszy swoje odczucia.
Buk, o który siê opieram,
dziwi siê, ¿e za chwilê
pójdê z tego miejsca, chocia¿ tutaj jest tak piêknie.
Mówi mi, ¿e minê³o ponad
sto lat od chwili, kiedy
wypuci³ z upad³ego
orzeszka bukwi korzeñ i w
spokoju dotrwa³ do swojego sêdziwego wieku, s³uchaj¹c raz cichego, innym
razem grzmi¹cego wodospadu. Jeszcze starsza
jod³a mówi mi, ¿e bardzo
le siê czuje, gdy¿ tocz¹
j¹ robaki a nie ma ju¿ si³y
z nimi walczyæ. G³az natomiast jest bardzo
szczêliwy, gdy¿ po milionach lat spêdzonych pod
wod¹ i perypetiach, gdy
by³ wyrzucany raz do góry,
innym razem w dó³ i na
boki, mo¿e wreszcie spokojnie ,,pole¿eæ'' i spogl¹daæ na ci¹gle zmieniaj¹ce
siê wokó³ niego otoczenie.
Chwali siê, ¿e ,,mówi³a''
mu obmywaj¹ca go woda,
sta³a bywalczyni ca³ego
wiata, ¿e p³yn¹c w dó³,
przeka¿e wszystkim w
drodze do mórz wra¿enia
z tego miejsca.
Moje rozmylania
przerwa³ dochodz¹cy
gdzie z do³u odg³os pilarki
-spogl¹dam na zegarekrzeczywicie, pora wracaæ.
Kiedy wsiadam do
samochodu, góry przekazuj¹ mieszkañcom gminy
pozdrowienia i zapraszaj¹
do siebie.
*Drumla-instrument brzêcz¹cy, na którym pospolicie graj¹ Cyganie
Ryszard Fra
Nocny ¿ywio³
Kilkanacie minut
po pó³nocy z 26 na 27 lipca nad Frydrychowicami z
daleka dostrzec mo¿na
by³o coraz bardziej janiej¹c¹ ³unê. Ciszê nocn¹
gminy Wieprz rozdar³y
wyj¹ce syreny, w szybkim
czasie do³¹czy³y sygna³y
dwiêkowe i wietlne samochodów ratowniczych
piesz¹cych do p³on¹cej
stodo³y gospodarstwa
pana Józefa Wysogl¹da.
Jako pierwsi na
miejsce dotarli stra¿acy z
OSP
Frydrychowice,
umiejêtnie dysponuj¹c
obowi¹zki przyst¹pili do
gaszenia du¿ego po¿aru,
jednoczenie zabezpieczaj¹c i kieruj¹c kolejne,
przybywaj¹ce zastêpy
stra¿aków.
Po¿ar stodo³y to
straszne prze¿ycie i
ogromny dramat dla poszkodowanych. W jednej
chwili bezsilnie traci siê
dorobek nieraz wielu pokoleñ. Szacunkowe straty to ok.100.000z³. Przyczyny po¿aru bada Policja. Do akcji zadysponowanych zosta³o 11 zastêpów Pañstwowych i
Ochotniczych Stra¿y Po¿arnych z gmin Wieprz,
Andrychów i Wadowice.
Ogieñ zaj¹³ ca³¹ stodo³ê
(ok. 300m2), zagro¿one
bezporednio by³y: budynek mieszkalny i gospodarczy oddalone o kilka,
kilkanacie metrów od trawi¹cych p³omieni. Dziêki
szybkim i sprawnym decyzjom dowódców z JRG
PSP Wadowice oraz Andrychów pobliska zabudowa zosta³a obroniona, a
¿ywio³ szybko opanowany.
Dogaszanie zgliszcz stodo³y, pojawiaj¹cych siê
jêzorów ognia oraz przelewanie stogów siana i s³omy zakoñczy³o siê przed
godzin¹ czwart¹ nad ranem. Wiêkszoæ stra¿aków ochotników po przybyciu do swych domów,
wziêciu prysznica uda³o
siê na pierwsz¹ zmianê do
pracy.
Kto widzia³ trud
walki stra¿aków ze ¿r¹cym dymem, p³omieniami,
ciep³em i potem, ten zrozumie sens s³ów "Bogu na
chwa³ê, ludziom na po¿ytek".
Mam nadziejê, ¿e
poszkodowany gospodarz
spotka w nastêpnej kolejnoci osoby odpowiedzialne spo³ecznie, które bêd¹
potrafi³y wesprzeæ i pomóc
w odbudowie stodo³y.
*Dane dotycz¹ce po¿aru
udostêpnione
dziêki
uprzejmoci kpt. Antoniego Hutniczaka z JRG PSP
Andrychów
Jerzy Herma
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 33
Zawody stra¿ackie
Pogoda w tym roku nie by³a przychylna dla braci stra¿ackiej, zawody sportowo - po¿arnicze Ochotniczych Stra¿y
Po¿arnych z gmin Andrychów i Wieprz zosta³y rozegrane w
dwóch terminach 2 i 17.06.07. Pierwszy etap odby³ siê na
stadionie sportowym KS "Beskidy", drugi natomiast na boisku LKS "Halny" równie¿ w Andrychowie.
Komisja sêdziowska sk³ada³a siê ze stra¿aków KP PSP Wadowice oraz stra¿aków OSP z terenu gmin Wieprz i Andrychów. Sêdzi¹ g³ównym zawodów by³ kpt. Henryk Maciejczyk.
Zawody stra¿ackie nale¿¹ do nietypowych i bardzo widowiskowych imprez, przyci¹gaj¹ spor¹ iloæ widzów. To niejednokrotnie punkt zaczepny dla wielu m³odych ludzi, którym duch
wewnêtrzny podpowiada, by spróbowaæ swych si³ w zastêpie
stra¿y po¿arnej.
Duch walki, partnerska rywalizacja i tym razem towarzyszy³y
zmaganiom wielu dru¿yn.
Kolejnoæ miejsc w poszczególnych kategoriach przedstawia³a siê nastêpuj¹co:
GMINA WIEPRZ:
Zastêpy stra¿aków przed zawodami spêdzaj¹
wiele popo³udniowych dni na treningach, ustalaj¹ strategiê, kompletuj¹ sekcjê, by jak najlepiej wystartowaæ. Starsi druhowie zdradzaj¹ tajniki technik po¿arniczych m³odzie¿owym dru¿ynom ucz¹c i instruuj¹c
jak opanowaæ perfekcyjnie spinanie linii ganiczej,
linii t³ocznej, jak sprytnie biec po równowa¿ni czy przeskoczyæ wysok¹ cianê. Podczas wielogodzinnych
spotkañ nawi¹zuj¹ siê nowe znajomoci, buduje siê
zaufanie - tak bardzo potrzebne przy wspó³pracy stra¿aków podczas zawodów sportowo - po¿arniczych,
æwiczeñ a przede wszystkim w czasie akcji ratowniczych.
Jerzy Herma
Serdeczne podziêkowania dla kpt. Henryka
Maciejczyka oraz kpt. Antoniego Hutniczaka
z JRG PSP w Andrychowie za udostêpnienie
wyników z zawodów.
34 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
Sprawni i gotowi 24 godziny na
dobê przez ca³y rok.
¯yj¹c w czasach
ci¹g³ego biegu za postêpem, nowymi rozwi¹zaniami w budownictwie,
transporcie l¹dowym, po-
wietrznym czy morskim
zapominamy o zagro¿eniach, jakie "zmiana na
lepsze" czêsto niesie. O
wszelakich niebezpieczeñstwach nie zapominaj¹ jednak s³u¿by ratownicze.
W utrzymaniu na wysokim poziomie dzia³añ
maj¹cych na celu ratowanie ¿ycia i mienia osób
poszkodowanych w zdarzeniach losowych oraz
koordynacjê dzia³añ ró¿nych s³u¿b ratowniczych
pomagaj¹ wspólne æwiczenia.
26 maja zaalarmowane
zosta³y wszystkie Jednostki Ochotniczych
Stra¿y Po¿arnych z Gminy Wieprz oraz JRG PSP
Andrychów do po¿aru
Dworku w Parku, w Przybradzu. Zastêpy
OSP alarmowo
doje¿d¿a³y na
boisko sportowe
w Przybradzu,
gdzie mierzony
by³ czas od zaalarmowania do
przyjazdu. Po
odprawie i wydaniu dyspozycji
przez kpt. Henryka Maciejczyka z JRG PSP
Andrychów
przyst¹piono do
wspólnych æwiczeñ.
G³ównym celem
by³o ugaszenie po¿aru
Dworku i wyci¹gniêcie
poszkodowanej osoby z
poddasza, przy u¿yciu
drabiny. Osoba poszkodowana wymaga³a resuscytacji i zosta³a przejêta przez Pogotowie Ratunkowe. Zbudowana zosta³a linia zasilaj¹ca liniê
ganicz¹ z hydrantu, z
przepompowni¹ w po³owie odleg³oci. Po chwili
jednak okaza³o siê, ¿e
hydrant jest uszkodzony.
Wówczas podjêta zosta³a decyzja o dowo¿eniu
wody w zbiornikach samochodów ganiczych z
pobliskiej rzeki.
Manewry podsumowane
zosta³y na odprawie
przed remiz¹ OSP w
Przybradzu. Zastêpy
zdawa³y meldunki z dzia³añ, jakie podczas æwiczeñ musia³y wykonaæ.
Mimo niesprzyjaj¹cych
warunków atmosferycznych - przetaczaj¹cej siê
burzy z oberwaniem
chmury - æwiczenia przebieg³y sprawnie, ratownicy przygotowani s¹ na
ka¿dy rodzaj pogody.
Jerzy Herma
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 35
Problem paznokci − onycholiza
Onycholiza oznacza oddzielanie siê p³ytki paznokciowej od
³o¿a paznokcia. Najczêciej procesowi temu ulega czêæ dalsza i
boczna p³ytki paznokciowej. Chora p³ytka przybiera zmieniony
kolor, doæ ró¿norodny: od bia³ego poprzez szary, ¿ó³ty, br¹zowy do czarnego, w zale¿noci od etiologii zmiany. Pod wytworzon¹ przestrzeni¹ podpaznokciow¹ gromadzi siê z³uszczona
keratyna i zanieczyszczenia.
Oddzielanie siê p³ytki paznokciowej mo¿e byæ skutkiem urazów mechanicznych, przyjmowanych leków, mo¿e towarzyszyæ ró¿nym dermatozom a tak¿e mo¿e byæ przejawem schorzeñ ogólnoustrojowych.
P³ytka paznokciowa chroni unaczynion¹ i unerwion¹ tkankê
³o¿yska paznokcia, ale drobne urazy, zw³aszcza czêsto powtarzaj¹ce
siê, mog¹ doprowadziæ do onycholizy.
Przyk³adem mo¿e tu byæ nieprawid³owo wykonany zabieg manicure,
obgryzanie paznokci, nawykowe ssanie palców, traktowanie paznokci
jako narzêdzia, np. jako otwieracza czy rubokrêta.
Noszenie niewygodnego obuwia, na wysokich obcasach, a tak¿e zbyt
d³ugie paznokcie u stóp poddawane uciskowi w bucie równie¿ s¹
przyczynami oddzielania siê p³ytki paznokciowej od ³o¿a. Nale¿y tu
wspomnieæ o zwiêkszeniu liczby przypadków onycholizy u klientek maj¹cych d³ugie modelowane paznokcie, które maj¹ nawyk stukania paznokciami o twarde powierzchnie.
Niektóre leki mog¹ powodowaæ oddzielanie siê p³ytki paznokciowej od ³o¿a. Nale¿¹ do nich doustne retinoidy stosowane w
terapii tr¹dziku, niektóre leki przeciwnowotworowe oraz leki uwra¿-
liwiaj¹ce na wiat³o s³oneczne.
Onycholiza czêsto towarzyszy chorobom skórnym, takim
jak: ³uszczyca, pêcherzyca zwyk³a, ³ysienie plackowate, zapalenie
atopowe skóry, wyprysk kontaktowy.
Nale¿y tu wspomnieæ o zakanych przyczynach onycholizy. Do
najczêstszych z nich nale¿y grzybica paznokci i czêsto onycholiza
jest pierwszym objawem choroby, dopiero póniej dochodzi do zgrubienia paznokcia, zmiany zabarwienia i zwiêkszonej ³amliwoci.
Onycholiza mo¿e byæ przejawem schorzeñ ogólnoustrojowych, co oczywicie wymaga podjêcia terapii w gabinecie lekarskim.
Miêdzy innymi niedokrwistoæ z niedoboru ¿elaza, niedoczynnoæ
tarczycy, choroby tkanki ³¹cznej mog¹ byæ przyczyn¹ oddzielania siê
p³ytki.
Leczenie onycholizy jest trudne i czêsto nieskuteczne. Proponowane pacjentkom postêpowanie terapeutyczne uzale¿nione jest
od przyczyn wyst¹pienia onycholizy.
Najskuteczniej leczy siê oddzielanie p³ytki, jeli jest ono spowodowane grzybicami ( rodki przeciwgrzybiczne doustne) lub bakteryjnymi ( antybiotyki).
Jeli onycholiza jest wynikiem schorzeñ ogólnoustrojowych,
nale¿y pacjentkê skierowaæ do leczenia specjalistycznego w zale¿noci od g³ównych dolegliwoci.
W przypadku wyst¹pienia onycholizy po urazach mechanicznych
nale¿y zmienic nawyki i przyzwyczajenia oraz zastosowaæ suplementacjê witaminowo-mikroelementow¹.
Skuteczne s¹ specjalistyczne lakiery do paznokci ograniczaj¹ce rozdwajanie siê p³ytki. Zalecana jest równie¿ dieta z du¿¹ zawartoci¹
¿elatyny.
Kosmetyczka: DANUTA GUMULAK
POLICJA
INFORMUJE
RADZI
W okresie od 01.05.2007 r. do 20.07. 2007 r. na terenie gminy Wieprz
zaistnia³y ogó³em 4 na 73 zdarzenia kryminalne, tj. 5,5% ogó³u wydarzeñ o charakterze przestêpczym zaistnia³ych na terenie dzia³ania KP
w Andrychowie. By³y to:
3 na terenie Wieprza - w tym: krótkotrwa³e u¿ycie cudzego samochodu, zniewa¿enie policjantów oraz groby karalne.
1 na terenie Giera³towiczek - w tym: kradzie¿ z w³amaniem do domu.
W dn. 02.05. 2007 r. o godz. 5.25 w Wieprzu Policja zatrzyma³a na
gor¹cym uczynku 17-letniego mieszkañca tej wsi, który po pijanemu
dopuci³ siê krótkotrwa³ego u¿ycia cudzego samochodu, jecha³ bez
uprawnieñ oraz spowodowa³ kolizjê drogow¹. Sprawca zosta³ przewieziony do szpitala w Wadowicach z uwagi na doznane obra¿enia
cia³a.
W dn. 04.05.2007 r. o godz. 0.20 w Wieprzu Policja zatrzyma³a na
gor¹cym uczynku 28-letniego mieszkañca Frydrychowic, który jako
pasa¿er samochodu osobowego bior¹cego udzia³ w kolizji, zniewa¿y³
s³owami wulgarnymi i obel¿ywymi interweniuj¹cych policjantów.
Sprawcê osadzono w Izbie Wytrzewieñ.
W dn. 19.05.2007 r. o godz. 13.20 w Wieprzu Policja zatrzyma³a na
gor¹cym uczynku pijanego mê¿czyznê, który grozi³ swojej matce i
bratu pope³nieniem zabójstwa i podpaleniem domu. Sprawcê osadzono w Izbie Wytrzewieñ.
W dn. 20.07. 2007r. w godz. 14.30 - 19.15 w Giera³towiczkach nn.
sprawca w³ama³ siê do budynku mieszkalnego, gdzie po spenetrowaniu
dokona³ kradzie¿y notebooka oraz z³otej i srebrnej bi¿uterii wart. ³¹cznej 7.000 z³.
Statystykê wydarzeñ kryminalnych na terenie gminy uzupe³niaj¹:
- powieszenie siê 44-letniego mieszkañca Nidku na strychu w³asnego
budynku mieszkalnego.
- nag³y zgon 48-letniej mieszkanki Wieprza we w³asnym domu.
Oprócz tych wydarzeñ na terenie gminy zanotowano ponadto:
36 Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007
OSTRZEGA
- 1 wypadek drogowy na 8 ogó³em, tj. 12,5%, gdzie 1 osoba zosta³a
ranna /Frydrychowice/.
- 10 kolizji drogowych na 125 ogó³em, tj.8% - 7 w Wieprzu, 2 w
Giera³towicach,
- 1 we Frydrychowicach.
- 4 nietrzewych kieruj¹cych na 35 ogó³em, tj. 11,4% - po 1 w Wieprzu
i w Nidku,
- 2 we Frydrychowicach.
- 1 przejaw przemocy w rodzinie na 6 ogó³em na terenie dzia³ania KP
Andrychów, tj. 16,7%
- 4 szczególnie uci¹¿liwe przejawy wykroczeñ na 162 ogó³em, tj. 2,5%
- w tym:
-1 w Wieprzu /uszkodzenie cudzego mienia/.
-1 we Frydrychowicach /zak³ócenie porz¹dku publ./
-1 w Przybradzu /kradzie¿ cudzego mienia/
-1 w Nidku /uszkodzenie cudzego mienia/
Opracowa³:Marek Konopka
Zapraszamy
na darmowy bilard
poniedziałek−piątek
7.00 −15.00
Centrum Szkoleniowo
Doradcze Wieprz 424
(dawny ośrodek zdrowia)
Smacznego!
.
Wypróbowane przepisy kolezanek !
PALCE LIZAÆ
WAFLE Z HERBATNIKAMI
Ciasto biszkoptowe:
5 jajek
5 ³y¿ek cukru
5 ³y¿ek m¹ki
1/2 ³y¿eczki pr. do pieczenia
1 kostka margaryny
1 szklanka cukru
1/3 szklanki wody
1 cukier waniliowy
To wszystko zagotowaæ i dodaæ 25 dkg mleka w proszku i 4 ³y¿ki kakao.
Bia³ka dobrze ubiæ, dodaæ cukier, nastêpnie po jednym
¿ó³tku ca³y czas ubijaj¹c, na koñcu po³¹czon¹ m¹kê z
proszkiem. Wy³o¿yæ na wysmarowan¹ lub wy³o¿on¹
papierem blachê i upiec.
Masa:
5 ¿ó³tek wymieszaæ z 3 ³y¿kami m¹ki i 1/2 l mleka,
stale mieszaj¹c, ugotowaæ na wolnym ogniu jak budyñ. Kostkê margaryny utrzeæ ze szklank¹ cukru pudru i po³¹czyæ z ugotowanym, wystudzonym budyniem.
Mo¿na dodaæ wiórki kokosowe. Posmarowaæ wystudzony biszkopt.
Piana:
W 1/2 szklanki przegotowanej gor¹cej wody rozpuciæ
1,5 ³y¿ki ¿elatyny spo¿ywczej. 5 bia³ek ubiæ na sztywn¹
pianê pod koniec dodaæ 1 szklankê cukru. Nastêpnie
wlaæ ostudzon¹ ¿elatynê, wymieszaæ i wy³o¿yæ na
masê.
Wszystko wymieszaæ i dodaæ dowolne bakalie, dwie
paczki pokruszonych herbatników (np. "Szkolnych") i
wsypaæ do gotuj¹cej siê masy, dobrze wymieszaæ nie
gotuj¹c. Lekko przestudzone wy³o¿yæ na andrut i przykryæ drugim, przycisn¹æ.
£ATWA SA£ATKA
1 paczka makaronu ry¿owego
1 lub 2 wie¿e ogórki
1 majonez
pokrojony zielony koperek
Makaron ugotowaæ, ogórki obraæ i zetrzeæ na tarce o
grubych oczkach i nasoliæ.
Do wystudzonego makaronu dodaæ odciniête ogórki,
majonez i koperek, przyprawiæ wg upodobania i wymieszaæ.
GRAG
Polewa:
1/2 kostki margaryny roztopiæ, dodaæ 2 ³y¿ki kakao, 2
³y¿ki cukru, ucieraæ ³y¿k¹, a¿ wystygnie, potem dodaæ
roztrzepane jajko, jeszcze ucieraæ, po czym wylaæ na
pianê.
Wieci Gminne SIERPIEÑ 2007 37