Słoneczne Ciekawostki
Transkrypt
Słoneczne Ciekawostki
Numer 3 (47) MARZEC 2011 Słoneczne Ciekawostki Gazetka Przedszkola „Słoneczko” w Wołowie Marzec Miesiąc marzec tak się maże jak niegrzeczne dzieci. To kroplami deszczu kapie, to znów słońcem świeci. Wiatr swawolnik, czasem jeszcze garścią śniegu rzuci, ale wszyscy dobrze wiedzą, że zima nie wróci! Irena Suchorzewska OD REDAKCJI Serdecznie witamy naszych Drogich Czytelników w kolejnym numerze miesięcznika „Słoneczne Ciekawostki”. Tym razem polecamy Państwa szczególnej uwadze artykuł dotyczący sposobów rozwijania zdolności matematycznych u dzieci. Zachęcamy również do zajrzenia do naszego kącika logopedycznego oraz do obejrzenia galerii zdjęć z odbytych ostatnio imprez i uroczystości. Dla naszych milusińskich przygotowaliśmy natomiast fragment baśni Hansa Christiana Andersena „Królowa Śniegu”. Życzymy przyjemnej lektury. Spis treści: 1. 2. 3. 4. ,,Słoneczko” dziękuje................................................................................................s.3 Kartka z kalendarza- Co było?..................................................................................s.3 Kącik logopedyczny..................................................................................................s.6 Mama, tata i ja - Dziecięce liczenie…............................... ......................................................s.8 - Leworęczność…...…………….....................................................................s.11 - Gimnastyka mózgu……..……………………………………………..……s.13 - „Królowa śniegu”- fragment baśni H.Ch. Andersena.……………………..s.14 - Kolorowanki…...…………………………………………………………..s.18 Redakcja- Jolanta Szewczyk Recenzja- Elżbieta Maceluch, Edyta Lizak Na wesoło - Stasiu, co tato powiedział tuż przed tym, jak złamał sobie nogę? - Powiedział: „Ja wam pokażę bando dowcipnisiów jak się jeździ na deskorolce!” - Jak przebiegł mecz piłki nożnej? - Znakomicie, nasza drużyna strzeliła wspaniałą bramkę! - A przeciwnicy? - Zdobyli 4 nędzne gole! - Turysta z miasta pyta rolnika, u którego się zatrzymał: - A ile pan ma królików? - Cztery…cztery…czterysta- odpowiada rolnik. - Aż czterysta królików?- nie dowierza turysta. - Czterysta… czterysta… cztery stare i dwa młode. - Pewien młodzieniec postanowił udać się do jasnowidza. Przychodzi, puka do drzwi i słyszy: - Kto tam? Młodzieniec odwraca się na pięcie i odchodzi mrucząc: - Też mi jasnowidz! 2 „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 ,,SŁONECZKO” DZIĘKUJE • • • „Kaczuszki” dziękują Pani Elwirze Studennej za papier do rysowania, „Kotki” dziękują Pani Renacie Roli za nożyczki dla dzieci, Państwu S.M. Sierotom za pędzelki, Państwu S.A. Żakom za magnesy, Państwu N.D. Dobruckim za oponki na „tłusty czwartek”, „Krasnale” dziękują Państwu J.A. Brzózkom za wiosenne gałązki do kącika przyrody. CO NAS CZEKA? 29.03.2011 r.- Międzynarodowy Dzień Teatru, 05.04.2011 r.- Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci, 21.04.2011 r.- Zajączek wielkanocny, 22.04.2011 r.- Międzynarodowy Dzień Ziemi. KARTKA Z KALENDARZACO BYŁO? 8.02.2011 r.- „Dokarmiamy ptaki”- konkurs na wiersz i piosenkę. W konkursie wzięły udział wszystkie grupy przedszkolne. Dzieci przygotowały piosenkę , której treść opowiadała o trudnej sytuacji ptaków zimujących w naszym kraju oraz sposobach pomagania im przetrwać ten trudny okres. Starsze przedszkolaki (5- i 6-latki) dodatkowo recytowały również wiersze o ptakach. Pomiędzy występami poszczególnych grup dzieci rozwiązywały zagadki, sprawdzające znajomość wyglądu i upodobań ptaków, obejrzały krótką inscenizację wg Lucyny Krzemienieckiej pt. „Przyjaciel zza okna”, a także bawiły się przy piosenkach o tematyce ekologicznej. Pod koniec spotkania przedstawiciele poszczególnych grup podały nazwę grupy, której występ podobał się im najbardziej. Zwyciężyły 6- latki „Misie”, które jeszcze raz zaśpiewały zwycięską piosenkę zatytułowaną „Kochajmy ptaki”. Wszystkie grupy otrzymały nagrody- piękne karmniki dla ptaków. „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 3 9.02.2011 r.- „Królowa Śniegu”- przedstawienie w wykonaniu dzieci z kółka teatralnego. Zajęcia teatralne „Przygoda z teatrem” to zabawy rozwijające wyobraźnię, wrażliwość i twórcze myślenie. Przedszkolaki uczą się współdziałania w grupie, nazywania swoich emocji i radzenia sobie z nimi. W ramach kółka teatralnego dzieci ćwiczą koncentrację uwagi i koordynację wzrokowo-ruchową. Występując przed publicznością uczą się pokonywania tremy, panowania nad emocjami. Najważniejszym celem jest jednak świetna zabawa i radośnie spędzony czas. Tak właśnie było podczas ich przedstawienia przygotowanego dla wszystkich przedszkolaków, personelu przedszkola oraz rodziców. Nasi młodzi adepci sztuki aktorskiej wystąpili w utworze wg H.Ch. Andersena „Królowa śniegu”. 4 „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 10.02.2011 r.- Uczę się bezpiecznie żyć- konkurs wiedzy o bezpieczeństwie. W zmaganiach konkursowych wzięły udział dzieci 6-letnie z grup „Misie” i „Żabki”, a kibicowały im 5-latki „Jagódki” i „Krasnale”. Celem konkursu było wdrożenie dzieci do stosowania zasad bezpieczeństwa poprzez ukazanie źródeł powstania sytuacji niebezpiecznych, sprawdzanie wiedzy przedszkolaków z zakresu bezpiecznego poruszania się po drogach i odpowiedniego zachowania się w obliczu zagrożenia oraz propagowanie bezpiecznego stylu życia. I tak 6osobowe drużyny odpowiadały na pytania oraz rozwiązywały zadania praktyczne takie jak: wzywanie pogotowia ratunkowego, udzielanie pomocy przy skaleczonym palcu, krwawiącym nosie, przy oparzeniach czy złamanej nodze. Obie drużyny były świetnie przygotowane do konkursu i jury przyznało im taką samą liczbę punktów. Przedszkolaki otrzymały również dyplomy i nagrody rzeczowe, które wręczał przewodniczący jury, aspirant Piotr Lewucha. „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 5 11.02.2011 r.- Wyjście „Jagódek” do Szkoły Podstawowej nr 2 w Wołowie. Przedszkolaki wybrały się na wycieczkę do szkoły, w której niektóre z nich rozpoczną naukę już po tegorocznych wakacjach. 5-latki wzięły udział w lekcji klasy pierwszej, którą opiekuje się pani Danuta Sztrekier. Dzieci przysłuchiwały się treści krótkich tekstów, czytanych przez pierwszaków, zobaczyły jak uczniowie pięknie liczą i piszą kredą po tablicy. „Jagódki” z zainteresowaniem obejrzały także podręczniki i przybory niezbędne do nauki każdemu prawdziwemu uczniowi, sprawdziły, czy wygodnie siedzi się na szkolnych krzesełkach. Dzieci zwiedziły szkołę: zajrzały na chwilę do sali gimnastycznej, do biblioteki; pospacerowały po szkolnym dziedzińcu i stwierdziły, że chętnie chciałyby się tutaj uczyć. 14.02.2011 r.- Walentynki. Ten miły dzień na dobre wpisał się do kalendarza naszych przedszkolnych imprez . W tym dniu dzieci bawiły się wesoło w sali grupy „Pieguski” podczas zorganizowanych konkursów i zabaw przy muzyce. Punktem kulminacyjnym było wręczanie wylosowanej osobie, wcześniej przygotowanych i podpisanych serduszek. KĄCIK LOGOPEDYCZNY Jak stymulować rozwój mowy dziecka? ZABAWY ĆWICZĄCE RUCHY SZCZĘK • • • • • • Szuflada – mocne wysuwanie szczęki do przodu i cofanie do pozycji wyjściowej; Krokodyl – szeroko otwarta buzia (paszcza) z uwidocznionymi zębami wykonuje „kłapanie paszczą” Żarłok – ruchy szczęki jw ale bez uwidocznionych zębów – jak przy bezgłośnym „am”; Krowa – naśladowanie żucia przez krowę trawy; Śpiewak – słuchając nagrania utworu wokalnego dziecko naśladuje śpiewaka: otwiera szeroko buzię, język powinien leżeć nieruchomo na dnie jamy ustnej, czubek języka dotyka dolnych zębów; Tak czy nie – dziecko odpowiada na pytania ruszając tylko szczęką: tak – otwiera i zamyka buzię, nie – ruch poziomy samą szczęką; ZABAWY ĆWICZĄCE RUCHY WARG • • • • • • 6 Sekret – nic nie powiem – mocne zaciskanie rozciągniętych warg ( można zadawać pytania). Uśmiechy – np. „modelka uśmiecha się do zdjęcia”. Rybka – powolne otwieranie i zamykanie warg tworzących kształt koła; jakby bezgłośne mówienie „po”. Całuski – cmokanie wargami. Zły pies – dziecko szczerzy zaciśnięte mocno zęby; może naśladować warczenie. Króliczek – dziecko ściska i wysuwa wargi mocniej niż przy „u”, następnie przesuwa „pyszczkiem w prawą i lewą stronę. Należy zwrócić uwagę aby nie ruszały szczęką tylko samymi wargami, choćby ruchy te były minimalne. „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 • • • • • • • • • zagryzanie dolnej wargi górnymi zębami; unoszenie górnej wargi przy zaciśniętych zębach tak, aby widoczne były tylko górne zęby. Wąsy – przytrzymywanie górną wargą ołówka, słomki itp. Usta zaglądają do brzucha – dziecko wciąga usta w głąb jamy ustnej. Zawody – zjadanie płatków kukurydzianych rozsypanych na płaskim talerzu, posługując się tylko wargam.; Pajac – dziecko naśladuje minę wesołego i smutnego pajaca ( naprzemienne uśmiechanie się i robienie z ust podkówki). Balonik – nabieranie w policzki powietrza, na hasło: „pękł” przekucie palcami. Gwizdanie (zabawa w czajnik lub ptaszki). Motorek – wprawianie warg w wibrację. Zabawa w chowanego - zakładanie górnej wargi na dolną i odwrotnie. ZABAWY ĆWICZĄCE RUCHY JĘZYKA • • • • • • • • • • • • • • • • • Malarz – język to pędzel, podniebienie to sufit – dziecko naśladuje malarza, który pędzlem maluje na suficie różne wzorki: kropki, paski, kółka itp. Sufit – podłoga. Na dane hasło dziecko językiem wskazuje sufit lub podłogę (góra – dół) ; inna wersja: okno – drzwi ( kieruje język w prawy lub lewy kącik ust). Młynek – okrężny ruch językiem pod wargami przy zamkniętych ustach, potem przy ustach szeroko otwartych. Kotek – oblizuje wargi czubkiem języka: najpierw przy zamkniętych ustach potem przy ustach jak najszerzej otwartych; mlaskanie, naśladowanie kotka pijącego mleko; Zziajany piesek – sapanie z językiem mocno wysuniętym na brodę. Konik – kląskanie językiem połączone z pracą warg (na „a” i „o”). Mycie ząbków – czubkiem języka (szczotka) dziecko „szoruje” zęby górne od wewnątrz i z zewnątrz, następnie dolne – również z obu stron; dodatkowo „płucze” zęby nabierając powietrza w policzki i „przelewając” je z jednej strony na drugą. Liczenie ząbków – dotykanie czubkiem języka kolejnych ząbków na górze i na dole (sprawdź czy nie zgubiłaś ząbka, czy nie masz w ząbku dziury itp.) Broda i wąsy – dziecko sprawdza językiem, wyciągając go mocno w górę i w dół, czy nie rosną mu wąsy i broda. Małpa – wypychanie językiem wargi górnej i dolnej. Cukierek – dziecko wypycha czubkiem języka raz jeden, raz drugi policzek udając, że ma tam landrynkę; inne ćw. Naśladowanie czynności ssania cukierka czubkiem języka. Język na defiladzie – dziecko wykonuje energiczne ruchy językiem kolejno na wargę górną, do lewego kącika ust, wargę dolną, prawego kącika ust – należy mu przy tym liczyć do czterech. Sztuczki – robimy z języka „łyżeczkę” (unoszenie przodu i boków języka), „rurkę”, „górkę”(czubek języka zaczepiony o dolne zęby, środek się wybrzusza). Jaszczurka – zbieranie płatków kukurydzianych rozsypanych na płaskim talerzu tylko czubkiem języka. Głodny miś – zlizywanie z płaskiego talerza miodu, kisielu itp. Odrywanie czubkiem języka opłatka (andruta) przyklejonego do podniebienia. „Wylizanie” czubkiem języka w płaskim lizaku dziury. ZABAWY I ĆWICZENIA ODDECHOWE • dmuchanie na wiatraczek; „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 7 • • • • • • • • • • zdmuchiwanie papierków z gładkiej i chropowatej powierzchni; przenoszenie papierków, ścinków za pomocą słomki; nadmuchiwanie balonów; dmuchanie na piórka, kłębki waty, paski folii tak, aby wprawić je w ruch; puszczanie baniek mydlanych; naprzemienne chuchanie i dmuchanie na lusterko ( para pojawia się i znika); zabawa w syrenę – wymawianie na wydechu samogłosek ( eo, iu, au, ia); dmuchanie na kartkę papieru przyłożoną do ściany tak, aby nie spadła; kołysanie książki ( ręki, misia itp.) - oddychanie przeponowe z przedmiotem ułożonym na brzuchu; naśladowanie śmiechu: tubalnego, skrzeczącego, piskliwego itd. ZABAWY ĆWICZĄCE PODNIEBIENIE MIĘKKIE • • • „ Chory miś” - dzieci ilustrują opowiadanie nauczyciela: kaszlą z wysuniętym na brodę językiem, naśladują kichanie, chrapią na wdechu i wydechu itp. Przeciągi – przy szeroko otwartej buzi wciąganie powietrza nosem a wypuszczanie ustami. wymawianie sylab z głoskami tylnojęzykowymi k, g (zabawa w kury, gęsi). MAMA, TATA I JA 1. DZIECIĘCE LICZENIE PODSTAWĄ UCZENIA SIĘ MATEMATYKI Dziecięce liczenie jest jednym ze wskaźników dojrzałości do uczenia się matematyki. Podstawą dziecięcego liczenia są pewne intuicje matematyczne dostępne dzieciom bardzo wcześnie, już na początku okresu wyobrażeń przedoperacyjnych. Umiejętności liczenia kształtuje się kilka lat i możemy tu wyróżnić co najmniej dwie fazy, nim stanie się integralną częścią nauczania matematyki. 1. Wcześnie rozwijającą się u dzieci zdolność do nadawania znaczenia prostym sytuacjom i rozumienia intencji dorosłych. Zdolność ta przejawia się w otoczeniu. W zakresie tej zdolności istnieją spore różnice indywidualne, dlatego jedne dzieci potrafią sobie wcześniej przyswoić prawidłowości będące podstawą liczenia i szybciej opanowują schemat czynności liczenia, inne nieco później. 2. Wpływ dorosłych, którzy przybliżają dzieciom proste intuicje matematyczne, ucząc je sposobów ustalania, gdzie jest więcej, a gdzie mniej, a także wyznaczania wyniku dodawania i odejmowania. Różnice indywidualne w opanowaniu liczenia są więc spowodowane większą lub mniejszą zdolnością do wychwytywania prawidłowości oraz tym, w jaki sposób dorośli przybliżali dziecku sens intencji matematycznych, ucząc je liczenia. Dziecięce liczenie wywodzi się z rytmu i gestu wskazywania, co daje początek intensywnych ćwiczeń, których celem jest ukształtowanie w umyśle dziecka następujących umiejętności: • • • 8 liczenie obiektów i odróżnianie prawidłowego liczenia od błędnego; dodawanie i odejmowanie, najpierw na konkretach, potem na palcach i wreszcie w pamięci; ustalenie gdzie jest więcej, a gdzie mniej przedmiotów. „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 Wiele wskazuje na to, że dziecięce liczenie kształtuje się w umyśle dziecka w sposób podobny do tego, w jakim opanowuje ono gramatykę języka ojczystego. W obu przypadkach istotną rolę odgrywa wcześnie rozwijająca się zdolność do wychwytywania prawidłowości. Wiadomo, że małe dziecko wcześniej rozumie mowę niż wypowiada zdania. W umyśle dziecka ukształtowały się schematy komunikowania się w zakresie najważniejszych spraw. Na początku dziecko używa ich porozumiewając się w języku niewerbalnym : gestami, mimiką, ruchem ciała i gdzie nie gdzie wstawia słowo. W miarę rozwoju schematy te wypełniają się słowami, a słowa układają się w komunikaty zgodnie z gramatyką języka ojczystego. W czasie dziecięcego liczenia, dzieci przyswajają sobie prawidłowości, które należy postrzegać przy liczeniu. Jednocześnie, choć powoli, uczą się liczebników i posługują się nimi licząc różne obiekty. W miarę ćwiczenia dziecko dąży do precyzji, zwiększają się bowiem jego możliwości poznawcze. Licząc, stara się przestrzegać reguły jeden do jednego: jeden liczony przedmiot, jeden gest wskazywania i jeden wypowiadany liczebnik. Jeżeli dziecko ma okazję do częstego liczenia, szybko zwiększa nie tylko zasób zapamiętywanych liczebników, ale także dbałość o wymienianie ich we właściwej kolejności. Dlatego nie przeszkadza mu, że liczone przedmioty nie są ułożone w szeregu, liczy również wtedy, gdy są zgrupowane. Na początku najważniejsze są osobiste doświadczenia dziecka, widząc jak dorosły liczy i słysząc ostatni przez niego wypowiadany liczebnik, jeszcze nie wie, ile jest policzonych przedmiotów, dlatego samo chce je policzyć. Dopiero po wielokrotnym doświadczeniu rytmu liczenia, wymieniając liczebniki wie: jest tyle. Najpóźniej dziecko zaczyna rozumieć, że wynik liczenia nie zależy od tego, czy liczy „od początku”, czy „od końca”, ważne jest, aby policzyć wszystkie przedmioty. Do prawidłowości liczenia, dziecko musi dojść w wyniku samodzielnych doświadczeń. Należy je zatem zachęcać do liczenia, pokazywać jak się liczy, liczyć razem z nim, podpowiadać liczebniki. W trakcie takiego „treningu” dziecko samo zbuduje swój schemat liczenia, należy mu jednak dostarczać jak najwięcej okazji ku temu. Zdobyte w ten sposób doświadczenia pozwolą odróżniać dziecku prawidłowe liczenie od błędnego. Gdy dziecko potrafi dostrzec błędy w liczeniu to jednocześnie pojmuje jakie prawidłowości nim rządzą: • • • • • podczas liczenia trzeba wskazywać gestem kolejne obiekty i wypowiadać stosowny liczebnik (zasada „jeden do jednego”). Licząc nie wolno pominąć żadnego obiektu, ani żadnego nie wolno liczyć kilkakrotnie. Liczebniki należy wymieniać w stałej kolejności. Ostatni liczebnik określa też liczbę wszystkich liczonych elementów. Wynik liczenia nie zależy od tego z której strony zaczniemy liczyć. Jak pomóc dziecku w zdobywaniu i pogłębianiu tych umiejętności? Należy mu dostarczać jak najwięcej ilości doświadczeń praktycznych w liczeniu. Dorosły nie powinien dziecku tłumaczyć „jak się liczy”. Nic bardziej błędnego jak uczenie liczenia za pomocą słownych instrukcji. Najważniejsze są osobiste doświadczenia dziecka, jego aktywność, gromadzenie doświadczeń metodą prób i błędów pod czujnym okiem osoby dorosłej. Rola dorosłego sprowadza się zatem do organizowania sytuacji do liczenia i pomagania dziecku w liczeniu. Jak powinien postępować dorosły? Na przykład tak: • • Należy gestem wskazać obiekty do policzenia (np. „to są jabłka”). Następnie trzeba spytać „Ile ich jest?” i skłonić dziecko do oszacowania ilości. Szacując dzieci najczęściej wypowiadają liczebniki niezgodne z prawdziwą ilością lub „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 9 • • uogólniają mówiąc „dużo” , „mało”. Nie trzeba protestować. W miarę ćwiczeń szacowanie będzie bardziej precyzyjne. Teraz należy zaproponować dziecku: „policz”. Nie wolno dziecku przeszkadzać w liczeniu, przerywać, poprawiać, skłaniać, by zaczęło od początku. Dorosły powinien obdarzać czynności dziecka uwagą – najlepiej jeżeli uważnie śledzi działanie dziecka i podpowiada „zapomniane” liczebniki. Następnie można zademonstrować prawidłowe liczenie: „Popatrz jak ja liczę, pomóż mi. Policzymy razem”. Kończąc liczenie dorosły akcentuje ostatni liczebnik mówiąc na przykład: „Cztery. Jest cztery jabłka”. Dziecko może liczyć wszystko dookoła: klocki na podłodze, książki na półce, jabłka na talerzu, drzewa przy drodze, ptaki w powietrzu… Można policzyć wszystko co się znajduje w domu, np: garnki, krzesła, ręczniki…. Warto też ćwiczyć z dzieckiem zrozumienie specjalnej roli ostatniego liczebnika. Np: liczenie „znikających” obiektów; przelatujących ptaków, przejeżdżających samochodów, wagonów przejeżdżającego pociągu, usłyszanych dźwięków, wkładanych do szuflady sztućców. Liczone obiekty znikają z pola widzenia dziecka, ale w pamięci pozostaje ostatni wypowiadany liczebnik, który określa ile jest policzonych obiektów. Trzeba pomagać dziecku zrozumieć, że niezależnie z której strony i w jakim położeniu będziemy liczyć liczba liczonych obiektów się nie zmieni. Np. liczymy latarnie, drzewa, domy w drodze do przedszkola i w drodze powrotnej. Liczymy książki na półce .,,Jest ich 6. Ciekawe czy jak je przestawimy też będzie 6? A może nie?” Nie trzeba się spodziewać, że dziecko opanuje umiejętność liczenia przedmiotów w krótkim czasie. Trening liczenia będzie skuteczny jeśli będzie się liczyło każdego dnia, przy każdej okazji. Jednak dopiero w szóstym i siódmym roku życia większość dzieci sprawnie posługuje się umiejętnością liczenia. To od dorosłych zależy, ile dziecko umie. Nie należy ograniczać ilości liczonych obiektów ze względu na wiek dziecka, z obawy że sobie nie poradzi. Trudno jest się nauczyć liczenia mając do czynienia ze zbyt małą ilością obiektów. Dlatego należy wprawdzie dostosowywać zadania do rzeczywistych możliwości umysłowych dziecka, ale w miarę ich rozwoju poszerzać zakres liczenia. Jeżeli dziecko słabo liczy, świadczy to, że jest na niższym poziomie kompetencji niż wynika to z wieku. Nie trzeba się złościć, ale zwyczajnie zorganizować więcej okazji do liczenia (nawet kilka razy dziennie),chwalić za to, że dziecko liczy i podpowiadać „zapomniane” liczebniki. W kompetencjach składających się na dziecięce liczenie mieści się umiejętność porównywania liczebności dwóch i więcej zbiorów. Można to robić na dwa sposoby: 1. Bazuje na umiejętności liczenia i polega na tym, że dziecko musi policzyć obiekty jednego zbioru i zapamiętać liczebnik. Potem policzyć obiekty drugiego zbioru, zapamiętać i porównać oba liczebniki. 2. Wymaga już operacyjnego rozumowania na poziomie konkretnym. Dziecko musi ustawić w pary obiekty porównywanych zbiorów (przyporządkować jeden do jednego) i na tej podstawie stwierdzić czy zbiory są równoliczne, czy też nie. Np: guziki i dziurki, buty i nogi, podstawki i filiżanki, talerze i łyżki. W kształtowaniu umiejętności porównywania liczebności zbiorów trzeba te dwie grupy doświadczeń połączyć w umysłach dzieci. Później w szkole, muszą je bowiem stosować równolegle. W pojęciu dziecięce liczenie zawiera się też umiejętność ustalania wyniku dodawania i odejmowania. Najpierw dziecko uczy się liczyć aby ustalić ile jest, a potem 10 „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 uczy się dodawać i odejmować. Osiągnięcie wyższego poziomu umiejętności liczenia będzie dla dziecka łatwiejsze, jeżeli dorosły pokaże jak się liczy na palcach. To liczenie jest niezwykle ważne na drodze dziecka od liczenia na konkretnych obiektach do liczenia w pamięci. Jest w liczeniu początkiem przejścia ze świata konkretów na poziom świata umownego (symbolicznego). Trzeba pokazać dziecku, że liczone przedmioty można zastępować palcami. Przejście na poziom liczenia na palcach to główny cel w kształtowaniu umiejętności dodawania i odejmowania w czwartym i piątym roku życia dziecka. Następny próg, który musi pokonać dziecko to umiejętność doliczania i odliczania. Zamiast liczyć wszystkie przedmioty (palce) dziecko może ująć liczebność globalnie i do niej doliczyć lub od niej odliczyć wskazaną ilość. Np: dziecko rzuca dwiema kostkami; globalnie ujmuje punkty na jednej kostce i do nich dolicza punkty z drugiej kostki. Dziecko ma pięć guzików, partner zabiera, gdy dziecko zamknie oczy, dwa guziki. Na podstawie pozostałej ilości dziecko powinno zgadnąć ile guzików zabrano. Końcową oczekiwaną umiejętnością dziecka jest liczenie w pamięci . Dziecko nie musi już liczyć przedmiotów ani zbiorów zastępczych, nie potrzebuje doliczać lub odliczać aby ustalić wynik dodawania lub odejmowania. Przechodząc przez wszystkie opisane wyżej etapy, zanim dojdzie do liczenia w pamięci dziecko musi wykonać setki obliczeń. Im trening będzie intensywniejszy tym prędzej pokona ono tę trudną drogę. Literatura: E. Gruszczyk–Kolczyńska, E. Zielińska : Dziecięca matematyka. WSiP, Warszawa 1997. E. Gruszczyk – Kolczyńska: Dzieci ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się matematyki. WSiP, Warszawa 1994. 2. LEWORĘCZNOŚĆ „Jest rzeczą zastanawiającą, jak niewiele napisano do tej pory o tej mniejszości i o przesądach, których pada ona ofiarą". Michael Barsley Leworęczność to nic złego. Jednak, gdy większość ludzi jest praworęczna, dla dzieci leworęcznych świat staje się trudniejszy, mniej zrozumiały. Dzieci takie potrzebują małego ułatwienia w życiu ze strony dorosłych, szczególnie, gdy inspiruje je pisanie. Leworęczność i praworęczność związana jest z lateralizacją. Lateralizacja to proces, w wyniku którego kształtuje się przewaga jednej strony (ciała) nad drugą, a przejawia się jako preferencja do używania określonej ręki, nogi, oka i ucha. Lateralizacja jednorodna może mieć postać: • • lateralizacji prawostronnej, w której przejawia się dominacją prawej ręki, oka i nogi (dominacja lewej półkuli mózgu). Występuje najczęściej u osób dorosłych, dlatego przyjmuje się ją za model idealny, do którego zmierza w swoim rozwoju każdy człowiek; lateralizacji lewostronnej, w której podczas wykonywania czynności dominuje lewa ręka, noga i lewe oko (dominująca rola prawej półkuli mózgu). „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 11 • • • Lateralizacja niejednorodna może mieć postać: lateralizacji skrzyżowanej polegającej na wyraźnej czynnościowej przewadze narządów ruchu i zmysłu, lecz nie po tej samej stronie, a po obu stronach ciała. Można więc spotkać dzieci leworęczne, ale prawooczne i prawonożne. Wariantów tego typu lateralizacji jest kilka i jest to lateralizacja ustalona. lateralizacji nieustalonej (słabej), występującej wówczas, gdy nie ma ustalonej dominacji poszczególnych narządów ruchu i zmysłu. Przejawia się oburęcznością, obuocznością i obunożnością. Jeżeli stwierdzimy, że nasze dziecko chętniej trzyma kredkę w lewej rączce, to na pewno nigdy nie przeuczamy na prawą rękę: • • • • • • • zlateralizowanych lewostronnie; o wczesnej i silnej dominacji lewej ręki; o małej sprawności ręki prawej dzieci akceptujących swoją leworęczność jąkających się lewoocznych - dąży się do jednorodnej (po tej samej stronie ciała) lateralizacji oka i ręki upośledzonych umysłowo. Dzieci leworęczne mają problemy wynikające z faktu, pisania przez nas - ludzi praworęcznych, od strony lewej do prawej. U dzieci leworęcznych naturalnym kierunkiem pisania jest od strony prawej do lewej. Dzieci bardzo często rysują szlaczki od strony prawej ku lewej, piszą tak wyrazy (szczególnie przy literach drukowanych), kreślą tak figury geometryczne. Mogą też w ten sposób odczytywać wyrazy, np.: „do" jako „od" i cyfry, np. 21 zamiast 12 - co może powodować trudności w liczeniu. Posługują się też pismem zwierciadlanym (wyglądającym jak lustrzane odbicie). Często trudności dzieci leworęcznych przejawiają się w nauce czytania. Mogą one wolniej pisać, a tym samym pozostawać w tyle za innymi dziećmi. Pismo często jest na niskim poziomie graficznym, następuje statyczne odwracanie liter – „p-b”, „d-b”. Dzieci narażone na szereg niepowodzeń, przeżywają problemy emocjonalne, są rozżalone, smutne, rozczarowane. Stan taki, niestety zależny jest od osób dorosłych, zarówno rodziców jak i nauczycieli. Jeżeli nie będziemy potrafili pomóc dziecku, zostawimy go samym sobie, nie oczekujmy od niego wspaniałych rezultatów w nauce. Dziecko leworęczne powinno w ławce zajmować miejsce na lewo od kolegi, używać pióra specjalnie wyprofilowanego budową do palców lewej dłoni. Na ołówek można zakupić nakładkę trójkątną do prawidłowego trzymania. Pióro/ołówek dziecko powinno trzymać w trzech palcach lewej ręki, a jego koniec powinien być skierowany w kierunku ramienia (nigdy inaczej). Kiedy dziecko wykonuje ćwiczenia w liniaturze zeszytu - place powinny znajdować się pod linijką tak, aby dziecko nie zasłaniało dłonią tekstu. Kartka (zeszyt) mają być ułożone zwierciadlanie jak u praworęcznych, ukośnie - tzn. lewy górny róg skierowany ku górze, a prawy dolny ku dołowi. Ważnym elementem są ćwiczenia rozluźniające napięcie mięśniowe. Ciekawostki: Od 1992 roku leworęczni mają swoje święto, które przypada 13 sierpnia Międzynarodowy Dzień Leworęcznych. Organizuje je światowa organizacja Klub Leworęcznych, której siedziba znajduje się w Wielkiej Brytanii. 12 „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 Sławni leworęczni muzycy to np. Ludwig van Beethoven, Niccolo Paganini, Jimmy Hendrix, Paul McCartney, Ringo Starr, Bob Dylan i Sting. Do słynnych leworęcznych malarzy należą: Leonardo da Vinci, Michał Anioł Buonarotti, Eduard Manet i Pablo Picasso. Wybitni leworęczni uczeni to m.in. Albert Einstein, Friedrich Nietzsche. W historii było też wielu leworęcznych polityków, m.in. Ronald Reagan, George Bush senior i Bill Clinton. Bibliografia: Marta Bogdanowicz, Leworęczność u dzieci, WSIP, Warszawa 1992 Jane M. Healey, Leworęczność. Jak wychować leworęczne dziecko w świecie ludzi praworęcznych?, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2004 3. GIMNASTYKA MÓZGU Warto jest zafundować ćwiczenia nie tylko swojemu ciału. Mózg także ich potrzebuje! Nie da się ukryć, że nasze ciało potrzebuje ruchu. Wprawia nas to w dobre samopoczucie, modeluje sylwetkę i poprawia kondycję. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, że codzienna gimnastyka powinna obejmować także… mózg! Ludzki mózg potrzebuje regularnych ćwiczeń. Po co? Aby podtrzymać jego sprawność! Czy wiesz, że ćwiczenia takie możesz wykonywać o każdej porze dnia, nawet podczas sprzątania? Neurobik, czyli ulepszanie sprawności umysłowej poprzez ćwiczenia, przywędrował do Polski za sprawą dwóch amerykańskich neurochirurgów: Larry’ego Katza oraz Manninga Rubina. Ich publikacja pt.: „Keep Your Brain Alive” („Zachowaj sprawność umysłu”) wywołała istne szaleństwo! Jej przesłanie jest proste: porzuć stereotypowe zachowania. O co tak naprawdę chodzi w neurobiku? O zerwanie z przyzwyczajeniami! Pamiętaj, że bardzo często wprowadzają one umysł w stan pewnego rodzaju uśpienia. Pod wpływem przyzwyczajeń zaczynamy działać mechanicznie, a nie kreatywnie! Aby poprawić kondycję swojego mózgu, nie musisz brać udziału w specjalistycznych szkoleniach i treningach. Powinny Ci wystarczyć proste ćwiczenia, dzięki którym usprawnisz pracę swojego mózgu i zerwiesz z dotychczasową rutyną. Jak to zrobić? To proste – musisz zacząć działać inaczej nich dotychczas. Jeżeli do tej pory pisałeś długopisem, teraz sięgnij po pióro. Jeśli najpierw jadłeś śniadanie, a potem brałeś prysznic – czas, abyś zamienił kolejność tych czynności. Nie wahaj się w miejsce starych nawyków „włożyć” nowe. Czy wiesz, że dzięki takiej niewielkiej modyfikacji harmonogramu zajęć zmuszasz komórki nerwowe do tworzenia między sobą dodatkowych połączeń? Warto też pomyśleć o przeorganizowaniu miejsca pracy. Konieczne jest ustawienie przedmiotów trzymanych na biurku w sposób inny niż do tej pory. Jeśli Twój przybornik stoi po prawej stronie, czas go przenieść, a w jego miejsce postawić na przykład kalendarz. Nie wahaj się zadziałać podobnie w domu. Warto jest przenosić zawartość szafek w inne miejsca. Możesz zacząć od pojemnika na herbatę, a skończyć na układzie filiżanek w szafce kuchennej. Najważniejsze, abyś się nie zniechęcał. Na początku bez wątpienia będziesz działał według znanych sobie schematów. Zapewne zamiast po długopis, będziesz sięgał odruchowo w stronę kalendarza, który stoi w miejscu przybornika. Z czasem jednak zaczniesz działać inaczej niż dotychczas, a Twoje rutynowe czynności nabiorą nieco innego kolorytu. Powodzenia! „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 13 Szybka gimnastyka mózgu: 1. Jeśli do tej pory uważałeś, że uczenie się wierszy na pamięć nie ma sensu, czas to zmienić. Wiedz, że podczas zapamiętywania długich tekstów trenujemy mózg, co pozwala na łatwiejsze przyswajanie kolejnych informacji. 2. Zapominałeś do tej pory, co Ci się śniło? Od dziś staraj się przypominać sobie każdy sen. Takie odtwarzanie w pamięci obrazów usprawni Twój mózg. 3. Podczas śniadania zdarza Ci się spieszyć? Zwolnij! Spróbuj podczas jedzenia pobawić się w myślach w skojarzenia. Wybierz sobie dowolny rzeczownik i spróbuj do niego dobrać czasownik. Im bardziej niekonwencjonalne skojarzenia, tym lepiej! 4. Słuchasz rano radia? Wykorzystaj to w swoich ćwiczeniach! Staraj się wyobrazić sobie zdarzenia, o których mówi lektor. W ten sposób także zmuszasz komórki nerwowe do tworzenia między sobą dodatkowych połączeń. Tekst pochodzi ze strony internetowej edu.info.pl 4. „KRÓLOWA ŚNIEGU”- H.Ch. Andersen (fragment) Czarodziejskie zwierciadło Żył sobie niegdyś bardzo złośliwy czarodziej. Całą jego przyjemnością było dokuczać ludziom, czynić źle, ze wszystkiego się wyśmiewać i każdą rzecz przedstawiać z najgorszej strony. Wymyślił wreszcie i zrobił takie sztuczne zwierciadło, iż wszystkie rzeczy piękne i dobre wyglądały w nim szkaradnie, a nawet śmiesznie, ponieważ były wykrzywione, zamazane, niewyraźne — za to złe rzeczy widać w nim było doskonale. Tym sposobem cały świat w tym zwierciadle był brzydki i zły, a nic na nim nie było pięknego. Czarodziej klaskał w dłonie i śmiał się ze swego figla, a źli jego uczniowie porwali zwierciadło i biegali z nim wszędzie, podstawiając je ludziom znienacka przed oczy, i cieszyli się i śmiali, kiedy przerażony człowiek zasłaniał oczy ręką; a potem nieraz sam nie wiedział, który świat jest prawdziwy: czy ten, który ogląda co dzień, czy tamten, który ujrzał w zaklętym zwierciadle? I tacy ludzie byli bardzo nieszczęśliwi, a było ich coraz więcej. Cieszył się zły czarodziej, ale to mu nie wystarczało. Uczniowie jego postanowili zanieść zwierciadło aż do nieba. Niechże i aniołowie spojrzą w nie choć raz jeden. To byłaby uciecha! A może i sam Pan Bóg. I zaczęli lecieć do góry. Bardzo im było trudno, a jeszcze z tak ciężkim zwierciadłem — zaledwie mogli utrzymać je w rękach… O, daleko do nieba! aż im pot okrył czoła, a ręce drżeć zaczęły. — Wtem trrrach! i ciężkie lustro z takiej wysokości brzdęk aż na ziemię! Naturalnie w mgnieniu oka rozprysnęło się na miliony, miliony drobnych szczątków, na nieskończoną ilość czarodziejskiego pyłku, który rozleciał się na wszystkie strony. Ale to właśnie było najgorsze nieszczęście! Zamiast jednego lustra, były ich teraz miliony; rozproszyły się wszędzie, a w każdym najmniejszym kawałeczku, choćby drobnym jak ziarnko piasku, widać było świat cały szkaradny, śmieszny, wykrzywiony. Jeżeli taki proszek wpadł komu do oka, to człowiek ten wszystko już widział zmienione i nie mógł dostrzec koło siebie nic dobrego, nic pięknego! Za to najgorsze rzeczy widział jasno i wyraźnie, więc wszystko złem było dla niego. Gorzej jeszcze, jeżeli okruszyna lustra wpadła komu do serca. Nieszczęśliwy tracił uczucie: serce jego stawało się kawałkiem lodu, nikogo kochać nie mógł, wszyscy byli dla niego obcy, obojętni. Z większych kawałków porobiono szyby, z innych szkła do okularów, a mnóstwo jeszcze krążyło w powietrzu — wiatr je roznosił wciąż dalej i dalej, i naturalnie coraz więcej ludzi stawało się nieszczęśliwymi kalekami. A niegodziwych pyłków ciągle jeszcze pełno, i — zobaczymy, co z tego wynikło. 14 „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 Sąsiedzi W pewnym bardzo starym mieście, w bardzo wysokim domu na poddaszu mieszkało dwoje dzieci, każde u swoich rodziców — był to Kaj i Gerda. W tym mieście było tyle ludzi, że nie mógł każdy dla siebie mieć osobnego domku, a cóż dopiero myśleć o własnym ogródku. Ale że dobrzy ludzie bardzo lubią kwiaty, więc wszyscy hodowali je w doniczkach. I tym sposobem w każdym prawie oknie był ogródek; ale najładniej było u Kaja i Gerdy. Bo posłuchajcie tylko: w tym wysokim domu na poddaszu każda rodzina miała własną izdebkę z dużym oknem, przez które w lecie można było wyjść na dach albo — wcale nie schodząc ze schodów — przejść z jednego mieszkania do drugiego. Można tu było bawić się na płaskim dachu. Gdy Gerda wyjrzała oknem, widziała Kaja w izbie naprzeciwko. Kiedy słonko przygrzało, dzieci wybiegały na dach i bawiły się doskonale albo siadały na małych stołeczkach i rozmawiały o wszystkim, co je zajmowało. Były to bardzo dobre dzieci i kochały się jak brat i siostra. Na wiosnę rodzice Kaja i Gerdy ustawiali na brzegu dachu długie skrzynie, napełnione ziemią; w nich zasiewali potrzebne warzywa i wiele pięknych kwiatów. Tak więc kawałek dachu przed oknami zamieniał się w śliczny, maleńki ogródek. Im mocniej dogrzewało złote słonko, tym piękniej było w ogródku na dachu. Zielone festony roślin pokrywały drewniane skrzynie i spadały aż na mur domu: różnobarwne powoje otwierały śliczne kielichy pełne rosy; różowy groszek ciekawie wyglądał na wszystkie strony; aksamitne bratki szeroko otwierały wielkie oczy, a drobne stokrotki uśmiechały się wesoło. Oprócz tego w każdej skrzyni rósł wysoki różany krzaczek niby drzewko. Na wiosnę stroił się w zielone listki, a już w maju okrywał ślicznymi kwiatami, których woń rozpływała, się w powietrzu. Gałązki róż ciekawie zaglądały w okna. Szeptały cicho drobnymi listkami i kołysały się lekko pod tchnieniem wietrzyka. Ślicznie tu było w lecie. Ale w zimie wszystko znikało. Biały śnieg pokrywał dachy, a zamknięte okna często zamarzały; wtedy mróz kładł na nie delikatne białe kwiaty, ale nic przez nie widzieć nie było można. A dzieci chciały się widzieć, chciały ciągle wiedzieć o sobie. Więc rozgrzewały pieniądz na piecu i kładły go na szybę. Wtedy wśród białych liści i gałązek tworzył się mały i przezroczysty otwór, w którym zaraz mrugnęło śmiejące się oko Kaja albo Gerdy. — Pójdź tu do nas! — mówiło oko. — Dobrze, dobrze! W lecie tak łatwo było przejść z jednego mieszkania do drugiego, ale w zimie musiały dzieci zbiegać na dół i znów wchodzić na schody tak wysoko! A tam na dole śnieg i wicher! — Patrz, patrz! białe pszczoły wyleciały z ula — mówiła stara babka, ukazując wnuczce chwiejące się w powietrzu płatki śniegu. — Pszczoły, pszczoły — powtarzała wesoło Gerda. — A czy mają swoją królową? — Rozumie się, że mają — odpowiedziała babka. — Największy ze wszystkich płatków, a zawsze tam leci, gdzie śnieg najgęściej pada. Jeśli spadnie na ziemię, wzbija się natychmiast znowu ku ciemnym chmurom i nigdy nie spocznie. Czasem przebiega nocą po ulicach miasta i zagląda do okien, a wtedy wyrastają na nich śnieżne kwiaty i brylantowe liście. — Tak! tak! widzieliśmy! — wołały dzieci, zachwycone słowami babki. — A czy królowa śniegu mogłaby przyjść tutaj? — zapytała Gerda. — Ach, niech no tylko przyjdzie! — krzyknął Kaj wesoło. — Posadziłbym ją zaraz przy piecu i roztopiłaby się! Ha, ha, ha! Babka pogłaskała go lekko po głowie i zaczęła opowiadać co innego. Raz wieczorem Kaj już na wpół rozebrany wszedł na stołek i wyjrzał przez okrągły otwór na zamarzniętej szybie. W powietrzu kołysało się mnóstwo płatków śniegu, a jeden bardzo duży uczepił się na brzegu skrzynki kwiatowej, zaczął rosnąć prędko, coraz większy, wyższy, aż stał się cudną panią „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 15 w długiej, białej szacie z cieniutkiego, przezroczystego muślinu, obsypanej milionami śnieżnych gwiazdek. Ciało jej było z przezroczystego lodu, białe i połyskujące, a jednak ona żyła. Patrzyła się na Kaja i uśmiechała się do niego, a oczy jej jaśniały jak brylanty. Na koniec skinęła ręką, jak gdyby wzywała go z sobą. Kaj przeląkł się bardzo, zeskoczył z krzesła i uciekł w głąb izdebki, ale zdawało mu się, że wielki ptak jakiś przeleciał koło okna. Nazajutrz dzień był jasny, pogodny i mroźny, ale wkrótce nastąpiła odwilż, wiatr przyniósł wieść radosną, że wiosna już blisko, słońce dogrzewało mocniej, śniegi zniknęły bez śladu, trawa pozieleniała, pączki zaczęły pękać, przyleciały jaskółki do gniazd przeszłorocznych, i znowu dzieci siedziały na dachu, w ślicznym, maleńkim, wiszącym ogrodzie. Groszek pachnący spadał w festonach na skrzynie, powoje otwierały śliczne kielichy do słońca, a róże tego roku kwitły bardzo pięknie i drzewka były nimi obsypane. Gerda z Kajem siedzieli pod krzaczkiem i śpiewali razem ulubioną swoją piosenkę. Co ja kocham na tym świecie? Złote słonko, cudne kwiecie! Boże ptaszki śpiewające, jasne rosy, w kwiatach drżące, błękit nieba i obłoki, cały piękny świat szeroki, i chatynkę pobielaną, i mateczkę ukochaną! Wszystko kocham serca biciem, a przestanę chyba z życiem. Razu jednego dzieci siedziały w ogródku i oglądały bardzo ładną książkę z obrazkami, w której były malowane ptaki i zwierzęta. Na wieżowym zegarze zaczęła bić piąta. — Aj! — zawołał Kaj nagle. — Coś mię ukłuło w serce! Coś mi do oka wpadło! — Może ukłuł cię kolec róży? — rzekła troskliwie Gerda. — Czekaj, zobaczę, co ci wpadło w oko! Nic — nic nie ma. — Pewno już wyleciało — rzekł Kaj niecierpliwie i odsunął się od dziewczynki. Niestety, nie wyleciało. Był to właśnie drobniutki pyłek stłuczonego zwierciadła czarodzieja; utkwił mu w oku i zmienił świat cały, nie pozwalając widzieć na nim nic pięknego, nic dobrego. A co gorsza, pyłek taki wpadł mu w serce, które nagle stało się zimne i twarde, przestało czuć i kochać. — Czegóż beczysz? — zapytał opryskliwie. — Żebyś wiedziała, jaka jesteś brzydka! A jaka śmieszna, ha, ha, ha! — Cóż to za zgniła róża? Pfe! — i ta szkaradna! Cała ta skrzynia — stare, brzydkie pudło, tylko ją zrzucić z dachu. Kopnął skrzynię, zerwał różę i rozdeptał. — Kaju! — zawołała z przestrachem dziewczynka. Widząc jej przerażenie, rozśmiał się szkaradnie, zerwał jeszcze jedną różę, rzucił ją i wskoczył do swojego okna. Od tej chwili Kaj zmienił się zupełnie. Kiedy Gerda chciała oglądać z nim obrazki, wzruszał ramionami, mówił, że są brzydkie i wyśmiewał się z każdego. W końcu powiedział, że nie chce się z nią bawić, bo jest głupia jak małe dziecko. Nawet bajki babuni nie podobały mu się: mówił, że są niedorzeczne, zawsze miał jakieś: ale. Nieraz stawał za staruszką, kładł na nos jej okulary i naśladował jej miny i słowa. Tak samo zaczął naśladować innych i nauczył się wkrótce najbrzydszych grymasów i wykrzywiań. 16 „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 W gruncie rzeczy Kaj nic temu nie był winien, tylko szkaradny pyłek szkła czarodziejskiego, które tkwiło mu w sercu. Z tego to powodu nikogo nie kochał i dokuczał Gardzie, która była dla niego taka dobra. Ludzie zaczęli mówić, że Kaj jest złym chłopcem, i mieli zupełną słuszność, tylko nie wiedzieli, dlaczego jest taki. Razu jednego w zimie, gdy śnieg padał, przyniósł Kaj na podwórze szkło powiększające i przez nie patrzał na gwiazdki śniegowe, które pokrywały mu ubranie. — Spojrzyj, Gerdo — rzekł — jakie ogromne! Niby kwiaty, niby gwiazdy, a jakie sztuczne! To ciekawsze przecież od kwiatów prawdziwych! — Tak równo, doskonale ułożone. Szkoda tylko, że topnieją. Nagle pobiegł na górę, przyniósł swoje saneczki i ciepłe rękawice, oznajmił Gerdzie, że idzie pojeździć saneczkami po rynku i natychmiast zniknął za bramą. Na rynku była wesoła zabawa. Chłopcy ślizgali się po śniegu w swoich sankach, najśmielsi przywiązywali je do sań wieśniaków i jechali tym sposobem spory kawałek drogi. A co przy tym śmiechu i wrzawy! Wtem wjechały na rynek duże, białe sanie zaprzężone białymi końmi. Osoba siedząca w saniach otulona była w ogromne białe futro, a na głowie miała białą futrzaną czapkę. Sanie dwa razy objechały rynek, a tymczasem udało się Kajowi przywiązać do nich z tyłu swoje małe saneczki. Teraz pomknął jak strzała po utartej drodze i wyjechał za miasto. Osoba w sankach odwróciła głowę i przyjaźnie uśmiechnęła się do niego. Kaj doznawał wielkiej przyjemności, bo nigdy jeszcze nie jechał tak prędko; nie chciał jednak zanadto oddalić się od miasta i po niejakim czasie pragnął odwiązać swoje sanki. Wtedy osoba w saniach odwróciła się znowu i spojrzała tak przyjaźnie, że Kaj zapomniał o wszystkim.I tak powtórzyło się parę razy. Śnieg zaczął padać gęsty, pociemniało, Kaj nie widział już nic dookoła prócz kręcących się białych płatków. Puścił sznurek, aby odczepić swoje sanki, ale one jak gdyby przymarzły do wielkich, mknęły jak wiatr za nimi, dalej, dalej, dalej! Kaj krzyknął przerażony, ale nikt mu nie odpowiedział, jakby go nikt nie słyszał. Sanki pędziły ciągle, a śnieg sypał, nic już widać nie było. Chwilami uderzały się o coś gwałtownie, to znów spadały na dół, przeskakiwały jakieś nieznane przeszkody i sunęły po białej drodze w świat nieznany. Kaj chciał się przeżegnać, zmówić pacierz, lecz w żaden sposób przypomnieć sobie nie mógł słów Ojcze nasz i przychodziła mu na myśl tylko tabliczka mnożenia. Płatki śniegu padały coraz większe, wyglądały na koniec niby białe ptaszki. Zdawało mu się, że dookoła niego biegną gołębie, kury, gęsi — całym tłumem. Naraz konie stanęły, sanie się zatrzymały, a siedząca w nich osoba podniosła się i Kaj spostrzegł, że futro jej i czapka były ze śniegu. Była to wysoka dama, wysmukła, olśniewającej białości: królowa śniegu! — Dobrze jedziemy! — rzekła — ale po co masz tam marznąć? Chodź pod moje niedźwiedzie. Posadziła go w saniach obok siebie, nakryła białym futrem, a jemu się zdawało, że zapada w górę śnieżną. — Jeszcze ci zimno? — rzekła i pocałowała go w czoło. Huu! jakiż to był zimny pocałunek! Uczuł lód aż w głębi serca, które — jak wiemy — już miał na wpół zlodowaciałe; przez mgnienie oka zdawało mu się, że umiera, ale to minęło bardzo prędko i zrobiło mu się lepiej. Nie czuł już wcale zimna. — Moje saneczki! moje saneczki! — zawołał z wielką trwogą, aby nie stracić ulubionej zabawki. Więc rzucono sznurek od nich białej kurze, aby biegła obok, ciągnąc je za sobą. Królowa śniegu pochyliła się nad Kajem i pocałowała go powtórnie, a w tej chwili chłopiec zapomniał już o wszystkim: o rodzicach, domu, babce i Gerdzie. Teraz nie bał się wcale pięknej pani, nie wydawała mu się straszna. Opowiadał jej, co umie, o jakich się uczył krajach i miastach, jak wybornie liczy na pamięć — a ona uśmiechała się do niego. Wreszcie wzięła go na ręce i wzleciała z nim razem wysoko, wysoko, ku ciemnym chmurom, które szarpał wiatr świszczący. Przelatywali ponad ciemnymi lasami, nad górami, morzami „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011 17 i lądami. Zimny wicher huczał pod nimi w przepaściach, biały śnieg połyskiwał, wyły wilki głodne, krakały stada czarnych kruków — a ponad nimi świecił jasny księżyc. I tak płynęła długa noc zimowa, a gdy nastąpił ranek, Kaj spał u nóg królowej śniegu. 18 „SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011