Słoneczne Ciekawostki

Transkrypt

Słoneczne Ciekawostki
Numer 3 (47)
MARZEC 2011
Słoneczne Ciekawostki
Gazetka Przedszkola „Słoneczko”
w Wołowie
Marzec
Miesiąc marzec tak się maże
jak niegrzeczne dzieci.
To kroplami deszczu kapie,
to znów słońcem świeci.
Wiatr swawolnik, czasem jeszcze
garścią śniegu rzuci,
ale wszyscy dobrze wiedzą,
że zima nie wróci!
Irena Suchorzewska
OD REDAKCJI
Serdecznie witamy naszych Drogich Czytelników w kolejnym numerze miesięcznika
„Słoneczne Ciekawostki”. Tym razem polecamy Państwa szczególnej uwadze artykuł
dotyczący sposobów rozwijania zdolności matematycznych u dzieci. Zachęcamy również do
zajrzenia do naszego kącika logopedycznego oraz do obejrzenia galerii zdjęć z odbytych
ostatnio imprez i uroczystości. Dla naszych milusińskich przygotowaliśmy natomiast
fragment baśni Hansa Christiana Andersena „Królowa Śniegu”. Życzymy przyjemnej
lektury.
Spis treści:
1.
2.
3.
4.
,,Słoneczko” dziękuje................................................................................................s.3
Kartka z kalendarza- Co było?..................................................................................s.3
Kącik logopedyczny..................................................................................................s.6
Mama, tata i ja
- Dziecięce liczenie…............................... ......................................................s.8
- Leworęczność…...…………….....................................................................s.11
- Gimnastyka mózgu……..……………………………………………..……s.13
- „Królowa śniegu”- fragment baśni H.Ch. Andersena.……………………..s.14
- Kolorowanki…...…………………………………………………………..s.18
Redakcja- Jolanta Szewczyk
Recenzja- Elżbieta Maceluch, Edyta Lizak
Na wesoło
- Stasiu, co tato powiedział tuż przed tym, jak złamał sobie nogę?
- Powiedział: „Ja wam pokażę bando dowcipnisiów jak się jeździ na
deskorolce!”
- Jak przebiegł mecz piłki nożnej?
- Znakomicie, nasza drużyna strzeliła wspaniałą bramkę!
- A przeciwnicy?
- Zdobyli 4 nędzne gole!
- Turysta z miasta pyta rolnika, u którego się zatrzymał:
- A ile pan ma królików?
- Cztery…cztery…czterysta- odpowiada rolnik.
- Aż czterysta królików?- nie dowierza turysta.
- Czterysta… czterysta… cztery stare i dwa młode.
- Pewien młodzieniec postanowił udać się do jasnowidza.
Przychodzi, puka do drzwi i słyszy:
- Kto tam?
Młodzieniec odwraca się na pięcie i odchodzi mrucząc:
- Też mi jasnowidz!
2
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
,,SŁONECZKO” DZIĘKUJE
•
•
•
„Kaczuszki” dziękują Pani Elwirze Studennej za papier do rysowania,
„Kotki” dziękują Pani Renacie Roli za nożyczki dla dzieci, Państwu S.M. Sierotom
za pędzelki, Państwu S.A. Żakom za magnesy, Państwu N.D. Dobruckim za oponki na
„tłusty czwartek”,
„Krasnale” dziękują Państwu J.A. Brzózkom za wiosenne gałązki do kącika
przyrody.
CO NAS CZEKA?
29.03.2011 r.- Międzynarodowy Dzień Teatru,
05.04.2011 r.- Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci,
21.04.2011 r.- Zajączek wielkanocny,
22.04.2011 r.- Międzynarodowy Dzień Ziemi.
KARTKA Z KALENDARZACO BYŁO?
8.02.2011 r.- „Dokarmiamy ptaki”- konkurs na wiersz i piosenkę. W konkursie wzięły
udział wszystkie grupy przedszkolne. Dzieci przygotowały piosenkę , której treść opowiadała
o trudnej sytuacji ptaków zimujących w naszym kraju oraz sposobach pomagania im
przetrwać ten trudny okres. Starsze przedszkolaki (5- i 6-latki) dodatkowo recytowały
również wiersze o ptakach. Pomiędzy występami poszczególnych grup dzieci rozwiązywały
zagadki, sprawdzające znajomość wyglądu i upodobań ptaków, obejrzały krótką inscenizację
wg Lucyny Krzemienieckiej pt. „Przyjaciel zza okna”, a także bawiły się przy piosenkach
o tematyce ekologicznej. Pod koniec spotkania przedstawiciele poszczególnych grup podały
nazwę grupy, której występ podobał się im najbardziej. Zwyciężyły 6- latki „Misie”, które
jeszcze raz zaśpiewały zwycięską piosenkę zatytułowaną „Kochajmy ptaki”. Wszystkie grupy
otrzymały nagrody- piękne karmniki dla ptaków.
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
3
9.02.2011 r.- „Królowa Śniegu”- przedstawienie w wykonaniu dzieci z kółka teatralnego.
Zajęcia teatralne „Przygoda z teatrem” to zabawy rozwijające wyobraźnię, wrażliwość
i twórcze myślenie. Przedszkolaki uczą się współdziałania w grupie, nazywania swoich
emocji i radzenia sobie z nimi. W ramach kółka teatralnego dzieci ćwiczą koncentrację
uwagi i koordynację wzrokowo-ruchową. Występując przed publicznością uczą się
pokonywania tremy, panowania nad emocjami. Najważniejszym celem jest jednak świetna
zabawa i radośnie spędzony czas. Tak właśnie było podczas ich przedstawienia
przygotowanego dla wszystkich przedszkolaków, personelu przedszkola oraz rodziców. Nasi
młodzi adepci sztuki aktorskiej wystąpili w utworze wg H.Ch. Andersena „Królowa śniegu”.
4
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
10.02.2011 r.- Uczę się bezpiecznie żyć- konkurs wiedzy o bezpieczeństwie. W zmaganiach
konkursowych wzięły udział dzieci 6-letnie z grup „Misie” i „Żabki”, a kibicowały im 5-latki
„Jagódki” i „Krasnale”. Celem konkursu było wdrożenie dzieci do stosowania zasad
bezpieczeństwa poprzez ukazanie źródeł powstania sytuacji niebezpiecznych, sprawdzanie
wiedzy przedszkolaków z zakresu bezpiecznego poruszania się po drogach i odpowiedniego
zachowania się w obliczu zagrożenia oraz propagowanie bezpiecznego stylu życia. I tak 6osobowe drużyny odpowiadały na pytania oraz rozwiązywały zadania praktyczne takie jak:
wzywanie pogotowia ratunkowego, udzielanie pomocy przy skaleczonym palcu, krwawiącym
nosie, przy oparzeniach czy złamanej nodze. Obie drużyny były świetnie przygotowane do
konkursu i jury przyznało im taką samą liczbę punktów. Przedszkolaki otrzymały również
dyplomy i nagrody rzeczowe, które wręczał przewodniczący jury, aspirant Piotr Lewucha.
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
5
11.02.2011 r.- Wyjście „Jagódek” do Szkoły Podstawowej nr 2 w Wołowie. Przedszkolaki
wybrały się na wycieczkę do szkoły, w której niektóre z nich rozpoczną naukę już po
tegorocznych wakacjach. 5-latki wzięły udział w lekcji klasy pierwszej, którą opiekuje się
pani Danuta Sztrekier. Dzieci przysłuchiwały się treści krótkich tekstów, czytanych przez
pierwszaków, zobaczyły jak uczniowie pięknie liczą i piszą kredą po tablicy. „Jagódki”
z zainteresowaniem obejrzały także podręczniki i przybory niezbędne do nauki każdemu
prawdziwemu uczniowi, sprawdziły, czy wygodnie siedzi się na szkolnych krzesełkach.
Dzieci zwiedziły szkołę: zajrzały na chwilę do sali gimnastycznej, do biblioteki;
pospacerowały po szkolnym dziedzińcu i stwierdziły, że chętnie chciałyby się tutaj uczyć.
14.02.2011 r.- Walentynki. Ten miły dzień na dobre wpisał się do kalendarza naszych
przedszkolnych imprez . W tym dniu dzieci bawiły się wesoło w sali grupy „Pieguski”
podczas zorganizowanych konkursów i zabaw przy muzyce. Punktem kulminacyjnym było
wręczanie wylosowanej osobie, wcześniej przygotowanych i podpisanych serduszek.
KĄCIK LOGOPEDYCZNY
Jak stymulować rozwój mowy dziecka?
ZABAWY ĆWICZĄCE RUCHY SZCZĘK
•
•
•
•
•
•
Szuflada – mocne wysuwanie szczęki do przodu i cofanie do pozycji wyjściowej;
Krokodyl – szeroko otwarta buzia (paszcza) z uwidocznionymi zębami wykonuje
„kłapanie paszczą”
Żarłok – ruchy szczęki jw ale bez uwidocznionych zębów – jak przy bezgłośnym
„am”;
Krowa – naśladowanie żucia przez krowę trawy;
Śpiewak – słuchając nagrania utworu wokalnego dziecko naśladuje śpiewaka: otwiera
szeroko buzię, język powinien leżeć nieruchomo na dnie jamy ustnej, czubek języka
dotyka dolnych zębów;
Tak czy nie – dziecko odpowiada na pytania ruszając tylko szczęką: tak – otwiera
i zamyka buzię, nie – ruch poziomy samą szczęką;
ZABAWY ĆWICZĄCE RUCHY WARG
•
•
•
•
•
•
6
Sekret – nic nie powiem – mocne zaciskanie rozciągniętych warg ( można zadawać
pytania).
Uśmiechy – np. „modelka uśmiecha się do zdjęcia”.
Rybka – powolne otwieranie i zamykanie warg tworzących kształt koła; jakby
bezgłośne mówienie „po”.
Całuski – cmokanie wargami.
Zły pies – dziecko szczerzy zaciśnięte mocno zęby; może naśladować warczenie.
Króliczek – dziecko ściska i wysuwa wargi mocniej niż przy „u”, następnie przesuwa
„pyszczkiem w prawą i lewą stronę. Należy zwrócić uwagę aby nie ruszały szczęką
tylko samymi wargami, choćby ruchy te były minimalne.
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
•
•
•
•
•
•
•
•
•
zagryzanie dolnej wargi górnymi zębami; unoszenie górnej wargi przy zaciśniętych
zębach tak, aby widoczne były tylko górne zęby.
Wąsy – przytrzymywanie górną wargą ołówka, słomki itp.
Usta zaglądają do brzucha – dziecko wciąga usta w głąb jamy ustnej.
Zawody – zjadanie płatków kukurydzianych rozsypanych na płaskim talerzu,
posługując się tylko wargam.;
Pajac – dziecko naśladuje minę wesołego i smutnego pajaca ( naprzemienne
uśmiechanie się i robienie z ust podkówki).
Balonik – nabieranie w policzki powietrza, na hasło: „pękł” przekucie palcami.
Gwizdanie (zabawa w czajnik lub ptaszki).
Motorek – wprawianie warg w wibrację.
Zabawa w chowanego - zakładanie górnej wargi na dolną i odwrotnie.
ZABAWY ĆWICZĄCE RUCHY JĘZYKA
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
Malarz – język to pędzel, podniebienie to sufit – dziecko naśladuje malarza, który
pędzlem maluje na suficie różne wzorki: kropki, paski, kółka itp.
Sufit – podłoga. Na dane hasło dziecko językiem wskazuje sufit lub podłogę (góra –
dół) ; inna wersja: okno – drzwi ( kieruje język w prawy lub lewy kącik ust).
Młynek – okrężny ruch językiem pod wargami przy zamkniętych ustach, potem przy
ustach szeroko otwartych.
Kotek – oblizuje wargi czubkiem języka: najpierw przy zamkniętych ustach potem
przy ustach jak najszerzej otwartych; mlaskanie, naśladowanie kotka pijącego mleko;
Zziajany piesek – sapanie z językiem mocno wysuniętym na brodę.
Konik – kląskanie językiem połączone z pracą warg (na „a” i „o”).
Mycie ząbków – czubkiem języka (szczotka) dziecko „szoruje” zęby górne od
wewnątrz i z zewnątrz, następnie dolne – również z obu stron; dodatkowo „płucze”
zęby nabierając powietrza w policzki i „przelewając” je z jednej strony na drugą.
Liczenie ząbków – dotykanie czubkiem języka kolejnych ząbków na górze i na dole
(sprawdź czy nie zgubiłaś ząbka, czy nie masz w ząbku dziury itp.)
Broda i wąsy – dziecko sprawdza językiem, wyciągając go mocno w górę i w dół, czy
nie rosną mu wąsy i broda.
Małpa – wypychanie językiem wargi górnej i dolnej.
Cukierek – dziecko wypycha czubkiem języka raz jeden, raz drugi policzek udając, że
ma tam landrynkę; inne ćw. Naśladowanie czynności ssania cukierka czubkiem
języka.
Język na defiladzie – dziecko wykonuje energiczne ruchy językiem kolejno na wargę
górną, do lewego kącika ust, wargę dolną, prawego kącika ust – należy mu przy tym
liczyć do czterech.
Sztuczki – robimy z języka „łyżeczkę” (unoszenie przodu i boków języka), „rurkę”,
„górkę”(czubek języka zaczepiony o dolne zęby, środek się wybrzusza).
Jaszczurka – zbieranie płatków kukurydzianych rozsypanych na płaskim talerzu tylko
czubkiem języka.
Głodny miś – zlizywanie z płaskiego talerza miodu, kisielu itp.
Odrywanie czubkiem języka opłatka (andruta) przyklejonego do podniebienia.
„Wylizanie” czubkiem języka w płaskim lizaku dziury.
ZABAWY I ĆWICZENIA ODDECHOWE
•
dmuchanie na wiatraczek;
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
7
•
•
•
•
•
•
•
•
•
•
zdmuchiwanie papierków z gładkiej i chropowatej powierzchni;
przenoszenie papierków, ścinków za pomocą słomki;
nadmuchiwanie balonów;
dmuchanie na piórka, kłębki waty, paski folii tak, aby wprawić je w ruch;
puszczanie baniek mydlanych;
naprzemienne chuchanie i dmuchanie na lusterko ( para pojawia się i znika);
zabawa w syrenę – wymawianie na wydechu samogłosek ( eo, iu, au, ia);
dmuchanie na kartkę papieru przyłożoną do ściany tak, aby nie spadła;
kołysanie książki ( ręki, misia itp.) - oddychanie przeponowe z przedmiotem
ułożonym na brzuchu;
naśladowanie śmiechu: tubalnego, skrzeczącego, piskliwego itd.
ZABAWY ĆWICZĄCE PODNIEBIENIE MIĘKKIE
•
•
•
„ Chory miś” - dzieci ilustrują opowiadanie nauczyciela: kaszlą z wysuniętym na
brodę językiem, naśladują kichanie, chrapią na wdechu i wydechu itp.
Przeciągi – przy szeroko otwartej buzi wciąganie powietrza nosem a wypuszczanie
ustami.
wymawianie sylab z głoskami tylnojęzykowymi k, g (zabawa w kury, gęsi).
MAMA, TATA I JA
1. DZIECIĘCE LICZENIE PODSTAWĄ UCZENIA SIĘ MATEMATYKI
Dziecięce liczenie jest jednym ze wskaźników dojrzałości do uczenia się matematyki.
Podstawą dziecięcego liczenia są pewne intuicje matematyczne dostępne dzieciom bardzo
wcześnie, już na początku okresu wyobrażeń przedoperacyjnych.
Umiejętności liczenia kształtuje się kilka lat i możemy tu wyróżnić co najmniej dwie fazy,
nim stanie się integralną częścią nauczania matematyki.
1. Wcześnie rozwijającą się u dzieci zdolność do nadawania znaczenia prostym
sytuacjom i rozumienia intencji dorosłych. Zdolność ta przejawia się w otoczeniu.
W zakresie tej zdolności istnieją spore różnice indywidualne, dlatego jedne dzieci
potrafią sobie wcześniej przyswoić prawidłowości będące podstawą liczenia i szybciej
opanowują schemat czynności liczenia, inne nieco później.
2. Wpływ dorosłych, którzy przybliżają dzieciom proste intuicje matematyczne, ucząc je
sposobów ustalania, gdzie jest więcej, a gdzie mniej, a także wyznaczania wyniku
dodawania i odejmowania.
Różnice indywidualne w opanowaniu liczenia są więc spowodowane większą lub
mniejszą zdolnością do wychwytywania prawidłowości oraz tym, w jaki sposób dorośli
przybliżali dziecku sens intencji matematycznych, ucząc je liczenia. Dziecięce liczenie
wywodzi się z rytmu i gestu wskazywania, co daje początek intensywnych ćwiczeń, których
celem jest ukształtowanie w umyśle dziecka następujących umiejętności:
•
•
•
8
liczenie obiektów i odróżnianie prawidłowego liczenia od błędnego;
dodawanie i odejmowanie, najpierw na konkretach, potem na palcach i wreszcie
w pamięci;
ustalenie gdzie jest więcej, a gdzie mniej przedmiotów.
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
Wiele wskazuje na to, że dziecięce liczenie kształtuje się w umyśle dziecka w sposób
podobny do tego, w jakim opanowuje ono gramatykę języka ojczystego. W obu przypadkach
istotną rolę odgrywa wcześnie rozwijająca się zdolność do wychwytywania prawidłowości.
Wiadomo, że małe dziecko wcześniej rozumie mowę niż wypowiada zdania. W umyśle
dziecka ukształtowały się schematy komunikowania się w zakresie najważniejszych spraw.
Na początku dziecko używa ich porozumiewając się w języku niewerbalnym : gestami,
mimiką, ruchem ciała i gdzie nie gdzie wstawia słowo. W miarę rozwoju schematy te
wypełniają się słowami, a słowa układają się w komunikaty zgodnie z gramatyką języka
ojczystego. W czasie dziecięcego liczenia, dzieci przyswajają sobie prawidłowości, które
należy postrzegać przy liczeniu. Jednocześnie, choć powoli, uczą się liczebników i posługują
się nimi licząc różne obiekty.
W miarę ćwiczenia dziecko dąży do precyzji, zwiększają się bowiem jego możliwości
poznawcze. Licząc, stara się przestrzegać reguły jeden do jednego: jeden liczony przedmiot,
jeden gest wskazywania i jeden wypowiadany liczebnik. Jeżeli dziecko ma okazję do częstego
liczenia, szybko zwiększa nie tylko zasób zapamiętywanych liczebników, ale także dbałość
o wymienianie ich we właściwej kolejności.
Dlatego nie przeszkadza mu, że liczone przedmioty nie są ułożone w szeregu, liczy również
wtedy, gdy są zgrupowane. Na początku najważniejsze są osobiste doświadczenia dziecka,
widząc jak dorosły liczy i słysząc ostatni przez niego wypowiadany liczebnik, jeszcze nie wie,
ile jest policzonych przedmiotów, dlatego samo chce je policzyć. Dopiero po wielokrotnym
doświadczeniu rytmu liczenia, wymieniając liczebniki wie: jest tyle. Najpóźniej dziecko
zaczyna rozumieć, że wynik liczenia nie zależy od tego, czy liczy „od początku”, czy „od
końca”, ważne jest, aby policzyć wszystkie przedmioty.
Do prawidłowości liczenia, dziecko musi dojść w wyniku samodzielnych doświadczeń.
Należy je zatem zachęcać do liczenia, pokazywać jak się liczy, liczyć razem z nim,
podpowiadać liczebniki. W trakcie takiego „treningu” dziecko samo zbuduje swój schemat
liczenia, należy mu jednak dostarczać jak najwięcej okazji ku temu.
Zdobyte w ten sposób doświadczenia pozwolą odróżniać dziecku prawidłowe liczenie od
błędnego. Gdy dziecko potrafi dostrzec błędy w liczeniu to jednocześnie pojmuje jakie
prawidłowości nim rządzą:
•
•
•
•
•
podczas liczenia trzeba wskazywać gestem kolejne obiekty i wypowiadać stosowny
liczebnik (zasada „jeden do jednego”).
Licząc nie wolno pominąć żadnego obiektu, ani żadnego nie wolno liczyć
kilkakrotnie.
Liczebniki należy wymieniać w stałej kolejności.
Ostatni liczebnik określa też liczbę wszystkich liczonych elementów.
Wynik liczenia nie zależy od tego z której strony zaczniemy liczyć.
Jak pomóc dziecku w zdobywaniu i pogłębianiu tych umiejętności? Należy mu dostarczać
jak najwięcej ilości doświadczeń praktycznych w liczeniu. Dorosły nie powinien dziecku
tłumaczyć „jak się liczy”. Nic bardziej błędnego jak uczenie liczenia za pomocą słownych
instrukcji. Najważniejsze są osobiste doświadczenia dziecka, jego aktywność, gromadzenie
doświadczeń metodą prób i błędów pod czujnym okiem osoby dorosłej. Rola dorosłego
sprowadza się zatem do organizowania sytuacji do liczenia i pomagania dziecku w liczeniu.
Jak powinien postępować dorosły? Na przykład tak:
•
•
Należy gestem wskazać obiekty do policzenia (np. „to są jabłka”).
Następnie trzeba spytać „Ile ich jest?” i skłonić dziecko do oszacowania ilości.
Szacując dzieci najczęściej wypowiadają liczebniki niezgodne z prawdziwą ilością lub
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
9
•
•
uogólniają mówiąc „dużo” , „mało”. Nie trzeba protestować. W miarę ćwiczeń
szacowanie będzie bardziej precyzyjne.
Teraz należy zaproponować dziecku: „policz”. Nie wolno dziecku przeszkadzać
w liczeniu, przerywać, poprawiać, skłaniać, by zaczęło od początku. Dorosły powinien
obdarzać czynności dziecka uwagą – najlepiej jeżeli uważnie śledzi działanie dziecka
i podpowiada „zapomniane” liczebniki.
Następnie można zademonstrować prawidłowe liczenie: „Popatrz jak ja liczę, pomóż
mi. Policzymy razem”. Kończąc liczenie dorosły akcentuje ostatni liczebnik mówiąc
na przykład: „Cztery. Jest cztery jabłka”.
Dziecko może liczyć wszystko dookoła: klocki na podłodze, książki na półce, jabłka na
talerzu, drzewa przy drodze, ptaki w powietrzu… Można policzyć wszystko co się znajduje
w domu, np: garnki, krzesła, ręczniki…. Warto też ćwiczyć z dzieckiem zrozumienie
specjalnej roli ostatniego liczebnika. Np: liczenie „znikających” obiektów; przelatujących
ptaków, przejeżdżających samochodów, wagonów przejeżdżającego pociągu, usłyszanych
dźwięków, wkładanych do szuflady sztućców.
Liczone obiekty znikają z pola widzenia dziecka, ale w pamięci pozostaje ostatni
wypowiadany liczebnik, który określa ile jest policzonych obiektów. Trzeba pomagać dziecku
zrozumieć, że niezależnie z której strony i w jakim położeniu będziemy liczyć liczba
liczonych obiektów się nie zmieni. Np. liczymy latarnie, drzewa, domy w drodze do
przedszkola i w drodze powrotnej. Liczymy książki na półce .,,Jest ich 6. Ciekawe czy jak je
przestawimy też będzie 6? A może nie?”
Nie trzeba się spodziewać, że dziecko opanuje umiejętność liczenia przedmiotów w krótkim
czasie. Trening liczenia będzie skuteczny jeśli będzie się liczyło każdego dnia, przy każdej
okazji. Jednak dopiero w szóstym i siódmym roku życia większość dzieci sprawnie posługuje
się umiejętnością liczenia. To od dorosłych zależy, ile dziecko umie. Nie należy ograniczać
ilości liczonych obiektów ze względu na wiek dziecka, z obawy że sobie nie poradzi. Trudno
jest się nauczyć liczenia mając do czynienia ze zbyt małą ilością obiektów. Dlatego należy
wprawdzie dostosowywać zadania do rzeczywistych możliwości umysłowych dziecka, ale w
miarę ich rozwoju poszerzać zakres liczenia. Jeżeli dziecko słabo liczy, świadczy to, że jest na
niższym poziomie kompetencji niż wynika to z wieku. Nie trzeba się złościć, ale zwyczajnie
zorganizować więcej okazji do liczenia (nawet kilka razy dziennie),chwalić za to, że dziecko
liczy i podpowiadać „zapomniane” liczebniki. W kompetencjach składających się na
dziecięce liczenie mieści się umiejętność porównywania liczebności dwóch i więcej
zbiorów.
Można to robić na dwa sposoby:
1. Bazuje na umiejętności liczenia i polega na tym, że dziecko musi policzyć obiekty
jednego zbioru i zapamiętać liczebnik. Potem policzyć obiekty drugiego zbioru,
zapamiętać i porównać oba liczebniki.
2. Wymaga już operacyjnego rozumowania na poziomie konkretnym. Dziecko musi
ustawić w pary obiekty porównywanych zbiorów (przyporządkować jeden do
jednego) i na tej podstawie stwierdzić czy zbiory są równoliczne, czy też nie. Np:
guziki i dziurki, buty i nogi, podstawki i filiżanki, talerze i łyżki.
W kształtowaniu umiejętności porównywania liczebności zbiorów trzeba te dwie grupy
doświadczeń połączyć w umysłach dzieci. Później w szkole, muszą je bowiem stosować
równolegle. W pojęciu dziecięce liczenie zawiera się też umiejętność ustalania wyniku
dodawania i odejmowania. Najpierw dziecko uczy się liczyć aby ustalić ile jest, a potem
10
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
uczy się dodawać i odejmować.
Osiągnięcie wyższego poziomu umiejętności liczenia będzie dla dziecka łatwiejsze, jeżeli
dorosły pokaże jak się liczy na palcach. To liczenie jest niezwykle ważne na drodze dziecka
od liczenia na konkretnych obiektach do liczenia w pamięci. Jest w liczeniu początkiem
przejścia ze świata konkretów na poziom świata umownego (symbolicznego). Trzeba pokazać
dziecku, że liczone przedmioty można zastępować palcami.
Przejście na poziom liczenia na palcach to główny cel w kształtowaniu umiejętności
dodawania i odejmowania w czwartym i piątym roku życia dziecka.
Następny próg, który musi pokonać dziecko to umiejętność doliczania i odliczania.
Zamiast liczyć wszystkie przedmioty (palce) dziecko może ująć liczebność globalnie i do niej
doliczyć lub od niej odliczyć wskazaną ilość. Np: dziecko rzuca dwiema kostkami; globalnie
ujmuje punkty na jednej kostce i do nich dolicza punkty z drugiej kostki.
Dziecko ma pięć guzików, partner zabiera, gdy dziecko zamknie oczy, dwa guziki. Na
podstawie pozostałej ilości dziecko powinno zgadnąć ile guzików zabrano. Końcową
oczekiwaną umiejętnością dziecka jest liczenie w pamięci . Dziecko nie musi już liczyć
przedmiotów ani zbiorów zastępczych, nie potrzebuje doliczać lub odliczać aby ustalić wynik
dodawania lub odejmowania. Przechodząc przez wszystkie opisane wyżej etapy, zanim
dojdzie do liczenia w pamięci dziecko musi wykonać setki obliczeń.
Im trening będzie intensywniejszy tym prędzej pokona ono tę trudną drogę.
Literatura:
E. Gruszczyk–Kolczyńska, E. Zielińska : Dziecięca matematyka. WSiP, Warszawa 1997.
E. Gruszczyk – Kolczyńska: Dzieci ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się matematyki.
WSiP, Warszawa 1994.
2. LEWORĘCZNOŚĆ
„Jest rzeczą
zastanawiającą,
jak niewiele napisano do tej pory o tej mniejszości
i o przesądach, których pada ona ofiarą".
Michael Barsley
Leworęczność to nic złego. Jednak, gdy większość ludzi jest praworęczna, dla dzieci
leworęcznych świat staje się trudniejszy, mniej zrozumiały. Dzieci takie potrzebują małego
ułatwienia w życiu ze strony dorosłych, szczególnie, gdy inspiruje je pisanie. Leworęczność
i praworęczność związana jest z lateralizacją. Lateralizacja to proces, w wyniku którego
kształtuje się przewaga jednej strony (ciała) nad drugą, a przejawia się jako preferencja do
używania określonej ręki, nogi, oka i ucha.
Lateralizacja jednorodna może mieć postać:
•
•
lateralizacji prawostronnej, w której przejawia się dominacją prawej ręki, oka i nogi
(dominacja lewej półkuli mózgu). Występuje najczęściej u osób dorosłych, dlatego
przyjmuje się ją za model idealny, do którego zmierza w swoim rozwoju każdy
człowiek;
lateralizacji lewostronnej, w której podczas wykonywania czynności dominuje lewa
ręka, noga i lewe oko (dominująca rola prawej półkuli mózgu).
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
11
•
•
•
Lateralizacja niejednorodna może mieć postać:
lateralizacji skrzyżowanej polegającej na wyraźnej czynnościowej przewadze
narządów ruchu i zmysłu, lecz nie po tej samej stronie, a po obu stronach ciała. Można
więc spotkać dzieci leworęczne, ale prawooczne i prawonożne. Wariantów tego typu
lateralizacji jest kilka i jest to lateralizacja ustalona.
lateralizacji nieustalonej (słabej), występującej wówczas, gdy nie ma ustalonej
dominacji poszczególnych narządów ruchu i zmysłu. Przejawia się oburęcznością,
obuocznością i obunożnością.
Jeżeli stwierdzimy, że nasze dziecko chętniej trzyma kredkę w lewej rączce, to na pewno
nigdy nie przeuczamy na prawą rękę:
•
•
•
•
•
•
•
zlateralizowanych lewostronnie;
o wczesnej i silnej dominacji lewej ręki;
o małej sprawności ręki prawej
dzieci akceptujących swoją leworęczność
jąkających się
lewoocznych - dąży się do jednorodnej (po tej samej stronie ciała) lateralizacji oka
i ręki
upośledzonych umysłowo.
Dzieci leworęczne mają problemy wynikające z faktu, pisania przez nas - ludzi
praworęcznych, od strony lewej do prawej. U dzieci leworęcznych naturalnym kierunkiem
pisania jest od strony prawej do lewej. Dzieci bardzo często rysują szlaczki od strony prawej
ku lewej, piszą tak wyrazy (szczególnie przy literach drukowanych), kreślą tak figury
geometryczne. Mogą też w ten sposób odczytywać wyrazy, np.: „do" jako „od" i cyfry, np. 21
zamiast 12 - co może powodować trudności w liczeniu. Posługują się też pismem
zwierciadlanym (wyglądającym jak lustrzane odbicie). Często trudności dzieci leworęcznych
przejawiają się w nauce czytania. Mogą one wolniej pisać, a tym samym pozostawać w tyle
za innymi dziećmi. Pismo często jest na niskim poziomie graficznym, następuje statyczne
odwracanie liter – „p-b”, „d-b”. Dzieci narażone na szereg niepowodzeń, przeżywają
problemy emocjonalne, są rozżalone, smutne, rozczarowane. Stan taki, niestety zależny jest
od osób dorosłych, zarówno rodziców jak i nauczycieli. Jeżeli nie będziemy potrafili pomóc
dziecku, zostawimy go samym sobie, nie oczekujmy od niego wspaniałych rezultatów
w nauce.
Dziecko leworęczne powinno w ławce zajmować miejsce na lewo od kolegi, używać pióra
specjalnie wyprofilowanego budową do palców lewej dłoni. Na ołówek można zakupić
nakładkę trójkątną do prawidłowego trzymania. Pióro/ołówek dziecko powinno trzymać w
trzech palcach lewej ręki, a jego koniec powinien być skierowany w kierunku ramienia
(nigdy inaczej). Kiedy dziecko wykonuje ćwiczenia w liniaturze zeszytu - place powinny
znajdować się pod linijką tak, aby dziecko nie zasłaniało dłonią tekstu. Kartka (zeszyt) mają
być ułożone zwierciadlanie jak u praworęcznych, ukośnie - tzn. lewy górny róg skierowany
ku górze, a prawy dolny ku dołowi. Ważnym elementem są ćwiczenia rozluźniające napięcie
mięśniowe.
Ciekawostki:
Od 1992 roku leworęczni mają swoje święto, które przypada 13 sierpnia Międzynarodowy Dzień Leworęcznych. Organizuje je światowa organizacja Klub
Leworęcznych, której siedziba znajduje się w Wielkiej Brytanii.
12
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
Sławni leworęczni muzycy to np. Ludwig van Beethoven, Niccolo Paganini, Jimmy Hendrix,
Paul McCartney, Ringo Starr, Bob Dylan i Sting.
Do słynnych leworęcznych malarzy należą: Leonardo da Vinci, Michał Anioł Buonarotti,
Eduard Manet i Pablo Picasso.
Wybitni leworęczni uczeni to m.in. Albert Einstein, Friedrich Nietzsche.
W historii było też wielu leworęcznych polityków, m.in. Ronald Reagan, George Bush
senior i Bill Clinton.
Bibliografia:
Marta Bogdanowicz, Leworęczność u dzieci, WSIP, Warszawa 1992
Jane M. Healey, Leworęczność. Jak wychować leworęczne dziecko w świecie ludzi
praworęcznych?, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2004
3. GIMNASTYKA MÓZGU
Warto jest zafundować ćwiczenia nie tylko swojemu ciału. Mózg także ich potrzebuje!
Nie da się ukryć, że nasze ciało potrzebuje ruchu. Wprawia nas to w dobre samopoczucie,
modeluje sylwetkę i poprawia kondycję. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, że
codzienna gimnastyka powinna obejmować także… mózg!
Ludzki mózg potrzebuje regularnych ćwiczeń. Po co? Aby podtrzymać jego
sprawność! Czy wiesz, że ćwiczenia takie możesz wykonywać o każdej porze dnia, nawet
podczas sprzątania?
Neurobik, czyli ulepszanie sprawności umysłowej poprzez ćwiczenia, przywędrował do
Polski za sprawą dwóch amerykańskich neurochirurgów: Larry’ego Katza oraz Manninga
Rubina. Ich publikacja pt.: „Keep Your Brain Alive” („Zachowaj sprawność umysłu”)
wywołała istne szaleństwo! Jej przesłanie jest proste: porzuć stereotypowe zachowania.
O co tak naprawdę chodzi w neurobiku? O zerwanie z przyzwyczajeniami! Pamiętaj, że
bardzo często wprowadzają one umysł w stan pewnego rodzaju uśpienia. Pod wpływem
przyzwyczajeń zaczynamy działać mechanicznie, a nie kreatywnie!
Aby poprawić kondycję swojego mózgu, nie musisz brać udziału w specjalistycznych
szkoleniach i treningach. Powinny Ci wystarczyć proste ćwiczenia, dzięki którym usprawnisz
pracę swojego mózgu i zerwiesz z dotychczasową rutyną. Jak to zrobić?
To proste – musisz zacząć działać inaczej nich dotychczas. Jeżeli do tej pory pisałeś
długopisem, teraz sięgnij po pióro. Jeśli najpierw jadłeś śniadanie, a potem brałeś prysznic –
czas, abyś zamienił kolejność tych czynności. Nie wahaj się w miejsce starych nawyków
„włożyć” nowe. Czy wiesz, że dzięki takiej niewielkiej modyfikacji harmonogramu zajęć
zmuszasz komórki nerwowe do tworzenia między sobą dodatkowych połączeń?
Warto też pomyśleć o przeorganizowaniu miejsca pracy. Konieczne jest ustawienie
przedmiotów trzymanych na biurku w sposób inny niż do tej pory. Jeśli Twój przybornik stoi
po prawej stronie, czas go przenieść, a w jego miejsce postawić na przykład kalendarz. Nie
wahaj się zadziałać podobnie w domu. Warto jest przenosić zawartość szafek w inne miejsca.
Możesz zacząć od pojemnika na herbatę, a skończyć na układzie filiżanek w szafce
kuchennej.
Najważniejsze, abyś się nie zniechęcał. Na początku bez wątpienia będziesz działał według
znanych sobie schematów. Zapewne zamiast po długopis, będziesz sięgał odruchowo w stronę
kalendarza, który stoi w miejscu przybornika. Z czasem jednak zaczniesz działać inaczej niż
dotychczas, a Twoje rutynowe czynności nabiorą nieco innego kolorytu. Powodzenia!
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
13
Szybka gimnastyka mózgu:
1. Jeśli do tej pory uważałeś, że uczenie się wierszy na pamięć nie ma sensu, czas to
zmienić. Wiedz, że podczas zapamiętywania długich tekstów trenujemy mózg, co
pozwala na łatwiejsze przyswajanie kolejnych informacji.
2. Zapominałeś do tej pory, co Ci się śniło? Od dziś staraj się przypominać sobie każdy
sen. Takie odtwarzanie w pamięci obrazów usprawni Twój mózg.
3. Podczas śniadania zdarza Ci się spieszyć? Zwolnij! Spróbuj podczas jedzenia pobawić
się w myślach w skojarzenia. Wybierz sobie dowolny rzeczownik i spróbuj do niego
dobrać czasownik. Im bardziej niekonwencjonalne skojarzenia, tym lepiej!
4. Słuchasz rano radia? Wykorzystaj to w swoich ćwiczeniach! Staraj się wyobrazić
sobie zdarzenia, o których mówi lektor. W ten sposób także zmuszasz komórki
nerwowe do tworzenia między sobą dodatkowych połączeń.
Tekst pochodzi ze strony internetowej edu.info.pl
4. „KRÓLOWA ŚNIEGU”- H.Ch. Andersen (fragment)
Czarodziejskie zwierciadło
Żył sobie niegdyś bardzo złośliwy czarodziej. Całą jego przyjemnością było dokuczać
ludziom, czynić źle, ze wszystkiego się wyśmiewać i każdą rzecz przedstawiać z najgorszej
strony.
Wymyślił wreszcie i zrobił takie sztuczne zwierciadło, iż wszystkie rzeczy piękne i dobre
wyglądały
w nim szkaradnie, a nawet śmiesznie, ponieważ były wykrzywione, zamazane,
niewyraźne — za to złe rzeczy widać w nim było doskonale.
Tym sposobem cały świat w tym zwierciadle był brzydki i zły, a nic na nim nie było
pięknego. Czarodziej klaskał w dłonie i śmiał się ze swego figla, a źli jego uczniowie porwali
zwierciadło i biegali z nim wszędzie, podstawiając je ludziom znienacka przed oczy,
i cieszyli się i śmiali, kiedy przerażony człowiek zasłaniał oczy ręką; a potem nieraz sam nie
wiedział, który świat jest prawdziwy: czy ten, który ogląda co dzień, czy tamten, który ujrzał
w zaklętym zwierciadle?
I tacy ludzie byli bardzo nieszczęśliwi, a było ich coraz więcej. Cieszył się zły czarodziej, ale
to mu nie wystarczało. Uczniowie jego postanowili zanieść zwierciadło aż do nieba. Niechże
i aniołowie spojrzą w nie choć raz jeden. To byłaby uciecha! A może i sam Pan Bóg.
I zaczęli lecieć do góry. Bardzo im było trudno, a jeszcze z tak ciężkim zwierciadłem —
zaledwie mogli utrzymać je w rękach… O, daleko do nieba! aż im pot okrył czoła, a ręce
drżeć zaczęły. — Wtem trrrach! i ciężkie lustro z takiej wysokości brzdęk aż na ziemię!
Naturalnie w mgnieniu oka rozprysnęło się na miliony, miliony drobnych szczątków, na
nieskończoną ilość czarodziejskiego
pyłku, który rozleciał się na wszystkie strony. Ale to właśnie było najgorsze nieszczęście!
Zamiast jednego lustra, były ich teraz miliony; rozproszyły się wszędzie, a w każdym
najmniejszym kawałeczku, choćby drobnym jak ziarnko piasku, widać było świat cały
szkaradny, śmieszny, wykrzywiony. Jeżeli taki proszek wpadł komu do oka, to człowiek ten
wszystko już widział zmienione i nie mógł dostrzec koło siebie nic dobrego, nic pięknego! Za
to najgorsze rzeczy widział jasno i wyraźnie, więc wszystko złem było dla niego.
Gorzej jeszcze, jeżeli okruszyna lustra wpadła komu do serca. Nieszczęśliwy tracił uczucie: serce jego
stawało się kawałkiem lodu, nikogo kochać nie mógł, wszyscy byli dla niego obcy, obojętni.
Z większych kawałków porobiono szyby, z innych szkła do okularów, a mnóstwo jeszcze krążyło
w powietrzu — wiatr je roznosił wciąż dalej i dalej, i naturalnie coraz więcej ludzi stawało się
nieszczęśliwymi kalekami. A niegodziwych pyłków ciągle jeszcze pełno, i — zobaczymy, co z tego
wynikło.
14
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
Sąsiedzi
W pewnym bardzo starym mieście, w bardzo wysokim domu na poddaszu mieszkało
dwoje dzieci, każde u swoich rodziców — był to Kaj i Gerda. W tym mieście było tyle ludzi,
że nie mógł każdy dla siebie mieć osobnego domku, a cóż dopiero myśleć o własnym
ogródku. Ale że dobrzy ludzie bardzo lubią kwiaty, więc wszyscy hodowali je w doniczkach.
I tym sposobem w każdym prawie oknie był ogródek; ale najładniej było u Kaja i Gerdy.
Bo posłuchajcie tylko: w tym wysokim domu na poddaszu każda rodzina miała własną
izdebkę z dużym oknem, przez które w lecie można było wyjść na dach albo — wcale nie
schodząc ze schodów — przejść z jednego mieszkania do drugiego. Można tu było bawić się
na płaskim dachu. Gdy Gerda wyjrzała oknem, widziała Kaja w izbie naprzeciwko. Kiedy
słonko przygrzało, dzieci wybiegały na dach i bawiły się doskonale albo siadały na małych
stołeczkach i rozmawiały o wszystkim, co je zajmowało.
Były to bardzo dobre dzieci i kochały się jak brat i siostra. Na wiosnę rodzice Kaja i Gerdy
ustawiali na brzegu dachu długie skrzynie, napełnione ziemią; w nich zasiewali potrzebne
warzywa i wiele pięknych kwiatów. Tak więc kawałek dachu przed oknami zamieniał się
w śliczny, maleńki ogródek.
Im mocniej dogrzewało złote słonko, tym piękniej było w ogródku na dachu. Zielone festony
roślin pokrywały drewniane skrzynie i spadały aż na mur domu: różnobarwne powoje
otwierały śliczne kielichy pełne rosy; różowy groszek ciekawie wyglądał na wszystkie strony;
aksamitne bratki szeroko otwierały wielkie oczy, a drobne stokrotki uśmiechały się wesoło.
Oprócz tego w każdej skrzyni rósł
wysoki różany krzaczek niby drzewko. Na wiosnę stroił się w zielone listki, a już w maju
okrywał ślicznymi kwiatami, których woń rozpływała, się w powietrzu.
Gałązki róż ciekawie zaglądały w okna. Szeptały cicho drobnymi listkami i kołysały się lekko
pod tchnieniem wietrzyka. Ślicznie tu było w lecie. Ale w zimie wszystko znikało. Biały
śnieg pokrywał dachy, a zamknięte okna często zamarzały; wtedy mróz kładł na nie delikatne
białe kwiaty, ale nic przez nie widzieć nie było można. A dzieci chciały się widzieć, chciały
ciągle wiedzieć o sobie. Więc rozgrzewały pieniądz na piecu i kładły go na szybę. Wtedy
wśród białych liści i gałązek tworzył się mały i przezroczysty otwór, w którym zaraz
mrugnęło śmiejące się oko Kaja albo Gerdy.
— Pójdź tu do nas! — mówiło oko.
— Dobrze, dobrze!
W lecie tak łatwo było przejść z jednego mieszkania do drugiego, ale w zimie musiały dzieci
zbiegać na dół i znów wchodzić na schody tak wysoko! A tam na dole śnieg i wicher!
— Patrz, patrz! białe pszczoły wyleciały z ula — mówiła stara babka, ukazując wnuczce
chwiejące się w powietrzu płatki śniegu.
— Pszczoły, pszczoły — powtarzała wesoło Gerda. — A czy mają swoją królową?
— Rozumie się, że mają — odpowiedziała babka. — Największy ze wszystkich płatków,
a zawsze tam leci, gdzie śnieg najgęściej pada. Jeśli spadnie na ziemię, wzbija się natychmiast
znowu ku ciemnym chmurom i nigdy nie spocznie. Czasem przebiega nocą po ulicach miasta
i zagląda do okien, a wtedy wyrastają na nich śnieżne kwiaty i brylantowe liście.
— Tak! tak! widzieliśmy! — wołały dzieci, zachwycone słowami babki.
— A czy królowa śniegu mogłaby przyjść tutaj? — zapytała Gerda.
— Ach, niech no tylko przyjdzie! — krzyknął Kaj wesoło. — Posadziłbym ją zaraz przy
piecu i roztopiłaby się! Ha, ha, ha!
Babka pogłaskała go lekko po głowie i zaczęła opowiadać co innego. Raz wieczorem Kaj już
na wpół rozebrany wszedł na stołek i wyjrzał przez okrągły otwór na zamarzniętej szybie.
W powietrzu kołysało się mnóstwo płatków śniegu, a jeden bardzo duży uczepił się na brzegu
skrzynki kwiatowej, zaczął rosnąć prędko, coraz większy, wyższy, aż stał się cudną panią
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
15
w długiej, białej szacie z cieniutkiego, przezroczystego muślinu, obsypanej milionami
śnieżnych
gwiazdek. Ciało jej było z przezroczystego lodu, białe i połyskujące, a jednak ona żyła.
Patrzyła się na Kaja i uśmiechała się do niego, a oczy jej jaśniały jak brylanty. Na koniec
skinęła ręką, jak gdyby wzywała go z sobą. Kaj przeląkł się bardzo, zeskoczył z krzesła
i uciekł w głąb izdebki, ale zdawało mu się, że wielki ptak jakiś przeleciał koło okna.
Nazajutrz dzień był jasny, pogodny i mroźny, ale wkrótce nastąpiła odwilż, wiatr przyniósł
wieść radosną, że wiosna już blisko, słońce dogrzewało mocniej, śniegi zniknęły bez śladu,
trawa pozieleniała, pączki zaczęły pękać, przyleciały jaskółki do gniazd przeszłorocznych,
i znowu dzieci siedziały na dachu, w ślicznym, maleńkim, wiszącym ogrodzie.
Groszek pachnący spadał w festonach na skrzynie, powoje otwierały śliczne kielichy do
słońca, a róże tego roku kwitły bardzo pięknie i drzewka były nimi obsypane.
Gerda z Kajem siedzieli pod krzaczkiem i śpiewali razem ulubioną swoją piosenkę.
Co ja kocham na tym świecie?
Złote słonko, cudne kwiecie!
Boże ptaszki śpiewające,
jasne rosy, w kwiatach drżące,
błękit nieba i obłoki,
cały piękny świat szeroki,
i chatynkę pobielaną,
i mateczkę ukochaną!
Wszystko kocham serca biciem,
a przestanę chyba z życiem.
Razu jednego dzieci siedziały w ogródku i oglądały bardzo ładną książkę z obrazkami,
w której były malowane ptaki i zwierzęta. Na wieżowym zegarze zaczęła bić piąta.
— Aj! — zawołał Kaj nagle. — Coś mię ukłuło w serce! Coś mi do oka wpadło!
— Może ukłuł cię kolec róży? — rzekła troskliwie Gerda. — Czekaj, zobaczę, co ci wpadło
w oko! Nic — nic nie ma.
— Pewno już wyleciało — rzekł Kaj niecierpliwie i odsunął się od dziewczynki.
Niestety, nie wyleciało. Był to właśnie drobniutki pyłek stłuczonego zwierciadła czarodzieja;
utkwił mu w oku i zmienił świat cały, nie pozwalając widzieć na nim nic pięknego, nic
dobrego. A co gorsza, pyłek taki wpadł mu w serce, które nagle stało się zimne i twarde,
przestało czuć i kochać.
— Czegóż beczysz? — zapytał opryskliwie. — Żebyś wiedziała, jaka jesteś brzydka! A jaka
śmieszna, ha, ha, ha! — Cóż to za zgniła róża? Pfe! — i ta szkaradna! Cała ta skrzynia —
stare, brzydkie pudło, tylko ją zrzucić z dachu.
Kopnął skrzynię, zerwał różę i rozdeptał.
— Kaju! — zawołała z przestrachem dziewczynka.
Widząc jej przerażenie, rozśmiał się szkaradnie, zerwał jeszcze jedną różę, rzucił ją
i wskoczył do swojego okna.
Od tej chwili Kaj zmienił się zupełnie. Kiedy Gerda chciała oglądać z nim obrazki, wzruszał
ramionami, mówił, że są brzydkie i wyśmiewał się z każdego. W końcu powiedział, że nie
chce się z nią bawić, bo jest głupia jak małe dziecko. Nawet bajki babuni nie podobały mu
się: mówił, że są niedorzeczne, zawsze miał jakieś: ale. Nieraz stawał za staruszką, kładł na
nos jej okulary i naśladował jej miny i słowa. Tak samo zaczął naśladować innych i nauczył
się wkrótce najbrzydszych grymasów i wykrzywiań.
16
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
W gruncie rzeczy Kaj nic temu nie był winien, tylko szkaradny pyłek szkła czarodziejskiego,
które tkwiło mu w sercu. Z tego to powodu nikogo nie kochał i dokuczał Gardzie, która była
dla niego taka dobra. Ludzie zaczęli mówić, że Kaj jest złym chłopcem, i mieli zupełną
słuszność, tylko nie wiedzieli, dlaczego jest taki.
Razu jednego w zimie, gdy śnieg padał, przyniósł Kaj na podwórze szkło powiększające
i przez nie patrzał na gwiazdki śniegowe, które pokrywały mu ubranie.
— Spojrzyj, Gerdo — rzekł — jakie ogromne! Niby kwiaty, niby gwiazdy, a jakie sztuczne!
To ciekawsze przecież od kwiatów prawdziwych! — Tak równo, doskonale ułożone. Szkoda
tylko, że topnieją.
Nagle pobiegł na górę, przyniósł swoje saneczki i ciepłe rękawice, oznajmił Gerdzie, że idzie
pojeździć saneczkami po rynku i natychmiast zniknął za bramą. Na rynku była wesoła
zabawa. Chłopcy ślizgali się po śniegu w swoich sankach, najśmielsi przywiązywali je do sań
wieśniaków i jechali tym sposobem spory kawałek drogi. A co przy tym śmiechu i wrzawy!
Wtem wjechały na rynek duże, białe sanie zaprzężone białymi końmi. Osoba siedząca
w saniach otulona była w ogromne białe futro, a na głowie miała białą futrzaną czapkę. Sanie
dwa razy objechały rynek, a tymczasem udało się Kajowi przywiązać do nich z tyłu swoje
małe saneczki. Teraz pomknął jak strzała po utartej drodze i wyjechał za miasto. Osoba w
sankach odwróciła głowę i przyjaźnie uśmiechnęła się do niego.
Kaj doznawał wielkiej przyjemności, bo nigdy jeszcze nie jechał tak prędko; nie chciał jednak
zanadto oddalić się od miasta i po niejakim czasie pragnął odwiązać swoje sanki. Wtedy
osoba w saniach odwróciła się znowu i spojrzała tak przyjaźnie, że Kaj zapomniał
o wszystkim.I tak powtórzyło się parę razy.
Śnieg zaczął padać gęsty, pociemniało, Kaj nie widział już nic dookoła prócz
kręcących się białych płatków. Puścił sznurek, aby odczepić swoje sanki, ale one jak gdyby
przymarzły do wielkich, mknęły jak wiatr za nimi, dalej, dalej, dalej! Kaj krzyknął
przerażony, ale nikt mu nie odpowiedział, jakby go nikt nie słyszał. Sanki pędziły ciągle,
a śnieg sypał, nic już widać nie było. Chwilami uderzały się o coś gwałtownie, to znów
spadały na dół, przeskakiwały jakieś nieznane przeszkody i sunęły po białej drodze w świat
nieznany.
Kaj chciał się przeżegnać, zmówić pacierz, lecz w żaden sposób przypomnieć sobie nie mógł
słów Ojcze nasz i przychodziła mu na myśl tylko tabliczka mnożenia.
Płatki śniegu padały coraz większe, wyglądały na koniec niby białe ptaszki. Zdawało mu się,
że dookoła niego biegną gołębie, kury, gęsi — całym tłumem. Naraz konie stanęły, sanie się
zatrzymały, a siedząca w nich osoba podniosła się i Kaj spostrzegł, że futro jej i czapka były
ze śniegu. Była to wysoka dama, wysmukła, olśniewającej białości: królowa śniegu!
— Dobrze jedziemy! — rzekła — ale po co masz tam marznąć? Chodź pod moje
niedźwiedzie. Posadziła go w saniach obok siebie, nakryła białym futrem, a jemu się zdawało,
że zapada w górę śnieżną.
— Jeszcze ci zimno? — rzekła i pocałowała go w czoło.
Huu! jakiż to był zimny pocałunek! Uczuł lód aż w głębi serca, które — jak wiemy — już
miał na wpół zlodowaciałe; przez mgnienie oka zdawało mu się, że umiera, ale to minęło
bardzo prędko i zrobiło mu się lepiej. Nie czuł już wcale zimna.
— Moje saneczki! moje saneczki! — zawołał z wielką trwogą, aby nie stracić ulubionej
zabawki. Więc rzucono sznurek od nich białej kurze, aby biegła obok, ciągnąc je za sobą.
Królowa śniegu pochyliła się nad Kajem i pocałowała go powtórnie, a w tej chwili chłopiec
zapomniał już o wszystkim: o rodzicach, domu, babce i Gerdzie. Teraz nie bał się wcale
pięknej pani, nie wydawała mu się straszna. Opowiadał jej, co umie, o jakich się uczył krajach
i miastach, jak wybornie liczy na pamięć — a ona uśmiechała się do niego.
Wreszcie wzięła go na ręce i wzleciała z nim razem wysoko, wysoko, ku ciemnym chmurom,
które szarpał wiatr świszczący. Przelatywali ponad ciemnymi lasami, nad górami, morzami
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011
17
i lądami. Zimny wicher huczał pod nimi w przepaściach, biały śnieg połyskiwał, wyły wilki
głodne, krakały stada czarnych kruków — a ponad nimi świecił jasny księżyc.
I tak płynęła długa noc zimowa, a gdy nastąpił ranek, Kaj spał u nóg królowej śniegu.
18
„SŁONECZNE CIEKAWOSTKI”- MARZEC 2011