Styczeń-kwiecień 2014

Transkrypt

Styczeń-kwiecień 2014
Spis treści
Prawo
■ Przestępstwo czarów / 2
■ Zdolność prawna
dziecka poczętego / 9
■ Uznanie za zmarłgeo / 13
■ Korpus
dyplomatyczny / 16
■ Ochrona
dóbr osobistych / 18
■ Instytucja
ubezwłasnowolnienia / 21
Psychologia
■ Uczciwość a religijność / 24
Polityka
■ Winston Churchill / 26
Słowo
Redaktora
M
yśli, które w czasie studiów przesiąkają nasze umysły, mogą z czasem ulotnić się, uciec na zawsze. Wiemy,
że to, co wypowiedziane czy zapisane
wraca do nas i porządkuje zdobytą wiedzę. Dlatego na okładce pierwszego numeru „hic et nunc” znajdują się kamienie.
Mają one symbolizować trwały fundament
dla przyszłego dorobku naukowego.
Zaczynamy od zajmujących nas tematów. Dziedziny, którymi się pasjonujemy,
czasem znacznie się od siebie różnią.
Znajdą się tu artykuły z półki prawniczej, politycznej, psychologicznej i kulturalnej. W przyszłości zamierzamy jeszcze
poszerzyć ten krąg. Zależy nam właśnie
na tym, by podzielić się osobistym doświadczeniem i przemyśleniami.
Przyjemnej lektury!
Redaktor naczelny
Kultura
■ Polaków portret własny / 28
Redakcja:
Redaktor naczelny: Paweł Nycz
Zastępca redaktora naczelnego: Marcin Śliwa
Redaktorzy: Paulina Gondek, Dominika Kinel, Teresa Kmieć,
Joanna Kniaziowska, Jolanta Mroczka, Mateusz Olszewski, Kamil Pawlik
Korekta: Anna Radziszewska
Skład i łamanie: Mateusz Miernik
Strona internetowa: Dominika Kinel
www.hicetnunc.pl
Prawo
Przestępstwo
czarów
P
Marcin Śliwa
rzedmiotem niniejszej pracy będzie
omówienie przestępstwa czarów ze
szczególnym uwzględnieniem sprawy, toczącej się w XVII wieku w małopolskim
mieście Biecz, przeciwko Gertrudzie Zagrodzkiej. Sprawa ta była już przedmiotem opracowania Mariana Mikołajczyka
(pt. Jak obronić oskarżoną o czary. Mowy
procesowe z 1655 roku w sprawie Gertrudy Zagrodzkiej), które w tejże pracy
zostanie wykorzystane jako źródło wiedzy na temat czynów, jakich miała się
dopuścić tytułowa mieszczka.
Historia przestępstwa czarów jest bardzo długa. Sięga już czasów pierwszej
znanej kodyfikacji, a więc Kodeksu
Hammurabiego. Czyn ten opisywano też
w Starym Testamencie. Kryminalizowało
go również prawo rzymskie1 . Od początku wieków nowożytnych stało się przedmiotem zainteresowania europejskiego
prawa karnego. Przyjmuje się, że procesy
o czary zapoczątkowane zostały wskutek
bulli Innocentego VIII Summis desiderantes, uznającej istnienie czarowniczej
sekty2. W efekcie bardzo szybko zaczęło
rozprzestrzeniać się zjawisko, określane
powszechnie jako tzw. „polowanie na
czarownice”. Gwoli ścisłości należy zaznaczyć, iż termin ten może wprowadzać
pewne zamieszanie, gdyż nie dotyczył
tylko i wyłącznie kobiet. Przedmiotem
oskarżeń bywali również mężczyźni,
choć liczba takich przypadków była zdecydowanie niższa3 . Wynikało to z obecnego od wieków średnich krzywdzącego
2 | www.hicetnunc.pl
przekonania, iż kobieta ze swej natury
jest istotą słabszego charakteru aniżeli
mężczyzna, a w konsekwencji – łatwiejszym celem dla diabła4.
Analizując przestępstwo czarów,
warto odwołać się do językowego znaczenia tego pojęcia. Słownik języka
polskiego przez „czar” rozumie „środek
magiczny wywołujący nadzwyczajne
zjawisko przypisywane działaniu sił
nadprzyrodzonych” 5 . Kryminalizowane
zachowanie w przypadku przestępstwa
czarów miało więc sprowadzać się do
działania w porozumieniu z siłami nieczystymi i ściągania za pomocą wymienionych magicznych środków
różnego rodzaju nieszczęść na bliźnich,
takich jak chociażby: choroby, śmierć
i niepowodzenia6. Z uwagi na to czary
uważane były nie tylko za grzech skierowany przeciwko wierze, ale również
za czyn przestępczy7.
Podstawę do ścigania czarownic dawały wierzenia ówczesnych ludzi, przekonanych o możliwości nawiązania przez
człowieka osobistego kontaktu ze złym
duchem8. Bez zagłębiania się w kwestie
zasadności tego twierdzenia można przyjąć, że skala występowania tego przestępstwa sugeruje, iż w większości
przypadków podstawą oskarżeń nie było
jednak sprzymierzenie się z siłami nieczystymi, by szkodzić w ten sposób innym ludziom. Interesujących przykładów
dostarcza w tej mierze publikacja T. Wiślicza, której przedmiotem jest proces
o czary przed sądami wiejskimi9. Należy
bowiem zwrócić uwagę, iż to głównie
wiejskie kobiety oskarżane były o proceder czarów10.
Najczęstszą grupę stanowiły czary polegające na szkodzeniu sąsiadom. Autor
wspomina m.in., że dla rzucenia uroków
na pole „wystarczyło chodzić po cudzych
M. Śliwa
polach w święto z rana, dając podobieństwo do czarów” (s. 56). Nierzadkie było
też niszczenie w ten sposób wytwarzanych przez sąsiadów produktów. I tak
„dzwonczychna, sołtyska kunkowska, została oskarżona o czary przez Jędrzeja
Kocurzaka po tym, jak tylko w dom jego
pewnego czasu przyszła pytając się o gorzałkę, jeśli się udaje, od tych czas zaraz
wódka psować się mu poczęła” (s. 56)
Podobna rzecz miała miejsce w sprawie
przeciwko Kantorczynie oskarżonej
przez szlachciankę, panią Rusicką, o psucie sera. Rozzłoszczona Rusicka wysłała
jej zepsuty ser, grożąc, że jeśli ten się nie
poprawi, odda kobietę katu. Według pani
Kantorczyna zmartwiła się poważnie tą
groźbą, gdyż ser się poprawił. „Zaprzestanie” czarów nie powstrzymało jednak
szlachcianki od oskarżenia11 .
Rzadszą grupę stanowiło szkodzenie
zdrowiu. Wiślicz opisuje tu oskarżenie
Oleny Baniaśki w Kilmkówce, przez
wdowę po sołtysie o to, iż „nieboszczyka
męża jej namówiła żeby przysiągł na nią,
jako nie [jest] czarownica i gusłów nie
umie. Co gdy nieboszczyk nie umiejąc
się wymówić, uczynił i przysiągł, w tydzień po tym zaraz umarł z tey okazyjej” (s. 56–57). Do tego grona zaliczyć
należy również sprawę Ewy Maksymowej, która zostawiła czary na ścieżce, jaką Fiedek Thass przemierzał w drodze
do młyna. Czyn ten miał w konsekwencji
spowodować, że pokrzywdzonemu nogi
„odyęło” 12. Czary godzące w zdrowie
mogły także polegać na podawaniu trucizny w napoju lub zatruwaniu studni13 .
Co ciekawe wierzono także w możliwość sprowadzania nieszczęścia przez
modlitwę. W ten bowiem sposób Zofia
Strzałkowszczanka miała pozbawić
wzroku niejakiego Michała Wachowicza.
Za ten czyn „sąd naznaczył jej nazad
Wachowiczowi zdrowia uprosić i wyznaczył jej na to termin, którego zresztą nie
dotrzymała” 14.
Podsumowując powyższe rozważania w przedmiocie sposobów popełniania przestępstwa czarów stwierdzić
trzeba, iż stanowiły one często konglomerat dawnych wierzeń i zabobonów,
przemieszanych nawet z chrześcijaństwem. Niestety, do rzadkości nie należały również oszczercze oskarżenia
pozbawione jakichkolwiek podstaw,
motywowane niechęcią czy wrogością
wobec domniemanych sprawców bądź
sprawczyń15 . Wszystko to sprawiło, że
liczba ofiar procesów o czary sięgnęła
według szacunków co najmniej 100 tysięcy ofiar16. W samej Polsce według
szacunków mogło być to od 4 do 6
tysięcy ludzi17.
Śledząc dzieje procesów o czary,
można natrafić na pewną zaskakującą
sprzeczność. Otóż – jak podaje
K. Bauschwitz – w dawnych czasach
ludzie szczycący się swymi czarodziejskimi zdolnościami wcale nie należeli
do rzadkości. Byli oni mile widzianymi
gośćmi papieża, biskupów czy też ówczesnych królów i książąt. Nazywano
ich magami bądź nekromantami. Co
ciekawe ten rodzaj tajemnej wiedzy
stanowił nawet przedmiot wykładów
na niektórych uniwersytetach, a magiczne nazewnictwo, jak i terminologia
nauk przyrodniczych, przenikały się
wzajemnie. Autor wspomina jednak,
że trudniący się czarami mężczyźni
odpierali zarzuty, o tym jakoby ich
magiczne zdolności zawdzięczali mocom nieczystym wykazując się głęboką pobożnością. Surowo ganili przy
tym „czarownicze pospólstwo” 18. Znalazł się wśród nich opat Trithemius,
działający m.in. na dworze cesarza
Styczeń - kwiecień 2014 | 3
Prawo
Maksymiliana I. W swym dziele Antipalus maleficiorum (Przeciwnik czarów) Trithemius pisał: „Czarownicy to
wstrętni ludzie, a zwłaszcza kobiety
pośród nich; wyrządzają one rodzajowi ludzkiemu nieobliczalne szkody
uciekając się do pomocy złych duchów
i czarodziejskich napojów. Najczęściej
przyprawiają ludzi o opętanie rzucając
ich na pastwę demonów, które ich dręczą wśród nieopisanych katuszy. Co
więcej obcują one nawet cieleśnie
z demonami. Niestety liczba takich
czarownic jest ogromna. W każdej połaci kraju i nawet w najmniejszej wiosce znaleźć można czarownicę. Przez
złośliwość tych kobiet umierają ludzie
i bydło, a nikt nie pomyśli o tym, że
dzieje się to przez te wiedźmy. Wielu
ludzi nękają najsroższe choroby i nie
zdają oni sobie nawet sprawy, że są
w mocy czarów” 19.
Nie negując tezy o możliwości nawiązania kontaktu ze złym duchem
trudno przyjąć, że zasięg tego zjawiska
o charakterze raczej nadzwyczajnym
był aż tak wielki. Nie można też przyjąć, iż cieszący się powszechnym szacunkiem nekromanci, wywołując zjawy
i inne nadprzyrodzone zjawiska, uciekali się do oszustwa. Zachowane podręczniki magii sugerują raczej, że byli
przeświadczeni o swym darze zaklinania duchów. Za pomocą odurzających
substancji wywoływali u siebie stany
hipnotyczne bądź do hipnozy zbliżone,
a następnie sugerowali sobie zjawiska,
które odpowiadały ich życzeniom lub
oczekiwaniom. Często towarzyszyły temu intensywne i wyczerpujące zabiegi
polegające na wpatrywaniu się nieruchomo w kryształy czy inne błyszczące
przedmioty i wypowiadaniu przy tym
monotonnych formuł magicznych20.
4 | www.hicetnunc.pl
Procesy o czary, niestety, nie ominęły
również Polski. Ściganie tego przestępstwa w Rzeczypospolitej sięga początków
XVI wieku. W roku 1511 odbył się
w Waliszewie niedaleko Poznania pierwszy zakończony wyrokiem skazującym
proces o czary21 . Wcześniejsze źródła
wzmiankują jedynie o procesach za znachorstwo, które z czarami miały nie wiele wspólnego. Ściganie czarów w Polsce
wychodziło przeważnie z inicjatyw lokalnych społeczności i wyrażało panujące wśród nich lęki, a także nieszczęścia
i trwogi, których pomszczeniu bądź zapobieżeniu miały służyć wysuwane
oskarżenia przeciw domniemanym czarownicom i czarownikom, odpowiedzialnym rzekomo za całe zło spotykające
wspólnotę22. Względy religijne nie miały
przy tym większego znaczenia23 .
Domniemani sprawcy przestępstwa
czarów sądzeni byli co do zasady przed
sądami świeckimi, zarówno miejskimi
jak i wiejskimi. Dużo więcej procesów
miało jednak miejsce w miastach, również w tych, w których oskarżeni byli
mieszkańcy wsi. Na kierowanie tego rodzaju spraw do miast – jak podaje
T. Wiślicz – wpływ miało m.in. większe
doświadczenia sądów miejskich, słabość
wiejskiego samorządu, większa obiektywność sądu miejskiego oraz obecność
kata, który był w stanie przeprowadzić
inkwizycję. Warto w tym miejscu podkreślić też, że żaden toczący się w sądzie
wiejskim proces o czary nie zakończył
się orzeczeniem kary śmierci, którą następnie wykonano24.
Proces inicjowało z reguły oskarżenie
konkretnej osoby, czującej się pokrzywdzoną albo też w obawie, by nie została
pokrzywdzona. Zdarzały się również
przypadki, w których sprawa czarów
ujawniała się przy okazji badania innych
M. Śliwa
okoliczności. Miały miejsce też i takie sytuacje, gdzie w toku procesu domniemany
oskarżony denuncjował inne osoby zamieszane rzekomo w proceder czarów25.
Osoby oskarżane o uprawianie czarów
w procesie miejskim poddawano specjalnemu śledztwu, tzw. inkwizycji (w procesie przed sądami wiejskimi proces
toczył się w formie skargowej, co przerzucało ciężar dowodu na osobę oskarżającą) 26. Oskarżonego o czary spotykała
więc najpierw próba pławienia. W ten
sposób dokonywano oceny, czy oskarżenie o czary jest zasadne (wierzono bowiem, że woda jako żywioł czysty nie
przyjmie czegoś, co jest nieczyste; ponadto czarownice po ślubie z diabłem
miały stawać się lekkie i nie mogły utonąć27) i pozbawiano Szatana możliwości
udzielenia oskarżonemu pomocy. Głównym zaś celem całego śledztwa było wymuszenie przyznania się do winy za
pomocą rozmyślnych tortur. To zaś
w procesie miejskim stanowiło główny
dowód winy i równało się niemal zawsze
z wyrokiem skazującym28.
W kontekście powyższego osobliwy może wydawać się proces Gertrudy Zagrodzkiej, wdowy po Wawrzyńcu Zagrodzkim,
zamieszkałej w mieście Biecz, w Małopolsce. Gertruda Zagrodzka zwana w bieckiej
społeczności Egową, oskarżona została
w roku 1655 o uprawianie czarów. Oskarżenie wnieśli jej sąsiedzi: Jan Polejowic
wraz z żoną Zofią i córką Barbarą oraz
obruśnik – Andrzej Tesnarowicz.
Instygator Piotr Barwciki w swej propozycji, a więc mowie oskarżycielskiej, którą
wygłosił przed urzędem wójtowsko-ławniczym 30 czerwca 1665 roku, zarzucał obwinionej, iż na początku namówiła
Polejowicową oraz jej córkę, by te poszły
z nią do łaźni. Tam zaś „tarła pomienioną
córkę (…) miawszy w garści nie wie co" 29.
Następnie zaproponowała obu poczęstowanie się przygotowanymi przez siebie
grzankami, które posypane były imbirem.
Pokrzywdzone z propozycji chętnie skorzystały. Zarówno w łaźni, jak i później
w nieobecnności matki, Egowa miała podawać pokrzywdzonej Barbarze różne napoje. Wszystko to miało wywołać fatalne
skutki u Polejowicówny, ponieważ „[...]
będąc przedtym bardzo dobrze zdrową zaraz się rozchorowała i do tego czasu charle
ustawicznie, błachy plugawe po ciele swoim
mając, wargi zsiniałe i palce u rąk”
(s. 392). Do tego w czasie wymiotów „wychodziły z niej rozmaite rzeczy: główka
żabia, węzełki nitek i insze plugastwo
wszystkie” (s. 392). Negatywne konsekwencje nie ominęły również Pani Polejowicowej, która po tym zdarzeniu miała
chorować przez dwa tygodnie. Jakiś czas
po wyzdrowieniu dowiedziała się od innej
kobiety, która przebywać miała wówczas
w Bieczu, że „taż Egowa dała jej córce
wypić żabę suchą i chropowatą”, a gdyby
nie wymioty to „by się w niej żaby i jaszczurki zalęgły i zagryzły ją”. Oskarżonej
zarzucono też następującą groźbę względem pana Polejowica: „będziemy się o to
starać, że was do końca wniwecz obrócemy” (s. 392). Tesnarowiczom z kolei
„podlano płot oraz […] drzewa śliwowe
i grządki w ogródku ich przy zatyłku tejże
Egowej leżącym […] z którego polania
smród był wielki” (s. 393). Na winę obwinionej miało wskazywać w tym przypadku
przyznanie się przed urzędem radzieckim,
że podlewając swój rozmaryn, „mogło się
co sczerknąć na śliwiny i na płot” (s. 393).
O tajemniczej działalności Zagrodzkiej
świadczyć miało też pewne zdarzenie
z przeszłości. Niejaki pan Łopacki wybierał rzekomo ryby z beczki Egowej, które
następnie wybiły mu oko. Taki sam los
spotkać miał również jego żonę.
Styczeń - kwiecień 2014 | 5
Prawo
Powagi zarzutom postawionym obwinionej dodawały również zeznania
świadków. Polejewicowa zarzucała Zagrodzkiej między innymi to, że ta przyznała, iż kiedyś, „gdy ją jeszcze świat
ruszał” życzyła jej śmierci. Jak wynikało
z zeznań, tajemnicze „błachy” pojawiły
się na plecach córki – wyłącznie w miejscach, które w łaźni nacierała Egowa.
Enigmatyczności tym zdarzeniom dodawać miał również fakt, że gdy Polejowicowie przygotowali dla Barbary
lekarstwo ze święconego ziela, dziwnym
zbiegiem okoliczności obwiniona odwiedziła ich niespodziewanie, pytając usilnie, co to za ziele przygotowują i czy
Polejewicówna już je wypiła. Do tego
córka Zagrodzkiej miała pewnego razu
o północy zbierać z ulicy śmieci w świetle księżyca, za każdym razem schylając
się trzy razy i wypowiadając dziwną formułę. Zagrodzka namawiała też rzekomo
żołnierzy, by napadli na Polejowica. Ten,
chcąc się uchronić, prosił wójta Łopackiego o pomoc. Wójt jednak nie zgodził
się na to, usprawiedliwiając się strachem
i szkodami, jakich wcześniej doznał od
Egowej.
Biorąc pod uwagę mowę oskarżycielską, jak i zeznania sąsiadów, wyłania się
obraz Gertrudy Zagrodzkiej jako mściwej, złowrogiej kobiety, na domiar złego
parającej się podejrzanymi zajęciami.
Do tego przy okazji jakichkolwiek sporów czy konfliktów wykorzystującej swe
czarodziejskie moce przeciw ludziom,
którzy weszli jej w drogę. Zupełnie inny
obraz mieszczki zawarty jest w pisemnej
odpowiedzi na oskarżenie przygotowanej przez jej obrońcę, Jana Dutkowica.
Podkreślał on, że siedemdziesięcioletnia
oskarżona zachowywała się nienagannie
i w lokalnej społeczności cieszyła się
bardzo dobrą sławą. Nikt wcześniej nie
6 | www.hicetnunc.pl
zarzucał też kobiecie czarów. Z repliki
dowiedzieć można się również, iż Zagrodzką z sąsiadami łączyły wyjątkowo
dobre relacje aż do momentu, w którym
obwiniona odmówiła udziału w intrygach pani Polejowicowej. Z mężem delatorki poróżniło ją natomiast to, że nie
zechciał on partycypować w kosztach
budowy wspólnej rynny. Jeżeli chodzi
zaś o wójta Łopackiego, to wspomniane
w mowie oskarżycielskiej zdarzenie nie
mogło mieć miejsca, ponieważ w tym
czasie Egowa nie posiadała ryb. Odpowiedź rzuca także zupełnie inne światło
na zdarzenie, które miało miejsce
w łaźni. Obrońca odmawia mu jakiejkolwiek nadzwyczajności. Twierdzi raczej, iż było ono zupełnie pospolite.
Zazwyczaj zdarzało się bowiem tak, że
w łaźni ktoś kogoś myje. Zarzucał ponadto oskarżycielom złą wolę, gdyż Polejowicowa, podejrzewając obwinioną
o zaczarowanie córki, mogła dużo
wcześniej zainicjować proces. Oskarżyła
ją jednak dopiero po tym, jak rozgorzał
pomiędzy nimi konflikt, podczas gdy
zaczarowanie miało mieć miejsce
„ćwierć roku” wcześniej. A fakt wymiotowania nietypowymi przedmiotami
przez Polejowicównę, który dzisiaj wydawać się może za nieprzystający do pisma procesowego, nie uważał za dziwny,
gdyż w jej domu „i samych żab i innego
plugastwa (…) dosyć, bo w izbie zawsze
gorzy niż w stajni” (s. 393). Błachy według niego były natomiast efektem
gośćca, czyli trwającej często latami
przewlekłej choroby.
Co ciekawe Dutkowic nie był zawodowym obrońcą. Mimo tego zauważyć
można, że posiadał on bardzo dużą wiedzę prawniczą. W odpowiedzi obok
kwestii merytorycznych zawarł bowiem
liczne zastrzeżenia natury prawnej. We-
M. Śliwa
dług niego obwiniona została uwięziona
pomimo braku formalnego pozwu i tylko na podstawie gołosłownych oskarżeń,
nie popartych jakimikolwiek dowodami.
Dowodził też, że delatorzy nie mają legitymacji procesowej, a oskarżenie zostało wniesione jedynie z urazy
i nienawiści żywionej względem sąsiadki. Podkreślał trafnie, iż delatorzy „sami
skarżą i świadczą”, a przecież nie można
być w swojej sprawie zarówno oskarżycielem, jak i świadkiem. Zauważył przy
tym, że świadkami według prawa nie
mogą być kobiety. Ponadto w sprawie
kryminalnej powinno być siedmiu
świadków, a tu było ich tylko dwoje.
Niedopełnione zostały także rygory
związane z przesłuchaniem świadków,
gdyż nie odebrano od nich przysięgi.
W odpowiedzi wniósł także o przesłuchanie świadków obrony, korzystając
z przysługującej oskarżonej bliższości
do dowodu.
Zarzuty dotyczące delatorów nie zrobiły na sądzie większego wrażenia, gdyż
proces toczył się dalej. Uwzględniony
został jednak wniosek dotyczący przesłuchania świadków obrony. Dutkowic
postarał się o to, by byli to mężczyźni
w liczbie siedmiu. Kwestionował przy
tym dalej sposób, w jaki prowadzili postępowanie powodowie, twierdząc, iż
kolejnych świadków wybierają „strzylając po ulicach, kątach miasta tutecznego,
szperlając i szukając, ktoby [Egowej] źle
życzył” (s. 403–404). Oskarżona natomiast jest w stanie dowieść swą niewinność „świadkami wiary godnemi, Pana
Boga się bojącemi, we wszystkich interrogatoriach się zgadzającemi płci męski[ej], w sąsiedztwie, w ulicy jednej
mieszkajęcemi z niemi w zgodzie, nie
w nienawiści” (s. 403). Świadkowie ci
w swych zeznaniach podkreślali zaś
przede wszystkim to, że nie wiedzą
o tajemniczej działalności Egowej.
Szczęśliwie dla obwinionej sąd nie dał
wiary oskarżeniu. Zgodnie z wnioskiem
obrońcy nakazał Zagrodzkiej jedynie
złożenie przysięgi oczyszczającej. Taki
wynik postępowania był z pewnością dużą zasługą Jana Dutkowica i jego znajomości prawa oraz umiejętności odparcia
stawianych zarzutów oraz wykazania ich
nieprawdziwości. Warto w tym miejscu
wspomnieć, iż udział obrońcy w procesie
wcale nie stanowił powszechnego standardu w sprawach o czary. Na problem
ten zwracano często uwagę w postanowieniach synodalnych i zarządzeniach biskupów odnoszących się do tej kwestii30.
Duże znaczenie miała dotychczasowa
nieposzlakowana opinia mieszczki. Zastosowana w procesie inkwizycja, sprowadzająca się jedynie do przesłuchań
świadków, miała również ogromny
wpływ na rozstrzygnięcie. Trudno bowiem przypuszczać, iż siedemdziesięcioletnia kobieta przeżyłaby próby
i straszliwe tortury (często nieznane
w ogóle prawu31 ), które stosowano zazwyczaj w tego typu sprawach.
Konkludując, zaryzykować można tezę, że toczący się przeciwko Gertrudzie
Zagrodzkiej proces o czary (przy założeniu, iż powinny się one jednak odbywać) może stanowić wzorcowy przykład
takiego postępowania. Pomimo oparcia
oskarżenia na domysłach i nienawiści
względem niewinnej ofiary, zakończył
się sprawiedliwym werdyktem. Niestety,
jak wiadomo, procesy takie zazwyczaj
przebiegały w zupełnie inny sposób,
kończąc się nierzadko bardzo krwawymi
rozstrzygnięciami. Ich kres datuje się zaś
oficjalnie dopiero na rok 1776. Wtedy
to konstytucją sejmową zakazano oficjalnie tortur w śledztwie i prowadzenia
Styczeń - kwiecień 2014 | 7
Prawo
14 Tamże, s. 57.
procesów o czary32, na co wpływ miał 15 Przykładem tego typu sprawy jest również
niewątpliwie głośny proces we wsi Do- oskarżenie Gertrudy Zagrodzkiej.
ruchów33 .
■ 16
S. Płaza, dz. cyt., s. 365.
17 Salmonowicz, O niegodziwości procesów
o czary, „Czasopismo Prawno-Historyczne”
1 A. Lityński, Zniesienie tortur i karalności za
1994, z. 1-2, s. 115.
18 K. Baschwitz, Czarownice. Dzieje proceczary, „Prawo i życie” 1976, nr 39, s. 19.
2 A.M. Falkowska, I. Henke, „Czarownikom
sów o czary, Warszawa 1999, s. 11.
żyć nie dopuścisz” – z procesów o czary 19 Cyt., tamże, s. 11.
uwag kilka. Środki dowodowe w procesach 20 Tamże, s. 14–15.
i sposoby wykrywania czarownic [w:] Culpa 21 R. Woźnialis, Procesy czarownic w Lubliet poena. Z dziejów prawa karnego, M. Mi- nie w XVII i XVIII wieku, internetowe czasopismo historyczne „Histmag.org”, strona
kuła (red.), Kraków 2009, s. 109.
3 Szacuje się, że mężczyźni stanowili około
internetowa www.histmag.org, dostęp
10% ogólnej liczby skazanych za czary. 29.12.2013.
S. Płaza, Historia prawa w Polsce na tle po- 22 S. Salmonowicz, Procesy o czary w Polsce.
równawczym. Część 1, Kraków 1997, s. 364. Próba rozważań modelowych [w:] Prawo
4 A.M. Falkowska, I. Henke, dz.
wczoraj i dziś. Studia dedykowane Katarzynie
Sójce-Zielińskiej, G. Bałtruszajtys [red.],
cyt., s. 100–101.
5 Słownik języka polskiego, strona internetoWarszawa 2000, s. 320.
23 Tamże s. 318.
wa www.sjp.pl/czary, dostęp 27.12.2013.
24 T. Wiślicz, dz. cyt., s. 49.
6 S. Płaza, s. 364.
25 Tamże, s. 55.
7 H. Karbownik, Sprawa prowadzenia procesów o czary w przedrozbiorowej Polsce 26 Dzięki temu w procesie wiejskim mniej
w świetle ówczesnego prawa kanonicznego groźne były pozbawiano podstaw denuncjai polskiego, „Kościół i prawo” 1998, cje. Tamże, s. 58.
27 A.M. Falkowska, I. Henke, dz. cyt., s. 103.
nr 13, s. 166.
28 T. Wiślicz, dz. cyt., s. 59; A.M. Falkowska,
8 H. Karbownik, dz. cyt., s. 165.
9 T. Wiślicz, Czary przed sądami wiejskimi
I. Henke, dz. cyt., s. 109.
w Polsce w XVI–XVIII w., „Czasopismo 29 M. Mikołajczyk, Jak obronić oskarżoną
Prawno-Historyczne” 1997 nr 1/2. Wszystkie o czary. Mowy procesowe z 1655 roku
fragmenty ksiąg sądowych, dotyczące popeł- w sprawie Gertrudy Zagrodzkiej [w:] Z dzieniania przestępstwa czarów, zaczerpnąłem od jów kultury prawnej. Studia ofiarowane ProJuliuszowi
Bardachowa
tego autora. Po każdym cytacie będę podawał fesorowi
w dziewięćdziesięciolecie urodzin, A. Rosner,
w nawiasie numery stron.
10 Tamże, s. 47.
M. Sobotka, M. Wąsowicz, A. Zakrzewski
11 Tamże, s. 51.
(red.), Warszawa 2004, s. 392. Wszystkie
12 Tamże, s. 56.
fragmenty bieckiej księgi sądowej zaczerp13 Tamże, s. 56–57.
nąłem od tego autora. Po każdym cytacie,
8 | www.hicetnunc.pl
J. Mroczka
będę podawał w nawiasie numery stron.
30 H. Karbownik, dz. cyt., s. 172.
31 Tamże, s. 172.
32 Tamże, s. 174
33 Zob. szerzej B. Bladowski, Ostatni proces
o czary, „Gazeta Sądowa” 2004, nr 12, s. 57.
Zdolność prawna
dziecka poczętego
C
Jolanta Mroczka
zy nasciturus, czyli dziecko poczęte,
ale nienarodzone, ma w prawie polskim zdolność prawną? Z religijno-moralnego punktu widzenia dziecko poczęte
jest człowiekiem od momentu zapłodnienia i ma taki sam status ontyczny jak
osoba, która już się urodziła. Czy normy
cywilnoprawne przyznają nasciturusowi
podmiotowość prawną? Jeśli tak, to jakie
przysługują mu uprawnienia?
Niniejsza problematyka jest niezwykle
aktualna w odniesieniu do prawnej dopuszczalności przerwania ciąży. W tym
wypadku występują liczne kontrowersje
pomiędzy statusem dziecka poczętego,
przyznanym przez Kodeks cywilny oraz
Kodeks rodzinny i opiekuńczy, a legalnością aborcji w 3 przesłankach: kiedy ciąża stanowi zagrożenia dla życia lub
zdrowia kobiety ciężarnej, badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo
ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia
płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, zachodzi uzasadnione
podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku
czynu zabronionego1 . Pomiędzy tymi
dwoma regulacjami zachodzi poważny
konflikt wartości. Jest to jednak zagad-
nienie nie tyle prawne, co etyczne. Legalność przerwania ciąży nie należy do
zakresu regulacji Kodeksu cywilnego.
Prawo cywilne reguluje jedynie sytuację
prawną dziecka, złączonego z ciałem
matki do momentu narodzin. Niniejszy
artykuł przedstawi uprawnienia dziecka
poczętego, które przysługują mu jeszcze
przed urodzeniem, z zastrzeżeniem warunków koniecznych dla tych praw, oraz
wskaże na prawne konsekwencje uznania
podmiotowości prawnej nasciturusa.
Łacińskie pojęcie nasciturus pochodzi
z prawa rzymskiego i oznacza dosłownie
„mający się narodzić”. Miał on warunkową zdolność prawną. Nie był samodzielną istotą – dziecko nienarodzone
było traktowane jako część organizmu
matki. Nasciturus mógł nabywać prawa,
w rozumieniu przysporzenia, jednak kategorycznie nie mógł być podmiotem
czynności, które polegałby na jego majątkowym obciążeniu. Prawa realnie nabywał w momencie żywego urodzenia,
przy zastosowaniu fikcji prawnej, polegającej na uznaniu, iż nasciturus był osobą narodzoną w momencie dokonania
czynności prawnej – przysporzenia na
jego korzyść. W prawie rzymskim ta instytucja była stosowana na gruncie prawa
spadkowego. Jej sens wyraża znana każdemu juryście sentencja: nasciturus pro
iam nato habetur, quotiens de commodis
eius agitur, czyli „mającego się narodzić
uważa się za narodzonego, ilekroć chodzi
o jego korzyści”.
Na wstępie rozważań należy zdefiniować zdolność prawną. Na gruncie prawa
cywilnego podmiotowość osób fizycznych
jest naturalną cechą każdej osoby ludzkiej.
Jest to zdolność do bycia podmiotem praw
i obowiązków w zakresie prawa cywilnego.
Nie można się jej zrzec w drodze oświadczenia woli, nie jest również możliwe jej
Styczeń - kwiecień 2014 | 9
Prawo
ograniczenie lub pozbawienie wskutek
orzeczenia sądowego. Obecnie w prawie
polskim nie istnieje instytucja śmierci cywilnej 2. Zgodnie z art. 8. Kodeksu cywilnego z 1964 r. osoby fizyczne nabywają
zdolność prawną z chwilą urodzenia. Przesłanką konieczną jest tzw. żywe urodzenie.
Artykuł 9. wprowadza prawne domniemanie żywego urodzenia3 . Jest to domniemanie co do faktu i jest ono usuwalne – może
być obalone przeciwdowodem, jednak tylko w drodze postępowania sądowego,
przed sądem rejonowym w trybie nieprocesowym. W doktrynie toczy się spór o to,
czy warunek żywego narodzenia jest warunkiem zawieszającym (jeśli dziecko urodzi się żywe, to znaczy że miało zdolność
prawną od chwili poczęcia, jeśli zaś nie
urodzi się żywe, to znaczy że zdolności tej
nie miało wcale), czy rozwiązującym (dopiero martwe urodzenie spowoduje brak
zdolności prawnej).
Należy również postawić w tym miejscu pytanie o znaczenie zdolności prawnej osoby fizycznej. Każdy człowiek,
stając się podmiotem norm cywilnoprawnych, może zawierać stosunki prawne
o charakterze majątkowym, jak i niemajątkowym, które opierają się na zasadzie
równorzędności stron. Oznacza to, że
żadnej osobie fizycznej w stosunkach cywilnoprawnych nie przysługuje kompetencja do władczego jednostronnego
ingerowania w sferę praw i obowiązków
drugiej strony, jeżeli nie wynika to z treści łączącego strony stosunku prawnego.
Ta równorzędność przejawia się również
w jednakowej ochronie prawnej podmiotów. Wynika to z najważniejszej zasady
prawa cywilnego: ochrony osoby ludzkiej.
W świetle obowiązującego stanu prawnego nasciturus nie ma normatywnie
przyznanej (przez przepis ustawy) zdol10 | www.hicetnunc.pl
ności prawnej. W ustawie z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny,
ochronie płodu ludzkiego i warunkach
dopuszczalności przerwania ciąży został
dodany do art. 8. k.c. paragraf 2.: „Zdolność prawną ma również dziecko poczęte; jednakże prawa i zobowiązania
majątkowe uzyskuje ono pod warunkiem,
że urodzi się żywe” 4. Jednak przepis
art. 8. k.c. został w całości uchylony
w 1996 roku5. Zatem skoro ustawodawca
usunął normatywny wyraz podmiotowości prawnej dziecka poczętego, to wnioskując a contrario można stwierdzić, iż
obecnie nasciturus nie ma zdolności
prawnej. Jednak pomimo braku tej ustawowej regulacji w polskim prawie cywilnym istnieją przepisy, które chronią jego
sytuację prawną. Normy te występują na
gruncie przede wszystkim prawa spadkowego, rodzinnego. Co więcej, nasciturusowi przysługują roszczenia z tytułu
ochrony określonych dóbr osobistych.
W obrębie prawa spadkowego Kodeks
cywilny przyznaje dziecku poczętemu
zdolność do dziedziczenia. Zgodnie
z art. 927. par. 1. k.c. wynika, że nie
może być spadkobiercą osoba fizyczna,
która nie żyje w chwili otwarcia spadku.
Jednakże dziecko poczęte może być
spadkobiercą, jeśli zostało poczęte na
dzień otwarcia spadku (art. 927. par. 2.
k.c. 6). Nasciturus może dziedziczyć zarówno na podstawie ustawy, jak i testamentu. Jego zdolność do dziedziczenia
jest jednak uwarunkowana późniejszym
faktem żywego urodzenia. Ma to ogromne znaczenie dla całego procesu dziedziczenia i ustala porządek ewentualnego
spadkobrania ustawowego po nasciturusie: jeśli dziecko poczęte urodzi się żywe
to ex lege dziedziczy spadek. Nawet jeśli
chwilę później umrze, to ta masa majątkowa przechodzi na jego ustawowych
J. Mroczka
spadkobierców – rodziców. Taka sytuacja
nie będzie miała miejsca, jeśli dziecko
urodzi się martwe. Zgodnie z art. 972.
k.c. dziecko poczęte może być również
zapisobiercą7.
Dziecku poczętemu przysługuje roszczenie z tytułu ochrony dóbr osobistych,
uznanych przez system prawny wartości
obejmujących fizyczną i psychiczną integralność człowieka. Ochrona dóbr osobistych przysługuje każdej osobie
fizycznej. Nasciturus ma prawo do domagania się po urodzeniu naprawienia
szkód doznanych w okresie prenatalnym
według art. 446. k.c. 8. Przepis ten dodany został przez art. 6. pkt 2. ustawy
z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu
rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania
ciąży z dniem 16 marca 1993 r. i stanowi
podstawę odpowiedzialność odszkodowawczej za tzw. szkody prenatalne.
Szkodzić mogą różne zdarzenia skierowane przeciwko dziecku lub też przeciwko matce. Możliwe jest uzyskanie
zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną przez matkę krzywdę w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju
zdrowia9. Jak zauważył Wojciech Robaczyński:
[...] Dziecko poczęte ma również
uprawnienia w dziedzinie prawa odszkodowawczego. Z chwilą urodzenia dziecko może żądać naprawienia szkód
doznanych przed urodzeniem. Z przepisu tego wynika zatem także uznanie nasciturusa za podmiot prawa. Nie można
bowiem wyrządzić szkody komuś, kto
podmiotem prawa nie jest. Chodzi tu
zarówno o szkody, które polegają na
szkodliwych dla płodu skutkach oddziaływania na organizm matki (np. napromieniowanie,
nieudany
zabieg
przerwania ciąży), jak i szkody pośrednie, polegające na pozbawieniu życia ojca dziecka jeszcze przed narodzeniem.
W związku z tym powiemy, że odszkodowanie może polegać na rekompensacie szkody poniesionej bezpośrednio
przez dziecko poczęte (w grę mogą
wejść np. koszty leczenia, ale także renta
w przypadku zwiększenia potrzeb lub
niemożności uzyskania w przyszłości
zdolności do pracy zarobkowej) oraz na
zniwelowaniu uszczerbku, jakim dla
dziecka jest zawsze śmierć ojca10.
Również Kodeks rodzinny i opiekuńczy przyznaje nasciturusowi dwa uprawnienia. Pierwszym z nich jest możliwość
uznania dziecka poczętego, jeszcze nienarodzonego, na podstawie art. 75. par.
1. k.r.o. 11 . Ta regulacja zrównuje pozycję
nasciturusa z sytuacją dziecka już narodzonego. Ponadto, zgodnie z art. 142.
k.r.o., w sytuacji, gdy ojcostwo mężczyzny niebędącego mężem matki zostało
uwiarygodnione, może ona żądać, aby
mężczyzna ten jeszcze przed urodzeniem
się dziecka wyłożył odpowiednią sumę
pieniężną na koszty utrzymania dziecka
przez pierwsze trzy miesiące po urodzeniu. Drugim uprawnieniem jest ustanowienie kuratora dla dziecka poczętego,
tzw. curator ventris. Ta instytucja pochodzi z prawa rzymskiego i w dosłownym
tłumaczeniu oznacza „kurator brzucha”.
Kuratora ustanawia się wówczas, jeśli jest
to potrzebne do strzeżenia przyszłych
praw dziecka. Kuratela ustaje z chwilą
urodzenia się dziecka12. Ustaje wtedy
stan niepewności co do losów praw
dziecka, a rodzice mogą zacząć wykonywać swoją władzę rodzicielską.
Przedstawione powyżej przepisy z pewnością mogą być podstawą do stwierdzenia,
że w polskim porządku prawnym dziecko
Styczeń - kwiecień 2014 | 11
Prawo
poczęte ma przyznaną zdolność prawną
oraz obowiązuje go zasada nasciturus pro
iam nato habetur, quotiens de commodis
eius agitur. Jest to zdolność bezwarunkowa
w sferze praw niemajątkowych, natomiast
warunkowa w sferze stosunków majątkowych13 . Warunkowa zdolność prawna polega na tym, że prawa i zobowiązania
majątkowe uzyskuje dziecko pod warunkiem, że urodzi się żywe. W doktrynie istnieje również pogląd, iż nasciturus nie
przyznanej zdolności prawnej, a przepisy
Kodeksu cywilnego i Kodeksu rodzinnego
i opiekuńczego zabezpieczają tylko jego
przyszłe interesy. Jednak ta teza, w moim
przekonaniu, nie znajduje uzasadnienia.
Przepisy dotyczące dziecka poczętego są
utrwalane na płaszczyźnie praktyki prawnej. Nasciturusowi przysługuje ochrona
dóbr osobistych, co według mnie najlepiej
ukazuje normatywne przyznanie mu podmiotowości prawnej. Na zakończenie warto
przytoczyć stanowisko Tomasza Sokołowskiego, który uważa, że nasciturus nie jest
osobą fizyczną, ale ma zdolność prawną:
[...] Tak więc bez wątpienia kategoria
człowieczeństwa jest pierwotna wobec
pojęcia osoby fizycznej, które jest wobec niej wtórne. Pojęcie osoby fizycznej
funkcjonuje tylko na obszarze prawa cywilnego, a nadto ma węższy zakres czasowy niż pojęcie człowieczeństwa […].
Przeciwnie – okoliczność fizycznego
związku organizmu nasciturusa z organizmem matki jest jednym z najistotniejszych powodów wielkich trudności,
jakie napotykają próby regulacji prawnej
jego sytuacji, jako „osobnej” jednostki
ludzkiej. Osobą fizyczną jest zatem
człowiek od chwili urodzenia, natomiast
przedtem taki człowiek określany jest
mianem nienarodzonego dziecka, czyli
nasciturusa14.
■
12 | www.hicetnunc.pl
Art. 4a ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r.
o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerwania ciąży, [w:] Dz.U. 1993 nr 17
poz. 78.
2 H. Witczak, A. Kawałko, Osoby fizyczne,
[w:] Prawo cywilne – część ogólna, Warszawa 2011, s. 78–80.
3 Art. 9. k.c.: „W razie urodzenia się dziecka, domniemywa się, że przyszło ono na
świat żywe”, [w:] Ustawa z dnia 23 kwietnia
1964 r. Kodeks cywilny, [w:] Dz.U. 1964
nr 16 poz. 93.
4 Art. 6. ustawy z dnia 7 stycznia 1993r.
o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerwania ciąży, [w:] Dz.U. 1993 nr 17
poz. 78.
5 Art. 2. ustawy z dnia 30 sierpnia 1996 r.
o zmianie ustawy o planowaniu rodziny,
ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerwania ciąży oraz
o zmianie niektórych innych ustaw, [w:]
Dz.U. 1996 nr 139 poz. 646.
6 Jednakże dziecko w chwili otwarcia spadku już poczęte może być spadkobiercą, jeżeli urodzi się żywe. Zob. Ustawa z dnia 23
kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny, [w:]
Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93.
7 Przepisy o powołaniu spadkobiercy,
o zdolności do dziedziczenia i o niegodności
stosuje się odpowiednio do zapisów. Zob.
Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks
cywilny, [w:] Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93.
8 Z chwilą urodzenia dziecko może żądać
naprawienia szkód powstałych przed urodzeniem. Zob. Ustawa z dnia 23 kwietnia
1964 r. Kodeks cywilny, [w:] Dz.U. 1964
nr 16 poz. 93.
1
P. Nycz
a) Art. 444. par. 1: W razie uszkodzenia
ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie
poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli
poszkodowany stał się inwalidą, także sumę
potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu. Zob. Ustawa z dnia 23 kwietnia
1964 r. Kodeks cywilny, [w:] Dz.U. 1964
nr 16 poz. 93.
b) Art. 445 par. 1: W wypadkach przewidzianych w artykule poprzedzającym sąd
może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia
pieniężnego za doznaną krzywdę. Zob.
Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks
cywilny, [w:] Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93.
10 W. Robaczyński, Ochrona dziecka poczętego – przepisy prawa cywilnego. Komentarz praktyczny.
11 Można uznać ojcostwo przed urodzeniem
się dziecka już poczętego. Zob. Ustawa
z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny
i opiekuńczy, Dz.U. 1964 Nr 9 poz. 59.
12 Art. 182: Dla dziecka poczętego, lecz
jeszcze nie urodzonego, ustanawia się kuratora, jeżeli jest to potrzebne do strzeżenia
przyszłych praw dziecka. Kuratela ustaje
z chwilą urodzenia się dziecka. Zob. Ustawa
z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny
i opiekuńczy, Dz.U. 1964 Nr 9 poz. 59.
13 W. Robaczyński, dz. cyt.
14 T. Sokołowski, Sytuacja prawna nasciturusa w art. 9 projektu Kodeksu cywilnego,
„Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny” 2009, z. 2.
9
Uznanie za
zmarłego – czyli
wszystko,
co powinniśmy
wiedzieć
o stosowaniu tej
instytucji
C
Paweł Nycz
hcąc najogólniej opisać prawo cywilne, należałoby wskazać jego zadanie,
polegające na regulacji stosunków między
podmiotami prawa prywatnego (w co
włącza się także ochronę interesu jednostek). Śmierć, jako jedna z instytucji, regulowana jest przez tę gałąź prawa, gdyż
w jej momencie wygasają wszelkie prawa
i obowiązki o charakterze niemajątkowym,
zaś pozostałe – majątkowe – podlegają
dziedziczeniu. W typowej sytuacji śmierć
człowieka stwierdza lekarz, który po zbadaniu ciała wystawia kartę zgonu – podstawę do sporządzenia aktu zgonu
i wpisania tej okoliczności do księgi stanu
cywilnego. Jednak rzeczywistość zna różne
okoliczności, w których to w bardziej lub
mniej prawdopodobny sposób doszło do
śmierci, a brak ciała (głównego dowodu),
powoduje sprzeczności natury prawnej.
W takiej sytuacji śmierć uznaje się za
niewątpliwą albo bardzo prawdopodobną
– w rozumieniu prawa okoliczności te
rozróżniamy w pierwszym przypadku jako sądowe stwierdzenie zgonu bądź
w drugim przypadku jako uznanie za
zmarłego. Mimo że w języku potocznym
oba te zwroty brzmią identycznie, to na
Styczeń - kwiecień 2014 | 13
Prawo
tle wykładni różnią się od siebie znacząco. W artykule tym chciałbym zająć się tą
ostatnią instytucją, a mianowicie instytucją uznania za zmarłego, gdyż uważam ją
za istotną ze względu na szczególny charakter i znaczenie na gruncie prawa rodzinnego i spadkowego.
W życiu nieraz pojawiają się sytuacje,
w których ktoś w dziwny sposób znika,
traci się z taką osobą kontakt, nikt nie
wie, gdzie można ją znaleźć itp. Uznanie
za zmarłego ma na celu usunąć stan niepewności wywołany zaginięciem człowieka (kiedy niewiadomo czy żyje, czy
może zmarła). Wówczas niemożliwe jest
uznanie przez sąd śmierci takiej osoby
(sądowe stwierdzenie zgonu) z racji na
fakt, iż śmierć nie jest niewątpliwa1 .
Przy zastosowaniu tej instytucji wymaga się wystąpienia dwóch przesłanek:
zaginięcia osoby (wraz z brakiem odnalezienia jej ciała) oraz upływ odpowiedniego terminu (zróżnicowanego co do
okoliczności). Ważne wydaje się podkreślenie już na wstępie rozważania o jej istnieniu przez cały ten czas (aż do
momentu uprawomocnienia się postanowienia sądu), domniemania życia, tzn.
póki sąd nie uzna danej osoby za zmarłą
bądź nie stwierdzi jej zgonu2. Domniemanie to ustaje nie tylko w momencie
sądowego stwierdzenia zgonu czy uznania za zmarłego, ale i (co logiczne)
w wyniku późniejszego odnalezienia
zwłok i ich zidentyfikowania.
Zaginięcie osoby w zależności od okoliczności może przybrać dwie formy:
zwykłą i kwalifikowaną. Zwykłą (bez
szczególnych okoliczności zwiększających prawdopodobieństwo śmierci) reguluje art. 29. k.c. 3 :
sięć od końca roku kalendarzowego,
w którym według istniejących wiadomości jeszcze żył; jednakże gdyby
w chwili uznania za zmarłego zaginiony
ukończył lat siedemdziesiąt, wystarcza
upływ lat pięciu.
§ 2. Uznanie za zmarłego nie może nastąpić przed końcem roku kalendarzowego, w którym zaginiony ukończyłby
lat dwadzieścia trzy
Jak łatwo zauważyć, w tym przepisie
prawnym podstawowy termin wynosi 10
lat i liczy się go od końca roku kalendarzowego, w którym według istniejących
wiadomości osoba jeszcze żyła. Lecz od
tego terminu występują wyjątki, a mianowicie nie można uznać za zmarłą osoby,
która przed końcem roku kalendarzowego
nie ukończyłaby 23 lata (termin ten ulega
odpowiedniemu wydłużeniu). Zaś
w przypadku osób, które ukończyły 70.
rok życia, ulega skróceniu do lat 5. Oznacza to, że jeżeli termin już biegnie od 5 lat,
a osoba w tym czasie ukończy 70. rok życia, to sąd może taką osobę uznać za
zmarłą bez konieczności upływu 10 lat.
Zastanawiające, dlaczego uznać za zmarłą
można dopiero osobę, która ukończyła 23.
rok życia (gdzie pełnoletniość uzyskuje się
w momencie ukończenia 18. roku życia).
Jest to wynikiem doliczenia 5 lat (tych,
które są wystarczające, aby skrócić termin
uznania w przypadku ukończenia 70. roku
życia) do 18. roku życia.
Zaginięcie kwalifikowane charakteryzuje
się wystąpieniem szczególnych okoliczności,
powodujących większe prawdopodobieństwo
śmierci. Jest to zaginięcie w czasie podróży
powietrznej lub morskiej, w czasie katastrofy statku lub okrętu bądź w jakiejś innej syArt. 29. § 1. Zaginiony może być uzna- tuacji, z którą związane jest szczególne
ny za zmarłego, jeżeli upłynęło lat dzie- zdarzenie (np. wypadnięcie za burtę).
14 | www.hicetnunc.pl
P. Nycz
§ 1. Kto zaginął w czasie podróży powietrznej lub morskiej w związku z katastrofą statku lub okrętu albo
w związku z innym szczególnym zdarzeniem, ten może być uznany za zmarłego po upływie sześciu miesięcy od
dnia, w którym nastąpiła katastrofa albo
inne szczególne zdarzenie.
§ 2. Jeżeli nie można stwierdzić katastrofy statku lub okrętu, bieg terminu
sześciomiesięcznego rozpoczyna się
z upływem roku od dnia, w którym statek lub okręt miał przybyć do portu
przeznaczenia, a jeżeli nie miał portu
przeznaczenia – z upływem lat dwóch
od dnia, w którym była ostatnia o nim
wiadomość.
§ 3. Kto zaginął w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia
nieprzewidzianym w paragrafach poprzedzających, ten może być uznany za
zmarłego po upływie roku od dnia,
w którym niebezpieczeństwo ustało albo
według okoliczności powinno było
ustać4.
Termin w przypadku tego rodzaju zaginięcia jest uzależniony od okoliczności.
Podstawowym terminem jest bieg sześciomiesięczny od dnia nastąpienia katastrofy.
Dopiero w momencie, gdy nie można
stwierdzić takiej katastrofy stosuje się szczególny rodzaj upływu terminu – wynosi on
półtora roku od dnia, kiedy statek lub okręt
miał przybyć do portu przeznaczenia, a gdy
takiego portu nie miał, to bieg tego terminu
rozpoczyna się dopiero po upływie dwóch
lat, kiedy ostatni raz była o nim mowa.
Paragraf trzeci wskazuje na szczególne
zdarzenia („w związku z bezpośrednim
niebezpieczeństwem dla życia”). Takim
przykładem może być porwanie dla oku-
pu. Termin, jaki musi minąć, aby uznać
osobę za zaginioną w wyniku takiego
zdarzenia, różni się od wcześniejszych –
wynosi rok i przesłanką do jego rozpoczęcia jest ustanie takiego zdarzenia lub
jego okoliczności.
Kodeks cywilny przewiduje dodatkowo
zupełnie odrębną regulację dotyczącą
uznania za zmarłego osób zaginionych
w czasie wojny lub w związku z działaniami wojennymi, kiedy dana osoba brała
w nich udział bądź przebywała na obszarze
objętym działaniami zbrojnymi. Przepisy te
zawarte są w art. XXVIII–XXXIII przepisów wprowadzających kodeks cywilny.
Uznanie za zmarłego może nastąpić
przez orzeczenie sądu tylko i wyłącznie
w określonym trybie. Początkowo składany
jest odpowiedni wniosek. Legitymowany do
tej czynności może być każdy, kto posiada
w tym interes prawny, ale także krewny lub
osoba emocjonalnie związana z zaginionym.
W dalszym ciągu sąd bada, czy dana osoba
jest uprawniona do wszczęcia postępowania.
Orzeczenie zapada w sądzie rejonowym
właściwym ze względu na ostatnie miejsce
zamieszkania zaginionego (ostatniego pobytu) i odbywa się to w trybie nieprocesowym. Wniosek o uznanie za zmarłego
można zgłosić nie wcześniej niż na rok
przed końcem terminu, po upływie którego
zaginiony może być uznany za zmarłego.
Gdy jednak uznanie za zmarłego może nastąpić po upływie roku lub krótszego niż
rok terminu od zdarzenia, które uzasadnia
prawdopodobieństwo śmierci zaginionego,
wniosek o uznanie za zmarłego zgłosić
można dopiero po upływie tego terminu.
Wnioskodawca powinien przedstawi
maksymalnie szczegółowe dane dotyczące
zaginionego, a także uprawdopodobni okoliczności uzasadniające wniosek. Przed
wydaniem postanowienia o uznaniu za
zmarłego sąd powinien wysłuchać w miarę
Styczeń - kwiecień 2014 | 15
Prawo
możliwości osoby bliskie dla zaginionego.
Nie chodzi tu tylko o jego krewnych, ale
o osoby, które łączyła z zaginionym jakaś
więź (np. miłość, przyjaźń, wdzięczność),
przy czym nie wszystkie z tych osób muszą
być wysłuchiwane. Jeżeli sąd uzna, że istnieją przesłanki do uznania zaginionego za
zmarłego, zarządza ogłoszenie o wszczęciu
postępowania, które umieszcza w piśmie
poczytnym na całym obszarze państwa
i podaje informację do publicznej wiadomości w miejscu ostatniego zamieszkania
zaginionego. W ogłoszeniu tym wzywa się
zaginionego do stawienia się w terminie 6
miesięcy pod groźbą uznania za zmarłego,
a osoby mające informacje na jego temat –
do zgłoszenia się do sądu. Prawomocne
postanowienie o uznaniu za zmarłego ma
charakter konstytutywny ex tunc, tzn. jest
skuteczne od chwili oznaczonej w orzeczeniu i pociąga za sobą takie same skutki, jak
śmierć biologiczna. Oczywiście może być
ono uchylone, gdy pojawią się wiarygodne
dowody świadczące przeciwko niemu5.
Uznanie za zmarłego powoduje liczne
skutki prawne zarówno w sferze majątkowej, jak i w sferze rodzinnej, a więc ma
szerokie zastosowanie w życiu codziennym. Usuwając stan niepewności, likwiduje
się zarazem liczne stany zawieszenia. Podstawowe skutki to m.in. możliwość ubiegania się o rentę rodzinną, ustanie
małżeństwa i możliwość wejścia w nowy
związek, wstrzymanie wszelkich świadczeń
(np. emerytury), a nawet otwarcie spadku.
Historia zna również przypadki jednoznacznie oburzające – ukrywający się przed
wymiarem sprawiedliwości zbiedzy, dla
których ratunkiem jest zapomnienie
i stwierdzenie „śmierci cywilnej”.
■
Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego
z dnia 30 listopada 1973 r. Izba Cywilna
(sygnatura akt: III CRN 277/73); śmierć
niewątpliwa „zachodzi nie tylko wtedy, gdy
istnieją naoczni świadkowie zgonu, ale także
wówczas, gdy okoliczności konkretnego
wypadku uzasadniają pełne przekonanie
o zgonie określonej osoby”.
2 Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks
cywilny (T.j. Dz. U. z 2014 r., poz. 121).
3 Kodeks cywilny. Komentarz, red. A. Kidyba, t. I. Część ogólna, wyd. II, stan prawny na 01.06.2012 rok. Dostępne w SIP
LEX.
4 Tamże.
5 http://www.prawodlakazdego.pl/content/pro
cedura-uznania-za-zmar%C5%82ego [dostęp
online: 28.02.2014]
Korpus
dyplomatyczny
P
Dominika Kinel
rzez pojęcie korpusu dyplomatycznego (corpsdiplomatique, skrót: CD)
rozumie się wszystkich szefów misji
akredytowanych w państwie przyjmującym i ich małżonki oraz w szerszym znaczeniu także wszystkich członków
personelu dyplomatycznego misji i ich
małżonki1. Konwencja Wiedeńska z 1961
r. nie uregulowała kwestii korpusu dyplomatycznego, pozostawiając to zwyczajowi.
Warto wspomnieć, że świadectwem przynależności do korpusu dyplomatycznego
1 H. Witczak, A. Kawałko, Prawo cywilne –
jest posiadanie legitymacji lub zaświadczenia dyplomatycznego wydanego przez
część ogólna, Warszawa 2011, s. 81.
miejscowe MSZ2.
16 | www.hicetnunc.pl
D. Kinel
Korpus dyplomatyczny – termin ten
wszedł do powszechnego użytku w XIX
wieku. Pojęcie korpusu dyplomatycznego
ma dwa znaczenia. W znaczeniu węższym można mówić o szefach misji akredytowanych przy głowie danego państwa.
Znaczenie szersze określa korpus dyplomatyczny jako wszystkich członków personelu dyplomatycznego danej misji, ich
nazwiska zaś umieszczone są w spisie
korpusu dyplomatycznego.
Korpus dyplomatyczny jest ciałem
zbiorowym, pozbawionym ściślejszych
form organizacyjnych, nawet w sensie
klubu towarzyskiego. Nie posiada osobowości prawnej. Istnieje de facto na
mocy powszechnie stosowanego zwyczaju międzynarodowego. Nie ma on
również charakteru politycznego i nie
powinien dokonywać kolektywnych kroków o charakterze politycznym wobec
władz państwa przyjmującego.
Korpus dyplomatyczny występuje jako
całość głównie przy okazji różnych uroczystości państwowych, jak inauguracja
urzędowania szefa państwa, obchody
święta narodowego, składanie kondolencji itp. Jednak prezentacja całego korpusu
jest bardzo rzadka z powodu naruszenia
jego statusu międzynarodowego (przywilejów i immunitetów), np. z tzw. zbiorowym protestem z powyższego powodu3 .
Nie jest przyjęte zbiorowe występowanie korpusu dyplomatycznego w sprawach politycznych i prawnych, które
mogłyby być poczytane przez władze
państwa przyjmującego za wtrącanie się
do jego spraw wewnętrznych.
Na czele korpusu dyplomatycznego stoi
dziekan (doyen, decanus, dean), którego
funkcja nie wynika jednak ani z wyboru,
ani z nominacji. Zwyczajowo wyłania się
on automatycznie spośród szefów misji
najwyższej klasy (ambasador, nuncjusz)
zajmujących pod względem pierwszeństwa
w tej klasie pierwsze miejsce, tzn. zostaje
nim szef misji, który najwcześniej spośród
wszystkich ambasadorów złożył listy
uwierzytelniające, a po jego wyjeździe
stanowisko to obejmuje wicedziekan (nazwa nieoficjalna) znajdujący się na drugim
miejscu pod względem precedencji. Dziekanem może zostać szef misji stale przebywający w państwie przyjmującym.
Jak już wspomniano, wyjątkowo w krajach katolickich dziekanem korpusu dyplomatycznego jest nuncjusz apostolski,
który niezależnie od daty rozpoczęcia swej
misji zajmuje zawsze pierwsze miejsce
pod względem pierwszeństwa.
Jeśli chodzi o zadania dziekana korpusu
dyplomatycznego, to są one niewielkie,
aczkolwiek niepozbawione praktycznego
znaczenia4. Znaczna część tych funkcji
dotyczy spraw protokolarnych i kurtuazyjnych. Reprezentuje on bowiem korpus dyplomatyczny jako całość wobec władz
państwa przyjmującego, jednakże jako primus inter pares, czyli pierwszy wśród
równych, a nie jako szef jakiejś samodzielnej organizacji. W imieniu korpusu
dyplomatycznego może przemawiać na
uroczystościach państwowych, składać
głowie państwa życzenia czy podziękowania itp. W sprawach mogących mieć choćby najmniejsze implikacje polityczne
dziekan korpusu dyplomatycznego zobowiązany jest uprzednio uzgodnić przedmiot interwencji wobec władz
miejscowych z pozostałymi szefami misji
dyplomatycznych. Również interwencje
w sprawach dotyczących poszczególnych
członków korpusu dyplomatycznego powinny być uprzednio uzgodnione z nimi.
Dziekan korpusu nie może także organizować spotkań i dyskusji o charakterze
politycznym bez uprzedniej zgody członków korpusu dyplomatycznego5.
Styczeń - kwiecień 2014 | 17
Prawo
Stan stosunków między państwem reprezentowanym przez dziekana korpusu
dyplomatycznego a poszczególnymi innymi państwami (np. w przypadku braku
lub zerwania z nimi stosunków dyplomatycznych, konfliktu zbrojnego) nie może
wpływać ograniczająco na wykonywanie
funkcji wobec przedstawicieli dyplomatycznych takich państw.
Dziekan korpusu dyplomatycznego powinien bezstronnie i bez jakiejkolwiek dyskryminacji traktować wszystkich członków
korpusu dyplomatycznego.
Jedną z ważnych funkcji dziekana jest
troska o to, by członkowie korpusu dyplomatycznego mogli w należyty sposób korzystać z przysługujących im przywilejów
i immunitetów. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy państwo przyjmujące
przechodzi przez okres wewnętrznych
trudności, stanu wojny itp. Wówczas dziekan powinien m.in. dbać o zapewnienie
przez władze miejscowe przydziałów żywności, benzyny, odpowiednich warunków
przewozu i ochrony poczty dyplomatycznej, warunków mieszkaniowych itp. Nie
zajmuje się jednak z reguły pojedynczymi
przypadkami naruszeń statusu dyplomatycznego poszczególnych członków korpusu dyplomatycznego.
Dziekan korpusu dyplomatycznego, jak
również jego małżonka (doyenne), zwyczajowo służą radą nowo przybyłym szefom misji dyplomatycznych i ich
małżonkom w sprawach związanych
z miejscowymi zwyczajami i protokołem.
Oznaką zewnętrzną przynależności do
korpusu dyplomatycznego w danym państwie przyjmującym jest zwyczajowe prawo umieszczania na pojazdach należących
do tych osób tabliczki z literami CD. Należy zaznaczyć, że w łonie samego korpusu dyplomatycznego istnieją pojedyncze
mniejsze „korpusy” mające charakter ra18 | www.hicetnunc.pl
czej prywatnych klubów towarzyskich, np.
wojskowych i prasowych.
Obecnie korpusowi dyplomatycznemu
można przypisać rolę jedynie ceremonialną. Stosunki z nim utrzymuje ministerstwo spraw zagranicznych danego
państwa, w którym korpus przebywa poprzez departament protokołu dyplomatycznego. Organizuje on dla korpusu
przyjęcia, wystąpienia szefów placówek,
pokazy filmowe, wycieczki itp6.
■
J. Sutor, Prawo dyplomatyczne i konsularne, Warszawa 2007, s. 166.
2 R. Bierzanek, J. Symonides, Prawo międzynarodowe
publiczne,
Warszawa
2005, s. 183.
3 W. Góralczyk, S. Sawicki, Prawo międzynarodowe publiczne w zarysie, Warszawa
2009, s. 275.
4 Więcej o funkcjach dziekana: Zob. J. Sutor,
dz. cyt., s. 167.
5 Tamże.
6 Więcej: R. Bierzanek, J. Symonides, dz.
cyt., s. 183.
1
Ochrona dóbr
osobistych
J
Mateusz Olszewski
uż w starożytności pojmowano prawo
w kategoriach fenomenu społecznego,
a co się z tym wiąże, jego szczególnej
i doniosłej roli, jaką spełnia. W obecnej
Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej
można wyróżnić trzy materie, które są
przez nią regulowane: człowiek, państwo,
prawo. Mimo, iż dla każdej z nich można
M. O lszewski
przyporządkować odpowiednie normy,
w rzeczywistości stanowią swoistą triadę
i aksjologiczną spójność, obrazującą fenomen prawa, regulującego stosunki społeczne. To w nich podkreśla się role
jednostki, będącej początkiem i podstawą
wszelkiego porządku. Prawo jest faktorem i regulatorem życia społecznego – tu
jest miejsce na realizowanie i współistnienie jednostek. Przez pryzmat człowieka musi zapewniać środki podstawowej
ochrony, dzięki którym nie zostaną naruszone podstawowe fundamenty człowieczeństwa i sfery prywatnych wartości.
Jeśli dobro osobiste jest zagrożone przez
czyjeś działanie, człowiek ma prawo do
ochrony tego dobra. Czym są dobra osobiste? A gdy zostały naruszone, to jakie
prawa przysługują wtedy takiej osobie?
Przepisy Kodeksu cywilnego nie zawierają definicji legalnej dóbr osobistych.
Przedstawiciele doktryn na przestrzeni dziejów przez poziom rozwoju społecznego
i uznawanych przez nich wartości podejmowali próby definiowania tego terminu.
Obecnie za dobra osobiste uważa się uznane
przez system prawny wartości, obejmujące
fizyczną i psychiczną integralność człowieka, jego indywidualność oraz godność i pozycję w społeczeństwie1 . Teoria ochrony
dóbr osobistych jest ściśle powiązana z instytucją praw podmiotowych, regulujących
sferę możności postępowania w określony
sposób, wyznaczoną przez normę prawną
i przez nią zabezpieczoną. W doktrynie dominuje pogląd o koncepcji pluralistycznej,
według której istnieje wielość dóbr osobistych i wielość praw podmiotowych, a dla
każdego dobra osobistego musi istnieć skorelowane z nim prawo podmiotowe. Ochrona dóbr osobistych będzie więc obejmowała
naruszenie uczucia ludzkiego przez pogwałcenie obiektywnie definiowanego dobra
oraz naruszenie przysługującego poszkodo-
wanemu prawa podmiotowego2. Podmiotami, którym przysługuje ochrona dóbr osobistych, są zarówno osoby fizyczne, jak
i prawne oraz jednostki organizacyjne, wyposażone w zdolność prawną. Reżim dwóch
ostatnich w sposób oczywisty określa dobra
osobiste podlegające ochronie. Zdrowie, życie czy swoboda sumienia dotyczy jedynie
osób fizycznych, natomiast osobom prawnym i jednostkom organizacyjnym posiadającym zdolność prawną przysługuje ochrona
takich dób osobistych, związanych z ich
identyfikacją oraz dobrym imieniem.
Art. 23. k.c.: Dobra osobiste człowieka,
jak w szczególności zdrowie, wolność,
cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub
pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania,
twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod
ochroną prawa cywilnego niezależnie od
ochrony przewidzianej w innych przepisach.
Katalog dóbr wymienionych w art. 23.
ma charakter otwarty, co oznacza, iż ustawodawca tworząc ustawę, był świadomy, że
wiele czynników ma wpływ na rodzaj dóbr,
uznawanych przez daną społeczność. Są to
przede wszystkim czynniki rozwoju technologicznego i cywilizacyjnego. Obok
przedstawionych w artykule dóbr osobistych doktryna oraz orzecznictwo wskazują
na istnienie większej ich liczby. Wymienić
można m.in.: kult pamięci osoby zmarłej 3 ,
integralność seksualną, sferę prywatności,
poczucie przynależności do danej płci,
wstęp do publicznych miejsc rozrywki4,
korzystanie z nieskażonego środowiska itd.
Pierwszą z przesłanek naruszenia dóbr
osobistych jest zagrożenie naruszeniem lub
naruszenie dobra osobistego. To, czy nastąpiło zagrożenie lub naruszenie dobra osoStyczeń - kwiecień 2014 | 19
Prawo
bistego, musi być rozpatrywane w kategoriach obiektywnych. Nie wystarczy jedynie
subiektywne odczucie poszkodowanego.
Należy brać pod uwagę również okoliczność oraz sposób działania i cele, które
chciała osiągnąć osoba pozwana przez powoda o naruszenie dobra osobistego.
W przypadku wzajemności naruszeń nie
zostają zniesione przysługujące stronom
roszczenia o ochronę. Podsumowując, sąd
podczas rozpatrywania procesu o naruszenie dóbr osobistych powinien najpierw
zbadać, czy doszło do faktycznego naruszenia dobra, a dopiero później odwołać się do
bezprawności czynu.
Art. 24. k.c. przyjmuje domniemanie
prawne bezprawności czynu. Ciężar udowodnienia zgodności czynu z prawem leży
po stronie osoby oskarżonej o naruszenie
dobra osobistego. Wzmacniana jest w ten
sposób pozycja pokrzywdzonego, który
uzyska ochronę zawsze, jeśli wskaże fakt
zagrożenia lub naruszenia dobra osobistego.
Domniemanie definiuje bezprawność czynu
jako zachowanie niezgodne z prawem lub
zasadami współżycia społecznego, bez
względu na winę lub nawet świadomość
sprawcy. Niektóre okoliczności wyłączają
domniemanie bezprawności: działanie na
podstawie przepisu prawnego, zgoda
uprawnionego, obrona konieczna i stan
wyższej konieczności, nadużycia prawa
podmiotowego, dozwolona krytyka w interesie społecznym. Osoba prawna także może być podmiotem naruszającym dobra
osobiste. Dokonuje się to przez naruszenia
osób wchodzących w skład organów osoby
prawnej, których decyzje i czynności prawne są równoznaczne z dokonywaniem ich
przez samą osobę prawną.
Sposób ochrony dobra osobistego powinien być adekwatny do jego naruszenia,
uwzględniać całokształt okoliczności oraz
dawać satysfakcje poszkodowanemu, lecz
20 | www.hicetnunc.pl
nie powinien prowadzić do upokorzenia
sprawcy naruszenia. Ochronie dóbr osobistych służą roszczenia cywilnoprawne,
a także ustawy szczególne (m.in. ustawa
o prawie autorskim i prawach pokrewnych, prawo prasowe, prawo własności
przemysłowej). Prawo cywilne wyznacza
następujące roszczenia:
1. Roszczenie o zaniechanie naruszeń –
powstaje w momencie, gdy istnieje realna szansa naruszenia dobra osobistego
i polega na zaniechaniu działania, które
mogłoby do tego doprowadzić.
2. Roszczenie o usunięcie skutków naruszenia – występuje w przypadku, gdy
do naruszenia już doszło, a osoba pokrzywdzona żąda od sprawcy dokonania
czynności potrzebnych do usunięcia
skutków naruszenia Mogą one przywdziać formę sprostowania, przeprosin
czy wyrazów ubolewania.
3. Roszczenie o zadośćuczynienie pieniężne lub zapłatę na cel społeczny zostało określone w art. 445. i 448. k.c.
Może być ono przyznane jedynie w przypadkach uszkodzenia ciała, spowodowania rozstroju zdrowia, pozbawienia
wolności oraz skłonienia do poddania się
czynowi nierządnemu. Art. 448. wprowadza przesłankę, iż czyn musi być nie
tylko bezprawny, ale i polegający na
świadomym działaniu sprawcy.
4. Roszczenie odszkodowawcze, powstaje gdy na skutek naruszenia dobra
osobistego doszło do powstania szkody
majątkowej. Powód może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.
Reasumując, należy podkreśli, iż problematyka ochrony dóbr osobistych jest
K. Pawlik
niezwykle istotna z punktu widzenia realizacji interesów jednostki, jak i całych
społeczności. Omawiana instytucja wydaje się być kwintesencją nauki prawa,
rozumianej jako systemu szkolenia wykwalifikowanej kadry, która będzie
w stanie bronić i chronić wartości szczególnie ważnych dla człowieka, za pomocą uzupełniających się norm prawnych
i moralnych. Jak zauważy zauważył Cyceron: „naukę prawa należy czerpać nie
z rozporządzenia pretora, jak to zwykło
czynić wielu dziś, ani też z dwunastu tablic, jak starsi, ale z dogłębnie rozumianej filozofii”. Podstawę tej filozofii musi
stanowić ochrona dóbr i praw każdego
człowieka.
■
kończąc ten wiek, staje się osobą pełnoletnią. Warto zwrócić w tym miejscu
uwagę na fakt, iż istnieje możliwość nabycia pełnoletności przed 18. rokiem życia, co zostało uregulowane w art. 10.
k.r.o. (nabycie pełnoletności w wyniku
zawarcia małżeństwa). Nabycie owej
pełnoletności jest konieczne do uzyskania
zdolności do czynności prawnych. Jednak
co powinniśmy zrobić, jeśli osoba nabywająca pełnoletniość, nie jest w stanie
w sposób świadomy i odpowiedzialny
składać i nabywać oświadczeń woli, mających na celu powstanie, zmianę lub
ustanie stosunku prawnego? W takiej sytuacji z pomocą przychodzi instytucja
ubezwłasnowolnienia, o której mówi
art. 13. § 1. k.c.:
Zbigniew Radwański, Prawo cywilne –
część ogólna, Warszawa 2011, s. 157.
2 Wyr. SN z 7.11.2000 r., I CKN 1149/98,
niepubl.
3 Wyr. SN z 12.7.1968 r., I CR 252/68,
OSNC 1970, Nr 1, poz. 18.
4 Wyr. SN z 28.2.2003 r., V CK 308/02,
OSNC 2004, Nr 5, poz. 82.
Art. 13. § 1. Osoba, która ukończyła lat
trzynaście, może być ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli wskutek choroby
psychicznej, niedorozwoju umysłowego
albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, nie jest w stanie kierować
swym postępowaniem.
1
Instytucja
ubezwłasnowolnienia
W
Kamil Pawlik
życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym
zostaje uznany za dorosłego. Bardzo
często stwierdzenie, że ktoś jest dorosły,
wiąże się z osiągnięciem przez niego 18.
roku życia. Podobna sytuacja ma miejsce
na gruncie prawa cywilnego – człowiek,
Środek prawny, jakim jest ubezwłasnowolnienie, istniał w prawie cywilnym
jeszcze przed II Wojną Światową, obecnie
funkcjonuje w Kodeksie cywilnym z 1964
roku. Głównym celem tego instrumentu
prawnego jest zabezpieczenie i ochrona
interesów, zarówno majątkowych, jak
i niemajątkowych osoby, której ubezwłasnowolnienie dotyczy. Ochrona ta może
mieć różny zakres, uzależnione jest to od
rodzaju ubezwłasnowolnienia. W obowiązującym systemie prawnym możemy mówić o ubezwłasnowolnieniu całkowitym,
jak i częściowym. Rodzaj wyżej wspomnianego środka prawnego zależy od
konkretnych przesłanek. Największe znaStyczeń - kwiecień 2014 | 21
Prawo
czenia mają wiek oraz stopień nasilenie
zaburzeń psychicznych.
Ubezwłasnowolnić całkowicie można
osobę, która ukończyła lat 13, a „wskutek
choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych (…)nie jest w stanie kierować
swym postępowaniem” (art. 13. § 1. k.c.).
Dla ubezwłasnowolnionego całkowicie
ustanawia się opiekę, ale jedynie w przypadku, gdy nie pozostaje pod władzą rodzicielską.
Z kolei ubezwłasnowolniona częściowo może zostać osoba pełnoletnia, która
z powodu choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju
zaburzeń psychicznych, potrzebuje pomocy w prowadzeniu spraw życia codziennego zarówno o charakterze
majątkowym, jak i niemajątkowym
(art. 16. § 1. k.c.). „Dla osoby ubezwłasnowolnionej częściowo ustanawia się
kuratelę” (art. 16. § 2. k.c.).
Istnieją również sytuacje wyjątkowe,
w których sąd może nie ubezwłasnowolnić
osoby chorej. Dzieje się to wówczas, gdy
takie działanie pogorszyłoby jej sytuację,
zamiast ją poprawić lub jeśli osoba mająca
zostać ubezwłasnowolniona całkowicie,
znajduje się w ustabilizowanej sytuacji życiowej (ma zapewnioną dostateczną opiekę faktyczną i nie zachodzi potrzeba
żadnych działań wymagających ustanowienia opieki prawnej), a orzeczenie mogłoby doprowadzić do zakłócenia
interesów chorego, przy korzystnie uregulowanej dla niego sytuacji faktycznej (postanowienie SN z 5.01.1977 r., I CR
450/76).
Wskazane jest zwrócenie uwagi na fakt,
iż samo zaistnienie choroby psychicznej
nie jest wystarczającą przesłanką do ubezwłasnowolnienia, jeżeli w sposób wyraźny
nie ogranicza możliwości prowadzenia
22 | www.hicetnunc.pl
spraw osobistych lub majątkowych. Dlatego też do wydania prawidłowego wyroku
niezbędne jest zasięgnięcie opinii specjalisty – w tym przypadku biegłego psychiatry. Powinien on przedstawić szczegółową
analizę zakresu zdolności osoby, której
ubezwłasnowolnienie ma dotyczyć, do
kierowania swoim postępowaniem. Opinia
ta jest również kluczowym elementem
przy podjęciu decyzji co do rodzaju ubezwłasnowolnienia. Do kategorii przesłanek
niezbędnych do wydania wyroku należy
istnienie zaburzenia w chwili wydawania
wyroku oraz jego trwały charakter. Zaburzenia, o których mowa, mogą mieć różne
podłoże, tzn. być wynikiem np. pijaństwa,
narkomani, lekomani lub innego zaburzenia. W świetle naszego prawa marnotrawstwo bądź hulaszczy tryb życia nie są same
w sobie podstawą do ubezwłasnowolnienia, chyba że są wynikiem choroby lub
innych zaburzeń psychicznych.
Aby zaistniała uzasadniona podstawa do
wydania wyroku, wszystkie wcześniej wymienione przesłanki (wiek, niemożność
samodzielnego decydowania o swoim życiu, opinia biegłego, trwały charakter zaburzenia, istnienie zaburzenia w momencie
orzekania) muszą zaistnieć kumulatywnie.
Po zapoznaniu się z przesłankami oraz
rodzajami ubezwłasnowolnień, kolejnym
logicznym krokiem jest przedstawienie
trybu i procedury uznawania konkretnej
osoby za niezdolną do kierowania swoim
postępowaniem. Postępowanie w takich
sprawach ma charakter nieprocesowy.
Właściwym sądem dla tej materii jest sąd
okręgowy miejsca zamieszkania osoby,
której dotyczy wniosek, a w przypadku
braku miejsca zamieszkania – sąd miejsca pobytu. Sprawy rozpoznaje trzech
sędziów zawodowych (art. 544. k.p.c.),
a osobami które mogą złożyć wniosek
o wszczęcie postępowania (art. 545. §1.
K. Pawlik
i 2. k.p.c.) są: małżonek osoby której dotyczy wniosek, jej krewni w linii prostej
oraz rodzeństwo, a także przedstawiciel
ustawowy. Istnieje również możliwość
wszczęcia postępowania z urzędu
(art. 559. k.p.c.). Wniosek o ubezwłasnowolnienie może być złożony w każdym
czasie, natomiast w przypadku ubezwłasnowolnienia częściowego można go
zgłosić na rok przed dojściem do pełnoletności osoby, której wniosek dotyczy
(art. 545. §3. k.p.c.). Z treści wniosku
powinno wynikać prawdopodobieństwo
istnienia choroby psychicznej lub innych
zaburzeń, udokumentowanych w wiarygodny sposób.
Po przyjęciu wniosku kolejnym krokiem
jest wysłuchanie osoby, której wniosek dotyczy. Jest to element obligatoryjny, pozwalający na podjęcie decyzji o ustanowieniu
doradcy tymczasowego, jeśli wymaga tego
ochrona tej osoby lub jej mienia. Ten, dla
kogo zostaje ustanowiony doradca tymczasowy (w myśl art. 548. § 1. k.p.c.), ma
ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Po wstępnym przesłuchaniu sąd przechodzi do analizy przedstawionych
dowodów (dowodem obligatoryjnym jest
dowód z opinii biegłych). Sąd na podstawie
przedstawionego przez dwóch biegłych stanowiska w koniecznym przypadku może
nakazać umieszczenie osoby w zakładzie
leczniczym w celu obserwacji.
Istotą podjęcia decyzji o ubezwłasnowolnieniu jest rozstrzygnięcie, czy zaburzenia
psychiczne wyłączają zdolność danej osoby
do kierowania swoim postępowaniem oraz
czy orzeczenie o całkowitym lub częściowym ubezwłasnowolnieniu będzie adekwatne ze względu na osobiste i majątkowe
stosunki tej osoby.
Zwieńczeniem postępowania o ubezwłasnowolnienie jest postanowienie o:
ubezwłasnowolnieniu częściowym, cał-
kowitym bądź odrzuceniu wniosku wraz
z uzasadnieniem. Do głównych skutków
orzeczenia w pierwszym przypadku należy ograniczenie zdolności do czynności
prawnych, ustanowienie kurateli, a także
niemożność pełnienia funkcji prokurenta.
Natomiast w przypadku ubezwłasnowolnienia całkowitego mówi się o pozbawieniu zdolności do czynności prawnych,
ustanowieniu opieki (chyba, że osoba
pozostaje pod władza rodzicielską), zakaz zawierania małżeństwa. Ponadto zabrania się tej osobie pełnienia funkcji
pełnomocnika. Warto zaznaczyć, że każde postanowienie sądu wywołujące wymienione skutki prawne ma charakter
bezterminowy. Jednakże w razie poprawienia lub pogorszenia stanu zdrowia
możliwe jest ponowne rozpatrzenie sprawy w odrębnym postępowaniu sądowym.
Ewentualne uchylenie ubezwłasnowolnienia jest uzależnione od ustania przyczyn
z powodu których wydano takie orzeczenie. Możliwość złożenia wniosku o uchylenie czy zmianę ubezwłasnowolnienia
przysługuje podmiotom uprawnionym do
złożenia wniosku, a od 2007 roku takie
prawo ma również sam ubezwłasnowolniony. Ponowne rozstrzygnięcie sprawy
może przywrócić ubezwłasnowolnionemu
całkowitą lub częściową zdolność do czynności prawnych.
Tytułem końca spróbuję odnieść się do
stanowisk, które zarzucają wykorzystywanie tego środka prawnego do osłabiania pozycji osób chorych. Według mnie
są to opinie nie do końca poważne, ze
względu na tryb oraz rozbudowaną procedurę postępowania w takich sprawach,
która praktycznie uniemożliwia korzystanie z tego instrumentu w celach innych
niż te, do których został stworzony. ■
Styczeń - kwiecień 2014 | 23
Psychologia
Uczciwość
a religijność
Paulina Gondek
Uważa się, że nasze codzienne życie
powinno być zgodne z tym, w co wierzymy, jakimi wartościami kierujemy się
w życiu. Niezwykle ważną kwestią, którą
ludzie wymieniają spośród innych, jest
uczciwość. Czym jednak owa uczciwość
jest i jak ona wpływa na życie codzienne,
podejmowane decyzje, czy postawę wobec różnych sytuacji? Według słownika
języka polskiego uczciwy człowiek charakteryzuje się następującymi cechami:
„jest rzetelny w postępowaniu; szanujący
cudzą własność, niezdolny do oszustwa;
zgodny z przyjętymi zasadami lub prawem; zgodny z rzeczywistością lub
prawdą; taki jak należy” 1 . Jak jednak
zrozumieć ową uczciwość, jeżeli jest tak
ważnym i poszukiwanym aspektem ludzkiej egzystencji, skąd tak wiele nieuczciwości spotykamy na naszej drodze życia,
skąd wybory sprzeczne z naszym pragnieniem bycia dobrym, uczciwym?
Zaczynając rozważania na temat
uczciwości, powrócę do samego początku naszej ludzkiej egzystencji wedle ujęcia chrześcijańskiej kultury, mianowicie
do prarodziców. Wspominając o Adamie
i Ewie, należy powiedzieć też o grzechu,
czyli nieuczciwości, którą wybrali i której dokonali. Dochodzi do tego rozważanie o tym, jak ich decyzja wpłynęła na
dalsze losy ludzkości w kwestii uczciwości, dążenia do zła, grzechu.
Personalistyczna interpretacja grzechu
pierworodnego koncentruje się na aspek24 | www.hicetnunc.pl
cie religijnym antropologii protologicznej. Odwołuje się do opisu biblijnego
upadku pierwszych ludzi (Rdz 3) i przypisuje mu ważną rolę w zrozumieniu tajemnicy ludzkiej nieprawości, ponieważ
dostrzega w nim prototyp grzechu stale
powracającego w doświadczeniu indywidualnym i społecznym. Tekst z Księgi
Rodzaju posługuje się językiem mitologicznym, przekazującym uniwersalne
prawdy z zakresu antropologii teologicznej. Specyfika metaforycznego języka,
użytego przez natchnionego autora, wykraczając poza określony czas i miejsce,
jednocześnie odnosi się do każdego czasu i każdego miejsca ludzkiej egzystencji,
stając się w ten sposób przekaźnikiem
podstawowych prawd protologicznych na
temat istoty ludzkiej. W opisie zawartym
w Księdze Genesis, jak w lustrzanym
odbiciu, człowiek może zobaczyć siebie
samego i swoiste streszczenie historii
własnego życia. Medytacja biblijna pozwala odkryć dynamikę kuszenia, której
szatan próbuje poddawać każdą osobę
ludzką, strukturę ludzkich upadków i ich
przyczyny oraz zobaczyć znaki nadziei
otwierające drogę „kusoteryjną”, stanowiącą nieodłączny element kontekstu,
w którym jest mowa o ludzkim upadku2.
Księga Rodzaju przedstawia człowieka
jako istotę stworzoną przez Boga, składającą się z ciała i duszy (Rdz 2, 3).
Człowiek, aby stać się osobą, potrzebuje
zostać poddany próbie moralnej. Na tej
płaszczyźnie dokonuje się weryfikacja,
która przynależy do istoty stawania się
osobą ludzką. Tę fundamentalną rolę
w próbie personalnej odgrywa moralność, ponieważ życie ludzkie przez świat
jest naznaczone pewną ambiwalencją
i rozgrywa się w swoistym napięciu pomiędzy dobrem i złem. Z tego względu
człowiek może swoją egzystencję rozwi-
P. G o n d e k
jać w kierunku dobra, ale istnieje też
możliwość zwrócenia się ku złu, wskutek
czego następuje degradacja3 .
Ważną kwestią jest także używana
w badaniach Skala Religijności. Występujący tu model teoretyczny religijności
personalnej ukazuje, iż mamy do czynienia z dwoma grupami osób. Te, których
kontakty z Bogiem mają charakter osobowych odniesień, charakteryzują się religijnością personalną. Natomiast
religijność osób, które Boga traktują instrumentalnie, określa się apersonalną.
Ludzie na różny sposób przeżywają kontakt ze Stwórcą. Człowiek, będący podmiotem tego przeżywania, charakteryzuje
się różnymi cechami zależnie od typu
przeżywanej religijności – personalnej
lub apersonalnej 4. Osoby z religijnością
personalną charakteryzuje: aktywność
i zaangażowanie, spontaniczność i twórczość, otwartość, autonomiczność, poczucie odpowiedzialności i wolności,
świadomość celowości w życiu, allocentryzm, stabilność. Specyficzne cechy, odpowiednie dla osób o religijności
apersonalnej, są następujące: pasywność
i obojętność, sztywność i naśladownictwo, izolacja, heteronomiczność, brak
poczucia wolności i odpowiedzialności,
dezorientacja egzystencjalna, egocentryzm, labilność5. W przypadku pierwszej osobowości można przypuszczać, że
cechy odgrywają niejako znaczącą rolę
w kształtowaniu się uczciwości, jej rozwijaniu. Osoba taka bowiem jest zadowolona z życia, otwarta na nie,
autonomiczna, zdecydowanie dąży do celu, nie używa ani nie poddaje się manipulacji, brak jej wyrachowania czy
kombinatorstwa. Natomiast brak poczucia wolności, egocentryzm i inne wymienione wyżej cechy, odnoszące się do
osób z religijnością apersonalną, wpły-
wają na rozwój i postawę nieuczciwości,
chytrości, przewrotności. Stąd niezwykle
istotna wydaje się nasza postawa w stosunku do sacrum. Wskazuje ona bowiem
pośrednio na wartości kierujące ludzkim
postępowaniem, także jeżeli mamy do
czynienia z uczciwością.
Wiele osób w dzisiejszych czasach
przeżywa swoje życie według własnych
subiektywnych przekonań. Nie stanowi
już problemu mówienie otwarcie o swoich dobrych i złych uczynkach – nawet
jeśli niektóre z nich były utrzymywane
w tajemnicy, z obawy przed ujawnieniem
ich publicznie. Społeczeństwo równie
otwarcie toleruje, a nawet akceptuje
wszystkie zachowania.
Analiza wielu przypadków, w których
ludzie wyrażają chęć kierowania się własnymi przekonaniami moralnymi, pokazuje, że nie zawsze osoby te mogą
pochwalić się swoją uczciwością. Jedynie
w przypadku, gdy ich system wartości
jest zgodny z obiektywnym systemem
wartości moralnych. Indywidualne przekonania moralne mogą być wynikiem
fałszywych lub pokrewnych teorii moralnych, a nawet budowanych w celu dopasowania ich do własnej postawy
moralnej. Zachowanie, w którym jedna
osoba przestrzega ustalonych zasad, choć
może wydawać się prawdziwe, nie musi
być uznane za uczciwe w ogóle. W następstwie tego rodzaju myślenia, człowiek nie ma motywacji lub nie
potrzebuje się kontrolować – może zrezygnować z samodzielnego rozwoju.
Uczciwość pozwala człowiekowi na życie w prawdzie, co oznacza poznanie wartości i wypełnianie ich w życiu. Uczciwość
jest w tym przypadku duchową siłą
w człowieku, która pozwala mu odpowiednio odnieść się do wartości i ich hierarchii
w duchu stale nabywanej prawdy. Prawda
Styczeń - kwiecień 2014 | 25
Polityka
w tym przypadku jest jednym z moralnych
warunków bycia uczciwym. Jedynie osoby
ze zintegrowaną osobowością i kierujący
się uczciwością w życiu mają możliwość
odkrycia prawdy o godności człowieka.
Podążając za tym, mogą kształtować swoje
sumienie i kierować się w życiu prawdą
oraz uczciwością6.
■
Uniwersalny Słownik Języka Polskiego
PWN, red. S. Dubisz, Wydawnictwo Naukowe PWN, wyd. 3, Warszawa 2003.
2 Grzech pierworodny w teologii katolickiej,
[w:] Encyklopedia Katolicka, red. J. Walkusz, t. VI, Lublin 1993, s. 286.
3 M. Antoniewicz, Personalistyczna interpretacja grzechu pierworodnego „Roczniki Teologii Dogmatycznej” 2012, T. 4(59).
4 E. Zasępa, Personalny wymiar religijności
a struktura osobowości, „Roczniki Psychologiczne” 2002, T. 5, s. 161–179.
5 Tamże.
6 M. Drożdż, Uczciwość w blasku prawdy,
„Studia Socialia Cracoviensia”
2012, t. 1(6), s. 53–63.
[dostęp online 13.03.2014r.: http://cejsh.icm.
edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.cejsh9840e811-2375-4789-af03-a153a03ca665].
1
26 | www.hicetnunc.pl
Winston Churchill
– jeden
z najwybitniejszy
polityków
XX wieku
(cz. 1)
W
Joanna Kniaziowska
inston Leonard Spencer Churchill
przyszedł na świat 30 listopada 1874
w Blenheim Palace, zmarł 24 stycznia 1965
w Londynie. Ten brytyjski polityk, mówca
i strateg zasłynął także jako pisarz i historyk, na co zwróciła uwagę komisja literackiej nagrody Nobla, której laureatem został.
Dwukrotnie pełnił funkcję premiera Zjednoczonego Królestwa i był honorowym
obywatelem Stanów Zjednoczonych.
Nie ulega wątpliwości, że Winston Churchill należy do najbardziej znanych i najczęściej opisywanych osobistości XX wieku.
Brał udział w obydwu wielkich wojnach
światowych, wywierając wpływ na ich przebieg, był jednym z inspiratorów integracji
europejskiej. Jak stwierdza Andrzej Kastory
w biografii tego polityka: „Losy Winstona
Churchilla splotły się na przestrzeni półwiecza nie tylko z losami Imperium Brytyjskiego, ale również z losami wielu innych
państw, w tym Polski" 1 .
Można nawet powiedzieć, że Winston
Churchill był „mężem opatrznościowym" 2.
W latach 1940 i 1941 jego biografia zespoliła się z dziejami świata, nie da się więc
omawiać jednego bez drugiego. Jak łatwo
zauważyć, wpływ i zakres działania politycznego Churchilla jest ogromny. Trudno
wyobrazić sobie historię Europy, a nawet
świata, bez udziału w niej tej postaci.
J. Kniaziowska
Motywy bycia w polityce
Winston Churchill przyszedł na świat jako
starszy z dwóch synów lorda Randolpha
Churchilla (wpływowego polityka Partii
Konserwatywnej) i Jennie Jerome, córki Leonarda Jerome’a, znanego nowojorskiego finansisty3. Jak można zauważyć, ojciec
Winstona Churchilla również zajmował się
polityką, tak więc działalność na tym polu
od najmłodszych lat nie była mu obca.
Jeżeli chodzi o rodzaje ambicji, Churchill niewątpliwie był politykiem obdarzonym niezwykłą charyzmą i poszanowaniem
w świecie politycznym. Miał zawsze własne zdanie w zakresie bieżących spraw politycznych. Warto zaznaczyć, że jako jeden
z pierwszych brytyjskich polityków sprzeciwił się polityce ustępstw wobec kanclerza
III Rzeszy, Adolfa Hitlera. Churchill wykorzystywał swój talent mówcy, aby zachęcić Brytyjczyków do dalszych poświęceń
w czasie II wojny światowej. Wiele z wypowiedzianych przez niego zdań przeszło
do historii na przykład: „Jeszcze nigdy tak
wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym.” 4, „Od Szczecina nad Bałtykiem
po Triest nad Adriatykiem żelazna kurtyna
zapadła nad Kontynentem” 5.
Sądzę, że do motywów zaangażowania się
Churchilla w politykę zaliczyć też można
pożądanie zdobycia prestiżu społecznego.
Ten cel został przez niego w pełni zrealizowany, ponieważ wymienia się go wśród najpopularniejszych i najbardziej wpływowych
polityków XX wieku. Z kolei w plebiscycie
zorganizowanym przez BBC w 2002 r.
uznano go za najwybitniejszego Brytyjczyka
wszech czasów.
Akt wejścia do polityki
Na akt wejścia do polityki składają się
dwa faktory: indywidualny i charakter instytucjonalny. W przypadku Winstona Churchilla niewątpliwie oba miały wpływ na jego
zaistnienie w polityce, jednak moim zdaniem
przeważał w tym przypadku faktor indywidualny.
Churchill ukończył szkołę wojskową i brał
czynny udział w wojnach prowadzonych
przez Wielką Brytanię, co na pewno pomogło mu w wejściu do polityki. Aktywny
udział w życiu politycznym należał też do
tradycji rodowej jego rodziny. Zarówno jego
ojciec, jak i dziadek, należeli i udzielali się
aktywnie w Partii Konserwatywnej.
W charakterze instytucjonalnym jako
faktorze wejścia do polityki wyróżnić można
dwa wpływy: systemu wyborczego oraz
wpływ systemu partyjnego.
Jeżeli chodzi o system wyborczy6 to
ustrojem politycznym Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej
jest monarchia parlamentarna, w ramach
której funkcjonuje system gabinetowo-parlamentarny. Parlament brytyjski składa się
z trzech członów: z Izby Gmin (izba niższa),
Izby Lordów (izba wyższa) oraz z monarchy.
Skład liczbowy Izby Gmin jest zmienny,
uzależniony od liczby jednomandatowych
okręgów wyborczych.
W 1899 r. Churchill opuścił armię
i zdecydował się spróbować swych sił
w polityce. Z ramienia konserwatystów
wystartował w wyborach uzupełniających
w okręgu Oldham. Nie dostał się jednak do
Parlamentu, a po porażce postanowił wybrać się do Afryki jako korespondent wojenny. Dostał się tam do niewoli, z której
udało mu się uciec, czym zyskał miano
bohatera wojennego. Po powrocie z południowej Afryki Churchill ponownie spróbował swych sił w polityce. Dwie
opublikowane książki o wojnie burskiej
miały służyć promocji przyszłego polityka.
Zamiar się powiódł i Churchill (ponownie
startując jako kandydat konserwatystów)
wygrał wybory powszechne w okręgu Oldham.
Styczeń - kwiecień 2014 | 27
Kultura
Jeżeli chodzi o udział systemu partyjnego w początkach kariery politycznej Winstona Churchilla, to należy wspomnieć, iż
w Wielkiej Brytanii istnieje system dwóch
partii dominujących – jest to system partyjny charakteryzujący się polaryzacją sympatii wyborców, przez co na scenie
politycznej danego państwa są widocznie
jedynie dwie partie. Partia Liberalna, była
jedną z dwóch głównych brytyjskich partii
politycznych w okresie od połowy XIX
wieku do lat 20. XX wieku. Jako drugą
wymienia się Partię Konserwatywną.
Winston Churchill początkowo startował
w wyborach z ramienia Partii Konserwatywnej. Po dostaniu się do Parlamentu odczuł
jednak rozczarowanie konserwatystami, co
spowodowało, że w 1904 zmienił partię, zostając deputowanym liberałów. Następnie
kariera polityczna Churchilla była tylko
i wyłącznie oparta na kolejnych nominacjach. Po wygranej liberałów w wyborach
Churchill został podsekretarzem stanu w ministerstwie ds. kolonii. W 1911 został Pierwszym Lordem Admiralicji. Urząd ten
sprawował przez kolejne 4 lata. W lipcu
1917 został ministrem uzbrojenia, zaś po
dwóch latach był już ministrem wojny. 10
maja 1940 r. został mianowany premierem.
Podsumowując, należy stwierdzić, że na
akt wejścia do polityki Winstona Churchilla
składało się wiele czynników. Zarówno faktor indywidualny, jak i system wyborczy,
a następnie system partyjny uczyniły Churchilla jednym z najbardziej wpływowych
i rozpoznawalnych na arenie politycznej XX
wieku polityków.
■
Książki, Warszawa 2003, s. 101.
3 R. Blake, Winston Churchill, Państwowe
Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 2000, s. 5.
4 Z przemówienia wygłoszonego przez
Winstona Churchilla w Izbie Gmin 20
sierpnia 1940 r.
5 Z przemówienia wygłoszonego przez
Winstona Churchilla w Fulton, Missouri,
5 marca 1946 r.
6 Wiadomości na temat systemu polirycznego Wielkiej Brytanii zaczerpnęłam
z: http://chodorowski.eu/PDF/System%20p
olityczny%20Wielkiej%20Brytanii.pdf,
02.03.2014 r.
Polaków
portret własny?
A
Teresa Kmieć
kiedy wszystko już się skończyło, widzowie odebrali swoje kurtki i płaszcze
z szatni, aktorzy zmyli makijaże, oświetleniowcy pogasili reflektory, akustyk wyłączył mikrofony – w sercu cichnącego miasta, w pustym
Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie, na
opuszczonej scenie walały się zużyte elementy
niepotrzebnej już scenografii i rekwizytów.
Czego tam nie było! Stojak z kroplówką,
duże lustro, ogłoszenia o sprzedaży domu,
blond peruka, czarny worek na zwłoki, klubowy szalik, transparenty z hasłami, białoczerwona taśma ostrzegawcza… I gdyby nawet ktoś chciał posprzątać ten bałagan,
wejścia na scenę broniła solidna krata.
A może nie wejścia, lecz zejścia? Kogo
1 A. Kastory, Winston Churchill, Zakład
i przed kim miała chronić? Kogo zatrzymać?
Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław
Gdyby udało nam się cofnąć w czasie
2004, s. 5.
i znaleźć w teatrze dwie godziny wcześniej,
2 Por. S. Haffner, Winston Churchill, Świat
tuż przed rozpoczęciem spektaklu, nic nie
28 | www.hicetnunc.pl
T. K m i e ć
wskazywałoby na to, że wkrótce scena zamieni się w śmietnik. Ujrzelibyśmy bowiem siedmiu siedzących spokojnie ludzi.
Ich twarze, choć miejscami makabrycznie
oszpecone, nie budziłyby podejrzeń co do
zamiarów ich właścicieli. Kto mógłby
przypuszczać, że za chwilę rozpocznie się
tu wielkie pranie polskich brudów?
Remigiusz Brzyk, reżyser i scenograf
sztuki Był sobie Polak, Polak, Polak i diabeł, czyli w heroicznych walkach narodu
polskiego wszystkie sztachety zostały zużyte autorstwa Pawła Demirskiego, zrealizował spektakl zdecydowanie nietuzinkowy.
W dużej klatce zamknął siedem polskich
indywiduów, pochodzących ze skrajnych
światów: dresiarza, gwiazdę, chłopca, staruszkę, biskupa, generała i dziewczynkę.
Jakby tego było mało, na scenie znalazł się
jeszcze niemiecki turysta. Czy cokolwiek
może ich łączyć? Tak, wszyscy są martwi.
Osiem trupów przez niemal dwie godziny roztrząsa problemy polskiego piekiełka.
Polacy według Demirskiego są mieszaniną
agresji, wulgarności, rozchwiania psychicznego i wspomnień. Wszystko, co o nich
słyszałeś, jest prawdą. Księża to pedofile,
poza Warszawą nie ma perspektyw, nikt nikomu nie pomaga, a jedyną ucieczką jest
śmierć.
Oprócz najdłuższej w repertuarze lubelskiego teatru nazwy sztukę wyróżnia niezwykle pracochłonna charakteryzacja oraz
bardzo rozbudowana dekoracja. Ogromna
w tym zasługa Igi Słupskiej i Szymona
Szewczyka, którzy zaprojektowali kostiumy
i współpracowali z reżyserem przy tworzeniu scenografii, będącej doskonałym tłem
dla wspaniałej gry aktorów. Postaci grane
przez lubelskich artystów są szalone, mówią i poruszają się w jakimś obłąkańczym
amoku, a jednocześnie jak gdyby chcą
przybrać pozór normalności. Bo to przecież
takie naturalne, że polscy dresiarze biją
niemieckiego turystę, że jedna dziewczynka
wrzuca drugą do studni, że gwiazda ginie
pod kołami traktora. Halszce Lehman
w roli podpalonej żywcem staruszki przybywa co najmniej pięćdziesiąt lat, Daniel
Dobosz jako powieszony sierota wydaje się
być urodzonym z autyzmem. Absolutnie
najlepszą kreację stworzyła jednak Marta
Sroka, grając dziewczynkę w pasiaku,
uciekinierkę z Auschwitz, obozową prostytutkę. Jej pierwsze wejście na scenę, wyłonienie się spod podłogi, makabryczny
wygląd, przeszywający szept przechodzący
we wrzask, długi monolog, a wszystko to
z uśmiechem szaleńca na ustach – mrozi
krew w żyłach i podnosi włosy na głowie.
Spektakl jest bez wątpienia majstersztykiem pod względem charakteryzacji i aktorstwa, jednak jego przesłanie wywołuje
pytanie o rzetelność. Czy naprawdę tacy
jesteśmy? Czy Polska to wielkie piekło
pełne przerażających, kłócących się, mających do siebie żal, zawziętych trupów?
Oczywiście, że teatr ma swoje prawa, pewne rzeczy wolno przejaskrawić, wydobyć,
podkreślić – ale przede wszystkim należy
szukać prawdy.
Zwolennicy takiego obrazu polskości
mogą zachwycać się odwagą Demirskiego,
mówić, że dość już martyrologii, że Polska
wcale nie jest Chrystusem narodów, więc
niech Go nie udaje. Czyż jednak Był sobie
Polak… nie jest w istocie wielkim męczeństwem, krzyżowaniem siebie nawzajem, samobiczowaniem? „Popatrzcie,
Polacy i poczujcie się winni – tacy jesteśmy! Mamy się czego wstydzić! Ach, my
okropni, źli, wstrętni!”
Nic dziwnego, że bohaterowie pożegnali
się z życiem jeszcze przed rozpoczęciem
sztuki. Nic dziwnego, że oddzielili się od
nas kratami. Któż mógłby znieść bliski
kontakt z całą widownią złych Polaków? ■
Styczeń - kwiecień 2014 | 29