Styczeń-kwiecień 2014
Transkrypt
Styczeń-kwiecień 2014
Spis treści Prawo ■ Przestępstwo czarów / 2 ■ Zdolność prawna dziecka poczętego / 9 ■ Uznanie za zmarłgeo / 13 ■ Korpus dyplomatyczny / 16 ■ Ochrona dóbr osobistych / 18 ■ Instytucja ubezwłasnowolnienia / 21 Psychologia ■ Uczciwość a religijność / 24 Polityka ■ Winston Churchill / 26 Słowo Redaktora M yśli, które w czasie studiów przesiąkają nasze umysły, mogą z czasem ulotnić się, uciec na zawsze. Wiemy, że to, co wypowiedziane czy zapisane wraca do nas i porządkuje zdobytą wiedzę. Dlatego na okładce pierwszego numeru „hic et nunc” znajdują się kamienie. Mają one symbolizować trwały fundament dla przyszłego dorobku naukowego. Zaczynamy od zajmujących nas tematów. Dziedziny, którymi się pasjonujemy, czasem znacznie się od siebie różnią. Znajdą się tu artykuły z półki prawniczej, politycznej, psychologicznej i kulturalnej. W przyszłości zamierzamy jeszcze poszerzyć ten krąg. Zależy nam właśnie na tym, by podzielić się osobistym doświadczeniem i przemyśleniami. Przyjemnej lektury! Redaktor naczelny Kultura ■ Polaków portret własny / 28 Redakcja: Redaktor naczelny: Paweł Nycz Zastępca redaktora naczelnego: Marcin Śliwa Redaktorzy: Paulina Gondek, Dominika Kinel, Teresa Kmieć, Joanna Kniaziowska, Jolanta Mroczka, Mateusz Olszewski, Kamil Pawlik Korekta: Anna Radziszewska Skład i łamanie: Mateusz Miernik Strona internetowa: Dominika Kinel www.hicetnunc.pl Prawo Przestępstwo czarów P Marcin Śliwa rzedmiotem niniejszej pracy będzie omówienie przestępstwa czarów ze szczególnym uwzględnieniem sprawy, toczącej się w XVII wieku w małopolskim mieście Biecz, przeciwko Gertrudzie Zagrodzkiej. Sprawa ta była już przedmiotem opracowania Mariana Mikołajczyka (pt. Jak obronić oskarżoną o czary. Mowy procesowe z 1655 roku w sprawie Gertrudy Zagrodzkiej), które w tejże pracy zostanie wykorzystane jako źródło wiedzy na temat czynów, jakich miała się dopuścić tytułowa mieszczka. Historia przestępstwa czarów jest bardzo długa. Sięga już czasów pierwszej znanej kodyfikacji, a więc Kodeksu Hammurabiego. Czyn ten opisywano też w Starym Testamencie. Kryminalizowało go również prawo rzymskie1 . Od początku wieków nowożytnych stało się przedmiotem zainteresowania europejskiego prawa karnego. Przyjmuje się, że procesy o czary zapoczątkowane zostały wskutek bulli Innocentego VIII Summis desiderantes, uznającej istnienie czarowniczej sekty2. W efekcie bardzo szybko zaczęło rozprzestrzeniać się zjawisko, określane powszechnie jako tzw. „polowanie na czarownice”. Gwoli ścisłości należy zaznaczyć, iż termin ten może wprowadzać pewne zamieszanie, gdyż nie dotyczył tylko i wyłącznie kobiet. Przedmiotem oskarżeń bywali również mężczyźni, choć liczba takich przypadków była zdecydowanie niższa3 . Wynikało to z obecnego od wieków średnich krzywdzącego 2 | www.hicetnunc.pl przekonania, iż kobieta ze swej natury jest istotą słabszego charakteru aniżeli mężczyzna, a w konsekwencji – łatwiejszym celem dla diabła4. Analizując przestępstwo czarów, warto odwołać się do językowego znaczenia tego pojęcia. Słownik języka polskiego przez „czar” rozumie „środek magiczny wywołujący nadzwyczajne zjawisko przypisywane działaniu sił nadprzyrodzonych” 5 . Kryminalizowane zachowanie w przypadku przestępstwa czarów miało więc sprowadzać się do działania w porozumieniu z siłami nieczystymi i ściągania za pomocą wymienionych magicznych środków różnego rodzaju nieszczęść na bliźnich, takich jak chociażby: choroby, śmierć i niepowodzenia6. Z uwagi na to czary uważane były nie tylko za grzech skierowany przeciwko wierze, ale również za czyn przestępczy7. Podstawę do ścigania czarownic dawały wierzenia ówczesnych ludzi, przekonanych o możliwości nawiązania przez człowieka osobistego kontaktu ze złym duchem8. Bez zagłębiania się w kwestie zasadności tego twierdzenia można przyjąć, że skala występowania tego przestępstwa sugeruje, iż w większości przypadków podstawą oskarżeń nie było jednak sprzymierzenie się z siłami nieczystymi, by szkodzić w ten sposób innym ludziom. Interesujących przykładów dostarcza w tej mierze publikacja T. Wiślicza, której przedmiotem jest proces o czary przed sądami wiejskimi9. Należy bowiem zwrócić uwagę, iż to głównie wiejskie kobiety oskarżane były o proceder czarów10. Najczęstszą grupę stanowiły czary polegające na szkodzeniu sąsiadom. Autor wspomina m.in., że dla rzucenia uroków na pole „wystarczyło chodzić po cudzych M. Śliwa polach w święto z rana, dając podobieństwo do czarów” (s. 56). Nierzadkie było też niszczenie w ten sposób wytwarzanych przez sąsiadów produktów. I tak „dzwonczychna, sołtyska kunkowska, została oskarżona o czary przez Jędrzeja Kocurzaka po tym, jak tylko w dom jego pewnego czasu przyszła pytając się o gorzałkę, jeśli się udaje, od tych czas zaraz wódka psować się mu poczęła” (s. 56) Podobna rzecz miała miejsce w sprawie przeciwko Kantorczynie oskarżonej przez szlachciankę, panią Rusicką, o psucie sera. Rozzłoszczona Rusicka wysłała jej zepsuty ser, grożąc, że jeśli ten się nie poprawi, odda kobietę katu. Według pani Kantorczyna zmartwiła się poważnie tą groźbą, gdyż ser się poprawił. „Zaprzestanie” czarów nie powstrzymało jednak szlachcianki od oskarżenia11 . Rzadszą grupę stanowiło szkodzenie zdrowiu. Wiślicz opisuje tu oskarżenie Oleny Baniaśki w Kilmkówce, przez wdowę po sołtysie o to, iż „nieboszczyka męża jej namówiła żeby przysiągł na nią, jako nie [jest] czarownica i gusłów nie umie. Co gdy nieboszczyk nie umiejąc się wymówić, uczynił i przysiągł, w tydzień po tym zaraz umarł z tey okazyjej” (s. 56–57). Do tego grona zaliczyć należy również sprawę Ewy Maksymowej, która zostawiła czary na ścieżce, jaką Fiedek Thass przemierzał w drodze do młyna. Czyn ten miał w konsekwencji spowodować, że pokrzywdzonemu nogi „odyęło” 12. Czary godzące w zdrowie mogły także polegać na podawaniu trucizny w napoju lub zatruwaniu studni13 . Co ciekawe wierzono także w możliwość sprowadzania nieszczęścia przez modlitwę. W ten bowiem sposób Zofia Strzałkowszczanka miała pozbawić wzroku niejakiego Michała Wachowicza. Za ten czyn „sąd naznaczył jej nazad Wachowiczowi zdrowia uprosić i wyznaczył jej na to termin, którego zresztą nie dotrzymała” 14. Podsumowując powyższe rozważania w przedmiocie sposobów popełniania przestępstwa czarów stwierdzić trzeba, iż stanowiły one często konglomerat dawnych wierzeń i zabobonów, przemieszanych nawet z chrześcijaństwem. Niestety, do rzadkości nie należały również oszczercze oskarżenia pozbawione jakichkolwiek podstaw, motywowane niechęcią czy wrogością wobec domniemanych sprawców bądź sprawczyń15 . Wszystko to sprawiło, że liczba ofiar procesów o czary sięgnęła według szacunków co najmniej 100 tysięcy ofiar16. W samej Polsce według szacunków mogło być to od 4 do 6 tysięcy ludzi17. Śledząc dzieje procesów o czary, można natrafić na pewną zaskakującą sprzeczność. Otóż – jak podaje K. Bauschwitz – w dawnych czasach ludzie szczycący się swymi czarodziejskimi zdolnościami wcale nie należeli do rzadkości. Byli oni mile widzianymi gośćmi papieża, biskupów czy też ówczesnych królów i książąt. Nazywano ich magami bądź nekromantami. Co ciekawe ten rodzaj tajemnej wiedzy stanowił nawet przedmiot wykładów na niektórych uniwersytetach, a magiczne nazewnictwo, jak i terminologia nauk przyrodniczych, przenikały się wzajemnie. Autor wspomina jednak, że trudniący się czarami mężczyźni odpierali zarzuty, o tym jakoby ich magiczne zdolności zawdzięczali mocom nieczystym wykazując się głęboką pobożnością. Surowo ganili przy tym „czarownicze pospólstwo” 18. Znalazł się wśród nich opat Trithemius, działający m.in. na dworze cesarza Styczeń - kwiecień 2014 | 3 Prawo Maksymiliana I. W swym dziele Antipalus maleficiorum (Przeciwnik czarów) Trithemius pisał: „Czarownicy to wstrętni ludzie, a zwłaszcza kobiety pośród nich; wyrządzają one rodzajowi ludzkiemu nieobliczalne szkody uciekając się do pomocy złych duchów i czarodziejskich napojów. Najczęściej przyprawiają ludzi o opętanie rzucając ich na pastwę demonów, które ich dręczą wśród nieopisanych katuszy. Co więcej obcują one nawet cieleśnie z demonami. Niestety liczba takich czarownic jest ogromna. W każdej połaci kraju i nawet w najmniejszej wiosce znaleźć można czarownicę. Przez złośliwość tych kobiet umierają ludzie i bydło, a nikt nie pomyśli o tym, że dzieje się to przez te wiedźmy. Wielu ludzi nękają najsroższe choroby i nie zdają oni sobie nawet sprawy, że są w mocy czarów” 19. Nie negując tezy o możliwości nawiązania kontaktu ze złym duchem trudno przyjąć, że zasięg tego zjawiska o charakterze raczej nadzwyczajnym był aż tak wielki. Nie można też przyjąć, iż cieszący się powszechnym szacunkiem nekromanci, wywołując zjawy i inne nadprzyrodzone zjawiska, uciekali się do oszustwa. Zachowane podręczniki magii sugerują raczej, że byli przeświadczeni o swym darze zaklinania duchów. Za pomocą odurzających substancji wywoływali u siebie stany hipnotyczne bądź do hipnozy zbliżone, a następnie sugerowali sobie zjawiska, które odpowiadały ich życzeniom lub oczekiwaniom. Często towarzyszyły temu intensywne i wyczerpujące zabiegi polegające na wpatrywaniu się nieruchomo w kryształy czy inne błyszczące przedmioty i wypowiadaniu przy tym monotonnych formuł magicznych20. 4 | www.hicetnunc.pl Procesy o czary, niestety, nie ominęły również Polski. Ściganie tego przestępstwa w Rzeczypospolitej sięga początków XVI wieku. W roku 1511 odbył się w Waliszewie niedaleko Poznania pierwszy zakończony wyrokiem skazującym proces o czary21 . Wcześniejsze źródła wzmiankują jedynie o procesach za znachorstwo, które z czarami miały nie wiele wspólnego. Ściganie czarów w Polsce wychodziło przeważnie z inicjatyw lokalnych społeczności i wyrażało panujące wśród nich lęki, a także nieszczęścia i trwogi, których pomszczeniu bądź zapobieżeniu miały służyć wysuwane oskarżenia przeciw domniemanym czarownicom i czarownikom, odpowiedzialnym rzekomo za całe zło spotykające wspólnotę22. Względy religijne nie miały przy tym większego znaczenia23 . Domniemani sprawcy przestępstwa czarów sądzeni byli co do zasady przed sądami świeckimi, zarówno miejskimi jak i wiejskimi. Dużo więcej procesów miało jednak miejsce w miastach, również w tych, w których oskarżeni byli mieszkańcy wsi. Na kierowanie tego rodzaju spraw do miast – jak podaje T. Wiślicz – wpływ miało m.in. większe doświadczenia sądów miejskich, słabość wiejskiego samorządu, większa obiektywność sądu miejskiego oraz obecność kata, który był w stanie przeprowadzić inkwizycję. Warto w tym miejscu podkreślić też, że żaden toczący się w sądzie wiejskim proces o czary nie zakończył się orzeczeniem kary śmierci, którą następnie wykonano24. Proces inicjowało z reguły oskarżenie konkretnej osoby, czującej się pokrzywdzoną albo też w obawie, by nie została pokrzywdzona. Zdarzały się również przypadki, w których sprawa czarów ujawniała się przy okazji badania innych M. Śliwa okoliczności. Miały miejsce też i takie sytuacje, gdzie w toku procesu domniemany oskarżony denuncjował inne osoby zamieszane rzekomo w proceder czarów25. Osoby oskarżane o uprawianie czarów w procesie miejskim poddawano specjalnemu śledztwu, tzw. inkwizycji (w procesie przed sądami wiejskimi proces toczył się w formie skargowej, co przerzucało ciężar dowodu na osobę oskarżającą) 26. Oskarżonego o czary spotykała więc najpierw próba pławienia. W ten sposób dokonywano oceny, czy oskarżenie o czary jest zasadne (wierzono bowiem, że woda jako żywioł czysty nie przyjmie czegoś, co jest nieczyste; ponadto czarownice po ślubie z diabłem miały stawać się lekkie i nie mogły utonąć27) i pozbawiano Szatana możliwości udzielenia oskarżonemu pomocy. Głównym zaś celem całego śledztwa było wymuszenie przyznania się do winy za pomocą rozmyślnych tortur. To zaś w procesie miejskim stanowiło główny dowód winy i równało się niemal zawsze z wyrokiem skazującym28. W kontekście powyższego osobliwy może wydawać się proces Gertrudy Zagrodzkiej, wdowy po Wawrzyńcu Zagrodzkim, zamieszkałej w mieście Biecz, w Małopolsce. Gertruda Zagrodzka zwana w bieckiej społeczności Egową, oskarżona została w roku 1655 o uprawianie czarów. Oskarżenie wnieśli jej sąsiedzi: Jan Polejowic wraz z żoną Zofią i córką Barbarą oraz obruśnik – Andrzej Tesnarowicz. Instygator Piotr Barwciki w swej propozycji, a więc mowie oskarżycielskiej, którą wygłosił przed urzędem wójtowsko-ławniczym 30 czerwca 1665 roku, zarzucał obwinionej, iż na początku namówiła Polejowicową oraz jej córkę, by te poszły z nią do łaźni. Tam zaś „tarła pomienioną córkę (…) miawszy w garści nie wie co" 29. Następnie zaproponowała obu poczęstowanie się przygotowanymi przez siebie grzankami, które posypane były imbirem. Pokrzywdzone z propozycji chętnie skorzystały. Zarówno w łaźni, jak i później w nieobecnności matki, Egowa miała podawać pokrzywdzonej Barbarze różne napoje. Wszystko to miało wywołać fatalne skutki u Polejowicówny, ponieważ „[...] będąc przedtym bardzo dobrze zdrową zaraz się rozchorowała i do tego czasu charle ustawicznie, błachy plugawe po ciele swoim mając, wargi zsiniałe i palce u rąk” (s. 392). Do tego w czasie wymiotów „wychodziły z niej rozmaite rzeczy: główka żabia, węzełki nitek i insze plugastwo wszystkie” (s. 392). Negatywne konsekwencje nie ominęły również Pani Polejowicowej, która po tym zdarzeniu miała chorować przez dwa tygodnie. Jakiś czas po wyzdrowieniu dowiedziała się od innej kobiety, która przebywać miała wówczas w Bieczu, że „taż Egowa dała jej córce wypić żabę suchą i chropowatą”, a gdyby nie wymioty to „by się w niej żaby i jaszczurki zalęgły i zagryzły ją”. Oskarżonej zarzucono też następującą groźbę względem pana Polejowica: „będziemy się o to starać, że was do końca wniwecz obrócemy” (s. 392). Tesnarowiczom z kolei „podlano płot oraz […] drzewa śliwowe i grządki w ogródku ich przy zatyłku tejże Egowej leżącym […] z którego polania smród był wielki” (s. 393). Na winę obwinionej miało wskazywać w tym przypadku przyznanie się przed urzędem radzieckim, że podlewając swój rozmaryn, „mogło się co sczerknąć na śliwiny i na płot” (s. 393). O tajemniczej działalności Zagrodzkiej świadczyć miało też pewne zdarzenie z przeszłości. Niejaki pan Łopacki wybierał rzekomo ryby z beczki Egowej, które następnie wybiły mu oko. Taki sam los spotkać miał również jego żonę. Styczeń - kwiecień 2014 | 5 Prawo Powagi zarzutom postawionym obwinionej dodawały również zeznania świadków. Polejewicowa zarzucała Zagrodzkiej między innymi to, że ta przyznała, iż kiedyś, „gdy ją jeszcze świat ruszał” życzyła jej śmierci. Jak wynikało z zeznań, tajemnicze „błachy” pojawiły się na plecach córki – wyłącznie w miejscach, które w łaźni nacierała Egowa. Enigmatyczności tym zdarzeniom dodawać miał również fakt, że gdy Polejowicowie przygotowali dla Barbary lekarstwo ze święconego ziela, dziwnym zbiegiem okoliczności obwiniona odwiedziła ich niespodziewanie, pytając usilnie, co to za ziele przygotowują i czy Polejewicówna już je wypiła. Do tego córka Zagrodzkiej miała pewnego razu o północy zbierać z ulicy śmieci w świetle księżyca, za każdym razem schylając się trzy razy i wypowiadając dziwną formułę. Zagrodzka namawiała też rzekomo żołnierzy, by napadli na Polejowica. Ten, chcąc się uchronić, prosił wójta Łopackiego o pomoc. Wójt jednak nie zgodził się na to, usprawiedliwiając się strachem i szkodami, jakich wcześniej doznał od Egowej. Biorąc pod uwagę mowę oskarżycielską, jak i zeznania sąsiadów, wyłania się obraz Gertrudy Zagrodzkiej jako mściwej, złowrogiej kobiety, na domiar złego parającej się podejrzanymi zajęciami. Do tego przy okazji jakichkolwiek sporów czy konfliktów wykorzystującej swe czarodziejskie moce przeciw ludziom, którzy weszli jej w drogę. Zupełnie inny obraz mieszczki zawarty jest w pisemnej odpowiedzi na oskarżenie przygotowanej przez jej obrońcę, Jana Dutkowica. Podkreślał on, że siedemdziesięcioletnia oskarżona zachowywała się nienagannie i w lokalnej społeczności cieszyła się bardzo dobrą sławą. Nikt wcześniej nie 6 | www.hicetnunc.pl zarzucał też kobiecie czarów. Z repliki dowiedzieć można się również, iż Zagrodzką z sąsiadami łączyły wyjątkowo dobre relacje aż do momentu, w którym obwiniona odmówiła udziału w intrygach pani Polejowicowej. Z mężem delatorki poróżniło ją natomiast to, że nie zechciał on partycypować w kosztach budowy wspólnej rynny. Jeżeli chodzi zaś o wójta Łopackiego, to wspomniane w mowie oskarżycielskiej zdarzenie nie mogło mieć miejsca, ponieważ w tym czasie Egowa nie posiadała ryb. Odpowiedź rzuca także zupełnie inne światło na zdarzenie, które miało miejsce w łaźni. Obrońca odmawia mu jakiejkolwiek nadzwyczajności. Twierdzi raczej, iż było ono zupełnie pospolite. Zazwyczaj zdarzało się bowiem tak, że w łaźni ktoś kogoś myje. Zarzucał ponadto oskarżycielom złą wolę, gdyż Polejowicowa, podejrzewając obwinioną o zaczarowanie córki, mogła dużo wcześniej zainicjować proces. Oskarżyła ją jednak dopiero po tym, jak rozgorzał pomiędzy nimi konflikt, podczas gdy zaczarowanie miało mieć miejsce „ćwierć roku” wcześniej. A fakt wymiotowania nietypowymi przedmiotami przez Polejowicównę, który dzisiaj wydawać się może za nieprzystający do pisma procesowego, nie uważał za dziwny, gdyż w jej domu „i samych żab i innego plugastwa (…) dosyć, bo w izbie zawsze gorzy niż w stajni” (s. 393). Błachy według niego były natomiast efektem gośćca, czyli trwającej często latami przewlekłej choroby. Co ciekawe Dutkowic nie był zawodowym obrońcą. Mimo tego zauważyć można, że posiadał on bardzo dużą wiedzę prawniczą. W odpowiedzi obok kwestii merytorycznych zawarł bowiem liczne zastrzeżenia natury prawnej. We- M. Śliwa dług niego obwiniona została uwięziona pomimo braku formalnego pozwu i tylko na podstawie gołosłownych oskarżeń, nie popartych jakimikolwiek dowodami. Dowodził też, że delatorzy nie mają legitymacji procesowej, a oskarżenie zostało wniesione jedynie z urazy i nienawiści żywionej względem sąsiadki. Podkreślał trafnie, iż delatorzy „sami skarżą i świadczą”, a przecież nie można być w swojej sprawie zarówno oskarżycielem, jak i świadkiem. Zauważył przy tym, że świadkami według prawa nie mogą być kobiety. Ponadto w sprawie kryminalnej powinno być siedmiu świadków, a tu było ich tylko dwoje. Niedopełnione zostały także rygory związane z przesłuchaniem świadków, gdyż nie odebrano od nich przysięgi. W odpowiedzi wniósł także o przesłuchanie świadków obrony, korzystając z przysługującej oskarżonej bliższości do dowodu. Zarzuty dotyczące delatorów nie zrobiły na sądzie większego wrażenia, gdyż proces toczył się dalej. Uwzględniony został jednak wniosek dotyczący przesłuchania świadków obrony. Dutkowic postarał się o to, by byli to mężczyźni w liczbie siedmiu. Kwestionował przy tym dalej sposób, w jaki prowadzili postępowanie powodowie, twierdząc, iż kolejnych świadków wybierają „strzylając po ulicach, kątach miasta tutecznego, szperlając i szukając, ktoby [Egowej] źle życzył” (s. 403–404). Oskarżona natomiast jest w stanie dowieść swą niewinność „świadkami wiary godnemi, Pana Boga się bojącemi, we wszystkich interrogatoriach się zgadzającemi płci męski[ej], w sąsiedztwie, w ulicy jednej mieszkajęcemi z niemi w zgodzie, nie w nienawiści” (s. 403). Świadkowie ci w swych zeznaniach podkreślali zaś przede wszystkim to, że nie wiedzą o tajemniczej działalności Egowej. Szczęśliwie dla obwinionej sąd nie dał wiary oskarżeniu. Zgodnie z wnioskiem obrońcy nakazał Zagrodzkiej jedynie złożenie przysięgi oczyszczającej. Taki wynik postępowania był z pewnością dużą zasługą Jana Dutkowica i jego znajomości prawa oraz umiejętności odparcia stawianych zarzutów oraz wykazania ich nieprawdziwości. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż udział obrońcy w procesie wcale nie stanowił powszechnego standardu w sprawach o czary. Na problem ten zwracano często uwagę w postanowieniach synodalnych i zarządzeniach biskupów odnoszących się do tej kwestii30. Duże znaczenie miała dotychczasowa nieposzlakowana opinia mieszczki. Zastosowana w procesie inkwizycja, sprowadzająca się jedynie do przesłuchań świadków, miała również ogromny wpływ na rozstrzygnięcie. Trudno bowiem przypuszczać, iż siedemdziesięcioletnia kobieta przeżyłaby próby i straszliwe tortury (często nieznane w ogóle prawu31 ), które stosowano zazwyczaj w tego typu sprawach. Konkludując, zaryzykować można tezę, że toczący się przeciwko Gertrudzie Zagrodzkiej proces o czary (przy założeniu, iż powinny się one jednak odbywać) może stanowić wzorcowy przykład takiego postępowania. Pomimo oparcia oskarżenia na domysłach i nienawiści względem niewinnej ofiary, zakończył się sprawiedliwym werdyktem. Niestety, jak wiadomo, procesy takie zazwyczaj przebiegały w zupełnie inny sposób, kończąc się nierzadko bardzo krwawymi rozstrzygnięciami. Ich kres datuje się zaś oficjalnie dopiero na rok 1776. Wtedy to konstytucją sejmową zakazano oficjalnie tortur w śledztwie i prowadzenia Styczeń - kwiecień 2014 | 7 Prawo 14 Tamże, s. 57. procesów o czary32, na co wpływ miał 15 Przykładem tego typu sprawy jest również niewątpliwie głośny proces we wsi Do- oskarżenie Gertrudy Zagrodzkiej. ruchów33 . ■ 16 S. Płaza, dz. cyt., s. 365. 17 Salmonowicz, O niegodziwości procesów o czary, „Czasopismo Prawno-Historyczne” 1 A. Lityński, Zniesienie tortur i karalności za 1994, z. 1-2, s. 115. 18 K. Baschwitz, Czarownice. Dzieje proceczary, „Prawo i życie” 1976, nr 39, s. 19. 2 A.M. Falkowska, I. Henke, „Czarownikom sów o czary, Warszawa 1999, s. 11. żyć nie dopuścisz” – z procesów o czary 19 Cyt., tamże, s. 11. uwag kilka. Środki dowodowe w procesach 20 Tamże, s. 14–15. i sposoby wykrywania czarownic [w:] Culpa 21 R. Woźnialis, Procesy czarownic w Lubliet poena. Z dziejów prawa karnego, M. Mi- nie w XVII i XVIII wieku, internetowe czasopismo historyczne „Histmag.org”, strona kuła (red.), Kraków 2009, s. 109. 3 Szacuje się, że mężczyźni stanowili około internetowa www.histmag.org, dostęp 10% ogólnej liczby skazanych za czary. 29.12.2013. S. Płaza, Historia prawa w Polsce na tle po- 22 S. Salmonowicz, Procesy o czary w Polsce. równawczym. Część 1, Kraków 1997, s. 364. Próba rozważań modelowych [w:] Prawo 4 A.M. Falkowska, I. Henke, dz. wczoraj i dziś. Studia dedykowane Katarzynie Sójce-Zielińskiej, G. Bałtruszajtys [red.], cyt., s. 100–101. 5 Słownik języka polskiego, strona internetoWarszawa 2000, s. 320. 23 Tamże s. 318. wa www.sjp.pl/czary, dostęp 27.12.2013. 24 T. Wiślicz, dz. cyt., s. 49. 6 S. Płaza, s. 364. 25 Tamże, s. 55. 7 H. Karbownik, Sprawa prowadzenia procesów o czary w przedrozbiorowej Polsce 26 Dzięki temu w procesie wiejskim mniej w świetle ówczesnego prawa kanonicznego groźne były pozbawiano podstaw denuncjai polskiego, „Kościół i prawo” 1998, cje. Tamże, s. 58. 27 A.M. Falkowska, I. Henke, dz. cyt., s. 103. nr 13, s. 166. 28 T. Wiślicz, dz. cyt., s. 59; A.M. Falkowska, 8 H. Karbownik, dz. cyt., s. 165. 9 T. Wiślicz, Czary przed sądami wiejskimi I. Henke, dz. cyt., s. 109. w Polsce w XVI–XVIII w., „Czasopismo 29 M. Mikołajczyk, Jak obronić oskarżoną Prawno-Historyczne” 1997 nr 1/2. Wszystkie o czary. Mowy procesowe z 1655 roku fragmenty ksiąg sądowych, dotyczące popeł- w sprawie Gertrudy Zagrodzkiej [w:] Z dzieniania przestępstwa czarów, zaczerpnąłem od jów kultury prawnej. Studia ofiarowane ProJuliuszowi Bardachowa tego autora. Po każdym cytacie będę podawał fesorowi w dziewięćdziesięciolecie urodzin, A. Rosner, w nawiasie numery stron. 10 Tamże, s. 47. M. Sobotka, M. Wąsowicz, A. Zakrzewski 11 Tamże, s. 51. (red.), Warszawa 2004, s. 392. Wszystkie 12 Tamże, s. 56. fragmenty bieckiej księgi sądowej zaczerp13 Tamże, s. 56–57. nąłem od tego autora. Po każdym cytacie, 8 | www.hicetnunc.pl J. Mroczka będę podawał w nawiasie numery stron. 30 H. Karbownik, dz. cyt., s. 172. 31 Tamże, s. 172. 32 Tamże, s. 174 33 Zob. szerzej B. Bladowski, Ostatni proces o czary, „Gazeta Sądowa” 2004, nr 12, s. 57. Zdolność prawna dziecka poczętego C Jolanta Mroczka zy nasciturus, czyli dziecko poczęte, ale nienarodzone, ma w prawie polskim zdolność prawną? Z religijno-moralnego punktu widzenia dziecko poczęte jest człowiekiem od momentu zapłodnienia i ma taki sam status ontyczny jak osoba, która już się urodziła. Czy normy cywilnoprawne przyznają nasciturusowi podmiotowość prawną? Jeśli tak, to jakie przysługują mu uprawnienia? Niniejsza problematyka jest niezwykle aktualna w odniesieniu do prawnej dopuszczalności przerwania ciąży. W tym wypadku występują liczne kontrowersje pomiędzy statusem dziecka poczętego, przyznanym przez Kodeks cywilny oraz Kodeks rodzinny i opiekuńczy, a legalnością aborcji w 3 przesłankach: kiedy ciąża stanowi zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego1 . Pomiędzy tymi dwoma regulacjami zachodzi poważny konflikt wartości. Jest to jednak zagad- nienie nie tyle prawne, co etyczne. Legalność przerwania ciąży nie należy do zakresu regulacji Kodeksu cywilnego. Prawo cywilne reguluje jedynie sytuację prawną dziecka, złączonego z ciałem matki do momentu narodzin. Niniejszy artykuł przedstawi uprawnienia dziecka poczętego, które przysługują mu jeszcze przed urodzeniem, z zastrzeżeniem warunków koniecznych dla tych praw, oraz wskaże na prawne konsekwencje uznania podmiotowości prawnej nasciturusa. Łacińskie pojęcie nasciturus pochodzi z prawa rzymskiego i oznacza dosłownie „mający się narodzić”. Miał on warunkową zdolność prawną. Nie był samodzielną istotą – dziecko nienarodzone było traktowane jako część organizmu matki. Nasciturus mógł nabywać prawa, w rozumieniu przysporzenia, jednak kategorycznie nie mógł być podmiotem czynności, które polegałby na jego majątkowym obciążeniu. Prawa realnie nabywał w momencie żywego urodzenia, przy zastosowaniu fikcji prawnej, polegającej na uznaniu, iż nasciturus był osobą narodzoną w momencie dokonania czynności prawnej – przysporzenia na jego korzyść. W prawie rzymskim ta instytucja była stosowana na gruncie prawa spadkowego. Jej sens wyraża znana każdemu juryście sentencja: nasciturus pro iam nato habetur, quotiens de commodis eius agitur, czyli „mającego się narodzić uważa się za narodzonego, ilekroć chodzi o jego korzyści”. Na wstępie rozważań należy zdefiniować zdolność prawną. Na gruncie prawa cywilnego podmiotowość osób fizycznych jest naturalną cechą każdej osoby ludzkiej. Jest to zdolność do bycia podmiotem praw i obowiązków w zakresie prawa cywilnego. Nie można się jej zrzec w drodze oświadczenia woli, nie jest również możliwe jej Styczeń - kwiecień 2014 | 9 Prawo ograniczenie lub pozbawienie wskutek orzeczenia sądowego. Obecnie w prawie polskim nie istnieje instytucja śmierci cywilnej 2. Zgodnie z art. 8. Kodeksu cywilnego z 1964 r. osoby fizyczne nabywają zdolność prawną z chwilą urodzenia. Przesłanką konieczną jest tzw. żywe urodzenie. Artykuł 9. wprowadza prawne domniemanie żywego urodzenia3 . Jest to domniemanie co do faktu i jest ono usuwalne – może być obalone przeciwdowodem, jednak tylko w drodze postępowania sądowego, przed sądem rejonowym w trybie nieprocesowym. W doktrynie toczy się spór o to, czy warunek żywego narodzenia jest warunkiem zawieszającym (jeśli dziecko urodzi się żywe, to znaczy że miało zdolność prawną od chwili poczęcia, jeśli zaś nie urodzi się żywe, to znaczy że zdolności tej nie miało wcale), czy rozwiązującym (dopiero martwe urodzenie spowoduje brak zdolności prawnej). Należy również postawić w tym miejscu pytanie o znaczenie zdolności prawnej osoby fizycznej. Każdy człowiek, stając się podmiotem norm cywilnoprawnych, może zawierać stosunki prawne o charakterze majątkowym, jak i niemajątkowym, które opierają się na zasadzie równorzędności stron. Oznacza to, że żadnej osobie fizycznej w stosunkach cywilnoprawnych nie przysługuje kompetencja do władczego jednostronnego ingerowania w sferę praw i obowiązków drugiej strony, jeżeli nie wynika to z treści łączącego strony stosunku prawnego. Ta równorzędność przejawia się również w jednakowej ochronie prawnej podmiotów. Wynika to z najważniejszej zasady prawa cywilnego: ochrony osoby ludzkiej. W świetle obowiązującego stanu prawnego nasciturus nie ma normatywnie przyznanej (przez przepis ustawy) zdol10 | www.hicetnunc.pl ności prawnej. W ustawie z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerwania ciąży został dodany do art. 8. k.c. paragraf 2.: „Zdolność prawną ma również dziecko poczęte; jednakże prawa i zobowiązania majątkowe uzyskuje ono pod warunkiem, że urodzi się żywe” 4. Jednak przepis art. 8. k.c. został w całości uchylony w 1996 roku5. Zatem skoro ustawodawca usunął normatywny wyraz podmiotowości prawnej dziecka poczętego, to wnioskując a contrario można stwierdzić, iż obecnie nasciturus nie ma zdolności prawnej. Jednak pomimo braku tej ustawowej regulacji w polskim prawie cywilnym istnieją przepisy, które chronią jego sytuację prawną. Normy te występują na gruncie przede wszystkim prawa spadkowego, rodzinnego. Co więcej, nasciturusowi przysługują roszczenia z tytułu ochrony określonych dóbr osobistych. W obrębie prawa spadkowego Kodeks cywilny przyznaje dziecku poczętemu zdolność do dziedziczenia. Zgodnie z art. 927. par. 1. k.c. wynika, że nie może być spadkobiercą osoba fizyczna, która nie żyje w chwili otwarcia spadku. Jednakże dziecko poczęte może być spadkobiercą, jeśli zostało poczęte na dzień otwarcia spadku (art. 927. par. 2. k.c. 6). Nasciturus może dziedziczyć zarówno na podstawie ustawy, jak i testamentu. Jego zdolność do dziedziczenia jest jednak uwarunkowana późniejszym faktem żywego urodzenia. Ma to ogromne znaczenie dla całego procesu dziedziczenia i ustala porządek ewentualnego spadkobrania ustawowego po nasciturusie: jeśli dziecko poczęte urodzi się żywe to ex lege dziedziczy spadek. Nawet jeśli chwilę później umrze, to ta masa majątkowa przechodzi na jego ustawowych J. Mroczka spadkobierców – rodziców. Taka sytuacja nie będzie miała miejsca, jeśli dziecko urodzi się martwe. Zgodnie z art. 972. k.c. dziecko poczęte może być również zapisobiercą7. Dziecku poczętemu przysługuje roszczenie z tytułu ochrony dóbr osobistych, uznanych przez system prawny wartości obejmujących fizyczną i psychiczną integralność człowieka. Ochrona dóbr osobistych przysługuje każdej osobie fizycznej. Nasciturus ma prawo do domagania się po urodzeniu naprawienia szkód doznanych w okresie prenatalnym według art. 446. k.c. 8. Przepis ten dodany został przez art. 6. pkt 2. ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z dniem 16 marca 1993 r. i stanowi podstawę odpowiedzialność odszkodowawczej za tzw. szkody prenatalne. Szkodzić mogą różne zdarzenia skierowane przeciwko dziecku lub też przeciwko matce. Możliwe jest uzyskanie zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną przez matkę krzywdę w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia9. Jak zauważył Wojciech Robaczyński: [...] Dziecko poczęte ma również uprawnienia w dziedzinie prawa odszkodowawczego. Z chwilą urodzenia dziecko może żądać naprawienia szkód doznanych przed urodzeniem. Z przepisu tego wynika zatem także uznanie nasciturusa za podmiot prawa. Nie można bowiem wyrządzić szkody komuś, kto podmiotem prawa nie jest. Chodzi tu zarówno o szkody, które polegają na szkodliwych dla płodu skutkach oddziaływania na organizm matki (np. napromieniowanie, nieudany zabieg przerwania ciąży), jak i szkody pośrednie, polegające na pozbawieniu życia ojca dziecka jeszcze przed narodzeniem. W związku z tym powiemy, że odszkodowanie może polegać na rekompensacie szkody poniesionej bezpośrednio przez dziecko poczęte (w grę mogą wejść np. koszty leczenia, ale także renta w przypadku zwiększenia potrzeb lub niemożności uzyskania w przyszłości zdolności do pracy zarobkowej) oraz na zniwelowaniu uszczerbku, jakim dla dziecka jest zawsze śmierć ojca10. Również Kodeks rodzinny i opiekuńczy przyznaje nasciturusowi dwa uprawnienia. Pierwszym z nich jest możliwość uznania dziecka poczętego, jeszcze nienarodzonego, na podstawie art. 75. par. 1. k.r.o. 11 . Ta regulacja zrównuje pozycję nasciturusa z sytuacją dziecka już narodzonego. Ponadto, zgodnie z art. 142. k.r.o., w sytuacji, gdy ojcostwo mężczyzny niebędącego mężem matki zostało uwiarygodnione, może ona żądać, aby mężczyzna ten jeszcze przed urodzeniem się dziecka wyłożył odpowiednią sumę pieniężną na koszty utrzymania dziecka przez pierwsze trzy miesiące po urodzeniu. Drugim uprawnieniem jest ustanowienie kuratora dla dziecka poczętego, tzw. curator ventris. Ta instytucja pochodzi z prawa rzymskiego i w dosłownym tłumaczeniu oznacza „kurator brzucha”. Kuratora ustanawia się wówczas, jeśli jest to potrzebne do strzeżenia przyszłych praw dziecka. Kuratela ustaje z chwilą urodzenia się dziecka12. Ustaje wtedy stan niepewności co do losów praw dziecka, a rodzice mogą zacząć wykonywać swoją władzę rodzicielską. Przedstawione powyżej przepisy z pewnością mogą być podstawą do stwierdzenia, że w polskim porządku prawnym dziecko Styczeń - kwiecień 2014 | 11 Prawo poczęte ma przyznaną zdolność prawną oraz obowiązuje go zasada nasciturus pro iam nato habetur, quotiens de commodis eius agitur. Jest to zdolność bezwarunkowa w sferze praw niemajątkowych, natomiast warunkowa w sferze stosunków majątkowych13 . Warunkowa zdolność prawna polega na tym, że prawa i zobowiązania majątkowe uzyskuje dziecko pod warunkiem, że urodzi się żywe. W doktrynie istnieje również pogląd, iż nasciturus nie przyznanej zdolności prawnej, a przepisy Kodeksu cywilnego i Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zabezpieczają tylko jego przyszłe interesy. Jednak ta teza, w moim przekonaniu, nie znajduje uzasadnienia. Przepisy dotyczące dziecka poczętego są utrwalane na płaszczyźnie praktyki prawnej. Nasciturusowi przysługuje ochrona dóbr osobistych, co według mnie najlepiej ukazuje normatywne przyznanie mu podmiotowości prawnej. Na zakończenie warto przytoczyć stanowisko Tomasza Sokołowskiego, który uważa, że nasciturus nie jest osobą fizyczną, ale ma zdolność prawną: [...] Tak więc bez wątpienia kategoria człowieczeństwa jest pierwotna wobec pojęcia osoby fizycznej, które jest wobec niej wtórne. Pojęcie osoby fizycznej funkcjonuje tylko na obszarze prawa cywilnego, a nadto ma węższy zakres czasowy niż pojęcie człowieczeństwa […]. Przeciwnie – okoliczność fizycznego związku organizmu nasciturusa z organizmem matki jest jednym z najistotniejszych powodów wielkich trudności, jakie napotykają próby regulacji prawnej jego sytuacji, jako „osobnej” jednostki ludzkiej. Osobą fizyczną jest zatem człowiek od chwili urodzenia, natomiast przedtem taki człowiek określany jest mianem nienarodzonego dziecka, czyli nasciturusa14. ■ 12 | www.hicetnunc.pl Art. 4a ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerwania ciąży, [w:] Dz.U. 1993 nr 17 poz. 78. 2 H. Witczak, A. Kawałko, Osoby fizyczne, [w:] Prawo cywilne – część ogólna, Warszawa 2011, s. 78–80. 3 Art. 9. k.c.: „W razie urodzenia się dziecka, domniemywa się, że przyszło ono na świat żywe”, [w:] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny, [w:] Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93. 4 Art. 6. ustawy z dnia 7 stycznia 1993r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerwania ciąży, [w:] Dz.U. 1993 nr 17 poz. 78. 5 Art. 2. ustawy z dnia 30 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerwania ciąży oraz o zmianie niektórych innych ustaw, [w:] Dz.U. 1996 nr 139 poz. 646. 6 Jednakże dziecko w chwili otwarcia spadku już poczęte może być spadkobiercą, jeżeli urodzi się żywe. Zob. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny, [w:] Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93. 7 Przepisy o powołaniu spadkobiercy, o zdolności do dziedziczenia i o niegodności stosuje się odpowiednio do zapisów. Zob. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny, [w:] Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93. 8 Z chwilą urodzenia dziecko może żądać naprawienia szkód powstałych przed urodzeniem. Zob. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny, [w:] Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93. 1 P. Nycz a) Art. 444. par. 1: W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu. Zob. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny, [w:] Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93. b) Art. 445 par. 1: W wypadkach przewidzianych w artykule poprzedzającym sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Zob. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny, [w:] Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93. 10 W. Robaczyński, Ochrona dziecka poczętego – przepisy prawa cywilnego. Komentarz praktyczny. 11 Można uznać ojcostwo przed urodzeniem się dziecka już poczętego. Zob. Ustawa z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy, Dz.U. 1964 Nr 9 poz. 59. 12 Art. 182: Dla dziecka poczętego, lecz jeszcze nie urodzonego, ustanawia się kuratora, jeżeli jest to potrzebne do strzeżenia przyszłych praw dziecka. Kuratela ustaje z chwilą urodzenia się dziecka. Zob. Ustawa z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy, Dz.U. 1964 Nr 9 poz. 59. 13 W. Robaczyński, dz. cyt. 14 T. Sokołowski, Sytuacja prawna nasciturusa w art. 9 projektu Kodeksu cywilnego, „Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny” 2009, z. 2. 9 Uznanie za zmarłego – czyli wszystko, co powinniśmy wiedzieć o stosowaniu tej instytucji C Paweł Nycz hcąc najogólniej opisać prawo cywilne, należałoby wskazać jego zadanie, polegające na regulacji stosunków między podmiotami prawa prywatnego (w co włącza się także ochronę interesu jednostek). Śmierć, jako jedna z instytucji, regulowana jest przez tę gałąź prawa, gdyż w jej momencie wygasają wszelkie prawa i obowiązki o charakterze niemajątkowym, zaś pozostałe – majątkowe – podlegają dziedziczeniu. W typowej sytuacji śmierć człowieka stwierdza lekarz, który po zbadaniu ciała wystawia kartę zgonu – podstawę do sporządzenia aktu zgonu i wpisania tej okoliczności do księgi stanu cywilnego. Jednak rzeczywistość zna różne okoliczności, w których to w bardziej lub mniej prawdopodobny sposób doszło do śmierci, a brak ciała (głównego dowodu), powoduje sprzeczności natury prawnej. W takiej sytuacji śmierć uznaje się za niewątpliwą albo bardzo prawdopodobną – w rozumieniu prawa okoliczności te rozróżniamy w pierwszym przypadku jako sądowe stwierdzenie zgonu bądź w drugim przypadku jako uznanie za zmarłego. Mimo że w języku potocznym oba te zwroty brzmią identycznie, to na Styczeń - kwiecień 2014 | 13 Prawo tle wykładni różnią się od siebie znacząco. W artykule tym chciałbym zająć się tą ostatnią instytucją, a mianowicie instytucją uznania za zmarłego, gdyż uważam ją za istotną ze względu na szczególny charakter i znaczenie na gruncie prawa rodzinnego i spadkowego. W życiu nieraz pojawiają się sytuacje, w których ktoś w dziwny sposób znika, traci się z taką osobą kontakt, nikt nie wie, gdzie można ją znaleźć itp. Uznanie za zmarłego ma na celu usunąć stan niepewności wywołany zaginięciem człowieka (kiedy niewiadomo czy żyje, czy może zmarła). Wówczas niemożliwe jest uznanie przez sąd śmierci takiej osoby (sądowe stwierdzenie zgonu) z racji na fakt, iż śmierć nie jest niewątpliwa1 . Przy zastosowaniu tej instytucji wymaga się wystąpienia dwóch przesłanek: zaginięcia osoby (wraz z brakiem odnalezienia jej ciała) oraz upływ odpowiedniego terminu (zróżnicowanego co do okoliczności). Ważne wydaje się podkreślenie już na wstępie rozważania o jej istnieniu przez cały ten czas (aż do momentu uprawomocnienia się postanowienia sądu), domniemania życia, tzn. póki sąd nie uzna danej osoby za zmarłą bądź nie stwierdzi jej zgonu2. Domniemanie to ustaje nie tylko w momencie sądowego stwierdzenia zgonu czy uznania za zmarłego, ale i (co logiczne) w wyniku późniejszego odnalezienia zwłok i ich zidentyfikowania. Zaginięcie osoby w zależności od okoliczności może przybrać dwie formy: zwykłą i kwalifikowaną. Zwykłą (bez szczególnych okoliczności zwiększających prawdopodobieństwo śmierci) reguluje art. 29. k.c. 3 : sięć od końca roku kalendarzowego, w którym według istniejących wiadomości jeszcze żył; jednakże gdyby w chwili uznania za zmarłego zaginiony ukończył lat siedemdziesiąt, wystarcza upływ lat pięciu. § 2. Uznanie za zmarłego nie może nastąpić przed końcem roku kalendarzowego, w którym zaginiony ukończyłby lat dwadzieścia trzy Jak łatwo zauważyć, w tym przepisie prawnym podstawowy termin wynosi 10 lat i liczy się go od końca roku kalendarzowego, w którym według istniejących wiadomości osoba jeszcze żyła. Lecz od tego terminu występują wyjątki, a mianowicie nie można uznać za zmarłą osoby, która przed końcem roku kalendarzowego nie ukończyłaby 23 lata (termin ten ulega odpowiedniemu wydłużeniu). Zaś w przypadku osób, które ukończyły 70. rok życia, ulega skróceniu do lat 5. Oznacza to, że jeżeli termin już biegnie od 5 lat, a osoba w tym czasie ukończy 70. rok życia, to sąd może taką osobę uznać za zmarłą bez konieczności upływu 10 lat. Zastanawiające, dlaczego uznać za zmarłą można dopiero osobę, która ukończyła 23. rok życia (gdzie pełnoletniość uzyskuje się w momencie ukończenia 18. roku życia). Jest to wynikiem doliczenia 5 lat (tych, które są wystarczające, aby skrócić termin uznania w przypadku ukończenia 70. roku życia) do 18. roku życia. Zaginięcie kwalifikowane charakteryzuje się wystąpieniem szczególnych okoliczności, powodujących większe prawdopodobieństwo śmierci. Jest to zaginięcie w czasie podróży powietrznej lub morskiej, w czasie katastrofy statku lub okrętu bądź w jakiejś innej syArt. 29. § 1. Zaginiony może być uzna- tuacji, z którą związane jest szczególne ny za zmarłego, jeżeli upłynęło lat dzie- zdarzenie (np. wypadnięcie za burtę). 14 | www.hicetnunc.pl P. Nycz § 1. Kto zaginął w czasie podróży powietrznej lub morskiej w związku z katastrofą statku lub okrętu albo w związku z innym szczególnym zdarzeniem, ten może być uznany za zmarłego po upływie sześciu miesięcy od dnia, w którym nastąpiła katastrofa albo inne szczególne zdarzenie. § 2. Jeżeli nie można stwierdzić katastrofy statku lub okrętu, bieg terminu sześciomiesięcznego rozpoczyna się z upływem roku od dnia, w którym statek lub okręt miał przybyć do portu przeznaczenia, a jeżeli nie miał portu przeznaczenia – z upływem lat dwóch od dnia, w którym była ostatnia o nim wiadomość. § 3. Kto zaginął w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia nieprzewidzianym w paragrafach poprzedzających, ten może być uznany za zmarłego po upływie roku od dnia, w którym niebezpieczeństwo ustało albo według okoliczności powinno było ustać4. Termin w przypadku tego rodzaju zaginięcia jest uzależniony od okoliczności. Podstawowym terminem jest bieg sześciomiesięczny od dnia nastąpienia katastrofy. Dopiero w momencie, gdy nie można stwierdzić takiej katastrofy stosuje się szczególny rodzaj upływu terminu – wynosi on półtora roku od dnia, kiedy statek lub okręt miał przybyć do portu przeznaczenia, a gdy takiego portu nie miał, to bieg tego terminu rozpoczyna się dopiero po upływie dwóch lat, kiedy ostatni raz była o nim mowa. Paragraf trzeci wskazuje na szczególne zdarzenia („w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia”). Takim przykładem może być porwanie dla oku- pu. Termin, jaki musi minąć, aby uznać osobę za zaginioną w wyniku takiego zdarzenia, różni się od wcześniejszych – wynosi rok i przesłanką do jego rozpoczęcia jest ustanie takiego zdarzenia lub jego okoliczności. Kodeks cywilny przewiduje dodatkowo zupełnie odrębną regulację dotyczącą uznania za zmarłego osób zaginionych w czasie wojny lub w związku z działaniami wojennymi, kiedy dana osoba brała w nich udział bądź przebywała na obszarze objętym działaniami zbrojnymi. Przepisy te zawarte są w art. XXVIII–XXXIII przepisów wprowadzających kodeks cywilny. Uznanie za zmarłego może nastąpić przez orzeczenie sądu tylko i wyłącznie w określonym trybie. Początkowo składany jest odpowiedni wniosek. Legitymowany do tej czynności może być każdy, kto posiada w tym interes prawny, ale także krewny lub osoba emocjonalnie związana z zaginionym. W dalszym ciągu sąd bada, czy dana osoba jest uprawniona do wszczęcia postępowania. Orzeczenie zapada w sądzie rejonowym właściwym ze względu na ostatnie miejsce zamieszkania zaginionego (ostatniego pobytu) i odbywa się to w trybie nieprocesowym. Wniosek o uznanie za zmarłego można zgłosić nie wcześniej niż na rok przed końcem terminu, po upływie którego zaginiony może być uznany za zmarłego. Gdy jednak uznanie za zmarłego może nastąpić po upływie roku lub krótszego niż rok terminu od zdarzenia, które uzasadnia prawdopodobieństwo śmierci zaginionego, wniosek o uznanie za zmarłego zgłosić można dopiero po upływie tego terminu. Wnioskodawca powinien przedstawi maksymalnie szczegółowe dane dotyczące zaginionego, a także uprawdopodobni okoliczności uzasadniające wniosek. Przed wydaniem postanowienia o uznaniu za zmarłego sąd powinien wysłuchać w miarę Styczeń - kwiecień 2014 | 15 Prawo możliwości osoby bliskie dla zaginionego. Nie chodzi tu tylko o jego krewnych, ale o osoby, które łączyła z zaginionym jakaś więź (np. miłość, przyjaźń, wdzięczność), przy czym nie wszystkie z tych osób muszą być wysłuchiwane. Jeżeli sąd uzna, że istnieją przesłanki do uznania zaginionego za zmarłego, zarządza ogłoszenie o wszczęciu postępowania, które umieszcza w piśmie poczytnym na całym obszarze państwa i podaje informację do publicznej wiadomości w miejscu ostatniego zamieszkania zaginionego. W ogłoszeniu tym wzywa się zaginionego do stawienia się w terminie 6 miesięcy pod groźbą uznania za zmarłego, a osoby mające informacje na jego temat – do zgłoszenia się do sądu. Prawomocne postanowienie o uznaniu za zmarłego ma charakter konstytutywny ex tunc, tzn. jest skuteczne od chwili oznaczonej w orzeczeniu i pociąga za sobą takie same skutki, jak śmierć biologiczna. Oczywiście może być ono uchylone, gdy pojawią się wiarygodne dowody świadczące przeciwko niemu5. Uznanie za zmarłego powoduje liczne skutki prawne zarówno w sferze majątkowej, jak i w sferze rodzinnej, a więc ma szerokie zastosowanie w życiu codziennym. Usuwając stan niepewności, likwiduje się zarazem liczne stany zawieszenia. Podstawowe skutki to m.in. możliwość ubiegania się o rentę rodzinną, ustanie małżeństwa i możliwość wejścia w nowy związek, wstrzymanie wszelkich świadczeń (np. emerytury), a nawet otwarcie spadku. Historia zna również przypadki jednoznacznie oburzające – ukrywający się przed wymiarem sprawiedliwości zbiedzy, dla których ratunkiem jest zapomnienie i stwierdzenie „śmierci cywilnej”. ■ Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z dnia 30 listopada 1973 r. Izba Cywilna (sygnatura akt: III CRN 277/73); śmierć niewątpliwa „zachodzi nie tylko wtedy, gdy istnieją naoczni świadkowie zgonu, ale także wówczas, gdy okoliczności konkretnego wypadku uzasadniają pełne przekonanie o zgonie określonej osoby”. 2 Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (T.j. Dz. U. z 2014 r., poz. 121). 3 Kodeks cywilny. Komentarz, red. A. Kidyba, t. I. Część ogólna, wyd. II, stan prawny na 01.06.2012 rok. Dostępne w SIP LEX. 4 Tamże. 5 http://www.prawodlakazdego.pl/content/pro cedura-uznania-za-zmar%C5%82ego [dostęp online: 28.02.2014] Korpus dyplomatyczny P Dominika Kinel rzez pojęcie korpusu dyplomatycznego (corpsdiplomatique, skrót: CD) rozumie się wszystkich szefów misji akredytowanych w państwie przyjmującym i ich małżonki oraz w szerszym znaczeniu także wszystkich członków personelu dyplomatycznego misji i ich małżonki1. Konwencja Wiedeńska z 1961 r. nie uregulowała kwestii korpusu dyplomatycznego, pozostawiając to zwyczajowi. Warto wspomnieć, że świadectwem przynależności do korpusu dyplomatycznego 1 H. Witczak, A. Kawałko, Prawo cywilne – jest posiadanie legitymacji lub zaświadczenia dyplomatycznego wydanego przez część ogólna, Warszawa 2011, s. 81. miejscowe MSZ2. 16 | www.hicetnunc.pl D. Kinel Korpus dyplomatyczny – termin ten wszedł do powszechnego użytku w XIX wieku. Pojęcie korpusu dyplomatycznego ma dwa znaczenia. W znaczeniu węższym można mówić o szefach misji akredytowanych przy głowie danego państwa. Znaczenie szersze określa korpus dyplomatyczny jako wszystkich członków personelu dyplomatycznego danej misji, ich nazwiska zaś umieszczone są w spisie korpusu dyplomatycznego. Korpus dyplomatyczny jest ciałem zbiorowym, pozbawionym ściślejszych form organizacyjnych, nawet w sensie klubu towarzyskiego. Nie posiada osobowości prawnej. Istnieje de facto na mocy powszechnie stosowanego zwyczaju międzynarodowego. Nie ma on również charakteru politycznego i nie powinien dokonywać kolektywnych kroków o charakterze politycznym wobec władz państwa przyjmującego. Korpus dyplomatyczny występuje jako całość głównie przy okazji różnych uroczystości państwowych, jak inauguracja urzędowania szefa państwa, obchody święta narodowego, składanie kondolencji itp. Jednak prezentacja całego korpusu jest bardzo rzadka z powodu naruszenia jego statusu międzynarodowego (przywilejów i immunitetów), np. z tzw. zbiorowym protestem z powyższego powodu3 . Nie jest przyjęte zbiorowe występowanie korpusu dyplomatycznego w sprawach politycznych i prawnych, które mogłyby być poczytane przez władze państwa przyjmującego za wtrącanie się do jego spraw wewnętrznych. Na czele korpusu dyplomatycznego stoi dziekan (doyen, decanus, dean), którego funkcja nie wynika jednak ani z wyboru, ani z nominacji. Zwyczajowo wyłania się on automatycznie spośród szefów misji najwyższej klasy (ambasador, nuncjusz) zajmujących pod względem pierwszeństwa w tej klasie pierwsze miejsce, tzn. zostaje nim szef misji, który najwcześniej spośród wszystkich ambasadorów złożył listy uwierzytelniające, a po jego wyjeździe stanowisko to obejmuje wicedziekan (nazwa nieoficjalna) znajdujący się na drugim miejscu pod względem precedencji. Dziekanem może zostać szef misji stale przebywający w państwie przyjmującym. Jak już wspomniano, wyjątkowo w krajach katolickich dziekanem korpusu dyplomatycznego jest nuncjusz apostolski, który niezależnie od daty rozpoczęcia swej misji zajmuje zawsze pierwsze miejsce pod względem pierwszeństwa. Jeśli chodzi o zadania dziekana korpusu dyplomatycznego, to są one niewielkie, aczkolwiek niepozbawione praktycznego znaczenia4. Znaczna część tych funkcji dotyczy spraw protokolarnych i kurtuazyjnych. Reprezentuje on bowiem korpus dyplomatyczny jako całość wobec władz państwa przyjmującego, jednakże jako primus inter pares, czyli pierwszy wśród równych, a nie jako szef jakiejś samodzielnej organizacji. W imieniu korpusu dyplomatycznego może przemawiać na uroczystościach państwowych, składać głowie państwa życzenia czy podziękowania itp. W sprawach mogących mieć choćby najmniejsze implikacje polityczne dziekan korpusu dyplomatycznego zobowiązany jest uprzednio uzgodnić przedmiot interwencji wobec władz miejscowych z pozostałymi szefami misji dyplomatycznych. Również interwencje w sprawach dotyczących poszczególnych członków korpusu dyplomatycznego powinny być uprzednio uzgodnione z nimi. Dziekan korpusu nie może także organizować spotkań i dyskusji o charakterze politycznym bez uprzedniej zgody członków korpusu dyplomatycznego5. Styczeń - kwiecień 2014 | 17 Prawo Stan stosunków między państwem reprezentowanym przez dziekana korpusu dyplomatycznego a poszczególnymi innymi państwami (np. w przypadku braku lub zerwania z nimi stosunków dyplomatycznych, konfliktu zbrojnego) nie może wpływać ograniczająco na wykonywanie funkcji wobec przedstawicieli dyplomatycznych takich państw. Dziekan korpusu dyplomatycznego powinien bezstronnie i bez jakiejkolwiek dyskryminacji traktować wszystkich członków korpusu dyplomatycznego. Jedną z ważnych funkcji dziekana jest troska o to, by członkowie korpusu dyplomatycznego mogli w należyty sposób korzystać z przysługujących im przywilejów i immunitetów. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy państwo przyjmujące przechodzi przez okres wewnętrznych trudności, stanu wojny itp. Wówczas dziekan powinien m.in. dbać o zapewnienie przez władze miejscowe przydziałów żywności, benzyny, odpowiednich warunków przewozu i ochrony poczty dyplomatycznej, warunków mieszkaniowych itp. Nie zajmuje się jednak z reguły pojedynczymi przypadkami naruszeń statusu dyplomatycznego poszczególnych członków korpusu dyplomatycznego. Dziekan korpusu dyplomatycznego, jak również jego małżonka (doyenne), zwyczajowo służą radą nowo przybyłym szefom misji dyplomatycznych i ich małżonkom w sprawach związanych z miejscowymi zwyczajami i protokołem. Oznaką zewnętrzną przynależności do korpusu dyplomatycznego w danym państwie przyjmującym jest zwyczajowe prawo umieszczania na pojazdach należących do tych osób tabliczki z literami CD. Należy zaznaczyć, że w łonie samego korpusu dyplomatycznego istnieją pojedyncze mniejsze „korpusy” mające charakter ra18 | www.hicetnunc.pl czej prywatnych klubów towarzyskich, np. wojskowych i prasowych. Obecnie korpusowi dyplomatycznemu można przypisać rolę jedynie ceremonialną. Stosunki z nim utrzymuje ministerstwo spraw zagranicznych danego państwa, w którym korpus przebywa poprzez departament protokołu dyplomatycznego. Organizuje on dla korpusu przyjęcia, wystąpienia szefów placówek, pokazy filmowe, wycieczki itp6. ■ J. Sutor, Prawo dyplomatyczne i konsularne, Warszawa 2007, s. 166. 2 R. Bierzanek, J. Symonides, Prawo międzynarodowe publiczne, Warszawa 2005, s. 183. 3 W. Góralczyk, S. Sawicki, Prawo międzynarodowe publiczne w zarysie, Warszawa 2009, s. 275. 4 Więcej o funkcjach dziekana: Zob. J. Sutor, dz. cyt., s. 167. 5 Tamże. 6 Więcej: R. Bierzanek, J. Symonides, dz. cyt., s. 183. 1 Ochrona dóbr osobistych J Mateusz Olszewski uż w starożytności pojmowano prawo w kategoriach fenomenu społecznego, a co się z tym wiąże, jego szczególnej i doniosłej roli, jaką spełnia. W obecnej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej można wyróżnić trzy materie, które są przez nią regulowane: człowiek, państwo, prawo. Mimo, iż dla każdej z nich można M. O lszewski przyporządkować odpowiednie normy, w rzeczywistości stanowią swoistą triadę i aksjologiczną spójność, obrazującą fenomen prawa, regulującego stosunki społeczne. To w nich podkreśla się role jednostki, będącej początkiem i podstawą wszelkiego porządku. Prawo jest faktorem i regulatorem życia społecznego – tu jest miejsce na realizowanie i współistnienie jednostek. Przez pryzmat człowieka musi zapewniać środki podstawowej ochrony, dzięki którym nie zostaną naruszone podstawowe fundamenty człowieczeństwa i sfery prywatnych wartości. Jeśli dobro osobiste jest zagrożone przez czyjeś działanie, człowiek ma prawo do ochrony tego dobra. Czym są dobra osobiste? A gdy zostały naruszone, to jakie prawa przysługują wtedy takiej osobie? Przepisy Kodeksu cywilnego nie zawierają definicji legalnej dóbr osobistych. Przedstawiciele doktryn na przestrzeni dziejów przez poziom rozwoju społecznego i uznawanych przez nich wartości podejmowali próby definiowania tego terminu. Obecnie za dobra osobiste uważa się uznane przez system prawny wartości, obejmujące fizyczną i psychiczną integralność człowieka, jego indywidualność oraz godność i pozycję w społeczeństwie1 . Teoria ochrony dóbr osobistych jest ściśle powiązana z instytucją praw podmiotowych, regulujących sferę możności postępowania w określony sposób, wyznaczoną przez normę prawną i przez nią zabezpieczoną. W doktrynie dominuje pogląd o koncepcji pluralistycznej, według której istnieje wielość dóbr osobistych i wielość praw podmiotowych, a dla każdego dobra osobistego musi istnieć skorelowane z nim prawo podmiotowe. Ochrona dóbr osobistych będzie więc obejmowała naruszenie uczucia ludzkiego przez pogwałcenie obiektywnie definiowanego dobra oraz naruszenie przysługującego poszkodo- wanemu prawa podmiotowego2. Podmiotami, którym przysługuje ochrona dóbr osobistych, są zarówno osoby fizyczne, jak i prawne oraz jednostki organizacyjne, wyposażone w zdolność prawną. Reżim dwóch ostatnich w sposób oczywisty określa dobra osobiste podlegające ochronie. Zdrowie, życie czy swoboda sumienia dotyczy jedynie osób fizycznych, natomiast osobom prawnym i jednostkom organizacyjnym posiadającym zdolność prawną przysługuje ochrona takich dób osobistych, związanych z ich identyfikacją oraz dobrym imieniem. Art. 23. k.c.: Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Katalog dóbr wymienionych w art. 23. ma charakter otwarty, co oznacza, iż ustawodawca tworząc ustawę, był świadomy, że wiele czynników ma wpływ na rodzaj dóbr, uznawanych przez daną społeczność. Są to przede wszystkim czynniki rozwoju technologicznego i cywilizacyjnego. Obok przedstawionych w artykule dóbr osobistych doktryna oraz orzecznictwo wskazują na istnienie większej ich liczby. Wymienić można m.in.: kult pamięci osoby zmarłej 3 , integralność seksualną, sferę prywatności, poczucie przynależności do danej płci, wstęp do publicznych miejsc rozrywki4, korzystanie z nieskażonego środowiska itd. Pierwszą z przesłanek naruszenia dóbr osobistych jest zagrożenie naruszeniem lub naruszenie dobra osobistego. To, czy nastąpiło zagrożenie lub naruszenie dobra osoStyczeń - kwiecień 2014 | 19 Prawo bistego, musi być rozpatrywane w kategoriach obiektywnych. Nie wystarczy jedynie subiektywne odczucie poszkodowanego. Należy brać pod uwagę również okoliczność oraz sposób działania i cele, które chciała osiągnąć osoba pozwana przez powoda o naruszenie dobra osobistego. W przypadku wzajemności naruszeń nie zostają zniesione przysługujące stronom roszczenia o ochronę. Podsumowując, sąd podczas rozpatrywania procesu o naruszenie dóbr osobistych powinien najpierw zbadać, czy doszło do faktycznego naruszenia dobra, a dopiero później odwołać się do bezprawności czynu. Art. 24. k.c. przyjmuje domniemanie prawne bezprawności czynu. Ciężar udowodnienia zgodności czynu z prawem leży po stronie osoby oskarżonej o naruszenie dobra osobistego. Wzmacniana jest w ten sposób pozycja pokrzywdzonego, który uzyska ochronę zawsze, jeśli wskaże fakt zagrożenia lub naruszenia dobra osobistego. Domniemanie definiuje bezprawność czynu jako zachowanie niezgodne z prawem lub zasadami współżycia społecznego, bez względu na winę lub nawet świadomość sprawcy. Niektóre okoliczności wyłączają domniemanie bezprawności: działanie na podstawie przepisu prawnego, zgoda uprawnionego, obrona konieczna i stan wyższej konieczności, nadużycia prawa podmiotowego, dozwolona krytyka w interesie społecznym. Osoba prawna także może być podmiotem naruszającym dobra osobiste. Dokonuje się to przez naruszenia osób wchodzących w skład organów osoby prawnej, których decyzje i czynności prawne są równoznaczne z dokonywaniem ich przez samą osobę prawną. Sposób ochrony dobra osobistego powinien być adekwatny do jego naruszenia, uwzględniać całokształt okoliczności oraz dawać satysfakcje poszkodowanemu, lecz 20 | www.hicetnunc.pl nie powinien prowadzić do upokorzenia sprawcy naruszenia. Ochronie dóbr osobistych służą roszczenia cywilnoprawne, a także ustawy szczególne (m.in. ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, prawo prasowe, prawo własności przemysłowej). Prawo cywilne wyznacza następujące roszczenia: 1. Roszczenie o zaniechanie naruszeń – powstaje w momencie, gdy istnieje realna szansa naruszenia dobra osobistego i polega na zaniechaniu działania, które mogłoby do tego doprowadzić. 2. Roszczenie o usunięcie skutków naruszenia – występuje w przypadku, gdy do naruszenia już doszło, a osoba pokrzywdzona żąda od sprawcy dokonania czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia Mogą one przywdziać formę sprostowania, przeprosin czy wyrazów ubolewania. 3. Roszczenie o zadośćuczynienie pieniężne lub zapłatę na cel społeczny zostało określone w art. 445. i 448. k.c. Może być ono przyznane jedynie w przypadkach uszkodzenia ciała, spowodowania rozstroju zdrowia, pozbawienia wolności oraz skłonienia do poddania się czynowi nierządnemu. Art. 448. wprowadza przesłankę, iż czyn musi być nie tylko bezprawny, ale i polegający na świadomym działaniu sprawcy. 4. Roszczenie odszkodowawcze, powstaje gdy na skutek naruszenia dobra osobistego doszło do powstania szkody majątkowej. Powód może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych. Reasumując, należy podkreśli, iż problematyka ochrony dóbr osobistych jest K. Pawlik niezwykle istotna z punktu widzenia realizacji interesów jednostki, jak i całych społeczności. Omawiana instytucja wydaje się być kwintesencją nauki prawa, rozumianej jako systemu szkolenia wykwalifikowanej kadry, która będzie w stanie bronić i chronić wartości szczególnie ważnych dla człowieka, za pomocą uzupełniających się norm prawnych i moralnych. Jak zauważy zauważył Cyceron: „naukę prawa należy czerpać nie z rozporządzenia pretora, jak to zwykło czynić wielu dziś, ani też z dwunastu tablic, jak starsi, ale z dogłębnie rozumianej filozofii”. Podstawę tej filozofii musi stanowić ochrona dóbr i praw każdego człowieka. ■ kończąc ten wiek, staje się osobą pełnoletnią. Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na fakt, iż istnieje możliwość nabycia pełnoletności przed 18. rokiem życia, co zostało uregulowane w art. 10. k.r.o. (nabycie pełnoletności w wyniku zawarcia małżeństwa). Nabycie owej pełnoletności jest konieczne do uzyskania zdolności do czynności prawnych. Jednak co powinniśmy zrobić, jeśli osoba nabywająca pełnoletniość, nie jest w stanie w sposób świadomy i odpowiedzialny składać i nabywać oświadczeń woli, mających na celu powstanie, zmianę lub ustanie stosunku prawnego? W takiej sytuacji z pomocą przychodzi instytucja ubezwłasnowolnienia, o której mówi art. 13. § 1. k.c.: Zbigniew Radwański, Prawo cywilne – część ogólna, Warszawa 2011, s. 157. 2 Wyr. SN z 7.11.2000 r., I CKN 1149/98, niepubl. 3 Wyr. SN z 12.7.1968 r., I CR 252/68, OSNC 1970, Nr 1, poz. 18. 4 Wyr. SN z 28.2.2003 r., V CK 308/02, OSNC 2004, Nr 5, poz. 82. Art. 13. § 1. Osoba, która ukończyła lat trzynaście, może być ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, nie jest w stanie kierować swym postępowaniem. 1 Instytucja ubezwłasnowolnienia W Kamil Pawlik życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym zostaje uznany za dorosłego. Bardzo często stwierdzenie, że ktoś jest dorosły, wiąże się z osiągnięciem przez niego 18. roku życia. Podobna sytuacja ma miejsce na gruncie prawa cywilnego – człowiek, Środek prawny, jakim jest ubezwłasnowolnienie, istniał w prawie cywilnym jeszcze przed II Wojną Światową, obecnie funkcjonuje w Kodeksie cywilnym z 1964 roku. Głównym celem tego instrumentu prawnego jest zabezpieczenie i ochrona interesów, zarówno majątkowych, jak i niemajątkowych osoby, której ubezwłasnowolnienie dotyczy. Ochrona ta może mieć różny zakres, uzależnione jest to od rodzaju ubezwłasnowolnienia. W obowiązującym systemie prawnym możemy mówić o ubezwłasnowolnieniu całkowitym, jak i częściowym. Rodzaj wyżej wspomnianego środka prawnego zależy od konkretnych przesłanek. Największe znaStyczeń - kwiecień 2014 | 21 Prawo czenia mają wiek oraz stopień nasilenie zaburzeń psychicznych. Ubezwłasnowolnić całkowicie można osobę, która ukończyła lat 13, a „wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych (…)nie jest w stanie kierować swym postępowaniem” (art. 13. § 1. k.c.). Dla ubezwłasnowolnionego całkowicie ustanawia się opiekę, ale jedynie w przypadku, gdy nie pozostaje pod władzą rodzicielską. Z kolei ubezwłasnowolniona częściowo może zostać osoba pełnoletnia, która z powodu choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, potrzebuje pomocy w prowadzeniu spraw życia codziennego zarówno o charakterze majątkowym, jak i niemajątkowym (art. 16. § 1. k.c.). „Dla osoby ubezwłasnowolnionej częściowo ustanawia się kuratelę” (art. 16. § 2. k.c.). Istnieją również sytuacje wyjątkowe, w których sąd może nie ubezwłasnowolnić osoby chorej. Dzieje się to wówczas, gdy takie działanie pogorszyłoby jej sytuację, zamiast ją poprawić lub jeśli osoba mająca zostać ubezwłasnowolniona całkowicie, znajduje się w ustabilizowanej sytuacji życiowej (ma zapewnioną dostateczną opiekę faktyczną i nie zachodzi potrzeba żadnych działań wymagających ustanowienia opieki prawnej), a orzeczenie mogłoby doprowadzić do zakłócenia interesów chorego, przy korzystnie uregulowanej dla niego sytuacji faktycznej (postanowienie SN z 5.01.1977 r., I CR 450/76). Wskazane jest zwrócenie uwagi na fakt, iż samo zaistnienie choroby psychicznej nie jest wystarczającą przesłanką do ubezwłasnowolnienia, jeżeli w sposób wyraźny nie ogranicza możliwości prowadzenia 22 | www.hicetnunc.pl spraw osobistych lub majątkowych. Dlatego też do wydania prawidłowego wyroku niezbędne jest zasięgnięcie opinii specjalisty – w tym przypadku biegłego psychiatry. Powinien on przedstawić szczegółową analizę zakresu zdolności osoby, której ubezwłasnowolnienie ma dotyczyć, do kierowania swoim postępowaniem. Opinia ta jest również kluczowym elementem przy podjęciu decyzji co do rodzaju ubezwłasnowolnienia. Do kategorii przesłanek niezbędnych do wydania wyroku należy istnienie zaburzenia w chwili wydawania wyroku oraz jego trwały charakter. Zaburzenia, o których mowa, mogą mieć różne podłoże, tzn. być wynikiem np. pijaństwa, narkomani, lekomani lub innego zaburzenia. W świetle naszego prawa marnotrawstwo bądź hulaszczy tryb życia nie są same w sobie podstawą do ubezwłasnowolnienia, chyba że są wynikiem choroby lub innych zaburzeń psychicznych. Aby zaistniała uzasadniona podstawa do wydania wyroku, wszystkie wcześniej wymienione przesłanki (wiek, niemożność samodzielnego decydowania o swoim życiu, opinia biegłego, trwały charakter zaburzenia, istnienie zaburzenia w momencie orzekania) muszą zaistnieć kumulatywnie. Po zapoznaniu się z przesłankami oraz rodzajami ubezwłasnowolnień, kolejnym logicznym krokiem jest przedstawienie trybu i procedury uznawania konkretnej osoby za niezdolną do kierowania swoim postępowaniem. Postępowanie w takich sprawach ma charakter nieprocesowy. Właściwym sądem dla tej materii jest sąd okręgowy miejsca zamieszkania osoby, której dotyczy wniosek, a w przypadku braku miejsca zamieszkania – sąd miejsca pobytu. Sprawy rozpoznaje trzech sędziów zawodowych (art. 544. k.p.c.), a osobami które mogą złożyć wniosek o wszczęcie postępowania (art. 545. §1. K. Pawlik i 2. k.p.c.) są: małżonek osoby której dotyczy wniosek, jej krewni w linii prostej oraz rodzeństwo, a także przedstawiciel ustawowy. Istnieje również możliwość wszczęcia postępowania z urzędu (art. 559. k.p.c.). Wniosek o ubezwłasnowolnienie może być złożony w każdym czasie, natomiast w przypadku ubezwłasnowolnienia częściowego można go zgłosić na rok przed dojściem do pełnoletności osoby, której wniosek dotyczy (art. 545. §3. k.p.c.). Z treści wniosku powinno wynikać prawdopodobieństwo istnienia choroby psychicznej lub innych zaburzeń, udokumentowanych w wiarygodny sposób. Po przyjęciu wniosku kolejnym krokiem jest wysłuchanie osoby, której wniosek dotyczy. Jest to element obligatoryjny, pozwalający na podjęcie decyzji o ustanowieniu doradcy tymczasowego, jeśli wymaga tego ochrona tej osoby lub jej mienia. Ten, dla kogo zostaje ustanowiony doradca tymczasowy (w myśl art. 548. § 1. k.p.c.), ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Po wstępnym przesłuchaniu sąd przechodzi do analizy przedstawionych dowodów (dowodem obligatoryjnym jest dowód z opinii biegłych). Sąd na podstawie przedstawionego przez dwóch biegłych stanowiska w koniecznym przypadku może nakazać umieszczenie osoby w zakładzie leczniczym w celu obserwacji. Istotą podjęcia decyzji o ubezwłasnowolnieniu jest rozstrzygnięcie, czy zaburzenia psychiczne wyłączają zdolność danej osoby do kierowania swoim postępowaniem oraz czy orzeczenie o całkowitym lub częściowym ubezwłasnowolnieniu będzie adekwatne ze względu na osobiste i majątkowe stosunki tej osoby. Zwieńczeniem postępowania o ubezwłasnowolnienie jest postanowienie o: ubezwłasnowolnieniu częściowym, cał- kowitym bądź odrzuceniu wniosku wraz z uzasadnieniem. Do głównych skutków orzeczenia w pierwszym przypadku należy ograniczenie zdolności do czynności prawnych, ustanowienie kurateli, a także niemożność pełnienia funkcji prokurenta. Natomiast w przypadku ubezwłasnowolnienia całkowitego mówi się o pozbawieniu zdolności do czynności prawnych, ustanowieniu opieki (chyba, że osoba pozostaje pod władza rodzicielską), zakaz zawierania małżeństwa. Ponadto zabrania się tej osobie pełnienia funkcji pełnomocnika. Warto zaznaczyć, że każde postanowienie sądu wywołujące wymienione skutki prawne ma charakter bezterminowy. Jednakże w razie poprawienia lub pogorszenia stanu zdrowia możliwe jest ponowne rozpatrzenie sprawy w odrębnym postępowaniu sądowym. Ewentualne uchylenie ubezwłasnowolnienia jest uzależnione od ustania przyczyn z powodu których wydano takie orzeczenie. Możliwość złożenia wniosku o uchylenie czy zmianę ubezwłasnowolnienia przysługuje podmiotom uprawnionym do złożenia wniosku, a od 2007 roku takie prawo ma również sam ubezwłasnowolniony. Ponowne rozstrzygnięcie sprawy może przywrócić ubezwłasnowolnionemu całkowitą lub częściową zdolność do czynności prawnych. Tytułem końca spróbuję odnieść się do stanowisk, które zarzucają wykorzystywanie tego środka prawnego do osłabiania pozycji osób chorych. Według mnie są to opinie nie do końca poważne, ze względu na tryb oraz rozbudowaną procedurę postępowania w takich sprawach, która praktycznie uniemożliwia korzystanie z tego instrumentu w celach innych niż te, do których został stworzony. ■ Styczeń - kwiecień 2014 | 23 Psychologia Uczciwość a religijność Paulina Gondek Uważa się, że nasze codzienne życie powinno być zgodne z tym, w co wierzymy, jakimi wartościami kierujemy się w życiu. Niezwykle ważną kwestią, którą ludzie wymieniają spośród innych, jest uczciwość. Czym jednak owa uczciwość jest i jak ona wpływa na życie codzienne, podejmowane decyzje, czy postawę wobec różnych sytuacji? Według słownika języka polskiego uczciwy człowiek charakteryzuje się następującymi cechami: „jest rzetelny w postępowaniu; szanujący cudzą własność, niezdolny do oszustwa; zgodny z przyjętymi zasadami lub prawem; zgodny z rzeczywistością lub prawdą; taki jak należy” 1 . Jak jednak zrozumieć ową uczciwość, jeżeli jest tak ważnym i poszukiwanym aspektem ludzkiej egzystencji, skąd tak wiele nieuczciwości spotykamy na naszej drodze życia, skąd wybory sprzeczne z naszym pragnieniem bycia dobrym, uczciwym? Zaczynając rozważania na temat uczciwości, powrócę do samego początku naszej ludzkiej egzystencji wedle ujęcia chrześcijańskiej kultury, mianowicie do prarodziców. Wspominając o Adamie i Ewie, należy powiedzieć też o grzechu, czyli nieuczciwości, którą wybrali i której dokonali. Dochodzi do tego rozważanie o tym, jak ich decyzja wpłynęła na dalsze losy ludzkości w kwestii uczciwości, dążenia do zła, grzechu. Personalistyczna interpretacja grzechu pierworodnego koncentruje się na aspek24 | www.hicetnunc.pl cie religijnym antropologii protologicznej. Odwołuje się do opisu biblijnego upadku pierwszych ludzi (Rdz 3) i przypisuje mu ważną rolę w zrozumieniu tajemnicy ludzkiej nieprawości, ponieważ dostrzega w nim prototyp grzechu stale powracającego w doświadczeniu indywidualnym i społecznym. Tekst z Księgi Rodzaju posługuje się językiem mitologicznym, przekazującym uniwersalne prawdy z zakresu antropologii teologicznej. Specyfika metaforycznego języka, użytego przez natchnionego autora, wykraczając poza określony czas i miejsce, jednocześnie odnosi się do każdego czasu i każdego miejsca ludzkiej egzystencji, stając się w ten sposób przekaźnikiem podstawowych prawd protologicznych na temat istoty ludzkiej. W opisie zawartym w Księdze Genesis, jak w lustrzanym odbiciu, człowiek może zobaczyć siebie samego i swoiste streszczenie historii własnego życia. Medytacja biblijna pozwala odkryć dynamikę kuszenia, której szatan próbuje poddawać każdą osobę ludzką, strukturę ludzkich upadków i ich przyczyny oraz zobaczyć znaki nadziei otwierające drogę „kusoteryjną”, stanowiącą nieodłączny element kontekstu, w którym jest mowa o ludzkim upadku2. Księga Rodzaju przedstawia człowieka jako istotę stworzoną przez Boga, składającą się z ciała i duszy (Rdz 2, 3). Człowiek, aby stać się osobą, potrzebuje zostać poddany próbie moralnej. Na tej płaszczyźnie dokonuje się weryfikacja, która przynależy do istoty stawania się osobą ludzką. Tę fundamentalną rolę w próbie personalnej odgrywa moralność, ponieważ życie ludzkie przez świat jest naznaczone pewną ambiwalencją i rozgrywa się w swoistym napięciu pomiędzy dobrem i złem. Z tego względu człowiek może swoją egzystencję rozwi- P. G o n d e k jać w kierunku dobra, ale istnieje też możliwość zwrócenia się ku złu, wskutek czego następuje degradacja3 . Ważną kwestią jest także używana w badaniach Skala Religijności. Występujący tu model teoretyczny religijności personalnej ukazuje, iż mamy do czynienia z dwoma grupami osób. Te, których kontakty z Bogiem mają charakter osobowych odniesień, charakteryzują się religijnością personalną. Natomiast religijność osób, które Boga traktują instrumentalnie, określa się apersonalną. Ludzie na różny sposób przeżywają kontakt ze Stwórcą. Człowiek, będący podmiotem tego przeżywania, charakteryzuje się różnymi cechami zależnie od typu przeżywanej religijności – personalnej lub apersonalnej 4. Osoby z religijnością personalną charakteryzuje: aktywność i zaangażowanie, spontaniczność i twórczość, otwartość, autonomiczność, poczucie odpowiedzialności i wolności, świadomość celowości w życiu, allocentryzm, stabilność. Specyficzne cechy, odpowiednie dla osób o religijności apersonalnej, są następujące: pasywność i obojętność, sztywność i naśladownictwo, izolacja, heteronomiczność, brak poczucia wolności i odpowiedzialności, dezorientacja egzystencjalna, egocentryzm, labilność5. W przypadku pierwszej osobowości można przypuszczać, że cechy odgrywają niejako znaczącą rolę w kształtowaniu się uczciwości, jej rozwijaniu. Osoba taka bowiem jest zadowolona z życia, otwarta na nie, autonomiczna, zdecydowanie dąży do celu, nie używa ani nie poddaje się manipulacji, brak jej wyrachowania czy kombinatorstwa. Natomiast brak poczucia wolności, egocentryzm i inne wymienione wyżej cechy, odnoszące się do osób z religijnością apersonalną, wpły- wają na rozwój i postawę nieuczciwości, chytrości, przewrotności. Stąd niezwykle istotna wydaje się nasza postawa w stosunku do sacrum. Wskazuje ona bowiem pośrednio na wartości kierujące ludzkim postępowaniem, także jeżeli mamy do czynienia z uczciwością. Wiele osób w dzisiejszych czasach przeżywa swoje życie według własnych subiektywnych przekonań. Nie stanowi już problemu mówienie otwarcie o swoich dobrych i złych uczynkach – nawet jeśli niektóre z nich były utrzymywane w tajemnicy, z obawy przed ujawnieniem ich publicznie. Społeczeństwo równie otwarcie toleruje, a nawet akceptuje wszystkie zachowania. Analiza wielu przypadków, w których ludzie wyrażają chęć kierowania się własnymi przekonaniami moralnymi, pokazuje, że nie zawsze osoby te mogą pochwalić się swoją uczciwością. Jedynie w przypadku, gdy ich system wartości jest zgodny z obiektywnym systemem wartości moralnych. Indywidualne przekonania moralne mogą być wynikiem fałszywych lub pokrewnych teorii moralnych, a nawet budowanych w celu dopasowania ich do własnej postawy moralnej. Zachowanie, w którym jedna osoba przestrzega ustalonych zasad, choć może wydawać się prawdziwe, nie musi być uznane za uczciwe w ogóle. W następstwie tego rodzaju myślenia, człowiek nie ma motywacji lub nie potrzebuje się kontrolować – może zrezygnować z samodzielnego rozwoju. Uczciwość pozwala człowiekowi na życie w prawdzie, co oznacza poznanie wartości i wypełnianie ich w życiu. Uczciwość jest w tym przypadku duchową siłą w człowieku, która pozwala mu odpowiednio odnieść się do wartości i ich hierarchii w duchu stale nabywanej prawdy. Prawda Styczeń - kwiecień 2014 | 25 Polityka w tym przypadku jest jednym z moralnych warunków bycia uczciwym. Jedynie osoby ze zintegrowaną osobowością i kierujący się uczciwością w życiu mają możliwość odkrycia prawdy o godności człowieka. Podążając za tym, mogą kształtować swoje sumienie i kierować się w życiu prawdą oraz uczciwością6. ■ Uniwersalny Słownik Języka Polskiego PWN, red. S. Dubisz, Wydawnictwo Naukowe PWN, wyd. 3, Warszawa 2003. 2 Grzech pierworodny w teologii katolickiej, [w:] Encyklopedia Katolicka, red. J. Walkusz, t. VI, Lublin 1993, s. 286. 3 M. Antoniewicz, Personalistyczna interpretacja grzechu pierworodnego „Roczniki Teologii Dogmatycznej” 2012, T. 4(59). 4 E. Zasępa, Personalny wymiar religijności a struktura osobowości, „Roczniki Psychologiczne” 2002, T. 5, s. 161–179. 5 Tamże. 6 M. Drożdż, Uczciwość w blasku prawdy, „Studia Socialia Cracoviensia” 2012, t. 1(6), s. 53–63. [dostęp online 13.03.2014r.: http://cejsh.icm. edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.cejsh9840e811-2375-4789-af03-a153a03ca665]. 1 26 | www.hicetnunc.pl Winston Churchill – jeden z najwybitniejszy polityków XX wieku (cz. 1) W Joanna Kniaziowska inston Leonard Spencer Churchill przyszedł na świat 30 listopada 1874 w Blenheim Palace, zmarł 24 stycznia 1965 w Londynie. Ten brytyjski polityk, mówca i strateg zasłynął także jako pisarz i historyk, na co zwróciła uwagę komisja literackiej nagrody Nobla, której laureatem został. Dwukrotnie pełnił funkcję premiera Zjednoczonego Królestwa i był honorowym obywatelem Stanów Zjednoczonych. Nie ulega wątpliwości, że Winston Churchill należy do najbardziej znanych i najczęściej opisywanych osobistości XX wieku. Brał udział w obydwu wielkich wojnach światowych, wywierając wpływ na ich przebieg, był jednym z inspiratorów integracji europejskiej. Jak stwierdza Andrzej Kastory w biografii tego polityka: „Losy Winstona Churchilla splotły się na przestrzeni półwiecza nie tylko z losami Imperium Brytyjskiego, ale również z losami wielu innych państw, w tym Polski" 1 . Można nawet powiedzieć, że Winston Churchill był „mężem opatrznościowym" 2. W latach 1940 i 1941 jego biografia zespoliła się z dziejami świata, nie da się więc omawiać jednego bez drugiego. Jak łatwo zauważyć, wpływ i zakres działania politycznego Churchilla jest ogromny. Trudno wyobrazić sobie historię Europy, a nawet świata, bez udziału w niej tej postaci. J. Kniaziowska Motywy bycia w polityce Winston Churchill przyszedł na świat jako starszy z dwóch synów lorda Randolpha Churchilla (wpływowego polityka Partii Konserwatywnej) i Jennie Jerome, córki Leonarda Jerome’a, znanego nowojorskiego finansisty3. Jak można zauważyć, ojciec Winstona Churchilla również zajmował się polityką, tak więc działalność na tym polu od najmłodszych lat nie była mu obca. Jeżeli chodzi o rodzaje ambicji, Churchill niewątpliwie był politykiem obdarzonym niezwykłą charyzmą i poszanowaniem w świecie politycznym. Miał zawsze własne zdanie w zakresie bieżących spraw politycznych. Warto zaznaczyć, że jako jeden z pierwszych brytyjskich polityków sprzeciwił się polityce ustępstw wobec kanclerza III Rzeszy, Adolfa Hitlera. Churchill wykorzystywał swój talent mówcy, aby zachęcić Brytyjczyków do dalszych poświęceń w czasie II wojny światowej. Wiele z wypowiedzianych przez niego zdań przeszło do historii na przykład: „Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym.” 4, „Od Szczecina nad Bałtykiem po Triest nad Adriatykiem żelazna kurtyna zapadła nad Kontynentem” 5. Sądzę, że do motywów zaangażowania się Churchilla w politykę zaliczyć też można pożądanie zdobycia prestiżu społecznego. Ten cel został przez niego w pełni zrealizowany, ponieważ wymienia się go wśród najpopularniejszych i najbardziej wpływowych polityków XX wieku. Z kolei w plebiscycie zorganizowanym przez BBC w 2002 r. uznano go za najwybitniejszego Brytyjczyka wszech czasów. Akt wejścia do polityki Na akt wejścia do polityki składają się dwa faktory: indywidualny i charakter instytucjonalny. W przypadku Winstona Churchilla niewątpliwie oba miały wpływ na jego zaistnienie w polityce, jednak moim zdaniem przeważał w tym przypadku faktor indywidualny. Churchill ukończył szkołę wojskową i brał czynny udział w wojnach prowadzonych przez Wielką Brytanię, co na pewno pomogło mu w wejściu do polityki. Aktywny udział w życiu politycznym należał też do tradycji rodowej jego rodziny. Zarówno jego ojciec, jak i dziadek, należeli i udzielali się aktywnie w Partii Konserwatywnej. W charakterze instytucjonalnym jako faktorze wejścia do polityki wyróżnić można dwa wpływy: systemu wyborczego oraz wpływ systemu partyjnego. Jeżeli chodzi o system wyborczy6 to ustrojem politycznym Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej jest monarchia parlamentarna, w ramach której funkcjonuje system gabinetowo-parlamentarny. Parlament brytyjski składa się z trzech członów: z Izby Gmin (izba niższa), Izby Lordów (izba wyższa) oraz z monarchy. Skład liczbowy Izby Gmin jest zmienny, uzależniony od liczby jednomandatowych okręgów wyborczych. W 1899 r. Churchill opuścił armię i zdecydował się spróbować swych sił w polityce. Z ramienia konserwatystów wystartował w wyborach uzupełniających w okręgu Oldham. Nie dostał się jednak do Parlamentu, a po porażce postanowił wybrać się do Afryki jako korespondent wojenny. Dostał się tam do niewoli, z której udało mu się uciec, czym zyskał miano bohatera wojennego. Po powrocie z południowej Afryki Churchill ponownie spróbował swych sił w polityce. Dwie opublikowane książki o wojnie burskiej miały służyć promocji przyszłego polityka. Zamiar się powiódł i Churchill (ponownie startując jako kandydat konserwatystów) wygrał wybory powszechne w okręgu Oldham. Styczeń - kwiecień 2014 | 27 Kultura Jeżeli chodzi o udział systemu partyjnego w początkach kariery politycznej Winstona Churchilla, to należy wspomnieć, iż w Wielkiej Brytanii istnieje system dwóch partii dominujących – jest to system partyjny charakteryzujący się polaryzacją sympatii wyborców, przez co na scenie politycznej danego państwa są widocznie jedynie dwie partie. Partia Liberalna, była jedną z dwóch głównych brytyjskich partii politycznych w okresie od połowy XIX wieku do lat 20. XX wieku. Jako drugą wymienia się Partię Konserwatywną. Winston Churchill początkowo startował w wyborach z ramienia Partii Konserwatywnej. Po dostaniu się do Parlamentu odczuł jednak rozczarowanie konserwatystami, co spowodowało, że w 1904 zmienił partię, zostając deputowanym liberałów. Następnie kariera polityczna Churchilla była tylko i wyłącznie oparta na kolejnych nominacjach. Po wygranej liberałów w wyborach Churchill został podsekretarzem stanu w ministerstwie ds. kolonii. W 1911 został Pierwszym Lordem Admiralicji. Urząd ten sprawował przez kolejne 4 lata. W lipcu 1917 został ministrem uzbrojenia, zaś po dwóch latach był już ministrem wojny. 10 maja 1940 r. został mianowany premierem. Podsumowując, należy stwierdzić, że na akt wejścia do polityki Winstona Churchilla składało się wiele czynników. Zarówno faktor indywidualny, jak i system wyborczy, a następnie system partyjny uczyniły Churchilla jednym z najbardziej wpływowych i rozpoznawalnych na arenie politycznej XX wieku polityków. ■ Książki, Warszawa 2003, s. 101. 3 R. Blake, Winston Churchill, Państwowe Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 2000, s. 5. 4 Z przemówienia wygłoszonego przez Winstona Churchilla w Izbie Gmin 20 sierpnia 1940 r. 5 Z przemówienia wygłoszonego przez Winstona Churchilla w Fulton, Missouri, 5 marca 1946 r. 6 Wiadomości na temat systemu polirycznego Wielkiej Brytanii zaczerpnęłam z: http://chodorowski.eu/PDF/System%20p olityczny%20Wielkiej%20Brytanii.pdf, 02.03.2014 r. Polaków portret własny? A Teresa Kmieć kiedy wszystko już się skończyło, widzowie odebrali swoje kurtki i płaszcze z szatni, aktorzy zmyli makijaże, oświetleniowcy pogasili reflektory, akustyk wyłączył mikrofony – w sercu cichnącego miasta, w pustym Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie, na opuszczonej scenie walały się zużyte elementy niepotrzebnej już scenografii i rekwizytów. Czego tam nie było! Stojak z kroplówką, duże lustro, ogłoszenia o sprzedaży domu, blond peruka, czarny worek na zwłoki, klubowy szalik, transparenty z hasłami, białoczerwona taśma ostrzegawcza… I gdyby nawet ktoś chciał posprzątać ten bałagan, wejścia na scenę broniła solidna krata. A może nie wejścia, lecz zejścia? Kogo 1 A. Kastory, Winston Churchill, Zakład i przed kim miała chronić? Kogo zatrzymać? Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław Gdyby udało nam się cofnąć w czasie 2004, s. 5. i znaleźć w teatrze dwie godziny wcześniej, 2 Por. S. Haffner, Winston Churchill, Świat tuż przed rozpoczęciem spektaklu, nic nie 28 | www.hicetnunc.pl T. K m i e ć wskazywałoby na to, że wkrótce scena zamieni się w śmietnik. Ujrzelibyśmy bowiem siedmiu siedzących spokojnie ludzi. Ich twarze, choć miejscami makabrycznie oszpecone, nie budziłyby podejrzeń co do zamiarów ich właścicieli. Kto mógłby przypuszczać, że za chwilę rozpocznie się tu wielkie pranie polskich brudów? Remigiusz Brzyk, reżyser i scenograf sztuki Był sobie Polak, Polak, Polak i diabeł, czyli w heroicznych walkach narodu polskiego wszystkie sztachety zostały zużyte autorstwa Pawła Demirskiego, zrealizował spektakl zdecydowanie nietuzinkowy. W dużej klatce zamknął siedem polskich indywiduów, pochodzących ze skrajnych światów: dresiarza, gwiazdę, chłopca, staruszkę, biskupa, generała i dziewczynkę. Jakby tego było mało, na scenie znalazł się jeszcze niemiecki turysta. Czy cokolwiek może ich łączyć? Tak, wszyscy są martwi. Osiem trupów przez niemal dwie godziny roztrząsa problemy polskiego piekiełka. Polacy według Demirskiego są mieszaniną agresji, wulgarności, rozchwiania psychicznego i wspomnień. Wszystko, co o nich słyszałeś, jest prawdą. Księża to pedofile, poza Warszawą nie ma perspektyw, nikt nikomu nie pomaga, a jedyną ucieczką jest śmierć. Oprócz najdłuższej w repertuarze lubelskiego teatru nazwy sztukę wyróżnia niezwykle pracochłonna charakteryzacja oraz bardzo rozbudowana dekoracja. Ogromna w tym zasługa Igi Słupskiej i Szymona Szewczyka, którzy zaprojektowali kostiumy i współpracowali z reżyserem przy tworzeniu scenografii, będącej doskonałym tłem dla wspaniałej gry aktorów. Postaci grane przez lubelskich artystów są szalone, mówią i poruszają się w jakimś obłąkańczym amoku, a jednocześnie jak gdyby chcą przybrać pozór normalności. Bo to przecież takie naturalne, że polscy dresiarze biją niemieckiego turystę, że jedna dziewczynka wrzuca drugą do studni, że gwiazda ginie pod kołami traktora. Halszce Lehman w roli podpalonej żywcem staruszki przybywa co najmniej pięćdziesiąt lat, Daniel Dobosz jako powieszony sierota wydaje się być urodzonym z autyzmem. Absolutnie najlepszą kreację stworzyła jednak Marta Sroka, grając dziewczynkę w pasiaku, uciekinierkę z Auschwitz, obozową prostytutkę. Jej pierwsze wejście na scenę, wyłonienie się spod podłogi, makabryczny wygląd, przeszywający szept przechodzący we wrzask, długi monolog, a wszystko to z uśmiechem szaleńca na ustach – mrozi krew w żyłach i podnosi włosy na głowie. Spektakl jest bez wątpienia majstersztykiem pod względem charakteryzacji i aktorstwa, jednak jego przesłanie wywołuje pytanie o rzetelność. Czy naprawdę tacy jesteśmy? Czy Polska to wielkie piekło pełne przerażających, kłócących się, mających do siebie żal, zawziętych trupów? Oczywiście, że teatr ma swoje prawa, pewne rzeczy wolno przejaskrawić, wydobyć, podkreślić – ale przede wszystkim należy szukać prawdy. Zwolennicy takiego obrazu polskości mogą zachwycać się odwagą Demirskiego, mówić, że dość już martyrologii, że Polska wcale nie jest Chrystusem narodów, więc niech Go nie udaje. Czyż jednak Był sobie Polak… nie jest w istocie wielkim męczeństwem, krzyżowaniem siebie nawzajem, samobiczowaniem? „Popatrzcie, Polacy i poczujcie się winni – tacy jesteśmy! Mamy się czego wstydzić! Ach, my okropni, źli, wstrętni!” Nic dziwnego, że bohaterowie pożegnali się z życiem jeszcze przed rozpoczęciem sztuki. Nic dziwnego, że oddzielili się od nas kratami. Któż mógłby znieść bliski kontakt z całą widownią złych Polaków? ■ Styczeń - kwiecień 2014 | 29