Tekst / Artykuł

Transkrypt

Tekst / Artykuł
Tw a r d o s z R., Ł u p i k a s z a E., N i e d ź w i e d ź T. Zmienność i uwarunkowania
cyrkulacyjne występowania postaci i typów opadów atmosferycznych na przykładzie Krakowa. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2011; ss. 173, rys. 83, tab. 66.
Monografia zespołu autorskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego (Robert Tw a r d o s z ) i Uniwersytetu Śląskiego (Ewa Ł a p i k a s z a i Tadeusz N i e d ź w i e d ź ) dotyczy rzadko dotychczas badanego
zagadnienia postaci i typów opadów atmosferycznych. Przez postać opadu rozumie się stan skupienia
wody, w jakim dociera ona do powierzchni ziemi, a zatem wyróżnia się tu opady ciekłe, stałe i mieszane. Przez typ opadu natomiast rozumie się jego właściwości i z tego punktu widzenie wyróżnia
się opady związane z burzą (burzowe) oraz marznące. W tym miejscu wypada wyrazić autorom
uznanie za uporządkowanie terminologii z tego zakresu.
Wyjątkowo szczęśliwa okoliczność, jaką jest istnienie sukularnej serii obserwacji meteorologicznych prowadzonych w Krakowie od 1752 r. (początkowo tylko obserwacje wizualne), dała możliwość
objęcia badaniami długiego, 145-letniego okresu 1863-2008. Celem pracy jest zbadanie zmienności
czasowej (rocznej i wieloletniej) wyróżnionych postaci i typów opadów oraz uwarunkowań cyrkulacyjnych, tj. zależności od typów cyrkulacji (według koncepcji jednego z autorów – T. Niedźwiedzia),
mas powietrznych i frontów atmosferycznych.
Praca składacie z 2 części obejmujących 10 rozdziałów. Część I dotyczy ogólnych zagadnień
wprowadzających, będących podstawą części II – szczegółowej, stanowiącej istotę monografii. I tak,
w części I omówiono klasyfikację postaci i typów opadów, materiały i metody badawcze, ogólną
charakterystykę opadów w Krakowie oraz cyrkulację atmosferyczną na Polską Południową.
W części II kolejne rozdziały dotyczą opadów ciekłych (rozdział 4.), opadów śniegu (5.), opadów
mieszanych (6.), opadów burzowych i gradu (7.) oraz opadów marznących (8.). Rozdziały mają
konsekwentnie podobny układ: liczba dni i sumy opadów w danej postaci i danego typu, ich zmienność wieloletnia oraz wpływ cyrkulacji atmosferycznej na ich występowanie. W przypadku opadów
ciekłych w osobnym podrozdziale omówiono związek z temperaturą powietrza, aczkolwiek w przypadku innych postaci opadów również poruszono to zagadnienie. Opadom marznącym poświęcono
bardzo krótki rozdział, ponieważ do dyspozycji była znacznie krótsza (89 lat) seria obserwacyjna,
a opady takie występują rzadko, zaledwie w pojedynczych dniach roku. Kolejny (9.) rozdział dotyczy
liczby dni z opadem w latach 1812-1855. Monografię zamyka obszerny rozdział Podsumowanie i wnioski; rozdział ten jest syntezą wyników zawartych w poszczególnych rozdziałach, mających charakter
wybitnie analityczny.
Do istotnych wniosków, do jakich doprowadziły uzyskane wyniki, należą te mówiące o wpływie
na występowanie opadów cech cyrkulacji atmosferycznej (co w zasadzie jest znane), ale w tym szczególnie cech cyrkulacji regionalnej, co jest szczególnie ważne w terenie bogato urzeźbionym. Drugim
ważnym wnioskiem jest ten dotyczący przewidywań co do warunków opadowych w przyszłości. O ile
tendencje zmian temperatury są dość jednoznaczne, to w przypadku opadów nie ma tej jednoznaczności, chociaż – co prawda – temperatura powietrza jest czynnikiem wpływającym na opady, ale jest
tylko jednym spośród wielu innych. Według autorów można jednak oczekiwać zmniejszenia częstości
opadów śnieżnych, zwiększenia natomiast opadów burzowych. Można również spodziewać się częściej
Prz. Geof. LVI, 3-4 (2011)
318
Recenzje
sytuacji skrajnych, tzn. zarówno niedostatku opadów i w konsekwencji susz, jak i nadmiaru –
i w wyniku powodzi; próbkę tego otrzymaliśmy już w bieżącym wieku.
Monografia jest bardzo interesująca, jest bowiem pierwszym w Polsce opracowaniem na ten temat
i to opartym na długiej, prawie półtorawiekowej serii pomiarowej, wykonanym szczegółowo i wnikliwie. I należy dodać – napisanym dobrą, poprawną polszczyzną, co jest prawdziwym ewenementem
we współczesnej polskiej literaturze klimatologicznej (i nie tylko...).
Urszula Kossowska-Cezak
Häckel H. Pogoda i klimat. MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2009; ss.
336, rys. fot.
W ciągu ostatniego ćwierćwiecza polski czytelnik otrzymuje do rąk trzecią publikację po tym
samym tytułem Pogoda i klimat, opracowaną przez różnych autorów. Najstarsza z nich, autorstwa Zofii
K a c z o r o w s k i e j (1986, Wydawnictwa Szkolni i Pedagogiczne), była książką pomocniczą dla nauczycieli, a jej wysoki poziom sprawiał, że przez wiele lat była ona powszechnie używana przez studentów
mających w programie meteorologię i klimatologię jako pełnowartościowy podręcznik. W roku 2000
Świat Książki opublikował pod takim samym tytułem książkę popularnonaukową Güntera D. R o t h a ,
która w oryginale nosi tytuł Wetterkude für alle, a więc Meteorologia dla wszystkich. To odejście od tytułu
oryginału nie ma tu jednak uzasadnienia. Książka dotyczy wyłącznie meteorologii, a zamieszczone na
końcu dwie schematyczne mapki (a właściwie prymitywne obrazki) dotyczące warunków opadowych
i termicznych na Ziemi, stanowiące ukłon w stronę klimatologii, w żaden sposób nie uzasadniają
wprowadzenia pojęcia „klimat” do tytułu książki, czyniąc go w ten sposób nierzetelnym. I wreszcie
w 2009 r. Oficyna Wydawnicza MULTICO wydała książkę znanego meteorologa niemieckiego Hansa
H ä c k e l a , która w oryginale jest zatytułowana Wetter und Klimaphänomene, a zatem Pogoda i zjawiska
klimatyczne. Tytuł tłumaczenia można by zatem uznać za bliższy oryginałowi, gdyby nie fakt, że w polskiej terminologii nie istnieje zdefiniowane pojęcie zjawiska klimatycznego.
Prześledźmy zatem treść książki H. Häckela. Składa się ona z 6 części. Pierwsza z nich ma charakter wprowadzający i zawiera wstęp oraz rozdziały dotyczące promieniowania słonecznego, w tym
szczególnie promieniowania widzialnego i procesów, jakim to promieniowanie ulega w atmosferze
(rozpraszanie, odbicie; zjawiska optyczne). Nieco uwagi poświęcono także promieniowaniu cieplnemu.
Kolejna część książki jest poświęcona ruchom pionowym powietrza związanym ze stanem równowagi w atmosferze; osobno omówiono fen i związane z nim chmury, a więc zagadnienie szczególnie interesujące dla czytelnika niemieckiego. Na szczęście już w drugim akapicie napisano, że tatrzański fen to wiatr halny (chociaż poprzestano na samym przymiotniku „halny”).
Następna, największa część książki dotyczy pary wodnej w atmosferze i wszelkich zjawisk z nią
związanych, a zatem mgły, chmur, opadów – deszczu, śniegu i gradu, burz, piorunów i błyskawic oraz
wszelkich postaci lodu (opady i osady, ale też dużo uwagi poświęcono różnorodnym, czasem niezwykłym soplom).
W dalszej części omówiono zagadnienia ciepła i temperatury, przy czym zagadnienia nie omówiono wprost, lecz w sposób pośredni – przez jego skutki, jakie można zaobserwować w otoczeniu,
takie jak w różnym tempie topniejąca pokrywa śnieżna, tworzący się szron, częściowo przemarznięte
rośliny czy niejednakowo wysychający grunt. Trzeba przyznać, że przytoczone przykłady, poparte
bardzo sugestywnymi fotografiami, stanowią poglądową lekcję o właściwościach cieplnych podłoża.
Następny rozdział dotyczy wpływu ukształtowania i pokrycia terenu na warunki termiczne; w przypadku pokrycia terenu szczególną uwagę zwrócono na tereny miejskie (przykładowe fotografie z Monachium). Jest tu także interesująca wzmianka o sztucznym ogrzewaniu terenów winnic i sadów w celu
uchronienia ich przed przemarznięciem. Kolejny rozdział niespodziewanie dotyczy szronu, sadzi (tu
nazywanej szadzią, chociaż słownik języka polskiego i słownik meteorologiczny preferują formę sadź)
Recenzje
319
oraz rosy. Aczkolwiek rozdział ten dotyczy produktów kondensacji, został umieszczony właśnie tutaj,
gdyż ich powstawanie jest przedstawione w związku z procesami wymiany ciepła zachodzącymi w bezpośredniej bliskości danego obiektu (liścia, rośliny itp.).
Kolejna część książki dotyczy wiatru – jego siły i prędkości, następnie wiatrów lokalnych, siły
ssącej wiatru (tu m.in. informacja o sile nośnej umożliwiającej latanie samolotów), wpływu przeszkód
i rzeźby terenu oraz tarcia na wiatr.
Ostatnią część książki poświęcono zmianom klimatu i ich skutkom, przy czym zmiany klimatu
są rozumiane jako współczesne ocieplenie, a za jego przyczynę przyjmuje się tylko wzrost zawartości
dwutlenku węgla. Omówiono tu topnienie lodowców, fale upałów, jakie nawiedziły Europę Zachodnią
w 2003r,. i nieoczekiwanie – tornada i cyklony zwrotnikowe, znane przecież wcześniej, niż nastąpiło
współczesne ocieplenie, oraz powodzie.
Dodatkiem jest, zamieszczony po indeksie, jednostronicowe objaśnienie pojęć niezbędnych do
zrozumienia mapy synoptycznej, tj. frontów atmosferycznych i układów ciśnienia.
Książka jest przetłumaczona dobrym językiem, choć tłumaczka (Maria S k a l s k a ) nie do końca
ustrzegła się wpadek. Przede wszystkim razi nagminne używanie słowa temperatura w liczbie mnogiej,
wbrew zasadom słownika języka polskiego. Zdarzył się też klasyczny błąd polskich autorów, którzy
bezradnie zaczynają zdanie od słowa dla: „dla kilku zjawisk nie udało się zdobyć żadnych zdjęć ...”
(str. 7), choć wydawałoby się, że to dla czytelników nie udało się zdobyć żadnych zdjęć przedstawiających niektóre zjawiska. W tym miejscu należy jednak zauważyć, że książka jest bogato ilustrowana
pięknymi, poglądowymi fotografiami, które wypełniają połowę objętości książki,
Książka jest napisana jasno i zrozumiale, a jedynym zauważonym błędem jest ten polegający na
nazwaniu tzw. promieni zmierzchowych (ang. crepuscular rays) lub lepiej po polsku cieni chmur – światłem rozproszonym. Jest to zapewne powtórzeniem za oryginałem, ale tłumaczka nie miała tu łatwego
zadania, gdyż żaden z wymienionych terminów nie jest podany w słowniku meteorologicznym.
Książka ukazała się w serii Spotkania z przyrodą, obok takich pozycji, jak Ptaki w Polsce, Las czy
Owady. Umiejscowienie pozycji w takiej serii wyraźnie wskazuje na jej popularnonaukowy charakter
– nie ma tu głębszego wchodzenia w podstawy fizyczne ani żadnych wzorów, ma ona przede wszystkim zachęcić do obserwowania otaczającego świata i umożliwić jego zrozumienie w zakresie prosto
rozumianej meteorologii i klimatologii. Prezentowana książka na pewno dobrze spełni to zadanie.
Można ją polecić po prostu każdemu, a w tym również studentom uniwersytetów i uczelni rolniczych,
mającym w programie meteorologię i klimatologię, jako interesującą literaturę pomocniczą.
Urszula Kossowska-Cezak
Hochwassermarken in Thüringen. Thüringer Ministerium für Landwirtschaft, Forsten,
Umwelt und Naturschutz Schweizer, Erfurt 2009, ss. 104, rys., fot., tab.
Powodzie sprzed odcisnęły trwałe piętno w historii społeczeństw. Zapiski o nich można znaleźć
w dawnych dokumentach, m.in. w kronikach parafialnych. O występowaniu powodzi na danym obszarze może świadczyć również obecność figurek i kapliczek z wizerunkiem św. Jana Nepomucena,
patrona rzek i jezior, opiekuna wody, chroniącego przed powodziami i ratującego tonących. Ślady
wysokiej wody można odnaleźć na murach starych młynów, domów czy kościołów. Często są to
proste znaki wyryte w kamieniu, z informacją o dacie i zaznaczonym poziomem zalewu. W innych
miejscach mogą to być metalowe tabliczki przymocowane do murów lub elewacji budynków. Niejednokrotnie zapisy historycznych powodzi przybierają formę małych dzieł sztuki kamieniarskiej czy
kowalskiej. Tablice i znaki są często jedynym zachowanymi punktami odniesienia dla rekonstrukcji
historycznego poziomu powodzi. Jedne z najbardziej znanych znajdują się w Niemczech w dorzeczu
Renu. Można je także znaleźć w wielu europejskich miastach położonych nad rzekami, np. w Londynie, Petersburgu, Paryżu, a w Polsce we Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu, Krakowie czy Toruniu.
320
Recenzje
W ostatnich latach, wraz z rozwojem metod matematycznych pozwalających na modelowanie zasięgu
powodzi, ich znaczenie rośnie. Znaki wielkich wód stanowią cenną informację hydrologiczną, zawierając niekiedy takie dane, jak rzędna wezbrania, data oraz jego miejsce, mogą być zatem wykorzystywane są do budowy i weryfikacji modeli wykorzystywanych w ochronie przeciwpowodziowej.
O znaczeniu tych niemych świadków historii świadczy publikacja wydana przez Ministerstwo
Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Turyngii. Jest ona efektem inwentaryzacji znaków wysokiej wody przeprowadzonej w dorzeczach Łaby i Wezery na początku XXI w.
W publikacji znajdziemy doskonałą dokumentację pozwalającą na odtworzenie czasu wystąpienia
i zasięgu historycznych powodzi. Autorzy zestawili dane o lokalizacji znaków wysokiej wody, a zasięgi
odczytane ze znaków odniesione są współczesnych poziomów zera wodowskazów. Pozwala to w prosty sposób wykorzystać zgromadzoną informację we współczesnych badaniach hydrologicznych.
Publikacja jest zaopatrzona w obszerny spis literatury i indeksy. Zawiera również formularz do
kartowania znaków wysokiej wody. Dużym walorem pracy są piękne ilustracje. Ma ona również duży
walor poznawczy. Znaki wysokiej wody są bowiem doskonałym materiałem badawczym nie tylko dla
hydrologa, ale również dla historyka.
Książka została wydana w wersji papierowej, jest również dostępna w wersji elektronicznej na
stronie internetowej Ministerstwo Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Turyngii (http://www.
thueringen.de/de/publikationen/pic/pubdownload1062.pdf).
Jarosław Suchożebrski
Z l a t i ć M. (red.), Global change – Challenges for soil Management. Advances in
Geoecology, 41, Catena, Reiskirchen 2010, ss. 363, tab. 62, rys. 114.
Czterdziesty pierwszy tom serii Advances in Geoecology jest zbiorem artykułów związanych
z konferencją pod tym samym tytułem, która odbyła się w maju 2009 r. w Górach Tara (fragment
Gór Dynarskich, Serbia). Treść publikacji ujęto w 6 rozdziałach tematycznych o zróżnicowanej
liczbie artykułów. Dwa wstępne rozdziały wprowadzające zawierają pojedyncze artykuły o metodycznych i prawnych zagadnieniach kontroli obiegu wody w zlewniach oraz zmian globalnych
na przykładzie rozwoju przestrzeni produkcji rolnej w Brazylii. Kolejny rozdział, dotyczący gospodarki wodnej, ma już liczniejszą reprezentację – 6 artykułów, a najliczniejszy rozdział czwarty
– o tematyce erozji gleb, procesach transportu i sedymentacji osadów – 19 artykułów. Dwa
ostatnie rozdziały, dotyczące erozji oraz prawnych i społeczno-ekonomicznych uwarunkowań
gospodarowania wodą i glebą, zawierają po 6 artykułów. Ta znacząca asymetria w liczbie artykułów jest powielana również w asymetrii treści do tego stopnia, że można się zastanawiać nad
zmianą tytułu tomu. Treści dotyczące uwarunkowań globalnych są bowiem reprezentowane
marginalnie i w istocie ograniczają się do rozważań teoretycznych, deklaratywnych lub ogólnych
schematów ideowych. Taka sytuacja nie może zresztą dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę skład
zespołów badawczych i realizowane przez nie projekty. Są to na ogół ujęcia lokalne lub, co najwyżej, regionalne. Mała rozpiętość przestrzenna badań ma swoje uwarunkowania w problematyce
badawczej, wymuszającej, przy podejściach analitycznych, niewielkie powierzchnie terenów. Nie
umniejsza to wartości merytorycznej poszczególnych artykułów, a jedynie sugeruje czytelnikowi
zupełne oderwanie się od tytułu tomu i skupienie się na poszczególnych tekstach.
Przewodnim tematem tomu jest erozja gleb, jej uwarunkowania, rozkład przestrzenny oraz
transport i sedymentacja powstałego osadu. Wartości prezentowanego materiału należy upatrywać w dostarczeniu dużej ilości danych pomiarowych. Najczęściej są to informacje pochodzące
z terenu lub z obróbki próbek w laboratorium. W dużej liczbie artykułów wykorzystuje się lub
odnosi się wyniki do uniwersalnego równania erozji gleb (USLE – Universal Soil Loss Equation).
Jest to równanie potencjalnej erozji, w którym wielką rolę należy przywiązywać do właściwego
Recenzje
321
określenia poszczególnych współczynników. Ze względu na różnice w sposobach użytkowania
poszczególnych części zlewni zmienność współczynnika K (erozyjność) może być prawie dwukrotna (E. Ve l i z a r o v a i in.). Duże znaczenie ma system uprawy roli i dobór roślin uprawnych.
Z badań I. K a l e n d a r i s a i in. przeprowadzonych w Chorwacji wynika, że najmniejszą erozję
zanotowano na obszarach, na których nie prowadzono orki (siew bezpośredni), a na kontrolnym
zaoranym poletku bez zasiewów erozja była czterokrotnie większa. Istotny wpływ na tempo
erozji gleb mają również rodzaje uprawy, z których erozję wzmagają uprawy zbóż jarych (szczególnie uprawa soi). Dla porównania, z badań D. We l l i n g a i Y. Z h a n g a wynika, że erozja na
obszarach pastwisk jest trzykrotnie niższa niż na obszarach gruntów ornych.
Spośród stosowanych metod oceny erozji gleb na czoło wysuwa się metoda z radioaktywnym
cezem 137. Jest to radionuklid o czasie połowicznego rozkładu wynoszącym 30,2 lat. Jego głównym źródłem są produkty prób termojądrowych przeprowadzonych w latach 1954-1963 oraz
materiały radioaktywne z katastrofy elektrowni w Czarnobylu, dlatego dwa główne piki pochodzą z lat 1963 i 1986 (na półkuli północnej) oraz 1958 (na półkuli południowej). Wykorzystanie
radionuklidów polega na pomiarze w przestrzeni rozkładu ich stężeń i porównanie do pierwotnego rozkładu, w czasie gdy były one absorbowane w minerałach ilastych gleb. Na podstawie
jednego próbkowania można zdobyć informacje o procesach erozyjnych zachodzących w ostatnich
dziesięcioleciach. Podobne zastosowanie ma izotop ołowiu 210 i berylu 7, o czasie połowicznego
rozpadu odpowiednio 22,2 lat i 53 dni. Są one trudniejsze do wykorzystania ze względu na
wielość pików stężeń (210Pb) lub krótki czas połowicznego rozpadu (7Be). Zastosowanie 137Cs
bywa wielorakie. D. Welling i Y. Zhang na podstawie badań z cezem konstruują klasyczna mapę
erozji gleb w Anglii i Walii (analiza 2,5 tys. prób z 248 poletek położonych na transektach).
Stężenia cezu 137 mogą też być pomocne w kalibracji modeli transporu erodowanego osadu
(P. P o r t o i in.) czy w porównaniu z metodą USLE (S. H a c i y a k u p o g l u i in. – metoda z radionuklidem dawała wyniki erozji niższe o 30-50%). Źródła rozbieżności należy szukać w odmiennych podstawach metodycznych obu podejść. Metoda z radionuklidem 137Cs polega na przeliczeniu danych pomiarowych, a metoda USLE polega na przeliczeniu parametrów środowiska
z użyciem kilku współczynników wyznaczanych z nomogramów. W obu metodach niebagatelną
rolę odgrywa prawidłowe określenie podstawowych parametrów gleb, co może znacząco wpływać
na otrzymane wyniki.
Na inne kierunki badań transportu osadów związane z podziałem zlewni na w miarę jednorodne, małe zlewnie cząstkowe i badania ich udziału w dostawie osadu do punktu kontrolnego
oraz modele redystrybucji osadu zwracają uwagę V. G o l o s o s o v i V. B e l y a e v w swoim artykule
metodycznym. Poszukiwań metodycznych daje się zauważyć znacznie więcej. L F r o l o v a i S.
F i r s o w a przedstawiają metodę oceny pochodzenia zanieczyszczeń na podstawie badań kodu
genetycznego wybranych gatunków fitoplanktonu. Niestety, autorki nie przechodzą od badań
czysto biologicznych do ich interpretacji przestrzennej.
Dość liczna grupa artykułów dotyczy tematyki oceny wpływu sposobu gospodarowania na
erozję. H. G h a d i r i i in. prezentują wyniki badań z pasterskich obszarów Australii na podstawie
6-letniego eksperymentu polowego. W tym przypadku uwaga autorów skoncentrowana jest na
analizie rozkładu stężeń azotu i fosforu (duże ubytki tych substancji w tradycyjnym ciągłym
systemie spasania, mniejsze w systemie rotacyjnym) i ocenie odległości oddziaływania farm
na środowisko (200 m – w przypadku zanieczyszczeń azotem i 400 m – fosforem). Do powyższego nurtu można zaliczyć również artykuły Z. M i l e t i ć a i in. oraz S. L u k i ć i in. Pierwszy
zespół autorski przedstawia wpływ nasadzeń sosny, jodły i modrzewia na erozyjność gleby na
siedlisku grądowym. Autorzy określają sekwencję wzmożenia potencjału erozji: jodła, modrzew,
sosna – na podstawie porównania poletek kontrolnych w obrębi dawnego i nowego sposobu
użytkowania. Drugi zespół analizował wpływ różnych technik prowadzenia lasu na obieg węgla.
Stwierdzono szybszą dekompozycję ściółek pod pseudoakacją (1-1½ roku) niż pod sosnami
(2-3 lat) oraz ogromną produkcję ściółki pod świerkami (90-130 t/ha·a) wielokrotnie przewyż-
322
Recenzje
szającą produkcję ściółek pod buczynami (1-8 t/ha·a – na glebach słabych i 18-20 t/ha·a – na
glebach żyznych).
Kolejna grupa poszukiwań metodycznych skupia się wokół wykorzystania technik GIS, co
jest bardzo częste jako technika pomocnicza przy metodyce z wykorzystaniem radionuklidów
i technik zdalnych (zdjęcia lotnicze itp.). M. C h i a r i i in. prezentuje materiał wykorzystujący
zdjęcia LiDAR (Light Detection and Ranking) do oceny stopnia przekształceń rzeźby spowodowanych przez powodzie. Technika ta opiera się na dokonywaniu laserowych pomiarów z samolotu
pozwalających otrzymać obraz rzeźby terenu z dokładnością określenia wysokości 0,1 m i z rozdzielczością przestrzenną 1 m x 1 m. Mając do dyspozycji kilka wieloczasowych modeli wysokościowych tego samego terenu, można określić bilans osadów w poszczególnych częściach
analizowanego terenu (błąd określenia położenia wzrasta istotnie w przypadku stoków o nachyleniu przekraczającym 20°). Zapewne technika ta będzie rozwijana w przyszłości, choć jej zakres
zastosowania ogranicza się do terenów o wyrazistej rzeźbie i spektakularnych przekształceniach.
Poza powyższymi, w miarę uniwersalnymi, treściami, nie brak w tomie artykułów szczegółowych, o dużej rozpiętości tematycznej (erozja deszczowa, jakość wody po nawadnianiach,
erozja na stokach narciarskich itd.). Części przyrodniczej towarzyszy część o tematyce prawnej
i społeczno-ekonomicznej, co czyni tom bardziej uniwersalnym. Jak zwykle, silną stroną analizowanej serii wydawniczej jest wielka różnorodność przestrzenna prezentowanego materiału
(możliwość porównań). W analizowanym tomie warto także zwrócić uwagę na prezentacje o walorach metodycznych. Zapewne wielu czytelników znajdzie tu interesujące teksty, pod warunkiem,
że nie będą się sugerować tytułem tomu.
Andrzej Harasimiuk
Mit dem Biber Leben; Bestandeserhebung 2008. Perspektiven für den Umgang mit dem
Biber in der Schweiz. Bundesamt für Umwelt BAFU, Schweizer Zentrum für die Kartografie
der Fauna SZKF/CSCF, Bern 2010, ss. 158, rys. 65+20, tab. 42+1.
Bóbr europejski (Castor fiber) w wielu państwach Europy praktycznie nie występuje. Jako gatunek
krytycznie zagrożony wyginięciem (critically endangered – CE) jest wpisany do Czerwonej księgi gatunków
zagrożonych (IUCN Red List of Threatened Species) i podlega ścisłej ochronie. W II połowie XX w. podjęto
programy jego reintrodukcji i zwiększenia liczebności w wielu państwach Starego Kontynentu. Jednym
z nich była Szwajcaria. W latach 50. XX w. uruchomiono tam program odbudowy populacji bobra
europejskiego, niegdyś pospolitego w tym kraju. W publikacji opracowanej przez Federalne Ministerstwo Środowiska (BAFU) i Szwajcarskie Centrum Kartografii Fauny (SZKF/CSCF) przedstawiono
przebieg tego procesu i perspektywy rozwoju populacji bobra w kraju. Zarysowano również problemy
wynikające z ekspansji zwierząt na obszary rolnicze i przedstawiono sposoby ich rozwiązywania.
Bobry w Szwajcarii zostały wytrzebione już w XIX w. Program odbudowy populacji okazał się
dużym sukcesem i już w 1978 r. cieki i zbiorniki wodne były zasiedlone przez ok. 130 osobników.
Podczas badania w 1993 r. naliczono 350 bobrów. Na przełomie roku 2007/08 przeprowadzono na
zlecenie Federalnego Ministerstwa Środowiska (FOEN) kolejne badania. Brało w nich udział 250
obserwatorów, a objęto nimi 6400 km cieków na szlakach migracji bobra. Wyniki badań zostały
zarejestrowane w Systemie Informacji Geograficznej (GIS), co umożliwiło przeprowadzenie szczegółowych analiz przestrzennych. Na tej podstawie zidentyfikowano i opisano 472 obszary zasiedlone
przez bobrze rodziny. Obejmują one ok. 1400 km cieków i brzegów zbiorników wodnych, populację
zaś oszacowano na 1600 osobników.
Do 1993 r. bóbr zasiedlał przede wszystkim główne rzeki i jeziora kraju. Od tego czasu jego
ekspansja skierowała się głównie na małe rzeki. W 2008 r. zaobserwowano 32 nowe obszary występowania, obejmujące zbiorniki wodne o powierzchni do 1 ha. W ponad 40% przypadków tereny
Recenzje
323
występowania rodzin bobrowych obejmowały małe cieki, zwykle na obszarach rolniczych. Gatunek
jest już w wielu miejscach pospolity. Ekspansja bobra europejskiego spowodowała, że w Szwajcarii
sformułowano wniosek o zmianę jego statusu w Czerwonej księdze gatunków zagrożonych, z gatunku
krytycznie zagrożonego (CE) na o dwa stopnie niższy – narażony na wyginięcie (vulnerable – VU).
Bobry, budując tamy, podnoszą poziom wód powierzchniowych, zwiększając przez to retencję
i bioróżnorodność, wpływają na poprawę stanu ekologicznego cieków, które są w znacznym stopniu
przekształcone przez człowieka. Jednak wraz ze wzrostem liczebności i rozprzestrzenianiem się osobników na coraz większym obszarze pojawiają się również sytuacje konfliktowe. W wyniku ich działalności powstają straty m.in. w uprawach leśnych i gospodarce stawowej. Zwykle jednak dotyczą one
wąskiego pasa wzdłuż cieku, gdyż bobry operują na lądzie w niewielkiej odległości od wody (do kilku
– kilkunastu metrów). Prawie wszystkich konfliktów można zatem uniknąć (bądź je złagodzić) przez
stworzenie strefy buforowej wzdłuż rzeki o szerokości będącej 10-20-krotnością szerokości cieku.
Jednocześnie na obszarach rolniczych strefy te mogą pełnić funkcję bufora ograniczającego dostawę
biogenów z pól do rzek czy korytarzy ekologicznych wykorzystywanych przez migrujące zwierzęta.
Autorzy opracowania wskazują również na dużą rolę tych stref nie tylko w ekosystemie, ale również
jako obszarów rekreacyjnych dla człowieka.
Na takich obszarach można chronić przed bobrami cenne drzewa czy grupy drzew przez otaczanie ich metalowymi siatkami. Stosuje się również różnorodne zabiegi techniczne zabezpieczające
miejsca ważne z punktu widzenia człowieka (np. przepusty drogowe, zwężenia cieków), np. odpowiednie profilowanie brzegów i dna cieków, wybieranie mułu i wykładanie dna cieków kamieniami
i żwirem. Pomaga również budowanie ogrodzeń z metalowej siatki i ogrodzeń elektrycznych, wykładanie siatek drucianych na groblach stawów rybnych, wałów przeciwpowodziowych, czy zakopywanie
ich na pewnej głębokości, co uniemożliwia kopanie nor przez bobry. Stosuje się również wyłapywanie
bobrów i przenoszenie z miejsc, gdzie stwarzają problemy, w inne regiony.
Bóbr może być sprzymierzeńcem człowieka w renaturyzacji rzek. Programy poprawy warunków
hydromorfologicznych obejmują ponad 4000 km szwajcarskich rzek i są przewidziane na najbliższe
80 lat. Większość kosztów ponoszona jest przez rząd federalny (ok. 40 mln. CHF rocznie). Działalność
bobrów okazuje się niejednokrotnie skuteczniejsza od planowanych zabiegów renaturyzacyjnych i – co
ważniejsze – nie wymaga ponoszenia kosztów. Wymaga to jednak opracowania programu rozwoju
populacji bobra w kraju i uwzględnieniu go w programach renaturyzacji cieków. Ponieważ bobry
migrują wzdłuż rzek, konieczna jest ścisła współpraca między kantonami w ramach programów przygotowanych dla poszczególnych dorzeczy. Takie „zarządzanie” ekspansją bobra pozwoli na łagodzenie
konfliktów, a niejednokrotnie pozwoli ich uniknąć.
W naszym kraju coraz częściej słyszy się o szkodach wyrządzanych przez bobry. Zwierzę traktuje
się również w wielu miejscach jako sprawcę przerwania wałów i zalania osad ludzkich podczas zeszłorocznej powodzi. Na tym tle przykłady doświadczenia i rozwiązania stosowane w Szwajcarii są jak
najbardziej godne stosowania w naszym kraju.
Książka jest wydana w wersji niemiecko- i francuskojęzycznej; jest dobrze ilustrowana i opatrzona
obszernym streszczeniem w języku angielskim i włoskim. Zaopatrzona jest w obszerny spis literatury
i indeksy. W wersji elektronicznej jest dostępna na internetowych stronach Federalnego Ministerstwa
Środowiska – BAFU (www.umwelt-schweiz.ch/uw-1008-d). Poza opisywaną publikacją można tam
znaleźć elektroniczne wersje wielu publikacji z zakresu ochrony atmosfery, hydrologii i ochrony wód,
bioróżnorodności oraz wielu innych dziedzin znajdujących się w polu zainteresowań tej instytucji.
Jarosław Suchożebrski