KONSPEKT KATECHEZY Autorzy: s. Otylia Pierożek

Transkrypt

KONSPEKT KATECHEZY Autorzy: s. Otylia Pierożek
KONSPEKT KATECHEZY
Autorzy: s. Otylia Pierożek i ks. Piotr Pierzchała
Temat lekcji: Najdoskonalszy wzór czystości – Święty arcybiskup Józef Bilczewski
Kontekst egzystencjalny bądź treściowy, do którego nawiązujemy: Lekcja przygotowująca młodzież do
Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 w ramach Projektu #MiO (MIŁOŚĆ i ODPOWIEDZIALNOŚĆ)
Cel lekcji: Zrozumienie, że czystość czyni człowieka wolnym
Cele katechetyczne - wymagania ogólne:
 Analiza i pogłębienie błogosławieństwa ewangelicznego: „Błogosławieni czystego serca…”
 Umocnienie omawianego prymatu w życiu katechizowanych oraz wskazanie na konsekwencje jego
złamania w postaci utraty wolności.
Treści nauczania-wymagania szczegółowe.
Uczeń:
 po zajęciach opowiada o arcybiskupie Józefie Bilczewskim
 po zapoznaniu się z błogosławieństwem ewangelicznym „Błogosławieni czystego serca…” potrafi
wyjaśnić, co ono oznacza, do czego wzywa
 po lekcji korzysta z różnych źródeł informacji
 udoskonalił pracę w zespole
 świadomie przygotowuje się do ŚDM
Metody
 Praca z tekstem
 Wysłuchanie piosenki o błogosławieństwach
 Obejrzenie portretów Ks. Arcybiskupa J. Bilczewskiego
 Wywiad nt. Ks. Arcybiskupa J. Bilczewskiego
 Prezentacja metodą pokera kryterialnego
 Rozmowa kierowana
Organizacyjne formy pracy uczniów



Praca na forum klasy
Praca w grupach
Praca indywidualna
Środki i pomoce dydaktyczne:
 PREZENTACJA
 PIOSENKA O BŁOGOSŁAWIEŃSTWACH
Literatura:
 J. BILCZEWSKI
 BILCZEWSKI – OPOKA
 FILMPOLSKI
 WADOWITA
 GLORIA TV
Zdania do zapisania:
Jego nauka wiary (Kościoła) jest najwznioślejsza. Jego nauka obyczajów wielka, poważna, święta, nie
schlebia niczyim namiętnościom, lecz ściga złe zarówno wszędzie; czy się gnieździ na tronach, czy w
lepiance wieśniaczej. Dobro ogólne zawsze stawia nad dobro i wygodę jednostki. Od bogatych żąda
ofiarności, od ubogich sumienności, od młodzieńców czystości. Od starców dobrego przykładu, od
wszystkich sprawiedliwości i miłości. (Z nauczania Ks. Arcybiskupa J. Bilczewskiego)
Źródło: GLORIA TV
Przebieg zajęć
Treści i zadania metodyczno-dydaktyczne
Pomoce
dydaktyczne
Nauczyciel wzywa do modlitwy o czystość serca
każdego chrześcijanina. Można wykorzystać Psalm
51.
Powitanie i czynności
organizacyjne.
czas
2 min.
Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego!
(Ps 51,12-13 tłum. Biblia Tysiąclecia)
Chrześcijanin to człowiek
czystego serca
Spróbujmy
podać
najkrótszą
definicję
chrześcijanina. Uczniowie definiują. To przede
wszystkim ktoś, kogo charakteryzuje czyste serce,
kto zaufał Jezusowi i wie, że pod Bożym
spojrzeniem będzie mógł wzbogacać świat dobrem
i szlachetnością osobistego działania. Kto
równocześnie zrozumiał, że Boga trzeba
nieustannie poszukiwać, podejmując trud walki z
grzechem, który nigdy nie oddala się od człowieka
zbyt daleko. Bo to wielka sprawa - szukanie Boga i
zarazem umiejętność dziękczynienia, jak też
przepraszania za czynione niegodziwości.
https://www. 5 min.
google.pl/#q
=piosenka+o
+b%C5%82og
oslawienstwa
ch
Cechy człowieka
Błogosławieństw
(arcybiskup Józef
Bilczewski)
Dziś
poznamy
człowieka
Błogosławieństw
arcybiskupa Lwowa Józefa Bilczewskiego. Można
pokazać portrety świętego. Po wprowadzeniu
nauczyciel dzieli klasę na grupy, podaje teksty
referatów ks. Edwarda Stańka. Każda grupa
otrzymuje inny tekst. Uczniowie przeprowadzają
wywiad z Autorem referatów.
Pytania do wywiadu:
1. Gdzie i kiedy urodził się arcybiskup J.
Bilczewski? Dlaczego jest wzorem czystości?
Uzasadnij (zał. 1)
2. Rysy charakteru ks. J. Bilczewskiego (zał. 3)
3. Dlaczego Arcybiskup Lwowa J. Bilczewski
proponuje wychowanie i samowychowanie
każdemu chrześcijaninowi? Na czym ma
ono polegać? (zał. 4)
Wywiad z ks. 15 min.
Prof. E.
Stańkiem i z
ks. Prof. J.
Machniakiem
Zał. 1, 2, 3, 4
4. Jakie znaczenie w życiu ks. Arcybiskupa
miała Eucharystia? (zał. 2)
5. Dlaczego dobór przyjaciół i szacunek dla
wartości, przede wszystkim do wartości
czasu ma ogromny wpływ na zachowanie
czystości? (zał. 4)
Święty czystego serca
Prezentacja wyników pracy. Gra dydaktyczna Poker Zał. 5
kryterialny może stanowić podsumowanie
wyników wywiadu.
15 min.
Klasę dzielimy na 5 grup. Każdej rozdajemy plansze
z zapisanym standardem w środku np. pytanie, na
które grupa szukała odpowiedzi w referacie lub Co
pomagało arcybiskupowi J. Bilczewskiemu trwać w
czystości?
Rozdajemy
uczniom
20
kart
przedstawiających
warunki
gwarantujące
powodzenie. Wyjaśniamy zasady gry. Młodzież
umieszcza karty na różnych obszarach planszy w
zależności od kryterium ważności. Jedna osoba
tasuje i rozdaje je graczom. Można też, zamiast
gotowych kart zostawić czyste, by uczniowie je
uzupełniali.
(plansza do gry zał. 5)
Błogosławieni czystego
serca
Nauczyciel podsumowuje prezentację uczniów. Na
zakończenie podsumowania można wykorzystać
wypowiedź Papieża Benedykta XVI.
Dzisiaj jego świadectwo jaśnieje przed nami i jest
dla nas zachętą i bodźcem, aby także nasze
apostolstwo, karmione głęboką modlitwą i
żarliwym nabożeństwem do Matki Bożej, służyło
wyłącznie chwale Bożej i świętej Matce Kościołowi,
dla dobra dusz.
Ta beatyfikacja jest także dla mnie źródłem
szczególnej radości. Bł. Józef Bilczewski wpisuje się
w linię mojej sukcesji apostolskiej.
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pa
wel_ii/homilie/lwow_beatyfikacja_26062001.html
4 min.
Praca domowa
Św. Józef Bilczewski był człowiekiem modlitwy.
Msza św., Liturgia Godzin, medytacja, różaniec i
inne praktyki religijne wyznaczały rytm jego dni.
Szczególnie wiele czasu poświęcał adoracji
eucharystycznej.
2 min.
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/bened
ykt_xvi/homilie/kanonizacja_23102005.html
Zadaniem uczniów jest przygotować prezentację
multimedialną lub plakat na temat: co pomagało
wytrwać w czystości serca arcybiskupowi
lwowskiemu Józefowi Bilczewskiemu.
Modlitwa końcowa
Zał. 6
Uwielbiamy Cię Panie, w Twoich Aniołach i Twoich
Świętych. Chcemy dziś wychwalać Twoje cuda i
łaski, które objawiłeś w życiu świętego arcybiskupa
Józefa Bilczewskiego.
Dlatego wołamy:
Święty Arcybiskupie Józefie,
Wstawiaj się za nami
- Dobry i wierny sługo Pański,
- Pasterzu godny swego powołania,
- Kochający Kościół Powszechny,
- Szczodrze oddany powierzonej sobie diecezji,
- Naśladowco wielkiego poprzednika
błogosławionego Jakuba Strzemię,
- Wielki czcicielu Eucharystii,
- Miłośniku Matki Bożej Łaskawej,
- Mężu głębokiej duchowości i niegasnącej miłości,
- Darzący żarliwą miłością Prawdę objawioną,
- Fundatorze wielu świątyń,
- Zabiegający o nowe powołania kapłańskie i
zakonne,
- Troszczący się o rodziny,
- Zabiegający o religijne wychowanie młodego
pokolenia,
- Rozumiejący troski robotnika,
- Nieobojętny na ludzkie troski,
2 min.
- Umiejący dzielić się chlebem,
- Orędowniku zgody między narodami.
K. Módl się za nami, święty arcybiskupie Józefie.
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic
Chrystusowych.
Módlmy się: Boże, Ty włączyłeś do grona świętych
pasterzy świętego Józefa biskupa, odznaczającego
się wiarą, która zwycięża świat, i gorącą miłością
ku Tobie: spraw za Jego wstawiennictwem, abyśmy
trwając w wierze i miłości, zasłużyli na udział w
Jego chwale. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/1023b.php3
Załączniki:
Załącznik 1
Ks. Edward Staniek
Św. Józef Bilczewski (1860 - 1923)
Najdoskonalszy wzór czystości
Józef Bilczewski arcybiskup Lwowa w roku 1918, wyjątkowo trudnym dla naszej Ojczyzny, napisał List
pasterski, który zatytułował: Charakter. Omówił w nim podstawowe zadania związane z wychowaniem i
samowychowaniem. Wydobył wszystkie skarby dotyczące pracy nad charakterem zarówno z literatury
starożytnej Grecji, jak i Rzymu. Odsłonił również ewangeliczne zasady samowychowania. Jezus nie
wychowywał dzieci, ale ludzi dorosłych, którzy chcieli wejść na ewangeliczną drogę, która jest o wiele
trudniejsza, bo bardziej stroma i ciasna, niż droga wytyczona przez Stary Testament. Jezus nic nie
lekceważył z Prawa Mojżesza, wszystko, co w nim w wychowaniu najważniejsze, zachował, ale
zaproponował wejście na nową drogę, którą ukazał jako drogę rewelacyjną – drogę Dobrej Nowiny. W niej
sam siebie nazwał Drogą i zaprosił do wejścia na nią tylko tych, którzy chcą. Powiedział to jasno: „Kto chce
iść za Mną, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje”.
Święty Józef Bilczewski osobiście spotkał się z Jezusem, bo na tym polega świętość, i odkrył, że On zostawił
najdoskonalszy wzór samowychowania. Jako dziecko Jezus był posłuszny rodzicom, czyli zgadzał się na to,
aby Go wychowywali, ale w miarę jak dorastał, słuchał Boga, swojego Ojca, co nie zawsze rozumiała tak
Mama, jak i Jego opiekun św. Józef. Samowychowanie zmierza do tego, aby wejść na drogę idealnej
współpracy z Bogiem, przez pełnienie Jego woli. To pełnienie Jezus nazywa swoim pokarmem.
Ponad jedną trzecią objętości swego Listu Bilczewski przeznaczył na to, aby ukazać jeden z najważniejszych
celów przyjścia Syna Bożego na ziemię. Było nim zostawienie wzoru, jaki można naśladować, idąc przez
życie od poczęcia, aż do śmierci i pogrzebu. Grób jednak niczego nie kończy. Przez zmartwychwstanie
należy wejść w świat wiecznej pracy twórczej, jaką proponuje Bóg każdemu człowiekowi.
Tylko jeden raz Jezus powiedział: „Uczcie się ode Mnie”. Tymi słowami wezwał do samowychowania
polegającego na dokładnym skopiowaniu Jego Serca. „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego
serca”. W tym wezwaniu jest zawarte wezwanie do czystości, bo Jego serce jest najdoskonalszym ideałem
czystości.
Ta czystość jest widoczna w dwu rysach serca. Pierwszym jest opanowanie, bo tak należy rozumieć słowo
„cichy”. Doskonalenie czystości polega na panowaniu nad sobą w każdej sytuacji, nie tylko w odruchach
erotycznych. To opanowanie jest kamieniem węgielnym czystości. Kto jest nerwowy, nie kontroluje swych
pożądań, odruchów, uczuć, gniewu, gestów, języka, etc. Ten nie jest czysty. Czystość to panowanie na sobą
w każdej sytuacji.
W Ewangelii Jezus odsłania wiele trudnych sytuacji, w jakich się znajdował i zawsze był opanowany. On
zgodził się na publiczne namaszczenie swych nóg przez prostytutkę, która się w Nim zakochała. Był
opanowany. On stanął w obronie kobiety cudzołożnej, którą chcieli kamienować, a swoim pokojem sprawił,
że jej oskarżyciele uciekli. Jej samej powiedział krótko: „Idź i nie grzesz więcej”. Czystość to opanowanie, a
jego wzorem jest sam Jezus.
Drugim rysem czystego serca jest pokora, czyli umiłowanie prawdy o Bogu i o sobie. Kto kocha prawdę,
może stanąć przed Bogiem i spojrzeć na Niego bo w Nim, jak w lustrze widzi siebie. Jesteśmy stworzeni na
Jego obraz i podobieństwo. Dlatego Jezus powiedział: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga
oglądać będą”. Kto nie kocha prawdy, ten nigdy nie stanie przed Bogiem, bo w Nim zobaczy siebie w
prawdzie i zdumiony zobaczy wszelkie kłamstwa tak wypowiedziane, jak i każde swoje zakłamane
zachowanie. Od tej prawdy ludzie panicznie uciekają, bo jest to ucieczka od odpowiedzialności.
Sprowadzanie czystości tylko do sfery seksu jest poważnym nieporozumieniem. Kto widzi człowieka tylko
przez narządy płciowe, ten go naprawdę nie widzi. Trzeba spojrzeć w jego serce. Tylko wtedy go poznamy.
Kto nie umie spojrzeć w serce, ten niewiele wie o człowieku. Zna bowiem tylko jego opakowanie, a nie to,
co jest w opakowaniu. Dziś wielu popełnia taki błąd i nie umiejąc spojrzeć w serce, „kupuje lub zagarnia”
drugiego, mając upodobanie w pięknym opakowaniu, o jakie on zabiega. Wszystkie jednak opakowania
wędrują do śmietnika, a jeśli ktoś odkryje, co w nich było, to tym szybciej wyrzuca do śmietnika jego
zawartość, aby się nie kompromitować. To jest błąd wielu ludzi, którzy znają człowieka tylko z opakowania,
a nie znają jego serca. Ewangelia nie pozwala na takie spojrzenie na człowieka. Dlatego Jezus powiedział:
„Uczcie się ode Mnie tego, aby wasze serca biły opanowaniem w każdej sytuacji i umiłowaniem prawdy”.
Józef Biba, bo takie było jego rodowe nazwisko, ukończył Gimnazjum w Wadowicach i tu jako młody
chłopiec dorastał do czystości, doskonaląc opanowanie oraz umiłowanie prawdy. Zgodził się na zmianę
nazwiska na Bilczewski, bo takie były wówczas wymagania dla profesorów Uniwersytetu, którzy nie mogli
pochodzić z rodu chłopów, o czym świadczyło jego nazwisko. Józef bardzo kochał ojca i wiedział, jak wiele
mu zawdzięcza. Jego tata był we Lwowie, gdy syna konsekrowano na biskupa. W wypełnionej po brzegi
katedrze syn jako biskup całował jego rękę, nie zaś ojciec - rękę syna. To piękny dowód czystości jego serca
opanowanego i kochającego prawdę.
Każda scena erotyczna, każdy gest i słowo dla tego, kto spotkał Jezusa i zdecydował się iść za Nim jest
wezwaniem do zestawienia piękna ciała z sercem danego człowieka. Dopiero po tym zestawieniu wiemy, z
kim mamy do czynienia. Największym wydarzeniem w naszym życiu jest spotkanie człowieka o sercu, które
jest kopią Serca Jezusowego – promieniującego odwagą opanowania i umiłowaniem prawdy. Takich ludzi
znajdują jedynie ci, którym zależy na tym, aby ich serce było taką kopią.
Załącznik 2
Eucharystia w centrum życia chrześcijańskiego
Tajemnica Eucharystii jest obecna w całym życiu kapłańskim abpa Józefa Bilczewskiego. Poświęcił jej
zarówno pierwsze artykuły, jak i wielką rozprawę na temat symboli eucharystycznych w katakumbach
rzymskich: Eucharystia w świetle najdawniejszych pomników piśmiennych, ikonograficznych, epigraficznych
(1897). Wskazywał na zabytki archeologiczne jako locus theologicus dla wiary chrześcijan pierwszych
wieków w żywą, prawdziwą i rzeczywistą obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina.
Stosując naukową metodę analizy tekstów teologicznych, Józef Bilczewski ukazywał najpierw Eucharystię w
świetle najdawniejszych zabytków piśmiennictwa: Ewangelii, Dziejów Apostolskich, Didache, Listu
Klemensa Rzymskiego do Koryntian, pism św. Ignacego Antiocheńskiego, św. Justyna, św. Ireneusza,
Klemensa Aleksandryjskiego, Tertuliana, św. Hipolita, Orygenesa i św. Cypriana. Udowadniał, że istnieje
bezpośredni związek między ustanowieniem Eucharystii i ucztą paschalną Izraelitów oraz że ma ona
wymiar ofiarniczy. Eucharystia jest prawdziwą Ofiarą i jednocześnie ucztą ofiarną, w której chrześcijanie
jednoczą się ze swoim Zbawicielem. Prawda ta była, według Józefa Bilczewskiego, nieprzerwanie obecna w
pismach Ojców Apostolskich i najstarszych pisarzy chrześcijańskich.
Twierdził, że również najstarsza ikonografia świadczy o wierze w rzeczywistą obecność Chrystusa w
Eucharystii. Pierwsi chrześcijanie wyrazili ją w obrazach pozostawionych w katakumbach i na nagrobkach.
O żywej obecności Pana Jezusa w Eucharystii świadczą obrazy rozmnożenia chleba i ryb w katakumbach
Pryscylli, św. Piotra i Marcelina, na sarkofagu laterańskim i galijskim oraz w szkatułce kartagińskiej.
Podobną wymowę mają przedstawienia ryb i chleba na innych pomnikach starochrześcijańskich oraz
obrazy przedstawiające Eucharystię symbolicznie: cud w Kanie, manna na pustyni, ofiara Abla i Daniel
między lwami.
Osobny rozdział poświęcił Józef Bilczewski epigrafom na nagrobkach: Abrecjusza z Hierapolis, Pektoriusza z
Autun, św. Sebastiana w katakumbach rzymskich. Napisy te potwierdzają, że pierwsi chrześcijanie wierzyli
w żywą obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Na koniec omówił praktyki eucharystyczne,
zwracając uwagę na szafarza Eucharystii, chleb i wino używane do świętych obrzędów oraz na to, kto może
przyjmować komunię św., i na ceremonie z nią związane. Przypomniał również, że w pierwotnym Kościele
chrześcijanie codziennie przyjmowali komunię św., która była dla nich duchowym pokarmem w walce z
grzechem i złem.
Doświadczeniem Eucharystii arcybiskup lwowski dzielił się w listach pasterskich, kierowanych do wiernych
archidiecezji: na początku Wielkiego Postu 1902 r. — List o Najświętszym Sakramencie; o Pierwszej
Komunii świętej dzieci (1906); do kapłanów i wiernych — Chleb żywota (1910), oraz w kazaniu Maryja a
Przenajświętszy Sakrament (1911).
Wyjaśniając wiernym tajemnicę Eucharystii, abp Bilczewski odwoływał się do obrazów
starotestamentalnych, które zapowiadały ustanowienie tego sakramentu: ofiary Melchizedeka, manny na
pustyni, podpłomyków Eliasza, ofiary Abrahama, Izaaka oraz baranka paschalnego spożywanego przez
Izraelitów w Egipcie. Więcej uwagi poświęcił obrazom Eucharystii, jakie pojawiły się w nauczaniu Pana
Jezusa: rozmnożenie chleba na pustyni i nakarmienie pięciu tysięcy ludzi. Wyjaśniał słowa Chrystusa o
«chlebie żywym», podkreślając, że należy je rozumieć dosłownie. Powracał do sceny ustanowienia
Eucharystii w Wieczerniku, aby przypomnieć, że łamanie chleba było bezkrwawą ofiarą, która dopełniła się
w Wielki Piątek w śmierci Chrystusa. Eucharystia, dając Chrystusa, jest jednocześnie chlebem na życie
wieczne i zapowiada tę rzeczywistość, w której człowiek będzie na zawsze cieszył się Jego obecnością. Przez
udział we Mszy św. chrześcijanin może włączyć się w Ofiarę Chrystusa i przyjmować jej owoce.
Odpowiedzią chrześcijanina na tak wielki dar, jakim jest Eucharystia, jest — według abpa Józefa
Bilczewskiego — kult Najświętszego Sakramentu. Arcybiskup lwowski zachęcał kapłanów i wiernych do
rozwijania nabożeństwa do Najświętszego Sakramentu przez nawiedzenia i adoracje w czasie jego
wystawienia. W parafiach tworzył stowarzyszenia Najświętszego Sakramentu. Wiele uwagi poświęcał
komunii św. dzieci, wierny nauczaniu św. Piusa X. Prosił duszpasterzy i rodziców, aby dobrze
przygotowywali dzieci do spotkania z Chrystusem w komunii św. i tak zorganizowali ten dzień, aby pozostał
na zawsze w pamięci dzieci.
Wieloaspektowa działalność duszpasterska św. Józefa Bilczewskiego przyniosła owoce w postaci ożywienia
życia religijnego archidiecezji lwowskiej. Pamięć o dobrym pasterzu przetrwała zawieruchy historii. Na jego
grobie, na cmentarzu janowskim, gdzie kazał się pochować w zwykłej mogile, zawsze były świeże kwiaty.
Źródło: Ks. Jan Machniak, OPOKA
Załącznik 3
Rysy portretu Józefa Bilczewskiego
Rozpocznę od przytoczenia słów ucznia ks. Bilczewskiego z roku 1888: „Spośród katechetów z mojego
pobytu w Gimnazjum wysuwa się na czoło ks. dr Józef Bilczewski, który (...) zapisał się trwale w naszej
pamięci. Już swą zewnętrzną postacią ujmował i budził szacunek. Kiedy do nas przyszedł, miał zaledwie lat
trzydzieści. Był to nader piękny mężczyzna. Wysokie czoło znamionowało rozum, w dużych niebieskich
oczach widniała łagodność i dobroć. (…) Idealizm ks. Bilczewskiego i jego doskonała umiejętność obcowania
z młodzieżą wyryły mi się najwięcej w pamięci”1. Tak pisał Karol Korta, uczeń Gimnazjum św. Anny w
Krakowie w latach 1888-1896.
Mam podać szkic portretu św. Arcybiskupa Józefa Bilczewskiego. Uczynię to sygnalizując kilka jego rysów.
Miłość prawdy
Pierwszym z nich to umiłowanie prawdy. Wyraził to jasno w dniu swej konsekracji na biskupa. Mówił do
swych kapłanów: „Jeśli mam dusze swoją przed Wami otworzyć, to wyznam, że po otrzymaniu łaski
kapłaństwa jednej tylko rzeczy pożądałem na ziemi: katedry świętej teologii, po niej zaś już tylko
szczęśliwej śmierci w celi zakonnej”2. W tych słowach ujawnił pewien żal, że musi zrezygnować z katedry
świętej teologii na rzecz pracy pasterskiej w diecezji.
Józef pragnął wędrować drogą doskonalonych metod naukowych w stronę najwyższego szczytu, na jaki
może się wznieść ludzki rozum, a jest to szczyt świętej teologii. Na nim bowiem kończy swą naukową
wędrówkę rozum i wchodzi w przestrzeń prawdy objawionej, która dotyczy Boga i bogactwa, jakie On
przekazał w Tradycji i Piśmie Świętym. Dziś przy teologii skreślono słowo „święta”, by ustawić ją w szeregu
wszystkich innych nauk. Tymczasem ona sięga tak daleko, jak daleko może to uczynić rozum, a gdy on
dotyka granic swoich możliwości, wkracza aktem wiary w rzeczywistość cudu, niedostępną dla rozumu.
Ona jest studium nad prawdą tysiące razy bogatszą niż tylko ta, jaka jest dostępna dla rozumu. Józef
Bilczewski o tym wiedział, bo w tej prawdzie żył i nieustannie ją poznawał.
On traktował naukę jako drogę poznawania prawdy. (…)
Odkrycie wartości czasu
Czas jest wartością przemijającą. On jest w naszych dłoniach do dyspozycji jedynie „teraz” w chwili
obecnej. Za moment już go nie mamy. Stracony, przemija bezpowrotnie. Bilczewski to odkrył w
Wadowicach i udoskonalił w czasach studiów. Dokonał tak wielu dzieł, że to zdumiewa. W ciągu dwu lat,
pracując jako duszpasterz w Mogile, zaliczył wszystkie egzaminy, napisał doktorat i obronił go. Podobnie
było z habilitacją. Materiał zebrał, będąc w Rzymie i w Paryżu, a pisał ją, będąc wikariuszem w Kościele
Wszystkich Świętych w Krakowie i ucząc w Gimnazjum św. Anny.
Jego dni były świetnie zorganizowane i to od młodości. Obowiązkowy i punktualny, co budziło uznanie i
szacunek oraz duże zaufanie do niego, nie tylko gdy był kapłanem w krakowskiej archidiecezji, ale również,
gdy pracował na Uniwersytecie czy sterował archidiecezją lwowską. Takie wykorzystanie czasu sygnalizuje
mentalność matematyka, który umie posługiwać się zegarkiem. Dla niego to nie tylko narzędzie wskazujące
godzinę, ale przede wszystkim pozwalające obliczyć, jak wiele w tej godzinie można zrobić.
Umiejętność doboru ludzi
Trzecim rysem portretu jest umiejętność szukania wartościowych ludzi. Józef Bilczewski oceniał innych po
środowisku, w jakim żyli. Kiedyś jako profesora Uniwersytetu zapytano go o opinię co do jednego z
kandydatów na biskupa. Wymienił jego plusy, ale zaznaczył, że nie zawsze uważa na dobór towarzystwa.
Znane są przysłowia: „Z jakim przestajesz, takim się stajesz” oraz „Swój swojego znajdzie”. Zdumiewa
zestaw ludzi, z którymi sam Józef Bilczewski miał do czynienia, i serc, z których czerpał wielkie wartości.
Zawsze szukał wartościowych ludzi, a los mu w tym pomagał. W Krakowie spotkał ks. Albina kardynała
Dunajewskiego7 (+ 1894), któremu bardzo zależało na wysokim poziomie Uniwersytetu Jagiellońskiego i na
doskonaleniu nowej kadry. Wzrok jego padł na Józefa Bibę jako alumna i młodego kapłana. Pomógł mu w
podjęciu studiów i wspierał drogę jego badań naukowych w Rzymie. (…)
Biskup Bilczewski spotkał również papieży tej klasy co Leon XIII, który był specjalistą od inteligencji oraz od
spraw społecznych. Po nim spotkał św. Piusa X, specjalistę od duszpasterstwa parafialnego, człowieka
wielkiej pokory i umiłowania prawdy. Ten święty papież nazwał Bilczewskiego „jednym z najlepszych
biskupów świata”. Zetknął się również z Benedyktem XV, prawnikiem, i Piusem XI, który w latach wojny z
bolszewikami był legatem w Warszawie. Materiał, jakim dysponujemy, jest słabo opracowany. Każde z tych
spotkań wymaga studium i trzeba je odczytać w oparciu o dokumenty. Trzeba na to wielu lat. Ludzie, jakich
spotykał i wybierał, mieli duży wpływ na krystalizowanie portretu naszego bohatera.
Miłość drugiego człowieka
Z okazji beatyfikacji Józefa Bilczewskiego w Krakowie jedna z sióstr szarytek, Jadwiga Broszczakowska,
podzieliła się swoim przeżyciem. Miała 9 lat i jako sierota przebywała w zakładzie prowadzonym przez
siostry w Paryżu. Nawiedził je ks. arcybp Józef, a one wskazały mu tę małą Polkę. Przytulił ją, jak ojciec i
powiedział: „Nie zróbcie temu dziecku krzywdy”. Zapamiętała to do śmierci. Dostrzegła w nim swego ojca i
tak go traktowała do końca życia, a umierała, mając 90 lat.
To jedno z wielu wydarzeń w jego życiu, w których otwiera swe ojcowskie serce dla potrzebujących pomocy
i ciepła autentycznej miłości. Znali go i cenili jako ojca wszyscy. On zaś chciał być z biednymi nawet po
śmierci i dlatego zrezygnował z grobowca na cmentarzu zasłużonych Polaków, a poprosił o grób na
cmentarzu komunalnym. Grób był otoczony pamięcią. Znaki tej pamięci, kwiaty lub świece, przynosili nie
tylko katolicy, ale wszyscy, którzy pamiętali jego otwarte ojcowskie serca.
(…) Ten rys odsłania nam jego podejście do Ewangelii. Promieniował nią przez całe życie. Wyniósł to z
rodzinnego domu. Wiedział, co zawdzięcza rodzicom. Tata był obecny na konsekracji biskupiej we Lwowie.
Gdy wszyscy podchodzili, aby nowemu biskupowi złożyć gratulacje i wyrazić swój szacunek, On podszedł do
taty i pocałował go w rękę. To było piękne kazanie nowego biskupa na temat ewangelicznie rozumianego
IV przykazania Dekalogu. Zapamiętali je wszyscy uczestnicy ceremonii. Tak wraził swój szacunek i miłość do
swego ojca.
O ojcowskiej miłości św. Józefa Bilczewskiego można mówić wiele. wydobycie wszystkich jego działań
pełnych miłości, to zadanie dla pokolenia naszego i następnych. Zmarł w 1923 roku, jest już pięć lat po
kanonizacji, a wiele dokumentów świadczących o tym, kim był, i jak wielka miłość sterowała jego życiem,
wciąż jest nie opracowanych.
Mistrz równowagi
Zwracam uwagę jeszcze na jeden rys, a jest nim genialna równowaga ducha. Przyszło mu żyć i pracować we
Lwowie, czyli na terenie wielu napięć narodowościowych: Ukraińcy, Polacy, Rosjanie, Ormianie, Żydzi.
Drugim źródłem napięć były wyznania: katolicy, grekokatolicy, prawosławni, protestanci, Ormianie. To był
teren sejsmiczny o niezwykle głębokich szczelinach, a nawet przepaściach. Józef Bilczewski, wiedząc, że ma
przed sobą głównie chrześcijan, z wyjątkiem procentowo niewielkiej, ale o dużym znaczeniu, grupy Żydów,
postanowił odwołać się do ewangelicznej miłości. Według niego nad wszystkimi szczelinami, a nawet
przepaściami, można wznosić mosty. W imię wspólnego „Ojcze nasz…” jak i w imię przykazania miłości
łącznie z miłością nieprzyjaciół. Był wielkim realistą. Nie domagał się nawróceń. Uważał, że trzeba
szanować każdego człowieka i każde wyznanie. Jest jednak w Ewangelii wiele możliwości współpracy i
współżycia. To jego klucz do wszystkich napięć o charakterze narodowym i ówczesnego ekumenizmu. On
pod tym względem jest pionierem. Jedność w tak podzielonych środowiskach buduje życie według
Ewangelii, a nie dyskusje i odwoływanie się do praw.
Ponieważ mostów nie było, on często nad przepaściami dzielącymi ludzi i środowiska przerzucał liny i nie
tylko chodził po nich, ale z idealną równowagą ducha tańczył na nich. Jeśli nawet w jakimś momencie zbyt
mocno się uniósł, potrafił odzyskać równowagę w ciągu kilku godzin i przeprosić za podniesiony ton głosu.
Trzeba znać tamte sejsmiczne tereny. One ujawniły swe wielkie wstrząsy w latach drugiej wojny światowej.
Arcybiskup oglądał ten wielki rozlew krwi na tamtej ziemi już z domu Ojca niebieskiego. Kochał zarówno
Ukraińców, jak i Polaków. Jego koncepcja jedności w oparciu o miłość była tysiące razy piękniejsza niż ta,
budowana na krwi niszczonych Polaków. On miał na uwadze szczęście każdego człowieka, bo takie jest
podejście w Ewangelii.
Podkreślam ten rys jego portretu, bo on jest stosunkowo rzadko spotykany. Układy polityczne,
ekonomiczne, społeczne, ekumeniczne w jego koncepcji winny być twórcze, a nie niszczące. Dokumenty,
jakie zostawił w trosce o wychowanie młodego pokolenia oraz w trosce o budowę środowiska żyjącego w
zgodzie i miłości nie straciły nic z aktualności. Dawka Ewangelii, jaka jest w nich obecna, czyni je
wartościowymi i w naszych czasach. Niewielu jednak chce wejść na drogę twórczego budowania jutra w
oparciu o miłość. Wizja Bilczewskiego została porzucona. Zapłacono za to wielką cenę. Jeszcze większą
zapłacą kolejne pokolenia. (…)
Ks. Edward Staniek, WADOWITA
Załącznik 4
Wychowanie i samowychowanie według św. Józefa Bilczewskiego
(…) Bilczewski był świetnym znawcą starożytnego świata i sam żył pasją poznawania prawdy. Uwzględnia
on całe bogactwo doświadczenia dotyczącego wychowania i samowychowania, jakie zebrano na
przestrzeni tysięcy lat. Wie, że wychowanie i samowychowanie jest jedyną sensowną inwestycją, która
wydaje stokrotny owoc. Wszystkie inne działania, jakie podejmują ludzie, są inwestycją w dobra doczesne,
a wychowanie i samowychowanie inwestuje w człowieka i jego dojrzałość. Pisze jasno: „Idąc za
największym pragnieniem mego serca śpieszę dopomóc waszym czcigodnym rodzicom, nauczycielom i
wam samym w kształtowaniu was na ludzi doskonałych, o zdrowej krwi, jasnym umyśle, o niezłomnej woli,
o szlachetnych uczuciach” .
Mówię o wychowaniu i samowychowaniu ponieważ dobrze ustawione wychowanie zmierza do pomocy
młodym ludziom, aby weszli na drogę samowychowania swego charakteru, czyli osobowości mocnej
duchowo i moralnie. „Charakter bowiem to silna wola ukształtowana własnym wysiłkiem, która wsparta
uszlachetnioną wyobraźnią i uczuciowością, kieruje się niezłomnie w całym życiu zasadami etycznymi”.
Celem samowychowania jest zdobycie pełni samodzielności, odpowiedzialności i wolności. Bilczewski
odkrywa, że wszystkie poszukiwania starożytnych wychowawców zmierzały w tym samym kierunku, w
jakim zmierza Chrystus. On bowiem tak w nauczaniu, jak i w swej postawie pragnie pomóc w wychowaniu
charakteru.
Cenne jest to, że autor wyraźnie odsłania dwa piętra wychowania. Niższe ma na uwadze prawdę o
człowieku jako najdoskonalszym z widzialnych stworzeń. W oparciu o tę wiedzę można podejmować
rozmowę z ludźmi wszystkich kultur, religii, światopoglądów i systemów filozoficznych. To piętro odsłania
prawdę o dojrzałości człowieka w wymiarze naturalnym.
Na wyższym piętrze abp Bilczewski odsłania godność człowieka, który dzięki łasce Bożej decyduje się na to,
aby wejść na drogę dojrzałości wskazaną przez Jezusa. To piętro uwzględnia wymiar nadprzyrodzony. W
referacie przypomnę konstrukcję jednego i drugiego piętra. Kończąc, postawię kilka aktualnych pytań
związanych z wychowaniem i samowychowaniem.
Rozum
Prymat w wychowaniu dojrzałej osobowości przypada rozumowi, który ma poznać zasady etyczne
decydujące o wartości człowieka. Jego zadaniem jest poznanie prawdy i takie jej przedstawienie, aby wola
dostrzegła dobro i chciała mieć w nim udział.
W tym poznaniu prawdy liczy się poznanie siebie, otaczającego świata i Boga. W kształtowaniu swego
charakteru nie chodzi jednak o samą teorię, ale o podporządkowanie swego życia prawdzie. Tak jest z
poznaniem prawdy o sobie, o otaczającym nas świecie oraz o Bogu. Autor pisze, że nie wystarczy poznać
Boga, ale trzeba „uznać Boga Bogiem, oddając mu cześć wewnętrzną i zewnętrzną, prywatną i publiczną”.
Po tej linii idzie kolejne wezwanie: nie wystarczy poznać prawdę o sobie, ale trzeba uruchomić wszystkie
możliwości, aby według niej ukształtować rytm serca. To samo dotyczy poznawania prawdy o świecie:
trzeba odkryć nasze miejsce w świecie i zadania, jakie w nim mamy do wykonania, by nic w świecie nie
zepsuć, a to, co można - udoskonalić. Innymi słowy, poznawanie prawdy winno być połączone z wcielaniem
jej w życie.
Ważne jest mocne akcentowanie poznawania prawdy. Autor podkreśla, że jeśli poszukiwanie prawdy znika
z pola widzenia, to wchodzimy w świat złudnej, fałszywej, oszukańczej mądrości, a ten, kto w niej kształtuje
osobowość, jest karykaturę człowieka. O człowieczeństwie decyduje to, w jakim stopniu ktoś kocha
prawdę. Jeśli jej nie kocha i nie szuka, to żyje w świecie złudzeń.
Wola
Nasza wola jest władzą duchową nastawioną na sięganie po dobro i czynienie go. Do rozumu należy
precyzyjne określenie prawdziwego dobra, ale człowiek nawet po jego poznaniu zostaje wolnym. Może po
nie sięgać, może zrezygnować, może je czynić lub wybrać lenistwo, może w miejsce poznanego dobra
czynić zło. Tajemnica wolności należy do jednych z największych i wejście w nią decyduje o dojrzałej
osobowości człowieka.
W świecie materialnym mamy do czynienia z determinacją, a w nim jest olbrzymia ilość dobra, lecz nie ma
wolności. Wielu wolałoby być zdeterminowanych jak słońce czy księżyc. Dlaczego Bóg ryzykuje i daje nam
wolność? Bo chce mieć do czynienia z kimś odpowiedzialnym i chce, aby człowiek miłością odpowiedział na
Jego miłość. Tam, gdzie jest determinacja, nie ma miłości. W świecie materialnym tylko człowiek jest
obdarzony wolnością.
Wychowanie dotyczy doskonalenia woli w tym, by była dobra i mocna. Bilczewski sygnalizuje, że metody
doskonalenia są znane z ascezy, jaką praktykowali sportowcy w Grecji. Przypomina, że w doskonaleniu woli
należy zachować dwie zasady: Pierwsza - rozpocząć od ćwiczeń prostych i łatwych, a powoli podejmować
coraz trudniejsze. Duga zasada - to dokładność ćwiczeń, ich systematyczność, i metodyczność, czyli należy
ćwiczyć pod okiem dobrego trenera. Tak jest u sportowców i dlatego mogą sięgać po medale. Podobnie
jest w doskonaleniu woli. Liczy się każdy dzień i każda minuta. Takie doskonalenie woli daje pewność w
podejmowaniu decyzji i potęguje energię duchową. Wola to energia, która winna być dobrze
wykorzystana. Doskonalenie woli idzie w dwu kierunkach: pozytywnym, aby wybierała tylko to, co dobre, i
negatywnym, by umiała zachować dystans i nigdy nie wybierała zła.
Wyobraźnia i uczucia
Abp. J. Bilczewski przypomina, że człowiek posiada dwie władze, które mają mu pomagać w doskonaleniu
tak rozumu, jak i woli. Są nimi wyobraźnia i uczucia.
Wyobraźnia ubiera w piękne szaty prawdę, jakiej poszukuje rozum, i dobro, którego pragnie wola.
Wyobraźnia jest elementem twórczości, a samowychowanie to wyjątkowo ważna twórczość, bo rzeźbienie
samego siebie.
Ważne jest zwrócenie uwagi przez autora na różnicę, jaka istnieje między wyobraźnią, która zawsze
zajmuje się tym, co jest, a fantazją, która tworzy świat złudzeń. Wyobraźnia pozwala rozumowi i woli
rozwijać skrzydła i szybować w coraz wyższe przestrzenie istniejącego świata, a fantazja wprowadza w
świat nieprawdziwy, nierealny, a często zakłamany.
Uczucia są jak struny: jedne nastawione na to, co piękne i radosne, a inne na to, co jest dysharmonią i boli.
Ważne jest ustawienie uczuć na wartości prawdziwe, aby one pomagały w zdobywaniu szczytów. Jeśli się je
nastawi tylko na sannę w dół, to początkowo dają radość, a później zniewolenie i ból.
Doskonalenie rozumu, woli, wyobraźni i uczuć polega na braniu odpowiedzialności za każde słowo i czyn.
Ta odpowiedzialność jest dowodem życia w świecie sprawiedliwym, w którym oddajemy każdemu to, co
mu się należy. (…)
Umiejętności
W wychowaniu i samowychowaniu abp Bilczewski przypomina o potrzebie podjęcia pracy nad
opanowaniem czterech umiejętności. Zostało to już ustawione w IV wieku przed Chrystusem. Oto one:
Roztropność, która czuwa nad życiem według zasad etycznych, bierze odpowiedzialność za swe obowiązki i
czuwa nad dokładnym rozliczeniem z każdego dnia, dostrzegając jego plusy i minusy.
Sprawiedliwość czuwa nad tym, aby oddać każdemu to, co mu się należy. Jej fundamentem jest
posłuszeństwo Bogu. Ono daje siłę ducha. Autor pragnie, aby życie rodzinne, szkoły i Ojczyzny było
ustawiane na sprawiedliwości. W podejściu do niej przypomina o potrzebie liczenia się z dwoma sądami.
Indywidualnym, jaki ma miejsce tuż po śmierci, i ostatecznym, u kresu dziejów ludzkości. W pierwszym
człowiek zostanie zalany światłem prawdy i sam osądzi siebie, widząc dobre i złe czyny. Na sądzie
ostatecznym zostaną ujawnione wszystkie tajne dokumenty i do nich będą mieli wgląd zainteresowani, by
widzieli, z kim mieli do czynienia i kto odpowiada za społeczne krzywdy. Pierwszy sąd ma na uwadze
odpowiedzialność indywidualną, drugi społeczną.
Wstrzemięźliwość to sztuka opanowania pożądań ciała, zwłaszcza jedzenia, picia, seksu. Kto nie jest
wstrzemięźliwy, np. pijak, to według Józefa Bilczewskiego karzeł charakteru.
Odwaga to jeszcze jedna umiejętność. Jej fundamentem jest posłuszeństwo Bogu, bo wówczas człowiek
jest wypełniony Jego mocą. „Męstwo ujawnia się bardziej w opanowaniu siebie samego niż drugich, bo
codzienna walka z sobą jest żmudniejsza i ograniczona ostatecznie tylko do uznania i pochwały ze strony
Boga i własnego sumienia”.
Doskonalenie tych umiejętności jest szansą człowieka. Jeśli mu zależy na tym, aby być wartościowym w
oczach Boga i ubogacać ludzi, szuka mistrzów, którzy pomogą w doskonaleniu roztropności, bo ona mądrze
spogląda na swoją przeszłość, aby nie popełniać dwa razy tego samego błędu, i na jutro, widząc skutki
swoich słów, postaw i czynów. Są mu też potrzebni mistrzowie doskonalenia sprawiedliwości, aby nikomu
nie wyrządzić krzywdy; doskonalenia wstrzemięźliwości, by zachować wolność wobec bogactw doczesnego
świata i doskonalenia odwagi, która jest potrzebna tak do podejmowania trudnych zadań, jak i do walki z
przeciwnościami i przeciwnikami. Szukanie mistrzów to pierwszy warunek dobrze ustawionego
samowychowania. Drugim jest poszukiwanie wartościowego środowiska, bo bez niego nie ma życia. Znamy
przysłowie: „z jakim przestajesz, takim się stajesz”.
Drugie piętro dojrzałości człowieka, czyli bogactwa osobowości, jakie może osiągnąć uczeń Chrystusa, jest
doskonaleniem wszystkich władz duchowych, jakimi dysponujemy na pierwszym piętrze. Dla ucznia
Chrystusa jest to możliwe dzięki interwencji Boga, którą nazywamy łaską. Abp Bilczewski drugi rozdział
swego Listu poświęca temu bogactwu.
Wychowanie ewangeliczne
Tylko ten, kto chce być człowiekiem na poziomie, czyli zamieszkał na stałe na pierwszym piętrze, może być
przez Boga wprowadzony na drugie. Jeśli nie kocha prawdy, ani dobra, nie zależy mu na twórczości i na
harmonii uczuć, ten nie potrafi odkryć godności dziecka Bożego, jaką posiada w oparciu o łaskę wiary ani
darów, jakich chce mu udzielić Bóg. Poziom życia dziecka Bożego jest wyższy niż poziom doskonałego
człowieka. Tak abp J. Bilczewski odsłania jakościową różnicę między pierwszym, a drugim piętrem
dojrzałości człowieka.
Rozum aktem wiary zostaje ubogacony prawdą, w jakiej nie jest w stanie uczestniczyć, jeśli nie posiada
klucza wiary. Wiara otwiera bowiem przed człowiekiem bogactwo tajemnic, w które Bóg wprowadza tego,
kto wierzy.
Najważniejsze jest jednak nie tylko wejście w niezmierzone bogactwo prawdy o istniejącym świecie, ale to,
że wiara daje stuprocentową pewność, co do poznanej prawdy. Bóg nigdy nie kłamie. On przekazuje tylko
prawdę. Jego autorytet gwarantuje pewność prawdy.
Wiara pozwala podłączyć świat doczesności, który jest podobny do naszej galaktyki, do nowej, która jest
znana Bogu i tym, komu On ją odsłoni. Wiara otwiera przed człowiekiem przestrzeń nowego życia. Bóg nas
potrzebuje na ziemi i będzie potrzebował w wieczności. A wieczność polega na nieustannym doskonaleniu
swej wolności, poznawania prawdy, wykorzystania wyobraźni i zachowania harmonii uczuć.
Wiara odsłania cel, dla którego Bóg stwarza człowieka. W tym poznaniu staje się jasne, że istnieje
jakościowa różnica między człowiekiem żyjącym z Bogiem, swoim Ojcem, a tym, który łaski wiary nie przyjął
i jest tylko zamknięty w doczesności. Może co najwyżej wołać do Boga, aby mu w tej doczesności pomagał.
Na drugim piętrze Bóg doskonali również wolę człowieka. Czyni to przez zaproszenie go do współpracy,
przez odsłanianie dwu swoich programów. Jednym jest program stwarzania świata, który ciągle trwa, jest
realizowany. Bóg nieustannie stwarza. Drugim jest program zbawienia, czyli uszczęśliwienia ludzkości,
czego Bóg bardzo pragnie. Ten, kto dobrowolnie decyduje się na współpracę z Bogiem, wchodzi w świat
wiecznej wolności i w nim może maksymalnie swoją wolność wykorzystać.
Tak rozum, jak i wola, przez akt wiary w Jezusa, otrzymują szansę najdoskonalszego wykorzystania swoich
możliwości. Rozum wchodzi w świat tajemnic, a wola w świat współpracy z samym Bogiem, co jest zawarte
w gotowości pełnienia Jego woli. Ta wola Ojca Niebieskiego jest precyzyjnie wpisana w każdą minutę
naszego życia.
Wychowanie na tym piętrze polega na coraz głębszym poznawaniu prawdy objawionej w Piśmie Świętym i
Tradycji, oraz na coraz doskonalszym poznawaniu, miłowaniu i wykonywaniu woli Ojca Niebieskiego.
Rozum otrzymuje potężne światło, i dzięki niemu poznaje to, czego wcześniej nie znał, nawet nie wiedział,
że to istnieje. Wola natomiast wchodzi w osobiste spotkanie z Bogiem, aby być do Jego dyspozycji.
Wychowanie ewangeliczne zmierza w tym kierunku, aby Bóg był dumny ze swego dziecka.
Wejście w świat Bożego objawienia przez akt wiary pomaga w odnalezieniu siebie i swoich zadań na ziemi.
Wiara nie polega na porzuceniu życia doczesnego, ale jego wykorzystaniu w pełni. Ono na ziemi szybko
mija, a liczą się zadania, jakie mamy wykonać, nic więcej. Wyznacza je Ojciec Niebieski. Po ich wykonaniu,
jak przekroczymy próg wieczności, czekają nas zadania znacznie większe i piękniejsze.
Na drugim piętrze są obecne wszystkie cztery umiejętności, zwane cnotami kardynalnymi, a więc
roztropność, sprawiedliwość, wstrzemięźliwość i męstwo, ale zostają one ubogacone przez dodatkowe trzy
umiejętności, które w formie ziarna są zasiane w serce ochrzczonego. Są nimi: wiara, nadzieja i miłość.
Mają one swe źródło w Bogu. Zadaniem wychowania i samowychowania pod okiem Chrystusa jest ich
pielęgnowanie. Mają się zamienić w trzy piękne drzewa, których owoce winny zdumieć świat ludzi
niewierzących, którzy tych umiejętności nie posiadają.
Łaskę wiary doskonalimy przez odkrywanie, jak Bóg nam ufa, i jak oczekuje od nas wykonania zadań, jakie
nam zleca na ziemi. Akt wiary polega na odkryciu tego, że Bóg mnie ufa i czeka, abym ja Jemu zaufał. To
jest budowa mostu zaufania między Nim, a nami. Im mocniejszy ten most, tym więcej bogactw Bóg może
nam przekazać i tym większe zadania możemy wykonać dla Niego.
Łaskę nadziei doskonalimy przez coraz jaśniejsze dostrzeganie tego, ku czemu zmierzamy. Ona jest bramą,
która pozwala wyjść z doczesności w stronę wieczności. Wszystko, co czynimy na ziemi, winno być
wartością, którą przeniesiemy do nowego świata. Tam nie można wziąć ze sobą nic z tego, co przemija.
Tam wnosimy tylko serce ubogacone miłością. Nadzieja, jaką otrzymaliśmy na chrzcie, jest filtrem, który
idealnie zatrzymuje to, co doczesne, a przelewa w serce to, co ma trwać wiecznie. Najważniejszym jednak
rysem nadziei otrzymanej od Boga „jest bezwzględna pewność, że obiecane dobra nas nie miną, bo
ręczycielem tego jest Bóg”.
Łaska Bożej miłości pozwala przestawić serce tak, by żyło dla Boga i dla tych, których On nam wskaże. Serce
wypełnione Bożą miłością nie bije dla siebie, lecz dla Boga i innych. Ono odnajduje tajemnicę prawdziwego
szczęścia, które polega na tym, że wiem, jak bardzo Bóg mnie kocha i że ja mogę kochać taką samą miłością
jak On, oczywiście taką samą nie z punktu widzenia wielkości, ale jakości. Istnieje wielka różnica między
miłością ludzką, która zawsze jest na naszą miarę. „Miłuj bliźniego jak siebie samego”, a miłością Bożą,
która zawsze jest na miarę Jezusa. To jest tajemnica przykazania nowego, jakie Zbawiciel ogłosił w
wieczerniku. On chce, abyśmy się wzajemnie miłowali tak, jak On nas umiłował. A On oddał życie za nas.
„Mieć miłość, nie jako przelotne uczucie, ale jako umiejętność, znaczy mieć charakter”.
Bardzo ważnym, a zarazem tragicznym wydarzeniem w dziejach ludzkości był grzech, w którym człowiek
przeciwstawił woli Boga, swoją wolę. Po takiej decyzji utracił dary łaski, czyli spadł z drugiego piętra, na
jakim Bóg planował jego mieszkanie na pierwsze. Stracił łaskę uświęcającą czyli godność dziecka Bożego i
możliwość życia na jego poziomie. Jezus przybył, aby umożliwić człowiekowi powrót na drugie piętro (s.
40). Autor traktuje grzech Adama jako lekcję, aby podobnego błędu już nie popełniano. Cenne jest
sformułowanie tajemnicy grzechu. „Grzech jest wrogiem samego siebie”. Samowychowanie i wychowanie
zmierza do tego, aby grzechu nie popełnić, czyli nie niszczyć samego siebie.
Bilczewski oczekuje od uczniów Chrystusa nieustannego doskonalenia otrzymanych od Boga darów wiary,
nadziei i miłości, sygnalizując, że one winny decydować o wejściu w środowisko ludzi żyjących miłością, ma
na uwadze świętych, oraz o wejściu na drogę doskonalenia miłości Kościoła i Ojczyzny. Wychowanie tak
katolika, jak i patrioty traktuje jako wprowadzenie go w Bożą miłość. Kościół według niego jest szkołą
wychowania i samowychowania - jest to najważniejsze jego zadanie. W Kościele w każdym pokoleniu rosną
ludzie, którzy potrafią zapłacić życiem za wiarę, za Kościół i Ojczyznę. Jest to idealne odczytanie Ewangelii.
Bilczewski wszystkie nacjonalizmy traktuje jako herezje wobec miłości.
Jezus jest naszym Wychowawcą i wzorem samowychowania
Pisząc o wychowaniu i samowychowaniu, czyli kształtowaniu swego charakteru, abp J. Bilczewski
zatrzymuje się nad człowieczeństwem Jezusa i zaznacza, że On jest idealnym człowiekiem, który ukazał, jak
należy przejść drogę wychowania i samowychowania. Dał nam przykład i jest wzorem dla wszystkich.
Mocno podkreśla, że całe wieki czekano na przyjście takiego Człowieka, a On już się narodził i wygrał życie
w tak czytelny sposób, że ktokolwiek szuka odpowiedzi na pytanie, kim jest człowiek, winienie się z Nim
spotkać. Autor poświęca temu dużo miejsca, można by nawet cały referat wygłosić tylko na ten temat. Nie
podejmuję tego tematu skoro materiał do niego zawiera się na 66 stronach. Jedynie sygnalizuję potrzebę
osobistego spotkania z Jezusem, który jest najdoskonalszym Wzorem wychowywania i samowychowania.
(…)
Ks. Edward Staniek
Załącznik 5