piłkarze - Serafina Ogończyk

Transkrypt

piłkarze - Serafina Ogończyk
|BUSINESS
|ROZMOWY
piłkarze
po sezonie
Trzech fajnych, przystojnych chłopaków – emerytów sportowych... Piłkarze reprezentacji Polski, długie lata grający
poza granicami, min. w Japonii, Turcji, Izraelu, Grecji, Francji,
Holandii, Austrii. Doskonale znani zarówno polskim kibi-
R ado s ław M ajda n
com, jak i osobom nie interesującym się piłką. Skandaliści,
rozrabiaki, prowokatorzy… skuteczni gracze, szanowani ludzie, biznesmeni. Ludzie z charyzmą, z pasją, ceniący siebie
i innych. Czym się zajmują, kim są, jacy są? Odpowiadają na
pytania w różny i podobny sposób.
Z Radosławem Majdanem, Tomaszem Iwanem i Piotrem Świerczewskim o piłce, biznesie, zawodowej przyszłości i czasie wolnym rozmawia Serafina Ogończyk-Mąkowska.
Business&Beauty: Jak spędzasz zimę?
Tomasz Iwan: Zdecydowanie wolę aktywny wypoczynek, zarówno latem, jak i zimą. Nie wyobrażam sobie zimy bez nart, kuligów, skuterów
śnieżnych oraz innych wygłupów i wypraw zimowych. Tym trudniej jest
mi zaakceptować fakt, ze po wielu latach uprawiania zawodowo piłki
nożnej lekarze zdecydowanie odradzają mi narty ze względu na stan
moich kolan i przebyte trzy operacje. Mój charakter się zdecydowanie
broni przed ich zaleceniami i właśnie zapoczątkowałem sezon narciarski (po dwuletniej przerwie, spowodowanej operacją rok temu). Jednak
cudownie jest po aktywnym dniu na stoku wieczór spędzić przy kominku, czytając dobrą książkę lub oglądając dobry film.
Piotr Świerczewski: Pochodzę z Nowego Sącza i sporty zimowe – narty
i łyżwy – były częścią mojego dzieciństwa. Później, gdy grałem w piłkę
78
Były reprezentant Polski (występujący na pozycji bramkarza). W latach 2006-2009 wybrany na radnego Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego. Dziennikarz
i komentator sportowy. Dyrektor sportowy i rzecznik
prasowy klubu Polonia Warszawa.
fot. PAP
Radosław Majdan: Zima działa na mnie przygnębiająco. Od nart
i snowboardu trzymałem się do tej pory z daleka, także z uwagi na wykonywany zawód i zapis w kontrakcie, zabraniający mi jazdy na nartach
i motorze. Wolę przebywać w pomieszczeniach zamkniętych. Chodzę
na siłownię, jednak mój ruch nie ma nic wspólnego ze sportami zimowymi. Jeżdżę czasem do Zakopanego, wtedy śmigam ze znajomymi na
skuterach i też jest fajnie.
ROZMOWY
|
BUSINESS|
To mas z I w an
zawodowo, miałem w kontrakcie zakazaną jazdę na nartach ze względu na wysoką urazowość tego sportu. Omijałem jednak ten punkt
kontraktu, nie zgłębiając nawet zapisu dotyczącego sankcji jaka groziłaby mi, gdybym uległ wypadkowi podczas jazdy. Nie potrafiłem zrezygnować z nart. Teraz również, gdy mam wolną chwilę i są ku temu
sprzyjające warunki, śmigam po stokach. Przed kominkiem też lubię
posiedzieć, ale to już po tym, jak się zmęczę fizycznie. Mam w domu
duży kominek na którym grilluję i jest to dla mnie ciekawsze niż patrzenie w telewizor.
B&B: Dokąd najchętniej wyjeżdżasz na urlop?
Tomasz Iwan: Przez 12 lat mieszkałem za granicą i każdą wolną chwilę czy też urlop starałem się spędzać w Polsce, za którą tęskniłem.
Jestem zauroczony polską naturą. Urodziłem się w Ustce i tam dorastałem, do tej pory uważam, że polskie plaże są jednymi z najpiękniejszych, jakie widziałem. Mieszkam obecnie w Polsce, więc teraz od
czasu do czasu wybieram się na wypoczynek za granicę, zazwyczaj
w miejsca, gdzie nie trzeba martwić się o pogodę (śmiech). Jednak
nie wyobrażam sobie zimy bez wizyty w polskich górach, a dokładnie
w Zakopanem. Łączę tu przyjemne z pożytecznym – prowadzę interesy i odpoczywam. Jestem właścicielem dyskoteki Genesis, a wkrótce
otwieram także przy Krupówkach restaurację sushi. Lato to oczywiście polskie morze, m.in. rodzinna Ustka, gdzie zainwestowałem w hotel. Obowiązkowe są także prześliczne Mazury.
Piotr Świerczewski: Najchętniej wyjeżdżam do Francji, na Korsykę.
Spędziłem tam 10 lat grając w piłkę i wracam tam z sentymentu. Mam
tam wciąż mnóstwo znajomych. Nie chcę też zapomnieć języka. W Polce również chętnie wypoczywam. Można mnie spotkać praktycznie
wszędzie: od morza do Tatr (śmiech). Szczególnie głośny był mój pobyt w Mielnie (śmiech).
B&B: Czy sposób spędzania twojego czasu zmienił się, od kiedy piłka nie jest już twoim głównym zajęciem?
Radosław Majdan: Oczywiście, że się zmienił. Wbrew pozorom, uprawiając zawodowo sport miałem więcej czasu dla siebie. Teraz, jako
dyrektor sportowy i rzecznik prasowy klubu Polonia Warszawa, często
siedzę w biurze do godziny 17-18. Z drugiej strony, teraz mogę pójść na
imprezę i nie martwić się, że odbije się to na moim treningu. Styl życia
nie musi być tak rygorystyczny. Jako czynny piłkarz musiałem dbać
o odpowiednią ilość snu, dietę.
Tomasz Iwan: Zmienił się, i to diametralnie. Zawodowe uprawianie
piłki nożnej na profesjonalnym poziomie jest bardzo absorbujące i zabiera większość czasu. Gdy grałem, moje noclegi w domu należały
do rzadkości. Ciągłe podróże po świecie na mecze ograniczały się
do trasy lotnisko–hotel–stadion. Pomimo, że zwiedziłem wiele krajów
Były polski piłkarz (pomocnik), reprezentant Polski. Jeden z dwóch piłkarzy, którzy grali w I lidze
w barwach trzech poznańskich klubów (Olimpia
Poznań, Warta Poznań i Lech Poznań). Przez prawie 7 lat grał w lidze holenderskiej.
fot. PAP
Radosław Majdan: Najchętniej wyjeżdżam w ciepłe kraje, na Karaiby.
Słońce dodaje mi energii i radości życia.
i byłem w wielu miejscach, moje opowieści na temat danego miejsca ograniczają się tylko do opisu stadionu lub hotelu (śmiech). Teraz
sytuacja ma się zupełnie inaczej, staram się więcej czasu poświęcać
sobie, podróżom (często z bliźniakami, Tiną i Oskarem) i zwiedzaniu.
Myślę, że jestem jeszcze na etapie odreagowywania po ciężkiej pracy,
bo mimo iż mam 39 lat, jestem już na emeryturze (śmiech).
Zawsze starałem się rozgraniczyć życie prywatne od zawodowego.
Kochałem grać w piłkę, jednak kiedy wracałem do domu, wolałem
zająć się czymś innym, niż oglądać mecz w TV. Fakt, że piłka nożna
była całym moim życiem od wczesnych lat młodzieńczych jeszcze do
niedawna, sprawił że teraz zajmuje już jego niewielką część.
Piotr Świerczewski: Zawodowy piłkarz poza treningami musi dużo
odpoczywać, spać. Teraz jestem jeszcze bardziej aktywny. Dalej gram
w piłkę w drużynie z dziennikarzami, dwa razy w tygodniu mamy treningi, uprawiam sporty fittnesowe, jeżdżę na rowerze. Generalnie jestem bardzo ruchliwy i trudno mi usiedzieć bezczynnie na miejscu.
Meczów w telewizji raczej nie oglądam, tylko ważne międzynarodowe
79
|BUSINESS
|ROZMOWY
P io t r Św ierc z ew s k i
wydarzenia: Grand Derby czy mecze Marsylii – mojego ulubionego
klubu. Ligi polskiej nie oglądam – jest bardzo słaba. Nie jestem nawet
w stanie wskazać wybijającego się piłkarza grającego w Polsce. Moim
idolem był Maradona, później Zinedine Zidane.
Z Zidanem miałem bezpośredni kontakt. Bezpośredniość kontaktu
była bolesna dla obydwóch stron i poskutkowała zawieszeniem nas
na kilka meczy. Zidane uderzył mnie z główki i upadłem. Wstałem
i "odpaliłem mu lufę" z łokcia. Sędzia nie zareagował, ale zauważyli to
inni piłkarze i rozpoczęła się bitwa.
Swój czas z przyjemnością poświęcam także działalności prospołecznej, charytatywnej. Cieszę się, że dzięki temu, że jestem rozpoznawany, mogę komuś pomóc. Jestem zapraszany przez różnego rodzaju
fundacje do akcji na rzecz pomocy słabszym.
B&B: Czy sport był, może w dalszym ciągu jest dla ciebie biznesem?
Tomasz Iwan: Oprócz piłki mam wiele zainteresowań, a piłka jest
jednym z nich, obok wielu innych. Od najmłodszych lat bardzo interesowały mnie komputery i elektronika, co pozostało mi do dnia
dzisiejszego. Pamiętam swój pierwszy komputer ZX81 o pamięci wewnętrznej 1KB, na którym pisałem pierwsze programy komputerowe
w Basicu. Później były różnego rodzaju komputery firmy Commodore,
a obecnie jestem wierny wszystkim produktom marki Apple. Bardzo
też interesuję się motoryzacją, a jednym z moich jeszcze nie spełnionych marzeń jest przejażdżka bolidem formuły 1. Jestem też Mistrzem
Polski w skuterach wodnych w kategorii Vip Race i może nie byłoby
się czym chwalić, gdyby nie fakt, że w finale pokonałem jednego z najlepszych polskich kierowców rajdowych, Tomka Kuchara (uśmiech).
Właśnie rozpocząłem naukę gry na gitarze. Lubię też dobre kino, np.
Pedro Almodovara, i książkę, ale też czasami pograć w gry komputerowe.
Sport nigdy nie był dla mnie biznesem. Rozpoczynając mecz nie zastanawiałem się, ile dostanę, jak go wygram, lecz samo zwycięstwo
było dla mnie najważniejsze. Dopiero, gdy emocje opadały, cieszyłem
się że oprócz zwycięstwa wpłynie też coś na moje konto (śmiech).
Miałem to szczęście w życiu, że robiłem to, co kochałem i otrzymywałem jeszcze za to wynagrodzenie. Natomiast sport, zwłaszcza piłkę
nożną postrzegam jako jeden wielki biznes, a sami piłkarze są małymi
trybami w tej ogromnej machinie. Jednak to piłka dała mi możliwość
sprawdzenia się w biznesie: jestem właścicielem pensjonatu, firmy
eventowej, a także dyskoteki i restauracji w Zakopanem. Dla sportowców bardzo często trudnym momentem jest zakończenie kariery
zawodowej i znalezienie sobie odpowiedniego zajęcia na resztę życia.
Wielu piłkarzy jest "skazanych" na zawód trenera.
80
Piotr Świerczewski jest byłym reprezentantem Polski
(defensywny pomocnik). Zdobywał wicemistrzostwo
olimpijskie w Barcelonie, Puchar Intertoto jako zawodnik SC Bastia , 4 razy Puchar Polski, 2 razy Superpuchar
Polski. W barwach narodowych zadebiutował w meczu
przeciwko Argentynie. Później uczestniczył w Mistrzostwach Świata w Korei Południowej i Japonii.
fot. EastNews
Radosław Majdan: Nie traktowałem nigdy piłki jako sposobu na zarabianie pieniędzy i myślę, że żaden chłopak zaczynający kopać piłkę
nie myśli o tym, jaki sobie dzięki temu może kupić samochód. Piłka
była i jest moją pasją. Długo nie zdawałem sobie sprawy, że dzięki
piłce można się utrzymać. Nie kalkulowałem, po prostu grałem, a przy
okazji okazało się to również dobrym biznesem i sposobem na życie.
B&B: W naszym kraju jest coraz więcej obcokrajowców, również
w piłce nożnej. W styczniu po raz pierwszy czarnoskóry piłkarz,
Manuel Santos Arboleda Sanches, Kolumbijczyk grający na pozycji obrońcy w klubie Lech Poznań, został laureatem „Srebrnej Piłki” w plebiscycie "Głosu Wielkopolskiego” i najlepszym piłkarzem
Wielkopolski. Przewyższał laureatów i kolegów z klubu podczas gali
i Wielkiego Balu Piłkarza nie tylko wzrostem, ale przede wszystkim
ilością uzyskanych w plebiscycie głosów. Jest to bardzo pozytywny
sygnał, świadczący dobrze o kibicach, którzy lokują swoje sympatie
nie patrząc na kolor skóry.
ROZMOWY
Jakie są wasze doświadczenia jako obcokrajowców w zagranicznych klubach i jako sportowców grających z obcokrajowcami
w polskich drużynach?
Radosław Majdan: Sam byłem przez długi czas obcokrajowcem,
grając w Grecji, Turcji i Izraelu. W innym świecie, innej kulturze,
pośród ludzi o innej mentalności. Byłem bardzo zaskoczony, szczególnie w Turcji, jak przyjaźnie się do mnie odnoszono, bezinteresownie proponowano pomoc i wsparcie.
Tomasz Iwan: Uważam, że sytuacją zupełnie naturalną jest coraz
większa liczba obcokrajowców w naszym kraju, a co za tym idzie,
również i w piłce nożnej. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej,
granice są otwarte zarówno dla nas, jak i przybyszów spoza naszego kraju. Polacy często wyjeżdżają do pracy za granicę, ale też
coraz więcej obcokrajowców szuka u nas zatrudnienia, także jako
sportowcy. Byłem świadkiem naturalizowania pierwszego polskiego ciemnoskórego reprezentanta, Emmanuela Olisadebe, i wielu
zabawnych sytuacji z tym związanych, a możliwości dogadania się
z Emmanuelem w języku polskim były mocno ograniczone (śmiech).
Teraz to już nikogo nie dziwi, że szuka się piłkarzy z polskimi korzeniami, bądź takich, którzy mogą otrzymać polskie obywatelstwo
i grać z orzełkiem na piersi. Dla mnie jest to sytuacja zupełnie naturalna, a podczas wieloletniej gry w Holandii miałem do czynienia
z wieloma narodowościami i rasami w jednej szatni. Nigdy nie miało
to dla mnie żadnego znaczenia, a często obcokrajowcy ze zrozumiałych względów trzymali się razem. Do tej pory przyjaźnię się z Regim
Blinkerem, ciemnoskórym byłym reprezentantem Holandii, którego
rodzice pochodzą z Surinamu. Zabawne sytuacje zdarzały mi się
wówczas bardzo często i zazwyczaj wynikały one z przejęzyczeń,
bądź złej wymowy w języku holenderskim (flamandzkim). Pamiętam
też sytuację, gdy jeden z zawodników podczas trwania ramadanu
padł ofiara wielu żartów, jednak oczywiście wszystko odbywało się
w rozsądnych granicach i nie ocierało się o dyskryminację. Myślę, że
za kilka lub kilkanaście lat ciemnoskóry zawodnik mówiący płynnie
po polsku i w Polsce urodzony nie będzie nikogo dziwił.
Piotr Świerczewski: W najlepszych klubach na świecie jest mnóstwo obcokrajowców, sam byłem we Francji jednym z nich. Traktuje
się ich bardzo dobrze, ponieważ są to zwykle najlepsi zawodnicy,
którzy podnoszą poziom danej ligi. Grałem z wieloma czarnoskórymi piłkarzami i nigdy kolor skóry nie miał żadnego znaczenia. Liczą
się umiejętności, profesjonalizm. W Polsce ‘kupujemy’ tych, którzy
chcą przyjechać i nie są za drodzy. Za zachodnią granicą istnieje
prawdziwe piłkarstwo zawodowe. Jest odpowiednie zaplecze treningowe, w tym także opieka dla sportowców po zakończeniu kariery. W Polsce, mimo śnieżnych zim, wiele drużyn nie ma sztucznej
murawy. W Marsylii, mimo że jest ciepło, jedno z siedmiu boisk jest
przygotowane na każdą ewentualność. Boli mnie to, że w Polsce
nie korzysta się z doświadczenia byłych zawodowych piłkarzy, z ich
wiedzy, przeżyć, umiejętności. Zatrudnia się chętniej ludzi po AWF-
|
BUSINESS|
-ie, którzy nie mają pojęcia, czym chociażby jest stres przedmeczowy.
B&B do R. Majdana: Przez ponad dwa lata, razem z Piotrkiem
Świerczewskim, odżegnywany byłeś od czci i wiary za rzekome
pobicie policjantów. Jak zakończyła się głośna sprawa z Mielna?
Radosław Majdan: Zarzucano nam czynną napaść na funkcjonariuszy. Sądzeni byliśmy za utrudnianie interwencji i znieważenie
policjantów, co, jak dowiedliśmy, nie miało miejsca. W rezultacie
sprawę w drugiej instancji umorzono, uznając, że zarzucany czyn
charakteryzuje się znikomym stopniem społecznej szkodliwości.
B&B: O ile wiele w mediach mówiono, pisano, komentowano
wasze zatrzymanie i toczący się proces, o tyle informacja o niedawnym prawomocnym zakończeniu sprawy przemknęła praktycznie niezauważona. Gdy wpisze się w Google twoje nazwisko,
ukazują się tytuły „Majdan skazany za pobicie”, „Majdan skazany
za napaść na policjantów”, „Piłkarze awanturnicy”. Ile w takim
razie masz wyroków karnych? Śledząc prasę „sensacyjną” można
odnieść wrażenie, że co najmniej kilka.
Radosław Majdan: Nie mam żadnego wyroku. Wyroki zawsze wydawane były przez media, nie przez sądy. Rozważam wniesienie powództwa przeciwko tytułom prasowym w najbardziej rażący sposób
naruszającym moje dobre osobiste.
B&B: Zmieńmy więc temat. Czym się teraz zajmujecie?
Radosław Majdan: W maju 2010 roku zakończyłem karierę piłkarską, jednak dalej pozostaję związany z piłką. Jestem dyrektorem
sportowym i rzecznikiem prasowym klubu Polonia Warszawa. Zamknąłem pewien etap w życiu i rozpoczynam kolejny – równie pasjonujący.
Piotr Świerczewski: Na razie nie czuję potrzeby i chęci, by zostać
trenerem, ale myślę, że znakomicie odnalazłbym się jako manager
sportowy. Mam mnóstwo kontaktów, wiedzę i ”dobre oko”. Mógłbym wynajdować dla Polski najlepszych zawodników i promować
polskich piłkarzy za granicą. 81