Untitled - Samorząd Studentów WUM

Transkrypt

Untitled - Samorząd Studentów WUM
http://www.facebook.com/Galen.WUM
WSTĘP
Dobrze, że ruszyliśmy Spistreści
ten temat AKTUALNOŚCI
K
ALEKSANDER ZARZEKA REDAKTOR NACZELNY
ilka dni temu, gdy zima zaskoczyła wszystkich użytkowników
Internetu, wracałem z uczelni autobusem linii 1 28. Mimowolnie
posłyszałem fragment rozmowy dwóch pań w wieku przynajmniej
dojrzałym. Dyskusja rozpoczęła się od tematu najbardziej neutralnego –
pogody, by już po chwili zboczyć na prawie równie apolityczny – grypa: „Wie
Pani, ja to nie mam zaufania. Jak leczyć, to nie mają pieniędzy, a tak to by wszystkich zaszczepili”.
Po ponad dwóch latach studiowania zdrowia publicznego zdałem sobie sprawę jak bardzo „zdrowie
siedzi w ludzkich głowach”. Jak dużo zależy od mentalności, utartych opinii znajomych, wiary w
internetowe doniesienia pseudo- naukowców, albo przekaz takiej, czy innej telewizji. I tak jak jedni
wątpią w przypadek przy promocji szczepień, tak inni, czasem nie do końca świadomie, podtrzymają
wzorzec chudej sylwetki jako atrakcyjnej i pożądanej; sylwetki, która gwarantuje powodzenie w życiu,
poważanie, podziw, ba! zazdrość wśród znajomych i otoczenia. Któż nie marzy o życiu na wyżynach
społecznych. Wiadomo jednak, że sukces okupiony jest zawsze ciężką pracą. Stąd też pomysły na
wzajemne wsparcie w dążeniu do obranego celu.Pojawiają się nawet ruchy „pro ana” (ang. Professional
anorexy), bo fachowość ważna jest we wszystkim. No i motywacja: „Wiele z nas się poddało inne walczą
ale nie widać u nich dawnej pasji co się dzieje, gdzie jesteście. Pamiętacie jaka była z nas siła, razem
potrafiłyśmy sprawiać, że świat wyglądał lepiej w naszych oczach, że to co robimy ma sens i nie jesteśmy
same, że mamy siebie. Ja nadal walczę...”*
Dobrze, że ruszyliśmy ten temat.
*Cytat pochodzi z bloga: http://donoteat. blog. onet. pl/. Data wejścia na stronę – 02-1 1 -201 2r.
From theEditor
This fall is special to me, and many of you, in that it’s the last time. It was the last
time I returned to Warsaw with new pens, new notebooks, and new clothes, ready for a new school year. It was the last time I replaced the flowers that died
over the summer. It’s the last time I will experience Warsaw fall with all that it has
to offer.
Although I’m exited that it’s the last year where I’ll have to shake my piggy bank
now and then, hoping that someone put something in there, I’m also sad. Sad that it’s my last year as
a student, the last year I’m not really expected to be completely grown up. Mainly, however, I’m sad
that I have only these last, few months to do everything I love doing here, taking part of the amazing
Warsaw happenings, as well as it’s the last few months I get to spend with my “Warsaw family” before many head off to different parts of the world.
With all this said, I’d like to encourage all of you, whatever year you are, to live, enjoy, and embrace
the situation you’re in right now because most likely, one day, you will look back to these days and miss them.
Kulturalnia: Kasia Dźwiarek - [email protected]
Rozmaitości: Martyna Giedrojć - [email protected]
nego ul. Oczki 1 a 02-007 Warszawa
Redaktor Naczelny Editor-in-chief Aleksander Zarzeka
Szefowie działów Executive Editors
Aktualności: Beata Tyszko - [email protected]
Temat numeru : Agata Struzik - [email protected]
Publicystyka: Weronika Jaremek - [email protected]
Wywiad: Aleksander Zarzeka - [email protected]
English Part: Anna Flink - [email protected]
4
6
7
7
8
9
Chłapowo - fotorelacja z obozu
STN 60-lecie
Sektor 201 2
Porozmawiajmy o transplantacjach
Obozowe praktyki - Starogard 201 2
Szalone dni muzyki
TEMAT NUMERU
Anoreksja - to nie takie proste
Perfekcjonizm, który zabija
Ty jesteś najważniejsza
Nie ma jednej recepty na walkę z chorobą - wywiad z
Elżbietą Sas
Będąc młodą lekarką
IFMSA walczy z zaburzeniami odżywiania
10
11
12
12
14
15
WYWIAD
Między Rzeszowem a Chicago - rozmowa z prof.
Markiem Rudnickim
16
PUBLICYSTYKA
ANNA FLINK EDITOR OF THE ENGLISH PART OF GALEN
Wydawca Publisher Samorząd Studentów Warszawskiego Uniwersytetu Medycz-
CONTENTS
Skład i grafika Technical Editor Michał Wasiak
Redaktorzy Editors Łukasz Wielocha, Olga Korycińska, Agnieszka Wieleba, Karolina
Wronka, Martyna Giedrojć, Paulina Poświata, Aleksandra Janina Rogala, Tomasz
Grądzki, Aleksandra Zdrojkowska, Agata Struzik, Aleksandra Król, Michał Wasiak,
Monika Pajewska, Magdalena Jarosz, Nana Fjellsa, Anna Flink, Piotr Orzylowski,
James Cunliffe, Kamila Lipińska, Katarzyna Dźwiarek, Agnieszka Grzyb, Dagny
Krankowska, Bartosz Sadownik, Aleksander Zarzeka
Korekta Marta Pieńkowska
Nakład 1 500 egzemplarzy
Zdjęcie na okładce Agata Olearczyk
Kontakt [email protected]
20
21
Ile jest warta nowa ankieta?
Komórkowa rewolucja
ENGLISH PART
22
22
23
24
25
EDSG
Warsaw Autumn
Blood and Iron
Snip or not to snip
All souls
KULTURALNIA
Kulturalnia
Historia jednego zabójstwa
Opiekunka - życie z Nancy
Matisse Cezanne Picasso - L'aventure des Stein
26
26
27
28
ROZMAITOŚCI
30
30
‫לארשי עמש‬
ąę
Dołącz do nas!
Czytaj Galena także w wersji elektronicznej na stronie www.samorzad.wum.edu.pl!
gal en
3
AKTUALNOŚCI
4 gal en
AKTUALNOŚCI
gal en
5
AKTUALNOŚCI
Studenckie Towarzystwo Naukowe
Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
- lecie
S
60
ŁUKASZ WIELOCHA
tudenckie Towarzystwo Naukowe Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego ma
już 60 lat. Tak, dobrze przeczytaliście – studenci tworzą STN od ponad pół wieku. Pod różnymi nazwami (przez pewien okres jako Rada Kół
Naukowych), pod różnymi uczelniami (wszakże jeszcze niedawno byliśmy Akademią), jednak zawsze
wokół tej samej idei – szerzenia Nauki przez duże
N. W 1 952, kiedy STN powstał, uczelnia medyczna
dopiero 3 lata była jednostką oddzielną od Uniwersytetu Warszawskiego. Jednak ruch naukowy, pragnienie poznania człowieka i sztuki medycznej, przez
niewielkie (w końcu studenckie), ale zarazem bardzo konkretne badania doświadczalne były obecne wcześniej. W latach 20 i 30 XX wieku takim forum
współpracy był Ogólnopolski Związek Akademickich
Kół Naukowych, zdelegalizowany przez rządy sanacyjne. W związek włączali się studenci prowadzący
badania w kołach naukowych, ale także tworzący
uczelnianą kulturę – teatry, kabarety, zespoły muzyczne; tak inżynierowie, jak i prawnicy. Bardzo pręż-
6 gal en
ni byli nasi starsi koledzy z Wydziału Nauk Medycznych
Związku. To właśnie nim zawdzięczamy powstanie
„Medyka”. Po drugiej wojnie światowej OZAKN stanowił pierwowzór, nie tylko dla STNów, ale także
Samorządów Studenckich wszystkich uczelni naszego kraju. Historia zatoczyła koło i właśnie w 201 2
roku staraniem wielu środowisk, zwłaszcza Parlamentu Studentów RP i właśnie STNów Ogólnopolski Związek Akademickich Kół Naukowych ponownie
zaistniał. Cieszymy się, że pewien wkład ma w to
także STN WUM.
J ESIEŃ W TOWARZYSTWIE
Rokrocznie, kiedy Koła na nowo rozpoczną swoją
pracę, wybiorą nowe Zarządy, zaplanują kolejne badania ma miejsce szczególne wydarzenie. Pod koniec października, w tym roku wszystko wskazuje
na 24ego, wieczorową porą gromadzą się na Walnym Zgromadzeniu członkowie Studenckiego Towarzystwa Naukowego. W dostojnej atmosferze,
nieco spięci, ale szczęśliwi, że już od 60 lat współ-
tworzą środowisko studenckiej Nauki. Źródłem inspiracji w pracy są wystąpienia Jego Magnificencji
Prorektora ds. Dydaktyczno-Wychowawczych prof.
Marka Kulusa oraz najbliższego Towarzystwu wielkiego medyka-naukowca i jednocześnie pełnomocnika Rektora ds. Studenckiego Ruchu Naukowego
prof. Wiesława Jędrzejczaka. W roku akademickim
201 2/1 3 Prezesem Zarządu STN będzie Joanna Ligocka, zajmując miejsce Łukasza Wielochy. O tym,
kto zostanie prezesem – elektem zadecyduje Walne Zgromadzenie. Uzupełniony zostanie także skład
Zarządu. Tak jest co roku. Dlaczego o tym wspominam ? – bo Towarzystwo, tak jak Samorząd, jak teatr, EMSA czy IFMSA tworzymy my – studenci. To
od NAS zależy przyszłość – następne 60 lat przed
nami. WIMC, czwartki chirurgiczne, organiczna praca w Kołach – to ogromny potencjał. W tym roku
reaktywacja OZAKN i jego pierwsze Walne Zgromadzenie, które jako WUM współorganizujemy w listopadzie, jest źródłem eksplozji entuzjazmu. Chcemy
i Ciebie nim zarazić!
AKTUALNOŚCI
I
Sektor 2011
OLGA KORYCIŃSKA
FMSA-Poland Oddział Warszawa z przyjemnością zawiadamia, iż w dniu 6
września 201 2, nasz projekt "Peer Education: Pierwsza wizyta u ginekologa (PWG), HIV/AIDS, Męskie Sprawy" okazał się zwycięską inicjatywą w kategorii Zdrowie konkursu S3ktor201 1 na najlepszą warszawską inicjatywę
pozarządową. Nominację do nagrody głównej uzyskał również projekt "Serce
Masz Tylko Jedno".
Ten ogromny sukces to zasługa bardzo wielu osób, którym chcemy podziękować
za włożoną pracę i czas – edukatorom oraz wszystkim, którzy wspierali nas w
długiej drodze do konkursu.
Dziękujemy też wszystkim, którzy zagłosowali w ankiecie internetowej na jeden z dwóch zgłoszonych przez nas projektów.
Ta wygrana pokazuje, że warto działać - dla własnej przyjemności, aby pomóc
innym, zyskać wiedzę, aby realizować się na co dzień nie tylko poprzez studiowanie.
To również najlepszy dowód na to, że nasze działania są potrzebne i dostrzegane przez społeczność Warszawy.
Dziękujemy i... do zobaczenia na kolejnych akcjach IFMSA!
Wystawę nagrodzonych inicjatyw możecie zobaczyć:
• 25 października – 9 listopada: plac przy wejściu do Metra Centrum
• 9 – 30 listopada: dziedziniec Ratusza przy pl. Bankowym 3/5
Porozmawiajmy o
W
transplantacjach
AGNIESZKA WIELEBA KOORDYNATOR PROJEKTU EMSA "TRANSPLANTACJE"
szyscy dobrze wiemy, co to jest transplantacja. Spotykamy się z tym terminem na wielu zajęciach praktycznych i
teoretycznych. Jednak czy nasza wiedza, jako studentów uczelni medycznej, nie powinna być większa? Czy chociaż część z nas wie, w czym z zakresu
transplantologii specjalizują się nasze szpitale kliniczne?
Z pomocą przychodzi nam projekt „Transplantacje”
Europejskiego Stowarzyszenia Studentów Medycyny. Akcje „Transplantacji” są znane studentom WUMu od 2009 r., ale w tym roku szykujemy coś, co z
pewnością zainteresuje dużo większe grono osób
na naszej uczelni.
bierania i przeszczepiania narządów w Polsce. Dr
n. med. Anna Pszenny – krajowy koordynator transplantacyjny z ramienia Poltransplantu oraz mgr Tomasz Piątek – regionalny koordynator transplantacyjny
ze Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus, przybliżyli
słuchaczom polską ustawę transplantacyjną, opowiedzieli o zasadach formowania list biorców, koordynacji przeszczepów w Polsce, a także zasadach
orzekania śmierci mózgowej.
Kolejny wykład odbędzie się już 22 listopada. Poruszony na nim zostanie temat przeszczepień serca,
przedstawiony przez dr n. med. Adama Parulskiego z Kliniki Kardiochirurgii i Transplantologii Instytutu Kardiologii w Aninie. Ponadto przedstawiciel
Polstransplantu opowie o zasadach pobierania i
Cykl wykładów pt.„Porozmawiajmy o transplanta- tworzenia list potencjalnych dawców szpiku.
cjach” to projekt, w którym każdy znajdzie coś dla
siebie. Od informacji dotyczących statystyk prze- Następne spotkania odbędą się odpowiednio w poszczepów poszczególnych narządów, po szczegó- łowie grudnia, stycznia i lutego.
łowe dane dotyczące kwestii klinicznych.
Będą dotyczyły m.in.:
• przeszczepień wątroby i nerek (prof .dr hab. AnNiewątpliwym atutem projektu są wykładowcy. Wy- drzej Chmura, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i
bitni transplantolodzy, autorytety w swoich dziedzi- Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka
nach, osoby zajmujące się koordynacją przeszczepień Jezus),
w Polsce. Cykl objął swoim patronatem Rektor WUM- • immunosupresji i problemów dla lekarzy interniu prof. dr hab. Marek Krawczyk.
stów wynikających z jej przyjmowania (prof. dr hab.
Magdalena Durlik, kierownik Kliniki Medycyny TransPierwszy wykład, który odbył się 1 8 października, plantacyjnej i Nefrologii Instytutu Transplantologii
dotyczył problemów medycznych i prawnych po- im. prof. T. Orłowskiego WUM),
• problemów natury etycznej i moralnej (dr n. med.
Marta Hreńczuk z Poltransplantu),
• oraz kwestii sposobów prowadzenia rozmów z rodziną zmarłego potencjalnego dawcy narządów
(mgr Dorota Zielińska – psycholog z Centralnego
Szpitala Klinicznego MSW).
Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematyką transplantacji. Czekamy na Was, co
miesiąc w czwartkowe wieczory w Collegium Anatomicum. Informacji o najbliższych wykładach szukajcie
na
stronie
EMSA
i
stronie
projektu:www.porozmawiajmy.emsa.waw.pl
gal en
7
AKTUALNOŚCI
Obozowe praktyki
Starogard Gdański 2012
KAROLINA WRONKA
S
tudenci kierunków medycznych co roku
odbywają praktyki wakacyjne, podczas których zdobywają nowe doświadczenia. To
właśnie wtedy możemy doskonalić umiejętności i
rozpocząć naszą prawdziwą i wyjątkową przygodę
z medycyną. Studenckie koła naukowe Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego organizują obozy naukowe, które są świetną okazją do odbycia
praktyk, a jednocześnie do studenckiej integracji i
wakacyjnego odpoczynku.
Jednym z najstarszych obozów jest ten organizowany w Starogardzie Gdańskim. Uczestniczą w nim
członkowie Studenckiego Koła Naukowego przy Katedrze i Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej
i Wątroby, do którego sama uczęszczam oraz Studenckiego Koła Naukowego Medycyny Rodzinnej
przy Katedrze i Zakładzie Medycyny Rodzinnej WUM.
Studenci spędzają 3 tygodnie w Starogardzie Gdańskim, odbywając w ten sposób praktyki wakacyjne.
Naszym Opiekunem i głównym organizatorem obozu jest prof. Kazimierz Wardyn, Kierownik Katedry
i Zakładu Medycyny Rodzinnej WUM .
Podczas obozu możemy poszerzyć swoją wiedzę z
zakresu różnych dziedzin medycyny. Członkowie
naszego koła aktywnie uczestniczą w pracy szpitala w oddziałach chirurgii, ortopedii, w poradni chirurgicznej, na bloku operacyjnym oraz w szpitalnym
oddziale ratunkowym. Często wykonujemy pod-
8 gal en
stawowe procedury, takie jak pobieranie krwi, badania EKG, zmiany opatrunków, ale prawdziwe
emocje towarzyszą szyciu ran czy asystowaniu przy
operacji. Bezpośredni kontakt z pacjentem i towarzyszenie w pracy doświadczonym lekarzom pomaga docenić wiedzę, którą zdobywamy w trakcie roku
akademickiego. Myślę, że jest to dobry początek
naszej praktyki medycznej.
na bloku operacyjnym obserwując zabiegi prowadzone głównie technikami małoinwazyjnymi.
Bariatria to interesująca i rozwijająca się dziedzina
chirurgii, a w dzisiejszych czasach bardzo potrzebna. Podczas praktyk na bloku operacyjnym dodatkową wartość stanowiły komentarze chirurgów w
trakcie operacji, które śmiało można by nazwać małymi wykładami. Gdy kończyły się zabiegi, dużo czasu spędzaliśmy ćwicząc na wirtualnym trenażerze
laparoskopowym Lapmentor. Zaczynaliśmy od podstawowych zadań, np. przekładania klocków, a po
pewnym czasie mogliśmy wykonywać nawet wirtualną cholecystektomię laparoskopową. Była to dla
nas świetna zabawa połączona ze zdobywaniem
nowych umiejętności.
W dniach 1 3-1 4 lipca odbyła się jubileuszowa X Konferencja Naukowa ‘Medical Problems 201 2’, organizowana przez studentów Warszawskiego
Uniwersytetu Medycznego. Jako uczestnicy mieliśmy okazję wysłuchać prezentacji studenckich z
dziedzin internistycznych i zabiegowych oraz opisujących przypadki medyczne, spośród których wyłonione zostały najlepsze prace. Tradycyjnym i
wyczekiwanym elementem jest wieczorna impreza Wakacyjny obóz naukowy to nie tylko pogłębianie
w ośrodku Hubertus – okazja do relaksu i integracji. wiedzy i praca w szpitalu – to także fantastyczna
okazja do integracji i świetnej zabawy, której towaW tym roku rozpoczęliśmy również współpracę ze rzyszy przyjacielska, studencka atmosfera. Po goSzpitalem Specjalistycznym imienia Floriana Cey- dzinach spędzonych w szpitalu wypoczywaliśmy
nowy w Wejherowie. W trakcie obozu odbyły się nad pobliskim jeziorem, grillowaliśmy czy po prodwa tygodniowe turnusy, podczas których kilkuoso- stu spędzaliśmy czas w miłym towarzystwie osób,
bowa grupa z naszego koła przebywała na Oddzia- które połączyła wspólna pasja.
le Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej. Zostaliśmy otoczeni
troskliwą opieką ze strony ordynatora dra Macieja Gorąco zachęcam do wyjazdu na wakacyjny obóz
Michalika oraz całego zespołu lekarzy. Oddział spe- studenckich kół naukowych Warszawskiego Unicjalizuje się w zabiegach laparoskopowych oraz ope- wersytetu Medycznego – z pewnością będą to nieracyjnym leczeniu otyłości. Całe poranki spędzaliśmy zapomniane praktyki!
AKTUALNOŚCI
Kilka słów o Studenckim Kole Naukowym przy Katedrze i Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby…
Kierownikiem Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby, przy której od wielu lat działa Studenckie Koło Naukowe, jest Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. dr hab. Marek Krawczyk.
Opiekunem koła jest dr Piotr Smoter.
Spotkania koła odbywały się w czwartki po południu, najczęściej co dwa
tygodnie. Najpierw nowo przyjęci członkowie koła wygłaszają prezentacje
dotyczące podstawowych zagadnień z chirurgii, a następnie odwiedzają nas specjaliści, którzy dzielą się z nami swoją szeroką wiedzą. Poza tym,
członkowie koła mogą rozwijać swoje zainteresowania spędzając czas na
Oddziale, w szpitalnej Izbie Przyjęć lub Bloku Operacyjnym. Mamy także
okazję obserwować transplantacje wątroby, z których słynie Klinika WUM.
W kole panuje przyjazna, studencka atmosfera, która bez wątpienia sprzyja poszerzaniu wiedzy i pracy naukowej.
Dla studentów spoza koła organizujemy warsztaty szycia chirurgicznego
w małych grupach, sprzyjających nauce.
Jeżeli chcesz dołączyć do grona członków Studenckiego Koła Naukowego
przy Katedrze i Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby już
na początku października zapraszamy na spotkanie rekrutacyjne. Podstawą przyjęcia do przyjęcia jest dobre napisanie testu wstępnego dotyczącego anatomii i fizjologii narządów jamy brzusznej oraz podstaw
chirurgii. Serdecznie zapraszamy i do zobaczenia wkrótce!
W
MARTYNA GIEDROJĆ
ostatni weekend września tj.28-30.09
odbyła się trzecia polska edycja międzynarodowego festiwalu La Folle Journée. Pierwszy raz odbył się on w Nantes we Francji
w 1 995 roku. Niedługo potem jego edycje zaczęto
organizować w Portugalii, Hiszpanii, Japonii, Brazylii oraz w Polsce.
Szalone dni muzyki
Głównym założeniem festiwalu jest zapoznanie szerokiego grona publiczności z muzyką klasyczną. Godzinne koncerty w przystępnej cenie (bilety wstępu
kosztowały do 5-1 0zł), były idealnym rozwiązaniem
dla osób pragnących poobcować z kulturą i muzyką na światowym poziomie.
Już w 201 0 roku zorganizowano w Warszawie jego pierwszą edycję -Szalone Dni Muzyki 201 0 CHOPIN OPEN, w 201 1 - Szalone Dni Muzyki 201 1 LES
TITANS. Natomiast w tym roku były to Szalone Dni
Muzyki 201 2 ROSJA.
Tak więc festiwal przybliżał nam twórczość znanych
kompozytorów takich jak Rimski-Korsakow, Czajkowski, Rachmaninow, Prokofiew, Strawiński i Szostakowicz.
W ciągu trzech dni przez Teatr Wielki- Operę Narodową przewinęło się w sumie 36 660 osób. Jest to
liczba rekordowa. Wśród uczestników byli uczniowie, studenci, rodziny z dziećmi oraz osoby starsze.
Koncerty odbywały się w czterech salach: PUSZKIN,
CZECHOW, TOŁSTOJ, DOSTOJEWSKI (sala stworzo- nie prawie tańczył!
na specjalnie na potrzeby festiwalu – na co dzień
stanowi zaplecze sceny głównej), oraz namiocie roz- Podczas festiwalu mówiono też o jedynych w swostawionym na Placu Teatralnym.
im rodzaju „Młodych wykonawcach” w Polsce oraz
jednych z niewielu na świecie - kwartecie KwadroNa scenach wystąpili artyści z 7 krajów: Francji, Gru- fonik. Tworzą go młode osoby łącząc dwa duety:
zji, Libanu, Rosji, Uzbekistanu, Włoch oraz Polski, a fortepianowy i perkusyjny. Przygoda zespołu zawśród nich m.in. słynni soliści, dyrygenci, czy zespo- częła się w 2006 roku, gdy został okrzyknięty nowoły kameralne.
ścią, wytyczającą nowe tory w muzyce folkowej.
Mnie natomiast najbardziej podobał się 1 . Koncert
Na szczególne zwrócenie uwagi zasługiwał młody fortepianowy Czajkowskiego w wykonaniu orkiestry
dyrygent Aziz Shokhakimov z Uzbekistanu. Urodzo- Sinfonia Varsovia. Być może dlatego mi się podony w 1 988 r. pierwszy raz na scenie stanął w wieku bał, bo zna go chyba każdy z nas : )
1 3 lat! A już w wieku 1 8 lat objął stanowisko pierwszego dyrygenta Państwowej Uzbeckiej Orkiestry W przyszłym roku kolejna edycja festiwalu Szalone
Symfonicznej, na którym pozostaje do dziś. Na sce- Dni Muzyki FRANCJA. Wybierzcie się koniecznie!
gal en
9
TEMAT NUMERU
Anoreksja
edzenie, pokarm, żarcie. Dla większości z nas
kojarzy się z czymś przyjemnym, z czymś, co
rozpieszcza nasze podniebienia, zabija nudę,
towarzyszy różnym spotkaniom, a nawet łączy ludzi. Jednak nie dla wszystkich uczucie sytości jest
przyjemne.
J
Prawie dwa lata temu - 1 7 listopada 201 0 roku
zmarła jedna z najsłynniejszych modelek chorujących na anoreksję - Isabelle Caro, mając zaledwie
28 lat. Historia jej choroby jest bardzo długa, zaczyna się bowiem, gdy Isabelle ma niespełna 4 lata.
Wtedy to jej matka postanawia zrobić wszystko, by
dziewczynka nie rosła. Zabrania więc małej wychodzić na świeże powietrze i uczy ją w domu. Dorastająca Isabelle jednak bardzo chce bawić się i
przebywać z innymi dziećmi, dlatego przestaje jeść,
aby zachorować i szantażować matkę. Niestety,
szantaż się nie udaje. Co więcej nastolatka słucha
później rady matki, dotyczącej bycia artystką - jeśli
Isabelle chce zostać gwiazdą (uczyła się gry na skrzypcach), musi schudnąć (ważyła wtedy 39 kg, przy
wzroście 1 52 cm). W 2006 roku Caro zapada w
śpiączkę w wyniku wycieńczenia organizmu. Jej waga wynosiła wtedy zaledwie 25 kilogramów. Kobieta cudem obudziła się po 4 dniach. To wydarzenie
zmieniło sposób postrzegania przez Isabelle siebie
i swojego ciała. Chciała walczyć z anoreksją i z nią
wygrać, bo - jak sama powiedziała - zawsze kochała życie. Modelka napisała książkę, a oprócz tego
zorganizowała ogromną akcję, mającą na celu zwalczanie anoreksji („Nie – anoreksji”). Niestety, mimo
usilnych starań, Isabelle zmarła w wyniku infekcji
dróg oddechowych. Jej organizm nie miał sił walczyć z chorobą, gdyż modelka ważyła wtedy zaledwie 31 kg ( przy wzroście 1 64 cm).
Ta smutna historia pokazuje, jak groźna, nie tylko
dla zdrowia, ale i życia może być anoreksja. Żeby
uświadomić sobie skalę problemu, musimy najpierw
zastanowić się, czym ona jest. Anoreksja - inaczej
jadłowstręt - jest zaburzeniem odżywiania, którego
przyczyny są nie do końca poznane. Mówi się, że
anoreksję może wywołać silny wstrząs psychiczny
lub nadmierne odchudzanie, co z kolei prowadzi
do zahamowania działania podwzgórzowych ośrodków, odpowiadających za łaknienie. Naukowcy uwa-
1 0 gal en
żają również, że istnieją czynniki genetyczne (jeśli w
rodzinie jest przypadek anoreksji, ryzyko zachorowania przez innego członka tejże rodzinny zwiększa się ośmiokrotnie), a także czynniki biochemiczne
(zaburzenia neuroprzekaźników, w szczególności
serotoniny), które mogą przyczyniać się do zachorowania na anoreksję. Również zaburzenia hormonalne - m.in. zbyt wysoki poziom kortyzolu, a nawet
niektóre cechy osobowości, także sprzyjają rozwojowi jadłowstrętu. Jedno jest pewne - anoreksji zawsze towarzyszą zaburzenia psychiczne - od zwykłych
kompleksów (któż ich nie ma?), po brak akceptacji
własnego ciała, czy też całego siebie. Anorektycy
często chorują również na depresję i to ona może
być przyczyną wstrętu do jedzenia (błędne koło).
Oczywiście, dodatkowe zaburzenia tego typu znacznie utrudniają skuteczne leczenie, wydłużając czas
dochodzenia do zdrowia. Mówi się również, o ogrom nym wpływie mass mediów na kształtowanie światopoglądu ich odbiorców - szczególnie nastolatków.
To właśnie w tej grupie wiekowej odnotowuje się
największą zachorowalność na anoreksję. Zarówno kolorowe magazyny, internet, telewizja, a nawet
przemysł kosmetyczny, czy odzieżowy, ukazują obraz człowieka spełnionego, sławnego, bogatego i
SZCZUPŁEGO, czy nawet WYCHUDZONEGO. Młodzi ludzie chcąc być akceptowani, popularni i dobrze postrzegani starają się upodabniać do nich,
nie myśląc o negatywnych skutkach takiego zachowania.
bardzo wymagającymi pacjentami, ponieważ większość z nich nie chce się leczyć, wzbrania się przed
jakąkolwiek pomocą, atakując i oszukując ludzi, którym zależy na ich zdrowiu. Nie jest to więc łatwa batalia, ale prawdziwa walka - nawet na śmierć i życie.
Niezwykle ważne jest leczenie zaburzeń psychicznych, ponieważ istnieje duże ryzyko nawrotu choroby po powrocie pacjentów do swoich starych
środowisk, w których rozwinęła się anoreksja. Czas
rekonwalescencji jest bardzo długi i zależy od stopnia nasilenia choroby, a szczególnie jej aspektu psychicznego. Im dłużej będzie trwała terapia, tym
większe szanse na całkowite wyleczenie. Naukowcy szacują, iż ok. 40-80% pacjentów wygrywa z chorobą.
Podsumowując - anoreksja nie jest zwykłą chorobą somatyczną. Jest poważnym zaburzeniem, któremu towarzyszą problemy psychiczne. Ponadto
może ona doprowadzić do śmierci. Do walki z nią
konieczne jest holistyczne podejście do pacjenta,
którym może stać się niestety każdy, bowiem na
anoreksję może zachorować i kobieta i mężczyzna,
nastolatek i dojrzała, poważna osoba. Otwórzmy
oczy, zapomnijmy czasem o zasadach savoir vivre
i zajrzyjmy komuś do talerza. Ten szczypior siedzący obok nas może bardzo potrzebować pomocy, a
sam nas o nią na pewno nie poprosi.
FAKTY I MITY
1) anoreksja jest domeną bogatych nastolatek - NIE! Badania
donoszą, iż obserwuje się coraz więcej zachorowań zarówno
Do niedawna wydawało się, że na anoreksję cho- wśród młodszych dzieci, jak i dojrzalszych osób. Co więcej rują głównie młode dziewczęta. Jednak, jak pokazu- także płci męskiej. Stan materialny również nie ma tu znaczenia.
ją najnowsze statystyki, już ok. co piąta osoba mająca 2) anoreksja to tylko kaprys - NIE! Anoreksja jest poważnym
zaburzeniem, obejmującym psychikę oraz układ pokarmowy.
jadłowstręt jest płci męskiej.
Jej przyczyna nie jest do końca poznana, wiadomo jednak, że
Skoro nie znamy dokładnych przyczyn anoreksji, to jest kombinacją takich czynników, jak genetyczne, rodzinne,
w takim razie, jak mamy pomóc chorym? Z jednej osobowościowe i biologiczne uwarunkowania.
strony mamy wygłodzone ciało, które natychmiast 3) jeśli jesz cokolwiek nie możesz być anorektyczką - NIE! Ważpotrzebuje pokarmu, a z drugiej psychikę, u której ne jest, aby jedzone posiłki były zróżnicowane, pełnowartona samą myśl o jedzeniu pojawia się odruch wy- ściowe i zaspakajały w 1 00% potrzeby organizmu. Jeśli ktoś
miotny. Więc od czego zacząć terapię? Od JEDZE- zjada na śniadanie suchą bułkę, na obiad marchewkę, a na
NIA. Mówi się, że w zdrowym ciele, zdrowy duch i kolację suchara, należy przyjrzeć się dokładniej jego diecie.
tę zasadę stosuje się w terapii. Ludzie zajmujący się 4) na anoreksję nie mogą zachorować osoby uprawiające
chorymi z anoreksją chcą najpierw przywrócić tym sport - NIE! Anoreksją są zagrożone szczególnie kobiety upraosobom odpowiednią masę ciała, równolegle pro- wiające sport, w którym ważny jest wygląd zewnętrzny (np.
wadząc z nimi terapię behawioralną. Anorektycy są jazda figurowa), jak i kontrola wagi (judo, zapasy).
ZDJĘCIE MARGO MARGOGRAFIA
TEKST PAULINA POŚWIATA
to nie takie proste
TEMAT NUMERU
Perfekcjonizm
który
ZDJĘCIE MARGO MARGOGRAFIA
zabija
ze wspomnień pewnej
ambitnej dziewczyny*
O
d zawsze byłam bardzo ambitna. W liceum miałam wiele zajęć dodatkowych,
do tego korepetycje, ponieważ we wszystkim zawsze musiałam być najlepsza. Jedzenie zwykle schodziło na dalszy plan, nie miałam na nic czasu,
nie czułam głodu. Wszystko inne było ważniejsze.
Dopiero kiedy ludzie zaczęli zwracać mi uwagę, że
bardzo schudłam, poczułam się podziwiana. I spodobało mi się to do tego stopnia, że zaczęłam dokładnie zwracać uwagę na to co jem. Posiłki przestały
być nieistotnym elementem dnia, stały się dla mnie
najważniejsze. Wydzielałam sobie wszystko co do
godziny i co do kalorii. A kiedy tylko cokolwiek szło
nie po mojej myśli i zjadłam coś nadprogramowo,
wpadałam w panikę i karałam siebie podwójnie.
S ZPITALNY PRZYMUS
Pierwszy raz wylądowałam w szpitalu, kiedy zemdlałam w szkole. Było to w 3 klasie liceum. Najbardziej
bolały mnie łzy mamy. Nie mogłam sobie wybaczyć,
że ją zawiodłam. Bardzo nie spodobało mi się to,
że każdy próbował mi wmówić, że nie mam kontroli nad swoim życiem. Przecież miałam, to tylko ode
mnie i mojej silnej woli zależało to, co się działo. Tak
to wtedy rozumiałam. Pobyt w szpitalu wspominam
najgorzej. Te wszystkie dziewczyny były dużo chudsze ode mnie. Ale nauczyły mnie też wielu sztuczek,
jak ukryć jedzenie lub sprowokować wymioty.
Potem przyszła matura. Wzięłam się w garść, znów
całkowicie pochłonęła mnie nauka. Kiedy dostałam
się na wymarzone, prestiżowe studia, byłam najszczęśliwsza na świecie. Pojechałam wtedy na obóz
integracyjny z uczelni. Nikt tam nie zwracał uwagi
na to co jem i czy w ogóle coś jem. Zauważyłam, że
dziewczyny jedzą normalnie i nie są wcale otyłe. Za-
częłam jeść. Trochę mnie zdziwiło, że jedzenie może sprawiać przyjemność. Prawie zapomniałam, że
ma smak. Do tej pory jedzenie kojarzyło mi się tylko z przykrym obowiązkiem.
B ULIMIA NA STUDIACH
Od października zaczęłam studia. Wiedziałam, że
nie mogę pozwolić sobie na jakąkolwiek nieobecność na zajęciach. Na obozie poznałam wiele fantastycznych osób. Odcięłam się też wtedy od starych
znajomych z liceum, którzy pamiętali mnie jako chudą osobę. Mimo, że podobno obiektywnie wciąż byłam szczupła, ja uważałam siebie za grubaskę. Studia
okazały się świetnym sposobem na wykazanie się.
Zaangażowałam się w ogromną ilość projektów, nie
chciałam żeby jakakolwiek szansa mnie ominęła.
Pierwszy raz zmusiłam się do wymiotów po pierwszej imprezie. Tłumaczyłam sobie, że to przecież
całkiem normalne. Piłam wtedy alkohol (bardzo kaloryczny!) tak jak wszyscy, zależało mi na powszechnej akceptacji, a nie na izolowaniu się. Nigdy nie
zapomnę już tego wspaniałego uczucia lekkości,
kiedy pozbyłam się wszystkiego.
B ŁĘDNE KOŁO
Chociaż potem byłam bardzo zmęczona. Jednak
najgorsze było to, że odczuwałam przymus zjedzenia do końca. Nie mogłam nic zostawić, bez względu na to jak wielka paczka by to była, ja musiałam
zjeść całość. Zawsze wszystkie sprawy doprowadzałam do końca.
P OSZUKIWANIE POMOCY
Zawsze miałam poczucie, że muszę być idealna, że
tego się ode mnie oczekuje. Angażowałam się w naprawdę wiele spraw, na studiach miałam dobre oceny, po pierwszym roku dostałam stypendium. Nikt
nawet nie podejrzewał, że coś jest nie tak. Nie wiem,
kiedy zdałam sobie sprawę, że mam problem, ale
na leczenie bulimii zgłosiłam się już sama. Szukałam wtedy informacji w mediach, przeczytałam
wszystkie dostępne książki w BUW-ie na temat zaburzeń odżywiania. Jednocześnie bardzo zależało
mi na tym, żeby nikt się nie dowiedział. Chyba po
prostu przestraszyłam się, że moje serce przestanie bić i umrę. A najbardziej bałam się nie śmierci,
tylko tego, że ludzie dowiedzą się dlaczego umarłam. Uważałam to za największy wstyd.
Teraz znów muszę kontrolować to co jem. Mam wydzielone porcje posiłków, przypisane do konkretnych godzin, żeby ograniczyć ryzyko rzucenia się
na jedzenie. Boję się, że nigdy już nie będę mogła
jeść wtedy, kiedy chcę i wtedy, kiedy inni jedzą. Czuję się więźniem jedzenia.
Potem zaliczałam już różne etapy. Potrafiłam cały
dzień nic nie jeść, żeby wieczorem skonsumować
podwójną porcję obiadu, a potem wszystko zwrócić. Kiedy byłam czymś zdenerwowana, to często
specjalnie kupowałam kaloryczne produkty, takie
jak czekolada z herbatnikami, zjadałam je w ekspresowym tempie, a potem wymiotowałam. Wydawa- *Ze względu na szczególny charakter tekło mi się to świetną sprawą – zarówno jedzenie, jak stu, redakcja w porozumieniu z autorką
i uczucie "po zwróceniu" sprawiało mi przyjemność. zdecydowała się nie publikować jej danych.
gal en
11
TEMAT NUMERU
Nie św. Katarzyna
A
TOMASZ GRĄDZKI
TY jesteś najważniejsza
nie Wojewódzki
noreksja, inaczej nazywana jadłowstrętem
psychicznym, w uproszczeniu polega na
celowym doprowadzeniu się do stanu niedowagi i utrzymywaniu go.
partiach ciała.
- wiele dorastających dziewcząt ma problem z zaakceptowaniem nowej „ja” – co jest jedną z głównych przyczyn nadmiernego odchudzania.
Pierwszą anorektyczką była najprawdopodobniej
średniowieczna św. Katarzyna ze Siena, która dla
ludzi swoich czasów była wzorcem - nieprzyjmowanie pokarmu i śmierć głodowa były nakazanym przez
Boga postem i doskonałą drogą do świętości.
Obecnie 90 % chorych to młode dziewczyny (do ok.
25 roku życia). Zastanówmy się, jakie są tego przyczyny:
- naturalny proces dojrzewania u dziewcząt wiąże
się z przyrostem tkanki tłuszczowej w określonych
AMBITIOSA NON EST FAMES?
S
ALEKSANDRA ZDROJKOWSKA
Jedzenioholizm
łysząc hasło zaburzenia odżywiania, zazwyczaj mamy dwa skojarzenia: anoreksja i
bulimia. Zapominamy jednak o drugim biegunie tego problemu, jakim jest kompulsywne objadanie się. Jest to zaburzenie, które, tak jak dwa
wymienione wcześniej, ma podłoże głównie psychologiczne, ale też społeczne, kulturowe.
P RAWDZIWY PROBLEM ?
Najwyższym współczynnikiem zaburzeń odżywiania charakteryzują się kraje wysoko uprzemysłowione. Według badań [Ogińska-Bulik, 201 0] odsetek
kobiet wykazujących wysokie ryzyko uzależnienia
od jedzenia oscyluje pomiędzy 31 ,2% (kobiety o
prawidłowej masie ciała) a 67,5% (kobiety o nadmiernej masie ciała).
O BJAWY?
Główne objawy tego problemu to nie tylko ciągłe
odczuwanie potrzeby jedzenia, czy sama czynność
spożywania posiłków lub przekąsek, ale także nieustanne myślenie o jedzeniu i jego przygotowywaniu. Pojawia się konieczność częstszego spożywania
pokarmów, tudzież zwiększania jego porcji. Życie
uzależnionego koncentruje się wokół myśli oraz
czynności związanych z jedzeniem. Jednocześnie
zaniedbaniu ulegają inne źródła przyjemności. Nadrzędną rolę przejmuje spożywanie posiłków. Występują trudności w kontrolowaniu swoich nawyków
jedzeniowych. Chory spożywa obfite posiłki, mimo
szkodliwych ich następstw, takich jak bóle brzucha,
niestrawność, przejedzenie, a w efekcie – nadwaga
lub otyłość.
1 2 gal en
O ile, pryncypalne znaczenie predyspozycji psychologicznych w rozwoju choroby tj. niskie poczucie
wartości czy traumatyczne przeżycia, raczej nikogo
nie dziwią, to aż 60 proc. pacjentek podążających
za wykreowanym we współczesnych mediach wizerunkiem szczupłej „kobiety sukcesu” mocno zastanawia. Pragnę podkreślić, że rozumiem te ambicje
– chciałbym jednak zauważyć, jak nietrudno jest
przekroczyć tę cienką i niebezpieczną granicę.
Kuba Wojewódzki w jednym ze swoich programów
pół żartem, pół serio stwierdził, że przykładając ucho
do kolana Anji Rubik, słyszał przepływającą krew.
Pamiętajmy jednak: wszystkie chroniczne „głodówki” mają wpływ na funkcjonowanie wielu układów
naszego organizmu – począwszy od niedoboru podstawowych substancji odżywczych, odwodnienia,
przez zanik mięśni i osteoporozę, do spowolnienia
pracy serca (nawet do 40 uderz./min.), zaniku miesiączki (co często prowadzi do bezpłodności), aż po
bolesną śmierć.
Apeluję o zmianę „przyjętych ideałów”, o składanie
hołdu kobiecości, o szukanie i wydobywanie naturalnego piękna, podkreślanie różnorodności i wyjątkowości każdej z Pań.
U ZALEŻNIENIE WIELOPŁASZCZYZNOWE
Istotę stanowi nie tylko samo spożywanie pokarmu, ale przede wszystkim emocje, które towarzyszą jedzeniu, sposób oraz częstość spożywania
posiłków.Tego typu kompulsje to nie tylko zwyczajne przejadanie się. Czynność jedzenia staje się swego rodzaju narkotykiem, dzięki któremu jednostka
może, choć na chwilę, zapomnieć o problemach, z
którymi nie potrafi poradzić sobie w sposób konstruktywny. Jedzenie staje się mechanizmem reakcji na wystąpienie negatywnych emocji, stres lub
stan podwyższonego napięcia.Aby ułatwić rozróżnienie okazjonalnego przejadania się od jedzenioholizmu, przytoczę kilka alarmujących objawów
[Ogińska-Bulik, 201 0]:
- świadomość braku kontroli nad czynnością jedzenia,
- zażenowanie swoimi skłonnościami (jedzenie w
samotności, ukryciu),
- spożywanie posiłków aż do momentu odczucia
przepełnienia,
- jedzenie mimo braku fizycznych objawów głodu,
- poczucie winy, przygnębienie z powodu obżarstwa,
- niemożność zaprzestania jedzenia.
Warto nadmienić, iż aby mówić o uzależnieniu od
jedzenia, epizody obżarstwa powinny występować
przynajmniej dwa razy w tygodniu przez okres sześciu miesięcy.
Jednak jest też druga strona medalu. Otóż takie epizody mogą występować jednocześnie ze stosowaniem różnych diet, głodzeniem się oraz ograniczaniem
przez osobę uzależnioną ilości pokarmu spożywanego w towarzystwie.
CO SPRZYJA KOMPULSYWNEMU OBJADANIU SIĘ ?
Przede wszystkim należy uważać na przewlekle stosowane diety odchudzające. Osoby nieustannie będące na diecie koncentrują swe myśli wokół jedzenia,
przygotowywania posiłków, nadając tym chwilom
dnia szczególną wagę. To może doprowadzić do
powstania niekontrolowanych napadów obżarstwa,
gdy z pola widzenia znikają czynniki hamujące (np.
inne osoby). Na wystąpienie uzależnienia bardziej
narażone są osoby z zaburzeniami procesu samoregulacji, zewnątrzsterowne, o niskim poczuciu własnej wartości, małej odporności na stres, z
zaburzeniami emocjonalnymi, ale także osoby ambitne o nadmiernym poczuciu odpowiedzialności,
będące perfekcjonistami w innych sferach życia.
Jedzenie może spełniać dla uzależnionego różnorakie funkcje: łagodzenie występujących negatywnych emocji, sposób przełamania monotonii i nudy,
zagłuszenie samotności, nagroda, sposób poprawy samopoczucia, kompensacja frustracji i lęku.
J AK ZAPOBIEGAĆ WYSTĄPIENIU TAKICH ZABURZEŃ ?
Z uwagi na fakt, iż są to zaburzenia o podłożu emocjonalnym, warto zadbać o własną siatkę wsparcia
społecznego, starać się czerpać przyjemność z różnorakich źródeł oraz trenować konstruktywne radzenie sobie ze stresem i negatywnymi emocjami.
Nie dajmy się też zwariować trendowi odchudzania się i dietom – cud. Starajmy się patrzeć pozytywnie na otaczający nas świat i jak we wszystkim,tak
i w jedzeniu, odnajdźmy umiar i złoty środek.
TEMAT NUMERU
„Nie ma jednej recepty
na walkę z chorobą”
Z Panią Elżbietą Sas , współzałożycielką Fundacji „Drzewo
Życia” oraz pierwszego i jedynego w Polsce Ośrodka leczącego
wyłącznie osoby cierpiące na anoreksję i bulimię rozmawia
Agata Struzik.
Agata Struzik: Jaka sytuacja powinna być sygna- być zawsze spokojna, szczera rozmowa. Najlepiej anoreksję lub bulimię jest pierwszym i jedynym w
łem dla otoczenia, że ktoś może cierpieć na zaburzenia odżywiania?
Elżbieta Sas: Sytuacją alarmującą dla rodziny powinien być fakt, że dziecko zamyka się w swoim pokoju, nie chce spożywać posiłków z rodziną, często
jest smutne, drażliwe i chowa swoje ciało w zbyt dużych ubraniach. To są symptomy anoreksji. Celowo
użyłam słowa „dziecko”, gdyż obecnie obserwujemy początek choroby w okresie dojrzewania, w wieku 1 2-1 3 lat. Z bulimią jest nieco trudniej. Zazwyczaj
zewnętrznie wszystko wydaje się w porządku, choroby nie widać. Jednak brak koncentracji, zmienność nastroju, niezrozumiałe napięcie związane z
procesem spożywania posiłku, znikające jedzenie
z lodówki, częste wizyty w łazience - zwłaszcza bezpośrednio po posiłku. To czynniki, które powinny
zwrócić naszą uwagę.
”
Sytuacją alarmującą dla rodziny
powinien być fakt, że dziecko zamyka się w swoim pokoju, nie chce
spożywać posiłków z rodziną, często jest smutne, drażliwe i chowa
swoje ciało w zbyt dużych ubraniach. To są symptomy anoreksji.
przekonująca do spotkania z psychologiem. Wizy- Polsce. Skąd pomysł na założenie Fundacji „Drzeta u psychologa jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
wo Życia”?
E.S.: Inspiracją do utworzenia instytucji pomocoA.S.: W jaki sposób można pomóc osobie, u której wej dla osób z problemami żywieniowymi była walzdiagnozuje się problemy z odżywianiem?
ka z anoreksją mojej córki. Przez kilka lat zmagań z
E.S.: Pomoc osobom anorektycznym czy bulimicz- tą chorobą nie udało się jej pokonać metodą stonym jest niezwykle trudna. Nie istnieje jedna recep- sowaną w Polsce. Leczenie w Anglii czy Szwajcarii
ta na postępowanie, ponieważ każdy jest inny, ma było wówczas tak drogie, że niestety nie było na to
inną osobowość. Jednak w każdym przypadku ma- stać naszej rodziny. Zdecydowałyśmy się walczyć
my do czynienia z niekontrolowanymi emocjami, wspólnie bez pomocy lekarskiej, o której fachowość
brakiem samoakceptacji i zaniżoną samooceną. w tej dziedzinie chorobowej było bardzo trudno.
Choroby o których rozmawiamy są rodzajem uza- Metodą prób i błędów wypracowałyśmy schemat
leżnienia, zatem jak w przypadku każdego uzależ- pomocy, który zadziałał. Dla Fundacji pracują osonienia należy postępować konsekwentnie i stanowczo,
ale z dużym wyczuciem, aby dodatkowo nie zranić
już i tak niskiego poczucia własnej wartości. CzasaChoroby o których rozmawiamy
mi pomocą jest po prostu nie przeszkadzać, dlatesą rodzajem uzależnienia, zatem
go najlepiej nawet wbrew woli osoby chorej,
jak w przypadku każdego uzależpoinformować bliskich, a jeśli trzeba to psycholonienia należy postępować konsega, psychoterapeutę czy lekarza psychiatrę.
kwentnie i stanowczo, ale z dużym
”
A.S.: Jakie osoby najczęściej cierpią z powodu za-
burzeń odżywiania? Czy można określić profil psychologiczny takiej osoby?
E.S.: Najczęściej na choroby żywieniowe zapadają
osoby bardzo ambitne i wrażliwe. Te osoby cechuje niebywały perfekcjonizm w każdej dziedzinie życia oraz indywidualizm. Nie jest to regułą, jednak
większość przypadków chorobowych z jakimi miałam styczność przez 3 lata pracy w Fundacji, to byA.S.: Kiedy już coś takiego zaobserwujemy, to jaka ły właśnie takie osoby.
powinna być nasza reakcja?
E.S.: Naszą reakcją na taki ciąg zachowań powinna A.S.: Pani Ośrodek pomocy osobom chorym na
”
wyczuciem, aby dodatkowo nie zranić już i tak niskiego poczucia własnej wartości.
”
by zdobywające doświadczenie metodą empiryczną, doświadczając na co dzień kontaktu z anoreksją
czy bulimią i w ten sposób zdobywają niezbędną
wiedzę i doświadczenie. Moi pracownicy potrafią
dotrzeć do najbardziej tajemnej części człowieka
jaką jest psychika. W tych bowiem sferach należy
szukać przyczyn chorób żywieniowych.
gal en
13
TEMAT NUMERU
Będąc młodą lekarką
jak pomóc pacjentowi krok po kroku
G
OLGA KORYCIŃSKA
abinet nr. 23, godz. 1 7.48. Przez lekko
uchylone drzwi wchodzi młoda dziewczyna. Na oko dwudziestoletnia, może mieć
najwyżej dwadzieścia trzy lata. Ubrana dość zwyczajnie: dżinsy, luźny sweter, modnie zawiązany szalik. Wita mnie cichym "dzień dobry" i lekkim
uśmiechem. Z takiego wstępnego opisu nie wynika jeszcze, że ta młoda osoba może znajdować się
w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Po kilku godzinach pracy moja spostrzegawczość jest
odrobinę niższa niż o godzinie dziesiątej rano, gdy
przyjmowałam pierwszych chorych, więc dopiero
po kilku dłuższych sekundach moją uwagę zwraca
nadnaturalne wychudzenie dwudziestolatki. Niepewność mojej wstępnej oceny, co do wyglądu
dziewczyny albo jest efektem zmęczenia, albo
wszechobecnej chudości, którą bombardują nas
magazyny, billboardy i reklamy. W ich efekcie cienka linia między byciem szczupłym czy chudym, a
cierpiącym z powodu niedowagi i zaburzonego obrazu własnego ciała, jakoś się rozmyła...
Przytoczona przeze mnie sytuacja rodem z gabinetu lekarskiego jest oczywiście fikcyjna, nietrudno
jest mi jednak wyobrazić sobie taką sytuację w przyszłości, gdyż zaburzenia odżywiania mogą prowadzić do szeregu różnych poważnych zaburzeń z
zakresu najrozmaitszych specjalności. Można więc
założyć, że każda osoba związana z medycyną, może się w swej pracy spotkać z osobą cierpiącą z powodu anoreksji, bulimii i innych schorzeń z zakresu
zaburzeń odżywiania - a część z nich wcale nie musi być widoczna na pierwszy rzut oka. Nie ulega jednak wątpliwości, że powinniśmy wiedzieć jak pomóc,
gdzie skierować taką osobę i czego można się spodziewać od strony medycznej. Oto krótki poradnik.
KROK PIERWSZY. ROZMOWA.
Anoreksja i bulimia to zaburzenia o podłożu psychicznym. Od profesjonalisty powinno wymagać się
rzeczowego podejścia do sprawy, kultury i zrozumienia. Jeśli mamy do czynienia z osobą zastanawiającą się nad terapią, lecz mającą jeszcze
wątpliwości, możemy takiego pacjenta motywować.
Należy to jednak robić umiejętnie, mając na uwadze fakt, że często stosunek do leczenia i terapii
jest ambiwalentny, obwarowany wieloma pytaniami, np. o wygląd po zwiększeniu wagi. Uważne wy-
1 4 gal en
słuchanie pacjenta to najlepszy sposób na uzyskanie
informacji i poznanie jego ewentualnych wątpliwości. Dzięki temu możemy ocenić poziom motywacji
chorego do zmiany. Osoba zmotywowana to taka,
która ma również poczucie skuteczności wobec
zmiany zachowania, jest przekonana, że będzie ona
dla niej korzystna. Osoba ta powinna być również
świadoma ryzyka niewprowadzenia zmiany. Groźby, straszenie, umniejszanie odczuć pacjenta co do
własnej choroby, nigdy nie przynoszą jednak pożądanego skutku. Rozmowa z chorym, oparta na zgłaszanych przez niego obawach i problemach, pozwoli
na opracowanie strategii leczenia. Powinna zmierzać do tego, aby pacjent sam znalazł pozytywne,
przeważające strony poddania się leczeniu. Zadawanie pytań otwartych, aktywne słuchanie oraz unikanie etykiet, ocen, obwiniania to podstawowe
zasady udanej rozmowy z każdym pacjentem.
2. Leczenie stacjonarne na oddziale psychiatrycznym
- u pacjentów z pogorszeniem się stanu zdrowia,
niezgadzających się na leczenie ambulatoryjne, u
których terapia w poradni nie przyniosła spodziewanych efektów, u pacjentów ze współistniejącymi
zaburzeniami psychicznymi, z tendencjami samobójczymi.
3. Oddział internistyczny lub pediatryczny
- osoby z niską masą ciała (BMI poniżej 1 6, spadek
masy o 25% w stosunku do prawidłowej), z powikłaniami somatycznymi, z zagrożeniem życia, nieprzyjmujące płynów i pokarmów.
KROK TRZECI . TERAPIA.
Terapia podejmowana jest w momencie, gdy objawy somatyczne i problemy medyczne zagrażające
zdrowiu znikną. Mamy do wyboru szereg różnych
możliwości, które powinny być dostosowane do indywidualnych potrzeb pacjenta, w zależności od
KROK DRUGI . LECZENIE OBJAWÓW SOMATYCZNYCH czasu trwania choroby i uwarunkowań rodzinnych
Powinniśmy jak najdokładniej i rzeczowo odpowie- i społecznych.
dzieć na pytania pacjenta. Opis terapii i jej skuteczność, obalenie szeroko rozpowszechnionych mitów Należy pamiętać, że każda terapia polega na konmoże pomóc choremu i jego rodzinie w walce z takcie z obcą osobą - psychiatrą, psychologiem, psychorobą.
choterapeutą. Aby terapia zakończyła się sukcesem,
Anoreksja i bulimia to choroby bezpośrednio za- potrzeba dobrego "dopasowania" tych dwóch osób,
grażające życiu. Wiąże się to z wachlarzem możli- ich relacja jest bardzo ważna. Nie zawsze jednak
wych powikłań i schorzeń.
następuje takie zgranie i czasem skutkuje ono nieAnoreksja: zaburzenia rytmu serca, zaburzenia go- powodzeniem terapii. Wtedy też pacjent potrzebuspodarki kwasowo-zasadowej, zaparcia, biegunka, je dużego wsparcia i zachęcania do niepoddawania
osteoporoza, leukopenia, zahamowanie funkcji tar- się.Terapia rodzinna jest proponowana zwykle osoczycy, brak miesiączki. U dzieci przed i w trakcie bom, które nie przekroczyły 1 8 roku życia i polega
okresu dojrzewania może nastąpić zahamowanie między innymi na zdiagnozowaniu i znalezieniu prowzrostu, stłuszczenie wątroby, redukcja masy kost- blemu w relacjach rodzinnych, które mogą indukonej oraz opóźnienie lub zatrzymanie dojrzewania wać chorobę. Takimi relacjami mogą być: uwikłanie
płciowego.
- nadmierne wzajemne zaangażowanie w relacje
Bulimia: zaburzenia rytmu serca, odwodnienie, krwa- członków rodziny, nadopiekuńczość, sztywność,
wienia z górnego odcinka pokarmowego, refluks unikanie konfliktów, czy wciąganie dzieci w konflikt
żołądkowy, wrzody, obrzęk ślinianek, próchnica, małżeński. Psychoterapia indywidualna jest skubezowulacyjne cykle miesiączkowe.
teczniejsza po 1 8 roku życia, jednak zaobserwowano, że najlepsze efekty występują, gdy połączy się
Oto możliwe warianty leczenia:
oba rodzaje terapii.
1 . Pomoc ambulatoryjna - poradnia psychiatryczno-psychologiczna
W leczeniu bulimii zwykle stosuje się terapię beha- dla pacjentów zmotywowanych, o utracie masy wioralno - poznawczą, która kładzie główny nacisk
ciała do 30%, przy jednoczesnym braku zaburzeń na rozwiązanie obecnych, aktualnych problemów,
medycznych, ze wsparciem ze strony rodziny i przy- bez odnoszenia się do wydarzeń z przeszłości, np.
jaciół.
z dzieciństwa.
TEMAT NUMERU
IFMSA walczy
z zaburzeniami odżywiania
C
ALEKSANDRA KRÓL
oraz większym problemem naszego społeczeństwa w ciągu ostatnich lat stały się
zaburzenia odżywiania. Statystyki dowodzą, że już około 1 % polskich nastolatków i młodych
dorosłych choruje na anoreksję, a 8% na bulimię.
Niestety świadomość tych zaburzeń zarówno w
społeczeństwie, jak i wśród studentów kierunków
medycznych wciąż jest niewielka.
”
Statystyki dowodzą, że już około
1% polskich nastolatków i młodych
dorosłych choruje na anoreksję, a
8% na bulimię.
”
Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Medycyny IFMSA - Poland w 2004 roku w ramach Programu Stałego ds. Zdrowia Publicznego stworzyło
projekt "Zaburzenia Odżywiania". Jego celem jest
zwiększenie świadomości problemu nie tylko wśród
studentów medycyny, ale i uczniów szkół gimnazjalnych oraz ponadgimnazjalnych.
Nasi edukatorzy prowadzą w szkołach lekcje w formie dyskusji, uświadamiając młodzież na temat zagrożeń wynikających z powszechnej mody na
odchudzanie się i „idealną“ sylwetkę. Staramy się
pokazać, że zaburzenia odżywiania nie są urojonym
problemem, ale poważną chorobą wyniszczającą
zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie.
rozmawiać, przekazać diagnozę, uświadomić i motywować pacjenta do leczenia. W tym zakresie, poza zdobyciem teoretycznej wiedzy na wykładzie,
każdy z uczestników miał możliwość przetestowania swoich umiejętności na warsztatach prowadzoW ramach projektu organizujemy minimum dwa nych przez specjalistów. Część praktyczna okazała
razy w roku szkolenia dla przyszłych edukatorów, się najbardziej interesująca dla odbiorców, a cała
na które zapraszamy najlepszych specjalistów z za- konferencja zakończyła się ogromnym sukcesem.
kresu psychiatrii, psychologii i dietetyki.
N IE BÓJMY SIĘ O TYM ROZMAWIAĆ
W tym roku po raz pierwszy w ramach naszego projektu, w Warszawie, odbyła się I Interdyscyplinarna
Konferencja „Zaburzenia Odżywiania się”, skierowana zarówno do studentów kierunków medycznych, jak i psychologii. Wydarzenie to było o tyle
wyjątkowe, że w przygotowania włączyli się nie tylko członkowie IFMSA-Poland, ale również Studenckie Towarzystwo Naukowe oraz Samorząd Studentów
WUM. Konferencja składała się z dwóch części – wykładowej i warsztatowej. Swoją wiedzą podzielili się
z nami między innymi psychiatra dr n. med. Dariusz
Wasilewski oraz specjalista z dziedziny psychiatrii i
pediatrii dr n. med. Gabriela Jagielska. Staraliśmy
się skupić nie tylko na przyczynach i podstawach
rozpoznania zaburzeń odżywiania, ale również na
procesie leczenia, powikłaniach oraz występowaniu tych chorób w praktyce ginekologicznej. Położyliśmy nacisk na komunikację z chorym - jak
”
Obecnie projekt „Zaburzenia Odżywiania“ prowadzony jest w 12
miastach Polski. W 2008 r. przeprowadziliśmy 182 lekcje skierowane do prawie 5200 uczniów szkół
średnich.
S UKCESY PROJEKTU
”
Obecnie projekt „Zaburzenia Odżywiania“ prowadzony jest w 1 2 miastach Polski. W 2008 r. przeprowadziliśmy 1 82 lekcje skierowane do prawie
5200 uczniów szkół średnich. Już 4 lata później w
oddziale Warszawa odbyło się ponad 45 lekcji, co
stanowi znaczącą większość zajęć przeprowadzonych w ostatnim półroczu w całej Polsce.
gal en
15
WYWIAD
Między
Rzeszowem
a
Chicago
Z Profesorem Markiem Rudnickim
rozmawia Aleksander Zarzeka
zdjęcia: Margo Margografia
1 6 gal en
Wybitny chirurg, inicjator polskoamerykańskiego programu walki z
rakiem piersi i znany działacz polonijny, tyle – w największym skrócie –
wiedziałem o moim rozmówcy jadąc
w deszczowy, wrześniowy poranek
na Lotnisko Chopina. Miałem przeprowadzić wywiad z Prof. Dr hab.
Markiem Rudnickim, który przesiadał się w Warszawie lecąc z
Rzeszowa… oczywiście do Chicago. Czasu na small talk praktycznie nie było. Pierwsze pytanie
dotyczyło więc sytuacji w której
przyszło nam rozmawiać.
WYWIAD
D
użo Pan podróżuje? Służbowo, prywatnie?
Sporo. W większości służbowo, chociaż nie wiem
czy można to tak nazwać. Tak naprawdę są to wyjazdy związane z działalnością społeczną. Jest to dla
mnie łączenie przyjemności ze służbą na rzecz idei,
które staram się promować.
Brzmi jak prawdziwa pasja!
Działalność na rzecz środowiska, w którym się aktualnie znajduję towarzyszyła mi zawsze. Już w szkole średniej byłem szefem samorządu, drużyny
harcerskiej, koła modelarskiego, brałem udział w
ogólnopolskich „zgaduj-zgadulach”. Za działalność
studencką otrzymałem Złotą Odznakę Akademickiego Związku Sportowego oraz Zrzeszenia Studentów Polskich. Obecnie, aktywnie uczestniczę nie
tylko w profesjonalnej części mego akademickiego
curriculum ale również w życiu polonijno-medycznym.
Harcerstwo? Koło modelarskie? „Zgaduj zgadula”? Skąd taka różnorodność?
To, że jestem lekarzem, nie oznacza, że muszę zajmować się tylko i wyłącznie zdrowiem. Tak naprawdę, oprócz klejenia modeli brałem udział w kursach
spadochronowych, grałem w akademickiej lidze koszykówki… Trzykrotnie zdobyliśmy nawet mistrzostwo Polski. Do tej pory wspominam mecze z drużyną
warszawską, z którą grało nam się najlepiej. Umawialiśmy się często poza oficjalnymi spotkaniami,
dla samej przyjemności gry i rywalizacji.
W tym momencie miałem ochotę powiedzieć tylko „wow”, ale nie wypadało. Zapytałem więc prowokacyjnie, czy Profesor zaskoczy mnie czymś
jeszcze.
Jeśli jest jakiś „challenge” to warto się z nim zmierzyć. Pewnie nie podejrzewa Pan, że swojego czasu byłem jednym z kilku lekarzy na świecie, który
wspiął się na wysokość powyżej 7000 m. n. p. m. A
po latach, najwybitniejszy organizator wypraw himalajskich, Andrzej Zawada zaprosił mnie do udziału w międzynarodowej wyprawie na K2. To był dla
mnie bardzo wielki zaszczyt
K
SŁOWEM WSTĘPU
iedy przed kilkoma miesiącami, zagadnięty przez Kolegę Zarzekę odnośnie
ciekawego tematu na reportaż do Galena, zastanawiałem się, co mogłoby być takim tematem, pomyślałem o wywiadach z interesującymi
ludźmi - lekarzami, naszymi rodakami, których kariery toczą się daleko od ojczystego kraju. Olkowi
od razu przypadł do gustu ten pomysł, a ja natychmiast zaoferowałem swoje pośrednictwo w
aranżacji stosownych spotkań. Pierwszą osobą,
o której pomyślałem, była Profesor Ewa Radwańska z Chicago, światowej sławy specjalistka w dziedzinie medycyny rozrodu, jedyna kobieta,
obdarzona godnością doktora honoris causa naszej Uczelni. Wywiad z Panią Profesor ukaże się
w jednym z kolejnych numerów Galena. Drugą
osobą - co nie znaczy, że mniej ważną - był Profesor Marek Rudnicki, chirurg - także z Chicago a jednocześnie Przewodniczący Światowego Kon-
gresu Polonii Medycznej. Zarówno Profesor Radwańską, jak i Profesora Rudnickiego, znam
osobiście. Łączy mnie z Nimi wieloletnia przyjaźń
i swoista zażyłość. Jestem głęboko przekonany, że
Czytelnicy Galena w obu tych wywiadach znajdą
wiele ciekawych informacji, a być może także inspiracji i cennych wskazówek. To, co mnie zachwyca w tych ludziach, to - oczywiście poza podziwem
dla Ich sukcesów, osiągniętych nierzadko pomimo niesprzyjających okoliczności - silne poczucie
łączności z krajem, który kiedyś opuścili. Ale czy
opuścili go na zawsze? Myślę, że najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest sentencja, którą Czytelnicy znajdą w wywiadzie z Profesorem Markiem
Rudnickim: "W USA tylko pracuję, a Polska to tak
naprawdę mój dom".... A zatem zachęcam gorąco do lektury, pozdrawiając serdecznie wszystkich wielbicieli Galena.
Mirosław Wielgoś
śmy z sukcesem wysokość 71 00 m. Kilka lat później sokości, z niskim ciśnieniem tlenu. Dodane do tepodczas zimowej wyprawy wszedłem solo na 6800, go nieludzkie zmęczenie powoduje wyrzut endorphin,
aby wesprzeć kolegów, którzy byli wyżej.
a te najpewniej odpowiadają za poczucie sukcesu.
Dlatego też, kiedy raz się tego skosztuje, chce się
Co czuje się osiągając taki szczyt?
wracać i znów pokonywać samego siebie. Ze mną
Dużo osób o to pyta. Chociaż nie uważam się za hi- było podobnie. Pojechałem na jedną wyprawę, pomalaistę, to jednak zawsze czułem ogromną we- tem na drugą, niestety nie otrzymałem paszportu
wnętrzną radość, że udało mi się pokonać wszystkie na trzecią. Dopiero po kilku latach udało mi się wyfizyczne i psychiczne niedogodności związane ze jechać na kolejną.
wspinaczką. To trochę jakby udało się dotrzeć do
miejsca, gdzie człowiek – racjonalnie myśląc – nie
powinien się nigdy znaleźć. Dochodzi też aspekt Nie daje to himalaistom poczucia fałszywego
poniekąd związany z fizjologią przebywania na wy- bezpieczeństwa? Nie przytępia czujności?
Wow!
Było to co prawda dobrych kilka lat temu, ale wraz
z Kukuczką, Wielickim i Pawłowskim zaatakowali-
”
Jeśli jest jakiś „challenge” to warto
się z nim zmierzyć. Pewnie nie podejrzewa Pan, że swojego czasu byłem jednym z kilku lekarzy na
świecie, który wspiął się na wysokość powyżej 7000 m. n. p. m.
”
gal en
17
WYWIAD
Ma Pan dużo racji. Powiem trochę inaczej. Najwięcej wypadków zdarza się podczas powrotu ze szczytu. Człowiek jest z jednej strony zmęczony, z drugiej
uradowany swoim kolejnym osiągnięciem. To powoduje, że staje się mniej uważny i skoncentrowany, co czasami kończy się tragicznie.
”
To trochę jakby udało się dotrzeć
do miejsca, gdzie człowiek –
racjonalnie myśląc – nie powinien
się nigdy znaleźć (...) kiedy raz się
tego skosztuje, chce się wracać i
znów pokonywać samego siebie.
”
przez działalność opozycyjną w czasach PRL?
Tak, byłem jednym ze współzałożycieli „Solidarności” na Śląskiej Akademii Medycznej. Później także
delegatem na regionalnym zjeździe, członkiem krajowych władz akademickich struktur w ochronie
zdrowia, jak również członkiem Biskupiego Komitetu Pomocy Wiezionym. Konsekwencje były więc jasne. W pewnym momencie miałem nawet problem
z wyjazdem poza Katowice, a co dopiero z kraju. Po
latach wystąpiłem o wgląd do swojej teczki – służba bezpieczeństwa prowadziła działania względem
mnie przez bardzo długi czas, korzystając z rożnego rodzaju bardziej i mniej poważnych donosów
czy tez przygotowywanych akcji. Zablokowano również mój wyjazd na przyznane mi stypendium Rockefellera w USA.
Jak więc znalazł się Pan w Stanach?
Panu trafiła się jakaś niebezpieczna przygoda? Kilka lat później dostałem bezpośredni angaż z UniRaz zdarzyło mi się spaść w szczelinę. Szczęśliwie
byłem uwiązany i moi „koledzy na linie” pomogli mi
wyjść. Lecz kiedy spojrzałem w dół, zobaczyłem tylko głęboką czarną otchłań. Dziurę, bez dna. Miałem tez kilka innych samotnych akcji, o których wolę
nie wspominać. Młody człowiek robi niekiedy różne rzeczy, o których czasem lepiej, by najbliżsi nie
wiedzieli.
wersytetu w Cincinnati. Czasy trochę się zmieniły,
można powiedzieć - „rozluźniły”.
I wtedy zdecydował się Pan Profesor na stałe
zostać za oceanem…
Nie, właściwie nigdy nie podjąłem takiej decyzji. Dostałem angaż na rok, przedłużyłem go o kolejny, a
potem znów wróciłem do Polski. Miałem zamiar
wdrożyć to, z czym zapoznałem się w Stanach, i co
Wspomniał Pan Profesor, że na kolejną wypra- rewolucjonizowało chirurgię - chodziło o chirurgię
wę w Himalaje nie otrzymał Pan paszportu. To małoinwazyjną, laparoskopową. Okazało się jednak,
1 8 gal en
że wielkiego zainteresowania wówczas w kraju nie
było, więc kiedy otrzymałem kolejną propozycję,
tym razem z Columbia University, negocjacje nie
trwały długo.
Często odwiedza Pan Polskę?
To tak naprawdę mój dom. W USA tylko pracuję.
Kiedy byłem doradcą ministra zdrowia przyjeżdżałem nawet co miesiąc, czy dwa. Aktualnie bywam
trzy, cztery razy w roku. Uczestniczę w kongresach
medycznych, często nawet niezwiązanych z moją
działalnością „chirurgiczną”, a bardziej społeczną.
Mam w Polsce rodzinę, przyjaciół… dobrze się tu
czuję. Myślę o powrocie na stałe.
Skąd pomysł na powołanie Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych?
Istnieje potrzeba integracji ludzi, którzy mają podobne zawody, pracują w różnych środowiskach, a
mówią przecież jednym językiem. Pierwsze działania w tym kierunku podjęli moi poprzednicy jeszcze we wczesnych latach 90tych. Mnie przypadł
zaszczyt przewodniczenia tej organizacji od 2009
roku. Aktualnie skupiamy 1 5 związków lekarskich
z całego świata – USA, Niemcy, Francja, Szwecja, ale
też Mołdawia, Litwa czy Gruzja; niekiedy kilka odrębnych organizacji z jednego kraju lub jedynie kilkoro lekarzy z jednego kraju.. Mamy wspólne korzenie,
dobrze się rozumiemy nie tylko na płaszczyźnie zawodowej, ale i towarzyskiej. Organizujemy duże
Kongresy Polonii Medycznej, pomagamy w organi-
WYWIAD
zacji konferencji w środowiskach organizacji do nas
należących. Właśnie wracam z Tbilisi, gdzie odbyła się III Międzynarodowa Konferencja GruzińskoPolska „Medycyna 21 wieku: Osiągniecia i Możliwości”. Znakomitą renomę posiadają obozy narciarskie,
organizowane od prawie 20 lat przez Polskie Towarzystwo Medyczne w Niemczech, podczas którego
już 1 0 razy prowadziliśmy Konferencje „Integration
of Subspecialties”. Ostatnio, w obozie uczestniczyło 350 osób, lekarzy i ich rodzin, również z tak odległych miejsc jak Australia, USA czy Tajlandia.
Wieczorami spotykamy się na konferencjach poruszając nie tylko medyczne tematy, a zwieńczeniem
aktywności narciarskiej są zawody, w których ostatnio wzięło udział kilkadziesiąt osób; ostry zjazd; skinsuits; prawdziwa rywalizacja.
Wielu młodych lekarzy rozważa emigrację zarobkową do Niemiec, Skandynawii czy Stanów.
Pana przykład wskazuje, że chcieć to móc. Poleca Pan taką ścieżkę kariery?
Należy się cieszyć, że istnieją obecnie możliwości
wolnego wyboru miejsca pracy, również dla lekarzy. Jeśli chodzi o USA, to dostrzegam pewien brak
realistycznej wiedzy o szansach robienia tamże karier przez młodych ludzi z zagranicy. To jest kraj
wielkich możliwości, ale tez olbrzymich wymagań w
stosunku do tych, którzy chcą się z tymi możliwościami zmierzyć. Po prawie 20 latach pracy w Polsce i prawie tyle samo w USA mogę powiedzieć, że
najlepiej się pracuje i funkcjonuje we własnym środowisku. Chociaż warto zmierzyć się z innymi, to
praca wśród swoich daje najwięcej satysfakcji. Polska medycyna początków XXI wieku jest diametralnie inna aniżeli ta z końca lat 80tych poprzedniego
stulecia. I z tego winniśmy być dumni, zarówno nasi koledzy w kraju, jak i ci, którzy mając polskie korzenie, pracują poza jego granicami. A moja rada
dla młodych? Możliwości, których brakowało mojemu pokoleniu, są teraz dostępne w kraju. Ale jeśli
ktoś chce szkolić się za granicą, ta droga winna być
otwarta, wraz z otwartą możliwością powrotu do
pracy w Polsce.
No tak, merytorycznie polscy lekarze uchodzą
za bardzo dobrych, jednak organizacja systemu, zarobki, sprzęt pozostawiają wiele do życzenia. W Stanach wygląda to lepiej?
Nie do końca. O ile organizacja szkolenia lekarzy w
USA jest świetna, o tyle sam system opieki zdrowotnej nie zdaje egzaminu. Jeśli 1 0% społeczeństwa
nie ma żadnego ubezpieczenia zdrowotnego, to
coś jest nie tak. Nie jest prawdą, że biedni ludzie
umierają w Stanach na ulicach. Z drugiej strony,
trudno zabezpieczyć prawa do leczenia dla wszystkich obywateli, jak i tych, którzy są w tym kraju nielegalnie. Mówimy o dziesiątkach milionów ludzi.
Niezależnie od preferencji politycznych, system wymaga zmiany by zabezpieczyć podstawową opiekę
zdrowotną dla wszystkich.
Czyli tak jak w Polsce.
Chyba nie. Są bowiem zupełnie różne uwarunkowania systemowe w Polsce i w USA. Jest jednak
wspólna cecha – musimy wszyscy zdawać sobie
sprawę, że nie ma darmowej, bezpłatnej opieki zdrowotnej. Za każdy gazik czy każdą pigułkę, czy też
godzinę pracy ktoś musi zapłacić.
Może sytuację uzdrowi więc osławiony pakiet
„ObamaCare”?
O nie! Na pewno nie przyniesie to korzyści. W systemie mamy określoną ilość funduszy, z których leczy się 250 milionów Amerykanów. Jeśli rozłożymy
ją na kolejne 40 milionów osób, doprowadzi to do
załamania, szczególnie, że amerykańska gospodarka przeżywa teraz potężny kryzys i ledwie wiąże się
koniec z końcem. Reforma Obamy ma charakter
przede wszystkim polityczny i nastawiona jest na
elektorat, któremu daje się coś za darmo, a przecież ktoś te pieniądze będzie musiał wyłożyć. Kiedyś w USA stawiało się na indywidualną
przedsiębiorczość, gospodarność. Teraz zabiega
się o głosy tych, którzy mówią „dajcie nam, bo my
nic nie mamy, a niech płacą ci, którzy pracują i mają”. Ja nie jestem zwolennikiem takiej polityki i nie
sądzę, aby długofalowo przyniosła ona Stanom sukces. Ci, którzy „mają” tworzą miejsca pracy, „ObamaCare” nie sprzyja tworzeniu tych miejsc, wobec
tego liczba osób, za których trzeba będzie płacić
zwiększy się, natomiast tych, którzy wytwarzają będzie coraz mniej.
”
Kiedyś w USA stawiało się na
indywidualną przedsiębiorczość,
gospodarność. Teraz zabiega się o
głosy tych, którzy mówią „dajcie
nam, bo my nic nie mamy, a niech
płacą ci, którzy pracują i mają”.
”
Ale problem opieki medycznej dla najuboższych
wciąż istnieje…
Oczywiście tym ludziom należy pomóc, jednak nie
na zasadzie nagradzania za nic nierobienie. Każdy
powinien dawać z siebie tyle ile jest w stanie. Są plany uzależnienia wsparcia potrzebujących choćby
od podjęcia zatrudnienia czy innego „wkładu” takich osób na rzecz społeczeństwa. Jeśli ktoś ucząc
się do egzaminu dostałby tróje, a okazałoby się, że
kolega dostaje taką samą lub lepszą ocenę nie robiąc nic, to albo on jest super zdolny, albo coś tu
jest nie tak; a na studiach zwykle wiadomo, kto jest
naprawdę geniuszem, a kto się prześlizguje.
Sounds quitefamiliar… Dziękuje bardzo serdecznie za rozmowę i życzę bezpiecznej podróży.
Również dziękuję.
P ODZIĘKOWANIE
Redakcja „Galena” w sposób szczególny chciałaby podziękować Panu Profesorowi Mirosławowi Wielgosiowi za inicjatywę i wydatną pomoc w przeprowadzeniu wywiadu z Prof.
Dr hab. Markiem Rudnickim. Życzliwość i wsparcie, jakim Pan Dziekan obdarza nasze czasopismo, czyni nas zobowiązanymi do jeszcze cięższej i odważniejszej pracy na rzecz Alma Mater.
gal en
19
PUBLICYSTYKA
Ile jest warta
nowa ankieta?
MICHAŁ WASIAK
Po wielu latach kwestia oceny jakości zajęć przez studentów nareszcie doczekała się poważnego potraktowania. Jednak czy szeroko reklamowana
nowa obowiązkowa ankieta spełni oczekiwania społeczności akademickiej?
W
ypełniając starą ankietę zawsze liczyłem się z tym, że mój głos niewiele wniesie w temacie poprawy jakości zajęć na
WUMie, gdyż niechętnie uzupełniany przez studentów i mało profesjonalny technicznie formularz nie
miał w środowisku uczelnianym większego znaczenia. Z satysfakcją patrzyłem więc na plakaty nowej
ankiety, która miała zostać znacząco udoskonalona, a przede wszystkim uczestnictwo w niej stało
się obowiązkowe. Po sesji z dużym entuzjazmem
przystąpiłem do oceny zakładów i nauczycieli za pośrednictwem nowego narzędzia i już na początku
narodziły się we mnie poważne wątpliwości…
Nowy formularz jest z całą pewnością znacznie lepszy technicznie niż poprzednik. Przejrzysty i czytelny layout to jego mocna strona. Poddawane ocenie
przedmioty są dobrane do osoby wypełniającej, nie
trzeba ich wybierać z listy, jak to było dawniej. Zaimplementowano też bazę pracowników, z podziałem na katedry i zakłady, dzięki czemu łatwo znaleźć
swoich wykładowców i nikogo przy tym nie przeoczyć.
Mniej podoba mi się jednak konstrukcja pytań i zakres ocenianych zagadnień. Pytania w formularzu
oceny zakładu w większości dotyczą wybranych kwestii technicznych. Są one owszem bardzo ważne,
lecz nie kluczowe. Nie mam pojęcia więc w jaki sposób na ich podstawie uda się komukolwiek wyrobić opinię na temat jakości dydaktyki w zakładzie.
Jedyne pytanie, odnoszące się do aspektów merytorycznych jest niesamowicie pokrętne i w samych
założeniach niedopracowane, a brzmi ono „Czy zajęcia umożliwiły osiągnięcie zakładanych efektów
kształcenia?”. Zakłada ono tylko ocenę stopnia wykonania założonego planu, gdzie zaś ocena samego programu? Problem ten szczególnie dotknął
mnie, gdy oceniałem zajęcia z mikrobiologii lekarskiej, na których czułem się jak na kursie dla diagnostów laboratoryjnych. Zakład wykonał swoje
założenia, jednak były one zupełnie niedopasowane do profilu moich studiów. Czy więc wysoka nota we wspomnianym pytaniu to w tym przypadku
coś dobrego? Dziwi mnie także zerojedynkowy system odpowiedzi na pytania w formularzu zakładowym. Przecież wiadomo, że istnieją różne odcienie
sukcesu i porażki.
Z aspektów merytorycznych, o które brak pytań najbardziej mi doskwierał, wymieniłbym choćby to, czy
20 gal en
zakład jest przyjazny dla studenta. Wiadomo, że to
pytanie dosyć ogólne, składa się na niego tyle różnych kwestii, że trudno o każdą zapytać w ankiecie,
jednak jest to rzecz tak ważna, że nie można jej pominąć, nawet za cenę utraty pewnego stopnia konkretyzacji odpowiedzi. To właśnie w tym pojęciu
mieszczą się takie kwestie jak to, czy jesteśmy miło
obsługiwani przez sekretariat, czy kierownik jednostki wita nas na pierwszych zajęciach i dogląda
jakości całej dydaktyki, w końcu także to, czy tematyka i poziom pytań na kolokwiach i egzaminie mieszczą się w jakichś ramach racjonalności, czy też hasają
radośnie po łąkach absurdu, zamieniając wszystko
w loterię. W pewnych zakładach czuję się jak dobrze obsłużony klient, w innych jak uczeń, sumiennie nauczany przez mistrza, w niektórych jednak
mam wrażenie, że jestem stonką ziemniaczaną. To
odczucie to tak istotna rzecz, że chciałbym je oddać w ankiecie w jakimś eksponowanym pytaniu, a
nie tylko w ramce na wpisanie dodatkowych uwag.
Brakuje mi także pytania o jakość metod nauczania, stosowanych w zakładzie. Wiadomo, że w tej
kwestii wiele zależy od poszczególnych nauczycieli, jednak to zakład powinien dbać o to, by prezentacje pracowników trzymały poziom nie tylko
merytoryczny, ale także by były przygotowywane
według zasad sztuki metodycznej. Zakład także powinien wprowadzać nowoczesne sposoby przeka-
zywania wiedzy, w końcu od zakładu i jego kierownika
zależy ogólne podejście do dydaktyki studentów,
gdyż, jak wiadomo, przykład płynie z góry.
Znacznie lepiej wygląda kwestionariusz oceny poszczególnych osób. Pojawia się tutaj tak potrzebna
skala ocen, zaś pytania dotykają kwestii najistotniejszych. Nie rozumiem natomiast dlaczego obowiązkowe jest wypełnienie pola „przejrzystość i
obiektywność stosowanych zasad oceniania” w sytuacji, gdy tylko niewielka część asystentów dokonuje sprawdzenia naszej wiedzy?
Ostatnia rzecz, o której warto wspomnieć, to limit
objętości uwag dodatkowych do 500 znaków. Jeśli
już ktoś, a jestem przekonany, że niewiele znajdzie
się takich osób, zdobędzie się na trud opisania swoich przemyśleń, to trzeba wykorzystać to do maksimum, nie zaś ograniczać wypowiedź do długości
trzech standardowych esemesów.
Mimo wszystkich wspomnianych uwag oceniam Ankietę 201 2 pozytywnie, jednak zmiany w przyszłej
edycji są moim zdaniem konieczne. Osobną kwestią jest to, czy wszystkie dane uzyskane z wypełnionych ankiet zostaną przedstawione publicznie i
na jakie konkretne działania się to przełoży. Z całą
pewnością będziemy wracać do tego tematu.
PUBLICYSTYKA
Komórkowa
rewolucja
Ostatnio w świecie naukowym często mówi się o komórkach macierzystych. Naukowcy przewidują, że z ich pomocą będzie można wyleczyć chorobę Parkinsona, nowotwory, cukrzycę, niewydolność nerek oraz szereg
innych chorób. Co to są owe komórki i czy rzeczywiście są przełomem w
medycynie?
W
MONIKA PAJEWSKA
1 998 roku na łamach czasopisma
Science ukazał się artykuł Jamesa Thom sona, profesora University of Wisconsin na temat ustanowienia pierwszej ludzkiej linii
embrionalnych komórek macierzystych. Stało się
to możliwe dzięki ofiarowaniu przez miejscową klinikę leczenia niepłodności kilku niewykorzystanych
zarodników. Kolejnym etapem był proces hodowania komórek w warunkach laboratoryjnych. Na podstawie obserwacji tego procesu Thomson stwierdził
długowieczność owych linii komórkowych. Następnie komórki ludzkie zostały wszczepione myszom
laboratoryjnym. Miały one upośledzony układ odpornościowy, dlatego ich organizm nie odrzucił tych
komórek. Po umieszczeniu w organizmie myszy komórki zaczęły się intensywnie dzielić, tworząc twory złożone ze wszystkich głównych rodzajów tkanek
(w tym skóry, mięśni i kości). W ten sposób profesor wykazał, iż komórki macierzyste można nakłonić do przekształcenia w dowolną tkankę ludzkiego
ciała. Wówczas stało się jasne, iż embrionalne komórki macierzyste można zastosować do wytworzenia nowych tkanek i narządów do transplantacji.
Pojawiły się perspektywy używania ich jako narzędzi do odkrywania nowych terapii oraz leków.
ły się kontrowersje dotyczące tego typu badań.
Większość zwolenników badań biomedycznych
utrzymywała, iż wykorzystanie dodatkowych embrionów do badań nad metodami potencjalnie ratującymi życie jest nie tylko moralnie dopuszczalne,
a wręcz pożądane. Oponenci zaś twierdzili, że zniszczenie embrionu jest równoznaczne z zabójstwem.
Krajowa Rada Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych nazwała te praktyki „wskazówkami, jak
etycznie zniszczyć ludzkie życie.” Sam bł. Jan Paweł
II stwierdził, że „Wolne i prawe społeczeństwo, do
bycia którym Ameryka aspiruje, musi odrzucić praktyki dewaluujące ludzkie życie i sprzeniewierzające
się jego wartości.”
sze zobowiązania moralne wobec chorych, którzy
dostaliby szansę wyzdrowienia lub normalnego
funkcjonowania? Czy mamy prawo odbierać im tę
możliwość tylko w imię czyichś wartości i przekonań?
Nasz kodeks moralny ma uwzględniać bezpieczeństwo ludzi, a istoty ludzkie i płody klonowane do celów terapeutycznych niewątpliwie zaliczają się do
tej kategorii. Spośród wszystkich zagadnień moralnych badań nad komórkami macierzystymi kwestia
embrionu wyłania się jako największa.
Bez uczciwych badaczy i zaufania instytucji idea badań w służbie zdrowia jest tylko pustą obietnicą. Ale
te poszukiwania powinny trwać nadal, gdyż obdarzają nadzieją. Nadzieją, dająca ludziom siłę, by
przeżyć kolejny dzień. Nadzieją, że możemy komuś
pomóc, uratować życie lub chociaż ulżyć w cierpieniu jest istotą postępu wszystkich nauk medycznych.
N OWE MOŻLIWOŚCI
Dojrzałe i embrionalne komórki macierzyste mają
ważną rolę do spełnienia w medycynie regeneracyjnej. Obecnie wszystkie sposoby leczenia, w których korzysta się z komórek macierzystych, opierają
się na ich dojrzałych formach pobieranych ze szpiku kostnego, skóry i wątroby. Obecnie badania nad
komórkami macierzystymi oraz możliwościami ich
wykorzystania w leczeniu chorych cały czas trwają.
Przedmiotem sporów i dyskusji jest moralny status
embrionu. Jedna grupa uważa, że embrion zasłu- Bibliografia:
guje na ochronę i nie powinien być używany do ba- Christopher Thomas Scott, Czas komórek macierzystych, tł.
dań. Druga grupa postuluje, iż badania nad Monika Betley, Gliwice 2008
E TYCZNE ASPEKTY ODKRYCIA
embrionalnymi komórkami macierzystymi powin- Eugene W. Straus, Alex Straus, 100 największych osiągnięć
Wraz z perspektywami rozwoju medycyny pojawi- ny trwać. I tu rodzą się kolejne pytania: jakie są na- medycyny, tł. Piotr Kostrzewski, Warszawa 2009
gal en
21
EDSG EDSG EDSG
ENGLISH PART
Welcome back to the Medical University ofWarsaw for the new academic
year of201 2/201 3! We, the English Division Student Government (EDSG),
hope that new and old students have had a great summer and that you
are now ready for an intense and eventful year in Warsaw! We would like
to inform you about our events taking place during this semester, don’t
miss them!
MAGDALENA JAROSZ ON
BEHALF OF EDSG
P URE MEMBERSHIP
The EDSG had the opportunity to get our students
a great discount at Pure Health and Fitness Club.
A super modern and exclusive gym with many
machines, classes, spa area with jacuzzi, saunas,
and a large terrace. Apart from gyms at ZloteTarasy,
Blue City, Targowek, and GaleriaRembielinska, a
new gym will be opened at Rotunda, Centrum. A
membership for the whole academic year (9 months)
is offered for the amazing price of 1 50 zl/month!
Contract-signing will be possible soon. Stay tuned
at our Facebook-page: Student Government of the
Warsaw
H
NANA FJELLSÅ
Medical University of Warsaw.
THE NEW EDSG
Elections for the new EDSG were held in October.
CONGRATULATIONS to the 201 2-201 4 EDSG cadency
that includes Adam Lukasiewicz, Eric Czajkowski,
Anna Drozd, Marta Worwag, GosiaChudyk, and
GosiaKamenar!
We wish this new EDSG all the best in their pursuits
of bettering the school, representing the student
Support your university and wear your school spirit! body, and further integrating our two programs via
More info coming soon.
social events as well as events catered to the needs
of students (book sales etc).
M ORE SPORTS
If you have any suggestions or questions, feel free
Our university team MUWment is running the to contact the EDSG directly at [email protected].
Warsaw Half Marathon which is being held in March
201 3. We welcome all runners to join this festive We wish you a great start to this semester and the
and exciting event! 21 km of pure joy in the spring courage to study on! Looking forward to see you at
sun on Warsaw’s streets. More information will be our upcoming events!
CLOTHING SALE
Autumn
anging out and about in Wawa land during Autumn is a thrill. So much to do, so
much to see, and jet, so little time! How
are we going to manage to study for colloquiums
and at the same time enjoy all the great things Warsaw has to offer? The answer is simple, just do it!
Sleep is overrated anyway.
As you have probably noticed, city bike stations have popped up all over the city during the summer
months. This is a great way to get around and enjoy the city before the winter kicks in. You can rent
a bike wherever you want, and leave it wherever
your end destination will be. Stop by and greet the
bears by the Zoo at Al. Solidarnosci, ride along the
Vistula beaches and forests (they have great treks),
head to one of the parks to look at the spectacular fireworks of colors that nature has to offer, peak at people if you are into that, or simply go far,
far away with your favorite music on max in your
headphones and just enjoy the vibrant, shiny, clear, and beautiful last sunny days. Go to:
http://www.veturilo.waw.pl, it’s easy to register and
easy to use (and this is said by a person who uses
her mother as IT support and finds downloading
difficult).
earlier this month. If you did, luckily you can still get
a taste of film festivals through the Festiwal Filmowy Piec Smakow at Kino Muranow (metro Ratusz
Arsenal). It’s an Asian film festival that runs between the 24th and 30th of October, and it has a lot of
great happenings lined up! Movies are presented
from all over Asia, and this year’s festival will take a
closer look at Malaysia cinematography. There is a
new documentary section that is included in this
year’s edition of the festival, Freedom in Asia. They
also show late night horror screenings and martial
arts movies! So buckle up for some action if you
can handle it. Check it out at www.piecsmakow.pl.
The bazaar that is held every Sunday at PKP Kolo
is a great lazy weekend ‘’getaway’’. Take buss 1 71
from Centrum to PKP Kolo. Here you can find everything from secondhand cloths, furniture, food,
tools, shoes, porn magazines from the 70s, homemade honey and cakes from the sweetest Babcias,
and “not so homemade” toys from China. With a
glimt in the eye, a smile, and some skills in bargaining, you can end up with a treasure or two. When
your feet get tired from walking and you feel the
hunger kicking in, head to Chlodna 25 for a hot cup
of tea and food. They have an amazing brunch every Sunday for only 20zl all you can eat and it’s soWarsaw has a thing for film festivals. Hopefully you oo good. Hop on 1 71 or 1 90 to Wola Ratusz and
didn’t miss the 28th annual Warsaw Film Festival stroll down ul. Zelazna. Chlodna 25 is located on
22 gal en
available soon on www.polmaratonwarszawski.pl
and on our Facebook page.
the corner of ul.Chlodna and ul. Zelazna, on the right side. But be there before 1 3.00, the nalisniki
and Nutella go fast!
We can all agree that capitalism has concurred Christmas a long time ago, and that we are fed up by
the whole thing by the beginning of November. Still,
there is nothing like the cozy Christmas market in
Old Town. In late November small wooden stalls
pop up all around the small streets with the main
venue in the Rynek. The place is filled with a special magic feeling that brings you back to the time
when you could bet your whole allowance on that
Santa Clause for sure existed. Here you can get a
hold of jewelry, candles, beautifully made Christmas tree ornaments, amber, books, clothes, and
last but not least, food, lots of food! If you are into
shopping or just want that good old Christmas feeling, this is the place to visit. And if this doesn’t get
you in a Christmas mood, nothing will.
Have an eventful semester!
Blood
and
Iron
Deficiency and Associated Anemia
W
ANNA FLINK
hen Otto von Bismarck in his speech
“Blood and Iron” stated that “the great questions of the day will not be settled by speeches or majority decisions, but by blood
and iron,” he was talking about war. In this article
we will talk about blood, iron, and war—against the
most common nutrient deficiency of the world, that
of iron. As medical students we’re well aware of the
basics and maybe more, depending on our year of
study. It is easy to think about it as a problem of
the developing world, and indeed, it is more prevalent there. However, it is also the only nutrition
deficiency that is significantly prevalent in the developed world, affecting mainly toddlers, adolescent
girls, and women of childbearing age (1 ). Most likely, we will all come across this disorder from time
to time in our future careers.
specific to iron deficiency (1 ). With all this said, iron
deficiency anemia can also be asymptomatic at early stages.
In general, the groups at higher risks include children and pregnant women because of their high
cell turnover, as well as menstruating girls and women because of blood loss (2). The main cause of
iron deficiency is malnutrition. In the developed
world, it is rare that malnutrition alone is the cause. Instead, it causes iron deficiency in combination
with other causes such as malabsorption, and increased iron demand as seen in blood loss, pregnancy, and rapid growth. In the developing world,
parasitic infection of the gastrointestinal tract often
causes blood loss, resulting in loss of iron. Other
important causes of blood loss that can cause severe iron deficiency include menstruation, as well
Fatigue, apathy, and tendency to feel cold are well as ulcers, sores, and inflammation of the gastroinknown symptoms of iron deficiency anemia but far testinal tract (1 ).
from the only ones. Others include mental symptoms such as behavioral disturbances, mood chan- Affecting millions of people in all the corners of the
ges, clumsiness, learning disorders, and lowered world, iron deficiency anemia is indeed a public heIQ. These mental symptoms are not anemic but ra- alth problem of epidemic proportions. It has a mather caused by iron deficiency in the brain. An im- jor effect on the economy, mostly affecting the
portant note is that these symptoms can easily be already vulnerable developing world. Among pomistaken for behavioral or motivational problems. pulations, the poor and uneducated are affected
Pale skin and sclera, sore tongue, and spoon-sha- the most. There are several ways in which this diped brittle nails are other symptoms caused by sorder affects economies both on personal levels
anemia in general. Pica, craving of nonfood sub- and on national and worldwide levels. One major
stances such as ice and clay, is another symptom contributing factor is the fatigue and weakness as-
ENGLISH PART
sociated with loss of work and productivity among
individuals as well as organizations (3). In addition,
there’s much affect on the economy caused by iron
deficiency anemia associated conditions such as
premature death, maternal haemorrhage, and decreased school performance.
Although many factors play a part in the development of iron deficiency anemia, malnutrition must
be considered having the main role. Knowledge of
what kind of food is rich in iron, and/or increases
iron absorption is a main key to fighting iron deficiency. The Daily Recommended Intakes (DRI) of
Iron is 8mg/day for men and women above 51 years
old, and 1 8mg/day for women between 1 9 and 50.
The DRI for pregnant women is as much as 27
mg/day. These numbers don’t tell us much unless
we’re nutritionists but one can easily get the picture by knowing iron content of some foods. In general, meat have a high iron content and also
contains the more easily absorbed form, heme iron.
Plant sources contain nonheme iron and are not
as readily absorbed. One of the best food sources
of iron is clams, containing about 24 mg of iron per
3 oz (85 grams). Animal livers in general are also
good sources but it varies with animal. Beef liver,
for example contains 5.24 mg of iron per 3 oz even
if it’s one of the livers with lowest iron content. Good plant sources of iron include beans, navy beans
contain 4.6 mg per cup (236ml), and spinach (6.4
mg per cup). The absorption of nonheme iron coming from plants is increased by vitamin C as well
as MFP (meat, fish, poultry) factor. On the other
hand, tea, coffee, calcium, phosphorous, phytates,
tannins, and fiber are all substances decreasing the
absorption of nonheme iron (1 ). Therefore, consumption of these should be avoided in iron deficiency.
Prevention of blood loss together with diet are clearly the most important factors that we can influence to achieve a decrease in iron deficiency and
its anemia. It might sound simple but the iron deficiency is the leading nutritional deficiency in the
world shows us that it’s not as simple as it sounds.
WHO has called on attention to the problem and
is actively working on supporting governments in
their war against iron deficiency. The advantages
that come with improvements are many and include health and economy. With this as a motivational force, we can hope that the war will go on.
Sources:
1 )Sizer, Frances, and Ellie Whitney. Nutrition, Concepts
and Controversies. 1 0th ed. Thomson Wadsworth, 2006.
2)http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmedhealth/PMH0001 6
1 0/
3)http://www.who.int/nutrition/topics/ida/en/index.html
Photo:http://www.microscopyu.com/staticgallery/patholo
gy/irondeficiencyanemia40x02.html
gal en
23
Snip
or not to
ENGLISH PART
snip
PIOTR ORZYLOWSKI
D
ue to recent boredom, I have been following a certain medical discussion in the
news. At the end of June, a German court in Cologne decided that circumcision for religious reasons should be banned because “the child’s
right to physical integrity trumps religious and parental rights” and “it contravenes interests of the
child to decide later in life on his religious beliefs.”
Basically, they decided that religion is not an indication to mess with your kid’s penis. The ruling was
in response to a 4-year old with complications following the procedure. Circumcision is not technically illegal (yet), however, a precedent has been set
and the German Medical Association is discouraging physicians from circumcising.
fot ‫ד עלא בא ו י‬
commend routine circumcision only in high-risk
locations (countries with epidemics, high HIV rates,
low circumcision rates). That is why the AAP does
not recommend routine circumcision, as the US is
not a high-risk place. Nonetheless, this does not
stop the media from over-exaggerating. NBC News
for example, has flatly stated that HIV rates will skyrocket if parents stop circumcising. Perhaps journalists have forgotten how to read.
Circumcising high-risk areas would make sense if
the information was accurate. The problem is that
it is not. It comes from just three randomized control trials (RCT). These three studies are poorly designed and are biased in almost every way. For
example, they do not distinguish between patients
who were infected vertically or sexually! According
to Drs. Van Howe & Storms at Michigan State University, mass circumcision in Africa would actually
increase HIV rates by diverting attention from more efficient solutions. It would just be a distraction.
How these studies got published is beyond me. If
only we could all get published so easily!
As you would expect, the Jewish and Muslim communities - in which circumcision is an important religious rite - are furious. Merkel has stepped in to
assure them that their religion is protected, and in
July, the German MPs voted to protect circumcision
as a religious rite. A new law will be drafted this fall
to overrule the Cologne decision. It seems as though the German government is more preoccupied
with appearing tolerant than the rights of the child. This may have something to do with America’s rich
history and tradition of circumcision. The reason
This summer appears to be the summer of circum- the US is so pro-snipping is mainly due to one man
cision, because in August, the American Academy – Sayre. He was a prominent and influential physiof Pediatrics (AAP) published a new report on the cian back in the day, who helped found the Amerisubject. The Americans have changed their stance can Medical Association. He was convinced that
on circumcision, stating that the benefits outweigh circumcision cured a wide array of disorders, espethe risks. Among the new information, is the conc- cially neurological disease. His theories have been
lusion that circumcision decreases HIV infection ra- discredited, but not before they were ingrained arotes by 60 percent.
und other Commonwealth countries and South KoTherefore, the WHO has decided to go and circum- rea.
cise a bunch of people. That being said, they re- According to Johns Hopkins University, costs will in-
24 gal en
crease as circumcision declines. UTIs would increase three-fold, and HIV would increase 1 2% if
circumcision declined to 1 0% (now 55-57% in US).
Eventually, it will cost half a billion dollars per year.
However, these are American experts.
It is not surprising then that the US is supporting
the WHO’s mission to circumcise Africa. But why
would circumcision decrease HIV rates? There are
some theories. Firstly, the interior mucosa is thought to be thinner and more prone to tearing. Well,
somebody measured foreskins all day, and what
do you know, no difference. Another claim is that
there is an increased concentration of Langerhans
cells (believed to be entry point of HIV). However,
research has shown that the foreskin is actually efficient in repelling HIV. This is why there is only a
1 /1 000 transmission rate. Lastly, another common
claim is that the preputial space is a harbor for viruses, but there has been no proven association.
If you repeat something often enough it becomes
true.
Even from epidemiological evidence one can see
that this sort of logic is flawed. Pro-snippers claim
that the impact of circumcision should be apparent
in those countries where it is already common. Let
us take a look at those countries. The pattern shows
that circumcised men are more likely to be HIV-positive (Malawi, Rwanda, Cameroon, Ghana, Zimbabwe, Lesotho, Swaziland, Tanzania). In South Africa,
1 2.3% of circumcised men are HIV-positive, while
1 2.0% of uncircumcised men are HIV-positive. Com mon sense will tell you that circumcision is not associated with a decrease in HIV! It would appear
that circumcision has no effect, or possibly even a
ENGLISH PART
negative effect on HIV infection.
This sort of mass circumcision in Africa would also
lead to risk compensation, which occurs when people believe they’ve been provided with additional
protection. For example in San Francisco, where
clinical trials for an HIV vaccination were done, a
vaccine 50% efficient, resulted in a decreased use
of condoms which actually led to increased infection. In Africa circumcision is promoted as a ‘natural condom’. Men actually admit to having
circumcision done in order to avoid condom use.
That is staggering especially since regular condom
use is only 48% in Africa. This behavior is not surprising especially since many bushmen believe the
only way to cure HIV is to sleep with a virgin.
once per week for 45 yrs (with a 3% discount on
the average cost of rubbers) would cost $6.1 3 per
lifetime, whereas circumcision is a $75 procedure.
That’s right, it is someone’s job to count this stuff.
Another flawed argument.
It seems Europe is trying to distance itself from circumcision, whereas the US are trying to hold on
dearly to their circumcising traditions by any means necessary (i.e. biased studies). I don’t expect
any solid laws to be set in place nor a practical solution be found. This mixture of penises, parental
rights, children’s rights, unclear science, history, tradition and religion will always breed controversy.
Perspectives will be completely different depending
on whether you are looking at religious rights or
medical guidelines.
Simple alternatives have been proposed that are
much more efficient than circumcision - secondary treatment (HAART) for example. If you can decrease the viral load enough, the patient becomes
essentially non-contagious. The obvious problem
is cost. Pro-snippers claim that HAART & condoms
are too expensive. In the case of condoms, according to estimates, the cost of 1 circumcision could
pay for 3000 condoms. People argue that circumcision is a one-time thing, whereas condoms are
an ongoing expense. However, the truth is that sex
Individuals should have the right to practice their
religion. However, should parents have the right to
irreversibly alter their son’s penis based on a belief
or tradition, which he may not necessarily endorse in the future? Muslims require circumcision at
least before puberty so there is room for a compromise and time for some sort of consent. According to Jewish custom, however, the child must be
circumcised on the 4th day of life. I don’t know about you, but I think a 4-day old child is able to weigh
all the pros and cons and make an informed deci-
M
JAMES CUNLIFFE
sion about his most private part. That’s just my opinion though.
Bibliography
http://www.who.int/hiv/topics/malecircumcision/en/
http://www.publichealthinafrica.org/index.php/jphia/arti
cle/view/jphia.201 1 .e4/html_9
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2008051 9
http://www.bbc.co.uk/news/world-africa-1 9256839
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-1 8909640
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-1 88331 45
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-1 8807040
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-1 8604664
http://www.bbc.co.uk/2/hi/africa/8399487.stm
www.bbc.co.uk/news/world-europe-1 8807040
www.bbc.co.uk/news/magazine-1 8793842
http://www.bbc.co.uk/news/magazine-1 9072761
http://www.cirp.org/library/history/gollaher/
http://vitals.nbcnews.com/_news/201 2/08/27/1 3460930circumcision-benefits-outweigh-risks-but-parentsshould-choose-pediatricians-say?lite
http://www.newscientist.com/article/mg21 328483.400condoms-are-slowing-hiv-spread-in-south-africa.html
http://www.newscientist.com/article/mg21 228386.500my-selfdestructing-syringe-could-save-millions-oflives.html
http://pediatrics.aappublications.org/content/1 03/3/686.f
ull
All Souls
ost of us are no doubt accustomed to
the commercialisation of 31 st October
into Halloween. It is now a night where it’s fully acceptable to dress up as a vampire and
transform orange vegetables into glowing ghouls.
Western Halloween traditions therefore stand in
stark contrast to the Polish tradition of remembering the dead in, well, a slightly more reserved and
respectable fashion.
The 1 st and 2nd of November are known as All Saints Day (Dzień Wszystkich Świętych) and All Souls
Day (Dzień Wszystkich Zmarłych) and it is a time reserved to visit and remember the dead. Warsaw
shuts down and entire families gather at the graves of loved ones where they light candles, place
flowers, and offer prayers to the souls of the departed. This tradition is not unique to Poland but
is celebrated throughout the majority of Catholic
Eastern Europe.
from the normally quiet and sombre atmosphere.
The rows of graves are literally packed with people
visiting relatives and also acknowledging the memorials of people unknown to them. It’s also a good time to remember those who died during the
Wars and Poland’s struggle throughout the last century. The Warsaw Uprising Memorial on ul. Długa
is a good place to start.
The first time I witnessed this was at Powazki Catholic Cemetery (Near Arkadia) and I still remember being awestruck at the sight. This was back in
first year when I was fresh to Warsaw and finding
new experiences at every turn. I still go back every
year even though I am not particularly religious and
recommend that you give it a go.
Tramways over special services throughout the holiday so no excuses! Get your warm kit on, grab a
candle and take time out to go and spend some
As the sun sets over the numerous cemeteries of quality time with the dead. I like to think that peWarsaw, candles begin to flicker and the warm com - ople might come and say hi occasionally when I’m
bination of subdued conversation and music rises six feet under and bored stiff.
gal en
25
KULTURALNIA
Wakacje niestety dobiegły końca, a za oknami jesień. Pełni sił i pozytywnej energii rozpoczynamy kolejny, a dla niektórych studentów pierwszy, rok akademicki. Kulturalnia
wraz z nowym zespołem ruszyła pełną parą i przygotowała moc atrakcji.
KAMILA LIPIŃSKA, KOORDYNATOR PROJEKTU EMSA KULTURALNIA NA ROK AKADEMICKI
CO TO JEST KULTURALNIA?
Wielu z Was już nas zna, jednak pozwolimy sobie
na parę słów wstępu - zwłaszcza dla nowo przyjętych żaków. Kulturalnia to autorski projekt Europejskiego Stowarzyszenia Studentów Medycyny EMSA
Warszawa. Naszym celem jest promowanie szeroko pojętej kultury począwszy od sztuki poprzez teatr, muzykę, literaturę, a kończąc na filmie. Sercem
projektu jest prężnie rozwijająca się strona internetowa www.kulturalnia.emsa.waw.pl – Pierwszaku - wejdź i zobacz koniecznie!
G RASZ – WYGRYWASZ!
Współpraca z kluczowymi teatrami, wydawnictwami oraz kinami zaowocowała dziesiątkami nagród
do wygrania w naszych konkursach. Półka z nagrodami ugina się pod ciężarem wciągających książek,
201 2/201 3
ciekawych filmów oraz różnorodnej muzyki. „Skóra w której żyję”, „Jak zostać królem”, Kings of Leon
czy Coldplay to tylko nieliczne z naszych pozycji. Wygrać je można w cyklicznych konkursach, takich jak
„Fragment obrazu”, „Zakamarki Warszawy” czy „Rok
Korczaka”. Nie mniejszą niespodzianką są bilety do
Teatru Dramatycznego, Och-teatru oraz Filharmonii Narodowej. Nie czekaj! Weź udział w naszych
konkursach – niespodzianki czekają właśnie na Ciebie!
S UKCESY MAŁE I DUŻE .
Polecamy serdecznie!!! Książka już w sprzedaży, a
także do wygrania na naszej stronie.
KULTURALNIA POLECA!
Jesteśmy też po to, aby informować Was o wydarzeniach kulturalnych. Nic nie poprawia humoru
tak dobrze, jak wyrwanie się na chwilę z wiru nauki.
W naszych aktualnościach znajdziecie informacje o
zbliżających się festiwalach filmowych, pokazach teatralnych oraz wystawach. Uchylimy rąbka tajemnicy i zdradzimy, że właśnie pracujemy nad
Kulturalnym kalendarzem. Szczegóły wkrótce - śledźcie nas koniecznie.
Kulturalnia pnie się na wyżyny, a nasza praca jest
doceniana – niejednokrotnie to sponsorzy sami nawiązują z nami kontakt. Tak było i tym razem. Z dumą ogłaszamy, że Kulturalnia objęła swym patronatem
medialnym książkę "Opiekunka. Życie z Nancy. Podróż w świat Alzheimera" Andrei Gilles wydaną na- Przełam codzienność! www.kulturalnia.emkładem wydawnictwa Czarne w serii "Przez rzekę". sa.waw.pl
Teatr
kobiety swego rodzaju wyzwoleniem: z toksycznego małżeństwa, od demonów przeszłości. Staje się
początkiem zupełnie nowego życia.
Głównym atutem spektaklu jest niewątpliwie interpretacja Magdaleny Cieleckiej. Jej gra sceniczna zdecydowanie nadaje żywiołowości momentami trochę
sztywnemu scenariuszowi. Jest przy tym niesamowicie autentyczna w swej roli.
Historia
jednego
zabójstwa
Kobieta zabija mężczyznę. Żona zabija męża. Dlaczego?
K
KATARZYNA DŹWIAREK
obieta z zapałkami” w reż. Aleksandry Koniecznej, na podstawie „Dziewczyny z zapałkami” Klima, to niezwykłe studium
morderstwa. Jest to cykl scen z życia małżeńskiego,
nieuchronnie zmierzającego do zbrodni. Główna
bohaterka, grana brawurowo przez Magdalenę Cielecką, nie potrafi odnaleźć się w swoim małżeństwie,
26 gal en
dusi się w nim. Ewidentnie nie potrafi nawiązać więzi z mężem, spełnić jego oczekiwań (a on jej). W ich
codzienność wkrada się nuda, samotność, życie
obok siebie. Ponadto na każdym kroku, niczym
duch, towarzyszy bohaterce wspomnienie jej zmarłego przed laty ojca. Nie akceptuje on nowego mężczyzny w życiu córki, wyraża dezaprobatę, męczy
opowieściami z przeszłości. Zbrodnia staje się dla
Warto także zwrócić uwagę na wyjątkowość scenografii. Proste, pozbawione nadmiernych upiększeń
mieszkanie podkreśla pozorną zwyczajność tej relacji i tej rodziny. Porozwieszane na ścianach zdjęcia stwarzają namiastkę rodzinnego ciepła. Do całej
układanki nie pasuje jedynie ogromna wyrwa ciągnąca się przez środek sceny, mająca symbolizować rozdarcie bohaterki i emocjonalną otchłań,
wokół której się wije i która ją wciąga.
„Kobieta z zapałkami” nie jest spektaklem łatwym,
ale zdecydowanie intrygującym i interesującym.
Warto go zobaczyć, choćby dla fenomenalnej kreacji Magdaleny Cieleckiej. Zapraszamy do Teatru
Narodowego.
„Kobieta z zapałkami” reż. Aleksandra Konieczna,
Teatr Narodowy Premiera: 24.03.201 2
E SA K
p a troM
n e m mu l tu ra l n i a j e
„ O p i eekd ia ln ym kssiąt
u n ka ”
ż ki
KULTURALNIA
Andrea Gillies
Książka
Opiekunka
Życie z Nancy. Podróż w świat alzheimera
W
AGNIESZKA GRZYB
yobraźmy sobie, że budzimy się w miejscu, którego nie znamy, nie pamiętamy też jak się tam znaleźliśmy. Wstając,
czujemy już, że coś jest nie tak, jakby ciało postarzało się z dnia na dzień o pięćdziesiąt lat. Podchodzimy do lustra i nie rozpoznajemy twarzy, która z
niego na nas spogląda. Wychodzimy na korytarz i
natykamy się na zupełnie obce nam osoby, które
jednak utrzymują, że nas znają, ba, że są z nami
spokrewnione. Namawiają nas na śniadanie,
prowadzą do salonu… to podejrzane, źle im z
oczu patrzy, zapewne chcą nas otruć, zrobić
nam krzywdę. Mówią w dziwnym języku,
wplatają w wypowiedź zupełnie niezrozumiałe
słowa. Wychodzą z pokoju i już nie wracają,
zamiast nich przychodzą kolejne nieznajome
osoby, niektóre miłe, ale większość wrogo nastawiona. Kładziemy się spać, licząc, że to tylko zły sen – a kolejnego dnia budzimy się w
innym, obcym domu, wśród innych, nieznajomych ludzi…
brą sytuację w rodzinie, odpoczynek, własne plany głym potokiem gróźb i obelg, a nawet fizycznymi
i marzenia.
atakami z jej strony.
„Opiekunka” jest przede wszystkim pamiętnikiem,
relacją z kilku lat opieki nad chorą na demencję
Nancy. Autorka z bezlitosnym realizmem opisuje
zmagania dnia codziennego. Zaczyna się, można
by rzec, niewinnie – od wyszukiwania różnych zajęć dla Nancy, pomocy przy ubieraniu, podpowie-
Ale ta książka to nie tylko pamiętnik. W przerwach między opisami kolejnych dni z Nancy, autorka dzieli się z czytelnikami swoją
wiedzą na temat choroby Alzheimera. W bardzo przystępny sposób przytacza i komentuje różne teorie na temat pochodzenia choroby,
opisuje deficyty związane z konkretnymi uszkodzeniami mózgu, podaje dostępne metody
leczenia. Przywołuje biografie wielu znanych
osób, które zmagały się z demencją. Jednocześnie, zadaje sobie i czytelnikom bardzo
trudne, głębokie pytania. Jak myśli i czuje chory człowiek? Gdzie w mózgu kryje się człowieczeństwo? Co się dzieje z duszą w demencji?
I przypuszcza, że odpowiedzi doczekamy się
nieprędko, jeśli w ogóle.
Brzmi jak fabuła thrillera, nieprawdaż? O ile
taki ciąg zdarzeń nie wychodziłby poza kartki
książki lub ekran telewizora, budziłby raczej
zaciekawienie niż przerażenie, jednak jestem
pewna, że nikt z nas nie chciałby go przeżyć
osobiście. Niestety, jest pewna (i to całkiem
spora) grupa osób, która codziennie doświad cza czegoś podobnego. Mniej więcej tak może
wyglądać każdy dzień człowieka z chorobą Alzheimera.
Andreę Gillies poznajemy w momencie, gdy
wraz z mężem i trójką dzieci przeprowadza się
do dużego, wiktoriańskiego domu na odludnym wybrzeżu północnej Szkocji. Ma nadzieję,
że spokojne otoczenie będzie sprzyjało opiece
nad teściami – chorą na alzheimera Nancy i
przykutym do wózka Morrisem. Szybko jednak
okazuje się, że przyjdzie jej stoczyć w tym miejscu
niejedną walkę. Nie tylko z surowym nadmorskim
klimatem, wiatrem, który gasi ogień w kominkach,
przenikliwym zimnem i dzikimi sztormami. Nie tylko z problemami wynikającymi z opieki nad teściami, z systemem opieki społecznej, z trudnościami
finansowymi. Również walkę o normalne życie, do-
Nancy wydaje się być centralną postacią opowieści, jednak nie mniej ważna jest Andrea. Jej wspomnienia, choć nieraz tak szokująco realistyczne, nie
są pozbawione emocji. Widać w nich troskę i przywiązanie do chorych teściów, poczucie obowiązku.
Widać walkę o realizację własnych planów zawodowych i marzeń, o odpoczynek i dobre relacje
rodzinne. Zdarzają się wreszcie wybuchy gniewu, napady depresji i poczucia bezsilności.
Wyrzuty sumienia i usprawiedliwienia – „przecież ona jest chora, dlaczego mnie poniosło,
nie powinnam… za dużo tego, nie daję rady”.
Obawy, aby wobec ciężaru obowiązków nie
utracić własnej tożsamości.
dzi przy sprzątaniu czy gotowaniu. Jednak podróż
w świat alzheimera trwa nadal. Andrea stopniowo
odnotowuje kolejne luki w pamięci i umiejętnościach
teściowej: „nie poznaje męża”, „nie umie czytać”,
„smaruje stół masłem, ale ciągle potrafi rymować”.
Ostatecznie, musi się zmierzyć z nocnymi ucieczkami teściowej, odmową jedzenia czy kąpieli, cią-
O „Opiekunce” Andrei Gillies można powiedzieć wiele. Szczera i osobista, nieraz szokująca,
czasem
filozoficzna,
czasem
popularnonaukowa. W tej różnorodności nie
ma jednak zamieszania, poszczególne płaszczyzny przenikają się nawzajem dając w rezultacie
bardzo przejmujący, ale i kompletny opis choroby
Alzheimera. Jest to książka, która zmienia sposób
patrzenia na problem demencji, problem, który dotyczy nie tylko kilkudziesięciu milionów chorych ludzi na świecie, ale jak się okazuje – również ich
opiekunów.
gal en
27
Matisse
L’aven
ture de
s
Stein
KULTURALNIA
Cézanne
Picasso
DAGNY KRANKOWSKA
M
ój pobyt we Francji dobiega końca, ale
czuję, że nie mogę stąd wyjechać nie
wspomniawszy o wystawie którą widziałam w zeszłym roku w Paryżu. Choć wystawa
skończyła się wiele miesięcy temu, ja wciąż nie mogę o niej zapomnieć i nie mogę sobie wybaczyć, że
nie napisałam o niej wcześniej. Zatem z szacunku
wobec tego, co widziałam i z czystej potrzeby wyzwolenia się od moich wyrzutów sumienia, zapraszam Was do wspólnego przejścia przez wystawę
„Cezanne, Matisse, Picasso. Rodzina Steinów”, która miała miejsce w Grand Palais w Paryżu.
TROCHĘ HISTORII
Rodzina Steinów, a dokładnie rodzeństwo Steinów:
28 gal en
Michael ze swoją żoną Sarah, Gertrude i Leo byli
największymi kolekcjonerami i promotorami sztuki współczesnej w pierwszej połowie XX w. W 1 902
dwudziestoparoletni, osierocony i pozostawiony z
dużym majątkiem swojego ojca Leo Stein, po półrocznej podróży po Europie, postanowił osiąść w
Paryżu. Gertrude, jego nieodłączna młodsza siostra, zamieszkała wraz z nim przy Rue de Fleurus.
W dwa lata później najstarszy z rodzeństwa Michael wraz z żoną również przenieśli się do Paryża i zamieszkali w niedalekiej odległości od Leo i Gertrude.
W 1 902 roku Leo Stein zainspirowany sztuką, którą widział we Włoszech postanowił kupić pierwsze
obrazy do swojej kolekcji – prace Degasa, Renoira,
Cezanne's i Maneta W 1 905 r. po skandalu jaki wywołał obraz Matisse’a „Kobieta w kapeluszu” na wy-
stawie w Salonie jesiennym, Leo nie poddał się opinii publicznej i kupił tenże obraz. Sarah zaś, która
od tego momentu była już do końca zafascynowana sztuką Matisse’a, postanawia zakupić „Zieloną
linię”, kolejny portret, równie niepokojący, jak poprzedni. Oba obrazy zdecydowanie odbiegały od
klasycznej szkoły malarskiej, były portretami kobiet,
wykonanymi w intensywnych kolorach. Nie bez przyczyny kierunek reprezentowany przez Matisse’a został później nazwany fowizmem („les fauves” po
francusku znaczy „dzikie zwierzęta”). I tak, powoli,
nieakceptowane przez szerszą publikę prace znajdowały schronienie w mieszkaniu Steinów. Z czasem powstała tam doraźna kolekcja prac, którą co
niedzielę podziwiało coraz więcej ludzi. Mieszkanie
przy Rue de Fleurus stało się miejscem sobotnich
KULTURALNIA
schadzek artystów takich, jak Braque, Apollinaire,
Picabia, Duchamp, Man Ray, Gris, Laurencin, Masson, jak również amerykańskich pisarzy takich, jak
Hemingway, Sherwood, Anderson i Fitzgerald. Każdy z nich chciał zobaczyć “Niebieski akt, Biskra” Matisse’a, “Trzy kobiety” Picassa czy też “Portret Pani
Cezanne” Cezanne’a. Bohemiczna śmietanka spotykała się u Steinów zupełnie tak, jak zostało to
przedstawione w filmie “O północy w Paryżu” przez
Woody’ego Allena. Ale nie było to tylko miejsce spotkań intelektualistów. Było to też miejsce inspiracji,
poznawania czegoś nowego, sztuki, która wówczas
nie była jeszcze doceniana przez świat zewnętrzny.
Picasso podobno dopiero po tym, jak zobaczył kanciastą postać z „Niebieskiego aktu” Matisse’a u Steinów, zaczął pracować nad „Kobietami z Avignonu”.
FASCYNUJĄCA POSTAĆ G ERTRUDE S TEIN
90 razy. Wreszcie skończony, stał się jednym z najsłynniejszych portretów na świecie. Co ciekawe Gertrude w swoim testamencie zapisała go nie muzeum
sztuki współczesnej MOMA, lecz Metropolitan Museum w Nowym Jorku. Dobrze wiedziała, że to ostatnie, uznawane było (i nadal jest) za największe
muzeum w Stanach Zjednoczonych, odpowiednik
europejskiego Luwru. Gdzie indziej mogłaby zostawić swój wizerunek, jak nie w tej świątyni sztuki?
Gertrude pragnęła być zauważona i doceniona w
swoim kraju. Między innymi dlatego postanowiła
opuścić Amerykę, aby zostać pisarką Amerykańską.
Jej popiersia były później wielokrotnie rzeźbione
przez wielu artystów m.in przez Picabia, Lipchitza,
Marcoussisa i Davidsona.
Oprócz wyżej wspomnianych obrazów, na wystawie w Grand Palais można również było zobaczyć
„Nu a la serviette” (1 907r.), Picasso; „Autoportrait”
Choć to Leo zapoczątkował kolekcjonerstwo w rodzinie Steinów, a Michael i Sarah mieli największą
kolekcję obrazów Matisse’a, to postać Gertrude,
która mocno przyjaźniła się z Picasso, zainteresowała mnie na tej wystawie najbardziej. Feministka,
pisarka, promotorka sztuki: to dosyć mocne określenia zdawałoby się silnej osobowości, jaką Gertrude Stein niezaprzeczalnie była. Choć wcale takową
nie była od początku. Długo żyjąca w przeświadczeniu, że została poczęta gdyż dwoje poprzednich
dzieci jej rodziców zmarło, miała dziwne poczucie
życia na czyimś miejscu. Wypełniania pustki raczej
niż bycia oddzielną jednostką. Zdaje się, że to był
jeden z powodów, dla których tak polubiła Francję
– ze względu na to, czego ten kraj od niej NIE wymagał, NIE oczekiwał. To tu mogła niejako tworzyć
się od nowa. W kraju, w którym niemalże nikt nie
mówił po angielsku mogła nawiązać intymną relację ze swoim językiem ojczystym. Pisała jedynie w
nocy, tak, aby mieć pewność, że nikt jej nie prze"Portret Pani Cézanne w czewonym fotelu",
Paul Cézanne, 1877r.
szkodzi, że będzie tylko ona i słowa. Jej teksty, trudne do tłumaczenia na inne języki, były pełne gier
słownych. Zawsze broniła się mówiąc, że to zapę- (1 906r.), Matisse, przy dźwiękach nagrania głosu
tlanie się tak często występujące w jej pracach nie Gertrude Stein, czytającej „If I told him: a complebyło powtarzaniem, lecz „uporczywością”.
ted portait of Picasso”.
W roku 1 908 po trzęsieniu ziemi w San Francisco,
Steinowie postanowili wrócić na chwilę do Stanów
Zjednoczonych. To podczas tej podróży Gertrude
Stein poznała Alice B. Toklas, kobietę, która miała
zostać jej życiową partnerką. Razem wróciły do Francji i nie ukrywały swojej seksualności, choć było to
wówczas nie do pomyślenia. Świadczy o tym między innymi fakt, że nie miały żadnych wspólnych
zdjęć do czasu, gdy Man Ray zrobił im pierwszą sesję zdjęciową. Potrzebowały bowiem artysty do sfotografowania ich razem, aby publiczność mogła
oswoić się z tym „widokiem”. Sama postać Gertrude była wielokrotnie portretowana. Początek tej popularności, zdaje się, nadał słynny jej portret
namalowany przez Picassa, do którego pozowała
"Portret Gertrude Stein", Pablo Picasso
Gertrude Stein
Wystawa, która miała miejsce w Grand Palais, myślę, że powinna była być okrzyknięta wydarzeniem
kulturalnym 201 1 roku. Nawet głośna wystawa prac
Leonardo da Vinci w National Gallery w Londynie,
na którą po czekaniu 4 godzin w kolejce od 7ej rano wreszcie udało mi się wejść, nie zrobiła na mnie
aż takiego wrażenia.
Oprócz tego, że wystawa „Rodzina Steinów” była
imponująco duża, była również wspaniałą lekcją historii sztuki, prawdziwie humanistyczną wystawą,
gdzie sztuka przedstawiona jest w kontekście historycznym. Gdzie malarstwo przeplata się z literaturą, a relacja artysta-kolekcjoner jest czymś więcej
niż transakcją finansową.
"Kobieta w kapeluszu", Henri Matisse, 1904 r.
gal en
29
ROZMAITOŚCI
dzień turystów. W jej krużgankach nieraz już akademickie pomysły nabierały wymiernych kształtów.
W tak oto zwyczajny sposób zawiązała się grupa
studentów medycyny regularnie spotykających się
w św. Annie. Niedługo później ten szósty, który zgodził się zostać opiekunem ich inicjatywy, ks. rektor
Jacek Siekierski rzucił: ‘Jedziemy do Izraela’.
I tak, sierpniowym popołudniem, dzień po kąpielach w Morzu Martwym, a trzy dni przed zwiedzaniem Góry Oliwnej, jedliśmy falafel w Jerozolimie.
W 9 dni zobaczyliśmy zarówno te najbardziej znane miejsca – błyszczącą w słońcu, szczerozłotą kopułę meczetu Omara (na zdjęciu) - i te znane raczej
mniej jak Dom Polski w Betlejem (tu zdjęć nie ma).
‫לא רש י ע מש‬
BARTOSZ SADOWNIK
Czyli o tym jak kilkunastu studentów WUM-u jadło sierpniowym popołudniem
falafel w Jerozolimie.
H
istoria zwyczajna. Było ich dwóch i spotkali się przypadkiem. Okazało się, że znają tego trzeciego, więc następnym razem
spotkali się w pięciu.
Szukali dobrego miejsca na pogaduchy, wylądowali więc wieczorem na Krakowskim Przedmieściu u
szóstego, którego znał drugi…
ą
30 gal en
Nasza podróż nie mogła ‘po prostu’ zakończyć się
w Izraelu – mamy wspólne plany na cały rok. Piątkowe spotkania o 1 9:30 w Annie ulegają niespodziewanemu urozmaiceniu: co miesiąc będziemy
mieć okazję posłuchać Gościa Specjalnego, jednego z profesorów naszego Uniwersytetu. Na wyjeździe nauczyliśmy się od Izraelczyków, że dobrze jest
zdobywać doświadczenie, również to zawodowe,
słuchając. W końcu nieprzypadkowo pierwszym zaleceniem ich wiary jest wezwanie ‫„ – לארשי עמש‬Słuchaj Izraelu”. Dlatego przysłuchując się
doświadczonym lekarzom, czy też sobie nawzajem
na cotygodniowej herbacie, chcemy lepiej zrozumieć to zazębianie się codziennego życia z wiarą i
medycyną.
Wszystkich lubiących twórczo rozmawiać na tematy mniej czy bardziej (nie)poważne, jak i chcących
poznać pozostałych studentów WUMu wszystkich
możliwych kierunków, zapraszamy na spotkania w
każdy piątek o 1 9:30 do św. Anny na Krakowskim
Przedmieściu. Można też znaleźć nas na FaceboAnna choć już niemłoda, 558-letnia, nadal pozosta- ok’u: Grupa Medyków, lub odezwać się na maila:
je atrakcyjna - i to nie tylko dla fotografujących ją co [email protected]
Spotkania na Starówce mają to do siebie, że nawet
się nie obejrzysz a już wpadłeś na kilkunastu znajomych. Tym razem to znajomi wpadli i już zostali
na herbacie i ciastkach w Annie.
ALEKSANDER ZARZEKA
OBU , OBAJ , OBIE
To nie chińskie przysłowie. Chodzi o liczebnik
odpowiadający liczbie dwa. Jakby tego było mało są
też obydwa, obydwie, obydwoje... Nie trudno o
pomyłkę. Albo ma się intuicję, albo zna się zasady.
Zapamiętajmy więc, że obaj mężczyźni, obie kobiety,
obydwoje dzieci lub kobieta z mężczyzną. Resztę
musiałbym sobie rozpisać w tabelce z przypadkami
i rodzajami, do czego wszystkich zachęcam.
ę