Sennheiser HD 700 test Piotr Ryki (recenzja, opinie)

Transkrypt

Sennheiser HD 700 test Piotr Ryki (recenzja, opinie)
Sennheiser HD 700
test Piotr Ryki (recenzja, opinie)
Wpisany przez Leman
piątek, 03 sierpnia 2012 13:23 - Poprawiony czwartek, 09 sierpnia 2012 15:25
Dzięki doświadczeniu firmy
Sennheiser z reprodukcją dźwięku,
te otwarte, wokółuszne, dynamiczne
słuchawki Hi-End zapewniają
niewiarygodną przestrzeń
brzmieniową i ciepłą, wyrównaną
reprodukcję dźwięku.
Sennheiser HD 700
Autor: Piotr Ryka.
Wstęp.
Kliknąłem baner reklamowy i dowiedziałem się co następuje: Dzięki doświadczeniu
firmy Sennheiser z reprodukcją dźwięku, te otwarte, wokółuszne, dynamiczne słuchawki
Hi-End zapewniają niewiarygodną przestrzeń brzmieniową i ciepłą, wyrównaną
reprodukcję dźwięku. Trochę mnie to rozśmieszyło, bo przewrotnie można powiedzieć, że nie jest jasne, czy
ta przestrzeń jest "niewiarygodna" w znaczeniu pozytywnym, czy negatywnym. Moim
zdaniem ani w takim, ani w takim, ale do tego jeszcze dojdziemy. Jasne pozostaje
natomiast, że firma Sennheiser wypuściła na rynek słuchawkowego wicelidera i zgodnie
ze swym świętym producenckim prawem usiłuje go wypromować. Jest w całej tej sprawie jedna rzecz osobliwa, mianowicie ów wicelider okazuje się
niewiele od lidera tańszy, skutkiem czego należałoby domniemywać, iż jest także
niewiele gorszy, co z jednej strony tegoż lidera podkopuje, jako nie za bardzo
liderującego, a z drugiej osłabia samego wicelidera, bo niewiele dopłacając możemy
mieć słuchawki zdaniem wytwórcy najlepsze, za marne sześćset złotych zapewniające
własnej audiofilskiej próżności błogi spokój, wolny od rozterek typu "inne są lepsze
1 / 9
Phoca PDF
Sennheiser HD 700
test Piotr Ryki (recenzja, opinie)
Wpisany przez Leman
piątek, 03 sierpnia 2012 13:23 - Poprawiony czwartek, 09 sierpnia 2012 15:25
od moich". Zarazem trudno powiedzieć, żeby to nie był nasz problem, bo to my przecież
mamy podejmować decyzję o zakupie, a skoro tak, sprawę relacji między modelami HD 800
i HD 700 należy przebadać z wyjątkową starannością, przy czym nie od rzeczy będzie
odwołać się także do porównań z modelami niższymi – HD 600 i HD 650 – by ocenić miarę
postępu. Dobrze zatem się składa, że mam te wszystkie słuchawki pod ręką, choć wizja
brnięcia przez gąszcz porównań jest dla mego wrodzonego lenistwa niespecjalnie
pociągająca. No ale trudno, do roboty panie recenzencie.
Budowa.
Konstrukcja w sensie kształtu jest analogiczna z modelem flagowym, ale w sposób
przewrotny. Przód i tył muszli zamieniono bowiem miejscami, czyli wyrażając się
geometrycznie, wykonano przetwornikami obrót o 180 stopni, w efekcie czego łukowato
przycięte krawędzie znalazły się z przodu, a półokrągłe z tyłu, dokładnie na odwrót
niż u HD 800. Jednocześnie śmiało można powiedzieć, że model HD 700 to taka
pomniejszona wersja tamtych. Tu również spotykamy centralnie umieszczoną okrągłą
wentylację przetworników okoloną swoistym rusztowaniem z plastikowych szprosów oraz
zamaszyste mocowanie pałąka, mające przydawać całości dynamiki i nowatorskiego
wyglądu. Całkiem nieźle się to prezentuje, w każdym razie mnie się podoba, i jedyne
czego można się czepiać, to jakości tworzyw. Nie jest zła, w modelu HD 700 wydaje się
nawet lepsza, a przynajmniej nieco lepiej dopasowana kolorystycznie, ale flagowe
Beyerdynamiki pokazują, że da się lepiej, z większą dozą elegancji i dbałości o
gatunek surowca.
Napisałem o HD 700, że to takie zminiaturyzowane HD 800 i trudno odnieść inne
wrażenie. Zewnętrzna powierzchnie muszli jest mniejsza prawie o połowę, a
powierzchnia otworu wentylacyjnego jeszcze dużo
bardziej. Nie inaczej jest wewnątrz. Sławny przetwornik o 56-milimetrowej średnicy
zastąpiony został 40-milimetrowym, w którym nie znajdziemy już centralnego otworu
zapobiegającego nieliniowym zakłóceniom membrany. Mniejsza powierzchnie to oczywiście
także mniejsza objętość komory rezonansowej, a co za tym idzie mniej miejsca dla
uszu, no i także dla dźwięku, co okaże się mieć pewne reperkusje. W efekcie wspaniałą
wygodę modelu flagowego diabli wzięli. Nie jest niewygodnie, ale nie jest też
wygodnie. Jest tak sobie. Słuchawki są lekkie i dobrze ukształtowane, ale przyjemność
ich noszenia nie jest już tak naprawdę przyjemnością i tu lider bije je na głowę
kiedy na czyjejś głowie się znajdzie. A tak w ogóle to można odnieść wrażenie, że
model HD 700 został sporządzony także z myślą o użytkownikach mobilnych, chociaż
kończący jego kabel duży jack sugerowałby coś innego. Ten duży jack także ma mniejszą
niż u flagowca oprawę, tak więc miniaturyzacja sięgnęła nawet tutaj, lecz wielkość
jacka nie jest specjalnie istotna, natomiast co innego tak. Tym czymś innym jest
bardzo nieprzyjemna właściwość kabla. Optycznie od tego z HD 800 niemal się nie
różniąc ma on paskudny zwyczaj zawijać się przy każdej sposobności w precle, a
ponieważ sposobnością jest dla niego praktycznie każda manipulacja, co chwilę trzeba
go rozprostowywać, co na dokładkę okazuje się wcale nie takie łatwe. Jeszcze się z
czymś podobnym nie spotkałem i tu dział technologii materiałowej Sennheisera dał
niewątpliwie paskudną plamę. Ale ogólnie nowe słuchawki są sympatyczne i miłe dla
oka. Za małe wprawdzie i nie wiem do czego komu była potrzebna ta przesadna według
mnie miniaturyzacja, chyba tylko do pokazywania się w nich na ulicy, ale przynajmniej
pałąk jest solidnie wyścielony, dotyk padów przyjemny, a kolorystyka dobrze
2 / 9
Phoca PDF
Sennheiser HD 700
test Piotr Ryki (recenzja, opinie)
Wpisany przez Leman
piątek, 03 sierpnia 2012 13:23 - Poprawiony czwartek, 09 sierpnia 2012 15:25
skomponowana. Jednak nie da się ukryć, że o ponad połowę tańsze HD 600 i HD 650 są
wygodniejsze, a kable im się nie skręcają.
By dopełnić opisu trzeba jeszcze powiedzieć, że ten rolujący się kabel zaopatrzono
przy muszlach w miniaturowe jacki, dzięki czemu jest wymienny, a przy tym mniej
egzotycznie wykończony, nie stwarzając producentom kablowych zamienników problemów ze
zdobyciem odpowiednich wtyków, jak miało to miejsce w przypadku HD 800. Sam przewód
posiada konstrukcję symetryczną a wykonano go z posrebrzanej miedzi beztlenowej.
Obsługuje przetworniki o nieczęsto teraz spotykanej 150 ohmowej impedancji,
potrafiące przenosić pasmo 15-40 000 Hz, a więc sporo ale nie jakoś specjalnie. Słuchawki są dostarczane w dużym czarnym pudle z jedwabiście połyskującego tworzywa,
które dodatkowo opakowano w tekturowe pudełko tak lichej jakości, że aż wstyd. Niby
to tylko nieprzydatna potem do niczego osłona z reklamowym malunkiem, ale lichość
cieniutkiej tekturki jest irytująca i nie budzi zaufania do wytwórcy. Byle gadżet
pakują w porządniejszą tekturę.
Dźwięk.
Dźwięk No nic, ta ergonomia to nam się średnio udała, pozostając
nieco w tyle za przyjemnym dla oka wyglądem, a jak jest z brzmieniem? Słuchawki
przyszły do mnie surowe jak ogórki na mizerię i w tym surowym stanie zagrały
dźwiękiem jasnym, nadmiernie akcentującym sykliwe spółgłoski, ale nie pozbawionym
ujmującego stylu bycia i powabu. W miarę użytkowej obróbki, zwanej potocznie
wygrzewaniem, dźwięk pociemniał, zyskując barwę pośrednią między modelami HD 600 a HD
650, a sykliwość się zmniejszyła, chociaż nie ustąpiła zupełnie. Pozostaje z grubsza
analogiczna jak u HD 800, to znaczy na pewno dużo mniejsza niż u Ultrasonów E10, ale
nie zabita doszczętnie, jak ma to miejsce u ortodynamicznych HiFiMAN'ów. W efekcie
nie przeszkadza, ale daje się zauważyć kiedy jej na odpowiednim materiale poszukać.
Co robić, mówi się trudno. Można też powiedzieć, że słuchawki ortodynamiczne, a także
zaopatrzone w swobodnie wibrującą diafragmę AKG K1000 i elektrostaty mają te tam
swoje techniczne przewagi nad konstrukcjami dynamicznymi, ale ubieram HD 650, a potem
HD 600 i też żadnej sybilacji nie ma. O, psia krew! – pomyślałem. To ci
niespodzianka. Raz jeszcze dla pewności przywdziewam HD 800 i nie ma wątpliwości –
syk akcentują wyraźniej. Czy to znaczy, że lepiej oddają to co jest w nagraniu, czy
przeciwnie, nie radzą sobie z trudnym, sykliwym materiałem, jest sprawą dyskusyjną,
ale ja bym stawiał raczej na to drugie. Aż się nie chce wierzyć, ale przecież uszy
nie kłamią, bo nie potrafią. Nie było to odkrycie budujące, bo po tylu latach milczenia i czasu na zrobienie
czegoś jednoznacznie lepszego wytwórca najznamienitszych słuchawek w dziejach,
sławnego Orfeusza, powinien był wyciągnąć z producenckiego kapelusza coś dalece
doskonalszego od HD 600 i HD 650, i to pod każdym względem, ale co mu poradzę, zrobił
jak zrobił – jego sprawa i jego kłopot – jedźmy dalej w poszukiwaniu brzmieniowych
3 / 9
Phoca PDF
Sennheiser HD 700
test Piotr Ryki (recenzja, opinie)
Wpisany przez Leman
piątek, 03 sierpnia 2012 13:23 - Poprawiony czwartek, 09 sierpnia 2012 15:25
zawiłości przyrządzonych przez Sennheisera. Weźmy teraz ma tapetę tę przestrzeń, co to miała być niewiarygodna, a jaka jest to
się zaraz okaże. Nie będę się wysilał ani udawał, że jestem wyjątkowo mądry oraz mam całe szafy płyt
na każdą okoliczność badawczą sposobnych, w związku z czym za każdym razem będę się
posiłkował innym muzycznym materiałem, ponieważ mej mądrości i tak nie robi to żadnej
różnicy. Płyt wprawdzie mam trochę, będzie ponad pięćset krążków i mądry też jestem
niesłychanie, ale pewne nagrania są do niektórych zadań szczególnie przydatne, a poza
tym nie chcę sobie obrzydzać wszystkiego co posiadam technicznymi porównaniami, w
których muzyka staje się tylko tłem i narzędziem, a jeszcze do tego odtwarza się ją w
kółko raz po raz. Tak więc sybilacja została przeanalizowana tradycyjnie przy pomocy
Sweet Jane od Cowboy Junkies, a przestrzeń zdekonspirowana, też tradycyjnie, przy
pomocy Song of White Vangelisa.
Wziąłem rozpęd, to znaczy posłuchałem najpierw HD 600 i HD 650, i tu
trzeba zaznaczyć, że jedne i drugie mają usunięte gąbki po stronie ucha, bo im ze
starości zetlały. Niedawno dowiedziałem się, że takie usunięcie jest traktowane jako
mod i zalecane do stosowania także w nowych egzemplarzach. Mod nie mod, zwał jak
zwał, w każdym razie są bez gąbek i materiałowej osłony, a przy tym HD 650 mają
lepszy kabel. Bój między sobą rozstrzygnęły na korzyść HD 650, które przestrzeń mają
nieco większą, bas zamożniejszy, a ich ciemniejsza barwa lepiej do nagrania pasowała.
No to łap za HD 700. Niewiarygodna scena? E tam, a tam. Od tej z HD 650 wcale nie
większa, na upartego może odrobinę, natomiast co się narzuca, to dźwięk bardziej
dosadny, bardziej szczegółowy i bardziej świdrujący. Nie ma relaksu, jest drążenie.
Nie, wcale nie chcę powiedzieć, że jest gorzej. Jest inaczej, jest w inny sposób.
Dźwięki nie są gładkie i krągłe tylko naelektryzowane i myszkujące. Kto lubi rysunek
wyrazisty i szczegółowy, będzie zadowolony, kto woli relaks i oblejsze kształty,
zawróci ku HD 650. No to jeszcze HD 800. O, te to większą scenę faktycznie mają.
Znane są z tego i lubią to potwierdzać. Dźwięk mają też wytworniejszy – gładszy,
staranniej wyprofilowany i niestłamszony. Małe komory HD 700 trochę gniotą przekaz. U
wszystkich innych tutaj porównywanych komory są większe i to niewątpliwie ma swoje
zalety. Dźwięk rozchodzi się swobodniej, nie sprawiając wrażenia, że coś go krępuje.
Na HD 700 nie jest to silne odczucie, można go nawet nie zauważyć, ale mnie się coś
takiego nasunęło więc się tym dzielę, bo przecież po to są recenzje.
Pewna szorstkość HD 700 każe jednak baczyć na ewentualność niewygrzania. Przerywam
badania i daję im kilka dni na rozwinięcie skrzydeł. Może będzie inaczej, a na razie
jest tak, że HD 700 są od HD 650 trochę bardziej bezpośrednie, ale za to dawny
flagowiec ma dźwięk bardziej elegancki i przywołujący refleksyjną zadumę nad tą bielą
Vangelisa, którą HD 700 czynią bardziej rozedrganą i niespokojną. Minęło dni parę, co wcale nie znaczy, że słuchawki osiągnęły już ostateczny pułap
jakościowy, ale na pewno nie są też surowe. I co się okazuje? Grają dźwiękiem
4 / 9
Phoca PDF
Sennheiser HD 700
test Piotr Ryki (recenzja, opinie)
Wpisany przez Leman
piątek, 03 sierpnia 2012 13:23 - Poprawiony czwartek, 09 sierpnia 2012 15:25
jaśniejszym od HD 650 i HD800, co wyraźnie uwydatnia szum tła i czyni wokalizę mniej
powabną na słabiej nagranych płytach. Łatwiej przez to ulegniemy zmęczeniu i trudniej
będzie przyswajać gorsze nagrania. Co ciekawe, jeszcze jaśniejsze HD 600 okazują się
niewiele mniej szczegółowe, też jednoznacznie dystansując na tym polu HD 650, ale od
HD 700 a nawet HD 800 są mniej męczące. Naprawdę szkoda, że w ich prostej, nie
szukającej ozdobników i udziwnień metodzie grania brak zmysłowego powabu, będącego
warunkiem sine qua non uznania słuchawek za wybitne. Gdyby go miały, przy ich cenie
wybitnymi niewątpliwie by były, a tak to jedynie się wyróżniają na tle konkurencji.
Pewna powabność jest już natomiast w HD 650, ale tym z kolei brakuje
bezpośredniości. Reasumując ten etap porównań trzeba powiedzieć, że HD 700 i HD 800 są bardziej
świdrujące, a już zwłaszcza HD 700, co biorąc pod uwagę czynnik technologicznego
postępu wydaje się nieco dziwne.
Wyjmuję płytę Montserrat Cabale, która posłużyła mi do badania powabu; płytę z
wyraźnym szumem tła, a jednocześnie tym niesamowitym czarem kobiecego głosu, którym
artystycznej zniewalała słuchaczy i
Montserrat w czasach swej kariery
który dał jej dumny przydomek "La Superba". Wkładam płytę dobrej jakości (pokazówkę
Ushera) i teraz przewaga HD 700 staje się dobitna. Głos na HD 600 okazuje się
wyraźnie spłaszczony w tym dodatkowym wymiarze czarowania, a na HD 650 jest pod tym
względem lepiej, ale jednak w tyle za bardziej wypełnionym powietrzem i własną
urokliwą swoistością tym samym głosem wokalistki w wydaniu HD 700. Dla porządku
sięgam po HD 800. Te nie byłyby sobą gdyby nie wyprodukowały całej sceny a nie tylko
wokalistki. Czarowanie też im wychodzi najlepiej, bo głos jest jednocześnie gładki,
doskonale zdefiniowany i zarazem najbardziej urzekający, a przy tym szczegóły nie są
tak schowane jak u HD 650, sycąc swą obfitością nasze audiofilskie głody jakości
sprzętowej. Aranż sceniczny również bardzo dobrze się udaje, pogłębiając dystans
między flagowcem a resztą stawki. Dla pewności słucham jeszcze doskonale nagranej
Girl from Ipanema, by rozsądzić różnice między HD 700 a HD 800. Dźwięk tych
pierwszych jest bliższy, bardziej jaskrawy, bardziej kontrastowy i na mniejszej
scenie. Ma też bardziej chropowatą powierzchnię, co doskonale ukazuje saksofon.
Jednocześnie jest dużo mniej pogłosu. Konkluzja? HD 800 są bardziej eleganckie i bardziej z własnym pomysłem na granie,
którego głównym przejawem jest aranżacja sceniczna. HD 700 grają odmiennie. Pod
względem stylu są bardziej podobne do HD 600, podczas gdy HD 800 w większym stopniu
nawiązują do HD 650. Pierwsza para bardziej ciśnie na szczegół i bezpośredniość,
druga na całościowy spektakl i elegancję brzmienia. Ponieważ rozsądzanie ich sporu
okazuje się trudne, sięgam po czwartą płytę – Mnemosyne Jana Garbarka. I tu duże
zaskoczenie. Wychodzi na jaw, że HD 800 potrafią dużo lepiej odtwarzać soprany
saksofonu, czego wcześniej nie zaobserwowałem, ponieważ dla dziewczyny z Ipanemy
saksofon jedynie pomrukiwał, a u Garbarka skowycze i wyje, targany bólami
egzystencji. W ogóle ta płyta, nagrana w kościelnej nawie, wypada na HD 800 dużo
lepiej. Nie tylko ich dźwięk okazał się bardziej elegancki i posadowiony na szerszym
5 / 9
Phoca PDF
Sennheiser HD 700
test Piotr Ryki (recenzja, opinie)
Wpisany przez Leman
piątek, 03 sierpnia 2012 13:23 - Poprawiony czwartek, 09 sierpnia 2012 15:25
zakresie pasma, ale i scena HD 700 w porównaniu była sprasowana jakby jej prawie
wcale nie było. Tak więc flagowiec bezproblemowo broni swojej pozycji, a kolejne
płyty, których potem dla przyjemności słuchałem, to odczucie przewagi HD 800 coraz
bardziej utwierdzały. Dajmy na koniec spokój porównaniom. Skoro już ustaliliśmy, że HD 800 są elegantsze,
bardziej zmysłowe, lepsze technicznie i wygodniejsze, a także z piękniejszą sceną, a
HD 600 i HD 650 mimo swych niezaprzeczalnych zalet jednak słabsze pod względem
szczegółowości i budowania muzycznej aury, pora posłuchać samych HD 700 na różnych
gatunkach muzycznych, by dopełnić obrazu ich audiofilskiego rozbioru. - Rock wypadł całkiem okazale, choć bas nie był tak obfity jak u HD 650, a i do tego
od HD 800 sporo mu brakowało. Był rozdzielczy, ale trochę zbyt lekki. Szybki, ale nie
dość substancjalny. W sumie słuchało się dość przyjemnie, jednak do klasy HE-6 czy
łoskotu Audez'e LCD-2 zdecydowanie nie udało się nawiązać. Brak wypełnienia okazał
się ewidentny. Więc może ten rock wcale nie wypadł okazale? Sam nie wiem. Zależy
czego oczekiwać. Jeżeli gry szybkiej i precyzyjnej – jest dobrze; jeżeli przede
wszystkim potęgi niskich częstotliwości – to bynajmniej. - Muzyka rozrywkowa czerpie niewątpliwe korzyści z tej powabności, o
której tyle już napisałem, i chyba w sumie wypadła najlepiej. Centralnie umieszczona
spora scena z bliskimi wykonawcami kuszącymi magią głosu to smakowite danie, choć nie
da się ukryć, że taki Stax Omega II, Grado PS-1000 albo Beyerdynamic T1 mają tu
więcej do zaoferowania. Zważywszy cenę tego ostatniego pozycja rynkowa HD 700 staje
się wątpliwa. Wyceniono je stanowczo zbyt wysoko. - Wymogiem głównym kameralistyki jest precyzja, głębia i bogactwo odtwarzanego
dźwięku. Pomimo obecnego już czaru nie można powiedzieć, by HD 700 były w stanie
nawiązać na tym polu walkę z najlepszymi. Okazują się niewystarczająco dźwiękowo
złożone; pozbawione należytego przestrzennego modelunku bryły dźwiękowej i ze zbyt
małym bogactwem kolorystycznym, by dotrzymać kroku liderom. To dobre słuchawki. Nawet
bardzo dobre. Ale nie wybitne. I wcale nie dużo lepsze od HD 600 i HD 650. - Wielka symfonika to z kolei domena wielkich scen, pogłosu wielkich koncertowych
sal i potężnej rozpiętości między piano a forte orkiestry. Brzmienie HD 700 nie
rozczarowało. Ujęło dużą sceną i cieszyło przejrzystą artykulacją. Brakło wprawdzie
trochę potęgi i masy, ale one już takie są i inne nie będą. Również HD 800 w
porównaniu do ortodynamików wydają się trochę za lekkie i nie dość potężne, ale tylko
minimalnie; za to scenę mają prawdziwie teatralną. - Na koniec słowo o brzmieniu najbardziej klasycznego z instrumentów, fortepianu. W
wydaniu HD 700 nie było ono wystarczająco głębokie, co uwidoczniło się bardzo
wyraźnie już na tle HD 800. Sięganie po wzorcowe w tym repertuarze AKG K1000 nie
miało w tej sytuacji sensu. Prezentacja jawiła się jako zbyt krzykliwa i
niedostatecznie ukształtowana przestrzennie, w efekcie czego bardziej irytowała niż
cieszyła. Nie słuchało się tego dobrze, oj, nie słuchało. Bezpośrednia przesiadka z
HD 800 nosiła wręcz znamiona deklasacji. Dźwięk nie był dostatecznie perlisty a
soprany wyrażone choćby tylko poprawnie. Blamaż. Przepraszam, wiem że miało być bez porównań, ale kiedy dźwięk wydaje się
nieprawidłowy, jego konfrontacja z innymi staje się nieodzowna.
6 / 9
Phoca PDF
Sennheiser HD 700
test Piotr Ryki (recenzja, opinie)
Wpisany przez Leman
piątek, 03 sierpnia 2012 13:23 - Poprawiony czwartek, 09 sierpnia 2012 15:25
Podsumowanie. Całkiem możliwe, że stały kontakt ze słuchawkami ortodynamicznymi i AKG K1000 zbytnio
mnie rozzuchwalił i teraz niełatwo zwyklejszym słuchawkowym wyrobom podołać
ukształtowanym mimowolnie w
obcowaniu z tamtymi kryteriom. Ale to w pewnym sensie dobrze, bo takiemu recenzentowi
łatwiej wskazywać niedociągnięcia. Mając ten łagodzący krytykę aspekt na uwadze mimo
wszystko zmuszony jestem napisać, że słuchawki Sennheiser HD 700 w dużym stopniu mnie
rozczarowały. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że ich niewielkim przetwornikom
ulokowanym w muszlach o bardzo małej objętości trudno nawiązać walkę z dużo
pokaźniejszymi konkurentami. Ale z drugiej strony takie Ultrasony Edition9 miały
przetworniki dokładnie tej samej wielkości i komory wcale nie większe. Jedyna różnica
to to, że posiadały konstrukcję zamkniętą, a więc w gruncie rzeczy powinno być
gorzej, zwłaszcza w konfrontacji z tymi ponoć po nowatorsku wentylowanymi
przetwornikami HD 700. Sennheiser bardzo się tą innowacją chwali, ale gdybym miał
wybierać pomiędzy nią a wyposażonymi w technologię S-Logic zamkniętymi przetwornikami
od Ultrasona, na pewno bez wahania wskazałbym te drugie. Owszem, były droższe. Fakt,
były flagowe. Ale jest w końcu ten postęp, czy go nie ma? Bo coś mi się zaczyna
wydawać, że firma Sennheiser ma z nim poważny problem, nie potrafiąc ani porządnie
zdystansować własnych wyrobów sprzed wielu lat (na dokładkę znacznie tańszych), ani
pokazać konkurencji gdzie jej miejsce, jak to kiedyś uczyniła Orfeuszem. Tak nawiasem wentylowane przetworniki ma w swoich słuchawkach od dawien dawna firma
Grado i choć wspomina o tym w materiałach reklamowych, nie robi wokół tego wielkiego
szumu, ani nie usiłuje przekonać publiczności, że jest to jakieś epokowe osiągnięcie
na miarę technologicznego przełomu. W dodatku są to przetworniki o średnicy chyba
nawet mniejszej od tych z HD 700, a jednocześnie szczytowe produkty nowojorskiej
manufaktury – RS-1, GS1000 i PS-1000 – oferują słuchaczom znacznie więcej niż te nowe
Sennheisery.
Wkraczające na rynek słuchawki Sennheiser HD 700 nie mają mojej rekomendacji. Za te
pieniądze na pewno nie. Wahałbym się nawet gdyby kosztowały równe dwa tysiące. Przy
prawie czterech nie mamy o czym rozmawiać. Są trochę lepsze technicznie od HD 600 i
HD 650, ale gdy chodzi o czystą przyjemność słuchania, różnica ta niebezpiecznie się
zmniejsza. Są jednocześnie wyraźnie słabsze od HD 800 i co za tym idzie także
Beyerdynamica T1 i Grado PS-1000. Tym bardziej od HiFiMAN'ów HE-6. Oczywiście od
7 / 9
Phoca PDF
Sennheiser HD 700
test Piotr Ryki (recenzja, opinie)
Wpisany przez Leman
piątek, 03 sierpnia 2012 13:23 - Poprawiony czwartek, 09 sierpnia 2012 15:25
tamtych są też tańsze, ale z wyjątkiem T1. To już całkowicie przesądza sprawę.
Podobnie bezdyskusyjnie lepsze a za niemal identyczne pieniądze (950 euro) są nowe
Lambdy od Staksa, te z sygnaturą 507. Coś jest z firmą Sennheiser nie tak. Flagowe HD
800 powinna podnieść jakościowo na tyle, by zawstydzały konkurencję a nie tylko
dotrzymywały jej kroku, a wiceflagowym HD 700 znacznie obniżyć cenę, albo je wycofać
i poddać rewizji. Sennheiser woli jednak miast tego wzniecać propagandowe burze i
bazować na recenzjach takich jak ta z Headfonii. Jego sprawa. Pewnie wie co robi.
Moją rolą jest tylko to wszystko oceniać, co niniejszym uczyniłem. W punktach: Zalety: - Przenikliwe
- Szczegółowe
- Poprawnie uchwycona tonacja
- Bliska scena i bezpośredniość przekazu kreują realnych wykonawców
- Szybkie
- Precyzyjne
- Nie pozbawione dźwiękowej magii
- Ładnie się prezentują
- Miłe w dotyku
- Lekkie
- Dobrej jakości surowce
- Wymienny kabel
- Łatwe do napędzania
- Przyzwoite opakowanie
- Bezproblemowy serwis
- Marka producenta
8 / 9
Phoca PDF
Sennheiser HD 700
test Piotr Ryki (recenzja, opinie)
Wpisany przez Leman
piątek, 03 sierpnia 2012 13:23 - Poprawiony czwartek, 09 sierpnia 2012 15:25
Wady: - Stanowczo za drogie
- Zbyt szorstki dźwięk
- Niezadowalająca reprodukcja sopranów
- Za lekki bas
- Fatalny jak na tej miary rynkowe aspiracje fortepian
- Wrażenie kotłowania się dźwięku w za małych komorach muszel
- Forma przekazu z gatunku tych bardziej męczących niż upojnych
- Daleko w tyle za niewiele droższym flagowcem
- Beznadziejny w sensie użytkowej wygody kabel
- Niebezpieczne bzdury wypisywane w materiałach reklamowych i
pochwalnych recenzjach.
- Rzekomy przełom technologiczny w postaci nowatorsko wentylowanych
przetworników pozostał jedynie na papierze
Aktualna cena i specyfikacja Sennheiser HD700
9 / 9
Phoca PDF