Marcin Świetlicki

Transkrypt

Marcin Świetlicki
Marcin Świetlicki
„Opluty (44)” – z albumu „O.gród K.oncentracyjny” 1993
Któregoś dnia to miasto będzie naleŜeć do mnie. Na razie chodzę, na razie patrzę, na razie
swój nóŜ ostrzę, wkładam, zdejmuję kastet. Opluty. Opluty. Napluli mi na plecy. Nic o tym
nie wiem. Chodzę po mieście. Chodzę po mieście. PLANTY SZEWSKA RYNEK. Chodzę
po mieście. RYNEK SZEWSKA PLANTY. Opluty. Oplutyoplutyoplutyopluty. Puuuu.
Któregoś dnia to miasto będzie naleŜeć do mnie. Na razie chodzę, patrzę. Na razie nic.
Któregoś dnia rzeką Wisłą przypłynie statek piratów. O pięciu masztach. Dwudziestu
armatach. I zapytają: - Który to Świetlicki? A ja wtedy stanę na samym środku rynku - i będę
wskazywać: TEGO, TEGO, TAMTĄ, TEGO, TEGO, WSZYSTKICH!!! Opluty.
Opluty.
Oooopluty. Kraków i Nowa Huta – Sodoma z Gomorą – z Sodomy do Gomory jedzie się
tramwajem. Chodzę po mieście. Chodzę po mieście. Opluty.
„Opluty 2” – z albumu „Cacy cacy Fleischmaschine” 1996
Pomyliłem się. Pomyliłem się. Pomyliłem się. To miasto nigdy nie będzie naleŜeć do mnie.
Pomyliłem się. To miasto nigdy nie będzie naleŜeć do mnie. Pomyliłem się. To miasto naleŜy
raczej do Grzegorza Turnaua, Zbigniewa Preisenra i księdza Tischnera. Pomyliłem się. To
miasto nigdy nie będzie naleŜeć do mnie. Pomyliłem się. To miasto naleŜy raczej do gołębi,
do wycieczek. Pomyliłem się. Pomyliłem się. Ja juŜ nie chodzę. Ja jeŜdŜę. JeŜdŜę taksówką.
Borek Fałęcki – Rynek. Rynek – Borek Fałęcki. Pomyliłem się. Pomyliłem się. Proszę na
mnie nie patrzeć. Proszę na mnie nie patrzeć. Ja wychodzę. Proszę do mnie nie mówić. Ja
wychodzę. Pomyliłem się. To miasto jest wszędzie. To miasto nigdy nie będzie moje.
Pomyliłem się.
“Opluty (05)” – z albumu „Las Putas Melancolicas” 2005
Któregoś dnia to miasto naleŜało do mnie. Ale się skończyło, bo wszystko się kończy. To
miasto było moje przez piętnaście minut, ale się skończyło, bo wszystko się kończy. Tak
Panie Jezu. Tak. Tak Panie Jezu. Tak. Normalnie. Wszystko się kończy. Któregoś dnia to
miasto było moje, ale się skończyło. Teraz miasto wróciło do prawowitych właścicieli.
Świętych starców i chłopców i dziewcząt z parady gejowskiej. Niech sobie razem maszerują.
Wszechgejowska parada. Któregoś dnia to miasto było moje. Normalnie. JA juŜ nie chodzę.
Ja juŜ nie jeŜdŜę. Ja leŜę. W sufit patrzę. Za jednym oknem mam supermarket. Za drugim
oknem
mam
cmentarz.
Z
jednej
strony
supermarket
przybliŜa
się
do
mnie.
Rozbudowywowuje się. Z drugiej strony cmentarz zbliŜa się do mnie grób po grobie. Grób po
grobie. Normalnie. Tak, Panie Jezu. Tak. Tak, Panie Jezu. Tak. Normalnie. Tak, Panie Jezu.
Tak. Któregoś dnia to miasto było moje. Normalnie. Normalnie. Hare hare supermarket. Hare
hare cmentarz. Hare hare supermarket. Hare hare cmentarz. Normalnie. Tak, Panie Jezu. Tak.
Tak, Panie Jezu. Tak. Tak, Panie Jezu. Tak. Normalnie. Tak. Normalnie. Hare hare
supermarket. Hare hare cmentarz. Hare hare supermarket. Hare hare cmentarz. Tak, Panie
Jezu. Tak. Tak, Panie Jezu. Tak. Normalnie.
„Korespondencja Pośmiertna” – z albumu „Cacy cacy Fleischmaschine” 1996
OtóŜ: w jakimś tam sposób nie byłem ci wierny;
istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się
i Ŝyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem,
piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem
koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się,
wybacz.
OtóŜ: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna,
byłam zajęta w innych miejscach, w innych
ludziach, prócz ciebie miałam pory roku,
zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń
do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie,
wybacz.
I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego.
Kapelusze i dachy, korony drzew, wieŜe,
drogi i tory kolejowe, rzeki - stąd widziane
rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie
zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej,
wybacz.
„Neuro” – z albumu „Złe misie” 2001
Słonko świe.
Kwiatki pach.
Ptaszki śpie.
NEURO
NEURO
NEURO
Deszczyk pa.
Wietrzyk wie.
Dziecko pła.
NEURO
NEURO
NEURO
Matka krzy.
Ojciec śpi.