Kosmetologia estetyczna marzec 2016
Transkrypt
Kosmetologia estetyczna marzec 2016
art ykuł A Kosmetologia Estet yczna Polska kosmetyka w PRL-u Biały Jeleń dalej mknie, Celia nadal mieni się nie nabrać. Daleko im było do soczyście zielonego kartonika i upajającego zapachu oryginału. Ostatecznie Polacy, zachłyśnięci zachodnią masówką, zapomnieli o dawnych rodzimych produktach, które chyba jednak nie były aż takie przaśne. Konwencjonalne kosmetyki, czy to za 10 zł, czy za 100, mają przecież od dekad (by nie rzec – od wieków) podobne składy, a różnią się tylko drobnymi detalami, a gorsze opakowanie nie oznacza gorszej zawartości. || Polska kosmetyczną potęgą S Znajoma opowiadała, że gdy w latach osiemdziesiątych pojechała z delegacją do Mińska na Białorusi, podpowiedziano jej, żeby zabrała garść polskich szminek oraz tanich perfumek sprzedawanych w kioskach. Zdziwiła się, ale gdy dyskretnie zaprezentowała swoją ofertę na jednym z mińskich targowisk, z miejsca otoczył ją szeroki wianuszek zaaferowanych mińszczanek. Rzeczywiście, polskie szminki i perfumetki miały tu znakomitą renomę. Podobnie zresztą było z innymi polskimi produktami na wschód od naszej granicy. Zjednoczenie Przemysłu Chemii Gospodarczej „Pollena” miało 14 fabryk rozsianych po całej Polsce. Takie jak warszawska Pollena-Uroda, łódzka Pollena-Ewa czy krakowska Pollena-Miraculum specjalizowały się w kosmetykach „perfumeryjnych” – kremach, perfumach. We Wrocławiu, Raciborzu czy Ostrzeszowie produkowano zare mydło Biały Jeleń, mydło dla dzieci Kaj- proszki do prania i mydła, poznańska Pollena-Lechia tek, pasta do zębów Pollena Lechia, szminki utkwiła wielu w pamięci dzięki paście do zębów. Celia, woda Być może... Czy w przaśnej rzeczywistości PRL-u Polki i Polacy byli rzeczywiście ko- || Na półce w łazience... ...stała zazwyczaj woda po goleniu (najpierw słynna smetycznie poszkodowani? Anna Pikura Twórczyni marki luksusowych biokosmetyków ANNA PIKURA, właścicielka Klinik ANNA PIKURA. Wdrożyła koncepcję Nowej Kultury Urody, której przyświeca zasada konkretnych rezultatów, uzyskiwanych dzięki cennym naturalnym składnikom i metodom. Z wykształcenia socjolog. 276 W „okresie przejściowym” u schyłku PRL-u karierę robiło dostępne w Peweksie mydełko Fa, które zresztą doczekało się u zarania III RP uwiecznienia w postaci piosenki z gatunku chodnikowego disco polo. W kolejnej dekadzie, już w latach dziewięćdziesiątych, gdy na półkach polskich drogerii zaległa kolorowa obfitość produkowana przez zachodnie koncerny, mydło Fa było obecne w dziale mydeł w rozmaitych wydaniach i nieco innej szacie graficznej. Nikt jednak, kto w latach osiemdziesiątych kupował je w przybytkach „eksportu wewnętrznego”, przesyconych aromatem dobrej kawy i zagranicznych perfum, nie dał się na 3 / 2016 / vol. 5 Kosmetologia Estetyczna Przemysławka, o rodowodzie z lat dwudziestych, potem także Brzozowa, Brutal, Wars, a później Consul), krem (tłusty, półtłusty – do dziś niektórzy z sentymentem wspominają krem chlorofilowy – albo Nivea) oraz szampon (pokrzywowy, familijny i lepszej jakości szampony dla dzieci – Bambi i inne „bez łez”). Wracając do kremu Nivea w płaskim biało-niebieskim pudełeczku, był to klasyczny preparat według starej receptury, stosowany przez wszystkich niezależnie od wieku. Spis składników – w odróżnieniu od dzisiejszych kremów tej marki – był bardzo zwięzły, krótko mówiąc – było mniej chemii, za to zapach pozostał niemal ten sam. art ykuł A Z dezodorantami bywało różnie, choć w kiosku Ruchu można było dostać rozmaite cuda, jednak nie odcisnęły się one w ludzkiej pamięci. Znajoma opowiadała, że po raz pierwszy użyła dezodorantu jako 12-latka pod przymusem, gdy młoda wychowawczyni na koloniach z racji awarii wodociągu w ośrodku kolonijnym poleciła wszystkim dziewczynkom zaopatrzyć się w tenże. W kiosku było kilka do wyboru! Znajoma wybrała „Fantazyjny” w liliowym pojemniku z jakąś secesyjną nimfą. Pachniał... no, tak jakoś fantazyjnie. Przez długi czas dostępny był siermiężny dezodorant Basia – zielony płyn w szklanej buteleczce i o zapachu, którego może lepiej nie pamiętać. Wśród mydeł nie było szaleństw. Niektórzy zapamiętali markę Tukan, inni niosącą marzenia o wielkim świecie For You, lecz wątpię, czy ktoś potrafiłby dziś opisać, czym się od siebie różniły. Lubiano łagodniejsze mydła dla dzieci – Kajtek, Jacek i Agatka, Bambino. Dziś w internecie można znaleźć fotografie mydeł z dawnych lat – były wśród nich m.in. Lawendowe oraz Oliwkowe z alantoiną. Opakowania szarobure, bez kapitalistycznego blichtru, ale zawartość przyzwoita. Peerelowskie dzieci pamiętają dość smaczną pomarańczową pastę do zębów w tubce drukowanej w kolorowe zwierzątka albo późniejszą – Biały Ząbek. Dorośli mogli wybierać między pastami Lechia, Nivea, Colodent (marka przejęta później przez Colgate), a także świeżą bułgarską Pomorin. Czy były gorsze niż zachodnie? Chyba nie, ale na pewno mniej wydajne. Koleżanka doznała kiedyś szoku, widząc na letnim obozie Amerykankę z milimetrem kwadratowym pasty na szczoteczce – gdy tymczasem past peerelowskich trzeba było nakładać na całą jej długość. „Ależ dusigrosze z tych Amerykanów” – pomyślała. Zmieniła zdanie, gdy sama spróbowała – amerykańska pasta pieniła się 10 razy bardziej od polskiej. Kosmetologia Estet yczna Kogo było stać, ten w zapachy zaopatrywał się w Peweksie. Zazwyczaj były to wonie z niższej i średniej zachodniej półki, np. marki Coty (najpopularniejsze było Masumi) czy Yardley. Dla mężczyzn krakowska spółdzielnia Florina produkowała szykowną wodę kolońską Prastara, na bazie rzeczywiście prastarej receptury (z XVII wieku), ciekawie opakowaną w wiklinową plecionkę, niczym butelka czegoś mocniejszego albo obecnie wody Johna Varvatosa. Kto dziś to przebije? I dlaczego Bielenda, która wykupiła Florinę, sprawiła, że produkt znikł z rynku? Może był za dobry? || Żyj kolorowo i salonowo Niekwestionowanym potentatem szminkowym była Celia. Polki mogły używać całej palety barw i to nie tylko pomadek klasycznych, ale i perłowych, a nawet lśniących transparentnych. Swego czasu hitem były pomadki utleniające, np. zielone, które po nałożeniu na usta zmieniały kolor na malinowy. Cienie do powiek Finezja wychodziły nie tylko w pojedynczych opakowaniach, ale i w całych paletkach. Co do jakości – trudno mi się wypowiadać, sądząc jednak po paniach nauczycielkach, z których część gustowała w błękitach, część w zieleniach, a część w beżach, wnioskuję, że cienie na pewno trzymały się kilka godzin, przynajmniej do zakończenia lekcji, a miewały rozmaite natężenie, od przydymionych do nasyconych. Polki lubiły odwiedzać gabinety kosmetyczne nie mniej niż dzisiaj. Sieć swoich luksusowych jak na tamte czasy przybytków miała Pollena – która zresztą regularnie pojawiała się w tej roli w polskim filmie, jak choćby w Dzięciole czy serialu 07 Zgłoś się – resztę rynku zagospodarowały gabinety osiedlowe. Do pani Teresy nieopodal mojego rodzinnego domu chodziły wszystkie panie i dziewczynki z okolicy. Była słusznej postury i nieraz wprost kładła się swoim ciałem na klientce, nikt jednak || Pachniesz? Być może... nie narzekał. Bywało gorzej. Znajoma, regularnie korzystająGdyby dziewczyna z PRL-u trafiła do dzisiejszej perfumerii, choć- ca z zabiegów oczyszczania w pobliskim gabinecie, ma do dziś by Douglasa, doznałaby zawrotu głowy. Wybór perfum w PRL-u podziurawioną skórę na skroniach – tak umiejętnie zajmowała nie był porażający, na dodatek nie istniała sztuka PR, a ówcześni się jej nastoletnim trądzikiem lokalna specjalistka. Dermatolog spece od handlu nie słyszeli o tym, że sprzedawanie perfum to oferował jedynie maść cynkową. sprzedawanie marzeń. Kupowało się więc perfumy zazwyczaj w kiosku, gdzie od ręki można było zaopatrzyć się w 7 kwiatów, || Wiatr zmian Być może... i Zaczarowaną Dorożkę (spory flakon w dużym karto- Zaczął wiać w ostatniej dekadzie komunizmu. Zapoczątkowaniku z dorożką). Miłośniczki „ogórów” i innych infantylnych woni, ła go moda na Zielone Jabłuszko, która wybuchła jakoś akurat na które moda rozpętała się w latach dziewięćdziesiątych i w zasa- w karnawale Solidarności. Chodzi oczywiście o mydła o zapachu dzie nie wymiera do dziś, być może nie umiałyby ich docenić, były Zielone Jabłuszko sprowadzane pokątnie z Niemiec. Już wkrótce to jednak bardzo przyzwoite kompozycje, które w ślepym teście zaczęło się nieśmiało rodzić dzisiejsze imperium Dr Irena Eris. na pewno nie ustąpiłyby diorom i chanelom (zresztą szyprowa Na początku lat osiemdziesiątych odważna farmaceutka porzuwoda Być może... była skomponowana właśnie w stylu klasycznej ciła pracę w Polfie i w skromnych warunkach zaczęła kręcić kreMiss Dior – lecz nie nowej, cukrowanej Cherie). Luksusową wodą my (na początku tylko jeden jedyny). Po ten krem w Warszawie na miarę tamtych czasów była kwiatowa Pani Walewska, zain- ustawiały się wówczas długie kolejki, najwyraźniej Polkom nie spirowana filmem Marysia i Napoleon z Beatą Tyszkiewicz i Gu- wystarczał już krem tłusty, półtłusty i Nivea. Dzięki poluźnieniu stawem Holoubkiem, w eleganckim flakonie ze złotą zakrętką, przepisów prawa gospodarczego zaczęły działać tzw. spółki joint przypominającym późniejsze granatowe flakony Guerlaina. Ach, venture, tj. z kapitałem zagranicznym. i Pani Walewska – jak na produkt luksusowy przystało – nie była odosobniona, linia obejmowała również krem. 3 / 2016 / vol. 5 Kosmetologia Estetyczna 277 art ykuł A Kosmetologia Estet yczna Wybór Polek i Polaków poszerzył się: na półkach drogerii stanęły nowe produkty – wody, mydła, dezodoranty – dla Polaków, wciąż zamkniętych za Żelazną Kurtyną, zdające się pachnieć wielkim światem. Wówczas to dezodoranty – często Fa i Bac – na stałe weszły do świadomości Polaków. Furorę wśród niektórych robiła woda Currara, podobno wzorowana na Poison Diora, pachnąca dusząco słodkim rozgotowanym kompotem jabłkowym – na pewno odmiana po ambitnych szyprowych kreacjach vintage z poprzednich dekad. Długo jednak produkty te nie zagrzały miejsca w kosmetycznej świadomości Polaków, już wkrótce wyparł je ocean lepiej opakowanych kosmetyków zachodnich. Zadziwiające jednak jest to, że starsze, peerelowskie produkty nie zaginęły doszczętnie – wiele ówczesnych marek dalej istnieje na rynku i radzi sobie całkiem dobrze. pracować na obce, niekoniecznie lepsze marki. Nawet kultowa szminkowa Celia, choć zachowała swą nazwę i otrzymała drugą młodość, nie jest już w polskich rękach. Całe szczęście, że pomimo kontrowersyjnej polityki prywatyzacyjnej talent kosmetologiczny w narodzie nie umarł i nowe polskie marki kosmetyczne działające na naszym rynku radzą sobie świetnie. Nie brakuje jednak starych rodowych klejnotów, które przetrwały „transformację” i pozostały polskie. Jednym z najcenniejszych jest Pollena-Aroma, dziś spółka w rękach polskich, od początku swojego istnienia specjalizująca się w kreowaniu substancji zapachowych i perfum, zawiadywana przez światowy autorytet w dziedzinie perfumiarstwa dr Władysława Bruda. Wizyta w pierwszym lepszym supersamie przekonuje nas natomiast, że znakomicie ma się również marka Biały Jeleń. Ostrzeszowska Pollena, której losy potoczyły się inaczej niż jej sióstr, rozwija tę markę. Stuletni kultowy Biały Jeleń prze|| Co nam zostało z TAMTYCH lat? stał być tylko naturalnym szarym mydłem, dołączyły do niego Niestety, większość tego narodowego skarbu wyprzedano na również środki higieny osobistej i produkty do prania. początku lat dziewięćdziesiątych zagranicznym gigantom Przetrwały także polskie perfumy – na rynku są i nowe w ramach szaleńczej „prywatyzacji”. Produkty marki Pollena wydania Być może..., jest i Pani Walewska. Kosztują nieporówprawie znikły z rynku i zastąpiły je Unilever, Cussons, L’O- nanie mniej niż zagraniczne, a czy są gorsze? Może wydatek real, a utalentowani polscy chemicy i kosmetolodzy zaczęli kilkunastu złotych jest wart tego eksperymentu? www.najwSPAnialsza.pl Z O AT Ł P • MUZYKA ZWOLNIONA Z OPŁAT! • LICENCJA W CENIE PŁYTY! • ZADBAJ O NASTRÓJ I KLIMAT W SALONIE! CJA! N LICE • U • KA ZY ZW IONA OLN ww .pl a ialsz p an ajws w.n M Kaskada Mix SPA Music Sam wybierasz, sam miksujesz! Pakiety od 145,00 zł do 250,00 zł Cena det. 37,00 zł Czas płyty CD: 72 min. Spokojny sen Cena det. 37,00 zł Czas płyty CD: 74 min. 278 3 / 2016 / vol. 5 Kosmetologia Estetyczna OLNIONA ZW PŁAT • ZO Portal z muzyką relaksacyjną e-mail: [email protected] tel. (52) 324-03-26 tel. kom. 603-695-454 • MUZYK A Warto zainwestować w muzykę relaksacyjną z licencją! LICENCJA! www.najwspanialsza.pl LICENCJA W CENIE PŁYTY!